<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pawlikowska-Jasnorzewska, Maria</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Baba-dziwo</dc:title>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kalamon, Ilona</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grzybowski, Jan</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stasiak, Magdalena</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025-11-13</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo/</dc:identifier.url>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zm. 1945</dc:rights>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016</dc:date.pd>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">tragedia</dc:subject.genre>
    <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"> https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/edition/637813</dc:source.URL>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Baba-Dziwo: tragikomedia w trzech aktach, ]ok. 1938].</dc:source>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. </dc:description>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7915.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Young Woman in Grey, Albert Edelfelt, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7915/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8080-1</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8081-8</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8082-5</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8083-2</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/pawlikowska-jasnorzewska-baba-dziwo.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8084-9</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta></rdf:Description>
  </rdf:RDF><dramat_wspolczesny>
<autor_utworu>Maria Pawlikowska-Jasnorzewska</autor_utworu>

<uwaga>źródło 1. https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/edition/637813   </uwaga>
  <uwaga>źródło 2. (do porównania) https://www.hypatia.pl/web/pageFiles/attachments/848/jasnorzewska-pawlikowska-baba-dziwo-10-66.pdf </uwaga>

  

  
<nota_red>
<akap>Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:</akap>
<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np: przedewszystkiem -> przede wszystkim; wogóle -> w ogóle; Dowidzenia -> Do widzenia; naprzykład -> na przykład. </akap>
<akap>Pisownia joty, np: Prawji -> Prawii; konjunktury -> koniunktury; demografji -> demografii; idjotyzm -> idiotyzm.</akap>
<akap>Fleksja, np.: przedewszystkiem -> przede wszystkim; rozwitemi -> rozwitymi; nieprzemyślanemi -> nieprzemyślanymi.</akap>

<akap>Inne zmiany: exvice -> ekswice; regime -> reżim.</akap>
<akap>Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.</akap>

<akap>Tekst uzupełniono zgodnie z wydaniem <tytul_dziela>Dramatów</tytul_dziela> Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w opracowaniu Anny Boleckiej, Warszawa 1986.  </akap>
</nota_red> 



<abstrakt>
<akap>Przemoc w zakresie praw reprodukcyjnych w autorytarnie rządzonym przez kobietę państwie, którego nazwa: Prawia stoi w sprzeczności z polityczną rzeczywistością, negującą prawa i depczącą prawość.</akap><akap>
Sięgając po <tytul_dziela>Babę-dziwo</tytul_dziela> warto znać kontekst jej powstania. Sztuka Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej miała prapremierę w grudniu 1938 r. na deskach krakowskiego teatru im. Juliusza Słowackiego i do września 1939 --- wybuchu II wojny światowej --- wystawiana była na scenach w Krakowie i Warszawie.  Dramat powstawał zatem w tle rozkwitającego ustroju totalitarnego tuż za granicą Rzeczypospolitej. Ma to nie tylko bezpośredni związek z akcją <tytul_dziela>Baby-dziwo</tytul_dziela>, ulokowanej w fikcyjnym państwie Prawia, ale i jej bieżącą recepcją wśród widzów. Utwór pełen jest bowiem aluzji, które dla odbiorcy końca lat 30. były jasne.</akap>

<akap>Przejdźmy zatem od krótkiego omówienia fabuły. Sztuka rozgrywa się w totalitarnym państwie Prawia, na którego czele stoi bezduszna i zatwardziała w swych poglądach Valida Vrana. Już samo imię i nazwisko tytułowej bohaterki przywodzi na myśl skojarzenia z hitlerowskimi Niemcami. <slowo_obce>Validus</slowo_obce> to w języku łacińskim przymiotnik oznaczający <slowo_obce>silny, mocny, krzepki</slowo_obce>, natomiast <slowo_obce>vrana</slowo_obce> w wielu językach słowiańskich to <slowo_obce>wrona</slowo_obce>. A właśnie wroną pogardliwie określano orła z godła III Rzeszy. 
Prawia to państwo z rozbudowanym aparatem inwigilacyjnym, silnie ingerujące w każdy aspekt życia jego obywateli. Nadrzędnym celem polityki Vrany jest kontrola reprodukcyjna, zmierzająca do wzrostu liczby urodzeń w kraju. Małżeństwa nagradzane są bądź karane ze względu na swoje decyzje w sprawie potomstwa, a kobiety z dnia na dzień tracą większość przysługujących im praw, w tym to do samostanowienia.</akap>


 


<akap>Myśląc o <tytul_dziela>Babie-dziwo</tytul_dziela> nie można pominąć feministycznej wymowy sztuki. Zdolną oprzeć się absurdom władzy jest jedynie Petronika Selen-Gondor, uznana chemiczka. Mężczyźni sprowadzeni są w utworze do roli przestraszonych i posłusznych wykonawców woli Validy, pozbawionych zdolności samodzielnego myślenia. 

W tym kontekście jeszcze bardziej wybrzmiewa gorzkie zakończenie dramatu, któremu --- mimo iż korzysta z komediowych rozwiązań --- daleko do dowcipnej pointy. Lektura <tytul_dziela>Baby-dziwo</tytul_dziela> prawie 100 lat po jej premierze wcale bowiem nie dystansuje odbiorcy od przedstawionych wydarzeń, a jedynie napełnia smutną refleksją, że niewiele się zmieniło.</akap>


  

<akap>Dramat <tytul_dziela>Baba-dziwo</tytul_dziela> Marii Palikowskiej-Jasnorzewskiej dostępny jest jako e-book (EPUB i Mobi Kindle) oraz plik PDF.</akap>



</abstrakt>


<nazwa_utworu>Baba-dziwo</nazwa_utworu>


<podtytul>Tragikomedia w trzech aktach</podtytul>

<lista_osob>
<naglowek_listy>Osoby:</naglowek_listy>



<lista_osoba>VALIDA VRANA, lat 60</lista_osoba>


<lista_osoba>BARONOWA LELIKA SKWACZEK, lat 30</lista_osoba>


<lista_osoba>PETRONIKA SELEN-GONDOR, lat 28</lista_osoba>


<lista_osoba>NORMAN GONDOR, lat 30 do 40</lista_osoba>


<lista_osoba>NINIKA, siostra Petroniki, lat 18</lista_osoba>


<lista_osoba>HALIMA, znajoma Gondorów, lat 17</lista_osoba>


<lista_osoba>KOŁOPUK GENOR, jej narzeczony, lat 25</lista_osoba>


<lista_osoba>AGATIKA KORMOR, sąsiadka Gondorów, lat 40</lista_osoba>


<lista_osoba>MUK KORMOR, jej mąż, lat 45</lista_osoba>


<lista_osoba>MARIATA, służąca Gondorów, lat 50</lista_osoba>


<lista_osoba>ADIUTANT I, wierny</lista_osoba>


<lista_osoba>ADIUTANT II</lista_osoba>



<uwaga>obok, przy Adiutantach, dopisek: młodzi</uwaga><lista_osoba>DYREKTOR RADIA GENERALNY</lista_osoba>


<lista_osoba>DYREKTOR RADIA PROGRAMOWY</lista_osoba>


<uwaga>obok, przy Dyrektorach, dopisek: starsi panowie</uwaga><lista_osoba>NOSZ, szpieg, lat 30</lista_osoba>


<lista_osoba>KOMISJA POBOROWA, trzy osoby cywilne</lista_osoba>


<lista_osoba>DWÓCH POLICJANTÓW</lista_osoba>


<lista_osoba>LEKARZ</lista_osoba>
</lista_osob>










<didaskalia><akap><osoba>PETRONIKA</osoba> -- bardzo przystojna, spokojna, opanowana, chwilami tylko ognista i porywcza. Ubrana poważnie, ale oryginalnie. Wielkie okulary jasne w rogowej oprawie.</akap>

<akap><osoba>NORMAN</osoba> --- człowiek w średnim wieku, tragiczna postać bezsilnego, utrącanego karierowicza. Gentleman. Maska kwietyzmu. Powaga, dystynkcja, dyplomacja.</akap>

<akap><osoba>VALIDA</osoba> -- starsza kobieta o męskim typie, w mundurze, orderach i butach sznurowanych, dobroduszna i równocześnie przerażająca.</akap>

<akap><osoba>SKWACZEK</osoba> -- drobna i chuda degeneratka, brzydka, ale elegancka i urocza w swojej doskonałej brzydocie.</akap>

<akap><osoba>NINIKA</osoba> -- nadzwyczaj ujmująca, wrażliwa, dziecinna. Bardzo ładna w swoim przebraniu.</akap>

<akap><osoba>HALIMA</osoba> -- bardzo ładna, strojna, cicha.</akap>

<akap><osoba>KOŁOPUK</osoba> -- dobry, sympatyczny młodzian, z lekka narwany.</akap>

<akap><osoba>AGATIKA</osoba> -- śmieszna kobieta-kwoka, ubrana dziwacznie, godna i ważna.</akap>

<akap><osoba>MARIATA</osoba> -- stara służąca, ubrana odpowiednio.</akap>

<akap><osoba>ADIUTANT I</osoba> -- ,,Wierny na śmierć i życie", młody.</akap>

<akap><osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</osoba> -- oddany dyktatorce, starszy pan.</akap>

<akap><osoba>ADIUTANT II</osoba> -- niewierzący w Validę, młody.</akap>

<akap><osoba>DYREKTOR GENERALNY</osoba> -- lizus pełen nienawiści ukrytej dla Validy, starszy pan.</akap> </didaskalia>



<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>




<naglowek_scena>Scena I<pa><slowo_obce>Scena I</slowo_obce> --- Uwaga dla Pana Reżysera: dialog (kłótnia małżeńska) powinien być cały czas uprzejmy: dwoje doskonale wychowanych ludzi, dużo uśmiechów, dużo opanowania.</pa></naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Norman</osoba> i <osoba>Petronika</osoba> siedzą przy stole, z którego stara służąca, <osoba>Mariata</osoba>, sprząta nakrycia obiadowe. Godzina popołudniowa, początek czerwca, w mieście, stolicy Prawii. Mieszkanie w typowej spółdzielni. Biało, solidnie, trzecie piętro.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy mogę już podać państwu czarną kawę?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aha, byle prędzej, i poproszę Mariatę o jakąkolwiek gazetę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mogą być tylko wczorajsze wieczorne. Dziś nic nie wychodzi. Nawet kiosk zamknięty: ostrzejsze to dziś przepisy niż przy niedzieli. <didask_tekst>z lekka ironicznie</didask_tekst> No, bo też takie wielkie święto!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pewnie, że wielkie. W swoim rodzaju --- wielkie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Najjaśniejsze urodziny! <didask_tekst>podaje znalezioną gazetę <osoba>Normanowi</osoba></didask_tekst> Wczorajszy kurier, innego pan nie dostanie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trudno. Ale za to mam wolny dzień, Mariato!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To sobie pan trochę wypocznie! I to dobre!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>

<didaskalia>niewesoło</didaskalia>




<kwestia><akap>Bezczynność nie zawsze bywa odpoczynkiem...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>siadając przy nim i biorąc drugą gazetę</didaskalia>


<kwestia><akap>Poczekaj, przeczytam ci coś zabawnego. <didask_tekst>czyta</didask_tekst> ,,W jutrzejszym uroczystym dniu wszystkie serca bić będą tylko dla naszej potężnej, władczej matki ludu... Wszystkie oczy zwrócone w jej stronę, wszystkie uczucia..."</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyrywa jej gazetę z żywą niechęcią</didaskalia>


<kwestia><akap>Zostawże --- no więc co w tym zabawnego? Zwykły oficjalny styl dziennikarski.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, ale cóż za przesada! Wszystkie serca, wszystkie oczy? Łaskawy panie redaktorze, z wyjątkiem moich... które mają pilniejsze sprawy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uważaj!</akap></kwestia>

<didaskalia>patrzy na <osoba>Mariatę</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie bądź za ostrożny. Kochana Mariata jest już przeze mnie dobrze wypróbowana! Znamy się nie od dzisiaj. Prawda?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No chyba. Myślę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, tak, proszę cię bardzo, proszę, zobaczymy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje czarną kawę</didaskalia>


<kwestia><akap>Tyle na mieście chorągwi, tyle kwiatów! Tylko u nas w oknie flagi nie widać. <didask_tekst>figlarnie</didask_tekst> Jedno jedyne okno, co tego języczka nie wywiesiło!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nie ma sensu! Dlaczego nikt o tym nie pomyślał? Proszę cię, Petroniko, aby to było natychmiast zrobione!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Doprawdy, zapomniałam... Taką już mam wrodzoną słabą pamięć dla tych ważnych spraw! Mariato, proszę pójść na strych i przynieść tę flagę, tylko nie pomylić się i nie znieść czasem tej żałobnej!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co bym się tam miała pomylić! Umiem odróżnić, co czarne, a co w kratkę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże Mariata idzie już na ten strych. Niezbyt to odpowiednie miejsce dla rzeczy, które powinny być jednak pod ręką.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>udając powagę</didaskalia>


<kwestia><akap>Ależ tak, bezwarunkowo! Odtąd będą zawsze gdzieś pod ręką ---- może chcesz, aby były w łazience? Albo w spiżarni? Mnie wszystko jedno przecież...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Norman</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakażeś ty nieznośna!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>łagodząco</didaskalia>


<kwestia><akap>Bo dlaczego bierzesz zaraz tak poważnie byle głupstwo...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ nie --- wcale nie tak poważnie! --- nawet najchętniej ci przyznaję, że to jest głupstwo, że śmieszne są tego rodzaju manifestacje.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, nie wtedy, gdy są szczere...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale to tak mało kosztuje, prawda? Tak, doprawdy, nie ma nawet o czym mówić. <didask_tekst>z pewną goryczą</didask_tekst> Gdyby tylko wszystkie nakazy lojalności były tak łatwe do wypełnienia jak to wywieszenie flagi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tylko że to są pozory entuzjazmu, a właściwe myśli i uczucia ukryte tchórzliwie. Czyż jeden człowiek w naszym mieście szczerze kocha Validę? Ta śmieszna mała baronowa, tak, o tej jednej wiemy, że skoczyłaby za nią w ogień. Ale któż więcej?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, znalazłoby się kilka takich z pewnością. Zresztą, czyż powodzenie u ludzi świadczy o wielkości człowieka? Mniejsza zresztą o to. Patrz, co tu znalazłem: zarzucony list do ciebie, którego nie raczyłaś otworzyć, z syndykatu spraw rodzinnych. Widzisz, widzisz. ,,Bardzo pilne". Znowu zaginie, nieprzeczytany. I mogą być przykrości, i będą przykrości...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kiedyż brak mi już cierpliwości! Trzeci list od nich w przeciągu miesiąca!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli nie odpisujesz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo cóż to znowu za opieka nade mną? Nie, ani myślę odpowiadać!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak chcesz. Nie odpowiadaj. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Nie zaproszono nas dziś do pałacu. Zauważyłaś? A będą wszyscy, z wyjątkiem szarych ludzi, niewchodzących w rachubę. I ty, z twoją bądź co bądź urodą, nie masz się już gdzie pokazać.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią</didaskalia>


<kwestia><akap>Niestety! I to mnie nie przerobi!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>tak samo</didaskalia>


<kwestia><akap>O, wiem, wiem, że masz charakter. Piękna to rzecz --- siła charakteru, ale widzisz, dziecino najdroższa, dzięki tobie jestem na czarnej liście! Ktoś mi robi opinię wroga rządu -- chłód mnie otacza. Wiem, że były anonimy... Tajemnicza antypatia prześladuje mnie, a dlaczego? Bo mąż za żonę odpowiada. <didask_tekst>w międzyczasie <osoba>Petronika</osoba> otworzyła list i czyta</didask_tekst> A ty przysłużyłaś mi się swoją wolnomyślnością i szczerością ,,wynurzeń". No cóż ci tam piszą?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>odkłada list</didaskalia>


<kwestia><akap>Mam się stawić do końca tego miesiąca, aby im ,,wyjaśnić", dlaczego dotychczas nie dostarczyłam państwu obywatela. To świetne, doprawdy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>po pauzie</didaskalia>


<kwestia><akap>Pozwalają sobie, pozwalają! Ale trudno z nimi wojować, najlepiej ustąpić, pójść, tak jak i inne...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, możesz być spokojny, że nie pójdę!! Uważam cały ten list za obrazę, za gwałt po prostu. Poza tym jakież to prostackie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ oni cię zmuszą, nie ustąpią --- wiesz, że Jej Macierzyńska Wysokość nie żartuje.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzburzona</didaskalia>


<kwestia><akap>Ta zmora, to nasze nieszczęście, ten nieprawdopodobny dziwoląg...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>sprawdza, czy kto za drzwiami nie słucha. Domyka okno. Mówi bardzo głośno</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż chcesz? Żarliwa patriotka! Kobieta, która twórczą swoją wolą ogarnia całokształt narodu i kocha --- może nie tyle nas, Prawian, ile samą Prawię, ojczyznę naszą!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rozumiem dobrze, dlaczego się tak głośno ,,wypowiadasz", ale na miłość boską! Któż nas tu może podsłuchiwać? Już i Mariatę, tę poczciwą babę, podejrzewasz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przede wszystkim, Petruchno, mówię to, co myślę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co się z tobą dzieje, Normanie, ty, za ostatniego reżimu taki liberalny! Tak szczery wróg wszelkiej tyranii. Ach, cóż to za trucizny w powietrzu, trucizny działające na duszę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc mówmy teraz całkiem szczerze. <didask_tekst>przerywa, bo <osoba>Mariata</osoba> weszła i idzie na balkon z wielką kraciastą flagą</didask_tekst> Zaraz, niech ona skończy wpierw z tą flagą... <didask_tekst>czeka, patrząc, jak za szklanymi drzwiami <osoba>Mariata</osoba> umacnia chorągiew na balkonie. <osoba>Mariata</osoba> przechodzi przez pokój z powrotem</didask_tekst> Otóż, byłem kiedyś zbliżony poglądami raczej do ciebie, ale dziś myślę, że człowiek musi iść naprzód z prądem wraz ze swoim krajem, musi jak on przechodzić różne fazy kolejnych ewolucji...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A tymczasem nie chcą cię w radzie głównej, nie chcą w propagandzie ani w opiece. Jesteś dla nich powietrzem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>żartobliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Tym lepiej. Powietrze nasze jest górskie, pierwszorzędne! <didask_tekst>z ironią i rezygnacją</didask_tekst> Zresztą komuż podziękować za to wszystko, jak nie tobie? Dziękuję ci serdecznie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Normanku, proszę cię, nie rób mi wciąż wyrzutów... To nie moja wina, że się nie mieszczę w tych czasach... Kocham swój kraj, ale nie znoszę Validy, o tak, nie znoszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kiedy mnie przepędzą z tej mojej ostatniej posady, nie usłyszysz już ode mnie ani słowa wyrzutu... Przeciwnie, na te lata <didask_tekst>z goryczą</didask_tekst> miłej swobody rezerwuję sobie nowy rozkwit naszych uczuć jako miłe zabijanie czasu i niekosztowną rozrywkę! Będziemy bowiem nędzarzami, ostrzegam cię!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Urocze i romantyczne perspektywy roztaczasz! Niestety, muszę pozostać sobą bez względu na twoją karierę, za co cię bardzo przepraszam! Każdy nerw we mnie protestuje przeciw temu, co się teraz dzieje w Prawii!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, no, no! Jakikolwiek jest rząd, wyżej go stawiam w każdym razie od bezrządu, czyli anarchii.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia>
<akap>Dajże spokój! To, co jest obecnie, to chyba jakaś próba wytrzymałości!</akap>
</kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och ty, niebezpieczna istoto. A jednak stroisz się w ten łaskawy uśmiech Prawii! Zasłużony, nie przeczę --- owszem, owszem --- ale gdzież logika?</akap></kwestia>

<didaskalia>wskazuje na jej ordery pod postacią wstążeczek</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia>
<akap>Pozwól sobie powiedzieć, że nie robię tego przez próżność --- tylko w naszym laboratorium koleżanki są coraz niechętniej widziane przez kolegów, więc te wstążeczki dodają mi trochę pewności siebie. Doprawdy, z dniem każdym rośnie ta nieżyczliwość, ta wzgarda... Koniunktura jest wyraźnie przeciw kobietom! Zresztą to są przecież pamiątki jeszcze z tych pięknych czasów, gdy...</akap>
</kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciszej, proszę cię... Nie jestem głuchy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>mówiąc przez duże ,,O" słowo ,,ona"</didaskalia>


<kwestia><akap>Gdy Ona sama jeszcze nie wiedziała, jak ją wysoko jej partia wyniesie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co tu dużo gadać! Genialny kobiecy łeb. Właśnie dlatego, że się tak umiała wybić! Tego byś ty i tysiące innych nie potrafiły, ręczę ci.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! Ja bym nie potrafiła zagrać na najniższych instynktach ludu, by wedrzeć się na szczyty z pomocą intryg! Jak się odwdzięczyła za protekcję Anastazowiczowi, co? Jak postąpiła z regentem, tym najlepszym, najuczciwszym z ludzi? Ach, i gada, i gada! Już jako posłanka gadała bez litości.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto gada, kochanie? Ty przede wszystkim. <didask_tekst>przystaje pod ścianą. Pauza.</didask_tekst> Czy wiesz, że przy tym kaloryferze słychać, co na górze mówią? Przyłóż tylko miłe swoje uszko, o, tu, proszę --- słyszysz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc cóż z tego, że słychać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>uprzejmie</didaskalia>





<kwestia><akap>Babskie myślenie! To z tego, Petruchno, że o piętro wyżej, w tym samym miejscu tak samo słychać, co się u nas mówi --- zrozumiałaś nareszcie? No, więc nie jestem ciekaw lochów cytadeli i jeszcze mi się życie słabo, ale w każdym razie uśmiecha.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na takim świecie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>melancholijnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Skąd wiesz, czy tamten lepszy? Niedaleko pada jabłko od jabłoni... Ziemia jest tylko owocem wszechświata, a po owocu poznaje się gatunek drzewa. Cierpkie jabłko kuli ziemskiej niezbyt mi jakoś pochlebnie świadczy o gatunku swojego macierzystego szczepu...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>W korytarzu dzwonek, rozmowa, potem <osoba>Mariata</osoba> się ukazuje.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Mariata</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Petronika</osoba> i <osoba>Muk Kormor</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan Kormor pyta się, czy można.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>przepychając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak dalece się nie pytam, bo dlaczegóżby nie było można pogadać z własnym rodzonym sąsiadem? <didask_tekst>wchodząc</didask_tekst> Valida!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak wyżej</didaskalia>


<kwestia><akap>Wielka! Mocna! I czegóż sobie szanowny sąsiad życzy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drogi ekswiceministrze... Tak dalece nic sobie nie życzę --- chciałem tylko zaproponować pewną rzecz... Ot! projekt do zatwierdzenia wedle uznania pańskiego. Pan wie, że żona przed trzema miesiącami urodziła bliźnięta --- niestety --- córki, no, dobre i to, zawsze lepsze niż na przykład jeden syn, bo bliźnięta, pan wie, posuwają w randze!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>O Boże! Dwa żywe szczeble do kariery!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Toteż postąpiłem w kategorii urzędniczej, nie mówiąc już o tym, że mnie udekorowano. <didask_tekst>pokazuje</didask_tekst> O, medal. Złoty. Dla obojga. Ta strona dla mnie <didask_tekst>pokazuje, zdjąwszy go</didask_tekst> z napisem: ,,Mnóż się i pracuj!". Tamta dla żony: ,,Powielaj męża".</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda medal</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzę, widzę... Ładny rysunek, owszem... Gratuluję panu!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Złoty. Ale nie masywny. Dęty. No i tak, widzi sąsiad: nagradzają dzieciatych, bo mówią, że liczba urodzin zastraszająco u nas spadła, ale z drugiej strony o mieszkanie coraz to trudniej... Niby mniej się ludzie rodzą, a przybywa ich cudem! Widać jakąś inną filozofię, co? No i nie mogę znaleźć za żadne pieniądze większego lokalu. Czyby mi pan na przykład nie ustąpił jednego pokoju? Chodzi o żonę, aby mogła resztę dzieciarni naszej tam u nas zostawić, a tu z najmłodszymi stanąć... Bo one trochę po nocach beczą i nikomu spać nie dają. Hasłem ich ,,czuwaj, obywatelu!" hi, hi, hi.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to winszuję! Oto trzecia strona pańskiego medalu!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>ugryzł się w język</didaskalia>


<kwestia><akap>Że co? No, tak dalece jednak nie, tu z pewnością smarkate się poprawią, zmiana topografii, atmosfery. No i państwu też odmieni się trochę klimat! Ja panu zapłacę, ile pan postanowi, w granicach sąsiedzkich, oczywiście...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>spokojnie, ale stanowczo</didaskalia>


<kwestia><akap>Proszę pana, to się jednak nie da zrobić. Sami ledwo się mieścimy w tych trzech pokoikach. Tu mamy jadalnię, rodzaj gabinetu czy jak to nazwać, a tu po obu stronach są nasze sypialnie, mały hall, i oto wszystko, tak samo jak i u was.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>kręcąc głową</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie śpicie państwo razem? Powiedziałbym, że to marnotrawstwo miejsca!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zimno</didaskalia>


<kwestia><akap>No, no, no, panie Muk!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>

<didaskalia>wstaje i przybliża się</didaskalia>


<kwestia><akap>Jakim prawem pozwala pan sobie na tak niedorzeczne uwagi?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Petra, tylko proszę cię, spokojnie! Zostaw to mnie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwracając się od <osoba>Petroniki</osoba>, jakby jej nie słyszał</didaskalia>


<kwestia><akap>Myślałem, że mi pan nie odmówi, boć przecie jestem repopulator... Ojciec i to do kwadratu, dzięki bliźniętom.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odmawiamy stanowczo z całym egoizmem normalnych jednostek!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>łagodniej</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzi pan, moja żona jest dziś nieusposobiona... Mogła to jakoś umotywować, mogła.... W ogóle, widzi pan, na kobiety nie można się gniewać, tym bardziej, że uczona...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, tak dalece jednak nie, bo jeśli uczona, to i dobre wychowanie powinno się znaleźć... A zresztą bezdzietna uczona mi nie imponuje!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>łagodząco</didaskalia>


<kwestia><akap>Dobrze, dobrze, sąsiedzie... Dajmy temu spokój.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>pochylona nad książką</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie pragnę wcale panu imponować!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>kręcąc glową i patrząc na <osoba>Petronikę</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Bo też na muchy w nosie jedyna rada --- krótko trzymać! Jak niegrzecznemu dziecku parę klapsów dać i skończona parada!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Norman, wypraw już tego człowieka, proszę cię bardzo!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>biorąc pod ramię <osoba>Muka,</osoba> prowadzi go do drzwi</didaskalia>


<kwestia><akap>No więc, kochany sąsiedzie, najlepiej już pożegnajmy się. Zapomniał pan, że robi pan jakieś aluzje do mojej żony, a to bądź co bądź żona państwowego urzędnika. Przykro mi, że muszę panu zrobić tę uwagę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trochę racji jest, panie sąsiedzie! Ale jak się tylko mówi, że ,,uczona", no to już mnie choroba bierze! Bo jeśli ,,uczona" tak dalece, to kto uczył? Może nie my, nie mężczyźni? A co to roboty, nim się w taką głowę coś wkuje! Więc co do pokoju, to nie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>chłodno, ale uprzejmie</didaskalia>


<kwestia><akap>Raczej nie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czasem człowiek mówi nie, a wyższa siła zawoła tak! I co wtedy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem i ukłonem</didaskalia>


<kwestia><akap>Wtedy --- posłuch.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>kłania się</didaskalia>


<kwestia><akap>Narodowe pozdrowienie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nawzajem! Do widzenia!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Norman</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pozwoliłeś najspokojniej obrażać mnie! Odmienili mi cię, odmienili!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią</didaskalia>


<kwestia><akap>Jakżeby ciebie, wielką Petronikę, mogła dotknąć czy obrazić podobnie pozioma istota! Któż by go brał serio! Najzabawniejsze jest to, że ten biedaczysko czuje się figurą! Czworo dzieci! Potentat! Gdzie nam do niego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przeciąga się zmęczona</didaskalia>


<kwestia><akap>W takich chwilach odtrutką może być tylko praca... Nienawidzę teraz każdej chwili wolnej od zajęć! <didask_tekst>siada w fotelu lub kładzie się na sofie</didask_tekst> Sumak... Sumak jadowity... Marzę o sumaku jadowitym...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z głupia frant<pe><slowo_obce>frant</slowo_obce> (daw.)  --- spryciarz. </pe></didaskalia>


<kwestia><akap>To rybka?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na to z ironią</didaskalia>


<kwestia><akap>Niekoniecznie. Roślinka! Drzewko o kwaśnych jagodach! Ale skąd je wydostać... Nie masz pojęcia, jak jest trudno o wszystko... Przez to zamknięcie, przez te cła...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Umiesz zatruwać życie i bez sumaka rododendrona... Spróbuj skoncentrować swoje własne kwasy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spróbuję. Najsilniejszą trucizną XVIII wieku był jad zwykłej ropuchy doprowadzonej do pasji!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A widzisz, bo złość piękności szkodzi! Ale wiesz co? Chore to wszystko razem, nienormalne! Przewodnica ma trochę racji, że chce was uzdrowić, kobiety. Weź na przykład naszą obecną sytuację: młodzi jesteśmy, sami w mieszkaniu, z własnej nieprzymuszonej woli zaślubieni i co nas dzieli: twoje trutki, twoja alchemia, twoje sumaki, barbitury<pe><slowo_obce>barbitury</slowo_obce> --- przekręcona forma słowa barbituraty, oznaczającego pochodne kwasu barbiturowego. </pe>, flogistony<pe><slowo_obce>flogistony</slowo_obce> --- Norman odwołuje się tutaj do teorii flogistonu, popularnej w XVIII wieku koncepcji alchemicznej dotyczącej spalania.  </pe>!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap><begin id="b1756474633325-210066829"/><motyw id="m1756474633325-210066829">Miłość, Małżeństwo</motyw>Najpierw harmonia, szczerość i porozumienie, a potem miłość. Ja nie potrafię równocześnie sprzeczać się i kochać!<end id="e1756474633325-210066829"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>pauza</didaskalia>


<kwestia><akap>Dobrze --- ja coś ustąpię z moich przekonań, ty ze swojej buntowniczości i wszystko będzie dobrze. Ale wiesz, że zapomnieliśmy o radiu, tym przyjacielu, który nas godzi i rozbraja --- koncert przepadł, bo już czwarta... 
<didaskalia>nastawia radio. Brzmi zakończenie jakiegoś walca</didaskalia></akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GŁOS SPEAKERA</naglowek_osoba>
 <kwestia><akap> Zakończyliśmy nasz koncert popołudniowy. Za chwilę mówić będzie Marfa Nella, lotniczka.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, nasza sławna Marfa! Najdzielniejsza z kobiet!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, tylko nie przesadzajmy. Sławna! Najdzielniejsza! Już to umiecie robić sobie nawzajem reklamę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zimno</didaskalia>


<kwestia><akap>Przepraszam cię, wolę posłuchać radia... <didask_tekst>radio mówi. <osoba>Marfa</osoba> ma głos złamany, rwący się, jakby mowa ta była dla niej wysiłkiem. <osoba>Petronika</osoba>, zdziwiona, mówi równocześnie</didask_tekst> O! Co się stało z jej głosem? Jakiś złamany, konający...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS MARFY</naglowek_osoba>

<didaskalia>z radia</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziś, z okazji wzięcia zaszczytnego udziału w defiladzie lotniczej na cześć Jej Macierzyńskiej Wysokości, Validy Vrany, wolno mi wygłosić tych kilka słów do was, kobiety! Lotnictwo... jest dziedziną męską. Łaską rządu szczególnie wyróżniona... latam jako... wyjątek... jednak każdy sierżant... lepszym jest... pilotem ode mnie... sławnej... rzekomo... lot... niczki... Gdy kobieta lata, choć to źle czyni, każdy podziwia... jakby podziwiał latającą <didask_tekst>śmiech krótki, nerwowy</didask_tekst> --- szafę czy kanapę... Czyż o taki podziw nam chodzi? Nie. Gdyż kobiety powołaniem jest jedynie macierzyństwo. Jej miejscem najwłaściwszym ognisko domowe, czyli kuchnia. Z miłością kuchcić!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie, chyba narzucono jej te słowa! Te słowa więzną jej w gardle!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS MARFY</naglowek_osoba>




<didaskalia>teraz bardzo prędko recytuje</didaskalia>


<kwestia><akap>Za chwilę wystartuję z wrodzoną kobietom niezaradnością w tej dziedzinie. Proszę, nie idźcie w moje ślady! Siostry! Sto lat życia w dniu Jej urodzin życzymy wielkiej naszej Rodzicy. Valida Wielka!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówi, jakby miała w gardle mamałygę, przepraszam za śmiałość!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie będę mogła słuchać już teraz naszego radia! <didask_tekst>gasi aparat</didask_tekst> Ciężka łapa i na nim już spoczęła. I to kobiece rządy! Kto by się był spodziewał! Zamiast poparcia, solidarności, feminizmu...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A widziałaś ty kiedy autentyczną feministkę? Bo ja znam tylko feministów! Siebie między innymi.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>
<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> i <osoba>Petronika</osoba></didaskalia>
  
<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<didaskalia>uchyla drzwi</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyszli państwo narzeczeni: panna Halima i pan Kołopuk.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To dobrze, będzie trochę weselej...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> otwiera drzwi gościom.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Halima</osoba>, <osoba>Kołopuk</osoba> z bukietem, <osoba>Petronika</osoba> i <osoba>Norman</osoba>. Przywitanie, <osoba>Halima</osoba> milczy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to za bukiet! Jaki piękny!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>

<didaskalia>ofiarowuje Petronice wielki bukiet róż niebieskich</didaskalia>

<kwestia><akap>Proszę, oto rezultat mojej długoletniej walki i pracy...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zachwycona</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziękuję panu, dziękuję! Niebieskie róże! Ach, więc się udało nareszcie! Co za kolor! Najczystszy szafir. Winszuję, serdecznie winszuję kochanemu panu! <didask_tekst>do korytarza</didask_tekst> Mariato, wazon na kwiaty... Jak będzie na imię tej odmianie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>bezradnie, patrząc na swoją narzeczoną-towarzyszkę</didaskalia>


<kwestia><akap>Prywatnie nazwę ją ,,Halimą Azulą", a na wystawie oficjalnie musi się nazywać ,,Valida Vrana". Niestety! Bo jakżeby inaczej dali dobre miejsce na wystawie... Prawda? Co?</akap></kwestia>


<didaskalia>wodzi nieporadnie oczyma po publiczności</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Najlepiej nie baw się w politykę i uważaj, aby i panna Halima nie mówiła za dużo...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> odbiera z rąk <osoba>Mariaty</osoba> w drzwiach wazon i układa w nim róże.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja? Przecież... Ja nigdy nic...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Normana</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Niby tak, masz rację! Lubię srebrne głosiki naszych pań, lubię, gdy, jak to się mówi, beztrosko szczebiocą, ale dzisiaj jest to bardzo niebezpieczne, bardzo  <didask_tekst>rozkładając ręce</didask_tekst> i nie na czasie. Valida wchodzi, gdzie jej nie posiał. Może się trafić przebrana za przekupkę na targu, może stać i na ulicy, i w ogonku przy kasie --- lub wizytę złożyć niespodziewanie --- i co z taką począć?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Trzeba przyznać, że umie z nami współżyć! Że nie odgradza się od społeczeństwa.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>bezradnie</didaskalia>


<kwestia><akap>A nie, niestety. Chciałaś coś powiedzieć, Halima? Mów! Tu możesz!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie mam nic do powiedzenia... Odzwyczaiłam się już. Mówić nie lubię.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przejęła się rozkazem Validy: oszczędność słów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Gdyby ona tę ekonomię do siebie samej chciała zastosować...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmiana nieśmiałego tonu na gwałtowny</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie mówię, bo chciałabym krzyczeć! I nie tu, ale na ulicy! <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Kiedyś, któregoś dnia...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>syka</didaskalia>


<kwestia><akap>Oj! oj! Niech mnie pani nie rozczarowuje... To takie banalne!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>uspokajająco</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, tak, kochanie, kiedyś i owszem ,,za wszystkie czasy". Ale na razie buziuchna stulona i milcząca jak miły i wdzięczny kwiatuszek o zachodzie słońca.</akap></kwestia>

  
  
<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>
  <didaskalia><osoba>Ci sami</osoba> i <osoba>Mariata</osoba></didaskalia>



<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> wnosi tacę z herbatą i podaje. <osoba>Petronika</osoba> jej pomaga.</didaskalia>




<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia>
<akap>No, bo przecież panie nam się rozpuściły i chciały decydować w sprawach narodu. Była chwila nadzwyczajnej dla was koniunktury! W każdej dziedzinie osiągałyście sukcesy poparte urodą, podnoszono krzyk koło każdego waszego występu!</akap>




<akap>Czyż nie zdarzało się, że na przykład w sporcie, dla łatwiejszego zrobienia kariery, mężczyźni udawali kobiety! Przypomnij sobie, Stifens w Ameryce, Walas w Sarmacji. Wreszcie osiągnęłyście szczyt
<didask_tekst>zająkuje się i urywa</didask_tekst>
Tylko, że właśnie ta, dzisiaj u szczytu stanowi przeciwieństwo --- ma całkiem męską głowę --- i męską garść --- i...</akap>


</kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z ironią</didaskalia>



<kwestia><akap>I szkoda, że nikt jej tego nie powtórzy! Tyle komplimentów<pe><slowo_obce>kompliment</slowo_obce> (daw.) --- dziś: komplement. </pe>!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Najgorsze, powiem, ci, Norman, jest to, że tam właśnie u tego szczytu, zabrano się na serio do prywatnego życia obywateli!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Norman</osoba> daje znak oczami, że <osoba>Mariata</osoba> jest w pokoju.</didaskalia>



<didaskalia>Pauza. <osoba>Mariata</osoba> wychodzi.</didaskalia>



<kwestia><akap><didask_tekst>ciagnie dalej</didask_tekst> Do małżeństw się wtrącają i do tego, i do owego i... Więc czekamy jeszcze, nie bierzemy ślubu z Halimą... Zresztą nie spieszy nam się zbytnio. <didask_tekst>bezradnie</didask_tekst> Może się to wszystko kiedyś uspokoi, reżim zelżeje, inaczej --- nie wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>demagogicznie</didaskalia>



<kwestia><akap>W wielkiej przebudowie państwa --- cel uświęca środki. Przewodnica chce kraj swój postawić w rzędzie najświetniejszych mocarstw. Czy to nie chwalebne z jej strony? Kobiety muszą to zrozumieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>spokojnie i mrukliwie</didaskalia>



<kwestia><akap>Naturalnie, i co dalej? Nadmiar ludności, głód, wojna i co wtedy? Cebulek hiacyntowych nie dostanę ani na lekarstwo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, to typowy egoizm jednostki! Cebulki, gdy tu chodzi o Prawię! Prawia musi wezbrać w sobie, zwielokrotnić się, zwielmożnić!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>uparcie a niezaradnie, jak wyżej</didaskalia>
  






<kwestia><akap>Najlepszy owoc dają drzewa rzadko sadzone! Przecież wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ to dzisiaj jeden wielki wyścig narodów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, wyścig rozhuśtanych kołysek! Niedaleko zajadą!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Halima</osoba>, dotąd grająca tylko mimikę zbuntowanego ulicznika, teraz wybucha szczerym śmiechem. Norman zrozpaczony, wstaje, ociera pot z czoła chustką.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>



<didaskalia>ze śmiechem</didaskalia>




<kwestia><akap>Widzę, że pani kpi sobie z demografii! Owszem, śmiało, ale cóż...</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, Kołopuk. No, sam widzisz. Nie ma rady.</akap></kwestia>


<didaskalia>całuje w rękę <osoba>Halimę</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Panno Halimo, która tak pięknie i ozdobnie milczysz... <begin id="b1756474729889-1941024762"/><motyw id="m1756474729889-1941024762">Milczenie, Kobieta</motyw>Proszę nie bierz z mojej żony przykładu! Jakże szczęśliwym będzie mąż pani! Wychodował sobie najrzadszą z kwiatowych odmian, milczącą towarzyszkę życia
<didask_tekst>całuje jeszcze raz</didask_tekst>.
Gdyby mnie kto zapytał, jaki jest największy urok Wenus z Milo<pe><slowo_obce>Wenus z Milo</slowo_obce> --- starożytna, marmurowa rzeźba, przedstawiająca boginię miłości i piękna, znana z tego, że nie posiada rąk. </pe>, odpowiedziałbym dzisiaj bez wahania: zamknięte usta!<end id="e1756474729889-1941024762"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>uprzejmie</didaskalia>



<kwestia><akap>Pozostawmy ten urok posągom, mój drogi! Prawda, Halima! I ty się odezwiesz w swoim czasie! A któż wam, panowie i przewodnicy prawdę w oczy powie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Kołopuka</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Słyszysz? I tak jest zawsze, i tak jest wciąż. Miłe, co? A jak mi to pomaga!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Proszę  --- jeśli ci przeszkadzam, możemy się rozejść! Ja się nie zmienię!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>z goryczą</didaskalia>



<kwestia><akap>Petra, czyż ja na to zasługuję?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>zmartwiony</didaskalia>



<kwestia><akap>Ależ państwo drodzy, wiadomo przecież, że kochacie się? Więc po co to wszystko?</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1756474756700-410913885"/><motyw id="m1756474756700-410913885">Miłość, Małżeństwo</motyw>Miejcie litość nad waszym szczęściem... Co tam kariera, co tam różnice zdań! Wenus świeci na niebie, odkąd świat światem, a rozłączać się dla polityki --- cóż znowu!<end id="e1756474756700-410913885"/> Przepraszam --- ja naraz tyle, nigdy....</akap></kwestia>


<didaskalia>przerażona, że tyle mówi, chowa głowę w ramiona</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>na boku</didaskalia>



<kwestia><akap>Polityka! Przyszła makulatura! Stosy starych gazet na strychu! Tysiące niespełnionych wróżb i nieprzewidzianych zdarzeń!
<didask_tekst>bezradnie</didask_tekst> I co z tym później zrobić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><akap>Po groszu kilo sprzedawać!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> wnosi tacę z herbatą i keksami. Stawia na stoliku. Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>do milczącej <osoba>Halimy</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Niech się pani uspokoi, droga i poetyczna panno Halimo... Jeszcze nam ta, jak pani mówi, Wenus, przyświeca! Petra z czasem straci na ostrości. Każda bezdzietne kobieta jest trochę trudna....</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Kołopuk</osoba> puszcza radio. Brzmi muzyka. Marsz narodowy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GŁOS SPIKERA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ogłaszamy teraz trzy minuty bezszelestnej medytacji! Jest to chwila uroczysta, bowiem dokładnie przed 60 laty przyszła na świat Valida Vrana dziś o godzinie szesnastej, minut cztery. Uwaga, patrzę na zegarek... Jeszcze jedna sekunda. Ćwierć... Ćwierć sekundy... I już uwaga, moi państwo --- minuta podniosłej ciszy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>przerywa rozmyślnie ciszę</didaskalia>



<kwestia><akap>Kto z was chce mocnej, a kto słabszej herbaty?</akap></kwestia>


<didaskalia>wstaje i nalewa herbatę</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>zatrzymuje jej rękę i tłucze filiżankę</didaskalia>



<kwestia><akap>Pssst! Petruniu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Może chcesz? A pan pozwoli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cicho, bardzo cię proszę!</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie, patrzą na siebie, miny niemądre. Petronika wstydzi się za męża najwidoczniej. Norman patrzy na zegarek.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>uparcie</didaskalia>



<kwestia><akap>,,Ona" nie słyszy, a herbata stygnie!</akap></kwestia>





<didaskalia>Radio gra głośno marsza.</didaskalia>
<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzdycha</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! <begin id="b1756474830055-3693832924"/><motyw id="m1756474830055-3693832924">Muzyka</motyw>Muzyka! Ten najkosztowniejszy z hałasów!<end id="e1756474830055-3693832924"/></akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><akap>Znam kosztowniejszy --- tłuczenie porcelany!
Cóż to --- przerwali --- tak nagle?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS SPIKERA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Halo, halo! Proszę państwa: z lotniska donoszą nam o katastrofie, której uległ przed chwilą samolot Marfy Nella. Podczas krążenia nad miastem samolot wpadł w płaski korkociąg i rozbił się doszczętnie. Lotniczka zginęła na miejscu. Szkoda państwa wynosi 40 tysięcy dukatów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Samobójstwo! Miała już dosyć tych upokorzeń, tej barbarii!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli jej chodziło o lotniczy finał, to są o wiele tańsze sposoby, na przykład: skok z trzeciego piętra, a najlepiej --- dać sobie spokój.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówisz, jakbyś naprawdę już nie miał serca!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>





<didaskalia>ociera łzy</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Szkoda, szkoda Marfy!</akap></kwestia>


<didaskalia>Za oknem gwar, okrzyki.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyjrzawszy przez okno, mówi</didaskalia>



<kwestia><akap>Valida jedzie! Publiczność robi szpaler.... Pełno wszędzie konnej policji...</akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy stają w oknie, oprócz <osoba>Petroniki</osoba>.</didaskalia>


  
<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sama prowadzi samochód....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z nienawiścią</didaskalia>



<kwestia><akap>A brzydka jest... Och,  jaka brzydka!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dlaczego? Pyszna głowa, profil jak u Rzymianki... Oczy wspaniałe, bystre. Atene Glaukopis<pe><slowo_obce>Atene Glaukopis</slowo_obce> (mit.) --- Atena sowiooka lub lśniącooka, jeden z przydomków bogini mądrości. </pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrzcie, sypią jej kwiaty z okien... O, co ten wyprawia! Wasz sąsiad!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W zapale nasz repopulator wylał z wazonu kwiaty wraz z wodą!
Opryskał policjanta! Patrzą w górę! Muk pewnie się schował ze wstydu! Petronika, masz jakie kwiaty pod ręką, to dawaj! Prędko...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Nie ma żadnych... Nie, nie, szkoda tych róż! Zostaw!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Norman</osoba> porywa bukiet niebieskich róż Kołopuka.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co robisz? To cudne róże! Które ja dostała. Nie żal ci było?</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Norman</osoba> rzucił róże z zapałem przez okno <osoba>Validzie</osoba> i jest zadowolony z siebie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze trafiłem, co?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z żalem</didaskalia>



<kwestia><akap>Ona się na nich nie pozna!</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Coś ty zrobił! Moje kwiaty. I żeby to przynajmniej było szczere!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z żalem</didaskalia>



<kwestia><akap>Nikt nie zauważy! A nie, a jednak! Ta, ta jej baronowa schwyciła, no proszę! Poznała się! Widać, nie taka głupia, jak wygląda! I jaka zachwycona, poczciwa moja! Złoto nie kobita!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz! Co za sukces! Patrzcie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wskazują sobie nasze okno... No i co to będzie? Rozmawiają.
Asystent wyskakuje. Co? Ona też się gramoli...</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>nerwowo</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak! Idą! Pewnie tutaj, Petro, słyszysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wychylając się przez okno, zaniepokojona</didaskalia>



<kwestia><akap>Boże, gotowa zwalić się tu z wizytą, aby tak jak to ona lubi  węszyć, rozglądając się i zrobić spis inwentarza rodzinnego... Byle jaki pretekst wystarcza... I już ją macie! Ale mnie nie ma w domu!</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na litość boską. Jesteś w domu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uciekam!</akap></kwestia>


<didaskalia>Chce wyjść, ale <osoba>Norman</osoba> chwyta ją za ręce</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zostaniesz... No przecież zastanów się! No, nie rób mi tego, proszę cię, taki zaszczyt, a ty....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>w drodze ku drzwiom</didaskalia>



<kwestia><akap>My w każdym razie... Bo... Nieprawdaż....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>zatrzymuje go również</didaskalia>



<kwestia><akap>Jak to wyglada! Uciekać, jak konspiratorzy! Już was widzieli... Zresztą oni pewnie nie do nas... Zostańcie! Mariata! <didask_tekst>dzwoni gwałtownie</didask_tekst></akap></kwestia>


  <naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>
  <didaskalia><osoba>Norman</osoba> i <osoba>Mariata</osoba></didaskalia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzie jest Mariata? Trochę porządku. Ze stołu zebrać! Bo nuż 
naprawdę przyjdą? Prędzej! To i to!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co się dzieje! Nic nie wiem!</akap></kwestia>


<didaskalia>sprząta ze stołu gorączkowo</didaskalia>


  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>nadsłuchuje</didaskalia>



<kwestia><akap>Widzicie, nie przychodzą... Widać gdzie indziej... Mariata! Proszę wyjrzeć! najgorzej, że winda dziś nie funkcjonuje!</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> wybiega.</didaskalia>


  
  
<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>



  <didaskalia><osoba>Norman</osoba>, <osoba>Halima</osoba>, <osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Adiutant I</osoba> i <osoba>Adiutant II</osoba></didaskalia>


<didaskalia>Pukanie, po czym <osoba>Adiutant I</osoba>, bardzo miły i ładny, ukazuje się w drzwiach, za nim <osoba>Adiutant II</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>





<didaskalia>wesoło, jasno</didaskalia>



<kwestia><akap>Przepraszam bardzo... Czy stąd rzucone były błękitne róże do auta Jej Wysokości?</akap></kwestia>
  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak jest, panie majorze! Ja rzuciłem!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><akap>Wolno mi zakomunikować państwu, że Jej Wysokość zechciała osobiście i niezwłocznie za kwiaty podziękować!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jesteśmy wszyscy głeboko wzruszeni, panie majorze! Pozwoli major: jestem Norman Gondor. Miałem przyjemność kiedyś w pałacu...</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, poznałem pana natychmiast!</akap></kwestia>


<didaskalia>Podają sobie ręce.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>Zapoznaje <osoba>Adiutanta I</osoba> i <osoba>Petronikę</osoba>.</didaskalia>



<kwestia>
<akap>Petroniko, pan major --- adiutant Kamir.</akap>




<didaskalia>cicho na boku</didaskalia>



<akap>A ty hamuj się --- dobrze?</akap>


</kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziekuję ci za dowód zaufania.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALIMA</naglowek_osoba>





<didaskalia>niechętnie, kwaśna</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy mam zrobić dworski dyg? Czy co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie, stań tylko wyprostowana jak żołnierz --- patrz w oczy.
Ona to lubi.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Adiutant II</osoba> otwiera drzwi na rozcież przed <osoba>Validą</osoba>, która ciężkim krokiem wkracza w towarzystwie małej baronowej, <osoba>Skwaczek</osoba>, drepczącej za nią i wpatrzonej w nią jak w tęczę. <osoba>Valida</osoba> jest w mundurze, krótkiej spódnicy i butach wysokich, sznurowanych, z ostrogami. Ordery i wstęga przez pierś.</didaskalia>


  
<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

    <didaskalia><osoba>Ci sami</osoba>, <osoba>Valida</osoba> i <osoba> Skwaczek</osoba></didaskalia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sapiąc trochę, kontraltem, z prostotą i niby dobrodusznie</didaskalia>


  
<kwestia><akap>Winda zepsuta... uf! A czemu nie naprawiona? Co? No, pozdrowienia narodowe. Nic się nie krępujcie! Matka nie pyta, tylko wchodzi i nikt nie wie dnia ani godziny! No, kto nam to niebieskie zielsko rzucił, co? Podobno to co fenomenalnego! Ale nie pachnie! A to moja jedyna słabość --- pachnidła! Kto rzucił? Ty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyprostowany</didaskalia>



<kwestia><akap>Ja, Wasza Macierzyńska wysokość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem, siadając</didaskalia>



<kwestia><akap>To ładnie, to poczciwie. Ale kwiat bez zapachu, to jak kobieta piękna, ale głupia, co zresztą idzie zwykle w parze. Dla mnie --- nieciekawe! Chciałam wam to powiedzieć. A kto to wyhodował?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<didaskalia>wystraszony</didaskalia>




<kwestia><akap>Ja, Wasza Wysokości!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Proszę mi oddać ten bukiet, Wasza Wysokości. To trzeba umieć trzymać, aby się nie pokłuć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc to z ciebie taki botanik? Nie wygląda na to, co?
Jakby do trzech zliczył, tobym się dziwiła! I co? Nie szkoda to czasu? Państwu niewiele z tego przyjdzie, a co za tym idzie, i tobie! Jak ci na imię, mój filucie?</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kołopuk Genor.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc mój kochany Kołopuk, nie czas nam teraz na takich amatorów, hodowców, szaradzistów i innych zbieraczy znaczków pocztowych! Nie jest to chwila na niebieskie róże i niebieskie migdały! Czasy są jakie? No, jakie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Poważne! Wielkie... Nie, nie..zwykłe.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A widzisz! Masz swój rozumek inspektowy! ,,Niezwykłe" voila!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ i piękna potrzeba nam zawsze trochę, Wasza Wysokość, piękna dla naszych zmysłów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Piękna? <begin id="b1756474862559-3575759276"/><motyw id="m1756474862559-3575759276">Piękno</motyw>Piękno to słabość, piękno to zepsucie, piękno to zarzewie niezgody! Kołopuk, mój dobry synu, twój wytwór nie dorówna pożytecznej cukrowej róży.<end id="e1756474862559-3575759276"/> Idź, Kołopuk, i nie grzesz więcej. Bo szkoda czasu na twoje grzechy! Oddaj mu to, Lelika!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, szkoda! Jednak pachną trochę --- porankiem, rosą, błękitem, Prawda? Prosze sprawdzić!</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>





<didaskalia>wąchając</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic a nic, baronowo.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>bo chce być zdania <osoba>Validy</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>krzepko</didaskalia>



<kwestia><akap>Moja Skwaczek! Mnie potrzeba tak silnych zapachów, żeby słabeuszów przyprawiały o zemdlenie! Dystylacja tuberoz  albo storczyków! Piżmo! Olejek sandałowy! <begin id="b1756474876919-2693010647"/><motyw id="m1756474876919-2693010647">Piękno</motyw>Oto jest piękno jedyne, które uznaję   --- sam zapach, bo ono nie ma widzialnego kształtu. Mniejsza o piękną formę, którą lekceważę!<end id="e1756474876919-2693010647"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przepraszam bardzo ja...  Co mogłem, to...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widać niewiele mogłeś!</akap></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Normana</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>A ty kto jesteś? Brat tamtego? Ach, no przecież cię znam! Przypomnij nazwisko....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>pełen nadziei, nie bez godności</didaskalia>



<kwestia><akap>Jestem Norman Gondor. Byłem senatorem, przewodniczącym kapitułu Orderu Złotej Wilczycy, delegatem na konferencji w Rapallo, szefem propagandy estetyki, wiceministrem komunikacji... Obecnie jestem komisarzem rządowym w kartelu stalowni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach tak, nawet już przypominam sobie... Naturalnie... Tak --- jasny blondyn.</akap></kwestia>



  
<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Głośny mąż stanu swego czasu....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>podchwyciwszy to ,,głośny" parska krótkim śmiechem, który dekoncentruje <osoba>Normana</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Głośny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak jest, bo pracuję rzetelnie, niezależnie od posterunku, i sił mi dodaje wiara w sprawiedliwość i nieomylny sąd Waszej Macierzyńskiej Wysokości, dla której tyle uczucia żywię...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT II do ADIUTANTA I</naglowek_osoba>




  
<didaskalia>półironicznie</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak jest! Wiara i miłość! Tymi kardynalnymi cnotami powinniśmy żyć! Co zaś do trzeciej --- nadziei...</akap></kwestia>


<didaskalia>wzdycha lekko. Zapala <osoba>Validzie</osoba> papierosa.</didaskalia>



<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zaciągając się</didaskalia>



<kwestia><akap>Aha... No tak... Gondor. I naturalnie wielkość, i naturalnie krzywda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>smutnie i gorąco</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza Wysokość, krzywda dzieje mi się rzeczywiście... To wrogowie moi urabiają opinię, śmią wprowadzić w błąd Waszą Wysokość... Komuś zależy na tym, aby mnie utrącić!</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Utrącić! Takich życie samo utrąca! Posągom --- nielitościwy czas utrąca nosy i odstające uszy, społeczeństwom --- odstających ludzi! Odstawałeś! I co gorsza, chciałeś odstawać! Nie wybitnych wyjątków nam potrzeba, ale ogólnego poziomu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>





<didaskalia>gorąco</didaskalia>



<kwestia><akap>Silne i kapitalne porównanie, co?</akap></kwestia>


<didaskalia>patrzy na <osoba>Adiutanta II</osoba>, który wzdycha.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Kołopuk </osoba>też wzdycha</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jednak, Wasza Wysokość ---- moja praca...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przekąsem</didaskalia>



<kwestia><akap>Niedoceniona, naturalnie! <begin id="b1756474902804-675342943"/><motyw id="m1756474902804-675342943">Praca, Społeczeństwo</motyw>Więc ty dla oceny pracujesz! Dla glorii! Przypomniał mi się kłaczek pierza, co się wydarł z mieszczańskiej pierzyny i fruwa... Wznosi się ponad nią, wyobrażając sobie, że jest orłem... Ale krótka to radość, gdyż go wkrótce wraz z innymi śmieciami bezlitosna miotła wymiecie na śmietnik! Bo jego rzeczą nie było latać, unosić się w przestworzach, ale pracować w pierzynie, z całym ogółem pierza! Niech pierze nie myśli o sławie ani o swojej krzywdzie!<end id="e1756474902804-675342943"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>wzdycha</didaskalia>



<kwestia><akap>Cudownie mówi! Ach gdzież ten stenograf!</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>





<didaskalia>udając głupszego niż jest</didaskalia>



<kwestia><akap>O, ja zapamiętałem dosłownie! Niech orzeł nie wyobraża sobie, że jest kłaczkiem pierza i... Przepraszam, pomyliłem wszystko! To za trudne!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tuman!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>chce mówić dalej</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza Wysokość...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>



<kwestia><akap>Gordonku! Karierę kochasz, a nie nas!</akap></kwestia>


<didaskalia>wskazuje swoją pierś błyszczącą orderami. <osoba>Petronika</osoba> blada z odczuwanej antypatii  zbliża się i stając, patrzy jej oko w oko</didaskalia>



<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>twardo</didaskalia>



<kwestia><akap>A cóż by w tym było dziwnego! Chyba każdy ma prawo domagać się sprawiedliwości? Praca i jej wyniki powinny każdego z nas posuwać naprzód w randze społecznej niezawodnie i że tak powiem --- automatycznie! Nie możemy być zależni od...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>przerywa jej i wzdycha</didaskalia>




<kwestia><akap>Petra!</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ty, wygadana, coś za jedna??</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>cicho z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><akap>Petra!</akap></kwestia>


<didaskalia>głośno</didaskalia>



<kwestia><akap>Moja żona, Wasza Wysokość... Chemiczka, Petronika Selen-Gondor.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosi się, wyciąga rączkę</didaskalia>



<kwestia><akap>Szalenie miło mi poznać sławną uczoną!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skwaczek, nie pleć! Nie wyrywaj się!</akap></kwestia>


<didaskalia>przygląda się <osoba>Petronice</osoba> i mówi do <osoba>Gondora</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Aha, chemiczka i taka ładna! Dla ciebie, Gondor, pewnie ważniejsze, że ładna niż to, że uczona!</akap></kwestia>


<didaskalia>bierze <osoba>Petronikę</osoba> za rękę i mówi dalej do niej jak do dziecka</didaskalia>



<kwestia><akap>Kochasz męża?</akap></kwestia>

  
  
<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> milczy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do obecnych</didaskalia>


<kwestia><akap>Wstydzi się powiedzieć. No, a piękne sukienki lubisz, co? Lubisz, lubisz, ha, figlarko? Cała pensja męża na to idzie, co? Czemuś sobie brwi nie podskubała jak inne dzisiejsze ,,piękności" --- co? <didask_tekst><osoba>Petronika</osoba> milczy</didask_tekst> Dzieci dobrze mi wychowujesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie mam dzieci, Wasza Wysokość.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To musisz się leczyć, kochanie! Chcesz mnie okraść z kilku poddanych? Dziękuję ci! Wstydź się, pszczoło, która masz wypełniać żywym miodem komórkę państwową! Żebyś mi się poprawiła i mnie, królową ula, niedługo zaprosiła na chrzciny trojaczków! <didask_tekst><osoba>Petronika</osoba> wybucha szczerym śmiechem.</didask_tekst> A śmiać się umiesz, widzisz! To już dobrze! Powiedz no mi, a co to za wstążeczki? <didask_tekst>wskazuje jej dekoracje</didask_tekst> Jak uważasz, Gondor, czy ona na to zasługuje? Dużo gada? Tego to nie lubię! A gotować umie? Nie? Nie umie? No, to odbieram ordery!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Umie, umie, w każdym razie stara się, Wasza Wysokość! Nie dalej jak wczoraj nawet <didask_tekst>waha się, przypomina sobie wreszcie</didask_tekst> sama usmażyła jajecznicę... Dobre chęci są...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Normanie! Dajże spokój!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Adiutanci</osoba> parskają dyskretnym śmiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jajecznicę! To się wysiliła! Tylko proszę pamiętać o moim zakazie nadużywania jaj! No, pamiętasz, na ile pozwalam tygodniowo na głowę?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, Wasza Macierzyńska Wysokość. Mam słabą pamięć.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ pamiętamy, naturalnie! Pięć na głowę tygodniowo. Nadzwyczaj słusznie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No to marsz do kuchni, dziewczęta, zrobić mi naleśników na egzamin! Należy mi się od was poczęstunek, a mam właśnie ochotę na <slowo_obce>crêpes à la</slowo_obce> Vrana... <didask_tekst>do <osoba>Halimy</osoba></didask_tekst> Idź i ty, co tak rasowo milczysz! Ucz się być pożyteczną! Tylko mi ręce wpierw umyć jedna i druga! No jazda! Z humorem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Ja dopilnuje, Wasza Wysokość! Patelnię czosnkiem przetrzeć?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jakże! A jakże! <didask_tekst>wskazując drzwi</didask_tekst> Chemiczko, tam jest kobiece laboratorium. Tam wynalazki robić! Z miłością kuchcić! Z miłością! Oszczędnie i twórczo! Lelika, jeśli chcesz iść, to dopilnuj, aby mi podano z patelnią --- po prostu, bez ceremonii... Wiecie, co lubię: skromność i prostotę nade wszystko!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho, do stojącej bez ruchu <osoba>Petroniki</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Idź, moja najdroższa, bądź tak dobra... Dla mnie...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> z westchnieniem wychodzi wraz z <osoba>baronową</osoba>, <osoba>Halimą</osoba> i z <osoba>Kołopukiem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>
  <didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Adiutant I</osoba> i <osoba>Adiutant II</osoba></didaskalia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, mój drogi Normanie! Zgorzkniałeś mi... A dla zgorzkniałych nie ma u mnie miejsca. No, uśmiechnij się... Nie tak. Czynisz to nieszczerze. Jak pies wargę bokiem unosisz... Normanie, tyś przepadł! Staraj się więc o synów! Buduj ponad siebie! Ja się nimi kiedyś zajmę. Zobaczysz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O tak! Oby Wasza Wysokość wszystkich nas przeżyła!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Adiutanta I</osoba> z ukrytą satyrą w głosie i udanym podziwem</didaskalia>



<kwestia><akap>Wspaniałe zjawisko! Pełne poczucia zasłużonej nieśmiertelności!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdesperowany</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość, czuję, że padłem ofiarą nieporozumienia... Ja... ja... Zawsze... całą duszą... Co można mi...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A kto się starał o protekcję zeszłego roku? Mama <didask_tekst>wskazuje na siebie</didask_tekst> bardzo tego nie lubi! I wie o wszystkim, choć czasem udaje roztargnioną! Ja, widzisz, nienawidzę takiej struktury duchowej! Brzydzę się protekcyjnym systemem! Znajomy kolega minister, co? Piękna pani, popierając kuzyna, całuje się z wpływowym starym jegomościem, a taki pocałunek równy jest zbrodni gwałtu w moim pojęciu! Nie, nie, za takie rzeczy stawiam moje dzieci do kąta! Lojalność, lojalność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lojalność! Łatwy, prosty gościniec.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak wyżej</didaskalia>


<kwestia><akap>Bity gościniec!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest --- ale...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale co? <begin id="b1756474950237-3033764440"/><motyw id="m1756474950237-3033764440">Ojczyzna, Patriota</motyw>Ojczyzna, mój kochany, ma swoją pedagogię. Żąda od ciebie na przykład wypracowania na temat: a gdybym był wzgardzony? Skrzywdzi, nie doceni i patrzy w oczy: kochasz mnie jeszcze? Wybaczyłeś? Pracujesz dla mnie? I tak próbuje swoich najlepszych. Ty próby tej nie wytrzymujesz, bo ty się niecierpliwisz!<end id="e1756474950237-3033764440"/></akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Mariata</osoba>.
Służąca <osoba>Mariata</osoba> wchodzi z talerzami. Traci głowę na widok <osoba>Validy</osoba>, robi różne śmieszności. Nakrywa serwetą stolik, składa ukłon itp. <osoba>Valida</osoba> patrzy na nią --- chwila pauzy. <osoba>Norman</osoba> się zastanawia, co odpowiedzieć.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Mariaty</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>No, cóż tam, naleśniki spaliły na panewce?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<didaskalia>próbuje złożyć ukłon narodowy i odpowiada urywanym szeptem, bo jej głosu ze wzruszenia zabrakło</didaskalia>


<kwestia><akap>Na wszystko trzeba czasu...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>macha na nią ręką, aby odeszła. Z rozpaczą</didaskalia>


<kwestia><akap>Jakże, Wasza Wysokość, czy to się zgadza: rzetelność i próba?! Wiara --- i brak zaufania?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A cicho! A po łapach dostaniesz! A słuchać i nie odpowiadać! I nie garbić się... A te ramiona wypchane! Garbi się, a na atletę pozuje! Wyprujemy watę z tych ramion!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zimno, zesztywniały</didaskalia>


<kwestia><akap>To już krawiec zrobi, Wasza Wysokość!</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia><osoba>Adiutant II</osoba> uśmiecha się zgorszony</didaskalia>


<kwestia><akap>No, wie pan!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami. Wraca <osoba>Halima</osoba>, <osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Kołopuk</osoba> i <osoba>Skwaczek</osoba>, niosąc triumfalnie patelnię z naleśnikami i talerze. <osoba>Valida</osoba> chwyta palcami ociekający masłem naleśnik i żarłocznie go zjada.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Smakują mi te naleśniki! Ty tam, uczona, winszuję ci! Adiutanci, po jednym.</akap></kwestia>

<didaskalia>podaje im naleśniki w palcach, co <osoba>Adiutanci</osoba> przyjmują ze wzruszonym uśmiechem</didaskalia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Świetne! Mam sentyment do tej potrawy... Przejdzie do historii...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho</didaskalia>


<kwestia><akap>A zjeść trzeba...</akap></kwestia>

<didaskalia>wzdycha</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzisz, Normanie, tak oto należy łowić drobne jasne chwile życia!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale znów Wasza Wysokość pokapała strój, jak zwykle, a upilnować nie sposób. Naleśnik nie wróg, nie ucieknie, po co się tak śpieszyć.</akap></kwestia>

<didaskalia>wyciera chusteczką przód jej munduru</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstając, za nią wszyscy</didaskalia>


<kwestia><akap>Nudzisz, Lelika! Nic wielkiego! <begin id="b1756474985005-2999816904"/><motyw id="m1756474985005-2999816904">Żart</motyw>Ten mundur splamić może tylko właśnie naleśnik lub coś równie niegroźnego. Są plamy --- dozwolone! Naleśnik nie plami honoru!<end id="e1756474985005-2999816904"/> Czy nie? No, w drogę, żegnajcie, daj rękę, Petronika! Spójrz mi w oczy: bądź posłuszna, Petroniko! Między jednym a drugim synem stwórz perfumy, esencję, jakiej nie było jeszcze! Na to ci pozwalam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uwagą</didaskalia>


<kwestia><akap>Zastosuję się do woli Jej Macierzystej Wysokości. Pomyślę o tych perfumach. Przyślę je do oceny Waszej Wysokości.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ohoho! Takaś skora? Ale wpierw przejdą przez moją kancelarię wzdłuż nosów cenzury! Normanie, weź sobie do serca to, com ci rzekła o pierzu. Kołopuk, pozostaw róże w spokoju! Nie tobie do róż, jak i nie tobie do kobiet się wtrącać! Minę masz znudzoną! Zażywaj żelazo, boś anemiczny! I duszy twojej potrzeba żelaza! Świstu szrapneli! Od których krew szybciej krąży, oko nabiera wyrazu, życie wartości, bo to jedynie kochamy, co możemy każdej chwili utracić! Ty <didask_tekst>do <osoba>Halimy</osoba></didask_tekst> milczałaś, a więc <slowo_obce>continuez, mademoiselle, continuez<pe><slowo_obce>continuez, mademoiselle, continuez</slowo_obce> (fr.) --- kontynuu, panienko, kontynuuj. </pe></slowo_obce>!</akap></kwestia>



<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> i <osoba>Norman</osoba>. Godzina popołudniowa w końcu czerwca. Dekoracja ta sama. <osoba>Petronika</osoba>  przy osobnym stole wbudowanym w róg pokoju. Ma na nim zaimprowizowane małe dygestorium (rodzaj oszklonej szafy z rurą do wentylatora), biały stół kuchenny, retorty, mikroskop, stosy książek, suwak logarytmowy. Trochę posępnie, nieporządek, pracownia. Pracuje pochylona w fartuszku i okularach nad retortą. <osoba>Norman</osoba> wchodzi w domowym stroju smutny, zniechęcony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chodź tu bliżej, Norman, pokażę ci coś bardzo ciekawego: dwie trucizny nieznoszące się wzajemnie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję ci, widzę, widzę z daleka. Owszem, bardzo ciekawe, że się nie znoszą, bardzo. Chciałem usnąć --- nie mogę... Boże, co począć z tym czasem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo mi cię żal, ale jak ci poradzić! Moje prace cię nie interesują... <didask_tekst>pracuje chwilę, po czym podnosi głowę</didask_tekst> Norman, zobaczysz, że jeszcze wypłyniesz, ja to czuję, Norman. Masz w sobie tyle możliwości! Zajmij się na przykład ekonomiką --- interesowałeś się nią kiedyś.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W tych warunkach?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do czasu! Cierpliwości trochę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie rozumiesz mnie --- moja pracownia to ten kraj, to społeczeństwo! Nie zadowolnię się tak jak ty ciasnym kącikiem na uboczu. Ja zależę! Niestety, zależę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze smutkiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Zależysz. W tym całe nieszczęście!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj mi lepiej coś na uspokojenie, na ,,pogodę ducha". Tyle masz tych specyfików.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, poślij Mariatę po walerianę! Mój najniewinniejszy analeptyk to eter, a najłagodniejszy narkotyk --- opium.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko jedno, choćby nawet i kurara<pe><slowo_obce>kurara</slowo_obce> --- neurotoksyna, często wykorzystywana przez Indian do zatruwania strzał. </pe>! Niewiele mam do stracenia! 
<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>



 Ha, gdybyśmy chcieli przenieść się na tamten świat, to mam tu bogaty wybór możliwości: <slowo_obce>Cicuta virosa<pe><slowo_obce>Cicuta virosa</slowo_obce> (łac.) --- szalej jadowity.  </pe></slowo_obce>, w tej oto fiolce... tu starożytna, przeze mnie odtworzona <slowo_obce>Aqua Toffana<pe><slowo_obce>Aqua Toffana</slowo_obce> --- nazwa trucizny na bazie arszeniku. </pe></slowo_obce>, tu <slowo_obce>Lachesis</slowo_obce>...<pe><slowo_obce>Lachesis</slowo_obce> --- zapewne chodzi o jad <slowo_obce>Lachesis muta</slowo_obce> (groźnicy niemej).</pe> <slowo_obce>Datura Stramonium<pe><slowo_obce>Datura Stramonium</slowo_obce> (łac.) ---  bieluń dziędzierzawa.</pe></slowo_obce> i kurarę mam także.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trucicielka! Druga La Voisin<pe><slowo_obce>La Voisin</slowo_obce> --- francuska trucicielka i wróżbitka z XVII wieku.</pe>! I na co to wszystko! Jak ty możesz się w tym babrać! Niby gardzisz kuchnią, a cóż innego od ciebie robi zła kucharka? Także trucizny przyprawia.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamyślona</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie mogę dojść składu pewnej trutki osiemnastego wieku, którą nasycano kwiaty, chustki, rękawiczki...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>bez goryczy</didaskalia>


<kwestia><akap>Dlaczego oni nie wyzyskują twojego zapału i dobrej woli w państwowych wytwórniach chemicznych?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzrusza ramionami</didaskalia>


<kwestia><akap>Nigdy bym się na to nie zgodziła! Mówisz tak, jakbyś mnie nie znał!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, prawda, żeś ty pięknoduch! Zapomniałem, przepraszam. Ach więc ty ważysz te... <didask_tekst>zbliża się i ogląda flaszki</didask_tekst> jakże tam? ,,Tojady mordowniki" dla pokoju i dla dobra ludzkości!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aha. Dla dobra. Właśnie myślę, czy by nie stworzyć dla nas wszystkich nieszczęśliwych jakiegoś środka ułatwiającego przeniesienie się na tamten świat? I jak to zrobić --- i czy to możliwe? Najwyższy czas na taką pociechę --- dałabym jej na imię ,,Niketeria<pe><slowo_obce>Niketeria</slowo_obce> --- nazwa dnia zwycięstwa, obchodzonego w starożytnych Atenach. </pe>", czyli ,,Nagroda Zwycięstwa".</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z goryczą</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak zawsze, przeczysz życiu! A ono mogłoby być tak piękne!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w natchnieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Reakcja czasów! <didask_tekst>uśmiecha się</didask_tekst> A gdy się pracuje z dobrą intencją, to można mieć nadzieję, że nas poprze najwyższa władza macierzyńska czy ojcowska, ale tam, w górze, naprawdę w górze, nie ta nasza! Powiedz mi, dlaczego nie mogłoby u nas być rządów sprawiedliwych, tak jak na przykład w Sarmacji, mocarstwie silnym, a jednak etycznym?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zgryźliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Mów takie rzeczy, mów, tylko głośniej i w dodatku przy otwartym oknie. Dobrze?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstaje i zamyka okno, po czym siada obok <osoba>Normana</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Powiedz mi, czy ty naprawdę nigdy nic złego nie powiesz o Przewodnicy? Skazała cię na bezrobocie! Innemu dała twoje miejsce --- a ty nic? Siedzisz, nudzisz się i milczysz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Milczenie jest złotem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nawet teraz...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybuchając wreszcie</didaskalia>


<kwestia><akap>Tyś mnie zgubiła! Nie ona! Ty, twoim rozpuszczonym językiem, twoją swadą pensjonarską! Są kobiety, które instynktownie dopomagają mężom, szczęście niosą w dom --- ale to są te kochane, bezosobowe, przeciętne istoty! W naszym małżeństwie jest o jedną indywidualność za wiele! Sypnęłaś mnie i równocześnie samą siebie też, a Validzie cóż zaszkodziłaś?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak dziś w nocy i ty krzyczałeś przez sen: ,,Valida! Ten potwór! Ta ohyda!". W moim pokoju to usłyszałam i przybiegłam zobaczyć, co się z tobą dzieje. <didask_tekst>figlarnie</didask_tekst> A gdyby tak kaloryfer podsłuchał?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za sny nikt nie odpowiada! Tylko, że ja w nocy i przez sen, a ty --- jawnie, w biały dzień. Choć wiesz, jak jestem uzależniony, jak muszę zęby zaciskać i czekać na zmianę ---- pogody...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc ty, Normanie, ty masz jeszcze jakieś nadzieje, liczysz na jej łaskę.! O, bo jest w tobie pycha, ale nie ma dumy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmęczony</didaskalia>


<kwestia><akap>Może być, jak uważasz. Może masz rację. Ale mnie to wszystko męczy. Chcesz, abym się kompletnie załamał?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzruszona</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, ach nie, mój biedny Normanku, żal mi cię! Przepraszam...</akap></kwestia>

<didaskalia>obejmuje go, pełna szczerego współczucia</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzruszony</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzisz, taką, taką gdybyś była częściej! Kiedyż będziesz znowu moją dawną kochaną Petrą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie wiem, nie wiem... Może jeszcze wrócimy do dawnej prostoty i równowagi, ale wpierw trzeba się uporać z tymi zmorami... Dopóki one straszą, nie może być mowy o jakiejś radości życia.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozczulony</didaskalia>


<kwestia><akap>Więc jednak kochasz mnie jeszcze trochę? Nie czesz się tak --- odsłoń bardziej skronie --- ręce masz zniszczone od jakichś kwasów --- uważaj, szkoda moich cudownych rączek...</akap></kwestia>

<didaskalia>całuje ją w rękę</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1756475027566-1297762400"/><motyw id="m1756475027566-1297762400">Małżeństwo, Strach, Władza</motyw>Kochanie... Jesteś przecież moim towarzyszem życiowym --- życzę ci jak najlepiej... Tylko, doprawdy, bywasz czasem nieszczery.... I to ze mną! Dlaczego?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>szeptem</didaskalia>


<kwestia><akap>Dlatego, że chcę myśli moje i uczucia przestroić, zmienić, rozumiesz? Bo dyktatorka czyta w myślach! Ta czarownica przejrzy każdego na wylot! Ja na razie nie chcę myśleć! Bo ja chcę żvć i pracować, Petra! Ja czuję skierowane na siebie jakieś niewidzialne reflektory! Prześwietlają mnie! Petra!<end id="e1756475027566-1297762400"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś szalenie zdenerwowany --- czuję, że i mnie się to udzieli. Trzeba się zabrać do roboty.</akap></kwestia>

<didaskalia>zasiada do swojego stołu, bierze swoje retorty i mówi grubym głosem <osoba>Validy</osoba>: ,,Z miłością kuchcić! Z miłością!". Dzwonek w sieni.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Mariata</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Petronika</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę państwa! Policja na schodach! Powiem, że państwo wyszli, dobrze?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>prędko</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, nie, Mariata... Przeciwnie, jak miłych gości proszę tych panów przyjąć. Przecież oni spełniają tylko swoje obowiązki.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Jak pan uważa, ale czy to dobrze... Miłych gości!</akap></kwestia>

 
<didaskalia>wychodzi śpiesznie. Powtórny dzwonek, wejście policji.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Norman</osoba> i <osoba>Policjanci</osoba>. Jeden <osoba>Policjant</osoba> w drzwiach otwartych, drugi rozmawia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzisz, Petronika, widzisz!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę, ale cóż z tego. Nie mam nic na sumieniu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>czytając jakiś papier</didaskalia>


<kwestia><akap>Pani Petronika Gondor, to zdaje się tu?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czego sobie panowie życzą ode mnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>chłodno, ale uprzejmie</didaskalia>


<kwestia><akap>Mam rozkaz pisemny sprowadzenia pani do Urzędu Spraw Rodzinnych.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to? Nie rozumiem pana.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani nie dotrzymała zeszłego miesiąca terminu. Nie stawiła się.Wezwanie pani otrzymała i to kilkakrotnie. Musiała je pani rozmyślnie zlekceważyć...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawdopodobnie. Niech mi pan poradzi, co robić, bo ja się na tym nie znam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>grzecznie</didaskalia>


<kwestia><akap>No, teraz już musi pani jechać. Samochód czeka.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, to niemożliwe. Po pierwsze nie mam czasu, po drugie <didask_tekst>trochę bezczelnie</didask_tekst> nie chce mi się!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Niestety... Pani będzie łaskawa zrozumieć i moją trudną sytuację.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Rozumiem pana, ale to bardzo śmieszne. Nie do przyjęcia humorystyczne.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak wyżej</didaskalia>


<kwestia><akap>Proszę panią, ostrzegam, że każde pani słowo będzie wliczone i naznaczone grzywną. Taki jest paragraf.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z irytacją</didaskalia>


<kwestia><akap>A, cóż za imponująca przezorność! Proszę pana! Więc w Urzędzie Spraw Rodzinnych nie wiedzą, że jestem pracującą kobietą, chemiczką z zawodu, że moje nazwisko ma pewne znaczenie w sferach naukowych? Mam chyba prawo do spokoju, do odrobiny szacunku? A nie, aby mnie sprowadzano pod eskortą jak zbrodniarkę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>polubownie</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, to chyba nieporozumienie.... Właśnie pójdziesz i sama im to wszystko oświadczysz...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>77 słów powiedziała pani już...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Policjanta I</didaskalia>


<kwestia><akap>Oświadczam panu, że protestuję i że mnie chyba przemocą zabierzecie. <didask_tekst>wybucha</didask_tekst> O, najwidoczniej nie ma szaleństwa, którego by się nie dało narzucić ludzkości! Poczciwy człowieku, czy pan nigdy nie odważył się dotychczas pomyśleć o śmieszności istnienia Urzędu Spraw Rodzinnych?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Policjantowi nie wolno myśleć. Byłoby może lepiej, gdyby i pani mniej myślała... Moją rzeczą jest sprowadzić panią. Nic więcej...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nie wstyd panu tak mówić? <didask_tekst><osoba>Policjant II</osoba> notuje słowa</didask_tekst> Niechże pan od razu wpisze tysiąc słów i zamknie ten swój głupi notes! Ależ to farsa! A jaka brutalna! Niesłychane! Czy pana samego to nie oburza? Przecież pan nie jest maszyną?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Policjanta II</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż pan na to?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic. Zapisujemy tylko ilość, a nie sens słów. Treści nie staramy się uchwycić, bo musielibyśmy wówczas jeszcze stenografować...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo słusznie pan mówi. Widzę, że na pewno sam jest pan żonaty i wie, jak to kobieta potrafi na wiatr czasem słowa rzucać... bez złej intencji.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie, właśnie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy wyście wszyscy opętani?! Kiedyż się to skończy?!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani będzie łaskawa trochę wolniej, bo nie mogę zliczyć... Będzie 88!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaręczam panu, że dużo więcej!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ośmieszasz się tylko! <didask_tekst>ciszej</didask_tekst> I kto to będzie płacił --- pytam się, bo wiesz, że mnie nie stać na to!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od 200 słów, ostrzegam państwa, zaczyna się podwójna taksa. Dlatego radziłbym już jechać. Zapewne i w drodze dojdzie jeszcze kilka słóweczek... Przepraszam panią, że spełnię powinność...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> się broni.</didaskalia>


<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyjmując kajdanki, uprzejmym ruchem proponuje</didaskalia>


<kwestia><akap>Skoro pani nie chce po dobroci...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, Petroniko, tego wstydu mi nie zrobisz! <didask_tekst><osoba>Policjant</osoba> chowa kajdanki</didask_tekst> Zaraz panowie, chwileczkę, niechże coś na siebie nałoży! Mariata! Płaszcz, kapelusz pani! Boże, Boże, czego ona się dowojuje!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie że pójdę, jak stoję. A wolałabym nago! Ja się nie wstydzę. Niech całe miasto widzi, że mnie gwałtem porywacie!</akap></kwestia>

<didaskalia>przestaje się miotać, zmęczona</didaskalia>


<naglowek_osoba>POLICJANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Komisja urzęduje do szóstej. Krótka konferencja z panem referentem nie zabierze pani tak wiele czasu...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> wchodzi z płaszczem i kapeluszem, <osoba>Policjant II</osoba> odbiera je od niej, bo <osoba>Petronika</osoba> włożyć nie chce. <osoba>Mariata</osoba> cofa się osłupiona, trzymając się oburącz za głowę, w głąb sieni.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Petroniki</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>No i dlaczego patrzysz tak na mnie... No i dlaczego? Czy to ja wymyśliłem? Czy to moja wina?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiedz, że to idiotyzm! Powiedz! Krzycz!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>W jakim celu? Wciąż skrzypieć jak but od złego szewca! Wciąż zgrzytać jak piła! Jęczeć jak wiatr w kominie! Po co?</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Policjanci</osoba> uprowadzają <osoba>Petronikę</osoba>. <osoba>Norman</osoba> po jej wyjściu daje upust swojej rozpaczy i nienawiści wyrażonej gestem i wyrazem twarzy. Tłucze coś umyślnie. Słysząc kroki, opanowuje się.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Norman</osoba>, <osoba>Mariata</osoba>. <osoba>Mariata</osoba> wraca, załamuje ręce. <osoba>Norman </osoba>patrzy przez okno, nagle postarzały, zwiędły, gryząc pięść z gniewu.
</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Święta Marianno! Panią ministrową ,,miłe goście" zabrali! I to za co? Pewnie za jakieś znowu nowe podatki! Biedny pan! Taki smutny.</akap></kwestia>


<didaskalia>Pauza</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>uśmiechnął się z rozpaczą i ocknął z zamyślenia</didaskalia>


<kwestia><akap>Kochana Mariato! Są u nas podatki, które płaci się ambicją i godnością ludzką...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dwa razy dzwoniła do nas Kormorowa. Ale, że tu właśnie policja u nas była, to jej kazałam przyjść później. Ale coś mi się ona nie podoba! Z jakimiś gratami chciała nam tu wmaszerować! Potem też i ciekawa była, co tu policjanci robią. Ledwo jej się pozbyłam.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tylko nie za ostro z ludźmi, Mariata, mamy i tak dosyć wrogów. Zawszeć to sąsiadka... <didask_tekst>dzwonek raz, drugi raz</didask_tekst> Jeśli to ona, wpuścić!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> idzie otwierać drzwi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Agatika</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Mariata</osoba>. Wchodzi <osoba>Agatika</osoba>, wielka, gruba kobieta, popycha wózek dziecinny, niesie tłumok pod pachą i ciągnie za sobą pościel.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bój się pani Boga! Co to ma być?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z góry na <osoba>Mariatę</osoba>, uprzejmie do Normana</didaskalia>


<kwestia><akap>To ma być tłumok, a to mają być bliźnięta! A to ma być moja pościel puchowa. A to ma być <didask_tekst>wskazuje na <osoba>Mariatę</osoba></didask_tekst> głupia Mariata!</akap></kwestia>

<didaskalia>kładzie pościel na kanapie</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<didaskalia>oburzona</didaskalia>


<kwestia><akap>Święta Nino!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O co pani chodzi?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co mi pani tu kładzie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu, czy gdzie indziej, jak państwu wygodniej!</akap></kwestia>

<didaskalia>kładzie drugi tłumok na krześle przy stole <osoba>Petroniki</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze mi pani co potrąci i stłucze na stole mojej pani!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A choćby? Wypadki chodzą po ludziach! Czynię pana byłego wiceministra uważnym, że pańska pracownica domowa zraża panu gości. I to kogo? Wpływowe osoby! A oto papier do pana byłego wiceministra...</akap></kwestia>
 
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>




  
<kwestia><akap>Cóż to za papier?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A że pan jako bezdzietny ma mi oddać jeden pokój na własność.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? Jak pani mówi? Pokój... <didask_tekst>czyta</didask_tekst>  A, rzeczywiście...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wolno panu wybrać który, a ja się zaraz rozlokuję, bo u nas czad z pieca kuchennego. To dla dzieci i karmiącej matki niestosowne.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta z rosnącym zdumieniem i gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Co... Co... Ha ha ha! Matka bliźniąt ma prawo do czego? Do eugeniki i euforii? A, wobec tego!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No. <begin id="b1756475132174-177197068"/><motyw id="m1756475132174-177197068">Żart</motyw>Prawo do ,,euforii i eugeniki" mam i mieć będę!<end id="e1756475132174-177197068"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>uśmiechając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Euforia... No, no...! Poniekąd i słusznie... <didask_tekst>dla zamaskowania niepokoju, nerwowo</didask_tekst> Naturalnie, naturalnie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pokój nam zabierają! Widział to kto?!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, bardzo pięknie, ale może zechce pani jeszcze trochę poczekać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, matka, nie nadaję się do żadnego czekania.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ uprzątnąć trzeba, rzeczy nasze wynieść!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bądź pani spokojna! Nic państwu nie ubędzie! A lokator z gotówką to grzeje jak piec amerykański. U państwa zaś to pewnie emeryturka jak mucha, a za to wielki podatek od bezdzietności, co? No, ale ja mam miękkie serce: nie tylko biednym po prośbie nie odmawiam, ale nawet i tym, co chcą pożyczyć! Któryż więc pokój pan oddaje?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani wyszła. Nie pozwolę zajmować pokoju, dopóki nie wróci.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>szyderczo</didaskalia>


<kwestia><akap>Widziałam ją, w jakiej kompanii wasza pani wyszła. Nie ma czym tak imponować, że ,,wyszła". Pytanie, kiedy wróci. Nastąpić się!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Święty Wraczu!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mariata, proszę się uspokoić! Co to jest?!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mariata</osoba> rezygnuje z oporu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>pochylona nad wózkiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Tylko patrzeć, jak mi się bliźnięta rozkrzyczą równocześnie! </akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chyba do pokoju pana te graty zaniesiemy, a pan się do pani przeniesie.</akap></kwestia>

<didaskalia>idzie ku drzwiom na lewo</didaskalia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>oburzona</didaskalia>


<kwestia><akap>Graty! Daj ci, Boże, takie graty albo raczej nie daj ci, Boże, boś nie zasłużyła! <didask_tekst>wtacza wózek do otwartego pokoju za <osoba>Mariatą</osoba> i rzuca za nią pościel ---rozkazująco</didask_tekst> Łóżko mi pościelić!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS MARIATY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ależ tak!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozkazuje</didaskalia>



<kwestia><akap>Dywanik mi przed łóżko podsunąć. Bliźniętami się nie interesować! Przewodnicę ostrożnie powiesić! Zrozumiano?</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Z okien dolatuje krzyk. Rozruchy uliczne, gwizdy, dalekie strzały, płacz histeryczny.</didaskalia>




<naglowek_osoba>GŁOS GAZECIARZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dodatek nadzwyczajny! Ostatnie rozporządzenie Jej Macierzyńskiej Wysokości!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez okno</didaskalia>



<kwestia><akap>Daj tu prędko! Biegiem!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Nim gazeciarz wbiegnie na trzecie piętro.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychylając się przez okno</didaskalia>


<kwestia><akap>Ojejej, co się stało, czego się wydzierają! Jakieś rozporządzenie... Nic dobrego zdaje się...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaraz, zaraz się dowiemy... Z pewnością jakaś pożyteczna uchwała, która jak każda nowość wywołuje sprzeciwy, opory...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w oknie</didaskalia>


<kwestia><akap>No, mnie tam nic nie będzie ani Mukowi. Możemy patrzeć jak na teatr... O! Idą, idą, machaja rękami! <didask_tekst><osoba>Norman</osoba> w drzwiach odbiera gazetę, <osoba>Agatika</osoba> wyrywa ją z ręki <osoba>Normanowi</osoba></didask_tekst> Pokaż no pan nareszcie... Co? Kobieta upaństwiona.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>poprawia ją</didaskalia>


<kwestia><akap>Upaństwowiona.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To znaczy, że co? <didask_tekst>czyta</didask_tekst> Dwuletnia służba dla zaludnienia kraju... Aha! Rozporządzenie poboru weszło w życie od dzisiejszego południa... A pan co na to?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta</didaskalia>


<kwestia><akap>Zaraz, dajże pani i mnie przeczytać... No cóż? Widać potrzebne to, skoro tak postanowiono.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przygląda mu się bacznie</didaskalia>


<kwestia><akap>I czegóż to pana tak prześladują, jak zawsze powiada Muk, kiedy pan taki prawomyślny! Ciekawe!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt mnie nie prześladuje, pani Agatiko. Co za pomysł!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w drzwiach</didaskalia>


<kwestia><akap>Już gotowe. Może się pani rozgościć.</akap></kwestia>

<didaskalia>znika w drzwiach</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże sąsiadka będzie jak u siebie, swobodniejsza ode mnie, bo ja tu, jak widzę ze wszystkiego, nie jestem panem we własnym mieszkaniu! ,,Mój dom nie jest moją twierdzą"<pe><slowo_obce>,,Mój dom nie jest moją twierdzą"</slowo_obce> --- przekształcenie angielskiego idiomu <slowo_obce>My home is my castle</slowo_obce> (pl. ,,Mój dom jest moją twierdzą"). </pe>.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwonek niekończący się. <osoba>Mariata</osoba> biegnie otwierać, żegnając się znakiem krzyża. Nagle wpada jak burza przez główne wejście młoda dziewczyna w baletowym różowym krótkim stroju. Długie skrzydła, z których jedno złamane i podarte wlecze się za nią, ma przyszyte do stanika. Twarz tragiczna, blada, oczy pełne łez.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Ninika</osoba>, <osoba>Agatika</osoba>, <osoba>Norman</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Alem się zlękła! Czupiradło jedno! Jakże można tak wpadać. Dobrze, że nie jestem przy piątej nadziei!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>


<kwestia><akap>Norman! Norman!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ninika! Co to znaczy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdyszana</didaskalia>


<kwestia><akap>Zaraz, zaraz... Tak się śpieszyłam! Poczekaj, niech odetchnę... Skakałam przez parkany, aby się do was dostać przez ogrody... O, podarła mi się suknia... Tam u nas, w Instytucie, była dziś próba generalna bajki scenicznej --- na zakończenie roku szkolnego, dlatego tak wyglądam... To wszystko mocno przyszyte... Oj, kłuje mnie w lewym boku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>uspokajająco</didaskalia>


<kwestia><akap>To śledziona.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>chce oderwać skrzydła, ale nie może</didaskalia>


<kwestia><akap>Musiałam tak przelecieć, jak jestem, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Wszyscy czytają afisze... Wszyscy krzyczą! Ty wiesz! Wiesz już, prawda? Więc właśnie do naszej szkoły weszła komisja... Komisja poborowa! Rozumiesz!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oj, biedna panienko! W tym wieku! Jakieś pobory!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skończyłam osiemnaście lat. To już dla nich dosyć. mam poświęcić dwa lata życia! Ach, Norciu drogi!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>skrępowany ze względu na Agatikę, ale przygnębiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Czytałem, tak, no bardzo cię żałuję... Jest w tym trochę bezwzględności <didask_tekst>zgnębiony urywa</didask_tekst>, ale cóż...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pomyśl, chcą mi dać jakiegoś przelotnego improwizowanego męża, urzędowego kochanka, a dziecko, które urodzę, zabierze rząd! Nie wolno mi o nim pomyśleć później... Jako odszkodowanie pozostaje mi zaszczytny tytuł Panny Prawii, który wolno mi nosić obok własnego nazwiska! <didask_tekst>przedrzeźniając</didask_tekst> ,,Panna Praawia"! Bardzo dziękuję!</akap></kwestia>

<didaskalia>śmieje się gorzko</didaskalia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Się mi zdaje, że Prawianka nie powinna tak mówić!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja jestem tego zdania.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zabrali wszystkie, które były na sali i na scenie! Innych szukają... Sprawdzają metryki... Ratuj mnie, Norman!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oj, po cóżem tyle córek na ten świat wydała!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>gładząc Ninikę po głowie</didaskalia>


<kwestia><akap>Ależ cicho, Ninka! Nie desperuj tak... Wniesiesz podanie, Valida jest przecież kobietą, zrozumie cię... Ułożymy razem list... Postaramy się użyć odpowiednich frazesów.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co to pomoże! Czy wiesz, że ona za wymigiwanie się od nowych praw grozi nam sądem? Siedzieć w więzieniu, gdy się ma osiemnaście lat!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Siedzieć w więzieniu jest zawsze smutno, bez względu na wiek, kochanie --- zresztą... Bądź sprawiedliwa: przyznaj, że kobieca swoboda w traktowaniu najpoważniejszych problemów ludzkości doprowadziła do tych represji! Świat chce się bronić przed waszą lekkomyślnością! My, jako rekruci, poświęciliśmy bez względu na nasz zawód, na nasze upodobania, kilka lat życia, przerywając swoje nauki, wy zaś byłyście sobiepańskie istoty, niczym nie krępowane, nieraz istne pasożyty... Weźże to pod uwagę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Może być, ale ja nie jestem żadnym pasożytem, chcę być tancerką, to jest też ciężka praca!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panienka to by wolała kino i konkurencje piękności! Co? A tu kobieta sama do obowiązków zagania!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzburzona</didaskalia>


<kwestia><akap>To nie jest kobieta! Ja nie wiem, co to jest, diabeł? Potwór? Ale to nie kobieta! Jak ona nas prześladuje! A wiesz, że listy adresowane do żon mają być doręczane mężom!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To, to już jest drobiazg! Żadna uczciwa żona o to się nie pogniewa!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I panienka uważa, że to jest nie w porządku, co? A panienka wie, że kretykować zabronięte jest surowo?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ech! Co mi tam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani Agatiko, nikt tu nie krytykuje nikogo, ta młoda osoba jest tylko bardzo, nieprawdaż, zmartwiona!</akap></kwestia>


<didaskalia>Krzyk tłumu wzrasta. Głosy zmieszane: ,,Niech żyje premier!", ,,Precz z Validą!". Po czym słychać kilka wystrzałów --- zgiełk, płacz.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w oknie</didaskalia>


<kwestia><akap>Stąd nic nie widać... Nie poszedłby pan zobaczyć, co się stało? <didask_tekst>przeczący gest <osoba>Normana</osoba></didask_tekst> Kobieta-matka musi się fatygować, bo taki nie pójdzie!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>





  
  <naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Norman</osoba> i <osoba>Ninika</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Boję się o Petronikę. Podczas rozruchów niedobrze jest być w mieście...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie poszła sama. Mamy lojalną policję, nie dopuści do poważniejszych ekscesów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrząc na <osoba>Normana</osoba>, stojącego w oknie</didaskalia>



<kwestia><akap>Norman, w tej chwili widzę, jak źle, jak fatalnie wyglądasz!
Postarzałeś się o 10 lat! Co oni z ciebie zrobili!
Nie martw się tak, Norman!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>posępnie</didaskalia>



<kwestia><akap>Złe oświetlenie, nic więcej.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Agatika</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Ninika</osoba></didaskalia>


  
<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wraca zziajana pędem</didaskalia>



<kwestia><akap>Trochę już wiem, ale zaraz idę po więcej. Więc te wystrzały, to podobno dwie się zastrzeliły, a jedna jeszcze żyje --- może ją uratują.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co pani mówi! Ach Boże! To okropne! Rogate dusze!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za moich czasów największa bieda to było znowuż staropanieństwo. Same nie wiecie, czego chcecie. O! Idzie nareszcie stróżowa --- chwała Bogu!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>


  
<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Ninika</osoba> i <osoba>Norman</osoba></didaskalia>

 

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc one się zabiły. Miały tę odwagę.! Norman, co się z moim pulsem dzieje... Proszę cię, zobacz... Chyba ze 200 na minutę... Jezus! Mówmy już o czym innym... Więc Petronika przeniosła tu swoje laboratorium...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, bo ją, widzisz, jako mężatkę zredukowano w instytucie chemii... Jest bezrobotna jak i ja. Nie ruszaj tego, proszę cię... Po pierwsze, że ona nie pozwala, a po drugie, że są tu rzeczy nawet w dotknięciu niebezpieczne.</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>nie dotykając, ogląda flaszeczki</didaskalia>



<kwestia><akap><slowo_obce>Agaricus muscatis</slowo_obce><pe><slowo_obce>Agaricus muscatis </slowo_obce> --- właśc. <slowo_obce>Agaricus muscarius</slowo_obce>, muchomor czerwony. Przekręcenie łacińskiej nazwy wynika zapewne z nieznajomości tego języka przez Ninikę.</pe> --- o, cały muchomor w słoiku... Jakieś <slowo_obce>amylum nitrosum</slowo_obce>... <slowo_obce>Rana moebida</slowo_obce><pe><slowo_obce>amylum nitrosum..., rana moebida </slowo_obce> --- właśc. <slowo_obce>Amylium nitrosum</slowo_obce> (azotyn amylu), <slowo_obce>Rana morbida</slowo_obce> (żaba zwyczajna). Przekręcenie łacińskich nazyw wynika zapewne z nieznajomości tego języka przez Ninikę.</pe>--- żaba, czy co tam takiego pływa? Powiedz mi, czy ona bardzo rozpacza, że ją tak źle obecnie traktują?</akap></kwestia>
  


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przede mną nie, bo się wstydzi, że mnie nie umiała zrozumieć, gdy miałem swoje zmartwienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No tak, to prawda i miałeś, i masz... Przecież ty jesteś emeryt! W twoim wieku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W każdym razie zrównano nas z Petroniką... A już zaczynałem wstępować w zaszczytną i miłą rolę księcia małżonka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Biedna, kochana Petra! Taka wiedza! Taki umysł!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kochana, urocza, ale życiowo --- większe jeszcze dziecko niż ty!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Ninika</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Petronika</osoba></didaskalia>



<didaskalia>Cicho wsuwa się <osoba>Petronika</osoba>. Głowa zwieszona. Staje, patrzy na swój stół. Nie okazuje zdziwienia na widok <osoba>Niniki</osoba>.</didaskalia>


  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>niepewnie</didaskalia>



<kwestia><akap>No najdroższa, widzisz, jużeś z powrotem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, jak się masz, Ninika!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<kwestia>
<akap>Petra! Widziałaś, wiesz już prawda?</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>Petronika</naglowek_osoba>





<didaskalia>obojętnie</didaskalia>

<kwestia><akap>Aha.</akap></kwestia>

<didaskalia>znowu patrzy na swój stół</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia>
<akap>Słuchaj no, Petra. Kormorowa, ta sąsiadka, wprowadziła się do nas. Zyskaliśmy więc współlokatorkę.</akap>



<didaskalia>ciszej</didaskalia>

<akap>Ma upoważnienie. Przyjm to jak najpogodniej.</akap>


</kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia>
<akap>Owszem... Dlaczegóż by nie... Niech będzie i to...</akap>



<didaskalia>znowu bierze jedną flaszeczkę do ręki, stawia ją z dreszczem znowu na stole</didaskalia>

<akap>Słuchajcie moi drodzy... Schowajcie przede mną te wszystkie moje flaszeczki i próbówki.... Dobrze schowajcie, nawet zamknijcie na klucz! Chcę żyć jeszcze, choć tej głupoty mam potąd 
<didask_tekst>pokazuje szyję</didask_tekst>.

Prędzej, zabierajcie to wszystko, tylko ostrożnie, nie stłuczcie mi czego, błagam was!</akap>



<didaskalia><osoba>Norman</osoba> i <osoba>Ninika</osoba> spiesznie sprzątają i zamykają całe laboratorium.</didaskalia>
  
<akap>Mój pokój jest jeszcze moim pokojem? Mogę tam iść?</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ naturalnie! Ja swój oddałem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zimno</didaskalia>


<kwestia>
<akap>Dziękuję ci.</akap>
<didaskalia>zatrzymuje się w progu</didaskalia>


<akap><begin id="b1756475265477-1722970189"/><motyw id="m1756475265477-1722970189">Matka, Władza</motyw>Szkoda, Niniko, żeś nie widziała tych poczciwych zresztą starych bonzów<pe><slowo_obce>bonza</slowo_obce> --- buddyjski mnich. </pe>, perorujących o tym, że nauka przeszkadza mi w szczęściu rodzinnym, że przedstawiałabym idealny materiał na matkę, gdyby nie moje nerwy! Cóż za komedia! Te pytania, te moje odpowiedzi stenografowane! Mój Boże, czemuż ja mam tak mało poczucia humoru! Powinnam się śmiać teraz, śmiać do utraty przytomności. <end id="e1756475265477-1722970189"/>Ninika, w tej chwili dopiero zauważyłam, że jesteś przebrana.... Widocznie powoli wraca mi przytomność, bo przed chwilą nic mnie nie mogło zadziwić, nic zająć.. Bardzo ci nawet ładnie w tych kwiatach i skrzydełkach, powinnaś się stale tak ubierać...</akap>

<didaskalia>oglada ją z bliska</didaskalia>

<akap>Ninika, ale jedno skrzydełko ci zwisa: moja dziewczynko, któż ci je złamał? Podczas ucieczki, co?</akap>


</kwestia>


<didaskalia>chmurnieje, zamyśla się</didaskalia>





<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>







<didaskalia>oglądając się na swoje skrzydło złamane</didaskalia>



<kwestia><akap>To jakby symbol tego, co się stało! Wiesz co mi grozi?
Czytałaś?</akap></kwestia>

  
<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie. Nie przypominaj mi tego... Ach, chwili zapomnienia po tych wszystkich błazeństwach. Dajcie mi spokój!</akap></kwestia>


<didaskalia>wychodzi do siebie</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wyglada jakby była na mnie obrażona! Prawda?</akap></kwestia>

  
<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Norman</osoba> i <osoba>Ninika</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale co z tobą będzie? Przecież nie możemy cię tu u nas przechowywać, bo nas zaaresztują!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>miękko i rzewnie</didaskalia>



<kwestia><akap>Normanku jedyny, pamiętaj, że jestem siostrą Petroniki!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, najdroższa, tak motylku kochany... Zaraz... Co robić, doprawdy nie wiem... Trzeba się zastanowić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>ze łzami</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie wrócę do domu! Za nic w świecie! Oni mnie tam odnajdą i zabiorą! W szkole zapisali sobie adresy uczennic! Nie, Norman, byłeś zawsze taki dobry, nie wypędzaj mnie! Proszę cię na wszystko...</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Agatika</osoba> zagląda przez drzwi boczne.</didaskalia>


  
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powtarzam ci, nie wiem, zobaczymy.</akap></kwestia>

  
<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Ninika</osoba>, <osoba>Agatika</osoba> i <osoba>Norman</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc, wiecie państwo, jedna ta co jeszcze żyje, to córka radcy, jakiegoś lewicowca. I to ciekawa historia, bo choć się o tym głośno nie mówi, ale...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie jesteśmy ciekawi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrzcie państwo! Więc co? Nie opowiadać? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miałam aż pięć wiadomości murowanych i trzy niestwierdzone!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani jednej nam nie potrzeba!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ja myślałam, że pan człowiek światowy z konwersacją!</akap></kwestia>


  
  
  <naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Petronika</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>Uchyla drzwi.</didaskalia>


<kwestia><akap>Dlaczego tak płaczesz, Ninika --- miejże litość nade mną --- chciałam wypocząć, zebrać myśli! <didask_tekst>na ukłon <osoba>Agatiki</osoba></didask_tekst> Dobry wieczór pani!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aaa! Już z powrotem? Tak prędko? Kłaniam się pani pięknie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ninika! Przestań.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Norman nie wie, czy może mnie zatrzymać... Ja nie chcę wracać! Petra, dlaczego ty nic nie mówisz i tyllko się tak uśmiechasz! Przecież ujmij się za mną, widzisz, że Norman --- to już jakiś obcy Norman! Trzyma z nimi, nie ze mną!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Moje dziecko, zrozum to, że pan były eks-minister trzyma z rządem, bo rząd z nim nie trzyma!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>płacząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Petronika! Mam stąd iść, to daj mi trucizny!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>dziwnie</didaskalia>


<kwestia><akap>O! Nie! Moje chemikalia mają o wiele wyższe ambicje! Tyś nie dla nich!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cichoże bądź nareszcie, panienko, nie maż się jak moje bliźniaki! Uważaj, co mówię, schowam cię u siebie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo bym się cieszył!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>uspokaja go gestem</didaskalia>


<kwestia><akap>I nie tu, ale u nas w mieszkaniu! Bądź pan spokojny! Ja mogę sobie na to pozwolić! Mnie to wybaczą. Mam brata szofera, z własną taksówką, to panienkę jutro wywiezie na wieś, gdzie jej nikt nie będzie szukał... Aż się wszystko odmieni.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>prędko</didaskalia>


<kwestia><akap>Na to się wcale nie zanosi!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie zważając na niego</didaskalia>


<kwestia><akap>Odmieni, powiadam, cóż to, czy się u nas prędko nie odmienia? Tylko panienkę na razie przebierzemy za chłopca, pomocnika szofera...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ociera ostatnie łzy, promieniejąc</didaskalia>


<kwestia><akap>O, to doskonale, ja lubię i umiem się przebierać! Proszę, niech mi pani odpruje te skrzydła, dobrze?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z przekąsem</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzi pani! Usłyszała o przebraniu i już łezki oschły! Szczęśliwa młodość!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>obejmuje <osoba>Agatikę</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Dziękuję pani. Jest pani lepszym człowiekiem niżby się zdawało.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zadowolona</didaskalia>


<kwestia><akap>Ano, człowiek niby jak człowiek! Pani Gondorowa, przepraszam, że przy tylu zmartwieniach jeszcze i ja z tym pokojem, ale mąż mi kazał!  Co ja zrobię? <didask_tekst>pruje skrzydła <osoba>Niniki</osoba></didask_tekst> Niełatwo, mocno przyszyte, co...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ninka, tracisz skrzydła jak skrzydlata mrówka po dniach wesela i swobody --- schowaj je na pamiątkę tego dnia! Świat zamienia się w szare mrowisko --- oto koniec miłości, szczęścia i wszelkiej nadziei... Oszalały matriarchat... Owadzia aberracja...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami bez <osoba>Petroniki</osoba> i <osoba>Mariata</osoba>. Wchodzi <osoba>Mariata</osoba>, przenosząc rzeczy <osoba>Gondora</osoba> z jego do środkowego pokoju. <osoba>Petronika</osoba> pomaga jej i znika przy tej sposobności w swoim pokoju, widać, że ją głowa boli, bo przykłada sobie kompres z chustki.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>mruczy pod nosem</didaskalia>



<kwestia><akap>No, wyobrażam sobie, jak się nasza pani po powrocie ucieszyła z sublokatorki... <didask_tekst>na widok <osoba>Niniki</osoba> upuszcza poduszki trzymane</didask_tekst> Kto panienkę tak ubrał! O, bezczelni! O, niegodziwi! To pewnie też przymusowe! A może... Może panienka zwariowała? O święta Nino! Oj, to proszę też uważać, aby sobie czy drugim czego złego nie zrobić! Uważać! No bo któż powinien na każdym kroku uważać jak nie wariat! <didask_tekst>popłakując, wychodzi</didask_tekst> </akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Agatika</osoba> wychodzi ze skrzydłami. <osoba>Mariata</osoba> idzie otworzyć drzwi, bo ktoś dzwoni.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA XV</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami bez <osoba>Mariaty</osoba> i <osoba>Kołopuk</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>blady, wzburzony, zdenerwowany</didaskalia>


<kwestia><akap>No słuchaj, Norman, no to już... To przekracza wszelkie granice! Jestem jeszcze w Europie, tak czy nie? No co? Co to znaczy? Już wiesz? I cóż ty na to?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niby... <didask_tekst>obojętny gest ręki</didask_tekst> Cóż!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak szalony</didaskalia>



<kwestia><akap>Patrz, kamień podniosłem w parku, sam nie wiem, po co to w ręku trzymam... Odruch po przodkach z ludu, a może po jaskiniowcach! Co, mam szyby wybijać czy wrzeszczeć na ulicy... Co się robi w takim wypadku, jaki może być opór, jaki protest...</akap></kwestia>


<didaskalia>kładzie kamień na stole</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pije się herbatę i czeka, co będzie dalej.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobryś sobie. A nasze kobiety? Bez obrony, tak, pozwolić? Rzucić na pastwę rozbestwionych instynktów? I co dalej...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Petronice ani Halimie nic nie grozi, o ile dobrze zrozumiałem, bo są już, nieprawdaż, pod męską opieką. Tylko z naszą małą Niniką mogą być przykrości. Niestety, nie mogę służyć protekcją... Cóż poradzę... Trudno zrozumieć doprawdy, co skłoniło nasz rząd do takich postanowień. Chyba zbytek dobrej woli...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>w gorączce</didaskalia>


<kwestia><akap>Dobra wola, rzeczywiście! Bezeceństwo! Doprawdy, jestem nieprzytomny --- dotychczas się z panią nie przywitałem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje mu rękę</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziękuję panu z całej duszy za to szlachetne oburzenie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wracaj do swoich grządek, a podlewając je nie zapomnij i o własnej głowie! Zamkną cię, Kołopuk, zamkną, zobaczysz!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XVI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Agatika</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpada</didaskalia>



<kwestia><akap>Państwo, państwo! Komisja idzie po tą małą! Już nic nie pomoże, już idą! Stróżka wszyściutko wyśpiewała!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Dzwonek w korytarzu. Słychać wchodzenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie dajcie mnie, schowajcie...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>w przerażeniu rozgląda się, po czym chce wyskoczyć przez okno, na którym stoją doniczki z kwiatami</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>pierwszy odruch i okrzyk</didaskalia>


<kwestia><akap>Połamie pani kwiaty, na Boga! <didask_tekst>chwyta ją, bełkocąc</didask_tekst> Jak można! Przecież to trzecie piętro!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XVII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i Komisja poborowa złożona z trojga osób cywilnych, w tym brzydka i starsza kobieta. <osoba>Kołopuk</osoba> puszcza <osoba>Ninikę</osoba>, trzymają się już tylko za ręce.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>szeptem</didaskalia>


<kwestia><akap>Pan mnie rozumie, moją krzywdę... Nie tak jak Norman! Niech mnie pan ratuje...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>uspokajająco</didaskalia>



<kwestia><akap>Spokojnie, różyczko moja, spokojnie, konwalijko...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Wejście Komisji.</didaskalia>




<naglowek_osoba>JEDEN Z URZĘDNIKÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Według relacji dozorczyni tego domu znajduje się u państwa osoba w wieku poborowym uchylająca się od rejestracji.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Niniki</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>To zapewne pani, sądząc podług rysopisu dozorczyni...</akap></kwestia><naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>chłodno, spokojnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Ależ moi państwo, dajcież obywatelom oswoić się z tą myślą nowej, nagłej, choć bardzo chwalebnej uchwały... Zaledwie kilka godzin minęło od jej ogłoszenia i musicie zrozumieć popłoch i oszołomienie... Nikt nie był jednak przygotowany...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>nerwowo</didaskalia>


<kwestia><akap>Mamy nakazany jak największy pośpiech! Liczyć się trzeba z masową ucieczką za granicę, nieprawdaż, przez źle rozumiejące interesy kraju obywatelki. Musimy panią wpisać, zarejestrować na razie, będzie pani łaskawa wypełnić te rubryki <didask_tekst>wskazuje jej papiery</didask_tekst> Ach, cóż to wielkiego, prosta formalność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w popłochu szuka ratunku, chwytając się silnie <osoba>Kołopuka</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, nie! Nie mogę. Nic z tego. Bo... bo... aha, tak, bo mam kochanka! Przepadło! Tak. Przepadło!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zgorszony załamuje ręce</didaskalia>


<kwestia><akap>Ninika!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to pięknie! Taka młoda i taka cyniczna! Gdzież on? Pan?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>kłania się</didaskalia>


<kwestia><akap>Do usług.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzdycha jak wyżej.</didaskalia>


<kwestia><akap>Kołopuk!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie macie do mnie prawa! Jemu, jemu przysługuje wszelka władza nade mną!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z niesmakiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Po co to wszystko! Nie jesteśmy w kinie! <didask_tekst>podsuwa <osoba>Ninice</osoba> książkę rejestracyjną</didask_tekst> No, wpisać proszę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOMISARZ I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, przepraszam, uchwały nowego statutu przewidują rzeczywiście w podobnych wypadkach te same względy, co i dla mężatek, więc o ile to prawda i są odpowiedzialni świadkowie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To prawda. Ta dziewczyna jest pod moją wyłączną strażą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Odkąd?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To panią nie obchodzi!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>syczy</didaskalia>


<kwestia><akap>Obchodzą mnie interesy Państwa! Obchodzą mnie rozkazy Przewodnicy. Sama jestem gotowa stanąć w szeregach rekrutek! I robię o to gorące starania!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOMISARZ I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trudno... W takim razie sprawa tej panienki przechodzi w ręce Urzędu Spraw Rodzinnych, który zażąda od państwa przede wszystkim unormowania stosunków w imię moralności publicznej. Świadkowie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Świadczę się sumieniem i lojalnością państwową, że ta pani i ten pan to jak dwa gołąbeczki. Aż przykro patrzeć. I to panienka z zacnej i starej rodziny. A zachowanie ani stare, ani zacne!</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Ninika</osoba> i <osoba>Kołopuk</osoba> patrzą na siebie w olśnieniu nagłego uczucia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>oschle</didaskalia>


<kwestia><akap>A jakież pani ma dane, aby stanowić poważnego świadka?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakie dane? Bliźnięta mam dane i prawo do euforii i eugenii!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>najczulej</didaskalia>


<kwestia><akap>Przepraszam, nie wiedziałam!</akap></kwestia>






<didaskalia><osoba>Obaj komisarze</osoba> duże wrażenie. Ukłony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOMISARZ I</naglowek_osoba>
<didaskalia>zwracając się do <osoba>Kołopuka</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Nazwisko pańskie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kołopuk Genor.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOMISARZ I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Antonina Selen.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOMISARZ I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Matki? Ojca?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cymbarka, Józafat.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOMISARZ II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Adresy zamieszkania? Pański? <didask_tekst><osoba>Kołopuk</osoba> podaje bilet. Zapisują.</didask_tekst> Pani?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od jutra zamieszkamy razem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNICZKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idziemy dalej, panie komisarzu. Tracimy dużo czasu. <didask_tekst>tu <osoba>Agatika</osoba> parska śmiechem</didask_tekst> I nerwów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOMISARZ II</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pozdrowienie Prawii!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA XVIII</naglowek_scena>
<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>puszcza rękę <osoba>Niniki</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Ja...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerażona</didaskalia>


<kwestia><akap>Gdzie! Gdzie! Nie, nie puszczę pana! Boję się! Proszę nie odchodzić! A może pan się będzie śmiał teraz ze mnie. Ja straszne rzeczy mówiłam... Przepraszam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>zająkliwie, patrząc na nią</didaskalia>


<kwestia><akap>Panno Niniko --- jak ja to pani powiem --- ach, Boże! Norman, ty rozumiesz, co się stało? W takich chwilach wzburzenia, fermentu, zamętu... Może się zdarzyć w nas samych przewrót, nieoczekiwana już ta wielka życiowa przygoda...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kołopuk, co się z tobą dzieje... Wyglądasz, jakbyś był niespełna rozumu...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo my... z Niniką już się rozstać nie możemy... Gdy powiedziałem --- zamieszkamy razem... To była prawda. Co, Ninika? Znamy się kilka lat, ale trzeba było tej fali obłędu ludzkiego, abyśmy... zrozumieli...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O tak, ja też bardzo, bardzo chcę pozostać z panem... Ja się już bez pana boję...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak? To prędko! A co będzie z Halimą?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach prawda! Halima!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo podniecony, wymachując kamieniem w ręku trzymanym</didaskalia>



<kwestia><akap>Z Halimą? Co mnie to obchodzi? A przecież ja jestem głęboko zdemoralizowany! A przecież nauczono mnie właśnie nie liczyć się z drugimi! Cóż ja? Rozbitek porządku społecznego! Świat się wykoleił i ja też z nim razem! Ninika! Na zgliszczach cywilizacji, w tym moralnym trzęsieniu ziemi, nie rozumiejąc już nic z tego świata, chcę już tylko z tobą zapomnieć o wszystkim, moja Ninika, a wy, reszta biedaków, radźcie sobie, jak chcecie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywanym glosem, nerwowo</didaskalia>


<kwestia><akap>Chodźmy stąd, chodźmy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KOŁOPUK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do kawiarni, do parku --- gdzie chcesz!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NINIKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Norman, opowiedz Petronice, że wyszłam stąd --- najszczęśliwszą z kobiet!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Wybiegają jak wariaci, nieweseli i zdziczali.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią za odchodzącymi</didaskalia>


<kwestia><akap>Wariaci! Wariaci, słowo daję! Ale Halima to pięknie milcząca dziewczyna, nie będą z nią mieli kłopotu! Okropne!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XIX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Agatika</osoba> ziewa i rozgląda się po ścianach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>uprzejmie</didaskalia>


<kwestia><akap>O której chodzi pani spać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>AGATIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wesoło</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! Wyprasza mnie pan! Wiecie państwo! No dobrze, to dobranoc, a gdyby tu nadszedł Muk z resztą moich rzeczy, to proszę go do mnie skierować. Dzięki Bogu, żeśmy tę pannę Ninikę wybawili. <didask_tekst>wzdycha</didask_tekst> Ciężko na świecie, ale w cudzym mieszkaniu wygodnie!</akap></kwestia>

<didaskalia>wychodzi</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XX</naglowek_scena>
<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>po namyśle puka do drzwi <osoba>Petroniki</osoba>. Próbuje je otworzyć, ale są zamknięte</didaskalia>


<kwestia><akap>Petra... Nie ma już nikogo. Otwórz... Może wyjdziemy do miasta? Jesteś dotychczas bez kolacji. Petra, zamykasz się? Przede mną? Dlaczego? Za co?</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Petronika</osoba> wychodzi w pięknym stroju negliżowym z włosami rozwitymi, czoło owiązane chustką.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>obejmuje ją czule i sadza w fotelu. Klęka przed nią. Załamuje się w milczeniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Czego chcesz ode mnie? Czemuś tak zimna,Petroniko! Kochanie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzruszona, po czym nagle mówi twardo</didaskalia>


<kwestia><akap>Normanie, wiesz co? Nie wróciłabym już nawet pod twój dach, gdyby nie to moje biedne laboratorium...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>uspokaja ją</didaskalia>


<kwestia><akap>To nic... To nerwy, to przejdzie... zresztą, na szczęście --- rozwodu u nas nie ma... Nie odzyskasz wolności, nie! <didask_tekst>całuje ją po rękach</didask_tekst> Zrozum, najdroższa, ja muszę, muszę być czasem dyplomatą...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XXI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Muk Kormor</osoba>. <osoba>Muk Kormor</osoba> staje w drzwiach, niosąc resztę rzeczy swojej żony: lichtarz, pantofle ranne, można i nocne naczynie, zawinięte w gazetę. <osoba>Norman</osoba> na jego widok wstaje szybko z kolan.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MUK</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ukłonem</didaskalia>


<kwestia><akap>Valida... Wielka...</akap></kwestia>

<didaskalia>wyczekuje</didaskalia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>po krótkiej walce ze sobą, jakby się przełamywał</didaskalia>


<kwestia><akap>Mocna!</akap></kwestia>


<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba>, dwaj <osoba>Dyrektorzy</osoba>, dwaj <osoba>Adiutanci</osoba>. Gabinet w gmachu radia prawiańskiego. Okien nie widać. Okiennice szczelnie suknem opięte dla celów akustycznych. Z boku aparat mikrofonowy, obok kanapy fotele, rząd krzeseł dla muzyki. Całość bardzo celowa, ale i reprezentacyjna. Wchodzi <osoba>Valida</osoba> z <osoba>Baronową</osoba> i dwoma <osoba>Adiutantami</osoba> oraz dwoma <osoba>Dyrektorami</osoba> radia: <osoba>Generalnym</osoba> i <osoba>Programowym</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu sobie wypocznę, może się nawet położę. <didask_tekst>kadzie się na otomanie<pe><slowo_obce>otomana</slowo_obce> --- rodzaj kanapy. </pe></didask_tekst> Przejdzie! Chwilowa niedyspozycja.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatroskany</didaskalia>


<kwestia><akap>Czym można służyć teraz Waszej Macierzyńskiej Wysokości? Herbatą czy mokką?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mokka byłaby bardziej wskazana ze względu właśnie na serce...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja bym jednak błagał o pozwolenie sprowadzenia lekarza dla mojego spokoju!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto się w mojej obecności poważa wspominać lekarzy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, 
Wasza Wysokość --- powodowany głęboką troską o Waszą Wysokość, troską i bólem... że to nasze przyjęcie, że nasz skromny obiadek tak zaszkodził! Biedny mój kucharz... On tego chyba nie przeżyje!</akap></kwestia>

 
<naglowek_osoba>BARONOWA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ja coś powiem: przynieście nam sody. Ja dam po prostu sody Jej Wysokości Macierzyńskiej.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na serce! Baronowo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARONOWA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tupie</didaskalia>


<kwestia><akap>Już ja wiem, co mówię, mój dyrektorze! Proszę tylko prędko! Sody!</akap></kwestia>


<didaskalia>Jeden <osoba>Adiutant</osoba> i <osoba>Dyrektor Generalny</osoba> znikają.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami bez jednego <osoba>Adiutanta</osoba> i <osoba>Dyrektora Generalnego</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu, tu, w dołku skręca!</akap></kwestia>

<didaskalia>kładzie się na kanapie i jęczy z cicha</didaskalia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<didaskalia>pochylając się nad nią</didaskalia>


<kwestia><akap>Ośmielę się zwrócić uwagę: Wasza Wysokość, może jednak rozsądniej byłoby wrócić do domu. O ile zdrowie Waszej Wysokości na to pozwoli i zechce mówić, wstawi się jak zwykle mikrofon do jej apartamentów...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ponuro</didaskalia>


<kwestia><akap>Daj matce narodu święty spokój!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Może by herbatkę z kminku i rumianku!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zabieraj mi się stąd ze swoim kminkiem! Mówiłam już, że pragnę spokoju!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Adiutant II</osoba> i <osoba>Dyrektor Programowy</osoba> wychodzą jak niepyszni, z ukłonami.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oni wierzą święcie, że to serce! A Wasza Wysokość wie, co to jest! Przecież tyle razy mówiłam: naleśniki to nie na jej żołądek, i nie taka ilość.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Siedem tylko. Nie pogodziły się widać z rogaczem i pierogami <slowo_obce>a la russe<pe><slowo_obce>pierogi a la russe</slowo_obce> --- pierogi ruskie. </pe></slowo_obce>!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zwłaszcza że Wasza Wysokość należycie nie przeżuwa. Może to nauczy Waszą Wysokość słuchać swojej Leliki. Swojego jedynego lekarza.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A jedynego, po cóż ma kto inny znać rozliczne moje defekty!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Pukanie. <osoba>Skwaczek</osoba> idzie otworzyć drzwi. <osoba>Dyrektor Generalny</osoba> wysuwa się na środek otwartych drzwi i podaje <osoba>Baronowej Skwaczek</osoba> szklankę i łyżeczkę na tacce, w tyle pozostają <osoba>Adiutanci</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba> i obaj <osoba>Dyrektorzy</osoba> w progu</didaskalia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>w drzwiach</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziękuję --- ja sama podam...</akap></kwestia>

<didaskalia>Podaje sodę i szklankę z wodą <osoba>Validzie</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzewnie, w drzwiach</didaskalia>


<kwestia><akap>To wielkie serce, przemęczone obowiązkami, to serce bijące dla tylu tysięcy...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>słabym głosem do <osoba>Baronowej</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Czemu on tyle plecie? Zapytaj ich, kiedy ma być to gadanie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O której będzie przemawiać Jej Wysokość?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za równe dwadzieścia minut, o piątej, pani baronowo, jeśli rzeczywiście ten zaszczyt nas spotka...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>po zażyciu sody</didaskalia>


<kwestia><akap>Spotka, spotka, bo będę mówić. Choć czuję jeszcze zmęczenie po ataku, ale przemogę się.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>korząc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziękujemy za tę łaskę --- przecież cała Prawia czeka... Wszyscy jak zwykle żyją tylko nadzieją tej audycji. Jestem obok, w oczekiwaniu najwyższych rozkazów...</akap></kwestia>

<didaskalia>Cofa się przed lokajem wnoszącym kawę, po czym obaj wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Skwaczek</osoba> nalewa sobie kawę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To mój wilczy apetyt temu winien. Lubię jeść! Mój stryj znachor mawiał zawsze, że mózg to pasożyt, który w pudle czaszki osiada i z żołądka czerpie soki. Daj matce narodu święty spokój! Ach, już mi lepiej, Lelika, już mi nawet całkiem dobrze. Biedacy, przykro im było, tak się przecież wysadzili na ten uroczysty obiad... No, Lelika, gdzie ta moja mowa?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę, jest. Trzymałam się ściśle tekstu Waszej Wysokości, ale obawiam się, czy to nie zrobi złego wrażenia, zagranica też gotowa się poznać na tym...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nic! Akcja musi wywołać reakcję! Niełatwo jest nastawić taką nową zwrotnicę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze smutkiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Wolałabym łagodniejszy program... Od jakiegoś czasu Wasza Wysokość wprost bombarduje społeczeństwo nowymi ustawami...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>surowo</didaskalia>


<kwestia><akap>A cóż to za śmiałość? Kto cię natchnął, co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>całując jej ręce</didaskalia>


<kwestia><akap>To tylko objaw przyjaźni, którą żywię dla Waszej Wysokości, poza uwielbieniem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzewnie, siadając</didaskalia>


<kwestia><akap>Lelika, brzydulo ty jedyna, głodu całego mojego życia przyjaźnią swoją nie oszukasz! <begin id="b1756475324739-1563978765"/><motyw id="m1756475324739-1563978765">Piękno, Ciało</motyw>Ale to nic, Lelika! I ja cię lubię, a za co? Boś jeszcze brzydsza ode mnie... Natura cię poniżyła, ale ja cię wywyższam! Wiesz co? Uczę się teraz podziwiania właśnie asymetrii, właśnie dysharmonii, ropuszego uroku, degeneracji, humorystyki małego wzrostu lub ciężkiej budowy, jednym słowem, wszystkich twoich i moich atutów, aby się wyzbyć uczucia upokorzenia, w którym wzrosłam..<end id="e1756475324739-1563978765"/>.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tylko bardzo silny człowiek mógłby się upajać brzydotą.</akap></kwestia>
 
<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Silny i nieszczęśliwy! Zbuntowany przeciw prawom piękności, którym nie może się przeciwstawić ani siła pięści, ani moc ducha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze smutkiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość! Czy nie powinnam się obawiać, że kobieta jeszcze brzydsza ode mnie mogłaby mi łaski Waszej Wysokości odebrać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z uśmiechem, uderzając się w pierś ptifurem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie widzę takiej, Lelika! <begin id="b1756475354090-3360733398"/><motyw id="m1756475354090-3360733398">Piękno, Żart</motyw>Jesteś niedościgniona, jedyna w całym moim państwie! Przynajmniej w moich oczach! Okropnie mi się nie podobasz! I budzisz przez to mój nowy rodzaj zachwytu!<end id="e1756475354090-3360733398"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zapalając papierosa</didaskalia>



<kwestia><akap>Jak chcesz! Możesz płakać bez obawy, że ci się nosisko zaczerwieni, bo już jest czerwone. Lelika, coraz mi lepiej: każ, abyśmy tu usłyszeli trochę muzyki...</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Lelika</osoba> wychodzi na korytarz i zaraz powraca. Brzmi muzyka, bo otwarto jakieś drzwi sali koncertowej, ale muzyka jest cicha, tylko jako nikłe tło do rozmowy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatańcz, Lelika! Wytańcz swój entuzjazm dla mnie! Lelika, moja najcudniej szkaradna! Tylko tańcz jak najbrzydziej! Na złość, na złość Piękności, tej zmorze na przekór!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dobrze, tylko zdejmę mój kapelusz i te lisy.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Zaczyna tańczyć, najfantastyczniej i najdziwniej. Taniec śmierci od topora. We drzwiach ukazują się czasem przez szparę twarze ciekawych, ale dyskretnych i trwożliwych osób.</didaskalia>




<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lelika, Lelika! Moja karłowata Salome<pe><slowo_obce>Salome</slowo_obce> (bibl.) --- wnuczka Heroda, znana z udziału w skazaniu na śmierć Jana Chrzciciela. Zachwycony tańcem Salome Herod Antypas, tetrarcha Galilei i Perei, obiecał spełnić każde jej życzenie, a ta --- na polecenie matki --- zażądała głowy żydowskiego proroka.</pe>! Czego chcesz za ten taniec? Mów, pókim dobra!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>przystaje, zamyka z gniewem drzwi i klęka obok <osoba>Validy</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Chciałabym jednej rzeczy od Waszej Wysokości! Aby zniosła karę śmierci od topora.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, moja droga, uszanowanie tradycji cechuje cywilizowane narody... Zresztą ja mam dosłownie... z niektórymi osobami na pieńku!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ kiedy społeczeństwo tego nie pochwala! To byłoby tak piękne, aby właśnie Valida Vrana zniosła ten obyczaj!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Strzeżmy się sentymentalstwa, Skwaczek! Zawsze to mówię. Można łatwo dojść do tego, że się pchły nie zabije, kwiatka nie zerwie, a nad potrawką z kury łzy się wylewa! Zresztą --- pamiętaj, że nie wolno się wtrącać. Sprawy państwa okrążaj z daleka, ty mój najmniejszy z nietoperzy, <slowo_obce>Pipistrellus małouszek<pe><slowo_obce>Pipistrellus małouszek</slowo_obce> --- karlik malutki (łac. <slowo_obce>Pipistrellus pipistrellus</slowo_obce>), najmniejszy gatunek nietoperza. </pe></slowo_obce>!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Oto mowa Waszej Wysokości. Proszę przeczytać może jeszcze przedtem. Za kilka minut już będzie pewnie mówiła Wasza Wysokość... Może teraz pastylkę anyżową...
<didask_tekst>częstuje ją swoją bombonierką maleńką, srebrną</didask_tekst> 
To tak dobrze robi na głos, a zresztą i na żołądek...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Pukanie. <osoba>Skwaczek</osoba> idzie do drzwi. Odwraca się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wasza Wysokość, Nosz się pyta, czy Wasza Wysokość go nie potrzebuje. Nawet tu nie daje nam spokoju!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nosz? Niech włazi. On zawsze jest atrakcją! Mamy jeszcze chwilę czasu.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba>, <osoba>Nosz</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>stojąc z daleka i korząc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zajadając ciastka</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż tam ciekawego, Nosz? Opowiadaj! Nie planują gdzie jakiego nowego zamachu na mnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bezowocne usiłowamia jednych zbrodniarzy zniechęciły drugich --- na razie cicho. Tylko w sprawie oczekiwanego przemówienia Waszej Wysokości mam do powiedzenia to, co następuje: byłem przed chwilą w kawiarni Centralnej, kontrolując, ile razy kto powiedział ,,Valida Wielka". Tam zauważyłem osobników, którzy przeglądając programy radiowe w gazetach...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, już czuję, że zrobi pan przykrość Jej Wysokości! Proszę lepiej nie mówić...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego? Baba jestem mimo wszystko i lubię nad życie plotki, donosiki i komerażki.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiedzieli, że zgaszą radio na czas trwania audycji Waszej Wysokości, że zabronią żonom i córkom słuchać ich. Wyrazili się nawet okropnie... Ale nie śmiem...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No? Słucham.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Że... będzie... skandaliczna!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O! Aż tak?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan da spokój! Irytacja! Po obiedzie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiem już, kto oni są.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>chmurnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, głosu ojczyzny słuchać nie chcą, wolą muzyczne pitu-pitu! Skasuję muzykę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drugi dyrektor wydziału tantiem ziewnął przed chwilą na całe gardło, gdy była mowa o nagraniu mów Waszej Wysokości na płytach gramofonowych: albo jest śpiący, albo państwowo szkodliwy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śpiący, dzień dziś mamy taki deszczowy... No niechże pan już nie jątrzy. Panie Nosz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Złoży pan swoje spostrzeżenia szefowi tajnej kancelarii. Zaraz, w moim notesie są zapiski dla ciebie, mój Nosz... <didask_tekst>wyciąga z kieszeni swój notes, szuka w nim</didask_tekst> Otóż: weźmie pan pod obserwację: Ajana, ministra oświaty, profesora Abdułę i Gondora... No, byłego Gondora...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gondora... Normana oczywiście... Znam go dobrze...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aha, właśnie. Jestem ciekawa, co oni teraz wygadują na mnie, gdy ich tak trochę przykręciłam, jak to dawniej przykręcało się knoty w naftowych lampach... O, bo oni mi już ,,filowali". Ambitne knoty! Mam zresztą takich więcej! Wszystkich utemperuję!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiem o Gondorze tylko to, że on jednak przy każdej sposobności zaznacza swoją lojalność wobec Waszej Wysokości. ,,Valida Wielka" mówi do dziesięciu razy na dzień. Stolarz Muk Kormor, tajny dozorca kamienicy, w której zamieszkują Gondorowie --- jest, owszem, zadowolony z niego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hm... więc Gondor taki wytrzymały?!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pozostał posłusznym poddanym, pomimo wyraźnej niełaski, jaką go stale darzy Wasza Wysokość.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chytrość! Wie, jak z ludźmi gadać!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wygląda to raczej na cichy kult, wbrew własnym interesom...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A może zakochał się we mnie? Cóż byś na to powiedziała, Skwaczek? O, dzisiaj to bym znalazła przyjaciela, co? Bo mam coś, co na panów silnie działa! <didask_tekst>tajemniczo, syczącym głosem</didask_tekst> Awansy, ordery i subwencje w ręku! Nie! Już teraz się obejdę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>smutno</didaskalia>


<kwestia><akap>Wzruszająca rezygnacja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiem, że mi niektórzy przyznają teraz dużo subtelnego uroku. Malarze, rzeźbiarze mówią, że mam pyszną głowę! A dawniej nikt tego nie widział, choć przez tyle lat nosiłam ją cierpliwie! No, a powiedz mi, Nosz, jeszcze o tym Gondorze, cóż tam ta jego chemiczka uroczysta i nadłamana w swojej wielkości, co z nią słychać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No cóż --- gada sobie nieszkodliwe komunały, a od macierzyństwa zwolniona na skutek wielkiej nerwowości... No i zdaje się, że chce się separować z Gondorem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tylko żadnych separacji! Żadnych rozwodów! Niech cierpi! Skoro go sobie wybrała! Żadnych ułatwień! Przeszkody wyrabiają jednych, a unieszkodliwiają drugich, gatunkowo gorszych! Nie róbmy z życia papki dla bezzębnych! Cóż jeszcze powiesz, Nosz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NOSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wasza Wysokość, przebąkują o jakimś buncie, który przygotowują rekrutki... Jakaś odezwa z Ligi Przeciwbarbarzyńskiej kursuje wśród nich, będę ją miał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Koniecznie, Nosz, konieczne znaleźć mi to pismo. Dobra sobie ta Liga! Wszyscy chcą lepiej wiedzieć ode mnie, co w naszym kraju kogo uszczęśliwi, a w gruncie rzeczy zazdroszczą nam śmiałych postanowień. Właśnie na ten temat będę mówić przez radio. Idź już do diabła, Nosz!</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Nosz</osoba> cofając się, wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>ukazuje się, po dyskretnym zapukaniu, w drzwiach</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza Wysokość zechce zasiąść przed mikrofonem.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Dyrektor Generalny</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>mówi do mikrofonu</didaskalia>


<kwestia><akap>Tu Radio Prawia 1. Jej Macierzyńska Wysokość raczyła zaszczycić swoją łaskawą obecnością uroczystość poświęcenia nowego gmachu Radio Prawii 1. Za minutę przemówi Jej Wysokość do kobiet Prawianek. Obywatelki, zebrane przy radioodbiornikach, uwaga! Oto oddaję mikrofon Jej Wysokości!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta z zapisanego arkusza, głosem silnym i pełnym zapału, udając, że improwizuje, a patrząc na rękopis</didaskalia>


<kwestia><akap>Kobiety Prawianki! Posłuchajcie mnie, Validy, poświęcającej wam dzisiejszą audycję z serca wprost płynącą. <didask_tekst>patrzy w papier zapisany</didask_tekst> <begin id="b1756475412245-3029678707"/><motyw id="m1756475412245-3029678707">Matka, Polityka, Państwo</motyw>Od niedawna koszary żeńskie zapełniają się wielotysięczną rzeszą kobiet i dziewcząt poborowych. Niestety, zamiast śpiewu i radości, których się spodziewaliśmy, słyszę o niezadowoleniu wynikającym z niezrozumienia szczytnej misji i z ubocznego działania niebezpiecznych wpływów. Kobiety! Istotnie na przeciąg dwu lat przestajecie być paniami swojej woli, ale za to ileż szczęścia da wam ta myśl, żeście pożyteczne! Kobiety! Mówię do was wprost z serca! Nieprzemyślanymi słowami! <didask_tekst>patrzy w papier z mową</didask_tekst> Pomyślcie! W Prawii wzrost ludności obniżył się w ostatnich latach! I wy możecie spać spokojnie? Prawii dzieje się krzywda! Czyjaż to wina? Wasza! Ale wy ją naprawicie! Kładę kres błędnej dotychczasowej moralności! Mieszczańskim fanaberiom! Brutalne na pozór nowe prawo wkrótce wyda wam się natchnione wielkością. Będziecie dumne, że Prawia pierwsza wprowadziła w czyn ten olbrzymi projekt! <didask_tekst>pije wodę</didask_tekst> Jak ogrodnik przyśpiesza owocowanie, przyginając gałęzie i przywiązując je do pnia, tak i my przyginamy na krótki czas dumne wasze ciała, kobiety! A zresztą powiedzcie sobie: dopust Validy. Jak dawniej mawiałyście: dopust Boży<end id="e1756475412245-3029678707"/>.</akap></kwestia>

<didaskalia>Daje znak ręką <osoba>Dyrektorowi radia</osoba>, że przemówienie skończone. Skończywszy, zasapana <osoba>Valida</osoba> siada i zapala papierosa.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do mikrofonu</didaskalia>


<kwestia><akap>Jej Wysokość raczyła zakończyć podniosłe przemówienie. Jako naczelny dyrektor Radio Prawii 1 wzywam was, kobiety, abyście podniesieniem ręki złożyły hołd wielkim zaletom macierzyńskiego serca Jej Wysokości. Valida! Wielka! <didask_tekst>daje sygnał wyłączenia mikrofonu, po czym zwraca się do <osoba>Validy</osoba></didask_tekst> Jej Wysokość powiedziała wspaniałą mowę! Nie jestem skłonny do łez, jednak...<didask_tekst>wyciera chustką oko</didask_tekst> </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co? Nieźle? Prawda? Hę? Chcę wiedzieć, jakie wrażenie zrobiły moje słowa. Zarządziłam telefoniczne meldunki tu, do rozgłośni. Moim adiutantom proszę powiedzieć, że za chwilę opuszczę rozgłośnię. Tylko jeszcze tego papierosa skończę.</akap></kwestia>


<didaskalia>Dyrektor wychodzi, natyka się na kogoś za drzwiami i robi znak w stronę <osoba>Skwaczek</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatroskana</didaskalia>


<kwestia><akap>No, a co będzie, jeśli mężczyźni odmówią współudziału w tych zarządzeniach --- a przecież od nich to wszystko bądź co bądź zależy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamyślona</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie bój się, pójdą na lep łatwego użycia. Dlaczegóż by nie? Rzadko się zdarza, aby się tak uwzięli na którąś z kobiet, że jej żaden nie chce. O! Ale bywa to! Wówczas --- jakby się wszyscy zmówili! <didask_tekst>ciche pukanie do drzwi, <osoba>Skwaczek</osoba> wstaje</didask_tekst> Cóż tam znowu? Tylko nie puszczaj obcych!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>idzie otworzyć i mówi w drzwiach z <osoba>Lokajem</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! Kwiaty! Tyle kwiatów! Aha! Dobrze. Co, który? Ten? Czy z prośbą? Nie? Aha. Powtórzę! <didask_tekst>wraca z koszami kwiatów. Jeden bukiet wielki reprezentacyjny zwraca uwagę od razu: owinięty jest szczelnie w białą gazę. Rozmarzonym głosem, odwijając bukiet</didask_tekst> Jak zwykle Wasza Wysokość wzbudza entuzjazm kobiet! Przysłano i to, i jeszcze to --- związek nauczycielek --- klub kobiecy --- a ten bukiet anonimowy: ofiarodawczyni prosiła portierów, aby oddać Waszej Wysokości do rąk własnych i zwrócić łaskawą uwagę na ich nadzwyczajną wonność... Zaraz --- czy w nich nie ma jakiej bomby albo listu --- nie! bezpieczny! <didask_tekst>wącha, odwijając kwiaty z bibuły</didask_tekst> I rzeczywiście pachną!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>dalej snuje swoje myśli i dym z papierosa</didaskalia>


<kwestia><akap>No cóżeś się tak, Skwaczuniu, nosem zaryła w ten głupi bukiet? Cóż ci tam tak pachnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>znużonym głosem, z głową w bukiecie</didaskalia>


<kwestia><akap>Niech się Wasza Wysokość sama przekona... Pachną, aż w sercu ściska.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pokaż no... Cóż by to mogło być? Pachną? Pokaż? Ach! To prawda! Pachną mocniej od nardu<pe><slowo_obce>nard</slowo_obce> --- roślina, z której wytwarza się olejek eteryczny podobny w zapachu do piżma. </pe>... <didask_tekst>wącha</didask_tekst> Masz rację, że trudno się od tego zapachu oderwać... Co to jest? Jakby jaśmin? Jakby opoponaks<pe><slowo_obce>opoponaks</slowo_obce> --- żywica o słodkim, balsamicznym zapachu. </pe>...
</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I gorzkie migdały, prawda?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skwaczuniu, to nie jest zapach róży --- te kwiaty są uperfumowane... Lelika, słuchaj, rzućmy to...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstaje, bierze bukiet i zatrzymuje się, rozmarzona silnym zapachem</didaskalia>


<kwestia><akap>To nie tak łatwo... Ja nie potrafię...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj! <didask_tekst>wącha</didask_tekst> Poczekaj, siądźmy blisko siebie i wdychajmy. Ten zapach trafił mi do przekonania jak nigdy żaden dotychczas... Tej esencji szukałam. Lelika, ona mnie rozmarza i pobudza równocześnie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze śmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>A mnie się wydaje, jakbym się zmieniła w lotną materię... Lelika Skwaczek w stanie gazowym! Wkrótce mnie już wcale nie będzie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z humorem</didaskalia>


<kwestia><akap>Lelika, trzeba się jednak ,,obowiązkowo" przemóc. Poczekaj, zawołam, bo to niewyraźna historia z tym zapachem... Halo! Nie, nie usłyszą, a głośniej nie mogę... <didask_tekst>chrapliwie</didask_tekst> Halo! Nniejsza o to...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszelki strach jest ode mnie tak daleko jak jeszcze nigdy, nigdy... Będę ci mówić: ty --- bo mam już dosyć tych wszystkich ,,macierzyńskich wysokości"! To takie śmieszne! <didask_tekst>z wybuchem zdziecinniałego śmiechu</didask_tekst> A głupie! Ach, jakie głupie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przytakując</didaskalia>


<kwestia><akap>Aha! Śmieszne i głupie. Masz rację. Że ja tego dotychczas nie zakazałam... Skwaczek, zrobię jeszcze ten wielki wysiłek, wstanę --- i <didask_tekst>podnosi osłabiony głos</didask_tekst> zaaresztować tę kobietę, która ten bukiet przyniosła! Nie dać jej uciec! E! A dlaczegóż by nie? Chce, to niech ucieka! <didask_tekst>zmiana tonu na rozmarzony</didask_tekst> Och! Skwaczek, jak mi dobrze... Daremnie szukałam szczęścia w życiu, ale oto jest...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>półsennie</didaskalia>


<kwestia><akap>Błogosławiona ta nieznajoma za nirwanę, której nam przysporzyła...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>walcząc z rozmarzeniem i osłabieniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Gdzieś ty instynkcie samozachowawczy... Idź ty, Lelika, wstań! Zawołaj...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spróbuj... Sama sobie wstań! Dobraś sobie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>

<didaskalia>jak wyżej.</didaskalia>


<kwestia><akap>Lelika, ja rozkazuję! Lelika!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze śmiechem kapryśnym</didaskalia>


<kwestia><akap>Ech, co tam twoje rozkazy! <didask_tekst>niechętnie, z wysiłkiem <osoba>Baronowa</osoba> odrywa się od róż i chwiejnym krokiem, chwytając się ścian rękami, jak w ciemności, trafia na dzwonek. Dzwoni</didask_tekst> Prędzej! Prędzej dopaść z powrotem tego cudu...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wraca i zanurza twarz w róże. Pukanie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wejść!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co Wasza Macierzyńska Wysokość rozkaże?</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Valida</osoba>, <osoba>Skwaczek</osoba>, <osoba>Dyrektor Generalny</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co rozkażę --- a czy ja wiem? Pamiętasz, o co nam chodziło, Lelika?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie i nie nudź, staruszeczko! Pozwól mi zapominać o bożym świecie! Ach, jak to łatwo! Tak posuwiście, tak rozkosznie odpływa się od niego...</akap></kwestia>

  <naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>

<didaskalia>przerażony patrzy na <osoba>Baronową,</osoba> szepcząc</didaskalia>



<kwestia><akap>Co? Co? Babulu? Zwariowała? Obie zwariowały?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z rozmarzeniem coraz silniejszym</didaskalia>


<kwestia><akap>Zaraz, chwileczkę, dyrektorze... Aha, chciałam, abyś mi powiedział, robasiu, kto jest ta przemiła osoba, która nam te piękne pachnące kwiaty przysłała? Zasługuje na najwyższą pochwałę! Na order!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem, nie zauważyłem --- jedna z wielu nieznanych wielbicielek... O, ale Wasza Wysokość wciąż się źle czuje, jak widzę... Takich oczu w życiu moim nie widziałem, nie miałem zaszczytu widzieć...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Iii! Co pleciesz o zaszczytach! Nie kłaniaj się tak, bo nie ma przed czym, i siadaj, o tu, przysuń się, Lelika! Dobrze nam będzie tak ściśniętym jak wronom na szubienicy. Wysoko ponad światem! <didask_tekst>patrzy z bliska na <osoba>Baronową</osoba></didask_tekst> Lelika, ależ ty masz zwężone źrenice. Śmiesznie to wygląda!</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Dyrektor</osoba> przerażony siada na kanapie, <osoba>Valida</osoba> zatopiona twarzą w bukiecie, <osoba>Baronowa</osoba>, obok niej <osoba>Dyrektor</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No! Nie zabieraj całego bukietu dla siebie... Nieznośna jesteś!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Dyrektora</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Dlaczego się nie rozsiądziesz porządnie? Nie krępuj się, grubasie, ja ci to mówię, ja, Franika Mruk, recte Valida! Powiedz mi, co myślisz na przykład o władzy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>jąkając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość... Myślę, że to wielkie szczęście być kierowniczką dusz...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bajki! Władca przestaje widzieć dusze, widzi pionki, głupie jak ty! A teraz słuchaj: gdybyś się nie bał, czy nie powiedziałbyś o mnie: zwariowana baba? Pokraka? Powiedz! Mam lat przeszło 55, życie jest poza mną... Nie byłam i nie będę już nigdy kobietą, więc możesz sobie rozpuścić jęzor!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>w podnieceniu wybucha co chwila śmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość wciąż raczy żartować ze swojego pokornego sługi... Cóż, że 55 lat... To, to jeszcze wiosna życia! A co do urody, to przecież... Rysy... Przecież postawa <didask_tekst>wybucha śmiechem</didask_tekst>... Dostojeństwo... No i wiekopomne zasługi --- hart ducha... <didask_tekst>śmiech, po czym przytomnieje</didask_tekst> Pani baronowo, może sody? Co się dzieje? Co robić?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Musi pan jej wyrwać ten bukiet i rzucić.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z niezwykłą swadą, ale zająkliwie i przerywanie</didaskalia>


<kwestia><akap>Pokraka! Zrozumiałam. Ale --- nie zrezygnowałam...! Moje siły --- moc sił --- poszły w innym kierunku... Potęga celibatu, powiadają... Może to i prawda... Ale to tkwi we mnie... Z pasją tyranizuję teraz młode kobiety... Z pasją! Za moje serce zmarnowane! Moje serce! Mała rzecz, co? Co? tak uważasz, stary łotrze?</akap></kwestia>

<didaskalia>Uderza go w kark.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>klękając, oszołomiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość... Gdzież bym śmiał, gdzież bym mógł...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1756475457199-1100239989"/><motyw id="m1756475457199-1100239989">Starość</motyw>Życia nie oszukasz frazesami! Społecznictwem nie ukoisz dumy zduszonych, zdegenerowanych instynktów! Dziś już wszystko we mnie zarasta tkanką tłuszczową, wszystko ucicha na wieki! Prócz żółciotwórczej wątroby! Została nienawiść!<end id="e1756475457199-1100239989"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>udaje zainteresowanie, niespokojny</didaskalia>


<kwestia><akap>Aha, aha... Wątroby? Tak, rozumiem...</akap></kwestia>

<didaskalia>przeciera czoło ręką</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wdycha chwilę zapach róż i mówi dalej</didaskalia>


<kwestia><akap>Nic nie rozumiesz. A oto obrazek z lat dawnych: dziewczęta tańczą --- ja pod ścianą. Brzydka, więc nie proszona. Zawsze pod ścianą. Ach, ilu ja podczas rewolucji za to właśnie, dziś dopiero widzę, że za to, posłałam pod ścianę, młodych, pięknych ludzi... Hahaha! Pod ścianę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>podśpiewuje z cicha</didaskalia>


<kwestia><akap>Odbierz jej pan ten bukiet, ale uważać proszę --- w tym bukiecie --- truuutka! No taak! Pan nie wie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A wie pani, że to możliwe --- mnie już tak jakoś --- jakoś całkiem słabo... I właśnie dziwię się, z czego... <didask_tekst>zatyka usta chustką i ostrożnie wyjmuje z rąk <osoba>Validy</osoba> bukiet, po czym rzuca go daleko</didask_tekst> Idę wołać pomocy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie się wybierasz? Stać! Jeszcze nie skończyłam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>słabym głosikiem, ale prędko, podniecona</didaskalia>


<kwestia><akap>Zdaje mi się, Valido czy tam Franiko, że za wiele powiedziałaś... Ale mniejsza o to... Świat zmienił się w mały kielich kwiatu, w którym jestem najszczęśliwszym z robaczków...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wasza Wysokość, boję się doprawdy, czy mam prawo dalej słuchać... Moja stuprocentowa lojalność nie pozwala mi wykorzystywać stanu podniecenia Waszej Wysokości... Muszę się poradzić majorów-adiutantów.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce wyjść, ale <osoba>Valida</osoba> przyzywa go gestem ręki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ani się waż! Zaraz mi tu przygotujesz mikrofon, rozumiesz! Taka jest moja wola. Chcę jeszcze raz przemówić do ludu. Spiesz się, bo ja jeszcze żyję!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>prędko, uniżony</didaskalia>


<kwestia><akap>Ależ tak, ależ święty jest dla mnie każdy rozkaz Waszej Wysokości! <didask_tekst>uchyla drzwi do dalszych sal i słychać jego głos</didask_tekst> Panie Allinie! Zapowiedzieć powtórne przemówienie Jej Wysokości i włączyć mikrofon z głównego studia! Tak! Natychmiast!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>odsuwa krzesło i mówi stojąc</didaskalia>


<kwestia><akap>Teraz uwaga, <slowo_obce>chers auditeurs<pe><slowo_obce>chers auditeurs</slowo_obce> (fr.) --- drodzy słuchacze.</pe></slowo_obce>, mówi jeszcze raz Franika Mruk! Nie matka, ale macocha narodu! A dlaczego tak jest? Łzy trzymać w pogotowiu i słuchać: opowiem. Ale przede wszystkim, dla uczczenia nowej rozgłośni wypalę wam prawdę, że kpię z was! <begin id="b1756475506753-2972186513"/><motyw id="m1756475506753-2972186513">Polityka, Nienawiść</motyw>Kpię z was, baranki moje ciche, posłuchu wyuczone. Kpię z was, zrozpaczone kobiety-rekrutki. <didask_tekst>z tragicznym patosem</didask_tekst> Wiedzcie, że ja osobiście byłabym kiedyś dawniej uszczęśliwiona z takiego przymusowego poboru, jaki dla was obecnie zaprowadziłam! Tak wielka była moja nędza kobieca! Tak ciężka do zniesienia! Rozumiecie mnie? Cóż, ja byłabym wówczas za entuzjastką takiej Validy, która by mi wmusiła przemocą kochanka i dziecko!<end id="e1756475506753-2972186513"/> O, jeszcze do niedawna tęskniłam...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho, błagalnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Wasza Wysokość! Na miłość boską! Ależ to słychać na całym świecie! O Boże łaskawy, co to się dzieje! <didask_tekst>widać i na nim podniecenie wywołane bliskością tajemniczych róż. Chwilami zaczyna podskakiwać, chwilami podtańcowywać trochę</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słuchajcie dalej: rewolucja wyniosła mnie jak fala w górę. Dopełniłam mojego triumfu wyrokami śmierci --- niezawodny to system, aby zdobyć resztę opornych serc! Okrzyczano mnie geniuszem! Przesada! Blaga! Połowa mojego geniuszu --- to cudza głupota! <begin id="b1756475528309-3293635578"/><motyw id="m1756475528309-3293635578">Nienawiść, Polityka</motyw>Śmiać mi się chce z was, bo co sobie przyznaję, to zmysł humoru! Nie żadna miłość kraju, ale nienawiść do kobiet szczęśliwych, do mężczyzn kochających i zakochanych kierowała mną! <end id="e1756475528309-3293635578"/>Odwołuję wszystkie moje fałszywe tromtadracje<pe><slowo_obce>tromtadracja</slowo_obce> --- tu: krzykliwe, przesadne i nastawione na wywarcie wrażenia hasła, często pozbawione treści. </pe>, w które sama wierzyłam zresztą --- wierzyłam szczerze! Zaraz... <didask_tekst>zadyszana, robi pauzę</didask_tekst> Niech odsapnę... Słuchajcie! Topcie brzydkie dziewczęta, cóż im z życia! Będą się okłamywały, jak ja się okłamywałam! Albo jeszcze lepiej: topcie piękne i niech brzydota zatriumfuje, spokojna i bezpieczna. Tak! Tak!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami, <osoba>Dyrektor Programowy</osoba> i <osoba>Adiutanci</osoba>. Najpierw miganie znaków świetlnych na ścianie, potem pukanie coraz głośniejsze, wreszcie głosy: ,,Halo! Panie dyrektorze! Halo! Dyrektorze!" Po czym wpadają obaj <osoba>Adiutanci</osoba> i <osoba>Dyrektor Programowy</osoba>. Za nimi, w głębi i w drzwiach widać różne zdumione twarze radiowych funkcjonariuszy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>głośnym szeptem prędko</didaskalia>


<kwestia><akap>Wyłączyć mikrofon! Nie można pozwolić!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyłączyć!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>tak samo</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie wyłączę! Czekaj pan! Zobaczymy! Właśnie dobrze!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie dobrze!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyłączyć, powiadam!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie! Nie wolno. Zresztą --- za późno!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cicho! Co to jest! Precz! 
<didaskalia>mówi dalej</didaskalia>


<didaskalia><osoba>Skwaczek</osoba> też z cicha coś deklamuje, wiersze lub przemowę, i gestykuluje.</didaskalia>

</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale wielką drogę odbyłam, co? Od pomywaczki, szwaczki, nauczycielki, przez posłankę w randze kaprala do najwyższej władzy! <slowo_obce>Je suis faite pour la marche<pe><slowo_obce>Je suis faite pour la marche</slowo_obce> (fr.) --- Jestem stworzona do maszerowania. </pe></slowo_obce>! Z tą energią byłabym urodziła może ze sześciu synów! Byłam magazynem sił rozrodczych! Ale w polityce --- oprócz siły --- dopomagał mi węch, mój węch najdoskonalszy! Moje rządy --- to ilustracja przysłowia: chcieć to móc! <begin id="b1756475549106-3411013012"/><motyw id="m1756475549106-3411013012">Nienawiść</motyw>Moje rządy to osobiste porachunki, kobiet nienawidzę, mężczyzn nienawidzę, sztuki i literatury, mniejszości i większości narodowych nienawidzę, całej naszej planety nienawidzę!<end id="e1756475549106-3411013012"/> Prawda moja eksploduje w tej chwili --- moje tajne rezerwuary! Moje życie...</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada w fotelu. Siedzi prosto, oczy szeroko otwarte, uśmiech szczęścia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT I (wierny)</naglowek_osoba>
<didaskalia>gorączkowo, do <osoba>Dyrektora Generalnego</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Co wyście z nią zrobili? Dlaczego pogotowia jeszcze nie ma?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogłupiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Pogotowie? Jakie? Po co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ ja, ja dzwoniłem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>odurzony</didaskalia>


<kwestia><akap>Na co pogotowie? Przecież wesoło jest! <didask_tekst>przytomniejąc</didask_tekst> Ja bo kompletnie głowę tracę, panie majorze. No, mikrofon już wyłączony!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Skwaczek</osoba>, która leży z jedną różą, deklamując z cicha, na dwóch krzesłach lub na kanapie</didaskalia>



<kwestia><akap>Na miłość boską, baronowo, niechże pani wstanie, powie, pocieszy mnie, że panie raczyły się po prostu upić!</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Adiutanci</osoba> ostrożnie podchodzą do <osoba>Validy</osoba>, przyglądają się jej z bliska. <osoba>Adiutant I</osoba> w szczerej rozpaczy, wybiega, wbiega, telefonuje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powietrza! Co? Tu nie ma okien!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tam, okiennice! Za kotarą!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Otwierają okiennice, okna, wpada zgiełk i krzyk z ulicy, głuszony poprzednio przez urządzenie specjalne gabinetu rozgłośni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cały nasz gmach już otoczony tłumem! Co to znaczy!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to tłumem uszczęśliwionym! Podnieconym! Wiwatującym! Już się rozeszła wiadomość, że zwariowała!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dyktatorka? Moje serce tego nie wytrzyma! U nas!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To pachnie rewolucją! Ciekawe, co z nami będzie, majorze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mniejsza o nas! Przede wszystkim uratować Jej Macierzyńską Wysokość!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Profesor.</osoba> Wchodzi <osoba>lekarz-profesor</osoba>, sława.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Doktorze! Jej Wysokość! Jej Macierzyńska Wysokość zaniemogła!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<didaskalia>z pasją</didaskalia>


<kwestia><akap>Och! A nie mógł się pan prędzej zebrać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROFESOR</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jakież tu okropne powietrze! Pomimo otwartego okna! Ciekawe --- gorzkie migdały. Kwas pruski czy cyjanek potasu? Wasza Wysokość! Proszę pozwolić...</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce badać serce <osoba>Validy</osoba>, rozpiąć jej mundur, ale <osoba>Valida</osoba> wymierza mu cios pięścią w piersi i kopie go z siłą nieprzewidzianą. <osoba>Lekarz</osoba> cofa się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I lekarzy też nienawidzę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROFESOR</naglowek_osoba>




<didaskalia>potykając się</didaskalia>


<kwestia><akap>A to potwór drapieżny! Proszę, dzwońcie sobie, panowie, po psychiatrę, a w ogóle, kogo tu ratować? Baba z wozu, koniom lżej! </akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi oburzony, obecni prędko otwierają drzwi na przestrzał.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami bez <osoba>Profesora</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, moja żona da na mszę dziękczynną, jeśli to naprawdę już... Koniec tej baby- dziwo! Chociaż to nic nie wiadomo! Silne to jak Rasputin<pe><slowo_obce>Grigorij Rasputin</slowo_obce> (1816--1916) --- rosyjski kaznodzieja, rzekomy jasnowidz, mistyk i egzorcysta; faworyt rodziny cara rosyjskiego Mikołaja II i jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Rosji pod koniec jego rządów.</pe>!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR PROGRAMOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>płacząc szczerze</didaskalia>


<kwestia><akap>Daj pan spokój... Cała nasza poezja, cała nasza legenda!</akap></kwestia>

<didaskalia>Mdleje, wyprowadzają go.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami bez <osoba>Dyrektorów</osoba>, <osoba>Petronika</osoba>, <osoba>Norman</osoba>, <osoba>Adiutanci</osoba> i <osoba>Statyści</osoba>. <osoba>Petronika</osoba> wchodzi i odrzuca z twarzy czarną zasłonę. Za nią <osoba>Norman</osoba>. <osoba>Norman</osoba> podchodzi do <osoba>Validy</osoba> i wpatruje się w nią, założywszy ręce na piersiach i przytakując głową.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>Jakby się ocknęła, patrzy jak sowa na niego, tocząc szeroko otwarte oczy w prawo i w lewo. Przez ten czas Petronika przygotowuje jakieś flakony. Do <osoba>Normana</osoba>.</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach, to ty, wiecznie pokrzywdzony! Widzisz, nareszcie patrzysz na mnie szczerze. Z antypatią. A jaki pokorny był twój niedawny liścik do mnie: kto się rozpłaszczył przede mną? Kto nadskakiwał? Hop! hop! Pchełko, gdybyś wiedziała, z jakiej wyżyny patrzę na ciebie!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>otrząsając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Zmoro! Upiorze!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Petronika</osoba>, odratowawszy wpierw <osoba>Lelikę Skwaczek</osoba>, odsuwa <osoba>Normana</osoba> i pochyla się nad <osoba>Validą</osoba>, przytykając jej do ust flakon. <osoba>Adiutant I</osoba> pomaga jej. <osoba>Valida</osoba> bije to tego, to owego.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan potrzyma jej ręce!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>szczery, wściekły, odciąga <osoba>Petronikę</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Co robisz? Chcesz ją ratować? Spróbuj tylko!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>broniąc się zaciekle</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie! Nie rozbudzajcie mnie! Zabraniam! A ty odstąp! Inaczej wiesz, co z tobą będzie: sporuczniczejesz! Rozkazuję ci siąść tam na krześle, aż do odwołania...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Adiutant I</osoba> siada złamany.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Puść mnie, Norman! No, puśćże mnie!! Muszę ja ocucić!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>dusząc się z nienawiści do <osoba>Validy</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Petronika, przekląłbym cię!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Norman! Zastanów się! Uspokój! Wprawdzie chciałam ją zabić, ale moja ,,Niketeria" podziałała inaczej. Mądrzej! Lepiej! <didask_tekst>wyszarpując się</didask_tekst> Czyż nie widzisz, że to, co się stało, wystarcza już do śmierci cywilnej... Nie przewidziałam takiego dobrodusznego rozwiązania kwestii!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak przez sen</didaskalia>


<kwestia><akap>A więc to się nazywa ,,Niketeria"... A może by coś mniej grecko-pretensjonalnego? Ty, jak ci tam... Gondorowa... Chodź tu! Mów do mnie... Lubię cię, bo to twój wynalazek, co? Ale dlaczego taki średniowieczny pomysł z tym bukietem? Co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z siłą</didaskalia>


<kwestia><akap>A ty, czyś nie cofnęła naszej kultury w mroki średniowiecza? <didask_tekst>łagodniej, klepie ją po ramieniu</didask_tekst> No, wszystko będzie dobrze... Pojedziemy sobie w góry, odpoczniemy pod dobrą opieką, męką rządzenia zajmą się inni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>

<didaskalia>patrząc na <osoba>Validę</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>O, to nie dosyć kary! O, ja bym z nią inaczej postąpił. Valido! Bestio o łagodnym imieni! Uśmiechasz się! Wesoło ci? Winszuję! Powiedz tylko jeszcze, ty sowiooki dziwolągu, za coś mnie tak uparcie i konsekwentnie prześladowała? Niechże się nareszcie dowiem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>mizdrzy się potwornie</didaskalia>


<kwestia><akap>A bez powodu! A bez! Bo taki był mój kobiecy kaprys! Bo jestem już taka niesprawiedliwa! <didask_tekst>uśmiecha się słodko i zwraca twarz jak sowa na lewo i prawo</didask_tekst> A może, może mi się kiedyś podobałeś? Lubię blondynów! <didask_tekst>do <osoba>Petroniki</osoba></didask_tekst> Żeś ty go jeszcze nie struła! Podziwiam twoją cierpliwość!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ADIUTANT II</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I cóż? Pan siedzi i płacze? Nie wiedziałem, że pan tak kocha Przewodnicę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ADIUTANT I</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ją! Moją wierność kocham!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Norman</osoba> wpatruje się w <osoba>Validę</osoba> upojony wstrętem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SKWACZEK</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez cały czas deklamuje półszeptem jakieś poezje, pobudzona do mówienia</didaskalia>


<kwestia><akap>Najdrożsi! Łaski! Żyjemy na progu nieopisanych dziwów... Pchnijcie nam tylko te ciężkie drzwi, bo nam sił brak... Chcę umrzeć.</akap></kwestia>

<didaskalia>śpiewa półgłosem</didaskalia>


<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>klęcząc przy <osoba>Baronowej</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>,,Niketeria" nie przestaje działać...</akap></kwestia>

<didaskalia>Cuci ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>obraca ku niej twarz, wytrzeszczając oczy</didaskalia>


<kwestia><akap>Lelika, mój skarbie brzydoty... Zdaje mi się, że moje miejsce jest wśród najsławniejszych aktorek... Ze sceny świata schodzi uroczy talent...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z pasją</didaskalia>


<kwestia><akap>Macie ją! Neronia! <didask_tekst>do <osoba>Validy</osoba></didask_tekst> Dosyć z tą manią wielkości, królico doświadczalna! Jedyną i jakże drobną twoją zasługą jest, żeś się przysłużyła młodej uczonej! Cóż na to Wasza Wysokość?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>trzeźwiejąc z wolna</didaskalia>



<kwestia><akap>Bardzo mi było miło. No, Gondor, mój niesympatyczny Gondor, nie gadaj tyle, za to wyciągaj wreszcie twój rewolwer... Tacy tchórze noszą zwykle broń przy sobie!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Wzrusza ramionami.</didaskalia>

 



 
<didaskalia><osoba>Adiutant I</osoba> wstaje i staje z bronią w ręku, patrząc na <osoba>Normana</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>VALIDA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Garstko nicości! No, dosyć tej zabawy! Adiutanci za mną! <didask_tekst>trzeźwo</didask_tekst> Zdrzemnęłam się na chwilę, jak znużona lwica --- a będę znała nazwiska tych, co się ważyli uśmiechnąć, jeśli przypadkiem chrapałam! Śpiąca matka --- to świętość! Wołać wszyscy: Valida Wielka! <didask_tekst>wstaje z pomocą <osoba>Adiutanta I</osoba>, groźna, wyprostowana</didask_tekst> No! Valida Wielka! Mocna! <didask_tekst>wkoło cisza. W drzwiach roześmiane twarze</didask_tekst> Co? Cicho? Nikt? Więc --- nie wielka? Więc --- bezbronna? Opuszczona? Żałośnie śmieszna? Mała?</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Załamuje się i śmieje się obłąkańczo. <osoba>Sanitariusze</osoba> otaczają ją i zabierają, a tłum za drzwiami wybucha okrzykami radości.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy za nią i mówi z lekką ironią</didaskalia>


<kwestia><akap>Do sanatorium! Na wypoczynek dobrze zasłużony! Na dobry wikt i medytacje o przeszłości!</akap></kwestia> 
  
  <naglowek_scena>SCENA OSTATNIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Słychać wołania: Przewodnica ustępuje! Zamach stanu! Potwór otruty!</didaskalia>





<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wbiega, ciągnie <osoba>Normana</osoba> za rękę do okna</didaskalia>


<kwestia><akap>Tłum żąda, aby mu pokazać tego bohatera, co unieszkodliwił Przewodnicę. Pokazać się. Pokazać! Pokazać tłumowi! Pani nie! Dosyć mieliśmy kobiet!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>NORMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>broniąc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Ależ to nie ja... To ona! Ja tylko <didask_tekst>z pasją</didask_tekst> nienawidziłem!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DYREKTOR GENERALNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nic, to nic! Mąż za żonę odpowiada!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PETRONIKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ ja się z radością usuwam! Norman, możesz zacząć nowe życie! Zastąp mnie! No! Śmiało! </akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Norman</osoba> oszołomiony ukazuje się w oknie tłumowi, który wita go entuzjastycznie.</didaskalia>



<didaskalia>Kurtyna</didaskalia>

</dramat_wspolczesny></utwor>