<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/pasewicz_dolna_wilda_drukarenka-glodu/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pasewicz, Edward</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Drukarenka głodu</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pasewicz-dolina-wilda-drukarenka-glodu</dc:identifier.url>
  <contentWarning>wulgaryzmy</contentWarning>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Edward Pasewicz, Dolna wilda, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2006.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-20</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5778.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sunset 6-20-2010, Jim Pennucci@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5778</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>


<liryka_l>
<autor_utworu>Edward Pasewicz</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Dolna Wilda</dzielo_nadrzedne>


<nazwa_utworu>Drukarenka głodu </nazwa_utworu>



<strofa>
1/
Pisze się duże, głębokie litery,/
głębokie jak jeziora, nerwowe jak rzeki,/
pospieszne jak masturbacja w łazience/
ekspresu, który sunie przez środek Europy./
Z tych liter nic nie wynika, żaden kwiat,/
jemioła albo złamana łodyżka,/
tajemny sok, trucizna lub napój miłosny,/
który podaje jedna kurwa drugiej./
Wszystkie te teatralne spowiedzi,/
te lalki umazane szminką, umiłowani/
w Bogu sąsiedzi, wszystko zatapia się/
w powodzi sinego światła.
</strofa>



<strofa>
2/
Nie spodziewałem się pęknięcia, więc/
nie uniknąłem zrywanych zasłon, wrzasku,/
racy na niebie, krwi w przedsionku serca,/
no i tego dziecka znalezionego zaraz potem./
Co za historia z tym dzieckiem, wyplatanym/
z żył i ścięgien, z bolesnego kiczu, jak fotel/
z wikliny, żeby tylko usiąść, pobujać się i spaść./
Spieszę się kochać, bo śmierć mnie dopadnie/
nagiego, w pościeli, sepleniącego do poduszki,/
że mogłem zadzwonić, zadzwonić, lecz/
nie miałem siły i teraz natura wlewa się tu zewsząd./
Ptaki wieszczą śmierć, a mechanizm utyka,/
muzyka dociera, lecz matowo i głucho. 
</strofa>


<wyroznienie><strofa>3/
Pisze się głębokie, czarne litery, i krzywi,/
na myśl, że w druku wyjdą inaczej./
Trucizny dziś mało kogo obchodzą/
a śmierć jest podlejszego gatunku./
Dziś, gdybym miał telefon komórkowy,/
dzwoniłbym do ciebie, prze całą drogę./
Powiedziałbym: przygotuj sobie zęby,/
przygotuj stopy i dłonie, ulecz sutki/
i zimno na wargach posmaruj maścią./
Niech twoje uda będą blade i drżące/
jak wtedy, gdy nad jeziorem zatapiałem/
w nich wzrok i myślałem o topielcach./
Jak im się wiedzie pod wodą, jak?/
Ci, którzy zawsze pozostają na brzegu/
w żółtych sztormowych kurtkach ---/
chciałem być jednym z nich dla ciebie/
niezatapialnym, w gumowych butach/
po brodę. Patrząc w resztkę kawy/
drżącą w kubku, gdy pociąg hamuje,/
widzę ich właśnie:/
dziecinnych jak wycinanki poławiaczy.</strofa></wyroznienie>


<strofa>4/
Tik-tak, pamiętam błoto i kamyk,/
lustro i sznurek, tabletkę, tapetę, i ułamek zęba./
Drukarenkę, na której z gumowych liter/
układałem twoje i moje nazwiska./
Tysiące nazw własnych, głodnych, niespożytych,/
całe psalmy radosne, wysadzane/
w powietrze korkami kupowanymi na strzelnicy./
Zdjęcia korzeni o dziwacznych kształtach/
i gałęzi splątanych tak, że przypominały twarze./
Butelkę po mleku, w której schowaliśmy skarb;/
inicjał wydrukowany na skórce, która zeszła ci/
z pleców. Woreczek z kurzem zebranym/
z podłogi, ścinki włosów, spermę we fiolce./
Zakopałem to wszystko pod drzewem, myśląc,/
że nie umrę dopóki ta drukarenka będzie/
jak tama bronić przed wywarem rzeczy,/
które uroniłem, a o których śnisz ty.</strofa>


<wyroznienie><strofa>5/
Połowa mnie w tobie, a druga odchodzi/
tym wąskim chodnikiem, obryzgana błotem./
To błoto jest ważniejsze od innych obrazów,/
ściekające wolno po błękitnej nogawce,/
tak wolno, że rejestruję zmiany, utykam/
lekko, żeby nabrało dramatyzmu/
to proste, bez fabuły, przedstawienie./
I pojawia się błazen i doktor, i kobieta/
w foliowym płaszczu, obojętna jak drzewo./
Przechyla głowę, rozgląda się ptasio,/
odchodzi zostawiając płaskie mokre ślady./
Piszę głębokie, mokre litery, truciznę/
dla suchej powierzchni, zdzieram opuszki/
palców, wydrapuję kamyki, żeby było gładko.</strofa></wyroznienie>


</liryka_l>



</utwor>