Spis treści

      Edward PasewiczDolna WildaCzarna owca — lotki

      1
      W jej dłoni to nie żadna broń,
      a jednak zręcznie ciśnięta, dałaby nam
      zagadkową śmierć i parę nagłówków w gazetach.
      Zresztą nie jest sama.
      5
      W tej części sali oddzielonej nami jak murem
      one dominują. W głosach rozpoznaję
      psie warczenie i werble, niejasno przypominam
      sobie mit o rozszarpaniu, to dobrze
      być tak rozszarpanym?
      10
      Pomiędzy nimi eteryczne porozumienie,
      ruchy ciał zsynchronizowane ze sobą
      i na myśl przychodzi studzienka
      z zapałek, a właściwie ostatnia
      faza budowy, gdy wstrzymuje się oddech,
      15
      by wszystko nie runęło i właśnie
      w takiej chwili pojawia się gość-idiota,
      niepewny ruch niweczy wszystko.
      Niwecz — to właśnie słowo tak nęci,
      gdy patrzę jak odchylają ramiona
      20
      i rzucają w tarczę.
      Nie kojarzę tych cieni z niczym,
      są własne.