<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oleszczyński, Antoni</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dziennik z oblężenia Paryża</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czabator, Marianna</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2023-11-15</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza/</dc:identifier.url>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Antoni Oleszczyński zm. 1879</dc:rights>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1950</dc:date.pd>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Instytut Badań Literackich.</dc:description>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pamiętnik</dc:subject.genre>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7420.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Komuna Paryska, 1871. Tłum wokół gruzów kolumny Vendôme, Place Vendôme, 1. dzielnica Paryża, prawdop. Auguste Bruno Braquehais (1823 - 1875), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7420/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7319-3</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7320-9</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7321-6</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7322-3</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/oleszczynski-dziennik-z-oblezenia-paryza.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7323-0</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DND</category.thema.main>
    <category.thema>FJM</category.thema>
    <category.thema>DNX</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie><uwaga>
<akap>skany pochodzą z IBL.</akap>


</uwaga>
  
<abstrakt>

<akap>Życie w potrzasku: wspomnienia mieszkańca zrewolucjonizowanego Paryża.</akap>




<akap><tytul_dziela>Dziennik z oblężenia Paryża</tytul_dziela> pióra Antoniego Oleszczyńskiego to kilkunastostronicowy opis przeżyć autora, który przebywał w stolicy Francji w czasie jej czteromiesięcznej blokady w trakcie wojny francusko-pruskiej, a także później --- po wybuchu Komuny Paryskiej. W tamtym okresie w mieście przebywało również wielu innych polskich emigrantów, którzy opuścili nasz kraj, uciekając przed zaborcami.</akap>


<akap>Utwór rozpoczyna się nawiązaniem do wydarzeń z 1870 roku, kiedy to rozpoczęła się wojna francusko-pruska. We wrześniu Francuzi ponieśli dotkliwą porażkę w starciu z siłami wroga w bitwie pod Sedanem, w wyniku czego ich przywódca Napoleon III Bonaparte wraz z najważniejszymi generałami trafili do niewoli. Klęska ta umożliwiła wojskom pruskim przemarsz do stolicy kraju i jej szybkie otoczenie: 18 września zdobyto Wersal, czyniąc z niego główną kwaterę króla Wilhelma I Hohenzollerna.</akap>


  

<akap>Od 19 września 1870 do 28 stycznia 1871 wojsko pruskie okupowało miasto. W trakcie oblężenia Paryż został sparaliżowany: zamknięto lokale użyteczności publicznej, panował chaos komunikacyjny, a ceny żywności gwałtownie wzrosły. Zdesperowani mieszkańcy miasta, aby zaspokoić głód, zabijali szczury, psy i koty. Ciężkie warunki życiowe pogłębiły już wcześniej widoczne podziały pomiędzy klasą robotniczą a burżuazją.</akap>


 

<akap>Wojna francusko-pruska zakończyła się 28 stycznia 1871 roku ogłoszeniem zawieszenia broni. 26 lutego w Wersalu podpisano umowę pomiędzy zwaśnionymi stronami. Zgodnie z nią do Cesarstwa Niemieckiego została włączona Alzacja i Lotaryngia, a Francja zobowiązała się do wypłacenia kontrybucji wojennej. Postanowienie to, dalsza obecność wojsk pruskich w okolicach Paryża, a także ogólna niechęć paryżan do rządu francuskiego spowodowały zryw rewolucyjny ludności --- 18 marca 1871 wybuchła Komuna Paryska. 26 marca przeprowadzono wybory i proklamowano powstanie pierwszego w historii rządu robotniczego. Komuna Paryska dokonała rozdziału państwa i Kościoła, wprowadziła płacę minimalną dla robotników, a także pozbawiła urzędników państwowych wszelkich przywilejów, kładąc nacisk na polepszenie warunków życia najuboższych i propagując publiczny dostęp do ochrony zdrowia i edukacji. Jej rządy trwały niewiele ponad dwa miesiące: Komuna upadła 28 maja po ,,krwawym tygodniu" --- brutalnych walkach z żołnierzami wiernymi zwierzchnictwu francuskiemu.</akap>

<akap>Opisany w <tytul_dziela>Dzienniku z oblężenia Paryża</tytul_dziela> zryw rewolucyjny paryżan, jego zasadność i następstwa do tej pory stanowią przedmiot gorących dyskusji historyków. Oleszczyński ocenia opisywane wydarzenia ze stanowiska konserwatywnego i jest bardzo krytyczny w swych osądach, tym niemniej dużo uwagi poświęca życiu zwykłych obywateli, niezaangażowanych politycznie, którzy stali się świadkami ostrzeliwania miasta oraz starć ulicznych. Interesują go ich sprawy bytowe: walka o pożywienie, warunki mieszkaniowe oraz radzenie sobie z brakiem pieniędzy.</akap>  
  <akap>Obraz Komuny Paryskiej widzianej oczami Oleszczyńskiego jest zakorzeniony w wizjach rewolucji utrwalonych przez Zygmunta Krasińskiego w <tytul_dziela>Nie-Boskiej komedii</tytul_dziela>, w którym to utworze autor <tytul_dziela>Psalmów przyszłości</tytul_dziela> ostrzega przed przewrotami. Scena opisująca zachowanie rozwydrzonych kobiet w kościele i podsumowanie ich postulatów wystąpieniem tej jednej, prostej, która niczego nie rozumie, ale postrzega rewolucję jako prostą zamianę miejsc, można uznać za fantazmaty rewolucyjne Krasińskiego. W swoim postrzeganiu świata jesteśmy zdeterminowani --- może bardziej, niż byśmy chcieli --- przez społeczeństwo i kulturę, w której kształtuje się nasza zdolność postrzegania, a na indywidualność jest w nas niewiele przestrzeni.</akap>
  
<akap>Antoni Oleszczyński (1794--1879) urodził się w Krasnymstawie w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Był grafikiem, twórcą miedziorytów i stalorytów. Zajmował się również projektowaniem i sztychowaniem banknotów na zlecenie rządu amerykańskiego. Oleszczyński ukończył Cesarską Akademię Sztuk Pięknych w Petersburgu, kształcił się również we Florencji i w Paryżu, gdzie osiadł na stałe.</akap>

 

<akap><tytul_dziela>Dziennik z oblężenia Paryża</tytul_dziela> Antoniego Oleszczyńskiego dostępny jest jako e-book (EPUB i Mobi Kindle) oraz plik PDF.</akap>



  </abstrakt>

<nota_red>
<akap>Informacja o dokonanych zmianach</akap>
<akap>I. Poprawiono błędy źródła: srebnych > srebrnych; St. Germains de l'auxerois > Saint Germain l'Auxerrois; Dayli Telegraph > The Daily Telegraph; cen > centymów; Petit Moniteur Universel > Le Petit Moniteur universel; Vandom > Vendôme; kwandrans > kwadrans; wprawdze > wprawdzie; Pere-la-Chaise > Père-Lachaise; St. Honore > Saint Honoré; petrauleuses > pétroleuses; Boduena > Baldwina.</akap>
<akap>II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:</akap>
<akap>Zmiany leksykalne, w tym ortograficzne, np.: gramm > gram; mięszaniny > mieszaniny; kassa > kasa; Bruxeli > Brukseli; ambassadę > ambasadę; geridonie > gerydonie; Jakóba > Jakuba; professorami > profesorami; rass > ras; voluminami > woluminami; świadki > świadkowie; paryżanów > paryżan; sankiuloty > sankiuloci.</akap> 
<akap>Udźwięcznienia/ubezdźwięcznienia, np.: francuzkich > francuskich; zpośród > spośród; ztąd > stąd; uledz > ulec; paryzka > paryska.</akap>
<akap>Pisownia małą/dużą literą, np.: Paryżanie > paryżanie; Dwunastu > dwunastu; Bonifratrów > bonifratrów; le Soir > Le Soir; Wersalczykami > wersalczykami; Relikwii > relikwii; pałacu sprawiedliwości > Pałacu Sprawiedliwości; d'eau > d'Eau; praw Boskich > praw boskich.</akap>
<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np: naprzykład > na przykład; jestto > jest to; niedbać > nie dbać; nie ciekawy > nieciekawy; nie dozwalające > niedozwalające; w skutek > wskutek; zdaleka > z daleka; odemnie > ode mnie; niedostawało > nie dostawało; co raz > coraz; bezwątpienia > bez wątpienia; odrazu > od razu; wpodle > w podle; żadnaby > żadna by; zapóźno > za późno; niewięcej > nie więcej; nakoniec > na koniec; nie jeden > niejeden; nie długo > niedługo; nie mających > niemających.</akap>
<akap>Pisownia joty, np.: fortyfikacye > fortyfikacje; konsierż > konsjerż; pretensyę > pretensję; Francyą > Francją; egzekucyi > egzekucji; dyabelska > diabelska; statysfakcyę > statysfakcję; djatrybach > diatrybach; kontrybucyi > kontrybucji; pensye > pensje; reputacyi > reputacji; harpije > harpie; historya > historia; cywilizacyi > cywilizacji.</akap>
<akap>Fleksja, np.: czczem > czczym; memi > mymi; tajemnem > tajemnym; czem > czym; tem > tym; poziomemi > poziomymi; obrzydliwemi > obrzydliwymi; silnemi > silnymi; swem > swym; przeciwległem > przeciwległym; zwyczajnem > zwyczajnym; ucinkowemi > ucinkowymi; czystem > czystym.</akap>
<akap>Składnia: Zgromadziła zakładników i tych wraz z arcybiskupem, 65 księży i tyluż żandarmów rozstrzelała > Zgromadziła zakładników i tych wraz z arcybiskupem, sześćdziesięcioma pięcioma księżmi i tylomaż żandarmami rozstrzelała.</akap>
<akap>Inne zmiany: Napoleon III-ci > Napoleon III; Palec Bozy > palec Boży; professyi > profesji; S-go > św.; przedewszystkiem > przede wszystkim; z pomiędzy > spomiędzy; tembardziej > tym bardziej; sześcio-piętrowy > sześciopiętrowy; bibliotekę Alexandryjską > Bibliotekę Aleksandryjską; Łacińsko-byzantyjskiego > łacińsko-bizantyjskiego; XIII-go > XIII; kommissyonera > komisjonera; od pana Hull > od pana Hulla; kaplicę Świętą > Świętą Kaplicę.</akap>
<akap>Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
</akap>
</nota_red>

<autor_utworu>Antoni Oleszczyński</autor_utworu>


<uwaga>(1) Autor tego dziennika, dziś sędziwy starzec liczący 78 rok życia, jest z współczesnych najznakomitszym rytownikiem. Szczegółowy życiorys tego artysty, znajduje się w Encyklopedyi Powszechnej S. Orgelbranda.
Stale osiedlony w Paryżu prawie od lat 47, wytrzymał w nim i oblężenie i był świadkiem panowania i walk komuny. Na prośbę pani Seweryny z Żochowskich D. autorki Kroniki Paryzkiej i Zagranicznej, w naszém piśmie drukującej się, skreślił swoje wspomnienia i wrażenia z tego smutnego okresu. Pośpieszamy z ogłoszeniem w całości nadesłanego nam tego dziennika, który zasługuje na uwagę naszych czytelników.
P. R. B. W. </uwaga>

<nazwa_utworu>Dziennik z oblężenia Paryża</nazwa_utworu>




<akap>Po nieszczęśliwych wypadkach w Sedanie<pe><slowo_obce>Sedan</slowo_obce> --- miejscowość w płn. Francji, przy granicy z Belgią; w 1870 pod Sedanem cesarz fr. Napoleon III poddał się wojskom niemieckim, pozostawiając im wolną drogę do Paryża, czego konsekwencją był wybuch Komuny Paryskiej.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q184371"></ref>, gdzie cesarz Napoleon III<pe><slowo_obce>Napoleon III Bonaparte</slowo_obce> (1808--1873) --- bratanek Napoleona I, od 1848 prezydent Francji, w 1851 dokonał przewrotu, w 1852 ogłosił się cesarzem; w lipcu 1870 wypowiedział wojnę Prusom, w bitwie pod Sedanem (1 września 1870) skapitulował i oddał się wraz ze swą stutysięczną armią do niewoli, co stało się bezpośrednią przyczyną jego detronizacji oraz proklamowania III Republiki i utworzenia Rządu Obrony Narodowej.</pe> wraz z wojskiem zdał się na łaskę zwycięzcy, Prusacy dążyli pod Paryż<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q90"></ref>, grożąc onemu<pe><slowo_obce>onemu</slowo_obce> (daw.) --- jemu.</pe> oblężeniem i zdobyciem. Paryżanie ufni w swe olbrzymie fortyfikacje, rozciągające się na dziesięć mil francuskich<pe><slowo_obce>mila francuska</slowo_obce> --- dawna miara odległości równa ok. 4 km.</pe>, uważali pogróżkę za rzecz niepodobną<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>, więc zabezpieczyli się w żywność ledwie na dni kilka lub kilkanaście. Co do mnie, widząc w wypadkach palec Boży, zgromadziłem żywność z górą<pe><slowo_obce>z górą</slowo_obce> --- z nadwyżką.</pe> na cały miesiąc, lecz gdy oblężenie i bombardowanie przedłużyło się do czterech, przez trzy przeto<pe><slowo_obce>przeto</slowo_obce> (daw.) --- w związku z tym.</pe> miesiące pożywaliśmy<pe><slowo_obce>pożywać</slowo_obce> --- spożywać.</pe> jak inni końskie, kocie i psie mięso. Za okrasę służyła nam tłustość końska lub łój ze świec przetopionych.</akap>




<akap><begin id="b1695387480589-850737508"/><motyw id="m1695387480589-850737508">Jedzenie, Chleb</motyw>Mięsa końskiego udzielano nam po trzysta gram na cztery osoby i na dni trzy. Tak wielką oszczędność w mięsie dopełnialiśmy chlebem, jakiego w Ryczywole lub w Kluczkowicach nawet na przednówku<pe><slowo_obce>przednówek</slowo_obce> --- okres przed nadchodzącymi zbiorami, gdy zazwyczaj kończą się zeszłoroczne zapasy.

</pe> nigdy nie widziano. Z czego ten chleb się składał, najlepiej oświeci urzędowy jego opis w tutejszym dzienniku: ,,Funt<pe><slowo_obce>funt</slowo_obce> --- anglosaska jednostka wagi równa ok. 0,5 kg.</pe> tego chleba zawiera w sobie 4/9 mieszaniny z korzonków kartoflanych, z ryżu, soczewicy, grochu gniecionego, z wyki<pe><slowo_obce>wyka</slowo_obce> --- rodzaj roślin zielnych z rodziny bobowatych; gatunki siewne cenione są jako rośliny pastewne, a także ze względu na walory smakowe i wysoką zawartość białka.</pe>, owsa i żyta razem zmielonego, 2/8 wody, 1/8 słomy i różnych odpadków, jak plew<pe><slowo_obce>plew</slowo_obce> --- dziś popr.: plewa; odpad powstały przy młóceniu i czyszczeniu dojrzałych roślin, stosowany jako pasza. </pe>, obierzyn<pe><slowo_obce>obierzyn</slowo_obce> --- dziś popr.: obierzyna; skórka z obranych warzyw bądź owoców.</pe>" i tak dalej. Smak tego chleba był gorzko-śmierdząco-kwaskowaty.<end id="e1695387480589-850737508"/></akap>




<akap><begin id="b1695387555005-686305247"/><motyw id="m1695387555005-686305247">Jedzenie, Handel</motyw>Mało jedliśmy psów, kotów i szczurów, gdyż ich cena była za wysoka na naszą kieszeń. Był to przysmak szczególniej dla wielkich panów, bo i oni stali się mniej wybredni, gdy cena wiktuałów<pe><slowo_obce>wiktuały</slowo_obce> (daw.) ---  produkty spożywcze.</pe> niesłychanie się podniosła, jak na przykład: funt masła kosztował sześćdziesiąt franków<pe><slowo_obce>frank</slowo_obce> --- dawna francuska jednostka monetarna, w 2002 zastąpiona przez euro.</pe>, funt szynki pięćdziesiąt franków, jajko trzy franki, funt psiego mięsa osiem franków, gęś sto pięćdziesiąt franków, kapłon<pe><slowo_obce>kapłon</slowo_obce> --- kastrowany kogut, tuczony na mięso.</pe> siedemdziesiąt franków, indyk sto dziewięćdziesiąt franków, miarka<pe><slowo_obce>miarka</slowo_obce> --- naczynie służące do pomiaru objętości; również ilość czegoś mieszcząca się w tym naczyniu.</pe> kartofli pięćdziesiąt franków, szczur trzy franki, główka kapusty osiemnaście franków, miarka cebuli osiemdziesiąt franków. Wróble nawet zdrożały, gdy je przedtem po sousie<pe><slowo_obce>sou</slowo_obce> --- daw. drobna moneta francuska równa 1/20 franka.</pe> sprzedawano, wówczas po franku jednym ledwo się było można dokupić, jak to w drukowanej taryfie napotykamy.<end id="e1695387555005-686305247"/></akap>




<akap>Na nasze szczęście przezorna żona zaopatrzyła piwnicę naszą w beczułkę wina i nieco palonej kawy: te to wiktuały głód nasz łagodziły. Zimno pokonywaliśmy paleniem w piecu zbytnimi<pe><slowo_obce>zbytni</slowo_obce> --- tu: zbyteczny.</pe> meblami, gdyż nad naszą możność węgle zwyczajne zdrożały funt do dwunastu franków, zaś ziemnych kosztował funt piętnaście franków<pe><slowo_obce>gdyż nad naszą możność węgle zwyczajne zdrożały funt do dwunastu franków, zaś ziemnych kosztował funt piętnaście franków</slowo_obce> --- dziś popr.: gdyż nad naszą możność funt węgla zwyczajnego zdrożał do dwunastu franków, zaś funt węgla ziemnego kosztował piętnaście franków.</pe>. Inni bez ceremonii szli na bulwar lub skwer, ścinali odwieczne drzewa i jak swoje brali na ogrzanie. Dla nas ten sposób zaopatrzenia się w drzewo nie był łatwy i przyzwoity.</akap>




<akap><begin id="b1695387674587-688926774"/><motyw id="m1695387674587-688926774">Gość, Jedzenie, Głód</motyw>W tak przykrym położeniu, kiedy w naszej portmonetce już nie było jak trzydzieści pięć franków<pe><slowo_obce>już nie było jak trzydzieści pięć franków</slowo_obce> --- dziś popr.: nie było już więcej niż trzydzieści pięć franków.</pe>, przywlokło się do nas dwóch ziomków, niegdyś dumnych i szumnych<pe><slowo_obce>szumny</slowo_obce> --- tu: bogaty.</pe>, a teraz zgłodniałych i już od półtorej doby niemających żadnego pożywienia! Dawszy im najprzód<pe><slowo_obce>najprzód</slowo_obce> (daw.) --- najpierw.</pe> moralną naukę, że nie należało dawniej tak rozrzutnie szafować szampanem i pasztetami... Skracając morał, bo nim długo traktować zgłodniałych byłoby okrucieństwem, zaprosiliśmy ich na obiad tego rodzaju: zamiast sztuki mięsa ugotowaliśmy na rosół porządny kawał koniny, do tego zamiast włoszczyzny wrzuciliśmy trzy kartofle, bo ich więcej nie mieliśmy; na pieczyste<pe><slowo_obce>pieczyste</slowo_obce> --- pieczone mięso.</pe> była połowa kota (ale pod nazwą królika), na deser korniszony z chlebem. Te przysmaki chociaż bez soli, bo już jej nam zabrakło, przecież okraszone winem i kawą bez cukru, wydały się im i nam wybornymi, chociaż nasz rosół był bardzo cienki<pe><slowo_obce>cienki</slowo_obce> (pot.) --- mało aromatyczny.</pe>, a mięso nie bardzo świeże. Na odchodnym nasi goście, dziękując nam za ucztę, dodali:</akap>
<akap_dialog>--- Kocioł garnkowi przymawia, a oba smolą: prawda, że my niegdyś zbytkowali, wy zaś zbytkujecie teraz, dając nam obiad, jaki od dwóch miesięcy nam się nawet nie przyśnił.<end id="e1695387674587-688926774"/></akap_dialog>




<akap>Po tym bankiecie, gdy nasza kasa aż do siedmiu franków się zredukowała, poczęło<pe><slowo_obce>począć</slowo_obce> --- zacząć.</pe> nas udręczać przekonanie, że jutro my sami będziemy musieli dzień cały opędzić<pe><slowo_obce>opędzić</slowo_obce> --- zaspokoić podstawowe potrzeby.</pe> o gorzkim chlebie!... <begin id="b1695383176165-2502625887"/><motyw id="m1695383176165-2502625887">Bóg</motyw>Ufni przecież w Opatrzność Boską nie rozpaczaliśmy, w przekonaniu, że dzieląc się z potrzebniejszymi<pe><slowo_obce>potrzebniejsi</slowo_obce> (daw.) --- bardziej potrzebujący.</pe>, Bóg nam uczynność wynagrodzi i zasłoni od ostateczności.<end id="e1695383176165-2502625887"/> Gdy więc ja żonę, a żona mnie w ten sposób pociesza, przychodzi konsjerż<pe><slowo_obce>konsjerż</slowo_obce> (z fr.) --- gospodarz kamienicy; dozorca domu.</pe> i nas uwiadamia<pe><slowo_obce>uwiadomić</slowo_obce> --- dziś: powiadomić.</pe>, że przyniesiono dwa pakiety pod naszym adresem... W pierwszym znajdujemy pięćset franków przysłanych nam z Brukseli od naszej Jadwigi; druga zaś paka zawierała pożywne wiktuały: mięso wędzone, salcesony, ryż, cukier i ciasta nawet, przysłane nam z Londynu od pana Hulla, ojca pani Płacheckiej, przez ambasadę. Ta niespodzianka mimowolnie przypomniała nam ów psalm: ,,Kto się w opiekę poda Panu swemu<pe><slowo_obce>Kto się w opiekę...</slowo_obce> --- polska pieśń religijna, autorstwa Jana Kochanowskiego (1530--1584), będąca poetyckim przekładem Psalmu 91.</pe>..." i tak dalej. Uznaliśmy, że ten śpiew Dawida<pe><slowo_obce>Dawid</slowo_obce> (ok. 1040--ok. 970 p.n.e.) --- postać biblijna, król Izraela, ojciec Salomona; poeta i pieśniarz: biblijna <tytul_dziela>Księga Psalmów</tytul_dziela> przypisuje mu autorstwo ponad 70 z nich; zdobył Jerozolimę i uczynił ją stolicą swojego państwa.</pe> nie był czczym słowem!</akap>




<akap>Tak pożywienie nasze, chociaż suto na czas niejaki zabezpieczone, przecież całkowicie nas nie uszczęśliwiało, gdy przeklęte bomby jak złowieszcze ptaki uwijały się po Paryżu. Raz, gdy w salonie zatrudniałem<pe><slowo_obce>zatrudniać się</slowo_obce> --- zajmować się.</pe> się układaniem ksiąg w mej ubogiej biblioteczce, wpada bomba w dom stojący naprzeciw mojego, przebija dach, trzecie i drugie piętro pokojów i swym rozpryskiem wybija mi okna i tłucze porcelanę na gerydonie<pe><slowo_obce>gerydon</slowo_obce> (fr. <slowo_obce>guéridon</slowo_obce>) --- mały stolik, zazwyczaj okrągły, przeznaczony do odkładania drobiazgów.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1557709"></ref> rozstawioną!... Mnie przecież te żużle<pe><slowo_obce>żużel</slowo_obce> --- tu: grudka spieczonego popiołu.</pe> ominęły, lecz aby uniknąć podobnego razu<pe><slowo_obce>raz</slowo_obce> --- uderzenie lub sytuacja, wypadek.</pe>, przeniosłem się do pokoju od dziedzińca, a żona moja zeszła wraz z sąsiadami do piwnicy. Wtem wpada bomba na dziedziniec i zapala stajnię tuż pod mymi oknami!... Dym już począł zaglądać do moich okien... Zbiegam więc na dół i wywoławszy sąsiadów z piwnic, wspólnymi siłami gasimy pożar wodą i piaskiem, które przezorny gospodarz domu wcześnie<pe><slowo_obce>wcześnie</slowo_obce> --- na czas, zawczasu.</pe> przygotował na wszelki wypadek.</akap>




<akap>Zawarty pokój niedługo nas uszczęśliwiał, chociaż żywność i produkta<pe><slowo_obce>produkta</slowo_obce> --- dziś popr.: produkty.</pe> poczęły wracać do dawniejszej ceny, a Prusacy odsłonili gościńce. <begin id="b1699893099153-3961008531"/><motyw id="m1699893099153-3961008531">Rewolucja</motyw>Lecz wśród tak pożądanego szczęścia pojawiła się przeklęta Komuna<pe><slowo_obce>Komuna Paryska</slowo_obce> --- krwawo stłumione powstanie ludności Paryża w dniach 18 marca--28 maja 1871.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q133132"></ref>, gorsza od bomb, głodu i oblężenia... Skład jej był następujący: dwunastu dziennikarzy, bo tu wielu jest
gotowych do usług nierządowi, czterech nauczycieli szkółek, wzdychających do rektorstwa, czterech adwokatów bez klienteli, trzech lekarzy bez zatrudnienia, dwóch aptekarczyków<pe><slowo_obce>aptekarczyk</slowo_obce> --- pomocnik w aptece; również ekspresywne określenie aptekarza.</pe>, pięciu malarzy bez talentu, prócz Courbeta<pe><slowo_obce>Courbet, Gustave</slowo_obce> (1819--1877) --- malarz francuski, przedstawiciel realizmu, często odnoszący się w swej twórczości do zjawisk społecznych; członek Rady Komuny Paryskiej.</pe>, dwóch architektów, co nigdy nie budowali, dwóch inżynierów, którzy swych nauk jeszcze nie skończyli, sześciu kupczyków<pe><slowo_obce>kupczyk</slowo_obce> --- pogardliwie o kupcu; również: pomocnik kupiecki.</pe>, jeden rzeźbiarz bez sławy i zatrudnienia, dwóch kramarzy, jeden jubiler, jeden rytownik<pe><slowo_obce>rytownik</slowo_obce> --- specjalista w grawerowaniu.</pe>, jeden drukarz, dwóch introligatorów<pe><slowo_obce>introligator</slowo_obce> --- rzemieślnik trudniący się oprawą książek.</pe>, dwóch farbiarzy, sześciu szewców, jeden kapelusznik, pięciu robotników machin, jeden bednarz<pe><slowo_obce>bednarz</slowo_obce> --- rzemieślnik wyrabiający różne naczynia z drewna, w tym np. beczki.</pe>, jeden kotlarz, jeden stolarz, jeden rachmistrz<pe><slowo_obce>rachmistrz</slowo_obce> (daw.) --- księgowy.</pe>, jeden perfumista, dwóch studentów z tępą głową i trzech właścicieli kawałka ziemi. Prócz tych, jeszcze dziewięciu członków tej osobliwej Komuny, której skład tak różnorodny bez sensu, bez serca i sumienia powziął pretensję<pe><slowo_obce>pretensja</slowo_obce> --- tu: roszczenie; prawo, które ktoś sobie do czegoś rości.</pe> rządzenia Francją, obalenia religii i narzucenia całemu światu swych fantastycznych urojeń<end id="e1699893099153-3961008531"/>; a na tajemnym posiedzeniu tej obrzydłej Komuny niejaki Blanqui<pe><slowo_obce>Blanqui, Louis Auguste</slowo_obce> (1805--1881) --- francuski rewolucjonista, socjalista; z powodu swojego radykalizmu 37 lat spędził w więzieniach; twórca doktryny blankizmu, głoszącej, że należy skoncentrować się na działalności spiskowej, która doprowadzi do walki zbrojnej i zmiany ustroju bez konieczności angażowania mas; uczestnik rewolucji lipcowej (1830) i lutowej (1848); mimo że 17 marca 1871 przebywał poza Paryżem i został aresztowany, jego zwolennicy (blankiści) odegrali dużą rolę w Komunie Paryskiej, zaś on sam został 28 marca 1871 wybrany jej honorowym prezydentem.</pe> z natury i profesji zapamiętały konspirator, zrobił wniosek przyjęty z wielkim oklaskiem<pe><slowo_obce>oklaskiem</slowo_obce> --- dziś popr.: oklaskami.</pe> w tych słowach: <begin id="b1695387948366-658428024"/><motyw id="m1695387948366-658428024">Przemoc, Morderstwo, Własność, Sprawiedliwość, Religia</motyw>,,Kto nie chce, żebyśmy go uszczęśliwili, zabijemy go. Nie można zniszczyć własności bez zabicia właściciela, sprawiedliwości bez zabicia sędziów, religii bez zabicia księży. Liczba egzekucji musi dojść dwóch milionów i spełnić się w ciągu dni piętnastu".</akap>




<akap><end id="e1695387948366-658428024"/>Z początku Komuna pisała po murach: wolność, równość, braterstwo! Były to powabne wykrzykniki, lecz w rzeczywistości ona nie myślała o innej wolności jak o takiej, jaką nasz Skarga<pe><slowo_obce>Skarga, Piotr</slowo_obce> (1536--1612) ---  jezuita, kaznodzieja, czołowy przedstawiciel polskiej kontrreformacji; autor <tytul_dziela>Kazań sejmowych</tytul_dziela>.</pe> w ten sposób potępił: <begin id="b1695388082929-2888721607"/><motyw id="m1695388082929-2888721607">Wolność</motyw>,,Jest to diabelska wolność żyć bez prawa, bez urzędu, na zwierzchność<pe><slowo_obce>zwierzchność</slowo_obce> --- władza, naczelnictwo, zwierzchnictwo.</pe> nie dbać<pe><slowo_obce>na zwierzchność nie dbać</slowo_obce> --- dziś popr.: o zwierzchność nie dbać. Sens: lekceważyć władzę.</pe>, mędrszemu i starszemu nie ustąpić, wolność mieć do łupienia i do zabijania!".<end id="e1695388082929-2888721607"/> Do niejakiego czasu Komuna udawała, że wszystko, co robi, to robi w interesie Paryża, Francji, a nawet całej ludzkości, lecz nareszcie zrzuciła kłamliwą maskę, otworzyła drzwi zbrodniarzom i wcieliła ich do swych zbirów. Zgromadziła zakładników i tych wraz z arcybiskupem, sześćdziesięcioma pięcioma księżmi i tylomaż żandarmami rozstrzelała. Pozamykała kościoły, obdarła je z wotów<pe><slowo_obce>wotum</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>votum</slowo_obce>) ---  przedmiot służący do ofiarowania w świątyni, ofiara dziękczynna, najczęściej w formie krzyżyka, różańca, obrazka lub figurki Matki Boskiej, ryngrafu itp. </pe> srebrnych i złotych, nareszcie sprofanowała, otworzywszy je dla klubów szalonych<pe><slowo_obce>otworzywszy je dla klubów szalonych</slowo_obce> --- chodzi o kluby polityczne; w trakcie Komuny Paryskiej działało ich w mieście ok. 30.</pe>.</akap>




<akap><begin id="b1699893250048-150208868"/><motyw id="m1699893250048-150208868">Rewolucja, Religia, Świątynia</motyw>Raz przechodząc wieczorem koło naszego kościoła św. Jakuba, postrzegłem<pe><slowo_obce>postrzec</slowo_obce> (daw.) --- zauważyć.</pe> kościół otwarty i oświecony. Sądziłem przeto, że tam być musi jakie nabożeństwo: wszedłem więc do kościoła z uszanowaniem. Ten był pełen hałastry<pe><slowo_obce>hałastra</slowo_obce> (pogard.) --- banda, zgraja.</pe> w bluzach z nakrytą głową i z fajkami w ustach. Spośród nich jeden mówca wtoczył się na ambonę ze swym psem faworytem, który wsparłszy się na poręczy, przerażony mnogością ludu, począł przeraźliwie szczekać. Echo kościelne pomnażało hałas, a czym więcej odbierał oklasków, tym więcej wyć poczynał. Nareszcie ściągnięto go z ambony, a podchmielony mówca tak począł perorować<pe><slowo_obce>perorować</slowo_obce> --- przemawiać.</pe>:</akap>
<akap_dialog>--- Obywatele! Z tej ambony już się dosyć nasłuchaliście głupstw, bajek i fałszów! Oto ja z tejże samej ambony odkryję wam prawdy, których nigdy od księży nie usłyszycie, a najprzód mówić będę o Bogu!</akap_dialog>
<akap>Na ten wstęp cały kościół zagrzmiał oklaskiem, a ja wyszedłem z kościoła nieciekawy zapowiedzianych objawień przez niedorzecznego mówcę i teologa.</akap>




<akap>W kościele Saint Germain l'Auxerrois<pe><slowo_obce>Saint Germain l'Auxerrois</slowo_obce> --- kościół pod wezwaniem św. Germana, znajdujący się w centrum Paryża; w 1572 dźwięk jego dzwonów dał sygnał rozpoczęcia tzw. nocy św. Bartłomieja, kiedy to katolicy wymordowali tysiące protestantów.</pe> był klub jeszcze rozwiąźlejszy, klub kobiet, na którym one tylko z ambony przemawiały, zostawiwszy mężczyznom jedyny przywilej przyklaskiwania! Tam najprzód wysoka, chuda, blada i zezowata baba chyżo<pe><slowo_obce>chyżo</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe> wbiegła na ambonę i poczęła piorunować na mężczyzn, przywłaszczających sobie prawo władzy wyłącznie dla siebie, jakby to kobiety, równie jak oni, nie mogłyby być profesorami, posłami, urzędnikami! Po tej druga, mała, krępa i tłusta narzekała z ambony na prawa krajowe niedozwalające rozwodów... Stąd krępujące położenie kobiet, które słusznie obrzydziły sobie niewolniczą uległość mężom. Wzywała więc klub, aby ten groźnie odniósł się do Komuny, żądając usunięcia prawa tak niewygodnego dla kobiet! Nareszcie trzecia, ukwefiona<pe><slowo_obce>ukwefiony</slowo_obce> ---  mający twarz zasłoniętą kwefem: chustą, zasłoną, welonem.</pe> ropucha, dopadłszy ambony, poczęła pleść banialuki<pe><slowo_obce>banialuki</slowo_obce> --- bzdury.</pe> od powyższych niedorzeczniejsze z wezwaniem, aby każda z nich miała na pogotowiu zapałki i petrol<pe><slowo_obce>petrol</slowo_obce> --- benzyna.</pe>, by w danym razie mogły sobie uczynić satysfakcję z bogaczy!<end id="e1699893250048-150208868"/> Mowę tak gorącą zakończyła słowami:</akap>
<akap_dialog>--- Precz ze stolicą! Precz z bogaczami! Precz z majątkami!</akap_dialog>




<akap>Kiedy więc po tak zwanych diatrybach<pe><slowo_obce>diatryba</slowo_obce> --- mowa wyrażająca krytykę lub protest. </pe> cały kościół napełnił się oklaskami i szemraniem, inna jakaś gosposia rumiana, z brudnym fartuchem i niedbale uczesaną głową wezwała obywatelki do uciszenia się i kaczkowatym swym głosem tak poczęła perorować:</akap>
<akap_dialog><begin id="b1695388222472-3927731031"/><motyw id="m1695388222472-3927731031">Kobieta, Małżeństwo, Mąż, Żona</motyw>--- Ja nie z ambony, lecz z mego stołka odpowiem na trzy słyszane kazania. Na pierwsze: że nie życzę sobie zostać urzędnikiem, chociaż umiem czytać i trochę pisać, bo któż za mnie umiecie izbę, umyje dziecko i zaprowadzi go do szkoły<pe><slowo_obce>umyje dziecko i zaprowadzi go do szkoły</slowo_obce> --- dziś popr.: umyje dziecko i zaprowadzi je do szkoły.</pe>; kto nareszcie ugotuje nam obiad i pościele łóżka? Nie mam więc czasu na urzędowanie. Co do drugiego kazania, uważam, że rozwód byłby niezłym<pe><slowo_obce>rozwód byłby niezłym</slowo_obce> --- dziś popr.: rozwód byłby niezły.</pe>, gdyby każdy mąż w niczym nie mógł swej żony zadowolnić<pe><slowo_obce>zadowolnić</slowo_obce> --- dziś popr.: zadowolić. </pe> i jej się do czego bądź przydać. Lecz po większej części mężczyźni, mimo swej groźnej miny (jak mój mąż), są pracowici i posłuszni żonom, jeżeli tylko energia żony umie prowadzić męża za nos i wyrobić w nim posłuszeństwo; lepiej więc, że nie ma rozwodu.<end id="e1695388222472-3927731031"/> Co zaś do trzeciego kazania, tego w całkowitości pochwalić nie mogę, bo czyliż<pe><slowo_obce>czyliż</slowo_obce> (daw.) --- czy, czyż. </pe> nie lepiej jest schować petrol do naszych lamp, przy których cerujemy i obszywamy domową bieliznę?</akap_dialog>
 <akap>Tu chwilę zastanowiwszy się, solennie wyrzekła:</akap>
<akap_dialog><begin id="b1695383231843-2039310726"/><motyw id="m1695383231843-2039310726"></motyw>--- Jeśli krzyczymy precz z bogaczami, to dlatego, że chcemy postawić się w ich miejscu<pe><slowo_obce>w ich miejscu</slowo_obce> --- dziś popr.: na ich miejscu.</pe>. Inaczej byłoby to wielkie głupstwo!<end id="e1695383231843-2039310726"/></akap_dialog>
<akap>Hałas, świstanie i oklaski długo nie ustawały.</akap>




<akap>Niniejsze szczegóły przytaczam dla okazania, z jaką to łatwością Komuna zdołała wzniecić w motłochu fałszywy apetyt i zachwiać jego uszanowanie dla prawego rządu, religii i dla wszelakich praw boskich i ludzkich, bez których człowiek staje się zwierzęciem tylko z instynktem tygrysa! Niegdyś sprawiedliwe były uwagi Jana Zamoyskiego<pe><slowo_obce>Zamoyski, Jan</slowo_obce> (1542--1605) --- polski magnat, kanclerz wielki koronny od 1578, hetman wielki koronny Rzeczypospolitej Obojga Narodów od 1581.</pe>, któremu, gdy Zebrzydowski<pe><slowo_obce>Zebrzydowski, Mikołaj</slowo_obce> (1553--1620) --- wojewoda krakowski i marszałek wielki koronny; jeden z przywódców tzw. rokoszu Zebrzydowskiego a. rokoszu sandomierskiego (1606--1607), buntu przeciwko faworyzowaniu jezuitów i cudzoziemców oraz królewskim zakusom wprowadzenia władzy absolutnej.</pe> odkrył zamiar rokoszu<pe><slowo_obce>rokosz</slowo_obce> ---  bunt, powstanie zbrojne (szczególnie szlachty w daw. Rzeczpospolitej).</pe>, Zamoyski odpowiedział: ,,Cofnij waszmość swój krok niebezpieczny. <begin id="b1695383937659-2718119250"/><motyw id="m1695383937659-2718119250">Pożar</motyw>Wiem ja, że łatwo jest wzniecić pożar, lecz go ugasić daleko jest trudniej.<end id="e1695383937659-2718119250"/> Łatwo obudzić jest niesforność, dumę i osobiste widoki ludzi nierozważnych, lecz aby ich potem sprowadzić do karbów<pe><slowo_obce>karby</slowo_obce> --- tu: dyscyplina, porządek.</pe>, potrzeba czasu i środków gwałtownych: nie radzę przeto zacne waszmości imię wystawiać na potomną naganę, zaniechaj waszmość rokoszu". Uwagi tak mądre i nigdy nie przestarzałe, gdyż oparte na poznaniu natury ludzkiej, której jak dotąd tak i nadal zapewne nikt zmienić nie potrafi; gdyby się kto ośmielił Komunie je przedstawić, byłby od niej uznanym<pe><slowo_obce>byłby od niej uznanym</slowo_obce> --- dziś popr.: byłby przez nią uznany.</pe> za bałamuta<pe><slowo_obce>bałamut</slowo_obce> --- osoba niepoważna.</pe> godnego klatki bonifratrów<pe><slowo_obce>bonifratrzy</slowo_obce> --- zakon opiekujący się umysłowo chorymi.</pe>, bo Komuna lekceważąc wszelką mądrość przeszłości, marzyła o postępie, a w rzeczywistości cofała się do barbarzyństwa! Ściągnęła więc na Paryż i na Francję pogardę i upomnienia obcych, bardzo niezaszczytne i po gazetach zagranicznych rozmazywane.</akap>




<akap>Kiedy Francja przygnieciona została pięciu miliardami wojennej kontrybucji<pe><slowo_obce>kontrybucja</slowo_obce> --- opłata wnoszona przez pokonanego na rzecz zwycięzcy.</pe> wskutek niewczesnego<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- nie w porę.</pe> wybuchu Komuny, traciła codziennie trzydzieści cztery miliony, czyli miliard na miesiąc. Szczegółowe wyrachowanie<pe><slowo_obce>wyrachowanie</slowo_obce> (daw.) --- wyliczenie.</pe> tych sum olbrzymich znajduje się w ,,The Daily Telegraph"<pe><slowo_obce>,,The Daily Telegraph"</slowo_obce> --- brytyjski dziennik poranny o konserwatywnym profilu, założony w 1855 w Londynie; pierwsza w prasie brytyjskiej tzw. <slowo_obce>penny press</slowo_obce>, czyli ,,gazeta za grosik".</pe>. Tymczasem komuniści wydzielali dla siebie dzienne pensje tak dostateczne, że mogli opilstwo<pe><slowo_obce>opilstwo</slowo_obce> --- upijanie się.</pe> i obżarstwo posunąć aż do zbytku. Dziennik ,,Le Soir"<pe><slowo_obce>,,Le Soir"</slowo_obce> --- belgijski dziennik wydawany w języku francuskim, istniej od 1887.</pe> podał do potomności ciekawą kartę śniadania, którą u Frères Provençaux<pe><slowo_obce>Frères Provençaux</slowo_obce> --- restauracja założona w 1786 w Paryżu.</pe> pożywał Raul Rignault ze swym przyjacielem Dacosta. Oba niegdyś biedacy, co by zupą szczawiową doskonale śniadali<pe><slowo_obce>śniadać</slowo_obce> (daw.) --- jeść śniadanie.</pe>, dziś jako członkowie Komuny jedli śniadania Sardanapalskie<pe><slowo_obce>Sardanapal</slowo_obce> --- ostatni, legendarny król Asyrii, uważany w starożytności za rozpustnego tyrana; ostatecznie podpalił swój pałac i zginął w płomieniach wraz z dworem.</pe>. Jakiż to tam być musiał ich obiad, gdy to śniadanie kosztowało siedemdziesiąt pięć franków i trzydzieści pięć centymów<pe><slowo_obce>centym</slowo_obce> --- drobna moneta francuska o wartości 1/100 franka.</pe>?</akap>




<akap>Co zaś do tutejszych uboższych mieszkańców, ci więcej jeszcze zubożeli, żyjąc przez kilka miesięcy z gotowego grosza<pe><slowo_obce>gotowy grosz</slowo_obce> (daw.) --- gotówka.</pe> i bez zarobku. Jedli więc po dawnemu psy, koty i konie, gdyż ich mięsa staniały, a konina tak się w reputacji podniosła, że jeden z niepoślednich<pe><slowo_obce>niepośledni</slowo_obce> (daw.) --- nie byle jaki.</pe> poetów w jej interesie skreślił następną<pe><slowo_obce>następny</slowo_obce> (daw.) --- następujący.</pe> bajeczkę:</akap>




<poezja_cyt><strofa>Szczęśliwe były czasy, gdy pełen swobody /
  Po dąbrowach<pe><slowo_obce>dąbrowa</slowo_obce> --- las dębowy.</pe> samopas bujał źrebiec młody;/
Gdy wędzidłem<pe><slowo_obce>wędzidło</slowo_obce> --- pręt z umocowanymi lejcami, wkładany koniowi do pyska; umożliwia prowadzenie zwierzęcia.</pe> nie sprzężon<pe><slowo_obce>nie sprzężon</slowo_obce> --- dziś popr.: niesprzężony.</pe>, kark unosząc w górę, /
  Z daleka mijał pola i grody ponure./
Gdzież się te czasy podziały! /
  Dziś nas ćwiartują w kawały:/
Takaż za wierność zapłata?/
Przyszedł kres naszej swobodzie:/
Ten, co nas siodłem przygniata /
  Człowiek, pożera nas w głodzie.</strofa></poezja_cyt>




<akap><begin id="b1695388696907-1519683057"/><motyw id="m1695388696907-1519683057">Jedzenie, Bieda, Wojna</motyw>Jak niegdyś dla Izraelitów spuszczał Bóg mannę i przepiórki, tak dla ubogich paryżan w podziemnych kanałach nadzwyczajnie rozrodziły się szczury, tak co dawniej jeden kosztował trzy franki, to spadł na pięć sous. Robiono więc z nich wyśmienitą potrawkę, gdy dziennik ,,Le Petit Moniteur Universel"<pe><slowo_obce>,,Le Petit Moniteur Universel"</slowo_obce> --- francuski dziennik, założony w styczniu 1869.</pe> ją zachwalił, podał nawet receptę, jak ją przyporządzać<pe><slowo_obce>przyporządzać</slowo_obce> --- dziś popr.: przyrządzać.</pe>. Co zaś do psów, dziennik wyszczególnia różnice i zalety mięsa różnych ras psów, na końcu dodaje: ,,co się tyczy buldoga, to mięso jego twarde, kupuje go się prawie za nic, to jest po frank i funt; koty prym trzymają, a przede wszystkim samce" i tym podobne.</akap>




<akap>Jeżeli w tej chwili pióro moje zatrudniam tak poziomymi<pe><slowo_obce>poziomy</slowo_obce> --- pospolity.</pe> i dziś obrzydliwymi przedmiotami, to w chęci<pe><slowo_obce>w chęci</slowo_obce> --- dziś popr.: z chęci.</pe> dobitniejszego ukazania, na jaką niedolę wojna, oblężenie i Komuna nas tu wystawiła. Zresztą one dowodzą, że aby w ostateczności życie i zdrowie zachować, to zwyczajne naszych obiadów przysmaki nie są konieczne.<end id="e1695388696907-1519683057"/></akap>




<akap><begin id="b1699894179579-1634720085"/><motyw id="m1699894179579-1634720085">Rewolucja, Religia, Świątynia</motyw>Wyżej wspomniałem o sprofanowaniu kościołów, tu dodać należy, że kościół św. Piotra na Montmartre<pe><slowo_obce>Montmartre</slowo_obce> --- historyczna dzielnica w płn. części Paryża, położona na wzgórzu o tej samej nazwie.</pe> był z tych ostatnim,
który otrzymał zaszczyt być otwartym... ale dla klubu,
gdyż na jego drzwiach był od niejakiego czasu przylepiony dekret, którego zrazu<pe><slowo_obce>zrazu</slowo_obce> (daw.) --- początkowo.</pe> nie śmiano odlepić, chociaż wymowa miejscowych włóczęgów przynaglała do popisania się na ambonie. Ten pamiętny dekret następnej jest treści: ,,Zważywszy, że księża to są bandyci, a kościoły to jaskinie, gdzie mordują lud moralnie, delegowany cywilny rozkazuje, aby kościół św. Piotra został zamknięty, a księża i zakonnicy uwięzieni. Dnia 10 kwietnia 1871 roku. Le Mossu".<end id="e1699894179579-1634720085"/></akap>




<akap>Między niezliczoną liczbą ludzi byłem i ja na placu Vendôme<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q643520"></ref><pe><slowo_obce>plac Vendôme</slowo_obce> ---  plac o regularnym kształcie znajdujący się w pierwszym okręgu Paryża; wytyczony w 1702 jako pomnik chwały wojska Ludwika XIV; na środku placu znajduje się kolumna Vendôme z pomnikiem Napoleona, wzorowana na kolumnie Trajana. </pe>, gdy obalono kolumnę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1111051"></ref>. Pomnik ten sławy krajowej był tak mocno zbudowanym, że nie mógł być łatwo przewróconym<pe><slowo_obce>Pomnik ten sławy krajowej był tak mocno zbudowanym, że nie mógł być łatwo przewróconym</slowo_obce> --- dziś popr.: (...) był tak mocno zbudowany, że nie mógł być łatwo przewrócony.</pe>: podrąbano więc jego zręby i sznurami ściągnięto na ziemię usłaną piaskiem i gnojem. Nim upadł na ziemię, jęknął i w powietrzu przełamał się na dwoje, i tak wielki pył wzniecił, że aż słońce zaćmił. Był to widok arcyżałosny dla ludzi uczciwych, lecz sankiuloci<pe><slowo_obce>sankiulot</slowo_obce> --- członek bardzo radykalnej, wywodzącej się z biedoty grupy podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej.</pe> krzyczeli z oklaskiem: ,,niech żyje Komuna". Wtem jakiś starzec stojący przy mnie, widząc moje wzruszenie, szepnął mi do ucha:</akap>
  <akap_dialog>--- Niech żyje Komuna jak ta kolumna!</akap_dialog>
  <akap>Na to odpowiedziałem:</akap>
<akap_dialog>--- W tej chwili i ja pomyślałam toż samo i spodziewam się, że nasze życzenia niezadługo się spełnią.</akap_dialog> <akap>Uśmiechnął się, kiwnął głową i odszedł ode mnie.</akap>




<akap>Już się też dopełniła miara nieprawości, gdy Komuna poczęła polować na ludzi po ulicach... i gwałtem wcielać do swych zbirów<pe><slowo_obce>zbiry</slowo_obce> --- daw. określenie członków straży; gwardia.</pe>. <begin id="b1695388795161-3775632962"/><motyw id="m1695388795161-3775632962">Strach, Milczenie</motyw>Strach, niepewność i najuciążliwszy terroryzm przygniótł ze swej natury gadatliwych mieszkańców do milczenia, wzdychania i do ostrożności.<end id="e1695388795161-3775632962"/> Panteon<pe><slowo_obce>Panteon</slowo_obce> --- budowla w Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu, wzniesiona pod koniec XVIII w. jako kościół pod wezwaniem  św. Genowefy, patronki Francji.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q188856"></ref> podsadzony prochem groził ruiną całemu kwartałowi<pe><slowo_obce>kwartał</slowo_obce> --- część miasta usytuowana pomiędzy czterema przecinającymi się ulicami.</pe> i nam, jego sąsiadom, nieochybną śmiercią. Zbrodniarze! Do krzyża panteońskiego, odpiłowawszy onemu ramiona, przyczepili do drąga czerwoną chorągiew.</akap>




<akap><begin id="b1695388895607-1161824150"/><motyw id="m1695388895607-1161824150">Okrucieństwo, Ogień, Upadek</motyw>Jeszcze nie dostawało<pe><slowo_obce>nie dostawało</slowo_obce> --- tu: nie wystarczało.</pe> Komunie środków do wywarcia ostatecznego na Paryż okrucieństwa. Zgromadziła więc około tysiąca kobiet, wybranych spomiędzy nierządnic i zbrodniarek z więzień wypuszczonych, te podzieliwszy na oddziały, każdemu przeznaczyła pewną okolicę miasta z poleceniem, aby za danym znakiem lały petrol i podpalały domy. Tej piekielnej zgrai dano nazwę <slowo_obce>braves pétroleuses<pe><slowo_obce>braves pétroleuses</slowo_obce> (fr.) --- benzynowe dziewczyny.</pe></slowo_obce>! Później czyn dowiódł, że te harpie<pe><slowo_obce>harpia</slowo_obce> (mit. gr.) --- demon, uosobienie porywistego wiatru, potem także drapieżności i chciwości; przen.: okrutna, wyrachowana kobieta.</pe> nie zawiodły oczekiwania nieubłaganej Komuny. Widzieliśmy więc nierząd, okrucieństwo, niesprawiedliwość, cynizm, bezbożność, bezwstyd i zuchwałość w całej swej ohydzie.<end id="e1695388895607-1161824150"/></akap>




<akap>Wśród tak wielkiego obłąkania umysłów Komuna skasowała dzienniki ostrzegające o niebezpieczeństwie, natomiast utworzyła swoje gazety, bezkarnie bluźniące przeciw Bogu, pobudzające do coraz większych zbrodni i głoszące o wielkich swych zwycięstwach nad wersalczykami<pe><slowo_obce>wersalczycy</slowo_obce> --- wierne rządowi wojska, krwawo tłumiące Komunę Paryską. </pe>; tymczasem oni, pobiwszy wszędzie komunistów<pe><slowo_obce>komunista</slowo_obce> --- dziś popr. określenie uczestnika Komuny Paryskiej: komunard.</pe>, dzielnie wdarli się do Paryża i rozpoczęli walkę we wszystkich stronach miasta.</akap>




<akap><begin id="b1695389026971-2534428612"/><motyw id="m1695389026971-2534428612">Walka</motyw>Na nasze nieszczęście ulica św. Jakuba obsaczona<pe><slowo_obce>obsaczony</slowo_obce> --- dziś popr.: osaczony.</pe> była dokoła silnymi barykadami, przyszło<pe><slowo_obce>przyjść</slowo_obce> (daw.) --- tu: dojść.</pe> więc na niej do upartej bójki. Trwała bitwa od rana do godziny piątej. Trzęsienie ziemi od huku dział i ręcznej broni było okropne, tym bardziej, że nasz fortepian za każdym strzałem wstrząśnięty, żałośnym<pe><slowo_obce>żałośny</slowo_obce> --- dziś popr.: żałosny.</pe> odpowiadał jękiem. Tymczasem kule nie pobłażały mieszkańcom, dom zaś naprzeciwko nas stojący od bomb utracił trzy podstawy, na których wisiał; zostało dwie<pe><slowo_obce>utracił trzy podstawy na których wisiał; zostało dwie</slowo_obce> --- dziś popr.: utracił trzy podstawy, na których wisiał; zostały dwie.</pe>, a gdyby jedna jeszcze z nich była zgruchotaną<pe><slowo_obce>a gdyby jedna jeszcze z nich była zgruchotaną</slowo_obce> --- dziś popr.: a gdyby jeszcze jedna z nich została zgruchotana.</pe>, naówczas cały sześciopiętrowy dom zwaliłby się na nasz i byłby nas swym ogromem zgniótł i przywalił. Wyprawiwszy więc płaczącą swą żonę do piwnicy, sam w tylnym pokoju usiadłem do pisania testamentu, nie spodziewając się, abym go mógł skończyć.<end id="e1695389026971-2534428612"/></akap>




<akap>Przecież bój, posunąwszy się dalej, oswobodził nas i okolice Panteonu; było to w samą porę, gdyż tlał<pe><slowo_obce>tlał</slowo_obce> (daw.) --- tlił się.</pe> już knot do prochów panteońskich. Pierwszym więc staraniem było wersalczyków przecięcie i zgaszenie zabójczego knotu<pe><slowo_obce>knotu</slowo_obce> --- dziś popr.: knota.</pe>, z którego diabelskiej łaski za kwadrans cały kwartał wraz z nami wyleciałby w powietrze. Najprzód wiedzieliśmy, co nas czekało, stąd po przecięciu knotu uważyliśmy<pe><slowo_obce>uważyć</slowo_obce> (daw.) --- zdać sobie z czegoś sprawę.</pe> siebie za ludzi przywróconych z śmierci do życia.</akap>




<akap>Mimo osobistego zbawienia, jeżeli jeszcze smutek i trwoga nas nie opuszczały, to z powodu, że w tej samej chwili celne pomniki już obalone lub też dogorywały w iskrzących się płomieniach. <begin id="b1699894966191-1129785762"/><motyw id="m1699894966191-1129785762">Rewolucja, Pożar, Miasto, Walka</motyw>Petrolice dokazywały cuda dowcipu i waleczności w swym piekielnym urzędowaniu. Pomagali im powstańcy, lejąc w sikawki petrol, czym zamiast gasić, podsycali ogień. Lecz cóż im przewiniła biblioteka Luwru<pe><slowo_obce>Luwr</slowo_obce> --- dawny pałac królewski w Paryżu, obecnie jedno z największych muzeów sztuki na świecie; w ostatnich dniach Komuny Paryskiej rewolucjoniści planowali zniszczenie muzeum, zbiory udało się uratować, jednak doszczętnie spalono pałac Tuileries.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q19675"></ref>? Bez wątpienia niemało, gdyż zawierała rzeczy jedyne i osobliwości typograficzne, jakich żadna inna nie posiada. W tym razie przemądra Komuna naśladowała Omara<pe><slowo_obce>Omar</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Umar ibn al-Chattab</slowo_obce> (634--641) --- drugi z kalifów arabskich (od 634), jeden z twórców potęgi imperium arabsko-muzułmańskiego: zdobył trzy czwarte terytorium Bizancjum i podbił perskie imperium Sasanidów; późniejsze o kilka wieków źródła podają, że po zdobyciu Egiptu nakazał spalenie sławnej Biblioteki Aleksandryjskiej.</pe>, który spalił Bibliotekę Aleksandryjską<pe><slowo_obce>Biblioteka Aleksandryjska</slowo_obce> --- największa biblioteka starożytnego świata, założona w III w. p.n.e. przy Muzejonie, ówczesnym instytucie naukowym; zawierała kilkaset tysięcy ksiąg.</pe>, lecz Omar ten przynajmniej zrobił z niej użytek, gdyż przez trzy miesiące palił woluminami<pe><slowo_obce>wolumin</slowo_obce> a. <slowo_obce>wolumen</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>volumen</slowo_obce>: zwój) --- tom, księga.</pe> w publicznych łaźniach, Komuna zaś niestety przeszła swym barbarzyństwem dzikiego Omara, niszcząc od razu skarb tak drogocenny.<end id="e1699894966191-1129785762"/></akap>




<akap><begin id="b1695389278018-1629559447"/><motyw id="m1695389278018-1629559447">Cud, Pożar, Ogień</motyw>Mówiąc o petrolicach, nie mogę przepomnieć<pe><slowo_obce>przepomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pominąć.</pe> cudu, którego cały Paryż nie przestaje podziwiać! Kto w cuda nie wierzy, niech tu przybędzie i obejrzy znaną Świętą Kaplicę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q193193"></ref><pe><slowo_obce>Święta Kaplica</slowo_obce> (fr. <slowo_obce>Sainte-Chapelle</slowo_obce>) --- kaplica zamkowa ufundowana przez Ludwika IX w centrum dawnej siedziby królewskiej na wyspie Île de la Cité w Paryżu; miejsce przechowywania wielu relikwii; arcydzieło gotyku.</pe>. Ten starożytny pomnik pobożności św. Ludwika zbudowany został dla relikwii Chrystusowych nabytych na wagę złota od Baldwina<pe><slowo_obce>Baldwin II de Courtenay</slowo_obce> (1217--1273) --- cesarz łaciński w latach 1228--1261. </pe>, cesarza łacińsko-bizantyjskiego. Budowniczym jego był Montereau<pe><slowo_obce>Pierre de Montereau</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Pierre de Montreuil</slowo_obce> (zm. 1267) --- francuski architekt; przydomek nadany mu przez historyków architektury, Piotr z Montereau, jest błędny i wynika z inskrypcji na jego nagrobku --- nazwie miejscowości, która została niewłaściwie zidentyfikowana jako Montereau, a nie Montreuil.</pe>, któremu dawniej mury jerozolimskie winny swe istnienie. Ta kaplica, jedyna pamiątka smaku i budownictwa XII i XIII wieku, a którą Ludwik Filip<pe><slowo_obce>Ludwik Filip</slowo_obce> (1773--1850) --- ostatni król Francji z dynastii Burbonów, panował w latach 1830--1848. </pe> z wielką starannością przyprowadził do pierwotnego stanu i okazałości, jest tu szczególnym przedmiotem ciekawości archeologów i artystów. Ten pomnik przytykał<pe><slowo_obce>przytykać</slowo_obce> --- graniczyć.</pe> do Pałacu Sprawiedliwości<pe><slowo_obce>Pałac Sprawiedliwości</slowo_obce> --- zespół budynków na wyspie Île de la Cité na Sekwanie, stanowi siedzibę najważniejszych organów wymiaru sprawiedliwości we Francji.</pe> (spalony) i był okrążony budowlami. Wszystko naokoło Świętej Kaplicy z łaski petrolic zgorzało... Jej tylko samej ogień nie śmiał się dotknąć, chociaż z góry do dołu była oblaną<pe><slowo_obce>była oblaną</slowo_obce> --- dziś popr.: była oblana.</pe> petrolem, a wiatr pędził na nie płomienie. Ten niepojęty wypadek ci nawet, co w cuda nie wierzą, cudem nazywają.<end id="e1695389278018-1629559447"/></akap>




<akap><begin id="b1695389354571-347353849"/><motyw id="m1695389354571-347353849">Cud, Modlitwa</motyw>Otóż i drugi cud! W podle<pe><slowo_obce>w podle</slowo_obce> (daw.) --- w pobliżu.</pe> nas jest klasztor zakonnic św. Michała, tam podczas wyżej wspomnianej bitwy zgromadziły się w jednej sali wszystkie kobiety, a ufne w mur ich zasłaniający, uklękły do modlitwy na uproszenie Boga, aby oddalił od nich widoczne niebezpieczeństwo. Kiedy więc wszystkie na kolanach
przed Ukrzyżowanym, bomba przebija mur, wpada przez
okno do sali i nad ich głowami wylata<pe><slowo_obce>wylata</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: wylatuje.</pe> przeciwległym oknem na dziedziniec i wówczas dopiero pęka!... Gdyby te kobiety nie klęczały, żadna by z nich nie uratowała swej głowy. Kilka ze strachu omdlało, nareszcie wszystkie nie śmiejąc prosić Boga o powtórzenie cudu, zeszły do piwnicy dla ukończenia rozpoczętej modlitwy.<end id="e1695389354571-347353849"/></akap>




<akap>Oswojeni z hukiem i niebezpieczeństwami, skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> --- tu: jak tylko.</pe> bój oddalił się od nas, wyszliśmy z domu, bo było niepodobieństwem poskromić naszą ciekawość, a ubezpieczeni nowiną, że knot do prochów panteońskich zgaszony, wyszliśmy na ulicę, aby obejrzeć, jaki był koniec bitwy. Widzimy wszystkie domy pokaleczone i bez okien. Wprawdzie i nasz je utracił, lecz w porównaniu położenie jego względem drugich było szczęśliwsze, gdyż był nieco od ulicy wklęśniętym<pe><slowo_obce>był nieco od ulicy wklęśniętym</slowo_obce> --- dziś popr.: (...) wklęśnięty (tj. cofnięty w szeregu domów).</pe>, stąd sąsiednie domy odbierały za niego bolesne kul pocałunki. Ledwie kilka kroków postąpiliśmy, aliści<pe><slowo_obce>aliści</slowo_obce> (daw.) --- ale.</pe> kupa gruzów i niemała liczba poległych tak zasłała ulicę, że trudno było się przemknąć bez nastąpienia na głowę, rękę, nogę lub wnętrzności którego z poległych.</akap>




<akap><begin id="b1695389431876-3587399032"/><motyw id="m1695389431876-3587399032">Walka, Trup</motyw>Niejeden dom był krwią obryzgany lub mózgiem poległego. Ręce i nogi od ciała kartaczami<pe><slowo_obce>kartacz</slowo_obce> --- pocisk artyleryjski, używany od XV do XIX w., złożony z dużej liczby małych kul ołowianych. </pe> oderwane leżały w rynsztokach, a bruki krwią zbroczone, jakby po krwawym deszczu. Na jednej ręce widziałem pierścionki, lecz na rozoranych piersiach jednego z poległych ujrzałem szkaplerz<pe><slowo_obce>szkaplerz</slowo_obce> --- dwa małe kawałki materiału z imieniem lub wizerunkiem Matki Boskiej lub Chrystusa, połączone tasiemkami, noszone na piersiach, pod ubraniem; sukienny szkaplerz bywa zastępowany medalikiem.</pe>... Francuzi ich nie noszą... W smutnym wzruszeniu cofnąłem kroku<pe><slowo_obce>cofnąłem kroku</slowo_obce> --- dziś popr.: cofnąłem krok.</pe>, a wtem pojawił się wielki wóz i poczęto na niego tłoczyć poległych jak śledzi<pe><slowo_obce>tłoczyć (...) jak śledzi</slowo_obce> --- ładować, upychać jak śledzie.</pe>. Tak wóz z górą naładowany trupami pomykał się<pe><slowo_obce>pomykał się</slowo_obce> --- posuwał się, dążył.</pe> dalej, roniąc za sobą gęsty strumień krwi. Dalej oglądaliśmy zabite konie i pokruszone od armat lawety, a widząc, że jeszcze stąd i owąd pojawiają się strzały, wróciliśmy do domu, aby w przypadku zabezpieczyć go od pożaru.<end id="e1695389431876-3587399032"/></akap>




<akap>Plac Chateau d'Eau<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q113026525"></ref> był okrążony barykadami, najeżony armatami, obsadzony najliczniejszą zgrają komunistów i otoczony domami w płomieniach. Przystęp<pe><slowo_obce>przystęp</slowo_obce> --- możliwość dojścia do czegoś.</pe> do niego zdawał się być niepodobnym, przecież mimo silnego oporu ulec musiał odwadze wersalczyków. Wyparci komuniści szukali schronienia na Père-Lachaise<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q311"></ref><pe><slowo_obce>Père-Lachaise</slowo_obce> --- największy i najbardziej znany cmentarz paryski, założony w 1804 w ogrodach należących do willi Mont-Louis, podarowanej przez Ludwika XIV swojemu spowiednikowi, jezuicie.</pe>. Wtem Bóg dopuścił na nich niepojęty przestrach, tak że wielu z nich usiłowało ratować się ucieczką, lecz było to za późno, gdyż ten otoczony już był wojskiem, a główna kolumna wersalczyków wpadłszy na cmentarz, wszystkich z bronią napotkanych rozstrzelała natychmiast. Poległo przeszło dwadzieścia tysięcy komunistów. Tym sposobem Paryż oczyścił się trochę z łajdactwa i otworzyła się droga do pożądanej legalności i porządku; a jak dawniej łowili oni poczciwych i niewinnych ludzi, tak teraz prawa wojenne śledzą, łowią i sądzą tych zbrodniarzy, których już ułowiono trzydzieści sześć tysięcy przeszło.</akap>




<akap>Później za parę dni wyszedłem na miasto dla obejrzenia zgliszczów<pe><slowo_obce>zgliszczów</slowo_obce> --- dziś popr.: zgliszczy.</pe> przyległych Luwrowi. Wtem napotykam Kwiatkowskiego, który mnie przywitał nie zwyczajnym słowem ,,Jak się masz?", lecz pytaniem: ,,Czy żyjesz, czyś nieraniony?", gdyż już cały Paryż wiedział, co się stało na naszej ulicy, a my będąc długo zabarykadowani, jakby w antypodach<pe><slowo_obce>antypody</slowo_obce> --- przeciwna strona Ziemi; w starożytności uważano, że ludzie chodzą tam do góry nogami, stąd nazwa znacząca tyle co: ,,przeciwstopy" (gr. <slowo_obce>αντίποδες</slowo_obce>).</pe>, nie wiedzieliśmy, co się dzieje na drugiej stronie Sekwany<pe><slowo_obce>Sekwana</slowo_obce> --- rzeka w płn. Francji, przepływająca przez Paryż.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1471"></ref>. Pytam go o nowiny, odpowiedział:</akap>
<akap_dialog>--- Smutne nowiny, masz przed sobą i za sobą ruiny, dym, płomienie... Powiem raczej to, o czym może wśród grania armat nie słyszałeś...</akap_dialog>
  <akap>I począł więc w ten sposób opowiadać:</akap>
<akap_dialog>--- Przed kilku dniami byłem na przedmieściu Saint Honoré dla obejrzenia rozgłoszonej piękności<pe><slowo_obce>dla obejrzenia rozgłoszonej piękności</slowo_obce> --- aby obejrzeć sławną piękność.</pe>... Wiedzieć należy, że po zawarciu pokoju z Prusakiem, tam pojawił się pierwszy chleb biały, ale z początku nie więcej można było go nabyć jak jedną smaczną bułeczkę. Piekarz przybyły z Dijon<pe><slowo_obce>Dijon</slowo_obce> --- miasto we Francji w rejonie Burgundii.</pe> nie mógł od razu więcej przywieźć mąki jak kilka worków, a później, gdy już wszyscy piekarze piekli chleb biały, owe bułeczki z mody nie wychodziły; bo lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> piekarz był łysy, bez zębów i z trędowatym nosem, przecież miał żonę tak piękną, że na przedmieściu powszechność paryska temu małżeństwu nadała nazwę Wulkanu<pe><slowo_obce>Wulkan</slowo_obce> (mit. rzym.) --- kulawy bóg ognia i kowalstwa, mąż bogini Wenus, odpowiednik gr. Hefajstosa.</pe> i Wenery<pe><slowo_obce>Wenera</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wenus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini miłości i piękna; odpowiednik Afrodyty z mit. gr.</pe>! Ta Wenus pozyskała wkrótce wielu postulantów<pe><slowo_obce>postulant</slowo_obce> --- tu: kandydat, zalotnik.</pe>, gdyż w Paryżu nie zbywa na amatorach. Lecz poczciwa kobieta każdego zalotnika obojętnością, nawet ucinkowymi żartami z kwitkiem odpychała od siebie. Byłem w jej sklepie, gdy odebrała jakieś pismo przez komisjonera<pe><slowo_obce>komisjoner</slowo_obce> --- kupiec, pośrednik sprzedaży.</pe>. Spojrzała i rzuciła go na kantor<pe><slowo_obce>Byłem w jej sklepie, gdy odebrała jakieś pismo przez komisjonera. Spojrzała i rzuciła go na kantor (...)</slowo_obce> --- popr.: Byłem w jej sklepie, gdy odebrała jakieś pismo przez komisjonera. Spojrzała i rzuciła je na kantor (...)</pe> z miną niezadowolnienia, potem, wziąwszy bułeczkę, obwinęła w ów papier i mnie ją wręczyła. W domu byłem ciekawy, co na tym wzgardzonym papierze było napisane, aliści postrzegam, że to był madrygał<pe><slowo_obce>madrygał</slowo_obce> --- gatunek krótkiego poematu miłosnego z motywami sielankowymi.</pe> skreślony z talentem w tych słowach:</akap_dialog>




<poezja_cyt><strofa>
Na twe dary płaczę skrycie,/
I przeklinam czar uroczy;/
Gdy twa ręka daje życie,/
Śmierć mi dają twoje oczy./
Próżno błagam --- próżno roję<pe><slowo_obce>roić</slowo_obce> --- myśleć, marzyć o czymś.</pe>,/
Sen mi nocą zbiega z oka;/
Gdy tak miękkie bułki twoje,/
Czemuż serce jak opoka?
</strofa>




<nota><akap>N.</akap></nota></poezja_cyt>




<akap>Zrazu niniejszą powieść Kwiatkowskiego wziąłem za anegdotę, lecz nazajutrz tę samą wyczytałem w dzienniku ,,Le Petit Moniteur universel".</akap>




<akap><begin id="b1695389916121-396980741"/><motyw id="m1695389916121-396980741">Ruiny</motyw>Paryż niedługo miał kształt upadłej Troi<pe><slowo_obce>Troja</slowo_obce> a. <slowo_obce>Ilion</slowo_obce> --- starożytne miasto położone w Azji Mniejszej. Znane przede wszystkim z wojny trojańskiej, którą opisał Homer w <tytul_dziela>Iliadzie</tytul_dziela>.</pe>, Babilonu<pe><slowo_obce>Babilon</slowo_obce> --- starożytne miasto mezopotamskie, dawna stolica Babilonii.</pe> lub zburzonego Rzymu przez barbarzyńców. Nasi nowożytni barbarzyńcy pokazali się<pe><slowo_obce>pokazać się</slowo_obce> (daw.) --- okazać się.</pe> być dzikszymi, obalając kolumnę Vendôme, gdy tamci nawet nie uszkodzili kolumny Trajana<pe><slowo_obce>kolumna Trajana</slowo_obce> ---  pomnik wzniesiony w 113 w Rzymie dla upamiętnienia zwycięstw cesarza nad Dakami. </pe>. Ślady zniszczenia już poczęły się zacierać, główne tylko pomniki długo jeszcze smucić nas będą widokiem rozległych ruin.<end id="e1695389916121-396980741"/></akap>




<akap>Nie wątpię, że niejeden ustęp niniejszego pisma każdego zasmuci, chociaż on zaledwie jest cieniem tego, co my tu widzieli i ucierpieli, tak osobiście, oraz jako świadkowie wypadków i przygód, jakich nam żadna w świecie historia nie przekazuje! Te to wypadki wskazały nam prawdziwych przyjaciół, których osobliwie<pe><slowo_obce>osobliwie</slowo_obce> (daw.) --- zwłaszcza, szczególnie.</pe> można poznać w nieszczęściu. One to zahartowały naszą cierpliwość i odkryły niebezpieczną stronę fałszywej cywilizacji!</akap>




<akap>Nareszcie objawiły, jak Bóg dumę, zarozumiałość i lekceważenie praw boskich i ludzkich karze wojną, poniżeniem, głodem, ogniem i mieczem! <begin id="b1695383047020-544557373"/><motyw id="m1695383047020-544557373"></motyw><begin id="b1695383056310-3021246211"/><motyw id="m1695383056310-3021246211">Niebezpieczeństwo, Bóg, Sumienie</motyw>One na koniec utwierdziły nas w przekonaniu, że w wielkich niebezpieczeństwach i uciskach jedyną i dzielną napotkać można pociechę i ratunek w Bogu, w czystym sumieniu i współczuciu przyjaciół.<end id="e1695383056310-3021246211"/><end id="e1695383047020-544557373"/></akap>



<nota>
<akap>Paryż, 1871 rok.</akap>


</nota>
</opowiadanie></utwor>