<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/nowak-ptaki-dziwaki/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowak, Patrycja</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ptaki-dziwaki</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Głuszak, Sylwia</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bajka</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Publikacja sfinansowana ze środków pozostałych ze zbiórek, które nie zakończyły się sukcesem.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/nowak-ptaki-dziwaki</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Patrycja Nowak, Ptaki-dziwaki, opieka ornitologiczna i opisy gatunków ptaków: Piotr Czabański, wyd. I, 2016.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2018-06-20</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/nowak-ptaki-dziwaki.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5518-2</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/nowak-ptaki-dziwaki.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5519-9</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/nowak-ptaki-dziwaki.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5520-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/nowak-ptaki-dziwaki.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5521-2</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/nowak-ptaki-dziwaki.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5522-9</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7283.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Amazona aestiva, Francois Levaillant (1753-1824), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7283/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Książki dla dzieci</category.legimi>
    <category.thema.main>YFJ</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><powiesc>


<abstrakt>


<akap><tytul_dziela>Ptaki-dziwaki</tytul_dziela> to krótka historia z morałem przeznaczona dla dzieci. Powstała jako sztuka teatralna, w której pięć zupełnie odmiennych ptaków stara się w trakcie telewizyjnego <slowo_obce>show</slowo_obce> o tytuł najbardziej niezwykłego ptaka na świecie.</akap>

<akap>Chociaż z początku rywalizują i są wobec siebie nieufne, szybko się przekonują, że tylko wspólne działanie i bunt przeciwko ujednolicającym mechanizmom masowej kultury może im zapewnić wolność. Sztuka przekształcona na bajkę dla przedszkolaków naucza tolerancji wobec inności. Ptaki, a wraz z nimi dzieci, przekonują się, że najwspanialsze jest to, że każdy jest inny i swoisty, nawet jeśli komuś innemu wydaje się niepozorny. Uczy także, aby pozostać nieufnymi, kiedy ktoś lub coś próbuje nas przyciąć do miary innych --- tak np. jak to w pewnym stopniu robi kultura masowa --- Internet i telewizja.</akap>


<akap>Co ciekawe, każdy ptak, chociaż oczywiście uczłowieczony, pozostaje również sobą, czyli ma cechy charakterystyczne gatunku, do którego przynależy (książka zawdzięcza to merytorycznemu wsparciu ornitologa Piotra Czabańskiego). Na tym w dużej mierze polega komizm opowiastki --- charakter zwierząt jest w jakimś stopniu wypadkową ich fizyczności, ale też kształtuje się w odniesieniu do wydarzeń. Na szczególnego bohatera wyrasta niepozorna wrona, ptak który dzięki swej skromności i braku światowych ambicji widzi więcej niż inne gatunki, barwniej upierzone i bardziej egzotyczne. To on podrywa pozostałych do buntu, w trakcie którego bohaterowie zaczynają rozumieć, czym jest wolność i jak bardzo jest cenna.</akap>






</abstrakt>



<autor_utworu>Patrycja Nowak</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Ptaki-dziwaki</nazwa_utworu>


<uwaga>Opieka ornitologiczna i opisy gatunków ptaków: Piotr Czabański</uwaga>





<akap>Całkiem niedaleko stąd jest wielki las. W lesie tym znajduje się wszystko, co powinno, a prócz tego jeszcze ptasia telewizja. Znana w całym ptasim świecie, oglądana przez wszystkie ptaki. Prezesem ptasiej telewizji jest <wyroznienie>ORŁOSĘP</wyroznienie>, zaś jego asystentką papuga <wyroznienie>KEA</wyroznienie>. Nie słyszeliście o ptasiej telewizji? To możliwe i wcale nie dziwne. Ptaki też raczej nie słyszały o ludzkiej telewizji. Pewnego dnia Orłosęp ogłosił konkurs na Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie. Zgłosiły się przeróżne ptaki, ptaszki i ptaszory. Kolorowe, szare, duże, małe, ładne, brzydkie, drapieżne, łagodne, zadbane i niedomyte. Niektóre były nawet łyse. Przyszły też cztery jajka, ale zostały zdyskwalifikowane z powodów formalnych. Wybór był trudny i łatwy zarazem, jak to zwykle ze wszystkimi wyborami bywa.</akap>




<akap>Aż wreszcie, po długich i burzliwych naradach, które Orłosęp urządzał sam ze sobą, zostali wybrani finaliści konkursu. Każdy finalista dostał pocztą zaproszenie do telewizji. I przy­jechali, z wszystkich zakątków świata, żeby wziąć udział w programie finałowym, pokazy­wanym na żywo. Podczas programu miał zostać wybrany zwycięzca. Sprawy potoczyły się jednak nieco inaczej. Jak? A tak...</akap>

<sekcja_asterysk/>


<akap_dialog>--- Drogie ptaki! --- w studiu telewizyjnym stał spiker i wrzeszczał do mikrofonu. --- Rok temu ptasia telewizja ogłosiła Konkurs na Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie. W finale naszego oszałamiającego konkursu znalazło się pięć ptaków, które już dziś, w programie na żywo, powalczą o tytuł Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie. Oto nasi finaliści:</akap_dialog>




<akap><wyroznienie>MANDARYNKA</wyroznienie>: Jeden z najbardziej kolorowych ptaków na całej kuli ziemskiej! Jego bajeczne upierzenie oszałamia każdego! Najpiękniejszy ptak na Ziemi!</akap>




<akap><wyroznienie>KIWI</wyroznienie>: Ptak, który nie lata! Ma doskonały węch, ale prawie nic nie widzi! Śpi w dzień, nie śpi nocą i nazywa się jak owoc! Sami przyznacie, niezłe dziwactwo!</akap>






<akap><wyroznienie>WRONA</wyroznienie>: Z pozoru szara i nijaka, ale wybitnie inteligentna. Jeden z najmądrzejszych ptaków w historii ptactwa! Błyskotliwy, towarzyski i zaradny!</akap>




<akap><wyroznienie>NANDU</wyroznienie>: Ojciec setki dzieci! Każde z nich ma inną mamusię, a Nandu wychowuje je wszystkie zupełnie sam! Najdzielniejszy ptasi ojciec pod słońcem!</akap>




<akap><wyroznienie>ALBATROS</wyroznienie>: Posiadacz najdłuższych skrzydeł na świecie! Lata nad morzami i ocea­nami. Niebywale silny! Najbardziej męski ptak!</akap>




<akap><begin id="b1529487053620-2575331856"/><motyw id="m1529487053620-2575331856">Strój</motyw>Kiedy spiker niestrudzenie wrzeszczał, na scenę błyszczącą światłem weszli tanecz­nym krokiem finaliści konkursu. Wszyscy byli od stóp do głów ubrani w żółte kom­binezony, dlatego trudno ich było rozróżnić.</akap>




<akap_dialog>--- Drodzy państwo, poznajcie ich teraz: Kiwi! Nandu! Albatros! Wrona! Mandaryn­ka! Już czas, żebyśmy poznali zwycięzcę konkursu. Najbardziej Niezwykłym Ptaki­em Na Świecie jest...</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Stop! --- na scenę wkroczyła asystentka dyrektora, papuga Kea, i przerwała <slowo_obce>show<pe><slowo_obce>show</slowo_obce> (ang.) --- pokaz, przedstawienie. </pe></slowo_obce>.
--- Dziękuję bardzo, koniec próby generalnej! Jutro wypadniecie znakomicie! Jestem tego pewna! Brawo! Brawo! Brawo!</akap_dialog>




<akap>Ptaki rozluźniły się. Pozdejmowały żółte kombinezony, w których było im ciasno
i gorąco. Poprawiły swoje wygniecione piórka. Zgasły reflektory, kamerzyści wyłączyli kamery. Skończyła się próba generalna przed jutrzejszym programem na żywo.</akap>




<akap_dialog>--- Ale po co każecie nam zakładać te żółte kombinezony? --- zapytał rzeczowo Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Bo szef ptasiej telewizji ma fabrykę żółtych kombinezonów --- wyjaśniła Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog><end id="e1529487053620-2575331856"/>--- <begin id="b1529487937334-146914454"/><motyw id="m1529487937334-146914454">Pogarda</motyw>Przesuń się, Wrono bura, paskudna --- burknął Mandarynka. --- Jak zwykła wrona może brać udział w konkursie na najbardziej niezwykłego ptaka na świecie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Umiem świetnie gotować. Przyrządzam pyszne dania ze wszystkiego, co akurat mam w lodówce.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Łazi to-to po śmietnikach, wkłada co bądź do dzioba i zżera. Wielkie mi gotowanie!</akap_dialog>


 
<akap_dialog>--- Masz rację. Jestem zupełnie nijaką wroną. I dlatego jestem taki niezwykły, pośród samych wyjątkowych ptaków.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- By-zy-dura! Nie można być wyjątkowym, kiedy się jest zwykłym! --- wykrzyknął Mandarynka.</akap_dialog>




<akap><end id="e1529487937334-146914454"/>I zdawało się, że zaraz wybuchnie awantura, gdy nagle Kiwi zdjęła swoje wielkie okulary i położyła się na ziemi. Przymknęła oczy.</akap>




<akap_dialog>--- Ja przepraszam, ale muszę uciąć sobie drzemkę.</akap_dialog>




<akap>Na to dzieci Nandu zaczęły jak na komendę piszczeć. Wszystkie sto pisklaków! Zrobił się z tego potworny hałas. Nandu bezskutecznie starał się uciszyć potomstwo, a jego długa szyja prawie zaplątała się w supeł z nerwów.</akap>




<akap_dialog>--- Dzieci, cichutko! Tatuś zaraz wam kupi po jabłku z robakiem! Tylko znajdę warzywniak.</akap_dialog>




<akap>Nandu popędził do sklepu, a tymczasem Albatros rozglądał się niezadowolony.
Poprawił swoje długie skrzydła, które absolutnie nigdzie się nie mieściły.</akap>




<akap_dialog>--- Czy jest tu jakaś woda? --- zapytał.</akap_dialog>




<akap>Papuga Kea wyrosła jak spod ziemi i podsunęła Albatrosowi pod nos szklankę wody.</akap>




<akap_dialog>--- Oczywiście --- rzekła.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie taka --- oburzył się Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A jaka?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Do pływania --- Albatros wytarł głośno nos chusteczką, bo zawsze miał katar. --- Bez wody usycham --- dodał smętnie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Balia wystarczy?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Od biedy.</akap_dialog>




<akap>Balia wcale nie była nowa i ładna jak wszystko w telewizji, ale zardzewiała i dziurawa.
Dobre jednak i to, dlatego Albatros wszedł do środka.</akap>




<akap_dialog>--- Wygodnie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Niezgorzej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <begin id="b1529488205500-2559870609"/><motyw id="m1529488205500-2559870609">Zabobony</motyw>Niech go pani stąd zaraz zabierze! --- jak nie wrzasnął Mandarynka i oskarżycielskim palcem wskazał Albatrosa.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A to dlaczego? --- zdziwiła się Kea.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Czy pani nie wie, że Albatrosy przynoszą pecha?</akap_dialog>




<akap>Albatros, słysząc to, stanął w balii na baczność, jakby go prąd poraził. Spojrzał poważnym wzrokiem kapitana żeglugi morskiej i wszystkie ptaki też stanęły na baczność, choć przecież nikt im nie kazał.</akap>




<akap_dialog>--- Jam Albatros, syn Albatrosa, kuzyn Atosa i Portosa! Nie przynoszę żadnego pecha!</akap_dialog>




<akap>I tylko Mandarynka nie poczuł powagi sytuacji, i zamiast stać na baczność, podskaki­wał i wierzgał nogami.</akap>




<akap_dialog>--- Eche, już ci wierzę.</akap_dialog>




<akap>Albatros zgromił kaczora wzrokiem. Jego wąsy stały się czerwone ze złości a jedno oko wydało się robić żółte. Kea starała się ratować sytuację.</akap>




<akap_dialog>--- Ależ to przesądy. Bujdy na kaczych nogach.</akap_dialog>




<akap>Na to wszystko zbudziła się Kiwi, która chyba tylko udawała, że śpi.</akap>




<akap_dialog>--- Żadne bujdy! Przez niego się potknę i wywrócę albo dostanę mandat za przechodzenie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Zaraz będzie pech!</akap_dialog>




<akap_dialog><end id="e1529488205500-2559870609"/>--- Zamiast przechodzić przez jezdnię, wystarczy nad nią przefrunąć --- doradziła Kea.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przecież ja prawie nie mam skrzydeł --- zauważyła Kiwi.</akap_dialog>




<akap>To jak latasz? --- zaciekawił się Mandarynka.</akap>



<akap_dialog>--- Ja nie latam --- prychnęła oburzona Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To nie jesteś ptakiem. Odpadasz z gry!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jestem ptakiem wyjątkowym. Właśnie dlatego, bo nie latam.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ptakiem-dziwakiem! --- wykrzyknął Mandarynka i podskoczył jak piłka.</akap_dialog>




<akap>Straszny pech, być ptakiem i nie latać. Ja też nie latam --- przyznał się Nandu, który właśnie wrócił ze sklepu spożywczego.</akap>




<akap_dialog>--- Jak to?! --- zdziwiła się Kiwi.</akap_dialog>




<akap>Nandu spojrzał na nią, jakby dziś z księżyca spadła:</akap>




<akap_dialog>--- No normalnie. Jestem jak struś i nie latam. Ale za to szybko biegam. Jak to struś.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- No widzi pan! --- zacietrzewiła się Kiwi. --- I ma pan dzieci, a ja co? Nawet szybko biegać nie umiem!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To przez Albatrosa --- burknął Mandarynka.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Całkiem możliwe --- stwierdził Nandu. --- Wiadomo, jakie są albatrosy.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- On nie może tu zostać --- orzekł Mandarynka. --- On jest niebezpieczny poprzez przynoszenie pecha. Kiwi przez niego nie lata.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Drogie ptaki, wy sobie chyba jaja robicie --- odezwał się wreszcie Wrona i spojrzał bystro na towarzystwo.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie przy dzieciach! --- oburzył się Nandu i zaczął zatykać swoim stu dzieciom uszy, chociaż jest to bardzo trudne do zrobienia.</akap_dialog>




<akap>Wrona ciągnął dalej:</akap>




<akap_dialog>--- Marynarze wierzą, że albatrosy przynoszą im pecha, ale to jest przesąd.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wszystko jedno! Niech go pani stąd zabierze!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mowy nie ma --- kategorycznie ucięła rozmowę Kea.</akap_dialog>


 

<akap>I na to wszystko Albatros spojrzał rozczarowanym wzrokiem na ptaki,
wziął głęboki oddech i zaczął śpiewać smutną piosenkę o tym, jak to wszyscy myślą, że przynosi pecha marynarzom: Kła-kła-kła, piiiii, kła-kła-kła, piiii...
Ptaki słuchały, oniemiałe. Nawet Mandarynka przestał skakać jak piłka.</akap>




<akap_dialog>--- Wzruszyłam się --- otarła łzę Kiwi. --- Pan ma ciężki los, Albatrosie. Niech pan zostanie z nami. To nie pana wina, że nie umiem latać.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1529489403223-3659821065"/><motyw id="m1529489403223-3659821065">Pycha, Władza</motyw>Ptaki zaczęły poklepywać Albatrosa pokrzepiająco po plecach, a wtedy zerwał się mocny wiatr, a tak naprawdę był to łopot ciężkich skrzydeł. Z głośników zamontowanych w studiu telewizyjnym dały się słyszeć oklaski milionów ptaków. Kea poprawiła garsonkę, bo oto nadleciał złowróżbny Orłosęp. Szef ptasiej telewizji, właściciel fabryki żółtych kombinezonów i groźnego spojrzenia.</akap>




<akap_dialog>--- Panie, panowie! A oto dyrektor naszej telewizji, pan Orłosęp! --- zapiszczał spiker. --- Witam moich niebotycznie zdziwaczałych finalistów! Nazywam się Orłospęp i jest­em prezesem największej na świecie ptasiej telewizji. Wpływy z naszych reklam są tak wysokie, że moi pracownicy dostają codziennie przydział złotego ziarna w porze obiadowej.</akap_dialog>


 

<akap_dialog>--- <slowo_obce>Osom!<pe><slowo_obce>Osom</slowo_obce> (z ang. właśc. <slowo_obce>awesome</slowo_obce>) --- wspaniale, świetnie.</pe></slowo_obce> To jest super ekstra, w kuper dzięcioła! --- ożywił się Mandarynka, lecz Orłosęp kompletnie go zignorował i mówił dalej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kto wygra nasz konkurs na najbardziej niezwykłego ptaka, ten dostanie kupę forsy w nagrodę i będzie sławny. Zgłodniałem. Poproszę o mrożoną kostkę antylopy.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kea w mgnieniu oka podała Orłospępowi kostkę, a Orłosęp zjadł ją szybko i brutalnie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co on robi? --- Kiwi była wyraźnie przerażona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To jest sęp --- skwitował Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Orłosęp --- poprawiła Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Orło, ale sęp. Je nieżywe zwierzaki.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ohyda.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A co wy tam tak pod dziobami mamroczecie, hę? --- zapytał Orłosęp, bo nic nie mogło ujść jego uwadze.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Podziwiają pana. Lubi pan to, prawda?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ty, Wrono, nie? Każdy lubi być podziwiany, sławny, piękny i bogaty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja nie --- stwierdził Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To co tu robisz? --- zezłościł się Orłosęp.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przełamuję wewnętrzne opory przed kamerami. Powiedz mi Osłosępie, dlaczego właściwie produkujesz kombinezony dla ptaków?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chronią od wiatru, deszczu, są śniegoodporne, ekologiczne, niskotłuszczowe, niskooprocentowane i antypoślizgowe. Każdy nie w ciemię bity ptak je kupi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- My ptaki jesteśmy bajeczne, mamy rozmaite dzioby, kolory, kształty, rozmiary, każdy z nas jest inny. Jak mamy to wszystko pokazywać światu, nosząc twoje kombinezony, w których wszyscy wyglądamy tak samo --- jak żółtko z jajka?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przestań mnie męczyć, Wrono. I przypominam, że wszyscy podpisaliście umowy,
z których wynika, że każdy, kto wycofa się z konkursu, zostanie zabity i zjedzony.<end id="e1529489403223-3659821065"/></akap_dialog>




<akap>Orłosęp uniósł ciężkie skrzydła i odfrunął, wzniecając tumany kurzu. A towarzyszył mu aplauz puszczanych z głośników ptasich braw i okrzyków. Brawo! Brawo! Brawo!</akap>




<akap_dialog>--- To chyba nie było na serio, z tym zabijaniem i zjadaniem? --- Mandarynka zrobił przerażoną minę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- No, dzieci, pora na szczotkowanie dziobów! --- Nandu usiłował zakończyć tę straszną rozmowę. Wyjął szczoteczkę elektryczną, brał po kolei każde ze swych stu piskląt, a potem porządnie czyścił każdemu zęby. A raczej to, co ptaki zwykle mają zamiast zębów. Niektóre ptaszątka bardzo się opierały, ponieważ niczego tak nie cierpiały jak szczotkowania.</akap_dialog>







<akap><begin id="b1529489793902-2535943332"/><motyw id="m1529489793902-2535943332">Pycha</motyw>Mandarynka nastroszył kolorowe piórka, bo myślał, że nastroszony jest jeszcze przystojniejszy i bardziej przebojowy.</akap>




<akap_dialog>--- Wygram na bank. Bez urazy, <slowo_obce>no offence<pe><slowo_obce>no offence</slowo_obce> (ang.) --- bez obrazy. </pe></slowo_obce>, nie macie ze mną szans --- oznajmił. --- Będę sławny i będę bogaty! Bo piękny już jestem.</akap_dialog>




<akap>I zaczął tak mocno machać skrzydłami, że wypadło mu kolorowe piórko. A potem kolejne. Kiwi podeszła, zaciekawiona, pochyliła się i powąchała swoim długim dzi­obem leżące na podłodze pióra. Niuuuch!</akap>




<akap_dialog>--- Pan się leni<pe><slowo_obce>linieć, lenieć</slowo_obce> (pot.) --- o zwierzętach: tracić część sierści lub piór.</pe> --- oznajmiła. --- Jak tak dalej poleci, będzie pan łysy.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wcale że nie! --- oburzył się Mandarynka.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Faktycznie nie. W miejsce kolorowych piór wyrastają panu szare --- stwierdził Wrona, przyglądając się kaczorowi z uwagą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wcale że nie! Opowiadacie same by-zy-du-ry! Jestem wyjątkowy oraz bajeczny i wygram ten konkurs!</akap_dialog>




<akap>Mandarynka podskakiwał tak gwałtownie, że zaczął gubić kolejne piórka. Spadały na ziemię jak kolorowe płatki śniegu.</akap>




<akap_dialog>--- A ja myślę, że każdy ptak jest wyjątkowy --- zadumał się Wrona. --- Na przykład Kiwi jest ekstrawyjątkowa.</akap_dialog>




<akap_dialog><end id="e1529489793902-2535943332"/>--- A skąd! Bycie wyjątkowym to nie to samo, co bycie dziwakiem! --- Mandarynka denerwował się i lenił coraz bardziej.</akap_dialog>




<akap>Tymczasem dzieci Nandu zbierały jego pogubione piórka i robiły sobie z nich kolorowe wianki na swoje małe główki.</akap>




<akap_dialog>--- Ty chyba nie wiesz, co to znaczy ,,dziwak" --- prychnęła na kaczora Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Oczywiście, że wiem --- zezłościł się kaczor. --- Dziwak to jest ktoś, kto się ciągle dziwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co ty bredzisz?! --- zapytała Kiwi, a Mandarynka nie odpowiedział, bo jego włas­nym zdaniem nie bredził nic a nic.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- <begin id="b1529489856126-260179211"/><motyw id="m1529489856126-260179211">Wolność, Próżność</motyw>Dziwak to jest ktoś niezwykły --- tłumaczyła Kiwi. --- Ale bycie zwykłym też jest w porządku. Nie musisz być wyjątkowy ani dziwaczny. Jeśli lubisz być, ot, zwykły jak Wrona, to możesz sobie takim być. Tym bardziej że Wrona nie jest zwykły, bo jest bardzo mądry.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nikt nie jest zwykły, każdy jest jakiś --- filozofował Nandu. --- Wszyscy jesteśmy dziwakami i wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Chodzi o to, żeby nie wstydzić się być tym, kim się jest!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chodzi o to, żeby być wolnym jak ptak!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wolność to jest dopiero największy dziwak!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wolność jest super!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wolnym być to znaczy wysiadywać jajka jak długo się chce. I nie oddawać ich na jajecznicę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale nie ma tak, żeby być całkiem wolnym. To, że sobie teraz pomyślę, że chcę być żyrafą z fioletowymi kopytami, nie znaczy, że tak się stanie --- skwitował Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ha! Czyli nie ma wolności! --- wykrzyknął tryumfalnie Mandarynka. --- Wolność to piramidalna by-zy-du-ra!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wolność jest, kiedy Kiwi sobie myśli: ,,Chociaż jestem malutka i dziwna, to nikt mi nie zabroni brać udziału w Konkursie na Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie"
--- tłumaczył cierpliwie Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To ja wreszcie wiem, czemu biorę udział w tym konkursie! --- zachwyciła się Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ja dalej nie wiem, dlaczego ta wolność jest taka wspaniała! --- Mandarynka z nerwów aż usiadł kuprem na ziemi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Bo można być takim, jakim się jest i nikogo nie udawać. Można mówić: Jestem
wolny jak ptak i chcę być Wroną!</akap_dialog>


 

<akap_dialog>--- A ja nie chcę być wolny!!!</akap_dialog>




<akap>Ptaki zamilkły i popatrzyły na Mandarynkę jak na wariata. Lecz kaczor ciągnął dalej, zupełnie niezrażony:</akap>




<akap_dialog>--- I nie chcę być sobą! Ja chcę być sławny jak Justin Biber<pe><slowo_obce>Justin Biber</slowo_obce> (właśc. <slowo_obce>Bieber, Justin,</slowo_obce> ur. 1994 r.) --- kanadyjski wokalista popowy, w 2011 r. magazyn <tytul_dziela>Forbes</tytul_dziela> umieścił Biebera na 2. miejscu listy najlepiej opłacanych postaci show-biznesu poniżej 30. r.ż., a w 2012 r. wyróżnił go na 3. pozycji zestawienia najbardziej wpływowych postaci show-biznesu.</pe> Albo jak Maryla Rodowicz<pe><slowo_obce>Maryla Rodowicz</slowo_obce> (ur. 1945 r.) --- polska piosenkarka i aktorka, nieprzerwanie czynna artystycznie od początku lat 60. XX w. po dzień dzisiejszy. W 2017 r. obchodziła 50-lecie pracy scenicznej.</pe>! I żeby mnie pokazywali w telewizji, i żeby wszyscy mnie podziwiali! Tego chcę!<end id="e1529489856126-260179211"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Bo jesteś głupi jak but, a nie wolny jak ptak --- skwitowała całkowicie zniechęcona Kiwi.</akap_dialog>




<akap>I nie wiadomo, jak by się ta awantura zakończyła, ale na szczęście jedno z dzieci Nandu zaczęło wydawać piskliwe odgłosy ,,pi-pi-pi", za chwilę dołączyło do niego kolejne i kolejne. I trzeba było wynieść się z telewizji do pobliskiej gustownej budki dla ptaków, gdzie papuga Kea przygotowała nocleg dla finalistów konkursu.</akap>


<sekcja_asterysk/>

<akap>W budce dla ptaków było na tyle dużo pokoi, że każdy ptak miał swój. Jednak ptaki wolały spać wspólnie w salonie z telewizorem. Lepiej czuły się razem, tym bardziej że miały wielką tremę przed jutrzejszym występem na żywo. Co prawda udawały przed sobą, że niczym się nie przejmują, lecz tak naprawdę każde z nich potwornie się bało i wciąż rozmyślało o tym, kto wygra konkurs. <begin id="b1529490546310-1095215817"/><motyw id="m1529490546310-1095215817">Ojciec</motyw>Tylko pisklaki Nandu niczym się nie przejmowały i pipczały na całego, ogłaszając tym samym, że wcale nie mają ochoty iść spać.</akap>




<akap>Albatros, który przywlókł z sobą balię i znowu siedział po szyję w wodzie, usiłował przekrzyczeć potworny pisk stu małych Nandu.</akap>




<akap_dialog>--- Czy one koniecznie muszą tak pipczeć?!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chcą obejrzeć bajkę! --- wykrzyczał bezradnie Nandu. --- Bez bajki nie zasną! I nie przestaną pipczeć!</akap_dialog>




<akap>Albatros wylazł z balii i ociekając wodą oraz wycierając zakatarzony nos, poczłapał do telewizora. Kiwi spojrzała na Nandu ze współczuciem.</akap>



<akap_dialog>--- Może powinien pan zadzwonić po żonę? Żeby panu pomogła. Macie tyle dzieci, sam pan nie da rady.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jestem samotnym ojcem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- I matka się nimi nie interesuje? --- zdziwiła się Kiwi. --- Ma sto dzieci i ma je w dziobie?</akap_dialog>




<akap>Każde z moich stu dzieci ma inną mamę --- wyjaśnił Nandu.</akap>




<akap_dialog>--- Matko jedyna, ale pan się urządził!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie tylko ja. My, ptaki nandu, tak robimy. To jest zupełnie normalne, że samotni ojcowie wysiadują jaja, a potem wychowują swoje liczne potomstwo. Ja bardzo lubię być tatusiem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- I pana to życiowo nie przerasta?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zwykle pomaga mi kolega, ale teraz jest na urlopie.</akap_dialog>




<akap>Pi-pi-pi-pi --- pisklaki rozpiszczały się na dobre.</akap>




<akap_dialog><end id="e1529490546310-1095215817"/>--- Może w telewizji będzie dobranocka --- rzekł Albatros z nadzieją i włączył telewizor.</akap_dialog>




<akap>A tam zamiast bajki dla pisklaków widać było Orłosępa, jak naradza się z Keą w ciemnym zaułku.</akap>




<akap_dialog>--- Chciał pan ze mną porozmawiać, szefie. Coś się stało? --- wyszeptała konspiracyjnie Kea.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Musimy dopracować szczegóły programu finałowego --- wycedził Orłosęp i roze­jrzał się podejrzliwie, czy aby nikt ich nie podsłuchuje.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przecież wszystko jest dopracowane.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Otóż nie.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1529490676499-3412593049"/><motyw id="m1529490676499-3412593049">Władza, Przemoc</motyw>Orłosęp wyjął spod skrzydła wielką tubę z klejem o nazwie ,,Kapeczka" i podał zdziwionej Kei.</akap>




<akap_dialog>--- Co to? --- zapytała.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Klej ,,Kapeczka".</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Po co mi on?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ptaki wystąpią w finale konkursu w żółtych kombinezonach, tak?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tak.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Posmarujesz kombinezony klejem. Od środka. Kiedy te dziwaki ubiorą kombinezony, przykleją się do nich i nigdy ich już nie zdejmą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale dlaczego?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Bo nie chcę ich już oglądać! Wszystkie te pstrokate dziwactwa zakuję w żółte kombinezony! Każdy ptak będzie taki sam i nareszcie będzie porządek! Tylko ja będę wyjątkowy!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Świat będzie smutny --- zauważyła Kea.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Będzie uporządkowany! --- wrzasnął Orłosęp.</akap_dialog>




<akap><end id="e1529490676499-3412593049"/>I wtedy telewizor zgasł. Ptaki siedziały bez ruchu.</akap>




<akap_dialog>--- Słyszeliście? --- szepnęła przejęta Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Czy my tu jesteśmy robieni w sroki ogon? --- Nandu
postanowił zadać ważne pytanie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nabijani w kukułcze jajo? --- zawtórował Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Obawiam się, że tak --- rzekł Wrona z powagą. --- Orłosęp chce, żebyśmy przestali być wolni jak ptaki.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chyba dziwaczni --- rzucił z przekąsem Mandarynka.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Niestety podpisaliśmy umowę. A nikt nie lubi być zabity i zjedzony --- zawyrokował rozsądnie Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- By-zy-du-ra! --- wrzasnął przestraszony Mandarynka.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Orłosęp robi sobie z nas jaja --- orzekł Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- I ta cała Kea też --- dodała Kiwi. --- Niby taka milusia, a jest z nim w zmowie!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ona jest unikalna --- rozmarzył się niespodziewanie Wrona. Ptaki go jeszcze takiego nie widziały.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Phi! Nawet ładna nie jest.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Unikalna, bo to gatunek zagrożony wyginięciem --- oprzytomniał Wrona. --- Jest ich bardzo mało na świecie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A niech sobie wyginie! Zjadła kiedyś stado owiec na obiad. Pisali o tym w prasie --- Kiwi lubiła czytać dzienniki i kolorowe magazyny.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Media to rozdmuchały. To jest dobra dziewczyna --- Wrona znowu wpadł w roman­tyczny nastrój.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- ,,Sowa jest ślepa w dzień, a wrona w nocy, lecz ten, kogo oślepi miłość, jest ślepy i w dzień, i w nocy"<pe><slowo_obce>Sowa jest ślepa w dzień, a wrona w nocy, lecz ten, kogo oślepi miłość, jest ślepy i w dzień, i w nocy</slowo_obce> --- aforyzm, cytat z noweli Tomasza Manna <tytul_dziela>Zamienione głowy</tytul_dziela>, tłum. Walentyna Kwaśniakowa.</pe> --- zadeklamował na to Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Marynarskie przysłowie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tomasz Mann<pe><slowo_obce>Tomasz Mann</slowo_obce> (1875--1955) --- jeden z najwybitniejszych prozaików niemieckich XX w., laureat literackiej Nagrody Nobla (1929); jego najlepsze i najsłynniejsze dzieło to powieść <tytul_dziela>Czarodziejska góra</tytul_dziela> (1924).</pe> to napisał. Słynny pisarz. Człowiek. Zakochałeś się Wrono i bredzisz.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja? W kim?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- W Kei! --- orzekły ptaki chórem.</akap_dialog>




<akap>Pi-pi-pi-pi --- rozpipczały się na nowo dzieci Nandu. Albatros zatkał uszy.</akap>




<akap_dialog>--- Niech je ktoś uciszy!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja im zaśpiewam kołysankę --- rzekła Kiwi i zaczęła śpiewać kołysankę, która opowi­adała o niej samej i o tym, że gdyby mogła, to też spałaby w nocy, a nie w dzień, ale jest takim ptakiem, który śpi w dzień, a nie śpi w nocy i już. Ale ludzie zamiast tej kołysanki usłyszeliby tylko:</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kwi-kiwi-kiwi-kiwi-kiwi!</akap_dialog>


<akap>Pisklaki Nandu usnęły jak na komendę. Kiwi zdziwiła się szybkim sukcesem i przestała śpiewać. Trochę urażona, bo nikt nie prosił o bis.</akap>




<akap>Kiedy małe Nandu smacznie spały, ptaki rozpoczęły zebranie. Musiały przecież omówić to, co zobaczyły w telewizji zamiast dobranocki.</akap>




<akap_dialog>--- <begin id="b1529491749168-474383124"/><motyw id="m1529491749168-474383124">Bunt</motyw>Słuchajcie, ptaki! --- rozpoczął zebranie Albatros i wytarł nos. --- Musimy coś pos­tanowić. Przecież chcemy być wyjątkowe i wolne!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zróbmy strajk! --- Kiwi miała plan. --- Nikt nie będzie nas przyklejał do jakiegoś żółtego kombinezonu. Przykujmy się na znak protestu do kaloryfera.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To zbyt banalne. Mam inny pomysł --- oznajmił Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Szable? Pistolety? Armaty? Jam Albatros, syn Albatrosa, kuzyn Atosa i Portosa! 
Mogę walczyć! </akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie trzeba. Użyjemy sprytu. A teraz śpijmy. Dobranoc --- ziewnął dziwnie pewny
swego Wrona.<end id="e1529491749168-474383124"/></akap_dialog>


 

<akap_dialog>--- Zapadła ciemność, ptaki zasnęły. Tylko Kiwi siedziała.</akap_dialog>


 

<akap_dialog>--- A ja nie zasnę. Żeby chociaż jakaś sowa tu była, to miałabym z kim pogadać. A tu nic, tylko jakieś nietoperze latają.</akap_dialog>


<sekcja_asterysk/>

<akap>Rankiem ptaki obudziły się wraz ze słońcem i zaraz zaczął się rwetes. Śpiew przy goleniu, pluskanie w kałużach, mycie zębów, czesanie piórek. Albatros zażywał kąpieli w balii, jednocześnie podjadając małe rybki z wiadra. Nandu usiłował prze­brać z piżamek całe swoje potomstwo, które podzielił na chłopców i dziewczynki, a następnie jednej grupie zakładał spodnie w kratkę, a drugiej sukienki w kropki. Trwała poranna śpiewanina. I niby było wesoło, ale ptaki cały czas rozprawiały o Poważnej Sprawie. O tym, że Orłosęp szykuje na nich pułapkę. Tylko Mandarynka nie chciał w to uwierzyć, bo Mandarynka chciał wygrać konkurs i zostać gwiazdą ptasiej telewizji.</akap>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>O-maj-gad</slowo_obce>!!<pe><slowo_obce>O-maj-gad!!</slowo_obce> (z ang. <slowo_obce>Oh my God!)</slowo_obce> --- O mój Boże!</pe> --- oburzył się. --- To jest jakaś napowietrzna głupota! Musieliście coś źle usłyszeć. Na pewno nie ma żadnej pułapki. Przecież Orłosęp jest wspaniały, a jego konkurs jest piramidalnie wspaniały! I ja go wygram,<slowo_obce> obviously<pe><slowo_obce>obviously</slowo_obce> (ang.) --- oczywiście, jak wiadomo.</pe></slowo_obce>.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Panie Mandarynko --- tłumaczył cierpliwie Nandu, bo kiedy ktoś ma sto dzieci to jest bardzo cierpliwy. --- To jest prawda, Orłosęp chce nas przykleić do żółtych kombinezonów! Wszyscy do końca życia będziemy tacy sami!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To jest pułapka! --- zagrzmiał Albatros, połykając kolejną rybkę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nawet moje dzieci to rozumieją, chociaż ledwie tydzień temu wykluły się z jajek.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- By-zy-du-ra! <slowo_obce>You are stupid birds!<pe><slowo_obce>You are stupid birds!</slowo_obce> (ang.) --- Jesteście głupimi ptakami!</pe></slowo_obce> Na niczym się nie znacie, a wasza matka wysiadywała zgniłe jaja!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A z piór twojego taty sprzątaczki sobie miotły robią!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A twoja ciotka mieszka w reklamówce z Biedronki!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A twoi koledzy dzyndzylą zamiast pimponić!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A wy nie umiecie ani dzyndzylić, ani pimponić, ani fiufarniczyć!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co to znaczy fiufarniczyć?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A skąd ja mam to wiedzieć?!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ty jesteś już prawie cały szary! --- wrzasnęła Kiwi, która wyglądała, jakby miała zaraz kogoś kopnąć.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Oddałem kolorowe piórka do pralni --- Madarynka udawał, że nie dociera do niego smutna prawda o jego własnym wyglądzie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zmieniasz upierzenie --- spokojnie stwierdził Wrona. --- Jak co roku. Za chwilę będziesz cały szary. Taki jak ja.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja nigdy nie będę taki jak ty, Wrono!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mandarynka uniósł skrzydła do nieba i zamachał nimi z wściekłością, a przez to strząsnął z siebie prawie wszystkie kolorowe piórka, które jeszcze na nim pozostały. Do kaczora dotarła straszna prawda --- zmienił upierzenie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>Oł noł!!<pe><slowo_obce>Oł noł!!</slowo_obce> (z ang. właśc. Oh no!) --- o nie!</pe></slowo_obce> Ja nie chcę być bury!!! Nie teraaaaaaaz!!!</akap_dialog>



<akap>Pisklaki zaczęły piszczeć, przerażone --- pi, pi, pi, piii!</akap>




<akap_dialog>--- Cicho!!! Bo mi pisklęta płoszysz! Już, już, dzieciaczki, już...</akap_dialog>




<akap>Ale pisklaki dalej pipczały, a Mandarynka dalej panikował.</akap>




<akap_dialog>--- Ja jestem piękny i kolorowy, <slowo_obce>I'm osom, cool</slowo_obce><pe><slowo_obce>I'm osom, cool </slowo_obce> (właśc. z ang.<slowo_obce> I"m awsome, cool</slowo_obce>) --- Jestem obłędny, fajny.</pe>i nadzwyczajny! To wy mi ukradliście moje piórka!! Oddawać je natychmiast!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ciiiii pisklaki, ciiiii --- Nandu starał się opanować sytuację. --- Coś wam opowiem, posłuchajcie: ,,Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju, nadajemy audycję z ptasiego kraju..."<pe><slowo_obce>,,Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju, nadajemy audycję z ptasiego kraju..."</slowo_obce> --- fragment wiersza dla dzieci <tytul_dziela>Ptasie Radio </tytul_dziela>autorstwa Juliana Tuwima. Wiersz po raz pierwszy ukazał się w 1936 r. w <tytul_dziela>Wiadomościach Literackich</tytul_dziela>, najważniejszym czasopiśmie literackim tamtej epoki. W tym samym numerze opublikowano inny słynny wiersz Tuwima, pt. <tytul_dziela>Lokomotywa</tytul_dziela>.</pe>.</akap_dialog>




<akap_dialog>Niespodziewanie telewizor zaczął śnieżyć i na ekranie pojawił się groźny dziób Orłosępa.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jakie ptasie radio?! Tu jest telewizja!</akap_dialog>




<akap>Przestraszony Mandarynka wskoczył do balii Albatrosa i zakrył się śmierdzącym rybami ręcznikiem. Nie chciał, żeby Orłosęp zobaczył go całego szarego.</akap>




<akap_dialog>--- Moi drodzy --- rozpoczął Orłosęp --- czas szykować się na wielki finał. Za godzinę wchodzimy na żywo ze studia, wszystkie kamery są przygotowane.</akap_dialog>




<akap>Na to do salonu weszła Kea na wysokich szpilkach. Przez skrzydło miała przewieszone żółte kombinezony. Orłosęp rozejrzał się czujnie.</akap>




<akap_dialog>--- A gdzie Mandarynka?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie ma go, udziela wywiadu do ,,Gazety Wyborczej" --- odezwał się zmienionym głosem Mandarynka, ukryty pod ręcznikiem Albatrosa.</akap_dialog>




<akap>Kiwi bezpardonowo zdjęła z Mandarynki ręcznik i wszyscy zobaczyli skulonego w balii kaczora.</akap>




<akap_dialog>--- O, znalazł się --- zakpiła Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A coś ty taki szary? --- zapytał podejrzliwie Orłosęp swoim tubalnym głosem. Man­darynka aż się skulił.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Najadłem się śmierdzących ryb Albatrosa i tak mi się niedobrze zrobiło, że poszarzałem. Zaraz mi przejdzie. <slowo_obce>Give me one minute, please</slowo_obce><pe><slowo_obce>Give me one minute, please </slowo_obce>(ang.) --- Daj mi minutę, proszę.</pe>.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co? --- Orłosęp nie był dobry w językach obcych.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jajco --- skomentowała pod nosem Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie mam czasu na głupie rozmowy, lecę do Hong-Kongu<pe><slowo_obce>Hong-Kong</slowo_obce> (właśc. <slowo_obce>Hongkong</slowo_obce>) --- specjalny Region Autonomiczny Hongkong, terytorium miejskie w Chinach, na południowo-wschodnim wybrzeżu, nad M. Południowochińskim.</pe> na zebranie --- Orłosęp stracił zainteresowanie szarym kaczorem. --- Kea rozda wam kombinezony. Przypo­minam tylko, że każdy, kto zechce się teraz wycofać, zostanie zabity i zjedzony.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Orłosęp wymownie pokazał podpisane przez ptaki kontrakty, a telewizor sam się wyłączył. Orłosęp zniknął z ekranu. Wrona spojrzał na Keę życzliwie, w przeci­wieństwie do reszty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Moi drodzy, przebierzcie się --- prosiła papuga.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja tego nie ubiorę. Nie do twarzy mi w żółtym.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mój jest za krótki.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ja mam alergię na gumę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ubierzcie kombinezony<pe><slowo_obce>ubierzcie kombinezony</slowo_obce> --- konstrukcje typu ubrać coś to małopolski regionalizm (pod wpływem języka niemieckiego). W polszczyźnie użyjemy zwrotu włożyć kombinezon albo ubrać się w kombinezon.</pe>, proszę. Inaczej Orłosęp się rozgniewa.</akap_dialog>




<akap>Kea usiłowała łagodnie przekonać ptactwo.</akap>




<akap_dialog>--- A niech się wścieka. Mamy to w kuprach --- zupełnie niełagodnie stwierdziła mała Kiwi.</akap_dialog>




<akap>Kea podała kombinezon Mandarynce, ten złapał go i zaraz założył.
Ptaki patrzyły z trwogą.</akap>




<akap_dialog>--- Nie zakładaj tego! Przykleisz się i nigdy tego nie zdejmiesz!</akap_dialog>




<akap>I bardzo dobrze! Wolę być żółty niż szary! Żółte kombinezony są wspaniałyyyyym ubraaaniem! Już niczego więcej nie zakładaj na nieeeeee! Kwa, kwa, kwa, kwa...</akap>




<akap_dialog>--- Skąd wiecie, że tam miał być klej? --- zapytała bystra Kea.</akap_dialog>



<akap_dialog>--- Widzieliśmy w telewizorze jak Orłosęp dawał ci klej ,,Kapeczkę"! Ale my się nie damy zakleić! Bo jesteśmy ptaki wolne jak... ptaki!</akap_dialog>




<akap>Kea nie wiedziała, co powiedzieć. Całym sercem kibicowała ptakom i nie chciała, żeby wszystkie do końca życia musiały chodzić w żółtych kombinezonach. Ale bała się przeciwstawić Orłosępowi. Milczała więc, a Wrona patrzył na nią ze współczuci­em. Pozostałe ptaki obrzuciły ją obrażonym spojrzeniem i zabrały się do lotu. Alba­tros wziął Kiwi na grzbiet i wzbił się w powietrze, rozpościerając swoje potężne skrzy­dła. Nandu upchnął dzieci pod pachami i ruszył biegiem, jak to nielot. Na końcu zakutany w żółty kombinezon Mandarynka, którego z całych sił popchnął Wrona, żeby go rozpędzić.</akap>




<akap>Papuga Kea smutno spojrzała w dal. Jakby ogarnęła ją melancholia. I wtem, powolutku, po cichutku zanuciła rzewną piosnkę, w której wyznała, że Orłosęp jest jej wujkiem i że bardzo go nie lubi, ale nie ma nikogo innego na całym świecie, żad­nych przyjaciół ani rodziny i dlatego musi się go trzymać. Jednak my, ludzie, zami­ast pieśni słyszelibyśmy tylko:</akap>




<akap_dialog>--- Ke-aaaaaaa! Ke-aaaaaaa! Ke-aaaaaa! Ke-aaa!</akap_dialog>




<akap>A Wrona to wszystko słyszał, bo cały czas stał i słuchał. Wreszcie odezwał się miękko.</akap>




<akap_dialog>--- Nie jesteś sama.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Od dawna tu stoisz?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Słyszałem piosenkę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To wiesz już, że Orłosęp jest moim wujkiem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Orłosęp nie jest jedynym ptakiem na świecie. Dasz sobie radę bez niego.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Masz nas. Mnie, Kiwi, Nandu, Albatrosa, a nawet Mandarynkę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale ja jestem siostrzenicą Orłosępa. Jestem zła.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie dramatyzuj. Raz zjadłaś stadko owiec, zdarza się. Możesz równie dobrze jeść szpinak albo owsiankę.</akap_dialog>





<akap_dialog>--- Nie posmarowałam waszych kombinezonów klejem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wiedziałem, że nigdy byś tego nie zrobiła.</akap_dialog>




<akap>Wrona i Kea patrzyli na siebie maślanymi oczami i tacy byli w sobie zakochani, że świat wydał im się być bardzo miękką i bardzo dużą watą cukrową, ale zrobioną z puchu, a nie z cukru, który się klei i psuje zęby. A puch jest mięciutki i pachnący.</akap>


<sekcja_asterysk/>

<akap>Tymczasem w ptasiej telewizji do gabinetu Orłosępa ktoś się zakradł.
W ciemnościach nie było nic widać, a słuchać było głośne: ŁUP!</akap>




<akap_dialog>--- Ałaj! Przez ciebie się wywaliłam! --- Kiwi podniosła się z podłogi, na której leżała jak długa.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nic nie robiłem! --- bronił się Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Pecha przyniosłeś!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nic nie przynosiłem! Jak chcesz, to pójdę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- No już, już, nie gniewaj się. Gdzie tu jest sejf Orłosępa?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Skąd wiesz, że on to trzyma w sejfie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ty gdzie byś trzymał nasze kontrakty?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- W tym sejfie --- Albatros wskazał mosiężny sejf, stojący w rogu gabinetu.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- No widzisz! Myślisz, że potrafisz go otworzyć?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- O to pytasz Albatrosa? Kuzyna Atosa i Portosa?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To umiesz czy nie?</akap_dialog>




<akap>Albatros rozpostarł swoje długaśne, umięśnione skrzydła i jak nie palnął nimi w sejf, aż ten rozpadł się na kawałki.</akap>


<akap_dialog>--- Jam Albatros, syn Albatrosa, kuzyn Atosa i Portosa!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dobra, już się nie popisuj. Patrz, są nasze kontrakty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jesteśmy wolni! Nie zostaniemy zabici i zjedzeni.</akap_dialog>




<akap>W tym samym czasie Wrona, Nandu oraz Kea szukali Albatrosa i Kiwi.
Martwili się, że ci całkiem gdzieś przepadli.</akap>




<akap_dialog>--- Gdzie oni są?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tutaj --- powiedział Wrona, zaglądając do gabinetu Orłosępa.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wszędzie was szukamy. Co robicie?</akap_dialog>




<akap>Kiwi widząc Keę, której nic a nic nie ufała, schowała kontrakty za plecy i zrobiła niewinną minę.</akap>




<akap_dialog>--- My? Całkiem nic. A ona co tu robi? --- Kiwi pokazała Keę swoim długim dziobem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jest z nami. Przeszła na dobrą stronę mocy<pe><slowo_obce>dobra strona mocy (właśc. jasna strona mocy)</slowo_obce> --- nawiązanie do<tytul_dziela> Gwiezdnych wojen</tytul_dziela> (ang. <tytul_dziela>Star Wars</tytul_dziela>), amerykańskiego filmu George'a Lucasa, którego akcja rozgrywa się ,,dawno temu w odległej galaktyce".</pe> --- poinformował zakochany Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tere fere --- Kiwi na to, na co Kea uniosła się honorem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Proszę, tu jest klej, którym miałam posmarować wasze kombinezony.
Nie zrobiłam tego.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To jeszcze zrób coś, żeby twój wuj odwołał konkurs --- Nandu nie ukrywał, że ma wisielczy humor.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A po co? My stąd spadamy --- wierciła się Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie możemy --- posępna mina Nandu stała się jeszcze bardziej posępna.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Właśnie że możemy! Wykradliśmy nasze kontrakty! Nie zostaniemy zabici i zjedzeni. Orłosęp może nas cmoknąć w dziób!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie możemy. Mandarynka nie chce zdjąć kombinezonu.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Niech spada na drzewo --- zaproponowała Kiwi.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie zostawimy Mandarynki na pożarcie Orłosępowi --- stwierdził Albatros z pewnym smutkiem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale dlaczego nie? On jest głupi jak dżdżownica.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Bo o głupich też trzeba się troszczyć --- wyjaśnił Wrona. --- Macie, ubierzmy się.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mamy się zakuć w to żółte świństwo? Po co?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zobaczycie.</akap_dialog>


<sekcja_asterysk/>

<akap>I oto nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Rozpoczął się wielki finał konkursu na Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie. W studiu ptasiej telewizji byli już wszyscy finaliści, widownia, operatorzy kamer, kierownik planu i pani od makjażu. Słowem --- wszyscy. Oczywiście był i Orłosęp, wystrojony w żabot. Z wszystkich głośników dał się słyszeć głos spikera:</akap>




<akap_dialog>--- Drogie ptaki, zgromadzone przed teleodbiornikami! Drodzy ptakowie, dro­gie ptakinie i ptakątka, oto przed wami finaliści wszechświatowego Konkursu na Najbardziej Niezwykłego Ptaka. Nasze ptaki ubrane są w superwygodne, oddycha­jące i nie zawierające poliestru kombinezony!</akap_dialog>




<akap>I wtedy głos zabrał Orłosęp:</akap>




<akap_dialog>--- Obywatelki i obywatele! Nadszedł dzień, w którym wybierzemy najbardziej niezwykłego ptaka na świecie. Jak sami pewnie wiecie, bycie dziwakiem to okropna sprawa. Nikt z nas nie chce się wyróżniać i nie chce, by koledzy po­kazywali go palcami. Najbardziej cierpi ptak, obok którego nie sposób prze­jść obojętnie, który zwraca na siebie uwagę na ulicy, w sklepie i w szkole, bo wygląda albo zachowuje się całkiem inaczej niż reszta. I my temu biedako­wi chcemy pomóc. Obdarujemy go główną nagrodą, czyli kombinezonem, w którym będzie chodził do końca swoich dni! Wreszcie poczuje się zwyczajnie! Zwycięzcą jeeestttt... pan Kaczor Mandarynka!!!</akap_dialog>




<akap>Rozległy się fanfary, z sufitu zleciało konfetti, Mandarynka zakrył twarz z niedowierzaniem i był szczęśliwy. Płakał i skakał, ściskał pozostałych.</akap>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>O-maj-gaaaad!</slowo_obce> <slowo_obce>Osom super cool!!!</slowo_obce> Jestem bardzo wzruszony! Nie wiem, co powiedzieć! Chciałbym podziękować przede wszystkim rodzicom! Bez nich to by się nie udało! Mamusiu, tatusiu, dziękuję, to dzięki wam jestem taki piękny!!!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ten matoł nic nie rozumie --- stwierdziła Kiwi. --- On się cieszy.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- I co teraz? --- rozejrzał się Nandu, a z odpowiedzią pospieszył mu zadowolony z siebie Orłosęp.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A teraz zwycięzca podpisze kontrakt, w którym zobowiąże się do chodzenia w żółtym kombinezonie i niezdejmowania go pod żadnym pozorem przez najbliższe czterysta lat! Oto pióro i umowa!</akap_dialog>




<akap>Mandarynka wziął pióro i umowę, i już, już miał podpisać...</akap>




<akap_dialog>--- Zróbcie coś, on to podpisze! --- wrzasnęła Kea.</akap_dialog>




<akap>Albatros, nie namyślając się wiele, rozłożył skrzydła i zaczął machać nimi tak mocno, że zerwał się wieki wiatr, który wyrwał ze skrzydeł Mandarynki umowę i pióro.</akap>




<akap_dialog>--- Aaaaa, ratunku! Wiatr porwał moją umowę!</akap_dialog>




<akap>Na to zawołał Wrona:</akap>




<akap_dialog>--- A teraz --- nasz plan! Raz, dwa, trzy!</akap_dialog>




<akap><begin id="b1529495103245-2313003348"/><motyw id="m1529495103245-2313003348">Wolność, Bunt</motyw>Ptaki na ,,trzy" zdjęły żółte kombinezony, co wprawiło Orłosępa w istny szok.</akap>




<akap_dialog>--- A co to ma znaczyć?! Mieli być przyklejeni!</akap_dialog>




<akap>A na to wszystkie ptaki, poza Mandarynką, zaczęły śpiewać piosenkę o tym, że każdy z nich jest ptakiem-dziwakiem, wolnym jak ptak i całkiem innym niż inni.</akap>




<akap_dialog>--- Kwa, kwa, kiwiiii-ki-wiiiiii, kra, kra, kra, keeeaaaaaa! Keaaa!, Kła, kła piiiiiiii, kla kła piiiiii...</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zabić ich i zjeść!!! Zabić i zjeść!!! --- wrzeszczał bez opamiętania Orłosęp, zatykając uszy, bo nie mógł znieść tego, że ptaki śpiewają piosenkę o wolności.</akap_dialog>




<akap>Ale ptaki już się nie bały, śpiewały i tańczyły.</akap>




<akap_dialog>--- Dalej Mandarynko, zrywaj swój kombinezon!! Uwolnij się!!!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zostawcie mnie w spokoju!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Keo! Do dzieła! --- wrzasnął Orłosęp. --- Zabij ich wszystkich! Natychmiast!
To rozkaz!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie słucham już twoich rozkazów! I od dzisiaj jestem wegetarianką! No, może jeszcze tylko ciebie trachnę!</akap_dialog>




<akap>Kea wyjęła pistolet na wodę (ale wyglądał jak prawdziwy), a przerażony Orłosęp ot­worzył szeroko oczy. W końcu dotarło do niego, że przegrał, że nic tu po nim i że nie
uda mu się zakuć ptaków w żółte kombinezony. Że wolność wygrała, a ptaki zawsze
będą wielobarwne i różnorodne. I nikt im tego nie zabierze. Osłosęp nie miał już czego tu szukać. Rozpostarł skrzydła i odleciał, gdzie pieprz rośnie, wygrażając Kei:</akap>




<akap_dialog>--- Zdrajczyyyniiii! Jeszcze popamięęętaaasz!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dalej, Mandarynko! --- ponaglał Wrona. --- Zdejmuj kombinezon, pokaż, jaki jesteś naprawdę! Bo inaczej każą ci robić to, co wszystkim. Każą ci tak samo siedzieć, tak samo myśleć. Czy ty wiesz, co to znaczy?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie zjesz, co chcesz, ale co ci dadzą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie zaśpiewasz swojej piosenki, tylko taką, którą ci zanucą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie będziesz smutny, kiedy będziesz smutny.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Będziesz wesoły, bo tak ci rozkażą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Słowa zamażą, zasłonią oczy, zamkną ci dziób i zatkają uszy.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Będziesz żółtym manekinem, bez marzeń, bez pragnień, bez siebie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie będziesz wolny jak ptak, będzie z ciebie wrak!</akap_dialog>





<akap>Mandarynka poddał się. Powolutku, ze smutną miną, zdjął żółty kombinezon. Był całkiem szary. I przestraszony. Ptaki zamilkły.</akap>




<akap_dialog>--- Zadowoleni jesteście? Jestem teraz całkiem szary. Nijaki. Brzydki. Śmiejcie się. Śmiejcie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jesteś dokładnie taki, jaki masz teraz być --- stwierdziła Kiwi.</akap_dialog>




<akap>Nie ma drugiego takiego --- dodał Nandu.</akap>




<akap_dialog>--- Ani trzeciego --- wtrącił Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- I nie wstydzicie się mnie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie, głupku! --- zdenerwowała się Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Pójdę z tobą do restauracji, jak chcesz --- zaoferował Wrona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ja na zakupy --- zachęciła Kea.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ze mną możesz łowić ryby --- zadeklarował Albatros.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ja? --- zaniepokoiła się Kiwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ty też, zazdrośnico.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A moje dzieci możesz odprowadzać do przedszkola.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>Osom!</slowo_obce> Super, wspaniale! Jestem wyjątkowy! Całkiem wyjątkowy! To ja! Superptak! Nikt nie jest taki jak ja! <slowo_obce>Osom! Osom! Osom!</slowo_obce></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ej, stop! --- zarządziła Kiwi i Mandarynka przestał podskakiwać. --- Jaki jest właściwie morał tej opowieści? Bo chyba nie te wrzaski Mandarynki?</akap_dialog>




<akap>Ptaki wpadły w zadumę.</akap>




<akap_dialog>--- Nie oglądaj telewizji, bo ogłupia?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nieeee, niektóre programy są niezłe. --- zaprotestował Albatros. --- Na przykład
o rybach, o wędkarstwie i rybołówstwie.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nawet jeżeli chwilowo jesteś szary, to potem odrosną ci kolorowe piórka? --- zaproponował Mandarynka z nadzieją.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak ktoś jest głupi, to głupi zostanie? --- odpowiedziała mu Kiwi pytaniem na pytanie, za to niegrzecznie.</akap_dialog>




<akap>Ale prawdziwą odpowiedź znał Wrona.</akap>




<akap_dialog>--- Morał jest taki, że nie wolno dać sobie ubrać żółtego kombinezonu. Nigdy w życiu!


 Kwa, kwa, kiwiiii-ki-wiiiiii, kra, kra, kra, keeeaaaaaa! Keaaa!
Kła, kła piiiiiiii, kla kła piiiiii...<end id="e1529495103245-2313003348"/></akap_dialog>

<akap>Ptaki wiedziały już, jaki jest morał, mogły więc zabrać się do śpiewania ich ulubionej piosenki o wolności, którą każdy z nich śpiewał w swoim tempie i z inną linią melodyczną, dlatego my, ludzie, uznalibyśmy to za potworny ptasi rwetes, a nie żadne śpiewanie. Mandarynka także śpiewał wniebogłosy, a wokół walały się żółte kombin­ezony, których nikt nie chciał.</akap>





<akap><wyroznienie>Mandarynka</wyroznienie></akap>




<akap>Gatunek kaczki niemający --- oprócz kraju pochodzenia --- wiele wspólnego z owocami o tej samej nazwie (no, może z wyjątkiem tego, że obie pochodzą z Chin, nazwa obu wywodzi się od mandarynów, urzędników na dworze chińskich cesarzy, w ubarwieniu obu przeważa kolor pomarańczowy i obie biorą się z drzew: owoce rosną na gałęziach, a kaczki wylęgają się w dziuplach). Jak u większości kaczek, samce mandarynek są bardzo kolorowe, jednak na lato pierzą się i przypo­minają wtedy niepozorne samice.</akap>
<akap>W Polsce mandarynki niekiedy uciekają z hodowli i zamieszkują w parkach z jeziorkami (np. warszawskich Łazienkach). Pisklęta mandarynek są zagniazdownikami, co oznacza, że kiedy się wyklują, od razu pokryte są gęstym puchem, potrafią biegać, pływać i nurkować. Zaraz w pierwszym dniu życia wyskakują z dziupli na ziemię --- są tak lekkie i mają tak sprężyste kości, że choćby spadły z bardzo wysoka, nic im się nie dzieje. Razem z mamą i rodzeństwem maszerują do najbliższej rzeki lub jeziora, gdzie same znajdują sobie pożywienie.</akap>






<akap><wyroznienie>Wrona siwa</wyroznienie></akap>



<akap>Wrona wcale nie jest żoną gawrona, tak jak jeleń nie jest mężem sarny.
Wrona i gawron są dwoma oddzielnymi gatunkami ptaków krukowatych, z których w Polsce żyje jeszcze pięć innych gatunków: największy i znany głównie z bajek kruk, towarzyska, gnieżdżąca się w kominach kawka, hałaśliwa sroka, niechętna wyprawom za morze sójka i orzechówka, najrzadsza z nich, brązowa z białymi kropeczkami, budująca gniazdo w styczniowych śniegach mieszkanka gór i północnej tajgi. Wszystkie, nawet wielki kruk, są ptakami wróblowatymi, chociaż w ogóle na to nie wyglądają. Krukowate są także, o czym mało kto wie, ptakami śpiewającymi: krakanie wrony nie jest może zachwycające, ale na wiosnę można czasem usłyszeć cichy i melodyjny śpiew samców zalecających się do samic.</akap>
<akap>Wrony są bardzo inteligentne. Zaobserwowano u nich nie tylko zdolność uczenia się od siebie nawzajem, ale także umiejętność posługiwania się narzędziami. Pewien gatunek wron, żyjący na Kaledonii, potrafi z długich patyczków przy­gotować sobie szpikulce, które służą im do wyciągania tłustych larw, drążących głębokie tunele w spróchniałym drewnie. Japońskie wrony nauczyły się wykorzy­stywać przejeżdżające samochody do otwierania orzechów --- zostawiają orzech na drodze, samochody rozjeżdżają go, a wrona, kiedy światło dla aut zmieni się na czerwone, bezpiecznie wydziobuje jadalne części orzecha.</akap>


<akap><wyroznienie>Kea</wyroznienie></akap>




<akap>Nietypowa, brązowo-zielona papuga z Nowej Zelandii --- mieszkanka Alp Nowozelandzkich, gdzie większość czasu spędza, przemierzając pieszo tamtejsze hale i łąki. Nietypowo dla papug, nie siada prawie wcale na drzewach, nie jest specjalnie hałaśliwa i nie gnieździ się w dziuplach. Gniazdo zakłada w norach w ziemi --- sama potrafi je sobie swoim długim, zakrzywionym dziobem wykopać.
Kea jest wielkości siedzącego kota, waży trochę mniej niż kilogram; rozpiętość skrzydeł to około jeden metr. Samiec od samicy różni się nieznacznie, głównie wielkością. Jest wszystkożerna --- w skład jej diety wchodzą rośliny (owoce, liście, korzenie, nasiona, kwiaty), padlina, larwy chrząszczy, ptaki i drobne ssaki. Okryła się kea złą sławą, gdy udowodniono, że nocami potrafi atakować owce, wydziobując im z grzbietów kawałki tłuszczu i mięsa.</akap>




<akap>Kea należy do najbardziej inteligentnych ptaków --- naukowcy przeprowadzali ek­sperymenty, w których kee musiały (aby dobrać się do jakiegoś przysmaku) usu­wać zasuwki, naciskać dźwigienki, używać przycisków, a nawet --- ciągnąc za sznurek
--- przesuwać drewniane wózeczki. Każdą zagadkę prędzej czy później rozwiązy­wały, a poszczególne metody zapamiętywały i wykorzystywały w następnych łamigłówkach. Spryt tych papug jest wręcz legendarny, a dla mieszkańców Nowej Zelandii potrafi być przy okazji bardzo uciążliwy --- kee wyciągają uszczelki z szyb samochodowych, niszczą wycieraczki, ba --- potrafią wykręcić wentyle z opon i spuścić z nich powietrze, ku zdumieniu i wściekłości odwiedzających ich terytorium kierowców.</akap>





<akap><wyroznienie>Albatros</wyroznienie></akap>




<akap>Jeden z najbardziej wytrwałych lotników w ptasim świecie; niezmordowanie przemierza oceany (głównie południowej półkuli, gdzie kontynenty nie wchodzą w paradę ani wiejącym wiatrom, ani korzystających z nich albatrosom); albatros zaprzęga siły wiecznie wiejących wiatrów oceanicznych, by bez wysiłku pokony­wać setki kilometrów bez odpoczynku i bez machania skrzydłami. Albatros ma najdłuższe skrzydła ze wszystkich ptaków na świecie --- u największych osobników dochodzą one prawie do 4 metrów rozpiętości. Skrzydła albatrosa, oprócz tego, że długie, są też bardzo wąskie i mają specjalne ,,zatrzaski", pozwalające trzymać je rozpięte bez jakiegokolwiek wysiłku.</akap>




<akap>Należy do ptaków rurkonosych, które przez gruczoły w rurkowatych nosach usuwają z organizmu nadmiar soli --- albatros sprawia wrażenie ciągle zakatarzone­go, jednak to, co ścieka z dzioba, to bardzo zagęszczona solanka, którą ptak usuwa w ten sposób z organizmu. Albatrosy gnieżdżą się na smaganych wiatrem małych wyspach oceanicznych, gdzie samica składa co drugi rok jedno jajo, które rodzice wysiadują na zmianę i wspólnie wychowują swojego jedynaka; łączą się w pary na całe życie, wracając najczęściej co dwa lata w to samo miejsce na tej samej wyspie.</akap>



<akap><wyroznienie>Kiwi</wyroznienie></akap>




<akap>Pochodzący z Nowej Zelandii ptak kiwi nie ma wiele wspólnego z owocem o tej samej nazwie (oryginalnie rosnącym w Chinach), z wyjątkiem faktu, że oba wy­glądają, jakby były pokryte brązowawym futerkiem. Kiwi ma skrzydła tak szcząt­kowe, że nie tylko jest pozbawione umiejętności lotu --- wygląda tak, jakby skrzydeł w ogóle nie miało. Jest ptakiem nocnym, zachowującym się tak jak nasze jeże
--- dzień spędza w ukryciu, w nocy przemierza swoje terytorium w poszukiwaniu pożywienia, a odżywia się głównie owadami, dżdżownicami i innymi drobnymi bezkręgowcami. Wzrok kiwi ma słaby, za do dobry słuch i doskonały węch --- nozdrza są nietypowo umieszczone na końcu, a nie u nasady dzioba, otoczonego piórami zmienionymi w dotykowe wąsy (o podobnej funkcji jak te u kota).</akap>




<akap>Rozróżnia się pięć gatunków kiwi, z których tylko jeden nie jest zagrożony wy­ginięciem. Na populację kiwi bardzo źle wpłynęło sprowadzenie na Nową Zelandię przez człowieka ssaków, szczególnie kotów i szczurów, stanowiących zagrożenie dla zakładających gniazda w norach samic i ich piskląt. Samica kiwi składa jedno ogromne jajo --- chociaż jest ona mniej więcej rozmiarów kury domowej, jajo kiwi jest około sześciokrotnie większe niż jajo kurze. Inkubacja trwa też odpowiednio dłużej --- trzeba dwa do trzech miesięcy, by na świat przyszło nowe pokolenie.</akap>





<akap><wyroznienie>Orłosęp</wyroznienie></akap>




<akap>Nie jest ani orłem, ani sępem --- choć z oboma jest dość daleko spokrewniony.
W odróżnieniu od orłów, właściwie nie poluje na żywe zwierzęta. Inaczej niż sępy, nie żywi się padliną. Jada prawie wyłącznie... kości, a właściwie znajdujący się w nich szpik. Mniejsze kości połyka w całości, większe rozbija, zrzucając je z dużą precyzją na kamienie. Z im wyższa zrzuci kość, tym większa szansa na sukces --- obserwowano ptaki upuszczające twarde kości z wysokości nawet 150 metrów. Orłosęp zamieszkuje wysokie góry południowej Europy, Azji i Afryki.</akap>




<akap>Doskonale lata, w odróżnieniu od albatrosów nie wykorzystuje jednak wiatru i fal, ale szybuje na ogrzanych przez słońce wznoszących prądach powietrza. Ma bystry wzrok, którym wypatruje bielących się kości, a także innych drapieżników i padlinożerców, po których uczcie zawsze pozostają interesujące go kości. Według legendy, grecki dramatopisarz Ajschylos został zabity przez zrzuconego z wielkiej wysokości żółwia --- przelatujący orzeł miał wziąć łysą głowę pisarza za kamień; jeżeli miałaby to być prawda, legendarny ,,orzeł" byłby tak naprawdę orłosępem, któremu w ten właśnie sposób zdarza się traktować żółwie stepowe.</akap>







<akap><wyroznienie>Nandu</wyroznienie></akap>




<akap>Nielotne ptaki zamieszkujące Amerykę Południową i przypominające afrykańskie strusie. Mają duże (choć nie nadające się do latania) skrzydła i nogi z trzema pal­cami (strusie mają dwa palce). W odróżnieniu od strusi nie mają w ogóle sterówek, czyli piór ogona. Samiec łączy się z 3 do 8 samic, które składają jaja do jednego gniazda budowanego przez samca --- zagłębienia w ziemi wyścielonego suchą trawą. Samice składają od 13 do 30 jaj wysiadywanych wyłącznie przez samca. Pisklęta są zagniazdownikami, wodzi je samiec.</akap>




<akap>Nandu co prawda nie potrafią latać, ale za to wyśmienicie biegają --- potrafią poruszać się z prędkością 65 km/h, prawie nikt nie jest ich w stanie dogonić. Poza sezonem rozrodczym tworzą stada liczące 20--30 osobników (czasami nawet 100) i wspólnie przemierzają obszary bogate w wysoką roślinność, unikają zupełnie otwartych, trawiastych terenów. Istnieją dwa, dość podobne do siebie gatunki: nandu szare oraz nandu plamiste --- oba są zagrożone wyginięciem.</akap>


 </powiesc></utwor>