<utwor>

<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/norwid__noc_tysiaczna_druga/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Norwid, Cyprian Kamil</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Noc tysiączna druga</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Komedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza  pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/noc-tysiaczna-druga</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9883</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Cyprian Kamil Norwid, Dzieła Cyprjana Norwida (drobne utwory  poetyckie-poematy-utwory dramatyczne-legendy, nowele, gawędy-przekłady-rozprawy wierszem i prozą), Spółka Wydawnicza "Parnas Polski", Warszawa 1934</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Cyprian Kamil Norwid zm. 1883</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1954</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-12-20</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5681.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Anno 1586, Susanne Nilsson@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5681</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/noc-tysiaczna-druga.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0585-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/noc-tysiaczna-druga.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1579-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/noc-tysiaczna-druga.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2534-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/noc-tysiaczna-druga.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3581-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/noc-tysiaczna-druga.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4667-8</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>1DST</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wspolczesny>
<autor_utworu>Cyprian Kamil Norwid</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Noc tysiączna druga</nazwa_utworu>


<podtytul>Komedia w jednym akcie</podtytul>



<nota_red>
<akap>Uwspółcześniono</akap>
<strofa>
<wers_akap>* interpunkcję, np.:</wers_akap>/
<wers_akap>(...) błędów, marzeń, rozciągnionych przede mną, jak doliny i wzgórza i jeziora, zorzę odbijające -> (...) błędów, marzeń rozciągnionych przede mną jak doliny i wzgórza, i jeziora zorzę odbijające.</wers_akap>/

<wers_akap>* fleksję, np.: formy Msc. i N. lp (naszem -> naszym) i lm (temi -> tymi).</wers_akap>/

<wers_akap>* pisownię joty, np.: austerji -> austerii, Italję -> Italię, </wers_akap>/

<wers_akap>* pisownię łączną i rozdzielną, np.: z za -> zza, z nad -> znad, posadzićby -> posadzić by; zlekka -> z lekka.</wers_akap>/

<wers_akap>* składnię:</wers_akap>/
<wers_akap>z ,,tysiąc nocy i jedna" -> z ,,tysiąc nocy i jednej"</wers_akap>
</strofa>
<akap>Inne zmiany</akap>
<strofa>
<wers_akap>Zmieniono zapis, dodając wielokropek w zdaniu przerwanym didaskaliami.</wers_akap>/
<wers_akap>Zmiana w sosunku do źródła: ziemię te ułudną -> ziemię tę ułudną.</wers_akap>
</strofa>
<akap>Sprawdzono i zredagowano przypisy źródła; objaśnienia uzupełniono.</akap>
<akap>Dodano nagłówek kwestii (nowa osoba mówiąca), aby wydzielić głos kobiecy za sceną z kwestii Lucia.</akap>
</nota_red>



<dedykacja>
<strofa>M. T./
Najbliższej nierodzonej/
poświęcam/

...e maestra mi fu l'anima mia<pr><slowo_obce>e maestra mi fu l'anima mia</slowo_obce> (wł.) --- a mistrzynią była mi dusza moja.</pr></strofa>
</dedykacja>






<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>
<lista_osoba><osoba>ROGER</osoba><pa><slowo_obce>Roger</slowo_obce> --- Można zmienić imię Roger na inne stosownie brzmiące.</pa> z Czarnolesia</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>DOKTOR</osoba> jej</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>DAMA</osoba> podróżująca</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>LUCIO</osoba>, oberżysta</lista_osoba>
</lista_osob>



<miejsce_czas>Rzecz się dzieje w Castel-Fermo pod Weroną.</miejsce_czas>




<didaskalia>Oberża w Castel-Fermo.</didaskalia>





<didaskalia>Pokój na górze.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>







<kwestia>
<akap>Przez świętego Antoniego Padewskiego<pe><slowo_obce>Antoni Padewski, Antoni z Padwy</slowo_obce> (1195--1231) --- właśc. Ferdynand Bulonne; włoski teolog pochodzenia portugalskiego; franciszkanin, który zasłynął cudami oraz pomocą w odnajdywaniu przedmiotów zaginionych.</pe>, mości hrabio, dziesiątego dziś weturyna<pr><slowo_obce>weturyn</slowo_obce> (z wł. <slowo_obce>vetturino</slowo_obce>) --- woźnica.</pr> przyjmujemy. Są pokoje po lewej stronie obszerniejsze, ale...</akap>
<didaskalia>posuwając się ku oknu</didaskalia>
<akap>...żaden nie ma skarbu równego... <begin id="b1310915815090-449548100"/><motyw id="m1310915815090-449548100">Artysta</motyw>Co za widok!... Może pan malujesz?... Może artysta?... Pewny<pe><slowo_obce>pewny</slowo_obce> --- dziś popr.: pewien.</pe> pan Calame, pejzażysta, mieszkał u nas... tu... w tym pokoju dni czternaście... Wszyscy coroczni podróżnicy, świadomi rzeczy, zawsze się, bywało, pytają o ten pokój...<end id="e1310915815090-449548100"/></akap>


<didaskalia>Słychać grzmoty. Okno jest zamknięte, dolne szyby papierem zalepione.</didaskalia>


<akap>Żeby burza tylko przeminęła. --- Przez Bachusa<pe><slowo_obce>Bachus</slowo_obce> a. <slowo_obce>Dionizos</slowo_obce> (mit. gr. i rzym.)--- bóg wina, płodnych sił natury, plonów. Syn Zeusa i Semele, mąż Ariadny.</pe>! Przez Najświętszą Dziewicę! Przez świętego Antoniego Padewskiego! Żonę z dzwonkiem loretańskim<pe><slowo_obce>dzwonek loretański</slowo_obce> --- poświęcony dzwonek, którym dzwoniono w czasie burzy w celu odwrócenia piorunów; dzwonki loretańskie miały chronić przed burzą, huraganem, zarazą, pożarem i diabłem.</pe> posadzić by na dachu...</akap>
</kwestia>




<didaskalia>Słychać głos kobiecy za sceną.</didaskalia>

<naglowek_osoba>GŁOS ZA SCENĄ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lucio! Lucio!...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>






<kwestia>
<didaskalia>przestawiając krzesła i porządkując leniwo</didaskalia>

<akap>Znowu?... Natychmiast... natychmiast!...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS ZA SCENĄ</naglowek_osoba>





<kwestia>


<akap>Lucio!...</akap>

</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Lecę!...</akap>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>






<kwestia>
<akap>Szczególniejszy naród!... Choćbym sobie nie dał był słowa zerwać już ze światem idealnym i w praktyczne wejść życie, wystarczyłoby zastanowić się nad postacią moralną tego ludu arcyklasycznego... Mozaikowa posadzka... lampa, dotąd etruski kształt mająca... pajęczyny, chwiejące się po kątach, które jeszcze Longobardów<pe><slowo_obce>Longobardowie</slowo_obce> --- lud zachodniogermański, którego nazwa pochodzi od łac. <slowo_obce>longa barba</slowo_obce>, czyli długa broda. W przeciwieństwie do romańskiej ludności Italii nosili oni długie brody. </pe> pamiętają... ta zapona<pe><slowo_obce>zapona</slowo_obce> --- zasłona, kotara.</pe> na łóżko z adamaszku purpurowego, co zakupił ją może właściciel  austerii<pr><slowo_obce>austeria</slowo_obce> (wł.) --- gospoda, zajazd.</pr> po werońskim szlachcicu jakim na sprzedaży publicznej, po jakim Skaligerze<pe><slowo_obce>Skaliger</slowo_obce> --- właśc. Scaliger, Julius Caesar  a. Giulio Cesare della Scala (1484--1558) działający we Francji humanista wł., adwersarz Erazma z Rotterdamu, autor dzieła o poetyce, opartego na tezach Arystotelesa, botanik.</pe>... A nieporządek... a lenistwo!...</akap>



<akap>...<slowo_obce>À propos</slowo_obce> lenistwa --- niemniej <slowo_obce>à propos</slowo_obce> praktyczności... Panie Rogerze!... Oto siedzisz... słuchasz burzy, co huczy nad wieżami Werony, i poetyzujesz... O, człowieku...</akap>



<akap><begin id="b1310915655353-2727059084"/><motyw id="m1310915655353-2727059084">Słowo, Cmentarz</motyw>Biada mi, biada! Nędzny jestem, słowa sobie lichego dotrzymać nie potrafię. Teraz, opuszczając ziemię tę ułudną, cichą, laurami przetykaną... cmentarz ten ludów i olbrzymów... tu, na progu Italii, kiedy przerzucić się zamyślam przez szczyt Alp --- tam, na powrót... należałoby, dawszy sobie słowo...<end id="e1310915655353-2727059084"/></akap>

<didaskalia>powoli i solennie</didaskalia>


<akap>...że się będzie praktycznym już człowiekiem... Należałoby, mówię, uderzyć się w piersi i pojrzeć<pe><slowo_obce>pojrzeć</slowo_obce> --- dziś: spojrzeć.</pe> raz jeszcze, raz ostatni, na tę całą przestrzeń idealną...</akap>


<didaskalia>po chwili</didaskalia>


<akap><begin id="b1310915759579-860084155"/><motyw id="m1310915759579-860084155">Marzenie</motyw>Piękna, piękna kraina marzeń, błędów --- błędów, marzeń rozciągnionych<pe><slowo_obce>rozciągniony</slowo_obce> --- dziś: rozciągnięty a. rozciągający się.</pe> przede mną jak doliny i wzgórza, i jeziora zorzę odbijające...<end id="e1310915759579-860084155"/></akap>


<akap>Otóż ja tobie, tobie, przeszłości idealna, tobie, piękna kraino, powiadam: Koniec tobie...</akap>

<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<akap>Hannibal<pe><slowo_obce>Hannibal (247--183 p.n.e)</slowo_obce> --- wódz kartagiński, jeden z najwybitniejszych przywódców antycznych. Był synem Hamilkara Barkasa, który wychowywał go w nienawiści do Rzymian.</pe> tak --- kiedy na szczycie Alp, przyłbicę odsłoniwszy, poglądał<pe><slowo_obce>poglądać</slowo_obce> --- dziś: spoglądać.</pe> na Italię i mówił w sobie: «Grób ci niosę...» Hannibal tak...</akap>


<akap>...Nie tak!... Hannibal nie był dzieckiem...</akap>



<akap>Imion wielkich nie godzi się wzywać nadaremno...</akap>


<didaskalia>Przechadza się po pokoju.</didaskalia>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>


<akap>Za pozwoleniem, za pozwoleniem. Przez Bachusa! Pewna dama, Angielka, życzy sobie widzieć kończącą się burzę i wschód księżyca z okna tego...</akap>



<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<akap>...Naród obłąkanych!... Deszcz jeszcze zaciętszy niźli pierwej... Przepraszam, ale my lubimy niczego nie odmawiać cudzoziemcom...</akap>

</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Powiedz onej damie, że już zasnąłem jak zarżnięty, że dwa pistolety nabite mam przy łóżku, że jutro będzie mogła oglądać zachód słońca, skoro wyjadę do Werony... Dziwne figury, lunatyki i marzyciele... Jak wygląda ta twoja dama?</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Najpiękniejsza z kobiet, jakie widziałem kiedykolwiek --- nieco blada, majestatyczna. Przejeżdżała tędy dwie wiosny temu z tym samym kawalerem... mężem... Najdoskonalsza osoba --- bah! Mieszkała nawet w tym samym pokoju, ale wtedy było to właśnie, kiedy wszystko na nowo zaprowadziliśmy w naszym gospodarstwie, a tłum był wielki w austerii --- wszystkie izby zajęte były, tak jak teraz...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Powiesz przeto damie onej, że śpię...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Odgadłem naprzód i wątpliwie odpowiedziałem. Nigdy bym nie śmiał wchodzić o tak późnej godzinie, wszelako --- my niczego nie odmawiamy cudzoziemcom podróżnym... Zwłaszcza damie, którą ugościliśmy u siebie, najpiękniejszej osobie...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Jutro --- chcę być o piątej obudzonym.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Najszczęśliwszej nocy...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Dobrej nocy ---</akap>

<didaskalia>przechadzając się</didaskalia>

<akap>...Otóż to dobrze, to coś praktycznego choć raz w życiu. Śpię --- to śpię. Noc jest na to, ażeby spać --- i koniec...</akap>


<didaskalia>siadając przy stole i przeglądając album</didaskalia>



<akap>Ileż bo nocy nieprzespanych... na próżno kiedy ona... Czemuż nie wymawiam jej nazwiska? Czy nie chcę, ażeby pył mieszkania upadł na to imię wymówione, jak na kwiat świeżo rozwinięty, biały, czysty, z myśli bożej przeprowadzony w życie roślinne po raz pierwszy...</akap>


<akap>Kiedy więc Ona, otoczona galanterią zewnętrzną, formalizmem świetnym, miękkim, powtarzanym, rozrzucała perły wdzięków --- komu, komu?... Znudzonym!... Ja wtedy białe, białe noce moje zaludniałem tymi upiorami pasujących się myśli, które wyniszczają sił zarody, wyprzedają blask oczu w pasma łez, serce biorą jak książkę świeżą, w której jeszcze karty nierozcięte, i wczytują się coraz, coraz głębiej... rozrywają potem... karty... serca... i...</akap>



<didaskalia>Zakrywa oczy.</didaskalia>


<akap>Nędzny jestem...</akap>



<didaskalia>Przewraca album.</didaskalia>


<akap><begin id="b1313330614605-3075940050"/><motyw id="m1313330614605-3075940050">Kwiaty, Przemijanie, Przemiana</motyw>Kwiat zerwany w czasie przejażdżki do Amalfi --- widzę jeszcze lekką Jej rękę, pochyloną z konia ku skale... te kwiaty tam czepiają się po obu stronach drogi na ścianach wąwozu... --- przez ręce przewodnika, który szedł przy Jej koniu, otrzymałem kwiat ten... Różowy był wtedy... w nieskalanej czystości atłasu swego...</akap>


<akap>Dziś --- zżółkł, oblata z liści, które koroną jego były, i staje się podobnym do pająka, co wysnuł już z piersi przędzę całą... Wszystko się zatrzymuje, osycha i ginie, a nie wraca...<end id="e1313330614605-3075940050"/></akap>


<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<akap><begin id="b1313330785300-918498255"/><motyw id="m1313330785300-918498255">List, Okrucieństwo, Słowo</motyw>Otóż, otóż ów list w odpowiedzi na ostateczne zapytanie, którego już nosić tajemnicą dłużej w piersiach nie mogłem...</akap>


<akap>Zaprawdę drugiej takiej... nie, podobnej nawet odpowiedzi nie dano nigdy człowiekowi... Nadobny list, piękny list, śliczny list...</akap>


<akap>Chciałem był go spalić... ale gotów by się roztopić, jak odłam lodu, i zamienić w garść kału...</akap>


<akap>Chciałem go był podrzeć... ale mi ręce pokłuł...</akap>



<akap>I dochował się dotąd... Takie rzeczy mają to do siebie, że się długo trzymają i niełatwo je zgubisz lub zarzucisz.</akap>


<didaskalia>Przeziera list.</didaskalia>


<akap>«Castel-Fermo...»</akap>



<akap>Tak, przypominam sobie... List ten stąd był pisany...</akap>


<akap>«Castel-Fermo... etc... »</akap>



<akap>«Odebrałam właśnie piękny list twój, kochany...»</akap>


<akap>Piękny list mój! To jest tak, jak gdyby kto, nędzarza gdzie spotkawszy oniemiałego bólem, mówił: «Piękny jest efekt tej bladości oblicza i tych oczu przygasłych. Piękny obiekt dla sztuki...»</akap>



<akap>A potem, przybliżywszy się do onego obiektu, poklepał go z lekka po ramieniu... i poszedł dalej, gwiżdżąc...<end id="e1313330785300-918498255"/></akap>



<didaskalia>Czyta dalej.</didaskalia>


<akap>«Odebrałam właśnie piękny list twój, kochany R... Proszę Cię, ażebyś, będąc w Neapolu, odwiedził księżnę Olimpię... Książki moje są u niej, mniejsza o inne --- <begin id="b1313330848222-1796350764"/><motyw id="m1313330848222-1796350764">Książka, Serce</motyw>idzie mi tylko najszczególniej o trzeci tom Richtera<pe><slowo_obce>Richter, Jean Paul</slowo_obce> (1763--1825) --- właśc. Johann Paul Friedrich Richter, pisarz, jeden z prekursorów romantyzmu niem., ukuł termin <slowo_obce>Weltschmerz</slowo_obce> (dosł.: ból świata) na określenie cierpienia związanego z rozpoznaniem niedoskonałości i niesprawiedliwości świata.</pe>. Całość dzieła traci tym sposobem, skoro jednego tomu braknie ze środka...»</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przerywając czytanie</didaskalia>



<akap>...Eh, nie! To nic nie znaczy. A jeżeli serca braknie?...<end id="e1313330848222-1796350764"/></akap>


<didaskalia>Powraca, czyta dalej.</didaskalia>


<akap>«...braknie ze środka... Czy klacz moją koleją żelazną, czy morzem wyprawić?... O tym wszystkim racz pomyśleć, proszę. Kilka rysunków, które mi przywieziono w dzień wyjazdu, i błogosławieństwo papieskie z różańcami na kominku w salonie mniejszym zapomniałam. Wszyscy tu Cię najczulej wspominamy, osobliwie przy herbacie. <slowo_obce>À propos</slowo_obce> --- połowę listu Twego tak gdzieś zarzuciłam zaraz po przeczytaniu, że tylko drugą połowę mam przed oczyma, ale pamiętam, że piszesz coś o sercu twoim i o miłości. Tak tu ciasno w tym pokoju i taki nieład przedwyjezdny, ale za to widok przecudowny. Pieczętuję jak najprędzej, bo właśnie wyjeżdżamy... <slowo_obce>Mille tendresses, mille amitiés</slowo_obce>...<pr><slowo_obce>Mille tendresses, mille amitiés</slowo_obce> (fr.) --- tysiąc czułości, tysiąc pozdrowień.</pr> etc. PS. Proszę pamiętać o zdrowiu swoim. --- Bądź zdrów...» I znowu dalej w końcu kartki:</akap>



<akap>«Co do miłości, jaką masz dla mnie od lat tylu, mogę Ci odpowiedzieć...»</akap>


<akap>...i tu dołączono połowę drugą mego listu ---</akap>



<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<akap>Jeżeli ironia przypadku to zrządziła, to zaprawdę, że dosyć lekkomyślności, z jaką zajmowano się tą sprawą serca, ażeby zrozumieć przyszłość i wartość następstw tego związku...</akap>


<akap>Jeżeli zaś wydawało się Jej, że tym sposobem najłatwiej będzie odpowiedzieć, to zaprawdę można było trudniejszy a sumienniejszy sposób wybrać... Zasłużyłem na to jako człowiek, jak każdy człowiek...</akap>



<didaskalia>Wstaje z krzesła, przechadza się powoli. Burza ucicha. <osoba>Roger</osoba> posuwa się ku oknu i otwiera je.</didaskalia>


<didaskalia>Improwizacja półśpiewem czytanym<pe><slowo_obce>Improwizacja półśpiewem czytanym</slowo_obce> --- wiersz <tytul_dziela>W Weronie</tytul_dziela> Cypriana Norwida.</pe></didaskalia>



<strofa><begin id="b1310916188034-316713963"/><motyw id="m1310916188034-316713963">Niebo, Gwiazda, Współczucie, Bóg</motyw>Nad Kapuletich i Montekich<pr><slowo_obce>Kapuleti, Monteki</slowo_obce> --- dwa rody wł. nienawidzące się śmiertelnie, znane z tragedii Szekspira <tytul_dziela>Romeo i Julia</tytul_dziela>.</pr> domem/
Spłukane deszczem, poruszone gromem,/
Łagodne oko błękitu/
Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,/
Na rozwalone bramy do ogrodów ---/
I gwiazdę zrzuca ze szczytu...<end id="e1310916188034-316713963"/></strofa>

<strofa><begin id="b1310916155249-1058913081"/><motyw id="m1310916155249-1058913081">Miłość niespełniona, Ironia, Samotność</motyw>Cyprysy mówią, że to dla Julietty,/
Że dla Romea łza ta znad planety/
Spada i w groby przecieka.../
A ludzie mówią i mówią uczenie,/
Że to nie łzy są, ale że kamienie,/
I że nikt na nie nie czeka...<end id="e1310916155249-1058913081"/></strofa>
</kwestia>





<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>Zamyka okno, zegar miejski bije godzinę pierwszą.</didaskalia>


<akap>Brawo!... Pięknie sobie słowa dotrzymuję... Panie Rogerze, gdzież twoje praktyczne odrodzenie?... Dosyć tego, dosyć jest...</akap>



<akap>O godzinie pierwszej należałoby już przygotować potrzebne rzeczy na jutro...</akap>


<didaskalia>Spostrzega, że okno niedomknięte.</didaskalia>

<akap>...zamknąć dobrze okno i drzwi... i zasnąć przyzwoicie...</akap>


<didaskalia>zamykając okno</didaskalia>


<akap>...klasyczne okna i drzwi nigdy nie zamykają się porządnie!...</akap>


<didaskalia>Zostawia okno niedomknięte i przybliża lampę, ażeby zobaczyć bliżej klamkę i zawiasy.</didaskalia>


<akap>O, <slowo_obce>deus ex machina!<pe><slowo_obce>deus ex machina (łac.)</slowo_obce> ---  dosł.: bóg z maszyny; wprowadzenie na scenę, dzięki odpowiedniej maszynerii, postaci boskiej w celu rozwiązania akcji; jako pierwszy wykorzystał takie rozwiązanie w starożytności Eurypides. Zwrot przen. oznaczający zdarzenie (a. mocny argument) pojawiający się bez logicznego związku z dotychczasowym biegiem myśli lub akcji.</pe></slowo_obce>... O, Szekspirze wielki... Rozumiem, bo widzę zarazem, i pojmuję, i rozświeca mi się całość akcji dramatu serca mego...</akap>


<akap>Te szyby, te szyby...</akap>



<didaskalia>Przybliża lampę.</didaskalia>



<akap><begin id="b1310916712870-454780510"/><motyw id="m1310916712870-454780510">Serce, Cierpienie, Smutek, List</motyw>...zbite jak serce moje, może kamieniem figlarnego chłopca zbite --- zalepił Lucio pierwszą połową listu mego i --- drugą połową listu Jej... Tu mieszkała. To, co wspomina o widoku pięknym, o tym widoku mówi --- ze zwykłą sobie lekkomyślnością zapomniała te listy, jak błogosławieństwo papieskie, jak błogosławieństwo papieskie na kominku w salonie mniejszym, jak różańce, jak różańce łez moich --- jak klacz swoją wierzchową w Neapolu --- jak Jean Paula<pe><slowo_obce>Jean Paul</slowo_obce> --- chodzi o Jean Paula Richtera (1763--1825), pisarza niem. okresu romantyzmu. </pe> tom trzeci...<end id="e1310916712870-454780510"/></akap>

<strofa>
«Kobieto, puchu marny!...»<pe><slowo_obce>Kobieto, puchu marny!</slowo_obce> --- cytat ten pochodzi z IV cz. <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela> Adama Mickiewicza.</pe>
</strofa>


<didaskalia>Wraca do stołu, na którym jest album, i wyjmuje kartkę listu, potem przybliża się z lampą ku oknu.</didaskalia>




<akap>Niech się złoto ze złotem łączy --- czytajmy razem całość listu:</akap>



<akap>«Castel-Fermo etc.</akap>



<akap><begin id="b1310916774623-1350664755"/><motyw id="m1310916774623-1350664755">List</motyw>Odebrałam właśnie piękny list twój, kochany R. --- Proszę Cię, ażebyś, będąc w Neapolu, odwiedził księżnę Olimpię... Książki moje są u niej, mniejsza o inne --- idzie mi tylko najszczególniej o trzeci tom Richtera. Całość dzieła traci tym sposobem, skoro jednego tomu braknie ze środka. Czy klacz moją koleją żelazną czy morzem wyprawić? O tym wszystkim racz pomyśleć, proszę. Kilka rysunków, które mi przyniesiono w dzień wyjazdu, i błogosławieństwo papieskie z różańcami na kominku w salonie mniejszym zapomniałam. Wszyscy cię tu najczulej wspominamy, osobliwie przy herbacie. <slowo_obce>À propos</slowo_obce> --- połowę listu twego tak gdzieś zarzuciłam... (ha!), że tylko drugą połowę mam przed oczyma (a ja oto obydwie połowy listu po dwóch latach nareszcie mam przed sobą... Dalej!), ale pamiętam że piszesz mi coś o sercu twoim i o miłości... (oto na drugiej szybie zbitej, co piszę o sercu i miłości... Dalej!...)</akap>


<akap>...że piszesz coś o sercu twoim i miłości. Tak tu ciasno w tym pokoju... (prawda... Dalej!) i taki nieład przedwyjezdny, ale za to widok przecudowny. Pieczętuję jak najprędzej, bo właśnie wyjeżdżamy... <slowo_obce>Mille tendresses, mille amitiés</slowo_obce>... etc. ---
<slowo_obce>PS</slowo_obce>. proszę pamiętać o zdrowiu swoim. Bądź zdrów... Co do miłości, jaką masz dla mnie od lat tylu, mogę ci odpowiedzieć:</akap>



<didaskalia>Rzuca kartkę i czyta dalej na szybie.</didaskalia>



<akap>...odpowiedzieć, co ktoś z moich dawnych znajomych mi napisał w albumie, że <begin id="b1313350305047-1731003122"/><motyw id="m1313350305047-1731003122">Mężczyzna, Kobieta, Miłość</motyw>wy, młodzi ludzie dziewiętnastego wieku, zaczynacie od bogactwa serca --- kochacie mocno, prawdziwie i czysto na początku dni swoich, a potem stopniowo, stopniowo ociera się ten brylant, wysycha to źródło i kończycie na wykwintności form, które zastępują czułość wrodzoną serc waszych...</akap>



<akap>My, kobiety dziewiętnastego wieku, przeciwnie --- my lekceważymy, powoli --- po wielu rozczarowaniach, po wielu grobach, które nam się przed stopami naszymi na drodze życia zamykają... --- dochodzimy nareszcie do uszanowania tej iskry świętej... Wasz punkt wyjścia jest naszym kresem drogi...</akap>



<akap>Jakże więc spotkać się na świecie?</akap>



<akap>I dlatego ścigamy się tylko, gonimy się, oszukujemy się...<end id="e1313350305047-1731003122"/> Do widzenia, do widzenia.<end id="e1310916774623-1350664755"/></akap>

<akap>Klaudia».</akap>




</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap><begin id="b1313350435329-3945126006"/><motyw id="m1313350435329-3945126006">Prawda</motyw>...Prawda!... Lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż, choć.</pe> jednej epoki prawda...</akap>


<akap>Prawda jednak ma moc balsamu...<end id="e1313350435329-3945126006"/> Tak jest, prawda...</akap>




<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<akap><begin id="b1310916799533-604401060"/><motyw id="m1310916799533-604401060">Noc, Kobieta, Smutek, Serce, Czas</motyw>Cóż to za noc?... To noc... Z «tysiąc nocy i jednej» to jest noc tysiączna i druga, której autor zapomniał tak dołączyć do dzieła swojego, jak Klaudia drugiej połowy listu swojego zapomniała... Szczególniejsza kobieta!... Lekkomyślność, do której przywiązana jest kula refleksji głębokiej, jak te kule u kajdan więźniów... Smutno --- smutno --- smutno. Ten tylko, który miarę czasu ma w prawicy swojej, pomóc może... Ten dramat serc stał się dramatem czasu...<end id="e1310916799533-604401060"/></akap>



<didaskalia>Powtarza słowa listu.</didaskalia>



<akap>«gonimy się, ścigamy się tylko. Do widzenia» ---</akap>
</kwestia>




<didaskalia>Zegar miejski bije godzinę drugą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>pukając do drzwi</didaskalia>


<akap>Za pozwoleniem...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Otwórz.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Zdaje się, że pan hrabia okna przymknąć nie możesz. Usłyszałem brzęk szyb i stąpanie, spostrzegłem światło, pozwoliłem sobie zapukać... Zapomniałem albowiem wziąć paszport pański, który należałoby, ażeby przed piątą był w porządku.</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>Przechodzi się powoli po pokoju --- polem uderza <osoba>Lucia</osoba> po ramieniu i mówi mu z przyciskiem.</didaskalia>



<akap>Dama, o której mi mówiłeś, że jest Angielką, nie jest Angielką... że chce oglądać widok z okna --- ona nie chce. Nieprawda wszystko...</akap>


<akap>Kto jest ta dama? Jak mówiła tobie? Mów!</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>My, Italiani<pe><slowo_obce>italiano</slowo_obce> (wł.) --- Włoch; tu forma M. lm: <slowo_obce>italiani</slowo_obce>.</pe>,<slowo_obce> per Bacco<pe><slowo_obce>per Bacco</slowo_obce> (wł.) --- na Bachusa. </pe></slowo_obce>, my mówimy: «Angielka», to jest, jest cudzoziemka --- to jest, że jest zza Alp, z kraju, gdzie zimno...</akap>


<akap>Skoro tylko przybyła, przywitała mnie, mówiąc: «<slowo_obce>Caro Lucio</slowo_obce>»<pr><slowo_obce>Caro Lucio</slowo_obce> (wł.) --- drogi Lucio.</pr>, a potem mówiła do kawalera, co jest z nią, czy do męża --- długo, długo, a potem do mnie: «<slowo_obce>Caro mio</slowo_obce><pe><slowo_obce>caro mio (wł.)</slowo_obce> --- mój drogi.</pe>, chcę widzieć Weronę z tamtego okna, kiedy burza ustanie». A ja na to: «<slowo_obce>Benissimo!</slowo_obce><pr><slowo_obce>benissimo!</slowo_obce> (wł.) --- doskonale.</pr>, a ona weszła do pokojów swoich i poniesiono tam herbatę --- i jeszcze tam rozmowę słychać...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>To jest noc tysiączna i druga... Rozumiesz! ---</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Jutro mamy dzień Wniebowstąpienia Najświętszej Panny Marii<pe><slowo_obce>dzień Wniebowstąpienia Najświętszej Panny Marii</slowo_obce> --- święto obchodzone w kościele katolickim 15 sierpnia.</pe>.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia><didaskalia>na stronie</didaskalia>


<akap>Ona! Dobrze ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>biorąc ze stołu papier</didaskalia>

<akap>Paszport pana hrabiego.</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Ta dama jest piękna...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><slowo_obce>Si</slowo_obce>...<pr><slowo_obce>si</slowo_obce> (wł.) --- tak.</pr></akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Ma coś na twarzy, tak jak Madonny wasze...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...Wzbudza nabożeństwo... <slowo_obce>Si, signore<pe><slowo_obce>si, signore</slowo_obce> --- tak, proszę pana.</pe></slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Włosy ma jasne... to jest złotawe, oczy czarne....</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><slowo_obce>Si, signore conte</slowo_obce>...<pr><slowo_obce>si, signore conte</slowo_obce> (wł.) --- tak, panie hrabio.</pr> <slowo_obce>si</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Mieszkała tu kiedyś w tym pokoju...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>

<kwestia>
<akap>...<slowo_obce>Bravissimo!<pe><slowo_obce>bravissimo! (wł.)</slowo_obce> --- brawo!</pe></slowo_obce>... <slowo_obce>Si</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<akap>Mąż jej jest brzydki... wiele starszy... Kiedy tu była pierwej, nie była wtedy z mężem, była wdową...</akap>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><slowo_obce>Si... si... si, bravivssimo</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Lucio!</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><slowo_obce>Signore</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Widzisz te pistolety? Zobacz, czy są nabite...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Nabite...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Zobacz, dotknij...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>My Italiani na pierwszy rzut oka zgadujemy, znamy się na rzeczy... <slowo_obce>Per Bacco</slowo_obce>, nabite szkaradnie... Kto inny potrzebowałby wziąć w rękę, spróbować, a potem --- u nas jest święta rzecz każda położona na swoim miejscu...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...<slowo_obce>Va bene</slowo_obce><pr><slowo_obce>va bene</slowo_obce> (wł.) --- to dobrze.</pr> --- --- Lucio!</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>

<kwestia>
<akap><slowo_obce>Signore</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Widzisz tę garść piastrów<pe><slowo_obce>piastr (piaster, piastra)</slowo_obce> --- dawna srebrna moneta.</pe> na stole?...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...<slowo_obce>Benissimo</slowo_obce>...</akap>

<didaskalia>Zbliża się do stołu.</didaskalia>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Te piastry<pe><slowo_obce>piastr</slowo_obce> (wł.) --- także: piaster a. piastra: moneta używana na Bliskim Wschodzie, a także na Cyprze i Sycylii.</pe> są dla ciebie. Zgarnij w kieszeń!</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Rozkaz pana hrabiego świętą rzeczą...</akap>


<didaskalia>Zgarnia.</didaskalia>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>A teraz?...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap><slowo_obce>Si, Signore</slowo_obce>... <slowo_obce>Va bene</slowo_obce>...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Jutro rano rzeczy moje zniesione będą na dół, paszport przygotowany --- to okno zamknięte, zamknięte dobrze ---</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Zamknięte dobrze --- <slowo_obce>si</slowo_obce>...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><begin id="b1310916975017-1188848768"/><motyw id="m1310916975017-1188848768">Podstęp</motyw>Pójdziesz do tej damy i powiesz jej: «Podróżny, który zajmował pokój ten, wyjechał». Patrz, tam, gdzie pistolety leżą, widzisz, tam jest szafa z boku... W tej szafie ja będę. O tym milcz ---<end id="e1310916975017-1188848768"/></akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Jak grób... <slowo_obce>si</slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Otóż pamiętaj, powiesz damie te słowa:</akap>
</kwestia>

<didaskalia>Lucio notuje słowa.</didaskalia>


<kwestia>
<akap>Podróżny, który mieszkał w pokoju na górze, już wyjechał. Żegna panią, zostawia miejsce wolne --- wszelako, jeśli pani widzieć zechce z okna okolicę, okno jest zamknięte i sama tylko pani własna ręka otworzyć je może.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Słowo w słowo --- jak <slowo_obce>ave Maria<pe><slowo_obce>ave Maria</slowo_obce> (wł.) --- zdrowaś Mario; pierwsze słowa jednej z najpopularniejszych modlitw katolickich.</pe></slowo_obce>...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...<slowo_obce>Buona notte</slowo_obce>...<pr><slowo_obce>buona notte</slowo_obce> (wł.) --- dobranoc.</pr> Lucio...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...<slowo_obce>Felicissima notte</slowo_obce><pr><slowo_obce>felicissima notte</slowo_obce> (wł.) --- najlepszej nocy!</pr>, Signor Conte...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Niech się stanie zadość biegowi rzeczy. Niechaj sama odegra ostatnią scenę, niech zobaczy własnymi oczyma dzieło lekkomyślności swojej. Skompletujmy list...</akap>


<didaskalia>Bierze pierwszą połowę listu i utwierdza lakiem za jeden róg przy tamtej, którą jest szyba zaklejona.</didaskalia>


<akap>Zobaczy, pozna, przypomni. Mężowi będzie przymuszona wytłumaczyć całość rzeczy... Mała, chwilowa przykrość, która poprawi Ją na długo...</akap>


<akap>Ja --- nie wyjdę z ukrycia, nie zobaczę Jej więcej...</akap>



<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<akap>Ja --- wyjdę... spokojnie, zimno, bez przesady poproszę, aby przedstawiono mnie mężowi, opowiem, czego by brakło do całości... opowiem z uśmiechem... i będę Jej szczęśliwej drogi życzył.</akap>


<akap>Zamienimy to w cichą, głęboką dramę lub w dorywczą komedię... Zresztą... <slowo_obce>alea iacla est...</slowo_obce><pr><slowo_obce>alea iacla est</slowo_obce> (łac.) --- kości zostały rzucone; słowa te miał wypowiedzieć Juliusz Cezar przekraczając rzekę Rubikon, co oznaczało decyzję rozpoczęcia wojny domowej i walki o pełnię władzy; zwrot używany na określenie jakiegoś stanowczego kroku, śmiałego, przełomowego postanowienia.</pr></akap>



<didaskalia>Wchodzi w zasłonę łoża.</didaskalia></kwestia>



<didaskalia>Oberża w Castel-Fermo.</didaskalia>



<didaskalia>Salon. Mrok ranny, świece zapalone.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>






<kwestia>
<akap>Odkąd mam przyjemność towarzyszenia pani w jej podróży, pamiętniki i studia moje lekarskie zyskały bardzo wiele...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>






<kwestia>
<akap>Czy nie spisujesz czasem, doktorze, malenieczkich plotek na moje konto?...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Pani, zacząłem monolog poważny ---</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Proszę kończyć...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...<begin id="b1313358101926-306810825"/><motyw id="m1313358101926-306810825">Kobieta, Burza</motyw>Studia moje lekarskie zamieniają się z wolna w psychologiczne obserwacje, a noc dzisiejsza dodaje mi jeszcze nieco spostrzeżeń meteorologicznych... Panie --- a mówię tu: niewiasty dziewiętnastego wieku --- jesteście szczególniejszymi fenomenami w rodzaju swoim... Oto np. burza --- elektryczność atmosfery poruszona, i już, jako struny elektrycznego telegrafu, drżycie, wibrujecie harmoniami imaginacji...<end id="e1313358101926-306810825"/></akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>...Robicie dzieciństwa, pleciecie nie wiedzieć co. Nazywaj, doktorze, po imieniu rzeczy, jak są. Scientyficzny język obcy dla mnie, mówmy po prostu...</akap>


<akap>Wiesz, doktorze, ile szanuję głębokość nauk ścisłych, wszelako, ile razy zaleci mnie ten za silny dla mnie zapach, tyle razy przypominam sobie kilka wierszy, które jakiś poeta gdzieś zanucił --- nigdy bowiem przypomnieć sobie nie mogę, gdzie to wyczytałem i do którego z poetów należy te słów kilka --- mowa jest w nich o gwiazdach spadających...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>O aerolitach<pe><slowo_obce>aerolit</slowo_obce> --- meteoryt kamienny.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>To --- to, coś podobnego...</akap>



<didaskalia>Nuci.</didaskalia>



<strofa>Cyprysy mówią, że to dla Julietty,/
Że dla Romea łza ta znad planety/
Spada --- i w groby przecieka:</strofa>


<sekcja_asterysk/>


<strofa>A ludzie mówią, i mówią uczenie,/
Że to nie łzy są, ale że kamienie.../
I że nikt na nie nie czeka...</strofa>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>W tym nie mogę przyjść w pomoc pani. Wątpliwość ta przechodzi moją sztukę.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Doskonale! Przypominasz sobie, doktorze, że doktor w «<tytul_dziela>Makbecie</tytul_dziela>» słowo w słowo mówi to, co właśnie powiedziałeś... Doskonale!... Wybornie!</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Zadziwienie moje przechodzi zadziwienie tego, któremu zwrócił ktoś uwagę, że się wyraża prozą...<pr><slowo_obce>któremu zwrócił ktoś uwagę, że się wyraża prozą</slowo_obce> --- aluzja do bohatera komedii Moliera <tytul_dziela>Mieszczanin szlachcicem</tytul_dziela>, pana Jourdain, dla którego odkryciem było, że skoro prozą jest wszystko, co nie jest wierszem, on sam od lat mówi prozą, nie wiedząc o tym.</pr></akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Mówmy więc prozą... Jakież tedy spostrzeżenia lekarskie?...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Że trzeba sumiennego przejęcia się swoją sztuką i przyjaźni najbezstronniejszej, ażeby wam towarzyszyć w podroży, służyć radą...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Głęboko czuję te trudności i dlatego serdecznie podzielam przyjaźń twoją, doktorze.</akap>


<didaskalia>Podaje mu rękę. Chwila milczenia.</didaskalia></kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Tak, zapewne --- jesteś poniekąd spowiednikiem moim, o ile zdrowie od moralnego usposobienia zawisło... Znasz, co przeżyłam... a przeżyłam to, co wszystkie, nieco więcej mające serca, nieco więcej skore do rozwinięcia władz umysłu. Rozłączenie z mężem moim, które nareszcie i sankcję apostolską zyskało, powraca mnie... lecz czemu, komu?... Czuję się istotą niedopełnioną... Mężczyznom ufam mniej, niż kiedykolwiek. Któryż mężczyzna przeżył tyle zamkniętych, niewidzialnych, głębokich dramatów serca?... Trzeba na to było kochać indywidualność piękną, pełną powabów wyższych, szlachetną, może dumną --- zapewne próżną i głębokomyślną przez refleksję poniewczasie, a nieskończenie lekką przez uczucie na czasie. Gorzka to i drogo opłacona jest nauka... Któryż mężczyzna po długim pobycie w idealnie pojmowanym świecie czuje tę sumienną a serdeczną zarazem potrzebę zespołecznienia się z prostą prawdą życia?... Kogóż tak pożegnano, jako mnie pożegnano, mówiąc zarazem o koniach swoich wyścigowych, o sercu moim i o psach myśliwskich?...</akap>


<akap>I --- który przy tym wszystkim dochował jeszcze iskrę życia, potrzebę życia?...</akap>


<akap>Zaprawdę, nie chcę rozwodzić się już dalej... Lękam się popaść w samochwalstwo... Tobie jednemu, doktorze, to powiadam... ty pojmujesz, czujesz, a choćbyś nie czuł, to rozumiesz... Doktor i spowiednik są dwoma biegunami indywidualności naszych...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Pani, tyle tylko odpowiedzieć ci potrafię, że, gdybym takiego spotkał męża dla pani, powróciłbym do rodziny mojej, która mnie z utęsknieniem oczekuje...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Doktorze, do granicy kraju mojego obiecałeś mi towarzyszyć.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Rad bym do rogatek szczęścia pani, lubo zdaje mi się, że nie jest najzupełniej poetyczne wyrażenie... sens jednakże głęboko poetyczny...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Obiecaliśmy sobie prozą mówić...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>za sceną</didaskalia>


<akap>Za pozwoleniem...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Otwórz...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Za godzinę, za godzinę najpiękniejszy nasz widok z pokoju, który my <slowo_obce>il Museo</slowo_obce> nazywamy, będzie można oglądać...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap><slowo_obce>Caro Lucio</slowo_obce>, ja sobie życzyłam księżyc widzieć...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>W tej chwili niepodobna... słońce właśnie że wschodzi... Pani hrabina nie może sobie wyobrazić, jaką bitwę przyszło mi stoczyć pierwej... Na wspaniałomyślną osobę, to zasłużyłem przynajmniej parę skudów<pe><slowo_obce>skud</slowo_obce> (wł., z łac. <slowo_obce>scutum</slowo_obce>: tarcza) --- daw. złota lub srebrna moneta z wizerunkiem tarczy, bita we Włoszech; lir liczył sobie dwadzieścia skudów.</pe>.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Co to jest, co to znaczy?</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Skoro tylko usłyszałem życzenie pani hrabiny, jednym skokiem wpadłem do Museo (do pokoju naszego, który my <slowo_obce>il Museo</slowo_obce> nazywamy). Anglik, który go zajął --- szlachetny młodzieniec, hrabia --- spał... «Kto tam?» pyta. «Kto wchodzi?» woła, trzymając dwa nabite pistolety, takie długie... Ja, tak, jak prawy Lombardczyk jestem, nie cofnąłem się... Lucio jestem --- mówię --- i przyszedłem tutaj z poleceniem od pani hrabiny, ażebyś pan odstąpił na czas miejsca...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Lucio, czy podobna?</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Lucio na próżno nigdy poleceń nie przyjmuje...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Ależ...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Anglik każe mi się tłumaczyć, dlaczego. Ja nic, tylko go proszę, aby ustąpił na czas, a on wciąż z pistoletami, a ja wciąż swoje --- tak do godziny drugiej w nocy...</akap>



<akap>Nareszcie, nareszcie --- pyta mnie, kto jest ta dama, co chce oglądać pejzaż. Więc ja jemu powiadam, że najpiękniejsza hrabina, jaką kiedykolwiek widziały ściany domu tego... Tak --- on położył pistolety i zasnął...</akap>


<akap>O, to było do uśmiania się. Teraz, za godzinę wyjeżdża do Werony. To jest młody pan --- troszkę to, co my nazywamy  <slowo_obce>pazzo</slowo_obce>...<pr><slowo_obce>pazzo</slowo_obce> (wł.) --- szaleniec, półgłówek.</pr> Chodzi w nocy do późna i pisze...</akap>


<akap>Otóż proszę pani hrabiny, kazał mi on powiedzieć te słowa:</akap>


<akap>«Zbudziłeś mnie w nocy, Lucio, zaniepokoiłeś mnie. Za to zamykam okno, a jeżeli twoja pani chce oglądać ten piękny widok, powiedz jej, że wyjeżdżam, że żegnam ją, że jej wolne miejsce zostawuję<pe><slowo_obce>zostawuję</slowo_obce> --- dziś: zostawiam.</pe>... wszelako pod warunkiem, że własnymi rączkami otworzy sobie okno» --- ---</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Mistyfikacja<pr><slowo_obce>mistyfikacja</slowo_obce> --- wprowadzenie w błąd, wywiedzenie w pole (często dla ośmieszenia lub wyśmiania).</pr> szczególniejsza...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Oryginał...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Proszę przyjąć na siebie niepokój gościa twego. Czy wiesz jego nazwisko?...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Oto paszport, który właśnie z policji odebrałem.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>Przyjmuje paszport i rozkłada.</didaskalia>


<akap>To nie jest angielski paszport...</akap>


<didaskalia>Czyta.</didaskalia>


<akap>...Roger z Czarnolesia.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Nigdy tego nazwiska nie słyszałam...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>Oddaje paszport. Lucio wychodzi.</didaskalia>


<akap>Ha, ja pani powiem, kto to jest... Czy przypominasz sobie pani salon pani Klaudii w Neapolu?...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...Ten młody człowiek, co to...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Jeden z tych wariatów, albo raczej zbolałych, których ludzie dobrzy starają się leczyć pośmiewiskiem, jeśli potrącaniem niepodobna, a o których rozsądni mówią: «Dziecię czasu!», a których kochają ci, co serio już cierpieli na świecie... Mówię to, bo w tych słowach zapisałem go w moim pamiętniku...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Nie znam --- z powieści tylko mi nieobcy.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Mrok ustępuje, można zgasić już świece...</akap>


<didaskalia>Zdmuchuje świece.</didaskalia>
</kwestia>




<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Słowa twoje, doktorze, zabrzmiały tak poważnie, jakbyś o losach ludzkich wyrokował...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Czy doprawdy?... Przyzwyczajenie, nabyte z konsultacji... Ileż bo razy życie ludzkie przychodzi nam uważać jak fenomen czysto materialny, nieledwie mechaniczny...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Pierwsze chwile poranku mają coś wyłącznie...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...wyłącznie...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Pomóż mi wyrazić się, doktorze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Pierwotnego, odrzeźwiającego...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<didaskalia>Wstaje, przechadza się i, przybliżywszy się do stołu, przerzuca książki tam leżące. Potem czyta.</didaskalia>


<kwestia>
<strofa>--- Co ranek, skoro ustępują cienie,/
A słonko wybłyska złote,/
Przypomnij światła stworzenie, /
Oddal tęsknotę...</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>


<akap><slowo_obce>Museo</slowo_obce> jest otwarte, okno zamknięte...</akap>
</kwestia>



<didaskalia>Pokój na górze, tak, jak na początku komedii.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LUCIO</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>dając znak Rogerowi</didaskalia>


<akap>Wchodzą, wchodzą!</akap>
</kwestia>


<didaskalia><osoba>Lucio</osoba> wychodzi, <osoba>Roger</osoba> zamyka się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>To więc --- ów sławny pokój.</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Zaczarowany!</akap>


<didaskalia>Przybliża się do okna, podnosi rękę i zaczyna czytać, potem oddaje doktorowi; Chwila milczenia --- czytają, przeczytali, poglądają na siebie --- cisza.</didaskalia>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...Podpisano --- «Klaudia»!!</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>otwierając gwałtownie i wyskakując z szafy</didaskalia>

<akap>Arcydzieło lekkomyślności!...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Mości panie...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...Co to jest?</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Tak jest, arcydzieło lekkomyślności!... Dajmy na to, że mojej w tym roku...</akap>


<didaskalia>po chwili</didaskalia>


<akap>Czytaliście --- zapomnijcie!</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Pan się omyliłeś...</akap>
</kwestia>





<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Sądziłem, że każda kobieta, którą spotykam gdziekolwiek bądź, jest... autorką tego listu, którego połowa, na rozbitej szybie przyklejona, nie doszła mnie w odpowiedzi na oświadczenia moje, a połowa druga, którą w tej chwili na ziemię pani upuściłaś, doszła mnie...</akap>


<akap>Jeżeli pani, jeżeli pan --- nie rozumiecie podstępu, jakim pomścić się chciałem --- to jest pomścić chciałem serce ludzkie, to ja wam wytłumaczyć nie potrafię... Kiedyś, ktoś --- bo jest taki ktoś, dla którego nic za wielkiego i nic za małego nie ma --- ten ktoś wytłumaczy i objaśni, co na teraz przechodzi siły moje...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Imię pańskie nie jest mi obce.</akap>


<didaskalia>obracając się do pacjentki swojej</didaskalia>


<akap>Przedstawiam pani pana Rogera z Czarnolesia...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Monolog pański nie pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się słyszeć... w ustach kobiet.</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Dziś w nocy...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>podając rękę damie nieznajomej</didaskalia>


<akap>Mężczyźni --- jeśli milczą, to dlatego, że milczą...</akap>


<didaskalia>otwierając okno</didaskalia>


<akap>...Oto jest ów widok! --- Właśnie tęcza wybłysła, której jeden koniec opiera się na ruinach domu Kapuletich, drugi na dom Montekich spływa. Połączenie w otchłani czasów...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Są akordy życia, które jedynie kiedyś zlać się mogą w harmonię...</akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Czego wszakże nigdy opóźniać się nie godzi...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>A skąd pani wiadomo?...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Z tęczy --- ---</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>I są bóle, dlatego niewymowne, że się nigdy wypowiedzieć ich nie miało... szczęścia...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Czasem --- potrzeby...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Muszą zatem być drugie, wprost przeciwne --- to jest, kiedy się jest wzajemnie przenikanym...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>



<kwestia>
<akap>Najlogiczniej...</akap>


<didaskalia>na stronie, zacierając ręce</didaskalia>


<akap>Wracam do rodziny... wracam...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Powiem panu rzecz bardzo oryginalną --- że takie bóle wprost przeciwne tamtym, niezrozumianym...</akap>
</kwestia>





<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>Takie... wzajemnego pojęcia się, pani mówisz...</akap>
</kwestia>




<naglowek_osoba>DAMA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>kończąc</didaskalia>


<akap>...nie są bóle...</akap>
</kwestia>



<naglowek_osoba>ROGER</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>...nie są bole...</akap>
</kwestia>



<didaskalia>chwila milczenia</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia>
<akap>W takich razach doktor niepotrzebny...</akap>
</kwestia>


<didaskalia>Nieznajoma i <osoba>Roger</osoba> podają ręce <osoba>Doktorowi</osoba>.</didaskalia>


<didaskalia>Zasłona spada.</didaskalia>



</dramat_wspolczesny>
</utwor>