<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/norwid-za-kulisami/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Norwid, Cyprian Kamil</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Za kulisami</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pini, Tadeusz</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fałek, Anna</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN. Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/za-kulisami</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9883</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Cyprian Kamil Norwid, Dzieła Cyprjana Norwida (drobne utwory poetyckie-poematy-utwory dramatyczne-legendy, nowele, gawędy-przekłady-rozprawy wierszem i prozą), oprac. Tadeusz Pini, "Parnas Polski", Warszawa 1934.
</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Pini zm. 1937</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2008</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-12-20</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/2830441915_6c2eebbbd4_o.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">shower curtain?, jenny downing, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/4134</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/za-kulisami.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0590-3</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/za-kulisami.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1584-1</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/za-kulisami.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2539-0</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/za-kulisami.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3586-3</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/za-kulisami.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4672-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>DDT</category.thema>
    <category.thema>FV</category.thema>
    <category.thema>FS</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>

<dramat_wspolczesny>

<uwaga>nie jestem pewna, czy nagłówki zostały dobrze otagowane. PC</uwaga>
<autor_utworu>Cypran Kamil Norwid</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Za kulisami</nazwa_utworu>
<nota_red>
<akap>mię -> mnie, twojem -> twoim
gwiaździe -> gwieździe
historja -> historia
oprzej -> oprzyj</akap>
</nota_red>


<podtytul>Fantazja</podtytul>





<naglowek_akt>PROLOG</naglowek_akt>







<naglowek_scena>I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Podróżnik</osoba> i <osoba>Quidam<pe><slowo_obce>quidam</slowo_obce> (łac.) --- ktoś.</pe></osoba>, w kapeluszach, z laskami w ręku --- Malcher na środku izby domyka tłomoki</didaskalia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>,,Chodź!" --- powiadasz?... A gdzie?... Ażeby ominąć pakowanie tłomoków, dość jest raczej, przechadzając się i tu, na miejscu, wykreślić sobie stosowną elipsoidę<pe><slowo_obce>elipsoida</slowo_obce> --- bryła powstała przez obrót połowy elipsy wokół krótszej osi.</pe>. Gdzież bowiem iść, od
konieczności gdzież zboczyć?... Zły humor Malchera ogranicza się, i promień jego
nie jest od posadzki tej promienia ani dłuższym, ani rozleglejszym.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Powiadam ci: ,,Chodź!..." --- i idźmy! I idziemy...</akap></kwestia>



<didaskalia>wychodzą</didaskalia>



<naglowek_scena>II</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>I oto widzisz, że są miejsca przeznaczone ku temu, aby właśnie że nie były żadnym celem: z tak wielkiego natłoku ludzi, w którym rozpieramy się łokciami, nikt tu nie przyszedł!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Czyliż ci wszyscy także dziś o północy wyjeżdżają i zbłądzili w to miejsce, aby pozostawić ich służebnym wolność przeklinania niedopinających się tłomoków, wolność miotania się, wolność, luźność?... Jestże to jeden więcej wynalazek, właściwy stolicom, iż uchronić się można od wnętrza własnego pomieszkania!...</akap>

<akap>Inaczej, zaiste, opuszczałem progi wiejskie w dziedzicznych Omegach moich: burza była naonczas, tak pomiatająca liśćmi, jak tu widzę okręcający się tłum przychodniów.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Dopiero-ż Malcher twój złorzeczyć musiał!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>



<kwestia><akap><begin id="b1414766208526-474948959"/><motyw id="m1414766208526-474948959">Sługa</motyw>Ty, co kolumny i posągi umiejętnym oglądałeś okiem, powiedz: czy w bezposągowym kraju jakim przeniosłeś kiedykolwiek spojrzenie toż samo na żywe postacie ludzi?... Czy uważałeś, jak dalece starożytnym narodem jest ojczyzna nasza? Weź na przykład nowożytny typ służącego Anglika lub Francuza, weź i Niemca, weź tych doskonałych służących, których całe osobistości żywe zdają się być odlewane w umyślnej i wytwornie odmierzonej formie... Czy widziałeś to w Polsce? Polacy, można by powiedzieć, iż się nie rodzą na służących: to są zawsze giermki, i towarzysze, i luzaki, i podrzędnego stopnia bracia rycerze, którzy, jeszcze przez feodalne<pe><slowo_obce>feodalne</slowo_obce> --- dziś popr.: feudalne.</pe> niższe praktyki kawalerskie nie przeszedłszy, podają ci laskę i kapelusz, jak podawało się ongi strzemię i miecz. Dlatego to w chwilach wielkich wielcy są, w potocznych służbach codziennych zaniedbani, często-gęsto poufni gawędziarze, nie pogardzający łzą rozrzewnienia i kieliszkiem.<end id="e1414766208526-474948959"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tym właściwiej należało nam zboczyć tu na chwilę, gdzie, i owszem, wszystko współczesne jest... wszystko i nic.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Jakto współczesne, co współczesne?... --- Te różnofarbne marmury afrykańskie drobnych lombardzkich kolumn? Marmury, których się już ani kopie więcej?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>To ogipsowana cegła i pomalowana z wierzchu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Te czworogranne<pe><slowo_obce>czworogranny</slowo_obce> (daw.) --- czworokątny.</pe> nagłowia kolumn, ryte bogobojnym dłutem majstrów z dwunastego stulecia?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To odlewane hurtem z cynku, a potem okryte złoceniami za pośrednictwem galwanizmu<pe><slowo_obce>galwanizm</slowo_obce> --- tu: galwanoplastyka, metoda pokrywania powierzchni cienką warstwą metalu dzięki oddziaływaniu prądem.</pe>. Gmach taki, jak go widzisz, stawia się dziś w przeciągu ośmiu miesięcy.</akap>



<akap>I nazywa się to kawiarnią śpiewającą. Ale owóż zasłonę podejmują. Szmer magiczny obejma<pe><slowo_obce>obejma</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lp. cz.ter.: obejmuje.</pe> zgromadzonych, iż za chwilę nasłynniejsza ze śpiewaczek ma się ukazać. Oto i ona... Grzmot oklasków... Czy słyszysz, co ci mówię?</akap></kwestia>


<separator_linia/>



<kwestia><akap>To nie ona!... Zmieniono, widzę, program... Publiczność się kłębi oburzeniem,
jak lewiatan<pe><slowo_obce>lewiatan</slowo_obce> (bibl.) --- potwór morski.</pe>, gdy zmylił się w podrzucie za zdobyczą. Nie opieraj się zbyt ufnie o tę balustradę marmurową --- to powleczone blachą drewno.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Coś zanosi się, widzę, na wysadzenie sceny ramionami. Śpiewaczka jeśli nie wyjdzie?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Bądź spokojny! Czy uważasz głowę i pół ramienia, wychylające się zza kulis po stronie prawej?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Widzę kogoś, spozierającego bacznie na zegarek, jako kiedy wprawny fotograf odmierza czas działalności słońca.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1414766663827-844394209"/><motyw id="m1414766663827-844394209">Sztuka</motyw>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>To jest przedsiębiorca aplauzu<pe><slowo_obce>aplauz</slowo_obce> --- tu: klaka, tj. wynajęci oklaskiwacze.</pe> i poręczyciel wartości śpiewaczki, skoro oburzenie publiczności dojdzie do obmyślonego naprzód kresu... Ale już, już dochodzi!... Słyszę coś podobnego do trzasku łamiącej się poręczy pod naciskiem --- teraz, teraz! Otóż i ona! Poręczyciel schował swój zegarek. Możemy
już bezpiecznie opuścić zgromadzenie i ochłodzić czoła na powietrzu...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Jak to? A śpiew?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Cokolwiekbądź i jakkolwiekbądź teraz zaśpiewa, przyjęte będzie wytrzymywanym pierw umyślnie oklaskiem. Wybuch zaś ten nie tylko że ocenić, ale i usłyszeć pieśni nie dozwoli --- to nazywa się: sztuka w swym rodzaju zupełnie nowa...<end id="e1414766663827-844394209"/></akap>


<akap>Umknij nieco ramienia. Lękam się, ażeby mi nie połamali albumu, w którym
życzę sobie mieć coś pióra twojego przed rozstaniem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PODRÓŻNIK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Pokazałeś mi architekturę, publiczność, smak, styl i sławę. Wychodźmy! Teraz czas jest, ażebym w albumie twoim zapisał się.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>W PAMIĘTNIKU</naglowek_scena>




<naglowek_scena>I</naglowek_scena>



<strofa>Nie tylko, pierw się najadłszy mandragor<pe><slowo_obce>mandragora</slowo_obce> --- roślina o korzeniu, który ma właściwości narkotyczne.</pe>,/
Błądziły w limbach<pe><slowo_obce>limbus</slowo_obce> (teol.) --- otchłań, miejsce przebywania osób nieochrzczonych, które nie popełniły grzechu.</pe> szalone kobiety,/
Nie tylko Dante<pe><slowo_obce>Dante Alighieri</slowo_obce> (1265--1321) --- poeta wł., polityk, uznawany za ojca języka wł. Najsłynniejszym jego dziełem jest <tytul_dziela>Boska Komedia</tytul_dziela>, zawierająca obrazy Raju, Czyśćca i Piekła, przy czym w kręgach piekielnych poeta umieścił swoich przeciwników politycznych. Kiedy frakcja białych w partii gwelfów, z którą Dante był związany, przegrała walkę polityczną z partią czarnych, musiał on opuścić rodzinną Florencję i resztę życia spędził na wygnaniu; zmarł w Rawennie.</pe> i trzeźwy Pythagor<pe><slowo_obce>Pythagor</slowo_obce> --- Pitagoras (ok. 572--ok. 497 p.n.e.) filozof, matematyk i mistyk grecki.</pe>, ---/
Byłem i ja tam... pamiętam, niestety!</strofa>

<uwaga>Ciąg dalszy zob. na str. 128 i n. Nr. 183. --- chodzi o wersy przeklejone niżej [od skanu 36, przeklejone z http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9883] - MN</uwaga>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Że byłem, tomów dwunastu na dowód/
Pisać... sił nie mam. bo myśl mnie udławia./
Jestem zmęczony! Wolę jechać ,,do wód<pe><slowo_obce>do wód</slowo_obce> --- do uzdrowiska.</pe>" ---/
Nie na wyjezdnym się o piekle mawia!</strofa>




<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Wolę gdzieś jechać, w pilnym internie./
Patrząc przed siebie z obłędu wyrazem,/
Werki potrącać, jako grzyby w lesie,/
Ludzi, epoki, mieszać wszystko razem ---</strofa>




<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Być tam i owdzie, wonczas, dziś i potem./
Jako się wyżej albo niżej rzekło,/
A nie równiejszym wracać kołowrotem,/
A nie odpomnić, te zwiedziłem piekło!</strofa>




<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Lecz pytasz: ,,Owdzie, co tak wielce trudzi,/
I które z bliskich spotkałem postaci?"/
Tam braci nie ma, ni bliźnich, ni ludzi,/
Tam tylko studia nad sercami braci!</strofa>




<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Tam uczuć nie ma, tylko ich sprężyny,/
Zdające z siebie wzajemny rachunek,/
Do nieużytej podobne machiny./
Puszczonej w obieg przez pęd lub trafunek<pe><slowo_obce>trafunek</slowo_obce> (daw.) --- przypadek.</pe>.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Tam celów nie ma, lecz same rutyny/
Pozardzewiałe --- i nie ma tam wieków,/
Dni, nocy, epok --- tam tylko godziny/
Biją, jak tępych utwierdzanie ćwieków.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Nie określone pierwej cyfrą stałą./
Lecz fatalności pchnięte raz ostrogą./
Nie znaczę wcale, co, kiedy się działo ---/
W godzinę wybić liczby jej nie mogą!</strofa>




<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Rzekłbyś, w tytańskim z wiecznością zapasie./
Mniejsza czy biją minuty, czy lata,/
Iż każda wątpi o sobie i czasie,/
Każda dogania się, lecz nie ulata...</strofa>




<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Jakby wcielonej ciągle puls ironii/
Słysząc, wiesz naprzód i wiesz ostatecznie,/
Że z godzin żadna siebie nic dogoni,/
Że nie wydzwoni siebie, dzwoniąc wiecznie.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>


<strofa>A ten systemat sprężyn bez ich celu,/
Jakby tragedia bez słów i aktorów./
Jak wielu nudów i rozpaczy wielu/
Muzyka, gwałtem szukająca chórów:</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Raz wraz porywa spazmem za wnętrzności,/
Jak niezwykłego<pe><slowo_obce>niezwykły</slowo_obce> (daw.) --- nieprzyzwyczajony.</pe> do morza człowieka;/
Tylko nie spazmem nudy, lecz wściekłości,/
Który, sam nie wiesz, skąd i po co wścieka.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Wtedy to próba jest, wtedy jest waga,/
ile nad sobą wziąłeś panowania;/
Wartość się twoja ci odsłania naga ---/
I oto widzisz, ktoś ty, bez pytania.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>


<strofa>I ileś zwał się tym lub owym w czasie,/
Lub byłeś zwany imieniem twych dziadów./
Widzisz --- i ile nabrałeś sam na się/
Z tradycji, tonu, stylu, lub przykładów.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,/
Wokoło lecą szmaty zapalone;/
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny./
Czy to, co twoje, ma być zatracone.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Czy popiół tylko zostanie i zamęt,/
Co idzie w przepaść z burzą? Czy zostanie/
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,/
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Lecz prawić o tym i prawić na dowód,/
że byłem owdzie --- myśl sama udławia!/
Jestem zmęczony... wolę jechać ,,do wód",/
Nie na wyjezdnym o piekle się mawia.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Wolę wsiąść na koń z jakim drabem, który/
Prócz ze swoimi, nierad bywać z nikim,/
Historii nie zna, ni architektury,/
Milczy, jak pomnik, będąc sam pomnikiem.</strofa>




<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>


<strofa>Na dwukrańcowe wolę ruszyć szlaki/
Krajów i wieków, gdzie przestrzeń granicą./
Granica czasem, i gdzie, znad kulbaki/
Patrząc, firmament cały... okolicą!</strofa>

















<motto>
<strofa>
,,Czy znasz weneckie zapusty?"
</strofa>


</motto><motto_podpis>Malczewski</motto_podpis>





<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>OMEGITT</osoba>, na Omegach pan</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>LIA</osoba>, narzeczona jego</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>EMMA</osoba>, powiernica</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>SOFISTOFF</osoba>, referendarz<pe><slowo_obce>referendarz</slowo_obce> --- urzędnik sądowy.</pe> stanu</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>MALCHER</osoba>, służący Omegitta</lista_osoba>
<lista_osoba>Komisarze policji --- służbowi --- agenci --- konspiratorowie --- maski --- etc...</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>GLÜCKSCHNELL</osoba>, poręczyciel spółki teatralnej</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>POLAK</osoba>, urzędnik zagraniczny</lista_osoba>
<lista_osoba>Maska <osoba>DIOGENES</osoba> --- Maska <osoba>FEUILLETON</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>POETA GMINNY</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>KRYTYK</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>MANDOLIN</osoba> --- <osoba>CHÓR FIOŁKÓW</osoba> --- <osoba>ORKIESTRA</osoba> --- <osoba>FLET</osoba> --- <osoba>SKRZYPCE</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>PAŹ</osoba> --- <osoba>ARLEKIN<pe><slowo_obce>arlekin</slowo_obce> (wł.) --- postać sprytnego i zakochanego sługi z <slowo_obce>commedia dell'arte</slowo_obce> z końca XVII wieku.</pe></osoba> --- <osoba>PIEROT<pe><slowo_obce>pierrot</slowo_obce> --- postać z <slowo_obce>komedii dell'arte</slowo_obce>: smutny kochanek ze łzami wymalowanymi na pobielonej twarzy.</pe></osoba> --- Maska SUŁTAN.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>DIANA</osoba> --- <osoba>NOC</osoba>.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>SEKRETARZ AMBASADY</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>QUIDAM</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>FIFFERAQUE</osoba>, sławny autor spółczesny</lista_osoba>
</lista_osob>



<naglowek_scena>I</naglowek_scena>




<didaskalia>Scena przedstawuje międzysionek teatru i maskaradowej sali; w środku kilka kolumn, pod którymi stoją służący, z głębi słychać orkiestrę. Gdzie sala się z międzysionkiem łączy, widać kilka siedzeń, wykwintnie krytych, i z pomiędzy kolumn przezierający róg bufetu.</didaskalia>




<naglowek_osoba>KOMISARZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Trzeba mieć na uwadze służącego, który właśnie z bywalcem weszedł w rozmowę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SŁUŻBOWY</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Służący po lewej stronie bywalca jest agentem 15-go stopnia 27-go okręgu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOMISARZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Po lewej stronie od nas patrząc, ale po stronie lewej zowąd... tego, mówię, któremu się wlecze po ziemi szal pąsowy, iż nie umie go trzymać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻBOWY</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Biorę i z tego notę pierwszą... Przyzwoity służący nie zaniedbywałby do tyla<pe><slowo_obce>do tyla </slowo_obce> (daw.) --- w takim stopniu.</pe> rzeczy mu powierzonej.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>



<naglowek_osoba>MALCHER</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Wszędzie, jak to mówią, dobrze z dobrymi ludźmi, ależ w domu najlepiej!... Vivat!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY Z LEWEJ STRONY</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>--- kto ma dom...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>Z PRAWEJ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>--- a kto domu swojego nie ma, ten ma wszystkie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MALCHER</naglowek_osoba>



<kwestia><akap><begin id="b1415811449073-71662038"/><motyw id="m1415811449073-71662038">Podróż, Tęsknota</motyw>Mieliśmy-ci ich sporo po całych, z przeproszeniem, Niemcach, we Francji i u Włochów, w Algerii, za jednym morzem, i za drugim, które jest większe --- i tam, gdzie namioty jeno, a domostw nie ma ani miast, tylko ludzie tędy owędy po nieuprawianym piasku, jak Cyganie się włóczą! --- Podobno, że caluchny świat objechaliśmy w kólko, ale kto to mógł widzieć, jadąc a jadąc? Jedziesz prosto, to jedziesz --- a potem i w głowie się przewraca od szwargotań tylu języków ludzkich. Aż na razie<pe><slowo_obce>na razie</slowo_obce> (daw.) --- nagle.</pe>, jakże cię nie porwie tęskność do swoich, jakże ci się w oczach nie zamąci!...<end id="e1415811449073-71662038"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>



<didaskalia>z szalem</didaskalia>


<kwestia><akap>Mówią, że też służącym zawsze skorzej<pe><slowo_obce>skorzej</slowo_obce> (daw.) --- prędzej.</pe> tęskno do ojczyzny...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>



<didaskalia>agent 15-go stopnia</didaskalia>



<kwestia><akap>Panowie znajdą wszędzie swoich: ten owych, co się bawią; ten znowu tych, co pieniądze robią; inny ludzi, co książki piszą; taki nareszcie i tych, co o polityce tylko zawsze i zawsze rozmawiają... Czas, ot, leci!</akap></kwestia>



<didaskalia>dwa domina<pe><slowo_obce>domino</slowo_obce> (włos.) --- płaszcz maskaradowy z kapturem; tu: osoba ubrana w taki płaszcz.</pe> przechodzą ku bufetowi</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZE DOMINO</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Czy uważałeś przy tym człowieku szpiega z 27-go okręgu?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGIE DOMINO</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nie dbaj o to!... Ten z drugiej strony --- ten, któremu się wlecze szal czerwony, to przysięgły nasz agent konspiracji.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Zaczynam się już tylko z tego cieszyć, że przecież miano dość rozsądku, aby osobnego z tej sztuki nie robić widowiska!... ślicznie byłaby wyszła spółka! Podpiera mnie to jedno, że przy dość obiecującej maskaradzie może jako tako dramat dotrzyma, a potem się to zatrze, jak ruszą do raźnych komedyjek, przeplatanych gdzieniegdzie baletem i kupletem<pe><slowo_obce>kuplet</slowo_obce> --- zwrotka piosenki satyrycznej.</pe>.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>POLAK</naglowek_osoba>


<didaskalia>urzędnik zagraniczny</didaskalia>



<kwestia><akap>Niestety! Polacy nie mają inteligencji do rzeczywistych praktycznych afer<pe><slowo_obce>afera</slowo_obce> --- tu z fr.: sprawa.</pe>.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>



<kwestia><akap><begin id="b1415811644049-3358373433"/><motyw id="m1415811644049-3358373433">Alkohol</motyw>Szukam tu którego autora... Kupię mu ponczu i niech gada, słusznie bowiem mówi filozof starożytny, że prawda jest na dnie kieliszka.<end id="e1415811644049-3358373433"/></akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZE DOMINO</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Anonim się końcem końców zawsze wydaje, częstokroć przed zamknięciem widowiska. Co zaś do przedmiotu i tła sztuki, myślę, że można było daleko więcej z nich wyciągnąć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGIE DOMINO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Życzyłbym sobie pełniej, pełniej tendencyjnego elementu. Można było naprzykład lekkie zboczenie zrobić od potyczki wtórej i wyłożyć w kilku monologach choćby główne prawidła<pe><slowo_obce>prawidła</slowo_obce> (daw.) --- zasady.</pe> partyzantki, choćby pojęcia pierwsze doraźnej kastrametacji<pe><slowo_obce>kastrametacja</slowo_obce> (łac.) --- odmierzanie miejsca na obóz.</pe>... Okoliczności, tak fortunnych dla autora, pomijać na sucho nie godzi się.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZE DOMINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Służący, szpieg 27-go okręgu, niesie lody.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGIE DOMINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Weźmy lodów z rąk szpiega! To mu więcej nada pewności siebie, a nic przecie nie zdradza człowieka doskonalej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZE DOMINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mógłby nas kto zobaczyć z partii, która sobie poprzysięgła nie kupować nigdy niczego od podejrzanych ludzi.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Lia</osoba>, w fantastycznym stroju Heloizy<pe><slowo_obce>Heloiza</slowo_obce> (ok. 1098--1164) --- zakonnica i erudytka, potajemnie poślubiona teologowi Abélardowi (1071--1142).</pe>. <osoba>Emma</osoba>, w dominie.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>Na bok nieco się uchrońmy; chcę odpocząć. Gdyby się te arkady rozstąpiły od góry i powietrze całego nieba tu wzionęło, nie byłoby mi nazbyt dla westchnienia.</akap>
<akap>Czego chcą ode mnie, czego się na mnie sprzysięgli?... --- Jedno mnie zaledwo nie omyla,</akap></kwestia>
 
<didaskalia>z goryczy uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jedno!... Oto, że, gdybyś przejrzała na wskroś całą chmurę tych masek i gdyby ci się tak stały czytelnymi wszelkie wiązadła intryg, jak ozierać się dają włókna indyjskiej gazy, przeciwko słońcu pełnemu rozwiniętej, zobaczyłabyś... mnie tylko jedną i jedną, zobaczyłabyś nas tylko i nic wokoło!...</akap>
<akap>Dlaczegóż ten tłum? Dlaczegóż wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> inaczej jest, niźli jest?...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miła moja, z całej przecież intrygi twojej dwie tylko rzeczy mi wiadome: niespokojność, która lekkiej gorączki łuną opromienia ci czoło, i ciążące mi w kieszeni pudełeczko, z którym czemu się noszę? <slowo_obce>That is the question<pe><slowo_obce>that is the question</slowo_obce> (ang.) --- oto jest pytanie (fragment szekspirowskiego monologu Hamleta).</pe></slowo_obce>.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>pochylając się ku zwierciadlanej ścianie</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Tego by też zaiste tylko zbywało<pe><slowo_obce>zbywać</slowo_obce> (daw.) --- brakować.</pe>, żeby mi się wyczerwieniły na obliczu drukowane litery, zwłaszcza że już podobno zaczynam być chodzącym afiszem nie najszczęśliwszego zapewne z dramatów!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze mnie to wszystko nic nie objaśnia; powiem nawet, że nie przypuściłabym nikogo do współudziału, tak niewiele mu wiedzy zostawując.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Daruj, o, daruj, luba Emmo, ale cóż ja dla ciebie kiedykolwiek mogłabym mieć tajnego?... Czyli należało rozwlekłymi opowiadaniami tu uprzedzać, co było powinno już dotychczas przed oczyma twoimi i nieledwie w rękach twoich się rozwiązać!... Uczucie, podobne zarazem do sprawiedliwego wstydu i do obrażonej miłości własnej, zmusiło mnie przemilczeć, nie utaić, iż tak zwane moje z hrabią na Omegach zaręczyny, albo raczej, że postanowienie i słowo moje pod tym względem żadnej a żadnej jeszcze pewności nie przybrały...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy podobna<pe><slowo_obce>Czy podobna</slowo_obce> (daw.) --- czy to możliwe?</pe>?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pudełeczko, które ci słusznie cięży<pe><slowo_obce>cięży</slowo_obce> --- dziś popr.: ciąży.</pe>, zawiera w sobie dwa pierścienie, nie zamienione dotychczas przez nikogo...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowiek tak przyzwoity!.. A potem --- w wieku waszym! Nie jesteście oboje dziećmi, jesteście ludzie... Tak przyzwoity człowiek miałżeby dopuścić się płochości<pe><slowo_obce>płochość</slowo_obce> (daw.) --- niestałość.</pe> i bez istotnego powodu zdanie swoje odmieniać w chwili właśnie stanowczej, a tyle oczekiwanej z upragnieniem?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Droga moja. Upadł mi do stóp moich, prosząc o odwłokę<pe><slowo_obce>odwłoka</slowo_obce> --- dziś: zwłoka.</pe> do dziś tylko, do jutrzejszego świtu, do chwili, gdy ostatnia zniknie gwiazda nocy obecnej...</akap>
<akap>Powtarzam ci prawie słowa jego...</akap>
<akap>Czyż należna kobiecie godność nie nakazywała mi umieć przyjąć tak mało spodziewanej prośby? Owszem, nie spojrzałam mu w oczy i pierścieni nie raczyłam dotknąć; skinęłam ręką... Potem --- potem, gdy już go ujrzałam bliskim progu, przyszło mi nagle na myśl, że naznaczona pora jest maskaradowym dniem dzisiejszym... Dorzuciłam w tym względzie kilka słów za odchodzącym... Ani się na chwilę nie zachwiał. Wcale...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jest w tym coś szczególnego...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><begin id="b1415814611133-1285790970"/><motyw id="m1415814611133-1285790970">Los</motyw>Powiadają, że w zawiązywaniu stanowczych węzłów opatrzność nastręczać zwykła zdarzenia dziwne i oświecające jakoby błyskawicami od stóp do głów całe postacie charakterów.<end id="e1415814611133-1285790970"/> Ależ, przyznaj mi, proszę, czy nie miałam pierwej na względzie tego wszystkiego, co rozsądek i co nakazuje przyzwoitość? Wiek, urodzenie, stanowisko, znajomość świata i majątek prawie stosowny; odpowiadający humor i wzrost... Zaiste, że wyboru mojego nie zrobiłam, jak pierwsza lepsza panieneczka, ani zaniedbałam czegokolwiek, mogącego poręczyć domowe szczęście.</akap>
<akap>Dlatego mi tym więcej uprzykrzać może postępowanie zarazem tajemnicze i do uniezasadnionego wahania się podobne...</akap>
<akap>Kogo witasz?...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Referendarz Sofistoff... Chciał się zbliżyć, ale go domino jakieś zatrzymało. --- ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy jesteś pewna, że mnie nie poznał?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Byłaś właśnie do ściany obróconą, jakkolwiek do zwierciadlanej ściany!... Przeszedł... przeszedł... Mówmy!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Domyślasz się więc, iż, czego nie należało przed wszystkim zaniechać, to właśnie że znajdowania się tu, i to jeszcze prawie z wyrazem tej swobody, którą można by z dala o obojętność podejrzewać. ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nagle</didaskalia>


<kwestia><akap>Przewybornie. Nie wiem, dlaczego nawet unikać swoich dawnych wielbicieli... Byłabym oto zaraz i Sofistoffa zatrzymała, którego na długość wachlarza miałyśmy obok.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie przerywaj mi w chwili, w której najdrażliwszą rzecz mam ci powiedzieć...</akap>
<akap>Kogo witasz?</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Baron Glückschnell przeszedł z wielce sławnym francuskim autorem Annibalem de Fiffraque. Czy uważasz, jak Fiffraque nosi szkiełko?? </akap>
<akap>Otóż, wracając do najdrażliwszej rzeczy...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przerywasz mi co chwila!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słucham.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skoro przeto uznałam za konieczne nie uchylać się wcale od zabawy, jakkolwiek bardzo dla mnie ironicznej, nie przybyłam umyślnie ku końcowi widowiska i maskarady, owszem, zaraz na poczęciu się drugiego aktu tej dziwnej dramy... Nagle spostrzegam, że coś się szczególniejszego zagaiło, i krąży, i obiega w gronie naszej poufnej publiczności. ---</akap>
<akap>Żartowniś jakiś --- tylko słuchaj! --- niepoczesny<pe><slowo_obce>niepoczesny</slowo_obce> --- wyrywający się nie w porę.</pe> żartowniś jakiś rzucił pogłoskę, jakoby bezimiennym autorem był właśnie że nie kto inny, tylko Omegitt! Krew mi do głowy uderzyła. Podobno, że w dwóch miejscach świstano sztukę --- nie wiem! Lecz, jak kiedy w noc ciemną wielka ogarnie kogo błyskawica, wyjaśniając na chwilę najdrobniejsze atomy piasku wokoło stopy jego, tak stanęły mi nagle w oczach tajemnicze odwłoki i historia pierścieni, którymi kieszeń twoją uciążyłam, nie umiejąc się daru tego dotknąć ręką swobodną. Od pierwszej chwili zaraz uwierzyłam była pogłosce, potem nie uwierzyłam i sobie samej, lecz poczęłam zatracać pojęcia różnic pomiędzy uczuciem miłości dla kobiety a próżnością, pomiędzy poważaniem a ironią... I oto nic już więcej nie wiem oprócz, że, jak wszyscy zdają się twierdzić, dramat, ten, który jest na scenie, musi być o bardzo i bardzo wiele niższym od niewczesnej komedii, w jaką, kto wie, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> mnie nie wplątano!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lio miła, prosty rozsądek nakazuje tłumaczyć sobie to wszystko całkiem odwrotnie, czyli, że, jeżeli mu w głowie zaświtało próbować szansy autorskiej, tedy właśnie, że byłby nie odwlekał ustalenia zamiarów, które, jakkolwiek niezależne, często pełzną na niczym dla ludzi okrytych głośną śmiesznością...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Do wyrzucenia sobie mieć nie będę, jeżeli paniom przerwę, wkrótce bowiem dzwonek nas powoła, ażebyśmy cieszyli się ustępem trzecim widowiska, czy dramy, czy tragedii, o której zdanie pani słyszeć uważałbym sobie za wyjątkowe szczęście...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Emmy</osoba></didaskalia>

 
<kwestia><akap>--- ,,Wyjątkowe szczęście" --- To już zaczyna być przysłowiem
wszystkich mówiących ze mną!...</akap></kwestia>



<didaskalia>do <osoba>Barona</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>Właściwiej byłoby mnie zapewne, ażebym uciekła się do zdania członka teatralnej spółki i do kogoś, co przed chwilą ze słynnym francuskim autorem niewątpliwie ważną toczył rozmowę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, pani! Jeżeli miałbym słynnego de Fiffraque zdanie powtarzać? Ci panowie naturalnie, że nie mogą być oczarowani utworem, mniej niż wątpliwie przyjętym... Zapewne pani zna sztukę nową genialnego, a wyżej wzmiankowanego autora, ,,Saturnina, czyli diable oko?" Zrobiło to furorę! Ośmnasta<pe><slowo_obce>ośmnasta</slowo_obce> --- dziś popr.: osiemnasta.</pe> edycja wyczerpnięta. Co większa, iż współcześnie tłumaczone jest arcydzieło na wszelki język i świat prawie cały już obiegło... Wyborny chłopiec!</akap>
<akap>--- Wczora pchnięto mu dwa telegramy, dając wiedzieć o dwóch dekoracjach, jednocześnie na tejże samej spotkać się mających piersi: o gwiaździe Izabelli arcykatolickiej i o gwiaździe sułtańskiej Mahometa...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>MASKA ASTROLOG</naglowek_osoba>




<didaskalia>przechodząc mimo<pe><slowo_obce>mimo</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe></didaskalia>



<kwestia><akap>Ku podobnej konjunkcji<pe><slowo_obce>koniunkcja</slowo_obce> (z łac.) --- położenie planet, w którym sprawiają one wrażenie, jakby znajdowały się w jednym punkcie na niebie.</pe> ciał niebieskich zaiste, że trzeba piersi, szerokich jak firmament<pe><slowo_obce>firmament</slowo_obce> --- sklepienie niebieskie.</pe>!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<didaskalia>ciągnąc rzecz swoją</didaskalia>





<kwestia><akap>Szkodzi mu to cokolwiek, że może jest nazbyt liberalnym... Młodość, młodość!... Ale otóż Fiffraque i Sofistoff, i rodak nasz, dygnitarz zagraniczny ---</akap></kwestia>





<didaskalia>słychać dzwonek, orkiestrę, gwar i przeciągłe świstanie</didaskalia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Podaj, referendarzu, rękę naszej Juliecie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy nie zatrzymamy się, aż skończą... świstać?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SOFISTOFF</naglowek_osoba>




<didaskalia>podając jej ramię</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Moglibyśmy całkiem sztuki nie widzieć.</akap></kwestia>



<didaskalia>tłum ogarnia powyższe osoby; <osoba>Emma</osoba> i <osoba>Glükschnell</osoba> zdążają</didaskalia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Względność sądu pańskiego, ile że na zapytanie Lii wyrażonego, nie oświeciła mnie statecznie o wartości utworu i pisarza...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><begin id="b1415820148433-2109617683"/><motyw id="m1415820148433-2109617683">Teatr</motyw>Interes, interes, interes dramy lub tragedii --- oto, co mam do zarzucenia kapitalnie<pe><slowo_obce>kapitalnie</slowo_obce> (daw.) --- głównie, przede wszystkim.</pe>!... Interesujące dzieło, pani, nie tylko daje się uczuwać w samym obrębie sceny albo sali widowisk. Przez czas uczestnictwa mego w spółce po wielekroć zdarzało mi się zauważyć, jak dalece wystarcza nieraz okiem strzelić naokoło bufetów, aby unieść sąd zdrowy i samą naturę rzeczy trafnie odgadnąć. Rzeczywista i silna tragedia daje bodźca trawieniu: więcej jedzą, zwłaszcza pod koniec sztuki, co zarazem dałoby się i higienicznie wytłumaczyć...</akap>
<akap>Szczególniejsza wszelako (co niemniej uważałem), iż podczas baletów długich daleko więcej zwykle piją. Vaudeville<pe><slowo_obce>vaudeville</slowo_obce> (fr.) --- wodewil, tj. lekki utwór sceniczny, przeplatany śpiewami.</pe> dobry i tęgo grany nie przechodzi normalnej linii, zaś utwory, jak szanownego skądinąd hrabi na Omegach...<end id="e1415820148433-2109617683"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przycichnijmy cokolwiek --- ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dla osoby, wielką zbliżonej poufnością, nie ukryłbym wreszcie i tego, że tyloletnie podróże i tak dalekie zatarły w nim to tętno dzielne, swojskie, które z jednej strony daje osobną siłę językowi pisarza, z drugiej nieustannie myśl onegoż w bieżące potrzeby społeczeństwa wtajemnicza, to jest w to, mówię, co się podoba... każdemu. ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dopiero teraz istotnie wszystko zrozumiałam i niesłychanie baronowi jestem obowiązaną.</akap></kwestia>



<naglowek_scena>II</naglowek_scena>






<didaskalia>Inna część maskaradowej sali. Wielkie okna, dające na<pe><slowo_obce>dające na</slowo_obce> --- wychodzące na (kalka wyrażenia francuskiego <slowo_obce>donner sur</slowo_obce>).</pe> krużganek, skąd zasiane gwiazdami niebo widać; w głębi snują się domina i maski w niewielkiej liczbie; czasem mniej wyraźnie, a czasem wybitnie słychać orkiestrę.</didaskalia>




<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I, jako myśliłem, stało się: oni wyobrażają sobie, że pisać dramat było ostateczną myślą moją. Sędzie formalni ze wszechmiar, którzy rozdzielają społeczność na zastępy umysłów pieszych i konnych. Im zdawa się, że jedni na rozgrzywionych jeżdżą piórach, podobni do gońców fantastycznych, drudzy zaś uprawiają prozę życia i są podpierającymi się handlarskim łokciem<pe><slowo_obce>łokieć</slowo_obce> --- daw. miara długości, tu w znaczeniu miarki.</pe> kalekami!...</akap>
<akap>Czyli na to obiegłem okrągłość globu i radowałem się uczuciem człowieka-męża, który zupełnie obejma kibić<pe><slowo_obce>kibić</slowo_obce> --- talia.</pe> ziemi, ażeby ponad ową dwójcę elementarną nic nie dociec? ---</akap>
<akap>Azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> na próżno patrzyłem w gwiazdy, których nie widzieliście nigdy, i rachowałem wieczory wtenczas właśnie, kiedy rozbudzaliście się ze snu?...</akap>
<akap>Azali czas i miejsce i wszelakie historii ciało stradałem był na próżno z oczu moich??</akap>
<akap>Azali owego nie ma istnienia, istnienia, które, wszędy się rozlegając, nie opuszcza pewnego osobnego miejsca i powiada jednostce śmiertelnej ,,Jesteś" i powiada, że jesteś, albowiem ogarnąłeś zarazem wszędy i tu!?...</akap>
<akap>O, wielce nietrzeźwi albo marni! Azali już pomiędzy natłokiem rubasznych miotań zatłumiony jest oddech, wołający do niebios i na wskróś niebios?</akap>
<akap>Męża czy tu już nie ma, ani niewiasty żadnej, tylko jest wypadkowy obyczaj i techniczna równowaga zmysłów?...</akap>
<akap>Jeszcze chwila, a rozpoczną niektóre gwiazdy znikać. Jeszcze niewiele chwil, a bladawe łuny zaranku przenikać poczną grubą ciemność --- któraż jest godzina, i dzień, i rok, i miesiąc, i wiek, i epoka która?... I gdzie?</akap><akap>Malcher, o Malcher, ty chodząca klepsydro moja, dopokąd<pe><slowo_obce>dopokąd</slowo_obce> --- dziś popr.: dopóki.</pe> widzę długie wąsy twoje i wzrok rzewny pod ciężkimi brwiami twoimi, dopokąd pętlice czamary<pe><slowo_obce>czamara</slowo_obce> (daw.) --- długie męskie okrycie wierzchnie, podszyte futrem.</pe> twej oglądam, tyle i opamiętywam się w otchłani!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR FIOŁKÓW</naglowek_osoba>




<didaskalia>masek</didaskalia>


<kwestia><akap>Kwoli<pe><slowo_obce>kwoli</slowo_obce> a. <slowo_obce>gwoli</slowo_obce> komuś/czemuś (daw.) --- ze względu na kogoś/coś.</pe> smętnemu zawiejmy podróżnikowi, my, napółgrobowe, ciche kwiatki! Niech przypomni sobie, gdzie oddychał oddechem braci i sióstr naszych, fiołków!</akap></kwestia>



<didaskalia>do <osoba>Omegitta</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>Podróżniku smętny! Patrz i tchnij... Oto szarych i fioletowych kwiatów wieniec, naokoło ciebie krążąc, naokoło, czarodziejskim zagraża tobie opętaniem...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Maski wonne i smętne, jak godzi się odzywać do was?</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>CHÓR FIOŁKÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pierwszy z nas jest fiołek, a druga jest fiołka, a zaś trzeci z nas jest fiołeczek.</akap>
<akap>I drugi z nas także jest fiołek, ale pierwsza powiada koniecznie, że jest fiołka... Jak sobie chcesz...</akap>
<akap><begin id="b1415820465518-828504607"/><motyw id="m1415820465518-828504607">Żałoba</motyw>Dlatego że, kiedy gdzie indziej rumiane tańczyły dziewczęta przez wiosnę swoich lat, my wtedy włóczyłyśmy za sobą grobowy kir i krepę, która nam opajęczyła wszelki nasz gest. I żadna z nas lub żaden, jak sobie chcesz! I żaden i żadna z nas całoserdecznego nie zna uśmiechu... Ja fiołek jestem, a ona powiada, że jest fiołka, i my jesteśmy dużo fiołków i pytamy się ciebie, czy widziałeś wiele grobowych wiosen.<end id="e1415820465518-828504607"/></akap></kwestia>




<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Widziałem fiołki, wystrzygane z fioletowego atłasu, osadzone na drutach, o smętne maski moje.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY FIOŁEK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A co powiedzieli ci o nas? Szczerze mów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy na cmentarzach germańskich i francuskich, na zwaliskach Rzymu i złomach Grecji, czy na południu lub północy?... Mów!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIOŁKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy zakochałeś się w Paryżu, widząc siostrzyczkę moją, opętaną w ciężkie warkocze?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSTKIE FIOŁKI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cha, cha! Acha!... Intryga!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY FIOŁEK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On w Paryżu nie był, nie był w Paryżu!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co to jest Francja i Paryż? Szczerze mów!</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Francja jest narodem wielkich przeznaczeń, a Paryż jest tylko stolicą europejskiej cywilizacji...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY FIOŁEK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kiedy on taki mądry, niechaj ci powie, co ta cywilizacja jest?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kiedy jesteś taki mądry, to powiedz, co?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cywilizacja europejska jest bękarcia...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSTKIE FIOŁKI</naglowek_osoba>




<didaskalia>zakrywając sobie uszy atlasowemi kapturami</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach!! Grubianie szkaradny! I dlaczego?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dlatego, że wszystkie inteligencje praktyczne są niechrześcijańskie, a wszystkie chrześcijańskie są niepraktyczne...!</akap></kwestia>



<didaskalia>usuwa się</didaskalia>




<naglowek_osoba>POLAK</naglowek_osoba>




<didaskalia>urzędnik zagraniczny</didaskalia>



<kwestia><akap>Szukam marki<pe><slowo_obce>marka</slowo_obce> (daw.) --- znaczek (tu: wydawany w szatni).</pe> paltotu mego, a znajduję częstochowski medalion święty na podłodze.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DOMINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Trzeba go oddać służbowemu policjantowi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>Maska ASTROLOG</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O, Niedźwiedzico Wielka gdzie podziejesz się za wnijściem<pe><slowo_obce>wnijście</slowo_obce> (daw.) --- wejście, tu: wschód.</pe> słońca!</akap></kwestia>



<didaskalia>do <osoba>Omegitta</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>Patrz, jak cedzą się jedne gwiazdy, drugie zaledwo tleją lub podopalane drżą...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<didaskalia>za <osoba>Astrologiem</osoba></didaskalia>

 
<kwestia><akap>Czekaj!...</akap></kwestia>



<didaskalia>oglądając się</didaskalia>




<kwestia><akap>Znikł w fali masek, które odrzuciły się nagle długim gwaru półkręgiem, pozostawując na próżni mnie samego, jako kiedy morze odstępuje od zarytych w piasku resztek okrętu...</akap></kwestia>



<didaskalia>od strony międzysionku słychać orkiestrę i mocny świst, tudzież hałas nagle wchodzącego tłumu</didaskalia>




<didaskalia><osoba>Omegitt</osoba> cofa się we framugę wielkiego
okna</didaskalia>




<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<didaskalia>ocierając czoło</didaskalia>



<kwestia><akap>Przyznam się, że fiasko, jakiego na życiu nie pamiętam!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szkoda, że wyznano publicznie nazwisko...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Utrze się to jeszcze powoli, jak ruszą do sztuczek, z sensem pisanych. Czego mi wszelako największy żal, to rozczarowania urodziwej naszej Heloizy, której szukam.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Umówione jest, że tu ją winnam spotkać, przechadzając się tam i na powrót.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>




<naglowek_osoba>MASKA DIOGENES<pe><slowo_obce>Diogenes z Sinope</slowo_obce> (413--323 p.n.e.) --- filozof gr., przedstawiciel cyników; głosił, że dla osiągnięcia szczęścia należy maksymalnie ograniczyć własne potrzeby i uniezależnić się od dóbr materialnych; według legendy sam prowadził ascetyczne życie, mieszkając w beczce; według innej w biały dzień wyszedł kiedyś na miasto z latarnią, a pytającym, co robi, odpowiadał ,,szukam człowieka".</pe></naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie odpychajcie mnie, niewdzięczne! Czyliż się nie przymilam, ile umiem, ażebyście wskazały mi człowieka, który nie zachwiał się powiedzieć tego, co wam fiołkom wybrzmiało grubiaństwem?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KILKA FIOŁKÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy to uszy nasze są tak bezsilne? Tyle razy dźwigamy przecież zausznice z ogromnych pereł rosy, i rosy niesłychanie czystej, a wszystko, cokolwiek jest czystego, dwakroć ciężv!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DIOGENES</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O, jakże być musi lekką krynolina<pe><slowo_obce>krynolina</slowo_obce> (fr.) --- szeroka suknia na stelażu.</pe> szyta z bibuły dziennikarskiej, którą zamiatając niepomału, zbliża się owa maseczka...</akap></kwestia>



<didaskalia>do <osoba>Maski</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>,,Sit tibi crinolina levis!<pe><slowo_obce>Sit tibi crinolina levis!</slowo_obce> --- por. łac. <slowo_obce>Sit tibi terra levis</slowo_obce> (niech ci ziemia lekką będzie).</pe>".</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MASKA FEUILLETON<pe><slowo_obce>feullieton</slowo_obce> (fr.) --- felieton.</pe></naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>A jednakże każda nowinka mnie uciąża, każda nowinka!... Począwszy od dramatu nowego ,,Tyrtej" (wyświstanego właśnie obok), aż do widoku Diogenesa z fiołkami w czułej harmonii!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<didaskalia>pół do maski, a pół do siebie</didaskalia>


<kwestia><akap>Nowego nic pod słońcem nie ma, nie ma nic!... Wszelako skąd pochodzi, że nowego nic nie ma?!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FEUILLETON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto, zaiste nowość!... oto nowość!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1415831269360-3636306764"/><motyw id="m1415831269360-3636306764">Mądrość, Światło</motyw>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic nowego nie ma z przyczyny tej, iż wszystko, cokolwiek wiemy do dziś, uznawane było albo poczuciem, albo analogią, albo wyrozumieniem, albo siłami doświadczenia, albo i samym nawet dziwnym przeczucia zmysłem. I nie było nigdy tak zwierciadlanie płaskiego oka, które by, na jesienną patrząc jabłoń, mającą rzadki lub jedyny owoc na szczycie swoim, widziało jedynie i wyłącznie tylko owo jabłko i jeszcze owego to jabłka tylko tę stronę, która najwygodniej bywa przeciw oku postawioną. Owszem, patrząc na przedmiot, nie widzimy bynajmniej powierzchni jednej, ale przez tajemnicze a mistrzowskie poczucie ogółu widzimy prawie że współcześnie wszystkie inne przedmiotu bryłowatości i przecięcia. Im zaś przedmiot widzenia zupełniej jest rozumny w swej całości, tym zupełniej i prędzej obejmujemy go jednym oka rzutem ze wszechmiar. Podobnie jest, i zwłaszcza, z Prawdą!</akap><akap>Ona, przede wszystkim będąc całą, od najpierwszej chwili, w której dała się postrzec, udzieliła się ludziom niejako w zupełności. I, jeśli nie oczywistemu rozumieniu ich twarz w twarz, to, że tak powiem, pośledniejszym a mnogim tegoż ich rozumienia władzom i środkom.</akap>
<akap>Dlatego to nowymi odkryciami nazywamy co chwila rzeczy wcale nieobce i które jakoby nam były poniekąd gdzieś zażyłe albo zbliżone, i które człowieka umysł niewątpliwie że pierw jakoś kiedyś dopuszczał... Z tej to wielkiej przyczyny nowego nic pod słońcem nie ma...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DIOGENES</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Myśliłem, że to człowiek, a to latarnia!<end id="e1415831269360-3636306764"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FEUILLETON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Myśliłem, że to nowinka, a to prawda!</akap></kwestia>



<didaskalia>do <osoba>Fiffraque'a</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>Gdybym twe wiedział zdanie, o francuski autorze słynny, zrobiłbym z tego jeszcze dzisiaj po wieczerzy i po winie spory artykuł...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1415831296592-859200517"/><motyw id="m1415831296592-859200517">Język</motyw>FIFFRAQUE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jednego nawet słowa pojąć nie mogłem!... My, gdy obcych języków nie raczymy się uczyć, to wyśmiewamy tylko barbarzyńskie onych wybrzmienia --- i to nam starczy.<end id="e1415831296592-859200517"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSTKIE FIOŁKI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cha --- cha cha --- acha!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIFFRAQUE</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Fiołków</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Ale my za to sobie samym i o sobie samych (jak słyszycie) mówić umiemy tak ścisłe prawdy --- a to jest moc, nad lingwistyczne ćwiczenia wyższa i szybsza!</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzi</didaskalia>




<naglowek_osoba>FIOŁKI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On zaś mówi o jabłku i o drzewie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<didaskalia>z melancholią</didaskalia>



<kwestia><akap>Dziecię, widząc upadek jabłka, wyciąga ku owocowi swe rączęta, jakoby pierś matki pragnęło objąć, ale Newtonowi<pe><slowo_obce>Newton, Izaak</slowo_obce> (1643--1727) --- uczony angielski, odkrywca prawa powszechnego ciążenia, twórca mechaniki klasycznej.</pe> tenże traf co innego zwiastuje i gdzie indziej jego myśl odnosi. Chemik podejma<pe><slowo_obce>podejma</slowo_obce> --- dziś popr.: podejmuje (w znaczeniu: podnosi).</pe> jabłko i na obitej o ziemię stronie jego wyczytuje zarodek przetwarzania materii, co filozof aż do ognistych otchłani słońca wraz odsyła, gdy ogrodnik mimo<pe><slowo_obce>mimo</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> przechodzący widział zapewne owoc spadły i skłonione ku niemu ręce ludzi.</akap></kwestia>
 


<naglowek_osoba>DIOGENES</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A wyświstany ,,Tyrtej", gdyby po tysiącach lat znalazł się tu, cóż oglądałby lub zagaił na maskaradzie żywota?</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mówiłby zapewne prawdę, wierząc w moc jej, czego, zaiste, że nie postrzegam, aby ktokolwiek czynił.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DOMINO-SZPIEG</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaś moc prawdy skąd idzie?</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pochodzi z jej całości, a przeto stąd, że prawda jest ideą, powodującą nieustannie równe sobie świadectwo...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DOMINO-SZPIEG</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miałożby i to być świadectwem, że ja nic nie rozumiem?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DOMINO-KONSPIRATOR</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Byłoby zaiste że świadectwem wielkim, gdybym ja pierwej coś odgadnął...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR FIOŁKÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na cmentarzach --- na cmentarzach --- na cmentarzach! O świcie --- o południu --- i o wieczorze i o nocy i o przedświcie!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>POETA GMINNY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hej-hop, dalej hej-hop! Amarantowe czapki w górę --- w górę dzwoniących kółek sznury i zadzierzgnięte poły za pas! Hej-hop --- hej-hop!...</akap></kwestia>


<kwestia><akap>Pawie piórka z niebieskimi w środku sercami, wysadzone na wierzch czoła u krasnych czapek --- hej-hop, hej-hop!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POLAK</naglowek_osoba>




<didaskalia>urzędnik zagraniczny</didaskalia>


<kwestia><akap>Równego nic nie znam baletowi narodowemu w Polsce i odpatrzeć się go nie mogę, ilekroć na przyjęcie panujących lub dyplomacji bywa tańczony.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DIOGENES</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A wyświstany ,,Tyrtej", gdyby po lat tysiącach znalazł się tu, na tej żywota maskaradzie, cóż przeniósłby<pe><slowo_obce>przenosić</slowo_obce> (daw.) --- woleć.</pe> nad wszystko?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Odpowiedzi żądaj od krytyka, który musi być ową postacią, przyobleczoną w szatę, z drukowanych papierów uklejoną. Oto, biegnąc, wyprzedza się szelestem... Wiele masek na prawo i na lewo i naprzód pędzi przed nim, jakby się uchraniały od pogoni i razów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR BIEGNĄCYCH</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie pytajcie, <slowo_obce>mehercule<pe><slowo_obce>mehercule</slowo_obce> (łac.) --- na Herkulesa!</pe></slowo_obce>, nie pytajcie, na mocy czego tak a tak sądzi ów krytyk?... Pozostawicie mu albowiem dwie straszne bronie w ręku: nie dać czasu, ażebyś zapytanie owo wypowiedział... albo tak dalece zgwałcić ciebie polemicznymi wyskoki<pe><slowo_obce>wyskoki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wyskokami.</pe>, żebyś przebrał miarę oburzenia i dyskusję zmienił w potyczkę. Pozostawcie go przeto, niech sam coś stworzy, niech pocznie coś sam na sam, w wielkim pokoju myśli własnej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KRYTYK</naglowek_osoba>




<didaskalia>maska</didaskalia>


<kwestia><akap>Tam i owdzie, gdy w zwierciadlane pojrzałem ściany, zobaczyłem się nagle od stóp do głów. Tam i owdzie dlaczegóż rozlewają się mury w jeziora szkła i świateł...?! Tam i owdzie spostrzegłem nareszcie całą tajemnicę natchnienia mego. Eheu<pe><slowo_obce>Eheu</slowo_obce> (łac.) --- ach.</pe>, nie byłbym w możności nic utworzyć, gdybym się pierwej nie rozdrażnił, i gdybym się nie zawziął na coś i nie ugniewał!... Dlatego to właśnie, na co sarkam, cały stanowi skarb mój i całe upewnienie i pokój.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dzieci wtenczas mają potrzebę bicia i psowania<pe><slowo_obce>psowanie</slowo_obce> --- dziś popr.: psucie.</pe>. Siła kocha się w sobie, skoro ze ślepego żywiołu w akt przechodzi --- jest to właśnie najniepodobniejszą rzeczą do krytyki...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIOŁKI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ten wynarodowiony podróżnik, gdzie tknie, przewraca! Azali nie uplatałyśmy się w wieńce dla owego mędrca, i dla tamtego poety, i dla tego wszystkiego, co tu świeci, niosąc wonne kadzidła z rosą łez?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kilka jeszcze kroków za krytykiem pozwól mi, pani, zrobić! Może uroni parę słów z tego, co o widowisku dzisiejszym mamy czytać i sądzić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie uważałeś, baronie, na gest i postawę Heloizy naszej? Przeszła tędy przed chwilą, ale nie miałam odwagi jej zatrzymać. Patrz za owym pielgrzymem, co ubrany jest w perłowe muszle! Oto widzę jeszcze, oto widzisz: jej białe ramię... Patrz, jak to ramię drga od przytłumionego wewnątrz oburzenia! Nigdy nie widziałam oczu takich i wstrząsnęłam się, pozierając w nie, jak w głąb, która magnetycznie na dno pociąga.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Widzę, że się przybliża do wielkiego okna, do krużganku, jak osoba spragniona otwartego powietrza. Tamże przez tłum przepływa posuwiście i niefortunny autor...</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto widzisz okaźnie profil jej na tle nieba, które ani rumienieje od jutrzenki, ani już od księżyca bierze srebro... Oto jeszcze ostatnia gwiazdka nad jej warkoczem plącze się.</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Gdyby nie te gitary i mandoliny!... Gdyby się można było zbliżyć słuchem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MANDOLIN</naglowek_osoba>





<srodtytul>I.</srodtytul>


<kwestia><strofa>
A czy też ona wie ---/
Nie z jawu<pe><slowo_obce>jaw</slowo_obce> --- dziś popr. w r.ż: jawa.</pe>, to choć z snów ---/
Jaki to bywa koniec lwi/
Szczerze jej śpiewanych słów?
</strofa></kwestia>


<srodtytul>II.</srodtytul>


<kwestia><strofa>
A czy choć aby wie,/
Najnieustanniej nowa,/
Że tu się kona wprzód, nim zwie,/
A ona zawsze zdrowa!
</strofa></kwestia>


<srodtytul>III.</srodtytul>


<kwestia><strofa><begin id="b1415871802625-2921265951"/><motyw id="m1415871802625-2921265951">Łzy</motyw>A czy przynajmniej wie,/
Wołająca wciąż ,,dalej!"/
W czyich to łkaniach stopy dwie/
Umywa, jako w fali?...<end id="e1415871802625-2921265951"/></strofa></kwestia>


<srodtytul>IV.</srodtytul>


<kwestia><strofa>
A czy chociażby wie/
W swej omylnej pogoni,/
Że tu się nieraz z grobów rwie/
Kwiat makowy do skroni...
</strofa></kwestia>



<didaskalia><osoba>Emma</osoba>, <osoba>Glückschnell</osoba> i kilka innych masek uchylają się pod filary wielkiego okna; <osoba>Lia</osoba> wsparta o krawędź krużganku, <osoba>Omegitt</osoba> od strony salonu przez tłum masek zbliża się.</didaskalia>




<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jako Leander<pe><slowo_obce>Leander</slowo_obce> (mit. gr.) --- nieszczęśliwy kochanek Hero, znakomity pływak.</pe>, przez szkło fal Hellespontu<pe><slowo_obce>Hellespont</slowo_obce> --- cieśnina między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą, znana też jako Dardanele.</pe> spostrzegając zapalony ogień na wieży, wydłużał ramiona swoje, aby do brzegu na czas zdążyć, tak, przez gazy i wiewne osłony masek, dopatrywałem ciebie, pani, i ostatniej gwiazdy nad czołem twym...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>niechętnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Leander (jeżeli nie mylę się) utonął w Hellesponcie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Po czym kapłanka Hero rzuciła się w morze, nie będąc dość syreną, i obojga koniec był tragiczny. Lecz... nie uważałem w pierwszej chwili, że należało mniej poufnie i mniej swobodnie zacząć rozmowę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaiste, podziwiam dobry humor, lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> jego źródeł nie zgaduję. Skrócę nawet i streszczę, co mam mówić...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto właśnie ostatnia gwiazda znikła!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zazdrościłam jej naprzód!... Po wielekroć! --- Po wielekroć, mówię, potrzebę czułam tak wymazać nazwisko moje z liczby widzów tragedii pańskiej, jak przed chwilą zatarło oddalenie blask lej gwiazdy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1415872403166-1814404673"/><motyw id="m1415872403166-1814404673">Rozstanie</motyw>OMEGITT</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pani, ta gwiazda jutro wznijdzie i ktoś zapewne przypadkiem spojrzy na nią z tegoż samego miejsca. Wszelako ten sposób wicia rozmów nazbyt wiele przestrzeni zostawuje pomiędzy dwoma osobami, ażeby jej kto trzeci zająć nie pośpieszył, przy tak upornym tłumie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ten rozmawiania sposób, panie, wielce jest podobny do grzeczności wzajemnych i pozdrowień przed pojedynkiem; dlatego proszę nie uważać za nietrafne, jeśli gestem zastąpię dalsze słowa i pośpieszę mu wręczyć pierścienie jego...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>




<didaskalia>usuwając ręce</didaskalia>


<kwestia><akap>Pozwolę sobie ostrzec panią, że niewiele jest boleśniejszych utrapień od ciągłego uczucia, iż pozostawiło się za sobą serce, przez nas zranione, i dlatego, pierścieni nic przyjmując, chcę atoli coś unieść z drogich rąk jej, ażeby towarzyszyła nam pamiątka, ażeby mnie wspomnienie, a pani świadczyło przekonanie........<pe><slowo_obce>........</slowo_obce> --- końca sceny brak w rękopisie.</pe></akap></kwestia>

<naglowek_scena>III</naglowek_scena>


<didaskalia>Też salony, od strony zajezdnego przysionku.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MANDOLIN</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Na posadzkę zapustnej sceny,/
Gdzie tańcowały pierwej tłumy mask,/
Patrzyłem sam, jak wśród areny,/
Podziwiając już pierwszy słońca brzask.
</strofa><strofa>
I na jasnej woskiem zwierzchni szyb/
Kreślone obuwiem lekkiem kręgi,/
Jakoby czarodziejskich pisań tryb/
Mówił do mnie z ziemi, jak z księgi.
</strofa><strofa>
Listek kwiatu, upuszczony tam,/
Szepnął mi coś papierową wargą.../
Wśród salonu pustego sam i sam ---/
Rosa jemu i świt byłyż skargą?
</strofa>



<strofa>
Otworzyłem okna z drżeniem szkła,/
Że aż gmachem moja wstrzęsła siła,/
Z kandelabrów spadła jedna łza --- ---/
Ale i ta jedna z wosku była!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KOMISARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na uwadze mieć trzeba pokątnych pieśniarzy i gitarzystów. Azali nie dość jest muzyki oficjalnie pensjonowanej, która szczodrze i stale wydąża maskaradowym potrzebom?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SŁUŻBOWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ludzi czujnych i wiernych wszelka baczność<pe><slowo_obce>baczność</slowo_obce> --- uwaga.</pe> przeniosła się do miejsca, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> zwierzchnie odzienia za numerami odbierają. Tam na teraz jest, jak to mówią: waga kniei!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FINAŁ ORKIESTRY</naglowek_osoba>




<didaskalia>razem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeszcze kilka tylko, kilka stronic, opłynionych po brzegach bladą zorzą, okapanych od góry konaniem lamp...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Im się zdawa, że my gramy rozczulający finał włoskiej opery, lub że pooślepiane oczy nasze skaczącymi nutami w gorączce wzroku zapominają się dla akordów, słodko płynących...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>My cieszymy się raczej, że jeszcze tylko parę pozostawa nam stronic, dotykanych po brzegach różowymi palcami zorzy, wyświecanych od góry konaniem lamp.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FLET</naglowek_osoba>




<didaskalia>solo</didaskalia>


<kwestia><akap><begin id="b1415873807816-866956574"/><motyw id="m1415873807816-866956574">Muzyka, Śmierć</motyw>Jakże się też nie położę w pudło moje, białym wykładane aksamitem, jakże się nie wyciągnę już za chwilkę!...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Oto jeszcze raz tylko, tylko raz, wilgotne mnie usta dotknąć mają, szepcąc
coś... Oto jeszcze raz tylko, oto raz jeden tylko przebiegną mi po biodrach kościste palce, a potem --- potem... jakże nie spocznę! Trumienka moja długa jest --- dostatnia jest ze wszechmiar trumienka moja i białym wysłana aksamitem...<end id="e1415873807816-866956574"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SKRZYPCE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Flet już swoje skończył i klaszczą mu... Niechżeby mu klaskano jak najdłużej!... Niechżeby mu klaskano, zagłuszając mało uważne smyka poruszenia! Kilka włosów wytargnął smyk z swej białej grzywy, wytargnął kilka włosów, białych jako śnieg --- i odleciały na powietrze!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ORKIESTRA</naglowek_osoba>




<didaskalia>razem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeszcze tylko kilka stronic, kilka, które do połowy różowieją zorzą poranną, a od góry okapane są gorejącym woskiem świeczników... Jeszcze tylko parę tych stronic, zapisanych pląsającymi nutami w sieciach linii, jakoby to były skaczące czarne postacie tworów nieznanych, a ułowionych w drżącą matnię.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gitarą</didaskalia>



<srodtytul>I.</srodtytul>


<kwestia><strofa>Nie chcę już smutków, nie!... Już mi za małe,/
Choćby, jak świata zepsucie, ogromne!/
Cóż bo tu nie jest na skroś przebolałe?/
Cóż nie zajęknie mi w ucho, gdy wspomnę?</strofa></kwestia>


<srodtytul>II.</srodtytul>


<kwestia><strofa>Dlatego nie chcę smutków, bo nienowe,/
Tylko że własnej starości niepomne ---/
Jakbym nie słyszał wciąż, gdzie wesprę głowę,/
Że wszystko jęczy a jęczy, gdy wspomnę!</strofa></kwestia>


<srodtytul>III.</srodtytul>


<kwestia><strofa>
Pyły zatartych pod nogą pomników,/
I miasta na nich, i twierdze niezłomne,/
Aż pójdą w gruzach czekać budowników.../
Wszystko tu jęczy a jęczy, gdy wspomnę!
</strofa></kwestia>


<srodtytul>IV.</srodtytul>

<kwestia><strofa>
Dlatego lubię kwiat niezapominek,/
Bo rwą go zwykle ręce wiarołomne!/
I lubię nagły w znużeniu spoczynek,/
Bo uprzytomnia śmierć --- pierwej, nim wspomnę.
</strofa></kwestia>



<kwestia><strofa>
Dlatego lubię kwiat niezapominek,/
Bo rwą go tylko ręce wiarołomne!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chciej się usunąć, smętny paziu!... Paziu smętny, daj folgę ręce mojej, którą przyciągam ku Heloizie, albo podaj jej to małe pudełeczko, dwakroć już w ciągu wieczora pożądane...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>




<didaskalia>usuwając się</didaskalia>




<kwestia><strofa>Daj mi wstążkę błękitną! Oddam Ci ją /
Bez opóźnienia.../
Albo daj mi cień twój z giętką Twą szyją!/
Nie, nie chcę cienia.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>
Cień zmieni się, gdy ku mnie skiniesz ręką,/
Bo on nie kłamie!/
Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko,/
Usuwam ramię...
</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>
Bywałem ja od Boga nagrodzonym/
Rzeczą mniej wielką:/
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym./
Deszczu kropelką. ---
</strofa></kwestia>



<didaskalia>przechodzi</didaskalia>




<naglowek_osoba>SOFISTOFF</naglowek_osoba>




<didaskalia>w fantastycznym ubraniu Abelarda</didaskalia>


<kwestia><akap>Gdyby nie odmienna tłoku natura i nie zagłuszający orkiestrę błędni gitarzyści i piosenkarze, obiecywałbym sobie to na końcu zabawy, po co inni tu gromadzili się przedwcześnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DIOGENES</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto i człowiek!...</akap></kwestia>



<didaskalia>zagasza światło swej latarni</didaskalia>




<kwestia><akap>--- To on, on --- nieochybnie! Inaczej nie wdziewałby maski ze wschodem słońca...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<didaskalia>półgłosem</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Referendarzu uprzejmy, jeszcze jedno tylko i jedno słówko rady poufnej, jeszcze jedna ulotna chmurka do odwiania daleko poza różowość zorzy --- ---</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Mamże odkryć ci, przestrzec ciebie, mamże twemu taktowi nieco zostawić do walczenia?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SOFISTOFF</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pani, ostrzeż, jest to uczyń sama przeze mnie; poradź, jest to rozkaż; a taktowi memu pozostaw, jest to: użyj jeszcze trzeciego sługi, skoro już dwóch pierwej wszystkiego dopełniło. W takim razie wybiera się zazwyczaj służących niedołęgów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Taktowi twemu pozostawiam niemałą rzecz --- albowiem narodowość twoją, czyli przeszkodę jedną i jedyną, jaką spotkać już możesz względem Heloizy... Referendarzu uprzejmy, czy mnie pojmujesz?...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>SOFISTOFF</akap></kwestia>

<kwestia><akap>Pani! Ojczyzna moja nigdy i przenigdy niczym innym nie była, jedno właśnie że taktem! Pozostawiać trudności, jakie nastręczać może narodowość moja, i pozostawić je mojemu taktowi --- jest to poruczać<pe><slowo_obce>poruczać</slowo_obce> (daw.) --- powierzać.</pe> serce moje piersiom moim. Nie tylko się przerażać takowym datkiem i ciężarami onego, ale nawet zań podziękować sprawiedliwie nie potrafiłbym.</akap></kwestia>



<kwestia><akap><begin id="b1415875370301-2832283513"/><motyw id="m1415875370301-2832283513">Postęp</motyw>Pani, kiedy inne ludy, zakochane w osobistościach swoich, wyzywały wszelakiego nieprzyjaciela postępu na bój różnobronny i szukały rozmaitej sławy, ojczyzna moja uprawiała wtedy właściwy jej rozum oczekiwania na owoce cywilizacji, nie jej otrzymywane wysileniem. Dlatego to na teraz, dlatego to w wieku obecnym pozytywnym, widzisz pani, że mądrość, ojczyźnie mojej właściwa, a ogólna cywilizacji mądrość znaczą jedno!<end id="e1415875370301-2832283513"/></akap></kwestia>


<kwestia><akap>Czy pojmuje pani, jak dalece narodowość moja nikomu przeszkodą być nie może?</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Od stolicy ojczyzny mojej, założonej na wzór, skądinąd przeniesiony i gdzie indziej zdobyty trudami wieków, aż do formy i nazwy państwa, aż do obuwia i ubioru każdego rycerza, broniącego ojczyzny mojej, wszystko nienarodowe jest i obce! Jest to właśnie że piętnem wysokiego i szerokiego posłannictwa mojej świętej ojczyzny --- i jakże, o pani, może być, aby narodowość moja była przeszkodą, przeszkodą, jak mi to pani daje uczuć, przeszkodą do osobistego mojego szczęścia?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pozostawiam cię, o Abelardzie, geniuszowi twojemu i jeżeli zniknę na chwilę, to jak dobroczynna wróżka...</akap></kwestia>


<didaskalia>znika w tłumie</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARLEKIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wtórując sobie mimiką, jakby gitarę trzymał</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Wlazł kotek na płotek/
I mruga;/
Piosenka to śliczna, niedługa!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PIEROT</naglowek_osoba>




<didaskalia>odbierając mu mimiczny instrument</didaskalia>




<kwestia><strofa>
Wbiegł ptaszek na daszek/
Kościoła,/
A wiatr nim okręca dokoła!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ARLEKIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>przejmując na nowo mimikę</didaskalia>




<kwestia><strofa>
,,Twój ptaszek/
Jest z blaszek",/
--- Kot rzecze ---
</strofa></kwestia>



<kwestia><akap>,,Choć kręci się wkółko, nie przeczę!"</akap></kwestia>


<didaskalia>przechodzą</didaskalia>



<naglowek_scena>IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Tychże samych salonów przedsionek zajezdny.</didaskalia>




<naglowek_osoba>PIERWSZY SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Burnus<pe><slowo_obce>burnus</slowo_obce> (arab.) --- rodzaj płaszcza bez rękawów zaopatrzonego w kaptur.</pe> księżnej i watowany kaptur panny Hermenegildy...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Płaszczyk pana hrabiego... kareta! Jakub!... Jakub!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TRZECI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ponumerowano ciąg powozów: nasz trzydziesty dziewiąty... Nepomucyn<pe><slowo_obce>Nepomucyn</slowo_obce> --- dziś popr. forma imienia to Nepomucen.</pe>!... Hola, Nepomucyn!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MASKA SUŁTAN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Skręćmy bokiem co rychlej i zawadźmy jeszcze o szklankę piwa u Małgorzaty...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>




<didaskalia>maska</didaskalia>



<kwestia><akap>Coś na zimno przekąsić, coś ze zwierzyny z sałatą przyszła mi chętka...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SEKRETARZ AMBASADY</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Diany</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Popiłżebym szampanem i nie pogardziłbym cygaretkiem na dzień dobry!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NOC</naglowek_osoba>




<didaskalia>maska</didaskalia>


<kwestia><akap>Zawadziłam czarne mroki moje i gwiazdami pstrzone opony<pe><slowo_obce>opona</slowo_obce> (daw.) --- zasłona (por.: opinać).</pe> gaz moich, zawadziłam o ostrogę żandarma!...</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>EMMA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy widzisz ich, baronie, tam, gdzie kolumn dwie?... Tam ich dwoje, a istnie, że są piękni! --- Oto Heloizy czoło pochyla się i tonie w cieniu framugi, oto Abelarda ramię wyskoczyło w smug światła rannego --- szepcą coś... Poglądając na nich, przychodzi mi na myśl, że nie inaczej spozierać musiał Canova<pe><slowo_obce>Canova, Antonio</slowo_obce> (1757--1822) --- klasycystyczny włoski rzeźbiarz, malarz i architekt.</pe> na bliskie dokończenia posagi swoje...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GLÜCKSCHNELL
</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><zastepnik_wersu>...................................<pe><slowo_obce>...................................</slowo_obce> --- luka w rękopisie.</pe></zastepnik_wersu></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>że słyszę z jednej i drugiej strony coś jakoby litanię przełamywaną wyciem...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Coś, jakoby niesionej broni w marszu szczęki...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Głowa mi cięży. Spocznę...</akap></kwestia>



<didaskalia>przylega
</didaskalia>


<kwestia><strofa><zastepnik_wersu>...................................<pe><slowo_obce>...................................</slowo_obce> --- luka w rękopisie.</pe></zastepnik_wersu></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WÓDZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwracając się do falangi<pe><slowo_obce>falanga</slowo_obce> --- zwarty szyk stosowany w staroż. Grecji.</pe> i uderzając mieczem w próżnię</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Jeszcze raz żelaza poświstem, jeszcze raz płazem lacedemońskie<pe><slowo_obce>lacedemoński</slowo_obce> --- spartański.</pe> odepchnijmy powietrze...</akap></kwestia>



<kwestia><akap>Wgarnąć całego nie mogę pod krótki miecz mój, a ty, a ów?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY Z SZEREGU</naglowek_osoba>




<didaskalia>dając cios</didaskalia>



<kwestia><akap>Zwichnie mi się rękojeść, albo ten prąd dobieży w przysionek domu rodzinnego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WÓDZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I, jeżeli się zatliła gdzie belka,rozdmucha pożar...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bo nie było tam ojców, jedno byli pastuchy stada bawołów...</akap>
<akap><begin id="b1415972460172-1761801735"/><motyw id="m1415972460172-1761801735">Przekleństwo</motyw>A ojcowie nasi nie mieli żon...</akap>
<akap>Kiedy im już zabrakło na hekatombę<pe><slowo_obce>hekatomba</slowo_obce> (gr.) --- ofiara ze stu wołów, przen.: rzeź.</pe> krwi, kiedy wyszczerbiły się falangi pod messeńskiemi kosami, wtedy odstawili żołdaków do owdowiałych łożnic w ojczyźnie ich...</akap><akap>I porywała się ta i owa niewiasta, lecąc do bram na spotkanie posła z pola bitwy... Ten wiatru poświst, wyrzucony popchnięciem miecza, ten prąd powietrza niechaj szuka matki Spartanki i wygwizdnie w jej siwiźnie słowa przekleństwa.<end id="e1415972460172-1761801735"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Bo żaden z nas matki nie miał, i nie miał ojca, i żaden z nas nie miał ojczyzny!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WÓDZ</naglowek_osoba>



 <kwestia>
<akap>Bo my nie Spartiaty ani lacedemońskie męże --- my Partenianie<pe><slowo_obce>Partenianie</slowo_obce> (gr.) --- dzieci z nieprawego loża, zrodzone w Sparcie podczas wojny messeńskiej; Partenianie osiedlili się w południowych Włoszech w okolicy Tarentu.</pe>!</akap>





<akap><begin id="b1415875722775-3088739865"/><motyw id="m1415875722775-3088739865">Ojczyzna, Ucieczka</motyw>I pójdziemy, gdzie granit odpycha morze, i odepchniemy morze stu wiosłami, i odepchniemy ramieniem zmorę wspomnień, bo zahartowano nas pierwej pieluch, a potrafimy znieść wszystko --- prócz tej ojczyzny!...<end id="e1415875722775-3088739865"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bo żaden z nas matki nie miał i nie miał ojca i żaden z nas nigdy ojczyzny nie miał.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>




<naglowek_osoba>MALCHER</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wypróbowali, panie, szabel, wypróbowali... Ale, co rzekli między sobą, nie rozumiem, jedno<pe><slowo_obce>jedno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> myślę, że tędzy ludzie i coś razem podobni do owego etranżerskiego<pe><slowo_obce>etranżerski</slowo_obce> (z fr.) --- cudzoziemski.</pe> legionu, który w Algierii widzieliśmy...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Chłopca z końmi wołaj mi wraz! Uchodźmy!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Omegitt</osoba> i <osoba>Malcher</osoba> uchodzą w stronę lewą, gdy od prawej wstępuje <osoba>Chór</osoba> ateński, a następnie we dwa półkręgi rozłamuje się</didaskalia>


<sekcja_asterysk/>

<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W człowieka życiu są chwile próżne, chwile czcze<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> --- jałowy, nic nieznaczący.</pe>. Ale w żywocie prawdy chwil takowych nie ma, jedno jest ciąg. Dlatego chór ateński wciąż się wiedzie, jako nieustannie czujny areopag<pe><slowo_obce>areopag</slowo_obce> (gr.) --- najwyższy sąd w staroż. Atenach.</pe>.</akap>
<akap>Kto nie rozmawiał z nim? Kto z nim nie rozmawiał? Ale on sam rozmawia ustawnie<pe><slowo_obce>ustawnie</slowo_obce> (daw.) --- ciągle.</pe> z prawdy rytmem.</akap>
<akap>Zachwycił się on raz o pierwszorzędny ton harmonii, który przewodniczy światom, i najnieprzerwaniej kołuje odtąd, jak planeta.</akap>
<akap>Czy widziałeś, ażeby się kiedykolwiek uniósł albo zaśmiał --- albo żeby przesyt i znudzenie znalazły się na równej drodze jego? Zaiste, takowego męża nigdy nie było... A wszelako: ateński chór takim jest.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dlatego, że w życiu męża są chwile próżne, chwile czcze, lecz w prawdy żywocie chwil takowych nie było nigdy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Błogosławione jest światło i nie bywa złorzeczonym cień; ale, kto zguby poszukuje, temu jedno i drugie dopiero za znalezieniem przedmiotu sprawuje radość.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto, widzę, zbliża się mąż Ateńczyk i poziera dokoła niespokojnie, jakoby na tym kraju ziemi rzeczypospolitej tam i sam wzdłuż stąpając, w dwie zarazem poglądać przyszedł ojczyzny.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Onego dnia dawnego, kiedy, wyrostkiem ledwo będąc, rzuciłem się ze skołatanej nawy<pe><slowo_obce>nawa</slowo_obce> (daw.) --- okręt.</pe> za tonącym człowiekiem, azali rozważyłem w sobie pierwej, iż ocalę dla siebie ojca i obywatelstwo i ojczyznę? Podobnie i dziś tegoż samego siebie poznaję w sobie albo boską tożsamość nieustannej nad sierotą opieki! Jako bowiem dnia po wszystkie pamiętnego podołałem był wydźwignąć z toni morskiej sędziwą osobę Kleokarpa, któż wie, azali na próżno wiarę dałem pozorom i wieściom i czyli nie zbyt płocho się porwałem, ażeby ukrywane wycieczki Eginei aż tu dośledzać!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowieku, który wyziewem niewolniczej azjackiej przypowieści obejmasz jasną prawdy rdzeń, a który masz gest i postawę i ubiór obywatela ateńskiego, nie opowiadaj, jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> powiedz.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Metek<pe><slowo_obce>metek</slowo_obce> a. <slowo_obce>metojk</slowo_obce> --- cudzoziemiec osiedlony w Atenach.</pe> nie jestem, i podobno, że nieco więcej niż izoter<pe><slowo_obce>izoter</slowo_obce> (gr.) --- obcokrajowiec, który w nagrodę otrzymał prawa cywilne obywatela Aten.</pe>, a prostatem<pe><slowo_obce>prostat</slowo_obce> (gr.) --- opiekun, przełożony.</pe> mym człowiek areopagita, któremu uratować życie dały mi bogi. Urodziłem się pono na dalekich brzegach Fenicji, a odrodziłem się na pianach fali morskiej; mężem uczyniła mnie galera czarna z czerwonym żaglem, a obywatelem lud ateński na progach przysionku Tezeusza<pe><slowo_obce>na progach przysionku Tezeusza</slowo_obce> --- mowa o świątyni Tezeusza, herosa ateńskiego.</pe>.</akap>
<akap>Areopagita Kleokarp jest mi ojcem wedle sprawiedliwości...</akap><akap>Sprawiedliwość od boga bogów idzie. Kleokarpa pierścień na palcu moim nosząc, nie przyozdobiłem się świecidłem zewnątrz ponętnym. Są albowiem burze i nawałnice nie tylko owe, które widujemy z dachów w odległości, ale i te, co samychże przysionków kolumnami wstrząsać umieją.</akap><akap>--- Oto szlachetnego Kleokarpa dostojna córka od niektórych dni znika z domostwa i powiadają języki niewstrzymane, że chadza według poszeptów Tyrteusza, odkąd tego poetę wielka wyrocznia podała głosowi ludu ateńskiego, a Ateny go stawią na czele zastępów lacedemońskich...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powiadają mędrcowie wschodni, że na krańcach przestrzeni nieustannie wrzące jest ogromne koło wichrów i ciał i duchów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nieustannie parte i okręcane światów pochodem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PRAWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak samo i na wybrzeżach świata tego nagromadzają się mroki, przez które niejeden duch przechodził bohaterski.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A widnokrąg myśli człowieka zaokrąglony jest milczeniem i melancholią.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na kraju tym dwóch ojczyzn, o obywatelu ateński, wśród ruiny tej, której dwa ościenne ludy nie śmiały podnieść z upadku i która przeto legła dwakroć głębiej, iż środków i sił miała dwakroć, o obywatelu ateński, tu kogo przychodzisz szukać i jaka cię utrapiła niespokojność?...</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pogodnie jest lśniący hełm Minerwy<pe><slowo_obce>Minerwa</slowo_obce> (mit. rzym.) --- odpowiednik gr. Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny.</pe>, a słowa umiejętnego męża nie są porywcze. I tragiczne także umysły chórów, przechadzając się po krańcach sceny żywota, łacniej<pe><slowo_obce>łacniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> mogą o burzach mówić i wyrokować o nawałnicy morskiej, kształtne podnosząc z piasku muszle, niżeli ów widziany z dalekości pod walącym się masztem sternik. On się wydawa im tak drobny, jak odłamek koralu, który na morskim brzegu tam i owdzie zarył się w piasek.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Jako wspaniała jest demokratyczna ateńskiego ludu swoboda, jako wspaniała! Ale prądy głosu ogólnego zdradliwymi bywają i bystrymi falami swymi łatwo mogą grochowe ziarnka unosić. Dlatego nieuzasadniona często wieść tym skorzej porywana jest, im lżejsza.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dlatego w rzeczach treści boskiej do cichego ty raczej areopagu, o nocy, idź! A jako jest niebieski obszar firmamentu w całym majestacie wszystkich gwiazd, tak wypogódź pierwej w piersiach twoich wszelkie uczucie i niech się tak wygwiaździ każda twa myśl i słowo jedno po drugim!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ku temu to salamiński Solon<pe><slowo_obce>Solon</slowo_obce> (635--ok. 560 p.n.e.) --- ateński polityk i reformator, u początku kariery przyczynił się do zdobycia przez Ateny wyspy Salaminy.</pe> utwierdzić podążył starożytne areopagu kolumny<pe><slowo_obce>utwierdzić podążył starożytne areopagu kolumny</slowo_obce> --- mowa o reformach Solona, wzmacniających pozycję Aeropagu.</pe> ażeby tam, gdzie samodzierzstwo<pe><slowo_obce>samodzierzstwo</slowo_obce> (z ros.) --- samodzierżawie, tj. władza absolutna.</pe> ludowego głosu nie jest bynajmniej tamowane, miarkowało się w sobie na kształt morza, dośrodkując do głębi i okrywając się z nadwierzcha lekkimi piany. Areopagu ciche koło, pod gwiazdami zasiadające w nocy, głębią jest, a pluskającymi tęczami z wierzchu są uliczne wrzawy i wieści płoche i szumiąca w słońcu popularność.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przecież daleko łatwiej jest posłyszeć otrzymane ze Sparty wiadomości, jeżeli kto je pierwszą ręką miał, niżeli od środka ziemi, z samych Delf, wygłoszone słowa Apollina umieć odgadnąć, albo umiejętnie odgadnione powtórzyć zdrowo.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przeto, o ateński obywatelu, wiedz, iż dlatego właśnie Chór spotykasz, który tu po słowa prawdy przyszedł, aby mu nadlatywały stąd i zowąd. Jako kiedy, poszukiwając ziemi środka, Jupiter<pe><slowo_obce>Jupiter</slowo_obce> (mit. rzym.) --- najwyższy z bogów, którego atrybutem był piorun, odpowiednik gr. Zeusa.</pe> rzucił orłami dwoma od zachodu i wschodu niebios, ażeby się nad okopami Delf spotkały.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O stugębna wieści, któż cię nauczył okradać bogi z prawd, a ludzi z serca i otuchy, by nienarodzoną jeszcze przyszłość na szwank narazić? Podobna Molochowi<pe><slowo_obce>Moloch</slowo_obce> --- fenicki bądź asyryjski (nie ammonicki) bóg, któremu składano ofiary z ludzi.</pe> Ammonitów, którego brązowy posąg w dziecinnych snach moich mnie utrapił, przeciągając rozpalone do czerwoności ręce swoje w mrokach północnych nad trzcinowym sieroty łożem. Ale oto spostrzegam w dali męża, którego po chyżości samej łatwo poznać, że lacedemońskim jest biegaczem: widzę, jako, utykając przed się ostrzem kostura, przerzuca się i toczy po pagórkach, niby rozigrane koźlę młode... Ten, zapewne z wiarogodnym wysłany będąc słowem, alboż nakreślonymi ręką pewną znaki<pe><slowo_obce>znaki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: znakami.</pe>, podąża, podąża i już jest wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> bliski.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Stało się więc, iż odpowiedzią Chóru jest objęcie w siebie i tego głosu, który zapytywał go przed chwilą i który nieledwie że popędliwie mu zaprzeczał. Podobnych temu prawdy zwycięstw daleko więcej bywa, niźli piasku atomów na wargach morskich.</akap></kwestia>
 

<didaskalia><osoba>Laon</osoba> przechodzi ku głębi sceny, gdzie pod kolumnami dwoma spotyka się <osoba>Chór prawy</osoba> z <osoba>Chórem lewym</osoba> i od czasu do czasu wiąże Epod<pe><slowo_obce>epod lub epoda</slowo_obce> (gr.) --- w chórze gr. część pieśni występująca po strofie i antystrofie.</pe>. <osoba>Laon</osoba>, nieco bliżej przodka sceny, przed miejscem, właściwym <osoba>Epodowi,</osoba> wstrzymuje się.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Daim</osoba> po ostatnim skoku swoim odmienia krok i wchodzi z szczególną starannością</didaskalia>




<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ten sam, co ledwo chwila temu jak rozigrane gził się koźlę, ten sam zbliża się kroki kapłańskimi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wedle Likurgowego<pe><slowo_obce>Likurg</slowo_obce> (IX a. VIII wiek p.n.e.) --- staroż. prawodawca i twórca ustroju Sparty, której był regentem (tj. sprawował władzę w imieniu małoletniego króla); zbiór praw (tzw. Wielka Rhetra), którego autorstwo tradycyjnie mu przypisywano, powstał najprawdopodobniej później (w VIII/VII w. p.n.e.) i nie był dziełem jednej osoby.</pe> testamentu, z którego tyle im zostało wokoło nich, iż układnie ruszać umieją członkami ciała...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaprawdę, człowiek odpowiada całym sobą pierwej, niżeli folgę dawa słowom.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie ku czemu innemu ateński
chór pogodnie się okręca w rytmie planet.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mężu spartański! Jeżeli biegaczem jesteś, wygłoś nakazaną tobie z góry
powieść, a jeżeli, co większa, masz tablice, porozumiewalnymi znakami zewnątrz
jasne, tedy zapytuję, czyim rękom i oczom
i czyjej są przeznaczone umiejętności?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słowem pierwszym od Sparty:
,,Zwyciężyć albo zginąć!" A lacedemońskim pytaniem te drugie słowa: ,,Gdzie
wódz?" A trzecią likaońską przypowieścią, iż każdy z żelaznym mieczem swoim
stoi, jak wryty.</akap>

<akap>Okrągłe puklerze<pe><slowo_obce>puklerz</slowo_obce> --- rodzaj okrągłej tarczy.</pe>, i torby chleba, i powózek smarowane koła w oczekiwaniu
drżą.</akap>




<akap>Sto świń dzikich a tucznych mają kapłani, kiedy zechcą, i trzymają ogień
w pogotowiu, siedząc a myśląc.</akap>




<akap>Ale równi wysłali gońce i biegacze, jako ja jestem, i nauczyli ich na pamięć
wszystkiej powieści, którą rzekłem, ażeby o wyczekiwanym wodzu dostać języka.</akap>



<akap>A teraz: trwać mam tu, aż mi kto powie, co na powrót godzi się odnieść, bo
zaprawdę że już i lakońskich brakuje
słów, tak bardzo wiele powiedziawszy!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR LEWY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ci ludzie narodowy zatracą język przez wyskok sił...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PRAWY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Jak stracili już jedno pokolenie samowolną banicją<pe><slowo_obce>banicja</slowo_obce> --- kara wygnania z kraju.</pe> Partenianów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Nie powiedziałeś zbyt wiele,
mężu spartański, jeżeli daleko więcej
w zamian wyglądasz. Naucz przeto uczciwie pytających o tym wszystkim, cokolwiek w tak przeważnej<pe><slowo_obce>przeważny</slowo_obce> (daw.) --- tu: istotny.</pe> chwili wiedzieć
należy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Niewolnikiem będąc, o obywatele, nauczony jestem zwłaszcza trwać
i milczeć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Wszelako ateński niewolnik swojemu jedynie panu powolnym<pe><slowo_obce>powolny</slowo_obce> (daw.) --- posłuszny.</pe> bywa, mianując się równym poza domem każdej
osobie. Zaś inaczej jest aż dotychczas
z powolnością ludu spartańskiego i dlatego ja ci nakazuję, mów, co wiesz.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ten się sprawił, zaiste, jako
rzeczypospolitej obywatel trzeźwy i czujny, używając prawa, które mu dano, ani
je w niepożyteczności zatrzymując...
--- Biegaczu spartański, tobie nakazujemy, mów, co wiesz.</akap></kwestia>


<didask_tekst>chwila milczenia</didask_tekst>




<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Mów, co równi trzymają między sobą?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>,,Zwyciężyć --- lub zginąć!"</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>A lud?... Co trzyma?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>,,Zginąć --- lub zwyciężyć!"</akap></kwestia>


<didask_tekst>chwila milczenia z obu stron, jakoby rozważając powolnie <osoba>Daima</osoba> odpowiedź</didask_tekst>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Zaiste, chrobra<pe><slowo_obce>chrobry</slowo_obce> (daw.) --- odważny.</pe> jest w prostocie swojej lakońskiego języka siła i treść!...
Zaiste, chrobra!... ale rozliczniejsze są daleko obyczaje ludów na świecie, i wygłosy, i powiedzenia im właściwe. Dlatego
Ateńczyk wszystkie piękna każdego narzecza woli objąć, albowiem świątyni
nikt nie stawia z jednej kolumny.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>do <osoba>Daima</osoba></didask_tekst>
<kwestia><akap>Jeżeli przeto pomiędzy równych okrzykiem i okrzykiem ludu
jest różnica, tedy w całej Lakonii, widzę,
iż takiego nie ma męża, który by tymczasowo ponieść umiał trudy harmosta<pe><slowo_obce>harmostes</slowo_obce> (gr.) --- wysoki urzędnik spartański, odpowiednik namiestnika królewskiego.</pe>!?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>z niejakiem oburzeniem</didask_tekst>
<kwestia><akap>Hieroplit dzielny trwa.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Obywatel, nazwiskiem Hieroplit,
kto jest?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Kto jest człowiek nazwiska nieznanego?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>nieco poruszony</didask_tekst>
<kwestia><akap>Od Lakońskiego golfu<pe><slowo_obce>golf</slowo_obce> (z wł.) --- zatoka.</pe> do zatoki Korynckiej cały
świat o Hieroplicie wie, że dzielny jest.</akap>

<akap>A kto więcej rózgami był okładan, niechaj stanie!</akap>




<akap>A kto świsnął z ołtarzy więcej bułek
i, z kolegami w równi się dzieląc, zjadł,
niech mi zaprzeczy.</akap>




<akap>Azali messeńskie dziewczyny nie szalały, kiedy nad granicą kozy pasł?...</akap>




<akap>Azali nie płynął aż do Krety, gdzie bywa mądrość?</akap>




<akap>,,Hieroplit!" kto zakrzyknął, kupę powiedział i takowy odpocząć sobie może,
jak w święto wół.</akap>


</kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Osobo lakońska! Czy nic więcej o pospolitej rzeczy spartańskiej nauczyć nie masz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Górą Hieroplit, górą!
Zginać, albo zwyciężyć!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR PRAWY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Zaledwo że z Focydy<pe><slowo_obce>Focyda</slowo_obce> a. <slowo_obce>Fokida</slowo_obce> --- kraina w środkowej Grecji nad Zatoką Koryncką; należą do niej Delfy, w których znajduje się świątynia Apollina.</pe> powiał wiatr i jeszcze nikt słowa
wyraźnego wyroczni nie zna. Cóż się godzi mężowi temu odrzec i jakiej powieści się nauczy zmordowany Lakończyk
krótką rozmową?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEWY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Dla wyrozumiewających wyrocznia dawa: myśl, dla gwałtownych
i krzepkich: nagi ukaz<pe><slowo_obce>ukaz</slowo_obce> --- tu: rozkaz.</pe>, a oczekiwanie
dla pierwszych niewyraźnym tylko prologiem bywa.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EPOD</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Spartański biegaczu, w dni niewiele naznaczony przez bogów harmost
do Lacedemony<pe><slowo_obce>Lacedemona</slowo_obce> --- właśc. Lacedemon, czyli Sparta.</pe> zdąży. Ateny podejmą
imię jego rękoma swemi z kolan bogów.
Ale czyli przez pogodne błonia Arkadii<pe><slowo_obce>Arkadia</slowo_obce> --- górzysta kraina w centrum Półwyspu Peloponeskiego.</pe>, albo czyli po gruzach tych przechodzić będzie, czyli może wioseł pięćdziesiąt poniesie go brzegami Cyklad do
Likaońskiej zatoki, tego ani wiedzieć dotąd niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe> ani wiedzieć się godzi
w wigilię<pe><slowo_obce>w wigilię</slowo_obce> (daw.) --- w przeddzień.</pe> wojny...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Niewolnikiem będąc, o obywatele, nauczony jestem zwłaszcza trwać
i milczeć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Synem przygotowanej do walk
będąc ojczyzny, umiejętnie czuwaj w roztropności.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>II</naglowek_scena>


<didaskalia>Opodal jednej z bram ateńskich --- uprzedni
dziedziniec letniego domostwa Kleokarpa,
po dwóch stronach laurowe chodniki
i marmurowe ławy, przed jedną z ław
krosna i co do tej roboty się należy ---
czas nadwieczorny.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Dorilla</osoba> chwilę poglądu dookoła --- <osoba>Eginea</osoba> wchodzi z głębi sceny</didaskalia>






<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>wchodząc</didask_tekst>
<kwestia><akap>O, jakże szybko
ubiega czas, Dorillo, gdy użycie jego na przemiany od nas i nie od nas znów zależy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ale kto oczekuje zarazem
ojca, pana domu, siostry i przybranego
brata, ten zależy we wszystkiem nie od
siebie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>zbliżając się do krosien</didask_tekst>
<kwestia><akap>Poglądam na ostatni ścieg mej igły...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Czy ażeby przypomnieć sobie ciąg rozmowy, którą nagle przerwawszy, opuściłaś była progi domowe na tyle
czasu!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Dlatego przypatruję się, o siostro, którą z barw wypija skorzej<pe><slowo_obce>skorzej</slowo_obce> (daw.) --- prędzej.</pe> słońce,
jeżeli kto pozostawi krosna cudze na powietrzu odkrytym przez tak długo...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Nie sądź, Eginej, że tę niską
wymyśliła przeciwko tobie psotę mało cię
kochająca siostra, ale ta, która została
domu panią w nieobecności trojga osób,
sama rozkazała, ażeby krosna tak pozostały...</akap>
<akap>Niechby z areopagu wracający ojciec
i pan, przechodząc, zobaczył pustą ławę
i porozrzucane włókna, a na zapytanie
jego, z władzą rzeczone, odpowiedziałby
sługa ogrodowy albo która z niewolnic,
nie Dorilla!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Któryż areopagita kapłanów
nie zna i nie wie, jakie się obchody przygotowują na dni świąt, albo który, przez
Pnyks<pe><slowo_obce>Pnyks</slowo_obce> --- miejsce zgromadzeń ludowych w staroż. Atenach.</pe> przechodząc, nie spotyka mistrzów chóralnych, ażeby miał nie przywieść sobie na myśl, ile prób rabiają
córki ateńskie, zwłaszcza jeżeli mają być
nowe hymny w użyciu?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



<didaskalia>półgłosem</didaskalia>


 
<kwestia><akap>Przez poetów
pisane nowych...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zwłaszcza jeżeli być mają nowe hymny i jeżeli córka aeropagity jest
koryfą<pe><slowo_obce>koryfa</slowo_obce> (gr.) --- r.ż. od koryfeusz, przewodnik chóru.</pe> odpowiadającą za cały jeden
chór.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Zapewne, że o tak świętych
pracach zwykło się (jak mówisz) wcześnie rozmyślać, nie zaś w jednej chwili,
nagle...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Przypomniałam sobie sen, Dorillo!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>A! I wytłumaczonoż go pomyślnie?... A!... i musiało być dzisiaj dość
ciekawych w wilgotnym przysionku Fobetora?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZA Z NIEWOLNIC</naglowek_osoba>



<didaskalia>wbiegając</didaskalia>


 
<kwestia><akap>Ogrodowy sługa postrzegł pana i ojca
już pod modrzewiem wielkim, gdzie rozchodzą się miedziane drogi...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGA NIEWOLNICA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Sługa ogrodowy dawno już postrzegł pana i ojca pod
wielkim modrzewiem. Łaziennik ma polecenie zgotować kąpiel.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TRZECIA NIEWOLNICA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Pan i ojciec
postawił nogę na ziemi swojej. Bliski
jest...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Opowiesz mi twój sen. Koniecznie twój sen mi opowiesz...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Opowiem ci, gołąbko moja...</akap></kwestia>


<didaskalia>siada do krosna</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Kleokarp</osoba> wchodzi głębią sceny, poprzedzają go niewolnicy; pogląda maleńką
chwilę na córki swoje i daje im znak
ręką, aby na miejscach pozostały, przechodząc, jak człowiek znacznie znużony</didaskalia>




<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 <didaskalia>z błogim uśmiechem</didaskalia>
<kwestia><akap>Zaiste, że nie egipskiego to przysionek domu, gdzie mężowie w zaściankach niewieścimi zajęci są sprawami, a ruchawość i język kobiet rozlegają się naokoło...</akap></kwestia>


<didaskalia>przechodzi ku stronie, gdzie bieleją kolumny przysionku</didaskalia>


<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 <didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>I oto jeszcze pochwalona!... I pochwalona jeszcze...</akap></kwestia>
 <didaskalia>do
<osoba>Eginei</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Widzę, o siostro, że służyłaś dziś
bogom.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



<didaskalia>powoli krosna swe zwijając</didaskalia>



<kwestia><akap>I że w imieniu twoim zawiesiłam wieniec
róż białych, gdzie płoną same.</akap></kwestia>


<didaskalia>pierwsza niewolnica zbliża się z poleceniem do <osoba>Dorilli</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstając z miejsca swego, do
<osoba>Eginei</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Dzięki tobie, gołąbko moja! Przygotować ojcu łoże pośpieszam.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ile razy go widzę, gdy po
areopagowym wraca czuwaniu, zdaje mi
się, że bielmo księżycowe uniósł na świętych włosach swoich i że gwiazdy zaciekły
mu w źrenice. Siostro, niech ja ojcu zgotuję łoże!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Dziś służyłaś już bogom.</akap></kwestia>


<didaskalia>uchodzi</didaskalia>




<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



<didaskalia>poglądając za uchodzącą siostrą</didaskalia>



<kwestia><akap>Córkom bogów<pe><slowo_obce>córkom bogów</slowo_obce> --- mowa o muzach.</pe>! Jupiterowym córkom, które zaręczają natchnienia dla
poetów.
Pytanie jest, azali więcej i bliżej bogom służy powolne<pe><slowo_obce>powolny</slowo_obce> (daw.) --- posłuszny.</pe> i proste serce niewiastki cichej, krzątającej się w obrębie
ścian domowych czyli raczej, kto całą
swą postacią w naznaczone z góry wyroki wchodzi i, wchodząc i wejść mając
i usiłując wejść i cofnąć się nie mogąc
i cofnąć się targając, drży!?...</akap></kwestia>


<didaskalia>z głębi chodników laurowych upada kamyk, obwinięty w różdżkę pełną kwiatu
granatowego</didaskalia>




<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



<didaskalia>podnosi kwiat i, podbiegając
ku cieniom laurów</didaskalia>


<kwestia><akap>Kroku jednego naprzód! Czy nie mówiłam, że najwcześniej
o pierwszej gwieździe?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TYRTEJ
<pe><slowo_obce>Tyrteusz</slowo_obce> a. <slowo_obce>Tyrtajos</slowo_obce> --- żyjący w VII w. p.n.e. poeta grecki (pochodzący ze Sparty, Miletu a. Aten), jego poezje zagrzewały Spartan do walki; wg legendy został przysłany przez Ateny jako jedyne wsparcie dla Sparty w wojnie z Meseńczykami; od jego imienia wywodzi się nazwa poezji tyrtejskiej, czyli poezji patriotycznej wzywającej do walki, oraz określenie: postawa tyrtejska, oznaczające gotowość oddania życia za ojczyznę.</pe></naglowek_osoba>


<didaskalia>z głębi cieniów</didaskalia>


<kwestia><akap>Zdawało
mi się, że wznijdzie, skoro tu wejdę, i że
wystąpi na niebiosa, kiedy ją wskażę palcem...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>groźnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeśli jeden krok zrobisz naprzód, to... to nie o pierwszej
gwieździe, ale o siedemdziesiątej siódmej...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>



<didaskalia>znikając w cieniach drzew</didaskalia>



<kwestia><akap>O całej drodze mlecznej...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZA NIEWOLNICA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Domu waszego syn, Laon, brat wasz, niewolnikowi
konia oddał i ma się ku wam.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



<didaskalia>wskazując krosna</didaskalia>


<kwestia><akap>Myślę, że
pan i ojciec wieczerzać zechce małą chwilę, niżeli upadną pierwsze mroki...</akap></kwestia>


<didaskalia>niewolnica pierwsza i inne dwie krzątać
się poczynają około zestawienia siedzeń
i przyborów, potrzebnych do wieczerzy</didaskalia>




<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



<didaskalia>wchodząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzę, że bliźnięcy
twojemu kwiat granatu mimowolnie
uszczknąłem. Może nawet z tegoż samego
krzewu, może z tejże samej gałęzi?...
Skąd wzięłaś twój, dostojna siostro?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



<didaskalia>zapinając kwiat w warkocze</didaskalia>


<kwestia><akap>Służy mi jako wzorzec w drobnej
robocie niewieściej i nieledwie że wyrasta tu przed krosnami. A twój, o dostojny
bracie, twój niech spocznie w bujnych
włosach Dorilli, ażeby obie siostry w równym były ubraniu.</akap></kwestia>


<didaskalia>nie przerywając słów, umyślnie</didaskalia>




<kwestia><akap>Wszelako nie nawykaj opuszczać sióstr,
wszelako nie opuszczaj gołąbki naszej Dorilli na tak długo!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>


<didaskalia>od strony przysionku, gdzie
przewodniczy zastawiającym wieczerzę</didaskalia>



<kwestia><akap>Laon!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Podaj nieco skroni twoich!
On chce, ażebyś upięła we włosy kwiat,
który przyniósł...</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Kleokarp</osoba> od przysionku zbliża się wolnym krokiem ku przygotowanemu wieczernikowi, a spostrzegłszy <osoba>Laona</osoba>, daje
mu uprzejmy znak swą ręką, po czym na
przysłanej ławie się układa. <osoba>Laon</osoba> i niewiasty zbliżają się</didaskalia>




<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Żeby cię oglądać spoczywającym, o panie i ojcze mój, nie wiem skąd
potrafiłbym lub chciałbym zdążyć, ale mi
powiedziano na Pnyks (o czym i sam mógłbym był się domyśleć), jak dalece miały
być ważnymi areopagowe zagajenia nocy
ostatniej (jeżeli takowe innymi były kiedykolwiek). Przeto, ażeby myślom twoim
i upodobaniom nie być dalekim, przyjąłem wdzięcznie zawezwanie przełożonych
nad robotami portowymi mężów, którym
uprzejma należy się powolność<pe><slowo_obce>powolność</slowo_obce> (daw.) --- posłuszeństwo.</pe>, i ludzi
rzemiosła, w którym, powiedzieć mógłbym, iż do bezużytecznych nie liczę się.
A jako jest zupełny we wszystkiej okrągłości swojej orzech świeży, kiedy, ciężką
odtrąciwszy z siebie zieleń, wytoczy się
sam, złoty i dojrzały, tak udatnie skończoną spuszczaliśmy koryncką galerę nową na pełne morze, czego się ani bez libacji<pe><slowo_obce>libacja</slowo_obce> --- wylanie części wina z kielicha w ofierze dla bóstw.</pe> wstępnych, ani bez przygodnej
wycieczki czynić nie zwykło.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Nie na próżno, nie na próżno powtarzać zwykłem, o Laonie, że Jowiszówna<pe><slowo_obce>Jowiszówna</slowo_obce> --- Atena, córka Zeusa, którego rzymskim odpowiednikiem był Jowisz.</pe> wielka, glaukimi<pe><slowo_obce>glauki</slowo_obce> (gr.) --- barwy morza.</pe> na Ateńczyków poglądając oczyma, przypomina
im błękitne obszary mórz. Niech narody
wyrostki ufają raczej w krzemiennej sile
ramion, a ich szybkość i zwrotność niechaj od jeleni bierze przykład i stanie
się uradowaniem klaszczących widzów
lub tych, którzy wydzielają płacę w czas
igrzysk! Lecz obywatel dojrzały, lecz
umysł wolny, wyręcza elementem<pe><slowo_obce>element</slowo_obce> (gr.) --- żywioł.</pe> dziką
siłę i on w jej rozhukaniu nie pokłada
dobra publicznego... Cóż zaiste, podobniejszego do rzeczy boskich nad gwiaździarską ową umiejętność<pe><slowo_obce>gwiaździarska... umiejętność</slowo_obce> --- astronomia a. astrologia.</pe>, której słodki
nasz Tales<pe><slowo_obce>Tales z Miletu</slowo_obce> --- filozof i matematyk grecki z VII/VI w. p.n.e., przedstawiciel jońskiej szkoły filozofii przyrody.</pe> przewodniczy, mąż, którego
badaniom zarzucają wszelako płonność!...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>We wszystkiem niżsi, ojcze,
niżsi od służebnej kucharki mędrca...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Która przynajmniej była
mu użyteczną w prostocie swojej...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>




<didaskalia>dalej do <osoba>Laona</osoba></didaskalia>

 
<kwestia><akap>Powiedzieć by można, że, jeżeli nauczony w niebieskich rzeczach człowiek powraca wejrzenia swe ku ziemi, tedy wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- natychmiast.</pe> obejmuje
nad elementy rząd i o tyle zbywa się siły
dzikiej, ile potęgą morza się wyręczył ---
elementu, który nie więcej i nie pierwej
człowiekowi podlega, jedno<pe><slowo_obce>jedno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe>, jak prędko
i o ile umysł jego zapatrzył się w niebiosa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>poglądając wgórę</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Jako
kwiat na wysokości rośliny swojej, tak
mi się wydawać zwykły gwiazdy, iż są
kwiatem wysokości świata tego.</akap>





<akap>Dosyć jeszcze czasu, nim pierwsza
wznijdzie!</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>poglądając niżej</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Oto wchodzącego spiesznie gościa spostrzegam.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Poznaję gładkiego<pe><slowo_obce>gładki</slowo_obce> (daw.) --- piękny.</pe> syna Chariklesa!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zbliża się krokiem zadyszanym
i odzywa gwałtownie naraz do wszystkich
osób</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Żaden Koreb, żaden Koreb, najzawołańszy żaden jeździec tyle i w lak krótkim czasie nie przewiał pyłu, ile go dziś
rzuciły wokoło miasta tessalskie kopyta
konia mojego...</akap></kwestia>



<didaskalia>spostrzegając obecność starca</didaskalia>




<kwestia><akap>Trzeciego areopagity czcigodny dom nawiedzam...</akap></kwestia>



<didaskalia>zajmując wskazane miejsce i ciągnąc
rzecz, niekiedy wielkim zadyszaniem
przerywaną</didaskalia>




<kwestia><akap>Odkąd już tajemnicy nie ma bynajmniej,
a wieść stała się prawdą...</akap></kwestia>



<didaskalia>hamując się na chwilę obecnością areopagity</didaskalia>



<kwestia><akap>Ile że żadnej już nie ma tajemnicy, podążyć jeszcze chcę opodal choćby na chwil
niewiele, do rodziny czcigodnego pentakontarka<pe><slowo_obce>pentakonarchos</slowo_obce> (gr.) --- dowódca oddziału złożonego z pięćdziesięciu ludzi.</pe>, gdzie czuwanie przeciąga się
w noc późną. W różnych miejscach, dopiero się z ust moich i ode mnie pierwszego dowiedziano nieodmiennej a dziwnej prawdy o szczególnym Tyrteja przeznaczeniu...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z oznaką lekką wstrętu obraca
się do areopagity i poglądu na lica niewiast</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Niewiele jeszcze temu dni, pomnę
jak dziś, kiedy na rzecz małych bachanalii<pe><slowo_obce>bachanalia</slowo_obce> --- uroczystości na cześć Bakchosa (Dionizosa), greckiego boga wina.</pe> napisałem był ów wiersz (dla którego jednogłośnie pogardzono Tyrteja rymem), któż wtedy w całym mieście byłby
się poważył dopuścić, choćby jak coś najoddaleniej prawdopodobnego, że ten właśnie, że ten nieledwie wyświstany rymotwórca w Apollinowym<pe><slowo_obce>Apollinowy</slowo_obce> (mit. gr.) --- pochodzący od Apollina, boga muzyki i przewodnika Muz.</pe> stanie wieńcu na
progach wielkiego Tezeusza!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z półuśmiechem</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Ta więc
tylko już jedna zostanie tajemnica: ile
oczekiwać było trzeba na dzień, białym
kamykiem naznaczony<pe><slowo_obce>białym
kamykiem naznaczony</slowo_obce> --- wg rzymskich zwyczajów tak oznaczano szczęśliwy dzień.</pe>, ażeby rym wyroczni, nadeszły z Delf, we właściwej jasności dał się odczytać...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kleokarp</osoba> daje znak niewiastom, ażeby
się od męskiej rozmowy oddaliły; <osoba>Eginea</osoba>
i <osoba>Dorilla</osoba> ujmują się za ręce i powoli odchodzą w cienie laurów</didaskalia>



<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jak na początku, mówi bez uwagi na obecnych</didaskalia>

 

<kwestia><akap><begin id="b1415952683183-1142026375"/><motyw id="m1415952683183-1142026375">Poeta, Sława</motyw>Niezbyt jeszcze dawno
i tu, opodal, przed domostwem czcigodnego pentakontarka --- pomnę jak dziś ---
któż nie mówił o chromym Tyrteuszu, że
jest ,,kulawy?" Któż go i ,,jednookim" nie
nazywał mową człowieczą? Dziś, kiedy
stu jazdy spartańskiej z koni zsiadło i zatknęło długie swoje włócznie przed świątynią wielkiej Minerwy, kiedy lud ruszył
od Pnyks patrzyć na opienione konie, na
chlamidy<pe><slowo_obce>chlamida</slowo_obce> (gr.) --- płaszcz zarzucany na prawe
ramię.</pe> czerwone i na milczące postacie mężów brązowych; dziś, kiedy powoli wchodził Tyrtej na marmurowe stopnie, a chór stał pod rzędem kolumn, sam
do kolumn podobny; dziś zauważono, że
nie jest bez osobnego wdzięku kolebanie
się w chodzie szczęśliwego bogów ulubieńca, że podobną ochwiejność kroku
mają męże, nawykli do panowania falom
morskim lub nieskorzy do ubiegania się
o rzeczy, które powinne są ich czekać.
Dziś, zaprawdę, dopiero spostrzeżono,
o ile i samo nawet przyćmienie oka lewego znamionuje wzrok rzutny i trafnie
do ucelania uzdolniony. Dziś stał się głos
bogów głosem ludu...<end id="e1415952683183-1142026375"/></akap>





<akap>Niech żyje Harmost! Słyszę rżenie konia
mojego...</akap></kwestia>






<didaskalia>podnosi się i nieledwie bez pożegnalnego
znaku odchodzi, sam w sobie zadumany</didaskalia>




<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>Mniemań ludu niestałość
i sądzenia jego, do fal podobne morskich,
zaledwo by powinny niepokoić tych, którym się przedstawiają elementa w postaci
ich zewnętrznej, nie w zawiadującym nimi prawie. Ale zawiść, miotając sercem
człowieka, nie dozwala dostąpić myśli
tam, gdzie ostatecznie pierwsza prawda
przebywa i każdemu, co dobiegł jej, wydziela sił we dwakroć tyle, ile na dobieganiu zużył.</akap>





<akap>Zniechęceni niesprawiedliwością współczesnych są podobni do człowieka woźnicy, który by, zapatrywając się na koło,
nieustannie okręcające się tam i na powrót,
zwątpił o podobieństwie<pe><slowo_obce>podobieństwo</slowo_obce> (daw.) --- możliwość.</pe> iścia naprzód;
zaś ludzie zawiścią udręczeni poglądają
jedynie obok siebie i mocni są tylko o tyle
postępować, o ile mają współzawodników
przed oczyma... Ci i tamci pracować się
zdają, ażeby panowanie elementów nad
prawdami wstecz bogom i cnocie uzasadnić, a boleść ich wewnętrzna z tego pochodzi, iż, nie wiedząc, że przeciwko sobie
samym działać pragną, cierpią, iż działać
nie są w możności.</akap></kwestia>






<didaskalia><osoba>Kleokarp</osoba> z wolna się podnosi i, opierając ramię na <osoba>Laonie</osoba>, ma się ku przysionkowi</didaskalia>




<kwestia><akap>Czy i ty, o Laonie, poczuwałeś omacną
chwilę zawiści za dowiedzeniem się
o szczególnym Tyrteja losie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Podpierając ramię twe, o panie,
brakuje mi tylko jednej rzeczy, ażeby zupełnie być szczęśliwym, ojcze!..</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Laonie, synu, mów!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Ramię twoje, ojcze, podpierając, chciałbym być bliższym tobie... krwią.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Sióstr masz dwie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LAON</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Sióstr dwie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLEOKARP</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Czy nie obie zarówno bratem cię zowią?</akap></kwestia>



<didaskalia>zachodzą w przysionek domu. Dorilla
występuje pierwsza z cieniu laurów,
a drugą stroną niewolnice, którym owa
w zwijaniu wieczerzy przewodniczy</didaskalia>




<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Siostro Egineo, patrz, jako
w czarze, której nie dopił Laon, odbijają się i szklą wczesne gwiazdy!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>obłędnie</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Wypij je, siostro
moja! Zdaje mi się, że słyszę rżenie koni...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>To nadobny syn Chariklesa
obiega miasto, prędszy nad wieść.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatrzymując się przed domostwem</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Rada bym doczekać się dziś śpiewu słowików...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>




<kwestia>
 
<akap>Nie pozwolę ci, jeżeli mi nie
opowiesz snu twojego.</akap>



</kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia>

<akap>Nie opowiem ci snu mojego,
jeśli mi wpierw wysłuchać nie dasz, co
słowiki o swych snach powiadają.</akap>



</kwestia>



<naglowek_osoba>DORILLA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc w przedsionek</didaskalia>



<kwestia><akap>Pomiesza ci się w główce twojej i będziesz mi opowiadać potem rzeczy słowicze.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>III</naglowek_scena>


<didaskalia>Inna część ogrodów <osoba>Kleokarpa</osoba>. Noc.</didaskalia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zdawało mi się, że upadł kwiat
granatu, ale to, widzę, upadł suchy liść...</akap>





<akap>Wydawało mi się, że gwiazda przeleciała zniecierpliwiona, ale to tylko świecący przemknął robaczek.</akap>




<akap>To, co jest na niebiosach, wydaje mi się
jaśniejącym w przygodach rzeczy poziomych, gdy poziome odnosi się przed oczyma moimi na niebiosa. Ziemia i eter<pe><slowo_obce>eter</slowo_obce> --- wg daw. nauki niedostrzegalna substancja wypełniająca kosmos.</pe> odcofnęłyż się ode mnie czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> mnie ogarniają
wirem nieznanego szału?</akap>




<akap>Teraz, teraz sobie samej, niestety, ufać
przestawam: potrąciłam-że kamyk okrągły stopą niepewną i drżącą?...</akap></kwestia>





<didaskalia>garnąc ręką ku ziemi</didaskalia>




<kwestia><akap>Ale owo i kwiatu pąk wilgotny, owo
i uskrzydlający mnie dreszcz, co przenika
zupełnie całość istoty, tętniąc silnie, rączo
i równo, jakby odpowiadał z wnętrza człowieka akordowi, rozbrzmiewającemu na
niebiesiech...</akap>




<akap>W rytmie cała się czuję, i oto już nie
będę więcej omylona. To... on!</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatrzymałaś mi dziś bicie serca dla upadku kamienia na ścieżki twoje,
a wydało ci się grubiaństwem wszechprawo świata. Herkules boski byłżeby
w sile docisnąć kwiatem wątłym na odległość tak wielką?... Niewiasto czarująca!
Kamyk ten, w kwiecie uwikłany, to tajemnica święta rzeczywistości, to właśnie
że jeden z najdroższych twojej płci klejnotów, to świat wasz... i to cię tylko obraziło! Zaiste, potrąciłaś się o świat cały
gniewem twoim.</akap></kwestia>



<didaskalia>po chwili</didaskalia>





<kwestia><akap>,,Tak jesteście wy wszystkie!" zwykłem
był kiedyś mawiać, bluźnić; dzisiaj mówię: ,,Tak ty na jedną chwilkę chwili bywasz..."</akap>




<akap>Tak bywasz --- mówię --- i ty...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc dlatego, o Tyrte, omyliłam siostrę i dałam się sędziwemu ojcu
omylić, aby pierwszym spotkania naszego
słowem było nieporozumienie i tęsknota,
do wyrzutu podobna? Dlaczegóż serce,
oczekując, nie oczekuje nigdy według
kształtu, w jakim rzeczy po sobie następują i zdarzają się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>To jest jeszcze owo ziarno kamyka, objęte purpurą granatowego kwiatu
i nadające całości wagę konieczną...</akap>




<akap>Kwiat skoro na zamierzone upadnie
miejsce, odtoczy się wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> kamyk okrągły...</akap>




<akap>A któryż go przechodzień nazajutrz pozna, lub z twardego czoła jego wyczytać
potrafi, co ten kamień spokojny poczynał
w nocy?</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idziesz za myślą twoją, Tyrte.
Ja tu za sercem przyszłam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>podając jej rękę i ramię</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Nie
zbłądziłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto mi powiedz raczej ty, co
poczynałeś w dniu ubiegłym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dawałem życie, by wziąć żywot, a odbierałem co?...</akap>




<akap>Poglądałem na oblicza, żółte zazdrością,
i musiałem przeto odgadywać wartość całości społeczeństwa, a tę odgadywać musząc, przynaglony byłem widzieć przyszłość, a przyszłość pojmując, wyniszczały
mnie smutki, i myśliłem, żeby też coś robić, o co by mnie pod wieczór słodki głos
zapytał: ,,Co dziś robiłeś?..."</akap>




<akap>I urwałem amarantowy pąk granatu,
i oplatałem weń kamyk okrągły, i podniosłem ramię moje, patrząc w niebiosa,
a zdawało mi się, że wybłyska gwiazda
z eteru... I rzuciłem kamykiem w mirtowe
przeddomie Eginei, popełniając nieznane
dotąd grubiaństwo: samej ciężkości ciał
dotkliwych!</akap>




<akap>To robiłem... i sporo innych rzeczy, ale
wszystkie są smętne! Albowiem oblicze
wielkie całych Aten, po pierwszy raz się
ku mnie obróciwszy, po raz się ostatni
obróciło. Żegnać mam? Witać? Nigdy nie
dano mi swobody. A jednakowoż wszystko, i co krok, witać, witać muszę... U każdej z bram trzynastu, mogę być pewnym
naprzód, że napotkam znajomości trzynaście, które mnie dziś poufnym raczą
uśmiechem... Przy Ceramice<pe><slowo_obce>Ceramika</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>Kerameikos</slowo_obce>) --- dzielnica w starożytnych Atenach.</pe> wstrzymuje
jeździec konia swego i, zeskakując lekko,
pochyla się w objęcia moje: ,,Boski, miły
Tyrteju!" --- To Chariklesa syn (który mi
urągał mało dni temu)...</akap>




<akap>W cieniach kolumn Wiktorji stoją zacne
matrony i córy ich. Ta i owa rzuca mi
różę białą, zapominając, do ila jest trudno
kwiaty podejmować, skoro się kulawym
przyszło na świat...</akap>





<akap>(Dni temu niewiele tak dobitnie piętnowały one moją ułomność!...)</akap>





<akap>Przed prytaneum<pe><slowo_obce>prytaneum</slowo_obce> a. <slowo_obce>prytaneion</slowo_obce> (gr.) --- budowla, w której zbierało się zgromadzenie prytanów, tj. członków wielkiej rady.</pe> uderza mnie w ramię
mąż sędziwy, z wielkim pocztem idący
(któregoże na życiu nie widziałem); nic
nie rzekłszy, pośpiesza dalej z tajemniczym wyrazem spiskowego.</akap>




<akap>A około liceum! A przy teatrze! --- Przy
teatrze?... Dlaczegóż to wszystko nie przy
teatrze jedynie?</akap>




<akap>U ostatniego wschodu świątyni Bachusowej przypada mi do kolan ogromny
mąż i, obzierając się jak zbrodzień, szepce: ,,Do nas, do nas, osobo, przejrzana na
niebiosach! Takiego to my, wielkoludy,
wyglądamy..." To niejaki Carohaj, Scyta
z narodu (który mnie nazywał ślepym i kulasem, gdy u jego Prostata uczyłem dzieci).</akap>




<akap>Piękne są Ateny! Święte miasto i umiejące, jak widzisz, dawać siłę wybranym
synom swoim, dawać im siłę na wtóry
dzień po usłyszeniu głosów bożych, gdy
rozbrzmieją stanowczo nad człowiekiem,
przez żywot jego cały pomiatanym... Gdyby można było dorzucić grochowymi ziarny do Olimpu<pe><slowo_obce>Olimp</slowo_obce> --- góra w Grecji, w mitologii uznawana za siedzibę bogów.</pe>, przewotowałby<pe><slowo_obce>przewotować</slowo_obce> (daw.) --- przegłosować.</pe> może lud
ateński wyroki i samego Apollina...</akap></kwestia>





<didaskalia>postępują razem; <osoba>Tyrtej</osoba> się zatrzymuje
i poczyna z westchnieniem</didaskalia>




<kwestia><strofa><begin id="b1415958785239-2581134689"/><motyw id="m1415958785239-2581134689">Poezja</motyw>Czemuż ich pieśni już tak mało pewna/
Treść i skażonej całości?/
Lutnie ich czemu z łomliwego drewna,/
A nie ze słoniowej kości?/
Ta ich łomliwość czemu jednak rzewna?/
Spyta mnie serce, łzom żyzne:/
Wygnana oto wdzięki swe królewna/
Kryje w poziomą pstrociznę!<end id="e1415958785239-2581134689"/></strofa>




<strofa>I ów, co boski duch na dziejów karty/
Bierze, jak orzeł na skrzydła/
Słońce, poeta czemuż nie pożarty/
Przez lwy, lecz stłoczon od bydła?/
Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- muzyk, poeta i pieśniarz, który śpiewem swoim poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty. Zszedł do Hadesu po swą zmarłą żonę Eurydykę i oczarował swoim śpiewem władcę krainy zmarłych.</pe> czemu mógł piekielne larwy<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw., z łac.) --- tu: potwór.</pe>/
Zebrać na strunę, jak pyły,/
I zatrząść nimi, nie zmieniając barwy/
Słów, ni poniżając siły?...</strofa>




<strofa>Furiom wspaniałej nie zabijał ody/
Na hekatombę piekielną,/
Choć szedł po żonę urodziwą, młody,/
Śmiertelny szedł po śmiertelną.../
<zastepnik_wersu>..............................</zastepnik_wersu>/
Gdy ty, co śladem tak zacnym ozutą/
Nogę, jak w złotym koturnie,/
Na popiół stawisz Erebu<pe><slowo_obce>Ereb</slowo_obce> (mit. gr.) --- najciemniejsza część Hadesu, podziemnej krainy zmarłych; tu: piekło.</pe>, jak dłuto,/
Miękkiej dające kształt urnie ---/
Choć bóg piekielny nie groźnym już bóstwem/
Tobie, przed tobą zjednany:/
I ty w purpurze (która jest ubóstwem) ---/
Ty, król, ty czemuś poddany?...</strofa></kwestia>






<didaskalia>po chwili z rodzajem obłędu</didaskalia>




<kwestia><strofa>Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą:/
Próżnia kołyską olbrzyma.../
Eginej!... Wielcy poeci przychodzą,/
Gdy poetów wielkich nie ma...</strofa></kwestia>



<didaskalia>ciszej</didaskalia>




<kwestia><strofa>
Lecz dziejów karta ma niejedną stronę:/
Jest słowo z brzmienia, jest z ducha,/
I bywa z dachów poetom głoszone,/
Co powiedział wieszcz do ucha.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ścieżki już nie ma dalej... Pozwoliłam ci kroczyć na wolę niosącego cię
zapędu, aż oto uwikłałeś całe czoło w gałęzie lauru.</akap></kwestia>



<didaskalia>odczepiając mu włosy z liścia</didaskalia>




<kwestia><akap>Zaiste, że poeci wielcy nazbyt długi po sobie przestanek zostawili...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak było zawsze, o Eginej.
I to jest właśnie, co ci śpiewam. Posłuchaj
jeszcze:</akap></kwestia>


<kwestia><strofa>Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą, /
Próżnia kołyską olbrzyma; /
Wielcy poeci dopiero przychodzą, /
Kiedy ich nie ma!...</strofa></kwestia>
<separator_linia/>



<kwestia><akap>Popsowałaś mi całą piękność rymu
i odczepiłaś mi z włosów wszystkie wawrzyny, pomiędzy które mnie chore oczy
moje i brak ścieżki zaplątał. Och! nie tego,
nie tego wyglądałem i upragniałem od
kobiety...</akap>


<akap>A jednakże tobie powiadam, że nic bez
ciebie...</akap>


<akap>Nic!... Nawet i sam delficki wyrok
o mnie nie ma pełności swojej bez kobiety.</akap>


<akap>Co mówię ci, wielkie jest. Słuchaj!</akap></kwestia>






<didaskalia>przysiadają oboje w wybłęku mirtowym</didaskalia>




<kwestia><akap>Lacedemońskich stu mężów z rzędu celnego (który u nich ,,równymi" się zowie)
widziałem dziś. Mało wyrażam, iż widziałem: bowiem dla mnie i ku mnie, i ku
mnie, i rzec mógłbym, że po mnie zbiegli
tu. Czyli z nimi mówiłem? Nie wiem, iż
słowo Spartanów jest przestankiem mowy
człowieczej.</akap>


<akap>A jakkolwiek przestanek ostatecznym
nazwać się godzi całego tonu mowy wysłowieniem, nie przeto jednak opiewać
nim nie można rzeczy potocznych dlatego,
iż wzajemnie podawanym sobie i zamienianym być nie może.</akap>


<akap>Tę to jedyną treść pojąwszy w pierwszym zaraz zetknięciu się z lacedemońskimi posły, odgadnąłem nieledwie całość
posłannictwa własnego i ozwałem się
w sobie głosem ducha ku wyrokom delfickim, podziwiając boską onychże mądrość!...</akap>


<akap>A ozwawszy się duchem we wnętrzu
siebie, przechodziłem w modlitwie przed
szeregiem stu niemych piersi mężów niemych, uderzając tego i owego po kamiennym ramieniu i dając się im zrozumiewać
niewysłowionym całego postanowienia
mego wzięciem i mocą. Lecz, gdzie piersi
dotknąłem i ilekroć u okolic serca zatrzymała się ta ręka moja, tylekroć zadzierzgałem nią o klamrę żelaznego upięcia, pod
którym, powiadam ci, Eginej, że człowiecze nie bijało serce!</akap></kwestia>






<didaskalia>ciszej i tłumniej</didaskalia>




<kwestia><akap>Tajemnica to wielka... Przenika mnie zimno świętego dreszczu, gdy dobieram
słów dość poufnych, ażeby ci oną wypowiedzieć, ale wypowiedzieć nieba mi każą. Słuchaj:</akap></kwestia>



<didaskalia>pochylając się ku jej skroni</didaskalia>





<kwestia><akap>Lud ten cały zżelaźniał... Już Likurgowego testamentu ostatnie słowo przyszło
na świat w pokoleniu, zrobionym przez
prawodawcę... Już skończyło się wszystko
i bóg tam nic nie tworzy więcej... I już
miejsca dlań nie ma, jak dla podrzutka
albo dla nowonarodzonego niedołęgi, któremu też prawem śmierć zadają, nim wypełznie z kołyski. I oto przestanek lakoński stał się w lakońskich dziejach, tak,
jak w języku ich!...</akap>




<akap>I posłany jestem ja, nim dla bogów ojca
miejsce się znajdzie...</akap></kwestia>






<didaskalia>przerywa za znakiem <osoba>Eginei</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzegając przerwę</didaskalia>

 
<kwestia><akap>To
nic!... To tylko jedna wielka gwiazda
spadła, lecz choć zapatrzyłam się w niebiosa, słucham a słucham. Mów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Wielka jest to tajemnica,
o Eginej, iż nie mogą być ludy zakochanego Pigmaliona rodzinami. O rzeźbiarzu
tym wiesz z powieści świętych, iż rozpłomienił mu się w objęciach jego posąg kamienny i że takowy skoro za żonę pojął,
miał z nią potomstwo. Synem łoża tego
przecież był Pafus<pe><slowo_obce>Pafus</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Pigmaliona; jego imieniem nazwano miasto Pafos na Cyprze.</pe>!...</akap>




<akap>Nie przeraź się rzeczy słów moich, ani
poglądaj w niebo, dopatrując czyli nie
zadrżą gwiazdy, skoro ci powiem, że Pafusów takowych ludem Lacedemona dzisiaj jest.</akap>




<akap>Pigmalionem był stary Likurg i, z posągiem umiłowanej idei swojej tajemniczego uścisku dokonawszy, spłodził zastępy synów twardych, których goleń
i czoło i najzacniejsze serca okolice przeświecają rzniętym marmurem. Gladiatorów to rzeczpospolita gimnazjalna<pe><slowo_obce>gimnazjon</slowo_obce> (gr.) --- miejsce ćwiczeń fizycznych.</pe>, której koniec zapowiedziany był na Delfach,
ale oni już ani słów wyroczni, lubo o nich
głoszącej, nie byli w stanie pojąć! Zaiste,
rzekł Apollin, iż ,,dopóty Sparta trwać będzie, pokąd się Likurgowe prawa nie wyczerpną..."</akap>





<akap>Śmiech mnie bierze okropny, okropny
śmiech. ---</akap>




<akap>--- Zaprawdę, że tak, tak jest --- i tak
stawa się... Kilkadziesiąt tysięcy zdrowych głazów, żelazem dobrze skwadrowanych i po jednej architekta myśli zastosowanych w przewidziany naprzód ogół,
skończenie też swoje mają naprzód; a pomnikiem są póty, dopóki trwa budowniczego abrys<pe><slowo_obce>abrys</slowo_obce> (daw.) --- plan.</pe>! Pierwej, potem i w przeciągu samegoż budowania... to są kamienie!</akap></kwestia>



<sekcja_asterysk/>



<kwestia><akap><begin id="b1415962327828-2269733429"/><motyw id="m1415962327828-2269733429">Król, Ofiara, Obywatel</motyw>O historio, jeżeli ty byłaś kiedykolwiek?... O historio, patrz: Czy z tych to
żywiołów powstała ta ateńska republika?
Kodrus<pe><slowo_obce>Kodros</slowo_obce> --- legendarny ostatni król Aten. Gdy wyrocznia delficka zapowiedziała zwycięstwo Dorom atakującym Attykę, o ile tylko nie zabiją króla ateńskiego, on, przebrany za chłopa, zabił w obozie Dorów jednego z żołnierzy i zginął z ich ręki, ratując ojczyznę.</pe> wielki, ostatni król, azali i dziś
nie panuje nieobecnością wszechprzytomną<pe><slowo_obce>wszechprzytomny</slowo_obce> (daw.) --- wszechobecny.</pe>? On, szukając śmierci od dzid doryjskich, na które się królewskimi swoimi
wparł piersiami; on, w sukmankę przebrany kmiecą; on, z tą umyślnie łomliwą
kosą w ręku upadający, gdy zawołał:
,,Koniec królestwu ateńskiemu!" --- czy
rozumiesz, Eginej? --- on kamieniem stał
się węgielnym przeobrażenia ludu, i oto
głęboka Aten żałoba rozrzewniła się po
nim w republikę.</akap>




<akap>Nie nauczał on służby warsztatu jak rzemieślnik tępy i surowy, ale gestem jednym jako mistrz tworzył na wieki! Palec
jego, wśród zamachów doryjskich
i okrwawionych oręży podniesiony, blady
palec jego pisał na niebie, a zatrzeć tego
nikt połą płaszcza swojego nie potrafi, iż
jest współboskie.</akap>




<akap>Królowanie takowe, o Eginej, obywatelstwem jest, aby się obywatelstwo wszelakie stało królestwem.<end id="e1415962327828-2269733429"/> Inaczej sędziwy
począł sobie Likurg, wódz ćwiczonych
od dziecka chłopiąt, marmurowych młodzieńców rzeźbiarz, mąż, który nie w boskiej sile przetwarzania, lecz w wierności swojemu własnemu zarysowi całą siłę
stanu założył.</akap>




<akap>Współboskie poczęcie jest Kodrusa, jako
owych, którzy z córami niebios wczasy
swoje miewali, ale potomstwo Likurgowe jest ze współposągowego stadła przyszłe na świat i, dopóki kamienie zwyciężać mogą ludzi, póty zwycięży...</akap>




<akap>Lecz skoro już zwycięży i gdzie zwycięży, nie zostanie tam kamień na kamieniu...</akap></kwestia>






<didaskalia>nagle</didaskalia>





<kwestia><akap><begin id="b1415962367484-1278884243"/><motyw id="m1415962367484-1278884243">Miłość</motyw>To tam wszelako, o Eginej, tam iść mając, odkryte mi są ku poznaniu te straszne
prawdy.</akap>




<akap>Jak ogromnej miłości potrzebować będę, jak ogromnej, sama odgadnij!</akap>




<akap>Dlatego to oprzyj białe ramię swoje na
piersiach moich i zupełną daj folgę tak
szlachetnej i całej serce potrzebie. Żadnej
z córek ateńskich nie wzywał nikt świętszym uczucia gwałtem. I jeżeli nie pojmiesz mnie, i jeżeli ty jeszcze nie pojmiesz, to ani Aten nie będzie, iż nie było
w nich jednej kobiety!<end id="e1415962367484-1278884243"/></akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Słuchaj, Tyrte! Niech stanie
tu przede mną teraz ojciec siwy, poprzedzony służbą z pochodniami i na walne
idący posiedzenia; niech oświecą nas
w głębokich oczach jego szerokie łuny od
stóp do głów, --- nas, tak uplatanych ku
sobie ramionami; niech zaskoczą nas wszyscy domownicy: a głosem tym samym,
bez ochwiania i jednego wydźwięku
słów, rzeknę, w tę się pierś moją uderzając, iż cały areopag jest w tej chwili, cały
areopag w tej tu niewieściej piersi jest!
I, jeżeli boski duch na Delfach zagrzmiał
imieniem twoim, to nie będzie mu kłamać córka ateńska. Bo zaprawdę powiadam tobie, Tyrte, że syn żaden wielkiej
rzeczypospolitej zupełniejszą nie był od
ciebie miłością ukochany. Lecz nie dzisiaj,
nie teraz, nie o schyłku tej nocy podrzucisz mnie na konia swego i pomieszam te
sploty moje z rozwianą grzywą. Wiatr nie
ten, co się zrywa, ochładzać mi będzie
skroń i łzę odgarnie...</akap>




<akap>Tyrte, ty mi pozostawisz w mieście ludzi swoich, i rącze konie, i pozostawisz
mi dokoła twoją myśl, i serce twoje, i tę
moc, z którą mogłabym dziś czoło w czoło
napotkać olimpijską ojca powagę. Moc,
co biorę od ciebie, a niezadługo potem
przyzywam jej sama, po nazwisku wołać
tej mocy nie umiejąc; z mocą tą czekać
będę chwili, stanowczemu przedsięwzięciu
odpowiedniej, i wypowiem sędziwemu
ojcu mojemu, cokolwiek czuję. A jeżeli
ojciec nie pojmie mnie, toć pojmą bogi;
a jeżeli nie pojmie nikt, to pojmą rozkazy
nasze, ludzie twoi, i rącze konie pojmą,
wydążając po rosie nocnej, że przed nami
tętni Zwycięstwo!</akap>




<akap><begin id="b1415962472600-345794148"/><motyw id="m1415962472600-345794148">Miłość</motyw>Tyrte, zdaje mi się, że wzrostem stałam
ci się równą. Pojrzyj! Zdaje mi się, że
i szerokością ramion moich stałam się na
razie równą tobie --- tak szeroko oddycham, szeroko tak, i pełno, i tak bezpiecznie...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To jest sen, o Eginej, który
mnie się przedstawił nocy uprzedniej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zawierając mu usta palcem</didaskalia>




<kwestia><akap>Iż w objęciu twoim wzrosłam cała i stałam się tobie równą, o Tyrte?</akap>




<akap>Nie mów dalej, nic dalej nie mów! To
jest sen, który mnie się nocy uprzedniej
przedstawił.<end id="e1415962472600-345794148"/></akap></kwestia>





<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śnimy razem! --- Czuwajmyż
razem! Żyjmy, i umierajmy, i odlatujmy
razem w wiry niebieskie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bóg obwinął nas dwoje połą
eterowego płaszcza swego, to i jakże cię
opuścić potrafiłaby Cerery<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rz.) --- bogini plonów i żniw.</pe> koryfea?... Niechaj niewolnice i niech dziewczyny barbarzyńskie zaprzedają miłości swoje za łan
zboża, za parę złotych kolców<pe><slowo_obce>kolce</slowo_obce> --- kolczyki.</pe>, lub za cokolwiekbądź z ziemskich drogości. Nie na
takim to przemyśle wysnowały się dzieje
tej ojczyzny, co podesłała nam pod nogi
zwaliska Troi! I nie pod tym niebem,
w które Helena poglądała, i nie przed tym
nareszcie areopagity domem miejsce na
kram północnych branek...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<akap>Miłość taka, o koryfeo, to Grecja cała --- to wolność, to prawda i to
świętość...</akap>







<kwestia>

<akap>Dlatego, kiedy będę już wjeżdżał w miasto nieznane...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając</didaskalia>

 
<kwestia><akap>I kiedy lacedemońskich dziewic chóry słać ci będą przed
koniem pomost wawrzynów, Tyrte, pomnij, że będę z tobą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlatego, kiedy walczyć mi
przyjdzie bojem wewnętrznym i poglądać
z twardej powózki na łamiące się fale ramion krwawych wśród zawichrzonego
marszem piasku...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja z tobą będę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlatego, kiedy osamotnieję
przegraną bitwą i, tułając się, posłonię
twarz moją do kałuży przydrożnej, ażeby
się ręka napić wody...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EGINEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja będę z tobą.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Scena przedstawia platanowy chodnik lacedemoński; tam i owdzie siedzenia pod
drzewami; w głębi sceny droga wielka ku
górom, a od drogi uciekające ścieżki ku
parowom; po prawej stronie w dali widać
Dromos<pe><slowo_obce>Dromos</slowo_obce> (gr.) --- miejsce wyścigów konnych w
Sparcie.</pe>. Ślepy inwalid<pe><slowo_obce>inwalid</slowo_obce> --- dziś popr.: inwalida.</pe> spartański przechadza się, chłopcy igrają w małą bitwę
lub za starcem wołają o przypowieści.</didaskalia>




<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dobiegając starca</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Jeszcze
jeden niewielki rapsod<pe><slowo_obce>rapsod</slowo_obce> --- tu: podniosły utwór poezji epickiej.</pe>, jeszcze jeden!...
Usiądziemy wszyscy u kolan twoich, jak
koźlęta --- jak koźlęta pod gałęziami dębu,
gdy księżyc rośnie...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
 Będziemy ci opowiadać i wskazywać każdego żyjącego, który przechodzi, a tylko jeden jeszcze rapsod przyrzecz!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>I damy tobie chleb kradziony, jak nikt nigdy lepiej nie ukradł.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Oto właśnie pędzi z daleka wicher piasku, a w omieci jego widać lacedemońskiego biegacza, jak przerzuca się
na kosturze swoim.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>STARZEC CIEMNY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przysiadając pod
platanem</didaskalia>

 
<kwestia><akap>To Daim, o chłopcy moje, chłopcy bose i lekko pląsające. To Daim, syna
mego przyjaciel, biegacz wojenny. On zaiste że mniej zastygłą krwią czerwone
rapsody miastu niesie z gór...</akap></kwestia>



<didaskalia>szukając kijem przed się</didaskalia>




<kwestia><akap>Chłopcy! Niechaj się zbliży tu, a wołajcie ku niemu, że jeden z równych jestem,
ów, co dwudziestego lala pierwszej wojny
stradał oczy od messeńskiego pocisku;
ów, co nogą odepchnął jedynego syna swojego, skoro, potu nie widząc, namacał
strumień wilgoci i posądził, że to krew
dziecka jego --- na karku, z tyłu!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHŁOPCY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Prawy Spartiata!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ów, co pierwszy przedłożył
wniosek, aby ukaranym bywał rózgami,
ktokolwiek rzuca wróblom kruszynę chleba, ośmielając przez to rozrzutność obywateli i schlebiając próżniactwu ptasząt...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPCY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Spartiata prawy!...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dlatego to ptaszęta ubolewały z daleka, skoro szedł, i podawały sobie znaki stada z drzewa na drzewo...</akap>




<akap>Chłopcy, a co widzicie teraz na drodze
wielkiej, której oczyma mymi nigdy już
w życiu nie obaczę?</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>PRIMUS</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>Widzimy, o prawy Lacedemończyku, jako ku platanom drogą wielką
zdąża Daim krokiem porządnym. On odmienił zapęd poskoku swego i w miarę
przybliżania się ku nam układa postać
skromną, jak na Spartiatę przystoi...</akap>




<akap>Ale za nim i za nim, gdzie się rozciekają ścieżki pokątne od wielkiej drogi,
widzimy, o Lacedemończyku prawy i mężu równy, tam i ówdzie odpryskających
w bok po ścieżkach, jakoby czynili to
zbiegowie albo ranni. Niektórzy z nich
(jeżeli oko nas nie myli) znaki dają konnym, z dala śpieszącym, inni słaniają się
w pochodzie i kuleją.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli to jest porażka, chłopcy
moje, chłopcy bose i lekko pląsające; jeśli
to porażka jest, o karne chłopcy i rózgami ćwiczone pacholęta, chłopcy, rumiane
krwią razów i bójek; jeśli to jest porażka,
tedy uderzajcie w chór! Zwyciężyć albo
zginać!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR CHŁOPIĄT</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Zginąć albo zwyciężyć!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dobliżając chóru</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Zwyciężyć
albo zginąć!</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Tyrtej</osoba> w długim ubiorze kapłańskim,
z zarzuconą pola na głowę i podpierając
się, jak ranni, wchodzi drogą uboczną,
a potem siedzenia poszukuje opodal i na
stronie</didaskalia>



<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zginąć... albo --- zwyciężyć?...
Pachołki bójek, nie bohaterowie wojen,
nic innego oni nad te dwa pytajniki, namiętnością w okrzyk twierdzący zmienione, nie umieją...</akap>




<akap>,,Zginąć? Zwyciężyć?" --- przyrosło im wewnątrz ich gardzieli i stało się już nierozłącznym słowa wszelkiego wydźwiękiem...</akap></kwestia>






<didaskalia>przysiada pod jednym z bocznych drzew</didaskalia>



<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kijem ciebie poszukuję, Daimie. Zbliż się tu sam i, stanąwszy przed
jednym z równych, onym, który dwudziestego lata jeszcze pierwszej wojny stradał był oczy od messeńskiego pocisku, stanąwszy sam, przed równym, który powołuje ciebie, powiedz twą rzecz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1415964047963-354202106"/><motyw id="m1415964047963-354202106">Patriota, Ojciec</motyw>DAIM</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Syn twój, Hieroplit, żyw...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<didaskalia>pomiatając laską w powietrzu</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Przeklętym bądź i odnieś razy moje
na karku twym, człowieku, do wszelkiego
zdrajcy podobien! Nie o jedynego syna
swego pyta ciebie prawy Spartańczyk, nie!</akap>




<akap>Mów o pospolitej rzeczy w pierwszym
słowie i pierwszym zaraz słowa wyzionięciu, o wodzu, a nie o synu czyim powiadaj!<end id="e1415964047963-354202106"/></akap>




<akap>Oto popsowane dolatują mnie ze wszech
stron obyczaje i Dianie<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dziewicza bogini księżyca i łowów.</pe> wielkiej dzięki
składam, że obywateli tak skarlonych nie
oglądam więcej oblicza...</akap>




<akap>O wodzu!... I, azali widziałeś tego męża,
zeznaj mi sam.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Męża wodza widziałem w obozie jazdy i pomiędzy ciężkich hoplitów<pe><slowo_obce>hoplici</slowo_obce> --- ciężkozbrojna piechota w staroż. Grecji.</pe>
szeregami, jako śpiewnym nastrojem zapowiadał przegraną....</akap>




<akap>Kulawy jest i wydawał mi się jednookim!...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba><begin id="b1415964140793-1548457417"/><motyw id="m1415964140793-1548457417">Poeta, Lud</motyw>CHÓR CHŁOPCÓW</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Barathra<pe><slowo_obce>baratron</slowo_obce> (gr.) --- przepaść, do której wrzucano skazanych na śmierć złoczyńców, a także słabowite bądź kalekie dzieci.</pe>! barathra-rra-ra!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Barathra jest nieznaną Ateńczykom. Jakoż zaprawdę, że urodzić się
tam mógł i schować tak upośledzony obywatel. Wszelako, o chłopcy zdrowe i piękne, naucza was równy, który mówi, że zapytywać trzeba, czyli wódz przez wojenne rzemiosło swoje nie utracił gdzie oka
jednego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAIM</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mąż Ateńczyk, wódz, z rzemiosła
swojego jest poetą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, po trzykroć Barathra!...
O, zdrado ateńskiego ludu... albo skończenie się wygłosów bożych w przeświętych
Deliach!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR CHŁOPIĄT</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Barathra kulawemu! I barathra jednookiemu! I wszelkiemu krasomówcy barathra-rra-ra!..</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Głos ludu!<end id="e1415964140793-1548457417"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARZEC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Usuńcie się, chłopięta, a ty,
o biegaczu, przysiądź ze mną: równy pozwala tobie. Przysiądź i, o cokolwiek będę
zapytywał, zwierzaj mi w ucho!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uchodząc</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Barathra!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENZOR<pe><slowo_obce>cenzor</slowo_obce> --- wyższy urzędnik rzymski, odpowiedzialny m. in. za przeprowadzanie spisów obywateli oraz dbający o obyczajność.</pe></naglowek_osoba><didaskalia>do pocztu swego</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Chłopców tych, bez pedonoma<pe><slowo_obce>pedonom</slowo_obce> (gr.) --- nadzorca chłopców.</pe> właściwego
biegających, przechłostać niecol! Wielką i
też mieć uwagę na miejsce święte! Lacedemońskiej ziemi każda piędź świętą zaprawdę jest, i boskiemu to winniśmy Likurgowi, ale dwakroć i trzykroć święci
się miejsce, którędy senat i królowie
i równi i po jakkolwiekbądź zamkniętej
bitwie spartańskie ma powracać wojsko.</akap></kwestia>



<didaskalia>przechodzą</didaskalia>




<naglowek_osoba>CHÓR RÓWNYCH</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc i poszukując miejsca swego</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Cichym, acz sprawiedliwym, wyrozumiejmy pomiędzy sobą
słowem, co wyrokować się godzi, trzymać,
i co wnioskować o niefortunnym dniu bieżącym.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>CHÓR KAPŁAŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jupiterowi-Konduktorowi<pe><slowo_obce>konduktor</slowo_obce> (łac.) --- ten, który prowadzi (nie jest to standardowy przydomek Jowisza).</pe> dopełniona była już ofiara,
i wyruszył obóz przy donośnym fletni rozgłosie, a ogień święty, jak kometa, gorzał
na przodzie... Jakoż zatrzymywać można
było, jakoż godziło się zatrzymywać grom
w polocie?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR POLEMARKÓW<pe><slowo_obce>polemark</slowo_obce> a. <slowo_obce>polemarch</slowo_obce> (gr.) ---  wódz naczelny.</pe></naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Cóż albowiem
zwycięża? I co ubroczone krwią powraca?... Pewno nie pieśń ani z świętej wygnane Lacedemony słowa rozwlekłe...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR KAPŁAŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widziałem go, jako
zaraz, przybywszy gdy z konia zsiadł,
zgotowali mu ludzie w namiocie jego jadło obfite; i widziałem na oczy, że ze złotego roga pił, pośpiewując fragmenta starego hymnu Argonautów<pe><slowo_obce>Argonauci</slowo_obce> (mit. gr.) --- pięćdziesięciu dwóch uczestników wyprawy na statku Argo do Kolchidy po złote runo.</pe>...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR RÓWNYCH</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Takiego to obywatela-wodza ateński lud nasyła Sparcie bohaterskiej w chwili stanowczej!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR KAPŁAŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlatego niech senat i niech króle senatu, i same efory<pe><slowo_obce>efor</slowo_obce> (gr.) --- wysoki urzędnik w staroż. Sparcie, w pewnym stopniu stanowiący przeciwwagę dla wojskowej władzy królów.</pe>,
i równi wszyscy, polemarki, i cenzorowie,
i kapłaństwo czują, jak rośnie trawa pod
stopami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TYRTEJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zarzucając płaszcz i uchodząc</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Głos władzy!</akap>




<akap>Pozostaje mi dwa głosy jeszcze wysłuchać; Boga i piersi moich.</akap></kwestia>





<didaskalia>słychać fletnie i pochód chórów królewskich</didaskalia>



<naglowek_osoba>WOŹNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Senat się przybliża, i efory,
i sędziwe senatu króle.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POLEMARKI</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Zaiste, niewczesnym<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- przychodzący nie w porę.</pe> jest
ów, który przybywa, kiedy wyniesionych
w górę włóczni pomost wyrywają z rąk
same prądy gwiżdżącego powietrza. Gestu jego, ani rozkazów, choćby takowe dawał słowem pełnym i krótkim, zgadnąć
ani dosłyszeć przez nawałnicę wojenną
nie potrafisz. Jakikolwiek by los przynosił i cokolwiek umiałby zwiastować,
wszystko straconym bywa dla niewczesnej godziny i dla wypowiedzenia słów
nastrojem, do dziewiczej pieśni podobnym.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAPŁANI</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Takiego to wszelako obywatela wodza ateński lud Sparcie nasyła ---
wodza chwili niewczesnej i który przeto,
do swoich się namiotów usunąwszy, nie
spostrzegam nawet, aby dzielił niefortunny powrót stroskanych lacedemońskich
chórów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>SENAT</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Szemraniu tak sprawiedliwie
donośnemu Senat się bynajmniej nie
sprzeciwia, lecz u niego przed wszystkim sąd ma wagę: jakoż słuszna jest poranić i słuszna jest uważać, że godzina,
w której mąż wyroków do Lacedemony
przybył, odnosi się do ludu ateńskiego, nie
zaś do osoby Tyrtejowej, wysłannikiem
będącej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KRÓLE SENATU</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Że nie słyszeliśmy nowoprzybyłego męża wyroków, ażeby zapowiadał co obcego, ale owszem, iż głosił
uległość władzom w Lacedemonie świętym; że przesławną królów zgasłych pamięć zalecał czcić; tedy i co do osoby jego
wyjątek żaden przedwcześnie być nie może usłuszniony.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOŹNY</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ateński obywatel i, przez nieomylnego Loksiasa, mąż wyroków, Tyrtej wódz...</akap></kwestia>





<didaskalia><osoba>Tyrtej</osoba> wchodzi widomie</didaskalia>




<naglowek_osoba>EFOR PIERWSZY</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Niewczesność jest to
nieobecność, a kogo nieobecność uniewinnia, niech szerokie da pole przystępującemu wziąć koronę, lubo w niefortunnym
starciu zdobytą.</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Tyrtej</osoba> się usuwa z pocztem swoim i zajmuje miejsce ustronne</didaskalia>




<naglowek_osoba>EFOR DRUGI</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Przystąp sam, o synu
Hieroplita, skoro zaś będziesz wieńca tykał ręką stanowczą, niechaj świadczą tobie polemarki i niech tysiączniki ogłaszają; niech grzmią setniki, co widzieli,
kiedy się ty wcześnie na swoim miejscu,
cały w wielkim zapale, znajdowałeś!</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Hieroplit</osoba> syn występuje z tłumu i przybliża się do senatorskich krzeseł</didaskalia>




<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>Dość, jeżeli laurowy wieniec
otrzymasz, młodzieńcze, którego opowiadać gesta<pe><slowo_obce>gesta</slowo_obce> (łac.) --- czyny.</pe> chrobre dziś nie dostawa sił...</akap>




<akap>Od najświętszej walki jeżeli odwróciło
się oblicze niebios......<pe><slowo_obce>......</slowo_obce> --- duża luka w rękopisie.</pe></akap></kwestia>






<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>... Poznaje cię w tłumie; podaje ci coś, jak kartę wizytową --- pudełeczko małe, noszące na sobie kilka liter,
ołówkiem przed chwilą nakreślonych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzega <osoba>Lię</osoba>, przyjmuje
dar i czyta</didaskalia>

 
<kwestia><akap>,,<slowo_obce>Lia Sofistoff</slowo_obce>?..." Pani!...</akap></kwestia>



<didaskalia>do referendarza</didaskalia>




<kwestia><akap>,,<slowo_obce>Scito te ipsum</slowo_obce>...<pe><slowo_obce>Scito te ipsum...</slowo_obce> (łac.) --- znaj samego siebie (tytuł rozprawy Abelarda).</pe>"</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>QUIDAM</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Omegitta</osoba></didaskalia>

 
<kwestia><akap>Nie zatrzymuj
się nazbyt! Tłum nas rozerwie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Wracając do przedmiotu
rozmowy naszej: oto jeszcze jeden więcej
wdzięk i urok!... Ta pośpieszność ciągu
i toku, mówię, to niezatrzymywanie się na
chwilę pod karą rozerwania i zatracenia
poufności albo sensu rozmowy, swobodnie
prowadzonej; ten tam i owdzie lekki, konieczny i przepływający w nicość spór
o zmieszanie nieobmyślonego rytmu w pochodzie.</akap>




<akap>Wszystko to razem błahe i poważne, konieczne i swobodne; popstrzone owiędłych (i niewiędnących nigdy, bo nieżyłych
nigdy!) liśćmi kwiatów, okapane ubocznie
skrzepłą łzą białego wosku; wszystko to
razem wziąwszy.... Malcher!</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>MALCHER</naglowek_osoba>
<didaskalia>obrzucając płaszczykiem
ramię <osoba>Omegitta</osoba></didaskalia>

 

<kwestia><akap>Konie nasze rwą się z numerowanego miejsca powozu. Czekałem ci
z płaszczykiem, wytrzeszczając oczy na
prawo i na lewo. Wszędzie albowiem, jak
to mówią (z przeproszeniem), dobrze
z ludźmi dobrymi, ależ w domu najlepiej.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>OMEGITT</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>,,Amen!" Tobie powiadam.</akap></kwestia>





</dramat_wspolczesny></utwor>