<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/napoj-cienisty-eliasz/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Leśmian, Bolesław</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Eliasz</dc:title>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Ginalska, Agnieszka</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/napoj-cienisty-eliasz</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=7405</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Bolesław Leśmian, Napój cienisty, Wydawnictwo Mortkowicza, Warszawa 1936</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Bolesław Leśmian zm. 1937</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2008</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2009-03-23</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1165.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nice shiny roses, Takashi(aes256)@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1165</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>



<liryka_l>
<autor_utworu>Bolesław Leśmian</autor_utworu>
<dzielo_nadrzedne>Napój cienisty</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Eliasz</nazwa_utworu>
<nota_red>
<akap>pisownia łączna/rozdzielna: napoły &gt; na poły; nawprost &gt; na wprost; naoślep &gt; na oślep; niema &gt; nie ma; nawksroś &gt; na wksroś; napewno &gt; na pewno </akap>
<akap>pisownia joty: Eljasz &gt; Eliasz </akap>
<akap>fleksja: swem &gt; swym itp.; rozwartemi &gt; rozwartymi; mię &gt; mnie </akap>
<akap>interpunkcja: Świat i zaświat i dusza &gt; Świat i zaświat, i dusza; i w wargach i w oczach &gt; i w wargach, i w oczach </akap>
</nota_red>



<dedykacja>
<strofa>
Adamowi Szczerbowskiemu, w imię/
wspólnej wiary w zwycięstwo sztuki nad/
rozpanoszoną zmorą szarego człowieka.
</strofa>


</dedykacja>
<strofa>
<begin id="b1298387473013-1775218412"/><motyw id="m1298387473013-1775218412">Rozstanie, Wiatr, Porwanie</motyw><begin id="b1311064883564-2106257000"/><motyw id="m1311064883564-2106257000">Strój</motyw><begin id="b1311064931593-3981067669"/><motyw id="m1311064931593-3981067669">Podróż, Lot</motyw>Wziął go wicher i uniósł na ognistym wozie./
Leciał rozzuchwalony w powietrzu i w grozie,/
Płaszcz swój zrzucił na ziemię, by z wyżyn rozstania/
Płaszczem ziemi dosięgnąć na znak pożegnania.<end id="e1311064883564-2106257000"/>
</strofa>



<strofa>
I odtąd już go nigdy na ziemi nie było.
<end id="e1298387473013-1775218412"/></strofa>



<strofa>
<begin id="b1298387916955-2167370615"/><motyw id="m1298387916955-2167370615">Światło</motyw>Wszechświat stał mu się błędną wokół bezmogiłą./
Ledwo skrzyć się nadążył rozbłyskaniec boży,/
By światłem zmuskać stada zdziczałych bezdroży<end id="e1298387916955-2167370615"/>./
<begin id="b1311064989767-1637417611"/><motyw id="m1311064989767-1637417611">Niebo</motyw>W twarz go biły obłoków wzburzone jaśminy,/
Wóz miotał w byle wieczność ognia rozprószyny,/
A on patrzył w to tylko, co w dal się rozwidnia,/
I, górując --- dołując, mknął, jak śród białydnia!/
Jęczała Nieskończoność, kół miażdżona złością,/
A gwiazdy rozpaczały nad Nieskończonością!
<end id="e1311064931593-3981067669"/></strofa>



<strofa>
<begin id="b1298388049524-1931167617"/><motyw id="m1298388049524-1931167617">Ptak</motyw>Zezem spojrzał na Wenus, w jej śmigłe zaświaty,/
Gdzie się gęstwił do lotu ptak żywcem liściaty,/
Co zaledwo się różnił od dębów i sosen/
I tą właśnie różnicą leciał w sen --- pierwosen.<end id="e1298388049524-1931167617"/>/
Prażywicznych wybroczyn leśne ustoiny/
Wywiały czad istnienia w pobliża męt siny,/
I mroki, woń ożywczą węsząc bezrozumnie,/
Zaroiły się wokół wroniście i tłumnie.
</strofa>



<strofa>
A prorok przetarł oczy i przynaglił biegu.</strofa>



<strofa>Rozpędzony na zawsze w tę noc bez noclegu/
Saturn, niebem zdyszany, dniał w nurtach ciemnoty/
I biegł ścieżką domyślną --- niepochwycień złoty./
I Jowisz jak tęczowa przewinął się plucha,/
I Neptun jak cienista przemknął zawierucha, ---/
A wóz boży, płomienie rozchyżywszy czujne,/
Minął słońca podwójne i słońca potrójne/
I brnął w gąszcz, gdzie z nicością zmieszane na poły,/
Włóczą się niedowcieleń pełzliwe męcioły.</strofa>



<strofa><end id="e1311064989767-1637417611"/>Tu właśnie samo z siebie wyłonione Śnisko,/
Mgłami się ocierając o wieczność pobliską,/
Lęgło w chorym przezroczu jadowitą chatę/
Z oknami rozwartymi na śmierci poświatę,/
A niczyje i nikim nie będące ciało/
Do jej progów omylnym łbem się przyśniwało,/
By wygoić ich kurzem od dołu do góry/
Rozjątrzoną bezdomność chciwej szczęścia skóry.</strofa>



<strofa>Tu tkwiły włóczyzmory, w swym konaniu zwinne,/
Pstrocinami złych ślepi migotliwie czynne,/
Strawione zaraźliwym liszajem niebytu,/
A łase na ułomną podobiznę świtu.../
Tu mgławice dłużyły rąk wyłudę białą/
W schłon próżni, gdzie się dotąd nic jeszcze nie stało,/
Strzęp świata, zdruzganego na prochy w przestworzu,/
Bławatkował zadumą o świetlącym zbożu...</strofa>



<strofa>Ale prorok, w tęsknoty zapodziany trudzie,/
Nie zważał na to rojne w niebiosach bezludzie/
Upojony tchem mgławic, zwycięsko rozpędny,/
Wsparty o krawędź wozu, a sam --- nadkrawędny</strofa>



<strofa><wers_wciety>Ścigał bezkres i piersią czuł radość pościgu.</wers_wciety>/
A gwiazdy, drobniejące za nim w okamigu,/
I światy, co we wprawnym kołują obłędzie,/
I to życie, co pragnie trwać zawsze i wszędzie,/
I ziemskiego pobytu krzątliwa śródzielność,/
Świat i zaświat, i dusza --- śmierć i nieśmiertelność, ---/
Wszystko zbladło, zmarniało w wyżynnym wspomnieniu./
Jak sen, co śnić się nie chce, a śni się wbrew chceniu.</strofa>



<strofa>
<begin id="b1298389330412-1392962805"/><motyw id="m1298389330412-1392962805">Anioł, Śmierć</motyw>A właśnie uwikłany w czepliwym obłoku/
Trup anioła przelatał z bielmem śmierci w oku./
Dziwny zdał się w pobliżu ogrom tego ciała/
I małość pustej śmierci, co w nim wciąż malała./
Skrzydłami się w pozgonny żal nad sobą śnieżył,/
Co raz wyżej ulatał --- co raz wyżej nie żył!
<end id="e1298389330412-1392962805"/></strofa>



<strofa><begin id="b1298389415309-3077726059"/><motyw id="m1298389415309-3077726059">Bóg, Stworzenie, Obraz świata</motyw><begin id="b1311065038848-3584731202"/><motyw id="m1311065038848-3584731202">Prorok</motyw>Stąd już blisko do Boga! Już Eliasz zobaczył,/
Jak Bóg Smugą świetlistą w chmurze się zaznaczył./
Oczom była dostępna tej Smugi połowa,/
Resztę, blednąc, zgadywał, a Bóg rzekł te słowa:/
--- «Chcę ci wyznać to, czego nie wyznam nikomu./
Świat mój mija się ze mną! Źle mi w moim domu!/
Mogłem niegdyś przymusić nicość jeszcze młodą/
Do uśmiechu w mrok inny! Mrok nie był przeszkodą.../
Gdybym dał inny rozkaz, innych snów narzędzie,/
Czy byłoby inaczej, niż jest i niż będzie?»...<end id="e1298389415309-3077726059"/></strofa>



<strofa>--- «Śniłem o tym --- rzekł prorok. I posłuszny słowu ---/
Śniłem» --- powtórzył ciszej, a Bóg mówił znowu:/
--- «Życiem tworzył! Tak, właśnie! Nieodparte życie!/
Na gwiazdach, na dnie jezior, na pagórów szczycie,/
W lwich paszczękach, w kłach wężów i w snu pozawzroczach,/
W jamach krecich, w łzach ludzkich, i w wargach, i w oczach,/
Nawet w miazgach padliny, w tumanach bez treści/
Jeszcze coś się mocuje, krząta i szeleści!/
Cóżem jeszcze mógł czynić? Jaką wybrać drogę?/
To --- wszystko. Twór skończony. Nic nad to nie mogę!»</strofa>



<strofa>I głos rozległ się echem i zamilkł niebawem./
Eliasz głosu Bożego słuchał mimopławem,/
Ale biegu nie zwalniał. --- «Smugo! --- szepnął --- Smugo!/
Niech Cię z chmur tym imieniem wygarniam niedługo,/
Nim zgaśniesz!... A, gdy zgaśniesz, znowu powiem: Boże!/
Nie wiem, gdzie Twoje brzegi, a gdzie moje morze?/
Lecz wiem, żem policzony pomiędzy Twe ptaki:/
Chcę lecieć w Twoją przyszłość! O, daj mi lot taki!»<end id="e1311065038848-3584731202"/></strofa>



<strofa>
Zaiskrzyła się Smuga --- i mrok bez oporu/
Przyjął skrę... Coś błysnęło w pamięciach przestworu,/
Lecz nastała ta cisza, co nic nie pamięta./
Słychać było, jak czas się po gwiazdach wałęta...
</strofa>



<strofa>
I rzekł Bóg: --- «Chciałbym ciebie zachować zazdrośnie/
Mym niebiosom --- Spójrz! Wszechświat ma się już ku wiośnie!»
</strofa>



<strofa>Eliasz z wozu wynurzył swą pierś i urwiście/
Zwisł nad głębią i dłonie wprzód rozwiał, jak liście,/
I tak trwał, niby nagła mroków uroślina,/
Co pnączem swego ciała w bezmiary się wspina,/
I, wargami zmacawszy chłód gwiezdnych przezroczy,/
Do Boga wzwyż i na wprost mówił w cztery oczy:/
--- «Tak, mogło być inaczej! Słowa śmiesznie złote/
Dla zbłagania ciemności! Chcę iść w tę Innotę,/
Chcę być tam, gdzieś nie bywał! Chcę walczyć sam na sam!/
Niech czuję, że zwyciężam, lub wiem, że wygasam!/
Chcę wzburzoną swodobą przekroczyć mą dolę!/
Puść mnie tam --- w bezbożyznę! Puść --- na wolną wolę!/
Postroń wszystko, co było! Nie poskąp mi lotu!</strofa>



<strofa>Już --- z Tobą!... Już --- bez Ciebie!... Nie żądaj powrotu!»/
Smuga zgasła, i Eliasz wziął jej Zmrok za zgodę./
Wiatr pobruździł głąb nieba, jak jeziorną wodę,/
A on pędził na oślep i Zgasłą ominął./
<begin id="b1311065097981-3139874432"/><motyw id="m1311065097981-3139874432">Koniec świata</motyw><begin id="b1311065214031-21649435"/><motyw id="m1311065214031-21649435">Śmierć bohaterska, Bezsilność</motyw>Wolny, Bogu zbyteczny --- sam teraz popłynął/
Wyżej i niebezpieczniej w ten zmierzch ponadniebny,/
Gdzie już nie ma stworzenia i Bóg --- niepotrzebny!</strofa>



<strofa>
Wszechświat skończył się... W oczach, niby gwiazd utrata,/
Utkwiła mu ta nagła skończoność wszechświata./
Zmógł się z lotem ostatnią swych pragnień bezsiłą.
</strofa>



<strofa>
I odtąd już go nigdy w wszechświecie nie było.
<end id="e1311065097981-3139874432"/></strofa>



<strofa>Wóz się zachwiał. Skry jego, niby ślepie wilcze,/
Lśniły, przejrzawszy na wksroś zamysły tubylcze./
I spełniło się... Eliasz czuł przez jedną chwilę,/
Że spełniło się właśnie... I czuł tylko tyle.../
Pochłonęła go drętwa i pilna Ciszyzna./
Wiedział, że Bóg --- daleko, --- że nic mu nie wyzna./
Dreszcz lęku w nim zanikał raz jeszcze --- raz jeszcze, ---/
I wstrząsnęły nim obce ciału przeciwdreszcze./
Czekał, do jakich mroków pierś chętną dołoni?/
Dłoń wyciągnął w niewiedzę... Lecz minął czas dłoni!/
Rozwarł oczy... Czas oczu minął niepochwytnie!/
Już nie było błękitu, więc trwał bezbłękitnie./
Dróg nie było, więc drogi na pewno nie zmylił,/
I z wozu gasnącego w bezświat się wychylił,/
By stwierdzić jasnowidztwem ostatniego tchnienia/
Możliwość innej jawy, niż jawa Istnienia!<end id="e1311065214031-21649435"/></strofa>


</liryka_l>



</utwor>