<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/nalkowska-medaliony-dwojra-zielona/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nałkowska, Zofia</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwojra Zielona</dc:title>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025-01-01</dc:date>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025</dc:date.pd>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Zofia Nałkowska, Medaliony, Spółdzielnia Wydawnicza ,,Czytelnik", 1974.</dc:source>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/nalkowska-medaliony-dwojra-zielona/</dc:identifier.url>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Zofia Nałkowska zm. 1954</dc:rights>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Elżbieta</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stasiek, Anna</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kępska, Monika</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja wydana w ramach biblioteki Wolne Lektury (www.wolnelektury.pl).</dc:description>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">opowiadanie</dc:subject.genre>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7725.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mit Gewalt aus Bunkern hervorgeholt, Być może Franz Konrad, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7725/</dc:relation.coverImage.source>
    <contentWarning xml:lang="pl">treści drastyczne</contentWarning>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><opowiadanie>
<autor_utworu>Zofia Nałkowska</autor_utworu>



<dzielo_nadrzedne>Medaliony</dzielo_nadrzedne>






<nazwa_utworu>Dwojra Zielona</nazwa_utworu>




<akap>Nieduża kobieta z czarną przepaską na oku stanęła przy ladzie. Jej równie drobny i cokolwiek dziwny towarzysz z czarnymi wąsikami zażądał dla niej okularów.</akap>


<akap_dialog>--- Przez parę lat ta pani nie nosiła okularów --- powiedział znacząco i życzliwie.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dlaczego?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dlatego, że była w obozie.</akap_dialog>


<akap>Co do oka, to okazało się, że jest nieodpowiednie. Jest za duże i nie chce wejść. A po okulary trzeba jeszcze przyjść nazajutrz.</akap>

<akap_dialog>--- Czy nie zechciałaby pani ze mną porozmawiać? Mogłybyśmy wstąpić tu obok do cukierni.</akap_dialog>

<akap>Zdziwiła się. Nie mogła iść do cukierni. Była zajęta. Musiała wracać do mieszkania, bo jest zamknięte, a klucz ma ona ze sobą. Do mieszkania, gdzie właśnie od dwóch dni znalazła zajęcie.</akap>

<akap>Idziemy tedy razem przez szeroką ulicę Pragi<pe><slowo_obce>Praga</slowo_obce> --- tu: dzielnica Warszawy położona na prawym brzegu Wisły.</pe> i ciemną bramą przenikamy w podwórze wielkiej rudery o brudnych, poczerniałych ścianach z poodbijanym tynkiem. Głęboko w rogu, za oblazłymi z brunatnej farby drzwiami, zaczyna się mroczna sień.</akap>


<akap_dialog>--- To jest na trzecim piętrze.</akap_dialog>



<akap>Drewniane schody idą pod górę nieprzerwanym ciągiem
w ciemności. Trzeba się trzymać poręczy, uważnie macać podeszwami wyrwy w deskach, by nie upaść. Dopiero na pierwszym piętrze załamuje się ich ciągły bieg. Równy pomost
podłogi wiedzie z powrotem do miejsca, w którym zaczynają
się ponad tamtymi nowe schody i znowu jednym długim
tchem sięgają piętra drugiego.</akap>


 


<akap>U wejścia na trzecią kondygnację stoimy chwilę przy oknie.
Patrzymy w wielkie, odrapane, ciemne i brudne podwórze.</akap>





<akap_dialog>--- Jakie pani ma zajęcie?</akap_dialog>





<akap_dialog><begin id="b1731585153292-2993726178"/><motyw id="m1731585153292-2993726178">Samotność</motyw>--- Sprzątam i pilnuję mieszkania. Bo w tym mieszkaniu
będzie żydowskie ambulatorium.</akap_dialog>


 
<akap_dialog>--- Więc znalazła pani swoich ludzi? Ma pani opiekę
i przyjaciół?</akap_dialog>


 


<akap_dialog>--- Jestem sama --- odpowiada spiesznie. --- Jestem sama ---
powtarza jeszcze raz.</akap_dialog>





<akap_dialog>--- Jednak ten pan, który odszedł, kupował dla pani okulary. I oko.</akap_dialog>


 


<akap>Na to z trudem przystała.</akap>





<akap_dialog>--- Owszem, kupią mi oko. I nawet chcą wprawić zęby. ---
Zawahała się i ciężko wyznała: --- Ale to nie jest rodzina.<end id="e1731585153292-2993726178"/></akap_dialog>





<akap>Idziemy już ostatnią kondygnacją i znów wracamy równym
pomostem, obwiedzionym drewnianą poręczą. W miejscu,
gdzie na niższych piętrach są okna, na trzecim otwierają się
wypełzłe, chwiejne drzwi oszklone. Wychodzą na napowietrzny
ganek drewniany z poręczą, uczepiony muru, trzeszczący nad
próżnią.</akap>


 


<akap>Zatrzymujemy się przy trzecich z kolei drzwiach, zamkniętych jak gdyby na okiennice.</akap>


 


<akap_dialog>--- To tutaj --- powiada.</akap_dialog>


 


<akap>Wyjmuje klucz i otwiera wetkniętą w skoble<pe><slowo_obce>skobel</slowo_obce> --- rodzaj metalowego zamknięcia, które blokuje się kłódką. </pe> olbrzymią kłódkę. Drzwi otwierają się na rozległe, puste mieszkanie. 
Jeden pusty, ponury pokój, z umytą podłogą, drugi też wysprzątany, z niskim pod ścianą legowiskiem. W trzecim stół
pod ścianą, jedno i drugie krzesło.</akap>


 

<akap_dialog>--- O, tutaj możemy rozmawiać. Niech pani siądzie.</akap_dialog>




<akap>Siadamy naprzeciwko siebie przy rogu tego stołu.</akap>




<akap_dialog>--- Oni są dobrzy. Ale to nie jest rodzina --- powtarza. ---
Nie ma nikogo. Mój mąż zabity w roku 43 na stacji Małaszewicze<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q728416"></ref><pe><slowo_obce>Małaszewicze</slowo_obce> --- polskie osiedle położone w województwie lubelskim, w powiecie bialskim, w gminie Terespol, ok. 9 km od granicy polsko-białoruskiej; od dawna znajduje się tutaj strategiczna stacja kolejowa, tzw. ,,suchy" port przeładunkowy kolei, a w czasie II wojny w pobliżu Małaszewicz funkcjonowało także jedno z największych lotnisk w Polsce.</pe>, osiem kilometrów pod Brześciem Litewskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q140147"></ref><pe><slowo_obce>Brześć Litewski</slowo_obce> a. <slowo_obce>Brześć</slowo_obce>, a. <slowo_obce>Brześć nad Bugiem</slowo_obce> --- obecnie miasto w południowo-zachodniej części Białorusi.</pe>. W lagrze. Zabitych było tysiące, bo zabijali tak co dziesiątego, zabijali co parę dni. Nie, sama tego nie widziałam, ale o tym słyszałam. Bo tam nie byłam, byłam w Międzyrzecu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q34267"></ref><pe><slowo_obce>Międzyrzec</slowo_obce> a. <slowo_obce>Międzyrzec Podlaski</slowo_obce> --- polskie miasto w województwie lubelskim, w powiecie bialskim; w 1940 roku naziści utworzyli tutaj getto i zmusili do osiedlenia się w nim ok. 17 tys. Żydów z Międzyrzeca i okolic, później powstały tu również obozy jenieckie dla żołnierzy radzieckich, a następnie włoskich. </pe>. I jedno wiem, że w 42 roku mój mąż był jeszcze żywy. Bo wtedy lotnik niemiecki wziął list do męża i była na ten list odpowiedź, że mój mąż się kłania. A później dowiedziałam się, że jest zabity.</akap_dialog>


<akap>Wstała i wpuściła ludzi, którzy przyszli naprawić w kuchni zlew.</akap>

<akap_dialog>--- Mam trzydzieści pięć lat, tylko że tak wyglądam. Nie mam zębów, nie mam oka...</akap_dialog>


<akap>Wyszła za mąż, mając dwadzieścia trzy lata. Mieszkali w Warszawie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q270"></ref> przy ulicy Stawki<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365994"></ref><pe><slowo_obce>Stawki</slowo_obce> --- ulica w Warszawie, zamieszkiwana głównie przez Żydów, która w trakcie II wojny znalazła się w granicach getta. </pe>. Ona pracowała w fabryce, robiła na maszynie wełniane rękawiczki, on był szewcem. Naprzód też pracował w fabryce, później robił buty w domu. Owszem, było im dosyć ciężko. Dzieci nie mieli.</akap>

 
<akap_dialog>--- Mąż się nazywał Rajszer, ale ja się nazywam Zielona. Bo nie miałam papierów i zapisali mi nazwisko ojca.</akap_dialog>


<akap>Po chwili zastanowienia dodała jeszcze:</akap>

<akap_dialog>--- A na imię mam Dwojra<pe><slowo_obce>Dwojra</slowo_obce> a. <slowo_obce>Dwojre</slowo_obce> --- to imię w jidysz i po hebrajsku oznacza ,,pszczoła". </pe>.</akap_dialog>



<akap>W roku 39 bomby rozwaliły dom<pe><slowo_obce>W roku 39 bomby rozwaliły dom</slowo_obce> --- chodzi o bombardowanie Warszawy podczas kampanii wrześniowej w 1939 r.</pe> na Stawkach. Stracili wszystko --- rzeczy, ubrania. I przenieśli się do Janowa Podlaskiego<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2199195"></ref><pe><slowo_obce>Janów Podlaski</slowo_obce> --- obecnie polska gmina wiejska w województwie lubelskim, w powiecie bialskim; gmina Janów Podlaski, o obszarze zbliżonym do dzisiejszego, została utworzona pod okupacją hitlerowską w 1940 roku w Kreishauptmannschaft Biala-Podlaska (w ówczesnym powiecie bialskim). </pe>.</akap>
  
  

<akap>Wetchnęła.</akap>



<akap_dialog>--- Tam już nosiliśmy żółty trójkąt, sześć takich szpicy, palestyński znak. A dopiero później nosiliśmy opaski.<pe><slowo_obce>Tam już nosiliśmy żółty trójkąt, sześć takich szpicy, palestyński znak. A dopiero później nosiliśmy opaski.</slowo_obce> --- w trakcie II wojny Niemcy zmuszali Żydów do noszenia tego rodzaju oznaczeń.</pe> Oboje.</akap_dialog>


<akap>W październiku 42 roku już męża nie było, bo pracował w tym lagrze Małaszewicze. Wtedy całe miasto Janów Podlaski wysiedlili do Międzyrzeca. To był taki <slowo_obce>Judenstadt<pe><slowo_obce>Judenstadt</slowo_obce> (niem.) --- Miasto Żydowskie.</pe></slowo_obce>, tam byli wszyscy Żydzi z lubelskiego województwa. Co dwa tygodnie wywozili ludzi do Treblinki<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q152010"></ref><pe><slowo_obce>Treblinka</slowo_obce> --- polska wieś położona w województwie mazowieckim, w powiecie ostrowskim, w gminie Małkinia Górna; w trakcie II wojny w pobliżu stacji kolejowej Treblinka znajdował się niemiecki obóz pracy, a także niemiecki obóz zagłady (niedaleko wsi Wólka Okrąglik).</pe> koleją. Ta reszta, co została, była zamknięta w getcie. Inni ginęli, ona nie.</akap>


<akap_dialog>--- Jak była akcja, to ja się zawsze schowałam. Siedziałam na strychu.</akap_dialog>



<akap>Rozpostartymi palcami obu rąk przesłoniła swą twarz. I patrzyła chwilę jednym okiem przez szpary między palcami.</akap>


<akap_dialog>--- Czy to znaczy, że pani zakrywała sobie twarz rękami?</akap_dialog>


<akap>Uśmiechnęła się.</akap> 
  <akap_dialog>--- Gdzie tam. Ja tylko pokazuję pani, że się tak zawsze chowałam.</akap_dialog>




<akap>Siedziała na strychu i myślała: ,,Teraz żyję, a za godzinę
nie wiem, co będzie". Ale inni ginęli, a ona nie.</akap>





<akap_dialog>--- Raz się tak chowałam, jak była akcja, przez całe cztery
tygodnie. Bez jedzenia.</akap_dialog>


 

<akap>To także, jak te rozcapierzone palce na twarzy, należało
rozumieć w pewnym sensie metaforycznie.</akap>





<akap_dialog>--- No, wzięłam parę cebulki i miałam tam manne kasze<pe><slowo_obce>manne kasze</slowo_obce> --- dziś popr.: mannę kaszę.</pe>,
więc to jadłam. Nie, nie gotowane. Skąd! Nie było przecież
wody. Miałam też trochę kawy mielonej, zbożowej, to także
jadłam surową tę kawę. Nic mnie nie bolało. Myślałam: ,,Umrę".
Byłam taka osłabła. Byłam sama jedna na świecie.</akap_dialog>


 


<akap>Raz usłyszałam, że był ruch na ulicy. Było to w grudniu

42 roku. Usłyszałam ruch, to wiedziałam, że już placówki nie

pilnują. Więc zeszłam. Po akcji można było znowu chodzić w środku między drutami. Owszem, była jeszcze gmina żydowska<pe><slowo_obce>była jeszcze gmina żydowska</slowo_obce> --- naziści zezwolili na funkcjonowanie w gettach gmin żydowskich, jednak ich uprawnienia i realne możliwości pomocy mieszkańcom były bardzo ograniczone.</pe>. Oni dawali trochę chleba.</akap>





<akap>Ale nie było ważne to całe życie nasze...</akap>





<akap>Miałam kilka koszuli<pe><slowo_obce>koszuli</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.: koszul.</pe>, to sprzedawałam i kupiłam sobie
chleb na jutro, na pojutrze.</akap>





<uwaga>Wprowadziłam dziki motyw - pod rozwagę. W tym tekście jest bardzo potrzebny. EAS</uwaga><akap><begin id="b1731586524817-1870002045"/><motyw id="m1731586524817-1870002045">Świadectwo, Zabawa, Okrucieństwo</motyw>Oko straciłam pierwszego stycznia 43 roku. Była taka zabawa u Niemców. Oni się bawili w Sylwestra. Zastrzelili
sześćdziesiąt pięć ludzi. Z mojego domu to ja jedna zostałam, że jeszcze żyję. Strzelali na ulicy, na śniegu, o szóstej rano.
Wchodzili do mieszkań. To ja chciałam uciekać, wyskoczyłam przez okno. Myślałam, że się zabiłam. I dostałam strzał
w oko.</akap>





<akap>Jak do mnie strzelali, to tak czułam: ,,A może jeszcze żyję...".</akap>





<akap>Zniżyła głos, mówiła poufnie:</akap>





<akap_dialog>--- Pani powiem: ja chciałam żyć. Nie wiem, bo nie miałam
męża ani rodziny, ani nikogo, i chciałam żyć. Oka nie miałam,
byłam głodna i chłodna. I chciałam żyć. Dlaczego? To pani
powiem: po to, żeby powiedzieć wszystko tak, jak pani teraz
mówię. Niech świat o tym wie, co oni robili.</akap_dialog>





<akap>Myślałam, że będę żyła ja tylko jedna. Myślałam, że nie
będzie na świecie ani jednego Żyda.<end id="e1731586524817-1870002045"/></akap>





<akap>Zabrali mnie do szpitala. W oku nic nie czułam, tylko mnie
więcej bolało tutaj: krzyż i nogi. Od stłuczenia. To mówiłam: ,,Dajcie mnie noża<pe><slowo_obce>dajcie mnie noża</slowo_obce> --- dziś popr.: dajcie mi nóż.</pe>". Bo chciałam zrobić z sobą koniec. Już nie
mogłam żyć. Oka nie miałam, nic nie miałam. Oko wypłynęło całe. Na uchu też miałam ranę. Mieli mnie prześwietlić. Ale samo się zagoiło.</akap>


<akap><begin id="b1732796211622-2344958766"/><motyw id="m1732796211622-2344958766">Samotność, Społeczeństwo</motyw>Jak już resztę nas zabrali, to już się nie chowałam. I sama poszłam za naszymi do tego Majdanka<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q160135"></ref><pe><slowo_obce>Majdanek</slowo_obce> --- a. <slowo_obce>Konzentrationslager Lublin</slowo_obce>, a. <slowo_obce>Vernichtungslager Lublin</slowo_obce>, a. <slowo_obce>Kriegsgefangenenlager Maydanek</slowo_obce>, a. <slowo_obce>KL Majdanek</slowo_obce> --- nazistowski obóz koncentracyjny i jeniecki w Lublinie, funkcjonujący w latach 1941--1944.</pe>.</akap>



<akap>Grosza nie mam, jedzenia nie mam, oka nie mam. Żydów nie ma... To co miałam robić sama na tym strychu? Kawałek chleba<pe><slowo_obce>kawałek chleba (...) nie miałam</slowo_obce> --- dziś popr.: kawałka chleba (...).</pe> już też nie miałam. Jak mam umrzeć, to wolałam umrzeć razem z nimi, nie sama.<end id="e1732796211622-2344958766"/></akap>


<akap>No to poszłam do Majdanka. Tam dawali chleba bardzo mało. I trochę zupy o dwunastej.</akap>


<akap>Czyśmy sobie wzajemnie pomagali? Bo ja wiem. Trochęśmy pomagali. Ale niedużo. Ach, pani wie, każdy ma swój kłopot; co może zrobić? Co dwa tygodnie była selekcja<pe><slowo_obce>selekcja</slowo_obce> --- tu: Żydzi transportowani do obozów koncentracyjnych byli po przyjeździe dzieleni (przy pomocy m.in. lekarzy) na różne kategorie, wg ich potencjalnej ,,przydatności do pracy", część z nich mordowano od razu po przybyciu; selekcje przeprowadzane były również w czasie późniejszego pobytu w obozie.</pe>, taka przebierka. Co można zrobić?</akap>


 

<akap>Czy mnie bili? Owszem. Raz w Majdanku, esmanka Brygida, to ona mnie zbiła. Czym? Kija miała. Dostałam od niej po głowie. A za co?</akap>



  
  <akap>Śmieje się z politowaniem.</akap>


<akap_dialog>--- Bo ona tak chciała, nic więcej.</akap_dialog>


<akap>Wszystkie wtedy dostały. Bo jedna kapowa<pe><slowo_obce>kapowa</slowo_obce> --- funkcja pełniona przez więźniarki w nazistowskich obozach koncentracyjnych, związana z nadzorowaniem grupy, tzw. komanda; męskim odpowiednikiem <slowo_obce>kapowej</slowo_obce> był <slowo_obce>kapo</slowo_obce>.</pe>, taka führabtarina<pe><slowo_obce>führabtarina</slowo_obce> a. <slowo_obce>firabtaryna</slowo_obce> --- funkcyjna więźniarka w obozie koncentracyjnym.</pe>, powiedziała o jednej z nas, że ona robi geszeft<pe><slowo_obce>geszeft</slowo_obce> (z niem.) --- interes, handel (przeważnie nieuczciwy).</pe>. Że coś kupuje. I za tę jedną wszystkie dostały. Ale oczy ona robiła geszeft? Ja nie wiem.</akap>

<akap>Uciec nie można było. Jedna panienka uciekła. To ją złapali i powiesili. Taki tam stał słup i hak... Było nas z dziesięć tysięcy na placu i musieliśmy wszystkie na to patrzeć.</akap>


<akap>Była spokojna, bardzo spokojna. Esman<pe><slowo_obce>esman</slowo_obce> a. <slowo_obce>esesman</slowo_obce> --- funkcjonariusz SS.</pe> spytał się, co ona chce przed śmiercią. A ona powiedziała: ,,Nic, nic, prędzej zrób, co chcesz". Dwadzieścia lat miała, była delikatna.</akap>


<akap>Byli też dwaj bracia. Oni się później sami powiesili.</akap>


<akap>Wstała, żeby wypuścić robotników, którzy już skończyli swoją pracę. Ale wróciła zaraz i usiadała na swym miejscu.</akap>


<akap_dialog>--- Raz przyszedł esman ze Skarżyska-Kamienna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q644002"></ref><pe><slowo_obce>Skarżysko-Kamienna</slowo_obce> --- powiatowe miasto w centralnej Polsce, w województwie świętokrzyskim; podczas II wojny przy tutejszej fabryce amunicji Hasag istniały trzy obozy Werk A, Werk B, Werk C, w których niewolniczą pracę wykonywali żydowscy więźniowie, na terenie zakładu zginęło około 35 tysięcy ludzi.</pe>, szef Infling<pe><slowo_obce>Infling</slowo_obce> --- esesman, komendant jednego z obozów w Skarżysku-Kamiennej.</pe>. Powiedział: ,,Kto chce pracować, to pojedzie do pracy". Umiałam pracować, to pojechałam. To była fabryka amunicji.</akap_dialog>

<akap><begin id="b1731587077891-3921209958"/><motyw id="m1731587077891-3921209958">Niewola, Praca</motyw>Tam nie dostałam bicia ani razu. Ale tam też co raz była selekcja; jak już kto raz był w szpitalu, to go zabili. Kto miał zwolnienie od pracy, choćby parę dni przestał robić, już go zabili.</akap>




<akap>Ja miałam tylko jedno oko i zrobił mi się na tym oku taki
jęczmień jak wrzód. No to byłam ślepa. Ale pracowałam,
żadnego dnia nie opuściłam, po dwanaście godzin. Tydzień
przez dzień, tydzień przez noc. I widzi pani, nie uwolniłam
się, nie poszłam do doktora. Bałam się. Bo to była śmierć.
Myślałam, że może przeżyję i tak, a może...<end id="e1731587077891-3921209958"/></akap>





<akap>Uśmiechnęła się nieśmiało i wstydliwie.</akap>





<akap_dialog>--- Widać znowu chciałam żyć.</akap_dialog>





<akap>Jeszcze coś sobie przypomniała.</akap>




<akap_dialog>--- Teraz pani powiem, jak było z zębami.</akap_dialog>


 


<akap>Kiedy przyszłam do Skarżyska-Kamienna, tam dawali tylko
trochę zupy. To byłam strasznie głodna.</akap>





<akap>Można było jedzenie kupić od robotników, którzy przychodzili pracować z miasta. Czasami sami coś dawali, ale prędzej trzeba było kupić. A ja nie miałam pieniędzy. To sama wyrwałam sobie złote zęby.</akap>





<akap>Czy wyrwałam sznurkiem? Nie. Tylko przez kilka dni ruszałam. Jak się dobrze ruszał, to już łatwo dał się wyrwać. Sam
wyszedł. Za jeden ząb dostałam osiemdziesiąt albo osiemdziesiąt pięć złotych. I kupiłam sobie dosyć chleba.</akap>





<akap>Trzynaście miesięcy tak robiłam w Skarżysku. Jak się
Ruski przybliżył do Skarżyska, to Niemcy całą fabrykę z nami przenieśli do Częstochowy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q103217"></ref><pe><slowo_obce>Częstochowa</slowo_obce> --- polskie miasto powiatowe w województwie śląskim; istniejąca tutaj przed II wojną fabryka włókiennicza Peltzery w latach 1942--1943 została przejęta przez niemiecki koncern Hasag i przekształcona w fabrykę amunicji.</pe>. I tam była znowu taka sama robota.</akap>





<akap>Siedemnastego stycznia przyszli Sowieci. Esmani uciekli
szesnastego. W Częstochowie było piętnaście tysięcy Żydów.
Zostało pięć tysięcy, resztę powieźli do Niemiec, kolejami.
Nic na to nie można było zrobić. Były takie zapisy. Majster
zapisywał i ludzi według zapisu brali.</akap>





<akap>Majstrzy nas pilnowali. Żeby jeszcze parę godzin Sowieci
nie przyszli, byłoby po nas.</akap>





<akap><begin id="b1731587326751-787000227"/><motyw id="m1731587326751-787000227">Wolność</motyw>Byliśmy już ustawieni na ulicy. Ale Sowieci przyszli i majstrzy uciekli.</akap>





<akap>Czyśmy się ucieszyli, jak przyszli? Tak, cieszyliśmy się
bardzo. Bośmy już nie byli za drutami, bośmy byli wolni.
Witaliśmy ich, aleśmy ani nie krzyczeli, ani nic.</akap>





<akap>Westchnęła.</akap>





<akap_dialog>--- Nie mieliśmy siły... <end id="e1731587326751-787000227"/></akap_dialog></opowiadanie></utwor>