<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/musset-bettina/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Musset, Alfred de </dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bettina</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boy-Żeleński, Tadeusz</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Komedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Łukasza Jachowicza. Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".
</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bettina</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Alfred de Musset, Komedje, tom drugi, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, Bibljoteka Boya t. 62, Instytut Wydawniczy"Bibljoteka Polska", Warszawa 1921.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Boy-Żeleński zm. 1941</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-01-30</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/bettina.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0567-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bettina.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1561-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/bettina.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2516-1</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/bettina.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3563-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/bettina.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4649-4</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6943.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">&lt;i>The Theater Box&lt;/i>, File Upload Bot (Eloquence), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6943</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>DDL</category.thema>
    <category.thema>1DST</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    <category.thema>FRF</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>

<abstrakt>
<akap>Bettina, piękna śpiewaczka operowa zakochana w baronie Steinbergu, porzuca
dla niego scenę i zamieszkuje w jego wiejskiej posiadłości we Włoszech. </akap>
<akap>Do
pałacu przybywa Rejent, który ma spisać kontrakt małżeński, nie zastaje
jednak pana domu. Baron o świcie udał się na polowanie: w przeciwieństwie do
Bettiny, nie zamierza rezygnować ze swoich pasji. Niestety jedną z nich jest
gra w karty u mieszkającej po sąsiedzku księżnej. Wierny służący Calabrio
bezskutecznie usiłuje go odwodzić od sprawiających przykrość Bettinie
całodniowych wizyt u sąsiadki. Steinberg trwoni w grze większość swego
majątku i uświadamia sobie, że nie będzie stać go na utrzymywanie żony, a
nie potrafi dopuścić myśli, by wróciła na scenę. Postanawia jeszcze tego
samego wieczora się odegrać. Tymczasem w pałacu pojawia się margrabia
Stefani, dawny wielbiciel Bettiny...</akap>


</abstrakt>
<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
Jakto! -> Jak to!,
niema -> nie ma,
dzieńdobry -> dzień dobry,
toby -> to by,
nawpół -> na wpół,
nielada -> nie lada,
nie wiele -> niewiele,
zlekka -> z lekka,
czemużby -> czemuż by,
poczem -> po czym,
z pośród -> spośród.
</akap>

<akap>Pisownia joty, np.:
komedja -> komedia,
Anglji -> Anglii,
zwarjował -> zwariował,
do djaska -> do diaska,
karjera -> kariera.
</akap>

<akap>Końcówki fleksyjne Msc. i N. lp i lm: -em, -emi, np.:
tem -> tym,
czem -> czym,
pięknem -> pięknym,
najlżejszem -> najlżejszym,
niemi -> nimi,
poczem -> po czym.
</akap>

<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych:
jeźli -> jeśli,
z pośród -> spośród.
</akap>

<akap>Inne zmiany:
w 1 akcie -> w jednym akcie;
Kalabro -> Calabro;
Kapsucefalo -> Capsucefalo;
tłómaczyć -> tłumaczyć;
siedmnasta -> siedemnasta;
ośmnasta -> osiemnasta;
przysięgłem -> przysiągłem;
sztyk -> sztych;
j. w. -> jw.;
Sorento -> Sorrento;
Orbassan -> Orbassano;</akap>

<akap>Składnia:
Byłem przed chwilą zazdrosnym -> Byłem (...) zazdrosny;
byłabyś śmieszną, a ja godnym wzgardy -> byłabyś śmieszna, a ja godny wzgardy;
Zgryzota nie bywa uprzejmą -> Zgryzota nie bywa uprzejma;
nie zostawiam samą -> nie zostawiam samej;</akap>


<akap>Korekta tłumaczenia:
moscatella, moskatella (niejednolicie) -> muszkatela;
riturnella -> ritornello;
finału z <tytul_dziela>Cenerentola</tytul_dziela> -> finału z <tytul_dziela>Cenerentoli</tytul_dziela> (wł. r.ż.);
słodkiej Rubini -> słodkiego Rubiniego (wł. tenora);
</akap>


<akap>Poprawione błędy źródła:
jak jej nie widziałam -> jak jej nie widziałem (kwestia Stefaniego);
A to piękny komplement, daje słowo -> (...) daję słowo;
wziąść -> wziąć;
rozumniem ->rozumiem;
pieniędze -> pieniądze;
którę -> którą.
</akap>

<akap>Dostosowano interpunkcję do współczesnych zasad, pozostawiając zapis emocjonalny, wykrzykniki i pytajniki wstawiane w funkcji przecinków w środku zdania. Uwspółcześniono pisownię wielką literą po wykrzyknikach i pytajnikach.</akap>
</nota_red>

<autor_utworu>Alfred de Musset</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Bettina</nazwa_utworu>

<podtytul>Komedia w jednym akcie
(1851)</podtytul>



<lista_osob><naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Margrabia Stefani</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Baron Steinberg</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Calabro</osoba> --- pokojowiec barona</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Rejent</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Służący</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Bettina</osoba> --- włoska śpiewaczka</lista_osoba></lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz dzieje się we Włoszech.</miejsce_czas>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Salon w domu na wsi. --- <osoba>Calabro</osoba>, <osoba>Rejent</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tędy, panie rejencie; tędy, panie Capsucefalo. Chciej pan wejść do saloniku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież młoda para?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Musi pan chwilę zaczekać, jeśli łaska. Życzy się pan czym ochłodzić? Z miasta niedaleko wprawdzie, ale upał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, i przybyłem pieszo w najgorszy skwar. Ale nie widzę młodej pary.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani jeszcze nie wstała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to! Toć<pe><slowo_obce>toć</slowo_obce> (daw., gw.) --- przecież.</pe> już południe minęło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatem lada chwila się zjawi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A pan baron, też jeszcze nie wstał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest na polowaniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na polowaniu! Doprawdy, osobliwy sposób gotowania się<pe><slowo_obce>gotować się</slowo_obce> --- przygotowywać się.</pe> do małżeństwa. Każą mi ułożyć kontrakt<pe><slowo_obce>kontrakt</slowo_obce> --- tu: umowa przedmałżeńska, ustalająca sprawy majątkowe; intercyza.</pe>, zamawiają na oznaczoną godzinę, i kiedy się zjawiam, pani śpi, a pan ugania po polach. Przyznasz, drogi panie Calabro...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Musi to pan zrozumieć, drogi panie Capsucefalo, że my nie żyjemy tak jak wszyscy ludzie. Wiadomo panu, pani jest artystką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, wielką artystką; śpiewa wspaniale. Nigdy nie słyszałem jej sam, ale słyszałem ze słyszenia, rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otóż to: i właśnie tej nocy śpiewała do trzeciej rano. Lubi pan muzykę, panie Capsucefalo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oczywiście, panie Calabro, o ile mi mój zawód pozwala. Mieliście zatem w domu wielkie przyjęcie, dużo ludzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie; tylko sami państwo, pani i pan baron; wyprawili sobie wielki koncert w cztery oczy. To nie pierwszy raz. Pani nabrała tego zwyczaju, od czasu jak porzuciła teatr. Nie może zasnąć, jeśli się nie wyśpiewa. O świcie położyła się, a pan wyszedł ze strzelbą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gadaj pan, co chcesz, to trąci szaleństwem. Polowanie i muzyka to piękne rzeczy; ale, kiedy się kto żeni, panie Calabro, to się żeni. A świadkowie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan powiedział, że ich sprowadzi. Chwilę cierpliwości. Co to takiego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi</didaskalia>
<kwestia><akap>List od księżnej, proszę pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>biorąc list</didaskalia>
<kwestia><akap>Dobrze. Wiesz, że pana nie ma.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Człowiek przyjechał konno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech czeka. A, oto pan baron.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Steinberg</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze nie wstała! A, to już lenistwo. Dzień dobry, Calabro, jesteś punktualny, i ja także, jak widzisz; ale signora<pe><slowo_obce>signora</slowo_obce> (wł.) --- pani.</pe>!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto kontrakt, panie baronie, w tej teczce. Gdyby pan zechciał tymczasem rzucić okiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W tej chwili. Co to za list?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od księżnej, proszę pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>otwierając list</didaskalia>
<kwestia><akap>Zobaczmyż<pe><slowo_obce>zobaczmyż</slowo_obce> --- wyraz <wyroznienie>zobaczmy</wyroznienie> z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie przeszkadzam; będę czekał pańskich rozkazów.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Steinberg</osoba>, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>Jeżeli to znów jakieś zaproszenie, jakaś wycieczka, będziemy mieli burzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>czytając</didaskalia>
<kwestia><akap>Co ty tam mamroczesz pod nosem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, proszę pana? Nie rzekłem ni słowa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wtrącasz się do wielu rzeczy, mości Calabro; pod pozorem dyskrecji przybierasz ważne miny, które mi się nie podobają, ostrzegam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli dyskrecja jest wadą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z pewnością, kiedy jest dwuznaczna; kiedy milcząc, daje ktoś do zrozumienia, że mógłby niejedno powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! o kimż miałbym mówić, proszę pana? Czy to moja wina, jeżeli księżna...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż? Co takiego? Co chcesz powiedzieć? Wciąż ta księżna! Cóż wreszcie? <begin id="b1419796590646-3155623639"/><motyw id="m1419796590646-3155623639">Sąsiad, Obyczaje</motyw>Mieszkamy w tym domu od miesiąca. Księżna jest naszą sąsiadką; pałac jej jest o dwa kroki. Cóż w tym dziwnego, cóż osobliwego, że istnieją między nami dobre stosunki sąsiedzkie, a nawet przyjacielskie, jeśli kto woli? Nie jesteśmy we Francji, gdzie ludzie, którzy mieszkają dziesięć lat na tym samym piętrze, mijają się bez pozdrowienia; ani w Anglii, gdzie nikt nie ostrzeże sąsiada, że mu sakiewka wypadła z kieszeni, o ile nie był mu przedstawiony po wszelkiej formie<pe><slowo_obce>po wszelkiej formie</slowo_obce> --- dziś: zgodnie z wszelkimi formami towarzyskimi.</pe>. Jesteśmy we Włoszech, gdzie obyczaje są swobodne, szczere, wolne od tej sztywności wymyślonej przez nieśmiałość i dumę na tym większą chwałę nudy; jesteśmy w kraju uroczej, miłej, zacnej i gościnnej swobody, pod tym pięknym słońcem, gdzie cień człowieka nigdy nie zawadza drugiemu człowiekowi, gdzie zawiera się przyjaźń, pytając kogoś o drogę, gdzie wreszcie zły humor jest równie nieznany jak brzydka pogoda.<end id="e1419796590646-3155623639"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan baron bierze rzeczy bardzo gorąco. Przepraszam tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- zatem, więc.</pe> pana; ot, myśli takiego nieboraka jak ja nie warte są, aby się nimi zaprzątać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za myśli? Chcę wiedzieć. Mów, życzę sobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! Boże! drobiazg. Tyle tylko, że kiedy pan baron idzie tak sobie na cały dzień do księżnej, zdawało mi się niekiedy, że pani jest smutna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To wszystko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic więcej nie wiem; ale przyznam się...</akap></kwestia> 


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, proszę pana; nie mam nic do powiedzenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będziesz gadał, kiedy ci każę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419796840600-1168124319"/><motyw id="m1419796840600-1168124319">Sługa, Kobieta, Miłość</motyw>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc, aby rzec prawdę, powiem panu, że mi to przykro. Ona pana tak kocha.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak mnie kocha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, tak, proszę pana, prawie tyle co ja. Gdyby pan wiedział, kiedy pana nie ma, ile ona pytań mi zadaje, jak często wsuwa mi coś w łapę, aby dowiedzieć się, co pan mówi, co pan myśli, czy pan ją zawsze kocha, czy pan jest jej wierny... Pan mi zarzuca, że jestem gaduła... Więc dobrze! niech się pan jej spyta, w jaki sposób mówię o swoim panu i czy kiedy najlżejszym słówkiem... Oto dlaczego śmiem rzec, że mi to robi przykrość, kiedy wiem, że pani ma przykrość, tak, proszę pana, i kiedy płacze...<end id="e1419796840600-1168124319"/> Ale ostatecznie, skoro pan ma ją zaślubić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Calabro! Mój poczciwy stary Calabro!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słucham pana?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To małżeństwo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż takiego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, tak, wiem, dałem słowo. Nie zastanowiłem się, nie chciałem sobie zostawić czasu na zastanowienie, dałem się porwać lub, aby rzec lepiej, oszukałem samego siebie. Uległem, zaślepiłem się mą miłością.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan raczy darować, ale...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia><akap>Słuchaj mnie. Bettina jest urocza. Przy swoim talencie, sławie, pośród wszystkich uciech, pokus, jakie otaczają i oblegają modną aktorkę, umiała żyć w taki sposób, że nawet sama potwarz nie odważyła się do niej zbliżyć. Uczciwość jej serca jest równie widoczna jak czysta jasność jej oczu. To pewna<pe><slowo_obce>pewna</slowo_obce> (daw.) --- skrócone: rzecz pewna; dziś: pewne.</pe>, gdyby nic nie stało na przeszkodzie, nikt bardziej niż ona nie byłby zdolny zapewnić szczęścia mężowi, ale...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatem, proszę pana, skoro tak jest... dlaczegóż...?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pytasz się? Ha! czy ty wiesz, co to jest zaślubić śpiewaczkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, na honor, nie mam pojęcia. Zdaje mi się wszelako<pe><slowo_obce>wszelako</slowo_obce> (daw.) --- jednak.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Że gdyby się pan ożenił z naszą panią, nie byłoby w tym nic złego. Zdaje mi się, że mamy dosyć przykładów... Jest młoda i ładna; reputację, jak sam pan powiada, ma wyborną. Jest bogata... pan także.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś tego pewny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Taki pan hojny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dowód więcej, że nie jestem bogaty. Byłem, ale już nie jestem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy podobna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, Calabro. Kiedy dbałem jedynie o hulankę, nie wiem, ile kosztowały mnie moje szaleństwa, mniejsza zresztą o to; ale od czasu, jak kocham naprawdę, to ruina. <begin id="b1419796909435-1283060067"/><motyw id="m1419796909435-1283060067">Kobieta, Pieniądz</motyw>Nic nie kosztuje tak drogo, jak kobiety, które nic nie kosztują<end id="e1419796909435-1283060067"/>; do tego zielony stolik<pe><slowo_obce>zielony stolik</slowo_obce> --- hazard; gry hazardowe tradycyjnie rozgrywane są przy stole nakrytym zielonym suknem.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419796937304-950516792"/><motyw id="m1419796937304-950516792">Gra, Pieniądz</motyw>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Grywa pan tedy ciągle?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba! nie dawniej niż wczoraj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>U księżnej? I przegrał pan...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pięćset ludwików<pe><slowo_obce>ludwik</slowo_obce> a. <slowo_obce>luidor</slowo_obce> (fr. <slowo_obce>Louis d'or</slowo_obce>: złoty Ludwik) --- złota moneta francuska z podobizną króla, bita w latach 1640--1791; ludwikami nazywano później tradycyjnie złote 20-frankówki.</pe>. To by nie było nic: zapłacę dziś przed wieczorem i mam nadzieję się odegrać; ale powiadam ci, jestem zrujnowany, nie mam już ani grosza, nie mam z czego żyć.<end id="e1419796937304-950516792"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdyby to mogło być prawdą i gdyby pan baron był w kłopocie, mam trochę oszczędności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję ci, jeszczem do tego nie doszedł<pe><slowo_obce>jeszczem do tego nie doszedł</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jeszcze (...) nie doszedłem.</pe>. Nie rozumiesz, co chcę powiedzieć. Wobec tego, że mój majątek na wpół już przepadł...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje mi się, że właśnie byłaby pora...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ożenić się, nieprawdaż? Kto inny niż ty mógłby mi dać tę radę, kto inny mógłby jej posłuchać. Oto właśnie pobudka, przyczyna, której niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nie można, nie da się, jest niemożliwe.</pe> wyznać, ale i niepodobna zapomnieć: ona to każe mi opuścić Bettinę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Opuścić panią? Naprawdę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż począć? Miałem zamiar ożenić się z nią, skłonić ją do porzucenia sceny; ale skoro środki moje nie pozwalają na to, czy chcesz, abym sam wisiał przy teatrze, wystawał za kulisami? Czego ten sobie życzy? Co to takiego?</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Służący</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę pana barona, to bilecik do pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze nie wstała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przepraszam pana barona.</akap></kwestia>

<didaskalia>Słychać za sceną śpiew.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pokaż zresztą. Margrabia Stefani? Któż to taki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę pana barona, to taki pan, który przechadza się w ogrodzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W ogrodzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan sam spojrzy: o, stoi koło sadzawki i przygląda się złotym rybkom. Powiada, że wraca z dalekiej podróży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc co? Czego chce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chce widzieć panią i czeka, aż będzie mogła go przyjąć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>Stefani! Znam to nazwisko.</akap>
<didaskalia>głośno</didaskalia>
<akap>Calabro, czy to nie ów Stefani, o którym tyle mówiono we Florencji?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hm, tak... proszę pana... zdaje mi się przynajmniej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrząc w stronę balkonu</didaskalia>
<kwestia><akap>To on, poznaję go. To istny filar kulisów, rzekomo wielki znawca, i wielki admirator<pe><slowo_obce>admirator</slowo_obce> (z łac.) ---  wielbiciel.</pe> signory Bettiny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bogaty człowiek, proszę pana, nie lada figura.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, arystokrata, który zabawiał się handlem, wedle dawnego weneckiego obyczaju. Ba! nie jest dowiedzione, czy jego zapały dla signory ograniczyły się do podziwu. Bądź tak uprzejmy, Calabro, powiedz Bettinie, iż proszę, aby nie przyjmowała tego człowieka. Wychodzę; wrócę niebawem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znów pan baron idzie grać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zrób, co powiedziałem; rozumiesz.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słucham pana.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Calabro</osoba>, <osoba>rejent</osoba>, później <osoba>Bettina</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>Oj, niedobrze, niedobrze. Biedna pani, taka dobra, taka ładna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie Calabro, oto już sporo czasu siedzę w saloniku, a nie widzę młodej pary.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za chwilę, panie Capsucefalo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A świadkowie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówiłem już: pan baron ich przyprowadzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi śpiewając</didaskalia>
<kwestia><akap>Jesteś rejencie, rejencie mej duszy, o drogi przyjacielu mój! Masz szpargały?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pani, kontrakt gotowy. Zostawiłem jedynie <slowo_obce>in blanco</slowo_obce><pe><slowo_obce>in blanco</slowo_obce> --- niewypełnione; puste miejsce w tekście pozostawione do uzupełnienia.</pe> sumy, jako jeszcze nie określone.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niewiele będziesz określał, choćby to były nawet wszystkie moje skarby. --- Nie widziałeś się z Filipem Val, moim adwokatem? Musiał cię powiadomić w tej mierze<pe><slowo_obce>w tej mierze</slowo_obce> --- w tej sprawie.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani żartuje; wszak pan baron jest powszechnie znany jako człowiek wielce bogaty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic o tym nie wiem. Gdzież on jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyszedł, pani, na chwilę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyszedł teraz? Śni ci się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To znaczy... sam nie wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idźże po niego. --- Capsucefalo, zaczekaj no w saloniku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie stamtąd idę, pani; jestem do jej usług.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Calabra</osoba></didaskalia>
<akap>Jakie te wielkie artystki są urocze! Uważałeś<pe><slowo_obce>uważać</slowo_obce> (daw.) --- zauważać, dostrzegać.</pe> pan, że ona mnie <wyroznienie>tyka</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To jej zwyczaj, kiedy jest w dobrym humorze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hm, hm! obiecano mi coś chłodzącego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ oczywiście.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Calabra</osoba></didaskalia>
<akap>Gdzie ty masz głowę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapomniałem, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prędko, cytryn, cukru, wody z lodem, albo kawy, czekolady, co zechce. Nie, nie, on może głodny: prędko flaszkę muszkateli<pe><slowo_obce>muszkatela</slowo_obce> (daw.) --- dziś: muszkatel, słodkie wino deserowe o intensywnym aromacie i smaku.</pe> i półmisek makaronu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani, wielce obowiązany...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi wśród ukłonów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Calabra</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>No, a ty, co ty tam robisz? Masz minę psa, który wylazł z wody. Mówiłam ci, abyś poszedł po Steinberga. O, właśnie jest w ogrodzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę pani, to nie nasz pan.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż to taki? Ha! wielkie bogi! to Stefani, mój drogi Stefani. Czy on tam dawno czeka?... Powiedz mu, niech przyjdzie, spiesz się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Musiał panią spostrzec, gdyż właśnie wstępuje na balkon; ale trzeba mi zauważyć, że pan baron...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakam ja rada!<pe><slowo_obce>Jakam ja rada!</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jaka ja [jeste]m rada (zadowolona).</pe> I cóż, baron, balkon, co ty tam bajesz? Czy ty wiersze układasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, pani, jeszcze nie zgłupiałem! Mówię tylko, że pan von Steinberg polecił mi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gadajże.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan baron polecił mi prosić panią...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamordujesz mnie tym gadulstwem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aby pani nie przyjmowała tego pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kogo? Stefaniego? Oszalałeś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, pani; pan baron nakazał mi wyraźnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie, on zwariował!... Biedaczysko, nie wie co mówi, to jasne, coś mu się bredzi... Nie przyjmować Stefaniego! Starego przyjaciela, którego kocham z całego serca!... Och, otóż i on... Idź prędko, idź prędko po pana barona.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc, na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>Cóż ja poradzę? Nic nie poradzę... Niedobrze, niedobrze.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba>, <osoba>Margrabia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>idąc naprzeciw <osoba>margrabiego</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Odkądże w tych stronach?... Jakim trafem, drogi margrabio?... Jak się miewasz? Co porabiasz? Co się z tobą dzieje?... Doskonale wyglądasz... Jakżem rada, że pana widzę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja także, śliczna pani, i ja także jestem rad, uszczęśliwiony; ale kiedy się panią widzi, to zupełnie naturalne.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Komplementy! Zawsze ten sam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O pani tego nie można powiedzieć, jesteś bowiem bardziej urocza niż kiedykolwiek. Czy pani wie, że to już jakieś dwa albo trzy lata, jak jej nie widziałem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drogi Stefani, gdybyś wiedział, w jakiej chwili przybywasz!... Wychodzę za mąż!... Czyś po śniadaniu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oczywiście; zbyt dobrze mnie pani zna, aby sądzić, iż byłbym zdolny puszczać się na fale, nie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>...zaopatrzywszy się. Skądże tedy pan idzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, stamtąd, tuż obok, od księżnej, twojej sąsiadki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A, zna ją pan? Powiadają, że jest urocza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ tak, bardzo przystojna. To ona, przypadkowo, wśród rozmowy, powiedziała mi, że pani bawi tutaj. Nie miałem o tym pojęcia, przybiegłem... I pani wychodzi za mąż?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, mój drogi, jeszcze dzisiaj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze dzisiaj?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rejent już czeka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Brawo! doskonale, to mi dobra nowina. To pięknie z pani strony, bardzo pięknie. Nie spodziewałem się, jestem zachwycony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie spodziewał się pan? A to piękny komplement, daję słowo! Czy pan przyszedł tutaj, aby mi mówić obelgi, panie margrabio?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, moja śliczna, niech mnie Bóg broni! Och! jakże panią poznaję po tym! Już te piękne oczy strzelają płomieniem. Uspokój się; wiem, że jesteś cnotliwa, bardzo cnotliwa, cenię panią tyle, ile za panią przepadam, to chyba mówi dość jasno, że panią znam. Ale doprawdy, ta główka...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za główka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419797257794-853155937"/><motyw id="m1419797257794-853155937">Sztuka</motyw>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ta główka...</akap>
<didaskalia>przygląda się jej</didaskalia>
<akap>Główka urocza, pełna wdzięku i dowcipu, sprytu i poezji, która wszystko zrozumie, której nic się nie umknie<pe><slowo_obce>nie umknie się</slowo_obce> --- dziś: nie umknie.</pe> i która umiałaby w potrzebie nosić koronę... jak w ostatnim akcie <tytul_dziela>Kopciuszka</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Kopciuszek</slowo_obce> --- tu: <tytul_dziela>Kopciuszek albo triumf dobroci</tytul_dziela> (<tytul_dziela>La Cenerentola ossia La bontà in trionfo</tytul_dziela>), opera komiczna Gioacchina Rossiniego do libretta Jacopo Ferrettiego, której premiera odbyła się w 1817 r.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pamiętam; lubił mnie pan oglądać w mojej chwale.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie; darmo śpiewałaś pani jak anioł: kiedy cię widziałem schyloną w popiele, w tej biednej szarej bluzie, zawsze miałem ochotę skoczyć na scenę, wygrzmocić twego ojca i uwieźć cię w mej karocy.<end id="e1419797257794-853155937"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śpiewałam o wiele lepiej, nieprawdaż?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mam pojęcia, ale to było cudowne. Tra, tra, jakże to było.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>śpiewa pierwsze takty finału z <tytul_dziela>Cenerentoli</tytul_dziela>, po czym urywa nagle i mówi</didaskalia>
<kwestia><akap>Ach! jakże to wszystko daleko!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co pani powiada? Czy wyrzekasz się teatru?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzeba. Czyż mój mąż (powiadam mąż, gdyż będzie nim za chwilę) pozwoliłby mi wrócić na scenę? To niemożliwe, margrabio. Zastanów się tylko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To zależy od poglądów i upodobań. Ale nie wyrzeka się pani bodaj muzyki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! myślę! Czyżbym mogła? Żyjemy tu muzyką, drogi margrabio; kiedy nam uczynisz ten zaszczyt, aby zajść do nas na łyżkę zupy, będziemy muzykować, ile tylko sam zechcesz... więcej niż sam zechcesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, to, to niemożliwe... Ale i tak serce mi się krwawi, że nie będę mógł po obiedzie wtulić się w drogi kącik, gdzie rezydowałem stale, aby się rozkoszować twoim śpiewem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, byłeś jednym z moich wiernych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, mogę się tym poszczycić. Chłopiec zapalający lampy pozdrawiał mnie z lekka głową, wieszając ostatni kinkiet<pe><slowo_obce>kinkiet</slowo_obce> --- przyścienny świecznik lub lampa, przeważnie z metalu, zwykle ma mocowaną bezpośrednio do ściany tarczę.</pe>, niechybnie bowiem zjawiałem się w tej chwili. Należałem do domowych<pe><slowo_obce>domowi</slowo_obce> (daw.) --- domownicy.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więcej jeszcze, margrabio; przypominam sobie wybornie, że byłeś moim rycerzem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, prawda. Jakiś drągal, oficer...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wygwizdał mnie w <tytul_dziela>Tankredzie</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Tankred</slowo_obce> --- opera Gioacchina Rossiniego do libretta Gaetano Rossiego, z 1813 r.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie. Wyzwałem go w Orbassano<pe><slowo_obce>Orbassano</slowo_obce> --- miejscowość w płn. Włoszech, ok. 15 km od Turynu.</pe>, i oberwałem tęgi sztych<pe><slowo_obce>sztych</slowo_obce> --- ostry koniec broni białej; pchnięcie ostrym końcem.</pe>... Och, to były dobre czasy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419797430149-1820916949"/><motyw id="m1419797430149-1820916949">Czas, Wspomnienia, Starość</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Ach, Boże, jakże to wszystko dawno!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To pani prześpiewka<pe><slowo_obce>prześpiewka</slowo_obce> --- tu: refren.</pe>, widzę. Cóż mam dopiero powiedzieć ja, stary?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty, margrabio? Alboż ty kiedy... Wiktor Hugo<pe><slowo_obce>Hugo, Victor</slowo_obce> (1802--1885) --- francuski pisarz, poeta, dramaturg i polityk, czołowy prozaik francuskiego romantyzmu, autor m. in. <tytul_dziela>Nędzników</tytul_dziela>.</pe> dla ciebie pisał swój wiersz, kiedy powiedział, że serce nie miewa zmarszczek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem, czuję to. A wiesz po czym, Bettino? Po tym, że zaczynam więcej niż trzeba kochać wspomnienia; to wielki błąd. Postanowiłem sobie całe życie, że nigdy nie popadnę w tę przywarę. Widziałem jak tylu rozumnych ludzi stawało się niesprawiedliwymi, tylu znawców skłonnymi do uprzedzeń, pod wpływem tego smutnego działania lat, iż przysiągłem<tytul_dziela/> sobie zostać bezstronnym tak wobec nowych, jak wobec starych rzeczy.<end id="e1419797430149-1820916949"/> Nie chciałbym być z liczby owych safandułów<pe><slowo_obce>safanduła</slowo_obce> --- człowiek niezaradny, pozbawiony energii, fajtłapa.</pe>, którzy podobni są do dzwonów Boileau<pe><slowo_obce>Boileau, Nicolas</slowo_obce>. właśc. <slowo_obce>Boileau-Despréaux</slowo_obce> (1636--1711) --- francuski poeta i krytyk, członek Akademii Francuskiej, autor <tytul_dziela>Satyr</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Listów</tytul_dziela> oraz poematu <tytul_dziela>Sztuka poetycka</tytul_dziela>, kodeksu klasycyzmu.</pe>:</akap></kwestia>

<poezja_cyt><strofa>By lepiej czcić umarłych, uśmiercają żywych.<pe><slowo_obce>By lepiej czcić umarłych, uśmiercają żywych</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Les embarras de Paris</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Satyra VI</tytul_dziela>) Nicolasa Boileau.</pe></strofa></poezja_cyt>

<kwestia><akap>Ale cóż! Darmo się silę, wolę teraz to, co lubiłem, niż to, co lubię. Nie mówię nic złego o waszych nowych kompozytorach, ale Rossini<pe><slowo_obce>Rossini, Gioachino Antonio</slowo_obce> (1792--1868) --- włoski kompozytor operowy.</pe> jest zawsze moim ideałem. Tutaj kroczyła wielka Pasta<pe><slowo_obce>Pasta (z domu Negri), Giuditta</slowo_obce> (1797--1865) --- włoska śpiewaczka operowa (sopran); uważana za jedną z największych śpiewaczek operowych, do niej porównywano późniejszą Marię Callas.</pe> z gestem antycznego posągu; tam kwilił słowik w gardziołku słodkiego Rubiniego<pe><slowo_obce>Rubini, Giovanni Battista</slowo_obce> (1794--1854) --- włoski śpiewak operowy (tenor); jeden z najsłynniejszych śpiewaków swoich czasów, obdarzony głosem na najwyższym rejestrze (<slowo_obce>tenorino</slowo_obce>),  spopularyzował technikę drżenia głosu (wł. <slowo_obce>vibrato</slowo_obce>) do oddania silnych emocji.</pe>; widzę starego Garcię<pe><slowo_obce>Garcia, Manuel del Pópulo Vicente Rodriguez</slowo_obce> (1775--1832) --- hiszpański śpiewak operowy (tenor), kompozytor i nauczyciel śpiewu.</pe> o dumnej postawie, a tuż za nim długi nos Pellegriniego<pe><slowo_obce>Pellegrini, Valeriano</slowo_obce>  (ok. 1663--1746) --- włoski śpiewak operowy, kastrat śpiewający sopranem w operach Handla.</pe>; Lablache<pe><slowo_obce>Lablache, Luigi</slowo_obce> (1794--1858) --- śpiewak operowy (bas), obdarzony potężnym głosem i zdolnościami aktorskimi, które wykorzystywał w rolach komicznych.</pe> pobudzał mnie do śmiechu, Malibran<pe><slowo_obce>Malibran, Maria Felicità</slowo_obce> (1808--1836) --- śpiewaczka operowa (mezzosopran), jedna z najsłynniejszych w XIX w.; jej ojcem był znany śpiewak (tenor) Manuel del Pópulo Vicente García.</pe> do płaczu. Cóż ja, u diaska, na to poradzę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419797600856-1152974679"/><motyw id="m1419797600856-1152974679">Wspomnienia</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie widzę w tym nic tak złego. I ja także kocham swoje wspomnienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy można je mieć w pani wieku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemuż by nie, panie margrabio? Jeżeli pańskie wspomnienia są starszymi braćmi moich, to nie przeszkadza, iż mogą być do siebie podobne.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba! Twoje urodziły się wczoraj; to dzieci, które ledwie podrastają. <end id="e1419797600856-1152974679"/>Wcześniej lub później wrócisz do teatru.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy, drogi Stefani, nigdy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ powiedz mi pani, czy w owym czasie nie byłaś szczęśliwa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To znaczy... nie myślałam o niczym. Ach! bo wówczas nie wiedziałam, co to miłość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak pani to rozumie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po prostu. Byłam nieco postrzelona, to prawda, lekkomyślna, zalotna, jeżeli chcesz. Czyżby to nie było naszym prawem? Ale to wszystko gdzieś się podziało, od czasu jak zabiło mi serce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miłość wróciła ci rozsądek! Ha! do kroćset! dowiedź pani tego! Ależ to bierze chętka oszaleć, jedynie po to, aby się wyleczyć w ten sposób! Kochasz go zatem bardzo, tego pana... pana... nie powiedziałaś mi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy go kocham! Ach, drogi przyjacielu, jakże słowa są zimne, nieznaczące, jakże język jest nędzny, kiedy się chce powiedzieć, jak się kocha! Nie wyobrażasz sobie nawet naszego szczęścia, nie możesz mieć o nim pojęcia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem, daruje pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Życie moje to cały romans. Czyś nie powiedział przed chwilą, iż miewałeś niekiedy ochotę porwać mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! do kaduka!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc, on, on to uczynił. <begin id="b1419797658537-995678232"/><motyw id="m1419797658537-995678232">Miłość</motyw>Wyobraź sobie, margrabio, co za niewysłowiony urok! Opuściliśmy wszystko, wyjechaliśmy razem, w kolasce<pe><slowo_obce>kolasa</slowo_obce> --- lekki, odkryty pojazd konny, podobny do bryczki.</pe> pocztowej, jak dwa wolne ptaki, nie zważając na nic, nie myśląc o niczym; zerwałam wszystkie zobowiązania, on poświęcił mi całą swą karierę; wtrąciłam w rozpacz wszystkich dyrektorów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam do licha! Mówiłaś pani, że miłość uczyniła cię rozsądną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba! cóż chcesz! To miłość! Odbyliśmy najrozkoszniejszą podróż! Wyobraź sobie, margrabio, nie widzieliśmy nic, ani jednego miasta, ani jednej góry, ani pałacu, ani najmniejszej katedry, ani pomnika, ani najmniejszego posążku, ani nawet najmniejszego obrazka!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To w istocie nowy sposób podróżowania po Włoszech.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieprawdaż? To miłość! Co nas mogły obchodzić te wasze osobliwości? Gdybyś wiedział jaki on dobry, miły! Jaki uprzedzający! Ach, co za podróż, dobry Boże! Ja, która ziewałam w wagonie, kiedy mi przyszło jechać bodaj do Saint-Denis<pe><slowo_obce>Saint-Denis</slowo_obce> --- miejscowość we Francji, znana z bazyliki pełniącej funkcję głównej nekropoli królów francuskich; ob. na płn. przedmieściach Paryża.</pe>, zrobiłam czterysta mil jak we śnie. Wasze Włochy! Kto chce, może je zobaczyć, ale niech kto spróbuje przebyć je tak jak my! Przebiegliśmy je jak strzała i przybyliśmy prosto tutaj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu właśnie tu, w te strony?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu?... Czy ja wiem... On tak chciał... wynajął ten domek... Cóż panu powiem... Nie wiem sama... Tak samo pojechałabym gdzie indziej... na koniec świata... Cóż mi zależało na tym. Zatrzymałam się tutaj, ponieważ kiedyśmy zajechali przed bramę, on powiedział: Jesteśmy na miejscu.<end id="e1419797658537-995678232"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu nie wziął z panią ślubu w Paryżu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rodzina się sprzeciwiała. Ba, to dopiero jedna ze stu tysięcy przeszkód...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie powiedziała mi pani jeszcze jego nazwiska.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie, nie powiedziałam? Bo... po prostu zdaje mi się, że wszyscy to wiedzą. Nazywa się Steinberg.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ to nie francuskie nazwisko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ale rodzina jego mieszka we Francji.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy pani jest tego pewna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! sam mi powiedział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Steinberg! Znam to nazwisko. Zdaje mi się nawet, że przypominam sobie pewne okoliczności... niezbyt miłe... Do kaduka! toć to jego spotkałem dziś rano.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie? Mów pan. U księżnej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie, u księżnej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! ja nieszczęśliwa! On tam jest jeszcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co pani, droga Bettino?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest tam jeszcze; to oczywiste; dlatego nie przychodzi. Siedzi tam jeszcze, w takim dniu jak dzisiejszy! kiedy wszystko gotowe, rejent przybył, ja czekam!... Ha! co za zniewaga!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gniewa się pani o błahostkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Błahostkę? czy pan masz serce? Nie odczuwasz tedy zniewagi, jaką mi wyrządza? A ten błazen służący opowiada coś, kręci... Calabro! Calabro! gdzieżeś?</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jestem, pani, do usług. Pani wołała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, odpowiadaj. Czemu przed chwilą udawałeś głupiego, kiedy pytałam gdzie pan?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, pani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak; próbuj kłamać jeszcze, kiedy wiesz dobrze, że jest u księżnej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na honor, pani, nie wiedziałem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiedziałeś!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przepraszam, nie wiedziałem, czy mam pani powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! zabroniono ci zatem? Będziesz mówił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc, skoro pani sobie życzy, nie będę nic ukrywał. Pan baron grał wczoraj i zgrał się na słowo. Przyrzekł zapłacić dziś rano i chciał, przed innymi sprawami, dotrzymać obietnicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgrał się, mówisz? Och, Boże! nic nie wiedziałam. Widzisz, margrabio, to cała tajemnica, to wszystko, co mi ukrywał. I zwierzył się przed Calabrem! Nieprawdaż, to źle, że on mi nic o tym nie powiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę w tym jedynie nadmiar delikatności z jego strony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieprawdaż? O, to człowiek nie taki jak wszyscy... Mógłby wszelako wracać prędzej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kobieta, która gra i wygrywa i którą spłaca się w ciągu dwudziestu czterech godzin, jak komornika, wierzaj mi, droga Bettino, to nie jest kobieta, którą się kocha.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale zastanawiam się... jeszcze nie rozumiem. Powiedz mi, Calabro, czemu pan nie posłał ciebie z tymi pieniędzmi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo nie miał, proszę pani. Miał iść do miasta, podjąć u bankiera.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale ja przecież miałam! Ach! jak to niegodziwie! jak okrutnie! Zatem to znaczna suma?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, proszę pani, nie wiem dokładnie; ale pan mówił, że to nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatem, łaskawa pani i urocza przyjaciółko, opuszczam cię, wędruję dalej. Szczęśliwy jestem, iż widzę cię szczęśliwą. Żegnam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale pan wróci! Och! ja chcę, aby pan był naszym przyjacielem, z miejsca, słyszysz? Przyjacielem nas obojga. Pragnę pana widywać co dzień, tak po naszemu. Gdzie pan mieszka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dwa kroki stąd, w tym białym domku, o tam, za drzewami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To cudowne! będziemy sąsiadami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pragnąłbym tego, ale... wyjeżdżam jutro.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co! tak prędko! to niemożliwe! Nigdy na to nie pozwolimy. I dokąd pan jedzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do Parmy<pe><slowo_obce>Parma</slowo_obce> --- miasto w płn. Włoszech, w latach 1545--1860 stolica Księstwa Parmy.</pe>. Wiadomo pani, że tam mam rodzinę, i w tej chwili jestem bezwarunkowo zmuszony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, mój Boże, jakie to nieznośne! Zmuszony, powiadasz? Nie, wie pan, wolałabym pana wcale nie spotkać. Tak, naprawdę, zostanie mi tylko żal po panu i Bóg wie teraz, kiedy pan wróci! Nie! Szkaradny człowiek z pana! Ale przynajmniej niech pan zostanie na obiedzie; chcę, abyś podpisał mój kontrakt ślubny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogę, obiecałem się już; ale wrócę złożyć pani pożegnalną wizytę i skoro nie mogę podpisać kontraktu, prześlę pani weselny bukiet.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bukiet?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże będzie bukiet.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dokąd się pani wybiera?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odprowadzę pana do furtki. Chcę jak najdłużej nacieszyć się panem. Boże! jaki pan nudny! jaki pan nieznośny!</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Calabro</osoba> sam, potem <osoba>Rejent</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, to już lepiej. Myślę, że pan baron odda tym razem sprawiedliwość mojej inteligencji. Och! Boże! właśnie powraca: spotka panią z tym margrabią... Co on na to powie, zabronił mi najwyraźniej!</akap>
<didaskalia>wygląda na balkon</didaskalia>
<akap>Nie, nie! skręcił w drugą aleję; idzie w stronę lasku, jak gdyby umyślnie chciał ich minąć. Czy podobna? Tak, to jasne; widział ich, okrąża.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie Calabro, czy oblubieńcy są gotowi?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, panie Capsucefalo, jeszcze nie; za chwilę, za minutę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Doskonale, ja jestem gotów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wciąż wyglądając</didaskalia>
<kwestia><akap>Zdawało mi się, że pan coś mówi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak; mówiłem, że jestem gotów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Doskonale. Czy ma pan tam jeszcze muszkatelę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, panie Calabro, aż nadto.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wybornie, drogi panie, wybornie. Niech pan sobie nie przeszkadza. Uwiadomię<pe><slowo_obce>uwiadomić</slowo_obce> --- dziś: powiadomić.</pe> pana, kiedy będzie czas.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ruszę się stąd, drogi panie, nie ruszę się.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Calabro</osoba>, <osoba>Steinberg</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc to tak słuchasz moich rozkazów?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie baronie, mogę upewnić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to! nie powiedziałem ci, że nie życzę sobie w domu tego człowieka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie baronie, spełniłem zlecenie, ale pani nie chciała słuchać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To niepodobna. Powtórzyłeś jej?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko, co pan baron kazał. Znalazłem nawet wymówkę, aby usprawiedliwić pańską nieobecność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za wymówkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiedziałem, że się pan zgrał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to, nieszczęsny! Skąd mogłeś wiedzieć?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znowuż moja wina! Nie miałem innej ucieczki, proszę pana; powiedział mi to pan dziś rano; ale nie omieszkałem dodać, że to drobnostka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, drobnostka! Była drobnostka dziś rano; ale teraz... Wszyscy diabli! toż to jaskinia gry, to istne piekło ten pałac!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znowu pan baron grał? Ach, ach! Mówiłem panu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówiłeś, głupcze! Powtórzże jeszcze raz! Czy jest na świecie głupszy i jałowszy<pe><slowo_obce>jałowszy</slowo_obce> --- dziś: bardziej jałowy, bezpłodny, bezwartościowy.</pe> frazes? A z chwilą, gdy się człowiekowi zdarzy nieszczęście, wszyscy mają go na ustach. Koń potyka się, przeskakując rów, padam, łamię nogę: ,,Mówiliśmy to panu" --- wykrzykują, podnosząc cię. Cóż za słodki dowód przyjaźni!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie baronie, ośmieliłem się już napomknąć, że jeżeli moje skromne oszczędności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ech! do kaduka, na licha mi się to przyda!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam piętnaście tysięcy franków, proszę pana. Zdaje mi się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Piętnaście tysięcy franków! Piękna suma! Słuchaj mnie, ale jeśli ci życie miłe, zachowaj dla siebie to, co ci powiem. Muszę wyjechać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan, panie baronie! Czy podobna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie pozostaje mi nic innego. Nie mam sumy, którą przegrałem; muszę się o nią postarać: aby ją znaleźć, trzeba mi się udać do Rzymu lub Neapolu. Znam tam kilku bankierów. Wyjadę potajemnie, znajdę pozór.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A pani, proszę pana, pani? Nie przeżyje tego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, będzie cierpiała. Czy myślisz, że ja sam nie cierpię? Opuszczam ten dom z rozpaczą w duszy; ale, powtarzam, muszę wyjechać... albo w łeb sobie palnąć. Zatem, cóż chcesz. Idź do mego pokoju, zawołaj Piotra i Giovaniego, przygotuj wszystko... i język za zębami. Poślesz potem na pocztę, zamówić konie na dziś wieczór.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nie chce pan moich piętnastu tysięcy franków?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Piętnaście tysięcy! Trzeba mi stu!</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Bettina</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Sto tysięcy franków, jedyny? Trzeba ci stu tysięcy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż to powiada, droga Bettino?</akap>
<didaskalia>całując ją w rękę</didaskalia>
<akap>Jakże się miewasz dziś rano? Świeża jesteś jak różyczka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie chodzi o mnie, ale o ciebie. Mów szczerze. Grałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przesłyszałaś się, moja droga.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przesłyszałam się, czy to prawda, Calabro?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, pani! nie wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź do swego zajęcia, Calabro. Dość paplania na dzisiaj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie, wychodząc</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak! oberwałem jeszcze jednego nosa. Aj! coraz gorzej, coraz gorzej!</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Steinberg</osoba>, <osoba>Bettina</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie jesteś szczery, mój drogi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiadam ci, że się mylisz. Wspominając tę sumę, miałem na myśli pewną zamianę, ot, kaprys.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamianę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pewien mająteczek, wcale ładna posiadłość z pałacykiem, jest do sprzedania za bezcen i byłaby może w twoim guście. Pomówimy o tym później, jeżeli zechcesz. Teraz muszę wydać parę rozkazów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słuchaj, ty nie jesteś szczery.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu tak mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo widzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż mogę ci powiedzieć, z chwilą gdy mi nie wierzysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz mi powiedzieć, czemu, kiedy cię widziałam z daleka w ogrodzie, byłeś blady, dlaczego mówiłeś sam do siebie, czemu skręciłeś w aleję, aby nas minąć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skręciłem w aleję, ponieważ nie miałem ochoty spotkać cię w tym towarzystwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to! Stefani! Nie znasz go! To dawny przyjaciel. Jakiż powód mogłeś mieć?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie lubię plotek. Nie zawsze mogę sprawić, abym ich nie słyszał; ale nie powtarzam ich nigdy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakich plotek? O mnie! o tym poczciwym margrabim? --- Nie, ty nie mówisz serio... Ale przypominam sobie teraz... Spotkałeś go u mnie, we Florencji... Czy to stamtąd datują te <wyroznienie>plotki</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Być może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to! we Florencji? Ależ Stefani przychodził tak jak wszyscy. Przypomnij sobie, miałam wówczas dwór, byłam królową, mój drogi; miałam pochlebców i dworaków, ba, swoich żołnierzy i swój lud, ten poczciwy parter, który mnie tak kochał i któremu płaciłam wzajemnością... Niewdzięczny! ty, który, sam jeden w tym tłumie, byłeś mi droższy niż moje tryumfy, którego wybrałam spośród wszystkich, aby złożyć mą koronę pod twoje stopy... ty, zazdrosny z powodu plotki, dąsający się o wizytę sprowadzoną przypadkiem! Nie, doprawdy, to żart, przyznaj się, czysty kaprys, albo wiesz, domyślam się, to pozór, sztuczka, do której się uciekasz, aby mi kazać zapomnieć o tym, co chciałam wiedzieć, i aby się uwolnić od moich pytań.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>siadając</didaskalia>
<kwestia><akap>Ach, droga Bettino, jesteś urocza, a ja... bardzo nieszczęśliwy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieszczęśliwy, ty! przy mnie! Co takiego? Powiedz, powiedz, o co chodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Źle mówię, źle się wyraziłem. Wiesz, co to jest gracz... a więc, Bettino, to prawda, grałem i wróciłem w bardzo złym humorze; ale to nic, ot, drobiazg nie wart wspomnienia; nie myślmy już o tym, daruj mi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to jeszcze nie jest zupełna prawda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę cię na wszystko, abyś mi uwierzyła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcesz tego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Błagam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419798088220-2135554739"/><motyw id="m1419798088220-2135554739">Śpiew</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc dobrze, wierzę, skoro tak sobie życzysz. Uspokój się, no, daj pokój<pe><slowo_obce>daj pokój</slowo_obce> (daw.) --- dziś: daj spokój.</pe> czarnym myślom. Rozchmurz to czoło brzemienne burzą. Czy pamiętasz tę piosenkę?</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada do fortepianu i gra <slowo_obce>ritornello</slowo_obce><pe><slowo_obce>ritornello</slowo_obce> (wł.) a. <slowo_obce>ritornel</slowo_obce> (muz.) --- krótki fragment muz. wykonywany przez grupę instrumentów a. orkiestrę, pełniący w kompozycjach funkcję podobną do refrenu w pieśniach i piosenkach.</pe> piosenki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstaje</didaskalia>
<kwestia><akap>Bettino, nie tę piosenkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu? Ułożyłeś ją dla mnie, kiedyśmy byli w Sorrento<pe><slowo_obce>Sorrento</slowo_obce> --- miejscowość we Włoszech, w pobliżu Neapolu, położona nad Zatoką Neapolitańską, naprzeciw Wezuwiusza, słynąca z pięknych widoków.</pe>, po przejażdżce na morzu. Czy dlatego, że wiąże się z tymi wspomnieniami, przestała ci się podobać? Niegdyś płoszyła twoje smutki.</akap></kwestia>

<didaskalia>Śpiewa</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>Twa cudna postać, twe oczy,/
Czar, co dwie dusze jednoczy,/
W godzinie zwierzeń uroczej/
Gdzież jest to wszystko, ach, gdzie to/
Szczęście i radość mi skradły/
Te lata, które przepadły,/
Jak owe róże, co bladły/
Na twoim sercu, Nineto!<end id="e1419798088220-2135554739"/><pe><slowo_obce>Twa cudna postać (...) Na twoim sercu, Nineto!</slowo_obce> --- przekład Edwarda Leszczyńskiego.</pe></strofa></poezja_cyt>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie, podczas gdy <osoba>Bettina</osoba>, przestawszy śpiewać, przegrywa melodię</didaskalia>
<kwestia><akap>Czy zdołam ją opuścić? i dla kogo? Wielki Boże! jakaż piekielna moc chwyciła mnie w swe szpony?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419798149172-2233441159"/><motyw id="m1419798149172-2233441159">Śpiew, Wspomnienia, Miłość</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O czym mój pan duma? Czy to grzecznie?... Zdaje mi się, że coś mylę... nie przypominam sobie dobrze... chodź no tu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliża się do fortepianu i śpiewa</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>Pomnę<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pamiętać, przypominać sobie.</pe>, jak drżało twe ramię/
Tam, u wybrzeża, przy tamie,/
Gdzie fala z falą się łamie,/
Gdy wiatr od morza zawionie<pe><slowo_obce>zawionąć</slowo_obce> --- zawiać.</pe>,/
Cień już zapadał głęboki;/
Lecz u kwiecistej zatoki/
Jeszcze złociły się stoki,/
W zaciszne wabiąc ustronie<pe><slowo_obce>ustronie</slowo_obce> --- miejsce położone na uboczu, z dala od ludzkich siedzib.</pe>.</strofa></poezja_cyt>

<naglowek_osoba>RAZEM</naglowek_osoba>

<poezja_cyt><strofa>W oplotach bluszczu i wina,/
Gdzie każda żyje ruina,/
Italio! ciebie wspomina,/
Kogo raz brzeg twój ugości;/
Bo w blaskach wiecznej urody/
Lazury nieba i wody/
Falują tchnieniem swobody,/
Boska ojczyzno miłości.<pe><slowo_obce>Pomnę, jak (...) Boska ojczyzno miłości</slowo_obce> --- przekład Edwarda Leszczyńskiego.<slowo_obce/></pe></strofa></poezja_cyt>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Droga Bettino, posłuchaj. Ta piosenka, te tkliwe słowa, to wspomnienie, przenikają mi duszę, budzą mnie do życia... Nie, tyle miłości nie będzie jeno<pe><slowo_obce>jeno </slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> snem! tyle nadziei szczęścia nie będzie kłamstwem! Przysięgam to u twoich stóp.<end id="e1419798149172-2233441159"/></akap>
<didaskalia>klęka</didaskalia>
<akap>Byłem przed chwilą zazdrosny bez powodu, ale ja sam dostarczyłem ci powodów aż nazbyt często...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mówmy o tym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419798206802-3485047535"/><motyw id="m1419798206802-3485047535">Mężczyzna, Sumienie, Miłość</motyw>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia><akap>Chcę mówić o tym, znużony jestem udawaniem, przymusem, nie chcę dłużej czuć się niegodnym ciebie. Moje wizyty u księżnej kosztowały cię wiele łez, wiem o tym...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Karolu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie chcę już jej widywać, nie chcę już słyszeć o niej. Żyjmy u siebie, w sobie, dla siebie i niechaj świat zapomni o nas wzajem<pe><slowo_obce>wzajem</slowo_obce> (daw.) --- odwzajemniając się; również.</pe>! Rejent czeka, nieprawdaż? A więc, Bettino, podpiszmy w tejże chwili. Świadkowie nie przybyli? Wiem czemu i powiem ci. Weź pierwszą z brzegu sąsiadkę, a ja, do kroćset, wezmę Calabra. Zostanę twoim mężem i niech się dzieje, co chce! Wszak stare przysłowie mówi: Kto kocha i jest kochany, bezpieczny jest od gromów losu!<end id="e1419798206802-3485047535"/></akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi z listem i puzderkiem<pe><slowo_obce>puzderko</slowo_obce> (daw.) --- skrzynka, pudełko; zgr.: <slowo_obce>puzdro</slowo_obce>.</pe></didaskalia>
<kwestia><akap>Przyniesiono ten list dla pana barona.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż u diaska, czy to takie pilne?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, proszę pana; posłaniec powiada, że kazano mu czekać na odpowiedź.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pokażże.</akap></kwestia>

<didaskalia>Bierze list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>podając puzderko <osoba>Bettinie</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>To dla pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>przeczytawszy spiesznie list</didaskalia>
<kwestia><akap>Calabro!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto tam jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Człowiek, proszę pana... stamtąd...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od księżnej? Gdzież on jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam, w przedpokoju.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcę go widzieć.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba>, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co to znów takiego, mój Calabro? Uważałeś, jak on zmienił się na twarzy, otwierając list? Czy to znów jakie nieszczęście? Och! ta kobieta to nasz zły duch.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nie od niej list, proszę pani: przyniósł ktoś z ludzi księżnej, ale to nie jej pismo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jej pismo! Zatem oprócz mnie, widzę, wszyscy znają je w tym domu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując puzderko</didaskalia>
<kwestia><akap>To, proszę pani, przyniesiono od pana margrabiego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, zapomniałam zupełnie.</akap>
<didaskalia>otwiera puzdro</didaskalia>
<akap>Diamenty!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest bilecik.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia><dlugi_cytat><akap>,,Pozwoliłaś mi, urocza pani, przesłać sobie bukiecik weselny..."</akap></dlugi_cytat>

<akap>Nieba! słyszę głos Karola; mówi tak gwałtownie! Słyszysz, Calabro? Wraca tutaj... Schowaj to puzdro, nie trzeba, aby go widział, nie teraz, i powiedz mi prędko, zanim przyjdzie, ile on przegrał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, pani, niepodobna mi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Muszę wiedzieć, musisz to zdradzić, choćby cię wiązało tysiąc przysiąg! Czy mam cię błagać na kolanach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! droga pani!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Sto tysięcy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>szeptem</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Steinberg</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Calabra</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Co ty tu robisz? Odejdź.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Calabro</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wydajesz się wzburzony, Karolu: zdaje się, że cię ten list... pogniewał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ani trochę. --- Co to za puzdro, które ci przesłano?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drobiazg. --- Ale powiedz mi, mój drogi, przed chwilą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drobiazg! Ale cóż wreszcie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mój Boże, to nie żadna tajemnica... podarek od Stefaniego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A! podarek? Z jakiej racji?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z racji... naszego małżeństwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prezent ślubny!... Czy on jest twoim krewnym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ale, mówiłam ci, to stary przyjaciel.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Starzy przyjaciele robią zatem podarki? Nie znałem tego zwyczaju. Zobaczmyż to puzderko, jeżeli pozwolisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ma go tu, odniesiono je do mnie. Ale mój drogi, czy nie będziesz łaskaw powiedzieć mi, co w tym liście...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy chcesz, abym zawołał pokojówki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aby zobaczyć ten podarek. Wiesz, że znam się na tych rzeczach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Omyliłam się... Nie odniesiono go jeszcze do mnie... Zdaje mi się, że Calabro schował.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A!... jeżeli to kosztowny przedmiot, przezorność bardzo roztropna.</akap>
<didaskalia>woła</didaskalia>
<akap>Calabro! hej! Calabro! gdzież ty się podziewasz?</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA PIĘTNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie baronie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież siedzisz, kiedy cię wołam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>U pana w pokoju. Przypomina pan sobie, że mi pan kazał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie o to chodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Calabro, czy masz puzderko, które ci powierzyłam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj mi je.</akap></kwestia>

<didaskalia>Podaje <osoba>Steinbergowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419798411514-2875335506"/><motyw id="m1419798411514-2875335506">List</motyw>STEINBERG</naglowek_osoba>
<didaskalia>otwierając</didaskalia>
<kwestia><akap>Ależ to wspaniałe diamenty. Do kroćset! bukiecik kwiatów z brylantów przeplatanych rubinami i szmaragdami! Ależ to śliczne! --- Jest i bilecik.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz przeczytać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże Bóg broni! Tak daleko nie sięga moja ciekawość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę cię o to; nie czytałam jeszcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Doprawdy? Skoro sobie życzysz.</akap>

<didaskalia>czyta:</didaskalia>

<dlugi_cytat><akap>,,Pozwoliłaś mi, urocza pani, przesłać sobie bukiet weselny. Gdybym miał dłużej zostać w tych stronach, posłałbym pani kwiaty, które uwiędłe łatwo byłoby zastąpić innymi; ale skoro moja zła gwiazda broni mi żyć w pobliżu ciebie, pozwól mi pani ofiarować, błagam o to, parę ździebeł mniej znikomego ziela. Oby to wspomnienie dawnej przyjaźni mogło ci przywieść niekiedy na pamięć inne wspomnienia, których, co do mnie, nie zatracę nigdy. --- Będę miał zaszczyt odwiedzić panią dziś wieczór".<end id="e1419798411514-2875335506"/></akap></dlugi_cytat>

<akap>To cudownie! Imć<pe><slowo_obce>imć</slowo_obce> --- dawne wyrażenie grzecznościowe przeważnie przed nazwiskiem lub tytułem; skrót od: jego miłość.</pe> Calabro, czy posłałeś zamówić konie?</akap></kwestia>

<didaskalia>Stawia puzdro na stole.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze nie, proszę pana; myślałem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ileż razy trzeba mi powtarzać, zanim usłyszysz? Niech Pietro rusza natychmiast.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Konie, Karolu? Na co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Muszę jechać do miasta. Śpiesz się, Calabro.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze chwilę. Czy nie można by?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto tu rozkazuje?</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Calabro</osoba> kłania się i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Karolu, ja znam twój sekret! Nie chciałam ci nic mówić. Byłabym czekała, chciałam, abyś sam mi zwierzył wszystko; ale ty chcesz jechać... Czemu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiesz wszystko, powiadasz, i pytasz? Zdaje mi się, że tu odbywa się formalna inkwizycja i że ktoś bardzo troszczy się o moje sprawy; ale zdaje się też, imć Calabro z większą dyskrecją przechowuje to, co ty mu powierzasz, niż umie przestrzegać moich rozkazów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Panie, przysięgam na mą duszę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie pytam ciebie. --- I ja także byłbym zachował milczenie; ale skoro chciałaś wszystko wiedzieć, więc dobrze, niech ci się stanie zadość! Tak, byłem nieopatrzny; tak, zgrałem się na słowo; majątek mój, już wprzódy<pe><slowo_obce>wprzódy</slowo_obce> (daw.) --- wcześniej, dawniej.</pe> nadwerężony, dziś prawie nie istnieje. Ten list pochodzi od wierzyciela: oznajmia mi niespodzianą podróż, zmyśla nagły wyjazd, aby żądać ode mnie pieniędzy, tak samo jak uczynił twój margrabia, aby ci je dać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Boże miłosierny! ty rozum tracisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie. Czy ty myślisz, powiedz, że ja nie umiem na pamięć tych wybiegów, tych komedianckich sztuczek, tych zakulisowych chytrości? Udać, że się wyjeżdża, aby się kazać zatrzymywać! Dołączyć wartościowy podarek, aby dać uczuć wszystko, co tracisz z tym wyjazdem! To bardzo nowe! to cudowne, w istocie! Ale aby się wziąć na to, trzeba by nigdy nogą nie przestąpić progu teatru, nie znać podobnych tobie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Podobnych mnie? Chcesz, widzę, mnie obrazić. To ci się nie uda, uprzedzam cię, bo to nie ty mówisz. Jeżeli kłopoty czynią cię niesprawiedliwym, najprostsze jest usunąć ich przyczynę. Słuchaj. --- Nie mam, rozumie się, stu tysięcy franków w biurku; ale Filippo Valle, nasz bankier, ma je w depozycie. Wystarczy przejechać się do miasta, a będziesz je miał za godzinę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie chcę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Podpiszmy kontrakt; z tą chwilą jesteś moim mężem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałeś przed chwilą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy, nigdy za tę cenę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za tę cenę!... Och! już mnie nie kochasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W kwestii pieniężnej nie ma mowy o miłości. I cóż by wynikło, gdybym ustąpił? Ty byłabyś śmieszna, a ja godny wzgardy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmieję się z tej śmieszności, a gardzę tą wzgardą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy śmiałabyś się również ze swojej ruiny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie lękam się jej. Jeżeli ubóstwo nie jest dla ciebie czymś nie do zniesienia, nie ma ono dla mnie żadnej grozy. Jeżeli cię przeraża, cóż! jeszcze nie umarłam, i to, co robiłam, można zacząć na nowo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wrócić na scenę, nieprawdaż? To twoje tajemne pragnienie, tym żywsze, że wiesz, iż nie mógłbym się na nie zgodzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Karolu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skończmy, proszę cię... Dodam tylko jedno słowo: byłem gotów cię zaślubić, wówczas gdy mniemałem, że będę ci mógł zapewnić zaszczytną i swobodną egzystencję: obecnie już nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419798869581-2144803257"/><motyw id="m1419798869581-2144803257">Obraz świata, Kondycja ludzka</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu? Z jakiej przyczyny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyczyny? A moje nazwisko? a rodzina? a przyjaciele? a świat?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A, oto przeszkoda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, oto; zrozumże przecie; tak, to świat nas dzieli; świat, bez którego nikt nie może się obejść, który jest moim żywiołem, moim życiem, po którym niczego się nie spodziewam, z którego strony wszystkiego mam prawo się lękać, ale który kocham ponad wszystko. Świat, ten nieubłagany świat, zostawia nam wolność, przygląda się nam z uśmiechem, nie ostrzegłby nas o niebezpieczeństwie, ale nazajutrz po popełnieniu błędu zamyka się przed nami jak grób...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie myślałam, aby świat był taki zły.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie jest wcale taki zły. Ma słuszność we wszystkim co robi. To wręcz nie do wiary, ile on przebacza, jak podtrzymuje, broni, przez szacunek dla samego siebie, tych, co doń należą, tych, co stosują się do jego praw: praw najbardziej łagodnych, ludzkich i pobłażliwych, jakie sobie można wyobrazić; ale biada temu, kto je przekroczy! Biada temu, kto ośmieli się kusić tę bezkarność, nadużyć tej pobłażliwości! Zgubiony jest, daremnie siliłby się bronić; ale te uprzejme okrucieństwa, ta surowa pobłażliwość, która uderza jedynie wtedy, kiedy ją zmusić do tego, jest tylko sprawiedliwością.<end id="e1419798869581-2144803257"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatem jedziesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż mam czynić, powiedz? Jakim czołem, z jaką twarzą mógłbym znosić rolę męża żyjącego z nieswojego majątku i obwozić się po całych Włoszech z żoną, której byłbym jedynie komparsem<pe><slowo_obce>kompars</slowo_obce> (daw., z fr.) --- aktor występujący w roli drugoplanowej, statysta.</pe>, mimo mego nazwiska na paszporcie i herbu na drzwiczkach karety? A gdyby ktoś --- co trudno przypuścić --- zgodził się na podobną rzecz, trzeba by jeszcze, aby ta kobieta była godną takiego poświęcenia..</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy to istotna przyczyna, Karolu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEINBERG</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie umiem tedy dość jasno się tłumaczyć.</akap>
<didaskalia>pokazując puzdro</didaskalia>
<akap>A zatem, oto przyczyna.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA SZESNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba>, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Calabro.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgubiona jestem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cierpliwości, pani, nie trzeba przypuszczać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgubiona jestem, zgubiona bez ratunku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, pani, powtarzam, nie trzeba przypuszczać, aby to było ostatnie słowo pana barona, ani też nawet, aby mówił szczerze; nie, to niemożliwe. Inaczej będzie mówił, gdy ochłonie; wszakże na panią nie ma się o co gniewać; wróci, powiadam pani, wróci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyglądając na balkon</didaskalia>
<kwestia><akap>Odchodzi już.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy podobna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie widzisz? Wychodzi sam, piechotą. Dokąd idzie? Z pewnością do miasta. Biegnij za nim, Calabro, zatrzymaj go... Och! nie mam już sił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idę, pani, słucham... Ale niech pani pozwoli bodaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, czekaj, pozwól mu odejść; ale i ty musisz iść. Trzeba, abyś zdążył przed nim do miasta. Czy czujesz się na siłach, aby przebiec na przełaj górską drogą?</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie do stołu i pisze.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dla pani wdrapałbym się na Wezuwiusz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419799269511-3877510762"/><motyw id="m1419799269511-3877510762">Miłość, Poświęcenie, Pieniądz</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty jeden możesz to załatwić. Filippo Valle cię zna. --- A ty, czy znasz osobę, do której pan baron przegrał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Człowiek, który przyniósł list, mówił, że to hrabia Alfani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto słówko do Filippa. Musi mieć na moim rachunku potrzebną sumę. Trzeba, aby ją przesłał natychmiast temu Alfaniemu i aby dał do poznania, że to księżna pożycza Steinbergowi tę sumę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to, pani chce...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Nie kocha mnie już na tyle, aby przyjąć ode mnie przysługę; mniemając, że to od niej, nie będzie śmiał odmówić. Spiesz się, Calabro, nie mamy czasu do stracenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ, proszę pani, niech się pani zastanowi, że to poważna suma; sama pani mówiła rejentowi dziś rano, że jej majątek nie jest zbyt duży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrze już, dobrze; nie kłopocz się.<end id="e1419799269511-3877510762"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi</didaskalia>
<kwestia><akap>Margrabia Stefani pyta, czy pani raczy go przyjąć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stefani!</akap>
<didaskalia>po chwili milczenia</didaskalia>
<akap>Tak, oczywiście, proś. No, Calabro, tyś jeszcze nie w drodze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, pani...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie kłopocz się, powiadam. Słyszałam przed chwilą, o ile mi się zdaje, żeś ofiarował swemu panu piętnaście tysięcy franków.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pani; i gdybym mógł...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy posiadasz dużo więcej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tego nie mówię; ale w podobnych okolicznościach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nie chcesz, abym ja zrobiła to, co ty chciałeś zrobić? Idź, Calabro, idź, stary przyjacielu --- kiedy będę zrujnowana, poratujesz mnie, a ja przyjmę twoją ofiarę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wsiądę na naszą starą szkapę. Pęciny ma jeszcze mocne; i ja także, choć na to nie wyglądam. W mig będę tam i z powrotem. Ha! jeżeli pan baron ma serce, za kwadrans będzie u pani stóp.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź już, nie mów mi o tym.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA SIEDEMNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba>, <osoba>Stefani</osoba>, który wchodzi z prawej, podczas gdy <osoba>Calabro</osoba> wychodzi lewą stroną.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>A wszelako żywię tę nadzieję!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szlachetny to uczynek, droga Bettino, godny ciebie ze wszech miar, ale ma on swoje niebezpieczeństwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To pan, margrabio? O czym mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No! o tym coś właśnie uczyniła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Był pan tu? Słuchałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, niech mnie Bóg broni! Ale słyszałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Margrabio!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie gniewaj się, jeśli łaska, i nie broń się również. Przyszedłem, całkiem po prostu, jak zapowiedziałem, pożegnać się z panią. Nie było nikogo w sieniach, nikogo w saloniku. Czekałem, przyglądając się obrazom, aż się zjawi ktoś ze służby, kiedy mnie doszedł twój głos. Nie słyszałem wszystkiego dokładnie, ale zrozumiałem mniej więcej. Płaci pani mały dług i nie chce pani, aby wiedziano o tym. Kryje się pani nawet pod obcym imieniem --- poznaję cię po tym, Elżbieto. Czy panią to rani, że miałem jeszcze jeden dowód więcej, ile szlachetności i delikatności mieszka w twojej duszy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale... czy pan od dawna tu jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie więcej niż dwie minuty i, powtarzam pani, zrozumiałem tylko tak, mglisto. Kiedy wchodziłem do domu, ujrzałem twego pana von... Steinberg, który wychodził ogrodem. Nie odkłonił mi się. Czy ja mu co zawiniłem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żartuje pan. Zaledwie pana zna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mogłaby pani powiedzieć: wcale.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie widział pana z pewnością. Był pochłonięty myślami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419799469420-2200104398"/><motyw id="m1419799469420-2200104398">Gra, Pieniądz</motyw>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... rozumiem... te pieniądze, nieprawdaż? Młody człowiek grywa trochę grubo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, i nie umie grać.</akap>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba> siada zamyślona.</didaskalia>

<akap>Nie trzeba mniemać, aby lancknecht<pe><slowo_obce>lancknecht</slowo_obce> --- tu: daw. hazardowa gra w karty, wywodząca się z czasów wojny trzydziestoletniej (1618--48), kiedy zyskała popularność wśród żołnierzy piechoty najemnej (lancknechtów).</pe>, mimo iż gra tak głupia, był czystym hazardem. Jest sposób i sposób. Wiem dobrze, iż ściśle wziąwszy jest to gra równie inteligentna jak cetno i licho<pe><slowo_obce>cetno i licho</slowo_obce> --- gra w zgadywanie, czy druga osoba trzyma parzystą, czy nieparzystą liczbę kamyków.</pe>. Obojętny widz nie dostrzeże nic więcej; ale spytajcie tego, kto bierze karty do rąk, czy przedstawiają dlań tylko tyle. Te kawałki malowanego kartonu nie wyrażają dlań tylko czarnego i czerwonego koloru; one znaczą szczęście lub nieszczęście. Los, z chwilą gdy się go woła, mniejsza o to, jakim sposobem, przybiega i krąży koło stołu, to uśmiechnięty, to surowy; aby go sobie zjednać, trzeba studiować nie malowane kartki albo kości, ale jego kaprysy, dąsy, które trzeba przeczuć, odgadnąć, pochwycić w lot... Więcej jest wiedzy na dnie kubka z kośćmi, niż o tym śnił d'Alembert<pe><slowo_obce>Więcej jest wiedzy na dnie kubka z kośćmi, niż o tym śnił d'Alembert</slowo_obce> --- parafraza cytatu z <tytul_dziela>Hamleta</tytul_dziela> (,,Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom"), nawiązująca do pracy Jeana d'Alemberta (1717--1783), francuskiego filozofa, fizyka i matematyka, jednego z autorów  <tytul_dziela>Wielkiej Encyklopedii Francuskiej</tytul_dziela>, do której napisał hasła dotyczące kombinatoryki, prawdopodobieństwa i kilku gier hazardowych (m.in. gry w kości), wraz z ich analizą matematyczną.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówisz jak prawdziwy gracz, margrabio. --- Czyś grywał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, i dość szczęśliwie, ponieważ byłem bardzo śmiały, kiedy wygrywałem, z chwilą zaś, kiedy los odwracał się do mnie plecami, gra zaczynała mnie nudzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiadają, że z tej namiętności nie można się wyleczyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba! jak z innych.<end id="e1419799469420-2200104398"/> Ale ja tu gawędzę... Chciałem tylko ucałować pani ręce i umykam; byłbym bowiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, Stefani, zostań pan, proszę o to. Skoro znasz mniej więcej moje tajemnice, nie będziemy o nich mówili, nieprawdaż? I daruje mi pan, jeżeli będę roztargniona. Zgryzota nie bywa uprzejma.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani zgryzota jest czymś więcej: jest godna czci i przynosi pani chlubę. Znam ludzi, którzy są usłużni na kształt niedźwiedzia z bajki. Każą się prosić, drożą się<pe><slowo_obce>drożyć się</slowo_obce> --- wysoko się cenić; wyznaczać wysoką cenę za swe względy.</pe> i kiedy uważają, że jesteś dostatecznie pełen wiekuistej wdzięczności, miażdżą cię ohydnym dobrodziejstwem. W ten sposób niweczą całą istotną wartość rzeczy, wdzięk dobrego uczynku. Ale pani jest inna: ręka twoja jest jeszcze lżejsza wówczas, gdy jest posłuszna twemu sercu, niż kiedy biegnie po tym klawikordzie<pe><slowo_obce>klawikord</slowo_obce> --- klawiszowy instrument strunowy.</pe>, aby wyrazić swą myśl.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże pan siada, błagam pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>siadając</didaskalia>
<kwestia><akap>Najchętniej, byleby mi pani przyrzekła, iż na minutę przedtem, zanim będę zbyteczny, wyrzuci mnie pani, ot, po przyjacielsku, za drzwi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po przyjacielsku, margrabio? A, prawda! Czy wiesz, że przysłałeś mi wspaniały bukiet i to doprawdy tak wspaniały, że z pewnością nie przyjęłabym go od nikogo w świecie, prócz pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ma perły ani diamentu, które by były warte takiego słowa z pani ust. --- Ale jest coś, co mnie dręczy. --- Niech mi pani pozwoli sobie zadać jedno pytanie. Czy w tego rodzaju sprawach nie szuka pani jakiegoś zabezpieczenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za zabezpieczenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, cóż! Podpisu, hipoteki, rękojmi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie rozumiem się na tym wszystkim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To źle, dalibóg, to źle.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To to pan miał na myśli, mówiąc zaraz z początku o niebezpieczeństwie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wytłumacz się pan tedy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale bo to sprawa bardzo delikatna, a przy tym tym więcej zaniepokoiłbym panią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Najpewniej to osiągniesz, mówiąc półsłówkami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ma pani słuszność; zbłądziłem. Nie mówmy o tym więcej: niech pani uważa, że nic nie powiedziałem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wstaje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale nie; rozumiem bowiem pana obawy... Zna pan księżnę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, tak! och, tak! znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy uważa ją pan za zdolną do nieuczciwego postępku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Thi! nie wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale ja myślę... do zdrady... niegodziwości...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba! któż może ręczyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419799878498-3019503844"/><motyw id="m1419799878498-3019503844">Zazdrość, Miłość</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Margrabio, przerażasz mnie. Słuchaj pan: dziś rano widziałeś, że byłam prawie zazdrosna o tę kobietę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nawet troszeczkę całkiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, chwilami; ale pan wie, jak to bywa, drogi przyjacielu: --- można myśleć, że się podejrzewa człowieka, którego się kocha, obsypywać go wymówkami, nazywać wiarołomnym, niewiernym... a na dnie duszy nie wierzy się temu ani słowa: podczas gdy usta oskarżają, serce rozgrzesza. Nieprawdaż?<end id="e1419799878498-3019503844"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez wątpienia. A więc? droga Bettino...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc, margrabio, szczerze, nigdy nie myślałam, nie uważałam za możliwe, aby on kochał tę kobietę. Ta straszna myśl nawiedziła mnie w tej chwili. Pan go widziałeś u niej; co o tym sądzisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mój Boże, droga pani, co za pytanie? Nie widzimy niczyjego serca, jak powiada Molier. Szczerze mówiąc zresztą, nie przypuszczam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co znaczyło w takim razie to niebezpieczeństwo, o którym mówiłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A ba! bo to są księżne i księżne...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I pan przypuszcza, że ta...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Robi na mnie po trosze wrażenie, że nie pochodzi z najlepszej fabryki i że ją kupiono gdzieś na wyprzedaży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie jestem tego pewny; ale wyznaję, iż przykro mi widzieć los osoby takiej jak pani w rękach kobiety takiej jak ona.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogę uwierzyć, aby Karol...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mógł panią zdradzać? Jestem pani zdania. Ech! do kaduka! Jeżeli pani nie ubóstwia, szczerze go żałuję. Oho, ktoś idzie, to on, uciekam. Nie, to nie on, to jego pokojowiec.</akap></kwestia>




<naglowek_scena>SCENA OSIEMNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami, <osoba>Calabro</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż, Calabro, coś uczynił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko, co pani kazała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dług zapłacony?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widziałeś barona?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co powiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto list.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przeczytawszy szybko</didaskalia>
<kwestia><akap>A! bardzo dobrze... doskonale... to cudownie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pada zemdlona na fotel.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani! Pani!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan czuwa nad panią, ja pójdę przynieść, co trzeba.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>wydobywając flakon</didaskalia>
<kwestia><akap>Ten flakon wystarczy. Cóżeś ty pani nagadał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! panie, to okropne, okropne!... Pojechał z księżną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pojechał! --- Oho! otwiera oczy. Trzeba jej wziąć ten list...</akap></kwestia>

<didaskalia>Podchodzi, aby wziąć list, który <osoba>Bettina</osoba> ma w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie! och! nie zabierajcie mi tego... Gdzież ja jestem? Śniło mi się coś. To ty, margrabio? Przepraszam cię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pani siedzi spokojnie; proszę nie wstawać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och! ja nieszczęśliwa! Już wiem. Pojechał; nieprawdaż, Calabro? Czy wiesz, margrabio? --- Pojechał z tą kobietą! Masz, czytaj ten list, czytaj głośno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiem wszystko, droga Bettino.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A! doprawdy? Ta wiadomość już się rozeszła? Czy obnoszą mnie już po całym mieście? Och, tak: historia bardzo ucieszna; dostarczy strawy powszechnej wesołości; ale jak oni ważą śmiać się ze mnie, nim się dowiedzą, jak ja postąpię? Jeszcze nie koniec; sądzę, że też mam prawo wtrącić słówko w tej komedii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt się nie będzie śmiał z pani. W tym, że ktoś ukradł komuś pieniądze z kieszeni, nie ma nic uciesznego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419800120938-2537289514"/><motyw id="m1419800120938-2537289514">Pieniądz, Miłość</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ożywiając się stopniowo</didaskalia>
<kwestia><akap>Ukradł! Kto mówi o czymś podobnym? Dałam tę sumę dobrowolnie, błagałam, aby ją przyjął. Byłam zmuszona uciec się do podstępu, aby zwalczyć upartą odmowę. Prawda, iż mój wybieg nie wyszedł mi na korzyść; ale kto ma prawo powiedzieć, że tego żałuję? Jeżeli z tej przyczyny mnie żałujesz, margrabio, posądzasz mnie w istocie o szczególną zgryzotę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wstaje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie znam wysokości sumy, ale zdaje się, że to nie jest drobnostka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ech! cóż mi o to! Cóż za osobliwe pojęcia masz o mnie, którą jakoby wysoko cenisz, skoro widzisz tu jedynie kwestię interesu? Ach! gdyby Karol był wrócił do mnie, czyż reszta liczyła się za cokolwiek? Ale oto sądy świata. --- Zawiedziona miłość, cóż to znaczy? Porzucić kobietę, zdradzić przysięgę, stargać święty węzeł, to tylko drobnostki! To się zdarza codziennie, o tym się paple, tym bawi się wytworne towarzystwo! Ale niech chodzi o ubytek paru talarów, o kilka nędznych garści liczmanów<pe><slowo_obce>liczman</slowo_obce> ---  żeton zastępujący monetę, przen. coś bezwartościowego.</pe> straconych przypadkiem, och! wówczas każdy będzie cię żałował! Twoje pieniężne niedole staną się przedmiotem plugawej litości, zdolnej przyprawić o rumieniec wstydu.<end id="e1419800120938-2537289514"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cierpienie twoje, Bettino, sprawia, iż źle zwracasz swoje wymówki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, drogi margrabio, masz słuszność. Wiem, kim jesteś, obrażam cię; ale to, co przechodzę, jest tak straszne, że trzeba darować mi, co mówię, nie wiem bowiem nic, jestem na dnie otchłani. Masz, Stefani, przeczytaj mi to. Czytaj głośno, proszę cię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARGRABIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta:</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,Droga Bettino!</akap>
<akap>Mimo że działałaś bez mego zezwolenia, zniewolony jestem podziękować ci za to, co uczyniłaś dla mnie..."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zniewolony podziękować!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>czytając dalej:</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,Ale rozumiesz, że pierwszym mym staraniem musi być znaleźć środki, celem zwrócenia ci kwoty, którą zechciałaś mi zaliczyć..."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż by innego można napisać do adwokata?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,Ponieważ projekt, jaki ułożyliśmy, nie może się ziścić, sam wzgląd przyzwoitości nie pozwala mi dłużej mieszkać z tobą..."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż ty na to, margrabio?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,Opuszczę tedy te strony. Pewna osoba, przyjaciółka nasza..."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż za bezczelność!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,...przyjaciółka nasza jedzie właśnie do Rzymu i ofiaruje się towarzyszyć mi. Wiem zresztą, że cię nie zostawiam samej..."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dalej, dalej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia>
<dlugi_cytat><akap>,,Czy będę mógł powrócić, czy nie, możesz być pewna, droga Bettino, że niebawem otrzymasz ode mnie wieści.</akap>
<akap>Steinberg."</akap></dlugi_cytat>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Steinberg! Niechaj świat cały wymawia twoje imię, kiedy zechce nazwać niewdzięcznika!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, to nie jest ładnie. W istocie, to by wymagało zemsty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1419800182991-3776144066"/><motyw id="m1419800182991-3776144066">Zemsta</motyw>Zemsty! Och, tak, to pewna. Ale jaką zemstę mogę znaleźć? Mówisz jak mężczyzna, Stefani, i odczuwasz jak mężczyzna zniewagę. Ty sam wszelako, co możesz zrobić, kiedy masz wroga? Co możesz więcej, niż zabić go? Mniemasz, iż w ten sposób się mścisz... Ach, przyjacielu, dla szlachetnego serca istnieją cierpienia okropniejsze niż śmierć; ale dla nikczemnika najstraszliwsze, co być może, to śmierć, która jest niczym.<end id="e1419800182991-3776144066"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419800307786-2493466505"/><motyw id="m1419800307786-2493466505">Ucieczka, Zdrada, Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Rozpacz</motyw>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Założyłbym się, że ten bezczelny list nie jest wyłącznie dziełem barona. W tym tkwi kobieta --- to potwór o dwóch głowach --- po cóż mu bowiem było uprzedzać cię, że nie jedzie sam? Nikczemność to on, obelga to kobieta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odczułam to jak i pan. On również wie to dobrze i chciał stworzyć między nami zaporę nie do przebycia. Bał się, że zechcę jechać za nim, lękał się mego przebaczenia i obrał ten sposób, aby go uniknąć; wiedział, że kiedy kobieta ugodzi drugą w serce, wszelki powrót staje się niemożebny, rana się nie goi. O przewrotny! W ten sam dzień, który był naznaczony, który on wybrał na nasz ślub! Trzeba go było widzieć wczoraj wieczór, jak on umiał udawać! Zdawało się, iż męki cierpi, nie mogąc się doczekać, aż wejdzie ten dzień. O nieba! i to ze mnie zadrwiono w ten sposób! W ten sposób odpłacono moją szczerość, prawość! Znasz mnie, margrabio, nieprawdaż? Otóż, przemogłam mój zbyt porywczy charakter, ugięłam moją dumę, aby znieść to, co mnie często oburzało: ale sądziłam bodaj, że w tym nie ma fałszu, rozmysłu! Obecnie widzę cię takim, jakim jesteś, zdrajco: targasz na strzępy i moje serce, i moją cześć!<end id="e1419800307786-2493466505"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hm! zastanawia mnie jeden zwrot w tym liście. Co on rozumie pod tym, że ,,nie zostawia cię samej"? Czy to, że Calabro zostaje przy tobie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, nie, proszę pana, to znaczy co innego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Milcz, Calabro!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu? --- Czyżbym popełnił niedyskrecję?</akap>

<didaskalia><osoba>Bettina</osoba> nie odpowiada. <osoba>Calabro</osoba> za pomocą gestów pokazuje <osoba>margrabiemu</osoba> puzdro leżące na stole.</didaskalia>

<akap>Nie rozumiem. Co ty chcesz powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani zabrania mówić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mów, jeżeli chcesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstając i podchodząc do stołu</didaskalia>
<kwestia><akap>Zaczynam być mocno ciekawy. Cóż tedy, mości Calabro?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A zatem, proszę pana, skoro mi wolno mówić, właśnie to puzderko jest w części przyczyną wszystkiego, co się stało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żartujesz chyba?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ani odrobiny. Pan baron robił pani straszne wymówki, że przyjęła te klejnoty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ to nie ma najmniejszego sensu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziś rano jeszcze, jeżeli mam rzec wszystko, ja sam miałem zalecone powiedzieć pani, aby pana nie przyjmowała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie! to zakrawa na jakiś sen... Czy to prawda, Bettino, co on powiada?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Najzupełniejsza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ to nie do wiary! Z jakiejż przyczyny ta niemądra szykana? To chyba tylko lichy pozór, którego potrzebował, aby się pogniewać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, mój Boże, tak, proszę pana, z pewnością nic innego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rozumiem. Ale co za dziki pomysł!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niby stąd, że pan margrabia często odwiedzał panią jeszcze we Florencji, i pan baron uroił sobie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakieś głupstwo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uroił sobie na pański widok, że pan znowu zacznie się zalecać do pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No i!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to go pogniewało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To wielkie nieszczęście. Jak to! ma ją zaślubić i oto jak umie ją cenić! Ależ to ciemna figura, ten jegomość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stefani! pamiętaj, że ja go kochałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz słuszność, przepraszam panią. Co do mnie, nie miałem przyczyn, aby go oszczędzać. Zatem, drogi panie Calabro, powiadasz, że jest o mnie zazdrosny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie? Doprawdy, to mi robi przyjemność, to mnie odmładza. A! można być zazdrosnym o mnie.</akap>
<didaskalia>po chwili milczenia</didaskalia>
<akap>Więc tak, do kroćset, ma słuszność! --- Bettino, posłuchaj. Kochałaś, omyliłaś się, uczyniłaś zły wybór, ponosisz karę; to przykre, ale to się zdarza najzacniejszym ludziom, a nawet właśnie im trafia się najwięcej. Jeżeli obecnie czujesz jakąś urazę i bodaj najlżejszą chęć porachunku, jestem na twoje rozkazy i pomogę ci chętnie do słusznego odwetu. Jeżeli nogi moje nie są dość zwinne, abym się puszczał w wir walca, są jeszcze, chwała Bogu, dość krzepkie, abym ze szpadą w dłoni stanął na placu. Szczęśliwy byłbym, gdyby mi się udało oddać temu panu pchnięcie, które niegdyś otrzymałem za ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drogi Stefani...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli, przeciwnie (co, moim zdaniem, byłoby nieskończenie właściwsze), potrafisz mieć tę cierpliwość, powiem nawet rozsądek, aby pozwolić działać odwiecznemu lekarzowi, który leczy wszystko, czasowi, jestem na twoje usługi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419800437285-2551031876"/><motyw id="m1419800437285-2551031876">Oświadczyny</motyw>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty, Stefani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja. Nie dziś, nie jutro, nie za miesiąc ani za pół roku, ale kiedy zechcesz, kiedy ci się podoba (jeżeli będzie ci się kiedy mogło spodobać), kiedy będziesz spokojna, wyleczona, kiedy staniesz się znów zupełnie sobą, to znaczy wesołą, miłą i uroczą; kiedy rana, jaką niewdzięcznik ci zadał, zatrze się wraz z pamięcią, wówczas, powtarzam, jestem na twoje usługi. Powiadają, że chcę się zalecać do ciebie, mają słuszność; że cię kochałem, mają słuszność; że kocham cię jeszcze, mają słuszność; i to, co ci tu mówię, powinienem był<pe><slowo_obce>powinienem był</slowo_obce> --- daw. forma czasu zaprzeszłego; dziś: powinienem (przedtem, uprzednio).</pe> powiedzieć przed trzema laty i będę powtarzał przez całe życie.<end id="e1419800437285-2551031876"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skoro mówisz ze mną, margrabio, tak szczerze, i ja nie chcę być mniej szczera od ciebie. Rozumiesz, iż niepodobna mi odpowiedzieć natychmiast na to, co mi ofiarujesz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kiedy sama zechcesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale co mogę i chcę powiedzieć, zaraz i bez wahania, to, że pośród zgryzot, jakich doznaję, i ohydy, jaka mnie dławi, w chwili gdy serce moje złamane jest tak okrutnym opuszczeniem i nikczemną zdradą, słowa twoje napełniły je wzruszeniem, które mi jest bardzo słodkie. Czemu miałabym taić? Tak, Stefani, szczęśliwa jestem, iż ten świat nie jest jeszcze pustynią i że jeżeli można na nim niekiedy spotkać kłamstwo i przewrotność, można też znaleźć w drodze wierną dłoń przyjaciela. Przypomniałeś mi to... i oto za co ci dziękuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ty mogłabyś wątpić, że jesteś kochaną!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, wierzę w to co mówisz; ale jest jedna rzecz, nad którą się nie zastanowiłeś. Czy wiesz dobrze, do kogo mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do najbardziej uroczej kobiety, jaką znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zważ to, margrabio: jestem pogrążona w zupełnej rozpaczy. Cios, jaki otrzymałam, jest tak niespodziany, niepojęty, że w pierwszej chwili unicestwił mnie. Obecnie, kiedy mój rozum budzi się pomału, zastanawiam się, w jaki sposób mogłabym dalej żyć, i w istocie nie widzę tego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odwagi, otuchy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie widzę. Rozważając zimno, rozsądnie to, co mi się zdarzyło, nie widzę żadnego lekarstwa, żadnej nadziei. Tracę człowieka, którego kochałam, i --- co jeszcze okropniejsze --- zmuszona jestem nim pogardzać: co chcesz, abym poczęła z sobą? Czy nie jesteś mego zdania, Calabro? Im bardziej się zastanawiam, tym bardziej widzę, że nie ma dla mnie możliwego istnienia. Pozostaje mi jedynie modlić się i płakać. Czy tej resztce mnie samej, temu widmu dawnej przyjaciółki chcesz podać rękę? czy tej masce zalanej łzami?</akap></kwestia>

<didaskalia>Płacze.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, do kata! i nigdy nie poproszę, abyś otarła te łzy. Zanadto szanuję twą boleść, abym się silił ją rozpraszać, ale powiadam ci: czas tego dokona. Pozwól mi wreszcie skończyć moją myśl, choćby cię miała razić w tej chwili. Nie ma dla ciebie, powiadasz, możliwej egzystencji? Masz egzystencję zupełnie gotową, jedynie właściwą dla ciebie, tę, którą kochasz, którą wybrałaś, która jest naszą rozkoszą a twoją chlubą... Wrócisz na scenę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Myślisz to serio, margrabio?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I czemu nie? <begin id="b1419800519829-3582211082"/><motyw id="m1419800519829-3582211082">Artysta, Sztuka, Małżeństwo</motyw>Wydaje ci się tak dziwne, iż ofiarując ci rękę, mówię równocześnie o powrocie na scenę? Tak, przypominam sobie, dziś rano wspomniałaś, że skoro raz wyjdziesz za mąż, zamierzasz wyrzec się jej na zawsze; ale odpowiedziałem ci, o ile mi się zdaje, że nie podzielam tego zdania, ani go nie pochwalam, upewniam. Czyż można zdławić swój talent? Czy ma kto siłę, czy ma prawo do tego, zwłaszcza kiedy ten błogosławiony talent zawiódł cię na ową piękną górę, gdzie Muzy<pe><slowo_obce>Muzy</slowo_obce> (mit. gr.) --- boginie opiekunki sztuk pięknych i nauki; tradycyjnie wymienia się dziewięć tzw. muz olimpijskich, córek Zeusa i Mnemosyne, z których każda opiekowała się konkretną dziedziną twórczości.</pe> tańczą dokoła Apollina<pe><slowo_obce>Apollo</slowo_obce> (mit. gr.) --- przewodnik dziewięciu muz, bóg sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci.</pe>, a pszczoły dokoła Muz<pe><slowo_obce>pszczoły dokoła Muz</slowo_obce> --- w starożytności Muzy często wiązano z pszczołami, nazywanymi ,,ptakami Muz", przynoszącymi dar słodyczy pieśni i pięknej wymowy na usta poetów.</pe>?... Czy myślisz, że można być po prostu baronową albo margrabiną, wracając z tej krainy? Och! nie! nie! Natura mówi: z wolą lub bez woli, trzeba jej być posłusznym. Ech! do stu katów! poeta rodzi wiersze, a muzyk melodie, tak samo jak jabłoń rodzi jabłka. Kiedy mi powiadają, że Rossini zamilkł, oświadczam, że nie wierzę temu. I ty również, Bettino, nie zamilkniesz. Odzyskasz siły i dzielność, podejmiesz harfę Desdemony<pe><slowo_obce>harfa Desdemony</slowo_obce> --- odniesienie do cieszącej się ogromnym uznaniem opery <tytul_dziela>Otello</tytul_dziela> (1816) Gioacchina Rossiniego, opartej na sztuce Szekspira. Rola Desdemony, żony tytułowego bohatera, stanowiła popisową partię największych sopranistek epoki. W ostatnim akcie bohaterka do wtóru harfy śpiewa liryczną <tytul_dziela>Pieśń o wierzbie</tytul_dziela>. Harfa to jednocześnie symbol poezji i muzyki.</pe>, a ja zajmę moje miejsce w kąciku, pod moim drogim kinkietem. Ujrzysz znowu ten tłum, wzruszony, wyczekujący, który ściga twoje najlżejsze ruchy, oddycha z tobą, ten parter, który cię tak kocha, starych amatorów tłukących laskami, młodych dandysów<pe><slowo_obce>dandys</slowo_obce> --- mężczyzna z przesadą dbający o strój i przestrzeganie form towarzyskich.</pe>, którzy, wystrojeni na bal, drą rękawiczki, oklaskując cię, te piękne damy w złoconych lożach, które kiedy im serce bije przy natchnionych akcentach geniuszu, tak szlachetnym gestem rzucają mu pod stopy swe wonne bukiety! Wszystko to czeka ciebie, tęskni za tobą, woła cię...<end id="e1419800519829-3582211082"/> Ach, jakże cieszyłem się niegdyś twoimi tryumfami! twoja przyjaźń pozwalała mi je dzielić. --- Cóż by dopiero było, gdybyś była moją?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BETTINA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Stefani... Ale to niemożliwe.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mów tego za nagle, nie spiesz się. To wszystko, o co proszę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Całuje ją w rękę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc z saloniku</didaskalia>
<kwestia><akap>Panie Calabro!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A, to pan?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REJENT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, nie ma już muszkateli i wciąż nie widzę młodej pary. Wracam do miasta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CALABRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując <osoba>Bettinę</osoba>, która zostawiła rękę w dłoni <osoba>margrabiego</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><akap>Zaczekaj pan, zaczekaj trochę.</akap></kwestia>


</dramat_wierszowany_l></utwor>