<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/mirandola-tropy-pulapka/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Mirandola, Franciszek</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Pułapka</dc:title>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Żak, Agnieszka</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/mirandola-tropy-pulapka</dc:identifier.url>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Franciszek Mirandola, Tropy, Nakładem czasopisma ,,Maski", Skład główny w księgarni I. Czerneckiego w Krakowie, Kraków 1919</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Franciszek Mirandola zm. 1930</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2001</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2012-10-15</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2121.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">471 - Cut Gem Texture, Patrick Hoesly@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2121</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>




<autor_utworu>Franciszek Mirandola</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Tropy</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Pułapka</nazwa_utworu>

<akap>Trzymał się półprzytomny ze strachu zimnych, rdzawych krat więzienia i szeptał w czarną noc:</akap>


<akap_dialog>--- Słuchaj! Słuchaj!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Słucham! --- mówiła noc czarna i wył wichr<pe><slowo_obce>wichr</slowo_obce> --- dziś: wicher.</pe>.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Zbłądziłem w zakamarek, zbłądziłem... Coś zatrzasnęło drzwi... wyjść nie było sposobu... domy się poczęły ruszać... obstąpiły mnie parkany... przygięły się drzewa od góry... a nade wszystko, ktoś zatrzasnął drzwi...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ja... noc, ciemność...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ty?... Nie, nie mów tak... Nie przerywaj... Nie może być... Więc mówię... zbłądziłem... A chciałem jeno... czekaj... coś chciałem... Aha... Coś połyskało na bruku...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Szkło! Szkło! Rozbita flaszka z wódki... Przeglądał się w niej Syriusz świetny...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Skąd wiesz? Nie, to było coś cudnego... I po cóż bym....</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie... nie...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- I po cóż bym dlatego miał zbaczać? Zresztą... wszystko jedno... nic zmienić tego nie zdoła, że: zbłądziłem.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nieprawda...</akap_dialog>


<akap_dialog><begin id="b1360861289278-3090373117"/><motyw id="m1360861289278-3090373117">Sumienie, Kondycja ludzka, Zwierzęta</motyw>--- Zbłądziłem... błądził... dził..... dził... eeeem... em!... Żeeee... błądził... błą... Żeee...</akap_dialog>


<akap>Coś jak papuga wrzeszczało gdzieś z góry spod sufitu.</akap>


<akap>Więzień zeskoczył z przymurka, na którym wisiał, kurczowo trzymając się kraty.</akap>


<akap>Papuga się zbudziła. Sumienie! Cała znów noc męczarni... Co począć... co?</akap>


<akap>Wyciągnął pięści w stronę ptaka i wbiwszy oczy w ciemność, rozkazał:</akap>


<akap_dialog>--- Milcz!</akap_dialog>


<akap>Przez chwilę łopotały skrzydła i rozlegały się gardłowe dźwięki. Potem nastała cisza. Liczył sekundy: jedna, dwie, trzy... dobrze!</akap>


<akap_dialog>--- Posłuchaj! --- szepnęła znów ciemność --- To było tak...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Czekaj! Czekaj! Jest tu pewnie jeszcze druga bestia. Poczekaj. Wlecze się przecież za człowiekiem druga forma sumienia... poczekaj...</akap_dialog>


<akap>Z wyciągniętymi ramiony<pe><slowo_obce>wyciągniętymi ramiony</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: wyciągniętymi ramionami.</pe> obszedł całą celę. Nic.</akap>


<akap>A może tam w górze, pod sklepieniem? --- pomyślał.</akap> 


<akap>I jakby w odzew przypuszczeniu rozległ się kędyś spośród rozgałęzień gotyckich żeber cichy, szyderczy śmiech.</akap>


<akap>Szukał skrzętnie za czymś<pe><slowo_obce>szukał (...) za czymś</slowo_obce> --- dziś popr.: szukał czegoś a. rozglądał się za czymś.</pe>, co by mu posłużyć mogło.</akap>


<akap_dialog>--- Mam! --- odetchnął radośnie.</akap_dialog>


<akap>Znalazł deskę ze sporym, sterczącym gwoździem.</akap>


<akap>Oparł ją o mur, wspiął się wzwyż i szukał po sklepieniu.</akap>


<akap>Natrafił na gotyckie wypukłe żebra, niby napęczniałe krwawe żyły ciała ludzkiego czy gałęzie drzewa.</akap>


<akap>Szedł po konarze żebra i wnet dotknął zwornika.</akap>


<akap>Misternie był wyrobiony w kształt małpy.</akap>


<akap>Położył dłoń na jej ustach. Śmiały się szyderczo, cicho.</akap>


<akap>Zamachnął się i trzasnął pięścią w te usta.</akap>


<akap>Zeskoczył na dół, rad bardzo.</akap>


<akap>Kopnął deskę. Padła z łoskotem. Zahuczało rozgłośnie, potem kaźnię zaległa cisza głęboka.</akap>


<akap_dialog>--- Teraz mów! --- powiedział w ciemń nocy. --- Jak się to stało?</akap_dialog>


<akap>Nic mu nie odpowiedziało. Czekał, czekał... daremnie. Ta cisza wprowadziła go w rozpacz. Zrozumiał, że chcąc nawiązać kontakt z zaświatem... zerwał go.</akap>


<akap>Chcąc uprościć drogę, zadeptał ślady w gąszczu życia.</akap>


<akap>Cisza.</akap>


<akap>Rad by był usłyszeć cokolwiek, bodaj głos jakiś, bodaj papugi wrzask, bodaj śmiech małpy.</akap>


<akap_dialog>--- Mów! --- prosił jak dziecko spłakane, zestraszone<pe><slowo_obce>zestraszony</slowo_obce> --- dziś: przestraszony.</pe>.</akap_dialog>


<akap>Nie odpowiadało nic.</akap>


<akap>Jak człowiek, który wszystko utracił, począł rozumować trzeźwo, zimno, porządnie. Był zdany na siły własne. Przede wszystkim więc: Jak się to stało?<end id="e1360861289278-3090373117"/></akap>


<akap_dialog>--- Szedłem prosto... nagle...</akap_dialog>

<akap>I już nic więcej nie wiedział, bo jakże może cokolwiek wiedzieć człowiek, który nagle zapadł się w świat inny.</akap>


<akap>Byle promyk słońca, byle głos jakiś. Po tej wątłej nici wydostałby się jakoś w świat żywych.</akap>


<akap><begin id="b1360861587806-321950753"/><motyw id="m1360861587806-321950753">Strach, Ptak</motyw>To nie był sen. O, sen jest jaśnią i prawdą wobec tych oto ciemności. Nie grób... grób jest ogrodem wobec tej kaźni!</akap>


<akap>Wstał i jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> chodzić wokół zamkniętej przestrzeni.</akap>


<akap>Naraz stanął. Coś pukało... pukało... cichutko, lekko... ledwo dosłyszalnie. Zaczął szukać. Wodził rękami po ścianach. Suwał je z góry aż do posadzki. Nic. Szukał dalej... idą za owym nieuchwytnym pukaniem.</akap>


<akap>Nagle zadrżał.</akap>


<akap>Natrafił na coś miękkiego, ciepłego.</akap>


<akap>Po chwili trzymał w dłoniach małą ptaszynę.</akap>


<akap>Serce ptaka waliło młotem.</akap>


<akap>Od uderzeń tych drżał cały, drżały mury więzienia, tętniła ziemia...</akap>


<akap>Czuł, że uderzenia te mogą rozwalić ziemię.</akap>


<akap>Albowiem był to strach.</akap>


<akap>Porwał się biec ku oknu, ale musiał go długo szukać. Nareszcie trafił i wsunąwszy rękę poprzez kraty otworzył dłoń.</akap>


<akap>Rozległ się furkot skrzydeł.<end id="e1360861587806-321950753"/></akap> 


<akap_dialog>--- A to było tak... --- posłyszał nagle z ciemności.</akap_dialog>


<akap>Ciemń zaczęła opowiadać.</akap>


<akap>Przywarł do krat łakomie. Ujrzał słońce na czerni, rozświetliła się noc. Zrozumiał, że może w ciemku żyć radość.</akap>


<akap>Leżał na twardej słomie, głos od okna przywołał go i szeptać począł:</akap>


<akap_dialog>--- A to było... tak...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Jak? --- spytał.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Szedłeś prosto... prościuteńko, jak każe prawo... a nad głową twą była pieśń...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Tyle wiem sam. Była pieśń radosna.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Tak. Szedłeś tedy... gdy wtem nagle..</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Już wiem! Szkło! Rozbita flaszka!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie!... Gdzież tam!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Więc mówię ci... Szedłeś... wtem... nagle z bocznej, brudnej uliczki ktoś krzyknął: ,,Ratunku!".</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I co? I co dalej? --- pytał rozciekawiony. Nagle pod sklepieniem załopotały skrzydła.</akap_dialog>


<akap>Więzień skurczył się ze strachu. Czekał... wysilił swą wolę, skupiał do rozkazu, ale czuł, że mu jej braknie, że nie uśmierzy sumienia.</akap>


<akap_dialog>--- Wiesz, jak to się stało --- powiedziała znów ciemność.</akap_dialog>


<akap>No wiem... Ktoś z bocznej uliczki zawołał...</akap>


<akap_dialog>--- Ale nie! Nie!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Znowu inaczej?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Tak było... Słuchaj! Szedłeś ulicą... szedłeś... ponad twoją głową był sztandar Jutra z koroną cierniową na czerwieni niepokalanej... wtem nagle...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ktoś krzyknął...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie! Wcale nie!... Nagle zapłakało dziecko... dziecko... mała dziecina przestraszona tym, że śmieci porwane wiatrem tańczą dziwacznie w kółko.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- I dlatego... ja...?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Któż ci mówi, że dlatego...? Tak... było... to dosyć... tak lub podobnie... Dlaczego to ON jeden chyba wie sam tylko... albo i ON nie wie... Może tego pytania całkiem nie ma... Któż zgadnie... Wiele ,,kwestii" pojawiało się na świecie, pojawia się i pojawiać będzie... choć wcale nie istnieją.</akap_dialog>


<akap>...To prawda. Na pytanie: ,,Dlaczego?"... odpowiedzieć się całkiem nie da... i koniec... podobnie jak na skrzyp drzwi źle nasmarowanych albo dźwięk dzwonka... pomyślał.</akap>


<akap>Poweselał. Rzeźwy był, silnym się czuł, wszystko w nim wołało o czyn.</akap>


<akap>Z wyciągnionymi<pe><slowo_obce>wyciągniony</slowo_obce> --- dziś: wyciągnięty.</pe> przed się rękami chodził po kaźni od muru do muru.</akap>


<akap>Ratować, myślał, ratować trzeba.... ratować koniecznie, jeśli już nie mnie, to to, co niosę... ...Serca mego męstwo, woli rozmach spętany rozkuć muszę... Tak człekowi nie wolno ginąć... nie wolno... Złe patrzy... a gdy pozna, że silne... Ratować trzeba siebie.... ratować... ratować!</akap>


<akap>Potrącił deskę, z której sięgał ku sklepieniu i po chwili dłubał wyjętym z niej gwoździem koło osady kraty. Ale to było czyste dzieciństwo... Ileż lat... ile lat, a co jeść tymczasem?</akap>


<akap>Jedynie u drzwi coś by się może zrobić dało... zaraz... ten sztyft... potem... tamten... ano może się uda...</akap>


<akap>Zajęła go praca, klęczał u drzwi odwrócony od okna, którego prostokąt nieznacznie odciął się od czarnego wnętrza kaźni. Wytężywszy wzrok, dostrzec też można było obok okna wypukłe żebro sklepienia i jakieś połyskujące oczy wysoko ponad drzwiami, jakby ptak drapieżny siedział przyczajony na gzymsie.</akap>


<akap>Pracował żarliwie, chociaż bez widocznego skutku, wybić usiłował nity wiążące zamek, dostać się do jego wnętrza.</akap>


<akap>Przestał rozmyślać, był niemal wesoły, miał coś w rodzaju nadziei... To był przynajmniej realny, prawdziwy zamek, zrobiony przez prawdziwych ludzi... już bez pytania oczywista jawa... Dotykał palcami tej rzeczywistości... syn ziemi pieścił żelazo wykopane z tej ziemi, obrobione rękami czy maszynami ludzkimi...</akap>


<akap_dialog>--- Chodź no! Chodź! --- szemrało od okna, mimo że nikogo nie było widać.</akap_dialog>


<akap>Zbliżywszy się, choć ciemności zalegały wszystko, miał wrażenie, że okno więzienne znajduje się wysoko, bardzo wysoko ponad ziemią i że wychyliwszy się, można by patrzyć wprost z góry na czuby drzew i dachy domów.</akap>


<akap_dialog>--- Wychyl się... wychyl się... --- usłyszał.</akap_dialog>


<akap>Nagle coś mu się ciężkiego położyło na ramionach, jak gdyby ktoś go przytrzymywał z tyłu i nad samym uchem coś szepnęło:</akap>


<akap_dialog>--- Samobójca!... Samobójca...</akap_dialog>


<akap><begin id="b1360863589977-2460303799"/><motyw id="m1360863589977-2460303799">Wolność, Śmierć</motyw>Chwycił się krat i trzymając się ich silnie, pił powietrze całą piersią. Teraz, gdy było bodaj trochę rozwidnione, stało mu się z dławiącej trucizny nektarem.</akap>


<akap>Pił powietrze, nie słuchając wcale, co szemrze koło niego. Był nawykły do głosów, dobywających się z każdego stworzenia... czytał ruch chmur i gwiazd hieroglify...</akap>


<akap>Wołało go wciąż, bez ustanku:</akap>


<akap_dialog>--- Chodź no! Chodź! Już czas!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Kędyż<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw., gw.) --- gdzie.</pe>? Kędy? --- pytał.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Przez Wrota Strachu! --- odpowiedział głos, jakby z wielkiej dali.</akap_dialog>


<akap>Dreszcz nim wstrząsnął.</akap>


<akap_dialog>--- Jak to? Już?... Dziś?</akap_dialog>


<akap>Pytał jak dziecko, co się boi dać wyrwać ząb zepsuty.</akap>


<akap>Znowu nie rozumiał nic a nic... Ten głos, ten głos, który go ratował tyle, tyle razy... teraz, w chwili nieszczęścia, w zawikłania momencie, strasznej goryczy, czaszę śmierci do ust mu przykłada?</akap>


<akap>Wrota Strachu... Nie, kiedyś, wśród światłości i ciszy, gdy zbieleją już włosy... ale teraz... dziś...</akap>


<akap>Umiał czytać ruch chmur, gwiazd hieroglify... i cóż z tego... nie umiał przeczytać swego życia...</akap>


<akap_dialog>--- Chodź! --- mówiła ciemność z coraz większej dali. --- Chodź w przemienione istnienie, w wolność, ty spracowany za młodu... chodź po szafirze radosnych tropów szukać życia innego co dnia...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- I czemuż --- pytał --- ty oddalająca się, tająca się w czerni wabisz mnie na okropną, przeraźną<pe><slowo_obce>przeraźny</slowo_obce> --- dziś popr.: przerażający.</pe> ścieżkę? Mówiłaś mi zawsze o zwycięstwie, o nieśmiertelności...</akap_dialog>


<akap>Z dali, ale wyraźnie, jak głos dzwonu, posłyszał:</akap>


<akap_dialog>--- Jak to?... nie wiesz?... Nieśmiertelność jest córką skonu.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Wiem, wiem --- odparł, trzymając się krat --- Wiem, ale... wszakże kraty...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Chodź! Jeszcze chwila, a drzwi się mogą zamknąć z trzaskiem... na zawsze...</akap_dialog>


<akap>Na poły zdecydowany zszedł jednak z przymurka i nagle rzucił się na posłanie ze słomy.</akap>


<akap_dialog>--- A niech się tam zatrzaskują drzwi --- pomyślał lekceważąco --- byleby wróciło to, co jest prawdziwą, codzienną prawdą... to życie bez maski, czy też nawet w masce, ale w znanej, dobrze znanej masce jawy... ach... byle wróciło...!</akap_dialog>


<akap>Ale nim dokończył tej myśli, już zawołał:</akap>


<akap_dialog>--- Nie! Nie! Nie chcę przemazać<pe><slowo_obce>przemazać</slowo_obce> --- przekreślić.</pe> pragnień.... nie! Raczej śmierć!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Chodź! --- doleciało go z dali wielkiej. Zerwał się.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dobrze! --- wrzasnął z rozpaczą na całe gardło, aż jękły<pe><slowo_obce>jękły</slowo_obce> (daw., gw.) --- dziś: jęknęły.</pe> echa potężne. --- Dobrze! Idę!</akap_dialog>

<akap>Wyskoczył na okno i przechylił się na zewnątrz.</akap>


<akap>Zdziwiło go, że przemknął kratę jak duch. Zdziwiło go też, że nie zaskrzeczała papuga.</akap>


<akap_dialog>--- Ach! Więc ja nie zbłądziłem! --- pomyślał --- to była moja droga... kawałek tylko biegła pośród ciemności...</akap_dialog>


<akap>I ogarnięty nagle ogromną radością, wolny już wnętrznie<pe><slowo_obce>wnętrznie</slowo_obce> --- dziś: wewnętrznie.</pe>, rzucił się w półmrok gęsty.</akap>


<akap>Ledwo stracił spod nóg ziemię, uczuł, że się kłębi pod nim powietrze, że go niesie, że u rąk ma długie, kładące się na fali wiatru skrzydła giętkie, ruchliwe, czułe na każde drgnienie, a stalowe, zdolne nieść wysoko... w samo choćby niebo.</akap>


<akap>Spłynął. I nagle ujrzał przed sobą w niepojętej oddali coś błyszczącego, niby mała gwiazda.</akap>

<akap>Podobne to było błyszczącemu ziarnu pszenicy.</akap>

<akap>Otaczała je jakby mgła jasna, jakby płomień liliowy, to znów szafirowy...</akap>

<akap>Od gwiazdy tej jaśniała szybko ciemna przestrzeń. Pędził w topiel światła, ciągniony, bezwolny, choć jednocześnie własną mocą, pospiesznie, nagląc się sam, jak do wybawienia.<end id="e1360863589977-2460303799"/></akap>

<separator_linia/>

<akap>Pod sklepieniem kaźni więziennej rozległ się łopot skrzydeł.</akap>

<akap>Wielkie, ciężkie ptaszysko sfrunęło na dół, siadło na przymurku okna i wsadziwszy głowę w kwaterę kraty patrzyło w rosnącą jasność, mrugając oczami.</akap>

<akap>A ponad ptakiem chwiała się w powietrzu na długiej, wężej<pe><slowo_obce>węży</slowo_obce> --- dziś: wężowy.</pe> szyi maska rozgrymaszonej małpy.</akap>

<akap>Patrzyła, co się dzieje.</akap>

</opowiadanie></utwor>