<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/mickiewicz_konrad_wallenrod/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Konrad Wallenrod</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kwiatkowska, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedzialkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Powieść poetycka</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza  pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/konrad-wallenrod</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/516645/0/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Pisma Adama Mickiewicza, t. 2, nowe wyd. zupełne, wyd. Eustachego Januszkiewicza i Juliana Klaczki, E. Jung-Treutell, F. Wagner, Paryż-Leipzig, 1861</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-01-13</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/konrad-wallenrod-jan-tysiewicz.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Konrad Wallenrod chwyta za harfę Wajdeloty, ilustracja do "Konrada Wallenroda" Adama Mickiewicza (fragment), Jan Tysiewicz (1815-1891) (autor wzoru); Victor-Joseph Chevin (rytownik), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6292</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/konrad-wallenrod.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0538-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/konrad-wallenrod.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1538-4</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/konrad-wallenrod.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2493-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/konrad-wallenrod.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3534-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/konrad-wallenrod.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4620-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>

    <category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>
<abstrakt>
<akap>Rzecz dzieje się w średniowiecznej Litwie. Niemen stanowi tu naturalną granicę dwóch światów: z jednej strony złowrogi krzyż, a pod jego znakiem Niemiec ,,nabija strzelbę i liczy różaniec", z drugiej strony ,,szumią lasy, pomieszkania bogów" oraz żyją ludzie swobodni, choć w cieniu stałej groźby ze strony militarnej i politycznej potęgi --- łakomej zdobyczy i nienasyconej. Trudno przeciwstawić się jej bezpośrednio, jedynym wyjściem jest użyć podstępu...</akap><akap>Pełen tytuł powieści poetyckiej Adama Mickiewicza brzmi:  <tytul_dziela>Konrad Wallenrod, powieść historyczna z dziejów litewskich i pruskich</tytul_dziela>. Tematem utworu stał się człowiek prowadzący dwoiste życie: po części jawne, po części tajemne, skrywający we wrogim środowisku swoją prawdziwą tożsamość. Postacią stanowiącą pierwowzór tytułowego bohatera był pruski rycerz Herkus Monte (Erks Mānts, wódz pruskiego plemienia Natangów), który spędził młodość w krzyżackiej niewoli, by w 1260 roku stanąć na czele pruskiego powstania przeciwko zakonowi. W 1263 r. stoczył pod Lubawą zwycięską bitwę z krzyżakami dowodzonymi przez mistrza Helmeryka von Würzburga, który w starciu tym poniósł śmierć. Mickiewicz wykorzystał tzw. <wyroznienie>historyzm maski</wyroznienie> --- dzięki temu mógł mówić o wzajemnych relacjach Rosji i pozostającej pod zaborami Polski, wyrazić swoją patriotyczną postawę, nie obawiając się ingerencji cenzury (ostatecznie kazano usunąć z tekstu tylko jedno zdanie: ,,Tyś niewolnik, jedyna broń niewolników podstępy", z pieśni IV, w. 343). </akap><akap>Utwór powstał, kiedy po procesie filaretów i skazaniu na zesłanie wgłąb Rosji Mickiewicz przebywał w Odessie, Moskwie i Petersburgu; pierwszy szkic dzieła datuje się na 1825, a wykończony kształt na 1827 rok. Przygotowując się do pracy nad utworem, Mickiewicz studiował źródła historyczne, m.in. <tytul_dziela>Kronikę polską, litewską, żmódzką i wszystkiej Rusi</tytul_dziela> Macieja Stryjkowskiego, wydaną w Królewcu w 1582 r. oraz liczne współczesne niemieckojęzyczne prace historyczne (m.in. historię Prusów Augusta von Kotzebue z 1808 r. czy dzieje rycerzy krzyżowych w Prusach <tytul_dziela>Geschichte Marienburgs, der Stadt und des Haupthauses des deutschen Ritten-Ordens in Preussen</tytul_dziela> Johanna Voigta z 1824 r.). Inną postacią stworzoną w oparciu o źródła kronikarskie jest Halban; łączy w sobie rysy pruskiego śpiewaka Rixelusa (który podczas uczty z okazji obioru wielkiego mistrza Winrycha von Kniprode opiewał po litewsku legendarnego pierwszego króla Litwy, Wajdewuta) oraz doktora Leandera von Albanusa, nieodstępnego ponoć towarzysza historycznego Wallenroda. </akap>


 
<akap>Akcja utworu opowiada dzieje Waltera Alfa, który wychował się w zakonie krzyżackim co prawda, ale pod czujnym okiem litewskiego wajdeloty (poety-wieszcza), imieniem Halban. Ten przygotowywał go potajemnie, by jako przedstawiciel słabszego, podbitego ludu zemścił się na najeźdźcach. Podczas jednej z walk Walter i Halban przedarli się na stronę litewską. Walter przyjął tożsamość poległego rycerza Konrada Wallenroda i podszywając się pod niego, uzyskał tytuł wielkiego mistrza krzyżackiego: to dało mu sposobność, by zniszczyć zakon od wewnątrz. Jednakże zrealizowanie podstępnego planu mającego wzniosły, partiotyczny cel pociągnęło za sobą niemałe koszty osobiste. Walter Alf nie tylko poświęcił osobiste szczęście, rozstając się z ukochaną Aldoną, ale również sam, jako jednostka uległ rodzajowi moralnej erozji, która daje o sobie znać choćby w jawnie ukazanym alkoholizmie postaci. Życie podwójne, życie skłamaną tożsamością --- niszczy człowieka.</akap>


 
<akap>Od postawy tytułowego bohatera wywodzi się termin <wyroznienie>wallenrodyzm</wyroznienie>, charakteryzujący postawę patrioty-sabotażysty. Swemu dziełu nadał motto trawestujce słowa z traktatu <tytul_dziela>Książę</tytul_dziela> Machiavellego, głoszące, że szczytny cel uświęca środki, a walcząc z silniejszym przeciwnikiem należy być zarówno lisem, jak i lwem, stosować wszelkie sposoby, aby przezwyciężyć przemoc. Powieść po raz pierwszy ukazała się w 1828 roku.</akap>
  <akap>Powieść poetycka Adama Mickiewicza jest lekturą szkolną w liceach i technikach; e-book <tytul_dziela>Konrad Wallenrod</tytul_dziela> dostępny jest w formatach EPUB i MOBI oraz jako PDF, zaś audiobook czytają Joanna Niemirska i  Robert Koszucki.
</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Konrad Wallenrod</nazwa_utworu>

<podtytul>Powieść historyczna</podtytul><podtytul>Z dziejów litewskich i pruskich</podtytul>

<motto>

<akap><slowo_obce>Dovete adunque sapere come sono due generazioni da combattere..... bisogna essere volpe e leone</slowo_obce>.<pr><slowo_obce>Dovete (...) leone</slowo_obce> --- Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walki... trzeba być lisem i lwem (<tytul_dziela>Książę</tytul_dziela> Niccolo Machiavelli).</pr></akap>




</motto><motto_podpis>Machiavelli</motto_podpis>





<dedykacja>

<akap>Bonawenturze i Joannie Zaleskim na pamiątkę lata tysiąc ośmset dwudziestego siódmego poświęca Autor.</akap>



</dedykacja>



<!--TRIM:1-->






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Wstęp</naglowek_rozdzial>




<strofa><wers_wciety><begin id="b1312382012197-2801283671"/><motyw id="m1312382012197-2801283671">Religia, Wojna, Krew, Niewola, Ucieczka</motyw>Sto lat mijało, jak zakon krzyżowy</wers_wciety>/
We krwi pogaństwa północnego brodził;/
Już Prusak<pe><slowo_obce>Prusak</slowo_obce> --- tu przen.: jeden z ludów bałtyckich, <wyroznienie>Prusowie</wyroznienie>; zamieszkiwali oni w średniowieczu obszary między Pomorzem, Mazowszem i Litwą, wzdłuż wschodniego wybrzeża Bałtyku, między dolną Wisłą a dolnym Niemnem.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q109073"></ref> szyję uchylił w okowy/
Lub ziemię oddał, a z duszą uchodził;/
Niemiec za zbiegiem rozpuścił gonitwy,/
Więził, mordował, aż do granic Litwy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q37"></ref>.<end id="e1312382012197-2801283671"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312382067615-3348276910"/><motyw id="m1312382067615-3348276910">Religia, Rzeka</motyw>Niemen<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q5622"></ref> rozdziela Litwinów od wrogów:</wers_wciety>/
Po jednej stronie błyszczą świątyń szczyty/
I szumią lasy, pomieszkania bogów;/
Po drugiej stronie, na pagórku wbity/
Krzyż, godło Niemców, czoło kryje w niebie,/
Groźne ku Litwie wyciąga ramiona,/
Jak gdyby wszystkie ziemie Palemona<pr><slowo_obce>Palemon</slowo_obce> --- legendarny wódz rzymski, który miał założyć państwo litewskie.</pr>/
Chciał z góry objąć i garnąć pod siebie.<end id="e1312382067615-3348276910"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Z tej strony tłumy litewskiej młodzieży,</wers_wciety>/
W kołpakach rysich<pr><slowo_obce> kołpak rysi</slowo_obce> --- rycerskie nakrycie głowy ze skóry lub głowy rysia.</pr>, w niedźwiedziej odzieży,/
Z łukiem na plecach, z dłonią pełną grotów,/
Snują się, śledząc niemieckich obrotów<pr><slowo_obce>śledząc niemieckich obrotów</slowo_obce> --- dziś popr. z B.: śledząc niemieckie obroty; obroty: zmiany szyków oddziałów wojsk.</pr>./
Po drugiej stronie, w szyszaku i zbroi,/
Niemiec na koniu nieruchomy stoi;/
Oczy utkwiwszy w nieprzyjaciół szaniec,/
Nabija strzelbę i liczy różaniec.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312027121920-393599802"/><motyw id="m1312027121920-393599802">Rzeka, Wróg, Natura</motyw>I ci, i owi pilnują przeprawy.</wers_wciety>/
Tak Niemen, dawniej sławny z gościnności,/
Łączący bratnich narodów dzierżawy,/
Już teraz dla nich był progiem wieczności;/
I nikt, bez straty życia lub swobody,/
Nie mógł przestąpić zakazanej wody./
<begin id="b1312027176990-3549931899"/><motyw id="m1312027176990-3549931899">Drzewo</motyw>Tylko gałązka litewskiego chmielu,/
Wdziękami pruskiej topoli nęcona,/
Pnąc się po wierzbach i po wodnym zielu,/
Śmiałe, jak dawniej, wyciąga ramiona/
I rzekę kraśnym<pr><slowo_obce> kraśny</slowo_obce> --- piękny.</pr> przeskakując wiankiem,/
Na obcym brzegu łączy się z kochankiem.<end id="e1312027176990-3549931899"/>/
Tylko słowiki kowieńskiej dąbrowy<pe><slowo_obce>dąbrowa</slowo_obce> --- obszar leśny z przewagą drzewostanu dębowego.</pe>,/
Z bracią swoimi zapuszczańskiej góry,/
Wiodą, jak dawniej, litewskie rozmowy,/
Lub, swobodnymi wymknąwszy się pióry<pr><slowo_obce>pióry</slowo_obce> --- starop. forma N. lm; dziś popr.: piórami.</pr>,/
Latają w gości na spólne<pr><slowo_obce> spólne</slowo_obce> --- dziś: wspólne.</pr> ostrowy<pr><slowo_obce>ostrów</slowo_obce> --- wyspa, kępa roślinności na wodzie.</pr>.<end id="e1312027121920-393599802"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>A ludzie? --- ludzi rozdzieliły boje!</wers_wciety>/
Dawna Prusaków i Litwy zażyłość/
Poszła w niepamięć: tylko czasem miłość/
I ludzi zbliża... Znałem ludzi dwoje.</strofa>



<strofa><wers_wciety>O Niemnie! Wkrótce runą do twych brodów</wers_wciety>/
Śmierć i pożogę niosące szeregi;/
I twoje dotąd szanowane brzegi/
Topor z zielonych ogołoci wianków,/
Huk dział wystraszy słowiki z ogrodów;/
Co przyrodzenia<pr><slowo_obce>przyrodzenie </slowo_obce> (daw.) --- tu: natura, przyroda.</pr> związał łańcuch złoty,/
Wszystko rozerwie nienawiść narodów;/
Wszystko rozerwie... Lecz serca kochanków/
Złączą się znowu w pieśniach wajdeloty<pe><slowo_obce>wajdelota</slowo_obce> --- na Litwie w czasach pogańskich kapłan, guślarz, wróżbita i bard opiewający dzieje narodowe.</pe>.</strofa>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>



<srodtytul>Obiór<pe><slowo_obce>obiór</slowo_obce> (daw.) --- wybór.</pe></srodtytul>
<strofa><wers_wciety>Z Maryjenburskiej<pa><slowo_obce>Marienburg</slowo_obce> --- po polsku <wyroznienie>Malborg</wyroznienie> [dziś Malbork; Red. WL], miasto obronne, niegdyś stołeczne Krzyżaków, za Kaźmierza Jagiellona przyłączone do Rzeczypospolitej Polskiej, później oddane w zastaw margrabiom brandeburskim, przeszło na koniec w posiadłość królów pruskich. W sklepach [<slowo_obce>sklepy</slowo_obce>: sklepienia, tu: podziemia; Red. WL] zamku były groby Wielkich Mistrzów; niektóre dotąd ocalały. <wyroznienie>Voigt</wyroznienie>, profesor królewiecki, wydał przed laty historią [<slowo_obce>historią</slowo_obce> dziś B. lp: historię; Red. WL] Marienburga, dzieło ważne dla historii Prus i Litwy.</pa><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q146820"></ref> wieży zadzwoniono,</wers_wciety>/
Działa zagrzmiały, w bębny uderzono:/
Dzień uroczysty w Krzyżowym Zakonie./
Zewsząd komtury<pe><slowo_obce>komtur</slowo_obce> --- zwierzchnik zakonu rycerskiego, komandor; także: zarządca terytorium zwanego komturią, obejmującego zamek będący siedzibą zakonu i jego okolice.</pe> do stolicy śpieszą./
Kędy zebrani w kapituły gronie,/
Wezwawszy Ducha Świętego uradzą,/
Na czyich piersiach wielki krzyż zawieszą/
I w czyje ręce wielki miecz<pa><slowo_obce>wielki krzyż (...) wielki miecz</slowo_obce> --- insygnia Wielkich Mistrzów.</pa> oddadzą./
Na radach spłynął dzień jeden i drugi,/
Bo wielu mężów staje do zawodu;/
A wszyscy równie wysokiego rodu,/
I wszystkich równe w Zakonie zasługi;/
Dotąd powszechna między bracią zgoda/
Nad wszystkich wyżej stawi Wallenroda.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312029806795-3666199457"/><motyw id="m1312029806795-3666199457">Rycerz, Sława, Walka</motyw>On cudzoziemiec, w Prusach nieznajomy,</wers_wciety>/
Sławą napełnił zagraniczne domy<pa><slowo_obce>domy</slowo_obce> --- Tak nazywały się klasztory, albo raczej zamki po różnych krajach Europy rozrzucone.</pa>:/
Czy Maurów ścigał na kastylskich górach,/
Czy Ottomana przez morskie odmęty,/
W bitwach na czele, pierwszy był na murach,/
Pierwszy zahaczał pohańców<pe><slowo_obce>pohańcy</slowo_obce> (daw.) --- poganie.</pe> okręty;/
I na turniejach, skoro wstąpił w szranki,/
Jeżeli raczył przyłbicę odsłonić,/
Nikt się nie ważył na ostre z nim gonić<pa><slowo_obce>gonić na ostre</slowo_obce> --- dawne wyrażenie polskie; <slowo_obce>combattre à outrance</slowo_obce>.</pa>,/
Pierwsze mu zgodnie ustępując wianki.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Nie tylko między krzyżowymi roty<pe><slowo_obce>rota</slowo_obce> --- tu: oddział wojsk.</pe></wers_wciety>/
Wsławił orężem młodociane lata,/
Zdobią go wielkie chrześcijańskie cnoty:/
Ubóstwo, skromność i pogarda świata.<end id="e1312029806795-3666199457"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Konrad nie słynął w przydwornym nacisku</wers_wciety>/
Gładkością mowy, składnością ukłonów;/
Ani swej broni dla podłego zysku/
Nie przedał w służbę niezgodnych baronów./
Klasztornym murom wiek poświęcił młody;/
Wzgardził oklaski i górne urzędy<pe><slowo_obce>wzgardził oklaski i górne urzędy</slowo_obce> --- dziś popr. z N.: wzgardzić oklaskami, urzędami itp.</pe>;/
Nawet zacniejsze i słodsze nagrody,/
<begin id="b1312411435631-906486304"/><motyw id="m1312411435631-906486304">Starość, Młodość, Kobieta, Mężczyzna, Uroda</motyw>Minstrelów<pe><slowo_obce>minstrel</slowo_obce> (ang. <slowo_obce>minstrel</slowo_obce>, fr. <slowo_obce>ménestrel</slowo_obce>) --- śpiewak, rybałt; średniowieczny popularyzator pieśni trubadurów (poetów i muzyków tworzących lirykę prowansalską) w XIII--XIV w. w Europie Zachodniej; niektórzy minstrele byli rezydentami na dworach, inni wędrowali od miasta do miasta, niekiedy również pisali własne utwory. </pe> hymny i piękności względy/
Nie przemawiały do zimnego ducha./
Wallenrod pochwał obojętnie słucha,/
Na kraśne lica pogląda<pe><slowo_obce>poglądać</slowo_obce> --- dziś: spoglądać.</pe> z daleka,/
Od czarującej rozmowy ucieka.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Czy był nieczułym, dumnym z przyrodzenia, </wers_wciety>/
Czy stał się z wiekiem --- bo choć jeszcze młody,/
Już włos miał siwy i zwiędłe jagody<pe><slowo_obce>jagoda</slowo_obce> (daw.) --- tu: policzek; twarz.</pe>,/
Napiętnowane starością cierpienia ---/
Trudno odgadnąć.<end id="e1312411435631-906486304"/> <begin id="b1312411529303-3804544883"/><motyw id="m1312411529303-3804544883">Zabawa</motyw>Zdarzały się chwile,/
W których zabawy młodzieży podzielał,/
Nawet niewieścich gwarów słuchał mile,/
Na żarty dworzan żartami odstrzelał/
I sypał damom grzecznych słówek krocie,/
Z zimnym uśmiechem, jak dzieciom łakocie:/
Były to rzadkie chwile zapomnienia...<end id="e1312411529303-3804544883"/>/
I wkrótce lada słówko obojętne,/
Które dla drugich nie miało znaczenia,/
W nim obudzało wzruszenia namiętne;/
Słowa: ojczyzna, powinność, kochanka,/
O krucyjatach i o Litwie wzmianka,/
Nagle wesołość Wallenroda truły;/
Słysząc je, znowu odwracał oblicze,/
Znowu na wszystko stawał się nieczuły/
I pogrążał się w dumy tajemnicze./
Może, wspomniawszy świętość powołania,/
Sam sobie ziemskich słodyczy zabrania./
Jedne znał tylko przyjaźni słodycze,/
Jednego tylko wybrał przyjaciela,/
Świętego cnotą i pobożnym stanem:/
Był to mnich siwy, zwano go Halbanem./
<begin id="b1312029763666-48229707"/><motyw id="m1312029763666-48229707">Przyjaźń</motyw>On Wallenroda samotność podziela;/
On był i duszy jego spowiednikiem,/
On był i serca jego powiernikiem./
Szczęśliwa przyjaźń! Świętym jest na ziemi,/
Kto umiał przyjaźń zabrać ze świętemi.<end id="e1312029763666-48229707"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Tak naczelnicy zakonnej obrady</wers_wciety>/
Rozpamiętują Konrada przymioty./
<begin id="b1312029987911-2133234585"/><motyw id="m1312029987911-2133234585">Alkohol, Wspomnienia, Śpiew, Słowo</motyw>Ale miał wadę --- bo któż jest bez wady?/
Konrad światowej nie lubił pustoty,/
Konrad pijanej nie dzielił biesiady./
Wszakże, zamknięty w samotnym pokoju,/
Gdy go dręczyły nudy lub zgryzoty,/
Szukał pociechy w gorącym napoju<pe><slowo_obce>gorący napój</slowo_obce> --- tu: trunek, napój alkoholowy.</pe>;/
I wtenczas zdał się wdziewać postać nową,/
Wtenczas twarz jego, bladą i surową,/
Jakiś rumieniec chorowity krasił:/
I wielkie, niegdyś błękitne źrenice,/
Które czas nieco skaził i przygasił,/
Ciskały dawnych ogniów błyskawice./
Z piersi żałosne westchnienie ucieka/
I łzą perłową nabrzmiewa powieka,/
Dłoń lutni szuka, usta pieśni leją,/
Pieśni nucone cudzoziemską mową,/
Lecz je słuchaczów serca rozumieją:/
Dosyć usłyszeć muzykę grobową,/
Dosyć uważać na śpiewaka postać./
W licach pamięci widać natężenie,/
Brwi podniesione, pochyłe wejrzenie/
Chcące z głębiny ziemnej coś wydostać:/
Jakiż być może pieśni jego wątek?/
Zapewne myślą w obłędnych pogoniach,/
Ściga swą młodość na przeszłości toniach.../
Gdzież dusza jego? --- W krainie pamiątek.</strofa>



<strofa><wers_wciety><end id="e1312029987911-2133234585"/><begin id="b1312031480792-2779320504"/><motyw id="m1312031480792-2779320504">Muzyka, Śpiew, Radość, Smutek</motyw>Lecz nigdy ręka, w muzycznym zapędzie,</wers_wciety>/
Z lutni weselszych tonów nie dobędzie;/
I lica jego niewinnych uśmiechów/
Zdają się lękać, jak śmiertelnych grzechów./
Wszystkie uderza struny po kolei,/
Prócz jednej struny --- prócz struny wesela./
Wszystkie uczucia słuchacz z nim podziela,/
Oprócz jednego uczucia --- nadziei.<end id="e1312031480792-2779320504"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Nieraz go bracia zeszli<pe><slowo_obce>zejść kogoś</slowo_obce> --- najść kogoś, odwiedzić nieoczekiwanie; tu forma 3.os.lm cz.przesz: zeszli go.</pe> niespodzianie</wers_wciety>/
I nadzwyczajnej dziwili się zmianie:/
Konrad, zbudzony, zżymał się<pe><slowo_obce>zżymać się</slowo_obce> --- oburzać się, reagować niecierpliwie, gniewnie.</pe> i gniewał,/
Porzucał lutnię i pieśni nie śpiewał;/
Wymawiał głośno bezbożne wyrazy,/
Coś Halbanowi szeptał po kryjomu,/
Krzyczał na wojska, wydawał rozkazy,/
Straszliwie groził, nie wiadomo komu./
Trwożą się bracia... <begin id="b1312454568675-220309543"/><motyw id="m1312454568675-220309543">Wzrok</motyw>Stary Halban siada/
I wzrok zatapia w oblicze Konrada,/
Wzrok przenikliwy, chłodny i surowy,/
Pełen jakowejś tajemnej wymowy./
Czy coś wspomina, czyli coś doradza,/
Czy trwogę w sercu Wallenroda budzi:/
Zaraz mu chmurne czoło wypogadza,/
Oczy przygasza i oblicze studzi.<end id="e1312454568675-220309543"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312034069113-3794294453"/><motyw id="m1312034069113-3794294453">Oko, Wzrok, Zwierzę</motyw>Tak na igrzysku, kiedy lwów dozorca,</wers_wciety>/
Sprosiwszy pany, damy, i rycerze,/
Rozłamie kratę żelaznego dworca,/
Da hasło trąbą: wtem królewskie zwierzę/
Grzmi z głębi piersi, strach na widzów pada;/
Jeden dozorca kroku nie poruszy,/
Spokojnie ręce na piersiach zakłada,/
I lwa potężnie uderzy --- oczyma;/
Tym nieśmiertelnej talizmanem duszy/
Moc bezrozumną na uwięzi trzyma<pa><slowo_obce>oczyma (...) moc bezrozumną na uwięzi trzyma</slowo_obce> --- Wzrok człowieka, powiada <wyroznienie>Cooper</wyroznienie>, jeśli jaśnieje wyrazem odwagi i rozumu, sprawia mocne wrażenie nawet na dzikich zwierzętach. Przytaczamy z tej okoliczności prawdziwe zdarzenie amerykańskiego strzelca, który skradając się do kaczek, usłyszał szelest, podniósł się i ujrzał z przestrachem ogromnego tuż leżącego lwa. Zwierz zdawał się być równie zdziwiony nagłym widokiem człowieka atletycznej postawy. Strzelec nie śmiał dać ognia, mając strzelbę śrutem nabitą. Stał więc nieruchomy, oczyma tylko grożąc nieprzyjacielowi. Lew ze swojej strony, siedząc spokojnie, nie spuszczał oczu ze strzelca: po kilku sekundach odwrócił głowę i oddalił się powoli, ale zaledwo uszedł kilkanaście kroków, zatrzymał się i znowu powrócił. Znalazł na miejscu nieruchomego strzelca, spotkał się znowu z nim oko w oko i na koniec, jak gdyby uznawał wyższość człowieka, spuścił oczy i odszedł. <wyroznienie>Bibliothèque Universelle</wyroznienie>, <wyroznienie>1827 fèvrier</wyroznienie>. <tytul_dziela>Voyage du capitaine Head</tytul_dziela>.</pa>.<end id="e1312034069113-3794294453"/></strofa>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>




<strofa><wers_wciety>Z Maryjenburskiej wieży zadzwoniono.</wers_wciety>/
Z obradnej sali idą do kaplicy:/
Najpierwszy komtur, wielcy urzędnicy,/
Kapłani, bracia i rycerzy grono./
Nieszpornych modłów<pe><slowo_obce>nieszporne modły</slowo_obce> --- modły wieczorne; <slowo_obce>nieszpory</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>vesperae</slowo_obce> od <slowo_obce>vesper</slowo_obce>: wieczór) liturgia odprawiana w kościołach chrześcijańskich wieczorem (tradycyjnie o zachodzie słońca).</pe> kapituła<pe><slowo_obce>kapituła</slowo_obce> --- tu: rada w zakonie.</pe> słucha/
I śpiewa hymny do Świętego Ducha.</strofa>


<srodtytul>Hymn</srodtytul>

<strofa><wers_wciety typ="5"><begin id="b1312455081126-771732597"/><motyw id="m1312455081126-771732597">Duch, Ptak, Bóg</motyw>Duchu, Światło Boże!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">Gołąbko Syjonu!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Dziś chrześcijański świat, ziemne podnoże</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Twojego tronu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Widomą<pe><slowo_obce>widomy</slowo_obce> (daw.) --- widoczny; dostrzegalny.</pe> oświeć postacią</wers_wciety>/
I roztocz skrzydła nad syjońską bracią./
<wers_wciety typ="3">Spod twych skrzydeł niech wystrzeli</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Słonecznymi promień blaski,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I kto najświętszej godniejszy łaski,</wers_wciety>/
Temu niech złotym wieńcem skronie rozweseli<end id="e1312455081126-771732597"/>;/
A padniem na twarz syny człowieka,/
Temu, nad kim spoczywa twych skrzydeł opieka./
<wers_wciety typ="5">Synu Zbawicielu!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Skinieniem wszechmocnej ręki</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">Naznacz, kto z wielu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">Najgodniejszy słynąć</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Świętym znakiem twojej męki,</wers_wciety>/
Piotra mieczem hetmanić żołnierstwu twej wiary/
<wers_wciety typ="3">I przed oczyma pogaństwa rozwinąć</wers_wciety>/
<wers_wciety>Królestwa twego sztandary;</wers_wciety>/
A syn ziemi niech czoło i serce uniża/
Przed tym, na czyich piersiach błyśnie gwiazda krzyża.</strofa>


<sekcja_asterysk/>
<strofa><wers_wciety>Po modłach wyszli. Arcykomtur<pa><slowo_obce>arcykomtur</slowo_obce> --- <slowo_obce>Grosskomthur</slowo_obce>, najpierwszy urzędnik po Wielkim Mistrzu.</pa> zlecił,</wers_wciety>/
Spocząwszy nieco, powracać do choru/
I znowu błagać, aby Bóg oświecił/
Kapłanów, braci i mężów obioru.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wyszli nocnymi orzeźwić się chłody:</wers_wciety>/
Jedni zasiedli zamkowy krużganek,/
Drudzy przechodzą gaje i ogrody./
Noc była cicha, majowej pogody;/
Z dala niepewny wyglądał poranek;/
<begin id="b1312047041567-111518718"/><motyw id="m1312047041567-111518718">Księżyc, Kochanek romantyczny</motyw>Księżyc, obiegłszy błonie szafirowe,/
Z odmiennym licem, z różnym blaskiem w oku,/
Drzemiąc to w ciemnym, to w srebrnym obłoku,/
Zniżał swą cichą i samotną głowę;/
Jak dumający w pustyni kochanek,/
Obiegłszy myślą całe życia koło,/
Wszystkie nadzieje, słodycze, cierpienia,/
To łzy wylewa, to spojrzy wesoło,/
Wreszcie ku piersiom zmordowane czoło/
Skłania --- i wpada w letarg zamyślenia.<end id="e1312047041567-111518718"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Przechadzką inni bawią się rycerze.</wers_wciety>/
Lecz arcykomtur chwil darmo nie traci:/
Zaraz Halbana i celniejszych braci/
Wzywa do siebie i na stronę bierze,/
Aby z daleka od ciekawej rzeszy/
Zasięgnąć rady, udzielić przestrogi./
Wychodzi z zamku, na równinę spieszy./
<begin id="b1716570323844-2010276329"/><motyw id="m1716570323844-2010276329">Błądzenie</motyw>Tak rozmawiając, nie pilnując drogi,/
Błądzili kilka godzin w okolicy,/
Blisko spokojnych jeziora wybrzeży.<end id="e1716570323844-2010276329"/>/
Już ranek: pora wracać do stolicy;/
Stają... głos jakiś... skąd... z narożnej wieży:/
Słuchają pilnie --- to głos pustelnicy./
<begin id="b1312455307020-3546848927"/><motyw id="m1312455307020-3546848927">Pobożność, Kobieta, Samotnik, Obyczaje</motyw>W tej wieży dawno, przed laty dziesięciu,/
Jakaś nieznana pobożna niewiasta,/
Z dala przybywszy do Maryi miasta --- /
Czy ją natchnęło niebo w przedsięwzięciu,/
Czy skażonego sumienia wyrzuty/
Pragnąc ukoić balsamem pokuty --- /
Pustelniczego szukała ukrycia/
I tu znalazła grobowiec za życia<pa><slowo_obce>pobożna niewiasta (...) znalazła grobowiec za życia</slowo_obce> --- Kroniki owych czasów piszą o wiejskiej dziewicy, która przybywszy do Marienburga żądała, aby ją zamurowano w osobnej celi i tam życia dokonała. Grób jej słynął cudami.</pa>.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Długo nie chcieli zezwalać kapłani,</wers_wciety>/
Wreszcie, stałością prośby przełamani,/
Dali jej w wieży samotne schronienie./
Ledwie stanęła za święconym progiem,/
Na próg zwalono cegły i kamienie:/
Została sama z myślami i Bogiem;/
I bramę, co ją od żyjących dzieli,/
Chyba w dzień sądny odemkną anieli.</strofa>



<strofa><wers_wciety>U góry małe okienko i krata,</wers_wciety>/
Kędy pobożny lud słał pożywienie,/
A niebo wietrzyk i dzienne promienie./
Biedna grzesznico! Czyż nienawiść świata/
Do tyla<pe><slowo_obce>do tyla</slowo_obce> --- na tyle, tak bardzo.</pe> umysł skołatała młody,/
Że się obawiasz słońca i pogody?/
Zaledwie w swoim zamknęła się grobie,/
Nikt jej nie widział przy okienku wieży/
Przyjmować w usta wiatru oddech świeży,/
Oglądać niebo w pogodnej ozdobie/
I miłe kwiaty na ziemnym<pe><slowo_obce>ziemny</slowo_obce> --- ziemski.</pe> obszarze,/
I stokroć milsze swoich bliźnich twarze.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wiedziano tylko, że jest dotąd w życiu:</wers_wciety>/
Bo nieraz jeszcze świętego pielgrzyma,/
Gdy nocą przy jej błąka się ukryciu,/
Jakiś dźwięk miły na chwilę zatrzyma;/
Dźwięk to zapewne pobożnej piosenki./
I z pruskich wiosek, gdy zebrane dzieci/
Igrają w wieczór u bliskiej dąbrowy,/
Natenczas z okna coś białego świeci,/
Jak gdyby promyk wschodzącej jutrzenki:/
Czy to jej włosa pukiel bursztynowy,/
Czyli to połysk drobnej śnieżnej ręki,/
Błogosławiącej niewiniątek głowy...<end id="e1312455307020-3546848927"/>/
Komtur, tamtędy obróciwszy kroki,/
Słyszy, gdy wieżę narożną pomijał<pe><slowo_obce>pomijać</slowo_obce> --- tu: omijać,  mijać.</pe>:/
«Tyś Konrad!... Przebóg, spełnione wyroki!/
Ty masz być mistrzem, abyś ich zabijał!.../
<begin id="b1716570518837-1470818847"/><motyw id="m1716570518837-1470818847">Maska, Podstęp</motyw>Czyż nie poznają?... Ukrywasz daremnie.../
Chociażbyś jak wąż inne przybrał ciało:/
Jeszcze by w twojej duszy pozostało/
Wiele dawnego --- wszak zostało we mnie!/
Chociażbyś wrócił po twoim pogrzebie,/
Jeszcze Krzyżacy poznaliby ciebie...<end id="e1716570518837-1470818847"/>»/
Słucha rycerstwo: to głos pustelnicy!/
Spojrzą na kratę: zda się pochylona,/
Zda się ku ziemi wyciągać ramiona ---/
Do kogóż?... Pusto w całej okolicy./
Z daleka tylko jakiś blask uderza,/
Na kształt płomyka stalowej przyłbicy,/
I cień na ziemi... czy to płaszcz rycerza?/
Już znikło... Pewnie złudzenie źrenicy,/
Pewnie jutrzenki błysnął wzrok rumiany,/
Po ziemi ranne przemknęły tumany<pe><slowo_obce>tuman</slowo_obce> --- tu: mgła.</pe>.</strofa>



<strofa><wers_wciety>«Bracia! --- rzekł Halban --- dziękujmy niebiosom,</wers_wciety>/
Pewnie wyroki niebios nas przywiodły:/
Ufajmy wieszczym pustelnicy głosom./
Czy słyszeliście? Wieszczba o Konradzie:/
Konrad dzielnego imię Wallenroda!/
Stójmy, brat bratu niechaj rękę poda;/
Słowo rycerskie: na jutrzejszej radzie,/
On mistrzem naszym!...»<pa><slowo_obce>Ufajmy wieszczym (...) głosom (...) On mistrzem naszym</slowo_obce> --- W czasie obioru, jeśli zdania były podzielone lub niepewne, zdarzenia podobne, brane za wieszczbę, wpływały na obrady kapituły. I tak <wyroznienie>Winrych Kniprode</wyroznienie> pozyskał wszystkie głosy, ponieważ kilku braci słyszało jakoby w grobach mistrzów wołanie trzykrotne: <slowo_obce>Vinrice! Ordo laborat</slowo_obce>,«Winrychu! Zakon w niebezpieczeństwie».</pa>«Zgoda --- krzykną --- zgoda!»</strofa>



<strofa><wers_wciety>I poszli krzycząc. Długo po dolinie</wers_wciety>/
Odgłos tryumfu i radości bije:/
«Konrad niech żyje, wielki mistrz niech żyje!/
Niech żyje Zakon, niech pogaństwo zginie!»</strofa>



<strofa><wers_wciety>Halban pozostał mocno zamyślony;</wers_wciety>/
Na wołających okiem wzgardy rzucił,/
Spojrzał ku wieży i cichymi tony/
Taką piosenkę odchodząc zanucił.</strofa>


<srodtytul>Pieśń</srodtytul>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312103559145-3884639995"/><motyw id="m1312103559145-3884639995">Rzeka, Kobieta, Miłość, Miłość tragiczna, Ojczyzna</motyw>Wilija<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q207903"></ref>, naszych strumieni rodzica<pe><slowo_obce>rodzica</slowo_obce> --- rodzicielka, matka.</pe>,</wers_wciety>/
Dno ma złociste i niebieskie lica:/
Piękna Litwinka, co jej czerpa<pe><slowo_obce>czerpa</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lp.: czerpie.</pe> wody,/
Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wilija w miłej kowieńskiej dolinie,</wers_wciety>/
Śród tulipanów i narcyzów płynie:/
U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów,/
Od róż kraśniejszy i od tulipanów.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wilija gardzi doliny kwiatami,</wers_wciety>/
Bo szuka Niemna, swego oblubieńca:/
Litwince nudno między Litwinami,/
Bo ukochała cudzego młodzieńca.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona,</wers_wciety>/
Niesie na skały i dzikie przestworza,/
Tuli kochankę do zimnego łona,/
I giną razem w głębokościach morza...</strofa>



<strofa><wers_wciety>I ciebie równie przychodzień oddali</wers_wciety>/
Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna!/
I ty utoniesz w zapomnienia fali,/
Ale smutniejsza, ale sama jedna...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Serce i potok ostrzegać daremnie!</wers_wciety>/
Dziewica kocha i Wilija bieży:/
Wilija znikła w ukochanym Niemnie,/
Dziewica płacze w pustelniczej wieży...<end id="e1312103559145-3884639995"/></strofa>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>




<strofa><wers_wciety>Gdy Mistrz praw świętych ucałował księgi,</wers_wciety>/
Skończył modlitwę i wziął od komtura/
Miecz i krzyż wielki, znamiona potęgi:/
<begin id="b1312464724525-2897784569"/><motyw id="m1312464724525-2897784569">Twarz, Przywódca</motyw>Wzniósł dumne czoło. Chociaż troski chmura/
Ciężyła nad nim, wkoło okiem strzelił,/
W którym się radość na pół z gniewem żarzy,/
I, niewidziany gość na jego twarzy,/
Uśmiech przeleciał, słaby i znikomy:/
Jak blask, co chmurę poranną rozdzielił,/
Zwiastując razem wschód słońca i gromy.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Ten zapał Mistrza, to groźne oblicze</wers_wciety>/
Napełnia serca otuchą, nadzieją:/
Widzą przed sobą bitwy i zdobycze,/
I hojnie w myśli krew pogańską leją./
<end id="e1312464724525-2897784569"/>Takiemu władcy któż dostoi kroku?/
Któż się nie zlęknie jego szabli, wzroku?/
Drżyjcie, Litwini! Już się chwila zbliża,/
Gdy z murów Wilna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q216"></ref> błyśnie znamię krzyża.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Nadzieje próżne. Cieką dni, tygodnie,</wers_wciety>/
Upłynął cały długi rok w pokoju,/
Litwa zagraża. Wallenrod niegodnie/
Ani sam walczy, ani śle do boju;/
<begin id="b1716571044807-1295491933"/><motyw id="m1716571044807-1295491933">Przywódca, Religia</motyw>A gdy się zbudzi i coś działać zacznie,/
Stary porządek wywraca opacznie<pe><slowo_obce>opacznie</slowo_obce> --- na opak, odwrotnie niż było.</pe>./
Woła, że Zakon z świętych wyszedł karbów<pe><slowo_obce>karby</slowo_obce> --- ryzy; dyscyplina.</pe>,/
Że bracia gwałcą przysiężone śluby;/
Módlmy się, woła, wyrzeczmy się skarbów,/
Szukajmy w cnotach i pokoju chluby./
Narzuca posty, pokuty, ciężary,/
Uciech, wygody niewinnej zaprzecza,/
Lada grzech ściga najsroższymi kary/
Podziemnych lochów, wygnania i miecza.<end id="e1716571044807-1295491933"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Tymczasem Litwin, co przed laty z dala</wers_wciety>/
Omijał bramy zakonnej stolicy,/
Teraz dokoła wsi co noc podpala/
I lud bezbronny chwyta z okolicy;/
Pod samym zamkiem dumnie się przechwala,/
Że idzie na mszę do mistrza kaplicy.../
Pierwszy raz dzieci z rodziców swych progu/
Drżały na straszny dźwięk żmudzkiego rogu.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1716571116294-3437522253"/><motyw id="m1716571116294-3437522253">Polityka, Konflikt</motyw>Kiedyż być może czas lepszy do wojny!</wers_wciety>/
Litwa szarpana wewnętrzną niezgodą;/
stąd dzielny Rusin, stąd Lach niespokojny,/
stąd krymskie chany lud potężny wiodą./
Witołd, zepchnięty od Jagiełły z tronu,/
Przyjechał szukać opieki Zakonu,/
W nagrodę skarby i ziemie przyrzeka/
I wsparcia dotąd nadaremnie czeka.<end id="e1716571116294-3437522253"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Szemrają bracia, gromadzi się rada:</wers_wciety>/
Mistrza nie widać. Halban stary bieży;/
W zamku, w kaplicy nie znalazł Konrada./
Gdzież on? Zapewne u narożnej wieży./
Śledzili bracia nocne jego kroki;/
Wszystkim wiadomo: każdego wieczora,/
Gdy ziemię grubsze osłaniają mroki,/
On idzie błądzić po brzegach jeziora;/
Albo klęczący, przyparty do muru,/
Okryty płaszczem, aż do białej zorzy/
Świeci z daleka, jak posąg z marmuru,/
I przez noc całą senność go nie zmorzy./
Często na cichy odgłos pustelnicy/
Wstaje i ciche daje odpowiedzi;/
Brzmienia ich z dala ucho nie dośledzi:/
Lecz widać z blasku wstrząśnionej przyłbicy,/
Rąk niespokojnych, podniesionej głowy,/
Że jakieś ważne toczą się rozmowy.</strofa>


<srodtytul>Pieśń z wieży</srodtytul>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312493428067-2108045967"/><motyw id="m1312493428067-2108045967">Łzy</motyw>Któż me westchnienia, kto me łzy policzy?</wers_wciety>/
Czy już tak długie przepłakałam lata,/
Czy tyle w piersiach i oczach goryczy,/
Że od mych westchnień pordzewiała krata?/
Gdzie łza upadnie, w zimny głaz przecieka:/
Jak gdyby w serce dobrego człowieka.<end id="e1312493428067-2108045967"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Jest wieczny ogień w zamku Swentoroga<pa><slowo_obce>zamek Swentoroga</slowo_obce> --- Zamek wileński, gdzie był niegdyś utrzymywany <wyroznienie>Znicz</wyroznienie>, to jest ogień wieczny.</pa>,</wers_wciety>/
Ten ogień żywią pobożne kapłany;/
Jest wieczne źródło na górze Mendoga./
To źródło żywią śniegi i tumany:/
Nikt moich westchnień i łez nie podsyca,/
A dotąd boli serce i źrenica.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Pieszczoty ojca, matki uściśnienia,</wers_wciety>/
Zamek bogaty, kraina wesoła,/
Dni bez tęsknoty, nocy bez marzenia:/
Spokojność na kształt cichego anioła,/
We dnie i w nocy, na polu i w domie<pe><slowo_obce>w domie</slowo_obce> --- dziś popr. Msc. lp: w domu.</pe>/
Strzegła mię z bliska, chociaż niewidomie<pe><slowo_obce>niewidomie</slowo_obce> --- dziś: niewidocznie.</pe>.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312530710143-2718936919"/><motyw id="m1312530710143-2718936919">Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Religia</motyw>Trzy piękne córki było nas u matki,</wers_wciety>/
A mnie najpierwej żądano w zamęście;/
Szczęśliwa młodość, szczęśliwe dostatki;/
Któż mi powiedział, że jest inne szczęście?/
Piękny młodzieńcze! Na coś mi powiedział/
To, o czym w Litwie nikt pierwej nie wiedział?</strofa>



<strofa><wers_wciety>O Bogu wielkim, o jasnych aniołach,</wers_wciety>/
Kamiennych miastach, kędy wiara święta,/
Gdzie lud w bogatych modli się kościołach,/
I kędy dziewic słuchają książęta,/
Waleczni w boju, jak nasi rycerze,/
Czuli w miłości, jak nasi pasterze.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Gdzie człowiek, ziemne złożywszy pokrycie,</wers_wciety>/
Z duszą ulata po rozkosznym niebie.../
Ach, ja wierzyłam... bo niebieskie życie/
Już przeczuwałam, gdym słuchała ciebie!/
Ach, odtąd marzę w dobrych i złych losach,/
Tylko o tobie, tylko o niebiosach!<end id="e1312530710143-2718936919"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Krzyż na twych piersiach oczy me weselił,</wers_wciety>/
W nim oglądałam przyszłe szczęścia hasło.../
Niestety! z krzyża gdy piorun wystrzelił,/
Wszystko dokoła ucichło, zagasło!.../
Nic nie żałuję, choć gorzkie łzy leję,/
Boś wszystko odjął, zostawił nadzieję.</strofa>


<sekcja_asterysk/>
<strofa><wers_wciety><wyroznienie>Nadzieję</wyroznienie>, cichym powtórzyły echem</wers_wciety>/
Brzegi jeziora, doliny i knieje./
Zbudził się Konrad i z dzikim uśmiechem:/
«Gdzież jestem --- wołał --- tu słychać --- nadzieje?!.../
Na co te pieśni?... Pomnę<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> --- pamiętać; tu forma 1.os.cz.ter.: pomnę.</pe> twoje szczęście:/
Trzy piękne córki było was u matki,/
Ciebie najpierwej żądano w zamęście.../
<begin id="b1312530840670-1779470997"/><motyw id="m1312530840670-1779470997">Kwiaty, Wąż</motyw>Biada, o biada wam, nadobne kwiatki!/
Straszliwa żmija wkradła się do sadu,/
A kędy piersią prześliźnie się błędną,/
Usechną trawy i róże uwiędną,/
I będą żółte jako piersi gadu!/
<end id="e1312530840670-1779470997"/>Uciekaj myślą i dni przypominaj,/
Które byś dotąd pędziła wesoło,/
Gdyby... Ty milczysz?... <begin id="b1312530915205-3921238314"/><motyw id="m1312530915205-3921238314">Łzy</motyw>Śpiewaj i przeklinaj;/
Niechaj łza straszna, co głazy przecieka,/
Nie ginie darmo; zdejmę szyszak z głowy,/
Tu niechaj spadnie, niech mi pali czoło;/
Tu niechaj spadnie, jam cierpieć gotowy:/
Chcę znać zawczasu, co mię w piekle czeka».<end id="e1312530915205-3921238314"/></strofa>



<naglowek_osoba>Głos z wieży</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Daruj, mój miły, daruj mi, jam winna.</wers_wciety>/
Przyszedłeś późno, tęskno było czekać,/
I mimowolnie jakaś pieśń dziecinna.../
Precz mi z tą pieśnią!... Miałaż bym<pe><slowo_obce>miałaż bym</slowo_obce> --- forma trybu przypuszczającego z partykułą wzmacniającą -że, którą można zapisać też: miałabymże; znaczenie: czyż miałabym.</pe> narzekać?/
<begin id="b1312220440468-500630202"/><motyw id="m1312220440468-500630202">Kondycja ludzka, Szczęście</motyw>Z tobą, mój luby, z tobąśmy przeżyli<pe><slowo_obce>z tobąśmy przeżyli</slowo_obce> --- przeżyliśmy z tobą (przykład ruchomości końcówki fleksyjnej czasownika).</pe>/
Znikomą chwilę: lecz tej jednej chwili/
Nie będę mieniać<pe><slowo_obce>mieniać</slowo_obce> (daw.) --- zamieniać.</pe> z całą ziemian zgrają/
Na ciche życie przepędzone w nudzie!/
Ty sam mówiłeś, że zwyczajni ludzie/
Są jako konchy<pe><slowo_obce>koncha</slowo_obce> --- muszla.</pe>, co się w bagnie tają:/
Ledwie raz na rok, falą niepogody/
Wypchnięte, z mętnej pokażą się wody,/
Otworzą usta, raz westchną ku niebu/
I znowu wrócą do swego pogrzebu<pe><slowo_obce>pogrzeb</slowo_obce> --- tu: miejsce, w którym jest się zagrzebanym.</pe>./
Nie, jam na takie szczęście nie stworzona!<end id="e1312220440468-500630202"/>/
<begin id="b1312220472996-3995274603"/><motyw id="m1312220472996-3995274603">Kobieta, Mężczyzna, Ptak, Miłość, Lot</motyw>Jeszcze w ojczyźnie ciche pędząc życie,/
Nieraz w pośrodku towarzyszek grona/
Za czymś tęskniłam i wzdychałam skrycie,/
I czułam serca niespokojne bicie./
Nieraz z poziomej uciekałam łąki,/
I na najwyższym stanąwszy pagórku,/
Myśliłam sobie: gdyby te skowronki/
Ze skrzydeł swoich dały mi po piórku,/
Poszłabym z nimi i tylko z tej góry/
Chciałabym jeden mały kwiat uszczyknąć,/
Kwiat niezabudki<pe><slowo_obce>niezabudka</slowo_obce> --- niezapominajka.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q147149"></ref>, a potem za chmury/
Lecieć wysoko! wysoko! i --- zniknąć.../
Tyś mię wysłuchał! Ty, skrzydły orlemi,/
Monarcho ptaków, wzniosłeś mię do siebie!../
Teraz, skowronki, o nic was nie proszę:/
Bo gdzież ma lecieć, po jakie rozkosze,/
Kto poznał Boga wielkiego na niebie/
I kochał męża wielkiego na ziemi?<end id="e1312220472996-3995274603"/>»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Konrad</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«<begin id="b1312530996240-1380243720"/><motyw id="m1312530996240-1380243720">Cierpienie</motyw>Wielkość! i znowu wielkość, mój aniele!</wers_wciety>/
Wielkość, dla której jęczymy w niedoli!<end id="e1312530996240-1380243720"/>.../
Kilka dni jeszcze, niech serce przeboli,/
Kilka dni tylko --- już ich tak niewiele.../
Stało się! Próżno po czasie żałować;/
<begin id="b1312221043289-2684395152"/><motyw id="m1312221043289-2684395152">Łzy, Zemsta</motyw>Płaczmy --- lecz niechaj drżą nieprzyjaciele:/
Bo Konrad płakał --- ażeby mordować./
<end id="e1312221043289-2684395152"/>Po coś tu przyszła, po co, moja droga!/
Z klasztornych murów, z świątyni pokoju?/
Jam się poświęcił na usługi Boga:/
Nie lepiejż było<pe><slowo_obce>nie lepiejż było</slowo_obce> --- daw. konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy nie lepiej było.</pe> w świętych jego murach/
Z dala ode mnie płakać i umierać,/
Niż tu, w krainie kłamstwa i rozboju,/
W grobowej wieży, w powolnych torturach/
Konać i oczy samotne otwierać,/
I przez niezłomne tej kraty okucia/
Pomocy żebrać... a ja słuchać muszę,/
Patrzeć na długą skonania katuszę,/
Stojąc z daleka, i kląć moję<pe><slowo_obce>moję</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: moją.</pe> duszę,/
Że w niej są jeszcze ostatki uczucia!...»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Głos z wieży</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Jeśli narzekasz, nie przychodź tu więcej!</wers_wciety>/
Chociażbyś przyszedł, błagał najgoręcej,/
Już nie usłyszysz! Już okno zamykam:/
Spuszczę się znowu w moją wieżę ciemną,/
Niechaj w milczeniu gorzkie łzy połykam./
Bądź zdrów na wieki, bądź zdrów, mój jedyny!/
I niech zaginie pamięć tej godziny,/
W której nie miałeś litości nade mną!»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Konrad</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«<begin id="b1312531140473-1250406276"/><motyw id="m1312531140473-1250406276">Samobójstwo</motyw>Więc ty miej litość! Ty jesteś aniołem!</wers_wciety>/
Stój! A jeżeli prośba cię nie wstrzyma,/
O ten róg wieży uderzę się czołem,/
Będę cię błagał skonaniem Kaima...<end id="e1312531140473-1250406276"/>»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Głos z wieży</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«<begin id="b1312531187710-2150833102"/><motyw id="m1312531187710-2150833102">Obraz świata, Kondycja ludzka</motyw>O, miejmy litość, nad sobą samemi!...</wers_wciety>/
Pomnij, mój luby, że jak ten świat wielki,/
Dwoje nas tylko na ogromnej ziemi,/
Na morzach piasku dwie rosy kropelki;/
Że lada wietrzyk, z ziemnego padołu/
Znikniem na zawsze: ach, gińmyż pospołu<pe><slowo_obce>pospołu</slowo_obce> --- razem.</pe>!...<end id="e1312531187710-2150833102"/>/
Nie na to przyszłam, ażeby cię dręczyć:/
<begin id="b1312221466200-3777115157"/><motyw id="m1312221466200-3777115157">Miłość romantyczna, Religia</motyw>Nie chciałam przyjąć święcenia kapłanek,/
Bo niebu serca nie śmiałam zaręczyć,/
Póki w nim ziemski panował kochanek./
Pragnęłam zostać w klasztorze i skromnie/
Oddać dni moje zakonnic usłudze:/
Lecz tam, bez ciebie, wszystko wokoło mnie/
Było tak nowe, tak dzikie, tak cudze.../
Wspomniałam sobie, że po latach wielu,/
Miałeś powrócić do Maryi-grodu,/
Szukając zemsty na nieprzyjacielu/
I broniąc sprawy biednego narodu.../
<begin id="b1312531248743-2498417706"/><motyw id="m1312531248743-2498417706">Czas</motyw>Kto czeka, lata myślami ukraca<end id="e1312531248743-2498417706"/>;/
Mówiłam sobie: on już może wraca,/
Może już wrócił... czyż nie wolno żądać,/
Gdy mam żyjąca zakopać się w grobie,/
Abym cię mogła raz jeszcze oglądać,/
Abym przynajmniej umarła przy tobie?.../
Pójdę więc, rzekłam, w pustelniczym domku,/
Około drogi, na skały ułomku/
Zamknę się sama: może rycerz jaki,/
Koło mej chatki przechodzący blisko,/
Wymówi czasem kochanka nazwisko;/
Może pomiędzy obcymi szyszaki<pe><slowo_obce>szyszak</slowo_obce> --- hełm.</pe>/
Ujrzę znak jego; niech odmieni zbroje,/
Niechaj na tarczy obce godła kładnie,/
<begin id="b1312531305700-1102302861"/><motyw id="m1312531305700-1102302861">Serce</motyw>Niech twarz odmieni... jeszcze serce moje,/
Z daleka nawet, kochanka odgadnie<end id="e1312531305700-1102302861"/>;/
<begin id="b1312531363333-265388980"/><motyw id="m1312531363333-265388980">Obowiązek, Przekleństwo, Błogosławieństwo</motyw>I gdy go ciężka powinność przymusza/
Wszystko dokoła wyniszczać i krwawić,/
Wszyscy go przeklną --- będzie jedna dusza,/
Co mu z daleka śmie pobłogosławić!.../
<end id="e1312531363333-265388980"/><begin id="b1312535103690-2888598402"/><motyw id="m1312535103690-2888598402">Łzy, Szczęście</motyw>Tu mój obrałam domek i grobowiec,/
W cichej ustroni, kędy świętokradzki/
Mych jęków nie śmie podsłuchać wędrowiec./
Ty, wiem, że lubisz samotne przechadzki;/
Myśliłam<pe><slowo_obce>myśliłam</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. myślałam.</pe> sobie: on może z wieczora/
Wybieży<pe><slowo_obce>wybieży</slowo_obce> (daw. forma) --- wyjdzie.</pe> z dala od swych towarzyszy,/
Pomówić z wiatrem i z falą jeziora,/
Pomyśli o mnie i głos mój usłyszy.../
Niebo spełniło niewinne życzenia!/
<end id="e1312221466200-3777115157"/>Przyszedłeś, moje zrozumiałeś pienia<pe><slowo_obce>pienie</slowo_obce> --- śpiew.</pe>!.../
Dawniej prosiłam, by mię twym obrazem/
Sny pocieszały, choć obraz był niemy:/
Dziś, ile szczęścia! Dziś, możemy razem ---/
Razem zapłakać...<end id="e1312535103690-2888598402"/>»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Konrad</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_cd>«I cóż wypłaczemy?...</wers_cd>/
<begin id="b1312535242060-2002813053"/><motyw id="m1312535242060-2002813053">Obowiązek, Zemsta, Miłość, Konflikt wewnętrzny</motyw>Płakałem, pomnisz<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> --- pamiętać.</pe>, kiedy się wydarłem/
Na wieki wieków z twojego objęcia;/
Gdy dobrowolnie dla szczęścia umarłem,/
Ażeby krwawe spełnić przedsięwzięcia./
Już uwieńczone zbyt długie męczeństwo!/
Teraz stanąłem u życzeń mych celu,/
Mogę się zemścić na nieprzyjacielu:/
A ty mi przyszłaś wydzierać zwycięstwo!.../
Odtąd jak znowu z okna twej wieżycy/
Spojrzałaś na mnie: w całym kręgu świata/
Znowu nic nie ma dla mojej źrenicy,/
Tylko jezioro i wieża, i krata.../
Wkoło mnie wszystko wre wojny rozruchem:/
Śród trąb odgłosu, śród oręża szczęku,/
Ja niecierpliwym, wytężonym uchem/
Szukam ust twoich anielskiego dźwięku,/
I dzień mój cały jest oczekiwaniem,/
A gdy wieczornej doczekam się pory,/
Chcę ją przedłużyć rozpamiętywaniem:/
Ja życie moje liczę na wieczory!/
Tymczasem Zakon spoczynkowi łaje<pe><slowo_obce>łajać</slowo_obce> --- ostro krytykować, strofować.</pe>,/
O wojnę prosi, własnej żąda zguby,/
I mściwy Halban wytchnąć mi nie daje:/
Albo dawniejsze przypomina śluby,/
Wyrżnięte sioła<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> --- wieś.</pe> i zniszczone kraje;/
Albo, gdy nie chcę skargi jego słuchać,/
Jednym westchnieniem, skinieniem, oczyma,/
Umie przygasłą chęć zemsty rozdmuchać...<end id="e1312535242060-2002813053"/>/
Wyrok mój zda się przybliżać do końca,/
Nic już Krzyżaków od wojny nie wstrzyma./
Wczoraśmy z Rzymu odebrali gońca,/
Z różnych stron świata niezliczone chmury/
Pobożny zapał w pole nagromadził,/
Wszyscy wołają, abym ich prowadził/
Z mieczem i krzyżem na wileńskie mury.../
A przecież --- wyznam ze wstydem ! --- w tej chwili,/
Kiedy się ważą narodów wyroki,/
Myślę o tobie, wynajduję zwłoki,/
Żebyśmy jeszcze dzień jeden przeżyli.../
<begin id="b1312222423775-320323774"/><motyw id="m1312222423775-320323774">Młodość, Starość, Miłość, Poświęcenie, Naród, Walka</motyw>Młodości! jakże wielkie twe ofiary!/
Jam miłość, szczęście, jam niebo za młodu/
Umiał poświęcić dla sprawy narodu,/
Z żalem, lecz z męstwem! --- a dzisiaj, ja stary,/
Dzisiaj powinność, rozpacz, wola boża/
Pędzą mię w pole: a ja siwej głowy/
Nie śmiem oderwać od tych ścian podnoża,/
Ażeby twojej nie stracić --- rozmowy!...<end id="e1312222423775-320323774"/>»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Umilknął. Z wieży słychać tylko jęki.</wers_wciety>/
W milczeniu długie przeciekły godziny;/
Noc rozrzedniała<pe><slowo_obce>rozrzedniała</slowo_obce> --- dziś: zrzedła a. rozrzedziła się.</pe> i promyk jutrzenki/
Już zarumienił lica cichej wody;/
Pomiędzy liściem drzemiącej krzewiny/
Ze szmerem ranne przewiewały chłody,/
Ptaszęta cichym ozwały się pieniem,/
Umilkły znowu --- i długim milczeniem/
Znać dają, że się zbudziły za wcześnie./
Konrad powstaje, wzniósł ku wieży czoło,/
Długo na kratę poglądał boleśnie./
Słowik zanucił. Konrad naokoło/
<begin id="b1716572428286-1729319973"/><motyw id="m1716572428286-1729319973">Duch</motyw>Spojrzał: już ranek; opuścił przyłbicę,/
W szerokie zwoje płaszcza twarz obwinął,/
Skinieniem ręki żegna pustelnicę/
I w krzakach zginął./
Tak duch piekielny od wrót pustelnika/
Na odgłos dzwonu porannego znika.<end id="e1716572428286-1729319973"/></strofa>


</kwestia>




<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>



<srodtytul>Uczta</srodtytul>
<strofa><wers_wciety>Był dzień patrona, uroczyste święto.</wers_wciety>/
Komtury z braćmi do stolicy jadą;/
Białe chorągwie na wieżach zatknięto:/
Konrad rycerzy ma uczcić biesiadą.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Sto białych płaszczów powiewa za stołem,</wers_wciety>/
Na każdym płaszczu czerni się krzyż długi:/
To byli bracia; a za nimi kołem/
Młodzi giermkowie stoją dla posługi.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Konrad na czele. Po lewicy tronu</wers_wciety>/
Wziął miejsce Witołd<pe><slowo_obce>Witold Kiejstutowicz</slowo_obce> (lit. Vytautas; 1354 a. 1355--1430) --- książę litewski z rodu Giedyminowiczów, syn Kiejstuta i kapłanki Biruty, stryjeczny brat króla polskiego Władysława II Jagiełły; w l. 1384--1389 książę grodzieński, brzeski, suraski, drohiczyński, wołkowyski, kamieniecki, w l. 1392--1401 namiestnik Litwy, od 1401 r. wielki książę litewski (<slowo_obce>Magnus Dux</slowo_obce>). </pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q218186"></ref> ze swymi hetmany,/
Dawniej był wrogiem, dziś gościem Zakonu,/
Przeciwko Litwie sojuszem związany.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Już Mistrz powstawszy daje uczty hasło:</wers_wciety>/
«Cieszmy się w Panu!» Wnet puchary błysły<pa><slowo_obce>Cieszmy się w Panu!</slowo_obce> --- Hasło uczt zakonnych owego wieku.</pa>,/
«Cieszmy się w Panu!» tysiąc głosów wrzasło,/
Srebra zabrzmiały, strugi wina trysły.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wallenrod usiadł i na łokciu wsparty</wers_wciety>/
Słuchał z pogardą nieprzystojnych gwarów;/
Umilkła wrzawa, ledwie ciche żarty/
Gdzieniegdzie przerwą lekki dźwięk pucharów.</strofa>



<strofa><wers_wciety>«Cieszmy się --- rzecze. --- Cóż to, bracia moi,</wers_wciety>/
Także<pe><slowo_obce>także (...) przystoi</slowo_obce> --- czy tak przystoi (konstrukcja z partykułą pytającą <wyroznienie>-że</wyroznienie>).</pe> rycerzom cieszyć się przystoi?/
Zrazu wrzask pjany<pe><slowo_obce>pjany</slowo_obce> (daw. forma) --- pijany.</pe>, a teraz szmer cichy.../
Mamyż<pe><slowo_obce>mamyż ucztować</slowo_obce> --- czy mamy ucztować (konstrukcja z partykułą <wyroznienie>-że</wyroznienie>, skróconą do <wyroznienie>-ż</wyroznienie>).</pe> ucztować jak zbójce lub mnichy?</strofa>



<strofa><wers_wciety>Inne zwyczaje były za mych czasów,</wers_wciety>/
Kiedy na pełnym trupów bojowisku,/
Śród gór kastylskich lub finlandzkich lasów,/
Przy obozowym piliśmy ognisku.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Tam były pieśni!... Między waszym gminem</wers_wciety>/
Czyż nie ma barda albo menestrela<pe><slowo_obce>menestrel</slowo_obce> (z fr. <slowo_obce>ménestrel</slowo_obce>) --- minstrel; wędrowny a. nadworny śpiewak, wykonawca i twórca poezji nawiązującej do motywów tradycyjnych legend i ballad ludowych; zajęcie popularne w XIII i XIV w. w Europie.</pe>?/
<begin id="b1312223772203-1095893266"/><motyw id="m1312223772203-1095893266">Serce, Wino, Śpiew, Radość</motyw>Serce człowieka wino rozwesela,/
Ale piosenka jest dla myśli winem<end id="e1312223772203-1095893266"/>».</strofa>



<strofa><wers_wciety>Zarazem różni śpiewacy powstali.</wers_wciety>/
Tam Włoch otyły słowiczymi tony/
Konrada męstwo i pobożność chwali;/
Ówdzie trubadur<pe><slowo_obce>trubadur</slowo_obce> --- poeta i muzyk w średniowieczu w Prowansji.</pe> od brzegów Garony<pe><slowo_obce>Garona</slowo_obce> --- właśc. Garonna (fr. <slowo_obce>Garonne</slowo_obce>), rzeka w płd.-zach. Francji, mająca ujście do Oceanu Atlantyckiego; do położonych nad nią miast należą m. in. Bordeaux i Tuluza.</pe>/
Opiewa dzieje miłosnych pasterzy,/
Zaklętych dziewic i błędnych rycerzy.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wallenrod drzemał; piosenki ustały;</wers_wciety>/
Nagle zbudzony przerwanym łoskotem,/
Cisnął Włochowi trzos<pe><slowo_obce>trzos</slowo_obce> --- sakiewka na pieniądze.</pe> ładowny złotem:/
«Mnie --- rzekł --- jednemu śpiewałeś pochwały,/
Jeden nie może dać innej nagrody:/
Weź i pójdź z oczu!... Ów trubadur młody,/
Który piękności i miłości służy,/
Niechaj daruje, że w rycerskim gronie/
Dziewicy nie masz, co by mu na łonie/
Wdzięczna przypięła marny kwiatek róży...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Tu róże zwiędły... Innego chcę barda,</wers_wciety>/
Zakonnik-rycerz innej chcę piosenki:/
Niechaj mi będzie tak dzika i twarda,/
Jak hałas rogów i oręża szczęki/
I tak ponura jak klasztorne ściany,/
I tak ognista jak samotnik pjany.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Dla nas, co święcim i mordujem ludzi,</wers_wciety>/
Mordercza piosnka niech świętość ogłasza,/
Niechaj rozczula i gniewa, i nudzi;/
I znowu niechaj znudzonych przestrasza./
Takie jest życie --- taka piosnka nasza!.../
Kto ją zaśpiewa?... kto?»</strofa>



<strofa><wers_cd>«Ja» --- odpowiedział</wers_cd>/
Sędziwy starzec, który u podwojów<pe><slowo_obce>podwoje</slowo_obce> --- duże, podwójne drzwi wejściowe.</pe>/
Między giermkami i paziami siedział./
Prusak czy Litwin, jak widać ze strojów./
Brodę miał gęstą, wiekiem ubieloną,/
Głowę obwiewa ostatek siwizny,/
Czoło i oczy zakryte zasłoną,/
W twarzy wyryte lat i cierpień blizny.</strofa>



<strofa><wers_wciety>W prawicy starą lutnię pruską nosił,</wers_wciety>/
A lewą rękę wyciągnął do stoła/
I tym skinieniem posłuchania prosił./
Ucichli wszyscy.</strofa>



<strofa><wers_cd>«Ja śpiewam --- zawoła. ---</wers_cd>/
<begin id="b1312224587738-2388952734"/><motyw id="m1312224587738-2388952734">Ojczyzna, Patriota, Sługa</motyw>Dawniej Prusakom i Litwie śpiewałem:/
Dziś jedni legli w ojczyzny obronie,/
Drudzy, żyć nie chcąc po ojczyzny zgonie,/
Dobić się wolą nad jej martwym ciałem;/
Jak sługi, wierne w dobrym i złym losie,/
Giną na swego dobroczyńcy stosie./
<end id="e1312224587738-2388952734"/>Inni sromotnie<pe><slowo_obce>sromotnie</slowo_obce> --- ze wstydem, haniebnie.</pe> po lasach się kryją,/
Inni --- jak Witołd, między wami żyją...</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1716576159923-2236423422"/><motyw id="m1716576159923-2236423422">Ojczyzna, Zaświaty, Słowo</motyw>Ale po śmierci... Niemcy, wy to wiecie,</wers_wciety>/
Sami spytajcie niecnych zdrajców kraju,/
Co oni poczną, gdy na tamtym świecie/
Wskazani wiecznym ogniom na pożarcie,/
Zechcą swych przodków wywoływać z raju?/
Jakim językiem poproszą o wsparcie?/
Czy w ich niemieckiej, barbarzyńskiej mowie/
Głos dzieci swoich uznają przodkowie?...<end id="e1716576159923-2236423422"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1716576501278-929699064"/><motyw id="m1716576501278-929699064">Porwanie, Kapłan, Poeta, Niewola</motyw>O dzieci, jaka na Litwę sromota<pr><slowo_obce>O dzieci, jaka na Litwę sromota</slowo_obce> --- W pierwszej petersburskiej edycji: ,,O dzieci, jaka Litwinom sromota!"</pr>!</wers_wciety>/
Żaden mi, żaden nie przyniósł obrony,/
Gdy od ołtarza, stary wajdelota<pe><slowo_obce>wajdelota</slowo_obce> (z pruskiego <slowo_obce>waidleimai</slowo_obce>: wróżymy, czarujemy) --- zarazem wróżbita, wieszczek, niższy kapłan, guślarz i bard pogańskiej Litwy.</pe>,/
Byłem w niemieckich kajdanach wleczony.../
Samotny, w obcej ziemi zestarzałem;/
Śpiewak, niestety! śpiewać nie mam komu<end id="e1716576501278-929699064"/>;/
Na Litwę patrząc, oczy wypłakałem.../
Dzisiaj --- jeżeli chcę westchnąć do domu,/
Nie wiem, gdzie leży mój dom ulubiony,/
Czy tam, czy ówdzie, czyli z tamtej strony...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Tu tylko w sercu, tu się ochroniło,</wers_wciety>/
Co w mej ojczyźnie najlepszego było.../
I te ubogie, dawnych skarbów szczątki/
Weźcie mi, Niemcy, weźcie mi pamiątki!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Jak zwyciężony rycerz na igrzysku<pe><slowo_obce>igrzysko</slowo_obce> --- tu: turniej rycerski.</pe></wers_wciety>/
Zachowa życie, ale cześć utraca;/
I dni wzgardzone wlekąc w pośmiewisku,/
Znowu do swego zwycięzcy powraca,/
I raz ostatni wytężając ramię,/
Broń swą pod jego stopami rozłamie:/
Tak mię ostatnia natchnęła ochota./
Jeszcze do lutni ośmieliłem rękę:/
<begin id="b1716576786811-2621781693"/><motyw id="m1716576786811-2621781693">Poeta, Poezja</motyw>Niech wam ostatni w Litwie wajdelota/
Nuci ostatnią litewską piosenkę<end id="e1716576786811-2621781693"/>».</strofa>



<strofa><wers_wciety>Skończył i czekał Mistrza odpowiedzi.</wers_wciety>/
Czekają wszyscy w milczeniu głębokiem:/
Konrad badawczym i szyderczym okiem/
Witołda liców i poruszeń śledzi<pe><slowo_obce>liców i poruszeń śledzi</slowo_obce> --- dziś popr. z B.: lica i poruszenia śledzi.</pe>.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312229569012-54475620"/><motyw id="m1312229569012-54475620">Zdrada, Gniew, Wyrzuty sumienia, Łzy</motyw>Postrzegli wszyscy, kiedy wajdelota</wers_wciety>/
Mówił o zdrajcach, jak się Witołd mienił<pe><slowo_obce>mienić się</slowo_obce> (daw.) --- zmieniać się; tu: zmieniać wyraz twarzy.</pe>,/
Zsiniał, pobladnął, znowu się czerwienił:/
Dręczy go równie i gniew, i sromota<pe><slowo_obce>sromota</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>;/
Na koniec, szablę ściskając u boku,/
Idzie, zdziwioną gromadę roztrąca,/
Spojrzał na starca, zahamował kroku/
I chmura gniewu nad czołem wisząca/
Opadła nagle w bystrym łez potoku./
Powrócił, usiadł, płaszczem twarz zasłania/
I w tajemnicze utonął dumania.<end id="e1312229569012-54475620"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>A Niemcy z cicha: «Czyliż do biesiady</wers_wciety>/
Przypuszczać mamy żebrające dziady?/
Kto słucha pieśni i kto je rozumie...»/
Takie odgłosy w biesiadniczym tłumie/
Coraz żywszymi przerywano śmiechy;/
Paziowie krzyczą, świstając w orzechy:/
«Oto jest nuta litewskiego śpiewu!»</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wtem Konrad powstał: «Waleczni rycerze,</wers_wciety>/
Dziś Zakon, wedle starego zwyczaju,/
Od miast i książąt podarunki bierze:/
Jak winne<pe><slowo_obce>winne</slowo_obce> --- należne, będące powinnością (tu: lennika).</pe> hołdy z podległego kraju,/
Żebrak wam piosnkę przynosi w ofierze;/
Złożenia hołdu nie brońmy starcowi,/
Weźmijmy<pe><slowo_obce>weźmijmy</slowo_obce> --- dziś popr.: weźmy.</pe> piosnkę --- będzie to grosz wdowi.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Pośród nas widzim książęcia Litwinów,</wers_wciety>/
Gośćmi Zakonu są jego wodzowie:/
Miło im będzie pamięć dawnych czynów/
Słyszeć, w ojczystej odświeżoną mowie./
Kto nie rozumie, niechaj się oddali./
<begin id="b1716577996588-1265699070"/><motyw id="m1716577996588-1265699070">Słowo, Poezja, Obcy, Natura</motyw>Ja... czasem lubię te posępne jęki/
Niezrozumiałej litewskiej piosenki:/
Jak lubię łoskot rozhukanej fali/
Albo szmer cichy wiosennego deszczu,/
Przy nich spać miło... Śpiewaj, stary wieszczu<end id="e1716577996588-1265699070"/>».</strofa>


<srodtytul>Pieśń Wajdeloty<pa><slowo_obce>Pieśń Wajdeloty</slowo_obce> --- Obacz <tytul_dziela>Grażyna</tytul_dziela>, objaśnienie wiersza: «Głoszą na ucztach Wajdeloci nasi.» gdzie opisane jest podobne zdarzenie za mistrzostwa Dusener von Arfberg.</pa></srodtytul>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312238306517-173476842"/><motyw id="m1312238306517-173476842">Choroba, Śmierć, Wizja, Omen</motyw>Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć,</wers_wciety>/
Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica:/
Bo jeśli słuszna<pe><slowo_obce>jeśli słuszna</slowo_obce> (daw. forma) --- jeśli słusznym jest.</pe> wajdelotom wierzyć,/
Nieraz na pustych cmentarzach i błoniach/
Staje widomie morowa<pe><slowo_obce>morowy</slowo_obce> --- przym. od rzecz. <slowo_obce>mór</slowo_obce>: zaraza, epidemia.</pe> dziewica,/
W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach,/
Czołem przenosi<pe><slowo_obce>przenosić</slowo_obce> --- przewyższać.</pe> białowieskie drzewa,/
A w ręku chustką skrwawioną powiewa<pa><slowo_obce>Staje widomie morowa dziewica (...) chustką skrwawioną powiewa</slowo_obce> --- Lud prosty w Litwie wyobraża morowe powietrze w postaci dziewicy, której zjawienie się, opisane tu według powieści gminnej, poprzedza straszliwą chorobę. Przytoczę, w treści przynajmniej, słyszaną niegdyś w Litwie balladę. «We wsi zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przeze drzwi lub okno wsuwając rękę, i powiewając czerwoną chustką, rozsiewała śmierć po domach. Mieszkańcy zamykali się warownie, ale głód i inne potrzeby wkrótce zmusiły do zaniedbania takowych środków ostrożności; wszyscy więc czekali śmierci. Pewny szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich, wziął szablę zygmuntówkę, na której było <wyroznienie>imię Jezus, imię Maryja</wyroznienie>, i tak uzbrojony otworzył okno domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi nie znano morowego powietrza.» Chustka owa miała być zachowana w kościele, nie pomnę jakiego miasteczka. Na Wschodzie, przed zjawieniem się dżumy, ma się pokazywać widmo na skrzydłach nietoperza i palcami wytykać skazanych na śmierć. Zdaje się, że imaginacja gminna w podobnych obrazach przedstawić chciała to przeczucie tajemne i tę dziwną trwogę, która zwykła poprzedzać wielkie nieszczęścia lub zgon, a którą nie tylko pojedyncze osoby, ale całe narody częstokroć podzielają. Tak w Grecji przeczuwano długie trwanie i okropne skutki wojny peloponeskiej, w państwie rzymskim upadek monarchii, w Ameryce przybycie Hiszpanów itd.</pa>.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją;</wers_wciety>/
A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi,/
Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Dziewica stąpa kroki złowieszczemi,</wers_wciety>/
Na sioła, zamki i bogate miasta:/
A ile razy krwawą chustką skinie,/
Tyle pałaców zmienia się w pustynie;/
Gdzie noga stąpi, świeży grób wyrasta.<end id="e1312238306517-173476842"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Zgubne zjawisko!... Ale więcej zguby</wers_wciety>/
Wróżył Litwinom od niemieckiej strony/
Szyszak błyszczący ze strusimi czuby/
I płaszcz szeroki, krzyżem naczerniony!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Gdzie przeszły stopy takiego widziadła,</wers_wciety>/
Niczym jest klęska wiosek albo grodów:/
Cała kraina w mogiłę zapadła!/
<begin id="b1716578165643-3809757798"/><motyw id="m1716578165643-3809757798">Naród, Śmierć, Grób, Łzy</motyw>Ach, kto litewską duszę mógł ochronić,/
Pójdź do mnie, siądziem na grobie narodów,/
Będziemy dumać, śpiewać i łzy ronić...<end id="e1716578165643-3809757798"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312238520207-3999503154"/><motyw id="m1312238520207-3999503154">Historia, Poezja, Lud, Pamięć</motyw>O wieści gminna! Ty arko przymierza</wers_wciety>/
Między dawnymi i młodszymi laty:/
W tobie lud składa broń swego rycerza,/
Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Arko! tyś żadnym niezłamana ciosem,</wers_wciety>/
Póki cię własny twój lud nie znieważy;/
O pieśni gminna, ty stoisz na straży/
Narodowego pamiątek kościoła,/
Z archanielskimi skrzydłami i głosem ---/
Ty czasem dzierżysz i broń archanioła<pr><slowo_obce>Ty czasem dzierżysz i broń archanioła</slowo_obce> --- W pierwszej petersburskiej edycji: ,,Ty czasem miewasz i miecz archanioła".</pr>...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Płomień rozgryzie malowane dzieje,</wers_wciety>/
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje<pe><slowo_obce>mieczowi (...) złodzieje</slowo_obce> --- złodzieje zbrojni w miecze.</pe>,/
<begin id="b1312238540504-1773021306"/><motyw id="m1312238540504-1773021306">Śpiew, Poezja, Ptak, Pamięć</motyw>Pieśń ujdzie cało! Tłum ludzi obiega;/
A jeśli podłe dusze nie umieją/
Karmić ją żalem i poić nadzieją,/
Ucieka w góry, do gruzów przylega/
I stamtąd dawne opowiada czasy...<end id="e1312238520207-3999503154"/>/
Tak słowik, z ogniem zajętego gmachu/
Wyleci, chwilę przysiądzie na dachu;/
Gdy dachy runą, on ucieka w lasy/
I brzmiącą piersią nad zgliszcza i groby/
Nuci podróżnym piosenkę żałoby.<end id="e1312238540504-1773021306"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312238793703-2577094234"/><motyw id="m1312238793703-2577094234">Poezja, Śpiew, Pamięć, Lud, Historia</motyw>Słuchałem piosnek. Nieraz kmieć<pe><slowo_obce>kmieć</slowo_obce> --- wieśniak, chłop.</pe> stuletni,</wers_wciety>/
Trącając kości żelazem oraczem<pe><slowo_obce>żelazo oracze</slowo_obce> --- pług.</pe>,/
Stanął i zagrał na wierzbowej fletni/
Pacierz umarłych; lub rymownym płaczem/
Was głosił, wielcy ojcowie --- bezdzietni.../
Echa mu wtórzą<pe><slowo_obce>wtórzyć</slowo_obce> --- wtórować; tu: powtarzać dźwięki.</pe>. Ja słuchałem z dala./
Tym mocniej widok i piosnka rozżala,/
Żem był jedynym widzem i słuchaczem.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Jako w dzień sądny z grobowca wywoła</wers_wciety>/
Umarłą przeszłość trąba archanioła,/
Tak na dźwięk pieśni kości spod mej stopy/
W olbrzymie kształty zbiegły się i zrosły./
Z gruzów powstają kolumny i stropy,/
Jeziora puste brzmią licznymi wiosły/
I widać zamków otwarte podwoje,/
Korony książąt, wojowników zbroje,/
Śpiewają wieszcze, tańczy dziewic grono.../
Marzyłem cudnie --- srodze mię zbudzono!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Zniknęły lasy i ojczyste góry!</wers_wciety>/
Myśl, znużonymi ulatując pióry,/
Spada, w domowe tuli się zacisze,/
Lutnia umilkła w odrętwiałym ręku;/
Śród żałosnego spółrodaków jęku/
Często przeszłości głosu nie dosłyszę!/
Lecz dotąd iskry młodego zapału/
Tlą w głębi piersi; nieraz ogień wzniecą,/
Duszę ożywią i pamięć oświecą./
Pamięć naówczas, jak lampa z kryształu,/
Ubrana pędzlem w malowne obrazy,/
Chociaż ją zaćmi pył i liczne skazy,/
Jeżeli świecznik postawisz w jej serce,/
Jeszcze świeżością barwy znęci oczy,/
Jeszcze na ścianach pałacu roztoczy/
Kraśne<pe><slowo_obce>kraśny</slowo_obce> --- kolorowy; piękny, ozdobny.</pe>, acz nieco przyćmione kobierce...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Gdybym był zdolny własne ognie przelać</wers_wciety>/
W piersi słuchaczów i wskrzesić postaci/
Zmarłej przeszłości; gdybym umiał strzelać/
Brzmiącymi słowy do serca spółbraci,/
Może by jeszcze w tej jedynej chwili,/
Kiedy ich piosnka ojczysta poruszy,/
Uczuli w sobie dawne serca bicie,/
Uczuli w sobie dawną wielkość duszy/
I chwilę jedną tak górnie przeżyli,/
Jak ich przodkowie --- niegdyś całe życie.<end id="e1312238793703-2577094234"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Lecz po co zbiegłe wywoływać wieki?</wers_wciety>/
I swoich czasów śpiewak nie obwini/
Bo jest mąż wielki, żywy, niedaleki.../
O nim zaśpiewam: uczcie się Litwini!</strofa>


<sekcja_asterysk/>
<strofa><wers_wciety>Umilknął starzec i dokoła słucha,</wers_wciety>/
Czy Niemcy dalej pozwolą mu śpiewać./
W sali dokoła była cichość głucha;/
Ta zwykła wieszczów na nowo zagrzewać./
Zaczął więc piosnkę, ale innej treści,/
Bo głos na spadki wolniejsze rozmierzał,/
Po strunach słabiej i rzadziej uderzał/
I z hymnu zstąpił do prostej powieści.</strofa>


<srodtytul>Powieść Wajdeloty</srodtytul>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312241248491-61089388"/><motyw id="m1312241248491-61089388">Wojna, Niewola, Ofiara, Religia</motyw>Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki;</wers_wciety>/
Wieźli łupy bogate, w zamkach i cerkwiach<pe><slowo_obce>cerkiew</slowo_obce> --- tu: świątynia.</pe> zdobyte./
Tłumy brańców<pe><slowo_obce>braniec</slowo_obce> (daw.) --- jeniec.</pe> niemieckich z powiązanymi rękami,/
Ze stryczkami na szyjach, biegą<pe><slowo_obce>biegą</slowo_obce> --- dziś forma 3.os.lm: biegną.</pe> przy koniach zwycięzców;/
Poglądają<pe><slowo_obce>poglądać</slowo_obce> --- spoglądać.</pe> ku Prusom i zalewają się łzami,/
Poglądają na Kowno<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q4115712"></ref> --- i polecają się Bogu./
W mieście Kownie pośrodku ciągnie się błonie<pe><slowo_obce>błonie</slowo_obce> --- równina porośnięta trawą.</pe> Peruna<pe><slowo_obce>Perun</slowo_obce> --- jeden z najważniejszych bogów słowiańskich, przedstawiany jako gromowładny.</pe>,/
Tam książęta litewscy, gdy po zwycięstwie wracają,/
Zwykli rycerzy niemieckich palić na stosie ofiarnym.<end id="e1312241248491-61089388"/>/
Dwaj rycerze pojmani jadą bez trwogi do Kowna,/
Jeden młody i piękny, drugi latami schylony./
Oni sami śród bitwy, hufce niemieckie rzuciwszy,/
Między Litwinów uciekli; książę Kiejstut ich przyjął,/
Ale strażą otoczył, w zamek za sobą prowadził./
Pyta, z jakiej krainy, w jakich zamiarach przybyli?/
«<begin id="b1312241357175-542890265"/><motyw id="m1312241357175-542890265">Porwanie, Dziecko, Ojczyzna, Niemiec, Wojna</motyw>Nie wiem --- rzecze młodzieniec --- jaki mój ród i nazwisko,/
Bo dziecięciem od Niemców byłem w niewolę schwytany./
Pomnę tylko, że kędyś w Litwie śród miasta wielkiego/
Stał dom moich rodziców. Było to miasto drewniane,/
Na pagórkach wyniosłych, dom był z cegły czerwonej;/
Wkoło pagórków na błoniach puszcza szumiała jodłowa,/
Środkiem lasów daleko białe błyszczało jezioro./
<begin id="b1312241411067-3844247851"/><motyw id="m1312241411067-3844247851">Pożar, Matka, Dźwięk</motyw>Razu jednego, w nocy, wrzask nas ze snu przebudził,/
Dzień ognisty zaświtał w okna, trzaskały się szyby,/
Kłęby dymu buchnęły po gmachu; wybiegliśmy w bramę,/
Płomień wiał po ulicach, iskry sypały się gradem;/
Krzyk okropny: »Do broni! Niemcy są w mieście, do broni!«.../
Ojciec wypadł z orężem, wypadł i więcej nie wrócił./
Niemcy wpadli do domu. Jeden wypuścił się za mną,/
Zgonił<pe><slowo_obce>zgonić</slowo_obce> --- tu: dogonić.</pe>, porwał mię na koń. Nie wiem, co stało się dalej,/
Tylko krzyk mojej matki długo, długo słyszałem.../
Pośród szczęku oręża, domów runących<pe><slowo_obce>runący</slowo_obce> --- upadający; por. czas. <slowo_obce>runąć</slowo_obce>.</pe> łoskotu,/
Krzyk ten ścigał mnie długo, krzyk ten pozostał w mym uchu./
Teraz jeszcze, gdy widzę, pożar i słyszę wołania,/
Krzyk ten budzi się w duszy, jako echo w jaskini/
Za odgłosem piorunu...<end id="e1312241411067-3844247851"/> Oto jest wszystko, co z Litwy,/
Co od rodziców wywiozłem. <begin id="b1312241454543-1198562219"/><motyw id="m1312241454543-1198562219">Pamięć, Sen</motyw>W sennych niekiedy marzeniach/
Widzę postać szanowną matki i ojca, i braci,/
Ale coraz to dalej jakaś mgła tajemnicza,/
Coraz grubsza i coraz ciemniej zasłania ich rysy.<end id="e1312241454543-1198562219"/>/
<begin id="b1312241483052-52134276"/><motyw id="m1312241483052-52134276">Imię, Dusza, Naród, Nienawiść, Niemiec, Przemiana</motyw>Lata dzieciństwa płynęły, żyłem śród Niemców jak Niemiec,/
Miałem imię Waltera, Alfa nazwisko przydano<pa><slowo_obce>Miałem imię Waltera</slowo_obce> --- Walther von Stadion rycerz niemiecki, wzięty w niewolę od Litwinów, zaślubił córkę Kiejstuta i z nią potajemnie ujechał z Litwy. Często się zdarzało, że Prusacy i Litwini, dziećmi porwani i wychowani w Niemczech, powracali do ojczyzny i stawali się najsroższymi Niemców nieprzyjaciółmi. Takim był pamiętny w dziejach zakonu Prusak Herkus Monte.</pa>:/
Imię było niemieckie, dusza litewska została,/
Został żal po rodzinie, ku cudzoziemcom nienawiść.<end id="e1312241357175-542890265"/>/
<end id="e1312241483052-52134276"/><begin id="b1312241573508-1811240186"/><motyw id="m1312241573508-1811240186">Naród, Ojczyzna, Niewola, Walka, Zemsta, Zdrada, Pamięć</motyw>Winrych, mistrz krzyżacki, chował mię w swoim pałacu,/
On sam do chrztu mię trzymał, kochał i pieścił jak syna;/
Jam się nudził w pałacach, z kolan Winrycha uciekał/
Do wajdeloty starego. Wówczas pomiędzy Niemcami,/
Był wajdelota litewski wzięty w niewolę przed laty,/
Służył tłumaczem wojsku. Ten, gdy się o mnie dowiedział,/
Żem sierota i Litwin, często mię wabił do siebie,/
Rozpowiadał o Litwie, duszę stęsknioną otrzeźwiał/
Pieszczotami i dźwiękiem mowy ojczystej, i pieśnią./
On mię często ku brzegom Niemna sinego prowadził,/
Stamtąd lubiłem na miłe góry ojczyste poglądać;/
Gdyśmy do zamku wracali, starzec łzy mi ocierał,/
Aby nie wzbudzić podejrzeń: łzy mi ocierał, a zemstę/
Przeciw Niemcom podniecał. Pomnę, jak w zamek wróciwszy,/
Nóż ostrzyłem tajemnie; z jaką zemsty rozkoszą/
Rżnąłem kobierce Winrycha lub kaleczyłem zwierciadła,/
Na tarcz jego błyszczącą piasek miotałem i plwałem<pe><slowo_obce>plwać</slowo_obce> --- pluć.</pe>./
Potem, w latach młodzieńczych, częstośmy z portu Kłejpedy<pe><slowo_obce>Kłejpeda</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Kłajpeda</slowo_obce> --- miasto portowe w zach. części Litwy, położone na wybrzeżu Morza Bałtyckiego, nad Zalewem Kurońskim, u ujścia rzeki Dangi.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q776965"></ref>,/
W łódkę ze starcem siadali brzegi litewskie odwiedzać./
Rwałem kwiaty ojczyste, a czarodziejska ich wonia<pe><slowo_obce>wonia</slowo_obce> --- dziś: woń.</pe>/
Tchnęła w duszę jakoweś dawne i ciemne wspomnienia./
Upojony tą wonią, zdało się, że dzieciniałem<pe><slowo_obce>dzieciniałem</slowo_obce> --- dziś: dziecinniałem.</pe>,/
Że w ogrodzie rodziców z braćmi igrałem małymi./
Starzec pomagał pamięci; on piękniejszymi słowami/
Niźli zioła i kwiaty, przeszłość szczęśliwą malował:/
Jakby miło w ojczyźnie, pośród przyjaciół i krewnych/
Pędzić chwile młodości; ileż to dzieci litewskich/
Szczęścia takiego nie znają, płacząc w kajdanach Zakonu?/
To słyszałem na błoniach; lecz <begin id="b1312241767357-1416106800"/><motyw id="m1312241767357-1416106800">Morze, Rośliny, Naród, Siła</motyw>na wybrzeżach Połągi<pe><slowo_obce>Połąga</slowo_obce> (lit. <slowo_obce>Palanga</slowo_obce>) --- miasto w zach. Litwie, położone nad Morzem Bałtyckim.

</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2047414"></ref>,/
Gdzie grzmiącymi piersiami białe roztrąca się morze<pe><slowo_obce>białe (...) morze</slowo_obce> --- Morze Bałtyckie, lit. <slowo_obce>Baltijos jūra</slowo_obce> oznacza dosł.: białe morze.</pe>/
I z pienistej gardzieli piasku strumienie wylewa:/
»Widzisz --- mawiał mi starzec --- łąki nadbrzeżnej kobierce?/
Już je piasek obleciał. Widzisz te zioła pachnące?/
Czołem silą się jeszcze przebić śmiertelne pokrycie;/
Ach, daremnie! Bo nowa żwiru nasuwa się hydra,/
Białe płetwy roztacza, lądy żyjące podbija/
I rozciąga dokoła dzikiej królestwo pustyni.../
Synu, plony wiosenne żywo do grobu wtrącone<pe><slowo_obce>żywo do grobu wtrącone</slowo_obce> --- pogrzebane żywcem.</pe>,/
To są ludy podbite, bracia to nasi Litwini;/
Synu, piaski zza morza burzą pędzone --- to Zakon!«...<end id="e1312241767357-1416106800"/>/
Serce bolało słuchając. Chciałem mordować Krzyżaków,/
Albo do Litwy uciekać: starzec hamował zapędy./
<begin id="b1716579820568-904553254"/><motyw id="m1716579820568-904553254">Rycerz, Walka, Niewola, Zdrada, Broń</motyw>»Wolnym rycerzom --- powiadał --- wolno wybierać oręże/
I na polu otwartym bić się równymi siłami;/
Tyś niewolnik: jedyna broń niewolników jest zdrada.<end id="e1716579820568-904553254"/>/
Zostań jeszcze i przejmij sztuki wojenne od Niemców,/
Staraj się zyskać ich ufność. Dalej obaczym<pe><slowo_obce>obaczyć</slowo_obce> (daw.) --- zobaczyć.</pe>, co począć«.<end id="e1312241573508-1811240186"/>/
<begin id="b1312242748983-1551053383"/><motyw id="m1312242748983-1551053383">Ptak, Naród, Ojczyzna</motyw>Byłem posłuszny starcowi, szedłem z wojskami Teutonów<pe><slowo_obce>Teutonowie</slowo_obce> a. <slowo_obce>Teutoni</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Teutones</slowo_obce>, <slowo_obce>Teutoni</slowo_obce>, gr. <slowo_obce>Τεύτονες</slowo_obce>) --- staroż.  lud germański a. celtycki zamieszkujący pierwotnie przy dolnym biegu Łaby i na Półwyspie Jutlandzkim na południe od siedzib Cymbrów; tu przen.: Niemcy, Germanie.</pe>:/
Ale w pierwszej potyczce, ledwiem obaczył chorągwie,/
Ledwiem narodu mojego pieśni wojenne usłyszał,/
Poskoczyłem ku naszym, starca za sobą przywodzę./
Jako sokół wydarty z gniazda i w klatce żywiony,/
Choć srogimi mękami łowcy odbiorą mu rozum/
I puszczają, żeby braci sokołów wojował;/
Skoro wzniesie się w chmury, skoro pociągnie oczyma/
Po niezmiernych obszarach swojej błękitnej ojczyzny,/
Wolnym odetchnie powietrzem, szelest swych skrzydeł usłyszy:/
Pójdź, myśliwcze, do domu, z klatką nie czekaj sokoła».<end id="e1312242748983-1551053383"/></strofa>



<strofa>Skończył młodzieniec; a Kiejstut słuchał ciekawie, słuchała/
Córa Kiejstuta Aldona, młoda i piękna jak bóstwo./
Jesień płynie, z jesienią ciągną się długie wieczory;/
Kiejstutówna, jak zwykle, w sióstr i rówiennic<pe><slowo_obce>rówiennica</slowo_obce> --- dziś: rówieśnica.</pe> orszaku/
Za krosnami<pe><slowo_obce>krosna</slowo_obce> a. <slowo_obce>krosno</slowo_obce> --- przyrząd do wytwarzania tkanin z przędzy poprzez przeplatanie przez siebie dwóch prostopadłych względem siebie układów nitek: osnowy i wątku.</pe> usiada albo się bawi<pe><slowo_obce>bawić się</slowo_obce> (daw.) --- tu: zajmować się.</pe> przędziwem;/
A gdy igły migocą, toczą się chybkie<pe><slowo_obce>chybki</slowo_obce> (daw.) --- szybki i zwinny.</pe> wrzeciona,/
Walter stoi i prawi<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw.) --- mówić, opowiadać.</pe> cuda o krajach niemieckich/
I o swojej młodości. Wszystko, co Walter powiadał,/
Łowi uchem dziewica, myślą łakomą połyka;/
Wszystko umie na pamięć, nieraz i we śnie powtarza./
Walter mówił, jak wielkie zamki i miasta za Niemnem,/
Jakie bogate ubiory, jakie wspaniałe zabawy,/
Jak na gonitwach waleczni kopije kruszą rycerze,/
A dziewice z krużganków patrzą i wieńce przyznają./
<begin id="b1312279034007-3286936103"/><motyw id="m1312279034007-3286936103">Religia, Miłość, Kobieta, Mężczyzna, Nauczyciel</motyw>Walter mówił o wielkim Bogu, co włada za Niemnem,/
I o Niepokalanej Syna Bożego Rodzicy,/
Której postać anielską, w cudnym pokazał obrazku./
Ten obrazek młodzieniec nosił pobożnie na piersiach;/
Dziś Litwince darował, gdy ją do wiary nawracał,/
Gdy pacierze z nią mówił; chciał wszystkiego nauczyć,/
Co sam umiał; niestety, on ją i tego nauczył,/
Czego dotąd nie umiał: on nauczył ją kochać./
<end id="e1312279034007-3286936103"/><begin id="b1312279068664-351765308"/><motyw id="m1312279068664-351765308">Słowo, Miłość, Ojczyzna</motyw>I sam uczył się wiele. Z jakim rozkosznym wzruszeniem/
Słyszał z ust jej litewskie już zapomniane wyrazy./
Z każdym wskrzeszonym wyrazem budzi się nowe uczucie/
Jako iskra z popiołu: były to słodkie imiona/
Pokrewieństwa, przyjaźni, słodkiej przyjaźni, i jeszcze/
Słodszy wyraz nad wszystko, wyraz miłości, któremu/
Nie masz równego na ziemi, oprócz wyrazu --- ojczyzna.<end id="e1312279068664-351765308"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>«Skądże --- pomyślał Kiejstut --- nagła w mej córce odmiana,</wers_wciety>/
Gdzie jej dawna wesołość, gdzie jej dziecinne rozrywki?/
W święto wszystkie dziewice idą zabawiać się tańcem,/
Ona siedzi samotna albo z Walterem rozmawia./
W dzień powszedni dziewice trudnią się igłą lub krośną<pe><slowo_obce>krośna</slowo_obce> --- dziś zam. r.ż. forma r.n.: krosno, najczęściej w formie lm: krosna; ręczny warsztat tkacki do wytwarzania tkanin.</pe>,/
Jej z rąk igła wypada, nici plątają się w krośnach,/
<begin id="b1312279456376-875163875"/><motyw id="m1312279456376-875163875">Wzrok, Oko, Miłość, Kobieta, Mężczyzna</motyw>Sama nie widzi, co robi, wszyscy mi to powiadają./
Wczora postrzegłem, że róży kwiatek wyszyła zielono,/
A listeczki czerwonym umalowała jedwabiem./
Jakże mogłaby widzieć, kiedy jej oczy i myśli/
Tylko oczu Waltera, rozmów Waltera szukają?/
<end id="e1312279456376-875163875"/><begin id="b1312279506416-1551651277"/><motyw id="m1312279506416-1551651277">Ogród, Kobieta, Mężczyzna</motyw>Ile razy zapytam, gdzie ona poszła? --- w dolinę;/
Skąd powraca? --- z doliny; cóż w tej dolinie? --- młodzieniec/
Ogród dla niej zasadził. Jestże<pe><slowo_obce>jestże</slowo_obce> --- czy jest (konstrukcja z partykułą pytającą <slowo_obce>-że</slowo_obce>).</pe> ten ogród piękniejszy/
Niźli me sady zamkowe? --- (pyszne Kiejstut miał sady,/
Pełne jabłek i gruszek, dziewic kowieńskich ponęta)./
Nie ogródek to wabi.<end id="e1312279506416-1551651277"/> <begin id="b1312279538255-1214001817"/><motyw id="m1312279538255-1214001817">Okno</motyw>Zimą widziałem jej okna;/
Cała szyba tych okien, co obrócone do Niemna,/
Czysta jakby śród maja, lód nie zaciemił<pe><slowo_obce>zaciemić</slowo_obce> --- dziś: zaciemnić.</pe> kryształu;/
Walter chodzi tamtędy, pewnie siedziała u okna/
I gorącym westchnieniem lody na szybach stopiła.<end id="e1312279538255-1214001817"/>/
Ja myśliłem, że on ją czytać i pisać nauczy,/
Słysząc, że wszyscy książęta dzieci swe uczyć zaczęli.../
Chłopiec dobry, waleczny, jak ksiądz w pismach ćwiczony:/
Mamże<pe><slowo_obce>mamże</slowo_obce> (daw. forma) --- czy mam.</pe> go z domu wypędzić? On tak potrzebny dla Litwy;/
Hufce najlepiej szykuje, sypie najlepiej okopy,/
Broń piorunową urządza, jeden mi staje za wojsko.../
Pójdź, Walterze, bądź zięciem moim i bij się za Litwę!»</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312279743071-2635748779"/><motyw id="m1312279743071-2635748779">Małżeństwo, Obowiązek, Szczęście</motyw>Walter pojął<pe><slowo_obce>pojąć</slowo_obce> --- tu: pojąć za żonę, poślubić.</pe> Aldonę... Niemcy, wy pewnie myślicie,</wers_wciety>/
Że tu koniec powieści; w waszych miłosnych romansach,/
Gdy się rycerze pożenią, kończy trubadur piosenkę,/
Tylko dodaje, że żyli długo i byli szczęśliwi.../
Walter kochał swą żonę --- lecz miał duszę szlachetną;/
<begin id="b1312279719524-1479644231"/><motyw id="m1312279719524-1479644231">Szczęście, Dom, Ojczyzna</motyw>Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie.<end id="e1312279743071-2635748779"/><end id="e1312279719524-1479644231"/></strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312279831160-3944268393"/><motyw id="m1312279831160-3944268393">Wiosna, Wojna</motyw>Ledwie śniegi ponikły<pe><slowo_obce>ponikły</slowo_obce> --- dziś: znikły a. poznikały.</pe>, pierwszy zanucił skowronek...</wers_wciety>/
Innym krajom skowronek miłość i rozkosz obwieszcza;/
Biednej Litwie co roku wróży pożary i rzezie./
Ciągną szeregi krzyżowe niezliczonymi tłumami;/
Już od gór zaniemeńskich echo do Kowna zanosi/
Wojska mnogiego hałasy, chrzęst zbrój, rżenia rumaków.<end id="e1312279831160-3944268393"/>/
Jak mgła spuszcza się obóz, błonia szeroko zalega,/
Tu i ówdzie migocą straży naczelnych proporce,/
Jak łyskania przed burzą. Niemcy stanęli na brzegu,/
Mosty po Niemnie rzucili, Kowno dokoła oblegli./
Dzień w dzień od taranów walą się mury i baszty,/
Noc w noc miny burzące kopią się w ziemi jak krety,/
Pod niebiosami ognistym wznosi się bomba polotem/
I jak sokół na ptaki z góry na dachy uderza,/
Kowno w gruzy runęło, Litwa do Kiejdan<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q735138"></ref> uchodzi;/
W gruzach runęły Kiejdany, Litwa po górach i lasach/
Broni się; Niemcy dalej ciągną, plądrując i paląc./
Kiejstut z Walterem pierwsi w bitwach, ostatni w odwrocie./
Kiejstut zawsze spokojny: od dzieciństwa przywyknął/
Bić się z nieprzyjacielem, wpadać, zwyciężać, uciekać;/
Wiedział, że jego przodkowie zawsze z Niemcami walczyli,/
Idąc w ślady swych przodków bił się i nie dbał o przyszłość./
<begin id="b1716581109928-656350959"/><motyw id="m1716581109928-656350959">Polityka, Siła, Państwo, Wojna</motyw>Inne były Waltera myśli: chowany śród Niemców,/
Znał potęgę Zakonu, wiedział, że Mistrza wezwanie/
Z całej Europy wyciąga skarby, oręże i wojska;/
Prusy broniły się niegdyś, starły Prusaków Teutony;/
Litwa pierwej czy później równej ulegnie kolei;/
Widział niedolę Prusaków, drżał nad przyszłością Litwinów.<end id="e1716581109928-656350959"/>/
«Synu --- Kiejstut zawoła --- zgubnym ty jesteś prorokiem;/
Z oczu mi zdarłeś zasłonę, aby otchłanie pokazać./
Kiedy ciebie słuchałem, zda się, że ręce osłabły,/
I z nadzieją zwycięstwa z piersi uciekła odwaga./
Cóż poczniemy z Niemcami?» «Ojcze --- Walter powiadał ---/
Wiem ja sposób jedyny, straszny, skuteczny, niestety!/
Może kiedyś objawię...» Tak rozmawiali po bitwie,/
Nim ich trąba ku nowym bitwom i klęskom wezwała.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Kiejstut coraz smutniejszy, Walter jak mocno zmieniony!</wers_wciety>/
<begin id="b1716581266851-1109978767"/><motyw id="m1716581266851-1109978767">Żona, Radość</motyw>Dawniej, chociaż nie bywał nigdy zbytecznie wesoły,/
--- W chwilach nawet szczęśliwych lekki mrok zamyślenia/
Lice jego przysłaniał --- ale w objęciach Aldony/
Dawniej miewał pogodne czoło i lice spokojne,/
Zawsze ją witał uśmiechem, czułym pożegnał wejrzeniem.<end id="e1716581266851-1109978767"/>/
Teraz, zda się, że jakaś skryta dręczyła go boleść;/
Cały ranek przed domem z założonymi rękami,/
Patrzy na dymy płonących z dala miasteczek i wiosek,/
Patrzy dzikimi oczyma; w nocy porywa się ze snu/
I przez okno krwawą łunę pożarów uważa./
<begin id="b1312305153314-2551402782"/><motyw id="m1312305153314-2551402782">Ojczyzna, Wróg, Ucieczka, Mąż, Żona, Dziecko</motyw>«Mężu drogi, co tobie?» --- pyta ze łzami Aldona ---/
«Co mnie? będęż spokojnie drzemał, aż Niemcy napadną,/
sennego związawszy, w ręce katowskie oddadzą?»/
«Boże uchowaj, mężu! straże pilnują okopów»./
«Prawda, straże pilnują, czuwam i szablę mam w ręku:/
A kiedy wyginą straże, wyszczerbi się szabla.../
Słuchaj, jeśli starości, nędznej starości dożyję?...»/
«Bóg nam zdarzy pociechę z dziatek...» «Wtem Niemcy napadną,/
Żonę zabiją, dzieci wydrą, uwiozą daleko/
I nauczą wypuszczać strzałę na ojca własnego!.../
Ja sam może bym ojca, może bym braci mordował,/
Gdyby nie wajdelota...» «Drogi Walterze, ujedźmy/
Dalej w Litwę, skryjmy się w lasy i góry od Niemców»./
«My odjedziem, a inne matki i dzieci zostawim./
Tak uciekali Prusacy: Niemiec ich w Litwie dogonił./
Jeśli nas w górach wyśledzi?...» «Znowu dalej ujedziem»./
«Dalej? dalej, nieszczęsna? dalej ujedziem za Litwę?/
W ręce Tatarów lub Rusi?...» Na tę odpowiedź Aldona/
Pomieszana milczała: jej zdawało się dotąd,/
Że ojczyzna jak świat jest długa, szeroka bez końca;/
Pierwszy raz słyszy, że w Litwie całej nie było schronienia./
Załamawszy ręce, pyta Waltera, co począć?/
«Jeden sposób, Aldono, jeden pozostał Litwinom,/
Skruszyć potęgę Zakonu: mnie ten sposób wiadomy./
Lecz nie pytaj, dla Boga! stokroć przeklęta godzina,/
W której od wrogów zmuszony chwycę się tego sposobu!»/
Więcej nie chciał powiadać, próśb Aldony nie słuchał,/
<begin id="b1312304517969-553820008"/><motyw id="m1312304517969-553820008">Zemsta, Drzewo, Przemiana, Miłość</motyw>Litwy tylko nieszczęścia słyszał i widział przed sobą./
<end id="e1312305153314-2551402782"/>Aż na koniec płomień zemsty, w milczeniu karmiony/
Klęsk i cierpień widokiem, wzdął się i serce ogarnął;/
Wszystkie wytrawił uczucia, nawet jedyne uczucie,/
Dotąd mu żywot słodzące, nawet uczucie miłości./
Tak u białowieskiego dębu jeżeli myśliwi,/
Ogień tajemny wznieciwszy, rdzeń głęboko wypalą:/
Wkrótce lasów monarcha straci swe liście powiewne/
Z wiatrem polecą gałęzie, nawet jedyna zieloność,/
Dotąd mu czoło zdobiąca, uschnie korona jemioły.<end id="e1312304517969-553820008"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Długo Litwini po zamkach, górach i lasach błądzili,</wers_wciety>/
Napadając na Niemców lub napadani wzajemnie./
Aż stoczyła się straszna bitwa na błoniach Rudawy<pe><slowo_obce>bitwa pod Rudawą</slowo_obce> ---  (17 lutego 1370) --- zakończona klęską wojsk litewskich bitwa pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim a zakonem krzyżackim stoczona na terenie Sambii w pobliżu zamku Rudawa (niem. <slowo_obce>Rudau</slowo_obce>, lit. <slowo_obce>Rūdava</slowo_obce>) nad rzeką Rudawą (także: Rudną, Rudą; dziś: wieś Mielnikowo nad rz. Sławnaja). </pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q558503"></ref>,/
Gdzie kilkadziesiąt tysięcy młodzi<pe><slowo_obce>młódź</slowo_obce> (daw.) --- młodzież.</pe> litewskiej poległo,/
Obok tyluż tysięcy wodzów i braci krzyżowych./
Niemcom wkrótce posiłki świeże ciągnęły zza morza;/
Kiejstut i Walter z garstką mężów przebili się w góry./
Z wyszczerbionymi szablami, z porąbanymi tarczami,/
Kurzem, posoką<pe><slowo_obce>posoka</slowo_obce> --- krew.</pe> okryci, weszli posępni do domu./
Walter nie spojrzał na żonę, słowa do niej nie wyrzekł;/
Po niemiecku z Kiejstutem i wajdelotą rozmawiał./
Nie rozumiała Aldona, serce tylko wróżyło/
Jakieś okropne wypadki. Gdy zakończyli obradę,/
Wszyscy trzej ku Aldonie smutne zwrócili wejrzenie./
Walter patrzał najdłużej z niemej wyrazem rozpaczy;/
Wtem gęstymi kroplami łzy mu rzuciły się z oczu,/
<begin id="b1312305825408-3451259159"/><motyw id="m1312305825408-3451259159">Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Szczęście</motyw>Upadł do nóg Aldony, ręce jej cisnął do serca/
I przepraszał za wszystko, co ucierpiała dla niego./
«Biada --- mówił --- niewiastom, jeśli kochają szaleńców,/
Których oko wybiegać lubi za wioski granice,/
Których myśli jak dymy wiecznie nad dach ulatują,/
Których sercu nie może szczęście domowe wystarczyć./
<begin id="b1312305863309-675369534"/><motyw id="m1312305863309-675369534">Serce</motyw>Wielkie serca, Aldono, są jak ule zbyt wielkie:/
Miód ich zapełnić nie może, stają się gniazdem jaszczurek.../
<end id="e1312305863309-675369534"/>Daruj, luba Aldono! dzisiaj chcę w domu pozostać,/
Dzisiaj o wszystkim zapomnę, dzisiaj będziemy dla siebie,/
Czym bywaliśmy dawniej; jutro...» --- i nie śmiał dokończyć./
<end id="e1312305825408-3451259159"/>Jaka radość Aldonie! Zrazu myśli nieboga,/
Że się Walter odmieni, będzie spokojny, wesoły;/
Widzi go mniej zamyślonym, w oczach więcej żywości,/
W licach dostrzega rumieniec. Walter u nóg Aldony/
Cały wieczór przepędził; Litwę, Krzyżaków i wojnę/
Rzucił na chwilę w niepamięć, mówił o czasach szczęśliwych/
Swego do Litwy przybycia, pierwszej z Aldoną rozmowy,/
Pierwszej w dolinę przechadzki i o wszystkich dziecinnych,/
Ale sercu pamiętnych, pierwszej miłości zdarzeniach./
Za cóż tak lube rozmowy słowem <wyroznienie>jutro</wyroznienie> przerywa?/
I zamyśla się znowu, długo na żonę pogląda,/
Łzy mu kręcą się w oczach, chciałby coś wyrzec i nie śmie?/
Czyliż<pe><slowo_obce>czyliż</slowo_obce> --- czyżby.</pe> dawne uczucia, szczęścia dawnego pamiątki/
Na to tylko wywołał, aby się z nimi pożegnać?/
Wszystkie rozmowy, wszystkie tego wieczora pieszczoty,/
Czyliż będą ostatnim blaskiem świecznika miłości?.../
Darmo się pytać. Aldona patrzy, czeka niepewna/
I wyszedłszy z komnaty jeszcze przez szpary pogląda./
Walter wino nalewał, mnogie wychylał puchary/
I wajdelotę starego na noc u siebie zatrzymał.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312535782386-868624491"/><motyw id="m1312535782386-868624491">Ucieczka, Rozstanie, Kobieta, Mężczyzna, Obowiązek, Poświęcenie</motyw>Słońce ledwo wschodziło, tętnią po bruku kopyta,</wers_wciety>/
Dwaj rycerze z tumanem rannym spieszą się w góry,/
Wszystkie by straże zmylili --- jednej nie mogli omylić,/
Czujne są oczy kochanki: zgadła ucieczkę Aldona!/
Drogę w dolinie zabiegła; smutne to było spotkanie./
«Wróć się, o luba, do domu; wróć się, ty będziesz szczęśliwa./
Może będziesz szczęśliwa, w lubej rodziny objęciach;/
Jesteś młoda i piękna, znajdziesz pociechę, zapomnisz!/
Wielu książąt dawniej o twą starało się rękę;/
Jesteś wolna, jesteś wdową po wielkim człowieku,/
Który dla dobra ojczyzny wyrzekł się --- nawet i ciebie!/
Bywaj zdrowa, zapomnij; zapłacz niekiedy nade mną:/
<begin id="b1312305950743-3353208609"/><motyw id="m1312305950743-3353208609">Wiatr, Kondycja ludzka</motyw>Walter wszystko utracił, Walter sam jeden pozostał,/
Jako wiatr na pustyni; błąkać się musi po świecie,/
Zdradzać, mordować i potem ginąć śmiercią haniebną./
<end id="e1312305950743-3353208609"/>Ale po latach ubiegłych imię Alfa na nowo/
Zabrzmi w Litwie i kiedyś z ust wajdelotów posłyszysz/
Czyny jego. Natenczas, luba, natenczas pomyślisz,/
Że ów rycerz straszliwy, chmurą tajemnic okryty,/
Jednej tobie znajomy, twoim był kiedyś małżonkiem/
I niech dumy uczucie będzie pociechą sieroctwa»./
<begin id="b1716582810656-225326223"/><motyw id="m1716582810656-225326223">Rozstanie, Samotność, Miłość tragiczna, Kobieta</motyw>Słucha w milczeniu Aldona, chociaż nie słyszy ni słowa./
«Jedziesz, jedziesz!» --- krzyknęła i zatrwożyła się sama/
Słowem <wyroznienie>jedziesz</wyroznienie>: to jedno słowo brzmiało w jej uchu./
Nic nie myśliła, o niczym pomnieć nie mogła; jej myśli,/
Jej pamiątki, jej przyszłość, wszystko splątało się tłumnie:/
Ale sercem odgadła, że nie podobna powracać,/
Że nie podobna zapomnieć. Oczy zbłąkane toczyła,/
Kilka razy Waltera dzikie spotkała wejrzenie:/
W tym wejrzeniu już dawniej nie znajdowała pociechy<end id="e1716582810656-225326223"/>/
I zdawała się szukać czegoś nowego, i wkoło/
Oglądała się znowu... Wkoło pustynie i lasy./
W środku lasu samotna błyszczy za Niemnem wieżyca/
Był to klasztor zakonnic, chrześcijan smutna budowa./
Na tej wieżycy spoczęły oczy i myśli Aldony,/
Jak gołąbek porwany wiatrem śród morskiej topieli,/
Pada na maszty samotne nieznajomego okrętu./
Walter zrozumiał Aldonę; udał się za nią w milczeniu,/
Opowiedział swój zamiar, taić przed światem nakazał,/
I u bramy --- niestety! straszne to było rozstanie ---/
Alf z wajdelotą pojechał. Dotąd nic o nich nie słychać.<end id="e1312535782386-868624491"/>/
Biada, biada, jeżeli dotąd nie spełnił przysięgi,/
Jeśli zrzekłszy się szczęścia, szczęście Aldony zatruwszy.../
Jeśli tyle poświęcił i dla niczego poświęcił.../
Przyszłość resztę pokaże... Niemcy, skończyłem piosenkę...</strofa>


<sekcja_asterysk/>

<strofa><wers_wciety>«Koniec już, koniec» --- wielki szmer na sali ---</wers_wciety>/
«I cóż ów Walter? jakie jego czyny?/
Gdzie? nad kim zemsta?» --- słuchacze wołali./
Mistrz tylko jeden śród szumnej drużyny/
Siedział milczący z pochyloną głową./
Mocno wzruszony, porywa co chwila/
Puchary z winem i do dna wychyla./
W jego postaci zmianę widać nową:/
Różne uczucia w nagłych błyskawicach,/
Po rozpalonych krzyżują się licach;/
Coraz to groźniej czoło mu się chmurzy,/
Usta drżą sine, obłąkane oczy/
Latają niby jaskółki śród burzy,/
Wreszcie płaszcz zrzuca i na środek skoczy:/
«Gdzie koniec pieśni? wraz mi koniec śpiewaj!/
Albo daj lutnię!... czego drżący stoisz?/
Podaj mi lutnię, puchary nalewaj,/
Zaśpiewam koniec --- jeśli ty się boisz!</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312306915014-2552630357"/><motyw id="m1312306915014-2552630357">Poezja, Ojczyzna, Patriota, Śpiew, Wąż, Trucizna, Dzieciństwo, Młodość</motyw>Znam ja was!... Każda piosnka wajdeloty</wers_wciety>/
Nieszczęście wróży jak nocnych psów wycie:/
Mordy, pożogi wy śpiewać lubicie,/
Nam zostawiacie --- chwałę i zgryzoty.../
Jeszcze w kolebce wasza pieśń zdradziecka/
Na kształt gadziny obwija pierś dziecka/
I wlewa w duszę najsroższe trucizny,/
Głupią chęć sławy i miłość ojczyzny!...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Ona to idzie za młodzieńcem w ślady,</wers_wciety>/
Jak zabitego cień nieprzyjaciela;/
Zjawia się nieraz w pośrodku biesiady,/
Aby krew mieszać w puchary wesela./
Słuchałem pieśni... zanadto, niestety!...<end id="e1312306915014-2552630357"/>/
Stało się, stało... Znam cię zdrajco stary!/
Wygrałeś!... Wojna, tryumf dla poety!/
Dajcie mi wina, spełnią się zamiary!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wiem koniec pieśni... Nie --- zaśpiewam inną!...</wers_wciety>/
Kiedy walczyłem na górach Kastylii,/
Tam mnie Maurowie ballady uczyli,/
Starcze, graj nutę, tę nutę dziecinną,/
Która w dolinie... o! był to czas błogi ---/
Na tę muzykę zwykłem zawsze nucić./
Wracajże starcze!... bo przez wszystkie bogi/
Niemieckie, pruskie...»</strofa>



<strofa><wers_cd>Starzec musiał wrócić,</wers_cd>/
Uderzył lutnię i głosem niepewnym/
Szedł za dzikimi tonami Konrada,/
Jako niewolnik za swym panem gniewnym.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Tymczasem światła gasnęły na stole,</wers_wciety>/
Rycerzy długa uśpiła biesiada;/
Lecz Konrad śpiewa: budzą się na nowo,/
Stają i w szczupłym ścisnąwszy się kole,/
Pilnie zważają każde pieśni słowo.</strofa>


<srodtytul>Ballada</srodtytul><srodtytul>Alpuhara</srodtytul>
<strofa>Już w gruzach leżą Maurów posady,/
<wers_wciety>Naród ich dźwiga żelaza;</wers_wciety>/
Bronią się jeszcze twierdze Grenady,/
<wers_wciety>Ale w Grenadzie zaraza.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Broni się jeszcze z wież Alpuhary<pe><slowo_obce>Alpuhara</slowo_obce> (hiszp. <slowo_obce>Las Alpujarras</slowo_obce>) --- górzysty region w płd. Hiszpanii (część Andaluzji), oddzielony od Morza Śródziemnego łańcuchem górskim Sierra de Contraviesa, zaś od Grenady i reszty Półwyspu Iberyjskiego potężnymi pasmami Sierra Nevada  i Sierra Lújar; dzięki tej naturalnej izolacji w czasie rekonkwisty hiszp. (walk chrześcijan o wyparcie ludności muzułmańskiej z półwyspu trwających od VIII do XV w.) Alpuhara stanowiła ostatni bastion oporu Maurów, którzy jeszcze po upadku Grenady w 1492 r. schronili się przed prześladowaniami w górach i prowadzili walkę partyzancką aż do 1570 r. Mickiewicz, opisując zmagania Maurów z przeważającymi siłami rekonkwisty, najwyraźniej mylnie uważał Alpuharę za pojedynczą twierdzę.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q661868"></ref>/
<wers_wciety>Almanzor<pe><slowo_obce>Almanzor</slowo_obce> --- żyjący na przełomie X i XI w. wódz i władca Al-Andalus (tj. zajmowanych przez muzułmanów terenów Półwyspu Iberyjskiego), prowadził walki z chrześcijańskimi królestwami hiszp.: Leonem, Kastylią, Barceloną (stolicę prowincji zdobył w 985 r.), Galicją (w 997 r. zdobył Santiago de Compostela) oraz Nawarrą; tytuł Al-Mansur bi-llah (Zwycięzcy z Woli Boskiej) przyjął w 981 r., pokonawszy wszystkich swych przeciwników pretendujących do władzy w kalifacie Kordoby.</pe> z garstką rycerzy.</wers_wciety>/
Hiszpan pod miastem zatknął sztandary,/
<wers_wciety>Jutro do szturmu uderzy.</wers_wciety></strofa>



<strofa>O wschodzie słońca ryknęły spiże,/
<wers_wciety>Rwą się okopy, mur wali;</wers_wciety>/
Już z minaretów błysnęły krzyże,/
<wers_wciety>Hiszpanie zamku dostali.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Jeden Almanzor, widząc swe roty/
<wers_wciety>Zbite w upornej obronie,</wers_wciety>/
Przerznął się między szable i groty,/
<wers_wciety>Uciekł i zmylił pogonie.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Hiszpan na świeżej zamku ruinie,/
<wers_wciety>Pomiędzy gruzy i trupy,</wers_wciety>/
Zastawia ucztę, kąpie się w winie,/
<wers_wciety>Rozdziela brańce<pe><slowo_obce>brańce</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś B.lm: brańców; <slowo_obce>brańcy</slowo_obce>: jeńcy.</pe> i łupy.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Wtem straż oddźwierna wodzom donosi:/
<wers_wciety>Że rycerz obcej krainy</wers_wciety>/
O posłuchanie co rychlej prosi,/
<wers_wciety>Ważne przywożąc nowiny.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Był to Almanzor, król muzułmanów./
<wers_wciety>Rzucił bezpieczne ukrycie,</wers_wciety>/
Sam się oddaje w ręce Hiszpanów/
<wers_wciety>I tylko błaga o życie.</wers_wciety></strofa>



<strofa>«Hiszpanie --- woła --- na waszym progu/
<wers_wciety>Przychodzę czołem uderzyć,</wers_wciety>/
Przychodzę służyć waszemu Bogu,/
<wers_wciety>Waszym prorokom uwierzyć.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Niechaj rozgłosi sława przed światem,/
<wers_wciety>Że Arab, że król zwalczony,</wers_wciety>/
Swoich zwycięzców chce zostać bratem,/
<wers_wciety>Wasalem obcej korony».</wers_wciety></strofa>



<strofa>Hiszpanie męstwo cenić umieją:/
<wers_wciety>Gdy Almanzora poznali,</wers_wciety>/
Wódz go uścisnął, inni koleją<pe><slowo_obce>koleją</slowo_obce> --- tu: kolejno, po kolei.</pe>/
<wers_wciety>Jak towarzysza witali.</wers_wciety></strofa>



<strofa><begin id="b1312321723020-2427892204"/><motyw id="m1312321723020-2427892204">Podstęp, Zemsta, Śmiech, Choroba</motyw>Almanzor wszystkich wzajemnie witał,/
<wers_wciety>Wodza najczulej uścisnął,</wers_wciety>/
Objął za szyję, za ręce chwytał,/
<wers_wciety>Na ustach jego zawisnął.</wers_wciety></strofa>



<strofa>A wtem osłabnął... padł na kolana.../
<wers_wciety>Ale rękami drżącemi</wers_wciety>/
Wiążąc swój zawój do nóg Hiszpana,/
<wers_wciety>Ciągnął się za nim po ziemi.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Spojrzał dokoła, wszystkich zadziwił:/
<wers_wciety>Zbladłe, zsiniałe miał lice,</wers_wciety>/
Śmiechem okropnym usta wykrzywił,/
<wers_wciety>Krwią mu nabiegły źrenice.</wers_wciety></strofa>



<strofa>«Patrzcie, o giaury<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> (z pers. <slowo_obce>gaur</slowo_obce>: wyznawca zoroastryzmu, czciciel ognia) --- pogardliwe określenie nadawane przez muzułmanów innowiercom, zwł. chrześcijanom; niewierny.
</pe>! jam siny, blady.../
<wers_wciety>Zgadnijcie, czyim ja posłem?...</wers_wciety>/
Jam<pe><slowo_obce>jam was oszukał</slowo_obce> --- ja was oszukałem (konstrukcja z ruchomą końcówka czasownika).</pe> was oszukał: wracam z Grenady;/
<wers_wciety>Ja wam zarazę przyniosłem!...</wers_wciety></strofa>



<strofa>Pocałowaniem wszczepiłem w duszę/
<wers_wciety>Jad, co was będzie pożerać...</wers_wciety>/
Pójdźcie i patrzcie na me katusze,/
<wers_wciety>Wy tak musicie umierać».</wers_wciety></strofa>



<strofa>Rzuca się, krzyczy, ściąga ramiona,/
<wers_wciety>Chciałby uściśnieniem wiecznym</wers_wciety>/
Wszystkich Hiszpanów przykuć do łona;/
<wers_wciety>Śmieje się --- śmiechem serdecznym.</wers_wciety></strofa>



<strofa>Śmiał się --- już skonał --- jeszcze powieki/
<wers_wciety>Jeszcze się usta nie zwarły:</wers_wciety>/
I śmiech piekielny został na wieki/
<wers_wciety>Do zimnych liców przymarły.</wers_wciety></strofa>



<strofa><end id="e1312321723020-2427892204"/>Hiszpanie trwożni z miasta uciekli:/
<wers_wciety>Dżuma za nimi w ślad biegła;</wers_wciety>/
Z gór Alpuhary nim się wywlekli,/
<wers_wciety>Reszta ich wojska poległa.</wers_wciety></strofa>


<sekcja_asterysk/>

<strofa><wers_wciety>«Tak to przed laty mścili się Maurowie:</wers_wciety>/
Wy chcecie wiedzieć o zemście Litwina?.../
Cóż? jeśli kiedy uiści się w słowie,/
I przyjdzie mieszać zarazę do wina.../
Ale nie --- o nie! --- dziś inne zwyczaje,/
Książę Witołdzie: dziś litewskie pany/
Przychodzą własne oddawać nam kraje/
I zemsty szukać na swój lud znękany!</strofa>



<strofa><wers_wciety>Przecież nie wszyscy... o! nie, na Peruna!</wers_wciety>/
<begin id="b1312321995875-237412796"/><motyw id="m1312321995875-237412796">Pijaństwo</motyw>Jeszcze są w Litwie... jeszcze wam zaśpiewam.../
Precz mi z tą lutnią!... zerwała się struna,/
Nie będzie pieśni!... ale się spodziewam,/
Że kiedyś będą... Dziś... zbytnie puchary.../
Zanadto piłem... Cieszcie się i bawcie.../
A ty Al... manzor, precz mi z oczu stary!/
Precz mi z Albanem!... samego zostawcie».</strofa>



<strofa><wers_wciety>Rzekł i niepewną powracając drogą,</wers_wciety>/
Znalazł swe miejsce, na krzesło się rzucił,/
Jeszcze coś groził; uderzywszy nogą/
Stół z pucharami i winem wywrócił./
Na koniec osłabł, głowa się schyliła/
Na poręcz krzesła; wzrok po chwili gasnął/
I drżące usta piana mu okryła,/
I zasnął.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Rycerze chwilę w zadumieniu stali.</wers_wciety>/
Wiedzą o smutnym nałogu Konrada,/
Że gdy się winem zbytecznie zapali,/
W dzikie zapały, w bezprzytomność wpada,/
Ale na uczcie --- publiczna sromota! ---/
Przy obcych ludziach, w bezprzykładnym gniewie!/
<end id="e1312321995875-237412796"/>Kto go podniecił? Gdzie ów wajdelota?.../
Wymknął się z ciżby i nikt o nim nie wie.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Były powieści, że Halban przebrany</wers_wciety>/
Litewską piosnkę Konradowi śpiewał:/
Że tym sposobem znowu chrześcijan/
Przeciw pogaństwu do wojny zagrzewał./
Ale skąd w Mistrzu tak nagłe odmiany?/
Za co się Witołd tak srodze rozgniewał?/
Co znaczy Mistrza dziwaczna ballada?.../
Każdy w domysłach nadaremnie bada.</strofa>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>

  


<srodtytul>Wojna</srodtytul>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312535932169-3224239026"/><motyw id="m1312535932169-3224239026"></motyw><begin id="b1312535950663-2778540135"/><motyw id="m1312535950663-2778540135">Wojna, Zdrada, Zemsta</motyw>Wojna<pa><slowo_obce>wojna</slowo_obce> --- Obraz tej wojny skreślony podług historii.</pa>. Już Konrad hamować nie zdoła</wers_wciety>/
Zapędów ludu i nalegań rady;/
Dawno już cały kraj o pomstę woła/
Za Litwy napaść i Witołda zdrady.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Witołd, co wsparcia u Zakonu żebrał</wers_wciety>/
Dla odzyskania wileńskiej stolicy,/
Teraz po uczcie, gdy wieści odebrał,/
Że wkrótce ruszą w pole Krzyżownicy,/
Zmienił zamiary, nową przyjaźń zdradził/
I swych rycerzy tajnie uprowadził.</strofa>



<strofa><wers_wciety>W zamki Teutonów, leżące po drodze,</wers_wciety>/
Wszedł z wymyślonym od Mistrza rozkazem,/
A potem, oręż wydarłszy załodze,/
Wszystko wyniszczył ogniem i żelazem./
Zakon i wstydem, i gniewem zagrzany,/
Krzyżową wojnę podniósł na pogany./
Wychodzi bulla<pe><slowo_obce>bulla</slowo_obce> ---  urzędowy dokument papieski dotyczący ważnych spraw.</pe>: morzem, lądem płyną/
Nieprzeliczone wojowników roje;/
Możni książęta, z wasalów drużyną,/
Czerwonym krzyżem ozdabiają zbroje;/
A każdy na to swe życie poślubił,/
Aby pogaństwo ochrzcił --- lub wygubił.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Poszli ku Litwie: i cóż tam sprawili?</wers_wciety>/
Jeśliś ciekawy, wynidź na okopy,/
Spojrzyj ku Litwie, gdy się dzień nachyli:/
Zobaczysz łunę, co niebieskie stropy/
Krwawym płomieni ruczajem<pe><slowo_obce>ruczaj</slowo_obce> --- potok, mała rzeka.</pe> obleje./
Oto są wojen napastniczych dzieje;/
Łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> --- łatwo.</pe> je skreślić: rzeź, grabież, pożoga/
I blask, co głupie rozwesela zgraje,/
A w którym mędrzec z bojaźnią uznaje/
Głos, wołający o pomstę do Boga.<end id="e1312535950663-2778540135"/><end id="e1312535932169-3224239026"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Wiatry pożogę coraz dalej niosły,</wers_wciety>/
Rycerze dalej w głąb Litwy zabiegli,/
Słychać, że Kowno, że Wilno oblegli;/
W końcu ustały i wieści, i posły./
Już w okolicy nie widać płomieni/
I niebo coraz dalej się czerwieni./
Darmo Prusacy z podbitej krainy/
Brańców i mnogich łupów wyglądają;/
Darmo ślą częstych gońców po nowiny:/
Spieszą się gońcy, i --- nie powracają./
Srogą niepewność gdy każdy tłumaczy,/
Rad by doczekać chociażby rozpaczy.</strofa>



<strofa><wers_wciety><begin id="b1312323438510-117822564"/><motyw id="m1312323438510-117822564">Zima, Wojna, Klęska, Przywódca</motyw>Minęła jesień. Zimowe zamieci</wers_wciety>/
Huczą po górach, zawalają drogi:/
I znowu z dala na niebiosach świeci/
Północne zorze? czy wojny pożogi?/
Coraz widoczniej razi blask płomieni,/
I niebo coraz bliżej się czerwieni.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Z Maryjenburga lud patrzy ku drodze.</wers_wciety>/
Już widać z dala: kopie się przez śniegi/
Kilku podróżnych... Konrad! Nasi wodze!.../
Jakże ich witać? zwycięzce? czy zbiegi?/
Gdzie reszta pułków?... Konrad wzniósł prawicę,/
Pokazał dalej ciżbę rozproszoną:/
Ach, sam ich widok zdradził tajemnicę!.../
<begin id="b1312323061961-3381793"/><motyw id="m1312323061961-3381793">Robak</motyw>Biegą bezładnie, w zaspach śniegu toną;/
Walą się, depcą jak podłe owady/
W ciasnym naczyniu ginące pospołu;/
Pną się po trupach, nim nowe gromady/
Dźwignionych<pe><slowo_obce>dźwigniony</slowo_obce> --- dziś: podźwignięty; podniesiony.</pe> znowu potrącą do dołu./
<end id="e1312323061961-3381793"/>Ci jeszcze wleką odrętwiałe nogi;/
Ci w biegu nagle przystygli do drogi,/
Lecz ręce wznoszą i, stojące trupy,/
Wskazują w miasto jak podróżne słupy.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Lud wybiegł z miasta strwożony, ciekawy,</wers_wciety>/
Lękał się zgadnąć i o nic nie pytał,/
Bo całe dzieje nieszczęsnej wyprawy/
W oczach i twarzach rycerzy wyczytał./
Nad ich oczyma mroźna śmierć wisiała./
Harpija<pe><slowo_obce>harpija</slowo_obce> --- forma wyrazu trzysylabowa, wydłużona do rytmu wiersza; dziś: <slowo_obce>harpia</slowo_obce>; w mit. gr. demon w formie ptaka z kobiecą głową porywający dusze zmarłych.</pe> głodu ich lica wyssała./
Tu słychać trąby litewskiej pogoni,/
Tam wicher toczy kłąb śniegu po błoni,/
Opodal wyje chuda psów gromada,/
A nad głowami krążą kruków stada.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Wszystko zginęło, Konrad wszystkich zgubił!...</wers_wciety>/
On, co z oręża takiej nabył chwały,/
On, co się dawniej roztropnością chlubił:/
W ostatniej wojnie lękliwy, niedbały,/
Witołda chytrych sideł nie dostrzegał,/
A oszukany, chęcią zemsty ślepy,/
Zagnawszy wojsko na litewskie stepy,/
Wilno tak długo, tak gnuśnie oblegał!...</strofa>



<strofa><wers_wciety>Kiedy strawiono dobytki i plony,</wers_wciety>/
Gdy głód niemieckie nawiedzał obozy,/
A nieprzyjaciel wkoło rozproszony/
Niszczył posiłki, przecinał dowozy,/
Codziennie z nędzy marły Niemców krocie,/
Czas było szturmem położyć kres wojny,/
Albo o rychłym zamyślać odwrocie:/
Wtenczas Wallenrod ufny i spokojny/
Jeździł na łowy albo w swym namiocie/
Zamknięty knował tajemne układy/
I wodzów nie chciał przypuszczać do rady.</strofa>



<strofa><wers_wciety>I tak w zapale wojennym ostygnął,</wers_wciety>/
Że ludu swego niewzruszony łzami,/
Miecza na jego obronę nie dźwignął:/
Z założonymi na piersiach rękami,/
Cały dzień dumał lub z Halbanem gadał.../
Tymczasem zima nawaliła śniegi/
I Witołd, świeże zebrawszy szeregi,/
Oblegał wojsko, na obóz napadał.../
O, hańbo w dziejach mężnego Zakonu! ---/
Wielki mistrz pierwszy uciekł z pola bitwy!.../
Zamiast wawrzynów i sutego plonu,/
Przywiózł wiadomość o zwycięstwach Litwy!...<end id="e1312323438510-117822564"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Czyście widzieli, gdy z tego pogromu</wers_wciety>/
Wojsko upiorów prowadził do domu?.../
<begin id="b1312323305052-3995270163"/><motyw id="m1312323305052-3995270163">Smutek, Robak, Cierpienie</motyw>Ponury smutek czoło jego mroczy,/
Robak boleści wywijał się z lica<end id="e1312323305052-3995270163"/>,/
<begin id="b1312323390038-53424275"/><motyw id="m1312323390038-53424275">Oko, Wzrok, Cierpienie, Szatan</motyw>I Konrad cierpiał --- ale spojrzyj w oczy:/
Ta wielka, na pół otwarta źrenica,/
Jasne z ukosa miotała pociski,/
Niby kometa grożący<pe><slowo_obce>kometa grożący</slowo_obce> --- dziś r.ż.: kometa grożąca.</pe> wojnami,/
Co chwila zmienna, jak nocne połyski,/
Którymi szatan podróżnego mami,/
Wściekłość i radość połączając razem,/
Błyszczała jakimś szatańskim wyrazem!<end id="e1312323390038-53424275"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Drżał lud i szemrał. Konrad nie dbał o to;</wers_wciety>/
Zwołał na radę niechętnych rycerzy;/
Spojrzał, przemówił, skinął --- o sromoto!/
<begin id="b1312323525543-505059664"/><motyw id="m1312323525543-505059664">Strach, Wiara</motyw>Słuchają pilnie i każdy mu wierzy,/
W błędach człowieka widzą sądy Boga:/
Bo kogóż z ludzi nie przekona --- trwoga?<end id="e1312323525543-505059664"/></strofa>


<sekcja_asterysk/>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312325949659-3186129473"/><motyw id="m1312325949659-3186129473">Sąd, Tajemnica</motyw>Stój, dumny władco! Jest sąd i na ciebie!...</wers_wciety>/
W Maryjenburgu wiem ja loch podziemny:/
Tam, gdy noc miasto w ciemnościach zagrzebie./
Schodzi na radę trybunał tajemny<pa><slowo_obce>trybunał tajemny</slowo_obce> --- W wiekach średnich, kiedy możni diukowie i baroni dopuszczali się częstokroć wszelkich zbrodni, kiedy powaga zwyczajnych trybunałów była za słaba na ich poskromienie, zawiązało się bractwo tajemne, którego członkowie, nie znając się między sobą, obowiązywali się przysięgą karać winnych, nie przepuszczając własnym przyjaciołom lub krewnym. Skoro sędziowie tajemni wydali wyrok śmierci, uwiadamiano potępionego, wołając nań pod oknami lub gdziekolwiek w jego obecności: <wyroznienie>weh</wyroznienie>! (<wyroznienie>biada</wyroznienie>!) To trzykroć powtórzone słowo było ostrzeżeniem; kto je usłyszał, gotował się na śmierć, którą niechybnie a niespodziewanie miał z ręki niewiadomej odebrać. Sąd tajemny nazywał się jeszcze trybunałem <wyroznienie>femicznym</wyroznienie> (<slowo_obce>Vehmgericht</slowo_obce>) albo <wyroznienie>westfalskim</wyroznienie>. Trudno oznaczyć, kiedy wziął początek; podług niektórych miał być ustanowiony przez Karola Wielkiego. Zrazu potrzebny, dał następnie powód do różnych nadużyć; i rządy zmuszone były srożyć się nieraz przeciwko samymże sędziom, nim tę instytucję całkiem obalono.</pa>.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Tam jedna lampa na podniebiu sali</wers_wciety>/
I w dzień, i w nocy się pali;/
Dwanaście krzeseł koło tronu stoi,<begin id="b1312325974689-2526318668"/><motyw id="m1312325974689-2526318668">Maska</motyw>/
Na tronie ustaw księga tajemnicza,/
Dwunastu sędziów, każdy w czarnej zbroi;/
Wszystkich maskami zamknięte oblicza,/
W lochach od gminnej ukryli się zgrai,/
A larwą<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe> jeden przed drugim się tai.<end id="e1312325974689-2526318668"/></strofa>



<strofa><wers_wciety>Wszyscy przysięgli dobrowolnie, zgodnie,</wers_wciety>/
Karać potężnych swoich władców zbrodnie,/
Nazbyt gorszące lub ukryte światu./
Skoro ostatnia uchwała zapadnie,/
I rodzonemu nie przepuszczą bratu;/
Każdy powinien gwałtownie lub zdradnie,/
Na potępionym dopełnić wyroku:/
Sztylety w ręku, rapiery u boku.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Jeden z maskowych zbliżył się do tronu</wers_wciety>/
<wers_wciety>I stojąc z mieczem przed księgą zakonu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Rzekł: «Straszliwi sędziowie!</wers_wciety>/
<begin id="b1312536029189-1319667334"/><motyw id="m1312536029189-1319667334">Imię, Przebranie</motyw>Już nasze podejrzenie stwierdzone dowodem:/
Człowiek, co się Konradem Wallenrodem zowie,/
<wers_wciety typ="5">Nie jest Wallenrodem.</wers_wciety>/
Kto on jest? --- nie wiadomo. Przed dwunastu laty/
Nie wiedzieć skąd przyjechał w nadreńskie krainy./
Kiedy hrabia Wallenrod szedł do Palestyny,/
Był w orszaku hrabiego, nosił giermka szaty./
Wkrótce rycerz Wallenrod gdzieś bez wieści zginął;/
Ów giermek, podejrzany o jego zabicie,/
<wers_wciety typ="5">Z Palestyny uszedł skrycie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I ku hiszpańskim brzegom zawinął.</wers_wciety>/
Tam w potyczkach z Maurami dał męstwa dowody/
I na turniejach mnogie pozyskał nagrody:/
A wszędzie pod imieniem Wallenroda słynął.<end id="e1312536029189-1319667334"/>/
<wers_wciety typ="3">Przyjął na koniec zakonnika śluby</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I został Mistrzem --- dla Zakonu zguby.</wers_wciety>/
Jak rządził, wszyscy wiecie. Tej ostatniej zimy,/
Kiedy z mrozem i głodem, i z Litwą walczymy,/
Konrad jeździł samotny w lasy i dąbrowy,/
I tam miewał z Witołdem tajemne rozmowy./
Szpiegowie moi dawno śledzą jego czynów,/
Wieczorem pod narożną skryli się wieżycą;/
Nie pojęli, co Konrad mówił z pustelnicą:/
Lecz, sędziowie, on mówił --- językiem Litwinów!.../
<wers_wciety typ="3">Zważywszy, co nam tajnych sądów posły</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Niedawno o tym człowieku doniosły</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I o czym świeżo mój szpieg donosi,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I wieść już ledwie nie publiczna<pe><slowo_obce>ledwie nie publiczna</slowo_obce> --- prawie że publiczna, niemal powszechnie znana.</pe> głosi:</wers_wciety>/
Sędziowie, ja na Mistrza zaskarżenie kładę/
<wers_wciety typ="3">O fałsz, zabójstwo, herezyję, zdradę».</wers_wciety></strofa>



<strofa><wers_wciety>Tu oskarżyciel przed zakonu księgą</wers_wciety>/
Ukląkł i wsparłszy na krucyfiks rękę,/
Prawdę doniesień zatwierdził przysięgą/
Na Boga i na Zbawiciela mękę.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Umilkł. Sędziowie sprawę roztrząsają:</wers_wciety>/
Lecz nie ma głosów ni cichej rozmowy:/
Ledwie rzut oka lub skinienie głowy/
Jakąś głęboką, groźną myśl wydają./
Każdy z kolei zbliżał się do tronu,/
Ostrzem sztyletu, na księdze Zakonu/
Karty przerzucał, prawa cicho czytał,/
O zdanie tylko sumienia zapytał,/
Osądził, rękę do serca przykłada ---/
I wszyscy zgodnie zawołali: «biada»!/
I trzykroć echem powtórzyły mury:/
«Biada»! W tym jednym, jednym tylko słowie/
Jest cały wyrok. Pojęli sędziowie:/
Dwanaście mieczów podnieśli do góry/
Wszystkie zmierzone --- w jedną pierś Konrada,/
Wyszli w milczeniu, a jeszcze raz mury/
Echem za nimi powtórzyły: «biada!»...<end id="e1312325949659-3186129473"/></strofa>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>



<srodtytul>Pożegnanie</srodtytul>
<strofa><wers_wciety>Zimowy ranek; wichrzy się i śnieży.</wers_wciety>/
Wallenrod leci śród wichrów i śniegów;/
Zaledwie stanął u jeziora brzegów,/
Woła i mieczem bije w ściany wieży:/
«Aldono --- woła --- żyjemy, Aldono!/
Twój miły wraca, wypełnione śluby,/
Oni zginęli, wszystko wypełniono».</strofa>



<naglowek_osoba>Pustelnica</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Alf?... To głos jego!... Mój Alfie, mój luby!</wers_wciety>/
Jakże! już pokój? ty powracasz zdrowo?/
Już nie pojedziesz?»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Konrad</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_cd>«O! na miłość Boga,</wers_cd>/
O nic nie pytaj!... Słuchaj, moja droga,/
Słuchaj i pilnie zważaj każde słowo.<begin id="b1312326448187-620220978"/><motyw id="m1312326448187-620220978">Wróg, Zemsta</motyw>/
Oni zginęli... Widzisz te pożary?/
Widzisz? To Litwa w kraju Niemców broi!.../
Przez lat sto Zakon ran swych nie wygoi./
Trafiłem w serce stugłowej poczwary;/
Strawione skarby, źródła ich potęgi,/
Zgorzały miasta, morze krwi wyciekło.../
Jam to uczynił; dopełnił przysięgi ---/
Straszniejszej zemsty nie wymyśli piekło!/
Ja więcej nie chcę --- wszak jestem człowiekiem!.../
Spędziłem młodość w bezecnej obłudzie,/
W krwawych rozbojach... Dziś, schylony wiekiem,/
Zdrady mię nudzą; niezdolnym do bitwy;/
<begin id="b1716634280689-743216807"/><motyw id="m1716634280689-743216807">Niemiec, Zemsta</motyw>Już dosyć zemsty --- i Niemcy są ludzie!/
Bóg mię oświecił.<end id="e1716634280689-743216807"/><end id="e1312326448187-620220978"/> Ja powracam z Litwy;/
Ja owe miejsca, twój zamek widziałem,/
Kowieński zamek... już tylko ruiny.../
Odwracam oczy, przelatuję cwałem,/
Biegę do owej, do naszej doliny:/
<begin id="b1312328949224-2799103859"/><motyw id="m1312328949224-2799103859">Ogród, Wspomnienia, Marzenie, Odrodzenie</motyw>Wszystko jak dawniej!... Też<pe><slowo_obce>też</slowo_obce> --- tu: te same (konstrukcja z partykułą wzmacniającą <wyroznienie>-że</wyroznienie>, skróconą do <slowo_obce>-ż</slowo_obce>).</pe> laski, te kwiaty;/
Wszystko jak było owego wieczora,/
Gdyśmy dolinę żegnali przed laty:/
Ach! mnie się zdało, że to było wczora!.../
Kamień, pamiętasz ów kamień wyniosły,/
Co niegdyś naszych przechadzek był celem?/
Stoi dotychczas: tylko mchem zarosły,/
Ledwiem go dostrzegł, osłoniony zielem./
Wyrwałem zielska, obmyłem go łzami;/
Siedzenie z darni, gdzie po letnim znoju/
Lubiłaś spocząć między jaworami;/
Źródło, gdziem szukał dla ciebie napoju:/
Jam wszystko znalazł, obejrzał, obchodził./
Nawet twój mały chłodnik<pe><slowo_obce>chłodnik</slowo_obce> --- tu: altana.</pe> zostawiono,/
Com go suchymi wierzbami ogrodził..../
Te suche wierzby, jaki cud, Aldono!/
Dawniej mą ręką wbite w piasek suchy:/
Dziś ich nie poznasz; dzisiaj piękne drzewa/
I liście<pe><slowo_obce>liście</slowo_obce> --- tu lp, r.n.; jak dziś: listowie.</pe> na nich wiosenne powiewa,/
I młodych kwiatów unoszą się puchy!.../
Ach, na ten widok pociecha nieznana,/
Przeczucie szczęścia serce ożywiło;/
Całując wierzby padłem na kolana/
Boże mój, rzekłem, oby się spełniło!/
Obyśmy, w strony ojczyste wróceni,/
Kiedy litewską zamieszkamy rolę,/
Odżyli znowu; niech i naszą dolę/
Znowu nadziei listek zazieleni!...<end id="e1312328949224-2799103859"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Tak, wróćmy! Pozwól!... Mam w Zakonie władzę,</wers_wciety>/
Każę otworzyć... Lecz po co rozkazy?/
Gdyby ta brama była tysiąc razy/
Twardsza od stali, wybiję, wysadzę;/
Tam cię, o luba! ku naszej dolinie./
Tam poprowadzę, poniosę na ręku;/
Lub dalej pójdziem... Są w Litwie pustynie<pe><slowo_obce>pustynia</slowo_obce> (daw.) --- tu: pustkowie, miejsce bezludne.</pe>,/
Są głuche cienie białowieskich lasów,/
Kędy nie słychać obcej broni szczęku/
Ani dumnego zwycięzcy hałasów,/
Ni zwyciężonych braci naszych jęku.../
<begin id="b1716634587625-2581490286"/><motyw id="m1716634587625-2581490286">Szczęście, Sielanka, Naród, Patriota, Miłość</motyw>Tam, w środku cichej, pasterskiej zagrody,/
Na twoim ręku, u twojego łona./
Zapomnę, że są na świecie narody,/
Że jest świat jakiś --- będziem żyć dla siebie!.../
<end id="e1716634587625-2581490286"/>Wróć, powiedz, pozwól!...»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_cd>Milczała Aldona,</wers_cd>/
Konrad umilknął, czekał odpowiedzi./
Wtem krwawa jutrznia błysnęła na niebie:</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Aldono, przebóg! ranek nas uprzedzi,</wers_wciety>/
Zbudzą się ludzie i straż nas zatrzyma,/
Aldono!...» --- wołał, drżał z niecierpliwości;/
Głosu nie stało<pe><slowo_obce>nie stało</slowo_obce> --- nie starczyło, zabrakło.</pe>, błagał ją oczyma./
I załamane ręce wzniósł do góry,/
Padł na kolana i żebrząc litości,/
Objął, całował zimnej wieży mury.</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Pustelnica</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«<begin id="b1312536167669-2680806367"/><motyw id="m1312536167669-2680806367">Uroda, Miłość, Wspomnienia</motyw>Nie, już po czasie! --- rzekła smutnym głosem,</wers_wciety>/
Ale spokojnym --- Bóg mi doda siły,/
On mię zasłoni przed ostatnim ciosem.../
Kiedym tu weszła, przysięgłam na progu/
Nie zstąpić z wieży, chyba do mogiły,/
Walczyłam z sobą --- dziś i ty, mój miły,/
I ty mi dajesz pomoc przeciw Bogu!.../
Chcesz wrócić na świat --- kogo? nędzną marę!/
Pomyśl, ach pomyśl! jeżeli szalona/
Dam się namówić, rzucę tę pieczarę/
I z uniesieniem padnę w twe ramiona ---/
A ty nie poznasz, ty mię nie powitasz,/
Odwrócisz oczy i z trwogą zapytasz:/
Ten straszny upiór, jestże<pe><slowo_obce>jestże to</slowo_obce> --- czy to jest (konstrukcja z partykułą pytającą <wyroznienie>-że</wyroznienie>).</pe> to Aldona?.../
I będziesz szukał w zagasłej źrenicy,/
I w twarzy, która --- ach, myśl sama razi!/
Nie, niechaj nigdy nędza pustelnicy/
Pięknej Aldonie oblicza nie kazi<pe><slowo_obce>kazić</slowo_obce> --- zaburzać, zanieczyszczać.</pe>!...</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Ja sama... wyznam... daruj, mój kochany!</wers_wciety>/
Ilekroć księżyc żywszym światłem błyska,/
Gdy słyszę głos twój; kryję się za ściany;/
Ja cię, mój drogi, nie chcę widzieć z bliska!.../
Ty może dzisiaj już nie jesteś taki,/
Jakim bywałeś, pamiętasz, przed laty,/
Gdyś wjechał w zamek z naszymi orszaki:/
Lecz dotąd w moim zachowałeś łonie,/
Też same oczy, twarz, postawę, szaty:/
Tak motyl piękny, gdy w bursztyn utonie,/
Na wieki całą zachowuje postać.../
Alfie, nam lepiej takiemi pozostać,/
Jakiemi dawniej byliśmy, jakiemi/
Złączym się znowu --- ale nie na ziemi!...</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety><end id="e1312536167669-2680806367"/>Doliny piękne zostawmy szczęśliwym:</wers_wciety>/
Ja lubię moją kamienną zaciszę<pe><slowo_obce>zacisza</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś r.n.: (to) zacisze.</pe>,/
Mnie dosyć szczęścia, gdy cię widzę żywym,/
Gdy miły głos twój co wieczora słyszę.../
I w tej zaciszy można, Alfie drogi,/
Można by wszystkie cierpienia osłodzić,/
Porzuć już zdrady, mordy i pożogi,/
Staraj się częściej i raniej<pe><slowo_obce>raniej</slowo_obce> (daw.) --- wcześniej.</pe> przychodzić.</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Gdybyś... posłuchaj... wokoło równiny</wers_wciety>/
Chłodnik podobny owemu zasadził/
I twoje wierzby<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q36050"></ref> kochane sprowadził,/
I kwiaty, nawet ów kamień z doliny.../
Niech czasem dziatki z pobliskiego sioła,/
Bawią się między ojczystymi drzewy,/
Ojczyste w wianek uplatają zioła,/
Niechaj litewskie powtarzają śpiewy ---/
Piosnka ojczysta pomaga dumaniu/
I sny sprowadza o Litwie i tobie ---/
A potem, potem, po moim skonaniu,/
Niech przyśpiewują i na Alfa grobie...»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312329376468-119660588"/><motyw id="m1312329376468-119660588">Błądzenie, Strój</motyw>Alf już nie słyszał. On po dzikim brzegu</wers_wciety>/
Błądził bez celu, bez myśli, bez chęci./
Tam góra lodu, tam puszcza go nęci:/
W dzikich widokach i w naglonym biegu/
Znajdował jakąś ulgę, utrudzenie./
Ciężko mu, duszno śród zimowej słoty;/
Zerwał płaszcz, pancerz, roztargał odzienie/
I z piersi zrzucił wszystko --- prócz zgryzoty.<end id="e1312329376468-119660588"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Już rankiem trafił na miejskie okopy;</wers_wciety>/
Ujrzał cień jakiś, zatrzymał się, bada.../
Cień krąży dalej i cichymi stopy/
Wionął po śniegu, w okopach przepada./
Głos tylko słychać: «biada, biada, biada!»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Alf na ten odgłos zbudził się i zdumiał,</wers_wciety>/
Pomyślił chwilę --- i wszystko zrozumiał./
Dobywa miecza, i na różne strony/
Zwraca się, śledzi niespokojnym okiem:/
Pusto dokoła, tylko przez zagony/
Śnieg leciał kłębem, wiatr północny szumiał;/
Spojrzy ku brzegom, staje rozrzewniony,/
Na koniec wolnym, chwiejącym się krokiem/
Wraca się znowu pod wieżę Aldony.</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Dostrzegł ją z dala, jeszcze w oknie była:</wers_wciety>/
«Dzień dobry! --- krzyknął --- przez tyle lat z sobą/
Tylkośmy nocną widzieli się dobą:/
Teraz, dzień dobry !... jaka wróżba miła!/
Pierwszy dzień dobry, po latach tak wielu!/
Zgadnij, dlaczego przychodzę tak rano?»</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Aldona</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Nie chcę zgadywać; bądź zdrów, przyjacielu!</wers_wciety>/
Już nazbyt światło<pe><slowo_obce>światło</slowo_obce> --- tu: jasno.</pe>, gdyby cię poznano.../
Przestań namawiać... Bądź zdrów, do wieczora,/
Wyniść<pe><slowo_obce>wyniść</slowo_obce> --- wyjść.</pe> nie mogę, nie chcę».</strofa>


</kwestia>

<naglowek_osoba>Alf</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_cd>«Już nie pora!...</wers_cd>/
<begin id="b1716635286172-477229202"/><motyw id="m1716635286172-477229202">Pamięć, Miłość</motyw>Wiesz, o co proszę?... Zrzuć jaką gałązkę.../
Nie, kwiatów nie masz: więc nitkę z odzieży/
Albo z twojego warkocza zawiązkę,/
Albo kamyczek ze ścian twojej wieży./
Chcę dzisiaj --- jutro nie każdemu dożyć ---/
Chcę na pamiątkę mieć jaki dar świeży,/
Który dziś jeszcze był na twoim łonie,/
Na którym jeszcze świeża łezka płonie;/
Chcę go przed śmiercią na mym sercu złożyć,/
Chcę go ostatnim pożegnać wyrazem.../
<end id="e1716635286172-477229202"/><begin id="b1716635500507-1926084969"/><motyw id="m1716635500507-1926084969">Samobójstwo, Rozstanie</motyw>Mam zginąć wkrótce, nagle; --- zgińmy razem!/
Widzisz tę bliską, przedmiejską strzelnicę?/
Tam będę mieszkał. Dla znaku, co ranek,/
Wywieszę czarną chustkę na krużganek./
Co wieczór lampę u kraty zaświécę:/
Tam wiecznie patrzaj. Jeśli chustkę zrzucę,/
Jeżeli lampa przed wieczorem skona:/
Zamknij twe okno, może już nie wrócę.../
Bądź zdrowa!...<end id="e1716635500507-1926084969"/>»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_cd>Odszedł i zniknął. Aldona</wers_cd>/
Jeszcze pogląda zwieszona u kraty,/
Ranek przeminął, słońce zachodziło:/
A długo jeszcze w oknie widać było/
Jej białe z wiatrem igrające szaty/
I wyciągnięte ku ziemi ramiona.</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Zaszło na koniec» --- rzekł Alf do Halbana,</wers_wciety>/
Wskazując słońce z okna swej strzelnicy,/
W której zamknięty od samego rana/
Siedział, patrzając w okno pustelnicy:/
«Daj mi płaszcz, szablę. Bądź zdrów, wierny sługo,/
Pójdę ku wieży. Bywaj zdrów na długo,/
Może na wieki... Posłuchaj, Halbanie,/
Jeżeli jutro, gdy dzień zacznie świecić,/
Ja nie powrócę, opuść to mieszkanie./
<begin id="b1716635658441-1773135744"/><motyw id="m1716635658441-1773135744">Samotność</motyw>Chcę, chciałbym jeszcze coś tobie polecić.../
Jakżem samotny! pod niebem i w niebie/
Nie mam nikomu, nigdzie, nic, powiedzieć/
W godzinę skonu, --- prócz jej i prócz ciebie!.../
<end id="e1716635658441-1773135744"/>Bądź zdrów, Halbanie! Ona będzie wiedzieć:/
Ty zrzucisz chustkę, jeśli jutro rano.../
Lecz cóż to? słyszysz?... W bramę kołatano».</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Kto idzie?» --- trzykroć odźwierny zawołał;</wers_wciety>/
«Biada!» --- krzyknęło kilka dzikich głosów./
Widać, że strażnik oprzeć się nie zdołał/
I brama tęgich nie wstrzymała ciosów./
Już orszak dolne krużganki przebiega,/
Już przez żelazne pokręcone wschody<pe><slowo_obce>wschody</slowo_obce> (daw.) --- schody.</pe>,/
Do Wallenroda wiodące gospody<pe><slowo_obce>gospoda</slowo_obce> --- tu: miejsce pobytu; miejsce, w którym ktoś gości.</pe>,/
Łoskot stóp zbrojnych raz wraz się rozlega./
Alf, zawaliwszy wrzeciądzem<pe><slowo_obce>wrzeciądz</slowo_obce> --- rodzaj zamknięcia drzwi a. bramy zbudowanego ze sztaby z otworem, przez który przekłada się skobel, niekiedy zaś złożonego z łańcucha i skobla.</pe> podwoje,/
Dobywa szablę, wziął czarę ze stoła,/
Poszedł ku oknu: --- «Stało się!» --- zawoła,/
Nalał i wypił. --- «Starcze! w ręce twoje<pe><slowo_obce>w ręce twoje</slowo_obce> --- słowa zachęcające do przejęcia kielicha z rąk osoby je wypowiadającej i wypicia zawartości.</pe>!»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Halban pobladnął. Chciał skinieniem ręki</wers_wciety>/
Wytrącić napój, wstrzymuje się, myśli;/
Słychać za drzwiami coraz bliższe dźwięki,/
Opuszcza rękę: --- «To oni, --- już przyśli<pe><slowo_obce>przyśli</slowo_obce> --- dziś popr. forma: przyszli.</pe>».</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Starcze! rozumiesz, co ten łoskot znaczy?</wers_wciety>/
I czegóż myślisz? Masz nalaną czaszę,/
Moja wypita... Starcze, w ręce wasze!»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312331308318-768094499"/><motyw id="m1312331308318-768094499">Poeta, Poezja, Pamięć, Śmierć</motyw>Halban pogladał w milczeniu rozpaczy:</wers_wciety>/
«Nie, ja przeżyję --- i ciebie, mój synu!.../
Chcę jeszcze zostać, zamknąć twe powieki,/
I żyć --- ażebym sławę twego czynu/
Zachował światu, rozgłosił na wieki./
Obiegę<pe><slowo_obce>obiegę</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś obiegnę.</pe> Litwy wsi, zamki i miasta;/
Gdzie nie dobiegę, pieśń moja doleci;/
Bard dla rycerzy w bitwach, a niewiasta/
Będzie ją w domu śpiewać dla swych dzieci;/
Będzie ją śpiewać --- i kiedyś w przyszłości/
Z tej pieśni wstanie mściciel naszych kości...»<end id="e1312331308318-768094499"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Na poręcz okna Alf ze łzami pada,</wers_wciety>/
<begin id="b1312536348103-1290441451"/><motyw id="m1312536348103-1290441451">Wzrok</motyw>I długo, długo ku wieży pogladał,/
Jak gdyby jeszcze napatrzyć się żądał/
Miłym widokom, które wnet postrada./
<end id="e1312536348103-1290441451"/>Objął Halbana; westchnienia zmieszali/
W ostatnim, długim, długim uściśnieniu./
Już u wrzeciądzów słychać łoskot stali,<begin id="b1312536533805-2654904117"/><motyw id="m1312536533805-2654904117">Sąd, Grzech, Zwycięstwo</motyw>/
Wchodzą, wołają Alfa po imieniu:</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Zdrajco! twa głowa dzisiaj pod miecz padnie!</wers_wciety>/
Żałuj za grzechy, gotuj się do zgonu!/
Oto jest starzec, kapelan Zakonu:/
Oczyść twą duszę i umrzyj przykładnie!»</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Z dobytym mieczem Alf czekał spotkania.</wers_wciety>/
Lecz coraz blednie, pochyla się, słania;/
Wsparł się na oknie i tocząc wzrok hardy,/
Zrywa płaszcz, Mistrza znak na ziemię miota<pe><slowo_obce>miotać</slowo_obce> --- rzucać.</pe>,/
Depce nogami z uśmiechem pogardy:</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>«Oto są grzechy mojego żywota!...</wers_wciety>/
Gotowem umrzeć<pe><slowo_obce>gotowem umrzeć</slowo_obce> --- gotowy jestem umrzeć.</pe>: czegóż chcecie więcej?/
Z urzędu mego chcecie słuchać sprawy?.../
Patrzcie na tyle zgubionych tysięcy,/
Na miasta w gruzach, w płomieniach dzierżawy!/
Słyszycie wicher? pędzi chmury śniegów:/
Tam marzną waszych ostatki szeregów!/
Słyszycie? Wyją głodnych psów gromady.../
One się gryzą o szczątki biesiady!</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Ja to sprawiłem! Jakem<pe><slowo_obce>jakem wielki</slowo_obce> --- jak jestem wielki.</pe> wielki, dumny:</wers_wciety>/
Tyle głów hydry jednym ściąć zamachem,/
Jak Samson<pe><slowo_obce>Samson</slowo_obce> --- bohater biblijny, obdarzony nadludzką siłą, walczył z Filistynami; pojmany przez wroga, oślepiony i pozbawiony sił, zdołał jeszcze ostatnim wysiłkiem przewrócić kolumny pogańskiej świątyni, grzebiąc pod ruinami siebie i wrogów (por. Sdz 16, 25--30).</pe> jednym wstrząśnieniem kolumny/
Zburzyć gmach cały i runąć pod gmachem!...»<end id="e1312536533805-2654904117"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312331451618-1578546027"/><motyw id="m1312331451618-1578546027">Światło, Śmierć, Oko</motyw>Rzekł, spojrzał w okno i bez czucia pada.</wers_wciety>/
Ale nim upadł, lampę z okna ciska./
Ta, trzykroć kołem obiegając błyska,/
Na koniec legła przed czołem Konrada;/
W rozlanym płynie tleje rdzeń ogniska,/
Lecz coraz głębiej topi się i mroczy,/
Wreszcie, jak gdyby dając skonu hasło,/
Ostatni, wielki krąg światła roztoczy/
I przy tym blasku widać Alfa oczy:/
Już pobielały --- i światło zagasło.<end id="e1312331451618-1578546027"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety><begin id="b1312331489600-2641315181"/><motyw id="m1312331489600-2641315181">Dźwięk, Rozpacz</motyw>I w tejże chwili przebił wieży ściany</wers_wciety>/
Krzyk nagły, mocny, przeciągły, urwany.../
Z czyjej to piersi? Wy się domyślicie;/
A kto by słyszał, odgadnąłby snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> --- łatwo.</pe>,/
Że piersi, z których taki jęk wypadnie,/
Już nigdy więcej nie wydadzą głosu:/
W tym głosie całe ozwało się życie...</strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Tak struny lutni od tęgiego ciosu</wers_wciety>/
Zabrzmią i pękną; zmieszanymi dźwięki/
Zdają się głosić początek piosenki:/
Ale jej końca nikt się nie spodziewa.<end id="e1312331489600-2641315181"/></strofa>


</kwestia>

<kwestia>
<strofa><wers_wciety>Taka pieśń moja o Aldony losach<pa><slowo_obce>Taka pieśń moja o Aldony losach</slowo_obce> --- Nazwaliśmy powieść naszą historyczną, bo charaktery działających osób i wszystkie ważniejsze wspomnione w niej zdarzenia skreślone są podług historii. Ówczesne kroniki, w cząstkowych rozerwanych spisach nieraz odgadywane tylko i domysłami dopełniane być muszą, by z nich jaką całość historyczną utworzyć. Lubo w dziejach Wallenroda pozwoliłem sobie domysłów, mam nadzieję usprawiedliwić je podobieństwem do prawdy. Podług kronik, Konrad Wallenrod nie pochodził ze sławnej w Niemczech rodziny Wallenrodów, chociaż udawał się za jej członka. Miał być czyimś synem z nieprawego łoża. Kronika królewiecka (biblioteki Wallenroda) powiada: <slowo_obce>er war ein Pfaffenkind</slowo_obce> [niem.: był on synem klechy; Red. WL]. O charakterze tego dziwnego człowieka różne i sprzeczne czytamy podania. Większa część kronikarzy wyrzuca mu dumę, okrucieństwo, pijaństwo, srogość dla podwładnych, małą gorliwość o wiarę i nawet nienawiść ku duchownym.

,,<slowo_obce>Er war ein rechter Leuteschinder</slowo_obce>" [niem.: Był prawdziwym ciemiężcą; Red. WL] (Kronika biblioteki Wallenroda).

,,<slowo_obce>Nach Krieg, Zang und Hader hat sein Hertz immer gestanden; und ob er gleich ein Gott ergebener Mensch von wegen seines Ordens seyn sollte, doch ist er allen frommen geistlichen Menschen Gräuel gewesen</slowo_obce>" [niem.: Jego serce było zawsze oddane wojnie, kłótni i waśniom; a choć powinien był być równie Bogu oddany z racji swej przynależności do Zakonu, jednak dla wszystkich pobożnych osób duchownych stanowił wcielenie zgrozy; Red. WL] (David Lucas).

,,<slowo_obce>Er regierte nicht lang, denn Gott plagte ihn inwendig mit dem laufenden Feuer</slowo_obce>" [niem.: Nie panował długo, gdyż Bóg nękał jego wewnętrznie trawiącym ogniem; Red. WL].

Z drugiej strony przyznają mu ówcześni pisarze wielkość umysłu, męstwo, szlachetność i moc charakteru: jakoż bez rzadkich przymiotów nie mógłby władzy swojej utrzymać śród powszechnej nienawiści i klęsk, które na Zakon sprowadził. Przypomnijmy teraz postępowanie Wallenroda. Kiedy objął rządy Zakonu, sposobna zdarzała się pora wojowania z Litwą: bo Witołd przyrzekał sam Niemców na Wilno prowadzić, i hojnie im posiłki wynagrodzić. Wallenrod jednak zwlekał wojnę, co gorsza, zraził Witołda i tak mu niebacznie zaufał, że ten książę, pogodziwszy się tajemnie z Jagiełłą, nie tylko z Prus uszedł, ale po drodze, wchodząc do zamków niemieckich jak przyjaciel, palił je i załogi wycinał. W tak niepomyślnej zmianie okoliczności należało wojnę zaniechać albo bardzo ostrożnie przedsiębrać. Wielki Mistrz ogłasza krucjatę, wysypuje skarby Zakonu na przygotowania (5 000 000 marek, około miliona złotych węgierskich; suma na owe czasy niezmierna), ciągnie do Litwy. Mógłby Wilno zdobyć, gdyby czasu na ucztach i oczekiwaniach posiłków nie zmarnował. Nadeszła jesień; Wallenrod, zostawiwszy obóz bez żywności, w największym bezładzie uchodzi do Prus. Kronikarze i późniejsi historycy nie mogą zgadnąć przyczyny tak nagłego odjazdu, nie znajdując w ówczesnych okolicznościach żadnego doń powodu. Niektórzy przypisywali ucieczkę Wallenroda pomieszaniu rozumu. Wszystkie tu wymienione sprzeczności w charakterze i postępowaniu naszego bohatera dają się pogodzić, jeśli przypuścimy, że był Litwinem i że wszedł do Zakonu, aby się nad nim zemścił. Jakoż, panowanie jego zadało najsroższy cios potędze Krzyżaków. Przypuszczamy, że Wallenrod był owym Walterem Stadionem, skracając tylko o lat kilkanaście czas ubiegły między odjazdem Waltera z Litwy i ukazaniem się Konrada w Maryjenburgu [Malborku; Red. WL]. Wallenrod umarł r. 1394 śmiercią nagłą; dziwne wypadki miały towarzyszyć jego zgonowi. ,,<slowo_obce>Er starb</slowo_obce>, powiada kronika, <slowo_obce>in Raserei ohne letzte Oehlung, ohne Priestersegen. Kurz vor seinem Tode wütheten Stürme, Regengüsse, Wasserfluthen; die Weichsel und die Nogat durchbrachen ihre Dämme... hingegen wühlten die Gewässer sich eine neue Tiefe da, wo jetzt Pilau steht</slowo_obce>" [niem.: Zmarł w furii, bez ostatniego namaszczenia, bez kapłańskiego błogosławieństwa. Krótko przed jego śmiercią szalały burze, ulewy i powodzie; Wisła i Nogat przerwały swoje wały... naprzeciw wody wyżłobiły sobie nową głębinę tam, gdzie dziś znajduje się Piława; Red. WL]. Halban, czyli jak go zowią kronikarze doktor <wyroznienie>Leander von Albanus</wyroznienie>, mnich, jedyny i nieodstępny towarzysz Wallenroda, lubo udawał pobożność, był podług kronikarzy heretykiem, poganinem, a może czarownikiem. O zgonie Halbana nie ma pewnych wiadomości. Niektórzy piszą, że utonął; inni, że uszedł tajemnie lub od szatana porwany został. Kroniki przywodziliśmy po większej części z dzieła Kotzebuego: <tytul_dziela>Preussens Geschichte, Belege und Erläuterungen</tytul_dziela>. Hartknoch, nazywając Wallenroda <slowo_obce>unsinnig</slowo_obce> [niem.: niedorzeczny; Red. WL], bardzo krótką o nim daje wiadomość. Lubo rodzaj wiersza, użyty w <tytul_dziela>Powieści Wajdeloty</tytul_dziela>, mało jest znany, nie chcemy wykładać powodów, które nas do tej nowości skłoniły, aby nie uprzedzać zdania czytelników. Za miarę zgłosek uważaliśmy akcent zachowujący się w wymawianiu: radziliśmy się też uwag zawartych w ważnym dziele Królikowskiego. Wprawdzie w kilku miejscach odstąpiliśmy od podanych przezeń prawideł: tłumaczyć się tu jednak z tego względu nie poczytujemy za rzecz stosowną i potrzebną. Oto jest kilku wierszy skandowanie: Skąd Li | twini wra | cają | z nocnej wra | cają wy | cieczki (Āă | Āăă |  Āă | Āăă | ăă | ĀĂ) / Wiozą | łupy bo | gate | w zamkach i | cerkwiach zdo | byte. (Āă | Āăă |  Āă | Āăă | ăă | ĀĂ) / Sama nie | widzi co | robi | wszyscy mi | to powia | dają (Āăă | Āăă |  Āă | Āăă | Āăă | ĀĂ). W budowie wiersza naśladowano heksametr grecki, z tą różnicą, że w miejscu spondejów (ĀĀ), używano najczęściej trochejów  (Āă) albo (ĀĂ). W dwóch lub trzech miejscach daktyle zastąpione są przez <slowo_obce>antibacchius</slowo_obce> (ĀĀă), którego średnia zgłoska nie jest wyraźnie długą np.: krzyk mojej matki (Ā Ăă Āă).</pa>;</wers_wciety>/
Niechaj ją anioł harmonii w niebiosach,/
A czuły słuchacz w duszy swej dośpiewa.</strofa>
</kwestia>


<naglowek_rozdzial>Przedmowa do wydania źródłowego z 1861 r.</naglowek_rozdzial>




<akap>Naród litewski, składający się z pokoleń Litwinów, Prusów i Lettów<pr><slowo_obce>Lettowie</slowo_obce> --- Łotysze.</pr>, nieliczny, osiadły w kraju nierozległym, nie dosyć żyznym, długo Europie nieznajomy, około trzynastego wieku najazdami sąsiadów wyzwany był do czynniejszego działania. Kiedy Prusowie ulegali orężowi Teutonów<pr><slowo_obce>Teutoni</slowo_obce> --- tu: Niemcy, od nazwy Zakonu Rycerzy Teutońskich Najświętszej Marii Panny, czyli Krzyżaków.</pr>, Litwa, wyszedłszy ze swoich lasów i bagnisk, niszczyła mieczem i ogniem okoliczne państwa i stała się wkrótce straszną na północy. Dzieje nie wyjaśniły jeszcze dostatecznie, jakim sposobem naród, tak słaby i tak długo obcym hołdujący, mógł od razu oprzeć się i zagrozić wszystkim swoim nieprzyjaciołom, z jednej strony prowadząc ciągłą i morderczą z Zakonem Krzyżowym wojnę, z drugiej łupiąc Polskę, wybierając opłaty u Nowogroda Wielkiego<pe><slowo_obce>u Nowogroda Wielkiego</slowo_obce> --- dziś: w Nowogrodzie Wielkim.</pe> i zapędzając się aż na brzegi Wołgi i Półwysep Krymski. Najświetniejsza epoka Litwy przypada na czasy Olgierda i Witołda<pr><slowo_obce>czasy Olgierda i Witołda</slowo_obce> --- przełom XIV i XV w.</pr>, których władza rozciągała się od Bałtyckiego do Czarnego Morza. Ale to ogromne państwo, zbyt nagle wzrastając, nie zdołało wyrobić w sobie wewnętrznej siły, która by różnorodne jego części spajała i ożywiała. Narodowość litewska, rozlana po zbyt obszernych ziemiach, straciła swoją właściwą barwę. Litwini ujarzmili wiele pokoleń ruskich i weszli w stosunki polityczne z Polską. Sławianie, od dawna już chrześcijanie, stali na wyższym stopniu cywilizacji; a lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> pobici lub zagrożeni od Litwy<pe><slowo_obce>zagrożeni od Litwy</slowo_obce> (daw.) --- dziś: zagrożeni przez Litwę.</pe>, powolnym wpływem odzyskali moralną przewagę nad silnym, ale barbarzyńskim ciemiężycielem i pochłonęli go, jak Chiny najeźdźców tatarskich. Jagiellonowie i możniejsi ich wasale stali się Polakami; wielu książąt litewskich na Rusi przyjęło religię, język i narodowość ruską. Tym sposobem Wielkie Księstwo Litewskie przestało być litewskim, a właściwy naród litewski ujrzał się w dawnych swoich granicach, jego mowa przestała być językiem dworu i możnych, i zachowała się tylko między pospólstwem. Litwa przedstawia ciekawy widok ludu, który w ogromie swoich zdobyczy zniknął, jak strumyk po zbytecznym wylewie opada i płynie węższym niżeli pierwej korytem.</akap>



<akap>Kilka już wieków zakrywa wspomniane tu zdarzenia. Zeszły ze sceny życia politycznego i Litwa, i najsroższy jej nieprzyjaciel, Zakon Krzyżowy; stosunki narodów sąsiednich zmieniły się zupełnie; interes i namiętności, które zapalały ówczesną wojnę, już wygasły; nawet pamiątek<pr><slowo_obce>pamiątka</slowo_obce> --- tu: wspomnienie, ślad przeszłości, pamięć.</pr> nie ocaliły pieśni gminne. Litwa jest już całkiem w przeszłości<pr><slowo_obce>Litwa jest już całkiem w przeszłości</slowo_obce> --- stwierdzenie prawdopodobnie umieszczone przez autora na użytek cenzury.</pr>; jej dzieje przedstawiają z tego względu szczęśliwy dla poezji zawód<pr><slowo_obce>zawód</slowo_obce> --- tu: zajęcie, przedmiot zainteresowania.</pr>, że poeta, opiewający ówczesne wypadki, samym tylko przedmiotem historycznym, zgłębieniem rzeczy i kunsztownym wydaniem zajmować się musi, nie przywołując na pomoc interesu, namiętności lub mody czytelników. Takich właśnie przedmiotów kazał poszukiwać Szyller<pe><slowo_obce>Szyller</slowo_obce> --- właśc. Friedrich Schiller (1759--1805), poeta niemieckiego preromantyzmu.</pe>:</akap>


<poezja_cyt>
<strofa>«<slowo_obce>Was unsterblich im Gesang soll leben</slowo_obce>/
<slowo_obce>Muss im Leben untergehen</slowo_obce>».</strofa>


</poezja_cyt>
<poezja_cyt>
<strofa>«Co ma ożyć w pieśni, zaginąć powinno w rzeczywistości».</strofa>


</poezja_cyt>
<akap>(Trzecie to już dzieło polskie ogłaszam w stolicy <wyroznienie>Monarchy</wyroznienie><pe><slowo_obce>Monarcha</slowo_obce> --- tu: Mikołaj I Romanow (1796--1855), cesarz Imperium Rosyjskiego od 1825 r., wielki książę Finlandii,  w l. 1825--1831 (1855) król Polski, zdetronizowany w 1831 przez Sejm Królestwa Polskiego podczas powstania listopadowego, nie przestał używać tytułu; brat cara Aleksandra I (1777--1825) i Wielkiego Księcia Konstantego (1779--1831), trzeci syn Pawła I (1754--1801).</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q130734"></ref>, który ze wszystkich królów ziemi liczy w państwie swoim najwięcej plemion i języków. Będąc zarówno Ojcem wszystkich, zapewnia zarówno wszystkim wolne posiadanie dóbr ziemnych i droższych jeszcze dóbr moralnych i umysłowych. Nie tylko zostawia poddanym swoim istniejącą wiarę, zwyczaje i mowę, ale nawet zatracone albo do upadku chylące się pamiątki dawnych wieków, jako dziedzictwo należne przyszłym pokoleniom, wydobywać i ochraniać rozkazuje. <wyroznienie>Jego</wyroznienie> szczodrobliwością wsparci uczeni przedsiębiorą pracowite podróże dla wyśledzenia i zachowania pomników fińskich; <wyroznienie>Jego</wyroznienie> opieką zaszczycone towarzystwa uczone kształcą i pielęgnują dawną mowę Lettów, pobratymców litewskich. Oby imię Ojca tylu ludów we wszystkich pokoleniach wszystkimi językami zarówno sławione było.)<pr><slowo_obce>Trzecie to już dzieło polskie (...) sławione było</slowo_obce> --- ustęp w nawiasach, przeznaczony dla carskiej cenzury, znajduje się tylko w edycji petersburskiej z 1829 r.</pr></akap>


</liryka_l>



</utwor>