<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/mallarme-skarga-jesienna/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mallarmé, Stéphane</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Skarga jesienna</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Napierski, Stefan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dug, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat prozą</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Śląską z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BŚ. Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/mallarme-skarga-jesienna</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=24425</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stefan Napierski, Lirycy francuscy, tom II, skład główny Towarzystwo Wydawnicze J. Mortkowicza, Warszawa 1937.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Napierski zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-01-19</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/15656030436_410d7b0548_o.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Upon the End of Days II, Mikko Luntiala, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/3983</dc:relation.coverImage.source>

<category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>1DDF</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>

<autor_utworu>Stéphane Mallarmé</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Skarga jesienna</nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>Uwspółcześniono:</akap>

<akap>pisownię joty: Marja -> Maria; Orjon -> Orion;</akap>

<akap>fleksję: tem -> tym; odmładzającem -> odmładzającym; mojem -> moim;</akap>

<akap>pisownię łączną i rozdzielną: bylejaką -> byle jaką.</akap>

</nota_red>


<akap><begin id="b1420959596900-1968592231"/><motyw id="m1420959596900-1968592231">Żałoba, Przemijanie</motyw><begin id="b1420959620958-1529753158"/><motyw id="m1420959620958-1529753158">Śmierć</motyw>Od kiedy opuściła mnie Maria, aby udać się na inną gwiazdę --- którą to, Orion, Altair i ty, zielonkawa Wenus? --- rozmiłowałem się w samotności.<end id="e1420959620958-1529753158"/> <begin id="b1420959567818-229655417"/><motyw id="m1420959567818-229655417">Kot, Samotność</motyw>Ileż dłużących się dni sam jeden spędziłem z moim kotem. Przez <wyroznienie>samotny</wyroznienie> rozumiem bez istoty cielesnej, a kot mój jest towarzyszem mistycznym, duchem. Mogę tedy powiedzieć, że przeżyłem długie dnie sam jeden z moim kotem i, samotny, pospołu z jednym z ostatnich autorów dekadencji latyńskiej;<end id="e1420959567818-229655417"/> od kiedy bowiem zabrakło białego jej istnienia, dziwnie i osobliwie rozlubowałem się w tym, co streszczało się w słowie: upadek. I tak, podczas roku, najmilszą mi porą są ostatnie wycieńczone dnie lata, które bezpośrednio wyprzedzają jesień, a za dnia godzina, kiedy się przechadzam, jest ta, gdy słońce, zanim rozemdleje<pe><slowo_obce>rozemdlić się</slowo_obce> (daw.) --- osłabnąć.</pe>, spoczywa promieniami z żółtego mosiądzu na burych murach i z mosiądzu kraśnego<pe><slowo_obce>kraśny</slowo_obce> (daw.) --- tu: czerwony.</pe> na okiennicach. <begin id="b1420959651541-3896129435"/><motyw id="m1420959651541-3896129435">Sztuka</motyw>Podobnie literatura, od której duch mój domaga się rozkoszy, będzie to poezja konająca ostatnich chwil Romy<pe><slowo_obce>Roma</slowo_obce> (łac.) --- Rzym.</pe>, o tyle przecie, o ile bynajmniej nie dyszy zbliżaniem się odmładzającym Barbarzyńców i nie mamle dziecięcą łaciną pierwszych próz chrześcijaństwa.<end id="e1420959651541-3896129435"/><end id="e1420959596900-1968592231"/></akap>
<akap>
Czytałem tedy jeden z tych pysznych poematów (których płaty barwione sztucznie bardziej mnie czarują od różowej bladości, jakiej użycza młodość) i zanurzałem dłoń w futrze czystego stworzenia, kiedy <begin id="b1420959503678-1616180218"/><motyw id="m1420959503678-1616180218">Muzyka, Smutek</motyw>katarynka zanuciła tęsknie i smętnie pod moim oknem. <begin id="b1420959464748-3377001441"/><motyw id="m1420959464748-3377001441">Pogrzeb</motyw>Grała w wielkiej alei topolowej, której liście zdały mi się posępne nawet wiosną, od kiedy to Maria przeszła tamtędy pośród świec, raz ostatni. <end id="e1420959464748-3377001441"/>Instrument smutnych, o, tak, w istocie: fortepian migoce, skrzypce włókna rozdarte nasycają blaskiem, lecz katarynka, w zmierzchu wspominania, każe mi roić<pe><slowo_obce>roić</slowo_obce> --- myśleć o czymś nierealnym, marzyć.</pe> rozpaczliwie. Teraz, kiedy szemrała melodyjką uciesznie wulgarną, która poiła radością serce przedmieść, piosenką przedawnioną, byle jaką: skąd się to bierze, że jej przygrywka poruszała duszę i kazała mi szlochać, jak romantyczna ballada? Smakowałem ją powoli i nie rzucałem groszaka przez okno z obawy, że rozstroję skupienie i postrzegę, iż instrument nie śpiewa sam jeden.<end id="e1420959503678-1616180218"/></akap>

</opowiadanie>
</utwor>