<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/maeterlinck-peleas-i-melisanda/">

  <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/maeterlinck-peleas-i-melisanda/</dc:identifier.url>

  <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maeterlinck, Maurice</dc:creator>
  <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Peleas i Melisanda</dc:title>
  <dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przesmycki, Zenon</dc:contributor.translator>

  <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
  <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
  <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>

  <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maurycy Maeterlinck, Wybór pism dramatycznych, przeł. Zenon Przesmycki (Miriam), wyd. S. Lewental, Warszawa 1894.</dc:source>
  <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://polona2.pl/item/wybor-pism-dramatycznych,MjQ2ODk2MzE/232/#info:metadata</dc:source.URL>
  
  <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Maurice Maeterlinck zm. 1949</dc:rights>
  <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2020</dc:date.pd>
  
  <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025-08-20</dc:date>
  <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
  <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja wydana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl).</dc:description>

  <dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
  <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
  <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
  
  <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
  <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>

    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wspolczesny>

<uwaga>
<akap>Propozycje okładki (Mary Garden jako Melisanda w wersji operowej Debussy'ego):</akap>
<strofa>
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Journal_%C2%AB_Le_Th%C3%A9atre_%C2%BB_(A05).jpg /
/
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mary_Garden_in_Debussy%27s_Pell%C3%A9as_et_M%C3%A9lisande_2.png
</strofa>
</uwaga>

<uwaga><akap>miejsce i czas akcji: stary zamek, jego podziemia, pobliski las i nadmorska grota w fikcyjnym królestwie, czas nieokreślony</akap></uwaga>

<abstrakt>
<akap>Dramat belgijskiego noblisty Maurice'a Maeterlincka, uznawany za jedną z jego najważniejszych tragedii symbolistycznych.</akap>

<akap>Książę-wdowiec Glaud, wnuk starego króla władającego Allemondą, zbłąkany podczas polowania w ciemnym lesie otaczającym rodzinny zamek, spotyka nad strumieniem melancholijną, tajemniczą Melisandę. Zapłakanej dziewczynie ześlizgnęła się z głowy do wody złota korona, ale nie chce jej odzyskać. Mimo dopytywania o pochodzenie i przeszłość, odpowiada niejasno, zdradza tylko swoje imię. Olśniony jej urodą książę poślubia ją, jednak obawiając się, że zrujnował tym polityczne plany króla, trzyma się z dala od rodowej siedziby. Okazuje się, że stary król akceptuje małżeństwo, i para zamieszkuje w zamku. Melisanda poznaje Peleasa, przyrodniego brata Golauda. Młodzi zbliżają się do siebie, a Golaud nabiera podejrzeń...</akap>

<akap>Sztuka <tytul_dziela>Peleas i Melisanda</tytul_dziela> miała swoją premierę w roku 1893 w Paryżu. Na jej podstawie, za zgodą autora, powstała nastrojowa opera Claude'a Debussy'ego, jedyna opera ukończona przez tego kompozytora. Oniryczny dramat Maeterlincka zainspirował także powstanie poematu symfonicznego Arnolda Schönberga oraz kompozycji ilustracyjnych na potrzeby przedstawień teatralnych, stworzonych przez Sibeliusa i Faurégo.</akap>
</abstrakt>

<nota_red>
<akap>Zmieniono formę imienia tytułowego bohatera, Pelleas (fr. <slowo_obce>Pelléas</slowo_obce>), na występującą w przyjętej w kulturze polskiej formie tytułu dzieła: <tytul_dziela>Peleas i Melisanda</tytul_dziela>.</akap>

<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>* pisownia łączna/rozdzielna, w tym pisownia z łącznikiem np.:
niema (=brak) > nie ma;
poprostu > po prostu;
zapóźno > za późno;
mimowoli > mimo woli;
naoścież > na oścież;
z za > zza;
w koło > wkoło;
z po za > spoza;
otwierajcie-ż > otwierajcież;
</akap>

<akap>* pisownia joty, np.:
kwestya > kwestia;
lekcye > lekcje;
</akap>

<akap>* fleksja, np.:
tem > tym;
mojem > moim ;
dziwnem > dziwnym;
wielkiem > wielkim;
mojem > moim;
pełnemi > pełnymi;
wszystkiemi > wszystkimi;
mię > mnie;
jednę > jedną ;
</akap>

<akap>* pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, np.:
blizki > bliski;
z po za > spoza;
módz > móc;
</akap>

<akap>* inne zmiany pisowni, drobne zmiany leksykalne, np.:
doktór > doktor;
tłómaczyć > tłumaczyć;
król-że-by > król może;
Z podniesieniem zasłony, Za podniesieniem zasłony > Po podniesieniu zasłony.</akap>

<akap>Zmieniono składnię większości zdań z orzecznikiem przymiotnikowym w narzędniku, np.:
wydajesz się tak zdumioną > wydajesz się tak zdumiona;
wydawać dziwnym > wydawać dziwne.
</akap>

<akap>Zaimki określone w funkcji nieokreślonych zamieniono na zaimki nieokreślone, np.:
Czy kto zrobił > Czy ktoś zrobił;
Czy nie chcesz czego > Czy nie chcesz czegoś.
</akap>

<akap>Poprawki i drobne zmieny tłumaczenia:
Golo > Golaud;
Absalon > Absalom;
w progu cię zatrzymać > tu cię zatrzymać;
oczekiwać ich w progu > oczekiwać ich na progu;
mimo wszystkiego > mimo wszystko;
Ja nic już prawie sam nie widzę > Ja sam nic już prawie nie widzę;
zdarzenia, jakie powinieneś złożyć > postępki, jakie powinieneś złożyć;
oczy mu się zamykały > oczy mu się zamykają;
rontowy > patrolowy;
wyrywają się nagle z równowagi > rozsypują się nagle;
Polano (...) kwiaty > Podlano (...) kwiaty;
Ty to teraz > Teraz to ty;
zmieniłaś się w twarzy > zmieniłaś się na twarzy;
Baczność > Uwaga.
</akap>

<akap>Uwspółcześniono interpunkcję.</akap>
</nota_red>

<autor_utworu>Maurice Maeterlinck</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Peleas i Melisanda</nazwa_utworu>

<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Arkel</osoba>, król Allemondy</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Genowefa</osoba>, matka Peleasa i Golauda</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Peleas</osoba>, wnuk Arkela</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Golaud</osoba>, wnuk Arkela</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Melisanda</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba>Mały <osoba>Yniold</osoba>, syn Golauda (z pierwszego łoża)</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Doktor</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Odźwierny</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba>Służące, ubodzy itp.</lista_osoba>
</lista_osob>


<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>U bramy zamkowej.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wewnątrz</didaskalia>
<kwestia><akap>Otwórzcie bramę! Otwórzcie bramę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wewnątrz</didaskalia>
<kwestia><akap>Kto tam? Po co mnie budzicie? Wychodźcie przez małe furty, wychodźcie przez małe furty, dość ich przecie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wewnątrz</didaskalia>
<kwestia><akap>Przychodzimy umyć próg, bramę i ganek. Otwierajcież, otwierajcież!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nadchodzą wielkie wypadki!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wewnątrz</didaskalia>
<kwestia><akap>Nadchodzą wielkie uroczystości! Otwórzcie prędko!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otwierajcież, otwierajcież!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czekajcie, czekajcie! Nie wiem, czy będę mógł otworzyć... Ona nie otwiera się nigdy... Czekajcie, aż się rozwidni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na dworze dość już widno, widzę słońce przez szpary...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto wielkie klucze... Och, och, jakże zgrzytają rygle i zamki... Pomóżcie mi, pomóżcie mi!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciągniemy, ciągniemy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie otworzy się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, ach! Otwiera się, otwiera się pomału!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak skrzypi, jak skrzypi! Pobudzi wszystkich...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zjawiając się w progu</didaskalia>
<kwestia><akap>Och, jakże już widno na dworze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słońce podnosi się nad morzem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otwarta... Otwarta na oścież!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszystkie służące zjawiają się w progu i przestępują go.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Umyję naprzód próg...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zdołamy nigdy wyczyścić tego wszystkiego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>INNE SŁUŻĄCE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przynoście wodę, przynoście wodę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ODŹWIERNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, lejcie wodę, lejcie wodę, lejcie wszystkie wody potopu; nie uporacie się z tym nigdy...</akap></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Las.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Melisandę</osoba> nad brzegiem krynicy<pe><slowo_obce>krynica</slowo_obce>  (daw., poet.) --- źródło.</pe>. Wchodzi <osoba>Golaud</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wydobędę się już z tego lasu. Bóg wie dokąd to zwierzę mnie zawiodło. A myślałem, że zraniłem je śmiertelnie; oto zresztą ślady krwi. Teraz wszakże zgubiłem je z oczu. Zdaje mi się, że i sam się zgubiłem, nawet psy moje nie mogą jakoś mnie odszukać, trzeba wracać swym tropem... Słyszę płacz jakiś... Och, och, cóż to tam nad brzegiem wody?... Małe dziewczątko płacze nad brzegiem wody?...</akap>
<didaskalia>chrząka</didaskalia>
<akap>Nie słyszy mnie. Nie widzę jej twarzy.</akap>
<didaskalia>Zbliża się i dotyka ramienia <osoba>Melisandy</osoba>.</didaskalia>
<akap>Czemu płaczesz?</akap>
<didaskalia><osoba>Melisanda</osoba> wzdryga się, zrywa i chce uciekać.</didaskalia>
<akap>Nie lękaj się. Nie masz się czego obawiać. Czemu płaczesz, tu, sama jedna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dotykaj mnie, nie dotykaj mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie lękaj się... Nic ci nie zrobię... Och, ale tyś piękna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dotykaj mnie, nie dotykaj mnie, albo rzucę się w wodę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dotykam cię... Patrzaj, odsuwam się tu, pod drzewo. Nie lękaj się. Czy ktoś zrobił ci co złego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, tak, tak, tak!...</akap></kwestia>
<didaskalia>Szlocha gwałtownie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż ci zrobił co złego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszyscy, wszyscy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż złego ci zrobiono?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie powiem tego, nie mogę tego powiedzieć!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, no, nie płaczże tak. Skądżeś tu przyszła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uciekłam... uciekłam... uciekłam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, lecz skądżeś uciekła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zbłąkałam się... zbłąkałam!... Och, och, zbłąkałam się tutaj... Ja nie jestem stąd... Jam się nie urodziła tam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skądże jesteś? Gdzieżeś się urodziła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, daleko stąd... daleko... daleko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to błyszczy tak na dnie wody?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie? Ach, to korona, którą on mi dał. Spadła w płaczu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Korona? Któż to ci dał koronę? Spróbuję ją wydostać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, już jej nie chcę! Już jej nie chcę!... Wolę umrzeć... umrzeć w tej chwili...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mógłbym wydobyć ją z łatwością. Woda nie jest bardzo głęboka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już jej nie chcę! Jeżeli ją wydobędziesz, w miejsce jej rzucę się w wodę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, zostawię ją tam, A jednak można by ją wydostać bez trudności. Wydaje się bardzo ładna. Dawno uciekłaś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dawno, dawno... Kto jesteś, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jestem książę Golaud, wnuk Arkela, starego króla Allemondy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, włosy masz już siwe, panie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, trochę, tu, na skroniach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I brodę także... Czemu patrzysz tak na mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyglądam się twym oczom. Ty nie zamykasz nigdy oczu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem, zamykam je w nocy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu wydajesz się tak zdumiona?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś olbrzymem, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jestem człowiekiem, takim jak inni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po coś tu przyszedł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja sam tego nie wiem. Polowałem w lesie. Ścigałem dzika. Zmyliłem drogę. Wyglądasz bardzo młodo. Ile masz lat?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaczyna mi być zimno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcesz pójść ze mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, zostanę tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie możesz zostać tutaj sama jedna. Nie możesz zostać tutaj przez noc... Jak się nazywasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Melisanda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie możesz zostać tutaj, Melisando. Pójdź ze mną...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zostanę tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będziesz się bała, sama jedna. Nie wiadomo, co się tu dzieje... całą noc... sama jedna... to niepodobna. Melisando, pójdź, daj mi rękę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, nie dotykaj mnie, panie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie krzycz... Nie dotknę cię już. Ale pójdź ze mną. Noc będzie bardzo czarna i bardzo zimna. Pójdź ze mną...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dokąd idziesz?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem... Zbłąkałem się także...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Sala w zamku.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Arkela</osoba> i <osoba>Genowefę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto, co pisze do brata swego Peleasa: ,,Pewnego wieczora znalazłem ją całą we łzach nad brzegiem krynicy, w lesie, gdzie się zbłąkałem. Nie wiem ani jej wieku, ani kto ona, ani skąd jest --- i nie śmiem jej badać, bo musiała doznać wielkiego przerażenia i gdy pytam, co jej się przytrafiło, płacze zaraz jak dziecko i szlocha tak głęboko, że strach przejmuje. W chwili gdy ją znalazłem koło źródeł, korona złota ześliznęła się z jej włosów i wpadła w głąb wodną. Ubrana była zresztą jak królewna, choć szaty jej poszarpały się na cierniach. Sześć miesięcy minęło, odkąd ją poślubiłem, i nie wiem o niej nic więcej, jak w dzień naszego spotkania. Tymczasem, drogi mój Peleasie, którego kocham bardziej niż brata, jakkolwiek nie z jednego zrodzeniśmy ojca; tymczasem staraj się przygotować wszystkich do mego powrotu... Wiem, że matka przebaczy mi ochotnie. Lecz boję się króla, naszego czcigodnego dziada, boję się Arkela, mimo całej jego dobroci, bo przez to dziwaczne małżeństwo zawiodłem wszystkie jego projekty polityczne i strach mnie bierze, czy piękność Melisandy zdoła usprawiedliwić w jego oczach, tak mądrych, moje szaleństwo. Gdyby się zgodził jednakże przyjąć ją tak, jak przyjąłby własną córkę, zapal trzeciego wieczora po odebraniu tego listu lampę na szczycie wieży zwróconej ku morzu. Spostrzegę ją z pokładu naszego statku. Jeśli nie, popłynę dalej i nie powrócę już...". Co powiesz na to, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie powiem nic. Zrobił to, co prawdopodobnie powinien był zrobić. Jestem bardzo stary, a jednak nie udało mi się dotąd choćby na chwilę wejrzeć jasno w siebie samego; jakże chcesz, abym sądził o tym, co zrobił ktoś inny. Jestem bliski grobu, a nie umiem po dziś wydać sądu o sobie samym... Mylimy się zawsze, o ile nie zamkniemy oczu. To może nam się wydawać dziwne; nic nad to. Przebył już wiek dojrzały, a poślubia, jak dziecko, małe dziewczątko, które znalazł nad krynicą... To może nam się wydawać dziwne, bo my widzimy zawsze tylko odwrotną stronę przeznaczeń... odwrotną stronę własnego nawet losu... Słuchał zawsze dotąd rad moich; sądziłem, iż dam mu szczęście, żądając dla niego ręki królewny Urszuli... Nie mógł żyć dalej tak sam; od śmierci żony samotność ta smuciła go widocznie. Z innej znowu strony, małżeństwo to położyłoby koniec długim wojnom i nienawiściom odwiecznym... Nie chciał tak. Niechaj będzie, jak chciał: nie stawałem nigdy w poprzek drogi przeznaczeniom; on zna lepiej niż ja swą przyszłość. Być może nie ma zdarzeń bezużytecznych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zawsze był taki rozsądny, taki poważny, taki stateczny... Gdyby to zrobił Peleas, rozumiałabym... Lecz on... w jego wieku... Kogóż on nam tu wprowadzi? Jakąś nieznajomą, znalezioną gdzieś przy drodze... Od śmierci żony żył tylko dla syna, małego Yniolda, a jeżeli miał się powtórnie ożenić, to dlatego żeś ty, panie, żądał... A teraz... małe dziewczątko w lesie... Zapomniał o wszystkim... Cóż poczniemy?...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Peleas</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż to tam wchodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To Peleas. Płakał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyś to ty, Peleasie? Pójdź tu bliżej nieco, niechaj ci się przyjrzę pod światło...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziadku, odebrałem jednocześnie z pismem od brata inny jeszcze list, list od przyjaciela mego Marcellusa... Jest na łożu śmierci i wzywa mnie. Chciałby mnie widzieć przed zgonem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcesz odjechać przed powrotem brata? Twój przyjaciel nie jest może tak ciężko chory, jak sądzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>List jego jest tak smutny, że czuć śmierć między wierszami... Powiada, iż wie dokładnie dzień, kiedy śmierć przyjdzie... Powiada, że jeżeli zechcę, mogę przybyć przed jej nadejściem, ale że nie ma czasu do stracenia. Podróż jest bardzo długa i jeżeli będę czekał na powrót Golauda, może być za późno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak trzeba, byś zaczekał czas jakiś... Nie wiemy, co nam powrót ten gotuje. A zresztą czyliż<pe><slowo_obce>czyliż</slowo_obce> --- ,,czy" z partykułą pytajną -li i wzmacniającą -ż; dziś raczej tylko: czyż.</pe> ojciec twój, tu, nad nami, nie jest ciężej może chory niż twój przyjaciel... Mógłżebyś robić wybór między ojcem a przyjacielem?...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pamiętaj zapalić lampę od dzisiejszego wieczora, Peleasie...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą w różne strony.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed zamkiem.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Genowefa</osoba> i <osoba>Melisanda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciemno w tych ogrodach. A co za bory, co za bory dookoła pałaców!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, dziwiło mnie to również, gdym tutaj przybyła; dziwi to każdego. Są tu miejsca, gdzie nigdy nie widać słońca. Ale przywyka się do tego tak prędko... Dawno to już, dawno... Czterdzieści lat już prawie, odkąd tu żyję... Spojrzyj w drugą stronę, tam masz jasność od morza...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszę szmer jakiś poniżej nas...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ktoś wchodzi ku nam pod górę... Ach, to Peleas... Wygląda jeszcze zmęczony tak długim na was czekaniem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie spostrzegł nas.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja myślę, że nas spostrzegł, lecz nie wie, co ma zrobić... Peleasie, Peleasie, czyś to ty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... Szedłem od strony morza...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>My także, szukałyśmy jasności. Tu jaśniej trochę niż gdzie indziej, a jednak morze jest posępne.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będziemy mieli burzę tej nocy. Mamy je co noc od jakiegoś czasu, a jednak morze takie teraz spokojne... Człowiek wypłynąłby, sam nie wiedząc o tym, i nie powróciłby już.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Coś wypływa z portu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Musi to być wielki okręt... Światła są bardzo wysoko, zobaczymy go za chwilę, gdy wejdzie w pas jasności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem, czy go zobaczymy, mgła jeszcze na morzu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rzec by można, że mgła podnosi się powoli...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, spostrzegam tam w dole małe światełko, którego nie widziałam poprzednio...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To latarnia morska; prócz niej są inne, których nie widzimy jeszcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Okręt w świetle... Jest już bardzo daleko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To jakiś obcy statek. Wydaje mi się większy od naszych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To statek, który przywiózł mnie tutaj!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oddala się pełnymi żaglami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To statek, który przywiózł mnie tutaj. Ma wielkie żagle... Poznaję go po żaglach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będzie miał złe morze dzisiejszej nocy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemuż odpływa dzisiejszej nocy?... Już go prawie nie widać... Rozbije się może...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Noc spada bardzo szybko...</akap></kwestia>

<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>

<naglowek_osoba>GENOWEFA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt nic nie mówi?... Czy nie macie sobie już nic do powiedzenia?... Czas wracać. Peleasie, pokaż drogę Melisandzie. Ja muszę zajrzeć na chwilę do małego Yniolda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic już nie widać na morzu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę jakieś inne światła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To są inne latarnie morskie... Czy słyszysz, pani, morze?... To wiatr się podnosi... Zejdźmy tędy. Czy zechcesz mi, pani, podać rękę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ spojrzyj, spojrzyj, panie, mam ręce pełne...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będę cię podtrzymywał pod ramię, pani, droga jest urwista i ciemna bardzo... Wyjeżdżam jutro może...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, czemu wyjeżdżasz, panie?</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Krynica w parku.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Peleas</osoba> i <osoba>Melisanda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiesz, pani, dokąd cię zaprowadziłem? Przychodzę często siedzieć tu o południu, gdy zbyt skwarno w ogrodach. Dziś zadusić się można, nawet w cieniu drzew.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, woda taka przejrzysta...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zimna jest jak zima. Stara to, opuszczona krynica. Zdaje się, że była to krynica cudowna, otwierała oczy ślepcom, zwie się jeszcze krynicą ślepców.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie otwiera już oczu ślepcom?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odkąd król sam ociemniał prawie zupełnie, nikt tu już nie przychodzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak samotnym jest się tutaj... Nie słychać nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cisza tu zawsze niezwykła... Można by dosłyszeć, jak woda śpi... Czy nie chcesz, pani, usiąść na skraju marmurowego basenu? Tu, pod tą lipą, gdzie słońce nigdy nie dochodzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Położę się na marmurze. Chciałabym dojrzeć dno tej wody...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt go nigdy nie dojrzał. Krynica ta jest może tak głęboka jak morze. Nikt nie wie, skąd wypływa. Wypływa być może z najgłębszych wnętrzy ziemi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdyby jakaś rzecz błyszczała na dnie, można by je może dojrzeć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie przechylaj się, pani, tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałabym dotknąć wody...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uważaj, pani, byś się nie ośliznęła... Będę cię trzymał za rękę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, chciałabym zanurzyć obie ręce... zdawałoby się, że ręce moje chore są dzisiaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, uważaj pani, uważaj! Melisando!... Melisando!... Och, twoje włosy, pani!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosząc się</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie mogę, nie mogę jej dosięgnąć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Włosy twe, pani, zanurzyły się w wodzie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, dłuższe są od mych rąk... Dłuższe są ode mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc to również nad brzegiem krynicy on cię znalazł, pani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co ci powiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic. Nie pamiętam już...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy stał tuż przy tobie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Obiecał mnie pocałować...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A tyś nie chciała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego nie chciałaś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, widziałam coś przesuwającego się na dnie wody...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uważaj, uważaj! Wpadniesz w wodę! Czym się tak bawisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pierścieniem, który on mi dał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uważaj, pani, zgubisz go jeszcze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, pewna jestem swych rąk...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie baw się tak tuż nad wodą tak głęboką...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przecież ręce mi nie drżą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak on błyszczy w słońcu! Nie rzucaj go tak wysoko pod niebo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Upadł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Upadł w wodę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie, gdzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie widzę, aby opadał w głąb...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje mi się, że widzę, jak błyszczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mój pierścionek?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, tam w głębi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, tak daleko od nas!... nie, nie, to nie on... to już nie on... Przepadł... przepadł... Nic prócz wielkiego koła na wodzie... Co poczniemy? Co poczniemy teraz?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po cóż się tak niepokoić o jakiś pierścionek? To nic... odnajdziemy go może. Albo znajdziemy inny...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie odnajdziemy go już, nie znajdziemy też żadnego innego... A jednak zdawało mi się, że trzymam go w ręku... Zamknęłam już ręce, a on mimo wszystko wpadł w wodę... Rzuciłam go za wysoko, pod słońce...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź pani, pójdź, wrócimy tu innego dnia... pójdź, czas już. Wszyscy gotowi wyjść na nasze spotkanie. Południe biło w chwili, gdy pierścień ci upadł.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co powiemy Golaudowi, jeśli zapyta, co się z nim stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawdę, prawdę, prawdę...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z komnat zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Golauda</osoba> wyciągniętego na łożu; <osoba>Melisanda</osoba> siedzi u jego wezgłowia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, ach, wszystko dobrze, nic mi nie będzie. Ale nie mogę sobie wytłumaczyć, jak się to stało. Polowałem spokojnie w lesie. Koń rozhukał mi się nagle bez powodu. Może zobaczył coś niezwykłego?... Słyszałem właśnie bijących dwanaście uderzeń południa. Z dwunastym uderzeniem spłoszył się nagle i poniósł mnie jak ślepy, jak szalony na jakieś drzewo. Nie słyszałem już nic więcej. Nie wiem już dalej, co się stało. Spadłem, a on musiał paść na mnie. Zdawało mi się, że cały las mam na piersiach, zdawało mi się, że serce mam zdruzgotane. Lecz serce me jest mocne. Zdaje się, że nic mi nie będzie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy chcesz, panie, napić się nieco wody?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję, dziękuję, nie mam pragnienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Może dać ci, panie, inną poduszkę?... Na tej jest plamka krwi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie ma po co. Krew mi się rzuciła ustami przed chwilą. Być może jeszcze będę krwawił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc z pewnością?... Nie cierpisz, panie, zbyt wiele.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie takie rzeczy mi się zdarzały. Jestem przyzwyczajony do krwi i żelaza... To nie to, to kosteczki dziecięcia; nie obawiaj się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamknij oczy, panie, i staraj się usnąć. Ja zostanę tutaj noc całą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie chcę, abyś się tak męczyła. Nie potrzebuję niczego, będę spał jak dziecko... Co ci jest, Melisando? Czemu rozpłakałaś się nagle?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zalewając się łzami</didaskalia>
<kwestia><akap>Jestem... Jestem chora także...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś chora?... Cóż ci jest, cóż ci jest, Melisando?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem... Jestem chora tutaj... Wolę ci to dzisiaj powiedzieć. Panie, panie, ja nie jestem tutaj szczęśliwa...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż się stało, Melisando? Cóż to jest takiego?... A ja nawet nie przeczuwałem czegoś podobnego... Cóż się stało?... Czy ktoś zrobił ci jaką przykrość? Czy ktoś obraził cię?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nikt mi nie zrobił najmniejszej przykrości... To nie to... To nie to... Ale ja nie mogę żyć tutaj dłużej. Nie wiem dlaczego... Chciałabym odejść stąd, odejść stąd!... Umrę, jeżeli będę musiała zostać tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ tu coś się stało? Ty coś ukrywasz przede mną?... Powiedz mi całą prawdę, Melisando... Król może?... Czy też moja matka?... Czy może Peleas?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie Peleas. Nikt... Nie zrozumiesz mnie, panie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemużbym nie miał zrozumieć?... Lecz jeżeli mi nic nie powiesz, cóż chcesz, abym począł... Powiedz mi wszystko, a zrozumiem wszystko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja sama nie wiem, co to jest... Ja sama nie wiem z pewnością, to jest... Gdybym mogła ci to, panie, powiedzieć, powiedziałabym... To coś mocniejszego ode mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, no, bądź rozsądna, Melisando. Cóż chcesz, abym począł? Nie jesteś już dzieckiem. Czy może mnie chciałabyś porzucić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, nie, nie! To nie to... Chciałabym odejść stąd z tobą, panie... Ja tutaj nie mogę żyć dłużej... Czuję, że nie pożyję już długo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ trzeba mieć przecie jakiś powód. Wszyscy wezmą cię za szaloną. Wszyscy wezmą to za jakieś urojenia dziecinne. No, powiedz, może to Peleas? O ile wiem, rzadko bardzo zdarza mu się pomówić z tobą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem, rozmawia ze mną niekiedy. Nie lubi mnie, tak sądzę; dojrzałam to w jego oczach... Ale rozmawia ze mną, gdy się spotkamy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie bierz mu tego za złe. Zawsze był taki. Dziwak jest. A teraz ma smutek, myśli o swoim druhu Marcellusie, który leży na łożu śmierci, a którego on nie może odwiedzić... On się zmieni, on się zmieni, zobaczysz. Młody jest...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale to nie to... to nie to...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż więc? Czy nie możesz przywyknąć do życia, jakie prowadzi się tutaj? Czy zbyt smutno tutaj? To prawda, że zamek ten jest bardzo stary i bardzo posępny. Zimny jest bardzo i bardzo głęboki. I wszyscy, którzy go zamieszkują, są już starzy. I okolica może się wydawać również smutna, ze wszystkimi swymi borami, prastarymi borami, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> światło nie dochodzi. Lecz można rozweselić to wszystko, jeśli się zechce. A zresztą, radość, radość --- nie miewa się już co dzień, trzeba brać rzeczy tak, jak są. Ale powiedzże mi cokolwiek, wszystko jedno co. Zrobię, co zechcesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, to prawda... nigdy tutaj nie widać nieba. Widziałam je po raz pierwszy dziś rano...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlatego więc płaczesz, moja biedna Melisando? Dlatego więc jedynie? Płaczesz, że nie widzisz nieba? No, no, jużeś przecie nie w wieku, gdy się płacze o takie rzeczy... A potem: czyliż tu nie ma lata? Będziesz widywała niebo co dzień. A zresztą na przyszły rok... No, daj mi rękę, daj mi obie twe rączki.</akap>
<didaskalia>Bierze ją za ręce.</didaskalia>
<akap>Och, och, maluchne rączyny, które mógłbym zgnieść na kształt kwiatów... Masz tobie, gdzież pierścień, który ci dałem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pierścień?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, pierścionek zaślubinowy, gdzież on?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje mi się... Zdaje mi się, że spadł...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spadł? Gdzie spadł? Nie zgubiłaś go przecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, spadł... musiał spaść... ale wiem, gdzie jest...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znasz, panie... znasz z pewnością... grotę nad brzegiem morza?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc to tam... Musiało to być tam... Tak, tak, przypominam sobie... Poszłam tam dziś rano, by nazbierać muszli dla małego Yniolda... Bywają tam bardzo piękne... Zsunął mi się z palca... potem morze zaczęło przybierać i musiałam wyjść, zanim go odnalazłam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy pewna jesteś, że to tam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, najpewniejsza w świecie... Czułam, jak się zsuwał... potem nagle łoskot fal...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzeba iść szukać go zaraz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam iść szukać go zaraz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Teraz?... zaraz?... w ciemności?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Teraz, zaraz, w ciemności. Trzeba iść szukać go zaraz. Wolałbym stracić raczej wszystko, co mam, aniżeli ten pierścień. Ty nie wiesz, co to jest. Ty nie wiesz, skąd on pochodzi. Morze będzie nader burzliwe tej nocy. Morze wyprzedzi cię i zabierze go. Śpiesz się. Trzeba iść szukać go zaraz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Boję się... Boję się iść sama...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź, idź, z kim chcesz. Ale trzeba iść zaraz, czy słyszysz? Śpiesz się, poproś Peleasa, by poszedł z tobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleasa? Z Peleasem? Ale Peleas nie zechce...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleas zrobi wszystko, o co go poprosisz. Znam Peleasa lepiej niż ty. Idź, idź, śpiesz się. Nie zasnę, póki nie będę miał pierścionka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och! Ja nie jestem szczęśliwa!... Ja nie jestem szczęśliwa!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi z płaczem.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed grotą.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Peleas</osoba> i <osoba>Melisanda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>mówi z wielkim wzburzeniem</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak, to tu, jesteśmy na miejscu. Czarno tak, że wejścia do groty nie odróżnić<pe><slowo_obce>nie odróżnić</slowo_obce> --- tu: nie da się odróżnić.</pe> od reszty nocy... Nie ma gwiazd po tej stronie. Zaczekajmy, aż księżyc rozedrze tę wielką chmurę, oświeci całą grotę i wówczas będziemy mogli wejść bez niebezpieczeństwa. Są tam miejsca niebezpieczne, wąziuchna ścieżyna prowadzi między dwoma jeziorami, których dna dotąd nie znaleziono. Nie pomyślałem, aby zabrać z sobą pochodnię lub latarnię, ale zdaje mi się, że światłość nieba wystarczy nam. Nie wchodziłaś, pani, nigdy do tej groty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wejdźmyż do niej, wejdźmyż do niej... Trzeba będzie, gdyby się wypytywał, umieć opisać miejsce, w którym zgubiłaś pani pierścionek... Jest bardzo wielka i bardzo piękna. Są w niej stalaktyty<pe><slowo_obce>stalaktyt</slowo_obce> --- naciek wapienny w postaci sopla zwisającego ze stropu jaskini.</pe> podobne do zwierząt i do ludzi. Pełna jest mroków błękitnych. Nikt jeszcze nie zwiedził jej w całości. Ukryto w niej, jak się zdaje, wielkie skarby. Zobaczysz tam, pani, szczątki dawno, dawno rozbitych okrętów. Ale nie trzeba<pe><slowo_obce>nie trzeba</slowo_obce> ---  tu: nie należy, nie powinno się.</pe> zapuszczać się w nią bez przewodnika. Byli tacy, którzy już z niej nie powrócili. Ja sam nie ośmielam się iść zbyt daleko. Zatrzymamy się z chwilą, gdy światłość morza czy nieba zniknie nam z oczu. <begin id="b1754981987459-1275238633"/><motyw id="m1754981987459-1275238633">Natura</motyw>Gdy zapalić tam małe światełko, rzec by można, że sklepienie zasiane jest gwiazdami --- jak niebo. Są to, jak powiadają, odłamki kryształu czy soli, świecące tak w łomach<pe><slowo_obce>łom</slowo_obce> (daw.) --- odłam skały, blok kamienny; <slowo_obce>łomy</slowo_obce>: rumowisko.</pe> skały.<end id="e1754981987459-1275238633"/> Patrz, patrz, pani, zdaje mi się, że niebo się odsłania... Daj mi, pani, rękę, nie drżyj, nie drżyj tak. Nie ma niebezpieczeństwa; zatrzymamy się w chwili, gdy jasność morza zniknie nam z oczu... Może przestrasza cię ten szmer z groty? To szmer nocy lub szmer milczenia... Czy słyszysz, pani, morze poza nami? Nie wydaje się ono szczęśliwe tej nocy... Ach, oto i jasność!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Księżyc sowicie rozjaśnia wejście i część ciemności w grocie. W pewnej głębokości widać śpiących u złomu<pe><slowo_obce>złom</slowo_obce> --- blok skalny, odłupany kawał kamienia.</pe> skalnego trzech starych, siwowłosych żebraków, siedzących tuż koło siebie i podtrzymujących się wzajem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż tam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam... tam...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wskazuje trzech żebraków.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, spostrzegłem ich także...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idźmy stąd!... Idźmy stąd!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... To trzech starych żebraków, którzy zasnęli... W kraju głód... Po co oni przyszli spać tutaj?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idźmy stąd!... Pójdź, pójdź, panie... Idźmy stąd!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ostrożnie, nie mów, pani, tak głośno... Nie budźmy ich... Śpią jeszcze głęboko... Pójdź, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Puść mnie, puść mnie, panie. Wolę iść sama...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powrócimy innego dnia...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z komnat zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Arkela</osoba> i <osoba>Peleasa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzisz, że wszystko w tej chwili zatrzymuje się tutaj i że wszystko sprzeciwia się tej podróży bezużytecznej. Tajono dotąd przed tobą stan twego ojca, lecz być może nie ma dla niego już nadziei: to jedno powinno starczyć, by tu cię zatrzymać. Oprócz tej wszakże tyle innych przyczyn... Nie w dniu to, gdy wrogowie nasi się budzą, gdy lud umiera z głodu i szemrze wokół nas, wolno ci nas opuszczać. I na cóż ta podróż? Marcellus umarł, a życie ma obowiązki poważniejsze nad odwiedzanie grobów. Znużyło cię, powiadasz, życie bezczynne; ale działalności i obowiązku nie należy szukać po rozdrożach. Trzeba oczekiwać ich na progu i wprowadzić do siebie, gdy przechodzić będą; a przechodzą co dzień. Nie widziałeś ich nigdy? Ja sam nic już prawie nie widzę, a jednak ciebie patrzeć nauczę i pokażę ci je w dniu, kiedy zechcesz na nie skinąć. Tymczasem wszakże posłuchaj mnie i jeśli sądzisz, że grunt życia twego wymaga tej podróży, nie bronię ci jej przedsięwziąć, bo lepiej ode mnie powinieneś znać postępki, jakie powinieneś złożyć w dani<pe><slowo_obce>dań</slowo_obce> (daw.) --- danina, dar.</pe> swej istocie lub swemu przeznaczeniu. Prosiłbym cię jedynie, abyś zaczekał, aż się dowiemy, co się stać musi niezadługo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak długo trzeba by czekać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kilka tygodni, może kilka dni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będę czekał...</akap></kwestia>




<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z komnat zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Peleasa</osoba> i <osoba>Melisandę</osoba>. <osoba>Melisanda</osoba> przędzie kądziel<pe><slowo_obce>kądziel</slowo_obce> --- pęk włókien lnu, konopi albo wełny przygotowany do przędzenia.</pe> w głębi pokoju.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Yniold nie powraca; dokąd poszedł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Usłyszał coś w korytarzu; poszedł zobaczyć, co to jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Melisando...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co takiego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy widzisz, pani, jeszcze tyle, aby móc pracować?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pracuję równie dobrze w ciemności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Sądzę, że wszyscy śpią już w zamku. Golaud nie powraca z polowania. A jednak późno już... Czy nie cierpi już z powodu owego upadku?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiedział, że już nie cierpi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powinien by być przezorniejszy, ciało jego nie ma już tej giętkości, co w dwudziestym roku... Widzę gwiazdy przez okno i poświatę miesiąca<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.; poet.) --- księżyc.</pe> na drzewach. Późno jest, on już nie powróci.</akap>
<didaskalia>Pukanie do drzwi.</didaskalia>
<akap>Kto tam?... Proszę wejść!...</akap>
<didaskalia><osoba>Yniold</osoba> otwiera drzwi i wchodzi do pokoju.</didaskalia>
<akap>To tyś tak pukał?... Nie puka się tak do drzwi. Pukasz, jakby jakieś nieszczęście się zdarzyło. Patrzaj, przestraszyłeś mateczkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAŁY YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja zapukałem tylko troszeczkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Późno jest, ojczulek nie wróci już dziś wieczór! Czas, byś szedł spać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAŁY YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie pójdę spać wcześniej od was.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co?... Co ty mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAŁY YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja mówię... nie wcześniej od was... nie wcześniej od was...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wybucha łkaniem i chroni się koło <osoba>Melisandy</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co się stało, Ynioldzie?... Co się stało?... Czemu rozpłakałeś się nagle?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<didaskalia>łkając</didaskalia>
<kwestia><akap>Bo... Och, och, bo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo co?... Bo co?... Powiedz mi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mateczko... mateczko... ty masz odjechać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ co ci przychodzi do głowy, Ynioldzie?... Nigdy nie myślałam o odjeździe...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem; ojczulek odjechał... ojczulek nie powraca, a ty masz odjechać także... Widziałem to... widziałem to...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ nigdy nie było o tym mowy, Ynioldzie... Z czegóż widziałeś, że mam odjechać?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widziałem to... widziałem to... Mówiłaś do wuja rzeczy, których ja nie mogłem słyszeć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spać mu się chce... śniło mu się coś... Pójdź tu, Ynioldzie; śpisz już?... Pójdź popatrzeć z okna: łabędzie biją się z psami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<didaskalia>przy oknie</didaskalia>
<kwestia><akap>Och, och! Gonią za psami!... Gonią za nimi!... Och, och, woda!... skrzydła!... skrzydła!... Boję się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wracając do Melisandy</didaskalia>
<kwestia><akap>Spać mu się chce: walczy z sennością, oczy mu się zamykają...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przędąc, śpiewa półgłosem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Święty Daniel, święty Michał... /
Święty Michał, święty Rafał...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<didaskalia>przy oknie</didaskalia>
<kwestia><akap>Och, och, mateczko!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosząc się gwałtownie</didaskalia>
<kwestia><akap>Co się stało, Ynioldzie?... Co się stało?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zobaczyłem coś za oknem...</akap></kwestia>
<didaskalia><osoba>Peleas</osoba> i <osoba>Melisanda</osoba> biegną do okna.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co się stało za oknem?... Co widziałeś?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, widziałem coś!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ nie ma nic. Ja nic nie widzę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ani ja...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzieżeś widział to coś? W której stronie?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam, tam!... Już tego tam nie ma...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>On sam nie wie, co mówi. Widział zapewne poświatę miesięczną nad lasem. Bywają często dziwaczne odblaski... może coś mignęło na drodze... lub w jego śnie... Bo patrz, patrz, pani, on, zdaje mi się, zasypia na dobre.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<didaskalia>przy oknie</didaskalia>
<kwestia><akap>Ojczulek jest tam! Ojczulek jest tam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>idąc do okna</didaskalia>
<kwestia><akap>On ma słuszność: Golaud wchodzi na podwórzec...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojczulek!... Ojczulek!... Biegnę na jego spotkanie!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wybiega. Chwila milczenia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wchodzą na schody...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Golaud</osoba> z małym <osoba>Ynioldem</osoba>, który niesie lampę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czekacie jeszcze w ciemności?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyniosłem światło, mateczko, wielkie światło!...</akap>
<didaskalia>Podnosi lampę i przygląda się <osoba>Melisandzie</osoba>.</didaskalia>
<akap>Płakałaś, mateczko?... Płakałaś?...</akap>
<didaskalia>Podnosi lampę ku <osoba>Peleasowi</osoba> i przygląda mu się z kolei.</didaskalia>
<akap>Ty także, wuju, ty także, ty także płakałeś?... Ojczulku, patrz, ojczulku, płakali oboje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie przysuwaj im tak światła do oczu...</akap></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z wieżyc zamkowych. Droga patrolowa przechodzi pod jednym z okien wieży.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w oknie, czesze rozpuszczone włosy</didaskalia>
<kwestia><strofa>Me długie włosy spływają /
W dół aż po wieży sień. /
Me włosy na cię czekają /
Wzdłuż wieży aż po sień /
Przez cały długi dzień, /
Przez cały długi dzień.../
Święty Daniel, święty Michał,/
Święty Michał, święty Rafał.../
Urodziłam się w niedzielę, /
W niedzielę w południe...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hola, hola, ho!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto tam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja, ja, i ja!... Co robisz tam w oknie, śpiewając jak ptaszę nie z naszej krainy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Układam włosy na noc...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy to to, co widzę na murze?... Myślałem, że to smuga
światła od ciebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otworzyłam okno. Zbyt gorąco tu na wieży... Piękna noc dzisiaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gwiazd nie policzyć<pe><slowo_obce>nie policzyć</slowo_obce> --- tu: nie da się policzyć.</pe>; nigdy ich tyle nie widziałem, co dzisiaj wieczór... Księżyc jeszcze nad morzem... Nie kryj się w cieniu, Melisando, wychyl się nieco, niechaj ujrzę twe włosy rozplecione...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Strasznie wyglądam tak...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychyla się z okna.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, Melisando!... och, tyś piękna, tyś piękna tak!... Wychyl się, wychyl się!... Pozwól mi bardziej zbliżyć się do ciebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogę bardziej zbliżyć się do ciebie... wychylam się, ile mogę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A ja nie mogę wdrapać się wyżej... Daj mi przynajmniej rękę dziś wieczór... zanim odejdę... Wyjeżdżam jutro...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, tak. Wyjeżdżam, wyjadę jutro... daj mi rękę, rękę, twą małą rączkę na me wargi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dam ci ręki, jeżeli odjeżdżasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj, daj, daj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wyjedziesz?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaczekam, zaczekam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę różę w ciemnościach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie?... Ja widzę tylko gałęzie wierzby wystające zza muru...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niżej, niżej, w ogrodzie; tam, pośród ciemnej zieleni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nie róża... Pójdę zaraz zobaczyć, ale naprzód daj mi rękę, naprzód rękę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz, masz... nie mogę wychylić się bardziej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Moje wargi nie mogą dosięgnąć twej ręki...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogę wychylić się bardziej... Jeszcze nieco, a spadnę... Och, och, włosy moje zsuwają się z wieży!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Przy mocniejszym wychyleniu włosy jej rozsypują się nagle i fala ich zalewa <osoba>Peleasa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, cóż to jest?... Twoje włosy, twoje włosy zsuwają się ku mnie!... Wszystkie twoje włosy, Melisando, wszystkie twoje włosy spadły z wieży!... Mam je w rękach, mam je na ustach... Mam je na ramionach, oplatam je sobie wkoło szyi. Nie otworzę już rąk dzisiejszej nocy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Puść mnie, puść mnie!... Będziesz powodem, że spadnę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie... Nie widziałem nigdy włosów takich jak twoje, Melisando!... Patrz, patrz, patrz! Idą z tak wysoka, a zatapiają mnie jeszcze aż po serce... Zatapiają mnie jeszcze aż po kolana!... A słodkie są, słodkie są, jakby z nieba spadły!... Nie widzę już nieba spoza włosów twoich. Widzisz, widzisz?... Obie me ręce nie mogą ich już utrzymać... są aż tam, na gałęziach wierzby... Żyją jak ptaszyny w mych rękach... i kochają mnie, kochają mnie bardziej niż ty!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Puść mnie, puść mnie... Może ktoś nadejść...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie, nie uwolnię cię tej nocy... Jesteś mym więźniem przez tę noc, przez całą noc, przez całą noc...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleasie! Peleasie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiążę je, wiążę je do gałęzi wierzby... Nie odejdziesz już... nie odejdziesz już... Patrz, patrz, całuję twe włosy... Nie cierpię już, tu, pośród twych włosów... Słyszysz pocałunki me wzdłuż twych włosów?... Wstępuję w górę wzdłuż twych włosów... Każdy z twych włosów nieść ci je musi... Widzisz, widzisz, mogę otworzyć ręce... Mam ręce wolne, a jednak ty nie możesz mnie już opuścić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, sprawiłeś mi ból...</akap>
<didaskalia>Gołębie wylatują z wieży i unoszą się dokoła nich w ciemności nocnej.</didaskalia>
<akap>Co to jest, Peleasie? Co to lata dokoła mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To gołębie wyleciały z wieży... Wystraszyłem je, odlatują...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To moje gołębie, Peleasie. Rozejdźmy się, puść mnie; one już nie powrócą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego nie miałyby już powrócić?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zbłąkają się w ciemności... Pozwól mi, pozwól mi podnieść głowę... Słyszę szmer kroków... Puść mnie!... To Golaud!... Zdaje mi się, że to Golaud!... Usłyszał nas...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czekaj!... Czekaj!... Włosy twe okręcone o gałęzie... Poplątały się w ciemności... Czekaj, czekaj!... Ciemno tu...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Golaud</osoba> drogą patrolową.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co tu robicie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co robię tu?... Ja...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteście dzieci... Melisando, nie wychylaj się tak z okna, spadniesz jeszcze... Czy nie wiecie, że to już późno? Koło północy. Nie bawcie się tak w ciemności. Jesteście dzieci...</akap>
<didaskalia>śmiejąc się nerwowo</didaskalia>
<akap>Co za dzieci!... Co za dzieci!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi z <osoba>Peleasem</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Podziemie zamkowe.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Golaud</osoba> i <osoba>Peleas</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ostrożnie, tędy, tędy. Nie byłeś nigdy w tych podziemiach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, raz jeden, przed laty, ale to już dawno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Są nadzwyczaj wielkie. Jest to cały szereg pieczar olbrzymich, które kończą się Bóg wie gdzie. Cały zamek zbudowany jest na tych pieczarach. Czujesz woń śmiertelną, która tu panuje? To właśnie chciałem ci pokazać. Według mnie pochodzi ona z jeziorka podziemnego, do którego cię prowadzę. Ostrożnie, idź przede mną, w świetle mej latarni. Uprzedzę cię, gdy będziemy na miejscu.</akap>
<didaskalia>Idą dalej w milczeniu.</didaskalia>
<akap>Hej, hej, Peleasie, stój, stój!</akap>
<didaskalia>Chwyta go za ramię.</didaskalia>
<akap>Na Boga!... Czyliż nie widzisz? Krok dalej, a byłbyś w przepaści.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogłem nic widzieć!... Latarnia nie oświecała mnie już...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stąpnąłem źle... ale gdybym cię nie był zatrzymał za ramię... A więc oto woda stojąca, o której ci mówiłem... Czujesz bijącą z niej woń śmierci? Idźmy aż do skraju tej chylącej się nad wodą skały. Tam pochyl się nieco. Woń buchnie ci w twarz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już ją czuję... rzekłby ktoś, że wyziew grobu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dalej, dalej... Ona to niekiedy zatruwa zamek cały. Król nie chce wierzyć, że ona stąd pochodzi. Trzeba by zamurować pieczarę, w której leży ta woda martwa. Byłby czas, zresztą, zbadać nieco te podziemia. Czy zauważyłeś te szczeliny w murach i słupach podpierających sklepienia? Odbywa się tu jakaś praca ukryta, której nikt nie przeczuwa. Cały zamek zapadnie się w jedną z najbliższych nocy, jeżeli się na to zważać nie będzie. Ale cóż chcesz, nikt nie lubi schodzić aż tutaj... Są niezwykłe szczeliny w wielu murach... Och, oto... czujesz podnoszącą się woń śmierci?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, jakaś woń śmierci powstaje dokoła nas...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pochyl się, nie bój się... będę cię trzymał... daj mi... nie, nie, nie rękę... mogłaby się wyśliznąć... ramię, ramię... Widzisz przepaść?</akap>
<didaskalia>z pomieszaniem</didaskalia>
<akap>Peleasie? Peleasie?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, zdaje mi się, że widzę dno przepaści... Czy to światło tak drży?... Ty...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wyprostowuje się, obraca i spogląda na <osoba>Golauda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>drżącym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak, to latarnia... Patrz, poruszałem nią, aby oświecić ściany wewnętrzne...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Duszę się tu... wychodźmy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, wychodźmy...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą w milczeniu.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Taras przy wyjściu z podziemi.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Golaud</osoba> i <osoba>Peleas</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Oddycham nareszcie!... Myślałem przez chwilę, że zemdleję w tych pieczarach olbrzymich; już-już miałem upaść... Powietrze tam wilgotne i ciężkie jak rosa ołowiana, a ciemności gęste jak miazga zatruta... A teraz całe powietrze całego morza!... Wiatr taki świeży, patrzaj; świeży jak liść, który tylko co się otworzył ponad drobnymi, zielonymi falkami... Czujesz? Podlano przed chwilą kwiaty u stóp tarasu i woń zieleni i róż zwilżonych bije aż do nas... Musi być koło południa, bo na kwiaty pada już cień wieżycy... Południe; słyszę głosy dzwonów i dzieci schodzące na wybrzeże do kąpieli... Nie wiedziałem, że tak długo siedzieliśmy w podziemiach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zeszliśmy tam koło jedenastej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcześniej, musiało być wcześniej; słyszałem bijące wpół do dziesiątej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wpół do jedenastej lub trzy kwadranse na jedenastą<pe><slowo_obce>trzy kwadranse na jedenastą</slowo_obce> (daw.) --- trzy kwadranse po godzinie dziesiątej, tj. godzina 10:45.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otworzono wszystkie okna w zamku. Będzie nadzwyczaj gorąco dziś po południu... Patrz, oto matka nasza i Melisanda w jednym z okien wieży...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, schroniły się na stronę ocienioną. Ale, ale... co do Melisandy: słyszałem, co zaszło i co się mówiło wczoraj wieczór. Wiem dobrze, są to zabawy dziecinne, ale niechaj się to nie powtarza. Melisanda jest bardzo młoda i bardzo wrażliwa, trzeba ją oszczędzać, tym bardziej że jest może brzemienna obecnie... Stworzenie to bardzo delikatne, na wpół zaledwie kobieta, toteż najmniejsze wzruszenie mogłoby się stać powodem nieszczęścia. Nie po pierwszy to raz uważam, że mogłoby coś być między wami... tyś starszy od niej. To napomknienie powinno ci wystarczyć... Unikaj jej, o ile można, ale bez przesady, zresztą, bez przesady... Co to tam widać na drodze od strony lasu?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To stada pędzone ku miastu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Płaczą jak dzieci zbłąkane; rzekłbyś, że czują już rzeźnika... Czas iść na obiad. Co za piękny dzień! Co za cudowny dzień na żniwa!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed zamkiem.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Golaud</osoba> z małym <osoba>Ynioldem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź, siądziemy sobie tutaj, Ynioldzie. Pójdź do mnie na kolana, będziemy widzieli stąd, co się dzieje w lesie. Nie widuję cię zupełnie od pewnego czasu. I ty także mnie porzucasz, zawsze jesteś u mateczki... Patrz, usiedliśmy właśnie pod oknami mateczki. Ona odmawia może w tej chwili modlitwy wieczorne... Ale powiedz mi, Ynioldzie, ona często przebywa z wujem twym Peleasem, nieprawdaż?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, zawsze, ojczulku, gdy ciebie nie ma, ojczulku....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Patrzaj: ktoś przechodzi z latarnią przez ogród. Ale mówiono mi, że oni się nie lubią... Podobno sprzeczają się często... nie? Czy to prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, to prawda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak? Ach, ach! Ale o cóż oni się sprzeczają?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O drzwi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to, o drzwi? Co ty mi pleciesz? No, ale wytłumacz się, dlaczego sprzeczają się o drzwi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlatego, że drzwi nie mogą być otwarte.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto nie chce, aby były otwarte? No, czemuż się sprzeczają?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie wiem, ojczulku; o światło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mówię z tobą o świetle, pomówimy o nim za chwilę. Mówię z tobą o drzwiach. Odpowiadaj na to, o co cię pytam. Powinieneś nauczyć się mówić, już czas na to... Nie kładź tak ręki do ust... no...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojczulku, ojczulku!... Już nie będę...</akap></kwestia>

<didaskalia>Płacze.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, czegóż płaczesz teraz? Co się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, ojczulku, uraziłeś mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja cię uraziłem? Gdzie cię uraziłem? To niechcący...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu, tu, w ramionko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To niechcący. No, nie płacz już, dam ci coś jutro...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, ojczulku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kołczan i strzały. Ale powiedz mi, co wiesz o drzwiach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Duże strzały?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, bardzo duże strzały. Ale czemuż oni nie chcą, aby drzwi były otwarte? No, odpowiedzże mi nareszcie! Nie, nie, nie otwieraj ust do płaczu. Nie gniewam się. Będziemy rozmawiali spokojnie, jak Peleas i mateczka, kiedy są razem. O czym oni mówią, kiedy są razem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleas i mateczka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. O czym oni mówią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O mnie, zawsze o mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż oni mówią o tobie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówią, że będę bardzo duży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, nędzo mego życia!... Oto jestem jako ślepiec szukający swego skarbu na dnie oceanu!... Oto jestem jako niemowlę zbłąkane w lesie, a wy... Ale... no, no, Ynioldzie, byłem roztargniony, pomówimy teraz poważnie. Czy Peleas i mateczka nie mówią czasem o mnie, kiedy mnie nie ma?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, ojczulku, mówią zawsze o tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach!... I cóż oni o mnie mówią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówią, że będę taki duży jak ty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy zawsze jesteś przy nich?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, zawsze, zawsze, ojczulku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy nie mówią ci kiedy, abyś poszedł się bawić gdzie indziej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku, oni boją się, gdy nie jestem przy nich.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Boją się?... Z czego widzisz, że się boją?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mateczka mówi zawsze: ,,Nie odchodź, nie odchodź...". Oni są nieszczęśliwi, ale się śmieją...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale to nie dowodzi, aby się bali?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, ojczulku, ona się boi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego mówisz, że ona się boi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oni zawsze płaczą w ciemności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, ach!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja wtedy muszę także płakać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ona jest blada, ojczulku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, ach... cierpliwości, mój Boże, cierpliwości...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, ojczulku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, nic, moje dziecko. Zobaczyłem wilka biegnącego przez las. A więc oni zgadzają się ze sobą? Cieszy mnie wiadomość, że są w zgodzie. Całują się czasami? Nie?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy się całują, ojczulku? Nie, nie... Ach, tak, ojczulku, tak, tak. Raz, raz, kiedy deszcz padał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pocałowali się? Ale jak, jak się pocałowali?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ot tak, ojczulku, ot tak!...</akap>
<didaskalia>całuje go w usta, śmiejąc się</didaskalia>
<akap>Ach, ach, twoja broda, ojczulku!... Kłuje, kłuje, kłuje! Robi się całkiem siwa, ojczulku, i włosy także; całkiem siwe, całkiem siwe, całkiem siwe...</akap>
<didaskalia>Okno, pod którym siedli, rozjaśnia się w tej chwili i światło pada na siedzących.</didaskalia>
<akap>Ach, ach, mateczka zapaliła lampę. Jasno, ojczulku, jasno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, zaczyna być jasno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idźmy tam także, ojczulku, idźmy tam także...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dokąd chcesz iść?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam, gdzie jasno, ojczulku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, moje dziecko. Zostańmy jeszcze trochę w cieniu... nie wiadomo, nie wiadomo jeszcze... Widzisz tam tych biedaków, którzy starają się rozpalić ogieniek w lesie? Deszcz padał. A z tamtej znów strony --- widzisz starego ogrodnika, który sili się podnieść drzewo rzucone przez wiatr w poprzek drogi? Nie może. Drzewo jest za wielkie, drzewo jest zbyt ciężkie i zostanie tam, gdzie upadło. Niepodobna nic poradzić na to wszystko... Ja myślę, że Peleas jest szalony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku, on nie jest szalony, ale jest bardzo dobry.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcesz zobaczyć mateczkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcę, chcę, chcę ją zobaczyć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie rób hałasu. Podsadzę cię aż do okna. Dla mnie okno za wysoko, jakkolwiek jestem wielkiego wzrostu...</akap>
<didaskalia>podnosi dziecko</didaskalia>
<akap>Nie rób najmniejszego hałasu, mateczka zlękłaby się okropnie. Widzisz ją? Jest w pokoju?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... Och, jak jasno!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest sama?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... nie, nie! Wuj Peleas jest tam także.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>On!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, ach, ojczulku, uraziłeś mnie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nic, cicho bądź, nie zrobię już tego. Patrz, patrz, Ynioldzie!... Potknąłem się, mów ciszej. Co robią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic nie robią, ojczulku, czekają na coś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy są koło siebie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A... A łóżko? Czy są przy łóżku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Łóżko, ojczulku? Nie widzę łóżka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciszej, ciszej, usłyszą cię. Rozmawiają?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku, nie rozmawiają.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż robią? Muszą przecież coś robić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrzą na światło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oboje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ojczulku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mówią nic?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, ojczulku. Nie zamykają oczu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zbliżają się jedno do drugiego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku, nie ruszają się z miejsca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Siedzą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku, stoją oparci o ścianę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie robią żadnych ruchów? Nie patrzą na siebie? Nie dają sobie znaków?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku. Och, och, ojczulku, oni wcale nie zamykają oczu... Boję się okropnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cicho bądź. Nie ruszają się jeszcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojczulku. Boję się, ojczulku, pozwól mi zejść!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czegóż się boisz? Patrz! patrz!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie śmiem już patrzeć, ojczulku!... Pozwól mi zejść!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrz, patrz!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, będę krzyczał, ojczulku! Pozwól mi zejść, pozwól mi zejść!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź, zobaczymy, co się stało.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT IV</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Korytarz w zamku.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodząc, spotykają się <osoba>Peleas</osoba> i <osoba>Melisanda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dokąd idziesz? Muszę z tobą mówić dziś wieczór. Czy cię zobaczę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wychodzę z pokoju ojca. Lepiej mu. Doktor powiedział nam, że uratowany... A jednak dziś rano miałem przeczucie, że dzień ten skończy się źle. Mam od pewnego czasu jakieś szmery nieszczęścia w uszach... Potem nastąpiła nagle wielka zmiana i dziś jest to już tylko kwestia czasu. Otworzono wszystkie okna w jego pokoju. Mówi, wydaje się szczęśliwy. Nie mówi jeszcze jak zwykły człowiek, ale myśli nie przychodzą mu już wyłącznie z tamtego świata... Poznał mnie. Wziął mnie za rękę i rzekł z tym dziwnym wyrazem twarzy, który go nie opuszcza, odkąd zachorzał<pe><slowo_obce>zachorzeć</slowo_obce> ---  dziś: zachorować.</pe>: ,,Czyś to ty, Peleasie? Patrzaj, patrzaj, nie uważałem tego nigdy, a ty masz poważne i słodkie oblicze ludzi, którzy długo nie pożyją... Trzeba ci w drogę, trzeba ci w drogę...". To dziwne, muszę mu być posłuszny... Matka słuchała go i płakała z radości. Nie uważałaś<pe><slowo_obce>uważać coś</slowo_obce> (daw.) --- dziś: zwracać na coś uwagę, zauważać coś.</pe> tego? Zdaje się, jakby dom cały odżył naraz, słychać oddychanie, słychać rozmowy, słychać chodzenie... Posłuchaj: słyszę głosy za tymi drzwiami. Prędko, prędko, odpowiedz prędko, gdzie cię zobaczę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież chcesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W parku, przy krynicy ślepców? Chcesz? Przyjdziesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Będzie to ostatni wieczór. Trzeba mi w drogę, jak to rzekł ojciec. Nie zobaczysz mnie już...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mów tak, Peleasie... Będę cię widziała zawsze, zawsze na cię będę patrzyła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż ci przyjdzie z patrzenia... będę tak daleko, że nie dojrzysz mnie już... Będę się starał odjechać bardzo daleko... Pełen jestem radości, a jednak rzec by można, że dźwigam dziś na sobie całe brzemię nieba i ziemi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co się stało, Peleasie? Nie rozumiem już, co mówisz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odejdź, odejdź, rozejdźmy się. Słyszę głosy za tymi drzwiami... To cudzoziemcy, którzy dziś rano przybyli do zamku... Wyjdą za chwilę... Idźmy stąd. To cudzoziemcy...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą, każde w swoją stronę.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z komnat zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Arkela</osoba> i <osoba>Melisandę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1754916060452-702474163"/><motyw id="m1754916060452-702474163">Choroba, Śmierć</motyw>Teraz, gdy ojciec Peleasa uratowany i gdy choroba, stara służąca śmierci, opuściła zamek, trochę powietrza i trochę słońca wróci nareszcie do domu...<end id="e1754916060452-702474163"/> A czas już był! Bo od przybycia twego żyliśmy jedynie w szeptach stłumionych dookoła zamkniętej komnaty... I doprawdy litowałem się nad tobą, Melisando... Przybyłaś tu cała rozradowana, jak dziecko spragnione wesela i uroczystości, i w tejże chwili, gdy wstąpiłaś do przedsionka, spostrzegłem, że zmieniłaś się na twarzy, a prawdopodobnie i w duszy, tak jak mimo woli zmienia się na twarzy człowiek, wchodząc w południe do jaskini zbyt ciemnej i zbyt zimnej... I odtąd, odtąd z powodu tego wszystkiego częstokroć nie rozumiałem cię już... Przyglądałem ci się, chodziłaś bez troski może, ale z dziwacznym, błędnym wejrzeniem człowieka, który na słońcu, w pięknym ogrodzie, wyczekuje ciągle jakiegoś wielkiego nieszczęścia... Nie mogę wytłumaczyć... Ale smutno mi było widzieć cię taką: boś ty za młoda i za piękna, aby żyć już tak dzień i noc pod tchnieniem śmierci... Ale teraz wszystko się zmieni. Przez wiek --- i jest to być może najniezawodniejszy owoc mego żywota --- przez wiek doszedłem do dziwnej jakiejś wiary w ścisłą odpowiedniość wydarzeń. Widziałem zawsze, iż każda istota młoda i piękna stwarzała wokół siebie wydarzenia młode, piękne i szczęśliwe... Teraz to ty otworzysz wrota nowej erze, którą przewiduję... Zbliż się, czemu stoisz tak, nie odpowiadając i nie podnosząc oczu? Raz tylko jeden uściskałem cię tutaj, w dzień twego przybycia. A<begin id="b1754916248455-3476942739"/><motyw id="m1754916248455-3476942739">Starość, Pocałunek</motyw> jednak starcy potrzebują dotknąć niekiedy zwiędłymi usty czoła kobiety lub twarzyczki dziecięcia, aby móc wierzyć jeszcze w świeżość życia i oddalić na chwilę groźby...<end id="e1754916248455-3476942739"/> Czy obawiasz się mych starych ust? Jak ja się litowałem nad tobą w ciągu tych miesięcy!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziadku, ja nie byłam nieszczęśliwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1754916309048-2909526936"/><motyw id="m1754916309048-2909526936">Uczucie</motyw>Być może należysz do kobiet, które są nieszczęśliwe, nie wiedząc o tym... Te są najnieszczęśliwsze...<end id="e1754916309048-2909526936"/> <begin id="b1754916333305-3879116871"/><motyw id="m1754916333305-3879116871">Starość, Piękno</motyw>Daj mi patrzeć na siebie tak, zupełnie z bliska, przez chwilę... Człowiek czuje taką potrzebę piękna na wybrzeżach śmierci...<end id="e1754916333305-3879116871"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Golaud</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleas wyjeżdża dziś wieczór.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz krew na czole. Co zrobiłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, nic... Przechodziłem przez żywopłot cierniowy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Schyl nieco głowę, panie... Obetrę ci czoło...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>odpychając ją</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie chcę, abyś mnie dotykała, słyszysz? Idź precz, idź precz! Nie mówię z tobą. Gdzie mój miecz? Szedłem właśnie szukać miecza...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu, na klęczniku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Podaj go.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Arkela</osoba></didaskalia>
<akap>Znaleziono znowu wieśniaka zmarłego z głodu, nad brzegiem morza. Rzec by można, iż wszystkim im chodzi o to, aby umierać w oczach naszych.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Melisandy</osoba></didaskalia>
<akap>No, cóż, mój miecz? Dlaczego drżysz tak, pani? Nie myślę cię zabijać. Chciałem po prostu obejrzeć ostrze. Nie używam miecza do takich rzeczy. Czemu przyglądasz mi się, pani, jak żebrakowi? Nie przychodzę prosić cię o jałmużnę. Spodziewasz się coś dojrzeć w moich oczach, nie dając mi nic dojrzeć w swoich? Czy myślisz, że ja wiem cokolwiek?</akap>
<didaskalia>do <osoba>Arkela</osoba></didaskalia>
<akap>Widzisz, dziadku, te wielkie oczy? Rzec by można, że dumne są ze swych bogactw...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja widzę w nich tylko wielką niewinność...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wielką niewinność!... One są większe od niewinności!... <begin id="b1754916474239-543421558"/><motyw id="m1754916474239-543421558">Oko</motyw>One są czystsze od oczu jagnięcia... One Bogu mogłyby dawać lekcje niewinności! Wielką niewinność! Słuchaj, dziadku: jestem ich tak blisko, że czuję świeżość rzęs, gdy opadają. A jednak mniej daleko jestem od wszystkich wielkich tajemnic tamtego świata niż od najmniejszej tajemnicy tych oczu!...<end id="e1754916474239-543421558"/> Wielką niewinność!... Więcej niż niewinność! Rzec by można, że anieli niebiescy święcą w nich bez ustanku chrztu obrządek! Ja znam te oczy! Ja je widziałem w robocie! Zamknij je, pani, zamknij je lub ja ci je zamknę na długo!... Nie kładź tak prawej ręki na piersiach; mówię rzecz bardzo prostą... Nie mam żadnej ukrytej myśli... Gdybym miał jaką myśl ukrytą, czemużbym jej nie powiedział? Ach, ach! Nie staraj się, pani, uciekać! Tu! Daj mi tę rękę! Ach, ręce twe, pani, są nazbyt gorące... Precz! Ciało twe jest mi wstrętne!... Tu! Nie ma co teraz uciekać!</akap>
<didaskalia>Chwyta ją za włosy.</didaskalia>
<akap>Na kolanach powleczesz się za mną! Na kolana! Na kolana przede mną! Ach, ach, twe długie włosy do czegoś nareszcie posłużą!... W prawo i w lewo! W lewo i w prawo! Absalomie<pe><slowo_obce>Absalom</slowo_obce> (bibl.) --- postać biblijna, syn króla Dawida; dumny ze swoich długich włosów, zginął w wojnie domowej przeciw ojcu, gdy uciekając, zaczepił włosami o gałęzie drzewa i nie zdołał się wyswobodzić przed nadejściem pogoni.</pe>! Absalomie! Naprzód! W tył! Do ziemi, do ziemi!... Widzisz, pani, widzisz: śmieję się już jak starzec...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>nadbiegając</didaskalia>
<kwestia><akap>Golaud!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>udając spokój nagły</didaskalia>
<kwestia><akap>Zrobisz, pani, jak będzie wola, oto wszystko. Ja nie przywiązuję do tego żadnej wagi. Jestem zbyt stary, a zresztą, nie jestem szpiegiem. Zaczekam na przypadek, a wtedy... Och, wtedy!... Po prostu dlatego, że to we zwyczaju; po prostu dlatego, że to we zwyczaju...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co mu jest? Czy on pijany?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>we łzach</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie, nie, ale już mnie nie kocha... Ja nie jestem szczęśliwa!... Ja nie jestem szczęśliwa!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdybym był Bogiem, miałbym litość nad sercem ludzi...</akap></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Jeden z tarasów zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać małego <osoba>Yniolda</osoba>, który stara się podźwignąć wielki głaz.</didaskalia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, ten kamień jest ciężki!... Cięższy ode mnie... Cięższy od wszystkich... Cięższy od wszystkiego, co się zdarzyło... Widzę swoją piłkę złotą między skałą i tym niegodziwym kamieniem i nie mogę jej dosięgnąć... Moje ramionko nie jest dość długie... a ten kamień nie chce się dać podnieść... Ja nie mogę go podnieść... i nikt nie będzie mógł go podnieść... Cięższy jest od całego domu... zdawałoby się, że ma w ziemi korzenie...</akap>
<didaskalia>Słychać w oddali beczenie stada.</didaskalia>
<akap>Och, och, słyszę płacz baranków...</akap>
<didaskalia>Biegnie patrzeć na skraj tarasu.</didaskalia>
<akap>Patrzcie, już nie ma słońca... Nadchodzą baranki, nadchodzą... A jest ich!... A jest ich!... Boją się, że ciemno... Cisną się do siebie, cisną się do siebie!... Nie mogą prawie już iść... Płaczą, płaczą, a idą prędko!... Idą prędko!... Są już na wielkim rozdrożu. Ach, ach, nie wiedzą teraz, dokąd iść... Nie płaczą już... Czekają... Niektóre chciałyby zwrócić się na prawo... Wszystkie chciałyby iść na prawo... Nie mogą!... Pastuch rzuca w nie ziemią... Ach, ach, będą przechodziły tędy... Słuchają się, słuchają się! Będą przechodziły pod tarasem... Będą przechodziły pod skałami... Zobaczę je z bliska... Och, och, co ich jest!...<pe><slowo_obce>co ich jest!</slowo_obce> --- dziś popr.: ile ich jest!</pe> Co ich jest!... Cała droga zapchana... Teraz wszystkie ucichły... Pastuchu, pastuchu, czemu one już nic nie mówią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PASTUCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>którego nie widać</didaskalia>
<kwestia><akap>Bo to już nie droga do owczarni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>YNIOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dokądże one idą? Pastuchu, pastuchu, dokąd one idą? Nie słyszy mnie już. Są już za daleko... Idą prędko... Nie robią już hałasu... To już nie droga do owczarni... Gdzież one będą spały dziś w nocy? Och, och! Zbyt ciemno się robi... Muszę coś komuś powiedzieć...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Krynica w parku.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Peleas</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To ostatni wieczór... ostatni wieczór... Wszystko musi się skończyć... Igrałem jak dziecko wokół rzeczy, której nie podejrzewałem... Igrałem we śnie wokół zasadzek przeznaczenia... Któż to rozbudził mnie nagle? Ucieknę, krzycząc z radości i z bólu, jak ślepiec uciekający z własnego domu w płomieniach... Powiem jej, że uciekam... Ojcu nic już nie grozi i nie mam już czym okłamywać siebie samego... Późno jest; ona nie przychodzi...<begin id="b1754917156231-981282709"/><motyw id="m1754917156231-981282709">Rozstanie, Wspomnienia, Miłość</motyw> Zrobiłbym lepiej, odjeżdżając bez widzenia się z nią. Muszę dobrze przyjrzeć się jej tym razem. Niektórych rzeczy już sobie nie przypominam... Rzec by można niekiedy, że od lat stu przynajmniej jużem jej nie widział... I nie przypatrzyłem się jeszcze jej spojrzeniu... Nie zostanie mi nic, jeżeli tak odejdę. I wszystkie te wspomnienia... to jak gdybym uwoził z sobą trochę wody w woreczku muślinowym... Muszę ją zobaczyć raz ostatni, zobaczyć aż po dno serca... Muszę jej powiedzieć wszystko, czego nie powiedziałem...<end id="e1754917156231-981282709"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Melisanda</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Peleas!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Melisanda! Czyś to ty, Melisando?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź tutaj, nie stój tak nad brzegiem w świetle miesiąca. Pójdź tutaj. Mamy do powiedzenia sobie tyle rzeczy... Pójdź tutaj, w cieniu lipy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zostaw mnie w świetle, panie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mógłby ktoś dojrzeć nas z okien wieży. Pójdź tutaj, tutaj nie mamy czego się obawiać. Strzeż się, ktoś może nas zobaczyć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja chcę, aby mnie widziano...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co ci jest? Czy mogłaś wyjść niepostrzeżenie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, brat twój, panie, spał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Późno jest. Za godzinę pozamykają bramy. Trzeba uważać. Dlaczego przyszłaś tak późno?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Brat twój, panie, miał przykry sen. A potem suknia ma zaczepiła się o gwoździe bramy. Patrzaj, panie, rozdarta. Straciłam cały ten czas i biegłam potem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Moja biedna Melisaado!... Bałbym się prawie dotknąć cię... Cała jesteś jeszcze zdyszana, jak ptaszę ścigane... I to dla mnie, dla mnie robisz to wszystko?... Słyszę bicie twego serca, jak gdyby ono było moje... Pójdź tutaj... bliżej, bliżej do mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu śmiejesz się, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie śmieję się --- albo może śmieję się z radości, nie wiedząc o tym... Byłoby raczej czego płakać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byliśmy tu już kiedyś... Przypominam sobie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... tak... Kilka długich miesięcy temu. Wówczas nie wiedziałem... Czy wiesz, dlaczego prosiłem, abyś przyszła dziś wieczór?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę cię po raz ostatni być może... Muszę odjechać na zawsze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego mówisz zawsze, że odjeżdżasz?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam ci powiedzieć to, co już wiesz? Ty nie wiesz, co ci chcę powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ nie, nie. Nie wiem nic...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiesz, dlaczego muszę się oddalić... Nie wiesz, że to dlatego...</akap>
<didaskalia>Chwyta ją gwałtownie w ramiona.</didaskalia>
<akap>Ja cię kocham...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>cichym głosem.</didaskalia>
<kwestia><akap>Ja kocham cię także...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och! Coś ty powiedziała, Melisando!... Nie usłyszałem tego prawie!... Złamano lody rozpalonym żelazem!... Mówisz to jakimś głosem, jak gdyby przychodzącym z końca świata!... Nie usłyszałem cię prawie!... Kochasz mnie? Kochasz mnie także?... Odkąd mnie kochasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od zawsze... Odkąd cię ujrzałam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, jak ty to mówisz... Zdawałoby się, że głos twój płynął nad morzem o wiośnie!... Nie słyszałem go nigdy dotąd... Zdawałoby się, że deszcz świeży padł na me serce!... Mówisz to tak otwarcie!... Jak anioł spytany!... Nie mogę temu wierzyć, Melisando!... Dlaczegóż byś mnie miała kochać? Ależ dlaczego ty mnie kochasz? Prawdaż to, co mówisz? Nie łudzisz mnie? Nie kłamiesz trochę, aby na twarz moją uśmiech wywołać?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie kłamię nigdy. Kłamię tylko twojemu bratu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1754917414239-2796527354"/><motyw id="m1754917414239-2796527354">Uroda, Miłość, Kochanek romantyczny</motyw>Och, jak ty to mówisz!... Twój głos, twój głos!... Świeższy jest i otwartszy od wody!... Rzekłby ktoś, woda czysta na moich ustach!... Rzekłby ktoś, woda czysta na moich rękach... Daj mi, daj mi twe ręce... Och, jakież małe twe rączki!... Nie wiedziałem, żeś taka piękna!... Nie widziałem nigdy nic równie pięknego przed tobą... Byłem niespokojny, szukałem wszędzie w domu... Szukałem wszędzie po okolicy... I nie znajdowałem piękności... Aż teraz cię znalazłem!... Znalazłem cię!... Nie wierzę, aby była na ziemi kobieta piękniejsza!... <end id="e1754917414239-2796527354"/>Gdzie jesteś? Nie słyszę już, byś oddychała...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo patrzę na ciebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego patrzysz na mnie tak poważnie? Jesteśmy już w cieniu. Zbyt czarno tu, pod tym drzewem. Pójdź do światła. Nie możemy tu widzieć, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Pójdź, pójdź, tak mało zostaje nam czasu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, zostańmy tutaj... Jestem bliżej ciebie w ciemności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież twoje oczy? Nie chcesz przecie uciekać ode mnie? Ty nie myślisz o mnie w tej chwili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ owszem, owszem, myślę tylko o tobie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrzyłaś gdzie indziej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widziałam cię gdzie indziej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś roztargniona... Co ci jest? Nie wydajesz mi się szczęśliwa...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ owszem, owszem; jestem szczęśliwa, ale jestem smutna...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ludzie częstokroć bywają smutni, gdy się kochają...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Płaczę zawsze, gdy myślę o tobie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja także... ja także, Melisando... Jestem tuż koło ciebie. Płaczę z radości, a jednak...</akap>
<didaskalia>Całuje ją znowu.</didaskalia>
<akap>Jesteś dziwna, gdy cię tak ściskam... Jesteś tak piękna, że zdawałoby się, iż masz umrzeć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty także...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otóż, otóż... Nie robimy tego, co chcemy... Nie kochałem cię za pierwszym razem, gdym cię zobaczył...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ani ja... ani ja... Bałam się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogłem się pogodzić z twymi oczami... Chciałem odjechać zaraz... a potem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja znowu nie chciałam tu jechać... Nie wiem jeszcze dlaczego, ale bałam się tu jechać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tyle jest rzeczy, których nigdy nie będzie się wiedziało... Oczekujemy zawsze, a potem... Co to za hałas? Zamykają bramy!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, zamknięto bramy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie możemy już wrócić! Słyszysz zgrzyt rygli? Słuchaj, słuchaj!... Wielkie łańcuchy!... wielkie łańcuchy!... Za późno, za późno!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tym lepiej, tym lepiej, tym lepiej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty?... Otóż właśnie, otóż właśnie!... To nie my już tego chcemy!... Wszystko stracone, wszystko uratowane! Wszystko uratowane dziś wieczór! Pójdź! pójdź... Serce mi bije jak szaleniec aż do głębi mych piersi...</akap>
<didaskalia>Chwyta ją w uścisk.</didaskalia>
<akap>Słuchaj, słuchaj, serce me o mało mnie nie zdławi... Pójdź, pójdź!... Ach, jak pięknie w ciemnościach!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ktoś jest za nami!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie widzę nikogo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszałam szmer...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja słyszę tylko twoje serce w ciemności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszałam chrzęst suchych liści...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To wiatr, który ucichł nagle... Ustał, gdyśmy się całowali...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakie wielkie są nasze cienie dziś wieczór!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciągną się w uścisku aż w głąb ogrodu... Och, jak one się całują daleko od nas!... Patrzaj, patrzaj!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdławionym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>A-a-ach! On jest za drzewem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Golaud!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Golaud, gdzie? Nic nie widzę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam... na skraju naszych cieni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, widziałem go... Nie odwracajmy się nagle...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ma miecz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie mam swego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widział, że całowaliśmy się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wie, żeśmy go spostrzegli... Nie ruszaj się, nie odwracaj głowy... Rzuciłby się natychmiast... Zostanie tam, póki będzie sądził, że nie wiemy... Obserwuje nas... Nie rusza się jeszcze... Odejdź, odejdź zaraz tędy... Ja będę na niego czekał... Ja go zatrzymam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odejdź, odejdź! On widział wszystko!... On nas zabije!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tym lepiej, tym lepiej, tym lepiej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idzie, idzie!... Twe usta!... Twe usta!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak!... tak, tak!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Całują się szalenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, och, wszystkie gwiazdy spadają!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na mnie także, na mnie także!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PELEAS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze, jeszcze!... Daj, daj!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Całuj, całuj, całuj!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Golaud</osoba> rzuca się na nich z mieczem w ręku i zadaje cios <osoba>Peleasowi</osoba>, który pada na brzegu krynicy. <osoba>Melisanda</osoba> ucieka przerażona.</didaskalia>

<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>uciekając</didaskalia>
<kwestia><akap>Och, och! Nie mam odwagi!... Nie mam odwagi!...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Golaud</osoba> ściga ją przez gaj w milczeniu.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT V</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Izba czeladna<pe><slowo_obce>czeladny</slowo_obce> (daw.) --- przeznaczony dla czeladzi, tj. dla służby.</pe> w suterenach zamku.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać zgromadzone służące. Z zewnątrz dochodzą glosy dzieci bawiących się przed jednym z okienek izby.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JEDNA ZE SŁUŻĄCYCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zobaczycie, zobaczycie, dziewuchy; będzie to dziś wieczór. Przyjdą uprzedzić nas za chwilę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>INNA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt nie przyjdzie nas uprzedzać... Oni sami już nie wiedzą, co robią...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czekajmy tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CZWARTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już my będziemy wiedziały, kiedy iść na górę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIĄTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdy chwila nadejdzie, pójdziemy tam same z siebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZÓSTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słychać już żadnego szmeru w domu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SIÓDMA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzeba uciszyć dzieci bawiące się przed okienkiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ÓSMA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ucichną one same za chwilę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIEWIĄTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chwila nie przyszła jeszcze...</akap></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>stara służąca</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nikt już nie może wejść do pokoju. Nadsłuchiwałam przeszło godzinę... Można by dosłyszeć muchy chodzące po drzwiach... Nic nie usłyszałam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyliż zostawiono ją samą w komnacie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, mnie się zdaje, że komnata pełna jest ludzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyjdą, przyjdą za chwilę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mój Boże! Mój Boże! Nieszczęście to weszło do domu... Nie wolno mówić, ale gdybym mogła powiedzieć, co wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszak to ty znalazłaś ich przed bramą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ tak, ależ tak, to ja ich znalazłam. Odźwierny powiada, że to on pierwszy ich zobaczył, ale to ja go zbudziłam. Spał na brzuchu i nie chciał wstawać. A teraz powiada: ,,Ja pierwszy ich widziałem". Czyż tak się należy? Patrzajcie, sparzyłam się, zapalając lampę, aby zejść do piwnicy. Cóż to ja miałam robić w piwnicy? Nie mogę już przypomnieć sobie, co miałam robić w piwnicy. Mniejsza z tym, dość że wstaję bardzo wczas<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (reg.) --- wcześnie.</pe>; nie było jeszcze zupełnie widno. Powiadam sobie: przejdę przez podwórzec, a potem otworzę bramę. Dobrze; schodzę ze schodów na koniuszkach palców i otwieram bramę, jakby to była zwykła brama... Mój Boże, mój Boże! Cóżem ja tam ujrzała! Zgadnijcie, jeżeli możecie, com ujrzała!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oni stali przed bramą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Leżeli wyciągnięci oboje przed bramą!... Zupełnie jak zbyt wygłodniali żebracy... Przytuleni byli do siebie jak małe dzieci, gdy się boją... Mała królewna była prawie nieżywa, a wielki Golaud miał jeszcze swój miecz utopiony w boku... Byłoż krwi na progu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzeba by uciszyć dzieci... Krzyczą z całych sił przed okienkiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słychać już, co się mówi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CZWARTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic na to nie poradzi. Próbowałam już, nie chcą się uciszyć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje się, że on prawie ozdrowiał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wielki Golaud.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, prowadzono go właśnie do pokoju żony. Spotkałam ich przed chwilą w korytarzu. Podtrzymywano go, jakby był pijany. Nie może jeszcze sam chodzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zdołał siebie zabić, jest zbyt wielki. Ale ona prawie nie jest raniona --- i ona właśnie ma umrzeć... Czy pojmujecie to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzieliście ranę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jak ciebie widzę, ma córko. Widziałam wszystko, rozumiecie... Widziałam ją przed wszystkimi... Maleńka, drobniuchna ranka pod lewą piersią. Maleńka ranka, która by nie zabiła gołębia. Czyliż to naturalne?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, coś pod tym siedzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, lecz ona porodziła przed trzema dniami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rzeczywiście!... Porodziła na łożu śmierci --- czy to nie wielki znak? I co za dziecko! Widzieliście je? Maluchna dziewczynka, jakiej żebrak ostatni nie chciałby wydać na świat... Figurka woskowa, urodzona o wiele za wcześnie... figurka woskowa, która będzie musiała żyć w wełnach jagnięcych... Tak, tak, nieszczęście to weszło do domu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, palec w tym boży...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, wszystko to nie stało się bez powodu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Albo i ten poczciwy książę Peleas... gdzież on jest? Nikt nie wie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, owszem, wszyscy wiedzą... Ale nikt nie śmie o tym mówić... Nie mówi się o tym... nie mówi się o owym... nie mówi się już o niczym... nie mówi się już prawdy... Ale ja, ja wiem, że znaleziono go na dnie krynicy ślepców... lecz nikomu, nikomu nie było wolno go widzieć... I otóż właśnie, otóż właśnie, człowiek dowie się tego wszystkiego dopiero w ostatni dzień...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja boję się już spać tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, gdy raz nieszczęście weszło do domu, milczeniem nic nie poradzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To prawda, ono i tak nas znajdzie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, ale nie idziemy tam, gdzie chcemy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CZWARTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, nie robimy tego, co chcemy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oni boją się nas teraz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Milczą wszyscy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spuszczają oczy na korytarzach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CZWARTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówią już tylko szeptem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIĄTA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdawałoby się, że zrobili tu wszyscy razem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SIÓDMA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1754918793990-2102871772"/><motyw id="m1754918793990-2102871772">Władza, Strach</motyw>Co robić, kiedy władcy się boją?...<end id="e1754918793990-2102871772"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słyszę już, aby dzieci krzyczały.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Siadły wszystkie przed okienkiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przytuliły się do siebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słyszę już nic w całym domu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słychać nawet oddechu dzieci...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARA SŁUŻĄCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdźcie, pójdźcie, czas iść na górę...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszystkie wychodzą w milczeniu.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Jedna z komnat zamkowych.</didaskalia>

<didaskalia>Po podniesieniu zasłony widać <osoba>Arkela</osoba>, <osoba>Golaud</osoba> i <osoba>Doktora</osoba> w kącie pokoju. <osoba>Melisanda</osoba> spoczywa na łóżku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli umrze, to nie z tej ranki; ta ptaka by nie zabiła... Nie wyście więc ją zabili, mój dobry panie; nie rozpaczajcie tak... Ona po prostu nie mogła żyć... Urodziła się bez powodu... aby umrzeć; i umiera bez powodu... A potem, nie powiedziano jeszcze, że jej nie uratujemy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, zdaje mi się, że mimo woli milczymy zbyt wiele w jej pokoju... To niedobry znak... Patrzcie, jak ona śpi... powoli, powoli... zdawałoby się, że duszyczce jej zimno na wieki...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zabiłem bez powodu! Zabiłem bez powodu!... Toż kamienie by nad tym płakały!... Całowali się jak małe dzieci... Całowali się po prostu... Jak brat i siostra... A ja, ja zaraz!... Zrobiłem to, widzicie, mimo woli... Zrobiłem to mimo woli...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uwaga, zdaje mi się, że się budzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otwórzcie okno... otwórzcie okno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy chcesz, aby to okienko otworzyć, Melisando?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie. Wielkie okno... wielkie okno... chciałabym widzieć....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy powietrze morskie nie będzie zbyt zimne pod wieczór?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie sprzeciwiać się, nie sprzeciwiać się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję... Czy to słońce zachodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, to słońce zachodzi nad morzem, późno już. Jak się czujesz, Melisando?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrze, dobrze. Dlaczego pytasz o to, dziadku? Nigdy nie byłam zdrowsza. Zdaje mi się jednak, że wiem coś...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co mówisz? Nie rozumiem cię...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja też, dziadku, nie rozumiem wszystkiego, co mówię... Nie wiem, co mówię... Nie wiem, co wiem... Nie mówię już tego, co chcę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ owszem, ależ owszem... Jestem niewypowiedzianie szczęśliwy, że słyszę cię tak mówiącą. Miałaś w tych dniach trochę gorączki i nie można cię było zrozumieć... Ale teraz wszystko to już gdzieś daleko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem... Czy sam jesteś w pokoju, dziadku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie. Jest tu też doktor, który cię wyleczył...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A potem --- jest jeszcze ktoś...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To... Ale nie przestrasz się... On ci nie chce zrobić nic złego, bądź pewna... Jeśli się boisz, on odejdzie... On jest bardzo nieszczęśliwy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To... to mąż twój... to Golaud...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Golaud jest tutaj? Czemuż nie zbliży się do mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>na kolanach wlokąc się ku łożu</didaskalia>
<kwestia><akap>Melisando... Melisando...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyś to ty, Golaud? Nie mogłam poznać cię już prawie... Mam słońce wieczorne w oczach... Czemu patrzysz tak po ścianach? Schudłeś i postarzałeś się... Czy to już dawno, odkąd nie widzieliśmy się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Arkela</osoba> i <osoba>Doktora</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Proszę was, oddalcie się na chwilę, zróbcie mi tę łaskę... Zostawię drzwi otwarte na oścież... Chwilę tylko... Chciałbym jej coś powiedzieć; bez tego nie mógłbym skonać... Zróbcie to! Idźcie do końca korytarza, potem możecie powrócić zaraz, zaraz... Nie odmawiajcie mi tego... Jestem nieszczęśliwy...</akap>
<didaskalia><osoba>Arkel</osoba> i <osoba>Doktor</osoba> wychodzą.</didaskalia>
<akap>Melisando, litujesz ty się nade mną, jak ja lituję się nad tobą?... Melisando?... Przebaczasz mi, Melisando?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, przebaczam ci... Co mam przebaczyć?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyrządziłem ci tyle złego, Melisando... Nie umiem wypowiedzieć zła, jakie ci wyrządziłem... Ale widzę je, widzę je tak jasno dzisiaj... od pierwszego dnia... I wszystko to, czego nie wiedziałem dotąd, rzuca mi się w oczy dziś wieczór... I wszystko to z mej winy, wszystko, co się stało, wszystko, co się stanie... Gdybym mógł to powiedzieć, widziałabyś tak, jak ja widzę!... Widzę wszystko, widzę wszystko!... Ale ja tak cię kochałem!... Ja tak cię kochałem!... Lecz teraz ktoś ma umrzeć... to ja mam umrzeć... I chciałbym wiedzieć... Chciałbym cię spytać... Nie weźmiesz mi tego za złe?... Chciałbym... <begin id="b1754919419738-3825211696"/><motyw id="m1754919419738-3825211696">Śmierć, Prawda</motyw>Trzeba powiedzieć prawdę komuś, kto ma umrzeć... Trzeba, aby wiedział prawdę, bez tego nie mógłby spać w grobie... Przysięgasz mi, że powiesz prawdę?<end id="e1754919419738-3825211696"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kochałaś Peleasa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ tak, kochałam go. Gdzie on?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie rozumiesz mnie? Nie chcesz mnie zrozumieć! Zdaje mi się... A więc... po prostu: pytam cię, czy kochałaś go miłością zakazaną?... Czy byłaś... czy byliście występni? Powiedz, powiedz, tak, tak, tak?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie byliśmy występni. Czemu pytasz o to, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Melisando... powiedz mi prawdę, na miłość boską!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemuż nie miałabym powiedzieć prawdy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie kłam już tak, w godzinie śmierci!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmierci? Któż to ma umrzeć? Ja?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty, ty! I ja, ja także, po tobie!... I trzeba nam prawdy... Trzeba nam prawdy nareszcie, słyszysz! Powiedz mi wszystko! Powiedz mi wszystko! Przebaczam ci wszystko!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczegóż ja mam umrzeć? Nie wiedziałam tego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale wiesz teraz!... Czas wielki, czas wielki!... Prędko, prędko!... Prawdę, prawdę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawdę... prawdę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie jesteś, Melisando? Gdzie jesteś? To nie jest naturalne! Melisando, gdzie jesteś? Dokąd idziesz?</akap>
<didaskalia>spostrzegając <osoba>Arkela</osoba> i <osoba>Doktor</osoba> we drzwiach.</didaskalia>
<akap>Tak, tak, możecie powrócić... Nie wiem nic, wszystko na próżno... Za późno, ona już zbyt od nas daleko... Nie dowiem się nigdy... Umrę tu jak ślepiec najnędzniejszy!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Coś zrobił? Zabijasz ją...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już ją zabiłem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Melisando...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy to ty, dziadku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, moje dziecię... Czy nie chcesz czegoś ode mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy to prawda, że zima się zaczyna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu pytasz o to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo zimno jest i nie ma już liści...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zimno ci? Chcesz, aby zamknąć okno?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie... aż<pe><slowo_obce>aż</slowo_obce> --- tu: dopiero.</pe> gdy słońce utonie w morzu. Zachodzi powoli, a więc zima się zaczyna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Nie lubisz zimy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Och, nie. Boję się zimna. Tak się boję wielkich mrozów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy czujesz się lepiej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lepiej, lepiej. Nie mam już tych wszystkich niepokojów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcesz zobaczyć dziecko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakie dziecko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Twoje dziecko. Jesteś matką... Wydałaś na świat małą dziewczynkę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież ona jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To dziwne... Nie mogę podnieść rąk, aby ją wziąć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś jeszcze bardzo osłabiona... Potrzymam ci ją sam; patrz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MELISANDA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie śmieje się... Malutka jest... Zbiera jej się na płacz... Żal mi jej...</akap></kwestia>

<didaskalia>Pokój zapełnia się z wolna służącymi zamkowymi, które w milczeniu ustawiają się pod ścianami i czekają.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywając się nagle</didaskalia>
<kwestia><akap>Co to jest? Czego chcą tutaj wszystkie te kobiety?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To służące...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto je zawołał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ja...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po co przyszłyście tutaj? Nikt was nie prosił... Czego tu chcecie? Cóż tam znowu takiego? Odpowiadajcie!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Służące nie odpowiadają.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mów zbyt głośno... Ona zasypia, zamknęła oczy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale to nic?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, nic, widzicie, panie, ona oddycha...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oczy ma pełne łez. Teraz to już dusza jej płacze... Czemu ona wyciąga tak ręce? Czego ona chce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ku dziecku, zapewne. To walka matki z...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W tej chwili? W tej chwili? Powiedz otwarcie, mów, mów!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Być może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaraz?... Och, och! Ja muszę jej powiedzieć... Melisando! Melisando!... Zostawcie mnie samego, zostawcie mnie z nią samego!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie, nie zbliżaj się... Nie przeszkadzaj jej... Nie mów do niej... Ty nie wiesz, co to dusza...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nie moja wina... To nie moja wina!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1754981569626-3927891521"/><motyw id="m1754981569626-3927891521">Śmierć</motyw>Uważaj... Uważaj... Musimy teraz mówić po cichu. Nie trzeba jej już niepokoić... Dusza ludzka jest bardzo milcząca... Dusza ludzka lubi odchodzić sama... Ona cierpi tak bojaźliwie... Ale smutek, Golaud... ale smutek tego wszystkiego, co się widzi!... Och, och, och!...</akap></kwestia>

<didaskalia>W tej chwili wszystkie służące padają nagle na kolana w głębi pokoju.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwracając się</didaskalia>
<kwestia><akap>Co się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliżywszy się do łóżka i dotknąwszy ciała</didaskalia>
<kwestia><akap>One mają słuszność...</akap></kwestia>

<didaskalia>Długie milczenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic nie widziałem. Czy jesteś pewny?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic nie słyszałem... Tak prędko, tak prędko... Tak nagle... Odeszła, nic nie powiedziawszy...<end id="e1754981569626-3927891521"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOLAUD</naglowek_osoba>
<didaskalia>łkając</didaskalia>
<kwestia><akap>Och, och, och!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARKEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zostawaj tu, Golaud... Jej potrzeba teraz ciszy... Pójdź, pójdź... To okropne, ale to nie nasza wina... Była to istotka taka spokojna, taka bojaźliwa, taka milcząca... Była to biedna istotka, tajemnicza, jak wszyscy... Leżąc tam, wygląda na starszą siostrę swego dziecięcia... Pójdź, pójdź... Mój Boże, mój Boże!... I ja nic już z tego nie rozumiem... Nie zostawajmy tutaj. Pójdź. Dziecko także niechaj tu nie zostaje, w tym pokoju... Ono musi żyć teraz w jej miejsce... Kolej teraz na biedną malutką...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą w milczeniu.</didaskalia>

</dramat_wspolczesny></utwor>