<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/lesmian_napoj_cienisty_dwaj_macieje/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Leśmian, Bolesław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwaj Macieje</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ginalska, Agnieszka</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/napoj-cienisty-dwaj-macieje</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=7405</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bolesław Leśmian, Napój cienisty, Wydawnictwo Mortkowicza, Warszawa 1936</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Bolesław Leśmian zm. 1937</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2008</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-03-23</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1060.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Lunch with my dad, slightly everything@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1060</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>



<liryka_l>
<autor_utworu>Bolesław Leśmian</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Napój cienisty</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Dwaj Macieje</nazwa_utworu>
<nota_red>
<akap>pisownia łączna/rozdzielna: wpoprzek > w poprzek; zdaleka > z daleka; nakształt > na kształt; odniechcenia > od niechcenia; zlekka > z lekka; niewiadomo > nie wiadomo; nakształt > na kształ; niechcąc > nie chcąc; powtóre > po wtóre; nielada > nie lada; bardzoby > bardzo by;  </akap>
<akap>pisownia joty: bestja > bestia; </akap>
<akap>fleksja: czem > czym; tem > tym; niem > nim;  </akap>
<akap>leksyka/pisownia u/ó/o: dwuch > dwóch;  </akap>
<akap>interpunkcja: przyczyny!». > przyczyny!»; </akap>
</nota_red>


<dedykacja>
<strofa>
Drogiemu przyjacielowi, Franciszkowi/
Fiszerowi<pe><slowo_obce>Franciszek Fiszer</slowo_obce> (1860--1937) --- filozof, erudyta; pochodził ze spolonizowanej szlachty niem., był postacią niezwykle popularną w środowisku artystycznym Warszawy; bywalec kabaretów, kawiarni i restauracji; do jego znajomych należeli: Bolesław Leśmian, Zenon Przesmycki, Antoni Lange, Stefan Żeromski, Władysław Reymont, Artur Rubinstein, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Jan Lechoń oraz wielu innych twórców; znany z licznych dowcipnych anegdot, nie pozostawił żadnego utworu pisanego, lecz zyskał sobie miano ,,Sokratesa naszych czasów".</pe>, z pełnym wzruszenia uznaniem/
dla smutnych i wesołych cudów Jego/
cygańskiego żywota i ze szczerym zachwytem/
dla Jego wiecznie młodych uniesień/
i pomysłów metafizycznych.
</strofa>


</dedykacja>
<strofa>Pleć, pleciugo! --- Na wzgórza południowym grzeju/
Siedział razu pewnego --- Maciej przy Macieju./
<begin id="b1310996004979-239605344"/><motyw id="m1310996004979-239605344">Wiosna</motyw>Do pierwszego Macieja rzekł ten drugi Maciej:/
--- «Coraz w niebie --- wiosenniej, a w polu --- pstrokaciej./
Lada parów potrafi, śniąc, kwiatami zarość<pe><slowo_obce>zarość</slowo_obce> (daw.) --- zarosnąć.</pe>!<begin id="b1269703231829-515042064"/><motyw id="m1269703231829-515042064">Przemijanie, Pożądanie, Starość</motyw>/
A my --- co? --- Do wieczności mizdrząca się starość?/
Wstyd mi z siana, gdy słońce złotą igra zmrużką,/
Z przedwczesną i zuchwałą pieszczoty pogróżką/
Zerwać się do dziewczyny, jak gęś, co spod płotu/
Zrywa się z wielkim krzykiem do niskiego lotu!...<end id="e1310996004979-239605344"/>/
Wstyd mi pysk --- modrym oczom przysunąć do widna,/
Bo te oczy --- śmieszliwe, a dziewka --- bezwstydna!/
Byle durniom zejść z drogi miałbym bezrozumnie?/
Zamiast z dziewką --- na sianie, bez dziewki spać w trumnie?/
Dość mam śmierci, co siłkiem po ziemi się szasta!/
Nie chcę umrzeć --- i kwita! Chcę potrwać --- i basta!»<end id="e1269703231829-515042064"/> ---</strofa>



<strofa>Do drugiego Macieja pierwszy Maciej rzecze:/
--- «Hamuj się, niecierpliwy na wiosnę człowiecze!/
<begin id="b1310996288184-1095269630"/><motyw id="m1310996288184-1095269630">Siła, Mądrość</motyw>Ma łeb dzielny --- wieczorem, kto go miewał --- wzarań<pe><slowo_obce>wzarań</slowo_obce> (daw.) --- wcześnie rano; na początku.</pe> ---/
Tak, jak ja --- com nie szczędził mym zadumom starań.../
Wiem, co wiem! --- <begin id="b1269703280875-3515580675"/><motyw id="m1269703280875-3515580675">Czary, Rośliny, Nieśmiertelność, Potwór</motyw>W kniejach leśnych, w przepaściach paprotnych/
Mieszka Czmur --- wpośród czarów dzikich i samotnych ---/
I nic --- tylko pilnuje zaklętego ziela,/
Które nieśmiertelności --- gdy je zjesz --- udziela./
Nie dopuszcza nikogo --- podstępny i silny,/
A pięść ma tak skuteczną, jak ten głaz mogilny!...<end id="e1269703280875-3515580675"/>»</strofa>



<strofa>
Do pierwszego Macieja drugi Maciej prawi:/
--- «Mam i ja --- pięść, co z wrogiem niedługo się bawi.../
Pódźwa<pe><slowo_obce>pódźwa</slowo_obce> (gw.) --- pójdźmy; -wa jest końcówką daw. liczby podwójnej.</pe> z Czmurem się zmierzyć! Ty --- w ślad, ja --- na czele./
Przymarnimy go nieco --- i odbierzem ziele». ---
<end id="e1310996288184-1095269630"/></strofa>



<strofa><begin id="b1297780931830-1826845434"/><motyw id="m1297780931830-1826845434">Droga, Niebo</motyw><begin id="b1310996322069-3794935080"/><motyw id="m1310996322069-3794935080">Język</motyw>I poszli. --- A szli w poprzek --- i wprzód --- i ukosem,/
Już zawczasu się srożąc pod gołym niebiosem,/
Jak mówią w tym powiecie, gdzie mimo zwyczaju/
Niebo jest --- Bóg wie czemu --- męskiego rodzaju.<end id="e1310996322069-3794935080"/>/
Po obłokach --- po pniakach --- po jarach --- szli, skacząc/
I Czmurowi zaocznie i trafnie sobacząc<pe><slowo_obce>sobaczyć</slowo_obce> --- urągać, złorzeczyć, przeklinać.</pe>!<end id="e1297780931830-1826845434"/></strofa>



<strofa><begin id="b1291924991153-620721739"/><motyw id="m1291924991153-620721739">Słońce</motyw>Słońce, przez żyłkowane przeświecając liście,/
Na sękach się rozpryska --- różnie i zdziebliście ---/
I, światłem obszerniejąc, rozprasza się po to,/
By na trawę ruchliwą nawiać --- nic i złoto.<end id="e1291924991153-620721739"/></strofa>



<strofa><begin id="b1291925016215-931011697"/><motyw id="m1291925016215-931011697">Ptak, Drzewo</motyw>Gil na dęba wierzchołku tak odlegle śpiewa,/
Że czuć w śpiewie wysokość szumiącego drzewa<end id="e1291925016215-931011697"/>,/
<begin id="b1291925047723-1248501114"/><motyw id="m1291925047723-1248501114">Natura</motyw>A w jarach, skąd się zieleń wynurza, jak z wora,/
Po wczorajszej ulewie --- woda przez sen chora<pe><slowo_obce>Po wczorajszej ulewie --- woda przez sen chora</slowo_obce> --- w wydaniu <tytul_dziela>Napoju cienistego</tytul_dziela> z 1936 (wyd. J. Mortkowicz), które było podstawą niniejszej publikacji, wers ten brzmi: ,,(...)Po wczorajszej ulewie --- <wyroznienie>zieleń</wyroznienie> przez sen chora(...)". W rękopisie utworu widnieje jednak słowo <wyroznienie>woda</wyroznienie> zamiast <wyroznienie>zieleń</wyroznienie> i na tej podstawie wprowadzamy zmianę edytorską. </pe>/
Na blady niedorozwój srebra w swej głębinie,/
Mętem przeciw własnemu usrebrnieniu płynie.<end id="e1291925047723-1248501114"/></strofa>



<strofa>Skoro Czmur dwóch Maciejów zaoczył<pe><slowo_obce>zaoczyć</slowo_obce> --- zobaczyć, zauważyć.</pe> z daleka, ---/
Czarami się najeżył --- i nieludzko czeka.../
Idą. --- Już się zbliżyli. --- Czmur w słońcu się biesi, ---/
Gębę do nich wykrzywia: «A wy tu --- skądesi?» ---</strofa>



<strofa>Rzekł Maciej: «Z niedaleczka... <begin id="b1310996557520-1833040617"/><motyw id="m1310996557520-1833040617">Jedzenie</motyw>Chcemy jestku --- pitku/
Z tego ziela, coś w lesie skrył je bez użytku./
Znamy twą tajemnicę strasznie zieleniatą!/
Wyłaź, tchórzu, zza czarów! Wyłaź!» ---/
<wers_wciety typ="6"><begin id="b1297781042701-2499586418"/><motyw id="m1297781042701-2499586418">Przekleństwo</motyw>A Czmur na to:</wers_wciety>/
<begin id="b1310998090239-2593381664"/><motyw id="m1310998090239-2593381664">Nieśmiertelność</motyw>--- «Precz stąd, śmiecie pyskate! Znam podniebia wasze!/
Na baśń leśną dybiecie, jak bawół na paszę!/
Czym dla was nieśmiertelność? Rodzajem --- jarzyny!/
Wara psiarni człowieczej do bytów przyczyny!»<end id="e1310996557520-1833040617"/> ---</strofa>



<strofa><begin id="b1311065331163-2884834580"/><motyw id="m1311065331163-2884834580">Język</motyw>Trącił Maciej Macieja: «Lży, bestia nieczysta!/
Pierwszy przemów do zmory, boś lepszy mówista».../
Sięgnął Maciej po słowo, co wszystek gniew zmieści!/
--- «Ty, psiaparo --- psiawełno --- psianogo --- psiatreści!/
Czemu ślepie wytrzeszczasz, mgliste od wyłudy!/
Małpo z tamtego świata! Pomroko z psiej budy!/
Nie pyskuj śród listowia! Stłum w lesie --- bezczelność!/
Nie skąp ziela, judaszu! Oddaj nieśmiertelność!» ---<end id="e1310998090239-2593381664"/><end id="e1297781042701-2499586418"/></strofa>



<strofa><begin id="b1291925908862-1406162594"/><motyw id="m1291925908862-1406162594">Walka</motyw>I, to mówiąc, podźwignął pięść, na kształt maczugi,/
A tuż obok do boju zawrzał Maciej drugi.<end id="e1311065331163-2884834580"/>/
<begin id="b1310996900673-3396847518"/><motyw id="m1310996900673-3396847518">Przemoc</motyw>Czmur z ziemi wyrwał buczek, pełen jeszcze cienia,/
I łby obu Maciejom zmacał od niechcenia./
Coś z lekka we łbach trzasło, lecz nic się nie stało./
Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> łbów było --- za dużo, a buczka --- za mało./
Obaj do gęby Czmura rozmach wzięli szerszy, ---/
Cios zadał Maciej drugi, a w ślad --- Maciej pierwszy./
<begin id="b1310998129122-488529723"/><motyw id="m1310998129122-488529723">Potwór</motyw>Czmur rozwarł pysk drapieżny zwyczajem potwora,/
Aż odsłonił krtań krwistą --- kły --- i zwój jęzora.</strofa>



<strofa>
Splunął Maciej, jęzora zgorszony straszydłem,/
I gębę w czas potłumił pięścią, jak gasidłem.<end id="e1310996900673-3396847518"/>/
Jęknął Czmur w nieskończoność, truchlejąc haniebnie/
Przed nawałą Maciejów zbyt groźną liczebnie!
<end id="e1310998129122-488529723"/></strofa>



<strofa>Cztery pięście go tłukły, nie wiadomo --- która!/
Coraz to inny Maciej nacierał na Czmura!/
A czynili ciał dwojgiem taki zgiełk i ścistek,/
Że zlękły brakiem miejsca --- las dygotał wszystek!/
Próżno Czmur się do nieba zrywał, jak zawieja, ---/
Gdziekolwiek się obrócił --- tam spotkał Macieja!/
<begin id="b1291925957418-3455013559"/><motyw id="m1291925957418-3455013559">Ucieczka</motyw>Przed nadmiarem Maciejów gdzie szukać obrony?/
Tu --- Maciej i tam --- Maciej! Maciej --- z każdej strony!/
Ten go chwyta za grdykę, a tamten --- za łystę<pe><slowo_obce>łysta</slowo_obce> (gw.) --- łydka.</pe>./
Czmur nagli do ucieczki swe nogi bieżyste.<end id="e1291925908862-1406162594"/>/
<begin id="b1310997296229-1791495807"/><motyw id="m1310997296229-1791495807">Krew</motyw>Już szkarłatną rzadź<pe><slowo_obce>rzadź</slowo_obce> (neol.) --- coś rzadkiego, płynnego.</pe> bytu wyplunął na jary<end id="e1310997296229-1791495807"/> ---/
I zmalał --- i sprzyziemniał, jak właśnie kret szary./
Lecz --- gdy w oczach mu leśna pomętniała knieja,/
A Macieja odróżnić nie mógł od Macieja, ---/
Zaklął siebie słów mgliskiem --- i tak zaczął znikać,/
By ciałem do niebytu, znikając, nawykać.../
Trudno stwierdzić, czy umarł, czy wpełzł na kształt gadu/
W nicość, pełną kryjówek... Dość, że znikł bez śladu./
Znikł do cna i do ista, jakby go nie było, ---/
Tylko w słońcu zapachło --- miętą i mogiłą.../
Ptak zaćwierkał z gałęzi na zniknione ciało,/
I coś w lesie raz jeszcze, nie chcąc, poleśniało...</strofa>



<strofa><begin id="b1310998342922-1660281776"/><motyw id="m1310998342922-1660281776">Zwycięstwo, Klęska</motyw>Rzekł Maciej do Macieja: «Umknął, zmór podrzutek!<end id="e1291925957418-3455013559"/>/
A my ziela szukajmy! Czas nagli i smutek!»/
Jęli szukać w parowie --- łapczywie i żwawo./
Poszperali --- na lewo, znaleźli --- na prawo./
Miało barwy znikliwej posenną przynętę,/
A poznali je po tym, że było --- zaklęte./
Daremnie próbowali gryźć ziele i łykać, ---/
Nie chciały im się szczęki zmiażdżone domykać.../
Czmur za życia posiadał jakie takie siły,/
Bo cielska Maciejowe od ran się roiły.<end id="e1310998342922-1660281776"/></strofa>



<strofa>Do pierwszego Macieja rzecze Maciej wtóry:/
--- «Tak się kości gną we mnie, jak te obce wióry./
W tym, że Czmur nas nadpsował --- nie ma jeszcze sromu./
Czas duszom --- do pokuty... Czas ciałom --- do domu.../
Lubię księżyc --- na strychu, a słońce --- w altanie,/
Ale lubię najbardziej --- siebie wzdłuż na sianie!.../
Ty poleżysz ustronnie --- i ja też poleżę./
Odzyskamy sił krztynę, szeptając pacierze,/
Grzeszną duszę do Boga nastroim jak skrzypkę,/
A ziele spożyjemy z mlekiem na przechlipkę».</strofa>



<strofa><begin id="b1310998510935-493888082"/><motyw id="m1310998510935-493888082">Bóg, Spotkanie</motyw>I tak gwarząc, szli do dom --- tam, gdzie dal i droga,/
I na skręcie spotkali twarz w twarz --- Płaczyboga./
Miał Płaczybóg źrenice --- dalami posnute,/
A w źrenicach na przemian --- zadumę i smutę./
Trącił Maciej Macieja: «Chwila uroczysta/
Pierwszy przemów do Boga, boś lepszy mówista». ---/
Rzekł Maciej: «Płaczyboże, co płaczesz uboczem, ---/
Chcę Ci mówić o wszystkim, ino nie wiem --- o czem!/
Pochwalona ta z Tobą znajomość bezkresna./
W lesie --- nasze spotkanie. Dziej się --- wola leśna!/
To powiadam po pierwsze. A mówię po wtóre:/
Dziej się człowiek, idący w bezmiary niektóre!/
<begin id="b1310997995602-2349282415"/><motyw id="m1310997995602-2349282415">Dar</motyw>Nie zbraknie Bogu strawy (to mówię --- po trzecie!) ---/
Dopóki jeden Maciej trwa jeszcze na świecie!»</strofa>



<strofa>I z zanadrza, jak z hojnej wyciągnął skarbony/
Ziele --- i Płaczybogu podał zamyślony.</strofa>



<strofa>--- «Weź to ziele na wszelki w niebiosach przypadek,/
Jako po dwóch Maciejach niepodzielny spadek./
Wiem, że cierpisz niekiedy, --- i ja czasem cierpię./
A nuż się nieśmiertelność w niebiosach wyczerpie!</strofa>



<strofa>Chociaż trwoga to --- płonna, lecz myśl niebezwiedna:/
Pewniejsze dwie wieczności, niźli wieczność --- jedna./
Dość Ci, Boże, źdźbło małe tego ziela spożyć,/
By do drugiej wieczności bez uszczerbku dożyć./
Kto zasłużył na ziele --- niech się nim odświeży./
Bogu się nieśmiertelność --- nam się Bóg należy./
Włącz ten dar, Płaczyboże, do Twych w niebie dziejów/
I od czasu czasu wspomnij dwóch Maciejów!» ---</strofa>



<strofa>Wziął Płaczybóg podarek z tym bożym uśmiechem,/
Co sprawił, że las z większym zieleniał pośpiechem,/
I rzekł: «Dar to --- nie lada, i skarb --- nie drobnota ---/
I pewne przedłużenie wiecznego żywota!/
Czymże was wynagrodzę --- jaką z nieba chwałą/
Za to, co się w tej chwili we wszechświecie stało!/
Nic nigdzie nie posiadam, sam jestem --- samiustek/
Wpośród ziemskiej niedoli i zaziemskich pustek.<end id="e1310997995602-2349282415"/>/
Trzeba w płacz mój na ślepo, z całych sił uwierzyć,/
By chcieć ze mną żyć razem, albo razem --- nie żyć./
Na krańcach mego płaczu będę na was czekał./
Nie zwlekajcie zbyt długo. Ja --- nie będę zwlekał...»</strofa>



<strofa>I odszedł w sen za snami, by z tym zielem w dłoni/
Zniknąć w jednej i w drugiej niebiosów ustroni.</strofa>



<strofa>
<begin id="b1291926771286-3066832153"/><motyw id="m1291926771286-3066832153">Śmierć</motyw><begin id="b1310997833151-767015117"/><motyw id="m1310997833151-767015117">Krew</motyw>Rzekł Maciej do Macieja: «Z ran moich niemało/
Podczas rozmowy z Bogiem krwi się w świat przelało»./
I na nogach się zachwiał i bardzo niezgrabny/
Na trawę się wywrócił bokiem, jak wóz drabny.<end id="e1310998510935-493888082"/>/
Drugi Maciej na ból swój boczył się i srożył,/
Lecz --- by ciału dogodzić --- obok się ułożył./
Rzekł jeden: «Czemuś taki srebrniasty na licu,/
Jakbyś gębę przed chwilą wytarzał w księżycu?»
<end id="e1310997833151-767015117"/></strofa>



<strofa>Drugi na to: «Już do snu nicość mnie kołycha./
Wiem, co we mnie cierpiało, --- nie wiem, co nacicha.../
Brak mi ziela... Ha, trudno! Niech Bóg się posili, ---/
Bardzo by się przydało i nam w takiej chwili!»/
Naówczas do Macieja rzekł Maciej: «Macieju!/
Tak mi dobrze w mym bólu, jak w samym Betleju.../
Pragnę tylko ostatnich ku niebu przesileń,/
By zrzucić ciała mego uciążliwą wyleń, ---/
A zrzucając --- nie jęknę, ani się zasmucę./
Odwróć łeb, byś nie widział, czym będę, gdy zrzucę...»</strofa>



<strofa>Chciał się właśnie odwrócić Maciej od Macieja,/
Ale go zamroczyła wielka beznadzieja!/
A już śmierć się zbliżyła, by ich snem utrudzić./
Nie wiedziała, którego ma najpierw wystudzić./
Świat im w oczach zanikał... Nastały złe dreszcze./
I już świata nie było, a trwali gdzieś jeszcze.../
Rzekł jeden: «Noc nadchodzi!» --- A drugi rzekł: «Dnieje!»/
Tak zmarli jednocześnie obydwaj Macieje.<end id="e1291926771286-3066832153"/></strofa>


</liryka_l>



</utwor>