<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/lange-w-czwartym-wymiarze-memorjal-doktora-czang-fu-li/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Lange, Antoni</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Memoriał doktora Czang-Fu-Li</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lange-w-czwartym-wymiarze</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lange-w-czwartym-wymiarze-memorial-doktora-czang-fu-li</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.polona.pl/item/1941173/4/</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Antoni Lange, W czwartym wymiarze. Opowiadania, wyd. drugie, Spółka nakładowa "Książka", Kraków [1912].</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Antoni Lange zm. 1929</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2000</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2014-05-05</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/2936.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Spider Web Water Drops 7-26-09 IMG_9775, stevendepolo@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2936</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>

<autor_utworu>Antoni Lange</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>W czwartym wymiarze</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Memoriał doktora Czang-Fu-Li</nazwa_utworu>

<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
poprostu -&gt; po prostu,
przedtym -&gt; przed tym,
tymsamym -&gt; tym samym,
dla czego -&gt; dlaczego,
to też -&gt; toteż,
z pod -&gt; spod,
z nad -&gt; znad.
</akap>

<akap>Pisownia wielką literą, np.:
Akademja nauk -&gt; Akademia Nauk,
pustynia Paryska -&gt; Pustynia Paryska,
w Kampanii Rzymskiej -&gt; w Kampanii rzymskiej,
zatoki Meksykańskiej -&gt; Zatoki Meksykańskiej,
ocean Atlantycki -&gt; Ocean Atlantycki,
ocean Spokojny -&gt; Ocean Spokojny,
Ameryki południowej -&gt; Ameryki Południowej,
kraje Sybirskie -&gt; kraje sybirskie.
</akap>

<akap>Pisownia joty, np.:
akademję -&gt; akademię,
teorje -&gt; teorie,
historji -&gt; historii,
kwestyi -&gt; kwestii.
</akap>

<akap>Końcówki fleksyjne Msc. i N. lp i lm: -em, -emi, np.:
temi -&gt; tymi,
innemi -&gt; innymi,
śmiesznemi -&gt; śmiesznymi.
</akap>

<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych:
z pod -&gt; spod.
</akap>

<akap>Inne:
t. zw. -&gt; tzw.,
i t. d. -&gt; itd.,
n. p. -&gt; np.,
"naturalnie w sposób, miarkowany klimatem" -&gt; "naturalnie w sposób miarkowany klimatem",
gieologia -&gt; geologia,
legienda -&gt; legenda.</akap>

<akap>Rozwinięto skróty:
b. -&gt; byli,
i. -&gt; inne,
Cels. -&gt; Celsjusza.
</akap>

<akap>Poprawione błędy źródła:
alfabteu -&gt; alfabetu,
nazs -&gt; nasz.
</akap>
</nota_red>

<nota><akap>Paryż, w r. 2652</akap></nota>


<akap>Wyprawa naukowa do szczególnej części świata, zwanej Europą, dokąd wysłany zostałem przez czcigodną Akademię Nauk w Pekinie --- dała rezultaty tak nieoczekiwane, że gdyby się okazały prawdą fantastyczne teorie uczonego Lapończyka dra Teene Weene, byłby to po prostu przewrót zarówno w nauce geologii, jak i historii.</akap>


<akap>To zaś, co mi tu pokazywali niektórzy uczeni lapońscy, zresztą wszystko byli wychowańcy naszych chińskich uniwersytetów --- wydaje się chwilami rzeczywistością; w istocie jednak jest to szczególna igraszka natury, która lubi naśladować dzieła rąk ludzkich i łudzić osobliwie wzrok i umysł człowieka.</akap>


<akap>Wy, którzy przebywacie w mirtowych i migdałowych gajach Władywostoku (mówiąc dawnym imieniem) czyli Lan-ding-stongu, wy, którzy oddychacie czarowną wonią syberyjskich cytryn i pomarańcz, ani się domyślacie, jak straszne czyni wrażenie pobyt w Europie, pokrytej niemal w całości wiekuistym śniegiem i lodem. Nie sądzę, aby jakakolwiek rasa ludzka mogła tu przebywać, z wyjątkiem może Lapończyków, Samojedów i Kamczadałów, którzy podobno niegdyś mieszkali w północnej części naszego kraju, w Kamczatce, i dopiero w wieku XXII, w czasie wielkiej wędrówki narodów, opuścili Syberię --- i przenieśli się do Europy wraz z reniferami.</akap>


<akap>Jest to niewątpliwie legienda, oparta na starożytnej baśni o Atlantydzie, a rozpuścił ją wraz z wielu innymi uczony Lapończyk dr. Teene Weene.</akap>


<akap>Bądź jak bądź cechą szczególną Europy jest wielkie upowszechnienie renifera, który ma w sobie podobieństwo do naszych jeleni, ale tu służy tak jak u nas koń i wół; owóż chimeryczny dr. Teene Weene, chociaż kończył studia w Pekinie, twierdzi, że za czasów swego pobytu na Syberii --- znalazł śród wykopalisk kości reniferów i zapewnia, że niegdyś na Syberii żyły renifery i że klimat tego kraju był równie surowy, jak klimat Europy.</akap>


<akap>Dzieło dra Teene Weene pt. <tytul_dziela>Epoki lodowe naszej planety</tytul_dziela> wywołało niemałe wrażenie, gdyż jest to rzeczywiście niebywałe <slowo_obce>curiosum</slowo_obce> w dziejach nauki, zwłaszcza niektórzy młodzi Chińczycy --- (jak wiadomo młodzież łatwo się entuzjazmuje) --- przyjęli to dzieło z wielkim zapałem, gdyż paradoks i ekscentryczność zawsze znajdą wielbicieli.</akap>


<akap>P. Teene Weene, opierając się, jak mówi, na długoletnich badaniach geo- i hydrologicznych z jednej strony, z drugiej na rozkopaliskach czynionych w swej lodowatej ojczyźnie Frankolaponii, a zwłaszcza w tej osobliwej śnieżno-wzgórzystej pustyni, która się zowie Pustynią Paryską --- odkrył, jak zapewnia, rzeczy nadzwyczajne, które z naszego stanowiska bajką śmiało nazwać można.</akap>


<akap>Twierdzi on mianowicie, że jeszcze siedemset lat temu, tj. w pierwszej połowie XX w. Europa miała klimat bardzo łagodny, że np. w Kampanii rzymskiej kwitły migdały, cytryny i eukaliptusy, jak u nas we Władywostoku; że podobno Rzym stanowił niegdyś potężne imperium, że Rzymianie stworzyli prawo (!?), że Paryż (ta lodowata pustynia) był stolicą wielkiej Republiki i że tu jeszcze w XVIII wieku ogłoszoną została tzw. <tytul_dziela>Deklaracja prawa człowieka</tytul_dziela>.</akap>


<akap>Tak mówi dr. Teene Weene, ale każdy Chińczyk doskonale wie, że istotnym źródłem wszelkich pojęć prawnych na świecie były i będą zawsze Chiny; że tu po raz pierwszy w XX wieku ogłoszono zasadnicze ideje wyzwolenia człowieka i tu również powstała pierwsza na globie Republika.</akap>


<akap>Nie będę zresztą polemizował z tak śmiesznymi twierdzeniami, jak te, które ogłasza p. Teene Weene. Jeszcze osobliwsze rzeczy opowiada nam on o samej przemianie klimatu w Europie i na Syberii --- i zapewnia, że przyczyną tego zjawiska był sam człowiek, który rozzuchwalił się nadmiernie i zamierzył kulę ziemską przetworzyć, nie obliczywszy przed tym wszystkich możliwości.</akap>


<akap>Jak to powszechnie wiadomo, Rzym znajduje się na tym samym równoleżniku geeograficznym, co Władywostok. Rodzi się więc niepokojące pytanie: dlaczego Rzym jest tak lodowcami pokryty, bezludny i nieurodzajny, gdy Władywostok ma klimat do tyla<pe><slowo_obce>do tyla</slowo_obce> (daw.) --- do takiego stopnia.</pe> gorący, że można tam hodować pomarańcze, a nawet daktyle się udają? Oczywiście klimat decyduje o możliwości lub niemożliwości kultury; jakąż kulturę mogą mieć Lapończycy lub Samojedzi, mieszkając w krainie tak zimnej i bezpłodnej jak pustynia Paryża lub lodowiska Rzymu? Odpowiedź prosta --- bardzo ubogą i nędzną. Zresztą od jakich stu lat szerzy się tu cywilizacja chińska, naturalnie w sposób miarkowany<pe><slowo_obce>miarkowany</slowo_obce> --- ograniczany.</pe> klimatem.</akap>


<akap>Tajemnica owej rzekomej przemiany klimatu Europy i Syberii wynikła --- jak mówi dr. Teene Weene --- stąd, że w początkach XX w. przekopano w Ameryce Środkowej wielki kanał Carraba, który do dziś istnieje i Chinom niemałe oddaje usługi: skraca nam bowiem drogę do Afryki, zamieszkanej przez dość cywilizowane ludy Blankonegrów; jak wiadomo północ i zachód Afryki stanowi naszą kolonię, gdy południe i wschód opanowali Japończycy.</akap>


<akap>Europa miała niegdyś w pewnej odległości od swych brzegów prąd gorący, zwany Golfsztrem: szedł on od Zatoki Meksykańskiej ku Norwegii, ogrzewając w ten sposób całą Europę zachodnio-północną, gdy południową ogrzewały wiatry afrykańskie.</akap>


<akap>Lapończycy, Samojedzi i inne plemiona mieszkały na najdalszej północy, tam gdzie jeszcze mógł swobodnie żyć renifer.</akap>


<akap>W innych krajach przebywały wymarłe narody, jak Anglicy, Niemcy, Francuzi, Włosi itd. Potomkowie tych ludów, zimnem przepędzeni, wywędrowali do Afryki i Ameryki. Są to ludy szczególnej barwy mleczno-kawowej, choć nasz ekscentryczny Lapończyk twierdzi, że byli oni niegdyś bielsi nawet od nas, Chińczyków (!?).</akap>


<akap>Podobno byli bardzo cywilizowani. Dr. Teene Weene znalazł nawet (nie śmiejcie się!) w wykopaliskach Paryża przedmioty zamrożone, które, po roztajaniu, okazały się książkami (tak!). Zdawałoby się nadto, że ci bajeczni mieszkańcy Europy mieli alfabet, znali druk i nawet pisali książki!</akap>


<akap>Ot, co znaczy myślenie przez analogię. Co do alfabetu, to rzecz szczególna --- jest to nasz własny chiński alfabet, którym piszę ten list i którym nasze książki się drukują, wynaleziony w XX w.</akap>


<akap>Ze zwykłą u obłąkanych konsekwencją mówi dr. T. W., że poznał język wymarłych Paryżan; jest on rzeczywiście podobny do języka niektórych grup Blankonegrów afrykańskich, ale nieco odmienny, jakby czystszy i bogatszy. Sądzę po prostu, że dr. T. W., któremu niepodobna zaprzeczyć bogatej wyobraźni, musiał z języka Blankonegrów <wyroznienie>sfingować</wyroznienie>, że tak powiem, swój rzekomo z mogiły wykopany język wymarłych Paryżan. Jest to język zapewne rodowodu mongolskiego; istotnie, po mongolsku np. ,,zakochany" zowie się <slowo_obce>amurai</slowo_obce>, po parysku <slowo_obce>amoureux</slowo_obce>. O ile więc taki język rzeczywiście istniał, należałoby go zaliczyć do grupy języków mongolskich.</akap>


<akap>Ale wróćmy do sprawy najważniejszej. Przekopanie kanału Carraba wywołało jeden skutek niespodziewany i nieprzewidziany przez budowniczych tego --- jak mówiono niegdyś --- arcydzieła sztuki inżynierskiej.</akap>


<akap>Oto mianowicie gorąca woda prądu meksykańsko-norweskiego zaczęła się przelewać z Oceanu Atlantyckiego w głębie Oceanu Spokojnego --- z początku w niewielkich ilościach, po tym zaś w coraz większych --- tak że po upływie stu lat --- mniej więcej w roku 2050 Golfsztrem europejski zniknął zupełnie i, można rzec, zlodowaciał. Krainy niegdyś ciepłe, jak Irlandia, Anglia, Skandynawia, Niemcy itd., pozbawione fal prądu gorącego --- zaczęły stygnąć stopniowo, oziębiać się i lodowacieć, aż zamarły całkowicie i stały się siedliskiem wiecznych śniegów i lodów; później nieco Iberia, Francja, Włochy --- ogrzewane czas jakiś tchnieniem wiatrów afrykańskich --- również uległy mroźnym prądom Atlantyku i również zastygły i zlodowaciały.</akap>


<akap>Nawet Afryka się oziębiła.</akap>


<akap>Północ Europy stała się zgoła niezamieszkalną dla człowieka; białe niedźwiedzie tam marzną.</akap>


<akap>Toteż mieszkańcy północnej i środkowej Europy uciekli do Afryki. Urusy przeważnie osiedlili się w Chinach, gdy Włosi i Hiszpanie popłynęli do Ameryki Południowej.</akap>


<akap>W roku 2150 Europa stała się bezludną; pozostali jedynie Lapończycy i tym podobne ludy czudzkie, dla których jednak klimat północy stał się zbyt surowy. Konie i bydło, których kości podobno tysiącami znajdują się w Europie, powymierały ze szczętem --- i jedynym zwierzęciem stał się tu renifer, którego cmentarzyska --- jak twierdzi dr. T. W. --- spotykają się na Syberii.</akap>


<akap>Lapończycy wyemigrowali z dalekiej północy i zasiedlili Francję, Włochy i Hiszpanię, gdzie przez sześć tygodni w roku trwa okres cieplejszy, tak że lody nieco tają, a miejscami nawet uboga zielona trawa spod ziemi wygląda.</akap>


<akap>Stolicą Frankolaponii jest Paryż, leżący w pełnej dziwacznych wzgórz Pustyni Paryskiej, gdzie znajdują się osobliwe fenomeny, a zwłaszcza wysoka na trzysta metrów góra zwana Eifel, cała lodem pokryta, formy stożkowatej; w porze zwykłej wygląda jak olbrzymi sopel kryształu lodowego, rzecz w takich rozmiarach nigdzie nie widziana; jednak w cieplejsze dni, kiedy lód zewnątrz taje --- widać poprzez jego szkło przezroczyste jakby wiązania metalowe, żelazne, dziwnego --- można by powiedzieć --- matematycznie obliczonego układu.</akap>


<akap>Zjawisko to --- przez naszą Akademię Nauk w Pekinie, jedyną instytucje powołaną do badania i określania takich tajemnic --- dotychczas wyjaśnione nie zostało. Oczywiście to, co mówi p. Teene Weene, że ta góra lodowata jest dziełem rąk ludzkich i że jest to po prostu wieża, zbudowana przez dawnych mieszkańców Neolaponii --- jest to fantazja, jak wiele innych u tego uczonego, na najmniejszą wiarę nie zasługująca.</akap>


<akap>Z drugiej strony twierdzi dr. T. W., że dawniej Syberia właśnie miała klimat tak surowy, jak dziś Europa, a nawet surowszy, a to dzięki zimnym prądom, płynącym z bieguna północnego. Owóż w ciągu XXI w. wszystka gorąca woda Golfsztremu europejskiego poprzez kanał Carraba przelała się z brzegów Atlantyku przez Ocean Spokojny ku brzegom Syberii --- i powoli zmieniła jej klimat tak, że na początku XXII w. Władywostok miał klimat dawnej Italii, a Rzym stał się tym, czym niegdyś był Władywostok.</akap>


<akap>Na Kamczatce kwitną dziś migdały i oliwy; w ziemi Jakuckiej trzy razy do roku bywają żniwa, a pomarańcze i wino znad Bajkału słyną na całym świecie.</akap>

<akap>Na Syberii były niegdyś renifery, ale te lub wymarły jak konie w Europie lub opuściły gorące kraje sybirskie wraz z tymi plemionami, które je hodowały, a które bez reniferów żyć nie mogą. Ludy te --- Jakuci, Tunguzi, Magury, Kamczadały i inne --- przeniosły się do zamarzłej Europy i z początku mieszkały w północnej Rosji i północnej Szwecji, a potem również wywędrowały do Nowej Laponii, Nowej Samojedii i innych krain na południu tej lodowatej krainy.</akap>


<akap>Tak mniej więcej przedstawia się hipoteza uczonego Lapończyka --- niewątpliwie bardzo śmiała, a która ma wszystkie cechy fantasmagorii.</akap>


<akap>Uczony ten twierdzi, że w miesiącu lipcu i sierpniu, kiedy lody z lekka topnieją --- okazuje się, że owe rzekome wzgórza Pustyni Paryskiej, to bynajmniej nie wzgórza, ale ręką ludzką budowane gmachy, w ruinie leżące; niektórzy znajdują tam cegły, wyroby ze szkła, metalu, drzewa i inne skamieniałości. Podobno Paryż był niegdyś miastem nie mniejszym od Pekinu.</akap>


<akap>Jak niepowstrzymaną jest siła rozpędowa raz pchniętej w ruch wyobraźni --- tego dowodzi najzabawniejsze ze wszystkich twierdzeń szanownego mędrca lapońskiego, które tu podam na zakończenie. Z owych rzekomych książek, pisanych wymarłym językiem paryskim, wyczytał on, że ten naród w połowie XX w. był właśnie w przededniu realizacji największej reformy, jaka była od początku świata: w przededniu rozwiązania kwestii socjalnej. Że właśnie kiedy zaczęło się budowanie podstaw tej wielkiej przemiany społecznej --- ziemia w Europie nagle zaczęła marznąć, temperatura średnia roczna zaczęła opadać (do 3, a nawet 2 stopni Celsujsza) --- i wszelka inicjatywa w tej doniosłej sprawie została sparaliżowaną.</akap>


<akap><begin id="b1398601695377-2247587002"/><motyw id="m1398601695377-2247587002">Historia</motyw>Tu już dr. T. W. doszedł do ostatecznych krańców fantastyczności. Jakaż idea narodzić się może w takim klimacie? Zresztą, czyż mogli owi bajeczni Paryżanie pomyśleć nawet o możliwości rozwiązania tej sprawy, gdy my, Chińczycy, przy naszym klimacie, naszym stopniu oświaty, naszym rozwoju przemysłu i naszym nagromadzeniu ludności dotychczas nie rozwiązaliśmy jeszcze tej kwestii --- i pomimo reform z r. 2437, 2531 i 2580 --- znajdujemy się ledwie u jej progu. Oczywiście bowiem, ta bolesna walka, jaka trwa od początku historii między klasą zamożną a klasą ubogą --- domaga się rozwiązania i będzie kiedyś rozwiązana, jeżeli nie za naszych czasów --- to w XXVIII albo choćby w XXX stuleciu. Ale nie owa Atlantyda legendarna ją rozwiąże, jeno nasza wielka ojczyzna, Republika Niebieska, Chiny --- rzeczywista kolebka wszelkiego postępu ludzkiego i wszelkich idei wolnościowych.<end id="e1398601695377-2247587002"/></akap>


</opowiadanie>
</utwor>