<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/lange-nowy-tarzan/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Lange, Antoni</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowy Tarzan</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Żak, Agnieszka</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lange-nowy-tarzan</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Antoni Lange, Nowy Tarzan. Opowiadania wesołe i niewesołe, Nakład Gebethnera i Wolffa, Warszawa - Kraków - Lublin - Łódź 1925</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Antoni Lange zm. 1929</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2000</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-10-08</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/lange-nowy-tarzan.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0490-6</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lange-nowy-tarzan.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1505-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/lange-nowy-tarzan.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2460-7</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/lange-nowy-tarzan.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3486-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/lange-nowy-tarzan.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4572-5</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6686.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ewolucja, nr 13, Grupa VI, Hilma af Klint (1862-1944), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6686</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Fantastyka i sci-fi</category.legimi>
    <category.thema.main>FS.WL-N</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>




<autor_utworu>Antoni Lange</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Nowy Tarzan</nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>Uwspółcześniono według zasad WL. Poprawiono błąd źródła: powiedzedzenia > powiedzenia.</akap>


</nota_red>




<akap>Dawno minęły te czasy, kiedy A. Lange wywołał sensację swoją historią o babuni, która, mając lat 91, po kilkomiesięcznej chorobie --- jakąś drogą prawie naturalną --- zmieniła się w śliczną pannę dziewiętnastoletnią. Żadnej sztuki tam nie było potrzeba; lekarze nie rozumieli tej choroby, a choroba ta była po prostu odrodzeniem i odmłodzeniem zgrzybiałego organizmu. W pismach medycznych z tego powodu rozwinęła się polemika, czy w ogóle taki fakt jest możliwy; niektórzy twierdzili stanowczo, że autor zaczerpnął tę opowieść z fantazji; inni mówili, że przesadził i uogólnił fakta<pe><slowo_obce>fakta</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: fakty.</pe> poszczególne; u pewnych, rzadkich jednostek w starszym wieku następuje częściowa regeneracja: odrastają zęby, oczy nabierają połysku, skóra staje się gładka, żądze młodzieńcze budzą się w pełni itd.; nigdy jednak odrodzenie to nie ogarnia całego organizmu.</akap>


<akap>Minęło kilkanaście lat, a tymczasem Steinach, Woronow, Jaworski i inni lekarze wynaleźli rozmaite eliksiry młodości --- i za pomocą wszelakich operacji chirurgicznych ożywiali starców płci obojga, wlewając w ich żyły młodość, energię, pragnienie rozkoszy, bujność sił żywotnych, nadzieję powtórnej egzystencji w wydaniu nowym, ulepszonym.</akap>


<akap>Każda z tych metod miała swoje zalety, ale największem zaufaniem cieszyła się metoda Woronowa. Jednakże, aby przeprowadzić należycie operację, konieczną dla odrodzenia ludzi sędziwych, trzeba było zawsze mieć szympansa.</akap>


<akap>Niestety, liczba szympansów jest na ziemi bardzo mała. Mieszkańcy nadbrzeżnych krain afrykańskich, gdzie szympansy przebywają, polowali na nie bez ustanku, starając się pochwycić sztuki żywe. Niejeden przecie szympans ginął w kwiecie wieku wskutek niezręczności myśliwych. Te więc, które schwytano, dochodziły do nadzwyczajnej ceny. Maurowie po prostu urządzili pasek<pe><slowo_obce>pasek</slowo_obce> --- tu: nieuczciwe pośrednictwo w handlu, spekulacja.</pe> na szympansy i żądali po milionie franków za sztukę, pewni zawsze, że znajdą amatora.</akap>


<akap>Wobec tego faktu kilku lekarzy francuskich postanowiło w Afryce północnej urządzić na wielką skalę hodowlę szympansów. Byli to: dr Vingtquatre, dr Adameva oraz dr Brun de Vignavert. Znaleźli oni odpowiednich kapitalistów, którzy im dali 30 milionów franków, i w ten sposób powstała spółka akcyjna z ograniczoną poręką pod nazwą <slowo_obce>Société anonyme pour l'élevage des chimpanzés</slowo_obce>. Akcje Towarzystwa należały do najmocniejszych na giełdzie paryskiej.</akap>


<akap>Nabyli oni na granicy Algieru i Maroka około trzech włók gruntu, na którym zbudowali całą osadę obliczoną na 1000--1200 sztuk szympansów, nie mówiąc o ludziach.</akap>


<akap>Wystawili około 300 małych domków z ogrodami, zasadzili drzewa, urządzili łąki i pastwiska, przeprowadzili aleje parkowe, wybudowali mosty, wykopali studnie artezyjskie: słowem urządzili wspaniałe sanatorium --- letnisko. Mając kilkanaście żywych małp, zarówno samców, jak samic, zaczęli się nimi opiekować i prowadzić ich racjonalną hodowlę.</akap>


<akap>Dla siebie lekarze zbudowali laboratorium i salę operacyjną wraz z infirmerią, w której mieli przebywać pacjenci. Zbudowali też kilka domów wiejskich dla swoich rodzin, gdyż byli to ludzie żonaci i dzietni.</akap>


<akap>Było nadto kilku asystentów, służba, pielęgniarki, kilku szoferów. Było nieco koni i krów, wozy, samochody. Była stajnia, obora, garaż. Była też szkoła dla dzieci, apteka, czytelnia. Był nawet kinematograf.</akap>


<akap>Życie płynęło tam sielankowo --- w nieustannej pracy i studiach --- ale nie ma na świecie nic doskonałego.</akap>


<akap>Szympansy były bardzo zadowolone, gdyż główną troską zwierzęcia jest poszukiwanie strawy, tymczasem tu pożywienie samo do nich przychodziło, podawane jakąś troskliwą ręką. Oczywiście i Amor nie zapominał o naszej kolonii: po roku z dwunastu szympansów narodziło się nowych sztuk trzydzieści z górą. Był to żywioł niezmiernie ruchliwy, lubiący łazić po drzewach i skory do wylotu w dalekie światy. Rzecz tę oczywiście przewidzieli z góry założyciele Towarzystwa.</akap>


<akap>Toteż całe to osiedle było dokoła otoczone sztachetą z grubego drutu, wysoką na siedem do ośmiu piętr<pe><slowo_obce>piętr</slowo_obce> --- dziś raczej: pięter.</pe>. Nie dość tego: szczyt, że tak powiemy, sufit tego okratowania był również okryty wielką siatką drucianą: w ten sposób światło i powietrze doskonale dochodziły do osiedla, ale dla małp przedostać się poza sztachety dołem czy górą --- było prawdziwym niepodobieństwem. Szympansy lubiły czepiać się krat --- i spoglądać na szerokie i dalekie drogi, widoczne poza ich olbrzymią klatką --- ale rychło zrozumiały, że jest granica, poza którą wyjść nie mogą.</akap>


<akap>Kto z daleka przygląda się gromadzie małp, temu się one wszystkie wydają jednakowe. Ale z bliska łatwo mógłbyś zauważyć, że każda z nich ma swoją własną fizjognomię<pe><slowo_obce>fizjognomia</slowo_obce> --- dziś raczej: fizjonomia, twarz.</pe> i swoją osobowość. Zarówno lekarze, jak służba i pielęgniarze --- umieli doskonale rozróżniać indywidua małpie. W momencie, który opisujemy, już wszystkie chaty osiedla szympansów były zamieszkane. Koło 300 rodzin zasiedziało się w chatach. Każda chata miała numer; do każdych pięciu chat przypisany był dozorca, który czuwał nad postępowaniem swoich pupilów; każdy z nich miał psa, który mu pomagał.</akap>


<akap>Znali oni doskonale swoich wychowańców, ich temperamenty, ich zamiłowania itd. Nadawali im pieszczotliwe imiona, i między dozorcą a rodzinami szympansów zazwyczaj panowała przyjaźń. Oczywiście hodowanie małp jest trudniejsze, niż hodowla baranów lub świń. Stworzenia te lubią łazić po drzewach, skakać z jednego na drugie, gonić się, ukrywać --- tak, że nieraz długo trzeba było szukać zaginionych. Pies mógł tylko wskazać, gdzie dany Kiku lub Fiku się ukrywał. Ale wleźć na palmę daktylową --- i to co grubszą i mocniejszą --- umiał tylko dozorca. Toteż służba nie była tu synekurą<pe><slowo_obce>synekura</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>sine cura</slowo_obce>: bez troski, bez starań) --- wygodne stanowisko, nie wymagające wysiłku, a zapewniające dostatnie życia.</pe>: choć dobry psycholog umiał zawsze trafić do małpiej duszy --- i jak zapewniał Piotr: z szympansem nieraz łatwiej dać sobie radę, jak z niejednym rozbrykanym chłopcem.</akap>


<akap>Ostatecznie zwierzęta nawykły do tego życia i oswoiły się z ludźmi, choć nie wiedziały bynajmniej, do jakich zbrodniczych celów człowiek się z nimi tak pieści. Widziały tylko, że niektóre pewnego razu odchodzą i długo nie wracają, aż wreszcie pokazują się znowu: smutne, osowiałe i postarzałe.</akap>


<akap>Zakład prosperował znakomicie. <begin id="b1358597131447-2950097271"/><motyw id="m1358597131447-2950097271">Młodość, Sprawiedliwość, Konflikt wewnętrzny</motyw>Coraz nowi ludzie z różnych krańców Europy i Ameryki przybywali do osady i oddawali się w ręce lekarzy, którzy łowili któregoś z pupilów, aby go pozbawić życiotwórczych gruczołów i zaszczepić je człowiekowi. Coraz nowe hotele i pensjonaty powstawały na owym terytorium, coraz nowi goście przyjeżdżali. Byli to zazwyczaj ludzie bardzo bogaci, którzy prawem i lewem żyli i zdobywali majątek, którzy przeżyli młodość w sposób plugawy i nieczysty i chcieli dalej uprawiać tę plugawość i nieczystość. Słowem --- była to kanalia, niegodna jednej młodości, a nie dopiero drugiej! Doktór Vingtquatre nieraz mówił, że ma odrazę do swoich pacjentów i zastanawiał się nad tym, czy nie byłoby właściwiej zakazać tych praktyk i nie dopuścić do odmładzania tych chamowatych paskarzy. Ale przemogła w końcu miłość nauki, gdyż doświadczenia coraz nowe wciąż ulepszały metodę wskrzeszania półumarłych.</akap>


<akap>To też dr. Adameva i dr. Brun de Vignavert, choć również czuli awersję do tej samolubnej i ohydnej zgrai, zwracali uwagę dr. Vingtquatre'a, że jednak od czasu do czasu zjawia się tu jakiś Faust, który poszukuje nowej młodości, aby w dalszym ciągu zgłębiać tajemnicę bytu, albo wykonać dzieło sztuki, nad którem w głębi duszy pracuje od wielu, wielu lat.</akap>


<akap>Bądź jak bądź, szympans za szympansem dostawał się do laboratorium i ulegał ludzkiej przemocy. Człowiek odzyskiwał młodość, ale szympans ją tracił.<end id="e1358597131447-2950097271"/></akap>


<akap>Odmłodzeni ludzie korzystali z drugiej młodości równie bezecnie, jak z pierwszej.</akap>


<akap>Kiedy zaś szympans wracał do swojej chaty, ten niedawno rześki i pełen ognia twór okazywał się starcem, zniedołężniałym i apatycznym. Małpy z podziwem mu się przyglądały, obchodziły go dokoła, obwąchiwały --- i w końcu przestawały nim się interesować. Gdyż małpy są bardzo lekkomyślne i łatwo o wszystkim zapominają.</akap>


<akap>Ale i wśród małp trafiają się osobniki poważniejsze.</akap>


<akap>Takim był właśnie pewien szympans, którego później nazwano Tarzanem. <begin id="b1358597278870-3366412527"/><motyw id="m1358597278870-3366412527">Małpa</motyw>Od chwili urodzenia wyróżniał się od innych małp pewną szczególną budową głowy: była ona mniej naprzód podana, czoło miała szersze i nos bardziej wyodrębniony z twarzy, niż to zwykle bywa u małp; broda w dół idąca. Oczy miał niezwykle bystre i spostrzegawcze.</akap>


<akap>Na ogół czworonożni mieszkańcy osady chętnie naśladowali ludzkie gesty, ale Tarzan wykonywał je tak, jakby to czynił sam z siebie, po prostu, naturalnie. Łóżko zaściełał sobie jak ludzie, ubierał się jak ludzie, jadał jak ludzie, fajkę palił jak ludzie, i w ogóle różnica między nim a człowiekiem była minimalna.<end id="e1358597278870-3366412527"/></akap>

<uwaga>powiedzedzenia = powiedzenia</uwaga>
<akap><begin id="b1358597329931-194340019"/><motyw id="m1358597329931-194340019">Język</motyw>A mowa? Wiadomo, że małpy mają swój język --- i słynny Amerykanin Griffith, który kilka lat przemieszkiwał wśród goryli, doskonale się z nimi porozumiewał w ich własnej mowie. Był to wielki błąd ze strony założycieli osady, że nie sprowadzili tu filologa, który by nauczył się mowy szympansiej. Małpy z sobą rozmawiały dużo, wrzaskliwie, ze znaczną modulacją głosów: widać, że niejedno miały sobie do powiedzenia, ale nikt tego nie rozumiał.<end id="e1358597329931-194340019"/></akap>


<akap>Tarzan, kiedy był mały, zaprzyjaźnił się z młodszemi dziećmi doktorów: byli to chłopcy po 10--11 lat, którzy się od Tarzana uczyli małpich figlów; on zaś uczył się od nich figlów ludzkich. Prowadzili go ci chłopcy daleko, aż pod samo laboratorium i salę operacyjną, tak, iż od dziecięctwa przywykł do tych widoków --- i niesłychanie był ciekawy, co się dzieje za tymi murami. Kiedy już nieco dorósł, mając lat trzy, cztery, sam chętnie puszczał się na wyprawy i z wysokości drzewa obserwował tajemnice tych laboratoriów. Spenetrował je doskonale --- i zrozumiał przyczynę, dla której szympansy wracają do swych chat okaleczone i stare.</akap>


<akap><begin id="b1358597418183-3852219633"/><motyw id="m1358597418183-3852219633">Sztuka, Małpa, Kondycja ludzka</motyw>Raz chłopcy zabrali go z sobą do kinematografu. Dawano <tytul_dziela>Przygody Tarzana</tytul_dziela>. Szympans był zachwycony: podobało mu się bardzo małpie życie na swobodzie. Podobał mu się Tarzan --- i gdybyśmy mogli przeniknąć myśl naszego bohatera, to zapewne formuła jej byłaby taka:</akap>


<akap_dialog>--- Jeżeli Tarzan nauczył się tak żyć jak małpa, dlaczego ja nie miałbym nauczyć się żyć jak człowiek?</akap_dialog>


<akap>Ponieważ bardzo głośno i nieumiarkowanie wyrażał swój zachwyt, chłopcy nazwali go Tarzanem.<end id="e1358597418183-3852219633"/></akap>


<akap>I dozorcy również go lubili: bo nieraz, kiedy która małpa ukryła się bardzo tajemnie, on umiał wynaleźć jej legowisko. Coś po swojemu zaczął gadać --- już to łagodnie, już oburkliwie --- i małpa wychodziła. Widać, że miał śród nich powagę i że go słuchały, jakby przywódcy.</akap>


<akap>Chłopców wysłano do szkół średnich do Paryża --- i Tarzan został sam. Miał lat siedem, a zasób jego spostrzeżeń rósł nieustannie. Pewnego razu, ukryty na drzewie, zauważył, jak automobil wyjeżdża z garażu i dociera do sztachet. Jeden z dozorców zbliżył się do pewnego miejsca sztachety, gdzie tkwił jakiś sztyft żelazny; pokręcił sztyftem i nagle część sztachety rozwarła się w prawo i w lewo; automobil wyjechał, a dozorca na nowo ściągnął podwoje i sztyftem je umocował --- tak, że znów poza klatkę wyjść nie było można.</akap>


<akap>Po ukończeniu tej sceny Tarzan spłynął z drzewa na dół i pobiegł do bramy, uważnie przyglądając się kluczowi, którym próbował manewrować jak dozorca. Po kilku dniach takich ćwiczeń doszedł do niemałej wprawy.</akap>


<akap>Zaprzyjaźnił się też z szoferem i próbował podług jego wskazówek kierować samochodem. Woźnica śmiał się z całego serca:</akap>


<akap_dialog>--- Wyborny byłby z ciebie szofer.</akap_dialog>


<akap>Z wolna Tarzan się rozzuchwalił. Najbezczelniej wszedł do sali operacyjnej i przyglądał się, jak dr. Vingtquatre krajał człowieka, a potem szympansa --- i jak wszystkie operacje wykonywał. Zauważył też, że przedtem ich usypiano w pewien sposób chloroformem.</akap>


<akap>Stał tak poważnie zamyślony i tak zajęty całą tą sprawą, ręce w tył założywszy, że lekarze śmiać się zaczęli:</akap>


<akap_dialog>--- Mógłby zostać naszym asystentem!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Pewnie --- rzekł Vignavert --- bestia mądra, że szkoda go na eksperyment.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- To jakiś szympans wybrany do wyższych przeznaczeń --- dodał Adameva.</akap_dialog>


<akap>Ani się domyślał Adameva, że mówi prawdę. Tarzan bywał i w laboratorium i w sali codziennie; odwiedzał rekonwalescentów, którzy się z nim bawili, dając mu figi, daktyle, banany. Odwiedzał też szpital chorych szympansów, które mu się skarżyły na krzywdy, doznane od ludzi. Tarzan karbował sobie w pamięci te krzywdy --- i zapewne rozmyślał, co czynić mu wypada.</akap>


<akap>Pewnego razu znikło z laboratorium kilka lancetów i inne przyrządy, wata, chloroform itd. Ponieważ zapas tych obiektów był duży, nie zwróciło to zbytniej uwagi i mało się tym zajmowano.</akap>


<akap>Ale wielka była sensacja w całej osadzie, gdy zginął bez śladu pewien chłopiec osiemnastoletni, syn jednego z pacjentów, Mr. Wilsona z Chicago. Stary przyjechał tu na kurację, ale mając jedynego syna, wziął go z sobą dla towarzystwa. Młodzieniec krążył swobodnie po całym terytorium, aż raz (jak to później opowiadał) porwały go dwie potężne małpy i uniosły na drzewo, gdzie go przywiązały sznurem. W nocy go zabrały z sobą i wciągnęły do jakiejś chałupy. Był tam pewien okaleczony szympans; inny (młodzieniec nie wiedział, który, ale my wiemy: Tarzan) związawszy go, położył na podłodze i wykrajał mu gruczoły, po czem zajął się chorym szympansem. Ukończywszy tę robotę, znów go porwał i nieprzytomnego z upływu krwi --- zaniósł po drzewach przed wrota szpitala. Tam go znaleziono bez zmysłów i wezwano pogotowie.</akap>


<akap>Lekarze odgadli, że nikt inny nie mógł tego zrobić, tylko Tarzan. Ale ten się ukrył tak tajemniczo, że nikt nie wiedział, gdzie się znajduje. Zaczęto teraz pilnować młodych ludzi, a jednak mimo to dwa razy jeszcze zdarzyła się taka sama historia i widoczną było rzeczą, że się Tarzan mści za swoją rodzinę. Młodzieńcy porwani przez Tarzana tracili całą żywotność i energię młodzieńczą; natomiast pokaleczone szympansy, którym małpi lekarz zaszczepiał siłę żywotną, na nowo wracały do młodości.</akap>


<akap><begin id="b1358597660369-1070442385"/><motyw id="m1358597660369-1070442385">Pieniądz, Sprawiedliwość, Małpa</motyw>Gdyby szympansy miały pieniądze, to niewątpliwie stworzyłyby Towarzystwo Akcyjne ku odmładzaniu pokrzywdzonych przez człowieka szympansów.<end id="e1358597660369-1070442385"/></akap>


<akap>Tymczasem w osadzie zapanował niepokój. Postanowiono zdwoić straże, a nawet w razie potrzeby wezwać na pomoc siłę zbrojną.</akap>


<akap>Ale Tarzan był zbyt mądry, aby tego wszystkiego nie odgadnąć. Miał on śród małp swoich adherentów, którym powierzył pewne tajemnice; dał wskazówki i wyznaczył hasła. <begin id="b1358597777351-2967737736"/><motyw id="m1358597777351-2967737736">Ucieczka</motyw>Pewnego razu, o północy, zabrzmiał długi, przeciągły świst śród małp. Ponieważ takie wrzaski nieraz się zdarzały, nie zwrócono na to uwagi. Tymczasem wszystkie zdrowe i młode małpy, w liczbie około pięciuset, opuściły tłumnie chaty i wspięły się na drzewa. Skacząc z drzewa na drzewo, dotarły do tego miejsca sztachet, gdzie była brama.</akap>


<akap>Wówczas Tarzan zsunął się na ziemię, kluczem bramę otworzył i szeroko ją rozwarł. Przytem klucz wyjął i zabrał go z sobą. Za nim runęły tłumem małpy jedna za drugą. Nieopisana wrzawa, jaką czyniły małpy, obudziła czujność dozorców. Ale było już za późno. Próżno wypuszczono psy w pogoń za małpami. Szympansy były już na swobodzie w lesie pobliskim, na wysokich drzewach --- i coraz dalej zagłębiały się w dżunglę.</akap>


<akap>Nazajutrz z rana nasi uczeni nie znaleźli ani jednej małpy w swojej osadzie, prócz kilkunastu na nic nieprzydatnych inwalidów.<end id="e1358597777351-2967737736"/></akap>



</opowiadanie></utwor>