<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/korczak-prawo-dziecka-do-szacunku-opublikowana/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Korczak, Janusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Prawo dziecka do szacunku</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Głuszak, Sylwia</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tulicka, Agnieszka</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stefańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Zbigniew Malinowski</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jacek Bojarski</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.thanks xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dziękujemy panu Zbigniewowi Malinowskiemu za sfinansowanie opracowania niniejszej publikacji.</dc:contributor.thanks>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-10-09</dc:date>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013</dc:date.pd>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl).</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/prawo-dziecka-szacunku/</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Janusz Korczak zm. 1942</dc:rights>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Janusz Korczak, Król Maciuś Pierwszy, Prawo dziecka do szacunku, Spółdzielnia Wydawnicza "Książka", Warszawa - Kraków 1948.</dc:source>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=13375&amp;dirds=1&amp;tab=1</dc:source.URL>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Manifest</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/prawo-dziecka-szacunku.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5270-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/prawo-dziecka-szacunku.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5273-0</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/prawo-dziecka-szacunku.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5274-7</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/prawo-dziecka-szacunku.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5275-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/prawo-dziecka-szacunku.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5276-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7652.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mother and Child, Mary Cassatt, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7652/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>DNL</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<opowiadanie>



<abstrakt>

<akap>Trudno się przyznać dorosłemu, że krzywdzi dziecko. Zwłaszcza że ta krzywda nie zawsze jest oczywista --- nie zawsze przybiera postać fizycznej przemocy. Jednak zdaniem Korczaka wykorzystywanie fizycznej przewagi, żeby do czegoś dziecko przymusić, nawet w dobrej wierze, to również przemoc. A przede wszystkim brak szacunku. Krzywda, która wcale nie musi być częścią wychowania.</akap>


<akap>Dziecko jest człowiekiem --- tu i teraz --- a nie człowiekiem kiedyś, w przyszłości --- twierdzi pisarz i pedagog. Czy przyswoiliśmy sobie tę lekcję? Zrozumienie i szacunek dla drugiego człowieka powinny być fundamentem wszelkich relacji. 
Co ważne, zrozumienie obejmuje również błędy wychowawców, ich stan psychiczny, poirytowanie, a nawet gniew wywołany dziecięcymi zachowaniami. Bardzo prawdziwy i bardzo smutny jest obraz dorosłości, która narzuca dzieciństwu restrykcje, próbując je ujarzmić. A gdyby spojrzeć na dziecko jak na cudzoziemca, który gubi się, bo nie zna języka ani topografii? Wymaga pouczeń i ograniczeń, czy życzliwej uwagi i wskazówek? Odpowiedź na te pytania otwiera zupełnie inną perspektywę.</akap>



<akap><tytul_dziela>Prawo dziecka do szacunku</tytul_dziela>, po raz pierwszy wydane w 1928 r., jest syntezą poglądów Korczaka pojawiających się w jego wcześniejszych pismach i utworach. Niewiele wiadomo o genezie tego dzieła --- najprawdopodobniej jest streszczeniem wykładów wygłaszanych we wcześniejszych latach przy różnych okazjach. Podobnie jak wiele innych pism Korczaka, mimo upływu lat pozostaje niepokojąco aktualne.</akap>





</abstrakt>









<autor_utworu>Janusz Korczak</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Prawo dziecka
do szacunku</nazwa_utworu>


<nota_red>


<akap>Uwspółcześnienia</akap>


<akap>pisownia łączna / rozdzielna: dowoli > do woli; naprzemian > na przemian; nawskroś > na wskroś; nie ciekawy > nieciekawy; nie oswojone > nieoswojone; zlekka > z lekka; zzewnątrz > z zewnątrz; zwolna > z wolna; itp.</akap>



<akap>spółgłoski dźwięczne / bezdźwięczne: rzeźkich > rześkich</akap>



<akap>Interpunkcja, np.: Jestem duży --- cieszy się dziecko, postawione na
stole.  > Jestem duży --- cieszy się dziecko postawione na
stole; Kleks w zeszycie, to przypadek, przykrość i niepowodzenie.> Kleks w zeszycie to przypadek, przykrość i niepowodzenie [usunięto zbędny przecinek]; Obok rozumu i wiedzy, w walce o byt i wpływy pomaga spryt > Obok rozumu i wiedzy w walce o byt i wpływy pomaga spryt; Zabiegliwy wywęszy trop i nad wartość otrzyma zapłatę; wbrew rzetelnym obliczeniom, nagle i łatwo zdobywa; olśniewa i zazdrość budzi > Zabiegliwy wywęszy trop i nad wartość otrzyma zapłatę; wbrew rzetelnym obliczeniom nagle i łatwo zdobywa; olśniewa i zazdrość budzi [usunięto przecinek w konstrukcjach zdań z "obok" i "wbrew"]; (...) ale gdy rozigrany, pragnie poswawolić; a tłum jest silny, jak lew… >  (...) ale gdy rozigrany, pragnie poswawolić; a tłum jest silny jak lew… [usunięto przecinek przed "jak"]; Dziecko nie jest głupie; głupców wśród nich nie więcej, niż wśród dorosłych > Dziecko nie jest głupie; głupców wśród nich nie więcej niż wśród dorosłych; Nie inaczej, niż my >  Nie inaczej niż my; Hałaśliwie przemawiają złe czyny i złe dzieci, zagłuszają szept dobra, a dobra tysiąckroć więcej, niż zła > Hałaśliwie przemawiają złe czyny i złe dzieci, zagłuszają szept dobra, a dobra tysiąckroć więcej niż zła. [usunięto przecinek przed "niż"]; (...) dzieje się ważne i silne, co decyduje o doli i niedoli, karze i nagradza i łamie > dzieje się ważne i silne, co decyduje o doli i niedoli, karze i nagradza, i łamie; I wschód i zachód słońca. Zarówno modlitwa poranna i wieczorna. I wdech i wydech, i skurcz i rozkurcz serca > I wschód, i zachód słońca. Zarówno modlitwa poranna i wieczorna. I wdech, i wydech, i skurcz, i rozkurcz serca [dodano przecinek przed drugim "i"]; itp.
</akap>



<akap>Mówię: ,,nie odchodź, nie rusz, odsuń się, oddaj" > Mówię: ,,Nie odchodź, nie rusz, odsuń się, oddaj"; --- Gdy tatuś wyleje herbatę, mamusia mówi: nie szkodzi; na mnie zawsze się gniewa > --- Gdy tatuś wyleje herbatę, mamusia mówi: ,,Nie szkodzi"; na mnie zawsze się gniewa [ujednolicono zapis – duża litera po dwukropku, dodano cudzysłów]; Gdy ujawni się istotne oblicze dziecka, --- nie tylko on, ale i ono dotkliwie odczuje porażkę > Gdy ujawni się istotne oblicze dziecka --- nie tylko on, ale i ono dotkliwie odczuje porażkę; Dzieci stanowią dużą odsetkę ludzkości, ludności, narodu, mieszkańców, współobywateli, --- stali towarzysze > Dzieci stanowią dużą odsetkę ludzkości, ludności, narodu, mieszkańców, współobywateli --- stali towarzysze [ usunięto przecinek przed półpauzą]; itp. </akap>



<akap>Poprawiono błąd źródła: nadzieje pamiątki -> nadzieje i pamiątki, starców' by -> starców, by.</akap>




</nota_red>



<naglowek_rozdzial>Lekceważenie --- nieufność</naglowek_rozdzial>





<akap>Od zarania wzrastamy w poczuciu, że większe ---
ważniejsze od małego.</akap>




<akap_dialog>--- Jestem duży --- cieszy się dziecko postawione na
stole. --- Jestem wyższy od ciebie --- stwierdza z uczuciem dumy, mierząc się z rówieśnikiem.</akap_dialog>




<akap>Przykro wspinać się na palcach i nie móc dosięgnąć,
ciężko drobnymi krokami nadążać za dorosłymi; z małej ręki wyślizgnie się szklanka. Niezręcznie z mozołem
pnie się na krzesło, do pojazdu, na schody; nie może
ująć klamki, wyjrzeć przez okno, zdjąć tub zawiesić, bo
wysoko. W tłumie zasłaniają, nie dostrzegą, potrącą.
Niewygodnie, przykro być małym.</akap>




<akap>Szacunek i podziw budzi to, co duże, więcej zajmuje
miejsca. Mały --- pospolity, nieciekawy. Mali ludzie,
małe potrzeby, radości i smutki.</akap>




<akap>Imponują: wielkie miasto, wysokie góry, wyniosłe
drzewo. --- Mówimy:</akap>




<akap_dialog>,,Wielki czyn, wielki człowiek".</akap_dialog>




<akap>Dziecko --- małe, lekkie, mniej go jest. --- Musimy się
pochylić, zniżyć ku niemu.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507295891436-784777582"/><motyw id="m1507295891436-784777582">Przemoc, Dziecko</motyw>Co gorsze, dziecko jest słabe.
Możemy podnieść, podrzucić do góry, wbrew woli
posadzić, możemy przemocą zatrzymać w biegu, udaremnić wysiłek.</akap>




<akap>Ilekroć nie posłucha, mam w rezerwie siłę. Mówię:
,,Nie odchodź, nie rusz, odsuń się, oddaj". Ono wie, że
musi; ile razy próbuje bezskutecznie, zanim zrozumie,
podda się, zrezygnuje.</akap>




<akap>Kto i kiedy, w jak wyjątkowych warunkach, ośmieli
się dorosłego pchnąć, szarpnąć, uderzyć? A jak codzienny i niewinny klaps wymierzony dziecku, mocne pociągnięcie za rękę, bolesny uścisk pieszczoty.</akap>




<akap>Poczucie niemocy wychowuje cześć dla siły; każdy,
już nie tylko dorosły, ale starszy i silniejszy, może brutalnie wyrazić niezadowolenie, siłą poprzeć żądanie
i wymóc posłuch: może skrzywdzić bezkarnie.</akap>




<akap>Uczymy własnym przykładem lekceważenia tego, co
słabsze. Zła szkoła, ponura przepowiednia.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507296126424-1407986869"/><motyw id="m1507296126424-1407986869">Maszyna</motyw>Zmieniło się oblicze świata. Już nie siła mięśni wykonywa pracę i broni przed wrogiem, nie siła mięśni
wydziera ziemi, lasom, morzu --- panowanie, dosyt
i bezpieczeństwo. Ujarzmiony niewolnik --- maszyna.
Mięśnie straciły wyłączny przywilej i walor. --- Tym
większy szacunek dla intelektu i wiedzy.</akap>




<akap>Podejrzany lamus, skromna cela myśliciela --- rozrosły się w hale i gmachy badacza. Narastają piętra bibliotek, uginają się półki pod ciężarem ksiąg. Zaludniły się
świątynie dumnego rozumu. --- Człowiek wiedzy tworzy i rozkazuje. Hieroglify cyfr i kresek raz wraz ciskają tłumom nowe zdobycze, dają świadectwo ludzkiej
potęgi. --- Trzeba to wszystko ogarnąć pamięcią i rozumieniem.<end id="e1507296126424-1407986869"/></akap>




<akap>Wydłużają się lata mozolnej nauki, coraz więcej
szkół, egzaminów, drukowanego słowa. --- A dziecko
małe, słabe, które krótko żyło --- nie czytało, nie umie...</akap>




<akap>Groźne zagadnienie, jak dzielić zdobyte obszary,
jakie komu zadanie i zapłata, jak się zagospodarować na
opanowanym globie. Ile i jak rozrzucić warsztaty, by
nakarmić głodne pracy ręce i mózgi, jak utrzymać mrowie ludzkie w posłuchu i ładzie, jak się zabezpieczyć
przed złą wolą i szaleństwem jednostki, jak godziny życia wypełnić działaniem, spoczynkiem i rozrywką, bronić przed apatią, przesytem i nudą. Jak wiązać ludzi
w karne skupienia, ułatwiać porozumienie; kiedy rozpraszać i dzielić. Tu popędzać i zachęcać, tam hamować,
tu rozpalać, tam gasić.</akap>




<akap>Politycy i prawodawcy ostrożnie próbują, a raz wraz
się mylą.</akap>




<akap>I o dziecku radzą i postanawiają; ale któż pytać się
będzie naiwne o sąd i zgodę; cóż ono mieć może do powiedzenia?<end id="e1507295891436-784777582"/></akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Obok rozumu i wiedzy w walce o byt i wpływy pomaga spryt. Zabiegliwy wywęszy trop i nad wartość
otrzyma zapłatę; wbrew rzetelnym obliczeniom nagle
i łatwo zdobywa; olśniewa i zazdrość budzi. Przebiegle
trzeba znać człowieka --- już nie ołtarze, ale chlewik
życia.</akap>




<akap>A dziecko drepce niezaradnie z książką szkolną, piłką i lalką; przeczuwa, że bez jego udziału, ponad nim,
dzieje się ważne i silne, co decyduje o doli i niedoli, karze i nagradza, i łamie.</akap>




<akap>Kwiat jest zapowiedzią przyszłego owocu, pisklę będzie kurą, która znosi jaja, cielę będzie dawało mleko.
Tymczasem staranie, wydatek i troska: czy się uchowa,
czy nie zawiedzie?</akap>




<akap>Młode budzi niepokój, długo czekać trzeba; może
będzie podporą starości i z nawiązką pokryje. Ale zna
życie posuchy, przymrozki i grady, co warzą i niszczą
plony.</akap>




<akap>Szukamy zapowiedzi, pragniemy przewidzieć, zapewnić; niespokojne oczekiwanie, co będzie, zwiększa
lekceważenie tego, co jest.</akap>




<akap>Mała rynkowa wartość młodego. Tylko wobec Prawa i Boga kwiat jabłoni tyle wart, co jabłko, zielona
ruń, ile łan dojrzały.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Piastujemy, osłaniamy, żywimy, kształcimy. Nie
troszcząc się, otrzymuje; czym byłoby bez nas, którym
wszystko zawdzięcza?</akap>




<akap>Jedynie, wyłącznie, wszystko tylko --- my.</akap>




<akap>Znamy drogi do pomyślności, dajemy wskazówki
i rady. Rozwijamy zalety, tłumimy wady. Kierujemy,
poprawiamy, zaprawiamy. Ono nic, wszystko --- my.</akap>




<akap>Rozkazujemy i żądamy posłuchu.</akap>




<akap>Moralnie i prawnie odpowiedzialni, wiedząc i przewidując, jesteśmy jedynymi sędziami czynów, ruchów,
myśli i zamierzeń dziecka.</akap>




<akap>Wydajemy zlecenia, czuwamy nad spełnieniem; zależnie od woli i rozumienia --- nasze dzieci, nasza własność --- wara.</akap>




<akap>(Zmieniło się prawda co nieco. Już nie tylko wola
i autorytet wyłączny rodziny --- ostrożna jeszcze, ale
już kontrola społeczna. Z lekka, niepostrzeżenie).</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507297407467-2801253996"/><motyw id="m1507297407467-2801253996">Własność, Dziecko</motyw>Żebrak rozporządza do woli jałmużną, dziecko nic
nie ma własnego, musi zdać sprawę z każdego, otrzymanego za darmo do użytku przedmiotu.</akap>




<akap>Nie wolno podrzeć, złamać, zabrudzić, nie wolno
podarować, nie wolno odrzucić niechętnie. Ma przyjąć
i być zadowolone. --- Wszystko w oznaczonym miejscu
i czasie, rozważnie i zgodnie z przeznaczeniem.</akap>




<akap>(Może dlatego ceni bezwartościowe drobiazgi, które
budzą zdziwione politowanie: rupiecie --- jedyna naprawdę własność i bogactwo, sznurka, pudełka, paciorków).</akap>




<akap>Za świadczenia ma dziecko ulegać, zasłużyć dobrym
sprawowaniem --- niech wyprosi, wyłudzi, byle nie żądało. Nic mu się nie należy, z dobrej woli dajemy. (Nasuwa się bolesna analogia: przyjaciółka bogacza).</akap>




<akap>Przez nędzę dziecka i łaskę materialnej zależności ---
znieprawiony jest stosunek dorosłych do dzieci.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><end id="e1507297407467-2801253996"/><begin id="b1507297770355-3058887687"/><motyw id="m1507297770355-3058887687">Dziecko, Dorosłość</motyw>Lekceważymy dziecko, bo nie wie, nie domyśla się,
nie przeczuwa.</akap>




<akap>Nie zna trudności i powikłań dorosłego życia, nie
wie, skąd płyną okresy naszych podnieceń, zniechęceń
i znużeń, co płoszy spokój i kwasi humory: nie zna dojrzałych porażek i bankructw. Łatwo uśpić, zwieść naiwne i ukryć.</akap>




<akap>Sądzi, że życie jest proste i łatwe. Jest tatuś, jest
mama; ojciec zarabia, mama kupuje. Nie zna zdrad wobec obowiązków, ani sposobów walki człowieka o swoje
i więcej.</akap>




<akap>Samo wolne od trosk materialnych, od mocnych
pokus i wstrząśnień --- znów nie wie i sądzić nie może. My zgadujemy je w lot, jednym niedbałym spojrzeniem
na wskroś przenikamy, bez śledztw wykrywamy nieudolne podstępy.</akap>




<akap>A może łudzimy się, sądząc, że dziecko to tylko
tyle, ile my chcemy? Może kryje się przed nami, może
cierpi skrycie?<end id="e1507297770355-3058887687"/></akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Łupimy góry, wycinamy drzewa, tępimy zwierzęta.
Coraz liczniejsze osiedla, gdzie dawniej knieje i moczary. Zasadzamy człowieka na raz wraz nowych terenach.</akap>




<akap>Ukorzyliśmy świat, służy żelazo i zwierzę; ujarzmiliśmy rasy kolorowe, z gruba ułożyliśmy stosunek wzajemny narodów i ugłaskaliśmy masy. Odległy jeszcze ład
sprawiedliwy, więcej krzywdy i poniewierki.</akap>




<akap>Niepoważne się zdają dziecięce wątpliwości i zastrzeżenia.</akap>




<akap>Jasny demokratyzm dziecka nie zna hierarchii. Do
czasu boli je pot wyrobnika i głodny rówieśnik, niedola
dręczonego konia, zarzynanej kury. Bliski mu pies
i ptak, równy motyl i kwiat, w kamyku i muszelce odnajduje brata. Niesolidarne w wyniosłej dumie dorobkiewicza, nie wie, że człowiek tylko ma duszę.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Lekceważymy dziecko, bo ma przed sobą wiele godzin życia.</akap>




<akap>Czujemy trud własnych kroków, ociężałość interesownych ruchów, skąpstwo postrzegań i odczuwań.
Dziecko biega i skacze, bez potrzeby patrzy, dziwi się
i rozpytuje; lekkomyślnie łzy roni i szczodrze się cieszy.</akap>




<akap>Cenę ma piękny dzień jesieni, gdy słońce rzadziej;
wiosną i tak zielono. Wystarczy byle jak, mało do szczęścia potrzeba --- zbędne starania. Pospiesznie, niedbale
je zbywamy. Lekceważymy mnogość jego życia i radość,
którą dać łatwo.</akap>




<akap>Nam uciekają ważne kwadranse i lata; ono ma czas,
zdąży jeszcze, doczeka.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Dziecko nie jest żołnierzem, nie broni ojczyzny,
choć wraz z nią cierpi.</akap>




<akap>O opinię nie trzeba się ubiegać, bo nie jest wyborcą:
nie grozi, nie żąda, nie mówi.</akap>




<akap>Słabe, małe, biedne, zależne --- dopiero będzie obywatelem.</akap>




<akap>Pobłażliwe, szorstkie, brutalne, a zawsze lekceważenie.</akap>




<akap>Smarkacz, dziecko tylko, przyszły człowiek, nie teraźniejszy. Będzie dopiero naprawdę.</akap>





<sekcja_asterysk/>




<akap>Pilnować, na chwilę nie spuszczać z oka. Pilnować,
nie pozostawiać samego. Pilnować, nie odstępować.</akap>




<akap>Przewróci się, uderzy, skaleczy, zabrudzi, wyleje,
podrze, złamie, zepsuje, zarzuci, zgubi, ogień zaprószy,
wpuści do domu złodzieja. Zaszkodzi sobie, nam, o kalectwo przyprawi: siebie, nas, towarzysza zabawy.</akap>




<akap>Czuwać --- żadnej samodzielności poczynań --- pełne prawo kontroli i krytyki.</akap>




<akap>Nie wie, ile i co jeść, ile i kiedy pić, nie zna granic
zmęczenia. Więc stać na straży diety, snu i spoczynku.</akap>




<akap>Jak długo, do kiedy? Zawsze. Z wiekiem zmienia się,
ale nie zmniejsza, nawet wzrasta nieufność.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Nie odróżnia, co ważne, co błahe. Obcy mu ład
i systematyczna praca. Roztargnione zapomni, zlekceważy, zaniedba. Nie wie, co --- przyszłość odpowiedzialna.</akap>




<akap>Musimy pouczać, kierować, wdrażać, tłumić, powściągać, prostować, ostrzegać, zapobiegać, narzucać
i zwalczać.</akap>




<akap>Zwalczać grymas, kaprys, upór.</akap>




<akap>Narzucać program ostrożności, przezorności, obaw
i niepokojów, złych przeczuć i mrocznych przewidywań.</akap>




<akap>My doświadczeni wiemy, ile wokoło niebezpieczeństw, zasadzek, pułapek, fatalnych przygód i katastrof.</akap>




<akap>Wiemy, że najwyższa ostrożność nie daje zupełnej
gwarancji; ale tym podejrzliwsi: żeby mieć czyste sumienie, żeby w razie nieszczęścia nie mieć sobie przynajmniej nic do zarzucenia.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Miły mu hazard swawoli, dziwnie lgnie właśnie do
złego. Chętnie złym podszeptom posłuszne, najgorsze
naśladuje wzory.</akap>




<akap>Łatwo się psuje, a trudna poprawa.</akap>




<akap>Pragniemy dobra, ułatwić chcemy; dajemy bez reszty całe doświadczenie: sięgnąć tylko --- gotowe. Wiemy,
co dzieciom szkodzi, pamiętamy, co nam szkodę przyniosło --- niech wyminie, oszczędzi, nie zazna.</akap>




<akap_dialog>--- Pamiętaj, wiedz, zrozum.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Przekonasz się, zobaczysz.</akap_dialog>




<akap>Ono nie słucha. Jakby rozmyślnie, jakby złośliwie.</akap>




<akap>Trzeba pilnować, by posłuchało, trzeba pilnować,
by wykonało. Samo jawnie dąży ku złemu, drogę wybiera gorszą, niebezpieczniejszą.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Jakże tolerować bezmyślne psoty, niedorzeczne wyskoki, niepoczytalne wybuchy.</akap>
<akap>Podejrzany człowiek pierwotny. Zda się uległy, niewinny, W istocie przebiegły, podstępny.</akap>
<akap>Potrafi wyślizgnąć się spod kontroli, uśpić czujność, oszukać. Zawsze ma w pogotowiu wymówkę, wykręt; ukryje i zgoła skłamie.</akap>
<akap>Niepewny, wątpliwość budzi.</akap>
<akap>Lekceważenie i nieufność, podejrzenia i oskarżenie.</akap>
<akap>Bolesna analogia: więc awanturnik, pijany, zbuntowany, obłąkany. --- Jakże razem pod jednym dachem?</akap>





<naglowek_rozdzial>Niechęć</naglowek_rozdzial>












<akap>Nic to. Kochamy dzieci. Mimo wszystko są osłodą,
otuchą i nadzieją, radością i wypoczynkiem, jasnym blaskiem żyda. Nie płoszymy, nie obarczamy, nie nękamy;
czują się swobodne i szczęśliwe...</akap>




<akap>Czemu jednak --- jakby ciężar, zawada, niewygodny
dodatek? Skąd niechętna opinia o kochanym dziecku?</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Zanim powitało niegościnny świat, już w życie rodziny wkradły się zamieszanie i ograniczenia. Załamują
się bezpowrotnie krótkie miesiące z dawna oczekiwanej,
uprawnionej radości.</akap>




<akap>Długi okres ociężałego niedomagania kończy choroba i ból, niespokojne noce i nadprogramowy wydatek. Zakłócony spokój, zepsuty lad, zachwiana równowaga budżetu.</akap>




<akap>Wraz z kwaśnym zapachem pieluch i przenikliwym
krzykiem noworodka zadźwięczał łańcuch niewoli małżeńskiej.</akap>




<akap>Ciężar, gdy niesposób się porozumieć, trzeba domyślać się i zgadywać. Czekamy, może nawet cierpliwie.</akap>




<akap>Gdy wreszcie mówi i chodzi --- plącze się, wszystko
poruszy, w każdy kąt zajrzy, równie dotkliwie zawadza
i psuje porządek, mały niechluj --- despota.</akap>




<akap>Szkody wyrządza, naszej rozumnej woli się przeciwstawia; żąda i rozumie to tylko, co mu dogadza.</akap>




<akap>Nie należy lekceważyć drobiazgów: na urazę do
dzieci składa się i zbyt wczesne przebudzenie, i zmięta
gazeta, plama na sukni i tapecie, dywan zmoczony, binokle stłuczone i pamiątkowy wazonik; wylane mleko
i perfumy, i honorarium doktora.</akap>




<akap>Śpi nie wtedy, kiedybyśmy pragnęli, je nie tak, jak
chcemy; myśleliśmy, że się roześmieje, a spłoszone płacze. A kruche: byle niedopatrzenie grozi chorobą, nowe
zwiastuje trudności.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Jeśli jeden wybacza, drugi tym łacniej<pe><slowo_obce>łacniej</slowo_obce> (daw.)  --- łatwiej.</pe> oskarża
i szczuje; prócz matki opinię o dziecku urabia ojciec,
piastunka, służąca, sąsiadka --- wbrew matce lub skrycie
wymierzy karę.</akap>




<akap>Mały intrygant bywa powodem tarć i kwasów dorosłych; zawsze ktoś niechętny i urażony. Za pobłażliwość jednego, dziecko odpowiada przed drugim. Często
dobroć pozorna jest nierozumnym niedbalstwem; na
dziecko za cudze winy spada odpowiedzialność.</akap>




<akap>(Nie lubią chłopiec i dziewczynka, gdy ich nazywać: dzieci. Wspólne z najmłodszymi imię każe odpowiadać za przeszłość, dzielić złą renomę malców ---
gdy równie liczne nadal spotykają zarzuty).</akap>




<akap>Jak rzadko jest takie, jakbyśmy pragnęli, jak często
jego wzrostowi towarzyszy uczucie zawodu.</akap>




<akap_dialog>--- Już przecież powinno...</akap_dialog>




<akap>W zamian za to, co z dobrej woli dajemy, powinno
starać się i nagradzać, powinno rozumieć, godzić się
i zrzekać; a przede wszystkim --- czuć wdzięczność.</akap>




<akap>Rosną z wiekiem obowiązki i wymagania; najczęściej
inaczej i mniej, niż pragniemy.</akap>




<akap>Część czasu, żądań i władzy przekazujemy szkole.
Podwaja się czujność, wzmaga odpowiedzialność, powstają kolizje rozbieżnych uprawnień. Ujawniają się
braki.</akap>




<akap>Rodzice wybaczą życzliwie, pobłażliwość ich płynie
z jasnego poczucia winy, że powołali do życia, wyrządzonej krzywdy w obliczu dziecka ułomnego. Niekiedy
matka w chorobie rzekomej dziecka szuka broni przeciw obcym oskarżeniom i własnym wątpliwościom.</akap>




<akap>Na ogół głos matki nie budzi zaufania. Stronny<pe><slowo_obce>stronny</slowo_obce> (daw.) --- stronniczy.</pe>, niekompetentny. Sięgnijmy raczej po zdanie wychowawców, rzeczoznawców, doświadczonych: czy dziecko zasługuje na życzliwość?</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507302468520-2026081601"/><motyw id="m1507302468520-2026081601">Nauczyciel</motyw>Wychowawca w domu prywatnym nie często znajduje pomyślne warunki współżycia z dziećmi.</akap>




<akap>Skrępowany nieufną kontrolą, wychowawca lawirować zmuszony między cudzym wskazaniem a własnym poglądem, z zewnątrz płynącym żądaniem a własnym spokojem i wygodą. Odpowiadając za powierzone
mu dziecko, ponosi skutki wątpliwych decyzji prawych
opiekunów i chlebodawców.</akap>


 
<akap>Zmuszony do ukrywania i omijania trudności, łatwo
znieprawić się może w obłudzie, rozgoryczy i rozleniwi.</akap>




<akap>W miarę lat pracy wydłuża się odległość między
tym, czego żąda dorosły, czego pragnie dziecko; wzrasta znajomość nieczystych sposobów ujarzmiania.</akap>




<akap>Jawi się skarga na niewdzięczną pracę: kogo Bóg
chce ukarać, robi go wychowawcą.</akap>




<akap>Nuży nas ruchliwe, hałaśliwe, ciekawe życia i jego
zagadek, męczą pytania i zdziwienia, odkrycia i próby
z niefortunnym częstokroć wynikiem.</akap>




<akap>Rzadziej doradcy i pocieszyciele, częściej surowi sędziowie. Doraźny wyrok i kara --- jeden dają skutek:</akap>




<akap><wyroznienie>rzadsze, ale za to silne i przekorne będą wybryki nudy i buntu. Więc wzmocnić dozór, przełamać opór, zabezpieczyć przeciw niespodziankom.</wyroznienie></akap>




<akap>Oto pochyła upadku wychowawcy:</akap>

<akap><wyroznienie>lekceważy, nie ufa, podejrzewa, śledzi,
przyłapuje, karci, oskarża i karze, szuka dogodnych sposobów, by
zapobiec;</wyroznienie></akap>




<akap><wyroznienie>coraz częściej zabrania i bezwzględnie; zmusza,</wyroznienie></akap>

<akap>
<wyroznienie>
nie widzi wysiłku dziecka, by zapisać
starannie kartkę papieru lub godzinę życia; stwierdza oschle, że źle.</wyroznienie></akap>




<akap>Rzadki błękit przebaczeń, częsty szkarłat gniewu
i oburzeń.<end id="e1507302468520-2026081601"/></akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507302680544-913877725"/><motyw id="m1507302680544-913877725"></motyw>O ile więcej rozumienia wymaga wychowawstwo
gromady, o ile łatwiej wpaść w błąd oskarżeń i uraz.</akap>




<akap>Nuży jedno małe i słabe, gniewają pojedyncze wykroczenia; a jak dokuczliwy, natrętny, wymagający i nieobliczalny w odruchach jest tłum.</akap>




<akap>Zrozumcie nareszcie: nie dzieci, a tłum. Gromada,
banda, zgraja --- nie dzieci.</akap>




<akap>Zżyłeś się z myślą, żeś silny, nagle czujesz się mały
i słaby. Tłum --- olbrzym, o wielkiej zbiorowej wadze
i sumie ogromnych doświadczeń, raz zrasta się w solidarnym oporze, to rozpada na dziesiątki par nóg i rąk --- 
głów, z których każda inne kryje myśli i tajemnice
żądań.</akap>




<akap> Jak trudno nowemu wychowawcy klasy czy internatu, gdzie trzymano dzieci w ryzach surowego rygoru,
gdzie rozzuchwalone i zrażone zorganizowały się na zasadach bandyckiej przemocy. Jak silne i groźne, gdy
zbiorowym wysiłkiem uderzą w twą wolę, chcąc przerwać tamę --- nie dzieci, a żywioł.</akap>




<akap>Ile rewolucji ukrytych, o których wychowawca milczy; wstyd przyznać, że słabszy od dziecka.</akap>




<akap>Raz nauczony, każdego chwyci się środka, by stłumić i opanować. Żadnej poufałości, niewinnego żartu:
żadnej mrukliwej odpowiedzi, wzruszenia ramion, gestu niechęci, upartego milczenia, gniewnego spojrzenia.
Wyrwać z korzeniem, wypilić mściwie: lekceważenie
i złośliwą krnąbrność. Hersztów przekupi przywilejem,
dobierze konfidentów, nie dba o kary sprawiedliwe,
byle surowe, dla przykładu, by zgasić w porę pierwszą
iskrę buntu, by tłum --- mocarz --- i w myśli nie pokusił się dyktować żądań lub pohulać.</akap>




<akap>Słabość dziecka może budzić tkliwość, siła gromady
oburza i obraża.<end id="e1507302680544-913877725"/></akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507303836070-694533152"/><motyw id="m1507303836070-694533152">Nauczyciel</motyw>Istnieje kłamliwy zarzut, że życzliwość rozzuchwala
dzieci, że odpowiedzią na łagodność będzie bezkarność
i nieład.</akap>




<akap>Ależ dobrocią nie nazywajmy niedbalstwa, niedołęstwa i bezradnej głupoty. Wśród wychowawców prócz
cwanych brutali i mizantropów spotykamy nieużytki,
odepchnięte od wszystkich warsztatów, niezdolne do
objęcia żadnej odpowiedzialnej placówki.</akap>




<akap>Bywa, że nauczyciel chce skokietować dzieci; szybko, tanio, bez pracy wkraść się w zaufanie. Chce baraszkować, gdy w dobrym humorze, nie --- życie gromadne mozolnie organizować. Niekiedy łaskopańską
pobłażliwość przeplatają nagle wybuchy złych humorów. Ośmiesza się w oczach dzieci.</akap>




<akap>Bywa, że ambitnemu zdaje się, że łatwo perswazją
i ciepłym morałem przerobić człowieka, że wystarczy
wzruszyć i wyłudzić obietnicę poprawy. --- Drażni
i nudzi.</akap>




<akap>Bywa, że na pokaz życzliwi, w nieszczerych frazesach sprzymierzeni, tym podstępniejsi wrogowie
i krzywdziciele. --- Odrazę budzą.</akap>




<akap>Odpowiedzią na poniewierkę będzie lekceważenie,
na życzliwość odpowiedzią niechęć i bunt, na nieufność --- konspiracja.<end id="e1507303836070-694533152"/></akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Lata pracy potwierdzały coraz oczywiściej, że dzieci
zasługują na szacunek, zaufanie i życzliwość, że miło
z nimi w pogodnej atmosferze łagodnych odczuwań,
wesołego śmiechu, rześkich pierwszych wysiłków i zdziwień, czystych, jasnych, kochanych radości, że praca
raźna, owocna i piękna.</akap>




<akap>Jedno budziło wątpliwość i niepokój.</akap>




<akap>Dlaczego niekiedy najpewniejsze zawiedzie? Dlaczego, rzadko ale bywa, nagła eksplozja niekarnego czynu
gromady? Może dorośli nie lepsi, ale bardziej stateczni,
pewniejsi, spokojniej można polegać.</akap>




<akap>Uparcie szukałem i z wolna znajdowałem odpowiedź.</akap>


 

<akap>1. Jeśli wychowawca szuka cech charakteru
i wartości, które zdają mu się szczególnie cenne, jeśli
pragnie według jednego wzoru urobić, w jednym
wszystkie pociągnąć kierunku --- będzie wprowadzany
w błąd: jedne podszyją się pod jego dogmaty, inne ulegną szczerze sugestii --- do czasu. Gdy ujawni się istotne
oblicze dziecka --- nie tylko on, ale i ono dotkliwie odczuje porażkę. Im więcej wysiłku, by się maskować
lub poddać wpływowi --- tym burzliwsza reakcja; rozpoznane w istotnych tendencjach, dziecko nie ma już
nic do stracenia. Jak ważna stąd płynie nauka.</akap>




<akap>2. Inne miary oceny ma wychowawca, inne ---
gromada: i on, i one widzą bogactwo ducha; on czeka,
by się rozwinęły, one czekają, jaki z bogactw już dziś
będzie użytek, czy dzielić się będzie tym, co posiada,
czy uzna za własny wyłącznie przywilej --- wyniosły,
zazdrosny, samolub i sknera. --- Nie opowie bajki, nie
zagra, nie narysuje, nie pomoże, nie przysłuży się ---
,,łaskę robi",,prosić się go trzeba". --- Osamotniony,
mocnym gestem chce wkupić się w życzliwość własnej
społeczności, która z radością przyjmuje nawrócenie. ---
Nie zepsuł się nagle, a przeciwnie, zrozumiał i poprawił.</akap>




<akap>3. Zbiorowo zawiodły, ogół uraził.</akap>




<akap>Znalazłem wytłumaczenie w książce o tresowaniu
zwierząt --- i nie ukrywam źródła. --- Więc lew nie
wtedy niebezpieczny, gdy gniewny, ale gdy rozigrany,
pragnie poswawolić; a tłum jest silny jak lew...</akap>




<akap>Nie tylko w psychologii poszukiwać należy rozwiązań, ale bardziej w książce lekarskiej, socjologii, etnologii, historii, poezji, kryminologii, modlitewniku i podręczniku tresury. <slowo_obce>Ars longa<pe><slowo_obce>ars longa</slowo_obce> (łac.) --- sztuka trwa długo, część przysłowia łac. <slowo_obce>ars longa, vita brevis</slowo_obce>, sztuka trwa długo, życie krótko.</pe></slowo_obce>.</akap>




<akap>4. Przyszło najsłoneczniejsze, oby nie ostatnie
wyjaśnienie. Dziecko tak upić się może tlenem powietrza, jak dorosły wódką. --- Podniecenie, zahamowanie
ośrodków kontroli, hazard, zaćmienie; jako reakcja ---
zażenowanie, zgaga, uczucie niesmaku i winy. --- Obserwacja moja jest ścisła --- kliniczna. Najczcigodniejszy
może mieć słabą głowę.</akap>




<akap>Nie karcić: to jasne pijaństwo dzieci budzi wzruszenie i cześć; nie oddala i różni, a zbliża i sprzymierza.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Ukrywamy własne wady i karygodne czyny. Nie
wolno dzieciom krytykować, nie wolno dostrzegać naszych przywar, nałogów i śmiesznostek. Pozujemy na
doskonałość. Pod groźbą najwyższej urazy bronimy tajemnic panującego klanu, kasty wtajemniczonych ---
poświęconych w wyższe zadania. Tylko dziecko wolno
obnażyć bezwstydnie i postawić pod pręgierz.</akap>




<akap>Gramy z dziećmi fałszowanymi kartami; słabostki
wieku dziecięcego bijemy tuzami<pe><slowo_obce>tuza</slowo_obce> (daw.) --- najwyższa karta, zwykle as. </pe> dorosłych zalet. Szulerzy tak tasujemy karty, by ich najgorszym przeciwstawić, co wśród nas dobre i cenne.</akap>




<akap>Gdzie nasi niedbalcy i lekkomyślni, łakomi smakosze, głupcy, lenie, hultaje, awanturnicy, niesumienni,
oszuści, pijacy, złodzieje, gdzie nasze gwałty i zbrodnie
głośne i zatajone; ile niesnasek, podstępu, zazdrości, obmów i szantaży, słów, które kaleczą, czynów, co hańbią;
ile cichych tragedii rodzinnych, w których cierpią dzieci,
pierwsze męczeńskie ofiary.</akap>




<akap>My ośmielamy się winić i oskarżać?!</akap>




<akap>A przecież dorosła społeczność starannie przesiana,
przefiltrowana. Ile wsiąkło w mogiłę, kryminał i dom
obłąkanych, spłynęło w kanały mętów i szumowin.</akap>




<akap>Każemy szanować starszych i doświadczonych, nie
rozumować; mają bliższą wśród siebie, doświadczoną
starszyznę wyrostków, ich natrętną namowę i presję.</akap>




<akap>Występne i niezrównoważone krążą samopas i potrącają, roztrącają, krzywdzą i zarażają. I za nie ogół
dzieci ponosi solidarną odpowiedzialność (bo i nam się
z lekka czasami dają we znaki). Te nieliczne oburzają
stateczną opinię, znaczą się jaskrawymi plamami na powierzchni życia dziecięcego: one dyktują rutynie metody postępowania: krótko, choć to gnębi, ostro, choć
rani, surowo, to znaczy brutalnie.</akap>




<akap>Nie pozwalamy się dzieciom zorganizować; lekceważąc, nie ufając, niechętni, nie dbamy: bez rzeczoznawców udziału nie podołamy; a rzeczoznawcą jest
dziecko.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Czyżeśmy aż tak bezkrytyczni, że jako życzliwość,
markujemy pieszczoty, którymi nękamy dzieci? Czyż
nie rozumiemy, że tuląc dziecko, my właśnie tulimy się
do niego, w jego uścisku kryjemy się bezradni, szukamy
osłony i ucieczki w godzinach bezdomnego bólu, bezpańskiego opuszczenia, obarczamy ciężarem naszych
cierpień i tęsknot.</akap>




<akap>Każda inna pieszczota, nie ucieczki ku dziecku i błagania o nadzieję, jest karygodnym doszukiwaniem się
w nim i budzeniem zmysłowych odczuwań.</akap>




<akap_dialog>Tulę, bo mi smutno. Pocałuj, to ci dam.</akap_dialog>




<akap>Egoizm, nie życzliwość.</akap>





<naglowek_rozdzial>Prawo do szacunku</naglowek_rozdzial>








<akap>Są jakby dwa życia: jedno poważne, szanowne, drugie pobłażliwie tolerowane, mniej warte. Mówimy:
przyszły człowiek, przyszły pracownik, przyszły obywatel. Że będą, że później zaczną naprawdę, że na serio
dopiero w przyszłości. Pozwalamy łaskawie plątać się
obok, ale wygodniej bez nich.</akap>




<akap>Nie, przecież były i będą. Nie zaskoczyły nas niespodzianie i na czas krótki. Dzieci --- nie przelotnie
spotkany znajomek, którego można minąć w pośpiechu,
którego zbyć łatwo uśmiechem i pozdrowieniem.</akap>




<akap>Dzieci stanowią dużą odsetkę ludzkości, ludności,
narodu, mieszkańców, współobywateli --- stali towarzysze. Były, będą i są.</akap>




<akap>Czy istnieje życie na żarty? Nie, wiek dziecięcy ---
długie, ważne lata żywota, człowieka.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Okrutne a szczere prawo Grecji i Rzymu pozwala
zabić dziecko. W średniowieczu rybacy sieciami wyławiają z rzeki zwłoki topionych niemowląt. W XVII stuleciu w Paryżu sprzedają starsze żebrakom, małe przed
Notre Dame<pe><slowo_obce>Notre Dame</slowo_obce> (z fr. nasza pani) --- katedra w Paryżu pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, jedna z najstarszych świątyń Francji i zarazem najdoskonalsze dzieło wczesnego gotyku, budowana od 1163 r. do 2 poł. XIII w.</pe> rozdają darmo. --- Bardzo niedawno. ---
I po dziś dzień cisną, gdy zawadza.</akap>




<akap>Zwiększa się ilość nieślubnych, opuszczonych, zaniedbanych, wyzyskiwanych, deprawowanych, maltretowanych. Prawo je broni, ale czy zabezpiecza w dostatecznej mierze? Zmieniło się wiele; stare prawa wymagają rewizji.</akap>




<akap>Zbogaciliśmy się. Już nie z owoców własnej korzystamy pracy. Jesteśmy spadkobiercy, akcjonariusze,
współwłaściciele olbrzymiej fortuny. Ile posiadamy
miast, gmachów, fabryk, kopalni, hoteli, teatrów; ile
na rynkach towarów, ile okrętów je wozi --- narzucają
się spożywcy, proszą, by użyć.</akap>




<akap>Zróbmy bilans, obliczmy, ile z ogólnego rachunku
należy się dziecku, ile mu przypada w dziale nie z łaski,
nie jako jałmużna. Sprawdźmy rzetelnie, ile wydzielamy
na użytek ludu dziecięcego, narodu małorosłego, klasy
pańszczyźnianej. Ile wynosi scheda, jaki winien być podział; czy nie wydziedziczyliśmy --- nieuczciwi opiekunowie, nie wywłaszczyli.</akap>




<akap>Ciasno im, duszno, biednie, nudno i surowo.</akap>



<sekcja_swiatlo/>
<akap>Wprowadziliśmy powszechne nauczanie, przymus
pracy umysłowej; istnieje registracja<pe><slowo_obce>registracja</slowo_obce> (daw.) --- rejestracja.</pe> i pobór szkolny<pe><slowo_obce>pobór szkolny</slowo_obce> --- obowiązek szkolny w II Rzeczypospolitej został zadekretowany w 1919 r. Zakładał rejonizację szkół --- dziecko musiało uczęszczać do konkretnej szkoły znajdującej się w określonym obwodzie szkolnym.</pe>.
Zwaliliśmy na barki dziecka trud uzgodnienia rozbieżnych interesów dwóch równoległych autorytetów.</akap>




<akap>Szkoła żąda, rodzice niechętnie dają. Konflikty między rodziną i szkołą obarczają dziecko. Rodzice solidaryzują się z nie zawsze sprawiedliwym oskarżeniem
dziecka przez szkołę, broniąc się przed narzucaną przez
szkołę opieką.</akap>




<akap>Wysiłek służby żołnierza też jest przygotowaniem
na dzień, gdy go wezwą do czynu; a przecież państwo
zabezpiecza wszystkie jego potrzeby. Państwo daje mu
dach i strawę; mundur, karabin i żołd jest jego prawem,
a nie jałmużną.</akap>




<akap>Dziecko żebrać musi u rodziców lub gminy, podlegając przymusowi powszechnego nauczania.</akap>




<akap>Prawodawcy genewscy<pe><slowo_obce>prawodawcy genewscy</slowo_obce> --- nawiązanie do <tytul_dziela>Deklaracji Praw Dziecka</tytul_dziela>, zwanej <tytul_dziela>Deklaracją genewską, </tytul_dziela> uchwalonej w 1923 r.</pe> pomieszali obowiązki i prawa; ton deklaracji jest perswazją, nie żądaniem: apel do
dobrej woli, prośba o życzliwość.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507303977777-2318047713"/><motyw id="m1507303977777-2318047713">Szkoła, Dziecko</motyw>Szkoła tworzy rytm godzin, dni i lat. Urzędnicy
szkoły mają zaspokajać dzisiejsze potrzeby młodych obywateli. Dziecko jest istotą rozumną, zna dobrze potrzeby, trudności i przeszkody swego życia. Nie despotyczny
nakaz, narzucone rygory i nieufna kontrola, ale taktowne porozumienie, wiara w doświadczenie, współpraca
i współżycie.</akap>




<akap>Dziecko nie jest głupie; głupców wśród nich nie więcej niż wśród dorosłych. --- Przystrojeni w purpurę
lat, jakże często narzucamy bezmyślne, bezkrytyczne,
niewykonalne przepisy. Zdumione staje niekiedy rozumne dziecko wobec napastliwej, leciwej, urągliwej
głupoty.</akap>




<akap>Ma dziecko przyszłość, ale ma i przeszłość: pamiętne
zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejszych
samotnych rozważań. Nie inaczej, niż my, pamięta i zapomina, ceni i lekceważy, logicznie rozumuje --- i błądzi, gdy nie wie. Rozważnie ufa i wątpi.</akap>




<akap>Dziecko jest cudzoziemcem, nie rozumie języka, nie
zna kierunku ulic, nie zna praw i zwyczajów. Niekiedy
samo rozejrzeć się woli; gdy trudno, prosi o wskazówkę
i radę. Potrzebny przewodnik, który grzecznie odpowie na pytanie.</akap>




<akap>Szacunku dla jego niewiedzy.</akap>




<akap><end id="e1507303977777-2318047713"/>Złośliwiec, aferzysta i szelma wyzyska niewiedzę cudzoziemca, da niezrozumiałą odpowiedź, rozmyślnie
w błąd wprowadzi. Gbur mruknie niechętnie. Ujadamy, użeramy się z dziećmi, strofujemy, karcimy, karzemy, nie informujemy życzliwie.</akap>




<akap>Jakże opłakanie ubogie byłyby wiadomości dziecka,
gdyby ich nie czerpało od rówieśników, nie podsłuchiwało, nie wykradało ze słów i rozmów dojrzałych.</akap>




<akap>Szacunku dla pracy poznania.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap><begin id="b1507304024978-2844172626"/><motyw id="m1507304024978-2844172626">Krzywda, Dziecko</motyw>Szacunku dla niepowodzeń i łez.</akap>




<akap>Nie tylko podarta pończocha, ale zadrapane kolano,
nie tylko stłuczona szklanka, ale skaleczony palec, i siniak, i guz, więc ból.</akap>




<akap>Kleks w zeszycie to przypadek, przykrość i niepowodzenie.</akap>





<akap_dialog>--- Gdy tatuś wyleje herbatę, mamusia mówi: ,,Nie
szkodzi"; na mnie zawsze się gniewa.</akap_dialog>







<akap>Nieoswojone z bólem, krzywdą, niesprawiedliwością, dotkliwie cierpią, częściej płaczą; nawet łzy dziecka
wywołują żartobliwe uwagi, zdają się mniej ważne,
gniewają.</akap>




<akap_dialog>--- Piszczy, beczy, maże się, skrzeczy.</akap_dialog>
 
<akap>(Wiązanka wyrazów, które na użytek dzieci wynalazł słownik dorosły).</akap>







<akap>Łzy uporu i kaprysu --- to łzy niemocy i buntu, rozpaczliwy wysiłek protestu, wołanie o pomoc, skarga na
niedbałą opiekę, świadectwo, że nierozumnie krępują
i zmuszają, objaw złego samopoczucia, a zawsze cierpienie.<end id="e1507304024978-2844172626"/></akap>




<akap>Szacunku dla własności dziecka i jego budżetu.
Dziecko dzieli boleśnie troski materialne rodziny, odczuwa braki, porównywa własne ubóstwo z dostatkiem
kolegi, dolegają mu gorzkie grosze, o które zuboża. Nie
chce być ciężarem.</akap>




<akap>Co robić, gdy potrzebna i czapka, i książka, i kino;
zeszyt, gdy wypisany, ołówek gdy zgubił albo mu zabrali; chciałoby się dać na pamiątkę miłej osobie,
i ciastko kupić, i pożyczyć koledze. Tyle istotnych potrzeb, życzeń i pokus, a nie ma.</akap>




<akap>Czy fakt, że w sądach dla nieletnich właśnie kradzieże stanowią przeważny odsetek --- nie woła, nie
wzywa? Mści się lekceważenie budżetu dziecka, nie pomogą kary.</akap>




<akap>Własność dziecka --- nie rupiecie, a żebraczy materiał i narzędzia pracy, nadzieje i pamiątki.</akap>




<akap>Nie urojone, a istotne, dzisiejsze troski i niepokoje,
gorycz młodych lat i rozczarowania.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Rośnie. Mocniej żyje, oddech szybszy, tętno żywsze,
buduje siebie --- coraz go więcej; głębiej wrasta w życie.
Rośnie we dnie i w nocy, gdy śpi i czuwa, gdy wesołe
i smutne, gdy broi, gdy stoi przed tobą skruszone.</akap>




<akap>Są wiosny zdwojonej pracy rozwoju i jesienie zacisza. Raz kościec narasta, serce nie nadąża, to brak, to
nadmiar, inny chemizm zanikających i budzonych gruczołów, inny niepokój i niespodzianka.</akap>




<akap>Raz pragnie biegać, tak jak oddychać, chce zmagać
się, dźwigać, zdobywać; to ukryć się, snuć marzenie,
wiązać tęskne wspomnienia. Na przemian hart lub potrzeba spokoju, ciepła i wygody. Na przemian silnie i gorąco pragnie lub zniechęcone.</akap>




<akap>Znużenie, niedomaganie bólu, kataru, za gorąco, za
zimno, senność, głód, pragnienie, nadmiar, brak, złe samopoczucie --- nie grymas, nie szkolna wymówka.</akap>




<akap>Szacunku dla tajemnic i wahań ciężkiej pracy
wzrostu.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Szacunku dla bieżącej godziny, dla dnia dzisiejszego.
Jak będzie umiało jutro, gdy nie dajemy żyć dziś świadomym, odpowiedzialnym życiem?</akap>




<akap>Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać w niewolę
jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić.</akap>




<akap><begin id="b1507304093391-3920662195"/><motyw id="m1507304093391-3920662195">Zabawa</motyw>Szacunku dla każdej z osobna chwili, bo umrze
i nigdy się nie powtórzy, a zawsze na serio; skaleczona
krwawić będzie, zamordowana płoszyć upiorem złych
wspomnień.</akap>




<akap>Pozwólmy ochoczo pić radość poranka i ufać.
Dziecko tak właśnie chce. Nie żal mu czasu na bajkę,
rozmowę z psem, chwytanie piłki, dokładne obejrzenie
obrazka, przerysowanie litery, a wszystko życzliwie.
Ono właśnie ma słuszność.</akap>




<akap>Naiwnie obawiamy się śmierci, nieświadomi, że życie jest korowodem zamierających i nowozrodzonych
momentów. Rok --- tylko próba zrozumienia wieczności
na powszedni użytek. Chwila trwa tyle, ile uśmiech lub
westchnienie. Matka pragnie wychować dziecko. Nie
doczeka: raz wraz inna kobieta innego żegna i wita
człowieka.</akap>




<akap>Dzielimy nieudolnie lata na mniej i więcej dojrzałe;
nie ma niedojrzałego dziś, żadnej hierarchii wieku, żadnych
 wyższych i niższych, rang bólu i radości, nadziei
i zawodów.</akap>




<akap>Gdy bawię się czy rozmawiam z dzieckiem --- splotły się dwie równie dojrzałe chwile mojego i jego życia;
gdy jestem z gromadą dzieci, na mgnienie witam i 
żegnam zawsze jedno spojrzeniem i uśmiechem. Gdy gniewam się, znów razem --- tylko moja zła mściwa chwila
gwałci i zatruwa jego dojrzałą, ważną chwilę życia.<end id="e1507304093391-3920662195"/></akap>




<akap>Zrzekać się dla jutra? Jakie zwiastuje ponęty? Rysujemy przesadnie ciemnymi barwami. Sprawdza się przepowiednia: wali się dach, bo zlekceważono fundament
budowli.</akap>





<naglowek_rozdzial>Prawo dziecka, by było, czym jest</naglowek_rozdzial>







<strofa>
--- Co z niego będzie, co wyrośnie? --- pytamy się
z niepokojem.
</strofa>



<akap>Pragniemy, by dzieci lepsze od nas były. Śni nam się
doskonały człowiek przyszłości.</akap>



<akap>Czujnie trzeba się przychwytywać na kłamstwie,
przygważdżać w frazes przybrany egoizm. Niby ofiarna
rezygnacja, w istocie ordynarny szwindel.</akap>




<akap>Porozumieliśmy się z sobą i pogodzili, wybaczyli
i zwolnili z obowiązku poprawy. Źle nas wychowano.
Za późno. Już wady i przywary zakorzenione. Nie pozwalamy dzieciom krytykować, ani się sami kontrolujemy.</akap>







<akap>Rozgrzeszeni, zrzekliśmy się walki z sobą, obarczając ciężarem jej dzieci.</akap>



<akap>Wychowawca skwapliwie przyswaja dorosły przywilej: nie siebie, a dzieci pilnować, nie swoje, a dzieci regestrować winy.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Winą dziecka będzie wszystko, co uderza w nasz
spokój, ambicję i wygodę, naraża i gniewa, godzi w przyzwyczajenia, absorbuje czas i myśl. Nie uznajemy uchybień bez złej woli.</akap>



<akap>Dziecko nie wie, nie dosłyszało, nie zrozumiało,
przesłyszało się, omyliło się, nie udało mu się, nie
może --- wszystko jest winą. Niepowodzenie dziecka
i złe samopoczucie, każdy trudny moment --- to wina
i zła wola.</akap>



<akap>Nie dość szybko lub zbyt szybko, nie dość sprawnie
wykonana czynność --- wina niedbalstwa, lenistwa, roztargnienia, niechęci.</akap>



<akap>Niespełnienie krzywdzącego, niewykonalnego żądania --- wina. Partackie złośliwe podejrzenie --- też
wina. Winą dziecka są nasze obawy i podejrzenia,
nawet wysiłek poprawy.</akap>




<akap_dialog>--- Widzisz: jak chcesz, możesz.</akap_dialog>




<akap>Zawsze znajdziemy coś do zarzucenia, żarłocznie
żądamy więcej.</akap>




<akap>Czy ustępujemy taktownie, czy unikamy niepotrzebnych zadrażnień, czy ułatwiamy współżycie? Czy nie
my właśnie jesteśmy uparci, grymaśni, zaczepni i kapryśni?</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Dziecko narzuca się naszej uwadze, gdy przeszkadza
i mąci; te tylko momenty dostrzegamy i pamiętamy.
Nie widzimy, gdy spokojne, poważne, skupione. Lekceważymy święte chwile jego rozmowy z sobą, światem,
Bogiem. Dziecko kryć zmuszone tęsknoty i porywy
przed drwiną i szorstką uwagą; ukrywa chęć porozumienia, nie wyzna decyzji poprawy.</akap>




<akap>Kryje posłusznie przenikliwe spojrzenia, zdziwienia,
niepokoje, żale --- gniew i bunt. Chcemy, by skakało
i klaskało w ręce, więc ukazuje uśmiechniętą twarz
trefnisia.</akap>




<akap>Hałaśliwie przemawiają złe czyny i złe dzieci, zagłuszają szept dobra, a dobra tysiąckroć więcej niż zła.
Silne jest dobro i niezłomnie trwa. Nieprawda, że łatwiej zepsuć niż poprawić.</akap>




<akap>Ćwiczymy uwagę swą i wynalazczość w podpatrywaniu zła, doszukiwaniu się, węszeniu i tropieniu, przyłapywaniu na gorącym uczynku, w złych przywidywaniach i krzywdzących podejrzeniach.</akap>




<akap>(Czy pilnujemy starców, by nie grali w futbol? Jaką
ohydą jest uparte węszenie onanizmu u dzieci).</akap>




<akap>Jedno stuknęło drzwiami, jedno łóżko źle posłane,
jedno palto się zarzuciło, jeden kleks w zeszycie. Gdy
nie besztamy, bodaj zrzędzimy, zamiast się cieszyć, że
tylko jedno.</akap>




<akap>Słyszymy skargi i kłótnie; ale ile więcej przebaczenia, ustępstw, pomocy, opieki, przysług, nauki, dobrych
wpływów, głębokich i pięknych. Nawet zaczepne i złośliwe nie tylko wyciskają łzy, ale sieją uśmiechy.</akap>




<akap>Chcemy opieszale, żeby żadne i nigdy, by z 10 000
sekund szkolnej godziny (oblicz) nie było żadnej trudniejszej.</akap>




<akap>Czemu dziecko złe dla jednego wychowawcy, dobre
dla drugiego? Żądamy uniformu cnót i momentów,
nadto --- według naszych upodobań i wzorów.</akap>




<akap>Czy znajdziemy w historii przykład podobnej tyranii? Rozmnożyło się pokolenie Neronów<pe><slowo_obce>Neron, Lucius Domitius Ahenobarbus, Nero Claudius Drusus Germanicus Caesar</slowo_obce> (37--68) --- cesarz rzymski od 54 r., wprowadził rządy despotyczne, krwawo rozprawiał się z senatem rzymskim. Zainicjował prześladowanie chrześcijan. </pe>.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Obok zdrowia jest niedomaganie, obok zalet i wartości istnieją braki i wady.</akap>




<akap>Obok niewielu dzieci wesela i święta --- którym
życie jest bajką i podniosłą legendą, ufnych i życzliwych --- jest ogół dzieci, którym od zarania głosi świat
ponure prawdy niezdobnymi, twardymi wyrazami.</akap>




<akap>Zepsute przez wzgardliwe pomiatanie prostactwa
i niedostatku, zepsute przez zmysłowe, pieszczotliwe
lekceważenie przesytu i wyrafinowania.</akap>




<akap>Zamorusane, nieufne, zrażone do ludzi, nie złe.</akap>




<akap>Nie tylko dom, ale sień, korytarz, podwórko i ulica
dają dziecku wzory. Mówi słowami otoczenia, wygłasza
poglądy, powtarza gesty, naśladuje przykłady. Nie
znamy dziecka czystego --- każde w mniejszym lub
większym stopniu zbrukane.</akap>




<akap>O jak szybko wyzwala się i oczyszcza; tego się nie
leczy, to się zmywa; dziecko pomaga ochoczo, ciesząc
się, że się odnalazło. Tęsknie czekało kąpieli, uśmiecha
się do ciebie, do siebie.</akap>




<akap>Takie naiwne triumfy z powiastki o sierotkach
święci każdy wychowawca; przypadki te łudzą niekrytycznych moralistów, że łatwo. Partacz się w nich lubuje, ambitny sobie przypisuje zasługę, brutala gniewa,
że się tak dzieje nie zawsze; jedni chcą wszędzie osiągnąć podobne wyniki, zwiększając dozę perswazji, drudzy --- nacisku.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Obok zasmolonych tylko, spotykamy dzieci okaleczone i ranne; są rany cięte, które nie pozostawiają
blizn, sklejają się same pod czystym opatrunkiem. Na
gojenie ran szarpanych dłużej czekać trzeba, pozostają
bolesne blizny; nie wolno urażać. Krosty i wrzody więcej wymagają starania i cierpliwości.</akap>




<akap>Lud mówi: gojące ciało; chciałoby się dodać: i dusza.</akap>




<akap>Ile drobnych zadraśnięć i zarazy w szkole i internacie, ile pokus i natrętnych szeptów; a jakie przelotne
i niewinne działanie. Nie obawiajmy się groźnych epidemii, gdzie aura internatu zdrowa, gdzie w powietrzu
ozon i światło.</akap>




<akap>Jak mądrze, z wolna i cudownie odbywa się proces
zdrowienia. Ile we krwi, sokach i tkankach kryje się
czcigodnych tajemnic. Jak każda zakłócona funkcja
i urażony narząd starają się odzyskać równowagę i sprostać zadaniu. Ile cudów we wzroście rośliny i człowieka,
w sercu, mózgu, oddechu. Najdrobniejsze wzruszenie
czy wysiłek --- już mocniej serce łopoce, już tętno
żywsze.</akap>




<akap>Tę samą moc i trwałość ma duch dziecka. Istnieje
równowaga moralna i czujność sumienia. Nieprawda, że
dzieci łatwo się zarażają.</akap>




<akap>Słusznie, późno niestety, pedologia<pe><slowo_obce>pedologia</slowo_obce> (z gr. <slowo_obce>país</slowo_obce>: dziecko, <slowo_obce>lógos</slowo_obce>: słowo, nauka) --- nauka o dziecku obejmująca problematykę związaną z rozwojem psychicznym i fizycznym dziecka, a także z zastosowaniem tej wiedzy do zagadnień wychowania i nauczania.</pe> znalazła się
w programach szkół. Bez rozumienia harmonii dała nie
można przeniknąć się szacunkiem dla misterium poprawy.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Partackie rozpoznanie wali na kupę dzieci ruchliwe,
ambitne, krytyczne, wszystkie niedogodne, a zdrowe
i czyste --- obok rozżalonych, nadąsanych, nieufnych ---
zbrukanych, skuszonych, lekkomyślnych, potulnie posłusznych złym wzorom. Niedojrzałe, niedbałe, powierzchowne spojrzenie miesza je i myli z rzadkimi występnymi, obarczonymi złą tarą.</akap>




<akap>(My dorośli umieliśmy nie tylko unieszkodliwić pasierbów losu, ale umiejętnie korzystamy z pracy wydziedziczonych).</akap>




<akap>Zmuszone współżyć z nimi, zdrowe dzieci cierpią
podwójnie: krzywdzone i wciągane w wykroczenia.</akap>




<akap>A my czy nie oskarżamy lekkomyślnie ogółu, nie narzucamy zbiorowej odpowiedzialności?</akap>





<akap>--- Oto jakie bywają, do czego są zdolne.</akap>







<akap>Najgorsza bodaj z krzywd.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Potomstwo pijaństwa, gwałtu i szału. Wykroczenia
są echem głosów nie z zewnątrz, a wewnętrznego rozkazu. Mroczna chwila, gdy zrozumiało, że inne, że
trudno, że kaleka; że wyklną i szczuć będą. Pierwsze
decyzje walki z siłą, która złe czyny dyktuje. Co inni
darmo dostali, tak łatwo, co w innych powszednie
i błahe, jasne dnie równowagi ducha --- ono otrzymuje
w nagrodę za krwawe zmagania. Szuka pomocy; jeśli
zaufa, --- garnie się, prosi, żąda: ,,Ratujcie". Zwierzył
tajemnicę, chce się poprawić, raz na zawsze, od razu,
w porywie wysiłku.</akap>




<akap>Zamiast rozważnie hamować lekkomyślny impet,
opóźniać decyzję poprawy, niezdarnie zachęcamy i przyśpieszamy. Chce się wyzwolić, staramy się usidlić, chce
się wyrwać, my obłudne szykujemy pułapki. Gdy pragną
jawnie i szczerze, uczymy tylko ukrywać. Dają nam
dzień, cały długi bez skazy, my za jeden zły moment
odtrącamy. Czy warto?</akap>




<akap>Moczył się codziennie, teraz rzadziej, było lepiej,
znów pogorszenie --- nie szkodzi. Dłuższe pauzy między napadami epileptyka. Rzadziej kaszle, obniżyła się
gorączka chorego na gruźlicę. Jeszcze nawet nie lepiej,
ale bez pogorszenia. I to zapisuje lekarz na plus kuracji. Tu nic nie da się wyłudzić ani wymusić.</akap>




<akap>Zrozpaczone, zbuntowane, z pogardą dla uległego,
łaszącego się pospólstwa cnoty --- stają te dzieci przed
wychowawcą; jedną może ostatnią zachowały świętość:
niechęć do obłudy. Tę chcemy powalić, skatować.
Krwawej dopuszczamy się zbrodni, głodem i torturą
obezwładniamy --- i łamiemy brutalnie nie bunt, a jawność jego, lekkomyślnie do biała rozżarzamy nienawiść
podstępu i hipokryzji.</akap>




<akap>Nie zrzekają się programu zemsty, odkładają, czekają na sposobność. Jeśli wierzą w dobro, w największej tajemnicy zagrzebią ku niemu tęsknotę.</akap>




<akap_dialog>--- Dlaczego pozwoliliście się urodzić, kto wam się
napraszał o moje psie życie?</akap_dialog>




<akap>Sięgam po najwyższe wtajemniczenie, najtrudniejszą
iluminację. Dla wykroczeń i uchybień wystarczy cierpliwa, życzliwa wyrozumiałość; występnym potrzebna
jest miłość. Ich gniewny bunt sprawiedliwy. Trzeba odczuć żal ku łatwej cnocie, sprzymierzyć się z samotnym,
wyklętym występkiem. Kiedy, jeśli nie teraz, otrzyma kwiat uśmiechu?</akap>




<akap>W zakładach poprawczych jeszcze inkwizycja, tortura średniowiecznych kar, solidarna zawziętość i mściwość poniewierki. Czy nie widzicie, że najlepszym dzieciom żal tych najgorszych: czym winne?</akap>




<akap>Niedawno pokorny lekarz posłusznie podawał chorym słodkie ulepki i gorzkie mikstury; wiązał gorączkujących, puszczał krew, głodził w ponurych przedsionkach cmentarza. Dogadzał możnym, oschły wobec biedoty.</akap>




<akap>Aż począł żądać --- otrzymał.</akap>




<akap>Lekarz zdobył dla dzieci przestrzeń i słońce, jak ---
ku naszemu wstydowi --- generał dał dziecku ruch, ochoczą przygodę, radość życzliwej przysługi, decyzję prawego życia w gawędzie przy ognisku pod niebem migotliwym obozu.</akap>




<akap>Jaka nasza wychowawców rola, jaki dział pracy?</akap>




<akap>Dozorca ścian i mebli, ciszy podwórka, czystości
uszów i podłogi; pastuch bydła, by nie lazło w szkodę,
nie przeszkadzało dorosłym w pracy i wesołych wywczasach; klucznik zdartych portek i butów i skąpy
szafarz kaszy. Stróż dorosłego przywileju i gnuśny
wykonawca niefachowego kaprysu.</akap>


 

<akap>Kramik obaw i przestróg, stragan moralnej tandety,
wyszynk denaturowanej<pe><slowo_obce>denaturowany</slowo_obce> --- skażony. </pe> wiedzy, która onieśmiela, plącze i usypia, zamiast budzić, ożywiać i cieszyć. Agenci
taniej cnoty, mamy narzucać dzieciom czcie i pokory,
a roztkliwiać dorosłych, łechtać ciepłe wzruszenia. Za
psi grosz budować solidną przyszłość, oszukiwać i zatajać, że dzieci są liczbą, wolą, siłą i prawem.</akap>




<akap>Lekarz wydarł dziecko śmierci, zadaniem wychowawców dać mu żyć, zdobyć prawo, by było dzieckiem.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1507304237352-2500986861"/><motyw id="m1507304237352-2500986861">Dorosłość, Dziecko</motyw>Badacze orzekli, że człowiek dojrzały kieruje się pobudkami, dziecko popędami, dorosły logiczny, dziecko narwane w złudnej wyobraźni; dorosły ma charakter,
ustalone oblicze moralne, dziecko wikła się w chaosie
instynktów i chceń. Badają dziecko nie jako odmienną,
ale niższą, słabszą, biedniejszą organizację psychiczną.
Niby: dorośli wszyscy --- uczone profesory.</akap>




<akap>A dorosły bigos, zaścianek poglądów i przekonań,
psychologia stada, przesądy i nawyki, lekkomyślne czyny ojców i matek, całe od dołu do góry nieodpowiedzialne życie dorosłe. Niedbalstwo, lenistwo, tępy upór,
bezmyślność, dorosłe niedorzeczności, szaleństwa i pijane wybryki.</akap>




<akap>A powaga, rozwaga i równowaga dziecięca, solidne
zobowiązania, doświadczenie na własnym odcinku, kapitał sprawiedliwych sądów i ocen, taktowna powściągliwość w żądaniach, subtelne odczuwania, niemylne
poczucie słuszności.</akap>




<akap>Czy każdy wygra, grając z dzieckiem w szachy?<end id="e1507304237352-2500986861"/></akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>Żądajmy szacunku dla jasnych oczu, gładkich skroni,
młodego wysiłku i ufności. Czym bardziej czcigodne
przygasłe spojrzenie, sfałdowane czoło, szorstka siwizna,
pochylona rezygnacja?</akap>




<akap>I wschód, i zachód słońca. Zarówno modlitwa poranna i wieczorna. I wdech, i wydech, i skurcz, i rozkurcz
serca.</akap>




<akap>Żołnierz, gdy w bój rusza i gdy wraca, pyłem
okryty.</akap>




<akap>Rośnie nowe pokolenie, nowa wznosi się fala. Idą
z wadami i zaletami; dajcie warunki, by wzrastali lepsi. Nie wygramy procesu z trumną chorej dziedziczności, nie powiemy chabrom, by były zbożem.</akap>




<akap>Nie jesteśmy cudotwórcami --- nie chcemy być szarlatanami. Zrzekamy się obłudnej tęsknoty do dzieci doskonałych.</akap>




<akap>Żądamy: usuńcie głód, chłód, wilgoć, zaduch, ciasnotę, przeludnienie.</akap>




<akap>To wy płodzicie chore i ułomne, wy stwarzacie warunki buntu i zarazy: wasza lekkomyślność, nierozum
i brak ładu.</akap>

<sekcja_swiatlo/>


<akap>Baczność: życie współczesne kształtuje silny brutal,
<slowo_obce>homo rapax<pe><slowo_obce>homo rapax</slowo_obce> (łac.) --- człowiek zachłanny, żarłoczny. </pe></slowo_obce>: on dyktuje metody działania. Kłamstwem
są jego ustępstwa dla słabych, fałszem cześć dla starca,
równouprawnienie kobiety i życzliwość dla dziecka.
Błąka się bezdomne uczucie --- kopciuszek. A właśnie
dzieci --- książęta uczuć, poeci i myśliciele.</akap>




<akap>Szacunku, jeśli nie pokory, dla białego, jasnego, niepokalanego, świętego dziecięctwa.</akap>




</opowiadanie></utwor>