<utwor><liryka_l>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/klicka-skalowanie/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Klicka,Barbara</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Skalowanie</dc:title>
  <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2018-12-27</dc:date>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/klicka-skalowanie/</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Barbara Klicka, same same, Instytut Mikołowski, Mikołów, 2012. </dc:source>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6966.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Studium dwóch par rąk, Olga Boznańska, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6966</dc:relation.coverImage.source>

  
  <dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/klicka-same-same/</dc:relation.isPartOf>
  

</rdf:Description></rdf:RDF>

<autor_utworu>Barbara Klicka</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Skalowanie</nazwa_utworu>








<strofa><wers_wciety typ="1">Strumyczkiem spuszczona tu ludność i duszno, bo walka o tlen toczy</wers_wciety>/ 
się zupełnie jak wasza --- pod kołdrą niewidką. Słychać tutaj o dłoniach, /
które pną się w dół --- wbrew regułom rozmowy i gramatyki. Opuszki parzą /
i znaczą, dając znaki, że ciałem łączysz się z bydłem. Słodka i sama ---/
Minotaurynka kontra suplementy.</strofa>





<strofa><wers_wciety typ="1">Słodka i sama --- Minotaurynka kontra suplementy. Jest duszno</wers_wciety>/ 
i wszyscy już niedyskretnie chcieliby opuszczać. Słychać tu o ścisku, /
w którym ciała pocą się miodem i mlekiem, zastygają w przewlekłym /
macaniu. Wzdłuż krzyża biegną ci paciorki. Załóżmy, że to różaniec. /
W brzuchu mieszka słodkolubna ryba.</strofa>





<strofa><wers_wciety typ="1">W brzuchu mieszka słodkolubna ryba. Z chłodem wiąże cię zresztą</wers_wciety>/ 
więcej szczegółów: majowy kaloryfer, bielizna i obrączka. Żartujmy, /
inaczej ktoś umrze. Patrzysz przez lupę na ten wasz przestworek. W /
obramówce szkiełka stoicie przed sobą kompletnie ubrani i wyglądacie /
mniej więcej tak samo jak z daleka.</strofa>





<strofa><wers_wciety typ="1">Tak samo jak z daleka, na dłoniach macie ślady niegdysiejszych</wers_wciety>/ 
roszad, lecz w całości rozgrywki coś, co miało być genialną taktyką, nie /
zostawia już nawet tropów. To ciało milczy, więc nie mawiasz ciałem. Jest /
taki moment między twoją ciszą a milczeniem reszty, kiedy zmieniasz się /
w strzelisty strzępek minerału.</strofa>





<strofa><wers_wciety typ="1">Strzelisty strzępek minerału, którym można się kaleczyć na tysiące</wers_wciety>/ 
sposobów. Wszystko jest kwestią kąta oraz roztrzęsionej chwili, w której /
on chciałby przyznać, że o to mu chodzi. Zawsze ktoś pierwszy doda do /
miłości odrobinę mordu. Pokaż mu pępek i sprawdź: nie odpadnie żaden /
fragment świata.</strofa>





<strofa><wers_wciety typ="1">Nie odpadnie żaden fragment świata. Weź go więc do ręki i wbij sobie</wers_wciety>/ 
w oko. Na tej siatkówce żyje już tyle podupadłych gwiazdek, że czułe /
ciałka w okolicy źrenic zasługują na miano przeglądarek. Czas, by rozpiąć /
stanik, by zostać przynajmniej judzeniem optycznym, trójwymiarową /
wersją obcych monitorów.</strofa>

</liryka_l></utwor>