<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/keff_nie_jest_gotowy_show_poezji_koreanskiej/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Keff, Bożena</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Show poezji koreańskiej</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/keff-show-poezji-koreanskiej</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bożena Keff, Nie jest gotowy, OPEN Wydawnictwo Naukowe i Literackie, Warszawa 2000.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-08-08</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5783.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dripping, dion gillard@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5783</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><opowiadanie>

<autor_utworu>Bożena Keff</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Nie jest gotowy</dzielo_nadrzedne>


<nazwa_utworu>Show poezji koreańskiej</nazwa_utworu>



<akap>(<wyroznienie>Zasypiam na podłodze, na dywanie, przede mną stoi mały przenośny telewizor. Przez półsen dociera do mnie zapowiedź: zaraz będzie
show poezji koreańskiej. Chcę to zobaczyć, otwieram oczy</wyroznienie>).</akap>




<akap>Partyzanci schodzą z gór. Prowadzi ich, skacząc po kamykach,
młoda kobieta z długimi, zupełnie białymi włosami.</akap>




<akap>W mieście marszałek robi przegląd swoich wojsk: ma twardą
szczękę i lisio-boczne spojrzenie. Widziany z góry, jest jedyną poruszającą się postacią pomiędzy nieruchomymi szeregami.</akap>




<akap>Przestronne, pustawe miasto --- to stolica. Niedaleko rezydencji
marszałka urządzono ogromny targ.</akap>




<akap>To z okazji zawieszenia broni pomiędzy siłami marszałka a partyzantami białowłosej księżniczki, która już jako dziecko została uznana
za symbol oporu i sprawiedliwości. Jest święto, dzień wytchnienia. Od
wszystkiego.</akap>




<akap>Na placu stoją setki budek i kramów. Przyjechali ludzie ze wszystkich stron kraju, można dostać owoce i jarzyny z południa i z zajętej przez
partyzantów północy. Można kupić ryby, ubrania, tkaniny. Z kociołków
na kółkach sprzedawcy nalewają do miseczek ostrej, gorącej zupy z wodorostami.</akap>




<akap>Szczupły student, który kupił tłustego karpia, mówi poprawiając
na nosie okulary:</akap>




<poezja_cyt><strofa>
Jakiś lżejszy jest dziś uchwyt życia/
--- zupa rybna na kolację --- owszem/
ale potem/
oko ugotowane/
kiedy po niebie płynie księżyc...
</strofa></poezja_cyt>




<akap>Wymienia karpia na dynię i woreczek fasoli i znika między ludźmi.</akap>




<akap>Koło masarza staje starszy mężczyzna. Ma twardą szczękę, lisio-boczne spojrzenie i prosi:</akap>




<poezja_cyt><strofa>
Daj mi kawałek kiełbasy. Jestem emerytem/
i nie stać mnie na taki wydatek. O, tłuszcz,/
tkanka --- to wspomaga podniesienie ducha.
</strofa></poezja_cyt>




<akap>Masarz daje mu pęto kiełbasy i emeryt odgryzając po kawałku
odjeżdża, gwiżdżąc jak lokomotywa.</akap>




<akap>Między straganami z koszami, matami i wyplatanymi meblami
przemyka młoda dziewczyna o zupełnie białych włosach i czarnych
brwiach, ukośnych jak piorun. Dostrzegła wreszcie niebieską kurę, której
wszędzie szukała. Wyciąga pieniądze z kieszeni szarych, luźnych spodni
i bez pytania daje sprzedawczyni, która patrzy na nią ze zrozumieniem
i mówi:</akap>




<poezja_cyt><strofa>
To przestwór nie-udomowiony.
</strofa></poezja_cyt>




<akap>Księżniczka przysiada na wolnym skrawku trawy obok i wkłada
kurze do gardła czarną oliwkę. Przygląda się temu dziewczynka, która,
podobnie jak księżniczka, nosi szare wypchane spodnie, a do nich bluzeczkę w niebieskie groszki.</akap>






<akap>Księżniczka wyjaśnia jej:</akap>



<poezja_cyt><strofa>Opuszczam/
swoją i waszą udrękę/
i dwudopływową Biblię, królową rzek polskich./
Niech i dla mnie/
otworzy swoje bramy Imigration OJJice!/
Dorosłam już i chcę jeszcze/
pożyć i umrzeć/
osobiście.
</strofa></poezja_cyt>




<akap>Kura rośnie i rośnie. Jest już wyższa niż człowiek, wystaje ponad
budki. Księżniczka jej dosiada, a kura podskakuje i rozkłada wielkie
błękitne skrzydła. Nikt nie zwraca na to uwagi, nikt niczego nie dostrzega
oprócz marszałka-lokomotywy-emeryta, który nadjeżdża krzycząc:</akap>




<poezja_cyt>
<strofa>A ja, twój stary ojciec? Czy się odważysz/
opuścić mnie w biedzie i w starości? </strofa>


</poezja_cyt>

<akap>Księżniczka na to nic.</akap>




<akap>Marszałek usiłuje złapać kurę za skrzydło i krzyczy dalej:</akap>



<poezja_cyt>
<strofa>
Czy nie żal ci twoich partyzantów/
czy ten kraj już cię nie chwyta za serce?
</strofa>


</poezja_cyt>

<akap>Księżniczka odpowiada, pochylając się z wysokiego grzbietu kury:</akap>



<poezja_cyt>
<strofa>
Mam serce zdarte od wrzasku.
</strofa>


</poezja_cyt>

<akap>Kura odbija się od ziemi i startuje. Z początku leci jak przeciążony
balon, opadając gwałtownie i tracąc równowagę, ale potem unosi się
coraz wyżej i swobodniej.</akap>




<akap>Zaczyna się ściemniać. Wczesne popołudnie przemienia się
gwałtownie w burzowy wieczór. Zrywa się wiatr, ludzie zwijają kramy,
pakują towar. Błyska, a nad placem zawisają granatowe chmury.</akap>




<akap>Na tarasie swojej rezydencji stoi marszałek-lokomotywa-emeryt
i patrzy w niebo, czekając kiedy pioruny i gwałtowny deszcz zawrócą
z drogi księżniczkę. Ale kury nie widać. Już nie wróci. To przestwór
nie-udomowiony.</akap>




<akap>Marszałek-lokomotywa-emeryt oparty o balustradę tarasu rzuca
za księżniczką przekleństwo w stronę głębokiego i błyskającego nieba:</akap>




<poezja_cyt><strofa>
Lawo płynna! Obyś/
nigdzie/
nie mogła ostygnąć ni skrzepnąć!
</strofa></poezja_cyt>


<nota><akap>1975</akap></nota>



</opowiadanie></utwor>