<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/keff_nie_jest_gotowy_anarchistka_i_policjant/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Keff, Bożena</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Anarchistka i policjant</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/keff-anarchistka-i-policjant</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bożena Keff, Nie jest gotowy, OPEN Wydawnictwo Naukowe i Literackie, Warszawa 2000.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5783.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dripping, dion gillard@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5783</dc:relation.coverImage.source>


</rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>
<autor_utworu>Bożena Keff</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Nie jest gotowy</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Anarchistka i policjant</nazwa_utworu>



<akap>Wychodzę jakby spod ziemi, z ciemnego włazu, prostuję się ---
i staję na środku jezdni, na ruchliwej ulicy miasta Meksyk, w jasny dzień, w pełnym słońcu.</akap>




<akap>Wiem, że brałam udział w zamachu organizacji anarchistycznej na
ministra Identification Publica<pa><slowo_obce>Identification Publica</slowo_obce> --- Tożsamości Publicznej.</pa>. Ale nie jest jasne, co właściwie zrobiłam.</akap>




<akap>Tak czy inaczej, muszę natychmiast zejść z widoku, pokazywanie
się na ulicy nie jest bezpieczne.</akap>




<akap>Widzę, że wylądowałam w eleganckiej dzielnicy: jezdnia szeroka,
naprzeciw rząd sklepów z bogatymi witrynami, na chodniku rosną palmy,
a przed jedną z wystaw stoi kobieta w długiej beżowo-różowej sukni,
osłaniając się parasolką przeciwsłoneczną.</akap>




<akap>Sama ze zdziwieniem dostrzegam, że także mam na sobie długą
suknię z muślinu: żółty z różem --- dziwne, żółty to nie mój kolor.
Rozkładam ją w rękach --- i natychmiast składam. Jest poplamiona lepkim, tłustym smarem, który bezsprzecznie kojarzy mi się z bronią. Na dole
odpruta falbanka. Daję krok do tyłu, bo właśnie nadjeżdża omnibus,
a potem chcę przejść na drugą stronę ulicy i wejść w cienistą bramę
pomiędzy sklepami. Nie zdążę. W moją stronę już idzie policjant.</akap>




<akap>Robi mi się słabo ze strachu, ale nie mam szansy na ucieczkę.
Policjant jest wysoki, szczupły, w granatowej kurtce z czerwonymi
wyłogami. Podchodzi do mnie i pyta cicho:</akap>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>¿Seniora, esta usted de Suecia?<pa><slowo_obce>¿Seniora, esta usted de Suecia?</slowo_obce> (hiszp.) --- Czy pani jest ze Szwecji?</pa></slowo_obce></akap_dialog>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>¿No, por que?</slowo_obce> --- odpowiadam powoli, bo nie wiem, czy ta
Szwecja nie jest jakąś pułapką. --- <slowo_obce>Estoy de Mexico<pa><slowo_obce>¿No, por que? Estoy de Mexico</slowo_obce> (hiszp.) --- Nie, dlaczego? Jestem z Meksyku.</pa>.</slowo_obce></akap_dialog>




<akap>Pochyla się do mnie i wtedy widzę, że ma delikatne rysy, ciemne
oczy, śniadą, zmęczoną twarz. Przy stójce kurtki brak guzika i pagon


na ramieniu naderwany. Patrzy na mnie uważnie i mówi jak ktoś, kto
mógłby być moim sojusznikiem:</akap>




<akap_dialog>--- Wie pani, nieeleganccy ludzie w tej dzielnicy są podejrzani.</akap_dialog>




<akap>Odpowiadam badająco:</akap>




<akap_dialog>--- Pan też nie jest zbyt elegancki.</akap_dialog>




<akap>Robi brwiami ruch ,,no cóż". Zaczyna się wokół nas tworzyć izolujący, dyskretny krąg.</akap>




<akap>Podaje mi ramię i idziemy: zaofiarował mi się jako ochrona, kryje
mnie, to znaczy, myślę, że wie, że ma powód, żeby mnie kryć, ale do
jakiego stopnia wie, skoro ja sama nie bardzo wiem?</akap>




<akap>Patrzę na niego i wchłaniając jego obiecującą nowość zapominam
o tej myśli. Jego spojrzenie, ten uprywatniony przez niego mundur, jego
ciało pod mundurem --- dosięgają mnie coraz mocniej: przez ramię czuje
go od stóp do głów, a zwłaszcza tę strefę ciała...</akap>




<akap>Siedzimy na tarasie kawiarni i pijemy lemoniadę z lodem: widzę,
że w środku niektórych kostek lodu są jakby ślady krwi.</akap>




<akap>On popija i patrzy na mnie z coraz bardziej stężonym oczekiwaniem --- trochę się zaczynam obawiać tego, czego oczekuje. Ale i pragnę
go coraz bardziej.</akap>





<akap>Jesteśmy w jego sypialni w wielkim, bogatym domu, który jest
rezydencją rodzinną. Z okna widzę przeciwległe skrzydło domu: na
słonecznym tarasie siedzi gruba Murzynka w białej płóciennej sukni.
Wygląda jakby drzemała, ale podobno nie śpi, podobno zawsze czuwa
i wie, co się dzieje w domu.</akap>




<akap>Leżymy na podłodze.</akap>




<akap_dialog>--- Wydobądź mnie --- mówi nie otwierając oczu; wciąga mnie
i piecze jego pragnienie, żeby nareszcie wylała się czyjaś namiętność,
żeby go zatopiło, potem wyniosło i żeby nie miał żadnej możliwości
opierać się tej sile; żeby przywrzeć do niego płcią, przygodą, przemianą;
żeby mógł to wszystko wchłaniać i przeistaczać się ---</akap_dialog>

<akap>Zsuwam z ramion tę żółtą suknię, pochylam się nad nim, a on nie
otwiera oczu, czeka. Na co, na kogo? ---</akap>







<akap>Nasze wspólne gorące ciało stygnie i rozdziela się na dwa: nie,
nie mam już na niego nadziei. Zaprojektował dla mnie żywioł, jakiego
potrzebował --- ale skąd mam wiedzieć, co on ma wspólnego ze mną?</akap>




<akap>Czuję się wypchnięta gdzieś, osamotniona, pominięta ---</akap>




<akap>W nocy idę plażą w stronę portu. Słyszę szum morza, które jest
teraz jak ciemna otchłań. Ale to droga, to połączenie. Czekam na statek,
który popłynie na północ, do Szwecji ---</akap>




<nota><akap>7 grudnia 1985</akap></nota>


</opowiadanie>



</utwor>