Spis treści

    I
  1. II
  2. III
  3. IV
  1. Bogactwo: 1 2
  2. Brat: 1 2 3
  3. Choroba: 1
  4. Dom: 1
  5. Duch: 1
  6. Dziecko: 1 2 3 4
  7. Gniew: 1
  8. Gospodyni: 1 2
  9. Kobieta: 1 2 3
  10. Małżeństwo: 1 2
  11. Miłość: 1
  12. Morderstwo: 1
  13. Młodość: 1
  14. Ojciec: 1 2
  15. Okrucieństwo: 1 2
  16. Opieka: 1
  17. Pieniądz: 1 2
  18. Plotka: 1
  19. Pogrzeb: 1
  20. Praca: 1 2 3
  21. Przekleństwo: 1
  22. Przemijanie: 1
  23. Pycha: 1 2 3
  24. Siła: 1
  25. Smutek: 1
  26. Syn: 1 2
  27. Szaleństwo: 1
  28. Szczęście: 1
  29. Sąd: 1
  30. Upadek: 1
  31. Wesele: 1
  32. Wieś: 1 2
  33. Własność: 1
  34. Zazdrość: 1
  35. Zbrodnia: 1
  36. Ziarno: 1
  37. Ziemia: 1 2 3 4 5
  38. Zło: 1
  39. Śmierć: 1 2
  40. Żona: 1

Informacja o dokonanych zmianach

I. Poprawiono błędy źródła: odał > oddał.

II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:

Zmiany leksykalne, w tym ortograficzne: chróst > chrust; mych > mym

Udźwięcznienia/ubezdźwięcznienia, np.: blizko > blisko

Pisownia małą/dużą literą, np.: żydzie > Żydzie

Pisownia łączna/rozdzielna, np: nielada > nie lada, zdaleka > z daleka; nie rzadko > nierzadko; przezemnie > przeze mnie itp.

Fleksja, np.: czem > czym, tem > tym, obcem > obcym, twojem > twoim; francuskiem > francuskim; okrągłem > okrągłym itp. (zmiany wprowadzono tylko w pozycjach nierymowych)

Inne zmiany: hej-ci > hej ci, jest-ci > jest ci, ej-że > ejże, na-cie > na cię, tak-ci > tak ci, wstał-ci > wstał ci, mojaś-ty > mojaś ty, jest-ci >jest ci, dobra-ć > dobra, mam-ci > mam ci, spadł-ci > spadł ci, miał-ci > miał ci, tak-ci > tak ci, masz-ci > masz ci, brat-ci > brat ci, stul-że > stulże; źle-ć > źleć; ziemię-ś > ziemięś, lichu-ś > lichuś

Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Jan KasprowiczDwaj bracia rodzeni

I

1
Brat, MłodośćŻyli we wsi dwaj bracia rodzeni,
Dwaj rodzeni żyli braciszkowie;
Nie zabrakło im grosza w kieszeni
I rozumu nie zabrakło w głowie,
5
A jak blask ten z słonecznych promieni,
Tak tryskały z nich młodość i zdrowie.
Hej ci młodość i zdrowie tryskały,
Jako blask ten z słonecznych promieni,
Aż się temu dziwował świat cały,
10
Gdy tak przez wieś szli bracia rodzeni:
Ojciec, Dziecko, Syn, Opieka, Praca, Siła«Juści[1]», mówią, «gdy ojciec jest dbały,
To i ród się, jak dęby, tak pleni».
Ano, prawda! o swoich synali
Od dzieciństwa był ojciec ten dbały:
15
Wór niejeden na plecy im wali,
Aż im kości, jako chrust, trzeszczały,
Ostrzy smyków, jak kosę ze stali,
Na to życie, na ten trud niemały.
«Wychowałem was, dzieci jedyne,
20
Na trud ciętych, jak kosa ze stali»,
Tak im rzecze w ostatnią godzinę,
Gdy się z nim już wieczyście żegnali —
«Jeszcze słówko wam powiem, nim zginę,
Jako marny ten bąbel na fali.
25
ZiemiaPowiem słówko, co idzie od wnętrza,
Nim, jak marny ten bąbel, zaginę,
Że na świecie jest ziemia najświętsza,
I że w sobie ma szczęścia przyczynę;
Niech w was ku niej nad ogień gorętsza
30
Będzie miłość, o dzieci jedyne!
Niechże ku niej, synowie, rozpieka
Krew wam miłość, nad ogień gorętsza
Bo wszak klątwa dosięga człowieka,
Niźli czarna morówka zawziętsza,
35
Gdy swe serce tak trzyma z daleka
Od tej ziemi, co w świecie najświętsza…
Głód i ludzka pogarda was zmoże,
Gdy będziecie od ziemi z daleka;
W świat z torbami, czy słota na dworze,
40
W świat z kosturem[2], czy straszna jest spieka!
W gnojowisko zmienicie swe łoże
I pies każdy na szyd[3] wasz zaszczeka.
Tak! słuchajcie, o skarby wy moje!
Obcy chlewik zmienicie na łoże,
45
Gdy was myśl ta: «o zagon[4] nie stoję[5]
Gdzieś zawiedzie na puste bezdroże,
Gdy złych duchów ogarną was roje,
Że strwonicie, co święte, co boże!…
Lecz nawiedzą was większe katusze,
50
Gdy złych duchów ogarną was roje,
Które zawiść zasieją wam w duszę,
Że powiecie: «o brata nie stoję!»
Gdy w was zginie ten przykaz, jak prószę[6]:
Brat, Własność«Patrz! braciszku! co moje, to twoje…»
55
Jak ta słaba łęcina[7] będziecie,
Gdy w was zginie ten przykaz, by prószę;
Jako czczy ten kłosiczek na świecie,
Który zmarniał w czerwcowej posusze;
Na nic wszystko, co w rękę weźmiecie,
60
Gdy ta zawiść opęta wam duszę.
Zdrowie, rozum i grosz was odbieży[8],
Na nic wszystko, co w rękę weźmiecie,
Gdy jak ciasto, zakisłe w tej dzieży[9],
Przeciw sobie porastać będziecie,
65
Wskroś niepomni, że z jednej macierzy
Wyszło jedno i drugie to dziecię…
W jednej chacie, na jednym zagonie,
Jako z jednej wyszliście macierzy,
Jako w jednym nosiła was łonie,
70
Po wsze czasy wam żyć się należy,
Chociaż szatan wszyściutkie swe bronie
Samym ostrzem naprzeciw wymierzy».

II

BratŻyli we wsi dwaj bracia rodzeni,
Dwaj rodzeni żyli braciszkowie,
75
Nie zabrakło im grosza w kieszeni
I rozumu nie zabrakło w głowie,
A jak blask ten z słonecznych promieni,
Tak tryskały z nich młodość i zdrowie.
Śmierć, Ojciec, Pogrzeb, SmutekUmarł rodzic; ponieśli rodzica
80
Tam, gdzie w blasku słonecznych promieni
Snać się[10] modli ta biała kaplica
Pośród krzewów i świeżej zieleni;
Łzą im srebrną zabiegła źrenica,
Gdy w grób kładli go bracia rodzeni.
85
Powrócili z pogrzebu w swe progi,
Z łzy im srebrnej obeschła źrenica,
Ale pamięć zgasłego niebogi
Rośnie w sercu, jak w oczach krwawica —
Jak to żyto, jak siana te stogi,
90
Tak w nich rośnie wciąż pamięć rodzica.
«Tak mi w sercu», brat starszy wyrzecze,
«Stoi ojciec, jak w oczach te stogi…
Hej, braciszku! nie pójdziem na miecze,
Nie opęta nas szatan złowrogi;
95
Twój pot dla mnie, dla ciebie mój ciecze,
Czcijmy wolę zgasłego niebogi!…»
MiłośćBogactwo, Praca, WieśMija roczek; mijają i lata —
«Pot twój dla mnie, dla ciebie mój ciecze» —
Tak na przemian brat mówi do brata,
100
Aż się serce raduje człowiecze.
Ich miłości przepełna jest chata,
Dwaj rodzeni nie pójdą na miecze.
A dobytek z dnia na dzień wciąż wzrasta,
Bo miłości ich pełna jest chata…
105
Z pola zboże, za zboże grosz z miasta,
Snać do swego przykupią pół świata;
We wsi zjada niejedno subhasta[11],
A ich mienie wzmaga się co lata.
Kobieta«Słysz, jedyny!», tak młodszy brat powie,
110
«We wsi zjada niejedno subhasta,
Nam bo praca wychodzi na zdrowie
I z dnia na dzień dobytek nasz wzrasta;
Dobrze będzie, tak myślę w tej głowie,
Gdy do chaty zawita niewiasta.
115
Znasz w Borówce starego Swobodę,
Dobrze będzie, tak myślę w tej głowie,
Gdy w swe rządy obejmie zagrodę
Jego córa — Poluchna się zowie;
Jest ci dziewczę, jak wiosna, tak młode,
120
A tak świeże, jak trawka na rowie.
Dawno było już w mojej ochocie
Ono dziewcze, jak wiosna tak młode;
Jaćbym[12] dla niej porzucił i krocie,
Dla niej szedłbym przez ogień i wodę;
125
Żyć samotny, jak kołek ten w płocie,
Nie na dobre to idzie — na szkodę!…»
«Ejże, prawda! wychodzi ku złemu
Żyć samotnie, jak kołek ten w płocie»,
Tak brat starszy odrzecze młodszemu; —
130
«Kiedy serce utonie w tęsknocie,
To nie ulżysz serduszku ciężkiemu,
Choć po uszy opływałbyś w krocie…
Idź! zrób koniec w najpierwszą niedzielę,
Bo nie ulżysz serduszku ciężkiemu,
135
Aż nie staniesz z dziewczyną w kościele;
Idź! upadnij do kolan staremu
I bratowę przyprowadź w dom śmiele[13],
Jest dobytku i miejsca po temu[14]»,
WeseleI brat młodszy posłuchał tej rady,
140
GospodyniI Poluchnę wprowadził w dom śmiele!
Wyhulały się wszystkie sąsiady,
Takie starszy wyprawił wesele:
«Jedzcie! pijcie! bez żadnej zawady[15],
Dla człowieka niczego za wiele!
145
Hej! bratowa! hej! kumie wy stary!
Jedzcie! pijcie! bez żadnej zawady!
Jeszczeć wszystkie nie poszły talary,
Jeszczeć czym jest ugościć sąsiady!
SzczęścieŻyto nawet nam rodzą moczary,
150
Gdy grunt żyzny dał innym poślady[16].
Hej! bratowa! tyś panią w tym domu!
Żyto nawet nam rodzą moczary;
Nie szczędzilim chudoby[17] nikomu,
Nie poszczędzim i tobie ochfiary[18]:
155
Gospodynią tu będziesz bez sromu[19]
Jeszczeć wszystkie nie wyszły talary.
Hej! bratowa! nie żałuj warkoczka,
Gospodynią tu będziesz bez sromu!
Ze łzy jasnej obetrzyj te oczka;
160
Źleć[20] tu u nas nie było nikomu,
Wszak brat starszy nie żaden zawłoczka[21],
Uszanuje bratowę w tym domu…»
Otworzyły jej wszystkie się dźwierze[22]
Wszak brat starszy nie żaden zawłoczka —
165
I bratowa szczęśliwa w tej mierze,
Nie żałuje czarnego warkoczka;
Przy dobytku porasta wciąż w pierze,
Tak się sierdzi w chałupie, jak kwoczka.
Cieszy brat się ze serca — ej! cieszy,
170
Że bratowa porasta wciąż w pierze —
«Szczęście», mówi, «tak bardzo nie spieszy,
Nie każdego za karczek tak bierze,
Lecz tu, widno, jak w miękkiej kaleszy[23],
Tak jest dobrze Poluchnie w tej mierze».
175
«A! braciszku!» powiada, «bacz na to,
Niech jej będzie, jak w miękkiej kaleszy;
Niechaj zawsze ma u nas swe lato,
Z jej radości i człek się ucieszy;
Nam nie trzeba się liczyć ze stratą,
180
Nie nosimy dziurawej bekieszy[24]…»
Sam uważa na różne nawyczki
I nie liczy się nigdy ze stratą,
Sprzeda źrebię lub korzec[25] pszeniczki,
Juści z tego bratowa ma lato!
185
To z mosiężną podkówką buciczki,
To znów chustkę francuską, bogatą.
«Nacie[26], Polka! przywiozłem» — zawoła —
«Od parady mosiężne buciczki:»
Do świętego lubicie kościoła
190
Pominować, jak kwiatek różyczki;
Coś człek jeszcze zarobić wydoła,
Będzie jeszcze po trochu pszeniczki.
DzieckoA tu znowu czepinka jest taka —
Coś człek jeszcze zarobić wydoła —
195
Dla przyszłego», powiada, «chrzestniaka;
Boć da Pan Bóg, tak myślę już zgoła,
Na początek jędrnego robaka,
A na obrzęd mnie bracisz zawoła.
Da i pewnie, że mnie to przypadnie
200
Trzymać do chrztu jędrnego robaka —
Niech bratowa tak naprzód już zgadnie,
Co za imię mam w głowie?… Do kłaka!
Pewnie będzie Walosik mu ładnie!
Tak jak dziaduś — Walosik Bodziaka…»
205
«Bóg wam zapłać… Za wiele miłości! —
Pewnie będzie »Walosik« mu ładnie» —
«Nie dziękujcie, bratowa!… my prości,
Ino Bogu dziękować wypadnie…
A już… miłość… ej! miłość… wszak gości
210
Szczęście w domu, gdy miłość tam władnie[27]…»

III

Żyli we wsi dwaj bracia rodzeni,
Dwaj rodzeni żyli braciszkowie;
Nie zabrakło im grosza w kieszeni
I rozumu nie zabrakło w głowie;
215
A jak blask ten z słonecznych promieni,
Tak tryskały z nich młodość i zdrowie…
Pycha, BogactwoEj! z dobytku płynąca ty pycho!
Już ty z złotych nie jesteś promieni!
Jak ta nocka, tak skradasz się cicho,
220
Nie zasypia złe w kojcu twych cieni —
Na rodzonych uwzięło się licho,
Nie poznali już siebie rodzeni…
Tak!… tak!… licho nie sypia, lecz kusi!
Na rodzonych uwzięło się licho
225
I nasamprzód[28] do ucha Polusi
Zacznie szeptać, jak listek, tak cicho:
«Jedno panem w chałupie być musi» —
Ej! z dobytku płynąca ty pycho!
Ciemną nocką, co patrzy, jak wróżka,
230
«Jedno panem w chałupie być musi»
Wręcz młodszemu, gdy kładł się do łóżka,
Powtórzyły usteczka Polusi —
«Jużbyś nie miał żadnego serduszka,
Żona, GospodyniGdybyś folgi[29] też nie dał żonusi…
235
Chodź, podłożę ci łokieć pod głowę —
Już byś nie miał żadnego serduszka!»
Tak precz skomlą jej wargi różowe;
«Wszak ja tutaj, jak dziewka, jak służka!
Nie wiem, czyją oprzątam dziś krowę,
240
Czyj groch sypię do tego garnuszka.
Juści bieda, gdy żonie nie wiada[30],
Czyją tutaj oprzątać ma krowę…
Do jednego nas troje zasiada,
A my wszycy stracili już głowę:
245
Żaden rozum już dzisiaj nie zbada,
Czy to nasze, czy jego, bratowe?!…
Nie mać[31] plugu dziś jeszcze w tej ranie,
Ale żaden już rozum nie zbada,
Co się jutro w chudobie tej stanie,
250
Gdy braciszek tak ciebie zagada:
«I ja ślubne zgotuję posłanie,
I mnie cosik tęsknica opada…»
Gdy braciszek zagada tak ciebie:
«I ja ślubne zgotuję posłanie,
255
Człek samotny, jak robak się grzebie»,
Cóż się wtedy w obejściu tem stanie?
Jak ten złoty miesiączek[32] na niebie,
Ni dwie sługi tu będą, ni panie!…
Praca, DomO jedyny! o droższy nad życie!
260
Nad ten złoty miesiączek na niebie!
Człowiek wstaje o rannym już świcie,
Jak ten robak, tak do dnia się grzebie.
A nie wiada, na czyje obycie,
A nie wiada, ku czyjej potrzebie…
265
O jedyny! o luby! o słodki!
Nie wiadomo, na czyje obycie
Człowiek nieraz, jak marne stokrotki,
Mięknie w deszczu przy owsie, przy życie;
Nie wiadomo, dla kogo człek wiotki —
270
Człowiek słaby ma wstawać o świcie.
Nie wiadomo, dla kogo w tym skwarze
Ma się człowiek, słabiuchny i wiotki,
Jak słonecznik, tak suszyć!… Zaparzę
Ledwie jagieł z okrasą[33], już plotki,
275
Że nie swego pieczenie wej[34]! smażę —
O jedyny! o luby o słodki!…
Tak ci, mówię, już chodzi po wsisku,
Że nie z swego pieczenie wej! smażę,
Żem czerwona, jak burak, na pysku,
280
Że starszemu harować wciąż każę;
Plotka, WieśWyjdę w święto we francuskim chuścisku,
Juści w plotkach tak jestem, jak w skwarze.
«Ej! nie dziwy! nie żadne to dziwy!
Może chodzić w francuskim chuścisku;
285
Szwagier w pracy zaledwie jest żywy» —
Tak naokół gadają po wsisku —
«Już to pewnie jest człowiek szczęśliwy,
Gdy tak pstroszy się w obcym gnieździsku…»
Gniew, MałżeństwoBóg wam zapłać! Bóg zapłać za szczęście!
290
Juści ze mnie jest człowiek szczęśliwy!…
Niech grom bije w takowe zamęście[35]!
Lepiej było rwać w domu pokrzywy,
Lepiej ściskać przy żarnach[36] te pięście,
Niźli w obcym królować — o, dziwy!…
295
Jaka rozkosz i jakie to fety!
Lepiej ściskać przy żarnach te pięście,
Lepiej wietrzyć żydowskie gdzieś bety[37],
Tępić zęby, jak psina, o chrzęście[38]!
Uczyń rozdział… posłuchaj kobiety,
300
Będzie rozkosz w chałupie i szczęście.
Dziecko, SynKrótkić[39], mówią, jest rozum niewieści,
Ty — zrób rozdział… posłuchaj kobiety!
Najmilejszy! najmilszy!… boleści
Już tu czuję, boleści — o rety!
305
Czuję owoc pod sercem się mieści,
Przyjdzie synek… Posłuchaj kobiety…
Zazdrość, Dziecko, KobietaA na kogo haranie[40] to całe?
Na ten owoc, co tutaj się mieści —
Tu pod sercem?… O ślepki wy małe!
310
Niechże was też żoneczka popieści!…
Już ja widzę tę straszną zakałę:
Przyjdzie obca i dom ten zbezcześci.
Ty na swego, a ona na swoje —
Już ja widzę tę straszną zakałę!…
315
Nie o siebie, o synka się boję,
O to szczęście jedyne! o całe
One skarby, o wszystko to moje —
O tę krew twą me serce jest dbałe.
W ciężkiej pracy pomyślisz tak sobie:
320
«Na te skarby, na wszystko to moje,
Na pociechę jedyną tak robię»,
A tu obca przywłóczy te swoje
I «fiu» — warczy — «plonuje w chudobie!
Wszystko na was to spłynie, jak zdroje».
325
Kupisz szmatek dla dziecka, już obca
Jak pies warczy: «plonuje w chudobie,
Stóg do stogu i kopiec do kopca,
A ci naraz, jak woły przy żłobie,
Całą gębą dla swego! Dyć[41] chłopca
330
Wej! ozłoćcie, oszklijcie go sobie!…»
Tak cię nieraz ta obca ubodzie!
«Całą gębą z cudzego na chłopca!?…»
Zróbże rozdział!… Gdzież, w jakim jest rodzie,
By rządziła ni swoja ni obca?
335
Ino na tych jest śmieciach tak w modzie,
Choć świat przejdziesz od kopca do kopca!…»
Wstał brat młodszy, ej! wstał ci nad ranem —
«Ino na tych tu śmieciach jest w modzie,
Że ni obce ni swoje tu panem»,
340
Zło, ZiemiaTak go ciągle w dołyszku[42] coś bodzie…
Złe, jak żmija, z tem cielskiem skalanem,
Ku zatracie się wgryza, ku szkodzie.
Szedł do stajni, dać szkapkom obroku,
Za nim pełznie złe cielskiem skalanem…
345
Gniadą głaszcze po krzyżu, po boku:
«O, mojaś ty!!!…» a gniada z udanem
Zarży śmianiem w okrągłym tym oku:
«Ni ja twoja ni jego… któż panem?!…»
Aż go ciarki przechodzą, gdy gniada
350
Rży tak ze śmiechem udanym w tym oku!
«Juści, Polka ma słuszność», powiada —
Hej! nie myśli, że licho co kroku,
Że się za nim co kroku złe składa,
Zewsząd, z tyłu i z przodu, i z boku…
355
Pójdzie zajrzeć do zboża na pole,
A złe za nim co kroku się skrada…
«Ani widu, by były kąkole[43]!
Będą żniwa», tak szepce, «nie lada!
Moje żyto nad wszystko już wolę!…»
360
A tu żyto: «Jak twoje?» wręcz gada…
Zerwie kłosek, rozetrze w swych ręku[44]
«Moje żyto nad wszystko już wolę;
Ziarno czyste i sypnie, jak z pęku…
Już jak masło, tak tłustą mam rolę!»
365
A tu ziarno, jak w strachu, jak w lęku:
«Gdzież ja twoje?! Gdzież twoje to pole?!…»
«Niech wcierniasty!» zaszczęknie zębami;
«Nawet ziarnko, jak w strachu, jak w lęku!
Hej! nie będzie spokoju już z nami!
370
Już nie dla mnie to sypnie, jak z pęku!
Nie moimi ja chodzę łanami!
Nie zostanie nic z tego w mych ręku!…»
Złe w nim siadło, jak w jakiej skorupie:
«Nie moimi ja chodzę łanami
375
I nie moje te ściany w chałupie,
Ni to żyto z pełnymi kłosami,
Ni ten owies z łońskiego[45] na kupie» —
Tak się licho w nim kłuje, tak mami!…
Rzecze starszy młodszemu w te słówka:
380
«Jest ci owies z łońskiego na kupie —
Teraz płaci… jedź na targ do Lgówka
Ja bo w domu, jak w starej skorupie…
Pieniądz, PychaDobrać[46] zysku jest każda złotówka…
Jedź… ja dzisiaj zostanę w chałupie!…»
385
Sprzedał młodszy, powraca do chaty —
«Dobra zysku jest każda złotówka:
Toć, braciszku, nie umrzesz z tej straty,
Z kilku groszy nie pęknie ci główka…
Dwa, trzy grosze na korcu — nie światy!…
390
Od grosiczka do grosza — złotówka!…
Juści pewnie, że urwę na własne —
Dwa, trzy grosze z korczyka — nie światy!…
Niech pioruny rozbiją mnie jasne,
Dyć, on liczy w chałupie dukaty!
395
Dyć on panem! Dwa grosze mu strzasnę —
Dwa na korcu!… Nie umrze z tej straty…
Dyć i mam ci też prawo do tego!…
Dwa grosiczki… Dwa grosze mu strzasnę —
Na odkładkę, od korca… Psy strzegą
400
Swojej skóry — to rzeczy są jasne,
A człek? gorszy od rodu jest psiego?
Czyż nie wolno mu składać na własne?…»
Liczy bratu… «Coś staniał…» brat sarka[47]
«A czyż gorszy od rodu ja psiego,
405
Byś tak sarkał?… Za tanio?… Talarka
Za półkorczę byś pragnął!… Prócz tego —
Dojadali[48], że była zła miarka» —
«Ej! braciszku! nie strzeżesz już swego —
Ej! nie strzeżesz!» brat starszy wykrztusi…
410
«Dojadali, ci mówię: »zła miarka!…«
Sam mierzyłeś… a zresztą nie musi,
By po twoim chodziło… Talarka!…
Za korczyczek któż więcej wydusi?…
Sarkasz, bracie!… któż na psa tak sarka?!…»
415
«Ej» — znów starszy — «znać, nie dbasz o swoje!…»
«Za korczyczek któż więcej wydusi?
Zresztą, mówię, gdzie moje? co moje?
Jedno panem w chałupie być musi,
Wtedy wiedzieć, co czyje… Nie stoję
420
Dziś już o nic…» Tak młodszym złe kusi…

IV

Żyli we wsi dwaj bracia rodzeni,
Dwaj rodzeni żyli braciszkowie;
Nie zabrakło im grosza w kieszeni
I rozumu nie zabrakło w głowie.
425
A jak blask ten z słonecznych promieni,
Tak tryskały z nich młodość i zdrowie.
PrzemijanieAle młodość i zdrowie przemija,
Jako blask ten słonecznych promieni!
Toć to człowiek jest niby lelija[49],
430
Która więdnie przed czasem jesieni…
A już wtedy, gdy złe się weń wpija,
Czym jest człowiek? czym bracia rodzeni?
Na nic młodość i zdrowie człowieka,
Na nic, mówię, gdy złe się weń wpija!
435
Grosz z kieszeni, jak pyłek, ucieka,
Rozum w głowie, jak tęcza, przemija,
Morderstwo, ŚmierćA braterstwo, zdrój miodu i mleka,
W gorzką zawiść zmienione — zabija!
Starszy bracie! miej spokój w tym grobie!
440
Wszak braterstwo, zdrój miodu i mleka,
Nie zmieniło w nienawiść się w tobie,
Tak, że człowiek zabija człowieka!…
Starszy bracie! w żywota wszak dobie
Zawsze stałeś od złego z daleka!…
445
ZiemiaZiemięś[50] kochał, jak matkę rodzoną,
I w całego żywota wszak dobie
Lichuś złemu zamykał swe łono.
Przeciw twojej któż rzecze osobie,
Iżeś chodził za życia złą stroną?
450
Iże braknie spokoju ci w grobie?!
Hej! o dobrych ziemica ta święta —
A któż powie, żeś chodził złą stroną? —
W swoim wnętrzu, jak macierz, pamięta…
A i w ludziach żyjących też pono[51]
455
Nie zaginie ich pamięć do szczęta,
Choć śnią dawno pod darnią zieloną…
«Starszy bracie!» tak szepcą wciąż ludzie —
«Nie zaginie twa pamięć do szczęta!
Jakoś żadnej nie służył obłudzie,
460
Jakoś nie znał, co droga jest kręta;
A gdy człowiek żył w trosce i trudzie,
Już z pomocą twa dłoń, jak najęta.
Już to» — mówią — «do ciebie nieboże!
Kiedy człowiek był w trosce i trudzie,
465
Tak bez wstydu, bywało, iść może;
Na biednegoś [52]nie spuszczał, o cudzie!
Psów z obroży — zwężałeś obrożę,
Gdy pies warknie na biedne te ludzie.
Wszedł do ciebie komornik w swej biedzie,
470
Tak ty zaraz zwężałeś obrożę —
«A do nogi», tak na psa, «sąsiedzie!»
Tak do człeka — «cóż słychać na dworze?
Trzeba koni? brat zaraz pojedzie;
Trzeba grosza? ot skrzynkę otworzę!»
475
Jesteś w mieście, bywało, nierzadko
Ktoś zapyta: «Czy kumotr[53] wnet jedzie?
Mam tłomoczek[54]…» «Da! kładźcie, sąsiadko!
Jakoś nam się z tym wszystkim powiedzie,
Niby stolik tak droga jest gładką —
480
I wy siądźcie… tu! przy mnie! na przedzie».
Tak się zdarzy, że we wsi ktoś chory,
Już ty: «Droga, jak stolik, jest gładką,
Trzeba zaprządz, trza przywieść doktory…»
Z ludźmi zawsze, jak z ojcem, jak z matką,
485
Nie chadzałeś na kłótnie i spory —
Żyłeś w zgodzie z sąsiadem, z sąsiadką.
ZiemiaStarszy bracie! miej spokój w tej ziemi,
Jakoś w kłótnie nie wchodził i spory!
Jakoś łzy się nie poił krwawemi
490
Sprawiających odrobki, jak zmory.
Wszak, mówiono, z sieroty[55] biednemi
Dzieliłbyś się i krową z obory.
Hejże! krwią ty z własnego się ciała
Byłbyś dzielił z sieroty biednemi!
495
Czemu śmierć cię tak rychło zabrała?
Snopkiś zrzucał rękami skrzętnemi,
Na klepisku twa skroń się strzaskała,
Abyś znalazł wytchnienie w tej ziemi!»
Starszy w grobie trzy lata już blisko —
500
Spadł ci z warstwy i skroń się strzaskała
O klepisko, o twarde klepisko! —
Ziemia nad nim zieleni się cała…
Choroba, SzaleństwoA brat młodszy?… Hej! pożółkł, jak rżysko[56],
Dziw, że żyje — oszalał bez mała…
505
Leży młodszy u Szmula pod ławą;
By[57] wiór suchy, pożółkły, by rżysko…
Coś przewraca źrenicą tą krwawą,
A tak skomli, jak zbite to psisko;
Na tych wargach ma ślinę plugawą,
510
A wciąż skomli: «klepisko! klepisko!…»
«Dajcie, Szmulu, kieliszek mi świeży»,
Wybełkoce z tą śliną plugawą…
«Trzy już lata, jak w ziemi brat leży —
Upadł z warstwy… ta! miał ci śmierć żwawą,
515
Na klepisku… kto wierzy, niech wierzy…»
Tak bełkoce ten młodszy pod ławą…
«Czemu, Żydzie, nie dajesz?… Ta! zginął —
Na klepisku — kto wierzy, niech wierzy…
Jeszcze z wódką dobytek nie spłynął,
520
Jeszczeć tam się z korczyczek umierzy…
Lejcie, Szmulu!!! Ta!… ta!… ta!… Przeminął
Czas twój, bracie… ta!… Szmulu, daj świeży!
Ta!… i jestem sam panem… ta!… ta!… ta!…
Dajcie, Szmulu!… Twój czas już przeminął…
525
Ta! panujesz!… ta!… w dole!… trzy lata!…
Hę?!… zabierze supasta[58]?!… Nie zginął,
Kto się złemu tak oddał do kata!…
Dajcie!… z wódką grosz wszystek nie spłynął!…»
Hejże, zginął, hej, zginął, jak prósze[59],
530
Kto się złemu tak oddał do kata!…
Siedzi młodszy w chałupie: swą duszę
Snać[60] wymiecie, tak pyskiem zamiata,
Okrucieństwo, Małżeństwo, KobietaTak wygraża się onej Polusze,
Tak ci nad nią wciąż trzaska, jak z bata…
535
«Przyśnią ci się żydowskie szabasy» —
Tak się swojej wygraża Polusze —
«Nawet w domu kawałka okrasy
Jałowizną mnie tuczy!… Wysuszę
Tuk[61] ci z krzyża!… Darł będę ci pasy!…
540
W twojej własnej unurzam cię jusze[62]!…
Masz!…» i miskę jej rzuci pod nogi! —
«Tuk wysuszę! darł będę ci pasy!…
O nieszczęsna godzino, gdy w progi
Moje suka ta weszła!… Za lasy,
545
Za te góry, na dzikie rozłogi
Lepiej pójdę — na troski, niewczasy[63]!!!…»
«UpadekA! idź sobie!» — Poluchna odpali —
«Idź za góry! na dzikie rozłogi! —
Sami czarci mi ciebie nadali!
550
Dawniej były i brogi[64], i stogi[65],
Dziś się nawet chałupsko już wali —»
«Milcz, ty suko! a wara do nogi!…»
«O! ja biedna!» — i we łzach utonie —
«Dziś się nawet chałupsko już wali!
555
Toć ze sierści oblazły ci konie!
Krówska miechem by nakrył!… Zabrali
Za podatek jałówkę… Patrz! żonie
Nagie boki wyłażą… Cóż daléj[66]?…
Cóż? gdy pójdzie tak strata po stracie?
560
Jałowicę już wzięli… patrz! żonie
Nagie boki wyłażą… Hej! bracie!
Starszy bracie!… Dlaczego twe dłonie
Tak ostygły przed czasem?… Nie w szmacie —
Ty byś kazał mi chodzić w robronie[67]
565
OkrucieństwoChustkiś sprawiał francuskie!… Dlaczego
Takeś zastygł przed czasem?… Nie w szmacie
Ja chodziła…» «Ty suko! niech strzegą
Czarci twojej golizny! Niech na cię
Wszystkie spadną morówki! Do złego
570
Kto mnie kusił?… co nocy… tu… w chacie?!!!»
«To dla synka…» «A! suko! niech spadną
Na cię wszystkie morówki, do złego
Żeś skusiła… Dla synka!… Oj! składną
Miałaś, suko ty, gębę… Weź tego —
575
Weź mi z oczu gadzinę szkaradną…
A!… zrób rozdział!… Niech czarci cię strzegą!…
Jedno panem być musi w chałupie!…
Masz to państwo!… Gadzinę szkaradną
Weź mi z oczu, inaczej rozłupię
580
Jako szczypę[68] na dwoje!…» Aż zbladną
Mu te wargi, aż zbladną, jak trupie,
Gdy go w duszy te złości opadną…
A nierzadko zjawiają się złości,
Aż mu wargi te bledną, jak trupie…
585
Dobrych myśli, spokojnych tych gości,
Nie powita snać młodszy w chałupie…
Hej! zapomniał braterskiej miłości —
Złe w nim siadło, jak w jakiej skorupie.
Ni mu żona dziś w sercu, ni dziécię[69]
590
Tak!… zapomniał braterskiej miłości,
Więc mu kołkiem stanęło już życie…
Dawniej z roli miał tysiąc radości,
Dziś i rola — jak gdyby na zbycie,
Rodzi kłosy, co pełne są — czczości…
595
«Ziemia, Przekleństwo, DuchBa! i zbędę się ciebie!…» Tak szlocha —
«Już ty jesteś, jak gdyby na zbycie!
Dawniej matka, a dzisiaj macocha!
Dawniej ziarna, dziś murzu sowicie,
Na nic brona i na nic już socha!
600
Hej, ty rolo! ktoś przeklął cię skrycie…
Moja głowo!… Przekląłem sam rolę,
Że tu na nic i brona, i socha!
Samem[70] posiał w pszenicy kąkole,
Stała z niej się przeze mnie macocha!
605
Wezmę torby i pójdę na wolę[71]
Na ten wicher, co wieje!…» Tak szlocha.
Tak i przyszło, że poszedł z torbami
Na ten wicher, co wieje, na wolę…
Bo i jakżeż mu sypać ziarnami
610
Miały kłosy, gdy puścił tak rolę?!
Nie domierzwił, nie chodził skibami[72],
Więc i ziemia mu rodzi kąkole.
A jak dojrzeć wszystkiego tym okiem?
Jak domierzwić, jak chodzić skibami,
615
Gdy duch brata tak krok mu za krokiem:
«Bracie! brata zabiłeś cepami!!!»
Jak szerokie to pole, w szerokiem
Tak go polu duch brata wciąż mami…
Zbrodnia, Pycha, Pieniądz, Sąd«Pójdę!… Pójdę!… Opowiem w urzędzie» —
620
Tak ci jęczy w tem polu szerokiem —
«Powiem: patrzcie, prześwietni wy sędzie!
Ona[73] plama na skroni! nad okiem! —
To od cepów… Niech koniec raz będzie…
Jam go zabił… w stodole… przed rokiem…
625
Gdzie przed rokiem?… Ba! cztery miesiące,
Jak od cepów tych zginął… Niech będzie
Raz już koniec!… Tak powiem: Gorące
Byłyć wtedy dni jeszcze… Na grzędzie
Były kury… nie kury… łaknące
630
Były wróble, prześwietni wy sędzie!
Tak on mówi: «lichoto ty marna!» —
Nie na kury, na wróble łaknące
Tak on mówi i rzuci im ziarna
Całą garścią… tak na wiatr… w to słońce
635
Onym wróblom tak sypnie!… Hm! parna
Była pora… dni były gorące…
Tak! pamiętam… coś z cztery tygodnie,
Jak on wróblom tak rzucał… Hm! parna
Byłać pora… pamiętam… Jak kłodnie[74],
640
Tak się wróble objadły… «Ochfiarna[75]
Już, powiadam, twa ręka…» Na zbrodnię
Chęcim[76] nie miał… te ziarna! te ziarna!…
ZiarnoTak!… za ziarna go zabił… «Ty, bracie!
Już twa ręka ochfiarna!… na zbrodnię
645
Chęci nie mam», tak mówię… «W zapłacie
Jednak», mówię do brata tak zgodnie,
«Onoć ziarno nie będzie… W tej stracie
Moja strata… patrz! wróble, jak kłodnie!…
Lepiej zawieźć, powiadam, na młyny,
650
Niż te ziarna tak sypać ku stracie
Onym wróblom!» Tak mówię… «Jedyny!
Mój jedyny!» on do mnie, «toć w chacie
Dosyć u nas dobytku, ptaszyny
Niech też mają coś boże!… Tu! macie!…
655
Macie!» mówi i ziarna znów rzuci,
«Dosyć u nas dobytku, ptaszyny!»
Tak powiada… Urzędzie! nie smuci
Mnie to wcale, że onej godziny
Takem[77] zabił dwa wróble: przewróci
660
Pies się nawet od cepów… Bez winy —
Tak! bez winy nie jestem… Ba! szczerą
Mówię prawdę: Urzędzie! przewróci
Pies się nawet, a cóż tu dopiero
Marny wróbel… od cepów… Hm!… kłóci
665
Brat się ze mną — tak, kłóci: «Ty, sknero!
Tak cię ziarnko dla wróbli już smuci?…»
Mówił w żartach — oj! żarty są zdradne!
«Smuci ziarnko cię», mówi, «ty sknero!»
Tak ja na to: «Braciszku!… tak, ładne
670
Masz ci, mówię, dobytki, lecz spierą
Wnet ci skórę, gdy będą tak składne
Twoje ręce w rzucaniu…» Tak!… szczerą
Mówię prawdę, urzędzie!… Tak rzekłem:
«Już w rzucaniu twe ręce są składne!…
675
A masz prawo do tego?… Przed piekłem
Nie odpowiesz… za ziarno!…» Hm!… wpadnę
Tak na niego ze słowem tem wściekłem:
«Czyjeż», mówię, «dobytki te ładne?
Czyby[78] twoje?… Tak twoje, jak moje?…»
680
Wręcz tak wpadnę ze słowem tem wściekłem…
«Wszystko, mówię, tak moje, jak twoje,
Więc jednemu do ziarna» — tak rzekłem —
«Wara! wara!… Braciszku! nie boję
Ja się gniewu twojego… Tak siekłem,
685
Jak ty, mówię, to zboże, że wara!
Wara tobie jednemu!… Nie boję
Twych się gniewów!… Co?» mówię, «niezdara
Byłby ślepy, że rzucasz, jak swoje,
To, co wcale nie twoje… Człek hara[79]»,
690
Tak powiadam — «na kogo? na roje!…
Tak!» powiadam, «na roje!… Tak! mówię,
Człek na całe wciąż roje tak hara!
Ślepi, głusi przychodzą, jak mrówie,
A ty dajesz… Z czyjego talara
695
Dajesz grosze?… Toć każde obuwie
Wnet się zedrze i grosz nasz, jak para…
Pęknie, mówię, najlepsza rozwórka[80]
Najsilniejsze się zedrze obuwie,
I nasz grosz się rozwieje, jak chmurka…
700
Ba! zrób rozdział, dziel choć półzłotówię!…
Będziem wiedzieć, tak! czyja jest skórka,
A czyj płatek!…» Tak jemu wręcz mówię…
Dziś nie wiedzieć, prześwietny urzędzie!
Czyj jest płatek, a czyja jest skórka…
705
Jedno panem w chałupie niech będzie —
Tak ja mówię!… Tak mówi i córka
Bartłomieja Swobody, wy sędzie!
Tak!… Poluchna tak mówi… A! gburka!…
Gburka z ciebie, Poluchno!… Niech czarci
710
Oną córę Swobody, wy sędzie!
Niech ją czarci! bo Bóg już nie skarci
Mojej suczki… Ty! suczko! Dwie piędzie[81]
Były ziemi, jest jedna… Nie warci
Czasem ludzie tej ziemi… Niech będzie!…
715
Suczko! zgadnij! zagadka: Oj były
Dwie! dwie piędzie, jest jedna — nie warci
Ludzie jednej?… zgadywaj… już siły
Nie masz na to, by zgadnąć? niech czarci
Ciebie, suczko!… Jest inna, tak: żyły
720
Dwa! dwa braty, jest jeden… Jak z barci —
Tak! jak z barci ci żywot osłodzę,
Jeśli zgadniesz tę inną: Oj! żyły
Dwa! dwa braty, jest jeden… Na drodze —
Na rozstajnej, około mogiły
725
Brat ci zabił braciszka: niebodze
Młode latka, jak kwiat, się skończyły…
Nie na drodze, w stodole! w stodole
Brat ci zabił braciszka: niebodze
Tak zmarniały te latka!… Przez pole,
730
Tak, prześwietny urzędzie, przechodzę,
Chcę zobaczyć odrobki… «Jak mole»,
Brat powiada, «harują…» Nie zgodzę —
Ej! nie zgodzę się z tobą… U Żaka
Wzdyć harują w odrobkach, jak mole,
735
Ale u nas?!… Gdzież modła jest taka,
By za pół dnia odrobku dać rolę —
Cały zagon na marchew?… niech skaka
Pies komornik ze trzy dni, jak w dole —
Jako w dole wilczysko!… Niech w żniwa
740
Za zagonik pod marchew tak skaka
Cały tydzień, powiadam… Oliwa
Niech raz wyjdzie już na wierzch: Bodziaka,
Brat mój starszy — tak! Jan się nazywa,
Zrobił ze mnie, patrzajcie! żebraka…
745
Świetny sądzie! tak żądam też cosik:
Jako brat mój, co Jan się nazywa,
Po Walentym — choć ludzie «Walosik»
Nibyć zawsze gadali — podrywa
Na mą krzywdę nie własny swój trzosik[82],
750
Jako obcym zagony obsiewa —
Obcym, mówię, nasieniem — a przecie!…
Na mą krzywdę nie własny swój trzosik
Wciąż podrywa: Toć inni na świecie
Gospodarze, Żak Wojciech, Jan Włosik,
755
Maciej Piętka, tak mówią: «Jak chcecie!
Dam pod marchew, lecz nie dam za grosik!
Nie dam za ten fenyżek[83] dla dziada!
Dzień odrobku za skibę! jak chcecie!…»
Tak ci mówią, mój zasię brat gada
760
Z moją krzywdą: «Ha! bieda was gniecie,
Dam pod marchew za pół dnia…» Okrada
Mnie ten brat mój — czy wiecie? czy wiecie?!…
Świetny sądzie niech wyrok się stanie:
Dał pod marchew za pół dnia… Okrada
765
Mnie ten brat mój!… Braciszku! jak banie
Wozisz z miasta kobiety… Nie wiada[84],
Skąd masz prawo zabierać w osmanie
Co się zdarzy — i babę, i dziada!…
Konie męczysz! ścierają się koła,
770
A skąd prawo zabierać w osmanie
Co się zdarzy?… Powiadam już zgoła:
«Uczyń rozdział, a wtedy, ty, panie!
Rób ze swoim, co zechcesz! jak smoła
Wtedy lep się do dziadów w gałganie…
775
Z miasta całe zabieraj obozy —
Tak! rób ze swym, co zechcesz!… jak smoła
Wtedy lep się!… Niech psują się wozy!
Męcz swe konie! okuwaj wciąż koła!
Na postronki[85] kręć nowe powrozy,
780
Niech ci rwią się, jak zechcesz!… Lecz zgoła —
Tak! powiadam ci zgoła, że zasię
Wciąż na nowe wydawać powrozy,
Pókąd nie ma rozdziału…» W tym czasie,
Świetny sądzie! pełniutkie my wozy
785
Mieli żyta… Poluchna w okrasie
Opływała — doprawdy! aż zgrozy
Brały człeka na tłustość jej pyska —
Opływała tak Polka w okrasie…
Świetny sądzie! brat starszy z klepiska
790
Całą garścią brał ziarna i ptasie
Brzuchy, mówię, wypychał… Niech ciska,
Kiedy zechce, ze swego, lecz zasię —
Zasię, mówię, jest bratu do ziarna,
Co ni jego, ni moje!… Niech ciska,
795
Gdy się rozdział już stanie… Hm! parna
Była wtedy godzina… Ludziska
Gdzieś na polach… Żoneczka, jak sarna,
Pogoniła do miasta… Zbyt bliska
Juści nie jest ta droga… Coś kaczek
800
Wzięła z sobą żoneczka, jak sarna,
Czy koguta na sprzedaż — przysmaczek
Jest to niby żydowski… Tak! skwarna
Byłać chwila… Jak nędzny robaczek,
Człek się pocił, jak glista przemarna…
805
My w stodole, powiadam młócili…
Człek się pocił, jak nędzny robaczek…
Wtem w sąsieku mój mały zakwili,
Tak zaskwierczy, jak koło od taczek:
Firut! firut!… Brat starszy w tej chwili
810
Rzuci cepy: «niedoszły chrześniaczek!
Mój Walosik!…» tak woła… «mój złoty!…
Firut! firut!…» Tak starszy tej chwili
Z bachorzątkiem się ciaćka… «Roboty
Byś się trzymał», powiadam; «wybili
815
My ćwiercinę zaledwie… aż poty
Cieką ze mnie, a ten się tu mili…
Jakiż będzie zarobek dziś czysty?
Ziarna ledwie z ćwiercina, a poty
Cieką ze mnie, powiadam, jak z glisty!…
820
Ten się ciaćka!… Ja nie mam ochoty
Sam pracować… Chłop z niego sążnisty,
A chce mu się bawiuchnać… w wymłoty!…
Tak! powiadam, bawiuchnać chce mu się,
A chłop z niego, powiadam, sążnisty!
825
Zresztą, mówię, cygański Jezusie!
Co przechrzciwasz dzieciaka? Mój isty[86]
Syn, nie żaden Walosik… Za włósię
Szkapę ciągnij, nie człeka!…» «Nieczysty
Chyba w tobie rozpuścił języki» —
830
Tak brat starszy… Ja na to: «za włósię
Ciągnij szkapę, rób innym przytyki,
Mój jest Kazio… Kaziunio… Polusię
Idź się spytać o imię!… Nie w smyki
Pójdzie syn mój, lecz w pany chce mu się…»
835
«A cóż tobie się plecie po głowie?
Czy to w pany chce mu się czy w smyki,
Tego dzisiaj nie wiedzieć» — odpowie —
Tak odpowie brat starszy — «tu krzyki
Twoje na nic» — odpowie… — «W narowie
840
Już, powiada, masz takie języki…»
«Ba!» ja na to — «trafiłeś, jak w sedno!…
Mam w narowie, czy nie mam w narowie,
Co jest komu do czego?… To jedno:
Mój nie żaden Walosik…» «Hm!» powie,
845
«Ale miał być Walosik!…» «Obrzedną,
Stulże gębę, bo dam ci — na zdrowie!»
Ale miał być Walosik!… Patrzcie go!
Hm… Walosik!… Stul gębę obrzedną!
Miał czy nie miał! cóż tobie do tego?…
850
Miał być!… prawda!… Oj! duszę mą biedną
Niech, urzędzie! ratują od złego
Oneć boże anioły! To jedno —
Tak! powiadam, to jedno: Polusze
Rzekłem w czas jej, powiadam: «Od złego
855
Niech ratują anioły mą duszę!…»
Tak jej rzekłem — «nie wezmę innego
Do kościoła… dyć! brata wziąść muszę
Do chrzestnego obrzędu świętego!…»
Przyszedł czas jej… Tak!… zległa… na lato…
860
Juści, mówię, że brata wziąć muszę
Do kościoła… «A! pewnie!» tak na to
Poluchniczka… «znać, w głowie masz prószę,
Zamiast mózgu… Jaguchę pękatą
Weź do pary!… idź, powiedz Jagusze!…
865
Idź!… kumoszko[87]! jej powiedz!… Idź! kumie!
Powiedz bratu… Weź Jagnę pękatą!…
Pewnie jeszcze »Walosik?…« Rozumie
Głupi! chłopski!… a toć to zatratą
Będzie dziecka, gdy w paniątek tłumie
870
Będzie w szkołach — a przecie jest na to!
Mówię tobie, o Boże mój święty!
To dla dziecka zatratą gdy w tłumie
Paniąt gruchnie: »Walenty bez pięty!…«
Ha! ha!» szydzi Poluchna… «jak w szumie
875
Tak wciąż będzie pomiędzy panięty
Twój synalek… O chłopski rozumie!…
»Walek — chłopski synalek!…« Mój Boże!
Tak wciąż szumi pomiędzy panięty…
»Co? Walochu! chcesz grochu? chcesz może?…
880
Walosiczek! grosiczek już ścięty!…
Hę? Walosik? chcesz cosik?…« Niech złożę
W grób się raczej, ty głupcze przeklęty!…
Nie pozwolę na śmiechy… ha! w grobie
Raczej», mówi Poluchna, «się złożę,
885
Niż tak synka własnego ozdobię…
Będzie Kazio!… Kaziunio!… We dworze
Jest też Kazio… Kaziunio… w osobie
Swojej własnej pan Kaźmierz!… mój Boże!…»
Tak!… wyciągnie Poluchna z pierzyny
890
To maleństwo: «pan Kaźmierz w osobie
Swojej własnej!» — powiada… «Jedyny!
Słodki!» mówi, «na honor i tobie»,
Mówi, «wyjdzie i dziecku, gdy chrzciny
Z ekumonem wyprawisz… Chudobie
895
Twojej będą», powiada, «honory,
Będzie zaszczyt dla dziecka, gdy chrzciny
Też tak z pańska wyprawisz…» Na bory
Tak! na lasy tej samej godziny
Było wygnać oboje, psie twory!
900
Oną sukę z szczenięciem… Hm!… winy —
Mojej winy w tym nie ma… Na cztery
Było wygnać je wiatry, psie twory!…
Tak!… poszedłem do pana Mizery —
Juścić pany są takie rozpory —
905
I powiadam: «tak! panie, ze szczeréj
Niby prośby to słowo: dał choréj,
Mówię, Pan Bóg żoneczce co nieco —
Trzeba ochrzcić… więc mówię ze szczeréj
Niby prośby: tak! mówię, że lecą
910
Niby wiórki, gdy ostrze siekiery
Niby drzewa dopadnie; z kobiecą»,
Niby mówię do pana Mizery,
«Tak samiutko, powiadam, jest dolą —
Tak! jak z drzewem jest z dolą kobiecą:
915
Ledwie człowiek pomyśli, a z wolą
Juści bożą jest, mówię, co nieco,
Więc trza ochrzcić… Ha! kolki ją bolą,
By był chrzestny po temu… »Ze świecą«,
Tak powiada, »trza szukać chrzestnego« —
920
Anoć troszczy się o to, aż bolą
Kolki, mówię, Poluchnę, od tego,
Więc przyszedłem i proszę: mą solą
I mym chlebem nie gardźcie, mojego
Potrzymajcie wej! do chrztu… tak z wolą
925
Mojej żony upraszam…» Stało się:
Nie pogardził mym chlebem, mojego
Trzymał do chrztu — Kaziunia!… Walosie,
Walosiki nie u mnie!… «Niech strzegą
Złe cię duchy, braciszku, że w kłosie
930
Tyle, mówię, jest ziarna czarnego…
A kto winien!?…» Prześwietny urzędzie!
Niech go strzegą złe duchy, że w kłosie
Tyle murzu jest, mówię… Ta! będzie
I supasta, a wróble, jak w rosie,
935
Tak się kąpią w tym ziarnie… Hm! wszędzie
Powiadają: «stało się! stało się:
I brat starszy się żeni…» «A! bratku!
Wróble kąpią się w ziarnie, a wszędzie
Mówią, jako się żenisz?… Dostatku
940
Na dwie żony nie starczy… Tak będzie:
Twoja wygna Poluchnę… Niedźwiadku
Jadowity! jest prawda w tym względzie?»
Tak się niby go spytam… «Z chałupy
Obca wygna Poluchnę!… Niedźwiadku!»
945
Tak powiadam: «niech będą dwa trupy,
Nie dwie żony!… powiadam… Obiadku
Nie doczekasz, powiadam… Tak, z kupy
Pójść musimy!» «Ba! idźże, idź, bratku!…
Ja zostanę na śmieciach… mam prawo…»
950
«Tak!» powiadam, «musimy pójść z kupy!…
Jakoś starszy, więc mówisz plugawą
Oną gębą, że wyjdę z chałupy,
Że ja wyjdę?… W godzinę patrz! krwawą
Powiedziałeś te słowa!…» Ha! trupy!
955
Trupy, widzę, mnie gonią!… oj!… gonią!…
Widzę, jeden na czole ma krwawą,
Czarną plamę… to brat mój!… z tą skronią!…
A ten drugi… to ojciec!… Legawą
Gońcie sukę… Poluchnę!… Aż dzwonią
960
One kłosy, gdy pędzą tą ławą —
Ławą żyta… O Boże!… o Panie!…
Gońcie sukę!… Poluchnę… niech dzwonią!
One żyta zmarniałe!… Na słanie
Nawet słomy nie będzie… Ha! koniom
965
Na osypkę nie starczy… Szatanie!
Bracie! goń ją!… Jak gonią! jak gonią!…»
Tak ci, mówię, w tem polu szerokiem
Jęczy młodszy, ten żebrak… «Szatanie!
Bracie! goń ją», tak woła z tym okiem,
970
Jako szczerki[88] czerwonym, w łachmanie
I z kosturem, a deszczu potokiem
Tłumi burza to straszne wołanie…
Anoć gorzkie spotkały go losy:
Stracił wszystko, a deszczu potokiem
975
Tłumi burza szalone te głosy,
Które z piersi wyrzuca… Widokiem
Tego żyta, co obce już kosy
Ścinać będą hej! roczek za rokiem,
Truje rozum i serce swe truje —
980
Tego żyta widokiem, co kosy
Hej! ścinają już obce… Nie czuje
Nawet, mówię, że żyw jest, że rosy
Nagie stopy mu myją, że pluje
Mu szaruga w te oczy… O losy!…

Przypisy

[1]

juści (daw.) — tak, naturalnie. [przypis edytorski]

[2]

kostur — kij, często okuty żelazem, służący jako wszechstronne narzędzie, szczególnie przydatne w czasie pieszej wędrówki. [przypis edytorski]

[3]

szyd — szyderstwo. [przypis edytorski]

[4]

zagon — wąski, długi pas zaoranej ziemi ograniczony bruzdami. [przypis edytorski]

[5]

stać o coś (daw.) — dbać o coś. [przypis edytorski]

[6]

prószę — dziś: proszę (tu: dla rymu z „duszę”). [przypis edytorski]

[7]

łęcina — uschnięta, nadziemna część ziemniaka. [przypis edytorski]

[8]

odbieży (daw. forma) — 3 os.lp od: odbiec; odejdzie, opuści. [przypis edytorski]

[9]

dzieża — misa do przyrządzania ciasta, szczególnie na chleb. [przypis edytorski]

[10]

snać się modli (daw.) — zdaje się, że się modli. [przypis edytorski]

[11]

subhasta (z łac. sub hasta: pod włócznią) — aukcja, licytacja. [przypis edytorski]

[12]

jaćbym (…) porzucił — inaczej: porzuciłbym ja ci; znaczenie: porzuciłbym z pewnością (konstrukcja z partykułą wzmacniającą ci, skróconą do -ć-). [przypis edytorski]

[13]

śmiele — dziś: śmiało. [przypis edytorski]

[14]

po temu — do tego, na to. [przypis edytorski]

[15]

zawada — przeszkoda. [przypis edytorski]

[16]

poślad — gorszy gatunek ziarna zbóż używany na pasza dla zwierząt. [przypis edytorski]

[17]

chudoba (daw.) — skromny dobytek lub niewielkie gospodarstwo. [przypis edytorski]

[18]

ochfiara (gw.) — ofiara. [przypis edytorski]

[19]

srom (daw.) — wstyd, hańba. [przypis edytorski]

[20]

źleć —- skrót od: źle ci (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą ci). [przypis edytorski]

[21]

zawłoka (daw.) — włóczęga. [przypis edytorski]

[22]

dźwierze (daw.) — drzwi. [przypis edytorski]

[23]

kalesza (z fr.) — elegancki, reprezentacyjny powóz. [przypis edytorski]

[24]

bekiesza (daw.) — rodzaj męskiego płaszcza. [przypis edytorski]

[25]

korzec (daw.) — jednostka objętości sypkich produktów. [przypis edytorski]

[26]

nacie (daw. forma) — macie, weźcie, bierzcie (grzecznościowa liczba mnoga). [przypis edytorski]

[27]

władnie (daw.) — włada. [przypis edytorski]

[28]

nasamprzód — najpierw. [przypis edytorski]

[29]

folga (daw.) — ulga, wytchnienie. [przypis edytorski]

[30]

nie wiada (daw., gw.) — nie wiadomo. [przypis edytorski]

[31]

nie mać — skrót od: nie ma ci (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą ci). [przypis edytorski]

[32]

miesiączek — księżyc [przypis edytorski]

[33]

jagieł z okrasą — kasza jaglana ze smalcem. [przypis edytorski]

[34]

wej (gw.) — bodaj. [przypis edytorski]

[35]

zamęście (daw.) — zamążpójście. [przypis edytorski]

[36]

żarno — maszyna do ręcznego mielenia zboża. [przypis edytorski]

[37]

bety (pot.) — pościel. [przypis edytorski]

[38]

chrzęść — chrząstka. [przypis edytorski]

[39]

krótkić — skrót od: krótki ci (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą ci). [przypis edytorski]

[40]

haranie — harówka; ciężka praca. [przypis edytorski]

[41]

dyć (gw.) — przecież, właśnie. [przypis edytorski]

[42]

dołyszek — dziś: dołek. [przypis edytorski]

[43]

kąkol — chwast. [przypis edytorski]

[44]

w swych ręku — daw. forma liczby podwójnej, dziś: w swym ręku a. w swych rękach. [przypis edytorski]

[45]

łoński — zeszłoroczny. [przypis edytorski]

[46]

dobrać — skrót od: dobra ci (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą ci). [przypis edytorski]

[47]

sarkać — narzekać. [przypis edytorski]

[48]

dojadać — dokuczać, wyrzekać, wypominać. [przypis edytorski]

[49]

lelija — lilia. [przypis edytorski]

[50]

ziemięś kochał (przest.) — inaczej: ziemię kochałeś (fraza z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[51]

pono — podobno, ponoć. [przypis edytorski]

[52]

na biednegoś nie spuszczał (przest.) — inaczej: na biednego nie spuszczałeś (fraza z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[53]

kumotr (daw.) — ktoś z grupy związanej wspólnymi interesami, pokrewieństwem. [przypis edytorski]

[54]

tłomoczek (daw.) — tobołek. [przypis edytorski]

[55]

z sieroty biednemi — dziś: z sierotami biednymi. [przypis edytorski]

[56]

rżysko — pole po zbiorze. [przypis edytorski]

[57]

by — tu: niby, jakby, jak. [przypis edytorski]

[58]

supasta, właśc. subhasta — licytacja. [przypis edytorski]

[59]

prósze — dziś: proszę. [przypis edytorski]

[60]

snać (daw.) — najwyraźniej, widocznie. [przypis edytorski]

[61]

tuk (daw.) — wytopiony tłuszcz a. szpik kostny; por. czas. tuczyć. [przypis edytorski]

[62]

jucha (daw.) — krew. [przypis edytorski]

[63]

niewczas (daw.) — niewygoda. [przypis edytorski]

[64]

bróg — daszek, pod którym przechowuje się siano, słomę, zboże itp. [przypis edytorski]

[65]

stóg — duży stos siana. [przypis edytorski]

[66]

daléj — daw. forma z é (tzw. e pochylonym), wymawianym jak i/y; por. rym z „zabrali”. [przypis edytorski]

[67]

robron — suknia balowa. [przypis edytorski]

[68]

szczypa — szczapa; kawałek drewna rąbany na opał. [przypis edytorski]

[69]

dziécię — daw. forma z é (tzw. e pochylonym), wymawianym jak i/y; por. rym z „życie”. [przypis edytorski]

[70]

Samem posiał — inaczej: sam posiałem. [przypis edytorski]

[71]

wola (daw., gw.) — wolność, swoboda. [przypis edytorski]

[72]

skiby — wąskie pasy ziemi odwracane przez pług podczas orki. [przypis edytorski]

[73]

ona (daw.) — owa, tamta. [przypis edytorski]

[74]

kłodnia — kłoda. [przypis edytorski]

[75]

ochfiarna (daw.) — ofiarna. [przypis edytorski]

[76]

chęcim nie miał (daw.) — inaczej: chęci nie miałem (fraza z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[77]

takem zabił — inaczej: tak zabiłem. [przypis edytorski]

[78]

czyby — czyżby. [przypis edytorski]

[79]

harać — harować; ciężko pracować. [przypis edytorski]

[80]

rozwórka — rozwora; element konstrukcji wozu. [przypis edytorski]

[81]

piędź — daw. miara długości na szerokość rozwartej dłoni. [przypis edytorski]

[82]

trzosik — woreczek na pieniądze. [przypis edytorski]

[83]

fenyżek — zdrobn. od: fenig; pieniążek. [przypis edytorski]

[84]

nie wiada (daw., gw.) — nie wiadomo. [przypis edytorski]

[85]

postronki — mocne, grubo skręcone sznury. [przypis edytorski]

[86]

mój isty (daw.) — mój niewątpliwie, mój właśnie; por. daw. podkreślenie cechy isty a. istny: wspomniany, rzeczony, wiadomy, prawdziny, wierutny itp. [przypis edytorski]

[87]

kumoszka — kobieta wścibska, gadatliwa i lubiąca plotkować. [przypis edytorski]

[88]

szczerk — gliniasty piasek, często o rudej a. czerwonawej barwie. [przypis edytorski]