<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/kafka-sen/">
    <dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kafka, Franz</dc:creator>
    <dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sen</dc:title>
    <dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2024-07-29</dc:date>
    <dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
    <dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/kafka-sen/</dc:identifier.url>
    <dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Licencja Wolnej Sztuki 1.3.</dc:rights>
    <dc:rights.license xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
    <dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Stańczak, Kinga</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.translator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Stańczak, Kinga</dc:contributor.translator>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">opowiadanie</dc:subject.genre>
    <dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja wydana w ramach biblioteki Wolne Lektury (www.wolnelektury.pl).</dc:description>
    <dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Franz Kafka, Sen, tłum. Kinga Stańczak, wyd. Fundacja Wolne Lektury, Warszawa, 2024.</dc:source>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7573.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rysunek, Franz Kafka (1883–1924), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7573/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/kafka-sen.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7573-9</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/kafka-sen.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7574-6</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/kafka-sen.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7575-3</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/kafka-sen.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7576-0</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/kafka-sen.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7577-7</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta></rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie>
<uwaga>Na podst. (oryginalna wersja językowa): https://www.gutenberg.org/cache/epub/21989/pg21989-images.html#Ein_Traum</uwaga><uwaga>
tłumaczenie: Kinga Stańczak (praktyki)</uwaga><autor_utworu>Franz Kafka</autor_utworu>


<abstrakt>
  
<akap><tytul_dziela>Sen</tytul_dziela> Franza Kafki to krótki utwór prozą, którego głównym bohaterem jest znany czytelnikom z <tytul_dziela>Procesu</tytul_dziela> Józef K. Opowiadanie to ukazało się po raz pierwszy w 1917 roku i miało stać się fragmentem powieści, jednak zostało przez Kafkę wykreślone. Dziś<tytul_dziela> Sen</tytul_dziela> może być interesującym uzupełnieniem dla czytelników zainteresowanych twórczością pisarza. Oniryczna miniatura poświęcona tematyce śmierci i śmiertelności stanowi próbkę stylu praskiego prozaika. Tajemnicza wizja ze snu, w którym główny bohater znajduje się na cmentarzu, zmusza Józefa K. do konfrontacji z przemijaniem. Kafkowski bohater zdaje się być pod wpływem zagadkowej siły, a jednocześnie spotyka się z problemami, które traktować można jak kwestie uniwersalne.</akap>





<akap>Franz Kafka (1883--1924) to pisarz znany z narracji obfitującej w niespotykane, trudne do wyjaśnienia wydarzenia. Jest twórcą modelu sytuacji kafkowskiej, wyróżniającej się atmosferą niesprecyzowanego zagrożenia, którego nie da się uniknąć. Jego niełatwe i niejednoznaczne w interpretacji dzieła pisane są dążącą do prostoty prozą. To połączenie skłania czytelnika do refleksji nad treścią utworów. Autor powieści takich jak <tytul_dziela>Proces</tytul_dziela> (wyd. 1925), <tytul_dziela>Zamek</tytul_dziela> (wyd. 1926) czy <tytul_dziela>Ameryka</tytul_dziela> (wyd. 1927) czerpał inspiracje ze świata snów. W opowiadaniu <tytul_dziela>Sen</tytul_dziela> fascynacja ta widoczna jest na poziomie tematyki, atmosfery i fabuły. 

<akap>Tekst dostępny jest w nowym tłumaczeniu z języka niemieckiego, stworzonym specjalnie dla Wolnych Lektur.</akap></akap>






</abstrakt>




<nazwa_utworu>Sen</nazwa_utworu>




<akap>Józefowi K. śniło się, że:</akap>





<akap>Był piękny dzień, więc K. chciał wyjść na spacer. Ledwie zrobił dwa kroki, a już znalazł się na cmentarzu, poprzecinanym wytyczonymi w sztuczny, niepraktyczny sposób ścieżkami. K. sunął przez jedną z nich w niezachwianej postawie, jakby niesiony prądem rwącej rzeki. Już z daleka zauważył grób, przy którym chciał się zatrzymać. Świeżo usypana mogiła kusiła go. Czuł, że musi dostać się do niej jak najszybciej, a jednocześnie wiedział, że niezależnie od tego, jak bardzo się pośpieszy, dotrze tam spóźniony. Momentami grób stawał się ledwo widoczny, ponieważ zasłaniały go łopoczące na wietrze, uderzające o siebie z wielką siłą, sztandary. Nie było jednak widać żadnego pocztu sztandarowego. Miejsce sprawiało wrażenie, jakby panowała tam wielka radość.</akap>







<akap>K. wpatrywał się w dal. Nagle zorientował się, że jest już u celu --- grób znajdował się tuż obok niego, K. prawie go ominął. Pośpiesznie skoczył w trawę. Kiedy się wybijał, ścieżka wyrwała mu się spod stóp, dlatego stracił równowagę i padł na kolana dokładnie przed mogiłą. Stało za nią dwóch mężczyzn, którzy trzymali kamień nagrobny. Gdy tylko pojawił się K., wbili w ziemię kamień, a ten stanął jak wmurowany. Wtem pokazał się trzeci mężczyzna. K. rozpoznał w nim artystę. Wyszedł zza krzaków, ubrany w spodnie i źle zapiętą koszulę. Na głowie miał aksamitną czapkę, w ręce trzymał zwykły ołówek. Nadchodząc, kreślił nim w powietrzu jakieś kształty.</akap>





<akap>Uniósł ołówek i oparł go o nagrobek. Pomnik był wysoki, dzięki czemu mężczyzna w ogóle nie musiał się schylać. Musiał jednak skłonić się trochę do przodu, żeby nie zdeptać mogiły, która znajdowała się pomiędzy nim a kamieniem. Stał na czubkach palców i wspierał się lewą dłonią o powierzchnię pomnika. Dzięki jakiejś szczególnie zręcznej sztuczce był w stanie za pomocą najzwyklejszego ołówka wyczarować złote litery. Napisał: ,,Tu spoczywa...". Każdą literę kreślił starannie, były one wyryte głęboko, pokryte najszczerszym złotem. Po napisaniu tych dwóch słów, artysta spojrzał na K. Skupiony na powstającej inskrypcji, K. w ogóle nie przejmował się mężczyzną --- bacznie obserwował kamień. Artysta chciał pisać dalej, ale nie był w stanie, jakby coś go powstrzymywało. Upuścił ołówek i znów odwrócił się w stronę K. Ten spojrzał na mężczyznę i zauważył, że był on bardzo zakłopotany, jednak sam nie wiedział, dlaczego. Całe jego wcześniejsze ożywienie zniknęło. Przez to K. również popadł w zakłopotanie. Wymieniali się bezsilnymi spojrzeniami. Zaszło okropne nieporozumienie, którego żaden z nich nie mógł wyjaśnić. Mały dzwonek, wiszący w cmentarnej kapliczce, odezwał się właśnie w tym niefortunnym momencie, ale ucichł, kiedy artysta machnął ręką. Po krótkiej chwili dzwonek znów zaczął bić. Tym razem zrobił to bardzo cicho i przerwał bez żadnego szczególnego nakazu, jak gdyby chciał tylko wypróbować swoje brzmienie. K. rozpłakał się, był niepocieszony sytuacją, w której znalazł się artysta.  Długo szlochał, ukrywszy twarz w dłoniach. Artysta poczekał, aż K. się uspokoi, po czym doszedł do wniosku, że nie ma żadnego innego wyjścia, jak tylko pisać dalej. Już pierwsza malutka kreska okazała się dla K. wybawieniem. Kreślący ją artysta widocznie zmagał się z jakimś zewnętrznym oporem, pismo nie było tak piękne, jak wcześniej. Brakowało przede wszystkim złota, a linia była naszkicowana niepewnie i niewyraźnie. Sama litera była za to bardzo duża. Było to ,,J". Kiedy artysta dokończył, ze złością tupnął nogą tak mocno, że piach dookoła jego stopy wzbił się w powietrze. K. w końcu zrozumiał. Nie miał już czasu, by prosić o wybaczenie. Zagłębił ręce w ziemię, która nie stawiała prawie żadnego oporu. Wszystko zdawało się specjalnie przygotowane. Jej cienka warstwa usypana była tylko dla pozoru, by ukryć wielki otwór o stromych ścianach. K. osunął się w dół, przewrócony na plecy przez łagodną siłę. Z głową wciąż uniesioną, został przyjęty przez nieprzeniknione ciemności. Na nagrobku pojawiło się, ozdobnie wykaligrafowane, jego nazwisko.</akap>





<akap>Obudził się oczarowany tą wizją.</akap>


</opowiadanie></utwor>