<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/jan-bielecki/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jan Bielecki</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kwiatkowska, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Powieść poetycka</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/jan-bielecki</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9317</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Liryki i powieści poetyckie, wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1974</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-08-11</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1501.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">staircase window 1, extranoise@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1501</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DC.WL-PP </category.thema.main>
    
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>

<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Jan Bielecki</nazwa_utworu>

<podtytul>Powieść narodowa polska oparta na podaniu historycznym</podtytul>







<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>I. Wyprawa nocna</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871470949"/><motyw id="m1264871470949">Książka</motyw>Oto się ciemne księgarnie otwarły,</wers_wciety>/
Tu źródła bogactw w zapylonej ramie./
Czytam... Jak dziko ten język umarły/
Pod piórem w kształty nieżywe się łamie./
Język i gorszy przesąd zakonnika/
Jak rdzawa klamra myśl księgi zamyka.<end id="e1264871470949"/>/
Czy tu wygrzebiesz dzieła Giedyminów<pe>Giedymin --- wielki książę litewski z początku XIV w., założyciel dynastii Giedyminowiczów, dziad Jagiełły, twórca potęgi Litwy.</pe>?/
Czy głos Zygmuntów jak echo daleki?/
<begin id="b1265036110864"/><motyw id="m1265036110864">Historia</motyw>Są to jak Sfinksy te ubiegłe wieki,/
Mówią zagadką dziś ciemną dla synów./
Znajduję słowa: ,,Kraj nasz dosiągł<pe><slowo_obce>dosiągł</slowo_obce> --- dziś częściej: dosięgnął.</pe> szczytu,/
Chylić się musiał". --- Precz z myślą szatana!/
Pamięć, w dalekich wiekach obłąkana,/
Niech spocznie...<end id="e1265036110864"/> Okno klasztoru otworzę.../
O! Jak spokojne otchłanie błękitu!/
Tam z dala płynie złote kłosów morze,/
A tu klasztoru szumią ciemne lipy;/
Myśl rozwesela daleki szmer lasów./
<begin id="b1264871501721"/><motyw id="m1264871501721">Pamięć</motyw>Gdy pogrzebałem pamięć dawnych czasów,/
Jestem wesoły jak biesiadnik stypy.<end id="e1264871501721"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Snem jest ów obraz. Umysł się najgrawa<pe><slowo_obce>najgrawać</slowo_obce> (daw.) --- naigrywać, szydzić, żartować.</pe></wers_wciety>/
Z nieszczęść obecnych, bezwładny --- bez steru./
<begin id="b1265038610161"/><motyw id="m1265038610161">Grób, Historia</motyw>Gdzież jestem? --- Oto mury Westminsteru<pe>Westminster --- opactwo w centrum Londynu, miejsce pochówku królów ang.</pe>,/
Tam Izba Parów, tu Tamiza mgława/
Połyska słońcem. Przebiegałem chmurny/
ów pałac zmarłych z uczuciem przestrachu;/
Bo ja sam byłem jak umarły w gmachu,/
A oni żyli... Nie zajrzałem w urny,/
Wybiegłem --- więcej nie wchodzę w te ściany.../
Ale samotny wracam dziś i co dzień/
W dziedziniec głazem grobów brukowany,/
Po których stąpa niemyślny przychodzień.../
Ci, co posnęli w tych grobach dokoła,/
Walczyli nędzni z niezdolności wrogiem;/
Dążyli spiesznie do progów kościoła/
I umierając kładli się przed progiem.<end id="e1265038610161"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Z dziką rozkoszą napis mniej widomy</wers_wciety>/
Niszczę do reszty śladem mojej stopy./
I czuję rozkosz, gdy mój cień znikomy/
Grobowi gmachu nie dopuści cienia./
Szaleni! Dążyć pod świątyni stropy/
Nie mając w duszy wrącego płomienia?</strofa>


<strofa><wers_wciety>Posępny --- siądę na odłamie głazu.</wers_wciety>/
Smutna się powieść w pamięci rozwija./
Czytałem w księgach --- a godło obrazu/
Było: ,,Kraj zdradził, lecz zdrada zabija".</strofa>


<strofa><wers_wciety>W kronikach znajdziesz powieści osnowę,</wers_wciety>/
Z kronik czerpane rysy i kolory./
Już Zygmunt August w grobie złożył głowę,/
Na tronie zasiadł król Stefan Batory./
Ciężkie dla szlachty były rządy nowe,/
Część po wsiach własne zamieszkała dwory./
Co było w kraju, nie skreślę do razu,/
Jeden cień tylko maluję obrazu.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265038726863"/><motyw id="m1265038726863">Król, Szlachcic, Zamek</motyw>Pan Brzezan w cudnej mieszka okolicy.</wers_wciety>/
Zamek objęła rzeka w dwa ramiona,/
Nad bramą klasztor, w murach zakonnicy,/
Dalej kaplica blachą powleczona./
W komnatach żadnej nie ujrzysz różnicy/
Od złotych komnat, gdzie mieszkała Bona./
Pan Brzezan lubi żyć w królewskim dworze,/
Co ma król polski, i szlachcic mieć może.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Posadzki wzorem włoskim marmurowe,</wers_wciety>/
Na ścianach srebrem tkane adamaszki;/
Gęsto się lampy lśnią alabastrowe,/
Z srebrnych sadzawek niby dla igraszki/
Wytryska woda tchnąca wonią róży/
I nazad deszczem brylantowym spada.<end id="e1265038726863"/>/
<begin id="b1265039023271"/><motyw id="m1265039023271">Słowo</motyw>Dwóch karłów wiernie na skinienie służy,/
W oczy się patrzy i chęci odgada<pe><slowo_obce>odgada</slowo_obce> --- dziś popr.: odgaduje.</pe>,/
Ani się kiedy śmie odezwać słowy,/
Spodlonym tworom Bóg odmówił mowy.<end id="e1265039023271"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871548522"/><motyw id="m1264871548522">Uczta</motyw>Pan Brzezan huczne wydaje biesiady.</wers_wciety>/
Oto go łatwo rozeznać za stołem,/
W złocistej szacie, ale bardzo blady;/
Wydaje troski zachmurzonym czołem./
Może biesiada cierpienia ukoi?/
Już od tygodnia szlachtę sprasza, poi.<end id="e1264871548522"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Dzisiaj na czole pozbył zwykłej dumy.</wers_wciety>/
Już raz dziesiąty zagrzmiały wiwaty,/
Wesołej szlachty ozwały się tłumy,/
Wesołym gwarem zabrzmiały komnaty;/
<begin id="b1264871593743"/><motyw id="m1264871593743">Wino</motyw>Już wino słabsze zwycięża rozumy,/
Dość jednej iskry, wnet ogień wybucha.<end id="e1264871593743"/>/
Pan Brzezan mówi --- szlachta wstaje, słucha.</strofa>


<strofa><wers_wciety>,,Bracia, na chwilę uciszcie te gwary,</wers_wciety>/
Słuchajcie pilnie --- a ja w krótkim słowie/
Wyjawię powód, wyłożę zamiary,/
A potem każdy swe zdanie wypowie.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Słuchajcie! szlachcic obraził mię podły,</wers_wciety>/
Szedłem do króla, nie błagałem łaski./
Wnet sprawę długie indukta<pe><slowo_obce>indukta</slowo_obce> (z łac.) --- księgi lub wywody sądowe.</pe> wywiodły;/
I jam był winien! Winien był Sieniawski!/
I oko w oko, przed króla obliczem,/
Widziałem wroga, nie próżno przychodził;/
Król go pochwalił, pochwalił, nagrodził,/
Nie spojrzał na mnie i odprawił z niczem<pe><slowo_obce>niczem</slowo_obce> --- dziś: niczym.</pe>.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265107233442"/><motyw id="m1265107233442">Król, Państwo</motyw>Nasz dumny Stefan, do czegoż on zmierza?</wers_wciety>/
Śmiałżeby władać jak niemieckie książę?/
Wszak nasze państwo to gotycka wieża,/
Z tysiącznych kolumn składa się i wiąże;/
Niechaj się jedna usunie kolumna,/
Gmach cały runie, cały się rozprzęże;/
Ja się usunę! --- niech mię grom dosięże<pe><slowo_obce>dosięże</slowo_obce> --- dziś: dosięgnie.</pe>,/
Gmach cały runie, dla mnie tylko trumna!...<end id="e1265107233442"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Hej! szlachta, znacie Bieleckiego Jana?</wers_wciety>/
Dawniej w niewoli gnił u bisurmana<pe><slowo_obce>bisurman</slowo_obce> (daw.) --- muzułmanin.</pe>,/
A dziś się z pany w jednym stawi rzędzie,/
Jak król udzielny w darowanej grzędzie./
<begin id="b1264871654030"/><motyw id="m1264871654030">Ptak</motyw>A kiedy zamki walą się pod gromem,/
On podparł domu walące się ściany/
I tak spokojny między nimi żyje,/
I tak szczęśliwy, że nad jego domem/
Co wiosny bocian nowe gniazdo wije./
Lecz dzisiaj ptaka ja wypłoszę z gniazda/
Jękiem i dymem, iskrami płomieni.<end id="e1264871654030"/>/
Bracia! Noc widna! --- niedaleka jazda!/
Słyszałem, dzisiaj Bielecki się żeni;/
Nim wróci, niech mi Bóg tak dopomoże,/
Dom zrzucę, spalę, grunt domu zaorzę".</strofa>


<strofa><wers_wciety>Miodem i winem, i ucztą zagrzany,</wers_wciety>/
Tłum szlachty powstał z ochotnym oklaskiem./
<begin id="b1264871691158"/><motyw id="m1264871691158">Strój</motyw>I tam widziałbyś, jakim cudnym blaskiem/
Migały w tłumie drogie aksamity,/
Złociste pasy i jasne żupany,/
Jak się wahały brylantowe kity/
I oko ćmiły różnobarwne krasy:/
Blask chyba równy, gdy w przedpotopowe/
Wicher nowego świata zbłądzi lasy,/
Gdy aż do ziemi nachyli drzew głowę,/
Gdy się zmieszają wszystkie barwy borów;/
Liście i kwiaty płyną jak potoki,/
Zachwyca oczy cudna gra kolorów,/
Szum razem miły, straszny i głęboki.<end id="e1264871691158"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Pali się szlachta, już dosiadła koni,</wers_wciety>/
Pieszym pan Brzezan rozdaje rumaki./
Już most zwodowy<pe><slowo_obce>zwodowy</slowo_obce> --- dziś: zwodzony.</pe> pod kopyty<pe><slowo_obce>kopyty</slowo_obce> --- dziś: kopytami.</pe> dzwoni,/
Dalej! na pola przez ubite szlaki!/
Wino zagrzewa, zemsta pośpiech radzi,/
Już pojechali... Niech ich Bóg prowadzi.</strofa>







<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>II. Wesele</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_wciety>W Brzezan miasteczku, w kościele u fary<pe><slowo_obce>fara</slowo_obce> (daw.) --- kościół parafialny a. teren parafii.</pe></wers_wciety>/
Jaśnieje ołtarz --- potężne organy/
Wstrząsają pełne grobowców filary,/
Po ławkach jasne migają żupany;/
Tam pożółkniały ksiąg pargamin<pe><slowo_obce>pargamin</slowo_obce> --- dziś: pergamin.</pe> stary,/
A owdzie stoczek złotem malowany./
Ołtarz upstrzony woskowymi kwiaty,/
Służba rozwija kobierzec bogaty.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871733295"/><motyw id="m1264871733295">Ślub</motyw>Swaty i drużby wystąpili strojno</wers_wciety>/
I młoda para przysięgi powtarza./
Z otwartym czołem, Jan Bielecki zbrojno<pe><slowo_obce>zbrojno</slowo_obce> --- dziś popr.: zbrojnie.</pe>,/
<begin id="b1264871761620"/><motyw id="m1264871761620">Rycerz</motyw>W husarskiej zbroi, w misiurce<pe><slowo_obce>misiurka</slowo_obce> --- rodzaj hełmu złożonego z miski na czubku głowy i osłaniającego twarz, szyję i ramiona kaptura kolczego, tj. zbudowanego z zazębiających się stalowych kółeczek; hełm tego typu stosowano na wschodzie, w Turcji, na Kaukazie, na Rusi, a w Polsce był charakterystyczny dla wojsk kozackich.</pe> ze stali,/
Jako do bitwy stanął do ołtarza,/
Patrzy na młodą, a wzrok mu się pali.<end id="e1264871733295"/>/
Przy męskiej piersi, gdzie żelazo lśniło,/
Od lubej w miłym dany upominku/
Skłaniał się bukiet z róży i barwinku<end id="e1264871761620"/>/
I drzał<pe><slowo_obce>drzał</slowo_obce> --- drżał.</pe> listkami, tak mu serce biło,/
Tak silnie piersi wstrząsały puklerzem.../
A dalej swaty za młodym rycerzem,/
A dalej bracia husary, pancerni,/
A dalej służba w wielkim stoi kole,/
Zbroją od prostej odróżniona czerni./
Piękny to widok, gdy przed wrogów tłumem/
Rozwiną skrzydła na barkach sokole/
I jako ptaki głuszą skrzydeł szumem.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871787372"/><motyw id="m1264871787372">Strój</motyw>Lecz panna młoda jakże przystrojona!</wers_wciety>/
Trudno weselne opisać ubiory./
Ślubna jej szata była w dwa kolory;/
Błękitną barwą lśniąca jedna strona,/
Bo takie było męża herbu pole;/
A na mienionym jedwabiu lazurze/
Lśnił się herb, srebrne księżyca półkole,/
Gwiazda, nad gwiazdą hełm o strusim piórze./
A druga strona sukni szkarłatowa/
I herb dziewicy szyty na szkarłacie,/
Srebrzyste strzemię i złota podkowa./
Piękna to szata, a przy takiej szacie,/
<begin id="b1265108222380"/><motyw id="m1265108222380">Panna młoda</motyw>O jakże cudna, gdy się wstydem płoni!<end id="e1264871787372"/>/
Widne łzy w oku, widne drzenie dłoni,/
I cała postać powiewna i drząca./
<begin id="b1264871821295"/><motyw id="m1264871821295">Kwiaty, Przeczucie</motyw>Jej śnieżne łono westchnieniem odtrąca/
Tę młodą różę, co wpół wychylona,/
Aksamitnego dotknęła się łona.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Dlaczegoż smutna?... Patrz, na wód lazurze</wers_wciety>/
Kwiat się przegląda w jeziora krysztale;/
Choć chmury słońca nie zakryją światu,/
Kwiat liście zwiesza i kryje się w fale;/
Lilija<pe><slowo_obce>lilija</slowo_obce> --- dziś: lilia; tu forma 3-sylabowa dla zachowania rytmu.</pe> wodna może przeczuć burze,/
Kwiat czuje --- ona miała czucie kwiatu.<end id="e1264871821295"/><end id="e1265108222380"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265108485102"/><motyw id="m1265108485102">Dom, Mąż, Żona</motyw>Wracają tłumnie weselne orszaki,</wers_wciety>/
Zagrali grajki, grzmią liczne wystrzały;/
I pochodniami świecili kozaki,/
Noc księżycowa widna jak dzień biały./
,,Stójcie!" --- zawołał pierwszy swat --- ,,przede mną/
Nie widzę domu... Janie, wszak tu droga/
Do twojej chaty? Ha! Cóż to? Dla Boga!/
Czy dóm<pe><slowo_obce>dóm</slowo_obce> --- dziś: dom.</pe> twój zniknął? Czy mi w oczach ciemno?/
Ale nie, widzę --- oto orzą pługi,/
Wieśniak ostatniej miedzy doorywa..."/
Kiedy to mówił --- przybiegł jeden, drugi,/
Patrzą, nie wierzą --- sam Jan staje, słucha,/
Blednieje --- nagle z tłumu się wyrywa;/
A w tłumie była cichość straszna, głucha.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Wkrótce Jan wrócił --- prędko jak błysk gromu,</wers_wciety>/
Stanął przed żoną obłąkany, blady./
Na jego szatach widać krwawe ślady.../
,,Anno --- rzekł --- Anno! Wracaj! --- Nie mam domu!/
Nie wrócę z tobą, obelga dotkliwa!/
Zniósłbym nieszczęście, lecz nie zniosę sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>.<end id="e1265108485102"/>/
Już mnie domowe szczęście nie omami,/
Wracaj, o Anno! Ty będziesz szczęśliwa,/
W twoim objęciu zalałbym się łzami./
Ja nie mam domu!..." --- Zadrzał --- i spiął konia,/
I jak wiatr szybko poleciał przez błonia<pe><slowo_obce>błonie</slowo_obce> --- łąka, pastwisko.</pe>.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Nazajutrz rano pochowali w grobie</wers_wciety>/
Starca, co orał grunt ostatniej miedzy.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265108603731"/><motyw id="m1265108603731">Żałoba, Żona</motyw>Bielecki zniknął --- żadnej o nim wiedzy,</wers_wciety>/
A po nim żona chodziła w żałobie./
Jej serce straszne skołatały ciosy,/
Po śnie wesela został płacz --- pierścionek.<end id="e1265108603731"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871866022"/><motyw id="m1264871866022">Ptak</motyw>Nazajutrz rano, skoro spadły rosy,</wers_wciety>/
Gdzie był dóm Jana, samotny skowronek/
Wzleciał nad skiby przeoranej roli/
Nucąc piosenkę smutku i niedoli.<end id="e1264871866022"/></strofa>








<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>III. Bal maskowy</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265108918412"/><motyw id="m1265108918412">Dworek</motyw>Oto ubogie szlacheckie komnaty,</wers_wciety>/
Skromne jak niegdyś naszych przodków życie./
Ściany drewniane, po ścianach obicie/
W różne obrazy, w różne chińskie kwiaty./
Straszne jak mary, które roi dziecię,/
Z ram poczerniałe patrzą antenaty./
A przed obrazem jedna lampa płonie,/
Gdzie Matka Boska w gwiaździstej koronie.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Noc nadchodziła, mrok zapadał szary;</wers_wciety>/
Lecz budzą ciszę wieczornej godziny/
Głośnym wahadłem po ścianach zegary./
A na dziedzińcu lipy i osiny/
Szumiały smutnie --- i gdzieś między szpary<pe><slowo_obce>szpary</slowo_obce> (daw. N. lm) --- dziś: szparami.</pe>/
Świerszcz się odzywał. --- I pies, stróż rodziny,/
U wrót podwórza nieraz się odwoła/
Na psów szczekanie z pobliskiego sioła.<end id="e1265108918412"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Siedziała Anna, przy niej ojciec stary</wers_wciety>/
Otwiera świętych poważne żywoty/
I czyta głośno, a <begin id="b1264871919544"/><motyw id="m1264871919544">Łzy, Deszcz</motyw>spokojność wiary/
Jak deszcz wiosenny krzepi bujną niwę,/
Zamienia rozpacz w uczucie tęsknoty/
I łzy zamienia w płacze nieszkodliwe;/
Jako płacz dziecka, kiedy rozkwilone,/
Ściga za matką, chwyta za kraj szaty.<end id="e1264871919544"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Wtem zaszczekały brytany zbudzone</wers_wciety>/
I nagle drzwi się otwarły komnaty./
Wszedł mały karzeł --- czapkę miał na głowie/
Brzmiącą dzwonkami, obszytą w galony,/
I rzekł: ,,Niech będzie Chrystus pochwalony!"/
,,Na wieki wieków" --- starzec mu odpowie./
A karzeł znowu nisko schylił głowy/
I rzekł: ,,Sieniawski, pan mój na Brzezanach,/
Dziś mnie posyła po paniach i panach,/
Jutro was prosi na swój bal maskowy./
Jutro do zamku tłum się wielki ściąga,/
A wszyscy w dziwne przybrani maszkary"./
,,Ha! precz mi z oczu! --- krzyknął cześnik stary ---/
Precz! pan twój z nędzy, z łez naszych urąga!/
Precz! bo na Boga..." --- lecz nie skończył mowy,/
Upadł na krzesło i zdjęty niemocą,/
Już gniewu swego nie mógł wywrzeć słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> (daw. N. lm) --- słowami.</pe>...</strofa>


<strofa><wers_wciety>Była ta straszna chwila przed północą,</wers_wciety>/
Wokoło słychać nocnych kurów pianie/
I psy szczekały, co wrót chaty strzegły./
Z nagła zadrzały obrazy na ścianie,/
Znów się drzwi domu na ścieżaj rozbiegły:/
Wszedł blady człowiek --- lecz na powitanie/
Jak zwykle Boga imienia nie chwalił;/
I opatrzone w pieczęć zawinięcie/
Złożył na stole i sam się oddalił.</strofa>


<strofa><wers_wciety>,,O córko! Córko! To Jana pieczęcie!"</wers_wciety>/
Wykrzyknął starzec, wosk rozłamał kruchy/
I znalazł słowa: ,,Anno! Bądź na balu..."/
A dalej szaty z tureckiego szalu,/
Wielkie ze złota ulane łańcuchy,/
Brylanty lśniące jak gwiazdy w noc ciemną,/
Perły daleko łowione w Basorze./
Anna spojrzała i zbladła: ,,O Boże!/
Zmiłuj się nad nim --- zmiłuj się nade mną".</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265109499743"/><motyw id="m1265109499743">Historia, Polak, Zabawa</motyw>Jak cudny obraz oczom się odkrywa!</wers_wciety>/
Czy Zygmunt z grobu wstaje, tron zasiada?/
Czy znów z Wenecji, co po morzu pływa,/
Do Polski wnosi karnawału święta?.../
Odkąd Batory sławną Polską włada,/
Polak się bije, zabaw nie pamięta./
Snem mu się zdają te świetne Brzezany./
Oto są złote krakowskie komnaty,/
Podobne kształtem, złoconymi ściany,/
Strojne w atłasy i drogie bławaty./
<begin id="b1265109403175"/><motyw id="m1265109403175">Maska</motyw>Oto jest zgraja królewska barwiona,/
Szaty ma cudne, dorobione twarze<end id="e1265109403175"/>;/
Weszli na salę... Ale gdzież jest Bona?/
Może truciznę podaje Barbarze?...<end id="e1265109499743"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Snują się tłumem pomiędzy kolumny,</wers_wciety>/
Ujrzysz tu wszystkie zwyczaje, narody./
Patrz! Oto piórem błyska Hiszpan dumny,/
Nadto poważny, chociaż jeszcze młody;/
Krzyż ma na piersiach jak obrońca wiary,/
Krzyż ma na piersiach i szablę szlachcica;/
A w ręku jego drzą struny gitary.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Patrz! Oto w czarnej zasłonie dziewica</wers_wciety>/
Z różanym wiankiem, a przy niej młodzieniec./
Oboje widać z wysokiego stanu;/
Ona zbierała w Neapolu wieniec,/
On się urodził w Rzymie Oceanu<pa><slowo_obce>(...) w Rzymie Oceanu</slowo_obce> --- Wenecja.</pa>./
A pieśni majtków i szum cichej fali/
Ukołysały umysł jeszcze młody;/
I rzucił ślubny pierścionek do wody,/
Poślubił morze i jak Tass<pe>Tass --- właść. Torquato Tasso (1544--1595), poeta wł. renesansu, autor sławnego poematu epickiego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela>. Był owiany legendą związaną m.in. z pobytem w szpitalu psychiatrycznym; bardzo popularny w okresie romantyzmu.</pe> się żali.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264871989136"/><motyw id="m1264871989136">Maska</motyw>Lecz w jedną stronę zbiegł się tłum balowy;</wers_wciety>/
Dziwna tam maska! Dziwne jej ubiory!/
Kaszmirska szata w cudne szyta wzory/
Od szaty bije blask dyjamentowy<pe><slowo_obce>dyjamentowy</slowo_obce> --- dziś: diamentowy.</pe>,/
We włosach toną przepaski z korali...</strofa>


<strofa><wers_wciety>Wnet się rozlega szmer wielki po sali:</wers_wciety>/
,,Kto jest ta maska?... Sam król nasz Batory/
Nie ma tak wielkich brylantów w Krakowie,/
W skarbcu królewskim... Kto jest ta dziewica?.."/
Próżna ciekawość, pod maską jej lica,/
Ani się słowem wydała w rozmowie.<end id="e1264871989136"/></strofa>







<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>IV. Zemsta</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264872020229"/><motyw id="m1264872020229">Śmiech</motyw>Zgiełkiem i wrzaskiem zabrzmiały komnaty,</wers_wciety>/
Głośna to radość, lecz radość nieszczera;/
Śmiech słychać!... śmiech to wymuszony świata/
Na bladych licach nigdy nie umiera./
<begin id="b1265110002908"/><motyw id="m1265110002908">Kwiaty</motyw>Śmiech ten jaśnieje jako kwiaty z płótna,/
Którymi błyszczy biesiadnika głowa;/
Ich postać wiecznie, wiecznie jednakowa,/
Wiecznie bez czucia, choć piękna, lecz smutna,/
Nigdy nie żyły i w nieba błękicie/
Nie odetchnęły --- i nigdy nie zwiędną.<end id="e1264872020229"/>/
Lecz któż by przeniósł takich kwiatów życie/
Nad jedną chwilę rozkoszy --- choć błędną?<end id="e1265110002908"/></strofa>


<strofa><wers_wciety>Pan Brzezan smutny, milczący, ponury,</wers_wciety>/
Porzucił tłumu różnobarwne fale;/
Szedł do komnaty, gdzie ciemne marmury/
I wodotryski wychładzały salę./
Okna posępne gotyckiej struktury,/
Przez okna księżyc pełnym blaskiem pada,/
Cisną się krzewy kwitnące jaśminu./
Wokoło stoły z marmuru, bursztynu;/
<begin id="b1265110094562"/><motyw id="m1265110094562">Portret</motyw>A z ram złoconych niejedna twarz blada,/
Której wiekami ściemniały kolory,/
Twarz przodków patrzy smutna, nieruchoma.<end id="e1265110094562"/>/
Chodził starosta, krok niepewny, skory<pe><slowo_obce>skory</slowo_obce> --- szybki.</pe>,/
Za nim się cienie kładły od księżyca;/
A gdy na niebo podniósł blade lica,/
Na twarzy była zgryzota widoma.</strofa>


<strofa><wers_wciety>W tłumie biesiadnym nowe słychać wrzaski;</wers_wciety>/
I zbiegł starosta do sali biesiady,/
Zawołał pazia, pomieszany, blady./
--- ,,Paziu mój! Paziu! Co znaczą te maski?/
Prawie półowę zajęli komnaty,/
Czoła zakryte i tatarskie szaty..."/
--- ,,O panie! Twojej bojaźni nie dzielę,/
To jakaś szlachta zjechała kulikiem"./
--- ,,Nie są to, paziu, nie są przyjaciele!/
Szlachta by zaraz wpadła z hukiem, krzykiem,/
Zaraz by pełne obległa szklannice<pe><slowo_obce>szklannice</slowo_obce> --- dziś: szklanice.</pe>,/
A oni milczą, kryją tajemnicę.../
Paziu, wybiegnij przez drzwi boczne sali,/
Niechaj odźwierny... <begin id="b1264872089360"/><motyw id="m1264872089360">Pożar, Zdrada</motyw>Lecz cóż to? O Boże!/
Zwodowa wieża i zamek się pali!/
O zdrada! Bracia, kto mi dopomoże?/
Miecz mój i zbroja! Prędzej, paziu młody!"</strofa>


<strofa><wers_wciety>Już nie czas... Zewsząd tłumne pogan wrogi</wers_wciety>/
Biegną przez wielkie marmurowe wschody;/
Trupami sali zawalili progi,/
Ognie pożaru zażegli na gody./
Lecz któż na czele roznieca pożogi?<end id="e1264872089360"/>/
Któż tłumy pogan prowadzi do boju?/
Jestże ich wodzem? Baszą? Atamanem?/
Jakiś młodzieniec w muzułmańskim stroju,/
Czoło złocistym przysłonił turbanem/
I wiarę złotym księżycem naznaczył./
Leci na czele i służbę pomija,/
<begin id="b1265110525137"/><motyw id="m1265110525137">Wzrok</motyw>Nikogo dotąd uderzyć nie raczył,/
Miecz jego w pochwach; on wzrokiem zabija.<end id="e1265110525137"/>/
Już wpadł do sali, zaraz za nim w ślady/
Straszny wiatr zawył na ściany zamkowe,/
Światła zadrżały, zgasły, tylko blady/
Świecił się promień lamp, w alabastrowe/
Ukrytych głazy... Wpadł jak śmierci mara/
I wejście mnogą wartą zabezpiecza.../
<begin id="b1265110799298"/><motyw id="m1265110799298">Zdrada, Zemsta</motyw>Pan Brzezan z mieczem stał wobec Tatara...</strofa>


<strofa><wers_wciety>Lecz patrzcie! Patrzcie! Tatar dobył miecza;</wers_wciety>/
Patrzcie! O zgroza! To miecz dobrze znany!/
Nad emaliji<pe><slowo_obce>emaliji</slowo_obce> (daw. Ms. lp) --- dziś: emalii.</pe> zaćmionym lazurem/
Obraz Najświętszej Panny malowany/
I obraz krzyża --- pod krzyżem, na dole,/
Herb, jakby srebrne księżyca półkole/
I gwiazda, nad nią hełm ze strusim piórem.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Błysnęły szabli obrazy święcone</wers_wciety>/
I padł starosta na twarde granity,/
Zaśmiał się Tatar, śmiechem obudzone/
Zabrzmiało echo... Był to jęk kobiety<pe><slowo_obce>kobiety</slowo_obce> --- forma z "e" pochylonym, czytanym jako "i" lub "y".</pe>.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Była to maska nieznana nikomu,</wers_wciety>/
Którą brylantów moc wielka pokrywa./
Śmiech usłyszała i jakby od gromu/
Zadrzała, padła na głaz jak nieżywa;/
A Tatar przybiegł i padł na kolana./
Cuci ją, węzły ścieśnione rozrywa;/
Twarz jego była straszna, obłąkana,/
Chwycił ją w dłonie, unosił przez ganki,/
Ona jak martwa była w jego dłoni;/
Z głowy różane pospadały wianki/
I włos się rozwiał pełny słodkiej woni,/
Rozwiany spływał aż do stóp Tatara./
A strasznie bladą była twarz dziewicy.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Budzi się --- gdzież jest? --- W zamkowej kaplicy,</wers_wciety>/
A przed nią postać jak przeszłości mara./
Dokoła było i straszno, i ciemno,/
A księżyc mury oświecał kościoła./
--- ,,Tyż to mój luby? Tyż to jesteś ze mną?/
Zaklinam ciebie, zdejm zawoje z głowy!/
Niech cię obaczę --- rysy twego czoła..."/
I zdjął Bielecki turban muślinowy,/
Anna spojrzała i padła omdlona./
Znów po niej życia rozlały się ślady/
I znów po chwili ciężko przebudzona/
Rzekła: ,,O luby! Tak straszny! Tak blady!..."/
--- ,,Ha! blady? --- przerwał rycerz z dzikim śmiechem ---/
Wszak zdradzam!..." --- zamilkł --- lecz ostatnie słowo,/
Trzykrotnie głośnym powtórzone echem,/
Przerwało ciszę kościoła grobową./
A rycerz mówił: ,,Tak! Twarz moja blada!/
Z innąm cię twarzą w czas szczęśliwy witał,/
Ja zdradzam! Będęż jak róża rozkwitał?/
Na moim czole napisano --- zdrada.<end id="e1265110799298"/>/
Kraj cały we krwi... Wznieś na księżyc oczy,/
Patrz na te okna, na szkle malowidła./
Gdy błyśnie słońce, ów anioł roztoczy/
Różane lica a srebrzyste skrzydła;/
Lecz szklisty obraz przejęty księżycem,/
Teraz do lekkiej widm podobny larwy<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (przestarz.) --- maska.</pe>,/
Ciemniejszym patrzy i niepewnym licem,/
Smutną ma postać, obumarłe barwy:/
Inny jest człowiek, gdy o szczęściu marzy,/
Lecz gdy te same wzniosłe, piękne rysy/
Oświeci nieszczęść lampa, od tej twarzy/
Weselsze będą grobowe cyprysy./
O luba moja! Po co te rozmowy?/
<begin id="b1265111158278"/><motyw id="m1265111158278">Mąż, Wygnanie, Żona</motyw>Luba! Chodź za mną wieść życie tułaczy!/
Chodź za wygnańcem potępionej głowy!/
Na twoim łonie dożyję siwizny,/
Siwizny nieszczęść, zdrady i rozpaczy". ---/
--- ,,Mój ojciec!" --- ,,Ojciec?... Ojciec przeklnie ciebie!/
I ty się lękasz?... Przeklnie! I cóż znaczy/
Przekleństwo ojca, braci lub ojczyzny?.../
Chodź w kraj daleki, tam będziesz jak w niebie,/
Znajdziesz tam łąki, gmachy, wonne gaje;/
Są ludzie --- wszyscy przyjaciółmi memi<pe><slowo_obce>memi</slowo_obce> --- dziś: mymi.</pe>,/
Jest wszystko! Luba, czegoż tam nie staje?/
Luba! Jest wszystko! Wszystko! Prócz tej ziemi".<end id="e1265111158278"/></strofa>








<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>V. Kościół wiejski</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_wciety>Była to cerkiew, z modrzewiu jej ściany,</wers_wciety>/
Już pochylone, wsparte na podpory;/
Promieniem słońca błyszczał dach blaszany;/
Słońce wzierając przez te szyby drzące/
Różne już na nich wybiło kolory./
Nad cerkwią rosły trzy brzozy płaczące,/
Krzyż się przeglądał przez ich szczyt wyniosły;/
Na progu żebrak pacierze powtarza./
Wokoło cmentarz kwiatami zarosły/
I wiejskie groby błyszczą wśród cmentarza.</strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264872172427"/><motyw id="m1264872172427">Dźwięk, Obrzędy</motyw>Daleko słychać wiejski dzwon kościelny,</wers_wciety>/
Zadzwonił, zewsząd lud spieszy przez pola./
Było to święto, był to dzień niedzielny,/
Dziś pług spoczywa, zieleni się rola./
Dziewice ołtarz przystroiły w kwiaty,/
Zabrzmiała młodzież do śpiewu gotowa;/
Wyszedł ksiądz ze mszą, pochylony laty,/
Tłumi się coraz pieśń ludu niknąca,/
Ucichła... Księdza tylko słychać słowa,/
Cichy szmer brzozy, co o szyby trąca;/
Niekiedy dzwonek jękliwy uderzy,/
Niekiedy starzec księdzu odpowiada;/
Świergocą wróble i pod szczytem wieży/
Pierżchnie jaskółka i w gzymsy zapada.<end id="e1264872172427"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265113847546"/><motyw id="m1265113847546">Pobożność</motyw>Msza się kończyła. --- Oto w niskie progi</wers_wciety>/
Jacyś wędrowce<pe><slowo_obce>wędrowce</slowo_obce> (przestarz. M. lm) --- dziś: wędrowcy.</pe> weszli do kościoła./
Jeden padł na twarz, całował podłogi,/
Drugi ponury, nie uchylił czoła.<end id="e1265113847546"/>/
Gdy się przypadkiem płaszcz odkrył, strój drogi/
Błysnął spod płaszcza i twarz niewesoła./
Bali się zasiąść w ławki lub nie śmieli,/
Oba pokornie przy progu stanęli.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Ksiądz modły skończył, mszał bogaty złożył,</wers_wciety>/
Teraz zaczyna mówić boskie słowo:/
,,O bracia! Dzieci! I tegożem dożył?/
Ja, stary wiekiem, z ubieloną głową,/
Że kiedy nieraz osładzałem troski,/
Dziś żal pod strzechę niosę w bożym słowie./
Tu niegdyś siadał --- oto ławka pusta,/
<begin id="b1264872230561"/><motyw id="m1264872230561">Przekleństwo, Obrzędy, Ksiądz</motyw>Nasz pan, Bielecki, niegdyś pan tej wioski./
Zdradził kraj, wiarę. Ksiądz prymas w Krakowie/
Wyklął go, klątwę na me przesłał usta./
Raz go ostatni bez klątwy wspominam,/
Módlcie się! Ja się będę modlił z wami.../
A teraz, bracia! Dzieci! Ja przeklinam!..."/
Zachwiał się starzec i zalał się łzami<end id="e1264872230561"/>,/
Zabrzmiało amen --- lecz amen żałoby,/
Jakże niechętne, dźwiękiem ledwo żywe!/
Potem się wzniosły łkania żałobliwe,/
Jakby w dzień sądu otwarły się groby.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Ale zaledwo podniosło się łkanie,</wers_wciety>/
Zaledwo doszło przed oblicze Boga,/
U progu nowy zgiełk i zamięszanie<pe><slowo_obce>zamięszanie</slowo_obce> --- dziś: zamieszanie.</pe>./
Jeden z wędrowców, co stali u proga,/
Zadrzał i upadł bez czucia na głazy;/
Drugi zaś, drzący i blady straszliwie,/
Kląkł nad nim, ciche przemawiał wyrazy,/
Twarz towarzysza ukrywał troskliwie.</strofa>


<strofa><wers_wciety>Ksiądz na ratunek spieszył od ołtarza.</wers_wciety>/
<begin id="b1264872261288"/><motyw id="m1264872261288">Cmentarz</motyw>Zaraz na cmentarz niesiono wędrowca/
I tam na zimnym kamieniu grobowca/
Kładą martwego wśród kwiatów cmentarza./
Cieniem świeżości okryły go drzewa,/
Cieniem, co groby kwitnące okrywa;/
Wiatr go ochłodził, co w grobach powiewa;<end id="e1264872261288"/>/
<begin id="b1265114912848"/><motyw id="m1265114912848">Bóg, Miłosierdzie, Morze, Piętno, Przekleństwo</motyw>Z pomocą pasterz troskliwy przybywa,/
Spojrzał i zadrzał... jakby blaskiem gromu/
Twarz go ta razi --- twarz blada, nieżywa;/
I rzekł: ,,Wyklęty!... my idźmy do domu!..."/
Wnet się oddalił tłum kościoła wierny,/
A ksiądz wychodził za kmieciów gromadą;/
We wrotach stanął, twarz odwrócił bladą/
I rzekł poważnie: ,,Bóg jest miłosierny!/
A jego litość liczniejsza nad ziarna/
Morskiego piasku i głębsza nad morza".<end id="e1265114912848"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1265115629218"/><motyw id="m1265115629218">Grób, Śmierć</motyw>Jeden z wędrowców spał wśród mogił łoża;</wers_wciety>/
Oto z drugiego spadła szata czarna/
I twarz odkryła... Przebóg! to dziewica!/
To Anna! Z ust jej nie słyszano słowa;/
Czy brak w niej czucia? Bo sucha źrennica<pe><slowo_obce>źrennica</slowo_obce> --- dziś: źrenica.</pe>;/
Twarz nieruchoma --- jakby marmurowa,/
A w oczach ogień gorączki się pali./
Jeszcze na czole miała zwiędłe kwiaty/
I brylantami oświecone szaty;/
We włosach jasne przepaski z korali.</strofa>


<strofa><wers_wciety>,,O mój najmilszy!" --- rzekła --- ,,o mój drogi!</wers_wciety>/
Jesteśmy sami --- już jesteśmy sami!/
Tyś na mogile usnął --- a w te progi/
Umarli wchodzą i śpią pod grobami. ---/
Ty milczysz? --- Luby! Odpowiedz mi łzami!..."/
Nagle spojrzała i krzyknęła srodze,/
Potem nań kwiaty rzuciła wonnemi:/
,,Luby, nie zaśniesz na rozstajnej drodze,/
Sama w święconej pochowam cię ziemi".</strofa>


<strofa><wers_wciety>Rzekła; krzyż jeden wyrwała z mogiły;</wers_wciety>/
Kopie grobowiec wśród świeżej darniny,/
Lecz coraz słabsza, coraz mdleją siły.../
I cicho smutne płynęły godziny./
Zachód ozłocił słońca blask jaskrawy,/
Brzozy po grobach długie kładły cienie,/
Wonnej czeremchy orzeźwiało tchnienie,/
Szumiały wzniosłe po grobowcach trawy;/
Lecz coraz bardziej ciemnieją kolory/
I przez liść brzozy księżyc zapłoniony/
Topił się we mgłach w różne kształty, wzory,/
Lica wyśrebrzał --- a nocne zasłony/
Okryły cerkiew i groby cmentarza.</strofa>



<strofa><wers_wciety>Już ciemno... Anna sama jedna w nocy</wers_wciety>/
Do drzwi cerkiewnych stukanie powtarza;/
Nieszczęsna boskiej wzywała pomocy./
Widna jej postać przy blasku miesiąca/
Jak mgły ulotnej srebrzyste obrazy./
Bije we wrota coraz słabszą dłonią,/
Smutne się echo o groby roztrąca,/
Lecz echo coraz słabsze niosło razy<pe><slowo_obce>raz</slowo_obce> --- tu: uderzenie.</pe>;/
I coraz słabsze --- nikły --- jako w Bogu/
Tonące modły --- jako śpiew daleki.../
Dziewica blada na kamiennym progu/
Usnęła --- może usnęła na wieki...<end id="e1265115629218"/></strofa>


<strofa><wers_wciety><begin id="b1264872301842"/><motyw id="m1264872301842">Cisza</motyw>I cicho! Niechaj głos pieśni stłumiony</wers_wciety>/
Nie budzi ciszy w wieczornej godzinie;/
Całego świata gdy się odgłos spłynie,/
Tworzy tę ciszę, co ziemię osłania;<end id="e1264872301842"/>/
Lecz myśl głęboko zadumana słyszy,/
Jak gdzieś daleko brzmią pogrzebów dzwony,/
Jęki rozpaczy i wrzawa wesoła,/
I płacz boleści, i śmiech obłąkania,/
<begin id="b1265115522880"/><motyw id="m1265115522880">Anioł</motyw>I wszystko można rozróżnić w tej ciszy/
Słuchem anioła i myślą anioła.<end id="e1265115522880"/></strofa>

</liryka_l></utwor>