<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/ibsen-brand/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Ibsen, Henryk</dc:creator>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2018-09-19</dc:date>
<dc:contributor.translator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kasprowicz, Jan</dc:contributor.translator>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1997</dc:date.pd>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. </dc:description>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https: //polona. pl/item/brand-poemat-dramatyczny-w-pieciu-aktach, MzgyMjYlNjc/235/#info: metadata</dc:source.URL>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/ibsen-brand/</dc:identifier.url>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Jan Kasprowicz zm. 1926</dc:rights>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Henryk Ibsen, Brand. Poemat dramatyczny w pięciu aktach, Instytut Wydawniczy "Biblioteka Polska", Warszawa [1923].</dc:source>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dramat wierszowany</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dramat</dc:subject.type>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Brand</dc:title>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kopeć, Aleksandra </dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="pdf">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/ibsen-brand.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5572-4</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="html">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/ibsen-brand.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5573-1</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="txt">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/ibsen-brand.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5574-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="epub">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/ibsen-brand.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5575-5</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/ibsen-brand.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5576-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Dramat</category.legimi>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7287.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Henrik Ibsen w Grand Café, Edvard Munch (1863-1944), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7287/</dc:relation.coverImage.source>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>


<uwaga><akap>Ibsen, Henrik
Ur. 1828. Zm. 1906.
Najważniejsze dzieła: <tytul_dziela>Grób Hunów</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Nora czyli dom lalki</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Dzika kaczka</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Peer Gynt</tytul_dziela>.
Dramaturg norweski. Od 1857 szef Norweskiego Teatru Kristiania, później na emigracji we Włoszech i w Niemczech. Początkowo tworzył utwory oparte na motywach historycznych, legendach i sagach skandynawskich, później podjął tematykę społeczno-obyczajową w duchu realizmu i naturalizmu, w późnej twórczości wprowadzał do swych sztuk elementy symbolizmu.</akap></uwaga>


<abstrakt><akap><tytul_dziela>Brand</tytul_dziela> --- dramat Henrika Ibsena z roku 1865. Głównym bohaterem jest pastor, opierający swoją religijność na dewizie ,,wszystko albo nic". Nawet jego nazwisko jest znaczące (oznacza ogień). Dramaturg traktuje jego poglądy z wyraźną sympatią, zarazem jednak nie zamyka oczu na spustoszenie, jakie radykalnie wyznawana wiara sieje pośród ludzi otaczających głównego bohatera. Jego niewątpliwa charyzma doprowadza do rozbicia małżeństwa, poczucie obowiązku --- do śmierci syna, a następnie żony, kaznodziejski zapał podsyca konflikty we wspólnocie, a w finale prowadzi do spektakularnego nieszczęścia.</akap></abstrakt>



<nota_red>
<akap>pisownia zbitek typu powiedz-że bez dywizu</akap>
<akap>które podczas następnych słów zdejmuje ze siebie --&gt; które podczas następnych słów zdejmuje z siebie</akap>



</nota_red>

<autor_utworu>Henryk Ibsen</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Brand</nazwa_utworu>
<podtytul>Poemat dramatyczny w pięciu aktach</podtytul>


<lista_osob>
<naglowek_listy>Osoby:</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>Brand</osoba><pe><slowo_obce>Brand</slowo_obce> --- nazwisko mówiące; w ówczesnym norweskim słowo to oznaczało ogień.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba>jego <osoba>Matka</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Ejnar</osoba>, malarz</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Agnieszka</osoba><pe><slowo_obce>Agnieszka</slowo_obce> --- w oryginale imię ,,Agnes" brzmiało podobnie co <slowo_obce>Agnus Dei</slowo_obce>, tj. łac. baranek Boży.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Wójt</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Doktór</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Proboszcz</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kościelny</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Bakałarz</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Gerda</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Chłop</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Syn chłopa</osoba>, wyrostek</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Drugi chłop</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kobieta</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba>D<osoba>ruga kobieta</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pisarz</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Duchowieństwo</osoba> i <osoba>Zwierzchność</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Lud,</osoba> <osoba>Mężczyźni</osoba>, <osoba>Kobiety</osoba> i <osoba>Dzieci</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kusiciel w pustyni</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Chór niewidzialnych</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Głos</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>







<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w naszych czasach, częścią w parafii, częścią
poza parafią, obok fiordu, na zachodnimi wybrzeżu Norwegii.</miejsce_czas>



<naglowek_akt>Akt pierwszy</naglowek_akt>





<didaskalia>Na śnieżnych polach górskich.</didaskalia>



<didaskalia>Ciężkie gęste mgły; deszcz i półmrok. <osoba>Brand</osoba> w czarnym
ubraniu, z laską i weretkiem<pe><slowo_obce>weretek</slowo_obce> --- prawdop. forma oboczna od <slowo_obce>feret</slowo_obce> a. <slowo_obce>fereta</slowo_obce>, co słownik Lindego tłumaczy jako sprzączkę.</pe>, przeciska się naprzód w kierunku zachodnim. Towarzyszący mu <osoba>Chłop</osoba> i <osoba>Syn</osoba> jego, wyrostek, postępują za nim.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>woła na Branda</didaskalia>



<strofa>Hej tam! Zaczekać, cudzy<pe><slowo_obce>cudzy</slowo_obce> --- obcy.</pe> człecze!/
Gdzieżeś?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tu jestem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Człek się wlecze</wers_cd>/
We mgle, że nawet kij swój traci/
Z oczu!... Zabłądzisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A niech kaci!</wers_cd>/
Jakieś tu żleby!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jakieś złomy!</wers_cd>/
Zaginął wszelki ślad widomy<pe><slowo_obce>widomy</slowo_obce> --- dziś: widoczny.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzyczy</didaskalia>




<kwestia><strofa>Stać! Do stu diabłów! Ani kroku!/
Zwały z śnieżnego lecą stoku!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>nasłuchuje</didaskalia>



<kwestia><strofa>Słyszę jak gdyby grzmot z daleka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Bystro przegryzła się tu rzeka,/
Na dół w bezmierną przepaść spada.../
Zginiesz i my zginiemy razem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja muszę przejść tam, trudna rada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nas nie przynaglisz swym rozkazem.../
Mówię ci: zostań! Nie baczycie,/
Że tu o ludzkie chodzi życie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1533669061147-671108584"/><motyw id="m1533669061147-671108584">Bóg, Odwaga</motyw>Mój Pan się śmieje z trwogi twojej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż to ten pan, co się nie boi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ten Pan to Bóg!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A ty kim, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Księdzem.
<end id="e1533669061147-671108584"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Daremne to gadanie:</wers_cd>/
Choćby był proboszcz, biskup z ciebie,/
To byś odwagę swą w tym żlebie/
Na wiek pogrzebał, gdybyś jeszcze/
Chciał dalej iść w te mgły złowieszcze./
<didask_tekst>zbliża się ostrożnie; przekonywująco</didask_tekst>/
Choćby był człowiek, mości księże,/
Nie wiem, jak mądry, nie dosięże,/
Czego dosięgnąć niepodobna!/
W jedno li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> życie jest zasobna,/
Księże, twa dusza; gdy to minie,/
Cóż ci zostanie w twej godzinie?/
Milę --- powiadam prawdę szczerą --- /
Masz do następnej stąd chałupy,/
A mgły tak gęste zewsząd kupy,/
Że nie rozetniesz jej siekierą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, lecz w tej pustce strasznej, dzikiej/
Żadne mnie błędne dziś ogniki,/
Widzisz, nie wodzą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz dokoła</wers_cd>/
Sterczą lodowców groźne czoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tamtędy pójdziem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Tamtędy?</wers_cd>/
Śmierć pomknie z nami wraz, w te pędy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1533669129208-3027663148"/><motyw id="m1533669129208-3027663148">Cud</motyw>A jednak uczył ktoś, że suchą/
Przejść można nogą grzbietem fali.
<end id="e1533669129208-3027663148"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To było kiedyś... Dzisiaj dalej/
Trudno się zmagać z zawieruchą,/
Zginiem z kretesem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>chce odejść</didaskalia>


<kwestia><strofa>Żegnam zatem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chcesz się pożegnać, widzę, z światem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chceli<pe><slowo_obce>chceli</slowo_obce> --- czasownik chce z partykułą wzmacniającą -li.</pe> mnie Bóg doświadczyć prawy,/
Witajcie śniegi, mgły, siklawy<pe><slowo_obce>siklawa</slowo_obce> (reg.) --- górski wodospad.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho</didaskalia>


<kwestia><strofa>Jakiś szaleniec... szuka zguby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>płaczliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Chodźmy stąd, ojcze!... Płone<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, bezużyteczny.</pe> próby.../
Widać po wszystkim, że tu jeszcze/
Większe mgły będą, większe deszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przystaje i zbliża się ponownie</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1533669384876-1582763330"/><motyw id="m1533669384876-1582763330">Ojciec, Córka</motyw>O ile myśli moje mogą/
Przypomnieć sobie, toś miał drogą/
Córkę w tych stronach, no, i ona/
Dała ci kiedyś znać, zmartwiona,/
Że jej nie znaleźć ciszy w grobie,/
Jeśli nie spojrzy w oczy tobie/
Choćby raz jeszcze? Czy być może?
<end id="e1533669384876-1582763330"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak mi dopomóż, Panie Boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Że dziś ostatni dzień widzenia?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>I to woli twej nie zmienia?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie? Nie pójdziesz dalej ze mną?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na mowę silisz się daremną,/
Ani się ruszę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy mu bystro w oczy</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Miałbyś wolę</wers_cd>/


Złożyć talarów sto na stole,/
Aby znalazła śmierć spokojną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, tak!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A dwieście? Czyż tak hojną</wers_cd>/
Byłaby dłoń twa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czegóż nie da</wers_cd>/
Dłoń ma dla córki? Cała scheda<pe><slowo_obce>scheda</slowo_obce> --- spadek.</pe>/
Niech sobie pójdzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>No, a życie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Życie?... Mój słodki!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie?! ... Słyszycie...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<didaskalia>drapie się w głowę</didaskalia>



<kwestia><strofa>To już byłoby ponad siły.../
O Panie Jezu! Boże miły!/
Czego ty żądasz? A dyć<pe><slowo_obce>dyć</slowo_obce> (reg.) --- przecież.</pe> przecie/
Mam jeszcze w domu żonę, dziecię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz On się wyrzekł nawet matki!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Za dawnych czasów to po gładkiej/
Szło jakoś drodze --- cuda, dziwy/
Działy się ongi. Sprawiedliwy/
Człek dzisiaj o tym nie pamięta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twą drogą śmierć jest! Na cóż pęta/
Nakładasz na mnie? Nie znasz Pana,/
I Pan cię nie zna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Niezbłagana</wers_cd>/
Dusza w tym księdzu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>ciągnie go</didaskalia>


<kwestia><strofa>Chodźmy sami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Nie! On musi iść stąd z nami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Musi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, musisz... Bo inaczej,</wers_cd>/
Jeżeli we wsi kto zobaczy,/
Żeśmy cię tutaj zostawili,/
Strażnik zabierze mnie w tej chwili --- /
A, jeśli sczeźniesz tu, w tym lodzie,/
Dziś ja o chlebie i o wodzie/
Będę w areszcie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc za bożą/
Pocierpisz sprawę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie nie trwożą</wers_cd>/
Ni twe, ni boskie... mam ja swoje/
Nie byle jakie niepokoje,/
Więc chodź...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Żegnajcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>z dala słychać głuchy huk</didaskalia>



<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzyczy</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>O! Lawina!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>do chłopa, który go chwycił za kark</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Puść!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Puść!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Precz stąd!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<didaskalia>walcząc z Brandem</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Zła godzina</wers_cd>/
Niech mnie...</strofa>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyrywa mu się i rzuca go w śnieg</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O tak, nie spoczniesz prędzej,</wers_cd>/
Aż się doczekasz jakiej nędzy!</strofa></kwestia>


<didaskalia>znika</didaskalia>



<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wygrzebując się z śniegu i pocierając sobie ramię</didaskalia>



<strofa>Niech mu zapłacą za to czarci!/
Oto, co Pańscy słudzy warci!/
<didask_tekst>woła, podnosząc się</didask_tekst>/
Hej, mości księże!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Poszedł granią!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zda mi się... oko moje za nią/
Trop w trop podąża!.../
<didask_tekst>woła ponownie</didask_tekst> Hej, pastorze!/
Czy nam jegomość wskazać może,/
Skąd my tu błądzić dziś zaczęli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>we mgle</didaskalia>



<strofa>Po co ci rady? Jak najśmielej/
Już ty utartym kroczysz szlakiem.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>CHŁOP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeśli to prawda, jakiem takiem/
Człek się nacieszy legowiskiem,/
A nie na morzu lodów śliskiem.</strofa>




<didaskalia>odchodzi wraz z synem w kierunku wschodu</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia>
<didaskalia>zjawia się znowu nieco dalej i nasłuchuje
w kierunku, w którym odszedł chłop z synem</didaskalia>

<strofa>Wracają do dom... Chłystku podły!/
<begin id="b1533976414043-1343493281"/><motyw id="m1533976414043-1343493281">Siła</motyw>Gdyby cię siły li zawiodły,/
A nie zamiękła wola w tobie,/
Ulgę bym przyniósł ci w żałobie,/
Umęczonego wnet do celu/
Zaprowadziłbym cię w weselu,/
Lecz na nic pomoc, zacny kumie,/
Temu, co nawet chcieć nie umie...<end id="e1533976414043-1343493281"/>/


<didask_tekst>podchodzi bardziej ku przodowi</didask_tekst>/

Życie!... Hm! Jeśli człek rozważy,/
Jak je miłuje tłum nędzarzy,/
Jak każdy błazen nim się pieści,/
Jakby od jego marnej treści/
Zawisło<pe><slowo_obce>zawisnąć</slowo_obce> (daw.) --- zależeć.</pe> całe szczęście świata --- /
Boże! Puściliby do kata/
Wszystko, prócz życia! To li jedno/
Sednem jest dla nich! Kiepskie sedno!/

<didask_tekst>uśmiecha się, jak gdyby sobie coś przypomniał</didask_tekst>/


<begin id="b1533675464079-364595446"/><motyw id="m1533675464079-364595446">Kondycja ludzka</motyw>Kiedym był dzieckiem, od początku/
Z dwóch rzeczy-m miewał ból w żołądku,/
W te najdawniejsze moje czasy/
Dwie sprawy darły ze mnie pasy:/
O nielubiącej mroków sowie/
Wciąż mi chodziła myśl po głowie,/
o rybie, co się boi wody,/
Ciąglem ja dumał, chłopiec młody.../
I śmiech mnie pusty brał z tej biedy --- /
Czemu?... Bo czułem-ci już wtedy,/
Że świat śród innych chodzi dróg,/
Niźli, jak tego pragnął Bóg,/
I że swe jarzmo dźwiga człek,/
Choćby rad rzucił je po wiek.<end id="e1533675464079-364595446"/>/
Tutaj jest każdy na kształt ryby,/
Albo też sowy. Skuty w dyby,/
W mroku żyć musi ludzki płód,/
Umierać musi w głębiach wód,/
Choć na to wszystko strach go bierze!/
Rad by porzucić swoje leże,/
Z mrocznej ciasnoty zbiec by rad/
W przezroczy, jasny słońca świat./

<didask_tekst>zatrzymawszy się na chwilę, nasłuchuje, zdumiony</didask_tekst>/


Cóż to? Od dolin płyną głosy?/
Pieśni i śmiechy mkną w niebiosy.../
Cyt! Krzyczą hura! Raz i drugi,/
Trzeci i piąty... Słońce smugi/
Rozciera mgławe, lśnią przestworza,/
Jakaś drużyna ludzka, hoża,/
Po tej świetlistej igra łące,/
Poranne światło jaśniejące/
W stronę zachodu mroki goni./
Słowa... całunki... uścisk dłoni.../
Już się rozchodzą, ku dolinie/
Zmierzają jedni, a zaś ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Dwoje się ludzi ku mnie słania.../
Ostatnie ślą już pożegnania/
Kapeluszami, woalkami.../
,,Bywajcie zdrowi!... Pan Bóg z wami!"/
<didask_tekst>
</didask_tekst><strofa><didask_tekst>
słońce coraz to bardziej przeciska się przez mgły.</didask_tekst><didask_tekst>
Brand stoi nieruchomy, przypatruje się zbliżającym się
</didask_tekst></strofa>
Cóż to za blaski! Co za jaśnie!
Rozwiewają się kłęby mgławe,
Stopy przemiękką depcą trawę,/
Słońce złociste snuje baśnie!/
Może rodzeństwo? Bok przy boku/
Po tym kwiecistym spieszą stoku;/
Ona sukniami powiewnemi/
Snać nie dotyka nawet ziemi,/
On, jakby piórko, lekki!... Ona,/
O, skacze na bok, rozbawiona,/
Wyrywa mu się od niechcenia.../
O, już ją chwyta!.... Słodko, mile/
Droga się zmienia w krotochwilę<pe><slowo_obce>krotochwila</slowo_obce> (daw.) --- żart.</pe>,/
W wesołą piosnkę śmiech się zmienia.</strofa></kwestia>
<didaskalia><osoba>Ejnar</osoba> i <osoba>Agnieszka</osoba> w lekkich strojach podróżnych, oboje rozpromienieni, zjawiają się na wzgórzu. Mgły pierzchły. Szczyty lśnią w porannym słońcu</didaskalia>

<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Agnieszko, motylku mój cudny,/
Nic ja się ciebie nie boję;/
Zacisnę ja oka swej sieci --- /
Te oka, to piosnki są moje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zwrócona twarzą ku niemu, cofa się, tańcząc i uciekając przed nim</didaskalia>



<strofa>Jeżelim ja cudnym motylkiem,/
To pozwól mi spocząć na kwiatku,/
A chceszli się bawić, więc goń mnie!/
Pochwycić? Przenigdy, mój bratku!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Agnieszko, motylku mój cudny!/
Zwężają się oka mej sieci!/
Już mam cię! Już skarb mój najdroższy/
Przenigdy z tych ok nie uleci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeżelim ja wiotkim motylkiem,/
To niechże mnie powiew uwodzi!/
A chwycisz mnie w oko swej siatki,/
Mych skrzydeł się dotknąć nie godzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><begin id="b1533976911081-1391575492"/><motyw id="m1533976911081-1391575492">Miłość</motyw>Nie! Lekko ja wezmę do ręki/
Ten ciężar mój słodki i lekki/
I zamknę go w sercu... Tam baw się,/
Tam sobie już igraj na wieki!
<end id="e1533976911081-1391575492"/></strofa>




<didaskalia>zbliżają się ku stromej turni; stają nad przepaścią</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Stać!... Tutaj przepaść!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Któż to woła?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując ku górze</didaskalia>



<strofa>O, tam!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ni kroku! Śmierć dokoła!</wers_cd>/
Z śniegiem spadniecie do tej głębi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>obejmuje Agnieszkę i śmiejąc się, zwrócony
ku górze</didaskalia>



<strofa>Nas to nie parzy ani ziębi,/
Szczęście jest z nami. Wyjdziem cało!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zabawkę dziś nam życie dało...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Szczęście nam śle dziś promień słońca:/
Sto lat on będzie trwał --- bez końca!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc wy dopiero po stu latach...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>powiewając welonem</didaskalia>



<strofa>O tym ni słowa, proszę ciebie.../
Bawić się będziem wszak i w niebie.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Sto lat na wonnych przeżyć kwiatach,/
Sto lat bez miary i bez celu/
W miłości kąpać się weselu! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>No, a co będzie potem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Potem?</wers_cd>/
Do nieba pójdziem znów z powrotem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Może wy z nieba tu przyszliście?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Prosta rzecz: z nieba! Oczywiście!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To znaczy: teraz, o tej chwili,/
Myśmy tam z dołu tu przybyli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I owszem, owszem... Oko moje/
Już zobaczyło was oboje/
Tam, gdzie się dzielą te potoki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Skierowaliśmy tu swe kroki,/
Pożegnawszy się z przyjacioły./
Ręką, całunkiem tłum wesoły/
Stwierdzał przedrogich wspomnień rój!/
Zejdź-że pan ku nam! Panie mój,/
Zechciej zabawić się tu z nami,/
Posłuchać pieśni nad pieśniami<pe><slowo_obce>Pieśń nad pieśniami</slowo_obce> --- księga Starego Testamentu, w warstwie dosłownej stanowiąca utwór miłosny.</pe>!/
Słodszej nie stworzył żaden czas!/
Czemu pan stoi niby głaz?/
Prędzej! My cuda ci pokażem!/
<begin id="b1533977070927-557386832"/><motyw id="m1533977070927-557386832">Sztuka</motyw>Ja, panie, byłem wprzód malarzem!/
Co to za szczęście, życie, świat/
Wciągać w swą sztukę! Człek jest rad,/
Że niby Stwórca może oto/
Przelichy metal zmieniać w złoto!<end id="e1533977070927-557386832"/>/
Ale nad wszystko, czym mnie Bóg/
Obdarzyć raczył śród mych dróg,/
To ma Agnieszka!... Słodki plon,/
Gdym z południowych wrócił stron/
Z farbą i pędzlem --- z niczym więcej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>gorąco</didaskalia>


<strofa>A, jakby posiadł sto tysięcy,/
Tak pewien siebie, tak zuchwały...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Do wsi tej losy mnie przygnały.../
Tu zagościła ona właśnie,/
Aby słoneczne chłonąć jaśnie,/
Gorzkie powietrze, świerków wonie.../
I ja zjawiłem się w tej stronie:/
Snać przeznaczenie mnie tu niosło./
Chciałem malarskie swe rzemiosło/
Zanurzyć w pięknie tego boru,/
Chciałem dla sztuki swej prawzoru/
Szukać w obłokach tych, w tej rzece.../
I oto, gdy tak na to lecę,/
Odrazum został arcymistrzem:/
Lice jej stało się ognistszem,/
W jej oczach szczęścia blask się jarzy,/
Uśmiech nie schodzi już z jej twarzy /
--- Wszystko początek ze mnie wzięło...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe>, malując to swe dzieło,/
Nie wiedział o tym chłopiec pusty<pe><slowo_obce>pusty</slowo_obce> (daw.) --- lekkomyślny.</pe>./
Życie pełnymi chłonął usty<pe><slowo_obce>usty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ustami.</pe>,/
Aż tu pewnego znów zarania/
Jął się<pe><slowo_obce>jąć się (czegoś)</slowo_obce> (daw.) --- zabrać się (za coś).</pe> na powrót malowania...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wtem, Boże drogi, coś mi wpadło,/
Że ze mnie istne jest dziwadło,/
Żem nie oświadczył się swej lubej!/
Więc zamiast pleść smalone duby,/
Od razu wziąłem się do sprawy./
Nasz zacny doktór, zbyt łaskawy,/
Nie mógł opędzić się radości:/
W dom pozapraszał licznych gości /
--- Wszystkie powagi, wszyscy księża,/
Młódź z okolicy, mąż-ci w męża,/
Że jeno patrzeć!... Trzy dni trwały/
Hulanki, tańce i hejnały./
Dzisiaj zeszliśmy już mu z karku,/
Ale zabawy na folwarku/
Bynajmniej jeszcze nie skończono.../
Widziałeś to wesołe grono,/
Szyfry<pe><slowo_obce>szyfry</slowo_obce> --- tu: ornamenty, ozdoby (por. reg. cyfrowane portki).</pe>, chorągwie, kapelusze,/
Całe we wieńcach! Zacne dusze!/
Uciesze swej puścili wodze,/
Towarzyszyli nam w tej drodze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A my we dwójkę po tej górze/
Skaczemy sobie, dzieci, duże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mieliśmy z sobą wina moc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Od śpiewów brzmiała letnia noc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, nawet tłum tych ciężkich mgieł/
Bał się dziś z nami brać na kieł<pe><slowo_obce>brać na kieł</slowo_obce> (o koniu) --- ponieść, nie słuchając jeźdźca i zaciskając zęby na wędzidle; przen.: uprzeć się.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A teraz dokąd?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tam, do miasta ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Skąd jestem rodem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ma niewiasta</wers_cd>/
I ja --- nasamprzód o tę krztynę/
Ku zachodowi, a zaś potem/
W stronę fiordu ptaków lotem/
Na weselisko me jedyne/
Zawiodę skarby --- zadyszany/
Rumak Egira<pe><slowo_obce>Egir</slowo_obce> (mit. skand.) --- morski olbrzym mieszkający w cieśninie Kattegatt.</pe> przez bałwany/
Hen, nas poniesie w chyżym pędzie!/
Później, jak białe dwa łabędzie,/
Tam, na południe...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A tam, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tam przepłomienne miłowanie,/
Jak sen potężne, a tak właśnie/
Słodkie i miłe, jako baśnie!/
W ono niedzielne, jasne rano/
<begin id="b1533981511064-336399303"/><motyw id="m1533981511064-336399303">Błogosławieństwo</motyw>Żadnego księdza nie przyzwano,/
A przecież pierzchły wszelkie troski.../
Dzień to był dla nas iście boski,/
Pobłogosławił nam...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Kto?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Lud!</wers_cd>/
Przyjaciół naszych tłum radosny,/
Który nam wiecznej życzył wiosny,<end id="e1533981511064-336399303"/>/
Który odganiał od nas trud,/
Który ze wszystkich swoich sił/
Życzył nam zdrowia, wino pił,/
Wieńcami zdobił nasze włosy,/
Żeśmy wybrani snać przez losy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żegnam oboje...</strofa>




<didaskalia>chce odejść</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Zostań pan!</wers_cd>/
Czyja-ż to postać?... Ktoś mi znan...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zimno</didaskalia>


<strofa>Obcy my sobie.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie się przecie</wers_cd>/
Zdaje, że kiedyś, gdzieś na świecie,/
Myśmy się znali --- może w szkole...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, znaliśmy się, nim pacholę/
Stało się --- mężem!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż być może?</wers_cd>/
Nie przypominam sobie.../
<didask_tekst>nagle, z krzykiem </didask_tekst>Brand!... O Boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja w te tropy/
Wiedziałem, kogo tutaj stopy/
Przywiodły dzisiaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Witam, bracie,</wers_cd>/
Witam serdecznie! Gdy tak na cię/
Patrzę w tej chwili, pewność mam,/
Żeś się nie zmienił, żeś ten sam,/
Żeś ten, co, z chmurą wciąż na czole,/
Nie mógł wytrzymać w naszym kole...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Byłem wam obcy... ale ciebie/
Jakoś lubiłem... W ciemnym żlebie/
Skalistej turni urodzony,/
O którą fale swoje tony/
Rozstrzeliwały... wy z południa.../
Życie, bywało, nam utrudnia/
Inna natura...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tutaj gdzieś</wers_cd>/
Leży widocznie twoja wieś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przez nią mnie wiedzie powołanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przez nią? A potem cóż się stanie?/
Czyżby w daleki świat?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Niewiele</wers_cd>/
Potrzeba pracy tu, w tym siele<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> --- wieś.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przecieżeś księdzem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Tak, wikarym.</wers_cd>/
Człek jest jak zając: czasem w starym,/
Odwiecznym musi spocząć lesie,/
A czasem w żyto los go niesie.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zaś ostateczna dokąd droga?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>prędko i surowo</didaskalia>


<strofa>Nie pytaj o to.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>O, dla Boga!</wers_cd>/
Czemu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zmieniwszy ton</didaskalia>


<strofa><wers_cd><begin id="b1533981747072-472661591"/><motyw id="m1533981747072-472661591">Śmierć</motyw>Ot, tak... Moi kochani,</wers_cd>/
I mnie zawiezie do przystani/
Ten sam wasz okręt.
<end id="e1533981747072-472661591"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ten nasz statek,</wers_cd>/
Którym do ślubu my...? Zadatek/
Szczęścia zbyt wielki./
<didask_tekst>do Agnieszki</didask_tekst> Bądź wesoła,/
Jedziemy w trójkę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Pogrzeb woła.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pogrzeb?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1533981990754-2259273856"/><motyw id="m1533981990754-2259273856">Bóg, Śmierć</motyw>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Pogrzeb woła ciebie?</wers_cd>/
Kogoś obecność twa pogrzebie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tego, co zwą go wargi<wyroznienie> twoje</wyroznienie>:/
<wyroznienie>Bogiem</wyroznienie>.<end id="e1533981990754-2259273856"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofając się</didaskalia>


<strofa>Chodź, Ejnar, ja się boję!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Brand!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wstrętne widmo spocznie w trumnie!</wers_cd>/
Ten Bóg służalczy, co go tłumnie/
Służalców podła wielbi rzesza!/
Ta jedna myśl mnie dziś pociesza,/
Że mam go grzebać --- i to w dzień!.../
Cuchnie, kto zdrowych nie miał tchnień,/
Kto konał całe tysiąc lat.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Brand! Jesteś chory!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A toś zgadł!...</wers_cd>/
Tak, jestem chory, jak ta jodła,/
Co k niebu smukły pień wywiodła!/
Nie ja słabuję, czas jest chory,/
Jemu potrzebne są doktory,/
On leków żądny. Na tym świecie/
Wy tylko bawić się pragniecie./
Na pół wierzycie, to być może,/
Lecz czy widzicie co na dworze?/
Nie! Jeśli jarzmo gnie wam karki,/
Wy je rzucacie wnet na barki/
Tego, co przyszedł, aby wiernie/
Krzyż dźwigać za was, znosić ciernie!/
Tak was uczono!... Wy tańczycie,/
Zabawą tylko jest wam życie!/
Tańcz, tańcz, nie patrząc w oną dal:/
Kiedyś ci będzie tego żal!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1533986370809-2480633080"/><motyw id="m1533986370809-2480633080">Diabeł, Religia</motyw>Znam ja tę piosnkę! Starzy, młodzi/
Słyszą ją co dzień, jak zawodzi/
Po wsiach, po miastach... Tyś jest z tych,/
Którym to życie jest jak szych<pe><slowo_obce>szych</slowo_obce> --- nitka owinięta drucikiem, przeważnie złotym, używana w hafcie; przen.: coś pozornie drogiego, w istocie zaś bezwartościowego.</pe>,/
Co, niby nowym zdjęci duchem,/
Piekielnym straszą nas obuchem,/
Co, nieustannie grożąc biesem,/
Chcieliby złamać nas z kretesem.<end id="e1533986370809-2480633080"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Nie! Przed sobą nie masz klechy./
Niewiele Kościół ma pociechy/
Z takiego, jak ja, kaznodziei./
Nie wiem, czy ze mnie dziś kto sklei/
Chrześcijanina, lecz wiem jedno:/
Gdzie się dziś kryje życia sedno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeszczem nie słyszał, aby komu/
Miała zaszkodzić radość w domu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! To nie radość nas rozpiera,/
Ta bez zastrzeżeń, prosta, szczera!/
Żyj nią, służ wiernie jej na wieki,/
Ale od tego bądź daleki,/
By się za jednym zmieniać tchem./
Dzisiaj być tym, a jutro --- czym?/
Dziś chodzić tak, a jutro --- jak?/
Być ni to ryba, ni to rak!/
<begin id="b1533986436695-2485107051"/><motyw id="m1533986436695-2485107051">Alkohol</motyw>W bachantach<pe><slowo_obce>bachant</slowo_obce> (mit. gr.) --- uczestnik orszaku Dionizosa, boga wina (częściej spotyka się formę ,,bachantka").</pe> rys wyraźny masz,/
Pijak przedrzeźnia li ich twarz;/
Sylen<pe><slowo_obce>Sylen</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg przyrody, często przedstawiany jako towarzysz Dionizosa, boga wina.</pe> posiada pyszny gest,/
Chlejus parodią tylko jest!<end id="e1533986436695-2485107051"/>/
Przemierz-że kraj nasz stopy swemi,/
Przyłóż swe ucho do tej ziemi,/
A wnet zobaczysz --- wierz w me słowo /
--- Że człek nasz jest ni to, ni owo!/
Nieco powagi w dni świąteczne,/
I obyczaje nieco grzeczne,/
Nieco ochoty do biesiady,/
Ponieważ miały ją pradziady;/
Nieco wielbiący kraj rodzinny,/
Którego człek nie zwiedził inny;/
Nieco bez głowy, gdy przyrzeka,/
Nieco dowcipny, gdy się z lekka/
Urżnie i potem płacić musi;/
Nigdy go żaden szał nie skusi,/
Zawsze jest mierny --- w swej przywarze/
I w swojej cnocie, tak, jak każe/
Dawny obyczaj --- same złomy<pe><slowo_obce>złom</slowo_obce> --- tu: złamanie.</pe>/
I zła i dobra, złom widomy<pe><slowo_obce>widomy</slowo_obce> (daw.) --- widoczny.</pe>/
W wszystkim, co czyni, co tu działa./
A już najgorsza rzecz, iż cała/
Ta jego praca wskroś niweczy/
Tę pozostałą resztkę rzeczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Szyderca liche zbiera plony,/
Piękniej oszczędzać lud wzgardzony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, lecz niezdrowo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Gdybym razem</wers_cd>/
Chciał tak za twoim dziś rozkazem/
Potępić lud nasz, powiedzże mi,/
W czym tu jest wspólność z słowy twemi,/
Że grzebiesz Boga niby chłystka,/
W którym treść dla mnie życia wszystka?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przecie-ś Go, druhu mój, malował.../
I po cóż mi Go aż do pował/
Wciąż wynoszono, że, gdy człowiek/
Śmiał k Niemu unieść swoich powiek,/
Świętość spływała nań z tej wiary?/
<begin id="b1533987507776-2512836447"/><motyw id="m1533987507776-2512836447">Bóg, Starość</motyw>A ja ci mówię: Bóg to stary ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A no, i...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Siwy. Rzadkie loki</wers_cd>/
Naokół skroni ma wysokiej,/
Srebrem Mu broda biała świeci,/
Tak jest czcigodny, że aż dzieci,/
Kiedy nań spojrzą, chwyta trwoga.../
Możesz Go ubrać, tego Boga,/
W ciepłe pantofle, jeśli łaska,/
A chcesz Go mieć już tak, do diaska,/
Całkiem podobnym, to na głowę/
Daj mu szlafmycę, no i zdrowe/
Włóż okulary mu na nos!<end id="e1533987507776-2512836447"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>gniewnie</didaskalia>



<strofa>Cóż to ma znaczyć?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ni na włos</wers_cd>/
Nie ma szyderstwa w tym, com rzekł!/
Tak sobie nasz wystawia człek/
To familijne swoje bóstwo,/
Takim je widzi ludu mnóstwo,/
Taka dotychczas wiara nasza!/
Papiści<pe><slowo_obce>papiści</slowo_obce> (pogardl.) --- katolicy.</pe> swego mesyjasza/
W dziecinne kładą powijaki,/
A zasię nasz Bóg, to już taki,/
Jako proroczy ów Jeremi<pe><slowo_obce>Jeremi</slowo_obce> --- prawdop. św. Hieronim ze Strydonu (zm. 419 a. 420), tłumacz Biblii na łacinę, w ikonografii przedstawiany jako starzec.</pe>,/
Co usty mamle dziecięcymi./
A tak, jak wkrótce, mówię szczerze,/
Będą mieć klucze li papieże/
Na swej stolicy i nic zgoła,/
Tak wy grzebiecie dziś w Kościoła/
Swojego błocie już na wieki/
Królestwo boże... Czyż łączycie/
Z nauką bożą swoje życie?/
Od jej spełniania jak daleki/
Dzisiaj jest człowiek! Wy swe dusze/
Chcecie podnosić, ale, muszę,/
To wam powiedzieć, sił nie macie,/
Aby żyć w pełnym majestacie./
Wam tylko tego dziś potrzeba,/
Ażeby Pan Bóg z swego nieba/
Przez palce patrzał na wsze sprawy,/
Ażeby wielce był łaskawy/
I na wzór świata, który minie,/
Chodził w szlafmycy i łysinie./
Nie! Takie bajdy mnie nie służą,/
Twój Bóg jest wiewem, mój jest burzą!/
Twój Bóg, jak liche źdźbło, się łamie,/
A mój potężne ściąga ramię,/
Twój Bóg jest ciepły, mój zaś płonie,/
Miłość rozsadza jego skronie!/
Mój --- to Herkules<pe><slowo_obce>Herkules</slowo_obce> (mit. rz.) a. <slowo_obce>Herakles</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Zeusa i Alkmeny; cechował się nadludzką siłą, odwagą, urodą; patron kultury, atletyki, handlu.</pe>, krzepki, młody,/
A nie właściciel siwej brody./
Mój rzuca gromy wokół siebie,/
Kiedy się zjawi na Horebie<pe><slowo_obce>Horeb</slowo_obce> (bibl.) --- góra, na której Bóg przekazał Mojżeszowi 10 przykazań.</pe>,/
W krzaku ognistym ognie krzesze,/
Kiedy przed sobą ma Mojżesze<pe><slowo_obce>Mojżesz</slowo_obce> --- w <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela>: prorok, przywódca żydowski, który wyprowadził Izraelitów z Egiptu i przewodził im w wędrówce do Ziemi Obiecanej (Izraela).</pe>,/
Gdy pójdzie przed nich, jak przed karły,/
W swojej potędze nieumarłej!/
Słońce powstrzymał on w dolinie/
Gibeonowej<pe><slowo_obce>Gibeon</slowo_obce> --- miasto kanaanejskie w pobliżu obecnej Jerozolimy, kilkukrotnie wspomniane w <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela>.</pe>, liczne cuda/
Wśród zdumionego czynił luda./
I dziś by czynił, ale ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Ma tu li same niedołęgi!....</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z nieszczerym uśmiechem</didaskalia>



<strofa>Mamy to zmienić?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! Potęgi</wers_cd>/
Trzeba! Tak! Przyjdzie owa zmiana,/
Pókim żyw jeszcze, jako dana/
Jest mi ta siła, bym swoimi/
Wygnał lekarstwy<pe><slowo_obce>lekarstwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: lekarstwami.</pe> słabość z ziemi,/
Tak to jest prawda!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>


<strofa>Na przechwałki/
Nie gaśże, mówię ci, zapałki,/
Wprzód zapal świecę! I, dopóki/
Nie dałeś nowej nam nauki,/
Słów dawnych nie kreśl --- dobre słowa!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nauka moja nie jest nowa./
Na wieczność baczę, mnie zapłaty/
Za nowych tych prawideł wątek/
Nie da ni Kościół, ni dogmaty,/
Bo to, co miało swój początek,/
Także i koniec swój mieć będzie./
Wszystko ma <slowo_obce>finis</slowo_obce><pe><slowo_obce>finis</slowo_obce> (łac.) --- koniec.</pe> swój; w tym względzie/
Trzeba powiedzieć, że, co żyje,/
Zarazek gnicia w sobie kryje,/
Że, według trwałych, pewnych norm,/
Do coraz nowszych dąży form./
Ale w tym wszystkim w wieczny nich/
Wprawia się tylko jedno: duch,/
Którego tutaj nikt nie stworzył,/
Ten duch, którego Zbawca wdrożył/
Na nowe tory po upadku/
W raju. Ten duch to na ostatku/
Zarzucił pomost między ciałem/
A między Bogiem, tym wspaniałem/
Praźródłem rzeczy! Dziś on przecie/
Zbladł już i stępiał; jeśli chcecie,/
Spowszedniał całkiem, jak ów Bóg,/
Który wśród waszych chodzi dróg,/
Ale z tych szczątków, złomków duszy,/
Z forsą<pe><slowo_obce>forsa</slowo_obce> (daw., z łac.)  --- siła, moc.</pe> zbitego, co się kruszy,/
Z tych rąk kalekich, z tych to nóg,/
Znowu się wielka złoży całość,/
Ażeby boska znów wspaniałość/
Mogła uciechę mieć z Adama,/
Jak ongi w raju, który sama/
Kiedyś stworzyła, w dawnym czasie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Żegnaj!... Najlepiej będzie, zda się,/
Gdy się rozejdziem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wy zdążacie</wers_cd>/
Ku zachodowi... Tu, czy tam,/
Wnet się nasz cel ukaże nam./
Żegnajcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Żegnaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>odwraca się raz jeszcze, uchodząc zboczem</didaskalia>



<strofa><wers_cd>A od mgieł</wers_cd>/
Oddzielaj światło!... Weź na kieł,/
Że żyć jest sztuką!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z gestem przeczenia</didaskalia>


<strofa>Jak chcesz, zwij!/
Dziś sobie nowe rzeczy twórz,/
A ja staremu Bóstwu już/
Dochowam wiary...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest, tak,</wers_cd>/
Jak ci utarty każe szlak,/
Maluj to Bóstwo, daj mu kij/
Dziadowski w rękę, ja to boże/
Widmo do grobu dzisiaj złożę,/
<didask_tekst>schodzi granią w dół</didask_tekst></strofa>




<didaskalia>Ejnar zabiera się, milcząc, w dalszą drogę i patrzy za
odchodzącym</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>stoi chwilę, jak nieprzytomna, potem,
zerwawszy się, rozgląda się niespokojnie naokoło siebie
i pyta</didaskalia>



<strofa>Zagasło słońce?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mgła jedynie</wers_cd>/
Blask jego śćmiła, wnet wypłynie.../
Już jest!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wiatr wieje lodowaty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Od tej przełęczy... Chodźmy! Po tej/
Zajdziemy drodze...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując w kierunku południa</didaskalia>



<strofa><wers_cd>Patrz, zjawisko</wers_cd>/
Tej czarnej góry snać tak blisko/
Nie stało jeszcze przed minutą,/
Nie była grań tak groźną, lutą<pe><slowo_obce>luty</slowo_obce> (daw.) --- groźny, srogi.</pe>!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Szczęście ci oczy przesłaniało,/
Więc nie spostrzegłaś... On niemało/
Zmieszał cię krzykiem. Niechże sobie/
Utrudnia drogę --- Cóż ja zrobię?!/
My dalej będziem się bawili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Dajmy spokój... nie w tej chwili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I ja mam dosyć --- tak przez pół./
A zresztą trudniej schodzić w dół,/
Niźli po gładkim dotąd grzbiecie./
Ale potańczym my na świecie/
Stokroć weselej, niźli ninie,/
Skoro będziemy już w dolinie.../
Już on nam drogi nie zawali!/
Spojrzyj, Agnieszko, tam, w tej dali/
Ten błękit, skąpan w blasku słońca!/
Teraz się srebrzy snać bez końca,/
Teraz, jak bursztyn skrzy się złoty;/
To świeże, wielkie morze! Do tej/
Idziem rozkoszy! Ciemny dym,/
Jak wąż, się snuje w blasku tym./
O, tam! --- czy widzisz?... A tam, powiedz,/
Ten czarny punkcik? Nasz parowiec!/
Okrążył górę, znikł w zatoce!/
Dziś wieczór znowu zamigoce,/
Wyruszy w drogę razem z nami!/
Znów się pokryło wszystko mgłami.../
Nie masz, Agnieszko, w swej szczęśliwej/
Duszy ni słowa na te dziwy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy przed siebie w zadumie</didaskalia>



<strofa>Owszem... lecz mów, czyś widział... mów!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Co?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>nie patrząc na niego, głosem stłumionym, jak gdyby znajdowała się w kościele</didaskalia>



<strofa>Jak on rósł śród swoich słów!</strofa>




<didaskalia>schodzi z góry, <osoba>Ejnar</osoba> idzie za nią</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zjawia się w górze, na perci<pe><slowo_obce>perć</slowo_obce> --- górska ścieżka.</pe>, schodzi w dół,
zatrzymuje się jednak śród drogi przy wystającej opoce
i spogląda na dół</didaskalia>



<strofa>Tak, poznaję wszystko, tak!/
Dom przy domu, łodzi szlak!/
Strome wzgórza, pola, jary,/
Poczerniały kościół stary --- /
Jak za dawnych czasów --- brzozy/
Wzdłuż potoku, olchy, łozy<pe><slowo_obce>łozy</slowo_obce> --- zarośla wierzbowe.</pe>!/
Jeno mi się coś wydaje,/
Że smutniejsze widzę kraje,/
Że ciaśniejsze są te mury,/
Że ten skalny zrąb ponury/
Jeszcze niżej śnieżnym czołem/
Nad tym biednym zwisa siołem,/
Że je stłoczy, jakby na dnie,/
Że je wciska, jakby w żleb,/
Jeszcze węższy skrawek nieba/
Pozostawia biednej rzeszy,/
Co się słońcem nie nacieszy,/
Tak je wróg ten chłonie, kradnie!/
<didask_tekst>siada i patrzy w dal</didask_tekst>/
Czyż ten fiord był równie brzydki,/
Równie nagi, równie płytki,/
Także dawniej? Czy też nagle/
Tak się zmienił dziś? Deszcz siecze!/
W stronę lądu łódź się wlecze,/
Opadają mokre żagle./
Za łodziami, na pustkowiu,/
Przylepiona do ołowiu/
Szarej turni, chata leży./
O, poznaję tę zagrodę!.../
Ustroń wdowia... Moje młode/
Czy pamiętasz jeszcze lata?/
Jawisz mi się, przebogata/
Dawnych wspomnień mych skarbnico!/
Tam, to ostre, głaźne lico/
Naszych brzegów i nic więcej --- /
W tej samotności mój dziecięcy/
Duch się chował... Niezmożona/
Gniecie troska me ramiona,/
Że wydało mnie to plemię,/
Które kocha tylko ziemię,/
Zamiast duchem myśleć w czas<pe><slowo_obce>w czas</slowo_obce> (daw.) --- w porę.</pe>,/
Co się kiedyś stać ma z nas!/
Moich dawnych planów złomy,/
Jak dalekie huczą gromy,/
Siła, męstwo --- pusta broń,/
Nie zdzierżyło serce, dłoń!/
Zalim<pe><slowo_obce>zalim</slowo_obce> (daw.) --- czyżbym.</pe> żył na swojskim chlebie/
Nazbyt długo śród swych ludzi?/
Oto, jak się Samson<pe><slowo_obce>Samson</slowo_obce> --- bohater biblijny, obdarzony legendarną siłą, której został pozbawiony, gdy jego kochanka, Dalila, ścięła mu włosy.</pe> budzi:/
Postrzyżony, oswojony,/
Z objęć swej łajdackiej żony!/
<didask_tekst>spogląda znowu na dół</didask_tekst>/
Co za życie! Ode wrót,/
Ode bram i progów lud/
Tłumnie, szumnie, sunie, płynie/
Ku dołowi, ku wyżynie,/
Turnią, granią, ścieżką, drogą,/
Chłopy, baby, czernią mnogą/
Do kościoła, widać, spieszą.../
<didask_tekst>wstaje</didask_tekst>/
Dobrze ja się znam z tą rzeszą!/
Wasze dusze, wasze zmysły,/
Wasze siły, co gdzieś prysły ---/
 Dobrze ja to wszystko znam!/
<begin id="b1533999375497-3153710085"/><motyw id="m1533999375497-3153710085">Modlitwa</motyw>Wasz Ojcze-nasz leci tam/
Ku niebiosom; w ziemskim pyle/
Zanurzony, ma on tyle/
Tylko mocy, tyle prawdy,/
Że dla Boga dziś i zawdy/
Prośba czwarta<pe><slowo_obce>prośba czwarta</slowo_obce> --- tj. ,,chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj".</pe> li dociera:/
Ona jedna bywa szczera!<end id="e1533999375497-3153710085"/>/
Ona jedna pozostała/
W waszym sercu jeszcze cała/
Z próśb tych siedmiu waszej wiary/
Którą strzaskał orkan szary!/
To ostatni jest już szczątek!/
On się wcisnął w dusz zakątek.../
Ale klątwa na was leży,/
Jak mogilny dech nieświeży!/
W rzeźwym wietrze tu od lat/
Chorągwiany nie drży płat.</strofa>




<didaskalia>chce odejść; z góry pada kamień i, skacząc po perci, pada
tuż u jego stóp</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Hejże! Któż tam głazy ciska?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>dziewczyna piętnastoletnia, biegnie granią,
z kamieniami w fartuchu</didaskalia>



<strofa>Utrafiłam! Krzyknął!</strofa>




<didaskalia>rzuca ponownie</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kto tu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie ma, widać, sił do lotu --- /
Wpadł pomiędzy gałęziska!/

<didaskalia>rzuca po raz trzeci, krzycząc</didaskalia>


Znów się jawi! Znów się zrywa
Z dziobem na mnie --- ledwiem żywa!
Hej, ratunku!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przebóg!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho!</wers_cd>/
Kto ty?... Cicho! Już to licho/
Precz ucieka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Straszliwy!...</wers_cd>/
Nie widziałeś go?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dziwy!</wers_cd>/
Jastrząb wściekły! Grzebień zgoła/
Przylepiony ma do czoła,/
Oczy w krwawej ma obwódce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dokąd idziesz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Do kościoła.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wspólna droga, zajdziem wkrótce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ma? O nie! Ja tam do góry!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazuje ku dołowi</didaskalia>


<strofa>
Przecież kościół tam!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z szyderczym uśmiechem</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Tam? Który?</wers_cd></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Owszem, chodź!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, ja się boję!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czego? Powiedz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>On za mały!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co, za mały? Czy widziały/
Większy kościół oczy twoje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Większy? Juści! Żegnam!...</strofa>




<didaskalia>idzie w górę</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba><begin id="b1534004437492-2734872036"/><motyw id="m1534004437492-2734872036">Religia, Szaleniec</motyw>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecię,</wers_cd>/
Droga wiedzie po tym grzbiecie/
Ku tej dzikiej, strasznej grani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zbudowany właśnie na niej/
Z śniegu, lodu kościół mój!
<end id="e1534004437492-2734872036"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Z śniegu, lodu!... Dziewczę, stój!/
Tak, pojmuję... Jużem zgadł!/
Za dziecięcych przecież lat/
Nieustannem słyszał wieści/
O pieczarze, co się mieści/
Pod tym szczytem, w lodów lesie,/
Lodowiowy kościół zwie się...!/
Jak przypomnieć sobie mogę,/
Zmarzły staw ma za podłogę,/
A śnieg, w zwały lodu zbity,/
Tworzy dachy i sufity.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, pieczarą zwij go, panie,/
Lodowiową, nie przestanie/
Być kościołem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dziewczę lube,</wers_cd>/
Ty na pewną idziesz zgubę!/
Wiatr zawieje, pękną ściany,/
Dach się zwali, z śniegu tkany,/
Jeden trzask --- tak, jeden strzał...!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>nie słuchając go wcale</didaskalia>



<strofa>Ze mną chodź do tego groda!/
Spadła-ci tam renów trzoda,/
Przyjdzie na nią, wierz, swoboda,/
Gdy się stopi śniegu wał!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie idź tam, gdzie czyha śmierć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując ku dołowi</didaskalia>



<strofa>Ta ku śmierci wiedzie perć!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pan Bóg z tobą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Chodź-że dalej!</wers_cd>/
Gdzie ten kościół się krysztali!/
Lawina ci śpiewać będzie,/
A kazalne zaś orędzie/
Lodowcowy wiatr wypowie,/
Aż cię, człeku, przejdzie mrowie!/
Jeno niech cię w onej głębi/
Nie przeraża gniew jastrzębi!/
Choć nasadza czarny róg/
Na swe czoło, nie miej trwóg,/
Nie lękaj się jego piórek:/
Spoczywa on, jako kurek,/
Na wieżycy mej świątyni,/
Nic ci złego nie uczyni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dzika perć ta śród tych gór,/
Dziki duch twój, lutni wzór/
O spękanych strunach... Boże!/
Zło się w dobro zmienić może,/
Lecz, co marne, marnym zawsze...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znowu leci... Coraz krwawsze/
Wlepia oczy --- straszne ślepie!/
Coraz groźniej skrzydłem trzepie!/
Uciekajmy, cudzy człecze,/
W domowinę naszą! Pieczę/
Da mi kościół... To mój schron!/
<didask_tekst>krzyczy</didask_tekst>/
Won ode mnie! A precz! Won!/
Daj mi spokój, bo inaczej/
Już cię słońce nie zobaczy!</strofa>




<didaskalia>znika w skałach</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>po chwili</didaskalia>



<strofa>I ty także do kościoła!/
Jedno na dół, drugie zgoła/
Idzie w lody; komuż, komu/
Przyznać palmę? Kto dziś z domu/
Jak najdalej uciec chciał?/
Kogo-ż dzikszy pędzi szał?/
<wyroznienie>Lekkomyślność</wyroznienie>, z kwieciem w włosach,/
Bez trosk żadnych, bez powagi;/
Czy <wyroznienie>Bezmyślność</wyroznienie>, co swe ślady/
Znaczy z trudem, jak pradziady/
Przykazały, czy ten nagi/
<slowo_obce>Szał</slowo_obce>, błądzący tak straszliwie/
Po tej głaźnej, śnieżnej niwie,/
Że mu dobro z zła się bierze?/
Dalej! Bić w to trójprzymierze!/
Widzę jasno swe zadanie,/
Ono mnie dziś nęci, mami!/
Otwartymi tak oknami/
Płynie światłu, gdy dzień wstanie!/
O, nie spocznę-ci ja prędzej,/
Aże gorzkiej, ludzkiej nędzy/
Złożę sojusz ten w ofierze!/
Gdy ta trójka legnie w grobie,/
Będzie strasznej kres chorobie!/
Za miecz, duszo!... Prosta droga:/
Idźmy walczyć na wzór Boga!</strofa>




<didaskalia>schodzi w dół</didaskalia></kwestia>




<didaskalia>KONIEC AKTU PIERWSZEGO</didaskalia>



<naglowek_akt>Akt drugi</naglowek_akt>





<didaskalia><wyroznienie>Nad fiordem, otoczonym stromymi ścianami.</wyroznienie></didaskalia>



<didaskalia>W pobliżu na pagórku, stary, zapadły kościół. Nadchodzi burza.</didaskalia>



<didaskalia>Tłum ludu: <osoba>Mężczyźni</osoba>, <osoba>kobiety</osoba> i <osoba>dzieci</osoba> grupują
się częścią na wybrzeżu; nieco wyżej, w środku, na kamieniu
siedzi <osoba>Wójt</osoba>; <osoba>Pisarz</osoba> pomaga mu przy rozdzielaniu zboża
i artykułów spożywczych. W pewnym oddaleniu, otoczeni
ludźmi, stoją <osoba>Ejnar</osoba> i <osoba>Agnieszka</osoba>. Na piasku, po odpływie, leży kilka łodzi. <osoba>Brand</osoba> stoi na pagórku kościelnym, ale tłum go na razie jeszcze nie widzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przeciska się przez tłum</didaskalia>



<strofa>Miejsca!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>JEDNA Z KOBIET</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja pierwsza --- i mnie skoro<pe><slowo_obce>i mnie skoro</slowo_obce> --- i ja się spieszę.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>odtrąca ją</didaskalia>


<kwestia><strofa>Precz stąd!/
<didask_tekst>do wójta</didask_tekst> Mój worek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Cierpliwości!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na śmierć w domu się zapości/
Moich czworo --- nie! pięcioro...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>żartobliwie</didaskalia>


<strofa>Co? Niełatwo lada komu/
Liczyć, prawda?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kiedy z domu/
Wychodziłem, jedno prawie/
Że konało...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>do pisarza</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Dać łaskawie</wers_cd>/
Listę.</strofa>




<didaskalia>do chłopa, przeglądając papiery</didaskalia>



<strofa>Odstąp... Oczywiście/
Twe nazwisko też na liście?/
Twoje szczęście, że się mieści...</strofa>




<didaskalia>do pisarza</didaskalia>



<strofa>A czy numer... tak... trzydzieści/
Już otrzymał?... Bez hałasu.../
Bez natłoku... dość jest czasu.../
Jakub Śnieżek!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mój Kuba,</wers_cd>/
Taka, widzisz, jest rachuba,/
Że na ciebie dziś przypada/
Li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> połowa....</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Trudna rada --- /
Mniej nas dzisiaj, wiem... ma żona/
Zmarła w nocy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rzecz skończona. ---</wers_cd>/
Skreślić!... Juści wszędzie nędza,/
Nikt za mało nie oszczędza.</strofa>




<didaskalia>do oddalającego się</didaskalia>



<strofa>Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> proszę pana Kuby,/
Nie od razu w nowe śluby...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>PISARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>chichocąc</didaskalia>


<strofa>Hi! hi!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>ostro</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Cóż to?... Śmiechy z mojej...?</wers_cd></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>PISARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wójt jegomość żarty stroi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mnie nie zbiera się na żart,/
Lecz żart czasem tynfa<pe><slowo_obce>tynf</slowo_obce> --- drobna moneta polska, bita w latach 1663--1666, nazywana od Andrzeja Tymfa, zarządcy mennic koronnych za czasów Jana Kazimierza.</pe> wart!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wychodzi z Agnieszką spośród otaczającej ich
grupy</didaskalia>



<strofa>Nie, ja tutaj nic nie zmienię!/
Wypróżniłem już kieszenie --- /
Ot, przychodzę tu na brzeg,/
Jak żebrzący jaki człek.../
Mam zegarek, laski kawał...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nikt by na was nie nastawał,/
Jeno to, cośmy zebrali,/
Nie zaważy zbyt na szali./
Drodzy moi przyjaciele,/
Rzecz wiadoma, niezbyt tłusta/
Idzie strawa w głodne usta/
Z rąk, co same niezbyt wiele...</strofa>




<didaskalia>spostrzega Branda i wskazuje na niego</didaskalia>



<strofa>Witam, witam! Jeśli pana/
Wieść tu gnała niesłychana,/
Że to u nas głód się pleni,/
Proszę sięgnąć do kieszeni.../
Najdrobniejszy przyjmę datek!/
To, co mamy, to ostatek.../
<begin id="b1534060078189-401752908"/><motyw id="m1534060078189-401752908">Głód, Cud</motyw>A w dzisiejszej, panie, dobie,/
Trudno już wymarzyć sobie,/
By dwie rybki tysiąc luda/
Nakarmiły... takie cuda...<end id="e1534060078189-401752908"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przetysiączne ziarna kosze/
Marnują się...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Bardzo proszę,</wers_cd>/
Słów nam tutaj nie potrzeba,/
Nie zastąpią one chleba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie wiesz, jak tu cierpiał lud.../
Tu u nędznych domostw wrót/
Grób przy grobie... trupy leżą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak jest, widzę klęskę świeżą.../
Patrząc w tę pobladłą twarz,/
Dłoń sędziego jawną masz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przecież serce masz, jak stal.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wychodzi z tłumu i mówi z naciskiem</didaskalia>



<strofa>Tak, byłoby mi bardzo żal,/
Gdyby wam życie tak powoli/
Wlokło się w nędzy i niedoli./
Ta żądza chleba juści-ć we mnie/
Nie szukałaby dziś daremnie/
Jakiejś litości... Plemię człecze,/
Gdy na czworakach tu się wlecze,/
Juści-ć, że zwierzę w nim się budzi!/
Pełznie, jak orszak pogrzebowy,/
Juści-ć myśl łatwo im do głowy/
Wpadnie rozpaczna, że z swej księgi/
Bóg ich wykreślił już na zawsze./
<begin id="b1534060330761-3904022894"/><motyw id="m1534060330761-3904022894">Bóg, Miłość</motyw>Lecz On was kocha, coraz krwawsze/
Zsyła wam troski i mitręgi./
Smaga was biczem poprzed grób,/
Bierze, co wprzód nasypał w żłób.<end id="e1534060330761-3904022894"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KILKA GŁOSÓW</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przerywając mu groźnie</didaskalia>



<strofa>Drwi z nas! A, sprawcie go<pe><slowo_obce>A, sprawcie go</slowo_obce> --- tj. torturujcie go i zabijcie.</pe>! Co prędzej!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chleba zazdrości wam w tej nędzy?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>



<strofa>Gdybym mógł w czym dopomóc wam,/
Krew ja bym swą wytoczył sam,/
Sam bym otworzył swoje żyły,/
Gdyby przydatne na co były,/
Ale bym jemu zadał kłam!/
On chce was wyrwać z waszej klęski;/
Naród prawdziwy, naród męski,/
Choćby nieliczny, lecz niezgniły,/
Wynosi z nieszczęść świeże siły!/
Duch jego gubi się w przezroczu;/
Na orlich lecąc skrzydłach, z oczu/
Traci powszednich spraw osnowę.../
Wola, podnosząc dumnie głowę,/
Wie, że zwycięży jak najświetniej!/
<begin id="b1534060429853-3343154159"/><motyw id="m1534060429853-3343154159">Bóg, Cierpienie</motyw>Lecz kogo ból nie uszlachetni,/
Temu już nic z pomocy bożej.<end id="e1534060429853-3343154159"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>JEDNA Z KOBIET</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Za chwilę burza się rozsroży!/
To, jego słowa ją przywiodły.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>INNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zazna on niebios kar ten podły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twój Bóg już cudów tu nie stwarza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jest burza! --- Burza!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY Z TŁUMU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Hej! Zbrodniarza</wers_cd>/
Ukamienować! Skłuć nożami!/
Cóż on tu robi między nami?</strofa>




<didaskalia>groźny tłum gromadzi się naokoło Branda. Wójt wkracza
między ciżbę. Od strony wsi nadbiega <osoba>Kobieta</osoba>, dzika,
obdarta</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>krzyczy w kierunku tłumu</didaskalia>



<strofa>Ratujcie, ludzie! W imię Boga!/
W imię Jezusa!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<strofa><wers_cd>Skąd ta trwoga?</wers_cd>/
Co ci się stało? Mów, coć trzeba?</strofa>




<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie chcę pieniędzy, nie chcę chleba,/
Rzecz stokroć gorsza od tych żądz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc mów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<strofa><wers_cd>Nie mogę! Gdzie wasz ksiądz?</wers_cd></strofa>




<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tego tu szukasz nadaremnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Najnieszczęśliwszy człowiek ze mnie!/
Ach, czemużeś mnie stworzył, Boże?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zbliża się do niej</didaskalia>



<strofa>Ksiądz się tu przecież znaleźć może.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>chwyta go za ramię</didaskalia>



<strofa>Więc się ulituj, sprowadź, panie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co stać się może, to się stanie./
Lecz naprzód powiedz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<strofa><wers_cd>Tam --- mój mąż...</wers_cd>/
Poza fiordem --- ---</strofa>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co? Co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wciąż</wers_cd>/
Nieustająca nędza w domu.../
Troje dzieciątek... o dniu sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>!/
Czy on potępion? Nie! Nie!... Mów,/
Że nie!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja słucham twoich słów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując na piersi</didaskalia>



<strofa>Wyschnięte były do cna!... Rety!/
Litości nie miał dla kobiety,/
Ni człek, ni Bóg... Najmłodsze dziecię/
Prawie konało... i tak, wiecie,/
Nie mógł wytrzymać mąż ten mój/
I zabił...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zabił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przerażony</didaskalia>


<strofa>Dziecko?!... Stój!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534062737174-3573396351"/><motyw id="m1534062737174-3573396351">Samobójstwo, Grzech</motyw>Wraz na nim grzech się pomścić miał,/
Przyszła nań skrucha, przyszedł szał --- /
Na własne targnął się on życie!.../
O, chodźcie ze mną! Zobaczycie!/
Potrzeba mi pomocy waszej!/
Złorzeczy życiu, śmierć go straszy.../
Z trupkiem w objęciach, ach, bez końca/
Wzywa szatanów!... Gdzież obrońca?
<end id="e1534062737174-3573396351"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>do siebie</didaskalia>


<strofa>Tak, to jest nędza.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>blady</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Piekło czeka</wers_cd>/
Nieszczęśliwego tego człeka.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Urząd mój tutaj na nic!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>krótko do tłumu</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Łódź!</wers_cd>/
Kto płynie ze mną?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Myśl tę rzuć!/
Przy takim wietrze? Pewna śmierć!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Naokół fiordu idzie perć<pe><slowo_obce>perć</slowo_obce> --- górska ścieżka.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Nie! Ta droga dzisiaj na nic,/
Potok ją zalał!... Nie ma granic/
Moje nieszczęście!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czółno daj!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To niemożliwe! Cały kraj/
Zalała burza...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując na przeciwległy brzeg</didaskalia>


<strofa>Stamtąd płynie/
Ogromna fala... mgły jedynie,/
Skały fiordu w dymie, w mgłach!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>TRZECI Z TŁUMU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Strach na to wszystko spojrzeć --- strach!/
Proboszcz cię zwolni!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Grzeszny człek,</wers_cd>/
Gdy na śmiertelnym łożu legł,/
Czekać nie będzie, aż się burzy/
Moc uspokoi... Kto mi służy?</strofa>




<didaskalia>wskakuje do łodzi, naciąga żagiel</didaskalia>



<strofa>Statek ten można?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WŁAŚCICIEL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Można --- przecie/
Zostań!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kto zrzucić się odważy/
Śmiertelny zewłok?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W czas ten wraży?/
Ja nie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I ja nie! Za nic w świecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż by się tak narażać mógł?/
Zguba niechybna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak! Wasz Bóg/
Nie uratowałby nikogo!/
Lecz mój wybawia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>załamując ręce</didaskalia>


<strofa>O, jak srogo/
Żyć! On tam kona!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z czółna</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Jedna dusza</wers_cd>/
Gdyby zechciała siąść do łodzi,/
Wylewać wodę z tej powodzi.../
Juści, że nikt tu was nie zmusza,/
Lecz było dość tu dzielnych ludzi,/
Może się przecież ktoś potrudzi/
I da co więcej --- da mi siebie!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofając się</didaskalia>


<strofa>Nie żądaj tego...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>







<kwestia><didaskalia>groźnie</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Jest na niebie</wers_cd>/
Bóg, ty go nie kuś! Co za wiele,/
To już za wiele!</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>KILKA GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na topiele/
Ty się nie puszczaj!... Burza wzrasta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Łańcuch się zerwał!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przytwierdził się osęką<pe><slowo_obce>osęka</slowo_obce> --- bosak, drąg zakończony hakiem.</pe> do gruntu i woła
na kobietę</didaskalia>



<strofa>Hej! Niewiasto!/
Chodź ty! Nie zwlekaj!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofa się</didaskalia>


<strofa>Ja --- gdy drudzy.../
Nie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mam dziatki, proszę łaski!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>


<strofa>Oto widzicie, same piaski,/
Na których gmachy swe stawiacie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z rozpłomienionym obliczem zwraca się
do Ejnara, kładzie mu rękę na ramieniu i mówi</didaskalia>



<strofa>Słyszałeś?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>On się nie ulęknie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Swój obowiązek spełnij pięknie!/
Jest ktoś, co będzie godzien ciebie ---</strofa>




<didaskalia>do Branda</didaskalia>



<strofa>On z tobą razem w tej potrzebie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chodź!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>



<kwestia><didaskalia>blady</didaskalia>


<strofa>Ja?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Poświęcam cię! Idź!... Siła</wers_cd>/
Ślepoty tej, co mnie raziła,/
Już mnie opuszcza!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim cię znałem,</wers_cd>/
Poświęciłbym się sercem całym,/
Sam, dobrowolnie... lecz w tej chwili.../
Zbyt wiele byśmy poświęcili...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>drżąc</didaskalia>


<strofa>W tej chwili? --- ---</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak jest... ja nie mogę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofając się</didaskalia>


<strofa>Co powiedziałeś?...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na tę drogę</wers_cd>/
Iść mi <wyroznienie>nie wolno</wyroznienie>!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z krzykiem</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Teraz, Boże,</wers_cd>/
Rozszalało się straszne morze/
Pomiędzy nami!</strofa>




<didaskalia>do Branda</didaskalia>


<strofa><wyroznienie>Ja</wyroznienie> przy tobie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dobrze! Więc płyńmy!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z przerażeniem patrząc na wsiadającą</didaskalia>



<strofa><wers_cd>Jezu Chryste!</wers_cd></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>w największym przestrachu chce ją powstrzymać</didaskalia>



<strofa>Agnieszko!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przybiega</didaskalia>


<strofa>Zostać! Toć to czyste,/
Straszne szaleństwo! Lepiej w grobie/
Od razu...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Powiedz, gdzie twój dom?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>pokazuje</didaskalia>


<strofa>Trzeba okrążyć skalny złom ---/
 O tam! Ten czarny zrąb!...</strofa>




<didaskalia>łódź odbija od brzegu</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>krzyczy za odpływającymi</didaskalia>


<strofa>O matce/
Pomyśl, o braciach, jak ohydnie/
Mordujesz szczęście ich i swoje!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tutaj, w tej łodzi jest nas troje!</strofa>




<didaskalia>łódź odpływa. Tłum zbiera się na pagórkach i śledzi
z największym natężeniem</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wybrnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie wierzę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wybrnie, zda się!</wers_cd>/
Zakręcił dobrze! W takim czasie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wiatr w bok uderzył... Tęgie wiosło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gdzieś mi kapelusz hen poniosło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niby dwa wielkie skrzydła krucze/
Rozwiał swój czarny włos na tuczę<pe><slowo_obce>tucza</slowo_obce> (daw.) --- chmura burzowa.</pe>,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W okrąg się kurzy, dymi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cyt!</wers_cd>/
Jakiś krzyk straszny, jakiś zgrzyt!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O stamtąd! Z wierchu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wskazując ku górze</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Toć to Gerd!</wers_cd>/
Ona tak wita przewoźnika.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>PIERWSZA Z KOBIET</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W barani róg uderza, dzika,/
Opoki strąca z głaźnych stert.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGA Z KOBIET</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Róg rzuca teraz w morza toń,/
Trąbi, zwinąwszy w trąbę dłoń!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Trąb sobie, trąb, dopóki chcesz:/
On morze przetnie wzdłuż i wszerz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Teraz bym z nim popłynął już/
Śród najburzliwszych choćby mórz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY Z TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czym on był?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Księdzem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI Z TŁUMU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czym on był?</wers_cd>/
<begin id="b1534065354751-2488845054"/><motyw id="m1534065354751-2488845054">Odwaga</motyw>Mąż to prawdziwy! Krew śród żył/
Ma, rzekę, dzielną, zwąc jak zwąc!<end id="e1534065354751-2488845054"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>PIERWSZY Z TŁUMU</naglowek_osoba>





<strofa>Nam by się przydał taki ksiądz!</strofa>




<naglowek_osoba>WIELE INNYCH GŁOSÓW</naglowek_osoba>





<strofa>Nam by się przydał taki ksiądz!</strofa>




<didaskalia>rozpraszają się</didaskalia>



<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbiera książki i papiery</didaskalia>



<strofa>Ja się ogromnie temu dziwię,/
Boć to co najmniej niewłaściwie,/
Że tutaj wścibiać chce swój nos/
I bez naglących przyczyn zgoła,/
Gdy taki straszny świat dokoła,/
Życie na chwiejny rzuca los./
Ja dbam o wszystko, jak to będzie,/
Lecz tylko wówczas, gdym w urzędzie.</strofa>




<didaskalia>znika</didaskalia>



<didaskalia><wyroznienie>Przed chatą, na wyskoku lądu.</wyroznienie></didaskalia>



<didaskalia>Pełnia dnia. Fiord spokojny, błękitny. <osoba>Agnieszka</osoba> siedzi
na wybrzeżu. Bezpośrednio potem wchodzi <osoba>Brand</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Umarł... Cicho idzie stąd,/
Z jasnym licem i bez troski,/
Jakby go tam sąd już boski/
Nie miał czekać, straszny sąd!/
Jak ta śmierć w promienny dzień/
Przeinacza mroczny cień!/
<begin id="b1534065698939-1577220094"/><motyw id="m1534065698939-1577220094">Grzech</motyw>Nie znał grzechu swego treści,/
Tyle tylko, co się mieści/
W jego nazwie, tylko tyle,<end id="e1534065698939-1577220094"/>/
Ile człek, żyjący w pyle,/
Domacać się może winy/
Swoją ręką: śmierć dzieciny/
Tylko widział, nic poza tym!/
Lecz tych dwojga, którzy z światem/
Są związani, co w tej chwili/
Pełny trwogi wzrok wlepili/
W jego oczy, jak na dachu/
Owe ptaki, w wielkim strachu/
W krzywdę swoją zapatrzone ---/
Te istoty biedne, płone<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, bezużyteczny.</pe>,/
Tak bezmyślnie, tak bezradnie/
Nie wiedzące, co wypadnie,/
Czy nie czeka ich ta sama/
Dzisiaj dola, straszna, głucha --- /
Te stworzenia, którym w ducha/
Taka wżarła się dziś plama,/
Że ni stal jej nie wywabi/
Rozżarzona, ani kwas/
W najpóźniejszy nawet czas --- /
Ci dwaj ludzie, wątli, słabi,/
Te dwa kiełki, już w zarodzie/
Nieszczęśliwe dzieci znoju,/
Powstrzymane w swym rozwoju/
Tą dziś klątwą, co, z czeluści/
Piekieł rodem, nie opuści/
Już ich nigdy --- tak, tej pory/
One dla tej duszy chorej,/
Jakby wcale nie istniały!/
Nie rozumiał tej zakały,/
Która serc się ich uczepi/
Już na wieki!... Może ślepi,/
Może głusi też i oni/
Grzęznąć będą w grzechów toni,/
Może pójdzie dalej w krąg/
Ta występków księga ksiąg --- /
Wszakże w nich ojcowska krew!/
Przepotężny to jest siew./
Co w niej kreślić? Co w niej mazać?/
Co tu łasce w niej przekazać?/
Jak dalece --- trudna rada --- /
Człek tu sobą odpowiada/
Za dziedzictwo ojców win!?/
Kto tu świadkiem? --- oto klin!/
Kogo wybrać tu na sędzię,/
Kto rozstrzygać tutaj będzie/
I kto prawdę tę uświęci,/
Gdyśmy wszyscy delikwenci<pe><slowo_obce>delikwent</slowo_obce> --- tu: osoba, która popełniła wykroczenie a. przestępstwo.</pe>?!/
Kto tu może, jasny, szczery,/
Pokazywać swe papiery?/
O, głębokie, zagadkowe,/
Straszne noce! Gdyby mowę/
Dać wam można! Ale tłumy/
Potraciły swe rozumy,/
Nad przepastnym tańczą dołem,/
Drżeć powinni wszyscy społem!/
<begin id="b1534065884046-641412416"/><motyw id="m1534065884046-641412416">Kondycja ludzka, Grzech</motyw>Śród tysiąca nie ma przecie/
Ni jednego na tym świecie,/
Co by wiedział, jaka góra/
Przestraszliwa, przeponura,/
Góra win, wyrasta skrycie/
Nad tym jednym słówkiem: życie!<end id="e1534065884046-641412416"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Kilku ludzi ze wsi wychodzi spoza węgła domu
i zbliża się do Branda</didaskalia>



<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Raz drugi się spotykamy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Za późno... umarł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz w tej samej/
Żyje chałupie jeszcze troje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc przynosim tutaj swoje/
Liche zapasy --- oto macie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534065976628-2017711551"/><motyw id="m1534065976628-2017711551">Dar</motyw>Choćbyś dał wszystko, miły bracie,/
A swego życia nie chciał dać,/
Wiedz, że nie dałeś nic!
<end id="e1534065976628-2017711551"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A ja-ć</wers_cd>/
Powiem dziś tyle: ten umarły,/
Gdyby na jego łódź natarły/
Wiatry, a on tu w swej potrzebie/
Wzywał pomocy, może siebie/
Byłbym poświęcił zawierusze...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A niczym ból, szarpiący duszę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Bardzo my biedne, ludzkie plemię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przeto na oku miejcie ziemię/
I nic poza tym --- aż do końca.../
Niech ku promiennym blaskom słońca,/
Ku skrzącym śniegom, tam, wysoko,/
Nie zerka wasze lewe oko,/
Kiedy źrenica prawa ginie/
W tym li padole, w tej dolinie!/
Tu, gdzieście sami wy, niestety,/
Włożyli jarzmo na swe grzbiety!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twoja, myślałem, będzie rada,/
Że nam wyzwolić się wypada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gdybyście mogli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Poniektóry</wers_cd>/
Człek tu nam rady dawał z góry,/
Lecz tak nie wchodził nikt na drogę,/
Jak ty...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zrozumieć ja nie mogę,/
Co chcesz wyrazić?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>To jedynie,</wers_cd>/
Że stokroć większa moc jest <wyroznienie>w czynie</wyroznienie>,/
Niżeli w radzie --- czyn zwycięża./
Nam we wsi trzeba dzisiaj <wyroznienie>męża</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>niespokojnie</didaskalia>


<strofa>Jakąż to dzisiaj macie wolę?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ażebyś księdzem był w tym siole.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja? --- Tutaj?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wiesz, że tu pastora/
Miejsce jest wolne... A więc pora/
Dobra...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, prawda, tak...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Przed laty</wers_cd>/
Dość był ten okrąg nasz bogaty,/
Lecz potem, wiesz, nieurodzaje/
Przyszły na nasze biedne kraje,/
Klęski, zarazy: bydło, ludzie,/
Wszystko padało --- w strasznym trudzie/
Człek po kawałek chleba sięga./
Poszedł i pastor... Ot, mitręga ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żądaj, co tylko chcesz, lecz do tej/
Sprawy najmniejszej ja ochoty/
Dziś nie posiadam! Mnie daleka/
I szersza, widzisz, droga czeka,/
Idę, gdzie życia zdrój się leje,/
Przez drzwi otwarte, przez wierzeje/
Wielkiego świata... Tu, w tej kaźni,/
Nic ludzki język nie wydołał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Skalne odrzekną ci tu czoła,/
Gdy krzykniesz silniej i wyraźniej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż się zamyka w ciasne cele,/
Kiedy tam czeka nań wesele?/
Obsiewać głazy któż ma wolę,/
Gdy go tam pulchne czeka pole?/
Któż za jądrkami jabłek goni,/
Gdy złoty owoc na jabłoni?/
Któż w wyrobnictwie chciałby gnić,/
Gdy w świat go wzywa głośna wić<pe><slowo_obce>wić</slowo_obce> --- tu: wezwanie.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twój czyn jaśniejszy był niż słowa...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czego wy chcecie? Łódź gotowa,/
Jadę...</strofa>




<didaskalia>zabiera się do odejścia</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zastępując mu drogę</didaskalia>



<strofa>Czyż głos ten, co cię wzywa,/
Ten czyn, co twoja wola żywa/
Chce go dziś spełnić, jest ci drogi?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ten czyn --- to życie me!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc w progi</wers_cd>/
Wejdź dzisiaj nasze! Zostań!.../
<didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> Wszystek/
Chociażbyś oddał dziś dobytek,/
A życia nie chciał dać, wiedz o tym,/
Że nic nie dałeś!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Swym żywotem ---</wers_cd>/
Tak, samym sobą, swoim wnętrzem,/
Tym powołaniem swym najświętszem,/
Nie rozporządza żaden człek!/
Wszak nie odwrócisz biegu rzek,/
Które stworzyła wola boża,/
Ażeby szły w kierunku morza!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, woli bożej nikt nie nagnie --- /
Lecz choćby sczezły w błocie, w bagnie,/
Dojdą do celu w kroplach ros!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przygląda mu się badawczo</didaskalia>



<strofa>Czyj to cię tego uczył głos?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Twój --- i to, widzisz, w onej chwili,/
Gdyście od brzegów tak odbili,/
Nie zważający na nasz strach,/
Gdyś się przedzierał naprzód, ach,/
W takiej straszliwej zawierusze,/
Aby ocalić jakąś duszę./
Gdyś się mocował w mgieł zamęcie,/
Wówczas nas wszystkich, mówię święcie,/
Starych i młodych, przeszło mrowie,/
Jakby nam, widzisz, nasze ciało/
Słońce wraz z wichrem przenikało,/
Jakby śród naszych, widzisz, ciał/
Dzwon wielkanocny głośno grał!...</strofa>




<didaskalia>zniża głos</didaskalia>



<strofa>A teraz biedni my ludkowie,/
Samotni, w nędzy znów tej samej,/
Smutni, na nowo pozwijamy/
Nasze chorągwie wielkanocne.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zaginie plemię, gdy niemocne!</strofa>




<didaskalia>surowo</didaskalia>



<strofa>Kto być nie umie, czym ma być,/
Ten niech zostanie, czym być <wyroznienie>może</wyroznienie>./
Zostań ty synem ziemi!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy na niego chwilę i mówi</didaskalia>


<strofa>Boże!/
Biada-ć, żeś zgadł, odszedłszy! Wzdyć<pe><slowo_obce>wzdyć</slowo_obce> (reg.) --- przecież.</pe>/
I nam jest biada, żeś w te smutki/
Dzień nam poświęcił ach, tak krótki!</strofa>




<didaskalia>odchodzi, a za nim, w milczeniu odchodzą i wszyscy inni</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cicho, milczkiem, twardą drogą/
Obarczony kroczy lud./
Chwiejne stopy ledwie mogą/
Unieść naprzód ciężki trud;/
Każdy gnie się, po zwyczaju/
Patrzy okiem, pełnym trwóg,/
Jak nasz praszczur, gdy go z raju/
Zagniewany wygnał Bóg --- /
Spochmurniałe każdy czoło/
Gubi w mrokach tak, jak on,/
Troskę tylko widzi wkoło,/
Ten poznania gorzki plon;/
Chciałem nowych stworzyć ludzi,/
Czystych, jako niebios Król!/
Nadaremnie! Gniew ich brudzi,/
Nie ma bogów śród tych pól./
Do bogatszych precz wybrzeży!/
Tutaj na nic bohaterzy!</strofa>




<didaskalia>chce odejść, zostaje przecież, ujrzawszy Agnieszkę,
siedzącą na brzegu</didaskalia>



<strofa>Jakże słucha! Siedzi cała/
Zasłuchana, jakby brzmiała/
Pieśń tu jakaś, którą ona/
Tylko słyszy. Mgłą zroszona,/
Pianą zlana, w tej powodzi/
Tak słuchała na mej łodzi.../
Gdy trzeszczały statku przęsła,/
Ponad morzem tym głębokim,/
W tym szaleństwie wiatru głuchem,/
Jakby oko było uchem,/
Wciąż słuchała jakby okiem...</strofa>




<didaskalia>zbliża się do niej</didaskalia>



<strofa>Czyż, dziewczyno, brzegu linie/
Tak zajmują cię tu ninie?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie odwracając się</didaskalia>




<kwestia><strofa>Ni ten brzeg, ni lądu ścieg --- /
Jeden, drugi we mgłach legł!/
Rozleglejszy widzę krąg,/
Pełen wiosny, pełen łąk,/
Pełen mórz i pełen rzek,/
Skąpan w złotych blaskach słońca!/
Hen! Od końca aż do końca!/
Góry żagwią się w oddali,/
Jakaś łuna gdzieś się pali,/
Gaśnie, znika!... Tam bez miary/
Lśni się pustyń piasek szary,/
Palmy, w jasne mknąc sklepienie,/
Rozrzucają długie cienie,/
Życiu zbrakło wszelkich tchnień,/
Cicho, jak w stworzenia dzień,/
A ja słyszę jakieś głosy --- /
Snać mi rozkaz ślą niebiosy,/
Że na szale --- to nie kłam! --- /
Wszystko, wszystko rzucić mam,/
Iż czyn trudny spełnić muszę,/
W świat ten nową przelać duszę...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>porwany jej zapałem</didaskalia>



<strofa>Cóż tam widzisz więcej jeszcze?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>składa ręce na piersiach</didaskalia>



<strofa>Czuję tutaj jakieś dreszcze,/
Jakiś strumień sił obfity,/
Jakieś błyski, jakieś świty!/
Snać rozszerza się me wnętrze:/
Brzmią mi głosy, iże muszę/
W świat ten nową przelać duszę!/
Wszystkie myśli, wszystkie czyny,/
Wstać mające w ten jedyny/
Czas mój przyszły, jak ogromnie/
Pędzą ku mnie, jak koło mnie/
Szumią, szepcą, jak się razem/
Łączą, niby za rozkazem,/
W jakiejś wielkiej życia lidze!/
Raczej czuję, niźli widzę,/
Jak On stoi tam, na szczycie,/
Jak On zlewa na to życie/
Serce swoje, pełne bólu/
I miłości! Słodki Królu,/
Promieniejesz, jako zorza,/
Przecież smutna skroń twa boża/
<begin id="b1534067592579-65349494"/><motyw id="m1534067592579-65349494">Bóg, Sąd</motyw>Aż do śmierci!... Słyszę z dala:/
,,W górę pójdzie twoja szala,/
Albo spadnie! Czas ci już!/
Trud weź na się! Światy twórz!"<end id="e1534067592579-65349494"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, ku tobie on się zwraca,/
Ten głos ducha!... Oto praca!/
Ty, twe serce --- oto sfera,/
Co na nowo niech otwiera/
Swe granice; boże słowo/
Niech odrodzi je na nowo,/
By sczezł sęp ten, co pożera/
Naszą wolę, by, powiadam,/
Wziął nasz spadek nowy Adam!/
Świat niech idzie swą koleją,/
Czy z rozpaczą, czy z nadzieją,/
Ale gdyby chciał mnie zmóc<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> --- pokonać.</pe>,/
Pozna wówczas, com za wódz!/
Wówczas wszystko spalę, zniszczę,/
Pozostawię tylko zgliszcze!/
<begin id="b1534069574487-1354145205"/><motyw id="m1534069574487-1354145205">Wolność</motyw>Jedną li ma żądzę mąż:/
Chce być wolnym wszędy, wciąż,/
Chce być sobą --- na te prawa/
Niechaj nikt mu nie nastawa!
<end id="e1534069574487-1354145205"/></strofa>




<didaskalia>pogrążył się na chwilę w zadumie, potem mówi</didaskalia>



<strofa>Chce być sobą... A cóż on,/
Zobowiązań, grzechów plon,/
Ten nasz spadek po praszczurach?</strofa>




<didaskalia>przerywa, patrzy w dal</didaskalia>



<strofa>Któż tam włóczy się po górach?/
Sapie, dyszy, po tej zboczy,/
Widać, ledwie że ukroczy,/
Opiera się na kosturze,/
Aby nie paść --- nuże! nuże!/
W sukniach gubi palce chude,/
Jakby kryły skarbów złudę,/
Słania się na swojej kuli,/
Jakby wlokła się w koszuli,/
Z wiotkich, ptasich piór sklejonej;/
Krzywe ręce ma by szpony/
U jastrzębia, gdy je wgniótł/
W szparę u stodolnych wrót.</strofa>




<didaskalia>z nagłym przestrachem</didaskalia>



<strofa><begin id="b1534069667525-2046269659"/><motyw id="m1534069667525-2046269659">Matka</motyw>Co za mroźne to wspomnienie?!/
Licho-ż na mnie urok żenie<pe><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucać, miotać.</pe>?/
Chłód grobowy wieje od niej,/
Lecz tu, w sercu, jeszcze chłodniej!/
Czuję zimnych ros kropelki.../
Moja matka!... Boże wielki!
<end id="e1534069667525-2046269659"/></strofa>





<didaskalia>Matka Branda drapie się na górę, przystaje na
chwilę, widać zaledwie jej połowę. Ręką przysłania sobie
oczy i rozgląda się naokoło siebie</didaskalia></kwestia>



<naglowek_osoba>MATKA BRANDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tutaj on musi być... Ta wściekła/
Światłość zapędzi mnie do piekła!/
Ty żeś to, synu mój?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przecierając sobie oczy</didaskalia>


<strofa>
<wers_cd>Do czarta,</wers_cd>/
Cóż to za jasność jest uparta!/
Bije mi w oczy tak, że popa/
Człek nie odróżni tu od chłopa!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W domu-m nie widział nigdy słońca/
Od dni jesieni aż do końca,/
Po krzyk kukułki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>śmiejąc się pod nosem</didaskalia>


<strofa>Ano, zawdy<pe><slowo_obce>zawdy</slowo_obce> (reg.) --- zawsze.</pe>/
Człowiek tam marznie, że, doprawdy,/
Jest niby wielki sopel lodu!/
To też, powiadam, już od młodu/
Gotów na wszystko!... Myśli sobie:/
Czy tak, czy owak --- cóż ja zrobię!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Witam i żegnam! Czas mi w drogę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zawsze coś gnało cię, niebogę,/
Już od najrańszych, mówię, lat!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A któż to kazał mi iść w świat?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żeś został księdzem, synu młody,/
Ważne-ć istniały w tym powody.</strofa>




<didaskalia>przygląda mu się bliżej</didaskalia>



<strofa>Hm! Wyrósł! Zmężniał! Lecz na jedno,/
Proszę cię, zważaj... bacz na sedno,/
Bacz na swe życie!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Na nic więcej?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jak to? Nie warte-ż jest tysięcy?/
Cóż masz innego na tej ziemi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Po toś tu przyszła, by li tymi/
Darzyć mnie rady?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wers_cd>Inny będzie</wers_cd>/
Inak ci radził... Ty na względzie/
Miej swoje życie dla tej właśnie,/
Co ci je dała! /
<didask_tekst>gniewnie</didask_tekst>/
<wers_cd>Grom niech trzaśnie!</wers_cd>/
Aż tchu mi braknie, tak języki/
Świat sobie strzępi!... W czas ten dziki/
Włazić do łodzi!... Nic nie zważać,/
Tak lekkomyślnie to narażać,/
Co masz zachować właśnie dla mnie!/
Wszak ja twą matką, wszak niekłamnie/
Mój syn ty jesteś, kość z mej kości,/
Krew ze krwi mojej! Wszak ty, mości/
Panie synalu, jesteś oną/
Najdoskonalszą już koroną/
Prawidłowego mego gmachu!/
Wytrwaj, wytrzymaj! Stój bez strachu!/
Żyj, póki pora! Bacz na siebie!/
Nie zapominaj o potrzebie/
Swojego bytu! Tyś mym synem,/
Tyś mym dziedzicem, mym <wyroznienie>jedynym</wyroznienie>/
<wyroznienie>Wszystkim</wyroznienie>... Żyć musisz!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A więc po to</wers_cd>/
Przybyłaś tutaj, drogie złoto,/
By mnie zagarnąć w sieci swoje?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Synu, o twe się zmysły boję!...</strofa>




<didaskalia>cofa się</didaskalia>



<strofa>Stój! Nie tak blisko! Bo cię złoję/
O, tym kosturem/
<wers_cd><didask_tekst>spokojnie</didask_tekst> Zwykłe dzieje --- ---</wers_cd>/
Człowiek z dnia na dzień się starzeje,/
Co skok, to bliżej grobu! Jużci,/
Niczego dłoń ma nie wypuści,/
Wszystko li tobie, a nie komu,/
Do krzty zliczone wszystko w domu.../
Tutaj nic nie mam, ale tam/
Wszystko do ździebłka jeszcze mam!/
Nie zbliżaj się tak!... Nic nie skryję!/
Przysięgam: twe to, a nie czyje!/
Nie zapcham niczym ani szparki!/
Najmniejszy drobiazg, wszelkie garnki/
To wszystko twoje; rzec ci mogę,/
Że ich nie chowam pod podłogę,/
Że ich pod węgłem nie zakopię!/
Tyś mój jedyny dziedzic, chłopie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
No, a warunki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zdrowe kości</wers_cd>/
Zachowaj, synu, dla tej włości,/
By z syna mogła przejść na syna!/
Bacz na swe życie! To jedyna/
Moja zapłata, innej nie chcę!/
Tylko niech chęć cię nie połechce,/
By coś uronić lub podzielić!/
Całością trzeba się weselić!/
Pomnażaj spadek, albo też/
I nie pomnażaj, lecz go strzeż!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>po chwili</didaskalia>


<strofa>Pomówmy jasno: z dawien dawna/
Byłem ci --- niczym!... Rzecz zabawna:/
Dziś się dopiero stały dziwy,/
Gdy ja wyrosłem, a ty siwy/
Włos masz --- dziś --- cieszmy się tą gratką! --- /
Ja tobie synem, ty mnie matką!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Bądź, czym być chcesz! Lecz karny!/
Jakieś umizgi<pe><slowo_obce>umizgi</slowo_obce> (daw.) --- zaloty.</pe>? Niech je biesy!/
Bądź chłodny, twardy, gorsze pono/
Odbiło rzeczy moje łono!/
Tylko zaciskaj mocno pięść --- /
Wszystko ma zostać w naszym rodzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>postępuje krok naprzód</didaskalia>



<strofa>A jeśli chęć mnie inna bodzie?/
Jeśli rozrzucę to do woli?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofa się przerażona</didaskalia>



<strofa>Jak to? Rozrzucić, com w niedoli/
Zbierała lata, w jarzmie zgięta?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potakując z wolna</didaskalia>


<strofa>Tak jest, rozrzucić!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech pamięta</wers_cd>/
Syn mój, że razem z tym z swej chuci/
Ze mnie i duszę mą rozrzuci!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jednak, jeśli syn oszuka/
Matkę, gdy do niej śmierć zapuka,/
Gdy przy niej knoty świec zapłoną,/
Kiedy, rąk parą, w krzyż złożoną,/
Trzymając psałterz, już wypocznie/
Na katafalku? Gdy niezwłocznie,/
Czego bądź tylko tam dopadnie,/
Rzuci na pastwę świec? Co, ładnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przybliża się do niego zaciekawiona</didaskalia>



<strofa>Skąd ci ta przyszła myśl?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>


<kwestia>
<strofa>Czy może/
Chciałabyś wiedzieć?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wyłożę</wers_cd>/
Sam ci to wszystko! Rzecz to stara --- /
Od dawna ściga mnie ta mara,/
Od lat dziecięcych mojej duszy/
Sprawiała zawsze moc katuszy./
Jesienny wieczór, smutna pora,/
Ojca nie było już, ty chora/
Niby leżałaś... Ja się wkradłem/
Do wnętrza izby... On z pobladłem/
Drzemał obliczem w blasku świec.../
<begin id="b1534071831187-3364003389"/><motyw id="m1534071831187-3364003389">Trup, Chciwość</motyw>I ja, ukrywszy się za piec,/
Spojrzałem z trwogę: psałterz w dłoni/
Trzymał ściśniętej... bladość skroni,/
Pustka niebieskich, zwiędłych żył --- --- /
O, jak straszliwy sen to był!/
Jaka woń zimna w tym całunie!/
Wtem usłyszałem, że ktoś sunie/
Cichymi stopy tam, od ganku,/
Że, nakładając więzy krokom,/
Na palcach zbliża się ku zwłokom,/
Że, nachylona, bez ustanku/
Potrząsa zmarłym, szuka, szpera,/
Jakieś węzełki wciąż wydziera,/
Jakieś tłumoczki, klęka, liczy,/
W jakowejś torbie tajemniczej/
Zanurza rękę, na pół żywa/
Treść jej z pośpiechem wydobywa,/
Rozkłada, płacze, klnie, narzeka --- /
Snać się zawiodła --- drze się, wścieka,/
Przykucnie trwożnie, spojrzy wokół,/
A potem naraz, niby sokół,/
Zerwie się, zdobycz w fartuch zgarnie,/
I jęcząc ,,ano, dosyć marnie!"<end id="e1534071831187-3364003389"/>/
Jak potępieniec, pójdzie precz!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oszukałam się, zwykła rzecz!/
Wielkie nadzieje, mały plon!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Oszukał jeszcze cię i on,/
Twój syn rodzony --- niebogata/
Bywa dla grzesznych dusz zapłata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Taki to zawsze świat jest wszystek:/
Krwią okupuje swój dobytek./
Ja zapłaciłem snać zbyt wiele/
Za swoje szczęście, swe wesele!/
Dałam swe życie, wiosnę młodą,/
Coś, co spłynęło dawno z wodą,/
Coś, co jest niby wiatr wiejący,/
Niby słoneczny blask gorący,/
Coś, co jest piękne, chociaż głupie,/
Za co niczego dziś nie kupię,/
Coś, co ludziska w onym czasie/
Zwali miłością! Tak to ma się,/
Widzisz, ma sprawa! Dobrze pomnę,/
Jakie kazania mi ogromne/
Prawił mój ojciec, że i na co/
Mam się pobierać z tym ladaco,/
Z tym wyrobnikiem! Brand --- to chłop!/
Zwiędła to gałąź, lecz on kop/
Niemało w polu ci przysporzy!/
Wyszłam za niego! Jak najgorzej!/
Niezdara był! Mitrężnik, leń!/
Ja harowałam noc i dzień!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A dziś, stojąca tuż przy grobie,/
Czyż o swej duszy myślisz sobie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dbałam ci o to każdej pory:/
Przeze mnie-ś przecie wlazł w pastory.../
Jeżeli trzeba, władzę masz,/
By nad mą duszą dzierżyć straż./
Jam ci dobytek zostawiła,/
W tobie pociecha, sława, siła!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, byłaś mądra!... Mądrość mami!/
Patrzałaś na mnie li oczami/
Swojej rodzinnej, lichej wioski.../
Te same, widzisz, żywią troski/
Względem swej dziatwy wszystkie matki.../
Wam się wydaje, że na świecie/
Po to li żyje każde dziecię,/
By starych ojców nędzne spadki/
Dzierżyło w ręku!... W wasze włości/
Zagląda blady cień wieczności,/
Wy wyciągacie poń swe ręce/
I już myślicie, że go macie/
W tym całym jego majestacie,/
Gdyście zgarnęli w wielkiej męce/
Jakiś dobytek; że śmierć właśnie/
Zmięknie przed życiem i że jaśnie/
Onej wieczności to jedynie/
Suma, co z tych dorobków płynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie grzeb ty w wnętrzu swojej matki,/
Tylko bierz spadek, gdy w ostatki/
Dni jej twym będzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>To ,,ma" twoje,</wers_cd>/
A twoje ,,winna"?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Winna? Komu?</wers_cd>/
Nigdy wierzyciel w moim domu/
Nie był...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jednak... Ja się boję.../
Jeżeliś winna, na ostatku/
Musiałbym zrzec się twego spadku,/
Dopóki księga twa nie będzie/
Czysta... Tak dzieje się w tym względzie,/
Że syn, gdy matkę swą utraci,/
Zobowiązania wszystkie płaci,/
Choćby nie dostał nic!... To naga/
Prawda!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wszak tego nie wymaga/
Żadna ustawa...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Żadna, która</wers_cd>/
Spod piszącego wyszła pióra./
Lecz jest ustawa, widzisz, świętsza,/
Śród synowskiego mieszka wnętrza --- /
Jej to uczynić zadość muszę!/
Zali nie widzisz, zaślepiona,/
Jak ty we wnętrzu swego łona/
Poniżasz Boga? Jak swą duszę/
Zmarnotrawiłaś? Jak w kałuży/
Zbrudził się kwiat niebiańskiej róży,/
Ten obraz boży? Ślepa, głucha,/
Obcięłaś tutaj skrzydła ducha/
W roisku świata!... Twa to wina./
Twój dług to, matko! Gdy godzina/
Przyjdzie, że Bóg zażąda spłaty,/
Cóż ty uczynisz? W jakie światy/
Udasz się wówczas?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>trwożnie</didaskalia>


<strofa>Co uczynię?...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Cicho! Pociechę znajdziesz w synie!/
On spłaci winę grzesznej matki!/
Obraz, splamiony tak nikczemnie/
Przez cię, ma znów zajaśnieć we mnie!/
Do grobu idź po drodze gładkiej,/
Cicho, spokojnie --- ja zapłacę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Winę i wszystko?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Z ócz nie stracę ---</wers_cd>/
Zapłacę twe <wyroznienie>zobowiązania</wyroznienie>!/
Lecz co do reszty, syn się wzbrania:/
Grzechu się wyrzec musisz sama!/
Wszystko, co rzuca ród Adama/
W wir uciech ziemskich, to, co płocha<pe><slowo_obce>płochy</slowo_obce> (daw.) --- niestały, lekkomyślny.</pe>/
Dusza człowieka na Molocha<pe><slowo_obce>Moloch</slowo_obce> (mit. semicka) --- bóg Fenicjan i Kananejczyków, któremu wg Biblii miano składać ofiary z dzieci; przen.: coś bezlitosnego, złego, pochłaniającego niewinne ofiary.</pe>/
Składa ołtarzu, tak, te rzeczy,/
Co są natury czysto człeczej,/
Inny okupić może człek!/
Lecz, że je tak zniszczono, lek/
Na to li w skrusze, albo w skonie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>niespokojnie</didaskalia>



<strofa>Najlepiej będzie, gdy się schronię/
Do mojej dziury --- tam jest cień!/
Tutaj się człek pozbawia tchnień./
Pocośmy, powiedz, tutaj przyszli?/
Zatrute tylko rosną myśli/
W takiej spiekocie... Zemdleć można!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, idź do cienia!... Myśl to zbożna.../
Lecz jeśli będziesz coraz bledsza,/
Zapragniesz światła i powietrza,/
Poślij po syna, syn przybędzie.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Karnego w domu przyjmę sędzię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Ksiądz łagodny, syn żarliwy/
Odpędzi strachy od twej niwy,/
Na twą ostatnią, matko, drogę/
Pocieszyć cię mą pieśnią mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak samo dzisiaj, jak i później?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, skoro ujrzę, iż nie bluźni,/
Matko, twe serce, że umiało/
Poddać się skrusze...</strofa>





<strofa><didaskalia>podchodzi bliżej</didaskalia>

Żądam mało:
<begin id="b1534074788011-3281809335"/><motyw id="m1534074788011-3281809335">Pokuta</motyw>Rzuć dobrowolnie, czym od lat/
Raczył cię z swoich dóbr ten świat!/
Innego nie ma dziś sposobu,/
Goła ty musisz zejść do grobu...<end id="e1534074788011-3281809335"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>rzuca się na niego, jak szalona</didaskalia>



<strofa>Rozkaż, by mróz i ogień sczezł,/
Zimnu i wodzie zadaj kres!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>

<kwestia>
<strofa>Rzuć do fiordu, mówi syn,/
Aby obronił cię ten czyn/
W obliczu Boga...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Głód, pragnienie</wers_cd>/
Niechaj twa klątwa na mnie żenie,/
Tylko największej tej ofiary/
Nie żądaj od twej matki starej.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Właśnie największej tej potrzeba,/
Jeśli złagodzić mają nieba/
Swoje wyroki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja do kruży<pe><slowo_obce>kruża</slowo_obce> (poet.) --- czara; tu: puszka na datki.</pe></wers_cd>/
Rzucam ofiarnej kąsek duży ---</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wszystko?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wyroznienie>Dużo</wyroznienie> --- to nie dość?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Upór w tobie będzie rość,/
Aż ci serce, jak u Joba<pe><slowo_obce>Job</slowo_obce> a. <slowo_obce>Hiob</slowo_obce> --- postać występująca w <tytul_dziela>Księdze Hioba</tytul_dziela>; pochodził z kraju Us. Bóg i szatan założyli się o jego wiarę, konsekwencją zakładu było zesłanie na Hioba trądu, śmierć jego rodziny i pozbawienie go bogactwa (Hi 1,14--22; Hi 2,7). Hiob, mimo namów przyjaciół, nie zwątpił w Boga za co został nagrodzony późniejszym zdrowiem, nowymi dziećmi i ponownym bogactwem (Hi 42,10--17).</pe>,/
Pęknie, matko!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MATKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>załamując ręce</didaskalia>

<strofa>A, choroba!/
Dzień mój już na nic, wszystko na nic!/
Do ostatecznych wszystko granic/
Już wymarniało... Więc do domu/
I nie spowiadać się nikomu,/
Tylko do serca blisko, blisko/
Przytulić to, co me nazwisko/
Nosi, a paść ma bez pożytku!/
Dziecię mej troski, mój dobytku,/
Skarbie bolesny, ja w potrzebie/
Krew poświęcałam swą za ciebie!/
Twoja matula cię przytuli,/
Luli, dziecino moja, luli!/
I po cóż ja się nacierpiała,/
Gdy wszystko to, co jest dla ciała,/
Ma tu być śmiercią naszej duszy?/
A może jeszcze ksiądz mnie wzruszy --- /
Bądźże mnie blisko!... Toć nie wiada<pe><slowo_obce>nie wiada</slowo_obce> (reg.) --- nie wiadomo.</pe>,/
Kiedy tu śmierć nadejdzie blada,/
Jakiej też jeszcze myśli będę./
Mam ja za życia zbyć się włości?/
Ćwicz się, ma duszo, w cierpliwości!</strofa>




<didaskalia>znika</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>spogląda za nią</didaskalia>



<strofa>Mam na oku twoją grzędę --- /
Nie odejdę, obok siędę,/
Żywiąc skruchy twej nadzieję,/
Zimne ręce twe zagrzeję,/
Gdy zażądasz.../





<didask_tekst>odchodzi ku Agnieszce</didask_tekst> Gdy me nogi/
Wchodziły dziś na te drogi,/
Miałem żądzę walki, wojny,/
Z dala surmy niespokojny/
Głos mi dźwięczał: ,,rąb i siecz",/
Tak mi wołał gniewu miecz:/
,,Niszcz wszelaką kłamną rzecz,/
Precz z tym całym światem, precz!!!"</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>odwróciła się i jasne zatapia w niego
spojrzenie</didaskalia>



<strofa>W niskie cele zasłuchana/
Byłam jeszcze dzisiaj z rana,/
Kłamnych zabaw byłam żądna,/
Chciałam mnożyć, nierozsądna,/
To, co lepiej było rzucić!/
Już do tego mi nie wrócić...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Sny ogromne szumnie, tłumnie,/
Jak łabędzie przyszły ku mnie,/
Na swe skrzydła mnie podniosły!/
Wielkie siły we mnie rosły,/
Przypuszczałem w wielkiej dumie,/
Że mój duch zwyciężyć umie/
Ból i winę naszych lat,/
Że ma w ręku cały świat!/
Wszystko, wszystko, co tu żyje:/
Hymny, psalmy, procesyje,/
Wonne dymy, czary złote,/
Tryumfalnych dni ochotę --- /
Wszystka radość i wesele/
Zamykały się w mym dziele.../
Jak mnie wabił rozgwar ten --- /
Lecz to wszystko tylko sen,/
Coś z pół gromu, coś z pół blasku/
Na dalekich lądów piasku.../
I ot, stoję tu, gdzie szary/
Mrok zapada, zanim jary<pe><slowo_obce>jary</slowo_obce> (daw.) --- krzepki, silny.</pe>/
Dzień uleci w dal głęboką./
Między winchem<pe><slowo_obce>winch</slowo_obce> --- kabestan a. wciągarka, tu chyba urządzenie do wciągania łodzi na brzeg.</pe> a zatoką/
Stoję precz od świata zgiełku,/
W tego skrawka nieb światełku,/
Na ojczystym przecież stoję/
Gruncie dzisiaj!... Pieśni moje,/
Uroczyste moje pieśni,/
Żegnam! Żegnam! Ku tej cieśni/
Ziemskiej zwróć się, mój bachmacie<pe><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> (daw.) --- rumak.</pe>!/
Wyższy cel tam czeka na cię,/
Nie rycerski harc się śmieje/
Tam ku niebu, nie turnieje,/
Nie zwycięski zwój gałązek,/
Lecz powszedni obowiązek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A ten Bóg, co upaść miał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Walić Go nie będzie szał,/
Jak tom rano jeszcze chciał --- /
W cichy pójdę ja z Nim bój.../
Mylił, widzę, duch się mój:/
Nie rozgłośny czyn szermierzy/
Rozochoci, zbohaterzy/
Ród ten karli, nie ogromy/
Sił bogatych plon widomy<pe><slowo_obce>widomy</slowo_obce> (daw.) --- widoczny.</pe>/
Dadzą tutaj, tak, nie one/
Wzmocnią siły nadwątlone!/
Woli trzeba! <wyroznienie>Wola</wyroznienie> zbawi,/
Lud za sobą śmierć zostawi!/
Woli trzeba, zbawicielki/
W rzeczy małej, w rzeczy wielkiej!</strofa>




<didaskalia>zwraca się ku stronie wsi, na którą padły już mroki wieczorne</didaskalia>



<strofa>A więc chodźcie, wy zmęczeni,/
Skryci śród ojczystych cieni!/
Wierząc w siebie, znając siebie,/
Odnowimy się w potrzebie;/
Powalimy wszelki kłam,/
Połowiczność, wrogą nam,/
Wolę lwa rozbudzim w łonie!/
Dłoń przy pługu na zagonie,/
Czy też dłoń, co dzierży miecz,/
Jedna sprawa, jedna rzecz!/
Dzielność tam, gdzie dzielny mąż,/
Tylko trzeba pomnieć<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pamiętać.</pe> wciąż,/
Aby jego rysik wraz/
Miał tablicę w każdym z nas.</strofa>




<didaskalia>zabiera się do odejścia, zastępuje mu drogę <osoba>Ejnar</osoba></didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Oddaj, coś mi zabrał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Panie,</wers_cd>/
Ku Agnieszce zwróć pytanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>do Agnieszki</didaskalia>


<strofa>Wolisz blask promiennych nieb,/
Czy więzienny, skalny żleb?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Odejdź, ja tu nic nie wolę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mam powtórzyć ci, jak w szkole,/
Dawną nauk mądrą treść:/
,,Łatwiej podnieść, ciężej nieść"?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twe pokusy wszystkie na nic:/
Do ostatnich pójdę granic!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie żal ci tych drogich osób?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pozdrów-że ich! Znajdę sposób,/
Gdy się duch mój uspokoi,/
By im rzec o sprawie mojej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tam na głębi, na tej złotej,/
Białe żagle mkną już w dal.../
Jak marzenie, jak tęsknoty/
Wioną w szumach, w bryzgach piany/
W jakiś kraj zaczarowany,/
Śród błękitnych wioną fal.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niech w dalekie płyną kraje!/
Ale tobie niech się zdaje,/
Żem umarła...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź mi siostrą...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>



<strofa>Nie! Ocean nas rozdziela...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wróć do matki! Zbyt tyś ostrą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>po cichu</didaskalia>


<strofa>Mistrza, brata, przyjaciela/
Mam tak dzisiaj stracić wraz?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>podchodzi bliżej</didaskalia>


<strofa>Czas pomyśleć o tym, czas!/
Tu, gdzie z głazem szary głaz/
Tworzy skalne te opoki,/
Tu, w tej ciągłej mgle głębokiej,/
Zatrzymają się me kroki,/
Smutny dzień tu czeka nas!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>By móc znosić mgły ponure,/
Gwiazdy świecą nam przez chmurę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żądam wiele, bardzo wiele:/
Chcę mieć wszystko albo nic!/
Odwróć się od prawdy lic,/
A wnet pójdziesz na topiele./
Niech cię chęć do próśb nie bierze,/
Łask czy względów w żadnej mierze!/
Zawiedzie cię życia cel,/
Padniesz, jak ofiarne zwierzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niech ci ócz nie skłoni biel!/
Rzuć dogmatów chmurne snucie,/
Żyj, jak każe ci uczucie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc wybieraj --- niech się święci/
Wola twoja!</strofa>




<didaskalia>znika</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miej w pamięci,</wers_cd>/
Że wybierasz między tuczą<pe><slowo_obce>tucza</slowo_obce> (daw.) --- chmura burzowa.</pe>/
A spokojem, między troską/
A nadzieją szczęścia boską,/
Między nocy ciemnią kruczą/
A poranku światłem złotem,/
Między śmiercią a żywotem!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wstaje i mówi powoli</didaskalia>



<strofa>A więc w noc! Przez śmierć w tej dali/
Poranna się zorza pali!</strofa></kwestia>





<didaskalia>idzie za Brandem. <osoba>Ejnar</osoba> patrzy na nią chwilę w głębokiej zadumie; potem pochyla głowę i odchodzi w kierunku
zewnętrznego fiordu</didaskalia>



<didaskalia>KONIEC AKTU DRUGIEGO</didaskalia>


<naglowek_akt>Akt trzeci</naglowek_akt>





<miejsce_czas>W trzy lata później.</miejsce_czas>




<miejsce_czas>Mały, kamiennym murem okolony, ogród na probostwie,
u stóp wielkiej ściany skalnej. W głębi wąski, cichy fiord.
Drzwi plebanii wychodzą na ogród. Po południu. <osoba>Brand</osoba>
stoi na schodach przed domem. <osoba>Agnieszka</osoba> siedzi na
stopniach u jego nóg.</miejsce_czas>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Drogi mój mężu, dzień za dniem/
Śledzisz z stłumionym w piersi tchem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak, oczekuję wiadomości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Mężu, w twym sercu przestrach gości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na wiadomości czekam z domu ---/
Trzy lata czekam na ten czas,/
Co nie nawiedzi nigdy nas./
Jutro --- jeżeli wierzyć komu --- /
Będzie już koniec z nią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>łagodnie i miękko</didaskalia>


<strofa><wers_cd>Na wieści</wers_cd>/
Nie trzeba czekać w tej boleści...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potrząsając głową</didaskalia>



<strofa><begin id="b1534105689934-193552863"/><motyw id="m1534105689934-193552863">Matka, Syn, Milczenie</motyw>Jeśli nie przyjdzie na nią skrucha,/
I u mnie będzie cisza głucha.
<end id="e1534105689934-193552863"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To twoja matka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Że to matka,</wers_cd>/
Więc mam się kłaniać do ostatka/
Jakimś bożyszczom?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Brand, masz duszę</wers_cd>/
Twardą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czy twarda wobec ciebie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
O, nie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Przypomnieć ja ci muszę,</wers_cd>/
Żem cię ostrzegał, czy w potrzebie/
Zdołasz być dla mnie przyjacielem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<strofa>Zbyt czarnoś patrzał, a i słowa/
Nie dotrzymałeś!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Niech uchowa</wers_cd>/
Bóg! Jeno tu my się z weselem/
Nie spotykamy. Troskę masz!/
Przybladła mocno twoja twarz:/
Zbyt ci dolega ten nasz mróz,/
Ten śnieg na szczytach, piargi, gruz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Ja się wcale tym nie straszę --- /
Tym bezpieczniejsze gniazdo nasze;/
Te lody tak wciąż naprzód rosną,/
Że kiedy na dół spłyną wiosną,/
Domu naszego nie tknie zwał,/
Spokojnie sobie będzie stał/
Niby pod jakim wodospadem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I słońca na tym niebie bladem/
Ani drobiny --- Dni ponure.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wita blaskami tę tam górę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przez trzy tygodnie --- --- tak, tak, latem!/
Ale swym światłem niebogatem/
Nie dotrze nigdy do jej stóp...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przygląda mu się badawczo, potem
wstaje i mówi</didaskalia>



<strofa>
Coś cię przeraża!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ciebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rób,</wers_cd>/
Co chcesz, ja widzę w tobie strach!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ty coś ukrywasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>I ty!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach!</wers_cd>/
Widmo przepaści jeszcze gniecie/
Tę twoją duszę? Co się stało?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nic... tylko troszczę się niemało...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Troszczysz się? O co?... Mów!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>O dziecię.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O Alfa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak... I ty, mój drogi...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534107135536-475493551"/><motyw id="m1534107135536-475493551">Dziecko, Choroba</motyw>Owszem, lecz dzisiaj nie mam trwogi --- /
Bóg mnie tą klęską nie nawiedzi;/
Chłopaczek, choć się trochę biedzi,/
Przyjdzie do siebie i to tak!/
Gdzie on?
<end id="e1534107135536-475493551"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Śpi teraz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zagląda przez drzwi do wnętrza izby</didaskalia>



<strofa><wers_cd>Dobry znak!</wers_cd>/
Spojrzyj: o żadnej trosce nie śni!/
Przyjdzie do siebie jak najwcześniej --- /
Piąstka pulchniutka ---</strofa></kwestia>






<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ale blada.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakoś to wszystko się poskłada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, jak oddycha on głęboko,/
Jak słodko śpi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia>
<strofa><wers_cd>Tak, boże oko</wers_cd>/
Niech nad nim czuwa wszelką dobą!</strofa>

<didaskalia>zamyka drzwi</didaskalia>



<strofa>Światło i spokój z nim i z tobą/
Spadły na dni me, luba dziatwo!/
Trud mi wszelaki znosić łatwo,/
Że nie upadłem, twą to rzeczą,/
Igraszki dziecka żal mój leczą./
Męczeństwem zdało mi się życie,/
A oto patrzaj, jak sowicie/
Bóg mnie wynagrodził!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Boś nagrody</wers_cd>/
Wart był! Patrzałam na zawody,/
Na trudy twoje, na katusze,/
Które krwawiły twoją duszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534108251224-3135368639"/><motyw id="m1534108251224-3135368639">Miłość, Ojciec, Matka</motyw>Z wami znosiłem ja radośnie/
Wszelaką burzę, wszelki grom!/
Miłość wkraczała z tobą w dom,/
Jak blask, mówiący nam o wiośnie,/
Jam jej nie zaznał nigdy wprzód;/
Od ojca, matki wiał mi chłód,/
A, gdy się kiedy skra rozżegła,/
Daremnie zawsze ku nim biegła --- /
Witana zimno, rychło gaśnie!<end id="e1534108251224-3135368639"/>/
I zdaje mi się dzisiaj właśnie,/
Żem w sobie stłumił żar mój cały,/
Aby potężniej zajaśniały/
Gloryją twe i dziecka skronie --- /
To mówię dziś mej słodkiej....</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie tylko me i jego czoło!/
Nie ma człowieka naokoło,/
Który by, wszedłszy w twoje progi,/
Pełen rozpaczy, smutku, trwogi,/
Przy twego serca uczcie sutej/
Nie znalazł karmi<pe><slowo_obce>karmia</slowo_obce> (daw.) --- pokarm.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Z trosk wyzuty</wers_cd>/
Odchodził przez was! Tak, jedynie/
Przez was do serca mego płynie/
Niebiańska łaska cnej dobroci!/
Kto nie ukochał jednej duszy,/
Miłości w sobie ten nie wzruszy/
Ku wszystkim ludziom! Moi złoci,/
W samotność szedłem już od młodu,/
W niej to się stałem na kształt lodu,/
Serce stwardniało dla czeladzi/
Bożej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, miłość twa, gdy gładzi,/
To snać wymierza ciężkie ciosy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I przeciw tobie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Na swe losy</wers_cd>/
Ja nie narzekam! Ty, mój słodki,/
Nakładasz na mnie ciężar wiotki;/
Inni odchodzą od twych lic,/
Słysząc twe ,,wszystko albo nic!"</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co świat ten mianem zwie miłości,/
Tego ja nie znam --- do mnie w gości/
To nie zawita! Miłość boża/
Nie jest bynajmniej gładka, hoża,/
Nawet i śmierć jej nie poradzi,/
Nie umie zmiękczyć się! Gdy gładzi,/
Wymierza ciosy! Tak, na górze,/
Widzisz, Oliwnej, gdy krwi duże/
Zraszały krople lice Syna,/
Gdy Ten, zrozpaczon już, zaczyna/
Błagać: ,,O, weźże, weź ode mnie,/
Ojcze, ten kielich!" --- nadaremnie/
Płyną mu z wnętrza wszelkie skargi:/
On nie odejmie mu od wargi/
Tego pucharu --- myśl zawodna!/
Pić mu tę gorycz każe do dna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Sprawiajże sądy te surowe,/
A świat pobity już na głowę,/
Potępion cały!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Potępienie,</wers_cd>/
Kto wie, na kogo ono spadnie.../
A przecież mówi zbyt dokładnie/
Płomienne Pismo, że li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> w cenie/
Mający wierność godny łask;/
Korony życia święty blask/
Nie da się zyskać przetargami/
Niechaj nadzieja cię nie mami,/
Że możesz ujść ogniowej próby,/
Że stos ten zgasisz, duchu luby!/
Potem twej skroni Bóg przebaczy,/
Jeśli nie <wyroznienie>możesz</wyroznienie>, lecz inaczej/
Z tym, jeśli nie <wyroznienie>chcesz</wyroznienie>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, prawdziwie,</wers_cd>/
Ucz mnie, ucz piąć się po tej niwie;/
Mocy ja nie mam należytej,/
By wchodzić z tobą na twe szczyty./
Zda się, że padnę w dół głęboki,/
Tak wielce słabe są me kroki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Z kompromisami precz! To hasło/
Oby ci nigdy nie zagasło!/
Potępion czyn twój, gdy jedynie/
Poród się mieści w twoim czynie,/
Lub też go spełniasz przez połowę!/
Oto prawidło! Lecz nie mowę/
Bierz na świadectwo, tylko życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>rzuca mu się na piersi</didaskalia>
<strofa>O, niechaj staną na tym szczycie/
Słabe me kroki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gdy we dwoje,</wers_cd>/
Najstromszej drogi się nie boję!</strofa>




<didaskalia>na dół zeszedł <osoba>Doktór</osoba> i stanął w opłotkach</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gruchają sobie gołąbeczki/
W tym gniazdku skalnym! Do ucieczki,/
Widać, daleko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy być może?/
Witajże do nas, mój doktorze!</strofa>




<didaskalia>zbiega na dół i otwiera drzwi od ogrodu</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, nie do ciebie!... Fakt wiadomy,/
Że to nie dla mnie takie złomy,/
Nie mnie żyć w śniegu, w zawierusze,/
Przenikającej ciało, duszę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie duszę, panie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie? W istocie,</wers_cd>/
Gotów bym dzisiaj oddać krocie,/
Że ten pośpieszny związek ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Na silnej leży podwalinie,/
Jakkolwiek ludzie mówią starzy,/
Iż rzadko w życiu się wydarzy,/
By długo trwało to, co wprędce/
Przelotnej wzdyć<pe><slowo_obce>wzdyć</slowo_obce> (reg.) --- przecież.</pe> uległo chętce.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nieraz blask słońca zbudzi człeka,/
Lub dzwon na wieży, i w tej chwili/
Letni poranek doń się mili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żegnajcie mi --- powinność czeka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Do mojej matki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Może w drogę</wers_cd>/
Ze mną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie, teraz ja nie mogę,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pan byłeś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie jesteś skory!</wers_cd>/
Twardyś! A ja wskroś mgieł, szarugi,/
Wlokłem się po tej drodze długiej;/
Zawieja naprzód mnie popędza,/
Choć wiem, że tu li trzeba księdza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pomagaj, Boże! Prawda, panie,/
Że pan jej ulżysz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak się stanie,</wers_cd>/
Jeśli Bóg poprze moje chęci./
Zawsze ja miałem to w pamięci,/
By iść, gdzie nas powinność woła.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wezwała pana, o mnie zgoła<pe><slowo_obce>zgoła</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>/
I wiedzieć nie chce, a ja przecie/
Czekam, nieszczęsny człek na świecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na co pan czeka?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeśli ona</wers_cd>/
Nie pośle po mnie, rzecz stracona!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>do Agnieszki</didaskalia>



<strofa>Biedna! Poznałaś się na mękach,/
W tak strasznie twardych będąc rękach.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie jestem twardy...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dla jej duszy</wers_cd>/
On w sobie wszystką moc poruszy,/
Krwi swej utoczy na ostatku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja-ć dobrowolnie wziąłem w spadku/
Księgę jej wszystkich win...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A swojej/
Pan nie masz dosyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wyroznienie>Jeden</wyroznienie> człek/
Może swym trudem zdobyć lek/
Na winy <wyroznienie>wielu</wyroznienie> --- niech je znosi,/
A cierpliwością wnet je zmyje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ale nie ten, co sam swą szyję/
Uginać musi, biedny, nagi,/
Pod ich ciężarem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie odwagi</wers_cd>/
Nie brak --- ja chcę i to me jedno/
,,Chcę" kryje w sobie rzeczy sedno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy na niego oniemiały</didaskalia>



<strofa>Tak, woli twojej <slowo_obce>quantum satis<pe><slowo_obce>quantum satis</slowo_obce> (łac.) --- ile wystarczy.</pe></slowo_obce>/
Do kont bogatych się zalicza,/
Lecz twoje konto <slowo_obce>caritatis<pe><slowo_obce>caritatis</slowo_obce> (łac.) --- miłosierdzia.</pe></slowo_obce>/
To kartka całkiem jest dziewicza!</strofa>



<didaskalia>odchodzi</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przez chwilę wodzi za nim oczyma</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1534111956238-2991057010"/><motyw id="m1534111956238-2991057010">Miłość</motyw>O, w żadnym słowie --- ja to znam --- /
Taki się dziś nie mieści kłam,/
Co w słówku ,,Miłość" --- w nim to świat/
Szatańsko mądrze chowa rad/
Ów fałsz i słabość swojej woli,/
Tym słowem właśnie ludzka nędza/
Milcząco duszę swą oprzędza,/
Ażeby mogła --- jak to boli --- /
Do syta kąpać się w rozpuście!<end id="e1534111956238-2991057010"/>/
Pnę się do góry, nad czeluście,/
Oddechu złapać już nie mogę/
I oto miłość skraca drogę!/
Podążam traktem grzesznej rzeszy,/
Wtem z przebaczeniem miłość śpieszy;/
Bezczynnie patrzę, gdzie me cele,/
Już je przede mną miłość ściele;/
Bezprawie-m wybrał i wnet pusta/
Miłość zamyka sędziom usta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Że to fałszywe, dobrze wiem,/
Jednak --- azali fałsz jest w tem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Woli potrzeba --- ona jedna/
Gasi w ustawie żądzę sedna/
Sprawiedliwości... Tak, tak, wprzódy/
Trzeba mieć wolę, nie, by trudy/
Codziennej tylko znosić drogi,/
Nie, by na siebie brać li mnogi/
Mozół, którego czyn wymaga!/
<begin id="b1534142167296-1112071461"/><motyw id="m1534142167296-1112071461">Odwaga</motyw>O, nie! Radosna twa odwaga/
Niechaj ma wolę, aby wiernie/
Przez wszystkie grudy przejść i ciernie,/
Przez wszystkie trwogi, wszystkie lęki!/
Nie w tym męczeństwo, że te męki/
Zniesiesz na krzyżu konająca;/
Wybrana będziesz śród tysiąca,/
Jeśli masz wolę, by twe ciało/
Na krzyżu w mękach tych konało,/
Jeśli masz <wyroznienie>wolę</wyroznienie>, na swą duszę/
Sprowadzić straszne te katusze.<end id="e1534142167296-1112071461"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przytula się do niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Gdy dla nas próby dzień nastanie,/
Mów, ty obrońco mój i panie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zwycięży wola w takim boju,/
Nadejdzie wówczas dzień spokoju,/
Wówczas, jak gołąb, miłość złota/
Da ci oliwną kiść żywota!/
Lecz dla tych marnych gnuśnych ludzi/
Niech się nienawiść w tobie budzi.</strofa>




<didaskalia>przerażony</didaskalia>



<strofa>Nienawiść! Z światem bój to krwawy,/
A człek, jak gdyby dla zabawy,/
Tak lekko straszne słowo rzekł...</strofa>




<didaskalia>wybiega do domu</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy poprzez drzwi</didaskalia>



<strofa>Ukląkł przy Alfie... Biedny człek,/
Do łóżka skronie swe przyciska,/
Jak gdyby płakał, jakby bliska/
Była mu rozpacz, jakby kroki/
Nie mogły z puszczy wyjść głębokiej! /
Jakiż to zdrój miłości płynie/
Z tej męskiej piersi!... Tak, jedynie/
Alfa on jeszcze kochać może,/
Gdyż to dzieciątko małe boże/
Obce jest dotąd grzechu plamie...</strofa>




<didaskalia>przeraźliwie</didaskalia>



<strofa>Zrywa się!... Boże!... Ręce łamie!/
Cóż on zobaczył? Zbladł jak śnieg...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>na schodach</didaskalia>



<kwestia><strofa>Z wieścią nie przyszedł żaden człek?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie ma nikogo do tej pory!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>spogląda znowu w kierunku wnętrza domu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co za gorączka w drobnej, chorej/
Piersi dzieciny! Co za wrzenie!/
Tylko spokoju...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na sumienie!/
Co się to dzieje? Cóż to znaczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie ma przyczyny do rozpaczy!</strofa>




<didaskalia>woła w kierunku drogi</didaskalia>



<strofa>Ach, widzę posła, jest! Nareszcie!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>poprzez bramę ogrodową</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz masz przybyć ku niewieście!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jestem do drogi tej gotowy./
Co powiedziała?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Coś tam słowy/
Rzekła mglistymi. Słaba, zbladła,/
Ledwie na łóżku swym usiadła/
I coś szepnęła w takim wątku,/
Że za sakrament pół majątku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cofając się</didaskalia>


<strofa>
Pół? Nie! O, powiedz: nie!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>


<strofa>
Zaiste!/
Kłamstwo byłoby oczywiste!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Pół?... Nie!... Przenigdy! Nie, dobytek/
Miała na myśli cały, wszystek?!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Może!... Jam słyszał o połowie,/
A mózgu mego jeszcze zdrowie/
Nie opuściło --- jasny on!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>chwyta go za ramię</didaskalia>



<strofa>
Gdy Bóg nas wezwie przed swój tron,/
Czy mi poświadczysz, że to słowo/
Padło z jej wargi?...
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Całkiem zdrowo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A więc niech skończy się jej nędza/
Bez sakramentów i bez księdza!/
To ma odpowiedź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na niego wzrokiem niepewnym</didaskalia>




<kwestia><strofa><wers_cd>Chyba zgoła</wers_cd>/
Nie wiesz, kto w biedzie swej cię woła.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<begin id="b1534143348173-808369182"/><motyw id="m1534143348173-808369182">Prawo</motyw>Dla swych i cudzych jedno prawo,/
Różnic nie czynię.
<end id="e1534143348173-808369182"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Mówisz krwawo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Stojący wobec śmierci lic,/
Znam jedno: <wyroznienie>wszystko</wyroznienie> albo <wyroznienie>nic</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Księże!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Najmniejszy pyłek złota</wers_cd>/
Jest zaprzeczeniem praw żywota:/
W nim bałwochwalstwa potwór siedzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534143557980-8293002"/><motyw id="m1534143557980-8293002">Bóg, Ksiądz, Miłosierdzie</motyw>Bicza tej twojej odpowiedzi/
Użyję tak, by go na grzbiecie/
Nazbyt nie czuła. Jedną przecie/
Ma li pociechę śród swych dróg:/
Nie będzie dla niej twardym Bóg,/
Wszak z miłosierdzia swego znan/
Lepiej od ciebie.
<end id="e1534143557980-8293002"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wstrętny, zakisły dzban pociechy/
Zbyt często mazał ludzkie grzechy!/
Drzyjcie się, drzyjcie! Skarga pusta/
Zamyka nieraz sędziom usta!/
Tak jest! Tak musi być! Ludziska/
Zbyt wierzą w to, że gdzieś tam z bliska,/
Czy też z daleka siedzi zbożna/
Postać staruszka, z którym można/
Ot, potargować się drobinę.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mężczyzna</osoba> spotkał się na drodze z <osoba>Drugim</osoba>,
wracają obaj</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Świeżą niesiecie mi nowinę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jakiej treści? Mów, człowiecze!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dziewięciu się dziesiątych zrzecze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A nie <wyroznienie>wszystkiego</wyroznienie>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mój bracie,</wers_cd>/
Moją odpowiedź wszakże znacie:/
Bez sakramentów i bez księdza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zbyt wiele przeszła, zbyt ją nędza/
Trapiła w dniach ostatnich.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ona</wers_cd>/
Dała ci życie, umęczona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>załamując ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dla swych i cudzych jedno prawo,/
Różnic nie czynię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Prędko</wers_cd>/
Rosną jej męki, jej cierpienia --- /
Poślij jej słowa pocieszenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>do pierwszego mężczyzny</didaskalia>



<kwestia><strofa>Idź, powiedz jej: ,,stół nakryć trzeba/
Dla Pana, Wina i dla Chleba."</strofa></kwestia>


<didaskalia>obaj <osoba>Mężczyźni</osoba> odchodzą</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tuli się do niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Gwiazda mnie twoja nieraz trwoży,/
Oto gorejesz, jak miecz boży!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze łzami w głosie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czyż świat nie zwraca swoich mieczy/
Przeciwko mnie? Czyż płód człowieczy/
Nie dręczy mnie gnuśnością swoją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chodzić po drodze twej się boją:/
Nazbyt jest stroma...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Lepszą drogę</wers_cd>/
Wskaż im, ja innej dać nie mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Stosujże miarę swą, gdzie chcesz,/
Znajdziesz li w świecie wzdłuż i wszerz/
Człeka, co dorósł do twej miary?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Prawda! Aż strach, jak świat ten stary/
Dzisiaj jest pusty, płaski, podły!/
Odbiegnie kto od zwykłej modły/
I w bezimiennym testamencie/
Pokaże coś, od razu święcie/
Wywyższon będzie pod niebiosy.../
Weź bohaterom ich rozgłosy,/
Zostaw im czyn ich już spełniony,/
Z tym samym idź pomiędzy trony/
Wszechmożnych królów i cesarzy,/
A ujrzysz, czy się kto odważy/
Spełnić coś jeszcze na tym świecie!/
Zechceż jakiemu się poecie/
Puścić swe płody ot, w ten sposób,/
By nie wiedziała żadna z osób,/
Że blask i dźwięk, który je wzrusza/
Jest dziełem jego genijusza?/
Suchy czy świeży konar --- dość,/
Że wyrzeczenie to jest gość,/
Który śród ludzi rzadko bywa./
Tak, żądza świata --- oto żywa/
Moc, co w parobki swe ich zmienia./
Ponad przepaścią człek istnienia/
Swego się czepia, jak gałęzi,/
A kiedy pada z tych uwięzi,/
Kiedy się słaba gałąź łamie,/
Jeszcze kurczowo swoje ramię/
Zatapia w piargi, w gruzy, w proch...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I, stojąc wobec śmierci lic,/
Słyszy twe ,,wszystko albo nic!"/
Z tym się w mogilny stacza loch!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zwycięstw nie ujrzy twoje oko,/
Nie widząc walki! O, wysoko/
Musi się wznieść, kto upadł nisko!</strofa>




<didaskalia>milczy chwilę, potem głosem zmienionym</didaskalia>



<strofa>A jednak, widząc legowisko,/
Na którym człek za grzechy lute<pe><slowo_obce>luty</slowo_obce> (daw.) --- srogi.</pe>/
Spełnia, konając, swą pokutę,/
Myślałem nieraz, że mnie burza/
Śród rozszalałych głębin nurza,/
Że na rozbitym gdzieś okręcie/
W jakimś straszliwym mknę zamęcie.../
Pośród łkającej, niemej skargi/
Nieraz, bywało, gryzłem wargi;/
Litości obcy, nieraz, żono,/
Byłbym był rad uścisnąć pono,/
Zamiast biczować... Idź! Twe zwrotki/
Niech w sen otulą jasny, słodki/
Naszą dziecinę --- ona chora!/
Wszak serce dziecka, to jeziora/
Toń przenajczystsza, w słońcu lśniąca./
Życzenie matki o nią trąca,/
Jak skrzydło mewy, co milcząca/
Przebiega przestwór zbłękitniony.</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>blada</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ach! W jakiekolwiek zwrócon strony,/
Ku dziecku wciąż twój pocisk wraca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To nic! Niech tylko twoja praca/
Zwraca się zawsze ku dziecinie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Obdarz mnie jakim słowem ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Silnym?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Łagodnym w równej mierze.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>obejmuje ją</didaskalia>



<kwestia><strofa>Kto jest niewinny, ten niech szczerze/
Żyje bez trwogi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>spogląda nań jasno i mówi</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jest coś w świecie,</wers_cd>/
Czego zażądać Bóg nie może!/

<didaskalia>wchodzi do wnętrza domu</didaskalia></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy cicho przed siebie</didaskalia>



<strofa><begin id="b1534145444962-3029851759"/><motyw id="m1534145444962-3029851759">Ofiara</motyw>Iż zażądałeś tego, Boże,/
Żywe dowody mamy przecie/
Na Abrahamie<pe><slowo_obce>Abraham</slowo_obce> --- biblijny patriarcha, ojciec narodu żydowskiego (hebr. znaczenie jego imienia to: ,,ojciec narodów"); swego długo wyczekiwanego syna Izaaka był gotów złożyć w ofierze Bogu na górze Moria (wg tradycji utożsamianej późn. ze wzgórzem świątynnym w Jerozolimie), lecz dawszy dowód swej wiary i bojaźni bożej (hebr. Akeda: ,,związanie", ,,ofiarowanie"), został w ostatniej chwili powstrzymany od tego przez anioła, wysłannika Jahwe.</pe>!.../
<didask_tekst>opędza się myślom</didask_tekst> Nie! Nie! Mary!/
Jam już dokonał swej ofiary!/
Grzmieć, jako boży grzmot olbrzymi,/
Tak wstrząsać ludźmi upadłymi --- /
Ten sen żywota uległ zgubie!/
Jak to? Ofiarą ja się chlubię?/
Znikła ofiary mojej siła,/
Gdy mnie Agnieszka przebudziła,/
Gdy razem ze mną w tej potrzebie/
Dała ofiarę i ze siebie!<end id="e1534145444962-3029851759"/></strofa>




<didaskalia>spogląda ku drodze</didaskalia>



<strofa>A tamta, w domu, ledwie żywa,/
Jakżeż w swym skąpstwie uporczywa!/
Dlaczego wrzodu, co ją plami,/
Nie umie wyrwać z korzeniami?/
Tam... nie! To wójt nasz! Okrąglutki,/
Wesoły, czerstwy; troski, smutki/
Zawsze mu obce --- oto lezie,/
Ręce, jak klamry w parentezie<pe><slowo_obce>klamry w parentezie</slowo_obce> --- nawiasy.</pe>,/
Zgięte w kabłąki, ma w kieszeni...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>spoza furtki ogrodu</didaskalia>



<strofa>Dzień dobry!... Może się nie ceni/
Takiego gościa, ale...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zaprasza w dom</didaskalia>


<strofa>Proszę...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dzięki! I tutaj też po trosze/
Można słóweczko, jeśli, panie,/
Raczysz mi dziś pozwolić na nie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Masz pan interes?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie!... Lecz macierz</wers_cd>/
Pańska ostatni, słyszę, pacierz/
Będzie mówiła... licha ona --- /
Żal mi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie wątpię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Prawie kona ---</wers_cd>/
O, bardzo żal mi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mój Boże,</wers_cd>/
Pomoc już stara, człek nie może/
Żyć na wiek wieków --- juścić gaśnie --- /
A żem przechodził tędy właśnie,/
Więc w drodzem tak umyślił sobie,/
Że, wie pan, chyba dobrze zrobię,/
Jeśli pogadam w tej, czy innej/
Sprawie... Czy prawda, że rodzinny/
Spór między wami? Boć tak głoszą/
Ludzie naokół...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Między nami ---</wers_cd>/
Co? Spór rodzinny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ponoć sami</wers_cd>/
Wiecie, że chciwość ma zbyt dużą,/
Że jest w tym powód nieprzyjaźni;/
Juścić człowieka to i drażni,/
Że sam harować musi wtedy,/
Gdy mógłby żyć z ojcowskiej schedy,/
Którą do dni swoich ostatka/
Tak niepodzielnie dzierży matka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zbyt niepodzielnie --- juści, juści!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc też człowieka nie popuści,/
Ot, swary, gniewy --- lecz ja, panie,/
Myślę, że na to, co się stanie,/
Patrzysz spokojnie i że dalej,/
Choć mi tak zbytnio się nie pali,/
Raczysz wysłuchać mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jak chcecie,</wers_cd>/
Teraz, czy później...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ot, na świecie</wers_cd>/
Taka jest sprawa: skoro spocznie/
Pod swoją darnią, pan niezwłocznie/
Będziesz się liczył do bogaczy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tego pan zdania?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie inaczej!</wers_cd>/
Dwóch zdań tu nigdy już nie będzie!/
Grzęda jej snuje się przy grzędzie.../
Szkły<pe><slowo_obce>szkły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szkłami.</pe> nie obejmiesz ich swoimi,/
Taki to wielki kawał ziemi!/
Bogaczem będziesz!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>No, a sąd?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><strofa>O tym pan myślisz? Skądże, skąd/
Takie pytanie? Toć nie rości/
Nikt sobie praw do jegomości/
Schedy ojcowskiej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>No, a przecie,</wers_cd>/
Jeśli się znajdzie ktoś na świecie,/
Co tego spadku równie wart,/
Bo jest w swym prawie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Chyba czart!</wers_cd>/
Prócz mnie tu nie ma dziś człowieka,/
Co mógłby rzec, iż na to czeka --- /
Ja o tym dobrze wiem! A zatem,/
Przy tym dziedzictwie tak bogatym/
Możesz pan sobie żyć --- bo cóż?/
Świat ci otworem wszerz i wzdłuż!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To znaczy: mamy cię tu dość,/
Nam niepotrzebny taki gość --- /
Prawda? Co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda! Dla tej wioski</wers_cd>/
Byłby to dar prawdziwie boski,/
Gdybyś pan poszedł od nas precz!/
Zechciej pan tylko --- prosta rzecz --- /
Rozważyć sobie, proszę pana,/
Nie jako wilk, któremu dana/
Moc tłumaczenia bożych wzorów/
Ot, wobec gęsi i gęsiorów;/
Duch, mówię, pański w tym zakątku/
Jest niedostępny od początku/
Aże do końca --- rzeknę szczerze:/
Dla tych zakutych w prostej wierze/
Ciemnych górali i rybaków/
Jest-ci on księgą, pełną znaków/
Niezrozumiałych, ba! co więcej:/
Jest dla nich źródłem trosk tysięcy,/
Klątwą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W rodzinnej wiosce swojej/
Człek, jako drzewo w ziemi, stoi,/
Gdy tam jest zbędny, praca pusta,/
Milknie duch jego, milkną usta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czyń, jak potrzeba --- to jest, panie,/
Przenajprzedniejsze przykazanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz, co potrzeba, inak w dole,/
A inak sądzą w górskim siole.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak rozumuje mienna<pe><slowo_obce>mienny</slowo_obce> --- majętny, bogaty.</pe> dal,/
Lecz nie mieszkańcy biednych hal.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wy, którym wciąż przed oczy stawa/
Różnica między górskim krajem,/
A nizinami! Z tym zwyczajem/
Chcecie mieć wszystkie nizin prawa,/
Od obowiązków uciekacie!/
Starczy wam krzyczeć: ,,Miły bracie,/
My ludzie biedni, ludzie prości."</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Że przecież każde pokolenie/
I każdy czas swą cząstkę żenie,/
Własnymi chodząc wciąż drogami,/
Do ludzkich dziejów wspólnej kasy,/
Że --- oczywiście, w dawne czasy --- /
To samo było także z nami/
I wszyscy cząstkę swą wpłacili.../
O tym nie mówi się w tej chwili,/
Lecz nie przepadło tak bez wieści/
To, co się w starych baśniach mieści.../
Nasza wojenna, dawna chwała/
Dotąd żyć jeszcze nie przestała/
W rocznikach, mówię, króla Beli<pe><slowo_obce>król Bela</slowo_obce> --- legendarny król norweski (nie mylić z władcami Węgier o tym samym imieniu).</pe>.../
A czyście, panie, nie słyszeli/
O braciach Wulfie i o Thorze<pe><slowo_obce>Thor</slowo_obce> (mit. nordycka) --- bóg pioruna, rolnictwa, małżeństwa i rodziny. Przedstawiany z młotem w dłoni<slowo_obce/>, na rydwanie ciągniętym przez kozły. </pe>,/
O tym, jak ród nasz het za morze,/
Gdzieś do Brettlandzkich szedł wybrzeży/
Z ogniem i mieczem?... O tym szerzy/
Wieść się do dzisiaj... Są kroniki,/
Jak na południe biegły dziki,/
I jak krzyczano z wielką trwogą:/
,,Odwróćże Bóg tę klęskę srogą"/
Tymi dzikami to my, panie!/
Taki lud wyrósł na tym łanie!/
On tych, co szli po zemsty drodze,/
We krwi zatapiał i pożodze!/
Ba! Jeden z naszych pragnął nawet/
W obronie Boga wraz wet za wet/
Oddać Turkowi! Po krzyż sięga,/
By sczezła pogan tych potęga --- /
Prawda, nie doszło do wyprawy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niejeden, panie mój łaskawy,/
Został po takim bohaterze/
Dzielny potomek --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mówiąc szczerze,</wers_cd>/
Tak! Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> skąd wy o tym, księże,/
Macie wiadomość?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Chęć się lęże</wers_cd>/
Podobnych wypraw w tej krainie/
I dzisiaj jeszcze...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, nie ginie</wers_cd>/
Męstwo praojców! Dawne moce/
Jeszcze zostały! <begin id="b1534161388910-1632136088"/><motyw id="m1534161388910-1632136088">Przemoc</motyw>Wszak w epoce/
Króla Belowej my sięgali/
Po liść wawrzynu. Mówiąc dalej,/
Nasamprzód kurtę jak najmilej/
Cudzoziemcowi my skroili,/
Potem nie było innej rady,/
Jak prać kumotry i sąsiady!/
Hej, ogieniaszek my wesoły/
Słali na chaty i kościoły!/
Płonęły sterty, a nam zasię/
Rósł wieniec chwały w ciągłej krasie.<end id="e1534161388910-1632136088"/>/
Zbyt często później wspominano/
O krwi, wylanej w nasze rano;/
Jednakże każdy dzisiaj przyzna,/
Że wszak nasza ta ojczyzna,/
Jako rzeczone mówią baśnie,/
Miała potęgę swą w tych właśnie/
Pradawnych czasach i, że ziemi/
Kęs ten, na którym stopy swemi/
Oto stoimy, miał swe lata,/
Gdzie dla popchnięcia naprzód świata/
Nie skąpił ognia też i miecza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz dziś się lud mój ubezpiecza/
Przed owym prawem, które broni/
Dziedzictwa Beli --- On je trwoni,/
On, bohaterski spadku, ciebie/
Pługiem i radłem w ziemi grzebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O nie, bynajmniej! Zechciej, panie,/
Na gminne przybyć ucztowanie,/
Gdy miejsce pada honorowe/
Na sędzię, panie, i mą głowę,/
Tak, na ławnika i pisarza --- /
Wówczas przenigdy się nie zdarza,/
Gdy krąży poncz, czy piwa dzban,/
Aby nasz lud, z wdzięczności znan,/
Zapomnieć miał o królu Beli./
Niech ino brać się rozweseli,/
Od razu skrzętne pogotowie/
W długiej czy krótkiej wielbi mowie/
Swego praszczura, o, ja sam/
Krzyczę: niech żyje, żyje nam!/
Ja sam od razu, wyznać muszę,/
Mam w sobie myśli pełną duszę,/
Z których na jego pragnę cześć/
Zaszczytny zaraz wieniec pleść!/
Nieco poezji zawsze-ć lubię,/
I trzeba przyznać k naszej chlubie,/
Nam wszystkim ona wielce miła./
W życiu --- rzecz inna --- to jej siła/
Wzdyć będzie zgubna, lecz z wieczora,/
Od siódmej, panie, do dziesiątej,/
Gdy człek powróci w swoje kąty,/
Zmęczony trudem, taka pora/
Wymaga, wiecie, orzeźwienia --- /
Wówczas to skarb ten człek ocenia!/
Zaś co do pana --- w pracy twojej/
Człowiek się właśnie tego boi,/
Że pan byś siać i sprzątać chciał/
Za jednym razem --- istny szał:/
Giń albo dawaj! Tak się dzieje,/
Że pan ze życiem chcesz ideę/
Łączyć, że dążeń pańskich sedno,/
Modlitwę z pracą zlewać w jedno,/
Że żywioł z tego będzie żarki,/
Jak proch z saletry, węgla, siarki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Zgadł pan.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W ten sposób można zgoła</wers_cd>/
Na szersze działać tylko koła,/
Nam tylko jedna rzecz przypadła:/
Orać to morze i mokradła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wprzódy niech każdy z was w to morze/
Pustą chełpliwość swą zaorze!/
Karzeł li karłem jest dla świata,/
Choćby miał ojcem Goliata<pe><slowo_obce>Goliat</slowo_obce> (bibl.) --- olbrzymi wojownik filistyński pochodzący z Gat (1Sm 17,4) zabity przez wypuszczony przez Dawida z procy kamień (1Sm 17,49--50).</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wielkie wspomnienia krzepią ludzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gdy przez nie czyn się nowy budzi,/
Lecz dla was wiek ten dawnej chwały/
Łożem gnuśności jest ospałej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pierwsze me słowa i ostatnie:/
Pan chyba zębów swych nie zatnie,/
Lecz pójdzie sobie w szerszy świat./
Nikt tu, choć każdy chciałby rad,/
Postępków pana nie rozumie;/
Obcy twój pogląd w naszym tłumie./
A jeśli trzeba ten nasz lud/
Pociągnąć wiarą w lepsze dnie,/
Ten obowiązek zostaw mnie,/
Mężnie ja spełnię taki trud!/
Całe me życie jest dowodem,/
Że obowiązek szedł mi przodem:/
Przeze mnie lud się nasz podwoił,/
Niemal potroił, nędzę-m koił./
Nowe dla życia tutaj środki/
Znajdując, widzisz, na tej wiotkiej,/
Kamiennej glebie; w ciągłej walce/
Z twardą naturą, my, ospalce,/
Parliśmy naprzód, niby parą./
Młodość odświeża ziemię starą,/
Powstają drogi, pną się mosty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz nie od wiary do żywota.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Od fiordu idzie poręcz złota/
Aż po lodowiec po tej prostej/
Stromej krawędzi!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie pomiędzy/
Czynem a myślą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Przenajprędzej</wers_cd>/
Trzeba użyźniać tak powoli/
Kęsek po kęsku ten szmat roli,/
Człekowi możność bytu dać!/
O tym myślała nasza brać,/
Nim jeszcze pański duch w nią wlazł./
Od razuś baczył pośród nas,/
By światłość lampki i blask zorzy/
Złączyć północnej... Cóż się tworzy/
Z tej mieszaniny?... Jakie błysły/
Z tego promienie? Lud swe zmysły/
Ponoś utracił, nie wie sam,/
Gdzie szukać prawdy, gdzie jest kłam,/
Nie wie, kto mały, a kto wielki,/
Gdzie szukać rzeki, gdzie kropelki,/
Nie wie, wciąż błądząc pośród pól,/
Co jest pokuta, a co ból,/
Widzisz, niewinny. Mówię święcie:/
Wszystkoś pogrążył pan w zamęcie,/
Huf, co zwyciężać miał złączony,/
Dzisiaj się rozpadł na dwie strony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mów pan, o, mów pan jak najdłużej,/
Wcale mnie słowo twe nie znuży./
Człek swego pola nie wybiera --- /
W kim mieszka jasna chęć i szczera,/
Temu głos boży wciąż powiada:/
<wyroznienie>Tutaj</wyroznienie> twe miejsce!... Trudna rada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Owszem, niech będzie! Tylko, panie,/
Niech każdy w kole swym zostanie!/
Wielkiej doznaję ja pociechy,/
Patrząc, jak ludzkie mażesz grzechy./
Na to sążnistych trzeba słów!/
Jeno nie lubię, kiedy znów/
Zamienić chciałbyś na niedzielę/
Powszedni dzionek: to za wiele!/
<begin id="b1534163462471-1086146979"/><motyw id="m1534163462471-1086146979">Bóg</motyw>To wywieszanie ciągłe flag/
Juści-ć wygląda, panie, tak,/
Jak gdyby w fiordzie, w każdej łodzi/
Siedział sam Pan Bóg!... To już szkodzi!
<end id="e1534163462471-1086146979"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chcąc według pańskiej działać rady,/
Zmienić by trzeba swoją duszę,/
A to nie idzie! Żyć ja muszę/
Swym tylko dziełem, w jego ślady/
Prowadzić ludzi, by jaśniała/
Naokół ścian mych jego chwała./
Twój lud, uśpiony przez swe wodze,/
Na bożej musi stanąć drodze!/
W tej zasad waszych ćmie<pe><slowo_obce>ćma</slowo_obce> --- tu: ciemność.</pe> ponurej/
Wyrzekł się górskiej swej natury,/
Tu wasz poziomy Bóg do góry/
Piąć mu się wzbrania --- Bóg ten, który/
Do cna walczącą czerń ogłupia,/
Że wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> się staje niby trupia./
Wyście wyssali z niego krew,/
W tchórza się zmieni dawny lew,/
Serce na miazgęście im starli,/
Niby są z brązu, a umarli!/
Lecz choć ta gawiedź dziś spokojna,/
Jutro wam huknie w uszy: Wojna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wojna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, wojna!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Bardzo ładnie:</wers_cd>/
Pan pierwszy w wojnie swojej padnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<begin id="b1534164510909-3944471474"/><motyw id="m1534164510909-3944471474">Chrystus</motyw>Kiedyż przekona się wasz świat,/
Że ten zwyciężył, który padł!?
<end id="e1534164510909-3944471474"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Brand! Brand! Stanąłeś na przełomie!/
Obyś pan kiedy zbyt widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- w sposób widoczny.</pe>/
Nie pożałował stawki<pe><slowo_obce>stawka</slowo_obce> --- tu: zakład.</pe> swojej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie pożałuję! Stawka stoi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeśli pan przegrasz, życie pana/
Będzie jak stawka zmarnowana!/
Masz, czego tylko zachce dusza!/
Spadek ojcowski cię nie wzrusza?/
Masz, czego można chcieć na świecie:/
Miłą masz żonę, drogie dziecię,/
Fortuna nęci cię spłoniona,/
Niby dojrzałych jagód grona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A cóż, jeżeli tej fortunie/
Pokażę plecy? Jeśli trzeba/
Pogardzić takim kęsem chleba?/
Cóż będzie wówczas?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystko runie!</wers_cd>/
Z naszej zapadłej, nagiej dziczy/
Wynieś swój sztandar wojowniczy!/
Idź na południe, do wybrzeży:/
Tam obiecany kraj-ci leży/
Dla takich śmiałków! Tam bogaci/
Ludzie w odwagę, tam niech płaci/
Krwią swoje męstwo ludzka gmina!/
Tu lud nie daje krwi, on zgina/
Tutaj się w <wyroznienie>pocie</wyroznienie>, o chleb swój/
Z głazem i śniegiem tocząc bój.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ja tu zostanę! Jasna rzecz:/
Tu moje gniazdo i mój miecz/
Zostanie tutaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wiesz, co z klęski</wers_cd>/
Wynosi człowiek niezwycięski?/
Co już na zawsze traci?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Siebie</wers_cd>/
Stracę na zawsze, gdy w potrzebie/
Zechcę się cofać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Rzec ci mam,</wers_cd>/
Iż na nic walka, gdyś jest sam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ze mną <wyroznienie>najlepsi</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A zaś ze mną</wers_cd>/
Są <wyroznienie>najliczniejsi</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy za nim</didaskalia>


<strofa>Nadaremną/
Ta twoja troska... Szkoda trudu.../
Prawdziwy, pełnej krwi wódz ludu!/
Szlachetnej myśli, dzielnej dłoni,/
Gorącej duszy, mądrej głowy,/
W swoim rodzaju postępowy,/
Przed nowym czasem się nie broni,/
Jednak prawdziwy bicz to boski/
Dla swej dziedziny, dla swej wioski./
Lawiny, wichry, mory, głody,/
Wylewy rzek i mróz i lody/
Nie dadzą wpół się tak we znaki/
Nieszczęsnym ludziom, niż człek taki.../
Zaraza życie ci odbierze,/
Lecz człowiek ciasny w takiej mierze,/
Jak ten, od razu wszystko niszczy!/
Sny najpiękniejsze w kupę zgliszczy/
Zmieni podobny schrypły duch!/
Tamuje wszelki świeży ruch./
Harmonię kłóci najwdzięczniejszą!/
Przezeń się wszystkie szczyty zmniejszą,/
On błyskawiczny tłumi grom,/
Siłę odbiera wielkim snom,/
Z których się czyny wielkie rodzą,/
Karleje świat pod jego wodzą ---</strofa>




<didaskalia>nagle z przerażeniem</didaskalia>



<strofa>
Żadnej, a żadnej wiadomości?/
Przecież --- --- ---
</strofa>




<didaskalia>biegnie naprzeciw zbliżającego się Doktora</didaskalia>



<strofa><wers_cd>Czy od niej idziesz w gości</wers_cd>/
Do nas?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przed sędzią już jest swym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zmarła!... W pokucie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1534165586269-1608455632"/><motyw id="m1534165586269-1608455632">Śmierć, Skąpiec</motyw>Wyznać muszę,</wers_cd>/
Iżem nie widział, aby w skrusze/
Skończyła życie. Skąpstwo złym/
Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> jest doradcą --- nazbyt mało/
Czasu przed śmiercią jej zostało.<end id="e1534165586269-1608455632"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy przed siebie w głębokim przerażeniu</didaskalia>



<strofa>Przegrana dusza?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Być to może,</wers_cd>/
Iż jej przebaczą sądy boże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>po cichu</didaskalia>



<strofa>Co rzekła, uchodząc z naszych dróg?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To li wyrzekła szeptem: Bóg/
Nie jest tak twardy, jak mój syn.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>słania się z bólu na ławkę</didaskalia>



<strofa>Jednaki wszędzie kłamstwa czyn:/
W śmierci, w upadku! Wszędy, wszędy!</strofa>




<didaskalia>twarz chowa w dłoniach</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zbliża się do niego, przygląda mu się
i wstrząsa głową</didaskalia>



<strofa>Umarłym czasem chciałbyś, panie,/
Nowe zgotować zmartwychwstanie,/
Dać inne siewy, inne pędy!/
Pan, zdaje mi się, masz nadzieję,/
Że do dzisiejszych dni istnieje/
Przymierze ludzi z mocą Boga./
<begin id="b1534165732624-2711363658"/><motyw id="m1534165732624-2711363658">Wiara, Kondycja ludzka</motyw>Nas już nie straszy piekieł trwoga,/
Sąd ostateczny, potępienie/
W żadnej już dzisiaj nie jest cenie;/
Przykaz dzisiejszy: ludzkim być!
<end id="e1534165732624-2711363658"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy w górę</didaskalia>



<strofa>Ludzkim! Ten wyraz dzisiaj wzdyć/
W ostatnim znamy już zakątku!/
Szuka ukojeń, jeśli nie chce,/
Albo nie może zdziałać nic!/
Wyraz ten błaznów wszystkich łechce,/
Którzy na czynu li połowę/
Pragną mieć siły swe gotowe./
Ludzie bezwstydni, czelnych lic,/
Pod jego hasłem łamią śluby;/
Pod jego hasłem, by ujść zguby,/
W lot uciekają się do skruchy./
Według was, niskie, karle duchy,/
Ludzkim wnet będzie wszelki człek./
<begin id="b1534165806921-2892410601"/><motyw id="m1534165806921-2892410601">Bóg, Chrystus, Ofiara</motyw>Czy Bóg był ludzkim w owy wiek,/
Kiedy żył Chrystus? Gdyby On/
Rządził był wówczas światem, skon/
Pana na krzyżu byłby zbędny:/
Bóg taki ludzki, taki względny,/
Byłby był skon, co zbawił światy,/
Zastąpił sztuczką dyplomaty...<end id="e1534165806921-2892410601"/></strofa>




<didaskalia>chowa głowę w dłonie, w posępnym milczeniu</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>po cichu</didaskalia>


<strofa>Wyładuj-że się, biedne serce!/
Najlepiej, gdybyś w tej rozterce/
Mogło wypłakać falę łez!</strofa></kwestia>






<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>pojawia się na schodach, szeptem przerażona, blada, do doktora</didaskalia>




<kwestia><strofa>
O, spiesz się! Boże! Czyż to kres!?
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Taka wzburzona! Cóż ci, dziecię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Straszliwa troska serce gniecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cóż się to stało?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ciągnie go za sobą</didaskalia>


<kwestia><strofa>Chodź co prędzej!/
O, tam nasz synek! Obraz nędzy!</strofa></kwestia>


<didaskalia>wchodzi do izby, niespostrzeżona przez Branda</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>cicho do siebie</didaskalia>



<strofa>Śmierć bez pokuty! Śmierć, jak życie!/
Palec w tym boży już nie skrycie,/
Lecz jawnie działa! Bóg ode mnie/
Żąda dziś, czego nadaremnie/
Żądałem od niej... Gorze, gorze,/
Iżem ją odbiegł w takiej porze!</strofa>




<didaskalia>wyprostowuje się</didaskalia>



<strofa>Syn jej, <begin id="b1534166044024-1025873073"/><motyw id="m1534166044024-1025873073">Walka</motyw>rozpocznę siły swymi/
Bój nieustanny na tej ziemi;/
Krzyżowiec boży, walkę pocznę,/
Aby zwycięstwo duch bezzwłoczne/
Miewał nad ciałem!<end id="e1534166044024-1025873073"/> Bóg mi dał/
Spiż swojej wargi, gniewu szał/
Przelał mi w serce; wzrost wspaniały/
Mej woli łamać będzie skały!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<didaskalia>w towarzystwie <osoba>Agnieszki</osoba> zjawia się na
schodach i woła do Branda</didaskalia>



<kwestia><strofa>Precz z tego domu! Rzuć te przęsła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Choćby ziemia się zatrzęsła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc dziecko umrze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Me nadzieje!</wers_cd>/
Mój Alf! Me dziecko! Pan szaleje!</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce wejść do wnętrza</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>powstrzymuje go</didaskalia>



<strofa>O nie! Pozostań! Błagam ciebie!/
<begin id="b1534166105585-1366054233"/><motyw id="m1534166105585-1366054233">Dziecko, Choroba</motyw>W tym skalnym, ciasnym, ciemnym żlebie/
Z mroźnym, północnym jego tchem,/
Z tą mgłą wilgotną --- czyż ja wiem?/
Ta jedna zima w takiej mroczy,/
I syn twój słońca już nie zoczy!/
Ucieczka tylko zbawić może/
Chociażby nawet jutro...
<end id="e1534166105585-1366054233"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Boże!</wers_cd>/
Nie! Dzisiaj wieczór! Nie! W tej chwili,/
Niech syn mój piersi swe posili!/
Żaden już mroźny wiew nie będzie/
Ranił mi dziecka!... Precz, krawędzie/
Tych opok zimnych! Tak, do snu/
Utul go naprzód i co tchu/
Uciekaj precz od tej mogiły!/
O ma Agnieszko, syn nasz miły/
Bliski był śmierci, całun szary/
Przędły mu ręce strasznej mary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czułam zabójcze to zjawisko,/
Lecz nie myślałam, że tak blisko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>do Doktora</didaskalia>


<kwestia><strofa>Przysięgasz pan, że go ocali/
Szybka ucieczka z naszej wioski?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kogo ojcowskie strzegą troski/
I w dzień i w nocy, ten-ci dalej/
Żyć będzie zdrowy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<strofa><wers_cd>Dzięki! Dzięki!</wers_cd></strofa>




<didaskalia>do Agnieszki</didaskalia>



<strofa>Okryj go ciepło! W puch go miękki/
Otul, ma żono! Od wybrzeży/
Już tu wieczorna wilgoć bieży.</strofa>



<didaskalia><osoba>Agnieszka</osoba> znika w głębi domu</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<didaskalia>w milczeniu spogląda na Branda, który nieruchomo patrzy w kierunku drzwi; następnie podchodzi ku
niemu, kładzie mu rękę na ramieniu i mówi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dla innych, panie, jak z urzędu,/
A zaś dla siebie tyle względu!/
Dla drugich nie ma dzisiaj: ,,mało,/
Albo też wiele!" Pozostało/
To jedno: <wyroznienie>wszystko</wyroznienie> lub też <wyroznienie>nic</wyroznienie>!/
Za to samemu płyną z lic/
Łez babskich strugi, twarz się zmienia,/
Jeżeli prawo wyrzeczenia/
Trzeba stosować i do siebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Coś pan powiedział?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ot, w potrzebie</wers_cd>/
Jest tak i owak! Tam dla matki/
Słowa srogości arcyrzadkiej:/
Przeklęta będzie, gdy się wzdraga/
Zbyć się wszystkiego i zejść naga/
Do swej mogiły. Ileż razy/
Padały klątw tych straszne głazy/
Na serce duszy, troską zdjętej!.../
A teraz sam on przez odmęty/
Na potrzaskanej losem łodzi/
Śród przeznaczenia mknie powodzi,/
I oto jeden liścik dłużny/
Zbyt mu już cięży... Ano, różnej/
Potrzeba miary... I ta księga,/
Z której się gromki grom wylęga/
Na biednych braci, idzie na dno!/
W takiej wichurze można snadno<pe><slowo_obce>snadno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
Dziecko swe stracić już na wieki!/
A zatem precz stąd! W świat daleki!/
I zwłoki matki rzuci marnie,/
Swój dom, swój zawód, swą owczarnię!/
Ot, księże, tyle w tobie krzepy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>chwyta się zrozpaczony za głowę, jak gdyby
chciał zebrać myśli</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czym był, czy teraz jestem ślepy?</strofa></kwestia>



<kwestia><naglowek_osoba>DOKTÓR</naglowek_osoba>




<strofa>Ojcu pan dałeś posłuch w sobie!/
Zarzutu z tego ci nie robię./
Dla mnie ta dusza twa złamana/
Wyrasta wyżej nad tytana.../
Bądź zdrów, mój księże... Tak wypadło,/
Iżem ukazał ci zwierciadło:/
Patrz, jak wygląda człowiek, który/
Chciałby wywracać, walić góry!</strofa>




<didaskalia>odchodzi</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy przez chwilę przerażony przed siebie,
nagle, namiętnie</didaskalia>



<strofa>Teraz --- czy wówczas byłem w błędzie?</strofa>




<didaskalia><osoba>Agnieszka</osoba> zjawia się we drzwiach, w płaszczu, zarzuconym na plecy, z dzieckiem na ręku; Brand jej nie widzi.
Agnieszka chce mówić, ale wyrazy utkwiły jej w gardle
z przerażenia, spostrzega bowiem wyraz jego twarzy. W tej
samej chwili wpada furtką ogrodową <osoba>Mężczyzna</osoba>.
Słońce zachodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Posłuchaj, księże, masz tu wroga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przykłada rękę do piersi</didaskalia>


<kwestia><strofa>Tak, <wyroznienie>tu</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Strzeż wójta się, na Boga!</wers_cd>/
Wielu zebrało twe orędzie,/
Lecz słowa jego nas uwiodły;/
Jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> opowiadać człek ten podły,/
Że wnet opuścisz tę plebanię,/
Że --- takie jego jest gadanie --- /
Rzucisz nas wszystkich, gdyż twa matka/
Właśnie umarła...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jeżeli/
Z wami się wójt nasz prawdą dzieli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Nie uwierzym do ostatka!/
Znane nam wszystkim są przyczyny:/
Tyś stanął przeciw, ty jedyny/
Nie chciałeś ugiąć przed nim karku --- /
Takie to źródło jest poswarku!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>niepewnie</didaskalia>


<strofa>A jeśli jednak prawdę rzekł?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wówczas kłamliwy byłeś człek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jak to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A ileś mówił razy,/
Że spełniasz boże li rozkazy,/
Że cię do boju wybrał Pan,/
Że <wyroznienie>tu</wyroznienie> twe miejsce, gdzie nasz łan,/
Że <wyroznienie>tu</wyroznienie> masz świętą wojną wieść/
I że na wieki stracił cześć,/
Że hańby swojej już nie zmaże,/
Kto się nie ostał przy sztandarze,/
Żeś ty <wyroznienie>powołan</wyroznienie>! Twoje słowa/
Niejeden w głębi serca chowa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Uszy tłumu zawsze głuche,/
Nie wyda liści drzewo suche.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ty wiesz to lepiej... W nieba stronę,/
Pną się dziś serca, posilone/
Twoją nadzieją...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz gromada</wers_cd>/
Stokroć liczniejsza, gdzie noc włada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYZNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tyś jest światłością, która świeci,/
A zaś gromada --- nie obleci/
Tłum mnie --- tu liczba nic nie znaczy!/
Sam tutaj stoję, człek prostaczy,/
Który ci mówi: Idźże sobie,/
Jeżeli możesz! Cóż ja zrobię?/
Nieznana mi jest mądrość ksiąg,/
Lecz przepełnione serce moje!/
W tobie znalazłem swą ostoję,/
Twoich chwyciłem ja się rąk --- /
Ty nie odepchniesz mnie! Bez ciebie/
Życie się moje w grób zagrzebie,/
Nie wierzę, abyś zadrwić mógł:/
Ksiądz nie opuści mnie, ni Bóg!</strofa>



<didaskalia>odchodzi</didaskalia></kwestia>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>trwożliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Białe masz lica, zblakłe wargi --- /
Serce wyrzuca straszne skargi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Każdy mój wyraz rozegrany,/
Co się odbijał o te ściany,/
Dziś się w wyrzutów zmienił słowa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>postępuje krok naprzód</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jestem gotowa --- tak!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Gotowa?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wypełnić matki obowiązek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przebiega drogę i zatrzymuje się u furtki ogrodowej; klaska w ręce i woła z szaloną radością</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie ma księdza! Precz z gałązek/
Sfrunął ksiądz nasz! Wszerz i wzdłuż/
Od tych dolin, od tych wzgórz!/
Krasnoludki, karły, trolle/
Zalegają w okrąg pole,/
Czarnych, złych podjadków krocie/
Naokoło mnie obsiadły,/
Serce, oczy tłum zajadły/
Do cna wygryzł mnie, sierocie./
Precz, wy ludu kusiciele!/
Mnie potrzeba mało wiele!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co majaczysz, biedne dziecię?/
Ja przed tobą stoję przecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ty! To prawda! Lecz nie ksiądz!/
Hen! Z czarnego wierchu spadł/
Ten mój jastrząb! Sfrunął w świat,/
Przestwór wokół dziko tnąc!/
Frędzlą zwartą i ostrogą,/
Sfrunął w mgłę szaloną, srogą,/
Siodłem trzęsąc, cugle rwąc,/
Na nim siedzi ten nasz ksiądz!/
Pusty dzisiaj kościół mamy,/
Już zawarte wszystkie bramy,/
Nie powróci jego czas,/
Ksiądz na zawsze rzucił nas!/
Teraz we czci kościół mój,/
Przypatrzże się, hejże, stój!/
<wyroznienie>Mego</wyroznienie> w nim dziś księdza macie!/
Mszę odprawi wam w ornacie,/
Który zima mu utkała./
Chodźże, chodź, gromado cała!/
Chcesz go słyszeć? Oto masz!/
Pusty jest dziś kościół wasz!/
Gdy mój ksiądz podniesie głos,/
Świat otrząśnie się z swych ros!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tłumią się w twej duszy chorej/
Jakieś bóstwa i upiory.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodzi furtką ogrodową</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co za bóstwa? Niepowszednie/
Prawisz mi tu głupstwa, brednie!/
Cóż ja dam ci? Czym usłużę?/
Jakieś dzikie, małe, duże,/
Barwne, strojne, zawsze złote.../
Masz li z nimi swą robotę?/
Bóstwa? Słyszysz, widzisz ty je?/
A w tej chwili czyje-ż, czyje/
Jakby ręce, jakby nóżki?/
Coś wygląda spod poduszki/
Jedwabistej, strojnej, miękkiej!/
Jakieś dziecko? Śpi? O lęki!/
Coś się trwoży! Przykryjże je!/
I <slowo_obce>to</slowo_obce> bóstwo! Tak się dzieje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do Branda</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mam li prośby? Zdroje łez?/
Dla mnie snać już przyszedł kres!/
Z trwogi patrzę nieprzytomna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Snać ktoś wyższy przysłał do mnie/
Tę istotę! Gorze! Gorze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czy słyszałeś, jak na dworze,/
Na tej turni ośnieżonej/
Biją wszystkie, wszystkie dzwony?/
Snać zwołują do kościoła!/
Tłumy strachów dookoła,/
Rój podjadków, dawno zmarły,/
Krasnoludki, trolle, karły,/
Które ksiądz uwięził w morzu,/
Pojawiły się w przestworzu./
Nie wstrzymują ich pieczęcie/
Klątw tych, które tak zawzięcie/
Ksiądz na rój ten rzucał tłumny!/
Opuszczają groby, trumny:/
<begin id="b1534169550274-1538788195"/><motyw id="m1534169550274-1538788195">Dziecko, Trup</motyw>W mokrych szatach, głodny, siny,/
Strząsa z siebie chłód lawiny/
Tłum dzieciątek, krzyczy w krąg:/
Ojcze! Matko!... Męko mąk!/
Baby cisną się i chłopy,/
Tam chałupnik idzie w tropy/
Za swoimi; chałupnica,/
Nachyliwszy swego lica,/
Karmi piersią zmarłe dziecię./
Widzieliście ją na świecie/
Tak wesołą --- co to jest? --- /
Kiedy szła na dziecka chrzest?/
Gdy ksiądz uciekł, od tej chwili/
Ludzie jakby znów odżyli.<end id="e1534169550274-1538788195"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Precz ode mnie! Nocny mrok/
Stworzy jeszcze większy tłok/
Widm, upiorów w mgieł zawieje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Patrzcie! Patrzycie! On się śmieje!.../
On, siedzący wedle<pe><slowo_obce>wedle</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> drogi,/
Zrywa się na równe nogi,/
Zapisuje w księdze swej/
Każdą duszę z skalnych kniej,/
Każdą sobie uprzytomni,/
O niewielu on zapomni,/
Toć dziś pusty kościół mamy,/
Zawarte już wszystkie bramy,/
Nasz ksiądz proboszcz --- jasna rzecz --- /
Na jastrzębiu uciekł precz!</strofa></kwestia>


<didaskalia>przeskakuje opłocie ogrodu i gubi się w skałach</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliża się do Branda i mówi głosem
stłumionym</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Idźmy! Czas już!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrząc na nią z osłupiałym wzrokiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>A którędy?/
<wyroznienie>Tędy</wyroznienie> pójdziem, czy <wyroznienie>tamtędy</wyroznienie>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>cofa się przerażona</didaskalia>



<kwestia><strofa>Brand, twe dziecko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliża się do niej</didaskalia>


<kwestia><strofa>Juści-ć, żono,/
Byłem wprzódy księdzem pono,/
Niźli ojcem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się jeszczce dalej</didaskalia>


<kwestia><strofa>I sam Bóg,/
Gdyby tak się pytać mógł,/
Czyż odpowiedź jaką dam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>postępuje znowu za nią</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mów, jak matka! Nie wiem sam!/
<wyroznienie>Ty</wyroznienie> ostatnie słowo masz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żona-m twa! Ty drogę wskaż,/
Na twój rozkaz zegniem kark/
Ja i ty!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>chce ją pochwycić za ramię</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Weź od mych warg</wers_cd>/
Ten wyboru kielich! Biedy/
Ujmij mojej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się i opiera o drzewo</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czyżbyś wtedy/
Zwał mnie jeszcze matką? Powiedz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nagły błysk na mój manowiec!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z mocą</didaskalia>


<kwestia><strofa>Masz ty jeszcze wybór jaki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nowe mi błysnęły znaki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czujesz się wybrańcem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>chwyta ją silnie za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Życie daj lub śmierć na szlak,/
Który mej odwagi czeka</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niechże duch twój iść nie zwleka/
Za rozkazem twego Boga!</strofa></kwestia>


<didaskalia>chwila milczenia</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czas nam! Idźmy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>bezdźwięcznie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Jaka droga?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>milczy</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazuje na furtkę ogrodową i pyta</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Tu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazuje na drzwi, prowadzące do izby</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nie! Tu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia><begin id="b1534170233992-1619486718"/><motyw id="m1534170233992-1619486718">Ofiara</motyw>podnosi dziecko do góry</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co masz tu u mnie,</wers_cd>/
Mogę wznieść ku niebu dumnie,/
Wielki Boże! Twe to mienie!/
Na to moje dziś wołanie/
Przerwij i Ty swe milczenie!
<end id="e1534170233992-1619486718"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy chwilę osłupiały przed siebie, wybucha łzami, załamuje ręce nad głową, rzuca się na schody i woła</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Daj mi światła, Jezu Panie!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>KONIEC AKTU TRZECIEGO.</didaskalia>

<!--TRIM:3-->

<naglowek_akt>Akt czwarty</naglowek_akt>





<didaskalia><wyroznienie>Wieczór wigilijny na plebanii.</wyroznienie></didaskalia>



<didaskalia>Izba pogrążona w mroku. Główne drzwi w ścianie tylnej;
po jednej stronie drzwi, po drugiej okno. <osoba>Agnieszka</osoba>
siedzi w sukni żałobnej przy oknie i patrzy w mrok.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie powraca, nie powraca!/
Co za pustka w tej godzinie!/
Czekam, patrzę, próżna praca,/
Serce me z tęsknoty ginie./
O, jak smutnie! O, jak smutnie/
Śnieg pokrywa lasów szczyty,/
Wnet i kościół nasz pokryty/
Legnie niby w szarym płótnie.</strofa>



<didaskalia>nasłuchuje</didaskalia>



<strofa>Furtka skrzypi... Męskie kroki.</strofa>




<didaskalia>biegnie ku drzwiom i otwiera</didaskalia>



<strofa>
Tyś to, luby? Dość tej zwłoki!
</strofa></kwestia>




<didaskalia><osoba>Brand</osoba> wchodzi osypany śniegiem, w ubraniu podróżnym, które podczas następnych słów zdejmuje z siebie</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zarzucając mu ramiona na szyję</didaskalia>



<kwestia><strofa>Długo byłeś poza domem,/
O, nie odchodź już ode mnie!/
Z widm naporem, z trosk ogromem/
Walczę sama nadaremnie./
Co za klęska na nas spadła/
W dniach tych, w onej nocnej dobie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dziecię, masz mnie znów przy sobie!
</strofa>




<didaskalia>zapala świeczkę, słabe rzucająca światło na izbę</didaskalia>



<strofa>
Czemu taka twarz pobladła?
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie sypiałam... tak, z tęsknoty!/
Czas uchodził bez wesela,/
Kiedyś odszedł, drogi, złoty!/
<begin id="b1534750855660-3152576353"/><motyw id="m1534750855660-3152576353">Kwiaty, Żałoba, Zima</motyw>Potem zwiłam trochę ziela ---/
Odrobinę... Niebogata/
Wiązaneczka, jeszcze z lata,/
Z góry, widzisz, przeznaczona/
Na to drzewko --- dań zielona,/
Tak, dla niego! To wiązanie/
I dziś także <wyroznienie>on</wyroznienie> dostanie!</strofa>




<didaskalia>wybucha łzami</didaskalia>



<strofa>Boże!... A tam pada śnieg ---
<end id="e1534750855660-3152576353"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tam --- na cmentarz, gdzie on legł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ach ten wyraz! Święte Nieba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przyzwyczaić ci się trzeba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tylko nie dręcz tak straszliwie!/
Dusza moja ledwie żywie<pe><slowo_obce>żywie</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3 os. lp. cz. ter.: żyje.</pe>,/
Krew ocieka jeszcze z rany,/
Z kości moich szpik wyssany ---/
Nie powstrzymam się od łez,/
Aż nadejdzie złego kres,/
Aż się wszystko lepiej złoży...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak obchodzim dzień ten boży?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Lecz wybacz! Wspomnij proszę,/
Jakie były to rozkosze/
Jeszcze, widzisz, w zeszłym roku.../
Potem --- febra<pe><slowo_obce>febra</slowo_obce> (daw.) --- gorączka połączona z dreszczami.</pe> --- jak to boli!/
I dziś on...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>


<didaskalia>twardo</didaskalia>



<kwestia>

<strofa>
<wers_cd><begin id="b1534750908080-2192150606"/><motyw id="m1534750908080-2192150606">Cmentarz</motyw>Na bożej roli,</wers_cd>/
Na cmentarzu!
<end id="e1534750908080-2192150606"/></strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>O, daj spokój</wers_cd>/
Temu słowu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Pierś swą okuj<pe><slowo_obce>okuć</slowo_obce> --- tu: opancerzyć.</pe></wers_cd>/
I wyrzucaj z całych sił,/
Choćby strach cię w kłębek wił,/
Słowo, które cię przeraża!/
<begin id="b1534751427381-250214183"/><motyw id="m1534751427381-250214183">Żałoba</motyw>Bije na nas moc cmentarza,/
Jako fala bije w łódź/
Niespodzianie!...<end id="e1534751427381-250214183"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Rzuć to, rzuć!</wers_cd>/
Wszak i duch twój dzisiaj nie wie,/
Jak zagasić to zarzewie,/
Które ci ten wyraz nieci!/
Pot na czole twoim świeci,/
Wywołany jego tchem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pot, co lśni na czole mem,/
To fiordu wilgna sól.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A ten w oku twoim ból,/
Ból kroplisty, czy to lód/
Roztopiony, który wprzód/
Lśnił na mroźnych ścianach skał?/
Jakbyś płynny kruszec lał,/
Tak on pali! Serce twoje ---/
Oto źródło!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>My oboje</wers_cd>/
Bądźmy mężni! Złączonemi/
Walczmy siły<pe><slowo_obce>siły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: siłami.</pe> o kęs ziemi,/
Wydzieranej trosce naszej,/
Niech nas żaden ból nie straszy!/
Jakiż ze mnie był to mąż!/
Wciąż śród burzy, w wichrach wciąż,/
Śród spienionych groźnych fal!/
Mewa mknie z przestrachu w dal,/
Wał<pe><slowo_obce>wał</slowo_obce> (daw.) --- fala morska.</pe> na pokład się nasz wspina,/
Maszt się łamie, pęka lina,/
Szalejący siecze grad,/
Żagiel zdarty już na szmat,/
Groźne strzępy w groźnym wirze,/
Fala z grzmotem łódź nam liże,/
Nie przestaje tryskać, róść,/
Jęczy, zda się, każdy gwóźdź,/
Śród straszliwych, czarnych chmur/
Grzmią lawiny gdzieś od gór./
Zbladło ośmiu mych wioślarzy,/
Na ich sinej, trupiej twarzy/
Lęk i trwoga, a przy sterze/
Ja, bez strachu, w żarnej wierze/
Słowa sypię płomieniste ---/
Tak mi było, że zaiste/
Moc się ma do mego dzieła/
Od samego Boga wzięła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Łatwo czoło stawiać burzy,/
W niebezpiecznej stać podróży,/
Lecz spójrz na mnie: ja w tym żlebie/
Martwe moje życie grzebię,/
Mej powszedniej, marnej troski/
Nie zakłóci rozkaz boski,/
By się dusza spłomieniła/
W jakimś czynie! Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> mogiła,/
A nie świat to, co do szczytu/
Rwie nas w górę! Gdybyś ty tu/
Siedział, mężu, w takim cieniu,/
Prawiłbyś o zapomnieniu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ty nic nie wiesz dziś o czynie?/
Może właśnie dziś jedynie/
Czyn masz spełnić najgłówniejszy?/
Może twój ten ból dzisiejszy/
Zyska korzyść z mych katuszy?/
Często łza mi oko prószy,/
Duch mój milknie, umysł mięknie ---/
Zda się, iże szczęście pięknie/
Służy temu z woli Boga,/
Kto do syta, żono droga,/
Płakać może! W takim czasie,/
Gdy tak płaczę, wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> mi zda się,/
Jakby mi się jawił Bóg,/
Jakbym wówczas i ja mógł/
Tulić się do Jego łona,/
Jakby dusza obarczona/
Wyzwalała się z swej troski,/
Wzięta w uścisk ten ojcowski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1534761758701-2012046406"/><motyw id="m1534761758701-2012046406">Bóg</motyw>Obyś nań tak patrzył zawsze,/
Obyś widział najłaskawsze/
Oko ojca, a nie pana!
<end id="e1534761758701-2012046406"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czyż ja, żono ukochana,/
Przeciw Niemu stawać mogę?/
Mam hamować Jego drogę?/
Przed zmysłami on dziś mymi/
Musi stać, jak świat, olbrzymi,/
Mocny, wielki --- takim wraz/
Chcę go mieć i w nasz ten czas,/
Choć tak marny! Ty atoli/
Możesz zbliżać się do woli/
Do ust Jego, na frasunek/
Brać ojcowski pocałunek,/
Pić ze źródła wszechmiłości,/
Gdy w twej duszy trud zagości,/
Spocząć przy nim i z powrotem/
Pocieszona odejść potem,/
Aby, mając jego ognie,/
W swych źrenicach krzepić męża:/
Niechaj siły swe wytęża/
Na czyn nowy! Niechaj pognie/
Przeciwności... <begin id="b1534761953749-1059178333"/><motyw id="m1534761953749-1059178333">Małżeństwo</motyw>Widzisz, żono,/
To ci jest małżeństwo pono/
Najprawdziwsze, jądro, sedno,/
Że, gdy walczyć musi jedno,/
Wówczas drugie rany leczy.<end id="e1534761953749-1059178333"/>/
W tym objawia się treść rzeczy,/
Jednia przez to straszne dwoje!.../
Wówczas, kiedyś życie swoje,/
Oddzielając się od świata,/
Oddawała, w hart bogata,/
Mnie --- tak, wówczas to mi dano,/
Żeś mi wniosła jako wiano<pe><slowo_obce>wiano</slowo_obce> --- posag.</pe>/
To, iż walczyć mam do końca/
W krew pijących żarach słońca,/
Lub w wilgotnych chłodach nocy,/
Pełen wiary, pełen mocy,/
Ty zaś masz w zmęczeniu mojem/
Świeżym rzeźwić mnie napojem/
Swej miłości, masz nawzajem/
Swej dobroci gronostajem/
Umilać mi pancerz mój!/
Oto, gdy ja idę w bój,/
Twego czynu treść niemała!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Temum ja się dziś oddała,/
Ale wszystko nadaremnie!/
Wszystkie myśli, plany we mnie,/
Wszystkich pragnień moich praca/
Do jednego ciągle wraca ---/
Wszystko to li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> sen jedynie!/
Lecz to razem z łzami spłynie/
I ja znowu znajdę siebie,/
W obowiązku się zagrzebię!/
<begin id="b1534762076864-414342819"/><motyw id="m1534762076864-414342819">Dziecko, Trup, Sen</motyw>Brand, tej nocy w ten mróz krzepki/
Przyszło do mnie z swej izdebki,/
Przyszło świeże, jasne, zdrowe,/
Tak, jak dawniej --- drobną głowę/
Do posłania mego tuli,/
Wznosi drobne swe rączęta./
Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> była coś zziębnięta/
Ta dziecinka w swej koszuli./
Zdało mi się, że dłoń skrzepła/
Błaga choć o krztynę ciepła.../
Zerwałam się ---<end id="e1534762076864-414342819"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Żono droga!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
O, tak! Marzła ta nieboga!/
A inaczej czyż być może,/
Gdy ma z desek zimne łoże?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie wyciągaj zwłok spod śniegu!/
Alf w aniołów dziś szeregu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>odsuwa się od niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Grzeb się, póki sił ci stanie,/
W mej katuszy, w mojej ranie!/
Zwij <wyroznienie>zwłokami</wyroznienie> go, on przecie/
Zawsze, zawsze moje <wyroznienie>dziecię</wyroznienie>./
Ciało dzielić mam i duszę?/
O, tak prędko, wyznać muszę,/
Odróżniać się nie nauczę:/
Straciłam do tego klucze!/
To i tamto dla mnie jednem:/
Alf, co tu pod śniegiem leży,/
I ten Alf, co tam w odzieży/
Lśni anielskiej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nim z twym biednem</wers_cd>/
Będzie sercem spokój, juści/
Dużo krwi twa rana puści.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Weź łagodnie się do dzieła,/
A ma dusza nie zginęła,/
Otocz mnie swą mocną ręką,/
Ale niechaj będzie miękką/
Rada twoja, mężu mój!/
Mówią, że, gdy jaka dusza/
O koronę życia rusza/
W ciężką walkę, w twardy bój,/
Słowa twe są jako grom!/
Czyż nie nadasz swoim tchom/
Dźwięku pieśni, co w sen pieści/
I najkrwawszy zjaw boleści?/
Nie masz słowa w swym ukryciu,/
Co nas nurza w świetle, w życiu?/
Bóg twój chodzi w twardej zbroi,/
O mą boleść On nie stoi<pe><slowo_obce>o mą boleść On nie stoi</slowo_obce> --- nie troszczy się on o mój ból.</pe>,/
Z biednej matki drwi, nie krzepi ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Myślisz, że ci będzie lepiej/
Z Bogiem z tych dawniejszych lat?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niech nie cofa się nasz świat!/
Przecież nieraz mi się zdaje,/
Że przede mną lśnią się kraje,/
Które zgasły w twej pamięci,/
Że mnie dawne szczęście nęci./
Łatwo dźwignąć, ponieść trudniej ---/
Tak przysłowie dawne prawi./
Stopy mi twa droga krwawi,/
W uszach mi twa wola dudni,/
Twoja praca, twoje cele,/
Twe pragnienia --- to za wiele/
Dla mnie, biednej; ten ponury/
Żleb, ten fiord, te ciasne góry./
Ta samotność, te nawały/
Wspomnień... jeno, że za mały/
Kościół...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>jakby trafiony gromem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Kościół?... Myśl to może,</wers_cd>/
Która krąży już w przestworze?/
A dlaczego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsając smutnie głową</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zali<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> w porę</wers_cd>/
Zna przyczyny serce chore?/
Czasem chce się uciec doń ---/
Jakiś nastrój, niby woń,/
Którą wiatry tu --- nie wiada/
Skąd --- przywiały swoim tchem./
Lecz to jedno w duszy wiem,/
O tym serce mi wciąż gada,/
Że nasz kościół jest za mały.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakiż to zawładnął ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Duch w tej naszej biednej gminie?/
Jakież żądze tu powstały?/
Nie od dziś ta myśl mnie znana!/
Wszakżeż i ta obłąkana/
Wyrzekła ją kiedyś jasno:/
,,Tam jest śmierć, tam jest za ciasno!"/
A i to, co słyszę oto,/
Nie jest jasne, jako złoto,/
Nie z czystego źródła cieknie./
Ileż mi to kobiet rzeknie ---/
Tak bywało --- w oczy, w twarz:/
,,Brand, za mały kościół nasz!"/
A jeśli ten potok skarg,/
Co z kobiecych płynie warg,/
Jest tęsknotą, którą mogę/
<wyroznienie>Ja</wyroznienie> ukoić?... Na mą drogę/
Bóg cię zesłał, żono luba,/
By mnie tutaj wzdyć zaguba/
Nie spotkała, kiedy w mroczy/
Stracą cel swój ślepe oczy./
Żadna cię pokusa podła/
Z toru twego nie uwiodła./
Gdy zdawało się, że ginę,/
Ty od razu mą dziedzinę/
Pokazałaś; gdym się prawie/
Równał z Bogiem, ty, w obawie/
O mą przyszłość, od mej głowy/
Los odpędzasz Dedalowy<pe><slowo_obce>Dedal</slowo_obce> --- mityczny architekt i rzeźbiarz ateński; żył na Krecie, gdzie królowi Minosowi wybudował sławny labirynt. Poróżniwszy się potem z Minosem, sporządził sobie i swemu synowi Ikarowi skrzydła, by za ich pomocą uciec na Sycylię. Ikar, jak wiadomo, spadł do morza podczas tej podróży.</pe>./
O Agnieszko, twa to siła/
K memu wnętrzu odwróciła/
Te surowe moje lica./
Słowa twego błyskawica/
Wlewa pewność znów w mój los,/
Światłem dla mnie jest znów głos,/
Ten twej świętej wargi grom!/
Mały jest nasz boży dom:/
Wielki wznieśmy Mu przybytek!/
Dziś ten zdrój światłości wszytek<pe><slowo_obce>wszytek</slowo_obce> (daw.) --- cały.</pe>/
Widzę w tobie stokroć jaśniej,/
Niż gdykolwiek. O, nie gaśnij!/
Cofnij prośbę nadaremną,/
Zostań ze mną! Zostań ze mną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A więc, domie ty żałoby,/
Na wieczyste ja cię doby/
Dziś zamykam! Na zawory,/
Na grobowe twoje bramy/
Dziś pieczęcie nakładamy,/
Twierdzo wspomnień! Od tej pory/
Niech oddziela mnie od ciebie/
Zapomnienie! Niepokoje,/
Wszystkie biedne myśli moje/
W jego głębi ja pogrzebię ---/
Wszystkie niechaj w nim utoną:/
Ja chcę być li twoją żoną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W górę wiedzie nasza droga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie za stroma!... To daremnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wyższy głos przemawia ze mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Sameś uczył, że u Boga/
Płomienista wola zawsze/
Znajdzie snać jak najłaskawsze/
Powitanie, chociaż w świecie/
Nie zwycięży...</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce odejść</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dokąd, dziecię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jeśli kiedy, to dziś zgoła/
Do roboty dom mnie woła;/
Zbyt rozrzutnie, zbyt bogato,/
Tyś mnie nawet łajał za to,/
Poczynałam sobie, pomnę,/
W tę ostatnią wilię: wszędy/
Pełno światła, ja w te pędy/
Znoszę stosy przeogromne/
Cukrów, ciastek i zieleni ---/
Od błyskotek dom się mieni,/
Śmiech i radość naokoło!/
I dziś ma nam być wesoło,/
Więc dlatego co tchu lecę,/
Pozapalać w domu świece,/
Przyozdobić go porządnie,/
Aby Bóg, jeśli zaglądnie/
Poprzez drzwi te, miał przed sobą/
Swoje dzieci, co, z żałobą/
Już zerwawszy, nie są ślepi/
Na moc Jego, jak najlepiej/
Święto Jego dziś obchodzą!/
Czyż me siły mnie zawodzą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyciska ją do siebie i potem puszcza</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zapal światło!... Twej to głowy/
Rzecz!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze smutnym uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>A ty mi wielki, nowy</wers_cd>/
Wzniesiesz kościół!... Tylko wraz!</strofa></kwestia>


<didaskalia>wychodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy za nią</didaskalia>


<kwestia><strofa>Ponadludzkiej cierpliwości/
Wola wciąż w jej sercu gości./
Chociaż bywał taki czas,/
Że ją rzucił duch i siła,/
Wola jej nie porzuciła./
Niech jej Twa się łaska święci,/
Wielki Boże! Zbaw ją, zbaw!/
A mnie weź ten kielich chęci,/
Bym sępowi srogich praw/
Kazał chwytać ją za szyję!.../
Niechaj słodycz życia pije!/
Ja mam siły, męstwo mam,/
Pragnę dźwigać tylko sam/
Jarzmo wspólne, byle ona/
Nie była tak umęczona!</strofa></kwestia>


<didaskalia>słychać pukanie do drzwi w sieni --- wchodzi <osoba>Wójt</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wita pana człek pobity.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Człek pobity?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, bez świty.</wers_cd>/
Jeszczeć ja zeszłego lata/
Chciałem, aby pan do kata/
Poszedł sobie, chciałem, wróg,/
Wyrwać ziemię ci spod nóg.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
No?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A dzisiaj --- daj pan dłoń! ---</wers_cd>/
Dzisiaj żal mi, składam broń.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czemu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Większość jest za panem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czy panu to nieznanem?</wers_cd>/
Pana dzisiaj pełno wszędzie!/
Mówię szczerze: co to będzie,/
Od niedawna lud tu słucha/
Czegoś, co nie z mego ducha./
Stąd wyciągnąć łatwo wnioski,/
Że pan źródłem mojej troski,/
Że przez pana wiatr ten wieje.../
Daj pan rękę --- mam nadzieję,/
Że będziemy żyć spokojnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie ma końca takiej wojnie,/
Pokąd<pe><slowo_obce>pokąd</slowo_obce> (daw.) --- dopóki.</pe> jeden z nas nie złamie/
Swego miecza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzież o tamie</wers_cd>/
Mówić lepszej ponad zgodę,/
Ponad rozejm dobrowolny!/
Jam do walki już niezdolny,/
Siły moje już niemłode,/
Jam jest człek, jak inni ludzie,/
Lubię składać broń po trudzie/
Nadaremnym wobec broni/
Mego wroga... W tej pogoni/
Żaden kijek mi nie starczy,/
Gdy nad głową miecz mi warczy./
Wszyscy mnie osamotnili,/
Najrozumniej w takiej chwili/
Jest się poddać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>No, a jeśli</wers_cd>/
Informacje złe ci znieśli,/
Żem ja w oczach twych silniejszy,/
Że mam większość w czas dzisiejszy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, i jaką!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, dziś może,</wers_cd>/
Ale, jeśli w jakiej porze/
Odwołam się do ofiary/
Po poważne, wielkie dary,/
Kogóż wówczas lud wybierze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O poważnej pan ofierze/
Mówisz ze mną? Mnie się zdaje,/
Że nikt pana nie wyłaje./
O cóż idzie? O kieszenie!/
To dzisiejsze pokolenie/
Takim się już <wyroznienie>ludzkim</wyroznienie> mieni,/
Że w ofierze, prócz kieszeni,/
Nic lepszegoć nie przyniesie./
Jeno dziś mnie złości biesie/
Porywają, że z zapałem/
I ja tutaj gardłowałem/
Za ludzkością i w ten sposób/
Obniżyłem u tych osób/
Ich ofiarność. Głupi człek,/
Swej korzyści jam się zrzekł,/
W pewnym względzie --- z tym się licz ---/
Sam kręciłem na się bicz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Może... Tylko, że człek taki,/
Co się innym dał we znaki/
Siłą i odwagą swoją,/
Nie tak łatwo z swą się zbroją/
Żegnać gotów... Co do bicza ---/
Ot, przypowieść to zwodnicza!/
Mąż do czynu wzdyć się rodzi,/
A zaś celem, w który godzi,/
Będą zawsze raju wrota./
Niech się straszny orkan miota,/
Niech się rzuca groźnie, srodze,/
Mąż nie cofnie się w swej drodze!.../
Nie zawoła: Sam ja, sam,/
Bliżej stąd do piekła bram!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Cóż ja na to rzeknąć mam?/
Ani tak, ani też nie!/
Nieraz człek się darmo pnie,/
By nie męczyć zbytnio nóg,/
Szuka sobie innych dróg./
Wszelka praca, trud nasz wszystek/
Ma nam jeden nieść pożytek./
Gdzie nie można prosto z mostu,/
Trzeba chyłkiem, nie po prostu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przeto jednak być nie może/
Czarne białem?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mocny Boże!</wers_cd>/
Cóż, że o kimś ktoś tam rzekł:/
Biały jest, jak szczery śnieg,/
Jeśli inny mu odrzecze:/
Czarnymś jest, jak śnieg, mój człecze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>I pan również?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak dokładnie</wers_cd>/
Rozważywszy, rzec wypadnie:/
Nie jest czarny, szary raczej!/
Wnet wyłożę, co to znaczy./
Ludzkość dziś przenika czasy,/
<begin id="b1534768130431-3566872382"/><motyw id="m1534768130431-3566872382">Wolność, Prawda</motyw>Nie pozwolą dzisiaj masy/
Władać sobą --- rzecz niegodna!/
Ziemia nasza jest swobodna,/
A za cenę, iże słowo/
Każde brzmieć ma jednakowo,/
Ma tę samą wartość mieć./
W ładną by się dostał sieć,/
Kto by sam rozstrzygać chciał,/
Przeciw wszystkim, tak na schwał,/
Co jest czarne, a co białe.<end id="e1534768130431-3566872382"/>/
Mówiąc krótko: pan, przy sobie/
Mając większość, chcesz mnie w grobie/
Naprzód zamknąć. Jeno całe,/
Widzisz, szczęście dzisiaj u mnie,/
Że, miast się ułożyć w trumnie,/
Ja na pański skaczę wóz,/
By mnie razem z panem niósł!/
Tylko błazen lżyć mnie może,/
Że nie chciałem iść na noże!/
Jednak nowy duch w tej gminie/
Bierze mi to za złe ninie,/
Widzi we mnie fałsz i błąd./
Ni to zowąd, ni to stąd/
Mówi dziś powszechnie on,/
Że tej nowej wiedzy plon/
Od rocznych sprzętów więcej wart ---/
Tak wciąż wygłasza niby z kart./
Tam, gdzie potrzeba, dzisiaj lud/
Nie pójdzie chętnie tak, jak wprzód./
Przykro jest, panie mój kochany,/
Tak grzebać milczkiem swoje plany,/
Co budowały drogi, mosty,/
Suszyły bagna. Lecz cóż prosty,/
Ludzki nasz rozum tu wydoła?/
Trzeba się poddać! Niewesoła/
Dola słabszego! Na tej niwie/
Trzeba mi czekać dziś cierpliwie,/
Kornie przykucnąć, aż jaśniejszy/
Zgotuje los mi dzień jutrzejszy./
Tak utraciłem łaskę ludu,/
Jakem ją zdobył... Teraz trudu/
Trzebać nowego, moja głowo,/
Aby odzyskać ją na nowo!/
Na to swe wszystkie siły znoś!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Więc łaska ludu --- oto oś,/
Około której twój się kręci/
Zabieg wszelaki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! W pamięci</wers_cd>/
Tegom ja nie miał! Nie! W mym czynie/
Była li zawsze myśl jedynie/
O dobru sprawy pospolitej./
Rzecz oczywista: znamienity,/
Dobrze spełniony czyn bogaty/
Pewnej spodziewał się zapłaty./
Człowiek ruchliwy, człek, co umie/
Wykonać to, co w swym rozumie/
Zacnie zbudował, chce, mój złoty,/
Widzieć owoce swej roboty,/
Kłos pełny ujrzeć z swego ziarnka,/
A nie, jak to się nieraz dzieje,/
Walczyć o głodzie za idee./
Nie masz li włożyć co do garnka,/
Trudno ci będzie, choćbyś chciał,/
Służyć li drugim! To już szał,/
Zwłaszcza jeżeli żonę masz,/
I kupa córek patrzyć<pe><slowo_obce>patrzyć</slowo_obce> --- czasownik patrzy z partykułą -ć.</pe> w twarz./
O, w takich razach trzeba wprzód/
Głód zaspokoić, domu głód!/
Idea żadna nie napoi/
I nie nasyci dziatwy mojej./
A gdyby mnie kto łajał za to,/
Wnet ja mu na to, jak na lato:/
Owszem, lecz złym przykładem świeci,/
Kto głodzi żonę swą i dzieci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Więc pański plan?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Budować, panie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jak to? Budować?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Budowanie</wers_cd>/
Mam dziś na myśli --- dla korzyści/
Ludzi i mej. Najoczywiściej/
Wprzód odbuduję gmach swej sławy ---/
Na gwałt wymaga on naprawy!/
Wybory mamy już za pasem,/
Toteż, jeżeli mi tymczasem/
Coś porządnego wznieść się uda ---/
A to nie żadne przecież cuda ---/
Mam kota w worku: na pewniaka/
Będę wybrany. Rzecz jest taka,/
Że człek się może przystosować/
Do żądań czasu. Boże prowadź!/
Mówią, że lud innego chleba/
Dziś potrzebuje, że go trzeba/
Podnieść na duchu! Człowiek słucha,/
Lecz ma za mało w sobie ducha,/
Ja co najwyżej, panie drogi,/
Mogę postawić go na nogi,/
Lecz, jak to rób, jak k temu dąż,/
Jeżeli gmin by jeden mąż/
Przeciwko tobie dzisiaj stoi?/
Nie chcąc się waśnić jeszcze bardziej,/
Mam coś, czym ludek nie pogardzi:/
<begin id="b1534768441479-3477684074"/><motyw id="m1534768441479-3477684074">Polityka</motyw>Ot, myśl powstała w głowie mojej,/
By, zarzuciwszy celów mnóstwo,/
Na cel nasamprzód wziąć ubóstwo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I co, wytępić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie! Z tym bieda!</wers_cd>/
To tak wytępić już się nie da!/
To społeczności wrzód niezbędny!/
Można je tylko tak w oględny/
Jakowyś sposób zamknąć w ramy,/
Tak, ograniczyć!<end id="e1534768441479-3477684074"/> Posiadamy/
Środki po temu. Panie mój,/
Wszakże ubóstwo to jest gnój,/
Na którym grzech najlepiej wschodzi;/
Nie brnijmy dłużej w tej powodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cóż pan zamierzasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Pan nie zgadnie?</wers_cd>/
Nasamprzód chyba mi wypadnie/
Dla rozwiązania naszej kwestii/
I dla odcięcia łba tej bestii,/
Dla dobra wiernych tej parafii/
Zbudować własny dom dla mafii,/
Dom dla ubóstwa, dom zakaźny ---/
Cel w moim słowie jest wyraźny.../
Pan należycie to ocenia:/
Ot, chronić ma od zakażenia!/
A iżby pełna była treść,/
Pragnę tuż obok areszt wznieść!/
Tak, w drugim skrzydle --- sens jest krótki:/
Przyczyny mają się i skutki/
Pomieścić tu pod jednym dachem,/
Ścianą li jedną oddzielone./
Tak rzecz się ma z tym, na obronę/
Ludzką wzniesionym, moim gmachem./
A, że już jestem w swym zapale,/
Zamierzam również wznieść i salę/
W tym samym domu na biesiady,/
Czy na zebrania naszej rady,/
Tak, na wybory, czy zabawy,/
By miał gdzie wytchnąć człowiek prawy,/
By miał wygłaszać gdzie swe mowy:/
Ot, polityczny dom ludowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Dom będzie pełny, niewątpliwie.../
Ale o jednym --- ja się dziwię ---/
Toś pan zapomniał... A to przecie...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Rzecz najgłówniejsza jest na świecie,/
Wiem: nam wariatów trzeba domu!/
Myślałem o tym, ale komu/
Udźwignąć ciężar ten olbrzymi?/
Obrachunkami jam tu swymi/
Wykalkulował, że nie lada/
Suma na taką rzecz wypada./
Trza kapitału jednej trzeciej,/
Jeśliby każdy, w kim się nieci/
Zapał do czynu, w kim jakowa/
Wspaniała, wielka myśl się chowa,/
Zechciał zamieszkać w takim gmachu./
Trzeba bez lęku i bez strachu,/
Mając na myśli przyszłych gości,/
Powierzyć także coś przyszłości,/
A nie budować li dla siebie,/
Toć dzisiaj, niby grom na niebie,/
Z strasznym pośpiechem pędzi świat.../
Potrzeby rosną z biegiem lat,/
W każdym zawodzie talent, siły,/
Tak się straszliwie rozpędziły,/
Jak gdyby w tej gonitwie lutej<pe><slowo_obce>luty</slowo_obce> (daw.) --- srogi.</pe>/
Siedmiomilowe miały buty!/
Zbyt to kosztowny, niezbyt łatwy/
Byłby to trud dla potomności,/
Budować takie olbrzymiości/
Dla siebie, żon swych, dla swej dziatwy./
Przeto powiadam: pan pozwoli:/
O to niech głowa nas nie boli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A kto zbyt wielkie chce skandale/
Wszczynać, ma wielką na to salę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>zadowolony</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Owszem, ta zwykle jest zawarta ---/
Trafił pan w sedno. Jasna karta:/
Gmach taki według moich <slowo_obce>datis<pe><slowo_obce>datis</slowo_obce> (łac.) --- datków.</pe></slowo_obce>,/
A dom wariatów mamy <slowo_obce>gratis</slowo_obce>!/
Od razu więc, za mą odwagą,/
Pod jednym dachem, jedną flagą,/
Złączą się wszystkie elementy,/
Co nam największe robią wstręty/
W naszym powiecie: więc ubodzy,/
Więc ci, co grzechów swych na wodzy/
Utrzymać nie chcą, czy nie mogą,/
Więc ci wariaci, co się drogą/
Włóczą bez dachu i kaftana,/
Dalej swobody samej kwiat ---/
Walka wyborcza, zdrój cnych rad./
Do uchwał sala, jak wybrana,/
Gdy trzeba powziąć to i owo,/
Ażeby powiat miał się zdrowo./
Wreszcie dla biesiad ściany lube,/
By było oblać gdzie tę chlubę,/
Że nasz praojciec zwał się Bela<pe><slowo_obce>Bela</slowo_obce> --- legendarny król norweski (nie mylić z władcami Węgier o tym samym imieniu).</pe>!/
Gdy się to uda --- człowiek strzela,/
Bóg nosi kule --- wówczas będzie/
Dla gór mieszkańców w każdym względzie/
Jakowaś możność czynić zadość/
Zacnym pragnieniom, mieć swą radość./
Biedni my w górach, ale, panie,/
Gdy taki dom ludowy stanie,/
Od razu każdy znawca powie:/
Dobrze rządzicie, cni panowie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A skądże środki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prawda, środki ---</wers_cd>/
To punkt, jak zawsze, bardzo wiotki,/
Nieduża świadczeń jest ochota,/
Na nic też pójdzie ma robota,/
Jeśli ich sobie nie zniewolę./
Pan wszystko zrobisz w naszym kole:/
Gdy pan mnie poprzesz słowy swemi,/
Gmach się mój wnet podniesie z ziemi,/
A, skończę dzieło to ogromne,/
Już ja o panu nie zapomnę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Pan chce mnie kupić, mówiąc szczerze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Skądże się panu myśl ta bierze?/
Znaczy, że szukam li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> sposobu,/
Aby znieść przepaść, co nam obu/
Tak niepotrzebne niesie szkody...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Toś pan źle trafił...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Znam powody:</wers_cd>/
Ten wielki ból, ta świeża rana ---/
Lecz mnie ośmielił spokój pana,/
Wreszcie wpływ pański, tak szeroko...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Suche li mam, czy mokre oko,/
Jam gotów zawsze na usługi.../
Ale istnieje powód drugi,/
Że pan przemawia dziś daremnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jakiż to powód?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest i we mnie</wers_cd>/
Chęć budowania.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co się dzieje?!</wers_cd>/
Pan chcesz budować? Pan ideę/
Chcesz ukraść moją?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niezupełnie!</wers_cd>/

<didaskalia>pokazuje przez okno</didaskalia>/


Widzisz w tej śniegu szarej wełnie...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tam?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tę wielką szarą stajnię</wers_cd>/
Dla księżej trzody --- tam, zwyczajnie,/
Przy tej siklawie<pe><slowo_obce>siklawa</slowo_obce> --- górski wodospad.</pe>?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie! Tę małą,</wers_cd>/
Spowitą w śniegu płachtę białą.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Kościół?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ja większy, panie wójcie,</wers_cd>/
Pragnę zbudować.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Stójcie! Stójcie!</wers_cd>/
Od tego kroku, panie, wara!/
Pan chce mnie skrzywdzić, pan się stara/
Podejść mnie dzisiaj! Plan mój gotów,/
Żąda pośpiechu! Pan obrotów/
Używasz moich, by me strzały/
Gdzieś w pustym wietrze się rozwiały.../
Nie! pókim żywy... ku mej zgubie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ulegać nigdy ja nie lubię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pan musisz ulec! Buduj sobie./
Panie, mój areszt, on na dobie,/
Mój dla zakaźnych dom! Mój panie,/
Dom polityczny niechaj stanie/
Przez cię --- <slowo_obce>in summa<pe><slowo_obce>in summa</slowo_obce> (łac.) --- razem, w ogóle.</pe></slowo_obce> dom wariatów!/
Lecz któż się troszczy, do stu katów!/
O jakiś kościół, co próchnieje!/
Od lat to gnije --- stare dzieje ---/
A przecież stoi!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, możliwie,</wers_cd>/
Lecz dziś on stał się już za mały...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nigdy me oczy nie widziały,/
Aby był pełny! Ja się dziwię ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więcej niż <wyroznienie>jedna</wyroznienie> dusza biedna/
Nie znajdzie miejsca w takiej kaźni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsa głową, zdziwiony</didaskalia>




<kwestia><strofa>Widzę w tym dowód najwyraźniej,/
Że --- docierając tak do sedna/
Rzeczy --- potrzebny nam jest raczej/
Dom dla wariatów!.../
<didask_tekst>zmienia ton</didask_tekst> Nie inaczej!/
Pókim żyw, kościół ten nie padnie /
Rozłączyć się wszak nie tak snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
Z tym, co mamy według prawa ---/
Mimo twych zabiegów, bratku,/
Nie zbędziem się twego spadku!/
Niechże na mnie czart nastawa,/
Ja, by feniks<pe><slowo_obce>feniks</slowo_obce> --- legendarny, długowieczny ptak, odradzający się w ogniu.</pe>, znów odżyję/
W łaskach ludu! Niech mnie diabli!/
Z dłonią ja przy mojej szabli/
Pójdę walczyć, jeśli czyje/
Zechcą ręce tych wybrzeży/
Pomnik burzyć! Niech pan wierzy:/
Głaz ofiarny naszych dziadów/
Stał tu kiedyś, według śladów/
Dawnych sądząc, a zaś potem/
Zrabowanym mężnie złotem/
Kościół tutaj postawiły/
Nasze ojce!... I tak miły/
Dom ten boży tutaj stoi/
W swej prostocie, w chwale swojej,/
Czarem dawnych dni omszały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz, co z dawnej wzrosło chwały,/
Pogrzebane dziś w popiele,/
Baśń li żyje --- to niewiele!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O to idzie! Tak jest stary/
Kościół nasz, że nie do wiary:/
Z dawnych ścian nie został ślad ---/
Lecz, gdy jeszcze żył mój dziad,/
Wskazywano dziurę w ścianie,/
Pozostałość...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dziurę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Panie,</wers_cd>/
Coś jak trzy wypchane wory!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>No, a ściana?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Owej pory</wers_cd>/
Już nie było jej na świecie!/
Przeto mówią: darmo chcecie/
Burzyć, księże, ten zabytek!/
Czyn to, mówię, byłby wszystek/
Barbarzyński, wbrew naturze,/
Wprost haniebny!... Przy tym duże/
Gdzież pieniądze? Głowę daję,/
Że nie takie tu zwyczaje,/
Iżby nasze biedne chłopy/
Zabierali się w te tropy/
Do swej kabzy --- dla chimery<pe><slowo_obce>chimera</slowo_obce> --- tu: złudzenie.</pe>!/
Wiedzą w swojej wiedzy szczerej,/
Że i po co sypać grosze/
Na rzecz, która się po trosze/
Trzyma sama, dobrze trzyma!.../
O, jasnymi trza oczyma/
Patrzeć na to! Na mą grzędę/
Przejdą wszyscy. Ja się będę/
Śmiał, nie ty, mój księże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Drogo</wers_cd>/
Nie zapłaci nikt, nikogo/
Do bankructwa nie przywiedzie/
Nowy dom dla mego Bóstwa!/
Do żebraków ja się mnóstwa/
Nie ucieknę! Nie, na biedzie/
Nie zbudują go me ręce ---/
Własne środki swe poświęcę,/
Cały spadek!... Teraz, panie,/
Czy masz do mnie zaufanie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>z załamanymi rękoma</didaskalia>



<kwestia><strofa>Świat się pruje w wszystkich szwach!/
Nawet w miastach takiej rzeczy/
Nie zobaczy rozum człeczy;/
A cóż dopiero tu --- aż strach! ---/
Gdzie to każdy raczej grzebie/
Grosz swój w ziemi, niż w potrzebie/
Miałby oddać go jakowej/
Na cel gminny! A pan, zdrowy/
Na umyśle, całe spusty/
Wręcz otwierasz, tak, kaskady/
Szumne, lśniste! Nie ma rady ---/
Nie wyrazić tego usty ---/
To sen chyba! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wobec swojej</wers_cd>/
Własnej duszy jam się spadku/
Wyrzekł dawno...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Człek się boi</wers_cd>/
Wierzyć uszom... ,,Mój ty bratku ---/
Myślę sobie, gdy mnie słuchy/
Dochodziły --- jam niegłuchy ---/
Ale możeż być w istocie,/
Aby ktoś poświęcał krocie/
Bez istotnej swej korzyści?"/
Lecz to pańska rzecz! Niech iści/
Plan się pański! Ja za panem!/
Z licem płomieniami zlanem/
Rób pan, działaj --- ja bo wolę/
Spełniać cicho swoją rolę,/
Spełniać ją za twym rozkazem:/
Budujmy ten kościół razem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pan, widzę, umiesz, panie drogi,/
Skakać na cztery kute nogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Juścić, że umiem! Juścić skaczę!/
Głupiec li popadłby w rozpacze!/
Głupiec li stanąłby w oporze!.../
Komuż ten tłum się łasić może?/
Temu, co karmić, sycić woli,/
Czyli też temu, który goli,/
Strzyże, obdziera go ze skóry?/
Do kroćset, panie! Na twe góry/
Idę wraz z tobą! Twoje kroki/
Wzruszenia budzą dreszcz głęboki!/
Szczęście, że właśnie dziś się jawię/
Na tej plebanii, boć ja prawie/
Mogę powiedzieć, że beze mnie/
Wszystko byłoby nadaremnie,/
Że plan mój pańskie plany budzi,/
A w każdym razie, że do ludzi/
Przedostały się... Otóż, panie,/
Jeśli na zimę kościół stanie,/
Właściwie moją to zasługą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Aby nie wdawać się w rzecz długą/
Minionych czasów tych ruinę/
Należy zniszczyć...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>wygląda</didaskalia>


<kwestia><strofa>A niech zginę!/
Widząc ją w świetle tym dwojakiem,/
W tym śniegu świeżym, z tym majakiem/
Księżycowego światła w górze,/
Należy przyznać, iż nieduże/
Ma prawo bytu, że, istotnie,/
Zburzyć ją lepiej tysiąckrotnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czemu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Za stara! Niebywały</wers_cd>/
Fakt, iżem spał tak wieczór cały!/
O, tam, pod kurkiem<pe><slowo_obce>kurek</slowo_obce> --- wskaźnik wiatru w formie blaszanego koguta.</pe> krzywa belka!/
Klęska nastąpić może wielka,/
Wprost niebezpieczna taka dziura!/
A gdzież jest styl, architektura?/
Nigdzie ni śladu jakiejś sztuki!/
A jakże nazwać takie łuki?/
Fachowiec rzekłby: wprost okropne!/
Ja się nie dziwię! Swego dopnę,/
Zburzę!... Na dachu mech się ściele ---/
Gdzież on pamięta króla Belę?/
Szacunek nazbyt tutaj wzrasta!/
Chyba największy entuzjasta/
Pojmie, że kojec taki --- w sumie ---/
Istnieć nie może... Pan rozumie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jeśli ludzie rzekną zgoła:/
,,Nie chcemy burzyć ścian kościoła?"</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie zechcą inni, to ja zechcę!/
Zaufaj mi pan! Mnie to łechce,/
Ja całą sprawę poprowadzę,/
Ślicznie ociosam i ogładzę,/
Poprę gadaniem i pisaniem,/
Od razu z nią na czysto staniem./
A gdy ominie mnie poparcie/
Ze strony głupców, przeotwarcie/
Sam się od razu z tym załatwię,/
Sam chwycę topór i siekierę,/
Ażeby zwalić tę ruderę;/
Żonie rozkażę swej i dziatwie;/
Niech wszystko robi według sił!/
Nie będzie już ten straszak gnił!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Cóż to za ton! Mój przyjacielu,/
Inak gadałeś przed niewielu/
Jeszcze chwilami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem, owszem,</wers_cd>/
Być wielostronnym jest czymś zdrowszem ---/
Tak uczy ludzkość! Rzeknę jeszcze,/
Iż prawdą jest, co mówią wieszcze,/
Że duch dostaje skrzydeł, słowy/
Mówiąc innymi, że gotowy/
Bywa do lotu --- znaczy: może/
Latać... Adju<pe><slowo_obce>Adju</slowo_obce> --- zniekszt. franc. pożegnanie <slowo_obce>audieu</slowo_obce>.</pe>! Chrońże was, Boże!</strofa>




<didaskalia>bierze kapelusz</didaskalia>



<strofa>
Ja ku mej bandzie...
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<strofa>
<wers_cd>Jakiej?</wers_cd>
</strofa>




<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ano,</wers_cd>/
Przychwyciliśmy dzisiaj rano/
Na końcu wioski --- cóż pan rzecze? ---/
Bandę cyganów! Ćmy człowiecze,/
Straszne brzydale, wszystko w kupie,/
Jak skrępowany drób, w chałupie/
Leży sąsiedniej; lecz kto zgadnie,/
Czy dwóch lub trzech się nie wykradnie? ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przecież już wilię oddzwoniono.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kłopot nam sprawia plemię ono,/
Choć w pewien sposób --- niech pan wierzy ---/
Do naszej gminy też należy ---</strofa>




<didaskalia>śmieje się</didaskalia>



<strofa>Nawet do pana!... Chcesz zagadki?/
Masz pan od razu takie kwiatki:/
Są oto ludzie, co istnieją/
Dzięki tym właśnie, dzięki którym/
I pan istniejesz; a zaś wtórym/
Znowu zawrotem, spraw koleją,/
Istnieją przez to, że z plemienia/
Są znów innego... Czy ocenia/
Pan tę zagadkę?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pusta praca...</wers_cd>/
Tyle zagadek!... Człowiek maca,/
A wszak nie może dojść do celu!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz ta jest właśnie jedna z wielu,/
Które odgadnąć nie tak wściekle/
Trudno... Słyszałeś pan o piekle,/
Jakie miał jeden z naszych ludzi?/
Ciekawość może w panu wzbudzi,/
Że człek ten, zresztą całkiem tęgi,/
Od matki pańskiej dostał cięgi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jak to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wysoko panicz godził:</wers_cd>/
O rękę matki twej zachodził,/
O rękę panny przebogatej,/
No, i, jak mówią, dostał baty,/
Panna posłała go do diabła,/
I cóż on robi? Ot, osłabła/
W nim wszelka sprawność: bez rozumu/
Do cygańskiego przystał tłumu,/
Wziął z nich kobietę i przed skonem/
Krew swą zostawił w zatraconem/
Gnieździe tych czartów, no, i wiecie,/
Po nierządnicy, po kobiecie/
Tego szaleńca, na nas żywa/
Przeszła pamiątka i we znaki/
Wciąż się nam daje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż to taki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Pan znasz ją: Gerda się nazywa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>głosem stłumionym</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Gerd!
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>wesoło</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>Ano, masz pan tę zagadkę!</wers_cd>/
Wcale nietrudne rozwiązanie:/
Krew jego żyje przez to, panie,/
Że człek ten kochał waszą matkę,/
Gdyby nie była mu tak miła/
Ta, która pana porodziła,/
Nie byłby spłodził on tej dziewki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Powiedz mi, wójcie, w jaki sposób/
Zbawić ich dusze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dla tych osób ---</wers_cd>/
O, to bynajmniej nie przelewki! ---/
Nie ma ratunku! Pozostały/
Dla nich jedynie kryminały.../
Chcąc dla nich oko mieć łaskawe,/
Czartowi odebrałbyś strawę,/
Bez której on, przeklęty czart,/
Niewiele chyba byłby wart!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na myśli miałeś pan budowy,/
Zbawienia bliźnich plan gotowy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ledwie-m go wniósł i, widzi pan,/
Już wycofany ten mój plan.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A może da się przeprowadzić?/
Warto byłoby się naradzić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż to za ton?! Mój przyjacielu,/
Inak łajałeś przed niewielu/
Jeszcze chwilami.../
<didask_tekst>klepie go po ramieniu</didask_tekst> Próżna praca ---/
Nikt tu już z grobu nie powraca,/
Stanowczość męża jest ozdobą./
Adju! Nie będę dłużej sobą/
Zajmował pana. W drogę! Jazda!/
Do swego drobiu! Trzeba gniazda/
Doglądnąć nieco --- rozrzucone!/
Adju! Pozdrowić proszę żonę!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>po chwili głębokiej zadumy</didaskalia>




<kwestia><strofa>Bezkreśna wina, gdzie li okiem/
Rzucę w przestworzu tym, szerokiem./
Strasznie się wikła losów przędza:/
Wszędzie się krzewi grzechów nędza,/
Grzech i plon grzechu w dzień dzisiejszy/
W związek się łączą najstraszniejszy,/
Ażebyś wiedział, jak się w jedno/
Zlewa z bezprawiem prawa sedno.</strofa>




<didaskalia>podchodzi ku oknu i patrzy długo w dal</didaskalia>



<strofa>Niewinne jagnię, skarbie rzadki,/
Padłoś przez upór mojej matki..../
Duch jakiś błędny, synku drogi,/
Zniósł nam płomienną moc przestrogi/
Od Tego, który, nad chmurami/
Tron mając górny, włada nami.../
Kazał przeznaczeń rzucić kości.../
A ten nieszczęsny duch ciemności/
Rodzi się tylko dzięki temu,/
Że matka ma uległa złemu./
I oto Bóg z owocu winy/
Uczynił wagę tej godziny/
Dla praw i ustaw --- i wraz żenie<pe><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucać, miotać.</pe>/
Grom swój aż w trzecie pokolenie.</strofa>




<didaskalia>cofa się przerażony od okna</didaskalia>



<strofa>Spełnij się, prawo! Tak chcą nieba.../
Nasamprzód szale zrównać trzeba!/
<wyroznienie>Gotowość li ofiary</wyroznienie> wznosi/
Języczek wagi! Nie wygłosi/
Wyrazu tego świat; dziś dziatwa/
Ludzka ten wyraz znać się lęka!</strofa>




<didaskalia>chodzi długo po izbie</didaskalia>



<strofa><begin id="b1534771346412-1595867000"/><motyw id="m1534771346412-1595867000">Modlitwa</motyw>Modlić się? Modlić? Rzecz to łatwa ---/
Stara na ogół to piosenka ---/
Zna ją bogaty i ubogi!/
Gdy grom na ludzkie sieje drogi/
Swą błyskawicę, na kolana/
Padają wszyscy, by u Pana/
Nieznanych torów żebrać łaski!/
O pośrednictwo Chrysta wrzaski/
Czyni się wielkie, pod niebiosy/
Wznoszą się ręce, płyną głosy,/
Wszyscy się modlą kornie, czule,/
Choć wszyscy grzęzną w zwątpień mule.<end id="e1534771346412-1595867000"/>/
Ale to dla nich wszystko jedno!/
Jeżeli w tym zagadki sedno,/
To i ja silnie pukać mogę/
Do Władcy, który wzbudza trwogę.</strofa>




<didaskalia>milknie i popada w zadumę</didaskalia>



<strofa>Przecież, gdy Alfa wziął mi k sobie,/
Kielich goryczy przy tym grobie/
Kiedy mi wypić kazał do dna,/
Gdy warga matki, w boleść płodna,/
Nie mogła z wargi swej dzieciny/
Wydobyć śmiechu --- tej godziny/
Cóż się to działo? Czyż ja wtedy/
Nie łagodziłem swojej biedy/
Balsamem modłów? Skąd ta siła/
Oszołomienia, słodka, miła,/
Co, niby sfer muzyka, rwała/
Duszę mą k niebu?... Skąd ta cała/
Jasność, te żary przenajświętsze,/
Przenikające moje wnętrze?/
Czym się nie modlił? Tak, w tym dzikiem/
Nieszczęściu któż był spowiednikiem/
Mojego serca? Któż lekarzem/
Był mojej rany? Któż w tym wrażem/
Cierpieniu moim wlał mi moc,/
Moc wyrzeczenia?... Straszna noc/
Pokrywa wszystko! Gdzie, ach, gdzie mi/
Szukać światłości?!... Na tej ziemi/
Jedno li jest, mające oczy,/
Co widzą nawet w ślepej mroczy.</strofa>




<didaskalia>wola z lękiem</didaskalia>



<strofa>Światła, Agnieszko! Niech ukoi/
Światło mnie, żono, z ręki twojej!/
Światła!....</strofa></kwestia>




<didaskalia><osoba>Agnieszka</osoba> otwiera drzwi i wchodzi z płonącymi
świecami. Jasna smuga światła pada na izbę</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O mężu mój! Azali/
Nie widzisz, jak się światło pali,/
Światło wilijne? Patrz, te świece --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Światło wilijne!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>stawia świece na stole</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Długo trwało?
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie! Nie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty ziębniesz --- o, za mało</wers_cd>/
Ognia... poczekaj, wnet rozniecę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>silnie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Nie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Duma taka w sercu-ć gości,</wers_cd>/
Nie chce ni ciepła, ni światłości...</strofa></kwestia>


<didaskalia>dokłada do pieca</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przechadza się po izbie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Hm! Nie chcę!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>sprzątając w izbie, spokojnie do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Świece tu postawię.</wers_cd>/
W zeszłorocznego wieczór święta/
Jak on podnosił swe rączęta/
Ku jasnym świecom, jak on, prawie/
Ginąc z podziwu, pytał: ,,Mamo,/
Czy to jest słońce?".../
<didask_tekst>odstawia nieco świecznik</didask_tekst> Ach, to samo/
Światło dziś płynie tam, za ściany,/
Gdzie leży synek mój kochany,/
Śle pozdrowienie mu przez szyby/
Z tej jasnej izby, którą oto/
Musiało rzucić moje złoto;/
Lecz okna, widzę, są jak gdyby/
Mgłą też przyćmione... Mam jedwabną/
Chusteczkę --- ---</strofa></kwestia>


<didaskalia>wyciera okno</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>wodzi za nią oczyma i mówi cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Kiedyż to osłabną ---</wers_cd>/
Kiedyż się skończą szały burzy/
Na morzu cierpień? Już to dłużej/
Trwać tak nie może! To się <wyroznienie>musi</wyroznienie> /
Skończyć!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>


<kwestia><strofa>Jak jasno! Mój milusi,/
Spadła zasłona! Jak radośnie/
Światło z tej izby k tobie rośnie!/
Od razu zimna się mogiła/
W przyjemny kącik zamieniła,/
Abyś znów słodkie miał rozkosze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Co robisz, żono?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cicho, proszę!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliżając się do niej</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Podniosłaś storę<pe><slowo_obce>stora</slowo_obce> --- zasłona.</pe>...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1534771503565-2549127231"/><motyw id="m1534771503565-2549127231">Sen</motyw>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Znikł zbyt wcześnie</wers_cd>/
Sen mój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Utracić mogą we śnie/
Siły swe ludzie bardzo dzielni!/
Spuśćże to znów!
<end id="e1534771503565-2549127231"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>błagalnie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Brand!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jak najprędzej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie bądź tak srogi! Ty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Spuść! Spuść!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przywiera okiennice</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie będzie mu już światło róść!/
Teraz jest dobrze! Bóg nie będzie/
Sądził mnie za to, żem w snu krótkiej/
Znalazła chwili lek na smutki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O nie! Przenigdy! Masz w nim sędzię,/
Co akta twoje pobłażliwie,/
Widzisz, prowadzi, choć na niwie/
Duszy twej nieraz zbyt się pleni/
Chwast bałwochwalstwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wybucha płaczem</didaskalia>


<kwestia><strofa>Kiedyż zmieni/
Twoje się słowo? Z żądaniami/
Swymi czyż skończysz? Patrz, przed nami/
Korona moich dni, odarta/
Z liści...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mówiłemć: Nic nie warta/
Wszelka ofiara, gdy nie <wyroznienie>cała</wyroznienie>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ma <wyroznienie>była cała</wyroznienie>; nie została/
Z niej ani krztyna...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsając głową</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czyż cię pchnęła/
Do ofiarnego dalej dzieła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Żądaj!... W ubogim mym zasobie...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Daj...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1534782100302-1304464711"/><motyw id="m1534782100302-1304464711">Ofiara</motyw>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Bierz! Cóż jeszcze oddać tobie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Swój ból, wspomnienie, swoją chuć/
Grzesznej tęsknoty --- wszystko rzuć!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w rozpaczy</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Rwij z korzeniami! Masz! Niech bierze/
Dłoń twoja serce me!...
<end id="e1534782100302-1304464711"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Za katy</wers_cd>/
Wszystko, cokolwiek dasz w ofierze,/
Jeżeli żal ci będzie straty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerażona</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Stroma i wąska jest twa droga,/
Którą prowadzić chcesz do Boga!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tę tylko wola zna i ceni ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A <wyroznienie>łaska</wyroznienie> milczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>wymijająco</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Perć<pe><slowo_obce>perć</slowo_obce> --- górska ścieżka.</pe> z kamieni</wers_cd>/
Ofiarnych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy przed siebie i mówi wzruszona</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Mgły się dawne kłębią</wers_cd>/
I uciekają!... O, ty słowo/
Pisma! Stoimy, patrz, nad głębią,/
Która nam wiry swe roztwiera.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Cóż to za słowo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Że umiera</wers_cd>/
Kto ujrzał ciebie, o Jehowo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>chwyta ją w ramiona i silnie przyciska do piersi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie patrz nań! Skryj się! Masz me łono!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>puszcza ją</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Nie! Nie słuchaj słów mych, żono!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Brand, cierpisz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kocham cię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kochanie</wers_cd>/
Twe jakżeż boli!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd><wyroznienie>Nazbyt</wyroznienie> boli?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie pytaj mnie się! Przy twej doli/
I moja dola pozostanie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jak to? Dla pustej ja zachcianki/
Sercem twe porwał w moje szranki,/
Precz od uciechy, od zabawy?/
Dlategom kładł ten wieniec krwawy/
Na twoje czoło? Chęć bezpłodna!/
Jakążby wartość miał ten do dna/
Wypity kielich? Żonaś moja,/
Więc rozkazuję ci: swe życie/
Masz oddać Panu całkowicie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak... Lecz nie odchodź ty, ostoja ---!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wybacz! Spoczynku chce ma głowa --- ---/
Wkrótce świątynia strzeli nowa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
W gruz się mój kościół rozpadł stary...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Twej bałwochwalczej jeśli wiary/
Był kiedy świadkiem, niechaj ginie!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>obejmuje ją jakby z lękiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Błogosław Bóg ci --- i niech ninie/
I mnie swej łaski też udzieli!</strofa></kwestia>


<didaskalia>idzie ku drzwiom bocznym</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie zgniewa cię to, Brand, jeżeli/
Troszeczkę okno to uchylę?/
Brand, mów, czy wolno? O, patrz, tyle...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>w drzwiach</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>znika w swym pokoju</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystkiego mi zabrania.</wers_cd>/
Przygwożdżone okiennice,/
Łzami zlane moje lice ---/
Deszczu biedna pragnie kania!/
Grób, niebiosa, ziemię, świat ---/
Wszystko by mi zamknąć rad!/
Precz stąd! Precz stąd! Jak najprędzej!/
W takiej pustce, w takiej nędzy/
Krew ma płynąć już nie może!/
Precz stąd? Oczy boże,/
Ten surowy wzrok ponury,/
Czyż nie śledzą tam, z tej góry,/
Moich kroków? W tej rozterce/
Czyż uniosę i me serce?/
Czyż z milczącej mojej trwogi/
Wyrwę się tam, na te drogi,/
Prowadzące ku dolinie?</strofa>




<didaskalia>nasłuchuje pode drzwiami pokoju Branda</didaskalia>



<strofa>Czyta... głośno... Głos mój ginie,/
Nie dociera mu do ucha!/
Nie ma rady! Ach, nawet Bóg/
Nie spojrzy dzisiaj na mój próg!/
W ciszę zaszył się i słucha,/
Jakie mu składają dzięki,/
W szczęśliwości grzęznąc miękkiej,/
Strojni, świetni, dzielni ludzie./
Dzisiaj wilia, dziś o trudzie/
Świat zapomniał, a mnie, biednej,/
Smutnej matce, ani jednej/
Nie zgotujesz, srogi Boże,/
Jasnej chwili!.../
<didask_tekst>zbliża się ostrożnie do okna</didask_tekst> A! Otworzę/
Te surowe okiennice.../
Niech w posępną tę izbicę/
Spłynie światło! Świec tych żary/
Niech oczyszczą jego mary/
Z piętna grozy!... Lecz tam syna/
Mego nie ma!... O jedyna,/
Słodka chwilo!... Święto dzieci!.../
Czy mu Pan Bóg też poleci/
Przyjść tu dzisiaj? Może stoi/
W tej koszulce białej swojej/
Poza ścianą? Do okienka/
Może puka jego ręka?/
Jakby jakieś ciche łkanie!.../
Alfie, słodkie me kochanie,/
Jakżeż ja otworzę tobie?/
Cóż ja, dziecko moje, zrobię,/
Kiedy ojciec zamknął pokój!/
W posłuszeństwo ty się okuj,/
Przecież nam go słuchać trzeba ---/
Wróć do nieba! Wróć do nieba!/
Tam jest radość, tam rówieśni/
Jasne ci zanucą pieśni!/
Tylko nie daj płynąć łzom,/
Nie mów, że on zawarł<pe><slowo_obce>zawrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zamknąć.</pe> dom,/
Kiedyś przyszedł ujrzeć nas./
Małym dzieciom snać nie czas/
Wiedzieć o tym, jaką drogą/
Ludzie wielcy chodzić mogą!.../
Powiedz, że weń jakby grom/
Snać uderzył i że siłę/
Zabrał jego wszystkim tchom!/
Powiedz, że te listki miłe/
Sam on zbierał, zeszedł las,/
Że z tych leśnych niespodzianek/
On sam uplótł ci ten wianek....</strofa>




<didaskalia>nasłuchuje, popada w zadumę i potrząsa głową</didaskalia>



<strofa>Ach! Ja marzę!... Inna ściana/
Dziś nas dzieli, zbudowana/
Z większej prawdy... Wprzódy ona/
Zginąć musi, spopielona/
W wielkim czyśćcu! Gmach ponury.../
Wprzód się muszą rozpaść mury,/
Prysnąć zamki, wprzódy święcie/
Muszą z kaźni bram pieczęcie/
Odpaść wszystkie --- --- tyle, tyle/
Musi jeszcze legnąć w pyle,/
Nim zobaczym się oboje!/
Chcę wytężyć siły swoje,/
Ziemię na tę życia grzędę/
Do ostatka znosić będę,/
Będę twarda, będę chcieć!/
Ale dzisiaj --- Boże, świeć! ---/
Mamy wilię... Prawda, tak!/
Najlepszego dzisiaj brak!/
O, radości! O, rozkosze!/
<begin id="b1534795690233-2132906184"/><motyw id="m1534795690233-2132906184">Matka, Żałoba</motyw>Ja na święto to poznoszę/
Wszystko, co mi pozostało/
Jeszcze po nim, a co --- mało/
Rzec --- największej jest wartości,/
Którą matka li najprościej/
Pojąć umie, gdy nieszczęście/
Pokazało jej swe pięście.<end id="e1534795690233-2132906184"/></strofa></kwestia>





<didaskalia>klęka przed komodą, otwiera szufladę i wyciąga z niej rozmaite rzeczy. W tej chwili <osoba>Brand</osoba> otwiera drzwi i chce
do niej przemówić, ale, spostrzegłszy jej zamiary, staje w miejscu, Agnieszka go nie widzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho</didaskalia>


<kwestia><strofa>Grób i grób! Wciąż cmentarz, cmentarz!!/
Kiedyż ty się opamiętasz?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Suknia, welon, płaszczyk --- strój,/
W którym przyjął chrzest ten mój/
Skarb najdroższy!</strofa>
<didaskalia>podnosi sukienkę do góry, przygląda się jej i śmieje się</didaskalia>
<strofa><wers_cd><begin id="b1534796919486-1672824817"/><motyw id="m1534796919486-1672824817">Strój</motyw>O, jak słodka</wers_cd>/
Ta sukienka! Ma pieszczotka,/
Mój królewicz, me wesele,/
Był przecudny, gdy w kościele/
Siedział ze mną! A tu, oto/
W kabaciku tym me złoto/
Po raz pierwszy, gdy rok miało,/
Na powietrze się wybrało!<end id="e1534796919486-1672824817"/>/
Był za długi, prosto z igły,/
Ale bąk mój, lotny, śmigły,/
Wyrósł z niego prędko, wraz,/
Jakby człowiek z bicza trzasł.../
Niech tu leży!... Mój jedyny!.../
Rękawiczki!... Pończoszyny!.../
Tak, pończoszki!... Tu na głowę/
Jest nakrycie, tak, zimowe,/
Czysty jedwab, lśni się, świeci,/
Żaden pył go nie obleci!/
Tu do drogi różne szmatki;/
Kazał ojciec, ręce matki/
Zakutały w nie dziecinę!/
Zdało mi się, że już ginę,/
Tyle było tu roboty/
Z odwijaniem!....</strofa>

</kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>załamując ręce</didaskalia>


<kwestia><strofa>Już nie zdzierżę!/
Czyż i tej ma się w ofierze/
Zbyć pociechy? Dosyć już!/
Na innego jarzmo włóż,/
Zelżyj, zelżyj, Boże wielki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakieś plamy! Czyż kropelki/
Łez mych kiedy padły na to?/
O, jak strojno! Jak bogato!/
Łzą sperlone, bólem zmięte ---/
Blaski na nie rozlał święte/
Straszny wybór!... Z dnia ofiary/
Płaszcz królewski!... Odpędź mary,/
Pocieszże się, serce trwożne,/
W męce jeszcze mienne<pe><slowo_obce>mienny</slowo_obce> --- majętny, bogaty.</pe>, możne!</strofa></kwestia>


<didaskalia>gwałtowne pukanie do drzwi, Agnieszka odwraca się
z krzykiem i spostrzega równocześnie Branda. Drzwi
się otwierają z trzaskiem; <osoba>Kobieta</osoba> w podartym ubraniu,
z dzieckiem na ręku, wchodzi pośpiesznie do izby</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<didaskalia>spostrzegłszy ubrania dziecięce, woła do


Agnieszki</didaskalia>

<kwestia><strofa>Dziel się ze mną do ostatka,/
Ty, bogata, można matka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dziesięćkrotnie tyś bogatsza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie jesteś od innych rzadsza ---/
Puste słowa tu, jak wszędzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didask_tekst>zbliża się do niej</didask_tekst>


<kwestia><strofa>
Czego chcesz tu? Powiedz, powiedz!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1534795952748-1944458416"/><motyw id="m1534795952748-1944458416">Ksiądz</motyw>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Z tobą, klecho, nic nie będzie!/
Na siekący ten lodowiec,/
Na ten mroźny wichr pośpieszę,/
A nie poddam ucha klesze!/
Lepsze dla mnie morskie fale,/
Lepsze gnicie gdzieś na skale,/
Niż ta klesza mowa wściekła,/
Co zapędza mnie do piekła!/
Mojaż wina, że --- do czarta! ---/
Tylem warta, com jest warta?!<end id="e1534795952748-1944458416"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Głos ten, twarz ta --- nie, na Boga! ---/
Przeczuć idzie ku mnie trwoga!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Spocznij, jeśli tracisz władzę,/
Jeśliś głodna, ja zaradzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nam nie wolno, my, Cyganie,/
Mamy dom swój, swe mieszkanie/
Nie tam, gdzie się dobrze dzieje!/
Dziuple, drogi, wierchy, knieje/
To cygańskie są pałace!/
W ciepłej izbie, przy kominie/
Innym wszelka troska ginie./
Za dużo już czasu tracę,/
A tam przecie, jak psi dzicy,/
Gonią wójt mnie i ławnicy ---/
Chwycą i oddadzą straży...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tutaj nikt się nie odważy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tutaj, gdzie mnie dach i ściany/
Więżą, gniotą? Nie, kochany,/
Lepiej nas tam wichr ugości!/
Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> strzępek sukienczyny/
Dla maleństwa!... Ot, psie syny!/
Ten mój starszy w swej podłości/
Rodzonemu bratu skradł/
Zdarty łachman, stary szmat,/
Którym ja ten nędzny płód/
Owijała!... Patrz, jak lód/
Zimne, sine te nóżęta,/
Skóra do cna wiatrem ścięta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Odstąp nam to biedne dziecię;/
Z tobą ono zginie przecie!/
Niech cię dola jego wzruszy ---/
Klątwa spadnie z jego duszy!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Ty o tym wiesz najlepiej,/
Że nikogo się nie czepi/
Cud podobny, że nikomu/
Zrobić tego się nie godzi!/
Wojna światu, co, jak złodziej,/
Dziecko me pozbawił domu,/
Z praw je odarł! Wiesz ty, księże,/
Jak się plemię takie lęże?/
<begin id="b1534796210299-2726060708"/><motyw id="m1534796210299-2726060708">Chrzest</motyw>Rodzą ci się takie smyki/
Pośród tańców, pijatyki,/
Na przyrówkach, gdzieś przy drodze.../
Węglem, panie, ja niebodze/
Krzyż znaczyłam na tym czole,/
Ochrzciłam go w brudnym dole,/
Podałam mu wódki flaszę ---/
Oto masz uciechy nasze!<end id="e1534796210299-2726060708"/>/
A, gdy mi się to ulęgło,/
Pół się bandy wraz rozprzęgło:/
Kłótnie, sprzeczki, bójki, wrzawy ---/
Wiedź ich, Boże, do poprawy! ---:/
Gdzie jest ojciec... gdzie... ojcowie!/
O!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Agnieszko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mi powie ---?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Obowiązek spełnij swój!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerażona</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Jak to? Tej! Przenigdy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<strofa><wers_cd>Uj!</wers_cd>/
Daj, co masz! Ja wszystko biorę:/
Jedwab, łachman! W taką porę/
Dobre mi jest to i tamto!/
Wszak ci szych<pe><slowo_obce>szych</slowo_obce> --- nitka owinięta drucikiem, przeważnie złotym, używana w hafcie; przen.: coś pozornie drogiego, w istocie zaś bezwartościowego.</pe> to! Wszak ci kram to,/
Lecz ma rozgrzać dziecka krew,/
Przelać żar do zmarzłych trzew!/
Ma dziś koniec być sierocie,/
Niech umiera! Tylko w pocie,/
A nie w lodzie!</strofa>




<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>do Agnieszki</didaskalia>


<kwestia><strofa>Słuchaj! Boże/
Mówią znaki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A czy może</wers_cd>/
Skrzywdzisz tym własnego chłopca?/
Nie! Więc niechże z rąk twych obca/
Ma dziś dusza suknię życia,/
Śmiertelnego kęs nakrycia!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Biada, kto się bronić śmiał,/
Gdy mu serce w górę rwał/
Obowiązku święty szał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Daj! Daj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Znaczy --- o zakało! ---</wers_cd>/
Zelżyć, zhańbić drogie ciało!/
Obdzieranie trupa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Na nic</wers_cd>/
Trud ofiarny, gdy bez granic,/
Na nic dziecka śmierć!... W pamięci/
Miej to dzisiaj...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>złamana</didaskalia>


<kwestia><strofa>Niech się święci/
Wola twoja! Pękaj, łono,/
Na nic cały ból twój pono!/
Więc, kobieto, gdy inaczej/
Już nie mogę --- Bóg wybaczy ---/
Podzielmy się tym, co bywa...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dawaj! Dawaj! Jakom żywa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wyroznienie>Dzielić</wyroznienie>, żono? <wyroznienie>Dzielić</wyroznienie>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Prędzej</wers_cd>/
Śmierć mnie wyrwie z mojej nędzy,/
Niż dam więcej. Nie okradaj/
Mnie z <wyroznienie>wszystkiego</wyroznienie>! Mężu, gadaj:/
Cóż, jeśli jej pół udzielę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Było-ż wszystko to za wiele,/
Kiedyśmy to kupowali/
<wyroznienie>Swemu</wyroznienie> dziecku?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>dając kobiecie jedną sztukę za drugą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Dalej! Dalej!</wers_cd>/
Oto tutaj płaszczyk jest,/
W którym on przyjmował chrzest.../
Masz; kabacik, szarfę, suknię!/
Ciepłe to w każdziutkim włóknie,/
Dobrze chroni w czasie burzy./
Masz czepeczek, niech ci służy!/
Masz pończoszki --- na mróz srogi/
Można już w tym iść bez trwogi.../
Weź ostatnie te rupiecie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Dawaj! Dawaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lube dziecię,</wers_cd>/
Dałaś li już tej niewieście/
<wyroznienie>Wszystko? Wszystko?</wyroznienie>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>daje dalej</didaskalia>


<kwestia><strofa>Masz tu wreszcie/
Koronacyjny płaszcz z tej chwili,/
Gdyśmy dziecko swe stroili/
Na ofiarę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nic już więcej/
Tu nie widzę!... Wszystko moje!/
Jeno --- do kroćset tysięcy! ---/
Że ja się tu wójta boję!/
Tam, na schodach go przystroję,/
Potem --- ile starczy nóg!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>znika</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>stoi chwilę w wewnętrznej rozterce;
w końcu pyta</didaskalia>



<kwestia><strofa>Brand, odpowiedz: czyżbyś mógł/
Chcieć coś jeszcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mów ty wprzód,/
Czy też chętny duch cię wiódł/
K tej ofierze strasznej, trudnej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Więc majak to był złudny ---</wers_cd>/
Niespełnione jest żądanie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce odejść</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>milczy, dopóki nie doszedł do drzwi,
potem woła</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Brand!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cóż jeszcze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Niech się stanie!</wers_cd>/
Ja skłamałam! Oszukałam/
Cię o jedno! Nie oddałam,/
Widzisz, mężu, ostatniego.../
Oparłam się...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powiedz, czego?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyciąga z zanadrza złożoną czapeczkę
dziecięcą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wyroznienie>Jednegom</wyroznienie> nie poświęciła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A to jest?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, łzy me piła!</wers_cd>/
Krwawym potem przepojona/
Strasznej nocy, dotąd ona/
Leżała na sercu mym!/
To me szczęście, to mój raj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Trwajże dalej, trwajże w złym,/
W mocy swych bałwanów trwaj!</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce odejść</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Stój!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A czego?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty wiesz o tem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>podaje mu czapeczkę</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliża się do niej i pyta, nie biorąc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Z wolą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Z wolą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>bierze czapeczkę</didaskalia>


<kwestia><strofa>A więc lotem/
Stąd najszybszym, bo inaczej/
Zgubi siebie w swej rozpaczy.</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nić ostatnią, co mnie z ziemi/
Prochem wiąże, surowemi/
Targa dłońmi.</strofa>

<didaskalia>stoi chwilę bez ruchu; powoli wyraz jej twarzy przybiera
cechy promienistej radości. <osoba>Brand</osoba> wraca; ona rzuca
mu się rozradowana w objęcia i woła</didaskalia>



<strofa>Wolna jestem!/
Brand, jam wolna! Wolność mieszka/
W mojej duszy! Tak!</strofa>


</kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Agnieszka!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakby za cudownym gestem/
Pierzchło wszystko! Wszystkie grozy,/
Co strasznymi mnie powrozy/
Krępowały, pchały w mroki,/
Już w czeluści są głębokiej!/
Zwyciężyłam w walce woli!/
Już wylane łzy mej doli,/
Już rozpierzchły się me chmury!/
Ponad śmierci wał ponury/
Strzela wieczna ranna zorza!/
Rola boża! Rola boża!/
Błędne światło żadnej duszy/
Już mnie k temu nie poruszy,/
Bym winiła cię, cmentarna/
Rola boża! Trosko marna!/
Alf mój w niebie! Alf mój w niebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Teraz już przemogłaś<pe><slowo_obce>przemóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe> siebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, przemogłam! Rzec to mogę:/
Grób przemogłam, grozę, trwogę!/
<begin id="b1534797092523-1566986925"/><motyw id="m1534797092523-1566986925">Dziecko, Niebo</motyw>Alf się znalazł! Ku przezroczy/
Niechaj spojrzą twoje oczy:/
Stamtąd, kędy tronu stopnie,/
Jak radośnie, jak pochopnie<pe><slowo_obce>pochopnie</slowo_obce> --- tu: chętnie.</pe>/
Ręce on wyciąga k nam,/
Zbudzon znowu --- o, patrz, tam!/
Choćbym miała tysiąc głosów,/
Nie chciałabym cię z niebiosów/
Odwoływać, synku mój!<end id="e1534797092523-1566986925"/>/
Jakiż to mądrości zdrój:/
Drogi klejnot mi zabrawszy,/
Uratował najłaskawszy/
Bóg mą duszę --- dzięki! dzięki! ---/
Od niechybnej śmierci! Z ręki/
Wzięłam jego skarb ten na to,/
By go stracić --- słodka strato,/
Ty, co rwiesz nas ku weselu/
Niebiańskiemu!... Przyjacielu,/
Tyś wspomagał mnie w tym boju!/
Byłam świadkiem tego znoju,/
Widziałam go!... Teraz, ninie/
Sam w wyboru ty dolinie/
Stoisz, teraz sam u siebie/
Szukaj wsparcia w tej potrzebie./
Wobec swego --- twe to hasło ---:/
<wyroznienie>Wszystko</wyroznienie> albo <wyroznienie>nic</wyroznienie>!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie zgasło</wers_cd>/
Jeszcze w tobie walk zarzewie?/
Cóż to znaczy?... Boje nowe?
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<begin id="b1534797162100-3535647837"/><motyw id="m1534797162100-3535647837">Bóg, Śmierć</motyw>Kto zobaczył raz Jehowę,/
Umrzeć musi! Zali nie wie/
Duch twój o tem?
<end id="e1534797162100-3535647837"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się</didaskalia>


<kwestia><strofa>Gorze! Gorze!/
Jakież ty mnie znów w tej porze/
Niesiesz światło? Nie! Nie kłamię ---/
Dobrze znasz me silne ramię,/
Więc nie rzucaj mnie, o luba!/
Niech największa na mnie zguba/
Spadnie dzisiaj! Niech ode mnie/
Pójdzie wszystko! To daremnie;/
Nie odczuję żadnych strat.../
Lecz bez ciebie --- jam już padł!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Masz, wybieraj, coć się zdaje!/
Otoś wkroczył na rozstaje!/
Zgaś to światło, a w tej chwili/
Upiór znowu się wychyli./
Wigilijne zgaś gromnice ---/
Widzisz w progu jego lice?/
Do niebiańsko ślepych chwil/
Daj mi znów odnaleźć drogę!/
Sil się mnie odepchnąć, sil,/
Ja znów w pył ten upaść mogę,/
W którym rosły moje winy!/
Zmień mnie, mężu! Tej godziny/
Wszystko zdołasz!... Przeciw tobie/
Cóż... ja, mężu, dzisiaj zrobię?/
Ścięgna skrzydeł mych rozpołów,/
W żyły moje przelej ołów,/
Dłonią zegnij mnie tą samą,/
Którąś mnie ku górnym bramom/
Chciał podnosić; żyć w twej mocy/
Każ mi tak, jak żyłam, w nocy/
Wijąc się w posępnym mroku!/
Chcesz i możesz to, przy boku/
Twym zostanę, twoja żona!.../
Masz, wybieraj, coć się zdaje ---/
Otoś wkroczył na rozstaje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wybór dla mnie --- rzecz spełniona!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzuca mu się na piersi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dank<pe><slowo_obce>dank</slowo_obce> (z niem.) --- podziękowanie.</pe> za wszystko! Tak i za to!/
O, jak wiernie, jak bogato/
Pomagałeś mnie, niewieście!/
A, gdy zbliży się nareszcie/
To, co los przeznaczył dla mnie,/
Ty mnie wesprzesz --- tak, niekłamnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Śpij! Na moim ty zagonie/
Zakończyłaś już swą pracę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak... I nocne światło płonie./
Z walki tej już siły tracę.../
Umęczona-m już bez miary!/
Ale lekkie boże kary!/
Brand, dobranoc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrej nocy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobrej nocy!... Twej pomocy/
Dank!... Za wszystko dank!... Czas spać!</strofa></kwestia>





<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyciska ręce do piersi</didaskalia>



<strofa>Ty wiernością, serce, płać/
Swemu Stwórcy! Miej na względzie/
Najwyższego zawsze sędzię!/
Ten <wyroznienie>zwycięża</wyroznienie>, kto się <wyroznienie>zrzeka</wyroznienie> ---/
Strata zyskiem znów dla człeka!/
Wiecznie będzie żyło w Tobie/
Tylko to, co legło w grobie!</strofa>




<didaskalia>KONIEC AKTU CZWARTEGO.</didaskalia>



<naglowek_akt>Akt piąty</naglowek_akt>





<didaskalia> <wyroznienie>Półtora roku później.</wyroznienie> </didaskalia>



<didaskalia>Kościół nowy, całkiem gotów, przystrojony na poświęcenie.
Tuż obok niego płynie potok. Wczesny, mglisty poranek. <osoba>Kościelny</osoba>, zajęty wiązaniem girland dla umajenia
kościoła. Wkrótce potem zjawia się <osoba>Bakałarz</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ej! Już na nogach?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czas największy!</wers_cd>/
Nim człowiek wszystko to upiększy ---/
O, tym szpalerem pójdzie rzesza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I przed probostwem coś się wiesza,/
Coś, ujętego w krągłe ramy ---?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak jest.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>A cóż to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Urządzamy/
Tarcz honorową --- jego imię/
Ma być na tarczy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, olbrzymie</wers_cd>/
Życie dziś we wsi --- tak --- w zatoce/
Od białych żagli się migoce!/
Pełne są ludzi wszystkie drogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kto żyw, na równe powstał nogi ---/
Za czasów jego poprzednika/
Nikt tu, bywało, tak nie bryka!/
Spokój i zgoda dookoła,/
Człek spał i sąsiad spał --- a zgoła/
Nie wiem, co nadto ma być zdrowszem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Życie, mój drogi, życie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem!</wers_cd>/
Lecz nam to przecie krwi nie mąci ---/
Są ci przyczyny jakie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Są ci:</wers_cd>/
Harowaliśmy, miły bratku,/
Póki spał sąsiad; na ostatku/
Sąsiad się zbudził, więc w tej chwili/
Myśmy się do snu utulili ---/
Czynnych nas nie chce widzieć świat...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żyć --- czyż to mądrzej? Chciałbym rad/
Coś wiedzieć o tym?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak powiada</wers_cd>/
Proboszcz wraz z Brandem --- trudna rada!/
I ja tak myślę, boć w ten sposób/
Godzę się, wiesz, z ogółem osób./
Nam pasterskiego listu trzeba,/
Nic tak jasnego, jak te nieba,/
Słońce, czy księżyc... Tak niech będzie,/
Że my, siedzący na urzędzie,/
Mamy powinność stać na straży/
Cnej moralności, cnych ołtarzy,/
Cnej naszej wiedzy, w wielkiej cenie/
Mieć skrupulatność i sumienie,/
By nie ulegać namiętności ---/
Ot, mówiąc krótko, między nami:/
Musimy stać nad stronnictwami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Juści o naszym jegomości/
Tego nie powiesz ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>O to chodzi,</wers_cd>/
Że stać <wyroznienie>powinien</wyroznienie> nasz dobrodziej!/
Widzą to jego przełożeni./
Gdyby nie to, że lud go ceni,/
Już by mu dawno laufpas<pe><slowo_obce>laufpas</slowo_obce> (daw.) --- wypędzenie ze służby.</pe> dali.../
Ale on wie, skąd wietrzyk wieje,/
Zna dobrze świat i jego dzieje,/
Świadom, na jakiej płynąć fali,/
Buduje kościół... <begin id="b1534881164693-1153424660"/><motyw id="m1534881164693-1153424660">Czyn</motyw>U nas, bracie,/
Od razu wszystkich w garści macie,/
Gdy coś czynicie. Co się czyni,/
To obojętne: my jedyni/
Na to, by czynić to lub owo,/
Byleby czynić. Dziejów słowo/
Powie zapewne w późny czas,/
Że ludzie czynu byli z nas.
<end id="e1534881164693-1153424660"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wy, coście byli w parlamencie,/
Znacie nasz ludek; ale święcie/
Mówię, że ktoś, co, naszą ziemię/
Obszedłby z rana, gdy się plemię/
Obudzi ze snu, ot, w te tropy/
Rzekłby, że dzielne są z nas chłopy,/
Że my, lud śpiochów, w jednej chwili/
W lud ślubowników się zmienili...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Juści nasz lud jest wielce skory/
Do ślubowania, każdej pory/
Ślubować gotów, lud głęboki/
Takie w postępie robi kroki,/
Że śluby mają w nas tłumaczy/
Niby z urzędu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A co znaczy/
Taki ślub ludu? Człek uczony,/
Możecie mi to z każdej strony/
Jakoś wyjaśnić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co --- ślub ludu?/
Na wyjaśnienie trzeba trudu,/
Choć łatwo dowieść, że istnieje ---/
Ślub --- to jest coś, w czym przez ideę/
Wspólną zapala się nasz lud,/
Chce, by go ślub do czynu wiódł ---/
W jego przyszłości <slowo_obce>notabene<pe><slowo_obce>notabene</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>nota bene</slowo_obce>) --- zwróć uwagę (dosł. zauważ dobrze).</pe></slowo_obce>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>No, tak! Rozumiem... Lecz za cenę/
Chciałbym dowiedzieć się wszelaką,/
W którym też roku my na taką ---/
Jakby to mówić...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Prosto z mostu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ano więc, mówiąc tak po prostu,/
Kiedy na <wyroznienie>przyszłość</wyroznienie> my takową/
Liczyć możemy, w którym czasie? ?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nigdy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co? Nigdy?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nigdy! Ma się</wers_cd>/
Rzecz bowiem w sposób osobliwy,/
Że, <begin id="b1534881483621-1743789958"/><motyw id="m1534881483621-1743789958">Postęp</motyw>gdy się zjawi na te niwy/
Przyszłość, już rzeczą nie jest nową,/
Nie jest przyszłością już! Nie! W gości/
Przyszedłszy k nam, teraźniejszości/
Przybiera postać!...<end id="e1534881483621-1743789958"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Juści, juści!</wers_cd>/
Jeno niech jeszcze parę puści/
Twa mądra warga, kumie luby,/
Kiedy się w prawdę takie śluby/
Zamienić mogą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Powiedziałem,/
Że ślubów takich ideałem/
Bywa li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> przyszłość, więc obwieszczę:/
W przyszłości...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, lecz powiedz jeszcze,/
Kiedy jest tedy przyszłość owa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Otóż kościelny!... <didask_tekst>głośno</didask_tekst> Czyż od nowa/
Mam znów powtarzać, mocny Boże,/
Jako przyszłości być nie może,/
Bo, gdy się zjawi, już jest po niej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Hm! Hm!!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W pojęciu każdym chroni</wers_cd>/
Jakiś się wybieg, tu atoli/
Nie ma wybiegu --- pan pozwoli ---/
Przynajmniej dla tych, którzy więcej/
Liczyć umieją, niż dziecięcy,/
Ograniczony mózg!... Tak, śluby/
To są smalone, widzisz, duby,/
To w gruncie rzeczy szczery kłam,/
Choć nawet wierzy w nie ten sam,/
Który je składa... Dotrzymanie/
Bywało dotąd, drogi panie,/
Li uciążliwe w oczach ludzi.../
Lecz mnie się zdaje, że się trudzi/
Człowiek daremnie: to wyniki/
Proste dla tych, co się logiki/
Jeszcze nie zbyli --- ale o tem/
Potem!... Ot, tak jest z tym żywotem!/
Powiedźcież mi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Pst!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cicho!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa>Gra na organach jakieś licho.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
On.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pleban?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>A cóż plebana</wers_cd>/
Przygnało tutaj już tak z rana?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Coś mi się widzi, że on wcale/
Nie był dziś w łóżku...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Hm! hm!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ale</wers_cd>/
Źle się to skończy! Niedaremnie/
Ja to powiadam! Coś tajemnie/
Jakby go gryzło! Tak osowiał/
Ksiądz nasz!... Od czasu, gdy owdowiał,/
Coś tłumi w sobie, lecz niekiedy/
Wybucha wszystko w nim i wtedy/
Grywa... Słuchajcie! Zda się, wiecie,/
Że opłakuje żonę, dziecię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Prawie odróżnić można głosy ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jeden się skarży snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> na losy./
Drugi pociesza...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Moi mili,/
Wzruszyć bym gotów się tej chwili./
Ale nie wolno...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak, gdyby to/
Nie urzędnicze nasze myto<pe><slowo_obce>myto</slowo_obce> --- opłata za przejazd drogą; tu: obowiązek.</pe>...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Człek skrępowany, na urzędzie/
Ma godność stanu wciąż na względzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Do diabła z tą kłamliwą wiedzą:/
W gardle mi głupie księgi siedzą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ta cała mądrość --- niech ją czarci! ---/
<wyroznienie>Czuć</wyroznienie> choć raz w życiu!... Cóż my warci?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nikt nas nie widzi --- przeto szczerze/
Mówię ci: <wyroznienie>czujmy</wyroznienie>!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Znaczyłoby,</wers_cd>/
Że takie ot, jak my, osoby/
W ludowej się walają sferze./
A nauk księdza sens jest taki,/
Tak głoszą ciągłe jego pieśnie,/
Iż zaszczyt nie jest na dwojakiej/
Drodze: nie można równocześnie/
Być urzędnikiem i człowiekiem!/
Dowodów tego nie w dalekiem/
Szukać nam miejscu: w panu wójcie/
Dobry masz przykład.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co? W nim?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Stójcie!</wers_cd>/
Kiedy papierów wielką moc,/
Całe archiwum --- ocalono...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
O, to był pożar!... Straszna noc!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, tak, powiadam, że niepłono<pe><slowo_obce>niepłono</slowo_obce> --- nie nadaremnie.</pe>/
Pracował wójt nasz! Za dziesięciu/
W tym ratunkowym przedsięwzięciu/
Starczył ten człowiek. Lecz w komorze,/
Jak gdyby diabeł miał swe łoże,/
Baba, zoczywszy to, niezwłocznie/
Straszliwe wrzaski wszczynać pocznie:/
,,Czart na cię czyha! Niech cię wzruszy/
Zbawienie własnej twojej duszy!"/
,,Co mi zbawienie!!! --- tak się wściekle/
Odgryzie wójt nasz --- zgniję w piekle,/
Ale archiwum to ocalę!"/
W takim to wówczas on zapale/
Brał się do dzieła; człek morowy/
Od stóp, powiadam ci, do głowy,/
To też za dzielne swoje czyny/
Sowite zbierze on wawrzyny,/
Nagrodzon będzie przebogato.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Gdzie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ano w raju --- dajmy na to:</wers_cd>/
W raju szlachetnych wójtów...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mądry</wers_cd>/
Mój przyjacielu!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co się dzieje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakowyś czas fermentu dnieje/
Poza mądrymi słów twych jądry<pe><slowo_obce>jądry</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: jądrami.</pe> ---/
Że my żyjemy dziś w fermencie,/
Tego dowodem jest pęknięcie/
Świata, jak gdyby na dwie części.../
Młodzi przeciwko starym pięści/
Groźne podnoszą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Juści, juści!</wers_cd>/
Co stare musi do czeluści/
Schodzić grobowych! --- To, co zgniło,/
Staje się strawą, że aż miło,/
Dla świeżych bytów! <begin id="b1534882529931-1249581389"/><motyw id="m1534882529931-1249581389">Choroba</motyw>Świat się rzuca,/
Bo mu gorączka trawi płuca;/
Powietrza trzeba naszej krtani,/
Inaczej --- myśmy pogrzebani!<end id="e1534882529931-1249581389"/>/
W fermentach nurza się nasz wiek,/
Czuje to dziś najlichszy człek./
Z chwilą, gdy stary kościół padł,/
W posadach jakby zadrżał świat,/
Grunt utraciło pod nogami/
To, co dotychczas władło nami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Milczenie padło na nasz lud.../
,,Zburzyć!" tak krzyczał ci on wprzód,/
Ale niebawem zmiękł. Od razu/
Uczuł, jak gdyby ciężar głazu/
Na swoich piersiach --- tak, w te tropy/
Zaczęli szemrać nasze chłopy,/
Że nie zastąpi nic tej straty./
Koniec wszystkiego! To wiedziano/
I zawołano w pewne rano,/
Że się starego tego domu/
Nie wolno było tknąć nikomu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ale dawnego ducha brzemię/
Dopóty czuło nasze plemię,/
Póki by chramu<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> doby nowej/
Nie poświęcono należycie./
Lud nasz spode łba, chyłkiem, skrycie/
Spoglądał wciąż na wzrost budowy,/
Czekał na dzień, gdy w miejsce starej,/
Zblakłej chorągwi, już sztandary/
Powieją świeże... A, gdy wieżę,/
Ujrzał rosnącą, to się szczerze/
Przeląkł i umilkł --- i w tej chwili/
Myśmy do końca już dobili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazuje na gromadzące się tłumy</didaskalia>



<kwestia><strofa>Spójrz na te tłumy, spływające/
Ze wszystkich oto stron...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tysiące!</wers_cd>/
A jaka cisza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, a przecie</wers_cd>/
Jakby szum morza, gdy zamiecie/
Rozpoczną szarpać jego łono!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To serce ludu, który pono/
Doniosłość chwili wnet zrozumie,/
W takim objawia się dziś szumie!/
Zda się, jak gdyby czerń<pe><slowo_obce>czerń</slowo_obce> (daw., pogardl.) --- tłum.</pe> ta mnoga/
Nowego tu obierać Boga/
Przybyła dzisiaj!... Nie ma księdza?.../
Coś, jakby lęk, mnie stąd wypędza ---/
Wolałbym w domu siedzieć sobie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I ja! I ja!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, w takiej dobie</wers_cd>/
Odnaleźć grunt swój niezbyt snadno!.../
Człek coraz bardziej idzie na dno,/
Broni się, męczy, no, i macie:/
Znów się pogrąża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Druhu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bracie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Hm!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<strofa>
<wers_cd>Więc?...</wers_cd>
</strofa>




<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Zda mi się, drogi panie,</wers_cd>/
Że teraz <wyroznienie>czujem</wyroznienie> literalnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ja nie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przepraszam, bo i ja nie!</wers_cd>/
Nikt tego w oczy mi nie palnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czy to my baby?... Żegnam!... Szkoła/
Czeka...</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, teraz to już zgoła<pe><slowo_obce>zgoła</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>/
Chłodną mam głowę. Trutniu stary,/
Jakież oblazły cię tu mary?/
Dalej! Do pracy! Złość mnie wściekła.../
Lenistwo furtką jest do piekła!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi drugą stroną</didaskalia>



<didaskalia>gra na organach, dotąd stłumiona, urwała się nagłym,
szalonym rozdźwiękiem. Wkrótce potem <osoba>Brand</osoba> wychodzi
z kościoła</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<strofa><begin id="b1535203075196-2372329863"/><motyw id="m1535203075196-2372329863">Muzyka</motyw>Nie! Organy nie chcą grać!/
Nie przemówią! Nic ich snać/
Nie przymusi, iżby dźwięki/
Popłynęły spod mej ręki!.../
Każdy głos jak potargany!<end id="e1535203075196-2372329863"/>/
Słupy, łuki, sufit, ściany/
Idą na mnie --- zwał olbrzymi,/
Który młoty<pe><slowo_obce>młoty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: młotami.</pe> drewnianymi/
Wszystko tłumi, przeboleśnie/
Ściska, więzi moje pieśnie<pe><slowo_obce>pieśnie</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lm: pieśni.</pe>,/
Niby trumna zdobycz swoją!/
Dźwięki już się nie zestroją;/
Choć je tak wywołać pragnę,/
Do posłuchu ich nie nagnę!/
Głośno modły me zabrzmiały,/
Rozbiły się u powały./
Jakby z rdzą przeżartych dzwonów,/
Tak mi płyną, zamiast tonów,/
Głuche jęki... A na chórze/
<begin id="b1535203148045-486625620"/><motyw id="m1535203148045-486625620">Bóg, Modlitwa</motyw>Zdało mi się, że w figurze/
Swojej stanął Pan Bóg sam,/
Że przed sobą sędzię mam,/
Co rękami straszliwemi/
Przygniótł modły me do ziemi!<end id="e1535203148045-486625620"/>/
Poprzysiągłem, wzdyć przejęty,/
Że zbuduję dom ten święty,/
Nowy, wielki kościół boży!/
Nazbyt ufny w swoją moc,/
Harowałem dzień i noc,/
Aż przybytek mój się złoży!.../
Dziś mi prawie żal budowy!/
Wszyscy tylko chylą głowy,/
Wszyscy krzyczą: ,,Jaki duży!"/
Czyż im większa jasność służy,/
Niż mnie tutaj? Czyż me oczy/
Pogrążone w jakiejś mroczy?/
<begin id="b1535203213278-3923839459"/><motyw id="m1535203213278-3923839459">Świątynia</motyw>Czyż on duży? Śród tych ścian/
Czyż pomieścił się mój plan?/
Czyż te słupy, czyż te belki/
Ugasiły żar ten wielki,/
Ten płomienny żar tęsknoty,/
Co mnie pchał do tej roboty?/
Czyż ten kościół odpowiada/
Tej świątyni, którą rada/
Budowała dusza moja,/
Iżby była w niej ostoja/
Wszelkiej troski!<end id="e1535203213278-3923839459"/>... Brak Agnieszki!/
Z nią schodziła na me ścieżki/
Jakaś pewność... Jakoś prościej/
Ona jasny blask wielkości/
Dostrzegała nawet w rzeczy/
Najdrobniejszej!... Bez jej pieczy/
Czyż się skończą me wątpienia?/
Ona niebios tych sklepienia/
Potrafiła łączyć z ziemią,/
Że nad światem słodko drzemią,/
Jak nad pniem korona drzew...</strofa>




<didaskalia>spostrzega przygotowania do uroczystości</didaskalia>



<strofa>Wieńce, kwiaty, rozgwar, śpiew,/
Las chorągwi... Tłumnie, szumnie/
Wszystko zwraca się dziś ku mnie.../
Pod plebanią ludu fala.../
Nadpłynęły setki, krocie,/
Nadpłynęły z bliska, z dala.../
Co? Nazwisko me lśni w złocie?/
Dodajże mi siły, Boże,/
Lub mnie w ciemnej zagrzeb norze/
Gdzieś pod ziemią --- niech tam zginę!/
W uroczystą tę godzinę/
Jać na ustach wszystkich żyję!/
Każdy me nazwisko ryje/
W swoim sercu... Pieśń natchniona/
Na mą chwałę --- jakżeż ona/
Mroźnym dreszczem mnie przenika!/
Gdzież ta puszcza, ustroń dzika,/
Gdzie by człowiek, niby zwierzę./
Znaleźć mógł ukryte leże!...</strofa>




<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodzi w mundurze i wita się rozpromieniony</didaskalia>




<kwestia><strofa><begin id="b1535208793245-3931028648"/><motyw id="m1535208793245-3931028648">Radość</motyw>Zawitał wielki dzień dla ludu,/
Chwila sabatu po dniach trudu!/
Po tygodniowej, ciężkiej orce/
Radosne zatkniem dziś proporce,/
Zaciągniem żagle i po gładkiej/
Popłyniem głębi w czas ten rzadki!<end id="e1535208793245-3931028648"/>/
Szczęścia! Szlachetny, wielki człeku,/
Radości kraju, chwało wieku!/
Wzruszenie czujem w całym ciele,/
Lecz i radości strasznie wiele!</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A moje gardło, jak w obroży...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przejdzie... to wszystko się ułoży ---/
A tylko w surmy zadmij waść!/
Ludowi trzeba w uszy kłaść ---/
Zresztą, gdzie tylko człek się zwróci,/
Słychać, jak świat wciąż hymny nuci/
Na twoją cześć, jak świat się dziwi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! Tu wszyscy są szczęśliwi,</wers_cd>/
Nawet sam proboszcz rad z kościoła./
Nie widział żadnych błędów zgoła!/
Świetny, harmonii pełny styl,/
Kształty, że jeno głowę schyl,/
Rozmach w nich wielki --- w dziele całem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Pan to widziałeś?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Co widziałem?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Że pozór wielki ma?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>O panie,</wers_cd>/
Pozór?!... On wielki jest w istocie,/
Z jakiego punktu tej robocie/
Pan się przyglądnie, gdzie pan stanie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wielki naprawdę? Czy pan może/
Tylko mnie schlebia?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mocny Boże,</wers_cd>/
Nawet za wielki na ten kąt!/
Jakiś bogatszy gdzieś tam ląd/
Wspanialsze może stawiać dzieło.../
Lecz tu --- oby to licho wzięło! ---/
Tu, między morzem a górami,/
Gdzie rydel, mówiąc między nami,/
Uderza w same li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> opoki,/
Gmach to za wielki, za wysoki!/
Słowo honoru!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to miło,</wers_cd>/
Że stare kłamstwo ustąpiło/
Miejsca nowemu!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to znaczy?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To, że ten ludek dziś się raczy/
Wielce radować z świętych pował,/
Tak, jako dotąd się radował/
Z starego próchna! Nieodrodny,/
Krzyczał był chórem: ,,Jak czcigodny!"/
A teraz również krzyczy w chórze:/
,,Jak to wspaniałe! Jak to duże!"</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mój przyjacielu! Bądźmy szczerzy:/
Kto by chciał jeszcze większej wieży,/
Wart, by nazwano go pyszałkiem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jać odpowiem na to całkiem/
Głośno: ten kościół jest za mały!/
Kłamliwe usta, co by chciały/
Mówić inaczej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Niech mnie katy --- !</wers_cd>/
Tak się wyrzekać swej zapłaty,/
Potępiać dzieło, w takim trudzie/
Wzniesione wielkim!... Prości ludzie/
Zadowoleni... Skarga pusta!/
Z podziwu świat otwiera usta,/
Wspanialszej on nie widział rzeczy!/
Nic go z tej wiary nie wyleczy!/
A jak szczęśliwy! Więc, do czarta,/
Cóż, panie, taka praca warta,/
Co mu otwierać pragnie ślepie,/
Kiedy on nie chce w swym czerepie/
Mieć tego światła? Prawda stara:/
Ważnym dlań to, co jego wiara/
Każe uważać mu za sedno!/
A zresztą, panie, wszystko jedno,/
Czy to dom boży, czy psia buda,/
Jeżeli tylko tyle luda/
Wierzy, iż dom to duży!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zawsze ta sama piosnka!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przy tym</wers_cd>/
Byłby stworzeniem nieobytym,/
Kto by tym, panie, ludziom, którzy/
Przyszli do niego oto w gości,/
Nie chciał użyczyć gościnności,/
Kto by im nie dał, panie, chleba,/
Tak, jak się godzi!... Wyznać trzeba,/
Że i dla pańskiej, mówię, sprawy/
Byłoby źle, gdyby plugawy/
Wrzód onej prawdy miał się dalej/
Jątrzyć...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
To znaczy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Myśmy dbali</wers_cd>/
O twoją cześć --- stowarzyszenie/
Nasze, twe dzieło mając w cenie,/
Srebrny ci puchar niesie w darze./
Otóż wiedz: napis na tej czarze/
Będzie wyglądał li na żart,/
Jeśli sam powiesz, co jest wart/
Ten nowy kościół... I kantata,/
I moja mowa, co się wplata/
W tę uroczystość, śmieszna będzie,/
Jeśli to dzieło, na tej grzędzie/
Naszej wzniesione, nie jest duże.../
Więc, widzisz pan, dowodem służę,/
Iż trza się poddać do ostatka!/
Uszy do góry, a jak z płatka/
Pójdzie nam wszystko!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Moje oczy</wers_cd>/
Widzą, co nieraz już widziały,/
Że na cześć kłamstwa jest ten cały/
Kłamliwy festyn...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Pan się boczy...</wers_cd>/
Broń Panie Boże! Ani znaku!/
Lecz dajmy spokój kwestii smaku,/
W tej chwili ja ci jeden jeszcze/
Ważny argument tu obwieszczę!/
Tamte jak srebro --- ten jak złoto:/
W winnicy szczęścia jesteś oto,/
Panie, żniwiarzem... szczęścia koło/
Toczy się dalej!... Podnieś czoło,/
<begin id="b1535273786889-452822678"/><motyw id="m1535273786889-452822678">Krzyż</motyw>Dziś jeszcze będziesz kawalerem:/
Państwo odznaczy cię orderem,/
Dziś sobie jeszcze krzyż zasługi/
Przypniesz do piersi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mam ja drugi</wers_cd>/
Krzyż --- niech mi zdejmie go, kto umie!
<end id="e1535273786889-452822678"/></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ja, panie, myślę w swym rozumie,/
Że pan radujesz się tak z cicha!/
Zagadką jesteś!... Tam do licha!/
Nie wzrusza pana ten znak łaski?.../
Pomyśl pan tylko... Co za blaski!/
Co za honory!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wybuchem</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czcze gadanie!/
Nie nęcą mnie! Nie zważam na nie!/
Jakom tu przyszedł, tak w tej trwodze/
O włos nie mędrszy stąd odchodzę./
Pan tu słuchałeś mego słowa,/
Lecz nie wiesz, co się za nim chowa./
To, co wy dużym tutaj zwiecie,/
Płacąc od stopy i od cala,/
Mało mi sprawia troski; z dala/
Jestem od tego na tym świecie!/
<wyroznienie>To</wyroznienie> tylko dla mnie wielkim zyskiem,/
Co niewidzialnym jest odbłyskiem,/
Co nas rozżarza, co lodowe/
Budzi w nas dreszcze, co nam głowę/
Oprzędza górnych słów mgławicą,/
Co gwiazd ponocnych tajemnicą/
Słania się ku nam --- to jest właśnie!.../
A! Wszystka we mnie siła gaśnie!/
Jestem znużony... Idź pan sobie/
I ucz, i rób, ja --- nic nie zrobię!</strofa></kwestia>


<didaskalia>idzie ku kościołowi</didaskalia>



<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>


<kwestia><strofa>Z tego zamętu któż tu zdoła/
Wybrnąć? Zagadka to wesoła:/
Od stopy płacim i od cala.../
On się od tego trzyma z dala.../
Dla niego to jedynie zyskiem,/
Co niewidzialnym jest odbłyskiem.../
Co tajemnicą gwiazd się słania/
Ku nam!... Ot, brednie! Ze śniadania/
Pan chyba wracasz? ! Coś na zdrowiu,/
Widzę, szwankujesz!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>znika</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>uchodzi placem ku dołowi</didaskalia>


<strofa>W gór pustkowiu,/
Choćby najdzikszym, do tej pory/
Nie czułem nigdy takiej zmory,/
Nie czułem się tak nigdy sam,/
Jak tu, gdzie wszystka praca żywa/
W grząskie bagienko się rozpływa.</strofa>




<didaskalia>spogląda w kierunku, w którym odszedł wójt</didaskalia>



<strofa>Zadusiłbym go, nędzny cham!/
Ilekroć tylko --- błazen ze mnie! ---/
Pragnę go porwać, nadaremnie/
Do tępej zbliżam się swołoczy:/
On ci mi prosto zawsze w oczy/
Smrodliwą duszę swą wypluje./
Jakżeż ja twoją stratę czuję,/
Agnieszko droga! Nieszczęśliwie/
Tracę swe siły na tej niwie,/
Na której nie ma wszak człowieka,/
Który zwycięża lub ucieka!/
<begin id="b1535276290514-3466803481"/><motyw id="m1535276290514-3466803481">Walka, Samotność</motyw>Bezpłodna walka dziś i wciąż:/
Próżno samotny walczy mąż!<end id="e1535276290514-3466803481"/></strofa>



<didaskalia>na scenę wchodzi <osoba>Proboszcz</osoba> </didaskalia>



<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O moje dziatki, me owieczki.../
Chciałem powiedzieć --- mój kolego!/
Proszę wybaczyć. Panie --- tego.../
Z jakiej by zacząć tutaj beczki.../
Miałem kazanie już gotowe.../
Jeno, że coś, widzisz, w głowę.../
Lecz przede wszystkim dzięki --- dzięki!/
Człowiek prawdziwie silnej ręki,/
Umiałeś, panie, rzec to mogę,/
Wskroś utorować sobie drogę/
Przez kłótnie, wrzaski, puste swary;/
Umiałeś kościół zburzyć stary,/
By rósł godniejszy w stronę nieba...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
O, tutaj jeszcze dużo trzeba...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czegoż by? Chyba poświęcenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Postaci rzeczy to nie zmienia./
Na cóż budynek nowy zda się,/
Gdy nowy, czysty duch w tym czasie/
Jeszcze mu obcy....
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Przyjacielu!</wers_cd>/
Na to nie trzeba trosk zbyt wielu,/
Już wy go tutaj przywabicie./
Te piękne rzeźby na suficie,/
Ta widna nawa, o, mój panie,/
Podziała to na wychowanie/
Naszego ludku, on niezwłocznie/
Jakoś na siebie zważać pocznie./
A ten rezonans, księże drogi,/
Co każde słowo w taki mnogi,/
Dwojaki, setny mnoży sposób,/
Jakąż on wiarę w sercach osób/
Wzbudzi płomienną --- rezultaty,/
Których i jakiś kraj bogaty/
W obfitszej nie osiągnie mierze!/
A wszystko to, powiadam szczerze,/
Cześć <wyroznienie>pańską</wyroznienie> głosi... Cny konfratrze,/
Przyjmij me dzięki, którym gładsze/
Wzdyć towarzyszyć dzisiaj będą,/
Gdy do biesiady wszyscy siędą;/
Młodzi niejeden liść wawrzynu/
Wplotą ci jeszcze w cześć za czynu/
Twego wspaniałość....... Ale siły/
Snać cię, mój Brandzie, opuściły:/
Pan się zataczasz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nadaremnie!</wers_cd>/
Dawno już mocy nie ma we mnie/
Ani odwagi --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie dziwota!/
To harowanie! Ta robota!/
Wszystko jednego męża dzieło!/
Ale to dzisiaj już minęło!/
Rychło nadejdą słodsze chwile,/
I niebo znów zabłyśnie mile!/
Tysiączna zeszła się gromada/
Z wszystkich okolic --- tłum nie lada!/
A teraz pytam: w wyszukanem/
Słowie któż zmierzy się dziś z panem?/
Pańskiego któż przewyższy ducha?/
Tylu konfratrów pana słucha,/
Tylu cię wita z otwartemi,/
Panie, ramiony<pe><slowo_obce>ramiony</slowo_obce> --- dziś popr.forma N.lm: ramionami.</pe> na tej ziemi,/
Tu, na tym gruncie, gdzie twa gmina/
Z wdzięcznością się przed tobą zgina,/
Rozrywa uczuć swoich tamy!/
Potem... o dziele twym cóż mamy/
Rzec?... Jest wspaniałe! Ani słowa!/
Potem te kwiaty, ta majowa/
Woń naokoło!... Szczęście płuży<pe><slowo_obce>płużyć</slowo_obce> (daw.) --- sprzyjać.</pe>!/
A ewangelii temat duży/
Na dzień dzisiejszy!... Potem, panie,/
Jakież to będzie dziś śniadanie!/
Nowiną z tobą się podzielę,/
Że patroszono tęgie cielę!/
Przepyszne bydlę! O, niełatwo ---/
Pomyślę sobie --- droga dziatwo,/
Było ci znaleźć okaz taki!/
Tak! Niebywałe to przysmaki!/
W tych ciężkich czasach, gdzie się płaci/
Za funt, Bóg wie co, i bogaci/
Trudno na zbytek ten się zmogą!/
Ale puśćmy to swoją drogą,/
Inne mnie sprawy tu przywiodły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak! Bić, patroszyć, ściągać skórę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Powiem ci słówko poniektóre,/
Że ja się trzymam innej modły<pe><slowo_obce>innej modły</slowo_obce> --- innego sposobu postępowania.</pe>,/
Ot, łagodniejszej --- węzłowato/
Mówiąc i krótko --- boć my na to/
Niewiele mamy czasu... Ale/
Pan się sprawujesz doskonale,/
Tylko na jednym punkcie trzeba/
Troszkę się zmienić --- święte Nieba ---/
Punkcik maleńki --- mnie się zdaje,/
Że pan wiesz nawet, w czym zwyczaje/
Nasze odmienne, na urzędzie/
W czym się różnimy --- ot, nie będzie/
Trudno się zmienić --- Ksiądz dobrodziej/
Jakby nie wiedział, co się godzi,/
A co nie godzi z tym, co w spadku/
Mamy po ojcu i po dziadku./
No, a to właśnie tak, to jedno/
Oznacza całej rzeczy sedno!/
Ja cię nie łaję, wiem ci przecie,/
Że, jeśli mało człek na świecie/
Miał doświadczenia, jeśli z miasta/
Przyjdzie wielkiego --- mocny Boże! ---/
Z nami nie zawsze zróść się może./
Lecz teraz, druhu, z tym już basta!/
Teraz do tego sam już naglę,/
Abyś naciągnął swoje żagle,/
Jak się należy, z wiatrem, panie!/
Mówią --- i słuszne to gadanie ---/
Że poszczególną pan się duszą/
Nazbyt zajmujesz, a to --- muszą/
Przyznać mi wszyscy --- między nami/
Mówiąc, błąd wielki! Nie! Masami/
<wyroznienie>Jednym</wyroznienie> grzebieniem trzeba nasze/
Czesać owieczki; w tym ci leży/
Szczęście owieczek i pasterzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wyłuszcz pan jaśniej...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wystraszę,</wers_cd>/
Jeżeli powiem: w zacnym znoju/
Dał pan nam kościół, niby szatę/
Sprawiedliwości i pokoju,/
Wiano<pe><slowo_obce>wiano</slowo_obce> --- posag.</pe> istotnie przebogate!/
<begin id="b1535292238937-2684496394"/><motyw id="m1535292238937-2684496394">Państwo, Religia, Pieniądz</motyw>Państwo --- powiedzieć panu mogę ---/
Widzi w religii walną drogę/
Dobrego tonu, port, któremu/
Powierza byt swój, przeciw złemu/
Oręż najlepszy, ot, najprościej/
Mówiąc, wskazówką moralności!/
Państwo jest biedne, więc też, sądzę,/
Waluty chce za swe pieniądze.<end id="e1535292238937-2684496394"/>/
Pan wiesz, że ja się w tym nie mylę,/
Iż chrześcijanin znaczy tyle,/
Co patriota... Panie luby,/
Rząd nie rozrzuca bez rachuby/
Krwawego grosza. Śmierć jedynie/
W sam czas za darmo ku nam spłynie,/
Państwo, mój druhu, nie szaleje,/
I jakież byłyby to dzieje,/
W jakiej by kraj utonął nędzy,/
Gdyby nie państwo, jak najprędzej/
Mknące z pomocą, z swej wyżyny/
Śledzące wszystkie ludzkie czyny./
Lecz państwo tak, jak się należy,/
Dobre li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> może mieć wyniki/
Przez swe lojalne urzędniki,/
Więc tu: przez swoich duszpasterzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Mądrość się kryje w każdym słowie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Konfrater<pe><slowo_obce>konfrater</slowo_obce> (z łac.) --- współbrat.</pe> pański jeszcze powie,/
O, tak króciutko: pan ugaszcza/
Państwo kościołem, by, po prostu/
Mówiąc, przyczynić się do wzrostu/
Kultury kraju. W tym też zwłaszcza/
Zamyślam sensie tak jak jest,/
Wyjaśnić wszystkim ten nasz fest./
Przy biciu dzwonów tłumy bliźnie/
Usłyszą dziś o darowiźnie./
Wraz z tym przyrzekniesz mi dziś, panie,/
Żeś gotów przyjąć me żądanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie byłbym sobą, gdybym miał/
Zgodzić się na to...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, w tej chwili</wers_cd>/
Jest już za późno!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? Za późno!?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Co za szał!</wers_cd>/
Opanujże się! Rzecz do śmiechu!/
Wszak nie dopuszczasz się pan grzechu?!/
Nikt z stratą jeszcze nie odchodził,/
Jeżeli państwu w czym dogodził,/
Służył dwom panom --- rzecz w porządku ---/
O jednym niby to żołądku./
Nie trzeba wciągać w swe rachuby/
Zbawienia Bartka li i Kuby;/
Celem człowieka na urzędzie/
Takim, jak twój, niech zawsze będzie/
To, by do źródła wspólnej wiary/
Całą parafię wieść --- to stary/
Przykaz! A jeśli, jak wypada,/
Cała napije się gromada,/
To i jednostka swe pragnienie/
Również ugasi... A nadmienię.../
Choć pan inaczej może czuł./
Że państwo jest na włos przez <wyroznienie>pół</wyroznienie> /
Republikańskie; ku swobodzie/
Żywi nienawiść, lecz w równości/
Wielce smakuje. A zagości/
Jakowa równość w tym narodzie,/
Jeśli się tego nie wygładzi,/
Co się wysuwa nad brzeg kadzi?/
I to jest właśnie pański błąd,/
Że pan, przybywszy w ten nasz kąt,/
Podkreślasz, iż nie to coś warte,/
Co wygładzone i utarte,/
Ale, że walor jest widomy<pe><slowo_obce>widomy</slowo_obce> (daw.) --- widoczny.</pe>/
W tym, co wyrasta nad poziomy.../
Dawniej, powiadam, aż po wiek/
Członkiem kościoła bywał człek,/
Dziś każdy śpiewa na swą nutę,/
Stosunki z państwem ma nadpsute,/
Przeto tak trudno dziś od głowy/
Ściągać podatek równościowy,/
Jako i inne też pobory;/
Kościół dzisiejszej, widzisz, pory/
Nie jest nakryciem dla wszech głów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Co za rozległe horyzonty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tylko bez trwogi! Tylko znów/
Nie tracić wiary!... Prawda! Mąty/
Panują dzisiaj wprost zbrodnicze!/
Ale ja zawsze na to liczę,/
Że jest nadzieja, gdzie jest życie!/
Ten akt dzisiejszy w pańskim bycie/
Tak jest doniosły, że tym bardziej/
Pan obowiązkiem nie pogardzi/
I odda państwu swe usługi/
Tak, jako żaden człowiek drugi./
Tylko reguła, tylko miara/
Wiedzie do celu! Rzecz to stara,/
Że, jeśli człowiek ją podepce,/
To nasze siły, jako źrebce,/
Wyrwą się wraz poza granice/
Wszelkiej tradycji i na nice<pe><slowo_obce>na nice</slowo_obce> --- na drugą stronę.</pe>/
Wszystko wywrócą, niszcząc krwawo,/
Co li spotkają... <begin id="b1535293321325-3028067484"/><motyw id="m1535293321325-3028067484">Państwo</motyw>Jedno prawo/
Niech nam porządek wszelki niesie:/
W sztuce to prawo szkołą zwie się,/
A w naszej armii, ile pomnę,/
Zowie się prawo to ogromne/
Trzymaniem kroku. To jest słowo!/
I państwo czuć się będzie zdrowo,/
Gdy ten jedyny cel swój zoczył/
Nie lubi ono, gdy wyskoczy/
Żołnierz z szeregu poza linię,/
I marsz na miejscu także ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Bywa zbyteczny. Rzecz to znana:/
Takt jednakowy dla kolana/
I równy krok dla każdej nogi ---/
To mądrość państwa, panie drogi!
<end id="e1535293321325-3028067484"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Orłom rynsztok dać wypada,/
A szczyty gór dla gęsi stada!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Człek nie jest zwierzę, z łaski nieba!/
A, gdy poezji mu potrzeba,/
Kiedy mu zechce się legendy,/
W Biblii ich dosyć znajdzie wszędy!/
Bo, poczynając od stworzenia/
I dalej, aż do objawienia,/
Tyle porównań w niej się mieści,/
Tyle obrazów, przypowieści/
Roi się tu, aż za bogato./
Dzisiaj przypomnę --- dajmy na to ---/
W jakim to wieżę Babel<pe><slowo_obce>wieża Babel</slowo_obce> --- wieża z biblijnej opowieści (Rdz 11,1--9); podczas wznoszenia wieży Babel Bóg pomieszał budowniczym języki, dzieląc w ten sposób ludzi na różne narody, a zarazem udaremniając im zjednoczenie się i zbuntowanie przeciw jego potędze.</pe> trudzie/
Chciano budować. Biedni ludzie,/
Los ich był straszny! A powody?/
Ot, nie umieli uczcić zgody,/
Ot, nie umieli --- rzeknę przytem ---/
Wspólnym popłynąć w dal korytem,/
Każdy przy swoim idiomie/
Wzdyć się upierał --- i w ten sposób/
Rój poszczególnych powstał osób,/
Miast społeczności... Tak, widomie/
Ta przytoczona baśń przemądra/
Jest by łupina tego jądra,/
Które powiada: człek się gubi,/
Jeśli z innymi żyć nie lubi!/
Kogo chce obrać Bóg z wesela,/
Temu naturę On przydziela/
Indywidualną... Rzym/
Zwykł mawiać był o człeku tym,/
Że ukarali go bogowie,/
Mieszając rozum jemu w głowie./
Człowiek samotny, a szalony ---/
To wszystko jedno! Przeto płony/
Wypitek ludzi, na swą rękę/
Pragnących działać... Sos w podziękę/
Ten sam im, widzisz pan, przypadnie,/
Jak Uriaszowi<pe><slowo_obce>Uriasz Hetyta</slowo_obce> (bibl.) --- dowódca w armii króla Dawida i mąż Batszeby; król Dawid, pragnąc Betszeby, wysłał go na placówkę, na której Uriasz musiał zginąć (2 Sm 11,15).</pe>, co go zdradnie/
Ongi król Dawid wypchał w posły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakiebykolwiek stąd wyrosły/
Klęski, ja końca się nie boję/
Przez śmierć... A pewne są li twoje/
Sądy, że, wspólną mając mowę/
I myśli wspólne, tę budowę/
Byliby wznieśli aż do nieba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co? Aż do nieba? Nie! Nie trzeba./
Tak się zapalać! To nikomu/
Wzdyć się nie uda, do ogromu/
Tego nie dorósł nikt! To baśnie!/
Dalsze jest jądro, jak najjaśniej/
Mówiące o tym, że to na nic/
Budować aż do gwiezdnych granic!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nad gwiazdy sięgał swą drabiną/
Jakub i ludzkie też tęsknoty/
Powyżej gwiazd w przestworach giną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, na <wyroznienie>ten</wyroznienie> sposób? Panie złoty!/
Juści, do nieba zawsze wiodły/
Cnotliwe czyny, święte modły;/
Lecz, kto chce życie łączyć z wiarą,/
Nie czyni mądrze żadną miarą;/
Ciężka robota przez dni sześć,/
Siódmego trzeba serce wznieść./
Kościół, w powszedni dzień otwarty,/
Panie, to tylko puste żarty!/
Cóż na niedzielę pozostanie?/
<begin id="b1535294175468-3317998715"/><motyw id="m1535294175468-3317998715">Religia, Sztuka</motyw>Skutek mieć będzie twe kazanie,/
Gdy rzadka poda je godzina,/
Niby rzadkiego kubek wina./
Religii, panie, jak i sztuki,/
Nie trza rozwadniać!<end id="e1535294175468-3317998715"/> To nauki/
Rdzeń jest wszelakiej! Z swej ambony/
Widzisz pan, na coś jest stworzony,/
Z niej na ideał patrzysz swój!/
Lecz, gdy z niej zejdziesz, księży strój/
Gdy złożysz z siebie, wówczas wcale/
Nie myśl o swoim ideale!/
Przewodnią tylko ta zasada,/
Której wciąż trzymać się wypada:/
Ucz ograniczać się, mój człecze!/
Przyszedłem wziąć cię w swoją pieczę,/
Byś stał się wierny tej zasadzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Ja w te dusz państwowych kadzie/
Sypać nie będę ziarn z swych kiosków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jam do innych przyszedł wniosków,/
Jeno dla pana tu nie pole!.../
Panu trza w górę --- tę miej wolę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O tak, mnie trzeba w górę po to,/
Byście mnie zepchnąć mogli w błoto!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wywyższon będzie --- tak jest w świecie ---/
Kto się poniża... Żaden przecie/
Szpak nie przemówił, zanim w pierze/
Nie porósł, panie! Radzę szczerze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kto wam potrzebny, tego wprzódy/
Zabić musicie!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Pańskie złudy!</wers_cd>/
Panu się zdaje... Pan się boi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak! Umaczajcie dłoń w krwi mojej!/
Na to zgnilizny waszej łoże/
Człek li umarły upaść może!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Psu bym nie puścił krwi, a panu?/
Tylko, tak wedle mego stanu,/
Chciałem przedstawić one drogi,/
Które <wyroznienie>mnie</wyroznienie> wiodły w raj ten błogi/
Mojego szczęścia...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Śmieszne dzieje!</wers_cd>/
Pan chcesz, by, skoro kur zapieje/
Twojego państwa, ma się dusza/
Zaparła tego, co mnie wzrusza?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zaparła? Bracie!... Grunt to grząski!/
Wskazałem ci na obowiązki!/
Połknij pan wreszcie światoburcze/
Swoje zapędy, które kurcze/
Ludziom sprawiają! Ten swój wszytek/
Zapał na własny miej użytek,/
A tylko schowaj go pod klucz!/
Śnij sobie, śnij, sam siebie ucz,/
Tylko nie wychodź z tym przed tłumy:/
Mszczą uporczywe się rozumy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak, lęk przed karą, chęć korzyści/
Kaina<pe><slowo_obce>Kain</slowo_obce> (bibl.) --- pierworodny syn Adama i Ewy, zabił swojego brata Abla (Rdz 4,1--8).</pe> znak najoczywiściej/
Na twoim czole dziś wybiły./
W powszednim jarzmie trawiąc siły,/
Dawno zabiłeś w duszy swej/
Wszelkie szlachectwo!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ejże, ej,</wers_cd>/
Już na ,,ty" zeszedł!... To zbyt śmiało!/
Może by wreszcie wypadało/
Skończyć te spory!.../

<didask_tekst>głośno</didask_tekst> Pan po trosze/
Może pojmuje, że ja proszę,/
Abyś pan wszedł nareszcie w siebie,/
Jeżeli pragniesz na tej glebie/
Mieć powodzenie, no, i zda się,/
W sam raz zrozumiesz, w jakim czasie/
Pan dzisiaj żyjesz --- że nie złowi/
Szczęścia, kto chce przeciw prądowi/
Płynąć upornie... Wyjdźmy z lasu:/
Czyż śmią obrażać ducha czasu/
Nasi artyści? Cóż pan rzecze:/
Nasi żołnierze czyż dziś miecze/
Dobędą z pochwy, które ostrza/
Mają naprawdę? Nie! Najprostsza/
Ta jest zasada: temu służ,/
Czyj zjadasz chlebik --- ot, i już!/
Swe ,,ja" swobodnie chcieć rozwijać,/
Wywyższać siebie, tłum pomijać ---/
Tego nie wolno! Szczęście sprzyjać/
Będzie ci, panie, jeśli skromnie/
Pójdziesz z innymi! Tak, co do mnie/
Zawsze to jedno ci nadmienię,/
Iż to dzisiejsze pokolenie/
Prze --- jak wójt mówi --- ku ludzkości./
Cóż to byś miał za możliwości,/
Przyjmując wszystko nieco prościej,/
Niby po ludzku! Więc do ręki/
Hebel i ściosać wszelkie sęki!/
Dopiero, gdy się pan ogładzi,/
Wejdzie na drogę, którą radzi/
Chodzimy wszyscy, wówczas, panie,/
Z twej pracy wielki zysk powstanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Precz stąd! O, precz stąd!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jakbym zgadł!</wers_cd>/
Panu potrzebny szerszy świat!/
Lecz w kole wielkim, czy też małem,/
<begin id="b1535296030607-2662821821"/><motyw id="m1535296030607-2662821821">Władza</motyw>Pan musisz naprzód z duszą, z ciałem/
Wleźć w mundur czasu!... Tak, kaprala/
Potrzeba kija, aby fala/
Umiała zacnie maszerować./
Kapral dziś wodza ideałem!<end id="e1535296030607-2662821821"/>/
Jak on prowadzi do kościoła/
Kupę swych ludzi, tak ty zgoła/
Kupą wspólnotę swoją prowadź/
W bramy wspólnego raju... Prawa/
Wiara wszystkiego jest podstawa;/
Pan masz powagę, twa powaga/
Wsparta na studiach, więc wymaga,/
By jej słuchano! Jak potrzeba/
Objaśniać wiarę --- wielkie nieba! ---/
Znajdziesz to, bracie, w rytuale;/
Wszystko ci pójdzie gładko wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>!/
Ja się nie lękam! Nie upłynie/
Zbyt dużo wody! Tak, jedynie/
Męstwa potrzeba... Na to liczę!..../
A teraz trochę się poćwiczę/
W głośnym gadaniu sam, w kościele./
Coś rezonansu aż za wiele,/
Aż żenująco!... W naszym kraju/
Taki rezonans nie w zwyczaju!/
Więc do widzenia!... O rozterce,/
Rozpierającej ludzkie serce,/
Będę dziś mówił, i, jak boży/
Obraz zacierać się nie trwoży/
Człowiek --- lecz teraz, bracie miły,/
Trochę pokrzepić trzeba siły.</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>przez chwilę zatopiony w myślach, jak skamieniały</didaskalia>




<kwestia><strofa>Zali to dzieło nie porwało/
Wszystkiej mej doli, jak lawina?/
Komu dziś służysz, moja chwało?</strofa>




<didaskalia>słychać głos trąby</didaskalia>



<strofa>Ten pusty dźwięk ci przypomina./
Jeszczem ja nie wasz! Nie! Te ściany/
Pełne są mojej krwi wylanej!/
Z mojego szczęścia te wiązadła,/
Lecz dla was dusza ma przepadła!/
<begin id="b1535296177198-1892901264"/><motyw id="m1535296177198-1892901264">Samotność</motyw>Strasznie samotnym być na świecie./
Gdzie tylko spojrzę: śmierć!... O, nieba!/
Strasznie! Kamienie mi dajecie,/
A ja tak łaknę chleba, chleba!/
Okrutną prawdę rzekł ten człowiek,/
Lecz cóż odkryły mi te słowa?/
Gołąbka boża wciąż się chowa,/
Nie rozwarła mi dotąd powiek,/
Ach, jedno serce, równe w wierze,/
A do wybranych już należę!...<end id="e1535296177198-1892901264"/></strofa></kwestia>



<didaskalia><osoba>Ejnar</osoba> blady, wynędzniały, w czarnym stroju, przechodzi drogą i staje, ujrzawszy Branda</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Ty --- Ejnar, ty?!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak ja się zowię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie zamknąć tego w jednym słowie,/
Jak chciałem człeka w tej niedoli!/
Chodź do mej piersi! Pierś ta boli!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie trzeba mi spoczywać na niej,/
Jam już zawinął do przystani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czy żal masz do mnie za spotkanie/
Nasze ostatnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Ja za nie</wers_cd>/
Potępić ciebie dziś nie mogę ---/
Wszakżeś mi tylko zaszedł drogę/
Rozkoszy świata, ty, narzędzie/
Samego Boga... Więc nie sędzię/
Widzisz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Jak mówisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jak ja mówię?</wers_cd>/
Głosem spokoju. Kto obuwie/
Grzechów swych złożył, czując skruchę,/
Ten serce swoje, dawniej głuche,/
Nauczył mówić w taki sposób.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dziwne! Od wieluć<pe><slowo_obce>wieluć</slowo_obce> --- wielu z partykułą -ć.</pe> ja tu osób/
Słyszałem rzeczy --- bez ogródki/
Mówiąc --- wręcz inne!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, to skutki</wers_cd>/
Pychy, upartej wiary w siebie./
Długom ja w świeckiej tkwił potrzebie;/
Świat, jego puste, płone<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> (daw.) --- jałowy.</pe> sprawy,/
Sztuka, robiąca tyle wrzawy,/
To wszystko sidła, co w szatana/
Moc mnie popchnęły... Nieprzebrana/
Jest łaska Boga: On z wysoka/
Nie spuszczał słabej owcy z oka,/
Do prawdziwego pomógł celu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A w jaki sposób?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W jeden z wielu...</wers_cd>/
Widzisz, popadłem --- --- tak!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Popadłeś?</wers_cd>/
W co?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W grę i picie!... Że nie zgadłeś!/
Wino podsunął mi i kości!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tego chciał, myślisz, w swej miłości/
Pan nasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To pierwszy do ratunku/
Krok był. --- A później byłem chory,/
Straciłem chęć tej samej pory/
Do malowania, do rysunku.../
Znikła wesołość --- do szpitala/
Potem zanieśli... i tu, z dala,/
Widzisz, od świata poleżałem./
Gorączka rosła... nad mym ciałem/
Tysiące wielkich much... Tak ma się/
Rzecz, widzisz, ze mną... Tak, po czasie/
Znowum wyzdrowiał... przeszedł ostry/
Ból mój --- i wtedym poznał siostry,/
Było ich trzy, co w służbie Boga/
Chodzą i uczą --- teologa/
Takżem jednego miał przy sobie ---/
Im to zawdzięczam w tej chorobie,/
Żem się odsunął precz od świata,/
Że spadła ze mnie grzechu szata,/
Że, z dróg zeszedłszy złych, po świecie/
Chodzę tu dziś jak boże dziecię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Więc tak?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>A tak... Tak ścieżka płynie</wers_cd>/
Po wąskiej grani, po dolinie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A potem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Potem? Bóg miał zgoła</wers_cd>/
Wstrzemięźliwości apostoła/
W mojej osobie. Lecz od człeka/
Pokusa nigdy nie ucieka,/
Więc też zerwałem z tym zawodem/
I dzisiaj pragnę kroczyć przodem,/
Jako misjonarz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W które strony?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Do brzegów Nilu krok zwrócony.../
Przestańmy gadać --- W tym momencie/
Pragnę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wziąć udział w naszym święcie?/
Obchodzim dzisiaj...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Iść muszę,</wers_cd>/
Gdzie mnie wołają czarne dusze.../
Żegnam...</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce odejść</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czyż żaden brzask wspomnienia/
Nie budzi w tobie ani cienia/
Chęci do pytań?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>O co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>O tę,</wers_cd>/
W której by skargi i tęsknotę/
Zbudziła rysa ta, co dzieli/
Niegdyś od dzisiaj...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, czy nie tę</wers_cd>/
Na myśli młodą masz kobietę,/
Co mnie więziła, nim kąpieli/
Wiary zaznałem, w grzesznej sieci?/
Znalazłaż światło, które świeci/
Ku drodze prawdy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Żal głęboki</wers_cd>/
Pozostawiła --- przez te roki/
Była mi żoną...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Takie sprawy</wers_cd>/
Nie są istotne. Mnie, łaskawy/
Panie, o <wyroznienie>ważne</wyroznienie> idzie rzeczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Radości, bóle --- los to człeczy.../
Niebawem było nas już troje,/
Lecz trzecie poszło, dziecko moje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>To nieistotne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Co? I to nie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Powiedz, <wyroznienie>jak</wyroznienie> zeszła w grób?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W koronie</wers_cd>/
Promiennej wiary w zorzę ranną,/
Z jasnością w sercu nieustanną,/
Z wolą, do końca już niezłomną,/
Z wdzięcznością zeszła przeogromną/
Za to, co życie jej tu dało/
I co jej wzięło...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>To za mało!</wers_cd>/
Puste frazesy!... Ja cię o to/
Pytam, jak z wiarą jej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Jak złoto!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
W kogo wierzyła twoja żona?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
W Boga.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Li w niego? Potępiona!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Co? Potępiona?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! Niestety!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>spokojnie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Odejdź, ty --- licho!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>A i ciebie</wers_cd>/
Szatan w czeluściach swych pogrzebie!/
Tak, i ty, wzorem tej kobiety,/
Umrzesz na wieki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Rzucasz klątwy,</wers_cd>/
A życie twoje kał i mątwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na sukni mojej nie ma plam!/
Ja z balii wiary czystość mam,/
Jać to w miednicy cnej świętości/
Z kału obmyłem swoje kości!/
Tak, tak! Kijanki<pe><slowo_obce>kijanka</slowo_obce> --- drewniana łopatka służąca do uderzania ubrań podczas prania.</pe> przebudzenia/
Z Adamowego, patrz, odzienia/
Brud mi już wszystek wyklepały!/
Dzięki mydlinom modłów biały/
Jestem, jak komża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Fe!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EJNAR</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Fe na cię!</wers_cd>/
Świat czuć już siarką, miły bracie!/
Jam pszenne ziarno w sicie Pana,/
Ty jako plewa z ziem wysiana.</strofa></kwestia>


<didaskalia>znika</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy chwilę za nim, naraz wzrok jego się zapala i wyrzuca z siebie te słowa</didaskalia>



<kwestia><strofa><wyroznienie>Ten</wyroznienie> musiał przyjść, by swymi słowy/
Zbawić mnie! Teraz te okowy/
Prysły ostatnie! Od tej chwili,/
Choćby mi wszyscy grób żłobili,/
Będę już sobą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodzi pośpiesznie</didaskalia>


<kwestia><strofa>Księże miły,/
Trzeba się śpieszyć, zebrać siły,/
Nie można żądać od tysięcy,/
By cierpliwości mieli więcej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niech się więc stanie...!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Bez pana?</wers_cd>/
Trzeba się śpieszyć. Już zebrana/
Cała procesja. Twoją chwałę/
Głosząc, lud sunie, jak nabrzmiałe/
Śniegiem potoki, ku plebanii!/
W górę głos płynie z pełnej krtani:/
,,Dajcie nam księdza! Gdzie jest ksiądz?"/
Więzić nie trzeba takich żądz,/
Bo inaczej nasza dziatwa,/
Do zbytecznych dąsów łatwa,/
Wziąć gotowa się do dzieła/
Nie po ludzku... Idźże do niej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie poniosę wolnej skroni/
Między tłumy! Pozostanę/
Tutaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Rzeczy niesłychane!/
Ksiądz oszalał!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wasza droga</wers_cd>/
Jest za ciasna!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz, na Boga!</wers_cd>/
Czyż ta droga się rozszerzy,/
Kiedy taki tłum tu bieży?/
Co za napór!... Co pan powie ---/
Proboszcz z kominiarzem w rowie!/
Zepchnięto ich! Gdzie powaga?!/
Biczem niech ich ksiądz wysmaga,/
Gdy potrzeba! Nie zdziałamy/
Nic! Przerwane wszystkie tamy!/
Procesyja poszła wspak!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Tłum wpada w dzikim zamęcie, przerywa uroczystą procesję i toruje sobie drogę ku kościołowi</didaskalia>



<naglowek_osoba>KILKA GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Brand!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazując na schody kościoła, na których stoi
Brand, wołają</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, tam on!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZNOWU INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dajże znak!</wers_cd>/
Czas rozpocząć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wciśnięty w tłum</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>Zmitygujcie</wers_cd>/
Tłum ten dziki, panie wójcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ja bezradny tutaj jestem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do Branda</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jednym słowem, jednym gestem/
Uspokójże, Brand, tę burzę!/
Zło czy dobro, co nas czeka?/
Objaśnijże dziś człowieka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przecież w tej leniwej chmurze/
Ozwał huk się niezwyczajny!/
Posłuchajcie! U rozstajnej/
Wyście drogi... Ludzie muszą/
Chcieć <wyroznienie>nowiny całą</wyroznienie> duszą!/
<wyroznienie>Wszystek</wyroznienie> wynieść gruz potrzeba/
Z serc, jeżeli ma do nieba/
Strzelający gmach się wznieść,/
W którym <wyroznienie>nowa</wyroznienie> mieszka treść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY URZĘDNIKÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ksiądz oszalał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY KSIĘŻY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>On zwariował!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, tak! Samem wypiastował/
Oną złudę, że tu człowiek/
Nie odwraca swoich powiek/
Ode prawdy i od ducha!/
Ja myślałem, że wysłucha/
Bóg mej prośby --- sercem całem/
O wasz los z nim handlowałem!/
Jam Mu kłamał prosto w twarz!/
Zbyt jest ciasny kościół nasz,/
Więc powiększyć go w dwójnasób,/
Lub w trójnasób! Starczy zasób!.../
Tak zeszedłem z światła lic,/
Swoje ,,wszystko albo nic"/
Porzuciłem, by złowrogą/
Kompromisów zdążać drogą!/
Złudziła mnie jego moc,/
W mych ciemności głuchą noc/
Spłynął Sądu straszny głos!/
Z strachu zjeżył mi się włos!/
W sercu, w grom ten zasłuchanem,/
Jako Dawid przed Natanem<pe><slowo_obce>Natan</slowo_obce> (bibl.) --- prorok z czasów króla Dawida i Salomona, oskarżył tego pierwszego o spowodowanie śmierci Uriasza Hetyty.</pe>,/
Stałem, tracąc wszystkie zmysły!/
Teraz me wątpienia prysły!/
<begin id="b1535304264415-3646276884"/><motyw id="m1535304264415-3646276884">Diabeł</motyw>Teraz ciebie znam ja, biesie:/
Kompromisem Szatan zwie się!<end id="e1535304264415-3646276884"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<didaskalia>z rosnącym niespokojem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Precz! Precz od nas jak najdalej/
Ci, co tak nas zaślepiali!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W własnym oku szukać belki!/
Na się zwrócić gniew swój wszelki!/
Siły swoje w tej szacherce/
Straciliście! Swoje serce,/
Swoje ,,ja" rozdrobniliście!/
Zamiast mocy, oczywiście/
Nicość dmie się w waszym bycie!/
Przyszliście tu, bo <wyroznienie>wierzycie</wyroznienie>?/
Puste dźwięki was przywiodły,/
Grzmot organów, diackie<pe><slowo_obce>diacki</slowo_obce> --- diakoński.</pe> modły,/
Kaznodziejskie sztuczki, kruczki,/
Gromy, szepty, śmieszne huczki,/
Wywracanie domków z kart,/
Cały kram ten licha wart,/
Strzelający blichtrem czczym,/
By się rozwiać w mgłę i dym!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>


<kwestia><strofa>Wójt ma za swe! Razik tęgi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>tak samo</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Godne dostał proboszcz cięgi!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chcecie tylko nowych świec,/
Żadnych innych głębszych żądz!/
I znów do dom, by się sprząc/
Z troską, z męką, by znów lec/
W kojcu tępych pragnień swych,/
Aby znowu, ludzie biedni,/
W pracy zaryć się powszedniej,/
By ten blichtr wasz, ten wasz szych ---/
Księgę życia --- ukryć na dnie/
Ciemnej skrzyni, aż wypadnie/
Wyjąć ją na święto nowe!/
Gdzież te sny, co moją głowę/
Rozpalały, gdym z ofiary/
Pił kielicha? Kiedy, stary/
Burząc kościół, przewspaniały/
Chciałem wznieść przybytek chwały,/
Co nie tylko miał być wiary/
Naszej schronią, lecz w swe wnętrze/
Miał zamykać przenajświętsze/
<wyroznienie>Wszystko</wyroznienie> to, co z ręki Boga/
Wzięło życie: wasza mnoga,/
Ciężka praca, wasz spoczynek/
W cichy wieczór, wasza trwoga/
Snów tych nocnych, rozpłoniona/
Radość krwi --- ten cały młynek/
Trudów dziennych, ten śród łona/
Ból i smutek, to wesele ---/
Wszystko miało w tym kościele/
Znaleźć przystań... Szalejący/
Huk potoku, w dal gdzieś niknący,/
Wodospadu dzikie wrzenie,/
Strącające w głąb kamienie,/
Żlebów grań w podłożu skał,/
Wskroś żłobiący straszny zwał,/
Rozkłócone burz podmuchy,/
Głębin morza łoskot głuchy,/
Co o brzegi się druzgoce ---/
Wszystko miało spłynąć weń,/
W ten przybytek z falą brzmień/
Zlać organnych swoje moce,/
Z ludzką miało zlać się pieśnią! ---/
Tym ja dziełem gardzę! Cieśnią/
Jest li marną a rozsadza/
Go li kłamu wstrętna władza!.../
W duchu dziś już dojrzał on,/
By się rozpaść, zwiędły plon/
Waszej marnej, lichej woli!.../
Tak się kończy na tej roli/
Wszelki wzrost, bo wasze plemię/
Wciąż odgradza biedną ziemię/
Tak, od Boga!... Przez dni sześć/
Wciąż myślicie, jak by wznieść/
Jego sztandar, by nie prędzej,/
Jak w niedzielę, ponad nędzy/
Waszej potem zalśnić mógł!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY TŁUMU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Powiedź nas śród nowych dróg,/
Wywieś sztandar nad te niwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie chrześcijanin on prawdziwy!/
Nie słuchać go! Zginąć musi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Od ciebie się nawet głusi/
Uczą, czym nasz wieczny spór,/
I że lichy wielce twór/
Wiara, w której nie ma duszy!/
Któż nią jest i kogoż wzruszy/
Brak jej? Komuż żal jej --- powiedz ---/
Odtąd, kiedy go manowiec/
Porwał błędny? W więzach chuci/
Szczurołapów nędzny łup,/
Każdy z was to istny trup,/
Uszu swoich już nie zwróci/
Na głos życia! Wy spaleni,/
Jako liście na jesieni,/
Tańczycie przed arką bożą!/
Gdy kalecy, chromi włożą/
Do garnuszków kwiat ostatni,/
Wówczas cały tłum wasz bratni/
Rozpoczyna swoje modły,/
Wówczas ci on ze spokojem/
O zbawieniu myśli swojem!/
Tłum to nędzny, tłum to podły,/
Czymż on innym, niźli zwierzę?/
Do bram łaski on się bierze,/
Szukać Boga wówczas idzie,/
Gdy się równa --- inwalidzie!/
Jego władztwo też kostnieje,/
Bo czyż można --- jasne dzieje ---/
Zmienić ziemi tej koleje,/
Kiedy berło swej potęgi/
Wznosi ponad niedołęgi,/
Ponad same zwiędłe duchy?/
Wszak ci prawda: nie dziad kruchy,/
Tylko zdrowy kwiat młodości,/
W którym krew gorąca płynie,/
Może zostać --- on jedynie! ---/
Dziedzicem niebiańskich włości!/
Targi tu nie znaczą nic!/
A więc, ludzie świeżych lic,/
W których życia wre ochota,/
Wchodźcie w wielki chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> żywota!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wyroznienie>Więc</wyroznienie> otwierać!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzyczy, jak gdyby w trwodze</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Nie te wrota!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><begin id="b1535316524505-2392340924"/><motyw id="m1535316524505-2392340924">Świątynia</motyw>Nie! Nasz kościół jest bez końca!/
Posadzka --- to o blaskach słońca/
Roześmiane łąki wonne!/
Widnokręgi to przestronne,/
Pola, fiord ten, głębia morza ---/
To świątynia nasza boża/
Pod błękitnych nieb sklepiskiem!<end id="e1535316524505-2392340924"/>/
Tam niech spełnia się twe dzieło!/
Tam ci ono nie zginęło!/
Uszom, oczom Boga bliskiem/
Będzie ono wieków wiek!/
A niechaj nie myśli człek,/
Że czymś skazi ten przybytek!/
On pokryje świat nasz wszytek,/
Jako pień pokrywa kora!/
Przezeń przyjdzie taka pora,/
W której wiary spór z żywotem/
Zginąć musi... Naszym potem/
Zlane, ciężkie dni powszednie/
Ze Zakonem<pe><slowo_obce>Zakon</slowo_obce> --- tu: prawo Boże.</pe> stworzą jednię/
I z nauką... Trud poziomy<pe><slowo_obce>poziomy</slowo_obce> --- tu: przyziemny.</pe>/
I gwiaździstych snów ogromy,/
Przy choince radość dziatek/
I przed Arką<pe><slowo_obce>Arka</slowo_obce> --- mowa o Arce Przymierza, legendarnej skrzyni, w której w czasach biblijnych Żydzi mieli przechowywać obiekty kultu.</pe> --- na ostatek ---/
Taniec święty z Jego wolą/
W jedną całość się zespolą!</strofa></kwestia>


<didaskalia>przebiega, jak burza, wśród tłumu; niektórzy się cofają,
przeważna część gromadzi się naokoło niego</didaskalia>



<naglowek_osoba>TYSIĄC GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gwiazdą lśni nam śród rozgłosu/
<wyroznienie>Jednym</wyroznienie>: żyć i służyć Bogu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wszyscy za nim! Hej! Ratujcie!/
Kominiarzu, sędzio, wójcie!/
Hej! Odbierzcie mu ten połów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czyż to ze mnie zganiacz wołów ---/
Za rogi go nie ułapię!/
Niechże on się wprzód wysapie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>do tłumu</didaskalia>


<kwestia><strofa>Może li tu być nasz Bóg?/
Nie! Więc dalej! Precz z tych dróg/
Na słoneczny łan swobody,/
Kto jest żyw tu, kto jest młody!</strofa>

<didaskalia>zamyka bramę kościoła i zabiera pierścień z kluczami</didaskalia>


<strofa>Ja tu już nie księdzem wam!/
Darowałem ja ten chram ---/
A ten pierścień niech zabierze/
On li jeden!...</strofa>


<didaskalia>rzuca go do potoku</didaskalia>


<strofa>Jeśli cię, służalcze zwierzę,/
Jeśli cię to, synu prochu,/
Nęci, wciśnij się do lochu,/
Przygarb się do samej ziemi,/
Pełzaj w mroku i choremi/
Ziej płucami --- suchotnicze/
Niech ci krople na oblicze/
Występują!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho, z ulgą</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Diabli wzięli/
Jego order.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>



<didaskalia>podobnie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Coraz śmielej!/
Dobra gratka dla biskupa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Młodzi! Żywi! Rzucić trupa!/
Te żywota silne dłonie/
Niechże wam obetrą skronie/
Z padolnego prochu! Dalej!/
Obyście wykorzystali/
Dzień dzisiejszy! Raz wy przecie,/
Odrodzeni już, zerwiecie/
Z kompromisów nędznym duchem!/
Moc rozbudźcie w sercu głuchem./
Niechaj siła w was zagości,/
Otrząśnijcie się z słabości,/
Z połowicznej wszelkiej żądzy!/
Odepchnijcie od wrzeciądzy/
Waszych bram szatański płód ---/
Niech z nim wojnę stoczy lud!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Buntu ja odczytam akta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czytaj! Depcę wszelkie pakta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wskaż nam drogę! Wywiedź stąd!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, nowego życia łowce,/
Kroczyć będziem przez lodowce,/
Gdzie słoneczny świeci ląd!/
Zrywać będziem więzy dusz,/
Kalający strząsać kurz,/
Nowych kształtów tworzyć wzory,/
Precz odpędzać senne zmory!/
Tak, od Boga my wybrani,/
Będziem męże i kapłani,/
Bić monetę świeżej chwały,/
Zmieniać w kościół kraj ten cały!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Tłum, a śród niego Kościelny i Bakałarz, gromadzi się
naokoło Branda. Mężczyźni podnoszą go na ramionach do góry</didaskalia>



<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wielki nastał dzisiaj czas!/
Wielkie rzeczy są śród nas!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Tłum</osoba> ludzi odpływa przez dolinę w górę; <osoba>Kilku</osoba> pozostaje</didaskalia>



<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>za odpływającym tłumem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zaślepieńcy, gdzież to, gdzież?/
Śród szatańskich zginie leż,/
Kto zaufa jego słowu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A wróćcie się! Cóż to znowu?!/
Tak was skóra świerzbi? Przecie,/
Ludzie, zważcie: tam zginiecie!/
Nie chcą słuchać te psubraty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY LUDU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wzniesieni wyżej, zmienim światy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż się oprzeć nędzy może,/
Gdy nie pasie, gdy nie orze?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na głos ludu nieustanna/
Z bożych rąk spływała manna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czy słyszycie żon swych skargi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>




<didaskalia>z daleka</didaskalia>


<kwestia><strofa>Nie wchodzimy z nikim w targi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zlitujcie się nad dziatkami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CAŁY TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Przeciw nam jest, kto nie z nami!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>stoi chwilę z załamanymi rękami i mówi
bezradny</didaskalia>



<kwestia><strofa>Pozbawiony swego stada,/
Z krzykiem trwogi: biada! biada!/
Gdzież się pasterz wasz przytuli,/
Snać obnażon do koszuli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>grozi w kierunku Branda</didaskalia>



<kwestia><strofa>Łuk się złamie! Złe napięcie!/
Łowco, myśl o testamencie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>prawie z płaczem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż --- testament?!.... Ci zgubieni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Męstwa! Wszystko się przemieni!/
Nie trać wiary! Na manowce/
Nie schodź, wszakże znasz swe owce!</strofa></kwestia>


<didaskalia>(idzie za ludem)</didaskalia>



<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czyż naprawdę on by biegł/
W ślad za nimi?... Zacny człek!/
I mnie raźniej jest na duszy!/
Pójdę również! Może wzruszy/
Tłum się, może nasza siła/
Jeszcze go nie utraciła?/
Klacz osiodłać --- tęgi stwór,/
Co przywykły jest do gór!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzą wszyscy</didaskalia>



<didaskalia><wyroznienie>Przy najwyższym, do wsi należącym, szałasie.</wyroznienie></didaskalia>



<didaskalia>Krajobraz górzysty --- wgłębi wielkie płaskowzgórze. Do góry pnie się <osoba>Brand</osoba>, otoczony tłumem <osoba>Mężczyzn</osoba>,
<osoba>Kobiet</osoba> i <osoba>Dzieci</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Patrzcie przed siebie! Tryumf przed nami!/
Wieś już zginęła poza wierchami!/
Tam: od opoki do opoki/
Mgieł się rozścielił wał szeroki,/
Cóż cię obchodzi mgła rozsiana?/
Swobodnie dąż, ty ludu Pana!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nie może już mój ojciec stary.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Głód ja tu czuję, głód bez miary!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wprzódy nas posil, daj nam chleba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Naprzód! Tę górę przebyć trzeba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jaka droga?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Każda z wielu,</wers_cd>/
Byle zawiodła nas do celu/
Prosto i prędko! Tędy! Tędy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na nic tu wszelakie rozpędy,/
Droga zbyt stroma! Nie ma mowy,/
By kto przed nocą doszedł zdrowy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Najstromsza droga zawsze bywa/
Także najkrótszą!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z KOBIET</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ledwiem żywa!/
Słaby jest, patrz, mój synek drogi!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>INNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Pokaleczyłam sobie nogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wargi mam spiekłe, całkiem chore!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do Branda</didaskalia>


<kwestia><strofa>Wierze jej nową daj podporę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WIELE GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Spełnij cud jaki! Spełnij cud!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Moc wam służalczy zabrał trud!/
Przed dziełem już nagrody chcecie!/
Zrzućcie śmiertelną słabość z siebie,/
Lub niech was dawny grób pogrzebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Słusznie! Nasamprzód trzeba przecie/
Skończyć swą pracę, a zaś potem/
Uraczyć się nagrody złotem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak, jak podnosi Bóg swe dłonie/
Nad ziemski łan, nad morza tonie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WIELE GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>On prorokuje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKA GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz, księże,</wers_cd>/
Gorący będą bój wieść męże?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czy bój to długi? Bardzo krwawy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Silneż są wrogów naszych ławy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>


<kwestia><strofa>Ja chyba życia nie narażę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNY Z MĘŻCZYZN</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Cóż ja otrzymam za to w darze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z KOBIET</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chyba nie umrze syn mój?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czy my</wers_cd>/
Jeszcze przed wtorkiem zwyciężymy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O co pytacie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Księże mój,</wers_cd>/
Naprzód: jak długo potrwa bój?/
Potem: co tracim przezeń? Wreszcie:/
Co zyskujemy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>ogląda się z rozpaczą wokoło</didaskalia>


<kwestia><strofa>A więc, bracie,/
O to wy mnie się dziś pytacie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak jest! Mężowi i niewieście/
Wszelkiej odpowiedzi daj! My, panie,/
Dotąd nie wiemy, co się stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>oburzony</didaskalia>


<kwestia><strofa>Wnet się dowiecie z moich słów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<didaskalia>skupia się naokoło niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tak! Chcemy wiedzieć! Gadaj! Mów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jak długo bój ten będzie trwać?/
To pragnie wiedzieć moja brać?/
Aż po ostatnie serca bicie,/
Aż kielich ofiar wychylicie,/
Aż pozrywacie wsze<pe><slowo_obce>wsze</slowo_obce> (daw.) --- wszystkie.</pe> umowy,/
Aż woli waszej napór zdrowy/
Już wam na zawsze zamknie drogę,/
Już nie da wam odwracać lic/
Od hasła: ,,Wszystko albo nic"! ---/
Co utracicie?... To rzec mogę:/
Wszelkiej gnuśności miękkie łoże,/
Wszelką służalczych lat obrożę,/
Połowiczności już bałwana/
Czcić nie będziecie, gnąc kolana! ---/
Co zyskujecie? Ducha jednię/
I czystość woli, niepowszednie/
Zasoby wiary i ofiarność,/
Co, się nad trwogi wznosząc marność,/
Najcięższe trudy ponieść zdoła!/
Wieńce cierniowe na swe czoła/
Pozyskujecie! Takie oto/
Będzie nagrody waszej złoto!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<didaskalia>śród szalonego wrzasku</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zdradził! Któż będzie jeszcze zwlekał?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nic wam innegom nie przyrzekał...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zwycięstwemś łudził, zaszczytami,/
A o ofiarę ty się z nami/
Teraz targujesz!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, zwycięstwo</wers_cd>/
Obiecywałem dać za męstwo!/
I kto z was zechce, ten ci będzie/
Zawsze zwycięzcą! Lecz kto w rzędzie/
Pierwszym tu kroczy, ma być gotów/
Paść, jeśli trzeba!... Do helotów<pe><slowo_obce>helota</slowo_obce> --- niewolnik w starożytnej Sparcie.</pe>/
Niech idzie ten, niech złoży bronie,/
Kto nie chce na tym się wygonie/
Potykać mężnie! W ręce wraże/
Przechodzi sztandar, przy sztandarze,/
Kogo lęk nadgryzł, blady jad,/
Ten już naznaczon, zanim padł!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Prawo do życia on nam skraca/
Dla pokolenia, które jeszcze/
Na świat nie przyszło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>To wam wieszczę,</wers_cd>/
Że Kanaanu<pe><slowo_obce>Kanaan</slowo_obce> --- starożytna kraina na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, której część stanowi obecna Palestyna, według Biblii była to Ziemia Obiecana.</pe> słodka płaca/
Czeka li huf, co paść gotowy!/
Przez śmierć do zwycięstw! Tymi słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>/
Duch mój rycerzy Pańskich woła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zważywszy wszystko, rzecz wesoła:/
We wsi jesteśmy, jak wyklęci ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wracać nie można, to w pamięci!/
Trzeba mieć dzisiaj ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A co dalej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKA GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ubić go! Ubić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>To się chwali,</wers_cd>/
Lecz gdzie nam szukać przewodnika,/
Gdy wokół taka burza dzika!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazując przerażone na drogę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Proboszcz! Hu! Proboszcz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Stary kiep!</wers_cd>/
Nie dajcie mu się brać na lep!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodzi w towarzystwie kilku ludzi, którzy nie poszli z Brandem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Moje owieczki, dziatki moje,/
To ja, wasz pasterz, tutaj stoję.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do tłumu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Niech się tam lud już tak nie męczy!/
O, chodźmy tu, za grzbiet przełęczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ach! Mogłem w was się tak pomylić? /
Mam przez was kielich ten wychylić?/
Przez was mam czuć tę ranę w boku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Czyż on nie ranił was co roku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie słuchajcie go! On was zwodzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak! Prawdę mówi ksiądz dobrodziej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz my łagodni, przebaczamy/
Tym, którzy skruchą mażą plamy./
o, chrześcijański luby bracie,/
Patrz, jakie sidła on tu na cię/
Zastawił dzisiaj! Patrz, twe serce/
W jakiej pogrążył dziś rozterce/
Czarnym podstępem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WIELU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Siecią złud</wers_cd>/
Uwikłał ci on boży lud!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Potem, przyznacie sami przecie,/
Kogoż wy tu oświecać chcecie,/
Wy, urodzeni w tym zakątku!/
Czyż do innego was porządku/
Stworzył nasz Pan Bóg --- czyż wielmoży/
Chciał zrobić z was Wszechwładca boży?!/
Czyż choć jednego uwolnicie/
Z tej krępującej go obroży?/
Ten trud powszedni, oto życie,/
Które jest waszym dziś udziałem!/
W tym utrapieniu swoim całem/
Gdzież macie szukać dziś pociechy?/
W tym, byście strzegli swojej strzechy!/
Wy --- światoburce? Niech przy zrębie/
Swojego domu każdy stanie!/
Między jastrzębie wam i kanie ---/
Tak, między kanie i jastrzębie/
Chodzić w tej wielkiej waszej biedzie ---/
Pomiędzy wilki i niedźwiedzie?/
O nie, owieczki, o me dzieci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Z słów jego jasna prawda świeci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
My tam już dzisiaj nic nie mamy,/
Myśmy zamknęli domów bramy,/
Raz się zdobywszy na ten krok!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zajął się nami, chciał nasz tłok/
Oczyścić z grzechu! Snu już dość!/
Tam, gdzie ma niby życie rość,/
Dla przebudzonych dzisiaj dusz/
Nie ma żadnego życia już!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wszystko przeminie, nie najgorzej/
Wszystko wam znowu się ułoży,/
Tylko cierpliwie, a znów boski/
Zjawi się mir<pe><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pe> do naszej wioski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Więc wybierajcie, wy, mężowie,/
I wy, niewiasty!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ani w głowie</wers_cd>/
Nam tu pozostać!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie! Nie! W górę!</wers_cd>/
W górę! Tam w dole dni ponure!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>przybiega zdyszany</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Szczęście, żem dognał was, jedyni!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niech nam wyrzutów pan nie czyni!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakie wyrzuty?! Tylko prędzej!/
Nastał już koniec naszej nędzy!.../
Mówię: nim jeszcze noc zapadnie,/
Zbogacimy się ładnie, snadnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Jak to?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>W fiordzie miliony<pe><slowo_obce>miliony</slowo_obce> --- ze względu na rytm należy to słowo czytać: mi-li-jo-ny.</pe>!</wers_cd>/
Ciąg ryb niezwykły, wprost szalony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Co?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Każdy krok się nam opłaci!</wers_cd>/
Bogaci będziem, tak, bogaci,/
Jeśli ich burza nie rozgoni!/
Więc niechaj czasu nikt nie trwoni!/
Głód nam dokuczać już nie będzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wybierajcie wójta lub orędzie/
Boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Rozsądku słuchać trzeba!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jakby nam cud zesłały Nieba!/
Jak gdyby boski to był znak!/
Wszystkom to widział we śnie --- tak! ---/
Jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> myślałem, że to mara,/
A teraz widzę, jak się stara/
Sam Bóg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Poddając się, zaiste,/
Stracicie łaski <wyroznienie>rzeczywiste</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WIELU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ciąg ryb!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Miliony! Co za plon!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Obfity stół dla dzieci, żon!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Widzicie, szkoda tyle czasów/
Tracić na rzecz daremnych kwasów,/
Na spór z przemocą, który zgoła/
Zwalczyć i proboszcz nasz nie zdoła!/
Niechże się głupiec, gdy tak skory,/
Troszczy o cudze, śmieszne spory!/
Pan Bóg już sobie sam poradzi ---/
Twierdzę niełatwo kto rozsadzi!/
Więc niech się próżno nikt nie biedzi,/
Kiedy we fiordzie tyle śledzi!/
Zarzućcie sieci swe spokojnie,/
Męstwa nie trzeba, jak na wojnie,/
Ni krwi --- zwycięstwo będzie z nami,/
Choć nie uczynim ofiar z siebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przykaz ofiary tej na niebie/
Płomienistymi lśni głoskami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeśli kto myśli o ofierze,/
Jeśli go chęć ku temu bierze,/
Toć do mnie droga niedaleka:/
Ot, do niedzieli niech zaczeka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Tak! Tak!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu do proboszcza</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kościelnym pozostanę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>po cichu</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czy mi nie będzie odebrane/
Miejsce po wszystkim, co tu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>głosem stłumionym</didaskalia>


<kwestia><strofa>Proszę/
Mieć na maleńką reprymendę/
Otwarte ucho, a po trosze/
Wszystko się zrobi --- jać nie będę/
Sędzią zbyt srogim --- a więc zgoda!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dalej! Minuty każdej szkoda!/
Trzeba się śpieszyć! Dalej! Dalej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Każda się zwłoka klątwą zwali/
Na nasze barki...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>A nasz ksiądz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niech sobie idzie z Bogiem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chcąc</wers_cd>/
Albo też nie chcąc, przyznać trzeba,/
Że w onych śledziach jest znak nieba!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Łudził nas --- istna zła pokusa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wiecie: nie wierzy już w Chrystusa!/
Nawet ,,<slowo_obce>cum laude<pe><slowo_obce>cum laude</slowo_obce> (łac.) --- z pochwałą (dawniej tekst pojawiający się na dyplomach ukończenia szkół średnich i uczelni wyższych).</pe></slowo_obce>" nie posiada...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cóż on posiada?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Trudna rada:</wers_cd>/
Niski charakter!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, to człowiek</wers_cd>/
Widzi od razu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, on powiek/
Nawet nie zamknął --- owszem, starej/
Matce dokuczać śmiał bez miary/
W godzinie śmierci!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecko własne</wers_cd>/
Nieomal zabił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, to jasne:/
W grób swą rodzoną wpędził żonę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cóż to za plemię zatracone!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, kiepski ojciec, mąż i syn!/
Nie przeczyż tu nauce czyn?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WIELE GŁOSÓW</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Zburzył nam kościół!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Zamknął nowy,</wers_cd>/
Jako za mały --- tak nas zwodzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZNOWU INNI</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Na głąb nas rzucił w wątłej łodzi!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Z wspaniałej okradł mnie budowy:/
Z domu wariatów ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ta skroń wasza ---</wers_cd>/
Widzę to dobrze już --- ogłasza/
Wieść mi zbyt jawną, wieść niekłamną,/
Że nikt na szczyt nie pójdzie za mną!/
Nikt nie zawoła: Dalej! Prowadź!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CAŁY TŁUM</naglowek_osoba>




<didaskalia>ryczy</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Ukamienować! Kamienować!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>deszcz kamieni zmusza Branda do cofnięcia się w pustać
skalną. Prześladowcy powoli wracają</didaskalia>



<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O, moje dziatki! Me owieczki!/
Już powracacie z tej wycieczki/
W to porzucone chat pustkowie!/
Wierzcie, że wyjdzie wam na zdrowie!/
<begin id="b1535367982976-1673093033"/><motyw id="m1535367982976-1673093033">Bóg, Państwo</motyw>Nasz Bóg jest dobry, litościwy,/
Niewinnej krwi niepożądliwy,/
Łagodny również, jak nasz rząd,/
Jakiego nie ma inny ląd.<end id="e1535367982976-1673093033"/>/
A wasza zwierzchność --- w pierwszym rzędzie/
Pan wójt --- dokuczać wam nie będzie!/
A ja --- Bóg na mnie jest łaskawy ---/
Li w chrześcijaństwie ludzkim sławy/
Szukam --- tak jest, my na wyżynie/
Pragniemy w zgodzie żyć jedynie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A jeśli jest gdzie jaka skazka,/
Trzeba usunąć ją do diaska!/
Gdy wróci wszystko w dom, co żyje,/
Wybierzem zaraz komisyję,/
Która ma zbadać, co się w treści/
Naszej religii złego mieści./
Duchowna będzie w niej osoba/
Jedna i druga, którą oba,/
Ja i ksiądz proboszcz, wyznaczymy,/
Nie obiecanki, nie czcze dymy!/
Jeśli to ludzi uspokoi,/
To do komisji wejdzie mojej/
Także bakałarz i kościelny!/
Dobór to jest, jak widać, dzielny!/
Przeto obawiać się nie trzeba ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Niech wam za to wielkie Nieba/
Wynagrodzą, bracia mili,/
Że wasz pasterz dożył chwili,/
Kiedy Pan Bóg spełnił cud,/
By wybawić ten swój lud!/
Dobrego połowu życzę!/
Żegnam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Tak, to mi oblicze/
Chrześcijańskie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jest coś więcej/
W nich, nie samo li krzykactwo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Delikatni, dla tysięcy/
Tych przystępni!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNE</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Na prostactwo</wers_cd>/
Ludzkie patrzą, jak prostacy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOŚCIELNY</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Nikomu nie plują w kaszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BAKAŁARZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I nie same Ojcze-nasze/
Tylko klepią!
</strofa></kwestia>


<didaskalia> <osoba>Tłum</osoba> schodzi z góry</didaskalia>



<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do wójta</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>Nie inaczej ---</wers_cd>/
Pan owoce wnet zobaczy,/
Szanse nasze się podnoszą,/
Boć, przyznajmy to z rozkoszą,/
Jest potęga w świecie żywa,/
Co reakcją się nazywa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wyroznienie>Moje</wyroznienie> dzieło, że ta cała/
Krotochwila<pe><slowo_obce>krotochwila</slowo_obce> (daw.) --- żart.</pe> się rozwiała/
Już w zarodku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, w tym kwasie/
Cud najbardziej pomógł, zda się.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Cud?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A jakże! Ów ciąg śledzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>nadyma się</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Człek, jak może, tak się biedzi:/
<begin id="b1535368140086-3850055116"/><motyw id="m1535368140086-3850055116">Kłamstwo</motyw>Oczywiście, kłamstwo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Panie ---?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A cóż robić? Byłem rad,/
Żem na taki pomysł wpadł./
Może jest to ku naganie,/
Lecz wie proboszcz, sytuacja...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czasem w kłamstwie bywa racja,/
Gdy konieczność tak wymaga...
<end id="e1535368140086-3850055116"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>A, gdy wszystko się ułoży/
W jakiś ład i spokój boży,/
Wszystko jedno, czy to blaga,/
Czy też prawda zmogła<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe> czysta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ze mnie nie jest rygorysta.
</strofa>




<didaskalia>patrzy w stronę skalnej pustaci</didaskalia>



<strofa>
Czy nie Brand to tak się wlecze?
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie kto inny!... Zacny człecze,/
W samotnego się rycerza/
Bawić musisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Przymierze/
Dochowuje mu tam, widzę,/
Jakby giermek --- w godnej lidze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dyć<pe><slowo_obce>dyć</slowo_obce> (reg.) --- przecież.</pe> to Gerda! Niech ją czarci!/
Oboje są siebie warci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>z humorem</didaskalia>


<kwestia><strofa>Kiedy już się uspokoi/
Głód ofiary, u podwoi/
Jego grobu trzeba będzie/
Dać mu napis w takim względzie:/
,,Wichrowaty Brand tu legł;/
Został przy nim jeden człek,/
Ale ten miał bzika w głowie!"...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WÓJT</naglowek_osoba>




<didaskalia>grożąc palcem</didaskalia>


<kwestia><strofa>Cokolwiek tu proboszcz powie/
Jednak lud, choć w dobrej wierze,/
Trochę z nim się, rzekłszy szczerze,/
Nie po ludzku obszedł...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROBOSZCZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wzruszając ramionami</didaskalia>


<kwestia><strofa>Panie,/
Powiem ci na pożegnanie/
Że ,,<slowo_obce>vox populi, vox dei</slowo_obce><pe><slowo_obce>vox populi, vox dei</slowo_obce> (łac.) --- głos ludu [to] głos Boga.</pe>".</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzą</didaskalia>



<didaskalia><wyroznienie>Na rozległym płaskowzgórzu.</wyroznienie></didaskalia>



<didaskalia>Szaruga rośnie i ciężkie obłoki spędza na śnieżne pola;
tu i ówdzie wychylają się czarne szczyty i na nowo giną
w mgłach. <osoba>Brand</osoba> nadchodzi pokrwawiony, poturbowany.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>przystaje i spogląda poza siebie</didaskalia>



<strofa>Tłum tysiączny za mną kroczył,/
Ale szczytu nikt nie zoczył./
Wszystkie serca snać upiększa/
Rozbudzona, coraz większa,/
Żądza jakichś większych dni!/
W wszystkich duszach hasło brzmi:/
,,Dalej! W bój pod świętym znakiem!",/
Lecz na polu bitwy makiem/
Jakbyś zasiał... Nikt ofiary/
Nie chce ponieść. Tak bez miary/
Tchórzem wola jest podszyta!/
Nikt o męstwo się nie pyta./
<begin id="b1535369684126-713028209"/><motyw id="m1535369684126-713028209">Chrystus</motyw>Jeden zmarł za słabość świata,/
A tchórzostwo dziś, w te lata,/
Zbrodnią zwać się już przestało.<end id="e1535369684126-713028209"/></strofa>




<didaskalia>opada na kamień i bojaźliwie rozgląda się wokoło</didaskalia>



<strofa>Ileż razy moje ciało/
Dreszcz przebiegał, w ,,chowanego"/
Gdy się bawiąc, do ciemnego/
Biegłem ukryć się alkierza./
Lecz dziecięca dusza świeża./
Gdy największy krew mych żył/
Ścisnął strach, gdy brytan wył,/
Czuła, że za firankami/
Słońce żywym blaskiem mami,/
Że za chwilę światła zdroje/
Spłyną w ciemne ściany moje,/
Że ten promień jasny, krzepki,/
Przezwycięży mrok izdebki,/
Że przepędzi wszystkie duchy,/
Co budziły przestrach głuchy!/
Gdzież potęga tego słońca?/
Noc ponura, noc bez końca,/
A tam siedzi lud w tej mroczy ---/
Białe włosy, zgasłe oczy ---/
Strzeże dawno zgasłych snów!/
Los wyprawił straszny łów,/
A on starcze ściska pięście,/
Grozi losom, co mu szczęście/
Uśmierciły --- patrz, rok w rok/
U królewny-śnieżki zwłok,/
Tłumiąc w sobie gorzki ból,/
Nieszczęśliwy siedzi król,/
Ucho do jej płuc przykłada,/
Patrzy, słucha, śledzi, bada,/
Zali z zmarłej krwi o wiośnie/
Świeża róża nie wyrośnie!/
Nikt, jak on, nie rzucił w grób/
To, co było trupem --- trup/
Żaden prawdy tej nie wzbudził,/
By się darmo nikt nie łudził,/
Że w żywocie nowym wskrześnie/
To, co zmarło... Zmarłe pieśnie ---/
Pod mogilny rzuć je głaz!/
Nowe ziarna siać w ten czas,/
By z nich wyrósł owoc świeży ---/
O to dbać mu dziś należy!/
Noc, posępna, głucha noc!/
Gdybym miał piorunów moc,/
Wówczas zniszczyłby mój grom/
Tej pozornej śmierci srom! ...</strofa>




<didaskalia>zrywa się na równe nogi</didaskalia>



<strofa>Nocne pędzą gdzieś widziadła ---/
Z piekieł zgraja ta wypadła!/
Czas ten zbrojny, czas pancerny/
Chce ofiary wielkiej, wiernej,/
Zamiast laski, chce żelaza,/
Miecza z pochew raz do raza/
Wydobywa w krwawej pracy!/
Tam wojują już krewniacy,/
A tu bracia, ślepcy sami/
I głuchmani, pod razami/
Uchylają trwożnie głów!/
Biedny lud mój, biedny chów!/
Nadmiar hańby tak go zmógł!/
Śród samotnych krocząc dróg,/
Tylko jęczą, tylko płaczą,/
Imię swe pokorą znaczą,/
Biedną bracią się rybaczą/
Zwąc w tej myśli, że w pokorze/
Najlepiej kierować może/
Swymi losy<pe><slowo_obce>losy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: losami.</pe> nędzny lud!/
Gdzie jest sztandar? Gdzie ten cud,/
Który na swym licu spaja/
Tęczowe kolory maja,/
Czerwono-niebiesko-złote?/
Gdzież ten tłum, co na ochotę/
Ruszył falą? Gdzie ta mnoga/
Rzesza, co ideologa/
Królewskiego otaczała,/
Kiedy jego moc wspaniała/
Wycinała ci swą ręką/
Ten twój język?... Tak, paszczęką/
Obdarzono cię, sztandarze,/
Ale smocze zęby wraże/
Nie wyrosły z twej gardzieli!/
Czemuż ci, co znak twój cięli/
Nożycami królewskimi,/
Nie przepadli razem z nimi/
Jeszcze onej dawnej chwili,/
Zanim dzieło swe spełnili?/
Drugi znak nasz czworogranny,/
Znak pokoju nieustanny,/
On za sygnał nam wystarczy,/
Kiedy burza tu zawarczy,/
Gdy łódź trzeba mieć na pieczy.../
<begin id="b1535371348946-3490661275"/><motyw id="m1535371348946-3490661275">Postęp</motyw>Gorsze losy, gorsze rzeczy/
Rodzi przyszłość niewstrzymana:/
Ta obłoku czarna ściana,/
Brytańczyka dym węglowy,/
Brudzi łąki i dąbrowy,/
Każde źdźbło pokrywa sadzą./
Z swą trującą idzie władzą,/
Kradnie dzień ze wszystkich dróg<end id="e1535371348946-3490661275"/>,/
Na tę zieleń naszych smug<pe><slowo_obce>smugi</slowo_obce> (daw.) --- łąki.</pe>,/
Na te miasta, na te sioła/
Deszcz popiołu sypie, zgoła/
Jak Wezuwiusz, dookoła./
Brzydcy są dzisiejsi ludzie!/
Po kopalniach w ciężkim trudzie,/
Gdzie w kilofów takt kropelki/
Wody sączą, ginie wszelki/
Płód szlachetny; gorzko, luto<pe><slowo_obce>luto</slowo_obce> (daw.) --- srogo.</pe>/
Tłum kaleki ostrzy dłuto,/
By wyzwolić kruszcu duchy.../
Ciało karle i duch kruchy,/
Rysy żądzą zeszpecone,/
Spoglądają w złota stronę./
Któż tu płacze? Któż się śmieje?/
Brat ni ziębi ani grzeje,/
Nie ma człeka, nie ma męża,/
Co sam siebie przezwycięża ---/
Huk kowadła, łoskot młota,/
Oto życia jest robota./
Baśń o świetle już nie nęci!/
Już nie mają w swej pamięci/
Owi ślepcy, że dla człeka/
Chwila ta ma być daleka,/
By, gdy zgasną jego siły,/
Obowiązki się skończyły!/
Gorsze losy, gorsze rzeczy/
Przyszłość z siebie tu wyłuska!/
Wilcza gardziel mędrkowania/
Chce pochłonąć blask mądrości./
Krzyk w północne idzie włości:/
,,Pomagajcie doli człeczej,/
Ratujcie nas!" A to karli/
Syczą: ,,Siły byśmy starli,/
Cóż my mamy przy tym dziele?/
Wszak nas luda jest niewiele!/
Naród silny niech się waży/
Stać na dóbr powszednich straży!/
Nie zadamy sobie trudu,/
Aby krew naszego ludu/
Dać za jakieś puste dymy!/
Wszak nie żadne my olbrzymy,/
Nie wyrosną żadne sprzęty/
Z świętych harców, z walki świętej!/
Toć nie za nas cierpiał wiernie/
On, gdy skroń mu bodły ciernie,/
Gdy mu włócznię wbijał w bok/
Żołdak rzymski, kiedy tłok/
Obszarpańców w głos się śmiał,/
Gdy mu straszny, ludzki szał/
Wbijał gwoździe w nogi, ręce!/
Tak, nie za nas On w tej męce/
Konał kiedyś!... My za mali.../
On nas nie kładł na swej szali!/
Ten krzyż cieśli i ta góra,/
Te powrozy, ta purpura/
Krwi spod razów Ahaswera<pe><slowo_obce>Ahaswer</slowo_obce> --- Żyd Wieczny Tułacz, wg legendy miał uderzyć Jezusa idącego na Golgotę, za co został ukarany wieczną tułaczką.</pe> ---/
Wszystko to jest prawda szczera,/
Lśniąca w tym pasyjnym dziele,/
Obchodzonym dziś w kościele!"</strofa>




<didaskalia>rzuca się w śnieg i chowa oblicze; po chwili wznosi wzrok
do góry</didaskalia>



<strofa>Czy ja śniłem? Czym się zbudził?/
Czy mnie jakiś obraz łudził?/
Czy wodziło mnie widziadło,/
Co w tych mrocznych mgłach przepadło?/
Czyż zapomniał człek w tej dobie/
O Tym, który go po sobie/
Stworzyć raczył? Czyż ten człek/
Na wieki w przepaści legł?</strofa>




<didaskalia>nasłuchuje</didaskalia>



<strofa>Cóż to? Straszne wichru siły/
Językami przemówiły?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>CHÓR NIEWIDZIALNYCH</naglowek_osoba>




<didaskalia>huczy wskroś burzy</didaskalia>




<kwestia><strofa>Z prochuś powstał, czym twa wola,/
Czymże przy Nim twoja moc?/
Wytrwasz, czy też ujdziesz z pola,/
Perć<pe><slowo_obce>perć</slowo_obce> --- górska ścieżka.</pe> twa zawsze spada w noc.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>powtarza wyrazy powyższe i mówi cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa>Snać jest prawda w słów tych treści!/
Kazał iść za próg kościoła,/
Zrzec się tego, co się mieści/
W mej tęsknocie, w mej boleści;/
Mroki rozsiał mi dokoła,/
Zlecił walczyć aż do końca,/
Abym upadł dziś --- bez słońca!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR NIEWIDZIALNYCH</naglowek_osoba>




<didaskalia>coraz silniej huczy nad
jego głową</didaskalia>



<kwestia><strofa>Płazie, prochu! Czym twa wola/
Czymże przy Nim jest twój duch?/
Zdążaj naprzód, czy schodź z pola,/
Dzieło twe --- to marny puch!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żonę drogą, dziecko moje,/
Dni, co miały w szczęścia chwale/
Płynąć, w gorzkiem zmienił boje/
Wszystkom rzucił to na szale ---/
Dziś, zwyciężon, sam tu stoję!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>




<didaskalia>łagodnie i wabiąco</didaskalia>



<kwestia><strofa>Choć największe byś ofiary/
Składał Mu po wieków wiek,/
Nie dorośniesz Jego miary,/
Boś nic więcej, tylko człek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>z cichym płaczem</didaskalia>




<kwestia><strofa>Żono, dziecię, wróćcie do mnie!/
Sam na pustej siedzę zboczy,/
Szczęście ujrzeć chcą me oczy,/
W mgłach się gubię nieprzytomnie.</strofa></kwestia>





<didaskalia>podnosi oczy do góry; plama świetlana wyłania się z mgieł
i rozszerza się przed nim, zjawia się postać niewieścia
w jasnej szacie z płaszczem na ramieniu. To <osoba>Agnieszka</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>uśmiecha się i wyciąga ku niemu ramiona</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Masz mnie znowu, swą Agnieszkę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się na równe nogi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Tyś to weszła na mą ścieżkę?/
Żyjesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wszystko było snem!/
Teraz koniec jest ze złem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Ty! Agnieszka!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>rzuca się ku niej</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nie ktej stronie<pe><slowo_obce>nie ktej stronie</slowo_obce> --- nie w tę stronę, nie w tym kierunku.</pe>!/
Czyż nie widzisz? Przepaść zionie!/
Czy nie słyszysz? Huk siklawy!
</strofa>




<didaskalia>łagodnie</didaskalia>



<strofa>To nie sen już! To nie zjawy/
Chmurne, groźne! Wszystko tobie/
Widziało się, jak w żałobie/
Nocy ciemnej! Sen to chwili,/
Żeśmy ciebie opuścili!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żyjesz! Chwała!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>szybko</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ani słowa!</wers_cd>/
Chodź! Czas nagli!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>A dziecina?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Żyje! Jak roślina/
Żyje młoda, świeża, zdrowa!/
Snem li były męki twoje,/
Marą wszystkie twe przeboje./
Alf wyzdrowiał, w oczach rośnie,/
Babka pieści go miłośnie,/
A i kościół stoi też,/
Tak, jak niegdyś! Jeśli chcesz,/
Zbuduj większy! W naszym siole/
Ludzie w krwawym się mozole/
Tak, jak niegdyś, kąpią wraz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niegdyś ---?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, jak w owy czas,</wers_cd>/
Gdy był spokój.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Spokój?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Strach,/
Że tak zwlekasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ja śnię! Ach!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie! Ty nie śnisz! Jak po znoju,/
Trza opieki-ć i spokoju,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Silny jestem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, a przecie</wers_cd>/
Możemy cię, ja i dziecię,/
Stracić znowu, jak cień jaki,/
Ujdziesz nam na obce szlaki,/
Wzdyć osłabnie duch twój, człeku,/
Gdy nie weźmiesz się do leku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Daj mi lek ten!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty go masz,</wers_cd>/
Ty sam jeden zdrowia straż/
Dzierżysz w ręku....
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Wymieńże mi!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Stary lekarz, co licznemi/
Księgi mądrość swoją sycił,/
Trzy słóweczka li pochwycił ---/
W nich choroby onej siła,/
Co szaleństwem cię raziła!/
Tych wyrzeczesz się najświęciej,/
Te wykreślisz z swej pamięci ---/
One bowiem źródłem mar tych./
Co cię w swych ramionach zwartych/
Tak trzymają --- te trzy słowa/
Masz zapomnieć, jeśli zdrowa/
Ma być dusza, gdy z jej lic/
Chora ma ustąpić bladość!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Prośbie mojej uczyń zadość:/
Wymień!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wyroznienie>Wszystko albo nic!</wyroznienie></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><strofa>
To jest?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>To! Jakom ja żywa,</wers_cd>/
A ty poddan śmierci! Lecz,/
Lecz swą duszę!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRANDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc miecz</wers_cd>/
Jeszcze wisi!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Precz stąd! Precz!/
Przy mnie radość się odzywa,/
Przy mnie rozkosz! Otom żona!/
Przytul mnie do swego łona/
I w cieplejsze pośpiesz kraje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ma choroba już ustaje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wróci znowu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie! Nie wróci!</wers_cd>/
Już gorączka mi nie kłóci<pe><slowo_obce>kłócić</slowo_obce> --- tu: zakłócać.</pe>/
Myśli! Niech śni, kto ma chęci ---/
Mnie zaś nęci jasność życia!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Życia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Za mną!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jakie plany</wers_cd>/
Rozpierają ci twą duszę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<begin id="b1535556953243-3888374626"/><motyw id="m1535556953243-3888374626">Sen, Czyn</motyw>W <wyroznienie>życie sen</wyroznienie> przemienić <wyroznienie>muszę</wyroznienie>,/
<wyroznienie>Czyn</wyroznienie> wykonać <wyroznienie>zaniedbany</wyroznienie>!
<end id="e1535556953243-3888374626"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niemożliwe! Wszystkie dreszcze/
Tych męczarni --- nie!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Raz jeszcze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Strasznych słów bolesną treść/
Dobrowolnieś gotów znieść/
I na jawie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
I na jawie!/
Dobrowolnie!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Stracić dziecię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Stracić.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Brand!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>To mus jest przecie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Patrzeć jeszcze, jak się dławię,/
Jak mi krew się w żyłach ścina,/
Aż nadejdzie znów godzina,/
Co od ciebie mnie wyzwoli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Muszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzień zastąpić nocą,</wers_cd>/
Tłumić blaski, co się złocą,/
Gardzić słodką szczęścia mocą,/
Nie zamykać serca doli/
W pieśni?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czyż ja byłbym sobą ---/
Powiedz --- gdybym się tą dobą<pe><slowo_obce>tą dobą</slowo_obce> (daw.) --- w tym czasie.</pe>/
Miał oszczędzać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Przyjacielu,/
Zapomniałeś, że u celu/
Przedrzeźniała ciebie złuda,/
Że oplwano twoje cuda,/
Że cię bito, opuszczono!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie dla siebiem szarpał łono,/
Nie dla zwycięstw walczył swych!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wystawiałeś się na sztych/
Za żyjących w kopalń norze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jeden człek wypłoszyć może/
Dużo mroków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Twardyś bój/
Toczył za straceńców rój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wiele nieraz --- toć nie dziwy! ---/
Zdoła jeden sprawiedliwy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wspomnij sobie spór ten jeden:/
Kto wyrzucał nas za Eden?/
Nie otworzą się już wrota,/
Które ta zamknęła ręka!/
Płonne trudy, płonna męka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wolną drogę ma <wyroznienie>tęsknota</wyroznienie>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ZJAWISKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>ginie śród huku, jak gdyby gromowego,
mgła zwala się na miejsce, na którym stało; zrywa się krzyk
ostry, przeraźliwy, jak gdyby krzyk uciekającego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Umrzyj! Czego chcesz na ziemi?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>stoi chwilę, jakby ogłuszony</didaskalia>



<kwestia><strofa>Znikło! Przeszło! W mgłę czarnemi/
Powionęło skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: skrzydłami.</pe> --- tam!/
Niby jastrząb! Znowu kłam/
Nastawił swe sieci --- zguby/
Chciały mojej złe rachuby!/
Kompromisy, nędzne targi ---/
Tego chciały <wyroznienie>twoje</wyroznienie> wargi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zjawia się ze sztućcem<pe><slowo_obce>sztuciec</slowo_obce> --- tu: sztucer, myśliwska broń palna o gwintowanej lufie krótszej niż w przypadku karabinu.</pe> w ręku</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czyś nie widział, gdzie w tej mroczy/
Zginął jastrząb?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, me oczy</wers_cd>/
Teraz to go już spostrzegły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Opisz mi, którędy zbiegły/
Stwór ten pomknął!... W tej godzinie/
Już go los ten nie ominie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Będzie trudno; na nic kula!/
Nieraz jeszcze on pohula...!/
Tak bywało: padnie, zgaśnie,/
Ale wówczas, kiedy właśnie/
Śmierć najbliższa --- tak się zdało ---/
On wychodził znowu cało,/
Gdzieś z poza mnie znów się zrywa/
I powietrze znów przepływa...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Skradłam sztuciec --- z taką bronią/
Za renami łowcy gonią;/
Ma ładunek z srebra, z stali./
Obłąkaną mnie nazwali ---/
Mniej nią jestem, niźli wielu/
Innych...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
A więc mierz do celu!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>chce odejść</didaskalia>



<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ty kulejesz... Możeś spadł?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lud pozbawił mnie posady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przygląda mu się bliżej</didaskalia>



<kwestia><strofa>Krople krwi na skroni bladej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Bito, pchano, pędząc w świat!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Głos tak ongi, jakby granie,/
Osłabł niby wiatr w altanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wszystko --- wszystko ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na wieki</wers_cd>/
Opuściła mnie... w daleki/
Uszła kraj...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na niego wielkimi oczami</didaskalia>


<kwestia><strofa>Teraz za to/
Widzę, kto ty! Długie lata/
Jam myślała, żeś ty ksiądz!/
Precz z tym wszystkim! Zwąc jak zwąc,/
Tyś --- największy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Mówię sam:</wers_cd>/
Ten ułudny, widzisz, kłam/
Niemal zabił mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1535557778267-2939703686"/><motyw id="m1535557778267-2939703686">Chrystus</motyw>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Te dłonie ---</wers_cd>/
Pokaż...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Czemu sięgasz po nie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ślady gwoździ!... A dokoła/
Pobladłego twego czoła/
Krwawe blizny! Rzecz najprostsza ---/
Toć to cierni wściekłe ostrza!<end id="e1535557778267-2939703686"/>/
Tyś na krzyżu wisiał! Pomnę,/
Nieraz ojciec mi ogromne/
Mówił rzeczy, iż to w dobie/
Było dawnej i --- nie tobie/
To się stało! Lecz to baśnie!/
Odkupiciel tyś jest właśnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Odejdź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Paść mi na kolana</wers_cd>/
Przed obliczem mego Pana?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Precz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Krew twoja się polała,</wers_cd>/
Co nas wszystkich zbawić miała!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Dla mnie On ją musiał ronić,/
Pozwólże mi głowę skłonić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podaje mu sztuciec</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Zabij to przeklęte plemię!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsając głową</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Los, co przywiódł mnie na ziemię,/
Spełnić muszę...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Swoje rany</wers_cd>/
Pokazujesz, uratowany,/
Odkupiony w dzień dzisiejszy!/
Tyś największy!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie! Najmniejszy</wers_cd>/
Jest czymś więcej...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>spogląda w stronę przerzedzających się obłoków</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Oczy twoje</wers_cd>/
Widzą, gdzie ty stoisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrząc osłupiały przed siebie</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Stój:</wers_cd>/
W dole, u stóp stromych ścian.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tonem jeszcze dzikszym</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Wiesz, gdzie stoisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż się mylę?</wers_cd>/
Mgły rozchodzą się, w ich pyle/
Jakby jasność...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czarny róg</wers_cd>/
Zmógł je, niby cierń je zmógł!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy w górę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czarny róg? Co? Kościół z lodu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jest ten wreszcie, co do grodu/
Tego wejść miał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tysiąc mil</wers_cd>/
Dzieli go od słodkich chwil!/
Jakież budzi mi tęsknoty/
Ten światłości promień złoty!/
Jak mi cała wola dyszy/
Żądzą tej ukojnej ciszy,/
Jak ja pragnę życia ciepła!</strofa>




<didaskalia>wybucha łzami</didaskalia>



<strofa>Jezu! Wzywa cię ma skrzepła/
Warga! Zdalaś był mi zawsze,/
Choć Twe stopy najłaskawsze/
Szły w ślad za mną!... Nie witany,/
Choć tak bliski mojej ściany,/
Żem mógł witać cię śród ścieżek/
Moich --- niech się choć za brzeżek/
Chwycę szaty wybawienia!/
Pozwól chwycić skraw odzienia,/
Nasiąkłego winem skruchy!...</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>blada</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co? Ty płaczesz? Ty, proroku!?/
Co? Ja widzę łzy w twym oku,/
Co, jak ciepłe te podmuchy,/
Rozpalają twe oblicze?/
Przez twe łzy w tych żlebów dzicze/
Rozpływają się pokrowce/
Całunowe, na lodowce/
Zarzucone! Mego wnętrza/
Lód roztapia, ta gorętsza/
Ponad ogień, moc ich święta!/
Teraz jakby wieczne pęta!/
Przez nie komża, śnieżna, blada/
Z kaznodziejskich ramion spada,/
Z ramion Wierchu Lodowego!</strofa>




<didaskalia>z drżeniem</didaskalia>



<strofa>Człeku, powiedz, a dlaczego/
Nie płakałeś wcześniej, wprzód?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>z płonącymi oczy<pe><slowo_obce>oczy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: oczami.</pe>, promienny, jakby odmłodzony</didaskalia>




<kwestia><strofa><begin id="b1535560305371-589116443"/><motyw id="m1535560305371-589116443">Prawo</motyw>Prawo duszę zmienia w lód.<end id="e1535560305371-589116443"/>/
Nic na łanie ziemskich włości/
Nie zakwitnie bez światłości!/
Jeśli dotąd boże syny/
Mieli przykaz swój jedyny/
W praw tablicach, to ja, człowiek,/
Już nie zamknę swoich powiek/
Na blask słońca --- z nim do braci/
Pójdę dzisiaj, najbogaciej/
Z nim się będę czuł! Tak! Ono/
Niech zwycięża moje łono!/
Mogę płakać, giąć kolana ---/
Mogę modlić się do Pana!</strofa></kwestia>





<didaskalia>pada na kolana</didaskalia>



<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy w górę i mówi po cichu i trwożnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Patrz, jak siada ten przebrzydły!/
Patrz, jak rusza swymi skrzydły!/
Patrz, jak jego cień migoce/
Na tej ścianie, na opoce/
Tego wierchu, jak on ścina/
Swoje skrzydła!... To godzina.../
Niech się tylko dobrze sprawi/
Srebrna kula!... Strzał ten zbawi...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Nagłym ruchem przykłada sztuciec do twarzy i strzela.
Głuchy łoskot, jakby echo grzmotu odpowiada z wierchu</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Ha! Co robisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dobry strzał!</wers_cd>/
Patrzaj! Zachwiał się!... O, padł!/
Wrzasnął, aż się zatrząsł świat!/
Idzie na nas pierza wał,/
Sypie się, jak biały śnieg/
Po tę turnię, po ten brzeg!/
Coraz więcej ku nam sunie ---/
W końcu może <wyroznienie>tutaj</wyroznienie> runie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>pada</didaskalia>


<kwestia><strofa>Razemś powstał, razem ginie/
Życie twoje! Koniec winie/
W ten li sposób kreśli człek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GERDA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zwijajże się! Trzep się! Trzep!/
Odkądś padł, ten kościół nieb/
Szerzej rozwarł swoje wrota!/
Patrz, rozsierdził się niecnota!/
Cóż nam twoja złość jastrzębia --- ---?/
Patrzaj! Bielszy od gołębia!</strofa>


<didaskalia>z przeraźliwym krzykiem</didaskalia>



<strofa>Hu! Jak sapie ten płód wraży!</strofa>




<didaskalia>rzuca się w śnieg</didaskalia>

</kwestia>

<naglowek_osoba>BRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>kuli się pod opadającą lawiną i woła ku niebu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Chłód śmiertelny na mej twarzy!/
Ginącemu powiedz: może/
Ważyć coś w Twych oczach, Boże,/
Naszej woli <slowo_obce>quantum satis</slowo_obce><pe><slowo_obce>quantum satis</slowo_obce> (łac.) --- ile wystarczy.</pe>?</strofa></kwestia>


<didaskalia>lawina grzebie jego i zasypuje całą dolinę</didaskalia>



<naglowek_osoba>GŁOS</naglowek_osoba>




<didaskalia>odpowiada wśród grzmotu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Bogiem <slowo_obce>deus caritatis</slowo_obce><pe><slowo_obce>deus caritatis</slowo_obce> (łac.) --- bóg miłosierdzia.</pe>!
</strofa></kwestia>
</dramat_wierszowany_l></utwor>