<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/hymny-moja-piesn-wieczorna/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kasprowicz, Jan</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Moja pieśń wieczorna</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.wolnelektury.pl/lektura/hymny</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Hymn</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/hymny-moja-piesn-wieczorna</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://polona.pl/item/497906/4/</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Jan Kasprowicz, Hymny, ”Bibljoteka Polska“, Warszawa, 1922</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Jan Kasprowicz zm. 1926</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1997</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2008-11-27</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/428.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">crete 2011 445, mariaaantonina@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/428</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>
  <liryka_l>

<autor_utworu>Jan Kasprowicz</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Hymny</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Moja pieśń wieczorna</nazwa_utworu>



<strofa><begin id="b1212658732469"/><motyw id="m1212658732469">Bóg, Duch, Kondycja ludzka, Miłość, Obraz świata</motyw>On był i myśmy byli przed początkiem ---/
niech imię Jego będzie pochwalone!/
Razem z gwiazdami byliśmy i słońcem,/
zanim się gwiazdy i słońca/
jęły rozbijać w swych kołach,/
zanim się stało to, co cię pożera.</strofa>

<strofa>O duszo, spragniona miłości,/
o duszo, spragniona spokoju!/
On był i ty w Nim byłaś przed początkiem,/
nim jeszcze miłość i spokój/
stały się ogniem trawiącym,/
zanim się stały zabójczą tęsknicą/
i tym kamiennym, ślepym przerażeniem...<end id="e1212658732469"/></strofa>

<strofa>Dzień mój przygasa ---/
za wielkim, niebotycznym przygasa mi szczytem,/
krwawą za sobą zostawiając zorzę,/
która się czepia ogniami/
tych oto smreczyn i ścian poszarpanych,/
zatartych śladów moich stóp./
Dzień mój przygasa, ten złoty,/
ten lazurowy, ten słoneczny dzień,/
w błogosławieństwie swych drogich promieni/
więżący klątwę dla człeka,/
dla zbłąkanego pielgrzyma./
Niech gaśnie! niech ginie!</strofa>

<strofa>Niech upragniony nadejdzie już wieczór/
ze swoją ciszą wieczystą,/
która ci mgłami szepce miesięcznymi,/
że zanim miłość i spokój/
stały się ogniem trawiącym,/
zanim się stały zabójczą tęsknicą/
i tym kamiennym, ślepym przerażeniem,/
On był i myśmy byli przed początkiem.</strofa>

<strofa><begin id="b1212659120322"/><motyw id="m1212659120322">Wieś</motyw>Błogosławioną niech będzie ta chwila,/
kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!/
Kiedy od cichych pól,/
od rżysk i rzecznych pobrzeży,/
od przecznic i od ugorów,/
od wypaczonych chat/
i od tych stodół zwietrzałych/
chłopięca płacze piosenka:</strofa>

<strofa>A grajże mi, piszczałeczko,/
a grajże mi, graj!/
Uliniłem cię z wierzbiny,/
gdzie ten potok srebrnosiny,/
gdzie ten szumny gaj!/
Pani pana tam zabiła,/
zieleni się hej! mogiła,/
zieleni się hej!/
A cierniste krzewie głogu/
kwiat swój sypie po rozłogu,/
a szept idzie z kniej!...<end id="e1212659120322"/></strofa>

<strofa>A dusza słucha i słucha.../
A dzień jej przygasa,/
a ona śladem tęsknicy/
płynie rozlewną falą księżycową,/
rosami płynie, lśniącymi na łąkach,/
i wierzchołkami ukojonych drzew/
i grzbietem białych gór/
ku onym dniom zapomnianym,/
gdy miłość i spokój/
nie były ogniem trawiącym,/
ani kamiennym, ślepym przerażeniem./
<begin id="b1212659424124"/><motyw id="m1212659424124">Cierpienie, Duch, Klęska</motyw>Przestwór się przed nią rozszerza/
i, przepełniony wiekuistą nocą,/
topi w swych głębiach wszystko, co ją zmogło/
urągowiskiem i grzechem/
i wypełnioną pokutą,/
wstydu i hańby pociemniałą twarzą/
i podeptaniem świętych, bożych praw/
i krwawą zemsty pochodnią/
i bolu, bolu strasznego/
tak pożądanym, a tak żrącym widmem.<end id="e1212659424124"/></strofa>

<strofa>Błogosławioną niech będzie ta chwila,/
kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!.../
Na senne kwiaty wystąpiła rosa,/
na łąk płaszczyzny, na ciemny łan zboża,/
<begin id="b1212659504792"/><motyw id="m1212659504792">Modlitwa, Woda</motyw>a ona siadła u brzegu jeziora/
i rozmodlona patrzy w jego głębię ---/
i oparami wznosi się nad wielką,/
nad uciszoną, rozmodloną wodą ---/
i słucha i patrzy i szepce/
swoje wieczyste pacierze.<end id="e1212659504792"/>/
Z zapadłych wiosek płyną rozhowory,/
w bagniskach dzikie odzywa się ptactwo,/
a gdzieś w pustkowiu, a gdzieś na rozstaju,/
w samotnej chacie połyskuje światło,/
a tam! zdaleka cicha idzie Śmierć.</strofa>

<strofa>Od zórz zachodnich, w ziół zasypiających/
rozkosznej woni piosnka się kołysze,/
nad niemowlęcia kolebką wysnuta:/
O tej radości, o tym weselu,/
o tym cudownym, ukrytym zielu/
z za siódmej góry, z za siódmej rzeki,/
które na smutek słodkie ma leki./
<begin id="b1212659752834"/><motyw id="m1212659752834">Melancholia, Śmierć</motyw>O tej godzinie, co szczęście niesie,/
pieśń się kołysze po krzach, po lesie,/
po falach żyta pieśń się kołysze/
w tę uroczystą, wieczorną ciszę,/
a wślad za pieśnią cicha kroczy Śmierć.../
Wyszła z dziedziny, gdzie miłość i spokój/
nie są--ci ogniem trawiącym,/
ani zabójczą tęsknicą,/
ani kamiennym, ślepym przerażeniem,/
i w świat podąża, ku onym rozstajom,/
k'temu pustkowiu, ku chacie samotnej,/
k'temu słabemu, czerwonemu światłu.../
Ścieżyną zdąża i traktem szerokim,/
po drodze zerwie jakiś kłos zielony,/
albo też listek topoli/
i w zamyśleniu rzuci je pod nogi./
Lekkimi stopy przygnie jakąś trawkę,/
lub owad zdepce na miedzy,/
albo swą długą, białą, przezroczystą/
zanurzy rękę w staw/
i jego srebrną powierzchnię/
powlecze rdzą opalową./
Czasem w tym swoim pochodzie/
siądzie na chwilę pod krzyżem pochyłym,/
na opuszczonej mogiłce,/
i, głowę ukrywszy w dłonie,/
głębokim jękiem zapłacze,/
rozlewającym się na okrąg świata./
A potem wstaje i traktem rozległym,/
albo miedzami idzie znów śród zbóż/
k'temu pustkowiu, gdzie w chacie samotnej/
czerwone, słabe połyskuje światło./
A za nią snuje się smuga/
sinych oparów i mgieł,/
na których ciężkiem, dalekiem obrzeżu/
zachodnia krwawi się zorza...<end id="e1212659752834"/>/
Czemu nie gaśniesz, ty zorzo?.../
On był i myśmy byli przed początkiem,/
zanim się stało to, co nas pożera!/
Czemu nie gaśniesz ?!/
Ach! jak się w twoich płomieniach/
palą te grona jarzębin!/
Jak się rozżarza ten żwir ---/
ten szary piasek na drodze pątniczej!/
Wybaw człowieka, o Panie,/
od żagwi<pe><slowo_obce>żagiew</slowo_obce> --- pochodnia.</pe> gniewu Twojego!/
<begin id="b1212659863441"/><motyw id="m1212659863441">Bóg, Duch, Nieśmiertelność, Drzewo, Modlitwa</motyw>Dusza ci śpiewa psalm, jak niegdyś, niegdyś ---/
śród koralowych jarzębin,/
przy rozszumiałych, wielkich polach zbóż,/
przy tajemniczych pogwarach tych lip,/
rozkołysanych Twym świętym oddechem.../
Pokorna, cicha, nieskalana dusza/
stoi u wrótni kościółka/
i psalm Ci śpiewa, tak wieczny,/
jak wieczną ona i Ty!/
Na roztęczone mgławice kadzideł/
kładą się dźwięki organów,/
majestatyczne, cudotwórcze dźwięki,/
i podpływają ku cichej, pokornej,/
ku nieskalanej, ku skupionej duszy,/
klęczącej w progu świątyni.</strofa>

<strofa>Grona jarzębin rumienią się w słońcu,/
prastare lipy szumią hymn pierwotny,/
przenikający głębinę jestestwa,/
łan się kołysze, rozłożysty, złoty,/
w oknach świergocą jaskółki,/
nad poszeptami pacierzy/
nieprzeliczonych pątników/
białe wzlatują gołębie,/
a w rozmodleniu milczącym,/
na skrzydłach psalmów, tak wiecznych,/
jak wieczna ona i Ty,/
wznosi się dusza ku Tobie./
<begin id="b1212660087694"/><motyw id="m1212660087694">Obraz świata, Stworzenie, Natura</motyw>Bo gdzież jest większy Pan i król i władca?/
Gdzież moc Ci równa i równa potęga?/
Sam z Siebieś powstał, majestat Twój płonie/
na tym z wieczności zbudowanym tronie./
Z Siebie stworzyłeś ten przestwór bez końca/
i z Siebieś w niego rzucił żar na słońca./
Istnienieś Swoje zamknął w prochu ziemi/
I wichr piersiami oddycha Twojemi.<end id="e1212659863441"/>/
<begin id="b1212660248837"/><motyw id="m1212660248837">Bóg, Kondycja ludzka</motyw>Duszę człowieka wywiodłeś ze Siebie/
wraz z duszą globów, świecących na niebie./
Tyś, Boże, ziarnem i kłosem i listkiem,/
Wszystko jest z Ciebie i Ty jesteś Wszystkiem/
i przez Cię Wszystko, nieśmiertelny Panie,/
ma nieśmiertelne w Tobie królowanie./
Gdzież moc Ci równa? gdzież równa potęga?/
Gdzież jest ten płomień, co skry Twej dosięga?/
Gromem przemawiasz w łyskającej tuczy,/
głos Twój morzami i wulkanem huczy,/
trzęsieniem ziemi ogłasza Twe wieści,/
lub słodko szumi, szemrze i szeleści.<end id="e1212660087694"/>/
Straszliwym bywasz w Swym monarszym gniewie:/
rozkwitłe pola zatapiasz w ulewie,/
żagwią pożarów godzisz nam w zagrody,/
bijesz dobytek i zatruwasz wody./
Lecz kto opiece Twej odda się szczerze,/
tego Twa łaska od złego ustrzeże./
Bo czyjaż dobroć Twych bezmiarów sięga?/
Gdzież moc Ci równa i równa potęga?...<end id="e1212660248837"/></strofa>

<strofa>Błogosławioną niech będzie ta chwila,/
kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy,/
tej nieskalanej, pokornej i cichej!.../
On był i myśmy byli przed początkiem ---/
chwalmy i wielbmy Jego święte imię!</strofa>

<strofa><begin id="b1212666272931"/><motyw id="m1212666272931">Księżyc, Noc, Słońce</motyw>Czemu nie gaśniesz, ty zorzo,/
nad oceanem tych ciężkich oparów,/
co pochłonęły me słońce?/
Księżyc się dźwignął ponad węża gór,/
osrebrza brzegi obłoków,/
lśni się na rysach śnieżystych;/
od wschodu pełza cicha noc,/
stoki swym wielkim przytłacza spokojem,/
a ty się palisz!<end id="e1212666272931"/>/
Stamtąd --- od nizin dalekich,/
usypiających poza stu wodami,/
poza tysiącem dróg,/
jakieś się echo przyczołguje w duszę ---/
<begin id="b1212660426574"/><motyw id="m1212660426574">Chłop, Dziecko, Śpiew, Wieś</motyw>Cicho!/
To płacz tej dawnej, chłopięcej piosenki:/
A grajże mi, piszczałeczko,/
a grajże mi, graj!/
Uliniłem cię z wierzbiny,/
gdzie ten ruczaj srebrno--siny,/
gdzie ten szumny gaj!/
Ach!...</strofa>

Przeorałem łan o świcie ---/
od pola, do pola,/
kąkol wyrósł w moim życie,/
dolaż moja, dola!/
A graj--że mi, piszczałeczko,/
a graj--że mi, graj!.../
a graj--że mi, graj!...<end id="e1212660426574"/>

<strofa>Czemu się żagwisz<pe><slowo_obce>żagwić się</slowo_obce> (neol.) --- czas. utworzony od rzecz. żagiew (płonący kawał drewna; pochodnia), synonim: płonąć.</pe>?.../
Niech raz już wszystko zagaśnie!/
Jarzębina się rumieni,/
szepcą lipy stare,/
suchy piasek się podnosi --- --- ---</strofa>

<strofa>Czemu nie milkniesz, ty zorzo?/
Dlaczego krzykiem ognistym,/
wystrzelającym z tych przepastnych szczelin,/
pomiędzy dwiema piekielnymi ściany,/
tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz,/
że dojść nie mogę do kresu?/
<begin id="b1212667141405"/><motyw id="m1212667141405">Księżyc, Ogień, Słońce, Wizja</motyw>Dzień mój już przygasł,/
a zorza jego się krwawi,/
jakby się krwawić miała w nieskończoność!.../
wszystko pożera swymi płomieniami ---/
duszę mi pali i świat cały pali!/
Z olbrzymich snopów ognia,/
jakby młóconych niewidzialnym cepem,/
sypią się ziarna skier/
w okrąg na niebo i ziemię!/
Księżyc się zajął/
i, w mgnieniu oka wyrósłszy/
w ogromną kulę ognistą,/
zaczyna rwać się w kawały/
i płomiennemi wali się bryłami/
na cielska płonących gór,/
na popiół smreków spalonych./
Płoną jeziora,/
sto wód się pali/
i tysiąc dróg!/
Z rozszalałego wnętrza ziemi/
ogniem buchają wulkany,/
gwiazd miljony tną błyskawicami/
spieniony potop płomieni/
i z hukiem/
giną w czeluściach czerwonych...<end id="e1212667141405"/>/
<begin id="b1212667510815"/><motyw id="m1212667510815">Grzech, Kara</motyw>Boże!/
Czemu mnie karzesz?/
W tych rozżarzonych stanąłeś przestworzach,/
cały spłomienion, większy niż przestwory,/
z krzyżem, ogromnym, płomienistym w dłoni/
i rozżagwiony rzucasz na mnie świat.../
Karz mnie!/
Bom--ci ja człowiek, który wyszedł z grzechu/
i prześladowan był przez grzech --- do końca!/
Moja to wina!/
Bo oto moja nieprawość,/
mnoga, jak iskry tych ogni,/
przeszła granice, Panie, Twych zamiarów!/
<begin id="b1212667726034"/><motyw id="m1212667726034">Matka, Ojciec, Syn</motyw>Ojcam się wyparł,/
a kiedy zamknął powieki,/
krzyża--m na jego grobie nie postawił,/
bom go nie prosił o garść tego błota,/
o nędzny żywot ten!/
Moja to wina, moja wielka wina!/
Matkę--m wypędził z domu, by nie jadła/
strawy, porwanej większym, niż ja, tchórzom ---/
a wypędziłem ją w czas, gdy nad ziemią/
przebiegał tuman nawałnic,/
aby jej w drodze, w bezludnym pustkowiu,/
oczy wyżarły błyskawice,/
a dąb, walący się od gromu,/
aby ją przygniótł swą kłodą na wieczność!/
Moja to wina, moja wielka wina!<end id="e1212667726034"/>/
<begin id="b1212667755578"/><motyw id="m1212667755578">Siostra, Żebrak</motyw>Oślepłą siostrę spotkawszy żebrzącą/
u wrót wspaniałej katedry,/
nie czułem tyle odwagi,/
aby się dotknąć jej ręki wyschniętej/
i, na jej krwawe wskazując orbity,/
głupim powiedzieć lwom i pustym lwicom:/
Idźcie! mnie łaski waszej nie potrzeba ---/
to siostra moja! przy niej mi pozostać!/
Moja to wina, moja wielka wina!<end id="e1212667755578"/>/
<begin id="b1212667673181"/><motyw id="m1212667673181">Pies</motyw>Psa, który zaszedł mi drogę/
i z głodu zęby wyszczerzył/
i miłosierne wlepił we mnie ślepie,/
kopnąłem nogą,/
aż ze skowytem padł pod moim płotem!<end id="e1212667673181"/>/
<begin id="b1212667793517"/><motyw id="m1212667793517">Zwierzęta</motyw>Robaka--m zdeptał ---/
tysiące owadów/
miażdżyłem stopą, wlokąc się przydrożem,/
ażeby duszę znudzoną/
orzeźwić wschodem lub zachodem słońca.<end id="e1212667793517"/>/
A pnąc się w górę, ku rzeźbionym grotom,/
ku tajemniczym snom stalaktytowym,/
albo ku wirchom, skąd pycha/
wygraża światu pięściami z granitu,/
kazałem ścinać pachołkom/
gałęzie smreków młodziutkich,/
gdyż iglicami drażniły mi skronie.../
<begin id="b1212667838867"/><motyw id="m1212667838867">Brat, Chłop, Morderstwo</motyw>Zabiłem brata,/
bo mi się worał w miedzę/
i naręcz owsa mi wyżął/
dla swego konia ---<end id="e1212667838867"/>/
moja to wina, moja wielka wina!/
<begin id="b1212667878320"/><motyw id="m1212667878320">Góra</motyw>Chęć mi raz przyszła obłędna,/
ażeby kopać dla siebie mogiłę,/
bo mi się życie stało cmentarzyskiem,/
i w tę mogiłę wtrąciłem bliźnego,/
tak, że oszalał między umarłymi!<end id="e1212667878320"/>/
Moja to wina!/
<begin id="b1212667952000"/><motyw id="m1212667952000">Dziecko, Kochanek, Sąsiad, Żona</motyw>Uwiodłem żonę przyjaciela ---/
moja to wina!/
Pod próg sąsiada kazałem podrzucić/
dziecko, zrodzone z mego rozbestwienia./
A raz to grzech mi tak zaciemnił oczy,/
żem po omacku szedł w przepastną głębię/
strasznego lasu/
i, jadowite wyszukawszy ziele,/
świat nim stłumiłem w poczęciu./
Moja to wina, moja wielka wina!<end id="e1212667952000"/>/
<begin id="b1212669628514"/><motyw id="m1212669628514">Miłosierdzie</motyw>Nie karz mnie, Boże, według moich zbrodni!/
W tej gniewu Twego straszliwej godzinie/
świat niech się kaja, lecz niechaj nie ginie!/
Wielka jest moc Twa i wielka potęga,/
lecz czyjaż dobroć Twej dobroci sięga?!<end id="e1212669628514"/><end id="e1212667510815"/>/
<begin id="b1212668132808"/><motyw id="m1212668132808">Dziewictwo, Fałsz, Kobieta, Złodziej</motyw>Rozpalonymi namiętnością dłońmi/
umiałem skazić niewinną wstydliwość,/
nim się w słoneczne rozwinęła kwiecie./
Podstępnie owoc zerwałem dziewiczy,/
słowem, któremu dała moc obłuda,/
wielbiąc zbawienie z miłości,/
a sobie--m szeptał, jak złodziej, co w każdym/
widzi złodzieja: rwij, nim przyjdzie inny!<end id="e1212668132808"/>/
Za grosz kupionej rozpuście/
dałem się wlec po kałużach,/
<begin id="b1212668202914"/><motyw id="m1212668202914">Pożądanie, Trup, Upadek, Wzrok</motyw>albo, gdy przesyt wypił ze mnie krew,/
jak widmo--m stawał u bram lupanaru/
i źrenicami, zmienionemi w szkło,/
przez które ognia przezierał ostatek,/
zazdrośniem śledził takich, jak ja --- trupów,/
by ich rozkoszą zwątloną/
podżegać w myśli mą rozkosz przymarłą.<end id="e1212668202914"/>/
A nieraz podłość tak mi żarła duszę,/
że chcąc wypełnić jej pustkę,/
małom nie szeptał błądzącym przechodniom:/
Nie tymi drzwiami: tamte wam poradzę!/
Moja to wina, moja wielka wina!/
<begin id="b1212668476943"/><motyw id="m1212668476943">Fałsz, Mąż, Zdrada, Żona</motyw>Związan ślubami,/
które mi jarzmem się stały,/
a sił nie mając otwarcie/
zrzucić ze siebie tych błazeńskich dzwonków/
arcykapłana domowych ołtarzy/
i iść, gdzie w słońcu południa,/
śród woniejących ogrodów,/
krwawo się złoci zakazane drzewo,/
dawałem w duszy przystęp takim szeptom:/
Niechajże Szatan się zjawi/
i niech uwikła w sieć swojej pokusy/
tę, co mi ongi była mocą szczęścia,/
a dziś mnie dusi swą cnotą!/
Wówczas jej krzyknę: podłaś! i, już czysty/
w nędznym sumieniu, pójdę spełnić zdradę!<end id="e1212668476943"/>/
Moja to wina! moja wielka wina!/
Oto jest miłość! oto jest to źródło,/
z którego bije szlachetność!/
Moja to wina! moja wielka wina!/
Panie!/
<begin id="b1212668544251"/><motyw id="m1212668544251">Grzech, Kondycja ludzka</motyw>Wszystkie ja grzechy wziąłem na swe barki,/
bom--ci ja człowiek, bom urodzon z bolu,/
bo żal i rozpacz i przestrach/
i wyczerpanie i siła/
są przyczynami mojego istnienia...<end id="e1212668544251"/>/
Spłonąłem chucią do mej własnej krwi,/
do matki mojej i do córki mej!/
<begin id="b1212668719013"/><motyw id="m1212668719013">Pokusa, Pożądanie, Zwierzęta</motyw>A w noc tajemniczą,/
kiedy przed moim pałacem,/
wzniesionym z mgławych majaków,/
przedziwne kwiaty o zbielałych oczach/
rozrzechotanej Meduzy/
do jakichś strasznych rozmiarów/
w mżachach wyrastały miesięcznych ---/
kiedy się księżyc skradał do mych komnat/
i kładł na łoże mego wyczerpania,/
wonczas mnie ze snu budziła lubieżna,/
sprowadzająca warg bezwładne drgawki/
i źrenic błędną gorączkę,/
potworna żądza ku Twemu --- zwierzęciu!<end id="e1212668719013"/>/
Moja to wina! moja wielka wina!/
Oto jest miłość! oto jest krynica,/
z której wypływa zwycięstwo nad piekłem!/
Moja to wina, moja wielka wina!/
Karz mnie!/
Karz mnie!/
W tym rozżagwionym przestworze/
masz krzyż z płomieni, większy, niż ten przestwór,/
więc bezlitością swych płomiennych rąk/
wyciągnij członki moje do ogromu/
Twojego krzyża, na którymś zawisnął/
<begin id="b1212669118798"/><motyw id="m1212669118798">Stworzenie, Bóg, Obraz świata</motyw>Ty sam, o Panie! ongi przed początkiem,/
kiedyś się zmuszał, by spokój i miłość/
przemienić w ogień trawiący/
i w skamieniałe, ślepe przerażenie!/
Kiedyś ze swego spokoju/
i swej miłości/
wydzielał słońca i gwiazdy;/
by rozbijały się w swoich elipsach,/
aby się stało to, co nas pożera!<end id="e1212669118798"/>/
<begin id="b1212669185710"/><motyw id="m1212669185710">Bóg, Kara, Kondycja ludzka</motyw>Karz mnie, człowieka, co krąży po świecie/
z brzemieniem winy na ugiętym grzbiecie./
Wagę masz w ręku i miecz sprawiedliwy,/
z którego lecą skry na ludzkie niwy,/
a pomsty Twojej płomienna potęga/
od pokolenia w pokolenie sięga./
Krew nam wysusza i pożera kości/
wieczysta wszechmoc Twej zapalczywości ---/
żadna się przed nią groza nie ostała:/
Niechaj Ci za to będzie cześć i chwała/
na wieki wieków, Amen, Amen, Amen!<end id="e1212669185710"/>/
Panie!/
Kłamałem!/
<begin id="b1212669280326"/><motyw id="m1212669280326">Bogactwo, Zazdrość</motyw>Zawiść i zazdrość tuliły się do mnie/
zżółkłymi łony<pe><slowo_obce>zżółkłymi łony</slowo_obce> --- zżółkłymi łonami.</pe> i, nagością swoją/
opanowawszy mą duszę,/
kazały zezem patrzeć mi na sławę/
i na bogactwo rodzonego brata.<end id="e1212669280326"/>/
Kradłem ---/
w kościele Twoim rozbiłem skarbonę!/
Moja to wina, moja wielka wina!/
<begin id="b1212669533367"/><motyw id="m1212669533367">Chciwość, Fałsz, Pycha</motyw>A raz w czarownym, wielkim, ludnym mieście,/
śpiesząc ku śmierci, która czeka na mnie,/
chciwie wstrzymałem krok przed stosem złota/
i błyskawicą, która idzie z Ciebie ---/
moja to wina, moja wielka wina!/
myśl mi przebiegła haniebna:/
Tak! wymordować czcicieli Molocha/
i potem --- zająć ich miejsce!/
Panie!/
Fałszywym byłem prorokiem/
i nie umiałem powstrzymać bluźnierstwa/
przeciwko Tobie, tak, jak dzisiaj bluźnię!/
Krzywdy--m ja bratu nie przebaczył,/
choć sam krzywdziłem --- jak oszust!/
Pogardę niosłem tłumowi,/
jego sczerniałym, spracowanym dłoniom,/
jego łachmanom, przesyconym potem!/
Ornat na siebie kładłem i koronę/
i, wziąwszy jabłko do ręki i berło,/
kazałem klękać przed mymi rozkazy,/
jakby nie było Twego majestatu!/
Moja to wina, moja wielka wina!/
Okręty słałem na spienione morza,/
a w bitwach, w moim wszczynanych imieniu,/
tysiące kładły się we krwi swej własnej,/
a wszak Ty jeden masz prawo/
na życie człeka wydawać wyroki!.../
Moja to wina, moja wielka wina!<end id="e1212669533367"/>/
Karz mnie!/
Bom--ci ja człowiek, skazany na karę,/
bo dzień mój przygasa./
a zorza jego się krwawi/
i świat się mój pali!/
Bo dawno już przeszedł czas ---/
moja to wina, moja wielka wina! ---/
gdzie miłość i spokój/
nie były ogniem trawiącym/
ani zabójczą tęsknicą/
ani kamiennym, ślepym przerażeniem...</strofa>

<strofa>A graj--że mi, graj!.../
Jarzębiny się rumienią ---/
suchy piasek się podnosi ---/
A graj--że mi, graj!...</strofa>

<strofa>On był i myśmy byli przed początkiem,/
zanim się stało to, co nas pożera...</strofa>

<strofa><begin id="b1212669464514"/><motyw id="m1212669464514">Śmierć</motyw>Błogosławioną niech będzie ta chwila,/
kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!/
kiedy na wieki --- na wieki/
gaśnie jej dzień --- --- ---<end id="e1212669464514"/></strofa>
</liryka_l>
</utwor>