<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/horacy-ars-poetica/">
    <dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tarnowski, Władysław</dc:contributor.translator>
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Horacy</dc:creator>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022-07-06</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1949</dc:date.pd>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org).</dc:description>
    <dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/horacy-ars-poetica/</dc:identifier.url>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Władysław Tarnowski zm. 1878</dc:rights>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Horacy, Poezye Studenta Tom I, wyd. F. A. Brockhaus, Lipsk 1863.</dc:source>
    <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://pl.wikisource.org/wiki/Wolny_przek%C5%82ad_listu_Horacego_do_Pizon%C3%B3w:_%C2%ABDe_arte_Poetica%C2%BB</dc:source.URL>
    <dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
    <dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
    <dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ars poetica</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
  <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6936.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Studium gispowej głowy, Jan Veth ( 1864-1925), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6936</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    <category.thema>1QBAR</category.thema>
    
    <category.thema>3CT</category.thema>
    <category.thema>DB</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF><liryka_l>
  
  
<nota_red>
  
  
<akap>Błędy źródła: stawi -> sławi;
zamieszał > zamieszkał;
Alfion > Amfion.</akap>



<akap>Uwspółcześnienia:</akap>


<akap>- w zakresie nazw własnych, np. Vario -> Wario, Vergil -> Wergil, Acciusz -> Akcjusz;</akap>
  
<akap>- ortograficzne, np. spruchniały -> spróchniały, Grecki > grecki, Tabański > tebański;</akap>



  
<akap>- pisownia ,,nie" z imiesłowami, np. nie ubłagany -> nieubłagany;</akap>
  
  
<akap>- w zakresie fleksji, np. zamiana cząstki -iemi na -imi (np. niemi -> nimi, tem -> tym), -ji na -ii, np. komedji -> komedii; Argią (B.) > Argię;</akap>

<akap>- fonetyczne: np. jeźli -> jeśli, biedz -> biec. </akap>
  
  
<akap>- wynikające z obecnych zasad interpunkcyjnych.</akap>










</nota_red>



<autor_utworu>Horacy</autor_utworu>




<nazwa_utworu><slowo_obce>Ars poetica</slowo_obce></nazwa_utworu>



<podtytul>List do Pizonów<pe><slowo_obce>Pizonowie</slowo_obce> --- wpływowa rodzina rzymska, gałąź rodu kalpurnijskiego (łac. <slowo_obce>gens Calpurnia</slowo_obce>). Jej członkowie często byli wybierani na urząd konsula i mieli znaczący udział w kształtowaniu rzymskiej legislacji. Adresatami listu byli prawdopodobnie Lucjusz Calpurnius Pizon, który sprawował urząd konsula w roku 15 n.e., oraz jego dwaj synowie.</pe></podtytul>


<strofa><begin id="b1654713335308-2026270048"/><motyw id="m1654713335308-2026270048">Twórczość, Poezja, Poeta</motyw>Gdzieżeś, Muzo, co niegdyś twych czasów płomieniem/
Grzałaś pierś, której śpiewy dzisiaj jeszcze słyną,/
Gdzie śpiewak, co w swe czasy unosi wspomnieniem,/
Kędy te czasy, Muzo?! Muzo nad ruiną? /
Ty znikłaś, znikł twój śpiewak, lecz pieśni nie giną!<end id="e1654713335308-2026270048"/>/
Żyją, choć nie ukocha ich tu nikt miłością/
W połowie hańbą wieku, a w części jasnością!/
On żyć chciał, póki mury Kapitolu<pe><slowo_obce>Kapitol</slowo_obce> --- jedno z siedmiu wzgórz na których powstał Rzym; na Kapitolu mieściły się świątynie najważniejszych bóstw rzym. (m.in. Jowisza, Junony i Minerwy); w pobliżu znajdowało się też Forum Romanum, miejsce najważniejszych obchodów i wydarzeń politycznych w Rzymie.</pe> stoją./
Padły mury, on stoi, pielgrzym mimo woli/
Przechodząc, w szumie kaskad barwnych łąk Tyroli<pe><slowo_obce>barwnych łąk Tyroli</slowo_obce> --- prawdopodobnie błąd druku lub przekładu, powinno być: Tivoli, miejscowość w pobliżu Rzymu, w starożytności znana jako Tibur.</pe>,/
Z westchnieniem zerwie fiołek, co kładł na skroń swoją,/
Bo liryczna pieśń leci na czasu rozdroże,/
Aż na łódź dziejów siędzie<pe><slowo_obce>siędzie</slowo_obce> --- dziś: siądzie. </pe> odetchnąć piersiami,/
Jak bocian znużony z statku patrząc w zorze,/
Śpiewak płynie jak żeglarz przez zdąsane morze,/
Skała czasem pierś strzaska lub ją piorun spali./
A jednak, Muzo! Pytam, choć leci bezdrożem,/
Morze włada żeglarzem czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> (daw.) --- tu konstrukcja z partykułą -li, inaczej: czy też.</pe> żeglarz morzem?/
Ha! On depcze po śmierci, bo on panem fali!</strofa>






<strofa>
Przyjaciele!/
Zdołalibyście być panami/
Waszego śmiechu, taką postać oglądając,/
Której malarz, na końskim karku osadzając/
Głowę człowieka, upstrzyłby ptaka piórami,/
A z mnóstwa członków złożon kształt pięknej kobiety/
Zakończył szpetnej ryby łuskatym ogonem.</strofa>





<strofa>
Wierzajcież, Pizonowie! Że takiej zalety/
I potworniejszy stokroć od obrazu tego/

Jest utwór, co stworzony z rozpalonym łonem,/
Gorączkowych urojeń widziadła samego:/
Gdzie ramię od ramienia, różna kość od kości,/
Choć przystaną, stanowić nie mogą całości!/
<begin id="b1654713390957-3754177997"/><motyw id="m1654713390957-3754177997">Twórczość, Poezja</motyw>Lecz wieszczom i malarzom służy prawo równe/
W własne kształty przybierać istoty stworzone?/
Wiemy o tym i prosząc o względy zarówne,/
Przesyłamy je wzajem, ale słabą stronę/
Tworzenia niewłaściwych i różnych postaci,/
Nie zniesiem!<end id="e1654713390957-3754177997"/>  Ni bratania wężów z ptaszym płodem,/
Ni spokrewnienia wilków z słabych owiec rodem!/
Gdzieniegdzie w wyższym tworze, dla zaokrąglenia/
W cienie ozdobne światło rzucić się opłaci:/
Czy myśli kolorytem kreślisz gaj zielony,/
Czy Diany<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy.</pe> ołtarze lub dźwięki strumienia,/
Co dzwoniąc, szklaną falą na kamień z kamienia/
Przebiegają niw polnych kobierzec zielony,/
Czy wreszcie siedmiobarwny łuk tęczy chcesz skreślić,/
Lecz ozdoby się rodzą, o nich nie trza<pe><slowo_obce>nie trza</slowo_obce> --- poprawnie: nie trzeba.</pe> myśleć./
Może oddać potrafisz cyprys rozżalony,/
Nad grobami samotnie w żałobie zwieszony?/
Lecz cóż po nim, gdy żeglarz, co stracił nadzieję/
Po strzaskaniu łodzi, się wdarł na brzegi,/
I gdy losów szczęśliwe zbiegły się koleje,/
On obraz swój malować w murach świątyń każe,/
Kędy na chwałę bogu wilgotnego łoża/
Z trójzębem, ozdobione wznoszą się ołtarze! /
Toć wtedy zamiast urny, co spod mistrza dłoni/
Wychodząc, miała zdziwić urokiem piękności,/
Urósł chropawy garnek potwornej szpetności./
Jaki chcesz, obierz utwór, a byle całości,/
Przystanie do twej myśli ni to laur do skroni./
Ojcze! I godni ojca przyjaźni synowie!/
Największych błędów źródło nagannym nie bywa,/
Przed wszystkim chcę, by mowa ma była treściwa./
Rozliczne myśli nieraz chmurzą się po głowie,/
Każdy obraz mnie blaskiem ułudza przyjemnym,/
A gdy strumień słów moich nazbyt się rozpływa,/

Chcę być zwięzłym, a staję się z mą myślą ciemnym./
Niech miłe z pożytecznym przed oczy się stawi,/
Księga niechaj mnie uczy albo niech mnie bawi./
Temu, co ściga lekkich pomysłów rojenia,/
Co na słówka poluje, gdyby na motyle,/
Temu zbędzie na sile i źródle natchnienia,/
Ten zapału nie wzbudzi i krótkie trwa chwile!/
Kto zaś zniósł swych rusztowań wielkie przedsięwzięcia,/
Ten staje się odętym i godnym śmieszności,/
Silny wolą, a myślą słabszy od dziecięcia,/
Własne oczy zawiązał przepaską piękności! /
Boć w sztuce, miły bracie, przed wszemi rzeczami/
Wielki cel masz małymi osiągnąć środkami,/
Który zaś się ulęknie walk umysłu burzy,/
Podle pełza z robactwem w swych myśli podróży,/
Nie dopełznie do celu, bojąc się nagany/
I w drodze zginie marnie jak liść rozdeptany!/
<begin id="b1654713475552-2678894697"/><motyw id="m1654713475552-2678894697">Twórczość</motyw>Krytyka, o pieśniarzu! Przyjaciółka twoja/
Coć<pe><slowo_obce>coć</slowo_obce> --- co ci (która ci).</pe> stroić młodą lutnię życzliwie pomaga,/
Słowa jej wierne płyną z bezstronności zdroja,/
Na nią pieśnią odpowiedz, gdy cię słusznie smaga./
Lecz jeśli nie bezstronna, nie jak rówiennica/
Podaje dłoń przyjazną i w drogę ośmiela,/
Pluń jej w oczy! I wyszydź, boć jest zazdrośnica,/
Co w zgubie twojej szuka własnego wesela!<end id="e1654713475552-2678894697"/>/
A takiej nie odrzeknij ni marnego słowa,/
Lecz milcząc dumnie, odejdź, a cisza grobowa,/
Przerwie się wkrótce szmerem głosu uwielbienia/
Dla ciebie, nad zdeptanej w głosie wyszydzenia!/
Rywalce daj po gębie, dumny naganami,/
I kiedy wicher wieje, obróć się plecami./
<begin id="b1654713518220-2208035962"/><motyw id="m1654713518220-2208035962">Mądrość, Prawda</motyw>Szanuj sądy roztropnych, głupców sądy małe/
Za najlepszą, gdy giną, poczytaj pochwałę./
Kto myśl sztuczną ozdobą zbyt często przeplata,/
Kto pomysły rozrzutnie przekształca i zmienia,/
Ten na skrzydłach zapału w chwili urojenia/
Zbyt daleko od boskiej prawdy już ulata!<end id="e1654713518220-2208035962"/>/
Ten państwo ryb przeniesie w świat rozgałęziony,/

A dzika w wodne głębie kędy Neptun włada,/
Trwogą błędu nasz umysł często w błąd upada,/
Trwogą winy natłokiem swych myśli pędzony,/
Bojaźń, niepewność siebie, zwłaszcza, gdy brak sztuki,/
A sztuce z władzą ducha potrzeba nauki./
<begin id="b1654525015692-3234605357"/><motyw id="m1654525015692-3234605357">Nauka, Kobieta</motyw>Nauka jak kobieta, jest nieubłagana/
Ale tylko z daleka! porwij ją w objęcia,/
Rozkochaj się, aż będzie w tobie rozkochana,/
Przyciśnij ją do serca, tchnij w nią iskrę duszy:/
A podda się ofierze słabsza od jagnięcia/
I kochając, potęgą od cię miłowana,/
Stworzy raj koło ciebie, pęta myśli skruszy.<end id="e1654525015692-3234605357"/>/
Uśmiechnie się jak dziecię małe do dziecięcia,/
Gdy go ujrzy w zwierciadle, ledwo łzy osuszy!/
I wierny rzeźbiarz zręcznie dłutem wypiętnuje/
Włosy, co się po czole rozlały splotami,/
I fałd togi muskanej z lekka zefirami,/
Lecz cóż? Jeżeli w twarzy wyrazu brakuje,/
A w postaci harmonii miłej wzrok nie czuje? /
Stąd zrzekłbym się wieszczego w utworze natchnienia,/
W połyskującym włosie, ni to kruka skrzydła,/
I brwi ciemniejszych łuków, gdy od przyrodzenia/
Dany nos szpetny, miałby zniszczyć te mamidła/
I zmienić w kształt potworny czubate straszydła! /
A wy, co poczynacie, Pizonowie mili:/
Z namysłem wybierajcie prac waszych rodzaje,/
Uważając najbaczniej w ich osnowie, czyli/
One do sił stosowne? A komu sił staje,/
Temu nigdy nie braknie na wdzięku i ładzie,/
<wyroznienie>A jeśli się nie mylę</wyroznienie> w prac jego porządku,/
Od początku do końca, z końca do początku/
Porywająca piękność rozleje się w składzie./
A jeśli nowe rzeczy, nowymi mianami/
Nazwać tobie wypadnie, w kształt dotąd nieznany,/
Służy prawo takimi siać ci wyrazami,/
O jakich i nie marzył Ceteg<pe><slowo_obce>Cetegowie</slowo_obce> --- rzymska rodzina patrycjuszowska, znana z przywiązania do tradycji. Wyrażała je m.in. rezygnacją z noszenia togi na rzecz starszej wersji rzymskiego stroju arystokratycznego. W szerszym znaczeniu: dawni (z perspektywy Horacego) Rzymianie.</pe> przepasany,/
Gdy sobie już zaufasz, poczuwszy swe siły,/
Będziesz gładki i zwrotny, i dźwięczny, i miły./

Zwłaszcza, gdy wyraz dawniej już ludziom znajomy/
Opleciesz tam, kędy nowej promieniami myśli/
Tryśnie, jak gdyby sam był dopiero stworzony,/
I nad który już trafniej tam go nikt nie wmyśli/
Język to skarb przedrogi! Poezja przeklina/
Tego, co go przemarni jako matka syna:/
I tym biada, co czynią ją igraszką płochą,/
Miernym poetom przeto poezja macochą!/
Nowe odkrycia w nowe trzeba przybrać miana/
Cecyliusza<pe><slowo_obce>Cecyliusz</slowo_obce> (ok. 230--ok. 168 p.n.e.) --- komediopisarz rzymski, adaptator komedii greckich (m.in. Menandra), wyzwoleniec.</pe> i Plauta<pe><slowo_obce>Plaut</slowo_obce> (ok. 250--184 p.n.e.) --- największy z komediopisarzy rzymskich, autor ponad stu sztuk (w większości greckich przeróbek, ich wzbogaconych reinterpretacji).</pe> prawo, dzisiejszemu/
Służy takoż Wariowi<pe><slowo_obce>Wario</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Luciusz Warius Rufus</slowo_obce> (ok. 74--14 p.n.e.) --- poeta rzymski, autor tragedii <tytul_dziela>Thyestes </tytul_dziela>i poematu epickiego <tytul_dziela>De morte</tytul_dziela> (łac.: o śmierci). Przyjaciel Wergiliusza, po jego śmierci zajął się przygotowaniem do druku <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela> (wraz z innym poetą o nazwisku Plotius Tucca).</pe>, służy Wirgilemu<pe><slowo_obce>Wirgiliusz</slowo_obce>, <slowo_obce>Wergiliusz</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Publiusz Wergiliusz Maro</slowo_obce> (70--19 p.n.e.) --- poeta rzymski z czasów Augusta, autor <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela>, uznawanej za narodowy epos rzymski, <tytul_dziela>Bukolik</tytul_dziela> (sielanek) oraz poematu dydaktycznego o rolnictwie, zatytułowanego <tytul_dziela>Georgiki</tytul_dziela>. Przysłużył się Horacemu, przedstawiając go Mecenasowi.</pe>,/
A myśl nowa tym cudniej odstrzeli, przybrana/
W kształt prosty, co nadając się łatwo i mile,/
Dobrem wrażeniem w każde uderza nas chwile,/
Słowa jak liście drzewa: świeże i majowe,/
Co z każdej zimy wiatrem opadają,/
A z wiosny tchnieniem, przebudzone, nowe,/
Nagie gałązki puchem odziewają/
I szumem całą ożywią dąbrowę! /
Wszak widzieliśmy dzieła za swych dni święcone,/
Z czasem oddane wzgardzie, i smutnie zamarte,/
A dzieła wolną pracą wieków utworzone/
Widziemy po dni nasze wielkie, niezatarte/
Królewskie dzieła, żyzne po dziś dzień bagniska,/
W łono ziemi gościnnie wód fale wpuszczone,/
Użyźniają swych brzegów pokłady zielone,/
Wabią łodzie i statki, w pokoju siedliska,/
Strzegąc ich od smutnego na skał łonie skonu/
I namiętnych uścisków ramion Akwilonu<pe><slowo_obce>Akwilon</slowo_obce> (mit. rzym.) --- wiatr północny i jego uosobienie. </pe>,/
<begin id="b1654713667546-2104538084"/><motyw id="m1654713667546-2104538084">Przemijanie</motyw>Wszystko przejdzie na ziemi, prócz tego, co w mowie/
Zlało się dźwiękiem myśli w jej dziecięcia słowie,<end id="e1654713667546-2104538084"/>/
A słowo ziemią czynu jak w ziarnie nasienie/
Wyda czyn, lecz gdy skona już czynu istnienie,/
Znowu czyn wraca w słowo, by tkwić w wieku głowie,/
<begin id="b1654713713502-2419767665"/><motyw id="m1654713713502-2419767665">Poeta, Artysta</motyw>Słowa dawne skrzydłami Feniksa powstają,/
I w nowe dziś użycie wracać poczynają/

W jakie kształty odziewać, w jakie stroić szaty/
Bohaterów i królów, i stare ich światy/
Stary uczy nas Homer<pe><slowo_obce>Homer</slowo_obce> --- grecki wędrowny pieśniarz i recytator, autor <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela>, uważany za ojca poezji epickiej.</pe>./
<wers_cd>On w pieśń ujął dzieje,</wers_cd>/
Każda postać pod jego ręką olbrzymieje,/
Choć mistrz czasem się zdrzymnie<pe><slowo_obce>zdrzymnie</slowo_obce> --- popr. zdrzemnie.</pe>:<end id="e1654713713502-2419767665"/>/
<wers_cd>Wiersz ten przeplatany,</wers_cd>/
Jak kwiat róży z cyprysem<pe><slowo_obce>cyprys</slowo_obce> --- drzewo o łuskowatych liściach i kulistych szyszkach, w staroż. Rzymie symbol żałoby.</pe> upleciony w wieniec,/
Jako przy zbrodni cnota, przy starcu młodzieniec,/
Zawsze wielki się budzi, rycząc jak lew ranny,/
Kto zaś ducha elegii pierwszy w słowo wcielił,/
Dotąd w mgle niepewności zostało, i płonne/
Dotąd wszystkie zabiegi --- nikt się nie ośmielił/
Rozciąć tę tajemniczą ciemności zasłonę./
Archiloch<pe><slowo_obce>Archiloch</slowo_obce> (VII w. p.n.e.) --- grecki poeta, znany ze złośliwych wierszy pisanych rytmem jambicznym. Według legendy miały one doprowadzić do samobójstwa człowieka, który odmówił mu ręki swojej córki.</pe> krwawe zęby zaostrzył jambu<pe><slowo_obce>jamb</slowo_obce> --- dwusylabowa stopa rytmiczna, w grece i łacinie złożona z sylaby krótkiej, a potem długiej (w wierszach polskich odpowiednikiem sylaby długiej jest sylaba akcentowana, zaś krótkiej nieakcentowana).</pe>,/
Który się rozchichotał w piekielnej ironii,/
I pokumał Erinnią<pe><slowo_obce>Erynia</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z trzech bogiń, które były uosobieniami zemsty, kary i wyrzutów sumienia.</pe>./
<wers_cd>W szaty dytyrambu<pe><slowo_obce>dytyramb</slowo_obce> --- rozwinięta w kulturze greckiej pieśń pochwalna, utrzymana w patetycznym tonie, pierwotnie ku czci boga wina Dionizosa, śpiewana przez chór przy akompaniamencie aulosu (podwójnego fletu), w połączeniu z tańcami; współcześnie: podniosły, patetyczny utwór pochwalny. </pe></wers_cd>/
Dla tych, co pieśnią pragną wynucić w harmonii/
Bogów chwałę i dumnych zwycięzców igrzyska/
Lub z cieniów dawnych przeszłe wskrzeszać widowiska;/
Co uczucia wyniosłe, młodością natchnione/
Opiewają, by myśl ich równym głosem brzmiała,/
Tym Muza z dłoni swojej w dłoń lirę<pe><slowo_obce>lira</slowo_obce> --- instrument muzyczny szarpany.</pe> oddała./
<begin id="b1654713784083-3049327897"/><motyw id="m1654713784083-3049327897">Poezja</motyw>Liryzm! Liryzm najwyższy! /
<wers_cd>On zapału drgnieniem</wers_cd>/
Napala i porywa swych prądów strumieniem/
Jak wodospad z skał pędząc, grzmiąc z piersi natchnienia,/
Wlecze myśl zachwyconą w świat swego stworzenia!<end id="e1654713784083-3049327897"/>/
Wszystko przepali, wstrząśnie, porwie w swe ramiona,/
Tryska iskrami natchnień z młodzieńczego łona!/
Płynie perłami niebios i na piórach szału/
Grzmi piekłem lub słowiczą piosnkę rzewnie dzwoni,/
I łzę przeczuć proroczych nad swą pieśnią roni,/
Nim lawą skamienieje w kolos ideału! /
Jego wieki --- on wieki przeżyje z kolei/
Na nich stanie nadgrobkiem: dobrego nadziei! /

Skąd mi prawo dźwigania godności poety/
Jeśli mistrzem mej pieśni i panem tworzenia/
Nie zdołam być! Lub duch mój w tych kształtów odcienia/
Nie wtajemniczy siebie poczuć zalety?/
Tragedia wiele roni, gdy w komedii szały/
Zgłuszy barw arlekińskich, koźli strój pstrocizną./
Czasem nie złe, złe śmieszne, gdy dowcip bogaty, /
Kształt godnej Melpomeny<pe><slowo_obce>Melpomena</slowo_obce> (mit. gr.) --- muza opiekuńcza tragedii.</pe> winien być poważny,/
Zamyślony i smutny, spokojny z trucizny/
Czaszą, sztyletem, jeśli w cnoty lub ojczyzny/
Imię idzie w koniecznej drogi ślad żelazny:/
Nieubłagana stąpa po słówek drabinie,/
Aż swą szatę rozedrze na tragicznym czynie,/
A równie: głos spiżowy, wiersz ciężki, poważny/
Nie udźwigną ramiona swobodnej komedii,/
Jeśli są, niech się prędko goją wszystkie blizny./
W śmiesznem wskazane świetle, wprost sprzecznym tragedii,/
Stara młodość w niej śmieszna, i umizg siwizny,/
Wad, przesądów bałwany gruchocze jowialnie,/
Chociaż uśmiech jej wiecznie płacze niewidzialnie,/
Talia<pe><slowo_obce>Talia</slowo_obce> (mit. gr.) --- muza opiekuńcza komedii.</pe> przebaczy w przejściu jakie głębsze słowo,/
W burzach gniewu, gdy śmiechem ma być rozjaśniona;/
Zniesie i Melpomena z owężoną głową,/
Choć śmieszniejszem słóweczkiem plunie pierś zdraźniona<pe><slowo_obce>zdraźniona</slowo_obce> --- dziś raczej: zdrażniona, podrażniona. </pe>./
<begin id="b1654713834283-2443146056"/><motyw id="m1654713834283-2443146056">Prawda</motyw>Lecz nie dość, by dla ludzkiej były dogodności/
Te dzieła, w tym bynajmniej nie mają wartości,/
Prawda --- i zawsze prawda --- jasna, obnażona,/
I dziewicza jak posąg porannej miłości/
Niech boli jak chce, wieszczu! To twoja korona!<end id="e1654713834283-2443146056"/>/
Od ciebie to zależy, by się twarze śmiały,/
Gdyś komik, a gdyś tragik, by z tobą płakały,/
A jeśli chcesz, bym spotkał oczyma łzawymi/
Smutną postać, co w prawdy walczyła ofierze,/
Ty ich ojcze! Ich twórco, płacz pierwej nad nimi/
Tajemnicy geniuszu, łzami dziecinnymi/
Lub nad nimi sam z sobą pierw się uśmiej szczerze!/
A gdy krzyk zapału zabrzmi wkoło ciebie,/
Lub wieńce wawrzynowe lecą na twe skronie,/

Ty milczysz wtedy, twórco, bo ty już u siebie/
Czułeś dawniej, co oni teraz czują w łonie,/
Tylko się łza tajemna w twym oku zakręci,/
Bo poznasz jak daleko tym ludziom zapału/
Chwilowego, do twego bóstwa ideału /
I chmurą pierś zasuniesz, co swe bóstwa święci!/
I poznasz, że kto tworzy, niech tworzy bez uszu,/
Tylko swego o radę niech pyta geniuszu,/
A jeżeli go nie ma, to go rady zdradzą,/
Bo na śmierć i na geniusz, mędrcy nie poradzą!/
Tyś płakał łzami dziecka nad twoją ofiarą,/
Dojrzałeś żarem słońca natchnień, mąk zapału,/
I najpierwszy klęczałeś w piersi z żywą wiarą/
Przed ołtarzem twych tworów lub śmiał się do szału/
W duszy, z śmiesznych, dziwacznych, spaczonych postaci,/
Któreś widział przed sobą, za które śmiech płaci,/
Choćbyś wolał wyśmianym być, niż wyśmiać braci,/
Których śmiech twój znów sobą uczyni pomału!/
Przeklęty, kto złej woli w świat szyderstwem plunął,/
Ten choćby z szczytów niebieskich już runął!
</strofa>





<strofa>I jeśliś twoim kosztem, walki twej stałością/
Nie dokupił się myśli, co czucia mądrością,/
Nic cię tu nie przeżyje i będą nicością!/
I inaczej twój smutek w śmiech im skrzywi usta/
Lub lekki sen na oczy myśl im ciągnie pusta./
Natura matką ducha! A usposobienie/
Niech wywoła, oburzy, lecz zostanie takim,/
Jak je wydać doradza najpierwsze natchnienie,/
A myśl lotna, beznogim nie stanie się ptakiem./
Głos wrodzony łez, śmiechu, w kształcie wielorakim,/
Wiele na tym zależy w mowie: pan czy sługa,/
Młodzieniec ci czy starzec, mamka czy matrona,/
Czy kupiec czy ziemianin, co się ima pługa,/
Kolchijczyk<pe><slowo_obce>Kolchijczyk</slowo_obce> ---  mieszkaniec Kolchidy, starożytnej krainy na wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie obecnej Gruzji.</pe> czyli dziecię tebańskiego łona,/
Ten Argię<pe><slowo_obce>Argos</slowo_obce> --- duże starożytne miasto na Peloponezie, stolica Argolidy.</pe> zamieszkał czyli ów, co Teby<pe><slowo_obce>Teby</slowo_obce> --- miasto w Beocji, w środkowej Grecji.</pe>?/
Słowem, układać rzeczy wedle ich potrzeby./

O twórco! jeśliś silny, własnym pobież torem;/
Jeśli sobie nie ufasz, idź za drugich wzorem./
Chlubnie skreślisz twą postać, jeśli bohaterem/
Śmiałym, dumnym, powabnym, Achilla<pe><slowo_obce>Achilles</slowo_obce> (mit. gr.) --- legendarny bohater grecki, syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej, uczestnik wojny trojańskiej.</pe> wystawisz,/
W silnem postaciowaniu zbliżysz się z Homerem:/
A tym milsze wrażenie czytelnikom sprawisz,/
Kreśląc dzikim charakter niezgiętej Medei<pe><slowo_obce>Medea</slowo_obce> (mit. gr.) --- mściwa i okrutna czarodziejka, żona Jazona; porzucona przez niego na rzecz Kreuzy, zabiła dzieci swoje i Jazona.</pe>./
Przebiegły Iksjon<pe><slowo_obce>Iksjon</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Lapitów; pierwszy człowiek, który zabił swojego krewnego, skazany za to na męki w Hadesie.</pe>, w złości Medea płacząca,/
Smutny Orest<pe><slowo_obce>Orestes</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Agamemnona i Klitajmestry, zabójca matki, który pomścił w ten sposób dokonane przez nią zabójstwo ojca.</pe>, smutniejsza ofiara błądząca;/
Boleść kona w promyku wschodzącej nadziei!/
A nie pocznij twej pieśni jak Cylijczyk<pe><slowo_obce>Cylijczyk</slowo_obce> --- mieszkaniec Cylicji, krainy na terenie Małej Azji. </pe> śpiewał:/
«Będę szczęście Priama<pe><slowo_obce>Priam</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Troi podczas wojny trojańskiej.</pe>, i wojny opiewał»/
Pieśń jego byłaż godną takiego wezwania?/
Góry z hukiem się wstrzęsły, lasy zaszumiały,/
A szczur śmieszny się zrodził wśród oczekiwania,/
Nie wspanialejże śpiewak ozwał się nieśmiały,/
Poprzedzając pieśń słowy: «Powiedz, Muzo moja,/
Powiedz mi imię męża, który bez nadziei/
Przebłąkał stare życie, gdy runęła Troja<pe><slowo_obce>Troja</slowo_obce> a. <slowo_obce>Ilion</slowo_obce> --- starożytne miasto położone w Azji Mniejszej. Znane przede wszystkim z wojny trojańskiej, którą opisał Homer w <tytul_dziela>Iliadzie</tytul_dziela>.</pe>?/
Dzieje męża, co widział w świecie tyle cudów,/
Wiodąc życie tułacze od ludów do ludów!»<pe><slowo_obce>Powiedz, Muzo moja (...) imię męża, który bez nadziei / Przebłąkał stare życie, gdy runęła Troja...</slowo_obce> --- parafraza początku <tytul_dziela>Odyseji</tytul_dziela>, poematu Homera o przygodach Odyseusza, który po zakończeniu wojny trojańskiej podróżował przez 10 lat po świecie, nie mogąc trafić do domu.</pe>,/
On w utworach swej myśli miał najpierw na celu/
Aby nie dym z płomienia, ale płomień z dymu/
Strzelił jasną światłością w szatę słów niewielu,/
Oblekł myśli, co tutaj żyły życiem czynu!/
A lutni głos spiżowy z snów zwątpienia budzi,/
Przemawiając w głos wielki do zamarłych ludzi:/
Maluj żywo wiek wiary, wiek ofiar, wiek młody!/
Wiek dzieciństwa, wiek męski i starość zgrzybiałą,/
Samolubną, że sercem dna stojącej wody/
Z czaszką zimną, siwizny szronem popleśniałą!/
<begin id="b1654624591677-3818962378"/><motyw id="m1654624591677-3818962378">Młodość, Starość</motyw>Młodość to miłość! Starość to wstecz się cofnienie<pe><slowo_obce>wstecz się cofnienie</slowo_obce> --- wyrażenie ,,cofać się wstecz" uchodzi dziś za błąd stylistyczny i logiczny. </pe>/
Przeciw prądowi czasu, to sił swych zwątpienie!/
Czemu tak mało starców na tej ziemskiej kuli,/
Co by popęd młodzieży prawem sercem czuli?/
Zdaje im się, że świat się kończy w nich i z nimi,/
Tak jak w młodości niegdyś z swą butą sądzili,/
Że z nimi się poczyna; i przeszli po ziemi,/

I nic oprócz przywaty tu nie zostawili!<end id="e1654624591677-3818962378"/>/
O! Gorzko w kraje ducha wyciągać ramiona,/
Tkwiąc w lodach wyziębienia i stępionej wiary,/
Kędy myśl tęskną wabią cudowności czary,/
Gdy zmysłowym łańcuchem skuta myśl stępiona!/
Lecz człowiek ma sam w sobie myśli i swe głębie,/
Co mu staną na wieczność za krzywdy i bole<pe><slowo_obce>bole</slowo_obce> --- bóle.</pe>;/
One mu niosą duszę w niebo, jak gołębie/
Rydwan bogów, w poloty chmur chyże, sokole,/
I one z nim zostaną, a z nimi do końca,/
Wszystko, co w nas szlachetne, czerń myśl bolejąca./
W sobie trzeba świat stworzyć i własne mieć skrzydła,/
Być nadziemskim, by posiąść nadziemskie mamidła!/
Trzeba iskrą młodzieńczą najsilniejszej wiary/
Wśród ciemności rozniecić miłości pożary/
I strunami arf<pe><slowo_obce>arfa</slowo_obce> (daw.) --- harfa.</pe> cichych trącić o te serca,/
Których myśl zamordowałby tyran, szyderca,/
A choć czasem tak smutno i tak łzawo w tobie/
Jak w tej arfie, co wisi samotna grobie,/
Gdy wicher nią uderza spróchniałe krzyże,/
Gdy jej struny trącają skrzydłem nietoperze,/
Gdy księżyc promieniami zagra w stron jej złocie,/
Ona cicho zajęczy jak w dłoni anioła/
I jęknie: «Gdyby szpony orła lub sokoła/
Stargały mnie, wolałabym w mojej sromocie,/
Jak tu czekać, aż na mnie znów piorun zawoła!»/
Lecz w chwilach gromu czujesz, czym jesteś, a potem/
Z dziecka prostotą idziesz i sam nie wiesz o tym,/
Co działasz, czyś działaczem i czy na twym grobie/
Przeżyję cię aniołem, co płacze po tobie!</strofa>





<strofa><begin id="b1654713950905-110112660"/><motyw id="m1654713950905-110112660">Młodość, Dzieciństwo</motyw>Chcąc skreślić obraz życia, życia człowieczego,/
Przystąp i zdrowym okiem pojrzyj w głębie jego! /
Stań nad cichą kołyską śpiącego dziecięcia,/
Ujmij dłoń marzącego w swej wiośnie młodzieńca,<end id="e1654713950905-110112660"/>/
Co idąc duchem naprzód, sobie narzucone/
Rady prędzej lub później zdepcze, jak przy drodze/
Uschłe liście,/

<wers_cd>Co chrzęszczą, nogą przygniecione,</wers_cd>/
Kryjąc węża, co grozi uskrzydlonej nodze!/
Woli i czynom męża, kształt właściwy nadaj/
I starca gderliwego świegotanie zbadaj,/
Co nie chcąc lub nie mogąc zrozumieć dążności/
Młodych, łaje, wspomina czasy swej młodości./
Lecz wszystko niech twej duszy wzbogaci natchnienie:/
Bo kędy głos natury nie woła, nie nęci,/
Tam nie bież! /
  <wers_cd>Bo tu nie dość bracie dobrych chęci,</wers_cd>/
Sztuczne światło jest niczym, gdzie panują cienie,/
Bo słońce tylko zbije ciemności przestrzenie!/
Smutno jest naśladować, udając twórczości,/
Każdy pozna, wyśmieje, a ty suszysz kości!/
Starzec niech będzie słońcem, młodzieńcem młodzieniec,/
Każdy niech obraz wieku wiernie mi przedstawi:/
Czy splatasz czucia ludzkie w poematu wieniec,/
Czy ich czyn się w dramatu posągach pojawi./
Co oczom nie przedstawisz, powiedz duszy silnie,/
A przedstawisz jej lepiej, lepiej nieomylnie./
Niechaj mściwy Atreusz<pe><slowo_obce>Atreus</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Myken, mszcząc się na bracie, który uwiódł mu żonę, podał mu potrawkę z jego syna.</pe> przed ludu oczyma/
Nie wystawia swej uczty, Kadmus<pe><slowo_obce>Kadmos</slowo_obce> (mit. gr.) --- założyciel Teb, zmieniony wraz z żoną Harmonią w węże. Według jednej z wersji mitu miała to być kara za zabicie poświęconego Aresowi smoka.</pe> się nie wije,/
Ni jaskółka medejska pod dachy nie ryje,/
Niech nie wlata widzialnie, miara wagę trzyma!/
Sztuka, co z uwielbieniem ma być powtórzona/
Nad pięć odsłon być nie powinna przedłużona./
Bóg tylko w ważnych miejscach, w razie konieczności/
Niech da wyrok. Na cztery osoby w rozmowie/
Niech słuchacze nie widzą, a w sztuki osnowie,/
Chór niech broni przed wszystkim dążności autora,/
Nie wychodząc przedwcześnie, nie głuszy aktora,/
Niech głosem uroczystym i poważną radą/
Chwali skromne biesiady, i niewinność sławi,/
Niech godzi powaśnionych lada jaką zwadą/
I upadek zuchwałych niechybny wystawi./
Szlachetnem zdaniem niechaj wzbudza uniesienie,/
Wieszcząc upadek pysznych, skromnych wyniesienie.</strofa>





<strofa>Miłym bywał flet dawniej w małem zgromadzeniu,/
Dziś chory towarzysza mają w trąby brzmieniu,/
Faunowie<pe><slowo_obce>Faun</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg płodności, przedstawiany jako brodaty mężczyzna z koźlimi kopytami i rogami.</pe>, zdaniem mojem, z lasów wywiedzeni/
Niech ani zbyt zdziczałe mają obyczaje./
Ni słowa ich niech nazbyt nie będą miejskimi,/
Bo to powód do śmieszków i pogardy daje./
I tym, na którym toga uwisła ramieniu,/
I tamtym, co w orzechy gwiżdżą w prostym duchu,/
Niech się stara dogodzić i oku, i uchu,/
Bacząc, by nic nie ująć razem przedstawieniu./
Skład wiersza długi, z krótkim wzajem przeplatany/
Pod nazwiskiem jambu dawno nam już znany,/
Późniejszy głos spondeów<pe><slowo_obce>spondej</slowo_obce> --- stopa rytmiczna złożona z dwóch długich sylab. Obecnie popr. forma l. mn.: spondejów. </pe> wolny i rzewliwy/
Spotyka się w utworach nowych Akcjusza<pe><slowo_obce>Akcjusz</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Lucjusz Akcjusz</slowo_obce> (170 p.n.e.--85 p.n.e) --- poeta i dramatopisarz rzymski.</pe>;/
I szumi, głośniej płynąc, w pieśniach Enniusza<pe><slowo_obce>Ennius</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Kwintus Ennius</slowo_obce> (239--169 p.n.e.), poeta i tragik, uważany za ojca poezji rzymskiej; autor niezachowanego poematu historycznego <tytul_dziela>Annales</tytul_dziela>.</pe>,/
Co od czasu do czasu w nim bywa szczęśliwy./
Lecz gdy wiersz na piękności przez pospiech utracił/
Lub zbyteczną odętość śmiesznością przypłacił,/
Czyż godne rzymskich piewców takie przebaczenie?/
I dlategoż mam moje ośmielać pisanie? /
<begin id="b1654625963636-3731123912"/><motyw id="m1654625963636-3731123912">Twórczość</motyw>Myśl twórcza w dziele jest jak kamień z skał strącony,/
Co leci ku otchłaniom z szczytów rozpędzony,/
Lecz biada, gdy potrzaska się w ziarnek miliony!<end id="e1654625963636-3731123912"/>/
O, wy młodzi pisarze! Nie spuszczajcie z oczu/
Wzorów, co pierwsi mistrze greccy utworzyli,/
W które myśl kolosalną swych duchow wcielili./
Co wielkie, to w cichości ustronnym uboczu/
Urosło na tajemnym w sobie rozmyślaniu,/
Nim błysło na świat wielki, ku ludzi poznaniu./
Kwitła u nich tragedia unieśmiertelniona,/
I przekwitła komedia nadto przesadzona,/
W potworność przeszła śmieszność Greków starożytna./
Chór powinien być piękny, myśl jego wybitna,/
On upadł pod niedbalstwa ohydnym ciężarem,/
Chór! Co głównym komedii winien być filarem./
Wieszczom naszym też prawo jak najwyższe służy,/
Na wzór Greków, tych twórców piękności wieczystej,/
Co godne, znieść na niwy swej ziemi ojczystej,/

Jeśli siła zbyteczna ducha nie odłuży,/
Niech inaczej bogaci wystąpią mężowie,/
Inni rycerze, inni pasterze,/
Inni kupcy, a inni zaś bohaterowie.</strofa>





<strofa>Ponurych a zamkniętych w milczeniu i sobie/
Pisarzy, już Demokryt<pe><slowo_obce>Demokryt z Abdery</slowo_obce> (ok. 460--ok. 370 p.n.e.) --- filozof grecki, najwszechstronniejszy uczony starożytny przed Arystotelesem, autor kilkudziesięciu dzieł z różnych dziedzin, współtwórca (razem ze swoim nauczycielem Leukipposem) pierwszej atomistycznej teorii budowy świata.</pe> wieszczami uczynił./
Między tymi, jam dotąd najwięcej obwinił/
O szaleństwo, co chodzi w ich godnej osobie./
Ich też nie jest zwyczajem w łaźni się oczyścić,/
Pozbyć się włosów, brody, z długów się uiścić./
Ja, nie chcąc Helikonu<pe><slowo_obce>Helikon</slowo_obce> --- góry w Beocji, siedziba Muz.</pe> szaleństwem przypłacić,/
Będę uczył jak pisać, by pióra nie stracić./
Nie ten wielki kto dłonią, bez wiary, niegodną/
Miernym marnych słów stekiem stosy ksiąg zapisze,/
Ale kto na dnie duszy wielką myśl kołysze,/
Świecąc i grzejąc razem, ludzkość czyni płodną./
By uczucia wznioślejsze co udziałem nieba,/
Sprowadzić między swoich, sczarować dźwiękami,/
Tworząc; by wzniośle pisać, czuć wzniośle potrzeba./
Bo czcze rymy, i miary, tylko ozdobami,/
By twarz piękną z natury ożywić kwiatami./
Hellenom<pe><slowo_obce>Hellenowie</slowo_obce> --- Grecy.</pe>, którzy wzniośle śnić i żyć umieli,/
Dała Muza śpiewaków boskich, co w swych pieniach<pe><slowo_obce>pienie</slowo_obce> --- pieśni. </pe>/
Zostawiając nadgrobek swych wieków, zdumieli/
Wieki następne, w ślad ich idące --- marzeniach,/
Ten co utwór w drobnostki jak karlik rozkłada,/
Jest jak ciało bez życia, co w grobów ciemnicy/
Zdarte podłem robactwem, w części się rozpada,/
Tego wartość zaginie w wiekowej mennicy./
Czuje się mistrz w swem dziele! i czoło podnosi/
Jak młody cedr<pe><slowo_obce>cedr</slowo_obce> --- drzewo iglaste z rodziny sosnowatych, rosnące w górach krajów śródziemnomorskich.</pe>, co cienie z gór w doliny nosi,/
Uczuje nieśmiertelność swojego utworu/
Jednym celem uwielbień, drugim celem wzoru./
Niech się myśl w słowach chyżo jak światło objawia,/
By ją kto godny, w skarbiec swej pamięci,/
Myśli wielkie i chyże, każdy wiek uświęci,/
Bo na sercu znamiona niestarte zostawia./

Kto w świat wierząc, dumnie, dłońmi pracownymi/
Założył głaz węgielny do przyszłej budowy,/
Ten myśl wielką, wielkimi uskrzydlając słowy,/
Kajdany śmiertelności czyni śmiertelnemi! </strofa>





<strofa>Co w krajach pieśni tylko życie otrzymuje,/
Niechaj nikt w rzeczywistość wlać nie usiłuje./
Pieśń wielka olbrzymieje z czasem i wiekami,/
A choć wada się na niej nieznacznie gdzieś plami,/
Jest jak słońce któremu plamki niezliczone/
Nie ujmą słoneczności, w jego blask zalśnione./
<begin id="b1654714041583-2670291792"/><motyw id="m1654714041583-2670291792">Sen</motyw>Tak ci i u Homera znajdziesz senne chwile;/
Ale ze snu go nawet nie ważysz się budzić,/
Bo nawet i sen mistrza wyda wam się mile,/
Mistrza, co pieśnią musiał jasne czoło strudzić,/
Pieśń taka morskie głębie i lądy przepłynie,/
A choć zginie jej śpiewak, to ona nie zginie!<end id="e1654714041583-2670291792"/>/
O! ty starszy młodzieńcze, choć głos ojca twego/
Masz, i piersi twej młodej szlachetne westchnienie,/
Przyjm ode mnie myśl jedną, że boskie natchnienie,/
Wielkim być zdoła tylko u szczytu swojego!/
A gdy o jeden stopień zniży się od szczytu,/
To jak gwiazda jarząca, co spada z błękitu,/
Runie w otchłań jak ciało strącone tułacza/
Winowajcy, co podłe robactwo roztacza,/
A słońce nad tym z góry jasny blask roztacza./
W sta<pe><slowo_obce>sta</slowo_obce> --- setki. </pe> i tysiące kształtów nagle się rozpada,/
Niknie, maleje i w proch prochów się rozkłada./
A z kształtów życia na lata przyszłości/
Zostaje mumia oku potomności. /
Utwór, dla namyślenia, odkąd wziął początek,/
Może w skrzyni poleżeć choćby lat dziesiątek;/
Boć zniszczysz go, gdy jeszcze trzymasz w ręku swoim,/
A nie zniszcz gdy świata raz popłynął zdrojem. </strofa>





<strofa>Niech ciemny o kolorach zamilczy rozprawę,/
I kto godzić na ostrze nie umie, niech bawi/
W sielankowym pokoju, w szranki niech nie staje,/

Jeśli nie chce miast<pe><slowo_obce>miast</slowo_obce> --- tu: zamiast. </pe> laurów pozyskać niesławę,/
To parodię kapłaństwa w świątyni postawi/
I pójdzie cały gorzki w ciemne ojców kraje./
Czyje serce szlachetne i myśl uskrzydlona/
Dąży wyżej nad poziom, i nienasycona/
Płonie, do lotu, skrzydły, będąc namaszczona:/
Ten się czuje na siłach i wie kędy dąży,/
Jak orzeł wisząc w górze co nad światem krąży./
Patrzysz go szarą plamką, ledwie dojrzysz tylko,/
Lecz on chyżej od gromu na cię spadnie --- chwilką!/
A gdy lecąc ku ziemi wzrok słońca wytrzyma,/
Po szumie skrzydeł jego poznają olbrzyma,/
Pieśń ludzi i kamienie wlecze swą potęgą,/
W bezdroże swoich pustyń i w dumań pieczary!/
Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- muzyk, poeta i pieśniarz, który śpiewem swoim poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty.</pe> w koło siebie zgromadził poczwary,/
Amfion<pe><slowo_obce>Amfion</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Zeusa i Antiope, królowej Teb; wg legendy zbudował mury Teb, grając na lutni w taki sposób, że posłuszne mu kamienie przemieściły się na właściwe miejsca.</pe> wznosił stolice, rzek okalał wstęgą,/
Homer żebrak bogactwa potomnym przekazał/
I ślepy w niebo cisnął lecz światłości wstęgą,/
Ciemny źrenicą, jasny duchowem spojrzeniem/
Zamknął świątynię dumań jasnych gwiazd sklepieniem./
Tyrteusz<pe><slowo_obce>Tyrteusz</slowo_obce> a. <slowo_obce>Tyrtajos</slowo_obce> (VII w. p.n.e.) --- poeta grecki (pochodzący ze Sparty, Miletu a. Aten), jego poezje zagrzewały Spartan do walki; wg legendy został przysłany przez Ateny jako jedyne wsparcie dla Sparty w wojnie z Meseńczykami; od jego imienia wywodzi się nazwa poezji tyrtejskiej, czyli poezji patriotycznej wzywającej do walki, oraz określenie: postawa tyrtejska, oznaczające gotowość oddania życia za ojczyznę.</pe> głosem gęski do boju biec kazał,/
Ludzi, jak liczby z skarsem, w bitwę słał i mazał./
Pieśń ma rękę żelazną, ma wzrok niewidomy,/
Którym ciemność rozjaśnia, przenika ogromy,/
Ona nad czas silniejsza, w gruzy co czas zburzy/
Przyjdzie i na złość wiekom, wiekom je odwtórzy,/
Przez nią się stwórca ludom w ciemnym zapomnieniu/
Przypomina, i jarzma ku tyranów drżeniu/
Strąca z barków niewinnych, na ciemiężców kładzie,/
Proroczo myśl ich łamiąc w wzgardzie i nieładzie!/
Lecz dużoż jest śpiewaków, co poczuli siebie?/
O nie! oni są jaśni jak gwiazdy na niebie;/
Lecz jak liczba ognistych wśród tych gwiazd kometów,/
Tak w ludzkości zbyt mało jest wielkich poetów!/
Najwięcej świętokradzkich mędrków upodlonych:/
Ci ludów nie zawiodą do brzegów zielonych./
Kto czysty, boski, prawy --- ten sobą zaświeci/
Ten małym środkiem dojdzie głębi niezgłębionych,/

Choć kosztem niezmierzonym, wśród losu zamieci/
Szedł i jak echo z wieku do wieku przeleci! /
Dziś krocie Empedoklów<pe><slowo_obce>Empedokles</slowo_obce> (ok. 494--ok. 434 p.n.e.) --- filozof, poeta i lekarz grecki, twórca koncepcji czterech żywiołów, które wskutek działania dwóch pierwotnych sił: miłości i nienawiści, mieszają się ze sobą i tworzą różnorodne rzeczy.</pe> biegłoby w płomienie,/
Nie mogąc wielkiej sławy inną nabyć drogą,/
Niejeden posąg Diany nawiedza zniszczenie,/
Lecz karły olbrzymami nigdy być nie mogą!/
Wielki duch przed wielkością cudzą się rozściele/
I zapałem tym jasny tworzy swe mściciele,/
Wielkość czci głos przeszłości, i czci włosy siwe,/
Byle na młodą wiosnę szronem nie spadały/
I serca cichym fiołkom nie powyżerały,/
Nie strąca, ale wznosi, i tworzy szczęśliwe!/
Co podłe, to jak furia z łańcuchów piekielnych/
Wyzwolona, się rzuca na wszystko, co święte,/
Lecz jak depcze, jej imię zdeptane, przeklęte,/
Zgnije w dole wzgardzone przez samych śmiertelnych! </strofa>



</liryka_l></utwor>