<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/holderlin__patmos/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Hölderlin, Fryderyk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Patmos</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Napierski, Stefan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Król, Michał</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Śląską z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BŚ.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/patmos</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=24335</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka niemiecka, tłum. Stefan Napierski, Bibljoteka Kameny, Lublin 1936</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Napierski zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-09-01</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/372.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Untitled-03, 影shadows@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/372</dc:relation.coverImage.source>
  <category.legimi>Peozja</category.legimi>
<category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>DCA</category.thema>
    <category.thema>1DFG</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>




<liryka_l><autor_utworu>Fryderyk Hölderlin</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Patmos<pe><slowo_obce>Patmos</slowo_obce> --- wyspa gr. na Morzu Egejskim, blisko wybrzeży tureckich; należy do archipelagu Dodekanez. Na Patmos przebywał przymusowo św. Jan, autor Apokalipsy, i Grota Apokalipsy jest do dziś celem pielgrzymek chrześcijan.</pe></nazwa_utworu>

<nota_red>
<akap>pisownia joty: genjusz > geniusz</akap>


<akap>Wprowadzono poprawki zawarte w erracie.</akap>


<akap>fleksja: tem, każdem > tym, każdym; niemi > nimi; przyjacioły > przyjaciele (M. lm)</akap>


<akap>pisownia łączna / rozdzielna: zpowrotem > z powrotem; poczem > po czym; pół-boga > półboga; tam-oto, tam-to > tam oto, tam to; Wypowiedział-to > Wypowiedział to; wieleby > wiele by; straszliweby > straszliwe by; samby > sam by; zdala > z dala; wdal > w dal; znagła > z nagła; nietylko > nie tylko</akap>






</nota_red>

<dedykacja>
<akap>Landgrafowi Homburga</akap>


</dedykacja>
<strofa><begin id="b1335689225312-3415091924"/><motyw id="m1335689225312-3415091924">Góry</motyw>Bliski jest/
I do ujęcia trudny jest Bóg./
Lecz gdzie jest niebezpieczeństwo, wzrasta/
Także to, co ocala./
Mroki zamieszkują/
Orły, i bez trwogi stąpają/
Synowie Alp ponad otchłanią/
Na mostach lekko wzniesionych./
Tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- więc, zatem.</pe>, skoro spiętrzone są wokół/
Wierzchołki czasu/
I najukochańsi mieszkają w pobliżu, słabnący/
Na górach, najbardziej rozdzielonych oddalą,/
O, daj wody niewinnej,/
Skrzydlisk użyczże nam, najwierniejszym, wspomóż/
Na tamtą stronę przejść oraz z powrotem nawrócić.<end id="e1335689225312-3415091924"/></strofa>


<strofa>Tak rzekłem i oto mnie uprowadził/
Szybciej, niźlim przypuszczał<pe><slowo_obce>niźlim przypuszczał</slowo_obce> --- niż przypuszczałem.</pe>,/
I w dal, gdziem nigdy nie sądził,/
Iż wkroczę, geniusz jakowyś/
Z domu mego własnego. Lśniły zmierzchowo/
W pół zmroku, kiedym tak kroczył,/
Bór cienisty/
I tęskniące potoki/
Ojczyzny; nigdym nie zaznał<pe><slowo_obce>nigdym nie zaznał</slowo_obce> --- nigdy nie zaznałem.</pe> tych krain./
Lecz w świeżym już blasku niebawem/
Tajemniczo/
W złotawym dymie rozkwitło,/
Wyrosło, o, jak szybko,/
Wraz z krokami słońca,/
Pachnąc tysiącem szczytów./
Ku mnie, o, Azjo, rozwarta przede mną, i oślepiony, szukałem/
Czegoś, com znał, gdyż nie nawykłem,/
Do tych ulic przestronnych, skąd/
Opada stromo z Tmolusa<pe><slowo_obce>Tmolus</slowo_obce>, własc. <slowo_obce>Tmolos</slowo_obce> --- góra w starożytnej Lidii (dziś zach. Turcja), wg mit. gr. miejsce pojedynku muzycznego Apollona i Marsjasza.</pe>/
Paktol<pe><slowo_obce>Paktol</slowo_obce> (gr. Paktolos, tur. Sart Çayı) --- rzeka w zach. Turcji (w starożytnej Lidii); w starożytności z Paktolu wydobywano kruszec do bicia monet.</pe>, zdobiony złotem,/
I Messogis się dźwiga i Taurus,/
A w kręgu rozkwieconych ogrodów,/
Cichy płomień. Ale na świetle/
Kwitnie wysoko srebrzysty śnieg,/
I, świadek nieśmiertelnego życia,/
Na niedostępnych murach,/
Wzrasta pradawny bluszcz, a wspierane/
Są kolumnami żywymi, cedrami oraz wawrzynem,/
Dostojne,/
Niby przez bogów wzniesione, pałace.</strofa>


<strofa>Ale wokół bram Azji,/
Wijąc się tam i sam,/
W niepewnej morskiej dolinie, szumi/
Wiele gościńców bez cienia./
Lecz znajome są wyspy żeglarzom./
A, żem posłyszał,/
Iż jedna, w pobliżu leżąca,/
To Patmos,/
Tedym wielce zapragnął<pe><slowo_obce>tedym wielce zapragnął</slowo_obce> --- wtedy zapragnąłem wielce.</pe>,/
Tam oto zażyć gościny i tam to/
Do ciemnej zbliżyć się groty./
Gdyż, nie jak Cypros,/
Obfity w strugi, ani/
Inny jakowy ostrów,/
Wspaniale nie dźwiga się Patmos.</strofa>


<strofa><begin id="b1316517821485-3246970707"/><motyw id="m1316517821485-3246970707">Gość</motyw>Ale gościnny/
W każdym uboższym domostwie/
Jest jednak./
Tak, kiedy korab rozbiwszy, lub skargę wznoszący/
O domowe ognisko, albo/
Przyjaciela, z którym skazano go na rozłąkę,/
Zbliża się kto/
Z obcych, chętnie go wysłucha; a jego dzieci,/
Głosy gajów gorących,/
I tam, gdzie piaszczyste wybrzeże opada i rozdwaja się/
Pól płaszczyzna, brzmienia tych głosów/
Nasłuchują go i miłujący odzywa się oddźwięk/
Skargom owego męża. <begin id="b1335690654377-2337013892"/><motyw id="m1335690654377-2337013892">Święty</motyw>Tak piastował/
Ongi<pe><slowo_obce>ongi</slowo_obce> (daw.) --- dawniej, kiedyś.</pe> ulubionego bóstwu/
Zwida<pe><slowo_obce>zwid</slowo_obce> --- tu: duch, widmo.</pe>, który w błogiej młodości/
Odszedł/
Wraz z Najwyższego synem, nierozdzielny; albowiem/
Ów, dźwigający burze, miłował prostotę/
Ucznia, a ten baczny mąż/
Pilnie oglądał oblicze Boga,/
Kiedy u tajemnicy szczepu winnego/
Wespół siedzieli porą wieczerzy,/
I, w wielkiej swej duszy przeczuwający zgon,/
Wypowiedział to Pan i ostatnia miłość; nigdy bowiem podówczas/
Dość wypowiedzieć nie zdołał o słów dobroci/
I rozweselać nimi, gdy widział przed sobą/
Zagniewanie świata./
Gdyż wszystko jest dobre. Po czym zmarł. Wiele by trzeba/
Rzec o tym. I dojrzeli go jeszcze, jak spoglądał zwycięsko,/
Przyjaciele, przy końcu, gdy był najbardziej radosny.<end id="e1335690654377-2337013892"/><end id="e1316517821485-3246970707"/></strofa>


<strofa>Lecz, ożałobieni<pe><slowo_obce>ożałobiony</slowo_obce> --- osierocony, pozostający w żałobie.</pe>, zasmucali się nad nim, gdy oto/
Wieczór już zapadł, zdumieni,/
Gdyż w duszach postanowili to, co wielkie, mężowie,/
A przecie miłowali pod słońcem/
Życie i opuścić nie chcieli/
Oblicza Pana/
Oraz ojczyzny. Wszczepione/
Było to w nich, jak płomień w żelazo, a u boku ich/
Kroczył cień miłowany./
Tedy zesłał im/
Ducha, zaprawdę/
Zatrząsł się dom i gromy Boga,/
Hucząc z dala,/
Toczyły się ponad przeczuwającymi głowami,/
Gdy zadumani kamiennie, zgromadzeni byli/
Heroje<pe><slowo_obce>heroj</slowo_obce> (z ukr.) --- bohater.</pe> śmierci,/
Teraz oto, kiedy rozstając się,/
Raz jeszcze im się pojawił./
Gdy oto zgasło słońce dnia,/
Królewskie, i złamało/
Promieniejące prosto/
Berło, cierpiąc bosko, nieprzymuszone:/
Albowiem powrócić miało/
O wyznaczonym czasie. Straszliwe by potem/
Było i nagle urwane, niewierne/
Dzieło człowieka, a stało się radością/
Od teraz oto/
Zamieszkać w miłującej nocy i zachować/
W oczach naiwnych niezachwiane/
Otchłanie mądrości. A zielenią się/
W głębi na stokach gór żywe zarówno obrazy.</strofa>


<strofa>Jednak straszliwe jest, kiedy tu i ówdzie/
Bóg nieskończenie rozprasza to, co jest żywe./
Gdyż to już znaczy porzucić oblicze/
Druha drogiego/
I w dal poza turnie się wspiąć/
Samemu, gdzie, rozpoznany dwojako,/
W jeden głos zestrojony niebiański był ducha; a nie był on zwiastowany, lecz porwał</strofa>


<strofa>Za kudły, obecny,/
Kiedy z nagła,/
<begin id="b1335692156800-2515768968"/><motyw id="m1335692156800-2515768968">Święty</motyw>Uchodząc w dal, wstecz spojrzał ku nim Bóg,/
I, przysięgający,/
Aby je ujął, jakby związani/
Linami złotymi, odtąd/
Zło nazywając imieniem, dłonie sobie podali.</strofa>


<strofa>Ale, gdy umrze niebawem/
Ów, któremu piękno/
Najbardziej wierne było,/
Iż sama postać jego/
Cudem była i owi wszyscy niebiańscy/
Ukazywali nań, a kiedy wieczną zagadką będąc wzajem dla siebie,/
Nie mogący wzajem ująć się,/
Którzy żyli pospołu/
W pamięci; a duch nie tylko piasek,/
Albo wierzby unosi z sobą i świątynie/
Porywa, kiedy rozwiewa się/
Cześć półboga i jego bliskich,/
A nawet najwyższy odwraca oblicze,/
Że nigdzie niepodobna ujrzeć w niebiosach/
Ani na ziemi zielonej/
Tego, co jest nieśmiertelne: cóżże to jest?<end id="e1335692156800-2515768968"/></strofa>


<strofa>To rzut siewcy, kiedy szuflą podbiera pszenicę/
I ku klarowności dorzuca, kołysząc ją ponad klepiskiem/
Plewy do stóp się sypią, ale/
Przy końcu wyłuska się ziarno./
A nie szkoda, jeśli co nieco/
Zatraca się i z wieści/
Przebrzmiewa żywy dźwięk:/
Albowiem dzieło boskie jest podobne naszemu./
Nie pragnie wszystkiego naraz dokonać Najwyższy./
Wprawdzie szyb dźwiga żelazo/
A rozżarzone żywice Etna;/
Tedy miałbym dostatek,/
By ukształtować obraz i podobnym ujrzeć/
Takiego, jakim był, Chrystusa.</strofa>


<strofa><begin id="b1335692607809-3088855744"/><motyw id="m1335692607809-3088855744">Bóg</motyw>Jeśli jednak jakowyś sam by siebie rozniecił,/
I, przemawiając smutnie, po drodze, gdy jestem bezbronny,/
Gdyby mnie napadł, iżbym się zdumiał i zapragnął/
Naśladować ten obraz Boga, ja, rab<pe><slowo_obce>rab</slowo_obce> (daw.) --- niewolnik.</pe> ---/ 
W gniewie widziałem raz jeden/
Widzialnego Pana niebiosów<pe><slowo_obce>niebiosów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: niebios.</pe>: nie, iżbym miał być czymś, lecz/
Bym się pouczył. Są dobrotliwi oni, ale najbardziej im nienawistne/
Jest, dopóki władają, to, co fałszywe, a wtedy/
Wśród ludzi to, co jest ludzkie, już jest bez znaczenia./
Gdyż nie oni to rządzą, ale on rządzi,/
Los śmiertelny, i przeobraża ich dzieło/
Samo z siebie i spiesznie skłania je ku zakończeniu./
Kiedy bowiem wyżej wznosi się niebiański/
Wchód triumfalny, nazwany jest słońcu równy/
Przez silnych --- weselący się syn Najwyższego.<end id="e1335692607809-3088855744"/>/
On, hasło; a tutaj/
Skłania się w dół berło śpiewu./
Gdyż nic pospolite nie jest. Wskrzesza/
Z martwych umarłych, co nie są jeszcze w niewoli/
U rubaszności. Ale czeka wiele/
Oczu lękliwych,/
By ujrzeć światło. Niechętnie/
Zakwitnąć muszą na ostrym promieniu,/
Aczkolwiek odwaga dzierży złote wędzidło./
Lecz, jeśli kiedy/
Zapomniana od wzdymających się powiek/
Świata,/
Cicho lśniąca opada moc z świętego pisma, niechże,/
Radujący się łaską, ćwiczą się/
W cichym wejrzeniu.</strofa>


<strofa>A jeśli teraz niebiańscy,/
Tak, jak w to wierzę, miłują mnie,/
Ileż bardziej ciebie;/
Bowiem wiem <wyroznienie>jedno</wyroznienie>:/
Że wola Ojca przedwiecznego/
Wiele tobie oznacza. Cichy jest jego znak/
Na piorunującym niebie. A <wyroznienie>jeden</wyroznienie>, a któryś, pod nim/
Całe swe życie stoi; gdyż jeszcze żyje Chrystus.</strofa>


<strofa>A bohatery<pe><slowo_obce>bohatery</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: bohaterowie.</pe> --- to Jego synowie,/
Wywodzący się z Niego i litery święte/
Z Niego, a błyskawicę tę/
Po dziś dzień objaśniają wszystkie czyny ziemi,/
Gonitwa niepowstrzymana. A on jest przy tym, gdyż dzieła Jego/
Są mu świadome od samego początku./
<begin id="b1335692525674-455712976"/><motyw id="m1335692525674-455712976">Wierzenia, Religia</motyw>Za długo, za długo już/
Niewidzialna jest cześć niebiańskich./
Gdyż niemalże wieść nas muszą/
Za palce i haniebnie/
Serce wydziera nam jakowaś potęga./
Wszelkiej bowiem ofiary pragnie każdy z niebiańskich./
A gdy zaniedbano jakiej, to/
Nigdy nie zaowocowało dobrem./
Służyliśmy matce ziemi/
I służyliśmy potąd słonecznemu światłu,/
Niewiedzący. Lecz Ojciec, co włada nad wszystkim,/
Najbardziej pragnie, miłując, iżby strzeżono/
Utrwalonej litery i to, co ma przetrwać,/
Wyłożono, jak trzeba. W ślad za tym śpiew kroczy Germanów.<end id="e1335692525674-455712976"/></strofa></liryka_l></utwor>