<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/hofmannsthal__im_memoriam_trzech_wielkich_aktorow/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Hofmannsthal, Hugo von</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">In memoriam trzech wielkich aktorów</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Napierski, Stefan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Król, Michał</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w  ramach  projektu  Wolne  Lektury  (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja  cyfrowa  wykonana  przez  Bibliotekę  Śląską  z  egzemplarza  pochodzącego  ze  zbiorów  BŚ.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/in-memoriam-trzech-wielkich-aktorow</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=24335</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka niemiecka, tłum. Stefan Napierski, Bibljoteka Kameny, Lublin 1936</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Napierski zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-09-01</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/365.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Reflections, Soaptree@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/365</dc:relation.coverImage.source>
  <category.legimi>Poezja</category.legimi>
<category.thema.main>DCC</category.thema.main>
    
    <category.thema>1DFG</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>



<liryka_l><autor_utworu>Hugo von Hofmannsthal</autor_utworu>




<nazwa_utworu>In memoriam trzech wielkich aktorów</nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>pisownia łączna / rozdzielna: bylejak > byle jak; któż-to > któż to; kim-że > kimże</akap>

<akap>pisownia wielką literą w zdaniu: czynił > Czynił (Pomnicie? Czynił się przezroczym)</akap>




<akap>interpunkcja --- dodano przecinek: iż się zdało, wszelkim sieciom; usunięto przecinek: Skąd to dudniło o, ucho?</akap>




</nota_red>





<naglowek_rozdzial>I.</naglowek_rozdzial>








<strofa><begin id="b1334431785329-3670770404"/><motyw id="m1334431785329-3670770404">Śmierć, Żałoba, Pamięć, Teatr</motyw>Wspłonął<pe><slowo_obce>wspłonąć</slowo_obce> --- tu: zapalić się, zapłonąć.</pe> i nagle zgasł, jak knot zdmuchnięty,/
Oblicza nasze powlókłszy znienacka/
Błyskawicowym poblaskiem bladości.</strofa>


<strofa>Runął: z nim wespół padły kukły wszystkie,/
Do których żył przesączył krew dyszącą;/
Bezgłośnie umierały, a gdzie leżał,/
Tam się walała ciżba zwłok, rzuconych/
Byle jak, w dzikim tłoku: tu kolano/
Opoja w władcy źrenicę wtłoczone,/
Indziej Don Filip ze zmorą przywartą/
Do szyi: to Kaliban<pe><slowo_obce>Kaliban</slowo_obce> --- postać z <tytul_dziela>Burzy</tytul_dziela> Shakespeare'a, dziki syn wiedźmy.</pe>. --- Wszystko trupy.</strofa>


<strofa>Więc pojęliśmy, kto był ów umarły:/
Czarodziej wielki z największych szalbierzy!/
I z domów naszych zawartych wyszliśmy,/
I poczęliśmy gadać, prawiąc, kim był.<end id="e1334431785329-3670770404"/>/
Lecz któż to był w istocie, kimże nie był?/
Spod jednej maski wpełzał w inną larwę<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe>,/
Z zewłoku ojca przeskakiwał w syna,/
Jak szaty luźne mieniając<pe><slowo_obce>mieniać</slowo_obce> --- dziś: zmieniać.</pe> postaci.</strofa>


<strofa><begin id="b1334432854674-698004323"/><motyw id="m1334432854674-698004323">Aktor, Artysta, Przemiana, Twórczość</motyw>Mieczami, które wirowały młyńcem,/
Tak szybko, że nie postrzegł nikt ich ostrza,/
<begin id="b1334759477657-538706322"/><motyw id="m1334759477657-538706322">Ciało, Sztuka</motyw>Sam siebie krajał w kawały: być może/
Jedną połową był Jago<pe><slowo_obce>Jago</slowo_obce> --- postać z <tytul_dziela>Otella</tytul_dziela> Shakespeare'a, człowiek, który swoimi intrygami popycha tytułowego bohatera do zamordowania żony i samobójstwa.</pe>, a druga/
Szlochała w błaźnie, marzycielu gorzkim./
A ciało jego było jak zasłona/
Zaczarowana, w której fałdach rzeczy/
Mieszkają wszystkie: i tam sięgał po nie,/
Wydobywając stwory i zwierzęta/
Z samego siebie; lwa, owcę nieśmiałą,/
Lub biesa-głupka, albo okropnego/
Diabła, i tego, i jeszcze tamtego,/
I mnie, i ciebie. A to ciało było/
Losem wewnętrznym w żużel przepalone,/
Jak żar węglowy, on trwał w palenisku/
I patrzał na nas, którzy się gnieździmy/
W zawartych domach, jako salamandra/
W ogniu: źrenicą obcą, martwą, białą.<end id="e1334759477657-538706322"/><end id="e1334432854674-698004323"/></strofa>


<strofa><begin id="b1334759517066-861337538"/><motyw id="m1334759517066-861337538">Aktor, Prawda, Kłamstwo, Sen, Artysta</motyw>Był jako władca krwawy. Wokół bioder/
Przepasał, niby muszelki barwione,/
Prawdy straszliwe i kłamstwa nas wszystkich./
I mimo oczu mu przelatywały/
Sny nasze, jako stada dzikich ptaków,/
Odbite w jezior leśnych lśniącej głębi.<end id="e1334759517066-861337538"/></strofa>


<strofa>Tu wkraczał, przed tę kurtynę na deskę,/
Gdzie stoję oto, i jak w róg Trytona/
Burzliwa wrzawa morza jest więziona,/
Tak głos wszelkiego życia w nim dygotał:/
Wielkością brzmiał. I już był całym borem/
I polem z białym na przełaj gościńcem./
Tu siedzieliśmy, jak dzieci rozwarłszy/
Oczy, patrzący w górę, jak ku zboczom/
Skały olbrzymiej: a w tych wargach zdartych/
Zatoka była, gdzie huczało morze.</strofa>


<strofa><begin id="b1316519079217-3915819265"/><motyw id="m1316519079217-3915819265">Śmierć</motyw>W nim bowiem była ta, co wiele drzwi/
Rozpycha gwałtem i nad dachy wzlata:/
Potęga życia, niespętana niczym./
I jego to śmierć nagła skuła w pęta!/
Zdmuchnęła oczy, których skryte jądro/
Naryte<pe><slowo_obce>naryty</slowo_obce> --- tu: opatrzony wyrytym znakiem a. napisem; naznaczony.</pe> było tajemniczym szyfrem,/
I tysiąc głosów zadławiła w krtani,/
I rozwaliła człon po członie ciało,/
Gięte brzemieniem niezrodzonych istnień.<end id="e1316519079217-3915819265"/></strofa>


<strofa>Tu stał. W następstwie po nim któż mu zrówna<pe><slowo_obce>zrównać</slowo_obce> --- tu: dorównać.</pe>?/
Jakiż duch piersi labirynt zaludni/
Tłumem postaci, zrozumiałych nagle,/
Zatrzaśnie dreszczem okropnej rozkoszy?/
Tej, którą trwonił, nie mogliśmy ująć,/
I dziś, gdy zabrzmi imię, wzrok wlepiamy/
W tę czeluść mroczną, która się zawarła.</strofa>





<naglowek_rozdzial>II.</naglowek_rozdzial>








<strofa><begin id="b1334759801898-201219675"/><motyw id="m1334759801898-201219675">Teatr</motyw>Gmach ten wokoło i my sami owej/
Służymy sztuce, która ból najsroższy/
Przyprawia strawnie, nawet śmierć cukruje.<end id="e1334759801898-201219675"/></strofa>


<strofa>A on, którego przed oczy przywołam,/
Cóż to za siłacz! Taką posiadł zdolność/
Przemiany, iż się zdało, wszelkim sieciom,/
Nie do złowienia, umknie! Tak przedziwny!/
Pomnicie? Czynił się przezroczym<pe><slowo_obce>przezroczy</slowo_obce> --- przezroczysty.</pe>, białku/
Źrenicy kazał tę najgłębszą skrytość,/
Co w nim drzemała, zdradzać, i łapczywie/
<begin id="b1334759958793-2978099068"/><motyw id="m1334759958793-2978099068">Aktor</motyw>Wciągał z powietrza duszę urojonych/
Istnień, jak dymy w jelita, przez szpary/
Potem wyrzucał je na światło dzienne.<end id="e1334759958793-2978099068"/></strofa>


<strofa><begin id="b1334929080527-3164234354"/><motyw id="m1334929080527-3164234354">Stworzenie</motyw>I znów przetwarzał się do gruntu, stwory/
Znów wyciekały, pęczniejąc, zaledwie/
Ludzkie, lecz żywe, jak powabnie-żywe,/
Przytakiwało im oko, aczkolwiek/
Nie oglądało przenigdy podobnych:/
Drobne zmrużenie powiek, jeden oddech/
Świadczyły, że istnieją, parujące,/
Z prałona ziemi ciepłej wyszarpane/
I ludzkie! Oczy zawrzyjcie, wspomnijcie!/
Spójrzcie na cielska krwiste, gdzie w zakątku/
Źrenicy nikła kołace się dusza,/
Lub dusze, które kości zbudowały,/
Jako skorupę szklaną, wokół siebie,/
Aby się schronić: pospolici ludzie,/
I ludzie mroczni, i władcy, i błazny,/
Ludzie do śmiechu i ludzie do zgrozy ---/
Przetwarzał się do gruntu: oto byli.<end id="e1334929080527-3164234354"/></strofa>


<strofa><begin id="b1334929172911-1186909108"/><motyw id="m1334929172911-1186909108">Teatr, Kondycja ludzka</motyw>Ale gdy gasła gra i gdy kurtyna/
Bez szmeru, jak powieka ubarwiona/
Szminką, opadła przed magiczną grotą/
Zamarłą, a on w mrok stąpał, to przed nim/
Tak się olbrzymia scena rozścielała,/
Jak przed źrenicą na zawsze rozwartą/
I porażoną bezsennością, której/
Kurtyna nigdy nie przesłoni czuła:/
Teatr okropny, realności scena!/
Tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- więc.</pe> zeń wszystkie opadały kunszty/
Przeobrażenia, jak szmaty, i biedna/
Drżąca duszyczka szła, patrząc dziecięco. /
Tedy wplątany był w grę bezlitosną,/
Niepojmujący, jak wzrosła w torturę;/
I każdy krok wciąż głębiej, niż poprzedni,/
I bezlitosny każdy znak milczący:/
Oblicze nocy brało udział w spisku,/
Wiatr się sprzysięgał, wiaterek łagodny,/
I wszystko przeciw niemu. <begin id="b1334929307727-3600963840"/><motyw id="m1334929307727-3600963840">Artysta, Śmierć</motyw>Pospolitych/
Dusz nie usidla tak los mroczny, czułym/
Stawia potrzaski nad siły.<end id="e1334929172911-1186909108"/> I wzeszedł/
Dzień taki, gdy się podźwignął, i oko/
Udręką wysilone pragnął skąpać/
W przeczuciach i snach wiotkich, tedy zrzucił,/
Jak nadto ciężki płaszcz z bark zgiętych, życie/
Mocnym i drobnym gestem, już nie bacząc/
Na rozetlony pył u skraju płaszcza:/
Postaci, które kruszyły się w nicość.<end id="e1334929307727-3600963840"/></strofa>


<strofa>Tak go wspomnijcie. Niech struny dostojne/
Wskrzeszą go, drżące tą nieludzką dolą,/
A mnie pozwólcie zamilknąć: tu kres ów,/
Kędy się słowa skąpe łamią w wargach.</strofa>


<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>








<strofa><begin id="b1316519053633-3284441746"/><motyw id="m1316519053633-3284441746">Aktor</motyw>O, jego głos mieć, aby wznieść tę skargę!/
Z jego godnością królewską móc stanąć/
Przed wasze oczy z moją skargą. Wtedy/
Godzina byłaby zaiste wielka,/
I królewskości poblask na mnie, więcej,/
Niźli żałoba: w dzieła bowiem władców/
Wspaniałość jest wmieszana, boski zachwyt/
W żal, gdy tarzają się w mogiły prochach.</strofa>


<strofa>O, ów głos, gdyby zatrzepotał skrzydłem/
Wiejąc nad nami! --- Bo i skądże brzmiał?/
Skąd to dudniło o ucho? Kto prawił/
Językiem takim? O, jaki tu gadał/
Książe i demon? Z tych desek drewnianych/
Czyj głos? Kto z krtani przemawiał młodzieńczej/
Romea, najstraszliwszą chrypką dyszał/
Z gardła Ryszarda i szept wyłamywał/
Z zamarłych Tassa warg? O, kto?/
Nieprzeobrażon<pe><slowo_obce>nieprzeobrażon</slowo_obce> --- nieprzeobrażony.</pe> przez wszystkie przemiany,/
Czarodziej, nigdy nieoczarowany,/
Nieporuszony, co rwał nas na strzępy,/
Bardzo daleki, choć zdał się najbliższy,/
I bardziej obcy w sobie, niż ktokolwiek,/
Najsamotniejszy ponad samotnymi,/
Wysłannik przed wszystkimi, bezimienny/
Pana nad Pany zwiastun ów: najsroższy.<end id="e1316519053633-3284441746"/></strofa>


<strofa>Pominął nas, przeminął. Dusza jego/
Zbyt szybką duszą była, a źrenica/
Nadto podobna oku ptaka. --- Gmach ten/
Ongi posiadał go --- czyli go wstrzymał?/
Niegdyś mieliśmy go --- nim runął w dół,/
Jak własna młodość z palców nam wylata<pe><slowo_obce>wylata</slowo_obce> --- dziś popr.: wylatuje.</pe>,/
Niby wodogrzmot okrutny i lśniący.</strofa>


<strofa>O, niepokoju bez dna! Tajemnico/
Bezwstydnie jawna, zagadko natury/
Człowieczej. Kto też byłeś, istniejący?/
Ty, tak zbłąkany? O, ty cudzoziemiec!/
Ponocnych rozmów samotności z wielce/
Przypadkowymi twoimi druhami!/
Serca samotność, jak skała z czeluści!/
Nienasycony. O duchu bezsenny!/
Duchu. O, głosie! Najwidniejsze światło!/
Jak biegłeś, lejąc się, zbyt biały blasku,/
Przez mrok, z wyrazów budując wokoło/
Pałace, gdzie na jedno drgnienie serca/
Wolno nam było zamieszkać. --- O, głosie,/
Niezapomniany nigdy --- Dolo --- Kresie ---/
O, tajemnicze życie! Mroczna śmierci!</strofa>


<strofa>Jak się o niego życie pasowało<pe><slowo_obce>pasować się</slowo_obce> --- tu: zmagać się.</pe>,/
Nigdy nie mogąc oplątać go w sekret/
Lubieżnych przeobrażeń! Jak <wyroznienie>trwał</wyroznienie> zawsze!/
Jakże królewsko sprostał! Jak się oparł,/
Chłopięco szczupły. O, maleńka dłoni,/
Siłą napięta, nad kruchością ramion!/
O, głowo drobna, źrenico ptaszęca,/
Gardząca wiekiem starczym i młodością,/
Oko bezsenne, sępie, co przed słońcem/
Powieką nie powlecze się, oko waleczne,/
Które zmierzyło oboje przepaści/
Życia i śmierci --- oko <wyroznienie>wysłannika</wyroznienie>!/
O, poseł wszystkich posłów, duch! Ty, duchu!/
<begin id="b1334930573768-2564960586"/><motyw id="m1334930573768-2564960586">Śmierć, Lot</motyw>Trwanie twe było wśród nas wyrzeczeniem,/
Pragnący lotu, o, do lotu wzbity!<end id="e1334930573768-2564960586"/></strofa>


<strofa>Nie wznoszę skargi o ciebie, pojąłem,/
Kim byłeś: aktor bez maski, płomieniem/
Ducha rażący, uniesion<pe><slowo_obce>uniesion</slowo_obce> --- uniesiony.</pe> na zenit./
Tam, gdzie cię oko moje nie ogląda,/
Ty, niezniszczalny, krążysz i do sępa/
Upodobniony, dzierżysz w szponach lustro,/
Które blask miota biały, bardziej widny/
Od błysku gwiazd najbielszych: tego światła/
Odtąd na zawsze zostałeś zwiastunem./
Tak spamiętamy ciebie, kołującym/
I niezniszczalnym: duchem, którym byłeś!</strofa>


<strofa>
O, głosie! Duszo! Lotu próbująca!
</strofa></liryka_l></utwor>