<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/heyse-sabinki/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Heyse, Paul</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sabinki</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">nieznany</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kaszewski, Kazimierz</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Anna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/heyse-sabinki</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://cyfrowa.chbp.chelm.pl/dlibra/docmetadata?id=9268&amp;dirds=1&amp;tab=1</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Paweł Heyse, Wybór pism, t. I, Sabinki. Traedya w pięciu aktach, tłum. Kazimierz Kaszewski. nakł. i druk S. Lewentala, Warszawa 1879.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Paul Heyse zm. 1914.</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1985</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-02-12</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://farm1.staticflickr.com/116/304446816_f367d5b926_b.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fox at Malone Bay Campground -2, RTD Photography@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2773</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/heyse-sabinki.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0301-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/heyse-sabinki.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1356-4</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/heyse-sabinki.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2311-2</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/heyse-sabinki.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3297-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/heyse-sabinki.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4383-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Dramat</category.legimi>
<category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>FS</category.thema>
    <category.thema>FRF</category.thema>
    <category.thema>DDT</category.thema>
    <category.thema>1DFG</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    <category.thema>FV</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Sabinki</tytul_dziela> to dramat autorstwa Paula Heysego nawiązujący do jednej z najstarszych legend antycznego Rzymu.</akap>


 
<akap>Podczas igrzysk, na rozkaz Romulusa, rzymskiego władcy, mężczyźni porywają przybyłe dziewczęta z plemienia Sabinów. Zostają wydane za mąż za swoich porywaczy, co oczywiście zadziało się bez woli dziewcząt. W obliczu tragedii postanawiają zademonstrować siłę i biorą sprawy w swoje ręce. Ich bunt uświadamia mężom, że nie obrali sobie za żony posłusznych dziewczątek, tylko silne, solidarne kobiety.</akap>


 
<akap>Paul Heyse to niemiecki pisarz, poeta, dramaturg, którego lata twórczości przypadają na drugą połowę XIX i pierwszą XX wieku. Jego utwory cechuje przede wszystkim idealizm i wykwintny styl. Za całokształt twórczości otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w 1910 roku.</akap>


 </abstrakt>

<autor_utworu>Paul Heyse</autor_utworu>








<nazwa_utworu>Sabinki<pe><slowo_obce>Sabinki</slowo_obce> --- na końcu utworu dołączona została informacja o autorze: Przedmowa do wydania źródłowego z 1879 r.</pe></nazwa_utworu>


<podtytul>Tragedia w pięciu aktach</podtytul>



<nota_red>
<akap>Przywrócono oryginalną postać imienia autora: Paweł Heyse > Paul Heyse. Uwspółcześniono pisownię odmiany nazwisk obcych (w Przedmowie): Heyse'go > Heysego; Boeckh'a > Boeckha; Lachmann'a > Lachmanna. Uwspółcześniono pisownię tytułów: Sielankach Sorrenckich > Sielankach sorrenckich; Dziecię Cudowne > Dziecię cudowne; Bogini Rozumu > Bogini rozumu. Poprawiono pisownię tytułu: Maria Marioni > Maria Maroni.

Ujednolicono pisownię nagłówka kwestii: T. Tacyusz, Tacyusz > Tacjusz (pozostawiono początkowe Tytus Tacjusz); zmieniono też w nagłówku kwestii: 2-GI > DRUGI.</akap>

<akap>Uwspółcześniono pisownię łączną / rozdzielną: 

[z by]
téżbym > też bym; 
tobym > to bym; toby > to by;  
jabym > ja bym; 
tybyś > ty byś; 
coby > co by; czegoby > czego by; beczkaby > beczka by; dziśby > dziś by;
znówbyś > znów byś; tybyś > ty byś
sambym > sam bym; 
cokolwiekbym > cokolwiek bym;
którąby > którą by;
oneżby > oneż by; 

[z nie]
niedość > nie dość;
niedziw > nie dziw; 
nielada > nie lada; 
niebardzo > nie bardzo; 
nie łatwe > niełatwe; 
niedalej > nie dalej;

[inne]
cóżto > cóż to;  
jakto > jak to; 

oddawna > od dawna; 

naczczo > na czczo; 
nalewo > na lewo; naprawo > na prawo; 
naoślep > na oślep; 
napół > na pół; 
napowrót > na powrót; 
narozcież > na rozcież; 

nazawsze > na zawsze; 
nazewnątrz > na zewnątrz; 

nawskroś > na wskroś; 
naco > na co; 
poco > po co; 
pocóż > po cóż; 
potrosze > po trosze;   

témbardziej > tym bardziej; 
wczas > w czas; 
w skutek > wskutek; 
w tém > wtém; 

zaciasno > za ciasno; 
zadługo > za długo; 
zamało > za mało;  
zapóźno > za póżno; 
zawcześnie > za wcześnie; 
zblizka > z bliska; 
zdala > z dala; 
zdaleka > z daleka; 
zgłębi > z głębi;   
zostrożna > z ostrożna; 
zrana > z rana; 
zwolna > z wolna; 
zzewnątrz > z zewnątrz; 

z pod > spod; 

bądź-że > bądźże; 
chcesz-li > chceszli;
goryczą-ć > gorycząć; 
pięknie-bo > pięknie bo;
niby-to > niby to; 
pójdź-no > pójdź no; 
tobą-śmy > tobąśmy;
toć-eśmy > tocieśmy; 
żoną-ś > żonąś; 
dobrze-by > dobrze by;
żal-by > żal by itp.

Uwspółcześniono skrót: p.n. > pt. [pod napisem > pod tytułem].</akap>

<akap>Pisownia joty: objata > obiata; studya > studia; draperya > draperia; Talassyusz > Talassjusz; Tacyusz > Tacjusz; Marcya > Marcja itp.</akap>


<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych / bezdźwięcznych:
bóztwa > bóstwa; 
krzywoprzysięztwo > krzywoprzysięstwo; zwycięztwo > zycięstwo; męzki > męski;
wązki > wąski; nizki > niski; zblizka > z bliska;
zkąd > skąd; ztąd > stąd; ztamtąd > stamtąd; zpod > spod;
zpośród > spośród; pomódz > pomóc; zapobiedz > zapobiec; podbiedz > podbiec.</akap>


<akap>Usunięto <wyroznienie>é</wyroznienie> pochylone: w tém > wtém;  témbardziej > tym bardziej; poetycznéj > poetycznej itp. Pisownię z <wyroznienie>é</wyroznienie> pochylonym pozostawiono tam, gdzie dana forma rymuje się z sylabą zawierającą <wyroznienie>i</wyroznienie> lub <wyroznienie>y</wyroznienie>, np. zachciéwa --- osobliwa.</akap>

<akap>Pisownia poszczególnych wyrazów: mężczyzni > mężczyźni; radośne > radosne; śpiżowy > spiżowy; w głąb' > w głąb; żalazo > żelazo; nieruchomie > nieruchomo; ah > ach; oh > och; pisownia wyrazów obcych: nowellista > nowelista; nowelle > nowele; gruppa > grupa. 

</akap>

<akap>Fleksja: 
kilkostopniowém > kilkustopniowym; mistrzowskiém > mistrzowskim itp.; 
niemi > nimi itp. (pozostawiono dawne formy w pozycjach rymowych, np. wspaniałemi --- ziemi);
mię > mnie; 
zbrodniarzów, ołtarzów > zbrodniarzy, ołtarzy;
sympatyj > sympatii.
Uwspółcześniono formy B. lp: pensyą > pensję; Marcyą > Marcję; Tullią > Tullię; Hersylią > Hersylię; jednę > jedną, waszę > waszą, samę > samą itp.</akap>


<akap>Interpunkcja. 
Uzupełniono, np.: Jakto ojcze? > Jak to, ojcze?; Widzę, a jednak uwierzyć nie mogę; Zdradzić wolno! Wszystko wolno > Zdradzić wolno! Wszystko wolno!;
I płacz zawodząc spoglądają łzawie. > I płacz zawodząc, spoglądają łzawie.
Usunięto przecinek: Hersylia tuż za nimi sama, przestępuje przez bramę. 
zamieniono przecinek na średnik dla czytelności:
Rozważ wszelako, czyliż się nie godzi/
Pojednać tego, co niepojednane;/
Jadem niechęci zaogniając ranę,/
Was równo z nami do śmierci przywodzi.
oraz:
Ona, to dziecię rozkoszne i choże, > Ona --- to dziecię rozkoszne i hoże; (We mnie, co jestem starszą i ponurą,/ Ileż sprężystsze znajdziecie narzędzie/ Zamiarów waszych!)</akap>



<akap>Poprawiono błąd źródła: wasz > was (Nikt wasz tu nie słyszy); uratowanie > uratowane (rym do: niepojednane, w zdaniu: Więc uratowanie ---/
Wdowami Rzymian gdy będziecie wczas).</akap>




</nota_red>








<lista_osob><naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>Romulus</osoba>, król Rzymu.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Ankus</osoba>, jego przyjaciel.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Talassjusz</osoba>, Rzymianin.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pinarius</osoba>, kapłan etruski.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Tytus Tacjusz</osoba>, król Sabinów.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Hersylia</osoba>, jego córka.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Tullia</osoba>, jego córka.</lista_osoba>
 
<lista_osoba><osoba>Marcja</osoba>, Sabinka.</lista_osoba>

 
<lista_osoba><osoba>Chłopiec</osoba>, syn Pinariusa.</lista_osoba>

 
<lista_osoba>Rzymianie, Sabinowie i Sabinki.</lista_osoba></lista_osob>






<didaskalia>Scena odbywa się na szczycie wzgórza kapitolińskiego, które w głębi zamknięte jest wysokim, prostym murem. Po lewej stronie sceny stoi otworem brama o prostych drzwiach zamykanych na rygle; przez otwór bramy widok na płaszczyznę tyberyjską i pomniejsze pagórki. Wewnątrz grodu, z przodu, na prawo stoi dom Romulusa, jednopiętrowy, bez żadnych ozdób, słomą kryty. Drzwi na kilkustopniowym podniesieniu wychodzą na plac, w pośrodku<pe><slowo_obce>w pośrodku</slowo_obce> --- dziś: pośrodku.</pe> którego stoi czworokątny prosty ołtarz, również na podniesieniu. Wielkie kamienie ciosowe<pe><slowo_obce>kamień ciosowy</slowo_obce> --- ociosany, prostopadłościenny blok kamienny.</pe> leżą nieregularnie na prawo i na lewo, jako siedzenia dla obradujących. Naprzeciwko domu, na lewo, grupa wysokich sosen i świątynia w rozpoczętej budowie.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT PIERWSZY<pr><slowo_obce>akt pierwszy</slowo_obce> --- przekład całego tego aktu jest innego pióra [Nie udało się zidentyfikować autora tego przekładu. Red. WL].</pr></naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Pinarius</osoba>, ślepy, siedzi na przodzie sceny przed świątynią, na jednym z ciosanych głazów. <osoba>Syn</osoba> jego mały stoi w otwartej bramie i patrzy w dół na równinę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przestali się mocować. Ankus znowu/
Już po raz trzeci górą. Stanął sobie/
Tak, ręce założywszy; a przeciwnik/
To ledwie że się biedak z ziemi dźwiga.../
Pomiędzy tłum się powlókł! No, ten pewno,/
Do domu jak powróci, to nie bardzo/
O naszym dzisiaj święcie się rozgada!/
Tymczasem Ankus pobiegł... a, do Tybru.../
Rękami czerpie wodę; twarz i głowę/
Z kurzu i potu zmywa... Teraz wraca.../
Odgarnął sobie włosy; idzie z wolna.../
O pięknie bo wygląda! Jak bóg wojny!/
Wszyscy mu wiwat krzyczą, że zwycięzca./
Być takim mocnym, ach --- i takim pięknym!/
Dokoła żeby wszystko tak wołało/
I biegło na spotkanie! Wszak i tu już/
W czasie pochodu z rana, na ulicach/
Na niego każdy patrzał; każdy pytał:/
A kto to ten przystojny? Kiedy inni/
Wciąż z gośćmi kuryjskimi<pe><slowo_obce>goście kuryjscy</slowo_obce> --- goście z miasta Cures (lub: Cures Sabinorum), czyli Sabinowie, przedstawiciele ludu zamieszkującego starożytną Italię (na północ od Rzymu, w okolicach dzisiejszego Rieti), który w III w. rywalizował z Rzymianami o panowanie nad Kampanią. Jako główne miasta Sabinów wymienia się: Cures, Amiternum, Reate (dziś Rieti), Nomentum, Nursię i Orvinium.</pe> rozprawiali/
I ten i ów się chlubił z swych popisów; ---/
To on przez cały czas z królewną obcą,/
Z tą młodszą --- nieodstępnie. To się śmieją,/
To się spierają z sobą. Sam widziałem,/
Dziewczęta zazdrościły aż królewnie,/
A jemu znów mężczyźni zazdrościli./
Ankus jak dziecko śmiał się. --- Teraz wszystkich/
Zwyciężył jak bohater!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prosta dusza!</wers_cd>/
Co błyszczy, to mu dobre; choćby to był/
Wężowych oczu połysk. Pójdź no, chłopcze!/
Pójdź, mój kochany chłopcze; coś ci powiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wychylając się za bramę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Kiedy teraz najpiękniej: --- konie, konie!/
Dziesięć bialutkich takich, dziesięć karych!/
Aż wszyscy z miejsc powstali: takie śliczne./
Mój ojcze, czy też u nich, u Sabinów,/
Są w Kurach<pe><slowo_obce>Kury</slowo_obce> --- Cures Sabinorum, jedno z głównych miast zamieszkanych przez Sabinów.</pe> takie konie, jak tu w Rzymie?/
Ach! żebym ja był duży, też bym jechał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Podziękuj wszystkim bogom, żeś jest dzieckiem,/
Żeś z dala tam od złego, co się spełnia.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Od złego? Jak to, ojcze? Przecież święto/
Dla boga się odprawia. Przecież tylu/
Sąsiadów, co nas przedtem znać nie chcieli,/
Na obchód do nas przyszło. Jakżeż mówisz,/
Że złem jest, gdzie nienawiść się uśmierza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nienawiść się zapala! Lecz ty tego,/
Mój synu, nie przeczuwasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jeśli takie</wers_cd>/
Masz złe przeczucia, ojcze, to uchodźmy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><begin id="b1391806464813-3688649205"/><motyw id="m1391806464813-3688649205">Kapłan</motyw>Ach, ślepy, dokąd pójdę! Trzeba było/
Od Rzymian ujść, gdy gród nasz zdobywali!/
O czemuż, zamiast skryć się, czemuż biegłem/
Wśród dymów i płomieni do ołtarza,/
By wynieść bóstwa posąg! Czemu płomień/
Wypalił tylko oczy, a samego/
Nie zniszczył razem z drogą mi świątynią!/
Jesteśmy teraz łupem tego ludu,/
Co nie dba o świętości, co z nich szydzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znak dają! Teraz --- teraz --- polecieli!/
Toż pędzą! ach jak pędzą! grzywy w górę!/
Jak gdyby sam Neptunus<pe><slowo_obce>Neptunus</slowo_obce>, częściej <slowo_obce>Neptun</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóstwo wód, morza i deszczu, a także patron wyścigów konnych.</pe> ich poganiał!/
U jeźdźców włosy na wiatr! Ach, że ja też/
Z daleka stać tu muszę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zapomnijcie</wers_cd>/
O bogach! gardźcie nimi! Bogi<pe><slowo_obce>bogi</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: bogowie.</pe> milczą;/
Ich piorun mówić będzie.<end id="e1391806464813-3688649205"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gdybyś widział,</wers_cd>/
Jak pięknie się kurzawa w słońcu złoci!/
Po drugi raz znów lecą. Przed wszystkimi/
Ankusa biały ogier. A sam jeździec/
To jakby był przykuty; głowa prosto!/
Zwyciężył! znów zwyciężył! Wspiął się ogier;/
Różowym nozdrzem parska, zarżał dumnie;/
Zwycięstwem też się pyszni! Stają wszyscy.../
A konie jak spotniały! Aż z nich dymi/
Biaława od rzecznego chłodu para./
Ach ojcze, gdybyś widział! Zsiedli teraz/
I wodzą swe rumaki w parach, stępa,/
Wzdłuż siedzeń.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Odwróć oczy, moje dziecko,</wers_cd>/
I nie patrz na to dłużej i nic nie mów;/
Bo źle jest przypatrywać się zdrożności,/
Nie mogąc jej zaradzić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co to! Co to!</wers_cd>/
Co oni robią, ojcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wznosząc głowę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O odwróćcie</wers_cd>/
Oblicze wasze, bogi, co strzeżecie/
Pokoju i praw świętych gościnności/
I pory uroczystej!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Z ław ściągają</wers_cd>/
Dziewice! Każdy z naszych jedną chwyta,/
Porywa, sadza na koń i sam skacze!/
I pędzą z miejsca żywo! --- Czy to żartem?/
Te krzyczą; goście grożą aż pięściami.../
Wrzask, bójka! Co to będzie?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zaprosili</wers_cd>/
Na święto, aby zgwałcić i znieważyć.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I miecze! Czyż to wolno na igrzyskach/
Być z bronią?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zdradzić wolno! Wszystko wolno!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A goście są bez broni. To haniebnie!/
Porwawszy biednym matkom córki z objęć,/
Wywijać gołą szablą przed oczyma!/
I wciąż tak robią wszyscy! Coraz inni/
Rzucają się na zdobycz za tamtymi!/
Tutaj na górę dążą; każdy swoją/
Chwyciwszy, ciągnie, wlecze tu do bramy./
O! widzę: to Talassjusz, a tuż za nim.../
Czyż można tak zwycięstwo chlubne plamić!/
I Ankus! --- Gdzież to, ojcze, król się podział?/
Król nie dałby im broić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jest ich królem</wers_cd>/
Dlatego, że ich zbrodniom przewodniczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>




<didaskalia>biegnąc śpiesznie od bramy na przód sceny</didaskalia>



<kwestia><strofa>Już idą, zaraz wejdą. Słyszysz krzyki?/
Ach ojcze, aż drżę cały. Krew się we mnie/
Gotuje z bólu, z wstydu! Uciekajmy!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Słyszycie, nieśmiertelni? Ach ocalcież/
To dziecię, co się wzdryga na ohydę,/
Ocalcie je od kary, jaka spadnie!/
O chciałbym! Władza króla mnie tu trzyma./
Odprowadź mnie przynajmniej gdzie na stronę<pe><slowo_obce>gdzie na stronę</slowo_obce> --- dziś: gdzieś na bok.</pe>,/
Aż burza ta ucichnie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Idźmy, idźmy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Odprowadza starego na prawo. W tejże chwili wpada młodzież w otwartą bramę; każdy ciągnie za sobą opierającą się dziewczynę.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>sadzając swoję brankę na jednym z kamieni</didaskalia>



<kwestia><strofa>No, toś już w Rzymie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niedługo i w grobie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bracia, ratujcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dajże pokój sobie,</wers_cd>/
Duszko ty moja; ten hałas płaczliwy/
Wszak to nie z serca.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>2-GA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zbójco niegodziwy!</wers_cd>/
Tam matka płacze i ciebie przeklina!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Góra wysoka! poczciwa babina/
Zejść nie podoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Usłyszcie me jęki,</wers_cd>/
Bracia! ratujcie! Matko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>3-CI RZYMIANIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wnosi dziewczynę na ręku</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Bogom dzięki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na Herkulesa! Widzę, przyjacielu,/
Najmniejsząś wybrał zdobycz spośród wielu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>3-CIA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bodajeś zginął!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>3-CI RZYMIANIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>huśtając ją na rękach</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Hop! Nic się nie boję,</wers_cd>/
Twoje przekleństwa, jak i ciałko twoje,/
Leciuchne pewno. Śmiejcie się! Co do mnie/
Wiem, że choć mała, lecz kocha ogromnie./
Ot jak mi ząbki zapuściła w ramię ---/
Z wielkiej miłości! No, to się przełamie!/
Spocznij tymczasem; zmięknie twarda dusza.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Talassjusz</osoba> wchodzi, prowadząc <osoba>Marcję</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>2-RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jest i Talassjusz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, zuch z Talassjusza!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Marcji</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraześ<pe><slowo_obce>teraześ moja</slowo_obce> (daw.) --- teraz jesteś moja.</pe> moja, nie ma na to rady!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wraz z innymi dziewicami coraz to na scenę wnoszonymi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ratujcie! Zbawcie! Obrońcie od zdrady,/
Od zbójców!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Dosyć już z tymi krzykami!</wers_cd>/
Obroną waszą my jesteśmy sami,/
Nikt inny w świecie. W nas wasze zbawienie,/
Z nami zyszczecie<pe><slowo_obce>zyszczecie</slowo_obce> --- dziś popr. forma: zyskacie.</pe> własny dom i mienie/
I synków dzielnych.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Precz z oczu, zuchwały!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZA SABINKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bodaj te mury w gruz się rozsypały/
Na głowy wasze!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ciszej bądźcie, ciszej,</wers_cd>/
Moje najmilsze! Nikt was tu nie słyszy./
A w nas niebawem pociechę znajdziecie./
Przestańcież jęczeć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyglądając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>To i Ankus przecie!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>INNI RZYMIANIE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wiwat!
</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Ankus</osoba> wchodzi i prowadzi <osoba>Tullię</osoba>, przytrzymując w prawej dłoni obie jej ręce, a lewą objąwszy jej ramiona. <osoba>Hersylia</osoba> tuż za nimi sama przestępuje przez bramę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Królewny obie! Ach, sromota!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy są już wszyscy? --- Więc zamykać wrota!/
Zobacz, Talassjusz?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Winszuję, mój Anku<pe><slowo_obce>Anku</slowo_obce> --- tu: wołacz od imienia Ankus. Wyrazy łacińskie zakończone na -<wyroznienie>us</wyroznienie> odmieniano dawniej w polszczyźnie, odrzucając tę końcówkę, na wzór odmiany łacińskiej, np. łac. <slowo_obce>Ancus</slowo_obce>, <slowo_obce>Anci</slowo_obce>, <slowo_obce>Anco</slowo_obce> itd.</pe>!</wers_cd>/
Walnieś<pe><slowo_obce>walnieś się spisał</slowo_obce> (daw.) --- doskonale się spisałeś.</pe> się spisał --- ty, bogów kochanku!/
Aż dwie?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Za jednym zachodem, mój bracie!</wers_cd>/
Tę jam ułowił, tę w przydatku<pe><slowo_obce>w przydatku</slowo_obce> (daw.) --- dodatkowo.</pe> macie./
Poszła, jak kokosz, kiedy jej spod skrzydła/
Pisklę zabiorą.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Poczwaro obrzydła!</wers_cd>/
Puść moje ciało; bo duszy nie spęta/
Twa przemoc nigdy.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie szarp się; rączęta</wers_cd>/
Sobie odgnieciesz./
<didask_tekst>Do <osoba>Talassjusza</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>I cóż ty na taką</wers_cd>/
Utarczkę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Walna<pe><slowo_obce>walny</slowo_obce> --- tu: solidny, doskonały; fajny.</pe>!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Dość nudna; wszelako!</wers_cd>/
Oręż nierówny: bo tu z paznokciami,/
Zębami, łzami...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Kłamiesz! z mymi łzami?</wers_cd>/
Czym ja płakała? widziałeś?</strofa>

</kwestia><naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Po trosze;</wers_cd>/
Z gniewu, koteczko.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Sadza ją na schodkach Romulusowego domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>występując</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jeszcze raz cię proszę,</wers_cd>/
Błagam; uwolnij moją siostrę młodą!/
Przyszłam tu sama, a choć jej urodą/
Nie dorównywam<pe><slowo_obce>dorównywam</slowo_obce> --- dziś popr. forma: dorównuję.</pe>, lecz zdrowie i siła/
Do pracy lepsze. Będę ci służyła/
Jak niewolnica na wszystko gotowa;/
Lecz puść to dziecko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Siostro, ani słowa!</wers_cd>/
To poniżenie i marna ofiara!/
Dla <wyroznienie>takich</wyroznienie> wzgarda, wzgarda, tak --- i kara!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie zważaj na nią; mnie słuchaj, młodzianie!/
I jam w królewskim wychowana stanie,/
Nie prosić zwykłam, ale rozkazywać;/
Nie wiem, jak niższych błaganiem zjednywać;/
Umiałam tylko o łaski rodzica/
Prośby zanosić; --- ale z mego lica/
Snadnie mą boleść wyczytać możecie/
I trwogę serca... Miałeś matkę przecie?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A jużci miałem; ale cóż mi potem!/
Nigdym jej nie znał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc ojca...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! o tym</wers_cd>/
Lepiej nic nie mów; na takie wezwanie/
Najpewniej żadna łaska się nie stanie./
Żebyś go znała!... Ho, moja wygrana,/
Żem w czas spod tego wyrwał się tyrana!/
Nie taki ze mnie będzie ojciec ostry ---/
Mogę zaręczyć --- dla synów twej siostry.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Głupiec bezwstydny!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Gadajcie sobie!</wers_cd>/
Jakem was przywiódł, tak i trzymam obie./
<didask_tekst>Do <osoba>Hersylii</osoba></didask_tekst>/
Gdybyś nie poszła sama, to bym wtedy/
Musiał cię zabrać na konia od biedy,/
Ażeby święcie uiścić się w słowie,/
Com dał królowi --- że i ciebie złowię./
Ba! kiedym waszych sześciu brał na siebie,/
Toć z dwojgiem dziewcząt umiałbym w potrzebie/
Dać sobie radę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O bogi, o bogi!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Siostro jedyna! cios wspólny, choć srogi;/
Umrzemy razem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ho, wróżko skrzydlata!</wers_cd>/
Sięgasz, jak widzę, w dalekie gdzieś lata,/
Gdy obie, długie spędziwszy tu życie,/
Wśród rzymskich wnuków ten świat opuścicie;/
Wszak tak?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, nie tak, szyderco bezczelny!</wers_cd>/
O dzisiaj myślę; dziś ten dzień śmiertelny,/
Co nas pochłonie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wybornie się składa!</wers_cd>/
Słyszysz, Talassjusz, co ona powiada?/
Szyderca ze mnie; a tom właśnie dla niej/
W sam raz na męża, jak jeleń dla łani./
Ot, mury miasta na świadki tu stawię<pe><slowo_obce>na świadki tu stawię</slowo_obce> (daw.) --- przedstawiam tu jako świadków.</pe>;/
Jeszcze z nich echo nie wywiało prawie/
Jej głośnych śmiechów dzisiejszego ranku<pe><slowo_obce>ranku</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lp: ranka.</pe>,/
Jak sobie z Rzymu drwiła bez ustanku.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Tak, wciąż szydziła.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Wychwalała niby,</wers_cd>/
Że jakoś nazbyt porządne siedziby/
Dla takiej zgrai. <didask_tekst>Udaje <osoba>Tullię</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>,,To coś niesłychane:</wers_cd>/
Wilki stawiają domy murowane!/
Może smakują w pieczonym mięsiwie<pe><slowo_obce>smakują w pieczonym mięsiwie</slowo_obce> --- dziś: zasmakowało im pieczone mięso.</pe>?"/
To znów cysternę wytyka złośliwie/
Paluszkiem: ,,Proszę, czy to jest pieczara/
Owa, gdzie niegdyś ta wilczyca stara,/
Wasza mateczka, dawała wam wymię<pe><slowo_obce>wilczyca stara,
Wasza mateczka, dawała wam wymię</slowo_obce> --- nawiązanie do legendy o założeniu Rzymu przez bliźniaków Remusa i Romulusa, porzuconych jako niemowlęta i wykarmionych przez wilczycę.</pe>?"/
Tak to panienka w naszym młodym Rzymie/
Z wszystkiego sobie robiła żarciki./
We mnie utknęły te ostre przytyki./
Teraz je strząsam. ---/
<didask_tekst>Obracając się do <osoba>Tullii</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Twoje własne strzały ---</wers_cd>/
Tak, harda lubciu --- na ciebie zleciały.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Milczy, bo czuje sprawiedliwość czystą.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie sprawiedliwość, łaskę oczywistą./
Gdyśmy do Kurów --- przypominasz sobie ---/
Żon przyszli szukać w uczciwym sposobie,/
Jak to nas dumnie przyjął król ich stary!/
Jak sucho nasze odrzucił ofiary!/
A te szczebiotki, ot właśnie te same,/
To jeszcze wyszły za nami, za bramę/
I nuż dogryzać:/
<wers_cd>,,Bajka osobliwa!</wers_cd>/
Że się też córek królewskich zachciéwa<pe><slowo_obce>zachciéwa</slowo_obce> --- dziś popr.: zachciewa; tu daw. wymowa: <wyroznienie>zachciwa</wyroznienie>, wyraz zrymowany z <wyroznienie>osobliwa</wyroznienie>.</pe>/
Rabusiom takim. Wszak na zaludnienie/
Gniazda tam swego dali w nim schronienie/
Łotrom i zbiegom z wszystkich końców ziemi;/
To niechże będą równie uprzejmemi<pe><slowo_obce>uprzejmemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: uprzejmymi; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>/
Dla równych kobiet; niech tylko ogłoszą/
Na całe Lacjum; niech tylko zaproszą.../
To wnet złodziejki wszystkie, nierządnice/
Zlecą się do nich! Będą śliczne pary."</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>No, teraześ<pe><slowo_obce>teraześ im oddał</slowo_obce> (daw.) --- teraz im oddałeś.</pe> im oddał podług miary!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Milczałem wówczas; a za zniewag tyle/
Przyrzekłem sobie na tę właśnie chwilę/
Odwet odłożyć. --- Lecz gdzie się podziała/
Uraza słuszna i zawziętość cała!/
Jakąż czynimy im tu sprawiedliwość?/
Gdzie kara za ich pychę i złośliwość?/
Patrzcie, o bogi! na przykład jedyny/
Najczystszej łaski! Oto te dziewczyny,/
Które nas lżyły! My zamiast nawzajem/
Obelgą płacić, za mąż je wydajem;/
Siebie, latyńską młodzież wyborową,/
Ofiarujemy; za każde złe słowo/
Dajemy całus!...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przechwałki kłamliwe</wers_cd>/
Próżnego głupca!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! są bogi mściwe,</wers_cd>/
Zdradę i podstęp karzące surowie<pe><slowo_obce>surowie</slowo_obce> --- dziś popr.: surowo.</pe>!/
Są jeszcze nasi bracia i ojcowie/
Niezwyciężeni dotąd!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A jeżeli</wers_cd>/
Nikt nam pomocy rychłej nie udzieli,/
To się potrafim wyzwolić i same,/
Śmierć przekładając nad honoru plamę./
<didask_tekst>Do <osoba>Ankusa</osoba></didask_tekst>/
O, trzymaj silniej! tylko siła może/
Tu mnie zatrzymać! I nigdy nie złożę/
Mej dłoni w twojej z własnej dobrej woli!/
Was dotąd jeszcze wzgarda owa boli,/
Jakiej w sabińskiej doznaliście ziemi?/
Dziś dowodzicie czynami własnemi,/
Żeście stokrotnej wzgardy warci byli;/
O bohatery! W uroczystej chwili/
Święta pokoju zgotowany skrycie/
Rozbój wykonać!... Ale zobaczycie,/
Że to zarzewie, któreście porwali/
Z ognisk sąsiadów, ono wam popali/
Dachy i ściany, i na wasze głowy/
Runie wam w gruzach cały gród wasz nowy/
Prędzej, niż powstał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>No! nim się to ziści,/
Toć zawsze tyle odniesiem korzyści./
Że się pogrzejem. --- Lecz mógłby też wrócić/
I król nasz dotąd; żeby przecie skrócić/
Tę pieśń weselną, którą pewnie raczy/
Ma luba jutro zaśpiewać inaczej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech przyjdzie! niech go nie miną te słowa,/
Przekleństwa moje! --- Wszystkiem<pe><slowo_obce>wszystkiem mu gotowa w oczy powtórzyć</slowo_obce> (daw.) --- jestem gotowa powtórzyć mu w oczy wszystkie (moje przekleństwa).</pe> mu gotowa/
W oczy powtórzyć!/
<didask_tekst>Obracając się do innych branek</didask_tekst> /
<wers_cd>Lecz czemuż z was żadnej,</wers_cd>/
Z was, ofiar tylu tej zdrady szkaradnej,/
Głosu nie słychać? Już się poddajecie/
Ciche, potulne?... Niema ryba przecie/
Chwycona wędką rzuca się i miota;/
A was nie boli gwałt ani sromota?/
I ty, Hersylia! czyż gniew wolnej duszy/
Tak się już prędko w twojej piersi głuszy?/
Lecz nie; masz słuszność! bo ci nikczemnicy/
Nie są godnymi głośnych skarg dziewicy,/
Ale pogardy milczeniem wymownej/
I --- w nocnym mroku zagłady bezsłownej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>koło bramy stojący</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Król, król powraca! Na górę już wchodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z nim reszta naszych; zastęp dzielnej młodzi,/
Co nas zasłaniał w przytrudnym odwrocie,/
Sami nie mają nic!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To jeszcze krocie</wers_cd>/
Dziewcząt w sąsiedztwie; więc w stosownej porze/
Im się też wzajem do swatów pomoże.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Romulus</osoba> wchodzi z oddziałem zbrojnych.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZYMIANIE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niech żyje król nasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wychodząc naprzód</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Założyć ryglami</wers_cd>/
Bramę natychmiast!/
<didask_tekst>Do <osoba>Ankusa</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>A, z dwiema brankami?</wers_cd>/
Słowaś dotrzymał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak królu; zwycięstwo!</wers_cd>/
I górą nasi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>O chlubne zwycięstwo!</wers_cd>/
Ty, królu zbójców! Ty i wszyscy twoi/
Niech...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pozwól, siostro; mnie mówić przystoi.</wers_cd>/
<didask_tekst>Do <osoba>Romulusa</osoba></didask_tekst>/
Ty jesteś królem: więc słuchaj! To dziecię/
Mnie, mnie wydarto. Matka w pierwszym lecie/
Ją odumarła; jam ją wychowała,/
A ten mi wydarł! --- Niech ta rzesza cała/
Zaświadczy zaraz... Zapytaj i jego:/
Niech powie, czylim do grodu waszego/
Nie sama przyszła, ofiarując siebie/
W zamian za siostrę. Królu, błagam ciebie;/
Każ mu, niech zaraz Tullię oswobodzi./
Ona się z jarzmem nigdy nie pogodzi!/
Ona wprzód umrze! Ja, ja znam już życie/
I jego troski: jeśli ją puścicie,/
Za łaskę taką, niewoli surowej/
Poddam się chętnie; --- lecz w razie odmowy ---/
Wiedz o tym: --- żadnej z nas mieć nie będziecie!/
Więc mów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Romulusa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>A dobrze; powiedz jej raz przecie!/
Bo moje słowa jakby niesłyszane./
Uprzędła sobie sama tę zamianę;/
Jam się nie wdawał w żadne obietnice.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Sabinek</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Jesteście branki --- wy, wszystkie dziewice!/
Żadna już ziemi nie ujrzy rodzinnej!/
Lecz nie w niewoli, nie; --- we czci powinnej/
U naszych ognisk zasiądziecie z nami./
Gwałt wam zadano; prawda! Ale sami/
Winni tu wasi niebaczni ojcowie./
Kiedyśmy w zgodnej szukali umowie/
Pokrewnych związków, jak dobrzy sąsiedzi,/
Dano nam suchą wzgardę w odpowiedzi./
Więc lepszy podstęp niźli słowo bratnie!/
Bóg was zaślepił i wpadliście w matnię./
Bóg też uświęci zrządzenie łaskawe./
Wołać kapłana, niechaj kończy sprawę;/
Niech przez stosowne modły i ofiary/
Połączy ślubem wszystkie młode pary.</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>





<didaskalia>Wchodzi <osoba>Pinarius</osoba>, prowadzony przez chłopca niosącego pochodnię
i naczynie ofiarne.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc do ołtarza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w czasie, gdy chłopiec roznieca ogień na ołtarzu</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czy myślicie może</wers_cd>/
Błogosławieństwo nawet ukraść boże?/
Jakimż obrządkiem uświęci się godnie/
Zelżenie święta przez ohydną zbrodnię?/
<didask_tekst>Do <osoba>Pinariusa</osoba></didask_tekst>/
Chcesz chyba bluźnić, kapłanie niewierny,/
Chcesz zwiększyć zgrozę igraszki mizernej,/
Do której zniżasz twój urząd.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo muszę!</wers_cd>/
Ciężkie przeczucie uciska mi duszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niechaj się starość w złych przeczuciach gubi;/
A Rzym jest młody; młodość działać lubi./
Czyń, co ci każą.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Słucham. Losy mściwe</wers_cd>/
Padną na wasze głowy nieszczęśliwe/
A nie na moję./
<didask_tekst>Do chłopca</didask_tekst>/
<wers_cd>Chłopcze, podaj czarę!</wers_cd>/
<didask_tekst>Chłopiec podaje</didask_tekst>/
Wam, wielkie bogi, czynię tę ofiarę!/
Tobie, Jowiszu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać uderzenia w bramę</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>idąc ku bramie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co tam za pukanie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bogów mściciele --- na wasze skaranie ---/
Już idą!/
<didask_tekst>Pokazuje na ołtarze</didask_tekst>/
<wers_cd>Od tych bluźnierczych płomieni</wers_cd>/
Wasz gród zbójecki w popiół się zamieni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>stając obok <osoba>Hersylii</osoba>, nie ruszając się z miejsca, głowę tylko odwraca</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Któż znów taki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TYTUS TACJUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z zewnątrz</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Otwórzcie! Król stoi ---</wers_cd>/
Sam sobie herold --- u waszych podwoi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ojciec!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie trzeba starcowi otwierać!</wers_cd>/
Ma nam tu próżno swym jękiem doskwierać!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z oburzeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Król i mąż taki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale powiedz z góry,</wers_cd>/
Tacjuszu, po co chcesz wejść w nasze mury?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>za bramą</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Otwórzcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Są tu twoje córki obie.</wers_cd>/
Oszczędź daremnych rozmów --- nam i sobie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Otwórzcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No, to puśćcie!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia>Otwierają bramę. Wchodzi <osoba>Tacjusz</osoba> ze sługą, powolnym i poważnym krokiem; postawa wyniosła.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojciec drogi!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce biec ku niemu, lecz ją zatrzymują.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jeśli nas kochasz, ojcze, żadnej trwogi/
O nas tu nie miej! Jesteśmy gotowe/
Umrzeć, tak, umrzeć wprzód, nim schylić głowę/
Przed rabusiami. Próżnymi wyrazy/
Nie pomścisz dzieci i własnej obrazy!/
Nie proś --- to hańba; słowa nie pomogą!/
Idź i powracaj z mieczem i pożogą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Romulusa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc taka u was królewska jest władza,/
Że swój najpierwszy obowiązek zdradza/
Bezwstydnym prawa narodów zdeptaniem!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Najpierwszym króla musi być staraniem/
Swój lud zachować. A ludu każdego/
Najpierwsze prawo --- to własny byt jego./
Któż temu winien, że aż tylko siłą/
Ten byt zapewniać potrzeba nam było ---/
Kosztem waszego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie my.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszak nie dalej</wers_cd>/
Jak miesiąc temu, przed tobąśmy stali/
W twym dworcu, w Kurach, jak ty dziś przed nami./
Więc troskliwymi trapiąc się myślami,/
Co je ma wspólne król z najprostszym z ludzi,/
By mieć na jutro, nad czym dziś się trudzi,/
Mówiłem wówczas z otwartością całą,/
Bez zamniemania<pe><slowo_obce>zamniemanie</slowo_obce> --- tu: niedopowiedzenie; bez zamniemania: otwarcie, szczerze.</pe> tak, jako przystało/
Młodszemu wiekiem --- mówiłem ci o tém,/
Co już od dawna wieści bystrym lotem/
Rozniosły wszędzie, że albańskich zbiegów/
Garstka ochocza u tej rzeki brzegów/
Dogodne sobie znalazłszy siedziby,/
Pól żyzność, zwierza obfitość i ryby/
I wolną przestrzeń do morza samego,/
<begin id="b1389006762329-2210628871"/><motyw id="m1389006762329-2210628871">Dziedzictwo, Dziecko, Samotność</motyw>Chce sił swych młodych i szczęścia nowego/
Spróbować w pracy, walce i swobodzie;/
Że żwawo idzie wszystko w naszym grodzie,/
Tylko niestety, na budowę domu,/
Co go dziedziczyć nie będzie już komu,/
Daremny większy zachód i robota,/
Niż dla jednego zdało się żywota!/
Bo gdy ten żywot samotny ustanie,/
Wicher i burza wejdą w posiadanie/
Pustego domu; w powolnym niszczeniu/
Odrywać będą kamień po kamieniu,/
I gruz po gruzie --- i wszystko zmarnieje;/
A ręka czasu niebawem rozwieje/
I pamięć człeka, co składał te ściany,/
I w państwie zmarłych cień jego nieznany/
Błąkać się będzie.<end id="e1389006762329-2210628871"/>/
<wers_cd>Jam ci wszystko szczerze</wers_cd>/
Przekładał wówczas, prosząc o przymierze/
I wolność małżeństw. Odpowiedzią były/
Szyderstwa tylko.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Które w gruncie kryły</wers_cd>/
Trwogę i zawiść. Bo tutaj zuch w zucha/
I naród wolny i zgodnego ducha,/
A u was co tam? Stare oto zrzędy,/
I partie drą się, a niewola wszędy./
Za to też macie przezorność nie lada;/
Ażeby kiedyś ta nowa osada/
Was nie przerosła, żeby nie rzuciły/
Za czasem cienia na wasz wierzch pochyły/
Te bujne pędy --- więc im wzrost ukrócić,/
Odżywcze źródła z pobliża odwrócić!.../
A tu tymczasem źródła powpadały/
W nasze łożysko.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Młokosie zuchwały!</wers_cd>/
Z twym królem mówię, nie z tobą, w tej chwili;/
I po tom przyszedł, byście tu czynili/
Sprawę przede mną, nie zaś ja przed wami./
A żeśmy waszych sojuszów nie chcieli,/
Większa w tym pewno słuszność, aniżeli/
W brzydkiej swej pysze dopatrzeć umiecie./
Spójrzcie po sobie --- to może wam przecie/
Wstyd coś dopowie. --- Ktoście wy? --- Hołota!/
Same wymiotki szumowin i błota/
Z całego Lacjum; grzech i bojaźń kary ---/
To wasza jedność!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Szemranie między Rzymianami</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Milcz, wariacie stary!</wers_cd>/
Bo cię nauczym!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ankus! ani słowa!</wers_cd>/
A ty się miarkuj, królu! Twoja mowa/
I niedorzeczna, i nieostrożna./
Hołota teraz? A wszak było można/
Na nasze tutaj przybywać obchody;/
Z nami do mety puszczać się w zawody?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przewrotny! więc ty masz jeszcze sumienie/
Nam wypominać zgubne zapomnienie,/
By wstyd ufności podle oszukanej/
Rozjątrzył ranę zniewagi zadanej,/
Że się nam zdało, iż pod strażą proga/
Waszego staniem, że własnego boga/
We własnych przecież siedzibach uczcicie,/
Że wam już zresztą łotrowskie to życie/
Może się przykrzy? --- O zgubny obłędzie!/
Kiedyż to sytym wilk drapieżny będzie!/
Kiedyż Rzymianin zdrajcą być przestanie?/
I nie dziw! Czyjeż to tu panowanie?/
Wszak bratobójcy!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ha, przez wszystkie bogi!</wers_cd>/
Tośmy go po to puścili w te progi,/
By obelg słuchać od głupca siwego!/
Wypchnąć, wyrzucić!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>RZYMIANIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>ruszają się</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wypchnąć!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Precz od niego!</wers_cd>/
Nie tykać posła! A owszem, niech sobie/
Folgę uczyni w bezsilnej żałobie;/
Niech lży! Toż jego usta nie skłamały;/
Zabiłem brata --- jawnie i w dzień biały,/
Za jawną winę, za gorszącą wzgardę/
Dla mnie, dla Rzymu, za skakanie harde/
Przez niskie wonczas mury tej osady./
I tak bogdajby<pe><slowo_obce>bogdajby</slowo_obce> (daw.) --- oby.</pe> nie uszedł zagłady/
Każdy, ktokolwiek grozić się odważy/
Siedzibie naszej, albo ją znieważy!/
Pomnij, Tacjuszu, i powiedz to swoim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZYMIANIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>tłumnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Wszyscy przy Rzymie i przy wodzu stoim!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A mur tymczasem rósł; --- patrz, kto masz oczy,/
Czy go szyderca lub wróg dziś przeskoczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do ojca</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie maszli<pe><slowo_obce>nie maszli</slowo_obce> (daw.) --- czy nie ma.</pe> środka? --- nie dla nas, lecz dla niej?/
<didask_tekst>Wskazuje na <osoba>Tullię</osoba>.</didask_tekst>/
Ojcze! ją tylko wyrwij z tej otchłani.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Idź i powracaj! powracaj, mój ojcze!/
Zniszczyć to gniazdo, to plemię rozbójcze./
Z ogniem i mieczem wracaj. Nas nie złamie/
Gwałt ich i przemoc.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ja iść, ja me ramię</wers_cd>/
Uzbrajać mieczem zemsty? --- Nadaremnie!/
Głos, wzrok twój siłę rozbroiły we mnie./
Ja cię zostawić na pastwę ich zbrodni?/
O Tullio! dziecię ty moje!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wyciąga ku niej ręce.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>odpychając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Precz od niej!</wers_cd>/
Ona jest moją! Gniewy twe ni szlochy/
Nie wydrą jej z rąk moich.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Chłopcze płochy!</wers_cd>/
Zbójco bezczelny!/
<didask_tekst>Do <osoba>Romulusa</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Ale ty, ty, królu,</wers_cd>/
Ty ojcowskiego ulituj się bólu./
Z tobą, nie z nimi mówię. Ty tu władniesz<pe><slowo_obce>władnąć</slowo_obce> --- rządzić.</pe>;/
Ty z siewu musisz zgadnąć plon i zgadniesz!/
Ciebie nie złudzi głos przechwałki pustej;/
Nie zwiedzie tryumf gwałtu i rozpusty./
Ty wiesz, że cały mój naród mąż w męża/
Na słowo moje stanie do oręża./
Ile serc mężów, braci, synów, ojców,/
Tylu mścicieli wywoła gwałt zbójców./
Sił swych i naszych tyś dobrze świadomy./
Zginiesz --- a w przyszłych wiekach imię Romy/
Będzie oznaczać tylko zbrodnię, zdradę,/
I kaźń ich słuszną: --- hańbę i zagładę./
Patrz! widzisz tłumy --- dziś jeszcze bezbronnych,/
Lecz gdy sam jeden wrócę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dość słów płonnych,</wers_cd>/
Gdy nie masz innych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>kończąc</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Gdy sam jeden wrócę</wers_cd>/
Ze świtem jutra --- ku świata nauce,/
Ku przerażeniu równych wam zbrodniarzy,/
Nie tylko ludzie, lecz bogi z ołtarzy,/
Strażnicy wiary, gościny, pokoju,/
Zstąpią i przyjdą, by nas wieść do boju,/
By pomścić na was swoje prawa boże./
Aż gruzy murów waszych pług zaorze,/
Aż zawalony trupami waszemi/
Tyber się cofnie i z tej sprosnej<pe><slowo_obce>sprosny</slowo_obce> (daw.) --- tu: skażony grzechem, hańbą.</pe> ziemi/
Zmyje krew waszą i wstyd krzywdy naszej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bezsilny starcze! O! nie nas ustraszy/
Czcza groźba twoja! --- Białym by twym włosom/
Mądrzej przystało ukorzyć się losom./
I gdyś wpadł w sidła, których już nie starga/
Słaba dłoń twoja, po co próżna skarga?/
Mądry ten tylko, kto rzecz, jak jest, bierze./
Bierz, co się stało, za żart! lub gdy szczerze/
Chcesz mówić z nami, toć i my wzajemnie/
Powiemy tobie, że nie nadaremnie/
Dziewice wasze mężów w nas dostały./
Wnuki pogodzą was z nami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zuchwały!</wers_cd>/
W obliczu starca i ojca, któremu/
Wydarłeś więcej niż życie, śmiesz jemu/
Urągać jeszcze urąganiem, które/
Obraża równie bogów i naturę!/
Lecz tak! jam słaby; tak! czuję, że próżno/
Grożę, by zmiękczyć zuchwałość bezbożną./
Wstręt zbrodni waszej i boleść tej chwili/
Więcej niż starość ku ziemi mnie chyli./
<didask_tekst>do <osoba>Romulusa</osoba></didask_tekst>/
A więc cię błagam, o królu! miej litość!/
Oddaj mi dziecię! --- Wiesz, że mam obfitość/
Skarbów; bierz wszystkie! Bierz państw mych połowę!/
Tyś mnie zwyciężył bez miecza; ja głowę/
Schylam przed tobą; --- niechże się twa władza/
Nie wzdyma w pychę, w gwałt się nie przeradza./
Lud cię mój błaga przez mię<pe><slowo_obce>przez mię</slowo_obce> --- dziś: przeze mnie.</pe>; czyż nie dosyć/
Tryumfu dla cię<pe><slowo_obce>dla cię</slowo_obce> (daw.) --- dla ciebie.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojcze! przestań prosić!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu, wiesz dobrze, że co chcesz ode mnie/
Stać się nie może. Nie trwoń więc daremnie/
Gróźb twych i błagań. Nasze są dziewice/
I oto kapłan, co wnet ich prawice/
Zwiąże z naszymi; gwałt ślubem uświęci./
Ty idź do swoich --- i wedle ich chęci/
Czyń twą powinność, jak my swoją czynim./
Skarb, cośmy wzięli, jest naszym, i przy nim/
Dostoim kroku; lub jeśli nas bogi/
Skarać zań zechcą, umrzemy bez trwogi./
Ale ty pomnij, że każdy cios, który/
Godzić w nas będzie, trafi w wasze córy,/
Małżonki nasze. --- Idź zdrowo! albowiem/
Com miał rzec, rzekłem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! toż i ja powiem</wers_cd>/
<begin id="b1389007653972-2919795564"/><motyw id="m1389007653972-2919795564">Przekleństwo</motyw>Słowo ostatnie; ale nie do ciebie,/
Nie do twej hordy! --- do bogów na niebie,/
I do tych dziewic. --- Sabińskie dziewice!/
Oto ja, król wasz, podnoszę prawicę/
I wzywam pomsty i przekleństwa bogów/
Na każdą, która pokocha swych wrogów;/
Na każdą, która ich żoną być rada!/
Biada jej samej i jej dziecku biada!/
Jeśli to zbrodni i rozpusty plemię/
Ma, na wstyd niebu, przyjść i skalać ziemię,/
Niech, gdy krew ojca pomści matki sromu,/
W hańbie i wzgardzie, od domu do domu,/
Z piętnem na czole zbrodniczego rodu,/
Błąka się, żebrząc i umiera z głodu./
Przekleństwo żonom Rzymian!<end id="e1389007653972-2919795564"/></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wielkie bogi!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przekleństwo żonom Rzymian!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>do kapłana</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czas jest drogi;</wers_cd>/
Kapłanie! dokończ obrządku ofiary!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc na stopnie ołtarza</didaskalia>



<kwestia><strofa>O wy, niebiańscy! wy na te poziome/
Świata z wysoka patrzący obszary,/
Wy, piastujący młodocianą Romę,/
Pobłogosławcie młodociane pary!/
A niech łask waszych zasilone zdrojem,/
W wielkie, potężne rozrodzą się plemię,/
Kwitną miłością, szczęściem i pokojem./
<didask_tekst>Wylewając wino z czary</didask_tekst>/
A jak to wino rozlewam na ziemię,/
Tak niech pod mieczem krew zbrodnia<pe><slowo_obce>zbrodzień</slowo_obce> (daw.) --- zbrodniarz.</pe> wypływa,/
Co gwałtem, zdradą, skrycie czy widomie/
Śmiałby te święte rozrywać ogniwa./
Pokój Rzymianom! wzrost i chwała Romie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwracając się w progu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Przekleństwo żonom Rzymian!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chwała Romie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Taż sama dekoracja. Wieczór.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Hersylia</osoba>, siedzi na jednym z kamieni przed domem <osoba>Romulusa</osoba>, z którego drzwi na pół otwartych widać odbłysk ogniska. <osoba>Ankus</osoba> wchodzi z lewej strony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy mąż twój w domu jest, Sabinko?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie patrząc nań</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kogo</wers_cd>/
Szukasz, człowieku? Jam<pe><slowo_obce>jam niczyją żoną</slowo_obce> (daw.) --- nie jestem niczyją żoną.</pe> niczyją żoną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzież tedy król jest, piękna narzeczono?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Król Tytus Tacjusz ruszył z ludem drogą/
Do Kurów, zemsta skąd idzie straszliwa.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tęż samą piosnkę o sto kroków śpiéwa/
Mój młody ptaszek w klatce. Ale mniejsza!/
Jam myślał żeś ty, Hersylio, baczniejsza/
Niż twoja siostra.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Siostra moja? Bogi!...</wers_cd>/
Tyś Ankus?...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wers_cd>Szwagier twój, małżonek drogiej</wers_cd>/
Siostry, druh męża; --- tego jako żywo/
Dość, byś mi dała odpowiedź życzliwą,/
Gdzie jest Romulus. --- Za długo już pono/
Zostawiam żonę samą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ona żoną</wers_cd>/
Twoją nie będzie nigdy. Nieszczęśliwy,/
Nie śmiej się! Jutro gorycząć<pe><slowo_obce>gorycząć się stanie</slowo_obce> --- stanie się dla ciebie goryczą.</pe> się stanie/
Ten śmiech.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gdy duch twój widzi przyszłe dziwy,</wers_cd>/
Przecześ<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego; <slowo_obce>przecześ przyszła</slowo_obce> --- dlaczego przyszłaś.</pe> do Rzymu przyszła na wezwanie,/
Przecz nie ostrzegła swoich?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nadaremnie</wers_cd>/
Je ostrzegałam, bo śmiały się ze mnie,/
Jak ty, i jęczą, jak ty będziesz srodze./
Ej, Rzymianinie! wierzaj mej przestrodze,/
Najmniejszym względem nie łudź się od dziecka,/
Które porwała twoja dłoń zdradziecka./
W jej główce wola święci się dojrzała,/
Ona drwi z ciebie; --- jaka śmierć, nie pyta,/
Ma ją wyzwolić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niejedna kobieta</wers_cd>/
Tym się chełpiła, jednak nie przestała/
Kobietą być.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz być kobietą ona</wers_cd>/
I nie zaczęła. Walczy śród jej łona/
Dziewica z dzieckiem, a młodzieńcze dreszcze/
Z chłopięcą butą. Ty jej nie znasz jeszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jest wszakże bóg, co walki te łagodzi.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawda, lecz jeśli jako bóg przychodzi./
Przemoc zaś płoszy bogi, które rade/
Są na weselną uczęszczać biesiadę./
Patrz, ja ostrzegam ciebie, mego wroga,/
Lecz w tym nienawiść nie jest mi podnietą,/
Bo mi ma Tullia bardziej jeszcze droga/
Niż ta nienawiść. Powiadam ci przeto:/
Nigdy nie widział jasny dzień istoty,/
Którą by bardziej ukochały bogi,/
Nigdy bogatszej w szczęście i przymioty,/
Nigdy gniew bogów nie zawrzał tak srogi,/
Jak zawrze, gdy ktoś postąpi zuchwale/
Z tą ich pieszczotką. Lecz po cóż ją chwalę?/
Oko twe błysło ludzkości promieniem;/
Nie! ty nie skalasz dzikim postąpieniem/
Młodości swojej; nie rozetrzesz przecie/
Na proch uszczknionej perły!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Za nic w świecie!</wers_cd>/
Znam ja jej wartość. Choćby mi sądzono/
Z paszczy potworów wydrzeć ją, lub z grona/
Zaciętych wrogów --- byłaby mi żoną;/
Bo najpiękniejsza na ziemi jest ona,/
Jak najsilniejszym ja jestem na ziemi./
Eh! wstyd się puszyć słowy chełpliwemi<pe><slowo_obce>słowy chełpliwemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma: chełpliwymi słowami.</pe>!/
Lecz ty mnie zmuszasz porównywać miary/
Wartości jej i mojej. Lichy, stary,/
Tchórz --- ja bym nie śmiał ubiegać się o nią,/
Która młodością jest, wdziękiem i wonią./
A jakiż młodzian tam, w waszej krainie/
Godniejszym mężem byłby tej dziewczynie/
Niźli ja?... Wskaż mi, proszę, jego imię./
W igrzysku nie był on --- przeczyć daremno ---/
Wasi najlepsi ulegli przede mną,/
A ja przed jednym tylko królem w Rzymie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A chociaż ty byś był jako syn boży,/
Na skrzydłach uniósł ją i śród<pe><slowo_obce>śród</slowo_obce> --- dziś: wśród.</pe> przestworzy/
Trzymał w złocistym uwięzioną dworze,/
Nigdy nie stłumisz gniewu wolnej duszy./
I prędzej skruszy ostrą skałę morze,/
Niż się w niej miłość ku tobie poruszy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Kruszyć nie myślę. Im silniejsza fala,/
Tym ciszej wszystkie zawady obala/
I krok za krokiem ima skałę ostrą,/
Więc troskę z głowy wybij sobie, siostro;/
Idzie tam król, a twój małżonek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biada!</wers_cd>/
Próżne me słowa i wszystko przepada!
</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Romulus</osoba> wchodzi z prawej strony. <osoba>Hersylia</osoba> siada znów nieruchomo na kamieniu. <osoba>Ankus</osoba> zwraca się do króla.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak późno, Anku?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zda się dosyć wcześnie,</wers_cd>/
Jak na noc, której nie spędzimy we śnie./
Księżyc, ten godów kaganiec<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> (tu daw.) --- lampa, kaganek.</pe> wspaniały,/
Ledwie zaświtał na górach. Gród cały/
W ruchu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widziałem. Samem obszedł góry</wers_cd>/
I straż zaciągnął na obronne mury./
Lecz ty dlaczegoś nie w domu, po trudzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mnie tu przysłali do ciebie...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ludzie,</wers_cd>/
Których pytałem, gdzie wino stoczone;/
Bo chciałbym przecież uczcić moją żonę/
Czarą za zdrowie. Ale, jako żywo!/
<begin id="b1389008397185-2365835357"/><motyw id="m1389008397185-2365835357">Alkohol, Rozum, Król, Zabawa, Święto</motyw>Wieść ta, mój bracie, byłażby prawdziwą,/
Żeś ty, nim jeszcze igrzyska zawrzały,/
Kazał tajemnie wywieść zapas cały/
Nad Tybr, a wszystkie naczynia i miary/
Wylać do rzeki! Ja nie dałem wiary,/
To niepodobna; zaprzeczyłem z góry;/
Tyś nie powinien, nie mogłeś; ty, który...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mogłem, gdym zrobił!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To żart, na Bachusa<pe><slowo_obce>Bachus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wina, odpowiednik gr. Dionizosa.</pe>!</wers_cd>/
Albo też...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Albo?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niedobra pokusa,</wers_cd>/
Nieznośna...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sprawić przez życzliwość bratnią,</wers_cd>/
By ta noc dla was nie była ostatnią?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czemu ostatnią? Głupstwo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bracie miły,</wers_cd>/
W sprawie tam żaden z nas nie był podpiły<pe><slowo_obce>podpiły</slowo_obce> (daw.) --- podpity, pijany.</pe>,/
Niechże i skutki na czczo nas zastaną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto na czczo myśli zostać, temu miano.../
Lecz po cóż ja się daremnie unoszę?/
Wziąłeś nas, przyznaj, na figiel po trosze,/
By lud nie uniósł się w zbytnim weselu/
I nie zapomniał. Ależ, przyjacielu,/
Zrób też coś gwoli roztropności ludu:/
Niechaj biesiada uwieńczy moc trudu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Biesiadę winno poprzedzić zwycięstwo.../
Nie dziś.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co słyszę? Czyż niebezpieczeństwo</wers_cd>/
Tak oddalone duszę ci zachmurza?/
Mnie przez to raźniej drga serce, że burza/
Może mi wszystkie rozerwać rozkosze,/
A ty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A ja się dawno nie unoszę</wers_cd>/
Radością własną ani własnym bólem,/
Bo jestem królem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lepiej ci nie być, niż zapomnieć przeto/
Być bohaterem!... Z jakimż przed kobietą/
Staniemy czołem? Już słyszę ich drwiny./
Toż lada biedak na cześć swej dziewczyny ---/
Złego, dobrego --- przecież się postara,/
Ażeby w domu była wina czara;/
A my, to niby w więzieniu zamknięci;/
Każdy swej żonie dzban wody poświęci.<end id="e1389008397185-2365835357"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty, widzę, płoniesz dosyć, choć bez wina.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ze wstydu płonę. Cóż za czcza przyczyna!/
Obawa wrogów... Miną dnie i noce,/
Nim przed tym grodem broń ich zamigoce./
I czyż podobna, byśmy do tej chwili/
Jakiegoś święta tu nie urządzili?/
A choćby było i ostatnim --- mniejsza!/
Im w dniu weselszym, tym śmierć jest piękniejsza.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jedną znam tylko piękną śmierć dla męża:/
Kiedy orężny<pe><slowo_obce>orężny</slowo_obce> --- tu: uzbrojony.</pe> ginie od oręża./
Lecz byłby sławnej godny skon<pe><slowo_obce>skon</slowo_obce> --- dziś: zgon.</pe> pamięci,/
Gdybyśmy nocą, opili<pe><slowo_obce>opiły</slowo_obce> (daw.) --- pijany.</pe>, snem zdjęci/
Legli --- a krewnych obce nasze żony/
Naprowadzają na tłum niestrzeżony/
I...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nędzny postrach! Schodziłeś gród cały,</wers_cd>/
Czyż jęki, żale słyszeć ci się dały?/
Czyż dzieciąt kilka, u których łza łatwa,/
Łatwiejszy uśmiech, tak ci myśli gmatwa?/
Oneż by miały?... Ojczyzna kobiecie/
Tam, gdzie znalazła męża. To ci przecie/
Wiedzieć należy, iż mnie ciężko boli,/
Że ty tu wszystko według jednej woli/
Swojej stanowisz, wzbraniasz, każdej chwili,/
Jakbyśmy wszyscy nieletnimi byli./
Lud się na pasku daje wodzić tobie;/
Zgoda. Ja, nigdy! Tego ja nie zrobię!/
Bądź, jak chcesz, królem, tego nie uczynię!/
Myśmy się wolno zeszli w tej krainie,/
By być wolnymi; a tu naszą szyję/
Z dnia na dzień krwawiej twoje jarzmo ryje./
Toż, na Plutona! ta rzecz mi obrzydła./
Do ojcowskiego wolę wrócić bydła,/
Do Alby, niż tu cierpieć pod obuchem/
Człowieka, com go mienił swoim druhem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>po krótkiej pauzie, jeszcze się powstrzymując</didaskalia>
<kwestia><strofa>Więc idź, szaleńcze, prędzej; ja ci radzę:/
Nie czekaj, aż ci dam uczuć mą władzę/
Mieczem sędziego.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I u mnie miecz w dłoni,</wers_cd>/
I towarzysze moi nie bez broni.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><begin id="b1389008800013-355150335"/><motyw id="m1389008800013-355150335">Bunt</motyw>Ha! bunt otwarty. --- Bądź ustami śmiało/
Wszystkich tych, którym właściwym się zdało/
Szemrać i stawiać opór porządkowi,/
Jaki roztropność w grodzie tym stanowi./
Zagarnij władzę; wszak ona przystoi/
Młodości twojej i krewkości twojej?/
Tym bardziej, iż tyś najbliższy tyrana,/
I tyś istota przezeń ukochana./
Szalej! Istotnie, ten przymus jest srogi,/
Niegodny ciebie. Dlaczegoś mi drogi?/
Bo przypominasz zabitego brata!/
Lecz braciom moim zła dola u świata;/
Oni mi giną! A, przez wielkie bogi!/
Tego mi starczy. Choćby konać w męce,/
Już ja drugiego brata nie poświęcę./
<didask_tekst><osoba>Ankus</osoba> milczy; <osoba>Romulus</osoba> po krótkim przestanku<pe><slowo_obce>przestanek</slowo_obce> (daw.) --- przerwa.</pe> mówi dalej.</didask_tekst>/
Idź, Anku, z Rzymu i uprowadź bracię<pe><slowo_obce>bracię</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. rzeczownika zbiorowego <wyroznienie>brać</wyroznienie>: brać.</pe>,/
Toż cały stoi świat otworem dla cię<pe><slowo_obce>dla cię</slowo_obce> (daw.) --- dla ciebie.</pe>./
Kto ma dość siły i woli po temu,/
Znajdzie powolne<pe><slowo_obce>powolny</slowo_obce> (tu daw.) --- posłuszny.</pe> duchy. Czemuż, czemu/
Remus nie wyszedł, nim zginął przeze mnie!/
Teraz ty znowu... ale to daremnie;/
Idź stąd, idź! folgi ja nie dam pokusie!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odwraca się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak możesz tak mnie ranić, Romulusie?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><begin id="b1389008878576-1686609483"/><motyw id="m1389008878576-1686609483">Rozstanie, Kłótnia</motyw>Jest mi tak, jakbym z własnej głowy oko/
Wydrzeć i rzucić miał w studnię głęboką./
Jednak ty tego chcesz z takim zapałem...<end id="e1389008800013-355150335"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Rozstać się z tobą?... Nie chcę, nie myślałem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Choćbyś i nie chciał, losy nie ominą.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wyrwij mi język; on wszystkiemu winą!/
Och! to niesforne, dziecinne gadanie/
Tego szczebiota; nie uważaj na nie./
Rozstać się z tobą! Lecz to by znaczyło/
Od pnia żywego liść odedrzeć siłą,/
By pozbawiony rodzimej zieleni/
Usechł i zmarniał pod wiatrem jesieni./
Przebacz, najdroższy! i bądź mi cierpliwy/
Za nas obudwóch<pe><slowo_obce>obudwóch</slowo_obce> --- dziś popr.: obydwóch.</pe>. Jam jest niegodziwy,/
Że, by pragnienie stłumić, zdjęty szałem,/
Ciebie i siebie razem zapomniałem.<end id="e1389008878576-1686609483"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Anku!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już się nie gniewasz. Zamiast wina</wers_cd>/
Dobroć mnie twoja orzeźwiać zaczyna./
Przebacz! Me serce, zdobyczą kochanki/
Radosne, ślepo skoczyło za szranki<pe><slowo_obce>za szranki</slowo_obce> --- tu: do walki.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>podając mu rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>
A moje było ciężkie i ściśnione,/
Więc zapomnijmy.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>A teraz ja żonę</wers_cd>/
Muszę nawiedzić. W domu ją zamknąłem./
Twoja tu siedzi, a z ponurym czołem,/
Spiżowy posąg. Tęgiego płomienia/
Trzeba, aby ją stopić. Do widzenia,/
Mój przyjacielu! A w uprzejmym słowie/
Od ciebie siostrę, Hersylio, pozdrowię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w najwyższym wzruszeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Jeśli swe życie kochasz, Rzymianinie,/
Pamiętaj na to<pe><slowo_obce>pamiętaj na to</slowo_obce> (daw.) --- dziś: pamiętaj o tym.</pe>, com ci powiedziała!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANKUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wieszczko! Kto na śmierć kocha się w dziewczynie,/
Jak ja, to życie --- rzecz mu nader mała./
Przyjm dobrej nocy, Romulu, życzenia;/
Jutroć<pe><slowo_obce>jutroć</slowo_obce> --- wyraz <wyroznienie>jutro</wyroznienie> z partykułą wzmacniającą -<wyroznienie>ć</wyroznienie>.</pe> zobaczym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jutro! Do widzenia.
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Ankus</osoba> odchodzi.</didaskalia>

 
<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Hersylia</osoba>, <osoba>Romulus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ankus! Odchodzi. Zatrata go czeka!/
Przebóg! Przywołaj, och! tego człowieka!/
Daremnie!... Zniknął. Skała się zapada.../
I dziecię moje przytłucze mi! Biada!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie patrząc na nią</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hersylio!/
<didask_tekst>Milczenie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Wejdź w dom. Już zapadły cienie.</wers_cd>/
Siądź przy ognisku. Jest mięso jelenie,/
Owoce w domu i kawałek chleba./
Posil się nieco.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic mi nie potrzeba.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To uściel sobie w mym domu łożysko<pe><slowo_obce>łożysko</slowo_obce> --- tu: łóżko, posłanie.</pe>,/
A zanim uśniesz, zgaś proszę ognisko/
I spocznij po dniu, co cię znużył srodze.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja tu spać będę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na to się nie zgodzę.</wers_cd>/
Och! ty mnie nie znasz. Wejdź tam, uściel łoże/
I śpij; ja nogą nie stanę w komorze./
Ta wilcza skóra, co mi za płaszcz służy,/
Nieraz mi łożem bywała w podróży,/
Śród przykrej nocy. Tę sobie rozścielę/
I tu na stopniach noc przepędzę sam.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten dom jest twoim, ja nie stąpię tam;/
Dopóki dom ten nie legnie w popiele,/
Tu pozostanę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyń, jak chcesz, dziewico!</wers_cd>/
Żonąś<pe><slowo_obce>żonąś</slowo_obce> --- dziś: jesteś żoną.</pe> Romula, nie zaś niewolnicą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestem Sabinką!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tyś córą Tacjusza.</wers_cd>/
Wbrew przerażeniu wzniosła twoja dusza,/
Co promieniała ku mnie z twego czoła,/
Gdym cię chciał prośbą z rodzinnego koła/
Zabrać --- wszak nie zastygła. Do tej duszy/
Ja się odzywam.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz jej nie poruszy</wers_cd>/
Prośba ni groźba. Porzuć mowę, która/
Nic wobec czynu twojego nie wskóra./
Jakąż nadzieją jesteś ożywiony?/
Moją jest jedna: umrzeć --- niezhańbioną.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Moją byłaby hańba mojej żony./
Zimno potrząsasz głową?... W twoje łono/
Nie zstąpi głos pokoju. Choćby bóg/
Z wyroku głosem zstąpił na ten próg,/
Ty w rozdrażnieniu wstrząsnęłabyś głową/
I nie słuchała, gdyby jego słowo/
Nie brzmiało zemstą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zgadłeś. Więc daremnie</wers_cd>/
Wszczynasz rozmowę. Oddal się ode mnie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliżając się do niej</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hersylio!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba> 
<didaskalia>z mocą</didaskalia>
<kwestia><strofa>Z dala! nie tknij ręki mojej./
Klątwa ojcowska między nami stoi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bóg, co mu służy nad klątwą opieka,/
Z jej wykonaniem nie kwapi się wcale./
Gdy człek za człekiem w rozognienia szale/
Rzuci pochodnię klątwy, to bóg czeka,/
Aż gdzie na drodze łagodniejsze tchnienie/
Przytłumi zgubne pochodni płomienie;/
Aby, nim wyrok na winnym się ziści,/
Powstrzymać w życiu pożar nienawiści./
Gdym czyn zamierzył srogi, wtedy głucho,/
Z dala ta klątwa już mi brzmiała w ucho;/
Jednak <wyroznienie>musiałem</wyroznienie> spełnić. W tej potrzebie/
Na ciebie-m liczył --- najwięcej na ciebie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc taką tobie zdałam się nikczemną,/
Żeś aż polegał na pomocy mojej?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Natura w ciebie wlała niedaremno/
Ducha miłości. Tobie też przystoi/
Pojednać ludy.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy, Rzymianinie!/
Myśmy ofiary, nie pojednawczynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rozważ wszelako, czyliż się nie godzi/
Pojednać tego, co niepojednane;/
Jadem niechęci zaogniając ranę,/
Was równo z nami do śmierci przywodzi./
Gdy zemsta przyjdzie, to zniesie i was,/
Jako Rzymianki. Więc uratowane ---/
Wdowami Rzymian gdy będziecie w czas.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O, nie! Wdowcami <wyroznienie>was</wyroznienie> ona zastanie./
A gdy się znajdzie jaka niegodziwa,/
Co rzymską żoną pozostanie żywa,/
Jej lud ją strąci, jako obcą nam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nielitościwa!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Któż miał litość tam,</wers_cd>/
Gdym ja z rozpaczą za siostrą błagała?/
Gdy kurcz wykręcał matek naszych ciała?/
Kto, gdy ojcowie bezbronni w tej chwili,/
O miecze rzymskie próżno pięść krwawili?.../
Ja duchem na wiatru fali/
Słyszę z oddali/
Jęk moich; słyszę młodzieży zgrzytanie,/
Którym bohdanki<pe><slowo_obce>bohdanka</slowo_obce> (daw.) --- ukochana, wybranka.</pe> porwali Rzymianie./
Słyszę... i mnież to poruszy,/
Co mi Rzymianin czule szepcze w uszy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty kochasz siostrę; lecz się na to zgódź!/
Tak ci nienawiść nie mroczy pojęcia,/
Byś nie wiedziała, że na całą młódź,/
Nigdzie rodzicom za mąż dla dziewczęcia/
Ani pomyśleć świetniejszego zięcia./
Nie nam się chwalić; niech między narody/
Sam się nad Tybrem chwali nasz gród młody./
I wy, przybywszy do nas na igrzyska,/
Ciekawie wszystko oglądając z bliska,/
Cośmy w tak prędkiej dokonali chwili,/
Wszystkoście przecież otwarcie chwalili./
Bogate pole zdumieniem was zdjęło,/
Na barkach góry miasto lśni wspaniale;/
I na gród nowy, świątynia ku chwale/
Bogów, to także nie ostatnie dzieło./
﻿A teraz dom ten, Hersylio, --- dom, który/
Zwiedziłaś z ojcem! To mieszkanie... ono/
Miłym się tobie wydało, choć mury/
Broń tylko zdobi, a w rogu sierp z broną./
Jak ci się zdaje, gdybyś tak po latach/
Mogła rzec sobie: --- Ja jestem przyczyną,/
Że to domostwo nie legło ruiną,/
Że w winie ogród stoi, w róży kwiatach,/
A dwór w radości. Jam to strzegła bogi/
Tego ogniska, zżęła pokój błogi/
Na siewie gniewu, co zszedł bezpotomnie./
Więc gdy w przyszłości o założycielu/
Rzymu ktoś wspomni, to wspomni i o mnie!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wahająco</didaskalia>
<kwestia><strofa>A gdybym tego próbowała celu,/
Wydarła z duszy ziarno nienawiści,/
To czyż się wolność siostry mej uiści?/
Powiedz.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hersylio!...</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie. Wiedziałam wprzód.</wers_cd>/
A więc wy tylko bez wstydu i miary/
Żądacie <wyroznienie>od nas</wyroznienie> ofiar na ofiary./
Cóż mi stąd, czy tam zakwitnie wasz gród?/
Wyście z szyderstwem życia mego kwiecie/
W proch rozszarpali. Dziecię moje, dziecię!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Twarz zakrywa rękami.</didaskalia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Płaczesz!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie płaczę. Zostaw tu mnie biedną!</wers_cd>/
Niech się los spełni.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czemuż o to jedno</wers_cd>/
Prosisz mnie, czemu o to mianowicie,/
Co niepodobne? On za własne życie/
Nie odda Tullii, ni za pojednanie./
Bo, jako zwycięstw chwalebne wawrzyny,/
Przed jego myślą drga postać dziewczyny/
Od pierwszej chwili, kiedy spojrzał na nią;/
I on, póki żyw, z nią się nie rozstanie./
Jeżeli przecież własna twa swoboda/
Do pojednania rękę twoję poda,/
To odejdź wolna. Nie myślałem wcale/
Przymusem równać losów naszych szale,/
Bo szczęścia tobie ja nie mogę dać./
Ciężar krwi bratniej na mej głowie snadź/
Zaległ na zawsze. Miałem ja nadzieję,/
Że życie z tobą, mile ogrzewane/
Przyjaźni tchnieniem, przeszłość tę rozwieje;/
Lecz trudna rada; gdy tak być nie może,/
Odejdź!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie siostra, tam i ja zostanę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak chcesz./
<didask_tekst>Idzie w głąb i otwiera drzwi.</didask_tekst>/
<wers_cd>Po raz ostatni proszę; po co</wers_cd>/
Zostajesz zewnątrz<pe><slowo_obce>zewnątrz</slowo_obce> --- tu: na zewnątrz.</pe>? Prześpij się w komorze,/
Uciec nie myślisz, a prócz tego nocą/
Mury i rygle strzegą miasto nasze.../
Jak chcesz. Ja z tobą nie idę przemocą./
Płaszcz ci zostawiam; sam ognisko zgaszę./
<didask_tekst>Idzie do ołtarza i gasi ognisko.</didask_tekst>/
Niechaj twój umysł duch oświeci jasny,/
Jak masz postąpić dla korzyści własnej./
Teraz dobranoc, dobranoc ci, żono!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Porzuciwszy płaszcz na stopniach, żywo odchodzi do domu i zamyka drzwi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>sama wciąż siedząc na kamieniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>I ja żyć mogę! Czyż mnie, przygnębioną,/
Jak grom niebieski nie zabije dzika/
Myśl, że się ona tam z śmiercią potyka?/
O! podła śmierci! czyż nie śmiesz na moje/
Targnąć się życie? Przyjdź! ja się nie boję,/
Bom przecierpiała więcej niż twe męki./
Przyjdź! Jestem sama, bez niczyjej ręki,/
Sponiewierana. Łatwo zmożesz<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> --- pokonać.</pe> mnie./
<didask_tekst>Zrywa się z kamienia.</didask_tekst>/
<begin id="b1389010052449-1798593246"/><motyw id="m1389010052449-1798593246">Opieka, Siostra</motyw>Nie! Ja nie mogę umrzeć; jeszcze nie!/
Jakżeby pójść mi ze świata, gdy tam/
Zostaje to, co najdroższego mam?/
Pójdziemy razem. Albo nie; wprzód ona,/
A ja, gdy spełnię już powinność swą,/
Gdy sprawca zbrodni z mojej ręki skona,/
Gdy zniszczę tego, który zniszczył ją./
Cicho! Nie onaż o ratunek woła?/
Gdzie jesteś, siostro? Ciemna noc dokoła./
Czyż mi bóg twego więzienia nie wskaże?/
Tymi rękami każde drzwi wyważę,/
Zerwę twe pęta, zbrodniarza uduszę,/
Wskaż mi dom tylko. Ja go znaleźć muszę;/
Z domu do domu, gdzie powiodą nogi,/
Pójdę! Głośniejsze serca mego bicie/
Wskaże mi wrota, co więżą me życie.<end id="e1389010052449-1798593246"/></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Hersylia</osoba> żywo zwraca się na lewo. W tej chwili spoza sosen występuje <osoba>Tullia</osoba> z krótkim mieczem w ręku.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Hersylio!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Siostro! Tyżeś to? na bogi!</wers_cd>/
Powiedz, lub cień twój pyta? Jaka siła/
Mnie tu wstrzymuje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wolna idąc ku przodowi</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! jam to sprawiła.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Żyjesz... tyś wolna? I jak to być może?/
On ciebie zwolnił?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zwolniła mnie moc,</wers_cd>/
Przed którą wszystkie pękają obroże.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O bogi!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cicho! nie budź ich w tę noc;</wers_cd>/
Bo oni spali. Czuwały demony,/
Gdy się to stało, i na wszystkie strony/
Zachichotały śmiechem.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Coś zrobiła?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy to ja? Nie wiem. Lecz patrzaj, to siła/
Tego żelaza; tak, jemu to dzięki./
Więc też je teraz ciągle z sobą noszę/
I czuję, jakby wrosło mi do ręki.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
O! siostro... Ankus...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wołaj go, proszę;</wers_cd>/
A nużby przyszedł, by me wznowić męki!/
Czyż niepodobna, by raz jeszcze wstał/
Z miejsca, gdzie leży? Gdyby wrócić miał,/
Jakim sposobem uniknę rąk jego?/
Uchodźmy, siostro, póki jeszcze czas!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Uchodzić? Mury dokoła nas strzegą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ściskając miecz</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mam klucz. Mniej twarde żelazo i głaz,/
Jak serce, które ta dłoń rozszarpała.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ty drżysz, chwiejesz się... usiądź, moje dziecię,/
I powiedz wszystko.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedziałam przecie.</wers_cd>/
Ty raczej powiedz mi, jak wyszłaś cała./
W tym domu cicho, tak cicho, jak tam,/
Skąd ja przybywam.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tu spoczywa sam</wers_cd>/
Król tego grodu.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! A tam spoczywa</wers_cd>/
Drugi i łoże jego purpurowe;/
A wszak purpura to królom pod głowę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>schylając się nad nią</didaskalia>



<kwestia><strofa>O, dziecię moje!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czyż to nie prawdziwa</wers_cd>/
Postać królewska, piękna i wspaniała?/
Zbyt on wyniosły, bym gardzić nim miała,/
Przecież wzgardziłam, prawda?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rzuć ten miecz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On także wołał, bym rzuciła, lecz/
Zwieść mnie nie zdołał. Ostrożny to ptak,/
Jam ostrożniejsza; przejrzałam młodzieńca./
Brał mnie za dziecko; więc dobrze mu tak!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ach! ty zabiłaś ludu ulubieńca!/
Gdzież cię ukryję, by cię jutro rano,/
Przebóg! za niego nie kamienowano!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>On ulubieniec! Tak, w tym jego chwała;/
Wie o tym. Śmiał się, gdym mu powiedziała,/
Że nienawistnym jest mi, jako wróg./
Nie wierzy, by ktoś nienawidzieć mógł/
Wszechulubieńca Rzymian.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Zaślepiony!</wers_cd>/
Tyle ostrzeżeń, tyle próśb z mej strony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja zasię o nic nie prosiłam wroga,/
W zakątku domu jego ja u proga/
Zasiadłam cicho, wręcz umrzeć gotowa,/
I takie tylko wyrzekłam doń słowa:/
Że żyły sobie przegryzę zębami,/
Gdy mnie dotknięciem ręka jego splami./
Lecz na me słowa, ten zbrodniarz bez sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> --- tu: wstyd.</pe>/
Rozśmiał się, wyszedł i zamknął mnie w domu./
Spojrzę przed siebie. Pustka na wsze<pe><slowo_obce>wsze</slowo_obce> (daw.) --- wszystkie.</pe> strony,/
Tylko ognisko i wianek zwieszony/
Nad pościeliskiem<pe><slowo_obce>pościelisko</slowo_obce> --- posłanie, łóżko.</pe>. Zadrżałam. Oczyma/
Śledzę, czy w domu broni jakiej nie ma./
Gdzie tam! W podłodze, w ścianach --- ni kamyka;/
Polankę drewna oko me spotyka./
Coś pod popiołem nareszcie mi błyska./
Zrywam się i w mig staję u ogniska./
Wyobraź sobie --- to żelaza kawał/
Ostrzem spod prochu i węgli wystawał;/
Była to stara broń i zardzewiała,/
Co do zarzewia<pe><slowo_obce>zarzewie</slowo_obce> --- tu: rozpalanie ognia; stary miecz służył do krzesania iskier o kamienie.</pe> tam posługiwała./
O! to ta sama. Patrz, siostro, ta sama!/
Rdza zeszła; gorsza przylgła<pe><slowo_obce>przylgła</slowo_obce> --- dziś popr. forma: przylgnęła.</pe> do niej plama.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
On usiłował odjąć ci tę broń?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie. Kiedy wrócił, miałam dosyć sił,/
Bo już nie sama. Druh<pe><slowo_obce>druh</slowo_obce> --- przyjaciel; tu: miecz.</pe> ten przy mnie był,/
A tak go mocno ściskała ma dłoń,/
Zdumiony rabuś szepcze do mnie, mami;/
Ja go nie słyszę; rzuca spojrzeniami,/
Które padają ogniem na mą skroń,/
To znów żartuje i grozi, i chce mnie/
Rozłączyć z druhem, ale nadaremnie./
Zbliża się --- czuję; zadrżałam w tej chwili/
Mocniej, miecz ręka ściska rozpaczliwa./
<begin id="b1389010682541-2867012363"/><motyw id="m1389010682541-2867012363">Kuszenie, Przemoc</motyw>On mi do czoła twarz zdradziecką chyli,/
Oddech ust jego skronie me opływa,/
A głos szepczący, niewymownie miły,/
Jakąś truciznę zapuszcza w me żyły./
Włosy na głowie dębem mi powstały./
Głuchym zawrotem --- noc, życie, świat cały,/
Wiercą po mózgu, zmysły się zaćmiły./
A on wciąż mówi --- co? nie pytaj mnie./
To było niby, jak kiedy kto chce/
Rzucić się w morze, a śmierć go tam nęci/
Cichym wołaniem, szmerami lubemi<pe><slowo_obce>lubemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm r.m.: lubymi; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>,/
Do straty czucia, do straty pamięci,/
Aż go zdradliwie oderwie od ziemi,/
I póty wabne<pe><slowo_obce>wabny</slowo_obce> --- tu: wabiący.</pe> wyciąga ramiona,/
Aż on w wilgotnym jej uścisku skona./
Wtem nagle, przebóg! czuję na mej skroni/
<begin id="b1389010919818-1874744847"/><motyw id="m1389010919818-1874744847">Morderstwo</motyw>Ust jego całus, dłoń jego na dłoni./
Chciał mi przytomność i broń mą zarazem/
Wydrzeć ten rabuś; --- ale nadaremno./
Bo jakby ziemia zadrżała pode mną,/
Jam się ocknęła i pchnęłam żelazem./
On jęknął, upadł i jak zdrój obficie/
Trysło na pościel zeń czerwone życie!<end id="e1389010682541-2867012363"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Zakrywa twarz ręką.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Okropność!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo powstając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Po cóż siedzieć i daremno</wers_cd>/
Żaleć<pe><slowo_obce>żaleć</slowo_obce> --- dziś: użalać się; żałować czegoś.</pe> nad wrogiem, co z mej ręki legł?/
Ja chcę się cieszyć --- i ty ciesz się ze mną;/
Zemsta wstrzymała klątw ojcowskich bieg./
<didask_tekst>Bolejąco</didask_tekst>/
Och! och!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co ci jest?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Zrzucam smutku kwef<pe><slowo_obce>kwef</slowo_obce> --- tu: zasłona głowy lub twarzy, noszona dawniej przez wdowy.</pe>.</wers_cd>/
Przebacz tę słabość, boć to pierwsza krew/
Z mej ręki... młodej. Lecz fali jej siła/
Już z miłosierdzia duszę mą obmyła;/
Teraz ja będę sroga, zatwardziała<end id="e1389010919818-1874744847"/>,/
Toż bym ja jutro ze wstydu skonała,/
Gdyby się żaden mąż nie zbudził tu,/
Tylko ten, którego snu/
Ja pilnowałam. Chodź, siostro kochana!/
Ode drzwi do drzwi obejdziem koleje<pe><slowo_obce>ode drzwi do drzwi obejdziem koleje</slowo_obce> --- obejdziemy kolejno wszystkie domostwa.</pe>,/
Spojrzym, azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> zemsta gdzie nie mdleje;/
To ją pokrzepim. --- Nie czekajmy rana;/
Pójdź --- towarzystwo dobre; z każdej strony/
Przy nas, za nami --- demony./
Te nam pomogą. --- Król twój śpi, wszak tak/
Mówiłaś?... Dobrze; rozumiem twój znak!/
Oni tam wszyscy w krainie styksowej<pe><slowo_obce>w krainie styksowej</slowo_obce> (mit. gr.) --- w krainie umarłych.</pe>/
Znów się zobaczą, nie zbraknie nikogo,/
I będą w cieniu budować Rzym nowy./
Pójdźmy już, pójdźmy!/
<didask_tekst>Postępuje kilka kroków w głąb i ucieka nagle z powrotem, głośno wołając:</didask_tekst>/
<wers_cd>Stój! Nie chodź tą drogą...</wers_cd>/
Ona za wąska na troje. Patrz tam!/
To on, on idzie, uśmiecha się nam<pe><slowo_obce>uśmiechać się komuś</slowo_obce> --- dziś: uśmiechać się do kogoś.</pe>./
Brońże mnie odeń<pe><slowo_obce>brońże mnie odeń</slowo_obce> (daw.) --- broń mnie przed nim.</pe>, przyjacielu krwawy./
<didask_tekst>Wyciąga miecz ku obronie.</didask_tekst>/
Odstąp, niegodny! Czy znów dla zabawy/
Chcesz mnie całować? Znów szepczesz te słowa,/
Od których moja zawraca się głowa;/
Znów szmer, co klątwę ojcowską oniemia,/
Na których chwieje się w posadach ziemia!/
Mnie ty nie zmożesz; precz od mego łona!/
Strzeż się! Sabinka jestem --- obrażona,/
A tyś Rzymianin... różne nasze losy.../
Przebóg! Co to jest? Chwyta mnie za włosy,/
Bierze w objęcia... czuję na mej skroni/
Oddech ust jego, czuję dłoń na dłoni.../
Bogowie, ludzie! Ja go się tak boję!.../
Ratujcie mnie, ratujcie!.../
<didask_tekst>Wybiega na prawo.</didask_tekst></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>za nią</didaskalia>

<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecię moje!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>






<didaskalia>Wczesny ranek. Dekoracja taż sama.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>sam, wychodząc z domu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czy to las płonie, czy dnia świeci gwiazda?.../
Świta... Już sowa uciekła do gniazda,/
Ćma pod liść sunie; tylko troska żywa,/
Z potomstwa nocy jedna niezmorzona/
Snem, czuwa po dniu./
<wers_cd>Gdzież to moja żona?</wers_cd>/
Hersylio!... Nikt się żywy nie odzywa./
W nocy, zda mi się --- to nie było we śnie ---/
Ona za siostrą wołała boleśnie./
Biedna!... Jam z sercem walkę musiał zwieść,/
Ażeby nie wstać pociechę jej nieść;/
Lecz nie żałuję. Wszystko powiedziane/
Jest między nami; a wreszcie czyż zbawić/
Mogą nas słowa? Dech ust świeżą ranę/
Rozdrażnia; ona musi się wykrwawić. ---/
Bywaj! Hersylio... Gdzież się ona chowa?/
Snadź pod ołtarzem poszła szukać schrony<pe><slowo_obce>schrona</slowo_obce> (daw.) --- schronienie.</pe>,/
Jakby męskiego nie dość było słowa!/
<didask_tekst>Zwraca się na prawo i spostrzega <osoba>Talassjusza</osoba>.</didask_tekst>/
Talassjusz! czyś gdzie nie spotkał mej żony?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Romulus</osoba>. <osoba>Talassjusz</osoba> nadchodzi z prawej strony, pomięszany<pe><slowo_obce>pomięszany</slowo_obce> --- dziś: zmieszany.</pe>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! Romulusie, nie pytaj mnie o nię<pe><slowo_obce>o nię</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp r.ż.: o nią; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co zaszło? Zgrozą cała ci twarz płonie./
Mów, na Hadesa! czy widziałeś ją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazując na ziemię</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co zaszło, przebóg! zapisano tam./
Chcesz, to bez zgrozy odczytaj to sam!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Krew?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Droga mordu wyznaczona krwią,</wers_cd>/
A krople śladem wpaliły się w skały./
Zobacz. Przeklęty to czyn!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Moja żona?</wers_cd>/
Czyżby jej własne ręce śmierć zadały?...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! gdyby krew ta z sabińskiego łona/
Się wytoczyła, krew twojej Hersylii,/
Jako przypuszczasz, tożby mnie w tej chwili/
Dech się nie zaparł bezwładnie w gardzieli./
Tym krwawym kroplom nie byłoby trzeba/
Niemym świadectwem wołać stąd do nieba./
Ja sam bym wołał, aż by wszyscy drżeli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pójdź precz, gaduło! lub powiedz, jeżeli/
Masz co powiedzieć. Cóżem ja, niewiasta,/
Że dla mnie w czułość język twój obrasta?/
Lecz co, o imię żebrać będę? Ścieżka/
Mi tajemnicy wydać nie omieszka.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zwraca się na lewo do wyjścia.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zatrzymując go</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie idź tą ścieżką. Przerażenia brzemię,/
Jakkolwiek silnyś, rzuci cię o ziemię./
Kochałeś tego, z kogo ta krew ciecze.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ankus?!... Ty kłamiesz, ty kłamiesz, człowiecze!.../
Ten łotr śmie jeszcze potwierdzać.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O! królu,</wers_cd>/
Bądźże człowiekiem. Wbrew strasznego bólu/
Krwi tej zaprzeczyć nie mogę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja przeczę.</wers_cd>/
To być nie może... nie powinno... nie.../
Ja chyba marzę. O! przeklęty śnie!/
Nieczemu<pe><slowo_obce>nieczemu</slowo_obce> --- tu: nie bez powodu.</pe> też to w ciągu nocy całej/
Dziwne postaci przy mnie zasiadały!...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Królu mój!...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba> <didaskalia>po pauzie</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówże mi wszystko.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niestety.</wers_cd>/
Wszystkom rzekł. Ankus zabity jak gromem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A któż go zabił?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto? Wasze kobiety.</wers_cd>/
Pomiędzy twoim i Ankusa domem/
Wlokły się mordu stopy zakrwawione.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On więc zabity? zbójczyniami one!/
<didask_tekst>Spogląda na ziemię.</didask_tekst>/
Tak; krew ofiary oznaczyła drogę./
Widzę, a jednak uwierzyć nie mogę!/
Ja się za kłamstwo pomszczę na mym wzroku./
Pójdę, zawołam, dotknę jego boku,/
A gdy nie wstanie, ha! to już daremno;/
Ankus mój umarł. Chodź do niego ze mną!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź sam. Nie mogę znieść tego widoku./
Co za śmierć! Z ręki niewiasty. Jak żmija,/
Gdy z wolna, cicho, śpiącego pastucha/
Chyłkiem napada i w ciało się wpija!/
Idę po czatach w spokojności ducha,/
Po ślicznej nocy zbliżeniem poranka/
Uradowany i do domu Anka/
Podchodzę. Drzwi tam stoją półotworem./
A schody krwistym zalepły<pe><slowo_obce>zalepły</slowo_obce> --- dziś popr.: zalepiły się; zakrzepły.</pe> jeziorem./
Po ciele zgrozy przebiegły mi dreszcze,/
Nogi przyrosły; głosem tedy radzę/
Naprzód i wołam: --- Anku! czyś żyw jeszcze?.../
Milczy. --- Drzwi mieczem do reszty odsadzę<pe><slowo_obce>odsadzić</slowo_obce> --- tu: odepchnąć.</pe>,/
Wszedłem, a za mną dzień szary po drodze/
Zajrzał i pobladł, gdy pobojowisko/
Zbrodni tej postrzegł. Ja podchodzę blisko:/
Przez pół na łożu, przez pół na podłodze/
Spoczywa Ankus, dłonią ciśnie usta/
Czerwone rany; ale rana pusta,/
Milcząca była. Dawno ona z ciała/
Zagadkę życia już wypowiedziała!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba> <didaskalia>siadając na jednym z kamieni</didaskalia>
<kwestia><strofa>Znowu dla grodu więc ofiara, który/
Co mi najdroższe chwyta w swoje mury!/
To drugi i ostatnim będzie. --- Król,/
Sam pozostanę odtąd.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Uśmierz ból,</wers_cd>/
Bo lud się zbliża, sądzić tobie czas!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sądzić... mą żonę!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja wybiegłem wraz</wers_cd>/
Z przybytku zgrozy, budzę w mieście całem<pe><slowo_obce>całem</slowo_obce> --- dziś popr. forma: całym.</pe>/
Co jeno żyje i opowiedziałem/
Zgorszonym tłumom tę straszną przygodę./
Z progów słuchały, drżąc, niewiasty młode;/
U kolan mężów zawodziły chór/
Łaski żebrzący dla królewskich cór;/
Lecz odepchnięte; i myśmy tej chwili/
Za zbójczyniami w miasto się puścili./
Były w świątyni. Tam młodsza siostrzyca/
Z błędnemi oczy<pe><slowo_obce>błędnemi oczy</slowo_obce> --- dziś popr.: błędnymi oczami.</pe> siedziała, a przy niej/
Stała Hersylia, istnie jak orlica/
Broniąca płodu<pe><slowo_obce>płód</slowo_obce> --- tu: potomstwo.</pe>. Chociaż to w świątyni,/
Lud byłby pewnie rozszarpał je obie./
Lecz wdał się kapłan i do twego zdania/
Płonących zemstą odwołać się skłania./
Jam ruszył naprzód to obwieścić tobie,/
Bo nikt z tą wieścią nie śmiał iść na dobie<pe><slowo_obce>na dobie</slowo_obce> --- tu: w tym momencie, obecnie.</pe>/
Przed twe oblicze. Czy słyszysz wołania?/
<didask_tekst>Okrzyk ludu za sceną na prawo.</didask_tekst>/
Śmierć! śmierć zbójczyniom!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>podnosząc się</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Bogi, wielkie bogi!</wers_cd>/
Jak ją ratować, czym zasłonić?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>z mocą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Niczym!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Z prawej strony gromadnie wkraczają Rzymianie; w pośrodku<pe><slowo_obce>w pośrodku</slowo_obce> --- dziś: pośrodku.</pe> nich <osoba>Hersylia</osoba> i <osoba>Tullia</osoba>. Przodem, między ludem kapłan <osoba>Pinarius</osoba>, którego chłopiec prowadzi za rękę. <osoba>Romulus</osoba> stoi zupełnie osobno na lewo z twarzą zakrytą rękami; za nim <osoba>Talassjusz</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śmierć! śmierć zbójczyniom! zemsta!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! dniu srogi!</wers_cd>/
Gdzie król?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Tu, ojcze, przed twoim obliczem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zemsta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Romulu! spraw, aby te szały</wers_cd>/
Winę na winę gromadzić przestały!/
Zemsty wołacie: azaż<pe><slowo_obce>azaż</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> wam niejasno,/
Żeście ją winą wywołali własną?/
Onać<pe><slowo_obce>onać</slowo_obce> --- tu: właśnie ona.</pe> się przecie spełniła tej nocy./
Błagać wam raczej bogów z całej mocy,/
By poprzestali na jednej obiacie<pe><slowo_obce>obiata</slowo_obce> (daw.) --- ofiara.</pe>,/
Choć w zbrodni wszyscy równy udział macie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Broni zbójczynie<pe><slowo_obce>zbójczyni</slowo_obce> --- dziś: zabójczyni.</pe>!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A nas tu o zbrodnię</wers_cd>/
Oskarża!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>3-CI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd><begin id="b1389011912884-605787238"/><motyw id="m1389011912884-605787238">Sprawiedliwość</motyw>Anka krew na jego głowę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na tych, co wczoraj złamali niegodnie/
Prawo gościnne, prawo pokojowe!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ślepcze zgrzybiały! za to wyzywanie/
Niech ci na zawsze kołem język stanie!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Lżysz<pe><slowo_obce>lżyć</slowo_obce> (daw.) --- obrażać, przeklinać.</pe> mą ślepotę! A czyż wy nie wiecie/
Że sprawiedliwość ślepą jest też przecie?/
Bądź trupia bladość lica Ankowego,/
Bądź kwiat młodości na dziewiczej twarzy ---/
Ślepego ciemnie<pe><slowo_obce>ciemnia</slowo_obce> (tu daw.) --- ciemność.</pe> od stronności<pe><slowo_obce>stronność</slowo_obce> (daw.) --- stronniczość.</pe> strzegą;/
On tylko winę i pokutę waży./
Wszak tu król stoi i słów moich słucha/
I nie zaprzecza mojej słusznej mowie;/
Bo zbyt widocznie tknęli go bogowie,/
Których wyroki wydarły mu druha./
Ja milknę; teraz niech on sąd wypowie./
Jego jest władza, wykonać ją może;/
Moją --- bezwładność<pe><slowo_obce>bezwładność</slowo_obce> --- tu: niemoc, bezsilność.</pe> i przestrogi boże.<end id="e1389011912884-605787238"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, dwujęzyczny<pe><slowo_obce>dwujęzyczny</slowo_obce> --- tu: dwulicowy, fałszywy.</pe>! Ty grozisz bogami,/
Błogosławieństwa których sam nad nami/
Wzywałeś wczoraj.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Boście mnie zgwałcili<pe><slowo_obce>zgwałcić</slowo_obce> (tu daw.) --- zmusić przemocą lub groźbą.</pe>,</wers_cd>/
Bo jestem słaby, więzień wasz. Lecz czyli/
Wy też i niebian tak gwałcić myślicie,/
Których jest silne a swobodne życie?/
Jam błogosławił próżno wam, Rzymianie,/
Duch mój przeczuwał, że tak się nie stanie;/
Duch mnie nie zawiódł. To daremne rzeczy,/
Aby bóg <wyroznienie>wojny</wyroznienie> <wyroznienie>spokój</wyroznienie> miał na pieczy,/
A <wyroznienie>ten</wyroznienie> bóg tylko u was ma uznanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dosyć, mądrości bezrdzenna<pe><slowo_obce>bezrdzenny</slowo_obce> --- tu: bezsensowny, bezproduktywny, bezużyteczny.</pe>! Te zwady,/
Te twoje wróżby mroczne a zawiłe,/
Tumanią umysł, wątlą ludu siłę./
Kto cię powołał do sądu i rady?/
Jest --- ty jej nie znasz --- najwyższa bogini,/
<wyroznienie>Konieczność</wyroznienie>!... która błogim nam uczyni/
To, co poczęła. Przed nią, gdy zawoła,/
Ludzie i bogi uchylają czoła./
Ta utrzymuje budowę wspaniałą/
Nieba i ziemi i utrzyma cało/
Ten Rzym w przyszłości. --- Ja król --- jej kapłanem!/
To wiedz i odejdź!/
<didask_tekst>Kapłan i chłopiec odchodzą.</didask_tekst>/
<wers_cd>Teraz ty, drużyno:</wers_cd>/
Stoisz tu z czołem jak chmura wezbranem/
Zarzewiem zemsty. --- Mówcież, kto przyczyną.../
Niech o niewinną głowę się nie otrze/
Grom kaźni. Kogóż oskarżacie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Młodszę<pe><slowo_obce>młodszę</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp r.ż.: młodszą; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>!</wers_cd>/
Ten miecz trzymała, gdy ją pochwycono,/
I z rąk jej ledwie wydarła go siła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty, Tullio?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja mu rozszarpałam łono.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>spokojnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie wierzcie! Zgroza umysł jej przyćmiła./
Nie dziw! Tak cicho życie jej płynęło.../
Z gorączki bierze na siebie to dzieło!/
Bo gdyśmy nocą szły, za nami krwawy/
Cień zabitego kroczył Rzymianina,/
Że aż w szał jakiś popadła dziewczyna/
I miecz ten w rękę chwyciła z obawy./
A jak się gwoli chorym dzieciom czyni,/
Tak i ja broń tę zostawiłam przy niej./
Moim czyn, moim; wasz gniew mnie nie straszy;/
Z chlubą go głoszę w obecności waszej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dlaczego, siostro, szczędząc moje życie,/
Ukrywasz prawdę, która na mym czole/
Wyryta stoi?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Na czole! Słyszycie?</wers_cd>/
Czyż to nie szał? Niewinność i niedolę,/
Nie mord na czole masz, o biedne dziecię!/
Przy domu waszym stanęłam --- toż przecie/
Przypomnij sobie --- wołam cię, podchodzę,/
Ty z objęć jego wydarłaś się wraz,/
Zawisłaś na mnie i jęknąwszy srodze,/
,,Ratuj mnie!" rzekłaś. --- On wpadł między nas/
I w ślepym gniewie szarpnąwszy się, razem/
Przebity na wskróś tym właśnie żelazem,/
Które dobyte jam w ręku trzymała,/
I na posłanie zawlókł się zaledwie./
A myśmy w progu czekały obiedwie,/
Póki duch z jego nie ustąpił ciała./
Przypomnij, nie przecz! Tyś wprawdzie pragnęła/
Zemsty, ale ja dokonałam dzieła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wolna potrząsając głową</didaskalia>



<kwestia><strofa>Powiedz mi, siostro, gdzie trafiła broń,/
Którą, jak mówisz, wymierzyłaś doń?/
W piersi, czy w szyję? Co? Milczeniem swem/
Nie stwierdzasz prawdy: ja jedna ją wiem./
Zaledwie wprawdzie jam na jego ciało/
Podniosła oczy, kiedy to się stało,/
Ale wiem dobrze, i palec ten sam/
Krwawego widma, co wciąż z nami kroczy,/
Wskazuje ranę; a choć zamknę oczy,/
Widzę ją ciągle, oto tam... o! tam...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To ona. Śmierć jej, śmierć!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Sprawiedliwości,</wers_cd>/
Królu! Niech innych pozór czynu złości,/
Lecz prawy sędzia, ty, w obliczu gminu/
Nie dasz się uwieść pozorami czynu./
Gdyby --- choć bajką, co mówi zbłąkana ---/
Z jej nawet ręki ten cios padł w młodziana,/
To ze słusznością czyliż zgodnym będzie,/
Za czyn istotny ukarać narzędzie,/
Co ślepym zemsty stało się obuchem?/
Bom ja tę rękę uzbroiła duchem,/
Jam na was wstępnym uderzyła bojem,/
Wina jest moją, zwycięstwo jest moim./
Ona?... Toż wy jej przypatrzcie się przecie;/
Toć od igraszek oderwane dziecię,/
Rozswawolony z gniazdka ptaszek młody,/
Co pierwszym lotem próbuje swobody;/
I wy o czyn ten obwiniać ją chcecie?/
Spojrzyjcie na mnie i na nią, a snadnie/
Mścicielkę gwałtu każdy z was odgadnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Próżno, Hersylio, miłość twa nas łudzi.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy tak? Wśród jakich znajdujęż się ludzi?/
Prawda; mym sędzią ten, co przez kapłana/
Sprawił, bym żoną była mu przyznana.../
Sędziego musi być niewinną żona./
Och! biedna Tullio, więc jesteś zgubiona!/
A twoję siostrę nie wiem jaka siła/
Występków, zbrodni gdyby obarczyła,/
Ona bezkarnie będzie uwolnioną,/
Bo jest sędziego ukochaną żoną.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż jesteś żoną?... Milczysz, spuszczasz oczy;/
Daremnie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kędyż to srogość nie zboczy!</wers_cd>/
O! z samolubstwem fałszu połączony!/
Że nie zyskałeś jeszcze we mnie żony,/
Więc chcesz przejednać, oszczędzając skrycie;/
Aleś się zawiódł, bo nie dbam o życie./
Sprawiedliwości ja żądam, Rzymianie,/
Tej, choć od wrogów niech się zadość stanie!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będziesz ją miała, wyłożę ci krótko;/
Jeśli do zbrodni stałaś się pobudką/
Tej młodej Furii, zadość się uczyni/
Tobie, gdy śmierć jej ujrzysz.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Śmierć zbójczyni!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ukamienować!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>3-CI RZYMIANIN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zrzucić ją ze skał!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co słyszę! Toż to głodnych wilków wycie!/
Ludzie! czyliż was nie wstydzi ten szał?/
Słabej dziecinie by odebrać życie,/
Gromada rwie się, szamocze i krzyczy,/
Jakby bóg wojny do walnej zdobyczy/
Krew wam zagrzewał. Wielkie, sławne dzieło/
I niesłychane na dziejowej karcie!/
Chytrze wziąć dziewczę i potem otwarcie/
Na śmierć wystawić! Stu mężów stanęło/
W tej zacnej sprawie. A jaka jej wina?/
Że w pojedynku zmogła Rzymianina,/
Co niezmożonym sądził się. --- Nareszcie/
Stwierdźcie, że kupą silniejsi jesteście/
Niż pojedynkiem; niech zginie dziewczyna,/
Której odwaga i nadludzka siła/
Pewnie by przez was była ubóstwioną,/
Gdyby krwi żądza was nie znikczemniła./
Lecz młode zwłoki gdy na stosie spłoną,/
To zwalcie na nią tę Romę i sami/
Też się zagrzebcie pod jej zwaliskami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>ironicznie</didaskalia>



<kwestia><strofa>A cóż, Rzymianie? Coście stąd wysnuli?/
Zbójczynię Anka ocalić wypada,/
Bo gdy go pomścim, to nam będzie biada./
Królu, wyrokuj bezkarność!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śmierć Tullii!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wstrzymajcie wyrok! Jam nie chciała przecie/
Gniewać was, ale boleść... pojmujecie.../
Przebaczcie mękę, która się bezmyślnie/
Burzy w mej duszy i na usta ciśnie./
Patrzcie! ja klękam przed wami na ziemi,/
Córa Tacjusza, dumna i znękana,/
Tu, przed wrogami pada na kolana;/
Jesteście silni, bądźcie wspaniałemi<pe><slowo_obce>wspaniałemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma: wspaniałymi.</pe>./
Ja wam jak dziewka<pe><slowo_obce>dziewka</slowo_obce> --- tu: służąca.</pe> służyć-em<pe><slowo_obce>służyć-em gotowa</slowo_obce> --- dziś: gotowa jestem służyć.</pe> gotowa,/
A czcić jak bogi.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Siostro!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie powstanę,</wers_cd>/
Póki nie rzekną przebaczenia słowa./
Zostawcie dziecię moje ukochane./
Czyż jedna łaska w Rzymie jest tak drogą,/
Że się stu ludzi nań zdobyć nie mogą<pe><slowo_obce>stu ludzi nań zdobyć (się) nie mogą</slowo_obce> --- dziś popr.: stu ludzi nie może się na nią zdobyć.</pe>?/
Wyście pod bronią, my porozbrajane;/
Wyście gród dumny, my dusze ubogie;/
Wyście zabrali wszystko, co nam drogie:/
Ojczyznę, wolność, dumę; jedno życie/
Nam pozostało i toż wytrącicie?/
A zemście waszej gdy zadość się stanie,/
Czy przez to zmarły wasz zmartwychpowstanie?/
Sądzicież, jako córy naszej ziemi/
Do zgody z wami będą łatwiejszemi<pe><slowo_obce>łatwiejszemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm r.m.: łatwiejszymi; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>,/
Kiedy krew Tullii ręce wasze zbroczy?/
Nie patrzcie na nią tak srogiemi oczy!/
Co uczyniła, stało się jedynie/
W mroku umysłu, w nieszczęścia godzinie./
A wy, przytomni, szczęśni, na swój dzień/
Jasny, --- śmiertelny chcecież rzucić cień?/
Nie! nie możecie; lub jeśli musicie,/
Oto jest moje u nóg waszych życie;/
Topcie w mej piersi mieczów, ile chcecie,/
Tylko mi moje zachowajcie dziecię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Powstań, Hersylio!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>podchodząc do niego, z cicha</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Miej niezłomne zdanie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wyrokuj, królu!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchajcie, Rzymianie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ona podstępem zabiła go...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>We śnie...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Uklęknij siostro! Pomnij, jak boleśnie/
Ojciec tam jęczy.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>A żem jego córą,</wers_cd>/
Chcę umrzeć prosto, czoło moje górą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wychodząc z zamyślenia</didaskalia>



<kwestia><strofa>Powstań, Sabinko! Daremne twe łkania./
Proch, w którym klęczysz, krwią szlachetną lśni,/
I żadna łaska nie zatrze tej krwi./
Rzymianie!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słuchać królewskiego zdania!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na jutro rano bitwa naznaczona,/
Nim się rozpocznie i zanim noc skona,/
Mężnego zwłoki ziemią przysypiecie./
Dotąd zbójczyni ma siedzieć w więzieniu,/
A gdy stos z rana zaświeci w płomieniu,/
Topór ofiarny, zmarłemu w obiecie<pe><slowo_obce>obiata</slowo_obce> (daw.) --- ofiara.</pe>,/
Zuchwałe czoło dziewicy uderzy./
Lecz biada ręce, która się zamierzy/
Przedwcześnie na nią! Ten, kto to uczyni,/
To jakby kradzież popełnił w świątyni,/
Bezwarunkowo spłaci śmiercią swą./
Gdy dzień zaświta, zejdziem się pospołu/
I zamiast wina zalejemy krwią/
Resztki płomienia na stosie popiołu,/
Co skryje Anka. Zabójczyni ciało/
Niepogrzebione<pe><slowo_obce>niepogrzebione</slowo_obce> --- dziś: niepogrzebane.</pe> w popiele zostanie,/
By w wirze bitwy w ćwierci popadało./
Teraz ją weźcie. Takie moje zdanie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Lud odprowadza <osoba>Tullię</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przeciskając się przez tłum</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nie rozłączycie mnie z siostrą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>chwytając ją za ramię</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nie szalej!</wers_cd>/
Idź stąd, nieszczęsna, ani kroku dalej!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Pójdę do wieży za nią.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>odpychając</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ani kroku!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Puśćcie mnie! Ja chcę umrzeć przy jej boku!/
Stoisz i patrzysz na tę moję mękę,/
O! Romulusie, i usuwasz rękę./
Dowód, jak silne jest twoje kochanie,/
Któreś ty dla mnie udawał, tyranie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>smutno na nią spoglądając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Hersylio, tam twój dom!/
<didask_tekst>Do <osoba>Talassjusza</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Talassjusz! zważ,</wers_cd>/
By uwięzionej względną<pe><slowo_obce>względny</slowo_obce> (tu daw.) --- łagodny, uprzejmy.</pe> była straż./
Ja do Ankusa --- sam --- na pożegnanie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą wszyscy prócz <osoba>Hersylii</osoba>.</didaskalia>

 
<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>sama po długim milczeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1389014335699-1389627973"/><motyw id="m1389014335699-1389627973">Zwątpienie</motyw>Czy są bogowie? Alboli<pe><slowo_obce>alboli</slowo_obce> (daw.) --- albo też; czy może.</pe> to naszej/
Twór wyobraźni, który tylko straszy,/
Pomóc niezdolny? Nie, tego co boli/
Nie widzą, krzyków nie słyszą niedoli./
Mogąż na klęski patrzeć mego rodu/
I gromem tego nie roztrzaskać grodu,/
Wraz z jej więzieniem!.../
<wers_cd>Czym<pe><slowo_obce>czym sama w tym mieście</slowo_obce> (daw.) --- czy jestem sama w tym mieście.</pe> sama w tym mieście?</wers_cd>/
Podziemni! coście tak wierną tej nocy/
Byli jej strażą i dodali mocy/
Do wykonania czynu, --- gdzież jesteście?<end id="e1389014335699-1389627973"/>/
Wstańcie, podziemni! niech wasza mi siła/
Ocalić młodą kapłankę pomoże,/
Która czci waszej tak się zasłużyła./
Ona --- to dziecię rozkoszne i hoże;/
We mnie, co jestem starszą i ponurą,/
Ileż sprężystsze znajdziecie narzędzie/
Zamiarów waszych! Hej! podziemni, górą!/
Rada niech waszą, a czyn moim będzie.../
Jak to?... Już radę szepczą wasze usta?.../
Ja mam?... tak, dobrze... chata stoi pusta.../
A gdybym wzięła głownię z jej ogniska.../
Dach kryty słomą, chata drugiej bliska,/
I tak szeregiem... Tu brama, z tej strony/
Wolny ciąg górą, płomień ożywiony/
Z dachu na dachy udzieli się słomie/
I będzie koniec tej słomianej Romie./
A gdy na niebie łuna zaczerwieni,/
Jak Furia<pe><slowo_obce>Furie</slowo_obce> (mit. rzym.) --- demoniczne bóstwa zemsty.</pe> zemsty łuną po pożarze/
Spłynę do wieży i poduszę straże,/
I dziecko moje wyrwę zśród<pe><slowo_obce>zśród</slowo_obce> --- dziś: spośród.</pe> płomieni./
Cicho!... myśl zbiorę... Tak, dopiero rano/
Pod nóż ofiarny ma być powołaną;/
Więc mam czas jeszcze doczekać do nocy,/
Aż katy zasną. Dobrze. Mocy! Mocy!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Patrzy przed siebie w ziemię.</didaskalia>

 
<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Hersylia</osoba>, <osoba>Marcja</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Marcja</osoba> przychodzi z głębi na prawo, idzie śpiesznymi krokami, ale zwalnia je za spojrzeniem<pe><slowo_obce>za spojrzeniem</slowo_obce> --- po tym, jak spojrzała.</pe> na twarz <osoba>Hersylii</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Hersylio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie słuchając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Gdyby zaś oni mnie mieli</wers_cd>/
Wraz z moją Tullią zniszczyć w pogorzeli,/
Przynajmniej światu to będzie wiadomo,/
Że dwie Sabinki nie dały się, Romo!/
Zgładzić wraz z klątwą i hańbą u czoła.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Hersylio, Marcja jestem...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Kto mnie woła?</wers_cd>/
Ty śmiesz się zbliżać? Precz stąd, niegodziwa!/
Przeżyłaś hańbę, klątwa od cię wieje.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Posłuchaj...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Chcesz mi wygadać swe dzieje,</wers_cd>/
Że cię Rzymianin pochlebstwem zjednywa<pe><slowo_obce>zjednywa</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3 os. lp cz.ter.: zjednuje.</pe>, ---/
To wstyd Sabince; --- że ciebie nie gniecie/
Żelazo kajdan, --- wstyd wolnej kobiecie./
Ale nie wierzę, byś w bezwstydzie swym/
Mnie tu go przyszła doradzać za godło;/
Cokolwiek z ciebie dziś uczynił Rzym,/
Kochałyśmy się, nim zostałaś podłą.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jam nie liczyła na twą dobrą wolę/
I nic nie powiem. Cokolwiek bym chciała/
Rzec, by oczyścić siebie i swą dolę,/
Byłoby próżnym. Serce twe --- to skała,/
Żadnych ust skarga do niej nie dosięga.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Więc po coś przyszła? Odejdź sobie tam,/
Skąd przyszłaś.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, nie! Zmusza mnie przysięga</wers_cd>/
Stanąć przed tobą.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przysięga?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ja szłam</wers_cd>/
Jeszcze przede dniem, wszystko było we śnie,/
Szłam, aby wody zaczerpnąć we dzbanek,/
Dołem ku rzece...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>To cię, widzę, wcześnie</wers_cd>/
Do służebnictwa zapędził kochanek.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Na skraju lasu stanęłam u brzega,/
Kędy wysoka trzcina się rozlega<pe><slowo_obce>rozlegać się</slowo_obce> --- tu: rozpościerać się.</pe>,/
A z boku czysta zatoka krysztali<pe><slowo_obce>krysztalić</slowo_obce> --- tu o wodzie: lśnić jak kryształ.</pe>;/
Zdjęłam dzban z głowy, by zaczerpnąć fali,/
Gdy wtem pięść jakaś w ramię mnie uderzy./
Zwracam się z trwogą. Aż młodzian wyskoczy/
Z trzciny i straszno spogląda mi w oczy;/
Dobytym nożem na mnie się zamierzy/
I rzecze: --- ,,Cicho, bo śmierć!" ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tego chłopca</wers_cd>/
Poznałaś pewnie?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie byłam mu obca.</wers_cd>/
Niestety!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kassjusz, który od pół roku</wers_cd>/
Zaręczon tobie.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wstrząsnęły mną dreszcze,</wers_cd>/
Gdym nań spojrzała.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I ty mogłaś jeszcze</wers_cd>/
Patrzeć nań? Także<pe><slowo_obce>także</slowo_obce> --- tu: tak bardzo, do tego stopnia.</pe> daleko był z boku/
Nurt, by cię ustrzegł od tego widoku?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dobrze by było, gdyby moje ciało/
W tej chwili nurtem do morza zdążało!/
Ale on, mówiąc, trzymał mnie co siła;/
--- ,,Wracaj do miasta, król mnie tu posyła,/
Bogowie zemsty drogę mą chronili./
Wracaj i powiedz natychmiast Hersylii,/
Że nocą w lesie staniemy, a ona/
Otwarcia miasta pod północ dokona./
Trudnym to pono nie będzie jej wcale,/
Gdy się królowi dostała w udziale,/
Który śpi w domu, co najbliższy bramie./
Na znak pochodnię zaświeci w załamie./
My w bój otwarty poczynać nie radzi/
Z tymi zdrajcami; podstęp nas wprowadzi,/
I wszystkich śpiących wyrżniemy pokotem."</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wysłuchaliście mnie, podziemni!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Potem</wers_cd>/
Kazał przysięgać, że więcej nikomu/
Nie wspomnę o tym, wróciwszy do domu,/
Prócz ciebie jednej.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Przysięga niedroga</wers_cd>/
Z ust, co ścierpiały pocałunek wroga;/
Możesz wykrzyczeć to po całym mieście;/
Gacha ocalić powinność nareszcie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Pastwisz się srogo, niepomna zgryzoty./
Nie sądź, by we mnie zamilkł głos tęsknoty/
Na jego widok i mowę. Jam długo/
Stała jak wryta nad zarosłą strugą,/
Śród<pe><slowo_obce>śród</slowo_obce> --- dziś: wśród.</pe> której trzciny młodziana zakryły./
A gród rozpięty na tym wzgórzu nagiem<pe><slowo_obce>nagiem</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc. lp r.m.: nagim; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.</pe>/
Olbrzymim wydał mi się sarkofagiem;/
Powrót do domu --- zejściem do mogiły./
A jednak --- powiedz, żem nikczemna dusza,/
Gardź mną, nazywaj kobietą bez sromu ---/
Wyznam, że kiedym wróciła do domu,/
Czułam, żem w domu; a gdym Talassjusza/
Spotkała...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>To on? Twój małżonek czuły,</wers_cd>/
Kat; --- jego słowa wciąż na Tullię szczuły./
Jak prędkoż związek z hańbą, nieszczęśliwa!/
Wszystko, co drogie nam było, rozrywa!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bogowie związek ten w opiekę wzięli.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Szczególniej Tullii z Ankusem wesele.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Serce me szczerze boleść twoją dzieli.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A ja dziś z tobą nic a nic nie dzielę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><begin id="b1390682786416-1590890618"/><motyw id="m1390682786416-1590890618">Honor, Zemsta</motyw>Ah! jakąż noc ta nienawiść roznieci!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja tak chcę. Moja pochodnia zaświeci/
I mnie, i moim.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, nie, to jest zdrada!</wers_cd>/
Tej ci, Hersylio, jąć się nie wypada./
Pomnij na przyszłość: że na starsze lata/
Ty stać się możesz postrachem dla świata./
Snując się sama od strzechy do strzechy,/
Cień rzucać będziesz na ludzkie uciechy./
Własny swój naród okryjesz żałobą,/
Że dzieci będą uciekać przed tobą,/
A starce<pe><slowo_obce>starce</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: starcy.</pe> pośród rodzinnego miasta,/
Trzęsąc głowami, rzekną: ,,ta niewiasta/
Wielkiego zemsty dokonała dzieła,/
Ale czci broniąc, cześć nam też odjęła".<end id="e1390682786416-1590890618"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tobie też o czci rozprawiać przystoi!/
A jak ty zwiesz to, czym Rzymianie twoi/
Się odznaczyli?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Och! to już się stało,</wers_cd>/
Nie cofną tego nawet siły boże/
I żadna zemsta nic tu nie pomoże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stało się przez pół<pe><slowo_obce>przez pół</slowo_obce> (daw.) --- w połowie.</pe>; tego im za mało./
Największa zgroza ma w tę noc dopiero/
Na głowie dziecka zasrożeć siekierą./
Lecz, szczęściem, temu ja zapobiec mogę,/
A same bogi wskazały mi drogę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Idź nią, lecz wybierz sobie cel godziwy./
Tak, ku niej chętnie i mój duch się skłania./
Otwórz tę bramę braci niecierpliwej,/
Lecz nie dla mordu, nie; --- dla pojednania./
Pójdź w noc do lasu, tam z drzewa oliwy/
Ułam gałązkę, a sprowadź w te mury/
Ojca i braci, ale po dniu, który/
Chlubą dwóch ludów na wieki zostanie,/
Jeśli użyjesz siły, co się mieści,/
Z bogów zrządzenia, w naturze niewieściej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przestań! czczym słowem twoje pojednanie/
Tam, gdzie dwa ludy taka dzieli zbrodnia./
Ogłoś przed nocą, choć ci zakazano,/
I nim zabłyśnie zemsty mej pochodnia,/
Że tu niewiasta jest nieprzejednaną./
Lecz spytaj serca: --- kiedy zdradzisz braci,/
Czy grom przekleństwa głowę twą ominie,/
Krzywoprzysięstwo czy ojczyznę da ci,/
Czyś ty żyć godna, kiedy Tullia zginie!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc rzecz skończona, Hersylio?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Skończona.</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Idźże za radą swojego demona,/
Ja pójdę za tym, co mi serce radzi./
Ci, których twoja pochodnia sprowadzi,/
Mogą nie szczędzić twojego oręża./
U progu chaty, cicho, nad snem męża/
Ja czuwać będę; na niego wzniesiony/
Miecz musi wprzódy wytoczyć krew żony.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi szybko.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie wyzywałam losu; lecz na słowo/
Jego wyzwania ja jestem gotową!
</strofa></kwestia>




<didaskalia>Zasłona spada.</didaskalia>

 


<!--TRIM:5-->


<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>





<didaskalia>Wieczór w miarę zachodzącego słońca, światło księżycowe oblewa scenę.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>siedzi na stopniach ołtarza</didaskalia>



<kwestia><strofa>Klucze od twierdzy odebrać mu we śnie,/
A gdy się zbudzi, pchnąć go własną bronią.../
Lecz gdy nie zbudzi?... To i tak! Za wcześnie/
Mógłby się ocknąć ze snu, gdy zadzwonią/
Wrzeciądze bramy... Wtedy, cóż uczynię?.../
Wszystko przepadło, moja Tullia zginie!.../
Snu, choć godzinę!... Snu!... Czemuż nie chcecie,/
Myśli me, spocząć? Obmyślaneż przecie/
Wszystko tak pięknie! sto razy na dobie<pe><slowo_obce>na dobie</slowo_obce> --- tu: obecnie, w tym momencie; dopiero co.</pe>,/
Jak pieśń piastunki wtórzyłam<pe><slowo_obce>wtórzyć</slowo_obce> --- tu: powtarzać.</pe> to sobie,/
By do snu serca ukołysać żale.../
Nie, Marcjo! Czyn ten nie hańbi mnie wcale!/
Czyż ja nie muszę oddać mu się sama,/
By własnym wstydem odkupić me dziecię?/
I cóż mi jeszcze znaczy cześć!.../
<wers_cd>A przecie ---</wers_cd>/
Nim się dla moich otworzy ta brama ---/
Gdyby jednego ocalić w tym tłumie!/
Bo on jest dumny, --- a więc przejść go w dumie/
Byłoby ulgą sercu. Rzec: --- Daremnie/
Większym, wspanialszym ty chcesz być ode mnie;/
Nie, ty nie umrzesz, gdy ja będę żyć;/
Dałeś mi wolność --- ja ci daję --- idź!/
Precz ze słabością, co udaje postać/
Wielkości ducha! Ja silną chcę zostać./
Wszak on to sprawił, że moję kochaną/
Nie zaraz w szale wściekłym rozszarpano;/
Odwlekł dreszcz śmierci. --- Dość łaski, jeżeli/
Za jednym ciosem pośród cieniów<pe><slowo_obce>cieniów</slowo_obce> --- dziś raczej: cieni.</pe> stanie./
Idzie już spocząć. Dajcie mu, niebianie,/
Ten sen, któryście oczom mym odjęli!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Romulus</osoba> i <osoba>Talassjusz</osoba> wchodzą z prawej strony. --- <osoba>Hersylia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żadnego śladu, mówisz? Ani chwili/
Ja nie wątpiłem, że pomoc omyli<pe><slowo_obce>omylić</slowo_obce> --- tu: zawieść, nie spełnić oczekiwań, nie przybyć na czas.</pe>./
Oj! Albalonga<pe><slowo_obce>Albalonga</slowo_obce>, częściej <slowo_obce>Alba Longa</slowo_obce> --- główne miasto latyńskie, według legendy rodzinne miasto Romulusa i Remusa.</pe>!... Im może i chce się,/
Abyśmy karki skręcili w tym lesie,/
Przeto nas swoją pomocą łudzili./
Oj! Albalonga!... Kto ją pozna, kto?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wszedłem aż na szczyt. Niebo zaszło mgłą;/
Chmury niesforną z gór zstąpiły zgrają/
I skryły drogę, którą przybyć mają.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie bój się; przyjdą, kiedy koniec będzie,/
I kto zwycięży, w tego staną rzędzie,/
By dzielić tryumf a zdobycz. Ostrożna/
Ta Albalonga. --- Brzydko.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Bez niej można</wers_cd>/
Obejść się.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Słusznie. Rzym nie dziecko przecie.</wers_cd>/
Na każdym kroku co mu za niewola/
Wciąż się oglądać, jak za matką dziecię?/
O wrogach także nie ma wieści z pola.../
Mniejsza. Choć oni pod noc w lesie staną,/
Przecież, znużeni, nie poczną aż rano./
Idź, Talassjuszu, spocznij! Krótka noc./
Mówisz, że wszyscy już się zgromadzili?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie ma nikogo za miastem w tej chwili,/
Na rynku ludu tam spoczywa moc./
Śpią pod tarczami: żeglarze, rolniki<pe><slowo_obce>rolniki</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: rolnicy.</pe>,/
Każdy lekkiego snu, jak zwierz dziki./
I stos wysoki gotów, jak przystało,/
Na którym spłonie przyjaciela ciało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dobrze.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Romulu! oblicze twe blade,</wers_cd>/
Usta posiłku przyjmować nie rade,/
Widzę to dobrze, kryjesz się daremnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto ci pozwolił wpatrywać się we mnie?/
To niebezpiecznie, tego ci nie radzę;/
To rzecz śmiertelna. Dopóki mam władzę,/
Nie troszcz się o mnie. Jeśli ci żyć miło,/
To zamknij oczy, żal by mi cię było;/
Idź na spoczynek; dobranoc!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Romulu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>silniej, spostrzegając w tej chwili <osoba>Hersylię</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Dosyć!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Talassjusz</osoba> wychodzi.</didaskalia>

 
<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Romulus</osoba>, <osoba>Hersylia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sabinko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbierając siły z wysileniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czego żądasz, królu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kiedy skonają dnia ostatnie blaski,/
Ujrzysz, Hersylio, swoję siostrę młodą;/
Wierni mi ludzie tutaj ją przywiodą/
Zwolnioną z więzów.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Oszczędź mi swej łaski.</wers_cd>/
Martwy głaz falom zamknięty jest mniej,/
Niż ja wybiegom wspaniałości twej./
Próżno; nienawiść niech pośród nas stoi;/
Zawdzięczać nie chcę nic względności<pe><slowo_obce>względność</slowo_obce> (tu daw.) --- uprzejmość; wspaniałomyślność; łaskawość.</pe> twojej!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ja wcale twej się przyjaźni nie łaszę!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Więc ci rozkoszą są boleści nasze;/
Łzy, przy rozstaniu co trysną spod powiek,/
Karmią<pe><slowo_obce>karm</slowo_obce> (r.ż., daw.) --- pokarm, strawa.</pe> ci będą...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nigdy gorzej człowiek</wers_cd>/
Nie był osądzon; lecz i to nie boli/
Już duszy mojej. --- Wierz, nie wierz --- do woli;/
Lecz serce moje ni żyłką nie drgnęło/
Za tobą, kiedym zniszczyć własne dzieło/
Zamierzył; wyrok ów, co ludu szałem/
Zmuszon pozornie na Tullię wydałem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Co słyszę! Tullia?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wolna. Krwią słabego</wers_cd>/
Splamić gród rzymski niech mnie bogi strzegą!/
A gdy ofiary zbraknie nam do stosu,/
Rzeknę im to, co w pierwszej burzy ducha/
Byłoby tylko próżnym brzmieniem głosu./
Lud wreszcie ciszej słów moich wysłucha/
W przedświcie wielkiej boju tajemnicy./
Sami się wzdrygną na tę śmierć dziewicy/
I godniej we czci zmarłego dostoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>po pauzie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Królu! na wdzięczność jeśliś liczył moją,/
Toś się omylił. Choćbyś miał niezłomne/
Chęci świadczyć mi dobro, nie zapomnę,/
Że to jest łaska; a nic nie naprawi/
Już dokonanych przez ciebie bezprawi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja nie liczyłem na nic; w żadnej cenie/
Mam czy to wdzięczność, czy to zapomnienie;/
I nic naprawiać nie chcę jako żywo;/
A tylko wstrzymać chcę rzecz niegodziwą./
I ty, Hersylio, pójdziesz z siostrą swą/
I wszystkie nici, które żywot błogi/
Miały nam upleść razem, niech się rwą,/
Ja sam je targam... Jesteś wolną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bogi!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Choćbyś mnie nawet mniej nienawidziła,/
Czuję, że czyn nasz gorzki owoc zsyła./
Na drzewie losu dojrzewa on nam;/
Lecz ja, bez skargi, chcę go zerwać sam./
Prawo gościnne pogwałcone zdradnie/
Będzie pomszczone; lecz ciężar pokuty/
Na jedną głowę króla tylko spadnie./
Dom mój stać będzie ze szczęścia wyzuty,/
Już mnie rozkosze jego nie zachwycą,/
Przy mym ognisku miły gość nie siędzie,/
Nie żona ogień w nim rozniecać będzie;/
Sam z moją myślą... Śmiejesz się, dziewico?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ja?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, masz słuszność. Kto dziś zgadnąć może,</wers_cd>/
Gdzie w noc jutrzejszą głowę moję złożę!/
Lecz co ja mówię!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Idzie w głąb sceny i kluczem odmyka bramę, na rozcież<pe><slowo_obce>na rozcież</slowo_obce> --- dziś: na oścież.</pe> ją otwierając.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Och! w oczach mi ciemno...</wers_cd>/
To straszny człowiek! Co się dzieje ze mną?/
Ratujcie odeń mnie, sabińskie bogi!/
Zasłoń mnie przed nim, o klątwo ojcowa!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wracając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Otworem stoją już wolności drogi,/
Wracaj do domu, Sabinko; bądź zdrowa!/
Byłaś mi drogą, och! byłaś mi drogą,/
Jak słowa ludzkie wyrazić nie mogą;/
Dziś i ta miłość głęboka a szczera,/
Jak wszystko drogie, już we mnie zamiera./
Gdy się stos Anka zsypie w prochu chmurę,/
Zgasną i we mnie te płomienie, które/
Tyś roznieciła... Tullię widzę młodą;/
Nie chcę jej spotkać. Niech będzie gotowa/
Spełnić mą wolę... Hersylio, bądź zdrowa!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Śpiesznie odchodzi na lewo.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Hersylia</osoba>, <osoba>Tullia</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>Z głębi na prawo wychodzi <osoba>Tullia</osoba> z przewodnikiem, który ją pozostawia i znika.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czyż to już ranek? Czy mnie na śmierć wiodą?/
Gdzie stos? A człowiek gdzieś zniknął w tej chwili...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wybiegając naprzeciw niej</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Siostro!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>I ciebie też tu sprowadzili</wers_cd>/
Gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- tu: z powodu.</pe> mej śmierci? O! jakżeż czynicie/
Gorzkim, Rzymianie, zgon mój i jej życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie mów o śmierci! Ty wyjdziesz stąd żywa.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ja?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Pójdziesz wolna, gdzie cię serce wzywa.</wers_cd>/
Tę bramę widzisz? Król otworzył sam./
Nie zwlekaj! Może zdjąć go żal, lub inni/
Nie w porę jacy nadejdą uczynni;/
Śpiesz! Cudem mało otwiera się bram./
Ratuj się, ratuj!... Nie czekaj zarania!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Alboż ja jestem do uratowania?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I ja też z tobą pójdę, siostro droga;/
Bo i mnie razem on z tobą wygania./
Och! jak mnie boli ta wspaniałość wroga,/
Powiem ci, kiedy wolności powietrze/
Ożywczym tchnieniem skronie nasze przetrze./
Mnie tak ugięło to jarzmo tyrana,/
Że mimo dumy, mimo zgrozy w duszy,/
Mało nie padłam przed nim na kolana./
Czyż człowiek, który więzy nasze kruszy,/
Tym samym dla nas w boga się przemienia,/
By nas tym silniej przykuć do więzienia?/
Nie ociągaj się, siostro; czas nam w drogę!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pociąga za sobą <osoba>Tullię</osoba> kilka kroków ku bramie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatrzymując się nagle</didaskalia>



<kwestia><strofa>Idź sobie sama; ja stąd pójść nie mogę!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Co tobie, Tullio? Drżysz! Jeśliś zmęczona,/
O biedne dziecię, wezmę cię w ramiona.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Zmęczona, mówisz? Tak, ale daremnie/
Ciężar, co męczy, chciałabyś zdjąć ze mnie,/
I nikt na świecie tego nie dokona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty marzysz, Tullio; bredzisz w jakimś szale,/
A niebezpieczeństw czyż nie czujesz wcale?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czyż i na ziemi ten szlak jest marzeniem?/
Przypatrz się, powiedz, czy poznajesz go?/
Każda z tych kropli rośnie mi strumieniem,/
Słyszę, jak głucho tam szumią i rwą./
Przebóg! już w potok dziki się spieniły!/
Ja go przestąpić nie mam, nie mam siły.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ratujcie chory jej umysł, niebianie!/
Zostaw za sobą, co się nie odstanie,/
Przed siebie patrzaj, za przyszłością idź,/
O, droga moja!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Przyszłością mam żyć?</wers_cd>/
Ja nie mam żadnej, co by nie dzieliła/
Tego widoku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jeślić siostra miła,</wers_cd>/
Zmóż grozę, która tłumi wolność twą,/
I nie odpychaj względnej<pe><slowo_obce>względny</slowo_obce> --- tu: łaskawy.</pe> bogów ręki,/
Którzy chcą, abyś żyła.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Czyliż chcą?</wers_cd>/
Nie są tak straszni. Zlitują się męki,/
Która mnie pali. A ty czy wiesz, ile/
Już przecierpiałam przez tę krótką chwilę?/
Wszak to dopiero jedna noc i dzień,/
Jak za mną chodzi ten straszliwy cień?/
A mnie, jak gdybym tysiące lat, zda się,/
Tysiące śmierci przeżyła w tym czasie./
Przyszłości dla mnie nie ma za tą bramą,/
Jak nie ma końca mej okropnej męce;/
Jak dziś, tak zawsze czuć będę toż samo:/
Usta na skroni, rękę w jego ręce.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przebóg! to miłość.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak wy to zowiecie?</wers_cd>/
Lecz ja pamiętam, że to wróg mój przecie;/
Że jego ramię, jak mnie dotknąć śmiało,/
Gdy żył, tak teraz obejmuje całą/
Niemiłosiernie; --- że mnie najzuchwalej/
Oderwał od tych, którzy mnie kochali.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech więc nienawiść z tobą go rozdzieli.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nienawiść? Kiedyż on już po wsze czasy/
Blady, skrwawiony zasnął na pościeli,/
A wszystkie bóstwa młodości i krasy/
Stanęły kołem przy jego pogrzebie,/
I płacz zawodząc, spoglądają łzawie./
One mnie, słyszysz? wołają do siebie./
Z więzów mnie moich zwolniły łaskawie,/
By ten dom smutny nawiedzić cichaczem,/
Siąść przy nim, usta ucałować, zaczem<pe><slowo_obce>zaczem</slowo_obce> (daw.) --- tu: po czym, następnie.</pe>/
Wezmą go z domu, żar czoła i skroni/
Ostudzić chłodem jego martwej dłoni./
Ty mnie nie wstrzymuj i nie mów mi wcale/
O klątwie ojca. Bo czegóż ja życzę?/
Żoną, kochanką nie chcę mu być; ale/
Raz jeszcze spojrzeć na jego oblicze/
I potem czekać ofiarnego losu./
Krew tylko moja z ogniem jego stosu/
Wezmą tu, siostro, śluby tajemnicze./
Idź, powiedz ojcu, że on w złą godzinę/
Rzucił przekleństwo na biedną dziewczynę,/
Przekleństwo jego zgubiło ją.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Biadaż</wers_cd>/
Jego starości, skoro tak powiadasz!/
Osierocony ze szczęścia i dziatek/
Zmarnieje.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Alboż mu na dni ostatek</wers_cd>/
Ty nie zostajesz? Wszak ty nie masz prawa/
Pożądać śmierci. Przy tobie nie stawa,/
Nie goni ciebie cień z okropną raną,/
Twą własną ręką żywemu zadaną!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwrócona, biorąc ją za rękę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tullio! ty nie wiesz, co mówisz. Ja też!...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co słyszę, siostro!... Czyż Romulus?...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzież</wers_cd>/
Zdołam się schronić! Z bliska czy z daleka/
Za mną też chodzi cień tego człowieka,/
Co złamał dumę i nienawiść mą;/
A że mnie z więzów niewoli wyzwala,/
Tym bardziej w jarzmie trzymać będzie z dala.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba> 
<didaskalia>po niejakim namyśle</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ale on żyje, nie zabiłaś go./
Dłoń, co cię ima, krwią się nie rumieni:/
Głos nie z podziemia, który cię przyzywa;/
A pocałunek...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho, nieszczęśliwa!</wers_cd>/
Myśmy na zawsze dziś z nim rozłączeni./
Och! ale przed nim, z bliska czy z oddali,/
Twoja mnie tylko obecność ocali,/
Jeżeli ze mną w jedną pójdziesz drogę./
W twej obecności ja zwyciężyć mogę/
Ten lęk, co na wskroś duszę mą przenika,/
I z drogi mojej zepchnąć gwałtownika./
Pójdź!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1390161771887-2365574519"/><motyw id="m1390161771887-2365574519">Miłość</motyw>Nie uciekaj próżno od miłości;</wers_cd>/
Ona cię dogna. Idź przeciw<pe><slowo_obce>przeciw</slowo_obce> --- naprzeciw.</pe> niej, siostro,/
Z poddaniem. Ona śmiertelnie się złości/
Na serce, które poczyna z nią ostro,/
Krew mu wysysa. Straszna ta bogini/
Wszak berłu swemu uległymi czyni/
Wszystkie dziewice? Przypłaciłam srodze,/
Żem chciała opór stawić na jej drodze.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co te dziecięce usta mówią?... Tak!/
Czy niebo przez nie daje mi swój znak,/
Tłumacząc duszy mej zagadkę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Idź,</wers_cd>/
Nie zwlekaj, siostro! Gdyby on mógł żyć,/
Poszłabym z tobą, by rzec do rodzica,/
Czego by żadna nie śmiała dziewica:/
--- Oddaj mnie jemu. --- Pokój zmącił nam?.../
Miłość go mąci. --- Podszedł?... Takiż sam/
Jest tryb miłości. --- Drwił z królewskiej krwi?.../
Ej! właśnież miłość z najsilniejszych drwi/
I najwolniejszych: z miecza i korony./
Teraz zwycięzca leży zwyciężony;/
Lecz hymn tryumfu stał się dla mnie wyciem,/
Chwałę zwycięstwa płacić muszę życiem.<end id="e1390161771887-2365574519"/></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc mam cię tu zostawić?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Taki los!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Niechże się spełni. Jeśliby czyj głos/
Zdołał do życia powrócić cię zdrową,/
To chyba już błagalne ojca słowo,/
Jego na pomoc wezwę. Niedaleko,/
Bliżej, jak sądzisz. Tam w lesie, za rzeką,/
Stoją już nasi. Udręczenia lotem/
Pobiegnę ku nim i stanę z powrotem./
A gdy mnie ojciec spyta: --- Za pokojem/
Przez toż obstajesz, że już sercem twojem<pe><slowo_obce>twojem</slowo_obce> --- dziś popr. forma: twoim.</pe>/
Zawładnął wróg i rabuś?... Czyż ucieknę,/
Oczy w ziemię spuściwszy? --- Nie! ja rzeknę/
Z dumą: On taki dobry i wspaniały,/
Jakiego oczy moje nie widziały.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Romulus</osoba>, <osoba>Talassjusz</osoba>, <osoba>Marcja</osoba>, <osoba>Hersylia</osoba>, <osoba>Tullia</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Romulus</osoba>, <osoba>Talassjusz</osoba>, <osoba>Marcja</osoba> nadchodzą śpiesznie z lewej strony. <osoba>Marcja</osoba> daremnie  usiłuje powstrzymać <osoba>Talassjusza</osoba>, który z dobytym mieczem wpada na scenę. <osoba>Hersylia</osoba> obejmuje <osoba>Tullię</osoba> i żywo pociąga ją w cień.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ktoś idzie! Chroń się!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bogi! czyżby los</wers_cd>/
Wszystko nam zwichnął?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Siostro!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Hamuj głos!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ach!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie zdrajczyni? Zginie z ręki mojej!</wers_cd>/
Jak to! Ta brama już otworem stoi?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Uratowana! Och, góra rozpaczy/
Spadła mi z serca!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Romulu! Co znaczy?...</wers_cd>/
Klucz od tej bramy jest na straży twojej,/
A gród otwarty, bez żadnej obrony.../
Czy jej sabińskie pomogły demony?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Król Rzymu.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ja. Siostrze i jej samej</wers_cd>/
Gwoli ucieczki uchyliłem bramy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Królu, jak bogu, niech ci będą dzięki!/
Jakież ja walki odbyłam i męki,/
Zanim mężowskiej obecności siła/
Wahaniom moim koniec położyła./
Lubo przysięgą związana z mojemi,/
Przed mężem ciężkie zerwałam milczenie.../
Jeszczeż te serca ja <wyroznienie>mojemi</wyroznienie> mienię,/
Co mi w rodzinnej pozostały ziemi?/
Wszak całym światem jest mi dom, dziś drogi,/
Którego drżąca przechodziłam progi?/
Jednak...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Milcz! bo cię oskarża to słowo!</wers_cd>/
Gdyby cię nawet wdową uczyniono,/
Czyż ślub nasz kłamstwem był? Czyż moją żoną/
Mniej byłaś przeto, żeś została wdową?/
Ale przekleństwo i kara niech spada/
Na tę, co męża tak zdradliwie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biada!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ciszej, o! dziecię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co się tam szamoce?</wers_cd>/
Co wzdycha w cieniu?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiekuiste moce!</wers_cd>/
To one!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto? Te siostry krwawe?</wers_cd>/
Pójdźcie do piekieł!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Dobywa miecz.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Królu! ty ich sprawę</wers_cd>/
W opiekę przyjmij; tyś je zwolnił!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>odpychając ją</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Precz!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zasłaniając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ratuj je, królu!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! pod miecz, pod miecz!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>stając między nimi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Odstąp, Talassjusz; król tu jest.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niestety!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wyjdźcie, Sabinki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Bogi!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ledwiem żywa.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Powiedz ty, jak cię mam nazwać, straszliwa!/
Prawdęż mówiły słowa tej kobiety,/
Żeś ty podstępem i mnie, i lud cały/
Wytępić chciała śród sennego miasta!/
Czy też jej usta kłamią?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie skłamały,</wers_cd>/
Zupełną prawdę mówi ta niewiasta.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O nie, ty tego nie chciałaś uczynić;/
Rozpacz o Tullię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Hersylii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Co! on śmie cię winić?</wers_cd>/
Zuchwały! Niechże dowie się ode mnie/
Tego, coś ty mi wyznała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="">Daremnie!</wers_wciety>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podobnież<pe><slowo_obce>podobnież</slowo_obce> --- tu: podobnie (tj. również cicho).</pe></didaskalia>



<kwestia><strofa>
To cię oczyści.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podobnież</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nic to nie pomoże:</wers_cd>/
Kłamstwem mu prawda zabrzmi w takiej porze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>głośno</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Słuchaj mnie, królu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pomagać nie pora.</wers_cd>/
Gotowość twoja na nic się nie przyda,/
Ty, młoda żmijo. Jesteś, widzę, skora/
Do kłamstwa, jak i do mordu. Ohyda!...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Mylisz się!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Tullii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Przestań! Nic się tu nie zmieni;</wers_cd>/
Ja ci mówiłam, żeśmy rozłączeni!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czcigodna paro, bliźni fałszu płodzie,/
Zgrozą wykarmion! Ciesz się nieskończenie,/
Że w piersiach nosisz miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (tu daw.) --- zamiast.</pe> serc kamienie!/
Cóż was rozrzewni, kamień ten przebodzie?/
Czy są tak wielkie człowiecze niedole?/
Tak! Chyba pójść wam na to rzezi pole,/
Któreście chciały sprawić tak gorliwie,/
Spojrzeć na usta, co do was życzliwie/
Się odzywały, jak nieme i blade/
Całują ziemię zakrwawioną. Rade,/
Szczęśliwe myślą, która was natchnęła,/
Krzyknęłybyście: To są nasze dzieła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przybiegając do <osoba>Hersylii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Przestań, Romulu! Zabijesz swą żonę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Serce jej dobrze jest opancerzone;/
Nienawiść dla mnie wszak ją zabezpiecza!/
Precz z moich oczu!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając się z mieczem na <osoba>Hersylię</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ty!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstrzymując go</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nie kalaj miecza!</wers_cd>/
Idź zbudzić śpiących. Jako z gór płomienie/
Spadniem na wrogów, roznosząc zniszczenie;/
Nim się spostrzegą, staną w krwi i dymie./
Chcieli cię uśpić w bezecnej pokusie,/
Ha!... snem śmiertelnym; a więc zbudź się, Rzymie!/
Precz ciemność! światło naprzód!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Talassjusz</osoba> odchodzi</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gwałtownym wysileniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Romulusie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy tych skał echo wzywa mnie z daleka?/
Czy marmur nęci, bym skostniał na głaz/
W objęciach jego? Bogi! błagam was,/
Nie taką śmiercią, niech śmiercią człowieka/
Umrę śród ludzi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi za <osoba>Talassjuszem</osoba>. <osoba>Hersylia</osoba>, chwiejąc się, pada na ręce <osoba>Tullii</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! ginę z rozpaczy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCJA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>padając u nóg jej</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czy mi przebaczysz?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Miłość cię tłumaczy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Ranek świta. Brama otwarta. W miarę postępu akcji scena rozwidnia się.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Pinarius</osoba> śpiesznie wychodzi z prawej strony, za nim chłopiec.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dalej stąd, synu, dalej! Brama bliska;/
Czuję powietrze, co się tu przeciska./
Więc uciekajmy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Uciekać! Gdzie, po co?</wers_cd>/
Zewnątrz się biją. Gdzie spojrzeć za mury,/
I beczka by się nie stoczyła z góry/
Przez ciżbę mordu, co począł się nocą./
Co za noc! Jakiż dzień się z niej wychyli?/
I pocóżeśmy wyszli ze świątyni,/
Gdzieśmy przynajmniej bezpiecznymi byli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie! Chram bez boga bezpiecznym nie czyni,/
A bogi wyszły, złorzecząc tej chwili./
I tylko Jędze gospodarzą strachem,/
Sowimi skrzydły warkocząc nad dachem,/
Który ma runąć. Uciekajmy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Po co?</wers_cd>/
Jak się wychylim, na śmierć nas zdruzgocą./
Całe podole, jak zajrzeć daleko,/
Roi się bojem, --- pod lasem, nad rzeką./
Żeśmy bezbronni, nic nam nie pomoże./
Jak gradem całe ściemniało przestworze;/
Tu świszczą strzały, tam pociski grzmocą,/
Tu kamień warczy wyrzucony procą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mi śmierć! Bylem ten bezbożny gród/
Rychlej opuścił.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Mogąż bezbożnemi</wers_cd>/
Być martwe mury? Przecież męski lud/
Wyległ na pole. Kiedyś legł na ziemi/
I zadrzemałeś, jam poszedł do miasta./
Pusto. Gdzie spojrzę przez otwarte drzwi,/
Tam przy ognisku sabińska niewiasta/
Samotna siedzi i ociera łzy./
Psy, co jedyną zostały obroną,/
Liżą ich ręce opadłe na łono./
Biedneż niewiasty! Tak młode a smutne./
Cóż? Gdy mężowie walczą tam z ich braćmi,/
Kto bądź zwycięży --- losy to okrutne ---/
Łza po poległym kirem oko zaćmi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czemuż ni jednej nie było tak śmiałej,/
Jak córka króla?... Dziś by nie płakały.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jeszczem coś widział... Szedłem koło domu/
Biednego Anka. Wprawdzie go na mary/
Złożyli, ale nie było go komu/
Pilnować nocą. Spojrzę przez świt szary/
Ode drzwi: w głowach siedziała dziewica/
I nad umarłym pochyliła lica./
Tullia!... krzyknąłem. Ona na to słowo/
Spojrzała martwo i dała znak głową,/
Bym nie przeszkadzał. Jakaś tajemnica!.../
Aż mnie dreszcz przeszedł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spojrzyj no ku bramie,</wers_cd>/
Co to za hałas?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyglądając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ho! nasz szyk się łamie...</wers_cd>/
Nie... znów stanęli; dotrzymują kroku./
Król przed szeregiem prowadzi na wroga.../
Zwarli się... dzielnie!... Już z połowa stoku/
Oswobodzona... Droga aż do góry/
Stoi otwarta.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Tak? otwarta stoi?</wers_cd>/
Więc, pod mym gniewem, prowadź mnie za mury!/
A gdybyś ojca w bezbożności swojej/
Nie chciał wywieść za ten gród złowrogi,/
To sam omackiem pójdę szukać drogi.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Za późno, ojcze. Czy mnie wzrok nie mami?/
Górą znów jakaś wre ciżba straszliwa./
Ktoś ze świeżymi nadciąga hufcami,/
A włos mu siwy po szyi opływa:/
To Tytus Tacjusz. Jakby mu ubyło/
Lat, istny młodzian postawą i siłą;/
Jakże znać po nim bohatera-króla!/
A teraz... prosto pędzi na Romula./
W promieniach słońca błysnęły dwa miecze.../
Zmieszany hufiec rusza na porzecze<pe><slowo_obce>porzecze</slowo_obce> --- tu: teren nad rzeką.</pe>/
Rozdzielić królów...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A ja próżno pięście</wers_cd>/
Ściskam i czekam... na co?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ot, nieszczęście!</wers_cd>/
Rzym do wstecznego zmuszony pochodu./
<didask_tekst>Woła na zewnątrz.</didask_tekst>/
Tu! tędy! Brama otwarta!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>za sceną</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Do grodu!</wers_cd>/
Zaniechać bitwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>za sceną</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Do szturmu, Sabiny!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHŁOPIEC</naglowek_osoba>




<didaskalia>odstępując od bramy</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ojcze! Rzym wkrótce pójdzie w gruzy. Biada!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Słuszny gniew bogów niechaj prędzej spada;/
Niech miejsce zgrozy zalegną ruiny!</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Talassjusz</osoba> ukazuje się w bramie. Widać zewnątrz grupy, które walcząc, pną się po stoku ku górze. Rzymianie bronią się, cofając, <osoba>Pinarius</osoba> siada na lewo. Chłopiec stoi obok niego z miną głębokiego współudziału.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>stojąc na progu, woła na zewnątrz</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ręka na rękę, towarzysze, śmiało!/
Tarczą o piersi przeć ich, co sił stało,/
I spychać w przepaść. Tak!... Już się zachwiali,/
Już lecą na dół. Towarzysze, dalej!/
Do miasta bieżcie, chrońcie się za mury./
Tędy, Romulu! Śpieszcie, nim zgłuszone/
Upadkiem tłumy wdrapią się do góry!/
Niechaj szturmują, my znajdziem obronę!/
<didask_tekst>Rzymianie cisną się przez bramę, ranni, niektórzy upadając. Zabitych wynoszą. Na prawo i na lewo rozchodzą się do miasta.</didask_tekst> /
A teraz spocząć i obwiązać rany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1-SZY RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niech krwawią; trudu Sabinom ubędzie.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Co tobie ulgi wrogów mieć na względzie?/
Wstydź się, Sekstusie, coś taki stroskany?/
Każdą krwi naszej kroplę u tej bramy/
My im za ciężkie żelazo sprzedamy./
Dalej na mury, w kim dech jeszcze! Śmiało!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Próżno!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie wasze męstwo się podziało?</wers_cd>/
Cóż stąd, że chwilę zatrzymano nas?/
Tocieśmy trzykroć wpierali ich w las/
I czoło z czołem całą noc walczyli./
Czegóż tak głowę zwieszać w jednej chwili,/
Jakby po hańbie? Na jednego wilka/
To zbyt morderczo puszczać psów po kilka./
Ale niech jeno podejdą do góry,/
Oj złamią zęby o te dzielne mury!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>3-CI RZYMIANIN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>pomagając nieść zabitego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nasi najlepsi zalegli na ziemi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wstydź się, Flawiuszu! Jakże najlepszemi/
Możesz tych mienić, co w tak ciężkiej chwili/
Rzym opuścili?/
Czyż ja nie żyję? Czyż wy nie żyjecie?/
I czyż nie żyje Romulus, choć niemy/
I głuchy, milcząc, nieprzyjaciół miecie?/
Ej! Rzym nie zginął, kiedy my żyjemy!/
Dalej na mury! Co który zabity,/
To go stojący<pe><slowo_obce>stojący</slowo_obce> --- tu: w pozycji stojącej.</pe> wprowadzić na szczyty,/
Aby wróg z pola myślał, że kamienie/
Rodzą nam coraz nowe pokolenie!/
Rannych do domów!... Lecz cóż to król zwleka?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZYMIANIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>ostatni wkraczający</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nadchodzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech mu przebaczą bogowie,</wers_cd>/
Że tak na oślep narażał swe zdrowie./
A co my znaczym bez tego człowieka?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Talassjusz</osoba> i kilku Rzymian; --- <osoba>Pinarius</osoba> i chłopiec; --- <osoba>Romulus</osoba> ranny w rękę i w biodro ukazuje się, zwracając oczy ku bramie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Cześć Romulowi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZYMIANIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>gromowym okrzykiem</didaskalia>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cześć królowi, cześć!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zamykać bramę! Potem kamień znieść/
Ze wszystkich domostw. Złożyć go na mury,/
I gdy podejdą, miotać na nich z góry./
Kiedy nie mamy dosyć silnej dłoni/
By bronić Rzymu, niechaj Rzym nas broni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Siądź na kamieniu, spocznij, boś znękany,/
I pozwól, że ci obwiążemy rany.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dajcie mi pokój! Alboż tu nie świecą/
Krople krwi Anka? Niech się zmiesza z moją!/
<didask_tekst>Rzymianie sadzają go na kamieniu i porywają ramię do opatrunku.</didask_tekst>/
Gdyby tylko było ciszej nieco/
Tu, w głowie. --- Jak tam w polu rzeczy stoją?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szczególna<pe><slowo_obce>szczególna</slowo_obce> (tu daw.) --- szczególnie.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2-GI RZYMIANIN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cofają się wrogi.</wers_cd>/
Taran ściągnięty prawie na pół drogi/
Zwraca się w prawo. O! zwietrzyli snać/
Najsłabsze miejsce i stamtąd chcą brać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przekleństwo! Widać rozejrzeli z bliska/
Wszystko, gdy przyszli do nas na igrzyska.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>do tych, co go opatrują</didaskalia>



<kwestia><strofa>Kiedyż tam koniec? Śpieszcie! Jam już zdrowy./
Idź, Talassjuszu; ja za tobą wraz./
Trzeba w świątyni zamknąć białogłowy;/
Sabinki myślą, jak by zdradzić nas./
One gotowe, niby to z pustoty,/
Gdy wyruszycie na zewnętrzny bój,/
Zajść was i weprzeć na braci swych groty./
Ruszaj na mury, Talassjuszu mój!/
<didask_tekst><osoba>Talassjusz</osoba> odchodzi.</didask_tekst>/
Kto przy ołtarzu siedzi tam? Pinary!/
Że też mi zawsze na drodze ten stary!/
Ha! jeśli bywasz mocą swego ducha/
Na radzie niebian; jeśli ci wiadomo,/
Co sobie Parki<pe><slowo_obce>Parki</slowo_obce> (mit. rzym.) --- boginie snujące nić ludzkiego losu.</pe> szepczą tam do ucha:/
Powiedz, wielebny, jak się stanie z Romą?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jak zasłużyła, tak się też z nią stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A też zasługi ważyć kto ma władzę?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jowisz je waży na rzetelnej wadze.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Której wahadłem tyś jest?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rzekłeś, panie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak ja myślałem. --- Wielka mu stąd chwała,/
Że się ta waga dla niego nie zdała, ---/
On waży innych. Dla takiej zalety,/
Wepchnąć gadułę pomiędzy kobiety!/
<didask_tekst>Wstaje.</didask_tekst>/
Co będzie z Rzymem, miecz mi powie mój/
Lepiej, niż wróżba starości... Na bój!/
Wy towarzysze, pilnujcie mi wrót./
Kto idzie?</strofa></kwestia>
<didaskalia>Nadchodzi zbrojny.</didaskalia>
<naglowek_osoba>ZBROJNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Królu, czy słyszysz ten grzmot?</wers_cd>/
Rąk secinami<pe><slowo_obce>secina</slowo_obce> (dwa.) --- setka.</pe> w powietrzu miotana/
Wali w te mury głowa ich tarana./
Co zastęp spędzim, to znów idzie nowy.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A czyż to wasze nie mocniejsze głowy?/
Dobrze! niech wrogów wywścieka się szał;/
Gdy się mur zwali, wzniesiem go z ich ciał.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi drugi zbrojny.</didaskalia>
<naglowek_osoba>DRUGI ZBROJNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Koniec Rzymowi! Mur pękł do połowy.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż to, nędzniku, Rzymem jest ten głaz?/
Niechaj mur pęka, byle stało was!/
Jak nie miał pęknąć, gdy w dziele poczętem<pe><slowo_obce>poczętem</slowo_obce> --- dziś popr. forma: poczętym.</pe>/
Krew bratnia strasznym była mu cementem?/
Choćbyśmy wznieśli go pod same chmury,/
Pękłby tak samo, bo nad tymi mury/
Duch pomsty trzyma wciąż płomienną żerdź/
W niszczącej dłoni. Więc na bój, na śmierć!</strofa></kwestia>
<didaskalia><osoba>Romulus</osoba> biegnie na lewo. <osoba>Talassjusz</osoba>, wkraczający z oddziałem Rzymian, wstrzymuje go.</didaskalia>
<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>
<didaskalia>Poprzedzający, <osoba>Talassjusz</osoba> z Rzymianami.</didaskalia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stój! stój! ratunek już nie w mocy twojej.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc i tyś stchórzył! zdrajco!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto ustoi,</wers_cd>/
Gdy rozszalałe zerwie morze tamę/
I wtargnie? Drugą tam otwórzcie bramę/
I chrońcie się na pola. Że zaś rady/
Moje tchórzliwe nie są, ani zdradne,/
Dowiodę, tu zostając, by gromady/
Wrogów wstrzymywać, dopóki nie padnę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy już do tego doszło? A więc, kto/
Ze wszystkich, co się Rzymianami zwą,/
Ma chęć ucieczki, otwarta mu droga!.../
<didask_tekst>Nikt się nie rusza.</didask_tekst>/
Ani jednego?... Więc Rzymianom cześć!/
Żałobę Rzymu godnie będziem nieść./
Górą miecz! Razem, przed ołtarzem boga,/
W ognisku grodu czekać będziem wroga.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Już wkracza!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający, <osoba>Tytus Tacjusz</osoba> i <osoba>Sabinowie</osoba>, ostatnich Rzymian pędząc
przed sobą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>z dobytą bronią</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie król? Gdzie tu król się chowa?</wers_cd>/
Gdzie jest Romulus? Moją jego głowa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>który stoi przyparty aż podle swego domu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tu, starcze; ale bądź lepiej z ostrożna./
Już cię na polu raz z nim rozdzielili,/
Lecz tu za ciasno, minąć się nie można,/
I jam już wreszcie syt tej krotochwili.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Znów byś słowami rozbroić mnie chciał,/
Niegodny! Kiedym bezbronny tu stał,/
Ty śmiechem plwając na mój siwy włos,/
Niemiłosierny zadałeś mi cios/
W samą rdzeń<pe><slowo_obce>samą rdzeń</slowo_obce> --- dziś popr. w r.m.: sam rdzeń.</pe> życia. Ja chcę nie dla chwały/
Zmierzyć się z tobą. Jako dąb omszały/
Gruchocze tego, co mu ściął korzenie,/
Tak ja zgruchoczę ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do swoich</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Hej, baczenie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SABINOWIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>następując, wściekłym okrzykiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Śmierć! śmierć wam, zdrajcy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do swoich</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odstąpcie! ja sam</wers_cd>/
Do jego życia tylko prawo mam./
On, co najdroższe, porwał mi zdradziecko;/
Kto mi go zabić wzbroni?
</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający, <osoba>Hersylia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wychodząc z domu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Twoje dziecko,</wers_cd>/
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Hersylia! Czy to chwila snu?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodzi w koło przez rozstępujących się Rzymian i Sabinów</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Zabij go, ojcze, jeśli zdołasz, tu,/
Na progu tego domu; mocą swą/
Przytułkiem wdowim dla mnie uczyń go./
Patrz! On miecz spuszcza, on bronią nie miota/
Przeciwko starcom i niewiastom mdłym;/
Wielkość i zacność tarczą mu żywota./
Ale gdy go zabijesz, w domu twym/
Tarcza ta jako trofej<pe><slowo_obce> trofej</slowo_obce> --- dziś: trofeum.</pe> nie postoi.
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy śnię, czy to są słowa córki mojej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Córkę swą słyszysz, lecz nie moją żonę./
Cóż było wspólnym między nią i mną?/
Nie bądź kłamliwie pociągnion w mą stronę;/
Prócz twoich, inne jeszcze ręce są/
Godzące na me życie.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Co za ciemnie!</wers_cd>/
Kuglarskim trybem chceszli wmówić we mnie,/
Że mi ją jeszcze córką mą odsyłasz,/
Córką Tacjuszów? Jak to, nie zdradziłaż/
Bogów mścicieli rodzinnego miasta/
I klątw ojcowskich?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, starcze; <wyroznienie>niewiasta</wyroznienie>,</wers_cd>/
Z niewieścim sercem uczyniła to;/
Ale ty córkę wychowałeś swą/
Na posąg z głazu. Toż ona gotowa/
Była mordowi otworzyć tę bramę.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Słuchajcie, proszę. I niech bogi same,/
Co ból mój znają, mnie użyczą słowa,/
Wam wiary w prawdę. Romulu! z rozpaczy,/
Miałam cię ślepo poświęcić tej nocy./
Ocalić Tullię czyż mogłam inaczej?/
Zatem tłumiłam w duszy z całej mocy/
Iskry uczucia, któreś zatlił we mnie;/
Walczyłam długo, walczyłam daremnie./
Wtem ty przyszedłeś... Ojcze, ojcze drogi!/
On przyszedł do mnie, by wolności progi/
I mnie, i siostrze odsłonić tajemnie./
Co wtedy padło na mnie, nie wiem sama./
Kogoż podobne czyny nie rozbroją?/
Gdy się przede mną otwarła ta brama,/
Uczułam w sercu, żem na wieki twoja./
Czemuż mi jakieś słówko nie wybiegło/
Z wieścią ku tobie? Byłoby ostrzegło/
Od wiela złego. I ci by nie stali/
Przeciwko sobie, w gniewie zatwardziali./
Tak, ojcze drogi, na me łzy gorące/
Byłoby weszło litości twej słońce,/
Ty byś przebaczył. Myśl szybsza od stopy/
Już mnie za rzymskie przeniosła przekopy,/
Ale za późno. Bogowie rozkuli/
Już Jędze zemsty; nie było obrony.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Hersylio!
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Gdybyś był posłuchał Tullii!</wers_cd>/
Lecz ci ból duszę zamknął z każdej strony;/
Tyś mnie odrzucił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wróg wkrótce człowieka</wers_cd>/
Odrzuca, który swoich się wyrzeka.
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jak to? Za mężem swym idąc niewiasta,/
Wszak musi zrzec się ojczystego miasta./
A oto mąż mój przed ludźmi i bogi./
Ja tu przy tobie klęcząc, ojcze drogi,/
Świadczę przed niebem przysiężnymi słowy,/
Że jeśli klątwy, która mnie tak boli,/
Nie zdejmiesz dzisiaj z mej nieszczęsnej głowy;/
To ja ją nosić będę z dobrej woli./
Mężem mi inny nie będzie mężczyzna/
Prócz niego, inną nie będzie ojczyzna/
Prócz tych rumowisk; ani inną strawa,/
Prócz tej, co życie goryczą napawa./
Teraz, gdym tobie duszę mą odkryła,/
Zabij go, ojcze, jeśli twoja siła!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Hersylio!
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nędzna! Czyż sądzisz, że twojej</wers_cd>/
Hańby świadomość ramię me rozbroi?/
Ty stoisz przy nim, więc upadnij z nim!/
Precz z mojej drogi, Rzymianko! Na świecie/
Jeszcze mi jedno pozostało dziecię,/
Które mi porwał ten zdradziecki Rzym./
Gdzie moja Tullia? Ta powita słodziej/
Ojca, co jako mściciel tu przychodzi.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Kiedy <osoba>Tacjusz</osoba> znowu z dobytym mieczem rzuca się na <osoba>Romulusa</osoba>, za sceną z lewej strony rozbrzmiewa śpiew <osoba>Sabinek</osoba>, cichy i żałosny.</didaskalia><naglowek_osoba>SABINKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>

<wers_wciety typ="3">Matko żywota!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przez śmierci wrota</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Do twego łona</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wszelka stworzona,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Ziemio! powraca istota.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>opuszczając miecz</didaskalia>

 

<kwestia><strofa>
Co słyszę? Toż to nasza pieśń domowa,/
Sabińska nuta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstając z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Biednaż moja głowa!</wers_cd>/
Czemużem Tullię puściła od siebie!/
Nieszczęsna! chciała sama przy pogrzebie/
Kochanka zostać. Co znaczy ten śpiew?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Postępuje krokiem w głąb sceny.</didaskalia>

 
 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy chcą w mej piersi ukołysać gniew/
Niewieście sztuki te rzewnymi głosy?/
Ha! zobaczymy.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony występują <osoba>Sabinki</osoba>, niosąc mary, na których spoczywa <osoba>Ankus</osoba>, białą draperią okryty. Na czele orszaku <osoba>Tullia</osoba>. Mary stawiają u stopni ołtarza; jednocześnie umilka śpiew. Wszyscy mężczyźni cofają się. <osoba>Romulus</osoba>, <osoba>Hersylia</osoba>, <osoba>Talassjusz</osoba> i Rzymianie na prawo, ku domowi, naprzeciwko Sabinów. <osoba>Tacjusz</osoba>, sam, zupełnie na przodzie sceny, na lewo. <osoba>Pinarius</osoba> z <osoba>Chłopcem</osoba> za ołtarzem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ziemio i niebiosy!</wers_cd>/
Toż to jest... moja córka? Jakżeż cała/
Wiosna jej lica zwiędła i zwątlała/
Śród jednej burzy! A ci głupcy przecie/
O pojednaniu mówią. Biedne dziecię!/
<didask_tekst>Chce podbiec ku niej. Ona podnosi rękę, powstrzymując.</didask_tekst>/
Jak to! Czyż ty już nie poznajesz mnie?/
Cóż tak na ojca patrzysz nieprzytomnie?/
Otwórz ramiona, aby serce twe,/
Bijąc przy moim, powiedziało do mnie:/
Tak; to ja, ojcze, ostatnie z twych dzieci,/
Taż sama Tullia, choć mnie boleść szpeci./
Kto tam spoczywa? Na czyim pogrzebie/
Płaczem zawodzi moja Tullia dumna/
W tym gnieździe zbrodni?... Ach! to ten, co ciebie/
Z rąk moich porwał! O! przeklęta trumna!/
Odstąp mi od niej, pójdź w moje ramiona!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ojcze! przy mężu winna zostać żona./
Rzuć broń! Śmierć ludzi do pokoju wzywa./
Rzuć tę broń!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>spuszczając miecz na ziemię</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Kto cię pomścił, nieszczęśliwa,/
Na tym człowieku?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja sama.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O! dziecię;</wers_cd>/
Jedyna moja pociecho na świecie,/
Ty, moja dumo!
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Duma się przeszywa</wers_cd>/
Sama swym żądłem. Pozwól mi się samej/
Usprawiedliwić, nim się pożegnamy./
Śród męskiej walki jam dotąd milczała,/
Bom była dzieckiem. Dziś jestem dojrzała/
Do śmierci bólem jednej tylko nocy;/
Więc wytłumaczyć czuję dosyć mocy/
Królom i ludom to, co za mą sprawą/
Na piersiach Anka napisane krwawo.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie mów o śmierci, wychodź z tego Rzymu,/
Spojrzyj na siwą mą głowę znękaną/
I żyj.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ten zmarły wziął mi życie. Ty mu</wers_cd>/
Go nie odbierzesz; bo tobie nie dano/
Takich sił, jakie ta miłość ma w sobie,/
Z zaświatowego co wabi ukrycia./
Cóż ty mi możesz dać godnego życia,/
Gdy ten, którego ukochałam, w grobie?/
Ręka, co ścięła śliczny cedr na górze,/
W ogrodach świata możeż zrywać róże,/
By wić girlandy? Usta, co tak błogo/
Całują trupa, czyż poić się mogą/
Winem rozkoszy ze światowej czary?</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nieszczęsne dziecię! Odepchnij te mary;/
Uczuj się, swoim upadłszy na łono,/
Nowokochaną, nowoożywioną!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kochasz mnie, ojcze?
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Możeszli<pe><slowo_obce>możeszli</slowo_obce> (daw.) --- czy możesz.</pe>, pieszczoto,</wers_cd>/
Ojca i swoich zapytywać o to?
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Więc się do twojej odwołam miłości/
Raz jeszcze. W urnie, która jego kości/
Złączy z moimi, niech się pokój ziści./
Zamknij w niej popiół swojej nienawiści;/
A gdy pochodnia pogrzebowa zgaśnie,/
Niech się z nią razem krwawe skończą waśnie.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jak możesz tego wymagać ode mnie,/
Gdy serce coraz w nowym bólu pęka/
Na widok tego, co nieszczęścia ręka/
Zrobiła z tobą. Daremnie, daremnie!/
Nie miej nadziei.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ojcze mój łaskawy,</wers_cd>/
Nie chciej utrudniać tej ostatniej sprawy,/
Jaką mi życie za powinność wkłada./
Patrzaj, tu stoi Sabinek gromada,/
Które przyniosły przed obliczność twoją/
Zwłoki mojego małżonka; tam stoją/
Ich znów mężowie; ziemi tej granice/
Już im ojczyzną. Jako niewolnice/
Tylko, jak obce, oderwane siłą/
Od tego, co im tu najdroższe było,/
Możesz na powrót zawieźć je do Kurów;/
Duch ich wciąż będzie tęsknić do tych murów/
I nad grobami mężów się unosić./
Nie, wierz mi, ojcze, złego było dosyć;/
Wiemy to wszyscy. Ale dwie ofiary/
Uśmierzą niebian sprawiedliwy gniew./
Krew bohatera i dziewicy krew/
W święto pokoju niech z pokutnej czary/
Na cześć ich spłynie./
<wers_cd>Wzywam was, mocarze</wers_cd>/
Kurów i Rzymu, stańcie w zgodnej parze!/
Podajcie sobie ręce i będziecie/
Razem nieść ciężar, co was obu gniecie./
Co tobie w Anku umarło, Romulu,/
Ja, com zabiła, wiem po własnym bólu./
A tobie, ojcze, córka przez to ginie,/
Że ukochała ciebie tak serdecznie,/
Iż, by z twą klątwą nie postąpić sprzecznie,/
Zrzekła się szczęścia. Przebacz tej dziewczynie/
I zdejm z nas klątwę, bym w cieniów krainie/
Spotkawszy Anka, mogła żyć z nim razem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czemuż nie padłem pod wrogów żelazem!/
Gdy mnie krew własna okrywa żałobą,/
Krew własna zdradza!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba> 
<didaskalia>występując</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja klękam przed tobą</wers_cd>/
W proch, nie przed królem, lecz przed ojcem padam,/
Całą dostojność tego grodu składam./
Ja jużem myślał nie przeżyć tej chwili,/
Aż ona błogo nade mną jaśnieje/
I drogą czyni mi życia nadzieję./
Jakeśmy niegdyś w Kurach cię prosili,/
Tak prosim znowu, ja i naród mój,/
O rękę waszych córek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALASSJUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Tullii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biedne dziecię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>ROMULUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A że nam wzgarda nie należy przecie,/
Dowodem dla was całonocny bój./
Czekam!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Tacjusz</osoba> milczy.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Milczenie twe, ojcze, uśmierca.</wers_cd>/
Wszak widzisz w prochu dumnego człowieka,/
I czemuż jeszcze <wyroznienie>twoja</wyroznienie> duma zwleka?</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Podnieś go, ojcze; podnieś wszystkie serca!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Cóż to? Mych siwych wojowników mur/
Ociera oczy? Sabińscy ojcowie,/
Nie odrzucacież od siebie swych cór?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NAJSTARSZY Z SABINÓW</naglowek_osoba>




<didaskalia>po porozumieniu z innymi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Milczym, bo twoja klątwa na ich głowie:/
Zdejm --- błogosławim.
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Wstań człowieku, który</wers_cd>/
Zdołałeś odjąć mi serce mej córy,/
A słowo klątwy, którem rzekł, niebianie!/
Zatopcie w morza najgłębsze otchłanie/
I przyciśnijcie je ciężarem skały,/
By go demony odtąd nie dostały./
Błogosławieństwo spuśćcie na ten gród,/
Niech się dwa ludy w jeden złączą lud,/
Z dwóch królów jeden niech powstanie król!/
A teraz, dzieci, zrzućcie z serca ból;/
Tu na me piersi! Żyj mi, Tullio miła,/
I ciesz się zgodą, którąś ty sprawiła.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dzięki ci, ojcze; ale już nie wstanie,/
Kto umarł. Słyszę stąd Anka wołanie:/
Głos jego smutny, co do mnie dolata,/
Zagłusza echa wesołego świata,/
Zagłusza, ojcze, otuchy twej słowa.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Zostań nam, Tullio; zostań nam!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź zdrowa!</wers_cd>/
Kochasz!... wiesz, czemu odchodzę w tę drogę./
Bądź z nim szczęśliwą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bez ciebie czyż mogę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I Ankus odszedł od brata. Ja ciebie/
Jemu zostawiam po Anka pogrzebie./
Żegnam cię, ojcze! Żegnam was, narody/
Bratnie! O, miłaż śmierć w jutrzence zgody!/
Nie płaczcie po mnie! Choć droga daleka,/
Ale mnie na niej przyjaciel mój czeka./
Powiem mu wszystko.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>HERSYLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Zabierasz mi duszę!</wers_cd></strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TACJUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dziecię! nie możesz... nie powinnaś!...</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>TULLIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Muszę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PINARIUS</naglowek_osoba>




<didaskalia>występując przed ołtarzem, z rękami w górę podniesionymi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przyjmcie ofiarę, bóstwa przejednane!/
Gniew swój wszelako wstrzymajcie nade mną,/
Choć droga losu była dla mnie ciemną./
Jedna tu miłość utworzyła zmianę;/
Zagadkę waszej rozwiązując woli,/
Starła przekleństwa ojcowskiego ślady,/
Zaprowadziła jedność w miejsce zwady,/
Błogosławieństwo na miejsce niedoli.</strofa></kwestia>


<naglowek_czesc>Przedmowa do wydania źródłowego z 1879 r.</naglowek_czesc>






<akap>Paweł<pe><slowo_obce>Paweł Heyse</slowo_obce> --- w XIX w. panowała zasada spolszczania obcych imion; dziś przytaczamy imię i nazwisko cudzoziemców w oryginalnej postaci i pisowni.</pe> Heyse, żyjący dotąd<pe><slowo_obce>Paweł Heyse, żyjący dotąd znakomity nowelista niemiecki</slowo_obce> --- niniejszy tekst pochodzi z <tytul_dziela>Wyboru pism</tytul_dziela> z roku 1879.</pe> znakomity nowelista niemiecki, urodził się w Berlinie roku 1830; synem był zasłużonego językoznawcy R.M.L. Heysego<pe><slowo_obce>R.M.L. Heyse</slowo_obce> --- dziś podaje się (np. www.nobelprize.org), że ojciec pisarza nosił imiona Karl Wilhelm Ludwig i żył w latach 1797--1855.</pe>; pod przewodnictwem Boeckha<pe><slowo_obce>August Boeckh</slowo_obce> a. <slowo_obce>Böckh</slowo_obce> (1785--1867) --- niemiecki filolog klasyczny i badacz starożytności.</pe> i Lachmanna<pe><slowo_obce>Karl Konrad Friedrich Wilhelm Lachmann</slowo_obce> (1793--1851) --- niemiecki filolog i krytyk.</pe> odbył porządne studia filologiczne; podróżując kilkakrotnie po Włoszech i pilnie zajmując się językiem i literaturą narodów romańskich, wybornie się przygotował do swej poetycznej<pe><slowo_obce>poetycznej</slowo_obce> --- tu dziś: poetyckiej.</pe> działalności. W roku 1854 udał się do Monachium, gdzie należąc do kółka poetyckiego, otaczającego króla Maksymiliana<pe><slowo_obce>Maksymilian II Bawarski</slowo_obce> (1811--1864) --- król Bawarii w latach 1848--1864.</pe>, otrzymał pensję od rządu bawarskiego. Ale gdy przyjaciel jego Emanuel Geibel<pe><slowo_obce>Emanuel Geibel</slowo_obce> --- właśc. Franz Emanuel August Geibel (1815--1884), niemiecki poeta.</pe>, niepospolity liryk, wskutek sympatyj swoich dla dążności króla pruskiego Wilhelma<pe><slowo_obce>Wilhelm I</slowo_obce> (1797--1888) --- król pruski od 1861, cesarz niemiecki w latach 1871--1888.</pe> (dzisiaj cesarza) postradał pensję, Heyse, który podzielał jego przekonania, zrzekł się także i swojej. Mając byt zapewniony, żyje
spokojnie i szczęśliwie dla natchnień swej Muzy.</akap>


<akap>Heyse próbował sił swoich w różnych rodzajach poezji. Rozpoczął swój zawód<pe><slowo_obce>Rozpoczął swój zawód od powieści poetycznych</slowo_obce> --- inne źródła podają, że pierwszym poematem był <tytul_dziela>Frühlingsanfang 1848</tytul_dziela> (1848); potem <tytul_dziela>Der Jungbrunnen: Neue Märchen von einem fahrenden Schüler</tytul_dziela> (1850) oraz <tytul_dziela>Francesca von Rimini: Tragödie in fünf Akten</tytul_dziela> (1850).</pe> od powieści poetycznych: <tytul_dziela>Bracia</tytul_dziela> (1851)<pe><slowo_obce>Bracia (1851)</slowo_obce> --- inne źródła podają rok 1852 jako datę wydania powieści <tytul_dziela>Die Brüder: Eine chinesische Geschichte in Versen</tytul_dziela>.</pe> i <tytul_dziela>Urika</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Urika</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Urica: Novelle in Versen</tytul_dziela>.</pe> (1852) i od tego czasu aż do dziś dnia utworzył cały szereg tego rodzaju utworów, zebranych razem w roku 1870 pod ogólnym napisem<pe><slowo_obce>napis</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś: tytuł.</pe>: <tytul_dziela>Nowele wierszem</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Nowele wierszem</slowo_obce> --- w innych źródłach: <tytul_dziela>Gesammelte Novellen in Versen</tytul_dziela>.</pe> (<tytul_dziela>Novellen in Versen</tytul_dziela>). Znajdują się tu powieści ze wszystkich niemal krajów i epok, zarówno całkiem oryginalnie pomyślane, jak i przetworzone z innych nowelistów, a mianowicie z Boccaccia<pe><slowo_obce>Giovanni Boccaccio</slowo_obce> (1313--1375) --- włoski pisarz, autor m.in. zbioru nowel <tytul_dziela>Dekameron</tytul_dziela>.</pe>. Heyse jest mistrzem w wersyfikacji; różnorodne gatunki wiersza, nie wyłączając nawet najtrudniejszych, traktuje z taką swobodą i wykończeniem, że w podziw wprowadza. Od heksametru<pe><slowo_obce>heksametr</slowo_obce> (z gr.) --- miara wierszowa, którą napisano m.in. <tytul_dziela>Iliadę</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Odyseję</tytul_dziela>. Charakteryzuje się skomplikowanymi zasadami budowy wersów: na każdy składa się 6 stóp, daktyli (jedna sylaba długa i dwie krótkie) lub spondejów (dwie sylaby długie), czyli od 12 do 17 sylab. Heksametr polski, wobec braku iloczasu, polega na odpowiednim zestawianiu sylab akcentowanych i nieakcentowanych.</pe>, którym napisał obszerny poemat w dziewięciu pieśniach pt. <tytul_dziela>Thekla</tytul_dziela> (1859)<pe><slowo_obce>Thekla (1859)</slowo_obce> --- inne źródła podają rok 1858 jako datę wydania poematu <tytul_dziela>Thekla: Ein Gedicht in neun Gesängen</tytul_dziela>.</pe> aż do tercyny<pe><slowo_obce>tercyna</slowo_obce> (z wł.) --- układ stroficzny, stosowany w <tytul_dziela>Boskiej komedii</tytul_dziela> Dantego. Wiersz o strofach złożonych z trzech wersów, najczęściej jedenastozgłoskowych, łączących się między sobą rymami w układzie aba, bcb, cdc itd.</pe>, która zachwyca nas w <tytul_dziela>Salamandrze</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Salamandra</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Der Salamander</tytul_dziela>, opublikowane w tomie <tytul_dziela>Novellen und Terzinen</tytul_dziela> (1867).</pe> przejście niełatwe, a jednak dla Heysego trudności nie przedstawiło. Co do treści, to najmniej udatne są nowele z życia artystycznego: <tytul_dziela>Michel Angelo</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Michel Angelo</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Michel-Angelo Buonarotti</tytul_dziela>, opublikowany w <tytul_dziela>Hermen: Dichtungen</tytul_dziela> (1854).</pe>, <tytul_dziela>Rafael</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Rafael</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Rafael: Eine Novelle in Versen</tytul_dziela> (1862 lub 1863).</pe>; lepsze o wiele są obrazki z krajobrazów i obyczajów włoskich w <tytul_dziela>Sielankach sorrenckich</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Sielanki sorrenckie</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Lieder aus Sorrent</tytul_dziela>, 1852--1853.</pe>; do najpiękniejszych zaś należy <tytul_dziela>Salamandra</tytul_dziela>, w której mamy dzieje
krótkotrwałej miłości owianej tchem poetyckim, tudzież <tytul_dziela>Dziecię
cudowne</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Das Feenkind</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Das Feenkind</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Das Feenkind</tytul_dziela> opublikowane w: <tytul_dziela>Novelle in Versen</tytul_dziela>, tom 4 (1869).</pe>), poemacik zarówno serdeczny w ustępach
poważnych, jak zajmujący --- w humorystycznych.</akap>


<akap>Na polu dramatyki<pe><slowo_obce>dramatyka</slowo_obce> (daw.) --- twórczość dramatopisarska; dramat.</pe> wystąpił Heyse najprzód<pe><slowo_obce>najprzód</slowo_obce> (daw.) --- najpierw.</pe> z <tytul_dziela>Meleagrem</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Meleager</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Meleager: Eine Tragödie</tytul_dziela> (1854).</pe> i <tytul_dziela>Sabinkami</tytul_dziela> (1857)<pe><slowo_obce>Sabinki (1857)</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Die Sabinerinnen: Tragödie in fünf Akten</tytul_dziela> (1859).</pe>, a gdy ta właśnie sztuka otrzymała nagrodę konkursową w Monachium, rzucił się z zapałem do twórczości scenicznej: pisał komedie (<tytul_dziela>Elżbieta Karolina</tytul_dziela> 1860<pe><slowo_obce>Elżbieta Karolina 1860</slowo_obce> --- inne źródła podają rok 1864 jako datę wydania komedii <tytul_dziela>Elisabet Charlotte</tytul_dziela>.</pe>), a zwłaszcza tragedie: <tytul_dziela>Maria Maroni</tytul_dziela> 1864, <tytul_dziela>Hadrian</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Kolberg</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Bogini rozumu</tytul_dziela> 1869<pe><slowo_obce>Bogini rozumu 1869</slowo_obce> --- inne źródła podają rok 1870 jako datę wydania dramatu <tytul_dziela>Die Göttin der Vernunft</tytul_dziela>.</pe>; dramat jego pt. <tytul_dziela>Hans Lange</tytul_dziela> (1864)<pe><slowo_obce>Hans Lange (1864)</slowo_obce> --- inne źródła podają rok 1866 jako datę wydania.</pe> zyskał nawet wielkie powodzenie w teatrach. Zbiór prac jego dramaturgicznych wychodzi tomami od r. 1865 pt. <tytul_dziela>Dramatische Dichtungen</tytul_dziela>.</akap>


<akap>Najświetniej atoli zabłysnął Heyse w noweli prozą. Tu okazał się on prawdziwym wirtuozem, umiejącym najróżnorodniejsze temata<pe><slowo_obce>temata</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: tematy.</pe> z najbardziej odmiennych epok przedstawiać w mistrzowskim nieraz malowidle. Siły wprawdzie nie posiada, ale płodność fantazji jego, wdzięk i swoboda czarują czytelnika. Nowele Heysego mają charakter podmiotowy; stąd postaci w nich występujące, jakkolwiek poprawne pod względem rysunku i czyste pod względem kolorytu, nie stają przecież przed nami w prawdziwie plastycznych kształtach. Brak ten wynagradza wysoko rozwinięte poczucie estetyczne i nadzwyczaj subtelne cieniowanie namiętności ludzkich. Przygody miłosne, w których zmysłowość zostaje zawsze uduchowniona<pe><slowo_obce>uduchowniony</slowo_obce> (daw.) --- przeniesiony w sferę duchowości; dziś: uduchowiony.</pe> sposobem traktowania, są przeważnym<pe><slowo_obce>przeważny</slowo_obce> --- tu dziś: przeważający.</pe> motywem noweli Heysego. Żaden cel moralny, społeczny lub polityczny nie zamąca w nich wrażenia czysto estetycznego, ale też równocześnie nie nadaje mu głębi myślowej. Niepodobna tu wyliczać nawet ważniejszych utworów, których jest wielka ilość; nie ma bowiem pomiędzy nimi odznaczających się różnic; dosyć wspomnieć, że do dziś mamy już <wyroznienie>dwanaście</wyroznienie> zbiorów noweli Heysego, z których niejeden kilkakrotnie przedrukowano. Ostatni zbiór<pe><slowo_obce>Ostatni zbiór</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Das ding an sich, und andere novellen</tytul_dziela>.</pe> ma datę roku 1879 (Berlin, str. 381) i mieści w sobie cztery nowele: <tytul_dziela>Rzecz sama w sobie</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Rzecz sama w sobie</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Das ding an sich</tytul_dziela> (1876).</pe>, <tytul_dziela>Dwóch więźniów</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Dwóch więźniów</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Zwei Gefangene</tytul_dziela>.</pe>, <tytul_dziela>Córka Jego Ekscellencji</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Córka Jego Ekscellencji</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Die Tochter der Excellenz</tytul_dziela> (1877).</pe>, <tytul_dziela>Beppe</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Beppe</slowo_obce> --- niem. <tytul_dziela>Beppe der Sternseher</tytul_dziela>, opublikowana także w <tytul_dziela>Italienische Novellen</tytul_dziela> (1924).</pe>.</akap>


<akap>Heysego zaliczają krytycy niemieccy do tak zwanego ,,kierunku akademickiego", dla którego styl wykwintny, piękne grupowanie i zaokrąglenie kompozycji są główną rzeczą w utworach sztuki. Chcielibyśmy zapoznać czytelników naszych z tym kierunkiem, mającym w Niemczech wielką liczbę zwolenników, za pośrednictwem tak świetnego stylisty, a zarazem tak ulubionego nowelisty, jak Heyse. W tym celu każdy z 3 głównych rodzajów twórczości jego zamierzamy dać poznać w stosownie dobranych kreacjach. Rozpoczynamy od tragedii <tytul_dziela>Sabinki</tytul_dziela> w przekładzie Kazimierza Kaszewskiego<pe><slowo_obce>Kazimierz Jan Kaszewski</slowo_obce> (1825--1910) --- krytyk literacki i teatralny, tłumacz m.in. Sofoklesa, Ajschylosa, Wiktora Hugo.</pe>.</akap>



</dramat_wierszowany_l>
</utwor>