<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/grimm-jas-i-malgosia-do-publikacji-2016/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grimm, Jacob i Wilhelm</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jaś i Małgosia</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tarnowski, Marceli</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kłoka i Kiciak</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">tomamisz</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mateusz Lewicki</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">sroczka</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Marta</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">brjon</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">empatka</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Matylda</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Anonim</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jakub Pustelnik</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Buszacz</dc:contributor.funding>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Baśń</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/jas-i-malgosia</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Hans Christian Andersen, Jacob i Wilhelm Grimm, Baśnie domowe. Najpiękniejsze baśnie Hansa Christiana Andersena i braci Grimm,  Wydawnictwo E. Jarmołkiewicz. </dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Marceli Tarnowski zm. 1945</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016-01-04</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/jas-i-malgosia.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0261-2</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/jas-i-malgosia.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1317-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/jas-i-malgosia.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2272-6</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/jas-i-malgosia.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3257-2</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/jas-i-malgosia.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4343-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Książki dla dzieci</category.legimi>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7110.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wzór kwiatowy, Émile-Allain Séguy (1877-1951), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7110/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:audience xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">SP1</dc:audience>
    <category.thema>YFJ</category.thema>
    <category.thema.main>FS.WL-N</category.thema.main>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<opowiadanie>

<autor_utworu>Jacob i Wilhelm Grimm</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Jaś i Małgosia</nazwa_utworu>


<abstrakt>

<akap>Udało się w końcu macosze: Jaś i Małgosia zgubili się w lesie. Dobrze, że trafiają na chatkę z cukru... ,,Och, uciekajcie! --- chcielibyśmy ich ostrzec. --- Przecież w tym domku czai się straszne niebezpieczeństwo! Sami staniecie się głównym daniem na uczcie złej czarownicy!"</akap>





<akap>Dzielny Jaś, który nie wahał się poświęcić ostatniej kromki chleba, by oznaczyć drogę powrotną do domu, zostaje zamknięty w klatce jak tuczne zwierzę. Małgosia, choć do tej pory to brat się nią opiekował, teraz musi ratować jego i siebie. Zła jędza dostaje to, na co sobie zasłużyła.</akap>





<akap>Baśń o Jasiu i Małgosi, tak popularna w europejskiej kulturze, została spisana na podstawie niemieckich opowieści ludowych. Stanowi twórcze przetworzenie starszych motywów mitologicznych i sama też zmieniała się w kolejnych wydaniach Baśni braci Grimm.</akap>





<akap>Centralnym tematem tej historii jest jedzenie i głód. Dziś trudno to pojąć, by ojciec musiał porzucić dzieci w lesie dlatego, że nie ma ich czym nakarmić. Znacznie też rzadziej w zbiorowej wyobraźni pojawiają się teraz ludożercy. Jedno się nie zmieniło: dom pełen słodyczy pozostaje niebezpieczny dla zdrowia dzieci. Tylko już z zupełnie innych przyczyn...</akap>



</abstrakt>



<akap>Na skraju wielkiego lasu mieszkał ubogi drwal z drugą żoną i dwojgiem dzieci; chłopczyk nazywał się Jaś, a dziewczynka Małgosia. W chacie niewiele było jedzenia, a gdy drożyzna zapanowała w kraju, brakło im nawet suchego chleba na zaspokojenie głodu. Strapiony drwal długo nie mógł zasnąć wieczorem i wzdychając ciężko, rzekł do macochy swych dzieci:</akap>


<akap_dialog>--- Co się z nami stanie? Jak wyżywimy biedne dziatki nasze, gdy sami nie mamy co jeść?</akap_dialog>


<akap_dialog><begin id="b1450272867114-1340007023"/><motyw id="m1450272867114-1340007023">Decyzja</motyw>--- Trudna rada, mężu --- odparła macocha --- jutro o świcie musimy wyprowadzić dzieci do lasu, gdzie największa gęstwina; tam rozpalimy ogień, damy im po kawałku chleba, potem pójdziemy do swojej roboty, a dzieci pozostawimy własnemu losowi. Oczywiście nie trafią z powrotem do domu i w ten sposób pozbędziemy się ich.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie, żono --- odparł drwal --- tego nie uczynię. Nie miałbym serca zostawić dzieci w lesie! Dzikie zwierzęta rozszarpałyby je przecież.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- O, głupcze --- rzekła macocha --- inaczej wszak wszyscy czworo umrzemy z głodu, możesz już ciosać deski na trumny! --- i tak długo go przekonywała, aż drwal z ciężkim sercem uległ jej namowom.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A jednak żal mi tych biednych dzieci --- rzekł.<end id="e1450272867114-1340007023"/></akap_dialog>


<akap>Tymczasem dzieci również nie spały, gdyż nie mogły usnąć z głodu, i słyszały wszystko, co macocha mówiła do ojca. Małgosia płakała gorzkimi łzami i mówiła do Jasia:</akap>


<akap_dialog>--- Teraz jesteśmy już zgubieni!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Cicho, Małgosiu --- uspokajał ją Jaś --- nie martw się, już ja znajdę ratunek!</akap_dialog>


<akap>A gdy rodzice usnęli, wstał, ubrał się i wymknął z domu. Księżyc świecił jasno, a białe kamyki, leżące dokoła domu, błyszczały jak nowe pieniążki. Jaś nazbierał ich tyle, ile tylko mógł zmieścić w kieszeniach. Potem wrócił i rzekł do Małgosi:</akap>


<akap_dialog>--- Bądź spokojna, kochana siostrzyczko, i śpij spokojnie, dobry Bóg nie opuści nas! --- po czym położył się także do łóżka.</akap_dialog>


<akap>O świcie, zanim jeszcze słońce wzeszło, wstała macocha i zbudziła dzieci.</akap>


<akap_dialog>--- Wstawajcie, leniuchy, pójdziemy do lasu po chrust!</akap_dialog>


<akap>Potem dała każdemu po kawałku chleba i rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Macie tu chleb na obiad, ale nie zjadajcie wszystkiego od razu, bo więcej nic nie dostaniecie.</akap_dialog>


<akap>Małgosia schowała chleb pod fartuszek, gdyż Jaś miał w kieszeniach kamyki. Po chwili wszyscy czworo ruszyli do lasu. Gdy uszli kawałek drogi, Jaś pozostał w tyle, patrząc za siebie na domek. Czynił tak co pewien czas.</akap>


<akap_dialog>--- Jasiu --- zapytał ojciec --- czemu oglądasz się ciągle za siebie? Pośpiesz no się!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ach, ojcze --- rzekł chłopiec --- patrzę na swego białego kotka, który siedzi na dachu i chce się ze mną pożegnać.</akap_dialog>


<akap>A macocha na to:</akap>


<akap_dialog>--- Głuptasie, to nie twój kotek, to słońce poranne tak błyszczy na kominie.</akap_dialog>


<akap>Ale Jaś nie oglądał się za kotkiem, lecz raz po raz rzucał za siebie biały kamyczek na drogę. Kiedy się znaleźli w głębi lasu, rzekł ojciec:</akap>


<akap_dialog>--- Nazbierajcie, dzieci, chrustu, rozpalimy ogień, abyście nie zmarzły.</akap_dialog>


<akap>Jaś i Małgosia naznosili chrustu, a gdy rozniecono ognisko i płomień strzelił wysoko, macocha rzekła do dzieci:</akap>


<akap_dialog>--- Połóżcie się przy ogniu i wypocznijcie, a my pójdziemy głębiej w las narąbać drew. Wracając przyjdziemy po was i razem pójdziemy do domu.</akap_dialog>


<akap>Jaś i Małgosia siedli przy ogniu, a w południe każde zjadło swoją kromkę chleba. A że słyszeli uderzenia siekiery, pewni byli, że ojciec jest w pobliżu. Lecz to nie siekiera była, ale gałąź, którą przywiązał drwal do drzewa i którą wiatr uderzał o drzewo. Po pewnym czasie dzieciom przymknęły się oczy ze znużenia --- i zasnęły.</akap>


<akap>Kiedy się wreszcie obudziły, była już ciemna noc. Małgosia rozpłakała się, mówiąc:</akap>


<akap_dialog>--- Jakże się wydostaniemy z lasu?</akap_dialog>


<akap>Ale Jaś pocieszał ją:</akap>


<akap_dialog>--- Poczekaj, aż się księżyc ukaże, a wtedy znajdziemy już drogę.</akap_dialog>


<akap>Kiedy księżyc wzeszedł, wziął Jaś siostrzyczkę za rękę i poszedł z nią śladem kamyków, które błyszczały w świetle księżycowym jak nowiutkie pieniążki i pokazywały im drogę. Szli całą noc, a gdy dzień nastał, doszli do domu ojca. Zapukali do drzwi, a kiedy macocha otworzyła i ujrzała, że byli to Jaś i Małgosia, rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Niedobre dzieci, coście robiły tak długo w lesie? Myśleliśmy, że nie chcecie już wrócić!</akap_dialog>


<akap>Ale ojciec uradował się, gdyż trapiły go wyrzuty sumienia, że pozostawił dzieci same w lesie.</akap>


<akap>Wkrótce potem bieda znowu zajrzała do chatki drwala, a dzieci usłyszały, jak macocha mówiła w nocy do ojca:</akap>


<akap_dialog>--- Znowu wszystko zjedzone; mamy jeszcze pół bochenka chleba, a potem co? Musimy pozbyć się dzieci! Zaprowadzimy je głębiej w las, żeby już nie trafiły z powrotem: nie ma innej rady. Strapił się ojciec i pomyślał: ,,Lepiej by było, abyśmy się podzielili z dziećmi ostatnim kęsem chleba".</akap_dialog>


<akap>Ale żona zburczała go, czyniąc mu wyrzuty. Kto mówi A, musi powiedzieć i B, i biedny ojciec zgodziwszy się raz, musiał i tym razem zgodzić się na żądanie złej macochy.</akap>


<akap>Lecz dzieci nie spały jeszcze i słyszały całą rozmowę. Gdy rodzice usnęli, Jasio wstał, chcąc znowu nazbierać kamyków, ale zła macocha zamknęła drzwi i Jaś nie mógł wyjść. Pocieszał jednak siostrzyczkę:</akap>


<akap_dialog>--- Śpij spokojnie i nie martw się, dobry Bóg dopomoże nam!</akap_dialog>


<akap>Gdy ranek zaświtał, macocha kazała dzieciom wstać. Dała każdemu po kawałku chleba, mniejszym niż poprzednim razem. Po drodze pokruszył Jaś chleb w kieszeni, przystanął i rzucił jeden okruszek na ziemię.</akap>


<akap_dialog>--- Jasiu, czemu oglądasz się ciągle za siebie? --- zapytał ojciec.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Pośpiesz no się!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Oglądam się za gołąbkiem, który siedzi na dachu i chce się ze mną pożegnać.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Głuptasie --- rzekła macocha --- to nie gołąbek, to słońce poranne tak błyszczy na kominie.</akap_dialog>


<akap>Ale Jasio raz po raz rzucał za siebie okruszynki chleba.</akap>


<akap>Macocha poprowadziła dzieci znacznie głębiej w las, gdzie nigdy jeszcze nie były, kazała im rozpalić wielkie ognisko i rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Posiedźcie tu, dzieci, a jeśli się zmęczycie, możecie się przespać; my idziemy do lasu rąbać drzewo, a wracając wieczorem wstąpimy tu po was.</akap_dialog>


<akap>W południe podzieliła się Małgosia z Jasiem swoim chlebem, gdyż Jaś swój kawałek rozrzucił po drodze. Potem zasnęli oboje i minął wieczór; ale nikt nie przyszedł po biedne dzieci.</akap>


<akap>Obudziły się dopiero późno w nocy. Jasio pocieszał swoją siostrzyczkę tak jak przedtem:</akap>


<akap_dialog>--- Nie płacz, Małgosiu, gdy księżyc wzejdzie, okruchy, które rozrzuciłem po lesie, wskażą nam drogę do domu.</akap_dialog>


<akap>Ale gdy księżyc się ukazał, nie znalazły dzieci okruchów, gdyż tysiące ptaszków, żyjących w lesie i w polu, dawno je wydziobały. Jaś powtarzał ciągle:</akap>


<akap_dialog>--- Nie bój się, Małgosiu, znajdziemy jakoś drogę!</akap_dialog>


<akap>Ale nie znaleźli jej. Szli całą noc i cały następny dzień, od rana do wieczora, ale nie mogli znaleźć wyjścia z lasu. Głód począł im dokuczać, gdyż nie jedli nic, prócz kilku znalezionych jagódek. Wreszcie nogi odmówiły im posłuszeństwa i usnęli zmęczeni pod drzewem.</akap>


<akap>Oto nastał trzeci ranek, odkąd dzieci opuściły dom ojca. Ruszyły znowu w drogę, ale im dalej szły, tym bardziej zagłębiały się w las. Gdyby nie nadeszła pomoc, musiałyby zginąć.</akap>


<akap>W południe ujrzały pięknego, śnieżnobiałego ptaszka, który siedział na gałęzi i śpiewał tak cudownie, że dzieci stanęły zachwycone. Kiedy ptaszek skończył piosenkę, rozwinął skrzydełka i pofrunął przed dziećmi, one zaś poszły za nim, aż znalazły się przed chatką, na której dachu usiadł ptaszek. Kiedy dzieci się zbliżyły, ujrzały, że chatka zbudowana była calutka z chleba i pokryta ciastem; szyby zaś były z cukru.</akap>


<akap_dialog>--- Chodź tu --- rzekł Jaś --- teraz możemy się posilić. Ja zjem sobie kawałek dachu, a ty skosztuj może słodkiej szybki.</akap_dialog>


<akap>I chłopczyk wspiął się na palce, ułamał kawałek smacznego dachu, a dziewczynka poczęła chrupać szybę.</akap>


<akap>Nagle z chatki odezwał się głos:</akap>


<poezja_cyt><strofa>
Chrupu, chrupu, chrupu, chrupki,/
Kto przyszedł do mej chałupki?
</strofa></poezja_cyt>


<akap>A dzieci odparły:</akap>


<poezja_cyt><strofa>
To wiaterek z nieba,/
Z błękitnego nieba!
</strofa></poezja_cyt>


<akap>I jadły dalej. Jaś, któremu zasmakował dach, ułamał sobie spory kawał, a Małgosia wyjęła całą szybkę z okna i, siadłszy, chrupała ją z apetytem.</akap>


<akap>Nagle otworzyły się drzwi i ukazała się zgarbiona staruszka, wsparta na kijku. Jaś i Małgosia przerazili się tak bardzo, że upuścili na ziemię to, co trzymali w rękach, ale staruszka pokiwała głową i rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- A, to wy, drogie dziatki, kto was tu przyprowadził? Wejdźcie do chatki, nic wam się złego nie stanie.</akap_dialog>


<akap>Wzięła je za ręce i wprowadziła do izby. Dała im mleka i pączków z cukrem, jabłek i orzechów. Potem pościeliła im dwa piękne łóżeczka, a Jaś i Małgosia położyli się spać, myśląc, że są w niebie.</akap>


<akap>Ale staruszka udawała tylko życzliwość, była bowiem złą czarownicą, która czyhała na dzieci i specjalnie zbudowała ten domek z chleba, ciasta i cukru, aby je zwabiać. A gdy jakieś dziecię dostawało się w jej moc, zabijała je i zjadała. Czarownice mają czerwone oczy i źle widzą, ale mają za to doskonały węch, jak zwierzęta, i czują, kiedy zbliża się człowiek. Czując w pobliżu Jasia i Małgosię, czarownica zachichotała złośliwie i syknęła:</akap>


<akap_dialog>--- Mam ich, już mi się nie wymkną!</akap_dialog>


<akap>Raniutko, gdy dzieci spały jeszcze spokojnie, stanęła czarownica nad nimi, spojrzała na ich rumiane policzki i pomyślała:</akap>


<akap>,,To dopiero będzie smaczny kąsek!"</akap>


<akap>Po czym chwyciła Jasia kościstymi rękami, zaniosła go do chlewika i zamknęła za zakratowanymi drzwiami. Krzyczał i płakał biedny chłopiec, ale nic mu to nie pomogło. Potem poszła do Małgosi, obudziła ją i rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Wstawaj, leniuchu, przynieś wody i ugotuj coś dobrego dla swego braciszka. Zamknęłam go w chlewie, trzeba go utuczyć. Gdy już będzie tłusty, zjem go na śniadanie.</akap_dialog>


<akap>Małgosia poczęła płakać rzewnie, ale nic nie pomogło, musiała robić wszystko, co jej czarownica kazała.</akap>


<akap>Biednemu Jasiowi dawała teraz czarownica najlepsze jedzenie, Małgosia zaś nie dostawała ani kąska. Co rano szła czarownica do chlewika i wołała:</akap>


<akap_dialog>--- Jasiu, Jasiu, wysuń palec, chcę zobaczyć, czy jesteś już dość tłusty!</akap_dialog>


<akap>Ale Jaś wysuwał zamiast palca kostkę, a czarownica, która miała krótki wzrok, dziwiła się ciągle, że Jaś wcale nie tyje.</akap>


<akap>Kiedy minęły cztery tygodnie, zniecierpliwiła się czarownica i postanowiła dłużej już nie czekać.</akap>


<akap_dialog>--- Hejże, Małgosiu --- zawołała --- nanoś mi teraz wody! Jaś nie utyje chyba nigdy, więc muszę go jutro zabić i ugotować.</akap_dialog>


<akap>Ach, jak płakała biedna dziewczynka! Łzy kapały do wiadra, kiedy nosiła wodę!</akap>


<akap_dialog>--- O, Boże, Boże, pomóż nam! --- wołała. --- Gdybyż nas bodaj pożarły dzikie zwierzęta, przynajmniej zginęlibyśmy razem.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie lamentuj --- rzekła starucha --- nic ci to nie pomoże.</akap_dialog>


<akap>Raniutko czarownica kazała Małgosi zawiesić nad paleniskiem kocioł z wodą i rozpalić ogień.</akap>


<akap_dialog>--- Najpierw upieczemy chleb --- rzekła --- już rozpaliłam piec i zagniotłam ciasto.</akap_dialog>


<akap>Popchnęła biedną Małgosię do pieca, z którego buchały płomienie, i kazała jej wejść do środka, aby się przekonać, czy można już chleb włożyć.</akap>


<akap>Naprawdę zaś chciała zamknąć Małgosię w piecu i upiec, aby i ją zjeść.</akap>


<akap>Ale Małgosia spostrzegła jej zamiar i rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Nie wiem, jak wejść do pieca. Jakże się tam dostanę?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ach, ty głupia gąsko --- rzekła czarownica --- otwór jest dość duży. Widzisz, ja sama mogłabym się nawet zmieścić.</akap_dialog>


<akap>I wsadziła głowę do pieca.</akap>


<akap>W tej chwili Małgosia popchnęła ją mocno, a gdy czarownica wpadła do pieca, zatrzasnęła za nią drzwiczki i zasunęła rygiel.</akap>


<akap_dialog>--- Huhu! --- zaczęła wyć zła jędza, ale Małgosia uciekła, pozostawiając bezbożną czarownicę w piecu, gdzie się spaliła.</akap_dialog>


<akap>Sama zaś pobiegła do Jasia, otworzyła chlewik i zawołała:</akap>


<akap_dialog>--- Chodź, Jasiu, czarownica nie żyje, jesteśmy uratowani.</akap_dialog>


<akap>Jasio wyskoczył jak ptaszek z klatki. Jakże się dzieci cieszyły, jak się ściskały za szyje i całowały! A ponieważ zła czarownica już nie żyła, weszły do jej izdebki. Ujrzały tam mnóstwo skrzyń z perłami i klejnotami.</akap>


<akap_dialog>--- Ach, to ładniejsze jeszcze niż kamyczki --- rzekł Jaś i napełnił nimi kieszenie, a Małgosia dodała:</akap_dialog>


<akap_dialog>--- I ja coś zabiorę do domu --- i napełniła fartuszek.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A teraz pójdziemy --- rzekł Jaś --- aby jak najszybciej wyjść z tego lasu.</akap_dialog>


<akap>Po kilku godzinach doszły dzieci nad wielką rzekę, a Jaś rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Jak przejdziemy przez rzekę? Nie widzę na niej kładki ani mostu.</akap_dialog>


<akap>A Małgosia dodała:</akap>


<akap_dialog>--- Ani łódki nie ma, ale tam płynie biała kaczka, może ona nam pomoże.</akap_dialog>


<akap>I zawołała:</akap>


<poezja_cyt><strofa>
Kaczuszko, kaczusio,/
Nie ma mostka koło rzeczki,/
Nie ma nawet łódeczki,/
Przewieź Jasia z Małgosią!
</strofa></poezja_cyt>


<akap>Kaczuszka podpłynęła, a Jaś usiadł na jej grzbiecie i prosił, aby Małgosia siadła z nim.</akap>


<akap_dialog>--- Nie --- odparła dziewczynka --- kaczuszce byłoby za ciężko. Ja przepłynę później.</akap_dialog>


<akap>Dobra kaczuszka przewiozła ich po kolei, a gdy się znaleźli po drugiej stronie rzeki, las wydał im się znajomy i uradowane dzieci ujrzały z daleka chatkę rodzinną. Pobiegły więc szybko i po chwili rzuciły się ojcu na szyję.</akap>


<akap>Zła macocha nie żyła już, a ojciec trapił się ciągle myślą o dzieciach pozostawionych w lesie. Małgosia wysypała z fartuszka perły i drogie kamienie, które potoczyły się po podłodze, Jaś wyjmował z kieszeni pełne garście klejnotów. Tak więc troski ich skończyły się i w radości żyli wszyscy troje przez długie jeszcze lata.</akap>


<akap>Koniec bajki, dzieci! A tam myszka leci! Kto ją złapie, niech sobie z niej wielki płaszcz futrzany uszyje.</akap>


</opowiadanie>
</utwor>