<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/grabinski-z-wyjatkow-w-pomrokach-wiary-klatwa/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grabiński, Stefan</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Klątwa</dc:title>

<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czech, Katarzyna</dc:contributor.technical_editor>
  <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
  <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tulicka, Agnieszka</dc:contributor.technical_editor>
  <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowela</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). </dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/grabinski-z-wyjatkow-w-pomrokach-wiary-klatwa</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stefan Żalny, Z wyjątków. W pomrokach wiary, Drukarnia ,,Narodowa", Lwów [1909].</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Grabiński zm. 1936</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2007</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2021-04-08</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6815.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ku światłu, Franciszek Siedlecki (1867-1934), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6815</dc:relation.coverImage.source>
  <category.legimi>Horror</category.legimi>
    <category.thema.main>FS.WL-N</category.thema.main>
    <category.thema>FMT</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><opowiadanie>
 


<autor_utworu>Stefan Grabiński</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>W pomrokach wiary</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Klątwa</nazwa_utworu>



<naglowek_rozdzial>W godzinę chuci</naglowek_rozdzial>

<akap>Kłoniło się na podwieczerz. Duszny, niesamowity czas. Jesienną, przeźrałą<pe><slowo_obce>przeźrały</slowo_obce> (daw.) --- przejrzały.</pe> dawno porą było, kiedy już zwiezion<pe><slowo_obce>zwiezion</slowo_obce> (daw.) --- forma skrócona przym. r.m.; dziś tylko: zwieziony.</pe> zbożny sprzęt<pe><slowo_obce>sprzęt</slowo_obce> (daw.) --- tu: zbiory; <slowo_obce>zbożny sprzęt</slowo_obce>: zbiory zbóż.</pe>, rozprzędło lato babskie kądzielne włosy, pomiotły drzewa...</akap>

<akap>Tam w dali łęgi, ścierne płanie<pe><slowo_obce>płań</slowo_obce> a. <slowo_obce>płania</slowo_obce> (daw.) --- rozlewisko; także: <slowo_obce>ploso</slowo_obce>.</pe>, ozime uwrocie, sposoczyło<pe><slowo_obce>sposoczyć</slowo_obce> (neol.) --- oblać posoką (tj. krwią), tu: oblać krwawym blaskiem.</pe> słońce... mocne, dziw żarne w tej chwili, pobudne...</akap>

<akap>Więc rozgorzały zioła, ciekał się niewczesną rują zwierz, schutnieli<pe><slowo_obce>schutnieć</slowo_obce> --- poddać się działaniu chuci (tj. pożądania).</pe> ludzie...</akap>

<akap>Zawoniała przynętnie macierzanka, rozwiodły wabne czary dziewanny, uroczniki... rozwarły lubieżnie przęsła skrzypy, wzdęły plemiona modrzeńce...</akap>

<akap>Cichajcie!... Cyt, cyt, cyt!...</akap>

<akap>Skleszczyły się w dzikiej rozkoszy stepowe turzyce, splotły lebioda z kostrzewą za bujne, rozwiązłe kędziory...</akap>

<akap>Pijane szałem, potrute wyślizgły się dzwona glist ziemnych z zabójczych uścisków czerwiody...</akap>

<akap>Cichajcie!... Cyt... cyt... cyt...</akap>

<akap>Dziwny odwieczerz, jesiennej żądzy smęt...</akap>

<akap>Pocichły sioła, zgłuchły łany wsłuchane w krwi swej szept...</akap>

<akap>Wieczornej zorzy szał płony na starczy, karli ląg. W parną godzinę pożądań, w klątewną chwilę zapłodu, gdy słonko na zapad<pe><slowo_obce>zapad</slowo_obce> (z ros.) --- zachód.</pe> się chyli, skoralą grzebieńce pagórów...</akap>

<akap>Jałowy żar, wyrodny pęd, wszetecznych sparzeń chwila...</akap>

<akap>Cichajcie!... Cyt... cyt... cyt...</akap>

<akap>W prześcigłym sadzie pogwar wystałych, zległych drzew, pomiotem hardych, błogosławnych.</akap>

<akap>Stary, dobry sad --- Błażeja Żwacza włość...</akap>

<akap>A w sadzie cicho. Po ścieżach liście się rozesłało zwiotszałą pościelą, zmarniały słoneczniki...</akap>

<akap>Tylko hań<pe><slowo_obce>hań</slowo_obce> (gw.) --- tam.</pe> pod przełazem modrzeje wrotycz, hołubi się przytulia...</akap>

<akap>A w sadzie cicho... Liść jedno zżółkły spadnie, zaszeleści, zawinie się w kręgach i legnie...</akap>

<akap>Przy wrótni<pe><slowo_obce>wrótnia</slowo_obce> --- wrota, drzwi.</pe> spomiędzy czaharów<pe><slowo_obce>czahary</slowo_obce> --- porośnięte krzewami, trawami i niskopiennymi drzewami mokradła.</pe> przed chatą człek widniał młody, urodziwy i bystro poglądał na gościniec. Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadź</slowo_obce> --- widocznie, najwyraźniej.</pe> niespokojny mocno i nieswój, bo bez postanku<pe><slowo_obce>bez postanku</slowo_obce> --- nieustannie.</pe> odwracał oczy ku zagrodzie, co spoza drzew bielała i znów wylękły wzrok wlókł spopielałym kurzawą traktem.</akap>

<akap>Wyglądał kogoś --- ponoć niestęskniony gościa.</akap>

<akap>Odbywał stróżę<pe><slowo_obce>stróża</slowo_obce> --- straż, czaty, warta.</pe> na przeklętych czatach przed rodzicem własnym, przed ojcową sadybą, bo brat młodszy z macochą się w chacie sparzyli w duszną godzinę zachodu, w poblaskach łuny wieczora.</akap>

<akap>Więc strzegł ich przed ojcem postawion<pe><slowo_obce>postawion</slowo_obce> (daw.) --- skrócona forma przym. r.m.; dziś tylko: postawiony.</pe> na straży u wschodu, gdy się stary przed świtem na kiermasz wybrali<pe><slowo_obce>gdy się stary (...) wybrali</slowo_obce> (gw.) --- forma grzecznościowa czasownika w lm w odniesieniu do rzeczownika lp; dziś: gdy stary wybrał się.</pe>.</akap>

<akap>Czuwał, by ich przestrzec, gdy będzie powracał w obejście, niosąc korale, okrajce dla Halszki nowożonki, dla synów niedzielne przyodziewy<pe><slowo_obce>przyodziewa</slowo_obce> (gw.) --- ubranie, odzienie.</pe>.</akap>

<akap>A miał wrócić o zmroku drogą, co hań się wije ku miastu.</akap>

<akap>Przyczaił się Wonton, przywarł do ziemi, strażując kazirodczej miłości. Bo taka wola Ostapa, młodszego brata.</akap>

<akap><begin id="b1613476674014-1650446541"/><motyw id="m1613476674014-1650446541">Władza, Wzrok, Oko, Siła, Strach, Brat</motyw>Dziwnie przemożną miał władę<pe><slowo_obce>włada</slowo_obce> --- władza, moc.</pe>, że nie lza<pe><slowo_obce>nie lza</slowo_obce> (daw., gw.) --- nie wolno, nie sposób.</pe> się było Wontonowi przed nią uchylić, swobodną piersią odetchnąć. I nie byłoć to miłowanie braterskie, serdeczne. --- Bogać tam! --- Jeno się go bał czegoś<pe><slowo_obce>czegoś</slowo_obce> --- czemuś, z jakiegoś powodu.</pe> okrutnie i truchlał na jadowity błysk tych źrenic ciemnych, migotliwych niesamowitym żarem. Chmurzyła się w nich dzika moc i skuwała mu wolę, że ni kroku nie ważył postąpić.<end id="e1613476674014-1650446541"/></akap>

<akap>Wonton miał serce śmiałe, nieulękłe na śmierć i przygodę i niejednemu by dogodził: mocny był, w barach rozłogi<pe><slowo_obce>rozłogi</slowo_obce> --- tu: rozłożysty, szeroki.</pe>, śmigły<pe><slowo_obce>śmigły</slowo_obce> --- szybki, zwinny; smukły i wysoki.</pe> --- nie byle kogo się uląkł. Przecież gdy Ostap, wpoiwszy weń połyskliwe swe ślepia, cichym a przykazującym głosem coś mu prawił<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw., gw.) --- mówić.</pe>, słuchał, przystając<pe><slowo_obce>przystać</slowo_obce> (daw., gw.) --- zgodzić się.</pe> mimo woli. Nieraz bywało, nie ma go parę niedziel<pe><slowo_obce>niedziela</slowo_obce> (daw.) --- tu: tydzień.</pe> doma<pe><slowo_obce>doma</slowo_obce> (daw., gw.) --- w domu.</pe>, zwyczajnie na zarobkach --- myślałbyś, że się trocha<pe><slowo_obce>trocha</slowo_obce> (daw., gw.) --- trochę.</pe> odetchnie, spod ciężkiej ręki wychynie<pe><slowo_obce>wychynąć</slowo_obce> (daw., gw.) --- wydostać się.</pe>... Darmo! Wonton nie śmiał przeciwić się bratu ni tym pomyśleniem marnym, co w tajni dusznej się nurza, zakryte mglicą, roztratne, ni tą płochą chęcią.</akap>

<akap>Przeczże<pe><slowo_obce>przeczże</slowo_obce> (daw., gw.) --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; inaczej: czemuż to, dlaczegóż.</pe>?... Dlaczego?...</akap>

<akap>Nie wiada<pe><slowo_obce>nie wiada</slowo_obce> (gw.) --- nie wiadomo.</pe>... Może, że miał duszę wierzącą...</akap>

<akap><begin id="b1613477278688-2557632137"/><motyw id="m1613477278688-2557632137">Siła, Ciało, Oko, Ogień, Czary</motyw>A był ci Ostap człek mały, przysiadły i wątły; siły u niego w członkach nie było nijakiej, jeno w oczach żglił się trawiący, niby cień czerwieńce biesowe na uroczyskach podleśnych. Żarzyło się tam coś, mżyło zielonym ognikiem obłędnie, paląco, urocznie.<end id="e1613477278688-2557632137"/></akap>

<akap><begin id="b1613477348836-1486469083"/><motyw id="m1613477348836-1486469083">Bóg, diabeł, Śmiech</motyw>Sprawiedliwie też powiadali ludziska, że człek ten ni Bogu świeczki nie zażegł, ni diabłu ogarka.</akap>

<akap>Bo i prawda. Bogać się nie bał ni krzynę, bies za kmotra go nie chciał.</akap>

<akap>A wszystkoć u niego śmiech, a wszystkoć duby<pe><slowo_obce>duby</slowo_obce> --- głupstwa, bzdury.</pe> i mierzwa.<end id="e1613477348836-1486469083"/></akap>

<akap>Czarci zatraceniec!...</akap>

<akap>Hej, hej! Nie potrzać<pe><slowo_obce>nie potrzać było (...) brać</slowo_obce> --- nie potrzeba ci było brać; nie powinieneś był brać.</pe> było, Błażeju stary, młodziawej żonki brać, nie potrzać!...</akap>

<akap>Nie lza! Chciałeś. --- Pojoneś<pe><slowo_obce>pojoneś</slowo_obce> (gw.) --- pojąłeś (tu: za żonę).</pe> Halszkę, pojoneś krasawicę na dolę i niedolę, być<pe><slowo_obce>być (...) kaziła</slowo_obce> --- skrócone od: by ci kaziła.</pe> porubstwem stadło skaziła.</akap>

<akap>Hardoś<pe><slowo_obce>hardoś się nosił</slowo_obce> (gw.) --- hardo się nosiłeś; dumnie się zachowywałeś.</pe> się nosił, z junoszów<pe><slowo_obce>junosza</slowo_obce> (daw.) --- młodzieniec.</pe> przekpiwał: córkęć<pe><slowo_obce>córkęć powiła</slowo_obce> --- skrócone od: córkę ci powiła; urodziła ci córkę.</pe> powiła. Miłowałżeś ją, miłował i zweselonym okiem po niej wodził, gdy ci dziecię karmiła. Jenoś zabaczył<pe><slowo_obce>zabaczyć</slowo_obce> (daw., gw.) --- nie zauważyć; przeoczyć.</pe>, że wodził ponoś<pe><slowo_obce>ponoś</slowo_obce> a. <slowo_obce>ponoć</slowo_obce> --- podobno, zapewne.</pe> i drugi. I nie dziwota! Cudna bo była niewiastka! A małe ssało pierś krągłą, odętą karmią<pe><slowo_obce>karmia</slowo_obce> --- karma, pokarm.</pe> krwi maci. I szło młodziwo słodkie jak pierzga<pe><slowo_obce>pierzga</slowo_obce> ---  przetworzony przez pszczoły pyłek kwiatowy, zmieszany z miodem i wydzieliną gruczołów ślinowych owadów, stanowiący ich pożywienie w okresie jesienno-zimowym.</pe> pszczelna, gruźliłoś jędrne, posytne...</akap>

<akap>Pozierał<pe><slowo_obce>pozierać</slowo_obce> (gw.) --- spoglądać.</pe> Ostap i łuną kraśniał, ilekroć spotkał się z źrenicą macochy.</akap>

<akap>Tak i rozgorzeli oboje...</akap>

<akap>A dziś sprzęgli się tam w chacie, w komorze: wieczór bo był<pe><slowo_obce>wieczór bo był</slowo_obce> (gw.) --- bo też wieczór był.</pe> jakiś dziwny, pobudny, więc nie zdzierżyli<pe><slowo_obce>zdzierżyć</slowo_obce> (daw., gw.) --- wytrzymać.</pe> parnoty...</akap>

<akap>Pod czas<pe><slowo_obce>pod czas</slowo_obce> --- tu: tymczasem.</pe> strażował Wonton przy wierzejach.</akap>

<akap>Naraz mróz go zajął po pacierzu<pe><slowo_obce>mróz go zajął po pacierzu</slowo_obce> --- przeleciał go dreszcz po plecach (po kręgosłupie).</pe>. Zdało mu się, że ktoś zaszedł w obejście z zatyla, furtą od sadu, tam gdzie się łan poczyna. Skoczył gromem<pe><slowo_obce>gromem</slowo_obce> --- tu: błyskawicznie.</pe>, by zajrzeć.</akap>

<akap>Błażej to był, co znienacka miedzą ugorową powrócił z miasta, wybrawszy dłuższą nad zwyczaj drogę: sąsiada odprowadzał, więc mu się i zboczyło. Ręką już imał<pe><slowo_obce>imać czego</slowo_obce> (daw., gw.) --- chwytać za co, brać się za co.</pe> skobli.</akap>

<akap>--- Ojciec poczkajcie no, coś wam rzeknę!</akap>

<akap>Obejrzał się na Wontona i nagle jakoś mu z niedowierza łysło w oczach:</akap>

<akap_dialog>--- A to stanie nam czasu i na potem...</akap_dialog>

<akap>I już nie zważając pchnął przed się dźwirze...</akap>

<akap>Zajrzał w głąb...</akap>

<akap>Krzyknęli... rozsprzęgli się.</akap>

<akap>Rozchełstana, sromem, lękiem zejmana Halszka przypadła na ziem z odzieżą, Ostap nie wiada, zestrachany, czy okoniem stanąć gotowy nie ruszył od wyrka; jeno po licu niejasne światła chodziły i pobielał niesporo...</akap>

<akap>Błażej zrazu nie odrywał oka od cudzołożnicy, jeno zapuścił w nią wejrzenie szklane bolem i krzywdą, zda się --- skamieniał. Wtem przeniósł je na Ostapa: coś go poderwało z miejsca, że począł się wokoło oglądać, niby za czymś dybiąc, by cisnąć w wyrodka; lecz rychło poniechał, twarz mu krzepciej<pe><slowo_obce>krzepciej</slowo_obce> (daw., gw.) --- mocniej, silniej.</pe> zziemiała, łeb powisł ku nalepie<pe><slowo_obce>nalepa</slowo_obce> --- w dawnych domach wiejskich: część pieca, na której się wygrzewano i pod którą można było palić; przypiecek.</pe>. Borykało<pe><slowo_obce>borykać się</slowo_obce> --- zmagać się.</pe> się w nim, pieniło niedobrze, coś strasznego ważył...</akap>

<akap>Z nienagła<pe><slowo_obce>z nienagła</slowo_obce> --- nie nagle; z wolna.</pe> dźwignął ku synom ważkim miotem oblicze okrutne wolą, wzniósł w górę ręce drgające, zradlone udręką, zwęźlone ręce rataja: władny był jakiś, dostojny z tym włosem szedziwym w posoce zachodu, w sukmanie odświętnej spłomienion...</akap>

<dlugi_cytat><akap>...Klątwa wam, syny wyrodne! Klątwa wam!</akap>

<akap>Ty, Boże wielki w niebie, słysz i słowa pełń!</akap>

<akap>Ty, ziemio święta, czuj i mścij!</akap>

<akap>Pomsta na was ojcowa!...</akap>

<akap>Niechaj wam łan szalejem zlega, ostem mątwi; niechaj was ugor tarnią posoczy, blekotem truje! Bezdomne włóczęgi, żebraki!...</akap>

<akap>Radości nie znajcie nijakiej, tą klątwą przeżarci do sedna, do wnątrza duszycy!...</akap>

<akap>Na próchno was zmiele, na rdzawe, na stęchłą, zbutwiałą czerwotocz!...</akap>

<akap>Bezrolni najmyci<pe><slowo_obce>najmita</slowo_obce> --- chłop pozbawiony wszelkiej własności, zmuszony zarobkować sprzedając swoją pracę, wynajmować się do pracy.</pe>, zesłańce!...</akap>

<akap>Niech dzień ten w czas swój zachodowy przeklęty święci dla was skon... w ten dzień, za rok, w odwieczerz pomrzecie oba!...</akap></dlugi_cytat>

<akap_dialog>--- ...Chi, chi, chi! --- zarechotał urągliwie Ostap. --- Słuchaj ty głupi stary, nie wierzę ni w ciebie, ni w klątwę twoją. Chi, chi, chi!. Pójdź Wonton!... Cóże tak dygotasz jak osika na wietrze? Pójdź ino<pe><slowo_obce>ino</slowo_obce> (gw.) --- tylko.</pe>, a nie wierz mu, mówięć, nie wierz mu, bo... At!... Co gadać... Ino się nie przyostawaj!...</akap_dialog>

<akap>Szarpnąwszy brata za świtę<pe><slowo_obce>świta</slowo_obce> --- sukmana, wierzchnie odzienie chłopskie.</pe>, pociągnął na gościniec...</akap>

<akap>A był to dzień Ofiarowania Przeczystej Panienki, gdy już liście<pe><slowo_obce>liście</slowo_obce> --- tu: listowie.</pe> rzęsnym pokotem zalega, słonko u stoku się waży, a po polach, po szerokich porozwiesza mgławe czechła<pe><slowo_obce>czechło</slowo_obce> a. <slowo_obce>czecheł</slowo_obce> (daw., gw.) --- gzło, giezło, koszula; także: płócienny kitel, prześcieradło.</pe> jesienny, cichy smęt...</akap>

<akap>Nagle skądś, spod ziemi zerwał się wicher mocny, zagonny, opadał zeschłym różańcem liści, zgarnął w lute pazury sypkie pięstugi piachu i cisnął im w twarz na odchodne...</akap>

<akap>Słonko gdzieś z nagła zapadło i poćma gwałtowna, jesienna zapuściła na świat grube, nieprzezorne rańtuchy<pe><slowo_obce>rańtuch</slowo_obce> --- fartuch.</pe>.</akap>

<akap>Zawyło po raz wtóry, zaniosło kurniawą i rozhulała wichrzyca...</akap>

<akap>Znacie jesienne nawałnice, gdy po rozłogach drzewa w przekłonach się chylą, gawrony w kruczych korowodach kraczą, rozełzawi się strugami dżdżu rozmokły, nudny świat?</akap>

<akap>Znacie chery<pe><slowo_obce>chera</slowo_obce> (daw.) --- wietrzna, śnieżna pogoda; zamieć, zadymka.</pe> poletnie, rozkiełzłe<pe><slowo_obce>rozkiełzły</slowo_obce> --- rozkiełznany.</pe>, gdy po chojarach biesy się kołyszą, po wiatrowiskach jędzony chutnią, a po stajach, po samotnych wypatruje ślepe oczy czarna, biedna noc?...</akap>

<akap>W taką godzinę wygnał Błażej Żwacz synów z ojcowskiej, rodzimej zagrody...</akap>

<akap>Więc poszli w wicher, w szarugę, w poświstach zjuszonych orkanów, w odchlisko mgłami ciężarne...</akap>


<separator_linia/>


<naglowek_rozdzial>Na lewadzie</naglowek_rozdzial>

<akap>Była kotlina --- przestronna, darniowa płań, podszyta łączą i zielem. Pagóry po krańcach, uroczyska pobrały się wkoło, zsupliły we wian przełęków, wierzchołów... a szłomy gorzały w pokrwawiu.</akap>

<akap>Zachód bo się rozżagwił czerwcowy, więc i łuniały w zgorzeli.</akap>

<akap>Na przełaj przez darń, przez murawę przebierał się modrawą strugą potok, rozwodził pośrodku w wiszarem<pe><slowo_obce>wiszar</slowo_obce> (daw.) --- urwisko; także: roślina czepna; gęste, splątane, zwieszające się zarośle.</pe> zgłuszoną młaczkę<pe><slowo_obce>młaczka</slowo_obce> --- grzęzawisko.</pe> i zatracał hen za kurhanem, gdzie zagaj bukowy się ćmawił. Poprzez rozpadlinę, co ówdzie się rzuciła między dwa osypiska, wnęciły<pe><slowo_obce>wnęcić się</slowo_obce> --- wcisnąć się.</pe> się poślednie<pe><slowo_obce>pośledni</slowo_obce> (daw., gw.) --- ostatni.</pe> promieńce i klinem przypadły w lewadę<pe><slowo_obce>lewada</slowo_obce> (daw., reg.) --- nieporośnięta, okolona drzewami przestrzeń: łąka a. polanka. </pe>: spłomieniły się gładysze, zapachniały dzwońce, marzanna, zagrały grzechotki stada wedle moczaru... tak słonko żegnało dolinę...</akap>

<akap>Na zboczu połogiego<pe><slowo_obce>połogi</slowo_obce> (daw.) --- lekko pochyły, spadzisty.</pe> wysypu, pod wierzbą, płaczką-samotnicą dwoje młodych siedziało.</akap>

<akap>On dziewkę wpół objął, a drugą rękę przyłożywszy do czoła zapatrzył się gdzieś daleko przed siebie, w rozświetl zachodową...</akap>

<akap>Choć droga mu być musiała jedyna, płowowłosa Hanka, przecież cień mroczył młode lice, udręka cicha, tajona mętniała w oczach.</akap>

<akap>Niewesoło miłował Wonton, niewesoło.</akap>

<akap>Zawszeć pono był taki ponury i markotny. Nie widziała innego od owego dnia, jak przyszedł z bratem Ostapem do słobody<pe><slowo_obce>słoboda</slowo_obce> --- osada.</pe> ojcowej, aż do tego wieczora, co ot na łanach goreje.</akap>

<akap>Pomni<pe><slowo_obce>pomni</slowo_obce> --- forma 3.os.lp, inaczej: pamięta.</pe>, jak wstąpili do zagrody jej rodzica przemokli, nasiąkli deszczem, zgłodzeni... w jesienny, późny dzień --- jak im warzę<pe><slowo_obce>warza</slowo_obce> --- gotowany posiłek.</pe> ładziła, podejmowała...</akap>

<akap>I pozostali w chacie najmytami.</akap>

<akap>We wsi nikt ich nie znał, bo snać z dalekich stron przywędrowali, ojciec też nie wywiadywał... bo i po co?... Sieroty pogorzelcy... Boże dzieci. Pracowali niezgorzej, jeno młodszy czasami zbereźnikiem patrzył, zbożności urągał, że i stary, sam nieraz zgromił i rozeźlił się niepomiernie, ale że był chłop nieleniący się, a czasu orki czy kośby nie wylegiwał jako on głupi Maciuś za przypieckiem i roboty się imał piorunem, więc mu gazda jedno luźne rozpinał wniki i poszerzał oka<pe><slowo_obce>luźne rozpinał wniki i poszerzał oka</slowo_obce> --- odpuszczał, przymykał oko, patrzył przez palce itp.</pe>.</akap>

<akap>Różnie też obnosiły go baby<pe><slowo_obce>obnosiły go baby</slowo_obce> --- obgadywały go (...).</pe> po siole<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> --- wieś.</pe>, choć nie zawsze po bożemu; ale czego to jęzorami nie wymielą?</akap>

<akap>Obstawał sam za nim, przeto i milkły. Pono nawet o dorodną dziewkę z przysiołka, gospodarską córkę zabiegał i o dziewosłębach zatrącał.</akap>

<akap>Wiodło mu się.</akap>

<akap>Hankę coś odeń odrzucało strachem i odrazą okrutną, że się nim jak jadowitym gadem mierziła. Przychodziły na nią godziny nieprzejednanej nienawiści i lęku przed tym człekiem wieczyście urągliwym, śmiejącym. Szeptało w piersi dziewuszej, że od niego przyjdzie na jej młodą dolę jakieś wielkie, niechybne nieszczęście.</akap>

<akap>Za to umiłowała całą duszą Wontona. Może za to sumowanie od rana do nocy, za to utrapienie, co mu się uporczywie na szyi wieszało, za wielką cichość serca?</akap>

<akap>Smutny był zawsze i zadumany; coś robaczywego toczyło duszę. A choć na chwilę, gdy mu biedną głowę przyciskała do piersi, o tym zapominał, to nie na długo; nieraz bywało w całunku miłosnym wykrada się przez bielejące wargi głuchy, tłumiony stęk. Ważki snać ciężar ugniatał Wontonową duszę.</akap>

<akap>Rada<pe><slowo_obce>rada by co zrobić</slowo_obce> --- chętnie by coś zrobiła.</pe> by go zdjąć, cisnąć precz daleko, lecz nie wiedziała jak. Nie zwierzał się, nie skarżył nigdy. Nagabywała Ostapa, lecz się śmieszkami opędzał i przekpiwał z brata.</akap>

<akap>Więc i poniechała<pe><slowo_obce>poniechać</slowo_obce> --- porzucić, zaprzestać.</pe>.</akap>

<akap>A wiedział bez pochyby! Coś było między nimi, jakiś się supeł nieludzki zawęźlił w osierdziach i sczepił obu tajną pętlicą, której końców nie wydoliła<pe><slowo_obce>wydolić</slowo_obce> (gw.) --- zdołać.</pe> zachwycić<pe><slowo_obce>zachwycić</slowo_obce> --- tu: pochwycić, schwytać.</pe>. Wonton potrzebował Ostapa; łaknął jego beztroski, szydnego<pe><slowo_obce>szydny</slowo_obce> (daw.) --- szyderczy, prześmiewczy.</pe> śmiechu i --- dziwna --- jakoby rad słuchał bezbożnych natrząsań.</akap>

<akap>Wtedy, zdało się, nabierał otuchy; odchodził, tajał stęgły<pe><slowo_obce>stęgły</slowo_obce> --- tu: stężały, zastygły.</pe> na czole ból, marniał wieczny lęk leżący się w oczach.</akap>

<akap>Tak było na małą chwilę. Za jakiś czas znów wyczołgiwała się z przeklętej nory zgryzota i zapuszczała w duszę drążące zagony. Na ostatek począł pić.</akap>

<akap>Pił dużo, łapczywie, jak na śmierć i jakoś nie mógł upić się ni razu; rankami wracał w obejście trzeźwy jakby nic i ruszał w pole na robotę, chmurniejszy jeno niż wczora i głębiej pochylon ku ziemi.</akap>

<akap>Tak i przekociło się z pół roku: ziemia odjęłaś<pe><slowo_obce>odjęłaś</slowo_obce> --- tu skrót od: odjęła się, wyzwoliła się, wyswobodziła się.</pe> lodowatej obieży<pe><slowo_obce>obież</slowo_obce> (daw.) --- obława; tu: obejma, krąg, uchwyt.</pe>, prześcigła wiosenka, ładziłoś<pe><slowo_obce>ładziłoś</slowo_obce> --- tu skrót od: ładziło się; układało się, przygotowywało się.</pe> na drogę lato miłościwe...</akap>

<akap>Pod zmierzch na wodopój zalatywały z dolin, łąk, wygonów pośpiewy dziewuch, parobów, gdy do dom od dziennych mozołów pilili<pe><slowo_obce>pilić</slowo_obce> --- szybko podążać, pilnie dążyć.</pe>, poryki stad.</akap>

<akap>Rodzic Hanczyny dostatnią oborę dzierżył, że dziewce ponierazu<pe><slowo_obce>ponierazu</slowo_obce> --- nieraz, niejednokrotnie.</pe> przychodziło się dobrze nagonić, nakrzyczeć, nim to z pastwiska w obejście zawróciła. Litował się jej umęczeniu Wonton i nieraz, bywało, od roboty wolniejszy zachodził w parów i pomagał spędzać kierdel<pe><slowo_obce>kierdel</slowo_obce> --- stado.</pe> w opłotki.</akap>

<akap>Tak ci się i dziś przygodziło<pe><slowo_obce>przygodzić się</slowo_obce> (daw., gw.) --- przytrafić się, zdarzyć się.</pe>. Że już pora była zawracać do domu, przytknął do warg ligawkę i smutna dumka poniosłaś<pe><slowo_obce>poniosłaś</slowo_obce> --- tu skrót od: poniosła się.</pe> po rosie wieczornej.</akap>

<akap>Gdy już rozwiały się ostatnie pogłosy, skądś zza wzgórzy, pagórów przewąkroniłoś w lewadę...</akap>



<poezja_cyt><strofa>Jawor, jawor,/
Jaworowy gaj!.../
Słysz, jak głucho smęci,/
Zżółkłe liście kręci/
Dziki, luty wiatr!.../
<wers_wciety typ="5">Hej!...</wers_wciety></strofa>
<strofa>Jawor, jawor,/
Jaworowa stroń!/
Czuj, jak oman chodzi,/
Jak w bezdnie zawodzi,/
W tajną, ślepą chłań!/
<wers_wciety typ="5">Hej!...</wers_wciety></strofa>
<strofa>Jawor, jawor,/
Jaworowy strzyg!/
Poszedł w ścież zawrotną,/
Junosza --- wykrotną/
Zatracił się ślad.../
<wers_wciety typ="5">Hej!...</wers_wciety></strofa></poezja_cyt>

<akap>Wzdrygnęła się Hanka.</akap>

<akap_dialog>--- Antek, straszno mi, skądś od wertepu przywiało, od hańtego<pe><slowo_obce>hańtego</slowo_obce> (gw.) --- tamtego.</pe> bugaju.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pono... kędy wiedzie Czarcia Perć... Hanuś! To doli mojej znak! Zarechotało złe! Jak dnia jakiego nie wrócę do chaty, wspomnij na odwieczerz ten... To rodzic przed sąd Boży pozywa w klątewną godzinę...</akap_dialog>

<akap>Przypadł twarzą ku ziemi i zwinął się w kłąb.</akap>

<akap>Słyszała, jak kłańcał zębami ze strachu, drąc murawę, a oczy obłędem nabiegły.</akap>

<akap_dialog>--- Antek! Miejże Boga w sercu! A cóże robisz, nieszczęśniku?... <begin id="b1613481531634-2495995795"/><motyw id="m1613481531634-2495995795">Święto, Obyczaje, Miłość, Lud, Lato, Kobieta, Mężczyzna</motyw>Jać przeznać<pe><slowo_obce>przeznać</slowo_obce> (gw.) --- poznać, przewidzieć.</pe> doli, nie przeznam, ale ci rzekę, że rychło nastanie odmiana i nam może miłościwsze jutro zapłonie. Za dwa dni święcim gody słonka w noc uroczną Soboty. Dziew boże stado zawiedzie święty wian, kuplanych ogni kolisko... Kralicą pośród stanę, wianeczek pierwsza na wody cisnę; ty złów, a będziesz mój... Antek! Cóże ci to?... W rusalnym zdroju ocudzim się, zbędziemy winy na szczęsny życia znój... W świątalnym żarze otrząśniem z niemocy w sobotni cudów czas, gdy Ładoń w męża tężnieje... Antek! W noc czarów zajdziemy w las po kwiecie, co dolą darzy, paprotne ziele... razem... Ino się ulęknij!<end id="e1613481531634-2495995795"/></akap_dialog>

<akap_dialog>--- Darmo, darmo cieszysz<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe>; nie dla mnie ono wyrośnie, nie dla mnie... Z innym pójdziesz na szczęsnej doli łów... Nie lza, za późno... --- I z bólem okrutnym podjął ją za kolana...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Chi, chi, chi!... --- zaniosło śmiechem i z leszczyny wychynął czegoś wielce zweselony Ostap.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wonton!... Chi, chi, chi!... Nowinę niosę: uradujesz się ździebko samostrachu! Stary skapiał! A jakże... do cna... jutro na cmentarzyk wywloką. Chi, chi, chi!... Ot i wywróżył... jeno sobie, nie nam... Nuże, zaliś<pe><slowo_obce>zaliś osłupiał</slowo_obce> (daw.) --- czyś osłupiał, czy osłupiałeś.</pe> osłupiał?!...</akap_dialog>

<akap>Wonton słowem nie odparł, jedno oczyma błąkał po bracie, niby po obcym; wreszcie zwiesił w zadumie głowę ku ziemi...</akap>

<akap>Aż coś snać mu zaświtało od nowa, bo wpił ręce tak krzepko w ramię Ostapa, że syknął z bólu:</akap>

<akap_dialog>--- A ja ci Ostap powiadam, że to nic. Jeszcześmy nie po drugiej stronie... jeszcze nie minęła pora... Przeczżeś wesoły?</akap_dialog>

<akap>Lecz tamten już się rozeźlił.</akap>

<akap_dialog>--- A zmarniejże w tej udręce, skoro ci się tak zachciewa, ino mnie przyostaw w spokoju! A toć powiem w przydatku, że się z godami ładzę pod jesień. Pojoneś, Wonton?... Pod późną jesień, na przekór... Obaczym, kto z nas przeważniejszy: ty... Nie!... Chciałem rzec: wy czy ja?...</akap_dialog>


<separator_linia/>

<akap>Słabo już pełgotała czerwień spomiędzy pni, zgarniając resztę ogni pod ziemię.</akap>

<akap>Ponad głowami wszczęły przedzmierzchowe kwilenia lelki, cmentarne przyzywy puchacze...</akap>

<akap>Z bajorów dźwigały mleczne cielska mgły wieczorne, skłaczały się w odęte buły i położyły po polach. Od stawisk przygnały wiatrowe podmuchy gawędę żab...</akap>

<akap>Na trakcie pędziło trzodę owiec troje ludzi. Widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> (daw., gw.) --- widocznie.</pe> spóźnili się mocno, bo żwawo pomykali na wieczerzę. Przyjęła ich wieś kręgiem lśnień watrzanych<pe><slowo_obce>watrzany</slowo_obce> --- pochodzący od watry, tj. od ogniska pasterskiego palonego przy szałasie.</pe>...</akap>


<separator_linia/>


<naglowek_rozdzial>Czarci Skok</naglowek_rozdzial>

<akap>Zapuściło jesienne słonko złotooki niewód<pe><slowo_obce>niewód</slowo_obce> --- rodzaj sieci.</pe> pomiędzy pnie rapatych jesionów, jaworów, spławiło w czerwonej topieli zrudziałą usłoń rozkali.</akap>

<akap>Na zachód mu było, na rychły --- po znojnej, latowej zgorzeli, na zbożny, późny wczas... Więc gasło.</akap>

<akap>Zagrała żagwicami wichrów debra<pe><slowo_obce>debra</slowo_obce> a. <slowo_obce>debrza</slowo_obce> --- wąska, płytka dolina; dolina o przekroju poprzecznym w kształcie litery V, powstała w wyniku działania erozyjnego wód okresowych na mało spoistym podłożu.</pe>, miotnęły się w niebo wyzewem krzesanice...</akap>

<akap>Poniknąć im było za chwilę, zanurzyć się w nocnej omroce... Więc płomieniały pod koniec. Już chyłkiem pełzał po zboczach zdradliwy ćmuk, podlizywał stoki, zarzucał ponure więcierze w głębiny pieczar...</akap>

<akap>Tylko hań górą na przełęczy jasno było i krwawo. Spodem w rozpadli gruchotała po żwirowisku woda głęboko, że pod mrok okiem nie dojrzysz. A po dniu strach patrzeć; parów bo do cna zjeżony iglicami graźni, co od dołu się stożą i od samego wejrzenia kolą. Toż i nikt nie zaglądał w roztokę, gdy mu przełękiem<pe><slowo_obce>przełęk</slowo_obce> --- dziś: przełęcz.</pe> droga wypadła.</akap>

<akap>Przerzucała się powyż ścież<pe><slowo_obce>ścież</slowo_obce> --- ścieżka, ścieżyna; droga.</pe> ściągła jak dziewuszyna przewiązka, stroma, wyboista: chyba biesowi poręczna, gdy pod nockę wiatrową do kochanic w zaloty wędruje. Nie darmo Czarcim Skokiem nazwano.</akap>

<akap>Rzadkoć i nieochotnie puszczali się ludziska tym zawodnym wykrotem, chyba że na czasie zbywało, a pośpiech przynaglał. Właśnie widniał żywo, zatopion w powodzi słońcowej, jak skrzącą zaworą sprzęgał skalne wirchowiska.</akap>

<akap>Po brzegach wgłobiły się w opoczyste podglebie szaroty, zazierały w otchłań nieulęknione badyle czartopłochu. Drapieżna krasa była i twarda. Nie dziwota: orłowe grodzisko... Z nagła na grzbiecie od lewicy ozwały się wartkie stąpania i głosy; ludzie widno nadciągali ku perci. Jakoż i przyspiali niebawem zamajaczywszy w żlebowej gardzieli. Odprowadzał Wonton Ostapa na gody, jakie miał nazajutrz z gospodarską dziewką odprawiać, a że już spóźniona zdała się chwila, zasię przed weseliskiem trza było jeszcze coś niecoś przyładzić, przeto rzucili się przełęczą z kiełza przemierzając drogę.</akap>

<akap>Młodszy szedł w poprzód, cały w pośmiechach, zradowany szczęsną żeńbą --- Wonton z nawisłą głową z zapamiętaniem jakowymś naśladował kroki bratowe.</akap>

<akap><begin id="b1613482430424-3260671678"/><motyw id="m1613482430424-3260671678">Ciało, Smutek</motyw>Lica schylonego widać nie było ni oczu, lecz kiedy od czasu do czasu prostował się w górę, postrzegałeś twarz ziemią bardziej niż ludzkim ciałem patrzącą, w jagodach zapadłą jamami, przeżartą. Tylko źrenice mu pełgotały gromnicznym światłem gdzieś głęboko, głęboko w jaskiniach oczodołów. We wsi gadali, że człek to już strawiony do przyciesi. Bo i prawda: ostatkami gonił...<end id="e1613482430424-3260671678"/></akap>

<akap>Dziwnie bo, dziwnie bywa na tym tu ziemskim postoju i przeróżne ludziska snują się po obłędliwych lasach świata tego.</akap>

<akap>Idzie ci człek, idzie niby narokiem<pe><slowo_obce>narokiem</slowo_obce> --- według prawa.</pe>, aż tu się nie opatrzy, gdzie i po co zawitał. Na pokaz własnowolny, a w rzeczy jako to łątko konopne, wiatrów igrzysko napolne. Wije się to, krąży, a wkoło, a wkoło wartoli... Dolo ty, dolo człowiecza...</akap>

<akap>Przywrze niejeden wierzeniem do czegoś tak krzepko<pe><slowo_obce>krzepko</slowo_obce> --- mocno, silnie.</pe>, rozeprze się skalnym zamczyskiem w posadach tak rozłogo<pe><slowo_obce>rozłogo</slowo_obce> (dw., gw.) --- rozlegle, szeroko.</pe>, że go stamtąd nie wyruszyć. A wierzenie owo rozliczne. Jeden się klnie Bogiem, drugi biesowi przykłonną<pe><slowo_obce>przykłonny</slowo_obce> --- skłonny; chętny.</pe> cześć niesie, poniektóry z innymi się siłami zmaga.</akap>

<akap>Zaklęci owych mocy wyzwiskiem najcięższym mozołom wydolą, jakby wsparci na tajemnych barach po szczerby reglowe się dźwigną.</akap>

<akap>Nie odgadniesz pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> --- podobno, prawdopodobnie.</pe> nigdy, kto ich tak mocarzy<pe><slowo_obce>mocarzyć kogo</slowo_obce> --- utwierdzać kogo w sile, dawać komu moc.</pe> --- one włady<pe><slowo_obce>włady</slowo_obce> --- siły.</pe> ciemne, którym zawierzą, czy własny duch wierzeniem stalny<pe><slowo_obce>stalny</slowo_obce> --- tu: stały, niezłomny.</pe>?</akap>

<akap>Bo znikąd nie wiesz, zali<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> (daw., gw.) --- czy.</pe> są naprawdę.</akap>

<akap>Może to z człeka własnej duszy na świat wychodzą mocarki?</akap>

<akap>Jeno że sam inędy<pe><slowo_obce>inędy</slowo_obce> --- gdzie indziej.</pe> źródliska dopatruje.</akap>

<akap>O takich mówią, że z Bogiem abo<pe><slowo_obce>abo</slowo_obce> (daw., gw.) --- albo.</pe> ze złym<pe><slowo_obce>złe</slowo_obce> (daw.) --- tu: zły duch, diabeł.</pe> społecznie<pe><slowo_obce>społecznie</slowo_obce> --- tu: razem, wspólnie.</pe> trzyma. Lichoć tam przezna<pe><slowo_obce>przeznać</slowo_obce> --- dowiedzieć się.</pe>, z kim --- może i z sobą samym?...</akap>

<akap>Ale bywa też ponierazu owo zbratanie we wierze straszne dla ludzkiej doli, gdy wyświęci swą wtórą wywrotną stronicę.</akap>

<akap>Wtedy obraca się na sojuszników i wspólnym, świętym słowem o ziem<pe><slowo_obce>o ziem</slowo_obce> (daw. forma) --- o ziemię.</pe> powala wierzących.</akap>

<akap><begin id="b1613482987315-3621887784"/><motyw id="m1613482987315-3621887784">Wiara, Przekleństwo</motyw>Tak też bywa, gdy klątwa zawiedzie piorunową chmurę nad głową tego, co jej wiarę daje.</akap>

<akap>Na to piekielne pozwanie bogi tajne jakoweś, wspólne obojgu bożyce stawić się muszą, by świadczyć ich wierze potęgą karzącą...</akap>

<akap>Bo nie przeklnie nigdy ten, co nie wierzy...</akap>

<akap>Tak ci się zawiązuje wspólnota, klątewna sprawa między tą trójcą nieludzką i toczy się, toczy, aż spełni...</akap>

<akap>Zaś spełnić się musi, bo wierzą.<end id="e1613482987315-3621887784"/></akap>

<akap>A może i nie ma trójcy, nie postał i ślad tajnych mocarzy, jeno dwa duchy człowiecze wzajemną się silą wszechwładą...</akap>

<akap>Boć nie przenikniesz, czy Bogiem klnie, czy duchem własnym. Na jedno wyjdzie --- byle wierzyli. Kiedyś, po wszystkim powiedzą ludzie:</akap>

<akap_dialog>--- Bóg skarał.</akap_dialog>

<akap>Czy po prawdzie, nie wiada<pe><slowo_obce>nie wiada</slowo_obce> (gw.) --- nie wiadomo.</pe>. Może sam siebie. Może go własna dusza spełnić klątwę niewoli. W mrokach bo brodzim<pe><slowo_obce>w mrokach bo brodzim</slowo_obce> --- bo w mrokach brodzimy.</pe> wszyscy, we mgławych i nikt nie pewien, dlaczego.</akap>

<akap>Bywa i druga moc duszna, po równo straszna i władna. Potęga niewiary. Choćby go ojciec, mać rodzona na sąd Boży pozwali, klątwą obrali, nic mu to --- zurąga i dziwo: nic mu się złego nie przygodzi. Bywają, bywają ostapowe ludziska!</akap>

<akap>I ci mocarni, przewładni, lecz, zda się, inaczej. Mroczno bo pośród nas, ćmawo i wieczyście bytujemy na oparzeliskach młaczanych, bez postanku dymiących, mglicami zasnuci, że brat brata w poćmie nie odróźni. Ziemni posieleńcy<pe><slowo_obce>posieleńcy</slowo_obce> --- mieszkańcy.</pe>!</akap>

<akap>Jedno z tych odparów wyziera, jedno krwawiącym ślepiem łzawi: krzywda! Okrutna, bezwinna krzywda ludzka!...</akap>

<akap>I to powieczne pytanie: ,,Przeczże? Dla jakiej przewiny?".</akap>

<akap>Pytał i Wonton, wypatrywał od roku, od onej godziny i po dziś dzień nie odzierżył odparcia. Więc zmarniał do szczętu i spiołuniała mu dusza...</akap>

<akap>Weszli na Czarci Skok.</akap>

<akap_dialog>--- Ostap! Bracie, daj rękę, cno<pe><slowo_obce>cno</slowo_obce> (gw.) --- tu: słabo, bezsilnie.</pe> mi jakoś wedle<pe><slowo_obce>wedle</slowo_obce> (gw.) --- w okolicy, przy.</pe> osierdzia!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Naści<pe><slowo_obce>naści</slowo_obce> (daw., gw.) --- masz.</pe>, boju! A dzierż się krzepko!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Bóg zapłać: tak raźniej...</akap_dialog>

<akap>Szli dalej. Ostap, co przodował, trzymając w podanej w tył ręce dłoń brata, rzucał po wirchach spokojne wejrzenia, zagłębiał rysie oczy w żlebowe kotliny. Wtem poczuł, że ręka Wontona poczyna dziwnie jakoś drżeć w jego, ni to by ją coś wyrywało, ni to sam swobodził... Po razu wywinęła mu się z garści i w owejże chwili posłyszał za sobą nagły szmer, jakby kto drugiego ze ścieży w chłań strącił... Wartko się obejrzał; Wontona już na perci nie było, jeno tam w dole rzuciła mu się raz w oczy ostatni bratowa opończa...</akap>

<akap>Bez krzyku go zmiotło, bez jęku.</akap>

<akap>A był to dzień Ofiarowania Przeczystej Panienki, gdy już liście rzęsnym pokotem zalega, słonko u stoku się waży, a po polach, po szerokich porozwiesza mgławe czechła jesienny, cichy smęt... </akap>

<akap>Ostap przyostanowił się.</akap>

<akap_dialog>--- Staryli<pe><slowo_obce>staryli to</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy to stary.</pe> to, czy sam?</akap_dialog>

<akap_dialog>Hm!...</akap_dialog>

<akap>i krzyknął w bezdeń.</akap>

<akap_dialog>--- Głupi ty! A przeczżeś<pe><slowo_obce>przeczżeś</slowo_obce> (daw., gw.) --- po coś; po co żeś.</pe> wierzył!?</akap_dialog>

<akap>Rechotem odgrzmiały skaleniska.</akap>

<akap>Postał jeszcze czas jakiś na samym środku zawrotnej przełęczy jakby na wyzywy<pe><slowo_obce>a wyzywy</slowo_obce> --- wyzywająco.</pe>, z urągiem... czekał, aż się słonko w niż pokładzie. Wtedy zaniósł się śmiechem raz jeszcze i gwizdając<pe><slowo_obce>gwizdając</slowo_obce> --- dziś popr.: gwiżdżąc.</pe> puścił w drogę: śpieszyło mu się na weselisko; najcudniejszą dziewkę z sioła w łoże brał --- Ksenię czarnobrewą.</akap>


</opowiadanie></utwor>