<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/ginczanka-ballada-o-zydziaku/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ginczanka, Zuzanna</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ballada o Żydziaku</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Osińska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury
(http://wolnelektury.pl) we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/ginczanka-ballada-o-zydziaku</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Zuzanna Ginczanka, Udźwignąć własne szczęście. Poezje, Książnica Włóczęgów i Uczonych, Poznań 1991.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Zuzanna Ginczanka zm. 1945</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2018-07-09</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5939.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Footsteps, jabneyhastings@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5939</dc:relation.coverImage.source>
<coverClass>mpw</coverClass>
<category.legimi>Poezja</category.legimi>
<category.thema.main>DCC</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l><uwaga>podczas redakcji proszę wziąć pod uwagę notę edytorską --- skan 6</uwaga>

<autor_utworu>Zuzanna Ginczanka</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Ballada o Żydziaku</nazwa_utworu>


<strofa><begin id="b1527423804221-3221371283"/><motyw id="m1527423804221-3221371283">Zima</motyw>W styczniu trzeba było mrugać ciągle --- raz za razem --- ciągle --- raz za razem ---/
bo inaczej szron siadał na rzęsach, rudych rzęsach, co ciążyły głazem ---<end id="e1527423804221-3221371283"/>/
i nie widać było uliczników, co skradali się skądsiś znienacka,/
i krzyczeli: «Meszygener Motl!<pe><slowo_obce>Meszygener Motl!</slowo_obce> (jidisz) --- szalony Motl.</pe>», wyrywając mu z rąk kawał placka --- /
Gdy się w styczniu długo stało w bramie, mróz kosteczki po jednej przebierał,/
a w zaułkach soplą ubrodzony podszczypywał, jak jasna cholera;/
można było stać sobie do rana koło jakiejś sklepowej wystawy ---/
nikt z kieszeni ręki nie wyciągnął, nie kupował tęczowych zabawek./
( --- żywe małpeczki ---/
żywe kaczuszki ---/
<begin id="b1527423973875-3805362687"/><motyw id="m1527423973875-3805362687">Żyd</motyw>ja sprzedam, proszę ---! ---/
żywe motylki ---/
żywe pieseczki ---/
za jedne dziesięć groszy ---! --- )/
Omijali rudego Żydziaka, wyśmiewali rudego Żydziaka,/
a on kiwał małpki na sprężynkach i uśmiechał się wciąż --- i nie płakał ---<end id="e1527423973875-3805362687"/></strofa>




<strofa><begin id="b1426592442139-1250472390"/><motyw id="m1426592442139-1250472390">Żyd, Tajemnica, Szczęście</motyw>Rudy Żydziak miał dwie tajemnice, rudy Żydziak miał jedno czekanie/
i dlatego się umiał uśmiechać, gdy mu mróz przez ubranie się wsłaniał;/
rudy Żydziak był przecie wybrańcem, rudy Żydziak był jednym z niewielu,/
który o tym, że w mocy czekania wielkie szczęście się kryje, wiedzieli.<end id="e1426592442139-1250472390"/>/
Pierwszą jego wielką tajemnicą mak z bibułki był na dnie pudełka --- /
--- a zaś druga jego tajemnica była większa jeszcze, niż ta wielka:/
--- bo on kochał przedziwną godzinę całą mocą żydziacko-sercową/
gdy przymykał zropiałe powieki, zawsze widział ją --- bzowoliliową./
Nigdy w życiu piwnicznym, zawszonym takiej słodkiej godziny nie było,/
a i w snach też zdarzała się rzadko whaftowana w marzoną zawiłość/
--- tę godzinę --- ten wyłom w obłokach --- on ze wszystkich pokochał najwięcej,/
tę godzinę nabrzmiałą znaczeniem --- nie mającą najmniejszego sensu/
Gdy się w styczniu długo stało w bramie, mróz kosteczki po jednej przebierał;/
a w zaułkach soplą ubrodzony podszczypywał, jak jasna cholera;/
można było stać sobie do rana koło jakiejś sklepowej wystawy --- /
nikt z kieszeni ręki nie wyciągnął, nie kupował tęczowych zabawek</strofa>


<strofa>Aż tam raz w coniedzielną niedzielę stał jak zwykle o mury oparty/
i uśmiechał się cicho, czekliwie do motylej czerwonej kokardy,/
a ulicą szła jakaś panienka z ukochanym najmilszym pod rękę/
(znacie chyba śmiejącą się, jasną, zakochaną, niedzielną panienkę ---?!)/
Tej panience zachciało się pieska, balladowej, złotej bohaterce/
(chciała przed <wyroznienie>nim</wyroznienie> mizdrzyć się dziecinnie, lub pokazać, że dobre ma serce)/
i kupiła zielonego pieska i żółtego, malutkiego ptaszka,/
no a potem jeszcze się zaśmiała do brzydkiego, rudego Żydziaszka --- /
--- wtedy przyszedł dzień --- wyłom w obłokach --- /
i godzina kochana najwięcej --- /
ta godzina nabrzmiała znaczeniem,/
nie mająca najmniejszego sensu ---/
<begin id="b1527424105357-1237929679"/><motyw id="m1527424105357-1237929679">Miłość niespełniona</motyw>Żydziak wyjął drżącą, zwiędłą dłonią bibułkowy mak z swego pudełka,/
podał mak ten niedzielnej panience, no a potem się nagle rozełkał./
Ona kwiat mu oddała zdziwiona z rozbawionym w oczach zapytaniem/
i zaśmiała się wraz z ukochanym tak niedzielnie i tak zakochanie!
<end id="e1527424105357-1237929679"/></strofa>



<strofa>Rudy Żydziak nie miał już tajemnic, rudy Żydziak nie miał już czekania/
i dlatego nie mógł się uśmiechać, gdy mu mróz pod ubranie się wsłaniał./
(rude małpeczki ---/
żywe kaczuszki ---/
ja sprzedam, proszę ---! )/
żywe motylki ---/
żywe pieseczki ---/
za jedne dziesięć groszy ---! )</strofa>





</liryka_l></utwor>