Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk „Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
dramat
z życia wyższych sfer towarzyskichKominek zgasł
Występują:
- BARON
- BARONOWA,
- i wierny, ale cyniczny SŁUŻĄCY
Miejsce: Sala indyjska.
Czas: Północ.
1Ręce masz jak lód, Idalio.
BARONOWA
2Boś ty trupa uczynił ze mnie, Ignacy. Przez osiem lat
konsumowałeś napoje wyskokowe z szantrapami[1], puszczając w niepamięć mnie, twoją ongiś psychologicznie wyśnioną kochankę. Spójrz na ten kominek.
BARON
patrzy
BARONOWA
3Tak samo jak on wygasła z dniem dzisiejszym ona…
BARON
BARONOWA
5Nie kto, tylko co. Moja miłość. Kominek zgasł.
BARON
pada na kolana
BARONOWA
wstrząsana wichurą nierzadko sprzecznych namiętności, przez
zęby
7O, nie! Niech ci Bóg przebaczy, biedny Ignacy. Ja ci
przebaczyć nie mogę.
siada przez pomyłkę na dzwonku elektrycznym
WIERNY SŁUŻĄCY
BARONOWA
9Nie. Ale możesz wejść, Pafnucy. Bądźże i ty świadkiem
mojej tragedii. Widzisz, wszystko się we mnie wypaliło.
Kominek zgasł.
WIERNY SŁUŻĄCY
podchodzi do kominka
10Cholernie mokre drzewo, pani baronowo.
Kurtyna