<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
     <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/galczynski-bal-u-salomona/">
      <dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Gałczyński, Konstanty Ildefons</dc:creator>
      <dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bal u Salomona</dc:title>
      <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2024-11-28</dc:date>
      <dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2024</dc:date.pd>
      <dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
      <dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
      <dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Konstanty Ildefons Gałczyński, Wybór poezji, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1967.</dc:source>
      <dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-bal-u-salomona/</dc:identifier.url>
      <dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Konstanty Ildefons Gałczyński zm. 1953</dc:rights>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sikorska, Magdalena</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.</dc:description>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7720.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rehearsal of the Pasdeloup Orchestra at the Cirque d’Hiver, John Singer Sargent, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7720/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/bal-u-salomona.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7888-4</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/bal-u-salomona.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7889-1</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/bal-u-salomona.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7890-7</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/bal-u-salomona.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7891-4</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/bal-u-salomona.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7892-1</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF>

<liryka_l>

<abstrakt>
<akap>Najważniejszy przedwojenny poemat Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, napisany w latach 30., podczas pobytu w Berlinie.</akap>

<akap>W czerwcu 1930 roku 25-letnia Natalia Awałow i o trzy lata od niej starszy Konstanty Ildefons Gałczyński wzięli ślub. Po roku poeta wyjechał z żoną do Berlina, by objąć posadę referenta do spraw kultury w Konsulacie Generalnym RP. Młoda para wykorzystała pobyt na poznawanie muzeów, wizyty w berlińskich teatrach, zwiedzanie niemieckich miast. Następnego roku podczas jednego przyjęć w konsulacie poznali Jana Piotra Morela, młodego absolwenta filologii klasycznej ze Szwajcarii, podróżującego po Europie. Znajomość szybko przeszła w zażyłość: Morel codziennie ich odwiedzał, razem jeździli na wycieczki, spędzili wspólne wakacje, aż wreszcie Gałczyński nabrał przekonania, że Jan Piotr kocha się w Natalii. Po męskiej rozmowie Morel wyjechał z Berlina, przez jakiś czas przesyłał listy, a jesienią do Gałczyńskich dotarła wiadomość, że choruje na zaawansowaną gruźlicę. Depesza o jego śmierci poruszyła Konstantego i Natalię.</akap>

<akap>Na przełomie stycznia i lutego 1933 powstaje <tytul_dziela>Bal u Salomona</tytul_dziela>, napisany w ciągu kilkunastu godzin, nieomal jednego dnia. Gałczyński dedykuje go ,,Słonecznej pamięci Jana Piotra Morela z Neuchâtel". Według córki poety, inspiracją miał być sen o balu, o pajacach froterujących posadzki.</akap>

<akap>Nigdy nie ukończony i nie opracowany przez autora poemat, ,,niepohamowany strumień liryczny", przypomina zapis groteskowego snu, którego sceny przeplatają się z długimi dygresjami i komentarzami poety. Tytułowy bal, pełen przepychu, oszołomienia muzyką i winem, w oczekiwaniu na enigmatycznego Salomona, odzwierciedla gorączkowe zabiegi w poszukiwaniu wielkiego sensu życia. Wymowa poematu jest jednak gorzka: świat jawi się autorowi jako absurdalny i bezsensowny.</akap>

<akap>Fragmenty <tytul_dziela>Balu u Salomona</tytul_dziela> ukazały się w prasie po powrocie Gałczyńskiego z Berlina: w ,,Gazecie Polskiej" w roku 1933 oraz w ,,Prosto z mostu" w 1936. Całość, prócz jednego fragmentu, została opublikowana w wydaniu książkowym, w tomiku <tytul_dziela>Utwory poetyckie</tytul_dziela> z roku 1937. Usunięty przez poetę z wydania książkowego fragment, zaczynający się od słów: ,,A kiedy będę bezrobotny, moja maleńka śpiewna żono", został w roku 1946 włączony przez niego jako osobny wiersz do zbioru <tytul_dziela>Wiersze</tytul_dziela>.</akap>
  
 
<akap>Poemat <tytul_dziela>Bal u Salomona</tytul_dziela> Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego dostępna jest jako e-book (w formatach EPUB i MOBI) oraz jako plik PDF.</akap>



</abstrakt>


<nota_red>
<akap>Poprawione błędy źródła:
wzlędne > względne;
wyszłaś (...) pod latarnią > wyszłaś (...) pod latarnię;
</akap>
<akap>Uwspółcześnienia:
nie wygotowane > niewygotowane;
nie poprzebierane > niepoprzebierane;
,,Biblia" > Biblia;
to by > toby;
allegorie > alegorie;
Apolinaris > ,,Apollinaris";
Irrawadi > Irawadi;
</akap>

<akap>Uzupełniono, poprawiono interpunkcję i dostosowano ją do współczesnych zasad, uzgadniając z wyd. Konstanty Ildefons Gałczyński, <tytul_dziela>Dzieła w pięciu tomach</tytul_dziela>, Tom 1. Poezja, Czytelnik 1979. Wg tego samego wydania zweryfikowano podział na strofy i wcięcia wersów.</akap>
</nota_red>

<autor_utworu>Konstanty Ildefons Gałczyński</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Bal u Salomona</nazwa_utworu>


<podtytul>szkic</podtytul>

<dedykacja><strofa>Słonecznej pamięci/
Jana Piotra Morela<pe><slowo_obce>Jan Piotr Morel z Neuchâtel</slowo_obce> --- student filologii klasycznej ze Szwajcarii, przyjaciel Gałczyńskich, poznany przez nich w 1932 na przyjęciu w w Berlinie; po pewnym czasie zakochał się w Natalii Gałczyńskiej i wyjechał, zmarł jesienią tego samego roku.</pe> z Neuchâtel<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q69345"></ref></strofa></dedykacja>

<strofa><begin id="b1727773409584-2215059104"/><motyw id="m1727773409584-2215059104">Muzyka</motyw>To dopiero piszczałki się skarżą, to dopiero mruczą bębenki/
szurum-burum zalotne<end id="e1727773409584-2215059104"/>, to dopiero cienie na cieniach, /
barwy niewygotowane, /
i kształty niepoprzebierane,/
jeszcze nie!.../
jeszcze nic ---/
świat jak puste skrysztalenie zieleni,/
jak łąka przed przelotem jeleni, /
jak trumna albo gramofon za szybą.</strofa>

<strofa>O, jakim mikro- czy teleskopem /
utrafić mi w tę salę złocistą, /
w ten dom, do którego ciągnie tłum jak do kościoła,/
w ten wysoki dom w ciemnej ulicy,/
pełen drżenia i tajemnicy.../
<begin id="b1727773443574-127050068"/><motyw id="m1727773443574-127050068">Muzyka</motyw>jaką harmonię wziąć i jakim być harmonistą,/
ażeby dalekość sali /
tak się paliła, jak pali,/
żeby dźwiękami te kandelabry poprzepaczać<pe><slowo_obce>przepaczać</slowo_obce> --- wypaczać, wykrzywiać, zmieniać właściwy kształt.</pe>,/
łuki okien poprzeinaczać, /
ażebym wiedział, umarły przyjacielu,/
że to był właśnie ten dom?<end id="e1727773443574-127050068"/>/
<begin id="b1727773569361-963626215"/><motyw id="m1727773569361-963626215">Obraz świata</motyw>Jeśli ten dom ma być predyluwialnym<pe><slowo_obce>predyluwialny</slowo_obce> (z łac.) --- przedpotopowy.</pe> grzybem, /
grzybem grozy, co rośnie z godziny na godzinę,/
to po co pośpiech ten, niech w wilgoci dojrzewa nasienie ---/
wolno wolno/
nasienie drżenie./
Świat to drżenie.<end id="e1727773569361-963626215"/>/
Potem --- mógłbym powiedzieć, że kręciły się globusy muzyk/
i ludzie wchodzili do domu, ale jeszcze myśli nie mieli jak meduzy.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727773583247-3223586441"/><motyw id="m1727773583247-3223586441">Zima, Ogień, Bóg</motyw>Klimat? mróz wtedy był trzaskający, /
jedna z tych chwil przelotnych, gdy Bóg jest siny od chłodu,/
a czasem w paszczę kominków przemienia swe niezmierzone ciało ---/
i przed paszczami kominków/
siedziały żony, ojcowie, dzieci,/
tuż przed paszczami.<end id="e1727773583247-3223586441"/>/
<begin id="b1727773670772-1493354960"/><motyw id="m1727773670772-1493354960">Książka, Światło, Uczucie</motyw>Może i księgi wtedy czytali spokojni studenci, /
stojąc, pełne spokojnych kart w złotej cytrynie światła/
i światło --- miłość przedmiotów --- płynęło sokiem zachwytu,/
napływającym do głowy.<end id="e1727773670772-1493354960"/>/
Ach błękit, ach mszalne dociekania, ach to, co się czepia brzóz.../
Świat jak pokój dziecinny pełen był wtedy zabawek/
(strasznych nianiek jeszcze nie zdemaskowano),/
jak równia pochyła z infuzorii<pe><slowo_obce>infuzorie</slowo_obce> (daw. biol.) --- mikroorganizmy wodne, mikroskopijne żyjątka.</pe>; /
drzewa jeszcze szumiały,/
i niejedno miało serce z prawej strony.</strofa>

<strofa><begin id="b1727773724440-431453725"/><motyw id="m1727773724440-431453725">Dzieciństwo</motyw>Na peryferii zdarzeń/
ważyły się wtedy miraże,/
każdy motyl miał swoje miejsce,/
każdy żuk swego patrona,/
każda woda swój zachwyt należny,/
błękit jeszcze nie był taki okrutny,/
a śnieg jeszcze nie był taki śnieżny/
i ja nie byłem jeszcze taki smutny ---<end id="e1727773724440-431453725"/>/
daleko od balu u Salomona<pe><slowo_obce>Salomon</slowo_obce> --- imię pochodzenia biblijnego: nosił je król Izraela znany ze swojej mądrości i wielkiego bogactwa.</pe>...</strofa>

<strofa>
Jeśli opóźniam jądro tematu,/
nie gniewaj się./
<begin id="b1727773757537-391428976"/><motyw id="m1727773757537-391428976">Tęsknota</motyw>Pozwól mi jeszcze włosy trochę w dzikim winie zawikłać,/
moje bezradne ręce/
pozwól w przeszłości zanurzyć jak w piosence/
z małym refrenem ,,nie gniewaj się,/
weź mnie na piersi swoje i nie wydaj światu"./
Jeszcze przez chwilę bądźmy drzewem pochylonym,/
wodą, słońcem, bezbolesnym początkiem tematu.
<end id="e1727773757537-391428976"/></strofa>

<strofa><begin id="b1727773848579-1280416716"/><motyw id="m1727773848579-1280416716">Żona, Bóg</motyw><begin id="b1727773865000-2288079667"/><motyw id="m1727773865000-2288079667">Mężczyzna</motyw>Jeśli to wszystko piszę, moja maleńka żono,/
złoty, maleńki boże mój<end id="e1727773848579-1280416716"/>,/
to przecież wiesz, że są nam potrzebne pieniądze/
i że mąż musi krzyczeć, ażeby był szczęśliwy,/
i że chciałby pomóc milionom,/
i że chciałby się nad innych wywyższyć,/
i że jeszcze ma takie sprawy na sercu,/
które muszą być wypowiedziane,/
wydarte i skonstruowane,/
i szumiące jak drzewo,/
jak podróż do Taorminy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q199952"></ref><pe><slowo_obce> Taormina</slowo_obce> --- miasteczko na wsch. wybrzeżu Sycylii, atrakcyjna miejscowość turystyczna, rozpościerająca się na zboczu wzgórza, z widokiem na Etnę i przeciwległe wybrzeże Kalabrii, z licznymi zabytkami staroż.</pe>.<end id="e1727773865000-2288079667"/></strofa>

<strofa>A jeśli to nie ta noc, o której marzę od lat/
(te słowa zwracam do ciebie, Książę Nonsensu),/
to powiedz od razu, po prostu,/
nie będziemy oceanów owijać w bawełnę./
<begin id="b1727773898968-3317365685"/><motyw id="m1727773898968-3317365685">Poeta</motyw>Wsparty na Watermanie<pe><slowo_obce>Waterman</slowo_obce> --- renomowana marka wiecznych piór, najwygodniejszych przyrządów do pisania ręcznego przed wynalezieniem długopisów i ich upowszechnieniem po II wojnie światowej.</pe>,/
jak pielgrzym odejdę w otchłanie/
absolutnego zwątpienia,/
gdzie nie rośnie nic/
i nic się nigdy nie zmienia...<end id="e1727773898968-3317365685"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727773932719-429975183"/><motyw id="m1727773932719-429975183">Kondycja ludzka</motyw>Ale ja zawsze wierzyłem, że człowiek/
choć raz może się zakręcić jak niebo/
i dłużej niż na sekundę.
<end id="e1727773932719-429975183"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727773942952-2764881481"/><motyw id="m1727773942952-2764881481">Poeta, Szczęście, Kondycja ludzka</motyw>Jeśli rymów w tym, co piszę, jest mało,/
to dlatego, że mało słodyczy w życiu.
<end id="e1727773942952-2764881481"/></strofa>

<strofa>
Nad lustrem się kręcę/
na małych skrzydełkach/
jak kapłan-karzełek u swego ołtarza;/
ołtarz mnie przeraża,/
wzrok mój mnie przeraża ---/
muszę być po prostu chory,/
bo mam dużo wódki w sercu.
</strofa>

<strofa>
Na zielone wianki /
przyjdzie jeszcze czas:/
dom kochanka, kochanki:/
obłok, niebo, las./
<begin id="b1727773986041-3719488817"/><motyw id="m1727773986041-3719488817">Wino, Kondycja ludzka</motyw>Napełnimy szklanki/
w przedwieczorny czas/
i spokojne usta w wino/
pochyli chwila,/
świat na chwilę zasuszy nas/
jak Biblia motyla.
<end id="e1727773986041-3719488817"/></strofa>

<strofa>
Pisałem już, pisałem,/
się oddawałem różnym pomysłom ---/
i komedię napisać chciałem<pe><slowo_obce>komedię napisać chciałem</slowo_obce> --- Gałczyński napisał w Berlinie trójaktową komedię <tytul_dziela>Muzeum Willimsa</tytul_dziela>, nie była jednak grana ani publikowana, a jej rękopis zaginął w czasie wojny.</pe>,/
ale nic z tego nie wyszło./
Zostało rękopisów miasto,/
ciasny pokój i mała żona,/
i ten pies, co chodzi za mną od lat trzynastu,/
ten bal u Salomona.
</strofa>

<strofa>
Co do komedii --- trochę żal:/
cienista loża, jasna kasa,/
a potem raut i frak, i bal.../
toby dopiero człowiek hasał!/
Świat bym nazywał miłą zmorą/
przez kryształ auta pełen blasku.../
Lecz trudno --- może jestem tylko quasi-prorok<pe><slowo_obce>quasi-prorok</slowo_obce> (z łac.) --- niby-prorok.</pe>/
nie do komedii, lecz do osamotnienia, do wrzasku.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774035985-2403954422"/><motyw id="m1727774035985-2403954422">Pająk, Kwiaty, Vanitas</motyw>Jak pająk, co pajęczynę wysnuwa,/
owijam się w nieprzeniknioną <slowo_obce>syntaxis</slowo_obce><pe><slowo_obce>syntaxis</slowo_obce> (gr.) --- porządek, tu: składnia.</pe> ---/
co za rozkosz, co za rozkosz: świat ginie.../
może już jestem w Taorminie,/
kropla rosy na różanych pączkach;/
boję się, że za chwilę żona znajdzie w kominie/
tylko pajęczynę i pajączka.
<end id="e1727774035985-2403954422"/></strofa>

<strofa>
Oczywiście, że nie mamy do czynienia z hołotą ---/
napływającą ciżbę zabawiał majordomo<pe><slowo_obce>majordomo</slowo_obce> (ang.), pol. <slowo_obce>majordomus</slowo_obce> (z łac.) --- zarządca i przełożony służby w rezydencjach.</pe>./
Kto miał złoto, dostawał poduszkę złotą,/
a wszyscy pytali, gdzie Salomon./
Majordomo był pijany potem,/
stał przed bramą --- już przy wyjściu pod gwiazdami ---/
i przemawiał do wchodzących z innego świata słowami,/
coś jak ja --- takim muzycznym bełkotem./
<begin id="b1727774083565-2984005415"/><motyw id="m1727774083565-2984005415">Muzyka</motyw>Ha, bo może go muzyka upiła,/
te tony od orkiestry, od wielkiej sali,/
orkiestry, która się pali i doskonali,/
z każdą chwilą rośnie orkiestry siła.
<end id="e1727774083565-2984005415"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774178033-1786753241"/><motyw id="m1727774178033-1786753241">Muzyka</motyw>Ale to jeszcze nie jest środek koncertu.../
Dyrygował orkiestrą Sztok<pe><slowo_obce>Sztok</slowo_obce> --- fikcyjne nazwisko, nawiązujące do pot. frazeologizmu ,,zalać się w sztok" (upić się do utraty przytomności).</pe>, były marynarz./
W programie była dobra nowina,/
że to wszystko, co stoi<pe><slowo_obce>stoi</slowo_obce> (daw., pot.) --- jest napisane, wydrukowane.</pe> w programie,/
wykona się, albowiem muzyka nie kłamie.
<end id="e1727774178033-1786753241"/></strofa>

<strofa>
Mówiłaś, że tam były pajace,/
froterujące posadzki,/
i okna jak kryształowe pałace,/
i ciemnozłote galerie dla przechadzki./
Ha, wszystko, widać, było, co musiało,/
a to, co piszę, to tylko to, co zostało.
</strofa>

<strofa>
Strawinskij<pe><slowo_obce>Strawiński, Igor Fiodorowicz</slowo_obce> (1882--1971) --- rosyjski kompozytor, pianista i dyrygent; jeden z najwybitniejszych kompozytorów i symfoników XX w.</pe> (wybacz, że tak bez ,,Mistrzu", cynicznie),/
ty byś lepiej te bębenki oddał przedwstępne,/
te pierwsze chwile dziecinne, bezzębne,/
te zarysy preludyjne<pe><slowo_obce>preludyjny</slowo_obce> --- przym. od <slowo_obce>preludium</slowo_obce> (muz.): instrumentalny wstęp do dłuższego utworu muzycznego.</pe>,/
te profile, jak mówi dziennikarz, elegijne<pe><slowo_obce>elegijny</slowo_obce> --- przym. od <slowo_obce>elegia</slowo_obce>: utwór liryczny o tematyce żałobnej, pożegnalnej.</pe>.../
<begin id="b1727774200026-2820611078"/><motyw id="m1727774200026-2820611078">Muzyka, Owad</motyw>pierwsze muzyki jak świętojanki<pe><slowo_obce>świętojanek</slowo_obce> (daw. rzad.) --- robaczek świętojański, świetlik.</pe> wylatują zza stor ---<end id="e1727774200026-2820611078"/>/
bo ty mówisz nie chór, tylko <wyroznienie>chor</wyroznienie>,/
a to --- oceaniczniej.
</strofa>

<strofa>
Ty byś wiedział,/
jak podciąć gwiezdnołapego niedźwiedzia/
i jak tknąć końcem fajki/
w niezapominajki, w bajki,/
<begin id="b1727774230274-3297877839"/><motyw id="m1727774230274-3297877839">Muzyka</motyw>w takie tony, które jeszcze nic nie znaczą,/
ale piękne są i już jak dorośli płaczą.
<end id="e1727774230274-3297877839"/></strofa>

<strofa>
Ja nie wiem, czy na posadzce były ornamenty,/
czy alegorie w powale ---/
ktoś może zdzielił mnie przez łeb jak chama,/
a może byłem po prostu czym innym zajęty,/
nie wiem --- może znów chciałem pisać dramat.../
Dziś tylko jak fale ciepłego złota/
widzę tę salę,/
jak bibliotekę ciepła/
odnalezioną po długim marszu rudymentów<pe><slowo_obce>rudymenty</slowo_obce> --- tu: pozostałości, szczątki.</pe>/
w chaszczach, w polu poleskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q208987"></ref><pe><slowo_obce>Polesie</slowo_obce> --- kraina geogr. i hist. leżąca głównie w granicach obecnej Białorusi i Ukrainy, częściowo na terenie Polski i Rosji.</pe>, kiedy się umierało od mrozu.
</strofa>

<strofa>
Książęta, pamiętam, się izolowali,/
ale niejeden przystanął,/
gdy <begin id="b1727774268624-3202868724"/><motyw id="m1727774268624-3202868724">Muzyka</motyw>saksofon trzasnął ton, od którego się rodzona matka przypomni<end id="e1727774268624-3202868724"/>,/
a potem znów chodzili, każdy po swojej sali,/
złociści i ogromni, /
<begin id="b1727774288729-2228220494"/><motyw id="m1727774288729-2228220494">Strój, Muzyka, Śmierć</motyw>w swych przezroczystych pelerynach,/
jakby w astralnych<pe><slowo_obce>astralny</slowo_obce> (z łac.) --- gwiezdny; w astrologii i spirytyzmie: niematerialny.</pe> mandolinach,/
jak gdyby saksofon nie był godzien /
opiewać śmierci pajączka (?). 
<end id="e1727774288729-2228220494"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774339447-2169518452"/><motyw id="m1727774339447-2169518452">Niebo</motyw>Niebo jest mroźne i sine;/
jeszcze przed chwilą szkła w szybach były mleczne,/
a teraz --- popatrz --- niebieskie./
Niebo przepływa wzdłuż szyb,/
--- Proszę państwa, komu się nie podoba,/
może wyjść przez okno, prosto w niebo. /
Każdy za swoją potrzebą. 
<end id="e1727774339447-2169518452"/></strofa>

<strofa>
Jeszcze chwilę zatrzymajmy się nad oknami,/
nad oknami, które otwarto ---/
jak dziwne, że w taki mróz otwarto okna!/
Widać, konstelacje odboleśniono,/
odboleśniono pejzaże/
i te sosny pełne prawie sztucznego śniegu,/
co chciałyby wejść do sali.
</strofa>

<strofa>
Jeszcze wytłumaczę, jeszcze wytłumaczę/
ten prosty sekret:/
cienie na śniegu są tylko spostrzeżone,/
sosny na śniegu zostały odboleśnione,/
a wszystko stanowi ciepły mróz wspomnienia.
</strofa>

<strofa>
Master of Revels<pe><slowo_obce>Master of Revels</slowo_obce> (ang.) --- angielski urzędnik dworski w XV--XVIII w., odpowiedzialny za organizowanie i nadzorowanie rozrywek dworskich (<slowo_obce>revels</slowo_obce>); mistrz ceremonii.</pe> ciągle siedział przy telefonie./
--- Instrukcje --- mówiono w kole./
Głos musiał dziwny być po tamtej stronie,/
bo słyszałem go aż przy mym stole./
--- Niczego --- mówił głos --- nie żałuj,/
nawet piccolo-fletu, nawet cierpienia,/
a rozpyl wzdłuż szyb zapachy winne,/
niech ściany sal będą co chwila inne,/
aż do znużenia,/
jak zapach róż nad Sodomą<pe><slowo_obce>Sodoma</slowo_obce> (bibl.) --- biblijne miasto nad Morzem Martwym, które z powodu grzechu i zepsucia zostało zniszczone przez Boga deszczem ognia i siarki (Rdz 18--19).</pe>./
A wtedy przyjdę i zniknę w innych cieniach.../
--- Kto mówi?/
--- Hallo!/
--- Salomon.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774386211-1114763572"/><motyw id="m1727774386211-1114763572">Strach, Kondycja ludzka</motyw>Pewien lord, który nie mógł trafić do wejścia/
(majordomo był coraz pijańszy),/
nagle krzyku narobił w ogrodzie./
Miał ze sobą tomik giełdowych sonetów/
i laskę ze starożytną gałką./
Tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- więc, zatem.</pe> damy lały go ,,Apollinaris"<pe><slowo_obce>Apollinaris</slowo_obce> --- marka butelkowanej, naturalnie gazowanej wody mineralnej ze źródła w Bad Neuenahr w Niemczech; czołowa marka wody stołowej w Europie do czasów II wojny światowej.</pe>,/
a on ciągle bełkotał bez sensu,/
że się boi strasznego sensu./
Jakiego strasznego sensu?/
I wskazywał na gałąź jedliny, co się chwiała./
Bo to noc takie znaki dawała.
<end id="e1727774386211-1114763572"/></strofa>

<strofa>
Dużo śmiechu było nad tym lordem.
</strofa>

<strofa>
Master of Revels wpadł na pomysł plagiacki:/
kazał złotem przesypać posadzki/
i wiśniami przystroić zwierciadła,/
potem chłopcom kazał tańczyć bezruchami/
na tym złocie, między tymi zwierciadłami./
I tańczyli jak zwierciadła, jak widziadła/
owi chłopcy, nieśmiertelne kolana./
<begin id="b1727774453387-3930825583"/><motyw id="m1727774453387-3930825583">Muzyka</motyw>Muzyka wisiała nad tańcem lekko kolorowana.<end id="e1727774453387-3930825583"/>/
A wiśnie tak pachniały, tak pachniały,/
że się panny niektóre poprzestraszały,/
żeby z wisien nie wyszedł Proteusz<pe><slowo_obce>Proteusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóstwo morskie, syn Posejdona i Tetydy, pasterz fok, potrafił przepowiadać przyszłość i przybierać różne postaci.</pe>.
</strofa>

<strofa>
Pewien generał bardzo się żalił:/
--- Pederaści, panie, na sali.
</strofa>

<strofa>Kiedy chłopcy swoje odtańczyli,/
roznoszono ciasta w konchach<pe><slowo_obce>koncha</slowo_obce> (z gr.) --- muszla; naczynie o kształcie przypominającym muszlę.</pe>;/
każdy szczypał swój fragmencik idealnie,/
a najwięcej żarł dyrektor rzeźni rytualnej<pe><slowo_obce>rzeźnia rytualna</slowo_obce> --- rzeźnia, w której prowadzi się ubój rytualny, tj. zgodny ze szczególnymi zasadami jakiejś religii, tu: dla potrzeb ludności żydowskiej.</pe> ---/
cały w koronkach.</strofa>

<strofa>
--- Gulistan<pe><slowo_obce>Gulistan</slowo_obce> (pers.) --- Ogród różany: tytuł arcydzieła literatury perskiej autorstwa Sadiego z Szirazu z 1258.</pe> --- mówi --- to ogród róż,/
w ogrodzie --- mówi --- strumienie./
Róże? na skronie --- mówi --- róże włóż,/
strumienie --- mówi --- to cienie./
Kto mówi? --- mówi. --- To kilka chwil./
Świat --- mówi --- jak lalka znika./
<begin id="b1727774523053-3686176575"/><motyw id="m1727774523053-3686176575">Muzyka</motyw>Ach, to nic --- mówi --- to tylko tryl<pe><slowo_obce>tryl</slowo_obce> (z wł.) --- ozdobnik muzyczny polegający na szybkim powtarzaniu dwu sąsiadujących ze sobą dźwięków.</pe>./
Kto mówi? Mówi muzyka./
Jeszcze się podnieś, jeszcze się schyl,/
przebiegnij po klawiaturze./
To nic nie znaczy, to tylko tryl,/
to tylko z trylów róże./
To są te gaje prawdziwych snów,/
te dłonie i te dotyki,/
i to, co wznosi się, i znów, i znów/
plastyczniejące muzyki.<end id="e1727774523053-3686176575"/>/
Nie krzycz, nie trzeba --- już tyle lat.../
to wszystko nic nie znaczy.../
Widzisz te mgły? te mgły to świat,/
to jest krew twej rozpaczy./
I znowu w górę, i znów, i znów/
wyrastającym trylem;/
a może dosyć trylów i słów?/
poczekaj, jeszcze chwilę./
Jeszcze chwileczkę małą jak tryl,/
świt także będzie wkrótce./
<begin id="b1727774543464-1585091776"/><motyw id="m1727774543464-1585091776">Kondycja ludzka, Śmierć</motyw>Słabnij czy mężniej, wątp czy się sil ---/
śmierć zagra ci na dudce<pe><slowo_obce>dudce</slowo_obce> --- fujarka, piszczałka, ludowy instrument muzyczny.</pe>.<end id="e1727774543464-1585091776"/>/
Gulistan --- mówi --- to ogród róż,/
w ogrodzie --- mówi --- strumienie.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774611328-3677960611"/><motyw id="m1727774611328-3677960611">Muzyka, Motyl</motyw>Potem zarządzono małą przerwę, takie chwilki,/
kiedy bezrobotni sprzedawali motylki./
I motylków było tak dużo!/
Nie wiedzieć już, czy nie z muzyki wyleciały/
te motylki, te 89, te madrygały<pe><slowo_obce>madrygał</slowo_obce> --- gatunek krótkiego poematu miłosnego z motywami sielankowymi; także: wokalny utwór wielogłosowy, oparty na poetyckim tekście o tematyce miłosnej.</pe>,/
100 000, <slowo_obce>very much</slowo_obce><pe><slowo_obce>very much</slowo_obce> (ang.) --- bardzo wiele; bardzo.</pe>, bardzo dużo.<end id="e1727774611328-3677960611"/>/
<begin id="b1727774570327-2783666840"/><motyw id="m1727774570327-2783666840">Dziecko, Dusza, Motyl, Śpiew</motyw>Dzieci, które na bal wpuszczono,/
niosły w palcach swoją duszę zachwyconą/
i śpiewały, i klaskały, i wołały,/
że te motyle latały. 
<end id="e1727774570327-2783666840"/></strofa>

<strofa>Master of Revels skarżył się, że za mało roślinności,/
że bardzo dekoracyjne są pnącze<pe><slowo_obce>pnącz</slowo_obce> (daw.; lm: <slowo_obce>pnącze</slowo_obce>) --- dziś popr.: pnącze, lm: pnącza.</pe>,/
a co do woni, że babka wielkanocna/
więcej w sobie mieści zapachu,/
że za mało przyszło znakomitości/
i że mało ogniste poncze./
Mówiłem: --- Niech pan tylko w siebie wierzy!/
muzyka lub wino wszystko rozszerzy.</strofa>

<strofa>
I miałem rację jak zwykle:
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774643335-1551383963"/><motyw id="m1727774643335-1551383963">Muzyka</motyw>Uderzyli muzykanci w nowe echa,/
zakręciło się jesienne kołowanie/
(stare flety, a na fletach malowanie ---/
taniec... jak w karczmie, taniec...).
<end id="e1727774643335-1551383963"/></strofa>

<strofa>
Trzecia może była, może trzecia,/
jak topazy<pe><slowo_obce>topaz</slowo_obce> --- minerał, kamień ozdobny, przezroczysty, niebieskawy lub żółtawy.</pe> lśniły oczy zookobiet,/
raz po raz złoty wietrzyk przeleciał/
nad włosami i przepadł w parowie./
A ten parów to nie rym, to nie wykręt ---/
<begin id="b1727774681685-968018981"/><motyw id="m1727774681685-968018981">Taniec, Otchłań</motyw>to było to miejsce na sali,/
od którego się tańczący odchylali,/
jakaś otchłań, <slowo_obce>abyssus</slowo_obce><pe><slowo_obce>abyssus</slowo_obce> (łac.) --- otchłań.</pe>, Orcus<pe><slowo_obce>Orkus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg rządzący podziemną krainą zmarłych; także: nazwa tej krainy.</pe> tańca,/
państwo cieni jedzące złocistości<pe><slowo_obce>państwo cieni jedzące złocistości</slowo_obce> --- być może aluzja również do tego, że w staroż. Grecji ze zmarłymi i zaświatami wiązano roślinę zwaną asfodelem, po polsku złotogłowem; sadzono ją na grobach jako pokarm dla dusz zmarłych.</pe>,/
słodkie, proszę pana, i przykre.<end id="e1727774681685-968018981"/>/
I był pion w tej przepaścistości,/
i trzeba było podejść do pionu,/
i odchylić się odeń i uskośnić,/
urytmicznić i umiłośnić,/
i złotymi kolanami objąć próżnię,/
i przechylać się ciągle i różnie/
aż do luster,/
aż do tango,/
aż do tego milczącego pionu.
</strofa>

<strofa>
Ten lord, co się bał nocy, znaleziono/
go z zatrutym mózgiem...
</strofa>

<strofa>
Policja też chciała tańczyć./
--- Co --- mówili --- nie jesteśmy gorsi!/
Nosy sobie tylko na wietrze odmrażać,/
a do wina to nie mamy gardeł?!/
Weszła na salę ta armia proletariacka,/
ach, porysowała się posadzka.../
<begin id="b1727774743763-2577234739"/><motyw id="m1727774743763-2577234739">Taniec</motyw>Hołubcami<pe><slowo_obce>hołubiec</slowo_obce> --- figura w tańcu polegająca na uderzeniu obcasem o obcas podczas podskoku.</pe> nastraszyli orkiestrę;/
--- <slowo_obce>Triepaka</slowo_obce><pe><slowo_obce>triepak</slowo_obce> (ros.) --- trepak: rosyjski i ukraiński taniec ludowy o bardzo szybkim tempie.</pe> --- wołali --- grać, muzyko!/
<slowo_obce>Triepaka</slowo_obce>, hu-ha, <slowo_obce>triepaka</slowo_obce>!/
Nie dla nas walc o Taorminie.../
Wulwy<pe><slowo_obce>wulwa</slowo_obce> (z łac.) --- zewnętrzna część żeńskich genitaliów.</pe> w prawo, ordery w lewo,/
a jak się upijemy, to wejdziemy na drzewo.
<end id="e1727774743763-2577234739"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727774794273-347957380"/><motyw id="m1727774794273-347957380">Muzyka, Rośliny, Drzewo, Śpiew</motyw>Muzyka poszła spiralą/
i trochę strach nad salą i pod salą:/
wyciągnęły się te roślinności,/
o których mówił of Revels,/
te formy o diabolicznej wrażliwości/
(jeszcze jeden dowód obłędu natury),/
drzewo było śpiewem, a śpiew drzewem/
i drzewo, i śpiew szły do góry/
i zieleń w czerwień przeszła, a czerwień przeszła w zieleń.
<end id="e1727774794273-347957380"/></strofa>

<strofa>Gdyby nie wino/
i te ,,<slowo_obce>comment ça va</slowo_obce>"<pe><slowo_obce>comment ça va</slowo_obce> (fr.) --- dosł.: ,,jak idzie"; wyrażenie idiomatyczne używane jako pozdrowienie, odpowiednik ,,jak się masz".</pe>,/
milion tańczących/
byłby to po prostu jeleń.</strofa>

<strofa><begin id="b1727774861127-3266116216"/><motyw id="m1727774861127-3266116216">Księżyc, Łzy, Interes, Smutek, Tęsknota</motyw>--- Bardzo się dziwię, że pani nie widziałem/
aż przez 14 księżyców./ 
--- A co pan robił przez te 14 księżyców?/
--- Jak to, co robiłem? Płakałem./
Trochę w dolarach robiłem, <slowo_obce>Madame</slowo_obce>,/ 
trochę w nostalgii i smutku./ 
Ach, jestem taki blady, taki sam.../
ach, pogłaskaj mnie po cichutku...<end id="e1727774861127-3266116216"/></strofa>

<strofa><begin id="b1727774947704-2188184831"/><motyw id="m1727774947704-2188184831">Samotnik</motyw>Siedziałem na tym balu w chorobie,/
w dreszczach, w gorączce i w febrze,/
we własnym oknie błądziłem/
srebrnym spojrzeniem po srebrze./
Światła widziałem za oknem,/
ciemne domy w srebrnej powodzi/
i całe miasto widziałem/
jak srebrną śmierć, co przechodzi./
Oddalony od wszystkich tańczących,/
zatopiony w to rozsrebrzenie,/
byłem jak intruz, jak szpicel,/
jak kaleka lub jak sumienie.
<end id="e1727774947704-2188184831"/></strofa>

<strofa>Stultêry mówił, że to trzeba uhermetycznić<pe><slowo_obce>uhermetycznić</slowo_obce> --- tu: ograniczyć, udostępnić tylko dla kręgu wtajemniczonych; od imienia mitycznego Hermesa Trismegistosa, twórcy i patrona wiedzy tajemnej (czyli tzw. hermetycznej), rzekomego autora szeregu traktatów, cenionych przez średniowiecznych i renesansowych alchemików, astrologów itp.</pe>,/
owe cienie od palm na ścianach,/
żeby wszystko się dało zalegorycznić/
przy organach fryzjera Antoine'a<pe><slowo_obce>Cierplikowski, Antoni</slowo_obce>, pseud. <slowo_obce>Antoine</slowo_obce> (1884--1976) --- polski mistrz fryzjerski i stylista, który po otwarciu swojego zakładu w Paryżu zyskał międzynarodową sławę.</pe>./
Że świat jest pełen pięknej, ukrytej racji/
nawet wtedy, gdy ma <slowo_obce>charme</slowo_obce><pe><slowo_obce>charme</slowo_obce> (fr.) --- czar, wdzięk.</pe> trupa./
Potem pokazał nam pakiet akcyj/
z akademii kolegi Kruppa<pe><slowo_obce>pakiet akcyj (...) Kruppa</slowo_obce> --- mowa o akcjach niemieckiego przedsiębiorstwa zał. przez Friedricha Kruppa, od 1903 funkcjonującego jako spółka akcyjna Friedrich Krupp AG, stanowiącego największy niemiecki koncern metalurgiczny i zbrojeniowy.</pe>.</strofa>

<strofa>
Jeszcze zanim na wiolonczeli/
poszedł psalm i tamburynach<pe><slowo_obce>tamburyn</slowo_obce> --- bębenek z obręczą, na której umieszczone są brzęczące blaszki.</pe>,/
już niejedni w tłumie zrozumieli,/
że to bal, który tylko się zaczyna,/
że to formy są nazbyt długie,/
że to tylko smuga goni smugę,/
a ze spodu się złotem podbarwia,/
że<begin id="b1727775008027-3032174534"/><motyw id="m1727775008027-3032174534">Muzyka</motyw> to tylko tak wymyślono,/
rozfletniono i zwiolonczelono<end id="e1727775008027-3032174534"/>,/
a że cały bal to tylko larwa<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw., z łac.) --- widmo, upiór; maska.</pe>./
A ci ludzie to tylko strachy,/
a te deszcze to tylko zapachy,/
od owoców, od kobiet, od wina/
i że jeszcze przed poczęciem skona/
ten daleki bal u Salomona,/
ten bal, co się tylko zaczyna.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727775029635-1961972942"/><motyw id="m1727775029635-1961972942">Muzyka</motyw>Był taki człowiek, który miał/
glinianą małą okarynę<pe><slowo_obce>okaryna</slowo_obce> --- dęty instrument muzyczny z wypalonej gliny, rodzaj fletu.</pe>./
Jak do snu sobie na niej grał,/
po każdym ,,la" przepijał winem./
A kiedy dorósł człowiek ów,/
to przyszła noc na niego podła,/
rozrosła mu się okaryna/
i zadusiła, i przygniotła/
tego człowieka, który miał/
glinianą małą okarynę.
<end id="e1727775029635-1961972942"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727775052598-3671673108"/><motyw id="m1727775052598-3671673108">Muzyka, Rośliny, Niebo, Gwiazda</motyw>Trzeba było wlać w muzyków wina,/
kiedy bal się ku świtowi przeginał,/
żeby usta, żeby dłonie muzyków/
znowu miały delikatność roślin,/
takich roślin, co się pną, co się krzewią/
kontorsjami<pe><slowo_obce>kontorsja</slowo_obce> (z łac.) --- wykrzywienie, skręcenie; skręt.</pe>, rozrostem nonsensu,/
unerwieniem, mózgiem elektrycznym ---/
jeszcze więcej, aż w chaosy powikłań,/
w tropikalną furię, w gin<pe><slowo_obce>gin</slowo_obce> (ang.) a. <slowo_obce>dżin</slowo_obce> --- angielska wódka o zapachu i smaku jałowcowym.</pe> diabelski,/
aż w morderstwo, wzdłuż ścian smugą, smugą,/
kocią łapką, w okno, przez gałązki,/
aż na niebo, w nonsens, w konstelacje,/
w katarynkę Wielkiej Niedźwiedzicy.
<end id="e1727775052598-3671673108"/></strofa>

<strofa>
Jeden poeta przy bufecie/
zwierzał się drugiemu poecie:/
--- Ja, proszę pana, robię tak ---/
rozumie pan, biorę to w ręce./
--- Ach, niby co, <slowo_obce>illustre confrère</slowo_obce><pe><slowo_obce>illustre confrère</slowo_obce> (fr.) --- sławny kolega.</pe>?/
--- Ach, niby temat, <slowo_obce>cher confrère</slowo_obce><pe><slowo_obce>cher confrère</slowo_obce> (fr.) --- drogi kolega.</pe>./
I potem, kiedy już go mam,/
to niby kiedy już to czuć,/
że niby wzeszło, że dojrzało,/
i to wtedy... tak, tak --- jeden gin.../
<begin id="b1727775090558-625112681"/><motyw id="m1727775090558-625112681">Poeta, Filozof</motyw>Kiedy ognista salamandra<pe><slowo_obce>salamandra</slowo_obce> --- tu: duch żywiołu ognia.</pe>/
zaczyna piersi obejmować,/
te chłodne piersi myśliciela,/
który docieka, który wie...<end id="e1727775090558-625112681"/>/
No tak, no jeszcze jeden gin,/
bo, jak to mówią, klinem klin./
Więc gdy ognista salamandra,/
ta salamandra hehehe.../
to potem, wie pan, prosto w dół.../
--- Niby jak w dół?/
--- Z siódmego piętra./
A teraz gin... no, naturalnie, gin/
za zdrowie salamandry!
</strofa>

<strofa>
I salamandra się rozrasta/
kunsztownym, złotym dziwotworem,/
płynie jak łódź poetycki bar/
i osłupieni są poeci./
Za ręce biorąc się, nos tkając/
w woń Legii<pe><slowo_obce>Legia Honorowa</slowo_obce> --- najwyższe odznaczenie nadawane przez państwo francuskie; na strojach cywilnych wieczorowych noszone w postaci miniaturowej rozetki w klapie na lewej piersi.</pe> albo w woń goździków,/
wskazują dłońmi salamandrę:/
--- Czy to nie wasza rzecz, kolego?
</strofa>

<strofa>--- Ach, proszę pana, pan jest duże dziecko;/
ja wcale nie wierzę w Rosję Sowiecką<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q15180"></ref>./
Statystyka, proszę pana jest jak księżyc, to nudzi, proszę pana, i łudzi<pe><slowo_obce>nie wierzę w Rosję Sowiecką. Statystyka (...) nudzi (...) i łudzi</slowo_obce> --- tzn. rozwój gospodarczy ZSRR, oparty na centralnym planowaniu, jest z góry skazany na niepowodzenie, a bazowanie przewidywań na statystycznych danych liczbowych daje tylko złudne poczucie kontroli.</pe>. /
--- A <slowo_obce>piatiletka</slowo_obce><pe><slowo_obce>piatiletka</slowo_obce> (z ros. <slowo_obce>пятилетка</slowo_obce>: pięciolatka) --- pięcioletni plan rozwoju gospodarki narodowej realizowany w ZSRR; kolejne takie plany przyjmowano od 1928 do rozpadu ZSRR w 1991.</pe>?/
--- <slowo_obce>Piatiletka</slowo_obce> to męczenie ludzi./
<begin id="b1727775239082-710102547"/><motyw id="m1727775239082-710102547">Vanitas</motyw>Wszystko, panie, to wiatr i piasek/
i jak wiatr, co nad piaskiem przewionie...<end id="e1727775239082-710102547"/>/
<begin id="b1727775257257-1793219392"/><motyw id="m1727775257257-1793219392">Carpe diem</motyw>Lepiej być świnią w maju niż w wieczności, proszę pana, słoniem.
<end id="e1727775257257-1793219392"/></strofa>

<strofa><begin id="b1727775288173-3675384600"/><motyw id="m1727775288173-3675384600">Miłość, Ciało, Cień</motyw>Niepotrzebne mi twoje usta/
ani brzuch twój, ani wszystkie dżungle,/
ani balet uszu twych, ani zapachy,/
nieruchomiejące, galilejskie<pe><slowo_obce>galilejski</slowo_obce> --- związany z Galileą, górzystą krainą w płn. Izraelu i płd. Libanie, znaną m.in. jako miejsce pochodzenia Jezusa Chrystusa i jego uczniów; wg Biblii król Salomon w zamian za dostawy cennego drewna i złota na budowę świątyni w Jerozolimie miał podarować królowi Tyru Hiramowi 20 miast galilejskich (1 Krl 9, 10--11).</pe>,/
ani ptaki, które oswajasz,/
ni przechadzki pod wiatr w tęskną zieleń,/
ani imię twe małoazyjskie<pe><slowo_obce>małoazyjski</slowo_obce> --- dziś: małoazjatycki; <slowo_obce>imię twe małoazyjskie</slowo_obce>: imię żony autora, Natalia, wywodzi się z łaciny, mimo że Natalia Gałczyńska z domu Awałow, była córką gruzińskiego arystokraty, a Gruzja leży na pograniczu Azji i Europy i w niektórych wariantach podziału kontynentów, a także w starożytności uznawana była za część Azji.</pe>,/
ani to, co nadto jest w oddechu,/
gdy imienia twego nie domawiam.../
Gdyby ręka twoja była cieniem,/
gdyby głowa moja wspomnieniem,/
chciałbym siedzieć w oknie, w mej malignie<pe><slowo_obce>maligna</slowo_obce> --- wysoka gorączka połączona z majaczeniami.</pe>,/
z cieniem dłoni twej na moich oczach.<end id="e1727775288173-3675384600"/></strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>
<begin id="b1727775346072-1628844839"/><motyw id="m1727775346072-1628844839">Ojciec, Dziecko</motyw>Najpierw był ojciec. Każdy ojciec jest zły./
Miał swoje wyrachowania, swoje serce,/
potem mieli w sercach po iskierce/
i za miesiąc już byli na ty./
Potem syn się urodził --- niby ja,/
niby ty, niby ona --- któż to wypowie?<end id="e1727775346072-1628844839"/>/
Mogłem się urodzić z wodą w głowie,/
ale właśnie, że nie... tra-la-la.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727775395635-1572854213"/><motyw id="m1727775395635-1572854213">Dojrzewanie</motyw>Kiedy syn rośnie, muzyka pociąga syna,/
więc lubi siedzieć przy fortepianie./
A przy fortepianie jest zawsze taka pani,/
która się potem przypomina.
</strofa>

<strofa>
Mogą być również marki<pe><slowo_obce>marka</slowo_obce> (daw.) --- znaczek; tu: znaczek pocztowy.</pe> pocztowe, tran<pe><slowo_obce>tran</slowo_obce> --- płynny tłuszcz otrzymywany z ryb i wielorybów; od końca XIX w. podawany dzieciom w formie oleju do picia jako suplement diety i środek wzmacniający.</pe>/
i ,,do szkoły, mój aniołku, do szkoły!"/
W cieniach szkoły uczą melancholijne bawoły,/
stąd onanizm --- przez tę panią --- <slowo_obce>mais ça dépend</slowo_obce><pe><slowo_obce>mais ça dépend</slowo_obce> (fr.) --- ale to zależy.</pe>.
</strofa>

<strofa>I powoli wchodzi w głowę świata klin;/
człowiek ma ławkę w parku, stary smyczek,/
zna już słowo ,,bordel"<pe><slowo_obce>bordel</slowo_obce> (daw.) --- burdel, dom publiczny.</pe>, sens pożyczek/
i najświętsze słowo ,,<wyroznienie><slowo_obce>c'est la lune</slowo_obce></wyroznienie>"<pe><slowo_obce>c'est la lune</slowo_obce> (fr.) --- to jest księżyc.</pe>.</strofa>

<strofa>
Różnie może się ułożyć potem:/
ławka w parku zniknie, zniknie park,/
uniwersytet przypłynie i warg/
nowa nuda pod jesiennym złotem.
</strofa>

<strofa>
Wszystko względne. Inny pójdzie w sport,/
będzie byczył się i będzie ćwiczył,/
ten ma kielich wina, ten goryczy,/
jeden nędzarz jest, a drugi lord.
</strofa>

<strofa>
Innym promień się do głowy wśliźnie:/
pójdą z ojcem walczyć w noc samotną,/
zrozumieją tę duszyczkę sromotną:/
,,Bordel" myślał, mówiąc o ojczyźnie.
</strofa>

<strofa>A gdy ojciec umrze, to jest naprawdę <slowo_obce>sympathique</slowo_obce><pe><slowo_obce>sympathique</slowo_obce> (fr.) --- sympatyczne.</pe>:/
stary cylinder w odwiecznym futerale.../
Krucyfiks wpadł do wanny. Matka w krzyk./
A ja nie płakałem wcale.<end id="e1727775395635-1572854213"/></strofa>

<strofa>
Wszystko normalnie. Potem można, jak to mówią, opuścić kraj/
dla europejskiej otchłani./
Człowiek myśli: spokój, a tu baj-baj:/
inny drań o ojczyźnie tumani.
</strofa>

<strofa>A ty gdzie się podziejesz kąsany od Erynii<pe><slowo_obce>Erynie</slowo_obce> (mit. gr.) --- boginie zemsty, uosobienie wyrzutów sumienia, przedstawiane ze skrzydłami i z wężami we włosach, doprowadzające do szału i dręczące tych, których ścigają; <slowo_obce>kąsany od Erynii</slowo_obce>: dziś popr.: kąsany przez Erynie.</pe>,/
którego żadna szuja/
stuwiekowym bujaniem nie nabuja/
na temat Lotaryngii<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1137"></ref> czy Gdyni<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q385"></ref>?<pe><slowo_obce>stuwiekowym bujaniem (...) na temat Lotaryngii czy Gdyni</slowo_obce> --- mowa o niemieckich roszczeniach terytorialnych do francuskiej Lotaryngii i polskiego Pomorza Gdańskiego, zmierzających do rewizji granic i odzyskania terenów utraconych wskutek przegranej I wojny światowej; pretensje do tych terenów uzasadniano ich związkami etnicznymi i historyczną przynależnością do Niemiec.</pe></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727775596788-2182641278"/><motyw id="m1727775596788-2182641278">Serce, Świt</motyw>Cicho, serce, o tak... połóż głowę ---/
widzisz świt?<end id="e1727775596788-2182641278"/> i koniak dobry i miękki jak posłanie.../
Powtarzaj za mną: ,,W nieruchomym złotym oceanie/
płyną łodzie białe i różowe..." 
</strofa>
 
<sekcja_asterysk/>

<strofa>
Mówiła: --- Wróć --- płakała: --- Wróć,/
ach, na ten bal u Salomona,/
ach, <begin id="b1727775633722-1888324780"/><motyw id="m1727775633722-1888324780">Noc, Gwiazda, Zapach</motyw>cała noc jest jakby woń/
na konstelacjach położona<end id="e1727775633722-1888324780"/>./
Pokazywała szyby złote,/
za włosy wciągał majordomo./
Wrzeszczałem: --- Zostaw, co mi po tem!/
Co mi ta noc! i co Salomon!/
Astral<pe><slowo_obce>astral</slowo_obce> (z łac.) --- wg spirytystów eteryczne ciało ożywiające organizm fizyczny i wiążące duszę z ciałem.</pe>, plugawiec, stary grzyb.../
Jak w <slowo_obce>canto</slowo_obce><pe><slowo_obce>canto</slowo_obce> (wł.) --- pieśń.</pe> ,,Piekła"<pe><slowo_obce>Piekło</slowo_obce> --- tu: jedna z części poematu <tytul_dziela>Boska Komedia</tytul_dziela> Dantego (pozostałe to <tytul_dziela>Czyściec</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Raj</tytul_dziela>).</pe> wpadłem w windę./
Szedł Hoffmann<pe><slowo_obce>Hoffmann, Ernst Theodor Amadeus (E.T.A.)</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Wilhelm Hoffmann</slowo_obce> (1776--1822) --- niemiecki pisarz i kompozytor, jeden z prekursorów fantastyki grozy; autor m.in. noweli <tytul_dziela>Złoty garnek</tytul_dziela> (1814).</pe> przez Unter den Linden<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q160899"></ref><pe><slowo_obce>Unter den Linden</slowo_obce> (niem.: Pod Lipami) --- reprezentacyjna aleja Berlina, główny bulwar zabytkowego centrum.</pe>/
jeszcze z tym złotem --- od tych szyb.
</strofa>

<strofa>Jak ,,Biblia", co się jak ryba gastrycznie<pe><slowo_obce>gastrycznie</slowo_obce> (med.) --- żołądkowo.</pe> przypomina,/
jak garbata dziewczyna w cieniu pianina,/
jak krótkie spięcie, co się ustawicznie powtarza,/
jak nuda w poczekalni lekarza,/
jak idiosynkrazja<pe><slowo_obce>idiosynkrazja</slowo_obce> (z gr.) --- awersja, silna niechęć, wstręt; med.: indywidualna, wrodzona nadwrażliwość, uczulenie organizmu na określone związki chemiczne.</pe> w dzień, a w nocy mania/
jak hipopotama dypsomania<pe><slowo_obce>dypsomania</slowo_obce> (z gr.) --- okresowa, trudna do opanowania potrzeba picia alkoholu (opilstwo okresowe); tu być może zamiast <slowo_obce>polidypsja</slowo_obce>: chorobliwe pragnienie.</pe>/
jak te jodły na gór szczycie ---/
takie jest moje życie.</strofa>

<strofa>Po skośnych górach z papierosem/
i po księżycach, od których mdli,/
<begin id="b1727776054219-1198516933"/><motyw id="m1727776054219-1198516933">Bogini</motyw>wchodzę w świątynię bogini Li<pe><slowo_obce>bogini Li</slowo_obce> (mit.) --- Matka Li, niebiańska bogini stworzycielka w wierzeniach ludu Czin w zach. Mjanmie (Birmie); stworzyła ze swojej śliny ziemię, niebo i morze, a także wszelkie życie, zwierzęce i roślinne, również ludzi.</pe>,/
która stworzyła świat splunięciem./
Po świętej rzece Irawadi<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q26076"></ref><pe><slowo_obce>Irawadi</slowo_obce> --- najdłuższa rzeka Mjanmy (Birmy).</pe>/
pływają lampy w Dzień Zaduszków<pe><slowo_obce>Zaduszków</slowo_obce> --- dziś popr.: Zaduszek; <slowo_obce>Zaduszki</slowo_obce> (Dzień Zaduszny lub Święto Zmarłych): święto w kościołach chrześcijańskich poświęcone wspomnieniu wszystkich zmarłych wiernych, wywodzące się z ludowych uroczystości ku czci zmarłych obchodzonych w kulturze przedchrześcijańskiej; <slowo_obce>Po świętej rzece Irawadi pływają lampy w Dzień Zaduszków</slowo_obce>: mowa o jesiennym święcie ku czci Shin Upagutty (Upagota), powszechnie czczonego w delcie rz. Irawadi buddyjskiego arahanta, który ma zamieszkiwać w pałacu z brązu w oceanie i chronić wiernych przed burzami i powodziami.</pe>,/
a Li tymczasem leży w łóżku,/
która stworzyła świat splunięciem./
,,<slowo_obce>Sedens in coelis ridet</slowo_obce>"<pe><slowo_obce>Sedens in coelis ridet</slowo_obce> (łac.) --- Ten, który zasiada w niebiosach, śmieje się (o naigrawaniu się Boga z ludzkich uzurpacji i buntów przeciw niemu i jego wybrańcowi na tronie; cytat z łacińskiego przekładu biblijnego <tytul_dziela>Psalmu</tytul_dziela> II, 4); <slowo_obce>Dawid mówi tak w psalmie</slowo_obce>: autorstwo utworów zgromadzonych w <tytul_dziela>Księdze Psalmów</tytul_dziela> przypisuje się biblijnemu Dawidowi, królowi Izraela.</pe> --- Dawid/
mówi tak w psalmie --- sprawdzić można./
Jakże zazdroszczę ci, bezbożna/
Li, co stworzyłaś świat splunięciem!<end id="e1727776054219-1198516933"/></strofa>

<strofa>W kiosku, co się zwał Ekonomiczny,/
ściśle tajne ran-pa-ta-plan,/
podawany był Baranek mistyczny<pe><slowo_obce>Baranek mistyczny</slowo_obce> --- metaforyczne określenie Jezusa Chrystusa jak ofiary składanej Bogu, pochodzące od użytego przez Jana Chrzciciela określenia ,,Baranek Boży" (J 1, 29; 1, 36).</pe>/
i szarańcze <slowo_obce>à la Saint Jean</slowo_obce><pe><slowo_obce>à la Saint Jean</slowo_obce> (fr.) --- na sposób św. Jana; <slowo_obce>szarańcze à la Saint Jean</slowo_obce>: aluzja do biblijnego Jana Chrzciciela, który przebywając na pustkowiu, żywił się szarańczą i miodem leśnym (Mk 1, 6; Mt 1, 4).</pe>./
Rude pyski fabrykantów amunicji/
odżywiały się <slowo_obce>à la fourchette</slowo_obce><pe><slowo_obce>à la fourchette</slowo_obce> (fr.) --- dosł.: widelcem; o posiłku: spożywany na stojąco, złożony z przekąsek i potraw, które można jeść samym tylko widelcem, w drugiej ręce trzymając talerz.</pe>./
Był to taki kiosk alegoryczny,/
noktam- somnam-<pe><slowo_obce>noktambuliczny, somnambuliczny</slowo_obce> (z łac.) --- wykonujący nieświadomie różne czynności w czasie snu.</pe> i funambuliczny<pe><slowo_obce>funambuliczny</slowo_obce> (z łac.) --- chodzący po linie, wykonujący akrobacje na linie.</pe>.../
A nad kioskiem zegar spał i szedł.</strofa>

<strofa>Się zasępiały z gipsu twarze,/
sala sali naszeptywała/
i drżeli, jak się też ukaże ---/
w mundurze clowna czy generała?</strofa>

<strofa>Czy może wprosi jako Belzebub<pe><slowo_obce>Belzebub</slowo_obce> (z hebr.) --- w Nowym Testamencie władca złych duchów (Mk 3, 22; Mt 12, 24; Łk 11, 15), przez chrześcijan utożsamiany z Szatanem.</pe>,/
<slowo_obce>Il padre santo</slowo_obce><pe><slowo_obce>il padre santo</slowo_obce> (wł.) --- święty ojciec.</pe> z snu Petrarki<pe><slowo_obce>Petrarca, Francesco</slowo_obce> (1304--1374) --- włoski poeta i latynista; zasłynął cyklem wierszy miłosnych, głównie sonetów; <slowo_obce>Il padre santo z snu Petrarki</slowo_obce>: zapewne odniesienie do treści dzieła <tytul_dziela>Liber sine nomine</tytul_dziela>, zbioru 19 listów Petrarki do przyjaciół, zawierających ostrą krytykę papiestwa w Awinionie i zakończonych dodatkiem autora, apelującego o sprowadzenie papiestwa z powrotem do Rzymu, dla bezpieczeństwa korespondentów opublikowanych bez nazwisk odbiorców i jako odrębna książka, poza zbiorem pozostałych jego listów (<tytul_dziela>Epistolae familiares</tytul_dziela>).</pe>.../
może jak żandarm, może cherub<pe><slowo_obce>cherub</slowo_obce> a. <slowo_obce>cherubin</slowo_obce> --- potężna istota nadprzyrodzona występująca w Biblii, skrzydlaty strażnik, pomagający Bogu w rządzeniu światem; Bóg po wygnaniu pierwszych ludzi z ogrodu Eden umieścił przed nim cherubinów i płomienisty miecz wirujący, by strzegli drogi do drzewa życia (Rdz 3, 24).</pe>/
lub bezrobotny jak, lub Markiz<pe><slowo_obce>Markiz</slowo_obce> --- zapewne odniesienie do postaci najsłynniejszego markiza w historii literatury: markiza de Sade (1740--1814), libertyńskiego pisarza krytykującego moralność i z upodobaniem przedstawiającego przemoc seksualną.</pe>?/
Ale Salomon, lecz Salomon/
spóźniał się czegoś i sromotnie./
A świt się w pyski maskaronów<pe><slowo_obce>maskaron</slowo_obce> a. <slowo_obce>maszkaron</slowo_obce> --- dekoracja w postaci wizerunku ludzkiej głowy o zdeformowanych rysach twarzy; tu w funkcji gargulca (rzygacza), ozdobnego zakończenia rynny, wysuniętego poza fasadę budynku i przez usta rzeźby odprowadzającego nadmiar wody na zewnątrz.</pe>/
lał jako woda --- miast<pe><slowo_obce>miast</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> odwrotnie.</strofa>

<strofa>Jeśli ty myślisz, że to jest takie ważne,/
to cóż, można i o tym powiedzieć:/
widzisz --- po prostu nie lubię sam w domu siedzieć/
z sercem takim trwożnym, nieodważnym./
A wiem, że z tobą wszystko się jakoś wiąże,/
listki w niebo puszcza i stwarza./
I znów, i znów z końca ciemnego korytarza/
zbliżasz się jak świecący posążek./
<begin id="b1727776149310-2336843157"/><motyw id="m1727776149310-2336843157">Piękno</motyw>,,To są jej piersi --- myślę --- a to «<slowo_obce>głazki</slowo_obce>»<pe><slowo_obce>głazki</slowo_obce> (z ros.) --- oczka.</pe>,/
a to brzuch tetrachordu<pe><slowo_obce>tetrachord</slowo_obce> (z gr., muz.) --- cztery kolejne dźwięki skali muzycznej zawierające się w kwarcie.</pe> godzien/
i ten uśmiech tak płochliwy, tak kaukaski..."<end id="e1727776149310-2336843157"/>/
Patrzę, patrzę, jakbym płynął po wodzie./
Głupstwo, głupstwo... jakaś świeczka, nowy papier,/
jakiś dzwonek konwalii pod kałamarzem./
<begin id="b1727776178709-1928255488"/><motyw id="m1727776178709-1928255488">Kobieta, Gwiazda</motyw>Przesunęło się światło korytarzem,/
ot i gwiazda siedzi na kanapie./
Czasem okno otworzę. Noc tak modra./
--- Wyfruń --- mówię --- odwiedź jaką światłosiostrę./
Gwiazda jesteś, masz ramiona takie ostre.<end id="e1727776178709-1928255488"/>/
Mój Boże! A wszystko byłoby takie proste,/
gdybym widział cię oczami Piotra...<pe><slowo_obce>gdybym widział cię oczami Piotra...</slowo_obce> --- Piotr Morel kochał się w Natalii Gałczyńskiej.</pe></strofa>

<strofa>
A gdy popłynął ciemny walc/
na harmonii o Taorminie,/
gdy uskośniły się framugi,/
rzeźbione małpy na konsolach<pe><slowo_obce>konsola</slowo_obce> (z fr.) --- ozdobny wspornik podpierający balkon, rzeźbę, gzyms itp.; ozdobny stolik przyścienny umieszczany zwykle pod lustrem jako podstawa pod inne przedmioty lub kolumienka służąca do tego samego celu.</pe>,/
a wszystko w cieniu, wszystko w cieniu ---/
widziałem z okna jednej z sal,/
jak dwaj klęczący robotnicy/
reparowali starą linię,/
młotami tłukąc. Stal o stal.
</strofa>

<strofa>
Ach, nie wiem nawet, skąd ta głąb/
kryje się w podłych alkoholach,/
skąd te spirale, skąd te smugi?/
Tak mnie ciągnęli robotnicy,/
że jakby w transie, w tajemnicy/
wyszedłem, tak jak stałem --- w ziąb.
</strofa>

<strofa>
Z lampami w ręku, klęcząc ślicznie/
jak ministranci mszy diabelskiej,/
kuli w swe szyny heraklejskie<pe><slowo_obce>heraklejski</slowo_obce> --- przym. utworzony od imienia Heraklesa, mitycznego herosa greckiego, słynnego z ogromnej siły.</pe>/
pod blaskiem lamp, alegorycznie./
To była jedna chwila, wiem:/
--- Panowie, bracia, robotnicy!/
Ach, bierzcie mą papierośnicę,/
tę złotą, z cyfrą<pe><slowo_obce>cyfra</slowo_obce> (daw.) --- inicjały, monogram.</pe> Pani M.
</strofa>

<strofa>
Ach, jak mnie lunął ten, co stał!/
(a tam był walc o Taorminie)./
No ten, co stał, pod ową kładką ---/
i jak on śmiał! i jak on śmiał!.../
I rozsypałem się jak bałwan/
śniegowy w sto tysięcy płatków.
</strofa>

<strofa>
A <slowo_obce>primo</slowo_obce><pe><slowo_obce>primo</slowo_obce> (łac.) --- po pierwsze.</pe>, że do śledzia chałwa,/
<slowo_obce>secundo</slowo_obce><pe><slowo_obce>secundo</slowo_obce> (łac.) --- po drugie.</pe>, że spirytus w winie.
</strofa>

<strofa>
Salomonie,/
Salomonie,/
Salomonie,/
jakaż ukrywa cię sala?/
Może to już koniec na symfonię,/
możem się już dosyć nazapalał?/
<begin id="b1727776245375-2745084722"/><motyw id="m1727776245375-2745084722">Światło</motyw>Podziwiali kiedy wszyscy oświetlenie,/
a szczególnie te meluzyny<pe><slowo_obce>meluzyna</slowo_obce> --- tu: ozdobny, montowany do sufitu świecznik w formie kompozycji ze splecionych rogów jelenia, zakończonej u dołu popiersiem kobiety; od imienia czarodziejki Meluzyny z podań i legend francuskich: kobiety z wężowym lub rybim ogonem.</pe> z brylantowymi rogami<end id="e1727776245375-2745084722"/>,/
to ja byłem prądem i ja kandelabrami,/
wraz światłem i wraz cieniem./
Salomonie,/
Salomonie,/
Salomonie,/
a co będzie, jeśli zgaśnie światło?/
Czy będziesz chodzić sam i jak widziadło,/
które język ciemności pochłonie?/
Szukałem cię i w szatni pod szapoklakiem<pe><slowo_obce>szapoklak</slowo_obce> (z fr.) --- składany cylinder.</pe>,/
i w ogrodzie wśród biegających dla rozgrzewki jaśminów./
Jakim, powiedz, będziesz zwiastował się znakiem?/
Jaką struną czy mandoliną?
</strofa>

<strofa>
Ja czekałem na ciebie z goździkiem/
pod latarnią na rue Camelotte<pe><slowo_obce>rue Camelotte</slowo_obce> (fr.) --- ulica Tandety.</pe>,/
mglisty muzyk ze skrzypcami i smyczkiem,/
i pod pachą z rulonem nut./
A gdy wyszłaś ty ze swoim goździkiem/
pod latarnię na rue Camelotte,/
chciałem mówić coś --- uwięzło krzykiem ---/
i umilkłem. A goździk zwiądł.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727776300603-512089202"/><motyw id="m1727776300603-512089202">Muzyka, Zapach</motyw>Fleciki bukszpanowe, fleciki małe!/
jak ból zęba fleciki!/
Dokąd mnie ciągniecie wy, wonie oszalałe,/
wy, schody w lustrach, wy, muzyki?<end id="e1727776300603-512089202"/>/
Już była przecie i partia organów,/
100 000 piszczałek, 100 ludzi./
Jestem jak monstrum na dnie oceanu,/
które się bardzo nudzi.
</strofa>

<strofa>W barze, co się zwał ,,<slowo_obce>Castellum Neptuni</slowo_obce>"<pe><slowo_obce>Castellum Neptuni</slowo_obce> (łac.) --- Zamek Neptuna.</pe>,/
,,<slowo_obce>wozliegali</slowo_obce>"<pe><slowo_obce>wozliegali</slowo_obce> (ros.) --- leżeli, wylegiwali się.</pe> panowie w grotach/
i mówili, że Gide<pe><slowo_obce>Gide, André</slowo_obce> (1869--1951) --- francuski pisarz, uznawany za jedną z najważniejszych postaci kultury europejskiej 1. poł. XX w.; indywidualista, odrzucający tradycyjne normy moralne.</pe>, o Valéry<pe><slowo_obce>Valéry, Paul</slowo_obce> (1871--1945) --- francuski poeta i eseista, uprawiający poezję refleksyjną, intelektualną, przedstawiciel tzw. poezji czystej.</pe> i o lunie<pe><slowo_obce>luna</slowo_obce> (z łac.) --- księżyc.</pe> ---/
wiadomo --- jak zwykle --- hołota./
Wspominali, że dawniej jakiś inny był Rzym,<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q220"></ref>/
inny rynek i inne płace,/
a tymczasem z tych chuchnięć, przez ten strumyk, przez dym/
raki radców wychodziły na spacer./
Takie małe, malutkie, co nie dobił ich rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (chem.) --- promieniotwórczy pierwiastek chemiczny, odkryty przez Marię Skłodowską-Curie i jej męża Pierre'a Curie w 1898.</pe>,/
sekreciki, od których się kona.../
I tak szły farandolą<pe><slowo_obce>farandola</slowo_obce> --- ludowy taniec z Prowansji, tańczony grupowo, w formie korowodu.</pe>, prosto w szafir i w sad,/
który rósł pod domem Salomona./
Och i śmiały się raki, owe raczki, raczuszki,/
wspominały te smaki, te gruszeczki, te gruszki,/
przygrywała im z góry muzyka.../
<slowo_obce>Chaîne, messieurs!</slowo_obce><pe><slowo_obce>chaîne, messieurs</slowo_obce> --- łańcuch, panowie (w tańcu).</pe> Potem w górę, w groty srebrno-ponure,/
chlup! i znowu pod serce radczyka.</strofa>

<strofa>
<begin id="b1727776349310-2248914008"/><motyw id="m1727776349310-2248914008">Muzyka, Drzewo, Jesień, Noc, Deszcz, Ogród</motyw>Dał dyrygent znak gwizdkiem,/
skurczem ust nowy rytm poddał/
I znowu grano na wszystkiem:/
na monstrancjach, aspirynie i samochodach./
Dyrygent był mocny, więc go słuchano/
(ach, senator przewrócił się w sieni),/
ach, smyczkami wymachiwano,/
jakby to były konary w jesieni;/
jakby to noc była z konarami,/
noc w deszczu, w cieniu, w chłodzie,/
w oddaleniu, w oddaleniu,/
i z jesienią znalezioną w ogrodzie.<end id="e1727776349310-2248914008"/>/
Jakby to był jakiś głupi sierpień,/
gdzie tam sierpień! stara noc zasępień,/
stary likwor<pe><slowo_obce>likwor</slowo_obce> (z łac., daw.) --- słodka wódka smakowa, ziołowa lub korzenna; nalewka.</pe> znaleziony w organach,/
zamysł jakiś, co się w nic nie klaruje ---/
<begin id="b1727776403249-2313685022"/><motyw id="m1727776403249-2313685022">Muzyka, Upiór, Szaleństwo</motyw>Ech, bo grały, już grały te szuje,/
kołowały tym muzycznym wiatrakiem,/
a muzyka wyła wurdałakiem<pe><slowo_obce>wurdałak</slowo_obce> (z ros. <slowo_obce>вурдалак</slowo_obce>) --- rodzaj wampira, upiór wyłaniający się nocą z grobu, aby wyssać krew żywych ludzi (słowo po raz pierwszy użyte przez Puszkina w zbiorze <tytul_dziela>Pieśni zachodnich Słowian</tytul_dziela>); niekiedy błędnie uważany za synonim wyrazu wilkołak: człowiek zmieniający się w wilka.</pe>,/
co się napił krwi pod flet Cygana<pe><slowo_obce>Cyganie</slowo_obce> (pot.) --- właśc. Romowie, naród lub grupa etniczna pochodzenia indyjskiego, bez własnego terytorium, tworząca diasporę zamieszkującą większość państw świata; tradycyjnie zajmują się głównie rzemiosłem, handlem i wykonywaniem muzyki.</pe>. 
<end id="e1727776403249-2313685022"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1727776434450-1444630080"/><motyw id="m1727776434450-1444630080">Muzyka</motyw>Smyczki, smyczki, nie mocujcie się tak z muzykami,/
basy, basy, oboje, oboje!/
łatwo muzyką tak kurzyć przez pokoje,/
gdy muzyka wylatuje oknami./
Lecz co będzie, panie dyrygencie,/
gdy zostaniesz sam, jak na okręcie,/
w zatopionej muzyce <slowo_obce>minorem</slowo_obce><pe><slowo_obce>minor</slowo_obce> (muz.) --- skala minorowa, molowa, tonacja smutna.</pe>?/
Wtedy będziesz jak szczur w pustym gmachu/
na kadłubie pustym, pełnym strachu ---/
wtedy zagraj na <slowo_obce>oboe d'amore</slowo_obce><pe><slowo_obce>oboe d'amore</slowo_obce> (wł.) --- obój miłosny, drewniany instrument dęty o brzmieniu łagodniejszym od zwykłego oboju.</pe>!
<end id="e1727776434450-1444630080"/></strofa>

<strofa>
Zakurzyły się fryzury kobiet/
jak strzyżone bzy pod księżycem,/
rozjarzyły się iskry zachwyceń ---/
inny świat widziany w chorobie;/
<begin id="b1727776532049-2599388269"/><motyw id="m1727776532049-2599388269">Taniec, Wino, Ptak, Obraz świata</motyw>w salach zwanych watykanami,/
od tych mieszań walców z winami,/
na galeriach ciemnozłotych, w zamieci/
tych amfilad<pe><slowo_obce>amfilada</slowo_obce> --- szereg przechodnich pokojów z wejściami ustawionymi w jednej linii.</pe>, tych czerwonych makat/
świat się rodził podobny do ptaka,/
dziwotwora, co zdziwiony i świeci.
<end id="e1727776532049-2599388269"/></strofa>

<strofa>Na Partenonie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q10288"></ref><pe><slowo_obce>Partenon</slowo_obce> --- świątynia Ateny Partenos (Ateny Dziewicy), jeden z centralnych budynków na Akropolu w Atenach; zbudowana w stylu doryckim, zdobiona m.in. biegnącym wokół całej budowli fryzem, przedstawiającym procesję panatenajską (pochód podczas najważniejszego święta na cześć Ateny).</pe> Panatenaje<pe><slowo_obce>Panatenaje</slowo_obce> --- najstarsze i najważniejsze święto w staroż. Atenach, obchodzone ku czci bogini Ateny, patronki miasta; głównym punktem uroczystości była procesja ludności miasta do świątyni Ateny na Akropolu.</pe>/
na pół wylęgłe, świat zarysem:/
bogowie-ludzie, coś z tych bajek,/
gdy bankier mieszkał pod cyprysem./
Tu też --- dlaczego nie? mój Boże!/
Jakżeby tak bez tego słońca?.../
Więc był na fryzie marsz płaskorzeźb ---/
,,Żandarmeria ścigająca".</strofa>

<strofa><begin id="b1727776587170-2550543983"/><motyw id="m1727776587170-2550543983">Wojna</motyw>Jeśli znów zaczerwieni się firmament/
od tych kilku telefonów szach-mach,/
znowu będą grać panowie w Amsterdamie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q727"></ref><pe><slowo_obce>panowie w Amsterdamie</slowo_obce> --- Amsterdam, stolica Holandii, neutralnej podczas wojny światowej i w okresie międzywojennym, był w 1928 miejscem letnich igrzysk olimpijskich, pierwszych od zakończenia I wojny światowej, do których zaproszono reprezentację Niemiec.</pe>/
na Verdun<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q130847"></ref>, Tannenberg<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q153858"></ref>, Skagerrak<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q156554"></ref><pe><slowo_obce>Verdun, Tannenberg, Skagerrak</slowo_obce> --- aluzja do dwu wielkich bitew lądowych I wojny światowej oraz największej bitwy morskiej tej wojny; <slowo_obce>bitwa pod Tannenbergiem</slowo_obce> (26--30 sierpnia 1914), stoczona w ramach operacji wschodniopruskiej między siłami Imperium Rosyjskiego a Cesarstwem Niemieckim, zakończona zwycięstwem Niemiec; <slowo_obce>bitwa pod Verdun</slowo_obce> (21 lutego--18 grudnia 1916), jedna z największych bitew I wojny światowej, zakończona odparciem ataków niemieckich i utrzymaniem pozycji przez Francuzów, w zaciętych walkach pozycyjnych poległo ok. 700 tys. żołnierzy; <slowo_obce>bitwa jutlandzka</slowo_obce> (31 maja--1 czerwca 1916), w historiografii niemieckiej zwana bitwą na Skagerraku, największa bitwa morska I wojny światowej, z udziałem po obu stronach 250 okrętów, z ok. 100 tys. załogi.</pe>./
Pan Strawinskij coś nowego skomponuje ---/
tradycyjnie --- ,,<tytul_dziela>Histoire d'un soldat</tytul_dziela>"<pe><slowo_obce>Histoire d'un soldat</slowo_obce> (fr.) --- <tytul_dziela>Historia żołnierza</tytul_dziela>: utwór dramatyczno-muzyczny z muzyką Igora Strawińskiego do tekstu Charlesa Ferdinanda Ramuza, oparty na rosyjskiej baśni ludowej, z premierą w Szwajcarii we wrześniu 1918.</pe>./
Śmierć jest okultyzm<pe><slowo_obce>okultyzm</slowo_obce> --- pseudonaukowe wierzenia o istnieniu nadprzyrodzonych sił w przyrodzie i w człowieku, które dzięki ,,wiedzy tajemnej" można pobudzić i zużytkować przez stosowanie odpowiednich praktyk.</pe>. Człowiek się akomoduje<pe><slowo_obce>akomodować się</slowo_obce> --- przystosowywać się.</pe>./
Więc Strawinskij do Genewy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q71"></ref>. Nie ja./
Wojna zresztą to jest taki rodzaj organów,/
kto piszczałką jest, ten piszczy ,,Mamo"./
Jakże słodko<pe><slowo_obce>Jakże słodko być nawozem...</slowo_obce> --- ironiczne nawiązanie do słynnych słów Horacego: <slowo_obce>Dulce et decorum est pro patria mori</slowo_obce> (łac.: Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę; <tytul_dziela>Pieśni</tytul_dziela> III 2, 13); w wersji łacińskiej stanowią one również oskarżycielskie zakończenie antywojennego wiersza <tytul_dziela>Dulce et decorum</tytul_dziela> Wilfreda Owena z roku 1917, o męczarniach żołnierzy otrutych gazem bojowym.</pe> być nawozem pod tulipany dla tych panów,/
dla tych mądrych panów z Amsterdamu.<end id="e1727776587170-2550543983"/></strofa>

<strofa><begin id="b1727776628632-3596076281"/><motyw id="m1727776628632-3596076281">Krzywda, Piękno</motyw>O tej książce, którą kupiłeś na kredyt,/
przyjacielu mój brzydki, nieprawy,/
nie mogę przestać myśleć, o biedny!/
O tej książce o ptakach z Jawy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3757"></ref><pe><slowo_obce>Jawa</slowo_obce> --- wyspa w płd.-wsch. Azji.</pe>./
Sto razy skrzywdziłeś żonę,/
tysiąc razy słabszych od siebie,/
lecz w końcu przyśniły ci się te ptaki rozmarzone/
w tej książce, w jawajskim niebie./
Teraz kręcisz się nad nią jak ważka/
nad nurtem nieprzeniknionych czarów/
i mówisz: --- Złowienie tego ptaszka/
kosztowało 6 000 dolarów./
A ten --- mówisz --- popatrz, jaki czerwony,/
zielony ów, ten nierealny prawie.../
Przyjacielu, któryś podpalił suknie swej żony,/
aby potem modlić się na Jawie!/
Po co, po co kupiłeś księgę miraży,/
w które wchodzisz jak monstrum w strumień.../
abym musiał całą noc o tobie marzyć/
i męczyć się, i nic nie rozumieć.<end id="e1727776628632-3596076281"/></strofa>

<strofa>Tak po prostu ,,Dobry wieczór państwu"?/
Tego nie przewidział nawet of Revels ---/
tylko że<begin id="b1727776663496-1552442433"/><motyw id="m1727776663496-1552442433">Cień</motyw> cień leżał na nim tkaniną,/
jakby długo, długo stał pod drzewem...<end id="e1727776663496-1552442433"/></strofa>

<nota><akap>Pierwodruk: wyd. książkowe <tytul_dziela>Utwory poetyckie</tytul_dziela>, ,,Prosto z Mostu", 1937.</akap></nota>

</liryka_l></utwor>