<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/eurypides__bachantki/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eurypides</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bachantki</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kasprowicz, Jan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Biernacka, Małgorzata</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Elbląską z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BE.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bachantki</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://dlibra.bibliotekaelblaska.pl/dlibra/doccontent?id=18934</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eurypides, Eurypidesa tragedye. Tragedye ludzi zwyczajnych i tragedye szału, T. 3, nakł. Akademia Umiejętności, Kraków 1918</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - tłumacz Jan Kasprowicz zm. 1926</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1997</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-06</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>

  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Passion_Leidenschaft-Corinth-Bacchanale_fragment.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bachanalia, Lovis Corinth  (1858–1925), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6459</dc:relation.coverImage.source>


<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/bachantki.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0208-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bachantki.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1269-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/bachantki.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2224-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/bachantki.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3204-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/bachantki.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4290-8</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Dramat</category.legimi>
<category.thema.main>DDA</category.thema.main>
    <category.thema>DB</category.thema>
    <category.thema>FN</category.thema>
    <category.thema>QRS</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>

<dramat_wierszowany_l>

<autor_utworu>Eurypides</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Bachantki</nazwa_utworu>

<nota_red><akap>Pisownia joty: 
Azyę > Azję; Dyonizos > Dionizos itp.; formy Teirezjas i Tejrezjas pozostawiono ze względów rytmicznych; Loksyasza > Loksyjasza;</akap><akap>Pisownia łączna/rozdzielna: 
z przed > sprzed; zdaleko > z daleka; zpyszna > z pyszna; coprędzej > co prędzej; niema > nie ma; z pośród > spośród; rad-ci > rad ci; wstąp-że > wstąpże; szczęśliwy-ś > szczęśliwyś; jakby > jak by (oczy moje/ Nie mogą, jak by chciały, ogarnąć gromady); nie łatwo > niełatwo;</akap><akap>Pisownia s/z, ś/ź, ś/sz, c/dz:
z przed > sprzed; prześpiegi > przeszpiegi; nareście > nareszcie; niśli > niźli; znaleść > znaleźć; wleść > wleźć; zbiedz > zbiec; </akap><akap>

Fleksja:
którem > którym; królewskiemi > królewskimi (pozostawiono w pozycjach rymowych); 

plemieniowi Kadma > plemieniu Kadmosa; orgij > orgii; krosen > krosien; źle > złu; 
pokpiewałem > pokpiwałem;</akap><akap>Poprawiono rytm:
Którego Zeusowi porodziła w darze > Którego to Zeusowi porodziła w darze ("Zeus" wymawia się poprawnie jako 1 sylabę); Za szyd ten Dionizos dobrze ci zapłaci. > Za szyd ten sam Dionizos dobrze ci zapłaci.; 
Dioniz > Dionizos (w dzisiejszej wymowie zmieniła się ilość sylab, mówimy: "Djonizos", a nie "Dyjoniz"); 
Kadma > Kadmosa; Pentheja > Pentheusa (tam, gdzie rytm pozwala);</akap><akap>Leksyka:
łyskawicą > błyskawicą; śród > wśród; 
Swywolne > Swawolne; 
Kochanku! > Mój drogi!; Wzdyć > Wszak; Upomnąć > Upomnieć; </akap><akap>Pisownia/leksyka:
tłómacz > tłumacz; puhar > puchar; 
thyrs, tyrs > tyrs (ujednolicono); Pentej, Penthej > Penthej;</akap><akap>
Interpunkcja - usunięto przecinki: 
Grobowiec mej, zabitej od pioruna, matki > Grobowiec mej zabitej od pioruna matki; Jest, jak zdjęty szałem! > Jest jak zdjęty szałem!; 
Dodano przecinki: 
I jemu i mieszkańcom > I jemu, i mieszkańcom; I biedny lud i bogaczy > I biedny lud, i bogaczy itp.
</akap></nota_red>


<lista_osob>

<naglowek_listy>Osoby:</naglowek_listy>


<lista_osoba><osoba>DIONIZOS</osoba> (Bachus, Bach)</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>CHÓR BACHANTEK</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>TEJREZJAS</osoba> (Teirezjasz), wróżbita</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KADMOS</osoba>, założyciel Teb</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>PENTHEUS</osoba> (Penthej), król tebański</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>SŁUGA</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>GONIEC I</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>GONIEC II</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>AGAWE</osoba>, córka <osoba>Kadmosa</osoba>, matka <osoba>Pentheusa</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>


<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Tebach.</miejsce_czas>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>A zatem na tebańskie przybyłem zagony,/
Ja, Zeusa syn, Dionizos, ongi urodzony/
Z Semeli, latorośli Kadmowego domu,/
Co zległa, rozwiązana błyskawicą gromu.<pe><slowo_obce>Ja, Zeusa syn, Dionizos, ongi urodzony / Z Semeli, latorośli Kadmowego domu, /
Co zległa, rozwiązana błyskawicą gromu.</slowo_obce> --- Semele, córka króla Kadmosa, była kochanką Zeusa. Pragnęła zobaczyć boga w całej jego potędze, ale spalił ją blask boskiego pioruna. Zeus zabrał płód, który nosiła, i ukrył w swoim biodrze, a następnie urodził. Tak powstał Dionizos.</pe>/
Na ziemskie kształty bożą zmieniwszy urodę,/
Mam oto źródła Dirki i Ismenu wodę,/
Grobowiec mej zabitej od pioruna matki/
I domu królewskiego dymiące ostatki:/
Niebieskie jeszcze ognie tlą się w tej ruinie,/
Od których, tak się stało, ma rodzica ginie,/
Ofiara zemsty Hery. Kadma chwalę sobie,/
Że kazał tak ogrodzić to miejsce przy grobie/
Swej córki. I me ręce również osłoniły/
Bogatym winogradem świętość tej mogiły./
Rzuciwszy ziemię Lidów, gdzie złota bez końca,/
I Frygów, równie Persów, spalone od słońca,/
Baktryjskie dalej mury, szare Medów niwy/
Za sobą zostawiwszy; przebiegłszy szczęśliwy/
Arabii kraj i Azję całą u wybrzeży/
Mórz słonych, co basztami pięknych miast się jeży,/
Gdzie z tłumem barbarzyńców zmieszały się Greki,/
Obrządek mój, me pląsy w tej strefie dalekiej/
Zaprowadziwszy wszędzie, by miano w pamięci,/
Że jestem bóg, do tego według mojej chęci/
Przebyłem naprzód miasta, by tebańskie rzesze,/
Nim inny kraj helleński zaprawię w uciesze,/
Rozwydrzyć, ciała w skóry przyodziać jelenie,/
Dać w ręce tyrs, bluszczowy ten mój bełt! Nasienie/
<begin id="b1332840414187-1179159619"/><motyw id="m1332840414187-1179159619">Plotka, Zemsta</motyw>Niedobre, siostry matki mojej, co się przecie/
Bynajmniej nie godziło, zaczęły po świecie/
Rozgłaszać, że Dionizos to nie syn Zeusowy,/
Że matka ma, Semele, z Kadmosa namowy/
Na bóstwo całą hańbę swojej winy złoży,/
Gdy człowiek ją śmiertelny, a nie władca boży,/
Zapłodni i że potem --- tak ją piętnowały ---/
Zeus matkę mą uśmiercił za ten wymysł cały./
I dla mnie w tej obeldze dość było powodu,/
By zmysły im pomieszać i wypędzić z grodu,/
Więc dzisiaj siedzą w górach z obłąkaną duszą/
I w godła moich orgii przystrajać się muszą./
I jaka tylko żyła w tych murach niewiasta,/
Musiała precz uciekać z Kadmowego miasta,/
Ażeby wszystkie razem, z królewskimi córy/
Złączywszy się, bez dachu, na złomiskach góry/
Samotnych, opoczystych, wśród zieleni jodły/
Swój żywot obłąkany dziś i zawsze wiodły./
Bo niechaj grodu tego uczują mieszkańce,/
Z swą wolą czy wbrew woli, że dotąd o tańce/
Bachijskie i obrzędy nie nazbyt się wiele/
Troszczyli. Pragnę także i matkę, Semelę,/
Obronić, gdy się ludziom jako bóg ukażę,/
Którego to Zeusowi porodziła w darze./
Król Kadmos rządy państwa przelał już w tym czasie/
Na syna drugiej córki, Pentheja, ten zasię/
Mą boskość lekceważy, w zalewkach nie sprzyja,/
W ofiarach i modlitwach. Zobaczy on, czyja/
Jest słuszność, kto mocniejszy! Żem bóg i że godnie/
Należy uczcić boga, chyba udowodnię/
I jemu, i mieszkańcom jego Teb!...<end id="e1332840414187-1179159619"/> Pod nieba/
Zaś inne, zarządziwszy tutaj, co potrzeba,/
Wybiorę się w te tropy, aby ludziom w ślepie/
Zaświecić swą boskością! Zacnie ja przetrzepię/
Tych jego Tebańczyków, gdyby wściec się chcieli/
I z gór moje bachantki pędzili. Jeżeli/
W tej jawię się posturze, jeżeli się z boga/
W człowieka przedzierzgnąłem, to na to, by sroga/
Spotkała ich nauka: Menady<pe><slowo_obce>Menady</slowo_obce> --- bachantki.</pe> zgromadzę/
I huzia! hej! Zobaczą, kto ma tutaj władzę!/
Niewiasty! Posłuchajcie! Za moim rozkazem/
Od Tmolu, niw lidyjskich strażnicy, wy razem/
Przyszłyście tutaj ze mną, wy, moje podróże/
Z ziem cudzych wraz dzielące! Frygijskie --- a nuże! ---/
Brać bębny, wynalazek mój i matki Rhei!/
Otoczyć dom królewski z poszumem zawiei,/
Bić w błony, co tchu starczy, na słychy i dziwy/
Kadmosowego miasta! Ja teraz na niwy/
Kithajronowe skoczę, w jar, gdzie jest zebrany/
Korowód mych bachantek, i puszczę się w tany!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Azji smug,/
Święty Tmol/
Opuściłam wśród swych dróg./
By mnie słyszał szumny bóg<pe><slowo_obce>szumny bóg</slowo_obce> --- Dionizos.</pe>,/
By go uczcił okrzyk mój!/
W Bacha cześć/
Łatwo znieść/
Ten nieznojny, święty znój!</strofa></kwestia>

<sekcja_asterysk/>

<kwestia><strofa>Któż tam, hej!/
W gmachu tym?/
Któż mi w drodze stanął mej?/
Precz mi z oczu! Milczeć chciej,/
Kto tu żyw jest, kto tu zdrów!/
Bogu my/
Ślemy tchy/
Wrzących hymnów, wrzących słów!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Szczęśliwy, zaiste, człek,/
Kto się do służby bożej/
Całą swą duszą przyłoży,/
Kto, życia swojego bieg/
Kierując w góry/
Na wtóry/
I tańce bachijskie, najradziej/
Im oddan, gładzi/
Swe grzechy!/
Szczęśliwy, kto się weseli/
Wraz z nami/
Pląsami/
W cześć wielkiej Macierzy Kybeli<pe><slowo_obce>Kybele</slowo_obce> (mit.) --- bogini frygijska, czczona także przez Greków i Rzymian, patronka wiosny i płodności oraz miast obronnych.</pe>./
Kto, pełen szalonej uciechy,/
Tyrsos w swą ujmie dłoń,/
Bluszczem uwieńczy skroń/
I wielbi, i chwali/
Najdbalej/
Dionizową moc!.../
Hejże ku mnie/
Tłumnie, szumnie,/
Ty bachantek ciżbo mnoga,/
Coś szumnego tutaj boga,/
Którego sam spłodził bóg,/
Od górzystej Frygii dróg/
Do helleńskich wiodła smug!...</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa><begin id="b1332840752763-74818213"/><motyw id="m1332840752763-74818213">Poród</motyw>Jakżeż ci on ujrzał świat? ---/
Znosząc strasznych bólów siła,/
Rodzica go poroniła,/
Gdy Zeus z swym piorunem spadł./
I przerażona/
Wraz skona/
Pod razem strasznego gromu./
Lecz z zmarłej domu/
Położnej/
Kronida<pe><slowo_obce>Kronida</slowo_obce> --- syn Kronosa.</pe> Zeus go zabierze/
I w biodrze,/
Przeszczodrze/
Obwiódłszy je złotem, by Herze/
Sprzed ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: oczu.</pe> go usunąć, ostrożny,/
Zamyka dziecię/
I, wiecie,/
Gdy Mojry porodu czas/
Wydzwoniły,/
Gromosiły<pe><slowo_obce>Gromosiły</slowo_obce> --- Zeus, władca pioruna.</pe>/
Zrodził bóstwo, co na czole/
Pokazało rogi wole/
Oraz wieniec, splecion z żmij<end id="e1332840752763-74818213"/>:/
Stąd, Menado, zbrojna w kij<pe><slowo_obce>kij</slowo_obce> --- tyrs.</pe>,/
Z wężów sobie warkocz wij!...</strofa></kwestia>

<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Tebański grodzie mój,/
Ojczyste gniazdo Semeli!/
<begin id="b1332840916067-2483486515"/><motyw id="m1332840916067-2483486515">Święto, Radość</motyw>Niech się, kto żyw jest, weseli!/
W bluszczu leśnego zwój/
Każdy swe czoło strój!/
Strójcie się, strójcie się w kwiaty,/
W powój, zielenią bogaty,/
W gałęzie dębu czy jodłę/
Na Bacha wesołą modłę!/
Skóry zarzućcie jelenie/
Na białe z wełny odzienie./
Swawolne chwyciwszy pręty,/
Święćcie obyczaj święty,/
A wnet, za wami w ślad,/
Ruszy się cały świat,/
W tan się on puści, w tan,/
I ten nasz szumny pan/
Do gór powiedzie, do gór/
Swój rozpasany chór,/
Tam czeka już gawiedź radosna,/
Od płochy<pe><slowo_obce>płocha</slowo_obce> --- narzędzie tkackie.</pe> wygżona<pe><slowo_obce>wygżony</slowo_obce> --- tu: odciągnięty.</pe> i krosna/
Przez Dionizosa-boga!<end id="e1332840916067-2483486515"/></strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Kuretów<pe><slowo_obce>Kureci</slowo_obce> (mit. gr.) --- półbogowie, dziewięciu synów Rhei, którzy na Krecie ukrywali małego Zeusa przed gniewem jego ojca, Kronosa, zagłuszając płacz dziecka hałaśliwą muzyką i tańcami.</pe> schronie, hej!/
Zeusa prześwięta kolebo,/
O Kreto, skąd się pod niebo/
Z leśnych unosił kniej/
Wrzask Korybantów<pe><slowo_obce>Korybanci</slowo_obce> --- kapłani, tańczący orgiastyczne tańce na cześć bogini Kybele.</pe>, rej/
Wiodących w bożej uciesze!/
Wszakże ci ongi ich rzesze,/
Strojne w szyszaku trzy kity,/
O, ten nasz skórą obity/
Krąg<pe><slowo_obce>skórą obity krąg</slowo_obce> --- bęben; wg mit. gr. wynalazek bogini Rhei.</pe> wynalazły i świetnie/
Frygijskie, łagodne fletnie,/
Dźwięk ich przesłodki, przemiły,/
Z jego rozhukiem spoiły!/
Do Rhei-macierzy rąk/
Bębenny dały krąg,/
Ażeby głośniej brzmiał/
Święty bachijski szał./
Od niej Satyrów tłum/
Wziął go na huk i szum/
W to uroczyste trzechlecie,/
Którym się cieszy na świecie/
Władca nasz Dionizos.</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>O, jakiż słodki, rozkoszny to żar,/
Gdy, górski rzuciwszy jar ---/
Kiedy ze skalnej krawędzi/
W doliny nasz orszak boży/
Pędzi ---/
Kiedy ta rzesza rozwiozła,/
Spragniona wrzącej krwi kozła ---/
Gdy w niej żywego mięsa głód się sroży,/
Kiedy jej pachnie krew,/
Do Frygii<pe><slowo_obce>Frygia</slowo_obce> --- w starożytności kraina w zach. części dzisiejszej Turcji.</pe> czy Lidii gór/
W spłachciu z jelenich skór/
Rwie się!/
A przed nią po polu, po lesie/
Hu! ha! krzyk Bacha się niesie!/
I wraz po dolinie, wyżynie/
Mleko strugami płynie/
I wino płynie w bród,/
I płynie nektar-miód,/
I całą w okrąg błoń/
Syryjska napełnia woń!/
I Bachus żywiczne łuczywo/
Wyciągnie z swej trzciny co żywo/
I, potrząsając ogniami,/
Tumani swój orszak i mami,/
Do tańców-łamańców/
Rwie/
W lot!/
I głosy w niebiosy/
Śle ---/
Swój zew,/
Swe wrzaski hukliwe/
Na niwę/
Rozlewa./
I bujne swe włosy,/
Kędziorów splot,/
Na wiater rozpuszcza, na wiew!/
I leje się krzyków ulewa/
Po polu,/
Przez uroczyska/
Kniej:/
«Hej! cudna kraso Tmolu,/
Co szczerym złotem tryska,/
Bachantki moje, hej!/
O, wy bachantki me!/
Hu!/
Chodźcie tu! Chodźcie tu!/
By, co tylko starczy tchu,/
W Dionizosa cześć/
Hymn rozgłośny wznieść!/
Oszalała w swej ochocie/
Przy straszliwym bębnów grzmocie/
Oszalałe niech hejnały/
Pierś wyrzuca! Oszalały/
Chce ją słyszeć bóg!/
A frygijskiej, dzikiej burzy,/
Łagodząc jej huk,/
Niechaj słodki dźwięk zawtórzy ---/
Niech świętego fletu święta/
Płynie nuta i do gór/
W ten swój wtór/
Mych bachantek wiedzie chór!/
I w te tropy,/
Wskroś przejęta,/
Wyrzucając chyże stopy,/
Jurna dziewka, jak źrebięta,/
Przy klaczy, swej matce, na łące/
Skaczące,/
Pędzi za swoim bogiem...</strofa></kwestia>



<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Przy bramie kto? Wywołać Agenora plemię,/
Kadmosa, co sydońską porzuciwszy ziemię,/
Basztami gród ten zjeżył, obwarował Teby./
Niech idzie kto i powie, że nie bez potrzeby/
Tejrezjasz chce z nim mówić. Wie, po co się jawię/
I w jakiej, stary z starszym, godziłem się sprawie:/
Wdziać na się skórę sarnią, tyrs pochwycić w dłonie/
I bluszczu latoroślą uwieńczyć swe skronie.</strofa></kwestia>



<didaskalia>Z domu wychodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Poznałem właśnie głos twój, usłyszałem, panie,/
Mądrego iście męża przemądre wezwanie/
I, gotów, idę z wszystkim, co potrzeba będzie,/
Ażeby według sił swych w świątecznym obrzędzie/
Wziąć udział i przyczynić się do pomnożenia/
Czci syna mojej córki, co jest dla plemienia/
Ludzkiego na świat posłan jako bóg. Więc powiedz,/
Gdzie tańczyć mam, na jaki zwrócić się manowiec/
I siwą wstrząsać głową. Starszemu ty stary/
Przewodzić chciej, boś mędrzec. A ja tu bez miary/
Bluszczowym będę prętem bił o ziem, zapomnę,/
Że starość mi pisana...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>I ja też ogromne</wers_cd>/
Mam chęci! Odmłodniałem i do pląsów stanę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Na wozie brać się w góry? Czy to jest wskazane?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie! Mniej byśmy tak bożą uczcili wszechwładzę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc ja cię tam, człek stary, starca poprowadzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
Sam bóg nam dzisiaj drogę bez trudu pokaże.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Czy miasto weźmie udział w tym bachanckim żarze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
My jedni mamy rozum, innym on nie służy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc chwyć się mojej ręki, po co zwlekać dłużej?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A ty na mym ramieniu oprzyj się i w drogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Śmiertelny człek, bogami gardzić ja nie mogę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tu na nic mędrkowanie! Wszelkie z niebem kwasy<pe><slowo_obce>kwasy</slowo_obce> (daw.) --- kłótnie.</pe>/
Daremne. Wiary ojców, którą po te czasy/
Przez wieki nam przodkowie nasi przekazali,/
Nie zniszczy nikt, jej ustaw żaden mózg nie zwali,/
Choć pomysł najbystrzejszy znajdzie człek w swej głowie./
Być może: «jesteś stary», tak niejeden powie,/
Lecz ja się tego wcale nie wstydzę, ja w bluszcze/
Przystroję skroń i w pląsy serdecznie się puszczę./
Bóg przecież nie przepisał, kto ma iść w zawody/
Bachanckie: człowiek stary, czy też tylko młody./
Od wszystkich czci on żąda i nie z lat jedynie,/
Nie z liczby ich cześć większa dlań lub mniejsza płynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ponieważ dnia bożego nie widzisz, więc ja się/
Podaję za proroka, mój Teirezjasie<pe><slowo_obce>Ponieważ dnia bożego nie widzisz, więc ja się / Podaję za proroka, mój Teirezjasie</slowo_obce> --- Tejrezjasz był ślepy.</pe>./
I powiem ci, co widzą tej chwili me oczy:/
Pospiesznie oto Penthej w stronę zamku kroczy,/
Mój wnuk, ten Echionida<pe><slowo_obce>Echionida</slowo_obce> --- syn Echiona.</pe>, któremu oddałem/
Swe berło. Cóż mi powie? Jest jak zdjęty szałem!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>




<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Bawiłem poza domem, powracam do kraju/
I słyszę o złym, nowym w tym mieście zwyczaju./
Niewiasty oto nasze porzuciły domy/
I, niby szał udając, przepełne oskomy<pe><slowo_obce>oskoma</slowo_obce> --- apetyt, łakomstwo, chęć uciech.</pe>,/
W lesistych rozłożyły się górach, pląsami/
Nowego wielbiąc boga --- kim on między nami/
Być może --- Dionizosa. Są pijackie dzbany,/
Co chwila ta lub owa w chuci rozpasanej/
W ustronne znika miejsce, mężczyznom dogadza./
To znaczy: pod pozorem, że bożego władza/
Natchnienia je porywa, niecne białogłowy/
Dla Bacha i Kiprydy<pe><slowo_obce>Kipryda</slowo_obce> --- Afrodyta.</pe> mają czas gotowy./
Ile ich pochwycono, każda ma już pęta/
I w miejskim jest więzieniu uczciwie zamknięta./
Na te, co jeszcze w górach, urządzę obławę ---/
Pochwycić każę Ino i matkę Agawę/
Co mnie Echionowi zrodziła i, dalej,/
Nic tutaj Antonoi również nie ocali,/
Rodzicy Aktajona<pe><slowo_obce>Aktajon</slowo_obce> a. <slowo_obce>Akteon</slowo_obce> (mit. gr.) --- myśliwy, który przypadkiem zobaczył Artemidę w kąpieli, za co bogini zamieniła go w jelenia; zginął rozszarpany przez własne psy.</pe>! W żelazne je dyby/
Zakuwszy, wnet odwiodę od bachanckiej chyby./
Podobno miał z lidyjskiej przybyć tutaj ziemi/
Czarownik jakiś, oszust z oczami ciemnemi/
O słodkiej barwie wina; jak u Afrodity./
Włos jasny ma, utrefion, w śliczne pukle zwity./
Z dziewkami on młodymi, ten młodzieniec chwacki,/
Przepędza dnie i noce pod pozorem schadzki/
Świątecznej na cześć bogów. Jeśli pod tym dachem/
Pochwycę go, doprawdy! nie ujdzie li z strachem!/
Przestanie on mi stukać o ziemię tyrsosem/
I tłumić<pe><slowo_obce>tłumić się</slowo_obce> --- tu: zwoływać tłumne zgromadzenia.</pe> się po świecie z tym rozwianym włosem,/
Gdy łeb mu od tułowia oddzielę! Zbyt szczodrze/
Mieni się Dionizosem-bogiem i że w biodrze/
Zeusowem był zamknięty, jakkolwiek rzecz znana/
Iż z matką padł od ciosu gromowego pana,/
Iż zginął od pioruna, gdy ta zaślubiny/
Z Zeusem wymyśliła!... Czyż za takie winy/
Nie warto go powiesić? Jak on śmie w ten sposób/
Natrząsać się swą butą z wszelkich ludzkich osób,/
Ten przybysz, kimbykolwiek był!... Lecz nowe cuda/
Przed sobą mam! Tejrezjas, wieszczek, nakrył uda/
Skórkami jelenimi, a tu --- widok rzadki!/
Trzymajcie mnie, bo pęknę ze śmiechu!... mej matki/
Rodziciel z tyrsem w ręku szaleje! Zaiste!/
Człek straci rozum, patrząc na to oczywiste/
Błazeństwo! Co? Nie puścisz z ręki tego pręta?/
Nie praśniesz tego bluszczu? Rzecz to niepojęta,/
Ty, ojcze mojej matki!... Czyje to znów baje?/
Teirezjasa pewnie?... Czy się tobie zdaje,/
Że, boga wprowadzając nowego wśród ludzi,/
Zysk nowy z wróżb mieć będziesz? Że ich znowu złudzi/
Twój ogień, czy lot ptaków? Tylko włos twój siwy/
Wstrzymuje mnie, że za ten obrzęd niegodziwy/
Nie każę z bachantkami wrzucić cię do kaźni!/
Obrządek to nicpotem<pe><slowo_obce>nicpotem</slowo_obce> (daw.) --- nic nie wart.</pe>, sam on siebie błaźni,/
Jeżeli się podwika<pe><slowo_obce>podwika</slowo_obce> (starop.) --- dziewczyna; kobieta.</pe> spija przy biesiadzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ach! Cóż to za bezbożnik! Niebu ty na zdradzie/
I plemieniu Kadmosa, który rzucił w ziemię/
Na mężów siew<pe><slowo_obce>Kadmosa, który rzucił w ziemię
/ na mężów siew</slowo_obce> --- aluzja do pochodzenia Echiona, ojca Penteusza. Echion wyrósł z ziemi z zasianych przez Kadmosa smoczych zębów.</pe>, ty, ojca Echiona plemię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa>Gdy wątek mądry człowiek znalazł do przemowy,/
Nie sztuka być wymownym. Język masz gotowy,/
Obrotny, zdałoby się, że jakiś mądrala/
Przemawia, lecz rozsądku twego nie zachwala/
Ten sposób. Mąż zuchwały, pyskaty, a duży/
Co do swojego stanu, jeśli mu nie służy/
Rozsądek, złym doradcą będzie swego grodu./
Ten nowy bóg, z którego szydzisz bez powodu,/
W Helladzie takie miejsce zajmie niepoślednie,/
Że brak mi na to słowa! <begin id="b1332843769413-2370878082"/><motyw id="m1332843769413-2370878082">Wino</motyw>Dwie są rzeczy przednie/
Na świecie --- wiedz to, synu: Demeter, to znaczy/
Mać-ziemia, bo tak zwij ją, albo tak, jak raczy/
Twa wola. Suchą strawą karmi ludzi ona,/
Zaś ten wynalazł płynny sok winnego grona;/
Na rzecz całkiem przeciwną wpadł ów syn Semeli/
I ludziom podał środek, który ich weseli,/
Rozgrzewa serca biednych, uśmierza ich troski,/
Zaciera pamięć dziennych mozołów i boski/
Sprowadza sen --- pokrótce mówiąc, dobry trunek/
Zgotował człowiekowi na wszelki frasunek./
Ba, nawet samym bogom leje się w ofierze/
To bóstwo..<end id="e1332843769413-2370878082"/>. Ciebie, widzę, pusty śmiech tu bierze,/
Iż Zeus go zamknął w biodrze. Ja ci to wyjaśnię./
Pokażę ci, że sens jest w tej powieści właśnie:/
Gdy Zeus go uratował z ognia swego gromu,/
Wziął z sobą go na Olimp, by w niebiańskim domu/
Pomieścić swą latorośl, przecież Hera w złości/
Wyrzucić chciała dziecię z bożych wysokości./
I Zeus, jako że bogiem jest, miał środek na to:/
Z powietrza przejrzystego, które tak bogato/
Okrąża naszą ziemię, jakąś cząstkę zrywa/
I postać z niej stworzywszy, która była żywa/
Z pozoru, da ją Herze, by jej gniew uśmierzyć,/
Dionizosa zaś ukrył. I lud począł wierzyć./
To z owym pomieszawszy, jak to nieraz szczodrze/
Zwykł czynić, że swe dziecko Zeus donosił w biodrze/
To bóstwo jest i wieszczem, opętanie bowiem/
Bachijskie i natchnienie wieszcze --- to ci powiem ---/
Z wspólnego płyną źródła --- szał mają proroczy;/
Bo kogo, mówię, bóg ten przeniknie, ten zoczy/
Przed sobą i obwieści nam przyszłość. I z wojną/
Jest również w jakimś związku to bóstwo; wszak zbrojną/
Rozprasza nieraz ciżbę niewymowna trwoga,/
Nim chwycił broń przeciwnik. I to dziełem boga ---/
Od Dionizosa idzie szał lęku! O, jeszcze/
Wśród skał delfickich ujrzysz ono bóstwo wieszcze,/
Jak w blasku swej pochodni będzie brał dwie turnie,/
Tyrsosem potrząsając, niosący się górnie/
Ten możny pan Hellady! Przeto, Pentheusie,/
Nie dawajże się dumnej porywać pokusie/
I nie myśl, że kto królem, ten jest wszystkim w świecie!/
A jeśliś tego zdania, a zdanie to przecie/
Jest fałszem, ty za mędrca się nie miej! W swe kraje/
Nowego przyjmij boga i jego zwyczaje:/
Ofiary i obiaty składaj mu, swe czoło/
Wieńcz bluszczem i w bachijskie rad pospieszaj koło./
<begin id="b1332843844899-3601483426"/><motyw id="m1332843844899-3601483426">Cnota, Miłość spełniona, Święto</motyw>Nie Dionizosa rzeczą, wierzaj, uczyć sromu/
Niewiasty, gdy Kipryda<pe><slowo_obce>Kipryda</slowo_obce> --- Afrodyta.</pe> zagości w ich domu./
Wstydliwość zawsze bywa wrodzoną i szały/
Bachijskie jeszcze żadnej z nich nie zepsowały,/
Jeżeli były skromne z natury.<end id="e1332843844899-3601483426"/> Należy/
Pamiętać o tym zawsze! A gdy do twych dźwierzy<pe><slowo_obce>dźwierze</slowo_obce> (daw.) --- drzwi, brama.</pe>/
Tłum ciśnie się, Pentheju, gdy twoje nazwisko/
Rozbrzmiewa naokoło z daleka i blisko,/
Czyż ty się nie radujesz? Więc i on się cieszy,/
Tak mniemam, gdy się spotka z czcią u ludzkiej rzeszy./
Więc ja, a ze mną Kadmos, z którego tak szydzisz,/
Pójdziemy dzisiaj w pląsy: ty nam nie obrzydzisz/
Ni bluszczu, ani tańca, choć siwa z nas para!/
Nie myślę walczyć z bogiem, choć mnie pchnąć się stara/
Do tego twa namowa!... Szalejesz, człowieku!/
Nic ciebie nie uleczy, choć nie ujdziesz leku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>



<didaskalia>(do Tejrezjasa)</didaskalia>



<kwestia><strofa>
W Fojbosie<pe><slowo_obce>Fojbos</slowo_obce> --- Apollo.</pe> słowa twoje nie obudzą wstrętu,/
Bożego Rozwichrzeńca choć folgujesz świętu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Syneczku mój! Tejrezjas dobreć dał przestrogi!/
Bądź z nami i zakonu<pe><slowo_obce>zakon</slowo_obce> (daw.) --- prawo; nakazy moralne.</pe> nie opuszczaj drogi./
Dziś skrzydła cię ponoszą i, jakkolwiek sądzisz,/
Że rozum masz, w rozumie swoim wielce błądzisz./
Jeśli on nie jest bogiem, jak pleciesz, wmów w siebie/
I krztynę pięknie pokłam, że nim jest --- w potrzebie/
Wszak warto się połudzić: Bóg to, choć Semele/
Zrodziła go, świat mówi. I owszem, stąd wiele/
Zaszczytu spada dzisiaj na nasz ród! A, proszę,/
Pamiętaj, jakie sobie zgotował rozkosze/
Aktajon<pe><slowo_obce>Aktajon</slowo_obce> a. <slowo_obce>Akteon</slowo_obce> (mit. gr.) --- myśliwy, który przypadkiem zobaczył Artemidę w kąpieli, za co bogini zamieniła go w jelenia; zginął rozszarpany przez własne psy.</pe>! Toć psy własne, które sam wychował,/
Rozdarły go na strzępy, bo wrzeszczał do pował/
Niebieskich w swojej pysze, że w myśliwskiej sztuce/
Bieglejszy, niż Artemis<pe><slowo_obce>Artemis</slowo_obce> a. <slowo_obce>Artemida</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini łowów, siostra Apollina; odpowiednik Diany w mit. rzym.</pe>. Ażebyś nauce/
Tej samej dziś nie uległ, bluszczem uwieńcz czoło,/
Naszego uczcij boga, w nasze pospiesz koło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1332844063217-3913395191"/><motyw id="m1332844063217-3913395191">Kara</motyw>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Precz z ręką tą! Idź, szalej, ile masz ochoty,/
Lecz o mnie nie obcieraj tej swojej głupoty./
A mistrz twój, nauczyciel tej błazeńskiej nędzy,/
Ten będzie miał się z pyszna!... <didask_tekst>(Do służby:)</didask_tekst>/
<wers_cd>Niechże mi co prędzej</wers_cd>/
Pobiegnie kto do domu tego oto kpiarza,/
O, tam, gdzie ten nasz wieszczek na lot ptaków zważa,/
Uczciwym niech mu drągiem wszystko, jeśli łaska,/
Połamie, pogruchoce, pobije, potrzaska!/
Niech wszystko mu wywróci do góry nogami,/
Niech bindy księże z wiatrem mu puści! Nie zmami/
Nikogo już ten szalbierz! Będzie miał za swoje ---/
Najlepsza to jest kara, o to się nie boję!<end id="e1332844063217-3913395191"/>/
Wy idźcie na przeszpiegi! Włócząc się po mieście,/
Ujrzycie może dudka, włóczęgę, niewieście/
Podobniejszego raczej, co w niewiasty wpaja/
Nieznaną dotąd sprośność! Schwyćcie mi hultaja,/
Porubstwo szerzącego, spętać, przywieść do mnie,/
Na śmierć ukamienować! Gorzko to ogromnie ---/
Przekona się --- w mych Tebach siać bachantek szały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEJREZJAS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Zuchwalcze! Sam ty nie wiesz, co mówisz! O, mały/
Tyś zawsze miewał rozum, lecz dziś go już do cna/
Straciłeś! Chodź, Kadmosie! Może i owocna/
Modlitwa nasza będzie za twojego wnuka,/
Jakkolwiek nazbyt czelnie<pe><slowo_obce>czelnie</slowo_obce> (daw.) --- bezczelnie, zuchwale.</pe> guza sobie szuka,/
I za to miasto nasze, ażeby bóg na nie/
Jakiego zła nie zesłał. Teraz ze mną, panie,/
Z bluszczowym prętem w ręku! Wspierajmy się wzajem,/
Ty mnie, a ja zaś ciebie. Nie żadnym to rajem/
Tak w drodze paść dwom starcom! Wstyd! Lecz mniejsza o to!/
Bachowi, Zeusowemu dziecku, służ, ochoto!/
Bodajby dom twój, Kadmie, nie doznał <wyroznienie>strapienia</wyroznienie>/
Przez tego <wyroznienie>utrapieńca<pe><slowo_obce>Bodajby dom twój, Kadmie, nie doznał strapienia / Przez tego utrapieńca</slowo_obce> --- imię Pentheus łączy się z gr. <slowo_obce>penthos</slowo_obce>: cierpienie, smutek.</pe></wyroznienie>. Nie z jasnowidzenia/
To mówię, jeno z rzeczy, tak, jak jest! Rozpęta/
Twój Penthej zło, gdyż głupcom w głupocie przynęta!</strofa></kwestia>



<didaskalia>(Wychodzą.)</didaskalia>




<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O zbożności boska ty,/
Co nad ziemski wzlatasz łan/
Na złocistym skrzydle swym!/
Słyszysz, jak niezbożnym tchem/
Penthej, z zgubnej pychy znan,/
Szumnego nam boga lży?/
O, tego syna Semeli,/
Który się pierwszy weseli,/
Który jest zawsze na przedzie/
Przy bogów radosnej,/
Strojnej w zieleń wiosny/
Biesiedzie./
Albowiem dobrze się wiedzie/
Na świecie,/
Kiedy przy flecie/
Taneczne pląsają grona,/
Gdy dusza, od troski zwolniona,/
Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- przecież, prawdopodobnie; tu: jakby, niemal.</pe> kona/
Z radości ---/
Kiedy niebiańskich ucztujących gości/
Wrzący rozpali sok,/
Z winnych wyciśnion tłok ---/
Kiedy wśród ludzi, zdobnych w bluszczu wian,/
I puchar krąży, i dzban,/
Gdy jego władza/
Sen na powieki sprowadza.</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa><begin id="b1332844239708-1883389080"/><motyw id="m1332844239708-1883389080">Pycha</motyw>Co wędzidła nie chciał znać,/
Sprośny język, już on szczezł!/
Człek zbrodniczy, czelny człek,/
Co wyrzuca bluźnierstw stek,/
Rychło smutny znajdzie kres./
Za to skromna, cicha brać,/
Co, żyjąc zawsze roztropnie,/
Przenigdy prawa nie kopnie,/
Ta w łasce żyje dużej:/
Nie uderzy srogi/
Grom w jej domu progi,/
Nie zburzy!<end id="e1332844239708-1883389080"/>/
Boć przecie widzą z swej stróży/
Niebiosów<pe><slowo_obce>niebiosów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: niebios.</pe>/
Ci naszych losów/
Szafarze, choć tak z daleka,/
Wszelakie czyny człowieka!/
I rzeka/
Rozumu/
Nie zawsze będzie rozumem! Wśród tłumu/
Śmiertelnych ciał/
Bóg żyć nam krótko dał./
Kto zbyt się górnie pnie, ten nie wie snać,/
Co daje mu Ziemia-mać!/
Tylko szaleniec/
Po taki tu sięga wieniec!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Na Cypru podążyć mi brzeg,/
Na Afrodyty ostrowie,/
Gdzie słodcy miłości bożkowie/
Czarami ludzi tumanią,/
Być mi po wiek!/
Albo podążyć mi na nią,/
Na oną ziemię stu rzek,/
Które swą rosą/
Owoce niosą/
Łanom, ginącym w spiekocie!.../
Na pierydzkie mnie płoski,/
Błyszczące w słonecznem złocie,/
Do stóp Olimpu, gdzie Muzy/
Niebiosów blisko/
Swe zbudowały siedlisko,/
Wiedź, Rozwichrzeńcze ty boski!/
Radosnych okrzyków śluzy/
Wraz ze mną rzuć ---/
Szumny, szumiący tyś bóg ---/
Na ten rozkoszny smug!/
Tam są Charyty, tam tężna jest Chuć,/
Tam orgii bachijskich zakon!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Zeusowa latorośl, nasz król,/
Lubi ucztować przy winie,/
Kocha Pokoju boginię,/
Pomnożycielkę narodu,/
Tę krasę pól,/
Ludzi chroniącą od głodu!/
Wszelkiego człeka on ból/
Słodkim napojem,/
Rozkoszy zdrojem/
Uśmierza! Rad ci on raczy/
Tym życiodajnym pucharem/
I biedny lud, i bogaczy./
Lecz temu wieści on zgubę,/
Kto z chmurnym czołem/
Nie zechce w gronie wesołem<pe><slowo_obce>wesołem</slowo_obce> --- daw. forma, pozostawiona ze względu na rym; dziś popr. forma Msc. lp.: wesołym.</pe>/
Bawić się uciech bezmiarem/
W te jasne dnie i w te lube,/
Przytulne noce! Hej!/
Precz z mądralami, precz!/
Dobra jedynie jest rzecz,/
Którą uprawia lud w mądrości swej ---/
I ja sobie ją cenię!</strofa></kwestia>



<didaskalia>Związanego prowadząc Dionizosa, na scenę wchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>SŁUGA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Pentheju! Już jesteśmy! Jest i łup gotowy,/
Po który nas wysłałeś. Niedaremne łowy!/
Lecz zwierz to oswojony, żadnym nas kłopotem/
Bynajmniej nie obarczył, ani myślał o tem<pe><slowo_obce>o tem</slowo_obce> --- dziś popr.: o tym.</pe>,/
Ażeby nam się wymknąć, owszem najłaskawiej/
Dał ręce sobie związać, rzekłbyś, że się bawi,/
Bo nie zbladł, bo na liczku nie stracił rumieńca,/
Bo śmiał się, gdyśmy mieli odprowadzać jeńca,/
Bo w miejscu stał, tę naszą ułatwiając pracę./
Więc mówię mu pokornie: «Przybyszu! Niech stracę,/
Lecz powiem ci, że brać cię nie mam żadnej chęci,/
Jednakże Penthej kazał, niech się przeto święci/
Ta wola mego pana...» A one kobiety,/
Coś zgonił je i spętał, i zamknął, o rety!/
Uciekły precz z furdygi<pe><slowo_obce>furdyga</slowo_obce> (daw.) --- więzienie.</pe> na łęgi, do lasa,/
Gdzie cała ich gromada i huka, i hasa/
Na cześć szumnego boga! Z nóg im spadły dyby/
I wszystkie drzwi i zamki, mówię to bez chyby,/
Otwarły się, choć ręka ludzka ich nie tknęła./
Takie to w naszych Tebach cuda, takie dzieła/
Ot! człowiek ten dziś spełnia. Co tu czynić dalej,/
Już twoja to jest sprawa, my swoje zdziałali.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Rozwiązać mu te ręce! Bo jestem ostatni,/
Ażeby mógł się dzisiaj wymknąć z naszej matni ---/
Nie! rady temu nie da!... <begin id="b1332515274192-782207661"/><motyw id="m1332515274192-782207661">Uroda</motyw>Juści liczko twoje/
Gładziuchne! Jak stworzone dla podwik! Gdyż stoję/
Przy prawdzie, żeś się dla nich przywlókł w nasze Teby!/
Kędziorki arcydługie, chyba nie z potrzeby/
Boiska tak się pięknie wydłużyły tobie,/
Falując wokół szyi w ponętnej ozdobie./
I cera arcybiała, nie z słońca promieni/
Zbielała ci gorących, jeno w chłodnej cieni<pe><slowo_obce>w chłodnej cieni</slowo_obce> --- dziś popr.: w chłodnym cieniu.</pe> ---/
Snać myślisz Afrodytę przesadzić w piękności!<end id="e1332515274192-782207661"/>/
Lecz naprzód mów, co zacz ty, kto tu przyszedł w gości?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie trzeba samochwalby! Odpowiedź nie trudna:/
Wiesz może, gdzie jest Tmolu okolica cudna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wiem, owszem, miasto Sardes otacza dokoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ja stamtąd, ma ojczyzna to Lidia<pe><slowo_obce>Lidia</slowo_obce> --- w starożytności kraina na terenach dzisiejszej zach. Turcji.</pe> wesoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wprowadzasz nowy obrzęd, któż to ciebie zmusza?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dionizos mi nakazał, latorośl Zeusza<pe><slowo_obce>latorośl Zeusza</slowo_obce> --- syn Zeusa.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc Zeus tam jakiś nowy bóstwa nowe tworzy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie! Ten, który z Semelą obcował, król boży!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Czy we śnie ci nakazał, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> (daw.) --- czy, czyż.</pe> też na jawie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Twarz w twarz mi on polecił służyć świętej sprawie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><begin id="b1332844415985-3164850262"/><motyw id="m1332844415985-3164850262">Tajemnica</motyw>A na czymże polega istota obrządku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Człek niewtajemniczony nie śmie znać jej wątku.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Jest jaka na obrządku tym korzyść oparta?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie wolnoć tego wiedzieć, choć rzecz wiedzy warta.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wykręcasz mi się chytrze, a mnie świerzbią uszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bachijskie tajemnice nie dla grzesznej duszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Widziałeś, mówisz, Zeusa. Jakżeż on wyglądał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Jak chciał, a nie bynajmniej, jakbym ja pożądał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I znowu się wywijasz! Któż za to co kupi?!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ktoś mądry dla głupiego zawsze będzie głupi.
<end id="e1332844415985-3164850262"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czyś naprzód do nas przybył tu z orgiami swemi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Obchodzą je we wszystkiej niehelleńskiej ziemi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mniej mają snać rozumu, niźli nasze kraje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
W tym względzie chyba więcej. Inne tam zwyczaje.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Czy za dnia się to wszystko odbywa, czy w nocy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Przeważnie w nocy, mroki mają więcej mocy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Dla kobiet niebezpieczna to pora i zdrożna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Sposobność dla zdrożności i w dzień znaleźć można.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
O, gorzko mi zapłacisz za swoje wykręty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A ty za swą głupotę, za swój szał nieświęty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O, ćwik<pe><slowo_obce>ćwik</slowo_obce> (daw.) --- zuch, spryciarz (także: istota niedojrzała lub nieokreślona pod względem płci).</pe> i frant<pe><slowo_obce>frant</slowo_obce> (daw.) --- człowiek z pozoru sympatyczny, ale przesadnie sprytny, podstępny (także: komediant, błazen).</pe> ten Bachus, a czelny bez miary!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czym myślisz mi dogodzić? Jakie zadać kary?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nasamprzód<pe><slowo_obce>nasamprzód</slowo_obce> (daw.) --- najpierw.</pe> tej cię bujnej pozbawię czupryny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie tykaj! Prawo do niej ma li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> bóg jedyny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A potem tyrs ten oddasz, który dzierżysz w dłoni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Sam wydrzyj Dionizosa własność! Niech się broni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A potem ot! do ciupy każę zamknąć ciebie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Jeżeli ja tak zechcę, bóg z ciupy wygrzebie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Popróbuj go wywołać spośród twej czeredy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
On przy mnie tu jest blisko, widzi moje biedy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Gdzie? Gdzie? On swym widokiem oczu mych nie darzy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Lecz moje! Niewidzialny jest on dla zbrodniarzy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Hej! Bierz go! Szydzi ze mnie i z Teb! Bierz go! Okuj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Roztropny, nieroztropnym mówię: dajcie spokój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A ja powiadam: bierz go! Ja tu większy przecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Sam nie wiesz, co poczynasz i kim ty na świecie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Penthejem, Echiona synem i Agawy.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Twe imię już wskazuje, że dla cię łaskawy/
Nie będzie los.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Hej! Precz z nim! A przy końskim żłobie</wers_cd>/
Przywiązać go, by w cieniu mógł zatańczyć sobie!/
Zaś te <didask_tekst>(Wskazuje na Chór)</didask_tekst>, któreś tu przywiódł, uczestniczki zbrodni,/
Wysprzedam, albo, jeśli będzie mi dogodniej,/
Od bębna odzwyczaję i --- to nie przelewki! ---/
Do krosien je przystawię, jako proste dziewki.</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Idę... A juści tego znosić ja nie muszę,/
Do czego mnie nie zmuszą. Lecz za te katusze,/
Za szyd<pe><slowo_obce>szyd</slowo_obce> (daw.) --- szydzenie, wyśmiewanie.</pe> ten sam Dionizos dobrze ci zapłaci./
Zaprzeczać chcesz istocie tej bożej postaci,/
Więc będziesz musiał cierpieć! Mówiąc najwyraźniej:/
Krzywdzący mnie, ty boga zamykasz w swej kaźni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Acheloa córko, słysz!/
Ty dziewicza Dirko święta!/
Dobrze o tym świat pamięta,/
Jakeś ongi w fal objęcia/
Zamykała kształt dziecięcia ---/
W uścisk wód ---/
Gdy je rodzic jego, bóg,/
Z wieczystego ognia smug/
Jednym tchem/
Uratował, w biodrze swem/
Zamykając boży płód!/
Rzekł mu wtedy:/
«Od tej biedy,/
Od tej klęski/
Zwoli<pe><slowo_obce>zwolić</slowo_obce> (daw.) --- wyzwolić, uchronić.</pe> cię mój żywot męski,/
Dithyrambie, wstąpże weń ---/
Pod tym bowiem Bacha mianem/
Ma być w Tebach odtąd znanem/
Twe istnienie!»/
Dziś mnie ty usuwasz w cień,/
Dziś mną gardzisz, Dirko luba,/
Dziś za ziemi swojej krańce/
Precz mnie pędzisz i me tańce,/
Moje bluszcze i mój pręt./
Na co ci ta moja zguba?/
Skąd ci wziął się dziś ten wstręt?/
Czemu mnie twa ręka żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> (daw.) --- wygania.</pe>/
Z twoich granic precz, ach! precz?/
O, na jagód winnych ciecz,/
Na Dionizosa słodki płyn,/
Jeszczeć Bromios<pe><slowo_obce>Bromios</slowo_obce> (gr.) --- szumny bóg: przydomek Dionizosa.</pe>, boży syn,/
Będzie ci przedrogi!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Co za złość to, co za złość!/
Jakżeż mi się strasznie mroczy/
Ten ze siejby zrodzon smoczej/
Król Pentheus<pe><slowo_obce>ze siejby zrodzon smoczej 
Król Pentheus</slowo_obce> --- aluzja do pochodzenia Echiona, ojca Penteusza. Echion wyrósł z ziemi z zasianych przez Kadmosa smoczych zębów.</pe>, Echiona,/
Syna ziemi, krew rodzona!/
Snać nie ludzki to jest twór,/
Jeno potwór, jeno dziw,/
Jakby nie był z ziemskich niw!/
Czym dlań bóg?/
Nieb krwiożerczy to jest wróg!/
On niebawem/
W złu swem krwawem/
Bez ochyby/
I mnie każe zakuć w dyby,/
Tak nim szarpie sroga chuć!/
Już mojego wodzireja/
Więzi w domu tym Pentheja/
Zmrok ponury./
Zwróćże dziś swe oczy, zwróć,/
Dionizosie, synu boży,/
W jakiej twoi dziś prorocy/
Przeokrutnej są przemocy!/
Zjaw się ku nam dzisiaj, zjaw,/
Bo niedola dziś się sroży,/
Chce nas zbawić<pe><slowo_obce>zbawić</slowo_obce> --- tu: pozbawić.</pe> naszych praw!/
Z olimpijskiej przybądź góry,/
Ty, co w ręku dzierżysz kij/
Złotooki! Oto żmij,/
Oto jest ten straszny smok,/
Co wyniszczyć chce nasz tłok!/
Ukróć jego pychę!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Zali na Nysie, gdzie pośród swych leż/
Mnogi się gnieździ zwierz,/
Odprawiasz swe korowody,/
Nasz Dionizosie młody?/
A może kipi twój szał/
Pośród koryckich skał?/
Lub też w Olimpu komorach,/
Skrytych w cienistych borach,/
Gdzie Orfeusza zew,/
Lutni czarowny ton,/
Ze wszystkich przynaglił stron/
Zielone kłody/
Drzew/
I zwierza wszelaki płód,/
Że je za sobą wiódł,/
Że wszystkie za nim szły,/
Dźwięcznymi wabione tchy?!/
O pierydzka kraino!/
A ino ci patrzeć, a ino,/
Jak stanie na twojej glebie/
Ten szumny nasz pan, czczący ciebie!/
Jak na bachantek czele/
Zjawi się tutaj, wesele/
Niosąc rozkoszne --- o haj!/
Menady prowadząc swoje/
Przez Aksiosa<pe><slowo_obce>Aksios</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wardar</slowo_obce> --- rzeka płynąca przez Macedonię i wpadająca do Morza Egejskiego w pobliżu Salonik.</pe> zdroje,/
Przez Lydiasa<pe><slowo_obce>Lydias</slowo_obce> --- rzeka w płn. Grecji.</pe> brody/
Spłynie w ten kraj!/
Swe tu skieruje kroki/
Przez rwiste,/
Szkliste/
Potoki,/
Go, niby dobrzy rodzice,/
Żywią i rzeźwią ziemice ---/
Tak mi mówiono ---/
Te pono/
Wielce bogate w konie,/
Nie zwiędłe nigdy błonie!...</strofa></kwestia>



<didaskalia>Z wewnątrz woła</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O haj! O haj!/
O słysz mnie, znaj!/
Bachantek chór!/
A gdzież twój wtór?!/
Słysz! Znaj!/
O haj!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Cóż to? cóż? Skąd ten głos, tak mi znan?!/
Czyż mnie woła szumny pan?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Haj! O haj! Znów wołam, znów!/
Chów Semeli, Zeusa chów!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGA Z CHÓRU</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
O haj! O haj! O panie wielki!/
Twoje czcicielki/
Proszą cię, szumny ty boże,/
Byś się pojawił w ich zborze!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>INNA Z CHÓRU</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
Sza! moje druhy! Ziemia się porusza!/
Ach! Ach!/
Ten Pentheusza/
Królewski gmach/
W proch się rozpada, w kupy/
Gruzu i złomu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNA Z CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dioniz jest w jego domu!/
Cześć mu oddajcie modłami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Już oddajemy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Przed nami</wers_cd>/
Kamienne pękają słupy/
Niebawem spod tego dachu/
Głos się tryumfu, nie strachu,/
Podniesie z warg!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>




<didaskalia>(z wewnątrz)</didaskalia>



<kwestia><strofa>Rozniećcie, rozniećcie się godnie,/
Gromu ogniste pochodnie!/
Spalże mi, spalże mi do cna/
Dom ten, o iskro ty mocna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNA Z CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ach! ach!/
Zali nie widzisz --- strach! ---/
Jak się ten płomień ścieli/
Nad świętym grobem Semeli?/
Pożar to, łuna/
Z Zeusowego pioruna,/
Który pozostał po niej,/
Kiedy ją gromem z swej dłoni/
Uśmiercał możny Bóg!/
Zginaćże, zginać kolana!/
Nie szczędzić trzęsących się nóg!/
Rzucać na ziemię, na ziemię/
To ciała przechwiejne brzemię,/
Bo oto już ku nam, Menady,/
Po zgliszczach i gruzach nasz włady/
Zbliża się, zbliża pan!</strofa></kwestia>



<didaskalia>Z ruin płonącego pałacu wychodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Cudzoziemskie wy niewiasty! A więc taka trwoga trwóg/
O tę ziemię was rzuciła, powaliła z drżących nóg?!/
Snać dlatego, tak się zdaje, że czułyście, jak ten gmach/
Penthejowy w gruz rozrzucał, jak go w pył rozkruszał Bach!/
Teraz wstańcie! Wypogódźcie przerażoną, bladą twarz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ty w bachanckich korowodach najprzedniejszy wodzu nasz!/
Jak ja rada, widząc ciebie, w tej samotnej pustce, och!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ogarnęło cię zwątpienie z oną chwilą, gdy mnie w loch/
Prowadzono, gdy mnie Penthej kazał zepchnąć w kaźni mrok!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tak! Bo jeśli szwank byś poniósł, któż by mój prowadził krok?/
Ale powiedz, jak uszedłeś z tych więziennych łotra bram?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bez mozołu, bez wysiłku ocaliłem się ja sam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jak to? Zali<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> (daw.) --- czy, czyż.</pe> cię nie spętał? Nie skrępował ci tych rąk?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>I tu sobie pokpiwałem z jego trudów, z jego mąk ---/
Zdało mu się, że mnie wiąże, że mnie w mocy swojej ma,/
Że dotyka mych się członków, lecz nadzieja była czcza!/
Byka dopadł przy korycie, gdzie przytroczyć mnie on chciał,/
Jął kolana mi krępować i racice, jak na schwał!/
Tchu mu zbrakło, sapał, zgrzytał, z ciała potu ciekł mu zdrój,/
Wargi do krwi gryzł zębami! Nie wołałem doń: A stój!/
Jenom cicho siedział przy nim, patrząc na to. W tenże czas/
Przybył Bachus, wstrząsnął domem, ciężki mu wymierzył raz,/
Z grobu matki swej wyrzucił płomienisty ognia słup!/
I Pentheus, zobaczywszy ten płonący święty grób,/
Mniemał, że mu dom się pali, że zniweczon jego próg,/
Jął się rzucać na wsze strony, tu i tam, i do swych sług/
Począł krzyczeć na ratunek, Acheloa, widać, głąb/
Chciał wyczerpać: kto żyw tylko, pod zamkowy przybiegł zrąb ---/
Nadaremnie! I on również, myśląc, że to płona<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> a. <slowo_obce>płonny</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, bezcelowy.</pe> rzecz,/
Przestał bawić się ratunkiem, jeno goły chwycił miecz/
I do wnętrza wpadł. Snać bał się, że mu jeszcze mogę zbiec./
Wówczas Bromios, tak przypuszczam, gdy ten zaczął kłuć i siec/
W myśli, że tak mnie on siecze, podsunął mu twór ze mgieł:/
Wydało się Penthejowi, że mnie sobie wziął na kieł,/
A on w próżnię ciął przejrzystą! Nie dość, że go Bach tak zwiódł,/
Jeszcze on się stał dla niego sprawcą innych, wielkich szkód:/
Pałac w gruzy mu rozsadził, w perzynę obrócił dom/
Z bólu, że mnie ujrzał w pętach, że mnie spotkał taki srom!/
I on upadł ze zmęczenia, rzucił płony miecz o ziem ---/
On, śmiertelny, słaby człowiek, co w zuchwalstwie począł swem/
Toczyć walkę z samym bogiem! I spokojnie, jakby nic,/
O Pentheja się nie troszcząc, ja u waszych staję lic./
Lecz zda mi się, że to jego skrzypią kierpce --- jakby szedł/
Tutaj do nas! O, zapewne, wnet on zjawi się tu, wnet!/
Ciekaw jestem, co też powie na to wszystko ten nasz gość?/
Choćby z złości on aż dyszał, ja wytrzymam jego złość./
Boć do tego, tak powiadam, każdy w życiu swoim dąż,/
Że łagodnym, powściągliwym winien być roztropny mąż.</strofa></kwestia>



<didaskalia>Wchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Straszliwie mnie okpiono! Uciekł przybysz szczwany,/
Któregom w pętach rzucił we więzienne ściany./
A niech go! Co ja widzę? Tyś tu?! Jaką drogę/
Wybrałeś, by zbiec z lochu? Zrozumieć nie mogę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie ruszaj się, daj spokój! Mówięć po przyjaźni!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Powtarzam: jak, spętany, uciekłeś z mej kaźni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Azalim<pe><slowo_obce>azalim ci nie mówił</slowo_obce> --- czyż ci nie mówiłem.</pe> ci nie mówił, że mnie ktoś odkupi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kto taki? O, w wykrętach nigdyś nie był głupi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ten, który stworzył wino dla duszy człowieczej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Dionizosa hańbisz, mówiąc takie rzeczy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
[Którego między sobą w tym tu grodzie mamy?]<pe><slowo_obce>Którego między sobą w tym tu grodzie mamy?</slowo_obce> --- wstawka tłumacza.</pe>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Rozkażę zamknąć baszty, wszystkie wokół bramy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Przez mury czyż nie mogą przejść mieszkańcy nieba?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mądralaś<pe><slowo_obce>mądralaś</slowo_obce> --- jesteś mądrala.</pe>, o mądrala, lecz nie tam, gdzie trzeba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Przeciwnie! Gdzie największa konieczność, tam w głowie/
Swą mądrość mam! Lecz słuchaj, co ci człek ten powie./
Z gór właśnie ci przynosi jakowąś nowinę.
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Jawi się</didaskalia>



<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tebański władco, królu Pentheju! Przychodzę/
Od szczytów Kithajronu, ośnieżonych srodze,/
Gdzie nigdy skrzącej bieli powłoka nie gaśnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A z jakąż ważną wieścią przychodzisz tu właśnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Bachantki zobaczywszy, co uszły z tej ziemi,/
Jak gdyby gzem pędzone, nóżkami białemi/
Bez tchu wyrzucające, chcę, jeśli się uda,/
I tobie, i ludowi opowiedzieć cuda,/
Te wszystkie niesłychane ponad wyraz dziwy,/
Którymi napełniają kithajrońskie niwy./
Lecz pragnę wprzód usłyszeć, jak mi się należy/
Przemawiać: powściągliwie, czy też jak najszczerzej./
Popędliwości twojej me serce się lęka/
I twego majestatu.</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Nie bój się! Ma ręka</wers_cd>/
Bynajmniej cię nie skrzywdzi. Im dziwniejsze rzeczy/
Opowiesz o bachantkach, w tym większej ja pieczy/
Mieć będę tego franta. Najsroższa niech kara/
Na człeka dzisiaj spadnie, który tak się stara/
Przewracać mózgi kobiet rzemiosłem obrzydłem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>We wierchym<pe><slowo_obce>We wierchym właśnie wchodził</slowo_obce> (daw., gw.) --- wchodziłem właśnie pomiędzy wierchy (szczyty górskie).</pe> właśnie wchodził razem ze swym bydłem,/
W godzinie, gdy już ziemia słońcem rozpalona./
Wtem widzę tam! na hali trzy niewieście grona./
Jednemu przewodziła Autonoe, wiecie,/
Drugiemu twoja matka Agawe, zaś trzecie/
Ku miejscu temu Ino przywiodła. Ujrzałem,/
Iż wielkie utrudzenie owładło ich ciałem,/
Albowiem sen je zmorzył. Jedne z nich pod sosną/
O gałąź grzbiet oparły, a zaś drugie posną,/
Za pościel mając one listeczki dębowe./
Leżały, obyczajnie przechyliwszy głowę,/
A nie, jak ty powiadasz, pijane: Przy dzbanie/
I flecie nie hulały te czcigodne panie ---/
To widać --- aby potem cichej szukać w lesie/
Ustroni, dokąd miłość pożądliwa rwie się./
I matka twa, stojąca wśród bachantek rzeszy,/
Ryk bydła usłyszawszy, strasznie się ucieszy,/
Radosny wyda okrzyk, by zbudzić uśpione/
Niewiasty. I od razu zerwały się one/
Na nogi, sen z swych powiek spędziwszy głęboki./
Skromności obyczajnej widok nad widoki!/
Kobiety już podeszłe i dziewic gromada:/
Nasamprzód każda włos swój odgarnie, co spada/
Na białe im ramiona, a potem jelenie,/
Pstrokate porządkować rozpoczną odzienie,/
Jeśli się rozplatały gdzie węzły, a wreszcie/
Wężami, liżącymi policzki niewieście,/
Przepaszą one skórki. A potem na ręce/
Sarniuki lub też wilczki wezmą i jarzęce<pe><slowo_obce>jarzęcy</slowo_obce> (daw.) --- tu: lśniący, jasny.</pe>/
Z wezbranych jeszcze piersi dają ssać im mleko ---/
Te, które po połogu jeszcze niedaleko,/
Swe własne niemowlęta rzuciły. Wesoło/
Bluszczami i powojem uwieńczą swe czoło/
I liśćmi dębowymi, a jedna z gromady/
O skalną ścianę tyrsem uderzy. W te ślady/
Zdrój wody z niej wytrysnął. A zaś kiedy druga/
Dotknęła zapaliczką ziemi, wina struga/
Spłynęła jej za boską przyczyną. Bez znoju,/
Gdy której się białego zachciało napoju,/
Świeżutkie miała mleko, rękami wątłemi/
Co nieco pogrzebawszy po powierzchni ziemi./
Miód spływał przeobficie z tyrsosowej laski./
Ach! gdybyś ty był widział te oznaki łaski,/
Pomodliłbyś się bóstwu, któremu dziś wzgardę/
Niewczesną okazuje twoje serce twarde./
Zeszliśmy się więc owiec i wołów pasterze,/
By spór pomiędzy sobą wszcząć, skąd się też bierze/
To wszystko --- takie dziwy, takie straszne cuda!/
I jeden w naszym gronie, włóczykij-paskuda/
I krzykacz, miejskich kątów wycieracz, tak powie,/
Tak ozwie się do wszystkich: «Sławetni bacowie,/
Tych górskich hal mieszkance! Tak na dobrą sprawę,/
To moglibyśmy tutaj przyłapać Agawe,/
Pentheja mać rodzoną, co się z zgrają włóczy/
Bachantek! Myślę sobie, że król nas utuczy/
Z wdzięczności...» Tak on pedział. I nam się wydało,/
Że pedział całkiem godnie! Przyjęli my śmiało/
Tę radę i od razu skrył się jaki-taki/
W zarośla. Czekaliśmy, zaszywszy się w krzaki./
Wtem nagle, gdy czas przyszedł, tyrsy się podniosły/
Do góry, krzyk się zerwał, jak gdyby wyrosły/
Spod ziemi, znak, że obrzęd się począł. Gardziele/
Rozbrzmiały sławą Bacha: «Hej-że, hej! Wesele/
I radość z tobą, synu Zeusa, szumny boże!»/
I wszystko się ruszyło, co tylko na dworze ---/
Ozwały się im góry, wybiegły zwierzęta./
W tej chwili, tuż koło mnie, snać szaleństwem zdjęta,/
Przemknęła się Agawe i ja wraz się ruszę/
Z gęstwiny, gdziem się ukrył, pojmać chcę tę duszę,/
Lecz ona jak nie huknie: «Hej! charcice moje!/
Polują na nas ludzie! Sam tu! Bierzcie zbroję ---/
Tyrsowy kij i sam tu! Sam tu!» Niewątpliwie/
Byłyby nas rozdarły na tej leśnej niwie/
Bachantki, ale w czas my uciekli. Zaś gorzej/
Wypadło naszym stadom. Zgraja się rozsroży/
I chociaż w ręku żadnej nie posiada stali,/
Na bydło wraz się rzuci, co trawę na hali/
Szczypało. O, powiadam, straszne byś tam rzeczy/
Zobaczył! Tutaj cielę żałośliwie beczy,/
Dostatnio wykarmione: bachantka je srogo/
Rozdziera na połowy, a tam znowu mnogo/
Krów poszło, scharatanych na kęsy! Tu leżą/
To żebra, to racice, krwią oblane świeżą,/
Krew cieknie z świerków, z jodeł, na które kawały/
Poszarpanego mięsa rzucał oszalały/
Tłum niewiast. Nawet byki, w róg swój dufające,/
O ziem runęły cielskiem, kiedy rąk tysiące/
Tych młódek opętanych strasznie na nie parły./
A prędzej one skórę z biednych zwierząt zdarły,/
Niż ty królewskich oczu zmrużyłbyś powieki./
Rozściele onych równin nad brzegami rzeki/
Azopa, kłos rodzące dla twych Teb bogaty,/
Na skrzydłach niby ptasich przeleciały, straty/
Ogromne wyrządzając. W swej złości zajadłej/
Do dolin kithajrońskich, do Erytry wpadły/
I Hyzji; niby wrogi<pe><slowo_obce>niby wrogi</slowo_obce> --- jak wrogowie.</pe>, zniszczyły dobytek,/
Porządek wywracając i ład burząc wszytek./
Nie przepuściły dzieciom: Na barki je kładły,/
Rabując, lecz na ziemię przecież nie upadły/
Biedactwa, chociaż nikt ich nie przytroczył... Stali/
Ni spiżu, tylko w włosach ogień, co nie pali./
I oto, na te krwawe oburzeni tańce,/
Za broń chwycili krajów zniszczonych mieszkance./
O, dziw to był nad dziwy patrzeć, co się działo!/
Na groty niewrażliwe onych kobiet ciało,/
Lecz one, potrząsając tyrsowymi pręty,/
Niezwykłe pośród mężczyzn sprawiały zamęty ---/
Zaiste, nie bez woli jakowegoś boga,/
Niewiasty do ucieczki przymuszały wroga,/
Huf mężów zbrojnych zmogły! Tak było! Z powrotem/
Na dawne swoje miejsca wybrały się potem,/
Do źródeł, które bóg im otworzył, w tej samej/
Krynicy krew obmyły, zasię skrzepłe plamy/
Na gębach język wężów im zlizał. O, panie!/
Kimkolwiek ci jest bóg ten, ty go na swym łanie/
Powitaj, wwiedź do miasta, gdyż i w innym względzie/
Potężny jest, jak głosi powszechne orędzie:/
Winograd dał on ludziom, co uśmierza troski,/
A kiedy nie ma wina, nie ma też i boskiej/
Miłości ani innej pociechy na świecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Z władcami mówić szczerze, rzecz to groźna! Przecie/
Wypowiem, co mam w myśli: nasz Dionizos drogi/
Tak samo bóg jest wielki, jak i inne bogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Już widzę ja, że pożar tej bachanckiej buty/
Ogarnie nas niebawem. Wstyd dla Grecji luty<pe><slowo_obce>luty</slowo_obce> --- okrutny, srogi.</pe>!/
Tu nie ma już co zwlekać! Gonić mi do bramy/
Elektry! Tarczownicy, jakich tutaj mamy,/
I ci, co chyżonogich dosiadują koni,/
I ludzie ci od łuku i od lekkiej broni,/
I ci, którzy włóczniami rzucają z rzemieńca,/
Co tchu niechaj się zbiorą! Ruszamy po jeńca,/
Na wojnę z bachantkami! Przechodzi już miarę/
Ta babska dokuczliwość! Będą miały karę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie słuchasz mnie, Pentheju, lekceważysz zawsze/
Me rady! Mówięć<pe><slowo_obce>mówięć</slowo_obce> --- mówię ci.</pe> jednak, chociaż mnie najkrwawsze/
Spotkały tu obelgi: nie wywołuj doli,/
Nie wojuj z bogiem! Bromios nigdy nie pozwoli,/
Ażeby te Bachantki, co szumne wiwaty/
Na cześć jego wciąż wznoszą, miały jakie straty ---/
By z gór je wypędzono!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Ty mnie nie ucz, proszę!</wers_cd>/
Dopiero co psim swędem rzuciłeś rozkosze/
Więzienne, zali<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> nowe mam ci sprawić cięgi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie lepiej przyjść z ofiarą do boga potęgi,/
Niż wierzgać, ty --- człowieku! przeciw ościeniowi<pe><slowo_obce>oścień</slowo_obce> --- ostrze; włócznia lub trójząb; tu: tyrsos.</pe>?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O, będzie miał ofiarę, skoro jak najzdrowiej/
Te dziewki oporządzę w kithajrońskim jarze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Zemkniecie! A wstyd będzie, gdy tacy mocarze,/
Zakuci w stal, uciekną przed bluszczowym kijem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A tom się na hultaja natknął! Czy go bijem,/
Czy głaszczem, zawsze pełną ma gębę! Nie mogę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mój drogi! Ciągle jeszcze masz odwrotu drogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc co? Być sługą sług swych na swą własną szkodę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Jeżeli chcesz, kobietyć<pe><slowo_obce>kobietyć</slowo_obce> --- kobiety ci.</pe> bezbronne przywiodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ha! Znowu sidła na mnie! Knujesz, ile można.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Chcę sztuką cię ocalić, czy to rzecz jest zdrożna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Związałeś się, by bezrząd tu utrwalić, człecze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Związałem się, tak! z bogiem! Bynajmniej nie przeczę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Stul pysk już!... A niechże mi kto zbroję wyniesie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy nie chciałbyś białogłów tych podpatrzeć w lesie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>I owszem! Jak najchętniej! Dałbym kupę złota!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A skądże ci tak naraz przyszła ta ochota?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ohydny to jest widok --- pijane kobiety!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A zatem na ohydę chcesz patrzeć? O rety!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Tak jest, lecz siedząc cicho pod smrekiem<pe><slowo_obce>smrek</slowo_obce> (gw.) --- świerk.</pe>. To zrobię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wytropię, choć się skryjesz! O tym pomyśl sobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Rzecz słuszna! Więc otwarcie zjawię się w tym borze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Posłuchaj: mam ja ciebie zaprowadzić może?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>I owszem, jak najprędzej! Nie żałujęć czasu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<begin id="b1332845609780-3082275950"/><motyw id="m1332845609780-3082275950">Przebranie</motyw>Niewieściej ci płótnianki trza do tego lasu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Mężczyzna, mam przedzierzgnąć się w babę? O, panie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ażeby nie zabiło cię męskie ubranie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Cnie mówisz! Niby mędrzec --- z dawnych lat najprościej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dionizos mnie tych wszystkich nauczył mądrości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A jakżeby najlepiej wykonać twą radę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Na ciebie sam, co trzeba, w pałacu pokładę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Niewieście suknie? Ależ ja się wstydzę! Nie chcę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc z Menad skwitowałeś? Już cię to nie łechce?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I jakże mnie przygodzić chcesz na to wesele?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nasamprzód włos przeciągnęć<pe><slowo_obce>przeciągnęć</slowo_obce> --- przeciągnę ci.</pe>, rozczeszę, rozdzielę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Co więcej? Jakiż jeszcze strój, jeżeli łaska?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Suknia po same kostki, na głowie przepaska.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy jeszcze co prócz tego? Co? Jakie odzienie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bluszczowy pręt do ręki i skórki jelenie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie! Babskich wdziać ja sukien nie mogę spokojnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ma krew się twoja polać z bachantkami w wojnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tak! Prawda! Na przeszpiegi chodźmy wprzód, to główna.<end id="e1332845609780-3082275950"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Najmądrzej! Bo złem nigdy zła człek nie wyrówna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Lecz jak przed Kadmejczyków ukryję się okiem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Pustymi ulicami pójdziemy, nie tłokiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wyszydzą mnie bachantki, a szydu nikomu/
Nie mógłbym puścić płazem! Rozważę to w domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Jak chcesz! Lecz zawsze pewny bądź usługi mojej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Odchodzę. Tak się stanie: ruszę stąd bądź w zbroi,/
Bądź w sposób, jak mi twoja nakazuje rada.</strofa></kwestia>



<didaskalia>(Odchodzi.)</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Niewiasty! Oto mąż ten już w mój potrzask wpada./
Pospieszy do bachantek i tam śmierć go czeka./
Do dzieła, Dionizosie! Nie stoisz z daleka,/
Lecz bliskoś! Więc go ukarz! Naprzód odbierz zmysły,/
Wpraw w lekki szał! Bo tylko ten, któremu prysły/
Rozumu władze zdrowe, gotów jest niewieście/
Wdziać suknie. Pośmiewisko urządzę, po mieście/
Tebańskim w tym go stroju prowadząc, chełpisza,/
Co tak się nam odgrażał. Hadesowa cisza/
Powita go w ubraniu tym, gdy własna matka/
Rozszarpie swego syna! Uzna, choć z ostatka,/
Że bogiem Dionizos, syn Zeusa, okrutny/
Dla złych, a zaś dla dobrych w łaskach swych rozrzutny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Kiedyż to nockę ja całą/
Będę hej! nóżką tą białą/
Przebierać w rozkosznej uciesze?/
Kiedyż do lasu pospieszę?/
Kiedyż to szał mnie ochoczy/
Ku onej błoni/
Pogoni,/
Ku onej lśnistej,/
Rosistej/
Przeźroczy,/
Gdzie z wyciągniętą szyją/
Pić będę niebiańską pogodę,/
Jak piją/
Te sarny młode,/
Po świeżej łące/
Skaczące:/
Pogoni unikły zdradliwej,/
Przez pola pędziły, przez niwy,/
Przez matnie, potrzaski i płoty,/
Za nimi skwapliwy/
Myśliwy/
Psom swoim dodaje ochoty ---/
Sforze posłusznej, uległej ---/
By biegły/
W lot./
A one,/
Te sarny gonione, strudzone,/
Wciąż pędzą, by znaleźć obronę,/
Przez doły wciąż pędzą i góry,/
Mkną chyżo --- na skrzydłach wichury,/
Aż gdzieś tam w samotnej ustroni,/
Gdzie łowiec już sił swych nie trwoni,/
Nad brzegiem strumienia,/
Pośród chłodnego cienia,/
Wśród lasu/
Użyją spokoju i wczasu./
Gdzie jaka mędrsza jest rzecz,/
Gdzie jaki piękniejszy dar boga,/
Niż gdy nad głową wroga/
Silniejszy w swej dłoni miecz/
Może potrzymać człek?/
Co piękne, to miłe po wiek!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Bożych wyroków potęga/
Z wolna, lecz pewno dosięga/
Grzesznego w świecie człowieka,/
Który z poprawą przewleka./
W nieuchronności swojej/
Sądzi go, sądzi,/
Gdy błądzi,/
Gdy bóstw się wcale/
W swym szale/
Nie boi,/
Kiedy swawolnie czci bożej,/
Tej świętej ich chwały nie szerzy,/
Nie mnoży./
Z swymi obieży/
Długo się nieba,/
Gdy trzeba,/
Taić umieją w swej chęci,/
Lecz w końcu się łotr nie wykręci!/
Niech nikt nie wyrzeka się wiary,/
Niech ma w pamięci ---/
Niech święci/
W nim się ta myśl, że ofiary/
Nie trzeba zbyt wielkiej, by wierzyć/
I szerzyć/
Wraz,/
Co cała/
Przyroda wspaniała uznała,/
A czego pokoleń nawała/
Nie zmiotła od wieka do wieka,/
Że Bóg ci jest wszystkim dla człeka,/
Że wszystko, co mamy, sprowadza/
Ta jego wieczysta władza!/
Więc niechże nam włada,/
A ty mu, duszo, bądź rada,/
I wszędy/
Należne poświęcaj obrzędy!/
Gdzież jakaś mędrsza jest rzecz,/
Gdzież jaki piękniejszy dar Boga,/
Niż gdy nad głową wroga/
Silniejszy w swej dłoni miecz/
Może potrzymać człek?/
Co piękne, to miłe po wiek!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Szczęśliwy, kto z morskiej fali/
W przystani życie ocali!/
Szczęśliwy, kto życia mozoły/
Przetrwał i żyje wesoły!/
Ten nad tym, a tamten znów bierze/
Górę nad tamtym bądź w mierze/
Dobytku, bądź władzy! Tysiące/
Nadzieje znów mają gorące/
Tysiączne! Szczęśliwi są jedni,/
Gdy się im ziszczą, zaś biedni/
Ci z ludzi,/
Których nadziei blask złudzi.../
Tego ja chwalę sobie,/
Co szczęsny w każdej jest dobie.</strofa></kwestia>



<didaskalia>Na scenę wraca</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O ty, który źrenice zwracasz ku widokom,/
Co nie są do widzenia, i folgujesz krokom/
Ku temu, k'czemu kroczyć nie przystało wcale,/
Wyjdź z domu, pokaż mi się w swej niewieściej chwale:/
Przybrałeś strój bachancki szalonej menady,/
By śledzić twojej matki i jej kobiet ślady./
<didask_tekst>(Na widok wchodzącego w dom Pentheja:)</didask_tekst>/
Na jedną z cór Kadmowych wyglądasz mi w końcu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1332845726036-86521369"/><motyw id="m1332845726036-86521369">Wzrok</motyw>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przyglądam się --- ha! cóż to?! --- podwójnemu słońcu/
I dwa tebańskie widzę siedmiobramne grody,/
A ty mi zaś się widzisz jako byczek młody/
I rogi na tej głowie, haha! też dostałeś!/
Więc w zwierzę się zmieniłeś! O, tak jest! Zbyczałeś!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bóg, który przedtem krzyw był, teraz jest --- o nieba!/
Przychylny. Teraz widzisz już, co widzieć trzeba.
<end id="e1332845726036-86521369"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>He? Jak ci się wydaję? Wyznajże łaskawie;/
Inonie ja podobny, czy matce Agawie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Widzący cię, wrażenie mam, że widzę obie./
Lecz włos nie na swym miejscu, poprawże go sobie ---/
Nie leży, jak ma leżeć --- o tu, pod przepaską!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Zapewnem go poruszył, wywijając laską/
Bachancką, wyskakując w szalonej uciesze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Na twe jestem usługi, pozwól, że zaczeszę/
Ten pukiel. Podaj głowę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Podaję! Podaję!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>I pas ci się rozluźnił i sukni okraje/
Do kostek nie spadają tak, jak się należy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Dyć prawda, zwłaszcza prawy fałd mojej odzieży/
Nie całkiem jest w porządku, w krąg się stóp nie ściele.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Pewnikiem mnie policzysz między przyjaciele,/
Gdy wbrew oczekiwaniu skromne ujrzysz dziewy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Chcąc dobrą być bachantką, czy mam trzymać w lewej,/
Czy w prawej ten mój pręcik wśród naszej zabawy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Potrząsać trzeba prawą i na nodze prawej/
Opierać. Bardzo pięknie, żeś tak zmienił zdanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A toć ja kithajrońskie wszystkie jary, panie,/
Udźwignąłbym na plecach razem z bachantkami!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Tak, gdybyś chciał. Lecz przedtem, mówiąc między nami,/
Nie byłeś snać przy zmysłach, teraz mózg masz zdrowy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Potrzeba jakiejś dźwigni? Podpory jakowej?/
Czy górę tymi bary własnymi podważę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Daj spokój! Jakże można burzyć nimf ołtarze,/
Przybytki one święte, gdzie Pan grywa sobie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Tak, słusznie! Nic ja gwałtem kobietom nie zrobię./
Ukryję się pod jodłą, to będzie najlepiej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ukryjesz się, jak musi --- tam cię nikt nie czepi ---/
Postąpić, kto menady podpatruje chytrze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Przypuszczam, że jak ptaszki, i od nich nie brzydsze ---/
W ciepłych się gniazdkach tulą, w krzaczkach, w cichym lesie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Aha! A więc ciekawość po to cię tam niesie?/
Podejdziesz je, tak myślę, lub podejdą ciebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>No, prowadź mnie przez Teby! W największej potrzebie/
Nikt by się nie odważył, ja tylko jedyny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Tak, sam dla dobra miasta ważysz się na --- czyny,/
Dlatego też czekają godne cię przeboje!/
Chodź! Ja cię na zbawienie poprowadzę twoje,/
Z kim innym zaś tak wrócisz ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Może wrócę z matką?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
--- Że wszyscy cię zobaczą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po to na tę rzadką</wers_cd>/
Wybieram się wyprawę?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>I to szybko, duchem</wers_cd>/
Przyniosą cię ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy myślisz, żem jest niewieściuchem?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
--- Ramiona matki właśnie...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zmuszasz do wygody?</wers_cd>
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Oj! prawda! do wygody!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PENTHEUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czym nie wart?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Choć młody,</wers_cd>/
Wart jesteś i to bardzo!... <didask_tekst>(Pentheus wychodzi.)</didask_tekst>/
<wers_cd>Zaiste! Wspaniałej,</wers_cd>/
Do nieba sięgającej dostąpisz tu chwały!/
Agawo, ściągnij rękę! Wy, córki Kadmosa,/
Ściągnijcie ją --- wy, siostry! Prowadzę młokosa/
W bój wielki! Zwycięzcami ja i Szumnik boży/
Będziemy, a zaś reszta sama się ułoży!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Huzia! hu! wściekłe psy!/
Huzia! W ostępy gór,/
Gdzie tyrsos radośnie drży/
W dłoni Kadmowych cór!/
Huzia my, huzia na szpiega,/
Co strój niewieści wdział/
I ujrzeć menady zabiega ---/
Taki nim miota szał!/
Pierwsza go matka spostrzeże/
Czatującego z wierzchołka/
Świerku lub turni i głośno/
Na tłum bachantek zawoła:/
«Któż z Kadmejczyków, któż,/
Niepowołany stróż,/
Niepożądany szpieg,/
W te nasze góry wbiegł?/
W te nasze góry, w te góry/
Któryż to z ludzi, który,/
O wy bachantek chóry ---/
Szalony iście człek --- ,/
Dostępny znalazł ścieg?/
Z czyjegoż on wyszedł łona?/
Bo nie z kobiecej on krwie!/
Szczenię to lwie,/
Lub ta, co libijską się zwie,/
Zrodziła go kiedyś Gorgona!/
Zjawże się, Prawo, zjaw,/
Bezbożnych ty sędzio spraw,/
Wznieś sprawiedliwy miecz/
I morduj, i kłuj, i siecz!/
Na wylot mu przeszyj krtań,/
Niech ginie, niech kona/
Syn Echiona,/
Ziemi okrutny płód!/
Niech krwawa/
I sroga/
Będzie ta dań,/
Którą ma spłacić tej pory/
Człek, co bez Boga,/
Bez prawa,/
Bez czci, bez pokory/
Żywot haniebny wiódł!</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>Przeklęty go uniósł gniew,/
Prawo depcąca złość!/
W pogardzie matki ma krew:/
Choć z jej on kości kość,/
Chce to dziś zburzyć, co dla niej/
Świętością się stało! Tak!/
W tej ci on myśli, o pani,/
Na twój się wybrał szlak:/
W pysze niepowściągliwej/
Pragnie on przemóc, co boże,/
A czego nikt na tym świecie/
Siłą swą przemóc nie może!/
Pragnie zuchwale zgnieść/
Wszelaką boską cześć,/
Z której ma biedny człek/
Poratowanie i lek./
Żadnej ci, żadnej mądrości/
Dusza ma dziś nie zazdrości,/
A przecież to, co najprościej/
Szczęścia przynosi nam stek,/
Najwyższym jest dla mnie po wiek,/
Rozumu to dla mnie korona:/
Całą potęgą swych tchnień/
I noc, i dzień/
Wysławiać niebiosa, a w cień/
Niech cnota nie schodzi gnębiona!/
<begin id="b1332759984567-1021753933"/><motyw id="m1332759984567-1021753933">Sprawiedliwość, Kara</motyw>Zjawże się, Prawo, zjaw,/
Wznieś sprawiedliwy miecz/
I morduj, i kłuj, i siecz!/
Na wylot mu przeszyj krtań,/
Niech ginie, niech kona/
Syn Echiona,/
Ziemi okrutny płód!/
Niech krwawa i sroga/
Będzie ta dań,/
Którą ma spłacić tej pory/
Człek, co bez Boga,/
Bez prawa,/
Bez czci, bez pokory/
Żywot haniebny wiódł.</strofa></kwestia>

<end id="e1332759984567-1021753933"/><sekcja_asterysk/>


<kwestia><strofa>
Zjaw się jak byk,/
Lub wielogłowy smok,/
Lub płomienisty lew!/
Hej! Niechże, Bachu, nasz krzyk,/
Nasz zew/
Uskrzydli dziś chyży twój krok:/
Niechże ci śmiech tryska z warg,/
Kiedy zabójczy sznur/
Będziesz mu składnie/
Rzucał na kark,/
Skoro w swym szale napadnie/
Święte menady gór!...
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Na scenę wbiega</didaskalia>



<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O ty, w Helladzie ongi tak szczęśliwe plemię/
Starego Sydończyka, który posiał w ziemię/
Płód ziemi, zęby smocze! Jak mnie los twój boli,/
Choć tylko jestem sługa, żyjący w niewoli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Co jest? Czy od bachantek niesiesz jakie wieści?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Syn Echiona zginął, Penthej! O boleści!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Potężnieś się objawił, ty nasz szumny boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Co mówisz, co powiadasz? Radujesz się może/
Z rozgromu mego pana?... O niewiasty lute!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie wasza, na nie waszą śpiewam dzisiaj nutę!/
Nie lęka się już kaźni me serce niewieście!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy myślisz, że już mężczyzn nie ma w naszym mieście?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa>Dionizos, o, Dionizos ma nade mną władzę!/ 
Jego się tylko radzę!</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Rozumiem! Lecz się cieszyć, jeśli kogo spotka/
Nieszczęście, to nie pięknie! Sprawa to nie słodka!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Lecz powiedz, jakże zginął? --- powiedzże, mój złoty! ---/
Ten mierny człek, co same wyprawiał niecnoty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Rzuciwszy swe mieszkanie w tym tebańskim grodzie,/
Dotarliśmy nasamprzód ku Ajsopa wodzie,/
Przez którą trzeba było się przeprawić, dalej/
Do skał kithajronowskich myśmy się dostali ---/
To znaczy, ja i Penthej, któremu w tej drodze/
Towarzyszyłem właśnie, panisku-niebodze,/
I on, ten cudzoziemiec, wiodący nas obu/
Na ową uroczystość. Pamiętni sposobu,/
Nasamprzód do zielonej wkroczyliśmy hali:/
Stąpając po cichutku, ledwieśmy szeptali,/
By widzieć, niewidziani. W drzew jodłowych cieni/
Spadzisty jar lśnistymi źródłami się mieni./
W tych cieniach, u tych siklaw, nad krynic zwierciadły<pe><slowo_obce>zwierciadły</slowo_obce> --- dziś popr.: zwierciadłami.</pe>/
Swobodnie się menady przy pracy rozsiadły/
Przemiłej: jedne pręty tyrsowe maiły,/
Ogołocone z bluszczu, inne wieńce wiły,/
A inne znów skakały niby klacze młode,/
Od wozów na rozkoszną puszczone swobodę./
Bachantek wtór rozbrzmiewał naokół. I wtedy/
Ten biedny mój Pentheus, nie mogąc czeredy/
Niewieściej dojrzeć dobrze, powie: «Stąd, gdzie stoję,/
Przybyszu mój kochany, chyba oczy moje/
Nie mogą, jak by chciały, ogarnąć gromady/
Bachantek. Na to, myślę, nie ma innej rady,/
Jak wleźć na jaki wierszyk<pe><slowo_obce>wierszyk</slowo_obce> --- tu: wzniesienie, wierzchołek pagórka.</pe> lub na jaką jodłę,/
Bo tylko tak zobaczę ich rzemiosło podłe.»/
I wtedy wraz spostrzegłem, jakiego to cudu/
Ten przybysz w oczach moich dokonał bez trudu:/
Wierzchołek niebotyczny rękami zwinnemi/
Schwyciwszy, jął giąć jodłę, giął i giął ku ziemi,/
Aż w kabłąk zgiął w kształt łuku lub jak dzwono koła,/
Pod cyrklem kołodzieja rosnące. Nie zdoła/
Śmiertelny żaden człowiek spełnić, czego w lesie/
Ten przybysz nasz dokonał. W rękach drzewo gnie się,/
Aż zegnie się ku ziemi! Co kiedy się stało,/
Na gałąź wsadził pana i, znowu się mało/
Trudzący, jął to drzewo przepuszczać przez palce,/
By zbyt nie odskoczyło. W końcu po tej walce,/
Co walką snać nie była, do niebieskich pował/
Ów maszt się, dźwigający króla, wyprostował./
Lecz menad król nie dojrzał, za to menad oczy/
Spostrzegły go wyraźnie w niebieskiej przeźroczy,/
Na drzewa tego szczycie. W tym samym momencie/
Znikł przybysz. Za to z niebios --- wierzę temu święcie,/
Że był to Dionizos --- głos się ozwał gromki:/
«Niewiasty! Posłuchajcie! Wy, Kadma potomki,/
I wy, moje dziewice! Zdrajcę wam przywiodłem,/
Co mnie i was, i nasze obrzędy w swem podłem/
Śmiał nurzać pośmiewisku! Ukarzcie go za to!»/
To rzekł i płomień ognia świętego bogato/
Ku niebu i ku ziemi wypuścił. Przestwory/
Ucichły, ani listek nie zadrżał tej pory/
W rozciekawionej kniei, zamilkły zwierzęta./
Nie całkiem usłyszawszy, co im cisza święta/
Przyniosła, wraz na palcach wspięły się te panny,/
To w tę, to w ową stronę wzrok swój nieustanny/
Rzucając. Wtem na nowo głos się ozwał z góry,/
I, Bacha już poznawszy, Kadmosowe córy/
Zerwały się, jak dzikie gołębie i siły/
Do biegu wytężywszy, co tchu popędziły/
Agawe matka króla, i obie jej siostry/
I wszystkie wraz bachantki: niby wicher ostry,/
Przepaści przesadzając, jary i źródliska,/
Pomknęły, bożym szałem porwane, i z bliska/
Ujrzawszy na tej jodle siedzącego króla,/
Straszliwie sobie tłum ich od razu pohula./
Nasamprzód były głazy w robocie: ze skały/
Sterczącej naprzeciwko, kamienie rzucały/
I kłody, i gałęzie. Inne w biedną głowę/
Mierzyły tyrsosami, lecz i tyrsosowe/
Ich pręty szły na chybę, albowiem na szczycie/
Wysokim, o nie! wyższym, niż sam chciał, swe życie/
Umieścił nieszczęśliwy ten mój pan! Bezradnie/
Na drzewie onym siedział, czekając, aż padnie,/
Konary dębowymi poczęły nareszcie/
Korzenie wydobywać te ręce niewieście,/
Podważać je bez dźwigni żelaznych. A kiedy/
Bez skutku i ta praca, do wściekłej czeredy/
Odezwie się Agawe: «Otoczyć mi kołem/
To drzewo, za pień chwycić, iżby przed mozołem/
Rąk naszych zwierz ten nie zbiegł i ażeby bożej/
Nie zdradził tajemnicy!...» I wraz się przyłoży/
Rąk tysiąc do tej jodły i wyrwie ją z ziemi./
A między gałęziami siedział jodłowemi/
Pentheus, by wraz upaść wśród jęków rozpaczy/
I westchnień przetysiącznych: wiedział, co to znaczy,/
Na śmierć niechybną szedł on. Dopadnie go matka/
I pierwsza --- że kapłanka --- pocznie do ostatka/
Mordować swego syna. On zasię, przepaskę/
Zrzuciwszy co tchu z głowy, błaga ją o łaskę,/
Ażeby go poznawszy, nieszczęsna Agawe/
Rzuciła te sprawiane nad nim sądy krwawe./
«Syn jestem twój, o matko!» --- tak on rzecze do niej,/
Dotknąwszy się jej lica, jej matczynej skroni ---/
«To ja, Pentheus, syn twój, o matko rodzona,/
Któregoś porodziła w domu Echiona!/
Ulituj się nade mną i za moje grzechy/
Synowskiej ty się, matko, nie zbawiaj pociechy!»/
Lecz ona, wywracając oczy, tocząc pianę,/
Straciwszy zdrowe zmysły, gdzie zmysły wskazane,/
Bachanckim zdjęta szałem, ani go nie słucha./
Na piersiach mu stanąwszy i, ślepa i głucha,/
Rozedrze mu łopatkę i, chwyciwszy ramię,/
Wyrywa je --- o, siłą nie własną! Nie kłamię:/
Bóg jakiś tak ustalił niewieście jej ręce!/
Zaś z drugiej strony Ino uczestniczy w męce,/
Na kęsy szarpiąc ciało. Nieszczęsnej ofiary/
Dopadła Autonoe, a z nią całe chmary/
Bachantek... Wszczął się zamęt, krzyk i narzekanie:/
Ten jęczy, ciężko wzdycha, ile tchu mu stanie,/
A tamte tryumfują. Ta biednego człeka/
Skrwawione chwyta ramię, ta z nogą ucieka,/
W obuwiu jeszcze tkwiącą. Oto żebra świecą,/
Odarte całkiem z mięsa tą ręką kobiecą./
O biedny Pentheusie! Kawałami ciała/
Twojego, niby piłką, ta czeladź rzucała!.../
Na ostrych skał złomiskach leżą jego strzępy,/
Po gąszczach rozsypane, na lesiste kępy/
Rzucone! O, niełatwo je znaleźć!... Traf zdarza,/
Iż głowa się dostaje do rąk matki. Wraża<pe><slowo_obce>wraży</slowo_obce> --- wrogi.</pe>/
Rodzica wraz na tyrsos ją zatknie i pędzi,/
By z głową lwa dzikiego, od skalnych krawędzi/
Kithajronowych w górach wraz z swymi menady<pe><slowo_obce>z menady</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: z menadami.</pe>/
Pozostawiła siostry, sama zaś w me ślady,/
Z krwawego łupu dumna, spieszy w nasze mury,/
Bachowi pohukując, co był jej ponurej/
Wyprawy uczestnikiem, co ją tą zdobyczą/
Obdarzył, łzy niosącą. Niechże sobie krzyczą,/
Radują się zwycięstwem, ja, nim się tu zjawi/
Agawe, precz stąd pójdę, gdyż serce mi krwawi/
Ten widok!... Tak, być skromnym i zawsze czcić nieba/
To rzecz jest najpiękniejsza, a powiedzieć trzeba,/
Że równie i najmędrsza. Klejnot nad klejnoty,/
Jeżeli człek te zbawcze pielęgnuje cnoty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>W pląs na cześć Bacha, w pląs!/
W taneczny szał!/
Niech się nasz hejnał potoczy,/
Albowiem zginął już smoczy<pe><slowo_obce>smoczy płód</slowo_obce> --- aluzja do pochodzenia Echiona, ojca Penteusza. Echion wyrósł z ziemi z zasianych przez Kadmosa smoczych zębów.</pe>/
Płód!/
Pentheus zginął! Niewieście odzienie/
Wdział,/
Tyrsosem trząsł/
I w Hadu dziś zeszedł cienie ---/
Buhaj go wiódł!.../
Tebańskich bachantek chóry/
Zwycięstwa wspaniałą sławę/
W jęk zmieniłyście ponury,/
W zdrój/
Łez!/
Piękny zaiste to bój,/
Wielkąć przynosi chlubę./
Jeśli na dziecka własnego zagubę,/
Na jego kres,/
Ręce podniesiesz krwawe!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Aliści widzę matkę Pentheja, Agawe ---/
Z wytrzeszczonymi oczy do pałacu spieszy./
Powitać, cześć bachanckiej trzeba oddać rzeszy.</strofa></kwestia>



<didaskalia>Z głową Pentheja, zatkniętą na tyrsosie, wpada z częścią bachantek</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bachantki azyjskie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Hej?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Maik niesiemy w dom,/
Maik zielony,/
Od gór go niesiemy, od gór,/
Niesiem go świeżo ucięty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Widzę twój chór,/
Biję pokłony ---/
Witam cię, tłumie ty święty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
W ostępie dzikich kniej,/
Bez łowczych sieci ---/
Patrzcie, patrzajcie, me dzieci!/
Upolowałam lwa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wśród jakich puszcz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kithajron --- ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kithajron?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>On</wers_cd>/
Jego sprowadził skon.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Któż pierwszy wymierzył cios?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Moja to chwała chwał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Szczęśliwą cię będzie zwał/
Powszechny głos!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BACHANTKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak zwią mnie bachantki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto drugi?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kadmosa --- ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kadmosa? ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ród<pe><slowo_obce>Kadmosa ród</slowo_obce> --- córki Kadmosa, siostry Agawe: Autonoe i Ino.</pe></wers_cd>/
Tej uczestnikiem zasługi!/ 
On ci to ze mną, tak, ze mną/ 
Nie poszedł w drogę daremną!/ 
Przez nas on trup!/ 
Szczęśliwy, szczęśliwy to łup!
</strofa></kwestia>


<sekcja_asterysk/>

<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bierz udział w biesiedzie!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Młody to jeszcze zwierz!/
Spod spin szyszaka,/
Który niedawno wdział,/
Miękka się broda dobywa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Z tym mu na schwał ---/
Ozdoba taka,/
Jako u lwa jego grzywa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Bach się na łowach zna!/
Na zwierza ślady/
Wraz zaprowadził menady,/
On, sfory wódz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Myśliwych król!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Czy chwalisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Co chwalę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mnie?!</wers_cd>/
Wkrótce po wszystkie dnie --- --- ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Chwalić cię będzie ten gród!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I Penthej mnie za ten łów --- ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Pochwali własny cię chów,/
Tak, on, twój płód!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Że taka lwia zdobycz ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wspaniała ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wspaniale ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>Złowiona ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Mych rąk</wers_cd>/
Nie uszła! O chwała! O chwała!/
O wielka, ty wielka radości!/
Wśród mych rodzinnych włości/
Czyn mój zostanie po wiek ---/
Sławić go będzie człek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Więc niechaj twoją zdobycz, nieszczęsna niewiasto,/
Zobaczy na swe oczy i tebańskie miasto.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mieszkańcy pięknowieżej warowni na ziemi/
Tebańskiej! Przyjdźcie zaraz, aby oczy swemi<pe><slowo_obce>oczy swemi</slowo_obce> --- dziś popr.: swymi oczami.</pe>/
Oglądać łup, przez córki Kadmosa zdobyty!/
Nie one, ze rzemienia miotane dziryty/
Tessalskie go ubiły, nie wpadł też do matni/
Myśliwskiej! O nie! Cios mu zadały ostatni,/
Rozdarły go tych białych palce rąk! Należy/
Więc chełpić się, po bronie chodzić do płatnerzy,/
Jeżeli go te gołe pochwyciły ręce,/
Na cząstki mu porwały te członki zwierzęce?/
Gdzie jest mój ojciec stary? Niechże k'nam<pe><slowo_obce>k'nam</slowo_obce> a. <slowo_obce>ku nam</slowo_obce> (daw.) --- do nas, w naszym kierunku.</pe> się rusza!/
Nie widzę też i syna mego, Pentheusza?/
A przyjdź! Drabinę przystaw do dworzyszcza ściany/
I przybij na trójwrębie ten upolowany/
Łeb lwa, który ze sobą przynoszę!</strofa></kwestia>



<didaskalia>Z resztkami zwłok syna, na marach niesionemi przez służbę, powraca spoza miasta</didaskalia>



<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Na ziemię</wers_cd>/
Postawcieże mi, słudzy, to nieszczęsne brzemię,/
Te resztki Pentheusa! Przynieście je, ludzie,/
Przed pałac. Po tysiącznym znalazłem je trudzie,/
W parowach kithajrońskich... Nie w jednym leżały/
Wszak miejscu --- w gęstym lesie ten dobytek cały/
Jam zebrał! --- O mych córek wyprawie straszliwej/
Już tum ja się dowiedział, na te nasze niwy/
Wróciwszy od bachantek, wraz z Teirezjaszem,/
Chodzący już spokojnie po tem mieście naszem./
Do lasu więc z powrotem skierowawszy kroki,/
Przynoszę wam te wnuka zabitego zwłoki ---/
Menady go rozdarły! Była tam i ona/
Małżonka Aristaja, co mu Aktajona<pe><slowo_obce>Aktajon</slowo_obce> a. <slowo_obce>Akteon</slowo_obce> (mit. gr.) --- myśliwy, który przypadkiem zobaczył Artemidę w kąpieli, za co bogini zamieniła go w jelenia; zginął rozszarpany przez własne psy.</pe>/
Zrodziła, Autonoe; w zielonej dąbrowie/
Widziałem również Ino! W nieszczęśliwej głowie/
Zmieszały się im zmysły. Zaś co do Agawy,/
Ktoś mówił mi, że z swojej bachanckiej wyprawy/
Wróciła opętana do miasta. I zasię/
Rzekł prawdę, gdyż ją widzę --- biada! po niewczasie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mam prawo dzisiaj, ojcze, do największej chwały!/
Tak, chełp się! Gdyż z śmiertelnych tobie się dostały/
Przenajdzielniejsze córki! Wszystkich to się tyczy,/
A zwłaszcza mnie! O, racz się przyjrzeć tej zdobyczy/
Iglicę porzuciłam i krosna, byś oto/
Sięgnęła nieco wyżej, ty moja ochoto,/
Na zwierza polująca --- rękami! Patrz, stary/
Mój ojcze! Na ramionach niosę łup bez miary/
I tobie go oddaję, by na twego szczycie/
Pałacu mógł zawisnąć! Niech się twoje życie/
Napełni dzisiaj dumą! Niech twe serce, rade/
Z mojego dzisiaj czynu, sprosi na biesiadę/
Twe wszystkie przyjacioły! Szczęśliwyś, szczęśliwy,/
Że takie twoje córki wykonują dziwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O klęsko niepomierna, przed którą się bronią/
Źrenice! O ty mordzie, wykonany dłonią/
Nieszczęsną! O, wspaniałą uczciłaś ty bogi/
Ofiarą i na stypę prosisz w swoje progi/
I mnie, i Tebańczyków! Biada! naprzód tobie,/
A potem mnie jest biada. O, w słusznej żałobie,/
Aczkolwiek zbyt okrutnej, szumny bóg<pe><slowo_obce>szumny bóg</slowo_obce> --- Dionizos.</pe> nas grzebie /
On, krewniak nasz, pogrąża w niej i mnie, i ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Że też to starość bywa tak zrzędna i oko/
Na wszystko ma niechętne. Pragnę ja głęboko,/
By syn mój dobrym łowcą był i w matki ślady/
Wstępował, zwierza goniąc na czele gromady/
Tebańskiej młodzi! Przecież on li umie z bogi/
Wojować! Trzeba, ojcze, odwieść go z tej drogi,/
Upomnieć! Niech tu stanie i niechże zobaczy,/
Iż szczęścia tak nie zyska, jeno klęskę raczej.</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ach! ach! Gdybyście kiedy czyn swój pojąć miały,/
Cierpienie by was cierpkie zmogło. Lecz że cały/
Swój żywot w tym dzisiejszym stanie przeżyjecie,/
Nieszczęścia nie poznacie największego w świecie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Cóż stało się smutnego? Jakie zło cię mroczy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nasamprzód tam, ku niebu, podnieśże te oczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Podnoszę. Ale po co? Czy dowiem się może?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
To samo jest, czy coś się zmieniło w przestworze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Daleko promienistsze, to powiedzieć muszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A ból jakiś niezwykły czy ci szarpie duszę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ja nie wiem, co to znaczy... Jeno czuję, owszem:/
Poprzedni stan przeminął w mojem sercu zdrowszem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy słyszysz? Odpowiedzi daszże mi przytomne?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Dawniejszych słów, mój ojcze, wcale już nie pomnę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A w czyjeże to progi weszłaś jako żona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Z posiewów zrodzonego smoczych Echiona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A jakie, powiedz, imię waszego jest syna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Pentheus, ma i męża pociecha jedyna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1332765872329-1651177407"/><motyw id="m1332765872329-1651177407">Morderstwo, Matka, Szaleństwo</motyw>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A z czyjejże to głowy w ręku krew ci płynie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Z łba lwa, tak mi mówiły moje współłowczynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
O, przyjrzyj mu się bliżej, starczy mgnienie powiek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Co widzę? Cóż ja trzymam?! Wszak ci to jest człowiek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Uważnie mu się przyjrzyj, popatrz, jak należy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Największą widzę zgrozę! O bólu macierzy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>A co? Jak ci się widzi? Co? Czy lwa to skronie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Nie! Głowę Pentheusa dźwigają me dłonie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Skrwawioną, nim zdołałaś ją rozpoznać! Rety!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kto zabił? Kto dał do rąk nieszczęsnej kobiety?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Okrutna, sroga prawdo, jawisz się nie w porę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mów! Wypędźże mi z serca niecierpliwą zmorę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Ty sama go zabiłaś, ty i siostry twoje!
<end id="e1332765872329-1651177407"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Padł w domu, czy gdzie indziej? O wy niepokoje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Gdzie ongi Aktajona srogie psy rozdarły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Mów, po co na Kithajron poszedł ten mój zmarły?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Szedł z boga drwić, wyszydzać szedł bachijskie szały.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A w jaki my się sposób, powiedz, tam dostały?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Utraciłyście zmysły i ten gród nasz z wami.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dionizos zmógł! Jasnymi widzę to oczami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Nie chciałyście go uznać, lżąc jego obrządki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Gdzież, ojcze, są te drogie mego dziecka szczątki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Przyniosłem, wyśledziwszy z ogromnym mozołem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Czy dobrze członki jego trzymały się społem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>[Porozrzucane. Leśny skrywał je manowiec.]<pe><slowo_obce>[Porozrzucane. Leśny skrywał je manowiec.]</slowo_obce> --- wers dopisany przez tłumacza. W oryginale brakuje tu fragmentu tekstu.</pe></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Skąd szał nasz opadł także i Pentheja? Powiedz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Wam równy był, czcić boga wzbraniał się i za to/
Bóg hojnie nam zapłacił --- o krwawa zapłato! ---/
W jednaki niszcząc sposób nas wszystkich: was, moje/
Wy córki, i tego tu, i mój dom --- ostoję,/
I mnie, co pozbawiony męskiego potomka,/
Spoglądać dzisiaj muszę, jaka klęska gromka/
Raziła dziś ten ród nasz, jak przenieszczęśliwie,/
Jak strasznie zginął kwiat ten, wyrosły na niwie/
Żywota twego, córko!... <begin id="b1332846565321-1407988491"/><motyw id="m1332846565321-1407988491">Żałoba</motyw>O mój wnuku luby!/
Podporąś mego domu był, a dziś do zguby/
Przywiodłaś go, ty drogi mojej córki synu!/
Postrachem byłeś wielkim dla naszego tynu,/
Lecz nikt przez wzgląd na ciebie nigdy się nie ważył/
Urągać mnie, starcowi! Dobrze by się sparzył!/
A dzisiaj snać wypędzon będzie z własnej ziemi/
On, Kadmos, wielki Kadmos, co rękami swemi/
Tebański ród zasiawszy, bujne sprzątnął plony!/
O wnuku mój jedyny, wnuku mój rodzony./
Najdroższy dla mnie z ludzi, bo choć już na świecie/
Nie żyjesz, do najdroższych zawsze cię, me dziecię,/
Zaliczać tutaj będę. Już ty mnie za brodę/
Nie będziesz ciągnął, wnuku! Już ty, pisklę młode,/
Nie będziesz mnie całował, nie będziesz zwał dziadkiem,/
Nie będziesz mnie się pytał: «A czy ci przypadkiem/
Ktoś krzywdy nie wyrządził? Któż ci na zawadzie/
Tak stanął, tak zasmucił? Powiedz, luby dziadzie,/
Ażebym mógł ukrócić tę ludzką swawolę!»/
A dziś ja nieszczęśliwy i tyś się na dolę/
Naraził przeokrutną, przebiedna twa matka/
I sióstr jej los żałosny!... Kto żyw, do ostatka/
Pamiętaj: gdybyś bluźnił, nie chciał wierzyć w Boga,/
Wnet wierzyć cię nauczy śmierć Pentheja sroga.<end id="e1332846565321-1407988491"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Kadmosie, żal mi ciebie! Jednak zasłużenie/
Padł wnuk twój, choć tak krwawe zostawił ci mienie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Cóż stało się z mych losów, ty mój ojcze miły?!.../
[Ażeby żyć tu dalej, już ja nie mam siły!/
Pentheus, syn, nie żyje! Ręce moje własne/
Rozdarły go na strzępy! Niechże i ja zgasnę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>On karę zasłużoną poniósł: szydził ze mnie/
I przeto z rąk tych zginął, z których tak nikczemnie/
Nie był powinien zginąć. Ale i wam godnie/
Zapłacić trzeba będzie za spełnioną zbrodnię/
Na wnuku tego starca: Już nie zobaczycie/
Tych murów, wypędzone z nich na całe życie!]<pe><slowo_obce>Ażeby żyć tu dalej (...) na całe życie!</slowo_obce> --- fragment uzupełniony przez tłumacza.</pe>/
Ty w smoka, królu Kadmie, będziesz przemieniony,/
A co zaś do Aresa córki, twojej żony,/
Harmonię, która z tobą, choć śmiertelnyś, żyje/
W małżeńskim związku, w gada się przedzierzgnie, w żmiję./
Z nią razem z tego miasta pognasz zaprząg wołów ---/
To Zeus ci przepowiada co do twych mozołów ---/
I, ludów barbarzyńskich wódz, ty grodów wiele/
Rozburzysz. Lecz gdy nowi twoi przyjaciele/
Świątynię Loksyjasza złupią, wiedz, że wtedy/
W powrocie swym doznają niespodzianej biedy./
Lecz Ares przyjdzie w pomoc tobie i Harmonii,/
Obojga was na Wyspie Szczęśliwości schroni./
To mówięć ja, Dionizos, nieśmiertelny człowiek,/
Lecz Zeusa syn prawdziwy. Gdybyście swych powiek/
Nie odwracali ongi od rozsądku drogi/
W te czasy, kiedy znać jej nie chcieliście, błogi,/
Zaiste, los by waszą rozpogadzał duszę,/
Syn Zeusa zbawcze z wami zawarłby sojusze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><begin id="b1332846892629-657102351"/><motyw id="m1332846892629-657102351">Zemsta</motyw>Błagamy, Dionizosie! Zgrzeszyłyśmy, boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Za późno! Wcześniej było kajać się w pokorze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Widzimy to, lecz nazbyt krwawa jest twa chłosta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I wyście mnie chłostały szyderstwem! Rzecz prosta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Tyś bóg, więc się nie równaj śmiertelnikom w złości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Zezwolił na to dawno Zeus z swej wysokości.
<end id="e1332846892629-657102351"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ojej! Więc nieuchronne, starcze, jest wygnanie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- po co; dlaczego.</pe> zwlekać? Co się stało, już się nie odstanie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O dziecię! Jakiż dzisiaj los nawiedził ostry/
Nas wszystkich, mnie i ciebie, i twe krwawe siostry!/
Ja, biedny, w cudzoziemskie mam się udać kraje/
W tym wieku tak podeszłym! Jak Zeusa wyznaje/
Wyrocznia, mam wojsk cudzych zebrać mieszaninę/
I wieść ją na Helladę! Mam --- z boleści ginę! ---/
Harmonię, Aresową córkę, moją żonę,/
Na gada przedzierzgniętą, wieść w ojczystą stronę,/
Ja, również gad! Na dzikich barbarzyńców przedzie/
Na groby ją helleńskie własny mąż powiedzie,/
Na świętych bóstw ołtarze! Nie skończą się moje/
Nieszczęścia! Mnie i wówczas będą niepokoje/
Szarpały, Acherontu gdy fale zobaczę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ojcze! Bez ciebie idę na życie tułacze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przecz, córko, obejmujesz mnie swymi rękami?/
Słaby, siwy ja łabędź, cóż ja pocznę z wami?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Z ojczyzny wyrzucona, w jakież pójdę strony?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ja nie wiem! Nie pomoże ci ojciec rodzony.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Żegnaj mi, grodzie ojczysty, żegnaj mi, domie ty mój!/
Wypchniętą z rodzinnych progów/
Okrutny czeka znój.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Arystajowych poszukaj rozłogów<pe><slowo_obce>Arystajowe rozłogi</slowo_obce> --- Arkadia.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>[Ojcze! nad losem twym płaczę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
A mnie chwytają rozpacze/
Nad twą i sióstr twoich dolą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dionizos, wielki bóg,/
Strasznym zapłonął gniewem,/
Z rodzinnych wygnał smug!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIONIZOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Ale i mnie strasznie bolą/
Te krzywdy, przez was zadane ---/
Krwawą mi ranę/
Tebański zadał gród,/
Że mi odmówił czci! 
</strofa></kwestia>



<didaskalia>(Znika.)</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Bądźże mi, ojcze, zdrów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KADMOS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Bądź zdrowa, córko nieboga!/
Jeno do zdrowia nie wiedzie ta droga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGAWE</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Do sióstr mnie powiedźcie, do sióstr,/
Przed nimi niech stopa ma stanie,/
By razem pójść na wygnanie ---/
Biedne wy siostry moje!/
Nie na Kithajron mi iść!/
Ani on mnie nie zobaczy,/
Ani ja jego! Ach!/
Nie dla mnie bachantek stroje,/
Nie dla mnie już w bluszczu liść/
Zdobne te pręty ---/
Innym zostawię ja ten obrzęd święty!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>W przemnogiej postaci/
Zjawiają się losy/
I niespodzianki urządza nam Bóg./
Miast zyskać, człek traci,/
A zysków niebiosy/
Wśród niespodzianych nie skąpią mu dróg ---/
Tak było i z tym wydarzeniem... ]</strofa></kwestia>


</dramat_wierszowany_l></utwor>