<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/eurypides-medea/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eurypides</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Medea</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kasprowicz, Jan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Śląską Bibliotekę Cyfrową. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/medea</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=17743</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jan Kasprowicz, Przekłady, tom V, wydał Wojciech Meisels, Kraków 1931.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - tłumacz Jan Kasprowicz zm. 1926</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1997</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-12-09</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/medea.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0211-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/medea.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1272-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/medea.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2227-6</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/medea.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3207-7</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/medea.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4293-9</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6806.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Judith Andersons jako Medea, Carl Van Vechten  (1880–1964), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6806</dc:relation.coverImage.source>
  <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DDA</category.thema.main>
    <category.thema>DDA.WL-A</category.thema>
    <category.thema>1QBAG</category.thema>
    <category.thema>3CT</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap>Eurypides, obok Ajschylosa i Sofoklesa, był jednym z trzech wielkich tragików greckich. Tragedia <tytul_dziela>Medea</tytul_dziela> powstała w roku 431 p. n. e. i niejednokrotnie była wystawiana na deskach światowych teatrów.</akap>




<akap>Dramat opowiada o kolchidzkiej czarodziejce, która została porzucona wraz z dziećmi przez męża. Zradzona i zawiedziona kobieta postanawia się na nim zemścić.</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Eurypides</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Medea</nazwa_utworu>



<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
niema -> nie ma,
nie łatwa -> niełatwa,
nie wiele -> niewiele,
pokryjomu -> po kryjomu,
wogóle -> w ogóle,
coprędzej -> co prędzej,
śnieżno-białą -> śnieżnobiałą,
dla czego -> dlaczego,
z pośród -> spośród,
z pod -> spod,
w tem -> wtem
tem, czem, swem -> tym, czym, swym (z wyjątkiem pozycji rymowej)</akap>

<akap>Pisownia joty, np.:
Peljon -> Pelion,
peliońskiego -> peliońskiego,
Peljasz -> Peliasz,
Heljos -> Helios,
Harmonja -> Harmonia.</akap>


<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych:
shańbionej -> zhańbionej,
shańbił -> zhańbił,
znaleść -> znaleźć,
z pośród -> spośród,
z pod -> spod
</akap>

<akap>Inne:
j. w. -> jw.,
hyżo -> chyżo
</akap>

<akap>Poprawione błędy źródła:
rzucarz -> rzucasz
</akap>
</nota_red>


<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY DRAMATU:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Piastunka</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Piastun</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Medea</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Chór kobiet</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Kreon</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Jazon</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Ajgeus</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Poseł</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Dzieci Medei</osoba></lista_osoba>

</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Koryncie.</miejsce_czas>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bodajby nie był Argo<pe><slowo_obce>Argo</slowo_obce> --- statek, którym wypłynęli do Kolchidy Argonauci, czyli pięćdziesięciu dwóch uczestników wyprawy  po złote runo.</pe> krajał głębi sinej/
Symplegad, do kolchidzkiej pędzący krainy!/
Bodajżeby też nigdy na leśnym Pelionie<pe><slowo_obce>Pelion</slowo_obce> --- góra w Tesalii.</pe>/
Nie padła była sosna! Dzielnych mężów dłonie/
Bodajżeby nie były pochwyciły wiosła/
Tej łodzi, co po runo złociste ich niosła/
Na rozkaz Peliasa<pe><slowo_obce>Pelias</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Posejdona i Tyro, wysłał Jazona po złote runo, z obawy że ten zajmie należny mu tron miasta Jolkos w Tesalii. Zabity przez własne córki za sprawą namów Medei.</pe>! Medea, ma pani,/
Nie byłaby płynęła wonczas ku przystani/
Jolkijskiej! Miłująca Jazona<pe><slowo_obce>Jazon</slowo_obce> (mit. gr.) --- przywódca wyprawy Argonautów (od nazwy statku ,,Argo") po złote runo do Kolchidy (płd.-wsch. wybrzeże Morza Czarnego).</pe>, ta nasza/
Władczyni, poradziwszy córkom Peliasza/
Własnego ubić ojca, do korynckiej ziemi/
Nie byłaby uciekła z małżonkiem i z swymi/
Dziecięty! Juścić prawda, przybywszy tu w gości,/
Oddana Jazonowi, doznała miłości/
Powszechnej, boć największe to szczęście, jeżeli/
Zgodliwa żona z mężem wierny żywot dzieli./
Dziś wszystko się rozprzęgło i najbliżsi sobie/
Wrogami dziś, gdyż Jazon porzucił w tej dobie<pe><slowo_obce>w tej dobie</slowo_obce> (daw.) --- w tym czasie.</pe>/
Mą panią i swe dziatki, poślubiwszy zdradnie/
Królewski płód Kreonta, co w tym kraju władnie./
Nieszczęsna zaś Medea, tak strasznie wzgardzona,/
Przysięgi wypomina, z rozdartego łona/
Do rąk się odwołuje przymierza, na świadki/
Przyzywa oto bóstwa, że dziś się tak rzadkiej/
Odpłaty doczekała z Jazonowej woli./
Wzgardziwszy wszelką strawą, gdy ją serce boli,/
We łzach dzień cały trawiąc, zdradzona przez męża,/
I oczu nie podniesie... Przyjaźń się wytęża/
Daremnie: słów pociechy słucha, niby skała,/
Lub morza spienionego fala rozszalała./
Czasami, odwróciwszy śnieżnobiałą szyję./
Uskarża się sam na sam, z bólem się nie kryje,/
Rodzica wspominając i ojczyste łany,/
Dla męża porzucone, co dziś dla stroskanej/
Litości nie ma żadnej!... Ach! jakżeż szczęśliwy ---/
Tak myśli --- kto rodzinnej nie opuszcza niwy!/
Znienawidziła dzieci; ja-ć wielce się trwożę,/
Czy nie ma złych zamiarów, czy nie knuje może/
W swej duszy jakiej zemsty: gwałtowną ma duszę,/
Nie zniesie żadnej krzywdy... Obawiać się muszę,/
Ażeby do sypialni wszedłszy po kryjomu,/
Nie wbiła w serce córki królewskiego domu/
Wyostrzonego noża. Nikt też dzisiaj nie wie,/
Czy króla nie uśmierci w swym szalonym gniewie,/
Nie sprzątnie oblubieńca i na większą jeszcze/
Narazi się niedolę. Serce ma złowieszcze,/
Nie wchodzić w nią w zatargi, droga-ć to jest śliska!/
<begin id="b1417724647659-1825328085"/><motyw id="m1417724647659-1825328085">Dziecko</motyw>Lecz oto już dziecięta wracają z boiska./
Nie wiedzą nic o matce. Tak, umysł dziecięcy/
Ma troskę o zabawę, zresztą o nic więcej.<end id="e1417724647659-1825328085"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wchodzi z <osoba>dziećmi Medei</osoba></didaskalia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417727741415-2592674131"/><motyw id="m1417727741415-2592674131">Sługa</motyw>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty w domu mej władczyni siwy skarbie stary!/
Dlaczego tak sam na sam skarżysz się bez miary/
Na dworze na tę naszą niedolę? Czyż zdoła/
Obywać się bez ciebie pani chmurnoczoła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sędziwy towarzyszu Jazonowych dzieci!/
Nieszczęście chlebodawców w dobrych sługach nieci/
Współczucie, ich cierpieniom równa się ich męka,/
Więc ja też, gdy mnie dzisiaj straszna boleść nęka,/
Wybiegłam i o losach Medei, tak srodze/
Dotkniętej, wobec ziemi i nieba zawodzę...<end id="e1417727741415-2592674131"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co? Jeszcze nie przestała się żalić ta biedna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Draśnięta ledwie kora, daleko do sedna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417724685929-2089585994"/><motyw id="m1417724685929-2089585994">Pan, Sługa</motyw>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niemądra --- jeśli wolno tak nazywać pany!/
Więc dotąd ból najświeższy jeszcze jej nie znany?<end id="e1417724685929-2089585994"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż stało się, mój stary? Wyjaw wszystko szczerze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic! Nic! Żem to w ogóle mówił, żal mnie bierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Opowiedz, towarzyszu, powiedz! Na twą brodę!/
Gdy trzeba, milczeć będę, wierz mi, nie zawiodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Poszedłem po warcaby i niepostrzeżenie/
Usiadłszy przy źródlisku, przy świętej Pejrenie,/
Gdzie starcy się zbierają, usłyszałem słowa,/
Że z ziemi chce korynckiej wola Kreontowa/
Wydalić matkę a dziećmi. Czy prawda się mieści/
W tych słowach, juścić nie wiem, chciałbym też w ich treści/
Dopatrzyć się li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> kłamu... Odpowiedź niełatwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A Jazon czyż dopuści, iżby jego dziatwa/
Cierpiała, choć dla matki tak jest dzisiaj srogi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dawniejsze związki nowym ustępują z drogi:/
On dziś już szczęścia domu swojego nie strzeże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zginiemy więc, gdy klęski łączą się dziś świeże/
Z dawnymi, co nam dotąd biedne serca straszą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie pora powiadamiać o tym panią naszą,/
Dlatego trzeba milczeć. Weź-że to w rachubę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Strasznego wy rodzica macie, dziatki lube!/
Lecz ja mu źle nie życzę, wszak on moim panem,/
Choć bliskich swych cierpieniem darzy niesłychanem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417727927118-1146825857"/><motyw id="m1417727927118-1146825857">Kondycja ludzka, Miłość</motyw>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rzecz ludzka! Teraz widzisz, że człek zawsze kocha/
Więcej siebie niż innych. I ma racji trocha,/
Choć często zysk go ciągnie. Toć, najoczywiściej,/
I Jazon wzgardził dziećmi swymi dla korzyści.<end id="e1417727927118-1146825857"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A teraz niech się dziatwa do domu potrudzi,/
Ty zaś ją trzymaj z dala od gromady ludzi/
I nie wiedź przed oblicze zatroskanej matki./
Widziałam-ci ja wzrok jej, jak w zawiści rzadkiej/
Kierował się w ich stronę. Snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> coś złego knowa!/
Wiem o tym, że w swym gniewie nie spocznie jej głowa,/
Dopóki nie porazi swych ofiar. Zaiste!/
Nie w swych, lecz w wroga gromy niech rzuca ogniste!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>poza sceną</didaskalia>
<kwestia><strofa>O jej!/
O miej-że litość, ty bolu, o miej!/
O jej! A dlaczego nie zginę/
W tę przeraźliwą godzinę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417728047867-2685650776"/><motyw id="m1417728047867-2685650776">Matka, Dziecko, Zemsta</motyw>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To właśnie mówiłam, najdroższe me dzieci:/
W jej sercu znękanym gniew srogi się nieci!/
O spieszcie co prędzej! O idźcie już w dom!/
A baczcie, by na was nie spłynął jej grom!/
Unikać wam trzeba jej dzikiej natury,/
Jej myśli wzburzonej, jej duszy ponurej,/
Zabójczym oddanej tchom./
O idźcie już, idźcie, biegnijcie co prędzej!/
Już widzę, jak rośnie ten obłok jej nędzy ---/
Przed chwilą zaledwie dostrzegły go oczy,/
A teraz jak rośnie w bolesnej swej mroczy/
Ten potwór! Ach! Stanie się rzecz niepojęta,/
Gdy mściwy duch zerwie swe pęta.<end id="e1417728047867-2685650776"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ajaj! Ajaj!/
Zbyt wiele ja nieszczęść doznałam, to znaj,/
Ty dziatwo wzgardzonej, zhańbionej macierzy!/
Niech piorun mej klątwy w twe życie uderzy:/
I ojciec, i dom niech zaginie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, jej mnie nieszczęsnej, o jej!/
A jakiż ta dziatwa w ojcowskiej tej winie/
Ma udział? Dlaczegoż nienawiść twa do niej?/
O dzieci wy biedne! A któż was obroni?/
Zbyt chełpi się pycha wodzących dziś rej,/
Zbyt gniew się nadyma tych władców, co, sami/
Zbyt się nie krępując ustawy więzami/
Krępują wciąż innych prawem samowoli ---/
Tylko gdzie jest równość, życie nas nie boli!/
Nie pragnę ja bogactw, chcę li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> mieć ostoję/
Bezpieczną na stare, słabe lata moje./
Dla umiarkowanych już w samym ich mianie/
Dostatnia jest chwała, boć umiarkowanie/
To dobro najwyższe! A kto je przekroczy,/
Ten nigdy już szczęścia w swym domu nie zoczy./
A, mówię, dla domu stokrotnie jest gorzej,/
Gdy nad nim gniew boski się sroży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słyszałam-ci głosy, te skargi na losy,/
Płynące z warg/
Nieszczęsnej tej niewiasty kolchidzkiej. O, kiedy/
Otrząśnie się, mów, stara! z swej straszliwej biedy?!/
Że tak w niej pełno jest skarg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie dom to już przecie! Przeminie na świecie/
Blask jego! Co więcej! Łożnicy książęcej/
Od spragnion, a ona, we łzach zatopiona,/
Po twojej tej stracie narzeka w komnacie,/
A któż ją pocieszy z przyjaciół jej rzeszy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ajaj!/
O niechaj w mą głowę pociski gromowe/
Uderzą, bo za nic mam żywot, gdy granic/
Mój ból nie posiada! Ach! Ach! Oby blada/
Przerwała już śmierć to me życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417728219189-2196241141"/><motyw id="m1417728219189-2196241141">Tęsknota</motyw>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O Zeusie<pe><slowo_obce>Zeus</slowo_obce> (mit. gr.) --- najważniejszy z bogów, władca Olimpu, brat Posejdona i Hadesa, syn Kronosa, patronujący zjawiskom na niebie, zwłaszcza piorunom.</pe>! O światło! O ziemio! Słyszycie/
Te skargi gorące, obficie płynące/
Z warg najbiedniejszej z żon?/
Szalona! Tęsknota, co sercem twym miota/
I pcha tak zawzięcie w mężowskie objęcie,/
Przyspieszy ci, mówię, twój skon!/
Nie pragnij tego! Gdy on/
Do innych zrywa się łoży,/
Niech gniew się twój nie sroży:/
W stosownej cię dobie Bóg pomści. Ty sobie/
Daj spokój! Nie brnij po nim w zbytecznej żałobie!<end id="e1417728219189-2196241141"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia><strofa>O wielka Temido<pe><slowo_obce>Temida</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini sprawiedliwości.</pe> i ty, Artemido<pe><slowo_obce>Artemida</slowo_obce> (mit. gr.) --- dziewicza bogini-łuczniczka, opiekunka zwierzyny łownej, bliźniacza siostra Apollina; jej strzałom przypisywano nagłą śmierć kobiet.</pe>!/
Ach! W jakiej ja męce wżdyć<pe><slowo_obce>wżdyć</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> ginę, gdy ręce/
Przeklętymi śluby związał mi dzień zguby!/
Niech ujrzą me oczy, jak klęska się stoczy/
Na niego i na nią, co taką otchłanią/
Cierpienia mnie raczą! Ach! Z jakąż rozpaczą/
Wspominam, żem, brata sprzątnąwszy ze świata,/
Tak ciebie rzuciła, o ziemio ty miła,/
O biedny ty ojcze rodzony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchajcie, jak bije ten głos w nieboskłony!/
Ku mściwej Temidzie, do Zeusa on idzie,/
Którego opieka ma śluby człowieka/
Na oku!... Ja zasię nie widzę w tym czasie,/
By zemsta zbyt mała ukoić zdołała/
Tę naszą nieszczęsną kniahinię<pe><slowo_obce>kniahini</slowo_obce> (daw., reg.) --- księżna.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bogdajby się tylko zjawia tu ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Przed naszem obliczem! Smagana tym biczem,/
Bogdajby zechciała wraz/
Nakłonić też ucha mej radzie, co ducha/
Gniewnego rozbroi i serce ukoi,/
Zrzuci zeń ciężki ten głaz!/
Bo juścić w każdy ja czas/
Przyjaciół popieram szczerze!/
Idź, otwórz domu dźwierze/
I wyznaj niebodze mą miłość... Lecz srodze/
Ty spiesz się, nim swej zemście straszne puści wodze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUNKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uczynić to mogę, przecież czuję trwogę,/
Czy mnie wysłucha?/
Z miłości ku tobie przechętnie to zrobię,/
Choć na domowniki sypie ogień dziki/
Z płomiennej źrenicy. Żar jako u lwicy,/
Co młode swe broni, skrzy się, jeśli do niej/
Zbliżyć się odważy ktoś z sług i szafarzy./
<begin id="b1417730513357-290459543"/><motyw id="m1417730513357-290459543">Śpiew, Smutek</motyw>Prawda jest w twym słowie, że nasi przodkowie/
Niewiele zmyślili mądrego tej chwili,/
Gdy ludzkiej gromadzie przy tańcu, biesiadzie/
Kazali obleśnie piać wesołe pieśnie,/
Zaś nauczycieli myśmy w nich nie mieli,/
Jak dźwięcznymi tony żywot zachmurzony/
Rozjaśniać... Na świecie tak ciągle się plecie,/
Że gdy ludzie smutni, to przenigdy lutni/
Wielostrunnej dźwięki nie tłumią ich męki.<end id="e1417730513357-290459543"/>/
A oto wciąż gromy biją w nasze domy!/
A oto --- o losy! --- nowe wciąż pokosy/
Śmierć kładzie na łanie! Bodajby to granie/
Koiło nam bole!... Lecz w biesiadnym kole/
Po cóż pieśni trzeba, gdy sam widok chleba/
Głodne serca cieszy ucztującej rzeszy?!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Znika.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tysiącznych jęków rozkłębiona fala/
Razi me uszy! Zamęt głosów wzrasta!/
Nieszczęsna niewiasta/
Na zdrajcę się łoża ślubnego użala!/
Ku Zeusa córce, przysiąg strażniczce, Temidzie,/
Ten krzyk cierpienia idzie!/
Ona śród nocy do greckiej ją ziemi/
Morzami niosła wzdętymi...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Z pałacu wychodzi</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1417872478672-2289662082"/><motyw id="m1417872478672-2289662082">Kondycja ludzka, Pogarda, Nienawiść</motyw>Rzuciłam progi domu, korynckie me panie,/
By waszej przypadkowo nie ulec naganie./
Pysznymi zwą tu wielu --- wiem to --- że od ludzi/
Wciąż stronią, zaś człek inny zarzut pychy budzi,/
Że ciągle poza domu ścianami wystawa,/
A innych wreszcie bliźnich spotyka niesława/
I wzgarda za to znowu, że im życie płynie/
W spokoju arcygnuśnym, w hańbiącym bezczynie./
Źrenicom świata słuszność jakież jest daleka!/
Nie zdołał człowiek dotrzeć do serca współczłeka,/
A już go nienawidzi, chociaż krzywdy żadnej/
Nie doznał, zasię przybysz winien żywot składny/
Prowadzić według ustaw gościnnego kraju./
Nie chwalę-ć ja też ludzi, co mają w zwyczaju/
Dla samej tylko pychy pogardzić innymi.<end id="e1417872478672-2289662082"/>/
Mnie los niespodziewanie pogrążył w olbrzymiej/
Niedoli; niczym dla mnie uroki żywota,/
Ku śmierci, o me drogie, pcha mnie dziś tęsknota./
Bo ten, w którym złożyłam wszystką moją wiarę,/
Najgorszym stał się z ludzi. <begin id="b1417872781220-1930369393"/><motyw id="m1417872781220-1930369393">Kobieta, Małżeństwo</motyw>Za jakąż to karę/
Z wszystkiego, co oddycha i myśli na świecie,/
Najsroższy los się dostał nieszczęsnej kobiecie?/
Małżonka trzeba cennym okupywać wianem,/
Naszego ciała władcę --- złem to niesłychanym,/
Lecz gorszym traf: nie wiada, jakim mąż ten będzie,/
Szlachetnym czy też podłym, stanąć bowiem w rzędzie/
Rozwódek wstyd to wielki, nie można też męża/
Odtrącać! A już darmo umysł się wytęża,/
Jeżeli w obcym kraju i pod obcym prawem/
Z człowiekiem ma się obcym połączyć niebawem.<end id="e1417872781220-1930369393"/>/
Zaiste! Trzeba być jej jako prorokinie,/
Ażeby móc odgadnąć, azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> nie zginie./
Lecz gdy się wszystko dobrze zakończy nareszcie./
Gdy mąż w tym jarzmie życia chodzi przy niewieście/
Godziwie, los to godny zazdrości; gdy zasię/
Inaczej ma się sprawa, śmierć li dobrą zda się./
Poza tym, gdy mężowi dolega coś w domu,/
Uskarżyć się on przecie może lada komu,/
Druhowi, z którym wyrósł, a my, złych katuszy/
Doznawszy, musim własnej spowiadać się duszy!/
A mówią też, iż życie prowadzim bezpieczne/
W komnatce, kiedy oni na zatargi wieczne/
Wyruszać muszą w pole, gdzie oszczepy warczą!/
O głupcy! Trzykroć wolę ja stanąć pod tarczą,/
Niż rodzić choć raz jeden! Ale to się ciebie/
Nie tyczy; masz ojczyznę, masz swój dom, w potrzebie/
Przyjaciół możesz znaleźć, żywota rozkosze/
Otworem ci tu stoją... Za to co ja znoszę!/
Samotna, bez ojczyzny, zdrady mężowskimi/
Nękana, z obcej ku wam przywiedziona ziemi,/
Ni matki, ani brata, ani żadnej siostry,/
Do których mi się uciec w mej niedoli ostrej!/
To jedno tylko raczcie mi spełnić: jeżeli/
Wynajdę jakiś środek na mych krzywdzicieli,/
Na męża i na ojca, co mu córkę dawa,/
I na nią --- jeśli wszystkich zniszczę według prawa,/
<begin id="b1417872900834-2009063661"/><motyw id="m1417872900834-2009063661">Kobieta, Zdrada, Zemsta</motyw>Wy milczcie!... Tak, kobieta będzie pełna trwogi/
We wszystkim; tchórz do wojny, z pochew broni srogiej/
Nie wyjmie, lecz gdy ślubne zbezczeszczą jej łoże,/
Nikt mściwszym ani krwawszym od niej być nie może.<end id="e1417872900834-2009063661"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uczynię tak, Medeo! choć mi nie dziwota,/
że tobą żądza pomsty i żal taki miota./
Lecz, widzę, Kreon idzie, władca tej dziedziny:/
Zapewne jakieś świeże niesie ci nowiny.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Medeo strasznooka, swą zapalczywością/
Małżonka ścigająca! Masz mi się z tą włością/
Pożegnać jak najprędzej! Weź swych dzieci dwoje/
I ruszaj mi bez zwłoki za granice moje,/
Gdyż ja, dzierżyciel prawa, do domu nie wrócę,/
Dopóki cię na zawsze z ziem tych nie wyrzucę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ojej! Ja nieszczęśliwa! Ach! Ginąć tak nagle!/
Doszczętnie! Już wrogowie rozpuścili żagle/
I nie ma dla mnie wyjścia! Okrutny manowiec!/
Lecz ja, com tyle zniosła, pytam się: Odpowiedz,/
Kreonie, za co z swojej wypędzasz mnie ziemi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obawiam się --- bo po cóż mam się taić z swymi/
Obawy? --- że chcesz klęskę sprowadzić na głowę/
Mej córki: toć po temu znaki są gotowe!/
Przebiegły jest twój umysł, w knowania bogaty,/
Podniecon nadto bólem z powodu utraty/
Małżonka. Mam też wieści, że myślisz o zgubie/
Nas wszystkich, ojca, córki i zięcia... Nie lubię/
Wżdyć<pe><slowo_obce>wżdyć</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> czekać, aż się groźby wypełnią... Dziś wolę/
Zarobić na twą zawiść, niż potem niedolę/
Sromotną opłakiwać, zmiękczon twymi łzami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! Ach!/
Nie pierwszy raz, Kreonie, miej litość nad nami ---/
W nieszczęście mnie zapędza ma sława. O, radzę,/
By człowiek, który w mózgu ma rozumu władzę,/
Nie chował swoich dzieci w zbytecznej mądrości.../
Bo nie dość, że człowieka, w którym mądrość gości,/
O gnuśność obwiniają cni obywatele,/
Lecz jeszcze nienawiści mają nazbyt wiele./
Gdy mędrzec się przed głupcem z czymś nowym pochwali,/
Otrzyma wnet przydomek pustego mądrali./
A jeśli więcej znaczysz od tych, co mniemanie/
O sobie mają wielkie, wnet ci się dostanie/
W udziale zawiść tłumu. I mnie się to samej/
Zdarzyło, kiedym weszła w tego miasta bramy./
Żem mędrsza, więc też mądrość ma nienawiść budzi:/
Dla jednych jestem szorstką, zaś dla innych ludzi/
Jam taką czy owaką, tylko dla nikogo/
Rozumną. Tak i ty się obawiasz, że srogo/
Me serce, o Kreonie, bije przeciw tobie./
Nie lękaj się! Nic złego ja królom nie zrobię./
Bo czymżeś ty mnie skrzywdził? Zabiera mężczyzna/
Twą córkę, więc go lubisz; dusza ma się przyzna,/
Że mam nienawiść k'niemu --- wszak to mój małżonek!/
Lecz tyś postąpił mądrze, mówię bez obsłonek,/
I żadnej nie czuję ku tobie zawiści,/
Jeżeli ci się wszystko jak najlepiej ziści./
Tak, żeście się, weselcie! Tylko mnie w tym mieście/
Zostawcie! Chociaż krzywdę mnie, biednej niewieście,/
Niemałą wyrządzili, umilknę, jak pono/
Przystało zawsze ludziom, których zwyciężono.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1417873084501-598953011"/><motyw id="m1417873084501-598953011">Milczenie</motyw>Łagodnie brzmią twe słowa, lecz powiedzieć mogę,/
Że teraz jeszcze większą czuję w sercu trwogę,/
Azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> coś nie knujesz: teraz mniej ci wierzę,/
Niż przedtem. Każdy bowiem łatwiej się ustrzeże/
Kobiety popędliwej i takiegoż męża/
Niż milczków... Próżno dziś się twój umysł wytęża:/
Uciekaj! Na nic podstęp, wszelkie środki na nic!/
Wszak wrogiem jesteś moim! A więc precz z tych granic!<end id="e1417873084501-598953011"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O nie! Na twe kolana! Na tę pannę młodą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na próżno tracisz słowa, duszy mej nie zwiodą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wypędzasz mnie, na prośby nie zważając moje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od ciebie dom mój droższy, o niego ja stoję<pe><slowo_obce>o niego ja stoję</slowo_obce> (daw.) --- na nim mi zależy.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak drogaś ty mi dzisiaj, ojczyzno zdradzona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po dzieciach i dla mego najdroższa jest łona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O jakimż to dla człeka przekleństwem jest miłość!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja sądzę, że rozstrzyga tu losów zawiłość.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie spuszczaj z oka sprawców mej krzywdy, o Boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szalona! Przestań dręczyć, nic ci nie pomoże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość mękiśmy już znieśli, nie trzeba jej więcej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy mam się do mej służby odwołać książęcej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kreonie, nie czyń tego, daj gwałtowi spokój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dokuczasz, łaski sobie, Medeo, nie rokuj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odejdę, lecz nie o tom ciebie błagać chciała.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc czemu się ociągasz, ty duszo zuchwała?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten jeden dzień mi pozwól pozostać, o królu,/
Bym mogła coś obmyśleć dla dzieci, co w bólu/
Zostały i bez środków, gdyż ojciec rodzony/
Już przestał dbać o płód swój. W jakie mam je strony/
Prowadzić, jeszcze nie wiem. Zlituj się nad nimi,/
Boś sam jest przecież ojcem. Wszak litość na ziemi/
Być winna! Nie o sobie też myślę, że muszę/
Uciekać! Tak to losy dręczą dziś mą duszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KREON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tyrański duch mi obcy --- we mnie on nie gości,/
Choć nieraz się zawiodłem na mojej litości,/
I dzisiaj również błądzę! Jednak niech się stanie!/
Lecz mówię ci, niewiasto: w jutrzejsze zaranie,/
Gdy Bóg nad naszym grodem zapali pochodnię,/
Jeśli tu jeszcze będziesz, zdeptawszy niegodnie/
Mój rozkaz, musisz umrzeć! Zostań, jeśli-ć trzeba,/
Dzień jeden! Od nieszczęścia uchronią nas nieba ---/
Nie spełnisz tego dzisiaj, o czym myślisz w trwodze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O biada ci niebodze!/
O biada! W tej doli gdzie zwrócisz swe kroki?/
Gdzie znajdziesz gościnę, co ból twój głęboki/
Uśmierzy? Gdzie kraj ten? Gdzie, powiedz, jest ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Ten zbawczy twój próg?/
Medeo, na wieki snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> jakiś cię bóg/
Pogrążył w nieszczęścia głębinie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, wszędy mnie ścigają losy coraz krwawsze!/
Lecz nie myśl, że tak wszystko zostanie na zawsze./
O, ciężkie grożą losy onej młodej parze/
I krewnym jej niemały znój przypadnie w darze./
Czy myślisz, żem się k'niemu łasiła daremnie,/
A nie, że chęć korzyści i chytrość jest we mnie?/
Nie rzekłabym mu słówka ani też rękami/
Nie tknęła się rąk jego! Oto jak go mami/
Głupota: wypędziwszy mnie z kraju, ten stary/
Wyprzedziłby od razu wszystkie me zamiary,/
A teraz, mając dzień ten, spełnię plany swoje/
I trupem dziś położę moich wrogów troje ---/
<begin id="b1417873415767-3593088136"/><motyw id="m1417873415767-3593088136">Morderstwo</motyw>Zabiję ojca, córkę i męża. Niejedna/
Ku temu wiedzie droga, lecz ja nie wiem, biedna,/
Na którą wejść mi dzisiaj potrzeba. Czy może/
Najlepiej, jeśli ogień pod ich dom podłożę,/
Lub, wkradłszy się w sypialnię, wbiję pannie młodej/
Ten ostry sztylet w serce? A jeśli zawody/
Spotkają mnie, co czynić, przyjaciółki lube?/
Jeżeli mnie pochwycą, gdy, knując im zgubę,/
Przekroczę próg ich domu? Śmierć mnie wówczas czeka/
Na wrogów pośmiewisko! Od tegom daleka!/
Nie! Droga mnie najprostsza zawiedzie do celu!/
Trucizna --- oto środek najlepszy śród wielu./
Tak zrobię!/
Niech giną!... <end id="e1417873415767-3593088136"/>Ale wówczas gdzie ja znajdę sobie/
Przytułek? Jakież miasto, jakiż kraj przygarnie/
Nieszczęsną, nie pozwoli mi zginąć tak marnie?/
Nie! Nie ma takich kątów! Więc poczekać trzeba,/
Aż jakiś schron bezpieczny ukażą mi nieba,/
I chytrze a w milczeniu myśleć nad ich skonem!/
Lecz jakiś los mnie pędzi! Z tętnem przyspieszonym/
Pochwycę miecz i choćbym tutaj umrzeć miała,/
Uprzątnę ich od razu, odważna, zuchwała!/
O nie! Na tę królowę, którą z wszystkich bogów/
Najwyżej czczę, na świętą strażniczkę mych progów/
Domowych, na Hekatę<pe><slowo_obce>Hekate</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini magii i ciemności, pokuty i zemsty.</pe>! Nie będą się cieszyć/
Ci wszyscy, co tak śmieli mnie tym smutkiem przeszyć!/
Na gorycz ślub im zmienię, na cierpień bogactwo!/
Nie wyjdzie im na dobre to powinowactwo,/
Ta moja dziś ucieczka! A więc dalej! Dalej!/
Medeo, wytęż wszystkie swe sztuki! Ze stali/
Bądź dzisiaj: najstraszliwszych masz dokonać rzeczy!/
Świadomaś swego bólu? Nie, ten pomiot człeczy,/
Ten ród Syzyfijczyków i ten związek nowy/
Nie będzie dzisiaj szydził z twojej biednej głowy,/
Ty córko szlachetnego rodzica, ty plemię/
Heliosa<pe><slowo_obce>Helios</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg słońca.</pe>! Doświadczona-ś! <begin id="b1417873348401-2419273777"/><motyw id="m1417873348401-2419273777">Kobieta demoniczna</motyw>Przy tym, wyznać muszę,/
Natura nam kobietom dała słabą duszę,/
O cne gdy idzie sprawy, lecz chytrości wiele,/
Przewrotne jeśli trzeba przeprowadzić cele.<end id="e1417873348401-2419273777"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wstecz dzisiaj płyną fale świętych rzek!/
Wszystko się zmienia, prawdą stał się kłam,/
O zdradach myśli przewrotny dziś człek ---/
Przysięgom już ufać nie można!/
A że chwała mym udziałem dziś się stała,/
Chwała zbożna,/
Zmianie przekonań zawdzięczać to mam!/
Niesławy zgrzyt już dzisiaj kobiety nie straszy.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Pradawne pieśni Muz nie będą już/
Opiewać więcej białogłowskich zdrad./
Szkoda, że Fojbos<pe><slowo_obce>Fojbos</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apolla, boga słońca, sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci, przewodnika dziewięciu muz; bardziej znany w zlatynizowanej formie ,,Feb".</pe>, hymnów pan i stróż,/
Poskąpił mi śpiewu potęgi!/
Gdyby nie to, zanuciłabyś, kobieto,/
Na okręgi/
O hańbie mężów!... Dużo mógłby świat/
Usłyszeć o tej doli i naszej i waszej!...</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Przybyłaś w nasze strony, rzuciwszy swój gród!/
Miłością szalejąca, prułaś głębie wód,/
Podwójne mijając skały./
Dziś puste małżeńskie twe łoże/
I oto znów cię za morze/
Na nowy, haniebny trud/
Nędzne rozkazy wygnały!</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Czym dziś poręka przysiąg? Z wszech helleńskich stron/
Wszelaki wstyd już uciekł, k'niebu uszedł on!/
Żadna ojczysta cię niwa/
Nie przyjmie w nieszczęściu, a nowa/
Włada<pe><slowo_obce>włada</slowo_obce> (daw.) --- władczyni.</pe> w tym domu królowa,/
Bogatszy snać zbiera plon,/
Potężna, nieustępliwa!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie pierwszy raz to widzę, jakie zło sprowadza/
Nieposkromiona gniewów zapalczywych władza./
Wszak ty byłabyś mogła pozostać w tej ziemi,/
Posłuszna rozkazowi wielmożów, nie czczymi<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, nic nieznaczący.</pe>/
Wojując oto słowy, co cię precz stąd pędzą./
Nie myślę ja się wcale liczyć z słów twych nędzą ---/
Ty gadaj sobie, gadaj, że snać nad Jazona/
Gorszego nie ma człeka! Bądź uszczęśliwiona,/
Że po tej przeciw głowie królewskiej obrazie/
Skończyło się na samym wygnania rozkazie./
Jam ciągle gniew królewski łagodził, bo chciałem,/
Byś mogła tu pozostać. Lecz ty w swym zuchwałym/
Szaleństwie wciąż wygrażasz królowi i przeto/
Uciekać musisz z kraju. Lecz i dziś, kobieto,/
O losy swoich bliskich dbający, przychodzę,/
Ażebyś nie ginęła wraz z dziećmi w tej drodze/
Wygnańczej, opuszczona i bez środków. Juści/
Wygnanie rzecz niemiła... Z oka cię nie spuści/
Ma troska, choć wciąż klątwą raczysz mnie złowrogą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty tchórzu! Bo i czymże obdarzyć cię mogą/
Te wargi me, jeżeli nie tchórzostwa mianem?/
Przychodzisz ku mnie z sercem, czułością wezbranem./
A wszakże tyś mi wrogiem największym na świecie!/
To nie jest wielkoduszność, to nie męstwo przecie/
Spoglądać w oczy bliskim, których wprzód skrzywdzono!/
Ze wszystkich ludzkich przywar najgorsza jest pono/
Bezczelność! Jednak dobrze, iżeś przybył do mnie:/
Lżąc ciebie, czuję ulgę, a ty się ogromnie/
Uzłościsz, zmuszon słuchać słów tych moich wątku./
Rozpocznę od pierwszego, powiem-ć na początku:/
Jam ciebie ocaliła, jak wiedzą mężowie/
Helleńscy z statku Argo, co, głowa przy głowie,/
Wysłani byli z tobą, kiedyś z ognistymi/
Miał zmagać się bykami i posiać olbrzymi/
Siew śmierci... Wówczas ręce me ubiły smoka,/
Co skarb w swych więżąc kręgach, z bezsennego oka/
Nie spuszczał tego skarbu, złocistego runa:/
W ten sposób wybawienia zabłysła ci łuna!/
Ja sama zaś, zdradziwszy ojca i rodzinę,/
Do Jolku peliońskiego przybyłam przez sine/
Odmęty, raczej sercu posłuszna, niżeli/
Mózgowi, na śmiertelnej wraz też legł pościeli/
Pelias z rąk twych córek za moją poradą,/
Że ty już mogłeś zerwać z wszelką trwogą... Zdradą/
Odpłacasz mi dziś za to, ty człeka przepodły:/
Choć dzietny-ś, do świeżego cię łoża powiodły/
Twe chuci; gdybyś nie miał dzieciątek, być może,/
Pojęłabym, że inne ciągnęło cię łoże./
Przysięgę podeptałeś i nie wierząc, zda się,/
Że jeszcze są bogowie ci sami, co w czasie/
Dawniejszym mieli władzę, myślisz, że dziś nowe/
Panują w świecie prawa: tak mniemasz, swą głowę/
Zdradziecko odwróciwszy ode mnie!... Ty prawa/
Ma ręko, wy kolana, których się plugawa/
Dłoń jego dotykała tak często! Daremnie!/
Dziś zawiódł me nadzieje! Ale chęć jest we mnie/
Pomówić teraz z tobą jako z przyjacielem./
Ja-ć wiem, że nie uraczysz żadnym mnie weselem,/
Lecz pytam --- byś pokazał, jakimś jest człowiekiem:/
Przytułku w jakim gnieździe mam szukać dalekim?/
W ojcowski dom się zwrócić w tej strasznej potrzebie?/
Do kraju rodzinnego, który tak dla ciebie/
Zdradziłam? Czy do biednych córek Peliasa?/
Przyjęłyby mnie pięknie! Na tom ja nie łasa,/
Ich ojca morderczyni! Tak jest z moją sprawą!/
Przyjaciół nie mam w domu, bom-ci krzywdę krwawą/
Tym wszystkim wyrządziła z miłości ku tobie,/
Dla których winnam była mieć serce! Cóż zrobię?/
Dziś wszyscy mi wrogami! Za to przed innymi/
Niewiasty wyróżniłeś mnie w helleńskiej ziemi!/
Przedziwnie zacny mąż to, który się nie boi/
Wyganiać swej małżonki, kazać żonie swojej/
Żyć w wielkim opuszczeniu ach! razem z dziecięty/
Biednymi! O ty dolo! O losie przeklęty!/
Tak, zaszczyt to jest wielki, jeżeli pan młody/
Samopas puszcza dzieci na głody i chłody/
I tę, co ocaliła mu życie! O Boże!/
Dlaczego dzięki tobie świat odróżnić może/
Od złota sztukę miedzi, a przecz się nie płoni/
Znak cnoty czy podłości na człowieka skroni?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zawzięty gniew się wszczyna, straszny, nieukojny,/
Gdy między przyjaciółmi przychodzi do wojny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Snać nie złym trza być mówcą, lub raczej jak łodzi/
Kierownik przeroztropny, co śród fal powodzi/
Ze zwiniętymi płynie żaglami, by można/
W czas schronić się do portu, kobieto bezbożna,/
Przed burzą złą języka, którym mielesz, w górę/
Wynosząc swe zasługi. W owe dni ponure,/
Zda mi się, spośród bogów i ludzi jedynie/
Kiprydzie<pe><slowo_obce>Kipryda</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Afrodyty, bogini miłości, urodzonej z morskiej piany u wybrzeży Cypru.</pe> zawdzięczałem, że się na głębinie/
Ma barka utrzymała. Rozum w głowie twojej/
Przebystry, ale w gniew się twa warga uzbroi,/
Gdy powiem-ć, jak Erosa<pe><slowo_obce>Eros</slowo_obce> (mit gr.) --- bóg miłości, syn Afrodyty, przedstawiany jako chłopczyk z łukiem i strzałami; jego rzymskim odpowiednikiem jest Amor.</pe> nieuchronne strzały/
Ratować mnie z nieszczęścia tobie przykazały./
Lecz tego nazbyt ściśle ja, widzisz, nie biorę:/
Ratunek, tak czy owak, przyszedł w samą porę./
Zaś więcej, niźli całe moje ocalenie,/
Dostałaś ty ode mnie, jak zaraz nadmienię./
<begin id="b1417874888861-1552638028"/><motyw id="m1417874888861-1552638028">Prawo</motyw>Nasamprzód w miejsce ziemi barbarzyńskiej, kraje/
Helleńskie zamieszkujesz, poznałaś zwyczaje/
I prawa, których słuchasz, zamiast samowoli/
Ulegać.<end id="e1417874888861-1552638028"/> Każdy Greczyn wie, żeś mądra. Roli/
Kolchidzkiej się trzymając, gdzieś na krańcach świata,/
Nie byłabyś przenigdy w sławę tę bogata./
Nie chciałaby mieć złota w domu moja dusza/
Ni słodszych śpiewać pieśni, niż pieśń Orfeusza<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- poeta tracki, który potrafił poruszyć za pomocą swej muzyki nawet rzeczy nieożywione. Kiedy zmarła jego żona Eurydyka, udał się do podziemi i tak oczarował Hadesa, że uwolnił on Eurydykę pod warunkiem, że Orfeusz nie odwróci się, dopóki nie wyjdą na ziemię. Kiedy już mieli postawić swe stopy na ziemi, Orfeusz odwrócił się i Eurydyka natychmiast zniknęła. Ogromny żal Orfeusza po powtórnej stracie żony tak rozwścieczył trackie kobiety, że w czasie jednej z orgii z okazji bachanaliów rozerwały go na strzępy.</pe>,/
Jeżeliby nie miała skosztować słodyczy/
Cnej sławy. Tyle, widzisz, co się mnie dotyczy ---/
Boś ty dziś wywołała ten bój na języki./
Lecz jeśli chcesz mi czynić do związków przytyki/
Królewskich, to, po pierwsze, wiedz, żem tu rozumnie/
Postąpił i z rozwagą; po wtóre, że u mnie/
Nie znajdzie nikt zawiści do ciebie i dzieci./
Posłuchaj: gdym tu przybył z iolkijskich śmieci,/
Niejedną wlokąc klęskę za sobą --- odpowiedz,/
Czy mogłem większe szczęście, banita-wędrowiec,/
Napotkać, niż małżeństwem związać się z królewną?/
Nie! Tobą ja przesycon nie byłem, bądź pewną,/
Nie miałem-ci też chuci k'nowej młodej pannie/
I dzieci-m też nie myślał płodzić nieustannie ---/
Wystarczą, którem spłodził, kocham je i więcej/
Nie pragnę. Szło mi o to, by ślub ten książęcy/
Przysporzył nam dobytku i sławy, boć przecie/
Wiadomo, że ubogim i najlepszy w świecie/
Przyjaciel lubi z drogi uchodzić. Poza tym/
Pragnąłem godnie synów wychować i bratem/
Obdarzyć ich niejednym, zespolić dla sławy,/
I szczęścia mego rodu... To powód jest prawy!/
Ty dzieci masz już dosyć, a ja chciałbym dzięki/
Tym, które się narodzą, żywot stworzyć miękki/
Dla tych, co już spłodzone. Złe-li to zamiary?/
I ty byś też mówiła inaczej, lecz jary<pe><slowo_obce>jary</slowo_obce> (daw.) --- silny.</pe>/
Zazdrości żre cię ogień. Ot, jakie jesteście/
Na świecie wy kobiety! Jeżeli niewieście/
Nie skłóci nic spokoju w sypialni, szczęśliwe/
Czujecie się nad wyraz, lecz jeśli na niwę/
Małżeńską spadnie burza, wrogiem wam tej chwili/
To wszystko, co nam życie upiększa i mili./
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> dzieci mieć nie można bez kobiet?! O, wtedy/
Nie byłoby śród ludzi tyle klęsk i biedy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kwieciścieś wypowiedział swe słowa, Jazonie!/
Lecz mnie się dziś wydaje, że --- wbrew twej obronie ---/
Niesłusznie na małżonce popełniłeś zdradę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W niejednym ja się różnię z niejednym! Więc kładę/
I dzisiaj na to wagę, że najsroższej plagi/
Wart zbrodniarz, umiejący swój postępek nagi/
Owijać w kwiecistości. Bo jeśli ktoś umie/
Grzech stroić w piękne słówka, to w podłym rozumie/
Rzecz spełni najpodlejszą. Więc i ty się ze mną/
Pustymi nie baw słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> --- twa troska daremną:/
Pobiję cię od razu. Działając, jak każe/
Szlachetność, przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> o swoimś nie doniósł zamiarze/
Mnie, żonie, tylko ślub ten swój zawierasz skrycie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, ładnie-byś mi wówczas umiliła życie,/
Jeżelibym ci wyznał! Wszakże i dziś jeszcze/
Sił nie masz, by poskromić swego gniewu dreszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie o to ci chodziło... Myślisz: w późne lata/
Niesławnie żyć z małżonką gdzieś z cudzego świata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O nie! Nie o kobietę szło mi, gdym do córy/
Królewskiej szedł w zaloty... Mówię-ć po raz wtóry:/
Dopomóc chciałem tobie i królewskie dzieci/
Spokrewnić z twymi dziećmi. Ta niech chwała świeci/
W mym domu! To ma rodu mego być podporą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A na cóż mi dobytek, od którego chorą/
Ma dusza? Na cóż szczęście, które mnie nie krzepi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy wiesz, jak ci postąpić najmądrzej, najlepiej?/
Gorzkości nie czuj w dobrym i nie wołaj ,,biada"!/
Jeżeli ci się żywot szczęśliwie układa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drwij sobie, masz przytułek, a ja dzisiaj jeszcze/
Mam pójść, wygnana z miasta, na losy złowieszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nikt inny, tylko sama winnaś jest swej zguby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdradziłam cię, innymi pociągnięta śluby?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bluźniercze rzucasz klątwy na królewskie ściany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Być klątwą twego domu snać mi los jest dany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie będę się już spierał. Lecz jeżeli mogę/
I tobie czymś usłużyć i dzieciom na drogę,/
Mów! Hojnie cię obdarzy ma ręka! A dalej,/
Zlecenia do przyjaciół dam, by cię witali/
Przyjaźnie. Gdy i tego nie zechcesz, zaiste!/
Dowody bezrozumu dasz mi oczywiste!/
Najlepiej gniew poskromić --- większy zysk w tym będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twych druhów gościnności w żadnym nie chcę względzie!/
Nic z ręki twej nie wezmę. Wiadomo dokoła,/
Że łaska złych nikomu szczęścia dać nie zdoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A zatem wielkich bogów wzywam tu na świadki,/
Że wszystko chcę uczynić dla dzieci i matki,/
Lecz ty odtrącasz dobro z pychy! W tej potrzebie/
Odpędzasz przyjacioły. Tym gorzej dla ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź, idź! Tęsknota rwie cię do wybranki świeżej.../
Za długoś tu już bawił<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>! Spieszyć się należy!/
Idź, żeń się! Ale czasy z bożą przyjdą wolą,/
Że mocno cię te śluby niewczesne<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- dziejący się nie w porę.</pe> zabolą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeżeli miłość granice przekracza,/
Mąż nie zdobywa ni sławy, ni siły./
Nikt jednak z niebian nie jest równie miły,/
Jak Kiprys<pe><slowo_obce>Kiprys</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Afrodyty, bogini miłości, urodzonej z morskiej piany u wybrzeży Cypru.</pe>, gdy trzyma się w mierze./
O królowo,/
K'tobie idzie moje słowo ---/
Błagam szczerze,/
By mi rany/
Nie zadawał wykąpany/
W skrach tęsknoty/
Nieuchronny bełt<pe><slowo_obce>bełt</slowo_obce> (daw.) --- nasada strzały.</pe> twój złoty.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Oby wstydliwość, najdroższy dar bogów./
Była mi zawsze osłoną w mej drodze!/
W kłótnie i zwady niechaj-że mnie srodze/
Nie wtrąca Kiprys zajadła ---/
Z cudzą żoną/
Nie chcę ja być powaśnioną!/
W ludzi stadła/
Niech jej władza/
Złych zamętów nie wprowadza,/
Cna bogini/
Niech śród małżeństw zgodę czyni.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>O kraju, o domie<pe><slowo_obce>domie</slowo_obce> --- dziś popr. forma W.lp: domu.</pe> ty mój!/
Jakoś mi rzucać wasz próg,/
By błąkać się bez rady wśród nieznanych dróg,/
Na krwawy skazana znój!/
Śmierć raczej poniosę, gdy mi każe Bóg/
Dożyć tej doli!/
Ach! Nic tak nie boli,/
Jak to, jeśli trzeba ---/
O nieba! ---/
Utracić ojczysty swój brzeg!</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Wiem sama o tym, o wiem/
I zbędna mi wieść z cudzych warg:/
Gród żaden, żaden człowiek nie słuchał twych skarg,/
Gdyś z strasznym spotkała się złem./
Niech ginie bez śladu, kto nie chcąc na bark/
Brać losów współludzi,/
Litości nie wzbudzi/
W swym sercu przegłuchym:/
O! Druhem/
Nie będzie mi nigdy ten człek.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Zjawia się</didaskalia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Medeo, witaj-że mi! Nigdy pozdrowienia/
Szczerszego z swoim bliskim bliski nie zamienia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ty mi również witaj, synu Pandiona,/
Ajgeju! Skąd cię wiedzie twa stopa strudzona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z Fojbosa proroczego powracam przybytku<pe><slowo_obce>Z Fojbosa proroczego powracam przybytku</slowo_obce> --- mowa o wyroczni Apollina w Delfach.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do pępka-ś ziemi chodził dla swego pożytku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dowiedzieć się pragnąłem, czy będę miał dzieci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O rety! Więc bez dziatek ten ci żywot leci?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Potomstwa mi nie dały zarządzenia boże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bezżennyś, czy małżeńskie już posiadasz łoże?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mogę rzec, bym w jarzmie małżeńskim nie chodził.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż ci w sprawie dziatek bóg Fojbos wywodził?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zbyt mądrze, by to człowiek mógł pojąć niezwłocznie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż godzi nam się poznać tę boską wyrocznię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem, wszakże mądra potrzebna mi rada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc powiedz mi, jeżeli mówić ci wypada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rzekł, abym nie otwierał przed czasem wątora<pe><slowo_obce>wątor</slowo_obce> --- rowek pozwalający na osadzenie dna beczki.</pe> ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A kiedyż ma nastąpić odpowiednia pora?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy znów do ojczystego powrócę ogniska.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A po co cię przygnała tu głąb morza śliska?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pitteusz ponoć władcą jest w trojzeńskiej ziemi ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pelopsa syn, z myślami człek przepobożnymi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podzielić się z nim pragnę tą bożą zagadką.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Człek mądry i znajomość ma w twych sprawach rzadką.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najdroższy on jest dla mnie z wszystkich współrycerzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech spełni ci się wszystko, na czym ci zależy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przecz zblakło twoje oko? Przecz twe lico zbladło?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niż mój, gorszego męża nie ma żadne stadło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz? Racz się jaśniej wyrazić, o miła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On, Jazon, mnie pokrzywdził, choć go-m nie skrzywdziła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Opowiedzże dokładniej, cóż takiego czyni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W mym domu druga przy mnie włada gospodyni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na taką-ż by się zdobył nieprawość? Na Boga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, wzgardził mną, choć przedtem byłam mu przedroga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przesycił się twym łożem i pokochał inną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pokochał przenamiętnie! Zdradził mnie, niewinną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc niechże sobie idzie, jeśli tak jest podły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do możnej krwi królewskiej chucie go zawiodły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Któż daje mu swą córkę? Wyjaw-że nareszcie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam Kreon, ten, co królem jest w korynckim mieście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pojmuję, że narzekasz. Gorzką masz godzinę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ponadto, wyrzucają mnie stąd precz!... Ach, ginę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż mi znowu mówisz, ty biedna niewiasto!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Opuścić każe Kreon to korynckie miasto.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż mówi na to Jazon? Ha! Tego nie chwalę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy sądzić go po słowach, nie godzi się wcale,/
Naprawdę rad jest temu<pe><slowo_obce>rad jest temu</slowo_obce> (daw.) --- jest z tego zadowolony.</pe>. O, na twoją brodę,/
Na twoje te kolana! Zrozum-że mą szkodę,/
Ulituj się, ulituj i mnie nieszczęśliwej/
Nie pozwól ginąć marnie, bez domu, bez niwy/
Ojczystej! Weź mnie k'sobie, zawiedź mnie w swe progi,/
A będziesz miał zapłatę: dzieci zastęp mnogi/
Nagrodzi twoją miłość, będziesz aż do grobu/
Szczęśliwy! Ani nie wiesz, coś znalazł! Sposobu/
Świadoma, widzisz, jestem, aby się bez miary/
Rozrosło twoje plemię. To sprawią me czary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wypełnić twoją wolę nietrudno mi będzie,/
Kobieto! Bo nasamprzód mam bóstwa na względzie,/
Następnie, że się dzieci, jak mówisz, porodzą,/
A właśnie w to me chęci najgorętsze godzą./
Rzecz tak się ma: Gdy osiąść zechcesz w mojej ziemi,/
Gościnnie cię rękami przyjmę otwartymi./
Lecz to ci zapowiadam: sam cię z tej krainy/
Nie myślę wyprowadzać; skoro, bez mej winy,/
Zawitasz własnowolnie mojego domu,/
Przytułku ci użyczę, nie wydam nikomu./
Więc sama racz swe kroki zwrócić z tego grodu,/
Obrażać gospodarzy ja nie mam powodu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak będzie... Przecież tylko naonczas nie dojmie/
Zły los mi, jeśli pewną zechcesz dać rękojmię<pe><slowo_obce>rękojmia</slowo_obce> (daw.) --- gwarancja.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie ufasz mi? Lub powiedz, na coś jeszcze łasa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bynajmniej. Tylko wrogim jest mi dom Peliasa/
I Kreon. Gdybyś raczył związać się przysięgą,/
To nie dałbyś mnie porwać z swej ziemi. Mam tęgą/
Obronę w przyrzeczeniu twym w obliczu bogów:/
Inaczej, gotów jesteś ulec moich wrogów/
Przyjaźnym, słodkim słowom. Na tym się zasadza/
Ma prośba: u mnie słabość, u nich można władza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417877528358-1530392906"/><motyw id="m1417877528358-1530392906">Przysięga</motyw>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przezornie to układasz, przemądrze, prawdziwie!/
Gdy trzeba to uczynić, ja się nie sprzeciwię./
I dla mnie najbezpieczniej będzie, gdy w tej sprawie/
Odwołam się do przysiąg: i ciebie tym zbawię/
I siebie... Wymień bóstwa, na które mam składać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na ziemię i na słońce, mojego pradziada-ć,/
Przysięgnij i na wszystkie inne moce nieba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, czego mam zaniechać, a co spełnić trzeba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Że z ziemi swej mnie w żaden nie wypędzisz sposób,/
A także, gdyby która z nieprzyjaznych osób/
Zechciała mnie z niej porwać, wytrwasz w tym do końca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przysięgam ci na Ziemię i na światłość Słońca/
I wszystkie inne bóstwa, że dotrzymam wiary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A jeśli nie dotrzymasz, jakiejś godzien kary?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AJGEUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tej, która zawsze spada na wszystkie bluźnierce.<end id="e1417877528358-1530392906"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczęśliwej zatem drogi... Raduje się serce,/
Że tak się to układa. Udam się ku tobie,/
Gdy wszystko, co zamyślam, jak najlepiej zrobię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc niechże syn Mai<pe><slowo_obce>syn Mai</slowo_obce> (mit. gr.) --- Hermes, bóg kupców i złodziei, posłaniec bogów.</pe> prowadzi cię w dom/
I mocy niech doda szlachetnym twym tchom,/
Byś spełnił swe chęci! Ja zasię w pamięci/
Mieć będę to wciąż,/
Iżeś czcigodny jest mąż!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Ajgeus</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O Zeusie<pe><slowo_obce>Zeus</slowo_obce> (mit. gr.) --- najważniejszy z bogów, władca Olimpu, brat Posejdona i Hadesa, syn Kronosa, patronujący zjawiskom na niebie, zwłaszcza piorunom.</pe>, i ty, Dike<pe><slowo_obce>Dike</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini sprawiedliwości.</pe>, płodzie Zeusowy,/
I Światło ty słoneczne! Teraz, białogłowy,/
Me lube, swoich wszystkich nieprzyjaciół zmogę<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe>,/
Albowiem na właściwą wstąpiłam już drogę./
Nadzieję mam, iż zemsty już nie ujdą mojej,/
W najgorszej oto chwili człowiek za mną stoi,/
Co plany me do portu powiedzie bez zdrady./
O brzeg się ten zahaczę, do grodu Pallady,/
Do twierdzy jej przybywszy. Teraz jam gotowa/
Wyłuszczyć wam swój zamysł --- niewesołe słowa!/
Służebną którąś poślę i wezwę Jazona,/
By stanął tu przede mną. Wówczas go przekona/
Łagodna moja warga --- gdy spojrzy mi w oczy ---/
Że wszystko dobrze zrobił, że gdy się jednoczy/
W małżeństwo z córką króla, czyni to rozumnie/
I zacnie, chociaż przez to ból się rodzi u mnie,/
Że sprawa weźmie obrót szczęśliwy... A dalej/
Poproszę, iżby dzieci stąd nie wypędzali,/
Nie iżbym je zostawić chciała tu na zawsze/
Na moich nieprzyjaciół szyderstwo najkrwawsze ---/
Nie!... Chytrze pragnę zgładzić tę królewską córę!/
Swe syny poszlę<pe><slowo_obce>poszlę</slowo_obce> --- dziś popr. forma 1 os. cz. przysz.: poślę.</pe> do niej, ażeby niektóre/
Zanieśli jej podarki: wianek szczerozłoty/
I suknię delikatnej, niezwykłej roboty/
Wraz z prośbą, by nie dała wyganiać biedactwa.../
Gdy ciało swe w te cenne przystroi bogactwa,/
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz, natychmiast.</pe> umrze, a z nią każdy, kto się tej królewny/
Tknąć zechce. Taki bowiem będzie jad przepewny/
W kosztownej tej posyłce. Tutaj skończyć muszę,/
Nie powiem, jaka zgroza przenika mą duszę/
Na to, co mam wypełnić, a co mnie na ćwierci/
Dziś szarpie! Własne dzieci zabiję! Od śmierci/
Nikt zbawić ich nie zdoła. A kiedy tak zniszczę/
Jazona dom, korynckie porzucę grodziszcze,/
Ucieknę precz od mordu mych najdroższych dziatek,/
Spełniwszy tę okropność! Nie chcę na ostatek/
Być wrogów pośmiewiskiem... Pozbawiona domu,/
Precz pójdę, przyjaciółki! Komu-ż żyć mam, komu?!/
Ojczyzna dziś mi obca, zbrakło mi schroniska,/
Gdzie mogłabym się uciec, tej śmiertelniej bliska/
Rozpaczy!... Pierwszy grzech mój był wówczas, gdy, siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe>/
Ufając słowom Greka, ojczyste-m rzuciła/
Domostwo! On mi za to zapłaci! Albowiem/
Nie spotka się już nigdy z swoich synów zdrowiem/
I życiem. A i pani jemu poręczona/
Nie może go obdarzyć płodem swego łona:/
Zła, zginie z złej trucizny!... O nie myślcie o mnie,/
Żem słaba jest niewiasta, tchórzliwa ogromnie,/
Że się do gnuśnych liczę i że spokój lubię:/
Dla dobrych jam ku szczęściu, dla podłych ku zgubie:/
Człek tylko mnie podobien wart największej chwały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy wszystkie mi zamysły twe usta wyznały,/
Chcę być ci pożyteczną i dlatego radzę/
Dać spokój, wszak obrażasz ludzkich ustaw władzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mogę! Jednak tobie przebaczam, wiem przecie,/
Żeś nigdy tyle złego nie zniosła na świecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>By zgładzić własne dzieci, twa myśl się wytęża?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W ten sposób ja najsilniej ugodzę w pierś męża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ze wszystkich kobiet będziesz wówczas najbiedniejsza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź sobie! Na nic zda się twa mowa dzisiejsza.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>piastunki</osoba></didaskalia>
<strofa>Ty spiesz się i Jazona przywiedź mi tej chwili./
Posługi najwierniejsze ty spełniasz najmilej./
A milcz --- to moja prośba! Zważać będziesz na nią,/
Jeżeliś jest kobietą i kochasz swą panią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O rodzie Erechtejowy, z szczęścia dawnego znan,/
Wieczystych bogów plemię,/
Zamieszkujące tę ziemię,/
Przesławnej mądrości kraj!/
O ty, co depcesz łan,/
W błękitny zatopion maj,/
Te błonia,/
Gdzie dziewięć onych świętych, pierydzkich<pe><slowo_obce>pierydzki</slowo_obce> --- określenie Muz bądź współzawodniczących z nimi córek króla Pierosa.</pe> Muz/
Jasna zrodziła Harmonia:</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Kiprys czerpała pono z Kefizu twego fal/
Kryniczne<pe><slowo_obce>kryniczny</slowo_obce> --- źródlany.</pe>, słodkie zdroje/
I potem we włosy swoje/
Wplótłszy pęk wonnych róż,/
Z łagodnym szła wiewem w dal/
I słała-ć, mądrości stróż,/
Eroty,/
Przemyślne towarzysze wszelkich wiedz i sztuk,/
Sprężyny wszelakiej cnoty.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>O jakżeż cię przyjmie ten gród,/
Ta ziemia świętych rzek,/
Gdzie świętym jest każdy człek ---/
Ciebie, coś synów swych krwią/
Zmazana?/
To ginie --- bacz! --- własny twój płód!/
To mord własnych dzieci --- o bacz!/
K'tobie się zwraca nasz płacz,/
Obejmujemy-ć kolana:/
Nie morduj, o nie bądź tak złą!</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Skąd męstwa nabierzesz, ach! mów!,/
Aby uzbroić swą dłoń/
I serce --- o broń się, broń! ---/
Na ten okrutny czyn?/
Azali/
Nie zbraknie potrzebnych ci tchów?/
Czy możesz tak patrzeć bez łez/
Na dzieci rodzonych zły kres?/
Czy litość cię nie powali,/
Gdy błagać cię będzie twój syn?</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wezwałaś mnie i jestem. Choć puściłaś wodze/
Swym gniewom zapalczywym przeciw mnie, przychodzę/
Wysłuchać, co mi jeszcze rzekną twoje usta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jazonie! Ma poprzednia mowa była pusta<pe><slowo_obce>pusty</slowo_obce> (daw.) --- bezwartościowy, pozbawiony znaczenia.</pe>,/
Ty wybacz mi! A zresztą godzi się ode mnie/
I złość mą przyjąć chętnie, jeżeli wzajemnie/
Tak dużo myśmy sobie świadczyli dobrego./
Ja chcę się upamiętać. Pytam się, dlaczego/
Mam szaleć, nędzna dziewka, przeciw tym, co szczerze/
Życzliwi są mym losom? Skąd się złość ta bierze/
Na władcę tego kraju i na mego męża,/
Co wszystkie swoje siły li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> dla mnie wytęża?/
Co dzieciom moim dolę chcąc zgotować pewną,/
Zamyśla dać im braci, żeniąc się z królewną?/
Nie zbędęż ja się gniewu, gdy mnie szczęściem darzą/
Bogowie? Po cóż chodzę z bolejącą twarzą?/
Azali nie mam dzieci? I któż mi zostanie/
Z przyjaciół, gdy się sama skażę na wygnanie?/
To wszystko rozważywszy, widzę, jak bez celu/
Był gniew mój i ma skarga! Teraz nie dość wielu/
Nie mogę znać wyrazów, aby należycie/
Pochwalić twe zamiary! Wiem: o naszym bycie/
Myślałeś w tym małżeństwie! Więc czemuż ja raczej/
Nie oddam się uciesze, miast<pe><slowo_obce>miast</slowo_obce> --- zamiast.</pe> ginąć z rozpaczy?/
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> nie ma mnie przy łożu twej małżonki nowej?/
Przecz stroić nie pomagam jej nadobnej głowy?/
Że takie my jesteśmy, nie inne, nie biorę/
Bynajmniej tego za złe, lecz powiem ci w porę,/
Byś w złym się tym nie równał i w niemądry sposób/
Nie toczył walki z mózgiem niezbyt mądrych osób./
O dzieci, dzieci, chodźcie! Rzućcie domu progi,/
Przybliżcie się, patrzajcie: to wasz ojciec drogi!/
Powitać trzeba ojca, uściskać wraz ze mną,/
Przemówić choć słóweczko, rzucić nieprzyjemną/
Tę niechęć, tę nieprzyjaźń! Już się wasza matka/
Zgodziła z nim, już spokój będzie do ostatka/
Panował między nami! Cóż go skłócić może?/
Pochwyćcie tę prawicę ojcowską!</strofa>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<strofa><wers_cd>O Boże!</wers_cd>/
Gdy sobie dziś pomyślę o tym, że tak muszę/
Ukrywać, co tak szarpie tę mą biedną duszę! --- ---/
O dzieci, moje dzieci?! Długo-ż wy będziecie/
Wyciągać ku mnie rączki? O ja na tym świecie/
Kobieta najnędzniejsza! Zalewam się łzami/
I jestem pełna trwogi! Późno między nami ---/
Pomiędzy mną a ojcem --- nastąpiła zgoda,/
Dlatego w łzach dziś tonie moich lic uroda.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I mnie spod moich powiek jasne ciekną ślozy<pe><slowo_obce>ślozy</slowo_obce> --- łzy.</pe>./
Bodajby dzień nie nadszedł jeszcze większej grozy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To-ć chwalę ci, niewiasto, tamtego nie ganię./
Bo słuszne jest kobiety gorzkie narzekanie/
Na męża, który chyłkiem do swego ogniska/
Wprowadza drugą żonę. Lecz już się nie ciska/
Twe serce w pustym gniewie. Zwycięstwo-ś nareszcie/
Odniosła, jak przystało rozumnej niewieście,/
Nad sobą! A wy, dzieci: już same niebiosy/
Raczyły tu zarządzić, że o wasze losy/
Zatroszczył się wasz ojciec godziwie: na przedzie/
Staniecie śród Koryntian, tak wam się powiedzie/
Przy braciach. Więc rośnijcie! Wszystkie inne sprawy/
Na oku ma wasz ojciec i sam Bóg łaskawy./
Obyście do męskości dobiegli wesołej/
I poszli na zwycięski bój z nieprzyjacioły!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Medei</osoba></didaskalia>
<strofa>Dlaczego toniesz we łzach? Czemu lico blade/
Odwracasz znów ode mnie? Odpychasz mą radę?/
Dlaczego nie przyjmujesz moich słów radośnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O dzieciach pomyślałam, przeto żal mój rośnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja zajmę się już nimi... Czemu płakać? Czemu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przestanę się już troskać, ufam słowu twemu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczego jednak z oczu płyną łzy ci słone?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1417898946743-1530135293"/><motyw id="m1417898946743-1530135293">Kobieta</motyw>Kobiety myśmy słabe i do łez stworzone,<end id="e1417898946743-1530135293"/>/
Jam przecież je zrodziła. Kiedyś wspomniał dzieci,/
Myślałam, czy naprawdę szczęście im zaświeci,/
Którego pragniesz dla nich. Z naszej dziś rozmowy/
Wiem jedno, a zaś drugie wyznać ci gotowy/
Mój umysł --- racz posłuchać: jeśli mnie wypędza/
Z tej ziemi rozkaz króla, widzi to ma nędza,/
Że dla mnie tak najlepiej, nie myślę stać w drodze/
i tobie, i królowi. Sama się z tym godzę,/
Że, pozostawszy tutaj, twojego bym domu/
Zawadą przecież była, a tak zaś nikomu/
Przeszkadzać już nie będę: uciekam więc sama,/
Niech za mną dobrowolnie zamyka się brama/
Koryntu! Lecz byś dzieci wychował, Kreonta/
Racz prosić, by ich z tego nie wypędzał kąta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obawiam się, czy zechce. Lecz spróbować można.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiec niech się raczy udać twa małżonka zbożna/
Do ojca, iżby dzieci nie wypędzał z kraju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem... Mam tę wiarę, że, kobiet zwyczaju/
Trzymając się, mej prośbie nie odmówi ona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ma pomoc przy tym wszystkim jest ci zapewniona./
Podarki jej posyłam kosztowne bez miary ---/
Kto kiedy na tej ziemi widział takie dary? ---:/
Przepiękny płaszcz weselny i wian szczerozłoty/
Podadzą jej me dzieci. Niechże te klejnoty/
Natychmiast kto przyniesie --- trza wydać rozkazy.../
Nie raz się uraduje, nie! Po tysiąc razy/
Szczęśliwą będzie owa niewiasta, co w tobie/
najdzielniejszego męża znalazłszy, w ozdobie/
Bezcennej chodzić będzie, którą na swe wnuki/
Rad przelał ojciec ojca, sam Helios, dopóki/
Żyć będzie nasze plemię... Weźcie to, dziecięta/
I idźcie z tym do księżnej. Radością przejęta,/
Dar ujrzy niepośledni, przegodny podzięki.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Służba przyniosła tymczasem podarki.</didaskalia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417901025010-1507816359"/><motyw id="m1417901025010-1507816359">Dar</motyw>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczego, nierozumna, wypuszczasz to z ręki?/
Czy nie ma dosyć sukien w jej królewskim domu?/
Czy nie ma dosyć złota? Nie dawaj nikomu,/
Zatrzymaj to! Jeżelim wart przed jej obliczem/
Cośkolwiek --- i bez tego nie odejdę z niczym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj spokój! Podarunki są i bogom miłe./
Niż ludzkich słów tysiące, stokroć większą siłę/
Ma złoto... Przy niej szczęście, nasza to królowa,/
Bóg sprzyja jej zamiarom. Ja jestem gotowa/
Nie tylko oddać złoto, lecz życie poświęcę,/
By dzieci na obczyźnie nie ginęły w męce.<end id="e1417901025010-1507816359"/>/
Więc idźcie w dom bogaty tej małżonki świeżej/
Ojcowskiej, a mej pani, i, jak się należy,/
Błagajcie ją, podając ten płaszcz i to złoto,/
By was nie wypędzano... Głównie idzie o to,/
Ażeby własnoręcznie dary te przyjęła./
Spieszcie się i wnet sprawę zdajcie z swego dzieła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mam już żadnej nadziei, by mogły żyć te dziecięta,/
Śmierć nieuchronna je czeka, śmierć pewna,/
I ona, nieszczęsna królewna,/
Kosztownej przerada ozdobie,/
Koniec zgotuje sobie/
Straszliwy:/
Na jasne swoje sploty/
Śmiertelny podarek złoty/
Rękoma położy własnymi.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Snać się nie oprze pokusie! Urokiem darów przejęta,/
W płaszcz się i wieniec złocisty przystroi/
I do śmiertelnych podwoi/
Na wieczne pospieszy śluby ---/
Już nie uniknie zguby!/
Przedziwy!/
Sieć zastawiona zdradnie,/
Ona do sieci tej wpadnie,/
Zejdzie do Hadu<pe><slowo_obce>Had</slowo_obce> (mit. gr.) --- Hades, podziemna kraina umarłych.</pe> podziemi!</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa><begin id="b1417901087514-1180114184"/><motyw id="m1417901087514-1180114184">Los</motyw>I ty, o nieszczęśniku, zięciu naszego pana,/
Bezwiednie swe dzieci/
I dziewkę narzeczoną,/
Co miała być ci żoną,/
W śmiertelne zapędzasz sieci ---/
Snać dola ci twoja nieznana!<end id="e1417901087514-1180114184"/></strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>A także i twoja boleść okrywa mnie żałobą,/
Ty matko-nieboże,/
Co chcesz mordować syny,/
Albowiem twój jedyny/
Inne już wybrał łoże,/
Niegodnie wzgardziwszy tobą.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wchodzi</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kniahini, dzieciom twoim nie grozi wygnanie,/
Królewna rada wzięła podarki. Nastanie/
Dla synów twoich spokój. Wszystko złe przeminie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczego wzdychasz, pani, w tej szczęsnej godzinie?/
Przecz lice znów odwracasz, nie chcesz mówić ze mną,/
Miast chętnym przyjąć sercem wiadomość przyjemną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O jej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niezgodne to są jęki z tym, co ci przynoszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ojej! Ojej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Myślałem, że sprawię-ć rozkosze ---</wers_cd>/
Czy może wieściom moim nie bardzoś jest rada?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przyniosłeś, coś miał przynieść. Lżyć cię nie wypada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc czemu spuszczasz oczy, łez wylewasz zdroje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak musi być, mój stary! Bóg i serce moje/
Sprawiają, że tak czynię dziś, a nie inaczej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przez dzieci w dom ty wrócisz, pozbądź się rozpaczy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz inni już nie wrócą! O jakaż ja biedna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIASTUN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzieciątek pozbawiona nie ty sama jedna,/
Nie godzi się na los swój narzekać nikomu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ja narzekać nie chcę. Powracaj do domu,/
O dzieciach miej staranie, jak zwykle... O dzieci,/
O dzieci moje drogie! Jak ten żywot leci,/
Dom macie, macie miasto, w którym żyć wypadnie/
Bez matki, opuszczonej, wygnanej tak zdradnie,/
Bez matki, co w świat idzie, zanim się do syta/
Nacieszyć mogła wami, ach! zanim, okryta/
Radością, zaświeciła weselne wam łoże,/
W strój ślubny przyoblekła narzeczone hoże<pe><slowo_obce>hoża</slowo_obce> (daw.) --- piękna i zdrowa.</pe>/
I zanim uroczyste poniosła wam świece!/
Dlaczego tak stwardniało me serce kobiece?/
Daremnie-m was chowała, daremnie cierpiała,/
Daremna, lube dzieci, moja troska cała,/
Daremny ból okrutny, kiedym was rodziła!/
W mym sercu rosła wiara, nadzieja przemiła,/
Że wy mnie pielęgnować będziecie w starości,/
Że ręce wasze zacnie pogrzebią me kości ---/
Zawiści godne losy!... Teraz już przepadła/
Na wieki słodka troska! Innego dziś jadła/
Skosztuję! Pozbawiona was, o dzieci lube,/
Żywić się będę smutkiem, skazana na zgubę,/
I was już od tej chwili inne czeka życie ---/
Przenigdy wy swej matki już nie zobaczycie/
Miłymi oczętami! Czemu tak ogromnie/
Wpijacie się tym wzrokiem? Czemu się tak do mnie/
Śmiejecie tym ostatnim uśmiechem? O rety!/
Co czynić?! Jak postąpić?! Poradźcie, kobiety!/
Spojrzawszy w te ich jasne źrenice, od razu/
Straciłam wszelkie męstwo! Ach! Nie jestem z głazu!/
Ja tego nie uczynię! Żegnajcie na wieki,/
Me plany! Ja was, dzieci, wezmę w kraj daleki/
Ze sobą! Na cóż ojcu dokuczyć mi trzeba?/
Czy na to, bym po dwakroć cierpiała? O nieba!/
Precz dawne me zamysły! Jednak czyż dopuszczę,/
By miano szydzić ze mnie, żem swych wrogów tłuszczę/
Puściła tak bez kary? Niechże się nie boi/
Me serce! Wstyd i hańba, żem do duszy twojej/
Dać mogła przystęp słowom tak miękkim! Przestanę/
Być tchórzem! Idźcie do dom, dziateczki kochane!/
A komu się wydaje, że przy tej ofierze/
Nie może być obecnym, niech się precz zabierze!/
Nie! Litość ręki mojej przekupić nie zdoła!/
Ach! Ach!/
A jednak, jednak, duszo, daj spokój!... Wesoła/
Snać będzie nasza dola, gdy zostanę z wami!/
Tak! Niechaj się tym czynem ma dusza nie plami!/
Nie! Nie! Na wszystkie duchy-mściciele w Hadesie,/
Przenigdy nie dopuszczę, ażeby obiesie,/
Me wrogi, szydzić miały z mojej biednej dziatwy!/
Stało się! Już mi powrót z tej drogi niełatwy!/
Już widzę, jak w mym płaszczu i w mym diademie/
Królewska pada córka nieżywa na ziemię!/
Tak weszłam na tę drogę nieszczęsną! (Lecz one/
Na drogę nieszczęśliwszą idą opuszczone!)/
Pożegnam przeto synów! Podajcie, o dziatki,/
Te prawe swoje ręce! Niech je usta matki/
Serdecznie ucałują! Najdroższe rączęta!/
Najmilsze moje główki! Piękności nietknięta/
Tych kształtów, tych twarzyczek! Szczęśliwość znajdziecie,/
Nie tu, lecz tam, me dziatki! Szczęścia na tym świecie/
Pozbawił was rodzony wasz ojciec! O słodki/
Oddechu! O uroku tej postaci wiotkiej!/
O gładkie, kraśne lica! Żegnajcie na zawsze!/
<begin id="b1417903675888-2726407536"/><motyw id="m1417903675888-2726407536">Gniew</motyw>Nie mogę patrzeć na was! Oto mnie najkrwawsze/
Przemogły dziś katusze! Wiem, na co się ważę,/
Lecz gniew mnie dziś opętał, on pod swoją strażę/
Wziął wszystkie moje myśli, dłużej nie poczeka/
Ten sprawca najstraszniejszych męczarni człowieka.<end id="e1417903675888-2726407536"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieraz ja odważnie kierując swe kroki/
Ku coraz to większej zaciekań głębinie,/
Łamałam się bardziej, niżeli przystało/
Płci mojej niewieściej. Gdyż Muza, głębokiej/
Kapłanka mądrości, przybliża się ninie/
I ku nam! --- Nie wszystkim! Nam równych i mało/
Jest może na świecie,/
Lecz Muz ukochanie u kobiet znajdziecie!/
<begin id="b1417903746331-1562573930"/><motyw id="m1417903746331-1562573930">Dziecko</motyw>Dlatego też mówię, iż większa przypadła/
Szczęśliwość w udziele<pe><slowo_obce>w udziele</slowo_obce> --- dziś popr.: w udziale.</pe> tym z ludzi, co dziatek/
Nie mają rodzonych, niż tym, co się w stadła/
Połączą i płodzą./
Kto nie wie, jakiego też losu zadatek/
Gotuje dla siebie płodzący, czy szczęście/
Wraz z dziećmi nań spadnie, czy dola swe pięście/
Pokaże --- kto mając to wszystko na względzie,/
Nie płodzi, ten zbędzie/
Niejednej się troski/
Pod chęci tej wodzą.<end id="e1417903746331-1562573930"/>/
Lecz komu w dziedzinie zakwitła ojcowskiej/
Rozkoszna latorośl, przemiła mu dziatwa,/
O, temu nie będzie, zapewniam, zbyt łatwa/
Ta droga żywota... Nasamprzód potrzeba/
Wychować, a potem zapewnić kęs chleba,/
A potem człek nie wie, dla kogo się trudzi,/
Czy dobrych on ludzi,/
Czy złych pozostawi? A jeszcze, poza tym,/
Jest dola najgorsza, władnąca nad światem:/
Zgromadzon dobytek, wyrosły dziecięta/
Na duchu i ciele, a oto zawzięta/
Potęga się jawi, śmierć idzie zuchwała,/
Jak tu, i do Hadu unosi ich ciała!/
Dlaczegóż to jeszcze --- o, niech mi kto powie! ---/
Do innych udręczeń przydali bogowie/
I to najstraszliwsze dla człeka,/
Że śmierć już na dzieci gdzieś czeka?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z tęsknotą za wieściami, przyjaciółki moje,/
Co stało się w tym domu, zbyt długo tu stoję./
Lecz oto pędzi ku nam służebny Jazona./
Wiadomość niewesoła, bo prawie że kona/
Z zmęczenia --- o patrzajcie! z tchem zapartym bieży.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wbiega</didaskalia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Spełniłaś czyn okrutny! Radzę jak najszczerzej:/
Uciekaj precz, Medeo! Uciekaj ukradkiem,/
Co wpadnie ci pod rękę, czy wozem czy statkiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczego mam uciekać? A skądże ta rada?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nadobną córkę króla spotkała zagłada./
Z nią razem i Kreonta czary twe zabiły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rozkoszną wieść mi niesiesz, posłańcze przemiły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz? Nie szalejesz? Masz-li zmysły zdrowe?/
Zburzyłaś dom królewski i o to masz głowę/
Spokojną? Z swego serca wyrzuciłaś trwogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niejedno ja ci na to odpowiedzieć mogę,/
Lecz nie spiesz się, mój druhu! Opowiedz dokładnie,/
Jak było, gdyż podwójna na mnie radość spadnie,/
Jeżeli o ich zgonie wieść usłyszę pewną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy dzieci twoich para przed jasną królewną/
Stanęła razem z ojcem, ogromne wesele/
Uczuli domownicy, co na klęsk tak wiele/
Patrzali w twoim domu. Gruchnęło wokoło,/
Że zatarg między żoną a mężem wesoło/
Zakończy się nareszcie... I oto z radości/
Ten ręce jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> całować tych maleńkich gości,/
Ów głowę złotowłosą. I ja na pokoje/
Niewieście-m szedł za dziećmi --- tak się serce moje/
Cieszyło. I królewna, którą my tej chwili,/
Miast ciebie, jako naszą nową panią czcili,/
Nim jeszcze jasne główki twych dzieci spostrzegła,/
Nasamprzód na Jazonie swym spojrzeniem legła./
A potem, kiedy weszły twe syny, od razu/
Ściągnąwszy brwi, swe lica, blade na kształt głazu,/
Z niechęcią odwróciła. Ale mąż twój, pani,/
Łagodząc gniew jej, rzecze: ,,Niechaj cię nie rani/
Ich widok, wszak to twoi przyjaciele! Głowę/
Zwróć ku mnie i ukochaj przyjacioły nowe,/
Tak samo, jak je kocham ja, twój ulubieniec,/
Weź dary --- masz tu suknię, masz złocisty wieniec ---/
I proś, aby twój ojciec gwoli mnie<pe><slowo_obce>gwoli mnie</slowo_obce> (daw.) --- ze względu na mnie.</pe> tych dziatek/
Nie pędził z swego kraju..." I ona, ten statek<pe><slowo_obce>statek</slowo_obce> --- tu: dobytek.</pe>/
Ująwszy drogocenny, wytrzymać nie zdoła/
I wszystko przyobieca, a potem, wesoła,/
Nim jeszcze zbyt się z dziećmi oddalił kochanek,/
Ubrawszy w płaszcz się barwny i w złocisty wianek/
Swe skronie przystroiwszy, przed zwierciadłem stanie/
I włosy swe przygładzi, poprawi ubranie/
I śmieje się do --- martwej postaci. A potem/
Białymi mknie stopami w tym ubraniu złotym/
Po sali i, radując się darom, radośnie/
Przygląda się swym wdziękom i w swych oczach rośnie,/
Na palcach się wspinając. A potem --- o dzieje!/
Straszliwe! --- z zbladłą twarzą nagle się zachwieje/
I ledwie dojść do krzesła wydoła, ta biedna,/
Ażeby wprost nie upaść na ziemię. A jedna/
Z służebnic, siwowłosa staruszka, myśląca,/
Że Pana to jest dzieło lub zawiść gorąca/
Któregoś z innych bogów to wszystko sprawiła,/
Rozpocznie w głos się modlić, gdy wtem naraz siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe>/
Bielutkiej ujrzy piany wokół ust i zoczy/
Bezkrwiste, zbladłe lica królewny i oczy/
Zwrócone w słup. Co widząc, od razu w krzyk dziki/
Przemieni swe modlitwy. Służebne podwiki/
Pobiegną ta do ojca, tamta znów do domu/
Małżonka, by im donieść, od jakiego gromu/
Ginęła biedna dziewka. Pałac trząsł się cały/
Od ludzkich stóp, co chyżo tu i tam biegały./
A teraz --- dobry piechur, wyciągnąwszy nogi,/
Przebyłby ze sześć pletrów wyznaczonej drogi ---/
<begin id="b1417904134709-2339246414"/><motyw id="m1417904134709-2339246414">Śmierć, Trucizna, Ogień</motyw>Nieszczęsna, która dotąd, jak gdyby nieżywa./
Leżała, wraz się z krzesła w dzikim szale zrywa:/
Podwójna się już zguba przylepiła do niej,/
Złocisty bowiem wieniec naokół jej skroni/
W zabójczych stanął ogniach --- rzecz dziwna, zaiste!/
I suknia, dar twych dzieci, jęła się w jej lśniste,/
Bielutkie wgryzać członki. Zerwawszy się z krzesła,/
Szarpana płomieniami, głowę swą podniesła/
I jęła strasznie trząść nią w tę i ową stronę,/
Ażeby z czoła strząsnąć więzy rozpłonione./
Na próżno! Nie puściło to złoto złowieszcze,/
A gdy tak trzęsła głową, ogień wzmógł się jeszcze,/
Podwójnym płonął blaskiem. I padła na ziemię,/
Zwalona ręką losu. Żadne ludzkie plemię/
Nie mogłoby jej poznać: zeszpecone lica/
Zaledwie były jasne dla oczu rodzica./
Nie widać ócz ni twarzy, od góry do dołu/
Sączyła krew z kroplami płomieni pospołu.<end id="e1417904134709-2339246414"/>/
Szarpane zębem jadu niewidnym, jak ślozy/
Jodłowe, tak padały śród ohydnej grozy/
Nieszczęsne strzępy mięsa, oddarte od kości./
Nikt zmarłej tknąć się nie chciał, wszyscy ludzie prości/
Nie śmieli k'niej<pe><slowo_obce>k'niej</slowo_obce> (daw.) --- do niej.</pe> się zbliżyć, pełni byli trwogi,/
Albowiem już ich wszystkich los pouczył srogi./
Lecz ojciec, nic nie wiedząc, jakiej doznał straty,/
Na zmarłą wprost popędził, wpadłszy do komnaty./
Objąwszy ją ramieniem, całując jej usta,/
Odezwał się w te słowa, pobladły jak chusta,/
Łkający ponad wyraz: ,,O dziecko me lube,/
Któż z bogów tę okrutną zgotował ci zgubę?/
Któż ojca osierocił siwego? Żałobą/
Któż okrył go nad grobem? Umrę razem z tobą!"/
Przestawszy łkać i jęczeć, kiedy chciał do góry/
Swe starcze podnieść członki w tej chwili ponurej,/
Przyczepił się do sukni, jako bluszczu zwoje/
Do prętów wawrzynowych. Poczęły się boje/
Okrutne: Usiłuje wyprężyć kolana,/
A sukni go potęga powstrzyma nieznana./
Gdy gwałtem chciał się wyrwać, wnet mięsa kawały/
Od starych jego kości, jak szmaty, padały./
Na koniec i on legł, oddał swoją duszę:/
Za wielkie, jak na człeka, były to katusze./
I oto leży córka i jej ojciec stary ---/
Los, godny, by się nad nim rozpłakać bez miary!/
W twe sprawy się nie mieszam, wiesz najlepiej sama,/
Jak ujść sprawiedliwości, jaka ci się brama/
Otworzyć ma. Lecz jedno wypowiadam szczerze:/
Zapewne nie od dzisiaj ja święcie w to wierzę,/
Iż cieniem-li świat ludzki i że najgłupszymi/
Są ci, którym się zdaje, jakoby olbrzymi/
Posiedli w sobie rozum, i przekarygodnie/
Mądrością swą się chełpią. Popełniają zbrodnię,/
Albowiem nikt nie żyje na świecie szczęśliwie./
A jeśli kto opływa na ziemskiej tej niwie/
W bogactwa, to od innych szczęśliwszy być może,/
Lecz szczęścia prawdziwego skąpią ręce boże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziś, zda się, Bóg jakowyś śle wciąż klęski nowe/
Na grzechem obarczoną Jazona głowę./
O córko ty Kreonta! Jakżeż serce boli,/
Iżeś się doczekała tak okrutnej doli:/
Zginęłaś, boś została małżonką Jazona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O drogie przyjaciółki! Rzecz postanowiona!/
Morduję naprzód dzieci, a potem z tej ziemi/
Uciekam, nie chcę bowiem, ażeby nad nimi/
Na skutek mojej zwłoki pastwiły się ręce/
Mych wrogów stokroć gorsze. Tym ich nie poświęcę!/
Że zasię zginąć muszą, więc przeze mnie zginą,/
Przez matkę swą rodzoną. Zbrój się tą godziną,/
Me serce! Po co zwlekać, jeśli spełnić trzeba/
Rzecz straszną, lecz konieczną. Odwagi, na nieba!/
Ty ręko nieszczęśliwa! Podnieś miecz do góry/
I spiesz się, spiesz, gdzie czeka cel życia ponury./
Nie truchlej! Nie myśl o tym, jak ci te rodzone/
Twe dzieci były drogie! Potem łzy lej słone,/
Lecz teraz na dzień jeden zapomnij! I w śmierci/
Zostaną ci drogimi, a ciebie na ćwierci/
Ból zedrze, nieszczęśliwą snać będziesz do końca.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O biada! O Ziemio! O Słońca/
Wszystko widzący promieniu! Swe jasne/
Zwróć dzisiaj oczy/
Ku tej na świecie/
Najokrutniejszej kobiecie,/
Nim, dzieci mordując własne,/
W ich krwi swe ręce ubroczy!/
Wszak to złocisty twój siew,/
Więc jakżeż być może,/
Aby nasienie to boże/
Śmiertelny mordował człek!/
A więc, niebiańska światłości,/
Sięgnij do głębi jej trzew,/
Lub z domu wypędź precz tych krwawych zemsty gości,/
Erynie wypędź po wiek!</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Daremne więc wszystkie twe trudy!/
Daremnie rodziłaś swe dzieci! Daremnie/
Przez fal odmęty,/
Wskróś pełne zdrady/
Płynęłaś Symplegady<pe><slowo_obce>Symplegady</slowo_obce> (mit. gr.) --- ruchome skały utrudniające przepłynięcie cieśniny Bosfor.</pe>!/
O jakich to szaleństw ciemnie,/
O, jakiż to upór przeklęty/
Owładnął dziś duchem twym!/
Na ludzkie wszak plemię/
Spada, ciekąca na ziemię,/
Wylana rodzona krew:/
Rąk bożych mściwe narzędzie/
Zwróci się przeciw złym!/
Świeży wciąż rodząc ból, mordercę ścigać wciąż będzie!/
Słuszny jest boży gniew!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z SYNÓW</naglowek_osoba>
<didaskalia>za sceną</didaskalia>
<kwestia><strofa>O biada! Cóż mam czynić? Jak ujść rękom matki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SYN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ja nie wiem, drogi bracie! To nasze ostatki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy słyszysz ten jęk? Ach, dzieci to głos!/
O, straszny twa dłoń gotuje im los!/
Czy pobiec mam w dom, z rąk wydrzeć ci kord?/
Wstrzymam twych synów mord!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jw.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ratunku! O na Boga! Czemu nie spieszycie?/
Już miecz w śmiertelne sieci zapędza nam życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Azali jak żelazo, nieszczęsna, lub skała,/
Że płód, któryś sama wydała,/
Rękami zabijasz własnymi?/
Jedyna tylko, jak słyszę, niewiasta/
Była na ziemi/
Od dawnych, pradawnych stuleci,/
Co swoje zabiła dzieci ---/
Ino, przez Zeusa, wieczystego własta<pe><slowo_obce>włast</slowo_obce> (daw.) --- władca.</pe>,/
Mściwą wygnana żonę./
Własnego płodu grzeszna zabójczyni,/
Poza brzeg morski krok rozpaczny czyni,/
W odmęty rzuca się słone/
I w ich głębinie/
Wraz z swymi dziećmi ginie./
Cóż jeszcze być może/
Groźniejszym na świecie? O łoże/
Namiętnej chuci niewieściej,/
Ileż się w tobie zła dla człeka mieści!...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na scenę wbiega</didaskalia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powiedzcie mi, stojące u pałacu wrótni,/
Czy jeszcze jest w pałacu ta przenajokrutniej/
Niszcząca nas Medea, lub czy już uciekła?/
Bo ukryć się powinna ta zbrodniarka wściekła/
Pod ziemię lub na skrzydłach wzbić się w kraj podniebny,/
Ażeby nie dać gardła za ten czyn haniebny,/
Spełniony na królewskim plemieniu. Czyż można/
Przypuścić, by myślała ta dziewka bezbożna,/
Że ujdzie z tego domu bez słusznej zapłaty/
Za mord na władcy kraju? Lecz wiedzcie, nie na tej/
Zależy mi! O dzieci mi idzie! Skrzywdzeni/
Już wiedzą, co im czynić! Zemsta się rozpleni!/
Ja po to li przybiegłem, aby jak najpewniej/
Ocalić swoje dzieci, którym grożą krewni,/
Pragnący się na matce pomścić za jej winę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! Nie wiesz, w jak nieszczęsną jawisz się godzinę,/
Jazonie! Nie te wówczas powiedziałbyś słowa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż dzieje się? Czyż zabić i mnie jest gotowa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już dzieci twoje padły z macierzyńskiej ręki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz? Jak okrutne sprawiasz mi tu męki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twe dzieci już nie żyją! To czynię-ć wiadomym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A gdzież zamordowane? W domu czy za domem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZODOWNICA CHÓRU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pałacu otwórz bramy, a zobaczysz zbrodnię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hej! służbo! Odsuń rygle! Nie myślę bezpłodnie/
Stać tutaj! Chcę ich widzieć, zabitych okrutnie,/
I pomścić ich! Hej! prędzej! Wysadzić te wrótnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1417906209264-2835394673"/><motyw id="m1417906209264-2835394673">Bóg, Dar</motyw>MEDEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>za sceną</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dlaczego się dobijasz? Czemu walisz w bramy?/
Do trupów chcesz się dostać, a i do mnie samej,/
Sprawczyni tego mordu? Daj spokój! Na nieba!/
Mów, czego chcesz ode mnie? Czego ci potrzeba?/
Mnie dłoń się twa nie dotknie! Z łaski Heliosa/
Dostałam wóz, co precz mnie unosi w niebiosa/
I daje schron przed ręką mych wrogów na zawsze.<end id="e1417906209264-2835394673"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty zmoro nienawistna, ty z stworzeń najkrwawsze./
Dla bogów i dla ludzi przewstrętne! Swe własne/
Zabiłaś oto dzieci i możesz na jasne/
Spoglądać jeszcze światło, patrzeć na tę ziemię,/
Ty matko niegodziwa, co miecz w swoje plemię/
Zatapiasz i mnie synów pozbawiasz, do końca/
Niwecząc moje życie! Już nie ujrzysz słońca!/
Dopiero teraz widzę, dawniej byłem ślepy!/
Gdym kazał ci porzucać barbarzyńskie stepy./
Gdym wiódł cię, nieszczęśnico, do naszej Hellady,/
Tyś wówczas nie wahała dopuścić się zdrady/
Na ojcu swym, na ziemi, co cię wykarmiła!/
Zły demon dał mi ciebie, nieczysta mnie siła/
W objęcia twe popchnęła, gdy, zabiwszy brata,/
Co w domu rodzicielskim chował się przez lata/
Wraz z tobą, szłaś na drogi, na piękny nasz statek!/
O, taki był początek, przyszłych dni zadatek!/
A potem poślubiłaś o, tego człowieka./
Któremu dałaś dzieci, a który narzeka,/
Boś dzieci te z małżeńskiej zabiła zazdrości./
Kobiety nie ma takiej wśród helleńskich włości,/
By mogła spełnić zbrodnię podobną. A przecie/
Jam ciebie wybrał z wszystkich białogłów na świecie,/
Ażeby, na swą zgubę, uczynić cię żoną./
Nie jesteś ty niewiastą, lwicą rozsrożoną/
Ty jesteś, stokroć gorszą od tyreńskiej Skilli<pe><slowo_obce>Skilla</slowo_obce> --- Scylla, potwór morski opisany w <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela> Homera.</pe>./
Lecz ciebie ani tysiąc wyrzutów tej chwili/
Nie zmoże<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe>, tak zuchwałe jest dzisiaj twe serce!/
Precz, dzieci morderczyni, nad wszystkie morderce/
Straszliwsza! Mnie li myśleć dziś o własnej zgubie!/
Już ja się nie połączę w tym wybranym ślubie,/
Już dzieci, którem spłodził i którem wychował,/
Nie ujrzę: zgon okrutny gniew twój im zgotował!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twe słowa zbić bym mogła, słów mam podostatkiem,/
Lecz ojciec Zeus niebieski jest mi dzisiaj świadkiem,/
Com ja ci uczyniła, a ty mnie, nieboże,/
Jak strasznie pokrzywdziłeś! Nie dość, żeś mi łoże/
Pohańbił, jeszcze śmiałeś radować się wielce/
I w twarz mi, twoich synów biednej rodzicielce,/
Szyderstwa rzucać wstrętne! A i onej młodej/
Królewnie i jej ojcu nie mogłam nagrody/
Poskąpić należytej, iż mnie precz wygnali/
Z tej ziemi!... Możesz lwicą zwać mnie i tak dalej/
I Skillą lżyć tyreńską, tym ja się nie wzruszę!/
Zbyt dobrze ugodziłam a słusznie w twą duszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bolejesz i te moje podzielasz męczarnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem; jeśli nie chcesz ze mnie szydzić marnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Synowie! Że też taka nosi imię matki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z ojcowskiej wyście winy zginęły, me dziatki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie moja dłoń przyczyną stała się ich zguby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twa pycha je zabiła i twe nowe śluby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z zazdrościś je zabiła! Godzi się to komu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy mniemasz, że w tym mało dla kobiety sromu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dla mądrej juścić mało, tylko nie dla ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie żyją! A to w smutku okrutnym cię grzebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O żyją! Zmiażdżą głowę twą ich mściwe pięście!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bóg dobrze wie, kto całe sprowadził nieszczęście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O wie, bo wie, jak serce twe jest godne wzgardy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Milcz, wstrętem mnie napełnia ten twój język hardy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie zasię twój! Znośniejsze będzie pożegnanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co czynić!? I po tobie żal mi nie zostanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie pozwól pogrześć zmarłe, zdrój łez wylać szczery.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przenigdy! Ja pogrzebię je sama tam, w Hery,/
Patronki tego grodu, świętym, cichym gaju./
Ażeby ktoś po wrażym nie zhańbił zwyczaju/
Ich grobu. Zaś w Syzyfa ziemi dzień pokuty/
Ofiarnej zaprowadzę, aby mord ten luty<pe><slowo_obce>luty</slowo_obce> (daw.) --- srogi.</pe>/
Opłacić jak należy. Teraz w Erechteja/
Dziedzinę ja uchodzę: niechybna nadzieja/
Pcha w dom mnie Ajgajosa, syna Pandiona./
Złoczyńca zaś złą śmiercią, jak zasłużył, skona ---/
Twą głowę szczątki Argu rozbiją na zawsze,/
Boś patrzał na małżeństwa mego dni najkrwawsze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Erynia dzieci i mściwa/
Sprawiedliwości dłoń/
Niech wtrącą cię w grób!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie taki jest demon, gdzie taki jest bóg,/
Który by chciał tej godziny/
Wysłuchać twych słów,/
Ty wiarołomco, ty co z praw gościny/
Uwodzicielski czynisz sobie łup.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A goń-że stąd precz, a goń-że stąd, goń,/
Ty morderczyni mych dzieci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź żonę swą grzebać! Powracaj w swój dom!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odchodzę bez dzieci! Gdzież koniec mym łzom?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na stare twe lata powiększy się płacz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O dzieci najdroższe!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dla matki! Ty zacz?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A przecz jeś zabiła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na tobie się mszcząc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O pragnę, nieszczęsny, te usta swe sprząc/
Z wargami mych synów ten jeden li raz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziś do nich się milisz, a przecież był czas,/
Żeś rzucił swe dzieci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O pozwól, na Boga!/
Ich słodkich dotknąć się lic!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MEDEA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie tędy jest droga!/
Nie znaczą mi nic/
Twe słowa! Twa prośba już nic nie pomoże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAZON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy widzisz, o Boże!,/
Jak w duszę się wpija/
Ta lwica, ta żmija?/
Lecz ile wydołam,/
Niebiosa powołam/
Z sił wszystkich na świadki,/
Że ona te dziatki/
Zabiła mi lube/
I mnożąc mą zgubę,/
Godnego grzebania/
Mym rękom zabrania./
O, czemu-m je spłodził?!/
Nie byłby w nie godził/
Skutecznie ten los z ręki matki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Olimpu szczycie/
Rządzi rozmaicie/
Zeus i różnie włada/
Nieśmiertelnych rada./
W przemnogiej postaci/
Zjawiają się losy/
I niespodzianki urządza nam bóg!/
Tu, zamiast zyskać, człek traci,/
Tam znowu zysków niebiosy/
Śród niespodzianych nie skąpią mu dróg ---/
Tak było i z tym wydarzeniem.</strofa></kwestia>

</dramat_wierszowany_l>
</utwor>