<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dziady, część IV</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dziady-dziady-poema</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pigoń, Stanisław</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat romantyczny</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Dziady cz. 1-4, wyd. Czytelnik, Warszawa 1974</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-01-12</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><category.thema>DDT</category.thema>
    <category.thema>FMM</category.thema>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7533.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">W klasztornej ciszy, Stabrowski, Kazimierz (1869-1929), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7533/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>DDA</category.thema.main>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7442-8</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7443-5</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7444-2</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7445-9</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/dziady-dziady-poema-dziady-czesc-iv.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7446-6</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta></rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>

<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Dziady. Poema</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Dziadów część IV</nazwa_utworu>


<abstrakt>
<akap>W wigilię Wszystkich Świętych w domu greckokatolickiego księdza pojawia się nieoczekiwany i tajemniczy gość. Spotkanie, podczas którego przybysz ujawni w końcu swoją prawdziwą tożsamość, trwa zaledwie trzy godziny, lecz pełne jest dramatyzmu i emocji.  <tytul_dziela>Dziadów część IV</tytul_dziela> to utrzymana w romantycznym nastroju niesamowitości i grozy opowieść o miłości, cierpieniu i buncie.</akap><akap>
 
<tytul_dziela>Dziady</tytul_dziela> Adama Mickiewicza, czołowego poety Wielkiej Emigracji, zaliczanego, obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego, do grona trzech wieszczów, to kanoniczny przykład dramatu romantycznego. Dzieło posiada luźną kompozycję, stanowiąc cykl czterech dramatów wydawanych w latach 1823--1860. Elementem spajającym całość dramatu jest obrzęd Dziadów, przywoływania i wspomagania cierpiących duchów --- dokładnie przedstawiony w części II, a powracający na koniec w urywku części I wraz z postacią Guślarza. Wszystkie części łączy również ta sama, choć przechodząca przemiany postać występująca pod różnymi imionami: poeta-buntownik Konrad w części III wyrasta z nieszczęśliwego kochanka Gustawa z części IV, ten zaś pozostaje silnie spowinowacony ze zjawą opisaną we wstępnym wierszu <tytul_dziela>Upiór</tytul_dziela>, a następnie przychodzącą w części II na koniec obrzędu i w milczeniu towarzyszącą pasterce. W utworze występują dwie przenikające się płaszczyzny: realna oraz duchowa; w przypadku niektórych bohaterów, mianowicie Gustawa, nie sposób rozstrzygnąć jednoznacznie, do którego porządku należą. Interpretacja <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela> do dziś wywołuje gorące spory.
</akap><akap>Nad <tytul_dziela>Dziadów częścią IV</tytul_dziela> (pod względem chronologii stanowiącą część drugą) Adam Mickiewicz  pracował w latach 1820--1821 w Kownie. Utwór został wydany w 1823 roku, wraz z dramatem <tytul_dziela>Dziadów część II</tytul_dziela>. Te dwie części dramatu nazywane są <tytul_dziela>Dziadami wileńsko-kowieńskimi</tytul_dziela>. Wiodącym tematem utworu jest miłość, która staje się jądrem konfliktu między wyśnionym światem marzeń i idei a rzeczywistością. Główna postać dramatu, Gustaw, to klasyczny bohater romantyczny --- indywidualista cechujący się wielką wrażliwością, targany uczuciami i pełen niezgody wobec skostniałych norm społecznych. W dyskusji Gustawa i goszczącego go Księdza usłyszeć można echa światopoglądowego starcia między romantykami a starszym pokoleniem klasyków, który pojawiał się wcześniej w balladach i innych utworach Adama Mickiewicza. Z <tytul_dziela>Dziadów części IV</tytul_dziela> wyłania się wizja świata, w zderzeniu z którym wzniosłe romantyczne ideały przynoszą tylko ból i cierpienie.</akap><akap>Akcja dramatu rozgrywa się w noc poprzedzającą Wszystkich Świętych, czyli w czas zaduszny, kiedy według dawnych wierzeń światy zmarłych i żywych zbliżają się i wzajemnie przenikają. W przedchrześcijańskiej tradycji słowiańskiej odprawiano wówczas tzw. Dziady (stąd tytuł cyklu dramatów Adama Mickiewicza), czyli obrzęd przywoływania i wspomagania cierpiących dusz. Elementy Dziadów przeniknęły do kultury chrześcijańskiej i przetrwały w obrzędowości ludowej, były jednak silnie zwalczane przez kościół jako pozostałości pogaństwa. Sytuując akcję dramatu w domu greckokatolickiego księdza, Adam Mickiewicz sygnalizuje zatem dodatkowy wymiar rozgrywającego się tu konfliktu.</akap><akap>O godzinie dziewiątej wieczorem w domu samotnie wychowującego dzieci, owdowiałego Księdza (duchowni greckokatoliccy mogą zakładać rodziny) pojawia się nieoczekiwany przybysz, nazywający siebie ,,umarłym dla świata" pustelnikiem. Jak się później okaże, jest on byłym uczniem Księdza, a w płaszczyźnie duchowej --- niemal jego synem. To ksiądz przekazywał młodemu Gustawowi wiedzę o świecie, wiarę, ideały, to on zainteresował go dziełami literackimi, które wywarły kluczowy wpływ na rozwój i światopogląd chłopaka. Początkowo duchowny nie rozpoznaje Gustawa, lituje się jednak nad ubogim i cierpiącym mężczyzną i zaprasza go na kolację. Przybysz rozpoczyna swoją niepokojącą, pełną bólu opowieść, stopniowo odsłaniając kolejne elementy swej historii. 

Gustaw opowiada, jak ideały zaczerpnięte z lektur takich jak <tytul_dziela>Nowa Heloiza</tytul_dziela> Jana Jakuba Rousseau oraz <tytul_dziela>Cierpienia młodego Wertera</tytul_dziela> Johanna Wolfganga Goethego (które to lektury, jak się okaże, swego czasu podsunął mu ksiądz) ukształtowały jego światopogląd. Pod ich wpływem wyrósł na wierzącego w romantyczną wizję miłości indywidualistę. Kiedy spotkał kobietę, która wzbudziła jego uczucia, obdarzył ją miłością wzniosłą i czystą. Tak też postrzegał swoją ukochaną (mówi o niej słowami ,,nadludzka dziewica"). Rządzące społeczeństwem reguły uniemożliwiły jednak małżeństwo kochanków. Ukochana Gustawa oślepiona ,,honorów świecącą bańką, wewnątrz pustą", poślubiła bardziej odpowiedniego (czyli mającego wyższą pozycję społeczną i majątek) kandydata. Oszalały z powodu nieszczęśliwej miłości i zazdrości Gustaw buntuje się przeciwko społecznym regułom i konwenansom, stojącym na drodze do osobistego szczęścia jednostek. Buntuje się także przeciwko wzniosłym romantycznym ideałom, które w starciu z rzeczywistością niosą tylko cierpienie. Wyznania Gustawa przeradzają się w dyskusję z gospodarzem, który swój stoicki, umiarkowany światopogląd będzie się starał przeciwstawić bluźnierczemu szaleństwu swego dawnego ucznia. Ksiądz zaleca Gustawowi odnalezienie spokoju ducha i odcięcie się od przeszłości, gdyż rozpamiętywanie i przeżywanie dawnych nieszczęść do niczego nie prowadzi. Wsparcia i pociechy nakazuje szukać w wierze. Nie udaje mu się jednak przekonać Gustawa. Dawny podopieczny widzi w postawie Księdza wyłącznie konformizm i płytki racjonalizm, który nijak ma się do głębi jego własnych przeżyć. W akcie najgłębszej rozpaczy Gustaw odbiera sobie życie.</akap><akap>W <tytul_dziela>Dziadach części IV</tytul_dziela> zachowana jest jedność miejsca i czasu --- cała akcja rozgrywa się w ciągu trzech kolejnych godzin w domu Księdza. Utwór nie został przez Adama Mickiewicza podzielony na akty i sceny, dramat ma charakter ciągły, dzieli się jednak na trzy wyraźne części, wyznaczone przez bicie zegara, pianie koguta i gaśnięcie świec. Każda część to kolejna godzina spotkania, odpowiadająca kolejnym częściom opowieści Gustawa. I tak godzina pierwsza to godzina miłości, w której anonimowy jeszcze Pustelnik opowiada o romantycznym uczuciu, jego boskich źródłach i skutkach, a także o różnych rodzajach śmierci. Wyróżnia mianowicie śmierć ciała, śmierć dla świata (kiedy jednostka ludzka przestaje uczestniczyć w sprawach innych ludzi) oraz śmierć wieczną (rodzaj potępienia spotykający grzeszników niemających szans na zbawienie). Kolejna godzina to godzina rozpaczy --- Pustelnik, rozpoznany już jako Gustaw, mówi teraz nie ogólnie, lecz osobiście o swoim pełnym cierpienia życiu. W tej części ma miejsce jego polemiczna dyskusja z Księdzem o miłości, wierze, nauce i przesądach.  Godzina ta przechodzi w kolejną --- w godzinę przestrogi --- w chwili gdy Gustaw w uniesieniu przebija się sztyletem. Ksiądz patrzy na to oniemiały i pełen zgrozy, lecz z rany nie płynie krew, Gustaw nie pada na ziemię. Duchowny orientuje się, że ma do czynienia nie z człowiekiem, lecz z cierpiącą duszą, z upiorem. W świetle etyki chrześcijańskiej tylko Bóg jest władny dawać i odbierać życie, a samobójstwo to grzech niemal równie straszny, co morderstwo. Nic zatem dziwnego, że samobójcza śmierć nie przyniosła Gustawowi upragnionej ulgi, lecz przeciwnie --- skazała go na wieczne cierpienia. W swoich ostatnich słowach upiór Gustawa błaga księdza o przywrócenie obrzędu Dziadów, który jest nadzieją na ulgę dla takich jak on potępieńców. Jest to zatem głęboko romantyczna prośba o uznanie czynnika metafizycznego, zrobienie miejsca temu, co lokuje się nie tylko poza racjonalnością, ale także poza chrześcijańskim kanonem. Być może to, co nieracjonalne i niewiadome, jest jedyną bronią wobec cierpienia?</akap><akap>Postać Gustawa można interpretować jako odpowiednik postaci Wertera z <tytul_dziela>Cierpień młodego Wertera</tytul_dziela> Goethego, w końcu obydwu nieszczęśliwa miłość doprowadza do samobójstwa. Bez wątpienia, Gustaw ma cechy bohatera werterowskiego ---  jest postacią tragiczną, cechującą się ogromną wrażliwością, żyjącą w poczuciu osamotnienia. Podobnie jak Werter na pewnym etapie swego życia idealizuje ludzi i miłość. Jednak Gustaw, w odróżnieniu od Wertera, jest w stanie dostrzec przyczynę swego cierpienia nie tylko w samej niespełnionej miłości, ale także w swoim romantycznym nastawieniu do świata. Czyżby dojrzały już Adam Mickiewicz ujawniał tu jakieś ambiwalencje wobec idei romantyzmu? Czy też wobec świata, który na romantyczne ideały nie jest jeszcze gotowy? A jak rozumieć samobójczą śmierć Gustawa? Czy jest próbą ucieczki przed cierpieniem, czy też ostatecznym aktem buntu już nie tylko wobec świata, ale wobec samego Boga? Jedno nie wyklucza drugiego. Buntownicza natura Gustawa osiągnie pełnię w jego kolejnym wcieleniu, czyli w postaci Konrada z <tytul_dziela>Dziadów części III</tytul_dziela>, który bluźni Bogu i niczym Prometeusz zapragnie odebrać mu władzę nad światem właśnie po to, aby urządzić go lepiej, oszczędzając cierpienia i bólu już nie tylko jednostkom, ale całym narodom.
</akap><akap>Dzieło litewskiego poety wpisało się na trwałe w historię polskiej literatury, obrosło ogromem znaczeń i nadal intryguje oraz prowokuje do nowych odczytań. Wciąż na nowo postacie, cytaty, problemy tego wielkiego dramatu odnajdują swoje aktualne znaczenia, ożywają w polskiej historii. Otwartość <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela> na interpretację sprawia, że począwszy od scenicznej prapremiery dramatu w 1901 roku (w Teatrze Miejskim w Krakowie, w reżyserii i adaptacji Stanisława Wyspiańskiego) po dziś dzień chętnie po niego sięgają i odkrywają go na nowo kolejne pokolenia artystów teatru. Co ciekawe, utwór po raz pierwszy w całości, bez stosowania najmniejszych choćby skrótów, wystawiony został dopiero w 2016 roku, na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Inscenizacja w reżyserii Michała Zadary trwała  aż 14 godzin! Reżyser interpretował <tytul_dziela>Dziady</tytul_dziela> jako uniwersalną opowieść o buncie i nieprzystosowaniu. W wywiadzie cytowanym przez portal Culture.pl Michał Zadara mówił: ,,Polityczność <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela> kryje się w ich dzikiej anarchiczności. Opowiadają o jednostkach, które nie są w stanie odnaleźć się we wspólnocie. Każda z postaci ma ten sam problem --- nie pasuje do oczekiwań, jakie świat ma wobec niej. Czy Gustaw, którego miłości nikt nie rozumie, czy Dziewica, która nie ma do kogo się odezwać, czy Ksiądz, który jest pustelnikiem --- to ludzie samotni, którzy nie są w stanie porozumieć się ze światem". </akap><akap><akap><tytul_dziela>Dziadów część IV</tytul_dziela> Adama Mickiewicza jest dostępna jako e-book w formatach EPUB i MOBI, a także jako plik PDF. Utwór jest lekturą obowiązkową w liceach i technikach i został opracowany redakcyjnie, w tym opatrzony przypisami, z myślą o uczniach i uczennicach. Zamieszczony na stronie Wolnych Lektur audiobook czytają Joanna Niemirska i Robert Koszucki.</akap></akap>


</abstrakt>




<didaskalia>Mieszkanie Księdza --- stół nakryty, tylko co po wieczerzy --- <osoba>Ksiądz</osoba> --- <osoba>Pustelnik</osoba> --- <osoba>Dzieci</osoba> --- dwie świece na stole --- lampa przed obrazem Najświętszej Panny Marii --- na scienie<pe><slowo_obce>scienie</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: (na) ścianie.</pe> zegar bijący.</didaskalia>


<motto><akap>Ich hab alle mürbe Leichenschleier auf, die in Särgen lagen --- ich entfernte den erhabenen Trost der Ergebung, bloss um mir immer fort zu sagen: ,,Ach, so war es ja nicht! --- Tausend Freuden sind auf ewig nachgeworfen in Grüfte und [du] stehst allein hier und überrechnest sie!" Dürftiger! Dürftiger! Schlage nicht das ganze zerrissene Buch der Vergangenheit auf!... Bist du noch nicht traurig genug?<pe><slowo_obce> mürbe Leichenschleier auf (...) Bist du noch nicht traurig genug?</slowo_obce>,,Zdjąłem wszystkie zmurszałe całuny leżące w trumnach; oddaliłem wzniosłą pociechę rezygnacji, jedynie po to, by sobie wciąż mówić: »Ach, to tak nie było! Tysiąc radości zrzucono na zawsze w doły grobowe, a ty stoisz tu sam i przeliczasz je«. Nienasycony! Nienasycony! Nie otwieraj całkiem podartej księgi przeszłości!... Czyż nie dość jeszcze jesteś smutny?"; cytat z: Jean Paul (Jean Paul Friedrich Richter) <tytul_dziela>Biographische Belustigungen unter der Gehirnschale einer Riesin. Eine Geistergeschichte</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Rozrywki biograficzne pod czaszką olbrzymki. Opowieść o duchach</tytul_dziela>).</pe></akap></motto><motto_podpis>Jean Paul</motto_podpis>




<naglowek_osoba><begin id="b1209934495406"/><motyw id="m1209934495406">Dziecko, Ksiądz, Książka, Pobożność, Chleb</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzieci, wstawajmy od stoła!/
Teraz, po powszednim chlebie,/
Klęknijcie przy mnie dokoła,/
Podziękujmy Ojcu w niebie./
Dzień dzisiejszy Kościół święci/
Za tych spółchrześcijan dusze,/
Którzy spomiędzy nas wzięci/
Czyscowe cierpią katusze./
Za nich ofiarujmy Bogu.</strofa>

<didaskalia>rozkłada książkę</didaskalia>

<strofa>Oto stosowna nauka.<end id="e1209934495406"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>czytają</didaskalia>

<strofa>,,Onego czasu..."</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto tam? kto tam stuka?</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Pustelnik</osoba> wchodzi ubrany dziwacznie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jezus, Maryja!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Któż to jest na progu?</wers_cd></strofa>

<didaskalia>zmieszany</didaskalia>

<strofa>Ktoś ty taki?... po co?... na co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, trup, trup! upiór, ladaco!/
W imię Ojca!... zgiń, przepadaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ktoś ty, bracie? odpowiadaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209934594428"/><motyw id="m1209934594428">Kochanek romantyczny, Samotnik, Trup</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>powolnie i smutnie</didaskalia>

<strofa>Trup... trup!... tak jest, moje dziecię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Trup... trup... ach! ach! nie bierz tata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umarły!... o nie! tylko umarły dla świata!/
Jestem pustelnik, czy mnie rozumiecie?<end id="e1209934594428"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Skąd przychodzisz tak nierano<pe><slowo_obce>nierano</slowo_obce> --- późno.</pe>?/
Kto jesteś? jakie twe miano<pe><slowo_obce>miano</slowo_obce> --- imię.</pe>?/
Kiedy się tobie przypatruję z bliska,/
Zdaje się, że cię kiedyś widziałem w tej stronie./
Powiedz, mój bracie, jakiegoś ty rodu?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1214937141414"/><motyw id="m1214937141414">Czas, Młodość, Przemiana, Przemijanie</motyw>O tak! tak, byłem tutaj... o, dawno! za młodu!/
Przed śmiercią!... będzie trzy lata!<end id="e1214937141414"/>/
Lecz co tobie do mego rodu i nazwiska?/
Gdy dzwonią po umarłym, dziad stoi przy dzwonie,/
Pytają ludzie, kto zeszedł ze świata?</strofa>

<didaskalia>udając dziada</didaskalia>

<strofa>,,A na co ta ciekawość? zmów tylko pacierze"./
Otóż ja także umarły dla świata./
Na co tobie ciekawość, zmów tylko pacierze./
Nazwiska.</strofa>

<didaskalia>patrzy na zegar</didaskalia>

<strofa><wers_cd>jeszcze rano... powiedzieć nie mogę;</wers_cd>/
<begin id="b1209934676176"/><motyw id="m1209934676176">Ksiądz, Zaświaty</motyw>Idę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,/
I dążę do tegoż kraju./
Mój Księże, pokaż, jeśli wiesz, drogę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>łagodnie, z uśmiechem</didaskalia>

<strofa>Dróg śmierci pokazywać nie chciałbym nikomu.</strofa>

<didaskalia>poufale</didaskalia>

<strofa>My, księża, tylko błędne prostujemy ścieżki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209931526987"/><motyw id="m1209931526987">Bezpieczeństwo, Dom</motyw>Inni błądzą, Ksiądz w małym, ale własnym domu,/
Czy to na wielkim świecie pokój lub zamieszki,/
Czy gdzie naród upada, czy kochanek ginie,/
O nic nie dbasz usiadłszy z dziećmi przy kominie./
A ja się męczę w słotnej, ciemnej porze!/
<begin id="b1209933008918"/><motyw id="m1209933008918">Burza</motyw>Słyszysz, jaki szturm na dworze?/
Czy widzisz łyskanie gromu?</strofa>

<didaskalia>ogląda się</didaskalia>

<strofa>Błogosławione życie w małym, własnym domu!<end id="e1209934676176"/><end id="e1209933008918"/></strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety><begin id="b1209931645418"/><motyw id="m1209931645418">Serce</motyw>Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy<pa><slowo_obce>Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy (...)</slowo_obce> --- Pieśń gminna.</pa>.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">W cichym, własnym domu!</wers_wciety></strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Z pałaców sterczących dumnie<pa><slowo_obce>Z pałaców sterczących dumnie (...) Dosyć domku pustelnika</slowo_obce> --- Z Szyllera [swobodny przekład końcowego fragmentu wiersza Friedricha Schillera <tytul_dziela>Der Jungling am Bache</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Młodzieniec nad potokiem</tytul_dziela>) spopularyzowanego jako piosenka do muzyki Franza Petera Schuberta; red. WL].</pa></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znijdź, piękna, do mojej chatki;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znajdziesz u mnie świeże kwiatki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czułe serce znajdziesz u mnie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Widzisz ptasząt zalecanki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Słyszysz srebrny szmer strumyka;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dla kochanka i kochanki</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dosyć domku pustelnika.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1214937289272"/><motyw id="m1214937289272">Sługa</motyw>Kiedy tak chwalisz mój dom i kominek,/
Patrz, oto ogień służąca nakłada,/
Siądź i pogrzej się; tobie potrzebny spoczynek.<end id="e1214937289272"/><end id="e1209931526987"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209931875669"/><motyw id="m1209931875669">Miłość, Ogień</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pogrzej się! dobra, Księże, arcyprzednia rada!</strofa>

<didaskalia>śpiewa pokazując na piersi</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Nie wiesz, jaki tu żar płonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Mimo deszczu, mimo chłodu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zawsze płonie!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Nieraz chwytam śniegu, lodu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Na gorącym cisnę łonie;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I śnieg tonie, i lód tonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Z piersi moich para bucha,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ogień płonie!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Stopiłby kruszce i głazy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gorszy niż ten tysiąc razy,</wers_wciety></strofa>

<didaskalia>pokazując kominek</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Milion razy!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I śnieg tonie, i lód tonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Z piersi moich para bucha,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ogień płonie!<end id="e1209931875669"/><end id="e1209931645418"/></wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>na stronie</didaskalia>

<strofa>Ja swoje, a on swoje; --- nie widzi, nie słucha.</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Pustelnika</osoba></didaskalia>

<strofa>Jednak do nitki przemoczony wszystek,/
Zbladłeś, przeziąbłeś strasznie, drżysz jak listek./
Ktokolwiek jesteś, długą przejść musiałeś drogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto jestem?... jeszcze rano<pe><slowo_obce>jeszcze rano</slowo_obce> --- jeszcze wcześnie.</pe>... powiedzieć nie mogę./
<begin id="b1209934819962"/><motyw id="m1209934819962">Ksiądz, Zaświaty, Rozpacz, Pozory</motyw>Idę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,/
A dążę do tegoż kraju./
Tymczasem małą dam tobie przestrogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>na stronie</didaskalia>

<strofa>Trzeba z nim, widzę, innego sposobu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1214937478951"/><motyw id="m1214937478951">Czas, Młodość, Miłość tragiczna</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pokaż... wszak dobrze wiesz do śmierci drogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobrze, gotówem<pe><slowo_obce>gotówem</slowo_obce> --- jestem gotów.</pe> na wszelkie usługi,/
Lecz od twojego wieku aż do grobu/
Gościniec jest arcydługi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z pomieszaniem i smutnie sam do siebie</didaskalia>

<strofa>Ach, tak prędko przebiegłem gościniec tak długi!<end id="e1214937478951"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlatego jesteś znużony i chory./
Posil się; wraz przyniosę jadło i napoje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z obłąkaniem</didaskalia>

<strofa>A potem pójdziem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Zróbmy na drogę przybory.</wers_cd>/
Czy dobrze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z roztargnieniem i nieuwagą</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Dobrze.<end id="e1209934819962"/></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chodźcie, dzieci moje!</wers_cd>/
Oto mamy w domu gościa;/
Nim ja powrócę, bawcie jegomościa.</strofa>

<didaskalia>odchodzi</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209932216839"/><motyw id="m1209932216839">Dziecko, Kara, Miłość niespełniona, Miłość tragiczna, Szaleniec, Szczęście, Śmiech</motyw>DZIECKO</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>oglądając</didaskalia>

<strofa>Czemu waspan tak jesteś dziwacznie ubrany?/
Jak strach albo rozbójnik, co to mówią w bajce,/
Z różnych kawałków sukmany,/
Na skroniach trawa i liście,/
Wytarte płótno, przy pięknej kitajce?<pe><slowo_obce>kitajka</slowo_obce> --- rodzaj jedwabnego materiału, pierwotnie sprowadzanego z Chin, (stąd nazwa z tur. <slowo_obce>Kitaj</slowo_obce>: Chiny); także: nankin, tafta.</pe></strofa>

<didaskalia>postrzega sztylet, <osoba>Pustelnik</osoba> chowa</didaskalia>

<strofa>Jaka to na sznurku blacha?/
Różne paciorki, wstążek okrajce?/
<wers_wciety typ="2">Cha cha cha cha!</wers_wciety>/
Dalibóg, waspan wyglądasz na stracha!/
<wers_wciety typ="2">Cha cha cha cha!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>zrywa się i jakby przypomina się</didaskalia>

<strofa>O dziatki, wy się ze mnie śmiać nie powinniście!/
Słuchajcie, znałem pewną kobietę za młodu,/
Tak jak ja nieszczęśliwą, z takiego powodu!/
Miała takąż sukienkę i na głowie liście./
Gdy weszła do wsi, cała wieś nawałem,/
Urągając się z jej biedy,/
Pędzi, śmieje się, wykrzyka,/
Podrzyźnia, palcem wytyka:/
Ja się raz tylko, raz tylko zaśmiałem!/
Kto wie, jeśli nie za to?... słuszne sądy boże!/
Lecz któż mógł przewidzieć wtedy,/
Że ja podobną sukienkę włożę?/
Ja byłem taki szczęśliwy!</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety><begin id="b1214940370260"/><motyw id="m1214940370260">Śpiew</motyw>Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.<end id="e1209932216839"/></wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Ksiądz</osoba> przychodzi z winem i talerzem.</didaskalia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209932487398"/><motyw id="m1209932487398">Kochanek romantyczny, Miłość tragiczna, Samobójstwo, Ksiądz</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z wymuszoną wesołością</didaskalia>

<strofa>Księże, a lubisz ty smutne piosenki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nasłuchałem się ich w życiu dosyć, Bogu dzięki!<end id="e1214940370260"/>/
Lecz nie traćmy nadziei, po smutkach wesele.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>A odjechać od niej nudno,<pe><slowo_obce>nudno</slowo_obce> --- tu: przykro, smutno.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety>A przyjechać do niej trudno!</wers_wciety>/
Prosta piosenka, ale dobrą myśl zawiera!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1214937742799"/><motyw id="m1214937742799">Jedzenie</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No! potem o tym, teraz zajrzyjmy do misy.<end id="e1214937742799"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prosta pieśń! o! w romansach znajdziesz lepszych wiele!</strofa>

<didaskalia><begin id="b1209932808190"/><motyw id="m1209932808190">Książka, Miłość, Poeta, Poezja</motyw>z uśmiechem, biorąc książki z szafy</didaskalia>

<strofa>Księże, a znasz ty żywot Heloisy<pe><slowo_obce>żywot Heloisy</slowo_obce> --- por. powieść epistolarną Jeana Jacquesa Rousseau <tytul_dziela>Nowa Heloiza</tytul_dziela>.</pe>?/
Znasz ogień i łzy Wertera<pe><slowo_obce>ogień i łzy Wertera</slowo_obce> --- por. powieść epistolarną <tytul_dziela>Cierpienia młodego Wertera</tytul_dziela> Johanna Wolfganga Goethego.</pe>?</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Chyba śmiercią bole się ukoją;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jeślim płochym obraził zapałem;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tę obrazę krwią okupię moją<pa><slowo_obce>Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem (...) Tę obrazę krwią okupię moją</slowo_obce> --- Z Getego [właśc. swobodny przekład wiersza Johanna Heinricha von Reitzensteina (1722--1780) pt. <tytul_dziela>Lotte bei Werthers Grabe</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Lotta u grobu Wertera</tytul_dziela>) popularnego w romantyzmie jako piosenka; red. WL].</pa>.</wers_wciety></strofa>

<didaskalia>dobywa sztylet</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>wstrzymuje</didaskalia>

<strofa>Co to ma znaczyć?... szalony! czy można?/
Odbierzcie mu żelazo, rozdejmijcie pięście./
Jesteś ty chrześcijanin? taka myśl bezbożna!/
Znasz ty Ewangeliją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A znasz ty nieszczęście?<end id="e1209932487398"/></wers_cd></strofa>

<didaskalia>chowa sztylet</didaskalia>

<strofa>Ale dobrze! nie trzeba chwytać się przed porą,</strofa>

<didaskalia>patrzy na zegar</didaskalia>

<strofa>Skazówka na dziewiątej i trzy świece gorą!</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Chyba śmiercią bole się ukoją;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jeślim płochym obraził zapałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tę obrazę krwią okupię moją.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety>Za coś dla mnie tyle ulubiona?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Za com z twoim spotkał się wejrzeniem?</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jednąm wybrał z tylu dziewcząt grona,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I ta cudzym przykuta pierścieniem!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Ach, jeśli ty Getego znasz w oryginale,/
Gdyby przy tym jej głosek i dźwięk fortepianu!/
Ale cóż? ty o boskiej tylko myślisz chwale,/
Oddany twego tylko powinnościom stanu.</strofa>

<didaskalia>przerzucając książkę</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Wszakże lubisz książki świeckie?...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ach, te to, książki zbójeckie!</wers_wciety></strofa>

<didaskalia>ciska książką</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Młodości mojej niebo i tortury!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">One zwichnęły osadę mych skrzydeł</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I wyłamały do góry,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Że już nie mogłem na dół skręcić lotu.</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1209932882216"/><motyw id="m1209932882216">Marzenie, Życie snem</motyw>Kochanek przez sen tylko widzianych mamideł;/
Nie cierpiąc rzeczy ziemskich nudnego obrotu,/
Gardzący istotami powszedniej natury,/
Szukałem, ach! szukałem tej boskiej kochanki,/
Której na podsłonecznym nie bywało świecie,/
Którą tylko na falach wyobraźnej pianki/
Wydęło tchnienie zapału,/
A żądza w swoje własne przystroiła kwiecie./
Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału,/
Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki,/
Bujałem po zmyślonym od poetów niebie,/
Goniąc i błądząc, w błędach nieznużony goniec;/
Wreszcie, na próżno zbiegłszy kraj daleki,/
Spadam i już się rzucam w brudne uciech rzeki:/
Nim rzucę się, raz jeszcze spojrzę koło siebie!/
I znalazłem ją na koniec!/
Znalazłem ją blisko siebie,/
Znalazłem ją!...<end id="e1209932882216"/> ażebym utracił na wieki!<end id="e1209932808190"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209934373360"/><motyw id="m1209934373360">Choroba, Dziecko, Kochanek romantyczny, Szaleniec, Szaleństwo</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podzielam twoję boleść, nieszczęśliwy bracie!/
Lecz może jest nadzieja? są różne sposoby.../
Słuchaj, czy już od dawna doświadczasz choroby?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choroby?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy już dawno płaczesz po twej stracie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak dawno? dałem słowo, powiedzieć nie mogę;/
Kto inny powie tobie. Mam ja towarzysza,/
Zawżdy z nim razem odbywamy drogę!</strofa>

<didaskalia>ogląda się</didaskalia>

<strofa>Ach, tu tak ciepło, wygodna zacisza;/
A na podwórzu wicher, gromy, burza sroga!/
Mój towarzysz zapewne biedny drży u proga!/
Gdy nas razem wyroki nielitośne pędzą,/
Dobry Księże, i jego przyjmij na gospodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy nie zamykałem drzwi moich przed nędzą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale stój, stój, mój bracie, ja sam go przywiodę.</strofa>

<didaskalia>odchodzi</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cha cha cha! tato, co się jemu dzieje?/
Biega i gada ani to, ni owo./
Jakie dziwaczne ubiory!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1209935275277"/><motyw id="m1209935275277">Śmiech</motyw>Dzieci, będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje!/
Nie śmiejcie się! to człowiek bardzo biedny, chory.<end id="e1209935275277"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209935347871"/><motyw id="m1209935347871">Rozum, Serce</motyw>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chory? a on tak biega, wygląda tak zdrowo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdrów na twarzy, lecz w sercu głębokie ma rany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>ciągnąc gałąź jedliny</didaskalia>

<strofa>Chodź, bracie, chodź tu!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>do <osoba>Dzieci</osoba></didaskalia>

<strofa><wers_cd>On ma rozum pomieszany.<end id="e1209935347871"/></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209976858945"/><motyw id="m1209976858945">Rośliny</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>do jodły</didaskalia>

<strofa>Chodź, bracie, nie lękaj się dobrego księżyny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tato! ach, patrzaj, co on w ręku niesie:/
Jak zbójca z wielką gałęzią jedliny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>do <osoba>Księdza</osoba>, ukazując gałąź</didaskalia>

<strofa>Pustelnik przyjaciela znajdzie chyba w lesie!/
Może cię zdziwia jego postać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyja?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mojego przyjaciela.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jako? tego kija?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niezgrabny, jak mówiłem, wychowany w lesie./
Przywitaj się!</strofa>

<didaskalia>podnosi gałąź</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co robisz? co robisz? ach, zbójca!</wers_cd>/
Pójdźże precz, rozbójniku, nie zabij nam ojca!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1214938271770"/><motyw id="m1214938271770">Samobójstwo</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, prawda, moje dziatki, jest to wielki zbójca!/
Ale on tylko sam siebie rozbija!<end id="e1214938271770"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Upamiętaj się, bracie; do czego ta jodła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jodła? a, Ksiądz uczony! o głowo ty, głowo!/
Przypatrz się lepiej, poznaj gałąź cyprysową;/
To pamiątki rozstania, mego losu godła.<end id="e1209934373360"/></strofa>

<didaskalia>bierze książki</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209935459342"/><motyw id="m1209935459342">Drzewo</motyw>Weź księgę, i odczytaj dzieje zeszłych wieków:/
Dwie były poświęcone krzewiny u Greków./
Kto kochał, od swej lubej ukochany wzajem,/
Błogie włosy mirtowym przyozdabiał majem.</strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa><begin id="b1214938363639"/><motyw id="m1214938363639">Przyjaźń, Samotnik</motyw>Jej ręką ułamana gałąź cyprysowa/
Zawsze mi przypomina ostatnie ,,bądź zdrowa!"/
Przyjąłem ją, schowałem, dotąd wiernie służy!/
Nieczuła, lepsza od tych niby czułych ludzi./
Jej płacz mój nie rozśmiesza i skarga nie nudzi;/
Jedna mi pozostała, z przyjaciół tak wielu!/
Wszystkie tajniki serca mojego posiada;/
Jeśli chcesz o mnie wiedzieć, pytaj, przyjacielu,/
Zostawię was sam na sam, niech resztę wygada.<end id="e1214938363639"/></strofa>

<didaskalia>do gałęzi</didaskalia>

<strofa>Powiedz, jak dawno płaczę lubej straty./
Dawno to być musiało! przed dawnymi laty!/
Pamiętam, kiedy cyprys przyjąłem z jej ręki/
Był to listeczek taki, ot taki maleńki;/
Zaniosłem, posadziłem na piasku, daleko.../
I gorącą łez moich polewałem rzeką./
Patrz, jaka z liścia gałązka urosła,/
Jaka gęsta i wyniosła!/
Kiedy mię boleść ostatnia dotłoczy,/
Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa,/
Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.<end id="e1209935459342"/></strofa>

<didaskalia>z łagodnym uśmiechem</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209935580005"/><motyw id="m1209935580005">Kochanek romantyczny, Cierpienie, Ciało, Cierpienie, Śmierć</motyw>Ach, taki właśnie był kolor jej włosa/
Jak te cyprysu gałązki!<end id="e1209976858945"/> Chcesz? pokażę.</strofa>

<didaskalia>szuka i ciągnie od piersi</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Nie mogę odpiąć tej zawiązki.</wers_cd></strofa>

<didaskalia>coraz z większym sileniem się</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209936115535"/><motyw id="m1209936115535">Miłość romantyczna</motyw>Zawiązka miękka... z warkocza dziewicy.../
Lecz skorom tylko położył na łonie,/
Opasała mię wkoło na kształt włosiennicy;/
Pierś przejada... w ciało tonie!.../
Tonie, tonie, i wkrótce przetnie mi oddechy!/
Wiele cierpię! ach! bo też wielkie moje grzechy!<end id="e1209935580005"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209936171986"/><motyw id="m1209936171986">Ksiądz</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uspokój się, uspokój! Przyjm słowo pociechy!/
Ach, tak okropne bole, moje dziecię,/
Za twe na ziemi jakieżkolwiek grzechy/
Przyjmie w rachunku Bóg na tamtym świecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Grzechy? i proszę, jakież moje grzechy?/
Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki?/
Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki./
On dusze obie łańcuchem uroku/
Powiązał na wieki z sobą!<end id="e1209936171986"/>/
Wprzód, nim je wyjął ze światłości stoku,/
Nim je stworzył i okrył cielesną żałobą,/
Wprzódy je powiązał z sobą!/
Teraz, kiedy złych ludzi odłącza nas ręka,/
Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka!/
Czucia nasze dzielącej uległe przeszkodzie,/
Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska,/
Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie,/
Łańcuchem od jednego skreślone ogniska.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209969171714"/><motyw id="m1209969171714">Rozstanie</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeżeli Pan Bóg złączył, ludzie nie rozłączą!/
Może się troski wasze pomyślnie zakończą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chyba tam! <begin id="b1214938608850"/><motyw id="m1214938608850">Dusza</motyw>gdy nad podłym wzbijemy się ciałem,/
Złączy się znowu jedność, dusza z duszą zleje;/
Bo tutaj wszelkie dla nas umarły nadzieje<end id="e1214938608850"/>,/
Tutaj ja się z mą lubą na wieki rozstałem!<end id="e1209936115535"/></strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209935945160"/><motyw id="m1209935945160">Noc</motyw>Obraz tego rozstania dotąd w myśli stoi./
Pamiętam, śród jesieni... przy wieczornym chłodzie;/
Jutro miałem wyjechać... błądzę po ogrodzie!/
W rozmyślaniu, w modlitwach szukałem tej zbroi,/
Którą bym odział serce, miękkie z przyrodzenia,/
I wytrzymał ostatni pocisk jej spojrzenia!/
Błądziłem po zaroślach, gdzie mnie oczy niosą./
Noc była najpiękniejsza!/
Pamiętam dziś jeszcze:/
<begin id="b1214939120551"/><motyw id="m1214939120551">Deszcz</motyw>Na kilka godzin pierwej wylały się deszcze,/
Cała ziemia kroplistą połyskała rosą.<end id="e1214939120551"/>/
Doliny mgła odziewa jakby morze śniegu,/
Z tej strony chmura gruba napędzała lawy,/
A z tamtej strony księżyc przezierał bladawy,/
<begin id="b1214939165590"/><motyw id="m1214939165590">Gwiazda</motyw>Gwiazdy toną w błękicie po nocnym obiegu./
Spojrzę... jak raz nade mną świeci gwiazdka wschodnia<pe><slowo_obce>gwiazdka wschodnia</slowo_obce> --- Wenus, planeta najlepiej widoczna tuż przed wschodem słońca (stąd nazywana była Jutrzenką, Gwiazdą Poranną), ale również tuż po zachodzie słońca, w przeciwnej, zachodniej części nieba (z tego powodu nazywano ją też Gwiazdą Zachodnią, gr. Hespero).</pe>;/
O, znam ją odtąd dobrze, witamy się co dnia!<end id="e1214939165590"/>/
Spojrzę na dół... na szpaler... patrz, tam przy altanie,/
Ujrzałem ją niespodzianie!/
Suknią między ciemnymi bielejąca drzewy/
Stała w miejscu, grobowej podobna kolumnie;/
Potem biegła, jak lekkie zefiru powiewy,/
Oczy zwrócone w ziemię... nie spojrzała ku mnie!<end id="e1209935945160"/>/
A lica jej bardzo blade./
Nachylam się, zajrzę z boku,/
I dojrzałem łezkę w oku;/
Jutro, rzekłem, jutro jadę!/
<begin id="b1209976979290"/><motyw id="m1209976979290">Pamięć, Wspomnienia</motyw>,,Bądź zdrów!" --- odpowie z cicha: ledwie posłyszałem,/
,,Zapomnij!"... Ja zapomnę? o! rozkazać snadno<pe><slowo_obce>snadno</slowo_obce> --- łatwo.</pe>!/
Rozkaż, luba, twym cieniom, niechaj wraz przepadną/
I niech zapomną biegać za twym ciałem!.../
Rozkazać snadno!/
Zapomnij!!</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Przestań płakać, przestań szlochać</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Idźmy każdy w swoją drogę,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ja cię wiecznie będę...</wers_wciety></strofa>

<didaskalia>urywa śpiewanie</didaskalia>

<strofa><wers_cd>wspominać,</wers_cd></strofa>

<didaskalia>kiwa głową</didaskalia>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Ale twoją być nie mogę!</wers_wciety>/
Wspominać tylko?...<end id="e1209976979290"/> jutro, jutro jadę!/
Chwytam za rączki i na piersi kładę.</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>Najpiękniejsza, jak aniołek raju,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Najpiękniejsza ze wszystkich dziewica,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Wzrok niebieski, jako słońce w maju,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Odstrzelone od modrych wód lica.</wers_wciety>/
<wers_wciety><begin id="b1209969228275"/><motyw id="m1209969228275">Pocałunek</motyw>Pocałunek jej, ach, nektar boski!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jako płomień chwyta się z płomieniem,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jak dwóch lutni zlewają się głoski</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Harmonijnym ożenione brzmieniem.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Serce z sercem zbiega, zlatuje się, ściska,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lica, usta łączą się, drżą, palą,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Dusza wionie w duszę... niebo, ziemia pryska</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Roztopioną dokoła nas falą!<pe><slowo_obce>Najpiękniejsza, jak aniołek raju (...) Roztopioną dokoła nas falą</slowo_obce> --- przekład wiersza <tytul_dziela>Amalia</tytul_dziela> Friedricha Schillera.</pe></wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1209935817707"/><motyw id="m1209935817707">Ksiądz</motyw>Księże! o nie! ty tego nie czujesz obrazu!/
Ty cukrowych ust lubej nie tknąłeś ni razu!/
Niech ludzie świeccy bluźnią, szaleją młokosy,/
Serce twe skamieniało na natury głosy.<end id="e1209935817707"/>/
O luba, zginąłem w niebie,/
Kiedym raz pierwszy pocałował ciebie!</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>Pocałunek jej, ach, nektar boski!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jako płomień chwyta się z płomieniem,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jak dwóch lutni zlewają się głoski</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Harmonijnym ożenione brzmieniem.<end id="e1209969228275"/></wers_wciety></strofa>

<didaskalia>chwyta <osoba>Dziecię</osoba> i chce pocałować; <osoba>Dziecię</osoba> ucieka</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209969295319"/><motyw id="m1209969295319">Strach</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czegóż boisz się sobie równego człowieka?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przed nieszczęśliwym, ach, wszystko ucieka,/
Jakby przed straszydłem z piekła!<end id="e1209969295319"/>/
Ach, tak! i ona przede mną uciekła!/
,,...Bądź zdrów!"... i w długiej ulicy/
Niknie na kształt błyskawicy.</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Dzieci</osoba></didaskalia>

<strofa>I czegóż ona przede mną uciekła?/
Czylim ją śmiałym przeraził wejrzeniem?/
Czyli słówkiem lub skinieniem? 
Muszę przypomnieć!</strofa>

<didaskalia>przypomina</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Tak się w głowie kręci!...</wers_cd>/
Nie! nie! ja wszystko widzę jak na dłoni,/
Nie zgubiłem żadnego wyrazu z pamięci;/
Dwa tylko słowa powiedziałem do niej.</strofa>

<didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa>Księże, dwa tylko słowa!/
,,Jutro! bądź zdrowa!"/
,,Bądź zdrów!..." Gałązkę odrywa, podaje...:/
,,Oto jest, rzekła: co nam tu</strofa>

<didaskalia>na ziemię pokazuje</didaskalia>

<strofa><wers_cd>zostaje!</wers_cd>/
Bądź zdrów!" --- i w długiej ulicy<pe><slowo_obce>ulica</slowo_obce> --- tu: aleja parkowa.</pe>/
Niknie na kształt błyskawicy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209969510513"/><motyw id="m1209969510513">Kondycja ludzka, Ksiądz, Śmierć, Bóg, Przemijanie</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Młodzieńcze, ja głęboko czuję, co cię boli!/
Lecz słuchaj, są tysiące biedniejszych od ciebie./
Ja sam już nie na jednym płakałem pogrzebie.<end id="e1209969171714"/>/
Po ojcu i po matce już mówię pacierze,/
<begin id="b1209969675584"/><motyw id="m1209969675584">Kobieta, Małżeństwo, Żona</motyw>Dwoje małych dziateczek aniołkami w niebie;/
Ach, i moja wspólniczka szczęścia i niedoli,/
Małżonka moja, którą kochałem tak szczerze!.../
Ale cóż robić? Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze!/
Niechaj się dzieje według Jego świętej woli!<end id="e1209969510513"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>mocno</didaskalia>

<strofa>Żona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, to wspomnienie serce mi rozdarło!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? gdzie się obrócę, wszyscy płaczą żony!/
Lecz ja nie winien, twojej nie widziałem żony!</strofa>

<didaskalia>spostrzega się</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209970215820"/><motyw id="m1209970215820">Śmierć</motyw>Słuchaj! przyjmij pociechę, małżonku strapiony,/
Żona twoja przed śmiercią już była umarłą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>mocniej</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Gdy na dziewczynę zawołają: żono!</wers_cd>/
Już ją żywcem pogrzebiono!/
Wyrzeka się przyjaciół, ojca, matki, brata,/
Nawet... słowem, całego wyrzeka się świata,/
Skoro stanęła na cudzym progu!<end id="e1209969675584"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chociaż wyznania twoje mgła żalu pokrywa,/
Wszakże ta, której płaczesz, jest podobno żywa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z ironią</didaskalia>

<strofa>Żywa? właśnie jest za co podziękować Bogu!/
Żywa? jako? nie wierzysz! cóż się tobie zdaje?/
Poprzysięgnę, uklęknę, palce na krzyż złożę,/
Ona umarła i ożyć nie może!...</strofa>

<didaskalia>po pauzie z wolna</didaskalia>

<strofa>Ależ bo różne są śmierci rodzaje:/
Jedna śmierć jest pospolita./
Śmiercią tą starzec, kobieta,/
Dziecię, mąż, słowem, tysiące/
Ludzi umiera co chwila;/
I taką śmiercią Maryla,/
Którą widziałem na łące.</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa>Tam u Niemnowej odnogi,/
Tam u zielonej rozłogi,/
Jaki to sterczy kurhanek?/
Spodem uwieńczon jak w wianek,/
W maliny, ciernie i głogi...</strofa>

<didaskalia>przestaje śpiewać</didaskalia>

<strofa>Ach, i to jest widok srogi,/
Kiedy piękność w życia kwiecie,/
Ledwie wschodząca na świecie,/
Żegnać się musi z lubym jeszcze światem!/
Patrz, patrz, blada na pościeli,/
Jak na obłoczkach mglisty poranek!/
Z płaczem dokoła stanęli:/
I smutny ksiądz u łóżka,/
I smutniejsza czeladka,/
I smutniejsza od niej drużka,/
I smutniejsza od nich matka,/
I najsmutniejszy kochanek./
Patrz, uchodzi z lica krasa,/
Wzrok zapada i zagasa,/
Ale jeszcze, jeszcze świeci;/
Usta, gdzie się róża kwieci,/
Więdną, gubią blask szkarłatu./
I jak z piwoniji kwiatu/
Wycięty wąski listeczek,/
Taka siność jej usteczek./
Podniosła głowę nad łóżko,/
Rzuciła na nas oczyma:/
Głowa opada na łóżko,/
W twarzyczce bladość opłatka./
Ręce stygną, a serduszko/
Bije z cicha, bije z rzadka,/
Już stanęło, już jej nié ma;/
<begin id="b1214939824491"/><motyw id="m1214939824491">Oko</motyw>Oko to, niegdyś podobne słonku.../
Czy widzisz, Księże, pierścienie?/
Smutna pamiątka została!/
Jak w pierścionku/
Brylant pała,/
Takie jaśniały w oczach płomienie./
Lecz iskra duszy już się nie pali!/
Błyszczą one jak rdzeni spróchniałej światełka,/
Jak na gałązkach wody perełka,/
Kiedy ją wicher skrysztali.<end id="e1214939824491"/>/
Podniosła głowę nad łóżko,/
Rzuciła na nas oczyma,/
Głowa opada na łóżko,/
W twarzyczce bladość opłatka,/
Ręce stygną, a serduszko/
Bije z cicha, bije z rzadka./
Już stanęło... już jej nié ma!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umarła! ach, jaka szkoda!/
Słuchając płakałem szczerze./
Czy to znajoma twoja, czy siostrzyczka młoda?/
Ale nie płacz, niechaj jej wieczny pokój świeci,/
Będziemy za nię co dzień mówili pacierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To jedna śmierć, moje dzieci;/
<begin id="b1214940571746"/><motyw id="m1214940571746">Miłość niespełniona</motyw>Ale jest straszniejsza druga,/
Bo nie umarza od razu,/
Powolna, bolesna, długa:/
Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,/
Lecz moje tylko zabija nadzieje,/
Drugiej bynajmniej nie szkodzi./
Ona żyje, ona chodzi,/
Kilka drobnych łez wyleje,/
Potem w niej czucie rdzawieje,/
I została na kształt głazu./
Ach, dwie osoby uderza od razu!/
Lecz moje tylko zabiła nadzieje,/
A jej bynajmniej nie szkodzi!/
Kwitnie życiem, kwitnie zdrowiem./
Taką śmiercią umarła... kto? o nie... nie powiem!<end id="e1214940571746"/>/
<begin id="b1209970281433"/><motyw id="m1209970281433">Gotycyzm, Trup, Upiór</motyw>Nieprawdaż, dzieci? straszniejsza daleko,/
Gdy trup z rozwartą, ot tak, powieką.<end id="e1209970281433"/></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dzieci</osoba> uciekają.</didaskalia>


<kwestia><strofa>Jednak umarła!... Kiedy płaczę, ręce łamię,/
Zbiegli się ludzie dokoła,/
Wyciągają długie szyje,/
Jeden mówi, że ja kłamię,/
Drugi potrąca i woła:/
,,Patrz, szaleńcze, ona żyje!"</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Księdza</osoba></didaskalia>

<strofa>Nie wierz, choćby ci szyderce/
Po tysiąc razy mówili:/
Słuchaj, co mówi to serce:/
Nie masz, nie masz Maryli!</strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209970043129"/><motyw id="m1209970043129">Grzech, Samobójstwo</motyw>Jeszcze rodzaj śmierci trzeci:/
Śmierć wieczna, jak Pismo mówi./
Biada, biada człowiekowi,/
Którego ta śmierć zabierze!/
Tą śmiercią może ja umrę, dzieci;/
Ciężkie, ciężkie moje grzechy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209970117489"/><motyw id="m1209970117489">Kondycja ludzka, Ksiądz, Sąd Ostateczny, Praca</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przeciwko światu i przeciwko sobie/
Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy./
Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,/
Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi./
<begin id="b1214940800386"/><motyw id="m1214940800386">Vanitas</motyw>Jakkolwiek w twardej Bóg doświadcza próbie,/
Zapomnij o swym proszku, zważ na ogrom świata.<end id="e1214940800386"/>/
Ta myśl wielka pomniejsze zapały przystudzi./
Sługa boży pracuje do późnego lata,/
Gnuśnik tylko zawczasu zamyka się w grobie,/
Nim go Pan trąbą straszliwą przebudzi.<end id="e1209970215820"/><end id="e1209970043129"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>zdziwiony</didaskalia>

<strofa>Księże! a to są czary? sztuka niepojęta!</strofa>

<didaskalia>na stronie</didaskalia>

<strofa>Musi posiadać czarodziejskie sztuki,/
Albo też nas podsłuchał i wszystko pamięta.</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Księdza</osoba></didaskalia>

<strofa>Wszak ja od niej słyszałem też same nauki!/
Cała rzecz słowo w słowo jak z ust jej wyjęta,/
Przy owym pożegnaniu, owego wieczora.</strofa>

<didaskalia>z ironią</didaskalia>

<strofa><begin id="b1214940879651"/><motyw id="m1214940879651">Miłość tragiczna, Nauka</motyw>Właśnie, właśnie to była do kazania pora!/
Słyszałem od niej słówek pięknobrzmiących wiele:/
,,Ojczyzna i nauki, sława, przyjaciele!"<end id="e1209970117489"/>/
Lecz teraz groch ten całkiem od ściany odpada,/
Ja sobie spokojnie drzemię.<end id="e1214940879651"/>/
<begin id="b1209970943897"/><motyw id="m1209970943897">Młodość, Kondycja ludzka, Los</motyw>Kiedyś duch mój przy wieszczym zapalał się rymie,/
Kiedyś budził mię ze snu tryumf Milcyjada.</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="3">Młodości, ty nad poziomy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wylatuj, a okiem słońca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Ludzkości całe ogromy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przeniknij z końca do końca!<pe><slowo_obce>Młodości, ty nad poziomy (...) z końca do końca!</slowo_obce> --- autocytat Mickiewicza z <tytul_dziela>Ody do młodości</tytul_dziela>.</pe></wers_wciety></strofa>

<strofa>Już tchnienie jej rozwiało te kształty olbrzymie!/
Został się lekki cienik, mara blada,/
Drobniuchne źdźbła odłamki,/
Które lada motyl spasa,/
Które by ona mogła wciągnąć z odetchnieniem;/
A ona chce budować na tym proszku zamki!/
Zrobiwszy mnie komarem, chce zmienić w Atlasa<pe><slowo_obce>Atlas</slowo_obce> (mit. gr.) --- tytan skazany przez Zeusa na dźwiganie sklepienia nieba w płn--zach. Afryce.</pe>/
Dźwigającego nieba kamiennym ramieniem./
Na próżno! jedna tylko iskra jest w człowieku,/
Raz tylko w młodocianym zapala się wieku./
Czasem ją oddech Minerwy<pe><slowo_obce>Minerwa</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini mądrości (oraz wojny i pokoju); odpowiednik greckiej Ateny, córki Zeusa, zrodzonej z jego głowy.</pe> roznieci,/
Wtenczas nad ciemne plemiona/
Powstaje mędrzec, i gwiazda Platona/
W długie wieki wieków świeci./
Iskrę tę jeśli duma rozżarzy w pochodnie,/
Wtenczas zagrzmi bohater, pnie się do szkarłatu<pe><slowo_obce>szkarłat</slowo_obce> --- purpura; tu: symbol władzy.</pe>/
Przez wielkie cnoty i przez większe zbrodnie,/
I z pastuszego kija robi berło światu/
Albo skinieniem oka stare trony wali.</strofa>

<didaskalia>po pauzie, z wolna</didaskalia>

<strofa>Czasem tę iskrę oko niebianki zapali,/
Wtenczas trawi się w sobie, świeci sama sobie/
Jako lampa w rzymskim grobie.<end id="e1209970943897"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209971173303"/><motyw id="m1209971173303">Ksiądz, Miłość, Nauka, Cnota, Zaświaty</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O nieszczęśliwy zapaleńcze młody!/
W żalach, które tak mocno zraniona pierś jąka,/
Że nie jesteś zbrodniarzem, odkrywam dowody;/
I że piękność, za którą twój się rozum błąka,/
Nie z samej tylko powabna urody./
Jak z zapałem kochałeś, tak naśladuj godnie/
Myślenia i uczucia niebieskiej istoty./
Zbrodniarz ją kochający wróciłby do cnoty,/
A ty niby cnotliwy, puszczasz się na zbrodnie!/
Jakakolwiek przeszkoda tutaj was rozdwoi:/
Idą ku sobie gwiazdy, choć je mgły zaciemią,/
Mgła zniknie, gwiazda z gwiazdą na wieki się spoi,/
Łańcuchy tu wiążące prysną razem z ziemią,/
A tam nad ziemią znowu poznają się swoi,/
I namiętność, choć zbytnią, Pan Bóg wam przebaczy.<end id="e1209971173303"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209972872889"/><motyw id="m1209972872889">Kochanek romantyczny, Szaleństwo, Zdrada</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jako? ty wiesz o wszystkim? co to wszystko znaczy?</strofa>

<didaskalia>udaje głos Księdza</didaskalia>

<strofa>Jej serce równie święte, jak powabne lice!/
Łańcuch, który tu wiąże, nad ziemią opadnie!</strofa>

<strofa>Ty wiesz o wszystkim, ty nas podsłuchałeś zdradnie,/
Wyłudziłeś tajemnicę/
Ukrywaną w sercu na dnie,/
O której przyjaciele nie wiedzą najszczersi./
Bo jednę rękę na cyprysu drzewie,/
A drugą kładąc na piersi,/
Zaprzysięgliśmy milczeć, i nikt o tym nie wie.</strofa>

<strofa><begin id="b1209971560487"/><motyw id="m1209971560487">Kochanek romantyczny, Portret, Przyjaźń</motyw>Ale tak, przypominam... tak, jednego razu,/
Kiedy przez czarodziejski pędzla wynalazek/
Odkradzione jej wdzięki przeniosłem w obrazek,/
Przyjaciołom okazać chciałem cud obrazu./
Lecz to, co mnie unosi, ich nawet nie ruszy,/
Czułość dla nich zabawą, która nam potrzebą;/
Nie mają oka duszy, nie przejrzą do duszy!/
Zimnym cyrklem chcą mierzyć piękności zalety!/
Jak wilk lub jak astronom patrzają na niebo./
Inny jest wzrok pasterza, kochanka, poety.</strofa>

<strofa>Ach! ja tak ją na martwym ubóstwiam obrazku,/
Że nie śmiem licem skazić jej bezbronnych ustek,/
I gdy dobranoc daję przy księżyca blasku/
Albo jeśli w pokoju lampa jeszcze płonie,/
Nie śmiem rozkryć mych piersi, z szyi odpiąć chustek,/
Nim jej liskiem cyprysu oczu nie zasłonię./
A moi przyjaciele!... żałuję pośpiechu!.../
Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,/
Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,/
I rzekł ziewając: ,,At sobie kobieta!"/
<begin id="b1214941339227"/><motyw id="m1214941339227">Starość</motyw>Drugi przydał: ,,Jesteś dziecko!"...<end id="e1209971560487"/>/
Ach, ten to starzec z swoim przeklętym rozumem<end id="e1214941339227"/>/
Pewnie wydał nas zdradziecko!</strofa>

<didaskalia>coraz z większym pomieszaniem</didaskalia>

<strofa>Opowiedział na rynku, przed dziećmi, przed tłumem;/
A ktoś z tych dziatek, albo z gawiedzi,/
Przyszedł i księdzu wyznał na spowiedzi...</strofa>

<didaskalia>z największym obłąkaniem</didaskalia>

<strofa>Możeś ty mnie podstępnie badał na spowiedzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I na cóż nam te zdrady, spowiedź i podstępy?/
Chociaż się dziwnym kłębkiem twoja żałość gmatwa,/
Lecz czyj wzrok na bieg czucia nie jest całkiem tępy,/
Temu do wywikłania tajemnica łatwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda! <begin id="b1209971764546"/><motyw id="m1209971764546">Sen, Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna, Tajemnica, Matka Boska, Pobożność, Miłość platoniczna</motyw>lecz to są ludzkiej własności narowy<pe><slowo_obce>ludzkiej własności narowy</slowo_obce> --- właściwości natury ludzkiej.</pe>,/
Że, co dzień cały w sercu tkwi boleśnie,/
Na noc przechodzi do głowy:/
Wtenczas człowiek sam nie wie, co rozplecie we śnie./
Dawno, dawno!... raz miałem przypadek ten samy./
Po pierwszym z nią widzeniu wróciwszy do domu/
Poszedłem spać, ni słówka nie mówiąc nikomu./
Nazajutrz, gdy dzień dobry przyniosłem dla mamy:/
,,Co to jest, mówi do mnie, żeś taki pobożny?/
Modlisz się przez noc całą, wzdychasz nieustannie/
I litaniją mówisz o Najświętszej Pannie"./
Zrozumiałem i na noc zamknąłem podwoje,/
Ale teraz nie mogę być równie ostrożny./
Nie mam domu; gdzie przyjdę, tam posłanie moje,/
A często przez sen gadam...<end id="e1209971764546"/> <begin id="b1214941474005"/><motyw id="m1214941474005">Burza</motyw>w myślach jak na fali!/
Ustawna burza, zawieja,/
Błyśnie i zmierzchnie,/
Mnóstwo się zarysów skleja,/
W jakieś tworzydło ocali,/
I znowu pierzchnie.<end id="e1214941474005"/>/
Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty,/
Czy rzucam się na piasek i patrzę w głąb ziemną,/
Błyszczy jak księżyc w wodzie odbity:/
Nie mogę dostać, lecz błyszczy przede mną;/
Czyli wzrokiem od ziemi strzelę na błękity,/
Za moim wzrokiem dokoła/
Płynie i postać anioła/
Aż na górne nieba szczyty./
<begin id="b1209971896961"/><motyw id="m1209971896961">Ptak, Oko, Wzrok</motyw>Potem jak orlik na żaglach pierza</strofa>

<didaskalia>patrząc w górę</didaskalia>

<strofa>Stanie w chmurze i z wysoka,/
Nim sam upadnie na zwierza,/
Już go zabił strzałą oka;/
Nie wzrusza się i z lekka w jednym miejscu chwieje,/
Jakby uplatany w sidło/
Albo do nieba przybity za skrzydło<end id="e1209971896961"/>:/
Tak właśnie ona nade mną jaśnieje!</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Czyli słońce światu płonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Czy noc wciąga szatę ciemną;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jej wyglądam, za nią gonię,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Zawsze przy mnie, lecz nie ze mną!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Otóż, gdy ona stanie przed mymi oczyma,/
A sam jestem na polu albo w gajów cieniu,/
Na próżno każę milczeć, język nie dotrzyma,/
Przemówię do niej słówko, nazwę po imieniu,/
A zły człowiek podsłucha./
Tak właśnie dziś rano/
Zdradliwie mię podsłuchano./
Ranek był... wraz opiszę./
Pamiętam dziś jeszcze,/
Na kilka godzin pierwej wylały się deszcze,/
W dolinach tuman na kształt prószącego śniegu,/
A na łąkach zaranna połyska się rosa,/
Gwiazdy w błękit tonęły po nocnym obiegu:/
Jedna tylko nade mną świeci gwiazdka wschodnia,/
Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia./
Tam przy altanie</strofa>

<didaskalia>spostrzega się</didaskalia>

<strofa><wers_cd>cha! cha! pobiegłem z ukosa...</wers_cd>/
To nie o tym poranku! ha! szał romansowy!/
Przeklęty zawrocie głowy!...</strofa>

<didaskalia>po pauzie przypomina</didaskalia>

<strofa>Był ranek; kiedy dumam, narzekam i jęczę,/
Deszcz lał jak z wiadra, tęgi wicher dmuchał,/
Utuliłem głowę w krzaczek...</strofa>

<didaskalia>z łagodnym uśmiechem</didaskalia>

<strofa>Ten ladaco mię podsłuchał.../
Lecz nie wiem, czy tylko jęki,/
Czy nawet imię podsłuchał;/
Bo bardzo blisko był krzaczek.<end id="e1209972872889"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209972132074"/><motyw id="m1209972132074">Serce, Zwierzęta, Ogień, Miłość</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O biedny, biedny młodzieńcze!/
Co mówisz? kto cię podsłuchał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>poważnie</didaskalia>

<strofa>Kto? oto pewny robaczek maleńki,/
Który pełzał tuż przy głowie,/
Świętojański to robaczek./
Ach, jakie ludzkie stworzenie!/
Przypełznął do mnie i powie/
(Zapewne mię chciał pocieszyć):/
,,Biedny człowieku, po co to jęczenie?/
Ej, dosyć rozpaczą grzeszyć!/
Kto temu winien, że piękna dziewczyna,/
Żeś czuły? nie twoja wina./
Patrz, mówił dalej robaczek,/
Na iskrę, co ze mnie strzela/
I cały objaśnia krzaczek./
Zrazu szukałem w niej chluby,/
Teraz widzę, że będzie przyczyną mej zguby/
I zbawi nieprzyjaciela./
Iluż to braci moich złe jaszczurki spasły<pe><slowo_obce>spasły</slowo_obce> --- zjadły.</pe>!/
Kląłem więc ozdobę własną,/
Która na mnie śmierć sprowadza,/
Chcę, żeby te iskry zgasły;/
Ale cóż robić? nie moja w tym władza,/
I póki żyję, te iskry nie zgasną".</strofa>

<didaskalia>po pauzie, pokazując na serce</didaskalia>

<strofa>Tak, póki żyję, te iskry nie zgasną!<end id="e1209972132074"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1209972261161"/><motyw id="m1209972261161">Cud, Dziecko, Modlitwa</motyw>A posłuchajcie... a jaki cud, jaki!/
Tato, słyszałeś o cudzie?</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Ksiądz</osoba> odchodzi, ściskając ramionami.</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czy można, żeby robaki/
Rozmawiały tak jak ludzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czemuż nie? chodź tu, malcze, pod kantorek,/
Nachyl się i przyłóż uszko;/
Tu biedna duszka prosi o troje paciorek<pe><slowo_obce>troje paciorek</slowo_obce> --- trzy pacierze.</pe>./
Aha, słyszysz, jak kołata?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak tak, tak tak, tata, tata./
A dalibógże kołata,/
Jak zegarek pod poduszką./
Co to jest? tata, tek, ta tek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1209972519278"/><motyw id="m1209972519278">Duch, Skąpiec, Wierzenia</motyw>Mały robaczek, kołatek,/
A niegdyś wielki lichwiarz!</strofa>

<didaskalia>do kołatka</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Czego żądasz duszko?</wers_cd></strofa>

<didaskalia>udaje głos</didaskalia>

<strofa>,,Proszę o troje paciorek"./
A tuś mi, panie sknero! znałem się z tym dziadem,/
Był moim bliskim sąsiadem;/
Zakopawszy się do złota,/
Zawaliwszy chatę drągiem,/
Nie dbał, że w progu jęczy wdowa i sierota,/
Nikogo nie obdarzył chlebem ni szelągiem./
Za życia dusza jego przy pieniędzy worku/
Leżała na dnie w kantorku./
Za to i teraz po śmierci,/
Nim słuszną karę odbierze w piekle,/
Słyszycie, jak gryzie wściekle,/
Jak świdruje i jak wierci.<end id="e1209972519278"/>/
Przecież, jeśli łaska czyja,/
Mówcie trzy Zdrowaś Maryja.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Ksiądz</osoba> wchodzi ze szklanką wody.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>coraz mocniej pomieszany</didaskalia>

<strofa>A co, słyszałeś pisk złego ducha?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przebóg, co się tobie plecie?</strofa>

<didaskalia>ogląda się</didaskalia>

<strofa>Nic nie ma, wszędzie noc głucha!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nadstaw tylko lepiej ucha.</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Dziecięcia</osoba></didaskalia>

<strofa>Chodź tu, chodź tu, moje dziecię!/
Czy słyszałeś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda, tato,</wers_cd>/
Coś tam gada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ty na to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdźcie spać, dzieci, co się wam marzy,/
Nic ani szaśnie, cicho wokoło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>do <osoba>Dzieci</osoba> z uśmiechem</didaskalia>

<strofa>Nie dziw, głosu natury nie dosłyszą starzy!<end id="e1209972261161"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój bracie, weź wody w dłonie/
I zmyj trochę twoje czoło,/
Może ten zapał gwałtowny ochłonie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>bierze i myje, tymczasem zegar zaczyna bić, po kilku uderzeniach <osoba>Pustelnik</osoba> upuszcza wodę i patrzy nieporuszony poważnie i ponuro</didaskalia>

<strofa><begin id="b1214941908820"/><motyw id="m1214941908820">Czas</motyw>Oto dziesiąta wybija</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kur pieje.</didaskalia>


<kwestia><strofa>I kur pierwsze daje hasło;/
Czas ucieka, życie mija<end id="e1214941908820"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Świeca jedna na stoliku gaśnie.</didaskalia>


<kwestia><strofa>I pierwsze światło zagasło./
Jeszcze, jeszcze dwie godziny,</strofa>

<didaskalia>zaczyna drżeć</didaskalia>

<strofa>Jak mnie zimno!</strofa></kwestia>


<didaskalia><slowo_obce>Ksiądz</slowo_obce> tymczasem patrzy zdziwiony nieco na świecę.</didaskalia>


<kwestia><strofa><wers_cd>Wiatr zimny świszcze przez szczeliny:</wers_cd>/
Jak tu zimno!</strofa>

<didaskalia>idzie do pieca</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Gdzież jestem?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W przyjaciela domu.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>przytomniej</didaskalia>

<strofa>Pewnie cię nastraszyłem o niezwykłej porze,/
Do nieznanego miejsca, w dziwacznym ubiorze?/
Musiałem wiele gadać? ach, nie mów nikomu!/
<begin id="b1209972695220"/><motyw id="m1209972695220">Błądzenie, Miłość, Miłość romantyczna, Kochanek romantyczny, Życie jako wędrówka</motyw>Jestem biedny podróżny, z dalekich stron jadę.</strofa>

<didaskalia>ogląda się i przytomniej</didaskalia>

<strofa>W młodości jeszcze, na środku gościńca,/
Napadł, odarł mię całkiem</strofa>

<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>

<strofa><wers_cd>skrzydlaty złoczyńca.</wers_cd>/
Nie mam sukien; co znajdę, to na siebie kładę.</strofa>

<didaskalia>obrywa liście i szaty poprawia; z żalem</didaskalia>

<strofa>Ach, odarł mię, odebrał wszystkie skarby świata;/
Została przy mnie jedna niewinności szata!<end id="e1209972695220"/></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>który ciągle patrzał na świecę, do <osoba>Pustelnika</osoba></didaskalia>

<strofa>Uspokój się, dla Boga!</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Dzieci</osoba></didaskalia>

<strofa><wers_cd>Kto to zgasił świecę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209973895570"/><motyw id="m1209973895570">Cud, Ksiądz, Natura, Rozum, Tajemnica</motyw>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Każdy cud chcesz tłumaczyć; biegaj do rozumu.../
Lecz natura, jak człowiek, ma swe tajemnice,/
Które nie tylko chowa przed oczyma tłumu,</strofa>

<didaskalia>z zapałem</didaskalia>

<strofa>Ale żadnemu księdzu i mędrcom nie wyzna!<end id="e1209973895570"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209974026000"/><motyw id="m1209974026000">Dom, Ksiądz, Ojciec, Nauczyciel, Syn, Syn marnotrawny, Uczeń, Wspomnienia</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>bierze za rękę</didaskalia>

<strofa>Synu mój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>poruszony i zdziwiony</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Synu! Głos ten jakby blaskiem gromu</wers_cd>/
Rozum mój z mroczącego wydobywa cienia!</strofa>

<didaskalia>wpatruje się</didaskalia>

<strofa>Tak, poznaję, gdzie jestem, w czyim jestem domu./
Tak, tyś mój drugi ojciec, to moja ojczyzna<pe><slowo_obce>ojczyzna</slowo_obce> --- tu: ojcowizna, spuścizna po ojcu.</pe>!/
Poznaję luby domek! jak się wszystko zmienia!/
Dziatki urosły, ciebie przyprósza siwizna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>pomieszany bierze świecę, wpatruje się</didaskalia>

<strofa>Jak to? znasz mię? to on!... nie... tak..., nie, być nie może!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustaw.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gustaw! ty Gustaw!</wers_cd></strofa>

<didaskalia>ściska</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Gustaw! wielki Boże!</wers_cd>/
Uczeń mój! syn mój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>ściska, patrząc na zegar</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Ojcze, jeszcze ściskać mogę!</wers_cd>/
Bo potem... wkrótce... zaraz pójdę w kraj daleki!/
Ach, i ty będziesz musiał wybrać się w tę drogę,/
Uściśniemy się wtenczas, ale już na wieki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustaw! skąd? kędyś? przebóg! tak długa wędrówka?/
Gdzieś ty bywał dotychczas, przyjacielu młody?/
Nie wiedzieć kędyś zniknął, jakbyś wpadł do wody,/
Litery nie napisać, nie nakazać słówka?/
Wszak to lat tyle... Gustaw! cóż się z tobą dzieje?/
Ty niegdyś w mojej szkole ozdoba młodzieży,/
Na tobie najpiękniejszem zakładał nadzieje;/
Czy można tak się zgubić? w jakiejże odzieży?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z gniewem</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209976627408"/><motyw id="m1209976627408">Książka</motyw>Starcze! a gdy ja zacznę oskarżać nawzajem,/
Przeklinać twe nauki, na sam widok zgrzytać?/
Ty mnie zabiłeś! --- ty mnie nauczyłeś czytać!/
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!/
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś</strofa>

<didaskalia>z żalem i uśmiechem</didaskalia>

<strofa><wers_cd>i rajem!</wers_cd></strofa>

<didaskalia>mocniej i ze wzgardą</didaskalia>

<strofa>A to jest tylko ziemia!<end id="e1209976627408"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1214942195313"/><motyw id="m1214942195313">Sumienie</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co słyszę? o Chryste!</wers_cd>/
Ja ciebie chciałem zgubić? mam sumnienie czyste!/
Kochałem cię jak syna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I dlatego właśnie</wers_cd>/
Daruję ci!<end id="e1214942195313"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! o nic nie prosiłem Boga,</wers_cd>/
Jak abym cię raz jeszcze na życiu obaczył!<end id="e1209974026000"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>uściska</didaskalia>

<strofa>Uściśnijmy się jeszcze</strofa>

<didaskalia>patrzy na świecę</didaskalia>

<strofa><wers_cd>nim druga zagaśnie.</wers_cd>/
Pan Bóg do twojej prośby przychylić się raczył./
Lecz już późno,</strofa>

<didaskalia>patrzy na zegar</didaskalia>

<strofa><wers_cd>a długa do przebycia droga!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chociam mocno ciekawy słyszeć twe przygody,/
Lecz teraz potrzebujesz spoczynku i wczasu. 
Jutro...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209974942341"/><motyw id="m1209974942341">Obowiązek</motyw>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dziękuję, przyjąć nie mogę gospody,</wers_cd>/
Bo już mi na zapłatę nie staje zapasu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O! tak! przeklęci, którzy nic nie płacą!</wers_cd>/
Za wszystko trzeba płacić: lub wzajemną pracą,/
Albo wdzięcznym uczuciem, datkiem jednej łezki,/
Za którą znowu Ojciec odpłaci niebieski./
Ale ja, przebłądziwszy te kraje pamiątek,/
Gdzie tyle łez zabiera każdy znany kątek,/
I resztę uczuć, i łzy wylałem ostatnie,/
A nowych długów nie chcę zaciągać bezpłatnie.<end id="e1209974942341"/></strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209974484971"/><motyw id="m1209974484971">Dom, Dwór, Dzieciństwo, Matka, Ruiny</motyw>Niedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki,/
Ledwie go poznać mogłem! już ledwie ostatki!/
Kędy spojrzysz, --- rudera, pustka i zniszczenie!/
Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie,/
Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła,/
Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła!/
O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy;/
Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy,/
Już mię dobre życzenia spotkały z daleka,/
Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,/
Na rynek siostry, bracia wybiegają mali,/
,,Gustaw! Gustaw!" wołają, pojazd zatrzymali:/
Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu;/
Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu,/
Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!.../
Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!/
<begin id="b1209974683107"/><motyw id="m1209974683107">Pies, Śmierć</motyw>Słychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku:/
Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku!/
Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny,/
Z licznych sług i przyjaciół tyś został jedyny!/
Choć głodem przemorzony i skurczony laty,/
Pilnujesz wrót bez zamka i bez panów chaty./
Kruku mój! pójdź tu, Kruku! Bieży, staje, słucha,/
Skacze na piersi, wyje i pada bez ducha!...<end id="e1209974683107"/>/
<begin id="b1209974590602"/><motyw id="m1209974590602">Złodziej</motyw>Ujrzałem światło w oknach: wchodzę, cóż się dzieje?/
Z latarnią, z siekierami plądrują złodzieje,/
Burząc do reszty świętej przeszłości ostatki!/
W miejscu, gdzie stało niegdyś łoże mojej matki,/
Złodziej rąbał podłogę i odrywał cegły,/
Chwyciłem, zgniotłem, --- oczy na łeb mu wybiegły!<end id="e1209974590602"/>/
Siadam na ziemi płacząc; w przedporannym mroku/
<begin id="b1209974528641"/><motyw id="m1209974528641">Sługa</motyw>Ktoś nasuwa się, kijem podpierając kroku./
Kobieta w reszcie stroju, schorzała, wybladła,/
Bardziej do czyscowego podobna widziadła;/
Gdy obaczy straszliwą marę w pustym gmachu,/
Żegnając się i krzycząc słania się z przestrachu./
Nie bój się! Pan Bóg z nami! ktoś, moja kochana?/
Czego po domu pustym błąkasz się tak z rana?/
,,Jestem biedna uboga, ze łzami odpowie;/
W tym domu niegdyś moi mieszkali panowie;/
<begin id="b1209974997039"/><motyw id="m1209974997039">Przemijanie</motyw>Dobrzy panowie, niech im wieczny pokój świeci!/
Ale Pan Bóg nie szczęścił dla nich i dla dzieci:/
Pomarli, dom ich pustką, upada i gnije,/
O paniczu nie słychać, pewnie już nie żyje".<end id="e1209974528641"/>/
Krwią mnie serce zabiegło, wsparłem się u proga.../
<begin id="b1214942437350"/><motyw id="m1214942437350">Vanitas</motyw>Ach! więc wszystko minęło?<end id="e1209974484971"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prócz duszy i Boga!</wers_cd>/
Wszystko minie na ziemi: szczęście i niedole.<end id="e1214942437350"/><end id="e1209974997039"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1209975129527"/><motyw id="m1209975129527">Dzieciństwo, Nauka, Szkoła, Zabawa</motyw>Ileż znowu pamiątek w twoim domku, w szkole!/
Tum z dziećmi na dziedzińcu przesypywał piasek,/
Po gniazda ptasze w tamten biegaliśmy lasek,/
Kąpielą była rzeczka u okien ciekąca,/
Po błoniach z studentami graliśmy w zająca./
Tam do gaju chodziłem w wieczór lub przede dniem,/
By odwiedzić Homera, rozmówić się z Tassem<pe><slowo_obce>Tasso, Torquato</slowo_obce> (1544--1595) --- włoski poeta, autor popularnego w czasach romantyzmu poematu heroicznego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela> (1575), którego głównym bohaterem był wspomniany tu poniżej Goffred; poemat opisuje walki chrześcijan z muzułmanami podczas pierwszej krucjaty.</pe>/
Albo oglądać Jana zwycięstwo pod Wiedniem<pe><slowo_obce>Jana zwycięstwo...</slowo_obce> --- chodzi o zwycięstwo króla polskiego Jana III Sobieskiego nad wojskami tureckimi pod Wiedniem (tzw. wiktoria wiedeńska, 1683).</pe>./
Wnet zwoływam spółuczniów, szykuję pod lasem;/
Tu krwawe z chmur pohańskich świecą się księżyce,/
Tam Niemców potrwożonych następują roty;/
Każę wodze ukrócić, w toku złożyć groty,/
Wpadam, a za mną szabel polskich błyskawice!/
Przerzadzają się chmury, wrzask o gwiazdy bije,/
Gradem lecą turbany i obcięte szyje,/
Janczarów<pe><slowo_obce>janczarzy</slowo_obce> --- doborowe oddziały piechoty tureckiej.</pe> zgraja pierzchła lub do piasku wbita,/
Zrąbaną z koni jazdę rozniosły kopyta./
Aż pod wał trzebim drogę!... ten wzgórek był wałem./
Tam ona wyszła patrzeć na igraszkę dzieci,/
Tam, gdy ją przy chorągwi Proroka ujrzałem,/
Natychmiast umarł we mnie Godfred i Jan Trzeci./
Odtąd wszystkich spraw moich, chęci, myśli panią,/
Ach, odtąd dla niej tylko, o niej, przez nią, za nią!<end id="e1209975129527"/>/
<begin id="b1209975325104"/><motyw id="m1209975325104">Miłość romantyczna, Wspomnienia</motyw>Jej pełne dotąd jeszcze wszystkie okolice:/
Tu po raz pierwszy boskie obaczyłem lice,/
Tu mnie pierwszej rozmowy uczciła wyrazem,/
Tutaj, na wzgórku, Russa<pe><slowo_obce>Russo</slowo_obce> --- zniekształcone przez spolszczenie pisowni i fleksji nazwisko Jeana Jacquesa Rousseau (1712--1778), szwajcarskiego pisarza, filozofa i pedagoga, autora wspomnianej tu wcześniej powieści epistolarnej <tytul_dziela>Nowa Heloiza</tytul_dziela>, który swoją twórczością wpisującą się w nurt sentymentalizmu oraz krytyką oświeceniowego racjonalizmu i ateizmu, zapowiadał epokę romantyczną.</pe> czytaliśmy razem;/
Altankę jej pod tymi uwiązałem chłody,/
Z tych lasów przynosiłem kwiateczki, jagody,/
Z tych zdrojów, stojąc przy mnie, wywabiała wędką/
Srebrnopiórego karpia, pstrąga z kraśną cętką;/
A dziś!...</strofa>

<didaskalia>płacze</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1209976688179"/><motyw id="m1209976688179">Łzy</motyw>Płacz; lecz niestety, boleść przypomnienia</wers_cd>/
Nas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzisiaj po latach tylu, po takiej przemianie,/
Na miejscach najszczęśliwszych, w najsmutniejszym stanie!/
Gdybyś wziął martwy kamień, z którym igra dziecię,/
I gdybyś z tym kamieniem obchodził po świecie,/
A potem, do Ojczyzny wróciwszy z daleka,/
Ten sam kamień, dla tegoż samego człowieka,/
Co nim kiedyś jak dziecko igrał przy piastunie,/
Dziś dla starca zmarłego dał pod głowę w trunie;/
Gdyby z tego kamienia gorzka łza nie ciekła,/
Księże, kamień bez sądu rzuć prosto do piekła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! łza ta nie jest gorzka, gdy w obecne troski/
Przypomnianego szczęścia miesza nektar boski;/
Czułość ją u ludzkości wylewa ołtarza./
Gorzką truciznę sączą tylko łzy zbrodniarza.<end id="e1209976688179"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj, powiem coś jeszcze... <begin id="b1209976773402"/><motyw id="m1209976773402">Ogród, Rośliny, Wspomnienia</motyw>Byłem i w ogrodzie,/
Pod tęż porę, w jesieni, przy wieczornym chłodzie,/
Też same cieniowane chmurami niebiosa,/
Tenże bladawy księżyc i kroplista rosa,/
I tuman na kształt z lekka prószącego śniegu;/
I gwiazdy toną w błękit po nocnym obiegu,/
I taż sama nade mną świeci gwiazdka wschodnia,/
Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia;/
W tychże miejscach toż samo uczucie paliło./
Wszystko było jak dawniej --- tylko jej nie było!/
Podchodzę ku altance, jakiś szmer u wniścia,/
To ona?... Nie! to wietrzyk zżółkłe strząsał liścia./
<begin id="b1214942849646"/><motyw id="m1214942849646">Miłość, Przemijanie</motyw>Altano! mego szczęścia kolebko i grobie,/
Tum poznał, tum pożegnał!... ach! com uczuł w tobie!/
To miejsce może wczora było jej siedzeniem,/
Ona wczora tym samym oddychała tchnieniem!/
Słucham, oglądam wkoło, próżno wzrok się błąka,/
Małegom tylko ujrzał nad sobą pająka,/
Z listka wisząc, u słabej kołysał się nici,/
Ja i on równie słabo do świata przybici!<end id="e1214942849646"/>/
Oparłem się o drzewo, wtem na końcu ławki/
Widzę bukiety, trawkę, listek pośród trawki,/
Tenże sam listek, listka mojego połowa,</strofa>

<didaskalia>dobywa listek</didaskalia>

<strofa>Który mi przypomina ostatnie: bądź zdrowa!/
To mój dawny przyjaciel, czulem go powitał,/
<begin id="b1209975424505"/><motyw id="m1209975424505">Kobieta, Miłość, Miłość romantyczna, Przemijanie, Pamięć</motyw>Długo z nim rozmawiałem i o wszystkom pytał<end id="e1209976773402"/>:/
Jak ona rano wstaje? czym się bawi z rana?/
Jaką piosnkę najczęściej gra u fortepiana?/
Do jakiego wybiega na przechadzkę zdroju?/
W jakim najczęściej lubi bawić się pokoju?/
Czy na moje wspomnienie rumieni się skromnie?/
Czy sama czasem nie chcąc nie wspomina o mnie?...<end id="e1209975325104"/>/
Lecz co słyszę! o straszna ciekawości karo!</strofa>

<didaskalia>ze złością uderza się w czoło</didaskalia>

<strofa>Kobieta!...</strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Naprzód!...</wers_cd></strofa>

<didaskalia>urywa i do <osoba>Dzieci</osoba></didaskalia>

<strofa><wers_cd><begin id="b1214942965327"/><motyw id="m1214942965327">Śpiew</motyw>Dzieci! znacie piosnkę starą?</wers_cd></strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="3">Naprzód ciebie wspomina</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Co chwila, co godzina.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże kocha dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co chwilę przypomina.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">Potem po razu co dnia,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">A potem co tygodnia.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże czuła dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co tydzień przypomina!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">A potem co miesiąca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Z początku albo z końca.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże dobra dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co miesiąc przypomina!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">Biegną wody potoku,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Pamięć nie w naszej mocy:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Już tylko raz co roku,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Około Wielkiejnocy.</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jaka grzeczna dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jeszcze co rok wspomina!<end id="e1214942965327"/></wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc</strofa>

<didaskalia>pokazując listek</didaskalia>

<strofa><wers_cd>ostatni przeszłości odrzuciła szczątek!</wers_cd>/
Więc już jej moich nosić nie wolno pamiątek!...:<end id="e1209975424505"/>/
Wychodziłem z ogrodu, krok mię własny zdradza,/
<begin id="b1209977838056"/><motyw id="m1209977838056">Kochanek romantyczny, Rozpacz, Ślub, Wesele</motyw>Pod pałac niewidoma ciągnęła mię władza./
Tysiąc ogniów północne rozpędza ciemnoty,/
Słychać wrzaski pojezdnych i karet tarkoty./
Już jestem blisko ściany, skradam się pomału,/
Wciskam oczy ciekawe w podwoje z kryształu,/
Wszystkie stoły nakryto, wszystkie drzwi przymknięto<pe><slowo_obce>przemknąć</slowo_obce> --- tu: uchylić.</pe>;/
Muzyka, śpiewy --- jakieś obchodzono święto!/
Toast!... słyszałem imię... ach, nie powiem czyje!/
Jakiś głos nieznajomy wykrzyknął: ,,Niech żyje!"/
,,Niech żyje!" z ust tysiąca zabrzmiały te słowa;/
Tak, niech żyje!... i z cicha przydałem: bądź zdrowa!/
<begin id="b1209979667125"/><motyw id="m1209979667125">Miłość tragiczna, Zazdrość</motyw>Wtem (o, gdy mię wspomnienia same nie zabiją!)
Ksiądz wyrzekł drugie imię i krzyknął: ,,Niech żyją!"</strofa>

<didaskalia>wpatruje się jakby we drzwi</didaskalia>

<strofa>Ktoś dziękuje z uśmiechem... znam głos... pewnie ona./
Nie wiem pewnie... nie mogę widzieć za zwierciadłem,/
<begin id="b1214943079003"/><motyw id="m1214943079003">Szaleństwo, Śmierć</motyw>Wściekłość mię oślepiła, poparłem ramiona,/
Chciałem szyby rozsadzić... i bez duszy padłem...</strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa>Myślałem, że bez duszy... tylko bez rozumu!<end id="e1214943079003"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieszczęsny! dobrowolnych szukałeś męczarni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak trup samotny, obok weselnego tłumu,/
Leżałem na zroszonej gorzkim płaczem darni:/
Sprzeczność ostatnich w świecie pieszczot i męczarni!/
Przebudzony, ujrzałem krwawy promyk wschodu./
Czekam chwilę: już nigdzie blasku ani szumu./
Ach, ta chwila jak piorun, a jak wieczność długa!/
Na strasznym chyba sądzie taka będzie druga!<end id="e1209977838056"/></strofa>

<didaskalia>po pauzie z wolna</didaskalia>

<strofa>Wtem anioł śmierci wywiódł z rajskiego ogrodu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209979833559"/><motyw id="m1209979833559">Bóg, Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna, Zdrada</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I na cóż ból rozdrażniać w przygojonej ranie?/
Synu mój, jest to dawna, lecz słuszna przestroga,/
Że kiedy co się stało i już nie odstanie,/
Potrzeba w tym uznawać wolą Pana Boga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209980039434"/><motyw id="m1209980039434">Własność, Kobieta, Mężczyzna</motyw>O nie! nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu,/
Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu,/
Równi, choć różnych zdarzeń wykształceni ciekiem,/
Postawą sobie bliscy, jednostajni wiekiem,/
Ten sam powab we wszystkim, toż samo niechcenie,/
Też same w myślach składnie i w czuciach płomienie./
Gdy nas wszędzie tożsamość łączy niedościgła,/
Bóg osnuł przyszłe węzły,</strofa>

<didaskalia>z żalem największym</didaskalia>

<strofa><wers_cd>a tyś je rozstrzygła<pe><slowo_obce>rozstrzygła</slowo_obce> --- rozcięła (od: strzyc, czyli ciąć).</pe>!</wers_cd></strofa>

<didaskalia>mocniej, gniewny</didaskalia>

<strofa>Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!/
Postaci twojej zazdroszczą anieli,/
A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!.../
<begin id="b1209979955393"/><motyw id="m1209979955393">Bogactwo, Pozycja społeczna, Zdrada</motyw>Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!/
I honorów świecąca bańka, wewnątrz pusta!/
Bodaj!... Niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto<pe><slowo_obce>Niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto</slowo_obce> --- w mit. gr. taką klątwą ukarany został król Midas za nadmierną chciwość.</pe>;/
Gdzie tylko zwrócisz serce i usta,/
Całuj, ściskaj zimne złoto!/
Ja, gdybym równie był panem wyboru,/
I najcudniejsza postać dziewicza,/
Jakiej Bóg dotąd nie pokazał wzoru,/
Piękniejsza niżli aniołów oblicza,/
Niżli sny moje, niżli poetów zmyślenia,/
Niżli ty nawet... oddam ją za ciebie,/
Za słodycz twego jednego spojrzenia!/
Ach, i gdyby w posagu/
Płynęło za nią wszystkie złoto Tagu<pe><slowo_obce>Tag</slowo_obce> --- rzeka w Hiszpanii.</pe>,/
Gdyby królestwo w niebie,/
Oddałbym ją za ciebie!/
Najmniejszych względów nie zyska ode mnie,/
Gdyby za tyle piękności i złota/
Prosiła tylko, ażeby jej luby/
Poświęcił małą cząstkę żywota,/
Którą dla ciebie całkiem poświęca daremnie!/
Gdyby prosiła o rok, o pół roka,/
Gdyby jedna z nią pieszczota,/
Gdyby jedno mgnienie oka,/
<begin id="b1209980550897"/><motyw id="m1209980550897">Zemsta, Wesele</motyw>Nie chcę! nie! i na takie nie zezwolę śluby.</strofa>

<didaskalia>surowo</didaskalia>

<strofa>A ty sercem oziębłym, obojętną twarzą,/
Wyrzekłaś słowo mej zguby/
I zapaliłaś niecne ogniska,/
Którymi łańcuch wiążący nas pryska,/
Które się wiecznym piekłem między nami żarzą,/
Na moje wieczne męczarnie!/
Zabiłaś mię, zwodnico! Nieba cię ukarzą,/
<begin id="b1209980174530"/><motyw id="m1209980174530">Walka klas</motyw>Sam ja... nie puszczę bezkarnie,/
Idę, zadrżyjcie, odmieńce!<end id="e1209979833559"/></strofa>

<didaskalia>dobywa sztylet i ze wściekłą ironią</didaskalia>

<strofa>Błyskotkę niosę dla jasnych panów!/
Ot, tym wina utoczę na ślubne toasty...<end id="e1209980174530"/><end id="e1209979955393"/>/
<begin id="b1209980251554"/><motyw id="m1209980251554">Morderstwo, Szatan, Wyrzuty sumienia</motyw>Ha! wyrodku niewiasty!/
Śmiertelne ścisnę wokoło szyi twojej wieńce!/
Idę jak moję własność do piekła zagrabić, Idę!...<end id="e1209980039434"/></strofa>

<didaskalia>wstrzymuje się i zamyśla</didaskalia>

<strofa><wers_cd>O nie! nie... nie... żeby ją zabić,</wers_cd>/
Trzeba być trochę więcej niż pierwszym z szatanów!/
Precz to żelazo!</strofa>

<didaskalia>chowa</didaskalia>

<strofa><wers_cd><begin id="b1214943574025"/><motyw id="m1214943574025">Sumienie</motyw>niech ją własna pamięć goni,</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Ksiądz</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<kwestia><strofa>Niech ją sumienia sztylety ranią!<end id="e1214943574025"/><end id="e1209980251554"/>/
Pójdę, lecz pójdę bez broni,/
<begin id="b1209980638895"/><motyw id="m1209980638895">Oko, Wzrok</motyw>Pójdę tylko spojrzeć na nią./
W salach, gdzie te od złota świecące pijaki/
Przy godowym huczą stole!/
Ja w tej rozdartej sukni, z tym liściem na czole,/
Wnijdę i stanę przy stole.../
Zdziwiona zgraja od stołu powstała,/
Przepijają do mnie zdrowiem,/
Proszą mię siedzieć: ja stoję jak skała,/
Ani słowa nie odpowiem./
Plączą się skoczne kręgi przy śpiewach i brzęku,/
Prosi mię w taniec drużba godowa,/
A ja z ręką na piersiach, z listkiem w drugim ręku,/
Nie odpowiem ani słowa! wtem ona z swoim anielskim urokiem,/
,,Gościu mój, rzecze, pozwól! niech się dowiem,/
Skąd przychodzisz, kto jesteś?" --- Ja nic nie odpowiem;/
Tylko na nią cisnę okiem,/
<begin id="b1209980680437"/><motyw id="m1209980680437">Trucizna, Wąż</motyw>Ha! okiem! okiem jadowitej żmije,/
Całe piekło z mych piersi przywołam do oka;/
Niech będzie ślepą, martwą jak opoka,/
Na wskroś okiem przebiję!<end id="e1209980680437"/>/
Wgryzę się jak piekielny dym pod jej powieki/
I w głowie utkwię na wieki,/
Będę jej myśli czyste przez cały dzień brudził/
I w nocy ją ze snu budził.<end id="e1209980638895"/><end id="e1209980550897"/></strofa>

<didaskalia>powolniej, z czułością</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209980984927"/><motyw id="m1209980984927">Kochanek romantyczny, Miłość platoniczna</motyw>A ona tak jest czuła, tak łacno dotkliwa<pe><slowo_obce>dotkliwy</slowo_obce> --- tu: wrażliwy.</pe>,/
Jako na trawce wiosenne puchy,/
Które lada zefiru zwiewają podmuchy/
I lada rosa obrywa./
Każde wzruszenie moje natychmiast ją wzruszy,/
Każdy przyostry wyraz zadraśnie;/
Od cienia smutku mego jej wesołość gaśnie:/
<begin id="b1209980855426"/><motyw id="m1209980855426">Dusza, Miłość romantyczna, Serce</motyw>Tak znaliśmy nawzajem czucia wspólnej duszy,/
Co jedno pomyśliło, już drugie odgadło./
Całą istnością połączeni ścisło,/
<begin id="b1214943719462"/><motyw id="m1214943719462">Lustro</motyw>Spojrzawszy tylko na twarzy zwierciadło,/
Serce nasze jak w czystym widzieliśmy stoku./
Jakie tylko uczucie na mych oczach błysło,/
Natychmiast lotem promyka/
Aż do jej serca przenika,/
I na powrót błyszczy w oku.<end id="e1214943719462"/><end id="e1209980855426"/>/
Ach tak! tak ją kochałem! pójdęż teraz trwożyć/
I na kochanka larwę<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe> potępieńca włożyć?/
Po co? czego chcę od niej? o zazdrości podła!/
I jakież są jej grzechy?/
Czyli mię słówkiem dwuznacznym podwiodła?/
Czy wabiącymi łowiła uśmiechy/
Albo kłamliwe układała lice?/
I gdzież są jej przysięgi, jakie obietnice?/
Miałemże od niej choć przez sen nadzieję?/
<begin id="b1209980926167"/><motyw id="m1209980926167">Trucizna</motyw>Nie! nie! sam urojone żywiłem mamidła,/
Sam przyprawiłem jady, od których szaleję!<end id="e1209980926167"/>/
Po cóż ta wściekłość? jakie do niej prawa?/
Co za moją wzgardzoną przemawia osobą?/
Gdzie wielkie cnoty? świetne czyny? sława?/
Nic, nic! ach, jednę miłość mam za sobą!/
Znam to; nigdym śmiałymi nie zgrzeszył zapędy,/
Nie prosiłem, ażeby była mnie wzajemną:/
Prosiłem tylko o maleńkie względy,/
Tylko żeby była ze mną,/
Choćby jak krewna z krewnym, jak siostrzyczka z bratem,/
Bóg świadkiem, przestałbym na tem.<end id="e1209979667125"/>/
Gdybym mówił: widzę ją, widziałem ją wczora, jutro widzieć będę;/
Z nią z rana, w dzień koło niej, koło niej z wieczora,/
Oddam pierwszy dzień dobry, u stołu z nią siędę ---/
Ach, jak byłbym szczęśliwy!<end id="e1209980984927"/></strofa>

<didaskalia>po pauzie</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Zapędzam się marnie.</wers_cd>/
Ty pod zazdrosnych oczu, chytrych żądeł strażą!/
Ani obaczyć nie wolno bezkarnie./
Pożegnać, porzucić każą... Umrzeć!...</strofa>

<didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa><wers_cd><begin id="b1209981986774"/><motyw id="m1209981986774">Samotnik</motyw>Kamienni ludzie! wy nie wiecie,</wers_cd>/
Jak ciężka śmierć pustelnika!/
Konając patrzy na świat, sam jeden na świecie!/
Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!/
Żałobne grono łoża nie otoczy,/
Nikt nie pójdzie za trumną do wieczności domu,/
Garsteczki piasku nie rzuci na oczy,/
Zapłakać nie masz komu!<end id="e1209981986774"/>/
<begin id="b1209982054232"/><motyw id="m1209982054232">Miłość romantyczna, Żałoba</motyw>O, gdybym mógł choć przez sen pokazać się tobie,/
Gdybyś na mojej pamiątkę męki/
Jeden przynajmniej dzionek chodziła w żałobie,/
Przypięła jednę czarną wstążkę do sukienki!.../
<begin id="b1209982184366"/><motyw id="m1209982184366">Łzy</motyw>Może spojrzysz ukradkiem... i łezka boleści.../
I pomyślisz westchnąwszy: ach, on mię tak kochał!<end id="e1209982054232"/></strofa>

<didaskalia>z dziką ironią</didaskalia>

<strofa>Stój, stój, żałosne pisklę!.. precz, wrzasku niewieści!/
Będęż, jak dziecko szczęścia, umierając szlochał?/
Wszystko mi, wszystko niebiosa wydarły,/
Lecz reszty dumy nie mogą odebrać!/
Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,/
Żebrać litości nie będę umarły!<end id="e1209982184366"/></strofa>

<didaskalia>z determinacją</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209982411113"/><motyw id="m1209982411113">Miłość romantyczna, Kochanek romantyczny, Pamięć</motyw>Rób, co chcesz, jesteś woli swojej panią,/
Zapomnij... ja zapomnę!</strofa>

<didaskalia>pomieszany</didaskalia>

<strofa><wers_cd>wszak już zapomniałem?</wers_cd></strofa>

<didaskalia>zamyślony</didaskalia>

<strofa>Jej rysy... coraz ciemniej... tak, już się zatarły!/
<begin id="b1209982642783"/><motyw id="m1209982642783">Samobójstwo, Rozpacz</motyw>Już ogarniony wieczności otchłanią/
Doczesnym pogardzam szałem...</strofa>

<didaskalia>pauza</didaskalia>

<strofa>Ach, wzdycham! czegóż wzdycham? ha! westchnąłem za nią,/
Nie! nie mogę zapomnieć o niej i umarły./
<begin id="b1209982486900"/><motyw id="m1209982486900">Łzy</motyw>Wszakże ją widzę, wszak tu, o, tu stoi!/
Płacze nade mną... jaka łezka szczera!<end id="e1209982411113"/></strofa>

<didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa>Płacz, moja luba, twój Gustaw umiera!</strofa>

<didaskalia>z determinacją</didaskalia>

<strofa>No, dalej, śmiało, Gustawie!</strofa>

<didaskalia>podnosi sztylet</didaskalia>

<didaskalia>z żalem</didaskalia>

<strofa>Nie bój się, luba, on się nic nie boi!/
Czego żałujesz, on nic z sobą nie zabiera!/
Tak! wszystko! wszystko tobie zostawię,/
Zostawię życie, i świat, i rozkosze,</strofa>

<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>

<strofa>I twego!... wszystko... o nic... ani łzy nie proszę!<end id="e1209982486900"/></strofa>

<didaskalia>do <osoba>Księdza</osoba>, który wchodzi ze służącemi</didaskalia>

<strofa>Słuchaj ty... jeśli [cię] kiedy obaczy...</strofa>

<didaskalia>z wzmagającą się gwałtownością</didaskalia>

<strofa>Pewna nadludzka dziewica... kobiéta,/
I jeśli ciebie zapyta,/
Z czego umarłem? nie mów, że z rozpaczy;/
Powiedz, że byłem zawsze rumiany, wesoły,/
Żem ani wspomniał nigdy o kochance,/
Że sobie grałem w karty, piłem z przyjacioły.../
Że ta pijatyka... tańce mi się w tańcu... ot</strofa>

<didaskalia>uderza nogą</didaskalia>

<strofa><wers_cd>skręciła noga.</wers_cd>/
Z tego umarłem...</strofa>

<didaskalia>przebija się</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jezus, Maria! bój się Boga!</wers_cd></strofa>

<didaskalia>chwyta za rękę, <slowo_obce>Gustaw</slowo_obce> stoi; zegar zaczyna bić</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209982858638"/><motyw id="m1209982858638">Czas</motyw>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>pasując się ze śmiercią, patrzy na zegar</didaskalia>

<strofa>Łańcuch szeleści... Jednasta wybija!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustawie!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kur pieje drugi raz.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To drugie hasło!</wers_cd>/
Czas ucieka, życie mija!<end id="e1209982858638"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Zegar kończy bić, świeca druga gaśnie.</didaskalia>


<kwestia><strofa>I drugie światło zagasło!/
Koniec boleści!...</strofa>

<didaskalia>dobywa sztylet i chowa</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ratujcie, przebóg, może jaka rada!/
<begin id="b1209982920292"/><motyw id="m1209982920292">Szaleniec, Szaleństwo</motyw>Ach, już, już kona, wbił do rękojeści,/
Padł ofiarą szaleństwa!<end id="e1209982920292"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>z zimnym uśmiechem</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Przecież nie upada!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>chwyta za rękę</didaskalia>

<strofa>O zbrodnio! Boże, odpuść... Gustawie! Gustawie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209983017827"/><motyw id="m1209983017827">Czas, Nauka, Zbrodnia</motyw>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zbrodnia taka nie może popełniać się co dzień,/
Daj pokój próżnej obawie;/
Stało się --- osądzono --- tylko dla nauki/
Scenę boleści powtórzył zbrodzień.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? co to jest?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czary, omamienie, sztuki.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! włosy mi się jeżą; drżą pode mną nogi,/
W imię Ojca i Syna! co to wszystko znaczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>patrząc na zegar</didaskalia>

<strofa>Wybiło dwie godziny: miłości, rozpaczy,/
A teraz następuje godzina przestrogi.<end id="e1209983017827"/><end id="e1209982642783"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>chce go sadzić</didaskalia>

<strofa>Usiądź, połóż się, oddaj zabójcze narzędzie,/
Pozwól rany opatrzyć ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daję tobie słowo,</wers_cd>/
Że aż do dnia sądnego sztylet w pochwach będzie./
O ranach próżna troska, wszak wyglądam zdrowo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak Bóg na niebie, nie wiem, co to...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Skutki szału,</wers_cd>/
Albo może kuglarstwo? --- <begin id="b1209983148580"/><motyw id="m1209983148580">Cierpienie, Oko, Wyrzuty sumienia</motyw>Są kosztowne bronie,/
Których ostrze przenika i aż w duszy tonie;/
Przecież widomie nie uszkodzą ciału./
Taką bronią po dwakroć zostałem przebity...</strofa>

<didaskalia>po pauzie z uśmiechem</didaskalia>

<strofa>Taką bronią za życia są oczy kobiéty,</strofa>

<didaskalia>ponuro</didaskalia>

<strofa>A po śmierci grzesznika cierpiącego skrucha!<end id="e1209983148580"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!/
<begin id="b1209983239096"/><motyw id="m1209983239096">Trup</motyw>Czego stoisz jak martwy? zaglądasz na stronę?/
Ach, oczy!... przebóg, jakby bielmem powleczone!/
Puls ustał... ręce twoje zimne jak żelazo!/
Co to wszystko ma znaczyć?<end id="e1209983239096"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O tym inną razą!</wers_cd>/
Słuchaj, jakie mię na świat zamiary przywiodły./
Kiedy wchodząc do ciebie stanąłem u progu,/
Pamiętam, że z dziatkami odprawiałeś modły,/
Któreś za dusze zmarłe ofiarował Bogu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>chwyta krucyfiks</didaskalia>

<strofa>Prawda, zaraz dokończym...</strofa>

<didaskalia>ciągnie <osoba>Dzieci</osoba> do siebie</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209983652781"/><motyw id="m1209983652781">Ksiądz, Wierzenia</motyw>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>No, przyznaj się szczerze,</wers_cd>/
Czy wierzysz w piekło, w czyściec?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209983725229"/><motyw id="m1209983725229">Urzędnik</motyw>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja we wszystko wierzę,</wers_cd>/
Cokolwiek w Piśmie Świętym Chrystus nam ogłasza/
I w co zaleca wierzyć Kościół, matka nasza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I w co twoje pobożne wierzyły pradziady?/
<begin id="b1209983828732"/><motyw id="m1209983828732">Zabobony</motyw>Ach, najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek,/
Za cóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ta uroczystość ciągnie z pogaństwa początek;/
Kościół mnie rozkazuje i nadaje władzę/
Oświecać lud, wytępiać reszty zabobonu.<end id="e1209983828732"/><end id="e1209983725229"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>pokazując na ziemię</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209983906584"/><motyw id="m1209983906584">Zaświaty, Żałoba</motyw>Jednak proszę przeze mnie, i ja szczerze radzę,/
Przywrócić nam Dziady. Tam, u Wszechmocnego tronu,/
Kędy nasz żywot ścisłe odważają szale,/
Tam większym jest ciężarem łza jednego sługi,/
Którą szczerze wyleje nad tobą u zgonu,/
Niż kłamliwe po drukach rozgłaszane żale,/
Płatny orszak i kirem powleczone cugi./
Jeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica,/
Lud zakupioną świecę stawia mu na grobie,/
W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świéca/
Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie./
Jeśli przyniesie miodu plastr i skromne mleko/
I garścią mąki grobowiec posypie:/
Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko,/
Niż krewni modnym balem wydanym na stypie.<end id="e1209983906584"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ani słowa. <begin id="b1209983966373"/><motyw id="m1209983966373">Zabobony</motyw>Lecz Dziady, te północne schadzki/
Po cerkwiach, pustkach lub zimnych pieczarach,/
Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki,/
Pospólstwo nasze w grubej utwierdza ciemnocie;/
Stąd dziwaczne powieści, zabobonów krocie/
O nocnych duchach, upiorach i czarach.<end id="e1209983966373"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1209984068097"/><motyw id="m1209984068097">Duch, Rozum, Obraz świata, Trup, Maszyna</motyw>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc żadnych nie ma duchów?</strofa>

<didaskalia>z ironią</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Świat ten jest bez duszy?</wers_cd>/
Żyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi,/
Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy;/
Albo jest to coś na kształt wielkiego zegaru,/
Który obiega popędem ciężaru?</strofa>

<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>

<strofa>Tylko nie wiecie, kto zawiesił wagi!/
O kołach, o sprężynach rozum was naucza;/
Lecz nie widzicie ręki i klucza!/
Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie,/
Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie,/
Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu.<end id="e1209984068097"/></strofa>

<didaskalia>do <osoba>Dzieci</osoba>, które wchodzą</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209984321796"/><motyw id="m1209984321796">Cud, Dziecko, Duch, Ksiądz, Pobożność, Rozum, Strach</motyw>Dzieci, chodźcie pod kantorek.</strofa>

<didaskalia>do kantorka</didaskalia>

<strofa>Czego potrzebujesz, duchu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS Z KANTORKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Proszę o troje paciorek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><didaskalia>przerażony</didaskalia>

<strofa>W imię Ojca... niech biega... Altarystę<pe><slowo_obce>altarysta</slowo_obce> --- tu: sługa kościelny zajmujący się ołtarzem w kościele; zakrystian.</pe> zbudzi,/
Słowo stało się ciałem!... zawołajcie ludzi!...<end id="e1209983652781"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1209984394204"/><motyw id="m1209984394204">Bóg</motyw>Wstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?/
Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi,/
A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.<end id="e1209984394204"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, czego potrzebujesz... ach, to upiór! mara!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych<pe><slowo_obce>potrzebny</slowo_obce> --- tu: potrzebujący.</pe> tylu!<end id="e1209984321796"/></strofa>

<didaskalia>łowi koło świecy motyla</didaskalia>

<strofa><begin id="b1209984920948"/><motyw id="m1209984920948">Sprawiedliwość, Wierzenia, Zwierzęta, Zaświaty</motyw>A tuś mi, panie motylu!</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Księdza</osoba>, pokazując motyla</didaskalia>

<strofa>Ten migający wkoło oćmy rój skrzydlaty/
Za życia gasił każdy promyczek oświaty,/
Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie;/
Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,/
Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,/
To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!/
<begin id="b1209985107516"/><motyw id="m1209985107516">Kara, Pan, Władza</motyw>Patrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty,/
Był jakiś królik<pe><slowo_obce>królik</slowo_obce> --- tu: zdrobn. od: król.</pe> albo pan bogaty,/
I wielkim skrzydeł roztworem/
Zaciemiał miasta, powiaty.<end id="e1209985107516"/>/
<begin id="b1209985153234"/><motyw id="m1209985153234">Urzędnik</motyw>Ten drugi, mniejszy, czarny i pękaty,/
Był książek głupim cenzorem/
I przelatując sztuk nadobne kwiaty,/
Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył,/
Każdą słodkość zatrutym wysysał ozorem/
Albo przebijał do ziemi środka,/
I nauk ziarno z samego zarodka/
Gadziny zębem roztoczył...<end id="e1209985153234"/>/
<begin id="b1209985200983"/><motyw id="m1209985200983">Pochlebstwo</motyw>Ci znowu, w licznym snujący się gwarze,/
Są dumnych pochlebnisie, czernideł pisarze./
Na jakie pan ich gniewał się zagony,/
Tam przeklęta chmura leci,/
I czy ledwie wschodzące, czy dojrzałe plony/
Jako sarańcza<pe><slowo_obce>sarańcza</slowo_obce> --- dziś: szarańcza.</pe> wybija./
Za tych wszystkich, moje dzieci,/
Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja.<end id="e1209985200983"/>/
<begin id="b1209985317964"/><motyw id="m1209985317964">Marzenie, Uczeń</motyw>Są inne, słuszniej godne litości istoty,/
A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,/
Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,/
Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie./
Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,/
Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:/
Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godziny/
I znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi./
Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą;<end id="e1209985317964"/>/
<begin id="b1209985390883"/><motyw id="m1209985390883">Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna</motyw>Dla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę./
Za grzech mój życie było dostateczną karą,/
A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę./
Bo kto na ziemi rajskie doznawał pieszczoty,/
Kto znalazł drugą swojej połowę istoty,/
Kto nad świeckiego życia wylatując krańce,/
Duszą i sercem gubi się w kochance,/
<wers_akap>Jej tylko myślą myśli, jej oddycha tchnieniem,</wers_akap>/
Ten i po śmierci również własną bytność traci,/
I przyczepiony do lubej postaci,/
Jej tylko staje się cieniem./
Jeśli, żyjąc, świętemu był uległy panu,/
Niebieską z nim chwałę dzieli;/
Albo ze złym do wiecznej strącony topieli,/
Jest bolesnego wspólnikiem stanu./
Na szczęście Bóg mię zrobił poddanym anioła,/
Dla niej i dla mnie przyszłość śmieje się wesoła./
Tymczasem, jak cień błądząc przy kochanych wdziękach,/
Bywam albo w niebiosach, albo w piekła mękach.<end id="e1209985390883"/>/
Gdy ona wspomni, westchnie i łezkę wyleje,/
Zbliżam się do usteczek, biały włos rozwieję,/
Zmieszam się z odetchnieniem i przeniknę ciebie,/
I jestem w niebie!/
Lecz kiedy!... oh, czujecie, wy, coście kochali!/
Jakim zawiść ogniem pali!.../
Długo jeszcze po świecie błąkać się potrzeba,/
Aż ją Bóg w swoje objęcie powoła;/
Natenczas śladem lubego anioła/
I cień mój błędny wkradnie się do nieba.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zegar zaczyna bić.</didaskalia>


<kwestia><didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety>Bo słuchajcie i zważcie u siebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Że według bożego rozkazu:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Kto za życia choć raz był w niebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ten po śmierci nie trafi od razu.<end id="e1209984920948"/></wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia>Zegar kończy bić, kur pieje, lampa przed obrazem gaśnie, <osoba>Gustaw</osoba> znika.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety>Bo słuchajmy i zważmy u siebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Że według bożego rozkazu:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Kto za życia choć raz był w niebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ten po śmierci nie trafi od razu.</wers_wciety></strofa></kwestia>

</dramat_wierszowany_l></utwor>