<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/dziady-dziadow-czesci-iii-ustep-oleszkiewicz/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oleszkiewicz</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dziady-dziadow-czesci-iii-ustep</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pigoń, Stanisław</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dziady-dziadow-czesci-iii-ustep-oleszkiewicz</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Dziady cz. 1-4, Czytelnik, Warszawa 1974</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-01-12</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1203.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ornamental Plaster Moulding - Brian Eno Speaker Flowers Sound Installation at Marlborough House, Dominic's pics@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1203</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DCA.WL-R</category.thema.main>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>

<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Dziadów części III Ustęp</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Oleszkiewicz<pa><slowo_obce>Oleszkiewicz</slowo_obce> --- malarz znany w Petersburgu ze swoich cnót, głębokiej nauki i mistycznych przepowiedni. Obacz nekrolog jego w gazetach petersburskich z roku 1830. [Nekrolog Oleszkiewicza skreślony przez Franciszka Malewskiego ukazał się w ,,Tygodniku Petersburskim" 1831 nr 41; red. WL]</pa></nazwa_utworu>

<nota><akap>Dzień przed powodzią petersburską 1824</akap></nota>



<strofa><begin id="b1209246815953"/><motyw id="m1209246815953">Miasto, Trup</motyw>Gdy się najtęższym mrozem niebo żarzy,/
Nagle zsiniało, plamami czernieje,/
Podobne zmarzłej nieboszczyka twarzy,/
Która się w izbie przed piecem rozgrzeje,/
Ale nabrawszy ciepła a nie życia,/
Zamiast oddechu, zionie parą gnicia./
Wiatr zawiał ciepły. --- Owe słupy dymów,/
Ów gmach powietrzny jak miasto olbrzymów./
Niknąc pod niebem jak czarów widziadło,/
Runęło w gruzy i na ziemię spadło:/
I dym rzekami po ulicach płynął,/
Zmieszany z parą ciepłą i wilgotną;/
<begin id="b1215561359597"/><motyw id="m1215561359597">Błoto</motyw>Śnieg zaczął topnieć --- i nim wieczór minął,/
Oblewał bruki rzeką Stygu błotną./
<begin id="b1209246989031"/><motyw id="m1209246989031">Noc, Obcy</motyw>Sanki uciekły, kocze i landary/
Zerwano z płozów; grzmią po bruku koła;/
Lecz pośród mroku i dymu, i pary/
Oko pojazdów rozróżnić nie zdoła;/
Widać je tylko po latarek błyskach,/
Jako płomyki błędne na bagniskach.<end id="e1215561359597"/><end id="e1209246815953"/></strofa>

<strofa>Szli owi młodzi podróżni nad brzegiem/
Ogromnej Newy; lubią iść o zmroku,/
Bo czynowników unikną widoku/
I w pustym miejscu nie zejdą się z szpiegiem./
Szli obcym z sobą gadając językiem;/
Czasem pieśń jakąś obcą z cicha nucą,/
Czasami staną i oczy obrócą,/
Czy kto nie słucha? --- nie zeszli się z nikim<end id="e1209246989031"/>./
Nucąc błądzili nad Newy korytem,/
Które się ciągnie jak alpejska ściana,/
Aż się wstrzymali, gdzie między granitem/
Ku rzece droga spada wyrąbana./
Stamtąd, na dole, ujrzeli z daleka/
Nad brzegiem wody z latarką człowieka:/
Nie szpieg, bo tylko śledził czegoś w wodzie,/
Ani przewoźnik, któż pływa po lodzie?/
Nie jest rybakiem, bo nic nie miał w ręku/
Oprócz latarki i papierów pęku./
Podeszli bliżej, on nie zwrócił oka,/
Wyciągał powróz, który w wodę zwisał,/
Wyciągnął, węzły zliczył i zapisał;/
Zdawał się mierzyć, jak woda głęboka./
Odblask latarki odbity od lodu/
Oblewa jego księgi tajemnicze/
I pochylone nad świecą oblicze/
Żółte, jak obłok nad słońcem zachodu:/
Oblicze piękne, szlachetne, surowe./
Okiem tak pilnie w swojej księdze czytał,/
Że słysząc obcych kroki i rozmowę/
Tuż ponad sobą, kto są, nie zapytał,/
I tylko z ręki lekkiego skinienia/
Widać, że prosi, wymaga milczenia./
Coś tak dziwnego było w ręki ruchu,/
Że choć podróżni tuż nad nim stanęli,/
Patrząc i szepcąc, i śmiejąc się w duchu,/
Umilkli wszyscy, przerwać mu nie śmieli./
Jeden w twarz spojrzał i poznał, i krzyknął:/
,,To on!" --- I któż on? --- Polak, jest malarzem,/
Lecz go właściwiej nazywać guślarzem,/
Bo dawno od farb i pędzla odwyknął,/
Bibliją tylko i kabałę bada,/
I mówią nawet, że z duchami gada./
Malarz tymczasem wstał, pisma swe złożył/
I rzekł, jak gdyby rozmawiając z sobą:/
,,Kto jutra dożył, wielkich cudów dożył,/
Będzie to drugą, nie ostatnią próbą;/
Pan wstrząśnie szczeble assurskiego tronu,/
Pan wstrząśnie grunty miasta Babilonu;/
Lecz trzecią widzieć, Panie! nie daj czasu!"/
Rzekł i podróżnych zostawił u wody,/
A sam z latarką z wolna szedł przez schody/
I zniknął wkrótce za parkan terasu./
Nikt nie zrozumiał, co ta mowa znaczy;/
Jedni zdumieni, drudzy rozśmieszeni,/
<begin id="b1209248108546"/><motyw id="m1209248108546">Przeczucie, Gwiazda</motyw>Wszyscy krzyknęli: ,,Nasz guślarz dziwaczy!"/
I chwilę jeszcze stojąc pośród cieni,/
Widząc noc późną, chłodną i burzliwą,/
Każdy do domu powraca co żywo.</strofa>

<strofa>Jeden nie wrócił, lecz na schody skoczył/
I biegł terasem; nie widział człowieka,/
Tylko latarkę jego z dala zoczył,/
Jak błędna gwiazda świeciła z daleka./
Chociaż w malarza nie zajrzał oblicze,/
Choć nie dosłyszał, co o nim mówili,/
Ale dźwięk głosu, słowa tajemnicze/
Tak nim wstrząsnęły! --- przypomniał po chwili,/
Że głos ten słyszał, i biegł co miał mocy/
Nieznaną drogą, śród słoty, śród nocy.<end id="e1209248108546"/>/
Latarka prędko niesiona mignęła,/
Coraz mniejszała, zakryta mgły mrokiem/
Zdała się gasnąć; wtem nagle stanęła/
W pośrodku pustek na placu szerokim./
Podróżny kroki podwoił, dobiega;/
Na placu leżał wielki stos kamieni,/
Na jednym głazie malarza spostrzega:/
Stał nieruchomy pośród nocnych cieni./
Głowa odkryta, odsłonione barki,/
A prawa ręka wzniesiona do góry,/
I widać było z kierunku latarki,/
Że patrzył w dworca cesarskiego mury./
I w murach jedno okno w samym rogu/
Błyszczało światłem; to światło on badał,/
Szeptał ku niebu, jak modląc się Bogu,/
Potem głos podniósł i sam z sobą gadał.</strofa>

<strofa><begin id="b1209247511968"/><motyw id="m1209247511968">Upadek, Grzech, Przeczucie, Sen, Miłosierdzie, Sumienie, Anioł, Szatan, Król, Pycha</motyw>,,Ty nie śpisz, carze! noc już wkoło głucha,/
Śpią już dworzanie --- a ty nie śpisz, carze;/
Jeszcze Bóg łaskaw posłał na cię ducha,/
On cię w przeczuciach ostrzega o karze./
Lecz car chce zasnąć, gwałtem oczy zmruża,/
Zaśnie głęboko --- dawniej ileż razy/
Był ostrzegany od anioła stróża/
Mocniej, dobitniej, sennymi obrazy.</strofa>

<strofa>,,On tak zły nie był, dawniej był człowiekiem;/
Powoli wreszcie zszedł aż na tyrana,/
Anioły Pańskie uszły, a on z wiekiem/
Coraz to głębiej wpadał w moc szatana./
Ostatnią radę, to przeczucie ciche,/
Wybije z głowy jak marzenie liche;/
Nazajutrz w dumę wzbiją go pochlebcę/
Wyżej i wyżej, aż go szatan zdepce...<end id="e1209247511968"/></strofa>

<strofa><begin id="b1209247879203"/><motyw id="m1209247879203">Kara, Los, Wizja, Żywioły</motyw>,,Ci w niskich domkach nikczemni poddani/
Naprzód za niego będą ukarani;/
Bo piorun, w martwe gdy bije żywioły,/
Zaczyna z wierzchu, od góry i wieży,/
Lecz między ludźmi naprzód bije w doły/
I najmniej winnych najpierwej uderzy...</strofa>

<strofa><begin id="b1215561890250"/><motyw id="m1215561890250">Śmierć</motyw>,,Usnęli w pjaństwie, w swarach lub w rozkoszy,/
Zbudzą się jutro --- biedne czaszki trupie!/
Spijcie spokojnie jak zwierzęta głupie,/
Nim was gniew Pański jak myśliwiec spłoszy,/
Tępiący wszystko, co w kniei spotyka,/
Aż dojdzie w końcu do legowisk dzika<end id="e1215561890250"/>:</strofa>

<strofa><begin id="b1215561929136"/><motyw id="m1215561929136">Woda</motyw>,,Słyszę! --- tam! --- wichry --- już wytknęły głowy/
Z polarnych lodów, jak morskie straszydła;/
Już sobie z chmury porobili skrzydła,/
Wsiedli na falę, zdjęli jej okowy;/
Słyszę! --- już morska otchłań rozchełznana/
Wierzga i gryzie lodowe wędzidła,/
Już mokrą szyję pod obłoki wzdyma;/
Już! --- jeszcze jeden, jeden łańcuch trzyma ---/
Wkrótce rozkują; --- słyszę młotów kucie..."<end id="e1215561929136"/><end id="e1209247879203"/></strofa>

<strofa><begin id="b1209247923500"/><motyw id="m1209247923500">Przeczucie</motyw>Rzekł i postrzegłszy, że ktoś słucha z boku,/
Zadmuchnął świecę i przepadł w pomroku./
Błysnął i zniknął jak nieszczęść przeczucie,/
Które uderzy w serce, niespodziane,/
I przejdzie straszne --- lecz nie zrozumiane.<end id="e1209247923500"/></strofa>

<extra>'KONIEC [USTĘPU]' - do rozważenia</extra>

</liryka_l></utwor>