<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/dabrowska-boze-narodzenie/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dąbrowska, Maria</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boże Narodzenie</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor><dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Aleksandrę Sekułę.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dabrowska-boze-narodzenie</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maria Dąbrowska, Pisma wybrane. Opowiadania, fragmenty, dramaty, utwory dla dzieci, wyd. Czytelnik, Warszawa 1956</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Creative Commons Uznanie Autorstwa - Na Tych Samych Warunkach 3.0.PL</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-12</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/dabrowska-boze-narodzenie.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0176-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dabrowska-boze-narodzenie.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1241-3</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/dabrowska-boze-narodzenie.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2196-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/dabrowska-boze-narodzenie.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3172-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/dabrowska-boze-narodzenie.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4258-8</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Obyczajowe</category.legimi>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7423.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pokłon Pasterzy w Betlejem, Norblin de la Gourdaine, Jean Pierre (1745-1830), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7423/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>FS</category.thema.main>
    
    
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>

<abstrakt>
<akap>Nowela autorstwa Marii Dąbrowskiej. <tytul_dziela>Boże Narodzenie</tytul_dziela> to ciepła i krzepiąca krótka opowieść o tradycyjnych przygotowaniach do Bożego Narodzenia widzianych oczyma dzieci w XX wieku.</akap>


 
<akap>Autorka opisuje przedświąteczne porządki, zakupy, wspólne robienie ozdób choinkowych i inne czynności, które doskonale oddają magiczną atmosferę oczekiwania na święta. Lektura noweli Dąbrowskiej to świetna propozycja dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie tradycyjny obraz przygotowań do świąt, a także dla tych znających już ich skomercjalizowany wizerunek.</akap>


 
<akap>Maria Dąbrowska to jedna z najważniejszych polskich powieściopisarek XX wieku. Zasłynęła przede wszystkim powieścią <tytul_dziela>Noce i dnie</tytul_dziela>, za którą otrzymała nominację do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Maria Dąbrowska</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Boże Narodzenie</nazwa_utworu>

<nota_red>
<akap>pisownia łączna / rozdzielna: niemniej > nie mniej</akap>


</nota_red>



<akap><begin id="b1332169278181-568391676"/><motyw id="m1332169278181-568391676">Czas, Tęsknota, Zima</motyw>Bardzo tęskniliśmy do gwiazdki.</akap>


<akap>Dnie były coraz krótsze, a pogoda wilgotna i ciepła. Wszystkie odgłosy dawały się słyszeć miękko i donośnie. Koguty piały i biły skrzydłami. Wiosna wychylała się ze swego ukrycia nieśmiało i żałośnie, a Gwiazdka oddalała się zasmucona. A potem przychodził mróz i słychać było, że ona znów nadchodzi, tupiąc i dudniąc po zmarzłej ziemi. Padał śnieg i miękką ścielił jej drogę.<end id="e1332169278181-568391676"/></akap>


<akap><begin id="b1336986784103-972305727"/><motyw id="m1336986784103-972305727">Światło, Świt</motyw><begin id="b1336986958175-393802774"/><motyw id="m1336986958175-393802774">Obyczaje</motyw>Rano widać było śród<pe><slowo_obce>śród</slowo_obce> (daw.) --- wśród, pomiędzy.</pe> bledniejących mroków, jak drogą za stawem długim rzędem idą ludzie na roraty<pe><slowo_obce>roraty</slowo_obce> ---  pierwsza msza o wschodzie słońca w okresie adwentu, tj. okresu poprzedzającego Święta Bożego Narodzenia w kościele katolickim.</pe>. Latarnie i kaganki, które nieśli, rzucały długie czerwone smugi poprzez staw, aż prawie do okien dworu. I wielkie cienie kroczyły również do kościoła.<end id="e1336986784103-972305727"/></akap>


<akap><begin id="b1336986868112-632274976"/><motyw id="m1336986868112-632274976">Wieczór</motyw>Wieczorem, zanim okiennice zamknięto, dzieci przybliżały się niezupełnie pewnym krokiem do okien i patrzyły, jak tam za nimi śni noc prześliczna, obojętna, wyraźna; jak na bladozłotym śniegu leżą granatowe cienie drzew i gałęzi, jak wysoko między białymi konarami wiszą drżące gwiazdy --- a na największej wysokości, niedosiężny płynie złotosrebrzysty księżyc.</akap>


<akap>Nareszcie zamykano okiennice. Wtedy dzieci zasiadały przy wielkim stole i zaczynały się roboty na choinkę. Klajstrem z żytniej mąki kleił się pasek do paska. Żółty z fiołkowym, czerwony z granatowym, zielony z szafirowym, srebrny ze złotym. Długie, szeleszczące łańcuchy zarzucaliśmy sobie na szyję i siedzieliśmy dumni przy stole niby królowie dzikich plemion.<end id="e1336986868112-632274976"/></akap>


<akap>Opłatki zjawiały się w pierwszej połowie grudnia. Przynosił je organista, którego poznawali wszyscy, ledwo się tylko ukazał w kasztanowej alei ze swym ogromnym koszem i ze swym kijem sękatym.</akap>


<akap_dialog>--- Idą opłatki, dzieci.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus --- mówił organista, wchodząc prosto do jadalnego pokoju. Wiało od niego śniegiem i mrozem, a od jego słów pachniało kolędą, choinką, Wigilią. Na stole rozkładał opłatki. Najpierw była gruba paczka dla rodziców, a złoty pasek papieru wyciskanego w gwiazdki przewiązywał ją na krzyż. Na skrzyżowaniu jaśniała wielka gwiazda złocista, siedmioramienna. Środek był z żelatyny, pod którą widniała betlejemska stajenka, ustawiona z papierowych figurek. A po wszystkich rogach miała ta paczka złote gwiazdki i aniołki, podparte jedną rączką na obłoku. Potem wydobywał pięć paczek dla dzieci. Były to małe opłatki na specjalnej formie robione. Wierzchni opłatek ozdobiony był także gwiazdkami i aniołkami, ale nie taki już paradny. Wreszcie była paczka dla służby.</akap_dialog>


<akap>Ale obowiązkowo musiały być we wszystkich paczkach opłatki kolorowe --- żółte, niebieskie i czerwone --- na światy<pe><slowo_obce>światy</slowo_obce> --- daw. na wsi ozdoby wycinane z opłatka, najczęściej w formie kuli lub krążka, podwieszane na belce pod sufitem, tak lekkie, że obracały się pod wpływem ruchów powietrza.</pe> i gwiazdy choinkowe.</akap>


<akap>Opłatków było tyle, żeśmy je potem długo jedli jak łakocie, przypalając nad lampą. Dzieci przepadały za przypalanymi opłatkami.</akap>


<akap><begin id="b1336986009816-3843119963"/><motyw id="m1336986009816-3843119963">Gość</motyw>Ale też nie mniej zabierał organista do swego kosza --- jajek, słoniny, sera, kiełbasy, chleba. Uginał się pod ciężarem, gdy odchodził z powrotem.<end id="e1336986958175-393802774"/></akap>



<akap><begin id="b1336986023654-2054121209"/><motyw id="m1336986023654-2054121209">Ksiądz</motyw>Niedługo potem przyjeżdżał ksiądz proboszcz po kolędzie. O, to już Gwiazdka była blisko.</akap>



<akap>Ksiądz Augustyn był stary i zgarbiony. Sutanna jego zdawała się być jeszcze starsza i na plecach świeciła jak zwierciadło, a kolor miała całkowicie zrudziały, tak że czerwieniła się pod światło.</akap>



<akap>Ksiądz proboszcz zasiadał w salonie na starej kanapie i stukał w tabakierkę z czarnej laki, a potem niuchał długim czerwonym nosem, o przepaścistych nozdrzach. Dzieciom, które chrzcił wszystkie, przywoził ksiądz co roku stale i nieodmiennie paczkę całusków. Siedział długo i do późnego wieczora opowiadał o diabłach i czarownicach. Opowiadał rzeczy tak straszne, że dzieci potem bały się spać.</akap>


<akap>Niebawem przyjeżdżał jeszcze ksiądz Eugeniusz, kwestarz<pe><slowo_obce>kwestarz</slowo_obce> (daw.) --- tu: ksiądz, którego funkcją jest zbieranie datków na potrzeby zakonu.</pe> od reformatów<pe><slowo_obce>reformaci</slowo_obce> (daw.) --- jedna z frakcji zakonu franciszkanów.</pe> z miasta. Był tam stary klasztor i trzech ostatnich zakonników, skazanych na wymarcie.</akap>


<akap>Ksiądz Eugeniusz był to tęgi, czerwony człek, mówił głośno i nigdy nikogo nie zasmucił swoimi gawędami.</akap>



<akap>Gdy przyjeżdżał, wino pokazywało się na stole, a opowiadania jego były weselsze niż opowiadania księdza proboszcza. Każdemu umiał coś miłego powiedzieć. Rady jego, proste i pełne czarującej trafności, wszystkim dopomagały. Odjeżdżał niepróżną bryczką --- a wtedy Gwiazdka nadchodziła już szybkimi krokami.<end id="e1336986023654-2054121209"/><end id="e1336986009816-3843119963"/></akap>





<sekcja_swiatlo/>


<akap><begin id="b1336987077096-278782124"/><motyw id="m1336987077096-278782124">Dom</motyw>Któregoś dnia rodzice jechali do miasta po zakupy. Gdy wyjeżdżali oboje, dom stawał się zaraz duży. Nie można było dojrzeć końca pokojów, kuchnia i stancja służby wydawały się o sto mil odległe. Wracali o zmroku i z głębi ciemnej nocy, jeszcze zanim się z karety wydobyli, szły do jadalnego pokoju bez końca paczki, paczki i paczki. Wszystko to znikało w wielkim kredensie i w szafie jesionowej, a wreszcie ukazywała się matka i wołała przez wszystkie pokoje:</akap> 


<akap_dialog>--- Zimno! zimno!</akap_dialog> 


<akap>Wnętrze domu stawało się znowu malutkie i ciepłe.<end id="e1336987077096-278782124"/></akap>

<sekcja_swiatlo/>



<akap><begin id="b1337351248767-399621993"/><motyw id="m1337351248767-399621993">Święto, Obyczaje</motyw>Na dwa dni przed Wilią posyłano do boru po choinkę. Czasem był już zmrok, a choinka nie przybywała jeszcze. Dzieci smuciły się wtedy i przeczuwały tysiące nieszczęść. Przychodził ojciec, zasiadał z dziećmi o szarej godzinie i pocieszał je.</akap> 


<akap_dialog>--- Już wyszedł stary Józef z nieba. A tu śnieg po kolana. Idzie, idzie starowina powoli...</akap_dialog>


<akap>Dzieciom serca biły jak dzwony.</akap>


<akap>Ale wnet dudniło coś za oknem. To choinka jechała z lasu --- i w aksamicie nocy słychać było przed domem donośne głosy, gdy ją ściągano z wozu.</akap> 


<akap>Nazajutrz rano wnoszono choinkę do jadalnego pokoju. Przynosiła ze sobą zapach lasu i zimy. Stała mroźna, ciemna i zamyślona, wysoka --- od podłogi do sufitu.</akap>


<akap>Dzieci chodzą koło niej i raz po raz dotykają ostrych zmarzniętych igieł.<end id="e1337351248767-399621993"/></akap>


<akap>Wieczorem po kolacji matka otwiera kredens. Wstrzymujemy oddech.</akap>


<akap_dialog><begin id="b1336987239599-3327497853"/><motyw id="m1336987239599-3327497853">Jedzenie, Obyczaje</motyw>--- Macie tu figi, pierniki... Cukierków chyba starczy, a orzechy się zaraz przyniesie. A tu marcepanowe owoce. Dzieci, nie zjadać!</akap_dialog>


<akap>Matka wysypuje na tacę część kredensowych skarbów. Marcepanowych owoców jest tylko funt i nie wolno nikomu zjeść ani po jednej sztuce, aż póki przynajmniej dwa dni na choince nie powiszą.</akap>


<akap_dialog>--- Przynieście mi koszyczek! --- woła matka.</akap_dialog>


<akap>I dzieci lecą po koszyczek. Zabierają go razem z włóczkową podstawką pod lampę i z matki szydełkową robotą.</akap>


<akap>Matka rozdzieliła między dzieci kolorową włóczkę, zaczyna się robota. Do każdej sztuki przywiązać trzeba kawałek włóczki i zrobić pętelkę, żeby można było na choince powiesić.</akap>


<akap>A teraz ojciec idzie na górę po jabłka i orzechy. Słychać go długo, jak chodzi tam i myszkuje, a nam serca się tłuką, gdy myślimy o ciemnych i zimnych czeluściach poddasza, o jego nieprzebrodzonych wertepach.</akap>


<akap>Potem ojciec sam lakiem klei złocone orzechy, po dwa, po trzy, po cztery, i wiąże jabłka.</akap>


<akap>Późno wieczorem matka odnosiła tace ze słodyczami do salonu i przykrywała je serwetą.<end id="e1336987239599-3327497853"/></akap>


<akap><begin id="b1332169509814-3302558782"/><motyw id="m1332169509814-3302558782">Zima, Święto</motyw>Dzieci drżały wewnętrznie od przeczuć. Cieszyły się straszliwie i bały się, że się coś stanie. A nuż jutrzejszy dzień okaże się nie Gwiazdką.</akap>


<akap>Był jednak Gwiazdką.</akap>


<akap><begin id="b1336984797853-689049061"/><motyw id="m1336984797853-689049061">Noc, Świt, Światło</motyw>Jeszcze za oknem stała noc ciemna, śnieżna, gdy dzieci już się zrywały ze snu. Otwierały okiennice i noc patrzyła w ciche nagrzane wnętrze domu, po którym snuły się i pełzały rubinowe blaski od zapalonych w piecu i na kominku ogni. Przez okno z salonu widać było gwiazdę zaranną, jak brylantową lilię, z czarnych niebios kwitnącą.</akap>


<akap>Lampa, wisząca w jadalnym pokoju, kołysała się z lekka, a gdy kto przechodził, dźwięczały cieniutko wszystkie czarki, kieliszki i szklanki, wystawione odświętnie na kredens, jakby i one dygotały ze wzruszenia razem z dziećmi. Za oknem noc bledniała, topiła się w pomarańczowych i fiołkowych mgłach i ogród wyłaniał się z cieniów, stojący sztywno w swych jasnobłękitnych śniegach, nieśmiały i uroczysty.<end id="e1336984797853-689049061"/></akap>


<akap><begin id="b1336984840328-994986771"/><motyw id="m1336984840328-994986771">Obyczaje</motyw>Gdy rozwidniło się zupełnie, a wszystkie lampy pogasły, przyjeżdżały siostry cioteczne ze swym ojcem. Wyciągały z pudełek złotolice cacka na choinkę. To było hasło. Choinkę wnoszono do salonu, a jeszcze zanim ją postawiono, trzeba było umieścić na szczycie srebrzystą gwiazdę i anioła dmącego w puzon.<end id="e1332169509814-3302558782"/></akap>


<akap>Potem zawieszało się jabłka, pod którymi z wolna i leniwie gięły się gałęzie choinki.<end id="e1336984840328-994986771"/></akap>


<akap>A gdy choinka była już ubrana i omotana w złote i srebrne nici, od ciepła w pokoju zaczynały wirować wielobarwne świecidła, pachnieć pierniki i figi. Ach, figi! --- Czy wy pamiętacie jeszcze, jak pachną figi i daktyle wespół z igłami choinki?</akap>




<sekcja_swiatlo/>


<akap>Tymczasem znad stawu słychać już było głos ojca i matka brnęła po śniegu okutana od stóp do głów, między klombami róż owiniętych w słomę.</akap>



<akap>Dzieci nadziewały<pe><slowo_obce>nadziewać</slowo_obce> (tu daw., reg.) --- tu: wkładać na siebie.</pe> na siebie pośpiesznie włóczkowe kamasze<pe><slowo_obce>kamasz</slowo_obce> (daw.) --- but, kapeć.</pe> i watowane szubki<pe><slowo_obce>szubka</slowo_obce> (daw.) --- kożuszek; tu: gruba i długa zimowa kurtka.</pe> i biegły także.</akap>



<akap>Na stawie ludzie wlekli pod lodem sieć, krzycząc i nurzając ręce w przeręblach. Wszystkim przywodził<pe><slowo_obce>przywodzić</slowo_obce> --- tu: przewodzić, dowodzić.</pe> stelmach<pe><slowo_obce>stelmach</slowo_obce> (daw.) --- majster zajmujący się budową i naprawianiem wozów.</pe>. W ogóle nie było ważniejszej czynności we dworze, do której by nie używano stelmacha. On zabijał wieprze, robił kiełbasy i kiszki, pilnował ważnych robót, jeździł za interesami, kierował połowem ryb, malował podłogi i tapetował ściany we dworze, kiedy zaszła potrzeba.</akap>



<akap>Gdy wszystko nad stawem ucichło, a ryby, klaszczące po wodzie cebra<pe><slowo_obce>ceber</slowo_obce> (daw.) --- szerokie drewniane wiadro.</pe>, zaniesiono do kuchni, ojciec szedł ze strzelbą na polowanie, żeby mieć szczęście cały rok.</akap>



<akap><begin id="b1332169657613-2598141549"/><motyw id="m1332169657613-2598141549">Święto</motyw>Dzieci biegły jeszcze na łąkę, w podwórze, do ogrodu zobaczyć, jak jest wszędzie, kiedy przychodzi Gwiazdka.</akap>


<akap>Zbiegały się wszystkie psy i tańczyły przed dziećmi. Kury chodziły ostrożnie w śniegu, wysoko podnosząc nogi. Indyki, jęcząc, pochylone nieco w bok, wyciągnąwszy głowy, uciekały wielkimi, niezgrabnymi susami.</akap>


<akap>Wróciwszy do domu, dzieci stawały przed choinką zadziwione i nieśmiałe, tak była cała iskrząca i uroczyście piękna.</akap>


<akap>Na drugie śniadanie dawano śledzie, a potem zaczynało się popołudnie długie bez końca.</akap>



<akap>Dzieci chodziły z kąta w kąt, siadały przy oknach niespokojne, ciche i rozmarzone.</akap>



<akap><begin id="b1332169857637-3673954108"/><motyw id="m1332169857637-3673954108">Ciemność</motyw><begin id="b1332169883901-440245515"/><motyw id="m1332169883901-440245515">Światło, Tęsknota, Gwiazda</motyw>Zmrok nadchodził tak powoli. Zdawał się już być blisko i cofał się znowu. Dzieciom ćmiło się w oczach wytężonych. Zamykały je i liczyły do stu, do dwustu, i myślały, że gdy je otworzą, będzie już ciemniej. Było jaśniej.<end id="e1332169857637-3673954108"/></akap>


<akap>Matka wciąż wychodziła do kuchni. Ojciec siedział nieruchomo i milcząco w salonie. Zdawał się nie widzieć domu i dzieci. Myśli jego odlatywały daleko do dawnych lat, kiedy dwie Gwiazdki z rzędu spędzał w powstaniu i do lat jeszcze dawniejszych, szkolnych.</akap>



<akap>Nareszcie ojciec mówił: --- Widzę już gwiazdę.</akap>


<akap>A jeśli było pochmurno, mówił:</akap>


<akap_dialog>--- Muszą już być gwiazdy na niebie --- i wstawał.</akap_dialog> 


<akap>Wtenczas cicho i niespodziewanie zamykały się drzwi do salonu. Teraz nadchodził święty Józef. Jego dzieci nie mogły widzieć. Siedziały w pokoju coraz to ciemniejszym, zestrachane i pełne lubych oczekiwań.<end id="e1332169657613-2598141549"/></akap>



<akap>Drzwi otwierały się wreszcie. Salon jaśniał, pachniał i krążył przed naszymi oczyma. Szelest anielskich skrzydeł snuł się po całym domu, a choinka gorzała<pe><slowo_obce>gorzeć</slowo_obce> a. <slowo_obce>goreć</slowo_obce> (daw.) --- płonąć; lśnić, świecić.</pe>, tak jak goreje niebo gwiaździste --- oczy mrużyły się, a serce topniało.<end id="e1332169883901-440245515"/></akap>



<akap>Dzieci wchodziły nieśmiało, zupełnie oszołomione.</akap> 



<akap>Rodzice tak samo onieśmieleni przyciągali je za ręce i całowali.</akap>


<akap>Okiennice były otwarte i we wszystkich oknach jaśniały czarodziejskie choinki. Dużo chwil cudnych upłynęło, zanim dzieci wreszcie spostrzegły podarunki pod choinką dla wszystkich ułożone.</akap>



<akap><begin id="b1336987387887-2239274472"/><motyw id="m1336987387887-2239274472">Muzyka</motyw>Ojciec ujmował wtedy skrzypce, przygrywał na nich i śpiewał:</akap>







<poezja_cyt><strofa>
A wczora z wieczora, a wczora z wieczora/
z niebieskiego dwora...
</strofa></poezja_cyt>




<akap>A gdy zaintonował pieśń:</akap>




<poezja_cyt><strofa>
Bóg się rodzi, moc truchieje...
</strofa></poezja_cyt>



<akap>dzieci wszystkie razem wybuchały nagle śpiewem, jak płaczem.</akap>


<akap><begin id="b1332170413428-2424913228"/><motyw id="m1332170413428-2424913228">Obyczaje, Święto</motyw>W drzwiach od jadalnego pokoju stała już cała służba, a także każdy, kto o tej porze do kuchni przyszedł.</akap>


<akap>Wobec tego ojciec kładł skrzypce, brał talerz, na którym leżały opłatki i wszyscy szli do kuchni.<end id="e1336987387887-2239274472"/> Na wielkim stole były porozstawiane miski, a na nich piętrzyły się jabłka, orzechy i pierniki. Musiała być porcja dla każdego --- i z dworskiej kuchni, i z czeladniej<pe><slowo_obce>czeladni</slowo_obce> a. <slowo_obce>czeladny</slowo_obce> (daw.) --- przeznaczony dla czeladzi, tj. dla służby.</pe>. Wszyscy się cisnęli, żeby się przełamać opłatkiem. Potem dostawali ogromny kielich wódki, a ojciec do nich przepijał. Przychodzili też włodarze<pe><slowo_obce>włodarz</slowo_obce> (daw.) --- tu: pracownik zarządzający robotnikami rolnymi w folwarku.</pe>, stelmach, ogrodnik, ale ci tylko opłatkiem się łamali i życzenia składali.</akap>



<akap>Nagle wszystkie dziewuchy, jakie były w kuchni, zaczynały wrzeszczeć, jakby je kto ze skóry obdzierał, a w oknach pokazywały się pyzate, czerwone gęby. Nie były one straszne, kiedy wisiały jako maski na straganach w miasteczku, ale teraz, gdy się ruszały okropnie i wykrzykiwały za oknem, mogły się niejednemu włosy zjeżyć na głowie. Dzieci uciekały co sił do pokoju. Po chwili jednak wracały znowu i z jedną nogą na progu, patrzyły, jak wchodził do kuchni ,,gwiazdor"<pe><slowo_obce>gwiazdor</slowo_obce> (reg.) --- w tradycji zach. i płn. Polski (Lubuskie, Wielkopolska, część Kujaw, Kaszuby) najważniejszy z kolędników, noszący gwiazdę i rozdający dzieciom prezenty.</pe> z wielką siwą brodą i pytał dzieci kucharki o pacierz.</akap>



<akap><begin id="b1336985774766-1337995399"/><motyw id="m1336985774766-1337995399">Jedzenie, Uczta</motyw>Później myśmy się z rodzicami dzielili opłatkiem i nareszcie zasiadaliśmy do wieczerzy, podczas której matka drżała, aby dzieci nie udławiły się ością, a dzieci jadły ryby ze strachem i zdawało im się czasem, że się dławią. Wtedy ojciec kazał im jeść dużo kartofli, i były zachwycone.<end id="e1332170413428-2424913228"/> Do wieczerzy dzieci dostawały słodkiego muszkatołowego wina i prosiły o jeszcze. W końcu zjawiały się bakalie --- sen całego roku --- słodycz daktyli pachnąca i ostra słodycz fig, aromatycznie szczypiące rodzynki, zimne marmoladki, wonne korzenne pierniki, a na końcu orzechy.</akap> 



<akap>Duże włoskie orzechy jedliśmy z miodem, a małymi laskowymi graliśmy z ojcem w cetno i licho<pe><slowo_obce>cetno i licho</slowo_obce> (daw.) --- gra, w której losuje się liczby parzyste (cetno) i nieparzyste (licho), przy czym cetno oznacza wygraną, a licho przegraną.</pe>.<end id="e1336985774766-1337995399"/></akap>



<akap><begin id="b1336985898007-636055061"/><motyw id="m1336985898007-636055061">Szczęście</motyw><begin id="b1336985914246-718971816"/><motyw id="m1336985914246-718971816">Śpiew</motyw>Po wieczerzy jeszcze raz zapalano świeczki --- słodka nuda ogarniała wszystkich, jak zawsze po nasyceniu się wielkim szczęściem.</akap>



<akap>Półśniąc nad naszymi zabawkami --- słyszeliśmy, jak we mgle, z obszarów nocy i mrozu płynie kolęda:</akap>







<poezja_cyt><strofa>
Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi/
ciemna noc w jasnościach promienistych brodzi.
<end id="e1336985898007-636055061"/></strofa></poezja_cyt>





<akap>W blaskach tej nocy zaczynała tańczyć czerwona gwiazda --- i chłopcy wszczynali pieśń o sianie.</akap>






<poezja_cyt><strofa>
Wynidź<pe><slowo_obce>wynidź</slowo_obce> (daw.) --- wyjdź.</pe> ty, książę, z złotego pokoja,/
niech Go okryje sianem ręka twoja./
O siano, siano, o nieprzepłacone<pe><slowo_obce>nieprzepłacony</slowo_obce> (daw.) --- bardzo wartościowy, bezcenny.</pe>,/
godne, byś w raju było pokoszone. 
<end id="e1336985914246-718971816"/></strofa></poezja_cyt>




</opowiadanie></utwor>