Spis treści

    1. Koniec świata: 1

    Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk „Zielona Gęś”
    ma zaszczyt przedstawić
    Koncert Armii Zbawienia

    Występują:

    1. BISKUP BURKE — bęben
    2. MISS PETIT POOH
    3. JOHNNY BROWN, B. ALKOHOLIK — trąbka
    4. TŁUM ZWICHNIĘTYCH MORALNIE
    5. oraz DESZCZ

    Scena: Boston, USA, Ulica 7-a.

    Biskup Burke, Miss Petit Pooh i Johnny Brown waląc w bęben, rzepoląc na skrzypcach i trąbkę.

    BISKUP BURKE, MISS PETIT POOH i JOHNNY BROWN

    1

    Święty-święty-Hallelujah!

    TŁUM ZWICHNIĘTYCH MORALNIE

    nieznacznie odradza się moralnie

    DESZCZ

    zaczyna kropić

    BISKUP BURKE

    waląc w bęben
    2

    Koniec świataPsiakrew. Bracia. Zbliża się koniec świata. Ryba Gobi wyjdzie z głębi wód i pożre Instytut Rockefellera i Konferencję Pokojową. Tudzież pożre całkowicie ta ryba wynalazców bomby atomowej i wynalazców maszynki do kręcenia mięsa. Jarosze wtedy staną po prawej, mięsożercy po lewej, a pośrodku ja. Kupujcie moją broszurę „Jak zostałem jaroszem”.

    MISS PETIT POOH

    na skrzypcach
    3

    Święty-święty-Hallelujah.

    BISKUP BURKE

    4

    Wraz z kolorowym portretem ryby Gobi tylko cztery dolary. Cztery dolary. Cztery dolary. Cztery dolary. Cztery dolary.

    JOHNNY BROWN

    trąbka
    5

    Święty-święty-Hallelujah. Święty-święty-Hallelujah.

    BISKUP BURKE

    6

    Dziękuję. Cztery dolary. Święty – dziękuję – Hallelujah!

    TŁUM ZWICHNIĘTYCH MORALNIE

    odradza się całkowicie

    DESZCZ

    leje jak z cebra

    JOHNNY BROWN

    wylewa co chwila wodę z trąbki i wpatruje się z utęsknieniem w szyld baru „Pod Wesołą Sową”

    MISS PETIT POOH

    wylewa przez pomyłkę do skrzypiec wodę z buta nr 41
    7

    Sakramencka ulewa. Wszystkie chmury się obrywają. Boston przemienia się w akwarium. Ja pluszczę, ty pluszczesz, on, ona, ono pluszcze. My pluszczemy, wy pluszczecie, oni, one pluszczą.

    BISKUP BURKE

    przez deszcz i ciemności, przestając walczyć w bęben
    8

    Niech to jasna cholera! No, panowie, jeszcze jedno „święty-święty” i idziemy do domu.

    Kurtyna

    1 września 1946