<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/czechow_dzielo_sztuki_10/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czechow, Anton</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dzieło sztuki</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">A. W.</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dzielo-sztuki</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/612909/3/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Anton Czechow, Śmierć urzędnika, tłum. A. W., "Bibljoteka Groszowa", Warszawa, 1926</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Anton Czechow zm. 1904</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1975</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-03-20</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/dzielo-sztuki.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0148-6</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dzielo-sztuki.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1218-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/dzielo-sztuki.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2173-6</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/dzielo-sztuki.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3144-5</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/dzielo-sztuki.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4230-4</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Pozytywizm</category.legimi>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7634.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Henry G. Marquand, John Singer Sargent, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7634/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>FS</category.thema.main>
    <category.thema>1DTA</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>
<abstrakt>
<akap>Do doktora Koszelkowa zgłasza się Sasza, młody mężczyzna. Okazuje się, że doktor uratował mu kiedyś życie, gdy ten ciężko chorował.</akap>


 
<akap>Sasza i jego matka chcą się odwdzięczyć --- są bardzo biedni, zajmują się skupowaniem starych figur z brązu, więc decydują się jedną z nich podarować doktorowi. Przedstawia ona jednak scenę na tyle frywolną i wyuzdaną, że Koszelkow decyduje sie pozbyć prezentu.</akap>


 

<akap>Anton Czechow był jednym z najsłynniejszych rosyjskich nowelistów i dramatopisarzy, którego lata twórczości obejmują przede wszystkim drugą połowę XIX wieku. Znany przede wszystkim ze swoich ,,małych form literackich" o tematyce obyczajowej. Odtwarzał w nich obrazy z życia przeciętnych ludzi, głównie kupców, urzędników, ziemian. W jego utworach dominowały wątki społeczno-psychologiczne, nie stronił również od satyry. Jego twórczość dramatyczna od lat cieszy się zainteresowaniem reżyserów i jest wystawiana na deskach teatru w wielu krajach.</akap>


  </abstrakt>
<autor_utworu>Anton Czechow</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Dzieło sztuki</nazwa_utworu>



<akap>Trzymając pod pachą paczkę, owiniętą w Nr. 223 ,,Wiadomości Giełdowych", wsunął się Sasza Smirnow do gabinetu doktora Koszelkowa.</akap>

<akap_dialog>--- Ach, cóż za miły gość! --- zawołał doktor. --- Jakże się czujemy? Co pan powie nowego?</akap_dialog>


<akap>Sasza mrugnął oczyma, przyłożył rękę do serca i drżącym głosem zaczął:</akap>

<akap_dialog>--- Mama się kłania i pozdrawia... Jestem jej jedynakiem i pan uratował mi życie, wyleczył z niebezpiecznej choroby... Nie wiemy, doprawdy, jak panu dziękować...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dosyć już, dosyć --- bronił się doktor, nie posiadając się z radości. --- Uczyniłem tylko to, co każdy inny uczyniłby na moim miejscu.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jestem jedynakiem i pan uratował mi życie... Jesteśmy ludzie biedni i oczywiście, nie możemy opłacić pańskiego trudu i... bardzo nam wstyd, panie doktorze, chociaż jednak mama i ja... jedyny syn... usilnie prosimy przyjąć w dowód wdzięczności... tę rzecz, która... Rzecz bardzo cenna, ze starego brązu... dzieło sztuki.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niepotrzebnie --- bronił się doktor --- no, i po cóż mi to?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie, niech pan doktor nam nie odmawia --- bełkotał Sasza --- rozwijając paczkę. --- Odmową obraziłby pan i mamę, i mnie... Rzecz bardzo ładna... ze starego brązu... Mamy ją jeszcze po ojcu nieboszczyku i przechowywaliśmy jak najdroższą pamiątkę. Ojciec mój skupował stare brązy i sprzedawał amatorom. Teraz ja z mamusią zajmujemy się tym samym...</akap_dialog>


<akap>Sasza rozwinął papier i z dumą postawił przedmiot na stole. Był to nieduży kandelabr ze starego brązu kunsztownej roboty. Wyobrażał grupę: na piedestale stały dwie postacie kobiece w strojach Ewy, w pozach, dla opisu których brak nam śmiałości. Postacie uśmiechały się zalotnie i sprawiały w ogóle takie wrażenie, że można by sądzić, że gdyby nie obowiązek podtrzymywania świecznika, zeskoczyłyby z piedestału i zrobiłyby w pokoju coś takiego, o czym nawet myśleć nie wypada.</akap>


<akap>Spojrzawszy na ten dar, doktor podrapał się z lekka za uchem i potarł nos.</akap>

<akap_dialog>--- Tak, rzecz naprawdę prześliczna --- wybełkotał --- ale jakby to powiedzieć, nie tego... trochę zanadto nieliteracka... To już nie dekolt, lecz licho wie, co takiego...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Panu się to nie podoba?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Sam wąż-kusiciel nie wymyśliłby nic gorszego... Przecież postawić na stole taką... tego... fantasmagorię, znaczyłoby całe mieszkanie zapaskudzić.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jak pan dziwnie sądzi o sztuce --- obraził się Sasza. --- Przecież to dzieło sztuki, niech się pan przyjrzy. Tyle w tym piękna, że duszę opanowuje niezwykłe uczucie i łzy duszą w gardle. Patrząc na tak piękną rzecz, zapomina się o wszystkim na ziemi. Niech pan zwróci uwagę, jak wiele w tym ruchu ekspresji...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wszystko to doskonale rozumiem --- przerwał doktor --- ale niech pan sam osądzi: u mnie tu przecież dzieciaki biegają, bywają damy...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Oczywiście, patrząc na to piękne dzieło sztuki z punktu widzenia tłumu --- rzekł Sasza --- przedstawi się ono zupełnie w innym świetle. Ale niech pan doktor stanie ponad tłumem, tym bardziej, że odmowa głęboko zasmuciłaby mnie i mamusię. Jestem jedynakiem, pan uratował mi życie... Oddajemy panu najdroższą naszą rzecz i... żałuję tylko, że nie ma pary do tego pięknego kandelabra.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dziękuję bardzo, jestem szczerze wdzięczny... Proszę kłaniać się mamusi, ale naprawdę, niech pan osądzi, u mnie tu dzieciaki biegają, damy bywają. Zresztą, niech zostanie, pan tego i tak nie zrozumie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I tłumaczyć nie warto --- ucieszył się Sasza. --- Niech pan ten kandelabr tutaj postawi, tutaj, koło wazonu. Jaka szkoda, że nie ma pary! Jaka szkoda! Do widzenia, panie doktorze.</akap_dialog>


<akap>Po wyjściu Saszy, doktor długo drapał się za uchem i rozmyślał.</akap>


<akap>...Rzecz doskonała, ani słowa --- myślał --- wyrzucić --- szkoda... a zostawić u siebie --- niemożliwe... Hm... To dopiero łamigłówka! Komu by ją podarować?</akap>


<akap>Po długim namyśle przypomniał sobie dobrego znajomego, adwokata Uchowa, któremu był winien za prowadzenie sprawy.</akap>


<akap>...Doskonale --- pomyślał doktor. --- Jemu, jako przyjacielowi, nie wypada wziąć ode mnie pieniędzy, więc będę zupełnie w porządku, jeżeli mu coś zaniosę. Odwiozę mu to paskudztwo, jest nieżonaty, lekkomyślny...</akap>


<akap>Bez zwłoki przeto doktor ubrał się i pojechał z kandelabrem do Uchowa.</akap>

<akap_dialog>--- Jak się masz, przyjacielu --- rzekł, zastawszy adwokata w domu... --- Przyszedłem podziękować ci za twoją pracę. Nie chcesz pieniędzy, to przynajmniej weź to. Przepiękna rzecz.</akap_dialog>


<akap>Ujrzawszy świecznik, adwokat wpadł w nieopisany zachwyt.</akap>

<akap_dialog>--- A to dopiero! --- zaśmiał się. --- Niech ich diabli! Że też ludzie wymyślą coś podobnego. Nadzwyczajne! Zachwycające! Skąd ci to wydostał? --- Wyraziwszy swój zachwyt, adwokat spojrzał lękliwie na drzwi, powiedział:</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tylko, bracie, zabieraj swój prezent. Nie mogę tego przyjąć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dlaczego? --- przeląkł się doktor.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A dlatego... U mnie tu bywa matka, klienci... nawet przed służącą byłoby mi wstyd.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie, nie, nie... nie myśl nawet o odmowie, to byłoby świństwo. Obraziłbym się.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Żeby choć zamazane było albo listki figowe poprzyczepiane...</akap_dialog>


<akap>Ale doktor machnął rękami, wybiegł szybko z mieszkania przyjaciela i zadowolony, że mu się udało pozbyć przedmiotu, pojechał do domu.</akap>


<akap>Po jego wyjściu, adwokat obejrzał świecznik, obmacał go ze wszystkich stron i podobnie, jak doktor, długo łamał sobie głowę, co zrobić z podarunkiem.</akap>


<akap>...Rzecz prześliczna --- myślał --- wyrzucić --- szkoda, a trzymać u siebie --- nieprzyzwoicie. Najlepiej komuś podarować... O, zaniosę ją dziś wieczorem komikowi Szaszkinowi. Lubi, kanalia, takie rzeczy, a dziś nawet jest jego benefis...</akap>


<akap>Uchow zrobił, jak postanowił. Wieczorem kandelabr, starannie owinięty, wręczony został Szaszkinowi. Przez cały wieczór w garderobie komika było pełno mężczyzn, którzy przychodzili oglądać prezent. Cały czas słychać było w garderobie hałas i śmiech, podobny do rżenia koni. Jeżeli do drzwi zbliżała się która z aktorek i pytała: --- ,,Czy można?" --- natychmiast dawał się słyszeć ochrypnięty głos komika: --- ,,Nie, nie, jestem nieubrany!"</akap>


<akap>Po przedstawieniu komik wzruszył ramionami i mówił:</akap>

<akap_dialog>--- Gdzież ja to świństwo podzieję? U mnie przecie artystki bywają. Fotografię --- to jeszcze do szuflady schować można, a z tym?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A niech pan sprzeda --- poradził fryzjer. --- Tu niedaleko mieszka jedna staruszka, która kupuje stare brązy. Spytać się tylko trzeba o Smirnową, ją tam każde dziecko zna.</akap_dialog>


<akap>Komik usłuchał...</akap>


<akap>W dwa dni później doktor Koszelkow siedział w swym gabinecie i przyłożywszy palec do czoła, rozmyślał o kwasach żółciowych --- nagle otworzyły się drzwi i do pokoju wpadł Sasza Smirnow. Uśmiechał się i cała jego postać promieniała szczęściem. W ręku trzymał coś owiniętego w gazetę.</akap>

<akap_dialog>--- Panie doktorze --- zaczął, nie mogąc złapać tchu. --- Niech pan sobie wystawi moją radość. Udało nam się znaleźć parę do pańskiego kandelabra. Mamusia tak się ucieszyła. Jestem jej jedynym synem. Pan mi uratował życie...</akap_dialog>


<akap>I Sasza, drżąc z wdzięczności, postawił przed doktorem świecznik. Doktór otworzył usta, chciał coś powiedzieć, ale nie powiedział nic: mowę mu odjęło...</akap>

</opowiadanie>
</utwor>