<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/byron-don-juan/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Byron, George Gordon</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Don Juan</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Porębowicz, Edward</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Skowrońska, Majka</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowska, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/byron-don-juan</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">George Gordon Byron, Don Juan, tłum. E. Porębowicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1959.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - tłumacz Edward Porębowicz zm. 1937</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2008</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-12-19</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5861.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Red rose, ddqhu@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5861</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/byron-don-juan.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5335-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/byron-don-juan.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5336-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/byron-don-juan.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5337-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/byron-don-juan.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5338-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/byron-don-juan.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5339-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  
<category.legimi>Obyczajowe i romanse</category.legimi>
  
<category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>1DSE</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Don Juan</tytul_dziela> --- dygresyjny poemat satyryczny pisany w latach 1818--1824 i wydawany we fragmentach. Byron poniekąd odwraca w nim mit Don Juana --- główny bohater poematu jest w nim częściej uwodzonym niż uwodzącym.</akap>


 
<akap>Kobiety, na które trafia podczas swoich podróży, to kolejno przyjaciółka matki, córka greckiego pirata, żona sułtana i nałożnice z jego haremu, dziewczynka uratowana podczas rosyjskiego oblężenia Izmaiłu, caryca Katarzyna i złośliwie sportretowane angielskie arystokratki.</akap>





<akap>Ważniejsze od warstwy fabularnej poematu są jednak rozliczne dygresje, w których Byron okazuje się bystrym obserwatorem życia społecznego, złośliwym krytykiem literackim oraz ironicznym komentatorem własnego życia.</akap>





<akap><tytul_dziela>Don Juan</tytul_dziela> odegrał istotną rolę także w literaturze polskiej, przede wszystkim jako inspiracja dla <tytul_dziela>Beniowskiego</tytul_dziela> Juliusza Słowackiego. Warto jednak wspomnieć także utwór Ryszarda Berwińskiego z 1844 roku, zatytułowany <tytul_dziela>Don Juan poznański</tytul_dziela>.</akap>


</abstrakt>
<uwaga>Przypisów i wstępu nie możemy wykorzystać. Przypisy trzeba zamienić na WL lub usunąć. PC</uwaga>

<uwaga>tekst utworu od skanu 16</uwaga>

<uwaga>tłum. Edward Porębowicz (1862--1937), Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1959</uwaga>

<autor_utworu>George Gordon Byron</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Don Juan</nazwa_utworu>

<nota_red>

<akap>Nawet, gdy ktoś dziecko o haniebny > Nawet, gdyby ktoś dziecko o haniebny (bł. rytmu)</akap>


<akap>mię > mnie (z wyjątkiem pozycji rymowej)</akap>


<akap>Błąd źródła:
szlachetnyh > szlachetnych</akap>





</nota_red>



<motto><strofa>
...ja nauczę głazy,/
Jak mają walczyć przeciwko tyranom./
Niech świat wie, czyśmy nie mieli odrazy/
Do tronów, tę pieśń przyszłym ziemi panom/
Przekażę; niech się dowiedzą, co przebył/
Ten nasz glob, kiedy jeszcze wolny nie był.
</strofa></motto><motto_podpis>Pieśń Ósma</motto_podpis>












<naglowek_rozdzial>Pieśń pierwsza</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szukam nie lada rzeczy --- bohatera. /
<wers_wciety typ="1">Trudne to, bo dziś coraz inny modny;</wers_wciety>/
Gazeciarz czarem przygód go podpiera,/
<wers_wciety typ="1">Czas waży, mierzy, odrzuca. Przygodny</wers_wciety>/
Jego opieki walor spadł do zera./
<wers_wciety typ="1">Lecz jest bohater jeden niezawodny:</wers_wciety>/
Don Juan, ten sam, co go na operze<pe><slowo_obce>na operze</slowo_obce> --- w oryginale mowa o pantomimie, prawdop. o popularnym wówczas spektaklu <tytul_dziela>Libertyn</tytul_dziela>.</pe>,/
Może za wcześnie, czart do piekła bierze.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzeźnik Cumberland, Wolfe, Keppel, Hawke, Vernon,/
<wers_wciety typ="1">Ferdynand, Burgoyne, Granby<pe><slowo_obce>Cumberland, Wolfe, Keppel, Hawke, Vernon, Ferdynand, Burgoyne, Granby</slowo_obce> --- brytyjscy dowódcy armii bądź floty.</pe>, innych sporo</wers_wciety>/
Wzięli dań hańby lub czci niepomierną,/
<wers_wciety typ="1">Jak Wellesleya na szyldy ich biorą</wers_wciety>/
Kupcy. Od sławy Banko<pe><slowo_obce>Banko</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Makbeta</tytul_dziela> Williama Shakespeare'a.</pe> wygrał terno<pe><slowo_obce>terno</slowo_obce> --- trzy wygrywające numery na loterii.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">A z nim ,,maciory prosiąt dziewięcioro".</wers_wciety>/
Taki Dumourier<pe><slowo_obce>Dumourier</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Dumouriez, Charles François Duperier</slowo_obce> (1739--1823) --- fr. generał z czasów Rewolucji Francuskiej.</pe>, taki Bonaparte/
W ,,Kurierze" każdą uświetnili kartę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mirabeau, Barnave, Condorcet i Brissot,/
<wers_wciety typ="1">Lafayette, Petion, Klotz, Danton i Marat,</wers_wciety>/
A po nich Joubert, Hoche, Marceau<pe><slowo_obce>Mirabeau, Barnave, Condorcet i Brissot, Lafayette, Petion, Klotz, Danton i Marat,
[...] Joubert, Hoche, Marceau</slowo_obce> --- politycy z czasów Rewolucji Francuskiej.</pe> --- patrz, ci są/
<wers_wciety typ="1">Bohaterami; śród wojennych narad</wers_wciety>/
Lannes, Moreau, Dessaix za działań kulisą/
<wers_wciety typ="1">Regulowali zwycięski aparat.</wers_wciety>/
Każdy z nich w parze swojej był olbrzymem,/
Ale nie k'rzeczy tu ich sławić rymem.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak Marsa<pe><slowo_obce>Mars</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wojny.</pe> czcili Nelsona<pe><slowo_obce>Nelson, Horatio</slowo_obce> (1758--1805) --- admirał brytyjski, zginął podczas zwycięskiej bitwy pod Trafalgarem, stoczonej z flotą francuską i hiszpańską.</pe> wyspiarze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz gdy się wieko trumienne zatrzasło,</wers_wciety>/
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> oniemiała pieśń o Trafalgarze,/
<wers_wciety typ="1">Słońce na grobie bohatera zgasło,</wers_wciety>/
Więc wstydem płoną wilków morskich twarze;/
<wers_wciety typ="1">Infanteryja<pe><slowo_obce>infanteryja</slowo_obce> (daw.) --- piechota.</pe>! --- takie dzisiaj hasło.</wers_wciety>/
Armii lądowej chce król całą duszą,/
Howe, Duncan, Jervis, Nelson<pe><slowo_obce>Howe, Duncan, Jervis, Nelson</slowo_obce> --- brytyjscy dowódcy floty.</pe> w kąt iść muszą.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511780602400-2562492620"/><motyw id="m1511780602400-2562492620">Bohaterstwo, Pamięć</motyw>Przed Atrydami<pe><slowo_obce>Atrydzi</slowo_obce> --- synowie Atreusa, Agamemnon i Menelaos, bohaterowie <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera.</pe> żyli wielcy wodze,/
<wers_wciety typ="1">Żyli i po nich mądrzy i zuchwali,</wers_wciety>/
Lubiący kochać, bić --- już nie tak srodze/
<wers_wciety typ="1">Lecz że poeci o nich nie pisali,</wers_wciety>/
Poszli w niepamięć;<end id="e1511780602400-2562492620"/> w nikogo nie godzę,/
<wers_wciety typ="1">Ale myśl moja epiczna się żali,</wers_wciety>/
Że mi nie świta jakieś imię duże;/
Więc Don Juana wołam: Bywaj, druże<pe><slowo_obce>druże</slowo_obce> (daw.) --- przyjacielu.</pe>!</strofa>


<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziś epik prosto <slowo_obce>in medias res<pe><slowo_obce>in medias res</slowo_obce> (łac.) --- w środek opowieści.</pe></slowo_obce> wpada;/
<wers_wciety typ="1">Horacy<pe><slowo_obce>Horacy</slowo_obce> --- Quintus Horatius Flaccus (65 p.n.e. -- 8 p.n.e.), rzymski poeta i teoretyk literatury.</pe> zrobił to rodzajem mody.</wers_wciety>/
Co się zdarzyło przedtem, opowiada/
<wers_wciety typ="1">Bohater, kładąc jako epizody,</wers_wciety>/
Gdy po obiedzie z kochanką zasiada/
<wers_wciety typ="1">W pałacu lub się chroni pod lip chłody</wers_wciety>/
Albo z nią zwiedza grotę nad ponikiem<pe><slowo_obce>ponik</slowo_obce> (daw., poet.) --- strumyk.</pe>,/
Co jest dla czułej pary gołębnikiem.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ja tej metody zwykłej nie używam,/
<wers_wciety typ="1">Bo ja zaczynać lubię od początku.</wers_wciety>/
Obrazów zatem na pół nie rozrywam,/
<wers_wciety typ="1">Bo to jest z hańbą zdrowego rozsądku,</wers_wciety>/
Ale choć tracę czas, z góry zaśpiewam,/
<wers_wciety typ="1">Nie gubiąc jednej nuty w pieśni wątku. </wers_wciety>/
Powiem o ojcu jego, co należy,/
Następnie podam konterfekt<pe><slowo_obce>konterfekt</slowo_obce> (daw.) --- portret.</pe> macierzy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W Sewilli ujrzał padół śloz<pe><slowo_obce>ślozy</slowo_obce> --- łzy.</pe> i trudu,/
<wers_wciety typ="1">Słynnej z pomarańcz i kobiet urody.</wers_wciety>/
,,Ten, kto Sewilli nie zna, nie zna cudu",/
<wers_wciety typ="1">Głosi przysłowie --- potwierdzę dla zgody.</wers_wciety>/
Najmilsze to z miast hiszpańskiego ludu,/
<wers_wciety typ="1">Jedyny Kadyks idzie z nim w zawody.</wers_wciety>/
Z okien pałacu widne nurty i wir/
Rzeki szlachetnej, zwanej Gwadalkwiwir.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ojciec, Don José, był złożony modłą<pe><slowo_obce>modłą</slowo_obce> (daw.) --- na sposób.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Dawnych hidalgów<pe><slowo_obce>hidalgo</slowo_obce> --- szlachcic hiszpański.</pe>; rodu mu nie kalał</wers_wciety>/
Nigdy Żyd ani Maur; krew miał niepodłą,/
<wers_wciety typ="1">Gocką; szczep gocki wczas Hiszpanię zalał<pe><slowo_obce>szczep gocki wczas Hiszpanię zalał</slowo_obce> --- od V do VIII wieku istniało na Półwyspie Iberyjskim królestwo Wizygotów.</pe>,</wers_wciety>/
Dzielniejszy rycerz nie siadał na siodło/
<wers_wciety typ="1">Ani się z siodła na ziemię nie zwalał</wers_wciety>/
Niż José, co nam spłodził bohatera,/
Co... lecz niech naprzód pieśń się nie wydziera.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511783833114-3984189149"/><motyw id="m1511783833114-3984189149">Kobieta, Nauka</motyw>Matką mu była uczona niewiasta,/
<wers_wciety typ="1">Nad każdym studia odbywała kwiatkiem,</wers_wciety>/
Gdzie jaki z gleby chrześćjańskiej wyrasta./
<wers_wciety typ="1">Prócz cnót dowcipem zachwycała rzadkim,</wers_wciety>/
Że się dziwiła nawet mędrców kasta/
<wers_wciety typ="1">I nawet zacni wzdychali ukradkiem,</wers_wciety>/
Że blaskiem swoim tak ich w cienie chowa/
Uczona własną sztuką --- białogłowa.<end id="e1511783833114-3984189149"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Deklamowała biegle na wyrywki/
<wers_wciety typ="1">Kalderonowe<pe><slowo_obce>Calderon de la Barca</slowo_obce> (1600--1681) --- hiszp. dramaturg i poeta; najważniejsze dzieła: <tytul_dziela>Życie snem</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Książę niezłomny</tytul_dziela>.</pe> dzieła i Lopeza<pe><slowo_obce>Lope de Vega</slowo_obce> (1562--1635) --- hiszpański poeta i dramaturg, autor ponad 2000 sztuk.</pe>;</wers_wciety>/
Gdyby na scenie aktor zabył śpiewki,/
<wers_wciety typ="1">Podpowiedziałaby doña Ineza,</wers_wciety>/
Przybladłby przy niej Fajnagiel<pe><slowo_obce>Fajnagiel</slowo_obce> --- Gregor von Feinagle, 1765--?, autor systemu mnemotechnicznego.</pe>, choć krewki./
<wers_wciety typ="1">Umiejętności kram strącił do biesa;</wers_wciety>/
Słaby był jego kunszt mnemotechniczny<pe><slowo_obce>kunszt mnemotechniczny</slowo_obce> --- umiejętność i techniki zapamiętywania.</pe>,/
By wyhodować taki okaz śliczny.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najmilszy był jej dział Matematyki;/
<wers_wciety typ="1">Wspaniałomyślność --- cnota z cnót wybrana;</wers_wciety>/
Żart --- żartowała czasem --- jak z Attyki<pe><slowo_obce>Żart... jak z Attyki</slowo_obce> --- ironiczne poczucie humoru.</pe>;/
<wers_wciety typ="1">W mowie subtelność, mgłą grubą owiana;</wers_wciety>/
Słowem --- była tym, co wszystkie języki/
<wers_wciety typ="1">Zwą: ,,Dziwo". W dymkę<pe><slowo_obce>dymka</slowo_obce> --- rodzaj tkaniny z bawełny, lnu lub konopi.</pe> stroiła się z rana;</wers_wciety>/
Na wieczór: zimą w jedwab, latem w gazę./
Nie chcę, by zmysły miały stąd obrazę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z łaciny znała <slowo_obce>Pater noster<pe><slowo_obce>Pater noster</slowo_obce> (łac.) --- Ojcze nasz.</pe></slowo_obce> w treści;/
<wers_wciety typ="1">Alfabet grecki --- przez pół oczywista;</wers_wciety>/
Czytała czasem francuskie powieści,/
<wers_wciety typ="1">Lecz pronuncjacja jej nie była czysta,</wers_wciety>/
Dla kastylskiego nie żywiła cześci<pe><slowo_obce>cześci</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: czci.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">A wymawiając nim, bywała mglista.</wers_wciety>/
Co myśl --- sentencja, co słowo --- zagadka,/
Jakby w mroczności tkwiła wyższość rzadka.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znała angielską i hebrajską mowę,/
<wers_wciety typ="1">Twierdziła, że są zbliżone akcentem;</wers_wciety>/
Z Bibliji miała dowody gotowe;/
<wers_wciety typ="1">Sądzę, jakkolwiek profan w Piśmie świętem,</wers_wciety>/
Że jej wywody są trafne, wzorowe,/
<wers_wciety typ="1">Gdy potwierdzone Starym Testamentem.</wers_wciety>/
Hebrajskie słowo, co ,,Jam jest" oznacza,/
W angielskim się w przekleństwo przeistacza.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U innych język --- tu mówiły lica;/
<wers_wciety typ="1">Słuchacze z jej ócz, z jej brwi morał pili;</wers_wciety>/
Była to samorządna pracownica/
<wers_wciety typ="1">Ziemi, jak opłakany Sam Romilly<pe><slowo_obce>Sir Samuel Romilly</slowo_obce> (1757--1818) --- prawnik i polityk angielski, przeciwnik niewolnictwa.</pe>,</wers_wciety>/
Ów praw wykładacz i państwa strażnica,/
<wers_wciety typ="1">Co samobójstwo spełnił chyba w chwili</wers_wciety>/
Bezwiedzy; dowód, jak na świecie znika,/
Co się urodzi. (Sąd orzekł: ,,Miał bzika").</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mógłbyś rzec: Była chodzącą rachubą/
<wers_wciety typ="1">Lub panny Edgeworth<pe><slowo_obce>Edgeworth, Maria</slowo_obce> (1767--1849) --- autorka poczytnej powieści <tytul_dziela>Zamek Rackrent</tytul_dziela>. </pe> powieścią wcieloną,</wers_wciety>/
Lub pani Trimmer<pe><slowo_obce>Trimmer, Sara</slowo_obce> (1741--1810) --- pisarka.</pe>: <tytul_dziela>Wychowania próbą</tytul_dziela>/
<wers_wciety typ="1">Dziełem: <tytul_dziela>Kawaler w pogoni za żoną</tytul_dziela>.</wers_wciety>/
Zawiść myszkując zawiodłaby się grubo,/
<wers_wciety typ="1">Bo doña Inez była nieskażoną.</wers_wciety>/
Choć się ,,niewieści grzech" dziś w świecie sroży,/
Ona bez grzechu była --- co najgorzej.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! czystsza była niż łabędzie puchy/
<wers_wciety typ="1">I niż dewotek naszych święte grona;</wers_wciety>/
Tak z dala od niej stały piekieł duchy,/
<wers_wciety typ="1">Że nawet anioł stróż odjął ramiona.</wers_wciety>/
Stateczne były u niej wszystkie ruchy/
<wers_wciety typ="1">Jak w czasomierzach sławnych Harrisona<pe><slowo_obce>Harrison, John</slowo_obce> (1693--1776) --- wynalazca chronometrów, tj. bardzo dokładnych zegarów mechanicznych, odpornych na kołysanie statku a potrzebnych do określania długości geograficznej.</pe>.</wers_wciety>/
Na ziemi z cnotą jej nic nie szło w parze,/
Chyba twa ,,cudna maść<pe><slowo_obce>cudna maść</slowo_obce> --- intensywnie reklamowany wówczas <slowo_obce>l'Huile de Macassar</slowo_obce>.</pe>", o Makassarze!</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! doskonała... lecz że doskonali/
<wers_wciety typ="1">Ciężarem nudnym są nędznego świata,</wers_wciety>/
Gdzie Adam z Ewą kochania nie znali,/
<wers_wciety typ="1">Aż się zamknęła dla nich rajska krata, </wers_wciety>/
Bo wprzód bez chuci żyli cisi, biali.../
<wers_wciety typ="1">Co oni robić mogli przez te lata?</wers_wciety>/
<begin id="b1511789669698-3275193190"/><motyw id="m1511789669698-3275193190">Zdrada</motyw>Don José, jako prawdziwy syn Ewin<pe><slowo_obce>syn Ewin</slowo_obce> --- syn Ewy, tj. mężczyzna.</pe>,/
Prócz żony zrywał jabłka z różnych drzewin.
<end id="e1511789669698-3275193190"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don José był to człek, jakich niemało;/
<wers_wciety typ="1">Wiedzy nie lubił, więc nie był uczony;</wers_wciety>/
Chciał iść tam, gdzie mu właśnie się zachciało,/
<wers_wciety typ="1">Nie dbając, że to przykre jest dla żony.</wers_wciety>/
Świat, co rad zawsze, gdy się co źle stało,/
<wers_wciety typ="1">Gdy dom się wali lub się chwieją trony,</wers_wciety>/
Wykrył dwie struny zbytnie w jego lutni;/
--- Wystarczy jedna do domowej kłótni.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A doña Inez w takiej zalet krasie/
<wers_wciety typ="1">Bardzo ceniła cnót swych idealność,</wers_wciety>/
Toż przeniewierstwo męża znieść?... A zasię<pe><slowo_obce>a zasię</slowo_obce> (daw.) --- precz, nie wolno.</pe>!/
<wers_wciety typ="1">Święta --- to prawda --- była jej moralność,</wers_wciety>/
Lecz czasem w sercu diabeł bruździł --- zda się,/
<wers_wciety typ="1">Bo, z przywidzeniem rzeczy dotykalność</wers_wciety>/
Mieszając, chwili nie straciła żadnej,/
By pana męża wpędzić w potrzask zdradny.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A do złapania nietrudny małżonek,/
<wers_wciety typ="1">Co grzesząc, z boku nie postawi straży.</wers_wciety>/
Najbieglejszemu, choćby jak postronek/
<wers_wciety typ="1">Prężył uwagę, despekt<pe><slowo_obce>despekt</slowo_obce> (daw.) --- urażenie czyjegoś honoru bądź ambicji.</pe> się wydarzy,</wers_wciety>/
Że mu na głowę spada nagle trzonek/
<wers_wciety typ="1">Wachlarza żony, który ciężko waży,</wers_wciety>/
Bo dłoń żonina nim jak szablą władnie,/
Zaś mąż nie dojrzy ciosu, aż nań spadnie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511791211848-270649363"/><motyw id="m1511791211848-270649363">Małżeństwo</motyw>Błąd jest, gdy panny uczone wychodzą/
<wers_wciety typ="1">Za ludzi, którzy nie mają oświaty;</wers_wciety>/
Za panów, którzy choć ,,dobrze się rodzą",/
<wers_wciety typ="1">Ale ich nudzą poważne debaty.</wers_wciety>/
Przestrogi moje skromne w nic nie godzą,/
<wers_wciety typ="1">Ja jestem prosty człek i nieżonaty...</wers_wciety>/
Lecz --- mężu mądrej żony, szczerze powiedz,/
Czy was nie wodzą jak gromadę owiec?
<end id="e1511791211848-270649363"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W domu słyszano czasem głośne swary;/
<wers_wciety typ="1">O co? Przesadzał się w badaniu śmiałem</wers_wciety>/
Młody i młoda, i stara i stary;/
<wers_wciety typ="1">Źle, że nie dbali tak, jak ja nie dbałem.</wers_wciety>/
Wścibstwem się brzydzę; grzech to godzien kary;/
<wers_wciety typ="1">Jeżeli kiedy czym skromnie błyszczałem,</wers_wciety>/
To, żem łagodził mych przyjaciół sprzeczki,/
Sam pozbawiony kłótliwej żoneczki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chciałem i między nami zrównać przedział./
<wers_wciety typ="1">Chciałem --- Bóg świadkiem; oni po kryjomu</wers_wciety>/
Szydzili ze mnie, chyba w nich czart siedział!.../
<wers_wciety typ="1">Dla mnie nie było nigdy ,,państwa w domu",</wers_wciety>/
Choć mi na ucho odźwierny powiedział.../
<wers_wciety typ="1">Mniejsza już o to --- lecz doznałem sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>, </wers_wciety>/
Bo mały Juan na głowę mi wylał/
Kubełek pomyj, gdym się z drzwi wychylał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511791629707-827790651"/><motyw id="m1511791629707-827790651">Dziecko</motyw>Ladaco z wiechą pokędzierzawioną,/
<wers_wciety typ="1">Diablik skaczący do nocy od ranka;</wers_wciety>/
Rodzice zawsze w zwadzie, w jednym pono/
<wers_wciety typ="1">Zgodni: w pieszczeniu małego szatanka.<end id="e1511791629707-827790651"/></wers_wciety>/
Ojciec rozsądny, miast się kłócić z żoną,/
<wers_wciety typ="1">Do szkoły posłałby młodego panka</wers_wciety>/
Albo go w domu zapoznał z brzeziną;/
Chłopiec z mniej gęstą w świat by poszedł miną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don José z doñą Inez tym sposobem/
<wers_wciety typ="1">Wiedli czas jakiś nieszczęśliwe życie,</wers_wciety>/
Pragnąc już raz się rozdzielić --- choć grobem./
<wers_wciety typ="1">Dla ludzkich oczu żyli przyzwoicie,</wers_wciety>/
Jako że byli dobrego wyrobem/
<wers_wciety typ="1">Chowu; nikt nie zgadł, że się gryzą skrycie,</wers_wciety>/
Aż ogień długo tłumiony wybuchnął/
I cały sekret jawną wieścią gruchnął.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511792843840-952221782"/><motyw id="m1511792843840-952221782">Choroba</motyw>Pani wezwała doktory, znachory,/
<wers_wciety typ="1">Chcąc dowieść, że jej mąż cierpi na ,,głowę".</wers_wciety>/
Lecz że ,,<slowo_obce>lucida momenta<pe><slowo_obce>lucida momenta</slowo_obce> (łac.) --- jasne momenty.</pe></slowo_obce>" miał chory,/
<wers_wciety typ="1">Godziła się, że ,,serce" ma niezdrowe.</wers_wciety>/
Gdy tłumaczono jej, że to pozory,/
<wers_wciety typ="1">Niosła w zeznaniach dowody jałowe.</wers_wciety>/
,,Bóg mnie --- mówiła --- oskarżyć przymuszał."/
Na to eskulap<pe><slowo_obce>eskulap</slowo_obce> --- lekarz (od imienia Eskulapa, gr. boga medycyny).</pe> ramionami ruszał.<end id="e1511792843840-952221782"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W dzienniczku błędy męża spisywała/
<wers_wciety typ="1">I gromadziła stosy bilecików,</wers_wciety>/
Skąd argumenty oskarżeń czerpała./
<wers_wciety typ="1">W Sewilli mnogich liczyła stronników, </wers_wciety>/
A wśród nich babkę, co już zdziecinniała./
<wers_wciety typ="1">Wszyscy zaś dużo wyprawiali krzyków:</wers_wciety>/
Inkwizytorzy, sędziowie, juryści,/
Ci dla uciechy głupiej, ci z zawiści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A potem słodki ten ideał żony/
<wers_wciety typ="1">Z taką pogodą znosił męża bole,</wers_wciety>/
Jak owe dawniej spartańskie matrony,/
<wers_wciety typ="1">Co nie wydały skargi, gdy mąż, w pole </wers_wciety>/
Wyszedłszy --- legł; nie biły w płaczu dzwony./
<wers_wciety typ="1">Chłodna, choć go kto oszczerstwem zakole, </wers_wciety>/
Na męki męża z takim jasnym czołem/
Patrzała, że świat krzyknął: ,,Jest aniołem!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Cenić przyjaciół, choć im w oczy plwano,/
<wers_wciety typ="1">To filozofia prawdziwa i czysta.</wers_wciety>/
,,Wspaniałomyślność" też jest piękne miano,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza gdy z miana tego się korzysta.</wers_wciety>/
Nigdy jej na tym grzechu nie złapano,/
<wers_wciety typ="1">Co go zwie <slowo_obce>malus animus<pe><slowo_obce>malus animus</slowo_obce> (łac.) --- tu: złe intencje.</pe></slowo_obce> jurysta<pe><slowo_obce>jurysta</slowo_obce> --- prawnik.</pe>.</wers_wciety>/
Że nie jest zemsta osobista cnotą, /
To prawda --- ale czyż <wyroznienie>ja</wyroznienie> mam dbać o to?</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511793325591-662082823"/><motyw id="m1511793325591-662082823">Plotka</motyw>Gdy stare waśni z grobu wywołają/
<wers_wciety typ="1">Skandal zwietrzały i w kłamstwa ubiorą,</wers_wciety>/
To ludzkie złości roli tu nie grają;/
<wers_wciety typ="1">Skandal trwa, bo się stał tradycji zmorą.</wers_wciety>/
Naszym czcigodnym przez kontrast umają/
<wers_wciety typ="1">Czoło, moralność zyska w dziesięcioro.</wers_wciety>/
Wiedza się przez to zmartwychwstanie wzmoże:/
Skandal jest dobry pod sekcyjne noże.
<end id="e1511793325591-662082823"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zadyszeli się w pojednawczym dziele/
<wers_wciety typ="1">Znajomi; krewnym poszło jeszcze gorzej</wers_wciety>/
(Doprawdy, iż się sądzić nie ośmielę,/
<wers_wciety typ="1">Komu w tym razie powierzyć ,,ład boży",</wers_wciety>/
Czy krewni lepsi, czy też przyjaciele);/
<wers_wciety typ="1">Juryści chcieli rozkucia obroży</wers_wciety>/
Ślubów --- lecz ledwo wzięli pierwsze raty,/
Nagle don José odszedł w lepsze światy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Umarł --- w wyborze pory niełaskawy,/
<wers_wciety typ="1">Bo, ile mogłem wyczuć ze wskazówek</wers_wciety>/
Biegłych, co znali już podobne sprawy,/
<wers_wciety typ="1">Z szeptów ostrożnych, mrugań i półsłówek, </wers_wciety>/
Śmierć jego proces przerwała ciekawy,/
<wers_wciety typ="1">A co smutniejsza --- spędziła z placówek</wers_wciety>/
Mieszczańskich uszu czaty, co z tej racji/
W wielkiej zaczęły się wznosić sensacji.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! umarł --- a z nim razem pogrzebiono/
<wers_wciety typ="1">Opinię tłumów, jurystów zasługi;</wers_wciety>/
Pałac sprzedano, służbę rozpędzono;/
<wers_wciety typ="1">Żyd zabrał jednę z kochanek, przy drugiej</wers_wciety>/
Ksiądz został --- tak mi przynajmniej mówiono.../
<wers_wciety typ="1">Gdym pytał, co mu przerwało niedługi</wers_wciety>/
Żywot, eskulap rzekł: <slowo_obce>Febris quartana<pe><slowo_obce>Febris quartana</slowo_obce> --- febra czwartaczka, czyli gorączka wzmagająca się co czwarty dzień.</pe></slowo_obce>./
--- Żonie w sumieniu pozostała rana.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą don José był dobre człeczysko;/
<wers_wciety typ="1">Staję w obronie, bom go dłużej badał;</wers_wciety>/
Więc nie wystawiam go na pośmiewisko/
<wers_wciety typ="1">Ni o słabostkach będę rozpowiadał. </wers_wciety>/
Wprawdzie przekraczał czasem stanowisko/
<wers_wciety typ="1">Przyzwoitości, żądzami nie władał,</wers_wciety>/
Jako ów Numa, Pompiliuszem zwany<pe><slowo_obce>Numa Pompiliuszem</slowo_obce> (753 p.n.e.--673 p.n.e.) --- legendarny drugi król Rzymu.</pe>,/
Ale --- żółciowy był, źle wychowany.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choć pamięć jego dzisiaj nic nie waży,/
<wers_wciety typ="1">Biedny on! Nieraz ból mu dojął srogi.</wers_wciety>/
Przyznaj, hart ducha najtęższy się zwarzy/
<wers_wciety typ="1">W dniu jak ów, kiedy wstąpił w domu progi</wers_wciety>/
I u zwalonych, sierocych ołtarzy/
<wers_wciety typ="1">Stanął... skruszone łkały u nóg bogi.</wers_wciety>/
<begin id="b1511793613108-2984421226"/><motyw id="m1511793613108-2984421226">Śmierć</motyw>Wybrać musiało serce tkliwe, dumne/
Śmierć albo sprawę w sądach --- wzięło trumnę...<end id="e1511793613108-2984421226"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bez testamentu zmarł. Ustawą prawną/
<wers_wciety typ="1">Juan wziął proces, domy, lasy, pola, </wers_wciety>/
W spadku; pod ręką opiekunów wprawną/
<wers_wciety typ="1">Ogromne zyski rokowała rola.</wers_wciety>/
Regencję matka objęła --- jak dawno/
<wers_wciety typ="1">Uświęca zwyczaj i natury wola:</wers_wciety>/
Synek jedynak z rąk jedynej matki/
Wyjdzie rozsądny, uczony i gładki.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najmędrsza z niewiast i wdów zapragnęła,/
<wers_wciety typ="1">By Juan wzorem był dobrego tonu.</wers_wciety>/
Nie godnyż, by się przed nim szlachta gięła?.../
<wers_wciety typ="1">(Ojciec z Kastylii był, a z Aragonu</wers_wciety>/
Matka). W rycerskie go szeregi pchnęła;/
<wers_wciety typ="1">W wypadku wojny miał się trzymać tronu.</wers_wciety>/
Uczył się rąbać, strzelać, jeździć konno,/
Brać szturmem bramę forteczną, zakonną...</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz jeden, imperatywnej natury,/
<wers_wciety typ="1">Punkt ponad inne wzniósł się punkty walne.</wers_wciety>/
Zapowiedziała pedagogom z góry,/
<wers_wciety typ="1">Że wychowanie ma być skroś moralne;</wers_wciety>/
<begin id="b1511793686303-1043217888"/><motyw id="m1511793686303-1043217888">Nauka, Moralność</motyw>Wszelakie książki przez rodzaj cenzury/
<wers_wciety typ="1">Miały przejść, zanim stały się czytalne, </wers_wciety>/
Z wszystkich gałęzi wiedzy Juan młody/
Mógł szczknąć prócz jednej: nauki przyrody.
<end id="e1511793686303-1043217888"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystkie języki, zwłaszcza starożytne;/
<wers_wciety typ="1">Wszystkie nauki, zaś metafizyczne</wers_wciety>/
Specjalnie; sztuki, mające zaszczytne/
<wers_wciety typ="1">W dziedzinie piękna miejsce --- nie uliczne.</wers_wciety>/
Te wiadomości były dlań aż zbytne,/
<wers_wciety typ="1">Lecz omijano rzeczy skandaliczne:</wers_wciety>/
O ras przerództwie ni najmniejszych wzmianek,/
By się --- broń Boże! --- nie zepsuł Juanek.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Klasyczne studia bruździły okrutnie,/
<wers_wciety typ="1">Bo był w nich Jowisz<pe><slowo_obce>Jowisz</slowo_obce> (mit. rzym.) --- ojciec bogów, bóg nieba i burzy.</pe>, Mars<pe><slowo_obce>Mars</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wojny.</pe>, Juno<pe><slowo_obce>Junona</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini, małżonka Jowisza.</pe>, Wenera<pe><slowo_obce>Wenera</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wenus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini miłości.</pe>,</wers_wciety>/
Co zbytkowali w miłości wierutnie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz bez staników, majtek <slowo_obce>et cetera<pe><slowo_obce>et cetera</slowo_obce> (łac.) --- i tak dalej.</pe></slowo_obce>...</wers_wciety>/
Ochmistrze wiedli z doñą częste kłótnie,/
<wers_wciety typ="1">Aby ocalić z Wergilim<pe><slowo_obce>Wergili</slowo_obce> --- Publius Vergilius Maro (70 p.n.e.--19 p.n.e.) rzymski poeta z czasów Oktawiana Augusta, autor <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela> (poematu epickiego o wędrówkach Eneasza i założeniu Rzymu), <tytul_dziela>Georgik</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Bukolik</tytul_dziela> (sielanek).</pe> Homera<pe><slowo_obce>Homer</slowo_obce> --- autor fundamentalnych dla kultury europejskiej eposów greckich: <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela>; żył w VIII w. n. e.</pe>,</wers_wciety>/
Często musieli użyć apologii,/
Bo nie cierpiała Inez mitologii.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Owidiusz<pe><slowo_obce>Owidiusz</slowo_obce> --- Publius Ovidius Naso (43 p.n.e.--17 a. 18 r. n.e.), jeden z największych poetów rzymskich, twórca licznych elegii o tematyce miłosnej, <tytul_dziela>Ars amatoria</tytul_dziela> (Sztuka kochania) i poematu epickiego <tytul_dziela>Metamorfozy</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Przemiany</tytul_dziela>).</pe> raptus --- znać to w każdym słowie; /
<wers_wciety typ="1">O skromność nie jest Anakreon<pe><slowo_obce>Anakreont</slowo_obce>  (570 p.n.e.--ok. 485 p.n.e.) --- grecki poeta znany z krótkich utworów miłosnych.</pe> dbały; </wers_wciety>/
Katullus<pe><slowo_obce>Katullus</slowo_obce> --- rzymski poeta z I. w. p.n.e, zaliczany do szkoły neoteryków, znany z wyrafinowanej wersyfikacji i poezji miłosnej.</pe> rzadko coś grzecznego powie,/
<wers_wciety typ="1">Nawet w Safonie<pe><slowo_obce>Safona</slowo_obce> --- gr. poetka liryczna z przełomu VII i VI wieku p.n.e., autorka głównie poezji miłosnej, często sugerującej jej miłość do kobiet.</pe> nie tkwią ideały,</wers_wciety>/
Choć Longin<pe><slowo_obce>Longinus</slowo_obce> --- przypuszczalny autor traktatu <tytul_dziela>O wzniosłośc</tytul_dziela>i z I w. n.e.</pe> twierdzi, że w hymnów osnowie/
<wers_wciety typ="1">Szczytniejszych wzniesień oczy nie widziały.</wers_wciety>/
Czysty jest Wergil, ale gdzież miał rozum,/
Gdy pisał: <slowo_obce>Pastor Corydon formosum<pe><slowo_obce>Pastor Corydon formosum</slowo_obce> (łac.) --- piękny pasterz Korydon.</pe></slowo_obce>?
</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lukrecjusz<pe><slowo_obce>Lukrecjusz</slowo_obce> --- Titus Lucretius Carus (ok. 97 r. p.n.e.--ok. 55 r. p.n.e.), rzymski poeta, filozof; zwolennik postawy epikurejskiej i atomizmu, nie wierzył w istnienie bogów.</pe>, brzydki dla swojej niewiary,/
<wers_wciety typ="1">Młodym żołądkom nie da zdrowej strawy;</wers_wciety>/
Juwenal<pe><slowo_obce>Juwenal</slowo_obce> --- Decimus Iunius Iuvenalis (ok. 60--127 n.e.), rzymski poeta satyryczny. </pe> --- wierzę --- miał czyste zamiary,/
<wers_wciety typ="1">Lecz użył środków złych dla zacnej sprawy. </wers_wciety>/
W szczerocie myśli nie zachował miary/
<wers_wciety typ="1">I gruby, szorstki jest, nawet plugawy,</wers_wciety>/
A już chcę wierzyć, że nikt nie pochwala/
Nieprzyzwoitych wierszyków Marcjala<pe><slowo_obce>Marcjalis</slowo_obce> ---  Marcus Valerius Martialis, poeta rzymski z I w. n.e, specjalizujący się w epigramatach.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z najlepszych wydań uczono Juana;/
<wers_wciety typ="1">Takie przez biegłych trzebione wydanie</wers_wciety>/
Mądrze uchyla sprzed oczu młodziana/
<wers_wciety typ="1">Jaskrawsze zwroty; lecz że obrzezanie</wers_wciety>/
Kaleczy szpetnie skromnego kapłana/
<wers_wciety typ="1">Muz i żal widzieć go w tym smutnym stanie,</wers_wciety>/
Wyimki swoje notują w przypisku,/
Tak spis <slowo_obce>obscoenów</slowo_obce> młodzieniec ma w zysku.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W indeksie razem wszystkie zgarniesz dłonią,/
<wers_wciety typ="1">Miast je jak ryby zganiać do więcierzy<pe><slowo_obce>więcierz</slowo_obce> --- rodzaj sieci rybackiej.</pe>;</wers_wciety>/
Stoją w szeregu jak wojsko pod bronią,/
<wers_wciety typ="1">Gotowe potkać się z rzeszą młodzieży,</wers_wciety>/
Aż mniej surowi wydawcy je zgonią/
<wers_wciety typ="1">I każdy ustęp wsuną, gdzie należy,</wers_wciety>/
Nie chcąc, by stały tak nagością widne/
Jako w ogrodach boginie --- bezwstydne.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mszał --- familijny skarb --- jak wszystkie mszały/
<wers_wciety typ="1">Oraz kościelne książki, daty starej,</wers_wciety>/
Był malowany po krawędziach cały/
<wers_wciety typ="1">W figlarne grupy; a już nie dam wiary,</wers_wciety>/
Żeby ktoś, patrząc, jak się całowały/
<wers_wciety typ="1">Owe osóbki, zwracał okulary</wers_wciety>/
W tekst książki; toteż matka, myśląc zdrowo,/
Wzięła ją sobie, a on --- dostał nową.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Musiał Juanek oczyma, uszyma/
<wers_wciety typ="1">Badać homilie, kazania, żywoty</wers_wciety>/
Złotoustego Jana<pe><slowo_obce>Złotousty Jan</slowo_obce> --- Jan Chryzostom (ok. 350--407), biskup Konstantynopola, znakomity kaznodzieja.</pe>, Hieronima,/
<wers_wciety typ="1">A czynił owe studia bez ochoty.</wers_wciety>/
Jak się dochodzi wiary, jak utrzyma,/
<wers_wciety typ="1">Augustyn<pe><slowo_obce>Augustyn z Hippony</slowo_obce> (354--430) --- łac. Aurelius Augustinus; teolog i filozof chrześc., święty, jeden z tzw. Ojców i Doktorów Kościoła; płodny autor, napisał m.in.: <tytul_dziela>O Państwie Bożym</tytul_dziela> oraz autobiografię <tytul_dziela>Wyznania</tytul_dziela> (łac. <tytul_dziela>Confessiones</tytul_dziela>).</pe> bieglej od onej hołoty</wers_wciety>/
Pogańskiej prawi w <tytul_dziela>Wyznaniach</tytul_dziela> tak lubo,/
Że jego grzechy wydają się chlubą.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było to chłopca dzieło ulubione;/
<wers_wciety typ="1">Muszę jej oddać hołd wedle zasługi</wers_wciety>/
Za cne zamiary --- urzeczywistnione./
<wers_wciety typ="1">Miała go zawsze na oku; gdy sługi</wers_wciety>/
Brała, to stare; gdy przyjęła bonę<pe><slowo_obce>bona</slowo_obce> --- opiekunka do małych dzieci.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">To nie znalazłbyś równie brzydkiej drugiej,</wers_wciety>/
Tak zabiegała już za nieboszczyka,/
Na wzór mężatkom, roztropna podwika<pe><slowo_obce>podwika</slowo_obce> (daw.) --- kobieta.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan tymczasem rósł piękny jak kwiatek;/
<wers_wciety typ="1">Miluchny chłopczyk z jedenastym rokiem</wers_wciety>/
Już zapowiadał, że za kilka latek/
<wers_wciety typ="1">Zaćmi spółczesnych męskości urokiem.</wers_wciety>/
Uczył się, sił miał młodzieńczych dostatek,/
<wers_wciety typ="1">Zdał się do nieba iść stanowczym krokiem,</wers_wciety>/
Bywało, pół dnia w kościele przepędza,/
Pół w gronie matki, mentora i księdza.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W szóstym --- jak rzekłem --- czarujące dziecię,/
<wers_wciety typ="1">W dwunastym piękny chłopiec, choć za cichy.</wers_wciety>/
W dzieciństwie był jak młody wilczek; przecie/
<wers_wciety typ="1">Tak go głaskali, aż oskromniał z pychy;</wers_wciety>/
Myśleli: dobrze, gdy się żywość zgniecie/
<wers_wciety typ="1">W chłopcu; potulny zdał się i uśmiechy</wers_wciety>/
Wywabiał matce na twarz mędrzec mały;/
Tak był stateczny, roztropny, wytrwały.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy był? Wątpiłem; jeszcze mi wątpliwe/
<wers_wciety typ="1">Dzisiaj; nie bój się! złe stąd nie wypadnie,</wers_wciety>/
Znałem Joségo, a mam przenikliwe/
<wers_wciety typ="1">Oko --- lecz bardzo byłoby nieładnie,</wers_wciety>/
Wnioskując z ojca o synu, złośliwe/
<wers_wciety typ="1">Czynić uwagi; z żoną żył nieskładnie,</wers_wciety>/
To prawda; ale zgorszeniem się brzydzę,/
Obmowy nawet w żarcie nienawidzę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc nic nie mówię --- nic; nawet jedynym/
<wers_wciety typ="1">Domysłem nie chcę cię, słuchaczu, męczyć,</wers_wciety>/
Lecz gdyby Pan Bóg obdarzył mnie synem/
<wers_wciety typ="1">(Że nie obdarzył, pragnę się wywdzięczyć),</wers_wciety>/
Nie robiłbym go, jak ona --- rabinem,/
<wers_wciety typ="1">Nad katechizmem nie kazałbym ślęczeć,</wers_wciety>/
Nie --- nie! --- posyłałbym chłopca do szkoły,/
Gdzie sam zbierałem wiedzę, jak miód pszczoły.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kwitnież tam wiedza! Nie chcę się nadymać/
<wers_wciety typ="1">Z tego, com zyskał; com zyskał --- pominę.</wers_wciety>/
Nie wszystko wprawdzie zdołał mózg poimać<pe><slowo_obce>poimać</slowo_obce> (daw.) --- pojmać, schwycić.</pe>, /
<wers_wciety typ="1">Daremnie kułem grekę i łacinę;</wers_wciety>/
Od innych za to nie mogłem się wstrzymać/
<wers_wciety typ="1">Studiów --- nie powiem jakich --- język zwinę.</wers_wciety>/
Jestem kawaler, ale śmiem wnioskować,/
Że syna trzeba całkiem nie tak chować.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511804196518-3699809393"/><motyw id="m1511804196518-3699809393">Młodość, Matka</motyw>Rok już szesnasty Juanowi mijał./
<wers_wciety typ="1">Przystojny, żywy, młodością wiośnianą</wers_wciety>/
Wiotki, lecz silny, jak dąb się rozwijał,/
<wers_wciety typ="1">Każdy prócz matki dawał mu już miano</wers_wciety>/
Mężczyzny;<end id="e1511804196518-3699809393"/> jej zaś mało nie zabijał/
<wers_wciety typ="1">Gniew, gryzła wargi, kiedy tak go zwano,</wers_wciety>/
By nie wybuchnąć, bo dojrzałość wczesna/
Była w jej oczach rzecz bardzo bezczesna<pe><slowo_obce>bezczesny</slowo_obce> (daw.) --- pojawiający się w niewłaściwym czasie.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śród przyjaciółek wielu naszej donny,/
<wers_wciety typ="1">Dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> pobożności cennych i rozsądku,</wers_wciety>/
Jaśniała doña Julia. Byłby płonny/
<wers_wciety typ="1">Zamiar w porównań różnych kreślić wątku</wers_wciety>/
Piękność, co była dla niej tym, czym wonny/
<wers_wciety typ="1">Pyłek dla kwiatka, a ciepło dla wrzątku,</wers_wciety>/
Czym dla Amorka łuk, pas dla Wenery.../
(To porównanie chroma<pe><slowo_obce>chromać</slowo_obce> (daw.) --- kuleć.</pe> --- jestem szczery).</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czarne jej oczy widocznie zdradzały,/
<wers_wciety typ="1">Że mauretańskiej krwi zdroje w niej płyną,</wers_wciety>/
W istocie różne krwi się pomieszały/
<wers_wciety typ="1">--- Hiszpan pogardza taką mieszaniną ---</wers_wciety>/
Grenady dumnej gdy runęły wały,/
<wers_wciety typ="1">Boabdil<pe><slowo_obce>Boabdil</slowo_obce> --- Muhammad XII Abu Abdallah (1459--1527 lub 1533), ostatni muzułmański władca Grenady.</pe> smętny zbiegł, zbiegli z rodziną</wers_wciety>/
Przodkowie Julii nazbyt wrogom znani;/
Jej pra-prababka została w Hiszpanii.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z hidalgiem jakimś --- nie pomnę pieczęci ---/
<wers_wciety typ="1">Wstąpiła w związki; szlachcic krew swą skalał,</wers_wciety>/
Prawa szlacheckie mając w niepamięci;/
<wers_wciety typ="1">Dziad jego pewno w grobie się przewalał,</wers_wciety>/
Bo stara szlachta stary zwyczaj święci./
<wers_wciety typ="1">Co na mezalians nigdy nie pozwala;</wers_wciety>/
Żenią też z sobą braci, siostrzenice,/
Skąd świetność rodu obraca się w nice.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I teraz ród się obrócił na nice,/
<wers_wciety typ="1">Krew się zepsuła, odrodziło ciało;</wers_wciety>/
Drzewo szpecące hiszpańską ziemicę/
<wers_wciety typ="1">Znowu strzelistą latorośl wydało,</wers_wciety>/
Przestawszy rodzić karły i karlice,/
<wers_wciety typ="1">Lecz próżno chciałbym zdusić wieść rozgrzmiałą,</wers_wciety>/
A wstrząsającą owej damy sławę,/
Że... w dom wnosiła prawe i nieprawe.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bądź co bądź ród ten najpiękniejszym sprostał/
<wers_wciety typ="1">I piękniał jeszcze w późne pokolenia,</wers_wciety>/
Aż wreszcie w rodzie jedynak pozostał,/
<wers_wciety typ="1">Co miał znów jedynaczkę; bez wątpienia</wers_wciety>/
Każdy zgadł, że ten szczep, który się ostał,/
<wers_wciety typ="1">To była Julia; ja z tego zdarzenia</wers_wciety>/
Mógłbym urobić poemat niebrzydszy;/
Miała wdzięk, męża, lat dwadzieścia i trzy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511820318488-1856111072"/><motyw id="m1511820318488-1856111072">Oko</motyw>Jej oczy (bardzo piękne oczy cenię)/
<wers_wciety typ="1">Ogromne, czarne, obłoczyste, rzewne,</wers_wciety>/
Kiedy mówiła, rzucały płomienie,/
<wers_wciety typ="1">A nigdy dumne nie były ni gniewne,</wers_wciety>/
Zawsze miłosne; czasem z nich zachcenie/
<wers_wciety typ="1">Rozkoszy błysło --- lecz trwożne, niepewne, </wers_wciety>/
I gasło zaraz --- bo hartowna dusza/
Uskramia ciało i milczeć przymusza.
<end id="e1511820318488-1856111072"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lśniący włos czoło w powabnej obręczy/
<wers_wciety typ="1">Trzyma, połyskiem lustrzanym nasyca.</wers_wciety>/
Brwi w kształt powietrznej zginają się tęczy;/
<wers_wciety typ="1">Młodości zorzą purpurowe lica</wers_wciety>/
Tak przezroczyste czasem, jak z pajęczej/
<wers_wciety typ="1">Tkanki, pod którą w żyłach błyskawica</wers_wciety>/
Żarzy się. Słowem, twór niepospolity;/
Wysmukła --- krępej nie znoszę kobiety.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Niedawno śluby ją związały święte/
<wers_wciety typ="1">Z mężem --- niestety! --- wiosen pięćdziesięci. </wers_wciety>/
Myślę --- a z życia mam dowody wzięte ---/
<wers_wciety typ="1">Że lepiej mieć dwu o dwudziestu pięci,</wers_wciety>/
I znowu myślę tak: <slowo_obce>...mi vien in mente<pe><slowo_obce>mi vien in mente</slowo_obce> (wł.) --- przychodzi mi na myśl.</pe>...</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1">Że gdzie krew kipi i do życia nęci,</wers_wciety>/
A słońce grzeje, tam wybór niewieści/
Przekłada męża, co ma lat trzydzieści.
</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Smutna to jest rzecz, przyznam, ale winię/
<wers_wciety typ="1">Słońce; ono się tak nieskromnie jarzy,</wers_wciety>/
Taki roznieca żar w człowieczej glinie,/
<wers_wciety typ="1">Tak ją przypieka, grzeje, pali, smaży,</wers_wciety>/
Że choć człek modli się i z postów ginie,/
<wers_wciety typ="1">Zawsze tam ciało, nie duch, gospodarzy.</wers_wciety>/
Co my umizgiem, nierządem prorocy/
Zwą, częstsze w krajach słonecznej przemocy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Północne ludy skromne, jak wam błogo!/
<wers_wciety typ="1">--- Wasz grzech jest zimny. U was morał goni</wers_wciety>/
Grzesznika bez szat na śnieżycę srogą,/
<wers_wciety typ="1">Wszak w śniegu kruszył się święty Antoni.</wers_wciety>/
Sędzia orzeka, jak się płaci drogo/
<wers_wciety typ="1">Cnotę niewiasty; kto się wdzięczy do niej, </wers_wciety>/
Skazan na grzywny; podatek nie lada,/
Co jak papiery wznosi się i pada.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Alons --- tak się zwał mąż pięknej żony ---/
<wers_wciety typ="1">Na swoje lata dość był zamaszysty;</wers_wciety>/
Ni to kochany, ni znienawidzony,/
<wers_wciety typ="1">Żył z nią, jak wiele stadeł, w zgodzie czystej,</wers_wciety>/
Gdyż pobłażały sobie obie strony./
<wers_wciety typ="1">Nie mieli jednej duszy ni dwoistej;</wers_wciety>/
<begin id="b1511820495013-3317030565"/><motyw id="m1511820495013-3317030565">Zazdrość</motyw>On był zazdrosny, ale cicho siedział:/
Zazdrość nie lubi, by świat o niej wiedział.
<end id="e1511820495013-3317030565"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Julia z Inezą --- przyczyny nie wskażę ---/
<wers_wciety typ="1">Była od dawna bardzo sprzyjaźniona,</wers_wciety>/
Chociaż ich gusty nie chodziły w parze,/
<wers_wciety typ="1">Bo Julia wcale nie była uczona.</wers_wciety>/
Ludzie szeptali (lecz to kłamstwo wraże,/
<wers_wciety typ="1">Złośliwość mile łechce ludzkie łona),</wers_wciety>/
Że nim don Alons z Julią stworzył stadło,/
Raz dlań Inezy serce w grzech popadło;</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Że podejmując dziś starą znajomość,/
<wers_wciety typ="1">Którą uczynił czas czystą jak chusta, </wers_wciety>/
Względy, którymi cieszył się jegomość,/
<wers_wciety typ="1">Zlała na żonę dama złotousta.</wers_wciety>/
Schlebiała Julii ta względów rzekomość,/
<wers_wciety typ="1">Które chwaliły don Alonsa gusta</wers_wciety>/
W wyborze żony; gdy plotek do zniku/
Zdusić nie mogła, użyła tłumiku<pe><slowo_obce>tłumiku</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lp: tłumika.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy Julia na ten stosunek patrzała/
<wers_wciety typ="1">Okiem sąsiadów, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> była skrzętna</wers_wciety>/
W odkryciach własnych --- nie wiem, nie dawała/
<wers_wciety typ="1">Poznać, jakie jej w sercu biły tętna. </wers_wciety>/
Może istotnie ślepa lub niedbała,/
<wers_wciety typ="1">Może znudzona, może niepamiętna,</wers_wciety>/
Doprawdy dziwna kobieca natura,/
Kryjąca zawsze głąb duszy jak chmura.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znała Juanka i buziak dziecinny/
<wers_wciety typ="1">Ucałowała czasem; nad przepaście</wers_wciety>/
Nie wiedzie przecież taki gest niewinny.../
<wers_wciety typ="1">Dwadzieścia miała lat, a on trzynaście.</wers_wciety>/
Lecz wnet stosunek nastał wcale inny,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy młodzieniec liczył lat szesnaście...</wers_wciety>/
Wielkie się zmiany przez lat kilka darzą,/
Zwłaszcza u ludów z ogorzałą twarzą.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ulegli nagle niepojętej zmianie:/
<wers_wciety typ="1">Ona się stała skryta, on płochliwy,</wers_wciety>/
Nie całowali się na powitanie,/
<wers_wciety typ="1">W oczach się zjawiał wyraz kłopotliwy.</wers_wciety>/
Nie można wątpić --- prawda, piękne panie,/
<wers_wciety typ="1">Że rozumiała zmiany nieszczęśliwej</wers_wciety>/
Przyczynę Julia; lecz on miał pojęcie,/
Jak ten, co łódki nie zna --- o okręcie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Julię bo chłód ten robił bardziej miłą;/
<wers_wciety typ="1">Gdy wysuwała swe paluszki drżące</wers_wciety>/
Z Juana ręki, to dotknięcie było/
<wers_wciety typ="1">Tak delikatnie lekkie, tak mamiące,</wers_wciety>/
Iż mogła sądzić dusza, że się śniło,/
<wers_wciety typ="1">A nigdy zwodnej Armidy<pe><slowo_obce>Armida</slowo_obce> --- czarownica, jedna z bohaterek poematu Torquata Tassa <tytul_dziela>Jeruzalem wyzwolona</tytul_dziela>.</pe> tysiące</wers_wciety>/
Czarów nie kuło tak rycerzy w pęta,/
Jako Juana serce --- te rączęta.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I spotykała go już bez uśmiechu,/
<wers_wciety typ="1">Ale ze słodszą niż uśmiech tęsknotą,</wers_wciety>/
Jak gdyby myśli, szemrzące po cichu/
<wers_wciety typ="1">I pełne skargi, tuliła pieszczotą</wers_wciety>/
Za to, że więzi je w serca kielichu./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1511822623923-1178158149"/><motyw id="m1511822623923-1178158149">Miłość, Tajemnica</motyw>Wszak i niewinność nie grzeszy szczerotą,</wers_wciety>/
Sercu drugiemu prawdy nie poruczy<pe><slowo_obce>poruczć</slowo_obce> (daw.) --- powierzyć.</pe>;/
Miłość obłudy już z młodu się uczy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale się zdradza namiętność nieszczera,/
<wers_wciety typ="1">Właśnie przez skrytość swą; jak czarne chmury</wers_wciety>/
Zwiastują dziką burzę, tak przeziera/
<wers_wciety typ="1">Namiętność przez ócz zamglone lazury<end id="e1511822623923-1178158149"/></wers_wciety>/
I w jakąkolwiek szatę się ubiera,/
<wers_wciety typ="1">Jest zawsze jednej, obłudnej natury.</wers_wciety>/
Chłód, duma, niechęć lub szorstkość bolesna,/
To jest jej maska, zazwyczaj niewczesna.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Były westchnienia głębsze, bo tłumione,/
<wers_wciety typ="1">Słodka w kradzionych spojrzeniach nieśmiałość,</wers_wciety>/
Rumieńce wstydu za niepopełnione/
<wers_wciety typ="1">Winy; przed zejściem<pe><slowo_obce>zejście (się) </slowo_obce> --- tu: spotkanie się.</pe> lęk, z rozejściem żałość.</wers_wciety>/
Wszystko to zdradza pożądania one,/
<wers_wciety typ="1">Co z namiętnością młodą tworzą całość, </wers_wciety>/
Wskazując, jak to się miłość wietrznica/
Zmienia w trusiątko, gdy napotka fryca<pe><slowo_obce>fryc</slowo_obce> --- nowicjusz.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wstrząśnione było serduszko niebogi,/
<wers_wciety typ="1">Czuła, że słabnie, więc milczeć przymusza</wers_wciety>/
Niesforne serce; wszak jeszcze jej drogi/
<wers_wciety typ="1">Honor i duma, mąż i własna dusza.</wers_wciety>/
Postanowienia czyni, pełna trwogi,/
<wers_wciety typ="1">Zdolne powstrzymać nawet Tarkwiniusza,</wers_wciety>/
Prosi o pomoc Najświętszej Panienki:/
Ona zna radę na takie udręki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Postanowiła unikać Juana,/
<wers_wciety typ="1">Lecz trzeba było odwiedzić dom stary.</wers_wciety>/
Siedziała, w odgłos każdy zasłuchana.../
<wers_wciety typ="1">Ktoś wszedł... to pewno on... nie... ksiądz wikary!</wers_wciety>/
Dziękując Marii, siedzi zadąsana/
<wers_wciety typ="1">I czeka; znów ktoś wszedł... ach! nie do wiary!</wers_wciety>/
Rozpacz --- znów nie on. W tę noc, strach mi wielce,/
Nie modliła się Bożej Rodzicielce.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz myślała tak: Kobieta z głową/
<wers_wciety typ="1">Winna pokusie spojrzeć prosto w oczy; </wers_wciety>/
Ucieczka rzeczą jest niehonorową,/
<wers_wciety typ="1">Więc wytrwać trzeba; wtedy nie zaskoczy</wers_wciety>/
Serca wróg żaden spojrzeniem, rozmową;/
<wers_wciety typ="1">A jeśli nim jest młodzieniec uroczy,</wers_wciety>/
Przystojny, miły, grzeczny?... no, dość na tem,/
Nigdy nie będzie czymś więcej niż bratem.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdyby kiedy --- któż zaręczy za się?/
<wers_wciety typ="1">Bo diabeł nie śpi i ciągnie ku zgubie ---</wers_wciety>/
Poczuła, że jej serce w ambarasie/
<wers_wciety typ="1">Szepce: ,,Ja tego chłopca bardzo lubię!"</wers_wciety>/
O! to cnotliwa kobieta nie da się/
<wers_wciety typ="1">Skusić, i lepsza będzie po tej próbie.</wers_wciety>/
A gdyby prosił... odmówić, i basta!/
--- Tak czynić każda powinna niewiasta.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą jest miłość, co świętością poi:/
<wers_wciety typ="1">Czysta, powietrzna, jak kwiat nienaganna,</wers_wciety>/
O której w niebie boski anioł roi/
<wers_wciety typ="1">(Na ziemi czasem roi stara panna),</wers_wciety>/
W której platońska woń... ,,właśnie jak w mojej"/
<wers_wciety typ="1">Taka myśl była w Julii nieustanna.</wers_wciety>/
I ja bym myślał tak, gdybym to ja był/
Tym, co posesję w sercu Julii nabył.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Takiej miłości nie mam za zwodnicę;/
<wers_wciety typ="1">Powierzyć się jej może młodych dwoje.</wers_wciety>/
<begin id="b1511823487336-744481351"/><motyw id="m1511823487336-744481351">Pocałunek</motyw>Pierwszy całusek w rękę, drugi w lice.../
<wers_wciety typ="1">Ja się w podobne rzeczy wdawać boję,</wers_wciety>/
Bo pocałunek stanowi granicę/
<wers_wciety typ="1">Bezpiecznych traktów; poza nią wyboje, </wers_wciety>/
Przepaści; nie chodź, bo połamiesz nogi./
Ostrzegam --- kto chce, niech słucha przestrogi.
<end id="e1511823487336-744481351"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłość więc, lecz nie wychodząca z szranek,/
<wers_wciety typ="1">To był jedyny cel, bardzo niewinny.</wers_wciety>/
Praktyczne lekcje, które z nią Juanek/
<wers_wciety typ="1">Odbywał, kiedyś przydać się powinny.</wers_wciety>/
Więc przy jej oczach, co jako kaganek/
<wers_wciety typ="1">Błyszczały, uczył się, przy miodopłynnej</wers_wciety>/
Rozmowie, głosach bijącego łona,/
Czego?... ni Juan nie wiedział, ni ona.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A Julia, serce hartując i zbrojąc/
<wers_wciety typ="1">Tą próbą jako spiżem duszę białą,</wers_wciety>/
Żądała walki, pokus się nie bojąc,/
<wers_wciety typ="1">Jak gdyby była fortecą lub skałą. </wers_wciety>/
Mówiła sobie, serdeczne spokojąc/
<wers_wciety typ="1">Obawy, że ją bój okryje chwałą,</wers_wciety>/
Ale czy w boju owym była silną,/
Czekajcie! Zaraz powiem, gdy wam pilno.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Plan jej niewinny zdał się i możebny;/
<wers_wciety typ="1">Któż by o miłość posądzał... smarkaczy?</wers_wciety>/
Nawet, gdyby ktoś dziecko o haniebny/
<wers_wciety typ="1">Związek z mężatką oskarżał, co znaczy?</wers_wciety>/
Gdy serce winy nie zna, niepotrzebny/
<wers_wciety typ="1">Strach, bo w nim pokój panuje prostaczy.</wers_wciety>/
Przecież chrześcijanie<pe><slowo_obce>chrześcijanie</slowo_obce> --- rytm wymaga, by czytać to słowo na trzy sylaby (chrześ-cia-nie).</pe> palili się wzajem,/
Wierząc, że za to Bóg nagradza rajem. ---</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby tymczasem mąż umarł... Do licha!/
<wers_wciety typ="1">Ta myśl by serca Julii nie skaziła</wers_wciety>/
Nawet i we śnie --- (tak marzy i wzdycha)./
<wers_wciety typ="1">Ona by jego straty nie przeżyła!...</wers_wciety>/
Ale przypuśćmy, tak <slowo_obce>inter nos<pe><slowo_obce>inter nos</slowo_obce> (łac.) --- między nami.</pe></slowo_obce>, z cicha,/
<wers_wciety typ="1">Żeby istotnie śmierć męża skosiła. ---</wers_wciety>/
(<slowo_obce>Inter nos</slowo_obce>, raczej <slowo_obce>entre nous<pe><slowo_obce>entre nous</slowo_obce> (fr.) --- między nami.</pe></slowo_obce>; Julia lubi/
Myśleć z francuska --- ale to rym gubi.)</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przypuśćmy --- ta jej myśl wpadła do główki:/
<wers_wciety typ="1">,,Tymczasem w męskość zacznie się oblekać</wers_wciety>/
Juan i będzie gotów mąż dla wdówki/
<wers_wciety typ="1">Która nań kilka lat może zaczekać.</wers_wciety>/
Cnota (tu kończę przypuszczań osnówki)/
<wers_wciety typ="1">Nie będzie mogła bynajmniej narzekać</wers_wciety>/
Na ten stosunek, bo to będzie próba/
Miłości takiej, jak miłość cheruba<pe><slowo_obce>cherub</slowo_obce> a. <slowo_obce>cherubin</slowo_obce> --- rodzaj anioła stojącego wysoko w hierarchii niebieskiej, tj. przebywającego najbliżej Boga.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tyle o Julii. --- Do Juana pora/
<wers_wciety typ="1">Powrócić. Biedny chłopiec! Nie rozumiał,</wers_wciety>/
Że mu komórka jedna w sercu chora,/
<wers_wciety typ="1">Czuł, jak Medea<pe><slowo_obce>Medea</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka króla Kolchidy, pomogła Jazonowi w zdobyciu złotego runa. Uciekła z Grekami, porywając swego brata Absyrta, którego następnie zamordowała i --- aby zatrzymać pogoń ojca --- wrzucała poćwiartowane zwłoki w morze.</pe>, jakiś zgiełk, co szumiał</wers_wciety>/
W głowie i straszył, jak skrzydło upiora./
<wers_wciety typ="1">Nie odgadł bowiem, że najprostszy tu miał</wers_wciety>/
Fenomen, wcale dla serca niewstrętny,/
Nawet po bliższym poznaniu --- ponętny.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milczący, dziki, w marzeniach ponury,/
<wers_wciety typ="1">Jakby z tajemnym bólem walki staczał, </wers_wciety>/
Po desperacku krył się w lasy, góry/
<wers_wciety typ="1">I ranne serce w samotności maczał.</wers_wciety>/
Ja także lubię las lub ciche mury,/
<wers_wciety typ="1">Lecz pragnę (nie chcąc, by ktoś myśl mą spaczał)</wers_wciety>/
W samotni paszą być i pełnić cnotę,/
Mając w haremie pustelniczą grotę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Miłości! W lasów splątanej gęstwinie,/
<wers_wciety typ="1">Kędy się zachwyt z bezpieczeństwem parzy,</wers_wciety>/
Tam, w czarów cudnych przeważnej dziedzinie,/
<wers_wciety typ="1">Jesteś boginią z ramienia i twarzy".</wers_wciety>/
Poeta, który tak pisze, nie zginie,/
<wers_wciety typ="1">Ale wiersz drugi mózgi ludziom smaży,</wers_wciety>/
Bo gdy z ,,zachwytem bezpieczeństwo" złączę,/
To mi się w głowie związek słów tych plącze.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poeta tymi wyrazy wskazuje/
<wers_wciety typ="1">Prawdę, co w łonie ludzkiego plemienia</wers_wciety>/
Tkwi, którą każdy starszy człowiek czuje/
<wers_wciety typ="1">I może o niej mówić z doświadczenia,</wers_wciety>/
Że przerwą równie śniadanie się psuje/
<wers_wciety typ="1">Jak miłość. Nie tknę już treści <wyroznienie>,,parzenia"</wyroznienie>...</wers_wciety>/
<wyroznienie>,,Zachwyt"</wyroznienie> jest czasem dobry --- jak się zdarzy./
Lecz <wyroznienie>,,bezpieczeństwo"</wyroznienie> niech stanie na straży.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan chadzał ponad szklane wody,/
<wers_wciety typ="1">--- W sercu mu dziwne mary grały ładnie ---</wers_wciety>/
Lub twarz przytulał do traw dla ochłody,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie dąb na czoła brzóz konary kładnie,</wers_wciety>/
Gdzie wieszcz Fantazji wychowuje płody,/
<wers_wciety typ="1">Z których pożywać musisz, gdy tak padnie.</wers_wciety>/
Ujdzie, gdy jakieś jądro w treści chowa/
I nie jest ciemna jako Wordsworthowa<pe><slowo_obce>Wordsworth, William</slowo_obce> (1770--1850) --- poeta angielski, jeden z prekursorów romantyzmu, zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam on (nie Wordsworth, lecz Juan) prowadził/
<wers_wciety typ="1">Ze swoją wzniosłą duszą samożycie,</wers_wciety>/
Aż ból, co mało piersi nie rozsadził,/
<wers_wciety typ="1">Uspokoił się i ustało bicie</wers_wciety>/
Serca na chwilę. Jak umiał, tak radził/
<wers_wciety typ="1">Swojej niedoli, wszystko czyniąc skrycie.</wers_wciety>/
I nie zważając, że rozsądek ronił, /
W metafizyczność się jak Coleridge<pe><slowo_obce>Coleridge, Samuel Taylor</slowo_obce> (1772--1834) --- ang. poeta, prekursor romantyzmu zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe> wchłonił.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511826024166-2167702499"/><motyw id="m1511826024166-2167702499">Młodość, Marzenie</motyw>Myślał o swym ,,Ja", o ziemi, o masie/
<wers_wciety typ="1">Światów i gwiazd, o ich powietrznych szlakach,</wers_wciety>/
W jakim, u diabła, mogły powstać czasie,/
<wers_wciety typ="1">I o wulkanach, i wojennych znakach,</wers_wciety>/
I wiele może liczyć księżyc w pasie,/
<wers_wciety typ="1">I o balonach, i o wielkich brakach</wers_wciety>/
W dziedzinie wiedzy, o górnych przezroczach ---/
A potem myślał znów o Julii oczach.
<end id="e1511826024166-2167702499"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bystra źrenica w myślach tych odkryje/
<wers_wciety typ="1">Wzniosłe żądania i marzenia szczytne,</wers_wciety>/
Jeden się rodzi z nimi, drugi żyje  /
<wers_wciety typ="1">Badaniem, goniąc mary niepochwytne.</wers_wciety>/
Dziwne to, gdy się młodzik z niebem bije/
<wers_wciety typ="1">Myślą, czym trwają niebiosa błękitne. </wers_wciety>/
Może sądzicie, że filozofował/
Juan? --- a gdzież tam; w dojrzałość wstępował.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kładł się na liście i na kwiatów puchy/
<wers_wciety typ="1">I słyszał w szumach wiatru gadaninę.</wers_wciety>/
Myślą przedstawiał nimfy, wodne duchy,/
<wers_wciety typ="1">Jak to do ludzi chodziły w gościnę.</wers_wciety>/
Tracił z rachubą czasu drogę w głuchej/
<wers_wciety typ="1">Puszczy, a kiedy spytał o godzinę,</wers_wciety>/
Spostrzegł, że stary czas piorunem bieży/
I że do domu wróci --- po wieczerzy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czasem go nęcił w takiej leśnej głuszy/
<wers_wciety typ="1">Boscan<pe><slowo_obce>Boscan, Juan</slowo_obce> (1500--1544) --- hiszp. poeta z Barcelony.</pe> lub Garcilasso<pe><slowo_obce>Garcilasso de la Vega</slowo_obce> (1503--1536) --- hiszp. poeta i żołnierz.</pe>; wtedy czytał,</wers_wciety>/
A jak, gdy karty księgi wiatr poruszy,/
<wers_wciety typ="1">Drżą, tak gdy marzeń powiew doń zawitał,</wers_wciety>/
Drżały tajemne karty jego duszy,/
<wers_wciety typ="1">Ni to czarownik ją w powietrze chwytał,</wers_wciety>/
A potem burzom rzucał na ofiarę,/
Jak przy kominku bają babki stare.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak błądzi często niezaspokojony./
<wers_wciety typ="1">W kąt poszły: humor, zabawa, nauka;</wers_wciety>/
Wzniosłe dumania i poezji tony/
<wers_wciety typ="1">Nie wystarczają mu; on myślą szuka</wers_wciety>/
Piersi, na których mógłby utulony,/
<wers_wciety typ="1">Spocząć i słuchać, jak w nich miłość puka</wers_wciety>/
I szuka, czego? --- pamiętam po sobie,/
Lecz dziś nie wydam --- powiem w swojej dobie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Takie dumania, błądzenia po lesie/
<wers_wciety typ="1">Musiała doña Julia zauważyć;</wers_wciety>/
Toteż spostrzegła, że z Juanem źle się/
<wers_wciety typ="1">Dzieje... lecz na to muszę się poskarżyć,</wers_wciety>/
Że nie szkodziło to doñi Inezie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy pozwalała włóczyć się i marzyć;</wers_wciety>/
Czy nie spostrzegła, czy nie miał kto ostrzec,/
Czy mając rozum swój, nie chciała spostrzec?</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziwne to, ale prawdziwe, niestety!/
<wers_wciety typ="1">Mąż, na ten przykład, kiedy żona łamie</wers_wciety>/
Prawa święcone kodeksu kobiety/
<wers_wciety typ="1">I gdy przekracza --- któreś przykazanie</wers_wciety>/
(Które? nie liczę; nie przestąpię mety/
<wers_wciety typ="1">Grzeczności, jaka przynależy damie),</wers_wciety>/
I jeśli zazdrość w mężu się zapala,/
Tym chętniej żona zrobi zeń --- rogala.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511826400056-1699794629"/><motyw id="m1511826400056-1699794629">Zdrada</motyw>Prawy małżonek podejrzewać musi,/
<wers_wciety typ="1">Tylko że bardzo często podejrzewa</wers_wciety>/
Człeka, co wcale mu żony nie kusi,/
<wers_wciety typ="1">A znów jak ślepiec hańbą się okrywa,</wers_wciety>/
Gdy ,,przyjaciela" mało że nie dusi/
<wers_wciety typ="1">W uściskach, ten zaś frant, jak zwykle bywa, </wers_wciety>/
Ucieka z żoną... Mąż stoi jak słupiec/
I woła: ,,Zdrajcy!" zamiast: ,,O, ja głupiec!"
<end id="e1511826400056-1699794629"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rodzice równie czasem niedowidzą/
<wers_wciety typ="1">(I najbystrzejszy wzrok tam nie poradzi);</wers_wciety>/
Nie dojrzą, choć już ludzie głośno szydzą,/
<wers_wciety typ="1">Kochanki Jasia lub kochanka Jadzi.</wers_wciety>/
Aż tajemnicę, nad którą się biedzą,/
<wers_wciety typ="1">Jakiś nieszczęsny wypadeczek zdradzi,</wers_wciety>/
Matka zawodzi, ojciec klnie na czarty/
Krzycząc: ,,Nie dzieci!" ,,Wyrodki!" ,,Bękarty!"</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz matka była tak czujna, ostrożna/
<wers_wciety typ="1">I doświadczona, że domysł odmienię;</wers_wciety>/
Widać w tym tkwiła jakaś myśl pobożna,/
<wers_wciety typ="1">Że wystawiała go na pokuszenie.</wers_wciety>/
--- Na trop podejrzeń puszczać się, rzecz zdrożna. --- /
<wers_wciety typ="1">Może tak --- chciała skończyć wykształcenie</wers_wciety>/
Lub z don Alonsa oczu zdjąć ślepotę,/
Przez którą wierzył zbytnio w żony cnotę...</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był to zwyczajny dzień a pora letnia./
<wers_wciety typ="1">Lato to pora bardzo niebezpieczna, </wers_wciety>/
Równie jak wiosna pod sam koniec kwietnia;/
<wers_wciety typ="1">Przyczyna --- sądzę --- leży ostateczna</wers_wciety>/
W słońcu... Śmiejesz się?... Patrz! Myśl mą uświetnia/
<wers_wciety typ="1">Prawda w naturze stała i odwieczna,</wers_wciety>/
Że są weselsze i płodne miesiące:/
Maj w heroiny jak marzec w zające.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W szóstym dniu czerwca... Dokładność nazwiecie/
<wers_wciety typ="1">Przesadą, lecz ja tej przesady bronię;</wers_wciety>/
Wymieniam zawsze miesiąc, rok, stulecie. ---/
<wers_wciety typ="1">Daty to stacje, gdzie Los zmienia konie, </wers_wciety>/
Historia czyni zwrot, za czym po grzbiecie/
<wers_wciety typ="1">Ludów i mocarstw pędzi w wielkim gonie,</wers_wciety>/
Nie zostawiając nic prócz chronologii/
I mszy żałobnych pod znak teologii.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W owej godzinie, w której dzień już kona,/
<wers_wciety typ="1">A więc o siódmej albo wcześniej może,</wers_wciety>/
Siedziała Julia, niby <slowo_obce>huri</slowo_obce> czczona/
<wers_wciety typ="1">I usadzona gdzieś na rajskim dworze</wers_wciety>/
Od Mahometa i Anakreona ---/
<wers_wciety typ="1">Moora, któremu niech lutnia i hoże</wers_wciety>/
Pieśni triumfu grzmią, a wawrzynowy/
Liść niechaj nigdy nie opada z głowy...</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Siedziała, jednak nie sama --- albowiem.../
<wers_wciety typ="1">(Brak mi o owej schadzce komentarzy,</wers_wciety>/
Nic nie wiem --- choćbym i wiedział, nie powiem,/
<wers_wciety typ="1">Ząb językowi winien stać na straży).</wers_wciety>/
Albowiem (tu mnie strach przechodzi mrowiem).../
<wers_wciety typ="1">Było ich dwoje... twarzyczka przy twarzy.</wers_wciety>/
Gdy ujrzysz dwoje na takiej gawędzie,/
Nie patrz; trudne to, ale mądre będzie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak była piękna! Serce doświadczone/
<wers_wciety typ="1">Płonęło w licach, a nie czuła trwogi;</wers_wciety>/
Miłości! Mocy twe, chociaż tajone,/
<wers_wciety typ="1">Silnych gną, słabych stawiają na nogi,</wers_wciety>/
Często rozumnych ludzi omamione/
<wers_wciety typ="1">Serca, twój powab goniąc, schodzą z drogi. ---</wers_wciety>/
Choć nad głęboką stanęła otchłanią,/
W głębszej ufności nie zważała na nią.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Myślała o pokusach, o młodości/
<wers_wciety typ="1">Chłopca, sumieniu gderzącym nieznośnie,</wers_wciety>/
Zwycięstwie cnoty, małżeńskiej wierności,/
<wers_wciety typ="1">O don Alonsa <wyroznienie>pięćdziesiątej</wyroznienie> wiośnie...</wers_wciety>/
--- Tę cyfrę muszę wpisać z konieczności;/
<wers_wciety typ="1">Nic z niej dobrego nigdy nie wyrośnie,</wers_wciety>/
Bo w każdej strefie, czy grzeje, czy chłodzi,/
W pieniądzach dobra, lecz --- w miłości szkodzi.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzecze ktoś: Razy <wyroznienie>pięćdziesiąt</wyroznienie> mówiłem/
<wers_wciety typ="1">Waćpanu --- znak to, że go gniew unosi;</wers_wciety>/
Rzecze poeta: Wierszy ukropiłem/
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Pięćdziesiąt</wyroznienie> --- strach ci, że je wnet wygłosi;</wers_wciety>/
Bandę <wyroznienie>pół-setni</wyroznienie> zawsze obejdź tyłem;/
<wers_wciety typ="1">Miłość <wyroznienie>pół-wieczną</wyroznienie> prędko niemoc skosi,</wers_wciety>/
Ale że miłość u dam tanią ma być,/
Można za złotych <wyroznienie>pięćdziesiąt</wyroznienie> ją nabyć.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Julia chowała dla męża szacunek,/
<wers_wciety typ="1">Miłość i wierność; potrzebując rady,</wers_wciety>/
Wzywała wszystkich świętych na ratunek,/
<wers_wciety typ="1">By ślubny pierścień zbawić od zagłady,</wers_wciety>/
Oddała rozsądkowi posterunek/
<wers_wciety typ="1">W sercu i tocząc tak z duszą układy,</wers_wciety>/
Rękę Juana w swoją rękę wzięła/
Przypadkiem --- myśląc, że własnej dotknęła.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem bezwiednie wsparła się na drugiej,/
<wers_wciety typ="1">Co jej muskała kruczych włosów zwoje,</wers_wciety>/
I zda się, wiodła z myślami spór długi,/
<wers_wciety typ="1">Bo się odbiły w twarzy niepokoje.</wers_wciety>/
Nie miała Inez przed Bogiem zasługi,/
<wers_wciety typ="1">Że ostawiła tak razem --- tych dwoje...</wers_wciety>/
Ona, co dawniej tak Juana strzegła.../
Moja by matka złemu zapobiegła.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rączka, co rękę Juana pieściła,/
<wers_wciety typ="1">Lekko, lecz tkliwie wzmocniła ujęcie,</wers_wciety>/
Jak gdyby prosząc: ,,Weź, jeślim ci miła"./
<wers_wciety typ="1">Chciała, ot, dotknąć tylko --- wierzę święcie,</wers_wciety>/
Bo się platońska w niej myśl rozkwiliła,/
<wers_wciety typ="1">A gdyby inne myśli w tym momencie</wers_wciety>/
Powstały, to by odepchnęła przecie,/
Boć to jest zdrożna rzecz zacnej kobiecie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, czy uścisk go rozgrzał jak trunek.../
<wers_wciety typ="1">Za to, co zrobił, winić go nie można:</wers_wciety>/
Wdzięczny na rączce złożył pocałunek,/
<wers_wciety typ="1">A potem myśląc, że to jest bezbożna</wers_wciety>/
Śmiałość, twarz odział w rozpaczny frasunek<pe><slowo_obce>frasunek</slowo_obce> --- zmartwienie.</pe>./
<wers_wciety typ="1">--- Miłość, gdy młoda jest, jest taka trwożna...</wers_wciety>/
Ona nie mogła krzyknąć, bo ją owił/
Jakby żar ognia i lica spąsowił.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Poszło spać słońce; po niedługiej chwili/
<wers_wciety typ="1">Wstał żółty księżyc. W księżycu ,,złe siedzi",</wers_wciety>/
A kto go nazwał ,,czystym", ten się myli;/
<wers_wciety typ="1">Bo słońce, chociaż pół ziemi odwiedzi</wers_wciety>/
W dniu owym długim, co się z nocą sili,/
<wers_wciety typ="1">Ani połowy tych psot nie wyśledzi,</wers_wciety>/
Którym przez parę godzin jest przytomny<pe><slowo_obce>jest przytomny</slowo_obce> --- tu: jest świadkiem.</pe>/
Pyzaty księżyc, choć zda się tak skromny.
</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest niebezpieczne tej chwili milczenie,/
<wers_wciety typ="1">Cichość, co daje duszy przepełnionej</wers_wciety>/
Moc odemknięcia się, a na uśpienie/
<wers_wciety typ="1">Już nie wystarczą nocnych muzyk tony.</wers_wciety>/
Blask, co jak srebro kapie na odzienie/
<wers_wciety typ="1">Lasów i rzuca czar na świat uśpiony,</wers_wciety>/
Wnika też w serce, spokój zeń wypłoszy,/
Potem otula je w półsen rozkoszy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Julia siedziała na pół opleciona,/
<wers_wciety typ="1">Pół uchylając gorące uściski,</wers_wciety>/
A całym ciałem drżeli --- on i ona./
<wers_wciety typ="1">Sądziła jednak, że jeszcze niebliski</wers_wciety>/
Grzech, że w czas<pe><slowo_obce>w czas</slowo_obce> (daw.) --- w porę.</pe> chłopca odepchnie od łona;/
<wers_wciety typ="1">A tu tak dobrze... w oczach takie błyski</wers_wciety>/
Rozkoszne świecą... a potem --- ach! potem.../
Nie wiem --- żałuję już, że piszę o tem.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O Plato! Plato! W twej dzikiej doktrynie/
<wers_wciety typ="1">Wycięta ścieżka, co nią wiedzie szatan</wers_wciety>/
Do piekieł; bardziej twoje brednie winię,/
<wers_wciety typ="1">Gdy nimi serca miąższ bywa skołatan,</wers_wciety>/
Niźli stek baśni, co z bardonu płynie/
<wers_wciety typ="1">Romansopisów; tak, jesteś szarlatan</wers_wciety>/
I krasomędrek; niechajże cię chórem/
Okrzyczą! Jesteś ludzkości rajfurem<pe><slowo_obce>rajfur</slowo_obce> (daw.) --- stręczyciel.</pe>.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Głos Julii rozwiał się w westchnieniu, i tym/
<wers_wciety typ="1">Samym do dalszych zwierzeń się nie nadał;</wers_wciety>/
Z pięknych ócz zdrojem łzy trysły obfitym,/
<wers_wciety typ="1">Jakiś nieszczęsny traf jej cnotą władał.</wers_wciety>/
Ach, któż z nas kocha, nie głupiejąc przy tym?/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze rozsądek w niej z pokusą gadał,</wers_wciety>/
Jeszcze wzdragała się, jeszcze siliła/
I ,,nie pozwolę" szepcąc --- pozwoliła.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skarby obiecał Kserkses<pe><slowo_obce>Kserkses</slowo_obce> --- jeden z królów Persji tego imienia.</pe> nierozumny/
<wers_wciety typ="1">Temu, kto znajdzie dlań uciechy nowe.</wers_wciety>/
Iście, kto znalazł, mógł być bardzo dumny/
<wers_wciety typ="1">I wybrał skarbca co najmniej połowę.</wers_wciety>/
Ja jestem sobie wieszcz spokojno-umny,/
<wers_wciety typ="1">Lubię miłostki (rozrywką je zowę).</wers_wciety>/
Nie żądam uciech nowych, bo mi stare/
Zgoła wystarczą, byle trwały w miarę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rozkoszy! Wspierasz ty sprawę miłosną,/
<wers_wciety typ="1">Lecz dla cię piekłu trzeba oddać duszę,</wers_wciety>/
Postanowienia czynię z każdą wiosną,/
<wers_wciety typ="1">Że nim rok minie, poprawić się muszę.</wers_wciety>/
Lecz cóż!... Westalskim myślom<pe><slowo_obce>Westalskim myślom...</slowo_obce> --- westalki, tj. kapłanki Westy, podczas sprawowania tej funkcji był zobowiązane pozostać dziewicami.</pe> skrzydła rosną/
<wers_wciety typ="1">I ulatują. Tym razem się skruszę,</wers_wciety>/
Ni chybi; patrzaj, serce żalem łzawię/
I przyszłej zimy pewno się poprawię.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu niech mej czystej Muzie wolno będzie..../
<wers_wciety typ="1">--- Nie obawiajcie się, panny i panie,</wers_wciety>/
Już się nie potknie, wstyd mając na względzie,/
<wers_wciety typ="1">Ale <slowo_obce>licentia poetica</slowo_obce> w planie</wers_wciety>/
Wypracowanym niteczki rozprzędzie/
<wers_wciety typ="1">I choć zasłużył na poszanowanie</wers_wciety>/
Arystoteles<pe><slowo_obce>Arystoteles</slowo_obce> (384 p.n.e.--322 p.n.e.) --- filozof grecki; tu pojawia się jako autor <tytul_dziela>Poetyki</tytul_dziela>.</pe> i jego reguły,/
Przez kilka chwilek będę dlań nieczuły.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wolność tę oprę na błogiej nadziei,/
<wers_wciety typ="1">Że słuchacz szósty dzień czerwca, co treści</wers_wciety>/
Udzielił mojej wielkiej epopei,/
<wers_wciety typ="1">Bacząc na bohaterów tej powieści,</wers_wciety>/
Z zwykłego czasów toru wykolei/
<wers_wciety typ="1">I po nim zaraz listopad umieści.</wers_wciety>/
Był więc listopad; dzień nie pomnę który,/
Zresztą w powieści brak nie zrobi dziury.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziś o czym innym; słodko jest, gdy schodzi/
<wers_wciety typ="1">Z księżycem bladym noc na modre morze...</wers_wciety>/
Śpiew słychać dźwięczny z gondoliera łodzi/
<wers_wciety typ="1">I wioseł plusk, jak rybek plusk w jeziorze;</wers_wciety>/
Słodko jest patrzeć, jak się gwiazda rodzi/
<wers_wciety typ="1">I słuchać wiatrów poszumu na dworze.</wers_wciety>/
Słodko jest, gdy się przegnie na niebiosa/
W fali kąpana tęcza krasnowłosa.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słodko jest słyszeć kundysa szczekanie/
<wers_wciety typ="1">Zacne, jak w skowyt radosny się mieni;</wers_wciety>/
Słodko jest widzieć, że ktoś na spotkanie/
<wers_wciety typ="1">Wyjdzie, że oko mu się rozpromieni.</wers_wciety>/
Słodko, gdy ptaszki zbudzą na śniadanie,/
<wers_wciety typ="1">A uśpi burza. Słodko, gdy szepleni</wers_wciety>/
Pierwsze wyrazy dziecko, kiedy pszczoły/
Brzęczą, gdy słychać dziewcząt śmiech wesoły.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słodkie jest winobranie, gdy się śmieją/
<wers_wciety typ="1">Bachusowego soku<pe><slowo_obce>Bachusowy sok</slowo_obce> --- wino (Bachus był w mitologii rzymskiej bogiem wina).</pe> pełne grona</wers_wciety>/
Błękitne; słodko przed miejskich zawieją/
<wers_wciety typ="1">Uciech rzucić się naturze w ramiona;</wers_wciety>/
Słodko biednemu cieszyć się nadzieją,/
<wers_wciety typ="1">A ojcu pierwsze przycisnąć do łona</wers_wciety>/
Dziecię; żołdactwu bardzo słodkie łupy,/
Kobiecie zemsta, korsarzom okupy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słodki jest spadek, a nadzwyczaj słodka/
<wers_wciety typ="1">Rzecz, gdy się z liczby żyjących wymaże</wers_wciety>/
Siedemdziesięcioletni wuj lub ciotka,/
<wers_wciety typ="1">Która ,,nam młodym" długo czekać każe</wers_wciety>/
Na schedę ani da zajrzeć do środka/
<wers_wciety typ="1">Skrzyni, a sama żyje jak Łazarze,</wers_wciety>/
Gdy nas tu Żydów opadają hurmy/
Wołając: ,,Zapłać, bo pójdziesz do turmy<pe><slowo_obce>turma</slowo_obce> --- więzienie.</pe>..."</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słodko laurowe zyskiwać wianeczki/
<wers_wciety typ="1">Krwią lub inkaustem; słodko, gdy ostudzi</wers_wciety>/
Serce swe gniewy; słodko miewać sprzeczki/
<wers_wciety typ="1">Z nieznośnym gościem, kiedy nazbyt nudzi;</wers_wciety>/
Słodkie jest wino z flaszek, piwo z beczki;/
<wers_wciety typ="1">Miło, gdy słabą istotę z rąk ludzi</wers_wciety>/
Wyrwiesz; gdy szkolną izbę uprzytomnisz,/
Co już nie pomni cię, choć ty ją pomnisz.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz stokroć słodsza dla duszy i ciała/
<wers_wciety typ="1">Pierwsza namiętna miłość. Jako Ewa</wers_wciety>/
Po pierwszym grzechu większych nie zaznała/
<wers_wciety typ="1">Rozkoszy, tak gdy z wiadomości drzewa</wers_wciety>/
Uszczkniesz i wszystko już poznasz --- bez mała,/
<wers_wciety typ="1">Dusza milszego nic się nie spodziewa</wers_wciety>/
Nad ów niebiański grzech, co tak jest mitem,/
Jak baśń o ogniu z niebiosów dobytym.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511828314029-1079531000"/><motyw id="m1511828314029-1079531000">Kondycja ludzka</motyw>Jest dziwne zwierzę, co się zwie człowiekiem,/
<wers_wciety typ="1">Co w sobie wszystkie zdolności kojarzy</wers_wciety>/
I popisuje się wszechstronnym stekiem/
<wers_wciety typ="1">Głupstw, i wystawia w kramach ku sprzedaży.<end id="e1511828314029-1079531000"/></wers_wciety>/
Wiek nasz jest dziwów rozpuszczonych wiekiem,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie każdy talent ma swoich handlarzy;</wers_wciety>/
Sprzedają prawdę, a gdy worek pusty,/
Z przekupniów prawdy robią się --- oszusty.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszechstronność wdziera się w odkryć dziedziny;/
<wers_wciety typ="1">Geniusz, gdy mu się kieszeń wyjałowi,</wers_wciety>/
Przyprawia nosy, stawia gilotyny./
<wers_wciety typ="1">Ten ci wybije zęby, ten odnowi...</wers_wciety>/
Race Congreve'a<pe><slowo_obce>race Congreve'a</slowo_obce> --- broń rakietowa z początków XIX wieku, wynaleziona przez Williama Congreve'a (1772--1828) na wzór rac używanych w Indiach.</pe> są nie bez przyczyny/
<wers_wciety typ="1">Lekiem przeciwnym całkiem --- ospie krowiej,</wers_wciety>/
Gdy doktor starą niemoc leczy, nowy/
Zaród słabości zbierając u --- krowy.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z ziemniaków da się wypiec (marna) bułka,/
<wers_wciety typ="1">Galwanizm<pe><slowo_obce>galwanizm</slowo_obce> --- oddziaływanie elektryczności na ciało lub zwłoki, powodujące skurcze mięśni.</pe> trupom policzki wykrzywia,</wers_wciety>/
Lecz dziś przynosi większą korzyść: <wyroznienie>Spółka</wyroznienie>/
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Filantropijna</wyroznienie>, co unieszczęśliwia</wers_wciety>/
,,Gratis" umarłych --- życiem. A zlicz kółka/
<wers_wciety typ="1">Maszyn, którymi się dziś ruch ożywia!...</wers_wciety>/
Rzekłem, że mała ospa wnet nas minie;/
Może też po niej i wielka zaginie.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mówią, że wielka przyszła z Ameryki;/
<wers_wciety typ="1">Niechby z powrotem skrzydła ją poniosły.</wers_wciety>/
Ludność za gęsta --- twierdzą statystyki,/
<wers_wciety typ="1">Przetrzebić warto krze, gdy się rozrosły.</wers_wciety>/
Zrobią to wojna, głód, mór, Angielczyki,/
<wers_wciety typ="1">Cywilizacji najdzielniejsze posły,</wers_wciety>/
Lecz nie wiem, czy ich prastare zarazy/
Od naszych nowych nie lepsze sto razy!</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wiek nasz patentem obdarza sposoby/
<wers_wciety typ="1">Na ciał zabicie, ale dusz zbawianie.</wers_wciety>/
Wszystko to dobrych zamiarów wyroby./
<wers_wciety typ="1">Lampa Davy'ego<pe><slowo_obce>lampa Davy'ego</slowo_obce> --- lampa benzynowa, służąca w kopalniach do wykrywania metanu.</pe>, z którą się w otchłanie</wers_wciety>/
Spuszczając górnik czarne kruszy groby,/
<wers_wciety typ="1">Po Lodowatym spacer Oceanie</wers_wciety>/
Lub po Tombuktu --- równe czynią straty,/
Jak pod Waterloo czyniły armaty.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Człowiek --- przyrody najdziwniejsze dziecię,/
<wers_wciety typ="1">Przerasta sądy, które o nim głoszą.</wers_wciety>/
Szkoda doprawdy, że w tym ślicznym świecie/
<wers_wciety typ="1">Rozkosz jest grzechem, czasem grzech rozkoszą...</wers_wciety>/
Nikt nie wie, gdzie go wir losów pomiecie;/
<wers_wciety typ="1">Sława i miłość w drodze go unoszą,</wers_wciety>/
Pnie się... a kiedy po promyku złotym/
Nadziei dojdzie... śmierć --- jak wiesz --- a potem...</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Cóż potem?... Nie wiem. Pewno nie wiesz i ty,/
<wers_wciety typ="1">Więc idź spać. --- Ja zaś do mojej powieści.</wers_wciety>/
Był to listopad w dni dżdżyste obfity,/
<wers_wciety typ="1">Gdy już puch śniegów skalne turnie pieści,</wers_wciety>/
We mgle majaczą wierzchołków błękity,/
<wers_wciety typ="1">Jezioro głucho u brzegu szeleści,</wers_wciety>/
Pieniąc się wspina na skały niezłomne/
I spać o piątej idzie słońce skromne.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była to ,,gruba" noc --- jak mówią stróże ---/
<wers_wciety typ="1">Bez gwiazd, księżyca. Wiatr północną stroną</wers_wciety>/
Wył, na kominkach snop iskier ku górze/
<wers_wciety typ="1">Strzelał. Przy ogniu, pomnę, siada grono</wers_wciety>/
Rodzinne... Lubię takie ognie duże,/
<wers_wciety typ="1">Jasne jak niebios nieschmurzone łono;</wers_wciety>/
Lubię przy ogniu sieść<pe><slowo_obce>sieść</slowo_obce> --- dziś popr. forma bezokolicznika: siąść.</pe>, gdy pracy zbędę,/
Lubię ostrygi, szampan i gawędę.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Północ. Już doña Julia głową w puchy/
<wers_wciety typ="1">Wtuliła, pewnie śpiąc. Wtem niespodzianie</wers_wciety>/
Powstał zgiełk zdolny wzruszyć śpiące duchy/
<wers_wciety typ="1">Umarłych, gdyby na świętych wołanie</wers_wciety>/
Nie byli wstali, jak śród zawieruchy/
<wers_wciety typ="1">W dniu ostatecznym każdy z nas powstanie.</wers_wciety>/
We drzwi ktoś pięścią tłukł i z wielu krtani/
Wychodził okrzyk: ,,Pani! Otwórz, pani!"</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511830341493-2688611667"/><motyw id="m1511830341493-2688611667">Ucieczka</motyw>,,Czy pani słyszy?... Pan wraca! Mój Boże!/
<wers_wciety typ="1">I wlecze z sobą prawie pół Sewilli!</wers_wciety>/
Słyszał kto kiedy o takim potworze?/
<wers_wciety typ="1">Czuwałam, ale tak nas zaskoczyli...</wers_wciety>/
Trzeba otworzyć drzwi --- weszli w podwórze,/
<wers_wciety typ="1">Już są na schodach --- będą tu w tej chwili,</wers_wciety>/
A jak go znajdą... Jezu! i wywloką.../
Niech skoczy!... Okno nie <wyroznienie>bardzo</wyroznienie> wysoko".<end id="e1511830341493-2688611667"/></strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A don Alonso kroczył rozjuszony,/
<wers_wciety typ="1">Za nim przyjaciół, sług, pochodni siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe>.</wers_wciety>/
Większość gromady miała także żony,/
<wers_wciety typ="1">Toż była dla nich gratka bardzo miła</wers_wciety>/
Przerwać sen słodki damie rozmarzonej,/
<wers_wciety typ="1">Co może męża świątnicę kaziła.</wers_wciety>/
Przykład niewiary zaraża jak dżuma:/
Przebaczysz, druga z grzechem się pokuma.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, jak i skąd takie podejrzenia/
<wers_wciety typ="1">Mogły się w głowie Alonsowej zrodzić,</wers_wciety>/
Lecz jawnie dowiódł szlachcic z urodzenia,/
<wers_wciety typ="1">Że się nie umie z damami obchodzić,</wers_wciety>/
Kiedy znienacka i bez ostrzeżenia/
<wers_wciety typ="1">Śmiał do sypialni żony sejmik zwodzić,</wers_wciety>/
Zganiać lokajów z mieczem i pochodnią,/
By dowieść rzeczy... brrr... która jest zbrodnią.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A biedna Julia --- niby przebudzona/
<wers_wciety typ="1">(Uważ: nie mówię, że sen był udany),</wers_wciety>/
Zaczęła wzdychać, łkać, prężyć ramiona.../
<wers_wciety typ="1">Wtedy Antonia, której spryt był znany,</wers_wciety>/
Wzburzyła pościel, jak gdyby to ona/
<wers_wciety typ="1">Powstała z łóżka; miała snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> swe plany,</wers_wciety>/
Gdy chciała dowieść w tej chwili naglącej,/
Że pani spała przy boku służącej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc Julia-pani przy Antonii-służce/
<wers_wciety typ="1">Leżały, jak dwie babie<pe><slowo_obce>dwie babie</slowo_obce> --- relikt występującej niegdyś w języku polskim liczby podwójnej.</pe>, pełne trwogi,</wers_wciety>/
Mniej przed wampirem, co się we krwi pluszcze,/
<wers_wciety typ="1">Niż przed żołdactwem z sąsiedniej załogi.</wers_wciety>/
Tak przytulone na jednej poduszce/
<wers_wciety typ="1">Przemęczą całą noc obie niebogi,</wers_wciety>/
Póki nie wróci wierny mąż. O świcie/
Wołając: ,,Otóż mnie masz, moje życie!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie głos Julia z piersi wydobyła:/
<wers_wciety typ="1">,,Na Boga! mężu, czy cię szał ogłupił?</wers_wciety>/
Co to ma znaczyć? Bogdajbym nie żyła,/
<wers_wciety typ="1">Nimeś mnie biedną na ofiarę kupił!</wers_wciety>/
Po co tu przyszła ta zgraja opiła?/
<wers_wciety typ="1">Czyś się szaleju najadł, czyś się upił?...</wers_wciety>/
Ja bym umarła, niżbym cię oszukać/
Miała... tak --- szukaj!" Mruknął: ,,Idę szukać".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szukał --- szukali --- weszli do alkowy,/
<wers_wciety typ="1">Zajrzeli do szaf, komody i biurka,</wers_wciety>/
Znaleźli parę pończoszek, balowy/
<wers_wciety typ="1">Trzewik, wstążeczki, sznurki, szlarki, piórka</wers_wciety>/
I wszystko, czego do strojenia głowy/
<wers_wciety typ="1">I lic używa każda Ewy córka;</wers_wciety>/
Zrąbali lustra, stoły, krzeseł parę,/
Pokłuli sofy, dywany, kotarę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pod łóżko oczy puścili na zwiady;/
<wers_wciety typ="1">Znaleźli coś --- lecz nie to, czego chcieli.</wers_wciety>/
Otwarłszy okno badali, czy ślady/
<wers_wciety typ="1">Jakie na piasku są --- nic nie ujrzeli,</wers_wciety>/
Więc popatrzali na się, jakby rady/
<wers_wciety typ="1">Wzajem szukając --- a żaden z mścicieli</wers_wciety>/
(Psychologiczna to dla mnie zagadka)/
Nie śpieszył --- w <wyroznienie>łóżku</wyroznienie> poszukać gagatka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śród tego nie spał języczek jejmości:/
<wers_wciety typ="1">,,O tak, szukajcie --- wołała --- nie bronię,</wers_wciety>/
Wyczerpcie cały zapas krzywd i złości./
<wers_wciety typ="1">Na toż mi przyszło, nieszczęśliwej żonie!</wers_wciety>/
Na toż w jagnięcej cierpiałam cichości,/
<wers_wciety typ="1">Żeś mi łeb stary kołysał na łonie?...</wers_wciety>/
A! --- już za wiele --- to obelga krwawa;/
Jeszcze Hiszpania jest i żyją prawa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak, don Alonso, mężem być przestajesz;/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem, czyś nawet był kiedy mężczyzną...</wers_wciety>/
Masz lat pięćdziesiąt, staruszkiem się stajesz,/
<wers_wciety typ="1">Czyliż się zgadza z poważną siwizną</wers_wciety>/
Zazdrość? Mądrze to? O, czemu mi krajesz/
<wers_wciety typ="1">Serce, haniebną je naznaczasz blizną?</wers_wciety>/
Niewdzięczny zdrajco, krzywdzisz mnie niegodnie!/
Jak śmiesz anioła posądzać o zbrodnię?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na tom, jak jaka pustelnica dzika,/
<wers_wciety typ="1">Praw się płci mojej i wieku wyrzekła?</wers_wciety>/
Na tom starego wzięła spowiednika,/
<wers_wciety typ="1">Od którego by wnet inna uciekła,</wers_wciety>/
A i ten w cnocie mojej nie wytyka/
<wers_wciety typ="1">Plam, tak ją czysta białość już powlekła.</wers_wciety>/
On nie chciał wierzyć, bym zamężna była.../
Cóż byś rzekł, gdybym z trwogi poroniła?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na toż ci dotąd oszczędzałam rogów/
<wers_wciety typ="1">I na kortejów<pe><slowo_obce>kortej</slowo_obce> --- ,,przyjaciel domu", oficjalny kochanek.</pe> nie patrzałam wcale?</wers_wciety>/
Nie wychodziłam prawie z domu progów,/
<wers_wciety typ="1">Chyba na walkę byków, mszę i bale,</wers_wciety>/
A wielbicieli --- aż wstyd mi... jak wrogów/
<wers_wciety typ="1">Precz odpędzałam w niewinności szale.</wers_wciety>/
Na toż to hrabia O'Reilly<pe><slowo_obce>O'Reilly, Alexander</slowo_obce> (1722--1794)--- hiszp. dowódca pochodzenia irlandzkiego.</pe> jenerał,/
Co zdobył Algier, życie dla mnie sterał?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy to uległam, gdy muzyk Cazzani/
<wers_wciety typ="1">Chciał moją stałość zmiękczyć nutą tkliwą?</wers_wciety>/
Czy mnie nie nazwał Włoch, książę Corniani,/
<wers_wciety typ="1">Jedyną w państwie kobietą cnotliwą?</wers_wciety>/
A --- policz książąt z Rosji i Brytanii!.../
<wers_wciety typ="1">Książę Krepkijew, na którego krzywo</wers_wciety>/
Spojrzałam, umarł; dla mnie się z rozpaczy/
Książę Caffehouse zabił... (zapił raczej).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czyż nie łazili za mną dwaj biskupi,/
<wers_wciety typ="1">Don Fernan Nunez i hrabia Ikary?...</wers_wciety>/
Taką to żonę wierną krzywdzisz?... głupi!/
<wers_wciety typ="1">Czy dziś na nowiu księżyc? Czy to czary?</wers_wciety>/
Dobrze choć, iż się na tym tylko krupi;/
<wers_wciety typ="1">Że mnie nie bijesz, by dopełnić miary</wers_wciety>/
Tyraństwa. Ha! ha! Pocieszne figurki!/
Dobyli mieczów i odwiedli kurki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc się twój nagły wyjazd skończył na tem?/
<wers_wciety typ="1">Po toś pojechał do jakiegoś kupca</wers_wciety>/
Z tym hersztem zbirów --- panem adwokatem,/
<wers_wciety typ="1">Co wystrychnąwszy się tutaj na głupca</wers_wciety>/
Tak mądrze patrzy! Oj! Godzieneś batem/
<wers_wciety typ="1">Dostać, a bardziej ten pan --- pozwo-róbca,</wers_wciety>/
Bo nie z miłości dla mnie ni dla ciebie/
W skandalach, gdzie się da, jak w śmieciach grzebie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może sądowne chce zrobić zajęcie?/
<wers_wciety typ="1">O proszę, proszę, jestem bardzo rada;</wers_wciety>/
Mąż przygotował wszystko na przyjęcie:/
<wers_wciety typ="1">Tu jest atrament, pióro, niech pan siada,</wers_wciety>/
Rachuje, pisze, przykłada pieczęcie.../
<wers_wciety typ="1">Mąż mój zapłacił --- niech pan kąty zbada;</wers_wciety>/
Lecz my w negliżu --- niech się straż nie tłoczy!"/
Antonia jękła: ,,Wydrapię im oczy!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Czegóż stoicie? Szukajcie, a śmiele!/
<wers_wciety typ="1">Tu jest przedpokój, tu salon, alkowa,</wers_wciety>/
Tu sofa, krzesła, kanapy, fotele,/
<wers_wciety typ="1">Piec... może w piecu kochanek się chowa!</wers_wciety>/
Ale ja chcę spać, moi przyjaciele;/
<wers_wciety typ="1">Szukajcie cicho --- bo mnie boli głowa;</wers_wciety>/
A jeżeli gdzie przydybiecie gaszka,/
Zbudźcie mnie! Będzie i dla mnie igraszka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz, mój panie, gdyś już na manowiec/
<wers_wciety typ="1">Wszedł i na cnotę mą miotasz pociski</wers_wciety>/
Ku własnej hańbie, bądź łaskaw i powiedz,/
<wers_wciety typ="1">Kto jest twój rywal? Daleki czy bliski</wers_wciety>/
Znajomy? Szlachcic? Kawaler czy wdowiec?/
<wers_wciety typ="1">Przystojny? Młody? Wysoki czy niski?...</wers_wciety>/
Mówże! A gdy już mą dumę tak łechcesz,/
Wiedz, że się może stać to, czego nie chcesz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może sześćdziesiąt ma lat? --- dla mężatki/
<wers_wciety typ="1">Za stary --- zwłaszcza gdy mąż taki młody!</wers_wciety>/
Nie zabijaj go --- za twardy na jatki/
<wers_wciety typ="1">(Och! och! Antonia, daj mi szklankę wody!).</wers_wciety>/
Lecz czegóż płaczę? Czyż nie jestem matki/
<wers_wciety typ="1">Swej córką? Szkoda mych łez i urody.</wers_wciety>/
Nie spodziewałaś się, matko kochana,/
Że się dostanę --- biedna --- w moc tyrana...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy-ć o Antonię zazdrość, mężu tkliwy?/
<wers_wciety typ="1">Widziałeś, jak jej przytuliłam skronie</wers_wciety>/
Do piersi, gdyś wpadł i twój obelżywy/
<wers_wciety typ="1">Zastęp. Ha! Szukaj, bezwstydny --- nie bronię;</wers_wciety>/
A bądź drugi raz bardziej litościwy/
<wers_wciety typ="1">I z całą bandą wstrzymaj się na stronie,</wers_wciety>/
Byśmy się mogły przyzwoicie przebrać,/
Gdy towarzystwo takie ma się zebrać.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skończyłam --- więcej nie powiem, mój panie,/
<wers_wciety typ="1">A co wyrzekłam, to jest cicha skarga</wers_wciety>/
Na barbarzyńskie twe postępowanie,/
<wers_wciety typ="1">Które bezbronną cnotę w błocie szarga.</wers_wciety>/
Sumienie zada ci kiedyś pytanie:/
<wers_wciety typ="1">Dlaczegoś skrzywdził... i tak ci zatarga</wers_wciety>/
Duchem, że niechaj ratują niebiosa!.../
--- Antonia! Podaj mi chustkę do nosa."</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Umilkła --- wsparła na poduszkach głowę,/
<wers_wciety typ="1">W spłakanych oczach pałała źrenica,</wers_wciety>/
Jak zza łez nieba ognie piorunowe./
<wers_wciety typ="1">Jedwabne, czarne warkocze na lica</wers_wciety>/
Spadłszy welonem, ledwo przez połowę/
<wers_wciety typ="1">Kryły ramiona jasne jak księżyca</wers_wciety>/
Białość; na pół się rozchyliły wargi/
I serce biło głośniej --- pełne skargi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy don Alonso stał w sromie głębokim,/
<wers_wciety typ="1">Antonia wściekła biegała po sali,</wers_wciety>/
Podniósłszy nosek, nicestwiła wzrokiem/
<wers_wciety typ="1">Pana i za nim stojących wasali,</wers_wciety>/
<begin id="b1511859107907-1861752541"/><motyw id="m1511859107907-1861752541">Prawnik</motyw>A nikt się smutnym nie cieszył widokiem/
<wers_wciety typ="1">Prócz adwokata, co widział już w dali</wers_wciety>/
Proces --- i nie dbał o przyczynę sprzeczek,/
Byle z tej racji napełnił woreczek.
<end id="e1511859107907-1861752541"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wietrząc, nos podniósł w górę, oczy zmrużył/
<wers_wciety typ="1">I tak Antonii poruszenia śledził.</wers_wciety>/
<begin id="b1511859153827-706570847"/><motyw id="m1511859153827-706570847">Prawnik</motyw>Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> się w nim bardzo duch podejrzeń burzył./
<wers_wciety typ="1">O dobre imię cudze się nie biedził.</wers_wciety>/
O młodość nie dbał, powabom nie służył,/
<wers_wciety typ="1">Byle z szumowin procesik wycedził;</wers_wciety>/
Przeczeniom wiary nie dawał prócz w śledztwach ---/
Gdy na fałszywych wsparto je świadectwach.
<end id="e1511859153827-706570847"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Alons --- rzekłem --- zasromany wszytek<pe><slowo_obce>wszytek</slowo_obce> (daw.) --- cały.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Stał i doprawdy pocieszną miał minę,</wers_wciety>/
Kiedy zajrzawszy do najskrytszych skrytek,/
<wers_wciety typ="1">Sponiewierawszy młodą kobiecinę,</wers_wciety>/
Odkrył wstyd tylko swój, a na dobitek/
<wers_wciety typ="1">Żona, do gniewu znalazłszy przyczynę,</wers_wciety>/
Słowa piekącym zaprawiła jadem,/
I łając, szydząc, sypała jak gradem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zatem bąknął coś na kształt przeproszenia,/
<wers_wciety typ="1">A tu się płaczu odezwały dzwony;</wers_wciety>/
Zapowiedź spazmów, która się odmienia../
<wers_wciety typ="1">Z kolei w mdłości --- płacz nieutulony,</wers_wciety>/
Drgawki i inne podobne zachcenia./
<wers_wciety typ="1">On wspomniał sobie portret Joba<pe><slowo_obce>Job</slowo_obce> a. <slowo_obce>Hiob</slowo_obce> --- postać występująca w <tytul_dziela>Księdze Hioba</tytul_dziela>; pochodził z kraju Us. Bóg i szatan założyli się o jego wiarę, konsekwencją zakładu było zesłanie na Hioba trądu, śmierć jego rodziny i pozbawienie go bogactwa (Hi 1,14--22; Hi 2,7). Hiob, mimo namów przyjaciół, nie zwątpił w Boga za co został nagrodzony późniejszym zdrowiem, nowymi dziećmi i ponownym bogactwem (Hi 42,10--17).</pe> żony,</wers_wciety>/
A w perspektywie ujrzał szwagrów, ciotki.../
I chciał swej twarzy nadać wyraz słodki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miał coś rzec, raczej znów bąknąć boleśnie,/
<wers_wciety typ="1">Ale Antonia do wymysłów skora,</wers_wciety>/
Kowadło mowy odcięła mu wcześnie/
<wers_wciety typ="1">Od młota, mówiąc: ,,Wyjdź pan! Pani chora,</wers_wciety>/
Wyjdź pan, bo skona!" On mruknął: ,,Niech sczeźnie!"/
<wers_wciety typ="1">A już minęła do gadania pora,</wers_wciety>/
Więc spojrzał jeszcze na nią, już ze łzami,/
I nie wiedząc jak --- znalazł się za drzwiami.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z nim wyszedł jego <slowo_obce>posse comitatus<pe><slowo_obce>posse comitatus</slowo_obce> --- w angielskim <slowo_obce>common law</slowo_obce> osoba zobowiązana przez przedstawiciela prawa do pomocy w schwytaniu przestępcy.</pe></slowo_obce>,/
<wers_wciety typ="1">Adwokat wprawdzie nie bardzo się kwapił,</wers_wciety>/
Lecz go Antonia gniewna na kształt gratu z/
<wers_wciety typ="1">Izby wypchnęła. Widocznie go trapił</wers_wciety>/
Ten nagły w czynach Alonsa <slowo_obce>hiatus</slowo_obce><pe><slowo_obce>hiatus</slowo_obce> (łac.) --- przerwa, luka.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Co się mógł skończyć źle; gdy tak się gapił,</wers_wciety>/
Wszystek nad sprawą zadumany walną<pe><slowo_obce>walny</slowo_obce> (daw.) --- główny, zasadniczy, rozstrzygający.</pe>,/
Drzwi mu zamknęła przed twarzą legalną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Klucz obróciła --- wtedy... o boleści!/
<wers_wciety typ="1">O grzechu, wstydzie, o, wy, białogłowy!</wers_wciety>/
Możecież czyniąc tak, nie stracić cześci?/
<wers_wciety typ="1">Czy nie ma za to kary dość surowej?</wers_wciety>/
Czy się przy cnocie radość nie pomieści?/
<wers_wciety typ="1">O! Niech wypowiem gromiącymi słowy</wers_wciety>/
Czyn, co się w piersi oburzeniem wtłoczył.../
Z łóżka --- półżywy --- Juanek wyskoczył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skąd się wziął? nie chcę domysłami psować/
<wers_wciety typ="1">Mózgu --- w kronikach nie znalazłem wzmianek.</wers_wciety>/
Młodziutki, gibki, potrafił się schować/
<wers_wciety typ="1">Zwinąwszy w kółko jak ten obwarzanek,</wers_wciety>/
A niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne a. niemożliwe.</pe> już chyba żałować,/
<wers_wciety typ="1">Że wy łóżku mało nie umarł Juanek;</wers_wciety>/
Bo lepiej dać się udusić dziewczynie/
Niż być, jak Clarens, utopionym w winie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Po wtóre --- nie żal mi, gdyż uniesienie/
<wers_wciety typ="1">Wwiodło go w czyny, co się sprzeciwiały</wers_wciety>/
Prawu, których się wzdryga przyrodzenie;/
<wers_wciety typ="1">--- Nie mówię --- starszy ktoś! Lecz chłopiec mały...</wers_wciety>/
Ha! Trudno. Szesnastoletnie sumienie/
<wers_wciety typ="1">Nie czuje zgryzot tych, co wiek zgrzybiały,</wers_wciety>/
Kiedy rachując złe i dobre kreski,/
Widzi po diablej stronie --- diable zyski.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511871240570-3131292904"/><motyw id="m1511871240570-3131292904">Lek</motyw>Opowiadają żydowskie kroniki,/
<wers_wciety typ="1">Że gdy król Dawid był już śmiercią siny,</wers_wciety>/
Gdy nie pomogły pigułki, kleiki,/
<wers_wciety typ="1">Plastr przyłożono mu z młodej dziewczyny</wers_wciety>/
I skoczył raźno jako rybka z rzeki,/
<wers_wciety typ="1">I ozdrowiał król Dawid tej godziny...</wers_wciety>/
Snadź doktor ów plastr odmiennie przyłożył,/
Bo Juan dusił się, gdy Dawid ożył.<end id="e1511871240570-3131292904"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Cóż? Don Alonso, choć zakończył łowy,/
<wers_wciety typ="1">Wróci, gdy zbrojne odprawi sąsiady.</wers_wciety>/
Antonia znów szła po rozum do głowy,/
<wers_wciety typ="1">Ale na próżno --- nie było już rady,</wers_wciety>/
Żeby obrócić wniwecz atak nowy./
<wers_wciety typ="1">Zresztą na niebie błąkał się już blady</wers_wciety>/
Cień dnia; w omdleniu Julia głos traciła/
I do ust jego usta przytuliła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On ją całując czule, dłonią małą/
<wers_wciety typ="1">Odgarniał z czoła czarnych włosów sploty,</wers_wciety>/
I tak już pili miłość piersią całą,/
<wers_wciety typ="1">Że nie spłoszyłyby ich armat grzmoty!</wers_wciety>/
Aż cierpliwości Antonii nie stało.../
<wers_wciety typ="1">,,Chodź pan! Chodź! Nie czas teraz na pieszczoty --- </wers_wciety>/
Szeptała zlękła i zła --- tu alkowa,/
Niech się pan prędko do alkowy schowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla tych czułości lepszą noc znajdziecie./
<wers_wciety typ="1">--- Kto panu zgadnąć pomógł, skąd wiatr wieje?</wers_wciety>/
Diabeł sam wiedział o waszym sekrecie./
<wers_wciety typ="1">Dobrze wam śmiać się, ja cała truchleję.</wers_wciety>/
Czy to czas gruchać? O zakład idziecie?/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze minuta, a krew się poleje.</wers_wciety>/
Ja mogę służbą, on życiem przypłacić,/
A pani, pani... jeszcze więcej stracić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby mężczyzna jeszcze, jak się godzi,/
<wers_wciety typ="1">Dwudziestopięcioletni... (Ach! Uparty</wers_wciety>/
Dzieciak) --- ale tu co? --- Pani się zwodzi/
<wers_wciety typ="1">Sama; z własnego gustu stroi żarty,</wers_wciety>/
Chodźże, na miłość boską --- pan nadchodzi!/
<wers_wciety typ="1">Tam, prędzej --- prędzej --- gdzie pokój otwarty...</wers_wciety>/
Och! Byle przetrwał, aż się dzień rozjaśni./
Tak --- dobrze. --- (Proszę, Juanku, nie zaśnij!)"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszedł don Alonso, bez świadków tym razem,/
<wers_wciety typ="1">I pokojówka swadę swą przerwała,</wers_wciety>/
Chciała coś mruknąć, pan jednym (wyrazem/
<wers_wciety typ="1">Rzekł: ,,Wyjdź!" --- więc, rada nierada, musiała.</wers_wciety>/
Nie uszła wprawdzie jeszcze zdrada płazem,/
<wers_wciety typ="1">Lecz cóż pomoże, choćby i została?</wers_wciety>/
Przeto zerknąwszy skośnym oczu migiem,/
Obcięła świeczce knot --- i wyszła z dygiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On milczał; potem, jakby się do winy/
<wers_wciety typ="1">Przyznając, rzekł coś i z rozsądkiem sprzecznie</wers_wciety>/
Zaczął tłumaczyć nocne odwiedziny.../
<wers_wciety typ="1">Nie ma co mówić: obszedł się niegrzecznie</wers_wciety>/
Z małżonką! --- Wprawdzie miał pewne przyczyny,/
<wers_wciety typ="1">Lecz je wyłuszczać bliżej --- niebezpiecznie.</wers_wciety>/
Zatem retora sztuką z przyczyn skutki/
Wywodził w mowie, którą zwą ,,ogródki".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511871466815-3346274796"/><motyw id="m1511871466815-3346274796">Żona</motyw>Julia milczała, chociaż w tę obronę/
<wers_wciety typ="1">Miała ochotę wtrącić swoje ,,ale",</wers_wciety>/
Bo żona, która zna najsłabszą stronę/
<wers_wciety typ="1">Męża --- zaraz go powstrzyma w zapale</wers_wciety>/
I argumenta skłóci wyuczone/
<wers_wciety typ="1">Jednym zarzutem, choć kłamliwym wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>.</wers_wciety>/
Trzeba być tylko w zdaniu pełną buty,/
Za jeden zarzut oddać trzy zarzuty.<end id="e1511871466815-3346274796"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511873028523-3962970741"/><motyw id="m1511873028523-3962970741">Kobieta, Sumienie, Zemsta</motyw>Miała swe ,,ale" Julia --- bez wątpienia,/
<wers_wciety typ="1">Bo o Alonsie i Inezie głucha</wers_wciety>/
Wieść się błąkała. Może głos sumienia/
<wers_wciety typ="1">Milczeć jej kazał... Nie --- bo go nie słucha</wers_wciety>/
Kobieta, gdy ma krzywdę do pomszczenia./
<wers_wciety typ="1">Raczej nie chciała synowskiego ucha</wers_wciety>/
Ranić; nie wiedział Juan, że są plamy/
Na nieskażonym dlań honorze mamy.<end id="e1511873028523-3962970741"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był jeszcze jeden powód, więc już dwoje:/
<wers_wciety typ="1">Mąż jej Juana najmniej podejrzewał,</wers_wciety>/
I dziś, kiedy wpadł na żony pokoje,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiedział, jaki zdrajca tam przebywał.</wers_wciety>/
Chciał dać zazdrości wyraz --- zresztą swoje/
<wers_wciety typ="1">Domysły w głębi własnej duszy skrywał.</wers_wciety>/
Więc na Inezę teraz mowę zwrócić/
Było to --- gacha w ręce męża rzucić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tych delikatnych rzeczach starczy słówko;/
<wers_wciety typ="1">Milczenie lepsze, bo dowodzi ,,taktu"</wers_wciety>/
--- Choć wyraz ten jest istną łamigłówką,/
<wers_wciety typ="1">Biorę go dla dotrzymania kontraktu</wers_wciety>/
Rymowi --- ,,takt" jest kobiecie wskazówką,/
<wers_wciety typ="1">Jak mówić, aby nie wymienić faktu.</wers_wciety>/
Lube istoty! Kłamstwo u nich tanie/
I nic nie zdobi ich tak jak udanie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jakże nie wierzyć, kiedy się zapłonią.../
<wers_wciety typ="1">--- Ja bo wierzyłem zawsze. Na nic sprawa,</wers_wciety>/
Gdy zaczepiony chcesz tą samą bronią/
<wers_wciety typ="1">Bić; nawał słów cię zaleje jak lawa,</wers_wciety>/
A gdy utracą dech, westchnienia ronią,/
<wers_wciety typ="1">Chyląc wilgotne oczy, w których stawa</wers_wciety>/
Para łez... Wtedy ty: ,,Masz, duszko, rację" ---/
Rzeczesz --- a siadłszy, siadłszy --- jesz kolację.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skończył i błagał o łaskę skruszony./
<wers_wciety typ="1">Udobruchana pół --- pół jeszcze łając,</wers_wciety>/
<begin id="b1511883672036-2080827155"/><motyw id="m1511883672036-2080827155">Strój</motyw>Julia warunki kładła, jakich żony/
<wers_wciety typ="1">Kłaść nie powinny, nawet odmawiając</wers_wciety>/
Pieszczot; on zaś jak Adam wypędzony/
<wers_wciety typ="1">Z raju stał, próżnym żalem się kajając, </wers_wciety>/
Wreszcie już spełniał naznaczoną karę,/
Gdy wtem... potknął się o --- trzewików parę.<end id="e1511883672036-2080827155"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Para trzewików... cóż to? rzecz niezdrożna!.../
<wers_wciety typ="1">--- Gdyby trzewiki były z damskiej nogi,</wers_wciety>/
Lecz --- w sercu czuję nagle ostrze rożna,/
<wers_wciety typ="1">Te --- były męskie!... Ujrzał je, z podłogi</wers_wciety>/
Porwał... O sprawo kobieca, bezbożna!/
<wers_wciety typ="1">Pulsy mi dzwonią z gniewu, zęby z trwogi...</wers_wciety>/
Don Alons zbadał, jakiego są kształtu,/
I wszystkie nerwy w nim krzyknęły: ,,Gwałtu!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wybiegł, by ostry miecz przynieść na wroga,/
<wers_wciety typ="1">Julia tymczasem wpadła do alkowy;</wers_wciety>/
,,Uchodź, Juanie! O, prędzej! Na Boga!/
<wers_wciety typ="1"> Uciekaj --- nie mów już nic --- nie trać głowy ---</wers_wciety>/
Wejdź w ten korytarz --- wiesz, którędy droga ---/
<wers_wciety typ="1">Tu od ogrodu klucz --- uchodź --- bądź zdrowy ---</wers_wciety>/
Prędzej --- Alonso powraca --- daj usta ---/
Luby --- idź --- jeszcze mrok --- ulica pusta".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była to, przyzna każdy, dobra rada;/
<wers_wciety typ="1">Szkoda, że przyszła nieco poniewczasie.</wers_wciety>/
Trudno, podatki takie los nakłada,/
<wers_wciety typ="1">Dla doświadczenia każda przykrość zda się.</wers_wciety>/
Juan chciał rzucić prędko dom sąsiada/
<wers_wciety typ="1">I już drzwi dopadł w wielkim ambarasie,</wers_wciety>/
Wtem wbiegł w szlafroku Alons; gniew mu palił/
Lica --- więc Juan stanął, pchnął, powalił...</strofa>
  
<naglowek_podrozdzial>CLXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzielne było natarcie. Światło zgasło./
<wers_wciety typ="1">Antonia wrzasła ,,gwałtu!", pani --- ,,gore!"</wers_wciety>/
Lecz nikt ze służby nie wszedł na to hasło./
<wers_wciety typ="1">Alonso wołał: ,,Życie jej odbiorę!"</wers_wciety>/
Juan odpowiedź dał, aż w krzyżach trzasło,/
<wers_wciety typ="1">I krzyczał, bowiem płuca miał niechore.</wers_wciety>/
Choć młody, bił jak Tatar, bez pamięci,/
Bo męczennikiem zostać nie miał chęci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miecz (razem z pochwą) na ziemię się stoczył/
<wers_wciety typ="1">I zapaśnicy poszli na kułaki.</wers_wciety>/
Szczęście, że Juan żelaza nie zoczył,/
<wers_wciety typ="1">Bo mając w żyłach krew nie jak prostaki,</wers_wciety>/
Może by ostrze w krwi Alonsa zbroczył/
<wers_wciety typ="1">I wyprawił go na niebieskie szlaki.</wers_wciety>/
O, strzeżcie mężów i kochanków głowy,/
By z was nie stały się --- podwójne wdowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Alons chciał wroga ramiony obwinąć,/
<wers_wciety typ="1">Juan się szarpał, bo w nim dusza marła,</wers_wciety>/
Krew (szczęściem z nosa) już zaczęła płynąć;/
<wers_wciety typ="1">Wreszcie zaciekłość się wysiłkiem zżarła,</wers_wciety>/
Zadał cios, który nie mógł celu minąć,/
<wers_wciety typ="1">Witem się ostatnia zasłona rozdarła...</wers_wciety>/
<begin id="b1511883641291-2416866460"/><motyw id="m1511883641291-2416866460">Strój</motyw>Uciekł jak Józef, do którego zwłaszcza/
Tym był podobny, że uciekł bez --- płaszcza.
<end id="e1511883641291-2416866460"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nadbiegła służba, hałasem zbudzona,/
<wers_wciety typ="1">Ujrzała widok, co oczy odpychał:</wers_wciety>/
Antonia w spazmach, a Julia zemdlona,/
<wers_wciety typ="1">Alons, oparty o drzwi, ciężko dychał,</wers_wciety>/
Na ziemi reszta bielizny splamiona/
<wers_wciety typ="1">Krwią, której strumyk zaledwie wysychał. </wers_wciety>/
Juanek dopadł furtki, klucz obrócił/
I niegościnny dom chyłkiem porzucił.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CLXXXVIII</naglowek_podrozdzial>

<strofa>Tu się pieśń kończy. Mamże jeszcze śpiewać,/
<wers_wciety typ="1">Jak Juan, odzian tylko nocy mrokiem</wers_wciety>/
(Co takich zbrodni nie powinna skrywać),/
<wers_wciety typ="1">Wstydliwym bardzo wrócił do dom krokiem?...</wers_wciety>/
Skandal ten, jak się możecie spodziewać,/
<wers_wciety typ="1">Z babskich języków wypłynął potokiem;</wers_wciety>/
O rozwód podał don Alonso wściekły/
--- Angielskie pisma wiele o tym rzekły.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CLXXXIX</naglowek_podrozdzial>

<strofa>Kto by chciał dotrzeć aż do jądra sporów,/
<wers_wciety typ="1">Poznać protesty, repliki, petyta,</wers_wciety>/
Imiona sędziów i prokuratorów,/
<wers_wciety typ="1">Woźnych i świadków --- niech wie, że obfita</wers_wciety>/
Literatura o tym jest i zbiorów/
<wers_wciety typ="1">Kilka, z których się każdy mile czyta;</wers_wciety>/
Najlepiej jednak badaczy z tą sprawą/
Obezna Gurney w dziełku in 8-vo.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXC</naglowek_podrozdzial>

<strofa>Doña Ineza, by w głuchej otchłani/
<wers_wciety typ="1">Pogrążyć jeden z największych skandalów,</wers_wciety>/
O jakich słychać nie było w Hiszpanii/
<wers_wciety typ="1">Od ostatniego najazdu Wandalów,</wers_wciety>/
Złożyła (pewno nie bez skutku) w dani/
<wers_wciety typ="1">Pud gromnic Marii, koicielce żalów,</wers_wciety>/
<begin id="b1511994737599-2058964581"/><motyw id="m1511994737599-2058964581">Podróż, Nauka</motyw>I po naradzie dam, najlepsza z matek/
Wsadziła syna w Kadyksie na statek.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXCI</naglowek_podrozdzial>

<strofa>Postanowiła, aby wszystkie kraje/
<wers_wciety typ="1">Europy zwiedził i na każdym dworze</wers_wciety>/
Poprawiał szorstkie swoje obyczaje./
<wers_wciety typ="1">Do Włoch i Francji miał jechać przez morze</wers_wciety>/
(Morska przejażdżka lekarstwem się staje). ---<end id="e1511994737599-2058964581"/>/
<wers_wciety typ="1">Julię w surowym zamknięto klasztorze.</wers_wciety>/
Poszła w milczeniu, pełna smutnych myśli, /
Które ten oto list najlepiej skreśli:</strofa>


<naglowek_podrozdzial>CXCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Więc, to już koniec? Wybierasz się w drogę.../
<wers_wciety typ="1">To dobrze --- mądrze --- choć stąd dla mnie świeże</wers_wciety>/
Smutki --- do twego serca już nie mogę/
<wers_wciety typ="1">Praw rościć; swoje dałam i w ofierze</wers_wciety>/
Znów dam; grzech jeden plami mnie, niebogę:/
<wers_wciety typ="1">Zbyt cię kochałam!... Jeśli na papierze</wers_wciety>/
Są plamy... O! nic --- wierz mi --- nic nie znaczą,/
Oczy me palą się, drżą, lecz nie płaczą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kochałam, kocham cię i z tej przyczyny/
<wers_wciety typ="1">Straciłam cnotę --- ludzie mną wzgardzili</wers_wciety>/
I Bóg --- przecież swej nie żałuję winy,/
<wers_wciety typ="1">Tak mi jest droga pamięć lubej chwili.</wers_wciety>/
Nie mówię chełpiąc się jak heroiny.../
<wers_wciety typ="1">Nie tak mnie ludzie ostro osądzili</wers_wciety>/
Jako ja sama; piszę, bo się smucę.../
O nic nie proszę, nic ci nie zarzucę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1511994800381-888984088"/><motyw id="m1511994800381-888984088">Miłość, Mężczyzna, Kobieta</motyw>Miłość mężczyźnie nie jest życiem całym ---/
<wers_wciety typ="1">Dla kobiet miłość --- jedyne istnienie.</wers_wciety>/
Jemu być wolno ambitnym i śmiałym,/
<wers_wciety typ="1">Zdobywać sławę, majątek, znaczenie,</wers_wciety>/
Napełniać serce rozkoszą i szałem,/
<wers_wciety typ="1">Każda u niego trudność w jednej cenie,</wers_wciety>/
On wszystkie dobra ma --- kobieta jedno:/
Kochać i kochać, i być zawsze biedną!
<end id="e1511994800381-888984088"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ty pójdziesz dalej w rozkoszy i dumie,/
<wers_wciety typ="1">Kochając będziesz kochany; mnie smutnej</wers_wciety>/
Nic nie zostało na ziemi --- nic tu mię/
<wers_wciety typ="1">Nie czeka, chyba wstydu chleb pokutny...</wers_wciety>/
I wstyd przeżyję --- ale nie przytłumię/
<wers_wciety typ="1">Wspomnienia chwili szczęścia --- niepowrótnej...</wers_wciety>/
Więc bądź zdrów! Przebacz mi! Kochaj mnie! --- A! Nie!/
Skądże to słowo dziś?... Lecz niech zostanie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pierś moja chora dziś i jak podcięta/
<wers_wciety typ="1">Bólem, a jednak skupiam resztki ducha</wers_wciety>/
Duch mój już milczy, a krew jeszcze wzdęta/
<wers_wciety typ="1">Jak morze, kiedy milknie zawierucha.</wers_wciety>/
Kobiece serce mam --- wszystko pamięta,/
<wers_wciety typ="1">Ale jednego tylko dźwięku słucha;</wers_wciety>/
Jako się igła do bieguna kręci,/
Tak mi drży serce do twojej pamięci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzec już nic nie mam, a jeszcze mnie siła/
<wers_wciety typ="1">Jakaś wstrzymuje; nie wiem, czy położę</wers_wciety>/
Pieczęć... lecz trzeba, bym kielich spełniła,/
<wers_wciety typ="1">Dola ma gorszą chyba być nie może!...</wers_wciety>/
Gdyby zabijał żal, już bym nie żyła;/
<wers_wciety typ="1">Że biednych mija śmierć --- tego się trwożę,</wers_wciety>/
Więc muszę jeszcze żyć po tym pogrzebie/
Szczęścia --- kochać cię, modlić się za ciebie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na złotobrzeżnym ten list był pisany/
<wers_wciety typ="1">Welinie<pe><slowo_obce>welin</slowo_obce> --- rodzaj cienkiego pergaminu z cielęcej skóry.</pe> kruczym piórem; kiedy kładła</wers_wciety>/
Pieczęć i w kroplach spadał lak rozgrzany,/
<wers_wciety typ="1">Z jej oczu ani jedna łza nie padła,</wers_wciety>/
Choć ręka trzęsła się; lak był różany,/
<wers_wciety typ="1">Motto: <slowo_obce>Elle vous suit partout<pe><slowo_obce>Elle vous suit partout</slowo_obce> (fr.) --- ona wszędzie podąża za tobą.</pe></slowo_obce> (w nim odgadła</wers_wciety>/
Los swój) --- wyryte w pieczątce z karniolu<pe><slowo_obce>karniol</slowo_obce> (miner.) --- odmiana chalcedonu.</pe>/
Nad słonecznikiem rzniętym w białym polu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- Taki był debiut Juana. Którędy,/
<wers_wciety typ="1">Raczej ,,czy" powieść poprowadzę dalej,</wers_wciety>/
To już publiki jest rzecz; ona błędy/
<wers_wciety typ="1">Oraz zalety rozważa na szali,</wers_wciety>/
Piórem na czapce wieszcza są jej względy/
<wers_wciety typ="1">(Choć i nagana nie zaraz opali</wers_wciety>/
Skrzydła poecie), więc jeśli łaskawie/
Osądzą, za rok znów się z pieśnią zjawię.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Moje poema, które się w epiczne/
<wers_wciety typ="1">Przedzierzga --- na ksiąg dwanaście rozłamię,</wers_wciety>/
Opiszę wojny, miłości rozliczne,/
<wers_wciety typ="1">Lądy i morza --- a w niczym nie skłamię.</wers_wciety>/
W tece mam już trzy epizody śliczne,/
<wers_wciety typ="1">Pokażę także piekło w panoramie,</wers_wciety>/
Stylem w dziedzictwie wziętym po Homerze,/
Bo --- do epicznych poetów należę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko w odstępach stosownych rozmieszczę,/
<wers_wciety typ="1">Z Arystotelem pragnąc żyć w przyjaźni,</wers_wciety>/
Którego prawom poddają się wieszcze/
<wers_wciety typ="1">I wstają wielcy ludzie albo --- błaźni!...</wers_wciety>/
Biały wiersz lubią --- ja się rymem pieszczę,/
<wers_wciety typ="1">Kto mistrz, narzędziem włada bez bojaźni.</wers_wciety>/
Mitologiczną nową maszynerię/
Mam --- i bohaterstw prześliczną scenerię ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nieznany zwłaszcza szczegół wytknąć muszę,/
<wers_wciety typ="1">Co mnie wyróżnia od epicznej braci.</wers_wciety>/
I tu przewaga --- jest przy mnie, jak tuszę<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Blask mych cnót przy tej na sile nie straci,</wers_wciety>/
A kwestię ważną nadzwyczaj poruszę./
<wers_wciety typ="1">Oto: zbyt kraszą<pe><slowo_obce>krasić</slowo_obce> (daw.) --- upiększać.</pe> wszystko --- myśl się schwaci<pe><slowo_obce>schwacić</slowo_obce> --- tu: okuleć (ochwat to zapalenie miękkich części kopyta końskiego, wynikłe z niedożywienia lub przemęczenia).</pe>,</wers_wciety>/
Nim przez labirynt bajek przejdzie żywa ---/
Moja zaś powieść cała jest prawdziwa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto o tym wątpi, niechaj spojrzeć raczy/
<wers_wciety typ="1">Na dzieje w jednym z tradycją ujęciu,</wers_wciety>/
Dzienniki, w których prawdy się nie paczy,/
<wers_wciety typ="1">Opery w aktach trzech, komedie w pięciu,</wers_wciety>/
A bohatera przyszły los obaczy/
<wers_wciety typ="1">(Ja też nie stanę w wielkim przedsięwzięciu),</wers_wciety>/
Zwłaszcza że pomni, kto żyje w Sewilli,/
Jak się na scenie oń szatani bili.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeżeli kiedy zniżę się do prozy,/
<wers_wciety typ="1">To poetyckie napiszę reguły,</wers_wciety>/
Przewyższające wszystkich reguł grozy./
<wers_wciety typ="1">Jeżeli na nie wieszcz nie będzie czuły,</wers_wciety>/
To jego Muzę wpakuję do kozy ---/
<wers_wciety typ="1">Ekstraktem myśli okraszę bibuły;</wers_wciety>/
Nazwę swe dzieło: Longin o pijaństwie,/
Czyli: Poeta królem w rymów państwie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wierzaj<pe><slowo_obce>Wierzaj...</slowo_obce> --- w dalszych słowach Byron pokazuje, że bardziej ceni angielskich poetów przedromantycznych.</pe> w Drydena<pe><slowo_obce>Dryden, John</slowo_obce> (1631--1700) --- poeta i dramatopisarz angielski, od 1668 nadworny poeta rodziny królewskiej.</pe>, Pope'a<pe><slowo_obce>Pope, Alexander</slowo_obce> (1688--1744) --- czołowy poeta angielskiego Oświecenia.</pe> i Miltona<pe><slowo_obce>Milton, John</slowo_obce> (1608--1674) --- poeta angielski, autor poematu <tytul_dziela>Raj utracony</tytul_dziela>.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Nie wierz w Wordswortha<pe><slowo_obce>Wordsworth, William</slowo_obce> (1770--1850) --- poeta angielski, jeden z prekursorów romantyzmu, zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe>, Coleridge'a<pe><slowo_obce>Coleridge, Samuel Taylor</slowo_obce> (1772--1834) --- jeden z tzw. poetów jezior i prekursorów romantyzmu w literaturze angielskiej.</pe>, Southeya<pe><slowo_obce>Southey, Robert</slowo_obce> (1774--1843) --- angielski poeta okresu romantyzmu.</pe>;</wers_wciety>/
Szkapa pierwszego cała rozemdlona,/
<wers_wciety typ="1">Southey wodnisty, Coleridge się upija,</wers_wciety>/
Crabbego<pe><slowo_obce>Crabbe, George</slowo_obce> (1754--1832) --- angielski poeta romantyczny, częstow swojej twórczości odwołujący się do doświadczeń narkotycznych.</pe> Muza jest niedościgniona,/
<wers_wciety typ="1">Za to nie zawsze Campbellowi sprzyja.</wers_wciety>/
Słów Rogersowi nie kradnij spod pióra/
I nie romansuj z Muzą IMci Moora.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc: nie pożądaj Muzy Sotheby'ego<pe><slowo_obce>Sotheby, William</slowo_obce> --- poeta i tłumacz angielski.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Ani Pegaza, ani żadnej rzeczy,</wers_wciety>/
Która jego jest; nie mów fałszywego/
<wers_wciety typ="1">Świadectwa jak ,,ktoś", co mi nie zaprzeczy,</wers_wciety>/
Pisać masz wedle przykazania mego ---/
<wers_wciety typ="1">To jest krytycyzm. To uczeń na pieczy</wers_wciety>/
Mając, przed rózgą moją niech zna respekt,/
Bo na Bóg żywy!... wyrządzę mu despekt<pe><slowo_obce>despekt</slowo_obce> (daw.) --- urażenie czyjegoś honoru bądź ambicji.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby ośmielił się ktoś rozpowiadać,/
<wers_wciety typ="1">Że propaguję niemoralność grzeszną,</wers_wciety>/
Niechaj nie krzyczy, nim rózgą okładać/
<wers_wciety typ="1">Zaczną; niech czyta jeszcze raz --- nieśpieszno,</wers_wciety>/
A o powieści mej nie będzie gadać,/
<wers_wciety typ="1">Że niemoralną jest, chociaż ucieszną.</wers_wciety>/
Zresztą w dwunastej pieśni wam pokażę,/
Dokąd prawdziwi wędrują zbrodniarze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdyby, mimo żem tak się z nim porał<pe><slowo_obce>porać się</slowo_obce> (daw.) --- zmagać się.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Przeczył, że jest w niej dydaktyczne znamię;</wers_wciety>/
Gdyby już błąd mu tak w mózg się zaorał,/
<wers_wciety typ="1">Iżby rozumiał ciągle, że go mamię,</wers_wciety>/
Krzycząc jak ślepiec: ,,Nie widzę, gdzie morał".../
<wers_wciety typ="1">To --- gdyby ksiądz to był, rzekłbym, że kłamie,</wers_wciety>/
Gdyby zaś to był żołnierz albo krytyk,/
Rzekłbym mu grzecznie: ,,Jesteś pan... polityk".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A teraz nagródź mnie oklasków grzmotem/
<wers_wciety typ="1">I pomnij, com tu rzekł o moralności</wers_wciety>/
--- Kraszę tę brzydką rzecz poezji złotem,/
<wers_wciety typ="1">Tak dzieciom dają bawidełka z kości,</wers_wciety>/
Gdy się im ząbki kłują --- a wiedz o tem,/
<wers_wciety typ="1">Że mam pretensję do poetyczności;</wers_wciety>/
Lecz aby krytyk nie miał na mnie chrapki,/
Przekabaciłem ,,Przegląd" mojej babki<pe><slowo_obce>,,Przegląd" mojej babki</slowo_obce> --- tj. czasopismo <slowo_obce>Grandmother's Reviev</slowo_obce>.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512155480530-244356273"/><motyw id="m1512155480530-244356273">Przekupstwo</motyw>Posłałem ,,prośbę" do wydawcy w liście,/
<wers_wciety typ="1">On mi odwrotną pocztą złożył dzięki,</wers_wciety>/
Zaraz artykuł palnie --- oczywiście./
<wers_wciety typ="1">Lecz gdyby Muzę moją wziął na męki</wers_wciety>/
I zawiódł, choć przyrzekał uroczyście.../
<wers_wciety typ="1">I przeczył, że coś wziął z ręki do ręki,</wers_wciety>/
Miodowe słówka na żółciowe mieniąc.../
--- Krzyknąłbym zaraz, że wziął gruby pieniądz.
<end id="e1512155480530-244356273"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sądzę --- w tym świętym związku mogę pożyć/
<wers_wciety typ="1">Długo, pod jego skrzydłami na walne</wers_wciety>/
Czekać natarcie i czekając, trwożyć/
<wers_wciety typ="1">Pisma codzienne, miesięczne, kwartalne.</wers_wciety>/
Nie myślę wcale klientów im mnożyć.../
<wers_wciety typ="1">Trudneż to, kiedy są ,,niepoczytalne".</wers_wciety>/
A ,,Edynburski Przegląd" i ,,Kwartalny"/
Na krnąbrnych wieszczów mają sposób walny<pe><slowo_obce>walny</slowo_obce> (daw.) --- zasadniczy, decydujący.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce>Non ego hoc ferrem callida juventa</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Consule Planco<pe><slowo_obce>Non ego hoc ferrem callida juventa
Consule Planco</slowo_obce> (łac.) --- nie czyniłbym tego w gorącej młodości, gdy Plancus był konsulem (końcówka tej strofy stanowi parafrazę zacytowanego fragmentu).</pe></slowo_obce> --- tak Horacy rzecze;</wers_wciety>/
I ja tak rzekę; niech słuchacz pamięta,/
<wers_wciety typ="1">Że to już szósty czy siódmy rok ciecze,</wers_wciety>/
Odkąd rzuciłem kraj; dziś mnie ma Brenta,/
<wers_wciety typ="1">Wtedym był gotów iść na gołe miecze, </wers_wciety>/
Gniew u mnie jawny był, bom go nie chował,/
Gdy Jerzy III w Brytanii panował.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512156171065-3755455276"/><motyw id="m1512156171065-3755455276">Starość</motyw>Dziś mi w trzydziestym roku włos siwieje/
<wers_wciety typ="1">(A gdy o dziesięć lat jeszcze podrosnę,</wers_wciety>/
Chyba peruką łysinę odzieję),/
<wers_wciety typ="1">W sercu ustały już bicia miłosne,</wers_wciety>/
Już mnie nie nęcą walki ni turnieje./
<wers_wciety typ="1">Strwoniłem lato, ach! jeszcze na wiosnę,</wers_wciety>/
Przepiłem życia procent i kapitał,/
Sam bym się o hart duszy już nie pytał.<end id="e1512156171065-3755455276"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nigdy już --- nigdy jako deszcz majowy/
<wers_wciety typ="1">Moc wrażliwości serca nie ochłodzi,</wers_wciety>/
Choć z woni, świateł i barw ciągle nowy/
<wers_wciety typ="1">Urok i nowe uczucia wywodzi,</wers_wciety>/
A potem w sercu niby skarb miodowy/
<wers_wciety typ="1">Składa; sądzisz-li, że się nimi słodzi</wers_wciety>/
Miód serca?... Gdzież tam! Wszak to w duszy twojej/
Jest moc, co słodycz miodnych soków dwoi<pe><slowo_obce>dwoi</slowo_obce> --- tu: podwaja.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512156235531-494347103"/><motyw id="m1512156235531-494347103">Serce, Rozum</motyw>Nigdy już --- nigdy, o nigdy, me serce,/
<wers_wciety typ="1">Nie będziesz gwiazdą moją, mym wszechświatem...</wers_wciety>/
Dawniej me wszystko, dziś ze mną w rozterce,/
<wers_wciety typ="1">Nie będziesz wonnym ciała mego kwiatem.</wers_wciety>/
Ułudy znikły i dziś w poniewierce/
<wers_wciety typ="1">U ciebie czułość... A ja?... Co też na tem</wers_wciety>/
Straciłem? Owszem, nabyłem rozumu,/
Dziw, że nie uciekł od żądz głośnych szumu.<end id="e1512156235531-494347103"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Minęły dni mej miłości... ostatnie!/
<wers_wciety typ="1">Śliczne dziewice, mężatki, ba! wdowy</wers_wciety>/
Już nie zachwycą mnie, nie wciągną w matnię,/
<wers_wciety typ="1">Słowem --- zaczynam sposób życia nowy;</wers_wciety>/
Przestaję wierzyć w dzielne dusze bratnie,/
<wers_wciety typ="1">Wina się zrzekam na rozkaz surowy</wers_wciety>/
Doktora; stanę się mrukliwym gderą.../
Lecz mieć namiętność muszę --- będę sknerą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ambicja była mym bogiem --- dziś kona/
<wers_wciety typ="1">Przed ołtarzami Uciech i Boleści...</wers_wciety>/
O! Jeszcze noszę ja po nich znamiona/
<wers_wciety typ="1">I o znikomej ich rozmyślam treści,</wers_wciety>/
Mówiąc, jak głowa śpiżowa Bakona:/
<wers_wciety typ="1">,,Czas jest, czas był i czas minął." --- <begin id="b1512156359011-3591174796"/><motyw id="m1512156359011-3591174796">Starość</motyw>Trzydzieści</wers_wciety>/
Mam lat --- a życie moje już jałowe.../
Serce spaliłem w żądzy, w rymach głowę.<end id="e1512156359011-3591174796"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512156810438-3908248776"/><motyw id="m1512156810438-3908248776">Sława</motyw>Jakiż cel sławy?... Na cetnar<pe><slowo_obce>cetnar</slowo_obce> --- ang. jednostka masy, ok. 50 kg.</pe> bibuły/
<wers_wciety typ="1">Przelać przez pióro inkaustu pół beczki!</wers_wciety>/
Dla niej się ludzie pną w górę jak muły,/
<wers_wciety typ="1">A w górze często nie ma dróg ni steczki<pe><slowo_obce>steczka</slowo_obce> (daw. a poet.) --- ścieżka.</pe> ---</wers_wciety>/
Dla niej się żołnierz krwawy, mówca czuły/
<wers_wciety typ="1">Staje, wieszcz trawi noc przy blasku... świeczki,</wers_wciety>/
Gdy oryginał przedzierzgnie się w marę,/
Zostanie imię, portret, ciżmy stare...
<end id="e1512156810438-3908248776"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512156837160-1970140362"/><motyw id="m1512156837160-1970140362">Grób</motyw>Czym są nadzieje? Król Cheops przed laty/
<wers_wciety typ="1">Posłał pod chmury piramidy dumny</wers_wciety>/
Szczyt, chcąc swą mumię zbawić od zatraty/
<wers_wciety typ="1">I wwieść swe imię w poczet wieków tłumny.</wers_wciety>/
Lecz świętokradcza dłoń rozbiła kraty/
<wers_wciety typ="1">Grobu, powieki otworzyła trumny...</wers_wciety>/
O! Nie stawcie mi głazów na mogile,/
Kiedy Cheopsa grobowiec legł w pyle.<end id="e1512156837160-1970140362"/></strofa>
 
<naglowek_podrozdzial>CCXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo ja prawdziwą filozofię cenię/
<wers_wciety typ="1">I często taka myśl mi w duszy dzwoni:</wers_wciety>/
Śmierć przyjdzie w porę po każde stworzenie;/
<wers_wciety typ="1">Skosi i ciebie, jak bodiak<pe><slowo_obce>bodiak</slowo_obce> (reg.) --- oset.</pe> na błoni;</wers_wciety>/
Młodość nie przeszła ci niepostrzeżenie,/
<wers_wciety typ="1">Choćbyś odzyskał ją, znowu się strwoni,</wers_wciety>/
Więc dziękuj gwiazdom, że ci dobrze w świecie,/
Bibliję czytaj i myśl o kalecie<pe><slowo_obce>kaleta</slowo_obce> (daw.) --- skórzany woreczek na pieniądze.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na tym więc, luby czytelniku, stajem ---/
<wers_wciety typ="1">A teraz ja, wieszcz, co te rymy składam,</wers_wciety>/
Za rękę ściskam cię starym zwyczajem/
<wers_wciety typ="1">I uniżony sługa --- do nóg padam.</wers_wciety>/
Spotkasz mnie; jeśli polubim się wzajem,/
<wers_wciety typ="1">Z tajniejszych myśli ci się wyspowiadam.</wers_wciety>/
Inaczej --- przestań na tej okruszynie.../
--- Niechby tak każdy czynił, jak ja czynię.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Poezjo moja! Lutni mojej szumie!/
<wers_wciety typ="1">Rzucam cię w wodę --- płyń, gdzie cię poniesie,</wers_wciety>/
A jeśli jaki człowiek cię zrozumie,/
<wers_wciety typ="1">To się i moje imię przez to wzniesie".</wers_wciety>/
Gdy kto Southeya czyta, a rozumie/
<wers_wciety typ="1"> Wordswortha, toć i mnie pobawić chce się...</wers_wciety>/
--- Cztery te pierwsze wiersze to intruzy/
Niepożądane z Southeyowej Muzy. ---</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń druga</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wy, co chowacie młodociane kwiatki/
<wers_wciety typ="1">Hiszpanii, Francji, Anglii, Portugalii,</wers_wciety>/
Nie szczędźcie rózeg na niesforne dziatki;/
<wers_wciety typ="1">Rózga bolesna, morał w nich utrwali.</wers_wciety>/
Oto najlepszej wychowanie matki/
<wers_wciety typ="1">W przypadku, któryśmy właśnie poznali,</wers_wciety>/
Chybiło, odkąd sposobem zbyt dziwnym/
Naiwny chłopiec stał się nienaiwnym.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby go dano do elementarnej/
<wers_wciety typ="1">Szkółki, do klasy czwartej albo trzeciej,</wers_wciety>/
W pracy oskromniałby chłopiec figlarny;/
<wers_wciety typ="1">Szkoła ma w Anglii wielki wpływ na dzieci,</wers_wciety>/
Nie tak w Hiszpanii, gdzie klimat jest parny,/
<wers_wciety typ="1">Mimo że fakt ten znany od stuleci,</wers_wciety>/
Nie przewidziała ochmistrzów rachuba/
Rozwodu dzięki sprawkom żółtodzióba.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą młokosa nazbyt się nie wini;/
<wers_wciety typ="1">Spójrz przez rozsądku tylko okulary;</wers_wciety>/
Więc naprzód: Pani matka, rachmistrzyni/
<wers_wciety typ="1">I --- sam już nie wiem --- ochmistrz, osieł stary;</wers_wciety>/
Piękna kobieta --- brzydka nie uczyni/
<wers_wciety typ="1">Głupstwa i zwykle dochowuje wiary;</wers_wciety>/
Mąż siwiejący nie w wielkiej jedności/
Z młodą małżonką; czas, okoliczności...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak --- tak --- świat musi wirować na osi,/
<wers_wciety typ="1">A z nim wiruje cała ludzka trzoda;</wers_wciety>/
Człek żyje, kocha, mrze, podatki znosi,/
<wers_wciety typ="1">A kędy wieje wiatr, tędy się poda;</wers_wciety>/
Król z tronu rządzi, ksiądz moralność głosi,/
<wers_wciety typ="1">Doktor uśmierca --- życie mknie jak woda,</wers_wciety>/
Człek jada, pija, wzdycha, nie zadrzemie/
W pracy, z tego cóż?... proch, cień, czasem imię!...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do naznaczonej Juan pędził mety;/
<wers_wciety typ="1">Kadyks przepiękne miasto i ogromne,</wers_wciety>/
Rynek dla Indii --- upada, niestety,/
<wers_wciety typ="1">Odkąd się Peru stało wiarołomne;</wers_wciety>/
W mieście <wyroznienie>dziewice</wyroznienie>... chcę mówić: <wyroznienie>kobiety</wyroznienie>/
<wers_wciety typ="1">Takie słodziutkie, ponętne a skromne,</wers_wciety>/
Że nie opiszę zgoła, choć się męczę./
Nie każdy takie widział --- za to ręczę. </strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jako arabskie dzianety<pe><slowo_obce>dzianet</slowo_obce> --- rasowy koń.</pe>, jak łanie,/
<wers_wciety typ="1">Jako żyrafy smukłe lub gazele;</wers_wciety>/
A te ich stroje niby malowanie!/
<wers_wciety typ="1">Owe mantyle<pe><slowo_obce>mantyla</slowo_obce> --- rodzaj szala z koronki.</pe> i szale... za wiele</wers_wciety>/
Mówię --- pieśni mi na opis nie stanie./
<wers_wciety typ="1">A nóżki, łydki, a ten w całym ciele</wers_wciety>/
Wdzięk... szczęściem nie mam przenośni gotowej;/
Skarć, Muzo, wieszcza surowymi słowy,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niech o lubieżnych rzeczach nie majaczy. ---/
<wers_wciety typ="1">Patrz, spod mantyli ruch jej ręki mlecznej</wers_wciety>/
Odsłania oko, a oko zahaczy/
<wers_wciety typ="1">O serce widza... O! kraju słoneczny:</wers_wciety>/
Miłości! Nim cię zapomnę, niech raczej/
<wers_wciety typ="1">Zapomnę modlić się! --- Zbyt niebezpieczny</wers_wciety>/
To strój --- a takiej oczętom swawoli/
Dozwala chyba weneckie <slowo_obce>fazzioli</slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kazała matka więc, by się wyprawił/
<wers_wciety typ="1">Ku Kadyksowi, gdzie okręt na niego</wers_wciety>/
Czekał; wzbroniła jednak, aby bawił<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Długo w tym mieście --- nie powiem, dlaczego.</wers_wciety>/
Chłopcu się nowy zupełnie świat jawił;/
<wers_wciety typ="1">Hiszpański okręt, jak arka Noego,</wers_wciety>/
Pod opiekuńczy miał go schować rąbek,/
By zeń wyleciał czysty jak gołąbek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kazał więc Juan pakować tłumoki,/
<wers_wciety typ="1">Walizy, kufry. Jako stało w planie,</wers_wciety>/
Wojaż młodzieńca miał trwać cztery roki./
<wers_wciety typ="1">Otrzymał nieco gotówki, kazanie,</wers_wciety>/
Rady, jak stawiać pierwsze w świecie kroki./
<wers_wciety typ="1">Rozstanie było smutne --- jak rozstanie...</wers_wciety>/
List pełen przestróg dała jeszcze w ganku/
(Nigdy nie czytał go) --- i list do banku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy wyjechał, by darmo nie trawić/
<wers_wciety typ="1">Czasu, niedzielną założyła szkółkę</wers_wciety>/
Dla psotnych malców, choć malcy się bawić/
<wers_wciety typ="1">Woleli w wojnę, w piłkę lub kukułkę;</wers_wciety>/
Więc czteroletnia i trzechletnia gawiedź/
<wers_wciety typ="1">Szła często z płaczem klęczeć na podściółkę</wers_wciety>/
Z grochu --- bo Inez zaczęła wnioskować,/
Że powołana była --- dzieci chować.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wstąpił na pokład, ściągnięto kotwicę,/
<wers_wciety typ="1">Fale skakały, wiatr cichnął powoli.</wers_wciety>/
W zatoce owej częste nawałnice/
<wers_wciety typ="1">Huczą; ja ich też użyłem do woli,</wers_wciety>/
Podróżnym woda morska siecze w lice,/
<wers_wciety typ="1">Ciało przesiąka wilgotnością soli.</wers_wciety>/
Juan stał, patrzał na ląd już daleki/
I pożegnanie słał --- może na wieki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Smutno --- wrażenie we mnie jeszcze świeże ---/
<wers_wciety typ="1">Patrzeć, jak brzegi rodzinne z ócz giną</wers_wciety>/
Za wielką wodą... to cię tak rozbierze,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza gdy żegnasz je prawie dzieciną...</wers_wciety>/
Białe jest --- pomnę --- Brytanii wybrzeże,/
<wers_wciety typ="1">Inne wybrzeża wyglądają sino.</wers_wciety>/
Tak tedy, siadłszy na okręt, zaczynasz/
Wierzyć, że robi się z ciebie --- marynarz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan stał, z głową czarnymi ciężarną/
<wers_wciety typ="1">Myślami; śpiewał wiatr, majtkowie klęli,</wers_wciety>/
Maszt trzeszczał, Kadyks był już plamką marną,/
<wers_wciety typ="1">Tak się daleko odeń odsunęli.</wers_wciety>/
Na słabość morską (w kwestię sanitarną/
<wers_wciety typ="1">Puszczam się) --- dobry jest <slowo_obce>beef-steak</slowo_obce>. Jeżeli</wers_wciety>/
Masz zaufanie do mnie, spory kawał/
Zażyj i pomnij, żem ja --- radę dawał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan przy sterze stał i wzrok synowski/
<wers_wciety typ="1">Rzucał na góry swoje mgłami strojne.</wers_wciety>/
Pierwsze żegnanie jest jak pierwsze głoski/
<wers_wciety typ="1">Dla dziecka --- trudne. Czuje to na wojnę</wers_wciety>/
Idący pierwszy raz lud; dziwne troski/
<wers_wciety typ="1">Rozpierają tak serce niespokojne,</wers_wciety>/
Że kiedy nawet kraj porzucasz wstrętny,/
Przy tym żegnaniu wzrok się zrobi mętny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512157718536-3227621222"/><motyw id="m1512157718536-3227621222">Smutek</motyw>A Juan wiele w ojczyźnie zostawił:/
<wers_wciety typ="1">Matkę, kochankę --- nie zostawił żony ---</wers_wciety>/
Słuszniej więc bólem niestłumionym trawił/
<wers_wciety typ="1">Serce niż starszy ktoś i ożeniony.<end id="e1512157718536-3227621222"/></wers_wciety>/
A pomnij: jeśliś ty się płaczem dławił/
<wers_wciety typ="1">Żegnając ludzi, z którymiś zwaśniony,</wers_wciety>/
Możnaż łez nie lać, gdy się swoich żegna?.../
--- Chyba je z oczu sroższa boleść zegna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Płakał więc Juan, jak płakali Żydzi/
<wers_wciety typ="1">U wód Babelu, pamiętni Syjonu,</wers_wciety>/
I ja bym płakał --- ale Muza szydzi;/
<wers_wciety typ="1">Zresztą zbyt nikły to powód do skonu.</wers_wciety>/
Podróż młodemu nigdy się nie zbrzydzi,/
<wers_wciety typ="1">Bo podróż bawi. Gdy do karabonu<pe><slowo_obce>karabon</slowo_obce> --- rodzaj pojazdu konnego.</pe></wers_wciety>/
Kłaść będą tłumok, to w nim, mam nadzieję,/
Już i książeczka ta kącik zagrzeje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan stał, myślał, wzdychał i łzy ronił;/
<wers_wciety typ="1">Łzy słone na toń słoną padające;</wers_wciety>/
,,Słodkie na słodkie"... (Ten wiersz mi zadzwonił,/
<wers_wciety typ="1">Bom właśnie czytał, jak kwiaty pachnące</wers_wciety>/
Przyniosła na grób, który prochy chronił/
<wers_wciety typ="1">Ofelii --- Danii królowa). Niknące</wers_wciety>/
Brzegi natchnęły refleksjami duszę/
I zaczął myśleć naprawdę o skrusze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Bądź zdrowa! --- wołał --- Hiszpanio, bądź zdrowa!/
<wers_wciety typ="1">Może cię nigdy, nigdy nie obaczę</wers_wciety>/
I umrę z dala, bo się nie uchowa/
<wers_wciety typ="1">W obczyźnie serce, ale się zapłacze...</wers_wciety>/
Gwadalkwiwirze mój, rzeko domowa,/
<wers_wciety typ="1">Żegnaj; ty, matko!... gdy nie przeinaczę</wers_wciety>/
Losu --- ty, Julio!..." Tu wyjął niebieski/
List i przeczytał od deski do deski.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Gdybym zapomnieć miał.... słuchaj mnie, Boże!.../
<wers_wciety typ="1">Nie, nie --- tak tanio czci mej nie pogrzebię,</wers_wciety>/
Prędzej ta ziemska kula wpadnie w morze,/
<wers_wciety typ="1">Prędzej to morze utopi się w niebie,</wers_wciety>/
Niżeli inną nad ciebie przełożę,/
<wers_wciety typ="1">Niż inną kiedy pokocham --- prócz ciebie.</wers_wciety>/
Nie dla mnie balsam powtórnej miłości.../
(Tu okręt zachwiał się --- on dostał mdłości).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wprzód niebo ziemię zgniecie... (tu się skutki/
<wers_wciety typ="1">Wstrząśnienia wzmogły). O Julio! dopóty</wers_wciety>/
Łkać będę... (Piotrze, daj mi trochę wódki,/
<wers_wciety typ="1">Battista, pomóż mi zejść do kajuty...) </wers_wciety>/
Aniele!... (prędzej, wy, piekła wyrzutki!...)/
<wers_wciety typ="1">Luba!... (ten okręt chwieje się jak struty)</wers_wciety>/
Tak bym się dzisiaj do nóg twoich cisnął/
Całować!... (tu się gwałtownie zachłysnął!)</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czuł tę mrożącą jakąś słabość serca/
<wers_wciety typ="1">(Raczej żołądka), w której jest smak piekła;</wers_wciety>/
Co w mdłe człowiecze jestestwo się wwierca,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy druh zdradził, kochanka uciekła,</wers_wciety>/
Kiedy najdroższych zesłał los wydzierca/
<wers_wciety typ="1">Daleko albo gdy śmierć ich zawlekła...</wers_wciety>/
Juan by świetniej wymową zapałał,/
Cóż --- gdy ocean jak emetyk<pe><slowo_obce>emetyk</slowo_obce> --- środek prowokujący wymioty.</pe> działał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512158915196-2540931729"/><motyw id="m1512158915196-2540931729">Miłość, Choroba</motyw>Miłość kapryśna jest; sprawioną żarem/
<wers_wciety typ="1">Własnym gorączkę odważnie przetrzyma;</wers_wciety>/
Lecz się osłabia kaszlem lub katarem/
<wers_wciety typ="1">I na ból gardła cierpliwości nie ma.</wers_wciety>/
Rany śmiertelne leczy niby czarem,/
<wers_wciety typ="1">Lecz pospolitych chorób się nie ima,</wers_wciety>/
Ucieka, gdy ktoś, zamiast westchnąć, kichnie,/
I czerwonością oczu się odstrychnie.<end id="e1512158915196-2540931729"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz ją najpewniej zmęczy i najsrożej/
<wers_wciety typ="1">Morska choroba, co w jelita wnika,</wers_wciety>/
Miłość tętnicę odważnie otworzy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz gorącego boi się ręcznika.</wers_wciety>/
Przeczyszczająca ją pigułka trwoży,/
<wers_wciety typ="1">Mdłości zabiją. Pomyśl, jak u smyka </wers_wciety>/
Była zawzięta, gdy jeszcze śród mdłości/
Żar go namiętny przejmował do kości!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Okręt nazwany pięknie: ,,Trinidadą",/
<wers_wciety typ="1">Gnał do Liworna po gościńcu szklistym.</wers_wciety>/
W tym mieście stara rodzina Moncado,/
<wers_wciety typ="1">Która się rozstać musiała z ojczystym</wers_wciety>/
Krajem --- osiadła. Familijną radą/
<wers_wciety typ="1">Był tam wysłany, opatrzony listem; </wers_wciety>/
Prócz tego inni znajomi w Sewilli/
Listy do swoich znajomych wręczyli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sług don Juana zastęp nie był liczny,/
<wers_wciety typ="1">Wszystkiego troje i ochmistrz Pedrillo,</wers_wciety>/
Człowiek stateczny i wielojęzyczny,/
<wers_wciety typ="1">Który dziś leżał, zwyciężony tylą</wers_wciety>/
Wrażeń, w hamaku i czuł ból febryczny,/
<wers_wciety typ="1">A w głowie zamęt większy z każdą chwilą</wers_wciety>/
I strach --- bo woda, pryskając w strzelnice,/
Skrapiała hamak, poduszki i lice.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słusznie się trwożył; charakter wojenny/
<wers_wciety typ="1">Morza coraz to groźniej znaczył burzę.</wers_wciety>/
Wiatr nie był jeszcze wściekłością brzemienny,/
<wers_wciety typ="1">A już lądowcy pobledli jak tchórze.</wers_wciety>/
Lecz marynarze --- to jest ród odmienny./
<wers_wciety typ="1">Pod noc ściągnięto żagiel w samej górze;</wers_wciety>/
Niebo wróżyło, że nastąpi starcie/
I kilka żagli pójdzie na rozdarcie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O pół do drugiej wiatr nagłym zawrotem/
<wers_wciety typ="1">Wpakował okręt między dwa bałwany, </wers_wciety>/
Co dno wybiły, kując w nie jak młotem,/
<wers_wciety typ="1">Spłukały pomost, uszkodziły ściany;</wers_wciety>/
I nim żeglarze, strwożeni łoskotem,/
<wers_wciety typ="1">Zbiegli się dźwigać okręt skołatany,</wers_wciety>/
Ster pękł; do pomp biegł i stary, i młody,/
W statku było już --- cztery stopy wody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podróżni widząc, że ich okręt ginie,/
<wers_wciety typ="1">Raźno skoczyli. Zaczęto przewracać</wers_wciety>/
Beczki, odsuwać kufry, paki, skrzynie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nikt się nie mógł otworu domacać,</wers_wciety>/
Wreszcie znaleźli go. Całej drużynie/
<wers_wciety typ="1">Zaczęła w serca mdłe otucha wracać,</wers_wciety>/
Choć się wdzierała woda przez szczeliny,/
Kładziono kołdry, tłumoki, pierzyny</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W otwór, co wszystko na nic się nie zdało;/
<wers_wciety typ="1">Musieliby iść na pożarcie hajom,</wers_wciety>/
Mimo wysiłek i energię całą,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby nie pompy. Niechaj ludzie znają,</wers_wciety>/
Jaką się pompy te okryły chwałą/
<wers_wciety typ="1">(Pięćdziesiąt beczek wody wyrzucają</wers_wciety>/
W godzinę, a zaś ich wyrobem słynie/
Zaszczytnie znany Mr. Mann w Londynie).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzień drugi dawał pozory pogody;/
<wers_wciety typ="1">Więc byli radzi i krzepili siły,</wers_wciety>/
Choć wewnątrz było na trzy stopy wody,/
<wers_wciety typ="1">Którą trzy pompy nieustannie piły.</wers_wciety>/
Znowu wiatr zawiał, nowe zrządził szkody./
<wers_wciety typ="1">Wpadli w wir, działa z łożysk się stoczyły,</wers_wciety>/
Ogromny bałwan na okręt się rzucił,/
Uderzył, podbił i na bok przewrócił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak wywrócony leżał i bez ruchu;/
<wers_wciety typ="1">Pokład się w wodzie nurzał do połowy,</wers_wciety>/
Sprawiając widok, co tak może w duchu/
<wers_wciety typ="1">Utkwić jak gromów huk, ogień bojowy,</wers_wciety>/
Jak wszystko, co się dobywa z rozruchu/
<wers_wciety typ="1">Uczuć i łamie serca, karki, głowy.</wers_wciety>/
Tak i topielcy, gdy wypłyną z toni,/
Drżąc, straszne rzeczy powiadają o niej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc maszty, które okręt nachyliły,/
<wers_wciety typ="1">Wyższy i niższy, toporami ścięto. </wers_wciety>/
Okręt ani drgnął --- leżał na kształt bryły,/
<wers_wciety typ="1">Leniąc się powstać, jak parobek w święto.</wers_wciety>/
Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> mu dwa maszty ostatnie ciężyły:/
<wers_wciety typ="1">Przedni i tylny --- w milczeniu je ścięto;</wers_wciety>/
Nikt się przed czynem rozpacznym nie wzdrygnął.../
Wtedy się nagle stary okręt dźwignął.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Łatwo odgadnąć, że gdy te przewroty,/
<wers_wciety typ="1">Odbywały się, podróżni niezdarni</wers_wciety>/
Biegali tam --- sam, nie mając ochoty/
<wers_wciety typ="1">Zbyć życia prędzej, nim zbędą śpiżarni. </wers_wciety>/
Ba! Stare wygi, gdy śmiertelne poty/
<wers_wciety typ="1">Strach im wyciśnie, stają się niekarni, </wers_wciety>/
Wódki wołają, wszelkie prawa depcą,/
Czasem rum nawet prosto z beczki chłepcą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nic tak zapewne ducha nie posili,/
<wers_wciety typ="1">Jak rum i wiara... Wierząc w te sposoby,</wers_wciety>/
Jedni śpiewali psalmy, drudzy pili,/
<wers_wciety typ="1">Wiatr wył dyszkantem --- jak w chórze żałoby</wers_wciety>/
Basem dudniły fale. Przestrach zmyli/
<wers_wciety typ="1">Cierpienia, z morskiej wyleczy choroby. </wers_wciety>/
Przekleństwa, modły i pijackie krzyki/
Z ryczącą falą chór stworzyły dziki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może by prędzej padli w tej pogoni/
<wers_wciety typ="1">Z losem --- lecz Juan, mądry, choć tak młody,</wers_wciety>/
Stanął przed drzwiami, w każdej dzierżąc dłoni/
<wers_wciety typ="1">Pistolet; a jak gdyby śmierć od wody</wers_wciety>/
Lżejszą być miała niż od palnej broni,/
<wers_wciety typ="1">Zaczęli prosić i łzami jagody</wers_wciety>/
Rosić i wzdychać; toż bardzo się gani,/
Że chcieli gwałtem umierać pijani.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Więcej nam grogu<pe><slowo_obce>grog</slowo_obce> --- napój alkoholowy na bazie rumu rozcieńczonego wodą, zwykle gorącą.</pe> daj --- wołali --- bo my/
<wers_wciety typ="1">Zaraz umrzemy!" --- ,,Nie! --- Juan zawoła ---</wers_wciety>/
Prawda, że los mi nasz wspólny wiadomy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz umierajmy człowieczeństwa z czoła</wers_wciety>/
Nie starłszy". Mówiąc, od drzwi lud łakomy/
<wers_wciety typ="1">Odpychał na kształt rajskiego anioła.</wers_wciety>/
Pedrillo nawet z szanownym obliczem,/
Choć kornie oczy wznosił, odszedł z niczem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poczciwy staruch na ramieniu duszę/
<wers_wciety typ="1">Miał i zawodził, i wzdychał żałośnie, </wers_wciety>/
Rachował grzechy, zagrzebany w skrusze,/
<wers_wciety typ="1">Wołał: ,,Niechaj Bóg karą mnie ochłośnie!"</wers_wciety>/
Przyrzekł, że gdy się dostanie na suszę,/
<wers_wciety typ="1">To się z sukienką kapucyńską zrośnie.</wers_wciety>/
A nie zabawi dłużej ni kwadransa/
Przy don Juanie niby --- Sanszo Pansa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nadzieja jedna świeciła im trwale,/
<wers_wciety typ="1">Dzień wstawał, wiatr snął, masztów już nie było,</wers_wciety>/
Otwór wzrósł, wkoło ławy piasku, ale/
<wers_wciety typ="1">Nie ląd; tak okręt bujał --- nad mogiłą. </wers_wciety>/
Do pomp się znowu rzucili; w zapale/
<wers_wciety typ="1">Ostatnią ręce wytężali siłą;</wers_wciety>/
Ze wschodem słońca pracowali sporzej,/
Mocniejsi u pomp --- a u żagli chorzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Płótno u sztaby uczepiono statku/
<wers_wciety typ="1">I tak trzymało się jakby na rei,</wers_wciety>/
Ale bez masztów, żagli, a w dodatku/
<wers_wciety typ="1">Z dziurą w dnie --- trudno nie tracić nadziei. </wers_wciety>/
Rozpaczać jednak trzeba --- na ostatku,/
<wers_wciety typ="1">Żywot, choć długi, nigdy się nie przeje, </wers_wciety>/
A choć czas przyjdzie, że śmierć załopoce/
Skrzydłem --- smutno gnić w lyońskiej zatoce.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam ich wiatr rzucił; sam zaczął sterować/
<wers_wciety typ="1">I samowolnie po odmętach wodził,</wers_wciety>/
Ze steru trzeba było zrezygnować/
<wers_wciety typ="1">I ze spoczynku; czas prędko uchodził</wers_wciety>/
Przy pracy, bo maszt musieli prostować,/
<wers_wciety typ="1">Ster lada jaki też by się przygodził<pe><slowo_obce>przygodzić się</slowo_obce> (daw.) --- przydać się.</pe>.</wers_wciety>/
Niepewna chwila ta okrętu zmora/
Płynęła, lecz nie z biegłością kaczora.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sobą strawiła się gwałtowność burzy;/
<wers_wciety typ="1">Lecz fala parła gwałtownie przez dziury</wers_wciety>/
W okręcie; łudzić nie mogli się dłużej./
<wers_wciety typ="1">Wody też słodkiej zabrakło, bez której</wers_wciety>/
Śmierć ich czekała niechybna w podróży./
<wers_wciety typ="1">Przez teleskopów poglądali rury,</wers_wciety>/
Lecz nie ujrzeli ni żagli, ni brzegu,/
Nic --- tylko morską toń i strach noclegu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znów wicher zawył i znów okręt kruchy/
<wers_wciety typ="1">Zaczął się głębiej zanurzać w topieli;</wers_wciety>/
Choć wyzierała śmierć z tej zawieruchy,/
<wers_wciety typ="1">Wszyscy cierpliwi byli, nawet śmieli,</wers_wciety>/
Aż gdy się zdarły skóry i łańcuchy/
<wers_wciety typ="1">U pomp, zwątpienie przyszło i ujrzeli,</wers_wciety>/
Jak go pochwycił wiatr, wściekłością zbrojny../
--- Tak chwyta ludzi wir domowej wojny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zbliżył się cieśla. Łzy miał pod zgrubiałą/
<wers_wciety typ="1">Powieką i rzekł cicho: ,,Kapitanie,</wers_wciety>/
Nie ma ratunku!..." Ten człek żył niemało,/
<wers_wciety typ="1">Po niejednym się błąkał oceanie</wers_wciety>/
I widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> strasznie mu się w duszy działo,/
<wers_wciety typ="1">Bo nie było to kobiece płakanie...</wers_wciety>/
Lecz tam zostały w chacie dzieci, żona.../
Tą myślą człowiek zwariuje, nim skona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ocean teraz prawie podkład zmywał;/
<wers_wciety typ="1">Okręt się przegiął, strach różnicę znosił.</wers_wciety>/
Ktoś swoim świętym funt świec obiecywał/
<wers_wciety typ="1">(Ba! gdzie ich dostać?), drugi ręce wznosił</wers_wciety>/
W górę, ów dziko w morze się wpatrywał,/
<wers_wciety typ="1">Kilku spuszczało łódź, a jeden prosił</wers_wciety>/
Pedrilla, aby dał mu rozgrzeszenie;/
Ten go ,,do diabła" słał --- przez roztargnienie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ci się rzucili w hamaki i spali,/
<wers_wciety typ="1">Ci się stroili pięknie jak na gody,</wers_wciety>/
Ci dzień urodzin swoich przeklinali,/
<wers_wciety typ="1">Zgrzytali, wyli, włosy darli z brody.</wers_wciety>/
Inni --- jak rzekłem --- mężni i wytrwali,/
<wers_wciety typ="1">Spuszczali wielką szalupę do wody,</wers_wciety>/
Marząc, że uda się śmierci wywinąć,/
Byle nie trzeba wbrew prądowi płynąć.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz co myśl wiodło do ostateczności,/
<wers_wciety typ="1">To --- zjawiające się głodu widziadło.</wers_wciety>/
Rozumiał każdy, iż zbraknie żywności,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby tak dłużej błąkać się wypadło;</wers_wciety>/
A człek nie lubi żyć i mrzeć we czczości;/
<wers_wciety typ="1">Morze śpiżarnię prawie całą zjadło,</wers_wciety>/
W kutrze zmieściła się ledwo troszeczka/
Masła --- dwa sądki --- i sucharów beczka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szalupa była większa, toteż dla niej/
<wers_wciety typ="1">Przypadło: chleba zmokłego dwadzieście</wers_wciety>/
Funtów, sześć wiader wody, wina w bani/
<wers_wciety typ="1">Pół wiadra; z mięsa kupionego w mieście</wers_wciety>/
Kadyksie: jeden comberek barani,/
<wers_wciety typ="1">Szynka wieprzowa, wołowina, wreszcie</wers_wciety>/
Osiem galonów rumu --- jak widzicie,/
Dość licho asekurowano życie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jolla<pe><slowo_obce>jolla</slowo_obce> --- tu: niewielka łódź wiosłowa będąca na wyposażeniu statku.</pe>, pinassa<pe><slowo_obce>pinassa</slowo_obce> --- mniejsza łódź będąca na wyposażeniu statku i służąca jego komunikacji z lądem.</pe> poszły z huraganem,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy się wzmogła burza --- jeszcze rano,</wers_wciety>/
Lecz można było boleć i nad stanem/
<wers_wciety typ="1">Szalupy; z kołder żagle pozszywano,</wers_wciety>/
Z wiosła, które się naszło w skołatanym/
<wers_wciety typ="1">Statku, maszt jakiś wykoncypowano.</wers_wciety>/
Dwie łodzie ledwo pół wzięły załogi,/
A kuter w żywność był nader ubogi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzień bezsłoneczny powoli uchodził/
<wers_wciety typ="1">Z morskiej pustyni. A jako zbrodniarze</wers_wciety>/
W maskę twarz kryją, aby cios ugodził/
<wers_wciety typ="1">Śmielej, i nocy powierzają straże,</wers_wciety>/
Tak się im zjawiał mrok, co cienie zwodził/
<wers_wciety typ="1">Na toń samotną i na blade twarze.</wers_wciety>/
Dwanaście pełnych dni wiodła ich trwoga,/
Teraz jej miejsce zajmie śmierć złowroga.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512165492661-77394493"/><motyw id="m1512165492661-77394493">Śmiech</motyw>Zaczęto tratwę z gorącym pośpiechem/
<wers_wciety typ="1">Zbijać, lecz tratwa na morzu --- cóż znaczy?...</wers_wciety>/
Na to mógłby ktoś poglądać z uśmiechem,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby był bardzo wesół i junaczy,</wers_wciety>/
Prędzej zawtórzyłby pijackim echem,/
<wers_wciety typ="1">Podochoceniem szalonym rozpaczy,</wers_wciety>/
Epileptycznym pół, pół histerycznym;/
Śmierć się bankietem radowała ślicznym.
<end id="e1512165492661-77394493"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Opół do ósmej wyrzucono z nawy<pe><slowo_obce>nawa</slowo_obce> (daw.) --- statek.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Kosze i belki, i wszelkie brzemiona<pe><slowo_obce>brzemię</slowo_obce> (daw.) --- ciężar.</pe>,</wers_wciety>/
By jak najdłużej utrzymać dziurawy/
<wers_wciety typ="1">Okręt; czuł każdy, jak nieunikniona</wers_wciety>/
Śmierć dyszy... Z nieba padał blask sinawy;/
<wers_wciety typ="1">Okręt, jak trumna trupem obciążona,</wers_wciety>/
Szedł ciężko, potem drgnął, schylił się, zwinął,/
Sztabą uderzył wprzód... i z wolna ginął.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wtedy żegnalny okrzyk w niebo wionął;/
<wers_wciety typ="1">Tchórz wrzaskiem buchnął, zęby zaciął śmiały,</wers_wciety>/
Niejeden w morze się rzucał i tonął,/
<wers_wciety typ="1">Żądając prędzej śmierci --- niewytrwały.</wers_wciety>/
Ocean wkoło niby piekło zionął,/
<wers_wciety typ="1">Okręt wpadł --- ciągnąc z sobą morskie wały<pe><slowo_obce>wały</slowo_obce> (daw.) --- fale.</pe>,</wers_wciety>/
Jak ten, co z wrogiem zaplótłszy ramiona,/
Wpierw go udusić pragnie, zanim skona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Straszne wołanie z piersi się wydarło:/
<wers_wciety typ="1">Głośniejsze niźli głos burzy, co wyła</wers_wciety>/
Jak zwierzę --- potem cichło i zamarło.../
<wers_wciety typ="1">Już tylko szumiał wiatr i fala biła</wers_wciety>/
O falę; morze jak grób się zaparło;/
<wers_wciety typ="1">Dłoń się zeń czasem skurczona dobyła,</wers_wciety>/
Czasem krzyk krótki, zakończon bełkotem/
Topielca, co się rozstawał z żywotem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Łodzie spuszczono --- jak rzekłem --- na tonie;/
<wers_wciety typ="1">W tych łodziach grono żywych się zebrało;</wers_wciety>/
Ale nadzieja gasła w każdym łonie,/
<wers_wciety typ="1">Bo wiatr jak przedtem dął, morze szumiało,</wers_wciety>/
A nikt nie wiedział, w której ląd jest stronie;/
<wers_wciety typ="1">Za wielu było ich --- chociaż tak mało! </wers_wciety>/
Ogółem było wydartych powodzi/
Dziewięciu w kutrze, a trzydziestu w łodzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Reszta zginęła. Dwieście dusz szkaradnie/
<wers_wciety typ="1">Wyszło z ciał; <begin id="b1512165665953-1279391549"/><motyw id="m1512165665953-1279391549">Modlitwa</motyw>a tu żal wynurzyć muszę, </wers_wciety>/
Że gdy katolik jaki w morze wpadnie,/
<wers_wciety typ="1">To długo czeka, nim ktoś mszą za duszę</wers_wciety>/
Żałobną ogniom czyśćca go wykradnie,/
<wers_wciety typ="1">Bo nim o statku wieść dojdzie na suszę,</wers_wciety>/
Któż do niepewnych datków ma ochotę?/
Zaduszka pono kosztuje trzy złote...<end id="e1512165665953-1279391549"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan prędko do szalupy skoczył,/
<wers_wciety typ="1">A chciał ocalić Pedrilla i psisko.</wers_wciety>/
Uczeń nad mistrzem opiekę roztoczył,/
<wers_wciety typ="1">A opiekuńcze owo stanowisko</wers_wciety>/
Odwagę tchnęło weń. Pedrillo moczył/
<wers_wciety typ="1">Oblicze łzami, widząc śmierć tak blisko.</wers_wciety>/
Battistę (co się zwał zdrobniale: Tita)/
Już powaliła przedtem okowita.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piotrka chciał także ocalić z przygody,/
<wers_wciety typ="1">Lecz i ten, czując groźne położenie</wers_wciety>/
Chwili, upił się, a gdy szedł na schody,/
<wers_wciety typ="1">Upadł i poszedł między morskie cienie,</wers_wciety>/
I znalazł nagle grób z wina i wody./
<wers_wciety typ="1">Chciano ocalić go, lecz się na scenie</wers_wciety>/
Już nie pojawił, bo morze szalało,/
Zresztą i miejsca w szalupie nie stało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Charcik, dzielący Juanowe losy,/
<wers_wciety typ="1">Którego jeszcze don Jose wychował,</wers_wciety>/
Stał na pokładzie i wył wniebogłosy;/
<wers_wciety typ="1">Ze stanu rzeczy trafnie wywnioskował</wers_wciety>/
(Psy mają czułe i rozumne nosy),/
<wers_wciety typ="1">Że woda sięgnie niebawem nad pował.</wers_wciety>/
Juan posłyszał go, pochwycił, skoczył/
Do łodzi, a psa pod siedzenie wtłoczył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Napełnił także pieniędzmi kieszenie/
<wers_wciety typ="1">I obładował nimi smętne ciało</wers_wciety>/
Pedrilla, który wpadłszy w zasępienie,/
<wers_wciety typ="1">Bezmyślnie, co się Juanowi zdało,</wers_wciety>/
Czynił; huk morza powiększał w nim drżenie./
<wers_wciety typ="1">Juan, przeciwnie, miał minę dość śmiałą; </wers_wciety>/
Ufając, że się nim zajmie niebieska/
Siła, ocalił ochmistrza i pieska.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Noc była czarna. Wiatr skrzydłem łopotał;/
<wers_wciety typ="1">Próżno się żagiel to w głębi topieli,</wers_wciety>/
To w górze z siłą przeważną szamotał ---/
<wers_wciety typ="1">Zwinąć go ani rozwinąć nie śmieli,</wers_wciety>/
Nurt się przelewał przez ster i łaskotał./
<wers_wciety typ="1">Podróżni wodą sieczeni skostnieli,</wers_wciety>/
Wnet każdy głowę opuścił bezradną/
I biedny kuter powędrował na dno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ubyło dziewięć dusz. Drugi się trzymał/
<wers_wciety typ="1">Statek; maszt na nim z wiosła był zrobiony,</wers_wciety>/
A żagiel z kołder pysznie się wydymał,/
<wers_wciety typ="1">Niby na rei, sznurkiem utwierdzony.</wers_wciety>/
Ocean huczał, pienił się i zżymał,/
<wers_wciety typ="1">Przez burt przewalał, więc strach był niepłony.</wers_wciety>/
Ludzi im było żal, lecz równie masła/
I chleba, których drużyna nie spasła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ogniście wstało słońce i czerwono,/
<wers_wciety typ="1">Krwawy posłannik wracającej burzy.</wers_wciety>/
Cóż czynić mogli? Płynąć w niezmierzoną/
<wers_wciety typ="1">Dal, patrzeć, rychło niebo się rozchmurzy.</wers_wciety>/
Po łyżce rumu z winem rozdzielono/
<wers_wciety typ="1">Między tych, którzy głodu znosić dłużej</wers_wciety>/
Nie mogli; reszta zjadła chleb spleśniały,/
Z wszystkich zamiast szat łachmany wisiały.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trzydziestu było w tak ciasnej przestrzeni,/
<wers_wciety typ="1">Że nikt swobodnie nie mógł użyć ręki,</wers_wciety>/
Jedni zziębnięci, przemokli, skurczeni/
<wers_wciety typ="1">Siedzieli --- inni, by złagodzić męki,</wers_wciety>/
Na kształt dantejskich pokładli się cieni/
<wers_wciety typ="1">Czuwając; febrą dzwoniły im szczęki.</wers_wciety>/
Tak wlokła się łódź, szkielety<pe><slowo_obce>szkielety</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szkieletami.</pe> ciężarna,/
Wspólnym ich płaszczem była chmura czarna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wiadomo: dłużej żyje, kto spragniony/
<wers_wciety typ="1">Jest życia; znają tę prawdę doktorzy.</wers_wciety>/
Pacjent, co nie ma przyjaciół lub żony,/
<wers_wciety typ="1">By go dobili, jeszcze nienajgorzej</wers_wciety>/
Ma się; jeszcze go śmierci wyostrzony/
<wers_wciety typ="1">Nóż ani Parki nożyca nie trwoży.</wers_wciety>/
Strata nadziei życia --- życie skraca,/
Śmierć wtedy człeka dmuchnięciem wywraca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ludzie mający pono dożywocie<pe><slowo_obce>dożywocie</slowo_obce> --- tu: zagwarantowane umową wyżywienie i opiekę do końca życia.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Potrafią dłużej żyć --- sam Bóg wie, na co</wers_wciety>/
Wierzycielowi na złość! --- Temu krocie/
<wers_wciety typ="1">Pachną, a oni żyją i nie płacą.</wers_wciety>/
Najgorsi z wszystkich są Żydzi; ci w złocie/
<wers_wciety typ="1">Naprzód ukąpią, a potem zatracą.</wers_wciety>/
Jam do pożyczek bywał zawsze chutny,/
Tylko mnie trapił dzień terminu smutny!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Równie gromada owa w lichej łodzi/
<wers_wciety typ="1">Żyła ochotą życia i dlatego</wers_wciety>/
Zniosła, co ludzkie pojęcie przechodzi,/
<wers_wciety typ="1">Jak skała, kiedy fale ją oblegą.</wers_wciety>/
Trud się żeglarzom z przeznaczenia rodzi,/
<wers_wciety typ="1">A to od czasów korabiu Noego,</wers_wciety>/
Który wiózł ludzi, ród gęsi, krów, owiec,/
Jak Argo<pe><slowo_obce>Argo</slowo_obce> (mit. gr.) --- statek Argonautów, dowodzonych przez Jazona.</pe>, pierwszy korsarski żaglowiec.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszak mięsożerna człowiek jest istota:/
<wers_wciety typ="1">Musi jeść, a ma tę wadę nieszczęsną,</wers_wciety>/
Że jeść nie może, jak dżdżownica, błota,/
<wers_wciety typ="1">Ale jak tygrys, haja strawę mięsną,</wers_wciety>/
Anatomiczny wprawdzie skład żywota/
<wers_wciety typ="1">Znosi jarzyny, lecz żołądki klęsną</wers_wciety>/
Od takiej strawy; człowiek, co pracuje,/
Musi jeść mięso --- i wół mu smakuje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak zrozpaczonej owej ludzkiej trzodzie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy się w dniu trzecim ocean ukoił,</wers_wciety>/
Anioł zaświtał w niebieskiej pogodzie/
<wers_wciety typ="1">I rozbliźnione rany serca goił.</wers_wciety>/
Posnęli wszyscy jak żółwie na wodzie;/
<wers_wciety typ="1">Gdy się ocknęli, głód w żołądkach broił;</wers_wciety>/
Więc gospodarskiej niepomni nauki,/
Na żer się chciwie rzucili --- jak kruki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przewidzieć było łatwo, co się stanie:/
<wers_wciety typ="1">Zjedli chleb, resztki wina wysączyli,</wers_wciety>/
Głusi na prośby, groźby i łajanie,/
<wers_wciety typ="1">Ani się widmem głodu nie trwożyli.</wers_wciety>/
Mieli nadzieję --- głupi --- że wiatr wstanie/
<wers_wciety typ="1">I pchnie do brzegu. Z nadzieją jest milej,</wers_wciety>/
Lecz mając wiosłem kawał drewna kruchy,/
Powinni byli zachować okruchy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przyszedł dzień czwarty, fala nie podrosła,/
<wers_wciety typ="1">Ocean leżał jak dzieciak uśpiony;</wers_wciety>/
W piątym to samo; woda ich nie zniosła,/
<wers_wciety typ="1">Modra i jasna jak niebios opony<pe><slowo_obce>opona</slowo_obce> (daw.) --- zasłona.</pe>.</wers_wciety>/
Z jedynym wiosłem (gdyby choć dwa wiosła)/
<wers_wciety typ="1">Co mogli zdziałać?... Głód wyciągnął szpony;</wers_wciety>/
Więc pieska, chociaż Juan się przeciwił,/
Zarżnęli; każdy cząstką się pożywił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W szóstym brać głodna skóry się chwyciła./
<wers_wciety typ="1">Juan się wzbraniał jeść z tego powodu,</wers_wciety>/
Ze to pieszczona psinka ojca była,/
<wers_wciety typ="1">Lecz czując w sobie straszne sępy głodu,</wers_wciety>/
Z żalem i wstrętem --- ta myśl go dławiła ---/
<wers_wciety typ="1">Przyjął łaskawie daną mu od przodu</wers_wciety>/
Łopatkę z łapką; Pedrillo poglądał/
Żałośnie; zjadł pół, a jeszcze pożądał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przeszedł dzień siódmy bez wiatru; żar z nieba/
<wers_wciety typ="1">Tryskał; jak ścierwo łódź na wodzie legła,</wers_wciety>/
W łodzi szkielety... Im było potrzeba/
<wers_wciety typ="1">Wiatru, a wiatr spał. Do białek im zbiegła</wers_wciety>/
Krew i spojrzeli na się... chcieli chleba,/
<wers_wciety typ="1">Jeść chcieli; głodem w oczach się zażegła</wers_wciety>/
Kanibalowa chuć... Patrzą i milczą,/
A szczęki im się wydłużają wilczo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie jeden coś szepnął do sąsiada,/
<wers_wciety typ="1">Ten szepnął drugim, a ten innym jeszcze</wers_wciety>/
I trwała jakaś tajemna narada,/
<wers_wciety typ="1">Jakieś szemrania syczące, złowieszcze.</wers_wciety>/
I pojął każdy, że myśl jedna włada/
<wers_wciety typ="1">Wszystkimi, chutne wywołując dreszcze;</wers_wciety>/
A była to myśl, że losować trzeba/
I ludzkim ciałem zastąpić brak chleba..</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale nim doszło do tego, spożyli/
<wers_wciety typ="1">Resztki skórzanych czapek i kamaszy;</wers_wciety>/
Długo się wzrokiem rozpacznym mierzyli,/
<wers_wciety typ="1">Nikt bowiem stać się materiałem paszy</wers_wciety>/
Nie chciał --- na koniec losy porobili,/
<wers_wciety typ="1">Ale z substancji, co Muzę przestraszy,</wers_wciety>/
Bo gdy nie mieli nazwisk spisać na czem,/
Juan list Julii musiał oddać --- z płaczem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Losy spisano, zmieszano, rzucono,/
<wers_wciety typ="1">A nawet harpia głodu, co ich ciała</wers_wciety>/
Żarła jako sęp kaleczący łono/
<wers_wciety typ="1">Prometejowe, przycichła struchlała.</wers_wciety>/
Nie namyślano się tam, nie radzono;/
<wers_wciety typ="1">Natura sama do strasznego gnała</wers_wciety>/
Postanowienia --- a fortuna sroga/
Pierwszego wzięła sobie --- pedagoga.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Prosił, aby mu otworzono żyły./
<wers_wciety typ="1">Cyrulik użył dzielnie swoich noży,</wers_wciety>/
I na Pedrilla padł sen taki miły,/
<wers_wciety typ="1">Że nie czuł, jak wszedł do rajskich przestworzy.</wers_wciety>/
Umarł tak, jak żył --- dobry do mogiły/
<wers_wciety typ="1">Katolik, człowiek świętobliwy, boży,</wers_wciety>/
Ucałowawszy Chrystusową mękę,/
Spokojnie dał pod nóż gardło i rękę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pierwszym kawałkiem miał być opłacony/
<wers_wciety typ="1">Cyrulik; lecz że pieczeń była zbita</wers_wciety>/
I twarda, a on ogromnie spragniony,/
<wers_wciety typ="1">Napił się ciepłej krwi, której obfita</wers_wciety>/
Struga płynęła. Trup obmyto w słonej/
<wers_wciety typ="1">Wodzie, do morza rzucono jelita</wers_wciety>/
Na ucztę dla haj, co w trop jak grabarze/
Płynęły; resztę pożarli żeglarze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czterej majtkowie odmówili strawy,/
<wers_wciety typ="1">Nieżądni najmniej ludzkiego mięsiwa.</wers_wciety>/
Juan, co patrzał na skon pieska łzawy,/
<wers_wciety typ="1">Nie chciał jeść także. Rzecz nader godziwa,</wers_wciety>/
Iż wstręt w nim budził ten posiłek krwawy./
<wers_wciety typ="1">Pamięć Pedrilla jeszcze w nim zbyt żywa</wers_wciety>/
I nad uczucie głodu była czystsza,/
Nie tknął więc swego pasterza i mistrza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512167156375-1155938266"/><motyw id="m1512167156375-1155938266">Szaleństwo</motyw>Lepiej, że nie jadł, bo ci, co zasiedli/
<wers_wciety typ="1">Do uczty, skutków wnet smutnych doznali:</wers_wciety>/
Którzy najwięcej i najchciwiej jedli,/
<wers_wciety typ="1">Wpadli w szaleństwo, Boga przeklinali,</wers_wciety>/
Pianę toczyli z ust, w konwulsjach bledli/
<wers_wciety typ="1">I słoną wodę jak smocy żłopali,</wers_wciety>/
Zgrzytali, wyli, włosy darli w szale/
I umierali z śmiechem jak szakale.<end id="e1512167156375-1155938266"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Liczba nędzarzy schudła z tego względu,/
<wers_wciety typ="1">Reszta też schudła jak gromada duchów,</wers_wciety>/
Jedni nagłego dostali obłędu,/
<wers_wciety typ="1">I ci szczęśliwsi byli od swych druhów,</wers_wciety>/
Inni krwawego żądali obrzędu/
<wers_wciety typ="1">Raz jeszcze, choć im z konwulsyjnych ruchów</wers_wciety>/
Ginącej rzeszy śmierć przestrogę słała,/
By się ludzkiego nie chwytali ciała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nazajutrz paść miał chłopiec okrętowy,/
<wers_wciety typ="1">Najtłustszy --- lecz się wymknął spod tasaka,</wers_wciety>/
Nie przeto, iż miał chęć nie zbywać głowy;/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512167355029-2193471908"/><motyw id="m1512167355029-2193471908">Choroba</motyw>Rzecz ocaliła inna nieboraka.</wers_wciety>/
Oto --- już z dawna był nie bardzo zdrowy,/
<wers_wciety typ="1">Czego przyczyna znowu była taka:</wers_wciety>/
Kiedy w Kadyksie bawił<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>, przez trafunek/
Od dam składkowy dostał podarunek.<end id="e1512167355029-2193471908"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z Pedrilla rączka została i udko,/
<wers_wciety typ="1">Jedni nie jedli, by nie szkodzić zdrowiu,</wers_wciety>/
Drudzy oszczędni, wiedząc, że na krótko/
<wers_wciety typ="1">Wystarczą, resztki zgryzali tułowiu.</wers_wciety>/
Juan sam trzeźwy panował nad łódką/
<wers_wciety typ="1">Ssąc tylko kąski trzciny lub ołowiu,</wers_wciety>/
Wreszcie złapano dwie jaskółki wodne/
I trup rzucono między ryby głodne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kogo Pedrilla los nabawia dreszczy,/
<wers_wciety typ="1">Patrzaj: Ugolin<pe><slowo_obce>Ugolin</slowo_obce> --- por. Dante Alighieri, <tytul_dziela>Boska Komedia</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Piekło</tytul_dziela>, Pieśń XXXIII.</pe> wroga w wiecznej wojnie</wers_wciety>/
Dławi, czaszka mu krwawa w zębach trzeszczy, /
<wers_wciety typ="1">A zaraz powieść swą kończy spokojnie. </wers_wciety>/
Gdy w piekle wroga gryźć kazał duch wieszczy,/
<wers_wciety typ="1">Toć spożyć druha --- nie jest nieprzystojnie</wers_wciety>/
Na morzu; gdy kto pięć dni z rzędu pości,/
Wolno mu mieć mniej niźli Dant litości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tej nocy upadł deszcz rzęsisty z nieba;/
<wers_wciety typ="1">Usta otwarły się jak popękana</wers_wciety>/
Ziemia; <begin id="b1512209469405-1273922245"/><motyw id="m1512209469405-1273922245">Woda</motyw>człowieka dopiero potrzeba/
<wers_wciety typ="1">Uczy, że skarbem jest woda źródlana.</wers_wciety>/
Jeśliś w gorących był krainach Feba<pe><slowo_obce>Feb</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apollina, boga słońca.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Na oceanie, lub gdzie karawana</wers_wciety>/
Do wody z piersi przepalonych wzdycha,/
Chciałbyś, gdzie Prawda, być --- na dnie kielicha.<end id="e1512209469405-1273922245"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Deszcz nie napoił, choć padał do ranka,/
<wers_wciety typ="1">Aż się płócienną posłużyli szmatą,</wers_wciety>/
W którą kapała woda, jak do dzbanka./
<wers_wciety typ="1">Gdy była pełna, rzucili się na to</wers_wciety>/
Naczynie chciwie --- a choć piwa szklanka/
<wers_wciety typ="1">Lepszą byłaby biedakom obiatą,</wers_wciety>/
Jednak się ozwał głos powszechnej zgody,/
Smaczniejszej nigdy że nie pili wody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wargi spalone i gorączką zżarte/
<wers_wciety typ="1">Ssały te męty jak krople nektaru;</wers_wciety>/
Języki czarne a gardła rozwarte/
<wers_wciety typ="1">Jak u bogacza, co śród piekieł żaru</wers_wciety>/
Żebrze, aby mu Łazarz przez zaparte<pe><slowo_obce>zaparty</slowo_obce> (daw.) --- zamknięty.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Niebo upuścił niebieskiego daru</wers_wciety>/
Bodaj kropelkę; jest to prawda stara,/
Że czasem chrześćjan konserwuje wiara.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dwóch ojców było w tym gronie nędzarzy,/
<wers_wciety typ="1">A mieli synów dwóch; jeden, jak róża</wers_wciety>/
Rumiany, silny i czerstwy na twarzy,/
<wers_wciety typ="1">Wcześniej żyć przestał. Gdy do śmierci łoża</wers_wciety>/
Przyciągnął ojca jeden z marynarzy,/
<wers_wciety typ="1">Ten spojrzał i rzekł: ,,Dziej się wola boża,</wers_wciety>/
Nie moja wola!<pe><slowo_obce>Dziej się wola boża,
Nie moja wola!</slowo_obce> --- por. Łk 22, 42.</pe>" --- i źrenicą szklaną/
Patrzał, jak dziecko do morza wrzucano.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Drugi dziecinę miał wątłą, słabiuchną,/
<wers_wciety typ="1">O miękkim liczku, delikatnym ciele.</wers_wciety>/
Ten chłopczyk dłużej żył, choć był jak próchno,/
<wers_wciety typ="1">Tkwiła w nim dusza cicha jak w aniele.</wers_wciety>/
Nie mówił, lecz się uśmiechał miluchno,/
<wers_wciety typ="1">Jak gdyby sercu ojca chciał --- wesele</wers_wciety>/
Wrócić i ulżyć brzemieniu boleści,/
Choć czuł, że go już dłużej nie popieści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512209434276-1817718411"/><motyw id="m1512209434276-1817718411">Śmierć, Woda</motyw>Nad twarzą syna zwisła twarz rodzica;/
<wers_wciety typ="1">Ojciec już nie wstał, ale z ustek pianę</wers_wciety>/
Bladych ucierał, zapatrzony w lica/
<wers_wciety typ="1">Dziecka. Gdy spadły krople pożądane</wers_wciety>/
I szklanym blaskiem raz jeszcze źrenica/
<wers_wciety typ="1">Błysła i zdała się poznawać znane</wers_wciety>/
Oblicze --- ojciec mu wargi rozszerzył,/
Wlał trochę wody --- próżno! --- chłopiec nie żył.<end id="e1512209434276-1817718411"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skostniał; wziął ciało ojciec nieszczęśliwy/
<wers_wciety typ="1">I patrzał długo, długo, aż zrozumiał,</wers_wciety>/
Że to śmierć trup mu rzuciła nieżywy/
<wers_wciety typ="1">Na piersi; wtedy jak dziecko się zdumiał,</wers_wciety>/
Patrzał uparcie, aż nielitościwy/
<wers_wciety typ="1">Ocean trupa w sobie skrył, zaszumiał;</wers_wciety>/
A on padł z duszą martwą; tylko ciało/
W konwulsjach życiem ledwie znacznym drgało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tej chwili tęcza wybiegła na chmury;/
<wers_wciety typ="1">Z obu stron warkocz świetlny w morzu tonął</wers_wciety>/
Nad falujące rozpięty lazury./
<wers_wciety typ="1">A wewnątrz łuku blask jaśniejszy płonął</wers_wciety>/
Niż zewnątrz. Jasność pomknęła do góry/
<wers_wciety typ="1">Jak sztandar, ale barwy z wolna chłonął</wers_wciety>/
Eter --- tęcza się zgięła, potem zbladła,/
Roztopiła się we mgle i przepadła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zniknął niebieski kameleon, dziecię/
<wers_wciety typ="1">Powietrza i mgły, i słońca, zrodzone</wers_wciety>/
W ogniu, w rubinów kołysane kwiecie,/
<wers_wciety typ="1">Spowite w obłok, płynnym złotem chrzczone,</wers_wciety>/
Niby półksiężyc, lśniący na meczecie,/
<wers_wciety typ="1">Lub pryzmat, ma barwy utajane</wers_wciety>/
W jednej --- (lub sine na twarzy obrazki/
U osób, co się boksują bez maski).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rozbitkom był to znak bożej opieki.../
<wers_wciety typ="1">Wiara --- jak wiecie --- człowieka uzdrawia,</wers_wciety>/
Wierzyli w ,,omen" Rzymianie i Greki./
<wers_wciety typ="1">Desperatowi ,,omen" ulgę sprawia.</wers_wciety>/
Toż, gdy czekając pomocy dalekiej,/
<wers_wciety typ="1">Spostrzegli ogon niebieskiego pawia,</wers_wciety>/
Wróżyli sobie jakby z horoskopu/
Szczęśliwy koniec i wyjście z zatopu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ptaszyna nader piękna, śnieżnobiała/
<wers_wciety typ="1">Z płetwami u nóg, z wejrzenia jakoby</wers_wciety>/
Gołąbka (pewno w drodze się zbłąkała),/
<wers_wciety typ="1">Polatywała tejże samej doby</wers_wciety>/
Nad łodzią, pragnąc sieść<pe><slowo_obce>sieść</slowo_obce> --- dziś popr.: siąść.</pe>; a choć widziała/
<wers_wciety typ="1">Podejrzanego oblicza osoby</wers_wciety>/
W łodzi, krążyła, obserwując z góry,/
Póki dnia --- był to dobry ,,omen" wtóry.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A muszę tu być w spostrzeżeniu szparki<pe><slowo_obce>szparki</slowo_obce> (daw.) --- szybki.</pe>:/
<wers_wciety typ="1">Szczęście to ptaszka, że nie siadł na maszcie,</wers_wciety>/
Bowiem na kruchym drągu naszej barki/
<wers_wciety typ="1">Mniej miał bezpieczną grzędę niż na baszcie.</wers_wciety>/
<begin id="b1512209765105-959236371"/><motyw id="m1512209765105-959236371">Głód</motyw>--- Gdyby był nawet ptak z Noego arki/
<wers_wciety typ="1">Powracający z oliwką, to zważcie:</wers_wciety>/
Nie zjadłbyż człowiek, który sześć dni pości,/
Oliwki, mięsa z ptaszyny, ba!... kości?<end id="e1512209765105-959236371"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O zmierzchu zadął wiatr, lecz już nie szalał,/
<wers_wciety typ="1">Gwiazdy się w chmurnym niebie roziskrzyły,</wers_wciety>/
Łódź gnała, ale w rozbitkach duch malał,/
<wers_wciety typ="1">Bo w kraj nieznany losy ich pędziły.</wers_wciety>/
W dali szmat ciemny --- jak ląd --- niebo walał,/
<wers_wciety typ="1">Jakieś ławice z mgieł oko mamiły,</wers_wciety>/
Ktoś słyszał huk fal, a inny moździerzy./
O tym ostatnim --- to wątpić należy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wstał świt; wiatr powiał ciszej, pieszczotliwiej;/
<wers_wciety typ="1">Wtem krzyknął majtek stojący na straży:</wers_wciety>/
,,Patrzajcie, ląd, ląd! Jeśli wzrok mnie myli,/
<wers_wciety typ="1">Niech się tak dusza moja w piekle smaży.</wers_wciety>/
Przetarli oczy, i dziw!... zobaczyli/
<wers_wciety typ="1">Zatokę; szał ogarnął marynarzy:</wers_wciety>/
Istotnie był to ląd, z dala widzialny,/
W oczach rosnący, prawie dotykalny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Płaczem buchnęła wielkim część załogi./
<wers_wciety typ="1">U reszty były oczy mdłe i mętne,</wers_wciety>/
Nie odróżniali radości od trwogi,/
<wers_wciety typ="1">Tak się im stało wszystko obojętne.</wers_wciety>/
Pacierzem kusił ktoś wzgardzone bogi.../
<wers_wciety typ="1">Trzech spało; twarze mieli bólem wstrętne,</wers_wciety>/
Głową się ciężką o dno łódki wsparli,/
Chciano ich zbudzić, wstrząsano... --- umarli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeszcze przed tym dniem znaleźli na fali/
<wers_wciety typ="1">Śpiącego żółwia. Zwierz był bardzo duży,</wers_wciety>/
Więc podpłynęli cicho i złapali /
<wers_wciety typ="1">I mieli mięsny znów pokarm na dłużej,</wers_wciety>/
A co ważniejsza, ducha zhartowali/
<wers_wciety typ="1">I uczynili twardszym do podróży,</wers_wciety>/
Bo ze zdarzenia tego się wysnuwał/
Wniosek, że Dobry Ktoś nad nimi czuwał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ląd był istotnie, co teraz wyraźniej/
<wers_wciety typ="1">Czarną, skalistą postać ku nim zwrócił,</wers_wciety>/
Prąd łódkę znosił i płynęli raźniej./
<wers_wciety typ="1">Fakt tylko jeden przestraszał i smucił:</wers_wciety>/
Ogromnej była powodem bojaźni/
<wers_wciety typ="1">Niepewność, dokąd ich ocean rzucił...</wers_wciety>/
Mówiono: Kreta, Rodos; sternik z szyprem/
Bardzo stanowczo obstawał za Cyprem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tymczasem prądem silnym łódź niesiona/
<wers_wciety typ="1">Do upragnionej zmierzała przystani,</wers_wciety>/
Niby z bladymi duchy łódź Charona<pe><slowo_obce>Charon</slowo_obce> (mit. gr.) --- sługa Hadesa-Plutona, przewoził dusze zmarłych przez podziemną rzekę Styks do krainy umarłych. Starożytni Grecy kładli swoim zmarłym na języku obol, drobną monetę, jako zapłatę dla Charona.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Już tylko czterech ludzi było na niej</wers_wciety>/
Oraz trzy trupy, których osłabiona/
<wers_wciety typ="1">Ręka nie mogła zepchnąć do otchłani.</wers_wciety>/
Dwie haje, z łódką pędzące w zawody,/
Przypominały się, pryskając z wody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Upał i zimno, rozpacz, niedostatki/
<wers_wciety typ="1">W ich się wyglądzie nędznym odbijały;</wers_wciety>/
Synów by własne nie poznały matki/
<wers_wciety typ="1">W owej szkieletów rzeszy wynędzniałej.</wers_wciety>/
W nocy chłód, we dnie żar, ubiór na szmatki/
<wers_wciety typ="1">Zdarty, więc nie dziw, że z gromady całej</wers_wciety>/
Zostało czterech; tamci własną winą/
Legli, Pedrilla spłukując morszczyną<pe><slowo_obce>morszczyna</slowo_obce> --- woda morska.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I ukazało się pofalowane/
<wers_wciety typ="1">Wybrzeże, wszystkie zachwycając zmysły.</wers_wciety>/
Wonie, nad lasów szczytem rozedrgane,/
<wers_wciety typ="1">Płynęły mgłami, w powietrzu zawisły</wers_wciety>/
I ochraniały im źrenice szklane/
<wers_wciety typ="1">Przed płomieniami, co od fal odprysły.</wers_wciety>/
Wszystko tam było lube, jasne, hoże,/
Wstecz się cofało groźne, czarne morze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ląd był zarosły, bezludny; dokoła/
<wers_wciety typ="1">Ryczały fale; lecz ich opanował</wers_wciety>/
Taki szał, tak ich ląd nęcił, że zgoła/
<wers_wciety typ="1">Zważać nie chcieli, że śmierć im gotował.</wers_wciety>/
Tam, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> groźne raf sterczały czoła,/
<wers_wciety typ="1">Ocean pienił się, burzył, kotłował;</wers_wciety>/
Oni nie dbając, że na skały wpadną,/
Pchnęli się --- pękła łódź i poszła na dno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W Gwadalkwiwirze, rzece swej rodzinnej,/
<wers_wciety typ="1">Juan się nieraz po uszy zanurzył,</wers_wciety>/
Więc nie przestraszał go element płynny./
<wers_wciety typ="1">Wyborny pływak nieraz godnie użył</wers_wciety>/
Swej sztuki. Lekki, wytrwały a zwinny,/
<wers_wciety typ="1">Przed Hellespontem<pe><slowo_obce>Hellespont</slowo_obce> --- dziś Dardanele;  cieśnina między Półwyspem Bałkańskim w Europie a Azją Mniejszą, która łączy Morze Egejskie z morzem Marmara.</pe> by nawet nie stchórzył,</wers_wciety>/
Który przepłynął --- pomnij, łaska czyja,/
Leander, po nim pan Ekenhead i ja...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc choć skostniały, wycieńczony głodem,/
<wers_wciety typ="1">Parł się i walką wytężał zajadłą</wers_wciety>/
Członki mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe>, tak iż dosiągł przed zachodem/
<wers_wciety typ="1">Wybrzeża, które przed nim się rozsiadło;</wers_wciety>/
Rekin napędził strachu mimochodem,/
<wers_wciety typ="1">Wziąwszy jednego z pływaków na jadło;</wers_wciety>/
Dwóch nie-pływaków zaraz wir pochłonął/
I tylko jeden Juan nie utonął.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz by nie dobił do brzegu bez wiosła,/
<wers_wciety typ="1">Które dłoń jakaś opiekuńcza dłoni</wers_wciety>/
Jego, jak deskę zbawienia, przyniosła,/
<wers_wciety typ="1">Gdy w dół strącony pogrążył się w toni,</wers_wciety>/
Choć już mogiła mu nad głową rosła,/
<wers_wciety typ="1">Fale dudniły niby tabun koni,</wers_wciety>/
On, tego drewna dzierżąc się, nad grzywy/
Rumaków spłynął na brzeg, pół nieżywy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przytłumił oddech, palce wbił kurczowo/
<wers_wciety typ="1">W żwir i bronił się fali rozsierdzonej,</wers_wciety>/
Co wypuszczoną ofiarę na nowo/
<wers_wciety typ="1">Wessać pragnęła w grób niezapełniony.</wers_wciety>/
W piasek się wtłoczył i dotykał głową/
<wers_wciety typ="1">Jaskini, dłutem wód w skale rzeźbionej;</wers_wciety>/
Tyle miał życia, że czuł mocne bole,/
Ale mniej czucia, by pojął swą dolę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z trudem na chwiejnym podniósł się ramieniu,/
<wers_wciety typ="1">Lecz na skrwawione znów opadł kolana;</wers_wciety>/
Oczyma wodził, szukając w półcieniu,/
<wers_wciety typ="1">Czy nie wynurzy się gdzie postać znana</wers_wciety>/
I nie zjawi się towarzysz cierpieniu./
<wers_wciety typ="1">Jednego spostrzegł tylko, trup kompana,</wers_wciety>/
Który, przedwczoraj skonawszy, noclegu/
Szukał na obcym, nagim, twardym brzegu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak patrząc, poczuł, że mózg mu się kręci,/
<wers_wciety typ="1">A z nim świat cały; myśl się rozprzęgała,</wers_wciety>/
Przytomność z resztką ginęła pamięci.../
<wers_wciety typ="1">Padł na bok, ręka za wiosło chwytała</wers_wciety>/
Odruchem samozachowawczej chęci./
<wers_wciety typ="1">I legł jak lilia podcięta i biała,</wers_wciety>/
Prześcigający kształtem cherubiny,/
Choć jeno z ziemskiej urobiony gliny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak długo potem w tej martwocie leżał,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiedział; świat mu zdał się jedną bryłą.</wers_wciety>/
Czas już dlań nocy i dnia nie rozmierzał,/
<wers_wciety typ="1">Krew skrzepła; co czuł, to jakby się śniło.</wers_wciety>/
Aż gdy go sen ów niemocy odbieżał,/
<wers_wciety typ="1">Tętna ruszyły się, serce zabiło</wers_wciety>/
I pulsująca krew zagrała męsko,/
Walkę ze śmiercią stoczywszy zwycięską.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Otworzył oczy, zamknął, znów otworzył,/
<wers_wciety typ="1">Ujrzał kształt jakiś, niejasny, zamglony.</wers_wciety>/
Marzył, że chwilkę go w łodzi sen zmorzył,/
<wers_wciety typ="1">Lecz że się zbudził --- wiatr go chwyta w szpony,</wers_wciety>/
A on rozpacza, że z martwoty ożył.../
<wers_wciety typ="1">Potem myśl skupiał, zsyłał w czas miniony</wers_wciety>/
I gdy wspomnienia snuł, a snuł jak z wątka,/
Szesnastoletnią ujrzał twarz dziewczątka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do ust mu usta przyłożyła tkliwie, ./
<wers_wciety typ="1">Jakby się chciała nimi tchu dopytać,</wers_wciety>/
I, ciepłą rączką głaszcząc pieszczotliwie,/
<wers_wciety typ="1">Zdała się duszę odchodzącą chwytać.</wers_wciety>/
Zwilżając skronie, czatowała chciwie/
<wers_wciety typ="1">Na objaw życia, aż z wolna zakwitać</wers_wciety>/
Zaczął rumieniec i wnet oddech cichy,/
Równy wywabił na jej twarz uśmiechy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wina mu trochę wlawszy w usta, ciało/
<wers_wciety typ="1">Płaszczem okryła i ramieniem głowę</wers_wciety>/
Podtrzymywała zwisłą i omdlałą,/
<wers_wciety typ="1">A potem liczko jej ciepłe, różowe</wers_wciety>/
Pod zimną chłopca skroń się podesłało./
<wers_wciety typ="1">Wyżęła włosy, morską wodą płowe,</wers_wciety>/
Wzdychając, prawie że współczuła bóle/
Chorego, strzegąc go bacznie a czule.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem ostrożnie wniosły go do groty;/
<wers_wciety typ="1">Nasza urocza dzieweczka wraz z drugą</wers_wciety>/
O kształtach nie tak wytwornej roboty,/
<wers_wciety typ="1">Silniejszych barkach --- iż zdała się sługą.</wers_wciety>/
Wznieciły ogień, a kiedy blask złoty/
<wers_wciety typ="1">Jasną, szeroką padł na ściany strugą,</wers_wciety>/
W świetle dziewczyna, dama lub czym była,/
Jeszcze się bardziej powabną zjawiła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na głowie złote blaszki jak motyle/
<wers_wciety typ="1">Śród fal brunatnych włosów migotały;</wers_wciety>/
Kędziory bujne w warkocz zwite w tyle,/
<wers_wciety typ="1">A mimo wzrost jej smukły<pe><slowo_obce>mimo wzrost jej smukły</slowo_obce> --- dziś popr.: mimo jej smukłego wzrostu.</pe>, okazały,</wers_wciety>/
Bo w młodzieńczego wieku pełnej sile,/
<wers_wciety typ="1">Warkocz do kostek sięgał --- a tak śmiały</wers_wciety>/
Miała wzrok i tak panowała głową,/
Jak gdyby była tych krajów królową.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512211598828-467076391"/><motyw id="m1512211598828-467076391">Oko</motyw>Włos był brunatny, ale oko duże,/
<wers_wciety typ="1">Czarne jako śmierć, w rzęs jedwabnym cieniu </wers_wciety>/
Wabiło, skryte, niby gwiazdy w chmurze,/
<wers_wciety typ="1">A niby pęki strzał tkwiło w spojrzeniu,</wers_wciety>/
Czy było słodkie, czy wróżyło burzę/
<wers_wciety typ="1">Zjawiającą się w błysków dziwnym drżeniu,</wers_wciety>/
I było wtedy podobne do węża,/
Co jad wyrzuca i sploty rozpręża.
<end id="e1512211598828-467076391"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czoło szerokie, a różowomleczne,/
<wers_wciety typ="1">Lice jak rannej blask na chmurach zorzy.</wers_wciety>/
Wierzchnia jej warga mniejsza, usta śliczne,/
<wers_wciety typ="1">Tylko całować!... Wprost arcytwór boży, </wers_wciety>/
Jak te modele żywe, artystyczne,/
<wers_wciety typ="1">Których człowiecze dłuto nie odtworzy.</wers_wciety>/
Widziałem takich pięknych kobiet wiele,/
Że niech rzeźbione uklękną modele!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiem, czemu się moja dusza skarży/
<wers_wciety typ="1">I skąd ten przeciw rzeźbiarstwu artykuł:</wers_wciety>/
<begin id="b1512211655795-559442654"/><motyw id="m1512211655795-559442654">Piękno</motyw>Znałem irlandzką damę, której twarzy/
<wers_wciety typ="1">Nikt dotąd godnie w marmurze nie wykuł,</wers_wciety>/
Choć pozowała często. Gdy czas zwarzy/
<wers_wciety typ="1">Kwiat, przepędziwszy po nim swój wehikuł, </wers_wciety>/
Przepadnie piękno przez naturę kute,/
Nie skopiowane, nawet nie odczute.
<end id="e1512211655795-559442654"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A taka była ta z groty księżniczka./
<wers_wciety typ="1">Że nie jesteśmy w hiszpańskiej krainie,</wers_wciety>/
Świadczyła żywsza barwami sukienka./
<wers_wciety typ="1">--- Hiszpanki jasno noszą się jedynie</wers_wciety>/
W domu; za domem kryją smagłe liczka/
<wers_wciety typ="1">W mantyli, a biust w powabnej baskinie<pe><slowo_obce>baskina</slowo_obce> --- element górnej części stroju kobiecego.</pe>.</wers_wciety>/
Pod niepozornym strojem oczy czarne/
Lśnią tajemnicze razem<pe><slowo_obce>razem</slowo_obce> --- tu: naraz, jednocześnie.</pe> i figlarne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Otóż dzieweczki naszej strój był wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Piękny, w kolory przeróżne pisany,</wers_wciety>/
Zwój włosów spadał na szyję niedbale,/
<wers_wciety typ="1">Gwiazdami drogich kamieni usiany.</wers_wciety>/
Na pasku lśniły rubiny, opale,/
<wers_wciety typ="1">Welon z najdroższej materii był tkany. </wers_wciety>/
Palce w pierścieniach --- ale wstyd mnie reszty.../
Na bosych stopach panna miała meszty<pe><slowo_obce>meszty</slowo_obce> --- rodzaj miękkiego obuwia.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Drugiej ubranie pierwszemu podobne,/
<wers_wciety typ="1">Ale sukienka była grubsza cała, </wers_wciety>/
Drogich kamieni mało --- i to drobne,/
<wers_wciety typ="1">We włosach srebro, matka dać musiała</wers_wciety>/
Na wiano --- wszystkie stroiki mniej zdobne,/
<wers_wciety typ="1">Równie swobodna w ruchach, lecz mniej śmiała.</wers_wciety>/
Włos gęstszy, ale krótszy zwój warkoczy,/
Czarne i żywe, ale mniejsze oczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Służąc mu, obie krzątały się pilno,/
<wers_wciety typ="1">Znosiły jadło, suknie do ubrania,</wers_wciety>/
Z tą chęcią lubą, czułą i przychylną,/
<wers_wciety typ="1">Co zmusza ludzi gwałtem do kochania. </wers_wciety>/
Przygotowały mu zupkę posilną,/
<wers_wciety typ="1">Rzecz, którą wspomnieć poezja się wzbrania,</wers_wciety>/
Ale co lepsza dla chorych niż owa/
Wojom podana uczta Achillowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiem, kto były, by nie myślał który,/
<wers_wciety typ="1">Że to przebrane księżniczki; na straży</wers_wciety>/
Jawności stoję, zwolennik natury,/
<wers_wciety typ="1">Przeciwny sztuce dzisiejszych bajarzy.</wers_wciety>/
Więc krótko: obie prostych ludzi córy,/
<wers_wciety typ="1">Nie dyplomatów, poetów, rzeźbiarzy; </wers_wciety>/
Pani i sługa. --- Pani była córą/
Człowieka, co żył przeważnie z naturą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był rybołówcą w swoim wieku młodym,/
<wers_wciety typ="1">Łówcą pozostał na dojrzalsze lata,</wers_wciety>/
Lecz wyższe cele złączył z tym zawodem,/
<wers_wciety typ="1">Dlatego stał się przykrą plagą świata</wers_wciety>/
I żył w niezgodzie ze strażników rodem./
<wers_wciety typ="1">Trochę to handlarz był, trochę pirata,</wers_wciety>/
Lecz wzór wzorowy dla wszystkich piratów,/
Bo sobie korzec uzbierał dukatów...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był więc rybakiem --- na ludzi rybakiem,/
<wers_wciety typ="1">Jak Piotr apostoł --- i często obdzierał</wers_wciety>/
Kupiecki okręt, gdy szedł pustym szlakiem,/
<wers_wciety typ="1">I staczał czasem bitwy jak generał.</wers_wciety>/
A gdy zwyciężył, to zwycięstwa znakiem/
<wers_wciety typ="1">Podróżnych sobie na jeńców wybierał,</wers_wciety>/
Potem wystawiał na tureckie rynki/
Mężczyzn, chłopczyków, dziewice, dziewczynki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był Grekiem; piękny dom sobie wystawił/
<wers_wciety typ="1">Na jednej z Cyklad, wyspie mało znanej, </wers_wciety>/
I tam bezpiecznie, wygodnie czas trawił./
<wers_wciety typ="1">Dom za pieniądze cudze zbudowany,</wers_wciety>/
Bo ilu okradł, a ilu zadławił,/
<wers_wciety typ="1">. Sam Bóg wie. Był to stary praktyk, szczwany.</wers_wciety>/
Dom był zaciszny, obszerny, spokojny,/
W misterne rzeźby berberyjskie strojny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miał jednę córkę --- Hajdeą się zwała,/
<wers_wciety typ="1">Najposażniejsza wysp jońskich dziedziczka;</wers_wciety>/
Wszystka młódź za nią z miłości szalała,/
<wers_wciety typ="1">Nad posag ceniąc powaby jej liczka.</wers_wciety>/
Miała szesnaście lat; jak brzózka biała/
<wers_wciety typ="1">Rosła, strącając pod władzę trzewiczka</wers_wciety>/
Rój wielbicieli; karcąc ich zaloty,/
Sama miłosnej nabrała ochoty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziś idąc do skał przez nabrzeżne piaski/
<wers_wciety typ="1">--- Zwykła przechadzka przed słońca zachodem ---</wers_wciety>/
Spostrzegła jakąś, pod wieczorne blaski,/
<wers_wciety typ="1">Postać; don Juan to był, zmorzon głodem,</wers_wciety>/
Sztywny; wzdrygła się, bo był bez --- przepaski,/
<wers_wciety typ="1">Lecz wraz zagrała litość w sercu młodem,</wers_wciety>/
Więc współczującym... (równie z tej pobudki,/
Że był przystojny bardzo i bielutki),</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale ratunku byłby cel chybiony,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby go chciała wziąć do domu ojca;</wers_wciety>/
Znaczyło myszkę rzucić w kocie szpony/
<wers_wciety typ="1">Lub wpuścić łanię do psiego ogrojca.</wers_wciety>/
Bo stary miał swe szczególne zakony<pe><slowo_obce>zakon</slowo_obce> --- tu: prawo.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Nie jak gościnny Arab, zacny zbójca:</wers_wciety>/
On by mu także z głodu umrzeć nie dał,/
Lecz utuczywszy go, potem by sprzedał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc się zgodziła pani z pokojówką/
<wers_wciety typ="1">(Panienka u sług zawsze szuka rady),</wers_wciety>/
Że grota lepszą dlań będzie kryjówką./
<wers_wciety typ="1">Gdy otwarł czarne oczy chłopiec blady,</wers_wciety>/
Obie schyliły się nad jego główką,/
<wers_wciety typ="1">Bo już litości jęły się ,,z zasady",</wers_wciety>/
A mówi św. Paweł, że ta cnota/
Jest mytem u wrót rajskiego żywota.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Roztliły ogień, ale z materiału,/
<wers_wciety typ="1">Który mu wielkiej nie mógł nadać siły, </wers_wciety>/
Bowiem niezdatne były dla opału/
<wers_wciety typ="1">Kawałek wiosła, szczęt masztu przegniły;</wers_wciety>/
Płomienie ich się chwytały pomału,/
<wers_wciety typ="1">Lecz się na koniec raźno w górę wzbiły;</wers_wciety>/
A że leżało dużo tych drew blisko/
Groty --- starczyły na duże ognisko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aby mu miękkie, ciepłe usłać łoże,/
<wers_wciety typ="1">Hajdea zdjęła futro sobolowe,</wers_wciety>/
A że powietrze morskie, i to w porze/
<wers_wciety typ="1">Nocnej, chłopięciu mogło być niezdrowe,</wers_wciety>/
Spódniczkami go otuliły hoże/
<wers_wciety typ="1">Dziewoje, jutro przyrzekając nowe</wers_wciety>/
Przynieść sukienki i wina, i chleba./
Jaj, ryb i czego więcej było trzeba.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wyszły --- a on się dal ogarnąć snowi,/
<wers_wciety typ="1">Jakby kamieniem był lub nieboszczykiem.</wers_wciety>/
Śmierć jest snem tylko --- jakim?... sam Bóg to wie./
<wers_wciety typ="1">Może doczesnym?... --- Spał --- mary mu dzikim</wers_wciety>/
Nie zawodziły chórem u wezgłowi/
<wers_wciety typ="1">Ani straszyły widma krwawym szykiem,</wers_wciety>/
Co tak niekiedy wspomnieniem przerażą,/
Że drżąc, budzisz się z zapłakaną twarzą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512212369948-3831313205"/><motyw id="m1512212369948-3831313205">Imię</motyw>Spał więc bez widzeń Juan, lecz panienka,/
<wers_wciety typ="1">Co była taka dobra i troskliwa,</wers_wciety>/
Zatrzymała się w biegu jak sarenka,/
<wers_wciety typ="1">Mniemając, że jej po imieniu wzywa.</wers_wciety>/
Często jest w błędzie serce, ucho, ręka/
<wers_wciety typ="1">I często różne przywidzenia miewa;</wers_wciety>/
Nie uważała zatem w roztargnieniu,/
Że obcej nie mógł wzywać po imieniu.<end id="e1512212369948-3831313205"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I zadumana wróciła do domu,/
<wers_wciety typ="1">Milczenie ścisłe zalecając Zoi,</wers_wciety>/
Która wiedziała też, co mówić komu,/
<wers_wciety typ="1">Rokiem od pani doświadczeńsza swojej.</wers_wciety>/
Zoe wiedziała, że rok u przełomu/
<wers_wciety typ="1">Dziecięctwa wiele znaczy, wiele broi,</wers_wciety>/
Więc oszczędzała lat --- w szkole przyrody/
Zbierając wiedzy pożyteczne miody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Świt przyszedł budzić, ale nie zrozumiał/
<wers_wciety typ="1">Wezwania Juan w sobole zakuty.</wers_wciety>/
Ni strumyk zbudził go, co blisko szumiał,/
<wers_wciety typ="1">Ni błysk ze słońca rannego wysnuty.</wers_wciety>/
Znużony, nad snem panować nie umiał,/
<wers_wciety typ="1">Leżał wygodnie, toż mógł spać dopóty,</wers_wciety>/
Póki chciał. Pomnę, że drugi przypadek/
Taki opisał w <tytul_dziela>Podróżach</tytul_dziela> mój dziadek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea noc tę spędziła boleśnie,/
<wers_wciety typ="1">Jak lunatyczka w księżycowym blasku.</wers_wciety>/
To po zgniliźnie ciał deptała we śnie,/
<wers_wciety typ="1">To piękne trupy widziała na piasku.</wers_wciety>/
I pokojówce wstać kazała wcześnie,/
<wers_wciety typ="1">I niewolników zbudziła o brzasku.</wers_wciety>/
Aż po armeńsku zaklęli --- i grecku,/
Nie wiedząc, co jest kapryśnemu dziecku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc wstała sama, wszyscy za nią wstali,/
<wers_wciety typ="1">A cel rzekomy tak rannego wstania</wers_wciety>/
Był: widzieć, jak się wschód na niebie pali./
<wers_wciety typ="1">Piękny to widok, gdy się z mórz wyłania</wers_wciety>/
Świetlany Febus, a chmury jak biali/
<wers_wciety typ="1">Duchowie od gór zlatują; śpiewania</wers_wciety>/
Słychać ptaszęce i natura chowa/
Żałobę niby młoda, płocha wdowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wschód jest zjawiskiem niezwykle wspaniałem./
<wers_wciety typ="1">Znam te mgły, brzaski, tę rumianość zorzy,</wers_wciety>/
Bo dla nich często całą noc nie spałem,/
<wers_wciety typ="1">Co jest zabójcze --- mówią mi doktorzy.</wers_wciety>/
Toż kto chce zdrowy być duszą i ciałem,/
<wers_wciety typ="1">Niechaj --- się do snu o ósmej ułoży,</wers_wciety>/
Wstanie o świcie --- a na grobie dłutem/
Napis wyryją mu: ,,Wstawał z kogutem".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea twarzą w twarz spojrzała dzienną, /
<wers_wciety typ="1">Jej była świeższa --- lecz choć zawsze biała,</wers_wciety>/
Teraz się różą zrobiła płomienną,/
<wers_wciety typ="1">Bo jej krew z serca w lica się przelała.</wers_wciety>/
Tak potok, górę gdy spotka kamienną,/
<wers_wciety typ="1">Co mu się w drodze porohem usłała,</wers_wciety>/
Tworzy jezioro. Tak wygląda ono/
Czerwone morze --- (choć w nim nie czerwono).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A kiedy szybkim krokiem między skały/
<wers_wciety typ="1">Zeszła, co brzegów pilnowały morza,</wers_wciety>/
Ranne się do niej oczy słońca śmiały,/
<wers_wciety typ="1">Mokrymi usty<pe><slowo_obce>usty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ustami.</pe> całowała zorza,</wers_wciety>/
Biorąc za siostrę... i ty byś niemały/
<wers_wciety typ="1">Miał kłopot poznać, że nią nie jest hoża</wers_wciety>/
Dziewica, której piękność równej miary/
Z ową --- smaczniejsza była, bo nie z pary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szła po nadbrzeżnych do groty kamuszkach/
<wers_wciety typ="1">I w głąb jej wbiegła prędko a ostrożnie,</wers_wciety>/
Juan na futrach spał jak na poduszkach,/
<wers_wciety typ="1">Sen tajemniczy jest, więc chwilkę trwożnie</wers_wciety>/
Stanęła, a podszedłszy na paluszkach,/
<wers_wciety typ="1">Szczelniej okryła go, bo było mroźnie,</wers_wciety>/
Jak anioł śmierci nad nim się schyliła/
I oddech jego ust łakomie piła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mówię: --- jak anioł, który przy skonaniu/
<wers_wciety typ="1">Dobrego czuwa i śle sen pogodny.</wers_wciety>/
Chłopiec cichutko leżał na posłaniu,/
<wers_wciety typ="1">Do groty wietrzyk zalatywał chłodny.</wers_wciety>/
Zoe tymczasem wiedząc, że w śniadaniu/
<wers_wciety typ="1">A nie w czym wróci do sił panicz głodny,</wers_wciety>/
Nie patrząc na nich, dobyła z koszyka/
Zapasy chleba, miodu, kawy, mleka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto głodny, z serca nie potrafi śpiewać,/
<wers_wciety typ="1">A głodny musiał być rozbitek gładki<pe><slowo_obce>gładki</slowo_obce> (daw.) --- urodziwy.</pe>.</wers_wciety>/
Niezakochana Zoe jęła ziewać,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza że chłód wiał z tej podskalnej klatki.</wers_wciety>/
Zaczęła prędko śniadanie odgrzewać,/
<wers_wciety typ="1">Lecz dać nie mogąc ponczu ni herbatki,</wers_wciety>/
Podała chleb, miód, owoce suszone,/
Wszystko za miłość czystą, nie mamonę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A potem chciała obudzić Juana,/
<wers_wciety typ="1">Bo kawa, jaja były już gotowe,</wers_wciety>/
Lecz ją wstrzymała pani zastrachana,/
<wers_wciety typ="1">Paluszek kładąc na wargi wiśniowe.</wers_wciety>/
Odeszła mrucząc Zoe rozgniewana,/
<wers_wciety typ="1">Śniadanie trzeba było robić nowe.</wers_wciety>/
Cóż począć! Pani nie chciała przez grzeczność/
Przeszkadzać snowi, który trwał jak wieczność.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On spał bez przerwy; twarz mu wycieńczaną/
<wers_wciety typ="1">Gorączki ciemne ognie spłomieniły</wers_wciety>/
Jak owe, co na śnieżnych szczytach płoną,/
<wers_wciety typ="1">Na skroniach sine, niewyraźne żyły</wers_wciety>/
Słabym prężyły się życiem, a słoną/
<wers_wciety typ="1">Wodą zlepione włosy, pełne zgniłej</wers_wciety>/
Trawy, splątane, w gęste kłęby zbite,/
Wprzód czarne --- zżółkły, pyłem ścian pokryte.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Klęczała nad nim; on jak utulona/
<wers_wciety typ="1">Leżał dziecina na matczynym łonie,</wers_wciety>/
Zwieszon jak brzoza, gdy schyli ramiona,/
<wers_wciety typ="1">Cichy jak morza niezmącone tonie.</wers_wciety>/
Piękny jak róży rozwitej korona,/
<wers_wciety typ="1">Słaby jak ptaszę, które się obronie</wers_wciety>/
Powierza puchów --- słowem, śliczny młodzian,/
Tylko w spłowiałą trochę skórę odzian.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zbudził się, spojrzał i myślał, że marzy,/
<wers_wciety typ="1">I chciał znów zasnąć --- nie z lenistwa --- wierzę;</wers_wciety>/
Lecz gdy to dziewczę obaczył na straży,/
<wers_wciety typ="1">Zrozumiał, że się mu na sen nie zbierze.</wers_wciety>/
<begin id="b1512217787081-1885275877"/><motyw id="m1512217787081-1885275877">Modlitwa, Kobieta</motyw>Juan słabostkę miał do pięknych twarzy,/
<wers_wciety typ="1">Bo nawet kiedy odmawiał pacierze,</wers_wciety>/
Nie wabili go święci męczennicy,/
Tylko cudowna twarz Bogarodzicy.<end id="e1512217787081-1885275877"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na łokciu sparłszy twarzyczkę omdlałą,/
<wers_wciety typ="1">Spojrzał w twarz dziewki, na której różowo</wers_wciety>/
Pod tłem liliowym płomię<pe><slowo_obce>płomię</slowo_obce> --- dziś popr.: płomień.</pe> krwi zagrało,/
<wers_wciety typ="1">A jej choć pierwsze zmarło w ustach słowo,</wers_wciety>/
Oczy mówiły --- i to wystarczało./
<wers_wciety typ="1">Wreszcie doń grecką ozwała się mową,</wers_wciety>/
Jońskim akcentem, prosząc go najsłodziej,/
By jadł, bo słaby jest i głód mu szkodzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan zrozumieć nie mógł słów dziewczęcia,/
<wers_wciety typ="1">Nie będąc Grekiem, lecz miał słuch nie lada,</wers_wciety>/
A głos jej dźwięczał jak świegot ptaszęcia/
<wers_wciety typ="1">I spadał jako w kropelkach kaskada,</wers_wciety>/
Słowa czcze o nim nie dadzą pojęcia,/
<wers_wciety typ="1">O takich dźwiękach łzą się opowiada</wers_wciety>/
Pomimowolną; jest w nim ta moc tonu,/
Jakby melodia zstępowała z tronu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc spojrzał jak ten, którego przebudzi/
<wers_wciety typ="1">Akord organu i wstaje w nim ciemna</wers_wciety>/
Świadomość, ale go długo nie łudzi,/
<wers_wciety typ="1">Bo to puka stróż albo inna ziemna</wers_wciety>/
Istota lub to głos stajennych ludzi./
<wers_wciety typ="1">Mnie jest podobna rzecz najmniej przyjemna.</wers_wciety>/
Lubię spać we dnie --- noc cenię z zalety,/
Że rozaniela gwiazdy i kobiety.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W mig uleciały przywidzenia senne;/
<wers_wciety typ="1">Natomiast poczuł Juan, że go dręczy</wers_wciety>/
Zatrważający apetyt; kuchenne/
<wers_wciety typ="1">Wonie (gdyby to z pieczeni zajęczej!...)</wers_wciety>/
Łechtały zmysły niby ambry cenne,/
<wers_wciety typ="1">Widział, jak ogień gore, Zoe klęczy,</wers_wciety>/
Dmuchając niby westalska dziewica,/
I wymarzyła mu się... polędwica.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz na bezkrowich wyspach polędwica/
<wers_wciety typ="1">Rzadką jest; za to baran, cap --- mniej rzadki.</wers_wciety>/
Gdy przyjdzie święto wesołego lica,/
<wers_wciety typ="1">Na rożnach skwierczą baranie łopatki.</wers_wciety>/
Mało i takich uczt, bo okolica/
<wers_wciety typ="1">Skalista, tu i ówdzie biedne chatki</wers_wciety>/
Stoją; na szczęście przyjacielska owa/
Wyspa mniej była niż inne jałowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Woły tam rzadkie; a tu mam gotowe/
<wers_wciety typ="1">Wytłumaczenie, że stare podanie</wers_wciety>/
O Minotaurze<pe><slowo_obce>Minotaur</slowo_obce> (mit. gr.) --- potwór, człowiek z głową byka, mieszkający w Labiryncie na Krecie, zabity przez bohaterskiego Tezeusza.</pe>, na które surowe/
<wers_wciety typ="1">Minki --- już widzę --- robią skromne panie</wers_wciety>/
(W micie tym dama przebiera się w krowę),/
<wers_wciety typ="1">To alegoria tylko, na wskazanie,</wers_wciety>/
Że Pazyfae<pe><slowo_obce>Pazyfae</slowo_obce> (mit. gr.) --- królowa Krety, która zakochała się w świętym byku, podarowanym Minosowi przez boga mórz i oceanów Posejdona i urodziła Minotaura.</pe> wspierała chów byków,/
By bojowymi zrobić Kreteńczyków.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podobnie wiemy, że angielskie plemię/
<wers_wciety typ="1">Łase na mięso --- że już o porterze</wers_wciety>/
Nie wspomnę, który jest płynem, a że mię/
<wers_wciety typ="1">Unosi na zły tor, niech kat go bierze ---</wers_wciety>/
Stąd lubią wojną tłuc morza i ziemie;/
<wers_wciety typ="1">A wojna piękne, choć kosztowne zwierzę,</wers_wciety>/
I oto jasne zestawień wyniki,/
Że wojna kwitnie tam, gdzie żyją <wyroznienie>byki</wyroznienie>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz do powieści: Juan, co usychał/
<wers_wciety typ="1">Z głodu, na łokciu oparł ciężką głowę</wers_wciety>/
I ujrzał to, do czego dawno wzdychał,/
<wers_wciety typ="1">Bo co przez tydzień jadł, było surowe,</wers_wciety>/
Więc do łakoci mile się uśmiechał,/
<wers_wciety typ="1">A czując wewnątrz przestrzenie jałowe,</wers_wciety>/
Na żer się chciwie zgłodniały pustelnik/
Rzucił jak szakal, sęp, ksiądz albo celnik.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jadł, jadł do syta; a śliczniutka pani,/
<wers_wciety typ="1">Co go jak matka swej dzieciny strzegła,</wers_wciety>/
Rozkoszowała się, bo radość dla niej/
<wers_wciety typ="1">Była --- poglądać, że śmierć go odbiegła.</wers_wciety>/
Lecz Zoe, której rozumek wstał raniej<pe><slowo_obce>raniej</slowo_obce> (daw.) --- wcześniej.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Wiedząc z praktyki --- w książkach bowiem biegła</wers_wciety>/
Nie była --- głodny że musi pomału/
Jeść, bo zaszkodzi wyschniętemu ciału,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I rozumiejąc tu, że więcej zyska/
<wers_wciety typ="1">Czynem niż słowy --- rzecz była nagląca ---</wers_wciety>/
Chłopca, co tak się już w serduszko wciska/
<wers_wciety typ="1">Pani, iż wstaje dlań o wschodzie słońca,</wers_wciety>/
Gwałtem odwiodła prawie od półmiska,/
<wers_wciety typ="1">Przesytem życiu by nie zadał końca;</wers_wciety>/
I wydzierając dogryzane kości,/
,,Toż koń by --- krzyknie --- dostał niestrawności!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem --- (Juan był jak turecki święty,/
<wers_wciety typ="1">Miał ledwie skromne spodeńki) --- do stroju </wers_wciety>/
Wzięły się; w ogień poszły sukien szczęty,/
<wers_wciety typ="1">A dostał ubiór tureckiego kroju</wers_wciety>/
Czy też greckiego, w którym nieciśnięty,/
<wers_wciety typ="1">Bez pistoletów, kindżału, zawoju,</wers_wciety>/
Mesztów, mógł ruszać się bardzo swobodnie,/
To jest: koszulkę, szarawarki wschodnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea chciała go bawić rozmową,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiedząc, że mu język jej nie znany,</wers_wciety>/
A Juan siedział, patrzał, kiwał głową/
<wers_wciety typ="1">I wydawał się bardzo zasłuchany,</wers_wciety>/
Lecz gdy go chciała wyciągnąć na słowo,/
<wers_wciety typ="1">Pokazało się, że protegowany</wers_wciety>/
Prawdziwie siedział na kazaniu ,,greckiem",/
Choć znał ten język, ale --- gdy był dzieckiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc próbowała go gestami pytać,/
<wers_wciety typ="1">Uśmiechem, oczu wymownym spojrzeniem;</wers_wciety>/
A w jego twarzy --- na tej jednej czytać/
<wers_wciety typ="1">Umiała książce --- słów odwzajemnieniem</wers_wciety>/
Niemych odpowiedź zaczęła wykwitać/
<wers_wciety typ="1">I dusze w oczy spłynęły strumieniem.</wers_wciety>/
Każdy błysk źrenic był głoską w tej mowie,/
Której klucz znają tylko kochankowie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc naśladując rąk i oczu znaki,/
<wers_wciety typ="1">I powtarzając dźwięk słów kryształowy,</wers_wciety>/
I wypełniając spojrzeniami braki,/
<wers_wciety typ="1">Juan wziął pierwszą lekcję greckiej mowy,</wers_wciety>/
A jak ten, co chce gwiazd wybadać szlaki,/
<wers_wciety typ="1">W niebo pogląda, nie w pergaminowy</wers_wciety>/
Foliał<pe><slowo_obce>foliał</slowo_obce> --- tu: gruba księga.</pe>, tak Juan brał swe abecadła/
Z jej ócz; ta lekcja wybornie wypadła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest to rozkoszna rzecz i powab wielki/
<wers_wciety typ="1">Dla ucznia słuchać lekcyj z ust jak wiśnie,</wers_wciety>/
Zwłaszcza gdy uczeń od nauczycielki/
<wers_wciety typ="1">Nie młodszy. Pomnę ja te lekcje i śnię...</wers_wciety>/
Za dobre pensum uśmiech jak karmelki/
<wers_wciety typ="1">Słodki; za złe... też; w przestankach się ściśnie</wers_wciety>/
Za rączkę albo przestraszy buziaczkiem.../
Ja się uczyłem tak, gdy byłem żaczkiem,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Greckich, tureckich i hiszpańskich słówek,/
<wers_wciety typ="1">Włoskich nie --- bowiem nie miałem ochmistrza.</wers_wciety>/
Do angielszczyzny nie rób mi przymówek:/
<wers_wciety typ="1">Uczyłem się jej, gdzie jest nienajczystsza,</wers_wciety>/
U Tillotsona<pe><slowo_obce>Tillotson, John</slowo_obce> (1630--1694) --- arcybiskup anglikański, autor dzieł teologicznych.</pe>, Southa, łamigłówek/
<wers_wciety typ="1">Zasię od Blaira, elokwencji mistrza</wers_wciety>/
Kościelnej, świeckiej; na myśl samą zgrzytam.../
Z poetów wszystkich --- drwię, więc ich nie czytam.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O damach nawet rzec nie mogę tyle/
<wers_wciety typ="1">Ja, zbieg ze świata brytańskich wielkości,</wers_wciety>/
Gdziem miał jak wszyscy swoje wielkie chwile,/
<wers_wciety typ="1">Gdziem miał jak wszyscy swe drobne słabości,</wers_wciety>/
Które z cnotami dziś zostały w tyle;/
<wers_wciety typ="1">Gdzie głupcy, którym często mogłem kości</wers_wciety>/
Połamać; gdzie płeć piękna i płeć brzydka;/
--- Wszystko to dzisiaj jest snem dla rozbitka...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan, słysząc wyrazy realne,/
<wers_wciety typ="1">Dźwięczne, wyraźne, zaczął je wymawiać.</wers_wciety>/
Są w ludziach czucia tak uniwersalne/
<wers_wciety typ="1">Jak słońce; w serca ich nie trzeba wstawiać,</wers_wciety>/
Jak w serca mniszek gwałtownie zapalne;/
<wers_wciety typ="1">Był zakochany --- a miłość się zjawiać</wers_wciety>/
Zaczęła równie w pięknej, młodej pannie,/
Rzecz ta się zdarza w świecie nieustannie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O świcie --- gdy spał, bo Juan podwójne/
<wers_wciety typ="1">Zażywał dozy snu, mocniejsze ranem ---</wers_wciety>/
Szła do jaskini i oczęta czujne/
<wers_wciety typ="1">Zwracała, patrząc, jak w gniazdku usłanem</wers_wciety>/
Śpi ptaszę: włoski mu gładziła bujne/
<wers_wciety typ="1">I wzrok pieściła licem ukochanem,</wers_wciety>/
I oddychała cichutko nad skronią,/
Jak wiatry, co się nad różami słonią.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wracały prędko kolory młodości/
<wers_wciety typ="1">I powróciły mu siły w połowie;</wers_wciety>/
Krzepkość, dobrobyt są szczęściem ludzkości,/
<wers_wciety typ="1">Kochania głównym warunkiem --- bo zdrowie</wers_wciety>/
I wywczas<pe><slowo_obce>wywczas</slowo_obce> (daw.) --- odpoczynek.</pe> są dla ognia namiętności/
<wers_wciety typ="1">Prochem i siarką. A już każdy to wie</wers_wciety>/
Że dla Wenery tam trudny interes,/
Gdzie nie pomaga jej Bachus<pe><slowo_obce>Bachus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wina.</pe> i Ceres<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini urodzaju, matka Prozerpiny. Odpowiednik Demeter z mit. gr.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy Wenus wiedzie serce w zalecanki/
<wers_wciety typ="1">--- Miłość bez serca jest niedoskonała ---</wers_wciety>/
Ceres podaje po włosku łazanki,/
<wers_wciety typ="1">Bo miłość trzeba odżywiać jak ciało.</wers_wciety>/
W tym czasie Bachus leje wino w szklanki,/
<wers_wciety typ="1">By spłukać ryby, ostrygi i białą</wers_wciety>/
Pulardę<pe><slowo_obce>pularda</slowo_obce> --- młoda kura tuczona w określony sposób.</pe>; lecz kto dał wszystko? --- dalipan,/
Nie wiem; Jowisz-li, Neptun<pe><slowo_obce>Neptun</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg morza, odpowiednik gr. Posejdona, jego atrybutem był trójząb do połowu ryb.</pe>, Pluto<pe><slowo_obce>Pluto</slowo_obce> a. <slowo_obce>Pluton</slowo_obce> --- bóg świata umarłych, odpowiednik Hadesa w mit. gr.</pe> czy Pan<pe><slowo_obce>Pan</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg pasterzy, przedstawiany z koźlimi nogami i rogami; jego rzymski odpowiednik to Faun.</pe>...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy się budził Juan, już znajdował/
<wers_wciety typ="1">Kąpiel, śniadanie i te oczy czarne,</wers_wciety>/
Których czar serce by każdemu skował;/
<wers_wciety typ="1">Obok nich Zoi oczęta figlarne...</wers_wciety>/
Przestanę, abym powieści nie psował:/
<wers_wciety typ="1">Powtarzanie jest niemądre i marne.</wers_wciety>/
Dość, że gdy skończył w kąpieli zabawy,/
To do Hajdei wracał i do kawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512219973970-1161377137"/><motyw id="m1512219973970-1161377137">Szczęście</motyw>Oboje młodzi, ona tak niewinna,/
<wers_wciety typ="1">Że przed nagością oczu nie słoniła;</wers_wciety>/
Juan istotą był, jak ją dziecinna/
<wers_wciety typ="1">Jej wyobraźnia z dawna wymarzyła.</wers_wciety>/
Godzien kochania, bo mu szczęście winna,/
<wers_wciety typ="1">Za co go, zda się jej, uszczęśliwiła.</wers_wciety>/
Kto szczęścia spragnion, ściągnął po nie ręce,/
Musi część oddać; szczęście jest bliźnięce.
<end id="e1512219973970-1161377137"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Patrzeć nań --- rozkosz; wsłuchiwać się w cienie/
<wers_wciety typ="1">Wieczoru razem --- to zwiększenie bytu;</wers_wciety>/
Czuwać nad śpiącym i na przebudzenie/
<wers_wciety typ="1">Czekać --- to chwile lubego zachwytu.</wers_wciety>/
A żyć z nim razem --- zuchwałe marzenie,/
<wers_wciety typ="1"> A stracić --- straszny upadek ze szczytu</wers_wciety>/
Szczęścia; on skarb jej wyrzucon z głębiny/
Morskiej, kochanek pierwszy i jedyny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I tak dzień po dniu czas im słodko płynął;/
<wers_wciety typ="1">Hajdea chłopcu składała wizyty</wers_wciety>/
Z rana, lecz bacznie tak, iż miesiąc minął,/
<wers_wciety typ="1">A nikt nie wiedział, kto był w grocie skryty.</wers_wciety>/
Aż dnia jednego pirata rozwinął/
<wers_wciety typ="1">Żagle, bo zwęszył z kupców łup obfity.</wers_wciety>/
Wyszedł nie jak Zeus<pe><slowo_obce>Zeus</slowo_obce> (mit. gr.) --- najważniejszy spośród bogów olimpijskich; bóg nieba i ziemi, władał piorunami.</pe> po dziewicę Io<pe><slowo_obce>Io</slowo_obce> (mit. gr.) --- nimfa, kapłanka Hery, uwiedziona przez Zeusa, następnie zamieniona w krowę.</pe>,/
Ale po statki płynące ze Skio.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zyskała wolność. Nie miała już matki;/
<wers_wciety typ="1">Ojciec wędrował po morzach okolnych,</wers_wciety>/
Więc mogła zażyć swobód jak mężatki/
<wers_wciety typ="1">Lub inne damy z rodzaju swawolnych.</wers_wciety>/
Nie miała brata, by zamknął do klatki,/
<wers_wciety typ="1">Toż najwolniejsza była z kobiet wolnych,</wers_wciety>/
A mam na myśli chrześcijańskie damy,/
Których w haremach jeszcze nie trzymamy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc był z nią częściej i korzyść odnosił/
<wers_wciety typ="1">Z jej rozmów, i już nauczył się tyle,</wers_wciety>/
Że na przechadzkę pierwszy ją poprosił;/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze nie puszczał się o własnej sile,</wers_wciety>/
Odkąd jak kwiatek, co go żeniec skosił,/
<wers_wciety typ="1">Leżał na piasku i był pół w mogile.</wers_wciety>/
Trafili właśnie na tę chwilę miłą,/
Gdy księżyc wyjrzał, a słońce się kryło.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był brzeg ponury, na łup fal podany,/
<wers_wciety typ="1">Z piaskami w dole, a skałami w górze,</wers_wciety>/
O które czołem tłukły huragany,/
<wers_wciety typ="1">Z zatoką, której nie tykały burze,</wers_wciety>/
Kędy się chronił okręt skołatany./
<wers_wciety typ="1">U skał ocean wył w ponurym chórze:</wers_wciety>/
Wiatrów; w dni tylko parne, letnią porą,/
Rozfałdowany błyszczał jak jezioro.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lekka tam piana rzucona z oparu/
<wers_wciety typ="1">Lśni jak ta, srebrną co kiścią uwieńcza</wers_wciety>/
Brzeg szumiącego szampanem pucharu;/
<wers_wciety typ="1">Ta bujna rosa ducha, ta serc tęcza. </wers_wciety>/
Niech słucha kazań, kto się piekieł żaru/
<wers_wciety typ="1">Obawia; niech się z księżmi pozaręcza...</wers_wciety>/
Dla nas kobiety, wino, śmiech, śpiewanie,/
Jutro sodowa woda i kazanie!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512221228576-3624277603"/><motyw id="m1512221228576-3624277603">Alkohol</motyw>Mądry, gdy pije, powinien się upić./
<wers_wciety typ="1">Upiciem chwile są najsłodsze z młodu;</wers_wciety>/
W miłości, sławie, złocie, winie skupić/
<wers_wciety typ="1">Można nadzieje ludzi i narodu.<end id="e1512221228576-3624277603"/></wers_wciety>/
Bez owych soków musiałoby strupieć/
<wers_wciety typ="1">Drzewo żywota i nie wydać płodu. </wers_wciety>/
Upij się --- radzę --- a gdy się z zawrotem/
Głowy obudzisz, słuchajże, co potem:</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zadzwoń, niech lokaj do łóżka przyniesie/
<wers_wciety typ="1">Reńskiego wina i wody sodowej.</wers_wciety>/
Ty byś nie wzgardził. nimi, o Kserksesie!/
<wers_wciety typ="1">Bo ani sorbet mrożony w śniegowej</wers_wciety>/
Wazie, mi czyste źródło w suchym lesie,/
<wers_wciety typ="1">And burgunda napój rubinowy</wers_wciety>/
Po pracy, boju, tyle sił nie doda,/
Co reńskie wino i sodowa woda.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Brzeg --- (zdaje mi się, że mówiłem właśnie/
<wers_wciety typ="1">o brzegu?... tak, tak, mówiłem o brzegu...)</wers_wciety>/
Usypiał; był to czas, gdy słońce gaśnie;/
<wers_wciety typ="1">Układały się fale do noclegu.</wers_wciety>/
Cicho --- ptak tylko morski czasem wrzaśnie/
<wers_wciety typ="1">Lub pluśnie delfin, lub swawolna w biegu</wers_wciety>/
Dziecinnym fala o kamiuszki trąci/
I szmerem starych skał zadumę zmąci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chodzili sami; ojciec na rabunek/
<wers_wciety typ="1">Wyszedł z drużyną z okolic zebraną;</wers_wciety>/
Nie miała matki, braci ni piastunek,/
<wers_wciety typ="1">Prócz Zoi, która budziła ją rano</wers_wciety>/
I którą łączył serdeczny stosunek/
<wers_wciety typ="1">Z panią; jej służba była: wodę grzaną</wers_wciety>/
Przynieść do mycia, długi warkocz uwić/
Lub się o starą sukienkę przymówić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była to chwila owa, gdy czerwona/
<wers_wciety typ="1">Tarcz słońca schodzi poza sine góry,</wers_wciety>/
Co, zda się, ziemię objęły w ramiona/
<wers_wciety typ="1">I są stróżami drzemiącej natury.</wers_wciety>/
Jedna się nimi piętrzy świata strona,/
<wers_wciety typ="1">A z drugiej morza lśnią ciche lazury.</wers_wciety>/
Nad wszystkim niebo błękitnoróżowe,/
A z nieba gwiazdy patrzą brylantowe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chodzili sami, dłoń trzymając w dłoni,/
<wers_wciety typ="1">Po muszlach, piasku nadbrzeżnym i żwirze,</wers_wciety>/
A potem zeszli do skalnej ustroni,/
<wers_wciety typ="1">W której snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> burze pracowały chyże,</wers_wciety>/
Mistrzowską rękę przykładając do niej,/
<wers_wciety typ="1">I wykowały tę grotę w porfirze.</wers_wciety>/
Tam siedli spocząć, a splótłszy ramiona,/
Patrzali, jak dzień ma zachodzie kona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512221571770-161772847"/><motyw id="m1512221571770-161772847">Pocałunek</motyw>Patrzali w niebios szafirowe pole,/
<wers_wciety typ="1">Ubrane w chmury jako listki róży,</wers_wciety>/
I poglądali znów na morze w dole,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie topił jasne oko księżyc duży,</wers_wciety>/
Bawił ich plusk fal i wiatru swawole,/
<wers_wciety typ="1">A potem oczy zatrzymali dłużej</wers_wciety>/
Na własnych twarzach; twarze się zbliżyły,/
Usta się zeszły, przylgnęły, spoiły...
<end id="e1512221571770-161772847"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W pocałowanie długie, lube, świeże,/
<wers_wciety typ="1">Miłosne, jak ognisko skupiające</wers_wciety>/
Rozkosze, w rajskiej urodzone sferze,/
<wers_wciety typ="1">Młodością tylko pojęte, niosące</wers_wciety>/
Ciało, myśl, duszę miłości w ofierze. ---/
<wers_wciety typ="1">Krew --- lawa, pulsy --- wulkany grające,</wers_wciety>/
Całus serdeczny --- grom; jego wartości/
Dochodzić trzeba --- sądzę --- po długości</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trwania. --- Ile ich pocałunki trwały?.../
<wers_wciety typ="1">Pocałowania minutą nie zmierzy.</wers_wciety>/
Nie liczą --- na co liczby się przydały?/
<wers_wciety typ="1">W pocałowaniu jednym wieczność leży.</wers_wciety>/
Milczeli, ale ognie na nich wiały,/
<wers_wciety typ="1">Zdało się, dusza sama k'duszy bieży,</wers_wciety>/
A usta do ust lgną jako rój młody,/
Serca to kwiaty, skąd im płyną miody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Siedzieli sami, ale nie tak sami,/
<wers_wciety typ="1">Jak ci, co puste zwiedzają cmentarze.</wers_wciety>/
Ocean gładki, zasiany gwiazdami,/
<wers_wciety typ="1">Mgły podnoszące się jak nocy straże,</wers_wciety>/
Ściany pieczary miarowo kroplami/
<wers_wciety typ="1">Ciekące --- serca zbliżyły i twarze.</wers_wciety>/
Zda się im, sami że żyją pod niebem,/
A życie nie ma się skończyć --- pogrzebem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I nie straszyły ich tam niepokoje./
<wers_wciety typ="1">Ani ich nocy nie trwożyły cienie,</wers_wciety>/
Żyli dla siebie, mieli mowę swoję/
<wers_wciety typ="1">Myślaną, w głosu łamiącą się drżenie,</wers_wciety>/
W której, gdy czego nie pojmą oboje,/
<wers_wciety typ="1">Zaraz tłumaczą sobie przez westchnienie.</wers_wciety>/
O, pierwsza miłość!... natury konieczność,/
Dziedzictwo Ewy cór --- dane na wieczność.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea ślubów ani obiecanek/
<wers_wciety typ="1">Nie czyniła mu; nie miała pojęcia</wers_wciety>/
O tym, czym ślubny jest mąż, czym kochanek,/
<wers_wciety typ="1">Jak zgubna czasem miłość dla dziewczęcia.</wers_wciety>/
Więc nieświadomie czysta, jak poranek,/
<wers_wciety typ="1">Do kochanego zbiegała chłopięcia,</wers_wciety>/
A niosąc duszy tę prześliczną białość,/
Nie urozumiała nawet słowa: ,,Stałość".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kochała, była kochana; wielbiła,/
<wers_wciety typ="1">Była wielbiona; natura tak zwarła</wers_wciety>/
Ich dusze, że się jedna w drugą wpiła/
<wers_wciety typ="1">I chętnie w szczęściu razem by umarła.</wers_wciety>/
Do równowagi chwilkę myśl wróciła/
<wers_wciety typ="1">I uciszyła się, lecz wnet wydarła</wers_wciety>/
Z objęć spokoju. <begin id="b1512221700338-658051578"/><motyw id="m1512221700338-658051578">Miłość</motyw>Hajdea uczuła,/
Że ich w istotę jednę miłość skuła.<end id="e1512221700338-658051578"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niestety, byli tak piękni, tak młodzi,/
<wers_wciety typ="1">Tak zakochani, bezbronni i sami,</wers_wciety>/
A chwila była owa, w której schodzi/
<wers_wciety typ="1">Na serce urok, rozpala ogniami</wers_wciety>/
Żądz i niestarty wiecznością czyn rodzi,/
<wers_wciety typ="1">Który opłacić potem trzeba łzami.</wers_wciety>/
I ogniem piekła, gorejącym gwoli<pe><slowo_obce>gwoli (komuś, czemuś) </slowo_obce> (daw.) --- ze względu na (kogo, co).</pe>/
Sprawcom rozkoszy cudzej lub niewoli!...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Para, miłością i wdziękiem tak strojna,/
<wers_wciety typ="1">A tak niebaczna, że w człowieczym rodzie</wers_wciety>/
Nikt, chyba Adam i Ewa dostojna/
<wers_wciety typ="1">Szli w równie chyżym do piekła pochodzie.</wers_wciety>/
Hajdea, która była bogobojna,/
<wers_wciety typ="1">Musiała słyszeć o styksowej wodzie,</wers_wciety>/
Piekle i czyśćcu, ale zapomniała,/
Kiedy stanowcza chwila się zbliżała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Patrzą na siebie, z oczu blask im bije,/
<wers_wciety typ="1">Ona mu białe ramię koło głowy</wers_wciety>/
Oplotła; on zaś, objąwszy za szyję,/
<wers_wciety typ="1">Skrył dłoń w kaskadzie włosów hebanowej.</wers_wciety>/
<begin id="b1512221861431-1486437445"/><motyw id="m1512221861431-1486437445">Rozkosz</motyw>Już na kolanach mu siadła, dech pije,/
<wers_wciety typ="1">Oddech się staje prędszy, gorączkowy...</wers_wciety>/
I wtedy grupę stworzyli klasyczną,/
Nagą, miłośną, naturalną, śliczną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy on syty szałem po upływie/
<wers_wciety typ="1">Tych chwil pochyla w jej ramiona skronie,</wers_wciety>/
Ona nie zaśnie, lecz mocno a tkliwie/
<wers_wciety typ="1">Głowę mu trzyma na powabnym łonie</wers_wciety>/
I czasem oczy obróci lękliwie,/
<wers_wciety typ="1">I od lic jego bladych pierś jej płonie.</wers_wciety>/
I wszystkie w sobie rozkosze zestrzela,/
Których doznała i których udziela.<end id="e1512221861431-1486437445"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Astronom, kiedy patrzy na firmament<pe><slowo_obce>firmament</slowo_obce> (daw.) --- sklepienie niebieskie.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">niemowlę, kiedy ssie piersi matczyne.</wers_wciety>/
Dewotka, święty gdy przyjmie sakrament,/
<wers_wciety typ="1">--- Arab, gdy prosi wędrowca w gościnę,</wers_wciety>/
Wódz, kiedy widzi w armii wrogiej zamęt,/
<wers_wciety typ="1">Skąpiec, gdy złoto chowa pod pierzynę,</wers_wciety>/
Nie poglądają wzrokiem tak promiennym/
Jako dziewczyna, gdy czuwa nad sennym</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kochankiem, który jak dziecię uśpiony/
<wers_wciety typ="1">Leży istotą swą w jej życiu wryty,</wers_wciety>/
Bezsilny, niemy i nieporuszony./
<wers_wciety typ="1">Nieświadom, jakie przynosi zachwyty</wers_wciety>/
wszystkimi uciech, smutków i żądz tony/
<wers_wciety typ="1">W duszy anioła stróża swego skryty,</wers_wciety>/
Z wszystkimi błędy<pe><slowo_obce>błędy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: błędami.</pe> i wdziękami --- drogi,/
Spokojny jak śmierć bez grozy i trwogi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czuwa nad śpiącym, a w godzinę oną,/
<wers_wciety typ="1">Gdy miłość i noc, i samotność wola,</wers_wciety>/
I dusze wiąże siłą połączoną./
<wers_wciety typ="1">Pomiędzy piaski i skał groźne czoła</wers_wciety>/
Mrok tuli grotę szczęściem przystrojoną,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie ich miłości nikt zajrzeć nie zdoła,</wers_wciety>/
A nigdy gwiazdy, stojące na straży/
Nocy, szczęśliwszych nie widziały twarzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłości kobiet --- o! poznania warte,/
<wers_wciety typ="1">Piękne a groźne, pełne tajemnicy.</wers_wciety>/
Kobieta wszystko stawia na tę kartę,/
<wers_wciety typ="1">Gdy przegra, to jej nic oprócz tęsknicy</wers_wciety>/
I żalu życie nie odda rozdarte./
<wers_wciety typ="1">Za to ich zemsta, jak skok tygrysicy,</wers_wciety>/
Krwawa... lecz i ta zwiększa serca rany,/
Bo czują same cios drugim zadany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie dziw, że mszczą się kobiety, ofiary/
<wers_wciety typ="1">Męskiej przemocy, nie dziw, że ich ręka</wers_wciety>/
Zbroi się w sztylet, jadem poi czary;/
<wers_wciety typ="1">Już dziećmi muszą się taić, choć pęka</wers_wciety>/
Serce za lubym --- przyjdzie bogacz stary,/
<wers_wciety typ="1">Weźmie na żonę --- skończona piosenka.</wers_wciety>/
,,Potem srogi mąż, niewierny kochanek,/
Stroje, dzieciaki --- ksiądz... w śmierci przystanek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jedna zakocha się, druga rozpije,/
<wers_wciety typ="1">Ta stajnią zajmie się, tamtą --- rautami;</wers_wciety>/
Ta rzuci męża i z kochankiem żyje,/
<wers_wciety typ="1">Zdobywa szczęście, ale honor plami,</wers_wciety>/
A nie wiadomo nawet, czy zabije/
<wers_wciety typ="1">Robaka smutku --- ot --- zwykle się mami...</wers_wciety>/
Ta kusi diabła, potem powieść kleci,/
A tak w pałacach jest czy w chatkach kmieci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea była kochanką natury,/
<wers_wciety typ="1">Dziecięciem żądzy, zrodzonym, gdzie żar nie</wers_wciety>/
Ciecze powoli, ale tryska z góry/
<wers_wciety typ="1">Na usta i na oczy dziewic sarnie.</wers_wciety>/
Żyła, by kochać --- kochać tego, który/
<wers_wciety typ="1">Był jej przeznaczon; a wszystkie męczarnie</wers_wciety>/
Nadziei, troski, trwogi były chwilką/
Przelotną; serce biło tu, tu tylko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co te serc bicia złego narobiły!.../
<wers_wciety typ="1">Ależ bo każdy ich ruch szybszy, żywszy</wers_wciety>/
Jest w swych przyczynach i skutkach tak miły,/
<wers_wciety typ="1">Że nawet Rozum, pilnie wyplewiwszy</wers_wciety>/
Rozkosz z alchemii swej, nie ma dość siły/
<wers_wciety typ="1">Odwodnej; ba! głos sumienia najtkliwszy</wers_wciety>/
Prawd nie nauczy, co myśl tak bogacą,/
Że dziw mi, czemu podatku nie płacą?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stało się... Serca ich się zaręczyły/
<wers_wciety typ="1">W ciszy; pochodnie godowe z promieni</wers_wciety>/
Gwiazd nad głowami pięknych pięknie lśniły./
<wers_wciety typ="1">Ocean świadkiem, jaskinia z kamieni</wers_wciety>/
Łożem, spojrzenie ślubem do mogiły,/
<wers_wciety typ="1">Kapłanem noc --- i byli pożenieni;</wers_wciety>/
Szczęśliwi, bo się aniołami wzajem/
Sobie wydali, a świat cały --- rajem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłości! --- której Owidiusz<pe><slowo_obce>Owidiusz</slowo_obce> --- Publius Ovidius Naso (43 p.n.e.--17 a. 18 r. n.e.), jeden z największych poetów rzymskich, twórca licznych elegii o tematyce miłosnej, <tytul_dziela>Ars amatoria</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Sztuka kochania</tytul_dziela>) i poematu epickiego <tytul_dziela>Metamorfozy</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Przemiany</tytul_dziela>).</pe> kapłanem,/
<wers_wciety typ="1">Adeptem Cezar<pe><slowo_obce>Cezar, Gajusz Juliusz</slowo_obce> (100--44 p.n.e.) --- rzym. dowódca wojskowy, polityk, dyktator i pisarz; członek I triumwiratu; zdobywca Galii; odegrał kluczową rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku republiki i początku cesarstwa w państwie rzymskim.</pe>, sługą był Antoni<pe><slowo_obce>Antoni</slowo_obce> --- Marek Antoniusz (83 p.n.e.--30 p.n.e.), rzymski polityk i dowódca wojskowy, stronnik i przez matkę daleki krewny Cezara, jego główny współpracownik w czasie wojny domowej z Pompejuszem. Po zabójstwie Cezara należał do II triumwiratu, który pokonał spiskowców. Pod koniec życia wdał się w wojnę domową z Oktawianem Augustem; pokonany w bitwie morskiej pod Akcjum, popełnił samobójstwo.</pe>,</wers_wciety>/
Uczniem Horacy<pe><slowo_obce>Horacy</slowo_obce> --- Quintus Horatius Flaccus (65 p.n.e.--8 p.n.e.), rzymski poeta i teoretyk literatury.</pe>, Katull<pe><slowo_obce>Katullus</slowo_obce> --- rzymski poeta z I. w. p.n.e, zaliczany do szkoły neoteryków, znany z wyrafinowanej wersyfikacji i poezji miłosnej.</pe> --- Tytus panem,/
<wers_wciety typ="1">Sawantka<pe><slowo_obce>sawantka</slowo_obce> (daw.) --- kobieta wykształcona.</pe> Safo<pe><slowo_obce>Safona</slowo_obce> --- gr. poetka liryczna z przełomu VII i VI wieku p.n.e., autorka głównie poezji miłosnej, często sugerującej jej miłość do kobiet.</pe> kapłanką --- kto po niej</wers_wciety>/
Ślub zechce z sinym zabrać oceanem?.../
<wers_wciety typ="1">Nikt... Ha! Leukadia dziś się za was płoni... </wers_wciety>/
Miłości! Nazwę cię bóstwem... niecnoty,/
Bo cię diablicą zwać --- nie mam ochoty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ty doprowadzasz stan małżeński do met/
<wers_wciety typ="1">Nieprawych; śmiejesz się z czół wielkich ludzi:</wers_wciety>/
Cezar, Pompejusz<pe><slowo_obce>Gnaeus Pompeius Magnus</slowo_obce>  (106 p.n.e.--48 p.n.e) --- zwany Wielkim, polityk i dowódca wojskowy, współtwórca I triumwiratu, przegrał wojnę domową z Juliuszem Cezarem.</pe>, Belizar<pe><slowo_obce>Belizariusz, Flavius Belisarius</slowo_obce> (ok. 505--565) --- wódz bizantyjski z czasów cesarza Justyniana I Wielkiego, dowodził armią bizantyjską, która w 536 r. wyparła Gotów z Italii i samego Rzymu. Według legendy pod koniec życia miał zostać oślepiony i zmuszony do życia żebraczego.</pe>, Mahomet,/
<wers_wciety typ="1">Patrz --- gwoli którym dotąd pióro trudzi</wers_wciety>/
Historia, którzy błyszczą na kształt komet,/
<wers_wciety typ="1">A czas nieprędko takie duchy zbudzi,</wers_wciety>/
Patrz... przecie w jeden ich punkt zniosły fale:/
Wszystko to mędrcy, zdobywcy... rogale!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z ciebie Arystyp, Epikur<pe><slowo_obce>Epikur</slowo_obce> (341 p.n.e.--270 p.n.e.) --- filozof grecki; uznawał, że człowiek winien się kierować przede wszystkim przyjemnością; podkreślał też, że niczego nie należy przyjmować na wiarę, pierwszeństwo przyznając obserwacji i logicznemu rozumowaniu na jej podstawie.</pe> ród bierze,/
<wers_wciety typ="1">Owa przesławna materialna dwójca,</wers_wciety>/
Co teoriami wygodnymi k'wierze/
<wers_wciety typ="1">Do niebieskiego chce nas wwieść ogrójca,</wers_wciety>/
Czy tylko diablim szponom nas odbierze/
<wers_wciety typ="1">Ten piękny system biozofii ojca?...</wers_wciety>/
,,Jedz, pij, miłości jasne ognie zapal!"/
Tak mawiał mędrzec a król: Sardanapal<pe><slowo_obce>Sardanapal</slowo_obce> --- właśc. Asurbanipal, król Asyrii w latach 669--631 p.n.e, w kulturze europejskiej symbol zbytku i zniewieścienia, gdyż tym właśnie miały się cechować ostatnie lata jego panowania.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A Juan?... Czy już o Julii ze szczętem/
<wers_wciety typ="1">Zapomniał? Miałby zapomnieć tak skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe>?...</wers_wciety>/
Nie --- posądzenia odsuwam ze wstrętem,/
<wers_wciety typ="1">Lecz myślę, że gdy nocną to się porą</wers_wciety>/
Działo, to księżyc swym światłem przeklętem/
<wers_wciety typ="1">Nagle ze zdrowej duszy robił chorą,</wers_wciety>/
Bo cóż by było w tym, że buziak świeży/
Zaraz tak miękkie serce rozpuklerzy?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ja się miłością niestateczną brzydzę/
<wers_wciety typ="1">I gardzę ludźmi, których serca prawie</wers_wciety>/
Z żywego srebra, że lada intrydze/
<wers_wciety typ="1">Ulegną. Snadź na złej stoją podstawie.</wers_wciety>/
Za to dozgonną miłość mile widzę.../
<wers_wciety typ="1">Jednak minionej nocy na zabawie</wers_wciety>/
Maskowej, śliczną gdy ujrzałem Włoszkę,/
Serce się do niej rozbujało troszkę...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A wtem nadchodzi Filozofia krewka./
<wers_wciety typ="1">I: ,,Co zamyślasz? Wszakże to rozpusta!"</wers_wciety>/
,,Wiem, Filozofio, wiem, stara to śpiewka,/
<wers_wciety typ="1">Ale jej oczy i... Nieba... jej usta!...</wers_wciety>/
Chcę tylko wiedzieć, mężatka czy dziewka,/
<wers_wciety typ="1">Czy ni to, ni to... ot, ciekawość pusta..."</wers_wciety>/
,,Stój!" --- Filozofia wrzaśnie z gestem greckim,/
Choć była w stroju, jak pomnę, weneckim. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Stój!" Więc stanąłem. --- Teraz idę dalej:/
<wers_wciety typ="1">To, o czym miano ,,niestałość" opiewa,</wers_wciety>/
To jest hołd tylko należytej skali/
<wers_wciety typ="1">Złożon przyrodzie, co (na przedmiot zlewa</wers_wciety>/
Wybrany dary swe; a jak się chwali/
<wers_wciety typ="1">Obraz czy posąg z kamienia czy drzewa,</wers_wciety>/
Tak dziw dla piękna jest miarą stopniową/
Tego, co ludzie ,,<slowo_obce>beau ideal<pe><slowo_obce>beau ideal</slowo_obce> (fr.) --- piękny ideał.</pe></slowo_obce>" zową.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest to pojęcie piękna erotyczne,/
<wers_wciety typ="1">Subtelne wszystkich władz duszy rozwicie,</wers_wciety>/
Uniwersalne, dziwne, platoniczne,/
<wers_wciety typ="1">Zlane z gwiazd, w nieba cedzone błękicie,</wers_wciety>/
Bez czego serce może wpaść w sceptyczne/
<wers_wciety typ="1">Bagnisko; słowem, ócz mądre użycie,</wers_wciety>/
Które zmysłami poparte dowodzi,/
Że ciało ogień i z ognia się rodzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo skądże by się wszelka wina brała,/
<wers_wciety typ="1">Jeśliby człowiek gust miał lada jaki?</wers_wciety>/
Gdyby wam jedna miłość wystarczała,/
<wers_wciety typ="1">Zadowalały was jedne przysmaki,</wers_wciety>/
Byłoby serce całe, kieszeń cała./
<wers_wciety typ="1">A tak --- czujecie nieustanne braki,</wers_wciety>/
Ach! Gdy do śmierci jedna się podoba/
Jedynie --- zdrowe serce i wątroba!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Serce, jak błękit, w niebie ma mieszkanie,/
<wers_wciety typ="1">W nim się jak w niebie zmiany dzieją co dnia,</wers_wciety>/
Chmury je ściemnią, gromy padną na nie,/
<wers_wciety typ="1">Czarna zamieszka w nim groza i zbrodnia,</wers_wciety>/
A kiedy zgore<pe><slowo_obce>zgorzeć</slowo_obce> --- spłonąć.</pe>, pęknie, bić przestanie,/
<wers_wciety typ="1">Wtedy jak burza --- we łzy się rozwodnią,</wers_wciety>/
Zaś gdy serdeczna krew zmienia się w wodę,/
To z życia robi angielską pogodę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Funkcja wątroby jest: żółć leczyć chorą,/
<wers_wciety typ="1">Ale się czasem z przeznaczeniem mija,</wers_wciety>/
Bo w pierwszym szale staje jej zaporą,/
<wers_wciety typ="1">Że nie puszczona żółć skupia się, zbija</wers_wciety>/
Jak kłąb żmij, co się na śmiecisku zbiorą!/
<wers_wciety typ="1">Wściekłości, strachu, żalu, zemsty żmija;</wers_wciety>/
Z tego znów kłębu wszystko złe wytryska/
Jak wulkan z ziemi głównego ogniska.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CCXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Anatomiczne tymczasowo sfery/
<wers_wciety typ="1">Porzucam i niniejszym konstatuję:</wers_wciety>/
Strof dwieście wedle przyjętej ,,maniery"/
<wers_wciety typ="1">Ukułem w pieśni tej. Razem ukuję</wers_wciety>/
Pieśni dwanaście lub dwadzieścia cztery./
<wers_wciety typ="1">Panom się kłaniam, a damom całuję</wers_wciety>/
Rączki, kochanków zaś razem zostawię/
Ku edukacji waszej i zabawie.</strofa>

<!--TRIM:2-->



<naglowek_rozdzial>Pieśń trzecia</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Cześć, Muzo! i tak dalej --- Juan zasnął,/
<wers_wciety typ="1">Na pięknym, szczęsnym łonie kołysany,</wers_wciety>/
Pod strażą oczu, których blask nie gasnął/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze, serduszkiem dziewczęcym kochany,</wers_wciety>/
Nie pojmującym, że je żądłem drasnął/
<wers_wciety typ="1">Zatrutym, cichy ten, śpiący, zesłany</wers_wciety>/
Jak wróg, by młodość jej bezgrzeszną skłócił/
I czystą serca krew we łzy obrócił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy to czar kryje człowiek, mały światek,/
<wers_wciety typ="1">Co drugich w jego ramiona popycha?</wers_wciety>/
Czemu do szczęsnych smutny cyprys chatek/
<wers_wciety typ="1">Zaziera, czemu, kto miłuje --- wzdycha?</wers_wciety>/
Czemu uszczknięty, wonny, żywy kwiatek,/
<wers_wciety typ="1">Choć ciepłej piersi zwierzony --- usycha,</wers_wciety>/
A gdy się miłość dziewczynie zaśmieje,/
To choć kochana, więdnie i marnieje?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W pierwszej miłości <wyroznienie>kochanka</wyroznienie> kobieta/
<wers_wciety typ="1">Kocha, w następnych już <wyroznienie>miłość</wyroznienie> jedynie;</wers_wciety>/
Serca w jej dłoni jak drobna moneta,/
<wers_wciety typ="1">Miłość się zsuwa lekko jak dziewczynie</wers_wciety>/
Z rąk rękawiczka; wrażliwość już nie ta/
<wers_wciety typ="1">Co dawniej; dawniej w uściśnieniu ginie,</wers_wciety>/
Dziś się z wieloma uściśnieniem splata,/
Ani jej taki nadmiar nie przygniata.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co tam w zjawisku owym leży na dnie/
<wers_wciety typ="1">--- Ja nie wiem; to wiem: kobieta dojrzała,</wers_wciety>/
Jeśli w dewocję po uszy nie wpadnie,/
<wers_wciety typ="1">W pewnym momencie zachciankami pała. </wers_wciety>/
Wprawdzie tam pierwsza miłość zawsze władnie,/
<wers_wciety typ="1">Pamięć jej czaru nigdy nie zwątlała.</wers_wciety>/
Niektóre nigdy nie miały kochanka,/
Lecz gdy był jeden, będzie ich wiązanka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512225899646-254722757"/><motyw id="m1512225899646-254722757">Miłość, Małżeństwo</motyw>Śmieszna doprawdy rzecz, która dowodzi/
<wers_wciety typ="1">Ludzkiej słabości, głupia, prawie wstrętna,</wers_wciety>/
Że miłość w parze z małżeństwem nie chodzi,/
<wers_wciety typ="1">Choć w nich z natury jedne biją tętna.</wers_wciety>/
Miłość w małżeństwo, jak wino przechodzi/
<wers_wciety typ="1">W ocet; przelewka cierpka, kwaśna, mętna,</wers_wciety>/
Napój zmieniony z ambrozji różowej/
Na specjał godny apteczki domowej.
<end id="e1512225899646-254722757"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czują coś jakby antypatię czepce/
<wers_wciety typ="1">Niewiast do wianków na dziewiczej głowie,</wers_wciety>/
Którym niepięknie płaszczą się pochlebce;/
<wers_wciety typ="1">Dziewczyna, czym jest kochanek, się dowie</wers_wciety>/
Niestety późno, gdy jej szczęście zdepce./
<wers_wciety typ="1">Ot, jaka zmiana znaczeń w jednym słowie;</wers_wciety>/
Wiemy: Namiętność w kochanku jest wzniosła,/
Lecz z męża robi --- jak by to rzec?... --- osła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mąż się zbytniego rozkochania wstydzi;/
<wers_wciety typ="1">Czasem wyczerpią ognie wieloletnie</wers_wciety>/
(To rzadziej) --- za czym żonę sobie zbrzydzi/
<wers_wciety typ="1">(Trudno miesiące wszystkie brać za kwietnie). ---</wers_wciety>/
Stoi w zakonie<pe><slowo_obce>zakon</slowo_obce> --- tu: prawo.</pe>, który mają Żydzi/
<wers_wciety typ="1">I my, że śluby jeno śmierć rozetnie.</wers_wciety>/
Smutno! Żonę grześć, róże pośród cierni/
Życia --- i służbę domu widzieć w czerni!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mają coś w sobie małżeńskie roboty,/
<wers_wciety typ="1">Z czym rzeczywista miłość nie licuje.</wers_wciety>/
Powieść, szeroko kreśląca zaloty,/
<wers_wciety typ="1">--- Małżeństwo tylko z profilu maluje. </wers_wciety>/
Nikt o poślubne nie stoi pieszczoty,/
<wers_wciety typ="1">Z małżeńskich gruchań cnota nie szwankuje,</wers_wciety>/
Poezja ileż poniosłaby straty,/
Gdyby Petrarka<pe><slowo_obce>Petrarca, Francesco</slowo_obce> (1304--1374) --- włoski poeta i latynista; w 1341 uwieńczony tzw. laurem poetyckim; zasłynął cyklem wierszy miłosnych (<slowo_obce>Śpiewnik</slowo_obce>), głównie sonetów, poświęconych madonnie Laurze, której tożsamość pozostaje nieznana.</pe> z Laurą był żonaty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tragedia zwykle śmiercią się --- zamyka, --- /
<wers_wciety typ="1">Komedie kończy powiązanie stułą.</wers_wciety>/
Dalszy los dwojga jest dla czytelnika/
<wers_wciety typ="1">Ciemny, bo pisarz boi się bibułą</wers_wciety>/
Określać świat ten, do którego wnika/
<wers_wciety typ="1">Młodziutka para; to by mu zepsuło</wers_wciety>/
Poczytność. Resztę więc spycha na księży,/
A Śmierć i Dama już nas nie ciemięży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dwaj, co skreślili, jeśli dobrze pomnę,/
<wers_wciety typ="1">Piekło i niebo --- inaczej małżeństwo ---</wers_wciety>/
Dante i Milton<pe><slowo_obce>Milton, John</slowo_obce> (1608--1674) --- poeta angielski, autor poematu <tytul_dziela>Raj utracony</tytul_dziela>.</pe> --- przenieśli ogromne./
<wers_wciety typ="1">Pod swych połowic pantoflem męczeństwo.</wers_wciety>/
Lada błąd --- ludzkie ciało tak ułomne ---/
<wers_wciety typ="1">Straszne na głowy ich ściągał przekleństwo.</wers_wciety>/
Beata Danta, jak Ewa Miltona,/
--- To była Muza poety, nie żona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dant teologię podobno przedstawia/
<wers_wciety typ="1">W osobie, która zwie się Beatrycze.</wers_wciety>/
Domysł, jakkolwiek w dziw i zachwyt wprawia,/
<wers_wciety typ="1">Komentatorom za mrzonkę policzę,</wers_wciety>/
Chyba ich jaki dobry dowód zbawia,/
<wers_wciety typ="1">Dając skazówki pewne --- nie zwodnicze.</wers_wciety>/
Raczej Dant, symbol dobywając z powić,/
Matematykę chciał nią uzmysłowić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juain z Hajdeą nie był ślubem spięty,/
<wers_wciety typ="1">Lecz to ich wina, nie moja --- mospanie!</wers_wciety>/
Jeślić to czyni, czytelniku, wstręty,/
<wers_wciety typ="1">Że z sobą żyli jak niechrześcijanie,</wers_wciety>/
Jeślibyś wolał, by ich wiązał święty/
<wers_wciety typ="1">Ślub, to rzuć książkę w ogniste otchłanie,</wers_wciety>/
Zanim się skutków doczekasz fatalnych.../
Strach o miłościach czytać nielegalnych!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz szczęście pełne dała im ta zdrożna/
<wers_wciety typ="1">Folga dla zachceń wabnych jak kwiat róży!</wers_wciety>/
Hajdea coraz bardziej nieostrożna/
<wers_wciety typ="1">Zapominała, komu wyspa służy.</wers_wciety>/
Ale kochanka odtrącać nie można,/
<wers_wciety typ="1">Najmniej w początkach, nim się jedno znuży,</wers_wciety>/
Więc się schodzili częściej i na długo. ---/
Ojciec tymczasem parał się żeglugą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Darujcie! Bo on zarabiał na życie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy podskubywał zbyt ciężarne statki.</wers_wciety>/
Ot, jeśli tylko nazwanie zmienicie,/
<wers_wciety typ="1">Będzie minister skarbu i podatki.</wers_wciety>/
On nawet skromny --- nie tonął w przesycie,/
<wers_wciety typ="1">Nie miał milszego nic od swojej chatki,</wers_wciety>/
Zarabiał na chleb w zacnym znoju, a racz/
Zważyć, że nie brał nic więcej jak haracz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poczciwiec dłużej nad zamiar żeglował,/
<wers_wciety typ="1">Bo go wiatr wstrzymał przeciwny i łupy,</wers_wciety>/
Za którymi już od dawna myszkował,/
<wers_wciety typ="1">Choć mu zabrało morze dwie szalupy</wers_wciety>/
I sporo jeńców. Resztę pocechował<pe><slowo_obce>cechować</slowo_obce> --- znaczyć rozżarzonym żelazem.</pe>/
<wers_wciety typ="1">I zakuł mocno, spędziwszy do kupy.</wers_wciety>/
Mieli w obrożach głowy, ręce, nogi,/
A przedstawiali dochód wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> mnogi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc na Matapan wysłał kilku jeńców/
<wers_wciety typ="1">Majnotom; możny tumetański kady</wers_wciety>/
Kupił towaru za pięćset czerwieńców;/
<wers_wciety typ="1">Jeden staruszek, że chory i blady,</wers_wciety>/
Został utopion; bogatszych młodzieńców/
<wers_wciety typ="1">Schował na okup --- a resztę gromady</wers_wciety>/
Powiązał razem, miał zaś na lud drobny/
Firman od Beja z Tunisu osobny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Posortowawszy towary bławatne<pe><slowo_obce>towary bławatne</slowo_obce> --- tkaniny.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Na lewantyjskie rozsyłał bazary,</wers_wciety>/
Tylko niektóre rzeczy drożej płatne/
<wers_wciety typ="1">Przeznaczył córce kochanej na dary:</wers_wciety>/
Atłasy, wstążki, pióra delikatne,/
<wers_wciety typ="1">Szale, dżeliki, duże szkła, gitary</wers_wciety>/
I alikanckie bębenki, bandurki,/
Wszystko cny ojciec zrabował dla córki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Małpę, buldoga, indyjskie kuraki,/
<wers_wciety typ="1">Papugę, kotkę, kocięta z Angory</wers_wciety>/
I rozmaite zwierzęta i ptaki,/
<wers_wciety typ="1">Wyżełka, co go jakiś Anglik chory</wers_wciety>/
Na rumowisku odumarł Itaki,/
<wers_wciety typ="1">A wieśniak przyjął do swojej komory ---</wers_wciety>/
Wszystko, by schronić przed burzą --- ów zbójca/
Do ogromnego razem wsadził kojca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy ukończył morskie korowody,/
<wers_wciety typ="1">Kilka korsarskich naw na morze rzucił,</wers_wciety>/
Sam zaś, gdy okręt wessał trochę wody,/
<wers_wciety typ="1">Ku brzegom wyspy swojej bieg wykrócił,</wers_wciety>/
Gdzie córka swoje gościnne zachody/
<wers_wciety typ="1">Odprawowała; lecz z przeciwnej wrócił</wers_wciety>/
Strony, bo tutaj piaski brzeg zaległy,/
Więc port urządził indziej korsarz biegły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wysiadł, wodnego zbywszy elementu,/
<wers_wciety typ="1">A że kwarantann tam ani komory</wers_wciety>/
Nie było, kozak nie czynił mu wstrętu,/
<wers_wciety typ="1">Nie badał wójt, gdzie bawił do tej pory,</wers_wciety>/
Kazał wydobyć ładunek z okrętu,/
<wers_wciety typ="1">Połatać, smołą zaprawić otwory;</wers_wciety>/
Wszystkie się ręce zajęły robotą,/
Wydobywając towary i złoto.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy się na wzgórze, idąc ku domowi,/
<wers_wciety typ="1">Dostał, skąd widział dwór, ogrodu smugi,</wers_wciety>/
Stanął. --- Jak to się serce zastanowi/
<wers_wciety typ="1">Człeku, z wędrówki gdy powraca długiej</wers_wciety>/
Z tą myślą pełną lęku: Czy też zdrowi?/
<wers_wciety typ="1">Jak przyjmie jeden, a jak przyjmie drugi?</wers_wciety>/
W nastroju, co się z przypomnienia krzesze,/
Sadzając serce w prastare pielesze..</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy wracają mężowie szczęśliwi/
<wers_wciety typ="1">Albo ojcowie w domowe opłotki...</wers_wciety>/
To się im serce zastracha, roztkliwi,/
<wers_wciety typ="1">Bo białogłowski rodzaj mdły<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> i wiotki...</wers_wciety>/
--- Niczemu mniej się nie ufa, nie dziwi;/
<wers_wciety typ="1">Przykro mi, że lżę kokietki i trzpiotki.</wers_wciety>/
Żony się stają bez opieki chytre,/
Córki książęcą nawet plamią mitrę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie każdy człowiek uczciwy, gdy wróci,/
<wers_wciety typ="1">Będzie nagrodzon losem Ulissesa<pe><slowo_obce>Ulisses</slowo_obce> --- Odyseusz, bohater poematu Homera.</pe>.</wers_wciety>/
Nie każda żona po mężu się smuci/
<wers_wciety typ="1">I zalotników odsyła do biesa...</wers_wciety>/
Gorzej, gdy go już w niepamięć zarzuci,/
<wers_wciety typ="1">Dzieciąt kilkoro u kolan się wiesza,</wers_wciety>/
Które ,,przyjaciel" wywiódł dla pokoleń;/
Gdy go pies własny pochwyci za goleń...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy zaręczony, może ukochaną/
<wers_wciety typ="1">Zabrał mu bogacz, skąpiec pełen chuci,</wers_wciety>/
I wtedy lepiej, bo prędko ustaną/
<wers_wciety typ="1">Czułości, pan się z małżonką pokłóci,</wers_wciety>/
A on znów miłość podejmie przerwaną,/
<wers_wciety typ="1">Jako ,,przyjaciel domu" --- lub porzuci.</wers_wciety>/
A jeśli uprze się w nim czucia trwałość,/
Napisze odę <tytul_dziela>Na kobiet niestałość</tytul_dziela>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Panowie! Jeśli który w waszym gronie/
<wers_wciety typ="1">Ma ,,stosuneczek" (rozumiem uczciwy</wers_wciety>/
Popęd przyjaźni ku nieswojej żonie,/
<wers_wciety typ="1">Jedyny węzeł łatwo rozpletliwy,</wers_wciety>/
Choć zda się ścisły; rzetelny w zakonie/
<wers_wciety typ="1">Miłosnym Hymen<pe><slowo_obce>Hymen</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg małżeństwa, syn Apollona.</pe> --- inny jest fałszywy) ---</wers_wciety>/
Nie bawcież w drodze długo, bo mężatki/
Zmieniają gachów tak łatwo jak szatki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lambro, nasz morski celnik, grzesznik stary,/
<wers_wciety typ="1">Co bieglej morza niż lądy okradał,</wers_wciety>/
Cieszył się, widząc kominów dym szary,/
<wers_wciety typ="1">Lecz psychologiem nie będąc --- nie badał,</wers_wciety>/
Skąd się mu w głowie dziwne snują mary,/
<wers_wciety typ="1">Czemu strach jakiś na duszę przypadał?...</wers_wciety>/
Czy córka chora?... Bał się dobry ojciec,/
A nie mógł więcej niż filozof dociec.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Obaczył domu słońcem białe ściany/
<wers_wciety typ="1">I zieleń warzyw i drzew --- --- jak w obrazku;</wers_wciety>/
Słyszał górskiego strumienia dźwięk szklany/
<wers_wciety typ="1">I psa szczekanie --- a w pobliskim lasku</wers_wciety>/
Między cytryny, oliwy, kasztany/
<wers_wciety typ="1">Postaci ludzkie z migocącą w blasku</wers_wciety>/
Bronią (broń noszą tam wszyscy) i kwietne/
Stroje, barwami jak motyle świetne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A kiedy podszedł pod ustronie sielskie,/
<wers_wciety typ="1">Aby rozpoznać owo zgromadzenie,</wers_wciety>/
Usłyszał dźwięki, ale nie anielskie,/
<wers_wciety typ="1">Tylko bezecne, ziemskie rzępolenie.</wers_wciety>/
Wzniosły się dziwem oczy rodzicielskie,/
<wers_wciety typ="1">Na głowę padło mu oszołomienie,</wers_wciety>/
Bo grzmiały trąby, flety, taralbuki/
I najmniej wschodnie śmiechy, wrzaski, huki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc przyśpieszywszy kroku i już prawie/
<wers_wciety typ="1">Biegnąc po góry spadzistym zakręcie</wers_wciety>/
I rozchylając gałęzie, brnąc w trawie,/
<wers_wciety typ="1">Ujrzał --- i stanął jak głaz w tym momencie ---</wers_wciety>/
Bandę czeladzi, w cudacznej zabawie/
<wers_wciety typ="1">Tańczącą, niby derwisze, na pięcie,</wers_wciety>/
I poznał, że to był piryjski taniec,/
W jakim się wschodni lubuje mieszkaniec.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W kółku dziewice niby greckie chóry;/
<wers_wciety typ="1">Jedna trzymała chustki sztandar biały,</wers_wciety>/
Inne jak perły nizane na sznury/
<wers_wciety typ="1">Tańcem się, ręce splótłszy --- kołysały.</wers_wciety>/
Włosy im spadły na szyi marmury;/
<wers_wciety typ="1">Najbrzydsza sześciu poetów by w szały</wers_wciety>/
Wprawiła; pierwsza śpiewa, za nią inine/
Takt wybijając, następują zwinne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Część biesiadników, na dywanie w głębi/
<wers_wciety typ="1">W kucki usiadłszy, je. Tu baranina</wers_wciety>/
Z ryżem (tak zwany pilaw) parą kłębi,/
<wers_wciety typ="1">Tam stoją flasze samijskiego wina,</wers_wciety>/
Sorbet się w wazie porowatej ziębi./
<wers_wciety typ="1">Nad gośćmi drzewo gałęzie ugina,</wers_wciety>/
Podając dłoniom granaty ogniste/
I pomarańcze nabrzmiałe, soczyste.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam śnieżnoruny baran w gronie małej/
<wers_wciety typ="1">Dziatwy; dziatwa mu rogi wieńcząc pląsa,</wers_wciety>/
A patriarcha owiec osiwiały/
<wers_wciety typ="1">I niby jagnię cichy, głową wstrząsa</wers_wciety>/
Poważną, z lekka, dostojny, wspaniały,/
<wers_wciety typ="1">I sam je z ręki, znów niby się dąsa,</wers_wciety>/
Rogi nadstawia i czoło surowe/
I znów, powolny<pe><slowo_obce>powolny</slowo_obce> (daw.) --- posłuszny.</pe> rączkom, chyli głowę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piękne, klasyczne profile, błyszczący/
<wers_wciety typ="1">Strój, drobne twarze i oczy ogniste,</wers_wciety>/
Włos rozpuszczony, rumieniec gorący/
<wers_wciety typ="1">I wzrok wymowny, gęsta wyraziste,</wers_wciety>/
Czar niewinności, dziecięctwa broniący,/
<wers_wciety typ="1">Robiły z Grecząt malowidła iste;</wers_wciety>/
Lambro --- filozof, aż westchnął żałośnie,/
Że to maleństwo na ludzi wyrośnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A karzeł błazen, jak Szecherezada,/
<wers_wciety typ="1">Gromadce starców, co z nargili<pe><slowo_obce>nargil</slowo_obce> --- fajka wodna.</pe> pyka,</wers_wciety>/
O zamkach, skarbach zaklętych powiada/
<wers_wciety typ="1">I arabskiego dowcipach szelka,</wers_wciety>/
I o lekarstwach czarodzieja dziada,/
<wers_wciety typ="1">I o pałacu, co się sam odmyka;</wers_wciety>/
Nawet o wiedźmie, która (bardzo wierzę)/
Każdego męża przemieniała w zwierzę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słowem, były tam. wszystkie (czystej treści)/
<wers_wciety typ="1">Podniety zmysłom, chęciom, wyobraźni:</wers_wciety>/
Śpiew, wino, tańce, muzyka, powieści,/
<wers_wciety typ="1">Wszystko, co cnoty uczciwej nie drażni,</wers_wciety>/
Lecz Lambro patrzał i pełen boleści/
<wers_wciety typ="1">Rozumiał szkodę swą coraz wyraźniej</wers_wciety>/
Widząc, że tańce te, półmiski, trunki,/
Obciążą jego miesięczne rachunki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Człowiek co jest? Często go śmierć spotyka,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy żołądka zaspokaja chuci.</wers_wciety>/
Czym darzy życie szczęsnego grzesznika?/
<wers_wciety typ="1">Do kubka żółci kroplę miodu rzuci!</wers_wciety>/
Rozkosz przynęca i gubi młodzika,/
<wers_wciety typ="1">Bo ma syrenią twarz i czule nuci.</wers_wciety>/
Przyjęcie Lambra u wrót własnej chaty/
Było jak... starcie z ogniem mokrej szmaty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale był mężem, co się w pogadanki/
<wers_wciety typ="1">Nie wdawał; chcąc spaść na nich niespodzianie</wers_wciety>/
(Zazwyczaj mieczem czynił niespodzianki) ---/
<wers_wciety typ="1">Nie dał się poznać, więc trwało śniadanie</wers_wciety>/
Dalej i nikt się nie zrywał od szklanki;/
<wers_wciety typ="1">On mierzył wzrokiem służbę, panów, panie,</wers_wciety>/
Zdumiony raczej niż uradowany/
Kompanią, co mu wysuszała dzbany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiedział, iż wieść przybyła ze świata/
<wers_wciety typ="1">Przez greckich kupców usta (Ach, ci łgarze!),</wers_wciety>/
Że umarł (Tacy ludzie żyją lata!)./
<wers_wciety typ="1">Anioł żałoby objął w domu straże.</wers_wciety>/
Ale kir prędko zastąpiła szata/
<wers_wciety typ="1">Godowa, wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> się rozchmurzyły twarze. </wers_wciety>/
Hajdei oschły łzą mokre jagody,/
I jęła<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> pełnej używać swobody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stąd owa uczta, tancerze i grajki,/
<wers_wciety typ="1">I nie widziana dotąd wyspie feta.</wers_wciety>/
Służba próżniacza, rozpita, nahajki./
<wers_wciety typ="1">Zbywszy, czuła się w raju Mahometa.</wers_wciety>/
Gościnność Lambra poszła między bajki/
<wers_wciety typ="1">Wobec uczt, jakie dawała kobieta.</wers_wciety>/
Dziwna, że ma czas na przyjęcie gości,/
Skoro dni całe poświęca miłości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może myślicie, że słysząc te chóry/
<wers_wciety typ="1">Wpadł w wściekłość? Tak by zrobił człowiek miętki,</wers_wciety>/
Łatwo tam było wyskoczyć ze skóry! ---/
<wers_wciety typ="1">Lub że postąpił sobie jak człek prędki:</wers_wciety>/
Bił, w turmę sadzał lub brał na tortury,/
<wers_wciety typ="1">Karcąc niewczesne u czeladzi chętki, </wers_wciety>/
I że się z objęć spokoju wydarłszy,/
Choć korsarz --- chciał gniew okazać monarszy?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mylisz się. To był pan, arystokrata,/
<wers_wciety typ="1">Najstateczniejszy między rozbójniki,</wers_wciety>/
Miał ułożenie, dobry ton magnata,/
<wers_wciety typ="1">A niezbadany był jak mórz tajniki,</wers_wciety>/
Tyle obłudy ni dworacka szata/
<wers_wciety typ="1">Nie kryje, ani fartuszek podwiki.</wers_wciety>/
Szkoda, że przez swe przeklęte myślistwo/
Utracił prawo wejścia w ,,towarzystwo".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do biesiadnego zbliżywszy się stoła,/
<wers_wciety typ="1">Uderzył w ramię gościa siedzącego</wers_wciety>/
Przed nim i z krzywym uśmiechem dokoła/
<wers_wciety typ="1">Spojrzawszy, co nic nie wróżył dobrego,</wers_wciety>/
Zapytał, skąd im ta uczta wesoła./
<wers_wciety typ="1">Grek rozmarzony winem, do którego</wers_wciety>/
Zwracał się, nadto wesół, aby pana/
Poznać, napełnił swój kielich ze dzbana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I nie zwracając oblicza maszkary/
<wers_wciety typ="1">Przez ramię chylił go z bachanckim gestem,</wers_wciety>/
Wino po sukni lejąc z pełnej czary,/
<wers_wciety typ="1">Rzekł: ,,Idźże sobie! Patrz, zajęty jestem."</wers_wciety>/
Drugi bełkotał: ,,Zdechł pono nasz stary,/
<wers_wciety typ="1">Zapytaj pani, he! he! czy jej źle z tem..."</wers_wciety>/
,,Pani --- rzekł trzeci --- ho! mózgu barani,/
Pan nowy dzisiaj tu rządzi, nie pani".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Łotry przyjęci świeżo nie wiedzieli,/
<wers_wciety typ="1">Do kogo mówią. Lambro zbladł jak ściana,</wers_wciety>/
W oczach mu łypnął jak błysk karabeli,/
<wers_wciety typ="1">Lecz się sczaiła wściekłość hamowana</wers_wciety>/
I próbował się uśmiechnąć weselej./
<wers_wciety typ="1">Zapytał tylko ,,szanownego pana"</wers_wciety>/
O imię i stan owego młodzieńca,/
Co zachciał pono panieńskiego wieńca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Nie wiem --- odpowie łotrzyk --- skąd przybywa/
<wers_wciety typ="1">I kto go rodzi --- ba! --- ale to fracha!</wers_wciety>/
Wiem, że ten kapłon<pe><slowo_obce>kapłon</slowo_obce> --- wykastrowany kogut.</pe> w smacznym maśle pływa,/
<wers_wciety typ="1">I że mi służy każda wina flacha.</wers_wciety>/
Jeśli acana to nie przekonywa,/
<wers_wciety typ="1">Zapytaj tego oto mego bracha,</wers_wciety>/
Będziesz sobie mógł dobrze go wybadać,/
Woli językiem mleć zamiast zajadać".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lambro był człowiek uprzejmie cierpliwy/
<wers_wciety typ="1">I teraz dobre wychowanie zdradził,</wers_wciety>/
Ja bym go w Francji, gdzie jest niewątpliwy/
<wers_wciety typ="1">Wzór gustu --- między przedniejsze posadził,</wers_wciety>/
Zniósł więc dla domu swego obelżywy/
<wers_wciety typ="1">Przycinek, bruzdy na sercu wygładził,</wers_wciety>/
Nie używając na razie złorzeczeń/
Na służbę, która zjadała mu pieczeń.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W człowieku, który przywykł rozkazować,/
<wers_wciety typ="1">Gdy rzekł: ,,Idź!", to szli, a gdy: ,,Stój!" --- to stali,</wers_wciety>/
Który ze słowem nie lubił żartować,/
<wers_wciety typ="1">A wola jego była --- miecz ze stali,</wers_wciety>/
Dziw, że się umiał teraz pohamować./
<wers_wciety typ="1">My nie pojmujem tego --- ludzie mali,</wers_wciety>/
Lecz kto sam sobą rządzi, jak należy,/
Godzien panować ludom --- jak król Jerzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie przeto, aby nie miał być gorący,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nigdy, kiedy krwawe rzeczy knował.</wers_wciety>/
Groźny --- sam w sobie skupiony, milczący,/
<wers_wciety typ="1">Jak wąż dusiciel zwinięty --- czatował.</wers_wciety>/
Milczał, gdy mówił za niego miecz grzmiący,/
<wers_wciety typ="1">A gdy grzmiał słowy, krwi nie potrzebował.</wers_wciety>/
Bo każdy wyraz jego był tak sieczny,/
Że gdy ciął, już cios drugi był zbyteczny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie pytał więcej i zwlókł się ponury/
<wers_wciety typ="1">Ku swej sadybie, drogę boczną sobie</wers_wciety>/
Obrawszy; ledwie go pozdrowił który,/
<wers_wciety typ="1">Bo nikt o panu nie marzył w tej dobie.</wers_wciety>/
Nie wiem, czy trwała w nim jeszcze dla córy/
<wers_wciety typ="1">Miłość --- ale człek pochowany w grobie,</wers_wciety>/
Poglądać musiał wcale nie z rozkoszą/
Na ten dziwny żal, jaki po nim noszą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby umarli mogli niezwalczoną/
<wers_wciety typ="1">Śmierć pożyć, Boże broń! --- w sposób cudowny,</wers_wciety>/
Nie wszyscy... ale na przykład mąż z żoną/
<wers_wciety typ="1">(Darujcie mi ten przykład niestosowny),</wers_wciety>/
To jeśli dawniej żyli z sobą słono,/
<wers_wciety typ="1">Teraz by życie było: kwas dosłowny,</wers_wciety>/
A jeśli śmierć ich opłakali krewni,/
Na zmartwychwstanie płakaliby rzewniej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszedł w dom swój, a w nim cudze już ognisko/
<wers_wciety typ="1">Płonęło; ta myśl głębiej w piekło strąca,</wers_wciety>/
Smutniejsze sercu wyprawia igrzysko/
<wers_wciety typ="1">Niż myśl na łożu śmierci konająca.</wers_wciety>/
Widzieć serdeczne gniazdo w cmentarzysko/
<wers_wciety typ="1">Zmienione, gdzie już nadzieja gasnąca</wers_wciety>/
Ziębnie jak popiół, o! Któż z was odgadnie,/
Ile boleści w tym uczuciu na dnie?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wstąpił do domu --- już nie swego domu,/
<wers_wciety typ="1">Bo nie ma domu, gdzie serca nie stanie,</wers_wciety>/
I doznał pierwszy raz strasznego sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Że nikt nie wyszedł doń na powitanie.</wers_wciety>/
Tam przeżył dni swe pod niebem bez gromu,/
<wers_wciety typ="1">Oczom dziś dzikim i serdecznej ranie</wers_wciety>/
Chcąc ulżyć, śpieszył do czystej, kochanej,/
To jego ołtarz jeden --- nieskalany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był to charakter dziwnego zakroju:/
<wers_wciety typ="1">Miękki w obejściu, choć dziki w postawie,</wers_wciety>/
Pomierny w jadle, napoju i stroju,/
<wers_wciety typ="1">Umiarkowanie spokojny w zabawie,</wers_wciety>/
Bystry w pojęciu, nie słabnący w znoju,/
<wers_wciety typ="1">Wydał się lepszy, niż był --- dobry prawie!</wers_wciety>/
Szał zemsty żył w nim po ojczyzny klęsce/
I niewolnika zamienił w ciemiężcę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chęć władzy, złota trzos, co dumę stwarzał/
<wers_wciety typ="1">I zhartowane ciągłą walką życie,</wers_wciety>/
Niebezpieczeństwa, w których się zestarzał,/
<wers_wciety typ="1">Litości jego częste nadużycie,</wers_wciety>/
Jęk ofiar, co się ciągle w duszę wdrażał,/
<wers_wciety typ="1">Morze, co domem, zbójcy, co bandycie</wers_wciety>/
Stali się braćmi, zrobiły go bogiem/
Mordu, dla ludzi nieugiętym, srogim.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512232587250-2970900321"/><motyw id="m1512232587250-2970900321">Patriota, Zemsta</motyw>Ale duch Grecji niby złotą łuną/
<wers_wciety typ="1">Odblask rycerski rzucił duszy hardej,</wers_wciety>/
Ten sam, co niegdyś po kolchijskie runo/
<wers_wciety typ="1">Gnał bohaterów, jak śpiewają bardy.</wers_wciety>/
Bój --- jego życiem, a pokój był truną./
<wers_wciety typ="1">A zaś ojczyzna jego --- godna wzgardy.</wers_wciety>/
Nienawiść światu, ludziom miecz, płomienie/
Niósł w zemście za swej ojczyzny spodlenie.<end id="e1512232587250-2970900321"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz wpływ jońskiego powietrza, obłoków,/
<wers_wciety typ="1">Wydelikacił serce w twardym łonie,</wers_wciety>/
Strzegąc bezwiednie wszystkich jego kroków./
<wers_wciety typ="1">Jawił się w smaku, z jakim to ustronie</wers_wciety>/
Wybrał, w miłości muzyki, widoków/
<wers_wciety typ="1">Wzniosłych, strumienia, co się wił przez błonie,</wers_wciety>/
Kwiatów, zieleni, niwy złotokłosej,/
Których wdzięk rzeźwił go jak krople rosy,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512232671531-3381834912"/><motyw id="m1512232671531-3381834912">Ojciec, Córka</motyw>A za to wszystka jego miłość zbiegła/
<wers_wciety typ="1">Ku córce; ona anielską słodyczą</wers_wciety>/
Od skamienienia twarde serce strzegła,/
<wers_wciety typ="1">Krwią pokalane codziennie zbrodniczą.</wers_wciety>/
Jej jednej dusza uparta uległa;/
<wers_wciety typ="1">Gdyby rozstała się z tą tajemniczą</wers_wciety>/
Władzą, resztę by ludzkich uczuć skalał/
I jak ów Cyklop<pe><slowo_obce>cyklop</slowo_obce> (mit. gr.) --- jednooki potwór żywiący się ludzkim mięsem.</pe> --- ślepotą oszalał.<end id="e1512232671531-3381834912"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Straszna jest lwica, szczeniąt pozbawiona,/
<wers_wciety typ="1">Gdy rykiem grozi i źrenicą błyska;</wers_wciety>/
Straszny ocean, gdy ze swego łona/
<wers_wciety typ="1">Okręt sterczącym czołom skał odciska;</wers_wciety>/
Lecz wcześniej wściekłość szalejąca kona,/
<wers_wciety typ="1">Bo się o własną gwałtowność rozpryska,</wers_wciety>/
Niż złość głęboka, niema, hamowana/
Człowieka-ojca i dumnego pana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest to rzecz smutna --- a częsta, niestety,/
<wers_wciety typ="1">Że nam ostatnie zatruwa godziny,</wers_wciety>/
Któ?... Własne dzieci --- te niby portrety/
<wers_wciety typ="1">Nas samych, ale z ulepszonej gliny.</wers_wciety>/
Gdy stare życie dobiega do mety,/
<wers_wciety typ="1">Mgła pada na dni naszych zachód siny,</wers_wciety>/
Dzieci rzucają nas, oddając wszakże/
Dobrej kompanii: kaszlowi, podagrze<pe><slowo_obce>podagra</slowo_obce> --- choroba stawów.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piękna to bardzo rzecz: liczna rodzina,/
<wers_wciety typ="1">Póki ci drzemki zwykłej nie naruszy,</wers_wciety>/
Cóż to za widok, kiedy macierz syna/
<wers_wciety typ="1">Karmi! (Jeśli to nie szkodzi jej tuszy.)</wers_wciety>/
Jak cherubinki dzieci u komina/
<wers_wciety typ="1">Plączą się (widok, co grzesznika skruszy),</wers_wciety>/
A piękna matka między córeczkami/
Świeci jak cekin pomiędzy piastrami<pe><slowo_obce>piaster</slowo_obce> --- dolar hiszpański lub bliskowschodnia moneta.</pe>. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lambro wszedł tajnym, nie widziany, gankiem,/
<wers_wciety typ="1">Stanął u wejścia do jadalnej sali,</wers_wciety>/
Gdzie młoda pani z młodzieńczym kochankiem/
<wers_wciety typ="1">W blasku monarszej chwały wieczerzali.</wers_wciety>/
Stół zastawiony przed nimi, a wiankiem/
<wers_wciety typ="1">Dokoła piękni niewolnicy stali.</wers_wciety>/
W zastawie złoto i kamienie świecą,/
Najmniej już koral z perłową macicą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wieczerza z dań stu smaczna i obfita,/
<wers_wciety typ="1">Godna twojego stołu, wielki Ałłach!</wers_wciety>/
Wszelaka ryba, szafranem podmyta,/
<wers_wciety typ="1">Zupy, szyszliki, ciasta przy nabiałach,</wers_wciety>/
Których nie wyparłby się Sybaryta./
<wers_wciety typ="1">Na wety<pe><slowo_obce>wety</slowo_obce> (daw.) --- deser.</pe> słodkie sorbety w kryształach;</wers_wciety>/
Słodycz przez skórkę owoców ciśniona:/
Pomarańcz, jabłek i winnego grona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stały w dzbanuszkach szklanych owe soki,/
<wers_wciety typ="1">Chleb daktylowy leżał i banany.</wers_wciety>/
Na koniec dano odwar z czystej mokki/
<wers_wciety typ="1">Arabskiej w kubkach z chińskiej porcelany.</wers_wciety>/
Od waru czarnej jak smoła patoki<pe><slowo_obce>patoka</slowo_obce> --- tu napar (dosł.: płynny miód pszczeli).</pe>/
<wers_wciety typ="1">Osłaniał dłonie spodek z filigrany;</wers_wciety>/
Lecz z cynamonu, wanilii przyprawy/
Psuły --- mym zdaniem --- wyborny smak kawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zamiast obicia --- aksamitne płaty/
<wers_wciety typ="1">Szkarłatne, żółte, brzegami spajane,</wers_wciety>/
Szyte w jedwabne, damasceńskie kwiaty,/
<wers_wciety typ="1">Szeroką złotą lamą bramowane.</wers_wciety>/
W płat górny, arabeskami bogaty,/
<wers_wciety typ="1">Ujęty w modry szlak --- były wpisane</wers_wciety>/
Lilijowymi głoskami przestrogi,/
Wyjęte żywcem z perskiej pedagogii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zwyczaj pisania po ścianach przyjęto/
<wers_wciety typ="1">Na Wschodzie w każdym pałacu, szalecie,</wers_wciety>/
Jest to jak gdyby wcielone memento;/
<wers_wciety typ="1">Jak na memfijskim ów czerep bankiecie</wers_wciety>/
Lub Baltazara głoski mocą świętą/
<wers_wciety typ="1">Mówiące, że go śmierć przede dniem zmiecie.</wers_wciety>/
Lecz tu niech mentor gromkich rad zaniecha,/
Gdzie mentoruje wyłącznie Uciecha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piękność, po balu idącą na mary,/
<wers_wciety typ="1">Lub geniusz, co się zapija arakiem,</wers_wciety>/
Bezbożnik zmienion na ,,doktora wiary"/
<wers_wciety typ="1">(Bowiem się lubi zwać imieniem takiem)</wers_wciety>/
Lub apopleksją tknięty żarłok stary ---/
<wers_wciety typ="1">Wszystko jest smutnym a nie lada jakim</wers_wciety>/
Dowodem, że szał rozkoszy, niewczasy/
Szkód wyrządzają tyle co frykasy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oboje państwo stopy opierali/
<wers_wciety typ="1">Na karmazynie z lamą lazurową.</wers_wciety>/
Ogromna sofa zajęła ćwierć sali,/
<wers_wciety typ="1">Lambrowi zdała się zupełnie nową.</wers_wciety>/
Wezgłowie godne, aby mu oddali/
<wers_wciety typ="1">Czoła mocarze; na nim słońce płową</wers_wciety>/
Jedwabną nicią wyszyte połyska,/
Z niego jaskrawych pęk promieni tryska.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Złoto, porfiry, brązy i kryształy/
<wers_wciety typ="1">Lśniły przepychem. Indyjskie dywany,</wers_wciety>/
Których się stopy prawie dotknąć bały,/
<wers_wciety typ="1">Gazele, koty, ku śmieszkom wybrany</wers_wciety>/
Trefniś<pe><slowo_obce>trefniś</slowo_obce> --- błazen.</pe>, a tu i owdzie ów niecały/
<wers_wciety typ="1">Człowiek, co na chleb zarabia oplwany,</wers_wciety>/
Jako minister lub faworyt. Zgoła<pe><slowo_obce>zgoła</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>/
Jak na kiermaszu zabawa wesoła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tutaj zwierciadła szkłem przeczystym świecą,/
<wers_wciety typ="1">Ówdzie rzeźbione stoły hebanowe</wers_wciety>/
I wykładane perłową macicą,/
<wers_wciety typ="1">Tam znów stoliczki mniejsze, szylkretowe<pe><slowo_obce>szylkretowy</slowo_obce> --- wykonany z materiału pozyskanego ze skorupy żółwia.</pe></wers_wciety>/
Zastawą srebrną i złotą się szczycą./
<wers_wciety typ="1">Potrawy mięsne dla gości gotowe</wers_wciety>/
0każdej porze; sorbety i wino/
We dnie i w nocy z dzbana w gardło płyną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niech wam opiszę strój młodej kadiny:/
<wers_wciety typ="1">Dżelików dwoje: jeden cytrynowy;</wers_wciety>/
Koszulka z biało-różowej tkaniny/
<wers_wciety typ="1">W takt się na piersi podnosi miarowy.</wers_wciety>/
Zamiast guzików podłużne bursztyny;/
<wers_wciety typ="1">Dżelik zaś drugi złoto-purpurowy,</wers_wciety>/
Kwef z musselinu, nie kryjąc jej lica,/
Buja jak obłok dokoła księżyca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naramienniki na każdym ramieniu/
<wers_wciety typ="1">Bez zamków --- a tak misternej roboty,</wers_wciety>/
Że nie cierpiały w takim uciśnieniu,/
<wers_wciety typ="1">Owszem, od ramion brał kształt łańcuch złoty.</wers_wciety>/
Mistrz, gdy je robił, musiał być w natchnieniu./
<wers_wciety typ="1">Łańcuszek pieścił ciałko swymi sploty,</wers_wciety>/
I musiał rozkosz uczuwać niemałą,/
Bo bielszej ręki złoto nie widziało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512233830695-1474435865"/><motyw id="m1512233830695-1474435865">Bogactwo</motyw>Jako ojcowskie dziedzicząca mienie,/
<wers_wciety typ="1">Miała na noskach mesztów<pe><slowo_obce>meszty</slowo_obce> --- rodzaj miękkiego obuwia.</pe> złote sprzączki;</wers_wciety>/
We włosach drogie, iskrzące kamienie,/
<wers_wciety typ="1">Skute dwunastu pierścieniami rączki,</wers_wciety>/
Welon perłami spięty, które w cenie/
<wers_wciety typ="1">Wyobrażały setki i tysiączki.<end id="e1512233830695-1474435865"/></wers_wciety>/
A szarawarki szerokie, jedwabne/
Falą spadały na jej kostki zgrabne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wpół rozwinięty warkocz do stóp spływa,/
<wers_wciety typ="1">Niby alpejski potok, gdy zrzucony</wers_wciety>/
Z gór, pierwszym dziennym blaskiem rozelśniewa,/
<wers_wciety typ="1">Byłby ją okrył całą --- rozpuszczony,</wers_wciety>/
Ale jest więźniem. Zda się, że go gniewa/
<wers_wciety typ="1">Podtrzymujący, z jedwabiu pleciony</wers_wciety>/
Koszyk i chciałby zerwać siatki sznury,/
Gdy dmuchnie zefir chłodzącymi pióry<pe><slowo_obce>pióry</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: piórami.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Postać jej budzi dookoła życie,/
<wers_wciety typ="1">Od oczu bierze przejrzystość powietrze,</wers_wciety>/
Bo były takie, jak sobie w błękicie/
<wers_wciety typ="1">Wyobrażamy obłoczki najbledsze,</wers_wciety>/
Czyste jak Psyche<pe><slowo_obce>Psyche</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini, uosobienie duszy ludzkiej, wg jednego z mitów zakochana w bogu miłości Erosie.</pe>, nim zwiędła w zachwycie,/
<wers_wciety typ="1">Lub jako dziewczę, nim je miłość zetrze.</wers_wciety>/
A pod tym wzrokiem musiał każdy mięknąć,/
I nie byłoby bałwochwalstwem klęknąć.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512234514775-1778663858"/><motyw id="m1512234514775-1778663858">Oko</motyw>Rzęsy, jak zwyczaj wschodni każe, były/
<wers_wciety typ="1">Pomalowane --- ale trud daremny,</wers_wciety>/
Bo oczy tak się czarno urzęsiły,/
<wers_wciety typ="1">Że drwiły sobie z sztuki nieforemnej</wers_wciety>/
I mszcząc się, jeszcze ogniściej świeciły.<end id="e1512234514775-1778663858"/>/
<wers_wciety typ="1">Paznokcie kolor różowy półciemny</wers_wciety>/
Krasił --- lecz i tu sztuki próżne trudy,/
Bo być nie mogły różowsze jak przódy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Głębszy powinna odcień przybrać <slowo_obce>henneh</slowo_obce><pe><slowo_obce>henneh</slowo_obce> --- henna.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">By uwydatnić lepiej białość skóry.</wers_wciety>/
Lecz nie Hajdei, bo bielej promienne/
<wers_wciety typ="1">Nie pomaluje słońce śnieżnej góry.</wers_wciety>/
Mogło się łudzić oko, czy to senne/
<wers_wciety typ="1">Zjawisko, ziemski twór, czy cud natury?</wers_wciety>/
Powiedział stary Will: ,,Próżna robota/
Malować lilię, uzłocić blask złota<pe><slowo_obce>Próżna robota
Malować lilię, uzłocić blask złota</slowo_obce> --- cytat ze sztuki Williama Shakespeare'a <tytul_dziela>Życie i śmierć króla Jana</tytul_dziela>.</pe>".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan na sobie miał szal z wełny białej,/
<wers_wciety typ="1">Przetkany złotem --- a tak przezroczysty,</wers_wciety>/
Że przezeń ognie brylantów błyszczały/
<wers_wciety typ="1">Jak gwiazdy poprzez białość drogi mglistej.</wers_wciety>/
Turban zwinięty w fałdy, okazały./
<wers_wciety typ="1">Na nim w agrafie z szmaragdu ognistej</wers_wciety>/
Pukiel<pe><slowo_obce>pukiel</slowo_obce> --- lok.</pe> Hajdei włosów nad miesiącem<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe>,/
Który migoce światłem żywym, drżącym.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Goście bawili się przy uczcie świtą/
<wers_wciety typ="1">Karłów, bajader<pe><slowo_obce>bajadera</slowo_obce> --- tancerka.</pe>, eunuchów, poety,</wers_wciety>/
Co radość pieśnią zasilał obfitą;/
<wers_wciety typ="1">Był znany, że sam chwalił swe zalety,</wers_wciety>/
Wiersz jego ilość miał stóp należytą,/
<wers_wciety typ="1">W tendencji... zawsze dochodził do mety,</wers_wciety>/
To jest --- do kieski, bo umiał prześlicznie/
,,Drzeć łyka" --- --- jakbym rzekł alegorycznie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czcił teraźniejszość, o przeszłości ścichnął/
<wers_wciety typ="1">I dobrych czasów zdał się nie żałować.</wers_wciety>/
Na antyjakobina się wystrychnął/
<wers_wciety typ="1">Wschodu --- jadł pieczeń, --- zamiast piorunować.</wers_wciety>/
Przed kilku laty los sobie wywichnął,/
<wers_wciety typ="1">Chcąc niepodległość wobec praw zachować,</wers_wciety>/
Lecz dziś opiewał Sułtana i Beja/
Wierszem Crashawa<pe><slowo_obce>Crashaw, Richard</slowo_obce> (1612--1649) --- angielski poeta metafizyczny.</pe>, z czelnością Southeya.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był to mąż, który wiele zakosztował;/
<wers_wciety typ="1">Jak magnes kręcił się we wszystkie strony;</wers_wciety>/
Biegunem był ten, co się wyśrubował/
<wers_wciety typ="1">Wyżej; łasiwy jak pies przyuczony,</wers_wciety>/
Taką podłością często się uchował/
<wers_wciety typ="1">Batów --- wymowny, gdy dobrze żywiony,</wers_wciety>/
Kłamał z zapałem i tak ludzi durzył,/
Że laureata pensyjkę wysłużył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miał geniusz, jeśli go wietrznik mieć może;/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Irritabilis vates<pe><slowo_obce>irritabilis vates</slowo_obce> (łac.) --- drażliwy poeta.</pe></slowo_obce> dbały o to,</wers_wciety>/
Aby świat o nim myślał w każdej porze./
<wers_wciety typ="1">(Co jest nawiasem --- wielu ludzi cnotą...)</wers_wciety>/
Lecz czas mi dalej... Cóż ja śpiewam?... Boże!.../
<wers_wciety typ="1">A... trzecie kanto; parę wdziękiem złotą,</wers_wciety>/
Miłości, uczty, dom, ubiory, sposób/
Życia na wyspie mieszkających osób.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poeta ów, choć miał na grzbiecie łaty,/
<wers_wciety typ="1">Był w towarzystwach nadzwyczaj łubiany,</wers_wciety>/
Zwłaszcza pomiędzy obdartymi braty,/
<wers_wciety typ="1">Bo miewał do nich mówki, gdy pijany.</wers_wciety>/
A choć nie każdy ducha jego światy/
<wers_wciety typ="1">Zgłębił, to każdy napojem rumiany,</wers_wciety>/
Krztusząc się czkawką pijacką, oklaski/
Dawał za każdy żart brudny i płaski.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz teraz w wyższe dostawszy się sfery,/
<wers_wciety typ="1">A pozbierawszy w swych wędrówkach wszędy</wers_wciety>/
--- Najświeższe hasła liberalnej ery,/
<wers_wciety typ="1">Pewny, że w kółku tym z jego gawędy</wers_wciety>/
Rewolucyjne nie powstaną szmery,/
<wers_wciety typ="1">Chciał wynagrodzić dawne życia błędy,</wers_wciety>/
Ciepłej młodości nutę w łonie wskrzesić/
I wojnę z prawdą na chwilę zawiesić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był u Arabów, Turków i Hiszpanów,/
<wers_wciety typ="1">Poznał z ambicji przeróżne narody.</wers_wciety>/
I żył z członkami rozmaitych stanów;/
<wers_wciety typ="1">Nosił w kieszeni wierszowane płody,</wers_wciety>/
Ku wyłudzeniu podzięki od panów,/
<wers_wciety typ="1">W potrzebie zmieniał pamflety na ody.</wers_wciety>/
,,Bądź Rzymianinem w Rzymie" --- tej zasadzie/
Ze zmianą nazwisk hołdował w Helladzie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc gdy proszono, aby zadął z krtani,/
<wers_wciety typ="1">To w każdym kraju śpiewał narodowe</wers_wciety>/
Pieśni: <tytul_dziela>Ça ira<pe><slowo_obce>Ça ira</slowo_obce> (fr.) --- Powiedzie się; tytuł i refren popularnej pieśni z czasów Rewolucji Francuskiej.</pe></tytul_dziela>, <tytul_dziela>Boże Caria chrani</tytul_dziela>,/
<wers_wciety typ="1">Miał epigramów modnych pełną głowę.</wers_wciety>/
Każdy poezji rodzaj był mu tani:/
<wers_wciety typ="1">Hymny, elegie, jamby karmelkowe.</wers_wciety>/
Gdy Pindar<pe><slowo_obce>Pindar</slowo_obce> --- ur. między 522 a 518 p.n.e., zm. między 443 a 438, poeta grecki, napisał wiele pieśni na cześć zwycięzców Olimpiad.</pe> końskie wychwalał zasługi,/
Czemu się nie miał giąć jak Pindar drugi?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>We Francji stworzyłby piosnkę uliczną,/
<wers_wciety typ="1">A w Anglii epos, tomów trzy <slowo_obce>in quarto<pe><slowo_obce>in quarto</slowo_obce> --- określenie formatu książki.</pe></slowo_obce> ---</wers_wciety>/
W Hiszpanii zaś balladę romantyczną,/
<wers_wciety typ="1">Na dziejach wojny ostatniej opartą.</wers_wciety>/
W Niemczech wzniósłby się w sferę niebotyczną/
<wers_wciety typ="1">Goethego<pe><slowo_obce>Goethe, Johann Wolfgang  von</slowo_obce> (1749--1832) --- niemiecki poeta okresu ,,burzy i naporu", przedstawiciel klasycyzmu weimarskiego, twórca nowego typu romantycznego bohatera. Dzieła: <tytul_dziela>Cierpienia młodego Wertera</tytul_dziela> (1774), <tytul_dziela>Król olch</tytul_dziela> (1782), <tytul_dziela>Herman i Dorota</tytul_dziela> (1798),<tytul_dziela> Faust</tytul_dziela> (cz. I 1808, cz. II 1831), <tytul_dziela>Powinowactwo z wyboru</tytul_dziela> (1809).</pe> (wspomnieć tu de Staël<pe><slowo_obce>Madame de Staël</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Anne-Louise Germaine Necker</slowo_obce> (1766--1817) --- francuska publicystka i powieściopisarka.</pe> warto),</wers_wciety>/
W Italii nuciłby jak <slowo_obce>Trecentisti</slowo_obce><pe><slowo_obce>trecentisti</slowo_obce> --- poeci XIV wieku.</pe>,/
A Grekom rzucił taki hymn ognisty:</strofa>

<naglowek_podrozdzial>1</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Greckie ostrowy<pe><slowo_obce>ostrów</slowo_obce> (daw.) --- wyspa.</pe>! Greckie ostrowy!/
<wers_wciety typ="1">Gdzie sławna miłość i śpiew Safony,</wers_wciety>/
Gdzie białe bogi i szyk bojowy,/
<wers_wciety typ="1">I Delos święta, i Febus czczony,</wers_wciety>/
Nad wami ciepła wiosna bez końca,/
Lecz wszystko legło u was --- prócz słońca!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>2</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielcy poeci z Teos i Skio,/
<wers_wciety typ="1">Epos rapsoda, żale kochanka</wers_wciety>/
Na ustach obcych ludów dziś żyją,/
<wers_wciety typ="1">Ich grób nieznany, ich pieśń wygnanka;</wers_wciety>/
Wy, nowi Grecy, ledwie z posłuchów/
Wiecie o wyspach szczęśliwych duchów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>3</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na Maratonu błoń patrzą skały,/
<wers_wciety typ="1">Błoń Maratonu<pe><slowo_obce>bitwa pod Maratonem</slowo_obce> --- stoczona w 490 p.n.e.; Ateńczycy pod dowództwem Miltiadesa rozbili w niej perską armię inwazyjną.</pe> patrzy na wodę,</wers_wciety>/
Tam się marzenia me rozbujały/
<wers_wciety typ="1">I wymarzyłem Grecji --- swobodę!</wers_wciety>/
Bo gdy u Persów stanąłem trumny,/
To się poczułem wolny i dumny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>4</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Król siadł nad morzem, w skał częstokole,/
<wers_wciety typ="1">Na Salaminę<pe><slowo_obce>bitwa pod Salaminą</slowo_obce> --- stoczona w 480 p.n.e.; sprzymierzona flota grecka pokonała wówczas inwazyjną flotę perską, wykorzystując fakt, że wąska cieśnina między wyspą Salaminą a lądem stałym uniemożliwia Persom rozwinięcie szyku.</pe> patrzał, mórz córę,</wers_wciety>/
I tysiąc statków oglądał w dole,/
<wers_wciety typ="1">I ognie mieczów, i wojska chmurę,</wers_wciety>/
Zmierzchem je zliczył z końca do końca,/
Gdzież się podziały o wschodzie słońca?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>5</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdzież są dzisiaj? A gdzie jest ona.../
<wers_wciety typ="1">Moja ojczyzna? Gdzieś w poniewierce</wers_wciety>/
Tuła się lira strun pozbawiona./
<wers_wciety typ="1">Nigdzie rycerskie nie bije serce.</wers_wciety>/
Maż<pe><slowo_obce>maż</slowo_obce> --- ,,ma" z partykułą  pytajną -ż.</pe> lutnia pełna boskiego dźwięku/
W moim się karlim wyrodzić ręku?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>6</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nam, cośmy takiej doszli sromoty,/
<wers_wciety typ="1">Dawniej panowie, a dzisiaj jeńce,</wers_wciety>/
Chlubą jest uczuć wstyd patrioty./
<wers_wciety typ="1">Ja kiedy śpiewam, czuję rumieńce,</wers_wciety>/
Lecz ja, poeta --- cóż pieśnią znaczę?.../
Za was się płonię<pe><slowo_obce>płonić się</slowo_obce> (daw.) --- rumienić się.</pe>, za Grecją płaczę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>7</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Płakaćże tylko czasów szczęśliwych?/
<wers_wciety typ="1">Smucić się?... Nasi przodkowie marli!</wers_wciety>/
Ziemio! Oddaj nam z siebie nieżywych!/
<wers_wciety typ="1">Z trzechset, co milijony odparli,</wers_wciety>/
Niech się trzech tylko wydrze mogile,/
A powtórzymy ci --- Termopile<pe><slowo_obce>bitwa pod Termopilami</slowo_obce> --- stoczona w r. 480 p.n.e; wojska greckie przegrały, broniąc wąwozu zamykającego drogę do Aten; w ostatniej fazie bitwy Persom opierało się jedynie 300 Spartan.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>8</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nikt się nie ozwał? Co? Cicho wszędzie?.../
<wers_wciety typ="1">A! --- Nie. --- Głos jakiś huczy gromliwy,</wers_wciety>/
Jak potok, skały kruszący. w pędzie,/
<wers_wciety typ="1">I odpowiada: ,,Niech jeden żywy,</wers_wciety>/
Jeden niech wstanie... Spieszymy --- rzeszą..."/
Lecz żywi... żywi powstać nie śpieszą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>9</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Próżno, próżno! W inne dzwoń akordy,/
<wers_wciety typ="1">Samijskiego wina w puchar nalej,</wers_wciety>/
Niech krew piją ludzką --- dzikie hordy,/
<wers_wciety typ="1">Ty krwi natocz z winnych gron i szalej!</wers_wciety>/
Słyszysz, słyszysz: --- W odpowiedzi leci/
Wrzask radosny Bachusowych<pe><slowo_obce>Bachus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wina.</pe> dzieci!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>10</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tańcu pirejskim nie tracisz wprawy,/
<wers_wciety typ="1">A gdzie jest dawna pirejska rota?</wers_wciety>/
Do obu tańców bywałeś żwawy,/
<wers_wciety typ="1">Do rycerskiego znikła ochota!</wers_wciety>/
Wam gwoli<pe><slowo_obce>wam gwoli</slowo_obce> (daw.) --- dla was, ze względu na was.</pe> Kadmus<pe><slowo_obce>Kadmos</slowo_obce> (mit. gr.) --- założyciel Teb.</pe> litery stworzył,/
Cóż by niewolnym rzekł, gdyby ożył?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>11</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512239500798-3156852867"/><motyw id="m1512239500798-3156852867">Niewola</motyw>Samijskiego wina daj, dziewczyno!/
<wers_wciety typ="1">Ludzie z twarzą smutną, bądźcie zdrowi!</wers_wciety>/
Anakreon<pe><slowo_obce>Anakreont</slowo_obce> (570 p.n.e.--ok. 485 p.n.e.) --- grecki poeta znany z krótkich utworów miłosnych.</pe> śpiewał, gdy pił wino,/
<wers_wciety typ="1">Służył --- ale Polikratesowi<pe><slowo_obce>Polikrates</slowo_obce> --- tyran Samos od 537 do 522 p.n.e.</pe>.</wers_wciety>/
Choć to tyran, tytuł go nie plami;/
Wtedy swoi byli tyranami.
<end id="e1512239500798-3156852867"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>12</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ten, co chersońskim władał majdanem,/
<wers_wciety typ="1">Był przyjacielem dobrym wolności.</wers_wciety>/
Lecz Miltyjades<pe><slowo_obce>Miltiades</slowo_obce> (554 p.n.e.--488 p.n.e.) --- polityk ateński, dowódca w zwycięskiej bitwie pod Maratonem.</pe> był tym tyranem.../
<wers_wciety typ="1">O! Gdyby wstały dziś jego kości,</wers_wciety>/
Pod jego jarzmo szedłbym z ochotą,/
Dziś by się zdało wolnością złotą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>13</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Samijskiego wina daj, dziewczyno!/
<wers_wciety typ="1">Na sulijskie skały, Pargi ziemię,</wers_wciety>/
Może duchy dawnych ludzi spłyną/
<wers_wciety typ="1">I rycerskie wyprowadzą plemię,</wers_wciety>/
Może w chacie gdzieś się chłopię chowa,/
W którym wskrześnie moc Heraklesowa?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>14</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wierz, gdy pomoc Frank ci przyrzecze,/
<wers_wciety typ="1">Ich król kramarzem jest --- nie rycerzem.</wers_wciety>/
<begin id="b1512239678584-3295671707"/><motyw id="m1512239678584-3295671707">Pomoc</motyw>Tylko rodzime tarcze i miecze/
<wers_wciety typ="1">Wiernym ci będą służyć przymierzem,</wers_wciety>/
Turecka przemoc, łacińska łaska/
Tarcze pokruszy, miecze potrzaska.
<end id="e1512239678584-3295671707"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>15</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Samijskim winem napełnij czaszę,/
<wers_wciety typ="1">Widzę dziewice tańczące w cieniu.</wers_wciety>/
Świeże, powabne, rozkoszne, nasze ---/
<wers_wciety typ="1">Krew mają w ciele, ogień w spojrzeniu;</wers_wciety>/
Lecz kiedy patrzę, to serce boli,/
Że będą karmić synów niewoli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>16</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U Sunijonu podnóża siędę/
<wers_wciety typ="1">I będę patrzał na morze sine,</wers_wciety>/
Z falą się szumną puszczę w gawędę/
<wers_wciety typ="1">I jako łabędź śpiewając --- zginę,</wers_wciety>/
Nie chcę niewolnej ziemi być synem.../
Roztłucz tę czaszę z samijskim winem!</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak nucił lub chciał, lub winien był nucić/
<wers_wciety typ="1">Grek teraźniejszy w rymach dosyć zgodny.</wers_wciety>/
Gdyby był umiał jak Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- poeta, który swoim śpiewem poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty.</pe> cucić/
<wers_wciety typ="1">Głazy, stałby się rozruch niezawodny,</wers_wciety>/
Bo umiał dusze w dłoni spleść, rozrzucić./
<wers_wciety typ="1">Myśli poety --- o, to jest zdrój płodny</wers_wciety>/
Myśli słuchacza --- choć poeci --- łgarze!/
Zmieniają ciągle barwy, jak farbiarze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słowa mają byt --- a małą kropelką/
<wers_wciety typ="1">Myśl, niby rosa, w księgi padająca,</wers_wciety>/
Wprowadza w obrót żwawy ludzkość wielką./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512241297959-1474907822"/><motyw id="m1512241297959-1474907822">Ciało, Pamięć, Poezja</motyw>Mała literka, mózg zastępująca</wers_wciety>/
--- Dziwne --- zdolna jest stać się karmicielką/
<wers_wciety typ="1">Wieków; czas w nicość ludzkie ciało strąca,</wers_wciety>/
Gdy papier, podła bibuła --- ot szmata/
Jak ta --- przeżyje najpóźniejsze lata.
<end id="e1512241297959-1474907822"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy już kości spróchnieją w mogile,/
<wers_wciety typ="1">A jego ród i nawet naród zginie</wers_wciety>/
Jak widmo, jak dym, a on zyska tyle,/
<wers_wciety typ="1">Że go parafia w spisach nie pominie ---</wers_wciety>/
Jakiś manuskrypt, znaleziony w pyle,/
<wers_wciety typ="1">Albo grobowy kamień gdzieś w ruinie,</wers_wciety>/
Przy rozkopaniu odkryty kloaki,/
Dobędzie imię jego jak skarb jaki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512241357456-2289183649"/><motyw id="m1512241357456-2289183649">Sława</motyw>Ze sławy mędrzec żarty sobie stroi./
<wers_wciety typ="1">Cóż to jest? Mara, cień --- na historyka</wers_wciety>/
Wymowie raczej, kwiecistości stoi/
<wers_wciety typ="1">Niż na wartości samej osobnika,<end id="e1512241357456-2289183649"/></wers_wciety>/
Hoyle<pe><slowo_obce>Hoyle, Edmund</slowo_obce>  (1672--1769) --- autor podręczników do licznych gier, m.in. do wista.</pe> był dla wista<pe><slowo_obce>wist</slowo_obce> --- gra karciana, prekursor brydża.</pe>, czym Homer dla Troi./
<wers_wciety typ="1">Skądże to dzisiaj tyle świat wykrzyka</wers_wciety>/
O Marlboroughu? Jak on bił i jak on/
Żył?... Bo go chwali Coxe archidiakon.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milton, ów książę poetów, lutnista/
<wers_wciety typ="1">Ciężki, lecz w glorię wspaniałą ubrany,</wers_wciety>/
W swym czasie dzielny rewolucjonista,/
<wers_wciety typ="1">Uczony, zbożny a umiarkowany,</wers_wciety>/
Lecz kiedy o nim Johnson<pe><slowo_obce>Johnson, Samuel</slowo_obce> (1709--1784) --- angielski pisarz i krytyk.</pe> bandurzysta/
<wers_wciety typ="1">Jął prawić, owóż kapłan Muz wybrany</wers_wciety>/
Skarlał; słyszymy, że brał w szkole plagi,/
Nie umiał w domu zachować powagi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Takie szczegóły są pouczające:/
<wers_wciety typ="1">Szekspir kradł sarny, Bacon<pe><slowo_obce>Bacon, Francis</slowo_obce> (1561--1626) --- angielski filozof, propagator metody naukowej, eksperymentu i dowodzenia indukcyjnego.</pe> brał łapowe,</wers_wciety>/
Cezar<pe><slowo_obce>Cezar, Gajusz Juliusz</slowo_obce> (100--44 p.n.e.) --- rzym. dowódca wojskowy, polityk, dyktator i pisarz; członek I triumwiratu; zdobywca Galii; odegrał kluczową rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku republiki i początku cesarstwa w państwie rzymskim.</pe> miał z młodu awantur tysiące,/
<wers_wciety typ="1">Sokratesowi<pe><slowo_obce>Sokrates</slowo_obce> (ok. 470 p.n.e.--399 p.n.e.) --- grecki filozof, nauczyciel Platona i bohater jego dialogów.</pe> żona ,,myła głowę";</wers_wciety>/
Cromwell był tchórzem. Reszty nie potrącę./
<wers_wciety typ="1">Wszystkie przyczynki nieznane i nowe</wers_wciety>/
Dla biografów mają wdzięk niemały,/
Lecz bohaterów obdzierają z chwały.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mało doktorów jako Southey<pe><slowo_obce>Southey, Robert</slowo_obce> (1774--1843) --- angielski poeta okresu romantyzmu.</pe>, który/
<wers_wciety typ="1">Światu o Pantisokracyji prawił,</wers_wciety>/
Lub Wordsworth<pe><slowo_obce>Wordsworth, William</slowo_obce> (1770--1850) --- poeta angielski, jeden z prekursorów romantyzmu, zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe>, ów wieszcz kramarskiej natury,/
<wers_wciety typ="1">Co wiersz swój demokratyzmem zaprawił.</wers_wciety>/
Lub Coleridge<pe><slowo_obce>Coleridge, Samuel Taylor</slowo_obce> (1772--1834) --- jeden z tzw. poetów jezior i prekursorów romantyzmu w literaturze angielskiej.</pe>, co choć czysty, białopióry/
<wers_wciety typ="1">Arystokratyzm w ,,Morning Post" zastawił,</wers_wciety>/
Potem z Southeyem, oba czułe żaczki,/
Wzięli za żony w mieście Bath dwie szwaczki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na te imiona ludzkość woła: ,,Biada!"/
<wers_wciety typ="1">Jako moralne drogowskazy stoją,</wers_wciety>/
Ich renegacki hart, szlachetna zdrada/
<wers_wciety typ="1">Glebę na przyszłe życiorysy gnoją.</wers_wciety>/
Wordswortha tom ostatni jest nie lada/
<wers_wciety typ="1">Dowodem, że się drukarnie nie boją</wers_wciety>/
Emetykowych<pe><slowo_obce>emetyk</slowo_obce> --- środek prowokujący wymioty.</pe> wierszy. Ta <tytul_dziela>Wycieczka</tytul_dziela>/
To jest poemat jałowy jak sieczka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ogromna przepaść między rozumami/
<wers_wciety typ="1">Ludzi a jego rozsądkiem się ściele.</wers_wciety>/
Ni Wordsworth dzisiaj z wiernymi uczniami,/
<wers_wciety typ="1">Ni sekta nowa z Joanną na czele</wers_wciety>/
Głupstwem czujnego świata nie omami./
<wers_wciety typ="1">Dzisiaj, niestety --- wybranych niewiele,</wers_wciety>/
A ciężarności dziewiczej przyczyna/
To nie cud żaden --- lecz wodna puchlina.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz do powieści... Ma w tym krytyk rację,/
<wers_wciety typ="1">Że mym największym błędem są dygresje,</wers_wciety>/
Gdy bohaterów puszczę na wakacje,/
<wers_wciety typ="1">Zaraz mi z samym sobą gwarzyć chce się,</wers_wciety>/
Lecz to są moje tronowe oracje,/
<wers_wciety typ="1">Co rzecz spychają na następne sesje.</wers_wciety>/
I z tego straty dla ludzkości rosną,/
Mniejsze --- niż gdyby to pisał Ariosto<pe><slowo_obce>Ariosto, Lodovico</slowo_obce> (1474--1533) --- poeta włoskiego renesansu, autor eposu rycerskiego <tytul_dziela>Orland szalony</tytul_dziela>, a także satyr i komedii wierszem i prozą.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512245013547-763606993"/><motyw id="m1512245013547-763606993">Nuda</motyw>To, co się <slowo_obce>longueurs</slowo_obce><pe><slowo_obce>longueur</slowo_obce> (fr.) --- dłużyzna, nudny i zbędny fragment utworu literackiego.</pe> u sąsiadów znaczy/
<wers_wciety typ="1">(Nie mamy słowa, lecz rzecz mamy ową</wers_wciety>/
W doskonałości pełnej, bo nas raczy/
<wers_wciety typ="1">Co wiosnę epopeją Southeyową),</wers_wciety>/
Słuchaczów swoim powabem nie haczy;/
<wers_wciety typ="1">A łatwo dowieść, że główną osnową</wers_wciety>/
Eposu, głównym słupem w tej budowie/
Jest szczegół, który <slowo_obce>ennui<pe><slowo_obce>ennui</slowo_obce> (fr.) --- nuda.</pe></slowo_obce> się zowie.
<end id="e1512245013547-763606993"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mówi Horacy<pe><slowo_obce>Horacy</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Quintus Horatius Flaccus</slowo_obce> (65--8 p.n.e.) --- rzymski poeta i teoretyk literatury.</pe>: ,,Homer czasem drzemie!<pe><slowo_obce>Homer czasem drzemie!</slowo_obce> --- sens: nawet Homer czasem nie zauważy, że pisze coś głupiego.</pe>"/
<wers_wciety typ="1">A my powiemy: ,,Wordsworth nie śpi czasem"</wers_wciety>/
Ale ,,furmańskie" wychowuje plemię/
<wers_wciety typ="1">I przez ,,jeziora" odsyła ciupasem.</wers_wciety>/
Potem znów pragnie porzucić tę ziemię/
<wers_wciety typ="1">I wzbić się w górę; więc woła z hałasem</wers_wciety>/
O ,,łódkę". Ja bym dolał plwocin morze,/
Aby miał po czym przejechać, niebożę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeśli chce gwałtem wejść w świat eteryczny,/
<wers_wciety typ="1">A Pegaz w <tytul_dziela>Bryczce</tytul_dziela> nie chce trzymać kroku,</wers_wciety>/
To mógłby zabrać <tytul_dziela>Wóz Dawidów</tytul_dziela> śliczny/
<wers_wciety typ="1">Albo pożyczyć u Medei smoku<pe><slowo_obce>smoku</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lp: smoka.</pe>.</wers_wciety>/
Lub gdyby smok się wydał za klasyczny/
<wers_wciety typ="1">I mógłby jeźdźce zrzucić spod obłoku,</wers_wciety>/
Gdy zamiar jazdy ma w duszy utrwalon,/
To mógłby głupiec poprosić o balon.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O, wy, ,,Furmani", ,,Wioślarze",,. Brykarze"!/
<wers_wciety typ="1">O biedne Pope'a<pe><slowo_obce>Pope, Alexander</slowo_obce> (1688--1744) --- czołowy poeta angielskiego Oświecenia.</pe> i Drydena<pe><slowo_obce>Dryden, John</slowo_obce> (1631--1700) --- poeta i dramatopisarz angielski, od 1668 nadworny poeta rodziny królewskiej.</pe> duchy!</wers_wciety>/
I Do tegoż doszło, że wam nie okaże/
<wers_wciety typ="1">Już nikt pomocy, gdy lada ,,koniuchy"</wers_wciety>/
Błotem bryzgają na czcigodne twarze/
<wers_wciety typ="1">I na mogile waszej gwiżdżą!... Zuchy!</wers_wciety>/
Taki <tytul_dziela>Marynarz</tytul_dziela> ze swym <tytul_dziela>Piotrkiem Bellem</tytul_dziela>/
Śmie się panoszyć nad <tytul_dziela>Achitofelem</tytul_dziela>!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skończona uczta. --- Odeszli rzezańce,/
<wers_wciety typ="1">Skoki i karły, i płoche almeje,</wers_wciety>/
Ustały pieśni arabskie i tańce,/
<wers_wciety typ="1">Nikt już nie skacze i nikt się nie śmieje.</wers_wciety>/
Juan sam jeden siedzi przy kochance,/
<wers_wciety typ="1">Zachodnim słońcem niebo różowieje...</wers_wciety>/
<tytul_dziela>Ave Maria!</tytul_dziela> na ziemi i niebie,/
Ta chwila święta świętych godna ciebie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce>Ave Maria</slowo_obce>! Bądź błogosławiona/
<wers_wciety typ="1">Ziemia ta, miejsce to i dzień, i chwila,</wers_wciety>/
Kiedym odczuwał twej mocy znamiona,/
<wers_wciety typ="1">Jak się nad ziemią anielsko pochyla.</wers_wciety>/
Głos dzwonka z wieży zleci, jęknie, skona,/
<wers_wciety typ="1">A mrący hymn dnia z ciszą się przesila,</wers_wciety>/
Powietrze ciepłe, wonne wonią róży,/
Każdy się drzewa liść modlitwą mruży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce><begin id="b1512245648956-1712136768"/><motyw id="m1512245648956-1712136768">Matka Boska</motyw>Ave Maria</slowo_obce>! To jest czas pacierzy;/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Ave Maria!</slowo_obce> To jest czas kochania;</wers_wciety>/
<slowo_obce>Ave Maria</slowo_obce>! Ku tobie duch bieży,/
<wers_wciety typ="1">Tobie i Twemu synowi się kłania,</wers_wciety>/
<slowo_obce>Ave Maria</slowo_obce>! --- Ta twarz... Któż się zmierzy?/
<wers_wciety typ="1">To oko skromne, które się osłania</wers_wciety>/
Skrzydłem gołąbka --- choć to obraz... klęknę!/
To nie bożyszcze --- o nie! To za piękne.<end id="e1512245648956-1712136768"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512246340222-1300677062"/><motyw id="m1512246340222-1300677062">Religia, Natura</motyw>Chcą mnie łaskawi kazuiści schłostać,/
<wers_wciety typ="1">Żem niepobożny, szepcąc w wielkiej dumie,</wers_wciety>/
Każ no im ze mną na modlitwie postać,/
<wers_wciety typ="1">A wnet przekonasz się, kto lepiej umie</wers_wciety>/
Najprostszą drogą do nieba się dostać./
<wers_wciety typ="1">Ja mam ołtarze na górach, w mórz szumie,</wers_wciety>/
W przestworzach, Wszystkim, co z Jedności płynie,/
Z której się wzięła dusza, w której zginie.<end id="e1512246340222-1300677062"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słodka godzina! Schowany pod dachy/
<wers_wciety typ="1">Zielone, z których na brzeg cichy wioną</wers_wciety>/
Sosnowych lasów raweńskich zapachy,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie Adryjatyk dawniej tłukł swe łono</wers_wciety>/
I twierdz sterczały Cezarowych gmachy./
<wers_wciety typ="1">Gaj, który Dryden, Boccaccio<pe><slowo_obce>Boccaccio, Giovanni</slowo_obce> (1474--1533) --- włoski pisarz okresu renesansu, autor zbioru nowel <tytul_dziela>Dekameron</tytul_dziela>.</pe> natchnioną</wers_wciety>/
Pieśnią już razy opiewali tyle!/
Jakże ja lubię ten las i tę chwilę!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Polne koniki, grajków nieuczona/
<wers_wciety typ="1">Trzódka, co życie swe graniem pociesza,</wers_wciety>/
Gałązka sucha, stopą przełomiona,/
<wers_wciety typ="1">Głos dzwonka, co się po gałęziach wiesza,</wers_wciety>/
Jedyne echa --- a łowy Gwinona,/
<wers_wciety typ="1">Dziki myśliwiec i raweńskich rzesza</wers_wciety>/
Dziewic uczących się, czym jest cierpienie/
Miłosne, snuły się w duszy jak cienie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zmierzchu! Z ciebie się wszystko dobre bierze!/
<wers_wciety typ="1">Ty karmisz głodne, usypiasz strudzone,</wers_wciety>/
Ptaszęta wpędzasz pod matczyne pierze,/
<wers_wciety typ="1">Puszczasz do domu wołki ujarzmione,</wers_wciety>/
Wszystko, co bogów daje nam przymierze,/
<wers_wciety typ="1">Wszystko kochane, najmilejsze, czczone,</wers_wciety>/
Zbiera się wkoło nas, gdy dzwon uderzy;/
Ty także dziecię przywracasz macierzy...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ty budzisz w duszy żal i niepokoje,/
<wers_wciety typ="1">W pierwszych wędrówki chwałach pielgrzymowi,</wers_wciety>/
Co rzucił kraj swój, dom i wszystko swoje./
<wers_wciety typ="1">Na głos ten on się nagle zastanowi,</wers_wciety>/
W duszę mu płyną dźwięki, jako roje/
<wers_wciety typ="1">Szmerów, które ślą pożegnanie dniowi,</wers_wciety>/
To nie jest czułość, która z nerwów płynie./
Smutek zostaje po wszystkim, co ginie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy Nerona zgniotła owa siła/
<wers_wciety typ="1">Fatalna, która burzycieli zgniata,</wers_wciety>/
Gdy Roma z jarzma wyzwolona piła,/
<wers_wciety typ="1">Wszędzie brzmiał okrzyk wesołego świata,</wers_wciety>/
Dłoń jakaś wieniec na grób mu rzuciła ---/
<wers_wciety typ="1">Może to była wdzięczności zapłata</wers_wciety>/
Za jakiś dobry czyn chwili spokojnej,/
Gdy czułość z dumą nie toczyła wojny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz zbaczam z drogi. Jakiż związek Nero/
<wers_wciety typ="1">Lub inne bydlę z purpurą na grzbiecie</wers_wciety>/
Ma z nową mego bohatera erą?/
<wers_wciety typ="1">Poeta czasem sam nie wie, co plecie.</wers_wciety>/
Widzę, że twórczość ma spadła na zero,/
<wers_wciety typ="1">Do rzędu tych, co w uniwersytecie</wers_wciety>/
Zowią się ,,łyżką drewnianą" --- przezwisko/
Dawane randze umieszczonej nisko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szkody się jednak z gadulstwa nie boję./
<wers_wciety typ="1">Jestem, ,,epiczny" zbyt i tutaj przetnę</wers_wciety>/
Tę jedną długą pieśń na pieśni dwoje,/
<wers_wciety typ="1">A nikt nie pozna, bo będzie sekretne</wers_wciety>/
Przecięcie --- chyba ten, co zna już moje/
<wers_wciety typ="1">Pióro; mam w myśli ulepszenie świetne</wers_wciety>/
Eposu; próbą jego jest ta kresa,/
Patrz <tytul_dziela>Pojetike</tytul_dziela> Arystotelesa<pe><slowo_obce>Arystoteles</slowo_obce> (384 p.n.e.--322 p.n.e.) --- filozof grecki; tu pojawia się jako autor <tytul_dziela>Poetyki</tytul_dziela>.</pe>.</strofa>

<naglowek_rozdzial>Pieśń czwarta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie ma trudniejszej rzeczy dla poety/
<wers_wciety typ="1">Niźli wiersz pierwszy --- i może ostatni,</wers_wciety>/
Często, gdy Pegaz dolatuje mety,/
<wers_wciety typ="1">Wywichnie skrzydło i wieszcz, orłom bratni,</wers_wciety>/
Niby Lucyper, gdy anielskie czety/
<wers_wciety typ="1">Z nieb go strąciły --- spada i już z matni</wers_wciety>/
Piekła /nie wyjdzie, bo grzech jego --- pycha,/
Co się piąć każe, choć go niemoc spycha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc czas, co wszystko równą miarą mierzy,/
<wers_wciety typ="1">I nieugięta Przeciwność przekona</wers_wciety>/
Ludzi --- a może i diabeł uwierzy,/
<wers_wciety typ="1">Że strefa ducha jest ograniczona.</wers_wciety>/
Nie pojmiesz tego z młodu, gdy krew bieży/
<wers_wciety typ="1">Porywczo, żądzą poznania pędzona;</wers_wciety>/
Aż gdy w powolne ujścia wpływa łoże<pe><slowo_obce>łoże</slowo_obce> --- tu: łożysko rzeki.</pe>,/
Szerokość nurtów człek ocenić może.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzieckiem --- miałem się za geniusz promienny,/
<wers_wciety typ="1">Pragnąc, by wszyscy mieli takież zdanie,</wers_wciety>/
Młodzieńcem --- wszedłem na porządek dzienny;/
<wers_wciety typ="1">Przyznano myśli mojej panowanie.</wers_wciety>/
Dziś wyobraźnia zeschła jak jesienny/
<wers_wciety typ="1">Liść; pióro moje za szczyptę nie stanie</wers_wciety>/
Tabaki. Dawnym ideałom dzisia/
Prawda dodaje krzywą twarz trefnisia<pe><slowo_obce>trefniś</slowo_obce> --- błazen.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy się śmieję z życia krotofili<pe><slowo_obce>krotofila</slowo_obce> a. <slowo_obce>krotochfila</slowo_obce> (daw.) --- żart.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">To --- że nie mogę płakać; a gdy płaczę,</wers_wciety>/
To --- że cielesność z uczuciem się sili,/
<wers_wciety typ="1">Nim zbezwładnieje; gdy do serca skacze</wers_wciety>/
Sęp wspomnień, trzeba, byśmy je skropili/
<wers_wciety typ="1">Letejską wodą --- nie puści inaczej.</wers_wciety>/
Tetys<pe><slowo_obce>Tetyda</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z Nereid (boginek morskich), matka Achillesa. </pe> w styksowej wodzie syna myła,/
Ziemianka by go w Lete zanurzyła...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skarżą, że cel --- tej książki niegodziwy:/
<wers_wciety typ="1">Wiarę i cnotę mych ziomków rujnuje.</wers_wciety>/
Każdy wiersz ma być dowodem --- o dziwy!.../
<wers_wciety typ="1">Naprawdę przyznam, że sam nie pojmuję,</wers_wciety>/
Dlaczego jestem taki dociekliwy?/
<wers_wciety typ="1">Nic nie układam naprzód, nie szkicuję,</wers_wciety>/
Chyba że chcę się trochę <wyroznienie>rozełzawić</wyroznienie>;/
Słowo, którego nie pochwali gawiedź.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla czytelnika strefy niegorącej/
<wers_wciety typ="1">Takie pisanie zda się egzotyczne.</wers_wciety>/
Pulci<pe><slowo_obce>Pulci, Luigi</slowo_obce> (1432--1484) --- poeta włoski, który spopularyzował oktawę, autor poematu <tytul_dziela>Morgante</tytul_dziela>, zawierającego elementy komiczne.</pe> wynalazł ten wiersz smętno-drwiący/
<wers_wciety typ="1">Dla Włoch, gdy były bardziej kichotyczne.</wers_wciety>/
Tym wierszem wskrzesił świat wymierający:/
<wers_wciety typ="1">Rycerstwo, damy, berła despotyczne.</wers_wciety>/
Prócz ostatniego wszystko dziś spróchniało,/
Więc przedmiot świeższy wybrać mi się zdało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, czy się z nim obszedłem łagodnie,/
<wers_wciety typ="1">Równie łagodnie jak ci, co zohydzić</wers_wciety>/
Mnie chcieli, ciężkie zarzucając zbrodnie,/
<wers_wciety typ="1">Których nie widzą, a chcieliby widzieć.</wers_wciety>/
Niechże tak będzie, gdy im z tym wygodnie./
<wers_wciety typ="1">Dziś liberalny wiek --- myśli się wstydzić</wers_wciety>/
Nie potrzebują. --- Tu Apollo szczutka<pe><slowo_obce>szczutek</slowo_obce> (daw.) --- pstryczek.</pe>/
Dał w ucho; jest to do biegu pobudka. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan i jego uwielbiona pani/
<wers_wciety typ="1">W serc towarzystwie własnych pozostali.</wers_wciety>/
A sam Czas, który bez litości rani,/
<wers_wciety typ="1">Wzdragał się ostrzem swej okrutnej stali</wers_wciety>/
Tknąć lubą parę i wzdychał, że dla niej/
<wers_wciety typ="1">Nie może stanąć. Nie zasługiwali,</wers_wciety>/
Aby się starzeć; umrzeć im śród wiosny/
Życia --- nim zniknie czar i żar miłosny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czas nie powinien twarzy im wysuszyć,/
<wers_wciety typ="1">Serc obezwładnić, krwi zamrozić w biegu</wers_wciety>/
Ni czarnych włosów siwizną przyprószyć./
<wers_wciety typ="1">Oni jak klimat bez lodu, bez śniegu</wers_wciety>/
Latem wciąż byli. Piorun mógł ich skruszyć;/
<wers_wciety typ="1">I zetrzeć na proch, ale w lat szeregu</wers_wciety>/
Ślimaczym życiem, jak ludzie codzienni/
Żyć --- to nie dla nich; byli zbyt płomienni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Taka samotność była im obrazem/
<wers_wciety typ="1">Edenu, bo w niej rozkosz nieprzebrana.</wers_wciety>/
Nudy nie znali, chyba gdy nie razem. ---/
<wers_wciety typ="1">Ani tak gałąź od pnia odrąbana,</wers_wciety>/
Z górskim się potok rozstający głazem,/
<wers_wciety typ="1">Dziecina z objęć matczynych wyrwana,</wers_wciety>/
Nie rozboleją jak ci --- z dala siebie./
Nie ma jak instynkt serc, które są w niebie,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Serc, które mogą pęknąć. O szczęśliwi,/
<wers_wciety typ="1">Trzykroć szczęśliwi z kruchej porcelany</wers_wciety>/
Ciało mający, słabi, na ból tkliwi,/
<wers_wciety typ="1">Pod pierwszym ciosem padną. Im nie znany</wers_wciety>/
Los, co to szydząc, ciągle się przeciwi,/
<wers_wciety typ="1">Żal, co to boli, dumnie nie wydany...</wers_wciety>/
Czemuż pierwiastek życia nicią silną/
Z tymi się wiąże, którym umrzeć pilno?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512251114584-362904987"/><motyw id="m1512251114584-362904987">Młodość, Śmierć</motyw>,,Pieszczochy bogów umierają młodzi",/
<wers_wciety typ="1">A śmierć od wielu nieszczęść ich ochrania:</wers_wciety>/
Śmierci przyjaciół --- a co więcej szkodzi ---/
<wers_wciety typ="1">Śmierci przyjaźni, młodości, kochania.</wers_wciety>/
Musi czas nadejść przecie, że ugodzi/
<wers_wciety typ="1">W tych nawet, którym długo umrzeć wzbrania;</wers_wciety>/
Więc może lepiej, gdy człek młody skona:/
Skon --- najpewniejsza przeciw złu obrona.<end id="e1512251114584-362904987"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ich duszy jednak śmierci strach nie przeszył;/
<wers_wciety typ="1">Słońce i księżyc witali z uśmiechem.</wers_wciety>/
Czas tyle krzywdy czynił, że się śpieszył./
<wers_wciety typ="1">Nie czuli, czy to, co robią, jest grzechem.</wers_wciety>/
Dziwem się zdali sobie; oczy cieszył/
<wers_wciety typ="1">Wzajemny szczęścia odblask. Niby echem</wers_wciety>/
Takiej radości i rozkoszy wnętrznej/
Był każdy wyraz luby, śpiewny, dźwięczny,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lekkie ściśnienie, rozkoszne dotknięcia,/
<wers_wciety typ="1">Błysk ócz, wyraźniej mówiący niż słowa,</wers_wciety>/
A nigdy zadość<pe><slowo_obce>zadość</slowo_obce> (daw.) --- dosyć.</pe>; coś, niby ptaszęcia/
<wers_wciety typ="1">Szczebiot, tak dobry jako ludzka mowa,</wers_wciety>/
Im tylko znany i dla ich pojęcia/
<wers_wciety typ="1">Wystarczający, i ta sielankowa</wers_wciety>/
Naiwność, z której ludzie by się śmiali,/
Co jej nie znają albo znać przestali.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla nich cały świat, bo to były dzieci;/
<wers_wciety typ="1">Dziećmi im było zostać do ostatka.</wers_wciety>/
Nie im to w dusznej społecznej zamieci/
<wers_wciety typ="1">Wypełniać sceny realnego światka;</wers_wciety>/
Lecz jak istoty dwie, żyjące w kwieci/
<wers_wciety typ="1">Puchu, sylfida z kochankiem, co z kwiatka</wers_wciety>/
Lecą na kwiatek --- było żyć przez wieczność,/
Nie znając, co to smutków jest konieczność.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Księżyc się zmieniał, a oni ci sami/
<wers_wciety typ="1">Wiecznie czerpali słodycz z życia kruży<pe><slowo_obce>kruża</slowo_obce> (poet.) --- czara.</pe>,</wers_wciety>/
Nigdy gorzkimi niezaprawną łzami.../
<wers_wciety typ="1">A nie była to rozkosz, która nuży,</wers_wciety>/
Bo mieli bujne dusze i zmysłami/
<wers_wciety typ="1">Nie skrępowane. Użycie, co burzy</wers_wciety>/
Miłość zbyt prędko, im się przemieniło/
W kordiał, podwójną wzmacniający siłą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ocudne chwile, a rzadkie jak cudne!/
<wers_wciety typ="1">To była miłość, w której dusza rada</wers_wciety>/
Stopić się. Dla nichże zabiegi nudne/
<wers_wciety typ="1">Świata? intrygi, zawiści sąsiada,</wers_wciety>/
Te namiętności tajne, podłe, brudne,/
<wers_wciety typ="1">Te przeniewierstwa męża, żony zdrada?</wers_wciety>/
Gdzie Hymen<pe><slowo_obce>Hymen</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg małżeństwa, syn Apollona.</pe> zwiększa tylko grzesznic grono,/
Gdzie mąż naiwnie mówi żonie: Żono!...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ostra to prawda i twarde to słowa./
<wers_wciety typ="1">Dosyć. --- Cóż parę w obopólnej wierze</wers_wciety>/
Trzyma i w takim zakochaniu chowa,/
<wers_wciety typ="1">Od zniechęcenia i od nudy strzeże?</wers_wciety>/
Młodość, co dana jest wszystkim. Połowa /
<wers_wciety typ="1">Młodych jej nie zna, lecz oni w przymierze</wers_wciety>/
Z nią weszli. Był to romantyzm. Choć chłoszczą/
Ludzie tę słabość, wiem, że jej zazdroszczą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W jednych ta czułość sztucznie jest wylęgła:/
<wers_wciety typ="1">Sen z narkotyku fantazji, młodości;</wers_wciety>/
U nich przez miłość z naturą się sprzęgła,/
<wers_wciety typ="1">Żadna światowa myśl w nich nie zagości;</wers_wciety>/
Bo ona --- wiedzą daleko nie sięgła,/
<wers_wciety typ="1">On też --- jak wiemy, był w świątobliwości</wers_wciety>/
Chowany; więc ich pobudki miłosne/
Były te, jakie są w ptaszkach na wiosnę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Patrzą, jak zachód na niebie się pali./
<wers_wciety typ="1">Miły to widok --- najmilszy ich oku,</wers_wciety>/
Bo ich do tego przywiódł, czym się stali./
<wers_wciety typ="1">Miłość z takiego raz pierwszy widoku</wers_wciety>/
Na nich spłynęła; z nieba pochop<pe><slowo_obce>pochop</slowo_obce> (daw.) --- zapał, zapęd, chęć.</pe> brali,/
<wers_wciety typ="1">Łącząc swe usta w owej nocy mroku...</wers_wciety>/
Nie dziw, że wspomnień struna drgnęła tkliwiej,/
Gdy pomyśleli, jak są dziś szczęśliwi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy tak marzą, a świat się im wdzięczy,/
<wers_wciety typ="1">Przeleciał niby duch pełen tęsknicy</wers_wciety>/
I zmącił barwy wymarzonej tęczy./
<wers_wciety typ="1">Jak gdy wiatr trąci harfę albo świecy</wers_wciety>/
Płomień, blask zadrży, a struna zajęczy;/
<wers_wciety typ="1">Tak, gdy ten smętek na kształt błyskawicy</wers_wciety>/
Przeszedł, on westchnął serdecznie, głęboko,/
A łzą Hajdei zrosiło się oko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zdały się zwiększać jej prorocze oczy/
<wers_wciety typ="1">I gonić blaski niknące a drogie,</wers_wciety>/
Jak gdyby słońce, które się tam toczy/
<wers_wciety typ="1">Za góry, dni im zabierało błogie.</wers_wciety>/
Juan czuł, że go zmora jakaś tłoczy,/
<wers_wciety typ="1">W oczach jej czytał przeczucie złowrogie</wers_wciety>/
I chciał odgadnąć z źrenic rozszerzonych/
Przyczynę myśli dziwnych i tajonych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śmiech odwołała na twarz, lecz śmiech owy,/
<wers_wciety typ="1">Co się odeśmiać nie da --- i twarz skryła.</wers_wciety>/
Lecz ten niepokój był tylko chwilowy,/
<wers_wciety typ="1">Zmogła go duma lub rozsądku siła.</wers_wciety>/
Aż znów, gdy Juan z tej ócz smutnej mowy/
<wers_wciety typ="1">Zaczął żartować, nagle przemówiła</wers_wciety>/
Dziwnie: ,,Gdyby też?... nie --- nie --- być nie może,/
Prędzej ja biedna wejdę w śmierci łoże..."</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan chciał pytać, lecz ona mu usty<pe><slowo_obce>usty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ustami.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Usta zamknęła, kładąc zamiast kłódki,</wers_wciety>/
I wypędziła z serca przestrach pusty,/
<wers_wciety typ="1">Bo z wróżby całus zażartował słodki</wers_wciety>/
Bardzo skutecznie. Odmiennymi gusty/
<wers_wciety typ="1">Przenoszą wino --- i w nim dobre środki.</wers_wciety>/
Ja znam oboje, a wy? Co kto woli:/
Gdy głowa boli czy gdy serce boli?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jedno i drugie --- do woli waszmości;/
<wers_wciety typ="1">Kobietę, wino --- Bóg dał ku uciesze,</wers_wciety>/
Zapłatą za nie są obie słabości.../
<wers_wciety typ="1">Co wybrać? Z sądem stanowczym nie śpieszę:</wers_wciety>/
I to złe, i to... --- Chyba rzucać kości.../
<wers_wciety typ="1">A zresztą powiem, bo wszakże nie zgrzeszę</wers_wciety>/
Ni tym wyznaniem szkody wam narobię:/
Że niźli żadną, lepiej jest --- mieć obie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kochankom miłość z ócz do ócz przelata/
<wers_wciety typ="1">Z ową bezmowną czułością anioła,</wers_wciety>/
Z uczuciem dziecka, przyjaciela, brata,/
<wers_wciety typ="1">Co wszystkie mocy przywiązania zwoła</wers_wciety>/
W tej chwili, gdy się serce z sercem splata,/
<wers_wciety typ="1">I może kocha zbyt --- lecz mniej nie zdoła,</wers_wciety>/
Uniewinniając ten nadmiar kochania/
Chęcią służenia i uszczęśliwiania.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Spleceni dłońmi i sercami skuci,/
<wers_wciety typ="1">Dlaczego wtedy nie umarli? --- wcześniej</wers_wciety>/
Nim od jednego drugie los odrzuci/
<wers_wciety typ="1">I zanim rozpacz poznają --- boleśni!</wers_wciety>/
Nie dla nich był świat pełen brudnych chuci,/
<wers_wciety typ="1">Dla nich gorących jak Safony<pe><slowo_obce>Safona</slowo_obce> --- gr. poetka liryczna z przełomu VII i VI wieku p.n.e., autorka głównie poezji miłosnej, często sugerującej jej miłość do kobiet.</pe> pieśni.</wers_wciety>/
Miłość się wpiła w nich związkiem tak ścisłym,/
Że się im stała duszą już --- nie zmysłem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Im było gaje zamieszkać i bory,/
<wers_wciety typ="1">Jako słowikom śpiewającym w gwarze</wers_wciety>/
Drzew, bo nie dla nich pałace i dwory,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie mieszka troska i gniew, i potwarze...</wers_wciety>/
<begin id="b1512421627055-2810547090"/><motyw id="m1512421627055-2810547090">Samotność, Tłum</motyw>Samotnie żyją wszystkie wolne twory,/
<wers_wciety typ="1">Najtkliwsze ptaki mieszkają po parze,</wers_wciety>/
Orzeł sam buja... tylko kruki, sępy/
Kupą na ścierwie siedzą i drą w strzępy.<end id="e1512421627055-2810547090"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W uścisku, który dwa ciała kojarzy,/
<wers_wciety typ="1">Juan z Hajdeą kiefu<pe><slowo_obce>kief</slowo_obce> --- w oryginale: sjesta.</pe> używali...</wers_wciety>/
On śpi, lecz czujnie, a widno, że marzy,/
<wers_wciety typ="1">Bo mu raz po raz drganie jak po fali</wers_wciety>/
Wiatrem trącanej prześliźnie po twarzy./
<wers_wciety typ="1">Hajdea marzy też, bo z ust korali</wers_wciety>/
Szept czasem wyjdzie i czoło się chmurzy,/
Twarz drgnie jak wiatrem muśnięty liść róży</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lub jak alpejskich wód ciche jeziora,/
<wers_wciety typ="1">Gdy je chodzący w górach wiatr poruszy.</wers_wciety>/
Tak drgnęła, gdy ją przestraszyła zmora/
<wers_wciety typ="1">Senna, tajemny samodzierżca duszy,</wers_wciety>/
Z którym się próżno śpiący człowiek pora<pe><slowo_obce>porać się</slowo_obce> (daw.) --- zmagać się.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Gdy opanuje zmysły i ogłuszy.</wers_wciety>/
Dziwny byt (boć to byt, choć ruchu nie ma)/
Czuć nie zmysłami, widzieć nie oczyma.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512422469579-2862341551"/><motyw id="m1512422469579-2862341551">Sen</motyw>Śni, że przykuta do skał, z bólu mdleje,/
<wers_wciety typ="1">Nad morzem zwisła i że chce uciekać,</wers_wciety>/
Ale nie może, a burza szaleje,/
<wers_wciety typ="1">A fala rośnie i zdaje się szczekać</wers_wciety>/
Na nią; wciąż rośnie, usta już zaleje/
<wers_wciety typ="1">I nozdrza, już-już nad głową zawlekać</wers_wciety>/
Całun zaczyna... taki czarny... Boże!/
Sili się, dusi, a umrzeć nie może.<end id="e1512422469579-2862341551"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I znów jest wolna; kamienistą drogą/
<wers_wciety typ="1">Gdzieś dąży, rani stopy o krzemiona</wers_wciety>/
I coraz potknie się zbolałą nogą;/
<wers_wciety typ="1">A jakaś mara, płachtą otulona,</wers_wciety>/
Bieży --- a ona, cała zdjęta trwogą,/
<wers_wciety typ="1">Ściga ten biały, dziwny cień; w ramiona</wers_wciety>/
Chce chwycić w próżnej męczącej pogoni.../
Mara się wymknie, gdy ją trzyma w dłoni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sen się odmienił. Stała w jakiejś grocie;/
<wers_wciety typ="1">Ze ścian sączyły się wodne potoki</wers_wciety>/
I marzły; morze kuło przez dat krocie/
<wers_wciety typ="1">Tę grotę --- niegdyś mieszkały w niej foki.</wers_wciety>/
Włos jej ku ziemi spływał cały w pocie,/
<wers_wciety typ="1">Z oczu padały jej łzy --- a opoki</wers_wciety>/
Patrzały na nią dziko --- a rzęsiste/
Łzy zmieniały się w krople kamieniste.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U nóg jej zimny, wilgotny, umarły,/
<wers_wciety typ="1">Biały i pianą zwalany na skroni,</wers_wciety>/
Którą jej ciepłe rączki próżno tarły ---/
<wers_wciety typ="1">Dawniej pieszczotom tak chętny, dziś do niej</wers_wciety>/
Nie uśmiechnięty, bo wargi się zwarły ---/
<wers_wciety typ="1">Leżał on --- Juan... a z grobowej toni</wers_wciety>/
Szły jęki --- niby topielicy jęki,/
A sen był długi, duszny, pełen męki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A kiedy patrzy tak, wtem się jaj zdało,/
<wers_wciety typ="1">Że twarz zaciera się i przeobraża</wers_wciety>/
W coś --- niby ojca twarz i całe ciało/
<wers_wciety typ="1">Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> olbrzymieje, i postać korsarza</wers_wciety>/
Wstaje tam z grecką urodą wspaniałą,/
<wers_wciety typ="1">Patrzy w nią pilnie, a patrząc przeraża.</wers_wciety>/
Aż się zbudziła drgnąwszy... Wielki Boże!/
To Lambro oczy w nich wbił jak dwa noże.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z krzykiem porwała się i padła z krzykiem/
<wers_wciety typ="1">Pełnym nadziei, smutku, szczęścia, trwogi.</wers_wciety>/
Oto ten, który, jak mówiono, w dzikiem/
<wers_wciety typ="1">Morzu utonął --- wraca groźny, srogi,</wers_wciety>/
Może, by zabić tego, który z nikim/
<wers_wciety typ="1">Zrównany tnie był, a nie więcej drogi</wers_wciety>/
Niż ojciec! Chwila dwustronnej obawy,/
Gdy myśli w duszy spór prowadzą żwawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Porwał się Juan na przeszywający/
<wers_wciety typ="1">Jej krzyk; podtrzymał, rzucił się ku ścianie,</wers_wciety>/
Szablę pochwycił, wzniósł, gniewem dyszący/
<wers_wciety typ="1">Na śmiałka, co się ważył niespodzianie</wers_wciety>/
Zejść ich; lecz Lambro, wzgardliwie milczący/
<wers_wciety typ="1">Dotąd, szyderczo rzekł: ,,Na zawołanie</wers_wciety>/
Tysiąc kindżałów tu się do mnie skupi./
Rzuć szablę! Rzuć ją, mówię, chłopcze głupi!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hajdea u nóg mu wisząc: ,,Juanie! ---/
<wers_wciety typ="1">Woła --- to Lambro, ojciec, klęknij ze mną;</wers_wciety>/
On nam przebaczy, o tak, ojcze --- panie,/
<wers_wciety typ="1">Patrz! Gdy mi w oczach to jasno, to ciemno</wers_wciety>/
Z szczęścia i trwogi, gdy pocałowanie/
<wers_wciety typ="1">Na rąbku sukni składam, czyż daremno</wers_wciety>/
Proszę, czyż bać się mam ojca własnego?/
Zrób ze mną, co chcesz --- lecz oszczędzaj jego!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stał nieugięty mąż z hardością skały,/
<wers_wciety typ="1">Spokojny wzrokiem, chłodny tonem mowy,</wers_wciety>/
Co jego duszy spokojność kłamały,/
<wers_wciety typ="1">Nie rzekł nic i wzrok zatopił surowy</wers_wciety>/
W Hajdei. Juan, to śmiertelnie biały,/
<wers_wciety typ="1">To cały w ogniu, nie pochylił głowy,</wers_wciety>/
Lecz szablę podniósł, grożąc nią, że skoczy,/
Jakikolwiek wróg stanie mu przed oczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Zdaj szablę, chłopcze! --- powtórzył --- bo biada!"/
<wers_wciety typ="1">,,Przenigdy! Wolny jestem od kolebki!"</wers_wciety>/
Zadrgała gniewem Lambrowi twarz śniada ---/
<wers_wciety typ="1">Wyjął krócicę<pe><slowo_obce>krócica</slowo_obce> --- broń palna o krótkiej lufie, ładowana od przodu.</pe> w poruszeniach szybki,</wers_wciety>/
Mruknął: ,,Niech twa krew na twą głowę spada!"/
<wers_wciety typ="1">Obejrzał zamek, doglądnął podsypki,</wers_wciety>/
Bo z tej krócicy dawno żaden Turek/
Ani giaur<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> (tur.) --- niewierny, nie-muzułmanin.</pe> nie padł --- i naciągnął kurek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niemiłym stukiem w uchu się odciska/
<wers_wciety typ="1">To naciąganie kurka; gdy na człeka</wers_wciety>/
Wnet ma z wrogiego wypaść stanowiska/
<wers_wciety typ="1">Strzał; meta, sążni dziesięć --- niedaleka,</wers_wciety>/
Szlachecka --- ale nadto jeszcze bliska,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza gdy stary druh na kulę czeka,</wers_wciety>/
Kiedy tak często człowiek w dymie stoi,/
To jak Irlandczyk wnet się z nim oswoi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512423255650-2275610524"/><motyw id="m1512423255650-2275610524">Ojciec, Córka, Kochanek</motyw>Lambro wycelił; już-już --- przestrzelony/
<wers_wciety typ="1">Miał być poemat ten mój i Juanek,</wers_wciety>/
Kiedy Hajdea między obie strony/
<wers_wciety typ="1">Wpadła wołając: ,,Mnie to, za mój wianek</wers_wciety>/
Zabij! On tutaj morzem wyrzucony<pe><slowo_obce>morzem wyrzucony</slowo_obce> --- dziś: wyrzucony przez morze.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Niechcący przybył, on mój, mój kochanek!...</wers_wciety>/
Ja chcę z nim umrzeć!... O! Znam twą naturę,/
Lecz i ty dzisiaj poznaj twoją córę!"<end id="e1512423255650-2275610524"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przed chwilą była rozczulona, rzewna/
<wers_wciety typ="1">Niemym poddaniem, pokorą dziecięcia,</wers_wciety>/
A teraz dumna, roziskrzona, gniewna/
<wers_wciety typ="1">Stała --- jak lwica, kiedy broni lwięcia,</wers_wciety>/
Wzrostem mąż, wielką powagą królewna ---/
<wers_wciety typ="1">Wyprostowała się jak dla przyjęcia</wers_wciety>/
Strzału i wzrok swój zatopiła w oku/
Ojca, przed strasznym nie cofając kroku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Utkwili w sobie wzrok dumny i śmiały./
<wers_wciety typ="1">Jakżeż podobni byli! Twarze równie</wers_wciety>/
Milcząco groźne, prócz różnicy małej/
<wers_wciety typ="1">W oczach, co teraz gorzały jak głownie;</wers_wciety>/
Widno i ona zna mściwości szały,/
<wers_wciety typ="1">Z dziewicy w lwicę zmieniona cudownie.</wers_wciety>/
To krew przeciwko własnej się burząca/
Krwi... rzecz niezwykła i przerażająca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak rzekłem --- wzrostu podobni smukłością/
<wers_wciety typ="1">I twarzą; różni zaś wiekiem jedynie</wers_wciety>/
I płcią; a nawet rąk delikatnością,/
<wers_wciety typ="1">Co jest dziedziczna w dostojnej rodzinie,</wers_wciety>/
Zdradzali krew swą; i ci miast z miłością/
<wers_wciety typ="1">Wzajem w objęcia paść, w takiej godzinie</wers_wciety>/
Stają naprzeciw siebie --- gniewem bladzi!/
Patrzcież --- do czego namiętność prowadzi...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Korsarz się wstrzymał, jakby co zmiarkował,/
<wers_wciety typ="1">I za szeroki pas krócicę wtłoczył,</wers_wciety>/
Ale na córkę patrzał i świdrował/
<wers_wciety typ="1">Wzrokiem. ,,Kto winien, że mój próg przekroczył.</wers_wciety>/
Nie jam niedolę twoję spowodował;/
<wers_wciety typ="1">Gdzież człowiek, co by krwi wroga nie toczył,</wers_wciety>/
Zhańbiony; swoje spełniłaś --- więc pora/
Na mnie --- dzisiaj mi odpowie za wczora!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Odstąp od gaszka<pe><slowo_obce>gaszek</slowo_obce> a.  <slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw.) --- kochanek.</pe>, bo na ojca głowę,/
<wers_wciety typ="1">U nóg ci padnie ten łeb wymuskany!"</wers_wciety>/
Świsnął --- na to się ozwało echowe/
<wers_wciety typ="1">Świśnięcie i tuż wypadło zza ściany</wers_wciety>/
Dwudziestu zbójców --- chłopy trzyłokciowe,/
<wers_wciety typ="1">A uzbrojone od stóp po turbany.</wers_wciety>/
I otoczyli ich szeregiem krzywym;/
On rzekł: ,,Wziąć Franka umarłym lub żywym!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oderwał nagle córkę od chłopięcia/
<wers_wciety typ="1">I miotającą się przytrzymał siłą</wers_wciety>/
Męską; ci wpadli z szablami do cięcia./
<wers_wciety typ="1">Próżno się ciało gibkie w Lambra wiło</wers_wciety>/
Rękach, gdy je wziął w wężowe objęcia./
<wers_wciety typ="1">Kilku piratów na łup się rzuciło,</wers_wciety>/
Lecz pierwszy śmiałek zaraz padł na ziemię/
Z przeciętą ręką; drugi, ranny w ciemię,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Padł także, brocząc krwią u stóp Juana,/
<wers_wciety typ="1">Lecz trzeci, stary praktyk w białej broni,</wers_wciety>/
Podbił mu szablę głową jatagana<pe><slowo_obce>jatagan</slowo_obce> --- rodzaj broni białej o dwukrotnie wygiętym ostrzu.</pe>/
<wers_wciety typ="1">I sam ciął, Juan puścił szablę z dłoni,</wers_wciety>/
Osłabł, zachwiał się, przypadł na kolana/
<wers_wciety typ="1">I legł --- krew strugą ciekła mu po skroni,</wers_wciety>/
A druga struga spływała po karku/
Z dwóch ran: na głowie i na prawym barku.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiązanego z komnaty wyniosły/
<wers_wciety typ="1">Żylaste ręce. Na znak, przez dowódcę</wers_wciety>/
Dany, zniesiono go na brzeg zarosły/
<wers_wciety typ="1">I zemdlonego położono w łódce.</wers_wciety>/
Wioślarze silnie uderzyli wiosły<pe><slowo_obce>wiosły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wiosłami.</pe>/
<wers_wciety typ="1">I wnet u galliot<pe><slowo_obce>galliota</slowo_obce> --- (ang. <slowo_obce>gallivat</slowo_obce>) niewielka, uzbrojona łódź żaglowo-wiosłowa.</pe> byli, które wkrótce</wers_wciety>/
Miały odpłynąć; tam porzuconego/
Pod pomost straże okrętowe strzegą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Świat nasz jest pełen dziwnych niespodzianek,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nikt przykrzejszej nie zaznał przygody,</wers_wciety>/
Taki paniczyk, natury kochanek/
<wers_wciety typ="1">Szczęśliwy, taki przystojny i młody,</wers_wciety>/
Nim mu zabłysnął po-rozkoszny ranek,/
<wers_wciety typ="1">Ni stąd, ni zowąd wysłany na wody,</wers_wciety>/
Związany sznury<pe><slowo_obce>sznury</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: sznurami.</pe> mocnymi i ranny,/
Wszystko dla jednej rozkochanej panny!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zamilknę lepiej, bo tę pieśń rozpieszczę,/
<wers_wciety typ="1">Wzruszony chińską łez nimfą, herbatą,</wers_wciety>/
Co na mnie działa jak Kasandry<pe><slowo_obce>Kasandra</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Priama; zakochany w niej Apollo dał jej dar jasnowidzenia, lecz gdy odrzuciła jego zaloty, sprawił, że nikt nie wierzył w jej wróżby. Przepowiedziała upadek Troi.</pe> wieszcze./
<wers_wciety typ="1">Gdy Muzę uczczę potrójną obiatą,</wers_wciety>/
Zaraz poczynam czuć nerwowe dreszcze,/
<wers_wciety typ="1">Tak, że Bohei<pe><slowo_obce>Bohea</slowo_obce> --- rodzaj czarnej herbaty gorszego gatunku.</pe> muszę wypić na to.</wers_wciety>/
Szkoda, że winem prędko się upiję ---/
<begin id="b1512425289260-1630407977"/><motyw id="m1512425289260-1630407977">Alkohol</motyw>Zbyt denerwuje mnie czaj i koffije,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chyba się z tobą, koniaku, zespoli,/
<wers_wciety typ="1">O, flegietońskiej<pe><slowo_obce>Flegeton</slowo_obce> (mit. gr.) --- płonąca rzeka w Hadesie, krainie umarłych.</pe> najado<pe><slowo_obce>najada</slowo_obce> (mit. gr.) --- nimfa rzeki, źródła lub potoku.</pe> krynice!</wers_wciety>/
Ale od ciebie znów wątroba boli,/
<wers_wciety typ="1">Trujesz kochanków, jak wszystkie wodnice.</wers_wciety>/
Mógłbym pić whisky --- lub uśpieniu gwoli/
<wers_wciety typ="1">Nawet rum; lecz dość wychylić szklenicę,</wers_wciety>/
A nawet dość mi popatrzeć na flaszkę,/
Nazajutrz wielki <wyroznienie>rum</wyroznienie><pe><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- tu: rumowisko.</pe> pustoszy czaszkę.<end id="e1512425289260-1630407977"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan z walki wyszedł na pół zdrowy,/
<wers_wciety typ="1">Bowiem miał ramię i głowę zranioną,</wers_wciety>/
Ale nie cierpiał tych mąk ni połowy,/
<wers_wciety typ="1">Jakie Hajdei rozdzierały łono.</wers_wciety>/
Ona nie była z tych, które się słowy/
<wers_wciety typ="1">Żalą i łzami, a zaraz ochłoną.</wers_wciety>/
Jej matka z Fezu była --- Maurów córa,/
Gdzie eden z piekłem złączyła natura;</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie kapią oliw przeczyste bursztyny/
<wers_wciety typ="1">W misy z marmuru; gdzie się z drzew przelewa</wers_wciety>/
Sok na traw zieleń i kwiatów rubiny;/
<wers_wciety typ="1">Ale gdzie rosną też zatrute drzewa</wers_wciety>/
I o północy lew ryczy z gęstwiny,/
<wers_wciety typ="1">I wielbłąd cichy z pragnienia omdlewa,</wers_wciety>/
I białe kości nocna rosa studzi.../
A jaka ziemia --- takie serca ludzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Afryka słońca jest ziemią; z nią gore/
<wers_wciety typ="1">Ciał ludzkich glina słońcem przepalona:</wers_wciety>/
Serca do złego i dobrego skore./
<wers_wciety typ="1">Krew Maurów nosi planety znamiona</wers_wciety>/
I roznamiętnia się w ognistą porę./
<wers_wciety typ="1">Matka Hajdei to była wcielona</wers_wciety>/
Piękność i miłość; żądze kryła w oku,/
Choć przyczajone jako lew u stoku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz córka, słońcem jońskim umilona,/
<wers_wciety typ="1">Jak te powietrzne chmurki --- białe róże,</wers_wciety>/
Zanim się piorun im wkradnie do łona,/
<wers_wciety typ="1">Niosąc strach ziemi, a powietrzu burze,</wers_wciety>/
Szła dotąd cicha i nie zasmucona,/
<wers_wciety typ="1">Aż kiedy rozpacz wzięła w sercu stróżę,</wers_wciety>/
budzony w żyłach nubijskich szał dziki/
Wionął jak samum<pe><slowo_obce>samum</slowo_obce> --- gorący i gwałtowny wiatr południowy.</pe> po puszczach Afryki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ostatni widok, który obaczyła,/
<wers_wciety typ="1">Był to Juana opór, krew, porwanie...</wers_wciety>/
Jeszcze w tym miejscu krew ziemię broczyła,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie stał on, piękny, jej pan, jej kochanie;</wers_wciety>/
Śród krótkiej walki w ramionach się wiła/
<wers_wciety typ="1">Ojcowskich, potem w konwulsyjne drganie</wers_wciety>/
Wpadła i zwisła na korsarza ramię/
Niby wysmukły cedr, kiedy się złamie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żyła w niej pękła. Na ustek karminy/
<wers_wciety typ="1">Krew wystąpiła z serdecznej krynice,</wers_wciety>/
Główka jej zwisła jak liliowy, siny/
<wers_wciety typ="1">Kwiatek, zdeptany deszczem. Służebnice</wers_wciety>/
Na tożu ciało omdlałej dziewczyny/
<wers_wciety typ="1">Złożyły, łzami zalewając lice.</wers_wciety>/
Znosiły ziółka, lecz próżno --- jak dziecię/
Nieczuła była na śmierć czy na życie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Odtąd leżała sztywna jak kaleka,/
<wers_wciety typ="1">Lecz usta żywe, cera jeszcze świeża,</wers_wciety>/
Choć puls ledwie bił, śmierć stała z daleka,/
<wers_wciety typ="1">Nie było znaku nawet, że się zbliża.</wers_wciety>/
Nadzieja w uśmiech twarz ojca obleka,/
<wers_wciety typ="1">Choć to już ciałko mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> i jakby z krzyża</wers_wciety>/
Zdjęte; tylko jest takie pełne duszy,/
Że tam śmierć ledwie małą cząstkę skruszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ten trwały wyraz, jaki wyrzeźbiona/
<wers_wciety typ="1">Statua nosi, miała biedna chora</wers_wciety>/
Wkuty w twarz; jak ta wiecznie niezmieniona/
<wers_wciety typ="1">Piękność Wenery, taż dziś, co i wczora,</wers_wciety>/
Lub ta wieczysta boleść Laokona<pe><slowo_obce>Laokoon</slowo_obce> (mit. gr.) --- kapłan Apollina w Troi, za świętokradztwo wraz z synami zaduszony przez węże; scenę tę przedstawia słynna starożytna rzeźba Grupa Laokoona.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Albo konanie wieczne Gladiatora<pe><slowo_obce>Gladiator</slowo_obce> --- tradycyjna nazwa starożytnej rzeźby <tytul_dziela>Umierający Gal</tytul_dziela>.</pe>.</wers_wciety>/
Tą siłą życia posągi są cenne,/
Choć właśnie życia im brak, gdy niezmienne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie zbudziła się --- lecz nie jak śpiąca ---/
<wers_wciety typ="1">Raczej jak zmarła, bo życie się stało</wers_wciety>/
Czymś nowym, co ją w świat nieznany wtrąca;/
<wers_wciety typ="1">Oko patrzyło, lecz nie pojmowało,</wers_wciety>/
Bo pamięć uszła. W sercu gorejąca/
<wers_wciety typ="1">Istniała rana, a nie czuło ciało</wers_wciety>/
Bólu, bo znikła świadomość przyczyny/
I szał przyczaił się na kształt gadziny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Błędną źrenicą patrzy, leży cicha,/
<wers_wciety typ="1">Słucha wyrazów nie wiedząc, co znaczą;</wers_wciety>/
Dłonie lekarstwa niosące odpycha,/
<wers_wciety typ="1">Nie zważa na tych, co u łoża płaczą,</wers_wciety>/
Milczy, choć głosem włada, i nie wzdycha,/
<wers_wciety typ="1">Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> wzięła rozbrat z ludźmi i rozpaczą.</wers_wciety>/
Ni gwar, ni cisza z tej ją nie wybije/
Martwoty --- jednak oddycha --- więc żyje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przyszły służebne, drużki, to ją nudzi ---/
<wers_wciety typ="1">Ojciec się zbliżył, odwraca oczęta.</wers_wciety>/
Nie rozpoznaje przedmiotów, miejsc, ludzi,/
<wers_wciety typ="1">Dawniej tak drogich! Noszą ją dziewczęta</wers_wciety>/
Z sali do sali, ona się nie zbudzi/
<wers_wciety typ="1">Z bezczucia; leży jak lilijka ścięta,</wers_wciety>/
Aż nagle oczy łagodnie zamglone/
Zdziczały, myślą wnętrzną przerażone.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ktoś wspomniał harfę, zatem przywołany/
<wers_wciety typ="1">Harfiarz uderzył z lekka w struny drżące.</wers_wciety>/
Na pierwszy akord ostry i urwany/
<wers_wciety typ="1">Oczy zwróciła ku niemu gorące,</wers_wciety>/
Lecz odwróciła zaraz twarz do ściany,/
<wers_wciety typ="1">Jakby odepchnąć chciała wracające</wers_wciety>/
Wspomnienia: harfiarz nucił śpiew żałosny/
O dniach szczęśliwych wolności i wiosny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ona chudymi paluszkami w ścianę/
<wers_wciety typ="1">Jęła<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> w takt pukać. <begin id="b1512426303843-654257268"/><motyw id="m1512426303843-654257268">Łzy</motyw>Zaśpiewał pieśń drugą,</wers_wciety>/
Wymówił: miłość! Na to imię znane/
<wers_wciety typ="1">Drgnęła; poczucie bytu świetlną smugą</wers_wciety>/
W duszy mignęło --- jeśli to być zwane/
<wers_wciety typ="1">Może poczuciem. Z chmurnych oczu strugą</wers_wciety>/
Łzy popłynęły na zwiędłe jagody<pe><slowo_obce>jagody</slowo_obce> (daw. a. poet.) --- policzki.</pe>,/
Jak z chmur, gdy spadną strumieniami wody.
<end id="e1512426303843-654257268"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Próżna pociecha! Myśl przyszła zbyt skoro/
<wers_wciety typ="1">I w mózg wtrąciła dzikich myśli nawał,</wers_wciety>/
Skoczyła z łoża, jakby nigdy chorą/
<wers_wciety typ="1">Nie była --- bijąc, kto jej w drodze stawał.</wers_wciety>/
Lecz poddawała się zaraz z pokorą/
<wers_wciety typ="1">I atak w martwy sen mienić się zdawał;</wers_wciety>/
Znów nic nie mogło czucia jej przywrócić,/
Gdy nawet kłuto, aby ją ocucić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czasem przytomność zdradza się wejrzeniem,/
<wers_wciety typ="1">Nic jej nie zmusi spojrzeć rodzicowi</wers_wciety>/
W oczy; na innych patrzy z natężeniem,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż patrzenie to podobne snowi.</wers_wciety>/
Odpycha ręce z jadłem i odzieniem,/
<wers_wciety typ="1">Nie chce niczego, a gdy chce, nie powie,</wers_wciety>/
Ni razu do snu nie zmruży powieki,/
A nie pomogą na to czas ni leki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak dni dwanaście więdła i ginęła./
<wers_wciety typ="1">Nareszcie bez drgań, bez jęku, westchnienia,</wers_wciety>/
Bez mąk przedśmiertnych ducha wyzionęła,/
<wers_wciety typ="1">A nikt nie poznał tego wyjawienia</wers_wciety>/
Śmierci, aż świeżość z bladej twarzy zdjęła,/
<wers_wciety typ="1">Zostrzyła rysy i z źrenic płomienia</wers_wciety>/
Zrobiła popiół --- a to oko czarne,/
Dawniej błyszczące, piękne, dziś tak marne...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Umarła, jednak nie sama, bo razem/
<wers_wciety typ="1">Zginął pierwiastek zaledwie poczęty,</wers_wciety>/
Bezgrzeszne dziecię grzechu, co obrazem/
<wers_wciety typ="1">Miało być ojca i w nierozwiniętej</wers_wciety>/
Osłonie z matką pod tym samym głazem/
<wers_wciety typ="1">Spoczęło --- pączek i kwiat razem ścięty.</wers_wciety>/
Darmo je dzisiaj krople rannej rosy/
Rzeźwią, padając na grobowe wrzosy...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak żyła i tak zmarła. Już jej smutki/
<wers_wciety typ="1">I wstyd nie dotkną. Nie była stworzona,</wers_wciety>/
Aby przecierpieć niebaczności skutki,/
<wers_wciety typ="1">Od których serce trzeźwiejsze nie kona</wers_wciety>/
I starych dojdzie lat. Jej żywot krótki,/
<wers_wciety typ="1">Ale rozkoszny, bo nieprzeznaczona</wers_wciety>/
Rozkoszy starość; słodko śpi w mogile/
Na brzegu, który ukochała tyle.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512426490191-2510990050"/><motyw id="m1512426490191-2510990050">Grób</motyw>Dzisiaj na wyspie trawy i burzany<pe><slowo_obce>burzan</slowo_obce> --- zarośla z ostów i łopianów.</pe>;/
<wers_wciety typ="1">Dom runął w gruzy, pomarli korsarze.</wers_wciety>/
Jeno dwa ciche tam sterczą kurhany,/
<wers_wciety typ="1">Przed ludzkim okiem skryte w dzikim jarze.</wers_wciety>/
Nawet tej pięknej grób nieszanowany;/
<wers_wciety typ="1">Człowiek nie powie, kamień nie pokaże,<end id="e1512426490191-2510990050"/></wers_wciety>/
Kim była; czasem tylko morska mewa/
Nad Cykladami pieśń żałobną śpiewa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Albo Greczynika czasem pieśnią wraca/
<wers_wciety typ="1">Do smutnych dziejów --- lub który z wyspiarzy</wers_wciety>/
Powieścią o nich długie noce skraca./
<wers_wciety typ="1">On piękny z męstwa, a ona znów z twarzy.</wers_wciety>/
Miłość namiętną żywotem opłaca:/
<wers_wciety typ="1">Taka odpłata winę zrównoważy.</wers_wciety>/
Za winę kara; nikt jej nie uciecze,/
Miłość się sama pomści i odsiecze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie powiem więcej, aby kart nie krwawić/
<wers_wciety typ="1">Bliznami i krwi wylanej szkarłatem.</wers_wciety>/
Zresztą nie lubię przy szaleńcach bawić,/
<wers_wciety typ="1">Bym się sam ludziom nie wydał wariatem.</wers_wciety>/
Umarłych trzeba mogiłom zostawić./
<wers_wciety typ="1">Muza ma wróżką jest kapryśną, zatem</wers_wciety>/
Do don Juana, który po szerokim/
Morzu odjeżdża, wracam lotnym krokiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Spętany, ranny, z kresą przez czuprynę,/
<wers_wciety typ="1">Dzień i noc leżał, nim w uczuć zamęcie</wers_wciety>/
Przypomniał stan swój i szczęścia ruinę./
<wers_wciety typ="1">Gdy się ocucił, leżał na okręcie,</wers_wciety>/
Płynącym siedem węzłów na godzinę./
<wers_wciety typ="1">Z dala Ilionu brzeg na firmamencie<pe><slowo_obce>firmament</slowo_obce> (daw.) --- sklepienie niebieskie.</pe></wers_wciety>/
Szarzał; jakżeby dawniej go powitał!.../
Dziś na Sigeum<pe><slowo_obce>Sigeum</slowo_obce> --- Sigeion, starożytne miasto greckie w Troadzie.</pe> nie patrzał, nie pytał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam, gdzie pagórek chatkami zasiany/
<wers_wciety typ="1">I Hellespontu<pe><slowo_obce>Hellespont</slowo_obce> --- dziś Dardanele; cieśnina między Półwyspem Bałkańskim w Europie a Azją Mniejszą, która łączy Morze Egejskie z morzem Marmara.</pe> powierzony pieczy,</wers_wciety>/
Leży Achilles ,,bogom przyrównany"/
<wers_wciety typ="1">(Tradycja twierdzi tak, lecz Bryant<pe><slowo_obce>Bryant, Jacob</slowo_obce> (1715--1804) --- autor książki o wojnie trojańskiej.</pe> przeczy).</wers_wciety>/
Dalej wysoko sterczące kurhany.../
<wers_wciety typ="1">Czyje? Ja nie wiem. Chyba sam Bóg wie: czy</wers_wciety>/
Telamończyka, czyli Patroklesa<pe><slowo_obce>Patrokles</slowo_obce> (mit. gr.) --- towarzysz Achillesa, wychowujący się z nim od dzieciństwa, kiedy to uciekł na dwór Peleusa, chcąc się uchronić przed karą za zabicie rówieśnika w sprzeczce wynikłej podczas gry w kości; jeden z bohaterów <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera.</pe>/
(Ci by nas chętnie wysłali do biesa).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mogiły, wydmy, bez głazu, bez znaku,/
<wers_wciety typ="1">Nagie, gór dzikich otoczone wieńcy<pe><slowo_obce>wieńcy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wieńcami.</pe>.</wers_wciety>/
W oddali Ida<pe><slowo_obce>Ida</slowo_obce> --- góra w Troadzie (dziś Anatolia).</pe> na niebieskim szlaku,/
<wers_wciety typ="1">Skamander<pe><slowo_obce>Skamander</slowo_obce> --- rzeka pod Troją.</pe> (jeśli to on) --- i nic więcej.</wers_wciety>/
Dla Marsowego stworzone orszaku!/
<wers_wciety typ="1">Pole, gdzie snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> mężów sto tysięcy.</wers_wciety>/
Zmieści się; lecz tam, gdzie trojańskie wały,/
Pasły się trzody i żółwie pełzały.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stada tabunnych koni, małe wioski/
<wers_wciety typ="1">Nieznanej sławy, a nawet nazwiska,</wers_wciety>/
Pasterze (nie to już, co Parys<pe><slowo_obce>Parys</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Priama i Hekabe, królewicz trojański; porwał Helenę, żonę władcy Myken Menelaosa, co było bezpośrednim powodem rozpoczęcia wojny trojańskiej.</pe> ,,boski")/
<wers_wciety typ="1">Patrzą z uśmiechem, że te dziwowiska</wers_wciety>/
Zwiedza uczony angielski lub włoski./
<wers_wciety typ="1">Turek z różańcem bursztyn w zębach ściska;</wers_wciety>/
Utonął w raju swym duszą i ciałem ---/
Oto, com widział. --- Frygów nie spotkałem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy Juan wyszedł z dusznej i ponurej/
<wers_wciety typ="1">Kabiny na wierzch, spostrzegł, że jest jeńcem.</wers_wciety>/
Więc obojętnie patrzał w mórz lazury,/
<wers_wciety typ="1">Rycerskich mogił ocienione wieńcem.</wers_wciety>/
Osłabł z ran, ciało mu przetarły sznury. ---/
<wers_wciety typ="1">Wreszcie się w dyskurs wdał z jakimś trzebieńcem<pe><slowo_obce>trzebieniec</slowo_obce> --- kastrat.</pe></wers_wciety>/
Pytając, co z nim było i co będzie ---/
Lecz ten mu nie dał objaśnień w tym względzie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dalej obaczył kilku jeńców, którzy/
<wers_wciety typ="1">Włochami zdali się i byli niemi.</wers_wciety>/
Usłyszał dziwne koleje podróży:/
<wers_wciety typ="1">Trupa śpiewaków, gdy z auzońskiej ziemi</wers_wciety>/
Wywędrowała w tej myśli, że służy/
<wers_wciety typ="1">Cywilizacji, została ze wszemi</wers_wciety>/
Toboły bandzie sprzedana piratów/
Przez impresaria za tysiąc dukatów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Buffo opery, śpiewny muz kuzynek,/
<wers_wciety typ="1">Opowiedział mu, jak ich wzięto zdradnie.</wers_wciety>/
Choć przeznaczony na turecki rynek,/
<wers_wciety typ="1">W górę podnosił głowę, klnąc dosadnie,</wers_wciety>/
I był humoru pełen, pełen drwinek,/
<wers_wciety typ="1">Z czym mu niebrzydko było, nawet ładnie.</wers_wciety>/
Minę przynajmniej miał nie tak zakonną,/
Jak przygnębiony tenor z primadonną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Za czym w te słowa opowieść prowadził:/
<wers_wciety typ="1">,,Nasz impresario, człowiek z lada jaką</wers_wciety>/
Duszą, najął nas, ale szelma zdradził,/
<wers_wciety typ="1">Bo w drodze obcy bryg --- <slowo_obce>corpo di Bacco</slowo_obce><pe><slowo_obce>corpo di Bacco</slowo_obce> --- włoskie przekleństwo.</pe>!</wers_wciety>/
Przywołał, tutaj zaraz nas przesadził/
<wers_wciety typ="1">I nie dał w łapę nawet na <slowo_obce>tabacco</slowo_obce>.</wers_wciety>/
Lecz jeśli sułtan ma do śpiewu skłonność,/
To nam nagrodzi losu «niefortonność» ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To primadonna --- w czterdziestce; już siwa,/
<wers_wciety typ="1">Przekwitła bujnym życiem, wiecznie chora,</wers_wciety>/
Na puste ławki nadzwyczaj drażliwa;/
<wers_wciety typ="1">Głos jaki taki. --- To --- żona tenora.</wers_wciety>/
Skala niewielka --- fertyczna<pe><slowo_obce>fertyczny</slowo_obce> (daw.) --- ruchliwy, zwinny.</pe> i żywa ---/
<wers_wciety typ="1">Zrobiła wielką jednego wieczora</wers_wciety>/
Furorę, kiedy hrabię Barbagiani/
Wzięła sprzed nosa jednej rzymskiej pani.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dalej tancerki: To jest mała Nini,/
<wers_wciety typ="1">Różne profesje zna --- czego nie chwalę.</wers_wciety>/
Ta lafirynda znów --- to Pelegrini,/
<wers_wciety typ="1">Co zarobiła w zeszłym karnawale,</wers_wciety>/
Nie chcę dochodzić jak --- pięćset <slowo_obce>zecchini</slowo_obce><pe><slowo_obce>zecchini</slowo_obce> --- cekiny, wenecka moneta.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">A już wydała na cacka i bale.</wers_wciety>/
A to: groteska --- tłusta bajadera<pe><slowo_obce>bajadera</slowo_obce> --- tancerka.</pe>;/
Młodzieńców z ciałem i duszą pożera.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Statystki znowu --- chór i baletniczki/
<wers_wciety typ="1">Nie więcej warte niż te, którem przody</wers_wciety>/
Wymienił --- prócz tej i owej samiczki,/
<wers_wciety typ="1">Resztę bym posłał do jarmarcznej budy.</wers_wciety>/
Ot --- ta na przykład: długa na kształt tyczki/
<wers_wciety typ="1">Ma sentymentu wdzięk --- mogłaby skudy</wers_wciety>/
Zbierać, cóż? Tańczy brzydko, ociężale,/
Nie ma figury, a twarz szpetną wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mężczyźni, sądzisz, wybrańsi? Hołota!/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Musico</slowo_obce> skrzeczy jak garnek rozbity,</wers_wciety>/
Choć ma warunki inne ta... istota,/
<wers_wciety typ="1">Że do seraju<pe><slowo_obce>seraj</slowo_obce> --- tu: harem.</pe> może być użyty</wers_wciety>/
I służalczego skosztować żywota,/
<wers_wciety typ="1">Umie sopranem śpiewać --- --- jak kobiety,</wers_wciety>/
Równie cennego śpiewaka nie złapiesz/
Nawet w tym chórze, który stroi papież<pe><slowo_obce>Nawet w tym chórze, który stroi papież</slowo_obce> --- tj. w chórze kastratów.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Organ tenora hultajstwem zniszczony,/
<wers_wciety typ="1">Basso nie śpiewa także, ale ryczy,</wers_wciety>/
Obce mu wszystkie muzyczne kanony;/
<wers_wciety typ="1">Fałszuje, nie zna nut, głosu nie ćwiczy,</wers_wciety>/
Lecz że jest krewnym bliskim primadony,/
<wers_wciety typ="1">Która przysięgła, że ma głos słowiczy,</wers_wciety>/
Angażowano go; nie gorzej śpiewa/
Wół, gdy się puści na <slowo_obce>recitativa</slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Siebie wynosić --- byłoby to swojej/
<wers_wciety typ="1">Godności szkodzić; młodyś pan, lecz wierzę,</wers_wciety>/
Żeś się w podróżach często u podwoi/
<wers_wciety typ="1">Sztuki zatrzymał --- znasz się na operze.</wers_wciety>/
--- Raucocantiego znasz?... Przed tobą stoi,/
<wers_wciety typ="1">Może się kiedy w przyzwoitszej sferze</wers_wciety>/
Spotkamy. Bywasz na jarmarku w Lugo?/
--- Nie? Bądźże --- spotkasz się z najniższym sługą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A! --- jest baryton jeszcze. Ładny malec,/
<wers_wciety typ="1">Ale się gwałtem do wielkości garnie;</wers_wciety>/
Zgrabne ma ruchy --- szkoły ni na palec,/
<wers_wciety typ="1">Skalą mizerną operuje marunie,</wers_wciety>/
Mówi, że los mu sprzyja... Zuchwalec!/
<wers_wciety typ="1">Zadowoliłby zaledwie kawiarnie.</wers_wciety>/
W rolach kochanków zawsze się zaperzy,/
Gdzie trzeba klęknąć, on tam zęby szczerzy..."</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu Raucocanti nie mógł mówić dalej,/
<wers_wciety typ="1">Bo mu przerwała mowę straż piratów,</wers_wciety>/
Którzy do kabin z powrotem wzywali/
<wers_wciety typ="1">Melancholijnych głosu potentatów.</wers_wciety>/
Smutno raz jeszcze przyjrzeli się fali,/
<wers_wciety typ="1">Co nosi barwę podwójnych bławatów<pe><slowo_obce>bławat</slowo_obce> (daw.) --- błękitna jedwabna tkanina.</pe>,</wers_wciety>/
A bryzgi wody po niej w słońcu tańczą ---/
I zeszli z głową spuszczoną poddańczo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dnia następnego czekali piraci/
<wers_wciety typ="1">Z musu na firman<pe><slowo_obce>firman</slowo_obce> --- wydany na piśmie dekret sułtana.</pe> sułtański w Bosforze,</wers_wciety>/
Święcony kodeks muzułmańskiej nacji,/
<wers_wciety typ="1">Który omija każdy, jak kto może.</wers_wciety>/
I oznajmili jeńcom, że w postaci/
<wers_wciety typ="1">Janusa<pe><slowo_obce>Janus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg o dwóch twarzach.</pe> --- dama z damą w jednej sforze,</wers_wciety>/
Zasię mąż z mężem --- mają być złączeni/
I na stambulskim rynku wystawieni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zostali, skoro jeńców zsortowano,/
<wers_wciety typ="1">Chłopiec bez pary oraz taka sama</wers_wciety>/
Młódka; po scysji, gdzie ma być soprano/
<wers_wciety typ="1">Zaliczon, do płci Ewy czy Adama,</wers_wciety>/
Po czym za stróża kobietom go dano ---/
<wers_wciety typ="1">Skuto ich razem; był to Juan, dama</wers_wciety>/
Zaś owa --- młoda bachantka, z urody/
Taka, że mógł stąd dopytać się szkody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Raucocantiego spięli stróże twardzi/
<wers_wciety typ="1">Z tenorem; ci dwaj darli z sobą koty,</wers_wciety>/
Jak tylko mogą drzeć aktorzy; bardziej/
<wers_wciety typ="1">Sąsiad dolegał niż smutnej kłopoty</wers_wciety>/
Niewoli; wszczęli spór, bo byli hardzi,/
<wers_wciety typ="1">I zamiast sobie nawzajem ochoty</wers_wciety>/
Dodawać, żywą rozpoczęli kłótnię/
<slowo_obce>Arcades ambo<pe><slowo_obce>Arcades ambo</slowo_obce> --- obaj Arkadyjczycy (Wergiliusz, <tytul_dziela>Bukoliki</tytul_dziela>, Ekloga VII).</pe></slowo_obce>... to jest --- oba trutnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce><begin id="b1512430033193-3091604070"/><motyw id="m1512430033193-3091604070">Oko</motyw>Socia doloris<pe><slowo_obce>Socia doloris</slowo_obce> (łac.) --- towarzyszka cierpienia.</pe></slowo_obce> Juana z Romanii/
<wers_wciety typ="1">Ród wiodła, w marchii chowana Ankony.</wers_wciety>/
Oczy wiercące do dusznej otchłani/
<wers_wciety typ="1">Mogły jej zjednać nazwę ,,belladony",</wers_wciety>/
Czarne jak węgiel, duże jak u łani./
<wers_wciety typ="1">Zalotność grała z twarzy opalonej</wers_wciety>/
Słońcem; dar, co go nie lza lekceważyć,/
Zwłaszcza gdy dama potrafi go zażyć.<end id="e1512430033193-3091604070"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz wszystkie próby jej były daremne,/
<wers_wciety typ="1">Bo smutek czuwał w zmysłów jego bramie.</wers_wciety>/
Próżno szły z ócz jej iskry na mgłą ciemne/
<wers_wciety typ="1">Oczy; choć skuci tak, że nagie ramię</wers_wciety>/
W szyję go grzało, na członki foremne,/
<wers_wciety typ="1">Dla jakich nawet mnich reguły łamie,</wers_wciety>/
Spokojnie patrzał, w wierności wytrwały;/
Może też rany świeże pomagały...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Byliż gdzie --- gdybyśmy w historię sięgli ---/
<wers_wciety typ="1">Wierniejsi nadeń rycerze i pazie?</wers_wciety>/
Szczęśliwsze damy, którym zaprzysięgli?/
<wers_wciety typ="1">Z wielu prób męstwa jedną mam na razie:</wers_wciety>/
 ,,Nikt nie utrzyma rozpalonych węgli/
<wers_wciety typ="1">Na dłoni, myśląc o zimnym Kaukazie." ---</wers_wciety>/
Juanek odbył z triumfem tę próbę/
Ogniową, wielką stąd zyskując chlubę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu bym na przekór epickiej powadze/
<wers_wciety typ="1">Wyznał, jak to ja bywałem zapalny!</wers_wciety>/
Ale mnie skarżą moralności władze,/
<wers_wciety typ="1">Że w pieśniach mych dwóch za wiele realnej</wers_wciety>/
Prawdy --- Juana już na ląd wysadzę,/
<wers_wciety typ="1">Bo mi wydawca pisze --- człowiek walny ---</wers_wciety>/
Że łatwiej wielbłąd przez igielne ucho/
Niż ja w uczciwy dom wejdę na sucho.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko mi jedno --- mówię z wami prosto:/
<wers_wciety typ="1">Gdy mną gardzicie, niech wam daje rady</wers_wciety>/
Smollet<pe><slowo_obce>Smollet, Tobias George</slowo_obce> (1721--1771) --- szkocki poeta i autor powieści przygodowych.</pe> i Prior<pe><slowo_obce>Prior, Matthew</slowo_obce> (1664--1721) --- angielski poeta i dyplomata.</pe>, Fielding<pe><slowo_obce>Fielding, Henry</slowo_obce> (1707--1754) --- angielski pisarz i dramaturg, autor powieści przygodowej <tytul_dziela>Tom Jones</tytul_dziela>.</pe> i Ariosto<pe><slowo_obce>Ariosto, Lodovico</slowo_obce> (1474--1533) --- poeta włoskiego renesansu, autor eposu rycerskiego <tytul_dziela>Orland szalony</tytul_dziela>, a także satyr i komedii wierszem i prozą.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Piękne dla skromnej epoki przykłady!</wers_wciety>/
Lubiłem dawniej głupców ociąć chłostą,/
<wers_wciety typ="1">Lubiłem także poetyckie zwady.</wers_wciety>/
Bywało, gdy mnie gdzie krytyk połechce,/
To się odgryzę --- ale dziś gryźć nie chcę...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chłopcem lubiłem pięść pokazać chwatom,/
<wers_wciety typ="1">Dziś porzuciłem rycerską zabawę</wers_wciety>/
I zostawiłem kłótnie --- literatom./
<wers_wciety typ="1">A czy mam krótko tylko dzierżeć sławę,</wers_wciety>/
Póki drukarskim się powierzam szmatom,/
<wers_wciety typ="1">Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą pytajną -li.</pe> mam wieki długie wziąć w dzierżawę,</wers_wciety>/
Zawsze w mogile odgłosy usłyszę/
 Nie pieśni mej --- to wiatru w nocną ciszę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żywot poetów, którzy z oddalenia/
<wers_wciety typ="1">Czasu i dziejów idą tu w pieluchach</wers_wciety>/
Sławy, jest drobną cząstką ich istnienia./
<wers_wciety typ="1">Imiona toczą się w chwały podmuchach</wers_wciety>/
Jak grudka śniegu, która się przemienia/
<wers_wciety typ="1">W górę, w śniegowych na dół lecąc puchach,</wers_wciety>/
I wstaje z grudki góra i mogiła/
Duża i biała, lecz zimna, jak była.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielkie imiona cóż są? Marne słowa,/
<wers_wciety typ="1">A żądza sławy co? Przyjemność mdłego</wers_wciety>/
Smaku, od której zawraca się głowa/
<wers_wciety typ="1">Ludziom łudzącym się, że się ustrzegą</wers_wciety>/
Zaguby, która wszystko w grobie chowa/
<wers_wciety typ="1">Do czasu przyjścia Syna człowieczego.</wers_wciety>/
<begin id="b1512503542873-604072994"/><motyw id="m1512503542873-604072994">Pamięć</motyw>Wątpił ktoś, gdym stał na grobie Achilla,/
O Troi. Przyjdzie i na Rzym ta chwila.<end id="e1512503542873-604072994"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak pokolenia w wiekowej ruinie/
<wers_wciety typ="1">Znikają --- trumnę na trumnie się składa, </wers_wciety>/
A potem nawet pamięć wieków ginie/
<wers_wciety typ="1">I z przeznaczenia w grób dzieci zapada.</wers_wciety>/
Napisy grobu dziadów --- gdzież są ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>?/
<wers_wciety typ="1">Ledwie się który zbutwiałym wykrada</wers_wciety>/
Głazom, co kryją bezimiennych kości:/
Miliony --- w spólnej grzebane nicości!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przejeżdżam co dzień tam, gdzie poległ z chwałą/
<wers_wciety typ="1">Z bohaterami idący w zawody,</wers_wciety>/
Za długo ludziom żyjący --- za mało/
<wers_wciety typ="1">Ludzkiej próżności Gaston de Foix<pe><slowo_obce>Gaston de Foix</slowo_obce> (1489--1512) --- książę de Nemours, francuski dowódca wojskowy, zginął w zwycięskiej dla jego wojsk bitwie pod Rawenną.</pe> młody.</wers_wciety>/
Pęknięty filar z podstawą spróchniałą,/
<wers_wciety typ="1">Grubo ciosany --- marny znak nagrody ---</wers_wciety>/
Przypomni zlane krwią raweńskie pole;/
Wkoło porosły osty i kąkole.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chodzę codziennie, gdzie Dant ma mieszkanie:/
<wers_wciety typ="1">Skromna kopuła, osłania niedumny</wers_wciety>/
Grób, ale cały, bo poszanowanie/
<wers_wciety typ="1">Strzeże tu wieszcza, nie żołnierza trumny.</wers_wciety>/
Jednak przyjdzie czas, gdy nic nie zostanie/
<wers_wciety typ="1">I z dzieł poety, i z wodza kolumny,</wers_wciety>/
Tak jak ginęła sława bohatera/
Przed Achillesa przyjściem i Homera.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Krwią ludzką owa kolumna lepiona,/
<wers_wciety typ="1">Dziś kałem ludzkim stopę ma zwalaną,</wers_wciety>/
Jakby obelga głazowi zrządzona/
<wers_wciety typ="1">Była nagrodą za krew tam wylaną.</wers_wciety>/
Taki jest triumf i tak się dokona/
<wers_wciety typ="1">Słuszna odpłata za niehamowaną</wers_wciety>/
Krwi i wielkości żądzę, tak się wściekle/
Miecącą, jak Dant chyba widział w piekle.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz będą wieszcze. Choć sława dym pusty,/
<wers_wciety typ="1">Jej woń człowieka nęci zawsze, wszędzie.</wers_wciety>/
Myśl niespokojna, co się pierwsza usty/
<wers_wciety typ="1">W pieśni wylała, nią się zawsze będzie</wers_wciety>/
Objawiać; jako przez brzeg wód upusty,/
<wers_wciety typ="1">Tak się przelewa przez duszy krawędzie</wers_wciety>/
Uczucie pieśnią, która jest swobodna/
Albo była nią, nim się stała modna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby z przekleństwa losu ci, co żyli/
<wers_wciety typ="1">W kontemplacyjnej ducha i burzliwej</wers_wciety>/
Epoce, co wszech żądz męki przebyli,/
<wers_wciety typ="1">Dostąpić mogli tej siły straszliwej,</wers_wciety>/
Iżby uczucia swoje przedstawili/
<wers_wciety typ="1">Jako w zwierciadle w epopei żywej,</wers_wciety>/
Dobrze byś zrobił, nie dając jej światu,/
Lecz by cudnego pozbył poematu...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O, wy, będące wyrocznią księgarzy,/
<wers_wciety typ="1">Sawantki! Z żeńskich najłaskawsze natur,</wers_wciety>/
Cenzurujące książki blaskiem twarzy,/
<wers_wciety typ="1">Dajcie mi --- błagam --- wasze: <slowo_obce>Imprimatur</slowo_obce><pe><slowo_obce>imprimatur</slowo_obce> --- oficjalna zgoda kościelna na druk książki.</pe>.</wers_wciety>/
Czyż mam się zniżyć do nędznych kucharzy,/
<wers_wciety typ="1">Którzy nie znają parnaskich kreatur<pe><slowo_obce>parnaskie kreatury</slowo_obce> --- muzy.</pe>,</wers_wciety>/
Mamże ja jeden sam podług zwyczaju ---/
Nie pić waszego kastalskiego czaju?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co? --- już nie będę ,,lwem" jak inne lordy ---/
<wers_wciety typ="1">Z czapeczką błazna, kołpaczkiem pazika?</wers_wciety>/
Nie będę słuchał pochlebstw głupiej hordy/
<wers_wciety typ="1">Krzycząc: <slowo_obce>I can't get out</slowo_obce><pe><slowo_obce>I can't get out</slowo_obce> (ang.) --- nie mogę wyjść.</pe>! jak szpak Yorika?</wers_wciety>/
Będęż przysięgał jak poeta Wordy/
<wers_wciety typ="1">(Że świat czytając go oczy przymyka):</wers_wciety>/
,,Och! nie ma gustu --- sława to loteria,/
Którą frymarczy<pe><slowo_obce>frymarczyć</slowo_obce> (daw.) --- handlować, kupczyć.</pe> błękitna koteria!"?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O tajemnicze, urocze bławatki!/
<wers_wciety typ="1">(Jakby ktoś śpiewał o nieba błękicie,</wers_wciety>/
A ja, uczone panny, wdowy, matki,/
<wers_wciety typ="1">O was) podobno pończoszki nosicie</wers_wciety>/
Modre --- nie sprawdzam, trwożny o upadki ---/
<wers_wciety typ="1">Kolor podwiązek, w które ku wizycie</wers_wciety>/
Rannej do króla lub na dworskie bale/
Lord lewą łydkę przystraja wspaniale.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Są między wami dusze seraficzne<pe><slowo_obce>seraficzny</slowo_obce> --- anielski.</pe>;/
<wers_wciety typ="1">Minął czas, kiedyśmy pełni ochoty,</wers_wciety>/
Wy moje rymy, ja oczęta śliczne,/
<wers_wciety typ="1">Ach! studiowali; czas piękny, czas złoty...</wers_wciety>/
Dziś jeszcze lubię dusze z wiedzą styczne,/
<wers_wciety typ="1">W nich się częstokroć pielęgnują cnoty.</wers_wciety>/
Znałem ja jedną niebieską pończoszkę,/
Miluchną, dobrą --- ale głupią troszkę....</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pan Humboldt<pe><slowo_obce>Humboldt, Alexander</slowo_obce> (1769--1859) --- niemiecki przyrodnik i podróżnik.</pe>, pierwszy z podróżników świata,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nie ostatni --- jestem przekonany ---</wers_wciety>/
Wynalazł --- wyszła mi z pamięci data/
<wers_wciety typ="1">Odkrycia --- nie wiem równie, jak jest zwany</wers_wciety>/
ów przyrząd --- bardzo dowcipny --- do kata! ---/
<wers_wciety typ="1">Którym się mierzą atmosfery stany</wers_wciety>/
Przez oznaczenie napięć w dolnej sferze.../
O, lady Daphne! Pozwól, niech cię zmierzę!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz do powieści. Korsarz zapłacony/
<wers_wciety typ="1">Miał niewolnikiem napełnić stolicę.</wers_wciety>/
Po formalnościach zwyczajnych puszczony,/
<wers_wciety typ="1">U wrót seraju zarzucił kotwicę.</wers_wciety>/
Ładunek zdrowy i nie zarażony/
<wers_wciety typ="1">Posłano tegoż dnia na targowicę:</wers_wciety>/
Gromadę Rosjan, Gruzińców, Czerkiesów,/
Dla rozmaitych żądz i interesów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kilka sprzedano drogo. Za Czerkieskę,/
<wers_wciety typ="1">Kwitnącą barwą róż, dowodnie czystą,</wers_wciety>/
Tysiąc i pięćset złożono na deskę/
<wers_wciety typ="1">Dukatów --- ależ płeć miała ognistą!</wers_wciety>/
Różni tam kupcy wyciągali kieskę/
<wers_wciety typ="1">I już dawali za nią tysiąc i sto;</wers_wciety>/
Lecz gdy się tamci ceną nie straszyli,/
Czując, że Sułtan tu w grze --- odstąpili.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Murzynki z Nubii sprzedano po cenie,/
<wers_wciety typ="1">Jak notowały ją Indie Zachodnie;</wers_wciety>/
Wilberforce<pe><slowo_obce>Wilberforce, William</slowo_obce> (1759--1833) --- angielski polityk, filantrop i przeciwnik niewolnictwa.</pe> sprawił to, że wyzwolenie/
<wers_wciety typ="1">Popodwyższało ceny. Niezawodnie</wers_wciety>/
Rzecz taka ludzkie oburzy sumienie,/
<wers_wciety typ="1">Ale grzech lubi żyć jak król wygodnie.</wers_wciety>/
Gdy miłosierdzie niewolnictwo znosi,/
Występek jego użyteczność głosi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak kupowali pojedyncze pary/
<wers_wciety typ="1">Paszowie, Żydzi, powiem --- co się da rzec</wers_wciety>/
Później; jak jedni poszli pod ciężary,/
<wers_wciety typ="1">Inni na bejów<pe><slowo_obce>bej</slowo_obce> --- urzędnik turecki.</pe> wyszli, lecz się zarzec</wers_wciety>/
Musieli wiary --- jak żeńskie ofiary/
<wers_wciety typ="1">Drżały, aby ich nie wziął jaki starzec</wers_wciety>/
Wezyr<pe><slowo_obce>wezyr</slowo_obce> --- głównodowodzący armii i szef rządu w Turcji.</pe>, co sobie to kobietę bierze/
Na nałożnicę, czwartą żonę, zwierzę...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko zostawiam do następnej pieśni,/
<wers_wciety typ="1">A bohatera, który się nieświetnie</wers_wciety>/
Bawi (powinien byłem skończyć wcześniej/
<wers_wciety typ="1">Tę pieśń) --- na teraz usunę dyskretnie.</wers_wciety>/
Wiem ja, że nudzę, o moi rówieśni,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nie mnie --- Muzie należą się pletnie<pe><slowo_obce>pletnie</slowo_obce> (daw.) --- baty.</pe>.</wers_wciety>/
O dalszych zatem przygodach Juana/
W piątym Juanie --- jak jest u Osjana<pe><slowo_obce>Osjan</slowo_obce> (mit. irl.) --- Oisín syn Fionna, legendarny wojownik i bard celtycki, bohater średniowiecznych podań. Miał być autorem tzw. <tytul_dziela>Pieśni Osjana</tytul_dziela>, rzekomych średniowiecznych poematów celtyckich, za których odkrywcę podawał się szkocki poeta James Macpherson. Wydane zostały w języku angielskim w 1760 r. (Macpherson twierdził, że tłumaczył je z języka gaelickiego) i stały się bardzo popularne w całej Europie, wywierając wpływ na literaturę romantyczną. Mimo raportu specjalnej komisji, ogłoszonego przez Highland Society w Edynburgu w 1805 r., a podważającego autentyczność pieśni, duża część elity intelektualnej Europy uważała <slowo_obce>Pieśni Osjana</slowo_obce> za prawdziwy zabytek dawnej poezji celtyckiej, a zarazem za dokument historyczny.</pe>.</strofa>

<naglowek_rozdzial>Pieśń piąta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy wieszczowie o miłościach gwarzą/
<wers_wciety typ="1">W wierszach, ciekących łakotliwie miodem,</wers_wciety>/
I jak Wenera ptaszki --- rymy parzą,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiedzą, że są wielkich plag zarodem.</wers_wciety>/
Im poczytniejsi, tym prędzej zakażą/
<wers_wciety typ="1">Ludzką społeczność --- Owidiusz<pe><slowo_obce>Owidiusz</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Publius Ovidius Naso</slowo_obce> (43 p.n.e.--17/18 r. n.e.) --- jeden z największych poetów rzymskich, twórca licznych elegii o tematyce miłosnej, <tytul_dziela>Ars amatoria</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Sztuka kochania</tytul_dziela>) i poematu epickiego <tytul_dziela>Metamorfozy</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Przemiany</tytul_dziela>).</pe> dowodem.</wers_wciety>/
Nawet Petrarka<pe><slowo_obce>Petrarca, Francesco</slowo_obce> (1304--1374) --- włoski poeta i latynista; w 1341 uwieńczony tzw. laurem poetyckim; zasłynął cyklem wierszy miłosnych (<slowo_obce>Śpiewnik</slowo_obce>), głównie sonetów, poświęconych madonnie Laurze, której tożsamość pozostaje nieznana.</pe>, sądząc go bez złości,/
To platoniczny stręczyciel przyszłości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc na sercowe pienia <slowo_obce>anathema<pe><slowo_obce>anathema</slowo_obce> --- klątwa kościelna.</pe></slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1">Rzucam --- wyjąwszy, których nikt nie słucha;</wers_wciety>/
Uznaję krótkie, treściwe poema,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie morał wali w grzech na kształt obucha,</wers_wciety>/
Wiersz dydaktyczny, w którym pokus nie ma,/
<wers_wciety typ="1">Bo w jądrze giną szpetne chuci ducha.</wers_wciety>/
Jeśli mój Pegaz nie połamie kopyt,/
Tym dziełem stworzę moralności popyt.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Europejskie i azyjskie<pe><slowo_obce>azyjskie</slowo_obce> --- dziś popr.: azjatyckie.</pe> brzegi/
<wers_wciety typ="1">Lśnią pałacami. Rzeka Okeana<pe><slowo_obce>rzeka Okeana</slowo_obce> --- mowa o Bosforze.</pe></wers_wciety>/
Huśta na łonie lekkich naw<pe><slowo_obce>nawa</slowo_obce> (daw.) --- statek.</pe> szeregi./
<wers_wciety typ="1">Kopuła Zofii<pe><slowo_obce>Kopuła Zofii</slowo_obce> --- mowa o bazylice Hagia Sophia, zbudowanej w VI w. n.e., a w r. 1453 przekształconej na meczet.</pe> złotem malowana,</wers_wciety>/
Zieleń cyprysów i Olimpu śniegi,/
<wers_wciety typ="1">I wysp dwanaście... w snach mi ukazana</wers_wciety>/
Ziemia --- słoneczna, czarowna, szczęśliwa,/
W Marii Montagu listach wiecznie żywa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mam jakiś pociąg do Marii imienia,/
<wers_wciety typ="1">Magiczna siła tkwi w tym dźwięku miłym;</wers_wciety>/
Dawniej mnie niosła w krainę marzenia,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie o rozkoszach nie spełnionych śniłem.</wers_wciety>/
Ja precz się zmieniam --- ten czar się nie zmienia,/
<wers_wciety typ="1">Straciłem wszystko --- jego nie straciłem...</wers_wciety>/
Cóż to?... łza w oku?!... precz, smutek wehmiczny<pe><slowo_obce>wehmiczny</slowo_obce> (z niem. <slowo_obce>Wehmut</slowo_obce>: smutek, melancholia) --- melancholijny.</pe>!/
Wszak obiecałem nie być patetyczny. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Po Czarnym Morzu szedł wiatr, a bałwany/
<wers_wciety typ="1">O Symplegady<pe><slowo_obce>Symplegady</slowo_obce> (mit.gr.) --- dwie skały przy cieśninie Bosfor, strzegące wejścia na Morze Czarne.</pe> modre tłukły głowę;</wers_wciety>/
Z Grobu Olbrzyma widok niezrównany/
<wers_wciety typ="1">Na to wznoszenie się wód postępowe,</wers_wciety>/
Kiedy dwu lądów podmywają ściany,/
<wers_wciety typ="1">A ty bezpieczny patrzysz w fale płowe.</wers_wciety>/
Z mórz, przyjmujących wymioty podróżnych,/
Euksyn<pe><slowo_obce>Euksyn</slowo_obce> --- łac. <slowo_obce>Pontus Euxinus</slowo_obce>, Morze Czarne.</pe> najwięcej ma raf i skał różnych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był to dżdżysty dzień, jak się często zdarza/
<wers_wciety typ="1">W jesieni, gdy się piękne dni skracają.</wers_wciety>/
Parka tnie żwawiej nić losów żeglarza,/
<wers_wciety typ="1">Burze do głębi mórz nurty wzruszają,</wers_wciety>/
A skrucha nurty serc, bo śmierć zagraża/
<wers_wciety typ="1">Często tym, którzy czarne wody krają;</wers_wciety>/
Lecz na cóż skrucha, gdy iść cnoty drogą/
Zbawieni nie chcą, umarli nie mogą? ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gromadki różnej płci, wieku, odcieni,/
<wers_wciety typ="1">Barw, każda ze swym handlarzem na czele,</wers_wciety>/
U bazarowych drżąc stały podsieni./
<wers_wciety typ="1">Biedacy! Jakżeż przecierpieli wiele!</wers_wciety>/
Wszyscy, prócz czarnych, zdali się zgnębieni/
<wers_wciety typ="1">Dumając, gdzie to ich dom, przyjaciele...</wers_wciety>/
Czarni stoicko dźwigali obroże,/
Często ze skóry darci --- jak węgorze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan był młody --- a że młodość bucha/
<wers_wciety typ="1">Życiem, więc jeszcze pełen był nadzieje<pe><slowo_obce>nadzieje</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: nadziei.</pe>,</wers_wciety>/
Choć przyznać muszę, stracił minę zucha;/
<wers_wciety typ="1">Często łzę połknie, a gdy się zaśmieje,</wers_wciety>/
To z musu; może też starły w nim ducha/
<wers_wciety typ="1">Zbyt przykre w czasie tak krótkim koleje: </wers_wciety>/
Strata krwi, mienia, wygody, kochanki/
I uciążliwe tureckie kajdanki,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Które stoika zmogą<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe>; lecz z pozoru/
<wers_wciety typ="1">Wesół był; lica niósł wypogodzone;</wers_wciety>/
Postawa pańska, wytworność ubioru,/
<wers_wciety typ="1">Na którym strzępy wisiały złocone,</wers_wciety>/
Wartości jego dodały waloru/
<wers_wciety typ="1">I wywyższyły go nad pohańbione</wers_wciety>/
Pospólstwo; zresztą zawsze był przystojny,/
A rachowano też na okup hojny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak szachownica rynek był upstrzony;/
<wers_wciety typ="1">Biali i czarni stali w grupach małych,</wers_wciety>/
Porozrzucanych w różne rynku strony./
<wers_wciety typ="1">Ten żądał czarnych, a ten żądał białych.</wers_wciety>/
Trwał zgiełk. Z innymi na targ wystawiony,/
<wers_wciety typ="1">Trzydziestoletni stał mąż, w oczach śmiałych</wers_wciety>/
Noszący hardy wyraz rezygnacji./
Stał przy Juanie, a wydał się z nacji</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Anglikiem; krępy, prawie kwadratowy;/
<wers_wciety typ="1">Płeć jak wyspiarze miał białorumianą,</wers_wciety>/
Zdrowiutkie zęby, kręty, ciemnopłowy/
<wers_wciety typ="1">Włos, a na czole niczym nie rozwianą</wers_wciety>/
Zmarszczkę, znak siły głębokiej, duchowej./
<wers_wciety typ="1">Jednę miał rękę w bandaż zawiązaną,</wers_wciety>/
A stał tam z zimną krwią, wcale nie zbladłszy,/
Niby spektator<pe><slowo_obce>spektator</slowo_obce> --- widz.</pe>, co na scenę patrzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy obaczył młodego chłopczynę/
<wers_wciety typ="1">Wielkiej widocznie duszy, ale w roli</wers_wciety>/
Tak smutnej, żeby przeciągnęła minę/
<wers_wciety typ="1">Nawet mężowi, zaczął się powoli</wers_wciety>/
Interesować nim i o przyczynę/
<wers_wciety typ="1">Smutku zapytał towarzysza doli,</wers_wciety>/
Którą on jeden znosił licem gładkiem,/
Jak gdyby prostym --- ot --- była przypadkiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Mój chłopcze --- mówił --- śród tej pospolitej/
<wers_wciety typ="1">Czeredy Rusów, Murzynów, Czerkiesów</wers_wciety>/
I obszarpańców barwy rozmaitej/
<wers_wciety typ="1">--- Nam braci dzisiaj z fortuny karesów<pe><slowo_obce>karesy</slowo_obce> --- pieszczoty.</pe> ---</wers_wciety>/
Szlachcicem jestem pewno ja sam i ty./
<wers_wciety typ="1">Więc się dla spólnych złączmy interesów,</wers_wciety>/
Osłodzić dolę twą pociechy miodem/
Pragnąłbym; proszę cię, skąd jesteś rodem?"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Z Hiszpanii" --- Juan rzecze. --- ,,O, tak, iście/
<wers_wciety typ="1">Poznałem zaraz, żeś nie z greckiej gliny.</wers_wciety>/
Te psy nie patrzą tak dumno-ogniście./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512590023443-2229381627"/><motyw id="m1512590023443-2229381627">Los</motyw>Fortuna tu z nas postroiła kpiny,</wers_wciety>/
Już ona taka, bo chce oczywiście/
<wers_wciety typ="1">Doświadczać; czmychnie --- wraca w pół godziny. </wers_wciety>/
Ho, ho, czułem ja często jej surowość,/
Lecz dla mnie nigdy to nie była nowość".<end id="e1512590023443-2229381627"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Proszę --- rzekł Juan --- pytanie darować:/
<wers_wciety typ="1">Co cię przywiodło tutaj?" --- ,,O! rzecz zwykła:</wers_wciety>/
Sześciu Tatarów i powróz". --- ,,Żartować/
<wers_wciety typ="1">Lubi pan; pytam, skąd właśnie wynikła</wers_wciety>/
Ta ostateczność?" --- ,,Wstąpiłem wojować/
<wers_wciety typ="1">Do rosyjskiego wojska; tu się wikła</wers_wciety>/
Mój los, bo oto przy widdyńskim szturmie<pe><slowo_obce>przy widdyńskim szturmie</slowo_obce> --- w 1789.</pe>/
Wzięli mnie w jasyr, osadzili w turmie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Masz pan przyjaciół?" --- ,,Miałem, lecz nadzieję/
<wers_wciety typ="1">Noszę niepłonną, że ich już nie ujrzę,</wers_wciety>/
A teraz, gdym ci opisał koleje/
<wers_wciety typ="1">Własnego życia, odpłacając snujże</wers_wciety>/
Swoje!" --- ,,Ach, panie, smutne to są dzieje/
<wers_wciety typ="1">I długie..." --- ,,Długie! --- krzyknął tamten. --- Stójże!</wers_wciety>/
Daj lepiej pokój; każda powieść tkliwa,/
Gdy długa, staje się dwakroć tęskliwa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie spuszczaj głowy, bo błogosławiona/
<wers_wciety typ="1">Młodość; fortuna ma płochość<pe><slowo_obce>płochość</slowo_obce> --- lekkomyślność, zmienność.</pe> motylą,</wers_wciety>/
Lecz cię nie rzuci (bo nie twoja żona)/
<wers_wciety typ="1">I wnet dni twoich smutków się przesilą,</wers_wciety>/
Walka z tą damą byłaby tak płoną<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> --- jałowy.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Jak opór kłosów, gdy się pod sierp chylą;</wers_wciety>/
Człek jest igrzyskiem losu, choć z daleka/
Patrząc, los się zda igrzyskiem człowieka".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- ,,O teraźniejszą by mi nie chodziło/
<wers_wciety typ="1">Dolę --- ale, ach! gdy wspomnę... kochałem!"</wers_wciety>/
Urwał i czarne mu się rozżaliło/
<wers_wciety typ="1">Oko, błysnęło łzą, która po białem</wers_wciety>/
Licu spłynęła. --- ,,Co było, to było!/
<wers_wciety typ="1">Nie teraźniejszy los, jak powiedziałem,</wers_wciety>/
Tak mnie rozrzewnia; ja przeniosłem klęski,/
Których by nie zniósł umysł bardzo męski,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na wielkim morzu --- ale ten cios świeży..."/
<wers_wciety typ="1">Tutaj znów urwał, wzrok smutny odwodzi.</wers_wciety>/
,,Aj! --- rzecze Anglik --- jak to się młodzieży/
<wers_wciety typ="1">Z oczu wyczyta, gdy o damę chodzi!</wers_wciety>/
Słusznie wspomnieniu jej łza się należy;/
<wers_wciety typ="1">Ja bym w tym razie płakał też... O! młodzi!...</wers_wciety>/
Płakałem, gdy mi śmierć pierwszą zawlekła/
Żonę; płakałem, gdy druga uciekła;</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trzecia..." --- ,,Co? trzecia? --- Juan rozwarł oczy ---/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512590367740-3440067009"/><motyw id="m1512590367740-3440067009">Żona, Ucieczka</motyw>Pan masz trzydziestkę ledwo i trzy żony?"</wers_wciety>/
,,Dwie, bo jak rzekłem, pierwszą ziemia tłoczy./
<wers_wciety typ="1">Cóż w tym za dziwo, patrząc z dobrej strony,</wers_wciety>/
Że ktoś po trzykroć w jarzmie się przytroczy?"/
<wers_wciety typ="1">,,Więc z trzeciej byłeś pan zadowolony?...</wers_wciety>/
Co?... czyż się i ta... dopuściła zbrodni.../
Uciekła?..." --- ,,Nie..." --- ,,Więc?" --- ,,Ja uciekłem od niej!"
<end id="e1512590367740-3440067009"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Zbyt trzeźwo, panie, na rzeczy patrzycie!"/
<wers_wciety typ="1">,,Ha! Cóż, nie jestem do czułości skory...</wers_wciety>/
Wy macie swoje gwiazdy na błękicie,/
<wers_wciety typ="1">Moje już spadły. Dla wiośnianej pory</wers_wciety>/
W ułud i marzeń kwiat stroi się życie,/
<wers_wciety typ="1">Czas jednak ściera zeń świetne kolory,</wers_wciety>/
W życiowej walce nieszczęście zwycięża;/
Złudy zrzucają skórę na kształt węża.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co prawda, druga jest świeża i ładna;/
<wers_wciety typ="1">I długo ładna; lecz czas nie przystawa,</wers_wciety>/
Skóra, jak ciało, śmierci jest podwładna,/
<wers_wciety typ="1">Która ją prawom natury poddawa;</wers_wciety>/
Naprzód rozciąga sieci miłość zdradna,/
<wers_wciety typ="1">Potem ambicja, chciwość, zemsta, sława</wers_wciety>/
Smarują lepem drzewko naszych chęci,/
Gdy pieniądz jeszcze i wielkość nas nęci".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Wszystko to piękne i prawdziwe może/
<wers_wciety typ="1">--- Rzekł Juan --- lecz ja, panie, nie pojmuję,</wers_wciety>/
<begin id="b1512590715492-2726535340"/><motyw id="m1512590715492-2726535340">Niewola, Władza</motyw>Co to nam w nędzy dzisiejszej pomoże"./
<wers_wciety typ="1">--- ,,Nie wiesz? Ależ to jak z kłębka się snuje!</wers_wciety>/
Zresztą, gdy nie wiesz, to ja ci wyłożę:/
<wers_wciety typ="1">Wiedzy nabędziesz, bratku! Kto poczuje,</wers_wciety>/
Co jest niewola, nauczy się snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
Rządzić, kiedy mu panem być wypadnie".<end id="e1512590715492-2726535340"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Gdyby to panem być! Choć chwilę małą ---/
<wers_wciety typ="1">Rzekł Juan --- toż bym ja tych pogan chłostał!"</wers_wciety>/
I wzdął westchnieniem ciężkim pierś zbolałą./
<wers_wciety typ="1">,,Boże, strzeż tego, kto by mi się dostał!" ---</wers_wciety>/
,,Może to jeszcze stać się, tylko śmiało!/
<wers_wciety typ="1">--- Wszak los ci jeszcze dłużnikiem pozostał,</wers_wciety>/
Patrz no, jak eunuch ten oczy wyłupił/
Na nas; chciałbym już, żeby nas kto kupił. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz przede wszystkim, jaki los dzisiejszy?/
<wers_wciety typ="1">Zły. Może lepszy spaść z fortunnej szali.</wers_wciety>/
Im znamienitszy człowiek, tym podlejszy/
<wers_wciety typ="1">Niewolnik żądz swych, chuci i tam dalej.</wers_wciety>/
Ktoś by pomyślał, że społeczność zmniejszy/
<wers_wciety typ="1">Egoizm tkwiący w jednostce... utrwali!</wers_wciety>/
Nie współczuć, oto jest wyraz spółczesnych/
Dążeń w tym świecie ludzi bezserdecznych!" ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz osoba czarna nijakiego/
<wers_wciety typ="1">Rodzaju weszła w bazarowy ganek,</wers_wciety>/
Okiem badając siłę, wiek każdego/
<wers_wciety typ="1">Jeńca: młodzieży i dzieci, i branek,</wers_wciety>/
Czy mu się przyda które i do czego./
<wers_wciety typ="1">Ani w kochankę tak patrzy kochanek,</wers_wciety>/
Koneser w konia, chirurg w swe narzędzia,/
Adwokat w taksy, w czarownicę sędzia,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak handlarz ludzi w towar upatrzony.../
<wers_wciety typ="1">Rozkoszna to jest rzecz kupować braci,</wers_wciety>/
Wszyscy zaś kupni, byle słabe strony/
<wers_wciety typ="1">Wymacać; jednych się uśmiechem płaci,</wers_wciety>/
Drugich posadą, pałkami korony/
<wers_wciety typ="1">Hrabskiej, tytułem, krzesłem na kolacji</wers_wciety>/
Książęcej, złotem --- tanio albo drogo,/
Bo od korony do kopnięcia nogą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzezaniec wwiercił w obu oczy szare,/
<wers_wciety typ="1">Do kupca podszedł i zaczął na stronie</wers_wciety>/
Targ o jednego z nich, potem o parę./
<wers_wciety typ="1">Zaklinali się (<slowo_obce>sic</slowo_obce>) i bili w dłonie,</wers_wciety>/
Jak chrześcijanie, gdy sprzedają stare/
<wers_wciety typ="1">Barany, woły, dychawiczne konie.</wers_wciety>/
Stąd owy handel wyglądał na wojnę/
O bydło, niby ludzkością dostojne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nareszcie kłócąc się, targując, łając,/
<wers_wciety typ="1">Wydobywając kieski i na nowo</wers_wciety>/
Kryjąc, pieniądze w palcach obracając,/
<wers_wciety typ="1">Ważąc, badając, czy towar ma zdrową</wers_wciety>/
Cerę, znów pary miast cekinów dając,/
<wers_wciety typ="1">Skończyli trudną kwestię rachunkową</wers_wciety>/
I kupiec, cudzej obojętny biedzie,/
Wesoły zaczął myśleć o obiedzie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, czy potem apetyt miał lepszy/
<wers_wciety typ="1">I czy miał także łatwiejsze trawienie...</wers_wciety>/
Ktoś by pomyślał, że niesmak przepieprzy/
<wers_wciety typ="1">Mu obiad; że się w nim ozwie sumienie</wers_wciety>/
Pytaniem, czy Bóg każe na kształt wieprzy/
<wers_wciety typ="1">Ludzi sprzedawać?... Czy tak? Sądzę, że nie.</wers_wciety>/
Choć twierdziłbym, że refleksyjną bytu/
Ludzkiego chwilą jest chwila przesytu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Voltaire<pe><slowo_obce>Voltaire</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>François-Marie Arouet</slowo_obce> (1694--1778) --- Francuski pisarz, filozof, historyk, publicysta doby oświecenia. Parał się wszelkimi gatunkami literackimi, od epopei (<tytul_dziela>Henriada</tytul_dziela>), przez tragedie sceniczne (<tytul_dziela>Edyp</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Mahomet</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Meropa</tytul_dziela>) po naukowe prace historyczne. Największą jednak poczytność zyskały jego drobne utwory, szczególnie zaś dowcipne, zawierające bezkompromisowe, trzeźwe sądy o świecie powiastki filozoficzne (<tytul_dziela>Kandyd, czyli optymizm</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Prostaczek</tytul_dziela>) oraz utwory publicystyczne. Stał się wzorcową postacią europejskiego intelektualisty.</pe> mówi: ,,Nie!" ,,Candide mój --- powiada/
<wers_wciety typ="1">Podjadłszy, życie zwie dopiero znośnym". ---</wers_wciety>/
Myli się. Jeśli człek jak zwierz nie jada,/
<wers_wciety typ="1">Przesyt jest stanem dlań przykrym i sprośnym,</wers_wciety>/
Chyba pijany --- wtedy wszystko wpada/
<wers_wciety typ="1">W mózg i zagłusza niesmak hukiem głośnym.</wers_wciety>/
Z synem Filipa<pe><slowo_obce>z synem Filipa</slowo_obce> --- mowa o Aleksandrze Macedońskim.</pe> (a zarazem Ammona<pe><slowo_obce>Ammon</slowo_obce> --- gr. imię egipskiego boga Amuna.</pe>,/
Bo jeden ojciec, jak jedna korona,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było mu mało) mówię: <begin id="b1512593442845-1142476769"/><motyw id="m1512593442845-1142476769">Jedzenie, Kondycja ludzka</motyw>Akt naczelny/
<wers_wciety typ="1">Jedzenia i te, które ciała tyczą,</wers_wciety>/
Uczą, że człowiek jest mniej niż śmiertelny./
<wers_wciety typ="1">Kiedy pieczenią owczą lub indyczą,</wers_wciety>/
Zupą i rybą może się stać dzielny,/
<wers_wciety typ="1">One są jego bólem i słodyczą,</wers_wciety>/
To po cóż pyszni się władzami ducha?/
Śliczna potęga --- niewolnica brzucha!<end id="e1512593442845-1142476769"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Raz w piątek wieczór, w godzinę wieczerzy/
<wers_wciety typ="1">--- Darują przerwę piękne czytelniczki ---</wers_wciety>/
Mam wyjść; biorę płaszcz; tuż na stole leży/
<wers_wciety typ="1">Laska, kapelusz mój i rękawiczki;</wers_wciety>/
Słyszę strzał... ósma wybiła na wieży,/
<wers_wciety typ="1">Zbiegam ze schodów, wpadam w głąb uliczki,</wers_wciety>/
Na ziemi leży komendant, w krwi broczy,/
Czoło ma zimne już i błędne oczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Biedak! Z przyczyny marnej rozbójnicy/
<wers_wciety typ="1">Pięciu kulami zmacali mu skórę</wers_wciety>/
I zostawili trupa na ulicy./
<wers_wciety typ="1">Kazałem wnieść go do siebie na górę,</wers_wciety>/
Trząsłem, wołałem, ale po próżnicy,/
<wers_wciety typ="1">Nie człowiekowi rwać się na naturę.</wers_wciety>/
Zginął --- dla lichej sprzeczki, z rąk partacza,/
Dostawszy pięć kul z starego garłacza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512593554890-2862944198"/><motyw id="m1512593554890-2862944198">Trup</motyw>Patrzyłem w niego, bo go dobrze znałem,/
<wers_wciety typ="1">A chociem wielu oglądał zabitych,</wers_wciety>/
Tak cichej śmierci nigdy nie widziałem./
<wers_wciety typ="1">Zda się --- spał, a że z pięciu ran zakrytych</wers_wciety>/
Krew nie płynęła i nie zdradzał ciałem/
<wers_wciety typ="1">Spokojnie sztywnym boleści przebytych,</wers_wciety>/
W śmierć byś nie wierzył;<end id="e1512593554890-2862944198"/> tak tedy nad spiekłym/
Zewłokiem stojąc, myślałem czy rzekłem:</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,To więc ma być śmierć? Cóż się życiem zowie?/
<wers_wciety typ="1">Powiedz!" --- On milczy. ,,Wstań!" --- Odeszła dusza.</wers_wciety>/
A wczoraj jeszcze tryskało zeń zdrowie,/
<wers_wciety typ="1">Wczoraj go jeszcze tysiąc ludzi słusza<pe><slowo_obce>słusza</slowo_obce> --- rusycyzm; popr. forma: słucha.</pe></wers_wciety>/
I drży... i kiedy jak centurion powie:/
<wers_wciety typ="1">Stój! --- oddział stoi. Ruszaj! --- zaraz rusza.</wers_wciety>/
Wczoraj miał konia, surmy i fanfary,/
Dzisiaj na bębnie kir i proste mary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko, co bało się go i kochało:/
<wers_wciety typ="1">Żołnierze, trzódka rubasznej drużyny,</wers_wciety>/
Przyszli ogllądać komendanta ciało/
<wers_wciety typ="1">Ranne --- ostatni raz, choć nie jedyny.</wers_wciety>/
I taki koniec! Ten, co niegdyś z chwałą/
<wers_wciety typ="1">Spędzał i straszył twarzą Francji syny,</wers_wciety>/
Pierwszy w natarciu i pierwszy w gonitwie,/
Zabity w bójce ulicznej --- nie w bitwie!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przy starych ramch widne były nowe;/
<wers_wciety typ="1">Tamte zaszczytne, bo laur nimi zdobył;</wers_wciety>/
Więc straszne było takie kontrastowe/
<wers_wciety typ="1">Zejście... Lecz zmienię temat, bom nie dobył</wers_wciety>/
Stąd odkryć tylu, ile na mą głowę/
<wers_wciety typ="1">Przystało; <begin id="b1512593821402-3368602868"/><motyw id="m1512593821402-3368602868">Śmierć</motyw>często myślę, co by to był</wers_wciety>/
Za skarb, gdyby tak z śmierci wysnuć parę/
Prawd wzmacniających wiarę czy niewiarę.<end id="e1512593821402-3368602868"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ha! Tajemnica. Dziś tu, jutro w grobie,/
<wers_wciety typ="1">I ruszaj! --- dokądże? Nie powiedziano.</wers_wciety>/
Pięć gałek, trzy, dwie, jedna, i po tobie!/
<wers_wciety typ="1">Na toż krew, aby ściekła lada raną?</wers_wciety>/
Lada element wyższy na tym globie/
<wers_wciety typ="1">Niż człowiek --- on ma życie, a nam dano</wers_wciety>/
Śmierć... nam, w których się wszystka wiedza mieści?.../
--- Lecz do przerwanej czas wrócić powieści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nabywca skończył targ i w tym momencie/
<wers_wciety typ="1">Jeńców umieścił w kaiku złoconym.</wers_wciety>/
Siadł z nimi, dał znak, i jak na zaklęcie/
<wers_wciety typ="1">Pomknęła łódka, prując wody łonem.</wers_wciety>/
Jeńcy skuleni, jakby szli na ścięcie,/
<wers_wciety typ="1">Czekali końca. Kaik w upatrzonem</wers_wciety>/
Miejscu zwolniwszy, skręcił się jak mewa/
Pod mur, gdzie rosły cyprysowe drzewa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tutaj przewodnik zapukał w tajemne/
<wers_wciety typ="1">Drzwiczki; otwarto; weszli; on na przodzie.</wers_wciety>/
Wiódł ich przez gąszcza i ścieżyny ciemne/
<wers_wciety typ="1">Drzewnym szpalerem; rzezaniec<pe><slowo_obce>rzezaniec</slowo_obce> --- kastrat.</pe> w ogrodzie</wers_wciety>/
Chwilą się zbłąkał, co wcale przyjemne/
<wers_wciety typ="1">Nie było, bo już dobrze po zachodzie</wers_wciety>/
Wstąpili na ów pałacowy taras./
Kaik nie czekał, lecz odpłynął zaraz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy błądzili tak śród krzewów winnych,/
<wers_wciety typ="1">Gajów oliwnych i pomarańczowych,</wers_wciety>/
O których rzekłbym dużo w słowach płynnych,/
<wers_wciety typ="1">Bo nie ma u nas na naszych jałowych</wers_wciety>/
Gruntach tych płodów Lewantu<pe><slowo_obce>Lewant</slowo_obce> (z wł.) --- kraje na wschodnim, azjatyckim brzegu Morza Śródziemnego.</pe> (...i innych),/
<wers_wciety typ="1">Gdyby nie to, że u pisarzy nowych</wers_wciety>/
Cały Wschód z florą swoją się zagnieździł/
Dlatego, że wieszcz któryś w Turki jeździł.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy błądzili wszyscy, Juan w głowie/
<wers_wciety typ="1">Myśl poczuł i wraz powierzył ją swemu</wers_wciety>/
Towarzyszowi; myśl, która --- panowie ---/
<wers_wciety typ="1">Równie by przyszła mnie i wam, jak jemu.</wers_wciety>/
,,Myślę --- rzekł --- że to hańbą się nie zowie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy się kto wymknąć chce losowi złemu.</wers_wciety>/
Co powiesz na to: w łeb czarnego mruka,/
A potem nogi za pas; niech nas szuka!" ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Tak! --- rzecze drugi --- a potem... i cóżże?/
<wers_wciety typ="1">Jak wyjść, którędy, dokąd, w kim nadzieja?</wers_wciety>/
A choćbyś nawet dziś oszczędził skórze/
<wers_wciety typ="1">Opłakanego losu Bartłomieja<pe><slowo_obce>opłakanego losu Bartłomieja</slowo_obce> --- św. Bartłomiej, jeden z 12 apostołów, męczennik, zginął obdarty ze skóry.</pe>,</wers_wciety>/
Znowu się jutro znajdziesz w jakiej dziurze./
<wers_wciety typ="1">I gorszej niż ta... o! kto głupi --- nie ja.</wers_wciety>/
Ja głodny i jak Ezaw<pe><slowo_obce>Ezaw</slowo_obce> (bibl.) --- syn Izaaka i Rebeki, starszy brat bliźniak Jakuba, który podstępem pozbawił go praw przynależnych pierworodnemu.</pe> --- bez odwleczeń/
Dziś pierworodztwo bym sprzedał za pieczeń.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą tu blisko gdzieś ludzie być muszą./
<wers_wciety typ="1">Negr za odważnie sam z więźniami kroczy.</wers_wciety>/
Widocznie pewny, że go nie uduszą,/
<wers_wciety typ="1">Bo straż trzymają nad nim czyjeś oczy.</wers_wciety>/
Krzyknie --- to zlecą się --- i żegnaj, duszo!/
<wers_wciety typ="1">Więc nie powiadać hop, nim się przeskoczy,</wers_wciety>/
Otóż --- jesteśmy w domu --- mój kochany./
Patrz, co za pałac iluminowany!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było istotnie domostwo obszerne/
<wers_wciety typ="1">To, co ujrzeli. Nad bramą, na wschodzie,</wers_wciety>/
Złocone, barwne, choć niezbyt misterne,/
<wers_wciety typ="1">Rzeźbione wzorki po tureckiej modzie,</wers_wciety>/
Gustem dość prostym. Sztuki tam mizerne,/
<wers_wciety typ="1">Choć pole wzięły po greckim narodzie.</wers_wciety>/
Turecka willa każda malowania/
Na sposób kulis albo parawana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy zbliżyli się, nadziemski zapach/
<wers_wciety typ="1">Cebuli, jarzyn, baraniny z ryżem,</wers_wciety>/
Mile drażniący czy w nosach, czy w chrapach,/
<wers_wciety typ="1">W postanowieniu powstrzymały chyżem</wers_wciety>/
Juana, co już tkwił pokusie w łapach./
<wers_wciety typ="1">Towarzysz także warował się świeżym</wers_wciety>/
Kruczkiem: ,,Na Boga! niechaj co przetrącę,/
A pójdę z tobą w piekło gorejące".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak się do ludzkich słabostek przemawia:/
<wers_wciety typ="1">Starcom na rozum, do uczuć --- młodzieży,</wers_wciety>/
Sposób z ,,rozumem" rzadziej się pojawia,/
<wers_wciety typ="1">Bowiem do modnych dzisiaj nie należy.</wers_wciety>/
Ten mówca łzami, drugi znów naprawia/
<wers_wciety typ="1">Batem --- a każdy w słabą stronę mierzy:</wers_wciety>/
Argumentami siły, z różnym skutkiem./
Lecz o to nie dba nikt, aby być krótkim.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znowu dygresja. Z przekonywających/
<wers_wciety typ="1">Dowodów siły, patosu, piękności,</wers_wciety>/
Pochlebstwa, prośby, groźby i brzęczących/
<wers_wciety typ="1">Dukatów --- nic tak dobrze nie uprości</wers_wciety>/
Sprawy głaskania drażliwych, gorących/
<wers_wciety typ="1">Serc i pętania bujnych namiętności, .</wers_wciety>/
Jak wszechkoiciel gromki, lecz godowy,/
Duszny głos trwogi --- dzwonek obiadowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Turcy nie mają dzwonków, jedzą przecie./
<wers_wciety typ="1">Juan z Anglikiem --- choć im nie brzmiał znany</wers_wciety>/
Powszechnie dzwonek w chrześcijańskim świecie/
<wers_wciety typ="1">Ni czekał <slowo_obce>maitre d'hótel</slowo_obce><pe><slowo_obce>maitre d'hótel</slowo_obce> (fr.) --- szef obsługi hotelu bądź restauracji.</pe> galonowany...</wers_wciety>/
Spostrzegli ogień, poczuli kotlecie/
<wers_wciety typ="1">Wonie, ujrzeli kucharzy kaftany,</wers_wciety>/
Białe --- i ku tym fundamentom bytu/
Zerknęli wieszczym okiem apetytu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Toż zapomniawszy ze wszem o oporze/
<wers_wciety typ="1">Szli za przewódcą, wyciągnąwszy nosy,</wers_wciety>/
Eunuch ani śnił, że cielesnej korze/
<wers_wciety typ="1">Jego tak straszne zagrażały ciosy.</wers_wciety>/
Obu tymczasem zostawił na dworze,/
<wers_wciety typ="1">Zapukał --- słychać było ciche głosy ---</wers_wciety>/
Otwarto; wszedłszy do ogromnej sieni/
Stanęli, wschodnią pompą otoczeni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie opisuję; opis --- moja chluba,/
<wers_wciety typ="1">Lecz dziś lada kto opiewa z lirenki</wers_wciety>/
Swoje podróże; rośnie z tego gruba/
<wers_wciety typ="1">Księga <slowo_obce>in quarto</slowo_obce> --- łamże na niej szczęki!...</wers_wciety>/
Jemu igraszka, a wydawcy zguba ---/
<wers_wciety typ="1">Ach! A natura nieszczęsna, na męki</wers_wciety>/
Wzięta, z bolesną poddaje się gracją/
Rymom i listom, szkicom, ilustracjom.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kołem pod ścianą Turcy, siedząc w kuczki,/
<wers_wciety typ="1">Na szachownicach ciche wiedli boje;</wers_wciety>/
Inni się znowu bawili jak mruczki/
<wers_wciety typ="1">W monosylaby, mustrując swe stroje.</wers_wciety>/
Ci bursztynowe ssą w ustach munsztuczki<pe><slowo_obce>munsztuk</slowo_obce> (daw.) --- ustnik fajki.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Drogie i tanie --- skrywszy twarz w zawoje,</wers_wciety>/
Chodzą lub drzemią marząc o kochance/
W raju; ten sobie rum przyrządza w szklance,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy czarny eunuch z więźniami do sali/
<wers_wciety typ="1">Wszedł, jaki taki oczy od niechcenia</wers_wciety>/
Wzniesie i zajęć swoich patrzy dalej;/
<wers_wciety typ="1">Kto siedzi --- nawet pozycji nie zmienia,</wers_wciety>/
Inny wzrok na nich zatrzymuje trwalej,/
<wers_wciety typ="1">Jak kupiec, wartość gdy konia ocenia;</wers_wciety>/
Na powitanie ów Negrowi głową/
Skłoni, lecz nikt go nie trudzi rozmową.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przewiódł ich potem --- nie mówiąc i słowa,/
<wers_wciety typ="1">Przez pyszne, w dal się snujące komnaty</wers_wciety>/
Ciche, bo w jednej tylko marmurowa/
<wers_wciety typ="1">Fontanna szmerem śpiące budzi kwiaty,</wers_wciety>/
Owiane szatą nocy; czasem głowa/
<wers_wciety typ="1">Kobieca przemknie i błysną zza kraty</wers_wciety>/
Czarne, ogniste oczy, ciekawości/
Pełne, co nocnych przyprowadza gości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kilka lamp światłem słabego płomyka/
<wers_wciety typ="1">Oświeca drogą przez następne sale,</wers_wciety>/
Lecz przy nich bogactw okazałość znika,/
<wers_wciety typ="1">Rozsnutych w całej majestatu chwale.</wers_wciety>/
<begin id="b1512596456128-97789315"/><motyw id="m1512596456128-97789315">Bogactwo</motyw>Nic tak czy we dnie, czy w noc nie przenika/
<wers_wciety typ="1">--- Nie powiem strachem albo drżeniem --- ale</wers_wciety>/
Smętnością jak te komnaty bez duszy,/
Gdzie snu drzemiących skarbów nic nie wzruszy.
<end id="e1512596456128-97789315"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dwa tam ledwie znać --- jeden całkiem ginie./
<wers_wciety typ="1">Na stepie, w zgiełku pospólstwa lub w boru,</wers_wciety>/
Tam to samotność żyje i dziedzinie/
<wers_wciety typ="1">Swojej nadaje piętno duchów zboru.</wers_wciety>/
Ale w galeriach zamkowych, w ruinie/
<wers_wciety typ="1">Sali rycerskiej, w złoconego dworu</wers_wciety>/
Komnatach, gdy miast wielu --- jeden stanie,/
Straszno tak... niby śmierci czujesz wianie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Samotny kącik w podwieczór zimowy,/
<wers_wciety typ="1">Książka, przyjaciel, kochanka, a razem</wers_wciety>/
Pasztecik, winko i żołądek zdrowy/
<wers_wciety typ="1">Są albijońskiej wieczornej wyrazem</wers_wciety>/
Rozrywki --- choć to nie tak brylantowy/
<wers_wciety typ="1">Widok jak teatr oświecony gazem.</wers_wciety>/
W pustych krużgankach jam spędzał wieczory,/
Dlatego bywam tak na smętek chory.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Człek tworzy wielkość, a sam w niej maleje;/
<wers_wciety typ="1">Kościoły stawia wzniosłe --- no, już to mniej</wers_wciety>/
Ganię, bo kościół boże głosi dzieje,/
<wers_wciety typ="1">Wobec ich piękna imię się przepomni</wers_wciety>/
Budowniczego. Ten jednak szaleje,/
<wers_wciety typ="1">Kto wznosi pałac lub grobowiec. Skromni</wers_wciety>/
Bądźmy straciwszy raj; w Babelu wieży ---/
Jest przykład temu, który mnie nie wierzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Babel był zamkiem myśliwskim Nimruda<pe><slowo_obce>Nimrod</slowo_obce> (bibl.) --- legendarny władca Mezopotamii, zapalony myśliwy.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Mającym z murów i ogrodów sławę,</wers_wciety>/
Gdzie Nebukadnezar<pe><slowo_obce>Nebukadnezar</slowo_obce> --- Nabuchodonozor, imię królów babilońskich; wg biblijnej Księgi Daniela król tego imienia w ramach kary za bluźnierstwo zaczął jeść trawę jak wół.</pe> rządził, król luda,/
<wers_wciety typ="1">Nim żreć pewnego ranku zaczął trawę;</wers_wciety>/
Gdzie Daniel w jamie z lwami czynił cuda,/
<wers_wciety typ="1">Budząc dla siebie podziw i obawę;</wers_wciety>/
Gdzie się wsławili Tysbe i Piram<pe><slowo_obce>Tysbe i Piram</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Piram i Tysbe</tytul_dziela> to historia o nieszczęśliwej miłości, znana z <tytul_dziela>Metamorfoz</tytul_dziela> Owidiusza. Kochankowie pochodzili z dwóch rywalizujących ze sobą rodów, a rozmawiali ze sobą poprzez szparę w murze. W drodze na umówione spotkanie wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności oboje zaczęli myśleć, że drugie zostało zabite przez lwa. Każde z rozpaczy popełniło samobójstwo.</pe>, i z/
Nieczystych sprawek sławna Semiramis<pe><slowo_obce>Semiramida</slowo_obce> --- legendarna królowa babilońska, wg niektórych podań półbogini i założycielka imperium babilońskiego. Jej imieniem nazwano babilońskie wiszące ogrody, stworzone na rozkaz króla Nabuchodonozora II (604--562 p.n.e.) i uznane za jeden z siedmiu cudów starożytnego świata. Być może pierwowzór legendy o Semiramidzie stanowi postać królowej asyryjskiej Sammu-ramat, żyjącej w IX w. p.n.e.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tę biedną skarży kronikarz sobaka/
<wers_wciety typ="1">(Ot! potwarz, spisek, bo czyż kto uwierzy?...),</wers_wciety>/
O niewłaściwą miłość do rumaka./
<wers_wciety typ="1">(Miłość ma także osobnych kacerzy<pe><slowo_obce>kacerz</slowo_obce> --- heretyk.</pe>).</wers_wciety>/
Źródłu, z którego trysła bajka taka,/
<wers_wciety typ="1">Przepisywacze winni i zecerzy,</wers_wciety>/
Że zamiast ,,biegus" --- ,,biegun" napisano./
Chciałbym, by rzecz, tę naszym sądom zdano.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz do przedmiotu. Gdyby kto szalony/
<wers_wciety typ="1">Przeciw istnieniu wieży Babel krzyki</wers_wciety>/
Podniósł, dowodząc, że dziś nie ma onej/
<wers_wciety typ="1">Wieży ni śladu pomimo wyniki<pe><slowo_obce>pomimo wyniki</slowo_obce> --- dziś popr.: pomimo wyników.</pe></wers_wciety>/
Badań IMĆ Richa<pe><slowo_obce>Badań IMĆ Richa</slowo_obce> --- aluzja do książki <tytul_dziela>Memoir on the Ruins of Babylon</tytul_dziela>, by Claudius James Rich, Esq., Resident for the Honourable East India Company at the Court of the Pasha of Bagdad, 1815.</pe>, co przywiózł czerwonej/
<wers_wciety typ="1">Cegły skrzyneczkę i dwa pamiętniki ---</wers_wciety>/
Nie wierzył Żydów niedowierczych czerni/
(Którym się wierzyć musi, choć niewierni) ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bacz, co Horacy<pe><slowo_obce>Horacy</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Quintus Horatius Flaccus</slowo_obce> (65--8 p.n.e.) --- rzymski poeta i teoretyk literatury.</pe> o tym głupstwie pisze/
<wers_wciety typ="1">Masońskim pięknie nader i treściwie,</wers_wciety>/
Gdy to, nie pomnąc na wieczności ciszę,/
<wers_wciety typ="1">Żądzą mularską gorączkowo żywię:.</wers_wciety>/
Czy nie wiesz, gdzie jest koniec ludzkiej pysze?/
<wers_wciety typ="1">(Morał jak zwykle kwilący płaczliwie)</wers_wciety>/
<slowo_obce>Sepulchri immemor struis domos</slowo_obce><pe><slowo_obce>Sepulchri immemor struis domos </slowo_obce> (łac.) --- budujesz domy na zapomnianym grobie.</pe> --- oto/
Czemu doczesną parasz się robotą....</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skręcili potem w boczne skrzydło domu,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie niby ze snu obudzili echo.</wers_wciety>/
Pośród przepychu i bogactw ogromu,/
<wers_wciety typ="1">Wzrok zatrzymywał się, błądził z uciechą.</wers_wciety>/
Sprzęty tam były niezdatne nikomu,/
<wers_wciety typ="1">Lecz wytworności piętnowane cechą,</wers_wciety>/
Która najmniejszy szczegół odznaczała;/
Tu prym natura sztuce dać musiała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta sala zdała się tylko przechodnią/
<wers_wciety typ="1">I wiodła w dalsze, wspanialsze komnaty,</wers_wciety>/
Umeblowane z wystawnością wschodnią./
<wers_wciety typ="1">Sprzęt w nich dobrany był, piękny, bogaty,</wers_wciety>/
Sofy tak miękkie, że zdało się zbrodnią/
<wers_wciety typ="1">Sieść<pe><slowo_obce>sieść</slowo_obce> --- dziś popr.: siąść.</pe> na nie; cudne dywany, makaty,</wers_wciety>/
Kobierce rzadkie, że brała ochota/
Po nich jak rybka prześliznąć się złota.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz Negr nie raczył zaszczycić spojrzeniem/
<wers_wciety typ="1">Owych przepychów, stawiąc nogę śmiało</wers_wciety>/
Tam, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> oni stąpali ze drżeniem,/
<wers_wciety typ="1">Jakby pod stopą niebo im się słało;</wers_wciety>/
I, przystąpiwszy do ściany, ramieniem/
<wers_wciety typ="1">Sięgnął, i otwarł jakąś szafkę małą,</wers_wciety>/
Ukrytą w ścianie --- którą ot --- stąd widać./
Jeśli nie widzisz, zechciej pokój mi dać...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chcę być wizyjny; otóż eunuch stary,/
<wers_wciety typ="1">Jak rzekłem, sięgnął i wyjął ze skrytki</wers_wciety>/
Stroje wartości różnej, barwy, miary/
<wers_wciety typ="1">Na muzułmańskie grzbiety, biodra, łydki:</wers_wciety>/
A więc kaftany, pasy, szarawary,/
<wers_wciety typ="1">Z których artykuł żaden nie był brzydki,</wers_wciety>/
I jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> wybierać najbardziej gustowne/
Rzeczy, dla dwojga swych więźniów stosowne ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla Brytańczyka oraz dla Juana./
<wers_wciety typ="1">Pierwszy, roślejszy, dostał nieobcisły</wers_wciety>/
Kaftan kandiocki, długi po kolana,/
<wers_wciety typ="1">Spodnie dość mocne, tak żeby nie prysły</wers_wciety>/
Nawet na lędźwiach paszy lub gwardiana;/
<wers_wciety typ="1">Szal kaszemirski, co by miękkie zmysły</wers_wciety>/
Ucieszył; po nich, dopełniły reszty/
Dandysowego stroju, kindżał, meszty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy się ubierał, rzezuń --- który zwie się/
<wers_wciety typ="1">Baba --- wyłuszczał olbrzymie korzyści,</wers_wciety>/
Jakie to jeden i drugi wyniesie,/
<wers_wciety typ="1">Jeśli nadzieje w nich złożone ziści</wers_wciety>/
I w osobistym pójdzie interesie,/
<wers_wciety typ="1">Dokąd go losy zawiodą. ,,Aliści ---</wers_wciety>/
Dodał --- tysiąckroć powiększycie kieski,/
Jeśli zechcecie poświęcić obrzezki...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co do mnie --- mówił --- cieszyłbym się szczerze,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby z was stali się Osmanie prawi<pe><slowo_obce>prawy</slowo_obce> (daw.) --- prawdziwy.</pe>,</wers_wciety>/
Jednak wam wolność zostawiam w tej mierze"./
<wers_wciety typ="1">Drugi dziękował, że tak najłaskawiej</wers_wciety>/
Bez zezwolenia ich nie przedsiębierze/
<wers_wciety typ="1">Tej operacji małej. ,,Nie wiem --- prawi ---</wers_wciety>/
Jak się nachwalić dość szlachetnej nacji,/
Jej obyczajom i cywilizacji".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Że bardzo mało ma do zarzucenia/
<wers_wciety typ="1">Temu zacnemu nader obrzędowi;</wers_wciety>/
Że gdy im tylko <wyroznienie>da co do zjedzenia</wyroznienie>/
<wers_wciety typ="1">I ulży bardzo przykremu głodowi,</wers_wciety>/
Zacznie namyślać się i bez wątpienia/
<wers_wciety typ="1">Usłuchać dobrej rady postanowi.</wers_wciety>/
,,Czy tak? --- rzekł Juan szorstko --- mnie się nie śni!/
Ja sobie głowę dam obrzezać wcześniej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I wprzódy musi spaść niejedna głowa!" ---/
<wers_wciety typ="1">,,Proszę --- rzekł tamten --- nie zakładać tamy</wers_wciety>/
Mym myślom i wpół nie przerywać słowa./
<wers_wciety typ="1">Otóż --- jak mówię: <wyroznienie>Gdy powieczerzamy</wyroznienie>,</wers_wciety>/
Rozważę, czyli twa rada jest zdrowa/
<wers_wciety typ="1">I czy odrzucić ją, czy przyjąć mamy,</wers_wciety>/
Rachując --- że jak dotąd zawsze grzeczny,/
Nam pozostawisz wyrok ostateczny".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Teraz --- rzekł Baba --- niech pan młodszy kładzie/
<wers_wciety typ="1">Te suknie" --- mówiąc, wskazał szatę drogą,</wers_wciety>/
Co by książęcej przystała paradzie./
<wers_wciety typ="1">Lecz Juan milczał i spojrzał złowrogo,</wers_wciety>/
Niezbyt przychylny takiej maskaradzie,/
<wers_wciety typ="1">I kopnął suknie chrześcijańską nogą.</wers_wciety>/
,,Nie namyślaj się, kładź prędzej, i basta!"/
Juan rzekł: ,,Starcze, nie jestem niewiasta".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Bądź sobie, czym chcesz --- ja tam nieciekawy/
<wers_wciety typ="1">--- Rzekł Baba --- ale proszę, rób, co każę,</wers_wciety>/
Bo nie przyszedłem tutaj dla zabawy..."/
<wers_wciety typ="1">,,Powiedz przynajmniej, komu w tej maskarze</wers_wciety>/
Mam się przedstawić?" ,,Nie bądź no tak żwawy,/
<wers_wciety typ="1">Mój chłopcze! To się w stosownym okaże</wers_wciety>/
Czasie i miejscu, i okoliczności;/
Nie lubię zdawać sprawy z mych czynności".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Więc jeśli zrobię to, to będę..." ,,Hola! ---/
<wers_wciety typ="1">Zawołał Murzyn --- jeno mnie nie drażnij;</wers_wciety>/
Dobra jest śmiałość, ale nie swawola,/
<wers_wciety typ="1">Więc nie rób ze mnie głupca i nie błaźnij!" ---</wers_wciety>/
<begin id="b1512676227700-1672189386"/><motyw id="m1512676227700-1672189386">Strój</motyw>,,Cóż to, mój panie, czy to moja rola/
<wers_wciety typ="1">Suknią płeć babić?..." Jak sparzony w łaźni</wers_wciety>/
Żachnął się Baba: ,,Jeszcze jedno słowo,/
A ja cię zmienię w istotę bezpłciową!
<end id="e1512676227700-1672189386"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Są to, jak widzisz, bardzo ładne suknie;/
<wers_wciety typ="1">Wprawdzie kobiece --- ale takie szaty</wers_wciety>/
Właśnie potrzebne". ,,Brrr --- Juan mruknie ---/
<wers_wciety typ="1">Niewieście!" W końcu, zakląwszy na katy,</wers_wciety>/
Ciężkim westchnieniem, niby z miecha, huknie:/
<wers_wciety typ="1">,,Na co u diabła zdadzą się te szmaty?..."</wers_wciety>/
Tak zwał wzgardliwie koronki i gazy,/
Co by księżniczka kładła bez obrazy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zaklął i westchnął; w piersiach mu wezbrało/
<wers_wciety typ="1">Uczucie, gdy brał szarawarki na się</wers_wciety>/
Cieliste; potem wziął koszulkę białą,/
<wers_wciety typ="1">Którą dziewiczy pasek objął w pasie;</wers_wciety>/
Wkładając jednak spódniczkę o mało/
<wers_wciety typ="1">Nie padł; ,,zaś" albo gminnie mówiąc: ,,zasię"</wers_wciety>/
(Rym mnie przymusza rządzący nieczule,/
Bardziej tyrański i twardszy niż króle),</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zasię potknięcie owo się tłumaczy/
<wers_wciety typ="1">Nowością sukni i zakłopotaniem.</wers_wciety>/
Juana. Skończył; nic chyba nie znaczy,/
<wers_wciety typ="1">Że trochę krzywo suknie leżą na nim.</wers_wciety>/
Baba obchodzi dokoła i baczy,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie źle, z największym poprawia staraniem;</wers_wciety>/
Gdy Juan wtłoczył ramiona w rękawy/
Kaftana --- sam się obejrzał ciekawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bruździło jeszcze jedno: krótkie włosy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz Baba radę znalazł i ze splotów,</wers_wciety>/
Których miał w skrytce swojej pełne stosy,/
<wers_wciety typ="1">Zrobił kosmyki i warkocz był gotów.</wers_wciety>/
Zaplótł, pozwijał modnie długie kosy<pe><slowo_obce>kosa</slowo_obce> (daw.) --- warkocz.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Które upstrzone błyskami klejnotów,</wers_wciety>/
Koronowały perukarskie dziwo;/
Baba przeczesał, namaścił oliwą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie skończyła się nieznośna męka./
<wers_wciety typ="1">Z pomocą różu, nożyczek, żelazka</wers_wciety>/
Stanęła wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> przystojna panienka,/
<wers_wciety typ="1">Aż ucieszony Baba w dłonie klaska:</wers_wciety>/
,,Patrzcie no --- co to zrobiła sukienka./
<wers_wciety typ="1">A teraz proszę za mną, jeśli łaska,</wers_wciety>/
To jest --- ta pani". Klasnął silniej w dłonie,/
Dwaj Negrzy wpadłszy stanęli na stronie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Pan --- rzecze Baba kinąc na Anglika ---/
<wers_wciety typ="1">Pójdziesz z tą szlachtą na wieczerzę, a my,</wers_wciety>/
Moja ty mniszko płochliwa i dzika,/
<wers_wciety typ="1">Pójdziemy razem. Cóż się ociągamy?</wers_wciety>/
Przepadło! Stąd już nikt się nie wymyka;/
<wers_wciety typ="1">Nie drżyj! Czy cię to wiodę do lwiej jamy?</wers_wciety>/
Patrz! To jest pałac, gdzie, chodząc roztropnie,/
Rozumny rajskich szczęśliwości dopnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziecko! Nie bój się --- wszystko pójdzie pięknie"./
<wers_wciety typ="1">,,Ha! to też wasze szczęście --- rozbójnicy!...</wers_wciety>/
Wiedzcie, że pięść mi na karkach nie mięknie/
<wers_wciety typ="1">I że nie mierzę nigdy po próżnicy.</wers_wciety>/
Dotąd wam uszło, lecz cierpliwość pęknie,/
<wers_wciety typ="1">Jeśliby kto śmiał sądzić po spódnicy,</wers_wciety>/
Czym jestem --- zatem radzę, moi mili,/
Niech się w tym względzie żaden z was nie myli!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,No, chodź" --- rzekł Baba. W Juanowym łonie/
<wers_wciety typ="1">Żal wezbrał, ręce prężył do kamrata,</wers_wciety>/
Co się półgębkiem uśmiechał na stronie,/
<wers_wciety typ="1">Widząc, jak chłopca odmieniła szata.</wers_wciety>/
,,Żegnaj mi! --- krzyknął ów, podając dłonie ---/
<wers_wciety typ="1">Patrz, w jakie cuda ta ziemia bogata:</wers_wciety>/
Ze mnie pół-Turka, z ciebie pół-dziewczyny/
Zrobił przeklęty eunuch w pół godziny".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Bądź zdrów! --- rzekł Juan --- jeśli nam nie padnie/
<wers_wciety typ="1">Spotkać się, życzę smacznego obiadu!"</wers_wciety>/
,,Bądź zdrów! ach, żal mi na serce się kładnie;/
<wers_wciety typ="1">Gdy się spotkamy, będziem do upadu</wers_wciety>/
Gadać; za losem chodźmy oba składnie./
<wers_wciety typ="1">A szanuj cnotę i nie bierz przykładu</wers_wciety>/
Z Ewy!" --- ,,Ho! nawet sułtan mnie nie skusi,/
W razie ochoty, ślub ze mną wziąć musi".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak się rozeszli, każdy w swoją stronę. ---/
<wers_wciety typ="1">Baba Juana wiódł z sali do sali,</wers_wciety>/
W kamienne ganki, galerie złocone/
<wers_wciety typ="1">Aż do olbrzymiej bramy, co z oddali</wers_wciety>/
Chyliła ku nim kontury zamglone./
<wers_wciety typ="1">Wokoło wiała woń róż i konwalii...</wers_wciety>/
Jak gdyby weszli w kaplice zakonne,/
Wszystko tam ciche, uroczyste, wonne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Brama ta ciężka, wysokiej postawy,/
<wers_wciety typ="1">Brązowa, pięknie miała wierzch rzeźbiony.</wers_wciety>/
W rzeźbie rycerstwa bój toczył się krwawy;/
<wers_wciety typ="1">Już u zwycięzcy stóp legł zwyciężony;</wers_wciety>/
Za triumfalnym wozem jeńców łzawy/
<wers_wciety typ="1">Tłum, jeszcze dalej szły wojsk legijony.</wers_wciety>/
Musiał pamiętać ten zabytek stary/
Czas, gdy w Bizancjum władały Cezary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta wielka brama w sam koniec uciekła/
<wers_wciety typ="1">Rozległej sieni; przy niej stanowisko</wers_wciety>/
Miały dwa karły, brzydkie jakby z piekła/
<wers_wciety typ="1">Dwa małe czarty --- niby pośmiewisko</wers_wciety>/
Groźnym podwojom furty, co rozwlekła/
<wers_wciety typ="1">Piramidalne nad nimi sklepisko.</wers_wciety>/
Gdyś szedł wpatrzywszy się w rzeźbione wzorki,/
Mogłeś niechcący przydeptać potworki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aż przystąpiwszy już przed same wrota,/
<wers_wciety typ="1">Skoczyłeś, kształt ich spostrzegłszy poczwamy;</wers_wciety>/
Bo też dziwiła tych ludzi brzydota!/
<wers_wciety typ="1">Kolor ich płci ni szary był, ni czarny,</wers_wciety>/
Ni biały --- tu się pióro darmo miota/
<wers_wciety typ="1">W opisie; pędzel chyba byłby karny.</wers_wciety>/
Monstra, Pigmejów co to noszą imię,/
Karły --- a sumy kosztują olbrzymie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ich służba była: Stać przy drzwiach i czuwać ---/
<wers_wciety typ="1">A były silne chłopy, choć tak niskie;</wers_wciety>/
Zresztą drzwi dały się łatwo rozsuwać,/
<wers_wciety typ="1">Bo miały luźne zawiasy i śliskie,</wers_wciety>/
Jako Rogersa rym; również wysnuwać/
<wers_wciety typ="1">Umieli niby sznureczki paryskie</wers_wciety>/
Dla buntowniczych paszów sznur z jedwabi<pe><slowo_obce>Dla buntowniczych paszów sznur z jedwabi</slowo_obce> --- uduszenie jedwabnym sznurem było standardową formą egzekucji wysokich tureckich urzędników.</pe>,/
Najlepsi k'temu tacy niemi drabi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na migi z sobą rozmawiali malce/
<wers_wciety typ="1">Oba --- a wzrok w nich utkwili jak zbóje,</wers_wciety>/
Kiedy niewolnik podniósł oba palce/
<wers_wciety typ="1">Na znak, aby ich puścili w pokoje.</wers_wciety>/
Juan się przeląkł, bo jak złe padalce/
<wers_wciety typ="1">Oczu iskrzących weń utkwili dwoje,</wers_wciety>/
Wzrok taki może kłuć jak żądło żmije/
I zaczaruje, jeśli nie zabije.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nim weszli, Baba Juana objuczył/
<wers_wciety typ="1">Radami, mądre mu dając przestrogi:</wers_wciety>/
,,Dobrze by było --- abyś się nauczył/
<wers_wciety typ="1">Wysuwać z mniejszym majestatem nogi,</wers_wciety>/
Bacz równie, abyś ich jak gęś nie włóczył,/
<wers_wciety typ="1">Chwiejąc się --- chociaż błąd to niezbyt srogi</wers_wciety>/
Owo chwiejanie... proszę cię też, pomnij/
Wzrokiem dokoła rzucać nieco skromniej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rada się przyda, bo tych niemych oczu/
<wers_wciety typ="1">Jak szpilki na skroś przebiją ci suknie;</wers_wciety>/
A niech no tylko który płeć twą zoczy,/
<wers_wciety typ="1">To nas tak pięknie jutro Bosfor spłuknie</wers_wciety>/
Zaszytych w worki, że nim się rozmroczy/
<wers_wciety typ="1">Noc, popłyniemy do Marmary, nóg nie</wers_wciety>/
Mając za wiosła --- ten rodzaj żeglugi/
Bardzo tu częste oddaje usługi".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak mu dodawszy otuchy, szedł dalej/
<wers_wciety typ="1">I do wspaniałej wprowadził komnaty.</wers_wciety>/
Jakby anieli w niej cuda rozsiali,/
<wers_wciety typ="1">Oko z trudnością mogło spocząć na tej</wers_wciety>/
Ogniem i tęczą malowanej fali,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie migotały rubiny, granaty,</wers_wciety>/
Złoto na sprzętach --- wszystko jak obrazki/
W krąg jaskrawymi opasane blaski<pe><slowo_obce>blaski</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: blaskami.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Za złoto kupisz złoto --- lecz majątek/
<wers_wciety typ="1">Z gustem nie chodzi; nie tylko na Wschodzie,</wers_wciety>/
Lecz i u naszych zachodnich książątek/
<wers_wciety typ="1">W pałacach, które widziałem w przechodzie,</wers_wciety>/
Choć złotem każdy zapełniony kątek,/
<wers_wciety typ="1">Łuna nie bije zeń; za to smak bodzie</wers_wciety>/
Mebel lub posąg krzywy, malowidła.../
Nie mówię, żeby Muza mi nie zbrzydła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
W tej to królewskiej sali, na stojącej/
<wers_wciety typ="1">W zagłębiu sofie, z niedbałym królowej</wers_wciety>/
Wdziękiem leżała bez ruchu, półśpiący/
<wers_wciety typ="1">Kobieta. Baba ukląkł, ruchem głowy</wers_wciety>/
Dał Juanowi znak, który niechcący/
<wers_wciety typ="1">Ukląkł też, choć to był dlań sposób nowy</wers_wciety>/
Witania; Baba zaś jak przed ikony<pe><slowo_obce>ikony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ikonami.</pe>/
Bił przepisane prawami pokłony.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc Dama z sofy powstała gwałtownie,/
<wers_wciety typ="1">Jako pafijska Wenus ze spienionej</wers_wciety>/
Fali; jej sarnie oczy jak dwie głownie/
<wers_wciety typ="1">Z emaliowanej tryskały osłony...</wers_wciety>/
Podnosząc ramię białe i cudownie/
<wers_wciety typ="1">Jasne, skinęła; Baba nachylony</wers_wciety>/
Kraj purpurowy szaty jej całował/
I szepcąc, gestem jeńca ukazował.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była w tej chwili dumna jak na tronie;/
<wers_wciety typ="1">Piękność jej miała moc, co serca kruszy,</wers_wciety>/
Więc, że opisem słabym jej nie zgonię,/
<wers_wciety typ="1">Wolę, iż sobie dośpiewacie w duszy.</wers_wciety>/
Nie szkodzi, jeśli z powieści uronię/
<wers_wciety typ="1">Opis jej kształtów, bo wiem, że ogłuszy</wers_wciety>/
Słuchacza opis, niby listy gończe/
Dokładny --- kładę więc kropkę i kończę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W nawiasie dodam: Miała postać róży/
<wers_wciety typ="1">W rozkwicie; z wiosny przechodziła w lato.</wers_wciety>/
Są twarze, które z życiodajnych kruży<pe><slowo_obce>kruża</slowo_obce> (daw. a poet.) --- czara.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Woda odmładza ciągle; przykład na to ---</wers_wciety>/
Maria ze Szkocji; prawda --- miłość burzy/
<wers_wciety typ="1">Równie jak łzy; ich pochód wdzięków stratą</wers_wciety>/
Płaci kobieta; rzadko jak u Ninon/
De l'Enclos<pe><slowo_obce>Ninon
De l'Enclos</slowo_obce> (1620--1705) --- słynna paryska kurtyzana.</pe> wdzięki do grobu nie zginą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słów przemówiła kilka do swej świty,/
<wers_wciety typ="1">Co była z dziewcząt dwunastu dobrana</wers_wciety>/
I miała strój tym samym krojem szyty/
<wers_wciety typ="1">Jak suknie, co płeć chowały Juana.</wers_wciety>/
Wieniec to niby był z latawic wity,/
<wers_wciety typ="1">Z którym po lasach hasała Diana<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dziewicza bogini łowów.</pe>;</wers_wciety>/
To podobieństwo kształtu tylko tycze,/
Innych panieńskich zalet w to nie liczę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Schyliły głowę, kornie się cofając,/
<wers_wciety typ="1">Jednak nie przez te same drzwi, którędy</wers_wciety>/
Wszedł Juan; on zaś otwierał jak ając/
<wers_wciety typ="1">Oczy, na skarby rozsypane wszędy;</wers_wciety>/
Patrzał --- olśniły go, po zmysłach grając./
<wers_wciety typ="1">Za pięknem idzie podziw, a w też pędy</wers_wciety>/
Trwożny szacunek; iście godzien kary,/
Kto pierwszy rzucił myśl: <slowo_obce>Nil admirari<pe><slowo_obce>nil admirari</slowo_obce> (łac.) --- ,,niczemu nie należy się dziwić" a. ,,nic nie podziwiać".</pe></slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Nic nie podziwiać! --- Kto myśl tę pochwali/
<wers_wciety typ="1">(Myśl jasna górnej mowy nie pożycza),</wers_wciety>/
Temu przyniesie szczęście i utrwali."/
<wers_wciety typ="1">(Słowa wyjęte z tłumaczenia Creecha).</wers_wciety>/
Horacy pisał tak w wieków oddali,/
<wers_wciety typ="1">Dzisiaj Pope<pe><slowo_obce>Pope, Alexander</slowo_obce> (1688--1744) --- czołowy poeta angielskiego Oświecenia.</pe> stare skarby znów przelicza.</wers_wciety>/
Lecz gdyby podziw był zakazywany,/
Czyżby Horacy był dziś podziwiany?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy się wyniosły owe dziewic chóry,/
<wers_wciety typ="1">Baba jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> dawać Juanowi znaki,</wers_wciety>/
Aby, zbliżywszy się, klęknął raz wtóry/
<wers_wciety typ="1">I pocałował w nogę; lecz na taki</wers_wciety>/
Rozkaz don Juan odział się w ponury/
<wers_wciety typ="1">Upór, a że miał krew nie jak prostaki,</wers_wciety>/
Rzekł, że się duma z szlachectwem sprzymierza:/
W nogę całuje się tylko papieża.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Baba tłumaczył, prosił, a spod oka/
<wers_wciety typ="1">Na ten niewczesny<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- pojawiający się w niewłaściwym czasie.</pe> upór miotał błyski,</wers_wciety>/
Mruczał o stryczku... lecz Juan, z wysoka/
<wers_wciety typ="1">Patrząc, stanowczo nie chciał się stać niski,</wers_wciety>/
Choćby przed samą niewiastą proroka./
<wers_wciety typ="1">Ba! Etykieta szerzy swe uciski.</wers_wciety>/
Wszędzie: na dworach czy zamkach koronnych,/
Rautach, regatach i wyścigach konnych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stał niby Atlas, tatarskiej by ordy/
<wers_wciety typ="1">Nie przestraszył się, z gniewu Negra szydził.</wers_wciety>/
Krew, co mu dały kastylijskie lordy,/
<wers_wciety typ="1">Zagrała w żyłach; gdyby ją powstydził,</wers_wciety>/
W sercu by mu się wgryzły przodków kordy/
<wers_wciety typ="1">I duch praojców by go znienawidził.</wers_wciety>/
Baba, zadając sobie próżną mękę./
Rzekł: ,,Nie chcesz w nogę, pocałujże w rękę!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To już byt rodzaj hołdu niepotworny:/
<wers_wciety typ="1">Kompromis gładki i dyplomatyczny,</wers_wciety>/
Który załatwiał trudności w niesporny/
<wers_wciety typ="1">Sposób; don Juan więc, mając wytyczny</wers_wciety>/
Kierunek, stał się rycerski i dworny,/
<wers_wciety typ="1">Chwaląc ten rodzaj hołdu zagraniczny.</wers_wciety>/
Wszak w jego kraju pani czy panience./
Szlachcic całuje nie nogi, lecz ręce.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc się przybliżył, choć nieco niezdarnie./
<wers_wciety typ="1">Rączka jej była iście pańskiej rasy.</wers_wciety>/
Do takiej młodzież ustami się garnie,/
<wers_wciety typ="1">Chciałaby przylgnąć i pić po wsze czasy</wers_wciety>/
Słodycze (że tak powiem kulinarnie)./
<wers_wciety typ="1">Wspomnisz me słowa, kiedy dotkniesz krasy</wers_wciety>/
Rączek swej lubej; nieraz nawet cudza ---/
Wierność dwunastomiesięczną ostudza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dama mierzyła go wzrokiem upartym,/
<wers_wciety typ="1">Baba na rozkaz jej cofał się ruchem</wers_wciety>/
I stylem w takich odwrotach utartym, ---/
<wers_wciety typ="1">A równocześnie szeptał mu za uchem</wers_wciety>/
Z jakimś nań patrząc uśmiechem niewartym:/
<wers_wciety typ="1">. ,,Nie bój się, chłopcze, niczego: bądź zuchem".</wers_wciety>/
A lice tak mu błogością płonęło,/
Jak gdyby spełnił jakieś zbożne dzieło...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy znikł --- nagła w niej zaszła przemiana./
<wers_wciety typ="1">Nie wiem, jaka tam duszę myśl zaległa,</wers_wciety>/
Ale zadrgała brew pofałdowana,/
<wers_wciety typ="1">A twarz z marmuru, kiedy krwią nabiegła,</wers_wciety>/
Była jak chmura, słońcem malowana,/
<wers_wciety typ="1">U nieboskłonu; w oku jej zażegła<pe><slowo_obce>zażec</slowo_obce> (daw.) --- zapalić.</pe></wers_wciety>/
Uczuć pochodnia namiętność gorącą,/
Półpożądliwą, półrozkazującą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W wszystkich kobietach siedzi słodycz luba,/
<wers_wciety typ="1">Szatan to siedział w jej rysów słodkości,</wers_wciety>/
Ten, co zwiódł Ewę w postaci cheruba/
<wers_wciety typ="1">I odtąd ludziom trakt do piekieł mości.</wers_wciety>/
Lecz jak się kazi plamą słońca chluba,/
<wers_wciety typ="1">Czegoś tam brakło do doskonałości...</wers_wciety>/
To było gładkiej jej urody sękiem,/
Że przyzywała rozkazem, nie wdziękiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Każdy jej gest i czyn stają się niby/
<wers_wciety typ="1">Aktem królewskim, kiedy się zespolą;</wers_wciety>/
Gdy na cię spojrzy, jakby skuła w dyby./
<wers_wciety typ="1">--- Powiem wam: zachwyt jest także niewolą;</wers_wciety>/
Wszak piękno wiąże, wpadłszy przez ócz szyby./
<wers_wciety typ="1">Dusze są jednak wolne; nie pozwolą,</wers_wciety>/
By zmysły miały nad nimi przewodzić.../
Dusza po drodze swej własnej chce chodzić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Każdy jej uśmiech był pański, choć słodki,/
<wers_wciety typ="1">Ani jeden ruch poziomej<pe><slowo_obce>poziomy</slowo_obce> --- tu: niski, zwyczajny.</pe> natury;</wers_wciety>/
A nawet nóżki dwie --- jak dwie pieszczotki,/
<wers_wciety typ="1">Znały swą władzę, stąpając tak z góry</wers_wciety>/
Jakby po karkach; <begin id="b1512820844159-877345414"/><motyw id="m1512820844159-877345414">Kobieta, Broń</motyw>żeby dobić zwrotki/
<wers_wciety typ="1">Powiem, że tkwił jej za paskiem ze skóry</wers_wciety>/
Sztylet --- sułtankom ta broń dozwolona;/
Szczęście, że moja nie nosi go żona.<end id="e1512820844159-877345414"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słuchać i czynić było od kołyski /
<wers_wciety typ="1">Prawem naokół; zgadywać swej pani</wers_wciety>/ 
Zachcenia, woli kapryśnej uciski /
<wers_wciety typ="1">Znosić musieli wylękli poddani.</wers_wciety>/ 
Krew miała pańską, urodą huryski, /
<wers_wciety typ="1">A chęć w ustawnym<pe><slowo_obce>ustawny</slowo_obce> (daw.) --- ustawiczny, ciągły.</pe> ruchu, bez przystani.</wers_wciety>/ 
Gdyby mieszkała u nas, to --- nie mylą /
Się --- mielibyśmy <slowo_obce>perpetuum mobile</slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chciała wszystkiego, co jej w oczy wpadło:/
<wers_wciety typ="1">Gdy zamarzyła o czymś, wnet na ścieżki</wers_wciety>/
Rozstajne biegli słudzy z twarzą zbladłą/
<wers_wciety typ="1">Szukać... znalazłszy, wytrząsali mieszki.</wers_wciety>/
To wszystko dużo jej pieniędzy zjadło/
<wers_wciety typ="1">I różne smutne były stąd zamieszki.</wers_wciety>/
<begin id="b1512820934782-2696856332"/><motyw id="m1512820934782-2696856332">Zazdrość</motyw>Damy chwaliły jej despotyzm młody/
I przebaczały wszystko prócz urody.<end id="e1512820934782-2696856332"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podobał jej się swą twarzą junacką/
<wers_wciety typ="1">Don Juan, kiedy zwiedzała bazary.</wers_wciety>/
Kazała zaraz kupić nowe cacko;/
<wers_wciety typ="1">Baba, niewolnik i powiernik stary,</wers_wciety>/
Jak zawsze, sprawił się szybko a gracko,/
<wers_wciety typ="1">--- Znał zaś na pamięć swej pani przywary.</wers_wciety>/
Ona nie była praktyczna; więc szczwany/
lis Baba stroju wymyślił przemiany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rysy się drobne zgadzały z ubiorem./
<wers_wciety typ="1">Jeśli spytacie zaś, przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> taka pani</wers_wciety>/
Nie była kobiet najcnotliwszych wzorem?.../
<wers_wciety typ="1">Ha! Dla nas to już sekret --- choć nie dla niej</wers_wciety>/
Mężowie często są tylko pozorem,/
<wers_wciety typ="1">Nawet królowie są oszukiwani.</wers_wciety>/
Że nie należy do tych czczych wyrażeń,/
Z historii wiemy --- albo... z własnych wrażeń.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale do mety trzeba nam pośpieszać./
<wers_wciety typ="1">Kiedy już wszelka przed nią trudność prysła,</wers_wciety>/
Za dumna, by mu na szyi się wieszać,/
<wers_wciety typ="1">Tylko na twarzy oczyma zawisła</wers_wciety>/
Z szafiru, w których zaczęły się mieszać/
<wers_wciety typ="1">Żądza z wyzwaniem, i jedynym trysła</wers_wciety>/
Słowem: ,,Umiesz ty kochać, niewolniku?"/
--- Wiedząc, że tym go poruszy do wniku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Istotnie, jak grom pytanie to spadło;/
<wers_wciety typ="1">Lecz mu na strunach wspomnień dotąd grała</wers_wciety>/
Hajdei jońska twarz niby widziadło./
<wers_wciety typ="1">Czuł, jak krew ciepła, co mu twarz rozgrzała,</wers_wciety>/
Wraca do serca, tłucze jak w kowadło,/
<wers_wciety typ="1">Młoty; jak śnieżny puch twarz pobielała,</wers_wciety>/
W sercu mu niby w torbanie kozaczym/
Jękło... więc nie rzekł nic --- i buchnął płaczem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nieco ubodło ją to dziwne łkanie/
<wers_wciety typ="1">Mężczyzny; damy o byle co płaczą,</wers_wciety>/
Ale u mężczyzn łzy nie są tak tanie:/
<wers_wciety typ="1">Targną za zmysły i do serca skaczą.</wers_wciety>/
<begin id="b1512821145847-3564816797"/><motyw id="m1512821145847-3564816797">Kobieta, Mężczyzna, Łzy</motyw>Kobiece łzy schną prędko, męska łza nie/
<wers_wciety typ="1">Stygnie, lecz w serce się wgryzie rozpaczą,</wers_wciety>/
Jak płynny ołów; by się nie kryć chmurą,/
Powiem: im łzy są ulgą, nam torturą. ---
<end id="e1512821145847-3564816797"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pragnęła cieszyć<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe> go, lecz szło nieraźnie/
<wers_wciety typ="1">Dotąd, chowając się jakby więziona </wers_wciety>/
Samotnie, drużek nie znała przyjaźni./
<wers_wciety typ="1">Współczuła troska nie drasnęła łona.</wers_wciety>/
Nie było w świecie dla jej wyobraźni/
<wers_wciety typ="1">Rzeczy poważnych; co prawda --- i ona</wers_wciety>/
Miała strapienia, lecz nie mogła dociec,/
Jak przy niej komu łzy mogły z ócz pociec.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Instynkt naprawia, co władza zniweczy;/
<wers_wciety typ="1">Kiedy coś mocno wstrząśnie i ubodzie,</wers_wciety>/
W kobiecie budzi się arcyczłowieczy/
<wers_wciety typ="1">Popęd spółczucia każdej ludzkiej szkodzie;</wers_wciety>/
Oliwą, winem zaraz ranę leczy,/
<wers_wciety typ="1">Samarytanką jest w lada przygodzie.</wers_wciety>/
Więc i Gulbieza, nie wiadomo czego,/
Poczuła, że jej łzy do oczu biegą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz łzy się kończą jak wszystko --- choć smętne./
<wers_wciety typ="1">Juan, co mógł się na chwilę zapłochać</wers_wciety>/
I zafrasować, kiedy mu natrętne/
<wers_wciety typ="1">Rzuciła słowa: ,,Czy potrafi kochać?..."</wers_wciety>/
Zwołał stoicki spokój w oczy mętne/
<wers_wciety typ="1">I zajaśniały znów, gdy przestał szlochać;</wers_wciety>/
Tylko --- choć wdzięki oceniać był zdolny,/
Markotno było mu, że nie jest wolny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ona pierwszy raz była skłopotana./
<wers_wciety typ="1">Odkąd jej snuła się życia nić złota,</wers_wciety>/
Padali przed nią wszyscy na kolana;/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512821463421-3376320070"/><motyw id="m1512821463421-3376320070">Czas</motyw>A tu, kiedy cześć rzucała do błota,</wers_wciety>/
By dostać tego miłości kapłana,/
<wers_wciety typ="1">Co ją wprowadzić miał za rajskie wrota,</wers_wciety>/
Gdy każda chwila wiodła nad przepaście,/
Oni stracili już minut piętnaście!...<end id="e1512821463421-3376320070"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rady więc zdrowej nie żałuję dla cię,/
<wers_wciety typ="1">Chłopcze, co wpadniesz w podobne potrzaski.</wers_wciety>/
--- A mówię tutaj o wschodnim klimacie. ---/
<wers_wciety typ="1">U nas namiętność wodzi się za paski,</wers_wciety>/
Lecz tam zawahać się --- już grzech, mój bracie!/
<wers_wciety typ="1">Możesz uważać to za zbytek łaski,</wers_wciety>/
Gdy do namysłu dadząć dwie minuty;/
Twa reputacja trwać będzie dopóty...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On reputacji nie straciłby jeszcze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz nosił w duszy obraz ukochanej;</wers_wciety>/
Wspomnienie --- rzewne sprawiało mu dreszcze,/
<wers_wciety typ="1">Dlatego to stał jak źle wychowany</wers_wciety>/
Młodzian... Jej iskry z ócz trysły złowieszcze:/
<wers_wciety typ="1">Pies giaur<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> (tur.) --- niewierny, nie-muzułmanin.</pe> odtrącał honor niesłychany!</wers_wciety>/
Zarumieniła się, a potem zbladła,/
Potem jej znowu krew na lica padła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z królewskim gestem złożyła mu w dłoni/
<wers_wciety typ="1">Rękę, a oczy wiązała oczyma,</wers_wciety>/
Szukając dla się spółczucia w ich toni;/
<wers_wciety typ="1">Na próżno!... chłodne były jako zima.</wers_wciety>/
Brew nasrożyła, lecz milczy... --- słów broni/
<wers_wciety typ="1">Dumna kobieta, aż w końcu się ima.</wers_wciety>/
Wzniosła się, chwiała, potem mu w ramiona/
Padła i zwisła, tuląc się do łona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Były to wszystko próby niepraktyczne;/
<wers_wciety typ="1">Serce miał żalem i dumą stalone,</wers_wciety>/
Więc odjął lekko jej ramiona śliczne/
<wers_wciety typ="1">I drżącą z gniewu odsunął na stronę<pe><slowo_obce>na stronę</slowo_obce> --- na bok.</pe>.</wers_wciety>/
A strachy z serca wygnawszy paniczne,/
<wers_wciety typ="1">Rzekł, patrząc zimno w oczy roziskrzone:</wers_wciety>/
<begin id="b1512821732414-1343781562"/><motyw id="m1512821732414-1343781562">Miłość, Wolność</motyw>,,Orzeł więziony nie szuka kochanki;/
Nie mnie być sługą kaprysów sułtanki!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy umiem kochać? Ha! Dowiesz się pono,/
<wers_wciety typ="1">Jak miłość cenię, gdy nie żądam twojej!</wers_wciety>/
W tym podłym stroju kądziel i wrzeciono/
<wers_wciety typ="1">Dla mnie --- nie miłość; miłość wolnych stroi.<end id="e1512821732414-1343781562"/></wers_wciety>/
Nie olśniłaś mnie blaskiem i mamoną;/
<wers_wciety typ="1">O! Jesteś wielka! Pod tronem się roi</wers_wciety>/
Sług tłum i zgina karki i kolana,/
To twoi! Ale serce nie zna pana!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla nas ta prawda ma zapach nieświeży,/
<wers_wciety typ="1">Ale jej obce podobne androny;</wers_wciety>/
Wie, że za chęcią wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> użycie bieży,/
<wers_wciety typ="1">Że przed stworzeniem świata były trony.</wers_wciety>/
Wie ledwie tyle, że płat serca leży/
<wers_wciety typ="1">U człeka z lewej, a nie z prawej strony.</wers_wciety>/
(Lepiej ten szczegół zna i zeń korzysta,/
By stać się panem dusz --- legitymista...)</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Że była piękna --- miałem honor orzec;/
<wers_wciety typ="1">I nawet niższa rangą mogła snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe></wers_wciety>/
Tłum wielbicieli gnać pod swój proporzec;/
<wers_wciety typ="1">A kto niewieści zna ród, łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> zgadnie,</wers_wciety>/
Że swoich wdzięków nie kryła pod korzec,/
<wers_wciety typ="1">Lecz je roztoczyć potrafiła składnie</wers_wciety>/
I uważała się za półboginią./
--- Za to jej moje oktawy nie winią.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wyobraź męskich twoich lat przednówek,/
<wers_wciety typ="1">Gdy jeszcze serca złe myśli nie psuły,</wers_wciety>/
Gdy do cię która z desperackich wdówek/
<wers_wciety typ="1">Wyraźnie lgnęła, a tyś kanikuły</wers_wciety>/
Studzić nie kwapił<pe><slowo_obce>kwapić się</slowo_obce> (daw.) --- spieszyć się.</pe>... Ileż to wymówek/
<wers_wciety typ="1">W spojrzeniu! Ileż zepsuto bibuły</wers_wciety>/
Na taki temat --- a mieć będziesz, bratku,/
Portret kobietki w podobnym wypadku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc przedstaw sobie --- pewnoś już przedstawił ---/
<wers_wciety typ="1">Putyfarową żonę<pe><slowo_obce>Putyfarowa żona</slowo_obce> --- żona Putyfara, wysokiego dostojnika egipskiego, próbowała uwieść Józefa, gdy ten przebywał w niewoli (zob. Rdz 39,6--9).</pe>, lady Booby,</wers_wciety>/
Fedrę<pe><slowo_obce>Fedra</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Minosa, żona Tezeusza; zakochała się w swym pasierbie Hippolicie; odepchnięta przez niego powiesiła się, w pożegnalnym liście oskarżając Hippolita o zakusy na jej cześć. Tezeusz uprosił wówczas Posejdona o śmierć Hippolita. </pe> i inne, które świat wysławił/
<wers_wciety typ="1">W dziejach --- a szkoda, że reszta się gubi.</wers_wciety>/
Tyle poeta i pedagog zbawił/
<wers_wciety typ="1">Dla was, Europy wychowańcy lubi!</wers_wciety>/
Jeśli wystarczą ci przykłady one,/
Ujrzysz Gulbiezy brewki nasrożone.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lwica w pustyni albo tygrysica,/
<wers_wciety typ="1">Gdy jej kto małe zabierze szczenięta,</wers_wciety>/
Musi być w złości swej podobna z lica/
<wers_wciety typ="1">Do damy, gdy kto jej chuć ujmie w pęta.</wers_wciety>/
Groza jej złości zaledwie prześwieca/
<wers_wciety typ="1">Z obrazu, choć doń pozują zwierzęta.</wers_wciety>/
Bo gorzej lwicy zawrzała sułtanka/
Straciwszy nie już dziecko, lecz kochanka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512822560960-2413489960"/><motyw id="m1512822560960-2413489960">Matka, Dziecko</motyw>Dla lwiątek lwica, a dla kaczek kaczka/
<wers_wciety typ="1">Miłość matczyną wzięły od natury;</wers_wciety>/
Jeśli nie owa przyroda prostaczka,/
<wers_wciety typ="1">Któż by im ostrzył szpony i pazury.</wers_wciety>/
Matka uwielbia swojego robaczka,/
<wers_wciety typ="1">Choć wrzeszczy, jakby darto go ze skóry.</wers_wciety>/
Słowem, z powyższych faktów się wydawa,/
Że miłość taka --- to instynktu sprawa.
<end id="e1512822560960-2413489960"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdybym rzekł: ,,Iskry rzucał oczu promień",/
<wers_wciety typ="1">To nic --- bo wieczny tam ogień się żarzył.</wers_wciety>/
Gdybym rzekł: ,,W licu purpurowy płomień/
<wers_wciety typ="1">Kwitł" --- to by obraz ten tylko znieważył</wers_wciety>/
Moc namiętności owej bez poskromień,/
<wers_wciety typ="1">Gdyż zawsze z wolą jej czyn się kojarzył.</wers_wciety>/
Rozczarowania, ty, co znasz niewieście,/
Za porównaniem chodziłbyś po kweście!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na szczęście --- chwilę tylko była wściekłą,/
<wers_wciety typ="1">Inaczej byłaby padła; przez załom</wers_wciety>/
W pryzmacie duszy mogłeś ujrzeć piekło!/
<wers_wciety typ="1">Nic się nie równa gniewnym żółci wałom<pe><slowo_obce>wały</slowo_obce> (daw.) --- fale.</pe>,</wers_wciety>/
O których tyle razy już się rzekło,/
<wers_wciety typ="1">Że grzmią jak morze przeciw twardym skałom.</wers_wciety>/
Namiętność, serca jej stając się panem/
Pięknym ją niby zrobiła orkanem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak jest od wiatru sroższa nawałnica,/
<wers_wciety typ="1">Tak znowu gniew jej sroższy był od burzy;</wers_wciety>/
A przecież gasić nie chciała księżyca/
<wers_wciety typ="1">Jak Hotspur, co za wzór gwałtownym służy.</wers_wciety>/
Mniej popędliwa była z niej złośnica ---/
<wers_wciety typ="1">Może kobiecość stanęła na stróży?</wers_wciety>/
Miała chęć tylko jak Lear: ,,zabić, zabić"<pe><slowo_obce>Miała chęć tylko jak Lear: ,,zabić, zabić"</slowo_obce> --- William Shakespeare, <tytul_dziela>Król Lear</tytul_dziela>, akt IV, sc. 6.</pe>;/
Ta chęć się we łzy musiała zesłabić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Spadły i oschły niby deszcz nawalny;/
<wers_wciety typ="1">Przeszły bez słów --- w istocie słów nie stało,</wers_wciety>/
Wstyd nagle sercu bój wytoczył walny;/
<wers_wciety typ="1">Dotąd on szeptał i szemrał nieśmiało,</wers_wciety>/
Teraz zerwawszy się jak potok skalny,/
<wers_wciety typ="1">Popłynął falą szybką i zuchwałą.</wers_wciety>/
Czuła, że gardzą nią, a czasem wzgarda/
Potrzebna damie, co jest nazbyt harda.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pozna, że ciałem jest zwyczajnym; potem,/
<wers_wciety typ="1">Że mniej królewskie pomieszkanie duszy</wers_wciety>/
Gliną jest wprawdzie tylko, lecz nie błotem;/
<wers_wciety typ="1">Że urna równie się jak misa kruszy,</wers_wciety>/
Czy pobielana, czy wylana złotem,/
<wers_wciety typ="1">Na stół książęcy zdatna czy pastuszy;</wers_wciety>/
Pozna... ach! miałbym jeszcze słów czterysta,/
Co pozna --- dosyć, że wiele skorzysta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pierwszą jej myślą było: Ściąć mu głowę;/
<wers_wciety typ="1">Drugą: Sympatii rozerwać łańcuchy;</wers_wciety>/
Trzecią: O miano zapytać rodowe;/
<wers_wciety typ="1">Czwartą: Szyderstwem napędzić do skruchy;</wers_wciety>/
Piątą: W poduszki skryć łzy brylantowe,/
<wers_wciety typ="1">Szóstą: Przebić się; siódmą: Przez eunuchy</wers_wciety>/
Kazać ochłostać Babę... że się zmęczyć/
Musiała, siadła i zaczęła jęczeć.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chciała się przebić --- lecz ostry za katy/
<wers_wciety typ="1">Był jej sztylecik-cacko, więc się bała;</wers_wciety>/
Bowiem staników tam nie noszą z waty/
<wers_wciety typ="1">I sztylet zrani, ledwie dotknie ciała.</wers_wciety>/
Zabić biednego chłopca? Z jakiej daty?/
<wers_wciety typ="1">Co prawda --- kara mu się należała,</wers_wciety>/
Lecz się przez głowy ucięcie nie wwierca/
Miłość osobom kochanym --- do serca!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan się wzruszył; on już dumał smutnie,/
<wers_wciety typ="1">Że na pal wbiją go albo pokrają</wers_wciety>/
Psom na żer, albo zamęczą okrutnie,/
<wers_wciety typ="1">Że lwom go rzucą albo morskim hajom;</wers_wciety>/
Więc z rezygnacją czekał i stał, butnie/
<wers_wciety typ="1">Broniąc się grzechom, co je inni rają,</wers_wciety>/
Lecz wszystkie myśli te śmiertelnej treści/
Stopił jak płatki śniegu --- płacz niewieści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak w wysilonej chmurze słabną grzmoty,/
<wers_wciety typ="1">Podobnie Juan zaczął się łagodzić;</wers_wciety>/
Naprzód się zdziwił, czemu mu ochoty/
<wers_wciety typ="1">Brakło, i myślał, jakby grzech nagrodzić,</wers_wciety>/
Wnet już sam szydził z dzikiej swojej cnoty,/
<wers_wciety typ="1">Jak mnich, co zrazu nie chcąc Boga zwodzić,</wers_wciety>/
Tylko wymija ślub, aż wreszcie łamie ---/
--- To samo zdarza się --- niejednej damie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naprzód przemówił kilka słów ekskuzy<pe><slowo_obce>ekskuza</slowo_obce> --- wymówka.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Lecz w takich razach nie poradzisz słowy,</wers_wciety>/
Nie --- poradziłyby wymowne Muzy,/
<wers_wciety typ="1">Najszczebiotliwszy szczebiot dandysowy,</wers_wciety>/
Ni Castlereagha<pe><slowo_obce>Robert Stewart, wicehrabia Castlereagh</slowo_obce> (1769--1822) --- brytyjski polityk,który uczestniczył w kongresie wiedeńskim.</pe> mów puszczone śluzy./
<wers_wciety typ="1">Właśnie gdy uśmiech jak Zefir majowy</wers_wciety>/
Niósł pokój; Juan już się rwał do lotu.../
Wpadł do komnaty Baba z hukiem grzmotu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Kochanko słońca --- rzekł --- siostro miesiąca,/
<wers_wciety typ="1">Władczymi ziemi od krańca do krańca,</wers_wciety>/
Której gniew światy z kół niebieskich strąca,/
<wers_wciety typ="1">A uśmiech gwiazdy pobudza do tańca ---</wers_wciety>/
Wieść niosę... czy ci nie za wcześnie zmąca/
<wers_wciety typ="1">Wywczas<pe><slowo_obce>wywczas</slowo_obce> (daw.) --- wypoczynek.</pe>? Skłoń ucho ku słowom posłańca,</wers_wciety>/
Którego słońce oto zsyła z drogi/
Oznajmić, że chce w twoje zstąpić progi!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Jak to? Już? --- rzekła słysząc wieść złowrogą ---/
<wers_wciety typ="1">Niechby do jutra wstrzymało zamiary,</wers_wciety>/
Każ, by mu harem stał się mleczną drogą,/
<wers_wciety typ="1">A gwiazd mi pilnie strzeż, kometo stary!</wers_wciety>/
Ciebie tam, giaurze, niech skryją, jak mogą,/
<wers_wciety typ="1">Lecz żeś mi jeszcze nie dopełnił miary,</wers_wciety>/
Więc..." --- tu pałacu się przerwała cisza/
Zgiełkiem i szmerem słów: ,,Idzie Padyszach!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naprzód szły damy strojne jak papugi,/
<wers_wciety typ="1">Tuż czarni oraz biali eunuchowie,</wers_wciety>/
Ogon pochodu był pół mili długi,/
<wers_wciety typ="1">Bowiem Jegomość, grzeczny co się zowie,</wers_wciety>/
Wizyty --- zwłaszcza wieczorne --- przez sługi/
<wers_wciety typ="1">Naprzód oznajmiał dostojnej Połowie,</wers_wciety>/
Bo jako czwarta i ostatnia żona/
Była też bardziej nad inne ceniona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sułtan poważny w chodzie, z tuszą matron,/
<wers_wciety typ="1">Z zawojem po nos i po białka brodą,</wers_wciety>/
Z więzienia prosto powołany na tron/
<wers_wciety typ="1">Po bracie, zwykłą uduszonym modą,</wers_wciety>/
Był to przeciętnie --- dobry kraju patron,/
<wers_wciety typ="1">Bo z wszystkich, którzy w dziejach szereg wiodą,</wers_wciety>/
Według Knollesa albo Kantemira,/
Jeden Soliman ma mir bohatyra.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z pompą do moszej chodził, kiwał głową,/
<wers_wciety typ="1">Ziarnka różańca skrupulatnie liczył,</wers_wciety>/
Zdał wezyrowi całą rzecz państwową,/
<wers_wciety typ="1">Z troskliwości się królów wydziedziczył.</wers_wciety>/
Procesów w domu nie miał, snadź wzorowo/
<wers_wciety typ="1">Trudnym małżeńskim sprawom przewodniczył.</wers_wciety>/
Nie tak my jednę, jak on niby czarem/
Cztery okiełznał żony oraz harem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeżeli zaszła gdzie przewina, gdzie tu/
<wers_wciety typ="1">Rozmazywano po gazetach zbrodnię!...</wers_wciety>/
Sprawę na mocy ustnego dekretu/
<wers_wciety typ="1">Worek i morze kończyły wygodnie,</wers_wciety>/
Którym nikt nie mógł już wydrzeć sekretu,/
<wers_wciety typ="1">Świat nie dowiedział się, chyba przygodnie.</wers_wciety>/
Skandal nie wchodził w pras drukarskich tryby,/
Miała stąd korzyść moralność --- i ryby. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sułtan był pewien, że księżyc jest kręgły,/
<wers_wciety typ="1">A za to ziemia płaska, kwadratowa,</wers_wciety>/
Bo jeździł dużo, a gdzie oczy sięgły,/
<wers_wciety typ="1">Widział, że brzeg jej przed nim się nie chowa.</wers_wciety>/
W państwie się jego rebelie nie lęgły,/
<wers_wciety typ="1">A jeśli czasem zhardziała gdzieś głowa</wers_wciety>/
Buntowniczego paszy lub giaurów,/
Spisek nie dotarł do stołecznych murów,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chyba że przybrał kształt ambasadorów,/
<wers_wciety typ="1">Których w czas wojny zsyłają mocarstwa,</wers_wciety>/
By ci, co tylko proch wąchali dworów,/
<wers_wciety typ="1">A dłonie dyplomatyczne im warstwa</wers_wciety>/
Krwi pokrywała, nie jątrzyli sporów/
<wers_wciety typ="1">Dla mdłej zabicia nudy, kując łgarstwa</wers_wciety>/
Zwane notami, i, wolne hazardów<pe><slowo_obce>hazard</slowo_obce> --- tu: niebezpieczeństwo.</pe>,/
Nosili miękkie loki bakenbardów<pe><slowo_obce>bakenbardy</slowo_obce> --- bokobrody.</pe>... ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czterdziestu ośmiu miał synów, a córek/
<wers_wciety typ="1">Pięćdziesiąt; młodzież zamykał, a córy</wers_wciety>/
Do serajowych posyłał komórek,/
<wers_wciety typ="1">Aż jaki basza kopnął się w konkury</wers_wciety>/
O sześcioletnią czasem; córki Turek/
<wers_wciety typ="1">Prędko wydaje; dziwnej to struktury</wers_wciety>/
Naród; dziwny też ten na panny pokup,/
Gdy wedle prawa zięć ma składać okup.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Młodzież w więzieniu trzymał, aż dojrzała/
<wers_wciety typ="1">Do czasu, w którym stryczek lub koronę</wers_wciety>/
Miał wziąć sułtanic; jeden tylko Ałłah/
<wers_wciety typ="1">Wiedział, co komu było przeznaczone,</wers_wciety>/
Ich edukacja czasem się zgadzała/
<wers_wciety typ="1">Ze stanem, co masz w dziejach dowiedzione,</wers_wciety>/
Tak, że gdy wyrósł chłopczyk na młodzika,/
Równie był godzien korony jak stryka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skłonił się Sułtan czwartej połowicy/
<wers_wciety typ="1">Ceremonialnie; był też powitany</wers_wciety>/
Rozpogodzeniem czoła i źrenicy,/
<wers_wciety typ="1">Jak tej przystoi, co zdradza sułtany,</wers_wciety>/
Co musi czystość udać gołębicy,/
<wers_wciety typ="1">By kredyt firmy ratować zachwianej.</wers_wciety>/
<begin id="b1512887448383-3477805042"/><motyw id="m1512887448383-3477805042">Zdrada, Grzeczność</motyw>Żaden mąż słodziej nie jest witan z drogi,/
Jak ten, któremu przyprawiono rogi.
<end id="e1512887448383-3477805042"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jegomość czarne siwe oczy na panie/
<wers_wciety typ="1">Seraju zwrócił i trochę przymrużył,</wers_wciety>/
Aż na przebranym zatrzymał Juanie,/
<wers_wciety typ="1">Nie zadziwił się ani się oburzył,</wers_wciety>/
Lecz po królewsku mądre rzucił zdanie,/
<wers_wciety typ="1">Którym Gulbiezę zmieszał i odurzył:</wers_wciety>/
,,Widzę w seraju nowej postać branki,/
Szkoda piękności tej dla chrześcijanki".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na ten komplement zwrócił się dwór cały/
<wers_wciety typ="1">Ku odalisce<pe><slowo_obce>odaliska</slowo_obce> --- biała niewolnica w haremie sułtana.</pe>, którą ogień palił.</wers_wciety>/
Jej towarzyszki aż pozieleniały./
<wers_wciety typ="1">Och! Och! Proroku! Padyszach pochwalił</wers_wciety>/
Niewierną, kiedy one nie słyszały/
<wers_wciety typ="1">Słowa z ust pańskich. Harem się rozżalił</wers_wciety>/
I zaczął szemrać, syczeć jak rakieta.../
Lecz powstrzymała wybuch etykieta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Roztropnie robi Turek, że zamyka/
<wers_wciety typ="1">Żony --- roztropnie przynajmniej niektóry,</wers_wciety>/
Bo w owych biednych krajach spod równika/
<wers_wciety typ="1">Cnota nie ma tej wściągliwej natury,</wers_wciety>/
Co pod biegunem, gdzie pokus unika/
<wers_wciety typ="1">I gdzie moralność czystsza nad lazury;</wers_wciety>/
Słońce, choć topi lody na północy,/
Nad sercem nie ma takiej samej mocy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mieszkaniec Wschodu gramatycznie czuje,/
<wers_wciety typ="1">Że wyraz ,,związek" od ,,więzić" pochodzi;</wers_wciety>/
Tylko, gdy pierwszy raz się rozfolguje,/
<wers_wciety typ="1">Już nie naprawi go nikt i nie zgodzi.</wers_wciety>/
Wnet się jak wino napoczęte psuje,/
<wers_wciety typ="1">A wielożeństwo najbardziej mu szkodzi..</wers_wciety>/
No! Ale czemuż nie wiąże, jak giaury,/
Dwojga dusz w stadła --- w moralne centaury?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tyle kroniki. Kropka. Mógłbym jeszcze/
<wers_wciety typ="1">Pisać, bo treści dość --- lecz za granicę</wers_wciety>/
Praw poetyckich nie chodzim my, wieszcze./
<wers_wciety typ="1">Zwijam lot, rymów zarzucam kotwicę.</wers_wciety>/
Niech mi czytelnik teraz w dłonie pleszcze<pe><slowo_obce>pleskać</slowo_obce> (daw.) --- klaskać.</pe>:/
<wers_wciety typ="1">Szóstą pieśń puszczę górą jak orlicę.</wers_wciety>/
Lecz że się nawet Homer czasem zdrzemnie,/
Pozwólcie --- proszę --- przedrzemać się i mnie.</strofa>

<!--TRIM:2-->



<naglowek_rozdzial>Pieśń szósta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Są w losach mężczyzn odpływy, przypływy,/
<wers_wciety typ="1">Które schwycone w porę<pe><slowo_obce>Są w losach mężczyzn...</slowo_obce> --- zob. William Shakespeare, <tytul_dziela>Juliusz Cezar</tytul_dziela>, akt IV, sc. 3.</pe>" --- resztę wiecie.</wers_wciety>/
Niejeden z was ma dowód na to żywy/
<wers_wciety typ="1">Lub urojony, choć rzadko kto w świecie</wers_wciety>/
Zaskoczy w porę element ruchliwy./
<wers_wciety typ="1">Lecz wszystko, oo jest, na dobre jest przecie,</wers_wciety>/
Jeno pomroku trzeba czekać końca./
W chwili rozpacznej błyśnie promień słońca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Są w losach kobiet odpływy, przypływy,/
<wers_wciety typ="1">Które schwycone --- wiodą... na bezdroże.</wers_wciety>/
A musiałby to być żeglarz prawdziwy,/
<wers_wciety typ="1">Co by wykreślił na mapie ich morze,</wers_wciety>/
Z którym się nawet umysł majaczliwy/
<wers_wciety typ="1">Jakuba Boehma<pe><slowo_obce>Böhme, Jakob</slowo_obce> (1575--1624) --- niemiecki mistyk i filozof religii.</pe> porównać nie może.</wers_wciety>/
Mężczyzna głową czuje, myśli, sądzi,/
Kobieta sercem --- więc nie dziw, że zbłądzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przecież ta piękna i z główką rozgrzaną,/
<wers_wciety typ="1">Młoda, uparta, śmiała i swawolna,</wers_wciety>/
Co odda tron, świat, raj, by być kochaną/
<wers_wciety typ="1">Po swojej woli i gwiazd raczej zdolna</wers_wciety>/
Zrzec się, i słońca, co ją budzi rano,/
<wers_wciety typ="1">Niż nie być tak jak fala morska wolna ---</wers_wciety>/
Taki szatanek (jeśli wierzysz w biesów),/
Przecież by nowych stworzyła Manesów<pe><slowo_obce>Manes</slowo_obce> a. <slowo_obce>Mani</slowo_obce> (216--276) --- twórca manicheizmu, systemu religijnego powstałego w III w. n.e.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trony i światy tak często burzyła/
<wers_wciety typ="1">Duma człowiecza i ambicja niska,</wers_wciety>/
Że kiedy zrobi to miłości siła,/
<wers_wciety typ="1">Uniewinnienie i chwałę pozyska.</wers_wciety>/
Gdy Antoniusza<pe><slowo_obce>Marek Antoniusz</slowo_obce> (83 p.n.e.--30 p.n.e.) --- rzymski polityk i dowódca wojskowy, stronnik i przez matkę daleki krewny Cezara, jego główny współpracownik w czasie wojny domowej z Pompejuszem. Po zabójstwie Cezara należał do II triumwiratu, który pokonał spiskowców. Pod koniec życia wdał się w wojnę domową z Oktawianem Augustem; pokonany w bitwie morskiej pod Akcjum, popełnił samobójstwo.</pe> grób sława przeżyła,/
<wers_wciety typ="1">To nie dla zwycięstw ani stanowiska,</wers_wciety>/
Lecz Akcjum, zdane dla ócz Egipcjanki<pe><slowo_obce>Egipcjanka</slowo_obce> --- mowa o Kleopatrze.</pe>,/
Laurów Cezara<pe><slowo_obce>Gaius Iulius Caesar</slowo_obce> (100 p.n.e.--44 p.n.e.) --- rzymski dowódca wojskowy, polityk i dyktator, zapewnił sobie także miejsce w historii literatury opisami prowadzonych przez siebie wojen (<tytul_dziela>De bello Gallico</tytul_dziela> i <tytul_dziela>De bello civile</tytul_dziela>). Władzę nad Rzymem przejął po zawiązaniu I triumwiratu z Gnejuszem Pompejuszem i Markiem Licyniuszem Krassusem, oraz późniejszej wojnie domowej, w której pokonał Pompejusza. Został obwołany dyktatorem w toku 49 p.n.e.</pe> równoważy wianki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zmarł dla czterdziestki, mając sam pół wieka./
<wers_wciety typ="1">Wolałbym widzieć dwudziestkę z piętnastką,</wers_wciety>/
Gdy świat jest niczym dla młodego człeka./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512900068052-2015683299"/><motyw id="m1512900068052-2015683299">Serce</motyw>Ja choć nie miałem światów, za niewiastką</wers_wciety>/
Poszedłszy, widząc, że zapłaty czeka,/
<wers_wciety typ="1">Dałem --- co miałem: serce... tak jak ciastko,</wers_wciety>/
A warte tyle co świat --- nawet więcej ---/
Świat nie zastąpi mi duszy dziecięcej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był to chłopięcy grosz --- i jak grosz wdowi/
<wers_wciety typ="1">Miał wtedy wartość; dziś na nic nie zda się,<end id="e1512900068052-2015683299"/></wers_wciety>/
Czy to stanowi co, czy nie stanowi,/
<wers_wciety typ="1">Każdy, kto kochał, kocha, na tym zna się,</wers_wciety>/
Że nic jak miłość; ,,Bóg jest miłość --- mówi/
<wers_wciety typ="1">Pismo --- a Miłość bóg" --- przynajmniej w czasie</wers_wciety>/
Gdy lica ziemi nie były zorane/
Bruzdami krwawych łez... Tutaj przystanę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sprzecznymi miotan uczuciami stoi/
<wers_wciety typ="1">Juan z partnerką grzechu u wrót zguby;</wers_wciety>/
<begin id="b1512900169781-3227585391"/><motyw id="m1512900169781-3227585391">Żona</motyw>Grzeczny kawaler musi, kiedy broi,/
<wers_wciety typ="1">Nadstawić skóry dla rzeczy tak lubej</wers_wciety>/
Jak cudza żona; lecz to niepokoi/
<wers_wciety typ="1">Sułtanów, którzy wzdragają się próby</wers_wciety>/
Mędrca Katona, co to --- zuch uczony ---/
Pożyczał swoim przyjaciołom żony.
<end id="e1512900169781-3227585391"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przyznaję, że źle Gulbieza zrobiła,/
<wers_wciety typ="1">Wiem i potępiam jej czyn, opłakuję.</wers_wciety>/
Lecz fikcja nawet w wierszach mi niemiła,/
<wers_wciety typ="1">Więc powiem prawdę, choć wam smak popsuje.</wers_wciety>/
Rozsądku słabość, namiętności siła,/
<wers_wciety typ="1">Szczupłość pańskiego serca... o! pojmuję, </wers_wciety>/
Bo Jego Wielkość miał już w dniu zaślubin/
Lat coś sześćdziesiąt i tysiąc konkubin.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie mam jak Cassio ,,do rachunkowości/
<wers_wciety typ="1">Sprytu<pe><slowo_obce>do rachunkowości
sprytu</slowo_obce> --- por. Wiliam Shakespeare, <tytul_dziela>Otello</tytul_dziela>, akt I sc. 1.</pe>"; lecz widno z taiblicziki dzielenia,</wers_wciety>/
Którą ona zna w całej objętości/
<wers_wciety typ="1">--- Zważywszy datę jego urodzenia ---</wers_wciety>/
Że piękna pani pobłądziła ,,z czczości",/
<wers_wciety typ="1">Bo gdy on słusznie wszystkie chciał zachcenia</wers_wciety>/
Obdzielić, jej mógł dać jedną tysiączną/
Tego, co jednej jest rzeczą wyłączną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512900356649-2164708955"/><motyw id="m1512900356649-2164708955">Prawo</motyw>Wrodzona damom jest żyłka pieniactwa/
<wers_wciety typ="1">O legalnego przedmiot posiadania,</wers_wciety>/
Zwłaszcza wpisanym do jakiego bractwa,/
<wers_wciety typ="1">Które ma własność cudzej podwajania</wers_wciety>/
Winy; więc lecą pozwy na kształt ptactwa;/
<wers_wciety typ="1">--- Nasz sąd nie dosyć się im naogania. ---</wers_wciety>/
Taką jest każda, gdy tylko zmyszkuje,/
Że prawną własność ktoś tam użytkuje.<end id="e1512900356649-2164708955"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512900408391-2546602197"/><motyw id="m1512900408391-2546602197">Zazdrość</motyw>Gdy więc tak czynią jawnie chrześcijanki,/
<wers_wciety typ="1">Poganki także --- choć na mniejszą skalę</wers_wciety>/
Wiodą bój --- wiary małżeńskiej kapłanki,/
<wers_wciety typ="1">Które się lubią w groźnej zjawiać chwale</wers_wciety>/
I o małżeńskie prawa wstąpić w szranki,/
<wers_wciety typ="1">Gdy sprzymierzeniec mąż nie sprzyja trwale,</wers_wciety>/
W serca czterech żon czworo żmij się wgryza<end id="e1512900408391-2546602197"/>,/
Eufrat zazdrośny tyle --- co Tamiza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gulbieza --- czwarta żona, faworytka ---/
<wers_wciety typ="1">Ale cóż fawor dzielony na ćwierci?...</wers_wciety>/
O! Poligamii strzeż się, rzecz to brzydka,/
<wers_wciety typ="1">Nie grzech już, ale plaga równa śmierci.</wers_wciety>/
Mądremu jedna żona --- radość wszytka./
<wers_wciety typ="1">Jedna --- więc słabsza, łacniej rządów ster ci</wers_wciety>/
Odda; dziw, że to Turek, ów spokojny,/
Robi małżeńskie łoże ,,łożem wojny".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512900488394-3492410225"/><motyw id="m1512900488394-3492410225">Grób</motyw>Jego sułtańska mość --- pan ,,najjaśniejszy",/
<wers_wciety typ="1">Ten tytuł daje się jakby na drwiny</wers_wciety>/
Królom, bo się ta jasność w grobie zmniejszy/
<wers_wciety typ="1">Gdy go robaki, głodne jakobiny,</wers_wciety>/
Zetną, i będzie jako najbiedniejszy...<end id="e1512900488394-3492410225"/>/
<wers_wciety typ="1">Sułtan poglądał na piękność kadiny,</wers_wciety>/
Czekając, rychło jej wzrok spocznie na nim/
Miłośnie (szkockim jak gdyby witaniem).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512900616291-365486112"/><motyw id="m1512900616291-365486112">Strój</motyw>Tutaj rozróżnię: choć ciepły rozkoszą/
<wers_wciety typ="1">Uścisk, całusy albo słodkie słówka</wers_wciety>/
Mogą istotnie być tym, czym się głoszą,/
<wers_wciety typ="1">Lecz są dodatkiem jeno jak sznurówka</wers_wciety>/
Albo czepeczek, który panie noszą,/
<wers_wciety typ="1">Bo u nich strojne piersi jak i główka,</wers_wciety>/
A stroje są tak częścią ich istoty,/
Jak częścią serca są owe pieszczoty.
<end id="e1512900616291-365486112"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trwożliwe drżenie lic zakłopotanych,/
<wers_wciety typ="1">Lekki rumieniec, kiedy lubość w łonie,</wers_wciety>/
Zachwyt niewinny w oczętach świetlanych,/
<wers_wciety typ="1">A rzęs spuszczonych powierzon osłonie,</wers_wciety>/
Oto są cechy (dla umiarkowanych)/
<wers_wciety typ="1">Miłości, która na najmilszym tronie,</wers_wciety>/
Prostym dziewiczym sercu, rezyduje./
Zbytek gorąca lub chłodu wdzięk psuje;</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zbytek fałszywy gorszy od szczeroty;/
<wers_wciety typ="1">Prawdziwy prędko uczucia spopiela</wers_wciety>/
I tylko młodzik w dobie życia złotej/
<wers_wciety typ="1">Żądzom kobiecym oddać się ośmiela,</wers_wciety>/
Które są jako przekazane kwoty/
<wers_wciety typ="1">Lub weksle, brzmiące na okaziciela,</wers_wciety>/
Odstępowane za małym dyskontem./
Chłodne się sądzi znów pod innym kątem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To jest: Posądza je o brak dobrego/
<wers_wciety typ="1">Smaku ambicja nasza obrażona,</wers_wciety>/
Co zawsze żąda ognia wzajemnego/
<wers_wciety typ="1">I upadania obcesem w ramiona,</wers_wciety>/
Choćby tak zimne były jak świętego/
<wers_wciety typ="1">Franciszka śnieżna, biała narzeczona.</wers_wciety>/
Najlepsza rada więc dla serc --- nie chybi/
Wiersza: <slowo_obce>Medio tu tutissimus ibis</slowo_obce><pe><slowo_obce>Medio tu tutissimus ibis</slowo_obce> (łac.) --- idź najbezpieczniej: środkiem.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,<slowo_obce>Tu</slowo_obce>" jest zbyteczne, ale musi zostać;/
<wers_wciety typ="1">Wierszów go naszych wymaga budowa,</wers_wciety>/
Choć nie starego heksametru postać;/
<wers_wciety typ="1">Psuje rytmikę, gładkość --- ani słowa, </wers_wciety>/
Za co pozwolę nawet się wychłostać,/
<wers_wciety typ="1">Lecz doskonałość strofy mi zachowa.</wers_wciety>/
Zły ten wiersz, jeśli na prozodię baczysz ---/
Ale prawdziwy, jeśli przetłumaczysz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy dobrze sztukę odegrała <slowo_obce>hanem</slowo_obce>,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem --- udało się, a to w ogóle</wers_wciety>/
Jest głównym celem w sercu rozkochanem,/
<wers_wciety typ="1">Jak w innym strojów damskich artykule,</wers_wciety>/
Lecz się egoizm skrzyżował z jej planem/
<wers_wciety typ="1">Męski, co nawet miłość kłamie czule!</wers_wciety>/
Ach, ci mężczyźni! Nic prócz wygłodzenia/
Nie zniszczy strasznej w nich żądzy... płodzenia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chodźmy! Niechaj śpi najjaśniejsze stadło!/
<wers_wciety typ="1">Niechaj śpi błogo! Łoże nie tron przecie,</wers_wciety>/
Więc nie zestraszy go przykre widziadło./
<wers_wciety typ="1">Zahamowana rozkosz --- ot, co gniecie!</wers_wciety>/
Co niejednemu spokój duszy skradło./
<wers_wciety typ="1">Najmniejsze to złe, którego płaczecie.</wers_wciety>/
Lecz drobne krople smutków i omamień,/
Te zdolne duszę wydrążyć jak kamień.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512901231455-805586249"/><motyw id="m1512901231455-805586249">Nieszczęście</motyw>Żona kłótliwa, synek idyjota,/
<wers_wciety typ="1">Niezapłacony, zaprotestowany</wers_wciety>/
Weksel, procenta --- i córka niecnota,/
<wers_wciety typ="1">Koń narowisty, pies źle tresowany.</wers_wciety>/
Ciotka, mażąca przy końcu żywota/
<wers_wciety typ="1">Zapis przez ciebie w dochody wpisany:</wers_wciety>/
Drobne to troski i niewarte miotły,/
A przecież nie znam, kogo by nie zgniotły.
<end id="e1512901231455-805586249"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512901287435-3128629904"/><motyw id="m1512901287435-3128629904">Filozof, Kobieta</motyw>Jestem filozof. Niechaj wszystko ginie!/
<wers_wciety typ="1">Ziemia, mężczyźni i --- kobiety... nie, nie! ---<end id="e1512901287435-3128629904"/></wers_wciety>/
Gdy zaklnę szczerze, to żółć zaraz spłynie/
<wers_wciety typ="1">I mój stoicyzm kłopoty odżenie<pe><slowo_obce>odżenąć</slowo_obce> (daw.) --- odegnać.</pe>.</wers_wciety>/
Wszystko, co zwie się bólem i łzą, minie,/
<wers_wciety typ="1">I duszę mogę zdać myśli w dzierżenie,</wers_wciety>/
Choć iście nie wiem, co jest dusza, co myśl;/
A pewno nie wiesz i ty --- lecz się domyśl.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy zaklnę, to mi tak na sercu miło,/
<wers_wciety typ="1">Jak gdybym tylko co Atanazego<pe><slowo_obce>Atanazy Wielki</slowo_obce> (ok. 295--373) --- teolog, kaznodzieja, biskup Aleksandrii.</pe></wers_wciety>/
Klątwę przeczytał --- iluż ją chwaliło! ---/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem, czy która wroga złamanego</wers_wciety>/
Z taką wspaniałą piorunuje siłą,/
<wers_wciety typ="1">Tyle godności ma i poważnego</wers_wciety>/
Nastroju, co ta; stroi też psałterze/
Jak chmurę tęcza w napowietrznej sferze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śpi wielki władca wiernych i sułtanka,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej jedno z nich; och! straszne noce,</wers_wciety>/
Kiedy zła żona, która ma kochanka,/
<wers_wciety typ="1">Leży, a serce w złości jej łopoce;</wers_wciety>/
I patrzy próżno, czy światło poranka/
<wers_wciety typ="1">Przez kotar ciemne tło nie zamigoce;</wers_wciety>/
Męczy się, wije i wzdycha, i nudzi,/
Póki się prawy spółłożnik nie zbudzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszędzie to samo --- pod sklepieniem nieba/
<wers_wciety typ="1">Jasnego, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> pod łoża sklepieniem</wers_wciety>/
Złotym, którego jasnym panom trzeba,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie kładą głowy, a jeszcze kamieniem</wers_wciety>/
Twardym zda się im miękki puch i weba,/
<wers_wciety typ="1">Małżeństwo równa się z losów ciągnieniem.</wers_wciety>/
Gulbieza była sułtanką, lecz chłopka/
Nie pomieniałaby z nią męża. Kropka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan, w kostium przebrany niewieści,/
<wers_wciety typ="1">Przedefilował z całym dziewcząt chórem</wers_wciety>/
I panu ukłon złożył w dowód cześci;/
<wers_wciety typ="1">A na znak dany poszły długim sznurem</wers_wciety>/
W korytarz; tam się kobiet seraj mieści,/
<wers_wciety typ="1">W którym snem pieszczą miękkie członki, w którym</wers_wciety>/
Serc do miłości tysiąc drży i puka/
Jak ptaszę-więzień, co swobody szuka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lubię płeć piękną; mam zachcenia nieraz,/
<wers_wciety typ="1">Jak tyran ów<pe><slowo_obce>tyran ów</slowo_obce> --- mowa o Kaliguli.</pe>, co chciał, by ludzkie plemię</wers_wciety>/
Jeden kark miało, bo wtedy ,,machnie raz ---/
<wers_wciety typ="1">Mówił --- i wszystkie łby spadną na ziemię".</wers_wciety>/
I ja życzyłem podobnie... nie teraz,/
<wers_wciety typ="1">Lecz gdy nie gniotło mnie jeszcze lat brzemię ---</wers_wciety>/
By jedne usta miały wszystkie panie;/
Razem bym wszystkim dał pocałowanie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O Briareusie<pe><slowo_obce>Briareus</slowo_obce> (mit. gr.) --- sturęki olbrzym, syn Uranosa i Gai.</pe>! Gdybyć wszystkie człony/
<wers_wciety typ="1">Stokrotnie dała natura rozgrzana!</wers_wciety>/
Lecz moja Muza nieprzezwyciężony/
<wers_wciety typ="1">Czuje wstręt zostać kochanką Tytana</wers_wciety>/
Lub powędrować między Patagony;/
<wers_wciety typ="1">Do Liliputów wróćmy: don Juana</wers_wciety>/
Musimy przewieść przez miłości przesmyk,/
Którego dotąd nie przebył, choć nie smyk.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Otóż wmieszany między odaliski<pe><slowo_obce>odaliska</slowo_obce> --- biała niewolnica w haremie sułtana.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Gdy dano znak, w korytarz zwrócił kroki;</wers_wciety>/
A chociaż wiedział, że wstąpił na śliski/
<wers_wciety typ="1">Tor i że takie karkołomne skoki</wers_wciety>/
W następstwie niosą nieprzyjemne zyski/
<wers_wciety typ="1">(W Anglii to wszystko ma taksę); bez zwłoki</wers_wciety>/
Chwil mu od losu danych nie marnował/
I wdzięki dziewcząt przejrzał, posortował,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz z płci przybranej gościńca nie zboczył;/
<wers_wciety typ="1">Więc z budującą skromnością dziewiczy</wers_wciety>/
Ów zastęp z komnat do komnat się toczył/
<wers_wciety typ="1">Pod eunuchową strażą jak na smyczy;</wers_wciety>/
A śród nich niby duch niewieści kroczył/
<wers_wciety typ="1">Trzymając w ręku pęk rzemiennych biczy,</wers_wciety>/
Tak groźny, że nie śmiałby i królewic/
Przystąpić; duch ten zwał się: ,,Matką dziewic".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy była ,,matką", nie wiem, a nie łowię/
<wers_wciety typ="1">Plotek; czy matką ,,dziewic", równie nie wie</wers_wciety>/
Muza; dość --- takim tytułem się zowie/
<wers_wciety typ="1">Głowa haremu; co ja rzekę w ąpiewie,</wers_wciety>/
Prozą Kantemir<pe><slowo_obce>Kantemir, Demetrius</slowo_obce> (ros. <slowo_obce>Дмитрий Кантемир</slowo_obce>, 1673--1723) --- hospodar mołdawski, autor dzieła <tytul_dziela>Wzrost i upadek imperium ottomańskiego</tytul_dziela>.</pe> lub de Tott<pe><slowo_obce>baron de Tott</slowo_obce> --- autor pamiętników z Turcji.</pe> wam powie./
<wers_wciety typ="1">Jej obowiązek był: gasić zarzewie</wers_wciety>/
W nieletnich sercach i w cnotliwy kątek/
Wprowadzać tysiąc i pięćset dziewczątek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niepospolity urząd! --- bez wątpienia./
<wers_wciety typ="1">Ale brak mężczyzn pracę tę uprości,</wers_wciety>/
Bo zna je sułtan tylko, który zmienia/
<wers_wciety typ="1">Straż co dnia, stawia mury, czasem kości</wers_wciety>/
Komu połamie... a to dla rzucenia/
<wers_wciety typ="1">Grozy --- i zbiera ten haracz piękności</wers_wciety>/
Zimnych jak klasztor włoski... jest to potwór,/
Co chuć wylewa przez jedyny otwór...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A tym jest?... no --- dewocja; czyż wypada/
<wers_wciety typ="1">Oto się pytać?... Lecz nie stańmy w toku</wers_wciety>/
Opowiadania; jak rzekłem --- gromada/
<wers_wciety typ="1">Młódek spędzonych dla bawienia... wzroku</wers_wciety>/
Jednego męża --- szła zimna i blada,/
<wers_wciety typ="1">Jak wodna lilia płynąca w potoku,</wers_wciety>/
Raczej w kałuży, co, ciekąc powoli,/
Coś z dziewiczości ma i melancholii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aż gdy je w swoich komnatach zamknięto,/
<wers_wciety typ="1">Wtedy jak ptaki, mali chłopcy, fale</wers_wciety>/
Podczas przepływu; zaledwie z nich zdjęto/
<wers_wciety typ="1">Pęta przymusu (choć ten pono wcale</wers_wciety>/
Kobiet nie pęta), jak Irlandka w święto/
<wers_wciety typ="1">Lub jak wariaci rozigrani w szale,</wers_wciety>/
Zda się, że rozejm zawarły z niewolą:/
Śpiewają, tańczą, śmieją się, swawolą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zaczęły zaraz szeptać i oczyma/
<wers_wciety typ="1">Wodzić po gościa postaci, odzieży;</wers_wciety>/
Jedna spostrzegła, że kolczyków nie ma,/
<wers_wciety typ="1">Druga --- że suknia jej w stanie źle leży,</wers_wciety>/
Że dziewiętnaście lat skończy, nim zima/
<wers_wciety typ="1">Nastanie, inna zaś temu nie wierzy;</wers_wciety>/
Czwarta męskiego coś widzi w jej wzroście,/
Piątej na samą tę myśl serce roście.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz że strój kryje płeć niewieścią, gładką,/
<wers_wciety typ="1">Żadna nie śmiała, nie mogła nie wierzyć.</wers_wciety>/
Dziewczyna zgrabna i piękna jak rzadko,/
<wers_wciety typ="1">Zdolna z Gruzyjką słoneczną się mierzyć...</wers_wciety>/
Ach! Ta Gulbieza, jakąż jest dzierlatką!/
<wers_wciety typ="1">Kupiła brankę, co może uderzyć</wers_wciety>/
W tron, a przepyszny seraj zmienić w pustkę,/
Niech tylko sułtan raz jej rzuci chustkę!...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co najdziwniejsza, że chociaż jej piękno/
<wers_wciety typ="1">Było dla reszty zapowiedzią zguby,</wers_wciety>/
To wszystkie do niej zbliżywszy się miękną/
<wers_wciety typ="1">I wszystkim wyda się gość bardzo luby.</wers_wciety>/
Zazwyczaj damy omal że nie pękną/
<wers_wciety typ="1">Od cudzych wdzięków, bo według rachuby</wers_wciety>/
Tej ,,płci", którą wy mianem ,,słabej" zwiecie,/
Każda twarz nowa jest ,,najbrzydsza w świecie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przecież i one miały swe zazdrości/
<wers_wciety typ="1">Drobne --- jak wszystkie --- ale w tej minucie</wers_wciety>/
Może to był ów rodzaj przychylności,/
<wers_wciety typ="1">Która bez naszej wiedzy wchodzi w czucie;</wers_wciety>/
Choć nie umieją przejrzeć szat skrytości,/
<wers_wciety typ="1">To przecież czują coś jakby przykucie</wers_wciety>/
Serca; magnetyzm w tym siedzi czy duchy,/
Nie wiem i nie tknę tej materii kruchej,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dość, że wyraźnie i coraz wyraźniej/
<wers_wciety typ="1">Nieznane dotąd uczucie szkarłatem</wers_wciety>/
Lica paliło --- coś na kształt przyjaźni/
<wers_wciety typ="1">Sentymentalnej, przeczystej; że zatem</wers_wciety>/
W serca trącała je myśl coraz raźniej:/
<wers_wciety typ="1">Gdyby tak siostrą nam była... lub bratem,</wers_wciety>/
Jak ów z dalekich stron, gdzie chatka nasza,/
Bardziej kochany niż sułtan lub pasza!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najwięcej chęci do tego rodzaju/
<wers_wciety typ="1">Sentymentalnej przyjaźni doznały</wers_wciety>/
Lola, Katinka, Dudu --- po zwyczaju/
<wers_wciety typ="1">Epika powiem, tak jak mi podały</wers_wciety>/
Najlepsze źródła --- o ojczystym kraju/
<wers_wciety typ="1">Dziewcząt i o tym, jak się ideały</wers_wciety>/
W każdą wcieliły, w której życia wiośnie.../
Wszystkie trzy w gościa patrzały miłośnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ognista Loli płeć --- to Indii znamię;/
<wers_wciety typ="1">Katinka była z Gruzji; płeć jej biała,</wers_wciety>/
Niebieskie oko i rozkoszne ramię,/
<wers_wciety typ="1">I rączka... noga drobna, iż się zdała</wers_wciety>/
Nie iść, lecz muskać ziemię; a nie skłamię,/
<wers_wciety typ="1">Że gwoli pieszczot była Dudu cała,</wers_wciety>/
Takich powabów pełna w pulchnym ciele,/
Że mogła zmysły rozkochać w aniele!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dudu była to śpiąca Afrodyte<pe><slowo_obce>Afrodyta</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini miłości.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Lecz snem, co oczom twoim sen ukradnie,</wers_wciety>/
Gdyś ujrzał lice, barwą róż pokryte,/
<wers_wciety typ="1">Attyckie czoło i nosek dokładnie</wers_wciety>/
Rzeźbiony, Fidiaszawy; nieobfite/
<wers_wciety typ="1">Wcięcia jej kibić miała --- każdy zgadnie,</wers_wciety>/
Lecz po tym wszystkim trudno dojść do zgody,/
Co można było ująć jej bez szkody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie była żywa --- lecz umiała ona/
<wers_wciety typ="1">Wkraść się do serca jak dzień, gdy z uśpienia</wers_wciety>/
Wstaje --- majowy; źrenica przyćmiona/
<wers_wciety typ="1">Wprawiała widza w rodzaj upojenia.</wers_wciety>/
I była jak ów posąg Pigmaliona<pe><slowo_obce>Pigmalion</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Cypru, rzeźbiarz; ożenił się z ożywionym przez Afrodytę posągiem Galatei.</pe>/
<wers_wciety typ="1">(To porównanie jest nowe) z kamienia,</wers_wciety>/
Gdy się już ciałem stawał i z półśnicia/
Nieśmiało ręce wyciągał do życia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lola pytała jej, jak się nazywa./
<wers_wciety typ="1">,,Joanna". --- ,,Śliczne imię, jak muzyka!"</wers_wciety>/
Katinka chciała wiedzieć, skąd przybywa./
<wers_wciety typ="1">,,Z Hiszpanii". --- ,,Gdzie ta Hiszpania?" --- ,,Ty dzika</wers_wciety>/
Gruzjanko --- rzecze Lola popędliwa ---/
<wers_wciety typ="1">Twa geografia, widzę, coś utyka.</wers_wciety>/
Wiadomo wszystkim, jak ziemia szeroka,/
Że to jest wyspa w pobliżu Maroka".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dudu usiadła przy Joasi boku,/
<wers_wciety typ="1">Milcząc muskała utrefione sploty</wers_wciety>/
I poglądała bacznie. Smutek w oku/
<wers_wciety typ="1">Łzą się rozpłynął na widok sieroty</wers_wciety>/
Bez opiekuna, przyjaciół, w tym tłoku/
<wers_wciety typ="1">Obcych, co szorstko brały ją w obroty</wers_wciety>/
Natrętnych spojrzeń, pośród komentarzy/
O każdym ruchu, postawie i twarzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wtem przyszła matka, drepcąc drobną nóżką,/
<wers_wciety typ="1">I odezwała się: ,,Spać, moje panny!</wers_wciety>/
Ale co począć z tobą, moja duszko?/
<wers_wciety typ="1">Twój przyjazd był tak nagły --- do Joanny</wers_wciety>/
Rzekła. --- Wstawmy jutro zaraz łóżko/
<wers_wciety typ="1">I urządzimy ci nocleg staranny,</wers_wciety>/
Jednak dziś trudno! Patrz, już noc, już ciemno/
Więc musisz przespać ten raz jeden ze mną".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu Lola rzekła: ,,Mamo, pozwól, raczej/
<wers_wciety typ="1">Ja ją zabiorę; wszak wiesz, jak ci szkodzi</wers_wciety>/
Sypiać we dwoje; byłabym w rozpaczy,/
<wers_wciety typ="1">Gdybyś doznała przykrości. My, młodzi,</wers_wciety>/
Zaśniemy prędzej. Mamula zobaczy,/
<wers_wciety typ="1">Że będę o nią dbała, jak się godzi..."</wers_wciety>/
Katinka słów jej przerwała obfitość/
Mówiąc: ,,Ja także mam łóżko i litość</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I spać nie lubię sama..." Oburzenie/
<wers_wciety typ="1">Zmarszczyło czoło damy. ,,Co?" --- ,,Ze strachu ---</wers_wciety>/
Rzekła Katinka --- zda mi się, że cienie/
<wers_wciety typ="1">Jakieś po całym spacerują gmachu</wers_wciety>/
I sny mnie straszne gniotą jak kamienie:/
<wers_wciety typ="1">Gwebry<pe><slowo_obce>gwebr</slowo_obce> (pers.) --- członek sekty czcicieli ognia.</pe> i giaury, upiory na dachu..."</wers_wciety>/
Dama przerwała: ,,Więc dlatego właśnie/
Przy tobie i twych snach ona nie zaśnie,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lola niech sama śpi, jak dotąd spała,/
<wers_wciety typ="1">Z powodów, których przed wami nie streszczę,</wers_wciety>/
Katinka też, choćby się duchów bała;/
<wers_wciety typ="1">Joasię dzisiaj przy Dudu umieszczę,</wers_wciety>/
Bo jest potulna, grzeczna i nieśmiała/
<wers_wciety typ="1">I nie budzą jej żadne sny ni dreszcze.</wers_wciety>/
Cóż, moje dziecko?..." Dudu nic nie rzekła,/
Bo nigdy w mowie nie była rozwlekła,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz, poskoczywszy, na matrony czole/
<wers_wciety typ="1">Złożyła całus tam, gdzie się brwi sznurek</wers_wciety>/
Schodzi; cmoknęła Katimkę i Lolę;/
<wers_wciety typ="1">Szarpnęła z lekka Joannę (Grek, Turek</wers_wciety>/
Nie lubi kurtuazji, ni tu pole/
<wers_wciety typ="1">Do etykiety) i pomimo chmurek,</wers_wciety>/
Które się zbiegały na te względy matki,/
Wprost do sypialnej wiodła ją komnatki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był duży pokój, po turecku <slowo_obce>oda</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1">Zwany; tam stały w szeregu, wzdłuż ściany</wers_wciety>/
Dwie gotowalnie<pe><slowo_obce>gotowalnia</slowo_obce> (daw.) --- toaletka.</pe>, sofy i komoda./
<wers_wciety typ="1">Pokój wykwintnie był umeblowany,</wers_wciety>/
A mieścił wszystko, czego chce wygoda/
<wers_wciety typ="1">Dam... ale powiem, będąc już rozgrzany:</wers_wciety>/
Czegoś tam brakło --- lecz o tym nie śmiały/
Marzyć, choć było bliżej, niż myślały.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dudu więc była --- niech czytelnik zważy ---/
<wers_wciety typ="1">Niezbyt ognista, ale ujmująca;</wers_wciety>/
Z tym niekapryśnym wdziękiem ślicznej twarzy,/
<wers_wciety typ="1">Co jest zarówno jak i twarz grzesząca</wers_wciety>/
Brakiem proporcji --- rozpaczą malarzy,/
<wers_wciety typ="1">Co to w poczęciu już z natury drwiąca,</wers_wciety>/
Pełna wyrazu anioła czy czarta,/
Miła czy wstrętna --- lecz spojrzenia warta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale twarz Dudu była krajobrazem/
<wers_wciety typ="1">Łagodnej strefy; spokoju, błogości,</wers_wciety>/
Pełna, jak pączek bujna, z tym wyrazem/
<wers_wciety typ="1">Anielskiej jakiejś dobroci, rzewności,</wers_wciety>/
Co jest wdzięczniejsza niż namiętność razem/
<wers_wciety typ="1">Z ,,wzniosłością", której groza idzie w kości.</wers_wciety>/
Widziałem w gniewie kobietę i Calais./
I... mniej się majtka niż kochanka żalę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Raczej skupiona niż melancholiczna/
<wers_wciety typ="1">I znowu raczej w powadze pogodna,</wers_wciety>/
W swej naiwności więc nie patetyczna,/
<wers_wciety typ="1">Lecz cicha, czysta, niewinna aż do dna.</wers_wciety>/
A dodawała jej uroku śliczna/
<wers_wciety typ="1">Zaleta, dzisiaj u panien niemodna,</wers_wciety>/
Że choć tak młoda, nie myślała --- zda się ---/
Czy jest różowa, zgrabna, cienka w pasie...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pokrótce: młodość miała tak szczęśliwą/
<wers_wciety typ="1">Jak ów ,,wiek złoty", gdy złota nie znano,</wers_wciety>/
Przy czym słoworód wywiedziono krzywo,/
<wers_wciety typ="1">Jak kiedy indziej jeszcze, gdy nazwano</wers_wciety>/
,,<slowo_obce>Lucus a non lucendo<pe><slowo_obce>Lucus a non lucendo</slowo_obce> (łac.) --- las od [tego że] nie lśni (przykład fałszywej etymologii).</pe></slowo_obce>" --- wprost fałszywą/
<wers_wciety typ="1">Logiką; dziś się w takim zakochano</wers_wciety>/
Stylu, bo wiek nasz ma składniki, które/
Stopione, dają diabelską miksturę...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wygląda ona jak ów koryncki spiż;/
<wers_wciety typ="1">To znaczy --- składa się ta mieszanina</wers_wciety>/
Przeważnie z czół wytartych... Ale ty śpisz,/
<wers_wciety typ="1">Słuchaczu, a ja nudzę. Moja wina!</wers_wciety>/
Przenośni kładę koniec; daruj i spisz/
<wers_wciety typ="1">Akt przebaczenia; u mnie ta jedyna</wers_wciety>/
Wada gadulstwa manią jest bezwiedną./
Daruj... a nie chcesz?... to mi wszystko jedno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powracam tedy do opowiadania:/
<wers_wciety typ="1">W głąb haremowych skrytek wszedłszy, Dudu</wers_wciety>/
Przed nim czy przed nią --- jak chcecie --- odsłania/
<wers_wciety typ="1">Krótko i zwięźle (co liczę do cudu)</wers_wciety>/
Haremu rządy, zwyczaje, knowania,/
<wers_wciety typ="1">Wszystko w najkrótszych słowach; wiele trudu</wers_wciety>/
Kosztowało mnie porównanie o tem:/
Kobieta niema jest... milczącym grzmotem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem skreśliła przed nim --- wolę: przed nią,/
<wers_wciety typ="1">Bo spólnie z szatą płci świadomość czarem</wers_wciety>/
Zmieniła, słowa te więc nie są brednią ---/
<wers_wciety typ="1">Cywilizacji szkic na Wschodzie starym</wers_wciety>/
Wraz z praw czystością jego niepoślednią,/
<wers_wciety typ="1">Na mocy których --- <begin id="b1512904592899-1079602850"/><motyw id="m1512904592899-1079602850">Cnota</motyw>jeśli wzrasta harem,</wers_wciety>/
To zaraz więcej jest ,,Niepokalanek"/
I wzrasta cnota haremu mieszkanek.<end id="e1512904592899-1079602850"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512904622539-330675931"/><motyw id="m1512904622539-330675931">Pocałunek</motyw>Pocałowała ją na koniec w usta;/
<wers_wciety typ="1">A całus Dudu był znany, ba! słynny;</wers_wciety>/
Zdołałby każde zadowolić gusta,/
<wers_wciety typ="1">Bo tak rozkoszny był, a tak niewinny...</wers_wciety>/
Śród kobiet całus?... cóż? Igraszka pusta;/
<wers_wciety typ="1">Choć słodki, bierny zawsze, a nie czynny,</wers_wciety>/
Że ,,pocałunek --- trunek" rym wskazuje,/
--- Ale pijaństwa ja nie propaguję.<end id="e1512904622539-330675931"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rozebrała się prędko i naiwnie;/
<wers_wciety typ="1">Dudu przyrody dzikiej była kwiatkiem,</wers_wciety>/
Zatem ubrana bardzo prymitywnie./
<wers_wciety typ="1">Jeżeli w lustro spojrzała przypadkiem,</wers_wciety>/
To jak sarenka, której widzieć dziwnie/
<wers_wciety typ="1">Konterfekt<pe><slowo_obce>konterfekt</slowo_obce> (daw.) --- portret, podobizna.</pe> własny w tle jeziora gładkiem:</wers_wciety>/
Spojrzy i zaraz płochliwie uskoczy,/
I znowu wraca sobą napaść oczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zdejmując jedną sukienkę za drugą,/
<wers_wciety typ="1">Kładła na stronę<pe><slowo_obce>na stronę</slowo_obce> (daw.) --- na bok.</pe>; potem biegła do niej</wers_wciety>/
Z grzeczną, lecz tutaj natrętną usługą./
<wers_wciety typ="1">Joasia skromna jej rączkom się broni,</wers_wciety>/
Dudu nie słucha --- i obie niedługo/
<wers_wciety typ="1">Do snu gotowe, Dudu ma na dłoni</wers_wciety>/
Ślad swej grzeczności... ukłuła się szpilką!/
Szpilki na mężczyzn plagę chyba tylko</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stworzone --- damę zamieniają w jeża,/
<wers_wciety typ="1">Przed którym śmiałek cofa ręce skłute.</wers_wciety>/
Pamięć mi równy wypadek odświeża,/
<wers_wciety typ="1">Jak to ja miałem szpilkami poprute</wers_wciety>/
Ręce, gdym w braku służebnej, z rycerza/
<wers_wciety typ="1">Grzecznością stroił damę na redutę<pe><slowo_obce>reduta</slowo_obce> (daw.) --- bal maskowy.</pe>.</wers_wciety>/
Bo nawpinałem w nią szpilek niemało,/
Niestety, zawsze, gdzie nie należało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wyśmieje mędrzec czynność tak naganną ---/
<wers_wciety typ="1">Ja bardziej kocham mądrość niż mnie ona;</wers_wciety>/
Być filozofem jest mą nieustanną/
<wers_wciety typ="1">Chęcią --- równy mi łachman i korona...?</wers_wciety>/
Wiedzy nie pojmiesz, bo chce zostać panną./
<wers_wciety typ="1">Czym byłeś, jesteś, czym będziesz, gdy skona</wers_wciety>/
Świat ten?... a dzisiaj czy żyjemy, czy nie?.../
W nierozwiązanych pytań tkwi dziedzinie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Głęboka cichość zaległa komnatę,/
<wers_wciety typ="1">Blask lamp był blady i jakby omdlały</wers_wciety>/
I snu aniołki chwiały się skrzydlate/
<wers_wciety typ="1">Nad każdym ciałem; jeśliby istniały</wers_wciety>/
Duchy, w tej chwili, strojne w pyszną szatę,/
<wers_wciety typ="1">Przyszłyby, grobów odrzuciwszy skały,</wers_wciety>/
Tu pląsać, dobrym obdarzone gustem,/
Zamiast gdzieś tłuc się po zamczysku pustem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Spały wokoło rozkoszne i śliczne,/
<wers_wciety typ="1">Jak różnej barwy i woni, ogrzane</wers_wciety>/
Ciepłem cieplarni, kwiaty egzotyczne,/
<wers_wciety typ="1">Troską, mozołem wypielęgnowane;</wers_wciety>/
Jedna pod burnus<pe><slowo_obce>burnus</slowo_obce> --- długie arabskie okrycie wierzchnie.</pe> skryła ciałko mleczne,/
<wers_wciety typ="1">Czasem jej drgnęła głowa jak trącane</wers_wciety>/
Wiatrem jabłuszko; spała snem gołąbki/
Cicho... z przymkniętych ust świeciły ząbki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Owa rumieńce lic na białość ręki/
<wers_wciety typ="1">Złożyła; włosów kłąb wzbił się do góry</wers_wciety>/
Nad czołem; sen jej był ciepły i miękki,/
<wers_wciety typ="1">Uśmiechała się jak księżyc przez chmury,</wers_wciety>/
Co idzie, ledwie przysłoniwszy wdzięki,/
<wers_wciety typ="1">A otula się w swój płaszcz srebrnopióry,</wers_wciety>/
Kiedy już bliska owa nocy chwila,/
Gdy mrok wstydliwy z jutrznią się przesila.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie jest to żadna z mej strony przesada,/
<wers_wciety typ="1">Bo była noc, jak rzekłem wyżej pono;</wers_wciety>/
Twarzyczka trzeciej była taka blada/
<wers_wciety typ="1">Jak twarz śpiącego smutku; tylko łono</wers_wciety>/
Falując zdradza, że w duszy się składa/
<wers_wciety typ="1">Wspomnieniem osób ukochanych grono...</wers_wciety>/
Łza trysła z oczu, na rzęsach zawisa,/
Jak rosa ranna na listkach cyprysa<pe><slowo_obce>cyprysa</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: cyprysu.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czwarta jak posąg z kamienia wycięty/
<wers_wciety typ="1">Leżała bez tchu, sztywno, nieruchomie<pe><slowo_obce>nieruchomie</slowo_obce> --- dziś popr.: nieruchomo.</pe>,</wers_wciety>/
Biała i zimna jak potok zmarznięty/
<wers_wciety typ="1">Albo minaret śnieżny na Alp złomie,</wers_wciety>/
Lub w soli żona Lota... Panie Święty!/
<wers_wciety typ="1">Porównania się mnożą jak po gromie</wers_wciety>/
Echa... Wybieraj, chociaż nam w żałobie/
Dosyć niewiasty wykutej na grobie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oto postrzegam piątą... Patrzaj, co to?/
<wers_wciety typ="1">Dama widocznie ,,wiekowa", choć ręczę,</wers_wciety>/
Stu lat nie miała; zresztą nie dbam o to/
<wers_wciety typ="1">I nad krzyżyków, jej liczbą nie ślęczę;</wers_wciety>/
Dość, że tam spała z niepiękną prostotą,/
<wers_wciety typ="1">O! Bo minęły już dla niej chwil tęcze,</wers_wciety>/
Gdy mąż i żona pod jednym nakryciem/
Zastanawiali się nad grzesznym życiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A Dudu?... Jakże spała pod tę porę?.../
<wers_wciety typ="1">Nie dowiedziałem się mimo przesłuchy,</wers_wciety>/
Kłamstwa zaś nigdy w usługi nie biorę;/
<wers_wciety typ="1">Północ wskazały już zegarów ruchy,</wers_wciety>/
Światło lamp było mdłe i jakby chore,/
<wers_wciety typ="1">A po komnacie jęły<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> biegać duchy...</wers_wciety>/
Może widzialne dla tych, którym znośną/
Jest ich obecność... wtem krzyknęła głośno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale tak głośno, że jak po wystrzale/
<wers_wciety typ="1">Całe dam grono z łóżek się porwało;</wers_wciety>/
Matrona, panny i te, których wcale/
<wers_wciety typ="1">Nazwać nie mogę... jakby pchnięte wstało</wers_wciety>/
Morze i biegło, przebiegały salę/
<wers_wciety typ="1">Drżące, spłoszone rzeczą niebywałą,</wers_wciety>/
Nie pojmujące jak ja, co za licho/
Straszyło Dudu spokojną i cichą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Już obudziła się --- a wszystkie one/
<wers_wciety typ="1">W bieliźnie, z włosem rozwianym na skroni,</wers_wciety>/
Z okiem błyszczącym --- naprzód wychylone,/
<wers_wciety typ="1">Z odkrytą piersią, która --- zda się --- roni</wers_wciety>/
Jak meteory --- blaski urodzone/
<wers_wciety typ="1">W polarnej strefie --- z krzykiem biegły do niej;</wers_wciety>/
Naszły wzruszoną, przerażoną, drżącą,/
Oczy rozwarte miała, twarz gorącą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale rzecz dziwna, świadcząca jak zdrowy/
<wers_wciety typ="1">Twardy sen... przy niej Joasia tak blisko</wers_wciety>/
Leżała jak mąż obok swej połowy,/
<wers_wciety typ="1">Święcący drzemką błogie stanowisko;</wers_wciety>/
A nie zbudził jej krzyk ni gwar rozmowy,/
<wers_wciety typ="1">Aż ją szarpnęły, schylając się nisko;</wers_wciety>/
Wtedy dopiero rozwarłszy oczęta,/
Ziewnęła, patrząc niby dziwem zdjęta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz zaczęło się ścisłe badanie,/
<wers_wciety typ="1">Ale że wszystkie chciały mówić na raz,</wers_wciety>/
Co chwila nowe rzucając pytamie,/
<wers_wciety typ="1">Mogłyby mędrca wprowadzić w ambaras,</wers_wciety>/
Gdyby odprawić pragnął wszystkie panie./
<wers_wciety typ="1">Dudu nie była niemowna jak karaś,</wers_wciety>/
Lecz że nie miała swady Brutusowej<pe><slowo_obce>Marcus Iunius Brutus</slowo_obce> (85 p.n.e.--42 p.n.e.) --- rzymski polityk, posiadający staranne wykształcenie. Popierał Pompejusza przeciw Cezarowi, przeszedł na stronę tego ostatniego, a w końcu uczestniczył w spisku na życie Cezara.</pe>,/
Nie mogła związać swych wrażeń osnowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie wyznała, że gdy ją sen zmorzył,/
<wers_wciety typ="1">Śniła, że chodzi po cienistym lesie.</wers_wciety>/
(W takim pobłądził Dante, kiedy dożył/
<wers_wciety typ="1">Wieku, kiedy to człek poprawiać chce się:</wers_wciety>/
W połowie drogi życia. Gdy las wdrożył/
<wers_wciety typ="1">Kobiecie stałość, cnotę zeń wyniesie).</wers_wciety>/
Otóż w tym lesie, jak zasięgło oko,/
Rosły jabłonie rozsiadłe szeroko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A w samym środku stała jabłoń złota/
<wers_wciety typ="1">Zaczarowana, a na samym szczycie</wers_wciety>/
Złote jabłuszko; ją wzięła ochota/
<wers_wciety typ="1">Na piękny owoc, patrzy, wzdycha skrycie,</wers_wciety>/
Chce dostać, skacze, kamiuszkami miota;/
<wers_wciety typ="1">Jabłko spaść nie chce i wisi niezbicie</wers_wciety>/
Na swej gałązce, chwieje się i chwieje,/
I patrzy na nią, i niby się śmieje...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A kiedy, próżno tak siląc się, stała,/
<wers_wciety typ="1">Jabłko urwało się i (potoczyło</wers_wciety>/
Samo do jej stóp; ona je porwała/
<wers_wciety typ="1">I niosła do ust; a gdy całą siłą</wers_wciety>/
Cisnąc je, zęby już zatopić miała/
<wers_wciety typ="1">W jabłuszku, co ją tak we śnie wabiło,</wers_wciety>/
Frunęła pszczoła zeń i tak ją w szyję/
Ukłuła!... dotąd z trwogi ledwo żyje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512905911387-2390467384"/><motyw id="m1512905911387-2390467384">Sen, Omen</motyw>W dźwięku jej mowy znać było zmieszanie/
<wers_wciety typ="1">I przestrach, zwykły skutek snów niebacznych,</wers_wciety>/
Które wyrosły nad nasze poznanie,/
<wers_wciety typ="1">A mogą dreszczem przejąć nieopatrznych.</wers_wciety>/
Niejeden taki znam sem, co się zda nie/
<wers_wciety typ="1">Marą, lecz wróżbą dla umysłów bacznych.</wers_wciety>/
Modnie to zwie się: ,,zbieg okoliczności";/
,,Przeczucie duszne" --- powiedziałbym prościej.<end id="e1512905911387-2390467384"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziewczęta, które miały już omdlewać,/
<wers_wciety typ="1">Zwykle, jak kiedy minie chwila trwogi,</wers_wciety>/
Zaczęły trochę dąsać się i gniewać,/
<wers_wciety typ="1">Że się bez celu zerwały na nogi.</wers_wciety>/
Matrona także, że zamiast wygrzewać/
<wers_wciety typ="1">Łóżko, snów słucha dziwnych jak rarogi,</wers_wciety>/
Łajała Dudu; ta z minką litośną/
Rzekła: ,,Ach, żal mi, żem krzyknęła głośno".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Znam o kogucie powieść i o byku,/
<wers_wciety typ="1">Ale o jabłku, co z drzew samo leci,</wers_wciety>/
Kto słyszał? Tyle narobiłaś krzyku,/
<wers_wciety typ="1">Ze pobudziłaś wszystkich pół do trzeciej!</wers_wciety>/
Myślałam, że świat chyba jest na zniku!/
<wers_wciety typ="1">Musisz być chora, dzieci; zarazże ci</wers_wciety>/
Sprowadzę jutro lekarza; on zbada,/
Co za dziwaczna niemoc cię napada.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Biedna Joasia! Robaczek najlichszy/
<wers_wciety typ="1">Ma domek, gdzie się w cichym śnie zasklepi.</wers_wciety>/
Myślałam, że jej snu nic nie zawichrzy/
<wers_wciety typ="1">I że nie samej spać będzie jej lepiej;</wers_wciety>/
Że się przy Dudu, ze wszystkich najcichszej,/
<wers_wciety typ="1">Po niewygodach drogi snem pokrzepi.</wers_wciety>/
Tymczasem muszę ją przenieść --- to jasne ---/
Do Loli, chociaż jej łóżko tak ciasne".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oczęta Loli błysnęły radośnie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz w oczach Dudu zaczęły majaczyć</wers_wciety>/
Łzy; zapomniała o łajaniu, o śnie,/
<wers_wciety typ="1">Prosiła tylko, aby jej wybaczyć</wers_wciety>/
Chciano pierwszy błąd, że ona wyrośnie/
<wers_wciety typ="1">Z tej wady --- będzie już ma siebie baczyć.</wers_wciety>/
Niech jej zostawią Joasię milutką,/
A już do rana spać będzie cichutko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W następne nocy<pe><slowo_obce>nocy</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lm: noce.</pe> bez widziadeł zaśnie,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej marzyć będzie już po cichu;</wers_wciety>/
Nie przypuszczała sama, że tak wrzaśnie.../
<wers_wciety typ="1">,,Halucynacja, ot --- temat do śmiechu,</wers_wciety>/
Nerwowość --- dobrze mówią, że to baśnie,/
<wers_wciety typ="1">Sen... ach, lecz dziwna władza jest w tym lichu.</wers_wciety>/
Prosi: ,,Przebaczcie! Nim kogut zapieje,/
To ja już całkiem, całkiem wyzdrowieję..."</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu i Joasia zaczęła jej bronić,/
<wers_wciety typ="1">Mówiąc, że wcale nie wini niebogi,</wers_wciety>/
Że właśnie one, gdy zaczęły dzwonić/
<wers_wciety typ="1">Głosem krzykliwym, takim jak dzwon trwogi,</wers_wciety>/
Obudziły ją; że się nie chce chronić/
<wers_wciety typ="1">Gdzie indziej, bo sen miała bardzo błogi</wers_wciety>/
I wcale na swą drużkę się nie skarży,/
Że sobie czasem <slowo_obce>mal à propos</slowo_obce> marzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy tak mówiła, pięknej Dudu głowa/
<wers_wciety typ="1">Przytuliła się do Joasi łona,</wers_wciety>/
Lecz widna była szyjka --- tak pąsowa,/
<wers_wciety typ="1">Jak róży w lecie rozwitej korona.</wers_wciety>/
Czemu spłonęła? Nie wiem. Jest to nowa/
<wers_wciety typ="1">Zagadka, w obłok mistyczny wtulona;</wers_wciety>/
To jedno wiem, że prawdy chęcią dyszę,/
I jak słyszałem, tak wam tutaj piszę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc dobranoc im --- lub jeśli wolicie,/
<wers_wciety typ="1">Dzień dobry --- słychać bo kogutów pianie</wers_wciety>/
I blask się zjawia na azyjskich szczycie/
<wers_wciety typ="1">Gór, a półksiężyc z wieży karawanie</wers_wciety>/
Posyła strzały światła, gdy w przedświcie/
<wers_wciety typ="1">Wilgotnym z wolna sunie się po ścianie</wers_wciety>/
Stromej okólnym szlakiem jak rozwity/
Wąż --- gdzie na Kurdów patrzą Kaffu szczyty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ze wschodem słońca --- lub jeszcze przed świtem/
<wers_wciety typ="1">Wstała Gulbieza z bezsennej pościeli,</wers_wciety>/
Wcielona furia --- blada, z zębów zgrzytem/
<wers_wciety typ="1">Wzięła płaszcz, welon, perły --- stoi w bieli.</wers_wciety>/
<begin id="b1512906261526-2813875320"/><motyw id="m1512906261526-2813875320">Pożądanie</motyw>Słowik, co nosi cierń w łonie przebitem/
<wers_wciety typ="1">I smętną głosi pieśń w krwawej kąpieli,</wers_wciety>/
Z mniejszą boleścią pręży piersi chore/
Niż ten, co własną namiętnością gore.
<end id="e1512906261526-2813875320"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- W tych słowach morał leży mego dziełka;/
<wers_wciety typ="1">Cóż, gdy publiczność rzuca dziś przybytki</wers_wciety>/
Mądrości; boli ją ostra igiełka/
<wers_wciety typ="1">Prawdy; czytelnik miły ma ten brzydki</wers_wciety>/
Zwyczaj, że patrzy w blask przez ciemne szkiełka../
<wers_wciety typ="1">Miły pisarz znów lubi stroić zbytki, </wers_wciety>/
Drąc się z kolegą --- no bo trudno wszystkim/
Pochlebiać, kiedy ten i ów jest chłystkiem. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzuciła ona przemiękkie posłanie,/
<wers_wciety typ="1">Miększe niż łoża sybarytów, którzy</wers_wciety>/
Gwałtu wołali, czuli niesłychanie,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy pod nimi zgiął się listek róży.</wers_wciety>/
Piękna --- że sztuka za nic tu nie stanie,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż serdecznej blada walką burzy;</wers_wciety>/
A tak nad błędem swym w zadumę wpadła,/
Że zapomniała spojrzeć do zwierciadła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tym samym czasie lub wcześniej zbudzony/
<wers_wciety typ="1">Wielki pan i mąż rzucił drzemkę błogą,</wers_wciety>/
Posiadacz królestw trzydziestu i żony,/
<wers_wciety typ="1">Której był wstrętny niby gad pod nogą</wers_wciety>/
(Rzecz mniejszej wagi w ciepłej strefie onej/
<wers_wciety typ="1">Dla potentatów, którzy sobie mogą</wers_wciety>/
Utrzymać harem --- niż dla klasy biednej,/
Co na dwu przestać musi lub na jednej).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Toteż od żółci wolną miał wątróbkę,/
<wers_wciety typ="1">Małżonka, cały świat był mu za fraszki;</wers_wciety>/
Lubił przy sobie czuć rozkoszną lubkę,/
<wers_wciety typ="1">Jak inny lubi pieska albo ptaszki.</wers_wciety>/
K'temu w haremie miał Czerkiesek kupkę,/
<wers_wciety typ="1">Z nimi po trudach Dywanu<pe><slowo_obce>Dywan</slowo_obce> --- przyboczna rada sułtana.</pe> baraszki</wers_wciety>/
Stroił; lecz dzisiaj z musu czy miłości/
Podobał sobie Padyszach w Jej Mości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powstał więc i po zwykłych opłukaniach,/
<wers_wciety typ="1">Które Koranu przepisuje prawo,</wers_wciety>/
I po pacierzach, i kornych wzdychaniach/
<wers_wciety typ="1">Sześć razy czarną zachłysnął się kawą,</wers_wciety>/
A potem gadać kazał o kampaniach/
<wers_wciety typ="1">Rosjan, co ciągłą okrywali sławą</wers_wciety>/
Ekaterynę<pe><slowo_obce>Ekateryna</slowo_obce> --- Katarzyna II Wielka (1729--1796), caryca Rosji od 1762.</pe>, która kończy szereg/
Największych w świecie carowych i.......</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ty, Aleksandrze Wielki, coś jest wnukiem/
<wers_wciety typ="1">Jej prawym --- twego niech nie razi ucha</wers_wciety>/
Ta pieśń, gdy dojdzie, bo pieśń dzisiaj z hukiem/
<wers_wciety typ="1">Do Petersburga doleci i słucha</wers_wciety>/
Tętentu ziemia, gdy pędzi z pomrukiem/
<wers_wciety typ="1">Wzdętych wolności fal ta zawierucha.</wers_wciety>/
Aż do Bałtyku... Ty jesteś niekłamnie/
Rodzica Twego synem --- to dość dla mnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto bękartami klnie ludzi i zowie/
<wers_wciety typ="1">Ich matki antypodami Tymona<pe><slowo_obce>Tymon</slowo_obce> --- tytułowy bohater sztuki <tytul_dziela>Tymon Ateńczyk</tytul_dziela> Williama Shakespeare'a.</pe>,</wers_wciety>/
Owego mizantropa --- krzywdę głowie/
<wers_wciety typ="1">Niejednej czyni i krzywdzi plemiona.</wers_wciety>/
Do dziejów nasi należą przodkowie,/
<wers_wciety typ="1">A gdyby matki błąd hańby znamiona</wers_wciety>/
Dawał potomstwu --- pytanie niełacne,/
Czy by dziś wielkie rody były zacne?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512907858245-2455537486"/><motyw id="m1512907858245-2455537486">Wojna, Seks</motyw>Gdyby rozumiał był Sułtan z Carycą,/
<wers_wciety typ="1">Co uszczęśliwia dwory i narody,</wers_wciety>/
Zamiast armatą walczyć i szablicą/
<wers_wciety typ="1">I groźnie przeciw sobie iść w zawody,</wers_wciety>/
Mogliby wojnę fezu ze spódnicą/
<wers_wciety typ="1">Skończyć bez wodzów i bez posłów trzody.</wers_wciety>/
Niechby on harem puścił, ona swoję/
Gwardię i tak spór zgodzili --- we dwoje.<end id="e1512907858245-2455537486"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale dziś Sułtan łamać musiał głowę,/
<wers_wciety typ="1">A razem z władzą i Dywan dostojny,</wers_wciety>/
Jak tę rycerkę i.... królowę,/
<wers_wciety typ="1">Tę sojusznicę zamętu i wojny</wers_wciety>/
Pożyć. O! Ciężkie jest brzemię państwowe,/
<wers_wciety typ="1">Które tłoczy kark ministerstwa wojny, </wers_wciety>/
Zwłaszcza gdy nie chcąc działać jak poganin,/
Nie może nowych już nakładać danin.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gulbieza, kiedy odszedł Sułtan czuły,/
<wers_wciety typ="1">Do buduaru swego weszła, kędy</wers_wciety>/
Słodko się kocha i je. Tam zasnuły/
<wers_wciety typ="1">Kadzidła wonną mgłę i lśniły wszędy</wers_wciety>/
Kosztowne cacka; krwawe karbunkuły<pe><slowo_obce>karbunkuł</slowo_obce> (daw.) --- rubin a. granat.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Ze stropu patrzą na wazonów rzędy,</wers_wciety>/
Skąd wonią dyszą kwiaty krasnolice,/
Pociecha więźniów --- same niewolnice.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Marmury, porfir, jaspisy dokoła/
<wers_wciety typ="1">Walczą ze sobą o palmę zasługi;</wers_wciety>/
Z dworu dolata pieśń ptaszków wesoła,/
<wers_wciety typ="1">Przez kolorowe szyby świateł smugi</wers_wciety>/
Tęczowe płyną; lecz pióro nie zdoła/
<wers_wciety typ="1">Wyrazić cudów; opis byłby długi;</wers_wciety>/
Szkic nakreśliłem, a reszty niech raczy/
Dopełnić bujna fantazja słuchaczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wezwawszy Babę, ministrowi swemu/
<wers_wciety typ="1">Każe o jeńcu powiadać najszerzej;</wers_wciety>/
Co się z nim działo, odkąd do haremu/
<wers_wciety typ="1">Odszedł; czy wszystko poszło, jak należy?</wers_wciety>/
Jak obchodzono się z chłopcem i gdzie mu/
<wers_wciety typ="1">Dano mieszkanie? czy go kto z odzieży</wers_wciety>/
Nie podejrzewa?... Zwłaszcza o przebiegu/
Pragnęła wiedzieć zeszłego noclegu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Baba z wahaniem pewnym zaczął składać/
<wers_wciety typ="1">Sprawę z tych kwestii; ale wnet osądził,</wers_wciety>/
Że nie tak łatwo na nie odpowiadać,/
<wers_wciety typ="1">Jak pytać; mówił, że wszystko urządził,</wers_wciety>/
Ale coś taił, choć słowom chciał nadać/
<wers_wciety typ="1">Obojętności cechę --- w czym pobłądził,</wers_wciety>/
Gdyż właśnie zdradzał się; spocił, zasapał/
I w skłopotaniu wielkim w ucho drapał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gulbieza nie jest cierpliwości wzorem;/
<wers_wciety typ="1">Nie lubi na czyn i na słowo czekać.</wers_wciety>/
Odpowiedź winna dążyć krokiem skorym/
<wers_wciety typ="1">Tuż za pytaniem. Więc gdy zaczął zwlekać,</wers_wciety>/
Kuleć, pytania spadły nowym torem./
<wers_wciety typ="1">Zmieszał się, zaczął słówka cedzić, bekać...</wers_wciety>/
Jej w twarz spłynęła krew, a z oczu biły/
Iskry, na czole wyszły sine żyły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy ujrzał Baba panią rozgniewaną ---/
<wers_wciety typ="1">Dla niego zły znak --- jął prosić nieśmiało,</wers_wciety>/
By łaskawego ucha skłonić chciano;/
<wers_wciety typ="1">Że on niewinien temu, co się stało.</wers_wciety>/
Więc wyszło na jaw, że jeńca oddano/
<wers_wciety typ="1">W opiekę Dudu (co się powiedziało),</wers_wciety>/
Lecz on niewinien, przysięgnie, gdy żąda,/
Na Koran i garb świętego wielbłąda.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To przełożona <slowo_obce>ody</slowo_obce> winna temu,/
<wers_wciety typ="1">Która ma w pieczy haremowe damy.</wers_wciety>/
Ona to, gdy go wzięła do haremu/
<wers_wciety typ="1">(Bo jego służba kończy się u bramy),</wers_wciety>/
Wszystko zepsuła; on już nie mógł złemu/
<wers_wciety typ="1">Rozpoczętemu przeciwstawić tamy</wers_wciety>/
I bez budzenia podejrzeń odeprzeć/
Nieszczęścia, by nie popsuć, miast polepszyć.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sądzi, ba! wierzy i jest przekonamy,/
<wers_wciety typ="1">Że Juan z pokus tych wyszedł z honorem,</wers_wciety>/
Czysty jak przedtem i niepokalany,/
<wers_wciety typ="1">Wiedząc, że gdy się zdradzi choć pozorem,</wers_wciety>/
Nie tylko padnie w kłopot zawikłany,/
<wers_wciety typ="1">Lecz skończy życie worem i Bosforem.</wers_wciety>/
Wszystko wyjawił więc słowem otwartem/
Prócz marzeń Dudu --- co nie były żartem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tę rzecz dyskretnie w milczeniu zachował/
<wers_wciety typ="1">I byłby gadał jeszcze, bo imprezy</wers_wciety>/
Nie pozbył, lecz się nagle zahamował,/
<wers_wciety typ="1">Tak się ściągnęły groźnie brwi Gulbiezy:</wers_wciety>/
Lica pałały, wzrok skrzył, mózg wirował,/
<wers_wciety typ="1">Jak kiedy piorun po ciele przebieży.</wers_wciety>/
A rosa męki na skronie serdecznej/
Wyszła --- jak na kwiat w porze przedsłonecznej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A choć nie była z rodzaju nerwowych,/
<wers_wciety typ="1">Już myślał Baba, że zemdleje... lecz nie!</wers_wciety>/
Były to tylko napady chwilowych/
<wers_wciety typ="1">Drgań, które trudno skreślić. Każdy wiecznie</wers_wciety>/
Czuje wrażenie spiorunowań owych,/
<wers_wciety typ="1">Gdy mu wypadło co z zamiarem sprzecznie.</wers_wciety>/
A jeśli ona tej pasji mozolnej/
W słowach nie mogła wydać, cóż ja zdolny?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stoi w tej chwili niby u trójnoga/
<wers_wciety typ="1">Namiętna Pytia<pe><slowo_obce>Pytia</slowo_obce> --- kapłanka Apollina w wyroczni delfijskiej.</pe>. Twarz natchnieniem płonie,</wers_wciety>/
Wre w niej namiętność niespokojna, sroga,/
<wers_wciety typ="1">Rozszarpująca serce niby konie</wers_wciety>/
Stepowe; potem już chwieje się noga/
<wers_wciety typ="1">I wargi jej drżą --- i pochyla skronie,</wers_wciety>/
I w dół podaje się cała złamana,/
Skroń pulsującą chyląc na kolana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skłonieniem głowy bladą twarz ukryła,/
<wers_wciety typ="1">Jak u płaczącej wierzby rozwiązany</wers_wciety>/
Warkocz marmuru całować puściła,/
<wers_wciety typ="1">Na otomance siedząc; w skołatanej</wers_wciety>/
Piersi wzmogła się rozpacz i tak biła,/
<wers_wciety typ="1">Jak wracające raz po raz bałwany,</wers_wciety>/
Póty szturmują do skalnych wykuszy,/
Aż się głaz twardy wyszczerbi i skruszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Głowa opadła, twarz jak pod zasłonę/
<wers_wciety typ="1">Pod bujnych włosów kaskadę się chowa;</wers_wciety>/
Z wezgłowia zwisa ramię obnażone;/
<wers_wciety typ="1">Płeć jego lśniąca i alabastrowa...</wers_wciety>/
Gdyby malarzem być i te dzielone/
<wers_wciety typ="1">Wiersze na obraz złożyć! Gdyby słowa</wers_wciety>/
Farbami były! Lecz że jestem frycem<pe><slowo_obce>fryc</slowo_obce> (daw.) --- nowicjusz.</pe>/
W malarstwie, racz się zadowolić szkicem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Baba wiedzący, że trudno złagodzić/
<wers_wciety typ="1">Burzę, a zwłaszcza jej porywy żwawsze,</wers_wciety>/
Za to wiedzący, w co kiedy ugodzić,/
<wers_wciety typ="1">Skulony czekał na wiatry łaskawsze.</wers_wciety>/
Ona powstała i zaczęła chodzić/
<wers_wciety typ="1">Po sali z wolna, ale milcząc zawsze.</wers_wciety>/
Rozpogodziła czoło, choć nie oczy ---/
Wiatr ścichnął, lecz się fala jeszcze toczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przystanie, głową wstrząśnie i znów rusza;/
<wers_wciety typ="1">Gwałtowność gestów wzmaga się, znów minie.</wers_wciety>/
Znany jest ten chód, do którego zmusza/
<wers_wciety typ="1">Huragan uczuć; często się odwinie</wers_wciety>/
Niby spod zasłon z takich aktów dusza,/
<wers_wciety typ="1">Jak to Salustiusz<pe><slowo_obce>Gaius Sallustius Crispus</slowo_obce> (86--34 p.n.e.) --- historyk i polityk rzymski.</pe> spostrzegł w Katylinie,</wers_wciety>/
Który, pędzony przez wszystkie złe duchy,/
Zdradzał się nawet burzliwymi ruchy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stanąwszy wreszcie: ,,Niewolniku! Sprowadź/
<wers_wciety typ="1">Jeńców" --- wyrzekła ledwie dosłyszanym</wers_wciety>/
Głosem, lecz takim, że Baba próbować/
<wers_wciety typ="1">Nie chciał zaczepki; zadrżał, ale szczwanym</wers_wciety>/
(Będąc mikitą<pe><slowo_obce>mikita</slowo_obce> (reg.) --- lis; tu: spryciarz.</pe>, udał, że zmiarkować/
<wers_wciety typ="1">Nie może, o kim właśnie mówi <slowo_obce>hanem</slowo_obce>.</wers_wciety>/
I prosił, by ich nazwała z imienia/
Dla powtórnego błędu uniknienia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Gruzjanka Dudu i jej ulubiony! ---/
<wers_wciety typ="1">Potem dodała: --- Niech czeka gotowa</wers_wciety>/
Łódź u drzwi tajnych z południowej strony;/
<wers_wciety typ="1">Resztę wiesz..." W gardle utkwiły jej słowa</wers_wciety>/
Pomimo dumę miłości wzgardzonej./
<wers_wciety typ="1">Baba poznawszy, czym jest srogość owa,</wers_wciety>/
Zaklął się na włos z Mahometa brody/
I zaczął winnych wypraszać od wody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Słyszeć jest słuchać, ale, najjaśniejsza/
<wers_wciety typ="1">Pani, niech skutki zważy twa roztropność;</wers_wciety>/
Nie przeto, aby moja była mniejsza/
<wers_wciety typ="1">W spełnieniu żądań najcięższych pochopność,</wers_wciety>/
Ale z pośpiechu może najprzykrzejsza/
<wers_wciety typ="1">Kolizja wyróść tobie --- aż okropność</wers_wciety>/
Myśleć!... Pominę straszne zawikłanie/
W wypadku, gdyby odkryto przebranie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz uczuć własnych swych szanuj. Bo snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Resztę pochłonie ciemnych wód cesarstwo,</wers_wciety>/
Co już niejedno serce kryje na dnie/
<wers_wciety typ="1">Bijące, pleśni przysłonione warstwą.</wers_wciety>/
Kochasz młodego chłopca --- bardzo ładnie ---/
<wers_wciety typ="1">Ale jeżeli to ma być lekarstwo...</wers_wciety>/
Przebacz śmiałości --- jednak, by wyleczyć/
Ciebie śmierć jego miała?... śmiem zaprzeczyć".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Łotrze! Ty będziesz prawił o miłości?.../
<wers_wciety typ="1">Ruszaj!" --- krzyknęła, a oczy jej błysły.</wers_wciety>/
Znikł Baba, nogom przydawszy szybkości,/
<wers_wciety typ="1">Wiedząc, że gdy jej roznamiętni zmysły,</wers_wciety>/
Sam sobie drogę do stryczka umości./
<wers_wciety typ="1">Więc choć w praktykach miłosierdzia ścisły</wers_wciety>/
I rad, by przezeń nie cierpieli drudzy,/
Jednak własny kark milszy mu niż cudzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poszedł więc krzątać się koło roboty,/
<wers_wciety typ="1">Burkając i klnąc tureckimi usty</wers_wciety>/
Kobiety wszystkich stanów, wieku, cnoty,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza sułtanki z przemiennymi gusty<pe><slowo_obce>gusty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: gustami.</pe>,</wers_wciety>/
Ich dumę, upór, kapryśne zawroty/
<wers_wciety typ="1">Woli, ich umysł płytki, tępy, pusty,</wers_wciety>/
Gwałty, czynione bliźnim, niemoralność.../
Tu błogosławił swoją neutralność.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W pomoc zawezwał służbę haremową,/
<wers_wciety typ="1">A młodej parze posłał rozkazanie,</wers_wciety>/
Aby przybrawszy się pięknie, godowo,/
<wers_wciety typ="1">Etykietalne przywdziawszy ubranie,</wers_wciety>/
Zaraz stawiła się przed cesarzową,/
<wers_wciety typ="1">Co najłaskawsze ma o nich staranie.</wers_wciety>/
Dudu się zlękła, don Juan zadziwił,/
Lecz iść rad nierad musiał, choć się krzywił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc pozostawiam parkę w garderobie,/
<wers_wciety typ="1">A jak się skończy cała awantura ---</wers_wciety>/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> Gulbieza ułaskawi obie,/
<wers_wciety typ="1">Czyli się zemści. jak Lewantu<pe><slowo_obce>Lewant</slowo_obce> (z wł.) --- kraje na wschodnim, azjatyckim brzegu Morza Śródziemnego.</pe> córa</wers_wciety>/
I czytelników zostawi w żałobie ---/
<wers_wciety typ="1">To na koniuszku wisi mego pióra.</wers_wciety>/
Dojdę ją w dalszym ciągu mej powieści,/
Dokąd ich kaprys zapędzi niewieści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Błogosławieństwa kreślę nad nią znaki,/
<wers_wciety typ="1">Choć nie wiem, czyli koniec nieszczęść bliski;</wers_wciety>/
Ale na inne zwracam Muzę szlaki/
<wers_wciety typ="1">--- Przy uczcie trzeba odmieniać półmiski. ---</wers_wciety>/
Ufam, że jeszcze Juana szczupaki/
<wers_wciety typ="1">Nie zjedzą, chociaż już gotują pyski.</wers_wciety>/
Więc, że w powieści odmiana ma wielki/
Urok, Muza ma spróbuje szabelki.</strofa>

<naglowek_rozdzial>Pieśń siódma</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłości! Sławo! Wy wietrzne istoty!/
<wers_wciety typ="1">Nieujarzmione takie, a ponętne.</wers_wciety>/
Meteor, co wpadł w gwiezdne kołowroty,/
<wers_wciety typ="1">Mniej płoche światło ma i bardziej mętne.</wers_wciety>/
Do czarnej ziemi przykuci, ku złotej/
<wers_wciety typ="1">Parze w krąg oczy wysyłamy smętne.</wers_wciety>/
Przelecą mimo<pe><slowo_obce>mimo</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe>, wzrok iskier zabawią/
Tysiącem, ujdą, tęsknotę zostawią...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podobną jest ta, tutaj wam podana/
<wers_wciety typ="1">Powieść-niepowieść, różności plecionka,</wers_wciety>/
Zorza północna spoetyzowana,/
<wers_wciety typ="1">Świecąca w chłodnej strefie mdłego<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> słonka.</wers_wciety>/
Nie wstyd w łzach tonąć od rana do rana,/
<wers_wciety typ="1">Skoro wiadomo, że <wyroznienie>wszystko</wyroznienie> jest mrzonka;</wers_wciety>/
Lecz skoro <wyroznienie>mrzonką</wyroznienie> jeno jest wszechżycie,/
Może zeń równie śmiać się pozwolicie?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oskarżają mnie, mnie, podpisanego/
<wers_wciety typ="1">Autora --- o co, doprawdy nie widzę,</wers_wciety>/
Mówią, że jestem apostołem złego,/
<wers_wciety typ="1">Że podkopuję cnotę, z wielkich szydzę.</wers_wciety>/
Czegoś im we mnie braknie --- ale czego?.../
<wers_wciety typ="1">Mój Boże! Wszakże ja kłamstwem się brzydzę;</wers_wciety>/
Nie mówię więcej --- każdemu wiadomo ---/
Niż mawiał Dante, Cervantes, Salomo,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niż Swift powiadał, Machiawel, Rochefoucauld,/
<wers_wciety typ="1">Fénelon, Luter, Tillotson i Plato,</wers_wciety>/
Wesley i Rousseau, który z wielką sztuką/
<wers_wciety typ="1">Dowiódł, że życie prosto czasu stratą.</wers_wciety>/
Ich więc, nie moją gorszcie się nauką. ---/
<wers_wciety typ="1">Nie utrzymuję ja, że jestem Kato</wers_wciety>/
Lub Diogenes nawet. --- Żyję --- zamrę. ---/
(Co lepsze?... Zamknę to pytanie w klamrę).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sokrates twierdzi w zdaniu bardzo wzniosłem,/
<wers_wciety typ="1">Że: ,,Wiedzieć, że się nic nie wie, mądrości</wers_wciety>/
szczyt!" Piękna mądrość, która robi osłem/
<wers_wciety typ="1">Geniusz przeszłości i teraźniejszości,</wers_wciety>/
Newton, który jest nowych czasów posłem/
<wers_wciety typ="1">I arcymędrcem naszych ziemskich włości,</wers_wciety>/
Newton powiada: ,,Będę dzieckiem zawdy,/
Co zbiera muszle na wybrzeżu Prawdy".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512922582762-670299002"/><motyw id="m1512922582762-670299002">Vanitas</motyw>I Eklezjasta śpiewa: ,,Wszystko marność!"/
<wers_wciety typ="1">Z nim księża, mając <wyroznienie>Memento</wyroznienie> w pamięci,</wers_wciety>/
Czczą wstrzemięźliwość, czystość i ofiarność./
<wers_wciety typ="1">Słowem --- pojmie to każdy, kto ma chęci.</wers_wciety>/
Gdy w doczesności więc widzą wszechczarność/
<wers_wciety typ="1">Poeci, mędrcy, kapłani i święci,</wers_wciety>/
Mamże się wstrzymać z obawy pobicia/
Sam od głoszenia tej nicości życia?<end id="e1512922582762-670299002"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Psy wy czy ludzie!... Zbyt wiele zaszczytu,/
<wers_wciety typ="1">Gdy was psami zwę. Psy od was zacniejsze!</wers_wciety>/
Czytajcie --- lub nie, najmniej u mnie wy tu/
<wers_wciety typ="1">Znaczycie, z żywych istot najpodlejsze.</wers_wciety>/
rpJak księżyc nie drgnie od wilków skowytu,/
<wers_wciety typ="1">Tak Muza moja skry rzuca niemniejsze.</wers_wciety>/
Słucham, lecz wrzaskiem waszym się nie straszę,/
Srebrząc mimo was ciemne ścieżki wasze. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Srogie miłości i zdradzieckie wojny", /
<wers_wciety typ="1">Czy dobrze wiersz ten cytuję --- nie baczę.</wers_wciety>/ 
Fakt faktem, przetom o cytat spokojny, /
<wers_wciety typ="1">Śpiewam oboje i rzucę kartacze</wers_wciety>/ 
Na twierdzę pewną, zgromadzę lud zbrojny, /
<wers_wciety typ="1">Od strony morza i lądu obsaczę,</wers_wciety>/ 
To jest obsaczę nie ja --- lecz Suwarów<pe><slowo_obce>Suwarów</slowo_obce> --- Aleksandr Wasiljewicz Suworow (1729--1800), rosyjski dowódca wojskowy.</pe>, /
Co miał niby sęp krwiożerczości narów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W delcie Dunaju Ismaiłem zwana/
<wers_wciety typ="1">Twierdza na lewym rozramieniu leży.</wers_wciety>/
W orientalnym stylu budowana,/
<wers_wciety typ="1">Do najmocniejszych na ziemi należy</wers_wciety>/
Lub należała, póki wyuzdana/
<wers_wciety typ="1">Złość nie zburzyła murowych pancerzy.</wers_wciety>/
Wiorst osiemdziesiąt ku wysokiej wodzie,/
A trzy tysiące sążni ma w obwodzie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lewe przedmieście objęto też murem;/
<wers_wciety typ="1">Punkt to wyniosły i wróg się bezkarnie</wers_wciety>/
Nie zbliży, bo go oszczekają chórem/
<wers_wciety typ="1">Działa; lecz grecki mistrz bardzo figlarnie</wers_wciety>/
Na parapecie palisady sznurem/
<wers_wciety typ="1">Powtykał w ziemię perpendykularnie<pe><slowo_obce>perpendykularnie</slowo_obce> --- pionowo.</pe>,</wers_wciety>/
Że tylko ogień obrońców maskują,/
Lecz szturmujących najmniej nie hamują.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta okoliczność da pojęcie waści/
<wers_wciety typ="1">O tym Vaubanie nowym i taktyku.</wers_wciety>/
Fosa głęboka jak morskie przepaści,/
<wers_wciety typ="1">Wał tak wyniosły, żebyś tam na stryku</wers_wciety>/
Nie chciał zawisnąć, ale żadnych paści<pe><slowo_obce>paść</slowo_obce> (daw.) --- pułapka.</pe>/
<wers_wciety typ="1">(Przepraszam, powiem w technicznym języku),</wers_wciety>/
Żadnych ,,ukrytych dróg", ,,wilczego dołu",/
Co szturmującym przyczynia mozołu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kamienny bastion z wąską szyją wieży/
<wers_wciety typ="1">Strzegącej i mur twardy jak łepeta</wers_wciety>/
Angielska; dwie baterie jak nasz ,,Jerzy",/
<wers_wciety typ="1">Z strzelnicą jedna, a druga ,,barbetta", .</wers_wciety>/
Mają przystępu bronić do wybrzeży./
<wers_wciety typ="1">Dwadzieścia i dwie paszcze zieją z grzbieta</wers_wciety>/
Szańców po stronie prawej, gdzie ,,kawaler"/
Mieści armaty, ustawione w szpaler.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Od strony rzeki twierdza była goła./
<wers_wciety typ="1">Bo nigdy tępy nie przypuszczał Turek,</wers_wciety>/
Że się tam ruska flota przedrzeć zdoła./
<wers_wciety typ="1">Tak zaś mniemając, sam zadzierzgał sznurek</wers_wciety>/
Sobie na szyi i pałasz anioła/
<wers_wciety typ="1">Śmierci na synów kark ściągał --- i córek.</wers_wciety>/
Nie dbał więc, że się tam w delcie krzątała/
Rosyjska flota --- i powtarzał: ,,Ałłah!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rosja gotowa poszła do ataku./
<wers_wciety typ="1">--- O wy, boginie oręża i sławy!</wers_wciety>/
Mamże tu pisać o każdym kozaku,/
<wers_wciety typ="1">Co nieśmiertelny byłby, gdyby sprawy</wers_wciety>/
O nim zdawano, bo każdy w orszaku/
<wers_wciety typ="1">Marsa stać godzien; Achilles mniej krwawy,</wers_wciety>/
Mniej był zawzięty niż ten naród świeży;/
Przykre ma tylko imiona rycerzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512923099466-263989635"/><motyw id="m1512923099466-263989635">Sława, Imię</motyw>Wymienię kilku, aby zwiększyć mowy/
<wers_wciety typ="1">Naszej eufonię: Orłów i Strogonów,</wers_wciety>/
Lwów, Bezborodko, Arseniew-Grek nowy,/
<wers_wciety typ="1">Płatów, Czepega, Meknop i Czogonów,</wers_wciety>/
I jeszcze jeden dwunastozgłoskowy./
<wers_wciety typ="1">Mógłbym wymienić bardzo wielu ,,onów"</wers_wciety>/
Z gazet --- lecz Sława, kapryśna dziewucha,/
Prócz trąby słynie z pieszczonego ucha,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aby wymówić słowa, pełne zgrzytu,/
<wers_wciety typ="1">Bo takimi są rosyjskie imiona.<end id="e1512923099466-263989635"/></wers_wciety>/
A przecież godni mego propozytu,/
<wers_wciety typ="1">Jak męża godna piękna narzeczona</wers_wciety>/
Albo jak godna niemego zachwytu/
<wers_wciety typ="1">Londonderry'ego mowa napuszona.</wers_wciety>/
Więc: iszkin, uszkin, uj, oj, uski, owski,/
Pośród ostatnich jaśniał Razumowski,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mitaczów, łabanów, równie się snuła/
<wers_wciety typ="1">Wołodiów, Saszów i Wasilów siła.</wers_wciety>/
Najtęższa szlachta, jaka kiedy kłuła/
<wers_wciety typ="1">Bagnetem albo szablą dziurawiła.</wers_wciety>/
Nic nie obchodził ich Mahomet, Mułła,/
<wers_wciety typ="1">Chyba by skóra w cenie podskoczyła,</wers_wciety>/
Wtedy gotowi byli drzeć z nich pasy/
I z miękkich skrawków robić tołumbasy<pe><slowo_obce>tołumbas</slowo_obce> --- rodzaj bębna.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zbiegli się także wojownicy cudzy,/
<wers_wciety typ="1">Przeróżnych nacji --- ochotnicy sami,</wers_wciety>/
A nie ojczyzny ani kraju słudzy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz chcący kiedyś być brygadierami.</wers_wciety>/
A także w łupach mieć swą część jak drudzy,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza że byli młodymi chłopcami...</wers_wciety>/
Z angielskiej nacji zagrażało miastu/
Wielu Thomsonów, Smithów dziewiętnastu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jack Thomson i Bill Thomson; --- nazwisk wiele/
<wers_wciety typ="1">Poety wielkie imię ,,James" obarcza.</wers_wciety>/
Nie wiem, czy w herbie mieli młot, czy cielę,/
<wers_wciety typ="1">Lecz lepsza taka z imieniem ,,James" tarcza.</wers_wciety>/
Było trzech Piotrów Smithów, a w swym dziele/
<wers_wciety typ="1">Najlepszy: ,,wielu co ciosom wystarcza",</wers_wciety>/
Rycerz, co ongi stał pod Halifaxem:/
Dziś pragnął w ruskim wojsku być Ajaksem<pe><slowo_obce>Ajaks</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Reszta Jack, Will, Bill --- jak z jednego kojca,/
<wers_wciety typ="1">Gdy o najstarszym Jacku, Smitha synu,</wers_wciety>/
Powiem to, że miał w Kumberlandii ojca/
<wers_wciety typ="1">Kowala --- a więc, że pochodził z gminu,</wers_wciety>/
Tom uzupełnił życiorys mołojca,/
<wers_wciety typ="1">Który znalazł śmierć przy wzięciu Koczynu, </wers_wciety>/
Małej wioseczki, za co w biuletynie/
Trzy poświęcono jego sławie linie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śmiem wątpić, chociaż kocham i szanuję/
<wers_wciety typ="1">Marsa, czy ulży <wyroznienie>biuletyn</wyroznienie> rannemu,</wers_wciety>/
Gdy srogie <wyroznienie>bóle ten</wyroznienie> nieszczęsny czuje.../
<wers_wciety typ="1">Nie przyganiajcie dowcipowi memu,</wers_wciety>/
Bo w kalemburach niećwiczon --- cytuję;/
<wers_wciety typ="1">Szekspir ten sam żart dał w usta jednemu</wers_wciety>/
Z mężów w komedii, co humorem skrzy się,/
A który nasi kradną dowcipnisie. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był tam niejeden Francuz dziarski, śmiały,/
<wers_wciety typ="1">Ale zbyt dobrym jestem patryjotą,</wers_wciety>/
By ich imiona wymieniać w dniu chwały./
<wers_wciety typ="1">Dziesięć kłamstw powiem, nim prawdę podłotą</wers_wciety>/
"Okupię!... O cześć Anglii jestem dbały/
<wers_wciety typ="1">I nazwę tego hultajem, niecnotą,</wers_wciety>/
Kto będzie twierdzić, że w pokoju błogim/
John Bull<pe><slowo_obce>John Bull</slowo_obce> --- tj. typowy Anglik.</pe> przestaje być Francuza wrogiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Moskwa, stawiając dla baterii szańce/
<wers_wciety typ="1">Na bliskiej wyspie --- miała takie cele:</wers_wciety>/
Publiczne gmachy po ostatnie krańce/
<wers_wciety typ="1">Miasta zrujnować... i prywatnych wiele.</wers_wciety>/
Mniejsza, co biedni ucierpią mieszkańce;/
<wers_wciety typ="1">--- Forteca --- główna rzecz, legnie w popiele,</wers_wciety>/
A że stawiana w półkole --- więc dom by/
--- Żaden nie uszedł granatu ni bomby.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zasię cel wtóry: Wyzyskać tę chwilę/
<wers_wciety typ="1">Panicznej trwogi, zgiełku, zamieszania</wers_wciety>/
I atakować turecką flotyllę,/
<wers_wciety typ="1">Co się w pobliżu układła do spania,</wers_wciety>/
Trzeci zaś motyw, jeśli się nie mylę,/
<wers_wciety typ="1">Strachem przynaglić miasto do poddania.</wers_wciety>/
Rycerstwo ma swe humoru wyskoki,/
Gdy nie jest mężne jak taksy, buldoki...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Istnieje zwyczaj, nie nazwę go cnotą:/
<wers_wciety typ="1">Lekceważenie sobie przeciwników.</wers_wciety>/
Niestety, u nas zwyczajny --- a oto/
<wers_wciety typ="1">Przezeń polegli Smith i pan Czyczyków</wers_wciety>/
(Smith jeden z owych dziewiętnastu, co to/
<wers_wciety typ="1">Gwiazdami byli pośród swoich szyków;</wers_wciety>/
Imię tak bardzo częste w naszym kraju,/
Że Smith nazywał się już Adam z raju).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rosja za prędko sypała okopy,/
<wers_wciety typ="1">Nie pokończyła więc swoich bateryj;</wers_wciety>/
--- Podobny pośpiech --- kradnie wierszom stopy,/
<wers_wciety typ="1">Z czego ma stratę Longman i John Murray,</wers_wciety>/
Gdy im poezje zalegają szopy/
<wers_wciety typ="1">Księgarskie, stałe zająwszy kwatery. ---</wers_wciety>/
Wskutek pośpiechu zatem się wstrzymało/
To, co historia zwie ,,mordem" lub ,,chwałą".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy to głupota panów inżynierów/
<wers_wciety typ="1">Popsuła działa te i kartelusze,</wers_wciety>/
Czy niesumienność, łotrostwo giserów<pe><slowo_obce>giser</slowo_obce> --- rzemieślnik odlewający przedmioty z metalu (tu: działa).</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Co oszukując, oczyszczali duszę</wers_wciety>/
Z grzechu zabójstwa, czy błąd kanonierów,/
<wers_wciety typ="1">Dość że chybiały oblężnicze kusze;</wers_wciety>/
Jedne przeniosły, drugie nie doniosły,/
A w wojsku listy trupów ciągle rosły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nieobliczenie przestrzeni i siły/
<wers_wciety typ="1">Popsuło również nawodne roboty:</wers_wciety>/
Tam trzy brandery w górę wystrzeliły,/
<wers_wciety typ="1">Nim doszły celu --- bez szkody dla floty</wers_wciety>/
Tureckiej; lonty za wcześnie się stliły/
<wers_wciety typ="1">I wywołały tylko puste grzmoty,</wers_wciety>/
Bowiem brandery pękły w środku rzeki,/
Podczas gdy Turkom sen kleił powieki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy się ocknęli, Dunajem płynęła/
<wers_wciety typ="1">Rosyjska flota. Około godziny</wers_wciety>/
Dziewiątej już się pod mur podsunęła/
<wers_wciety typ="1">Nieustraszenie na odległość liny</wers_wciety>/
I kanonadę zaraz rozpoczęła./
<wers_wciety typ="1">Turcy nie stali też jak manekiny,</wers_wciety>/
Lecz powitali gości niezbyt czule,/
Miecąc granaty, kartacze i kule.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sześć godzin stały pod ogniem fortecy/
<wers_wciety typ="1">Ruskie okręty; z lądu działa grzmią, by</wers_wciety>/
Wspierać flotylę i zasłaniać plecy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz zrozumiano wnet, że same bomby</wers_wciety>/
Nie zdmuchną miasta jak płomienia świecy,/
<wers_wciety typ="1">Więc zatrąbiły do odwrotu trąby,</wers_wciety>/
Jeden okręt pękł, drugi w piasku osiadł/
Porwany prądem --- i Turek go dosiadł.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On też utracił statków, ludzi siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Ale na widok uchodzącej floty</wers_wciety>/
Zgraja Delhisów w łodziach się puściła/
<wers_wciety typ="1">Ścigać, z janczarek śląc kule i groty.</wers_wciety>/
Nawet na wyspę wysieść<pe><slowo_obce>wysieść</slowo_obce> --- dziś popr.: wysiąść.</pe> się kusiła,/
<wers_wciety typ="1">Lecz za wysoko zamierzyła loty,</wers_wciety>/
Bo hrabia Damas ze swym dzielnym gminem/
Zepchnął ich z wielkim trupów biuletynem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Gdybym --- historyk rzecze --- zechciał czyny/
<wers_wciety typ="1">Rosjan opiewać w ów to dzień marsowy,</wers_wciety>/
Mógłbym ułożyć całe woluminy,/
<wers_wciety typ="1">A jeszcze nigdy nie byłbym gotowy".</wers_wciety>/
Więcej nie mówi, lecz zaraz wawrzyny/
<wers_wciety typ="1">Składa na obce a znaczniejsze głowy:</wers_wciety>/
Damasa, księcia de Ligne, Langerona ---/
Przesławne dziejów współczesnych imiona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z tego zrozumieć można, co jest chwała:/
<wers_wciety typ="1">Oto ci zacni trzej kawalerowie...</wers_wciety>/
Ręczę, że mała liczba z was wiedziała,/
<wers_wciety typ="1">Że żyli kiedyś. A może też... kto wie?...</wers_wciety>/
Dziś jeszcze żyją? Sława to kabała,/
<wers_wciety typ="1">Trzeba mieć szczęście do niej, tak, panowie.</wers_wciety>/
Prawda --- książę Ligne pisał pamiętniki;/
Te polecają go masom publiki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512930832395-3202005487"/><motyw id="m1512930832395-3202005487">Walka, Bohaterstwo, Sława</motyw>Różni tam bili się, nie tylko księstwo./
<wers_wciety typ="1">Rzekłbyś --- wróciła homerowa era.</wers_wciety>/
Lecz się jednostka między taką gęstwą/
<wers_wciety typ="1">Gubi, gubi się imię bohatera.</wers_wciety>/
Niedostrzeżone i bajeczne męstwo/
<wers_wciety typ="1">Ginie, dla sławy za prędko umiera.</wers_wciety>/
Z bitew spółczesnych, nie wiem, czy znajdziecie/
Dziewięć wyraźnych imion gdzie w gazecie. ---
<end id="e1512930832395-3202005487"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wstęp, chociaż czoła laurami ubierał,/
<wers_wciety typ="1">Dowiódł, że w akcji gdzieś musiał błąd leżeć.</wers_wciety>/
Więc Ribas, znany w historii generał,/
<wers_wciety typ="1">Radził czym prędzej do szturmu uderzyć,</wers_wciety>/
W czym generalny sztab mu się opierał,/
<wers_wciety typ="1">Mówiąc... lecz musiałbym stancę rozszerzyć.</wers_wciety>/
Więc stanę, aby się czytelnik który/
Nie zdrzemnął, nim się wedrzemy na mury.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był mąż --- jeśli go mężem zwać się godzi ---/
<wers_wciety typ="1">Nie przeto, bym mu odmawiał męskości,</wers_wciety>/
Bo gdyby nie był Herkulesem, młodziej/
<wers_wciety typ="1">Musiałby umrzeć ani niestrawności</wers_wciety>/
Czekał, co śmierć mu zesłała w powodzi/
<wers_wciety typ="1">Kwiatów pod drzewem, w kraju zieloności</wers_wciety>/
Skroś spustoszonym dla pańskich rozkoszy,/
Tak jak szarańcza nigdy nie pustoszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To --- był Potemkin<pe><slowo_obce>Potemkin, Grigorij Aleksandrowicz </slowo_obce> (1736--1791) --- feldmarszałek armii carskiej.</pe>, wielkość takiej ery,/
<wers_wciety typ="1">Gdy mężobójstwo i nierząd są w cenie.</wers_wciety>/
Gdybyś chciał wartość liczyć na ordery/
<wers_wciety typ="1">I złoto, chwałę miał wielką jak mienie.</wers_wciety>/
Sześciostopowy olbrzym, zdołał szczery/
<wers_wciety typ="1">Afekt czy tylko chwilowe zachcenie</wers_wciety>/
Wywołać w wielkiej imperatorowej,/
Co oceniała człowieka --- z budowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy się rzecz chwiała, Ribas pchnął do księcia/
<wers_wciety typ="1">Gońca i tyle sprawił przez ajenta,</wers_wciety>/
Że go dla swego zyskał przedsięwzięcia./
<wers_wciety typ="1">Nie wiem, jakie miał k'temu argumenta,</wers_wciety>/
Dość, że starczyły zgoła do dopięcia/
<wers_wciety typ="1">Celu; tymczasem bliżej podsunięta</wers_wciety>/
Bateria grzmiała; z czterdziestu gardzieli/
Twierdza wtórzyła piekielnej kapeli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aż trzynastego, gdy wojsko w rozterce/
<wers_wciety typ="1">Smutną na statki swe siadało rzeszą,</wers_wciety>/
Zjawił się kurier i ucieszył serce/
<wers_wciety typ="1">Tych, co już dawno sławę z szabel krzeszą,</wers_wciety>/
Jak tych, co byli frycami w żołnierce,/
<wers_wciety typ="1">Krótką i zwięzłą wojskową depeszą,</wers_wciety>/
Że się amator dowództwa i gwarów/
Wojennych zbliża --- marszałek Suwarów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>List do marszałka, pisan przez samego/
<wers_wciety typ="1">Kniazia, godzien był spartańskiej zwięzłości.</wers_wciety>/
O! Gdyby tylko wiódł był do zacnego/
<wers_wciety typ="1">Celu: obrony prawa i wolności.</wers_wciety>/
Lecz to był wyraz nad ziemią zgiętego/
<wers_wciety typ="1">Łuku brwi groźnych --- niech więc praw nie rości</wers_wciety>/
Do chwały, chyba ze stylu bezsprzecznie/
Jędrnego: ,,Zdobyć --- Izmaił --- koniecznie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512931211480-3312425952"/><motyw id="m1512931211480-3312425952">Wojna</motyw>,,Niech będzie światło!" --- rzekł Bóg --- i już świeci./
<wers_wciety typ="1">,,Niech będzie krew!" --- rzekł człowiek --- i już płynie.</wers_wciety>/
A jedno <slowo_obce>fiat<pe><slowo_obce>fiat</slowo_obce> (łac.) --- niech się stanie.</pe></slowo_obce> tych zepsutych dzieci/
<wers_wciety typ="1">Nocy (dzień czynów ich nie zna) w godzinie</wers_wciety>/
Tyle zła sprawi, że trzeba stuleci,/
<wers_wciety typ="1">Aby je zatrzeć, i chyba jedynie</wers_wciety>/
Tych słońc, co skrzyły dla edeńskich stworzeń./
Wojna nie sam pień gubi, lecz i korzeń.
<end id="e1512931211480-3312425952"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Muzułmanowie, co krzyczeli: ,,Ałłah",/
<wers_wciety typ="1">Widząc, że Rosja bierze za pas nogi,</wers_wciety>/
Spuścili nos na kwintę; któż nie pała/
<wers_wciety typ="1">Męstwem, widząc, jak cofają się wrogi</wers_wciety>/
(Raczej wrogowie --- należy się cała/
<wers_wciety typ="1">Dworność biedakom, co doznają trwogi).</wers_wciety>/
A więc na Turków nowa żałość padła./
(Choć <wyroznienie>wieprzem</wyroznienie> gardzą, strzegą <wyroznienie>swego</wyroznienie> sadła).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aż szesnastego wrzasły ,,karaule"/
<wers_wciety typ="1">I zjawili się dwaj jeźdźcy, kozaki,</wers_wciety>/
Pędząc galopem schyleni na kule/
<wers_wciety typ="1">Siodeł; pakunek mieli u kulbaki</wers_wciety>/
Mały, bo na dwu tylko trzy koszule./
<wers_wciety typ="1">Dwa ukraińskie niosły ich kłusaki.</wers_wciety>/
Gdy wpadli w obóz na kształt dwu ogarów,/
Poznano, że to z lejbjegrem Suwarów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,W Londynie bal! bal!" --- woła gap, gdy świeczki/
<wers_wciety typ="1">Iluminacji w oknach się ukażą,</wers_wciety>/
Które John Bullom, przyjaciołom beczki,/
<wers_wciety typ="1">Mile łaskoczą zmysły, gdy się jarzą.</wers_wciety>/
Płoną więc barwne lampy i lampeczki,/
<wers_wciety typ="1">Bo mędrzec (John Bull) z jaśniejącą twarzą</wers_wciety>/
Odda swój rozum, nierozum, pieniądze,/
Aby jak wielka ćma nasycić żądzę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziw, że klnie jeszcze: ,,Oczom potępienie",/
<wers_wciety typ="1">Już dawno tępe! a tych klątw ze wstrętem</wers_wciety>/
Sam diabeł słucha, gdyż opadły w cenie,/
<wers_wciety typ="1">Odkąd John Bull wzrok utracił ze szczętem</wers_wciety>/
I zwie podatki rajem, długi mieniem./
<wers_wciety typ="1">A gdy głód okiem, w gorączce wyschniętem,</wers_wciety>/
Pogląda mu w twarz jak krwawym rubinem,/
Powiada, że głód jest Cerery<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini urodzaju.</pe> synem!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielka uciecha śród marsowych dzieci:/
<wers_wciety typ="1">Rosjan, Tatarów, Francuzów, Anglików,</wers_wciety>/
Którym Suworow niby lampa świeci/
<wers_wciety typ="1">Gazowa, igrę gotując dla szyków;</wers_wciety>/
Lub niby ognik, co błyśnie, podleci,/
<wers_wciety typ="1">Na trzęsawiska wiodąc podróżników</wers_wciety>/
I tak czarując skaczącym błyskaniem/
Że kto obaczy, ślepo dąży za nim.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz pójdzie szturm drogą należytą./
<wers_wciety typ="1">Witały wodza entuzjastyczne</wers_wciety>/
Okrzyki: z armat na cześć jego bito/
<wers_wciety typ="1">I prognostyki wszystkie były śliczne.</wers_wciety>/
Na strzał armatni obozy rozwito,/
Łatano dziury w szańcach i rozliczne/
<wers_wciety typ="1">Przygotowano i różnej struktury</wers_wciety>/
Machiny, kosze, drabiny i sznury.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512932121520-464545944"/><motyw id="m1512932121520-464545944">Wódz</motyw>W duchu potężnym leży ta przyczyna,/
<wers_wciety typ="1">Że jeden wodzi za sobą narody.</wers_wciety>/
Tak się masa wód pod wiatrem przegina,/
<wers_wciety typ="1">Za bykiem, starym wodzem, idą trzody.</wers_wciety>/
Ślepca człowieka wiedzie mała psina,/
<wers_wciety typ="1">Tryk bekiem trzodę ściąga, gdy do wody</wers_wciety>/
Bieży lub z koszar na paszę wychodzi;/
Zawsze bo wyższy niższemu przewodzi.
<end id="e1512932121520-464545944"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Obóz się cieszy, wykrzyka radośnie,/
<wers_wciety typ="1">Rzekłbyś, że śpieszy na weselne gody.</wers_wciety>/
(Nie powiedziałem tu tego przenośnie:/
<wers_wciety typ="1">Wesele jest też zawiązkiem niezgody</wers_wciety>/
I wojny) --- nawet ciurom serce rośnie;/
<wers_wciety typ="1">Gotowi są grzbiet narazić na szkody,</wers_wciety>/
A wszystko przez to, że mały człeczyna/
W kusej<pe><slowo_obce>kusy</slowo_obce> (daw.) --- krótki.</pe> rubaszce<pe><slowo_obce>rubaszka</slowo_obce> --- rosyjska koszula męska, przewiązywana sznurem i nie wpuszczana w spodnie.</pe> chce iść na Turczyna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Istotnie chce iść; więc roboty swojej/
<wers_wciety typ="1">Doziera każdy pilnie, bo czas krótki.</wers_wciety>/
Pierwsza dywizja w trzech kolumnach stoi/
<wers_wciety typ="1">I czeka tylko wojennej pobudki.</wers_wciety>/
Podobnie druga, która wnet ukoi/
<wers_wciety typ="1">Pragnienie sławy, bo jej jak do wódki</wers_wciety>/
Drżą wargi do krwi czerwonej i świeżej./
Trzecia w kolumnach dwóch z wody uderzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wzmocniono działa i zwołano radę/
<wers_wciety typ="1">Wojenną, w której jednozgodność głosów ---</wers_wciety>/
Rzadka w zebraniach --- zastąpiła zwadę,/
<wers_wciety typ="1">Rzecz, co się zdarza w strachu wielkich ciosów.</wers_wciety>/
Gdy usunięto tak wszelką zawadę,/
<wers_wciety typ="1">Sława się jęła wzdymać do niebiosów,</wers_wciety>/
A wódz, co się jej chciał koniecznie dobić,/
Uczył żołnierzy, jak bagnetem robić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak. Sam marszałek mużyków<pe><slowo_obce>mużyk</slowo_obce> (ros.) --- chłop.</pe> musztrował/
<wers_wciety typ="1">I nie brzydził się po szczękach ich walić,</wers_wciety>/
I na podrzędnej służbie czas marnował,/
<wers_wciety typ="1">By się kapralską rutyną pochwalić.</wers_wciety>/
Więc salamandrom młodym pokazował,/
<wers_wciety typ="1">Jak w ogień skakać, by się nie opalić,</wers_wciety>/
Jak po drabinie się (nie Jakubowej)/
Spinać, leźć na wał i przesadzać rowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc manekiny za Turków przebierał/
<wers_wciety typ="1">W turbany, dał im kindżały i szaszki,</wers_wciety>/
A. żołnierz na nie z bagnetem nacierał,/
<wers_wciety typ="1">Siekąc i kłując watowane czaszki.</wers_wciety>/
Tak wyćwiczonych dopiero generał/
<wers_wciety typ="1">Chciał wyprowadzić na inne igraszki.</wers_wciety>/
Młódź z niego śmiała się, że czas mitrężył,/
Nie odpowiadał, poszedł --- i zwyciężył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W wilię ataku wojsko na właściwym/
<wers_wciety typ="1">Stanęło miejscu; śród obozu trwała</wers_wciety>/
Posępna cisza. Wyda się to dziwnym,/
<wers_wciety typ="1">Lecz żołnierz, co ma iść zdobywać działa</wers_wciety>/
I czeka hasła, staje się mrukliwym/
<wers_wciety typ="1">W chwili ostatniej; armia więc milczała.</wers_wciety>/
Jeden o domu myślał, dzieciach, żonie,/
A drugi o tym, co będzie po skonie. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Suworow biega wszędzie czynny, czujny,/
<wers_wciety typ="1">Musztruje, bije, żartuje i gwarzy,</wers_wciety>/
Bo to był człowiek, jakiego i bujnej/
<wers_wciety typ="1">Fantazji pisarz nieprędko wymarzy,</wers_wciety>/
Bohater, geniusz --- śmieszny i niechlujny,/
<wers_wciety typ="1">Dziki a mądry, nim zrobi --- rozważy,</wers_wciety>/
To Mars, to Momus<pe><slowo_obce>Momus</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg satyry, sarkazmu i krytyki.</pe>, a u zdobywanej/
Twierdzy --- arlekin za wodza przebrany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Właśnie gdy swoich mużyków układał/
<wers_wciety typ="1">(Zdobywca czerpał i z kapralstwa chwałę),</wers_wciety>/
Patrol, co konno okolicę badał,/
<wers_wciety typ="1">Napotkał w wieczór towarzystwo małe;</wers_wciety>/
Jeden językiem ruskim słabo władał,/
<wers_wciety typ="1">Ale wyrazy były zrozumiałe,</wers_wciety>/
A czy to z ruchów, miny, nie wiem, z czego/
Poznali, że być musiał ich kolegą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było trzech mężczyzn razem i dwie panie;/
<wers_wciety typ="1">By ich wiedziono. do obozu --- proszą.</wers_wciety>/
Strojem na pozór niby muzułmanie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz poznać po nich, że strój obcy noszą</wers_wciety>/
I że tam w każdym tureckim kaftanie/
<wers_wciety typ="1">Tkwi chrystyjanizm, który czasem głoszą</wers_wciety>/
Usta i suknia; serce dzikość zdradza,/
Co nieraz wielkie omyłki sprowadza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Suworow właśnie stał przed swoją rotą/
<wers_wciety typ="1">W jednej rubaszce i tępe kałmuki,</wers_wciety>/
Błaznując, krzycząc, klnąc tępszych ,,hołotą",/
<wers_wciety typ="1">Uczył szlachetnej zabijania sztuki.</wers_wciety>/
Ten mąż, co ludzką glinę miał za błoto,/
<wers_wciety typ="1">Filozofował i dawał nauki,</wers_wciety>/
Z których w kodeksie Marsa była główna/
Ta, że w potyczce śmierć --- pensji się równa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ujrzawszy podjazd kozacki, powitał/
<wers_wciety typ="1">Bystrym spojrzeniem ten łup muzułmański</wers_wciety>/
I przenikliwym wzrokiem w twarzach czytał./
<wers_wciety typ="1">,,A skąd wy?" --- krzyknął. --- ,,Z stolicy osmańskiej,</wers_wciety>/
My uszli z turmy". Generał znów pytał:/
<wers_wciety typ="1">,,A kto wy?" --- ,,Przypatrz się". Był to spartański</wers_wciety>/
Iście dialog. Ten, co odpowiadał,/
Wiedząc, do kogo gada, krótko gadał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Wasza familia?" --- ,,Johnson; to znajomy/
<wers_wciety typ="1">Mój, Juan; to są dwie damy, a tamten</wers_wciety>/
Ni to, ni owo". --- Generał kryjomy/
<wers_wciety typ="1">Wzrok na nie rzucił i rzekł: ,,Johnson. Znam ten</wers_wciety>/
Głos... i człowieka; ów mi niewiadomy./
<wers_wciety typ="1">Wy się przydacie --- ale na co kram ten?...</wers_wciety>/
Ty służył, kiedy. się tu dawniej biłem,/
W nikołajewskim pułku?" --- ,,Tak, służyłem".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Był u Widdynia?" --- ,,Tak". --- ,,Prowadził rotę?"/
<wers_wciety typ="1">,,Tak jest". --- ,,Cóż dalej?" --- ,,Nie wiem; zapomniałem".</wers_wciety>/
,,Pierwszy wszedł na mur?" --- ,,Nie liczę za cnotę,/
<wers_wciety typ="1">Że gdzie kto żmudził<pe><slowo_obce>żmudzić</slowo_obce> (daw.) --- zwlekać, marnować czas.</pe>, tam go wyprzedzałem".</wers_wciety>/
,,Cóż dalej?" --- ,,Kula przerwała robotę;/
<wers_wciety typ="1">Padłem, w obierze Turków się dostałem".</wers_wciety>/
,,Możesz się pomścić, bo ten fort przeklęty/
Dwakroć mocniejszy niż ten, gdzieś był wzięty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie pragniesz służyć?" --- ,,Gdzie każe generał"./
<wers_wciety typ="1">--- ,,Wiem, że straceńcem będziesz nie na żarty,</wers_wciety>/
I za to, że cię poganin poterał,/
<wers_wciety typ="1">Zemścisz się siekąc tak, jak wszystkie czarty.</wers_wciety>/
Ale po cożeś dzieciaki zabierał;/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512932851296-3267776399"/><motyw id="m1512932851296-3267776399">Wojna, Miłość, Szczęście</motyw>Cóż mi ten malczyk<pe><slowo_obce>malczyk</slowo_obce> (z ros.) --- chłopak.</pe> pomoże obdarty?..." ---</wers_wciety>/
,,Ho! Jeśli mu się w wojnie szczęścić ma tak/
Jako w miłości, to godzien wieść atak!" ---<end id="e1512932851296-3267776399"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,No! no! Niech tylko zechce". --- Juan miłym/
<wers_wciety typ="1">Gestem dziękował. --- ,,Ale w tobie złożę</wers_wciety>/
Ufność. Łaskawie twemu pozwoliłem/
<wers_wciety typ="1">Pułkowi jutro lub dziś w nocy jeszcze</wers_wciety>/
Ruszyć do szturmu. Na duszę, zrobiłem/
<wers_wciety typ="1">Ślub wielu świętym, że zburzę, zaorzę</wers_wciety>/
Z gruntu Izmaił, a pługi i haki/
Rozniosą, zetrą po meczetach znaki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A więc po sławę, chłopcy!" --- Tu się zwrócił/
<wers_wciety typ="1">I znów klasyczną mową chłopy ćwiczy,</wers_wciety>/
Aż każdą wielką pierś do głębi skłócił/
<wers_wciety typ="1">I natchnął żądzą chwały i zdobyczy.</wers_wciety>/
Prawił jak kapłan (ten choć z serca zrzucił/
<wers_wciety typ="1">Żądzę dóbr ziemskich, dziesięcinę liczy)</wers_wciety>/
I szczwał, tresował na pogańskie syny,/
Co śmią nie kochać wojsk Ekateryny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Johnson, z dłuższego widząc rozhoworu<pe><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> (z ros.) --- rozmowa.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Że już jest w łaskach, tak się rozjunaczył,</wers_wciety>/
Że szedł do wodza, co pełen humoru/
<wers_wciety typ="1">Musztrował, i rzekł: ,,Gdyś mnie wybrać raczył,</wers_wciety>/
To nie zawiodę szczytnego wyboru/
<wers_wciety typ="1">I umrę pierwszy; lecz gdybyś wyznaczył</wers_wciety>/
Nam stanowiska: mnie i Juanowi,/
Milej byłoby nam iść ku ogniowi". ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Da, da, zabyłem<pe><slowo_obce>Da, da, zabyłem</slowo_obce> (z ros.) --- tak, tak, zapomniałem.</pe>. Może chcesz do swego/
<wers_wciety typ="1">Rejmentu<pe><slowo_obce>rejment</slowo_obce> --- regiment.</pe> wrócić? Siejczas<pe><slowo_obce>siejczas</slowo_obce> (z ros.) --- teraz.</pe> się formować</wers_wciety>/
Będzie. Kaczkowski! Hejże!" --- Na polskiego/
<wers_wciety typ="1">Tu ordynansa zawołał. --- ,,Zaprowadź</wers_wciety>/
Pana do pułku nikołajewskiego./
<wers_wciety typ="1">Ty, malczyk, zostań; będę potrzebować</wers_wciety>/
Ciebie, wot krasnyj maładiec<pe><slowo_obce>wot krasnyj maładiec</slowo_obce> (z ros.) --- oto piękny zuch.</pe>. A ony/
Won do bagażów albo na furgony". ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przedstawiła się scena, proszę państwa,/
<wers_wciety typ="1">Godna opisu; bo tureckie panie</wers_wciety>/
Do podobnego jeszcze grubijaństwa/
<wers_wciety typ="1">Nie przyuczone --- chociaż wychowanie</wers_wciety>/
Haremu uczy biernego poddaństwa/
<wers_wciety typ="1">I poniżenia --- podniosły szlochanie;</wers_wciety>/
Z rozwianym włosem i ręce do góry/
Wzniósłszy, jak skrzydła nad swym drobiem kury,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ponad głowami pary wywyższonej/
<wers_wciety typ="1">Przez największego z wodzów i żołnierzy,</wers_wciety>/
Co zaludniali kraje z tamtej strony/
<wers_wciety typ="1">Śmierci lub państwa rzucali grabieży.</wers_wciety>/
O ludu! Zawsze na próżno uczony./
<wers_wciety typ="1">Wawrzynie sławy! Każdy listek świeży,</wers_wciety>/
Z urojonego oberwany drzewa,/
Musi opłynąć krwią, co się wylewa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Suworow, który miał serce wytrwałe/
<wers_wciety typ="1">Na łzy, a krwią się ludzką i cierpieniem</wers_wciety>/
Nie wzruszał, patrzał na te dwie omdlałe/
<wers_wciety typ="1">Z trwogi kobiety jak gdyby z odcieniem</wers_wciety>/
Spółczucia; bowiem, przyznam to na chwałę/
<wers_wciety typ="1">Wielkich zdobywców, których zatrudnieniem</wers_wciety>/
Rzeź, że ich nawet pośród krwi oparów/
Czasem tknie żałość --- a z tych był Suwarów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I rzekł przybrawszy ton mowy pieszczonej:/
<wers_wciety typ="1">,,Johnsonie! Na coś do czarta z kłopotem</wers_wciety>/
Babskim na wojnę przyszedł! Niechaj ony/
<wers_wciety typ="1">Idą --- będzie im lepiej pod namiotem;</wers_wciety>/
Znajdą opiekę; więc niech na furgony/
<wers_wciety typ="1">Zaraz mi idą. Nie wiedziałżeś o tem,</wers_wciety>/
Że mało warci żonaci żołnierze?/
Nie lubię --- chyba że małżeństwo świeże!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Słuszaju<pe><slowo_obce>słuszaju</slowo_obce> (z ros.) --- słyszę.</pe>. Lecz racz zważać, generale ---/
<wers_wciety typ="1">Wtrącił nasz Anglik --- że to żony cudze,</wers_wciety>/
Nie nasze. Prawo znam dokładnie wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Bo dużo czasu zużyłem w usłudze</wers_wciety>/
Tej armii. W wojsku małżeństwa nie chwalę,/
<wers_wciety typ="1">Bo to odbiera marsowemu słudze</wers_wciety>/
Serce, gdy idąc na śmierć, wspomni sobie,/
Że po nim malcy zostaną w żałobie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ot --- to są zacne dwie tureckie damy,/
<wers_wciety typ="1">Co nas z eunuchem wydobyły z kozy,</wers_wciety>/
I odtąd wszyscy razem się błąkamy,/
<wers_wciety typ="1">I doświadczamy przygód pełnych grozy.</wers_wciety>/
Nam to nie dziwne, a więc najmniej dbamy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz te się trzęsą jak gałązki łozy. </wers_wciety>/
Więc, jeśli pragniesz, bym się bił uczciwie,/
Każ, niech się z nimi obchodzą godziwie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tymczasem obie spłakane niebogi,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiedząc, ufać-li obrońcom śmiałym,</wers_wciety>/
Patrzyły, pełne zabobonnej trwogi/
<wers_wciety typ="1">Raczej --- niż dziwu (co jest zrozumiałym)</wers_wciety>/
Na człeka, co miał wyraz twarzy srogi/
<wers_wciety typ="1">Bardziej niż mądry, zwalanego kałem,</wers_wciety>/
W prostej odzieży niedbale przywdzianej,/
Szanowanego bardziej niż sułtany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512938150050-361735895"/><motyw id="m1512938150050-361735895">Władza</motyw>Bo wszyscy przed nim skuleni ze strachu/
<wers_wciety typ="1">Drżeli; więc w głowie zmieścić im się to nie</wers_wciety>/
Mogło, przywykłym widzieć w Padyszachu/
<wers_wciety typ="1">Boga, gdy zasiadł w bisiorach<pe><slowo_obce>bisior</slowo_obce> --- drogocenna, delikatna tkanina używana przez władców i dostojników.</pe> na tronie</wers_wciety>/
Lub gdy przechadzał się jak paw po gmachu/
<wers_wciety typ="1">(Ptak-król, co nosi diadem w ogonie),</wers_wciety>/
I nie pojęły tego wynalazku,/
Że może istnieć potęga bez blasku.
<end id="e1512938150050-361735895"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Johnson, bolejąc nad ich smutnym stanem,/
<wers_wciety typ="1">Lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> nie wiedział, jak się koi wdowie</wers_wciety>/
Żale na Wschodzie, pociechę stroskanym/
<wers_wciety typ="1">Niósł. Juan w czułej, natchnionej przemowie</wers_wciety>/
Klął się, że ujrzą go jeszcze nad ranem/
<wers_wciety typ="1">Albo mu armia rosyjska odpowie...</wers_wciety>/
I dziw powiedzieć --- już się pocieszyły./
--- Kobiety zawsze entuzjazm lubiły. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pośród łez, westchnień, uścisków ostatnich/
<wers_wciety typ="1">Pożegnali się; idą, gdzie ich czeka</wers_wciety>/
To, co zależne od strzałów armatnich/
<wers_wciety typ="1">Zwie się: fortuna, traf, boża opieka.</wers_wciety>/
(Niepewność --- jest to jedna z cech dodatnich./
<wers_wciety typ="1">Życia; ludzkiego szczęścia hipoteka).</wers_wciety>/
<begin id="b1512938320122-1838306294"/><motyw id="m1512938320122-1838306294">Wojna</motyw>I poszli burzyć z pełną złości siłą/
Miasto, które im nic nie zawiniło.<end id="e1512938320122-1838306294"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Suwarów patrzał przez powiększające/
<wers_wciety typ="1">Szkła na świat; był z tych, co się nie kłopocą</wers_wciety>/
O drobiazg, w cyfry nie wdają nużące,/
<wers_wciety typ="1">Na łzę narodu nie zważał sierocą</wers_wciety>/
I tyle dbał o tysiąc, dwa tysiące/
<wers_wciety typ="1">(Tak, że zwyciężał wreszcie cyfr przemocą).</wers_wciety>/
Co żona, sąsiad o wrzody Hioba;/
Więc za cóż stała mu dwu dam żałoba?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Za nic. Tymczasem szły porządnym torem/
<wers_wciety typ="1">Przygotowania do takiej ruiny,</wers_wciety>/
Jaką by zrządził pod illijskim dworem/
<wers_wciety typ="1">Homer, gdyby znał petardy i miny.</wers_wciety>/
Lecz tu nie będziem boleć nad Hektorem<pe><slowo_obce>Hektor</slowo_obce> --- syn Priama i Hekaby, króla Troi, brat Parysa i Helena, bohater <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Ale zgotujem kosze i drabiny,</wers_wciety>/
Deszcz kul, trzask bomb, huk dział, śród fanfar ryku,/
Słowa, co utkwią mej Muzie w przełyku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ty, co zachwycasz, o Homerze wieczny,/
<wers_wciety typ="1">Najdłuższe lata i najdłuższe uszy,</wers_wciety>/
Szczękając mieczem, przed którym bezpieczny/
<wers_wciety typ="1">Dziś świat, bo już go z kurzu nikt nie ruszy,</wers_wciety>/
--- Chyba proch wyda się mało skuteczny/
<wers_wciety typ="1">Mocarzom, których liga dzisiaj głuszy</wers_wciety>/
Hasła wolności... Ha! niechaj się zbroją!/
Wolność nie będzie dla nich drugą Troją.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O ty, Homerze wieczny! Właśnie sławię/
<wers_wciety typ="1">Zwycięstwo, w którym więcej ludzi zginie</wers_wciety>/
Dzięki machinom i wojennej wprawie,/
<wers_wciety typ="1">Niżeś w swym greckim zmieścił biuletynie.</wers_wciety>/
Jednak --- jak wszyscy --- z pokorą wyjawię,/
<wers_wciety typ="1">Że walczyć z tobą, byłoby: krzewinie</wers_wciety>/
Rywalizować ze stuletnim drzewem;/
My was przewyższym tylko krwi wylewem,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A nie w poezji, lecz w realnym czynie,/
<wers_wciety typ="1">Czyn zaś jest prawdą, wielkim postulatem.</wers_wciety>/
Muza, choć buja w fantazji krainie,/
<wers_wciety typ="1">Prawdę ma jednak podstawą, substratem. ---</wers_wciety>/
Lecz idę miasto bombardować ninie;/
<wers_wciety typ="1">Wielkie się rzeczy staną, słuchać zatem!</wers_wciety>/
Wodzowie wielcy! Sam Febus<pe><slowo_obce>Febus</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apolla, boga słońca.</pe> czatuje/
W jasności depesz waszych skąpać buje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O biuletyny Bonaparta! Listy/
<wers_wciety typ="1">Ległych i rannych! Leonida cieniu,</wers_wciety>/
Coś był tak w boju serdecznie ognisty,/
<wers_wciety typ="1">Gdy moją Grecję trzymał wróg w ściśnieniu</wers_wciety>/
Jak dziś! Cezara pamiętniki, mglisty/
<wers_wciety typ="1">Obrazie chwały! Udzielcie natchnieniu</wers_wciety>/
Memu (bo zginę) swych cudownie lśniących/
Barw, takich pięknych, a przemijających.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przemijającą zowię nieśmiertelność/
<wers_wciety typ="1">Rycerzy przeto, że dziś w każdej dobie</wers_wciety>/
(Co nie przesada jest, ale rzetelność)/
<wers_wciety typ="1">Rodzi się małe zapłakane bobie,</wers_wciety>/
Które, gdy zliczym jego czynów dzielność,/
<wers_wciety typ="1">Spełnionych w ciągu żywota --- przy grobie,</wers_wciety>/
To pokaże się, że był rycerz --- zdzierca/
Lub oszust, tuman rzucający w serca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Posady, krzyże, herby, wstęgi, pióra,/
<wers_wciety typ="1">To ,,nieśmiertelnych" naszych są wawrzyny,</wers_wciety>/
Jak nierządnicy Babelu --- purpura./
<wers_wciety typ="1">Mundur dla malca tym, czym dla dziewczyny</wers_wciety>/
Wachlarz --- a lada kadecik lub ciura,/
<wers_wciety typ="1">Jak laufer chce biec przed sławą --- zuch z miny.</wers_wciety>/
Lecz sława --- sławą. Gdyć potrzebna lepsza/
Odpowiedź, spójrz na wietrzącego wieprza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I on czuje wiatr lub, jak mówią, ,,widzi",/
<wers_wciety typ="1">Bo mu łaskocze w biegu nozdrzów wylot.</wers_wciety>/
Lub --- kto się takim porównaniem brzydzi./
<wers_wciety typ="1">Niech powie: Bieży jak przed brygiem pilot</wers_wciety>/
Lub... ale dosyć! Już się Muza wstydzi/
<wers_wciety typ="1">Gadatliwości mojej; sama mi lot</wers_wciety>/
Zniża; w następnej pleśni niby z wieży/
Pożarny dzwonek na trwogę uderzy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słyszysz?... W milczeniu nocy mroźnej, czarnej,/
<wers_wciety typ="1">Łomot wojsk, które kolumnami płyną,</wers_wciety>/
Za pułkiem sunie pułk śmiercią ciężarny/
<wers_wciety typ="1">Między okopy<pe><slowo_obce>okopy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: okopami.</pe> a zarosły trzciną</wers_wciety>/
Brzeg rzeki. --- Z nieba gwiazdy promyk marny/
<wers_wciety typ="1">Przelśni przez gęstwę chmur wilgotną, siną,</wers_wciety>/
Skędzierzawioną. Wkrótce armat paszcze/
Czarniejsze rzucą na strop nieba płaszcze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu staniem zgodnie z przestankiem, co pada/
<wers_wciety typ="1">Przerwą na życie i śmierci rozdroże;</wers_wciety>/
Gdy serce stanie, pierś oddech postrada/
<wers_wciety typ="1">Na chwilę... jutro już na zawsze może. ---</wers_wciety>/
Cicho... Za chwilę huknie kanonada,/
<wers_wciety typ="1">Naprzód, marsz, bagnet zazgrzyta o noże,</wers_wciety>/
Hura! Ałła-hu! --- i znów huk armatni/
Zagrzebie w sobie rannych jęk ostatni.</strofa>

<naglowek_rozdzial>Pieśń ósma</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Krew i pioruny!" albo: ,,Krew i rany!"/
<wers_wciety typ="1">Zwyczajne klątwy, jakich gmin używa ---</wers_wciety>/
Niedelikatny i nieokrzesany./
<wers_wciety typ="1">Tak jest; lecz w klątwach takich się ukrywa</wers_wciety>/
Zagadka sławy, a że przedsiębrany/
<wers_wciety typ="1">Szturm biuletynom ma dostarczyć żniwa,</wers_wciety>/
Niech mnie te bóstwa dwa natchną dostojne:/
Mars czy Bellona --- zawsze znaczą: Wojnę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko gotowe: ogień, miecz i ręce,/
<wers_wciety typ="1">By ich użyły, pełne dzikiej werwy.</wers_wciety>/
Armia, niby lew, zęby swe zwierzęce/
<wers_wciety typ="1">Ostrzy, a żyły napięła i nerwy:</wers_wciety>/
Hydra człowiecza, co głodnej paszczęce/
<wers_wciety typ="1">Dogadza, krwią się karmiąca i ścierwy.</wers_wciety>/
Kolumna głową jej; ścięta z tułowu,/
Nie kona, ale w mig odrasta znowu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Historia rzeczy ryczałtem brać zwykła,/
<wers_wciety typ="1">Lecz gdyby kto chciał szczegółowo badać,</wers_wciety>/
Jaki zysk, jaka niekorzyść wynikła/
<wers_wciety typ="1">Z wojen --- musiałby przekląć je i biadać,</wers_wciety>/
Bo strat niewarta chwała zwykle nikła,/
<wers_wciety typ="1">Gdy ostateczny cel wojny --- posiadać.</wers_wciety>/
<begin id="b1512982436311-2169665909"/><motyw id="m1512982436311-2169665909">Łzy</motyw>Piękniejszą sławę ma, kto czyje oczy/
Osuszy, niż kto morze krwi wytoczy.
<end id="e1512982436311-2169665909"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A to dlaczego? Bo w sumieniu wie, że/
<wers_wciety typ="1">Dobrze uczynił; gdy ten mimo kwiaty,</wers_wciety>/
Salwy i łuki, mosty, kwiaty, krzyże,/
<wers_wciety typ="1">Pensji od ludu, co sam niebogaty,</wers_wciety>/
Mimo pochlebstwa, co mu stopy liże,/
<wers_wciety typ="1">Sławę imienia, co odurza światy,</wers_wciety>/
Jest zawsze --- oprócz w walce dla wolności,/
Synem zabójstwa, rabunku i złości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ten jeden tytuł od przyszłości zyska./
<wers_wciety typ="1">Ty, Leonido, nie, i Waszyngtonie,</wers_wciety>/
Bo pola bitew waszych --- uroczyska,/
<wers_wciety typ="1">Od których z wonią kwiatu wolność wionie.</wers_wciety>/
Tak słodko w uszach dzwonią te nazwiska!.../
<wers_wciety typ="1">Gdy przed zdobywcą będzie bladł w pokłonie</wers_wciety>/
Niewolnik, wasze imię hasłem będzie/
Ziemi, wolności póki nie zdobędzie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Noc była czarna. Oczy nie dojrzały/
<wers_wciety typ="1">Przez mgłę nic oprócz rdzawej ognia łuny,</wers_wciety>/
Która objęła skrzydłami strop cały,/
<wers_wciety typ="1">Kąpiąc w Dunaju swe krwawe całuny.</wers_wciety>/
Obraz gehenny! Armatnie wystrzały/
<wers_wciety typ="1">Huczą już, bijąc raz w raz jak pioruny,</wers_wciety>/
Nawet okropniej, bo gdy piorun rzadziej/
Szkody wyrządza, działo setki gładzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ledwo kolumna ta, którą Rosjanie/
<wers_wciety typ="1">Słali do szturmu, wyszła za okopy,</wers_wciety>/
Gdy najeżony Turek nagle wstanie/
<wers_wciety typ="1">I śle chrześcijanom gorące ukropy.</wers_wciety>/
Pożar ogarnia wszystko; po otchłanie/
<wers_wciety typ="1">Bezdenne wzburzą się wodne zatopy,</wers_wciety>/
A szaniec ogniem rzyga na kształt Etny,/
Kiedy ją czkawką wstrząśnie Tytan szpetny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ogromny nagle runął okrzyk: ,,Ałłah"!/
<wers_wciety typ="1">I powstał zamęt tysiącznych hałasów,</wers_wciety>/
Straszniejszy niźli wciąż ryczące działa/
<wers_wciety typ="1">Wyzwaniem na bój. A z gór, dolin, lasów</wers_wciety>/
Wróciło: ,,Ałłah"! Gęsta chmur nawała,/
<wers_wciety typ="1">Która zawisła nad polem zapasów,</wers_wciety>/
Przyjęła imię Boga i już potem/
Tylko: ,,Ałła-hu!" rozbrzmiewa bekotem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pułki zaczęły iść, ze strzelby palić./
<wers_wciety typ="1">Atakujące jednak z wody hordy</wers_wciety>/
Jęły<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> niby las rąbany się walić,/
<wers_wciety typ="1">Choć ich Arseniew wiódł, lubiący mordy,</wers_wciety>/
Lubiący w ogniu spiżów się osmalić./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1512982650087-949673887"/><motyw id="m1512982650087-949673887">Wojna, Przemoc, Bóg</motyw>,,Rzeź córką Boga jest" --- powiada Wordly<pe><slowo_obce>Wordly</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>William Wordsworth</slowo_obce> (1770--1850) --- poeta angielski, jeden z prekursorów romantyzmu, zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe>,</wers_wciety>/
Jeśli to prawda --- jest Chrystusa siostrą,/
Choć jak w Betlejem Herod --- rządzi ostro.
<end id="e1512982650087-949673887"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Książę Ligne zaraz raniony w kolano;/
<wers_wciety typ="1">Hrabiemu Chapeau-Bras kula przelata</wers_wciety>/
Pomiędzy głową a czapką; poznano/
<wers_wciety typ="1">Z tego, że hrabia jest arystokrata:</wers_wciety>/
Ostrożna kula nie obrazi raną/
<wers_wciety typ="1">Czaszki ni czapki, poczuwszy magnata;</wers_wciety>/
Lecz kiedy popiół spada do popiołów,/
Dziw, że nie przylgnął do ołowiu ołów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podobnie Markow brygadier --- generał ---/
<wers_wciety typ="1">Kiedy unosił księcia z bojowiska,</wers_wciety>/
A na tłum ludzi prostych nie spozierał,/
<wers_wciety typ="1">Że z bólu jęczy, wije się i ciska,</wers_wciety>/
Na gmin, co, prosząc kropli dżdżu, umierał/
<wers_wciety typ="1">Z spiekłymi usty, on --- marząc, że zyska</wers_wciety>/
Nagrodę ,,czynu" wyższego lub krzyża ---/
Legł; nogę kula urwała mu chyża.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sto dział zażyło prochu na womity,/
<wers_wciety typ="1">Trzysta set rusznic pigułkami miecie</wers_wciety>/
I krwotok nimi przyśpiesza obfity./
<wers_wciety typ="1">Śmierci! Osobną szpaltę masz w gazecie,</wers_wciety>/
Masz głód, doktorów, tyfus jadowity,/
<wers_wciety typ="1">Co pokazują skon na cyferblecie<pe><slowo_obce>cyferblecie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: cyferblacie.</pe></wers_wciety>/
Życia; ale głos twojego zegaru<pe><slowo_obce>zegaru</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: zegara.</pe>/
Mniej straszny niż huk wojennego gwaru.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta różnorodność mąk, co wszędzie zmienia/
<wers_wciety typ="1">Oblicza, nawet serce rozpieszczone</wers_wciety>/
Nieskończonością bólu zakamienia;/
<wers_wciety typ="1">Wszędzie śmierć, w którą wzrok obrócisz stronę.</wers_wciety>/
Konwulsje, jęki, przekleństwa, westchnienia,/
<wers_wciety typ="1">Oczy świecące białkiem, przewrócone</wers_wciety>/
W swych jamach --- oto nagroda dla gminu;/
Starszy --- dosłużył się wyższego ,,czynu<pe><slowo_obce>czyn</slowo_obce> (ros.) --- ranga, szczególnie ranga urzędnicza.</pe>".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ja lubię sławę; sława mnie rozczula./
<wers_wciety typ="1">Bo pomyśl: wejdziesz-li w starość ułomną,</wers_wciety>/
Żyjesz z pensyjki kochanego króla.../
<wers_wciety typ="1">(I mędrzec pensją nie pogardzi skromną.)</wers_wciety>/
A wieszcz, po strunach lutni kiedy hula,/
<wers_wciety typ="1">Wspomni cię w pieśni. Więc za tak ogromną</wers_wciety>/
Nagrodę; pensję dośmiertną i sławę,/
Warto się puścić w rycerską zabawę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zaledwie na ląd wysiadła drużyna,/
<wers_wciety typ="1">Natychmiast w prawo na baterie bieży;</wers_wciety>/
Poniżej druga dywizja zaczyna/
<wers_wciety typ="1">Dzieło zniszczenia --- są to grenadierzy.</wers_wciety>/
Dopadli... jeden za drugim się spina,/
<wers_wciety typ="1">Jak płoche<pe><slowo_obce>płochy</slowo_obce> (daw.) --- lekkomyślny a. zmienny.</pe> dzieci na łono macierzy,</wers_wciety>/
Na ostrokoły, kolce, palisady,/
Właśnie tak samo jakby w dzień parady.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dowodem było to niepospolitych/
<wers_wciety typ="1">Sił ducha. Gdybyś piekło w Etny lawę</wers_wciety>/
Wsypał z masą bomb i kul rozmaitych,/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze by morze rozlała mniej krwawe.</wers_wciety>/
Jeden oficer tam na trzech zabitych/
<wers_wciety typ="1">Padał; wojsko się hamowało żwawe;</wers_wciety>/
Zaczęło tracić zwycięstwa nadzieję./
--- Spadnie dojeżdżacz, to sfora głupieje. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W ogólnym zgiełku zrobię tu przestanek/
<wers_wciety typ="1">I na tor sławy Juana wywiodę,</wers_wciety>/
Z lauru osobny uwiję mu wianek;/
<wers_wciety typ="1">Bo pięć tysięcy gdybym chciał --- na brodę</wers_wciety>/
Proroka --- imion wprowadzić do szranek,/
<wers_wciety typ="1">Każdemu palnąć epigram lub odę,</wers_wciety>/
Musiałbym chyba wydać słownik sławy,/
Nieszczęściem gruby bardzo --- choć ciekawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc pozostawiam wszystkie ciche zwłoki/
<wers_wciety typ="1">Gazetom, które reporterskiej psiarni</wers_wciety>/
Każą je zliczyć, leżące w głębokiej/
<wers_wciety typ="1">Drzemce po rowach, polach, gdzie w męczarni</wers_wciety>/
Dusza wyzuła się z ziemskiej powłoki;/
<wers_wciety typ="1">Szczęśliwi, których imiona z drukarni</wers_wciety>/
Poprawnie wyszły. Mój znajomy zwał się/
<wyroznienie>Grose</wyroznienie> --- przez zecera prędkość <wyroznienie>Grovem</wyroznienie> stał się.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan i Johnson z pułkiem swym ruszają/
<wers_wciety typ="1">W ściśnionych szykach i prą się przemocą,</wers_wciety>/
Nie wiedząc dokąd, bo drogi nie znają,/
<wers_wciety typ="1">Ani którędy, dlaczego i po co.</wers_wciety>/
Idą, potkną się o trupy, powstają,/
<wers_wciety typ="1">Strzelają, kolą, grzeją się i pocą,</wers_wciety>/
A zawsze razem przez gęstwę się prują:/
Biuletyn sobie spólny wysługują.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kroczyli ciągle krwią ciepłą zbroczeni,/
<wers_wciety typ="1">Po miękkich ciałach; czasem się udało</wers_wciety>/
Zyskać naokół parę stóp przestrzeni/
<wers_wciety typ="1">I wtedy biegli tam, gdzie bitwą wrzało,</wers_wciety>/
Pod jaką basztę; to znowu spędzeni/
<wers_wciety typ="1">Płomieniem, którym --- rzekłbyś --- piekło plwało</wers_wciety>/
Musieli cofać się z tych miejsc straszliwych,/
Depcąc kolegów ciała jeszcze żywych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan raz pierwszy widział bitwę z bliska,/
<wers_wciety typ="1">Lecz choć znużony nocą, marszu ciszą</wers_wciety>/
Groźną, gdy śmiałość tak świetnie nie błyska,/
<wers_wciety typ="1">Jak pod wieńcami, gdy w ulicach wiszą</wers_wciety>/
Dla wojsk zwycięskich --- chociaż na chmurzyska/
<wers_wciety typ="1">Gęste jak krochmal, co wilgocią dyszą,</wers_wciety>/
Tęsknie poglądał, wyczekując słońca,/
Jednak nie uciekł i dotrwał do końca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie mógł ujść. Choćby uszedł, pomsty nieba/
<wers_wciety typ="1">Nie wołaj, bowiem nie hańbi rzecz taka.</wers_wciety>/
I wielkich czasem przyciśnie potrzeba,/
<wers_wciety typ="1">Fryderyk Wielki spod Molwitz<pe><slowo_obce>Molwitz</slowo_obce> --- Małujowice, miejsce bitwy z 10 kwietnia 1741 r. wojskami austriackimi a pruskimi; dowództwo tych ostatnich z rąk króla Prus Fryderyka II przejął w pewnym momencie feldmarszałek von Schwerin.</pe> drapaka</wers_wciety>/
--- Prawda, raz jeden --- dał; bo ludzi trzeba/
<wers_wciety typ="1">Rozgrzać, jak pannę młodą, jak rumaka,</wers_wciety>/
Kobuza<pe><slowo_obce>kobuz</slowo_obce> --- ptak drapieżny z rodziny sokołowatych.</pe>, zanim nabędą praktyki/
W walce dla żołdu albo polityki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był tedy Juan tym, co Eryn zowie/
<wers_wciety typ="1">W iryjskim czy też punickim języku</wers_wciety>/
(Dziś przysięgają antykwariuszowie,/
<wers_wciety typ="1">Co umią czytać w wieków pamiętniku,</wers_wciety>/
Że język Pata jest w swym źródłosłowie/
<wers_wciety typ="1">Językiem Punów i w abecadlniku</wers_wciety>/
Dydony<pe><slowo_obce>Dydona</slowo_obce> --- postać z <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela> Wergiliusza, założycielka i królowa Kartaginy. Główny bohater poematu, Eneasz, zakochał się w niej, po czym ją porzucił, by spełnić swoje przeznaczenie, jakim było założenie Rzymu. Dydona z rozpaczy popełniła samobójstwo na stosie.</pe> stoi --- myśl nowa i śliczna,/
Ale niestety niepatriotyczna),</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512983813922-3870197669"/><motyw id="m1512983813922-3870197669">Młodość</motyw>Był tedy ,,młody aż do szpiku kości",/
<wers_wciety typ="1">Z popędów sennych miał złożone życie.</wers_wciety>/
To się rozpływał w rozkosznej czułości,/
<wers_wciety typ="1">W ,,jeziorze wrażeń", jeżeli wolicie,</wers_wciety>/
To znowu, kiedy przyszło z konieczności/
<wers_wciety typ="1">Bić się, szedł równie chętnie na zdobycie</wers_wciety>/
Miasta<end id="e1512983813922-3870197669"/> w kompanii, co jest zawsze krewka,/
Gdy ją przyjemność nęci --- i sakiewka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan wszystko to czynił bez złości;/
<wers_wciety typ="1">Kochał i walczył zawsze w tym, co zwie się</wers_wciety>/
,,Dobra intencja", kozerna<pe><slowo_obce>kozerna</slowo_obce> (daw.) --- karta atutowa.</pe> ludzkości/
<wers_wciety typ="1">Rezerwowana na czas, kiedy w grze się</wers_wciety>/
Nie wiedzie; prawnik, mąż stanu, podłości/
<wers_wciety typ="1">Swoje tłumaczy zawsze, kiedy chce się</wers_wciety>/
Usprawiedliwić, ,,chęciami dobrymi"./
--- Szkoda, że piekło brukowane nimi. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, czy w kraju zagrobowych cieni/
<wers_wciety typ="1">Jest bruk; a jeśli znajduje się, czyli </wers_wciety>/
Nie starli piętą piekielnych kamieni,/
<wers_wciety typ="1">Nie ci, którzy się chęciami zbawili,</wers_wciety>/
Lecz ci, co poszli k'czartu niebronieni/
<wers_wciety typ="1">,,Dobrą intencją", która już od chwili</wers_wciety>/
Stworzenia piekła brukuje zagrobny/
Świat, do Pall-Mallu<pe><slowo_obce>Pall-Mall</slowo_obce> --- ulica w Londynie, w dzielnicy Westminster.</pe> tak bardzo podobny. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nagle tym losem, który w różne strony/
<wers_wciety typ="1">Pędzi kamrata od kamrata boku,</wers_wciety>/
Jak od małżonków wiernych czyste żony/
<wers_wciety typ="1">Czasem przed końcem poślubnego roku,</wers_wciety>/
Jakby gwałtowną falą odrzucony/
<wers_wciety typ="1">Biegł... lecz się zdziwił i powstrzymał kroku,</wers_wciety>/
Kiedy nasiekłszy czaszek jak kapusty,/
Ujrzał, że jest sam, a plac wkoło pusty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czym się to stało? Oto --- moim zdaniem ---/
<wers_wciety typ="1">Tym, że część większa była już zabita.</wers_wciety>/
Reszta zrobiła zwrot, znudzona staniem,/
<wers_wciety typ="1">W prawo. Sam Cezar w takich razach zgrzyta.</wers_wciety>/
Pomni świat, jako to przestraszony chwianiem/
<wers_wciety typ="1">Pułku, na oczach armii za tarcz chwyta</wers_wciety>/
I nieodważnym dodając ochoty,/
Na powrót wpędza w bitwę rzymskie roty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan nie był Cezarem z rzemiosła,/
<wers_wciety typ="1">Tylko odważnym chłopcem, który służył</wers_wciety>/
Nie wiedzieć czemu; gdy go fala zniosła,/
<wers_wciety typ="1">Stanął na moment, co się mu przedłużył</wers_wciety>/
W wieki, a potem nagle na kształt osła.../
<wers_wciety typ="1">Nie krzycz, słuchaczu; odkąd Homer użył</wers_wciety>/
Na cześć Ajaksa owej parafrazy,/
Zasłużył na nią Juan tysiąc razy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc na kształt osła nadał rozpęd nogom/
<wers_wciety typ="1">I biegł, co dziwna, nie zwracając głowy.</wers_wciety>/
Za to przed sobą widział łunę srogą,/
<wers_wciety typ="1">Roztaczającą płaszcz swój purpurowy,</wers_wciety>/
Oślepiający tych, którzy nie mogą/
<wers_wciety typ="1">Krwawych widoków znieść, i szukał nowej</wers_wciety>/
Ścieżki, by dobić się tam na pagórek/
W pomoc brygadzie, którą rzezał Turek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie widząc nigdzie swego generała/
<wers_wciety typ="1">Ani dywizji, pułku, ani roty,</wers_wciety>/
Która Bóg sam wie, gdzie się zapodziała/
<wers_wciety typ="1">(A ja też szukać nie myślę hołoty</wers_wciety>/
W polu), biegł; a rzecz bardzo zrozumiała,/
<wers_wciety typ="1">Że młodzian, pełen rycerskiej ochoty,</wers_wciety>/
Nie oglądał się, lecz biegł, wzniósłszy szaszkę,/
I trupy, które deptał, miał za fraszkę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie widząc --- mówię --- pasterza i trzody,/
<wers_wciety typ="1">Jak młody dziedzic, co (ot! zwykle młodzi)</wers_wciety>/
Zbywszy opieki leci na przygody ---/
<wers_wciety typ="1">Błędny wędrowiec, co po bagnach brodzi,</wers_wciety>/
Goniąc chochliki --- rozbitek, co z wody/
<wers_wciety typ="1">Prosto do pierwszej chałupy zachodzi,</wers_wciety>/
Tak Juan, wziąwszy nos za przewodnika,/
Biegł, gdzie śród ognia wrzała bitwa dzika.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiedział, gdzie jest, i nie zauważył,/
<wers_wciety typ="1">Jak się tam dostał odurzony cały.</wers_wciety>/
Niby błyskawic żar krew mu rozparzył,/
<wers_wciety typ="1">Nitki pamięci mu się rozwiązały</wers_wciety>/
W mózgu. Zwrócił się, gdzie najsroższy prażył/
<wers_wciety typ="1">Ogień, gdzie kule najgłośniej gwizdały,</wers_wciety>/
Bomby grunt ryły, wyrywały z trzaskiem,/
Twoim, Bakonie mnichu, wynalazkiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc kiedy dobiegł już, wpadł między masy/
<wers_wciety typ="1">Tego, co drugą kolumną się zwało</wers_wciety>/
Pod rozkazami generała Lascy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz się skurczyło teraz i zmalało;</wers_wciety>/
Niby streszczona książka wyszedł z prasy/
<wers_wciety typ="1">Ekstrakt dzielności. Tam skoczył z wspaniałą</wers_wciety>/
Odwagą, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> zjeżone bagnety/
Niosła rycerska garść na parapety.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1512984213413-845464652"/><motyw id="m1512984213413-845464652">Ucieczka</motyw>Przybiegł i Johnson wydrzeć ich rozpaczy./
<wers_wciety typ="1">On się był ,,cofnął", jako brzmi utarty</wers_wciety>/
Wyraz o ludziach, co tył podać raczej/
<wers_wciety typ="1">Wolą niż iść przez gardziel zguby w czarty.</wers_wciety>/
Johnson, roztropny taktyk, wie, co znaczy/
<wers_wciety typ="1">,,Uciec" a ,,cofnąć się" --- kiedy przyparty.</wers_wciety>/
On nie uciekał przed nieprzyjacielem,/
Chyba ucieczka miała być fortelem.<end id="e1512984213413-845464652"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy był ujrzał, że pułk wszystek leży/
<wers_wciety typ="1">Oprócz Juana --- który nie folguje</wers_wciety>/
Strachowi, bo ma w sercu zapał świeży,/
<wers_wciety typ="1">Z nieświadomością ową, co neguje</wers_wciety>/
Obawę, i jak niewinność, gdy wierzy/
<wers_wciety typ="1">W moc własną, mięśnie i nerwy hartuje --- </wers_wciety>/
Ustąpił, nie chcąc się jak prosty Tatar/
Narażać w zimnej mogile na katar.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam zasłoniony nieco przed gorącem/
<wers_wciety typ="1">Bateryj i przed gradem kul z każdego</wers_wciety>/
Bastionu, wału, strzelnicy bijącym/
<wers_wciety typ="1">--- Gdyż bohaterska garść nie zda jednego</wers_wciety>/
Fortu, ale go okupi tysiącem/
<wers_wciety typ="1">Trupa i broni się do upadłego ---</wers_wciety>/
Zobaczył ruskich strzelców, jak ginęli/
Z ręki tych, których właśnie zabić mieli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zawołał na nich, a na zawołanie,/
<wers_wciety typ="1">Jak mówi Hotspur, ,,spadli nie inaczej</wers_wciety>/
Jak duchy", prędko dość, bo trzeba na nie/
<wers_wciety typ="1">Podobno długo wołać, nim się raczy</wers_wciety>/
Ukazać który. --- Skąd to usłuchanie,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem; może wstyd umknąć spod kartaczy</wers_wciety>/
Lub moc ich zmusza ta, co pędzi trzody./
Za wodzem, a za prorokiem narody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na Zeusa! Johnson był junak nie lada,/
<wers_wciety typ="1">Choć imię jego tonem się mniej gładkim</wers_wciety>/
Niż Achillesa imię wypowiada./
<wers_wciety typ="1">Taki mąż w świecie dziś zjawiskiem rzadkim,</wers_wciety>/
Bił i tłukł jak młot, gdy raz po raz spada/
<wers_wciety typ="1">Pod ręką mistrza jednostajnym spadkiem.</wers_wciety>/
Nie odmieniając twarzy, poganina/
Rąbał, na miejscu stojąc jak machina.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc gdy się ,,cofnął", to z zastanowieniem/
<wers_wciety typ="1">Wiedząc, że za nim są rycerze w tyle,</wers_wciety>/
Którzy się zbiegli tamże pod natchnieniem/
<wers_wciety typ="1">Strachu, co gniecie (jak wiatry niemile</wers_wciety>/
Żołądki dzielnych, którym choć śmierć cieniem/
<wers_wciety typ="1">Często przysłania zmysły, wiedzą tyle,</wers_wciety>/
Że aby w śmierci obliczu nie ścierpnąć,/
Trzeba stanąwszy --- oddechu zaczerpnąć.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Johnson odbieżał, aby przyjść ina powrót/
<wers_wciety typ="1">Z rycerstwem owym i zakończyć dramą</wers_wciety>/
Potyczkę, doprowadziwszy ich do wrót,/
<wers_wciety typ="1">Które Hamlet zwie ,,Okropności bramą".</wers_wciety>/
Rzekłbyś, że dziady jego --- to był lwów ród!/
<wers_wciety typ="1">A jak galwanizm<pe><slowo_obce>galwanizm</slowo_obce> --- oddziaływanie prądu elektrycznego.</pe> na trupy, tak samo</wers_wciety>/
Myśl jego tęga działała na żywych/
I bohaterów robiła --- z lękliwych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zatem szli chętnie pod te same strzały,/
<wers_wciety typ="1">Przed którymi się rozpierzchli jak wrony;</wers_wciety>/
Mimo ponętę, co się mieści w chwały/
<wers_wciety typ="1">Słodkościach, mimo ten ,,instynkt wrodzony",</wers_wciety>/
Co krwi widokiem obudzą zapały,/
<wers_wciety typ="1">Nie wspominając już ponęt mamony.</wers_wciety>/
Bieżeli szukać tego w ogniu wściekłym,/
Co łączy ludzi z niebem albo piekłem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Walili się jak łany gradem starte,/
<wers_wciety typ="1">Trawa pod kosą lub pod sierpem kłosy,</wers_wciety>/
W dowód, że mało życie ludzkie warte/
<wers_wciety typ="1">I marny mozół, co nam bieli włosy.</wers_wciety>/
Armaty tłukły jak młockarnia w zwarte/
<wers_wciety typ="1">Szeregi lub jak bokser; w krwawe sosy</wers_wciety>/
Padało mięso. Turcy z jednorurek/
Kładli, nim który zdołał odwieść kurek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Za każdy profil i za każdą ścianę/
<wers_wciety typ="1">Ukryty Osman uśmiercał sołdaty,</wers_wciety>/
Zmiatał szeregi jak wiatr morską pianę./
<wers_wciety typ="1">W tej chwili los ów, który wplata światy</wers_wciety>/
I ludy w swoje koło rozhukane,/
<wers_wciety typ="1">Sprawił, że Johnson i jego kamraty</wers_wciety>/
Pośród owego siarkowego tańca/
Spostrzegli nagle, że są w głębi szańca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeden, dwóch, pięciu, tuzin --- a pochopni/
<wers_wciety typ="1">Wszyscy, bo szło tu już o piękną skórę,</wers_wciety>/
Ogień rozszerzał się coraz okropniej,/
<wers_wciety typ="1">Lał się jak smoła na dół, tryskał w górę,</wers_wciety>/
Że trudno wyrzec, kto robił roztropniej,/
<wers_wciety typ="1">Czy ci, co pierwsi chcieli swą fryzurę</wers_wciety>/
Wysunąć za mur i wręcz wroga siekać,/
Czy ci, co jeszcze woleli poczekać.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ci, co się wdarli, doznali wybornej/
<wers_wciety typ="1">Pomocy, głupstwem cudzym ozy przypadkiem;</wers_wciety>/
Tureckie bowiem czy greckie Coehorny<pe><slowo_obce>Coehorn, Menno van</slowo_obce> (ok. 1641--1704) --- holenderski specjalista od fortyfikacji.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Kunsztem stawiali ostrokoły rzadkim,</wers_wciety>/
Co w Belgii, Francji zdałby się potworny./
<wers_wciety typ="1">(My i w tym wielcy: masz Gibraltar świadkiem).</wers_wciety>/
Na parapecie<pe><slowo_obce>parapet</slowo_obce> --- tu: zwieńczenie muru obronnego.</pe> stały wszystkie słupki/
W środku, jak gdyby spędzone do kupki,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak, że zostało na prawo i lewo/
<wers_wciety typ="1">Może dziesięć stóp. Tędy się wtłoczyli</wers_wciety>/
Rosjanie; reszta była łatwą sprawą,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej dla tych, którzy jeszcze żyli:</wers_wciety>/
Mogli skupieni postępować ławą./
<wers_wciety typ="1">Druga dogodność, jaką się cieszyli,</wers_wciety>/
Że poprzewracać mogli kołki owe,/
Prawie nie wyższe nad żyto majowe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Między pierwszymi --- ,,najpierwszy" nie powiem:/
<wers_wciety typ="1">Rozumiem takiej stronności szkodliwość;</wers_wciety>/
Jest to jątrzący czynnik; trzeba bowiem/
<wers_wciety typ="1">Uwzględniać dumy narodowej żywość.</wers_wciety>/
Pewnie by Anglik ten przypłacił zdrowiem,/
<wers_wciety typ="1">Który by twierdził, drażniąc obraźliwość</wers_wciety>/
John Bulla, że pod Waterloo wziął pletnie<pe><slowo_obce>pletnie</slowo_obce> (daw.) --- baty.</pe>/
Wellington<pe><slowo_obce>Wellington</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Arthur Wellesley, 1. książę Wellington</slowo_obce> (1769--1852) --- arystokrata, wojskowy i polityk, dowodził siłami brytyjskimi w bitwie pod Waterloo.</pe> --- albo prawie był kompletnie</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zbity --- i gdyby nie mocne poparcie/
<wers_wciety typ="1">Takich Bűlowów, Gneisenów, Blűcherów,</wers_wciety>/
Co strach rzucili w szeregi zażarcie/
<wers_wciety typ="1">Walczących jak lwy głodne grenadierów,</wers_wciety>/
Inny by wynik stał w dziejowej karcie,/
<wers_wciety typ="1">Książę Wellington nie miałby orderów,</wers_wciety>/
Nie brałby pensji z rządowej skarbnicy,/
Największej, jaką płacili Anglicy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz co tam! Boże, strzeż króla --- w ogóle/
<wers_wciety typ="1">Królów --- bo nie Ty, to któż im pomoże?</wers_wciety>/
Słyszę, jak ptaszek wywodzi, że króle/
<wers_wciety typ="1">Niedługo muszą zdjąć ludom obrożę.</wers_wciety>/
Licha kobyła wierzgnie, gdy nieczule/
<wers_wciety typ="1">Woźnica grzbiet jej często batem porze;</wers_wciety>/
Tym nawet, których spodliła niewola,/
Sprzykrzy się w końcu hiobowa dola.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513015440461-2163484514"/><motyw id="m1513015440461-2163484514">Lud, Bunt, Rewolucja</motyw>Lud zrazu mruczy, potem klnie, a potem,/
<wers_wciety typ="1">Jak Dawid z procy, rani wielkie głowy.</wers_wciety>/
W ostateczności uzbraja się młotem,/
<wers_wciety typ="1">Bronią rozpaczy, i wtedy gotowy</wers_wciety>/
Bunt. Obawiam się, nie jednym nawrotem/
<wers_wciety typ="1">Mieć go będziemy. Nie lubię domowej</wers_wciety>/
Wojny, lecz widzę, że jedynie buntem/
Hańba się ziemi wykorzeni z gruntem. ---
<end id="e1513015440461-2163484514"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeśli nie pierwszy, zawsze w szykach przednich/
<wers_wciety typ="1">Wstąpił don Juan na mur Izmaiła,</wers_wciety>/
Jakby to należało do powszednich/
<wers_wciety typ="1">Czynów młodzieńca --- a z nim fryców siła,</wers_wciety>/
Co się liczyli też do niepowszednich./
<wers_wciety typ="1">Gorączka sławy na skroś przepaliła</wers_wciety>/
Tego wojaka z odwagą zacięcia/
Pełną, z sercem lwa, a twarzą dziewczęcia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On --- on był tutaj, chłopaczek pieszczony/
<wers_wciety typ="1">Na łanie pięknych kobiet, miękki, tkliwy;</wers_wciety>/
Teraz na szańcu stał jak wyćwiczony/
<wers_wciety typ="1">Mąż i był w ogniu jak --- w raju szczęśliwy;</wers_wciety>/
On, nienaganny nawet z owej strony,/
<wers_wciety typ="1">Którą wskazuje Rousseau podejrzliwy:</wers_wciety>/
,,Patrz na kochanka wtedy, kiedy zdradza"./
Nie zdradzał nigdy. Zawsze wyższa władza</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Burzy go porwie albo zawieruszy/
<wers_wciety typ="1">Nieszczęście, gnając nieprzepartą falą.</wers_wciety>/
On tam był, gdzie się każdy łańcuch kruszy,/
<wers_wciety typ="1">Gryziony ogniem, kulami i stalą,</wers_wciety>/
On --- tak w jestestwie swoim pełen duszy,/
<wers_wciety typ="1">Zniesiony losów gwałtem, co powalą</wers_wciety>/
Najtęższych, na ten życia wbiegł manowiec,/
Jak ostrogami kłuty wyścigowiec.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Irytowały go wszystkie przeszkody/
<wers_wciety typ="1">Niby dżokeja, gdy mu się najeży</wers_wciety>/
W drodze podwójny płot, a Anglii młodej/
<wers_wciety typ="1">Byt od ciężaru człowieka zależy</wers_wciety>/
--- Lżejszy bierze tor. Nie lubił niezgody/
<wers_wciety typ="1">I rzezi, tak jak wszyscy, póki świeżej</wers_wciety>/
Krwi nie poczują; lecz i wtedy jeszcze/
Westchnie raz po raz i przejmą go dreszcze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Generał Lascy, z którym było ślisko,/
<wers_wciety typ="1">Wsparty posiłkiem tak niespodziewanym,</wers_wciety>/
Kilkosecinnym, na pobojowisko/
<wers_wciety typ="1">Jakby z dobrego księżyca zesłanym,</wers_wciety>/
Witał Juana, stojącego blisko,/
<wers_wciety typ="1">Ufny, że miasta dobędzie przed ranem;</wers_wciety>/
A wziął go trafem nie za ,,Bezończyka",/
Jak mówi Pistol<pe><slowo_obce>Pistol</slowo_obce> --- postać z dramatu Williama Shakespeare'a <tytul_dziela>Henryk VI</tytul_dziela>.</pe> --- lecz za ,,Inflantczyka".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz że przemawiał w niemieckim języku,/
<wers_wciety typ="1">Juan mający może więcej wprawy</wers_wciety>/
W chińskim, wzniósł jeno dłoń do kaszkieciku,/
<wers_wciety typ="1">Gdyż wywnioskował, bądź co bądź, z postawy,</wers_wciety>/
Wstąg czarnych, modrych i z orderów szyku/
<wers_wciety typ="1">Na piersi, i z gwiazd, i ze szpady krwawej,</wers_wciety>/
Z głosu, ze wzroku, co górnie spozierał,/
Że to być musi co najmniej --- generał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pomiędzy dwoma, którzy się językiem/
<wers_wciety typ="1">Różnią, dialog krótki. Zresztą w czasie</wers_wciety>/
Bitwy i szturmu, kiedy krzyk za krzykiem/
<wers_wciety typ="1">Przerywa mowę i zbrodnia spełnia się</wers_wciety>/
Prędzej, nim słowo wypadnie przełykiem,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy w piekielnym łączą się hałasie</wers_wciety>/
Przekleństwa, jęki, wycia, strzałów burza,/
Pogawędka się zwykle nie przedłuża.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc co ja tutaj w dwu oktawach rzekłem,/
<wers_wciety typ="1">Zapewne w jednej minucie się stało.</wers_wciety>/
Lecz ta minuta drobna była piekłem,/
<wers_wciety typ="1">Co w sobie wszystką okropność zebrało.</wers_wciety>/
Nawet kartauny<pe><slowo_obce>kartauna</slowo_obce> --- rodzaj działa ładowanego od przodu.</pe> z swym echem przewlekłem/
<wers_wciety typ="1">Cichnęły w zgiełku --- i ptaszynę małą</wers_wciety>/
Tyle byś pewnie słyszał, co armaty,/
Tam, gdzie się w śmierci stykały dwa światy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wzięto gród. O ty, sławo, wiecznie żywa!../
<wers_wciety typ="1">,,Bóg stworzył ziemię, człowiek stworzył miasta"</wers_wciety>/
Powiada Cowper --- a mnie się odkrywa/
<wers_wciety typ="1">Znaczenie słów. tych, kiedy mi wyrasta</wers_wciety>/
Ze wspomnień Roma, Babilon, Niniwa/
<wers_wciety typ="1">I inne, które mógłbym liczyć na sta. </wers_wciety>/
Myślę, gdy widzę w gruzach grody, dwory,/
Że wkrótce znowu zamieszkamy bory...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najfortunniejszym z ludzi obok Sulli,/
<wers_wciety typ="1">Co aż do śmierci pono był szczęśliwy,</wers_wciety>/
Z wszystkich, co ,,w czepku" na świat się wykluli,/
<wers_wciety typ="1">Był generał Boon<pe><slowo_obce>Boon, Daniel</slowo_obce> (1735--1820) --- dowódca, który pokonał Indian w Kentucky.</pe>, kentucki myśliwy.</wers_wciety>/
Używał tylko na niedźwiedzie kuli,/
<wers_wciety typ="1">Na wilki, rysie --- i niefrasobliwy</wers_wciety>/
Z dala od świata spółczesnych zapasów,/
Żył w mateczniku pradziewiczych lasów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513015944007-84816799"/><motyw id="m1513015944007-84816799">Natura, Szczęście</motyw>Zbrodnia nie zaszła tam; jej meta w progu/
<wers_wciety typ="1">Puszcz; za to zdrowie płynęło obficie</wers_wciety>/
W krainę znaną dotąd tylko Bogu.<end id="e1513015944007-84816799"/>/
<wers_wciety typ="1">Jeśli jej ludzie nie szukają, życie</wers_wciety>/
Oddając za śmierć --- w miastach --- to z nałogu/
<wers_wciety typ="1">Do tej gnuśności, na której pozbycie</wers_wciety>/
Sił im nie staje. Śród dębów i sosen/
Ów Boon żył przeszło dziewięćdziesiąt wiosen.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A co ważniejsza: zostawił niekrwawe/
<wers_wciety typ="1">Imię, o co źli kuszą się daremno.</wers_wciety>/
Zostawił sławę --- i to dobrą sławę,/
<wers_wciety typ="1">Bez której chwała jest bajką karczemną;</wers_wciety>/
Proste, naiwne serce, czyste, prawe,/
<wers_wciety typ="1">Oszczerstwa nawet nie skażone ciemną</wers_wciety>/
Plamą; bo dzieckiem był ten osiwiały/
Mędrzec-pustelnik, ,,mąż z Rossu zdziczały".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Prawda, że uciekł nawet od rodaków,/
<wers_wciety typ="1">Gdy się rozsiedli w jego lubym lesie,</wers_wciety>/
I sto mil zbieżał, aby dojść do szlaków,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie już nie było ludzi, za to gdzie się</wers_wciety>/
Pokój znajdował. (Należy do braków/
<wers_wciety typ="1">Cywilizacji, że nieufność niesie).</wers_wciety>/
Ale gdy spotka jednego człowieka,/
To się nim zajmie i czule opieka<pe><slowo_obce>opieka</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3 os.lp cz. ter.: opiekuje.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żył niesamotny: wkoło niego dzieci/
<wers_wciety typ="1">Łowów, gromadka młoda i wesoła;</wers_wciety>/
Słońce im zawsze młodym światłem świeci,/
<wers_wciety typ="1">Smutek ani miecz nie obrażą zgoła</wers_wciety>/
Pogodnych oblicz, a krew nie zeszpeci/
<wers_wciety typ="1">Czoła natury ni tych ludzi czoła.</wers_wciety>/
W swobodnych gajach żyli, twory wolne,/
Świeże jak potok albo kwiaty polne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Smukły wzrost, silne ramię, noga chyża,/
<wers_wciety typ="1">Wywyższały ich nad karłów natury.</wers_wciety>/
Swobodna dusza, zawsze jędrna, świeża,/
<wers_wciety typ="1">Bo dom ich --- lasy dziewicze i góry.</wers_wciety>/
Nigdy duch nie mdlał widząc, że się zbliża/
<wers_wciety typ="1">Choćby śmierć; z małpiej wyzuci natury</wers_wciety>/
Wielkiego świata, prości, lecz nie dzicy,/
Celnie, niezdarnie strzelali z rusznicy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W nocy mają sen, a praca w dzień biały,/
<wers_wciety typ="1">Za przewodniczkę wesołość ich wodzi.</wers_wciety>/
Nie są w zbyt wielkiej liczbie ni zbyt małej,/
<wers_wciety typ="1">Więc się zepsucie między nich jak złodziej</wers_wciety>/
Nie wsliźnie ani spoczynek zgnuśniały/
<wers_wciety typ="1">Z przepychu łowcom obcego nie zrodzi.</wers_wciety>/
Błogich --- ale nie próżniaczych wywczasów<pe><slowo_obce>wywczas</slowo_obce> (daw.) --- odpoczynek.</pe>/
Zażywa szczęsna gmina w państwie lasów,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pośród natury niejarzmionej, żyznej./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513016078131-2462848504"/><motyw id="m1513016078131-2462848504">Postęp</motyw>Cywilizacjo! Jakież z ciebie zyski?</wers_wciety>/
I ze społeczeństw wielkich? Byt zgnilizny/
<wers_wciety typ="1">Pełen, głód, wojna, despotów uciski,</wers_wciety>/
Żądza wyższości, bat ojca ojczyzny,/
<wers_wciety typ="1">Żołdak kradnący biednym strawę z miski,</wers_wciety>/
Sceny z alkowy sześćdziesięcioletniej/
Pani... nimi się zwycięstwo uświetni. ---<end id="e1513016078131-2462848504"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do miasta wkroczył wśród gorących deszczy/
<wers_wciety typ="1">Pierwszy batalion, potem drugi, trzeci;</wers_wciety>/
Bagnet o szalblę dzwoni, ogień trzeszczy/
<wers_wciety typ="1">Na dachach, matki jęczą, małych dzieci</wers_wciety>/
Stadko do nieba o ratunek wrzeszczy,/
<wers_wciety typ="1">Kłęby siarkowych dymów jak zamieci</wers_wciety>/
Śnieżnej wgryzają się w oczy --- zawzięty/
Turek nie chce zdać ojcowizny świętej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kutuzów, ten sam, który (prawda, wsparty/
<wers_wciety typ="1">Lodem i śniegiem) wypędzi Francuzów</wers_wciety>/
I zapisze się sławnie w dziejów karty,/
<wers_wciety typ="1">Teraz sam w bitwie nabawił się guzów.</wers_wciety>/
Jowialny był to człowiek, stroił żarty/
<wers_wciety typ="1">Nawet śród bitwy --- serdeczny Kutuzów!</wers_wciety>/
Śmiał się, chociaż śmierć nieraz widział z bliska;/
Na Kutuzowa teraz przyszła kreska...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pierwszy zeskoczył do głębokiej fosy,/
<wers_wciety typ="1">Tuż za nim skaczą sotnie grenadiera;</wers_wciety>/
Padają ludzie w grząską krew jak kłosy,/
<wers_wciety typ="1">On osobiście na szaniec się wdziera,</wers_wciety>/
Lecz tu kres szczęścia naznaczyły losy/
<wers_wciety typ="1">(Między innymi stratę Ribeaupierra</wers_wciety>/
Miano opłakać), bo Turcy, po społu/
Przypadłszy, wszystkich zepchnęli do dołu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby nie błędne kozaków oddziały,/
<wers_wciety typ="1">Co tam wysiadły zniesione wzburzoną</wers_wciety>/
Falą i w wielkim skłopotaniu stały/
<wers_wciety typ="1">Nie wypełniwszy, co im polecono,</wers_wciety>/
I zaszły wreszcie, gdy już był dzień biały,/
<wers_wciety typ="1">Ku miejscu, co się im zdawało broną<pe><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pe>,</wers_wciety>/
Wielki Kutuzów nie byłby na świecie,/
Padłby, gdzie padły wojsk jego dwie trzecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Owa więc garstka na mury się wdarła,/
<wers_wciety typ="1">I mimochodem zdobywszy baterią<pe><slowo_obce>baterią</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lp: baterię.</pe>,</wers_wciety>/
Gdy w Kutuzowie już nadzieja marła,/
<wers_wciety typ="1">Gdy zaczął myśleć raz pierwszy ,,na serio",</wers_wciety>/
Wrota mu ,,Kilią" nazwane otwarła/
<wers_wciety typ="1">I zakończyła biedaków mizerią.</wers_wciety>/
Ci, stojąc dotąd w grzęzawie po kosty,/
Jęli iść naprzód przez ciał żywych mosty.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dońcy lub jeśli wolicie: kozaki/
<wers_wciety typ="1">(Po obu nazwach czytelnicy trafią</wers_wciety>/
Do sensu; nie ma w tym ważności takiej,/
<wers_wciety typ="1">Gdy politykę znam i geografią),</wers_wciety>/
Dońcy, nawykli do swojej kulbaki,/
<wers_wciety typ="1">Nie obeznani za to z topografią</wers_wciety>/
Twierdz, poszli jednak naprzód <slowo_obce>po ukazu</slowo_obce>/
Wodza i wszyscy zginęli od razu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kolumna, chociaż Turek plwał ołowiem/
<wers_wciety typ="1">I stalą dział i rusznic, weszła na wał, ---</wers_wciety>/
Myśląc, że wyjdzie stamtąd z całym zdrowiem ---/
<wers_wciety typ="1">I łupem, bo już Turek się oddawał.</wers_wciety>/
Ale się srodze zawiodła, albowiem/
<wers_wciety typ="1">Pokazało się, że Turek udawał</wers_wciety>/
I wpuścił ową kolumnę w głąb szańca,/
A potem zagrał psom giaurom<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> (tur.) --- niewierny, nie-muzułmanin.</pe> do tańca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy ich tak wzięta ,,z mańki" (co niezmiernie/
<wers_wciety typ="1">Przykre jest dla wojsk i pewnych biskupów).</wers_wciety>/
Przede dniem wszyscy zginęli mizernie,/
<wers_wciety typ="1">Nie doczekawszy zwycięstwa i łupów,</wers_wciety>/
Zmarli bez jęków, drgań, a jeszcze wiernie/
<wers_wciety typ="1">Po śmierci służąc, most pokładli z trupów;</wers_wciety>/
Po nich z połockim swoim batalionem/
Przeszedł Jezuskoj marszem wytężonym.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ten dzielny człowiek nasiekł mięsa wiele/
<wers_wciety typ="1">Swoim pałaszem, lecz go nie mógł spożyć, </wers_wciety>/
Bo go wtem jakiś Turek trupem ściele,/
<wers_wciety typ="1">Na żaden sposób nie chcąc broni złożyć.</wers_wciety>/
Wały zdobyte. Kwestią w krwawym dziele/
<wers_wciety typ="1">Jest, która strona ma triumfu <wyroznienie>dożyć</wyroznienie>...</wers_wciety>/
Każda piędź wzięta walką i rozpaczą,/
Bo ci prą naprzód, ci puścić nie raczą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- Padło też wiele innych batalionów./
<wers_wciety typ="1">Tu kronikarza zdanie zacytuję:</wers_wciety>/
Nie trzeba dawać za wiele patronów/
<wers_wciety typ="1">Pułkowi, co się do szturmu gotuje,</wers_wciety>/
Bo gdy wypada biec i użyć szponów/
<wers_wciety typ="1">Bagnetu, on się wtedy rezerwuje,</wers_wciety>/
I o swe cenne życie zbyt się bojąc,/
Strzela w poważnej odległości stojąc. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Brygada pod dowództwem generała/
<wers_wciety typ="1">Meknopa (który padł przeszyty strzały<pe><slowo_obce>strzały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: strzałami.</pe></wers_wciety>/
Kilku, gdy pomoc mu nie nadbiegała)/
<wers_wciety typ="1">Poszła z innymi odważnie na wały,</wers_wciety>/
Kędy bateria kartaczami plwała./
<wers_wciety typ="1">Opór Turczynów był arcywspaniały,</wers_wciety>/
Mimo to wzięto bastion, choć go bronił/
Seraskier<pe><slowo_obce>seraskier</slowo_obce> (tur.) --- wezyr dowodzący armią.</pe>, co się już na nogach słonił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan, Johnson oraz inni młodzi/
<wers_wciety typ="1">Ofiarowali mu pokój zaszczytny,</wers_wciety>/
Lecz seraskierom zdać broń --- nie uchodzi,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej nie zda jej Turek tak bitny.</wers_wciety>/
Zginął, ojczyzny patron i dobrodziej,/
<wers_wciety typ="1">Męczennik wojny hardy i ambitny.</wers_wciety>/
Anglik oficer, co się nań zamierzył,/
By go wziąć żywcem, upadł i --- już nie żył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bowiem seraskier, tak butnie wezwany,/
<wers_wciety typ="1">W odpowiedź w łeb mu z pistoletu pali..</wers_wciety>/
Zaraz i inni jęli na przemiany/
<wers_wciety typ="1">Przelewać bigos z ołowiu i stali,</wers_wciety>/
Środek leczniczy bardzo zalecany/
<wers_wciety typ="1">Na niedokrwistość. Nikt się nie ocali.</wers_wciety>/
Turków trzysta set na ziemi leżało,/
Seraskier dostał pchnięć szesnaście w ciało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gród zdobywany tylko krok za krokiem;/
<wers_wciety typ="1">Śmierć już pijana krwią, a jeszcze wszędzie</wers_wciety>/
Wre bój, ostatnim serce drga podskokiem/
<wers_wciety typ="1">W piersi tych, którym wkrótce bić nie będzie.</wers_wciety>/
Wojna napasła się skonów widokiem,/
<wers_wciety typ="1">Naturze zdaje zagłady narzędzie;</wers_wciety>/
Z gorących kałuż wstają widma zbrodni/
Jak z Nilu, kiedy słońce go zapłodni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ruski oficer, kiedy szedł --- a lśnił się/
<wers_wciety typ="1">Krwią --- po umarłych, poczuł się za piętę</wers_wciety>/
Nagle złapany zębem, co mu wbił się,/
<wers_wciety typ="1">Jak kielce węża ostre i zawzięte.</wers_wciety>/
Próżno klął, szarpał, broczył, z bólu wił się,/
<wers_wciety typ="1">Wył jak wilk w paści złapan na przynętę,</wers_wciety>/
Ząb przejął mięso, dzierżąc z całej mocy/
Z rozkoszną chucią jak bajeczni smocy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Umierający Turek, gdy na głowę/
<wers_wciety typ="1">Wróg mu nastąpił, rozwarł zęby chciwie</wers_wciety>/
I zwarłszy, w ścięgno zatopił je owe,/
<wers_wciety typ="1">Które zwie stary poeta --- właściwie</wers_wciety>/
Nowy anatom --- ścięgno Achillowe,/
<wers_wciety typ="1">I nie popuścił łupu, póki żywie;</wers_wciety>/
A nawet mówią (jeśli prawda), że kły/
Jeszcze odcięty łeb za nogą wlekły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bądź co bądź, faktem jest, że wojak tęgi/
<wers_wciety typ="1">Na całe życie był napiętnowany,</wers_wciety>/
Bo Turek wbił kły w ciało jak obcęgi/
<wers_wciety typ="1">I posłał wroga między weterany.</wers_wciety>/
Nie mógł wyleczyć go chirurg, choć dzięgi<pe><slowo_obce>dzięgi</slowo_obce> (z ros.) --- pieniądze.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Brał grube; większej przeto wart nagany</wers_wciety>/
Niż głowa, co choć od karku odcięta,/
Troskliwie swego trzymała pacjenta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mówię, jak było. <begin id="b1513016977425-1507157020"/><motyw id="m1513016977425-1507157020">Poezja</motyw>Prawdziwy poeta/
<wers_wciety typ="1">Kłamstwa nie znosi ani stawia na nim</wers_wciety>/
Gmachów; nie jest to sztuka i zaleta/
<wers_wciety typ="1">Zrobić poezję myśli rozkiełzaniem</wers_wciety>/
Wolniejszą niźli proza. Chyba że ta/
<wers_wciety typ="1">Fikcja ma zwać się: poetyzowaniem,</wers_wciety>/
Tym smakołykiem, na którym wieszcz łowi/
Jako na wędę dusze szatanowi.<end id="e1513016977425-1507157020"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gród został wzięty, ale nie poddany. ---/
<wers_wciety typ="1">Ni jeden Turek nie zawołał: ,,Łaski!"</wers_wciety>/
Choć krew płynęła jak Dunaj wezbrany,/
<wers_wciety typ="1">Choć mu nad głową migotały szaszki,</wers_wciety>/
Stał nieugięty i niezastrachany./
<wers_wciety typ="1">Próżno powietrze napełniają wrzaski</wers_wciety>/
Zwycięzcy; z jękiem ginących obrońców/
Jęk słychać jegrów, grenadierów, dońców.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bagnet żga, szabla uwija się krzywa,/
<wers_wciety typ="1">Życiem człowieka szafując rozrzutnie;</wers_wciety>/
Jak kiedy jesień czerwone pozrywa/
<wers_wciety typ="1">Liście, nagi las przegina się smutnie</wers_wciety>/
I jęczy --- tak ta twierdza nieszczęśliwa,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy straciła synów, dawniej butnie</wers_wciety>/
Wznosząca czoło, padła z żalem wdowy/
I matki niby dąb pięciowiekowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bardzo to smutne dzieje, lecz nie w porem/
<wers_wciety typ="1">Się wybrał wszystko spisać w jednym tomie.</wers_wciety>/
Nasz świat szeroki jest bogatym zbiorem:/
<wers_wciety typ="1">Dobrego, złego, najgorszego, co mnie</wers_wciety>/
Melancholicznym napełnia humorem. ---/
<wers_wciety typ="1">W jeden ton brząkać nudzi i renomie</wers_wciety>/
Poety szkodzi. Ale cóż ja winien,/
Że krew, krew płynie z ulic, z wałów, z rynien.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Orzeźwiającą jest rosą" śród owych/
<wers_wciety typ="1">Zbrodni dobry czyn --- jak brzmi frazes modny</wers_wciety>/
Naszych dni słodkich, skromnych, judaszowych,/
<wers_wciety typ="1">Mdłych jak lukrecja albo piernik miodny.</wers_wciety>/
Niechże ochłodzi mój rym od działowych/
<wers_wciety typ="1">Ogniów rozgrzany i niech tryśnie chłodny</wers_wciety>/
Strumień na bitwę i jej błogie skutki;/
Bez niej poemat mój byłby przykrótki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U wziętej baszty śród setek żołnierzy/
<wers_wciety typ="1">Krwawi stos kobiet, które tam zakłuli</wers_wciety>/
Zdobywcy; chciały schronić się do wieży/
<wers_wciety typ="1">I wpadły pod miecz. Oko się rozczuli</wers_wciety>/
Na taki widok. Piękne jak maj świeży/
<wers_wciety typ="1">Dziesięcioletnie dziewczę z lękiem tuli</wers_wciety>/
Pierś dygocącą do nich i twarz kryje/
Na łonie matki swej, co już nie żyje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z błyszczącym okiem i błyszczącą bronią/
<wers_wciety typ="1">Dwaj dońcy biedną zgonili dziewczynę,</wers_wciety>/
Przy nich się dzikie Syberii zapłonią/
<wers_wciety typ="1">Bestie ze wstydu; by też odrobinę</wers_wciety>/
Mieli litości! Wilcy nie tak gonią/
<wers_wciety typ="1">Trwożliwe jagnię. --- A komuż tu winę</wers_wciety>/
przypisać? Ludzkiej naturze czy królom,/
Co zostawiają litość błędnym kulom?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nad małą główką szable migotały,/
<wers_wciety typ="1">Włosy się wzbiły dębem w tej katuszy,</wers_wciety>/
Twarz skryła między umarłymi ciały,/
<wers_wciety typ="1">Gdy Juan przybiegł, spojrzał, zadrżał w duszy...</wers_wciety>/
Zmilczę, co wyrzekł, aby nie struchlały/
<wers_wciety typ="1">Przypadkiem dobrze wychowane uszy;</wers_wciety>/
Lecz im na karki spadł z siłą obucha,/
Jedyna mowa, jakiej kozak słucha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tego ciął w biodro, a temu rozszczepił/
<wers_wciety typ="1">Kark; wyciem swoją opiewali szkodę,</wers_wciety>/
Szli do chirurga, aby im zalepił/
<wers_wciety typ="1">Szczerby, należną dzikości nagrodę.</wers_wciety>/
Juana zapał na chwilę oślepił,/
<wers_wciety typ="1">Lecz sytuację pojął wnet i młode</wers_wciety>/
Dziewczę ze stosu trupów podjął grzecznie/
--- O mało, że w nim nie zasnęła wiecznie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Strach jej krew zziębił, a na marmurowej/
<wers_wciety typ="1">Twarzy strużka krwi świadczyła, jak losu,</wers_wciety>/
Który się zwalił na drogie jej głowy,/
<wers_wciety typ="1">Była też bliska. Odrzut tego ciosu,</wers_wciety>/
Co zabił matkę, w wianek purpurowy/
<wers_wciety typ="1">Ubrał jej czoło, śród trupów pokosu</wers_wciety>/
Związek ostatni. Tak śmierci wyrwana,/
Zwróciła duże oczy na Juana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy zamienili ze sobą spojrzenia,/
<wers_wciety typ="1">W jego się oku pięknym ujawniły:</wers_wciety>/
Spółczucie, rozkosz, radość z ocalenia,/
<wers_wciety typ="1">A przy tym wszystkim trwoga o los miłej</wers_wciety>/
Branki, co jeszcze dziecinnego drżenia/
<wers_wciety typ="1">Nie mogła stłumić; oczy jej świeciły</wers_wciety>/
I wyglądała twarzyczka zemdlona,/
Jak z alabastru waza oświecona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Biegł też Jan Johnson. Już nie powiem ,,Janek",/
<wers_wciety typ="1">Bo by to było zbyt gminne nazwanie</wers_wciety>/
W majestatyczny ów, ponury ranek,/
<wers_wciety typ="1">Gdy całe pułki szły na rozstrzelanie.</wers_wciety>/
Wiódł sotnie z sobą --- Bellony kochanek ---/
<wers_wciety typ="1">I wołał z dala: ,,Juanie, Juanie!</wers_wciety>/
Trzymaj się, bracie. Bij, a dobrze wymierz,/
Przysięgam, że nas nie minie Włodzimierz<pe><slowo_obce>Włodzimierz</slowo_obce> --- tj. rosyjski order św. Włodzimierza.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Seraskier zbity na łeb; twierdza nasza;/
<wers_wciety typ="1">Kamienny bastion tylko się nie wali;</wers_wciety>/
Na piramidzie trupów siedzi Pasza/
<wers_wciety typ="1">I ze spokojną flegmą fajkę pali,</wers_wciety>/
Choć wkoło kule padają jak kasza./
<wers_wciety typ="1">Turcy już dużo naszych wystrzelali;</wers_wciety>/
Wkoło bateryj trupy, a wciąż puszki<pe><slowo_obce>puszka</slowo_obce> (z węg.) --- armata.</pe>/
Biją i ludzi strącają jak gruszki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chodź żywo za mną". --- Don Juan odpowie:/
<wers_wciety typ="1">,,Muszę się dzieckiem tym zaopiekować;</wers_wciety>/
Wiedz, że tak o nie dbam, jak o swe zdrowie./
<wers_wciety typ="1">Ale ją w miejsce bezpieczne przeprowadź,</wers_wciety>/
To pójdę". --- John się poskrobał po głowie,/
<wers_wciety typ="1">Podszedł i jął się scenie przypatrować.</wers_wciety>/
,,Biedna dziewczyna! --- rzekł. --- Trzeba w istocie/
Pomóc jej, ale jak? jestem w kłopocie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na to rzekł Juan: ,,W jakim bądź sposobie/
<wers_wciety typ="1">Muszę ocalić to dziewczątko ładne.</wers_wciety>/
Życzę jej zdrowia dłuższego niż tobie/
<wers_wciety typ="1">I sobie." Rzekł Jan: ,,Nie ręczę za żadne,</wers_wciety>/
Ale przynajmniej zacnie legniesz w grobie"./
<wers_wciety typ="1">Rzekł Juan: ,,Co tam! Padnę czy nie padnę,</wers_wciety>/
Wezmę to dziecko; gdy nie ma macierzy/
Ani rodzica, więc do mnie należy".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzekł Johnson: ,,Chodźmy, chodźmy, czas ucieka./
<wers_wciety typ="1">Nie przeczę --- bardzo ładna jest ta mała;</wers_wciety>/
Te oczy! Wybierz: tam zwycięstwo czeka,/
<wers_wciety typ="1">Tutaj czyn zacny; tu litość, tam chwała.</wers_wciety>/
Czy słyszysz wrzawę, jak huczy z daleka?/
<wers_wciety typ="1">Nie ma wymówki; zważ: pogromca <wyroznienie>działa</wyroznienie>...</wers_wciety>/
Zostałbym z tobą --- ale, mój Juanie,/
Gdy wezmą wszystko, cóż nam pozostanie?"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nieporuszony stał Juan --- a że go/
<wers_wciety typ="1">Johnson polubił, choć w niedługim czasie,</wers_wciety>/
Żołnierzy kilku wziął z oddziału swego,/
<wers_wciety typ="1">Co nie zdradzali żyłki, swojej rasie</wers_wciety>/
Właściwej. każąc: Jeśli się co złego/
<wers_wciety typ="1">Dziewczęciu stanie, rozstrzela; a zasię</wers_wciety>/
Jeżeli całą przywiodą i zdrową,/
Pięćdziesiąt rubli da --- <slowo_obce>czestnoje</slowo_obce> słowo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poza tym wszystkich łupów część godziwą/
<wers_wciety typ="1">W tejże proporcji, co inni dostaną.</wers_wciety>/
Tedy się Juan zgodził na to żniwo/
<wers_wciety typ="1">Iść, choć im co krok ludzi zabijano</wers_wciety>/
Z armat, na co nikt nie zważał --- nie dziwo./
<wers_wciety typ="1">Nadzieją zysku już mieli rozgrzaną</wers_wciety>/
Głowę, a dziś się dzieje, jak się działo:/
Jednego żołdu rycerzom za mało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oto zwycięstwo! Oto ten, co z chwalbą/
<wers_wciety typ="1">Najdoskonalszym zwie się bożym tworem.</wers_wciety>/
Bóg go dziś pewnie zwie inaczej, żal bo/
<wers_wciety typ="1">Mu, że się takim stał potworem...</wers_wciety>/
Lecz do powieści: Tatarski chan albo/
<wers_wciety typ="1">Sułtan --- tak go tu nazywam z autorem,</wers_wciety>/
Którego dobrą prozę mój rym kiepski/
Oddaje --- nie chciał się zdać, człowiek łebski.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z nim pięciu synów. --- Ma tę poligamia/
<wers_wciety typ="1">Wyższość, że wolno jej zuchów napłodzić;</wers_wciety>/
Nie dba o kodeks, jak u nas bigamia./
<wers_wciety typ="1">Nie mógł się z myślą porażki pogodzić,</wers_wciety>/
Póki w nim żyła odwaga. Nie mam ja/
<wers_wciety typ="1">Chęci Achillów, Hektorów wywodzić</wers_wciety>/
Na plac, lecz cnego, starego człowieka,/
Co z dziećmi miasta broniąc, na śmierć czeka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wziąć go to sztuka. --- Rycerska odwaga,/
<wers_wciety typ="1">Gdy bohaterstwo widzi uciśnione,</wers_wciety>/
To je ocalić pragnie i pomaga./
<wers_wciety typ="1">Żołnierz --- stworzenie z półboga złożone,</wers_wciety>/
Z półzwierza: raz jak morze, gdy je smaga/
<wers_wciety typ="1">Burza, zły, to znów cichy. Dąb koronę</wers_wciety>/
Nawet pochyla, gdy go wiatr poruszy,/
Litość w najdzikszej odzywa się duszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stary chan nie chciał być wzięty. Ze wzgardą/
<wers_wciety typ="1">Warunki wszystkie odrzucał i szczerze</wers_wciety>/
Siekł chrześcijańskie mięso, stojąc twardo;/
<wers_wciety typ="1">Jak niegdyś szwedzki król Karol w Benderze.</wers_wciety>/
Synowie także stawiali się hardo,/
<wers_wciety typ="1">Więc się w żołnierstwie znów zbudziło zwierzę</wers_wciety>/
I miłosierna ustała cierpliwość./
Ta cnota wielką posiada drażliwość.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ni na Juana i Johnsona baczy,/
<wers_wciety typ="1">Co go językiem Wschodu najkwiecistszym</wers_wciety>/
Proszą, aby się zachował inaczej,/
<wers_wciety typ="1">Bo ich przymusi, że z sercem najczystszym</wers_wciety>/
Zabiją dzisiaj człowieka w rozpaczy./
<wers_wciety typ="1">On ciął, jakby był teologii mistrzem,</wers_wciety>/
Zachęcał swoich i ręką, i mową,/
Niby woźnica szkapę nałogową.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nawet śród walki jednym zamachnieniem/
<wers_wciety typ="1">Lekko Johnsona drasnął i Juana.</wers_wciety>/
Więc --- jeden z klątwą, a drugi z westchnieniem,/
<wers_wciety typ="1">Widząc szał, który ogarnął sułtana,</wers_wciety>/
Podnieśli szable i całym brzemieniem/
<wers_wciety typ="1">Roty na tego upartego pana</wers_wciety>/
Oraz na jego chłopaki ogniste/
Lunęli jak deszcz na pole piaszczyste,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co zwilża i schnie. Nareszcie przykryła/
<wers_wciety typ="1">Śmierć oczy wszystkim. Jeden syn od kuli</wers_wciety>/
Padł, szabla piersi drugiemu przebiła./
<wers_wciety typ="1">Najładniejszego bagnetem zakłuli,</wers_wciety>/
Piąty, którego niewierna zrodziła/
<wers_wciety typ="1">I był ułomny, więc nań w domu szczuli,</wers_wciety>/
Gardząc biedakiem, tu jednak uronił/
Życie dla ojca, który się zań płonił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najstarszy --- Tatar z duszy i wejrzenia,/
<wers_wciety typ="1">Wróg Nazarenów, tak srogi z natury,</wers_wciety>/
Że go mógł prorok użyć do krzewienia/
<wers_wciety typ="1">Wiary --- nie marzył jak o pięknych <slowo_obce>huri</slowo_obce>,</wers_wciety>/
Co ścielą łoże temu, który zmienia/
<wers_wciety typ="1">Ziemię dla raju; a tak owe córy</wers_wciety>/
Edenu umią<pe><slowo_obce>umią</slowo_obce> --- dziś popr.: umieją.</pe> wabić, że dokażą/
Wszystkiego swoją urodziwą twarzą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na co młodego pożądały chana/
<wers_wciety typ="1">W raju --- zgadywać nie śmiem, piękne panie.</wers_wciety>/
Wolą podobno krzepkiego młodziana/
<wers_wciety typ="1">Niż suchych starców o zwiędłym kolanie,</wers_wciety>/
Dlatego gdy po nocnej bitwie z rana/
<wers_wciety typ="1">Pójdziesz oglądać trupy na majdanie,</wers_wciety>/
Ujrzysz: na kilku leciwych żołnierzy/
Wiele tysięcy młodych chłopców leży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce>Huri</slowo_obce> jest panną bardzo samolubną/
<wers_wciety typ="1">I często żonom młodych mężów kradnie,</wers_wciety>/
Nim w dniu wesela kwiatu szczęścia skubną;/
<wers_wciety typ="1">Innych, gdy księżyc ich już z tuszy spadnie,</wers_wciety>/
Innych w dwudziestą rocznicę poślubną,/
<wers_wciety typ="1">Gdy do wolności westchną --- co nieładnie.</wers_wciety>/
Owóż: hurysa, lubiąca łakotki,/
Chce pierwsza zerwać z drzewa owoc słodki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc z hurysami w głowie syn Nogaju,/
<wers_wciety typ="1">Posiadacz czworga niewiast jak maliny,</wers_wciety>/
Żwawo na boski ślub śpieszył do raju. ---/
<wers_wciety typ="1">Choć nasza wiara z tego stroi drwiny,</wers_wciety>/
Powiem, że właśnie <slowo_obce>huri</slowo_obce> w owym kraju/
<wers_wciety typ="1">Taką walk żądzę wpajają w Turczyny,</wers_wciety>/
Jak gdyby rzeczą nie było powszednią,/
Że nie ma siedmiu nieb, lecz spólne jedno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513017916989-3387882651"/><motyw id="m1513017916989-3387882651">Śmierć bohaterska</motyw>W cudnym widzeniu wzrok mu się zamroczył;/
<wers_wciety typ="1">Kiedy bagnetem ugodzony ginął,</wers_wciety>/
Zawołał jeszcze: ,,Ałłah", i już zoczył/
<wers_wciety typ="1">Raj, jak się z mglistych swych zasłon odwinął</wers_wciety>/
I jednostajnej wieczności otoczył/
<wers_wciety typ="1">Blaskiem bez końca. On w tę jasność wpłynął,</wers_wciety>/
Z prorokiem, <slowo_obce>huri</slowo_obce>, świętymi się złączył/
W jeden rozkoszny chór i drgnął, i skończył.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale oblicze mu się słodko śmieje. ---<end id="e1513017916989-3387882651"/>/
<wers_wciety typ="1">Dawno zapomniał hurys chan sędziwy;</wers_wciety>/
W synach miał rozkosz swoję i nadzieję,/
<wers_wciety typ="1">Bo rośli wokół niego jak oliwy.</wers_wciety>/
Więc gdy obaczył, że i ten się chwieje/
<wers_wciety typ="1">I jak podcięty dąb pada nieżywy,</wers_wciety>/
Struchlał i zwrócił wzrok i twarzy bladość/
Na swoją pierwszą i ostatnią radość.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy szablę spuścił, wciąż jeszcze gotowi/
<wers_wciety typ="1">Byli żołnierze, widząc, jaki grał się</wers_wciety>/
Dramat, mieć litość, jeśli pardon powie,/
<wers_wciety typ="1">Nie ,,precz", jak przedtem. Ale Turek zdał się</wers_wciety>/
Nic nie spostrzegać i serce starcowi/
<wers_wciety typ="1">Biło i dotąd niewzruszony --- chwiał się,</wers_wciety>/
Oczyma liczył martwych dzieci zwłoki,/
Aż poznał, że jest sam jak świat szeroki...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wziął go przelotny strach, <begin id="b1513018034759-3197519452"/><motyw id="m1513018034759-3197519452">Śmierć bohaterska</motyw>nagle poskoczył/
<wers_wciety typ="1">Śmiało jak młodzik spragniony wawrzynów,</wers_wciety>/
A nieostrożnie jak motyl, gdy zoczył/
<wers_wciety typ="1">Świecy zdradny blask --- lufy karabinów</wers_wciety>/
Porwał i w piersi całą mocą wtłoczył/
<wers_wciety typ="1">Bagnety, które mu zabiły synów;</wers_wciety>/
Spojrzał na swoich gromadkę kochaną/
I wytchnął życie jedną wielką raną.<end id="e1513018034759-3197519452"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I dziw powiedzieć, że ta znieczulona/
<wers_wciety typ="1">Rota, co nie dba o płeć ani o wiek,</wers_wciety>/
Widząc, jak leżąc pośród dzieci kona/
<wers_wciety typ="1">Ten stary, bronią ich przebity człowiek,</wers_wciety>/
Stała przejęta grozą, zawstydzona;/
<wers_wciety typ="1">A chociaż łzami nie zwilżyli powiek</wers_wciety>/
Ni oczu krwawych sczernionych płomieniem,/
Uszanowali tę chwilę milczeniem. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeden się jeszcze bastion nie poczytał/
<wers_wciety typ="1">Za zwyciężony; tam spokojny pasza</wers_wciety>/
Raz po raz ogniem napastników witał/
<wers_wciety typ="1">I kazał swoim nie szczędzić pałasza.</wers_wciety>/
Nareszcie zstąpił do armat i pytał:/
<wers_wciety typ="1">,,Co słychać? Czy już wzięta twierdza nasza?"</wers_wciety>/
Gdy powiedziano: tak, do Rosjan agę<pe><slowo_obce>aga</slowo_obce> (tur.) --- dowódca janczarów, tj. piechoty tureckiej.</pe>/
Słał, że się podda, i dawną powagę</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przybrał, a zanim wrócą, pod tę chwilę/
<wers_wciety typ="1">Siedzi śród ruin i ogniem się poi</wers_wciety>/
Ssanego z szyi wężowej nargile<pe><slowo_obce>nargila</slowo_obce> --- fajka wodna.</pe>.../
<wers_wciety typ="1">--- Podobnej sceny nie widziano w Troi! ---</wers_wciety>/
W marsowy spokój twarz przystroił mile,/
<wers_wciety typ="1">Filozof, brodę głaszcze i ze swojej</wers_wciety>/
Fajki wypuszcza krągłe dymu sztuki,/
Jakby trzy życia miał, z trzema buńczuki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Izmaił wzięty. Choćby się chciał dalej/
<wers_wciety typ="1">Bronić, to jakaż w wyniku różnica?</wers_wciety>/
Opór odważnych twierdzy nie ocali./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513018332855-3273898819"/><motyw id="m1513018332855-3273898819">Krew</motyw>Izmaił wzięty. Srebrny sierp księżyca</wers_wciety>/
Upadł, na wieży już krzyż zatykali/
<wers_wciety typ="1">Krwawy --- nie zbawczą krwią. Parność przesyca</wers_wciety>/
Powietrze. Łuny czerwonej szeroki/
Blask się odbija w jeziorze posoki.<end id="e1513018332855-3273898819"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko, przed czym się myśl szlachetnych wzdrygnie,/
<wers_wciety typ="1">Czym się bydlęcy człowiek kiedy skalał,</wers_wciety>/
Co się czytało lub śniło w malignie,/
<wers_wciety typ="1">Co by mógł zdziałać czart, gdyby oszalał,</wers_wciety>/
Czego najśmielsze pióro nie doścignie,/
<wers_wciety typ="1">Wszystko złe, którym szatan piekło zalał,</wers_wciety>/
Wszystek grzech, którym człowiek świat bezcześci,/
W tym jednym miejscu, w jednym dniu się zmieści.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Że gdzieś zaświta uczucie, a wreszcie/
<wers_wciety typ="1">Żal, litość, z krwawych więzów się wywinie</wers_wciety>/
Szlachetne serce; przepuści niewieście/
<wers_wciety typ="1">Albo starcowi lub małej dziecinie,</wers_wciety>/
Cóż to stanowi w zrujnowanym mieście,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie tysiąc węzłów krwi i serca ginie?</wers_wciety>/
Patrz, lwie paryski, londyński bankierze,/
Co wojna niesie twym nudom w ofierze!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kiedy przeglądasz gazeciarskie szmatki,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiesz, wiele się nieszczęść składa na nie.</wers_wciety>/
Pomyśl, że chodzą po świecie wypadki:/
<wers_wciety typ="1">Może też na cię wojna niespodzianie</wers_wciety>/
Spaść --- a tymczasem Castlereagh, podatki,/
<wers_wciety typ="1">Długi niechaj ci zastąpią kazanie,</wers_wciety>/
Czytaj w swym sercu i głodnych Erynu<pe><slowo_obce>Erynu</slowo_obce> --- tj. Irlandii.</pe>/
Karm Wellingtona liściami wawrzynu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz lud, co chce stać w wielkich ludów rzędzie,/
<wers_wciety typ="1">Kraj kocha, gardzi rewoltą przebrzydłą,</wers_wciety>/
Ma ideały, jakich nie pozbędzie./
<wers_wciety typ="1">Muzo, weźmij ich na polotne skrzydło,</wers_wciety>/
Choć spustoszenia szarańcza obsiędzie/
<wers_wciety typ="1">Łany. Do plonów lgnąc, głodu straszydło</wers_wciety>/
Nie wniesie smutku na stół ojca ludów:/
Eryn mrze, Jerzy waży dziesięć pudów. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak to upadła świetność Izmaiła,/
<wers_wciety typ="1">Potrzeba i mnie, abym skrzydła zwinął.</wers_wciety>/
Toń rzeki łunę pożarów odbiła,/
<wers_wciety typ="1">Krwią purpurową modry Dunaj spłynął.</wers_wciety>/
Tu, ówdzie jeszcze dzika tłuszcza wyła/
<wers_wciety typ="1">Śród jęków, lecz huk armat słabnął, ginął.</wers_wciety>/
Kilkuset żyło z czterdziestu tysięcy/
Obrońców; reszta nie jęczała więcej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A tu pochwalić muszę w jednym względzie/
<wers_wciety typ="1">Zachowanie się rosyjskich żołnierzy;</wers_wciety>/
Cnotę, która dziś nader cenna wszędzie,/
<wers_wciety typ="1">Uznania kilka słów jej się należy.</wers_wciety>/
Rzecz delikatna --- i rym takim będzie.../
<wers_wciety typ="1">Czy to chłód zimy, a lekkość odzieży,</wers_wciety>/
Niewczasy, lichość strawy... coś się stało:/
Wściągliwi, gwałtu zadawali mało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nasiekli dużo, kradli i palili,/
<wers_wciety typ="1">Tu, owdzie wypadł także czyn drażliwej</wers_wciety>/
Natury, lecz się wybryków chronili,/
<wers_wciety typ="1">Do jakich skłonny Francuz bardzo żywy,</wers_wciety>/
Gdy weźmie miasto. Nie widzę w tej chwili/
<wers_wciety typ="1">Przyczyny --- litość chyba lub dotkliwy</wers_wciety>/
Mróz. Padło zatem ofiarą czterysta/
Panien, a reszta pozostała czysta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Omyłki też się zdarzały w ciemnicy,/
<wers_wciety typ="1">Z braku latarni lub delikatnego</wers_wciety>/
Gustu; w grubej mgle trudno dojść różnicy/
<wers_wciety typ="1">Wieku --- a zresztą nie trzeba i tego:</wers_wciety>/
Z pośpiechu błądzi się nawet przy świecy,/
<wers_wciety typ="1">Co ma cnotliwą czystość strzec od złego,</wers_wciety>/
Ogółem panien sześć, każda o sześci/
Dziesiąt lat, zbyło swej dziewiczej cześci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz panująca była wstrzemięźliwość;/
<wers_wciety typ="1">Więc wywołało to rozczarowanie</wers_wciety>/
Dam, które czuły jakąś kłopotliwość,/
<wers_wciety typ="1">Jakiś niedosyt życia w wolnym stanie,</wers_wciety>/
I już gotowe były mieć cierpliwość,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby Bóg raczył zesłać pokaranie.</wers_wciety>/
W gruncie z niknącą wstydliwością czuły,/
Że najlepszy ślub --- sabiński, bez stuły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słyszano także pomruki w gromadce,/
<wers_wciety typ="1">Wdów jeszcze krzepkich, co się kryły w cienie</wers_wciety>/
(Niestare wdowy są jak ptaki w klatce):/
<wers_wciety typ="1">,,Kiedyż, u licha, zacznie się gwałcenie?..."</wers_wciety>/
Lecz śród rabunku i rzezi, jak w jatce,/
<wers_wciety typ="1">Cielesna rozkosz jest w niewielkiej cenie.</wers_wciety>/
Więc czy uciekły przed zniewagą --- sądzę,/
Że... że uciekły; może jednak błądzę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zwycięzcą został na placu Suwarów,/
<wers_wciety typ="1">Godny następca Dżengów i Timura.</wers_wciety>/
Ledwie ucichły działa, a pożarów/
<wers_wciety typ="1">Na dachach moszej<pe><slowo_obce>moszej</slowo_obce> --- zniekształcone  <slowo_obce>mosques</slowo_obce>, tj. meczetów.</pe> zakwitła purpura,</wers_wciety>/
Pisał do wielkiej następczyni carów/
<wers_wciety typ="1">Depeszę jednym pociągnięciem pióra:</wers_wciety>/
,,Bogu, carycy sława. Razem, święty/
Boże, imiona te!...) Izmaił wzięty".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wyrazy nie mniej groźne jak płomienny/
<wers_wciety typ="1">Napis ów, który Daniel odcyfrował:</wers_wciety>/
<slowo_obce>Mane</slowo_obce> i <slowo_obce>Tekel</slowo_obce>, zniszczeniem brzemienny./
<wers_wciety typ="1">--- Broń Boże, abym tu kaznodziejował.</wers_wciety>/
Co czytał Daniel, to był rozkaz dzienny/
<wers_wciety typ="1">Pana; a prorok z grozą nie żartował</wers_wciety>/
I kłamstw nie zmyślał. <begin id="b1513018902669-2880414199"/><motyw id="m1513018902669-2880414199">Poeta, Wolność, Historia</motyw>Lecz ten najswobodniej/
Składał rym --- drugi Nero przy pochodni</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ogniów, pieśń z natchnień wojennej ekstazy./
<wers_wciety typ="1">Dziś jej nie śpiewa nikt, lecz zapomnianą</wers_wciety>/
Nie będzie, bo ja, ja nauczę głazy,/
<wers_wciety typ="1">Jak mają walczyć przeciwko tyranom.</wers_wciety>/
Niech świat wie, czyśmy nie mieli odrazy/
<wers_wciety typ="1">Do tronów; tę pieśń przyszłym ziemi panom</wers_wciety>/
Przekażę; niech się dowiedzą, co przebył/
Ten nasz glob, kiedy jeszcze wolny nie był.<end id="e1513018902669-2880414199"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie nam dzień wielki. Wy go dożyjecie;/
<wers_wciety typ="1">Ale że w waszym wieku doskonałym</wers_wciety>/
Nikt nie uwierzy, że było na świecie/
<wers_wciety typ="1">Tyle zła, więc wam na dowód spisałem.</wers_wciety>/
Oby w niepamięć wpadło! Gdy stulecie/
<wers_wciety typ="1">Wasze przeczyta, niechaj tym zdziczałym</wers_wciety>/
Pogardę rzuci, jak dzikim plemionom,/
Co się malują --- lecz nie krwią czerwoną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy wam ktoś będzie prawił o wielkości/
<wers_wciety typ="1">Tronu i tego, co go sobą zdobił,</wers_wciety>/
Spojrzycie, jak my na mamuta kości,/
<wers_wciety typ="1">Dziwiąc się, co twór taki w świecie robił;</wers_wciety>/
Spojrzycie, jak my na pozostałości/
<wers_wciety typ="1">Egiptu, który hieroglify żłobił</wers_wciety>/
Na piramidach, i pytać będziecie:/
Do czego służył taki sprzęt na świecie?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słuchaczu miły! Wypełniłem swoje,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej to, com przyrzekł w pierwszej pieśni.</wers_wciety>/
Miałeś miłości, podróże i boje;/
<wers_wciety typ="1">Spisałem wszystko, a z epickiej cieśni</wers_wciety>/
Nie wychodziłem, bo o prawdę stoję,/
<wers_wciety typ="1">Toteż nie zmyślam jak moi rówieśni</wers_wciety>/
I poprzednicy. Nieuczenie graję,/
Czasem Apollo bandurkę mi daje,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na której brząkam, śmieję się i płaczę. ---/
<wers_wciety typ="1">Co się w przyszłości z bohaterem stanie</wers_wciety>/
Tej wierszowanej zagadki, słuchacze/
<wers_wciety typ="1">Wnet się dowiedzą. Teraz rozigranie</wers_wciety>/
Szału uciszę, ukoję kartacze/
<wers_wciety typ="1">Na gruzach miasta, bo mam oto w planie</wers_wciety>/
Zrobić Juana oddawcą depeszy/
Wodza, którą się Petersburg ucieszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Polecono mu zaszczytne zadanie,/
<wers_wciety typ="1">Okazał bowiem odwagę i litość;</wers_wciety>/
Ostatnią lubią nawet chrześcijanie,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy złożyli piekłu należytość</wers_wciety>/
Złości. --- Prócz tego otrzyma uznanie/
<wers_wciety typ="1">Za kawalerską swą pieczołowitość,</wers_wciety>/
W czym mu się większa nagroda zawiera./
Niż w zasługowym krzyżu Władymira.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sierotka poszła w świcie protektora;/
<wers_wciety typ="1">To był dziś jej dom, ojczyzna, rodzina;</wers_wciety>/
Jej drodzy, tak jak familia Hektora,/
<wers_wciety typ="1">Zginęli w szturmie. Dzisiaj już ruina</wers_wciety>/
Tam, gdzie ojcowski jej dworzec stał wczora/
<wers_wciety typ="1">Z meczetu nigdy już śpiew muezina</wers_wciety>/
Nie zabrzmi... --- Juan łez kilka uronił,/
Przysiągł pilnować córki --- i pogonił.</strofa>

<!--TRIM:2-->

<naglowek_rozdzial>Pieśń dziewiąta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O Wellingtonie<pe><slowo_obce>Wellington</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Arthur Wellesley, 1. książę Wellington</slowo_obce> (1769--1852) --- arystokrata, wojskowy i polityk, dowodził siłami brytyjskimi w bitwie pod Waterloo.</pe> --- albo ,,Villaintonie<pe><slowo_obce>Villaintonie</slowo_obce> --- gra słów od ang. <slowo_obce>villain</slowo_obce> (łotr, czarny charakter).</pe>"!/
<wers_wciety typ="1">Sława z dwu imion śpieszy wianek spleść ci.</wers_wciety>/
Francuz nie zdzierżał mierzyć się na bronie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz kalamburem umiał wielkość zgnieść ci.</wers_wciety>/
On wesół --- nawet gdy mu nóż tkwi w łonie.../
<wers_wciety typ="1">Pobierasz pensję i doznajesz cześci,</wers_wciety>/
Od wielu wprawdzie nieposzanowanej.../
--- Ludzkość nie uzna sławy, zawołanej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Pono z Kinnairdem w sprawie Marineta<pe><slowo_obce>w sprawie Marineta</slowo_obce> --- sprawa  roku 1818 dotyczyła nieudanej próby zamachu na Wellingtona.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Podleś się obszedł; lecz nie chcę w plugactwie</wers_wciety>/
Grzebać --- gdzieś wyżej leży moja meta../
<wers_wciety typ="1">Toć nie ozdobi grobowca w opactwie</wers_wciety>/
Westminstru; inne znam jeszcze sekreta,/
<wers_wciety typ="1">Dobre dla plotek herbacianych w bractwie</wers_wciety>/
Kumoszek; <wyroznienie>wiek</wyroznienie> twój wnet już będzie zerem,/
Lecz <wyroznienie>sława</wyroznienie> młodym jeszcze bohaterem.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żyjesz w Brytanii sercu (i szkatule);/
<wers_wciety typ="1">Cała Europa śpieszy ci dziękować,</wers_wciety>/
Że kulasowi naprawiłeś kule/
<wers_wciety typ="1">Legitymizmu, gdy zaczął szwankować.</wers_wciety>/
Francuz, Holender, Hiszpan patrzy czule,/
<wers_wciety typ="1">Jak umiesz pięknie trony ,,restaurować".</wers_wciety>/
Twoim Waterloo cały świat się krzepi./
--- Oby pochlebcy wierszowali lepiej!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jesteś ,,najlepszy z podrzynaczy"... Nie łaj! ---/
<wers_wciety typ="1">Wyraz stosowny i z Szekspira wzięty,</wers_wciety>/
Wojna --- to koncerz i pada na przełaj/
<wers_wciety typ="1">Cnocie, chyba że broni sprawy świętej,</wers_wciety>/
Chcesz-li być sławny ze szlachetnych dzieł... Aj!/
<wers_wciety typ="1">Świat to oceni, nie świata regenty.</wers_wciety>/
Pragnąłbym wiedzieć, kto prócz ciebie i twej/
Szajki zysk odniósł z Waterloowej bitwy?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pochlebstw nie gadam. Już cię jak indyka/
<wers_wciety typ="1">Spasiono nimi; lubisz je --- nie dziwo,</wers_wciety>/
Czy żywot w ciągłej rzezi się zamyka,/
<wers_wciety typ="1">Temu się sprzykrzy ludzkich ciał mięsiwo,</wers_wciety>/
I chętniej ody niż satyry łyka./
<wers_wciety typ="1">Chcesz być wielbiony za każdą szczęśliwą</wers_wciety>/
Omyłkę! ,,Zbawco ludów" --- niezbawionych;/
,,Swobodzicielu" --- nieoswobodzonych!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skończyłem. --- Idźże jeść ze złotej miski,/
<wers_wciety typ="1">Którą cię cesarz brazylijski darzy,</wers_wciety>/
A bądź litośny i porzuć ogryzki/
<wers_wciety typ="1">Szyldwachom, co u bram stoją na straży,</wers_wciety>/
Głodni --- bili się --- lecz nie dla nich zyski;/
<wers_wciety typ="1">Na głód podobno lud się także skarży...</wers_wciety>/
Słuszna, abyś miał swoją część, nie przeczę,/
Lecz narodowi daj trochę... człowiecze!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ganić cię nie chcę. Wyższy nad nagany/
<wers_wciety typ="1">Jest taki wielki mąż jak ty, mój Książę!</wers_wciety>/
A Cyncynnata<pe><slowo_obce>Cyncynnat</slowo_obce> --- Lucius Quinctius Cincinnatus, rzymski patrycjusz z V w. p.n.e., sprawował urząd konsula w 480 p.n.e.; wg legendy, po upływie swej kadencji wrócił do pracy na roli.</pe> czyn, co to Rzymiany/
<wers_wciety typ="1">Wodził, z historią naszą się nie wiąże,</wers_wciety>/
Lubisz kartofle --- sercem im oddany/
<wers_wciety typ="1">Każdy Irlandczyk; lecz z różnicą tą, że</wers_wciety>/
Pięćset tysięcy dochodu z twych włości,/
O... zbyt za wiele. --- Mówię to bez złości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielcy się ludzie nigdy nie bogacą./
<wers_wciety typ="1">Epaminondas<pe><slowo_obce>Epaminondas</slowo_obce> (ok. 420--362 p.n.e.) --- strateg wojskowy i polityk z Teb w Grecji, jeden z twórców potęgi Teb; jego reformy wykorzystał macedoński król, Filip II, dzięki czemu Macedonia również stała się potęgą.</pe> Teby oswobodził,</wers_wciety>/
Zmarł, a nie było go pochować za co./
<wers_wciety typ="1">Washingtonowi chór tylko nagrodził</wers_wciety>/
Naokół brzmiącej sławy. Sławny pracą/
<wers_wciety typ="1">Ekonomiczną też się nie wyrodził</wers_wciety>/
Pitt. Mądrą ministerialną głową/
Darmo zrujnował Anglię finansowo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto karygodniej chwilę stracił, zużyć/
<wers_wciety typ="1">Mogąc --- nad ciebie i Napoleona?</wers_wciety>/
Twa szabla zdolna była trony zburzyć/
<wers_wciety typ="1">I już na wieki być błogosławiona,</wers_wciety>/
A tak, czym zwie ją świat? Mam ci powtórzyć?/
<wers_wciety typ="1">Dziś, gdy przycichła gromada spodlona,</wers_wciety>/
Idź, zajrzyj w głodem zniszczone dziedziny,/
Słuchaj, co mówi świat --- i klnij wawrzyny!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziś, gdy pieśń moja dział odgłosem huczy,/
<wers_wciety typ="1">Trzeba mi prawdę otwartą wyjawić,</wers_wciety>/
Której cię żaden dziennik nie nauczy,/
<wers_wciety typ="1">A którą winna raz usłyszeć gawiedź,</wers_wciety>/
Co się krwią naszą i długami tuczy./
<wers_wciety typ="1">Żołdu nie żądam, więc mi wolno prawić,</wers_wciety>/
Co chcę. Zdziałałeś wiele, choć sam mały./
Przez karła zginął olbrzym --- z nim świat cały.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513029252116-2640725957"/><motyw id="m1513029252116-2640725957">Śmierć</motyw>Śmierć się uśmiecha. Spojrzyj na te gnaty./
<wers_wciety typ="1">Człowiek upatrzył w nich ową nieznaną</wers_wciety>/
Rzecz, co jak słońce w mrok pogrąża światy,/
<wers_wciety typ="1">Aby gdzie indziej nowe stworzyć rano;</wers_wciety>/
Ty płaczesz, ona zaś z każdej się straty/
<wers_wciety typ="1">Śmieje. Patrz na tę broń, którą kościaną</wers_wciety>/
Dłonią swą trzyma. Zgrozą włos się jeży,/
Kiedy tak zęby z ust bezwargich szczerzy.
<end id="e1513029252116-2640725957"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak to z wszystkiego drwi! A przecież była,/
<wers_wciety typ="1">Czym ty dziś jesteś. <wyroznienie>Od ucha do ucha</wyroznienie></wers_wciety>/
Ust nie otwiera wprawdzie, bo straciła/
<wers_wciety typ="1">Uszu powłokę; równie też jest głucha,</wers_wciety>/
Ale się śmieje; bo kiedy mogiła/
<wers_wciety typ="1">Pozbawi tego drogiego kożucha,</wers_wciety>/
Zwanego skórą, jakiejkolwiek barwy,/
Zaraz się uśmiech zjawia --- jak spod larwy<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śmierć się więc śmieje. Smutne to jest śmianie,/
<wers_wciety typ="1">Ale już tak jest. --- Czemuż się nie godzi</wers_wciety>/
Człek na doczesność, czemu nie przestanie/
<wers_wciety typ="1">Marzyć i w nicość bytu nie ugodzi</wers_wciety>/
Śmiechem? Wszakże byt, jak na oceanie/
<wers_wciety typ="1">Bańka, jest bańką na wieków powodzi, </wers_wciety>/
Co iskrę chłonie tak jak słońc ogromy,/
Lata jak chwile, światy jak atomy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Być --- albo nie być? Oto mi pytanie" ---/
<wers_wciety typ="1">Powiada Szekspir, co jest dzisiaj modny.</wers_wciety>/
Na Hefestiona mnie już dziś nie stanie,/
<wers_wciety typ="1">Nie jestem sławy abstrakcyjnej głodny.</wers_wciety>/
Wolę ja swoją strawność w skromnym stanie/
<wers_wciety typ="1">Niż cesarskiego<pe><slowo_obce>cesarskiego</slowo_obce> --- w oryginale mowa o Napoleonie.</pe> raka. Choćbym płodny</wers_wciety>/
Był we zwycięstwa, przynoszące chwałę/
Lub wstyd, cóż po nich, gdy zdrowie nietrwałe?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,<slowo_obce>O dura ilia messorum</slowo_obce>" --- ,,O trzewa<pe><slowo_obce>trzewa</slowo_obce> --- dziś popr. forma M.lm: trzewia.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Wytrwałe żeńców". --- Wiersz, czerpan ze zdroju</wers_wciety>/
Mądrości, temu niech służy, co miewa/
<wers_wciety typ="1">Często niestrawność, następstwo rozstroju,</wers_wciety>/
Co to w wątrobę cały Styks przelewa./
<wers_wciety typ="1">Majątek lorda wart chłopskiego znoju:</wers_wciety>/
Ten się dla chleba, ów dla złota trudzi,/
Lecz kto śpi smacznie, najszczęśliwszy z ludzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Być albo nie być". --- Nim się na coś zgodzę,/
<wers_wciety typ="1">Co ,,być" oznacza, raczcie mi powiedzieć.</wers_wciety>/
Zbyt rozpuszczamy spekulacji wodze/
<wers_wciety typ="1">Myśląc, że <wyroznienie>widzieć</wyroznienie>, to jest <wyroznienie>wszystko wiedzieć</wyroznienie></wers_wciety>/
Ja tam na żadną stronę nie przechodzę;/
<wers_wciety typ="1">Muszą się naprzód te kwestie zasiedzieć</wers_wciety>/
Nieustalone. Myślę czasem: życie/
Jest śmierć --- nie sprawa płuc, jak rozumiecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
,,<slowo_obce>Que sais-je</slowo_obce>?" ,,Czy ja wiem?" To było Montaigne'a<pe><slowo_obce>Montaigne, Michel de</slowo_obce> (1533--1592) --- francuski filozof i pisarz, prekursor eseju (<tytul_dziela>Próby</tytul_dziela>).</pe>/
<wers_wciety typ="1">Najmilsze motto i akademików.</wers_wciety>/
Że niepewnymi są wszystkie wierzenia,/
<wers_wciety typ="1">Najoczywistszy ze wszystkich pewników.</wers_wciety>/
Zaiste wiele dla uspokojenia/
<wers_wciety typ="1">Duszy zdziałałaby pewność wyników</wers_wciety>/
Wiedzy. Lecz mało tak o przyrodzeniu<pe><slowo_obce>przyrodzenie</slowo_obce> --- dziś: przyroda, natura.</pe>/
Wiemy --- iż wątpię o samym wątpieniu.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Miło z Pirronem w rozigrania chwili/
<wers_wciety typ="1">Przepływać błędnej spekulacji szlaki,</wers_wciety>/
Lecz co, jeżeli łódka się przechyli?.../
<wers_wciety typ="1">Mędrcy, jak wiecie --- nietęgie pływaki,</wers_wciety>/
Zresztą pływanie po bezdniach --- wysili./
<wers_wciety typ="1">Najlepiej przeto, jeśli byle jaki</wers_wciety>/
Pływak po piasku u brzegu się śliźnie/
I ładne muszle zbiera --- na mieliźnie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Niebo nad każdym!" --- Cassio<pe><slowo_obce>Cassio</slowo_obce> --- Kasjo, bohater <tytul_dziela>Otella</tytul_dziela> Williama Shakespeare'a.</pe> tak powiada./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513030189742-3605627350"/><motyw id="m1513030189742-3605627350">Grzech</motyw>Dosyć, módlmy się. Niech każdy pamięta</wers_wciety>/
Wybawić duszę, przeklętą pradziada/
<wers_wciety typ="1">Grzechem, co wtrącił ludzi i zwierzęta,</wers_wciety>/
Ptactwo, ryby w grób. ,,Ptak z dachu nie spada/
<wers_wciety typ="1">Bez Opatrzności". Co winne ptaszęta,</wers_wciety>/
Ja nie wiem; może który siadł na drzewie,/
Z tego jabłko smakowało Ewie?...<end id="e1513030189742-3605627350"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bogowie wieczni! Co jest teogonia?/
<wers_wciety typ="1">Człecze śmiertelny! Co zwiesz filantropią?</wers_wciety>/
Światy zginione! Co jest kosmogonia? ---/
<wers_wciety typ="1">Ktoś tam oskarżył mnie o mizantropią.</wers_wciety>/
Co owo słowo znaczy --- bij mię w skroń --- ja/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem ani też zgadnę. Likantropią</wers_wciety>/
Jeszcze --- pojmuję. Choć bez przekształcenia/
Człowiek się w wilka lada kiedy zmienia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jam się obchodził z ludźmi najżyczliwiej,/
<wers_wciety typ="1">Talk jak Melanchton<pe><slowo_obce>Melanchton, Filip</slowo_obce>  (1497--1560) --- współpracownik Marcina Lutra, profesor uniwersytetu w Wittenberdze, reformator religijny. </pe> albo Mojżesz, którzy</wers_wciety>/
Nie byli nigdy rozmyślnie złośliwi./
<wers_wciety typ="1">A gdy krew żywą uczucie podburzy</wers_wciety>/
We mnie lub nerwy, to wnet pobłażliwiej/
<wers_wciety typ="1">Sądzę i gniew mój sam sobą się nuży,</wers_wciety>/
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> mizantropem mnie zwą? Chyba przez to,/
Że <wyroznienie>mnie</wyroznienie> nie cierpią, nie <wyroznienie>ja ich</wyroznienie>. --- Lecz metą</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naszą miała być stolica. To moje/
<wers_wciety typ="1">Poema zda mi się dobre w strukturze</wers_wciety>/
I treści, lecz że jeszcze dziś oboje/
<wers_wciety typ="1">Niezrozumiane, szczęścia mu nie wróżę;</wers_wciety>/
Prawda odzyska z czasem prawa swoje/
<wers_wciety typ="1">I ukaże się w pysznej pozyturze,</wers_wciety>/
Zwycięska; ale nim zapory pękną,/
Sam poniewierkę jej czuję i piękno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mój heros --- a i wasz sądzę --- z ukropów/
<wers_wciety typ="1">Walki pośpieszał ku bramie stołecznej</wers_wciety>/
Nieśmiertelnego Piotra gładkich chłopów./
<wers_wciety typ="1">(Lud to nie tyle sprytny jak waleczny).</wers_wciety>/
Na kraj ów spada pochlebstwo ze stropów/
<wers_wciety typ="1">Nawet fernejskich i to mnie w serdeczny</wers_wciety>/
Pogrąża smutek. Jestem autokratą,/
Nie dzikim wprawdzie, lecz surowym za to.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I będę rąbał słowem --- gdy los zdarzy,/
<wers_wciety typ="1">Czynem --- tych wszystkich, których spotkam w walce ---</wers_wciety>/
Z prawdą. Najohydniejsi z adwersarzy/
<wers_wciety typ="1">Prawdy są u mnie tyrani i chwalce.</wers_wciety>/
Nie wiem, kto wygra; lecz chociażbym w twarzy/
<wers_wciety typ="1">Przyszłości czytał, to podnoszę palce</wers_wciety>/
Przysięgą: zawszem nienawidzić gotów,/
W jakim bądź kraju i czasie --- despotów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bynajmniej nie chcę tym ludowi kadzić./
<wers_wciety typ="1">Prócz mnie jest jeszcze niedowiarków wiele</wers_wciety>/
I demagogów, co wszystkie chcą zgładzić/
<wers_wciety typ="1">Dzwonnice, swoje stawiając na czele.</wers_wciety>/
Czy ich sceptycyzm ma piekłu sprowadzić/
<wers_wciety typ="1">Radość, jak w rzymskim głoszono kościele,</wers_wciety>/
Nie wiem. Ja czekam wyzwolenia świata/
Z wielkich ucisków ciemnoty i bata.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wynik stąd taki, że gdy nie należę/
<wers_wciety typ="1">Do żadnej partii, wszystkie zrażam. Co tam!</wers_wciety>/
Mogę przynajmniej mówić śmiało, szczerze/
<wers_wciety typ="1">Ni się jak marny proch z wiatrem nie miotam.</wers_wciety>/
Kto do wygrania nic nie ma, nie bierze/
<wers_wciety typ="1">Kości do ręki. Ja ludzi nie motam,</wers_wciety>/
Sam wolny; trzymam się też zawsze z dala/
Od ludzi z głosem służalczym szakala.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta metafora stanie w lepszych rzędzie./
<wers_wciety typ="1">Słyszałem kiedyś na Efezu strupie.</wers_wciety>/
Ich nocne wycie. Tak żołdactwo wszędzie/
<wers_wciety typ="1">W niskich usługach siły --- węszy trupie</wers_wciety>/
Ścierwo, które pan, nie ono posiędzie./
<wers_wciety typ="1">Jak bądź, szakale są jeszcze niegłupie</wers_wciety>/
Sługi lwów; większym przejmuje mię wstrętem/
Człowiek, pająków co jest intendentem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Raz podnieść ramię, a ta sieć krzyżowa/
<wers_wciety typ="1">Pryśnie, zaś bez niej już jady i szpony</wers_wciety>/
Niezdolne szkodzić. Rozważ moje słowa,/
<wers_wciety typ="1">Ludu lub raczej ludy; czas stracony</wers_wciety>/
To śmierć, bo coraz szerzej siatkę snowa/
<wers_wciety typ="1">Krzyżak. Więc razem naprzód, do obrony!</wers_wciety>/
Dziś tylko pszczoła attycka i mucha/
Hiszpańska dźwięku trąb rokoszan słucha. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan w chwale, wyniesionej z ryku/
<wers_wciety typ="1">Armat i rusznic, odnosił depeszę,</wers_wciety>/
W której mówiono o krwi jak o mleku./
<wers_wciety typ="1">Tam trupy leżą jak słoma na strzesze,</wers_wciety>/
Niby pokosy leżą --- szyk na szyku./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513031359147-3857792164"/><motyw id="m1513031359147-3857792164">Wojna</motyw>Ludy stoczyły bitwę ku uciesze</wers_wciety>/
Carowej; dla niej to był bój koguci ---/
Jej kogut właśnie z triumfem powróci.<end id="e1513031359147-3857792164"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan gnał, zgięty we wnętrzu kibitki/
<wers_wciety typ="1">(Przeklęcie ciasny wózek bez resorów,</wers_wciety>/
Gorszy, niż nasze dzisiaj mają Żydki);/
<wers_wciety typ="1">Myślał o sławie, o przepychu dworów,</wers_wciety>/
Czynach swych śród krwi, w której brnął po łydki,/
<wers_wciety typ="1">Życzył, by koń miał, jak Pegaz, u szorów</wers_wciety>/
Skrzydła --- przynajmniej by wóz miał siedzenie/
Mniej twarde i mniej stukał o kamienie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z każdym podskokiem --- a było ich dużo ---/
<wers_wciety typ="1">W wylękłej branki patrzał oczu dwoje,</wers_wciety>/
Strapiony, że ją zamęczy podróżą/
<wers_wciety typ="1">Na podłych drogach, gdzie głazy, wyboje...</wers_wciety>/
Nie dziw: Natura ma nad nimi stróżą,/
<wers_wciety typ="1">Co kamieniarzem nie jest i ma swoje</wers_wciety>/
Drogi za dobre, swobodne dzierżawy/
Boga: pastwiska, lasy, rzeki, stawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czynszu nie płaci do niczyjej kasy/
<wers_wciety typ="1">I może zwać się: ,,bogiem naszej ery",</wers_wciety>/
Wielkim dzierżawcą. Dziś mało z tej rasy/
<wers_wciety typ="1">Zostało; spadły państwowe papiery,</wers_wciety>/
Wielcy też spadli nisko... ciężkie czasy!/
<wers_wciety typ="1">Dzierżawcy z piekieł nie wyrwą Cerery<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini urodzaju.</pe>:</wers_wciety>/
Jak Bonaparte legła... To przeraża,/
Nieprawdaż? --- z owsem porównać cesarza!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan obracał wzrok na piękne dziecię,/
<wers_wciety typ="1">Które ocalił i zabrał w zdobyczy. ---</wers_wciety>/
Wy, co posągi ludzką krwią lepicie,/
<wers_wciety typ="1">Jak na niestrawność chory rozbójniczy</wers_wciety>/
Nadir<pe><slowo_obce>Nadir Szach</slowo_obce> --- Thamas Kouli Chan, (1688--1747), zdobywca Indii.</pe>, co zniszczył Indie i by życie/
<wers_wciety typ="1">Mogoła w nędznej podtrzymać goryczy,</wers_wciety>/
Posłał mu kawy filiżankę --- zdzierca!/
Sam pasł się krótko --- zakłuł go morderca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wy, ty, on, ona, pomnijcie: kto drobne/
<wers_wciety typ="1">Życie ocalił, zwłaszcza takie śliczne,</wers_wciety>/
Zachowa o tym wspomnienie dogrobne,/
<wers_wciety typ="1">Milsze niż wstęgi i wawrzyny liczne,</wers_wciety>/
Z ludzkiego kału wzrosłe; <begin id="b1513032959488-1871240687"/><motyw id="m1513032959488-1871240687">Sława</motyw>chociaż zdobne/
<wers_wciety typ="1">Chwałą, chociaż je lutnie pindaryczne</wers_wciety>/
Wysławią, jeśli serce nie przydawa/
Harmonii, kocią muzyką jest sława.<end id="e1513032959488-1871240687"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O ty, autorów stujęzycznych zgrajo!/
<wers_wciety typ="1">O wy, codziennych pism płatne pisarki,</wers_wciety>/
Których gadania nas pouczać mają!/
<wers_wciety typ="1">Wy, co twierdzicie, kupieni podarki<pe><slowo_obce>podarki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: podarkami.</pe></wers_wciety>/
Rządu, że długi nas nie zabijają,/
<wers_wciety typ="1">Albo też, dworskie wylizując garki,</wers_wciety>/
Podłym językiem szukacie dochodu,/
Pisząc o klęsce krajowego głodu!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O autorowie wielcy!... Cóż to chciałem/
<wers_wciety typ="1">Powiedzieć --- ach, ach, zapomniałem w gniewie</wers_wciety>/
(Wada ta bywa i mędrców udziałem);/
<wers_wciety typ="1">Oto pragnąłem przygasić zarzewie</wers_wciety>/
Buntu w ojczyźnie, ale choć z zapałem/
<wers_wciety typ="1">Mówiłbym, głupi, co korzystne, nie wie;</wers_wciety>/
Więc to mnie jedno od żalu uchowa.../
Szkoda, bo rada była bardzo zdrowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co tam! Znajdzie się jej kształt odkopany,/
<wers_wciety typ="1">Jak inne światów poprzednich wywłoki,</wers_wciety>/
Gdy nasz glob będzie zmarły, pogrzebany,/
<wers_wciety typ="1">Skruszony, zbity na obadwa boki</wers_wciety>/
I uprażony, i przenicowany,/
<wers_wciety typ="1">Tak jak każdy świat poprzedniej epoki,</wers_wciety>/
Co wstał z chaosu, wrócił do chaosu. ---/
,,I my doznamy podobnego losu" ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiada Cuvier. <begin id="b1513033096384-3351328907"/><motyw id="m1513033096384-3351328907">Pamięć</motyw>Nowe pokolenia/
<wers_wciety typ="1">Obaczą z ruin wstający świat stary</wers_wciety>/
I jakieś, dobywające się z cienia,/
<wers_wciety typ="1">Mistyczne istot zaginionych mary,</wers_wciety>/
Jak te, które dziś tradycja wymienia,/
<wers_wciety typ="1">Olbrzymy, straszne Tytany, poczwary,</wers_wciety>/
Wysokie sto stóp, jeśli już nie milę,/
Mamuty, smoki, ptako-krokodyle.<end id="e1513033096384-3351328907"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! Gdy się Jerzy IV z nich wyłoni!/
<wers_wciety typ="1">Jakże się ludzie będą dziwowali,</wers_wciety>/
Czym się zwierz taki duży żywił. Oni/
<wers_wciety typ="1">Sami naówczas będą bardzo mali.</wers_wciety>/
Za często rodząc, świat wreszcie poroni/
<wers_wciety typ="1">Karły --- w tym stopniu pójdzie coraz dalej,</wers_wciety>/
Materia bowiem utraci na sile./
---<begin id="b1513033356694-2320401144"/><motyw id="m1513033356694-2320401144">Kondycja ludzka</motyw> Człowiek robakiem jest w globów mogile.<end id="e1513033356694-2320401144"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Te młode ludy, wygnane na nowo/
<wers_wciety typ="1">Z nowego raju, będą zagrożony</wers_wciety>/
Byt ręką bronić musiały i głową;/
<wers_wciety typ="1">Siać, żąć, mleć, pługi zaciągać i brony,</wers_wciety>/
Aż się znów sztuki wyrobią stopniowo,/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza podatki i wojny. Jak ony</wers_wciety>/
Z dziwem na każdy patrzeć będą szczątek,/
W jakimś muzeum spleśniałych pamiątek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W metafizykę popadam --- źle będzie!/
<wers_wciety typ="1">,,Czas wyszedł z karbów swoich", a ja za nim.</wers_wciety>/
Nie hamuję się w dydaktycznym pędzie,/
<wers_wciety typ="1">Miast bawić --- nudzę was moim gderaniem,</wers_wciety>/
Tworzę bezwiednie; myśl się z myśli przędzie,/
<wers_wciety typ="1">I to nazywam ,,poetyzowaniem".</wers_wciety>/
Nie kalkuluję jak myślący zdrowo/
Ludzie, gdzie rzucić jaki zwrot lub słowo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Błąkam się, myśli mimochodem łapię,/
<wers_wciety typ="1">Zrzędzę, gawędzę i tak czas się dłuży.</wers_wciety>/
<begin id="b1513033433975-3485922249"/><motyw id="m1513033433975-3485922249">Podróż</motyw>Juan więc pędzi. Trójka koni chrapie,/
<wers_wciety typ="1">Po pustym stepie huczą na kształt burzy.</wers_wciety>/
Lecz nie chcę stawać przy każdym etapie;/
<wers_wciety typ="1">Mamy już tyle opisów podróży!</wers_wciety>/
Wyobraź sobie, że już jest w stolicy,/
Jedzie po śniegiem bielonej ulicy.<end id="e1513033433975-3485922249"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przedstaw go sobie w szkarłatnym mundurze,/
<wers_wciety typ="1">Z czarnym wyłogiem, z puszkiem białej kitki</wers_wciety>/
Na kapeluszu, dmącej się jak w burzę/
<wers_wciety typ="1">Żagiel; tak wchodzi w cesarskie przybytki.</wers_wciety>/
Spodnie z żółtego kaszmiru, papuże,/
<wers_wciety typ="1">W białą pończochę ustrojone łydki,</wers_wciety>/
Nie pomarszczoną, gładką jak śmietana ---/
Jedwab podnosi wdzięk łydek młodziana.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z pirogiem w ręku, szpadką u goleni,/
<wers_wciety typ="1">Świetny młodością, sławą --- a i krawca</wers_wciety>/
Sztuką (Brzydotę na piękność zamieni/
<wers_wciety typ="1">Cięciem swych nożyc ten kalectw naprawca;</wers_wciety>/
Natura wobec sztuki się rumieni./
<wers_wciety typ="1">Szkoda, że sztuka skuwa jak oprawca</wers_wciety>/
W dyby). --- Kto ujrzy mego bohatera,/
Pomyśli: Eros zmienion w kanoniera.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przepaska bożka stała się krawatem,/
<wers_wciety typ="1">Ulotne skrzydła przeszły w epolety;</wers_wciety>/
Więc kołczan skurczył się w pochwę, a za tym/
<wers_wciety typ="1">Strzałki w miecz przeszły ostry jak lancety;</wers_wciety>/
Zdradny łuk stał się pirogiem rogatym,/
<wers_wciety typ="1">A on sam --- prosto Eros; więc kobiety</wers_wciety>/
Mogły się zmylić; nawet Psyche skora/
Byłaby wziąć go błędnie za Amora.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słupieje z dziwu dwór, szepcą frajliny<pe><slowo_obce>frajlina</slowo_obce> (z niem.) --- dama dworu.</pe>,/
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Ona</wyroznienie> uśmiecha się; czoło fałduje</wers_wciety>/
Wielki faworyt (kto był tej godziny/
<wers_wciety typ="1">Tym dostojnikiem, gdyż wielu wstępuje,</wers_wciety>/
A potem spada ze stromej wyżyny,/
<wers_wciety typ="1">Odkąd carowa sama tron piastuje</wers_wciety>/
Piotrowy --- nie wiem; każdy --- chłop ogromny;/
Patagon przy nich to chudziaszek skromny).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan, przeciwnie, był smukły i drobny,/
<wers_wciety typ="1">Zarost mu gładkiej twarzy nie ubierał;</wers_wciety>/
Lecz zdał się cały tak w siły zasobny,/
<wers_wciety typ="1">A zwłaszcza w oku tak się duch rozpierał,</wers_wciety>/
Że choć był tylko szczupły, a nadobny/
<wers_wciety typ="1">Jak Seraf, przez mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> ciało mąż przezierał;</wers_wciety>/
Zresztą kobiety lubią w gachach zmiany./
--- Ostatni tylko co był pogrzebany...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przeląkł się tedy Jermołów, Momonów/
<wers_wciety typ="1">I Zubów --- resztę odsunę na stronę ---</wers_wciety>/
Że w sercu, które na miłość milionów/
<wers_wciety typ="1">Wiernopoddańczych było otworzone,</wers_wciety>/
Znów płomień buchnął; myśl, co na kształt dzwonów/
<wers_wciety typ="1">Wstrząsnąć zdołała zaniepokojone</wers_wciety>/
Serce człowieka, który w borealnej<pe><slowo_obce>borealney</slowo_obce> (z łac.) --- północny.</pe>/
Tej ziemi urząd dzierżył ,,oficjalny".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chcecie-li wiedzieć, jaka się w tym słowie/
<wers_wciety typ="1">Dyplomatycznym treść tajemna mieści?</wers_wciety>/
Proście, niech markiz Londonderry powie/
<wers_wciety typ="1">Orację; z mowy, co jak liść szeleści</wers_wciety>/
Skłębiony, z dźwięków próżnych jak pustkowie,/
<wers_wciety typ="1">Których lud słucha, choć nie pojmie treści,</wers_wciety>/
Może wyłuska kto mądry niemądrą/
Łupinę i z niej marne wyjmie jądro...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz sądzę, że się wytłumaczę gładko,/
<wers_wciety typ="1">Choć nie wykradnę głosu tej gadzinie,</wers_wciety>/
Sfinksowi, co to w słowach jest zagadką,/
<wers_wciety typ="1">Ale ją za to rozwiązuje w czynie,</wers_wciety>/
Poczwarze, co jest piramid sąsiadką,/
<wers_wciety typ="1">Rynnie, przez którą krew i woda płynie:</wers_wciety>/
Castlereaghowi. --- Tu dla zmiany wplotę/
Krótką i bardzo lekką anegdotę:</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Angielska dama raz Włoszkę zagadnie,/
<wers_wciety typ="1">Jaki jest czynny obowiązek owej</wers_wciety>/
Istoty, co tak czule i przykładnie/
<wers_wciety typ="1">Koło zamężnej krąży białogłowy</wers_wciety>/
I cicisbeo<pe><slowo_obce>cicisbeo</slowo_obce> (z wł.) --- oficjalny kochanek zamężnej kobiety.</pe> zwie się i tak snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Jako Pigmalion ożywiać gotowy</wers_wciety>/
Posągi. --- Gdy tak przemówiła do niej,/
Włoszka odrzekła: ,,Zgadnąć nikt nie broni".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I ja zgadywać najmniej wam nie bronię,/
<wers_wciety typ="1">O pobłażliwe prosząc tłumaczenie</wers_wciety>/
Skwapliwych usług świadczonych koronie./
<wers_wciety typ="1">Była to jedna z posad, wyższa w cenie,</wers_wciety>/
Niżeli w randze; zabiegali o nią/
<wers_wciety typ="1">Najwyżsi; toteż zaniepokojenie</wers_wciety>/
Zbudził młodzika atak do fortecy;/
Aż dotąd brał ją, kto miał tęższe plecy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan, jak rzekłem, był chłopiec przystojny/
<wers_wciety typ="1">I wcale jeszcze nie stracił wyglądu</wers_wciety>/
Parysowego<pe><slowo_obce>Parys</slowo_obce> --- syn Priama i Hekabe, królewicz trojański; porwał Helenę, żonę władcy Myken Menelaosa, co było bezpośrednim powodem rozpoczęcia wojny trojańskiej.</pe> (mimo niespokojny/
<wers_wciety typ="1">Żywot, przygody i z morza, i z lądu),</wers_wciety>/
Co spowodował upadek dostojnej/
<wers_wciety typ="1">Troi, a potem utworzenie sądu</wers_wciety>/
Dla spraw małżeńskich. Rozwód, państwo moi,/
Jest taki stary jak wieżyce Troi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A Katarzyna, pani wszystkolubna,/
<wers_wciety typ="1">Co po nielubym małżonku lubiła</wers_wciety>/
(Rzecz zdaniem niewiast delikatnych zgubna)/
<wers_wciety typ="1">Zwłaszcza gigantów --- przecież w sercu kryła</wers_wciety>/
Czulsze uczucia; żywota jej chlubna/
<wers_wciety typ="1">Karta --- to Łanskoj; łez po nim roniła</wers_wciety>/
Prawdziwych całe zdroje i cysterny,/
Jakkolwiek był zeń grenadyjer mierny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513108626306-2387710905"/><motyw id="m1513108626306-2387710905">Seks</motyw>O <slowo_obce>teterrima causa</slowo_obce> wszystkiej <slowo_obce>belli</slowo_obce><pe><slowo_obce>O teterrima causa (...) belli</slowo_obce> (łac.) --- najwstydliwsza przyczyna wojny.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Bramo tajemna śmierci i żywota,</wers_wciety>/
W której tak zginiem, jak my się poczęli! ---/
<wers_wciety typ="1">Warto obaczyć duszę, gdy się miota</wers_wciety>/
W twojej wieczystej, prześwieżej kąpieli...<end id="e1513108626306-2387710905"/>/
<wers_wciety typ="1">Jak człowiek upadł --- nie wiem, bo niecnota</wers_wciety>/
Wąż zerwał jabłko z drzewa ,,wiadomości"./
Dziś stałym trybem dzieje się najprościej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zwą cię ,,najgorszą wszech wojen przyczyną",/
<wers_wciety typ="1">Ja cię najlepszą zwę. W wiecznej podróży</wers_wciety>/
Ludy wychodzą z ciebie, w tobie giną./
<wers_wciety typ="1">Czemu cię nie ma wezwać człek, gdy burzy</wers_wciety>/
Miasta i światy, skoro ledwie miną,/
<wers_wciety typ="1">Ty znów napełniasz świat mały i duży.</wers_wciety>/
Bez ciebie wszystek ruch, jak zegar, stanie,/
Ty suchych lądów życia oceanie!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Carowa, która cała była wielką/
<wers_wciety typ="1">Treścią tych przyczyn wojny i przymierza</wers_wciety>/
(Miłość --- jest wszystkich rzeczy rodzicielką),/
<wers_wciety typ="1">Ucieszyła się ujrzawszy rycerza</wers_wciety>/
Z takim błyszczącym okiem i szabelką./
<wers_wciety typ="1">Wiktoria<pe><slowo_obce>Wiktoria</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini zwycięstwa.</pe> wiała jemu od pancerza,</wers_wciety>/
A kiedy ukląkł, to wpatrzona cała/
W dziwo, treść pisma zbadać zapomniała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Uprzytomniwszy, że jest cesarzową,/
<wers_wciety typ="1">Co nie niweczy natury niewieściej</wers_wciety>/
(Kobietą była w trzech czwartych), woskową/
<wers_wciety typ="1">Pieczęć rozdarła. Dwór szmerem szeleści.</wers_wciety>/
Dwór pojmie każdy ruch, spojrzenie, słowo;/
<wers_wciety typ="1">Aż im królewska pogoda obwieści</wers_wciety>/
Pokój na cały dzień. Twarz jej przytłusta,/
Lecz pańska; piękne oczy, wdzięczne usta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Radość! --- bo naprzód: spełnione zamysły,/
<wers_wciety typ="1">Gród wzięty, trupów tysięcy trzydzieści.</wers_wciety>/
Chwała i triumf na twarz jej wytrysły/
<wers_wciety typ="1">Jak słońce, kiedy ziemi dzień obwieści.</wers_wciety>/
Ambicja duszę nasyca przez zmysły/
<wers_wciety typ="1">Jak deszcz, gdy wargi puszcz spieczonych pieści</wers_wciety>/
Wilgocią --- próżno! --- Sahara wypije/
Chmurę, ambicja krwią swe ręce myje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Druga uciecha nosi milsze znamię:/
<wers_wciety typ="1">Śmieje się w myśli, że dzik wiersze pisze</wers_wciety>/
I w jednym krótkim, ciemnym epigramie/
<wers_wciety typ="1">Tysiące chowa jak w grobową niszę.</wers_wciety>/
A trzecia czysto kobieca, więc ta mnie/
<wers_wciety typ="1">Trochę ugłaska i krew ukołysze</wers_wciety>/
Wzburzoną na myśl, że król wojną szczuje/
Na ludzi, wódz żga, a potem błaznuje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dwie pierwsze zwykłą drogą przebieżały/
<wers_wciety typ="1">Z oczu na usta, i wnet się też oczy</wers_wciety>/
Całego dworu błogo roześmiały/
<wers_wciety typ="1">Jak zwiędłe kwiaty, kiedy je deszcz zmoczy,</wers_wciety>/
Aż gdy spojrzała na zwiastuna chwały,/
<wers_wciety typ="1">(A na młodzieńców nigdy się nie boczy,</wers_wciety>/
Widzi ich chętnie jak depesze świeże),/
Uśmiechnęła się; dwór uszyma strzyże.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choć zbyt rozkwitła, pulchna i zażyła,/
<wers_wciety typ="1">Groźna, kiedy zła, za to w pokojowych</wers_wciety>/
Chwilach wspaniała postać, zwłaszcza miła/
<wers_wciety typ="1">Ciał wielbicielom dojrzałych, rasowych.</wers_wciety>/
Lecz taka, gdy raz komu powierzyła/
<wers_wciety typ="1">Kapitał, każe się z kupidynowych</wers_wciety>/
Weksli na termin sumiennie rachować,/
Nie pozwalając nigdy dyskontować.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chociaż w miłości folga --- rzecz wygodna,/
<wers_wciety typ="1">Tu się obeszło bez folg i przestanków;</wers_wciety>/
Carowa była luba i łagodna,/
<wers_wciety typ="1">Dobra jak dla swych pasterka baranków.</wers_wciety>/
Gdy wartość pozna czyjąś, już mu miodna/
<wers_wciety typ="1">Ambrozja ciecze nieustannie z dzbanków</wers_wciety>/
Szczęścia; choć robi <wyroznienie>wdowami</wyroznienie> narody,/
Nie jest jej wstrętny sam <wyroznienie>mąż</wyroznienie>, zwłaszcza młody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513108936105-464607170"/><motyw id="m1513108936105-464607170">Kobieta</motyw>Mężczyzna --- dziwny to twór; białogłowa/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze dziwniejszy. Jej głowa: powietrzna</wers_wciety>/
Trąba, a reszta: głęboka, wirowa/
<wers_wciety typ="1">Otchłań, zdradliwa, wabna, niebezpieczna.</wers_wciety>/
Dziewka, mężatka, matka albo wdowa,/
<wers_wciety typ="1">Zawszę ta sama --- jak wiatr niestateczna,</wers_wciety>/
Inaczej pragnie, a inaczej działa;/
Rzecz zawsze nowa, choć tak przestarzała!<end id="e1513108936105-464607170"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Och! Katarzyno, ach! (myślałem dwa dni/
<wers_wciety typ="1">Nad wykrzyknikiem, wreszcie uczuć wzdęcie</wers_wciety>/
Stworzyło och! ach!) Jak to trudno składni/
<wers_wciety typ="1">Dopatrzyć w myśli człowieczych odmęcie.</wers_wciety>/
Lecz twoje na trzy podzielić najskładniej:/
<wers_wciety typ="1">Najprzód cię bawi Izmaiłu wzięcie,</wers_wciety>/
Po drugie: dzielne rycerstwo cię cieszy,/
Po trzecie: piękny oddawca depeszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szekspir powiada, jak poseł Merkury/
<wers_wciety typ="1">Leciał ku ,,niebo całującej górze".</wers_wciety>/
Podobny obraz mglił się w mózgu córy/
<wers_wciety typ="1">Książąt, gdy przed nią kląkł ten żak w purpurze.</wers_wciety>/
Ciężko jest wspinać się na Babie Góry,/
<wers_wciety typ="1">,,Wspinanie" może odbić się na skórze, </wers_wciety>/
W tym szkopuł; jednak przy zdrowiu kwitnącym/
Każdy jest całus ,,niebo całującym".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On spojrzał w górę, a z góry carowa/
<wers_wciety typ="1">I rozkochali się; ona w tej twarzy,</wers_wciety>/
W tym wdzięku i w tym ,,czymś". --- Kupidynowa/
<wers_wciety typ="1">Czara z miejsca cię, jak ogień, rozparzy</wers_wciety>/
I rychlej po niej zawróci się głowa/
<wers_wciety typ="1">Niż po butelce najtęższych aliaży<pe><slowo_obce>aliaż</slowo_obce> (daw.) --- stop, mieszanka.</pe>. </wers_wciety>/
Wiadomo: oczu rozkochanych dwoje/
Prócz łez wysuszą wszystkie życia zdroje. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513109221178-291566299"/><motyw id="m1513109221178-291566299">Miłość</motyw>Jego też tknęła miłość; jeśli nie ta/
<wers_wciety typ="1">Wzniosła, to niemniej silna --- miłość własna,</wers_wciety>/
Która powstaje, gdy jaka kobieta/
<wers_wciety typ="1">Wyższa: śpiewaczka, tancerka lub jasna</wers_wciety>/
Pani, nowego sezonu kometa,/
<wers_wciety typ="1">Raczy się zniżyć i choć chwilę nas na</wers_wciety>/
Szczęśliwców zmienia, dowodząc tym czynem,/
Że górujemy czymś nad prostym gminem<end id="e1513109221178-291566299"/>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513109265543-706289314"/><motyw id="m1513109265543-706289314">Młodość, Pożądanie</motyw>Juan był właśnie w tej szczęśliwej porze/
<wers_wciety typ="1">Życia, kiedy się nie żąda metryki</wers_wciety>/
Od dam, odważnie, jak Daniel w lwiej norze,/
<wers_wciety typ="1">Wystawia czoło zachciankom podwiki</wers_wciety>/
I chce się słońce swe w najbliższe morze/
<wers_wciety typ="1">Zatopić, aby żar ochłodzić dziki,<end id="e1513109265543-706289314"/></wers_wciety>/
Jak Febus<pe><slowo_obce>Febus</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apolla, boga słońca.</pe>, który co wieczora tonie/
W przesolonego Oceanu łonie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz Katarzyna (kłamać nie mam celu),/
<wers_wciety typ="1">Choć sangwiniczna, była z tych ziemianek,</wers_wciety>/
Których namiętna chuć nie jest bez wielu/
<wers_wciety typ="1">Powabów. Królem jest dla nich kochanek,</wers_wciety>/
Według jednego skrojony modelu/
<wers_wciety typ="1">Mąż, bez pierścionka i innych cacanek,</wers_wciety>/
Co najprzykrzejszą są przyprawą stadła./
Słowem --- owoce bez łupiny jadła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dodaj wiek, w którym najmocniej igrają/
<wers_wciety typ="1">Żądze płci; oczy niebieskie czy szare.</wers_wciety>/
Ostatnie, jeśli duszą przeświecają,/
<wers_wciety typ="1">To najpiękniejsze oczy --- na mą wiarę.</wers_wciety>/
Maria ze Szkocji, Napoleon dają/
<wers_wciety typ="1">Takiej piękności świadectwo i miarę.</wers_wciety>/
Co o Palladzie<pe><slowo_obce>Pallas</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Ateny, bogini mądrości.</pe> piszą tak szeroko,/
Kłamstwo; za mądra, by być ,,modrooką".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pełność form, uśmiech i te powłóczyste/
<wers_wciety typ="1">Oczy, królewska słodycz, pańska mina,</wers_wciety>/
Intencje w jego wyborze snadź czyste,/
<wers_wciety typ="1">Boć rozroślejszych przekłada dziewczyna</wers_wciety>/
Nawet; te wdzięki jak owoc soczyste,/
<wers_wciety typ="1">Że się już więcej nad to nie wspomina,</wers_wciety>/
Każda z tych zalet, jeśli już na sumę/
Nie patrzał, mogły wzbić młodzika w dumę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A mogły wzbić go. Miłość jest próżnością/
<wers_wciety typ="1">I samolubstwem w poczęciu i skonie,</wers_wciety>/
Wyjąwszy, gdy jest szałem i pięknością./
<wers_wciety typ="1">Da się ogarnąć tym ogniem, co płonie</wers_wciety>/
Jak wulkan i jest marą i nicością,/
<wers_wciety typ="1">Ale namiętność spali i pochłonie.</wers_wciety>/
Dlatego słusznie w filozofii Greków/
Miłość jest źródłem i macierzą wieków.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Obok miłości platońskiej, miłości/
<wers_wciety typ="1">Boga, kochanki, a z faktów porządku</wers_wciety>/
Małżonki (tu rym przypada na ,,mdłości".../
<wers_wciety typ="1">Rym to flis, który wbrew prądom rozsądku</wers_wciety>/
Płynie; rozsądek nie zawsze tam gości,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie rymy dźwięczą, bo nic bez wyjątku),</wers_wciety>/
Więc obok uczuć, zwanych mianem ścisłem/
Miłości, są też rzeczy zwane: zmysłem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To serc pukanie, ta chęć wyskoczenia/
<wers_wciety typ="1">Ze skóry, aby prędzej do swej miłej</wers_wciety>/
Zlecieć bogini (już to bez wątpienia/
<wers_wciety typ="1">Wszystkie kobiety nimi są --- lub były);</wers_wciety>/
Ciekawe chwile febrycznego drżenia,/
<wers_wciety typ="1">Co drogę tęsknych pragnień wymościły; </wers_wciety>/
Jak dziwny sposób ten i jak jedyny/
Zamykania dusz w formie z nędznej gliny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513110378392-3567639050"/><motyw id="m1513110378392-3567639050">Miłość</motyw>Najzacniejsza jest miłość platoniczna;/
<wers_wciety typ="1">Tą się zaczyna zwykle albo kończy;</wers_wciety>/
Tuż za nią idzie miłość kanoniczna,/
<wers_wciety typ="1">Zwana tak, bo ją ksiądz nosi w opończy.</wers_wciety>/
A trzecia bardzo miła i praktyczna/
<wers_wciety typ="1">(U nas zwyczajna), co pod jedną łączy</wers_wciety>/
Chorągwią --- gacha<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw., gw.) --- kochanek.</pe> z mężem weteranem./
Małżeństwo wtedy zwie się ,,parawanem".<end id="e1513110378392-3567639050"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Analizować nie chcę; powieść zwróci/
<wers_wciety typ="1">Wypadki na tor; damę mą rozgrzałem,</wers_wciety>/
Już Juan tkwi w jej miłości --- czy chuci,/
<wers_wciety typ="1">Nie lubię kreślić, co raz napisałem;</wers_wciety>/
Zresztą to siostry; gdy się jedna rzuci,/
<wers_wciety typ="1">Zaraz i druga zawładnie nad ciałem,</wers_wciety>/
A w rzeczach owych ta cesarska wdowa/
Była jak pierwsza lepsza pokojowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nagle dwór cały w jeden szmer się wzburzy;/
<wers_wciety typ="1">Wszędy się usta zbliżają ku uszom,</wers_wciety>/
Starszym się damom każda zmarszczka wzdłuży,/
<wers_wciety typ="1">Że na bezbożność taką patrzeć muszą.</wers_wciety>/
Z młodszych --- do jednej druga oczy mruży,/
<wers_wciety typ="1">Panny się śmiechem wstrzymywanym duszą;</wers_wciety>/
A za to groźna iskra się zapala/
Śród armii, w oczach każdego rywala.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc poseł posła, więc konsul konsula/
<wers_wciety typ="1">Pytają, jak się zwie chłopię młodziutkie,</wers_wciety>/
Co za dni kilka zajmie miejsce króla/
<wers_wciety typ="1">(Doprawdy prędko --- choć życie jest krótkie).</wers_wciety>/
Już widzą, jak się kochanka rozczula,/
<wers_wciety typ="1">Sypie pieniążki złote, okrąglutkie,</wers_wciety>/
Coraz to więcej i coraz to więcej,/
Nagrody, wstęgi, dusz parę tysięcy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A nasza pani była szczodra. Damy/
<wers_wciety typ="1">Lubią nagradzać. Miłość --- ta odźwierna</wers_wciety>/
Serca, co liczne ma, jak wiecie, bramy,/
<wers_wciety typ="1">Bo to jest buda mała, lecz obszerna ---</wers_wciety>/
Miłość (i ona nie bywa bez plamy,/
<wers_wciety typ="1">Niech Klitemnestra<pe><slowo_obce>Klitemnestra</slowo_obce> a. <slowo_obce>Klitajmnestra</slowo_obce> (mit. gr.) --- żona i zabójczyni Agamemnona, zwycięzcy spod Troi.</pe> świadczy, ta niewierna</wers_wciety>/
Mężobójczyni... choć myśląc spokojnie,/
Lepiej raz zabić niż żyć w ciągłej wojnie) ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłość tu w ręce niosła kieskę złota,/
<wers_wciety typ="1">Nie jak u naszej półczystej Elżusi,</wers_wciety>/
Co przez oszczędność zbawiała żywota/
<wers_wciety typ="1">Swych ulubieńców, jeżeli nie kusi</wers_wciety>/
Prawdy historia, wielki łgarz. Zgryzota/
<wers_wciety typ="1">Miała ją zabić po Essexie. Musi</wers_wciety>/
Wstrętnym się wydać gruchań rodzaj nowy,/
Niegodny i płci, i stanu królowej. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy po recepcji z wysokich parnasów/
<wers_wciety typ="1">Carskich dwór się jął do wyjścia gotować,</wers_wciety>/
Posłowie z wdziękiem obleśnych grymasów/
<wers_wciety typ="1">Biegli zwycięzcy kłaniać i winszować.</wers_wciety>/
Słyszano także szelesty atłasów/
<wers_wciety typ="1">Grzecznych dam, które lubią spekulować</wers_wciety>/
I coś zarobić na cudzej piękności,/
Gdy ta do pańskiej łaski drogę mości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan, biegiem zdarzeń postawiony/
<wers_wciety typ="1">Na powszechnego dziwu piedestale,</wers_wciety>/
Wdzięcznym ukłonem odpłacał ukłony,/
<wers_wciety typ="1">Niby minister: grzecznie, a niedbale.</wers_wciety>/
Gładki sklep<pe><slowo_obce>sklep</slowo_obce> --- tu: sklepienie.</pe> czoła nosił naznaczony/
<wers_wciety typ="1">Szlachectwem; zawsze skromny, mówił wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe></wers_wciety>/
Mało, lecz mądrze i jak pod sztandarem,/
Stał pod tym głowę mu wieńczącym czarem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na rozkaz samej cesarzowej skorzy/
<wers_wciety typ="1">Dworzanie biorą perłę lowelasów</wers_wciety>/
Pod skrzydła. Cały dwór gnie się i korzy/
<wers_wciety typ="1">(Jak się to gwiazdom zdarza różnych czasów,</wers_wciety>/
Co niechaj młody w serce sobie wdroży)./
<wers_wciety typ="1">Potem zabrała go panna Protasów,</wers_wciety>/
Zwana mistycznym mianem ,,Epruweska<pe><slowo_obce>Epruweska</slowo_obce> (z fr.) --- służąca testująca możliwości kochanka.</pe>"./
--- Nie zrozumie go pończoszka niebieska.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Poszła z nim spełnić swe obowiązkowe/
<wers_wciety typ="1">Czynności. Pójdę i ja. Słychać kury</wers_wciety>/
Piejące, mdleją skrzydła pegazowe./
<wers_wciety typ="1">Doszliśmy ,,niebo całującej góry",</wers_wciety>/
A tak wysoko, że zawrót na głowę/
<wers_wciety typ="1">Pada, a w oczach ćmi się obłok bury.</wers_wciety>/
Jest to dla mózgu i dla nerwów sygnał,/
Bym gdzieś na paszę hipogryfa wygnał.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń dziesiąta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513111075609-2539624963"/><motyw id="m1513111075609-2539624963">Jabłko</motyw>Gdy Newton widział jabłko spadające/
<wers_wciety typ="1">Z drzewa, ockniony z swojej kontemplacji</wers_wciety>/
Znalazł, czego się ludzkiej przez tysiące/
<wers_wciety typ="1">Lat nie udało znaleźć kalkulacji,</wers_wciety>/
Prawdę, że ziemia to jest wirujące/
<wers_wciety typ="1">Ciało powszechnej prawem grawitacji.</wers_wciety>/
I to jedyny był w świecie przypadek,/
Że człeka wzniosły: jabłko i upadek.
<end id="e1513111075609-2539624963"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przez jabłko runął człek, przez jabłko wstaje/
<wers_wciety typ="1">(Jeżeli runął); a uważać trzeba,</wers_wciety>/
Że <begin id="b1513111107967-484358262"/><motyw id="m1513111107967-484358262">Postęp</motyw>sposób, jakim Newton wstąpił w kraje/
<wers_wciety typ="1">Stopą nie tkniętych kołowrotów nieba,</wers_wciety>/
Ludzkiej bezsile odwagi dodaje./
<wers_wciety typ="1">Odtąd płodna jest wynalazków gleba,</wers_wciety>/
Człowiek maszyny nowe ciągle kleci/
I wkrótce parą do księżyca wzleci.<end id="e1513111107967-484358262"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz na co wstęp ten? --- Ot, w lej chwili właśnie,/
<wers_wciety typ="1">Kiedym me gęsie pióro temperował,</wers_wciety>/
W piersi mi nagle ogień błysnął jaśnie./
<wers_wciety typ="1">Duch mój podskoczył i przekoziołkował.</wers_wciety>/
A choć mój geniusz przy sztukmistrzu gaśnie,/
<wers_wciety typ="1">Co szkłem pogląda na niebieski pował</wers_wciety>/
Albo co parą wiatrom w oczy płynie,/
Chcę sztuk tych użyć w poezji dziedzinie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wiatrowi w oczy pływałem i pływam,/
<wers_wciety typ="1">Co do gwiazd --- słaba zbyt moja luneta.</wers_wciety>/
Na wodach dotąd nie znanych przebywam,/
<wers_wciety typ="1">Chcę stracić z oczu ląd, bo moja meta</wers_wciety>/
Jest wieczność. Wiatry i burze wyzywam,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż na kruchej łódce; wiem, że mnie ta</wers_wciety>/
Łódka nie zdradzi; pójdzie przez odmęty,/
Gdzie już ginęli ludzie i okręty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żyje don Juan w różowej poświacie/
<wers_wciety typ="1">Cesarskiej łaski... nie zaś w czerwoności</wers_wciety>/
Wstydu. Muzy me (mam w swoim warsztacie/
<wers_wciety typ="1">Muz kilka) nie śmią w panieńskiej skromności</wers_wciety>/
Stawać na zwiadach w sypialnej komnacie./
<wers_wciety typ="1">Szczęście ogląda chłopaka w krzepkości,</wers_wciety>/
W użyciu bogactw i tej rzeczy słodkiej,/
Która uciesze czasem przytnie lotki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz nie na długo. Odrosną za chwilę./
<wers_wciety typ="1">,,Ach! Gdybym --- rzecze Dawid --- lot gołębi</wers_wciety>/
Miał, aby wzlecieć i odpocząć mile!"/
<wers_wciety typ="1">Kto wspomni młodość, gdy mu starość zziębi</wers_wciety>/
Krew, piersi w suchy liść, nogi w badyle/
<wers_wciety typ="1">Przejdą, a tępy wzrok, dawniej jastrzębi,</wers_wciety>/
Mało już dojrzy --- nie wolałby wzdychać/
Z synem niżeli z dziadem astmą dychać?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale westchnienia mrą... Nawet u wdowy/
<wers_wciety typ="1">Zdrój łez wysycha niby w lecie Arno<pe><slowo_obce>Arno</slowo_obce> --- rzeka we Włoszech.</pe>.</wers_wciety>/
Zimą się toczył w łożu ciężki, płowy,/
<wers_wciety typ="1">A dziś już skarlał, stał się rzeczką marną.</wers_wciety>/
Patrz! W dni niewiele jaki widok nowy! ---/
<wers_wciety typ="1">Sądzisz, że smutek jest zawsze ciężarną</wers_wciety>/
Glebą? --- tak; tylko sieje na nim (to racz/
Zważyć) uciechę ciągle nowy oracz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I przyjdzie kaszel, gdy westchnienia miną,/
<wers_wciety typ="1">Czasem, nim miną, albowiem nierzadko</wers_wciety>/
Jedno przy drugim jawią się gościną,/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze nim twarz się bruzd pomarszczy siatką,</wers_wciety>/
Jeszcze przed życia dziesiątą godziną./
<wers_wciety typ="1">Rumieniec chory twarz przystroi gładką,</wers_wciety>/
Piękną, jakby się nie składała z mięśni!/
Kochają, wierzą, umierają... szczęśni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan nie myślał umierać tak wcześnie;/
<wers_wciety typ="1">Oto w ognisku stoi takiej chwały,</wers_wciety>/
Jaką dać może tylko księżyc we śnie/
<wers_wciety typ="1">Lub dam fantazja... więc może nietrwałej?...</wers_wciety>/
Lecz któż na lube będzie sarkał wrześnie,/
<wers_wciety typ="1">Że po nich grudzień przyjdzie oszedziały<pe><slowo_obce>oszedziały</slowo_obce> --- oszroniały, także: sędziwy.</pe>?</wers_wciety>/
Niechaj promienie raczej zgarnia ciepłe,/
By nimi ogrzać zimy dni zakrzepłe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan zalety miał, które w młodzieży/
<wers_wciety typ="1">Lepiej niż dziewczę --- kobieta ocenia;</wers_wciety>/
Bo kwoczka, która ledwo się wypierzy,/
<wers_wciety typ="1">Zna miłość z książek jeno lub z widzenia </wers_wciety>/
Sennego (powód w wyobraźni leży:/
<wers_wciety typ="1">W takim śnie niebo rozkosz wypromienia);</wers_wciety>/
Słońcem wiek kobiet liczą; między nami/
Ja bym je wolał liczyć księżycami.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czemu? Bo księżyc zmienny i wstydliwy,/
<wers_wciety typ="1">Ta jest przyczyna... o! Wiem, że odgadnie</wers_wciety>/
W mych słowach jaki człowiek podejrzliwy/
<wers_wciety typ="1">Myśl nieprzystojną --- zgadywać nieładnie.</wers_wciety>/
,,Z ujmą godności i smaku". Życzliwy/
<wers_wciety typ="1">Dziś Jeffrey tymi słowy mnie szkaradnie</wers_wciety>/
Złajał; przebaczam mu; on sam, jak tuszę<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>,/
Sobie przebaczy --- co do mnie, ja muszę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy na przyjaciół wrogowie się starzy/
<wers_wciety typ="1">Zmieniają, honor już każe wytrzymać,</wers_wciety>/
I gardzę takim, w którym znów przeważy/
<wers_wciety typ="1">Nienawiść i złość zacznie się w nim wzdymać,</wers_wciety>/
Nienawiść brzydka, jak pokrzywa, parzy,/
<wers_wciety typ="1">Wyciąga wiechy, by serce poimać.</wers_wciety>/
W złych się przyjaciół stara miłość zmieni/
I nowa żona --- baczcie, nawróceni!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Takie odstępstwo pomiędzy wszystkiemi/
<wers_wciety typ="1">Najgorsze; nawet Southey<pe><slowo_obce>Southey, Robert</slowo_obce> (1774--1843) --- angielski poeta okresu romantyzmu.</pe>, łgarz po trzewa,</wers_wciety>/
Już się nie złączy z ,,reformowanemi",/
<wers_wciety typ="1">Odkąd wszedł w wieńcu do dworskiego chlewa.</wers_wciety>/
Zacny, czy w Chinach, czy w italskiej ziemi,/
<wers_wciety typ="1">Czy gdzie Missouri, czy gdzie płynie Newa,</wers_wciety>/
Wiatrom się nosić jak piórko nie daje,/
Nie nienawidzi, choć kochać przestaje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Prawnik i krytyk ciemne życia śledzą/
<wers_wciety typ="1">Plamy, badają piśmiennictwa pole.</wers_wciety>/
Odkryją <wyroznienie>wszystko</wyroznienie>, <wyroznienie>wiele</wyroznienie> nie powiedzą,/
<wers_wciety typ="1">Ci wymiatacze śmieci na padole</wers_wciety>/
Płaczu. Nad czym się prości ludzie biedzą,/
<wers_wciety typ="1">Prawnik to kładzie na sekcyjnym stole,</wers_wciety>/
Nożem wywodu sięga aż do brzucha,/
Tłumacząc proces wszystkich działań ducha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513111815070-723202877"/><motyw id="m1513111815070-723202877">Prawnik</motyw>Kominiarzem jest moralnym jurysta/
<wers_wciety typ="1">I to przyczyna, czemu taki <wyroznienie>brudny</wyroznienie>,</wers_wciety>/
Że nie pomoże już koszula czysta,/
<wers_wciety typ="1">Bo brud zasiadły do wymycia trudny;</wers_wciety>/
Sadza się wpija. Na prawników trzysta/
<wers_wciety typ="1">Ledwie dziesiąty jest moralnie schludny.<end id="e1513111815070-723202877"/></wers_wciety>/
Ciebie nie tyczy, luby, ta przywara./
Ty nosisz szkocki płaszcz z gestem Cezara,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dawne urazy nasze --- zwłaszcza moje ---/
<wers_wciety typ="1">Jeffreyu, gdym ci wiersze młodociane</wers_wciety>/
Słał na krytykę i kiedyśmy boje/
<wers_wciety typ="1">Wiedli ze sobą jak łątki<pe><slowo_obce>łątka</slowo_obce> (daw.) --- lalka, kukiełka.</pe> drewniane,</wers_wciety>/
Minęły. Święć się, wieku młody! Twoje/
<wers_wciety typ="1">Oblicze nawet dotąd mi nie znane;</wers_wciety>/
Może nie będzie nigdy! Więc wyjawię/
Głośno, żeś zacnie działał w owej sprawie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A kiedy wołam: ,,Święć się, wieku młody",/
<wers_wciety typ="1">To nie do ciebie --- z żalem mówię o tem.</wers_wciety>/
W waszej stolicy dumnej piłbym miody/
<wers_wciety typ="1">Słodkie jedynie z tobą i ze Scottem.</wers_wciety>/
Pomnę... wiek marzeń, pogody, swobody.../
<wers_wciety typ="1">Nie chcę tu jaśnieć poetyckim lotem;</wers_wciety>/
Wszak jestem sam Szkot z rodu, wychowania,/
Więc się ku głowie mojej serce słania.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Wiek młody" --- to jest Szkocja, szkockie gunie<pe><slowo_obce>gunia</slowo_obce> --- góralskie odzienie wierzchnie.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Pledy, niebieskie góry, rzeki czyste:</wers_wciety>/
Dee, Don i czarny owy most w Balgounie,/
<wers_wciety typ="1">Rojenia dziecka, zagrody ojczyste.</wers_wciety>/
We snach je widzę... w grobowym całunie/
<wers_wciety typ="1">Jak dzieci Banka<pe><slowo_obce>Banko</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Makbeta</tytul_dziela> Williama Shakespeare'a.</pe>. Smutne, powłóczyste</wers_wciety>/
Krążą koło mnie widzeń korowody,/
Może to śmieszność?... Święć się, ,,wieku młody"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeżeli w czasie młodzieńczych polotów,/
<wers_wciety typ="1">Gniewny, natchniony, jak żak kędzierzawy,</wers_wciety>/
Ostrym dowcipem obrażałem Szkotów,/
<wers_wciety typ="1">Który był czasem bolesny i krwawy:</wers_wciety>/
To któż spróbować nie chce swoich grotów/
<wers_wciety typ="1">Mocy, w młodości porywczej i żwawej?</wers_wciety>/
Drasnąłem czasem, lecz nie zabijałem./
Ziemię ,,rzek i gór" kocham, jak kochałem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan realny czy też idealny/
<wers_wciety typ="1">(To wszystko jedno; wszakże <wyroznienie>myśl</wyroznienie> zostaje,</wers_wciety>/
Choć sam <wyroznienie>myśliciel</wyroznienie> przestał być realny/
<wers_wciety typ="1">I ma byt własny. Duch się nie poddaje</wers_wciety>/
Śmierci i toczy z cielesnością walny/
<wers_wciety typ="1">Bój. Straszno jednak zapuścić myśl w kraje</wers_wciety>/
Zaśmiertne; człowiek się spoci, zadyszy,/
A co za śmiercią --- nigdy nie usłyszy),</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan w gładkiego przeszedł Wielkorusa./
<wers_wciety typ="1">Jak się to stało, dlaczego --- nie powiem.</wers_wciety>/
Młodzieńców każda pociągnie pokusa,/
<wers_wciety typ="1">A cóż dopiero, kiedy jest wezgłowiem</wers_wciety>/
Tronu! Więc nie dziw, że Juan dał susa/
<wers_wciety typ="1">Chwytając; ani się zawiódł, albowiem</wers_wciety>/
Bale, pieniądze i schadzki miłosne/
Lody zmieniły w raj, a zimę w wiosnę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Łaskawa była carowej opieka,/
<wers_wciety typ="1">A choć podołać służbie było ciężko,</wers_wciety>/
Jednakże krzepkość młodego człowieka/
<wers_wciety typ="1">Wychodzi z takich opałów zwycięsko.</wers_wciety>/
Juan wybujał w górę jak smereka,/
<wers_wciety typ="1">Mistrz w rycerskości, miłości, co męską</wers_wciety>/
Dzielność nagradza. Po niej już wiek stary/
Woli nad wszystko ruble i talary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co łatwo było przewidzieć, wciągnięty/
<wers_wciety typ="1">Zgubnym przykładem nieroztropnej młodzi,</wers_wciety>/
Rzucił się Juan w upojeń odmęty./
<wers_wciety typ="1">Smutny to objaw, bo nie tylko szkodzi</wers_wciety>/
Świeżości uczuć oraz w nich poczętej/
<wers_wciety typ="1">Dobroci serca, ale jeszcze rodzi</wers_wciety>/
Grzech samolubstwa, co człeka zaślepia/
I duszę niby skorupą osklepia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mrok na to rzucam; równie na koleje/
<wers_wciety typ="1">Stosunku nazbyt niedobranej pary:</wers_wciety>/
Rozkosze, złudy, żale, zwykłe dzieje/
<wers_wciety typ="1">Stosunku chłopca i --- jeśli nie starej</wers_wciety>/
Kobiety, zawsze w wieku, gdy wietrzeje/
<wers_wciety typ="1">Świeżość uczucia, chłodną w sercu żary.</wers_wciety>/
Panią jest wprawdzie na świata połaci,/
Lecz jej nie szczędzą zmarszczki-demokraci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo skon, ten książę książąt, pan nad pany,/
<wers_wciety typ="1">Jak Grakchus ,,rolnym prawem" niweluje</wers_wciety>/
Równo najwyższe i najniższe stany/
<wers_wciety typ="1">Do tej mogiły, co trupa przyjmuje,</wers_wciety>/
Aż na nim wzrosną trawa i burzany,/
<wers_wciety typ="1">I tyleż gruntu biedny otrzymuje,</wers_wciety>/
Co bogacz, który złoto mierzył worem./
O, skon! --- skon wielkim jest reformatorem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żył więc (nie skon, lecz Juan) pośród puchów/
<wers_wciety typ="1">Miękkich, szalenie, bez rozwagi, celu;</wers_wciety>/
W wesołym kraju niedźwiedzich kożuchów,/
<wers_wciety typ="1">Co (prawdę powiem tu gorzką dla wielu)</wers_wciety>/
Czasem prześwita, zwłaszcza śród wybuchów/
<wers_wciety typ="1">Złości, przez ową purpurę, Babelu</wers_wciety>/
Królowej godną raczej, niźli........./
Ruskiej, niwecząc powab bohaterki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie opisuję tej mało przyjemnej/
<wers_wciety typ="1">Fazy (gdy pragniesz, z opisów się dowiedz),</wers_wciety>/
Bo się już zbliża dantejski ,,las ciemny",/
<wers_wciety typ="1">Ta nocorównia groźna, ten manowiec</wers_wciety>/
Ludzkiego życia, karczma na rozjemnej/
<wers_wciety typ="1">Drodze, odkąd już roztropny wędrowiec</wers_wciety>/
Prędkim galopem nie wypuszcza koni/
I poglądając na przeszłość, łzy roni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pomijam opis --- o ile wziąć w pęta/
<wers_wciety typ="1">Język potrafię; ani też tłumaczę ---</wers_wciety>/
O ile zduszę myśl, co jak wilczęta/
<wers_wciety typ="1">Do cycek, do mnie przez wir uczuć skacze,</wers_wciety>/
Czepia się jak mech skał lub jak dziewczęta/
<wers_wciety typ="1">Ust swych kochanków; bo tutaj zaznaczę</wers_wciety>/
Dla wiadomości, że nie chcę być znany/
Jako filozof, lecz chcę być czytany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miast się umizgać, Juan sam był środkiem/
<wers_wciety typ="1">Umizgów, co jest rzecz niepospolita.</wers_wciety>/
To był młodości winien, winien słodkim/
<wers_wciety typ="1">Zaletom, krwi rasowej, co prześwita,</wers_wciety>/
Niby u konia, przez żyły; swym wiotkim/
<wers_wciety typ="1">Członkom, zgrabności, co z szaty wykwita,</wers_wciety>/
Jak z chmur różowych słońce; zwłaszcza przeto,/
Że była sprawa z dojrzalszą kobietą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słał do Hiszpanii listy, a kuzyni/
<wers_wciety typ="1">Słysząc, jak się tam zaszczyty szafują,</wers_wciety>/
Myśląc, że przezeń może się też przy niej/
<wers_wciety typ="1">Dla nich kąt znajdzie, zaraz odpisują.</wers_wciety>/
Wielu zabiegi ku wychodźstwu czyni,/
<wers_wciety typ="1">A wszyscy, jedząc lody, rozumują,</wers_wciety>/
Że wziąwszy futra, nie znajdą różnicy/
Wielkiej w klimacie rosyjskiej stolicy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z radością Juan list od matki witał./
<wers_wciety typ="1">Matkę cieszyło, że miast u bankiera</wers_wciety>/
Czerpać (niewielki został tam kapitał),/
<wers_wciety typ="1">Syn ma już urząd i pensję pobiera.</wers_wciety>/
,,Cieszę się, żeś już wyszedł z tych lat --- czytał/
<wers_wciety typ="1">Gdy się pieniądze traci, zdrowie tera.</wers_wciety>/
Ma u mnie wielką wartość człowiek młody,/
Którego mniejszy ekspens<pe><slowo_obce>ekspens</slowo_obce> --- wydatek.</pe> niż dochody".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc go poleca Bogu i Synowi,/
<wers_wciety typ="1">I Matce; prosi, by się nie uwodził,</wers_wciety>/
Broń Boże, schizmą, bo katolikowi/
<wers_wciety typ="1">To jest grzech; jednak, by ostrożnie chodził,</wers_wciety>/
Gdyż mogliby mu szkodzić ludzie owi./
<wers_wciety typ="1">Pisze, że mu się braciszek urodził,</wers_wciety>/
Bo wyszła drugi raz za mąż; a dalej,/
Carowej miłość macierzyńską chwali.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pisze, że nie ma dosyć słów uznania/
<wers_wciety typ="1">Dla wielkiej pani, co łaskawie wspiera</wers_wciety>/
Młode talenty, bez wywoływania/
<wers_wciety typ="1">Podejrzeń, bo je w istocie odpiera</wers_wciety>/
Jej wiek i klimat. ,,U nas plotka tania ---/
<wers_wciety typ="1">Pisze --- lecz gdzie termometr niżej zera</wers_wciety>/
Spada, tam przecie słusznym rzeczy biegiem/
Cnota nie taje na równi ze śniegiem".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O gdybym ,,księży czterdziestu miał groty",/
<wers_wciety typ="1">Obłudo! Grzmiałbym tu na kształt pobudki,</wers_wciety>/
Niewykonane twoje sławiąc cnoty./
<wers_wciety typ="1">Gdybym miał chociaż cherubinów dudki</wers_wciety>/
Lub akustyczną trąbkę mojej cioty,/
<wers_wciety typ="1">Która słuch mając tępy, a wzrok krótki,</wers_wciety>/
I uważając śmierć nie za zabawkę,/
Czytała Pismo święte --- przez słuchawkę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ona nie była obłudna staruszka,/
<wers_wciety typ="1">Więc uleciała w niebo jak niewiele</wers_wciety>/
Dusz najwybrańszych jej cnotliwa duszka;/
<wers_wciety typ="1">Boską nagrodę dostała w udziele,</wers_wciety>/
Niebieskich włości lenna boża służka,/
<wers_wciety typ="1">Jak od Wilhelma, co zdobył, na czele</wers_wciety>/
Normanów Anglię, sześćdziesiąt tysięcy/
Rycerzy wzięło majątek książęcy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ja się nie skarżę. Moje antenaty<pe><slowo_obce>antenat</slowo_obce> (daw.) --- przodek.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Erneis, Radulphus podobno dostali</wers_wciety>/
Zamków czterdzieści ośm, że zuchowaty/
<wers_wciety typ="1">Najazd Wilhelma swym mieczem wspierali.</wers_wciety>/
To jednak było niepięknie --- za katy ---/
<wers_wciety typ="1">Że, jak garbarze, Sasów obdzierali</wers_wciety>/
Ze skóry; grzech ów umniejsza na poły,/
Że z łupów Panu stawiali kościoły...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan rósł piękny, ale jak te krzewy/
<wers_wciety typ="1">Akacji, co się obrażą dotknięciem;</wers_wciety>/
Jak król, gdy słyszy wolnomyślne śpiewy,/
<wers_wciety typ="1">Chyba je Southey z niegroźnym zacięciem</wers_wciety>/
Nuci; może też uprzykrzył lód Newy,/
<wers_wciety typ="1">Tęskniąc do kraju, w którym żył dziecięciem,</wers_wciety>/
Lub łask niepomny z łona majestatu/
Carskiego, wzdychał do świeższego kwiatu?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może --- lecz przyczyn przytaczam za wiele,/
<wers_wciety typ="1">Godnych fizyka, a nie pisoryma.</wers_wciety>/
Robak roztoczy najbujniejsze ziele,/
<wers_wciety typ="1">Rak się lic młodych jak uwiędłych ima.</wers_wciety>/
Troska przedstawia, jak kupiec w niedzielę,/
<wers_wciety typ="1">Swoje rachunki, a choć się kto zżyma,</wers_wciety>/
Winien zapłacić. Tydzień przejdzie cicho,/
Niedziela musi przynieść jakieś licho.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jednym wyrazem --- Juan zachorował,/
<wers_wciety typ="1">Carowa zlękła się, doktor (przypadkiem</wers_wciety>/
Ten sam, co Piotra ,,skutecznie" kurował)/
<wers_wciety typ="1">Zakonstatował razem z sił upadkiem</wers_wciety>/
Puls przyśpieszony, z czego wywnioskował/
<wers_wciety typ="1">Śmiertelną febrę. Petersburg był świadkiem</wers_wciety>/
Boleści dworzan i ambasadorów,/
Carowa mdlała, zdwojono doktorów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choroba wiele wywołała sporów:/
<wers_wciety typ="1">Ktoś o truciźnie i o Potemkinie</wers_wciety>/
Szeptał, inny znów z ceglanych kolorów/
<wers_wciety typ="1">Młodzieńca wnosił, że w suchotach<pe><slowo_obce>suchoty</slowo_obce> (daw.) --- gruźlica.</pe> zginie,</wers_wciety>/
ów mądrze prawił o wpływie humorów/
<wers_wciety typ="1">Na krew, co w żyłach niewłaściwie płynie.</wers_wciety>/
Słyszano także z ust niejednej pani,/
Że to --- z wysiłków ostatniej kampanii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oto recepty lekami brzemienne:/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Sodae sulphat. gr. vj. gr. fs. Mannae</slowo_obce>.</wers_wciety>/
<slowo_obce>Aqu. fervent. f. gr. ifs. gr. ij. tinct. Sennae</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Haustus</slowo_obce>. (Tu doktor kraple przepisane</wers_wciety>/
Sam mu wlał w-usta). Albo znów odmienne:/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Rp. Pulv. Com. gr. iij. Ipecacuanhae</slowo_obce>,</wers_wciety>/
<slowo_obce>Bolus Potassae Culphuret sumendus</slowo_obce>/
<slowo_obce>Et haustus ter in die capiendus</slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Doktor dobija lub stawia na nogi/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Secundum artem<pe><slowo_obce>secundum artem</slowo_obce> (łac.) --- zgodnie ze sztuką.</pe></slowo_obce>. Choć zdrowy nań syka,</wers_wciety>/
Chory jak Boga przyjmuje go w progi/
<wers_wciety typ="1">I złośliwymi żartami nie tyka.</wers_wciety>/
Bo gdy się zbliża ów hiatus<pe><slowo_obce>hiatus</slowo_obce> (z łac.) --- przerwa, luka.</pe> srogi,/
<wers_wciety typ="1">Który wypełni rydel i motyka,</wers_wciety>/
Miast cicho w Lecie spróbować kąpieli,/
Prosisz, aby cię w niej zanurzył Baillie<pe><slowo_obce>Baillie, Matthew</slowo_obce> (1761--1823) --- anatom, lekarz Byrona.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz choć już duszy wymawiał mieszkanie/
<wers_wciety typ="1">Skon, najnieczulszy z wszystkich gospodarzy,</wers_wciety>/
Przemogły siły młodzieńcze w Juanie/
<wers_wciety typ="1">I poplątały wyroki lekarzy.</wers_wciety>/
Jeszcze obłudnej nie wierzono zmianie:/
<wers_wciety typ="1">Nikłe rumieńce na zapadłej twarzy</wers_wciety>/
Budzą obawę; więc grono doktorskie/
Radziło podróż w krainy nadmorskie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Klimat nasz --- mówią --- zgubny wpływ wywiera/
<wers_wciety typ="1">Na dziecię ciepłych krajów". Więc na czole</wers_wciety>/
Carowej żałość zjawiła się szczera;/
<wers_wciety typ="1">Już polubiła bardzo to pacholę.</wers_wciety>/
Toż widząc, jak mu blask oczu zamiera/
<wers_wciety typ="1">I jak podcięte skrzydełka sokole</wers_wciety>/
Mdleją, posłem go umyśliła zrobić,/
Przy czym łask całym przepychem ozdobić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szły właśnie wtedy politycznym torem/
<wers_wciety typ="1">Układy, snuło się depesz bez liku</wers_wciety>/
Między rosyjskim a angielskim dworem/
<wers_wciety typ="1">--- W dyplomatycznym co się zwą języku</wers_wciety>/
Notami i są zdrad wzajemnych zbiorem ---/
<wers_wciety typ="1">To o żeglugę wolną na Bałtyku,</wers_wciety>/
O tran, łój --- z dzierżaw, które trzyma Tetis,/
A Anglik zwie swym <slowo_obce>uti possidetis<pe><slowo_obce>uti possidetis</slowo_obce> (łac.) --- co posiadasz; zasada prawa międzynarodowego, wg której kończy się konflikt zbrojny z zachowaniem aktualnego stanu posiadania.</pe></slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Carowa umie nagradzać usługi/
<wers_wciety typ="1">I przyjaźń; misję więc tajną zwierzyła</wers_wciety>/
Ulubieńcowi, przy czym lejąc strugi/
<wers_wciety typ="1">Złota, królewski splendor roztoczyła.</wers_wciety>/
On ucałował ręce i na drugi/
<wers_wciety typ="1">Dzień, wziąwszy listów i instrukcyj siła,</wers_wciety>/
I podarunków, rozsiadł się w kolasce. ---/
Dwór się dziwował niezwyczajnej łasce.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była szczęśliwa; z nią wszyscy szczęśliwi./
<wers_wciety typ="1">Naszym królowym równie się na tronie</wers_wciety>/
Wiedzie; ta stronność fortuny mię dziwi./
<wers_wciety typ="1">Chociaż dźwigała krzyżyków pięć, w łonie</wers_wciety>/
Klimaterycznym ognie grały żywiej/
<wers_wciety typ="1">Niż w wiośnie życia. Choć powadze to nie</wers_wciety>/
Przystało, jednak naprawdę z początku/
Nie mogła znaleźć następcy... Z porządku</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzeczy czas, który wszystkie bóle koi,/
<wers_wciety typ="1">Najkrwawszych smętków ukołysze srogość.</wers_wciety>/
Tłum kandydatów nowych się wyroi,/
<wers_wciety typ="1">Powróci dawna snów rozkosznych błogość. ---</wers_wciety>/
Pauza chwilowa dam nie niepokoi/
<wers_wciety typ="1">Ani przestrasza pretendentów mnogość:</wers_wciety>/
Potrzebne takie chwilowe przestanki,/
Bo otwierają emulacji<pe><slowo_obce>emulacja</slowo_obce> --- współzawodnictwo poprzez naśladownictwo.</pe> szranki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy ta zaszczytna wakuje posada,/
<wers_wciety typ="1">Niech słuchacz pauzę jedno --- czy dwudniową</wers_wciety>/
Wyzyska i z mym bohaterem siada/
<wers_wciety typ="1">Na rydwan, co go w sferę wwiedzie nową.</wers_wciety>/
Przepyszne konie z cesarskiego stada/
<wers_wciety typ="1">Ciągnęły pojazd, co woził carową</wers_wciety>/
Do Krymu, niby Ifigenię<pe><slowo_obce>Ifigenia</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Agamemnona i Klitajmnestry, z której złożono ofiarę za pomyślność wyprawy przeciwko Troi.</pe> drugą./
Teraz nim jechał don Juan z papugą,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Buldogiem, małpą, kotką i z kociaki./
<wers_wciety typ="1">Byli to wierni jego towarzysze,</wers_wciety>/
Nie wiem, czym mi to wytłumaczy jaki/
<wers_wciety typ="1">Mędrzec i czemu tę skłonność przypisze</wers_wciety>/
Do szpetnej małpy i podłej sobaki./
<wers_wciety typ="1">Panna, co sobie sześć krzyżyków pisze,</wers_wciety>/
Mniej lubi kotka, papugę lub szpica/
Niż on, niestary, nawet nie dziewica...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Każdemu swoja była przeznaczona/
<wers_wciety typ="1">Poduszka. --- W wozie osobnym deńszczyki</wers_wciety>/
I sekretarze, a u jego łona/
<wers_wciety typ="1">Mała Leila, w Izmaiłu dzikiej</wers_wciety>/
Rzezi kozackim szablom obroniona./
<wers_wciety typ="1">Gdy moja Muza ciągle zmienia szyki,</wers_wciety>/
Na plac skinieniem wywołuję berła/
Dziewczynę piękną i czystą jak perła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Taka rozumna, tak pełna lubości,/
<wers_wciety typ="1">Z taką powagą w miękkim charakterze,</wers_wciety>/
Dziś rzadkim niby kopalnego kości/
<wers_wciety typ="1">Człeka z mamutem razem --- o Cuvierze<pe><slowo_obce>Cuvier, Georges</slowo_obce> (1769--1832) --- francuski zoolog, twórca paleontologii.</pe>!</wers_wciety>/
Mało przystawał jej nieświadomości/
<wers_wciety typ="1">Ten świat, co kusi, aż wiarę odbierze.</wers_wciety>/
Młodość broniła jej przeciwko złemu/
Była spokojna, nie pojmując --- czemu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513116698356-3715763783"/><motyw id="m1513116698356-3715763783">Miłość platoniczna</motyw>Don Juan kochał ją, a ona jego,/
<wers_wciety typ="1">Nie jak brat siostrę lub ojciec miłuje</wers_wciety>/
Córkę. Nazwać to trudno. Ojcowskiego/
<wers_wciety typ="1">Uczucia, ojcem nie będąc, nie czuje;</wers_wciety>/
Równie mu w sercu miłości innego/
<wers_wciety typ="1">Rzędu, miłości siostrzanej, brakuje,</wers_wciety>/
Bo nie miał siostry i był jedynakiem./
--- Gdyby miał, chciałby do niej lecieć ptakiem...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tym mniej zmysłowa owa miłość była.<end id="e1513116698356-3715763783"/>/
<wers_wciety typ="1">Nie stał się jeszcze zwiędłym lowelasem,</wers_wciety>/
Co sztuk używa, by mu się wzburzyła/
<wers_wciety typ="1">Krew, jak alkalia<pe><slowo_obce>alkalia</slowo_obce> --- zasady.</pe> wzburzają się kwasem.</wers_wciety>/
Choć jego młodość, jak wiesz, nie grzeszyła/
<wers_wciety typ="1">Skromnością (młodym to się zdarza czasem),</wers_wciety>/
Platońskie było u niego dno serca,/
Tylko że --- czas je wygryzł --- wszystkożerca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tym przywiązaniu brakło też zarodu/
<wers_wciety typ="1">Pokus; czuł taką skłonność do sieroty,</wers_wciety>/
Jak patriota (czasem) do narodu./
<wers_wciety typ="1">Był także dumny, że ją od sromoty</wers_wciety>/
Ocalił z ruin burzonego grodu;/
<wers_wciety typ="1">Że ją z pomocą kościoła na cnoty</wers_wciety>/
Drodze utrzyma; lecz co wielu smucić/
Będzie, nie chciała za nic się nawrócić.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziwna, w pogaństwie że jej nie zachwieje/
<wers_wciety typ="1">Okropnej rzezi i walki wspomnienie.</wers_wciety>/
Choć ją uczyli trzej archijereje,/
<wers_wciety typ="1">Chrzest w niej uparte budził obrzydzenie</wers_wciety>/
I spowiedź --- nad tym drugim nie boleję./
<wers_wciety typ="1">Snadź się do grzechów nie czuło sumienie.</wers_wciety>/
Bądź co bądź Kościół nie postąpił krokiem,/
Mahomet zawsze był u niej prorokiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żadnego także znieść chrześcijanina/
<wers_wciety typ="1">Nie mogła oprócz jednego Juana;</wers_wciety>/
To był jej zbawca, przyjaciel, rodzina./
<wers_wciety typ="1">Kochała, była nawzajem kochana.</wers_wciety>/
Ciekawa para --- on i ta dziewczyna,/
<wers_wciety typ="1">Ze swym obrońcą młodym nie związana</wers_wciety>/
Żadnymi węzły: wieku, krwi ni wiary;/
To był najsłodszy powab owej pary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513116758058-2174132723"/><motyw id="m1513116758058-2174132723">Polska</motyw>Droga przez Polskę szła i przez Warszawę,/
<wers_wciety typ="1">Kraj solnych żup i kajdan.<end id="e1513116758058-2174132723"/> --- Wnet się scena</wers_wciety>/
Zmienia: Kurlandia, mająca stąd sławę,/
<wers_wciety typ="1">Że jeden z książąt jej ukradł ,,Birena"</wers_wciety>/
Imię; widziała też Marsa wyprawę,/
<wers_wciety typ="1">Którego sława wiodła --- ta syrena ---</wers_wciety>/
By za dwadzieścia lat zwycięstw zapłacił/
Klęską i gwardię grenadierów stracił.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sentymentalizm to nie był gołębi,/
<wers_wciety typ="1">Gdy: ,,Moja gwardio!" --- wołał ów gliniany</wers_wciety>/
Bóg. Patrz, jak tego Gromowładcę zgnębi/
<wers_wciety typ="1">Castlereagh, ów arteryj zawołany</wers_wciety>/
Podrzynacz. Smutno, że śniegiem się ziębi/
<wers_wciety typ="1">Sława... lecz kto zmarzł, może być ogrzany</wers_wciety>/
W Polsce; tam imię Kościuszki dziś tryska/
Płomieniem przez śnieg jak z Hekli ogniska.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc z Polski do Prus: tam ogląda przednie/
<wers_wciety typ="1">Miasto Królewiec, znamienne walorem</wers_wciety>/
Skarbów kopalnych, nadto, przed czym blednie/
<wers_wciety typ="1">I miedź, i ołów, wielkim profesorem</wers_wciety>/
Kantem. Lecz Juan, który miał za brednie/
<wers_wciety typ="1">Metafizykę, jechał dalszym torem</wers_wciety>/
Przez Niemcy, ten kraj cierpliwych milionów,/
Żgany ostrogą królów --- pocztylionów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przez Berlin, Drezno i już, już z daleka/
<wers_wciety typ="1">Widzi zamczyste Renu okolice.</wers_wciety>/
--- Sceny gotyckie, co w duszy człowieka/
<wers_wciety typ="1">Fantazji jasne zapalacie świece!</wers_wciety>/
Na widok ruin, które pleśń powleka,/
<wers_wciety typ="1">Duch mój wylata za światów granice</wers_wciety>/
Żywych i zmarłych, i tak rozbujany/
W powietrznych sferach zawisa pijany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przez Mannheim i Bonn pędziły kolasy./
<wers_wciety typ="1">Tam Drachenfelsu czarna i barczysta</wers_wciety>/
Postać feudalne przypomina czasy./
<wers_wciety typ="1">Kto o nich czytać chce, dużo skorzysta. ---</wers_wciety>/
Już są, nie tracąc czasu na popasy,/
<wers_wciety typ="1">W Kolonii, kędy ogląda turysta</wers_wciety>/
Dziewic tysięcy jedenastu kości/
--- Piękny ówczesnej dowód moralności.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Haga, Helvoetsluys, Holandia, kraj sera,/
<wers_wciety typ="1">Kanałów i krów najlepszego doju,</wers_wciety>/
Gdzie wieśniak ziarnka jałowcowe zbiera/
<wers_wciety typ="1">I ciśnie krople smacznego napoju.</wers_wciety>/
Rząd i uczony nieroztropnie gdera/
<wers_wciety typ="1">Na to rzemiosło skromnego pokroju;</wers_wciety>/
Niech zważy, że to zarobek jedyny/
Niejednej biednej i głodnej rodziny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam wsiadł na statek, z nim zwierzęta wsiadły,/
<wers_wciety typ="1">Nawa pomyka w stronę wyspy wolnych,</wers_wciety>/
Igrając, fale na falach się kładły,/
<wers_wciety typ="1">Sztaba się parła pośród fal swawolnych,</wers_wciety>/
Twarze niektórych podróżnych przybladły./
<wers_wciety typ="1">Juan, nawykły już do nurtów solnych,</wers_wciety>/
Stał przypatrując się okrętom w dali/
I czekał, rychło ziemia wyjrzy z fali.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wreszcie wynurza się, wznosi i wstaje/
<wers_wciety typ="1">Niby biały mur. Dziwnego ważenia</wers_wciety>/
Doznał; zawsze go podróżny doznaje,/
<wers_wciety typ="1">Widząc raz pierwszy albiońskie z wapienia</wers_wciety>/
Ściany; coś na kształt dumy, że w te kraje/
<wers_wciety typ="1">Kramarza wpływa, co się rozprzestrzenia</wers_wciety>/
Po wodach, lądach, myszkuje, plądruje/
I pewnie morze wnet opodatkuje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513117267287-1133377238"/><motyw id="m1513117267287-1133377238">Ojczyzna</motyw>Kochać tę ziemię, która wychowała/
<wers_wciety typ="1">Lud, co mógł pierwszym być z ludów kochanych,</wers_wciety>/
Nie mam powodu; mnie kolebkę dała/
<wers_wciety typ="1">Jeno; lecz czuję litość dla skalanych</wers_wciety>/
Cnót i cześć we mnie budzi dawna chwała.<end id="e1513117267287-1133377238"/>/
<wers_wciety typ="1">Siedm lat --- zwyczajny dla deportowanych</wers_wciety>/
Termin --- ugłaska gniewy, zwłaszcza skoro/
Człowiek spostrzega, że kraj diabli biorą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! By mu rzekł kto prosto, bez obłudy,/
<wers_wciety typ="1">Jak jego imię we wzgardzie u świata;</wers_wciety>/
Jak ten glob, co miał cześć dla niego wprzódy,/
<wers_wciety typ="1">Czeka, rychło-li kto nań ześle kata;</wers_wciety>/
Jak go największym wrogiem mają ludy,/
<wers_wciety typ="1">Tego fałszywca, co udawał brata,</wers_wciety>/
Sztandar wolności wzniósł nad świata cokół,/
Dziś czyha, aby nawet ducha okuł!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pysznej swobody wdział pióra papuże,/
<wers_wciety typ="1">A jest niewolnik przedni wszystkich czasów.</wers_wciety>/
Narody więźniem; a czymże ich stróże?/
<wers_wciety typ="1">Równie więźniami krat, kajdan i zasuw.</wers_wciety>/
<begin id="b1513117456699-2141217322"/><motyw id="m1513117456699-2141217322">Niewola</motyw>Sąż wolni przeto, że trzymają --- tchórze! ---/
<wers_wciety typ="1">Wolność pod kluczem? O! Nie zazna wczasów</wers_wciety>/
Taki niewolnik; równy jest w tej mierze,/
Kto dźwiga jarzmo, jak ten, co go strzeże.<end id="e1513117456699-2141217322"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan poznał Albionu przedsmaki:/
<wers_wciety typ="1">Twoje, o Dovrze <wyroznienie>najdroższy</wyroznienie>, hotele,</wers_wciety>/
Twoje komory, celniki, strażaki,/
<wers_wciety typ="1">Służbę, co do nóg podróżnym się ściele,</wers_wciety>/
Z rąk wydzierając kufry, mantelzaki<pe><slowo_obce>mantelzak</slowo_obce> --- wojskowy worek na płaszcz, mocowany u siodła.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Następnie innych pięknych rzeczy wiele,</wers_wciety>/
Zwłaszcza nie znane frycowi<pe><slowo_obce>fryc</slowo_obce> (daw.) --- nowicjusz.</pe> turyście/
Ścisłe rachunki, słone oczywiście.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan, choć młody, płochy i dostojny,/
<wers_wciety typ="1">Choć miał brylantów i rubli kieszenie</wers_wciety>/
Pełne, nie liczył groszy i był hojny,/
<wers_wciety typ="1">Płacąc, skrzywił się jednak grubej cenie.</wers_wciety>/
(Sekretarz jego, Grek, wymową zbrojny,/
<wers_wciety typ="1">Pozycyj wierne odczytał mu brzmienie).</wers_wciety>/
W Anglii powietrze mgliste, lecz swobodne,/
Więc oddychanie opłacenia godne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hej, do Canterbury! Hejże, pocztylionie!/
<wers_wciety typ="1">Plusk, plusk po błocie i trap, trap po grudzie.</wers_wciety>/
Hura! Jak skaczą i poczta, i konie!/
<wers_wciety typ="1">Nie tak jak w Niemczech, gdzie w pocztowej budzie</wers_wciety>/
Jakby na cmentarz jedziesz; a i to nie/
<wers_wciety typ="1">Miłe, że co krok przystają --- ci ludzie</wers_wciety>/
I piją ,,sznapsy", nieczuli jak skała;/
<slowo_obce>Hundsfotl, Verfluchter<pe><slowo_obce>Hundsfotl, Verfluchter</slowo_obce> --- niemieckie obelgi.</pe></slowo_obce> już na nich nie działa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niczym się ludzki duch tak nie wyświeży/
<wers_wciety typ="1">I nie zaprawi niby rumem kawa</wers_wciety>/
Jak prędką jazdą; mniejsza dokąd mierzy,/
<wers_wciety typ="1">Byle wesoła i huczna, i żwawa,</wers_wciety>/
Smak bowiem jazdy w samej jeździe leży;/
<wers_wciety typ="1">A im mniej przyczyn owej się poddawa</wers_wciety>/
Uciesze, tym się przyjemniejsze stanie/
Dopięcie celu, którym jest --- jechanie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W Canterbury kościół oglądali farny,/
<wers_wciety typ="1">Becketa<pe><slowo_obce>Becket, Thomas</slowo_obce> (1118--1170) --- kanclerz Anglii, arcybiskup Canterbury, męczennik.</pe> krwawy kamień, Edwardowy</wers_wciety>/
Szyszak; pamiątki zakrystian niezdarny/
<wers_wciety typ="1">Wyuczonymi objaśniał im słowy.</wers_wciety>/
Oto, czym ci jest sława! Jakiś stary/
<wers_wciety typ="1">Hełm, kawał kości z nogi albo głowy,</wers_wciety>/
Ostatnie szczątki wapienia i soli,/
Świadectwa ludzkiej na tym świecie doli. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z wielkim zajęciem oglądał świątynię/
<wers_wciety typ="1">Juan; tysiąc mu Cressy w myśl stawa</wers_wciety>/
Na widok hełmu, co wiekom jedynie/
<wers_wciety typ="1">Poddał się. Równie grozą go napawa</wers_wciety>/
Grób księdza, który królów karcąc, ginie,/
<wers_wciety typ="1">Królów, co jednak podkładają prawa</wers_wciety>/
Swoim wyrokom. Leila patrzała/
I: ,,Co to za dom wielki?" --- zapytała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy powiedziano: ,,To mieszkanie boże." ---/
<wers_wciety typ="1">,,Prześlicznie mieszka!" --- mówi, lecz nie zdoła</wers_wciety>/
Pojąć, jak w domu swoim cierpieć może/
<wers_wciety typ="1">Niewiernych, co nie szczędzili kościoła</wers_wciety>/
W jej kraju, gdzie jest takie samo morze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz żyją wierni, i gniewem anioła</wers_wciety>/
Marszczy się, że swe świątynie najlepsze/
Mahomet rzuca jak perły przed wieprze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hop, hop przez niwy, niby ogród duży,/
<wers_wciety typ="1">Raj chmielów pięknych i traw wybujałych.</wers_wciety>/
Sam --- choć poeta --- po latach podróży/
<wers_wciety typ="1">W krajach gorętszych, lecz mniej zamieszkałych,</wers_wciety>/
Chciałbym w nizinę wrócić, co nie nuży/
<wers_wciety typ="1">Zbytnią mnogością pejzaży wspaniałych:</wers_wciety>/
Lodowców, oliw, winnic i szałasów,/
Urwisk, wulkanów, pomarańczarń, lasów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy jeszcze myślę o szklaneczce elu<pe><slowo_obce>el</slowo_obce> --- ang. <slowo_obce>ale</slowo_obce>, gatunek piwa.</pe>.../
<wers_wciety typ="1">Tak mi żal! --- ,,Hetta, ho!" --- pocztylion krzyka;</wers_wciety>/
Juan, zbliżając się w pędzie do celu,/
<wers_wciety typ="1">Podziwia kraje wolnego Anglika,</wers_wciety>/
Co podobają się obcym i wielu/
<wers_wciety typ="1">Swoim oprócz tych, którzy mają bzika</wers_wciety>/
I myślą ,,wierzgać przeciw ościeniowi",/
Za co im cięższe jarzmo się stanowi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jaka to piękna rzecz --- wygodna szosa./
<wers_wciety typ="1">Bo jazda po niej lekka jak muskanie</wers_wciety>/
Albo jak orła lot, co mknie w niebiosa,/
<wers_wciety typ="1">Wiosłując skrzydły po chmur oceanie.</wers_wciety>/
Gdyby istniały za czasów Heliosa,/
<wers_wciety typ="1">Febus by w takim chciał pędzić rydwanie</wers_wciety>/
Czy poczcie, która gdy niby wariatka/
Mknie, <slowo_obce>surgit amari aliquid</slowo_obce><pe><slowo_obce>surgit amari aliquid</slowo_obce> (łac.) --- wznosi się coś gorzkiego (Lukrecjusz, <slowo_obce>De rerum natura</slowo_obce>).</pe>: rogatka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak bardzo ciężkie jest każde płacenie!/
<wers_wciety typ="1">Bierz żonę, życie, lecz wara od kasy!</wers_wciety>/
To --- jak Machiavel<pe><slowo_obce>Machiavelli, Niccolo</slowo_obce> (1469--1527) --- wł. dyplomata z Florencji, historyk, prawnik i pisarz okresu renesansu, autor traktatu o sprawowaniu władzy i cechach skutecznego politycznie władcy (<slowo_obce>Książę</slowo_obce>, 1513), a także maksymy ,,cel uświęca środki".</pe> powiedział uczenie ---/
<wers_wciety typ="1">Jest najprzykrzejsza rzecz dla ludzkiej rasy:</wers_wciety>/
,,Mniej ich zabójstwo gorszy niż zachcenie/
<wers_wciety typ="1">Złota, naczelnej żywota okrasy,</wers_wciety>/
Zniszcz szczęście domu, nie uronią łezki,/
Lecz strzeż się rękę wyciągać do kieski". ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mówi florentczyk. Monarchowie! Swego/
<wers_wciety typ="1">Mistrza słuchajcie! --- Orszak wjechał szumnie</wers_wciety>/
O samym zmierzchu na szczyt wysokiego/
<wers_wciety typ="1">Wzgórka, co patrzy wzgardliwie czy dumnie</wers_wciety>/
Na wielkie miasto. O wy, mieszczańskiego/
<wers_wciety typ="1">Świata synowie! Spójrzcie ku tej trumnie</wers_wciety>/
Czy ogrodowi --- jak się wyda komu.../
Strzelecka góra. John Bull<pe><slowo_obce>John Bull</slowo_obce> --- tj. typowy Anglik.</pe> --- jesteś w domu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słońce zachodzi, gęsty dym się kładnie,/
<wers_wciety typ="1">Jak z wypalonych na poły wulkanów,</wers_wciety>/
Nad tą przestrzenią dziwną, którą snadnie/
<wers_wciety typ="1">Można by nazwać ,,salonem szatanów".</wers_wciety>/
Juana trwożny szacunek napadnie,/
<wers_wciety typ="1">Choć to nie jego dom --- owa Brytanów</wers_wciety>/
Ziemia, mać synów, którzy wyrzezali/
Połowę świata, pół przehandlowali.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513118405079-3411362969"/><motyw id="m1513118405079-3411362969">Miasto</motyw>Jeden kłąb dymu, okrętów, kamieni,/
<wers_wciety typ="1">Cegieł, daleko, jak oko poniesie;</wers_wciety>/
Gdzieniegdzie żagiel białością się mieni/
<wers_wciety typ="1">I zaraz ginie w masztów gęstym lesie;</wers_wciety>/
Wieże, rozsiane na wielkiej przestrzeni,/
<wers_wciety typ="1">Raz po raz, jakby z ciekawości, w mgle się</wers_wciety>/
Zjawią; kopuła czarna jak na głowie/
Błazeńska czapka --- to się Londyn zowie.
<end id="e1513118405079-3411362969"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz jemu zda się każda dymu szmata/
<wers_wciety typ="1">Chmurą magiczną, a wszystkie kominy</wers_wciety>/
Czarnoksiężnika tyglem, skąd wylata/
<wers_wciety typ="1">Na świat bogactwo: weksle i daniny.</wers_wciety>/
Ciężka nawała mgieł miasto przygniata,/
<wers_wciety typ="1">Skroś nich majaczy słońca okrąg siny.</wers_wciety>/
Jest to zwyczajna atmosfera mglista/
Londynu: bardzo zdrowa, choć nie czysta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stanął, a ja z nim. Zbliżam się ku mecie./
<wers_wciety typ="1">Tak flota, gdy ma dać ognia, to w pędzie</wers_wciety>/
Staje. Niedługo znowu mnie znajdziecie,/
<wers_wciety typ="1">Jak kur na jednej z wami siądę grzędzie.</wers_wciety>/
Chcę tu rzec prawdę, której nie weźmiecie/
<wers_wciety typ="1">Za prawdę, bowiem właśnie prawdą będzie.</wers_wciety>/
Miotłą pani Fraj<pe><slowo_obce>pani Fraj</slowo_obce> --- Elizabeth Fry (1780--1845), angielska filantropka i reformatorka systemu więziennictwa.</pe> pragnę domy chrześćjan/
Oczyścić, wymieść pajęczynę ze ścian.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aj! aj! Pani Fraj! Czyliż to koniecznie/
<wers_wciety typ="1">Biedne łotrzyce pouczać w Newgecie<pe><slowo_obce>w Newgecie</slowo_obce> --- tj. w więzieniu Newgate.</pe>?</wers_wciety>/
Idź do Carltonu lub gdzie indziej; grzecznie/
<wers_wciety typ="1">Pięść na królewskim połóż twardym grzbiecie.</wers_wciety>/
Mówisz: ,,Poprawiam lud!..." a! niedorzecznie,/
<wers_wciety typ="1">Tylko filantrop takie brednie plecie.</wers_wciety>/
Pani Fraj! --- Napraw naszych ,,dobrych" złości./
Myślałem, że masz więcej nabożności.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiedz, że starcom przynależy cnota,/
<wers_wciety typ="1">Oducz czamarek, pledów i wojaży;</wers_wciety>/
Powiedz: Nie wróci starcom młodość złota,/
<wers_wciety typ="1">Kupne wiwaty nie wesprą nędzarzy;</wers_wciety>/
Powiedz, że William Curtis idyjota,/
<wers_wciety typ="1">Najgłupszej myśli w mózgu nie wysmaży;</wers_wciety>/
Prostacki Falstaff<pe><slowo_obce>Falstaff</slowo_obce> --- żołnierz samochwał ze sztuk Williama Shakespeare'a.</pe> swojego Henrysia,/
Błazen, co przestał już błaznować dzisia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513118746777-2462415757"/><motyw id="m1513118746777-2462415757">Władza, Dobro</motyw>Powiedz --- po życiu spędzonym w podłości,/
<wers_wciety typ="1">Krwi, zdradzie, może to za późno będzie ---</wers_wciety>/
Że kto do nazwy ,,<wyroznienie>wielki</wyroznienie>" prawa rości,/
<wers_wciety typ="1">Ten niekoniecznie stanie w <wyroznienie>dobrych</wyroznienie> rzędzie;</wers_wciety>/
Najwięksi władcy mieszkali w niskości./
<wers_wciety typ="1">Powiedz --- lecz dosyć tej mojej gawędzie;<end id="e1513118746777-2462415757"/></wers_wciety>/
Wnet się znów echem moja pieśń rozniesie,/
Jak róg Rolanda w ronsewalskim lesie.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń jedenasta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy biskup Berkeley<pe><slowo_obce>Berkeley, George</slowo_obce> (1685--1753) --- filozof irlandzki, zwolennik empiryzmu, autor maksymy <slowo_obce>esse est percipi</slowo_obce> (łac.: być znaczy być postrzeganym).</pe> rzekł: ,,Materii nie ma",/
<wers_wciety typ="1">Niematerialne było takie zdanie.</wers_wciety>/
Jednakże twierdzą, że próby wytrzyma:/
<wers_wciety typ="1">Najsubtelniejszy mózg za wiotki na nie.</wers_wciety>/
Ale wierzyć w nie? Gdy swymi oczyma/
<wers_wciety typ="1">Zobaczę, iż się ciało niczym stanie,</wers_wciety>/
Uwierzę, że świat jest duchem, że zdrowy/
Rozsądek noszę, choć nie noszę głowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co za wspaniały pomysł świat przedstawić/
<wers_wciety typ="1">Powszechną ,,jaźnią"; mówić, że substratem</wers_wciety>/
Jego duchowe ,,Ja"! Chcę w zakład stawić/
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Taki</wyroznienie> świat, że jest wiele prawdy na tem.</wers_wciety>/
Wątpienie! Jeśliś wątpieniem, jak prawić/
<wers_wciety typ="1">Lubią uczeni --- ja wątpię --- pryzmatem</wers_wciety>/
Jesteś dla słońca prawdy. Rajski dżinie,/
Nie kuś mnie, bo się w tobie mózg rozpłynie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I tak niestrawność na wnętrzu mnie tłoczy,/
<wers_wciety typ="1">Ten ,,nienajsłodszy Ariel", i nadaje</wers_wciety>/
Uczuciom polot wcale nieuroczy,/
<wers_wciety typ="1">A co prawdziwą torturą się staje,</wers_wciety>/
To to, że nie ma, gdzie by zwrócić oczy,/
<wers_wciety typ="1">By o gatunki nie tknąć i rodzaje,</wers_wciety>/
Planety, byty, słowem: dziwne dziwo/
Wszechświat --- który jest omyłką szczęśliwą,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeśli go stworzył traf. Zasię, jeżeli/
<wers_wciety typ="1">Rację ma Pismo święte, tym-ci lepiej;</wers_wciety>/
Już i tak swarzą, żeśmy nazbyt śmieli,/
<wers_wciety typ="1">Że się nam lada nowość głowy czepi,</wers_wciety>/
Słusznie; zbyt krótkie życie, byśmy mieli/
<wers_wciety typ="1">Zrozumieć wszystko, nieudolni, ślepi; j</wers_wciety>/
Zwłaszcza że ,,ów dzień" wszystko nam odchyli./
A gdy nie przyjdzie?... Owszem; spać jest milej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc filozofia precz i ten zwodniczy/
<wers_wciety typ="1">System, gdzie wszystko polega na wietrze.</wers_wciety>/
Co jest, to --- sądzę --- jest; co się zaś tyczy/
<wers_wciety typ="1">Tej prawdy, ufam, że jej nikt nie zetrze.</wers_wciety>/
Od dni robię się jakiś suchotniczy,/
<wers_wciety typ="1">Przyczyną nie wiem co --- może powietrze.</wers_wciety>/
A równocześnie <begin id="b1513119515319-1491292631"/><motyw id="m1513119515319-1491292631">Wiara, Choroba</motyw>w miarę mizernienia/
Me niedowiarstwo w wiarę się przemienia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pierwszy więc atak dowiódł mi istności/
<wers_wciety typ="1">Boga, weń zresztą wierzę --- i w szatany;</wers_wciety>/
Drugi: mistycznej w Matce dziewiczości;/
<wers_wciety typ="1">Trzeci: powstanie grzechu według znanej</wers_wciety>/
Litery; czwarty na Trójcę w jedności/
<wers_wciety typ="1">Okazał dowód tak nieprzełamany,</wers_wciety>/
Że chciałbym trójkę na czwórkę rozszerzyć,/
By tym pobożniej i tym pewniej wierzyć.
<end id="e1513119515319-1491292631"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do rzeczy. --- Kto z was stał na Akropolu/
<wers_wciety typ="1">I patrzał stamtąd na attyckie łany,</wers_wciety>/
Był w malowniczym Konstantynopolu/
<wers_wciety typ="1">Albo pił w Chinach, kraju porcelany,</wers_wciety>/
Herbatę złotą jak wody Paktolu<pe><slowo_obce>Paktol</slowo_obce> --- złotonośna rzeka w Turcji.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">W gruzach Niniwy siedział rozsypanej,</wers_wciety>/
Nie powie zrazu wiele o Londynie,/
Ale co o nim powie, nim rok minie? ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Już pod noc Juan na szczyt Strzeleckiego/
<wers_wciety typ="1">Wjechał pagórka. To wzgórze się wznosi</wers_wciety>/
Ponad doliną złego i dobrego,/
<wers_wciety typ="1">Która Londynu wielkie imię nosi.</wers_wciety>/
Wkoło milczenie; w ciszy pogodnego/
<wers_wciety typ="1">Wieczoru słychać jedynie skrzyp osi</wers_wciety>/
I szum, jak w gnieździe pszczół albo szerszeni,/
Z czynnego miasta, co się życiem pieni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan w powiewach wieczornego tchnienia/
<wers_wciety typ="1">Szedł za powozem milcząc. Jego dusza</wers_wciety>/
Tonie w podziwie wielkiego plemienia,/
<wers_wciety typ="1">To imponuje jej i to ją wzrusza.</wers_wciety>/
Tu mieszka wolność, tu się rozprzestrzenia;/
<wers_wciety typ="1">Tu krzyczeć może lud ani go zgłusza</wers_wciety>/
Zgrzyt torturowych kół świętej Hermandad<pe><slowo_obce>święta Hermandad</slowo_obce> --- hiszpańskie bractwo poświęcone obronie np. miasta.</pe>,/
Tu bunt wywołać zdoła lada mandat.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513119818500-3540534106"/><motyw id="m1513119818500-3540534106">Pieniądz</motyw>Tu czyste żony, czysta krew. Tu płacą/
<wers_wciety typ="1">Ludzie, ile chcą, a że płacą drogo,</wers_wciety>/
To tylko przeto, że pieniądze tracą/
<wers_wciety typ="1">W dowód, że mają, zatem wydać mogą.<end id="e1513119818500-3540534106"/></wers_wciety>/
Tu nie potrzeba nawet praw, bo na co?/
<wers_wciety typ="1">Wędrowiec śmiało jeździ pustą drogą,</wers_wciety>/
Gdyż... przerwał dalsze myśli tej rozwicie/
Szorstki krzyk: ,,<slowo_obce>God damn<pe><slowo_obce>God damn</slowo_obce> --- angielskie przekleństwo.</pe></slowo_obce>! Pieniądze lub życie!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Te wolne głosy wypadły z zasadzki/
<wers_wciety typ="1">Z ust czterech łotrów, którzy wypatrzyli,</wers_wciety>/
Jak szedł sam jeden, i w sposób kozacki/
<wers_wciety typ="1">Umieli korzyść wyciągnąć z tej chwili,</wers_wciety>/
Kiedy dżentelmen, chcąc użyć przechadzki,/
<wers_wciety typ="1">Jeśli kułaka nie ma, co nie myli,</wers_wciety>/
Może w tym kraju bogaczów przygodnie/
Utracić razem i życie, i spodnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan w angielskiej mowie nie był przedni,/
<wers_wciety typ="1">Jedna mu klątwa: ,,<slowo_obce>God damn</slowo_obce>", była znana,</wers_wciety>/
Ale, że słów tych nie słuchał po wsze dni,/
<wers_wciety typ="1">Myślał, że znaczą prosto: ,,Witam pana!"</wers_wciety>/
Albo: ,,Bóg z tobą!" Nie liczę do bredni,/
<wers_wciety typ="1">Że tak rozumiał. Ja sam --- pół-Normana;</wers_wciety>/
(Na swe nieszczęście) --- znałem wiele osób,/
Co zawsze: ,,Witaj", mówiły w ten sposób.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz Juan za to rozumiał ich ruchy,/
<wers_wciety typ="1">A że miał serce orle, nie gołębie,</wers_wciety>/
Dobył krócicy szybko zza pazuchy,/
<wers_wciety typ="1">Strzelił, jednemu kulę utkwił w kłębie.</wers_wciety>/
Ten padł i tarzał się jak wół od muchy/
<wers_wciety typ="1">Cięty, i ziemię rodzinną żuł w gębie</wers_wciety>/
Krzycząc na swego towarzysza Jana:/
,,Janku! Dostałem kulą w brzuch od Franka".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc Janek --- nogi za pas i uskoczy;/
<wers_wciety typ="1">Wnet się i świta Juana przyczłapie;</wers_wciety>/
Stanąwszy z dala, dziwem pasie oczy/
<wers_wciety typ="1">I zamiast pomoc nieść, za uchem drapie.</wers_wciety>/
Lecz Juan widząc, jak ,,Syn nocy" broczy,/
<wers_wciety typ="1">Że mu z krwią życie żyłami wykapie,</wers_wciety>/
Woła bandaży, szarpi i oliwy,/
Żałując, że był może nazbyt żywy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W tym kraju --- myślał --- spod polarnej gwiazdy/
<wers_wciety typ="1">Może tak gościom szacunek się składa,</wers_wciety>/
Wszak przypominam tutejsze zajazdy,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie ukłonami gospodarz okrada,</wers_wciety>/
Zamiast przekleństwem i groźbą śród jazdy./
<wers_wciety typ="1">Co czynić? Kona. Rzucić nie wypada</wers_wciety>/
Człeka, samemu jechać w dalszą drogę./
,,Podnieść go! Złożyć na wozie. Pomogę".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie dopełnili zacnego uczynku,/
<wers_wciety typ="1">Gdy konający: ,,Och! przeklęta zupa ---</wers_wciety>/
Wrzasnął. --- Och, podaj, och, kie-li-szek kmin-kó-/
<wers_wciety typ="1">Wki; och, odejdź precz --- och, nie ruszaj --- trupa!"</wers_wciety>/
Wtem na serdecznym już gaśnie kominku/
<wers_wciety typ="1">Życie i czarna krew mu z rany chlupa,</wers_wciety>/
Rzężąc zatopił w szyi sztywne palce/
I zdarł z niej chustkę, krzycząc: ,,Daj to Salce!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chustka, zmoczona we krwi jeszcze świeżej,/
<wers_wciety typ="1">Upadła tuż pod nogami Juana.</wers_wciety>/
Zdziwił się, czemu tam padła i leży,/
<wers_wciety typ="1">Czy to on owa osoba żegnana...</wers_wciety>/
Tomek był perłą londyńskiej młodzieży,/
<wers_wciety typ="1">Szykowiec, łobuz, udający ,,pana",</wers_wciety>/
Tak wesół, że mu wszystko było ,,mucha",/
Póki miał w mieszku grosz, a w ciele ducha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zrobiwszy, co mógł --- na zatuszowanie/
<wers_wciety typ="1">Z różnych powodów nieprzyjemnej sprawy,</wers_wciety>/
Skoro komisja skończyła badanie,/
<wers_wciety typ="1">Pożegnał Juan widok arcykrwawy,</wers_wciety>/
Bo też obeszło go to niesłychanie,/
<wers_wciety typ="1">Że ledwo na ląd <wyroznienie>wolny</wyroznienie> wysiadł z nawy,</wers_wciety>/
Musiał w koniecznej obronie <wyroznienie>wolnego</wyroznienie>/
Zabić Anglika --- i nierad był z tego.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znaczną osobę zgładził z tego świata,/
<wers_wciety typ="1">Co była tęgim w swoim kole szprychem.</wers_wciety>/
Dla niego w oknach nie istniała krata,/
<wers_wciety typ="1">W drzwiach zamek, bo go otwierał wytrychem.</wers_wciety>/
Kto był tak ,,galant" od stóp do krawata,/
<wers_wciety typ="1">Kto tak drwił z życia jowialnym uśmiechem,</wers_wciety>/
Kto na przedmiejskie swą kochankę bale/
Tak wiódł pod rękę, jak on ,,Czarną Salę"?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie ma już Tomka --- więc o Tomku basta!/
<wers_wciety typ="1">Bohaterowie umierają. Proście</wers_wciety>/
Boga, niech liczba ich nadal nie wzrasta.../
<wers_wciety typ="1">--- Witaj, Tamizo! Witaj! Po twym moście</wers_wciety>/
W brykach jak bęben dudniących do miasta/
<wers_wciety typ="1">Sławnego toczą się zamorscy goście,</wers_wciety>/
Przez Kensington<pe><slowo_obce>Kensington</slowo_obce> --- dzielnica Londynu, znana ze swoich ogrodów.</pe> i tym podobne <wyroznienie>tony</wyroznienie>,/
Śród których człowiek <wyroznienie>grodu</wyroznienie> jest spragniony;</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przez nagie i drzew pozbawione ,,Gaje"/
<wers_wciety typ="1">(Od tego: <slowo_obce>lucus</slowo_obce><pe><slowo_obce>lucus</slowo_obce> (łac.) --- las.</pe>); przez prospekty, zwane</wers_wciety>/
--- ,,Wzgórzem rozkoszy", której niedostaje<pe><slowo_obce>niedostawać</slowo_obce> (daw.) --- brakować.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">I gdzie jest równo; poprzez murowane</wers_wciety>/
Domy, w których kurz we znaki się daje,/
<wers_wciety typ="1">A: ,,do najęcia", na nich napisane;</wers_wciety>/
Zaułki, zwane grzecznie: Eldorada,/
Z których by Ewa uciekała rada.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rogatki, wozy, bryki z każdej strony,/
<wers_wciety typ="1">Wir kół, huk żelaz, ścisk ludzkiego tłoku.</wers_wciety>/
Tu poczta pędzi jak sen niedośniony,/
<wers_wciety typ="1">Tam szynk zaprasza na szklaneczkę groku<pe><slowo_obce>grog</slowo_obce> --- napój alkoholowy na bazie rumu rozcieńczonego wodą, zwykle gorącą.</pe>.</wers_wciety>/
W oknie fryzjera peruki, szyniony<pe><slowo_obce>szynion</slowo_obce> --- rodzaj damskiego nakrycia głowy.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Lampiarz po rogach dla przegnania mroku</wers_wciety>/
Nalewa w każdą latarnię blaszaną/
Oliwy --- gazu naówczas nie znano.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podróżny poprzez tłum i wrzawę dziką/
<wers_wciety typ="1">Do Babilonu spółczesnego wkracza.</wers_wciety>/
Czy konno wjeżdża, czy pocztą, czy bryką,/
<wers_wciety typ="1">Zaraz go ten wir człowieczy zahacza,</wers_wciety>/
Mógłbym rzec więcej, ale przewodnikom/
<wers_wciety typ="1">Nie chcę odbierać chleba. Słońce macza</wers_wciety>/
W Tamizie lice; noc z pomroku czyha,/
Nasza gromadka przez most się przepycha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miła jest szeptem swym Tamiza tkliwa,/
<wers_wciety typ="1">Obecność nurtów przypominająca,</wers_wciety>/
Lecz pośród <slowo_obce>Damn my eyes</slowo_obce> prawie lękliwa./
<wers_wciety typ="1">Lamp <wyroznienie>Westminsteru</wyroznienie> jednostajnie drżąca</wers_wciety>/
Światłość i ten plac, i kąt, gdzie przebywa/
<wers_wciety typ="1">Sława jak widmo i w blaskach miesiąca</wers_wciety>/
Ślizga się, skacze z kolumn na kolumny,/
A którym Albion jest najbardziej dumny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><wyroznienie>Gaju Druidów</wyroznienie> nie ma! Nie bacz na to./
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Stone Henge</wyroznienie>' u nie ma!... Lecz na cóż czułości?</wers_wciety>/
Jest za to <wyroznienie>Bedlam</wyroznienie><pe><slowo_obce>Bedlam</slowo_obce> --- potoczna nazwa Bethlem Royal Hospital, pierwszego szpitala psychiatrycznego.</pe> z bardzo mocną kratą,/
<wers_wciety typ="1">By wariat nie gryzł zwiedzających gości; </wers_wciety>/
Jest dla dłużników dom --- z ciemną komnatą;/
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>Mansion House</wyroznienie><pe><slowo_obce>Mansion House</slowo_obce> --- rezydencja Lorda Mayora Londynu.</pe> także, choć nań lud się złości,</wers_wciety>/
Sądzę, że jest dom wspaniały, choć sztywny;/
Ale <wyroznienie>Opactwo</wyroznienie> --- to mi gmach przedziwny!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lampy po <wyroznienie>Charing-Cross</wyroznienie> aż do <wyroznienie>Pall-Mallu</wyroznienie>/
<wers_wciety typ="1">Błyszczą jasnością taką okazałą,</wers_wciety>/
Jakiej w stolicach Europy wielu/
<wers_wciety typ="1">Prawie się nie zna jeszcze --- powiem śmiało.</wers_wciety>/
Noc tych miast nie ma światłości na celu./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513146500414-1485065785"/><motyw id="m1513146500414-1485065785">Rewolucja</motyw>Francja, kraj dotąd oświecony mało,</wers_wciety>/
Chciał się oświecić --- lecz środki pomieszał:/
Zamiast lamp --- szlachtę na latarniach wieszał.<end id="e1513146500414-1485065785"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tacy szlachcice, wiszący wzdłuż drogi,/
<wers_wciety typ="1">Dosyć <wyroznienie>jaskrawo</wyroznienie> ludzkość oświecali,</wers_wciety>/
Równie jak niegdyś czerwone pożogi;/
<wers_wciety typ="1">--- Ostatni rodzaj dla ślepców się chwali ---</wers_wciety>/
Ci świecą niby fosfor lub złowrogi/
<wers_wciety typ="1">Dla duszy błędny ognik, co się pali</wers_wciety>/
Na bagnie, wabi, wiedzie na bezdroże;/
To cię <wyroznienie>oślepi</wyroznienie> --- <wyroznienie>oświecić</wyroznienie> nie może.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W Londynie gdyby Diogenes<pe><slowo_obce>Diogenes z Synopy</slowo_obce> (413 p.n.e.--ok. 323 r. p.n.e.) --- filozof grecki, cynik, znany z demonstracyjnej abnegacji.</pe> nowy/
<wers_wciety typ="1">Pragnął odnaleźć swojego ,,człowieka"</wers_wciety>/
Igdyby nie mógł go napotkać w owej/
<wers_wciety typ="1">Stolicy, w którą, jak do morza, ścieka</wers_wciety>/
Z wszystkich narodów motłoch wielogłowy,/
<wers_wciety typ="1">To nie z braku lamp. Co do mnie: ćwierć wieka</wers_wciety>/
Szukając perły tej zimą i latem,/
Widzę, że świat jest jednym --- adwokatem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na <wyroznienie>Pall-Mall</wyroznienie> koła o kamienie grają,/
<wers_wciety typ="1">Prąc się pośród fal pracowitej nacji,</wers_wciety>/
Rzadszych już, bo się zewsząd otwierają/
<wers_wciety typ="1">Bramy na odgłos dzwonków i kolacji</wers_wciety>/
Żądni mieszkańcy do domów wracają./
<wers_wciety typ="1">Don Juan, młody ,,grzesznik z dyplomacji",</wers_wciety>/
Jedzie w powozie, mija, jak się rzekło,/
<wyroznienie>St. Jamesa</wyroznienie> pałac i <wyroznienie>St. Jamesa</wyroznienie> ,,piekło<pe><slowo_obce>piekło</slowo_obce> --- określenie na domy gry.</pe>".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jadą przed hotel. Z drzwi płyną lokaje/
<wers_wciety typ="1">Wyfrakowani; dokoła już stoi</wers_wciety>/
Ciżba i owe pospolite zgraje/
<wers_wciety typ="1">Pafijskich dziewic, którymi się roi</wers_wciety>/
Przykładny Londyn, kiedy noc nastaje,/
<wers_wciety typ="1">Choć niemoralne, Malthus<pe><slowo_obce>Malthus, Thomas Robert</slowo_obce> (1766--1834) --- angielski ekonomista, jako pierwszy zwrócił uwagę na zagrożenie przeludnieniem.</pe> do nich kroi,</wers_wciety>/
Na przeludnienie szukając pomocy./
--- Juan już wysiadł ze swojej karocy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ulokował się w najmilszym hotelu/
<wers_wciety typ="1">Dla cudzoziemca, co pływa w faworze<pe><slowo_obce>fawor</slowo_obce> (daw.) --- łaska.</pe></wers_wciety>/
Szczęścia, a mając pieniędzy jak chmielu,/
<wers_wciety typ="1">Słone rachunki lekceważyć może.</wers_wciety>/
Mieszkało i dziś mieszka posłów wielu/
<wers_wciety typ="1">W dyplomatycznych kłamstw przesławnej norze,</wers_wciety>/
Nim się do czystszej przeniosą dzielnicy,/
W brązowej ryjąc nazwisko tablicy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan w sprawie prywatnej wysłany,/
<wers_wciety typ="1">Lecz do której w grę wchodziły narody,</wers_wciety>/
Nie był na tyle z rozumu obrany,/
<wers_wciety typ="1">By głosić swego przybycia powody.</wers_wciety>/
Wiedziano tylko, że w misji nieznanej/
<wers_wciety typ="1">Przybył do Anglii cudzoziemiec młody,</wers_wciety>/
Przystojny, który --- szeptano w skrytości ---/
Zawrócił głowę jej cesarskiej mości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jego przygody, batalie, kochanki,/
<wers_wciety typ="1">Wyprzedzając go, szum zrobiły wielki;</wers_wciety>/
<begin id="b1513177245008-500073931"/><motyw id="m1513177245008-500073931">Moda, Pożądanie</motyw>A romantyczki --- jak wiesz --- wychowanki/
<wers_wciety typ="1">Apollinowe, zwłaszcza zaś Angielki,</wers_wciety>/
Lubią przesadę, dla niej łamią szranki/
<wers_wciety typ="1">Rozsądku, rzeczy nadludzkich czcicielki.</wers_wciety>/
Zatem wszedł w modę --- rzecz, co w naszej dużej/
Ojczyźnie paniom za namiętność służy.
<end id="e1513177245008-500073931"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie, aby która była beznamiętna;/
<wers_wciety typ="1">Przeciwnie --- ale jej żądze są z głowy;</wers_wciety>/
Następstwo zresztą ma te same piętna,/
<wers_wciety typ="1">Jakby je proces wytworzył sercowy.</wers_wciety>/
Sposób działania to rzecz obojętna;/
<wers_wciety typ="1">Byłeś do celu jeno doszedł zdrowy,</wers_wciety>/
To jest --- do jej... ust albo do kobierca,/
Cóż ci, czy chęć jej szła z głowy, czy z serca!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan przedstawił we właściwym czasie/
<wers_wciety typ="1">Właściwym ludziom listy wierzytelne,</wers_wciety>/
Przychylność widział w ich oblicz grymasie./
<wers_wciety typ="1">Mężowie stanu, kamienie węgielne</wers_wciety>/
Państwa, sądzili, że młodzieńczyk da się/
<wers_wciety typ="1">(Są to doniosłe sprawy, choć subtelne)</wers_wciety>/
Tak łatwo na ich uśmiech wziąć obleśny,/
Jak na ptasznika lep słowiczek leśny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Błądzili. To się starym ludziom zdarza;/
<wers_wciety typ="1">Powiemy o nich, ale aż w przyszłości,</wers_wciety>/
Bo się za często bezmyślnie powtarza/
<wers_wciety typ="1">O politykach i dwulicowości.</wers_wciety>/
Lżą, prawda, lecz nie z bezczelnością Igarza./
<wers_wciety typ="1">Co ja w kobietach lubię do zazdrości,</wers_wciety>/
To, że w nich kłamstwo z taką sztuką gra się,/
Że przy nim prawda nawet kłamstwem zda się.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513177342847-2744444052"/><motyw id="m1513177342847-2744444052">Kłamstwo</motyw>Czymże jest kłamstwo? Tylko się zastanów!/
<wers_wciety typ="1">Prawdą w przebraniu. Wspomnij zastęp cały</wers_wciety>/
Dziejopisarzy, prawników, kapłanów:/
<wers_wciety typ="1">W czyjeż się dzieła kłamstwa nie wmieszały?</wers_wciety>/
Cień prawdy zniszczyłby wartość koranów,/
<wers_wciety typ="1">Objawień zniósłby poezję, annały,</wers_wciety>/
Proroctwa --- chyba że zdarzeniem rzadkiem/
Są datowane jeszcze przed wypadkiem.<end id="e1513177342847-2744444052"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Święćcie się, kłamstwa! Ach! Któż teraz przytnie/
<wers_wciety typ="1">Mej Muzie nazwę mizantropki? Światu</wers_wciety>/
<slowo_obce>Te Deum</slowo_obce> dzwoni, a jeśli kto zgrzytnie,/
<wers_wciety typ="1">To się zań wstydzi rumieńcem szkarłatu.</wers_wciety>/
Nie zgrzytaj! Ucz się kłaniać czołobitnie,/
<wers_wciety typ="1">Całować ręce, nogi majestatu,</wers_wciety>/
Każdą część, jak dziś Eryn<pe><slowo_obce>Eryn</slowo_obce> --- Irlandia.</pe> czyni sławny;/
--- Konicz tej ziemi stał się już niestrawny. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan przedstawił się. Jego książęcy/
<wers_wciety typ="1">Strój, mina szmery wzbudziły zazdrości</wers_wciety>/
I dziwu. Nie wiem, co chwalono więcej./
<wers_wciety typ="1">Także diament olbrzymiej wielkości,</wers_wciety>/
Który carowa na jego chłopięcy/
<wers_wciety typ="1">Kołpaczek w szale... czy miłości</wers_wciety>/
Przypięła, wielką sensację zrobił./
--- Prawda też, że go uczciwie zarobił. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz ministrowie, sekretarze, radcy/
<wers_wciety typ="1">Dla posłów tego i owego króla</wers_wciety>/
Uprzedzający muszą być i gładcy,/
<wers_wciety typ="1">Nim go z sekretem zapędzą ,,do ula",</wers_wciety>/
Nawet klerkowie, ci właściwi władcy/
<wers_wciety typ="1">W ministra gabinecie lub konsula,</wers_wciety>/
Kałuże, brudem nabrzmiałe na strugi,/
Grzecznością sobie skarbili zasługi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zdzierstwo jest jednym z ich zajęć codziennych./
<wers_wciety typ="1">Na to najęci są, z tego się składa</wers_wciety>/
Ich praca w biurach cywilnych, wojennych./
<wers_wciety typ="1">Jeśli nie wierzysz, zapytaj sąsiada,</wers_wciety>/
Kiedy paszportu albo małocennych/
<wers_wciety typ="1">Akt potrzebuje, co się naujada.</wers_wciety>/
Powie ci, ile ta czerń<pe><slowo_obce>czerń</slowo_obce> --- tu: tłum.</pe> tuczna warta,/
Ci naturalni potomkowie czarta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z pewnym <slowo_obce>empressement</slowo_obce><pe><slowo_obce>empressement</slowo_obce> (z fr.) --- gorliwość, przesada.</pe> przyjęli Anglicy/
<wers_wciety typ="1">Gościa --- ten frazes biorą od sąsiady,</wers_wciety>/
Gdzie się uczucia jak na szachownicy/
<wers_wciety typ="1">Według przyjętej kieruje zasady</wers_wciety>/
W rozmowie, prasie, na wsi i w stolicy./
<wers_wciety typ="1">Do przymusowej Anglik jest ogłady</wers_wciety>/
Niestworzon, jakby wąski kanał wody/
Także językom dodawał swobody.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo <slowo_obce>Damme</slowo_obce> brytyjskie jest raczej klasyczne;/
<wers_wciety typ="1">Klątwa stałego lądu ma ton gminny;</wers_wciety>/
Żadne jej usta arystokratyczne,/
<wers_wciety typ="1">A więc i moje, wyrzec nie powinny.</wers_wciety>/
Jest to grzeczności schizma; zagraniczne/
<wers_wciety typ="1">Klątwy woń mają kałuży rodzinnej;</wers_wciety>/
<slowo_obce>Damme</slowo_obce> eteryczne jest, choć gorączkowe;/
Lekkie, platońskie i na skroś duchowe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szorstkość masz w domu; w ramach własnej gminy;/
<wers_wciety typ="1">Szukasz grzeczności, prawdziwej czy szczerej,</wers_wciety>/
Przez ,,modrą toń i białe szumowiny"/
<wers_wciety typ="1">Popłyń; pierwsza jest emblemem tej sfery,</wers_wciety>/
Skąd płyniesz, drugie symbolem dziedziny,/
<wers_wciety typ="1">Ku której zmierzasz. --- Lecz czas do kwatery</wers_wciety>/
Głównej powrócić. Jedność w poemacie/
Istnieć powinna, jak to w moim macie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na wielkim świecie --- te wyrazy znaczą/
<wers_wciety typ="1">Części stolicy górne i zachodnie,</wers_wciety>/
Z garsteczką ludzi, którzy nie kulbaczą/
<wers_wciety typ="1">Mądrości, jadąc i bez niej wygodnie;</wers_wciety>/
Co, gdy jest pora spania, wstawać raczą,/
<wers_wciety typ="1">A tłum traktują litośno-łagodnie.</wers_wciety>/
Don Juan zatem, patrycjuszów dziecię,/
Dobrze przyjęty był na wielkim świecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był kawalerem; rzecz, która obchodzi/
<wers_wciety typ="1">Panny, jest ważna też dla oblubienic;</wers_wciety>/
W pierwszych nadzieje hymenowe rodzi,/
<wers_wciety typ="1">W drugich, gdy miłość niemocna, wiem, że nic</wers_wciety>/
Narzeczonych im porzucić nie szkodzi./
<wers_wciety typ="1">Małżonka solą jest mężowskich źrenic,</wers_wciety>/
Przeszkadza, zwiększa przeniewierstwa zbrodnię/
I żal, grzeszyć też przy niej --- niewygodnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był kawalerem sztuk, towarzyskości/
<wers_wciety typ="1">Oraz serc; tańczył, śpiewał jak anioły;</wers_wciety>/
Miał cechy sentymentalnej rzewności/
<wers_wciety typ="1">Mozarta; umiał raz stać się wesoły,</wers_wciety>/
Raz smutny; niby tak jak ludzie prości./
<wers_wciety typ="1">Choć chłopię --- znał świat, bo z praktycznej szkoły</wers_wciety>/
Życiowej wyszedł; rzecz niepospolita,/
A wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> inna, niż się w książkach czyta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Panny się przy nim rumienią po oczy,/
<wers_wciety typ="1">Nie tracą równie barw mężatek twarze,</wers_wciety>/
Bo wszystko kraj nasz posiada uroczy:/
<wers_wciety typ="1">Są w nim do pędzla lica i malarze.</wers_wciety>/
Róż, młodość przeciw niemu się jednoczy,/
<wers_wciety typ="1">Żaden się rycerz nie oprze tej parze.</wers_wciety>/
Córki strój chwalą, a troskliwe maci/
Badają dochód i czy nie ma braci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kupcy, strojący panny na rachunek/
<wers_wciety typ="1">Przyszłego męża, co musi zapłacić,</wers_wciety>/
Zanim rozkoszy świeży pocałunek/
<wers_wciety typ="1">Zacznie swą słodycz i swój powab tracić,</wers_wciety>/
Chcąc ten szczęśliwy wyzyskać trafunek/
<wers_wciety typ="1">I na zamorskim panku się zbogacić,</wers_wciety>/
Nie żałowali panienkom zaliczek,/
Smutny na szyje przyszłych mężów stryczek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sawantki, ów chór sonetów echowy,/
<wers_wciety typ="1">Co robią z kartek każdego zeszytu</wers_wciety>/
,,Szkiców" podszewki dla czepków i głowy,/
<wers_wciety typ="1">Schodzą się, pełne modrego prześwitu,</wers_wciety>/
Proszą go o sąd o balladzie nowej,/
<wers_wciety typ="1">Kaleczą język Paryża, Madrytu,</wers_wciety>/
Pytają, czy był w Troi i gdzie milej,/
Czy w Rosji, czy też w rodzinnej Kastylii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan, co czuł się w tej dziedzinie płytki,/
<wers_wciety typ="1">A literackim nie był szarlatanem,</wers_wciety>/
Wzięty od panien i matron na spytki,/
<wers_wciety typ="1">Jak mógł ,,z piwnice wykręcał się sianem".</wers_wciety>/
Jego wojenne i miłosne zbytki,/
<wers_wciety typ="1">I <slowo_obce>metier</slowo_obce><pe><slowo_obce>metier</slowo_obce> (fr.) --- fach.</pe> (był tancerzem zawołanym)</wers_wciety>/
Zasłoniły mu źródła Muz chwalone,/
Które --- dziw, znalazł modre, nie zielone!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc odpowiada im z pewnością w oku,/
<wers_wciety typ="1">Skromnie o mocy słów swych przeświadczony,</wers_wciety>/
Co mądrym zdaniom dodaje uroku/
<wers_wciety typ="1">Prawdy gruntownej i nieprzełomionej.</wers_wciety>/
Miss Araminta, co w szesnastym roku/
<wers_wciety typ="1">Zrobiła przekład tragedii: <tytul_dziela>Szalony</tytul_dziela></wers_wciety>/
<tytul_dziela>Herkules</tytul_dziela>, w równie szalonym języku,/
Spisała wszystko pilnie w pamiętniku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513178875287-2118763816"/><motyw id="m1513178875287-2118763816">Poezja</motyw>Ponieważ kilku językami władał,/
<wers_wciety typ="1">Zręcznie ich użył, niby bez zamiaru.</wers_wciety>/
Ten fakt mu w oczach dam większy wdzięk nadał./
<wers_wciety typ="1">Więc żałowano, że nie posiadł daru</wers_wciety>/
Poetyckiego; gdyby go posiadał,/
<wers_wciety typ="1">Zabójcza byłaby moc jego czaru.</wers_wciety>/
Miss Maevia, lady Frisky wiedzieć chciały,/
Jak by w hiszpańskich wierszach się wydały.<end id="e1513178875287-2118763816"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak osądzony najpiękniej z pozorów,/
<wers_wciety typ="1">Wchodził każdego wieczora i ranka</wers_wciety>/
Między koterie dam, ambasadorów;/
<wers_wciety typ="1">Na rautach widział, jak w zjawieniu Banka,</wers_wciety>/
Dziesięć tysięcy żyjących autorów/
<wers_wciety typ="1">--- Przeciętna naszych wielkości wiązanka.</wers_wciety>/
Ośmiu poetów też --- <wyroznienie>największych</wyroznienie> --- widział./
Każdy z nich ma swój w tygodnikach wydział.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dwudziestopięcioletni i ,,największy/
<wers_wciety typ="1">Z żyjących wieszczów", skoro wziął udziałem</wers_wciety>/
Wygraną, musi, że się nie stał miększy,/
<wers_wciety typ="1">Dowieść jak bokser, wtórnie. Ja nie dbałem</wers_wciety>/
Owieniec czy pas, co zwycięzcę piększy,/
<wers_wciety typ="1">I królem głupców być nie pożądałem.</wers_wciety>/
Alem miał też swój czas, a w czasie onym/
Poezji zwano mnie Napoleonem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><tytul_dziela>Don Juan</tytul_dziela> moją Moskwą, a <tytul_dziela>Faliero</tytul_dziela>/
<wers_wciety typ="1">Mym Lipskiem, Mont Saint Jean miałem w <tytul_dziela>Kainie</tytul_dziela>.</wers_wciety>/
Belle-Alliance durniów, co zeszli na zero,/
<wers_wciety typ="1">Niech, gdy lew upadł, triumfuje ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>.</wers_wciety>/
Ja chcę przynajmniej tak lec, jak mój hero,/
<wers_wciety typ="1">Nie rządzić albo rządzić jak król --- w czynie,</wers_wciety>/
Lub iść na wyspę gdzieś, na świata krajce,/
I stróżem Lowem mieć Southeya zdrajcę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przede mną --- był Scott; przede mną i po mnie/
<wers_wciety typ="1">Moore, Campbell; dziś już Muza nie swywoli,</wers_wciety>/
Na szczyt Syjonu pielgrzymuje skromnie/
<wers_wciety typ="1">I z poetami duchownymi woli</wers_wciety>/
Przestawać; Pegaz truchcikiem przytomnie/
<wers_wciety typ="1">Bieży, bo siedzi na nim Rowley Powley,</wers_wciety>/
Ten nowy Pistol, którego wychudła/
Szkapa miast podków złotych --- nosi szczudła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem mój miły Euphues, chwalony,/
<wers_wciety typ="1">Że to drugi ja, tylko moralniejszy,</wers_wciety>/
Zobaczy kiedyś, jaki zamiar płony/
<wers_wciety typ="1">Być mną, do tego moralnym. Baczniejszy</wers_wciety>/
Ktoś mówi, że i Coleridge<pe><slowo_obce>Coleridge, Samuel Taylor</slowo_obce> (1772--1834) --- jeden z tzw. poetów jezior i prekursorów romantyzmu w literaturze angielskiej.</pe> wart korony;/
<wers_wciety typ="1">Powiem, że Wordsworth<pe><slowo_obce>Wordsworth, William</slowo_obce> (1770--1850) --- poeta angielski, jeden z prekursorów romantyzmu, zaliczany do tzw. poetów jezior.</pe> nie jest wcale mniejszy.</wers_wciety>/
A Southey<pe><slowo_obce>Southey, Robert</slowo_obce> (1774--1843) --- angielski poeta okresu romantyzmu.</pe>? Jego gęś wziął kiepski sędzia,/
Literat Savage Landor<pe><slowo_obce>Savage Landor, Walter</slowo_obce> (1775--1864) --- pisarz angielski.</pe>, za łabędzia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>John Keats<pe><slowo_obce>Keats, John</slowo_obce>  (1795--1821) --- jeden z ważniejszych poetów angielskiego romantyzmu, niedoceniany za życia.</pe>, którego zabiła krytyka,/
<wers_wciety typ="1">Właśnie gdy wkraczał na wielkości progi,</wers_wciety>/
Zawsze niejasny --- śpiewał bez słownika/
<wers_wciety typ="1">Greckiego, chwaląc starożytne bogi;</wers_wciety>/
Sam Jowisz nie znał takiego języka./
<wers_wciety typ="1">Biedny poeta! Los mu dojął srogi!</wers_wciety>/
Czemuż to dusza --- ,,niebios partykuła<pe><slowo_obce>partykuła</slowo_obce> --- tu: cząsteczka.</pe>" ---/
Na gazeciarski artykuł jest czuła?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielu jest żywych i zmarłych szermierzy/
<wers_wciety typ="1">O niedościgłe, a choć doścignione</wers_wciety>/
--- Marne, bo czas znów zwycięzcę ubieży;/
<wers_wciety typ="1">Zwietrzałe mózgi i czaszki spalone</wers_wciety>/
Spadną w grób, co się burzanami zjeży./
<wers_wciety typ="1">Ja na żadnego nie stawiam, bo one</wers_wciety>/
Zastępy są dziś liczne, jak trzydziestu/
Tyranów w Rzymie, kiedy czekał chrzestu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Są one ,,niższym państwem" literackim,/
<wers_wciety typ="1">Jak ów rząd, gdzie rej wiedli pretorianie<pe><slowo_obce>pretorianie</slowo_obce> --- straż przyboczna cesarza rzymskiego.</pe>.</wers_wciety>/
Wtedy kochano się z gminem żołdackim;/
<wers_wciety typ="1">,,Straszna robota" jak ,,kopru zbieranie"</wers_wciety>/
W <slowo_obce>Lirze</slowo_obce>, jak smoku<pe><slowo_obce>smoku</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: smoka.</pe> podkarmianie plackiem./
<wers_wciety typ="1">Gdybym iść nie był musiał na wygnanie</wers_wciety>/
I przy satyrze był, to bym tych zuchów/
Nauczył, co to znaczy walka duchów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeden mocny cios, a wszystko by w drzazgi/
<wers_wciety typ="1">Poszło; lecz dziś już ochoty nie czuję</wers_wciety>/
Psuć sobie spokój takimi drobiazgi./
<wers_wciety typ="1">Potrzebnej k'temu żółci mi brakuje.</wers_wciety>/
Zlepiony jestem z niesurowej miazgi,/
<wers_wciety typ="1">Muza ma zawsze z uśmiechem strofuje;</wers_wciety>/
Potem dygnąwszy, uprzejma i czuła,/
Odchodzi twierdząc, że cię nie ukłuła. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan, który został --- nieszczęśliwy ---/
<wers_wciety typ="1">W żyjących wieszczów i sawantek gronie,</wers_wciety>/
Mały odnosił zysk z jałowej niwy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz umiał cierpieć, będąc w ,,dobrym tonie"</wers_wciety>/
Ćwiczony; gdy się przedmiot stawał ckliwy,/
<wers_wciety typ="1">Zręcznie uciekał i tak żył w salonie</wers_wciety>/
Śród wyższych duchów, radosny i grzeczny,/
Nie jak cień, lecz jak promień --- syn słoneczny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rano ,,zajęty" był. Takie zajęcie:/
<wers_wciety typ="1">Nie pracowite, co nudą otula</wers_wciety>/
Duszę; ospałość, energii zwichnięcie,/
<wers_wciety typ="1">Jadem nasiąkła Nessusa<pe><slowo_obce>Nessos</slowo_obce> (mit. gr.) --- centaur zabity zatrutą strzałą przez Heraklesa; przed śmiercią poradził żonie Heraklesa, Dejanirze, by podarowała mężowi tunikę nasączoną jego krwią, bo to zapewni jej wierność męża. Dejanira posłuchała rady po wielu latach; krew centaura okazała się zatruta.</pe> koszula,</wers_wciety>/
W której, na sofie leżący, o wstręcie/
<wers_wciety typ="1">Do wszelkiej pracy prócz pracy dla króla</wers_wciety>/
I kraju mówi się z łagodnym dreszczem./
(Cóż, gdy ta praca jest na piasek deszczem!)</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą wizyty, podwieczorki, plotki,/
<wers_wciety typ="1">Fotel, boksery; kiedy dzień zapada,</wers_wciety>/
Przejażdżka wokół tej roślinnej szczotki,/
<wers_wciety typ="1">Co się zwie parkiem, a co nie posiada</wers_wciety>/
Kwiatów ni dla pszczół jednej kropli słodkiej,/
<wers_wciety typ="1">Jednak jedyny to ,,Gaj" (jak powiada</wers_wciety>/
Pan Moore), gdzie damy, od chusteczek bledsze,/
Tak zwane ,,świeże" poznają ,,powietrze".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Po toalecie obiad. Rozbudzony/
<wers_wciety typ="1">Świat się porusza; błysk lamp, kół turkoty,</wers_wciety>/
Ciężkie karety, lekkie faetony<pe><slowo_obce>faeton</slowo_obce> --- czterokołowy sportowy powóz.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Jak meteory w swej kolczudze złotej,</wers_wciety>/
Pędzą; szumią już i furczą festony,/
<wers_wciety typ="1">U drzwi mosiężne młotków słychać grzmoty;</wers_wciety>/
Otwierają się, przepuszczając zdroje/
Światła --- Edenu złotego podwoje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513180172817-556857699"/><motyw id="m1513180172817-556857699">Taniec</motyw>Już gospodyni wita, prawie zgięta/
<wers_wciety typ="1">W ukłonach; pary walcem się kołyszą</wers_wciety>/
--- Jedyny taniec, co uczy dziewczęta/
<wers_wciety typ="1">Myśleć, gdy się w nim rozkosznie zadyszą. ---<end id="e1513180172817-556857699"/></wers_wciety>/
W salonach ciżba, która ruchy pęta,/
<wers_wciety typ="1">Ostatni w sieniach stoją albo wiszą,</wers_wciety>/
Na schodach; szlachta, hrabiny i księżny/
Opór stawiają naciskowi mężny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szczęśliwy, kto przeszedłszy koło paru/
<wers_wciety typ="1">Grup, oceniwszy stroje, gdzieś wyszuka</wers_wciety>/
Krzesło, u drzwi lub w głębi buduaru<pe><slowo_obce>buduar</slowo_obce> (z fr.) --- pokój kobiety, służący głównie do odpoczynku.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">A wie, że przezeń nie stworzy się luka,</wers_wciety>/
I mimo puszcza cały chaos gwaru,/
<wers_wciety typ="1">I patrzy z miną szczęśliwca lub mruka</wers_wciety>/
Albo biernego tylko spektatora<pe><slowo_obce>spektator</slowo_obce> --- widz.</pe>,/
Ziewając, kiedy opóźnia się pora.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz rzadko takie pociesza ziewanie/
<wers_wciety typ="1">Kogo znów taniec jak Juana wabi,</wers_wciety>/
Musi sterować w świetnym oceanie/
<wers_wciety typ="1">Pereł, klejnotów, piór, tiulów, jedwabi,</wers_wciety>/
Póki na miejscu swoim znów nie stanie./
<wers_wciety typ="1">To marzycielskim tańcem się osłabi,</wers_wciety>/
To się znów wdzięcznym ukłonem przechyla,/
Gdzie sztuka dumnie prowadzi kadryla.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeśli nie tańczy, a za to go nęci/
<wers_wciety typ="1">Oblubienica cudza lub dziedziczka,</wers_wciety>/
To niech się przy niej zbyt jawnie nie kręci,/
<wers_wciety typ="1">Jeśli od łyczka chce dojść do rzemyczka.</wers_wciety>/
Niejeden prędkiej pożałował chęci,/
<wers_wciety typ="1">Bo niecierpliwość --- zła jest przewodniczka</wers_wciety>/
Dla ludzi, którzy lubią myśleć ściśle/
I nawet głupstwa robią po namyśle.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niechaj usiądzie przy niej do wieczerzy/
<wers_wciety typ="1">(Lub naprzeciwko, gdy go kto uprzedzi),</wers_wciety>/
Oczkując. Boski czas! W mej zawsze świeży/
<wers_wciety typ="1">Pamięci, której tak na grzbiecie siedzi</wers_wciety>/
Jak czuły upiór i zęby mi szczerzy/
<wers_wciety typ="1">Duch zwiędłych uciech!... Oko nie wyśledzi</wers_wciety>/
Owych upadków, wzniesień w grób i Eden,/
Które wywołać bal potrafi jeden!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz ta ostrożność jedynie dotyczy/
<wers_wciety typ="1">Prostaczka, który czai się i tchórzy.</wers_wciety>/
O! Taki niech się ze słowami liczy,/
<wers_wciety typ="1">Bo jedna chybka<pe><slowo_obce>chybka</slowo_obce> --- pomyłka.</pe> cały plan mu zburzy.</wers_wciety>/
Ale ci, których rozgłos tajemniczy/
<wers_wciety typ="1">Wyprzedził: rozgłos miłostek, podróży,</wers_wciety>/
Wojen, albo kto uwieńczony sławą/
Dowcipu --- ten ma do swobody prawo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nasz heros --- człowiek przystojny i młody,/
<wers_wciety typ="1">Szlachcic, bogaty, do tego z Hiszpanii ---</wers_wciety>/
Musiał chcąc nie chcąc ponieść pewne szkody./
<wers_wciety typ="1">Do tych okupów są obowiązani</wers_wciety>/
Wszyscy wybitni. Więc --- niewolnik mody,/
<wers_wciety typ="1">Mówił o wieszczach, o brzydocie pani</wers_wciety>/
X, o niedolach, nędzy tego świata ---/
Kto zna z was życie młodego magnata?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ci nie znający młodości --- młodzieńcy,/
<wers_wciety typ="1">Piękni --- ruiną, bogaci --- bez skuda<pe><slowo_obce>skud</slowo_obce> --- złota lub srebrna moneta włoska.</pe>,</wers_wciety>/
Ambicją wielcy, energią maleńcy./
<wers_wciety typ="1">Źródłem i ujściem ich złota jest Juda;</wers_wciety>/
W senacie żaden nie da głosów więcej/
<wers_wciety typ="1">Sprawie królewskiej niż trybunom luda.</wers_wciety>/
Głosują, jedzą, piją, rozpustują,/
Umarłszy, kąt swój w grobowcu zajmują...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Gdzie jest świat? --- pytał Young w ośmdziesięciu/
<wers_wciety typ="1">Latach --- gdzie jest świat, co by zrodził męża?"</wers_wciety>/
<begin id="b1513188508546-2940095970"/><motyw id="m1513188508546-2940095970">Vanitas</motyw>--- Gdzie świat sprzed ośmiu lat albo dziesięciu?/
<wers_wciety typ="1">Był tu, widziałem; a dziś na kształt węża</wers_wciety>/
Skórę odmienił świetną, już w poczęciu/
<wers_wciety typ="1">Skazany, że go czas ciągle zwycięża.</wers_wciety>/
Królowie, mówcy, wodze, politycy,/
Dandysi giną jak liść w nawałnicy.
<end id="e1513188508546-2940095970"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie Napoleon wielki?<pe><slowo_obce>Gdzie Napoleon wielki?</slowo_obce> --- parafraza <tytul_dziela>Wielkiego testamentu</tytul_dziela> François Villona, wers 357 i dalej.</pe> --- Bóg znać raczy;/
<wers_wciety typ="1">Gdzie mały Castlereagh? --- wie chyba szatan;</wers_wciety>/
Gdzie owa trójca, co senat kulbaczy/
<wers_wciety typ="1">Jak szkapę: Curran, Sheridan i Grattan?</wers_wciety>/
Gdzie Córa, co się wysp hołdami raczy,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie wóz Królowej, nieszczęściem skołatan?</wers_wciety>/
Gdzie męczennicy --- te Piąte Procenty,/
I gdzie? Ach, gdzie są, do kaduka<pe><slowo_obce>do kaduka</slowo_obce> --- do diabła.</pe>, renty?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie Brummel? Przepadł. Wellesley? Spadł z ławy/
<wers_wciety typ="1">Cięty. Romilly, Whitbread, trzeci Jurko?</wers_wciety>/
I jego spadek? Nie zgadniesz, choć żwawy./
<wers_wciety typ="1">Gdzie ptak królewski Fum IV? Za górką,</wers_wciety>/
W Szkocji; pojechał poskrobać dla wprawy/
<wers_wciety typ="1">Skrzypki, zabawić się szkocką bandurką.</wers_wciety>/
Skrob, skrob... Pół roku trwał ten pobyt słodki,/
Iskanie króla i wiernych łaskotki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie są miss, misski, misseczki, gdzie słodka/
<wers_wciety typ="1">Lady X, lord On i hrabina-Ona?</wers_wciety>/
Jedna rzucona w kąt jak stara szczotka,/
<wers_wciety typ="1">Żona, rozwódka, wdowa i znów żona</wers_wciety>/
--- Ta sama często powtarza się zwrotka. ---/
<wers_wciety typ="1">Gdzie świat Londynu? Gdzie zgraja spodlona</wers_wciety>/
Dublinu? Gdzie Grenville? Wykręcili/
Kominka. Gdzie Wigowie<pe><slowo_obce>Wigowie</slowo_obce> --- angielska partia polityczna, zwolennicy monarchii konstytucyjnej a przeciwnicy absolutyzmu, funkcjonujący od XVII do XIX wieku.</pe>? Tam, gdzie byli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdzie są dziś lady Karolcia i Frania?/
<wers_wciety typ="1">Wzięły lub chcą wziąć rozwód. --- O annały,</wers_wciety>/
Co spisujecie rauty i zebrania,/
<wers_wciety typ="1">Poczto poranna, co liczysz kawały</wers_wciety>/
Kół połamanych i nóg, zbierasz zdania/
<wers_wciety typ="1">Żurnalów, czym dziś płyną twe kanały?</wers_wciety>/
Jedni mrą, drudzy gdzieś na lądzie chudną,/
Bo z dzierżaw szczupłych dużo dobyć trudno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Temu się śmiała synekura<pe><slowo_obce>synekura</slowo_obce> --- dobra posada niewymagająca dużo pracy (z łac. <slowo_obce>sine cura</slowo_obce>, bez troski).</pe> tłusta,/
<wers_wciety typ="1">Aż mu kazano zabierać manatki,</wers_wciety>/
Dziedziczka stała się pastwą oszusta,/
<wers_wciety typ="1">Z tych są już żony, z tych dopiero matki;</wers_wciety>/
Tej zwiędły oczy, tej kibić, twarz, usta./
<wers_wciety typ="1">Inną wziął postać świat, ludzie, wypadki.</wers_wciety>/
Nie ma w tym dziwu, lecz niepokojące/
Są te odmiany prędkie i naglące.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Siedmdziesiątych lat --- nie jest to czas długi./
<wers_wciety typ="1">Jam w siedmiu tyle widział zmian na świecie</wers_wciety>/
Od króla aż do najniższego sługi,/
<wers_wciety typ="1">Na co innemu potrzebne stulecie.</wers_wciety>/
Wszystko nietrwałe, lecz smutno, że strugi/
<wers_wciety typ="1">Płyną, nowości nie przynosząc przecie,</wers_wciety>/
Nic nie jest stałe w nurcie czasu bystrym/
Prócz, że Wig nigdy nie będzie ministrem...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Napoleona widziałem. W Saturna/
<wers_wciety typ="1">Zmienił się Jowisz. I księcia widziałem,</wers_wciety>/
Którego polityka była durna/
<wers_wciety typ="1">I błędna jak wzrok. Tym was materiałem</wers_wciety>/
Nudzę, samemu zbrzydziła się chmurna/
<wers_wciety typ="1">Sfera. Królam też widział; patrząc, drżałem,</wers_wciety>/
Bo, wygwizdawszy go, znowu pieścili;/
Co było lepsze, nie zgadnę w tej chwili.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Widziałem panów z kieską wypróżnioną,/
<wers_wciety typ="1">Izbę zmienioną na kram podatkowy,</wers_wciety>/
Joannę Southcote udaną matroną,/
<wers_wciety typ="1">Smutny wypadek nieboszczki królowej.</wers_wciety>/
Widziałem głowy przykryte koroną/
<wers_wciety typ="1">Miast czapką błazna; widziałem jałowy</wers_wciety>/
Kongres<pe><slowo_obce>kongres</slowo_obce> --- kongres w Weronie (1822).</pe>, a także ludy, co jak osły/
Gniotące brzemię --- możnowładców niosły. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Małych poetów, wielkich prozaików/
<wers_wciety typ="1">I <wyroznienie>nieskończonych</wyroznienie> mówców, choć nie <wyroznienie>wiecznych</wyroznienie></wers_wciety>/
Szlachtę z okolic zachrypłą od krzyków;/
<wers_wciety typ="1">Fundusze w wojnie z ojczyzną walecznych;</wers_wciety>/
Panów, jeżdżących na łbach niewolników;/
<wers_wciety typ="1">Widziałem piwo, które do bajecznych</wers_wciety>/
Stopni cienkości sprowadził podróbca;/
Widziałem, jak John zrobił z siebie głupca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc: ,,<slowo_obce>Carpe diem<pe><slowo_obce>Carpe diem</slowo_obce> (łac.) --- chwytaj dzień, przen.: używaj życia (z Horacego).</pe>, carpe</slowo_obce>", bohaterze!/
<wers_wciety typ="1">Jutro promienie nowego zarania</wers_wciety>/
Błysną i znów je harpia jeszcze świeże/
<wers_wciety typ="1">Pożre. Świat graczem jest. ,,Dokończcie grania,</wers_wciety>/
Łotry!" --- a niechaj każdy z was się strzeże/
<wers_wciety typ="1">Mniej czynów niż słów; niechaj się osłania</wers_wciety>/
Maską obłudy, niech chytrze udaje,/
Niechaj nie <wyroznienie>będzie</wyroznienie>, niech się zawsze <wyroznienie>zdaje</wyroznienie>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz na cóż ciągle jedne ciąć kuranty?/
<wers_wciety typ="1">Mógłbym opisać ziemię mą rodzinną,</wers_wciety>/
Którą zwą zacni równie jak furfanty<pe><slowo_obce>furfant</slowo_obce> (daw.) --- oszust.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Krajem moralnym. Ale rękę czynną</wers_wciety>/
Wstrzymam, bo nie chcę pisać Atalanty<pe><slowo_obce>Atalanta</slowo_obce> (mit. gr.) --- królewna porzucona przez ojca, który chciał mieć tylko męskich potomków; sławna łowczyni i biegaczka; niechętna małżeństwu, kandydatom na męża stawiała warunek, by ją zwyciężyli w biegach; udało się to dopiero Hippomenesowi, ponieważ Atalanta dała mu się wyprzedzić.</pe>. ---/
<wers_wciety typ="1">Raz by się zresztą zrozumieć powinno,</wers_wciety>/
Że nie jesteście moralni, co wiecie/
Sami, choć w żadnym nie stoi poecie. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przeżycia mego bohatera zrobię/
<wers_wciety typ="1">Przedmiotem dalszych pieśni z zachowaniem</wers_wciety>/
Przyzwoitości praw, na całym globie/
<wers_wciety typ="1">Przyjętych; zresztą pieśń ma jest udaniem,</wers_wciety>/
Jak rzekłem; pisać nie myślę o sobie,/
<wers_wciety typ="1">Choć mnie niejeden drażni podsuwaniem</wers_wciety>/
Takich zamiarów; bo wam tu powtarzam,/
Gdy już mówić chcę, to na nic nie zważam.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy się ożenił z trzecią albo czwartą/
<wers_wciety typ="1">Córką tropiącej mężów księżnej mamy,</wers_wciety>/
Czy z inną panną, z innych więcej wartą/
<wers_wciety typ="1">Cnót w interwałach nieprzerwanej gamy,</wers_wciety>/
Starannie ziemię zaludniał otwartą/
<wers_wciety typ="1">(Prawo nie może tu mężom kłaść tamy),</wers_wciety>/
Czy go gdzieś grzeszna zwabiła ponęta,/
Za którą potem płacił alimenta,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To leży w czasu nieprzejrzanej księdze./
<wers_wciety typ="1">--- Dotąd cię dowieść, moja pieśni, chciałem!</wers_wciety>/
Dziś drugie tyle stawię, że potędze/
<wers_wciety typ="1">Twojej nie oprze się nic i twym śmiałym</wers_wciety>/
Natarciom; wszystkich że w boju przepędzę,/
<wers_wciety typ="1">Którzy śmią twierdzić, że czarne jest białym.</wers_wciety>/
<begin id="b1513189627934-2941738656"/><motyw id="m1513189627934-2941738656">Samotność, Wolność</motyw>Tym lepiej, żem sam; choć osamotniony,/
Swobodę myśli przekładam nad trony.
<end id="e1513189627934-2941738656"/></strofa>

<naglowek_rozdzial>Pieśń dwunasta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513189703098-3312718601"/><motyw id="m1513189703098-3312718601">Mężczyzna</motyw>Najdzikszym z ,,wieków średnich" na tym świecie/
<wers_wciety typ="1">Jest barbarzyński ,,średni wiek" mężczyzny.</wers_wciety>/
To --- porównajcie go, z czym sami chcecie ---/
<wers_wciety typ="1">To pogranicze głupstwa i tężyzny,</wers_wciety>/
Kiedy się nie wie, co czynić; śródlecie;/
<wers_wciety typ="1">Karta wydarta z książki, gdy siwizny</wers_wciety>/
Srebro zaczyna bieleć coraz jawniej,/
Gdy się już nie jest, czym się było dawniej.<end id="e1513189703098-3312718601"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Młodym za starzy, a starym za młodzi,/
<wers_wciety typ="1">By szumieć z dziećmi, a starcami skępić,</wers_wciety>/
Dziw, że do grobu nie tęsknią. Zachodzi/
<wers_wciety typ="1">Ich słońce, a dniom przyjdzie się zasępić.</wers_wciety>/
Miłość trwa jeszcze, lecz żenić się --- szkodzi,/
<wers_wciety typ="1">A inna miłość --- o! Ta się już stępić</wers_wciety>/
Musiała; pieniądz to czyste marzenie,/
Ledwo zaczyna nocne płoszyć cienie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513189864796-819468225"/><motyw id="m1513189864796-819468225">Bogactwo, Głód</motyw>Złoto!... O, skąpcze, kto cię zwie biedakiem?/
<wers_wciety typ="1">Twoją jest rozkosz, co nigdy nie blednie.</wers_wciety>/
--- Jest ona liną okrętową, hakiem,/
<wers_wciety typ="1">Który rozkosze hamuje poślednie.</wers_wciety>/
Kto przy obiedzie ciebie lada jakim/
<wers_wciety typ="1">Widzi, jak skromnie ucztujesz i biednie,</wers_wciety>/
--- Dziwiąc się, że być może bogacz --- sknera,/
Nie zna widm, jakie wstają z skórki sera.<end id="e1513189864796-819468225"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłość osłabi, wino zdrowie stera,/
<wers_wciety typ="1">Ambicja wstrząsa, w grze majątek znika ---</wers_wciety>/
Ale kto złotko z wolna, z wolna zbiera/
<wers_wciety typ="1">I jeden dukat za drugim zamyka</wers_wciety>/
Do skrzyni, z wolna, z wolna nim wypiera/
<wers_wciety typ="1">Miłość, grę, wino, próżność polityka.</wers_wciety>/
O złoto lube! Milsześ niż papiery,/
Zbiorniki dymu, ulotne chimery.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto dzierży wagę światowych zapasów/
<wers_wciety typ="1">Lub kto dyktuje na kongresach kreski?</wers_wciety>/
Kto wznosi w górę gołych gerylasów<pe><slowo_obce>gerylas</slowo_obce> --- partyzant (w oryginale mowa o powstańcach hiszpańskich).</pe>/
<wers_wciety typ="1">I wywołuje pism codziennych piski?</wers_wciety>/
Co jest rozkoszą, nędzą wszystkich czasów?/
<wers_wciety typ="1">Kto polityków wwodzi na tor śliski?</wers_wciety>/
Czy wielki, chrobry duch Bonapartego?/
A! --- nie: Żyd Rotszyld i Baring, kum jego.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ci z liberalnym i wiernym Lafitte'em<pe><slowo_obce>Laffitte, Jacques</slowo_obce> (1767--1844) --- dyrektor Banku Francji, polityk.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Są Europy wyrocznią, zakonem.</wers_wciety>/
Spekulacjami są pożyczki. --- przy tem/
<wers_wciety typ="1">Jednak ludami władają i tronem.</wers_wciety>/
Dają ton nawet rzeczompospolitym;/
<wers_wciety typ="1">Nawet Kolumbia sama ma patronem</wers_wciety>/
Meklera; nawet Peru złote miny<pe><slowo_obce>mina</slowo_obce> (daw.) --- kopalnia.</pe>/
Dziś dyskontują możne Żydowiny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czemuż ma skąpiec być zły i przeklęty?/
<wers_wciety typ="1">Jak powiedziałem, wiedzie skromne życie,</wers_wciety>/
Za które byłby cynik albo święty/
<wers_wciety typ="1">Wielbion, które by czczono w eremicie,</wers_wciety>/
Do kalendarza byłby za nie wzięty./
<wers_wciety typ="1">Więc za co chudy jego byt ganicie?</wers_wciety>/
,,Nie ma pożytku --- mówisz --- z głodomarcia/
Większa zasługa więc samozaparcia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oto poeta! On w czystej pieszczoty/
<wers_wciety typ="1">Objęciach złoto zgromadzone ściska,</wers_wciety>/
Którego sama nadzieja już roty/
<wers_wciety typ="1">Ludzkie za morze pędzi. Dlań wytryska</wers_wciety>/
Z czarnych min, z rudy szpetnej promień złoty;/
<wers_wciety typ="1">Dlań brylant iskier milijonem błyska,</wers_wciety>/
A szmaragd barwą łagodnej zieleni/
Koi jaskrawy blask innych kamieni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jego są ziemie, góry, pola, bory;/
<wers_wciety typ="1">Jemu okręty z Cejlonu, Kataju,</wers_wciety>/
Indyj przynoszą wonnych płodów zbiory;/
<wers_wciety typ="1">Dlań zboże rośnie, doń wina Tokaju,</wers_wciety>/
Madery śmieją się jak twarz Aurory<pe><slowo_obce>Aurora</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini jutrzenki.</pe>;/
<wers_wciety typ="1">W jego piwnicach mieszka się jak w raju ---</wers_wciety>/
Gdy on sam twardy, zimny, niezmysłowy/
Kieruje tylko wszystkim --- pan duchowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto wie? Może chce co wielkiego sprawić?/
<wers_wciety typ="1">Zbudować szkołę, sfundować wieczysty</wers_wciety>/
Majorat<pe><slowo_obce>majorat</slowo_obce> --- sposób dziedziczenia własności ziemskiej polegający na przejmowaniu majątku zmarłego przez najstarszego syna lub najbliższego krewnego bądź majątek tak odziedziczony.</pe> albo gdzieś kościół wystawić,/
<wers_wciety typ="1">W nim wizerunek swej twarzy kościstej?</wers_wciety>/
Może chce ludzkość tymże złotem zbawić,/
<wers_wciety typ="1">Które ją gubi, lub kapitalisty</wers_wciety>/
Pierwszego imię pozyskać w narodzie,/
Lub lubi w złocie pluskać się jak w wodzie?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choćby to był cel owego z zapałem/
<wers_wciety typ="1">Upartej żądzy zbieranego mienia,</wers_wciety>/
Jedynie głupiec nazwie tę chuć --- szałem./
<wers_wciety typ="1">Jakież są <wyroznienie>jego</wyroznienie> czyny i zachcenia?</wers_wciety>/
Wojna, bunt, miłość... Sąż te ideałem/
<wers_wciety typ="1">Życia? Pracą, od tabliczki, mnożenia</wers_wciety>/
Ważniejszą? Skąpcze, niech twój dziedzic powie,/
Czyś ty miał lepiej, czy rozrzutnik --- w głowie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sztaby, rulony i garnki monety/
<wers_wciety typ="1">Pełne, z głowami nie tych luminarzy</wers_wciety>/
Starych, gdzie głowa wraz z laurem --- niestety ---/
<wers_wciety typ="1">Dziś nawet tyle co blaszka nie waży,</wers_wciety>/
Lecz ważne złoto, na którym portrety/
<wers_wciety typ="1">Koronowanych karłów; co się jarzy</wers_wciety>/
Nieobrzezane nożem Żydowina;/
O, tak! Złoto jest lampą Alladyna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Miłość wsią, dworem, miłość grobem władnie,/
<wers_wciety typ="1">Bo raj miłością jest, a miłość rajem" ---</wers_wciety>/
Co zresztą dowieść nie da się tak snadnie/
<wers_wciety typ="1">(Logiczność nie jest poetów zwyczajem).</wers_wciety>/
Prawda, że ,,w grobie" jest coś może na dnie:/
<wers_wciety typ="1">Choćby rym ,,grób" --- ,,ślub"; w wątpliwość podajem</wers_wciety>/
Jednakże (biorąc na świadka dziedzica),/
Czy ,,wsią" lub ,,dworem" każdy się zachwyca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co nie śmie miłość, to pieniądze czynią,/
<wers_wciety typ="1">Bo pieniądz nawet wyżej grobów siada.</wers_wciety>/
Bez niego niczym jest dwór, wieś pustynią;/
<wers_wciety typ="1">Bez złota ,,nie bierz żony" --- Malthus<pe><slowo_obce>Malthus, Thomas Robert</slowo_obce> (1766--1834) --- angielski ekonomista, jako pierwszy zwrócił uwagę na zagrożenie przeludnieniem.</pe> gada.</wers_wciety>/
Więc pieniądz rządzi miłością-rządczynią,/
<wers_wciety typ="1">Tak jak dziewicza Cyntia falą włada.</wers_wciety>/
<begin id="b1513190452034-3320783170"/><motyw id="m1513190452034-3320783170">Miłość, Małżeństwo</motyw>Mówisz: ,,Miłość --- raj!" Czy za wosk oddajem/
Miód?... To nie miłość --- małżeństwo jest rajem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jestże prócz ślubnej pozwolona inna/
<wers_wciety typ="1">Miłość? Małżeństwo zaś to miłość przecie</wers_wciety>/
W jakimś tam sensie. Lecz logika gminna/
<wers_wciety typ="1">Nigdy jedności z tych dwu słów nie plecie:</wers_wciety>/
W stadle być <wyroznienie>może</wyroznienie> miłość i <wyroznienie>powinna</wyroznienie>;/
<wers_wciety typ="1">Małżeństwa <wyroznienie>bez niej</wyroznienie> także widujecie;</wers_wciety>/
Lecz wolna miłość jest grzechem, zgorszeniem,/
Że już jej innym nie nazwę imieniem.
<end id="e1513190452034-3320783170"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A że na dwory i na wieś nie jadą/
<wers_wciety typ="1">Ani wpadają w grób żonaci sami,</wers_wciety>/
Którzy się żadną nie splamili zdradą,/
<wers_wciety typ="1">Uważam wiersz ten za <slowo_obce>lapsus calami<pe><slowo_obce>lapsus calami</slowo_obce> (łac.) --- błąd pióra.</pe></slowo_obce>.</wers_wciety>/
Dziw, że to pisze Scott: <slowo_obce>buen camerado</slowo_obce>,/
<wers_wciety typ="1">Który jest sławny swymi zasadami</wers_wciety>/
Tak, że mi Jeffrey stawia go przykładem./
--- W tych strofach dowód, żem szedł jego śladem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziś powodzenia nie mam, lecz bajeczne/
<wers_wciety typ="1">Miałem za młodu; rozrywany byłem;</wers_wciety>/
W czasie, kiedy są sukcesy konieczne./
<wers_wciety typ="1">Z owych sukcesów dla się wydobyłem</wers_wciety>/
To, czegom pragnął --- szczegóły zbyteczne. ---/
<wers_wciety typ="1">Co było --- moim było. Choć płaciłem,</wers_wciety>/
Przyznam się, za te powodzenia dzięgi<pe><slowo_obce>dzięgi</slowo_obce> (z ros.) --- pieniądze.</pe>,/
Nie chciałbym wydrzeć tych kart z życia księgi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ów Sąd Kanclerski choć się go wybierze/
<wers_wciety typ="1">Na opiekuna nad ową nowiną</wers_wciety>/
Niedorodzoną, co ją mocni w wierze/
<wers_wciety typ="1">Zwą ,,potomnością" albo ,,przyszłą gliną",</wers_wciety>/
Zda mi się, śmiało powiadam, lecz szczerze,/
<wers_wciety typ="1">Słabą dla wsparcia moralności trzciną.</wers_wciety>/
Potomność będzie --- niechaj świat się płoni ---/
Tak mało wiedzieć o nim, jak on o niej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czyż nie jesteśmy przyszłością? Ja i wy?/
<wers_wciety typ="1">A pamiętamy kogo? Ni seciny.</wers_wciety>/
Gdyby fakt każdy w książkach był prawdziwy,/
<wers_wciety typ="1">To bohaterów prześcigłyby czyny.</wers_wciety>/
Plutarch<pe><slowo_obce>Plutarch</slowo_obce> (I--II w. n.e.) --- grecki biograf, filozof, orator; znany z <tytul_dziela>Od Augusta do Witeliusza</tytul_dziela>, zbioru czterdziestu sześciu żywotów sławnych Greków i Rzymian.</pe> ważniejsze tylko spisał dziwy,/
<wers_wciety typ="1">A krytyk i tak podkłada mu miny,</wers_wciety>/
Zaś Mitford dzisiaj (z grecką, jak się zdaje,/
Wiarą) samymże Grekom kłam zadaje.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O czytelnicy wszystkich stanów, czynów!/
<wers_wciety typ="1">Słuchaczu miły, niemiły pisarzu!</wers_wciety>/
Dalszą pieśń tworzę --- z poważnych zaczynów,/
<wers_wciety typ="1">Jakby Wilberforce w moim kałamarzu</wers_wciety>/
Siedział lub Malthus. Pierwszy z nich Murzynów/
<wers_wciety typ="1">Wyzwolił, za co wart stać na ołtarzu,</wers_wciety>/
Kiedy Wellington tylko Białych gubi,/
A Malthus czyni to, co gromić lubi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc spoważnieję, bym nie podrwił głową;/
<wers_wciety typ="1">Przeczżebym<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> i ja nie miał czego stworzyć</wers_wciety>/
I ,,słońca zaćmić swą świeczką łojową"?/
<wers_wciety typ="1">Dziś konstytucje nowe chce ułożyć</wers_wciety>/
Ludzkość i dźwignię wynaleźć parową,/
<wers_wciety typ="1">Mędrzec zaś ojcom zabrania się mnożyć,</wers_wciety>/
Gdy nie wystarcza ich szczupły majątek/
Dla odsadzonych od piersi dzieciątek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To jest szlachetne, romantyczne, szczytne!/
<wers_wciety typ="1">Myślę, że ,,filogenitywność" --- może</wers_wciety>/
To słowo dzisiaj niezbyt jest pochwytne,,../
<wers_wciety typ="1">Istnieje nawet >krótsze, lecz w tej porze</wers_wciety>/
Przyzwoitości spódniczek nie przytnę,/
<wers_wciety typ="1">Bo na moralność godzić, broń mnie Boże! ---</wers_wciety>/
Otóż jak mówię: ,,Filogenitywność"/
Winna na mniejszą natrafiać przeciwność.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz do przedmiotu. --- Mój Juanie luby,/
<wers_wciety typ="1">Jesteś w Londynie, w mieście przykrej woni,</wers_wciety>/
Gdzie na cię paszczą zieje potwór zguby;/
<wers_wciety typ="1">Młodzież mu dzisiaj trudno się obroni.</wers_wciety>/
Nie doznasz wprawdzie strachu pierwszej próby,/
<wers_wciety typ="1">Boś już nie frycem w forsownej pogoni</wers_wciety>/
Wczesnego życia. Lecz to ziemia mglista,/
Której od razu nie przejrzy turysta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co do mnie, mógłbym o jednym mandacie/
<wers_wciety typ="1">Wszędzie być posłem, w gorącym czy chłodnym</wers_wciety>/
Kraju; różnicę boć tylko w klimacie/
<wers_wciety typ="1">Przedstawia stały ląd w swym nowomodnym</wers_wciety>/
Ustroju; ale rym jest trudny na cię,/
<wers_wciety typ="1">Anglio, sposobem Muzie niewygodnym.</wers_wciety>/
Każdy kraj ma swych lwów --- ale w kochanej/
Brytanii żyją największe brytany.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hej! Polityka wnet mi oczy wyżga./
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Paulo majora</slowo_obce><pe><slowo_obce>paulo majora</slowo_obce> (łac.) --- rzeczy nieco bardziej wzniosłe.</pe> Juan w wielkim grodzie</wers_wciety>/
Między ścieżkami wszech pokus się ślizga,/
<wers_wciety typ="1">Jak wyćwiczeni łyżwiarze --- po lodzie.</wers_wciety>/
Kiedy go znudzi sport, to się umizga<pe><slowo_obce>umizgać się</slowo_obce> (daw.) --- zalecać się.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Do pięknych istot, u których jest w modzie</wers_wciety>/
Znosić w triumfie czystości męczeństwo,/
Przeciwstawiając grzechom swe panieństwo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz tych niewiele. W końcu taka mała/
<wers_wciety typ="1">Robi diabelski skok, którym dowodzi,</wers_wciety>/
Że i najczystsza czasem głupstwo zdziała,/
<wers_wciety typ="1">W morzu zepsucia tracąc ster swej łodzi.</wers_wciety>/
Ludzie truchleją, jakby się ozwała/
<wers_wciety typ="1">Balaamowa<pe><slowo_obce>Balaam</slowo_obce> (bibl.) --- postać biblijna, prorok z Mezopotamii (Lb 22--23), do którego przemówiła oślica.</pe> oślica, i chodzi</wers_wciety>/
Jak żywe srebro z ust do ust nowina;/
Kto by pomyślał: tak skromna dziewczyna! ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Małą z wschodnimi oczyma Leilę ---/
<wers_wciety typ="1">Typowy okaz milczących Azjatek,</wers_wciety>/
Która bez dziwu patrzała na tyle/
<wers_wciety typ="1">Śliczności, ku niespodziance magnatek,</wers_wciety>/
Mających nowość każdą za motyle/
<wers_wciety typ="1">Łowione z nudów --- owy ,,wielki światek"</wers_wciety>/
Przyjął z historią Szecherezad godną,/
I zrobił zaraz tajemnicą modną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Panie spierały się, jak zwykle panie/
<wers_wciety typ="1">Spierać się zwykły tak w dużym, jak w małym.</wers_wciety>/
Darujcie, piękne, że was ostro ranię;/
<wers_wciety typ="1">Zawszem was lubił bardziej, niż pisałem,</wers_wciety>/
Lecz gdym zmoralniał, zgromię panowanie/
<wers_wciety typ="1">Gadulstwa, które dziś staje się szałem ---</wers_wciety>/
Szeroko zatem jęły dysputować,/
Jak młodą pannę należy wychować.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co do jednego punktu trwała zgoda,/
<wers_wciety typ="1">I słusznie, to jest, że młoda dziewczyna</wers_wciety>/
Piękna jak niebios jej wieczna pogoda,/
<wers_wciety typ="1">Swojego szczepu gałązka jedyna,</wers_wciety>/
Chociaż pupilką Juana --- tak młoda! ---/
<wers_wciety typ="1">Być mogła, lepiej, że jaka hrabina,</wers_wciety>/
Której już płochość<pe><slowo_obce>płochość</slowo_obce> --- lekkomyślność.</pe> młodociana zbrzydła,/
Weźmie ją pod swe opiekuńcze skrzydła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc wywołało to spółubieganie/
<wers_wciety typ="1">I poruszone były wyższe sfery,</wers_wciety>/
Kto ma sieroty objąć wychowanie./
<wers_wciety typ="1">Ponieważ Juan był z tych, co ,,maniery"</wers_wciety>/
Znają, za <slowo_obce>shocking<pe><slowo_obce>shocking</slowo_obce> (ang.) --- szokujące.</pe></slowo_obce> uznano zbieranie/
<wers_wciety typ="1">Składek. Zgłosiło się dwadzieścia cztery</wers_wciety>/
Wdów oraz dziesięć panien (każda dama/
Przeszła już dawno ,,średni wiek Hallama<pe><slowo_obce>Hallam, Henry</slowo_obce> (1778--1859), autor wydanej w 1818 książki o średniowieczu.</pe>").</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jedna albo dwie roztropne rozwódki/
<wers_wciety typ="1">Chciały ją również chować (ich szczep wcale</wers_wciety>/
W dobie małżeńskiej nie wydał jagódki)/
<wers_wciety typ="1">I w świat wprowadzić, to jest w karnawale</wers_wciety>/
Wziąć na bal, pełną rumieńców, i skutki/
<wers_wciety typ="1">Chowu pokazać. Zaraz pierwsze bale</wers_wciety>/
Do dziewiczego miodu młódź przynęcą/
(Przy złotych ulach te trutnie się kręcą).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Szlachta, u której w kieszeni ostatki,/
<wers_wciety typ="1">Gołe hrabiątka i lwy-desperaci,</wers_wciety>/
Babki przezorne, siostry-dyplomatki/
<wers_wciety typ="1">(Które, gdy zręczne, lepiej od swych braci</wers_wciety>/
Wpędzają ryby do małżeńskiej siatki)/
<wers_wciety typ="1">Jak ćmy dokoła tej nowej postaci</wers_wciety>/
Szczęścia latają, zawracając głowę/
Ci walcem, tamte przez słodką wymowę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Każda kuzynka, ciotka ma rachubę/
<wers_wciety typ="1">Swoją; mężatki nawet są czasami</wers_wciety>/
Tak nienamiętne i niesamolube,/
<wers_wciety typ="1">Że inne żenią z swymi kochankami.</wers_wciety>/
<slowo_obce>Tantae-ne<pe><slowo_obce>Tantae-ne</slowo_obce> --- por. Wergiliusz, <tytul_dziela>Eneida</tytul_dziela>, <slowo_obce>Tantaene animis caelestibus irae?</slowo_obce> (czy bogowie mogą się tak gniewać?).</pe></slowo_obce>! (Oto masz cnót istnych próbę/
<wers_wciety typ="1">Na wyspie, której białość Dover plami).</wers_wciety>/
Aż sama panna śród takiej wybiórki/
Mieć by wolała płeć syna niż córki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta wpada prędko, ta wkoło rozdaje/
<wers_wciety typ="1">Adoratorom ryczałtem koszyki.</wers_wciety>/
Miły to widok: stara ciotka łaje/
<wers_wciety typ="1">(Sprzyja związkowi zwykle). Słychać krzyki:</wers_wciety>/
--- Jeśli się pannie Edward nie nadaje,/
<wers_wciety typ="1">Czemu odbiera jego bileciki,</wers_wciety>/
Czemu z nim tańczy i czemu go mami,/
,,Tak" mówi wzrokiem, a zaś ,,nie" ustami?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czemu? Edward był przywiązany szczerze,/
<wers_wciety typ="1">Nie dla majątku --- na to go nie złowim.</wers_wciety>/
Panienka przyzna kiedyś i powie, że/
<wers_wciety typ="1">Głupstwo zrobiła, partia była bowiem</wers_wciety>/
Świetna --- markizy intryżki w tym świeże./
<wers_wciety typ="1">O! Znam ją --- zaraz jutro księżnej powiem.</wers_wciety>/
Może dlań lepiej, że się rzecz rozchwiała?.../
Jak ona na list jego odpisała! ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mitry, mundury, epolety, szpady/
<wers_wciety typ="1">W obieg puszczają się jak w karuzelu.</wers_wciety>/
Tracą się serca i czas, i zakłady/
<wers_wciety typ="1">O materialną żonę, a gdy z wielu</wers_wciety>/
Wybierze wreszcie sławnego z ogłady,/
<wers_wciety typ="1">Z polowań, jazdy, tańca i do celu</wers_wciety>/
Ślicznotka dojdzie, to reszta się cicho/
Złośliwie cieszy: ,,Jak wybrała licho!"</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z adoratorów niekiedy wybiera/
<wers_wciety typ="1">Takiego, co jest natrętny i patrzy</wers_wciety>/
Czule lub znowu --- co się nie napiera/
<wers_wciety typ="1">Bynajmniej (lecz ten wypadek jest rzadszy);</wers_wciety>/
Czterdziestoletnim wdowcom się otwiera/
<wers_wciety typ="1">Szerokie pole; mogą w kącie siadłszy</wers_wciety>/
Zdobycz wytropić; lecz z jakich bądź sfer ją/
Wybiorą, wybór jest zawsze loterią.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co do mnie (macie tutaj przykład nowy/
<wers_wciety typ="1">Szkodliwej prawdy i prawdziwej szkody),</wers_wciety>/
Byłem wybrany od mojej królowej,/
<wers_wciety typ="1">Zalotnik nie tak roztropny jak młody.</wers_wciety>/
Lecz choć zacząłem poprawę od głowy,/
<wers_wciety typ="1">Zanim się stało jednym, co z niezgody</wers_wciety>/
Wnet zeszło na dwa, przyznaję bez pychy,/
Wybór zrobiła żona moja --- lichy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znowu dygresja! Przebacz mi lub --- wolę ---/
<wers_wciety typ="1">Przeczytaj. Lubię na wstępie morały</wers_wciety>/
Prawić, jak pacierz mówi się przy stole./
<wers_wciety typ="1">Niby przyjaciel nudny, proboszcz dbały</wers_wciety>/
Lub stara ciotka, lub bakałarz w szkole,/
<wers_wciety typ="1">Muza ma pragnie poprawić świat cały;</wers_wciety>/
Na każdym miejscu i każdego czasu/
Kwapi się prawić kazania z Parnasu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz w preludium niemoralna fuga:/
<wers_wciety typ="1">Wskażę, jaki jest świat z błędami swymi,</wers_wciety>/
Nie, jaki ma być. W tym moja zasługa,/
<wers_wciety typ="1">Że wam dam fakta; wyznać muszę, że mi</wers_wciety>/
Inaczej szkoda i pracy, i pługa./
<wers_wciety typ="1">Dotąd mój lemiesz tyka ledwo ziemi</wers_wciety>/
Zgnojonej grzechem, aby chociaż stare/
Utrzymać ceny na swe żyto jare.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naprzód nam zważać trzeba, co się stanie/
<wers_wciety typ="1">Z Leilą: młodą, czystą jako ranny</wers_wciety>/
Świt albo jak śnieg (stare porównanie:/
<wers_wciety typ="1">Śnieg mniej przyjemny jest niż nieskalany,</wers_wciety>/
Co każdy może sprawdzić). W don Juanie/
<wers_wciety typ="1">Zbudził się ojciec, ale dla przybranej</wers_wciety>/
Córki opiekę chciał znaleźć stateczną,/
Bo bez opieki młodym --- niebezpieczno.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Widząc w osobie swej nieodpowiednie/
<wers_wciety typ="1">Medium (każdy z was pojąłby to samo)</wers_wciety>/
Rozmyślił zająć stanowisko średnie,/
<wers_wciety typ="1">Bo często pupil ochmistrzowi plamą.</wers_wciety>/
Więc kiedy stare damy --- same przednie ---/
<wers_wciety typ="1">Dzikiej Azjatki chciały zostać mamą,</wers_wciety>/
Wziął lady Żgawkę ze ,,Stowarzyszenia/
Obrony dziewcząt złego prowadzenia".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzisiaj już stara, dawniej była pono/
<wers_wciety typ="1">Młodsza; cnotliwa całe życie --- wierzę.</wers_wciety>/
Choć oczerniono ją i oskarżono/
<wers_wciety typ="1">O różne... Czyste me ucho się strzeże</wers_wciety>/
Powtarzać, czego jej <wyroznienie>nie dowiedziono</wyroznienie>./
<wers_wciety typ="1">Bo mnie też na nic taka złość nie bierze,</wers_wciety>/
Jak na trociny z plotkarskiego tracza,/
--- Co są ludzkiego karmią odżuwacza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Spostrzegłem --- jestem zaś nie lada jakim/
<wers_wciety typ="1">Badaczem i mam oko osobliwe,</wers_wciety>/
Co jest poniekąd doświadczenia znakiem ---/
<wers_wciety typ="1">Że damy w młodych latach nazbyt... żywe,</wers_wciety>/
Prócz znajomości świata z jego brakiem/
<wers_wciety typ="1">Cnoty, prócz wiedzy, dokąd wiodą krzywe</wers_wciety>/
Ścieżki, baczniejsze są na wody mętne,/
Gdzie dna nie dojrzy oko beznamiętne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy sztywna cnota szyderstwem osładza/
<wers_wciety typ="1">Brak niezaznanych uciech, których użyć</wers_wciety>/
Nie wolno, kiedy szczęsnych raczej zdradza,/
<wers_wciety typ="1">Niż broni, z ,,towarzystwa" chcąc wykurzyć</wers_wciety>/
Praktyczna dama gromi, naprowadza,/
<wers_wciety typ="1">Radzi otwierać oczy, a nie mrużyć</wers_wciety>/
Przed skokiem --- słowem rozjaśnia ten słodki/
Problem miłości: źródło, ujście, środki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z tej racji czy też, że surowsze, z góry/
<wers_wciety typ="1">Wiedzą, dlaczego takimi być mają ---</wers_wciety>/
Zbierając wzorki obaczysz, że córy/
<wers_wciety typ="1">Podobnych matek, ponieważ już znają</wers_wciety>/
Świat z doświadczenia lepiej niż z lektury,/
<wers_wciety typ="1">Wiele cenniejszy towar przedstawiają</wers_wciety>/
W targu pannami na małżeńskim rynku/
Niż te, co grzechu nie znają z uczynku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak rzekłem --- lady Żgawkę oczerniano;/
<wers_wciety typ="1">Któż piękność, młodość przebaczy kobiecie;</wers_wciety>/
Dziś marę grzechu od mej odegnano,/
<wers_wciety typ="1">Dowcip jej podziw budził w wielkim świecie.</wers_wciety>/
Jej <slowo_obce>bon mots</slowo_obce> w kołach, kółkach powtarzano,/
<wers_wciety typ="1">Potem dewocja i bractwa --- co chcecie! ---</wers_wciety>/
Dodam, że swych lat pędziła ostatki/
Jako wzór żony, kobiety i matki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Swobodna w swoim kółku, a przybrana/
<wers_wciety typ="1">W powagę w wyższym, kierowniczka młodzi,</wers_wciety>/
Ostrzegała ją (od rana do rana),/
<wers_wciety typ="1">Kiedy spostrzegła, że na zły tor wchodzi.</wers_wciety>/
Liczba jej dobrych uczynków nieznana;/
<wers_wciety typ="1">Utonąłby mój Pegaz w ich powodzi.</wers_wciety>/
Teraz nabrała szczególniej ochoty/
Stać się troskliwą matką dla sieroty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do tego Juan był jej faworytem,/
<wers_wciety typ="1">Według niej serca dobrego dowodził.</wers_wciety>/
Trochę zepsuty, ale dobry przy tem,/
<wers_wciety typ="1">Czemu się zdziwisz, wiedząc, kto go rodził</wers_wciety>/
I gdzie się tułał. Los, co by mógł bytem/
<wers_wciety typ="1">Drugiego zachwiać, jemu nie zaszkodził;</wers_wciety>/
Bo tyle w życiu już wypadków miewał,/
Że się już żadnej zmianie nie zdumiewał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513192414093-732742123"/><motyw id="m1513192414093-732742123">Los</motyw>W zmianach najprędzej mądrzeje naiwność./
<wers_wciety typ="1">Kiedy się młodzi ludzie starzeć zaczną,</wers_wciety>/
Zwykli uskarżać się na losów dziwność/
<wers_wciety typ="1">I na <wyroznienie>Opatrzność</wyroznienie> sarkać <wyroznienie>nieopatrzną</wyroznienie>.<end id="e1513192414093-732742123"/></wers_wciety>/
Pierwszą do prawdy drogą jest przeciwność;/
<wers_wciety typ="1">Kto bój zna, burzę i miłość rozpaczną,</wers_wciety>/
Czy osiemdziesiąt ma, czy osiemnaście/
Lat, zgłębił wszystkie doniosłe przepaście.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co z tego zyska, to rzecz mniej doniosła. ---/
<wers_wciety typ="1">Don Juan chwalił taką niepoślednią</wers_wciety>/
Troskliwość damy, która gdy dorosła/
<wers_wciety typ="1">Jej córka wyszła za mąż, swą poprzednią</wers_wciety>/
Opiekę, zbywszy ciężaru, przeniosła/
<wers_wciety typ="1">Jak Lord Mayora barkę na naślednią<pe><slowo_obce>naśledni</slowo_obce> (daw.) --- następny.</pe></wers_wciety>/
Lub jeśli chcecie porównania z sfery/
Poetyczniejszej --- jak muszlę Cytery.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zwę to transmisją; taki nieustannie/
<wers_wciety typ="1">Cyrkulujący balast wykształcenia</wers_wciety>/
Dziedzictwem z panny dostaje się pannie;/
<wers_wciety typ="1">W tej się na mądrość, w tej na siłę zmienia,</wers_wciety>/
Ta śpiewa, owa tańczy, pływa w wannie/
<wers_wciety typ="1">Metafizycznej, ta pisze z natchnienia</wers_wciety>/
Lub gra; skromniejsza z dowcipu<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- rozum.</pe> jest sławna,/
A inna w spazmy i omdlenia wprawna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy klawikordy, dowcip, piękne sztuki,/
<wers_wciety typ="1">Czy religijność, czy zgrabne figury</wers_wciety>/
Służą szlachcicom, lordom za prynuki<pe><slowo_obce>prynuka</slowo_obce> (z ukr.) --- zachęta.</pe> ---/
<wers_wciety typ="1">Dość, że inwentarz ów z matek na córy,</wers_wciety>/
A z córek zasię przechodzi na wnuki,/
<wers_wciety typ="1">I wciąż westalek<pe><slowo_obce>westalka</slowo_obce> --- rzymska kapłanka Westy, zobowiązana pozostać dziewicą przez czas sprawowania tej funkcji.</pe> płyną nowe toury,</wers_wciety>/
A każda strojna i świeża, i chybka,/
I każda w mitrze, a spragniona czepka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- Więc do właściwej przystąpię roboty;/
<wers_wciety typ="1">Rzecz dziwna (zwyczaj ten dziś się rozszerzył),</wers_wciety>/
Żem nie rozpoczął od pierwszej aż do tej/
<wers_wciety typ="1">Pieśni właściwie jeszcze, com zamierzył.</wers_wciety>/
Te ksiąg dwanaście to pierwsze przeloty/
<wers_wciety typ="1">Dźwięków, preludia; dopierom uderzył</wers_wciety>/
Akord, spróbował, czy nie luźna która/
Struna --- teraz się zacznie uwertura.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dbam właśnie tyle, co o gronko trześni,/
<wers_wciety typ="1">Czy mnie uwielbi świat, czy mnie zniesławi.</wers_wciety>/
O tych obawach Muzie mej się nie śni,/
<wers_wciety typ="1">Ona moralne lekcje tylko prawi.</wers_wciety>/
Myślałem zrazu, że dwanaście pieśni/
<wers_wciety typ="1">Wystarczy --- lecz gdy Apollo się bawi,</wers_wciety>/
Jeśli mój Pegaz dotrwa, to nie wcześniej/
Śpiew zastanowię<pe><slowo_obce>zastanowić</slowo_obce> --- tu: zatrzymać.</pe> aż przy setnej pieśni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan ujrzał ów maleńki światek/
<wers_wciety typ="1">Na szczudłach, ,,wielkim" zwany, choć granice</wers_wciety>/
Jego są szczupłe i sił niedostatek/
<wers_wciety typ="1">Żywotnych; ale jak miecz ma głowicę,</wers_wciety>/
By strzegła ręki, kiedy do bijatyk/
<wers_wciety typ="1">Przyjdzie, tak mały świat --- miecz za zwierzchnicę</wers_wciety>/
Ma tę rękojeść; ta jest jego główką,/
Słońcem, księżycem, gazem<pe><slowo_obce>gazem</slowo_obce> --- tu: latarnią gazową.</pe>, szabasówką.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znalazł przyjaciół; każdy z nich miał żonę,/
<wers_wciety typ="1">Obojgu miły gość; bywał w wytwornych</wers_wciety>/
Sferach, gdzie rządzą grzeczności ważone,/
<wers_wciety typ="1">A nieszkodliwe, do ukłonów dwornych,</wers_wciety>/
Do posyłania kart ograniczone/
<wers_wciety typ="1">I do króciutkich odwiedzin wieczornych.</wers_wciety>/
Toteż w pierwszego karnawału szale/
Czas mu zajęły maskarady, bale.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Młody kawaler, pięknym herbem zdobny/
<wers_wciety typ="1">I kluczem dóbr --- ma grunt pod sobą grząski,</wers_wciety>/
Bo ,,towarzystwo" to hazard, podobny/
<wers_wciety typ="1">Loterii albo grze królewskiej w ,,gąski",</wers_wciety>/
Gdzie każdy partner ma swój cel osobny,/
<wers_wciety typ="1">Najlepsze dla się wyławiając kąski.</wers_wciety>/
Panny żądają powiązać się w pary,/
Mężatki pragną zmniejszyć ich ciężary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To niepowszechną jest, ale częściową/
<wers_wciety typ="1">Prawdą; niechaj ten zarzut nie rumieni</wers_wciety>/
Niewiast, które się trzymają pionowo,/
<wers_wciety typ="1">Jak dąb, zasady mając miast korzeni,</wers_wciety>/
Lecz te, co łowią metodą ,,siatkową",/
<wers_wciety typ="1">,,Rybaczki ludzi" niby ród syreni.</wers_wciety>/
Spróbuj sześć razy z rzędu z panną mówić/
Możesz u krawca ślubny frak zamówić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo <begin id="b1513192877899-1613741535"/><motyw id="m1513192877899-1613741535">Rodzina, Ślub</motyw>zaraz matka pisze i zawodzi,/
<wers_wciety typ="1">Że jest wstrząśnięta jej niebogi dusza,</wers_wciety>/
Potem surowo pan brat cię nachodzi/
<wers_wciety typ="1">I pyta, przy czym groźnie wąsem rusza,</wers_wciety>/
W jakich zamiarach bywasz. Stąd wychodzi,/
<wers_wciety typ="1">Że cię panienka do małżeństwa zmusza.</wers_wciety>/
Więc, mając nad nią i nad sobą litość,/
Za zapowiedzi płacisz należytość...
<end id="e1513192877899-1613741535"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znałem ja wielu w ten sposób żonatych/
<wers_wciety typ="1">Z arystokracji --- lecz znałem, mospanie,</wers_wciety>/
Młodzieńców, którzy, chociaż mieli dla tych/
<wers_wciety typ="1">Rozpaczy litość i poszanowanie,</wers_wciety>/
Nie ulękli się krzyków ni wąsatych/
<wers_wciety typ="1">Braci i żyli sobie ,,w wolnym stanie",</wers_wciety>/
Woląc zostawić pannę z raną w sercu,/
Niźli ją goić na ślubnym kobiercu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest inny, co go nie znają profani,/
<wers_wciety typ="1">Szkopuł; nie w ślubnej lub miłosnej sprawie,</wers_wciety>/
Lecz który także strąca do otchłani./
<wers_wciety typ="1">Jest nim (<wyroznienie>pozorów</wyroznienie> cnoty nie pozbawię</wers_wciety>/
Nawet grzesznicy; nie lękaj się, pani!/
<wers_wciety typ="1">Bo pozór może ujść za cnotę prawie.</wers_wciety>/
Potępiam płazu kolory spłowiałe,/
Ani szkarłatne, ani śnieżnobiałe) ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jest nim kokietka zimna, co się wzdraga/
<wers_wciety typ="1">Rzec ,,tak", a nie chce ,,nie". Wodzi rycerzy</wers_wciety>/
Pod wiatr, nie dbając, że ich rozpacz smaga./
<wers_wciety typ="1">Wtedy się cieszy, gdy tak przed nią leży</wers_wciety>/
Krwawa ofiara... a potem powaga/
<wers_wciety typ="1">Śmierci, bo nowy Werter prosto mierzy</wers_wciety>/
W serce; i oto kokieterii głupstwo:/
Nie nierząd, a już moralne porubstwo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz się w gadułę zmieniam. Kończmy żwawo./
<wers_wciety typ="1">Następny szkopuł poważnej natury:</wers_wciety>/
Mężatka, która bez względu na ,,prawo/
<wers_wciety typ="1">I kościół" miłość ukartuje z góry.</wers_wciety>/
Pierwszy raz jeszcze to kobiecą nawą/
<wers_wciety typ="1">Nie wstrząśnie --- pomnij, turysto --- lecz córy</wers_wciety>/
Tej starej Anglii, gdy się puszczą ino,/
Wnet Ewę w biegu do piekła wyminą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kraj gazeciarski, adwokacki, płaski./
<wers_wciety typ="1">Niech on i ona, młodzi i rówieśni,</wers_wciety>/
Zawiążą przyjaźń, zaraz świat niesnaski/
<wers_wciety typ="1">Wszczyna i zgoda zaraz się rozcieśni.</wers_wciety>/
Następnie dąsy, procesy i wrzaski,/
<wers_wciety typ="1">I smutny finał romantycznej pieśni.</wers_wciety>/
Obrońcy w sądzie mowa ckliwo-słodka,/
Dla czytelników kuriera --- łakotka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale tak błądzi młódź początkująca/
<wers_wciety typ="1">Jedynie; kilka genialnie ostrożnych</wers_wciety>/
Obłudnych słówek zbawia cześć tysiąca/
<wers_wciety typ="1">W tej kobieciarni angielskiej wielmożnych.</wers_wciety>/
Znajdziesz ich wszędzie; niejeden się trąca/
<wers_wciety typ="1">Z tobą kieliszkiem, siedzi wśród pobożnych</wers_wciety>/
Hrabiów, sam czysty, przyjemny, kochany ---/
A wszystko, że jest ,,taktowny i --- szczwany".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juana, który nie wszedł na te tory/
<wers_wciety typ="1">Jako nowicjusz, to jeszcze osłania,</wers_wciety>/
Że jakiś słaby był --- to jest, nie chory,/
<wers_wciety typ="1">Lecz doznał tyle dobrego kochania,</wers_wciety>/
Że wystarczało mu aż do tej pory;/
<wers_wciety typ="1">Mówię to tylko ot tak --- bez gderania</wers_wciety>/
Na modre oczy, pończochy --- na białe/
Skały i szyje, na cła, zamki trwałe...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Że równie przybył z romantycznych krajów,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie życie, a nie prawo idzie w najem</wers_wciety>/
Żądzy, żądza zaś ma pęd świeżych gajów ---/
<wers_wciety typ="1">A wszedł na ziemię, gdzie szał jest rodzajem</wers_wciety>/
Sportu, na ziemię mędrców i ratajów/
<wers_wciety typ="1">(Zresztą zachwycał się moralnym krajem) ---</wers_wciety>/
Przebacz i żałuj --- ja sam z wstydu mięknę:/
Zrazu kobiety uznał za --- niepiękne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiadam: zrazu, bo je znalazł potem,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż stopniowo, nawet piękniejszymi</wers_wciety>/
Niż tamte damy malowane złotem/
<wers_wciety typ="1">Wschodniego słońca na azyjskiej ziemi.</wers_wciety>/
Przyczynę --- z samym wyłuszczę przedmiotem./
<wers_wciety typ="1">Chociaż go między niedoświadczonymi</wers_wciety>/
Nie kładę, jednak w nowym otoczeniu/
Smak musi ulec pierwszemu wrażeniu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nigdym nie widział Murzynów, produktu/
<wers_wciety typ="1">Gorących krajów: Egiptu i Nubii;</wers_wciety>/
Niemożliwego też nie znam Timbuktu,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie geografia bez mapy się gubi,</wers_wciety>/
Bo Europa <slowo_obce>bos piger<pe><slowo_obce>bos piger</slowo_obce> (łac.) --- leniwy wół.</pe></slowo_obce> swój pług tu/
<wers_wciety typ="1">Zostawić raczej na uboczu lubi;</wers_wciety>/
Lecz gdybym tam był, to bym... niech przepadnę,/
Usłyszał zaraz, że czarne jest ładne.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak jest. Nie klnę się, że czarne jest białem,/
<wers_wciety typ="1">Lecz podejrzewam, że czarnym jest białe;</wers_wciety>/
Wszystko zależy od oka. Słyszałem/
<wers_wciety typ="1">Tę rzecz od ślepca. Pewno puścisz strzałę</wers_wciety>/
Na takie <slowo_obce>dictum<pe><slowo_obce>dictum</slowo_obce> (łac.) --- powiedzenie.</pe></slowo_obce>... słuszność mam i miałem,/
<wers_wciety typ="1">Jeśli zaś błądzę, to zbłądzenie małe.</wers_wciety>/
Dla ślepca wszystko jest w cieniu głębokim,/
A co ty widzisz, jest niepewnym mrokiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W metafizyczne znowu kołowroty/
<wers_wciety typ="1">Wpadam, w labirynt, kłębków tajemnicą</wers_wciety>/
Podobny naszym lekom na suchoty,/
<wers_wciety typ="1">Tej ćmie, co lata nad gasnącą świecą.</wers_wciety>/
Zastanowienie zniża moje loty;/
<wers_wciety typ="1">Chcę nasze damy z turecką dziewicą</wers_wciety>/
Porównać; te są jak polarne lato,/
Gdzie wiele słońca, lecz reszta lód za to.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Albo jak owe cnotliwe wodnice/
<wers_wciety typ="1">Z twarzą i piersią --- lecz resztą w ogonie</wers_wciety>/
Rybim; nie, aby kreśliły granice/
<wers_wciety typ="1">Chuciom, i owszem --- dbają bardzo o nie.</wers_wciety>/
Jako się w łaźni skacze pod prysznice,/
<wers_wciety typ="1">Tak, kryjąc cnotę nawet w grzesznym łonie,</wers_wciety>/
W pokusie grzeją się, a kiedy krucho,/
Wtedy jak tuszem pryskają się skruchą,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co na zewnętrzność bynajmniej nie wpływa. ---/
<wers_wciety typ="1">Zatem nie znalazł w Angielkach urody:</wers_wciety>/
Piękna Brytanka wdzięki swe ukrywa/
<wers_wciety typ="1">Przez strach dla wypaść z nich mogącej szkody</wers_wciety>/
I w serca raczej ukradkiem się wszywa,/
<wers_wciety typ="1">A nie, jak w wojnie, szturmem bierze grody.</wers_wciety>/
Lecz wziąwszy --- robi z przyjaciela wroga/
I trzyma się w nim jak wierna załoga.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie stąpa ona beduińskich koni/
<wers_wciety typ="1">Krokiem ani jak hiszpańska dziewczyna;</wers_wciety>/
Nie ma w jej oku pobłysków Auzonii<pe><slowo_obce>Auzonia</slowo_obce> (poet.) --- Włochy.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Ni Paryżanek strojem przypomina;</wers_wciety>/
W głosie, choć słodkim, brawura nie dzwoni/
<wers_wciety typ="1">Owa, co mi się podobać zaczyna,</wers_wciety>/
Chociaż od siedmiu lat w mych uszach wichrzy/
I choć, jak sądzę, słuch mam nienajlichszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie umie tego; i w czym innym wprawy/
<wers_wciety typ="1">Nie ma; nie działa w sposób chytry, prędki,</wers_wciety>/
Co jeno piekieł powiększa dzierżawy./
<wers_wciety typ="1">Jej humor nie jest niby trzcina giętki,</wers_wciety>/
Na jednej schadzce nie dokona sprawy,/
<wers_wciety typ="1">Co oszczędziłoby czas, trud i smętki;</wers_wciety>/
Lecz, gdy raz zorzesz i obsiejesz rolę,/
Wyda ci pełne kłosy --- nie kąkole.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy się nadto namiętności poda,/
<wers_wciety typ="1">O! To poważna wyjdzie rzecz --- do licha!</wers_wciety>/
Dziewięć na dziesięć razy jest to moda/
<wers_wciety typ="1">Lub kokieteria, kaprys albo pycha.</wers_wciety>/
Lubi nowością się bawić --- ot, młoda,/
<wers_wciety typ="1">Lubi, gdy w złości rywalka usycha;</wers_wciety>/
Ale dziesiąty raz --- to jest huragan;/
Szalona nie chce rad słuchać ni nagan.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przyczyna jasna. Pomsta wywołana/
<wers_wciety typ="1">Skandalem prawa jej jak pariasowi</wers_wciety>/
Odbiera; a gdy naszych sądów znana/
<wers_wciety typ="1">Czuła oględność swój wyrok wypowie,</wers_wciety>/
To ,,towarzystwo", owa porcelana/
<wers_wciety typ="1">Bez plamy, każe jej jak Mariuszowi</wers_wciety>/
Sieść na honoru gruzach, bo ruina/
Sławy --- to w prochu legła Kartagina.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A może lepiej, że tak jest? Niech będzie!/
<wers_wciety typ="1">Jest to komentarz do słów Ewangelii:</wers_wciety>/
,,Nie grzesz, przebacza ci się", lecz w tym względzie/
<wers_wciety typ="1">Sądzić jedynie święty się ośmieli.</wers_wciety>/
Zresztą, chociażby długo trwały w błędzie,/
<wers_wciety typ="1">Grzesznicom zawsze otworzą anieli</wers_wciety>/
Wrota do cnoty; dama ta nikomu/
Wstępu nie broni --- jest dla wszystkich ,,w domu".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zostawiam sprawę sporną za oczyma,/
<wers_wciety typ="1">Wiedząc, że sztuczny przymus jak sukienka</wers_wciety>/
Na chuci ludzkie wcale wpływu nie ma;/
<wers_wciety typ="1">Człowiek odkrycia się, nie grzechu, lęka.</wers_wciety>/
Co do czystości zaś --- tej nie utrzyma/
<wers_wciety typ="1">W ryzie żadnych praw ni kodeksów ręka;</wers_wciety>/
Ona zwiększa grzech, wrót doń nie zamyka/
I zmienia skruchę w rozpacz u grzesznika.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz Juan nie był dociekaczem ani/
<wers_wciety typ="1">Silił się prawa moralności badać,</wers_wciety>/
Prócz tego żadnej wielkiej, pięknej pani/
<wers_wciety typ="1">Nie udało się dotąd go posiadać.</wers_wciety>/
Był trochę <slowo_obce>blasé</slowo_obce><pe><slowo_obce>blasé</slowo_obce> (fr.) --- zblazowany.</pe> --- niech więc nikt nie gani,/
<wers_wciety typ="1">Że swą serdeczną czułość mógł postradać.</wers_wciety>/
Choć zawsze jeszcze gorący i żywy,/
Był niewątpliwie trochę mniej ,,wrażliwy".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A widział wiele: sąd, budynki dworskie,/
<wers_wciety typ="1">Parlament z innych gmachów litaniją,</wers_wciety>/
Słyszał z galerii gromy oratorskie,/
<wers_wciety typ="1">Co biły w Anglii dawniej (dziś nie biją),</wers_wciety>/
Dziwiąc lądowe ludy i pomorskie,/
<wers_wciety typ="1">Aż do krainy, gdzie bizony żyją.</wers_wciety>/
Zamknięcie sesji widział, arcymiłą/
Rzecz; Chatham umarł, a Greya nie było.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był także świadkiem widoku pysznego,/
<wers_wciety typ="1">Pysznego wtedy, gdy naród istotnie</wers_wciety>/
Jest wolny; widział konstytucyjnego/
<wers_wciety typ="1">Króla na tronie --- kochanym; przymiot nie</wers_wciety>/
Znany despotom, aż ich dzień przyszłego/
<wers_wciety typ="1">Miru na model postępowy dotnie.</wers_wciety>/
Jestże gdzie widok tak zachwycający/
Oko i serce, jak lud ufający?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Widział też (dziś by już nie ujrzał) księcia,/
<wers_wciety typ="1">Jacy się liczą jeden na tysiące.</wers_wciety>/
Czarem z każdego ukłonu i zgięcia/
<wers_wciety typ="1">Wiał i jak wiosna miał obiecujące</wers_wciety>/
Lica. Choć pełen królewskiego wzięcia,/
<wers_wciety typ="1">Miał w sobie jeszcze to zachęcające,</wers_wciety>/
Że był bez śladu głupstwa i nadętej/
Wyższości --- panem od czuba do pięty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Juan w wysokich sferach był widziany/
<wers_wciety typ="1">Mile, w najdostojniejsze wchodził koła,</wers_wciety>/
Więc wpadł w to, czego wyrafinowany/
<wers_wciety typ="1">I najuczeńszy człowiek ujść nie zdoła.</wers_wciety>/
Dowcip genialny, humor niezrównany,/
<wers_wciety typ="1">Z rzadką dystynkcją pogodnego czoła</wers_wciety>/
Sprowadziły nań różnych pokus nawał,/
Jakkolwiek nigdy okazji nie dawał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz gdzie, dlaczego, jak i kiedy, i z kim ---/
<wers_wciety typ="1">Z tym wszystkim tak się zaraz nie rozprawię.</wers_wciety>/
Gdy morał dziełu memu jest ogniskiem,/
<wers_wciety typ="1">Nie wiem, czy jedno oko pozostawię</wers_wciety>/
Suchym; lecz wrażeń gwałtownych naciskiem/
<wers_wciety typ="1">Wszystkich do głębi wzruszę i załzawię;</wers_wciety>/
Wykonam wzniosły monument patosu,/
Jak Aleksander chciał zrobić z Atosu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tutaj się kończy wstępu pieśń dwunasta./
<wers_wciety typ="1">Kiedy się temat właściwy rozwinie,</wers_wciety>/
Ujrzysz, że wedle innej modły wzrasta,/
<wers_wciety typ="1">Niż się pierwotnie spodziewano. Ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe></wers_wciety>/
Jak wielkanocne plan mój rośnie ciasta,/
<wers_wciety typ="1">Niech ich czytelnik z wzgardą nie ominie,</wers_wciety>/
Zresztą jako chce; umie znieść prawdziwa/
Odwaga wzgardę, choć jej nie wyzywa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bledszymi dymy dziś mój wulkan kurzy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz wspomnij pierwszą część: oto powaga</wers_wciety>/
Najdzikszej wojny, najszaleńszej burzy,/
<wers_wciety typ="1">Jaka tę ziemię kiedykolwiek smaga,</wers_wciety>/
I najwznioślejszej. Bóg widzi, tak dużej/
<wers_wciety typ="1">Prowizji nawet lichwiarz nie wymaga. ---</wers_wciety>/
Najlepsza z dalszych oprócz astronomii/
Poda wam małą lekcję --- ekonomii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przez nią dziś droga do popularności,/
<wers_wciety typ="1">Nie, by był kołków brak w państwowym płocie,</wers_wciety>/
Lecz jest to dowód niezmiernej miłości/
<wers_wciety typ="1">Kraju pokazać, jak ma grzęznąć w błocie.</wers_wciety>/
Mój plan (który dla oryginalności/
<wers_wciety typ="1">Zataję) prosty jest i już w robocie.</wers_wciety>/
Tymczasem liczcie deficyt krajowy;/
--- Jak znajdujecie nasze ,,tęgie głowy"?...</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń trzynasta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz się nieco poważniej nastroim;/
<wers_wciety typ="1">Czas już. Śmiech dzisiaj coraz poważnieje,</wers_wciety>/
<begin id="b1513194228658-3202803836"/><motyw id="m1513194228658-3202803836">Śmiech</motyw>Żart z grzechu w oczach cnoty jest rozbojem/
<wers_wciety typ="1">Dusznym; gorszyciel taki, co się śmieje.<end id="e1513194228658-3202803836"/></wers_wciety>/
Przy tym posępność jest wzniosłości zdrojem/
<wers_wciety typ="1">(Nieznośnym, kiedy zanadto rozleje).</wers_wciety>/
Więc pieśń ma będzie tak powagą dumna,/
Jak szczęt świątyni --- samotna kolumna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Chwytam przerwaną nić. Pani Adela/
<wers_wciety typ="1">De Amundeville z normandzkiego rodu,</wers_wciety>/
Który na różne linie się rozstrzela/
<wers_wciety typ="1">W ostatnich gockich familiach zachodu,</wers_wciety>/
Z woli rodzica pani włości wiela;/
<wers_wciety typ="1">Piękna, nawet gdzie piękności jak lodu:</wers_wciety>/
W Brytanii, którą patryjota prawy/
Nazywa ziemią szczęścia, cnoty, sławy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie chcę mu przeczyć i głupstw nie rozgarnę;/
<wers_wciety typ="1">Gust w tym każdego najkompetentniejszy;</wers_wciety>/
Oko jest okiem, a modre czy czarne/
<wers_wciety typ="1">To jedno, jeśli jego czar niemniejszy.</wers_wciety>/
Więc nad kolorem dysputy są marne,/
<wers_wciety typ="1">Co przyzna każdy człowiek --- praktyczniejszy.</wers_wciety>/
Płeć piękna --- piękną, a każdy mężczyzna/
Do lat trzydziestu z zapałem to przyzna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Po tej pogodnej, choć parnej epoce/
<wers_wciety typ="1">Księżyc się zjawia w tajemniczej kwadrze,</wers_wciety>/
Gdy już światełko jego mglej migoce,/
<wers_wciety typ="1">Wtedy dochodzi człowiek do tych lat, że</wers_wciety>/
Sąd w nim się budzi; chuć mu nie łaskocze/
<wers_wciety typ="1">Zmysłów, z rozsądkiem odtąd już nie zadrze.</wers_wciety>/
Mówi mu także twarz i mdła postawa,/
Że zdać na młodszych trzeba swoje prawa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niektórzy życzą przedłużyć tej ery/
<wers_wciety typ="1">Trwanie i nie dziw! Tak rozkosznie żyli!</wers_wciety>/
Ale żądania takie --- to chimery,/
<wers_wciety typ="1">Bo swego życia równik już przebyli.</wers_wciety>/
Dziś mogą jeno kroplami Madery/
<wers_wciety typ="1">Claretu zrosić drzewko, co się chyli.</wers_wciety>/
Mają meetingi, wybory, parlament,/
Długi, by zgłuszyć smętnej nudy lament.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A potem, nie maż to dewocji, wrzawy/
<wers_wciety typ="1">Reformatorskiej, obaw o los ,,Nacji",</wers_wciety>/
Podatków, wojen i walk o ster nawy/
<wers_wciety typ="1">Państwowej; wodnej, ziemnej spekulacji,</wers_wciety>/
Jadu, by grzał ich do wściekłej zabawy/
<wers_wciety typ="1">Zamiast miłości --- tej halucynacji?</wers_wciety>/
<begin id="b1513194342499-2944828686"/><motyw id="m1513194342499-2944828686">Nienawiść</motyw>Nienawiść rozkosz największą dać zdolna;/
Kocha się prędko, nienawidzi z wolna.
<end id="e1513194342499-2944828686"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiada Johnson<pe><slowo_obce>Johnson, Samuel</slowo_obce> (1709--1784) --- angielski pisarz i krytyk.</pe>, mistrz --- na którejś karcie:/
<wers_wciety typ="1">,,Lubię tych, co gdy nie cierpią, to szczerze!"</wers_wciety>/
Jedyna prawda, rzeczona otwarcie,/
<wers_wciety typ="1">Odkąd się ludzkość w wodzie prawdy pierze ---</wers_wciety>/
Może to stary wyga mówi w żarcie?.../
<wers_wciety typ="1">Ja jestem widzem, niby na operze,</wers_wciety>/
I patrzę sobie na dworów ekscesa/
Czy chałup --- okiem Mefistofelesa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Me nienawiści równie jak kochania/
<wers_wciety typ="1">Przestały szaleć; jeśli jeszcze kolę,</wers_wciety>/
To --- że mnie jakaś wnętrzna siła skłania/
<wers_wciety typ="1">Lub sobie radzę tym w rymów mozole.</wers_wciety>/
<begin id="b1513194655583-1860621179"/><motyw id="m1513194655583-1860621179">Cnota, Smutek</motyw>Ja bym prostował złe żądze i zdania/
<wers_wciety typ="1">(<wyroznienie>Hamując</wyroznienie> jednak, nie <wyroznienie>karcąc</wyroznienie> złą wolę),</wers_wciety>/
Gdyby Cervantes w dziejach Don Kichota/
Nie wskazał, że to próżna jest robota.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najmędrsza z mądrych powieść, zwłaszcza/
<wers_wciety typ="1">Przeto, że śmieszy. Bohater jest prawy</wers_wciety>/
I strzeże prawa; harde głowy spłaszcza,/
<wers_wciety typ="1">Walczy w obronie tylko dobrej sprawy;</wers_wciety>/
Cnota go właśnie z rozumu wywłaszcza./
<wers_wciety typ="1">Śmieszny --- a sprawia widok bardzo łzawy,</wers_wciety>/
Smutniejszy nawet niż eposu morał,/
Kto go zrozumiał i myśl zeń wyorał.
<end id="e1513194655583-1860621179"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Naprawia szkody, złym kary wydziela,/
<wers_wciety typ="1">W służbie dam z łotrem walczy bez bojaźni,</wers_wciety>/
Naprzeciw tłumom jeden się ośmiela,/
<wers_wciety typ="1">By lud wyzwolić z niewolniczej kaźni.</wers_wciety>/
Maż-że szlachetność ta, jak pieśń minstrela,/
<wers_wciety typ="1">Być niczym, jeno igrą wyobraźni?</wers_wciety>/
Żartem, zagadką, cnót błędnym migotem?.../
Sokrates ma być mądrości Kichotem?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Cervantes prześmiał rycerstwo Hiszpanii;/
<wers_wciety typ="1">Jeden śmiech zdołał prawego pozbawić</wers_wciety>/
Naród ramienia. Odtąd niewidziani/
<wers_wciety typ="1">Tam bohaterzy. Aby powieść bawić</wers_wciety>/
Mogła, świat glebę przygotował dla niej;/
<wers_wciety typ="1">To jej pomogło prędko się rozsławić,</wers_wciety>/
Że cały urok arcydzieła grubo/
Był opłacony naprzód --- kraju zgubą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- Lecz wpadam w błędnych gawęd korowody. ---/
<wers_wciety typ="1">Don Juan w zjawie pani Adeliny</wers_wciety>/
Odnalazł przykład ,,fatalnej urody",/
<wers_wciety typ="1">Choć ta fatalność nie była z jej winy.</wers_wciety>/
Los to zasnuwa kobiece niewody/
<wers_wciety typ="1">(Los jest wyborną wymówką na czyny)</wers_wciety>/
I łowi; kto ujść potrafi kobiecie?/
Lecz ja nie Edyp, a Sfinksem jest życie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na rozwiązanie też jeszcze nie wpadłem/
<wers_wciety typ="1">Wielkiej zagadki. --- Ale czas ulata;</wers_wciety>/
Chciejmy nad pięknym zatrzymać się stadłem. ---/
<wers_wciety typ="1">Adelina jest w ,,wielmożnego" świata</wers_wciety>/
Raju królową; jest wdzięków zwierciadłem./
<wers_wciety typ="1">Jej czar ożywia mężczyzn, damom splata</wers_wciety>/
Języki (to ja między cuda mieszczę;/
Po nim się drugi nie pojawił jeszcze).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czysta na przekór pokusom i zdradzie,/
<wers_wciety typ="1">Związana z mężem prawdziwie kochanym,</wers_wciety>/
Znanym zaszczytnie w narodowej radzie;/
<wers_wciety typ="1">Iście angielskim, nigdy niezmieszanym,</wers_wciety>/
Umiącym dzielnie stać przy swej zasadzie,/
<wers_wciety typ="1">W potrzebie prędko zdeterminowanym.</wers_wciety>/
Świat ich szanował; wiedli byt spokojny,/
Ona w swą godność, a on w dumę zbrojny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wydarzyło się, że dyplomatyczne,/
<wers_wciety typ="1">Z misją Juana związane, działania</wers_wciety>/
W drogach ich punkta utworzyły styczne/
<wers_wciety typ="1">Zbliżając obu; choć lord się ochrania</wers_wciety>/
Ufać pozorom --- młodość, piękność, liczne/
<wers_wciety typ="1">Talenty mają władzę przyciągania,</wers_wciety>/
Tworzą podstawę szacunku, co w mowie/
Dworacko grzecznej ,,przyjaźnią" się zowie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milord oględny, ile że hamował/
<wers_wciety typ="1">Czułość z nadmiaru dumy, i niepilny</wers_wciety>/
Do żwawych sądów --- gdy zdeterminował/
<wers_wciety typ="1">Raz ten sąd, dobry, zły, ostry, przychylny,</wers_wciety>/
Już go w pierwotnym kształcie zawsze chował,/
<wers_wciety typ="1">Uważając go święcie za niemylny.</wers_wciety>/
Chce iść sam, kocha-li czy nienawidzi/
Z własnej skłonności; radami się brzydzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Toteż przyjaźni jego i niechęci/
<wers_wciety typ="1">Często i trafne; co w nim do wzmocnienia</wers_wciety>/
Uprzedzeń służy --- gdy je raz wyświęci,/
<wers_wciety typ="1">Już ich, jak perski kodeks, nie odmienia.</wers_wciety>/
Nie był jak człowiek, co go febra smęci,/
<wers_wciety typ="1">Wtrącając nagle w zimnicę z płomienia.</wers_wciety>/
Nie rozczulał go widok raczej godny/
Śmiechu: był ni gorący, ani chłodny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Losu śmiertelny człek nie przeinaczy"./
<wers_wciety typ="1">--- Ale pracować nań można. Ukartuj</wers_wciety>/
Plan mądrze, a los szczęściem cię uraczy./
<wers_wciety typ="1">Bądź cichy, baczny, pilnuj się i wartuj;</wers_wciety>/
Gdy uciskają, nie mrucz; ustąp raczej./
<wers_wciety typ="1">Co do sumienia --- --- zatwardź je i hartuj,</wers_wciety>/
A wkrótce, jak koń lub bokser, bez trudu/
W arenie życia dokaże ci cudu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milord się błogo w tej wyższości czuje,/
<wers_wciety typ="1">Jak każdy człowiek wysoki czy lichy.</wers_wciety>/
Najniższy jeszcze niższego znajduje/
<wers_wciety typ="1">I z piedestału mu swego uśmiechy</wers_wciety>/
Rzuca wzgardliwe; nic tak nie dojmuje,/
<wers_wciety typ="1">Jak brzemię wielkiej a samotnej pychy,</wers_wciety>/
Co chce rozróżniać w całej ludzkiej rzeszy/
Część, co powozem jeździ --- i tłum pieszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nad don Juanem, równy mieniem, klasą/
<wers_wciety typ="1">Społeczną, rodem, nie miał praw wyższości,</wers_wciety>/
Górował wiekiem i --- jak sądził --- rasą:/
<wers_wciety typ="1">Naród angielski pośród ziemskich włości</wers_wciety>/
Jeden się cieszy wolnym słowem, prasą,/
<wers_wciety typ="1">Czego mu każdy inny kraj zazdrości,</wers_wciety>/
I słusznie. Milord był mówcą dlatego,/
Że obie Izby nie miały tęższego.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To były jego przewagi. Poza tym/
<wers_wciety typ="1">Sądził, że umie bystrze godzić w sedno</wers_wciety>/
Tajemnic dworu, jako że z tym światem/
<wers_wciety typ="1">Spoufalony. Prawił z wszystkowiedną</wers_wciety>/
Pewnością siebie; słowem węzłowatym/
<wers_wciety typ="1">Przecinał krótko dysputę niejedną,</wers_wciety>/
A wiązał wszystkie owe męskie cnoty/
Z miną filaru państwa, patryjoty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lubił Hiszpana za jego stateczność,/
<wers_wciety typ="1">A za pojętność bystrą go szanował.</wers_wciety>/
Juan uprzejmą okazywał grzeczność/
<wers_wciety typ="1">W potakiwaniu, skromny, gdy negował.</wers_wciety>/
Znał świat i jego błędy, ich konieczność/
<wers_wciety typ="1">Z bujnej wywodząc gleby --- nie strofował,</wers_wciety>/
Chyba że widział, że złe się rozplenia,/
Bo trudniej wtedy wyrwać od korzenia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Temat rozmowy z Madrytu przenosi/
<wers_wciety typ="1">Milord na Stambuł i odległe kraje,</wers_wciety>/
Gdzie ludzie czynią, o co się ich prosi,/
<wers_wciety typ="1">Lecz obdzierają obcych jak hultaje.</wers_wciety>/
Mówią o sporcie. Lord się dobrze nosi/
<wers_wciety typ="1">W siodle, hodowli koni się oddaje</wers_wciety>/
Gorliwie. Juan, Andaluzji dziecię,/
Jeździ jak tyran na podwładnych grzbiecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na balach, rautach, pomiędzy mężami/
<wers_wciety typ="1">Stanu jęły się wzajemnie udzielać</wers_wciety>/
Sympatie (Juan znał się z ministrami;/
<wers_wciety typ="1">Posłowie --- to jest lóż masońskich czeladź).</wers_wciety>/
O! Na nim się już milord nie omami,/
<wers_wciety typ="1">Matka krew zacną musiała weń przelać;</wers_wciety>/
A do przyjaźni czyliż ten nie zmusza,/
U kogo czysta krew i czysta dusza?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Plac był ,,ten a ten". Nie piszę ulicy;/
<wers_wciety typ="1">Świat dziś taki jest zły, przewrotny, zdradliwy!</wers_wciety>/
Sieje złośliwie śnieć w cudzej pszenicy/
<wers_wciety typ="1">I zbiera krzywdę bliźniego z tej niwy,</wers_wciety>/
Obmów i plotek plon, które kobiecy/
<wers_wciety typ="1">Języczek miele, z mąki zaś zjadliwy</wers_wciety>/
Chleb piecze. Zatem będę węzłowaty,/
Lord Henryk mieszkał w ulicy ,,tej a tej".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513195247503-2420095104"/><motyw id="m1513195247503-2420095104">Plotka</motyw>Jednej to jeszcze przypiszcie przyczynie,/
<wers_wciety typ="1">Że pseudonimy nadaję ulicom;</wers_wciety>/
To jest, że sezon ni jeden nie minie,/
<wers_wciety typ="1">By w którymś domu straszną tajemnicą</wers_wciety>/
Odkrytą mir się nie zachwiał w rodzinie,/
<wers_wciety typ="1">A skandal ludzie źli zaraz rozchwycą!</wers_wciety>/
Więc was zostawiam atmosferze mglistej,/
Póki nie znajdę gdzieś ulicy --- czystej.<end id="e1513195247503-2420095104"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znam wprawdzie jedną czystą, gdzie spojrzenie/
<wers_wciety typ="1">Skromne nie dozna przenigdy obrazy;</wers_wciety>/
Ale mam swoje w tym powody, że nie/
<wers_wciety typ="1">Naruszę cieniów tej świętej oazy.</wers_wciety>/
Przeto ulicy, placu nie wymienię,/
<wers_wciety typ="1">Aż znajdę któryś zupełnie bez skazy,</wers_wciety>/
Gdzie czystość żadnym nie sproszona pyłem:/
Taką jest... kartę<pe><slowo_obce>karta</slowo_obce> --- tu: mapa.</pe> Londynu zgubiłem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na owym placu w pałacu Henryka/
<wers_wciety typ="1">Bywał don Juan. Pałac ten był portem</wers_wciety>/
Dla jednych, których niosła polityka,/
<wers_wciety typ="1">Lub co zrobili fryzowanie sportem;</wers_wciety>/
Lub mieli złoto, co wszystkie odmyka/
<wers_wciety typ="1">Drzwi, albo modne suknie, co paszportem</wers_wciety>/
Są też niezgorszym. Byleś frak miał nowy,/
O resztę sobie nie rozbijaj głowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Wielka tam pewność, gdzie wielu do rady" ---/
<wers_wciety typ="1">Mówił Salomon czy też inna głowa</wers_wciety>/
Tęga, z naszymi żyjąca pradziady;/
<wers_wciety typ="1">Codziennie sprawdzać można święte słowa,</wers_wciety>/
W Izbach czy w sądzie, w szrankach słownej zwady,/
<wers_wciety typ="1">Wszędzie, gdzie puszy się ,,mądrość zbiorowa",</wers_wciety>/
Będąca dzisiaj --- mówię z przeświadczenia ---/
Przyczyną szczęścia Brytanii i mienia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak bezpieczeństwo zaś mężczyzn w wielości/
<wers_wciety typ="1">Doradców leży, tak znów dla płci skromnej</wers_wciety>/
W jak najobfitszej liczbie znajomości,/
<wers_wciety typ="1">Boć trudny wybór w gromadzie ogromnej.</wers_wciety>/
Już rozmaitość przyczynia trudności,/
<wers_wciety typ="1">Pośród skał wielu sternik jest przytomny;</wers_wciety>/
Więc dla kobiety (choć się mąż oburzy)/
Pewność tam, gdzie rój wielbicieli duży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz nie potrzeba pani Adelinie/
<wers_wciety typ="1">Podobnej tarczy, bo też za nią cnoty</wers_wciety>/
Zasługa oraz wychowania ginie;/
<wers_wciety typ="1">Jej bronią inne umysłu przymioty,</wers_wciety>/
Zwłaszcza przezorność nie wierząca minie/
<wers_wciety typ="1">Ludzkiej; a co do kokieterii... o, tej</wers_wciety>/
Nie używała, pewna uwielbienia,/
Zalotność tutaj była bez znaczenia.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dla wszystkich grzeczna, lecz w niewymuszony/
<wers_wciety typ="1">Sposób: zdarzy się, niektórych zaszczyci</wers_wciety>/
Cieplejszą łaską --- to schlebia; lecz w onej/
<wers_wciety typ="1">Skłonności nikt tam rysu nie pochwyci,</wers_wciety>/
Co by niegodny był panny lub żony./
<wers_wciety typ="1">Doznają względów jej uprzejmych i ci,</wers_wciety>/
Którzy się cieszą utrwaloną sławą;/
Dla nich jest zwłaszcza litośnie-łaskawą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Podobna sława jest niepożądanym/
<wers_wciety typ="1">Wcale dodatkiem. Spojrzyj na sylwetki</wers_wciety>/
Tych bohaterów, ludzi wyróżnianych,/
<wers_wciety typ="1">Przedmiot podziwu, niby marionetki,</wers_wciety>/
Na scenie wzrokiem dam prześladowanych,/
<wers_wciety typ="1">Czy gołym okiem, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> przez lornetki;</wers_wciety>/
Na sławnych czołach zobaczysz purpurę/
Wieczornej glorii --- lecz nad głową... chmurę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miała w obejściu swoim Adelina/
<wers_wciety typ="1">Ton patrycjuszki chłodny, ze swobodą</wers_wciety>/
Grany, co wzbrania, by ruch albo mina/
<wers_wciety typ="1">Zdradziły czułą istotę i młodą.</wers_wciety>/
Tak nie zachwycisz niczym mandaryna:/
<wers_wciety typ="1">Sądzi, że zachwyt jest z godności szkodą;</wers_wciety>/
Nie chce dać poznać, że go coś dotyka/
--- Ten rys możeśmy wzięli od Chińczyka</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lub Horacego: <slowo_obce>Nihil admirari<pe><slowo_obce>Nihil admirari</slowo_obce> (łac.) --- niczemu się nie dziwić a. niczym się nie zachwycać.</pe></slowo_obce>./
<wers_wciety typ="1">Jest to --- sądzi on --- sztuka szczęśliwości,</wers_wciety>/
Która ma dzisiaj adeptów bez miary,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż dalekich od doskonałości.</wers_wciety>/
Ja obojętność tę między przywary/
<wers_wciety typ="1">Policzę, równie nadmiar wrażliwości.</wers_wciety>/
<begin id="b1513236845878-1586157868"/><motyw id="m1513236845878-1586157868">Grzeczność</motyw>W salonie zachwyt nieumiarkowany/
Objawia tylko moralnie pijany.
<end id="e1513236845878-1586157868"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz Adelina nie była kobieta/
<wers_wciety typ="1">Nieczuła (tutaj metafora płytka):</wers_wciety>/
Bo jak pod śniegiem wulkanu ukryta/
<wers_wciety typ="1">Lawa etc. Czy skończyć? Rzecz brzydka.</wers_wciety>/
Nienawistna mi przenośnia zużyta./
<wers_wciety typ="1">Niech czop rozsądku więc ów wulkan przytka;</wers_wciety>/
Dzisiaj tak często drażnią go poeci!/
Nie dziw, gdy zeń dym niewonny wyleci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zatem kształt nadam porównaniu inny:/
<wers_wciety typ="1">Była podobna --- powiem --- do butelki</wers_wciety>/
Szampana, co w lód zamieniony winny/
<wers_wciety typ="1">Mieści w swym środku nieskrzepłe kropelki,</wers_wciety>/
Nad wszystkie wina lepszy wyskok<pe><slowo_obce>wyskok</slowo_obce> (przest.) --- spirytus.</pe> płynny,/
<wers_wciety typ="1">Razem ot, tyle --- kieliszek niewielki,</wers_wciety>/
Mocniejszy niźli słodycz wyciśniona/
Z najdojrzalszego, najtęższego grona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wyskok potęgą wzięty kwadratową./
<wers_wciety typ="1">Tak najchłodniejsza powierzchowność cnoty</wers_wciety>/
Może kryć nektar pod maską lodową,/
<wers_wciety typ="1">A takich wiele. (Tutaj myślę o tej,</wers_wciety>/
Z której moralne swe wywodzę słowo;/
<wers_wciety typ="1">Zawsze morałem rozpoczynam loty).</wers_wciety>/
U wielu ludzi wyjawi się ciepło,/
Gdy z nich powłokę odkruszymy skrzepłą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lub: jest to droga północno-zachodnia,/
<wers_wciety typ="1">Mająca przewieść w śródindyjskie żary.</wers_wciety>/
Ale że żaden cały okręt do dnia,/
<wers_wciety typ="1">Co mija, nie tknął bieguna, choć Parry<pe><slowo_obce>Parry, Sir William Edward</slowo_obce>  (1790--1855) --- brytyjski eksplorator Arktyki.</pe></wers_wciety>/
Możliwość takiej jazdy udowodnia,/
<wers_wciety typ="1">Niejeden znalazł tam widać swe mary. </wers_wciety>/
Bo jeśli lodem zamknięty ów światek,/
Wtedy stracony czas, droga lub statek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc fryce<pe><slowo_obce>fryc</slowo_obce> (daw.) --- nowicjusz.</pe> na swym młodzieńczym okręcie/
<wers_wciety typ="1">Niech lawirują po kobiecym morzu;</wers_wciety>/
Bywalcy niechaj spojrzą po odmęcie,/
<wers_wciety typ="1">Szukając portu, nim czas na bezdrożu</wers_wciety>/
Wód skinie flagą, nim członków napięcie/
<wers_wciety typ="1">Strasznym <slowo_obce>fuimus<pe><slowo_obce>fuimus</slowo_obce> (łac.) --- byliśmy.</pe></slowo_obce> zluźni się na łożu</wers_wciety>/
Starości, gdy to gościec w kość się wwierca,/
A z drugiej strony czyha spadkobierca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513237463735-3427425488"/><motyw id="m1513237463735-3427425488">Kondycja ludzka, Czas</motyw>Niebo żartuje czasem. Takie żarty/
<wers_wciety typ="1">Są przykre; niechby chociaż krótkie były.<end id="e1513237463735-3427425488"/></wers_wciety>/
Świat jest o tyle uwielbienia warty,/
<wers_wciety typ="1">Że każdej chwili może zdać się miły,</wers_wciety>/
I że ów system perski --- bierz go czarty ---/
<wers_wciety typ="1">O dwu pierwiastkach jest równie zawiły</wers_wciety>/
I niepojęty jak inne systemy./
Nie chciejmy badać ich, bo zwariujemy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Angielska zima, co się w lipcu kończy,/
<wers_wciety typ="1">Jak się zaczęła w sierpniu --- równie w lecie ---</wers_wciety>/
Dla dorożkarzy raj; pocztylion rączy/
<wers_wciety typ="1">Pędzi i ludzi tratuje, i gniecie.</wers_wciety>/
Lecz co obchodzi nas pocztowy koń czy/
<wers_wciety typ="1">Dostojnik. --- Semestr na uniwersytecie</wers_wciety>/
Skończył się. Ojciec na syna się gniewa,/
Że więcej weksli niż książek zużywa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc końcem zimy w Londynie jest lipiec,/
<wers_wciety typ="1">A czasem sierpień. W kalendarzach zamęt,</wers_wciety>/
Z którego nic się nie potrafi wypiec./
<wers_wciety typ="1">Muzie zostawiam niebieski firmament</wers_wciety>/
I ów słoneczny kaloryfer czy piec,/
<wers_wciety typ="1">Bo barometrem moim jest --- parlament.</wers_wciety>/
Chociaż niejeden radykał nań gada,/
Z jego się sesyj kalendarz układa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jakiż tłum karet, powozów i koczy<pe><slowo_obce>kocz</slowo_obce> --- rodzaj resorowanego pojazdu konnego.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Gdy końca sesji godzina uderzy,</wers_wciety>/
Wzdłuż od Carltonu po Soho się tłoczy!/
<wers_wciety typ="1">Szczęsny, kto drugich na poczcie ubieży.</wers_wciety>/
Na wszystkich drogach kurz wygryza oczy,/
<wers_wciety typ="1">Hotten Row drzemie po harcach rycerzy,</wers_wciety>/
A kupiec z długim rachunkiem i nosem/
Wzdycha za biczów dalekim odgłosem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oblig i on: ,,dwaj Arcades<pe><slowo_obce>dwaj Arcades</slowo_obce> --- dwaj Arkadyjczycy, por. Wergiliusz, <tytul_dziela>Bukoliki</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Ekloga VII</tytul_dziela>. </pe>" --- z westchnieniem/
<wers_wciety typ="1">Muszą następnej oczekiwać sesji.</wers_wciety>/
Złoto się nie da zastąpić swym cieniem./
<wers_wciety typ="1">Cóż pozostaje? nadzieja; lecz kres jej</wers_wciety>/
Daleki, dalszy jeszcze wystawieniem/
<wers_wciety typ="1">Nowego weksla (i to mocą presji);</wers_wciety>/
Prowizja --- przy czym bogacą się Żydki ---/
Oraz pociecha dubeltowej kredki,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Która jest zdzierstwem. --- Pędzi milordowa/
<wers_wciety typ="1">Kareta; on sam przy żonie, swej chlubie,</wers_wciety>/
Siedzi. ,,Hej! koniu, podawaj" --- brzmią słowa/
<wers_wciety typ="1">--- I już zmienione jak serca po ślubie.</wers_wciety>/
Gospodarz resztę chce wydać --- ,,Niech schowa"./
<wers_wciety typ="1">Pocztylion może także rzec: ,,To lubię."</wers_wciety>/
Ale nim jeszcze z wody oschną koła,/
Już i parobek o napiwek woła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513237879354-2958429344"/><motyw id="m1513237879354-2958429344">Sługa</motyw>Na kozieł siada lokaj z pańską miną,/
<wers_wciety typ="1">,,Pan swego pana", bo jest zawsze ,,górą".</wers_wciety>/
Panna służąca jakby też hrabiną/
<wers_wciety typ="1">Była, figlarna, a skromna, że pióro</wers_wciety>/
Nic tu nie nada<end id="e1513237879354-2958429344"/>. <slowo_obce>Cosi viaggino</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>I ricchi</slowo_obce><pe><slowo_obce>Cosi viaggino
I ricchi</slowo_obce> (wł.) --- więc podróżują bogaci.</pe>. Przebacz, że cię tą miksturą</wers_wciety>/
Darzę; lecz jakież korzyści z podróży?/
Worek frazesów i fochów kosz duży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wnet minie lato, co się równa zimie/
<wers_wciety typ="1">W Londynie. Może to istotnie szkoda</wers_wciety>/
Siedzieć w mieścisku parnym, w mgle i dymie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy najpiękniejszy strój kładzie przyroda;</wers_wciety>/
Czekać, aż słowik w małżeńskim zadrzymie/
<wers_wciety typ="1">Gnieździe, i słuchać debat mdłych jak woda,</wers_wciety>/
Zamiast iść na wieś; choć tam polowania/
Do września prawo (prócz cietrzewi) wzbrania.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielki świat uciekł przed upałów tchnieniem/
<wers_wciety typ="1">(Dwa, trzy tysiące, których szczęście pieści)</wers_wciety>/
Do miejsca, co zwą swym ,,odosobnieniem",/
<wers_wciety typ="1">A które składa: służących trzydzieści</wers_wciety>/
I tyleż gości. Stoły pod brzemieniem/
<wers_wciety typ="1">Półmisków jęczą, pełnych smacznej treści.</wers_wciety>/
Gościnność u nas taka jest, jak była,/
Tylko się ilość w jakości skupiła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lord Henryk z żoną udali się torem../
<wers_wciety typ="1">Arystokracji i wielkiego świata</wers_wciety>/
Do swych dóbr. Piękny dom, gotyckim wzorem/
<wers_wciety typ="1">Stawiany, Babel, który przeżył lata.</wers_wciety>/
Żaden gmach nie da się równać z tym dworem,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie czas się z imion bohaterskich splata,</wers_wciety>/
Gdzie dęby jak ród dziedziców sędziwe/
Szumią dziejami ich --- grobowce żywe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nazajutrz każdy dziennik już opiewa/
<wers_wciety typ="1">O ich odjeździe. To jest sława nasza! </wers_wciety>/
Szkoda, że taki <slowo_obce>fait divers<pe><slowo_obce>fait divers</slowo_obce> (fr.) --- rozmaitości.</pe></slowo_obce> nie miewa/
<wers_wciety typ="1">Trwałości --- byłaby dla rozmów pasza.</wers_wciety>/
Nim inkaust wyschnie, już się wieść rozwiewa;/
<wers_wciety typ="1">,,Poczta Poranna" najpierwsza ogłasza:</wers_wciety>/
,,Odjechał lord de Amundeville z lady/
 A. do swych na wsi dóbr --- wtedy a wtedy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dostojny lord A. chce, jak nam mówiono,/
<wers_wciety typ="1">Zebrać u siebie w jesieni dobrane</wers_wciety>/
Licznych szlachetnych swych przyjaciół grono./
<wers_wciety typ="1">Jak twierdzą źródła poinformowane,</wers_wciety>/
Ma być na łowach książę D. i z żoną/
<wers_wciety typ="1">Lord F., i inne dostojne a znane</wers_wciety>/
Osoby tudzież młody grand, szlachetny/
Rodem, a w misji przysłany sekretnej".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Któż się zaś ,,Poczcie" nie wierzyć odważy?/
<wers_wciety typ="1">Jej artykuły są tym, czym dla chłopa</wers_wciety>/
<slowo_obce>Credo</slowo_obce><pe><slowo_obce>Credo</slowo_obce> (łac.) --- wierzę (pierwsze słowo modlitwy <tytul_dziela>Wyznanie wiary</tytul_dziela>).</pe>: ufa mu i bez komentarzy./
<wers_wciety typ="1">Miała więc dotknąć kastylijska stopa</wers_wciety>/
Posadzki, gładkiej łaską gospodarzy,/
<wers_wciety typ="1">Śród tych, co ,,czelnie jedzą" (frazes Pope'a<pe><slowo_obce>Pope, Alexander</slowo_obce> (1688--1744) --- czołowy poeta angielskiego Oświecenia.</pe>).</wers_wciety>/
W ostatniej wojnie mniej stało w dziennikach/
O ległych ludziach niż ległych indykach.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ot: ,,W czwartek było wspaniałe przyjęcie;/
<wers_wciety typ="1">Obecni lord A. B." Jak bohaterzy</wers_wciety>/
Spisani wszyscy w narodowym święcie/
<wers_wciety typ="1">Owego balu. A cokolwiek niżej</wers_wciety>/
Czytamy: ,,Falmouth". W sławnym regimencie/
<wers_wciety typ="1">Huk-puk, co sobie sławy uwił świeży. </wers_wciety>/
Wieniec, ogromne straty. Wakans nowy/
Otwarty --- <slowo_obce>vide<pe><slowo_obce>vide</slowo_obce> (łac.) --- zobacz.</pe></slowo_obce>: ,,Dziennik Urzędowy".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do Norman Abbey pędzą w swej karecie/
<wers_wciety typ="1">Szlachetni państwo. Stary klasztor, ninie</wers_wciety>/
Starszy jeszcze dwór nosi w swym szkielecie/
<wers_wciety typ="1">Ślady gotyku, jaki dziś w ruinie</wers_wciety>/
Chyba i tylko rzadko gdzie znajdziecie/
<wers_wciety typ="1">Z takim wybitnym typem. Stał w dolinie.</wers_wciety>/
Mnisi go u stóp zbudowali góry,/
By im wiatr nie wiał w nabożne kaptury.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stał wieńcem lasów ukoronowany/
<wers_wciety typ="1">W cichej dolinie, gdzie dąb druidyczny,</wers_wciety>/
Jak Caractacus<pe><slowo_obce>Caractacus</slowo_obce> --- wódz brytyjskiego plemienia Katuwelaunów w I w. n.e., który przez 10 lat opierał się Rzymianom, pokonany i ułaskawiony przez cesarza Klaudiusza.</pe> niegdyś przed Rzymiany,/
<wers_wciety typ="1">Przed piorunami pręży tytaniczny</wers_wciety>/
Swój kształt; a śród pni, gdy świt błyśnie rany,/
<wers_wciety typ="1">Za rosochatym wodzem ku krynicznej</wers_wciety>/
Wodzie mkną lasu pstrych mieszkańców stada/
Czerpać --- a strumyk do nich jak ptak gada.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przed domem duży staw modry w prześwicie,/
<wers_wciety typ="1">Głęboki, jednak przezroczy i świeży</wers_wciety>/
Strumieniem, który w swym miększym korycie/
<wers_wciety typ="1">Stracił gwałtowność i spokojniej bieży.</wers_wciety>/
Ptactwo w zaroślach i nadbrzeżnym sicie/
<wers_wciety typ="1">Gnieździ się w głębi swych wilgotnych leży,</wers_wciety>/
A drzewa chyląc się nad stawem twarzą/
Zieloną patrzą w jego głąb --- i marzą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A ujście jego, kaskadą strącone/
<wers_wciety typ="1">Ze skały, kipi pianami spadając</wers_wciety>/
I ucichnąwszy jak uspokojone/
<wers_wciety typ="1">Dziecko, toczy się dalej, przewijając</wers_wciety>/
Potokiem; krople kaskady złączone/
<wers_wciety typ="1">W strumień, co błyszcząc lub się znowu tając,</wers_wciety>/
Raz ukazuje srebro, raz lazury,/
W miarę jak po nim cień przesuną chmury.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gotyckich łuków pamiątka wspaniała/
<wers_wciety typ="1">Z doby kościoła rzymskiego --- samotna</wers_wciety>/
Brama, dwa skrzydła niegdyś zawierała,/
<wers_wciety typ="1">Dzisiaj wyrwane --- strata niepowrotna.</wers_wciety>/
Odosobniona stoi! Sposępniała,/
<wers_wciety typ="1">Toż łza źrenicę przysłoni wilgotna,</wers_wciety>/
Kiedy zapatrzy się w dumny zabytek/
Walk z możnym czasem i burz niedobitek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U szczytu, dawniej skryty w długą niszę,/
<wers_wciety typ="1">Stał poczet świętych z kamienia ciosany.</wers_wciety>/
Runął, nie kiedy padło bractwo mnisze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz w wojnie, którą Karol był wygnany,</wers_wciety>/
Gdy to ,,fortecą każdy dom", jak pisze/
<wers_wciety typ="1">Kronikarz; gdy to zgasł niejeden znany</wers_wciety>/
Cny ród, wytrwale stojący w swej dumie/
Z tym, co ,,ustąpić ni rządzić nie umie".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A wyżej sama, lecz nie bez korony/
<wers_wciety typ="1">Dziewica-Matka niebieskiej dziecinie</wers_wciety>/
Mdłymi<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> objęła synaczka ramiony,/
<wers_wciety typ="1">Nie pokruszona cudem w tej ruinie,</wers_wciety>/
Jakby dotrwała dla szczątków ochrony./
<wers_wciety typ="1">Może to przesąd, który kiedyś zginie;</wers_wciety>/
Dziś najdrobniejszy ułamek świętości/
Ma w sobie boskiej czar tajemniczości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potężne okna wykowane w murze,/
<wers_wciety typ="1">Którymi dawniej przez szkła szyb tysiąca</wers_wciety>/
Blaskiem padały srebro, złoto, róże,/
<wers_wciety typ="1">Zleciawszy niby cheruby od słońca,</wers_wciety>/
Dziś puste; nocne przez nie wyją burze,/
<wers_wciety typ="1">Raz słabiej, a raz mocniej, lub hucząca</wers_wciety>/
W nich krzyczy swoje anatema sowa,/
Gdzie brzmiała dawniej hymnów pieśń chórowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz o północy, kiedy z jednej strony/
<wers_wciety typ="1">Wiatr o krawędzie okiennic potrąca,</wers_wciety>/
Słychać nieziemskie, żałośliwe tony,/
<wers_wciety typ="1">Niby melodie, i jak konająca</wers_wciety>/
Harmonia ginie rozjęk przygłuszony./
<wers_wciety typ="1">Mniemają jedni, że to echa drżąca</wers_wciety>/
Fala, niesiona wiatrem od kaskady,/
W organie dźwięków pozostawia ślady.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Inni, że gmachu kształt, może stworzony/
<wers_wciety typ="1">Ruiną, daje władzę (którą mają</wers_wciety>/
Rozgrzane słońcem egipskim Memnony<pe><slowo_obce>Memnony</slowo_obce> --- posągi faraona Amenhotepa III; jeden z nich o wschodzie słońca pod wpływem ciepła wydawał dźwięki.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Że o godzinie pewnej zawsze grają)</wers_wciety>/
Szarym zwaliskom; stąd te smętne tony,/
<wers_wciety typ="1">Które się nocą śród murów błąkają.</wers_wciety>/
Przyczyny nie znam; niech wam inni służą./
Jam słyszał o tym --- prawda --- bardzo dużo.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W podwórzu sztuczna fontanna wytryska;/
<wers_wciety typ="1">Jej wierzch kamienny w figury pocięty,</wers_wciety>/
Jak gdyby larwy --- dziwaczne ludziska,/
<wers_wciety typ="1">Po jednej stronie potwór, z drugiej święty.</wers_wciety>/
Każdemu wody słup się rzuca z pyska/
<wers_wciety typ="1">I z góry w basen spada, rozpryśnięty,</wers_wciety>/
Siejąc dokoła siebie deszcz drobniutki/
Jak marna sława i marniejsze smutki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Budowla sama pusta i czcigodna,/
<wers_wciety typ="1">Z tą cechą mniszą, jakiej dziś niewiele</wers_wciety>/
Zostało; jedna, druga sala chłodna,/
<wers_wciety typ="1">A przede wszystkim refektarz i cele;</wers_wciety>/
Mała kapliczka, co by była godna/
<wers_wciety typ="1">Cne zająć miejsce w niejednym kościele.</wers_wciety>/
Reszta złatana częścią, częścią w gruzach,/
O lordach raczej świadczy niż kartuzach.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Długie galerie, wielkie sale, sienie,/
<wers_wciety typ="1">Istny mezalians architektoniczny</wers_wciety>/
Przestraszał znawców; lecz przez połączenie/
<wers_wciety typ="1">Całokształt wielki, choć niesymetryczny,</wers_wciety>/
Ogromne robił na widzu wrażenie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy sercem patrzał --- człowiek poetyczny,</wers_wciety>/
Tak na olbrzyma patrząc członki duże,/
Dziwisz się, że jest taki twór w naturze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rycerze w stali patrzą z ram złocistych;/
<wers_wciety typ="1">Stopniała twarda zbroja na baronach!</wers_wciety>/
Na podwiązkowych lordów jedwabistych/
<wers_wciety typ="1">Zeszli... Tuż panny o bielutkich łonach,</wers_wciety>/
Różowych twarzach, wzrokach powłóczystych;/
<wers_wciety typ="1">Sędziwe damy w perłach i robronach<pe><slowo_obce>robron</slowo_obce> --- rodzaj sukni z trenem.</pe></wers_wciety>/
I lekko strojne panie, pędzla Lely<pe><slowo_obce>Lely, Peter</slowo_obce> (1618--1680) --- angielski malarz holenderskiego pochodzenia.</pe>,/
<wyroznienie>Nie-strojem</wyroznienie> wabią, byśmy przystanęli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tam sędzia w todze szkarłatnej z obrazu/
<wers_wciety typ="1">Wyziera, lecz tak groźno, niełaskawie,</wers_wciety>/
Że nie poznałby grzeszników z ócz wyrazu,/
<wers_wciety typ="1">Czy Jego Miłość oprze się na prawie.</wers_wciety>/
Biskup, co nie miał kazania mi razu,/
<wers_wciety typ="1">Lub prokurator o strasznej postawie,</wers_wciety>/
Już nie <slowo_obce>Habeas Corpus<pe><slowo_obce>Habeas Corpus</slowo_obce> (łac.) --- dosł. abyś miał ciało; formalny protest przeciw aresztowaniu lub zatrzymaniu, którego zasadność musi zostać potem oceniona przez sąd.</pe></slowo_obce>, lecz sierdzistą/
Miną wskazuje ,,Komnatę gwiaździstą<pe><slowo_obce>Komnata gwiaździsta</slowo_obce> --- izba gwiaździsta, trybunał angielski wydzielony z rady królewskiej.</pe>".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na starych wodzach żelazna kolczuga/
<wers_wciety typ="1">--- Wówczas strzelano z bliska, nie z zapłotków</wers_wciety>/
Inni w perukach z czasów Marlborougha,/
<wers_wciety typ="1">Wyżsi niż tuzin naszych niedorodków.</wers_wciety>/
Tam lord z buławą lub szambelan mruga,/
<wers_wciety typ="1">Nemrod, którego koń się zrywa z podków,</wers_wciety>/
A dalej wisi portret patryjoty,/
Co niczym nie był --- mimo wielkie cnoty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy glorią przodków oko unużone/
<wers_wciety typ="1">Zbrzydziło marsy, postury i pozy,</wers_wciety>/
Zjawiał się Tycjan lub Paris Bordone,/
<wers_wciety typ="1">Lub dzika grupa Salvatora Rozy,</wers_wciety>/
Dzieci Albana lub rozpromienione/
<wers_wciety typ="1">W słońcu Verneta morze; pełne grozy</wers_wciety>/
Męczeństwa świętych, jak gdyby farbował/
Krwią Spagnoletto pędzel, gdy malował.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tutaj krajobraz z podpisem Claude Lorraine,/
<wers_wciety typ="1">Tam Rembrandt w światło zamienia ciemnicę</wers_wciety>/
Lub Caravaggio miedzianym kolorem/
<wers_wciety typ="1">Maluje chude pustelnika lice,</wers_wciety>/
A tu nas woła Teniers --- prawie w porę/
<wers_wciety typ="1">Wzrok się na pełną obraca szklenicę.</wers_wciety>/
On by Duńczykiem mnie zrobić --- na biesa! ---/
Zdołał. Hej! Daj tu butelkę kseresa<pe><slowo_obce>kseres</slowo_obce> --- sherry, rodzaj mocnego wina.</pe>!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdybyście czytać umieli, słuchacze!/
<wers_wciety typ="1">Bo nie dość patrzeć i sylabizować,</wers_wciety>/
By czytelnikiem być. (Ktoś mnie zakracze)./
<wers_wciety typ="1">Tak. Trzeba pewne reguły zachować:</wers_wciety>/
Naprzód zaczynać z początku (zaznaczę,/
<wers_wciety typ="1">Że to rzecz trudna). Drugie: postępować;</wers_wciety>/
Trzecie: zaczynać nie z końca lub zaraz/
Kończyć z początku, to zmniejsza ambaras.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Słuchaczu! Byłeś cierpliw długą chwilę,/
<wers_wciety typ="1">Patrząc, jak mi się rym z rymu wymyka.</wers_wciety>/
Kiedy przedmiotów wyliczałem tyle,/
<wers_wciety typ="1">Że Febus mógł mnie wziąć za komornika.</wers_wciety>/
Był nim już Homer --- jeśli się nie mylę/
<wers_wciety typ="1">W ,,spisie okrętów" --- z czego nie wynika,</wers_wciety>/
By pisarz nowy nie był oględniejszy./
Więc skończę, to wam trud czytania zmniejszy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Soczysta jesień przyszła, z nią się garnie/
<wers_wciety typ="1">Na łowy liczne towarzystwo. Żniwa</wers_wciety>/
Kończą się, pełne zwierzyny spiżarnie,/
<wers_wciety typ="1">W brązowych kurtkach gromada myśliwa</wers_wciety>/
Bystro pogląda i rozsyła psiarnie;/
<wers_wciety typ="1">Każdy ma torbę pełną, a precz ,,pływa".</wers_wciety>/
O kłusowniku! Nie dla twej, o chłopie!/
Gęby bażanty, kuropatwy, dropie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Angielska jesień, choć wina nie daje,/
<wers_wciety typ="1">Ni bachanckimi wieńcy<pe><slowo_obce>wieńcy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wieńcami.</pe> nie ubiera</wers_wciety>/
Dróg jak szczęśliwsze, południowe kraje/
<wers_wciety typ="1">Słoneczne, gdzie z gron kapie słodycz szczera</wers_wciety>/
Ma <wyroznienie>kupne</wyroznienie> wina wyborne: tokaje,/
<wers_wciety typ="1">Jest jasny klaret i mocna madera,</wers_wciety>/
Brytania wprawdzie chłodna, lecz winnicę/
Ma lepszą nad wsze ogrody --- piwnicę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jesieni naszej skłon nie zna pogody,/
<wers_wciety typ="1">Jakiej jesieniom udziela południe,</wers_wciety>/
Jakby się miało otwierać przyrody/
<wers_wciety typ="1">Łono na wiosnę nową --- nie na grudnie.</wers_wciety>/
Są jednak za to domowe wygody:/
<wers_wciety typ="1">Komin, przy którym ciepło, choć marudnie,</wers_wciety>/
Las też i pole mało się odmieni;/
Zyskuje żółtość, tracąc na zieleni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co miękkiej tyczy się wilegiatury<pe><slowo_obce>wilegiatura</slowo_obce> (daw.) --- dłuższy, wypoczynkowy pobyt na wsi.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Bogatszej w rogi niż psy --- wieś ma łowy,</wers_wciety>/
Na które święty Hubert z świętej skóry/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze by dzisiaj wyskoczyć gotowy;</wers_wciety>/
Nemrod sam zstąpiłby z puszcz dzikiej Dury/
<wers_wciety typ="1">I włożył żakiet kusy, purpurowy. ---</wers_wciety>/
Choć nie ma <wyroznienie>dzików</wyroznienie>, jednak ma na dziki/
Ród kłusowników kajdanki i wnyki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Oto cni goście zgromadzeni w <slowo_obce>Abbey</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1">(Opactwie); damom najpierwsza kwatera:</wers_wciety>/
Więc księżna Fitz-Fulke i hrabina Crabby,/
<wers_wciety typ="1">I panie Scilly, Busey, miss Estera,</wers_wciety>/
Panna Bombazeen, panna Mackstay, Tabby/
<wers_wciety typ="1">I pani Rabbi, małżonka bankiera,</wers_wciety>/
Lady Sleep, minkę robiąca figlarną,/
Jak białe jagnię, choć jest owcą czarną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem księżna M., hrabiny N. i K. ,/
<wers_wciety typ="1">Wielkiego świata <slowo_obce>elite</slowo_obce> czy ,,śmietana",</wers_wciety>/
Co z chmur rodzinnych do tego zbiornika/
<wers_wciety typ="1">Spływa, jak woda ckliwa, filtrowana;</wers_wciety>/
Jak banknot, który treść złotą zamyka/
<wers_wciety typ="1">Sztuką cudowną. Niepraktykowana</wers_wciety>/
Tam cnót rewizja, bowiem świat ,,wielmożny"/
Jest tolerancki, nie tylko nabożny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta tolerancja ma pewną granicę,/
<wers_wciety typ="1">Która dokładnie nie jest ustalona;</wers_wciety>/
Wielki jedynie świat zna tajemnicę/
<wers_wciety typ="1">Jej oznaczania; ,,pozór" zwie się ona.</wers_wciety>/
Ktoś da znak --- wszyscy jak na czarownicę/
<wers_wciety typ="1">Huzia! Medea znajduje Jazona.</wers_wciety>/
Dobrze to skreślił Horacy i Pulci:/
,,<slowo_obce>Omne tulit punctum, quae miscuit utile dulci<pe><slowo_obce>Omne tulit punctum, quae miscuit utile dulci</slowo_obce> --- zdobędzie wszystkie punkty ten, kto miesza użyteczne ze słodkim (Horacy, <tytul_dziela>Ars Poetica</tytul_dziela>, wers 343).</pe>"</slowo_obce>!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wskórałby tu nic prawnik zajadły,/
<wers_wciety typ="1">Bo ich zasada to rodzaj loterii;</wers_wciety>/
Widziałem zacne damy, co upadły/
<wers_wciety typ="1">Przez kombinacje podstępnej koterii;</wers_wciety>/
Widziałem też matrony, co się wkradły/
<wers_wciety typ="1">Na nowo w świat ten obłudą pruderii.</wers_wciety>/
I dziś w salonach, jak Syriusze, świecą,/
Szyderstwem tylko opryskane nieco.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rzekłem --- czegom rzec nie chciał. Do powieści/
<wers_wciety typ="1">I do rozkoszy wiejskich. Jak mówiłem,</wers_wciety>/
Partię składało mniej więcej trzydzieści/
<wers_wciety typ="1">Osób, braminów tonu. Wymieniłem</wers_wciety>/
Kilku z imienia wielkich, choć nie z cześci;/
<wers_wciety typ="1">Jak rozkazywał rym, tak ich użyłem.</wers_wciety>/
Tu dodam kilku Irlandczyków przecnych/
Ze znanej u nas partii ,,nieobecnych".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513268741523-2150665804"/><motyw id="m1513268741523-2150665804">Prawnik</motyw>Był Kratka, jeden z legalnych szalbierzy,/
<wers_wciety typ="1">Co w sali sądów mają swą bojową</wers_wciety>/
Sferę i na kształt najętych rycerzy/
<wers_wciety typ="1">Walczą, nie szablę podnosząc, lecz słowo.<end id="e1513268741523-2150665804"/></wers_wciety>/
Był także Psujrym, nasz poeta świeży,/
<wers_wciety typ="1">Co błyszczał gwiazdą sześciotygodniową;</wers_wciety>/
Lord Pyrrho --- wielko --- i wolno-myśliciel/
I Wysącz, elu<pe><slowo_obce>el</slowo_obce> --- <slowo_obce>ale</slowo_obce>, gatunek piwa.</pe> szczególny wielbiciel.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był i książę Grom, książę, co się zowie,/
<wers_wciety typ="1">,,W każdym calu pan", i stronnictwo całe</wers_wciety>/
Parów, jak Charlemagne; wszyscy parowie/
<wers_wciety typ="1">Takie postaci dzielne, okazałe,</wers_wciety>/
Że każdy, patrząc tylko, ,,to pan", powie./
<wers_wciety typ="1">Było sześć panien Rwiton, ładne małe!</wers_wciety>/
Wszystkie śpiewały z serdecznego tonu,/
Wszystkie do czepca skorsze niż zakonu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było ,,czcigodnych czterech panów" i ci/
<wers_wciety typ="1">Raczej czci-<wyroznienie>głodni</wyroznienie> byli niż czci-<wyroznienie>godni</wyroznienie>;</wers_wciety>/
Był również Francuz, kawaler z Mykiciej/
<wers_wciety typ="1">Wt Wólki, któremu tu było wygodniej</wers_wciety>/
Niż w kraju; ten się talentami szczyci,/
<wers_wciety typ="1">Jakie mu jeden klub liczył do zbrodni.</wers_wciety>/
Taki się wielki czar z niego wyłania,/
Że nawet kości czaruje do grania.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dick Wątpisz, który był metafizykiem/
<wers_wciety typ="1">I filozofię lubił --- przy ostrygach;</wers_wciety>/
Pion, co się chętnie zwał matematykiem;/
<wers_wciety typ="1">Henryk Orderek, zwycięzca w wyścigach;</wers_wciety>/
Wielebny skrupulat, co się grzesznikiem/
<wers_wciety typ="1">Bardziej niż grzechem brzydził jako wig<pe><slowo_obce>Wigowie</slowo_obce> --- angielska partia polityczna, zwolennicy monarchii konstytucyjnej a przeciwnicy absolutyzmu, funkcjonujący od XVII do XIX wieku.</pe>. --- Ach,</wers_wciety>/
Należał jeszcze jeden do plejady:/
Lord Fitz Plantagenet (lubił zakłady).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Żargon-obrońca, wojownik na pyski,/
<wers_wciety typ="1">Generał Palbierz, skory do popisów</wers_wciety>/
W polu, bo taktyk i szermierz nieniski,/
<wers_wciety typ="1">W wojnie zjadł więcej, niż zakłuł, yankeesów;</wers_wciety>/
Był Jefferies Twardy, sędzia, łotr walliski,/
<wers_wciety typ="1">Tak trzymający się ściśle przepisów,</wers_wciety>/
Że kiedy zbrodniarz po wyrok przychodził,/
On mu sędziowskim żartem dolę słodził.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Towarzystwo jest szachownicą; damy/
<wers_wciety typ="1">Są tam, królowie, szlachta, chłopki, wieże,</wers_wciety>/
A świat grą; lalki owe skaczą samy/
<wers_wciety typ="1">(,,Punch"<pe><slowo_obce>,,Punch"</slowo_obce> --- satyryczne czasopismo angielskie.</pe> często żartem na fundusz je bierze).</wers_wciety>/
Muza --- to motyl; lotom nie zna tamy,/
<wers_wciety typ="1">Lecz jest bez żądła i pływa w eterze,</wers_wciety>/
Rzadko zlatując. Gdyby osą była,/
Już nie jednego by pokaleczyła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Prócz tego --- byłoby się zapomniało ---/
<wers_wciety typ="1">Mówca z ostatniej sesji, co marzenie</wers_wciety>/
Swe: mowę, z drobiazgowością i całą/
<wers_wciety typ="1">Pasją obmyślił: dziewicze wkroczenie</wers_wciety>/
W debatę; pisma obsypują chwałą/
<wers_wciety typ="1">Ten ,,debiut", który miał zrobić ,,wrażenie",</wers_wciety>/
I w szereg cudów (dziś codziennych) liczą,/
Zwąc je ,,najlepszą oracją dziewiczą".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dumny sejmowym ,,słuchajcie", wyborem,/
<wers_wciety typ="1">Tą utraconą dziewiczością mowy</wers_wciety>/
I uczonością (to jest cytat zbiorem),/
<wers_wciety typ="1">Opływał w chwale swej Cyceronowej<pe><slowo_obce>Marcus Tullius Cicero</slowo_obce> (106 p.n.e.--43 p.n.e.) --- polityk i mówca rzymski, autor dzieł filozoficznych i przynależnych do teorii retoryki. Zasłynął wykryciem i zniszczeniem spisku Katyliny, przeciwnik Marka Antoniusza, umieszczony przez niego na listach proskrypcyjnych i zabity.</pe>.</wers_wciety>/
Z pamięcią, którą mógł być żaków wzorem,/
<wers_wciety typ="1">Sprytem, by ukuć żart, dwuznaczmik nowy,</wers_wciety>/
Z małą zasługi, większą bezczelności,/
,,Duma narodu" --- należał do gości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najdowcipniejsi powszechnym uznaniem/
<wers_wciety typ="1">Byli Jurny z Tweed i Ozulek z Erynu,</wers_wciety>/
Obaj prawnicy, z dobrym wychowaniem./
<wers_wciety typ="1">Lecz Czułek jeszcze miał cokolwiek z gminu;</wers_wciety>/
Bujną fantazję miał i było na nim/
<wers_wciety typ="1">Ogierowego coś, coś z karmazynu,</wers_wciety>/
Tylko zrubaszniał nieco śród kapusty. ---/
Jurny znów to był Kato miodousty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jurny jak nowo strojone pianino,/
<wers_wciety typ="1">Czułek jak harfa Eolowa dziki,</wers_wciety>/
Z którą niebieskie wiatry wchodzą ino/
<wers_wciety typ="1">W zespół i tworzą szum dziwnej muzyki.</wers_wciety>/
Miarowo słowa z ust Jurnego płyną,/
<wers_wciety typ="1">Czułka pryskają jak górskie strumyki,</wers_wciety>/
Tu dowcip sztuczny, a tu prosty, zdrowy;/
U tego z serca, u tamtego z głowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jeśli spytacie, czemu autor masy/
<wers_wciety typ="1">Tak różnorodne w jednym miejscu zbiera,</wers_wciety>/
--- Zebranie każdej osobników klasy ---/
<wers_wciety typ="1">Powiem --- lepsze jest niż stara maniera</wers_wciety>/
Nudnych <slowo_obce>tête à tête</slowo_obce>. Hej! Minęły czasy,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie się z kongrewskim <slowo_obce>clownem</slowo_obce> bił Moliera.</wers_wciety>/
<slowo_obce>Bète</slowo_obce>. W społeczeństwie gładkim naszej daty/
Charaktery się zrównały jak szaty.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>O arlekinów<pe><slowo_obce>arlekin</slowo_obce> (wł.) --- postać sprytnego i zakochanego sługi z <slowo_obce>commedia dell'arte </slowo_obce>z końca XVII wieku.</pe> naszych któż dziś pyta?/
<wers_wciety typ="1">Śmieszni są, ale w dowcipie mniej raźni.</wers_wciety>/
Profesji błazna dziś nikt nie poczyta/
<wers_wciety typ="1">Profesją; na targ swych owoców błaźni</wers_wciety>/
Nie wystawiają; durniów jest do syta,/
<wers_wciety typ="1">Lecz zjałowieli i nikt ich nie drażni.</wers_wciety>/
Społeczność jest dziś hordą ugrzecznionych/
Ludzi; składa się z nudnych i znudzonych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zamiast sierpem żąć, zbieramy na łanie/
<wers_wciety typ="1">Życiowym prawdę w źdźbłach skąpo rozsutą.</wers_wciety>/
Jeślić uśmiecha się takie zbieranie,/
<wers_wciety typ="1">Słuchaczu --- bądź ty Boozem, ja Rutą<pe><slowo_obce>bądź ty Boozem, ja Rutą</slowo_obce> --- aluzja do biblijnej <tytul_dziela>Księgi Ruth</tytul_dziela>; Ruth poślubiła Booza, z którego pola zbierała kłosy jęczmienia, by się wyżywić.</pe>.</wers_wciety>/
<begin id="b1513269891566-1380258356"/><motyw id="m1513269891566-1380258356">Religia</motyw>Nie mówię więcej. Pisma cytowanie/
<wers_wciety typ="1">Wzbronione; wiem, jak pobożnie odczuto</wers_wciety>/
Imć pani Adams święte teorema:/
,,Kto śmie cytować Pismo --- anatema".<end id="e1513269891566-1380258356"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz cóż płodnego wieku łan przyniesie?/
<wers_wciety typ="1">Zbieram, co mogę; wszystko słoma czysta. ---</wers_wciety>/
A --- jeszcze jeden pod pióro mi rwie się:/
<wers_wciety typ="1">Kitket, rozmowny mędrzec, humorysta<pe><slowo_obce>Kitket, rozmowny mędrzec, humorysta</slowo_obce> --- być może Richard Sharp (1759--1835).</pe>,</wers_wciety>/
Co zapisuje co dzień w swym notesie/
<wers_wciety typ="1">Dowcipy; wieczór ze zbioru korzysta.</wers_wciety>/
Krzyczą: ,,Słuchajcie". O, nieraz dokuczy/
Los temu, co się swoich <slowo_obce>bon-mots</slowo_obce> uczy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo naprzód musi przez różne fortele/
<wers_wciety typ="1">Rozmowę ku swym dwuznacznikom wabić,</wers_wciety>/
Bacznym być, stanąć na dyskursu czele/
<wers_wciety typ="1">I natężonej myśli nie zesłabić.</wers_wciety>/
Co chwila żartem furkać --- jak szmermele<pe><slowo_obce>szmermel</slowo_obce> (daw.) --- raca, fajerwerk.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Być pewnym siebie i nie dać się zabić</wers_wciety>/
Przerwaniem mowy, chytro wwieść do matni,/
Uważać, by mieć zawsze głos ostatni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tu gospodarzem był Milord, a gośćmi ---/
<wers_wciety typ="1">Których spisałem. Zastawa tak suta,</wers_wciety>/
Że nawet duchy z ciemnicy, co skroś ćmi/
<wers_wciety typ="1">Styksowe kraje, przybiegłyby tutaj,</wers_wciety>/
Lecz nie zabawiam się długo nad kośćmi,/
<wers_wciety typ="1">Choć wiem (z historii prawda ta wysnuta),</wers_wciety>/
Że odkąd w raju jabłko zjadła Ewa,/
Zgłodniały grzesznik bez jadła omdlewa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Świadkiem kraj płynny winem, mlekiem, miodem,/
<wers_wciety typ="1">Dokąd to biegli Hebrejowie chudzi.</wers_wciety>/
<begin id="b1513270386634-3570985629"/><motyw id="m1513270386634-3570985629">Bogactwo</motyw>Miłość pieniędzy (powiem mimochodem)/
<wers_wciety typ="1">To druga rozkosz, dla której się trudzi</wers_wciety>/
Człowiek nie darmo, bo z życia zachodem/
<wers_wciety typ="1">Kochanka sprzykrzy się, pasożyt znudzi,</wers_wciety>/
Ale ty, złoto, nie potrafisz znużyć,/
Gdy się już nie dasz użyć czy nadużyć<end id="e1513270386634-3570985629"/>!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513270420067-3985481398"/><motyw id="m1513270420067-3985481398">Polowanie, Nuda</motyw>Szlachta chodziła z fuzyjką lub charty;/
<wers_wciety typ="1">Młodzi dlatego, że lubili łowy,</wers_wciety>/
(Pierwsza zabawka chłopców, jak bicz, karty...)/
<wers_wciety typ="1">Starsi --- że chcieli skrócić zegarowy</wers_wciety>/
Porządek. <slowo_obce>Ennui</slowo_obce> wyraz utarty;/
<wers_wciety typ="1">Pojęcie nasze, lecz z francuskiej mowy</wers_wciety>/
Wyraz; my mamy fakt, a on wykłada/
Ów poziew, co snem nawet nie przepada.<end id="e1513270420067-3985481398"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Najstarsi stare w bibliotece księgi/
<wers_wciety typ="1">Węszyli, pod sąd malowidła brali,</wers_wciety>/
Przechadzali się w parku dla mitręgi/
<wers_wciety typ="1">I nad cieplarnią się zastanawiali,</wers_wciety>/
Na skromnych szkapkach zataczali kręgi/
<wers_wciety typ="1">W dziedzińcu; inni gazety czytali</wers_wciety>/
Albo, z suchymi patrząc w zegar usty,/
Czekali sześciokrzyżykowi --- szóstej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nikt nie był <slowo_obce>gêné<pe><slowo_obce>gêné</slowo_obce> (fr.) --- skrępowany.</pe></slowo_obce>, aż zegar do stoła/
<wers_wciety typ="1">Zawezwał. Czasu swojego panami</wers_wciety>/
Będąc, chodzili po parku dokoła/
<wers_wciety typ="1">Klombów, w kilku lub osobno, parami;</wers_wciety>/
Zabijali czas (co nie każdy zdoła),/
<wers_wciety typ="1">Wstawali wtedy, kiedy chcieli sami,</wers_wciety>/
Ubierali się i jedli śniadanie,/
Gdzie chcieli, wtedy gdy mieli czas na nie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Damy o twarzy rumianej i białej/
<wers_wciety typ="1">Równie durzyły czas. Więc jedne panie</wers_wciety>/
Przechadzały się, drugie obmawiały,/
<wers_wciety typ="1">Śpiewały, tłukły się na fortepianie,</wers_wciety>/
Przyszłym sezonom modę wyznaczały/
<wers_wciety typ="1">Lub poprawiały czepeczki, ubranie;</wers_wciety>/
Inne, dwanaście maczkiem arkuszyków/
Spisując, nowych skarbiły dłużników.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jedną z kimś miłość, drugą przyjaźń łączy./
<wers_wciety typ="1">Nic dziwniejszego nad liścik kobiety:</wers_wciety>/
Istny fenomen --- nigdy się nie kończy./
<wers_wciety typ="1">Lubię ja takie listki i bilety;</wers_wciety>/
Cel w nich przez słowa dwuznaczne się sączy,/
<wers_wciety typ="1">Jak w teologii. Są one jak krety</wers_wciety>/
Lub jak Ulisses przed Dolonem<pe><slowo_obce>Dolon</slowo_obce> (mit. gr.) --- wojownik trojański, który wyruszył szpiegować Greków, schwytany i zabity przez Odyseusza.</pe>. O! wierz,/
Namyśl się, na list taki nim odpowiesz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Grywano w bilard, karty --- lecz nie kości;/
<wers_wciety typ="1">Prócz w klubie w kości ,,świat" zwykle nie grywa;</wers_wciety>/
Czółna, ślizgawka, gdy się lód rozmości,/
<wers_wciety typ="1">A z drzew listowie ostry mróz pozrywa;</wers_wciety>/
Jest rybołówstwo, ten grzech samotności,/
<wers_wciety typ="1">Jak o nim Walton mówi czy tam śpiewa;</wers_wciety>/
Ten stary dureń godzien byłby haka/
Jako przynęta, dobra dla szczupaka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wieczorem suty obiad, potem wino,/
<wers_wciety typ="1">Potem rozmowa, śpiewy i gra. Gwoli</wers_wciety>/
Rozkoszy gości boskie dźwięki płyną/
<wers_wciety typ="1">(Serce czy głowa na myśl samą boli).</wers_wciety>/
W zachwycie natchnień cztery miss R. giną./
<wers_wciety typ="1">Para najmłodszych popisać się woli</wers_wciety>/
Harfą; śród żwawych z strunami utarczek/
Wdzięcznie odsłania się ramię i karczek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czasami tańce (lecz nie w dzień polowań;/
<wers_wciety typ="1">Panowie wtedy ciężcy). W fali dźwięków</wers_wciety>/
Pary śród bujań rozkosznych, kołowań,/
<wers_wciety typ="1">Toczą się; pełno cichych rozmów, brzęków;</wers_wciety>/
Zaloty skromne i chwała królowań,/
<wers_wciety typ="1">Niewartych albo wartych dziwu wdzięków.</wers_wciety>/
Łowcy są lisa urażeni zdradą/
I o dziesiątej trzeźwi spać się kładą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A politycy w kąciku poswarki/
<wers_wciety typ="1">Wiodą, o ważne kwestie kopie kruszą.</wers_wciety>/
Dowcipni pilnie wyszukują szparki,/
<wers_wciety typ="1">Aby swe <slowo_obce>bon-mots</slowo_obce> wcisnąć na dziw uszom.</wers_wciety>/
Złośliwi dzisiaj nie przebiorą miarki,/
<wers_wciety typ="1">Bo długo, bardzo długo czekać muszą,</wers_wciety>/
Nim się im uda rzucić żart nieświeży,/
A jeszcze chwyci go ktoś i ubieży.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko tam gładkie, arystokratyczne,/
<wers_wciety typ="1">Goście są chłodni, sztywni i poprawni,</wers_wciety>/
Niby marmury Fidiaszowe śliczne;/
<wers_wciety typ="1">O, dziś nie taka już szlachta jak dawniej!</wers_wciety>/
Już i sawantki nie tak emfatyczne,/
<wers_wciety typ="1">Choć równie piękne --- nawet wiele jawniej.</wers_wciety>/
Nie mamy takich jak Tom Jones urwisów,/
Lecz lwy, co gorset noszą miast kirysów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Goście zaczęli się rozchodzić wcześnie,/
<wers_wciety typ="1">Bo przed północą. Inaczej w Londynie</wers_wciety>/
Żyją kobiety, a na wsi. Wszak wieś nie/
<wers_wciety typ="1">Na to, by czekać, czy prędko noc minie. ---</wers_wciety>/
O kwiatki! Złóżcie listki wasze we śnie./
<wers_wciety typ="1">Ranek niech was znów różowo rozwinie.</wers_wciety>/
Wczesne godziny --- najlepsi malarze:/
Nimi bez różu rumienią się twarze.</strofa>

<!--TRIM:2-->

<uwaga>tekst utworu kończy się na skanie 518, potem przypisy</uwaga>

<naglowek_rozdzial>Pieśń czternasta</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby w przepaściach natury lub w łonie/
<wers_wciety typ="1">Własnym ktoś pewność znalazł i wyjawił,</wers_wciety>/
Snadź by ocalił ludzkość, która tonie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz by jej dobrych systemów pozbawił.</wers_wciety>/
System pożera system i tak chłonie,/
<wers_wciety typ="1">Jak nawet Saturn<pe><slowo_obce>Saturn</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg rolnictwa, zasiewów i czasu, syn Urana, daw. władca bogów obalony przez swego syna Jowisza; odpowiednik gr. Kronosa. według jednego z mitów pożarł swoje dzieci, by nie przejęły władzy.</pe> dzieci swych nie trawił,</wers_wciety>/
Co, gdy od żony dostał kawał głazu/
Miast syna, jedząc nie splunął ni razu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
System odwraca Tytana zjadanie:/
<wers_wciety typ="1">Zjada swych ojców, chociaż to przeklęcie</wers_wciety>/
Niestrawne. --- Badaj, skończywszy badanie,/
<wers_wciety typ="1">Powiesz mi, jakiej wierze wierzysz święcie.</wers_wciety>/
Spójrz w tył, nim zgodzisz się na czyjeś zdanie/
<wers_wciety typ="1">I jakiejś deski chwycisz w tym odmęcie.</wers_wciety>/
Prawda --- zmysłom się wierzyć nie powinno,/
Lecz ostatecznie, gdzież masz pewność inną?
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Ja nic nie twierdzę, niczemu nie przeczę,/
<wers_wciety typ="1">Nic nie wiem. A ty, czemu dajesz wiarę,</wers_wciety>/
Prócz żeś się zrodził, by umrzeć --- człowiecze?/
<wers_wciety typ="1">A może i to fałsz? Za wieków parę</wers_wciety>/
Dzień przyjdzie, wieków chrzcielnica, i zwlecze/
<wers_wciety typ="1">Barwę z tych dwojga pojęć: nowe, stare.</wers_wciety>/
Choć ,,łzy wyciska", rzekł ktoś --- ,,śmierć matula",/
Pół życia prześpi człowiek --- nie przehula.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak to sen twardy, bez widzeń --- jedyny/
<wers_wciety typ="1">Lek na cierpienia --- członki rozwesela!</wers_wciety>/
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> glina boi się ciszącej gliny/
<wers_wciety typ="1">U samobójcy, gdy sobie w łeb strzela?</wers_wciety>/
(Sposób płacenia długów, co w terminy/
<wers_wciety typ="1">Nie wgląda, jednak niszczy wierzyciela).</wers_wciety>/
Jaki to ciężki jęk wydziera łonu/
Nie wzgarda życia, lecz obawa skonu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Śmierć w nim --- do niego szepce i z nim gwarzy,/
<wers_wciety typ="1">Odwaga to jest, którą rodzi trwoga,</wers_wciety>/
Najrozpaczliwsza, bo się na złe waży,/
<wers_wciety typ="1">Aby je poznać. Lub gdy drżąca noga</wers_wciety>/
Stąpa po łęku gór, a skał rząd wraży/
<wers_wciety typ="1">Tam w dole grozą zionie, to u proga</wers_wciety>/
Przepaści stojąc, wiecie, jak coś nęci/
Skoczyć w bezdenną otchłań --- bez pamięci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz nie skaczecie. Cofacie się, bledzi./
<wers_wciety typ="1">Ale spojrzyjcie na przeszłe wrażenie,</wers_wciety>/
A odkryjecie w tej samo-spowiedzi,/
<wers_wciety typ="1">Chociaż myśl sama już was wprawi w drżenie,</wers_wciety>/
Jakąś nęcącą skłonność (wie, kto śledzi)/
<wers_wciety typ="1">Do nieznanego; coś jakby zachcenie</wers_wciety>/
Skoku mimo strach. Dokąd? Nikt nie zgadnie./
I wyśmiewacie chęć, gdy was napadnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na cóż to pisać? Zapytacie, mili/
<wers_wciety typ="1">Słuchacze. Na nic. To są dociekania,</wers_wciety>/
Którymi dusza dręczona się sili./
<wers_wciety typ="1">Za pomysłami moja myśl ugania,</wers_wciety>/
Kiedy pochwyci, to zaraz przyszpili./
<wers_wciety typ="1">Nie opowiadam dla opowiadania:</wers_wciety>/
Z fikcyjnych cegieł banalne podstawy/
Zakładam pod gmach przebanalnej sprawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Tu z naszym wielkim powtórzę Baconem:/
<wers_wciety typ="1">,,Rzuć w górę słomkę, wskaże, skąd wiatr rusza.</wers_wciety>/
Tą słomką, ludzkim poddmuchaną łonem,/
<wers_wciety typ="1">Poezja jest, co tchnienia myśli słusza<pe><slowo_obce>słusza</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3 os.lp. cz.ter: słucha.</pe>.</wers_wciety>/
Jest latającym śród bytu balonem,/
<wers_wciety typ="1">Jest cieniem, który za się rzuca dusza.</wers_wciety>/
Moja jest bańką, którą nie dla chwały/
Bawię się, lecz ot --- jak chłopczyna mały.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Przede mną leży ten świat, za mną raczej,/
<wers_wciety typ="1">Bom wiele rzeczy już widział i mam je</wers_wciety>/
W pamięci; także wiem, co życie znaczy,/
<wers_wciety typ="1">Swe namiętności mogę ganić --- znam je</wers_wciety>/
K'zadowoleniu naszych spostrzegaczy,/
<wers_wciety typ="1">Którzy osmalić lubią skrzydła Famie.</wers_wciety>/
Byłem ja także sławny w swoim czasie,/
Lecz się sterałem, chodząc po Parnasie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Otóż zwaliłem na się ten i drugi/
<wers_wciety typ="1">Świat (to jest księżyc), który ostre kły ma</wers_wciety>/
I ryje, i ślin zjadłych miota strugi,/
<wers_wciety typ="1">I w księgach na mnie nabożnych się zżyma.</wers_wciety>/
Lecz jam się Muzie już oddał w usługi;/
<wers_wciety typ="1">Starych słuchaczy nudzę, młodszych nie ma!</wers_wciety>/
Za młodum pisał, bo się dusza rwała,/
Dziś jeszcze piszę, by nie osowiała.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
<begin id="b1513291702691-199295067"/><motyw id="m1513291702691-199295067">Poeta</motyw>Więc ,,na co pisać?" Powiesz: Zysk niewarty/
<wers_wciety typ="1">Trudu, kiedy świat już się tobą bawić</wers_wciety>/
Nie chce. --- Odeprę: A na co grać w karty,/
<wers_wciety typ="1">Na co pić, czytać? --- By czas prędzej strawić.</wers_wciety>/
Ja chcę kraj marzeń świetny --- dziś odarty/
<wers_wciety typ="1">Z ułud --- raz jeszcze przed swe oczy stawić,</wers_wciety>/
A co napiszę, rzucam, gdzie popadnie:/
Spłynie czy zginie, nic to --- śniłem ładnie.
<end id="e1513291702691-199295067"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choćby warunek to był powodzenia./
<wers_wciety typ="1">Nic bym w tej książce nie zmieniał na jotę;</wers_wciety>/
Nawzajem radna klęska z uwielbienia/
<wers_wciety typ="1"> Muz mnie nie wyrwie. Kędy mam ochotę,</wers_wciety>/
Tamtędy bujam... myśl do wyrażenia/
<wers_wciety typ="1">Trudna, jednakże nic nad jej prostotę.</wers_wciety>/
<begin id="b1513291807588-188533151"/><motyw id="m1513291807588-188533151">Gra</motyw>Dwie są rozkosze w grze (rzecz graczom znana):/
Jedna wygrana, a druga przegrana.<end id="e1513291807588-188533151"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zresztą Muza ma fikcją się nie wspiera,/
<wers_wciety typ="1">Lecz powściągliwa, baczna, beznamiętna;</wers_wciety>/
Jedynie faktów repertuar zbiera,/
<wers_wciety typ="1">Bada ludzkości sprawy i serc tętna,</wers_wciety>/
Przeto się czasem w obłudę ubiera,/
<wers_wciety typ="1">Bo szczera prawda nie zawsze ponętna.</wers_wciety>/
Gdyby śpiewała jedynie dla sławy,/
Podałaby wam tu nie takie sprawy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mielście burzę, miłość, bój, niegrzeczność/
<wers_wciety typ="1">Szydu w poważnych rzeczy ocenianiu,</wers_wciety>/
Rzut z lotu ptaka na tę dzicz --- Społeczność,/
<wers_wciety typ="1">I różne stany w ich różnym działaniu.</wers_wciety>/
Gdyby nie więcej, to już dostateczność/
<wers_wciety typ="1">Tak w założeniu jak i w wykonaniu,</wers_wciety>/
<begin id="b1513319047991-1530657285"/><motyw id="m1513319047991-1530657285">Książka</motyw>Choćby kartkami tymi wylepiali/
Kufry --- obrotem księgarz się pochwali.<end id="e1513319047991-1530657285"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513319295402-2813786482"/><motyw id="m1513319295402-2813786482">Nuda</motyw>Owego świata część, który w zarysie/
<wers_wciety typ="1">Pragnę przedstawić i przed którym stoim,</wers_wciety>/
Nie egzystuje dotychczas w opisie/
<wers_wciety typ="1">Niczyim; powód --- ciemny. Zdaniem moim,</wers_wciety>/
W tym leży, że choć pozorami lśni się,/
<wers_wciety typ="1">Tak monotonny jest strojem i krojem,</wers_wciety>/
Z jednostajnością familijną, nudną,/
Że dla poety coś zeń dobyć trudno.<end id="e1513319295402-2813786482"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Choć mógłby wzruszyć, nie wznosi w lazury;/
<wers_wciety typ="1">Nic tam, co mówi do wieków i ludzi;</wers_wciety>/
Na wszystkich błędach rodzaj politury/
<wers_wciety typ="1">Pospolitości błyszczy, która nudzi.</wers_wciety>/
Żart mdły, namiętność sztuczna, nie z natury ---/
<wers_wciety typ="1">Szczerości tej brak, co szacunek budzi,</wers_wciety>/
Gdy prawdą błyśnie. Charakter ,,nijaki"/
Przynajmniej u tych, którzy mają jaki.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czasem jak wojsko po sztywnej paradzie/
<wers_wciety typ="1">Folgują mustrze i szyk rozrywają,</wers_wciety>/
Ale na apel znowu stają w ładzie/
<wers_wciety typ="1">I po dawnemu sztywnymi się stają;</wers_wciety>/
Aż wreszcie, gdy w tej świetnej maskaradzie/
<wers_wciety typ="1">Pierwszej nowości barwy poznikają,</wers_wciety>/
Blednie --- przynajmniej dla mnie bladła przody./
Jest to piękny raj rozkoszy i nudy...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Tam, kiedyśmy się wykochali, zgrali,/
<wers_wciety typ="1">Użyli wina śród innych niewinnych</wers_wciety>/
Zabaw, oracyj w Izbie wysłuchali/
<wers_wciety typ="1">I obejrzeli targ piękności słynnych,</wers_wciety>/
Domy rogatych mężów pozwiedzali,/
<wers_wciety typ="1">Zostało --- nudzić siebie albo innych.</wers_wciety>/
Świadkiem ,,<slowo_obce>ci-devant jeunes hommes</slowo_obce><pe><slowo_obce>ci-devant jeunes hommes</slowo_obce> (fr.) --- ci młodzi ludzie tutaj.</pe>", co się świata/
Czepiają, choć ich odsyła ,,do kata".
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Skarżą się --- pomruk ten wszędzie się szerzy,/
<wers_wciety typ="1">Że nikt wielkiego świata dotąd wierniej</wers_wciety>/
Nie skreślił ani zbadał, jak należy./
<wers_wciety typ="1">Pisarzom pono donoszą odźwierni</wers_wciety>/
Materiał; pisarz zaś skandalik świeży/
<wers_wciety typ="1">Zmienia na morał i karty nim czerni.</wers_wciety>/
Styl u nich ten sam: paplanina pusta/
Pani --- przesiana przez subretki<pe><slowo_obce>subretka</slowo_obce> (z fr. <slowo_obce>soubrette</slowo_obce>) --- postać sprytnej pokojówki.</pe> usta.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz to nie zawsze prawdziwe: pisarze/
<wers_wciety typ="1">Zrośli się z wielkim światem w dużej części;</wers_wciety>/
Jam ich widywał z bokserami w parze/
<wers_wciety typ="1">--- Co dobre, kiedy ma się dobre pięści. ---</wers_wciety>/
Czemuż w swych szkicach żaden nie ukaże/
<wers_wciety typ="1">Świata, w którym mu tak bardzo się szczęści,</wers_wciety>/
Na który patrzy własnymi oczyma?/
Przeto, że w nim nic do opisu nie ma.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,<slowo_obce>Haud ignara loquor<pe><slowo_obce>Haud ignara loquor</slowo_obce> (łac.) --- nie mówię o rzeczach nieznanych.</pe></slowo_obce>" --- jeżeli zrzędzę,/
<wers_wciety typ="1">Bo sam ,,<slowo_obce>pars parva fui<pe><slowo_obce>pars parva fui</slowo_obce> (łac.) --- byłem małą częścią.</pe></slowo_obce>" w sferze stołecznej.</wers_wciety>/
Żywiej skreśliłem wam rozbitków nędzę,/
<wers_wciety typ="1">Bitwę czy harem, czy kłopot serdeczny,</wers_wciety>/
Niż zdołam pałac; zresztą wam oszczędzę/
<wers_wciety typ="1">Wrażeń z powodu, który niekonieczny,</wers_wciety>/
Byście musieli znać. ,,<slowo_obce>Odi profanum<pe><slowo_obce>Odi profanum</slowo_obce> (łac.) --- nienawidzę nieoświeconego... (początek pieśni III, 1 Horacego: <slowo_obce>Odi profanum vulgus et arceo</slowo_obce>: nienawidzę niekulturalnego tłumu i trzymam się od niego z daleka).</pe>",</slowo_obce>/
To znaczy, niechaj gmin nie bruździ panom.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ów świat mógłby mieć wdzięk doskonałości,/
<wers_wciety typ="1">Lecz jest skażony jak dzieje masonów,</wers_wciety>/
Które się mają do rzeczywistości/
<wers_wciety typ="1">Tak, jak kapitan Parry<pe><slowo_obce>Parry, Sir William Edward</slowo_obce> (1790--1855) --- brytyjski eksplorator Arktyki.</pe> do Jazonów<pe><slowo_obce>Jazon</slowo_obce> (mit. gr.) --- heros z Tesalii, przywódca wyprawy po złote runo.</pe>.</wers_wciety>/
Nie pojmą ludzie tych tajemnic prości;/
<wers_wciety typ="1">Muzyka moja jest z mistycznych tonów.</wers_wciety>/
Zresztą to rzeczy, których nie oceni/
Niejeden, zwłaszcza niewtajemniczeni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hej! świat upada, a kobieta, co go/
<wers_wciety typ="1">Zwaliła (jeśli dzieje, te zwodnice,</wers_wciety>/
Pewną podstawę wierzeniu dać mogą),/
<wers_wciety typ="1">Nie zatrzymała się w tejże praktyce;</wers_wciety>/
<begin id="b1513349508543-3918804018"/><motyw id="m1513349508543-3918804018">Kobieta, Mężczyzna</motyw>Biedne istoty pokrzywdzone srogo;/
<wers_wciety typ="1">Złe --- to ofiary, dobre --- męczennice,</wers_wciety>/
Skazane na ból rodzenia (mężczyznę/
Na brzytew skazał Bóg i na goliznę,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Codzienną plagę, co w końcu przechodzi/
<wers_wciety typ="1">W tak dolegliwą jak bóle rodzenia).</wers_wciety>/
Lecz czyż mężczyzna, gdy kobieta rodzi,/
<wers_wciety typ="1">Jej straszne bóle pojmuje, ocenia?<end id="e1513349508543-3918804018"/></wers_wciety>/
Spółczucie jego w tej chwili pochodzi/
<wers_wciety typ="1">Raz z samolubstwa, a raz z podejrzenia.</wers_wciety>/
Kobieta piękna, uczona, szlachetna,/
Z tym wszystkim dobra tylko --- kiedy dzietna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wiele w tym dobra i wiele uroków,/
<wers_wciety typ="1">Ale i wiele przykrości --- na Boga!</wers_wciety>/
Jej życie tak jest pełne smutków, mroków,/
<wers_wciety typ="1">Tak mało różny przyjaciel od wroga,</wers_wciety>/
Pozłota tak się prędko ściera z oków,/
<wers_wciety typ="1">Że... lecz spytajcie kobiety u proga</wers_wciety>/
Trzydziestki, czy też woli być kobietą,/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe> mężczyzną; panią --- czy najmitą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
<begin id="b1513349871175-3827692400"/><motyw id="m1513349871175-3827692400">Strój</motyw>Istną jest hańbą przewaga spódniczki;/
<wers_wciety typ="1">Najpotulniejsze spod niej się stworzenie</wers_wciety>/
Nie wydobędzie jak gaz spod zatyczki;/
<wers_wciety typ="1">Lecz że nas rodzi na to utrapienie</wers_wciety>/
Ziemskie w podrygach wynajętej bryczki/
<wers_wciety typ="1">Życia, więc wielbię, poważam i cenię</wers_wciety>/
Szatę, mistycznej podniosłości pełną,/
Czy jest atłasem, perkalem czy wełną.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wielbię tę skromną szatę; to w zasadzie/
<wers_wciety typ="1">Leżało życia mego --- w porze wiosny,</wers_wciety>/
Ona skarb chowa, jak lichwiarz w swym składzie/
<wers_wciety typ="1">Albo jak żonę piękną mąż zazdrosny;</wers_wciety>/
Jest to jak pochwa na hartownej szpadzie/
<wers_wciety typ="1">Albo z mistyczną pieczęcią miłosny</wers_wciety>/
List; a któż by się nie puścił w miłostki,/
Przeglądające przez nią widząc kostki! ---<end id="e1513349871175-3827692400"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A gdy w dzień głuchy, milczący, zaspany,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy <slowo_obce>sirocco<pe><slowo_obce>sirocco</slowo_obce> --- suchy i gorący wiatr południowy lub południowo-wschodni wiejący na ziemie włoskie znad wybrzeży afrykańskich.</pe></slowo_obce> wieje wśród oparu,</wers_wciety>/
Gdy morze nawet rzuca brudne piany/
<wers_wciety typ="1">I strumień toczy się mrukliwie z jaru,</wers_wciety>/
A niebo ma ten kolor wyszarzany,/
<wers_wciety typ="1">Tę niby trzeźwą antytezę żaru ---</wers_wciety>/
Jak miło (jeśli być co miłym może/
W tym razie) spotkać jakieś dziewczę hoże!...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Z bohaterkami nasi bohaterzy/
<wers_wciety typ="1">Zostali w kraju, gdzie jakość klimatu</wers_wciety>/
Od znaków nieba najmniej nie zależy,/
<wers_wciety typ="1">A rym doń trudny, jak dziewięć bez atu;</wers_wciety>/
Bo słońce, gwiazdy i co światło szerzy,/
<wers_wciety typ="1">Góry, wszystko, co imponować światu</wers_wciety>/
Może, zasmuca, przygnębia, odraża/
Tym, że ponure jesit jak twarz lichwiarza.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W domowych progach mało tam poezji,/
<wers_wciety typ="1">Za progami deszcz, błoto, kupy grudy ---</wers_wciety>/
Brzydota... Sielskość nie istnieje bez jej/
<wers_wciety typ="1">Dodatku. Bądź co bądź wieszcz się na trudy</wers_wciety>/
Winien narazić, nie chce-li herezji/
<wers_wciety typ="1">Dać pola; winien przestawać nie przody,</wers_wciety>/
Aż skończy i jak nad materią dusza ---/
Stanąć nad treścią, czy deszcz, śnieg czy susza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Don Juan w nimbie, niby jaki święty,/
<wers_wciety typ="1">Wyrocznią umiał być dla wszystkich stanów:</wers_wciety>/
Hoży, ziewaniem nudy nie wchłonięty,/
<wers_wciety typ="1">W boru, na morzu, u gminu czy panów.</wers_wciety>/
I teraz, że duch zawsze miał napięty,/
<wers_wciety typ="1">Mieszał się chętnie do myśliwskich planów;</wers_wciety>/
W sercu dam umiał budzić żar miłości,/
Nie używając żeńskiej zalotności.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513350228773-2660166969"/><motyw id="m1513350228773-2660166969">Polowanie</motyw>Łowy na lisa są obcym nie znane,/
<wers_wciety typ="1">A groza w nich się przedstawia dwojaka:</wers_wciety>/
Fryc spada z konia, a następstwo znane:/
<wers_wciety typ="1">Salwy szyderstwa i wstyd nieboraka.</wers_wciety>/
Lecz Juan umiał gonić ,,lisy szczwane"/
<wers_wciety typ="1">I jak rozżarty Arab gnał rumaka,</wers_wciety>/
Więc rumak czy koń, czy też szkapa wiedział,/
Że mu na grzbiecie prawy<pe><slowo_obce>prawy</slowo_obce> (daw.) --- prawdziwy.</pe> jeździec siedział.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Śród pochwał z dumą, co go naprzód wiodła,/
<wers_wciety typ="1">Przesadzał rowy, krzaki i zawady.</wers_wciety>/
Nie robił <slowo_obce>faux pas<pe><slowo_obce>faux pas</slowo_obce> (z fr.) --- nietakt.</pe></slowo_obce>, nie wypadał z siodła,/
<wers_wciety typ="1">A gryzł się tylko, kiedy zgubił ślady.</wers_wciety>/
Przełamał czasem statut; ta rzecz bodła/
<wers_wciety typ="1">Starszych, lecz młodzież nie ma lemoniady</wers_wciety>/
W żyłach; najechał raz na gończe psiaki,/
Raz kopytami szlachcie pogniótł fraki.
<end id="e1513350228773-2660166969"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Słowem, postacią swoją i wierzchowca/
<wers_wciety typ="1">Ogólny podziw myśliwych zjednywał.</wers_wciety>/
Dziw budził ten <slowo_obce>fox-hunt<pe><slowo_obce>fox-hunt</slowo_obce> (ang.) --- polowanie na lisa.</pe></slowo_obce> obcokrajowca./
<wers_wciety typ="1">Tępsi krzyczeli: ,,Kto by się spodziewał!"</wers_wciety>/
Śmiały się oczy sędziwego łowca ---/
<wers_wciety typ="1">Nestora; stare ognie przywoływał;</wers_wciety>/
Pobruzdowana nawet twarz leśnika/
Rozfałdowała się jak u młodzika.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Trofea jego nie jak na majdanie/
<wers_wciety typ="1">Tarcze i dzidy --- lecz Mykicie<pe><slowo_obce>Mykita</slowo_obce> (reg.) --- lis.</pe> kity.</wers_wciety>/
Choć (tum się zawiódł nieco na Juanie/
<wers_wciety typ="1">I wstydzę się zań, Anglik prawowity)</wers_wciety>/
Miał względem łowów Chesterfielda zdanie,/
<wers_wciety typ="1">Co, naskakawszy się na koniu, syty</wers_wciety>/
Chwały, zapytał: ,,Czy u was istotnie/
Zdarza się w życiu polować dwukrotnie?"
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jedną zaletą wyższy niesłychanie/
<wers_wciety typ="1">Był nad myśliwych, co wstają na łowy</wers_wciety>/
Po przeszłych łowach, nim koguta pianie/
<wers_wciety typ="1">Do ciężkiej drogi zbudzi dzień grudniowy;</wers_wciety>/
Zaletą, którą bardzo lubią panie,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy w bieg puszczą język wielosłowy,</wers_wciety>/
Gdy kogośkolwiek chcą mieć ku słuchaniu,/
To jest --- nie sypiał nigdy po śniadaniu.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Swobodny, uchem na wszystko podany,/
<wers_wciety typ="1">Błyszczy w najwyższej rozmowy rozkwicie;</wers_wciety>/
W dzierżeniu modnych kwestii niezrównany,/
<wers_wciety typ="1">Z zabawnej strony traktujący życie.</wers_wciety>/
Czy wesół, czy nie, nigdy niezmiezany,/
<wers_wciety typ="1">Drwiący z wszystkiego --- chytry łotrzyk --- skrycie.</wers_wciety>/
Błędu, choć słyszy, nigdy nie zahacza/
--- Słowem, nie było lepszego słuchacza.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
A potem tańczył! Wiecie, jak są sławni/
<wers_wciety typ="1">Sztywni Anglicy w wymowie mimicznych</wers_wciety>/
Sztuk; lecz don Juan tańczył najpoprawniej,/
<wers_wciety typ="1">Bez owych słodkich min czuło-lirycznych,</wers_wciety>/
Ze smakiem, co się natychmiast ujawni/
<wers_wciety typ="1">W dobrym tancerzu; bez gestów scenicznych;</wers_wciety>/
Nie jak baletmistrz w balecie --- wódz tanów/
Między nimfami, ale jak pan z panów.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kroki miarowe, skromne, powściągliwe;/
<wers_wciety typ="1">Figurę całą wytworność przenika;</wers_wciety>/
Nie puszcza, wściąga raczej ruchy żywe/
<wers_wciety typ="1">I jak Kamilla ledwo ziemi tyka.</wers_wciety>/
Przy czym ma ucho na rytm tak wrażliwe,/
<wers_wciety typ="1">Że niejednego zawstydzi krytyka.</wers_wciety>/
Tym krokiem czystym, klasycznym nasz hero/
Pląsa --- jak w ludzkiej postaci bolero.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jak przed Jutrzenką bieżące godziny/
<wers_wciety typ="1">W Guidona fresku, dla którego warty</wers_wciety>/
Jest Rzym odwiedzin, choćby te ruiny/
<wers_wciety typ="1">Stolicy świata postradały karty</wers_wciety>/
Z innych geniuszów księgi; on z głębiny/
<wers_wciety typ="1">Ruchu dobywał urok nieprzeparty,</wers_wciety>/
Nieokreślony: znalazłby w nim skarby/
Poeta, gdyby słowa miały farby<pe><slowo_obce>farba</slowo_obce> --- tu: barwa, kolor.</pe>.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie dziw więc, że był powszechnie lubiony/
<wers_wciety typ="1">I podziwiany --- Kupidon<pe><slowo_obce>Kupidyn</slowo_obce> (mit. rzym.) --- błg miłości, przedstawiany jako dziecko z łukiem i strzałami.</pe> dorosły,</wers_wciety>/
Szarpnięty trochę, ale nie zniszczony,/
<wers_wciety typ="1">Z nieistniejącej cnoty niewyniosły,</wers_wciety>/
Taktowny, więc go lubiły matrony/
<wers_wciety typ="1">I czyste panny, i te, co wyrosły</wers_wciety>/
Z przesądów; księżna Fitz-Fulke, co kokietką/
Była, zaczęła go zaczepiać letko.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Przystojna, pełna blondynka już w kwiecie/
<wers_wciety typ="1">Lat; wyróżniana, sławna, pożądana,</wers_wciety>/
Parę sezonów w wielkim ,,wielkim świecie"./
<wers_wciety typ="1">Nie powiem, z czego była dobrze znana,</wers_wciety>/
Bo to drażliwa materia --- lecz przecie/
<wers_wciety typ="1">Nieprawda wszędzie musi być wmieszana.</wers_wciety>/
Ostatnią siatką wzięła ta kobieta/
Lorda Augusta Fitz-Plantageneta.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Ten szlachetny lord siedział cały ranek/
<wers_wciety typ="1">Skrzywiony na jej niewczesne zaloty.</wers_wciety>/
Kochance niech nie krępuje kochanek/
<wers_wciety typ="1">Swobody uczuć i wolności złotej.</wers_wciety>/
Biada mu, jeśli nie jest jak baranek;/
<wers_wciety typ="1">Zazdrość przyśpieszy jej zdradne roboty</wers_wciety>/
I zawód spotka bolesny czciciela,/
Co na niewiastę liczyć się ośmiela.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Uśmiechy, szepty... panienki się puszą/
<wers_wciety typ="1">Swą <wyroznienie>całą</wyroznienie> cnotą; czoła marszczą matki;</wers_wciety>/
Ta sądzi: Rzeczy tak źle być nie muszą;/
<wers_wciety typ="1">Inna nie wierzy w niecnotę mężatki;</wers_wciety>/
Inne nie wierzą nawet własnym uszom;/
<wers_wciety typ="1">Ta ma zmieszany wzrok, ta chłodny, gładki,</wers_wciety>/
wszystkie widzą, że zła czeka feta/
Lorda Augusta Fitz-Plantageneta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dziwne; osoby księcia nie nazwano,/
<wers_wciety typ="1">A wszak najwięcej mąż doznawał sromu,</wers_wciety>/
Prawda, nie było go, a powiadano,/
<wers_wciety typ="1">Że nie dba, co tam żona robi w domu,</wers_wciety>/
A co za domem; skoro niesłychaną/
<wers_wciety typ="1">Płochość on cierpi, cóż do tego komu?...</wers_wciety>/
Bardzo praktyczny związek zawarł książę:/
Co nie związane, to się nie rozwiąże.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Czemuż odsłaniać muszę te arkana! ---/
<wers_wciety typ="1">Pełna nieziemskiej miłości czy cnoty</wers_wciety>/
Pani Adela --- efeska Dyjana<pe><slowo_obce>Dyjana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dziewicza bogini łowów, odpowiednik gr. Artemidy, mającej świątynię w Efezie.</pe> ---/
<wers_wciety typ="1">Jęła źle patrzeć na księżny zaloty</wers_wciety>/
I sądzić, że to przyjaźń niedobrana/
<wers_wciety typ="1">Dla niej, i ziębić swoje ku niej zwroty.</wers_wciety>/
Bolejąc nad jej słabością, pobladła/
Z gniewu, tak przyjaźń serdeczna przepadła.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nic nad sympatię nie ma na tym świecie./
<wers_wciety typ="1">Jak ona sercu i duszy przystoi!</wers_wciety>/
Westchnienia dwojga w jeden akord plecie,/
<wers_wciety typ="1">Przyjaźń brukselską koroneczką stroi.</wers_wciety>/
Czym bez przyjaźni ludzkość? Miło przecie/
<wers_wciety typ="1">Czuć pobłażanie, kiedy się co zbroi,</wers_wciety>/
Oraz pociechę: --- Gdybyś był wymierzył,/
Nim strzelił! Gdybyś był mej radzie wierzył!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Miałeś przyjaciół dwu, Jobie<pe><slowo_obce>Job</slowo_obce> a. <slowo_obce>Hiob</slowo_obce> --- postać występująca w Księdze Hioba; pochodził z kraju Us. Bóg i szatan założyli się o jego wiarę, konsekwencją zakładu było zesłanie na Hioba trądu, śmierć jego rodziny i pozbawienie go bogactwa (Hi 1,14--22; Hi 2,7). Hiob, mimo namów przyjaciół, nie zwątpił w Boga za co został nagrodzony późniejszym zdrowiem, nowymi dziećmi i ponownym bogactwem (Hi 42,10--17).</pe>! Dokuczy/
<wers_wciety typ="1">I jeden, zwłaszcza gdy szczęście przepada;</wers_wciety>/
To są piloci źli, gdy burza huczy,/
<wers_wciety typ="1">Doktorzy, których większy zysk niż rada.</wers_wciety>/
Przyjaciół tracąc, człowiek niech nie mruczy,/
<wers_wciety typ="1">Każdy z nich jak liść w zawierusze spada.</wers_wciety>/
A gdy się mu los poprawi ze złego/
Na dobry, w klubie niech szuka drugiego.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zasada to nie moja. Gdyby moją/
<wers_wciety typ="1">Była, oszczędziłbym wielu mąk duszy.</wers_wciety>/
Nie chcę warować się niby żółw zbroją/
<wers_wciety typ="1">Skorupy, co się o skałę nie kruszy.</wers_wciety>/
Korzystniej odczuć własną duszą swoją/
<wers_wciety typ="1">Tętna ludzkiego szczęścia i katuszy.</wers_wciety>/
Tak poznasz skalę uczuć rozmaitą/
I morza cedzić nie będziesz przez sito.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ze wszystkich ukłuć najbardziej niemiłem,/
<wers_wciety typ="1">Przykrzejszym, niż głos puszczyka śród mroków,</wers_wciety>/
Jest straszny frazes: ,,A co, nie mówiłem?"/
<wers_wciety typ="1">Z ust twych przyjaciół, przeszłości proroków,</wers_wciety>/
Co miast od złego odwrócić cię tyłem,/
<wers_wciety typ="1">Twierdzą, że dawno przewidzieli krok ów</wers_wciety>/
Fałszywy, krasząc twój smutny wypadek/
Opowiadaniem jakichś starych gadek.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lecz ta surowość groźna Adeliny/
<wers_wciety typ="1">Na przyjaciółce samej się nie kończy;</wers_wciety>/
Jej mogła prawie policzyć godziny,/
<wers_wciety typ="1">Jeśli tam anioł się nie wda obrończy.</wers_wciety>/
Jego zaś nie śmie rozgrzeszyć od winy,/
<wers_wciety typ="1">Ale z litością rzewną gniew swój łączy.</wers_wciety>/
Niedoświadczenie, młodość (tylko o trzy/
Dzieści dni od niej don Juan był młodszy)
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wyrozumiałość budzą. Z oczywistej/
<wers_wciety typ="1">Przewagi wieku --- która o stosunek</wers_wciety>/
Lat, wzięty z metryk lub z herbarzów listy,/
<wers_wciety typ="1">Nie dba, w urodzeń nie wchodzi rachunek,</wers_wciety>/
Wynikło jasne prawo macierzystej/
<wers_wciety typ="1">Obawy o zły młodzieńca kierunek,</wers_wciety>/
Choć brakowało jej jeszcze lat parę/
Do chwili, gdy się gubi czasu miarę.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>--- Znajduje się ta chwila na wylocie/
<wers_wciety typ="1">Trzeciej dziesiątki lat lub wcześniej nieco,</wers_wciety>/
A najbieglejsze w rachunkach i cnocie/
<wers_wciety typ="1">Nie przeszły nigdy poza tę kobiecą</wers_wciety>/
Rogatkę. Czasie, przestań, mówię do cię!/
<wers_wciety typ="1">Zbyt gęsto pod twą kosę głowy lecą.</wers_wciety>/
Z wolna, ostrożnie z taką amputacją,/
Bo możesz żeńca stracić reputacją. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dalekie od niej było dopełnienie/
<wers_wciety typ="1">Lat owych, których gorzka jest dojrzałość.</wers_wciety>/
Ją nauczyło sądu doświadczenie;/
<wers_wciety typ="1">Znała świat, jego ułomność i małość,</wers_wciety>/
Jak powiedziałem już podobno. Gdzie --- nie/
<wers_wciety typ="1">Wiem; Muzę moją cechuje niedbałość</wers_wciety>/
Cytatów. --- Jej wiek, kiedy odetniecie/
Sześć od dwudziestu i siedmiu --- znajdziecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
W szesnastu weszła w świat, a wprowadzona/
<wers_wciety typ="1">Wprawiła wszystkie mitry w ruch wirowy;</wers_wciety>/
W rok później chórem Anglia zapalona/
<wers_wciety typ="1">Świetnego morza Afrodycie nowej</wers_wciety>/
Śpiewała hymny; w rok, gdy jeszcze kona/
<wers_wciety typ="1">U jej nóg hekatomba wyborowej</wers_wciety>/
Młodzieży, nagle chęć się w niej obudzi/
Zrobić jednego ,,najszczęśliwszym z ludzi".
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Odtąd bez końca olśniewa sezony,/
<wers_wciety typ="1">Czczona, wielbiona, lecz tak mało zdrożna,</wers_wciety>/
Ze musi odejść plotkarz zrozpaczony/
<wers_wciety typ="1">Bez tej pociechy nawet, że ,,ostrożna".</wers_wciety>/
W tej posągowej, niczym nie skażonej/
<wers_wciety typ="1">Postaci wytknąć nic nie było można. ---</wers_wciety>/
Znalazła nawet pani Adelina/
Czas raz poronić, raz urodzić syna.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jak świętojanki, wkoło rój czcicieli/
<wers_wciety typ="1">Latał, tych nocnych robaczków Londynu,</wers_wciety>/
Ale by zakłuć ją, żądła nie mieli,/
<wers_wciety typ="1">Dla bezskrzydlnego górą była gminu.</wers_wciety>/
Może pragnęła trwalszych wielbicieli?.../
<wers_wciety typ="1">Mniejsza, jeżeli była dobra z czynu.</wers_wciety>/
Czy ją wielbimy z dumy, chłodu cnoty,/
Niczym są wobec <wyroznienie>czynu</wyroznienie> te przedmioty.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Usprawiedliwiań nie lubię jak wina,/
<wers_wciety typ="1">Które w butelce nieodkorkowanej</wers_wciety>/
Stoi; gardło się o nie upomina,/
<wers_wciety typ="1">A tam spór wiodą o sejmowe plany;</wers_wciety>/
Jak bydła, które niby wir chamsina<pe><slowo_obce>chamsin</slowo_obce> --- gwałtowny, gorący i suchy wiatr pustynny wiejący w północnej Afryce i na Półwyspie Arabskim, pojawiający się najczęściej od kwietnia do czerwca. Porywy chamsinu wywołują burze piaskowe i pyłowe.</pe>/
<wers_wciety typ="1">W pustyni wzbija kurzawy tumany;</wers_wciety>/
Jak argumentów, kłótni, jak orderów/
Dworskiego wieszcza, jak służalczych peerów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Trudno wycinać rzeczy od korzeni:/
<wers_wciety typ="1">Ich sieć głęboko w ziemi się rozchodzi.</wers_wciety>/
Jeśli dąb pięknie, bujnie się zieleni,/
<wers_wciety typ="1">Któż na to zważa, że go żołądź rodzi?</wers_wciety>/
Wyszukać źródła dla wszystkich strumieni ---/
<wers_wciety typ="1">Rozczarowuje to często i szkodzi.</wers_wciety>/
Cel mój gdzie indziej. Kto chce rzucić zer na/
Tę rzecz, odsyłam go do Oxenstierna<pe><slowo_obce>Oxenstiern, Axel</slowo_obce> (1583--1654) --- polityk szwedzki.</pe>.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z tym przeświadczeniem, że karci porywy/
<wers_wciety typ="1">Księżnej, ratuje ją a razem posła,</wers_wciety>/
Adela widząc, że ten nieszczęśliwy/
<wers_wciety typ="1">Już nie ocali się, bo go toń zniosła.</wers_wciety>/
(Obcy nie wiedzą, że w Anglii krok krzywy/
<wers_wciety typ="1">Nie tak się mierzy jak tam, gdzie nie wzrosła</wers_wciety>/
Odnośna klauza na kodeksu niwie,/
Co jest lekarstwem na grzech --- niewątpliwie!...)</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Postanowiła w swoim wielkim żalu/
<wers_wciety typ="1">Użycie środków, którymi przeszkodzi</wers_wciety>/
--- Mniemała --- groźnym postępom skandalu,/
<wers_wciety typ="1">Co naiwności niejakiej dowodzi.</wers_wciety>/
Ale niewinność jest nawet na palu/
<wers_wciety typ="1">Śmiała; naiwna jest ani się grodzi</wers_wciety>/
Płotem, za którym cnota tak jest skryta,/
Że się jej ludzkie oko nie dopyta.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie, by sądziła, że tu będzie gorzej./
<wers_wciety typ="1">Książę żonaty, cierpliwy, praktyczny,</wers_wciety>/
Nie buchnie łatwo ani nie pomnoży/
<wers_wciety typ="1">Małżeńskich sądów klienteli licznej.</wers_wciety>/
Sceny małżeńskie --- to Adelę trwoży,/
<wers_wciety typ="1">I urok księżnej fatalny, magiczny;</wers_wciety>/
A wreszcie zatarg --- przeczuwała, że tem/
Skończą z Augustem Fitz-Plantagenetem.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Za intrygantkę też księżna uchodzi/
<wers_wciety typ="1">I jest w miłostkach dokuczliwa skrycie;</wers_wciety>/
Jedna z tych miłych, cennych plag, co słodzi/
<wers_wciety typ="1">Ciągle kochankom kaprysami życie,</wers_wciety>/
Co <wyroznienie>robi</wyroznienie> zwadę, gdy jej nie <wyroznienie>nachodzi</wyroznienie>,/
<wers_wciety typ="1">I tak dzień po dniu umila pożycie</wers_wciety>/
Czarując, dręcząc, tuląc, odpychając,/
A co najgorsza --- z rąk nie wypuszczając.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Łatwo jej głowę młodemu zawrócić,/
<wers_wciety typ="1">Aż będzie szukał, jak Werter, ratunku</wers_wciety>/
W kuli; musi się czysta dusza smucić,/
<wers_wciety typ="1">Patrząc na grozę takiego stosunku.</wers_wciety>/
<begin id="b1513352763851-3971495171"/><motyw id="m1513352763851-3971495171">Miłość niespełniona, Szczęście</motyw>Lepiej ożenić się lub kulą skrócić/
<wers_wciety typ="1">Życie, niż serce w głupim pocałunku</wers_wciety>/
Stracić; nim puścisz się, pomyśl dwukrotnie,/
Czy <wyroznienie>takie</wyroznienie> szczęście szczęściem jest istotnie.
<end id="e1513352763851-3971495171"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Mając tą chęcią serce przepełnione/
<wers_wciety typ="1">(Grzechu nie mogła znieść dusza jagnięca),</wers_wciety>/
Kilkakroć męża wzywała na stronę,/
<wers_wciety typ="1">Prosząc, by ostrzegł płochego szaleńca.</wers_wciety>/
Milord wysłuchał z półuśmiechem żonę,/
<wers_wciety typ="1">Ale na jej plan wyrwania młodzieńca</wers_wciety>/
Z szpon harpii, jako polityk, powiedział/
Coś, z czego mądry nic się nie dowiedział.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Naprzód: nie wtrąca się on w korowody/
<wers_wciety typ="1">Miłosne, ale jedynie państwowe.</wers_wciety>/
Po drugie: gdzież są wyraźne dowody,/
<wers_wciety typ="1">Że tak daleko zaszły sprawy owe?</wers_wciety>/
Trzecie: don Juan mądry, choć bez brody,/
<wers_wciety typ="1">I nie tak łatwo zawrócić mu głowę.</wers_wciety>/
Po czwarte, a to powtórzyć się godzi:/
Że <begin id="b1513352824976-1883211838"/><motyw id="m1513352824976-1883211838">Mądrość</motyw>rzadko dobra rada dobre rodzi.
<end id="e1513352824976-1883211838"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Zapewne, by się ten aksjom<pe><slowo_obce>aksjom</slowo_obce> --- dziś: aksjomat, tj. zasada.</pe> przejawić/
<wers_wciety typ="1">Mógł w czynie, radzi dwa wielkie talenta</wers_wciety>/
Miłosnych intryg sobie pozostawić,/
<wers_wciety typ="1">Byle przystojność nie była draśnięta.</wers_wciety>/
Czas zdoła --- mówi --- Juana poprawić;/
<wers_wciety typ="1">Młódź się zakonnym ślubem dziś nie pęta;</wers_wciety>/
Sprzeciwianie się raczej iskry krzesze.../
--- Wtem milordowi podano depeszę.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Więc będąc ,,tajnym radcą", to jest duszą/
<wers_wciety typ="1">Państwa, szedł, gdzie go obowiązek wzywa,</wers_wciety>/
Aby dokument zostawić Liwiuszom<pe><slowo_obce>Liwiusz</slowo_obce> --- Titus Livius (59 p.n.e.--17 n.e.), historyk rzymski. </pe>/
<wers_wciety typ="1">Nowym, jak zmniejszył skarbowe pasywa.</wers_wciety>/
Depeszy owej nie podaję uszom/
<wers_wciety typ="1">Waszym, bo nie znam; niemniej jednak żywa</wers_wciety>/
Leży w Archiwum, wspólnym akt ognisku,/
Jeśli dobędę ją --- podam w przypisku.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale nim odszedł, gościom jedno słowo/
<wers_wciety typ="1">Czy zdanie rzucił, tę zwykłą ofiarę</wers_wciety>/
Grzeczności, rozmów monetę zdawkową,/
<wers_wciety typ="1">Frazesy płytkie, ale za to stare. ---</wers_wciety>/
Potem rozłamał pieczęć urzędową/
<wers_wciety typ="1">I przeczytawszy z góry wierszy parę,</wers_wciety>/
Wyszedł; wychodząc, pocałował żonę/
Zimno jak siostrę --- w czoło nachylone.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Mąż to był zacny i dobry, i chłodny,/
<wers_wciety typ="1">Prócz wielu innych rzeczy dumny rodem,</wers_wciety>/
Przy tronie króla figurować godny/
<wers_wciety typ="1">I godzien w radzie kierować narodem.</wers_wciety>/
Pierś miał w orderach, pokaźny, dorodny,/
<wers_wciety typ="1">Zdolen kierować dworskim korowodem.</wers_wciety>/
Typ szambelana --- iście dworska postać./
--- Będzie nim, gdy mi każą królem zostać. ---
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lecz w ogólności coś w nim brakowało./
<wers_wciety typ="1">Nie wiem co. Damy, owe dusze tkliwe,</wers_wciety>/
Zowią to <wyroznienie>duszą</wyroznienie>. Nie byłoć to <wyroznienie>ciało</wyroznienie>./
<wers_wciety typ="1">W ciele zalety tkwiły niewątpliwe.</wers_wciety>/
Świerk przypominał postawą wspaniałą,/
<wers_wciety typ="1">Piękny mężczyzna (to cudo prawdziwe);</wers_wciety>/
W wszystkich konfliktach --- miłości i wojny ---/
Zawsze poważny i zawsze dostojny.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak rzekłem --- coś w nim nieobecne było./
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Je ne sais quoi</slowo_obce><pe><slowo_obce>Je ne sais quoi</slowo_obce> (fr.) --- nie wiem co; nieokreślona jakość a. zaleta.</pe>, to nie do określenia</wers_wciety>/
Coś, co przed wiosen tysiącem stworzyło/
<wers_wciety typ="1">Homerowego materiał natchnienia,</wers_wciety>/
Gdy grecką Ewę z męża wywabiło/
<wers_wciety typ="1">Łożnicy, chociaż więcej bez wątpienia</wers_wciety>/
Wart był Menelaus<pe><slowo_obce>Menelaos</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Atreusa, król Sparty; jego żona Helena została porwana przez Parysa, co doprowadziło do wojny trojańskiej.</pe> niż trojański pasterz. ---/
Już one wszystkich oszukują... was też!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Smutne jest bardzo, że nie ma sposobu/
<wers_wciety typ="1">Odkrycia tyrezjaszową<pe><slowo_obce>Tejrezjasz</slowo_obce> (mit. gr.) --- wróżbita, który część życia przeżył jako kobieta.</pe> mądrością,</wers_wciety>/
Na czym polega stosunek płci obu/
<wers_wciety typ="1">I jaką być chcą kochane miłością.</wers_wciety>/
Sentymentalne rade by ,,do grobu",/
<wers_wciety typ="1">Zmysłowe prędko staną w ,,gardle kością",</wers_wciety>/
A obie są jak centaur. Nie chcąc stradać/
Zdrowia, lepiej mu na grzbiecie nie siadać.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Coś, co by sercu całkiem wystarczało,/
<wers_wciety typ="1">Ot, czego wiecznie szukają kobiety. ---</wers_wciety>/
Komuż się otchłań napełnić udało?/
<wers_wciety typ="1">W tym sęk i tu człek bezsilny --- niestety!</wers_wciety>/
One jak okręt rzucany nawałą/
<wers_wciety typ="1">Bez mapy płyną, kompasu i mety;</wers_wciety>/
Gdy wreszcie burza doniesie je zdrowo/
Na ląd --- ląd będzie rafą koralową.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rośnie kwiat, zwany ,,Miłością w pokoju",/
<wers_wciety typ="1">Na szekspirowskiej, zawsze świeżej grzędzie.</wers_wciety>/
Nie chcę tu na niej popełniać rozboju,/
<wers_wciety typ="1">Niech więc brytyjski bóg na mnie nie będzie</wers_wciety>/
Niełaskaw, jeśli do rymów dostroju/
<wers_wciety typ="1">Uszczknę tam listek; toż mu nie ubędzie.</wers_wciety>/
Na inną grzędę wpadam jednym susem/
I ,,<slowo_obce>Voilà la Pervenche<pe><slowo_obce>Voilà la Pervenche</slowo_obce> (fr.) --- oto barwinek.</pe></slowo_obce>" --- powiadam z Roussem<pe><slowo_obce>Rousseau, Jean Jacques</slowo_obce> (1712--1778) --- francuski pisarz oraz filozof; postulował powrót do natury, odrzucał zdobycze cywilizacji, w tym pojęcie własności prywatnej; swój model człowieka idealnego, dobrego, wychowywanego w naturze przedstawił w dziele z 1762: <tytul_dziela>Emil, czyli o wychowaniu</tytul_dziela>. </pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce>Eureka</slowo_obce>! Gdy tak wołam, nie przyznaję,/
<wers_wciety typ="1">Ażeby miłość była już pokojem,</wers_wciety>/
Lecz że dopiero w momentach się staje/
<wers_wciety typ="1">Spoczynku --- szczęścia i uciechy zdrojem.</wers_wciety>/
Zbytnia ruchliwość smaku jej nie daje;/
<wers_wciety typ="1">Kupczyk --- miłości żarkiej w łonie swoim</wers_wciety>/
Nie chowa, odkąd na statku Jazona/
Medea<pe><slowo_obce>Medea</slowo_obce> (mit. gr.) --- żona Jazona, morderczyni rywalki i własnych synów.</pe> była z towarem wieziona.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,<slowo_obce>Beatus ille procul</slowo_obce>" od --- ,,<slowo_obce>negotiis<pe><slowo_obce>Beatus ille qui procul negotiis</slowo_obce> --- Szczęśliwy ten, kto z dala od zajęć (Horacy).</pe></slowo_obce>"/
<wers_wciety typ="1">Mówi Horacy. --- Myli się. I drugą</wers_wciety>/
Dał też maksymę: ,,<slowo_obce>Noscitur a sociis<pe><slowo_obce>Noscitur a sociis</slowo_obce> (łac.) --- znany dzięki towarzyszom (poprzez przyjaciół).</pe></slowo_obce>"/
<wers_wciety typ="1">Tę już mu większą policzę zasługą,</wers_wciety>/
Chociaż wynika niebezpieczeństw moc i z/
<wers_wciety typ="1">Dobrych towarzystw, gdy trwają za długo.</wers_wciety>/
Nie chciejcie wierzyć Horacemu święcie./
Trzykroć szczęśliwy, który ma zajęcie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Adam zamienił raj na pług przez węża,/
<wers_wciety typ="1">Z liści fartuszki jęła robić Ewa</wers_wciety>/
(Pierwszy zysk, jeśli dobrze mówią księża,/
<wers_wciety typ="1">Który przemyślny człek wyciągnął z drzewa),</wers_wciety>/
Wiele zaś złego, które się na męża/
<wers_wciety typ="1">Odtąd, a bardziej na kobietę zlewa,</wers_wciety>/
Płynie z gnuśności i rozleniwienia;/
Miłość po pracy ma żywość płomienia.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Cóż więc jest <slowo_obce>high-life</slowo_obce>? Jałowe pustkowie,/
<wers_wciety typ="1">Męka rozkoszy, tak że w czaszy życia</wers_wciety>/
Pragnąłbyś jadu, by szum poczuć w głowie./
<wers_wciety typ="1">Ta ,,błogość" wieszczów, ta ,,pełnia użycia"</wers_wciety>/
Przetłumaczona --- przesytem się zowie./
<wers_wciety typ="1">Stąd czułostkowość, serdeczne rozbicia,</wers_wciety>/
Romansów tomy w praktyce, pończochy/
Niebieskie, spazmy, humory i fochy.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Powiem w sekrecie, słuchaczu: widziałem/
<wers_wciety typ="1">Takie romanse, jakich się nie czyta,</wers_wciety>/
Lecz choćbym podał je czarne na białem,/
<wers_wciety typ="1">Niejeden powie: ,,Nie wierzę, i kwita".</wers_wciety>/
Nigdy też chęci do odkryć nie miałem;/
<wers_wciety typ="1">Niejedna prawda lepiej, że jest skryta.</wers_wciety>/
Zwłaszcza jeżeli wygląda na łgarstwo,/
Wolę ją przykryć ogólników warstwą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Czy może cierpieć miłośnie ostryga?"/
<wers_wciety typ="1">Czemu nie? Siedząc w skorupie dziewiczej,</wers_wciety>/
Marzy i wzdycha, i chuciami dryga/
<wers_wciety typ="1">Jak mnich zamknięty w celi zakonniczej.</wers_wciety>/
<slowo_obce>A propos</slowo_obce> mnichów: ta nabożna liga/
<wers_wciety typ="1">Widzi, że nie ma w próżniactwie słodyczy; </wers_wciety>/
Przeto jałowa roślina kościoła/
Gwałtem o prawo mnożenia się woła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513355448169-1633875600"/><motyw id="m1513355448169-1633875600">Niewola</motyw>O Wilberforsie<pe><slowo_obce>Wilberforce, William</slowo_obce> (1759--1833) --- angielski polityk, filantrop i przeciwnik niewolnictwa.</pe>, mężu czarnej chwały!/
<wers_wciety typ="1">Godnyś, by wieszcze na twą cześć okrzyki</wers_wciety>/
Wznieśli; zburzyłeś kolos zolbrzymiały,/
<wers_wciety typ="1">Ty Washingtonie moralny Afryki,</wers_wciety>/
Teraz dokonaj jeszcze rzeczy małej/
<wers_wciety typ="1">I odwróć swoje z czarnymi praktyki.</wers_wciety>/
Oswobodź jeszcze drugą połać ziemi;/
Czarni już wolni --- zajmij się białymi.<end id="e1513355448169-1633875600"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Więc Aleksandra zamknij, tego łyska,/
<wers_wciety typ="1">Do Senegalu ześlij Trójcę Świętą;</wers_wciety>/
Spytaj, czy smaczna jest służalcza miska/
<wers_wciety typ="1">I czy przyjemnie tak w kluby<pe><slowo_obce>w kluby</slowo_obce> (daw.) --- w dyby.</pe> być wziętą.</wers_wciety>/
Spędź Salamandrę, co ogień do pyska/
<wers_wciety typ="1">Za darmo bierze, gdy pensję odcięto.</wers_wciety>/
Zamknij nie króla, lecz jego Pavillon,/
Bo nas kosztować będzie drugi milion.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
<begin id="b1513355627516-3612850214"/><motyw id="m1513355627516-3612850214">Szaleństwo</motyw>Więc zamknij wolnych, a wypuść z Bedlamu<pe><slowo_obce>Bedlam</slowo_obce> --- potoczna nazwa Bethlem Royal Hospital, pierwszego szpitala psychiatrycznego.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Wariatów. Pewnie zdziwisz się niemało</wers_wciety>/
Biegowi wszystkich spraw niezmienionemu,/
<wers_wciety typ="1">Bo za ich rządów będzie, jak bywało,</wers_wciety>/
Co udowodnić zdołałbym każdemu,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby ten świat miał jedną klepkę całą.<end id="e1513355627516-3612850214"/></wers_wciety>/
Punktu oparcia gdy ziemi brakuje,/
Jak Archimedes wznieść jej nie próbuje. ---
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jedyną wadę miała Adelina:/
<wers_wciety typ="1">Jej serce piękny dom, a niezajęty,</wers_wciety>/
Lecz o mieszkańca się nie upomina/
<wers_wciety typ="1">W niepokalanej czystości i świętej.</wers_wciety>/
Łatwiej upada duch, co się ugina,/
<wers_wciety typ="1">Niż duch hartowny, sztywny, nieugięty.</wers_wciety>/
Lecz kiedy przyjdzie upaść takiej duszy,/
Cała jak w ziemi trzęsieniu się kruszy.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kochała męża albo jej się zdało./
<wers_wciety typ="1">Lecz taka miłość, jak pchanie ku górze</wers_wciety>/
Skały Syzyfa, wymaga niemało/
<wers_wciety typ="1">Wysiłku i jest przeciwko naturze.</wers_wciety>/
Żyła bez kłótni; małżeństwo jej słało/
<wers_wciety typ="1">Pod nogi same nie ciernie, lecz róże,</wers_wciety>/
Był to wzór związku: stateczny i zgodny,/
Czysty i zacny, małżeński --- lecz chłodny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
W wieku ich mała, a większa różnica/
<wers_wciety typ="1">W usposobieniach. Szli obok, jak w sforze</wers_wciety>/
Niebieskiej ziemia w kompanii księżyca/
<wers_wciety typ="1">Albo jak Rodan w Lemańskim Jeziorze,</wers_wciety>/
Gdy płyną razem, lecz widna granica,/
<wers_wciety typ="1">Bo modra rzeka ciche nurty porze,</wers_wciety>/
Nie biorąc z wody spokojnej, łyskliwej/
Nic --- ta zaś pragnie uśpić strumień żywy.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jeżeli jaka rzecz na niej robiła/
<wers_wciety typ="1">Wrażenie, to choć była przekonana,</wers_wciety>/
Że za intencją zła chuć się nie kryła./
<wers_wciety typ="1">Jednak intencje są śliskie --- rzecz znana.</wers_wciety>/
Wrażenie było trwalsze, niż sądziła,/
<wers_wciety typ="1">Wnet się piętrzyło jak woda wezbrana,</wers_wciety>/
Cisnąc na duszę jakby ciężar głazu;/
Tym silniej, że się upierała zrazu.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Bądź co bądź, psuł w niej nieskażoną całość/
<wers_wciety typ="1">Zły duch podwójny z treści i z imienia.</wers_wciety>/
W królach, żeglarzach, wodzach zwie się: Stałość,/
<wers_wciety typ="1">Gdy się im szczęści; ale nazwę zmienia</wers_wciety>/
I bierze miano: Upór lub Zuchwałość,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy przyblednie gwiazda powodzenia,</wers_wciety>/
Zaś moralistom przyczynia kłopotu/
Wskazanie granic owego przymiotu.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Gdyby w Belle-Aliance Napoleon górę/
<wers_wciety typ="1">Wziął, byłby stały, a tak jest <wyroznienie>uparty</wyroznienie>.</wers_wciety>/
Więc jeno wynik ma stanowić, które/
<wers_wciety typ="1">Miano właściwsze? Sąd, na nim oparty,</wers_wciety>/
Wskazać dobrego i złego naturę?/
<wers_wciety typ="1">Darmo! Wszelki sąd będzie licha warty!</wers_wciety>/
Ja się zajmuję panią Adeliną,/
Co w swym wypadku była heroiną.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie znam jej serca. Sama go nie znała,/
<wers_wciety typ="1">Nie sądzę, by już była zakochana.</wers_wciety>/
Gdyby tak, toć by tyle mocy miała,/
<wers_wciety typ="1">Aby odeprzeć pokusy szatana.</wers_wciety>/
Ona najczystszą tylko uczuwała/
<wers_wciety typ="1">Mniemaną czy też istną dla Juana</wers_wciety>/
<wyroznienie>Sympatię</wyroznienie>; drżała, by nie doznał szkody/
Przyjaciel męża, jej, obcy i młody.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Uważała się jego przyjaciółką,/
<wers_wciety typ="1">Bez abstrakcyjnych, platońskich słodyczy,</wers_wciety>/
Które chce zbierać za niewinną pszczółką/
<wers_wciety typ="1">Ta, co we Francji czułość swoją ćwiczy</wers_wciety>/
Lub w Niemczech, gdzie to całuje się w ,,czółko"./
<wers_wciety typ="1">Do tych ostatnich nawet się nie liczy. ---</wers_wciety>/
Jest to jak przyjaźń mężczyzny mężczyźnie,/
O ile się tu o płeć nie pośliźnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Bez wątpienia płci tajemnicze wpływy/
<wers_wciety typ="1">Tak jak w braterskich albo rodzicielskich</wers_wciety>/
Miłościach tworzą z serc ich akord tkliwy,/
<wers_wciety typ="1">Dodając dźwięków czystych i anielskich.</wers_wciety>/
Gdy wykluczycie namiętność, szkodliwy/
<wers_wciety typ="1">Szkopuł dla takich uczuć przyjacielskich,</wers_wciety>/
Jeżeliście się nigdy nie kochali/
W sobie, w przyjaźni dotrwacie najstalej.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Miłość w poczęciu już końca ukrywa/
<wers_wciety typ="1">Zaród --- i jakże może być inaczej! ---</wers_wciety>/
Ciało śród ruchu prędzej się zużywa,/
<wers_wciety typ="1">Co się prawami natury tłumaczy.</wers_wciety>/
Maż być stałą rzecz najbardziej ruchliwa?/
<wers_wciety typ="1">Czy niebo ciągłą zmianą nas nie raczy?</wers_wciety>/
Już nie dozwala nazwa, aby miała/
Tak ,,delikatna" materia być trwała.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie pomnę w dużym świecie ani małym/
<wers_wciety typ="1">Kochanka (chyba jest nim który z panów...),</wers_wciety>/
Żeby nie bolał nad miłosnym szałem,/
<wers_wciety typ="1">Co zmienił pełnię Salomona na nów.</wers_wciety>/
W małżeńskim stanie równie nie spotkałem/
<wers_wciety typ="1">(W najgorszym albo najlepszym ze stanów)</wers_wciety>/
Damy, która by, choć mąż ma z niej chlubę,/
Nie przyprawiła najmniej dwu o zgubę.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Za to posiadłem przyjaciółek parę/
<wers_wciety typ="1">(Imion nie nazwę, choć są godne wzmianki),</wers_wciety>/
Które mi trwalszą zachowały wiarę/
<wers_wciety typ="1">W mojej ojczyźnie niż wszystkie kochanki.</wers_wciety>/
Nie wydały mnie szczwaniom na ofiarę,/
<wers_wciety typ="1">Wstąpiły za mnie przeciw złości w szranki</wers_wciety>/
I --- dzisiaj walczą, gdym ja nieobecny,/
Przeciw obmowie zjadliwej i niecnej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Czy dwie osoby w tej pieśni błyszczące/
<wers_wciety typ="1">Zaprzyjaźniły się w takim znaczeniu</wers_wciety>/
Czy w innym, kwestii tej dziś nie potrącę./
<wers_wciety typ="1">Cieszę się, że mi tak na podniesieniu</wers_wciety>/
Skaczą jak łątki na nitkach wiszące./
<wers_wciety typ="1">To pozostawia i was w zawieszeniu;</wers_wciety>/
Przynęta, która najlepiej się mieści/
Na wabnej wędce kobiet lub powieści.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Czy z nią przechadzał się Juan w drzew cieniu,/
<wers_wciety typ="1">W oryginale <tytul_dziela>Don Kichota</tytul_dziela> czytał</wers_wciety>/
(Najlepsze dzieło w moim rozumieniu),/
<wers_wciety typ="1">Błahych tematów wyczerpnął kapitał ---</wers_wciety>/
Oddaję pieśni następnej natchnieniu./
<wers_wciety typ="1">Z powietrza rzeczy tam nie będę chwytał.</wers_wciety>/
Sentencjom zdarzeń przydam ekwiwalent,/
Słowem, rozwinę znakomity talent.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Niech żadna sobie, czytelniczki. śliczne,/
<wers_wciety typ="1">Prawa uprzedzeń faktów nie przywłaszcza.</wers_wciety>/
Z tego by wstały domysły rozliczne/
<wers_wciety typ="1">O pięknej pani --- o Juanie zwłaszcza.</wers_wciety>/
Chcę już to moje epos satyryczne/
<wers_wciety typ="1">Obwinąć połą poważnego płaszcza.</wers_wciety>/
Nie wiem, czy padnie on i Adelina./
Gdy padną --- to już będzie ich ruina.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wielkie się rzeczy z małych rzeczy rodzą./
<wers_wciety typ="1">Niejedna z dzikich namiętności owych,</wers_wciety>/
Co płci obydwie na zgubę przywodzą,/
<wers_wciety typ="1">Powstaje z przyczyn tak bezwartościowych,</wers_wciety>/
Że ludzie dziwią się, w głowę zachodzą,/
<wers_wciety typ="1">Jak się stać mogły zawiązkiem sercowych</wers_wciety>/
Burz. Jedna, pomnę... słuchaj, jeśli wola.../
Powstała z czego? Z partii karambola<pe><slowo_obce>karambol</slowo_obce> --- odmiana bilarda.</pe>.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dziwne to. Prawda zawsze jest niezwykła./
<wers_wciety typ="1">Niczym poezja! Gdyby wolno było</wers_wciety>/
Wyrzec ją, jakaż by korzyść wynikła/
<wers_wciety typ="1">Dla dziejów; ileż by się przemieniło!</wers_wciety>/
Jakby udana<pe><slowo_obce>udany</slowo_obce> --- tu: udawany.</pe> cnota z placu znikła!/
<wers_wciety typ="1">Nowy świat zjawiłby się czczą mogiłą.</wers_wciety>/
Gdyby dziś nowy Kolumb moralności/
Te antypody pokazał ludzkości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jakby się dusza człowieczego rodu/
<wers_wciety typ="1">,,Jaskinią pustą zjawiła i ciasną";</wers_wciety>/
A serca możnych --- pagórami lodu,/
<wers_wciety typ="1">Które biegunem mają miłość własną;</wers_wciety>/
A ludożercą ten, co dla narodu/
<wers_wciety typ="1">Miał być obrońcą i pochodnią jasną.</wers_wciety>/
--- Gdyby dać wszystkim rzeczom tytuł prawy,/
Sam Cezar wstydziłby się swojej sławy...</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń piętnasta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! Co szło dalej, zwietrzało ze szczętem,/
<wers_wciety typ="1">--- Co daję światu, jeśli słuchać raczy,</wers_wciety>/
Jest wspomnień w życie głęboko werzniętym/
<wers_wciety typ="1">Śladem, który myśl wolna sobą znaczy.</wers_wciety>/
Byt nasz obecny jest czasowym wtrętem,/
<wers_wciety typ="1">Jednym: Ach! lub: Och! rozkoszy, rozpaczy.</wers_wciety>/
Jednym: Tfu!, Jednym: Ba! Ha-ha lub: He-he!/
Najprędzej nosi ostatniego cechę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Byt nasz mniej więcej jest to jedno duże/
<wers_wciety typ="1">Stęknięcie, emblem wzruszeń pełnych dramy,</wers_wciety>/
Lub antytezą znudzenia w figurze/
<wers_wciety typ="1">Baniek mydlanych, jakie rozpylamy</wers_wciety>/
Po oceanie życia, miniaturze/
<wers_wciety typ="1">Wieczności, której nie zamknęły ramy;</wers_wciety>/
Baniek, wdzięcznego dla duszy widoku,/
Bo ponadwzroczną wizję dają oku.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lecz najgorsze są tłumione westchnienia,/
<wers_wciety typ="1">Bo wnętrze serca wskroś nimi się żłobi,</wers_wciety>/
Przez nie twarz w larwę<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe> spokoju się zmienia,/
<wers_wciety typ="1">Szczera natura ludzka sztuką robi.</wers_wciety>/
Ale któż wszystkie złe, dobre natchnienia/
<wers_wciety typ="1">Wyznać chce? Zawsze obłuda sposobi</wers_wciety>/
Kącik dla siebie i przeto udanie/
Najmniejsze zwykle znajduje łajanie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! Kto wypowie; raczej kto z pamięci/
<wers_wciety typ="1">Wygna żądz swoich dawne błędy, winy?</wers_wciety>/
Choć się w niepamięć, jak gad w ziemię, wkręci,/
<wers_wciety typ="1">Mary odwiedzą go rannej godziny.</wers_wciety>/
Chociaż się wodą letejską poświęci,/
<wers_wciety typ="1">Strach go owładnie czasem chłodny, siny.</wers_wciety>/
W klepsydrze, którą czas tak srogo władnie,/
Pod piaskiem smutek zawsze leży na dnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Co do miłości... O ty!... --- Idźmy dalej./
<wers_wciety typ="1">Dźwięczne nazwisko (pani Adelina</wers_wciety>/
Z Amundevillu) jak lane z metali/
<wers_wciety typ="1">Pięknie na gęśli mojej brzmieć zaczyna.</wers_wciety>/
<begin id="b1513357760997-830818851"/><motyw id="m1513357760997-830818851">Muzyka</motyw>Gra pięknie szyba spadającej fali,/
<wers_wciety typ="1">Gra pięknie w wodzie wzdychająca trzcina,</wers_wciety>/
Wszystko gra, niechaj tylko ludzie słyszą./
Ziemia jest echem sfer, co nad nią wiszą. ---
<end id="e1513357760997-830818851"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pani Adela zaczęła --- niestety! ---/
<wers_wciety typ="1">Snieżno-anielską dotąd szatę stradać.</wers_wciety>/
Chwiejne są w ślubach solennych kobiety.../
<wers_wciety typ="1">Ach, czemuż muszę takie rzeczy gadać!</wers_wciety>/
Są niby wina, którym etykiety/
<wers_wciety typ="1">Mogą fałszywy smak i wartość nadać;</wers_wciety>/
Oboje także podobną koleją/
Psują się często, nim się postarzeją.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz ona była z przezacnej winnicy/
<wers_wciety typ="1">Wyskokiem<pe><slowo_obce>wyskok</slowo_obce> (daw.) --- spirytus.</pe> najdoskonalszego płynu;</wers_wciety>/
Podobna do tych ludwików z mennicy/
<wers_wciety typ="1">Co tylko wyszłych lub do łzy bursztynu,</wers_wciety>/
Lub drukiem czasu nie tkniętej stronicy./
<wers_wciety typ="1">Natura dla niej zapomni terminu,</wers_wciety>/
Ów najszczęśliwszy wierzyciel na ziemi,/
Bowiem dlań wszyscy są wypłacalnymi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513371128382-2739419138"/><motyw id="m1513371128382-2739419138">Śmierć</motyw>Śmierci! Natręcie najbardziej zawzięty!/
<wers_wciety typ="1">Do drzwi kołaczesz co dnia, zrazu z cicha,</wers_wciety>/
Niby nieśmiały kupiec, kiedy zgięty/
<wers_wciety typ="1">We dwoje w bramie na dłużnika czyha;</wers_wciety>/
Wreszcie przypada groźnie, gdy go pięty/
<wers_wciety typ="1">Zbolą czekaniem<end id="e1513371128382-2739419138"/>, a dłużnik mu czmycha,</wers_wciety>/
Nieprzystojnymi nalegając słowy/
O gotowiznę lub o weksel nowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bierz, czego zachcesz --- piękności oszczędzaj./
<wers_wciety typ="1">I tak jest rzadka --- ty ofiar masz wiele.</wers_wciety>/
Choć zbłądzi, z placu jej zaraz nie spędzaj,/
<wers_wciety typ="1">Owszem, niech broi czarcik w pięknym ciele.</wers_wciety>/
Smakoszu! Świat ci otwarty na ściędzaj,/
<wers_wciety typ="1">Bądźże rycerski w swym żarłocznym dziele.</wers_wciety>/
Patrzaj przez palce na wybryk niewieści,/
A bierz rycerzy za to, co się zmieści. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piękna Adela, pełna zrozumienia/
<wers_wciety typ="1">Rzeczy, ile że interesowana,</wers_wciety>/
Niezdolna zatem zbyt łatwo płomienia/
<wers_wciety typ="1">Zachwycić --- lub zbyt dobrze wychowana,</wers_wciety>/
By się z tym zdradzić (to do zrozumienia/
<wers_wciety typ="1">Łatwe) dałaby nawet nie zmuszana</wers_wciety>/
Serce i duszę swą przedmiotem godnym/
Kochania, byle niewinnym, nieszkodnym.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Część Juanowych dziejów, które pani/
<wers_wciety typ="1">Fama --- ta żywa gazeta --- obmową</wers_wciety>/
Szpeci --- poznała; kobieta nie gani/
<wers_wciety typ="1">Wybryków, które my sądzim surowo,</wers_wciety>/
A zresztą odkąd zamieszkał w Brytanii,/
<wers_wciety typ="1">Ustatkował się, zmężniał umysłowo;</wers_wciety>/
Bo umiał, niby Alcybiades<pe><slowo_obce>Alcybiades</slowo_obce> (450--404 p.n.e.) --- wódz i polityk ateński, w młodości uczeń Sokratesa, jako strateg odegrał dużą rolę w ostatnich 15 latach wojny peloponeskiej; znany z wystawnego życia.</pe> wtóry,/
Brać na się różnych narodów natury.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tym bardziej stworzon na uwodziciela,/
<wers_wciety typ="1">Że się nie starał wabić ni uwodzić;</wers_wciety>/
Ni zalotnością, ni sztuką nie strzela/
<wers_wciety typ="1">W celu podboju, chcąc się oswobodzić</wers_wciety>/
Udaniu, co to nieswójski wydziela/
<wers_wciety typ="1">Czar, jakby Amor raczył ku nam schodzić,</wers_wciety>/
Mówiąc: ,,Oprzyj się mi". Ten czar zwycięża,/
Tworzy dandysa<pe><slowo_obce>dandys</slowo_obce> --- elegant.</pe>, niszcząc godność męża.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie tak poczyna się! Gdybym się zwierzył,/
<wers_wciety typ="1">Byłem w tej sztuce mistrzem rzeczywistym. ---</wers_wciety>/
Lecz Juan miarą odmienną się mierzył,/
<wers_wciety typ="1">Istotnie był to jego własny system.</wers_wciety>/
Szczery --- przynajmniej w szczerość każdy wierzył,/
<wers_wciety typ="1">Oczarowany jego głosem czystym.</wers_wciety>/
Czar nie ma równie ponętnej łakotki/
Ńa swoję wędę, jak głos dźwięczny, słodki.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z natury cichy, nie przedstawiał cienia/
<wers_wciety typ="1">Podejrzeń; choć mu oko ogniem strzela,</wers_wciety>/
To zda się, ostrzem takiego spojrzenia/
<wers_wciety typ="1">Broni się raczej sam, niż onieśmiela.</wers_wciety>/
Może o wdzięku swym ma przeświadczenia)/
<wers_wciety typ="1">Mało? --- lecz skromność sił sobie udziela</wers_wciety>/
--- Sama, jak cnota. Niepretensjonalny,/
Tym prędzej sercom bój wytacza walny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Swobodny, żywy, wesół, lecz nie szumny,/
<wers_wciety typ="1">Nader domyślny, choć nie podejrzliwy,</wers_wciety>/
Spostrzegacz bystry błędów --- lecz rozumny,/
<wers_wciety typ="1">Bowiem w wyroku o nich powściągliwy.</wers_wciety>/
Dumny z dumnymi, lecz uprzejmie dumny,/
<wers_wciety typ="1">Różnicę stanów zna --- magnat prawdziwy.</wers_wciety>/
Pierwszeństwa, wszelkiej wyższości się wzdraga,/
Drugim nie przeczy, sam się nie domaga.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
To jest --- śród mężczyzn. Śród kobiet przeciwnie/
<wers_wciety typ="1">Był, czym go chciały mieć, za co go brały,</wers_wciety>/
W czym wyobraźnia służy im przedziwnie./
<wers_wciety typ="1">Byle kontury zgrabny zarys miały,</wers_wciety>/
Fantazja kanwy powypełnia i w nie/
<wers_wciety typ="1">Wszyje kształt pełny; a gdy puści śmiały</wers_wciety>/
Lot na posępny przedmiot lub wesoły,/
Rafaelowe potworzy anioły.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Więc Adelina, nietęga w ocenie/
<wers_wciety typ="1">Ludzi, wypełnia wyobraźnią luki;</wers_wciety>/
--- Błąd z dobrej woli, który przerażenie/
<wers_wciety typ="1">Budzi i mędrca wywołuje mruki;</wers_wciety>/
Filozofem jest pierwszym doświadczenie,/
<wers_wciety typ="1">Lecz lichym, gdy już znane jego sztuki.</wers_wciety>/
Szaleństw swych uczy mędrzec zapoznany/
Szaleńców: --- i mistrz, i uczeń dobrany.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nie tak-że, wielki Locke'u<pe><slowo_obce>Locke, John</slowo_obce> (1632--1704) --- ang. filozof, polityk i ekonomista; rozwinął empirystyczną teorię poznania, stworzył nowożytną teorię tolerancji i państwa konstytucyjnego.</pe> i Bakonie<pe><slowo_obce>Bacon, Roger</slowo_obce> (ok. 1214--1292) --- ang. filozof i naukowiec, franciszkanin, jeden z pierwszych w nauce europejskiej zwolenników empiryzmu.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">I Sokratesie --- i ty, Bardziej Święty,</wers_wciety>/
Nie pojmowany ni w życiu, ni skonie;/
<wers_wciety typ="1">Krzyż Twój na pieczęć fałszu został wzięty.</wers_wciety>/
Giniesz obłudą, choć w świata obronie;/
<wers_wciety typ="1">Tak odpłaconoć trud mężnie podjęty!...</wers_wciety>/
Ileż przykładów takich --- nie wymienię,/
Niechaj dopowie stuleci sumienie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ja po krawędzi życia sobie nisko/
<wers_wciety typ="1">Chodzę, przyglądam się krwi, farbom, złotu,</wers_wciety>/
Nie dbając o rzecz, co sławy przezwisko/
<wers_wciety typ="1">Nosi, szukając godnego przedmiotu</wers_wciety>/
Dla pieśni, przy tym zważając, gdzie ślisko./
<wers_wciety typ="1">Nie strojąc lutni do twardego grzmotu,</wers_wciety>/
Truchcikiem jadę, tak że mnie posłyszą,/
Którzy mi obok jadąc towarzyszą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie może pełnej rozwinąć zdolności/
<wers_wciety typ="1">Autor, co, jak ja, jedzie a gawędzi.</wers_wciety>/
Lecz to jest sposób, co pracę uprości,/
<wers_wciety typ="1">Na dniu choć jedną godzinkę oszczędzi.</wers_wciety>/
Za to nikt nie śmie zadać służalczości/
<wers_wciety typ="1">Temu rymowi, co samopas pędzi</wers_wciety>/
I w który wszystko wstawiam jak w kamorę,/
Gdy się poczuję: <slowo_obce>Improvisatore<pe><slowo_obce>improvisatore</slowo_obce> (wł.) --- improwizator.</pe></slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,<slowo_obce>Omnia vult <wyroznienie>belle</wyroznienie> Matho dicere --- dic aliquando</slowo_obce>/
<wers_wciety typ="1"><slowo_obce>Et <wyroznienie>bene</wyroznienie>, dic <wyroznienie>neutrum</wyroznienie>, dic alicuando <wyroznienie>male</wyroznienie><pe><slowo_obce>Omnia vult belle Matho dicere --- dic aliquando
Et bene, dic neutrum, dic alicuando male</slowo_obce> (łac.) --- Matho chce wszystko powiedzieć pięknie. Powiedz dobrze, powiedz zwyczajnie, czasem powiedz źle.<slowo_obce/></pe></slowo_obce>"</wers_wciety>/
Pierwszym nie każdy mędrzec się pochwali,/
<wers_wciety typ="1">Z drugiego może radość być lub żale,</wers_wciety>/
Trzeciemu oprą się tylko wytrwali,/
<wers_wciety typ="1">Z czwartym się prawie nie rozstajem wcale.</wers_wciety>/
Wszystko potrawą jest, której za halerz/
Nie chciałbym kupić i wziąć na swój talerz.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Mam skromne chęci. Skromność moją siłą,/
<wers_wciety typ="1">Duma słabością; idźmyż. --- Chciałem zawzdy,</wers_wciety>/
By me poema jak najkrótsze było,/
<wers_wciety typ="1">eraz nie widzę granic swojej jazdy.</wers_wciety>/
<begin id="b1513372327324-3360894496"/><motyw id="m1513372327324-3360894496">Buntownik</motyw>Prawda --- gdyby się krytykom kadziło/
<wers_wciety typ="1">Albo zasiadłe wysławiało gwiazdy</wers_wciety>/
Wszechtyrańsw, można by wrócić z banicji,/
Lecz --- jam urodził się dla opozycji.<end id="e1513372327324-3360894496"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zawsze sympatie me po słabszej stronie,/
<wers_wciety typ="1">Iż wierzę --- gdyby ci, co dziś purpurę</wers_wciety>/
Noszą i w pychy jeżdżą faetonie<pe><slowo_obce>faeton</slowo_obce> --- czterokołowy sportowy powóz.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Runęli --- a ,,psy znowu wzięły górę",</wers_wciety>/
Zrazu szydziłbym --- a później w obronie/
<wers_wciety typ="1">Upadłych stanął i lojalną skórę</wers_wciety>/
Wdział, walcząc w ultrarojalistów lidze/
--- Demokratyzmem rojalnym się brzydzę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Podobnie mogłem być przykładnym mężem,/
<wers_wciety typ="1">Gdybym był nigdy nie nosił pierścienia;</wers_wciety>/
Umiałbym nosić się w habicie księżym,/
<wers_wciety typ="1">Gdybym do sutann nie miał uprzedzenia.</wers_wciety>/
Nie byłbym władał poetów orężem/
<wers_wciety typ="1">Ani tłukł swego o rymy ciemienia,</wers_wciety>/
Ni w wieszczów zdarty płaszcz się stroił pono,/
Gdyby mi tego właśnie nie wzbroniono.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz: <slowo_obce>Laissez-aller<pe><slowo_obce>laissez-aller</slowo_obce> (fr.) --- pozwólcie iść.</pe></slowo_obce>. Damy i rycerży/
<wers_wciety typ="1">Śpiewam mojego czasu. Pospolity</wers_wciety>/
Jest to lot, bujnych mu nie trzeba pierzy,/
<wers_wciety typ="1">Modą Longina albo Stagiryty<pe><slowo_obce>Stagiryta</slowo_obce> --- przydomek Arystotelesa (384 p.n.e.--322 p.n.e.), filozofa greckiego, tu pojawiającego się jako autor <tytul_dziela>Poetyki</tytul_dziela>.</pe>.</wers_wciety>/
W nadaniu barwy cała trudność leży/
<wers_wciety typ="1">I w pochwyceniu miary należytej,</wers_wciety>/
W oddaniu sztuki środkiem naturalnym,/
W uogólnianiu, co było specjalnym.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Z różnicą, że dziś obyczaje ludzi,/
<wers_wciety typ="1">A dawniej ludzie tworzyli obyczaj.</wers_wciety>/
Tak na dziesięciu dziewięć się wycudzi/
<wers_wciety typ="1">--- I dziesiątego nawet nie odliczaj!...</wers_wciety>/
Ten przymus wenę pisarzów ostudzi./
<wers_wciety typ="1">Cóż czynią? Hejże, z dawnych zapożyczaj</wers_wciety>/
Czasów, gdzie wielkich figur jest obfitość,/
Inaczej łatwo zapaść w pospolitość.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Radźmyż, co można na to radzić. Dalej,/
<wers_wciety typ="1">Muzo! Gdy nie masz skrzydeł, drygaj cwałem;</wers_wciety>/
Nie możesz podrość, przynajmniej nie malej/
<wers_wciety typ="1">I tęgim bóstwem bądź, choć nie wspaniałem;</wers_wciety>/
W spółce znajdziemy coś na świata fali./
<wers_wciety typ="1">Kolumb świat odkrył w okręciku małym,</wers_wciety>/
Czy brygantynie, czy ,,pinku", jak my tu/
Mówimy --- ziemię wydobył z niebytu.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc Adelina, zważywszy w cichości/
<wers_wciety typ="1">I stanowisko jego, i zalety,</wers_wciety>/
Poczuła rodzaj rosnącej skłonności;/
<wers_wciety typ="1">Czy że ze świeżej powstała podniety,</wers_wciety>/
Czy że miał minę pełną niewinności,/
<wers_wciety typ="1">Co dla niewinnej wabiem jest kobiety</wers_wciety>/
(Kobiety półmiar, półśrodków nie lubią),/
I myśli zbawić chłopca, nim go zgubią.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wysoko ceniąc radę złotodajną,/
<wers_wciety typ="1">Jak każdy, co ją daje, nie chcąc brać jej,</wers_wciety>/
Za którą kwaśna wdzięczność jest zwyczajną/
<wers_wciety typ="1">Zapłatą, nawet kiedy towar płaci,</wers_wciety>/
Znalazła, wiodąc z sobą długą, tajną/
<wers_wciety typ="1">Rozmowę --- morał w najlepszej postaci:</wers_wciety>/
Małżeństwo; po czym wziąwszy go na stronę,/
Radziła serio, aby pojął żonę.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan odrzekł z wdziękiem odpowiednim,/
<wers_wciety typ="1">Że świetnej myśli szczerze przyklaskuje,</wers_wciety>/
Lecz że obecnie w związku bezpośrednim/
<wers_wciety typ="1">Z tą sprawą pewne trudności znajduje,</wers_wciety>/
Zapierające wrota raju przed nim/
<wers_wciety typ="1">I tę, do której właśnie afekt czuje.</wers_wciety>/
Podoba mu się hrabina X, księżne/
Y, Z, wszystkie trzy --- niestety --- zamężne...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Obok biegania do małżeńskiej mety/
<wers_wciety typ="1">Lub zaganiania tam kuzynów, braci,</wers_wciety>/
Sióstr, przystawiania, jak równymi grzbiety/
<wers_wciety typ="1">Książki o jednej formie i postaci,</wers_wciety>/
Niczego bardziej nie lubią kobiety/
<wers_wciety typ="1">Nad kojarzenie w ogóle. Nie traci</wers_wciety>/
Na tym moralność, owszem, jest to spora/
I dość skuteczna występkom zapora.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
A nie widziano jeszcze dotąd damy/
<wers_wciety typ="1">Z wyjątkiem tych, co w swojej panieńskości</wers_wciety>/
Czekają męża niecierpliwie samy,/
<wers_wciety typ="1">Oraz rozwódek --- co by z dwu jedności</wers_wciety>/
Małżeńskich i praw łoża, stołu --- dramy/
<wers_wciety typ="1">Nie chciała złożyć wedle dokładności</wers_wciety>/
Arystotela; tylko gdy w niej nie ma/
Barw grozy, to się składa --- pantomima...
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Same zazwyczaj mają jedynego/
<wers_wciety typ="1">Syna, dziedzica wielkiej włości; pana</wers_wciety>/
Jana birbanta<pe><slowo_obce>birbant</slowo_obce> --- alkoholik.</pe> lub lorda Jerzego,/
<wers_wciety typ="1">Którego gałąź rodowa złamana</wers_wciety>/
Chyli się i nie doczeka przyszłego/
<wers_wciety typ="1">Wieku, jeżeli nie zrestaurowana</wers_wciety>/
Wraz z moralnością. Wzajemnie usłużne/
Swatają panny na wydaniu różne.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dają więc, pełne troskliwego względu,/
<wers_wciety typ="1">Temu dziedziczkę, a temu boginią</wers_wciety>/
Piękności, temu artystkę bez błędu,/
<wers_wciety typ="1">Innemu --- znowu dobrą gospodynią,</wers_wciety>/
Innemu pannę z najcnotliwszych rzędu/
<wers_wciety typ="1">Lub zbiornik zalet wszelkich, co z niej czynią</wers_wciety>/
Ósmy cud; inną znów dla koligacji/
Lub że odrzucać nie byłoby racji.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rapp do ,,Harmonii<pe><slowo_obce>Harmonia</slowo_obce> --- osada w Ameryce stworzona przez emigrantów z Wirtembergii.</pe>" gdy się przyjąć skłaniał/
<wers_wciety typ="1">Małżeństwo --- ale dla uszczęśliwienia</wers_wciety>/
Sekty i całej ludzkości zabraniał,/
<wers_wciety typ="1">Aby płodzono nad możność żywienia</wers_wciety>/
I lekkomyślnie by nikt nie roztrwaniał/
<wers_wciety typ="1">Soków, co krzepią siłę przyrodzenia ---</wers_wciety>/
Jak w takich związków mógł wierzyć ,,Harmonią"/
Tu mnie gniewliwie księże oczy gonią.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Czyli ,,małżeństwu" uczynił ina drwiny,/
<wers_wciety typ="1">Czy ,,zgodzie", że je tak poróżnił wzajem?</wers_wciety>/
Czyli w tym w Niemczech nabywał rutyny?/
<wers_wciety typ="1">Dość --- że świat zrobił dla swej sekty rajem.</wers_wciety>/
Ją zaś uzacnił nad wsze nasze gminy/
<wers_wciety typ="1">Sekciarskie, którym się tak szerzyć dajem.</wers_wciety>/
Nie obrządkowi, lecz nazwie się dziwię/
I temu, że lgną do niej ludzie chciwie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Rapp jest kontrastem skwapliwej matrony,/
<wers_wciety typ="1">Co Malthusowi<pe><slowo_obce>Malthus, Thomas Robert</slowo_obce> (1766--1834) --- angielski ekonomista, jako pierwszy zwrócił uwagę na zagrożenie przeludnieniem.</pe> wbrew płodzenie lubi.</wers_wciety>/
Ucząc tej sztuki jak anioł ramiony/
<wers_wciety typ="1">Oskrzydla parę, która się zaślubi.</wers_wciety>/
Dziś panny muszą emigrować w strony/
<wers_wciety typ="1">Obce, tak się chęć do małżeństwa gubi.</wers_wciety>/
Smutny rezultat, jaki ma z praktycznej/
Swej rady --- Katon nasz ekonomiczny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czy Adelina znała się z Malthusem?.../
<wers_wciety typ="1">Chciałbym. --- On jedenaste przykazanie</wers_wciety>/
Zostawił: Nie bierz żony z wianem kusem!/
<wers_wciety typ="1">--- Bo tak pojmuję jego sławne zdanie.</wers_wciety>/
Ludzkim rozum mój nie dosięgnie susem,/
<wers_wciety typ="1">Co miała głowa znamienita w planie.</wers_wciety>/
To fakt, że z tego powstają asceci,/
A w cyfry zmienia się mąż, żona, dzieci.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lecz Adelina, co z wiarą liczyła,/
<wers_wciety typ="1">Że wstrzemięźliwym będzie Juan przecie</wers_wciety>/
--- Choćby musową wstrzemięźliwość była,/
<wers_wciety typ="1">Ponieważ zwykła to kolej na świecie,</wers_wciety>/
Że młody ,,żon-koś", gdy ,,nakosi" siła,/
<wers_wciety typ="1">To się w małżeńskim tańcu (co, jak wiecie,</wers_wciety>/
Taką przynosi dzielnemu mistrzowi/
Sławę jak ,,taniec śmierci" Holbeinowi<pe><slowo_obce>Hans Holbein Młodszy</slowo_obce> (1498--1543) --- wybitny malarz niemiecki.</pe>)
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Opatrzy --- chciała Juana ożenić/
<wers_wciety typ="1">Po swojej myśli, co jest dosyć na nią</wers_wciety>/
Jako kobietę. Lecz z kim? Tu wymienić/
<wers_wciety typ="1">Chcę: pannę Kapkę, Gęsiutkę i panią</wers_wciety>/
Kaczuszkę wdowę. Umiejąc ocenić/
<wers_wciety typ="1">Juana, wydać go nie chciała tanio.</wers_wciety>/
Wszystko to były najdobrańsze parki/
I nakręcone szłyby jak zegarki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Panna Stokrotka, czysta niby pianka/
<wers_wciety typ="1">Morska i jedynaczka --- pod opieką</wers_wciety>/
Matki wyrosła słodka jak śmietanka,/
<wers_wciety typ="1">Pod którą kryje się woda i mleko,</wers_wciety>/
I krwi troszeczkę --- zabawna mieszanka,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy tak razem te trzy płyny ścieką. ---</wers_wciety>/
Miłość gwałtowna życie ceni letce,/
Ale małżeństwo chce żyć na dyjetce.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Opiszę także, jeśli czasu starczy,/
<wers_wciety typ="1">Miss Kitkę: panna śmiała, dobrze wzięta,</wers_wciety>/
Oczy wieszała zazwyczaj na tarczy/
<wers_wciety typ="1">Herbowej; lecz czy źle rzucała pęta,</wers_wciety>/
Bo się na wędę nie wziął żaden par, czy/
<wers_wciety typ="1">Że w Anglii młodzi wymarli książęta ---</wers_wciety>/
Dość, że złapały się na wędy sznurek/
Dwa małe kiełbie: Rosjanin i Turek.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ach! Była jeszcze... lecz na co się wtrąca/
<wers_wciety typ="1">Pióro --- poeci pisać jej niegodni ---</wers_wciety>/
Była tam jedna piękność, należąca/
<wers_wciety typ="1">Do wyższej sfery, sama wyższa od niej:</wers_wciety>/
Aurora Raby, młoda gwiazda lśniąca/
<wers_wciety typ="1">Światu --- ach! Szkoda mu takiej pochodni.</wers_wciety>/
Śliczna istota --- posąg nie dokuty/
Młotem --- pąk róży jeszcze nie wyklutej.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bogata, z zacnej familii, sierotka,/
<wers_wciety typ="1">Choć pod dobrego skrzydłem opiekuna.</wers_wciety>/
Twarz jej tak cicha, tak smętna a słodka./
<wers_wciety typ="1">Krew w niej --- nie woda, ale kir całuna</wers_wciety>/
Duszę jej schmurzył, a któż myśl napotka/
<wers_wciety typ="1">Smutniejszą nad tę, którą daje truna<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> --- dziś popr. forma M.lp: trumna.</pe>?...</wers_wciety>/
Gdy nie ma, na kim byśmy się oparli/
I (gdy najdrożsi dla serca --- pomarli...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dziecięcej jeszcze postaci dziewczyna/
<wers_wciety typ="1">Miała w sobie coś, co nad poziom wzlata;</wers_wciety>/
Oczy żałosne jak twarz serafina./
<wers_wciety typ="1">Młodziuchna, a już wyrosła nad lata;</wers_wciety>/
Poważna jak mąż, gdy żal przypomina,/
<wers_wciety typ="1">Rzewna rzewnością nie z naszego świata.</wers_wciety>/
Tak aniołowie edenu się smucą/
Za tymi, co doń nigdy nie powrócą.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Do tego była katoliczką szczerze ---/
<wers_wciety typ="1">I prawowierną, ile na przeszkodzie</wers_wciety>/
Nie stało serce, ku upadłej wierze/
<wers_wciety typ="1">Skłoniona właśnie, że padła; w jej rodzie</wers_wciety>/
Żyli mężowie dzielni i rycerze,/
<wers_wciety typ="1">A mieli sławę niezłomnych w narodzie.</wers_wciety>/
Że się zaś na niej kończył szczep prastary,/
Cnót dochowała dziadowskich i wiary.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W świat poglądała ledwo znany sobie,/
<wers_wciety typ="1">Nie pragnąc poznać; samotna, milcząca,</wers_wciety>/
Wzrastała jak kwiat spokojny na grobie;/
<wers_wciety typ="1">Serca jej żaden obcy wiatr nie trąca.</wers_wciety>/
Czar jakiś był w tej pogodnej żałobie,/
<wers_wciety typ="1">Jej dusza, jakby na tronie siedząca,</wers_wciety>/
Patrzała na tłum dumna a surowa,/
Nawet dla siebie --- w młodych rzecz to nowa.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dziwnym wypadkiem --- w Adeliny spisie/
<wers_wciety typ="1">Było Aurory imię wypuszczone,</wers_wciety>/
Ohoć urodzenie jej, mienie liczy się/
<wers_wciety typ="1">Do najcenniejszych, nad wszystkie cenione.</wers_wciety>/
Piękność przeszkadza chyba najmniej, by się/
<wers_wciety typ="1">Tam kandydatką mogła zwać na żonę,</wers_wciety>/
Ową sercowej namiętności marę/
Mężczyźnie, który się chce związać w parę.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
To opuszczenie, jak na Tyberiusza/
<wers_wciety typ="1">Pochodzie maski Brutusa --- nie dziwo</wers_wciety>/
Do zastanowień don Juana zmusza./
<wers_wciety typ="1">Z twarzą pół serio, a półżartobliwą</wers_wciety>/
Pytał ją; na to Adelina rusza/
<wers_wciety typ="1">Ramiony z niecierpliwością i żywo</wers_wciety>/
Odeprze: ,,Co też pan Jan widzieć może/
W tym dziecku, w chłodnej, milczącej Aurorze?"
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
On na to: ,,Jego katolicka wiara/
<wers_wciety typ="1">Właśnie nadaje się do jej wyznania;</wers_wciety>/
Papież by klątwę rzucił, matka stara/
<wers_wciety typ="1">Mogłaby z żalu dostać obłąkania</wers_wciety>/
Gdyby..." Adela, co się zawsze stara/
<wers_wciety typ="1">Szczepić na drugich swoje przekonania,</wers_wciety>/
Niby na płonkach --- zakonstatowała/
Jeszcze raz dobroć rady, którą dała.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dlaczegóż by nie? Kto radzi roztropnie,/
<wers_wciety typ="1">Niech nie powtarza rady --- to najgorzej.</wers_wciety>/
Kto chce przeszkodzić złemu, tego dopnie/
<wers_wciety typ="1">Potakiwaniem; prośba nie pomoże.</wers_wciety>/
Gdy naleganiu każdy się pochopnie/
<wers_wciety typ="1">Oprze, to nawet polityka zmoże<pe><slowo_obce>zmóc</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe></wers_wciety>/
Lub wreszcie znudzi. Któż o środki pyta?.../
Gdy koniec dobry, dobrze jest, i kwita.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Skąd uprzedzenie owo Adeliny/
<wers_wciety typ="1">--- Boć uprzedzenie to --- ku kreaturze</wers_wciety>/
Czystej jak świętość bez błędu, bez winy,/
<wers_wciety typ="1">Smukłej jak trzcina, a pięknej jak róże ---</wers_wciety>/
Nie wiem, tajemnej nie zgłębię przyczyny./
<wers_wciety typ="1">Wszak liberalną była... Ba! W naturze</wers_wciety>/
Są naturalne kaprysy, chimery;/
Trudno je wciągać w poetyckie sfery.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Może widziała krzywo u Aurory,/
<wers_wciety typ="1">Że lekceważy owe bańki z mydła,</wers_wciety>/
Owe powietrzne młodocianej pory,/
<wers_wciety typ="1">Strojące ludzki żywot, czcze mamidła?...</wers_wciety>/
Nigdy do gniewu człek nie jest tak skory,/
<wers_wciety typ="1">Jak widząc duch swój pochwycony w sidła,</wers_wciety>/
Gdy się przejrzaną skroś uczuje dusza,/
Jak przez Cezara<pe><slowo_obce>Cezar, Gajusz Juliusz</slowo_obce> (100--44 p.n.e.) --- rzym. dowódca wojskowy, polityk, dyktator i pisarz; członek I triumwiratu; zdobywca Galii; odegrał kluczową rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku republiki i początku cesarstwa w państwie rzymskim.</pe> myśli Antoniusza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aby to była zawiść --- niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>:/
<wers_wciety typ="1">Miała zasady zacne pod tym względem.</wers_wciety>/
Złość --- lecz jej czoła nigdy chmurka drobna/
<wers_wciety typ="1">Złości nie ćmiła --- to było jej błędem.</wers_wciety>/
Ni zazdrość, sądzę, ta gwiazda żałobna,/
<wers_wciety typ="1">Co jest szatańskim człowieka obłędem.</wers_wciety>/
Słowem ten przymiot, jakikolwiek w nim był/
Rdzeń --- to rzec łatwiej, czym nie był, niż czym był.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Aurora nie wie nic, że jest przedmiotem/
<wers_wciety typ="1">Tych konferencji; była tu w gościnie</wers_wciety>/
Kroplą kaskady, prześwieconej złotem/
<wers_wciety typ="1">Słońca młodości, co najmniej nie ginie</wers_wciety>/
Śród innych, które pstrym świecą błyskotem/
<wers_wciety typ="1">W kaskadzie, kiedy brylantowo płynie.</wers_wciety>/
Wiedząc --- uśmiech by chłodny dla nich miała,/
Była dziecinna tak, a tak dojrzała!
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wzięcie Adeli wyniosłe i pańskie/
<wers_wciety typ="1">Nie imponuje jej ani zachwyci.</wers_wciety>/
Jak na robaczki patrzy świętojańskie,/
<wers_wciety typ="1">Gdy ludziom w oczy takim blaskiem świeci.</wers_wciety>/
Lecz labiryntem jest jej to hiszpańskie/
<wers_wciety typ="1">Chłopię; by dojść go, brakuje jej nici.</wers_wciety>/
Nie przeto, by ją piękna tajemnica/
Mieszała, bowiem nie wnioskuje z lica,
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ni sława --- Juan miał ten rodzaj sławy,/
<wers_wciety typ="1">Która z damami igra czasem w gąski:</wers_wciety>/
Wszechrodny zbiornik niezmiernie ciekawy,/
<wers_wciety typ="1">Pełny cnót wielkich, lecz wadami grząski,</wers_wciety>/
Co bawią przeto, że blask ich jaskrawy,/
<wers_wciety typ="1">A jego grzechy są jak smaczne kąski ---</wers_wciety>/
Na wosku duszy jej się nie odciśnie,/
Czy twardy, czy go hartuje umyślnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>On też o takim nie śnił charakterze ---/
<wers_wciety typ="1">Inaczej wzniosłym niż Hajdei dusza,</wers_wciety>/
Każda z nich piękną była w swojej sferze./
<wers_wciety typ="1">Dziewczyna, którą wychowała głusza</wers_wciety>/
Wyspy, serdeczna jak ta i tak szczerze/
<wers_wciety typ="1">Prosta; Aurorę przyciska, przymusza</wers_wciety>/
Cywilizacja; jedna w nich różnica,/
Że ta jak brylant, ta jak kwiat zachwyca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tym porównaniem wyjdę z górnej aury,/
<wers_wciety typ="1">Powieściowego czując lot porywu,</wers_wciety>/
Bo mi nie dają dziś spać Scotta<pe><slowo_obce>Scott,Walter</slowo_obce> (1771--1832) --- szkocki autor powieści historycznych (m.in. <tytul_dziela>Ivanhoe</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Rob Roy</tytul_dziela>) i poeta, bardzo popularny w swojej epoce. </pe> laury./
<wers_wciety typ="1">On superlatyw dla komparatywu</wers_wciety>/
Mego, on chrześćjan opiewa i Maury,/
<wers_wciety typ="1">Rycerstwo, szlachtę dla świata podziwu</wers_wciety>/
I staje obok Woltera --- Szekspira,/
Po których, zda się, dziedzictwo odbiera.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Co do mnie --- Muza ma o nic nie pyta,/
<wers_wciety typ="1">Igra po wierzchniej skorupie ludzkości ---</wers_wciety>/
Świat opisuję nie dbając, czy czyta,/
<wers_wciety typ="1">Z uśmiechem jego niewinnej próżności</wers_wciety>/
Folgując; na me pióro wielu zgrzyta,/
<wers_wciety typ="1">Ono mi wrogów bez liku namości.</wers_wciety>/
Kiedym zaczynał, <wyroznienie>przeczułem</wyroznienie>, co będzie,/
Dziś wiem, mimo to nie wstrzymam się w pędzie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ta konferencja, kongres (kongres przeto,/
<wers_wciety typ="1">Że nic nie zdziałał) widział wiele grotów,</wers_wciety>/
Puszczonych z obu stron, a że z kobietą/
<wers_wciety typ="1">Nie żart, spocony don Juan z obrotów</wers_wciety>/
Wyszedł; nim dano swoje <slowo_obce>pro</slowo_obce> i <slowo_obce>veto</slowo_obce>,/
<wers_wciety typ="1">Zadzwonił dzwonek nie na ,,obiad gotów",</wers_wciety>/
Lecz na <wyroznienie>godzinkę</wyroznienie>, <wyroznienie>półgodzinką</wyroznienie> zwaną/
<wyroznienie>Ubrania</wyroznienie>, bo się wraca <wyroznienie>pół-ubraną</wyroznienie>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W zbroję się teraz cały stół przybiera;/
<wers_wciety typ="1">Stosy talerzy, noże i widelce</wers_wciety>/
Ma w herbie; lecz któż od czasów Homera/
<wers_wciety typ="1">(Uczty u niego część poczesną wielce</wers_wciety>/
Biorą) to <slowo_obce>menu</slowo_obce> dziwaczne przeziera/
<wers_wciety typ="1">Naszych obiadów, gdzie nie woły, cielce,</wers_wciety>/
Ale mistyczne kremy, zupy, sosy,/
Których nie dojdą najuczeńsze nosy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Była tam zupa <slowo_obce>à la bonne femme</slowo_obce><pe><slowo_obce>à la bonne femme</slowo_obce> (fr.) --- wykonana tak, by przypominała dobrą kobietę.</pe> --- lada/
<wers_wciety typ="1">Kto nie zna, z czego ją kucharz wytworzył;</wers_wciety>/
Był tam majonez temu, kto go jada,/
<wers_wciety typ="1">Tuż indyk <slowo_obce>à la Perigeux</slowo_obce> ułożył</wers_wciety>/
Podcięte członki, równocześnie, biada!/
<wers_wciety typ="1">Małom smakoszów wszystkich nie potrwożył:</wers_wciety>/
Zupa cielęca, wyzłacana masłem,/
I lśniące prosię, choć z okiem zagasłem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Winien bym wszystko zgeneralizować;/
<wers_wciety typ="1">Gdybym zachował poprzedni porządek</wers_wciety>/
Szczegółów, Muza mogłaby zwariować,/
<wers_wciety typ="1">Przynajmniej trzeźwy utracić rozsądek.</wers_wciety>/
Choć jest <slowo_obce>bonne vivante<pe><slowo_obce>jest bonne vivante</slowo_obce> (z fr.) --- umie cieszyć się życiem.</pe></slowo_obce> --- nie trzeba strofować,/
<wers_wciety typ="1">Bo słabą stroną jej nie jest żołądek.</wers_wciety>/
Lecz oczywiście czasem posilenie/
Potrzebne, aby nie wpadła w omdlenie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pieczeń <slowo_obce>à la Condé</slowo_obce> dobrze pieprzona,/
<wers_wciety typ="1">Z sosem <slowo_obce>à la Génève</slowo_obce>, bita na miętko,</wers_wciety>/
Wina też, zdolne upoić Ammona/
<wers_wciety typ="1">(Był to mąż, jakich widzieć nam nieprędko);</wers_wciety>/
Westfalska szynka, pysznie uwędzona,/
<wers_wciety typ="1">Apicjusz ku niej żarłoczną by chętką</wers_wciety>/
Zapałał; szampan z kiścią srebrnej pianki/
Bielszej niż w occie perła Egipcjanki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jakieś potrawy z niemiecka, francuska,/
<wers_wciety typ="1">Z hiszpańska; jakieś schaby, salcesony,</wers_wciety>/
Których znaczenie nieprędko wyłuska/
<wers_wciety typ="1">Z mistycznej nazwy nawet ktoś uczony.</wers_wciety>/
<slowo_obce>Entremets</slowo_obce>, których wspomnienie mi muska/
<wers_wciety typ="1">Serce w łagodne nastrajając tony;</wers_wciety>/
A Lukullusa<pe><slowo_obce>Lukullus, Lucius Licinius</slowo_obce>  (118 p.n.e.--56 p.n.e.) --- polityk rzymski, znany także z wystawnych uczt.</pe> przypomnieniem mami/
Usta potrawka przepiórcza z truflami.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Czymże jest przy niej potrawka z biedaków/
<wers_wciety typ="1">Na bojowisku? Niczym. Gdzie są łuki</wers_wciety>/
Dumne nad strzępem sztandarów i znaków,/
<wers_wciety typ="1">Łupów? Gdzie wozów triumfalnych huki?</wers_wciety>/
Hej! Poszły drogą zwycięstw i przysmaków./
<wers_wciety typ="1">Śledzić nie myślę ich. Kiedyż wy, wnuki</wers_wciety>/
Herojów dawnych, dziedzice ich sławy,/
Nazwiecie mianem swym chociaż potrawy?...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tuż za truflami smaczna się ukaże/
<wers_wciety typ="1">Nader potrawa, bo ,,miłosne ptysie".</wers_wciety>/
Umią je różnie przyrządzać kucharze,/
<wers_wciety typ="1">A z których każda nader mile je się.</wers_wciety>/
Jak je piec, radzą różne dykcjonarze,/
<wers_wciety typ="1">Figurują też w almanachów spisie.</wers_wciety>/
Choć bez konfitur, przyznał każdy z gości,/
Że jest coś <slowo_obce>piquant</slowo_obce> w tych ptysiach miłości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Myśli się gubią pełne zapatrzenia/
<wers_wciety typ="1">Na duszę, co się pręży w dwu kierunkach;</wers_wciety>/
A niestrawności tabliczka mnożenia/
<wers_wciety typ="1">Wprawy wymaga ogromnej w rachunkach.</wers_wciety>/
Kto by rzekł, że od prostego jedzenia/
<wers_wciety typ="1">Adamowego --- w napojach i trunkach,</wers_wciety>/
Tych naturalnych potrzebach natury,/
Tak zróżniczkują się nomenklatury!
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Dzwonią kieliszki, talerze i flaszki,/
<wers_wciety typ="1">A twarze gości czerwieni purpura;</wers_wciety>/
Damy skramniuchno jedzą, niby ptaszki,/
<wers_wciety typ="1">Ot tyle --- co na koniec mego pióra;</wers_wciety>/
Młodzież nie więcej, bowiem młodzieniaszki/
<wers_wciety typ="1">Winni jeść tyle ledwo, co natura</wers_wciety>/
Żąda; winien ich za to karmić słodki/
Głosik (gdy słodki) sąsiadki szczebiotki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Hej! Muszę tutaj pominąć pieczyste,/
<wers_wciety typ="1">Pominąć <slowo_obce>salmi</slowo_obce>, <slowo_obce>purée</slowo_obce> i <slowo_obce>consommé</slowo_obce>,</wers_wciety>/
Którymi strofy stają się mięsiste,/
<wers_wciety typ="1">Jak po <slowo_obce>roast-beefach</slowo_obce> John Bulle łakomi.</wers_wciety>/
Opuszczam nawet długą ptactwa listę,/
<wers_wciety typ="1">Zaproszonego na stół, bo już mdło mi,</wers_wciety>/
Gdyż właśnie jadłem obiad; więc do czasów/
Szczęśliwszych opis zostawię bekasów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Owoce, lody: sztuka się mozoli,/
<wers_wciety typ="1">By dać naturę smakowi w --- usługi.</wers_wciety>/
Smak, gust albo <slowo_obce>goût</slowo_obce> --- co żołądek woli,/
<wers_wciety typ="1">Przed ucztą dobry jest pierwszy i drugi:</wers_wciety>/
Niestety --- kiedy cię w kościach zaboli/
<wers_wciety typ="1">Trzecim, to z oczu łez się leją strugi.</wers_wciety>/
Czy miałeś gościec? Ja nie miałem jeszcze,/
Lecz z wami czuję na myśl o nim dreszcze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Proste oliwy, win smaczne siostrzyce,/
<wers_wciety typ="1">Mamże pominąć w dań długiej litanii?</wers_wciety>/
Muszę --- choć moje to ulubienice;/
<wers_wciety typ="1">Jadłem je w Lukce, Atenach, Hiszpanii.</wers_wciety>/
Miłe wspomnienia, gdy je myślą chwycę,/
<wers_wciety typ="1">Darń stołem, ławą; ja siadałem na niej,</wers_wciety>/
Drugi Diogen<pe><slowo_obce>Diogenes z Synopy</slowo_obce> (413 p.n.e.--ok. 323 r. p.n.e.) --- filozof grecki, cynik, znany z demonstracyjnej abnegacji.</pe> na Sunium, Himecie,/
Pół filozofii mej --- to po nim przecie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Pomiędzy ryby, ptactwo, modne pianki,/
<wers_wciety typ="1">Wszystko w przezwiskach, naprzeciw zastawy</wers_wciety>/
Sutej siedzieli goście, co jak w szranki/
<wers_wciety typ="1">Wstąpili na harc biesiadnej rozprawy.</wers_wciety>/
Don Juan usiadł naprzeciw ,,Hiszpanki",/
<wers_wciety typ="1">Nie damy, ale jak rzekłem, potrawy</wers_wciety>/
Niemniej uroczej jednak, bo ubranej/
Jak wielka dama i umalowanej.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Posadziło go dziwne przeznaczenie/
<wers_wciety typ="1">Między Adelą i panną Aurorą</wers_wciety>/
--- Niepożądane, myślę, położenie/
<wers_wciety typ="1">Dla tego, komu do jedzenia skoro.</wers_wciety>/
Rozmowy także niedawnej wspomnienie/
<wers_wciety typ="1">Brzmiało mu jeszcze w uszach straszną zmorą,</wers_wciety>/
A Adelina, mówiąca niewiele,/
Wzrokiem go bystrym przeszywała śmiele.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
<begin id="b1513440428152-1577443144"/><motyw id="m1513440428152-1577443144">Oko</motyw>Myślę ja czasem, że oczy słuch mają;/
<wers_wciety typ="1">To pewna: mocą otwartej źrenicy</wers_wciety>/
Czasem do duszy wieści przypływają/
<wers_wciety typ="1">Tajemną jakąś siłą zza granicy</wers_wciety>/
Wzroku --- jak pieśni, które wygrywają/
<wers_wciety typ="1">Nam niesłyszane --- tajemni muzycy.<end id="e1513440428152-1577443144"/></wers_wciety>/
A czasem zda się tajemne rozmowy/
Słyszeć --- ludzkimi nie rzeczone słowy.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aurora siedzi z obojętną miną,/
<wers_wciety typ="1">Którą się czuje dotknięty dorodny</wers_wciety>/
Młodzian; z drwin jest to najprzykrzejszą drwiną,/
<wers_wciety typ="1">Bo daje poznać, żeś spojrzeń niegodny.</wers_wciety>/
Juana ukłuł, choć nie był dziewczyną/
<wers_wciety typ="1">Próżną, ten sposób jej obejścia chłodny.</wers_wciety>/
Zagrzązł jak okręt gdzieś w północnych lodach,/
I to po tylu zwycięskich przygodach.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Na swoje grzeczne nic --- nic w odpowiedzi/
<wers_wciety typ="1">Dostał lub tyle, ile punkt grzeczności</wers_wciety>/
Żąda; Aurora ledwo słówka cedzi,/
<wers_wciety typ="1">Nie uśmiechnie się nawet --- to go złości!</wers_wciety>/
Czy w tej dziewczynie diabeł, duma siedzi?/
<wers_wciety typ="1">Czy z roztargnienia to, czy z jałowości</wers_wciety>/
Inteligencji?... Więc z oka Adeli/
Radość ziszczonej przepowiedni strzeli.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wzrokiem wskazuje: --- Nie mówiłam? A co! ---/
<wers_wciety typ="1">Triumf, który niech nikogo nie nęci.</wers_wciety>/
Przezeń rozsądek kochankowie tracą/
<wers_wciety typ="1">I przyjaciele, gdy do żywa tknięci,</wers_wciety>/
Rzecz podsuniętą z lekka, Bóg wie na co,/
<wers_wciety typ="1">Za cel realnej podejmują chęci,</wers_wciety>/
Dążąc przekornie, aby się spełniło/
Proroctwo, co się w płochym słówku kryło.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Don Juan rzucił jedno i dwa słowa,/
<wers_wciety typ="1">Dobrane zgrabnie dość, by z nich ktoś wiedział,</wers_wciety>/
Zwłaszcza kobieca mądra, bystra głowa,/
<wers_wciety typ="1">Że chciał w nich więcej coś rzec, niż powiedział.</wers_wciety>/
Aurora, dotąd uparcie bezmowa/
<wers_wciety typ="1">(Pisze kronikarz --- chociaż tam nie siedział),</wers_wciety>/
O tyle ucho podała łaskawsze,/
Żę uśmiechnęła się, choć milcząc zawsze.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Bierna --- z kolei jęła zapytywać;/
<wers_wciety typ="1">To było dziwne u niej. Adelina,</wers_wciety>/
Pewna już swego, nagle podejrzywać/
<wers_wciety typ="1">Zaczęła, że jest kokietką dziewczyna.</wers_wciety>/
Trudno jest --- mówią --- słuszne zachowywać/
<wers_wciety typ="1">Granice, gdy się burza w sercu wszczyna.</wers_wciety>/
Więc w skwapliwości swojej przesadziła.../
Aurora z owych bynajmniej nie była.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Juan posiadał sztukę ujmowania/
<wers_wciety typ="1">Serc swoim dumnym a razem pogodnym,</wers_wciety>/
Grzecznym obejściem; to kobiety skłania./
<wers_wciety typ="1">Jest jakby ukłon w każdym słówku miodnym,</wers_wciety>/
Takt naturalny przejścia granic wzbrania,/
<wers_wciety typ="1">Uczy wściągliwym być, to znów swobodnym.</wers_wciety>/
On tak potrafił urokiem opętać,/
Że brakło czasu, by się opamiętać.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Gdy chwilę przedtem w swej obojętności/
<wers_wciety typ="1">Pomieszała go z pospolitą zgrają</wers_wciety>/
Pochlebców, choć mu więcej głębokości/
<wers_wciety typ="1">Przyznając niż tym, co w żarciki grają,</wers_wciety>/
Jęła (z małego duże się wymości)/
<wers_wciety typ="1">Czuć urok, co mu dumni ulegają;</wers_wciety>/
Pochlebia jej ta jego cześć nabożna:/
Przy niej się nawet w zdaniu różnić można.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miał wdzięk urody przy tym młodzian gładki/
<wers_wciety typ="1">Ten punkt to <slowo_obce>nem. con.</slowo_obce> niewiast, skąd się rodzi</wers_wciety>/
Często --- rzec smutno --- <slowo_obce>crim. con.</slowo_obce> u mężatki./
<wers_wciety typ="1">Czego niech tobie jurysta dochodzi.</wers_wciety>/
Nim mię dygresja wwikła w nowe siatki./
<wers_wciety typ="1">Teraz, choć pozór, jak wiesz, często zwodzi</wers_wciety>/
I zwodzić będzie --- powierzchowność przecie/
Najwięcej zawsze znaczy na tym świecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Aurora w piśmie bardziej jest uczona/
<wers_wciety typ="1">Niż w twarzach; młoda, lecz w mądrości kasku</wers_wciety>/
Chodząca, bowiem w Palladę wpatrzona/
<wers_wciety typ="1">Pilniej niż w Gracje, zwłaszcza na obrazku</wers_wciety>/
Lecz sama Cnota, dawniej otulona/
<wers_wciety typ="1">Szczelnie, w luźniejszym dzisiaj chodzi pasku.</wers_wciety>/
Sokrates, choć był powinności wzorem./
Ładnych kobietek był admiratorem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Panny też w guide są sokratesowskim./
<wers_wciety typ="1">Lecz jak on mają cnót poczucie ływe.</wers_wciety>/
Iście, Jeśli ten wzniosły Grek w dziadowskim/
<wers_wciety typ="1">Siódmym krzyżyku miał takie wstydliwe</wers_wciety>/
Fantazje, jak te, co w Platonie boskim/
<wers_wciety typ="1">Czytamy, przecz by nie były godziwe</wers_wciety>/
Ich dziewiczości? Owszem, byle stan on/
Nie cierpiał, bo wiedz, to jest <slowo_obce>sine qua non<pe><slowo_obce>sine qua non</slowo_obce> (łac.) --- (warunek) bez którego nie.</pe></slowo_obce>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Uwalaj takie: wzorem lorda Coke'a,/
<wers_wciety typ="1">Gdy dwie opinie wyjdą mi spod pióra,</wers_wciety>/
W których ktoś zaraz niezgodności szuka./
<wers_wciety typ="1">To sądzę: trafna jest opinia wtóra.</wers_wciety>/
Może też trzecią wyciągnę z sunduka<pe><slowo_obce>sunduk</slowo_obce> (z ros.) --- skrzynia.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Albo i żadną --- smutna pozytura.</wers_wciety>/
Lecz gdyby pisarz wciąż widział jednako,/
Czyżby treść świata skreślił wielorako?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ludzie są z sobą sprzeczni; w tejże porze/
<wers_wciety typ="1">Jam z nimi sprzeczny. Więc wszystkiemu przeczę,</wers_wciety>/
Nawet samemu sobie... Mój ty Boże,/
<wers_wciety typ="1">Sam z sobą sprzeczny? Nie. Pomyśl, człowiecze:</wers_wciety>/
O wszystkim <wyroznienie>wątpiąc</wyroznienie>, <wyroznienie>przeczyć</wyroznienie> się nie może./
<wers_wciety typ="1">Prawdy zdrój czysty, mętny, gdy w dół ściecze,</wers_wciety>/
Pocięty kanałami kontradykcji,/
Więc musi często żeglować po fikcji.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa><begin id="b1513441272193-511249402"/><motyw id="m1513441272193-511249402">Prawda</motyw>W poezji, gadce, baśni, przypowieści/
<wers_wciety typ="1">Jest fałsz, lecz jednak prawdę w nich obaczy,</wers_wciety>/
Kto w perspektywie dobrej je umieści./
<wers_wciety typ="1">Wieląż morałów bajka cię uraczy!</wers_wciety>/
Mówią, że łatwiej rzeczywistość znieść w niej./
<wers_wciety typ="1">Lecz rzeczywistość co? Któż wytłumaczy?</wers_wciety>/
Filozofia? Nie. Zmienia się jak chmura./
Może religia? Tak jest. Ale która?...<end id="e1513441272193-511249402"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Miliony muszą być widocznie w błędzie;/
<wers_wciety typ="1">Może wnet wszyscy słuszność będą mieli.</wers_wciety>/
Boże broń!... Jeśli dziś w życiowym pędzie/
<wers_wciety typ="1">Musim mieć skrzydła dzielne jak anieli,</wers_wciety>/
Niech nowy prorok na tronie zasiędzie/
<wers_wciety typ="1">Lub stary oczu nam nowych udzieli.</wers_wciety>/
W ciągu tysiąca lat starzeją zdania,/
Więc potrzebują ciągle odświeżania.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I znowu wpadam --- myśli się rozprzęgły ---/
<wers_wciety typ="1">W nadprzyrodzoność. Nikogo nie złości</wers_wciety>/
Jak mnie ten obraz ziemi niewylęgłej;/
<wers_wciety typ="1">Lecz czy mnie gna szał, czy los bez litości,</wers_wciety>/
Głową uderzam zawsze w jakieś węgły/
<wers_wciety typ="1">Teraźniejszości, przeszłości, przyszłości.</wers_wciety>/
Chrześcijan stawiam równo z poganinem,/
Bo jestem miernym prezbiterianinem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz choć nietęgim zwę się teologiem/
<wers_wciety typ="1">I nie najtwardszym też z metafizyków,</wers_wciety>/
Równie dla chrześćjan jak pogan niesrogim,/
<wers_wciety typ="1">Biernym jak Eldon w sesji lunatyków,</wers_wciety>/
Dowiodę, że nasz John Bull jest dwurogim/
<wers_wciety typ="1">Bydlęciem i najgorszym z polityków.</wers_wciety>/
Patrząc burzy się we mnie krew jak w Hekli<pe><slowo_obce>Hekla</slowo_obce> --- gorące źródło w Islandii.</pe>,/
Że lud pozwala, by go żywcem piekli.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Sprawy religii, rządu, polityki ---/
<wers_wciety typ="1">W mym poemacie wszystko jest widzialne:</wers_wciety>/
Nie tylko lśni on, jak barwne płomyki,/
<wers_wciety typ="1">Ale i wnioski nasuwa moralne,</wers_wciety>/
Raz w raz nadziewa ludzi jak indyki/
<wers_wciety typ="1">Mądrością. Jest to zajęcie banalne,</wers_wciety>/
Bo żeby wszystkie zadowolić smaki,/
Potrzeba by mieć węch nie lada jaki.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Teraz porzucam wszystkie argumenta/
<wers_wciety typ="1">I ku swej mecie zmierzam prostym torem.</wers_wciety>/
Strzała na łuku natchnienia napięta./
<wers_wciety typ="1">Od dziś zaczynam być reformatorem.</wers_wciety>/
Nie wiem, dlaczego skarżą mnie ludzięta,/
<wers_wciety typ="1">Że można Muzy mojej rozhoworem<pe><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> (rus.) --- rozmowa.</pe></wers_wciety>/
Zepsuć się? Można ku niej dojść bez lęku/
Jak ku tej, w której nie ma wcale wdzięku. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Miły słuchaczu! Czy widziałeś ducha?/
<wers_wciety typ="1">Nie. Lecz słyszałeś o nim; więc chodź ze mną.</wers_wciety>/
Nie straci swego czasu, kto posłucha,/
<wers_wciety typ="1">A zyska jedną chwilę, ach! przyjemną.</wers_wciety>/
Nie szydzę, bojąc się obrazić ucha/
<wers_wciety typ="1">Mary, która jest istotą tajemną,</wers_wciety>/
Pełną wzniosłości, cieniem, nie materią;/
W co i ja wierzyć zaczynam na serio.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na serio? To cię śmieszy? Dobrze. Mnie nie./
<wers_wciety typ="1">Ja, gdy się śmieję, szczerze śmiać się muszę.</wers_wciety>/
Pomnę ja także jedną noc i cienie,/
<wers_wciety typ="1">I miejsce --- lecz gdzie --- lepiej nie poruszę,</wers_wciety>/
Bo chciałbym, żeby poszło w zapomnienie,/
<wers_wciety typ="1">Jak ,,mary straszą Ryszardową duszę".</wers_wciety>/
Równych doznałem ja smutków z tej sfery/
Duchowej, jak ów filozof z Malmsbury<pe><slowo_obce>filozof z Malmsbury</slowo_obce> --- Thomas Hobbes.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Noc (śpiewam zawsze po nocach jak sowy/
<wers_wciety typ="1">Albo słowiki) czarna jak całuny;</wers_wciety>/
Czasem tylko ptak wrzaśnie palladowy<pe><slowo_obce>ptak (...) palladowy</slowo_obce> --- sowa, ptak Ateny, gr. bogini mądrości.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Posępną, groźną nutą jak do truny.</wers_wciety>/
Portrety ze ścian rzucają surowy/
<wers_wciety typ="1">Wzrok, aż przestrachem drżą serdeczne struny;</wers_wciety>/
Świeca konając w lichtarzu się mruży.../
Siedziałem dzisiaj nad swój zwyczaj dłużej.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Przeto choć zawsze do pisania siadam/
<wers_wciety typ="1">W nocy, nie wtedy, gdy mam do czynienia</wers_wciety>/
Rzeczy ważniejsze, o których nie gadam ---/
<wers_wciety typ="1">Lodowe jakieś uczuwając drżenia,</wers_wciety>/
Roztropnie resztę do jutra odkładam,/
<wers_wciety typ="1">W której przyrzekam dać wam postać cienia;</wers_wciety>/
A niech się każdy namyśli opatrznie,/
Nim zwać to bajką lub złudzeniem zacznie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Życie się waha między dwoma światy: ---/
<wers_wciety typ="1">Gwiazda wieczorna, co się na dnia słoni</wers_wciety>/
Rąbek. Jak mało wiemy, czym przed laty/
<wers_wciety typ="1">Byliśmy, czym dziś! W wieczystej pogoni</wers_wciety>/
Wóz czasu bieży, grążąc w otchłań kwiaty/
<wers_wciety typ="1">I łzy... wnet drugie się wynurzą z toni,</wers_wciety>/
Osnute pianą wieków. Przez kurhany/
Państw raz się tylko przetoczą bałwany...</strofa>


<naglowek_rozdzial>Pieśń szesnasta</naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Troje rzeczy Pers umiał starodawny:./
<wers_wciety typ="1">Nie kłamać, łuk napinać, komia zażyć;</wers_wciety>/
Tym trybem Cyrus się chował, król sławny./
<wers_wciety typ="1">U nas młodzieniec wszystkie te skojarzyć</wers_wciety>/
Potrafi cnoty: w ,,naciąganiu" wprawny;/
<wers_wciety typ="1">Konie zajeżdża; a chociaż się zdarzyć</wers_wciety>/
Może, iż skłamie czasami niepięknie,/
Za to łuk życia pręży tak, aż pęknie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Przyczyna tego błędu czy zjawiska/
<wers_wciety typ="1">(Zjawisko czy błąd musi mieć przyczynę)</wers_wciety>/
Za brzydka, by się jej przyglądać z bliska;/
<wers_wciety typ="1">Lecz oceniając z zalet Muz drużynę,</wers_wciety>/
I z bezstronnego sądząc stanowiska,/
<wers_wciety typ="1">Choć wszystkie mają nienajszczerszą minę,</wers_wciety>/
Moja poczciwej dotychczas używa/
Sławy --- bo w fikcji najmniej jest kłamliwa.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>III</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A że we wszystko wgląda, ni się liczy/
<wers_wciety typ="1">Z konwenansami, do tych strof przeznaczy</wers_wciety>/
Z wielkiego świata sfery tajemniczej/
<wers_wciety typ="1">Dziwy, jakich nikt indziej nie obaczy.</wers_wciety>/
Do miodu trochę domieszam goryczy,/
<wers_wciety typ="1">Ale tak skąpo, iż się zdziwisz raczej</wers_wciety>/
Względności --- zwłaszcza że me pióro wieszcze/
Prawi <slowo_obce>de cunctis<pe><slowo_obce>de cunctis</slowo_obce> (łac.) --- o wszystkich.</pe></slowo_obce> i niektórych jeszcze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Z wszystkich bajd, które doszły mego słuchu,/
<wers_wciety typ="1">Ta powieść prawdy ma najwięcej na dnie.</wers_wciety>/
Będzie to krótka historia o duchu,/
<wers_wciety typ="1">Którą tu podam treściwie i składnie.</wers_wciety>/
Czyś szukał granic ruchu i nieruchu/
<wers_wciety typ="1">W miejscu, gdzie wszystkim nam mieszkać przypadnie?</wers_wciety>/
--- Muszę sceptyków schłostać, co gotowi/
Nie ufać jeszcze dzisiaj --- Kolumbowi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>V</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niektórzy wierzą najświęciej w zawartość/
<wers_wciety typ="1">Kronik Turpina albo Geoffry'ja<pe><slowo_obce>Geoffry</slowo_obce> --- właśc. Goffrey z Monmouth, kronikarz angielski.</pe> </wers_wciety>/
Pisarzy, których ku prawdzie zażartość/
<wers_wciety typ="1">W obronie cudów świetnie się przebija.</wers_wciety>/
<begin id="b1513442658457-2781015608"/><motyw id="m1513442658457-2781015608">Wiara</motyw>Ojciec Augustyn ma już większą wartość,/
<wers_wciety typ="1">Bo każe właśnie wierzyć przeto, ,,<slowo_obce>quia</slowo_obce></wers_wciety>/
<slowo_obce>Absurdum est<pe><slowo_obce>quia absurdum est</slowo_obce> (łac.) --- ponieważ to niedorzeczność.</pe></slowo_obce>". Ot, co! Człowiek waży, mierzy,/
Docieka, węszy, aż ,,w głupstwo" uwierzy.<end id="e1513442658457-2781015608"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>VI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc nie myszkuj! Wierz! Człowiecze śmiertelny,/
<wers_wciety typ="1">Wierzyć <wyroznienie>winieneś</wyroznienie> w rzecz niewynikową,</wers_wciety>/
A w niemożebną <wyroznienie>musisz</wyroznienie>; jest to dzielny/
<wers_wciety typ="1">Środek kojący: wierzenie na słowo..</wers_wciety>/
Nie profanuję tu wiary w kościelny/
<wers_wciety typ="1">Dogmat misteryj. Kórz się, harda głowo,</wers_wciety>/
Jakby przed Biblią. Im głębiej się bada,/
Coraz się głębiej dno prawdy zapada.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ludzkość wierzyła od początku świata./
<wers_wciety typ="1">--- Mówi historyk Johnson, stary wyga ---</wers_wciety>/
Że na ten padół spoza grobu zlata/
<wers_wciety typ="1">Czasem duch jakiś, upiór albo strzyga,</wers_wciety>/
Z czym dziwne jeszcze zjawisko się splata:/
<wers_wciety typ="1">Że chociaż umysł rozsądny się wzdryga</wers_wciety>/
Przeciw tej wierze, jest jakaś mocniejsza/
Władza, że wiara owa się nie zmniejsza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>VIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Był koniec balu; skończone przyjęcie./
<wers_wciety typ="1">Omówiono już kolację, kobiety,</wers_wciety>/
Ten i ów z gości śpieszył w snu objęcie,/
<wers_wciety typ="1">Umilkły tańce, gra i kanconety;</wers_wciety>/
Jak lekkich chmureik mgła na firmamencie,/
<wers_wciety typ="1">Znikły ostatnie strojne toalety.</wers_wciety>/
W salonie było mroczno, gasły świece,/
Księżyc zaglądał w głąb przez okiennice.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>IX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Piękny dzień, słońcem wywaporowany,/
<wers_wciety typ="1">Jest jakby resztka szampańskiego wina</wers_wciety>/
W ostatniej szklance, bez dziewiczej piany;/
<wers_wciety typ="1">Jak system, co się w chwiejności poczyna,</wers_wciety>/
Albo sodowa woda z odetkanej/
<wers_wciety typ="1">Butelki, kiedy gazu odrobina</wers_wciety>/
Ostatnia wzięci; albo fala cicha,/
Gdy już jej burza w głąb nurtów nie spycha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>X</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak opium, które niby duszę głaszcze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz do cichego snu jej nie układnie,</wers_wciety>/
Jak... ach! Me pióro jest niewynalazcze;/
<wers_wciety typ="1">Jest to, z czym nic się porównać dokładnie</wers_wciety>/
Nie da, podobnie jak tyryjskie płaszcze,/
<wers_wciety typ="1">Ufarbowane czym... nikt dziś nie zgadnie,</wers_wciety>/
Czy koszenili sokiem, czy ślimaka./
--- Wszystkich królów płaszcz spotka dola taka.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Obok strojenia się jest rozbieranie/
<wers_wciety typ="1">Największą w świecie męką; wtedy na nas</wers_wciety>/
Szlafrok koszulą Nessusa<pe><slowo_obce>Nessos</slowo_obce> (mit. gr.) --- centaur zabity zatrutą strzałą przez Heraklesa; przed śmiercią poradził żonie Heraklesa, Dejanirze, by podarowała mężowi tunikę nasączoną jego krwią, bo to zapewni jej wierność męża. Dejanira posłuchała rady po wielu latach; krew centaura okazała się zatruta.</pe> się stanie,/
<wers_wciety typ="1">A myśli żółkną --- lecz nie jak ananas.</wers_wciety>/
Tytus powtarzał: ,,Dzień straciłem." A nie-/
<wers_wciety typ="1">Małom ciekawy, ja, com pił jak z dzbana z</wers_wciety>/
Pucharu, co mi dniem i nocą tryskał./
Ileś dni ty sam w ciągu życia zyskał?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Odszedł don Juan, gdy nadeszła pora/
<wers_wciety typ="1">Spoczynku, smutny, rozstrojony, blady;</wers_wciety>/
Czuł, że wrażenie nań robi Aurora,/
<wers_wciety typ="1">Większe nad zamiar Adeli --- ot! rady...</wers_wciety>/
Gdyby się przejrzał do gruntu, jak wczora,/
<wers_wciety typ="1">W filozoficzne puściłby się swady</wers_wciety>/
Sam z sobą; sposób, który z każdą chwilką/
Niesie pociechę; a tak --- westchnął tylko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Westchnął. Lekiem jest westchnąć do księżyca,/
<wers_wciety typ="1">Do owej westchnień wszech depozytury.</wers_wciety>/
Wychylił właśnie krąg czystego lica/
<wers_wciety typ="1">(Czystego, kiedy go nie kryją chmury).</wers_wciety>/
W Juanie tedy uczuć nawałnica/
<wers_wciety typ="1">Wzdęła się i chciał krzyknąć: ,,O ty, który!"</wers_wciety>/
--- Zakochanego <slowo_obce>tuizm<pe><slowo_obce>tuizm</slowo_obce> --- neologizm od łac. <slowo_obce>tu</slowo_obce>: ty.</pe></slowo_obce> samolubstwa.../
(Kiedy zrozumiesz, nie znajdziesz w tym głupstwa.)</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na blask miesiąca astronom, poeta,/
<wers_wciety typ="1">Pasterz, parobek są jednako czuli;</wers_wciety>/
Wzwyża im ducha; zeń idzie podnieta/
<wers_wciety typ="1">Do świetnych idej (gdy stoisz w koszuli,</wers_wciety>/
To katar). Żale i tajne sekreta/
<wers_wciety typ="1">Zwierza się zawsze tej wędrownej kuli; </wers_wciety>/
Ona podnosi --- jak to pieśniarz rzecze ---/
Wody mórz, serca i mózgi człowiecze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Juan miał głowę jakimś smętkiem chorą,/
<wers_wciety typ="1">Co wzywa nie do snu, lecz do dumania.</wers_wciety>/
Z gotyckiej sali widok na jezioro,/
<wers_wciety typ="1">Skąd spadających wód słychać szemrania.</wers_wciety>/
Zaczarowany tajemniczą porą/
<wers_wciety typ="1">Ogród, pod oknem tuż wierzba się słania...</wers_wciety>/
Juan stał, patrząc na srebrne kaskady:/
Przewijał się w nich to błysk, to cień blady.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na toalecie czy stole (nie warto/
<wers_wciety typ="1">W opisach ściśle trzymać się porządku,</wers_wciety>/
Lecz ja się trzymam, teorią upartą/
<wers_wciety typ="1">Zaznaczam każdy szczegół w faktów wątku)</wers_wciety>/
Płonęła lampa. On z głową opartą/
<wers_wciety typ="1">O niszę, która w rzeźb gotyckich szczątku,</wers_wciety>/
W szkłach malowanych i strukturze śmiałej/
Okazywała wiek bardzo zgrzybiały,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Stał: było mroźno, lecz niebo gwiaździste;/
<wers_wciety typ="1">Więc Juan lekko uchylił podwoi</wers_wciety>/
I wszedł w galerie długie i cieniste,/
<wers_wciety typ="1">Kędy z portretów bohaterzy w zbroi</wers_wciety>/
Zdali się patrzeć i matrony czyste/
<wers_wciety typ="1">(Bo czystość zawsze wielkie damy stroi);</wers_wciety>/
Ale w jasności mdłe każde oblicze/
Zdało się chmurne, smętne, tajemnicze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na twarzach lordów i świętych promienie/
<wers_wciety typ="1">Księżyca grały; a gdy widz strwożony,</wers_wciety>/
Patrząc spod oka, wsłuchał się w rozbrzmienie/
<wers_wciety typ="1">Swych własnych kroków, jakby głos stłumiony</wers_wciety>/
Szedł aż spod ziemi z trumien; groźne cienie/
<wers_wciety typ="1">Z ram, ujmujących męże i matrony,</wers_wciety>/
Zdały się schodzić jak dla zapytania,/
Kto śmie nawiedzać dom wiecznego spania.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Spłowiały uśmiech i wdzięki minione/
<wers_wciety typ="1">Zmarłych piękności --- bo wszystko czas niszczy</wers_wciety>/
Majaczą w świetle gwiazd; oczy spuszczone/
<wers_wciety typ="1">Kryją się w kanwie; ich źrenica błyszczy</wers_wciety>/
Może, lecz ćmi ją płótno zapylone,/
<wers_wciety typ="1">Jedna śmierć gzi się i mruga z tych zgliszczy.</wers_wciety>/
<begin id="b1513444122567-1419871980"/><motyw id="m1513444122567-1419871980">Sztuka, Czas</motyw>Portret to przeszłość. Nim oprawisz w ramy,/
Ten, co pozował, już nie jest ten samy.
<end id="e1513444122567-1419871980"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy tak wpatrzenie się w marność kojarzy/
<wers_wciety typ="1">Don Juan z myślą o kochankach --- w ciszy,</wers_wciety>/
Której oddechem skłócić się nie waży,/
<wers_wciety typ="1">I tylko odgłos lekkich stąpań słyszy,</wers_wciety>/
Nagle swym uchem czuje lub też marzy,/
<wers_wciety typ="1">Że czuje jakiś szmer --- jak szelest myszy,</wers_wciety>/
Co straszy ludzi, kiedy ząbkiem skrycie/
Zgrzyta o ścianę, wlazłszy za obicie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz to nie była mysz. Ha! Mnich w kapturze,/
<wers_wciety typ="1">Z różańcem, w habit otulony cały,</wers_wciety>/
Stąpa raz w cieniu, raz w światła lazurze,/
<wers_wciety typ="1">Krok jego cichy, miarowy a śmiały,</wers_wciety>/
Suknia mu długa szemrze po marmurze,/
<wers_wciety typ="1">Sumie się z wolna jak cień ,,Damy białej",</wers_wciety>/
A gdy się zbliży doń mierzonym krokiem,/
Nie stanie, ale dużym łyśnie okiem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan struchlał. Słyszał w okolicy,/
<wers_wciety typ="1">Jak o zamkowym mnichu chodził głuchy</wers_wciety>/
Szept; lecz nie widział w tym żadnej różnicy/
<wers_wciety typ="1">Od baśni, które baby i pastuchy</wers_wciety>/
Prawią; moneta z przesądu mennicy,/
<wers_wciety typ="1">Co niby złoto w obieg puszcza duchy</wers_wciety>/
Rzadkie jak pieniądz śród banknotów złoty./
Kto je zna? Jakie owych mar przymioty?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Trzy razy przeszedł ten gość zagrobowy/
<wers_wciety typ="1">I wrócił; on czuł, że mu serce bije,</wers_wciety>/
Krzepnie; zesztywniał i jak marmurowy/
<wers_wciety typ="1">Posąg skamieniał, i nie czuł, że żyje.</wers_wciety>/
Kędziory kręte powstały mu z głowy/
<wers_wciety typ="1">I pozwijały się grozą jak żmije.</wers_wciety>/
Chce o nazwisko spytać cnego ducha,/
Chce mówić --- ale język go nie słucha.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Wstrzymał się dłużej, za trzecim zawrotem/
<wers_wciety typ="1">Poszedł i zniknął --- ale gdzie?... Korytarz</wers_wciety>/
Był długi; któż wie, czy biegiem, czy lotem/
<wers_wciety typ="1">Uszedł w głąb świata drugiego dygnitarz.</wers_wciety>/
Drzwi było wiele; a przez drzwi --- wiesz o tem ---/
<wers_wciety typ="1">Ciało przejść może, jak w fizyce czytasz;</wers_wciety>/
Lecz Juan nawet sprawdzić się nie stara,/
Którymi wyszedł ten człek czy ta mara.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Stał więc. Minuta godziną mu była;/
<wers_wciety typ="1">Czekał i ciągle w ten kąt się wpatrywał,</wers_wciety>/
Gdzie się najpierwej mara pojawiła./
<wers_wciety typ="1">Powoli władze energii zwoływał,</wers_wciety>/
Gotów był wierzyć już, że się mu śniła./
<wers_wciety typ="1">A potem zaczął myśleć, podejrzywał...</wers_wciety>/
Wreszcie z zadumy ciężkiej się ocucił/
I półbezsilny do pokoju wrócił.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko, jak było: lampka jeszcze świta/
<wers_wciety typ="1">Światłem --- nie modrym, tak jak lampki skromne,</wers_wciety>/
Których knot swędem sympatycznym wita/
<wers_wciety typ="1">Duchy; przeciera oczy, lecz --- przytomne.</wers_wciety>/
Na stole leży dziennik: bierze, czyta,/
<wers_wciety typ="1">Oczyma szpalty przebiega ogromne.</wers_wciety>/
Był tam artykuł, który karcił króla;/
Niżej: ,,Wypróbowana maść na móla".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Z tego wionął świat. Lecz mu ręka drżała,/
<wers_wciety typ="1">Drzwi zatem zamknął, a dziennik otworzył.</wers_wciety>/
Przebiegł pochwałę Tooka --- admirała,/
<wers_wciety typ="1">Zdjął suknie, w łóżku do snu się ułożył.</wers_wciety>/
Choć wtłoczył się w kąt, czuł, jak mózg mu pała/
<wers_wciety typ="1">Przypomnieniami strachu. Aż go zmorzył</wers_wciety>/
Mrok nocy; z wolna ostatek w nim gasnął/
Pamięci jakby po opium --- i zasnął.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Zbudził się wcześnie i nie trzeba gadać,/
<wers_wciety typ="1">Że zaraz nocne przypomniał widzenie.</wers_wciety>/
Wahał się, czy ma zeń się wyspowiadać./
<wers_wciety typ="1">To mogło wydać go na wyszydzenie.</wers_wciety>/
Nie umiał woli swej kierunku nadać./
<wers_wciety typ="1">Tymczasem chłopiec, co miał polecenie</wers_wciety>/
O jednym czasie do drzwi pukać z rana,/
Jak zwykle przyszedł dziś ubierać pana.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ubrał się. Zwykle --- jak młody --- zasiada/
<wers_wciety typ="1">Długo przed lustrem; dzisiaj ani mruknie</wers_wciety>/
Na sługę, wdzięku całości nie bada/
<wers_wciety typ="1">W zwierciadle, ledwo tylko się osmuknie;</wers_wciety>/
Włos mu niedbale aż na czoło spada,/
<wers_wciety typ="1">Niegładko, krzywo leżą na nim suknie,</wers_wciety>/
A nawet węzeł gordyjski krawata/
O cały palec nierówno się splata.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Kiedy się na dół do jadalni zwrócił,/
<wers_wciety typ="1">Siadł zadumany nad czarką herbaty</wers_wciety>/
1byłby na nią uwagi nie zwrócił,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby gorące w nos go aromaty</wers_wciety>/
Nie uderzyły --- więc tym się ocucił./
<wers_wciety typ="1">Był roztargniony widocznie --- więc na tej</wers_wciety>/
Podstawie Bóg wie, jakie kto zaczyna/
Budować wnioski; pierwsza Adelina
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Spojrzała; widząc, że zbladł, sama zbladła/
<wers_wciety typ="1">Zakłopotana i oczy spuściła.</wers_wciety>/
Może wiedziała o czym, może zgadła?.../
<wers_wciety typ="1">Lord Henryk skarżył się, że bułka była</wers_wciety>/
Bez masła. Księżna Fitz-Fulke tuż usiadła/
<wers_wciety typ="1">I nic nie mówiąc, bystro nań patrzyła.</wers_wciety>/
Aurora Raby dużym, czarnym okiem/
Poglądała nań w zdumieniu głębokiem.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Na jego twarzy pobladłe kolory/
<wers_wciety typ="1">Drażnią niezwykle ciekawość kobiecą.</wers_wciety>/
Więc Adelina spyta: ,,Czy pan chory?"/
<wers_wciety typ="1">Wzdrygnął się i rzekł: ,,Tak, nie, może, nieco".</wers_wciety>/
Domowy lekarz --- doktor nad doktory ---/
<wers_wciety typ="1">Zaraz przyskoczył, a oczy mu świecą,</wers_wciety>/
I już do pulsu i rady gotowy,/
Ale Juan rzekł, że jest całkiem zdrowy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Całkiem zdrów, tak --- nie. Dwa wprost sprzeczne słowa,/
<wers_wciety typ="1">Ale niepewny wzrok tłumaczy oba.</wers_wciety>/
Może to była jedynie chwilowa/
<wers_wciety typ="1">Rozdrażnionego umysłu choroba,</wers_wciety>/
Przelotnie zaatakowana głowa?.../
<wers_wciety typ="1">Lecz kiedy mu się przyznać nie podoba,</wers_wciety>/
Aby istotnie był na głowę chory,/
Znać, że potrzebne tutaj nie doktory.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milord, gdy dowiódł już, że czekolada/
<wers_wciety typ="1">Niesmaczna, gdy się o placku wygadał,</wers_wciety>/
Spostrzegł, jak gościa jego twarz jest blada,/
<wers_wciety typ="1">Czemu się zdziwił, bowiem deszcz nie padał.</wers_wciety>/
Pytał, czy książę zdrów, więc odpowiada/
<wers_wciety typ="1">Księżna, że książę od dawna zapadał</wers_wciety>/
Na gościec w nogach (arystokratyczną/
Słabość, co była w tym rodzie dziedziczną).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milord, zwróciwszy lice do Juana,/
<wers_wciety typ="1">Bolał nad inagłym wypadkiem niemocy.</wers_wciety>/
,,Tak dzisiaj blado wygląda twarz pana,/
<wers_wciety typ="1">Jakby cię «Czarny mnich» odwiedził w nocy".</wers_wciety>/
,,Jaki mnich?" --- spytał Juan, lecz udana/
<wers_wciety typ="1">Spokojność, choć ją w sobie z całej mocy</wers_wciety>/
Utrzymać pragnie, tutaj nic nie nada/
I jeszcze bardziej zblednie mu twarz blada.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Co? Nie słyszałeś nic o «Czarnym mnichu»?/
<wers_wciety typ="1">Duchu tych murów?" --- ,,Nigdy nie słyszałem".</wers_wciety>/
--- ,,Fama, choć to łgarz, głośno i po cichu/
<wers_wciety typ="1">Roznosi o nim wieść po hrabstwie całem;</wers_wciety>/
Lecz czy dziś braknie serca temu lichu,/
<wers_wciety typ="1">Czyli przodkowie bardziej doskonałem</wers_wciety>/
Patrzyli okiem --- choć kto wierzy może ---/
Dość, że się dawno nie zjawił w klasztorze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ostatni..." --- ,,Proszę --- rzekła Adelina/
<wers_wciety typ="1">Która, badając Juanowe lice,</wers_wciety>/
Domyślała się, że głębsza przyczyna/
<wers_wciety typ="1">Wiąże humoru jego tajemnicę</wers_wciety>/
Z ową legendą --- jeśli pan zaczyna/
<wers_wciety typ="1">Żarty, w żartach tych utrzymać granice.</wers_wciety>/
O tym zjawisku dawno już wieść chodzi,/
Lecz to istnienia jego nie dowodzi".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
--- ,,Żarty? --- rzekł milord --- wszakżeśmy na żywe/
<wers_wciety typ="1">Oczy w miesiącu miodowym --- Adelo..."</wers_wciety>/
,,Tak, co tam. To są dzieje bardzo tkliwe.../
<wers_wciety typ="1">Czy zacni goście głosu mi udzielą?" ---</wers_wciety>/
Niby Dyjana, gdy ściąga cięciwę,/
<wers_wciety typ="1">Harfę przyniósłszy, zagrała. Kapelą</wers_wciety>/
Brzęknęły struny. Pełnym dźwiękiem tonu/
Grała o ,,Mnichu czarnego zakonu".
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,A dodaj wiersze, któreś ułożyła!/
<wers_wciety typ="1">Bo jest poetka --- wiecie --- z mojej żony".</wers_wciety>/
I wdzięczna mina twarz mu okrasiła./
<wers_wciety typ="1">Więc grzecznie prosił ten i ów, zdziwiony,</wers_wciety>/
Że tyle zalet razem w sobie kryła:/
<wers_wciety typ="1">Dar poetycki, piękny głos, złączony</wers_wciety>/
Z kunsztem, trzy kwiaty na jednej gałązce ---/
Rzecz nadzwyczajna w jednej wiejskiej gąsce.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XL</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Potem po lubym krótkim ociąganiu/
<wers_wciety typ="1">(Czar czarodziejek, co chociaż urokiem</wers_wciety>/
Kaleczą, jeszcze jego bełt w udaniu/
<wers_wciety typ="1">Ostrzą) --- ze skromnie pochylonym okiem</wers_wciety>/
Dotknęła harfy strun i w ożywianiu/
<wers_wciety typ="1">Stopniowym obu dźwiękom jednym tokiem</wers_wciety>/
Dała popłynąć. Śpiewała z prostotą,/
Co, że jest rzadkie, ceni się jak złoto:</strofa>

<naglowek_podrozdzial>1</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Strzeż się, o, strzeż się ,,Czarnego mnicha",/
<wers_wciety typ="1">Co przy normandzkiej siadł skale,</wers_wciety>/
Mruczy pacierze albo mszę z cicha/
<wers_wciety typ="1">Na starym odmawia mszale.</wers_wciety>/
Gdy dziedzic na Hillu, pan Amundevillu,/
<wers_wciety typ="1">Normandzkiego wziął włości kościoła,</wers_wciety>/
Wszystkich mnichów wypędza, jednego tylko księdza/
<wers_wciety typ="1">Żadną mocą wypędzić nie zdoła.</wers_wciety>
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>2</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bo choć przyszedł z orszakiem i pod królewskim znakiem/
<wers_wciety typ="1">Do dóbr świętych uprawnion zaboru,</wers_wciety>/
Grożąc mieczem, pochodnią, gotów skalać się zbrodnią,/
<wers_wciety typ="1">Gdyby doznał twardego oporu,</wers_wciety>/
Wysiekł mnichów i chłostał, przecież jeden pozostał,/
<wers_wciety typ="1">Tylko zdał się nie z ciała i kości,</wers_wciety>/
Bo choć bywa w kościele, zwiedza ganki i cele,/
<wers_wciety typ="1">Nigdy we dnie, a zawsze w ciemności.</wers_wciety></strofa>

<naglowek_podrozdzial>3</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A czy szkodzić przychodzi, czy dopomóc chce komu,/
<wers_wciety typ="1">To odgadnąć nie w mojej jest mocy,</wers_wciety>/
Dość, że od tej minuty Amundevillów domu/
<wers_wciety typ="1">Nie opuszcza ni we dnie, ni w nocy,</wers_wciety>/
I w małżeńskiej komnacie, w ślubny dzień w czarnej szacie/
<wers_wciety typ="1">Ponad łożem pochyla się w mroku,</wers_wciety>/
A nawet go widzieli przy śmiertelnej pościeli/
<wers_wciety typ="1">Lordów, jak stał --- lecz nie ze łzą w oku.</wers_wciety></strofa>

<naglowek_podrozdzial>4</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Gdy lord nowy się rodzi, wtedy z żalem przychodzi,/
<wers_wciety typ="1">A gdy domu nieszczęście jest blisko,</wers_wciety>/
W księżycowych promieni blasku z sieni do sieni/
<wers_wciety typ="1">Sunie z wolna ponure zjawisko.</wers_wciety>/
Kształty jego rozpoznasz, lecz nie dojrzysz mu twarzy,/
<wers_wciety typ="1">Bo jest cała ukryta w kapturze;</wers_wciety>/
Tylko oko błyszczące spod kaptura się żarzy,/
<wers_wciety typ="1">Jak u duchów jest czarne i duże.</wers_wciety>
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>5</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Strzeż się, o, strzeż się ,,Czarnego mnicha",/
<wers_wciety typ="1">On gospodarzem jest dworu,</wers_wciety>/
W tych murach mieszka, na zemstę czyha,/
<wers_wciety typ="1">Pozostał panem klasztoru.</wers_wciety>/
Amundevill jest panem we dnie,/
<wers_wciety typ="1">,,Mnich Czarny" jest panem w nocy,</wers_wciety>/
A nikt z wasali jego praw nie zwali,/
<wers_wciety typ="1">On ludzkiej urąga mocy.</wers_wciety>
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>6</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Milczący go przepuść, gdy ujrzysz go mrokiem,/
<wers_wciety typ="1">A przejść ci pozwoli bez szwanku.</wers_wciety>/
Odejdzie mierzonym i cichym swym krokiem/
<wers_wciety typ="1">Jak rosa po trawie o ranku.</wers_wciety>/
Westchnienie mnichowi poświęćmy w ofierze,/
<wers_wciety typ="1">Niech Bóg go wybawi z katuszy,</wers_wciety>/
Jakie bądź są jego codzienne pacierze,/
<wers_wciety typ="1">O spokój dla biednej proś duszy.</wers_wciety>
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Głos jej przycichnął, a niknące tony/
<wers_wciety typ="1">Marły na strunach pod dotknięciem dłoni,</wers_wciety>/
Nastała owa pauza, gdy zgłuszony/
<wers_wciety typ="1">Śpiew ostatkami dźwięków w uchu dzwoni,</wers_wciety>/
A potem szepty, brawa ze wszej strony./
<wers_wciety typ="1">Każdy z pochwalnym szeptem jej się skłoni,</wers_wciety>/
Wielbiąc głos, wiersze i myśl, i ujęcie./
Zakłopotana stała w tym odmęcie
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pochwał. --- Dzierżyła harfę piękna pani/
<wers_wciety typ="1">Z taką prostotą i tak od niechcenia,</wers_wciety>/
Jak gdyby była gra rozrywką dla niej/
<wers_wciety typ="1">Śród wiejskiej ciszy i osamotnienia.</wers_wciety>/
Gra, bo chcą tego jej goście kochani ---/
<wers_wciety typ="1">W istocie chętnie; więc czasem odmienia</wers_wciety>/
Nieśmiałość skromną na uśmiech mistrzyni,/
Jakby wskazując, że co chce, to czyni.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz to... (Powiedzmy o tym bardzo cicho./
<wers_wciety typ="1">Wybaczcie cytat) By to ,,Stąpanie</wers_wciety>/
Po platonowej pysze --- z większą pychą",/
<wers_wciety typ="1">Jak uciął Plato, gdy mu po dywanie</wers_wciety>/
Deptał Diogenes. Ten rozumiał licho,/
<wers_wciety typ="1">Że dla kobierca wścieklizny dostanie</wers_wciety>/
Schludny gospodarz. Lecz attycka pszczoła/
Własnym dowcipem pocieszyć się zdoła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Ona swojej grze znaczenia odmawia,/
<wers_wciety typ="1">Mówiąc, że sobie trudu nie zadaje;</wers_wciety>/
Co dyletanci mówią z miną pawia,/
<wers_wciety typ="1">Ta półprofesja profesją się staje,</wers_wciety>/
Gdy się ją często na pokaz wystawia,/
<wers_wciety typ="1">Wie o tym, kto zna angielskie zwyczaje</wers_wciety>/
I słyszał kiedy, jak młode dzierlatki/
Popisują się dla gości lub matki.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Och! Te wieczory, duety i trio./
<wers_wciety typ="1">Te spekulacje śród pływania w raju</wers_wciety>/
Dźwięków. Te ,,<slowo_obce>Mamma mia</slowo_obce>", ,,<slowo_obce>Amor mio</slowo_obce>",/
<wers_wciety typ="1">,,<slowo_obce>Tanti palpiti</slowo_obce>", które są w zwyczaju;</wers_wciety>/
Rozpaczne <slowo_obce>Lasciami</slowo_obce>!", miękkie ,,Addio!" ---/
<wers_wciety typ="1">W naszym nadzwyczaj muzykalnym kraju.</wers_wciety>/
Wreszcie, gdy głosy przycichną Italii,/
Te smętne ,,<slowo_obce>Tu mi chamas</slowo_obce>" Portugalii.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Arie Babelu i ballady szarej/
<wers_wciety typ="1">Szkocji, i pieśni Irlandii zielonej,</wers_wciety>/
Które góralskie serca przez obszary/
<wers_wciety typ="1">Mórz z włoskiej ziemi het, w ojczyste strony</wers_wciety>/
Niosą --- muzyki gorączkowe mary;/
<wers_wciety typ="1">Ojczyzna wlana w swojskich pieśni tony,</wers_wciety>/
Która mnie w snach się tylko przypomina.../
Wszystko umiała wygrać Adelina.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wpadła w niektóre sawantek wybryki:/
<wers_wciety typ="1">Tworzyła rymy i nawet pisała</wers_wciety>/
Do przyjaciółek sonety, wierszyki/
<wers_wciety typ="1">(Obligująca bardzo rzecz, choć mała).</wers_wciety>/
Lecz od najbardziej lazurowej kliki ---/
<wers_wciety typ="1">Kolor ten w modzie dziś --- z daleka stała.</wers_wciety>/
Ma jedną słabość: w Pope'em<pe><slowo_obce>Pope, Alexander</slowo_obce> (1688--1744) --- czołowy poeta angielskiego Oświecenia.</pe> geniusz widzi;/
Co gorsza --- głośno wyznać się nie wstydzi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Aurora --- gdy już gustu dotykamy,/
<wers_wciety typ="1">Gust termometrem jest, bo jak kropelką</wers_wciety>/
Rtęci mierzy się nim charakter damy ---/
<wers_wciety typ="1">Aurora była Szekspira czcicielką.</wers_wciety>/
Jej byt wystawał za naszego ramy/
<wers_wciety typ="1">Świata i była niby jedną wielką</wers_wciety>/
Przestrzenią, uczuć świat ogarniającą,/
Wolną jak bezmiar --- i jak on milczącą.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XLIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie tak jej słodko-zdradliwa książęca/
<wers_wciety typ="1">Wysokość Fitz-Fulke, Hebe<pe><slowo_obce>Hebe</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Zeusa i Hery, personifikacja młodości.</pe>, której dusza,</wers_wciety>/
Jeżeli ją ma, w oczach siedzi, znęca/
<wers_wciety typ="1">Zalotnie i do uklęknienia zmusza.</wers_wciety>/
Czasem pojawi się w nich niejagnięca/
<wers_wciety typ="1">Złość; prawie grzeczna --- to nas nie porusza.</wers_wciety>/
W każdej kobiecie defekt odkrywamy/
Umyślnie, bojąc się nieba bez plamy.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>L</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, czy była poetką. Wiem, że ja/
<wers_wciety typ="1">Sam raz widziałem u niej: <tytul_dziela>Kąpielowy</tytul_dziela></wers_wciety>/
<tytul_dziela>Przewodnik</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Kąpielowy
Przewodnik</slowo_obce> --- książka Christophera Ansteya (1724--1802).</pe> oraz <tytul_dziela>Triumfy Hayleya</tytul_dziela>,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie wieszcz jak prorok <wyroznienie>jej</wyroznienie> dzieje z swej głowy</wers_wciety>/
Wysnuł; była to cała epopeja/
<wers_wciety typ="1">Od dnia, gdy wpadła w małżeńskie okowy.</wers_wciety>/
Z poezyj, które chwaliła w potrzebie,/
Były: <tytul_dziela>Bouts rimés<pe><slowo_obce>bouts rimés</slowo_obce> (fr.) --- gra towarzyska, polegająca na dopisywaniu wierszy do zadanych słów, które miały pojawiać się w pozycji rymowej.</pe></tytul_dziela> i <tytul_dziela>Stance do siebie</tytul_dziela>. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie wiem, jaki był zamiar Adeliny,/
<wers_wciety typ="1">Na taki temat zaśpiewać pieśń ową,</wers_wciety>/
Skoro w nim mogła dopatrzyć przyczyny,/
<wers_wciety typ="1">Co nastrajała Juana nerwowo.</wers_wciety>/
Może tę słabość wyśmiać --- był jedyny/
<wers_wciety typ="1">Jej cel, a może --- nie chcę ręczyć głową ---</wers_wciety>/
W tej zabobonnej umocnić go wierze./
Dlaczego? Trudno coś orzec w tej mierze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz owej pieśni skutek bezpośredni/
<wers_wciety typ="1">Był, że się zdołał całkiem uspokoić.</wers_wciety>/
Rzecz, którą musi zachować człek przedni,/
<wers_wciety typ="1">Chcąc się do tonu spólnego dostroić,</wers_wciety>/
W czym nikt ostrożny nie był nadto. Jedni/
<wers_wciety typ="1">Płaszcz sobie muszą sceptyka przykroić,</wers_wciety>/
Drudzy w sukience zakonniczej chodzić,/
Jeżeli pragną kobietom dogodzić.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Więc Juan, krzepiąc ducha, jął przycinki/
<wers_wciety typ="1">Odpierać śmielej, wymijać pytania</wers_wciety>/
I równie na ten temat stroić drwinki./
<wers_wciety typ="1">Księżna tu talent złośliwy odsłania;</wers_wciety>/
Składając usta do szyderczej minki,/
<wers_wciety typ="1">Detalicznego żąda sprawozdania</wers_wciety>/
I pyta, w jakim mnich się zjawia tonie/
Przy urodzeniu lorda, a przy skonie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lecz nikt rzec o tym nie umiał dokładniej./
<wers_wciety typ="1">Jedni to zwali --- jak było --- ludowem</wers_wciety>/
Przesądem, inni uznali je snadniej/
<wers_wciety typ="1">Prawdą, niechętni przedmiotowi. Słowem</wers_wciety>/
Temat o duchu starczyłby na dwa dni./
<wers_wciety typ="1">Don Juan, ogniem ogarnion krzyżowem</wers_wciety>/
Pytań o widmo, z którym miał widoczne/
Stosunki, umiał ujść przez ścieżki boczne.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>A potem, kiedy minęło południe,/
<wers_wciety typ="1">Kompania cała do swych zajęć wstaje</wers_wciety>/
I w dalszym ciągu czas przepędza nudnie:/
<wers_wciety typ="1">Tym się za późno, tym za wcześnie zdaje.</wers_wciety>/
Charcik milorda, tresowany cudnie,/
<wers_wciety typ="1">Biega o zakład i językiem ziaje,</wers_wciety>/
A koń rasowy, na przyszłe wyścigi/
Wytrenowany, wyprawia podrygi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Handlarz obrazów przyniósł ,,oryginał"/
<wers_wciety typ="1">Tycjana --- nie na sprzedaż oczywista;</wers_wciety>/
Że nie na sprzedaż, ceny nie wspominał./
<wers_wciety typ="1">Lord X. dawał mu funtów już czterysta;</wers_wciety>/
Sam król łaskawie targ z kupcem zaczynał,/
<wers_wciety typ="1">Jeno się skarżył, że cywilna lista,</wers_wciety>/
Którą go naród natrętnie obarcza,/
W czasie podatków szczupłych --- nie wystarcza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ale do niego jako konesera,/
<wers_wciety typ="1">Patrona jeśli nie sztuk, to malarzy,</wers_wciety>/
Z czystych pobudek --- bo się nie zapiera,/
<wers_wciety typ="1">Że chciałby obraz oddać nie w sprzedaży,</wers_wciety>/
Lecz w podarunku (Konieczność przypiera!)/
<wers_wciety typ="1">I że mecenat jego wielce waży,</wers_wciety>/
Przynosi skarb swój; nawet nie przynosi/
Na sprzedaż, tylko o ocenę prosi.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był tam nowy Got, jeden z cegłolepów/
<wers_wciety typ="1">Gotyckich, u nas architektem zwany;</wers_wciety>/
Dowodził, że mur (twardszy od czerepów/
<wers_wciety typ="1">Angielskich) --- musi być zarysowany;</wers_wciety>/
Więc wybadawszy dom od dolnych sklepów,/
<wers_wciety typ="1">Zrobił kosztorys i plan: zburzy ściany</wers_wciety>/
Gmachu i nowy gmach postowi na niem/
W stylu --- a to zwał restaurowaniem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Koszta nieznaczne, bo wyniosą parę/
<wers_wciety typ="1">Tysięcy --- piosnka z refrenem, co wraca</wers_wciety>/
Ten sam po każdej strofie, a to w miarę/
<wers_wciety typ="1">Roboty; zresztą opłaci się praca,</wers_wciety>/
Bo w pałac zmieni się domostwo stare,/
<wers_wciety typ="1">A gust milorda zabłyśnie jak raca,</wers_wciety>/
Przez przyszłe wieki słonecznie promieniąc:/
,,W gotyckiej pysze za angielski pieniądz".</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Prawnik przeglądał księgi hipoteczne;/
<wers_wciety typ="1">Milord chciał właśnie zwiększyć swe dziedziny</wers_wciety>/
Zakupnem; wiódł też procesy odwieczne/
<wers_wciety typ="1">O miedzę, z księżmi zaś o dziesięciny,</wers_wciety>/
Te żagwie sprzeczek i religii sieczne/
<wers_wciety typ="1">Rózgi, kłócące z szlacheckimi syny</wers_wciety>/
Kościół --- stał tuczny wół, wieprz i parobek,/
Milorda ekonomiczny dorobek,</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
W podwórzu. Tamże kradnący zwierzynę/
<wers_wciety typ="1">Kłusownik, prawie do więzienia zdatny.</wers_wciety>/
Przyprowadzono też wiejską dziewczynę/
<wers_wciety typ="1">W czepcu na głowie i chuście szkarłatnej</wers_wciety>/
(Nie lubię patrzeć na to --- mam przyczynę:/
<wers_wciety typ="1">Za młodu byłem sam z tych względów stratny).</wers_wciety>/
Gdy odsłoniono chustę --- cud natury!/
Zjawił się problem podwójnej figury.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Istną zagadką jest w butelce jaje:/
<wers_wciety typ="1">Nikt nie wie, jak tam wpadło, jak wypadnie.</wers_wciety>/
Więc to zjawisko natury oddaję/
<wers_wciety typ="1">Tym, co zagadki rozwiązują snadnie.</wers_wciety>/
A (nie dla władzy kościelnej) dodaję,/
<wers_wciety typ="1">Milord był sędzią, zaś konstabl, co władnie</wers_wciety>/
Nad moralnością, schwytał na praktyce/
Tę przyrodzonych lasów kłusownicę.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zasię sędziowie pokoju zasadne/
<wers_wciety typ="1">Do wszech przekroczeń miary przykładają,</wers_wciety>/
Surowo karcąc porywy szkaradne/
<wers_wciety typ="1">Tych, którzy na nie konsensu nie mają.</wers_wciety>/
A oprócz dzierżaw i dziesięcin żadne/
<wers_wciety typ="1">Swobody z równym wydrzeć się nie dają</wers_wciety>/
Trudem; ochrona dziewcząt i bażantów/
Jest najtrudniejsza dla wszystkich sierżantów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Nieszczęsna była jak obrazek blada/
<wers_wciety typ="1">--- Jej zwykły kolor był kolor jabłuszka</wers_wciety>/
(Co naturalnej u dam odpowiada/
<wers_wciety typ="1">Bladości --- zwłaszcza kiedy wstają z łóżka).</wers_wciety>/
Może ze wstydu, że co ,,nie wypada"/
<wers_wciety typ="1">Zrobiła. Wiejska uboga dziewuszka</wers_wciety>/
Bladością zdradza swoje zasromanie;/
Rumieniec dla się rezerwują panie.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Spuszczone, czarne a chytre oczęta/
<wers_wciety typ="1">Dały ogromnej łzie w swój kątek zlać się,</wers_wciety>/
Którą piąstkami ocierała, zdjęta/
<wers_wciety typ="1">Żalem; nie jak te, co weń przystrajać się</wers_wciety>/
Lubią, na pokaz mając sentymenta,/
<wers_wciety typ="1">Nie dość bezczelna, by z szyderstwa śmiać się.</wers_wciety>/
Stoi tak, a łzy u powiek jej wiszą,/
Czekając, rychło z niej protokół spiszą.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystkie te grupy stały jak najdalej/
<wers_wciety typ="1">Od buduarów damskich. Więc prawnicy</wers_wciety>/
Dwaj w gabinecie; na podwórzu stali:/
<wers_wciety typ="1">Włodarz, tuczone bydło, kłusownicy.</wers_wciety>/
Architekt, handlarz --- ci operowali/
<wers_wciety typ="1">(Jak wódz, piszący na swojej stanicy</wers_wciety>/
Depesze) obadwaj z oddzielnych stacji,/
Dumni ze świetnych swych elukubracji<pe><slowo_obce>elukubracja</slowo_obce> --- długa i wygłoszona z widocznym wysiłkiem wypowiedź.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W ogromnej sieni stoi zapłakane/
<wers_wciety typ="1">Dziewczę; gdy konstabl, stróż niesfornych chuci</wers_wciety>/
(Który potępiał piwo, lurą zwane)./
<wers_wciety typ="1">Kufelkiem elu zwiędłe gardło cuci.</wers_wciety>/
Stojąc tak, czeka dziewczę zasromane./
<wers_wciety typ="1">Aż Sprawiedliwość na nią okiem rzuci</wers_wciety>/
I spyta, czego nie wytrząśnie z palca/
Niejedna panna: Kto jest ojcem malca?</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Tak lord był w ciągle pracy, w ciągłym gwarze,/
<wers_wciety typ="1">Nie tylko końmi i psami zajęty.</wers_wciety>/
Tymczasem w kuchni zaczęli kucharze/
<wers_wciety typ="1">Inne wyścigi i inne tętenty,</wers_wciety>/
Bo jak pozycja i obyczaj kale./
<wers_wciety typ="1">Ten, co jest wielkiej posiadaczem renty,</wers_wciety>/
Ma dzień przyjęcia. kiedy się panowie/
Schodzą. --- ,,Otwartym" jeszcze się nie zowie</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Taki dom; tam raz w tydzień ,,nie proszeni"/
<wers_wciety typ="1">(Bo tak <wyroznienie>ogólne</wyroznienie> nazwę zaproszenie)</wers_wciety>/
Wchodzą szlachcice wiejscy, dżentelmeni/
<wers_wciety typ="1">Bez meldowania i każdy siedzenie</wers_wciety>/
Zajmuje; wino w twarzach się płomieni,/
<wers_wciety typ="1">Rozmowa idzie gładko i uczenie,</wers_wciety>/
A jeden temat służy zamiast sfory/
Stronnictwom: przeszłe i przyszłe wybory.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lord Henryk był też patronem wyborów,/
<wers_wciety typ="1">Rządził w swym państwie jak szczur albo królik,</wers_wciety>/
Chociaż do częstych z nim przychodził sporów/
<wers_wciety typ="1">Sąsiad, uczony Szkot, książę Mól-Mólik.</wers_wciety>/
A także liczył się do matadorów/
<wers_wciety typ="1">Mniejszy niż ojciec --- jego syn Nul-Nulik,</wers_wciety>/
Który popierał w swojej sferze ciasnej/
Zawsze interes <wyroznienie>cudzy</wyroznienie> --- czytaj: <wyroznienie>własny</wyroznienie>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Grzeczny, oględny w powiecie i w domu,/
<wers_wciety typ="1">Ludzi słodyczą lub łaską zjednywał;</wers_wciety>/
Umiał swe względy okazać --- jak komu,/
<wers_wciety typ="1">A co najłatwiej, wszystkim obiecywał,</wers_wciety>/
Co do takiego wyrosło ogromu,/
<wers_wciety typ="1">Że obiecanek już skarb nie pokrywał.</wers_wciety>/
Lecz raz dotrzymał, raz nie; przeto jego/
Słowo ważyło nie mniej niż innego.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Druh liberalnych, przyjaciel wolności,/
<wers_wciety typ="1">A niemniej przeto przyjaciel korony</wers_wciety>/
(W kolizję nigdy nie wwiódł swej godności/
<wers_wciety typ="1">Z patriotyzmem), tylko zniewolony</wers_wciety>/
Jej łaską służył... ,,Nie chcę swej wartości/
<wers_wciety typ="1">Przeceniać" --- mówił skromnie, zaczepiony.</wers_wciety>/
Sam pragnąłby znieść wszystkie synekury,/
Lecz cóż by stało się z prawem natury?
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
,,Głosił zasady swoje", frazes taki/
<wers_wciety typ="1">Nie jest angielski, lecz parlamentarny</wers_wciety>/
(Tak się dziisiaj zwą języka pokraki),/
<wers_wciety typ="1">A w naszym wieku bardzo popularny.</wers_wciety>/
Milord nie wchodził na frakcyjne szlaki,/
<wers_wciety typ="1">Choć na publiczne cele był ofiarny.</wers_wciety>/
Co do urzędu, na swym stanowisku ---/
Jak mówił --- więcej ma straty niż zysku.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Niebo i świat wie, że go nie prowadzi/
<wers_wciety typ="1">Próżność, że życie prywatne dlań drogie;</wers_wciety>/
Lecz króla swoim odstępstwem nie zdradzi,/
<wers_wciety typ="1">Gdy go żywioły otaczają wrogie.</wers_wciety>/
Każdy demagog nóż rzeźniczy gładzi,/
<wers_wciety typ="1">Ażeby przeciąć --- ach! przecięcie srogie ---</wers_wciety>/
Gordyjski węzeł Georgijskiego węzła,/
Gdy w nim panowie, król, Anglia zagrzęzła.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Choćby mu nawet przyszło z złą fortuną/
<wers_wciety typ="1">Walczyć, to wytrwa na swym stanowisku,</wers_wciety>/
Póki nie spędzą go lub nie odsuną./
<wers_wciety typ="1">Choć inni pragną --- on nie pragnie zysku.</wers_wciety>/
Lecz biada Anglii, gdy urzędy runą!/
<wers_wciety typ="1">Wtedy nastaną dla niej dni ucisku.</wers_wciety>/
Cóż pocznie biedny kraj bez urzędnika?.../
Dlań najpiękniejszy jest tytuł: Anglika.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Był niezależny; niezależność śliczna,/
<wers_wciety typ="1">Lepsza niż u tych, co nie otrzymują</wers_wciety>/
Za nią nic. Żołnierz publiczny, publiczna.../
<wers_wciety typ="1">Wiele cenniejszych skutków dokazują</wers_wciety>/
Niż wojsko nieregularne i liczna/
<wers_wciety typ="1">Zgraja tych, co się nie legitymują</wers_wciety>/
Profesją. Tak więc mąż stanu przed stadem/
Profanów stoi jak lokaj przed dziadem.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Wszystko to stroi duszę milordową/
<wers_wciety typ="1">(Prócz --- co w ostatniej strofie). Ale struny</wers_wciety>/
Uciszam; rzecz tym nie jest wcale nową,/
<wers_wciety typ="1">Co ją z wyborczej słyszeli trybuny.</wers_wciety>/
Od kandydatów z niezależną głową/
<wers_wciety typ="1">Lub sercem. Słyszę obiadu zwiastuny:</wers_wciety>/
Odgłosy dzwonka. Naprzód pacierz: ,,Chleba/
Naszego". --- Pacierz śpiewać by potrzeba.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Boję się spóźnić, więc przyśpieszam kroku;/
<wers_wciety typ="1">Była to jedna z uczt, w Albionie modnych,</wers_wciety>/
Jakby coś było ładnego w widoku/
<wers_wciety typ="1">Sytych żarłoków albo ludzi głodnych.</wers_wciety>/
Był to ,,publiczny dzień" duszności, tłoku,/
<wers_wciety typ="1">Gości gorących i półmisków chłodnych;</wers_wciety>/
Mało wygody, wiele formalności,/
Nie swoje miejsce, nieswój humor gości.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Sztywnie swobodna szlachta --- nie w swej sferze;/
<wers_wciety typ="1">Arystokracja dumnie ugrzeczniona;</wers_wciety>/
Służba wciąż w strachu, jak trzymać talerze,/
<wers_wciety typ="1">By sosu z ryby, sarny lub kapłona</wers_wciety>/
Na toalety nie uronić świeże,/
<wers_wciety typ="1">Stąpa ostrożna i nieroztargniona,</wers_wciety>/
Bo jedna struga z półmisków lub dzbanów/
Mogła pozbawić miejsca ich --- i panów.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Było tam kilku dzielnych jeźdźców, łowców,/
<wers_wciety typ="1">Co mieli czujne wyżły, chwytne charty;</wers_wciety>/
I kilku czynnych myśliwych ,,wrześniowców",/
<wers_wciety typ="1">Co na przepiórki wstają już o czwartej</wers_wciety>/
I dybią na nie w zbożu, śród jałowców;/
<wers_wciety typ="1">Księża, co liczą skrupulatnie kwarty</wers_wciety>/
Dziesięcin, chętnie ludziom śluby dają,/
<slowo_obce>Oremus<pe><slowo_obce>oremus</slowo_obce> (łac.) --- módlmy się.</pe></slowo_obce> ciszej niż ,,Pijmy" śpiewają.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kilku mających dowcipnisiów sławę,/
<wers_wciety typ="1">Kilku wygnanych z lwów londyńskiej kasty,</wers_wciety>/
Miast na posadzki muszących na trawę/
<wers_wciety typ="1">Patrzeć i wstawać nie o jedenastej,</wers_wciety>/
Lecz o dziewiątej. Niebiosa łaskawe/
<wers_wciety typ="1">Mnie dały siedzieć przy ,,synu niewiasty",</wers_wciety>/
Przy przepotężnym księdzu Piotrze Pithie,/
Którego dowcip oślepia --- tak skrzy się.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znałem go dawniej w świetnych dniach Londynu,/
<wers_wciety typ="1">Z przepysznych śniadań sławny był wikary.</wers_wciety>/
Każdy żart listkiem był jednym wawrzynu;/
<wers_wciety typ="1">Ta wyższość stała się mu źródłem kary.</wers_wciety>/
O Opatrzności! Czy cię sądzić z czynu?/
<wers_wciety typ="1">Jak są niemiłe czasem twoje dary!</wers_wciety>/
Dziś diabła śledzi po linkolnskim bagnie,/
Nie psując myśli, ma, czego zapragnie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>U niego były kazaniami żarty,/
<wers_wciety typ="1">Żartem kazania. Wszystko dało nura</wers_wciety>/
W bagnach, bo humor w febrze biorą czarty./
<wers_wciety typ="1">Już się nie czepia uszu ani pióra</wers_wciety>/
<slowo_obce>Bon-mot</slowo_obce>, kalambur, dwuznacznikiem wsparty,/
<wers_wciety typ="1">Ksiądz się logiczny stał jak zwykły ciura<pe><slowo_obce>ciura</slowo_obce> --- pachołek w obozie wojskowym.</pe>;</wers_wciety>/
Dziś grubym, głośnym żartem musi z krtani/
Swych owiec chichot wydzierać barani.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>,,Jest --- jak w wierszyku każdy czyta znanym ---/
<wers_wciety typ="1">Różnica między dziadem a królową"</wers_wciety>/
(U nas raz <wyroznienie>ten</wyroznienie> stan zszedł się z <wyroznienie>tamtym</wyroznienie> stanem,/
<wers_wciety typ="1">Lecz w <wyroznienie>sprawy stanu</wyroznienie> wdawać się niezdrowo).</wers_wciety>/
Między biskupem równie i dziekanem,/
<wers_wciety typ="1">Między złocistą miską a cynową,</wers_wciety>/
Angielskim mięsem i spartańską zupą/
(Herojów oba kraje rodzą kupą).</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Jedną z największych omyłek w naturze/
<wers_wciety typ="1">Czy nierówności jest ta, która sprawia,</wers_wciety>/
Że nad wsią miasto chce górować duże./
<wers_wciety typ="1">Ostatnie wielkie korzyści przedstawia</wers_wciety>/
Temu, który się nie kocha w lazurze,/
<wers_wciety typ="1">Lecz z otoczenia korzyści wyławia</wers_wciety>/
Czy dla ambicji, czy dla interesu./
Oba pojęcia bez tamy i kresu.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa><slowo_obce>En avant</slowo_obce>!<pe><slowo_obce>en avant!</slowo_obce> (fr.) --- naprzód!</pe> Ogień miłości zamiera,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy człowiek jest przepity i syty.</wers_wciety>/
Mierniej krzepiony potęgi nabiera./
<wers_wciety typ="1">(Co z gramatyki wiemy i ja, i ty).</wers_wciety>/
Wiemy, że bożek Bachus<pe><slowo_obce>Bachus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wina.</pe> i Cerera<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini urodzaju.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Są przyjaciółmi matki Afrodyty,</wers_wciety>/
Którym się szampan i trufle zawdzięcza;/
Dostatek krzepi, ale post zamęcza.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Milcząco jedli dyplomaci, strzelce,/
<wers_wciety typ="1">Juan nie wiedząc, gdzie siadł, i zasnuty</wers_wciety>/
W siatkę swych dumań, roztargniony wielce,/
<wers_wciety typ="1">Siedział na miękkim krześle jak przykuty.</wers_wciety>/
Chociaż stukały noże i widelce,/
<wers_wciety typ="1">Zdał się o niczym nie wiedzieć dopóty,</wers_wciety>/
Aż mu ktoś w bok dał szturchnięcie --- już trzecie,/
Prosząc o sztukę ryby w galarecie.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Szarpnięty po raz trzeci za róg fraka/
<wers_wciety typ="1">Wzdrygnął się, spojrzał i uśmieszki gości</wers_wciety>/
Widząc tłumione z przekąsem, spiekł raka<pe><slowo_obce>spiec raka</slowo_obce> (daw.) --- zarumienić się.</pe>/
<wers_wciety typ="1">I prędko (nic tak mądrego nie złości</wers_wciety>/
I nie rozstraja, jak śmieszki prostaka),/
<wers_wciety typ="1">Zadał potrawie znacznej głębokości</wers_wciety>/
Ranę i rzucił --- nim się opamięta ---/
Pół majonezu na talerz natręta.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>LXXXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie był to wielki błąd, jak każdy przyzna:/
<wers_wciety typ="1">Tę rybę lubił bardzo ów jegomość;</wers_wciety>/
Lecz inni, którym została głowizna,/
<wers_wciety typ="1">Obrazili się na form nieznajomość.</wers_wciety>/
Pytano, jak mógł tak głupi mężczyzna/
<wers_wciety typ="1">Być zaproszony. To --- i niewiadomość,</wers_wciety>/
Jak na jarmarku stały merynosy,/
Miało milorda kosztować trzy głosy...</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XC</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdyby wiedziano, że miał odwiedziny/
<wers_wciety typ="1">Ducha, sądzono by go mniej surowo.</wers_wciety>/
Lecz o duchowe czyliż dbać przyczyny/
<wers_wciety typ="1">Zdolna kompania z twarzą tak różową.</wers_wciety>/
Tak pulchna i z tak materialnej gliny,/
<wers_wciety typ="1">Że nie wiem, czemu mniej się --- daję słowo ---</wers_wciety>/
Dziwić: czyli że takie ciała miały/
Duszę, czy duszom z podobnymi ciały<pe><slowo_obce>ciały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ciałami.</pe>.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Bardziej niż mruki te i chichotanie/
<wers_wciety typ="1">Wkoło siedzących szlachty i szlachcianek</wers_wciety>/
--- Co się dziwili tej humoru zmianie,/
<wers_wciety typ="1">Słyszano bowiem, że do zalecanek</wers_wciety>/
Jest skory, kiedy widzi piękne panie,/
<wers_wciety typ="1">Czy placem pałac był, czyli zaścianek;</wers_wciety>/
(Bo i najmniejszy, gdy na pańskim dworze,/
Przedmiotem rozmów dla mniejszych być może) ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Odczuł to, że go Aurora przeszywa/
<wers_wciety typ="1">Wzrokiem, a z ust jej lekkie śmieszki wieją.</wers_wciety>/
To już dlań była tortura prawdziwa./
<wers_wciety typ="1">U osób, co się tylko rzadko śmieją,</wers_wciety>/
Śmiech zdradza ważne, głębokie motywa./
<wers_wciety typ="1">Uśmiech Aurory nie schlebiał nadzieją</wers_wciety>/
Ni złośliwością słodką, którą widzą/
Niektórzy u dam, choć te <wyroznienie>szczerze</wyroznienie> szydzą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Obserwacyjny byl to uśmiech, baczny,/
<wers_wciety typ="1">Wchodzący z dziwu na litości stąpnie.</wers_wciety>/
Lecz Juan spłonął ogniem --- nieopatrzny!/
<wers_wciety typ="1">Ani to było mądrze, ni roztropnie.</wers_wciety>/
Już zwrócił oko na się, co jest znaczny/
<wers_wciety typ="1">Postęp; niejeden szczęsny, gdy go dopnie.</wers_wciety>/
On wiedział także o tym --- ale zmysły/
Straciły swój rząd i rachunek ścisły.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Co gorsza --- nie odpłaciła mu swoim/
<wers_wciety typ="1">Rumieńcem, niezażenowana; była</wers_wciety>/
Jak przedtem, chłodna spokojnym nastrojem,/
<wers_wciety typ="1">Wzrok odwracała wprawdzie, lecz nie kryła,</wers_wciety>/
Przybladła trochę: czym --- czy niepokojem?.../
<wers_wciety typ="1">Nigdy gorąco się nie rumieniła,</wers_wciety>/
Czasem przelotnie; miała barwy świeże,/
Niby jezioro w świetlnej atmosferze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Triumfów był to dzień dla Adeliny:/
<wers_wciety typ="1">Zaprasza okiem i zaprasza usty</wers_wciety>/
Skrzętnych zjadaczów ptactwa, tryb, zwierzyny,/
<wers_wciety typ="1">Pochlebstwo, grzeczność, jak kaskad upusty</wers_wciety>/
Zlewa na gości --- a to z tej przyczyny,/
<wers_wciety typ="1">Że już niedługo kończy się rok szósty</wers_wciety>/
I trzeba przewieść, jak przez koralowe/
Rafy, milorda przez wybory nowe.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
<begin id="b1513454157646-429175513"/><motyw id="m1513454157646-429175513">Kłamstwo</motyw>A może zawsze była w gości kole/
<wers_wciety typ="1">Tak miła --- dziś to było użyteczne.</wers_wciety>/
Lecz Juan wiedząc, jak gra swoją rolę,/
<wers_wciety typ="1">Swobodnie cedząc słówka gładkie, grzeczne,</wers_wciety>/
A czasami się zdradza w tym mozole/
<wers_wciety typ="1">Duszy przez ruchy, ze spokojem sprzeczne,</wers_wciety>/
Gniewu lub nudy, zaczął myśleć, czy nie/
Udaniem było wszystko w Adelinie.
<end id="e1513454157646-429175513"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Grałaż bo każdą rolę z tym talentem/
<wers_wciety typ="1">Nieporównanym, z ową ruchliwością,</wers_wciety>/
Co bezserdeczną zwą ludzie; ze szczętem/
<wers_wciety typ="1">Błądzą; jest ona duchową żywością</wers_wciety>/
I nie jest sztuką, lecz temperamentem,/
<wers_wciety typ="1">Choć nią się zdaje, przeto że z łatwością</wers_wciety>/
Da się giąć. Ta jest najotwartsza dusza,/
Co bezpośrednim wrażeniem się wzrusza.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>To robi naszych pisarzy, artystów,/
<wers_wciety typ="1">Choć mędrców nigdy, bohaterów rzadko.</wers_wciety>/
Lecz mężów stanu, tancerzy, lutnistów,/
<wers_wciety typ="1">Nie to, co wielkie, lecz co strojne gładko.</wers_wciety>/
Przelicznych mówców, mało finansistów,/
<wers_wciety typ="1">Choć skarb dziś stał się prawdziwą zagadką;</wers_wciety>/
Zaczął z surowych schodzić dróg Cockera<pe><slowo_obce>z surowych schodzić dróg Cockera</slowo_obce> --- tj. popełniać błędy w obliczeniach (Cocker był autorem podręcznika matematyki).</pe>/
I symboliczny coraz kształt przybiera.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>XCIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Są to poeci liczb, co nie obstają,/
<wers_wciety typ="1">Że dwa a dwa pięć, czego i najrątszy</wers_wciety>/
Nie udowodni; lecz za rzecz uznają/
<wers_wciety typ="1">Prawdopodobną to, że cztery są trzy,</wers_wciety>/
Dlatego, wziąwszy cztery, trzy oddają;/
<wers_wciety typ="1">Amortyzacji rana dziś się jątrzy,</wers_wciety>/
Ten <slowo_obce>liquid</slowo_obce> niczym nie <wyroznienie>zlikwidowany</wyroznienie>,/
Gdzie tonie dług jak w nicości Nirwany. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>C</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Gdy Adelina tak gości zjednywa,/
<wers_wciety typ="1">Księżna sfer szuka i zabaw wygodnych.</wers_wciety>/
Wprawdzie nie szydzi w oczy --- powściągliwa,/
<wers_wciety typ="1">Lecz jej wzrok błyskiem źrenic niezawodnych</wers_wciety>/
Śmieszności w każdym momencie odkrywa,/
<wers_wciety typ="1">Ten miód smakowny naszych pszczółek modnych,</wers_wciety>/
Który złośliwie do swych ulów znoszą ---/
Księżna zbierała go i dziś z rozkoszą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nadszedł już wieczór i noc. Zajechały/
<wers_wciety typ="1">Przed dom powozy; ostatnie podrygi</wers_wciety>/
Wesołych śmiechów zmilkły. Damy wstały/
<wers_wciety typ="1">Z miejsc i złożyły parafiańskie dygi;</wers_wciety>/
Panowie równie swój wiejsko-nieśmiały/
<wers_wciety typ="1">Oddali ukłon, chwaląc na wyścigi</wers_wciety>/
Amfitryjona, kolację i wino,/
Oczarowani panią Adeliną.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ten się urodą, ten wdziękiem zachwyca,/
<wers_wciety typ="1">Ciepłem w obejściu; ów chwali życzliwość</wers_wciety>/
Szczerą, którą jej promienieją lica/
<wers_wciety typ="1">I którą oka okazuje żywość.</wers_wciety>/
Tak --- ona sobą wysoki zaszczyca/
<wers_wciety typ="1">Szczebel społeczny, jej z mężem szczęśliwość</wers_wciety>/
Jest zasłużona. A! Czar niewymowny,/
Niewyszukany strój, prosty, gustowny.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Pani Adela pochwał była godna,/
<wers_wciety typ="1">A co do zacnych liczę jej uczynków,</wers_wciety>/
Że powściągliwa, litośnie-łagodna,/
<wers_wciety typ="1">Szczędziła gościom wieczornym docinków,</wers_wciety>/
Gdy się zaczęła rozmowa swobodna/
<wers_wciety typ="1">O ułożeniu mężów, żon, kuzynków,</wers_wciety>/
O śmieszności dam, sukniach jak szlafroki,/
Dziwnych fryzurach w koki, loki, fioki.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Ozwie się rzadko; rozmowę stanowi/
<wers_wciety typ="1">Dzisiaj zbyt wolne puszczenie języka.</wers_wciety>/
Za to ma wszystko cel, co ona powie;/
<wers_wciety typ="1">Stosownym słowem dosypie pieprzyka</wers_wciety>/
Konceptom, mocy dodaje żartowi/
<wers_wciety typ="1">--- Tak melodramat podnosi muzyka. ---</wers_wciety>/
Słodko przyjaciół nieobecnych bronić!/
--- Ja przed tą łaską wolę się zasłonić. ---</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>I tylko dwoje udziału nie brało/
<wers_wciety typ="1">W tej podjazdowej dowcipu szermierce:</wers_wciety>/
Aurora z miną skromną i nieśmiałą/
<wers_wciety typ="1">I Juan, co choć jak żołnierz w manierce</wers_wciety>/
Żart zawsze nosił, dzisiaj, co się działo,/
<wers_wciety typ="1">Nie czuł; duch uszedł w ostatniej iskierce.</wers_wciety>/
Uwagi, coraz nowy żart jak raca/
Wystrzeli --- on nań uwagi nie zwraca.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Lecz widział w oczach Aurory uznanie/
<wers_wciety typ="1">Tego śród śmiechów niegrzecznych milczenia;</wers_wciety>/
Może je wzięła za poszanowanie/
<wers_wciety typ="1">Praw nieobecnych, które się ocenia,</wers_wciety>/
Lecz nie wypełnia?... Więc na drugim planie/
<wers_wciety typ="1">W kąciku swoim siedział i z półcienia</wers_wciety>/
Patrzał, i mało widział, słyszał mało,/
Ale widział to, co go radowało.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zysk mu więc przyniósł widok nocnej zmory,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy mu usta do milczenia złożył</wers_wciety>/
Niby duchowi i w obecnej pory/
<wers_wciety typ="1">Okolicznościach szacunku przysporzył.</wers_wciety>/
Toż w jego duszy na widok Aurory/
<wers_wciety typ="1">Rój zapomnianych dawno myśli ożył,</wers_wciety>/
Myśli szlachetnych, słodkich, idealnych,/
A w skutek swojej boskości --- realnych.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Miłość szlachetnych rzeczy, młode lata,/
<wers_wciety typ="1">Nadzieja czysta, niewiadomość święta</wers_wciety>/
Tego, co jest świat i co drogi świata;/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513458045446-2435544815"/><motyw id="m1513458045446-2435544815">Erotyzm, Seks</motyw>Chwile, gdy rozkosz, ze spojrzeń poczęta,</wers_wciety>/
Milsza jest niż cześć, choć się z dumą splata,/
<wers_wciety typ="1">Świecąc jak słońce; bo ona nie spęta</wers_wciety>/
Serca słodyczą ni rozkoszą oną,/
Kiedy się z łonem spotka drugie łono.<end id="e1513458045446-2435544815"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Kto by nie westchnął dzisiaj? Hej! Cytera!/
<wers_wciety typ="1">Ten, kto miał serce i choć pamięć chowa.</wers_wciety>/
Już ona razem z Dyjaną umiera,/
<wers_wciety typ="1">Promienie gasną, rok się z roku snowa.</wers_wciety>/
Ostrą Erosa strzałę w mirt ubiera/
<wers_wciety typ="1">Już tylko muza Anakreontowa<pe><slowo_obce>Anakreont</slowo_obce>  (570 p.n.e.--ok. 485 p.n.e.) --- grecki poeta znany z krótkich utworów miłosnych.</pe>.</wers_wciety>/
Lecz, choć niejeden człowiek słuszny żal ma/
Do cię, wielbionaś jeszcze, <slowo_obce>Venus Alma<pe><slowo_obce>Venus Alma</slowo_obce> --- dosł. Wenus Karmicielka; por. ,,(...) <slowo_obce>genetrix hominum, divômque voluptas, Alma Venus</slowo_obce>!" Lukrecjusz, <tytul_dziela>De Rerum Natura</tytul_dziela>, księga I, w. 1, 2.</pe></slowo_obce>!</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>W takich dumaniach pogrążony cały/
<wers_wciety typ="1">Wzniosłych jak pośród burzy trąba wodna,</wers_wciety>/
Juan, gdy kury na północ zapiały,/
<wers_wciety typ="1">Szedł spać; ale myśl, z mdłym<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> ciałem niezgodna,</wers_wciety>/
Miota się bez snu. Nad łożem mu wiały/
<wers_wciety typ="1">Wierzby miast maków i, dumając, do dna</wers_wciety>/
Wychylał słodycz wspomnień i rozpacze./
Rozpustnik na nie plwa, lecz młody płacze.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znowu była noc. Zrzucił z siebie wszelki/
<wers_wciety typ="1">Strój prócz koszuli, co nie jest <wyroznienie>ubraniem</wyroznienie>;</wers_wciety>/
Został <slowo_obce>sans culotte<pe><slowo_obce>sans culotte</slowo_obce> (fr.) --- bez spodni.</pe></slowo_obce> i bez kamizelki,/
<wers_wciety typ="1">Słowem --- nie mogło chyba mniej być na nim.</wers_wciety>/
Usiadł i czekał czując jakiś wielki,/
<wers_wciety typ="1">Niecierpliwy strach, i oczekiwaniem</wers_wciety>/
Nowych psot ducha myślom klina zadał/
--- Nie pojmie tego, kto z duchem nie gadał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Nie darmo czekał. Wnet coś załopota./
<wers_wciety typ="1">Słyszy, tak, słyszy, nie --- a przecie --- Panie</wers_wciety>/
Święty! Wyraźny chód cichy, czyj... kota!/
<wers_wciety typ="1">Na diabła kocie po nocach igranie.</wers_wciety>/
A szedł jak lekka, powietrzna istota;/
<wers_wciety typ="1">Było to niby panienki stąpanie,</wers_wciety>/
Kiedy na pierwszą schadzkę się wymyka/
I drży na odgłos wstydliwy bucika.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Znów --- czy wiatr? Nie, nie! To w kapturze czarnym/
<wers_wciety typ="1">Ten sam mnich --- już nim po raz drugi straszę ---</wers_wciety>/
Stąpa tak dziwnie, krokiem regularnym/
<wers_wciety typ="1">Jak rym (rozumiem tu rymy nie nasze).</wers_wciety>/
Kroczy w ciemnościach nocy, co po gwarnym/
<wers_wciety typ="1">Dniu ludzkie uśpi głowy i opasze</wers_wciety>/
Świat niby czarną płachtą, rozesłaną/
Szeroko, w iskry dyjamentów sianą.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Jak mokrych palców suwanie po suchej/
<wers_wciety typ="1">Szybie, co szczęki ścina --- zaszeleszcze;</wers_wciety>/
Jak nietuziemskie, podczas zawieruchy/
<wers_wciety typ="1">Ostro siekące o północy deszcze</wers_wciety>/
Straszą Juana. Zadrżały mu słuchy,/
<wers_wciety typ="1">A może sprawić niecielesność dreszcze,</wers_wciety>/
Gdyż jej nawet ci, co wierzą głęboko/
W duszę, popatrzeć nie śmią oko w oko.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXV</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Więc otwarł oczy --- i usta. Dziwota/
<wers_wciety typ="1">Sprawia ten skutek, że się z szczęką szczęka</wers_wciety>/
Rozchodzi, mowie zostawiając wrota,/
<wers_wciety typ="1">Którą się może duszna wydać męka.</wers_wciety>/
Bliżej i bliżej szmery --- już nie kota ---/
<wers_wciety typ="1">Dla śmiertelnego nieznośne bębenka.</wers_wciety>/
Otwarł więc oczy (pomną czytelniczki:/
I usta), wtem się otwiera... co?... drzwiczki,
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Drzwiczki z galerii wiodące w komnatę./
<wers_wciety typ="1">Zawiasy skrzypną piekielnym ,,<slowo_obce>Speranza</slowo_obce>,</wers_wciety>/
<slowo_obce>Lasciate ogni speranza voi ch'entrate<pe><slowo_obce>Lasciate ogni speranza voi ch'entrate</slowo_obce> (wł.) --- Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie (napis na bramie piekieł według <tytul_dziela>Boskiej komedii</tytul_dziela> Dantego).</pe></slowo_obce>" ---/
<wers_wciety typ="1">Groźno jak Danta rym albo ta stanca,</wers_wciety>/
Albo --- lecz brak mi słów dosadnych na te/
<wers_wciety typ="1">Zgrzyty. <begin id="b1513459164654-1120768846"/><motyw id="m1513459164654-1120768846">Duch</motyw>Na ducha dziś rycerska lanca</wers_wciety>/
Nawet za słaba. Bo czymże jest ducha/
Byt? Kto go dotknie, usłyszy, poniucha?...<end id="e1513459164654-1120768846"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Drzwi się otwarły, nie gwałtownym pchnięte/
<wers_wciety typ="1">Ruchem, lecz jak lot mewy równo, długo</wers_wciety>/
Mierzonym; ale na wpół odemknięte/
<wers_wciety typ="1">Do sali wąską przepuszczały strugą</wers_wciety>/
Światło świec, które w lichtarzach zamknięte/
<wers_wciety typ="1">Pobladły, nocną znużone usługą.</wers_wciety>/
I w tym półmroku, w tych drzwiach do pokoju/
Wiodących stał mnich w swym ponurym stroju.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXVIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Don Juan zadrżał jak podobnej chwili/
<wers_wciety typ="1">W noc przeszłą; ale ustawiczne drżenia</wers_wciety>/
Sprzykrzywszy <begin id="b1513459827904-1926998415"/><motyw id="m1513459827904-1926998415">Duch, Walka</motyw>zaczął myśleć, że się myli,/
<wers_wciety typ="1">I znowu wstyd mu było mieć złudzenia.</wers_wciety>/
Już w mim wewnętrzny człowiek też się sili/
<wers_wciety typ="1">I nad materią władzę rozprzestrzenia,</wers_wciety>/
Tłumacząc, że <wyroznienie>duch z ciałem</wyroznienie> może śmiało/
Ruszyć na ducha, który <wyroznienie>zezuł</wyroznienie> ciało.<end id="e1513459827904-1926998415"/></strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXIX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Lęk się zmienił w złość, złość się jęła żurzyć<pe><slowo_obce>żurzyć się</slowo_obce> (daw.) --- złościć się.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Powstał, szedł naprzód --- cień nazad uskoczył.</wers_wciety>/
On ruszył śmiało naprzód, przestał tchórzyć,/
<wers_wciety typ="1">Krew się rozgrzała, mózg z gniewu zamroczył</wers_wciety>/
I postanowił mnicha rozkapturzyć,/
<wers_wciety typ="1">Chociażby przy tym czyjąś krew wytoczył.</wers_wciety>/
Duch się zatrzymał, pogroził ponurym/
Gestem, cofnął się i oparł pod murem.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXX</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Juan ściągnął dłoń: Boże mocnej rady!/
<wers_wciety typ="1">Dotknął nie duszy, ciała, ale ściany,</wers_wciety>/
Na której rzeźby gotyckie, arkady/
<wers_wciety typ="1">Malował  blaskiem promień posrebrzany.</wers_wciety>/
Zadrżał. Pod kim by nie drgnęły posady/
<wers_wciety typ="1">Na taki widok i dziw niesłychany!</wers_wciety>/
Wszak Ryszardowi rychlej włos się jeży/
Przed cieniem niż przed tysiącem rycerzy.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXI</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Duch nie ustąpił. Modre oko lśniło/
<wers_wciety typ="1">Blaskiem, co zdał się wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> niepozgonny.</wers_wciety>/
Nie trącił także bynajmniej mogiłą/
<wers_wciety typ="1">Oddech u ducha gorący i wonny,</wers_wciety>/
A kilka loczków o włosach świadczyło./
<wers_wciety typ="1">Z ust karminowych, jak przez winogronny</wers_wciety>/
Splot nad oknami światło księżycowe ---/
Zębów dwa rzędy bielały perłowe.
</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>Zdumiony, ciekaw, wyciągnął znów prawą/
<wers_wciety typ="1">Rękę, a potem lewą. Dziw nad dziwy!</wers_wciety>/
Napotkał niby pierś twardą, krągławą,/
<wers_wciety typ="1">Ciepłą, snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> pod nią bił serca puls żywy.</wers_wciety>/
Poznał, że działał przedtem nazbyt żwawo,/
<wers_wciety typ="1">Jak w pierwszej próbie człowiek popędliwy,</wers_wciety>/
Że w roztargnienia ręką w ścianę pukał,/
Więc nie natrafił na to, czego szukał.</strofa>

<naglowek_podrozdzial>CXXIII</naglowek_podrozdzial>
<strofa>
Dusza tak słodka jak duszyczka ona/
<wers_wciety typ="1">Rzadko zapewne w kapturze chadzała;</wers_wciety>/
Broda z dołeczkiem, szyja jak rzeźbiona/
<wers_wciety typ="1">Świadczyły, że się składa z krwi i ciała.</wers_wciety>/
Spadła habitu płachta odrzucona,/
<wers_wciety typ="1">Szkoda --- że późno tak! --- i ukazała</wers_wciety>/
Dyszącą czarem, lubieżnie przegiętą,/
Zalotną księżnę Fitz-Fulke --- uśmiechniętą...
</strofa>



</liryka_l></utwor>