<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/buchner-woyzeck/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Büchner, Georg</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Woyzeck</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liebert, Jerzy</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Anna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/woyzeck</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Georg Büchner, Utwory zebrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Jerzy Liebert zm. 1931</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2002</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-03-03</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/woyzeck.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0116-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/woyzeck.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1188-1</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/woyzeck.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2143-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/woyzeck.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3112-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/woyzeck.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4198-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  
<category.legimi>Dramat</category.legimi>
 
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7315.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Renaissancekopf, Aleksiej Jawleński (1864-1941), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7315/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>DD.WL-R </category.thema.main>
    <category.thema>1DFH</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap>Kapitan twierdzi, że miarą wartości człowieka jest cnota, a Doktor
obserwuje wzburzenie Woyzecka z chłodną fascynacją badacza.</akap>
<akap>Mimo
pilnego pełnienia służby u obu tych panów Franz Woyzeck nie ma dość
pieniędzy, by ożenić się z matką swojego dziecka. Maria, pozostawiona
sama sobie, przeżywa zauroczenie postawnym Tamburmajorem... Nie mogąc
dosięgnąć swoich ciemiężycieli, Woyzeck wyładowuje frustrację na
słabszej, zależnej od siebie istocie.</akap>
<akap>
Georg Büchner umarł w wieku zaledwie 23 lat, osiągnąwszy tytuł doktora
i stanowisko wykładowcy anatomii na uniwersytecie w Zurychu. Dramat
zainspirowany doniesieniami z procesu sądowego Woyzecka, tragicznego
mordercy, pozostawił niedokończony. Ten zbiór niezupełnie
uporządkowanych fragmentów zawiera ogromny ładunek emocji i odsłania
stopniowo obraz społeczeństwa pełnego hipokryzji i opresyjnego.</akap>


</abstrakt>

<autor_utworu>Georg Büchner</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Woyzeck<pe><slowo_obce>Woyzeck</slowo_obce> --- dzieło niedokończone, pozostawione przez zmarłego bardzo młodo autora we fragmentach; kolejność scen nie jest pewna; dwa fragmenty zostały pominięte przez tłumacza: scena bójki w karczmie oraz końcowe <slowo_obce>Paralipomena</slowo_obce>.</pe></nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>Wprowadzono następujące uwspółcześnienia:</akap>

<akap>pisownia łączna / rozdzielna ---
ohej > o, hej;
nie łatwo > niełatwo;</akap>

<akap>pisownia poszczególnych wyrazów ---
zdziera > zdzira;
</akap>

<akap>fleksja ---
Woyzckowi > Woyzeckowi;
bedłków > bedłek; jest napisano > jest napisane; </akap>

<akap>interpunkcja --- 
Ależ ciemno choć oko wykol! > Ależ ciemno, choć oko wykol!;
U kogo wysłużyłaś sobie ten czerwony naszyjnik jak i kolczyki swym grzechem! > U kogo wysłużyłaś sobie ten czerwony naszyjnik, jak i kolczyki swym grzechem? [wykrzyknik zamieniony na pytajnik, zgodnie z niem. oryg.];
Pokaż, co robisz używając podwójnego rozsądku! > Pokaż, co robisz, używając podwójnego rozsądku!;</akap>

<akap>pisownia wielką / małą literą w zdaniu: ...należy do świata uczonych: Jest profesorem na uniwersytecie... > ...należy do świata uczonych: jest profesorem na uniwersytecie...;
znów się przegląda > Znów się przegląda. [didaskalia między dwoma wypowiedziami];</akap>

<akap>poprawiono błędy źródła --- 
pogwiżdże > pogwiżdżę, wbije > wbiję, socjete > socjetę (być może te formy miały charakteryzować sposób mówienia postaci, poprawiono jako wątpliwe);
Zamieniono kolejność zgodnie z oryg. niem.: WOYZECK [Zamierza się na nią.] Dziewka! > WOYZECK Dziewka! [Zamierza się na nią.];
usunięto nagłówek kwestii TAMBURMAJOR sprzed słów "Jak ja ci pogwiżdżę, to się juchą zalejesz!", ponieważ to kontynuacja wypowiedzi tej samej postaci;
zmieniono nagłówek Wywoływacz > Właściciel budy w kwestii "(prezentując konia) Pokaż, co umiesz! (...)", zgodnie z wersją niem.</akap>

</nota_red>




<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>Woyzeck</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Maria</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kapitan</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Doktor</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Tamburmajor</osoba><pe><slowo_obce>tamburmajor</slowo_obce> (daw.) --- dowódca orkiestry wojskowej lub doboszów.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Podoficer</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Andrzej</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Małgorzata</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Właściciel budy</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Wywoływacz</osoba><pe><slowo_obce>Wywoływacz</slowo_obce> --- niem.: <slowo_obce>Marktschreier</slowo_obce>: kramarz; naganiacz; szalbierz.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Starzec z katarynką</osoba><pe><slowo_obce>Starzec z katarynką</slowo_obce> --- w tekście sztuki: Stary Człowiek.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Żyd</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Gospodarz</osoba><pe><slowo_obce>Gospodarz</slowo_obce> --- w tekście sztuki: Karczmarz.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pierwszy rzemieślnik</osoba><pe><slowo_obce>pierwszy rzemieślnik, drugi rzemieślnik</slowo_obce> --- w tekście sztuki: Pierwszy i Drugi Czeladnik.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Drugi rzemieślnik</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kasia</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Obłąkany Karol</osoba><pe><slowo_obce>Obłąkany Karol</slowo_obce> --- w tekście sztuki: Obłąkany.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Babcia</osoba><pe><slowo_obce>Babcia</slowo_obce> --- w tekście sztuki Babka lub Babcia.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pierwsze, drugie, trzecie dziecko</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pierwsza, druga, trzecia osoba</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Komisarz policji</osoba><pe><slowo_obce>Komisarz policji</slowo_obce> --- w nieprzetłumaczonym fragmencie (<slowo_obce>Paralipomena</slowo_obce>): Policjant.</pe></lista_osoba>


<lista_osoba>Żołnierze, studenci, chłopcy, dziewczęta, dzieci, tłum.</lista_osoba>
</lista_osob>




<naglowek_scena>U KAPITANA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Kapitan</osoba> na krześle, <osoba>Woyzeck</osoba> goli go.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powoli, Woyzeck, powoli; jedno po drugim! Zawrotu głowy dostanę! Cóż to ja z czasem pocznę, gdy się dziś
Woyzeck o dziesięć minut prędzej uwinie? Woyzeck! Niech
no on pomyśli, jeszcze trzydzieści pięknych lat ma przed
sobą! Trzydzieści lat! To jak obszył trzysta sześćdziesiąt
miesięcy, a co dopiero dni, godzin, minut! Cóż to on myśli
począć z taką kupą czasu? Niech on go sobie podzieli!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Rozkaz, panie kapitanie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zaczynam się na dobre bać o świat, kiedy pomyślę o wieczności. To orka, Woyzeck, to ci dopiero orka! Wiecznie ---
to wiecznie, wiecznie. To on rozumie; no, ale czasem nie
jest znowu takie wieczne i wtenczas jedna chwila, tak,
tylko chwilka. --- <begin id="b1423570209538-1904805978"/><motyw id="m1423570209538-1904805978">Czas, Melancholia</motyw>Woyzeck, dreszcz mnie bierze, gdy pomyślę, że świat w jedną dobę sam siebie obiega. Co za
marnotrawstwo czasu! --- do czego to zmierza? --- Woyzeck, już nie mogę patrzeć na żadne koło młyńskie, bo się
mnie melancholia czepia!<end id="e1423570209538-1904805978"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest, panie kapitanie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Woyzeck, czemuż to on zawsze taki zagoniony? Dobry
człowiek tak nie wygląda, dobry człowiek, który ma czyste
sumienie... Woyzeck, niech no on coś powie. Pogoda dzisiaj jaka?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Parszywa, panie kapitanie, parszywa. Wietrzysko!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czuję to, coś się szasta po dworze, taki wiatr to coś jak
mysz. <didask_tekst>szczwano</didask_tekst> Miarkuję, że to pewnie coś z północo-południa?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest, panie kapitanie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ha! ha! ha! Z północo-południa! Ha! ha! ha! On jest głupi,
potwornie głupi. <didask_tekst>wzruszony</didask_tekst> <begin id="b1423570409064-1554412387"/><motyw id="m1423570409064-1554412387">Obyczaje</motyw>Woyzeck, on jest dobry człowiek, ale <didask_tekst>patetycznie</didask_tekst> on nie ma moralności! Moralność to
znaczy, jak się jest moralnym, czy on to rozumie? Moralność --- dobre słowo. On ma dziecko bez błogosławieństwa 
kościoła, jak mówi nasz wielebny kapelan, ,,bez błogosławieństwa kościoła" --- wyrażenie nie moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panie kapitanie. Dobry Bóg nie będzie pytał biednego
pędraka, czy wymówiono amen przed jego zrobieniem. Pan
mówi: ,,Dopuśćcie maluczkich do mnie!"<end id="e1423570409064-1554412387"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co on gada? Cóż to za dzika odpowiedź? Woyzeck, on
mnie tą odpowiedzią zupełnie zbił z pantałyku! Gdy mówię on, to jego mam na myśli, jego...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1423570559296-710381524"/><motyw id="m1423570559296-710381524">Bieda</motyw>My biedny naród. Widzi pan, panie kapitanie, grosz! grosz!
Jak kto nie ma pieniędzy! --- Niech no taki popróbuje
w świecie radzić sobie na moralny sposób! A przecież ma
się także ciało i krew! Ale naszemu bratu<pe><slowo_obce>naszemu bratu</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>unsereins</slowo_obce>: ludzie tacy jak my, naszego pokroju; ktoś taki jak ja.</pe> źle będzie na
tym i na tamtym świecie! Myślę, że gdybyśmy się nawet
do nieba dostali, to by nas i tam zapędzono do robienia grzmotów.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba><end id="e1423570559296-710381524"/>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Woyzeck! on nie ma cnoty, on nie jest cnotliwy człowiek!
Ciało i krew? Gdy leżę w oknie --- a deszczyk dopiero co
przeszedł --- i przyglądam się białym pończoszkom, jak skaczą po ulicy --- tam do diaska! Woyzeck, wtenczas na
miłość mi się zbiera! Ja także mam ciało i krew. Ale cnota,
Woyzeck, cnota! Bo inaczej, cóż z tym czasem zrobić? ---
mówię sobie zawsze --- cnotliwy z ciebie człowiek, <didask_tekst>wzruszony</didask_tekst>
dobry człowiek, dobry człowiek!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1423570708019-466655169"/><motyw id="m1423570708019-466655169">Cnota, Pozycja społeczna</motyw>Tak, panie kapitanie, cnota --- ale gdzie mi tam do tego.
Widzi pan, my prosty naród --- nie mamy cnoty; naszemu
bratu zostaje tylko natura<pe><slowo_obce>naszemu
bratu zostaje tylko natura</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>es kommt nur so
die Natur</slowo_obce>: to bierze się tylko tak z natury.</pe>. Ale gdybym ja był panem i miał
kapelusz i zegarek, i monokl, i umiał ładnie gadać, wtedy bym już na pewno był cnotliwy. Już tam musi być coś
ładnego w tej cnocie, panie kapitanie, ale ja jestem biedny człowiek.<end id="e1423570708019-466655169"/></akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Cóż, Woyzeck, on jest dobry człowiek, dobry człowiek.
Ale on za dużo myśli, a to zżera człowieka; on jest zawsze
taki rozdrażniony. --- Zmęczył mnie ten dyskurs. Woyzeck,
niech on sobie idzie, a niech tak nie pędzi; niech idzie
powoli, powolutku ulicą.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>WOLNA OKOLICA<pe><slowo_obce>wolna okolica</slowo_obce> (niem. <slowo_obce>Freies Feld</slowo_obce>) --- otwarta przestrzeń; dalej to samo wyrażenie jest tłumaczone jako <wyroznienie>otwarte pole</wyroznienie>.</pe>. MIASTO W ODDALI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba> i <osoba>Andrzej</osoba> wycinają pręty w zaroślach.
<osoba>Andrzej</osoba> gwiżdże.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>To miejsce jest przeklęte. Patrz, widzisz ten jasny pas na
trawie, gdzie rośnie tyle bedłek<pe><slowo_obce>bedłka</slowo_obce> (daw.) --- grzyb nieszlachetny, niejadalny albo gorszego gatunku; w oryg. niem. <slowo_obce>Schwamm</slowo_obce>, tu: grzyb (dziś częściej: gąbka).</pe>? Tam wieczorami toczy
się głowa ludzka. Raz podniósł ją jeden, myślał --- jeż.
A w trzy dni i trzy noce leżał już na wiórach. <didask_tekst>(cicho)</didask_tekst>
Andrzej! To byli farmazoni<pe><slowo_obce>farmazoni</slowo_obce> (niem. <slowo_obce>Freimaurer</slowo_obce>, fr. <slowo_obce>franc-maçons</slowo_obce>) --- masoni, wolnomularze.</pe>, ja wiem. Farmazoni!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Jadły trawkę dwa zające,/
Trawkę na zielonej łące...
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Cicho! Andrzej, słyszysz? Słyszysz? Coś idzie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Zjadły trawkę świeżą z łąki,/
Trawkę całą po korzonki!
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap><begin id="b1424181873993-788418397"/><motyw id="m1424181873993-788418397">Szaleniec</motyw>Idzie coś za mną, pode mną. <didask_tekst>tupie o ziemię</didask_tekst> Wszędzie
pusto, słyszysz? Pod nami pusto! Farmazoni!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Boję się.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Cicho, że aż dziwno. Dech zapiera. Andrzej!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czego?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Gadaj coś! <didask_tekst>wodzi ogłupiałym wzrokiem po okolicy</didask_tekst> Andrzej,
jak jasno! Łuna nad miastem! Ogień bucha z ziemi pod
niebiosa, a z góry jakby ryk puzonów... Jak się przybliża!
Uciekajmy! Nie oglądaj się!</akap></kwestia>


<didaskalia>Ciągnie go w krzaki.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>


<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<kwestia><akap>Woyzeck, słyszysz jeszcze?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Cicho, znowu wszędzie cicho, jakby świat zamarł.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Słyszysz? Bębnią na apel. Musimy iść!<end id="e1424181873993-788418397"/></akap></kwestia>

<naglowek_scena>MIASTO</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Maria</osoba> z dzieckiem w oknie, <osoba>Małgorzata</osoba>. Ulicą przeciąga capstrzyk<pe><slowo_obce>capstrzyk</slowo_obce> --- tu: przemarsz formacji wojskowej z orkiestrą przez miasto wieczorem w przeddzień uroczystości.</pe>. <osoba>Tamburmajor</osoba> na przedzie.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>kołysząc na ręku dziecko</didaskalia>



<kwestia><akap>No, mały! Tra ta ta! Tra ta ta! Słyszysz? Nadchodzą!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MAŁGORZATA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Co za chłop! Jak dąb!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Trzyma się jak król!</akap></kwestia>








<didaskalia><osoba>Tamburmajor</osoba> salutuje.</didaskalia>

<naglowek_osoba>MAŁGORZATA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Cóż za czułe spojrzenie, pani sąsiadko! Nie wiedziałam, że
umiecie tak patrzeć.</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Żołnierze to chłopcy na schwał ---/
Żołnierze, żołnierze ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAŁGORZATA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Wasze oczy błyszczą jeszcze.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A choćby! Co wam do tego? Zanieście swoje ślepia do
Żyda, niech wam je wypucuje, może też jeszcze będą błyszczeć i znajdzie się kto, co da za nie dwa świecące guziki.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MAŁGORZATA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Co, co? Ty panno z dzieckiem! Ja jestem uczciwa osoba,
ale ty, każdy cię zna! Siedem par skórzanych portek
potrafisz prześwidrować ślepiami.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zdzira! <didask_tekst>zatrzaskuje okno</didask_tekst> Chodź, mój mały! Czego się ci
ludzie czepiają! Bękart biedny z ciebie, a cieszysz matkę
nieślubną mordką! Aaa!</akap></kwestia>


<didaskalia>śpiewa</didaskalia>




<kwestia><strofa>Dziewczyno, jakiż teraz twój los?/
Dziecko masz, ale męża ci brak./
Tak czy owak, tak czy siak!/
Nocką śpiewam sobie tak ---/
Baju, baju, mój maleńki, o, hej!/
Nie pomoże mi żaden człek, nie!</strofa>




<strofa>Janku, zakładaj siwków sześć,/
Daj im coś pić, daj im coś jeść ---/
Siwki owsa nie chcą żreć,/
Siwki wody nie chcą pić./
Szczere wino, zimne wino musi być! O, hej!/
Dla nich wino zimne musi być!</strofa></kwestia>





<didaskalia>Ktoś puka w okno.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Kto tam? Czy to ty, Franek? Chodź do środka.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie mogę. Muszę na apel!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Naciąłeś prętów dla kapitana?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak, Maryś. Ach...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co ci, Franek? Wyglądasz jakoś nieswój?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>tajemniczo</didaskalia>



<kwestia><akap>Maryś, było znów coś, dużo... Czyż nie jest napisane: ,,I patrz --- oto wyszedł dym od ziemi jakoby z pieca..."<pe><slowo_obce>oto wyszedł dym od ziemi jakoby
z pieca</slowo_obce> --- cytat z <tytul_dziela>Apokalipsy św. Jana</tytul_dziela> (Ap 9,2), w <tytul_dziela>Biblii Gdańskiej</tytul_dziela> ten werset brzmi: <wyroznienie>I otworzyła studnię przepaści; i wystąpił dym z onej studni, jakoby dym pieca wielkiego, i zaćmiło się słońce i powietrze od dymu onej studni</wyroznienie>.</pe></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Franek!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Szło za mną aż do miasta. Coś, czego nie można pojąć, coś,
co nam rozum odbiera. Co to może być?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Franek!</akap></kwestia>

  <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Muszę iść. Dziś wieczorem na kiermasz! Uciułałem jeszcze
trochę grosza!</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co za człowiek! Taki zamyślony! Nie popatrzył nawet na
dziecko. Jeszcze mu się rozum pokręci od tego myślenia!
Coś tak ścichł, syneczku? Boisz się? Ależ ciemno, choć
oko wykol! A zawsze przecie widno, jakby latarnia świeciła. Nie wytrzymam już, dreszcz mnie chwyta.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>ŚWIATŁA, BUDY, LUDZIE</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Stary człowiek</osoba> śpiewa, <osoba>Dziecko</osoba> tańczy przy dźwiękach
katarynki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARY CZŁOWIEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nic stałego, nic trwałego na tym wielkim świecie,/ 
Każdy umrze prędzej, później --- wszyscy o tym wiecie!/ 
Hopsasa! Hopsasa!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hej, Maryś, hopsasa! --- Biedny starzec, biedne dziecko!
Smutek i wesele!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Franek, jak błazny mają rozum, to my chyba też błazny. ---
Śmieszny świat! Piękny świat!</akap></kwestia>


<didaskalia>Oboje idą do <osoba>Wywoływacza</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYWOŁYWACZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>przed jedną z bud, jego żona w spodniach, małpa w kostiumie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Panowie i panie! Tu można oglądać stworzenie, jakim jej
Pan Bóg zrobił. Nic, to fraszka! Proszę, co może sztuka!
Oto małpa. Chodzi prościuteńko, ma surdut i spodnie.
Nosi pałasz u boku! To żołnierz! Najniższy gatunek rodzaju ludzkiego. Michałek, ukłoń się! Ładnie, tak! Niczym
baron! Daj buzi. Tak! <didask_tekst>trąbi</didask_tekst> Muzykalne stworzenie! Panowie i panie! Tu można oglądać astronomicznego konia
i kanarki. Faworyci wszystkich koronowanych głów Europy. Powiedzą wam wszystko, jaki wiek, ilość dzieci, co
za choroba! Rozpoczynamy widowisko! Za chwilę początek początku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chciałabyś tam?</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A jakże, mogę! Chłop z frędzlą<pe><slowo_obce>frędzla</slowo_obce> (niem.: <slowo_obce>Quaste</slowo_obce>) --- tu: ogon; chłop z ogonem to małpa w ludzkim ubraniu.</pe>, a baba w portkach! To
musi być ciekawe.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Stój! Widzisz! Ale kobita!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PODOFICER</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Diabli nadali! Na rozpłodek pułków kirasjerów<pe><slowo_obce>kirasjer</slowo_obce> --- żołnierz jazdy ciężkiej; nazwa związana z wyrazem <wyroznienie>kirys</wyroznienie>, oznaczającym zbroję osłaniającą tułów.</pe>!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>I do hodowli tamburmajorów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PODOFICER</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Jak głowę nosi! A krucze włosy jakby ją ciężarem na bok
ciągnęły! Ależ oczy ---</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Jakbyś do komina spojrzał albo do studni. Jazda za nią!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>WNĘTRZE JASNO OŚWIETLONEJ BUDY</naglowek_scena>
 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co za światło!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak, Maryś: czarne koty, ogniste ślipia! Ha! Ależ wieczór!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WŁAŚCICIEL BUDY</naglowek_osoba>





<didaskalia>prezentując konia</didaskalia>



<kwestia><akap>Pokaż, co umiesz! Pokaż swój bydlęcy rozsądek! Zawstydź
ludzką socjetę! Szanowni państwo, oto koń, posiada cztery
kopyta, jeden ogon, należy do świata uczonych: jest profesorem na uniwersytecie, a studenci uczą się u niego
jazdy konnej i fechtunku<pe><slowo_obce>fechtunek</slowo_obce> --- w oryg. niem.: <slowo_obce>schlagen</slowo_obce>: bić, uderzyć, powalić.</pe>! Posiada zwykły rozum i podwójny rozsądek! Pokaż, co robisz, używając podwójnego
rozsądku! Powiedz, czy wśród szanownej tu socjety dostrzegasz jakiego osła?</akap></kwestia>


<didaskalia>Koń potrząsa łbem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Proszę, oto podwójny rozsądek! To nie jakieś głupie
bydlę, to osoba, człowiek, człowiek-zwierzę --- a jednak
bydlę, bestia.</akap></kwestia>


<didaskalia>Koń zachowuje się nieprzyzwoicie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak, zawstydź socjetę. Szanowni państwo widzą --- bydlę
jest jeszcze naturą, niedoskonałą naturą! Uczyć się od niego! Trzeba zapytać lekarza, to przecież bardzo szkodliwe!
To znaczy: człowieku, bądź naturalny! Stworzonyś z prochu, popiołu, błota. Chcesz być coś więcej niż proch,
popiół, błoto? --- Proszę, co za rozum! Umie liczyć, ale
nie na palcach. Dlaczego? Nie umie się wyrazić, wytłumaczyć, jest odmienionym człowiekiem. Powiedz szanownej
publiczności, która godzina! Czy ktoś spośród szanownych
państwa posiada zegarek?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PODOFICER</naglowek_osoba>






<didaskalia>wspaniałomyślnie i powoli<pe><slowo_obce>wspaniałomyślnie i powoli</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>grossartig und gemessen</slowo_obce>: uroczyście i z godnością.</pe> wyciąga zegarek z kieszeni</didaskalia>



<kwestia><akap>Proszę.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>To muszę zobaczyć!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wspina się na ławkę, <osoba>Podoficer</osoba> pomaga jej.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale baba!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>IZBA MARII</naglowek_scena>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>siedzi, dziecko ma na podołku, a w ręku trzyma kawałek lusterka.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ktoś mu kazał i musiał iść <didask_tekst>przegląda się</didask_tekst>. Ale też świecą te
kamyczki! Co to za jedne być mogą? Co on gadał? ---
Śpij, maluśki, zamknij ślipka mocno!</akap></kwestia>


<didaskalia>Dziecko zakrywa oczy rączkami.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jeszcze mocniej! Leż tak cichutko! Bo cię coś weźmie...</akap></kwestia>


<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Dzieweczko, dzieweczko,/
Zawrzyj okieneczko,/
Idzie z lasu Cygan,/
Porwie cię na wygon.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Znów się przegląda.</didaskalia>



<kwestia><akap>To z pewnością złoto! Jak mi z tym będzie w tańcu do
twarzy! Biedakowi zostaje tylko kącik w świecie i kawałek lusterka, a przecież moje usta tak samo czerwone jak
tych wielkich dam, co mają lustra od góry do dołu i ślicznych panów, co je po rączkach całują. Ale ja jestem tylko
biedna sobie dziewczyna.</akap></kwestia>


<didaskalia>Dziecko podnosi się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Cicho, mały, zamknij ślipka! Śpij, aniołku! <didask_tekst>miga lusterkiem</didask_tekst> Jak to biega po ścianie! --- Zamknij oczka --- bo
jak ci do nich wpadnie, to oślepniesz!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>wchodzi do izby za jej plecami; <osoba>Maria</osoba> zrywa się, zasłaniając uszy
dłońmi.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co tam masz?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nic.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Coś ci przecież błyska pod palcami.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Kolczyki --- znalazłam.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ja jeszcze nic takiego nie znalazłem! Dwa na raz.</akap></kwestia>

 
<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czym ci dziewka<pe><slowo_obce>Czym ci dziewka</slowo_obce> --- czy uważasz mnie za dziewczynę lekkich obyczajów.</pe>?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>No, dobrze już, Maryś. Jak ten mały śpi. Popraw mu
rączkę. Stołek go uwiera. Pot kroplisty wystąpił mu na
czoło... Wszystko pracuje na tym świecie, nawet we śnie!
Ach, my, biedaki!... Masz tu jeszcze pieniądze, Maryś,
żołd i to, com dostał od kapitana.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Bóg ci zapłać, Franku.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Muszę iść. Do wieczora, Maryś! Bądź zdrowa!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>sama, po chwili</didaskalia>



<kwestia><akap>A przecież zły ze mnie człowiek. Dźgnęłabym się. --- Ach!
Co za świat! Wszystko w końcu diabli wezmą --- chłopa
i babę.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>GABINET DOKTORA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba>, <osoba>Doktor</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czegóż to ja dożyłem, Woyzeck? I to się nazywa honorowy
człowiek? Aj! Aj! Aj!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co takiego, panie doktor?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Już ja widziałem, Woyzeck! On szczał na ulicy, szczał na
ścianę jak pies! To za to mu daję trzy grosze na dzień
i wikt, Woyzeck? To źle! Świat staje się zły, bardzo zły!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1424185058960-786232675"/><motyw id="m1424185058960-786232675">Natura, Wolność, Ciało</motyw>Co robić, panie doktor, jak kogo natura przyprze!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Natura przyprze, natura przyprze! Natura! Czyż nie dowiodłem, że <slowo_obce>musculus constrictor vesicae</slowo_obce><pe> <slowo_obce>musculus constrictor vesicae</slowo_obce> (łac.) --- zwieracz pęcherza.</pe> podlega woli?
Natura! Woyzeck! Człowiek jest wolny! W człowieku
indywidualność dojrzewa do wolności! Moczu nie móc
utrzymać!<end id="e1424185058960-786232675"/> <didask_tekst>(potrząsa głową, zakłada ręce w tył i przechadza się
tam i z powrotem)</didask_tekst> Czy on już zjadł swój groch, Woyzeck?
Tylko groch, tylko strączkowe owoce, do kroćset, niech
on sobie zapamięta! Będzie przewrót w nauce --- rozbiję
ją w puch. Mocznik 0,10, salmiak<pe><slowo_obce>salmiak</slowo_obce> a. <slowo_obce>chlorek amonu</slowo_obce> --- substancja używana jako składnik leków na kaszel, szamponów i konserwant.</pe>, <slowo_obce>hyperoxyd</slowo_obce><pe><slowo_obce>hyperoxyd</slowo_obce> --- nadtlenek.</pe> --- Woyzeck,
czy on mógłby się teraz wyszczać? Niech no on tam wejdzie i spróbuje!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie mogę, panie doktor.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<didaskalia>przesadnie</didaskalia>



<kwestia><akap>Ale na ścianę szczać! <begin id="b1424186175873-3352342945"/><motyw id="m1424186175873-3352342945">Lekarz, Nauka</motyw>Mam na piśmie, umowa jak wół! ---
Widziałem, widziałem na własne oczy --- wytknąłem właśnie
nos przez okno, aby promienie słoneczne mogły wpadać do
dziurek i abym mógł obserwować proces kichania. <didask_tekst>Idzie
wprost na niego</didask_tekst>. Nie, ja się nie gniewam, gniew zdrowiu
szkodzi, gniew to nie naukowa rzecz. Jestem spokojny,
zupełnie spokojny, mój puls ma swoje normalne 60 i wszystko to mówię mu z najzimniejszą krwią. Też coś, któż
by się to na człowieka gniewał, na człowieka! Gdyby to
był przynajmniej jakiś odmieniec, który mi zdycha! Ale,
Woyzeck, on przecież nie powinien był szczać na ścianę!<end id="e1424186175873-3352342945"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Widzi pan, panie doktor, czasem to się może mieć taki
charakter, taką budowę. --- Ale z naturą to inna rzecz,
widzi pan, z naturą <didask_tekst>strzela palcami</didask_tekst> to jest coś takiego,
jak by to powiedzieć, na ten przykład...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Woyzeck, on znowu zaczyna filozofować.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>poufale</didaskalia>



<kwestia><akap>Panie doktor, widział pan już coś z podwójnej natury?
Gdy słońce stało wysoko i było tak, jakby świat palił się
w ogniu, przemówił do mnie jakiś głos straszny.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Woyzeck, on ma zwykłą <slowo_obce>aberratio</slowo_obce><pe><slowo_obce>aberratio</slowo_obce> (łac.) --- zboczenie, zaburzenie.</pe>.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>kładąc palce na nosie</didaskalia>



<kwestia><akap>Bedłki, w tym cała rzecz! Czy pan widział kiedy, jak na
ziemi rosną bedłki i układają się figury, w tym coś jest,
tak --- gdyby to mógł ktoś odczytać!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Woyzeck, on ma dobrą <slowo_obce>idée fixe</slowo_obce><pe><slowo_obce>idée fixe</slowo_obce> (fr.) --- natrętna myśl.</pe>, cenną <slowo_obce>aberratio mentalis
partialis</slowo_obce><pe><slowo_obce>aberratio mentalis partialis</slowo_obce> (łac.) --- częściowe zaburzenie umysłowe.</pe>, drugą <slowo_obce>species</slowo_obce>! Bardzo pięknie rozwinięte!
Woyzeck, on dostanie podwyżkę! Druga <slowo_obce>species</slowo_obce> --- <slowo_obce>idée
fixe</slowo_obce> przy stanie na ogół normalnym! Czy on robi wszystko jak zawsze? Goli swego kapitana?</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

 
<kwestia><akap>Tak jest!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Je groch?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>




 
<kwestia><akap>Dokumentnie, panie doktor! Pieniądze za strawne<pe><slowo_obce>strawne</slowo_obce> (daw.) --- pieniądze przeznaczone na koszty utrzymania.</pe> dostaje kobieta.</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>I pełni służbę?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo z niego interesujący okaz! On otrzyma jeszcze
dodatek na tydzień, Woyzeck, niech on się tylko dzielnie
trzyma. Niech pokaże puls. Dobrze.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>IZBA MARII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Maria</osoba>, <osoba>Tamburmajor</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Maryśka.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba><begin id="b1424185961190-1373224890"/><motyw id="m1424185961190-1373224890">Flirt, Zmysły</motyw>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>patrząc na niego znacząco</didaskalia>



<kwestia><akap>Idź no kawałek! --- Ale bo też pierś jak u byka. Broda
jak u lwa. Takiego niełatwo znaleźć. Mogę się pysznić
przed wszystkimi babami!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>A co dopiero w niedzielę, jak włożę wielki pióropusz
i białe rękawice! Do stu piorunów! Książę mówi zawsze ---
człowieku, kawał draba z niego!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>drwiąco</didaskalia>



<kwestia><akap>Ho, ho, ho! <didask_tekst>staje naprzeciwko niego</didask_tekst> Chłop na schwał!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>A z ciebie baba jak mur. Do licha! Może byśmy tak założyli hodowlę tamburmajorów, co?</akap></kwestia>


<didaskalia>Obejmuje ją.</didaskalia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Puszczaj!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ty bestio!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>gwałtownie</didaskalia>

<kwestia><akap>Ręce przy sobie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TAMBURMAJOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Diabeł ci z oczu patrzy.</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Niech będzie. Wszystko jedno!<end id="e1424185961190-1373224890"/></akap></kwestia>


<naglowek_scena>ULICA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kapitan</osoba>, <osoba>Doktor</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<didaskalia>idzie ulicą zadyszany, zatrzymuje się; sapie, rozgląda się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie pędź pan tak, panie doktorze! Nie wiosłuj tak laską.
Za śmiercią gonisz? Dobry człowiek, co ma czyste sumienie, nie chodzi tak prędko. Dobry człowiek --- <didask_tekst>chwyta
<osoba>Doktora</osoba> za surdut</didask_tekst> pozwól, że uratuję jedno życie ludzkie.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Pilno mi, pilno!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Doktorze, jest mi tak smutno, jakaś melancholia mnie
ogarnia i wciąż chce mi się płakać, kiedy widzę mój
mundur wiszący na ścianie.</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A pan sam? Hm! nabrzmiała, tłusta, gruba szyja, apoplektyczna kompleksja! <begin id="b1424186112478-3696575804"/><motyw id="m1424186112478-3696575804">Lekarz, Nauka</motyw>Tak, panie kapitanie, może pan
dostać apopleksji <slowo_obce>cerebri</slowo_obce><pe><slowo_obce>cerebri</slowo_obce> (łac.) --- mózgu.</pe>. Możliwe jednak, że tylko po
jednej stronie, tak jest, może pana sparaliżować tylko
z jednego boku, a w najlepszym wypadku może pan mieć
paraliż mózgu i czeka pana tylko wegetacja. Tak! Oto
w przybliżeniu widoki pańskie na najbliższe cztery tygodnie! Poza tym mogę pana zapewnić, że dostarczy pan
jednego z bardziej interesujących wypadków; jeśli Bóg
pozwoli, że język pański będzie tylko częściowo obezwładniony, wówczas dokonamy nieśmiertelnego eksperymentu.<end id="e1424186112478-3696575804"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Doktorze! Nie strasz pan! Ludzie już umierali z przestrachu, samego tylko przestrachu. Widzę już ludzi
z cytrynami<pe><slowo_obce>Widzę już ludzi
z cytrynami w rękach</slowo_obce> --- w niemieckiej kulturze cytryna może symbolizować krytykę.</pe> w rękach, ale wszyscy powiedzą --- to był
dobry człowiek, dobry człowiek. Tak, panie Gwóźdźdotrumny.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<didaskalia>podsuwa mu kapelusz.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co to jest, panie kapitanie? To jest pusty łeb, czcigodny
panie Wiechciuodmusztry!</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<didaskalia>wypychając pięścią połę surduta, imituje kukłę.</didaskalia>



<kwestia><akap>A co to jest, doktorze? Bałwan. Ha, ha, ha! zacny panie
Gwóźdźdotrumny! No, ale bez obrazy! Ja jestem dobry
człowiek, lecz jak zechcę, to też potrafię! Powiadam
panu, doktorze, jak zechcę...</akap></kwestia>


<didaskalia>Przechodzi <osoba>Woyzeck</osoba> i chce ich wyminąć.</didaskalia>



<kwestia><akap>Hej, Woyzeck. Cóż on tak pędzi mimo nas? Niech no on
przystanie, Woyzeck. On lata po świecie niczym otwarta
brzytwa, można się naciąć na niego! Biegnie, jakby miał
do golenia cały pułk kastratów i czekała go szubienica
za jedno choćby zacięcie. Ale co do długich bród --- cóż
to ja chciałem powiedzieć, Woyzeck --- długie brody...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Długie włosy na brodzie. Już Pliniusz mówi o tym ---
trzeba żołnierzy od tego odzwyczajać.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<didaskalia>mówi dalej</didaskalia>



<kwestia><akap><begin id="b1424186343382-87044797"/><motyw id="m1424186343382-87044797">Plotka</motyw>Ha, długie brody! Cóż on na to, Woyzeck? Czy nie
znalazł on przypadkiem włosa z brody w swoim talerzu?
Ha, ha, ha! On mnie przecież rozumie? Ludzki włos! Z brody jakiegoś sapera --- albo podoficera --- albo jakiegoś tamburmajora... Hę, Woyzeck? Ale on ma porządną kobietę, co? Nie tak jak inni.<end id="e1424186343382-87044797"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest! Co pan chce powiedzieć, panie kapitanie?!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Jaką minę robi ten huncwot! Może tam i nie w zupie, ale
jak się pośpieszy i za róg skoczy --- to znajdzie jaki tam
na czyichś ustach --- niby włos! Na ustach, Woyzeck. ---
Och! I ja kiedyś wiedziałem, co to miłość! Woyzeck, cóż
on tak zbladł jak kreda!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Panie kapitanie, biedny ze mnie człowiek. Nic poza tym
nie mam na świecie! Panie kapitanie, jeśli pan żarty
sobie stroi...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Żarty? Ja? Niechże cię! Żarty? Durniu...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Puls, Woyzeck! Mały, ostry, urywany...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Panie kapitanie! Czasem ziemia jest komuś gorąca jak
piekło --- mróz, mróz --- załóżmy się, że w piekle jest
mróz... To niemożliwe! Ludzie, ludzie! To niemożliwe!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ośle, cóż to, czy on chce się zastrzelić? Gotów mnie jeszcze
przebić wzrokiem! Ja chcę dobrze dla niego, bo on jest
dobry człowiek. Woyzeck dobry człowiek!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Muskuły twarzy stężałe, napięte, chwilami drgające.
Podniecony, wzburzony.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Idę --- wszystko możliwe! Człowiek --- wszystko możliwe!
Ładna pogoda, panie kapitanie. Niech pan spojrzy, ładne,
mocne, szare niebo; miałoby się gdzie wbić kołek i obwiesić na nim. Przynajmniej wiedziałby człowiek, czego się
trzyma! Tak i znowu ,,tak" --- i ,,nie". ,,Tak" czy ,,nie",
panie kapitanie? Czy ,,nie" ponosi winę za ,,tak", czy
,,tak" za ,,nie"? Zastanowię się nad tym.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi dużymi krokami, najpierw powoli, potem coraz szybciej.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<didaskalia>pędzi za nim</didaskalia>



<kwestia><akap>Fenomen! Woyzeck, podwyżka!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KAPITAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zupełnie mi się przez tych ludzi w głowie mąci! Jakże
biegnie! Ta długa tyka wyrywa<pe><slowo_obce>wyrywać</slowo_obce> (tu daw. pot.) --- pędzić, biec.</pe> jak cień pająka<pe><slowo_obce>wyrywa jak cień pająka</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>greift aus, als laeuft der Schatten von einem Spinnbein</slowo_obce>: pędzi jak przemykający cień pajęczej nogi.</pe>. A krótki
kuśtyka. Wysoki jest jak błyskawica, a mały niczym
grzmot. Ha, ha! groteska, groteska.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>IZBA MARII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba>, <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>wpatruje się w <osoba>Marię</osoba> i potrząsa głową</didaskalia>



<kwestia><akap>Hm! Nic nie widzę, nic nie widzę. O, to by było widać, to
by można rękami namacać!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>zastraszona</didaskalia>



<kwestia><akap>Co ci to, Franku? Zbzikowałeś!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Grzech, tak opuchły i wzdęty --- to musiałoby tak śmierdzieć, że wszystkie aniołki wykurzyłoby do nieba! Ale
ty, Maryś, masz czerwone wargi! czerwone wargi
i żadnego wrzodu na nich? Jesteś piękna --- jak grzech.
Ale czy to grzech śmiertelny może być piękny?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Franek, bredzisz!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czort! Tu on stał? Tak? tak?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ano, że dzień długi, a świat wiekowy, z pewnością niejeden stał na tym miejscu.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Widziałem go!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Można dużo widzieć, gdy się ma dwoje oczu, a ślepym
się nie jest i słońce świeci.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Dziewka!</akap></kwestia>

<didaskalia>Zamierza się na nią.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1424186555652-216401293"/><motyw id="m1424186555652-216401293">Przemoc</motyw>Wara! Raczej nożem dźgnij, ale ręki nie podnoś! Własny
ojciec się nie ważył, jak mi dziesięć lat było i jakem
na niego spojrzała.<end id="e1424186555652-216401293"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1424186588044-1734146683"/><motyw id="m1424186588044-1734146683">Zazdrość</motyw>Maryśka! --- Nie, to by było widać! Człowiek jest otchłanią; w głowie się kręci, gdy się spojrzy... Oby tak było!
Chodzi jak sama niewinność. No, cnoto, masz znamię
na sobie. Wiem to? wiem to? Kto to wie?<end id="e1424186588044-1734146683"/></akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>KORDEGARDA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba>, <osoba>Andrzej</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
A u naszej gospodyni dziewka co się zowie./
Dzień i noc, dzień i noc/
Siaduje w ogrodzie.
</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Andrzej!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ładna pogoda!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Świąteczny czas!<pe><slowo_obce>Świąteczny czas!</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>Sonntagswetter</slowo_obce>: niedzielna pogoda.</pe> Muzyka za miastem. Dziewczęta tam
już dawno poszły... Tańce... z chłopaków aż się kurzy, w to
mi graj!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>niespokojnie</didaskalia>



<kwestia><akap>Tańce, Andrzeju? Oni tańczą?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Od proga do stoga.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tańczą, tańczą...</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A niech tam.</akap></kwestia>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
W ogrodzie siaduje,/
Do żołnierzy zęby szczerzy ---/
Na chłopców czatuje.
</strofa></kwestia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Andrzej, nie mam spokoju.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wariat!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Muszę iść! Wszystko mi się kręci w oczach. Tańce. Będzie
jej gorąco! Psiamać! Andrzej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O co chodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Muszę iść, muszę zobaczyć.</akap></kwestia>
 

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ty niespokojny duchu! Względem dziewki?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Idę, idę! Tu mi za gorąco.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>KARCZMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Okna pootwierane. Tańce. Przed karczmą ławki. Chłopcy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY CZELADNIK</naglowek_osoba>





<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Mam na sobie tylko koszulinę cudzą./
Moja dusza nieśmiertelna mocno cuchnie wódą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CZELADNIK</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Niezabudko! Bracie, czy mam ci po przyjaźni dziurę
w naturze zrobić? Bracie! Muszę ci dziurę w naturze
zrobić, muszę ci wszystkie pchły na ciele powytracać.
Bracie! ze mnie też chłop, ty wiesz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CZELADNIK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Moja dusza, moja nieśmiertelna dusza cuchnie mocno
wódą! Nawet z pieniędzy robi się gnil<pe><slowo_obce>gnil</slowo_obce> (daw.) --- zgnilizna, coś zgniłego.</pe>. Niezabudko, jakiż
piękny ten świat! Bracie, musiałbym ceber łez wypłakać!
Chciałbym, żeby nasze nosy zmieniły się w pełne flaszki,
abyśmy mogli sobie nawzajem wlać je w gardziołka!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CHŁOPCY</naglowek_osoba>






<didaskalia>śpiewają</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Raz jechał strzelec z doliny Renu/
Lasem zielonym, konikiem wronym.../
Hop, hop! Z tropu w trop! Hop, hop!/
Dalejże w jary, dalej w dąbrowy,/
Strzeleckie serce radują łowy!/
Hop, hop! Z tropu w trop! Hop, hop!
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba> staje przy oknie, zaziera do środka. <osoba>Maria</osoba> i <osoba>Tamburmajor</osoba> przesuwają się w tańcu obok niego, nie dostrzegając
go.</didaskalia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>On! Ona! Diabli!</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>mijając go w tańcu</didaskalia>




<kwestia><akap>Mocniej! Mocniej!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>bez tchu</didaskalia>



<kwestia><akap>Mocniej --- mocniej! <didask_tekst>osuwa się na ławę przed domem, łamie ręce<pe><slowo_obce>osuwa się na ławę przed domem, łamie ręce</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>fährt heftig auf, sinkt zurück, schlägt die Hände ineinander</slowo_obce>: zrywa się gwałtownie, opada z powrotem na ławę, potrząsa rękami; gesty wyrażające bardziej wzburzenie niż rozpacz.</pe></didask_tekst> <begin id="b1424186872456-3476744192"/><motyw id="m1424186872456-3476744192">Zazdrość</motyw>Mocniej! Kręćcie się! Tarzajcie się! Czemuż nie zgasi
Bóg słońca! Wszystko tarza się w rozpuście, jedno przez
drugie! Chłop i baba, człowiek i bydlę! I robią to w biały
dzień, robią prawie na dłoni, jak komary. Dziewka!
Dziewka! Gorąca, gorąca! Mocniej! <didask_tekst>zrywa się gwałtownie</didask_tekst>
Bydlak, jak on ją obłapia! Jej ciało! On ją teraz --- jak ja
kiedyś.<end id="e1424186872456-3476744192"/></akap></kwestia>


<didaskalia>Pada oszołomiony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CZELADNIK</naglowek_osoba>





<didaskalia>w izbie, wlazł na stół i prawi</didaskalia>



<kwestia><akap>Atoli, gdy pielgrzym staje, nachylony nad rzeką czasu,
albo też do mądrości bożej się zwraca i pyta --- po co jest
człowiek? po co jest człowiek? --- Zaprawdę jednak,
drodzy słuchacze, powiadam wam, dobrze jest, jak jest,
z czegóż bowiem żyć by mieli chłop, bednarz, szewc,
doktor, gdyby Pan Bóg nie stworzył człowieka? Z czegóż
żyłby krawiec, gdyby to on nie zaszczepił był ludziom uczucia wstydliwości? Z czegóż żołnierz, gdyby nie wyposażył człowieka w potrzebę zabijania? Dlatego nie
upadajcie na duchu, najmilsi, tak! tak! Wszystko jest
milusie i rozkoszne<pe><slowo_obce>milusie i rozkoszne</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>lieblich und fein</slowo_obce>: uroczo i wspaniale.</pe> --- ale wszystko, co ziemskie, jest
znikome, bo nawet pieniądz obraca się w gnil. Na koniec
pozwólcie nam jeszcze, najmilsi słuchacze, wyszczać się
krzyżową sztuką, niech zdechnie jakiś Żyd!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wśród ogólnego krzyku <osoba>Woyzeck</osoba> ocknął się i ucieka.</didaskalia>


<naglowek_scena>OTWARTE POLE</naglowek_scena>
 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1424509320589-1967932159"/><motyw id="m1424509320589-1967932159">Kuszenie, Szaleństwo</motyw>Mocniej! Mocniej! Grają skrzypki i piszczałki. --- Mocniej, mocniej! Cicho, muzyka! Ha! co? co mówicie?
<didask_tekst>pochyla się nad ziemią</didask_tekst> Tak --- głośniej, głośniej! Teraz
słyszę. Przebij --- przebij ten wilczy pomiot! Przebij ---
przebij --- ten --- wilczy pomiot --- na śmierć. --- Trzeba? --- muszę? --- Słyszę ciągle, coraz mocniej! --- Zabij ---
zabij! I wiatr tak mówi --- zabij --- przebij --- na śmierć!<end id="e1424509320589-1967932159"/></akap></kwestia>

<naglowek_scena>IZBA W KOSZARACH</naglowek_scena>

<didaskalia>Noc. <osoba>Andrzej</osoba> i <osoba>Woyzeck</osoba> śpią na jednym łóżku.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><akap>Andrzej!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Andrzej</osoba> mruczy przez sen.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba> potrząsa <osoba>Andrzejem</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Andrzej! Andrzej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co się stało?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie mogę spać! Ledwie oczy przymknę, znów ich widzę
i słyszę skrzypce mocniej, coraz mocniej! A potem coś
gada w ścianie. Nic nie słyszysz?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak --- niech sobie tańczą! Człowiek zmęczony, niech nas
Bóg ma w swej opiece, amen.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wciąż coś gada: przebij! zadźgaj! A przed oczami błyska
mi ciągle coś jak nóż!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Śpij, wariacie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mocniej! Mocniej!</akap></kwestia>


<naglowek_scena>PODWÓRZE U DOKTORA</naglowek_scena>

<didaskalia>Studenci i <osoba>Woyzeck</osoba> na dole. <osoba>Doktor</osoba> w okienku poddasza.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Moi panowie! Siedzę tu na dachu jak Dawid, który ujrzał
Betsabę<pe><slowo_obce>Dawid, który ujrzał Betsabę</slowo_obce> --- scena z <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> (2Sm 11,2): Dawid, król Judy (w latach ok. 1010--970 p.n.e.), z dachu swojego pałacu zobaczył kąpiącą się Batszebę (Betsabę), żonę Uriasza, i zapragnął jej. Wysłał więc Uriasza na pewną śmierć w walce, a następnie uczynił Batszebę jedną ze swoich żon. Bóg ukarał za to Dawida śmiercią pierwszego syna z tego związku; drugim synem Batszeby i Dawida był Salomon, następca tronu.</pe>; ale ja nie widzę nic poza suszącymi się w ogrodzie <slowo_obce>culs de Paris</slowo_obce><pe><slowo_obce>cul de Paris</slowo_obce> (fr.) --- element stroju modny na początku oraz w końcu XVIII w., poduszki podkreślające mocno krągłość pośladków, noszone pod spódnicą.</pe> z pensjonatu żeńskiego. Panowie!
Doszliśmy do tej ważnej kwestii, dotyczącej stosunku
subiektu do obiektu. Gdy weźmiemy jeden z tych
obiektów, w którym na tak wysokim stopniu manifestuje
się organiczna samoafirmacja boskości, i rozważymy jego
stosunek do otoczenia, do ziemi, do kosmosu --- gdy więc,
proszę państwa, wyrzucę tego kota przez okno, jak ustosunkuje się owa istota do prawa grawitacji zgodnie
z własnym instynktem? Woyzeck! <didask_tekst>ryczy</didask_tekst> Woyzeck!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>złapał kota</didaskalia>



<kwestia><akap>Panie doktor, on gryzie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ośle! On złapał bestię tak czule, jakby to była jego rodzona babka!
</akap></kwestia>

<didaskalia>Schodzi na dół.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Panie doktor, ja się trzęsę.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<didaskalia>rozradowany</didaskalia>



<kwestia><akap>Ha, ha! Dobra nasza, Woyzeck. <didask_tekst>zaciera ręce, bierze kota</didask_tekst>
Co widzę, moi panowie? Nowy gatunek kociej wszy. Okaz
o wiele piękniejszy od dotychczas znanych. <didask_tekst>wyciąga lupę</didask_tekst>
Panowie, kocia wesz!</akap></kwestia>


<didaskalia>Kot ucieka.</didaskalia>



<kwestia><akap>Moi panowie, to zwierzę nie posiada ani odrobiny zmysłu
naukowego... Panowie! W zamian za to możecie obejrzeć
coś innego. Widzicie tego człowieka! Od kwartału nie jada
on nic prócz grochu! Zauważcie, proszę, skutek --- zbadajcie tylko ten nierówny puls, a potem oczy!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Panie doktor, całkiem mi ciemno.</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Odwagi, Woyzeck! Jeszcze parę dni i wszystko będzie
skończone. Badajcie, panowie, dotykajcie!</akap></kwestia>


<didaskalia>Studenci obmacują <osoba>Woyzeckowi</osoba> skronie, puls i piersi.</didaskalia>



<kwestia><akap>A propos, Woyzeck, niech no on dla panów studentów
porusza trochę uszami! Dawno już chciałem pokazać to
panom. Dwa muskuły są przy tym czynne. <slowo_obce>Allons</slowo_obce><pe><slowo_obce>allons</slowo_obce> (fr.: chodźmy) --- tu: no dalej; naprzód.</pe>, zaczynamy!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ach, panie doktor...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>DOKTOR</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Bestio, czy może mam ci rozruszać uszy? Chcesz tak
zrobić jak kot? A więc, moi panowie --- oto pewnego
rodzaju forma przejściowa do osła. Często spotykana
również dzięki wychowaniu kobiecemu i mowie rodzimej.
Woyzeck! Ile twoja matka z wielkiej czułości powyrywała
ci włosów na pożegnanie? Co za rzadzizna! A może to tak
dopiero od kilku dni, czy to nie wskutek grochu? Tak,
moi panowie, groch, groch!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>DZIEDZINIEC W KOSZARACH</naglowek_scena>
 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Słyszałeś co?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Jest, i to z kamratem.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Coś mówił.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Skąd wiesz? Co mam ci gadać? No, śmiał się i powiedział:
morowa kobita! Ma ci uda! I... gorąca!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<didaskalia>całkiem zimno</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak? Powiedział to? Co to mi się śniło dziś w nocy,
Andrzej? Czy nie nóż? Co za głupie sny człowieka nachodzą!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Gdzie<pe><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- tu: dokąd idziesz.</pe>, Woyzeck?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Wina przynieść kapitanowi. --- Ach! Andrzej, a przecież
ona była jedna jedyna!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Była?</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nic. Adieu!</akap></kwestia>


<naglowek_scena>KRAMIK<pe><slowo_obce>Kramik</slowo_obce> --- w źródle scenę ,,Kramik" poprzedza scena w bójki karczmie, gdzie Woyzeck zostaje pokonany przez Tamburmajora.</pe></naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba>, <osoba>Żyd</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ta pukawka jest za droga.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻYD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nu, kupicie? Nie kupicie? Może co jeszcze?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co kosztuje ten nóż?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ŻYD</naglowek_osoba>


<kwestia><akap><begin id="b1425052502633-1587620775"/><motyw id="m1425052502633-1587620775">Broń</motyw>Zupełnie porządny! Chcecie się nim poderżnąć? Nu, co
jest? Dam go wam tak tanio, jak każdy inny. Będziecie
mieli swoją śmierć tanio, ale przecież nie można za darmo.
Nu? Żebyście mieli niedrogą śmierć.<end id="e1425052502633-1587620775"/></akap></kwestia><naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To może krajać coś więcej jak chleb...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ŻYD</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dwa grosze.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Na!</akap></kwestia>


<didaskalia>Rzuca pieniądze, bierze nóż; wychodzi.</didaskalia>

<naglowek_osoba>ŻYD</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Na! Hihi! Jakby to było nic! A to jest przecież piniądz.
Psi syn!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>IZBA MARII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>OBŁĄKANY</naglowek_osoba>





<didaskalia>leżąc, opowiada sobie bajkę na palcach</didaskalia>



<kwestia><akap>Ten pan król ma złotą koronę... Jutro przyprowadzę
królowej pani jej dziecko... Kiszka mówi: chodź, wątrobianko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



<didaskalia>przewraca kartki <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela></didaskalia>



<kwestia><akap><begin id="b1424511124878-1897759156"/><motyw id="m1424511124878-1897759156">Modlitwa, Sumienie</motyw>,,...I nie znaleźli fałszu w uściech<pe><slowo_obce>w uściech</slowo_obce> --- daw. forma Msc. lm., dziś: w ustach.</pe> jego"<pe><slowo_obce>I nie znaleźli fałszu w uściech jego</slowo_obce> --- cytat z <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela>, z Księgi Izajasza (Iz 53,9), powtórzony też w <tytul_dziela>Pierwszym Liście św. Piotra</tytul_dziela> (1P 2,22), gdzie odnosi się do Jezusa Chrystusa.</pe>... Boże, Boże, nie
patrz na mnie! <didask_tekst>dalej przewraca kartki</didask_tekst> ,,...I przyprowadzili
doktorzy i faryzeusze niewiastę, którą zastano na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku... A Jezus powiedział: I ja
cię nie potępię. Idź, a nie grzesz więcej."<pe><slowo_obce>I przyprowadzili doktorzy (...) Idź, a nie grzesz więcej</slowo_obce> --- scena z <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela>, z <tytul_dziela>Ewangelii wg św. Jana</tytul_dziela> (J 8,3-11).</pe> <didask_tekst>(składa ręce)</didask_tekst>
Boże, Boże! --- nie mogę! Boże, daj choć tyle, bym się
mogła modlić!<end id="e1424511124878-1897759156"/></akap></kwestia>


<didaskalia>Dziecko tuli się do niej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ten chłopak rozdziera mi serce. <didask_tekst>do <osoba>Obłąkanego</osoba></didask_tekst> Karol!
I to się pęta pod słońcem!</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>Obłąkany</osoba> zabiera dziecko. Cisza.</didaskalia>


<kwestia><akap>Franek nie przyszedł, wczoraj nie, dzisiaj nie... Gorąco
mi, gorąco. <didask_tekst>otwiera okno</didask_tekst> ,,I stanąwszy z tyłu u nóg
Jego, poczęła łzami zlewać stopy Jego i wycierać włosami
swej głowy. I całowała stopy Jego i namaszczała olejkiem"<pe><slowo_obce>I stanąwszy z tyłu u nóg Jego (...) namaszczała olejkiem</slowo_obce> --- cytat z <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> (Łk 7,38).</pe>... <didask_tekst>bije się w piersi</didask_tekst> Wszystko umiera! Zbawicielu!
Chciałabym namaszczać Twoje nogi --- Zbawicielu!</akap></kwestia>



<naglowek_scena>KOSZARY</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Andrzej</osoba>. <osoba>Woyzeck</osoba> grzebie w swoich rzeczach.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ta kamizelka nie należy do munduru. Może ci się przydać, Andrzej!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<didaskalia>osłupiały, odpowiada na wszystko</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak jest.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ten krzyż jest mojej siostry, pierścioneczek także.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Mam święty obrazek, dwa serduszka, szczere złoto. To
leżało w Biblii mojej matki, a na tym napisane:</akap>




<strofa>
Panie! Jak ciało Twoje najkrwawsze/
Niech me serce będzie zawsze.
</strofa>




<akap>Matka czuje tylko jeszcze, jak jej słońce świeci na ręce --- to nic.</akap></kwestia>




 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak jest!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>wyciąga papier</didaskalia>



<kwestia><akap>Fryderyk Jan Franciszek Woyzeck, żołnierz i strzelec
w drugim regimencie, drugiego batalionu, czwartej kompanii, urodzony w Zwiastowanie Marii Panny, 20 lipca.
Mam dzisiaj trzydzieści lat, siedem miesięcy i dwanaście
dni.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Franek, idź no ty do lazaretu<pe><slowo_obce>lazaret</slowo_obce> ---  szpital wojskowy.</pe>! Musisz napić się wódki
z proszkiem --- to zabija gorączkę.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak, Andrzej, gdy cieśla wióry zbiera, któż wie, komu
przyjdzie złożyć na nich głowę.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>ULICA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Maria</osoba> przed domem z <osoba>Dziewczętami</osoba>, <osoba>Babka</osoba>, później
<osoba>Woyzeck</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DZIEWCZĘTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak pięknie świeci słonko dziś,/
Jak pachnie ziemia, kwitnie kłos!/
Miedzą wśród pól, łąkami szli ---/
Po dwóch, po dwóch, po dwóch.../
Szli pośród traw, szli pośród zbóż ---/
Fleciści wprzód, skrzypkowie tuż,/
Czerwone buty każdy miał/
I szli, i szli --- i szli...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZE DZIECKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nieładne.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DRUGIE DZIECKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Coś innego. Ale co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PIERWSZE DZIECKO</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Mario, zaśpiewaj nam.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie mogę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PIERWSZE DZIECKO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Dlaczego?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dlatego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGIE DZIECKO</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Ale dlaczego dlatego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECIE DZIECKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Babciu, opowiadaj!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BABCIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodźcie, małe szkraby! --- <begin id="b1424511351821-2416320923"/><motyw id="m1424511351821-2416320923">Rozczarowanie, Samotność, Życie jako wędrówka</motyw>Było sobie raz biedne dziecko
i nie miało ani ojca, ani matki --- wszystko mu pomarło
i nie było nikogo na świecie, a ono wędrowało i szukało
dzień i noc. A że nie miało nikogo już na świecie, chciało
iść do nieba. Księżyc spojrzał na nie tak mile, a gdy przyszło w końcu do księżyca, to był to kawałek zgniłego drzewa. Wtedy chciało iść do słońca, słońce spojrzało na nie tak
mile, a gdy doszło w końcu do słońca, to był to zwiędły
słonecznik. Wtedy postanowiło pójść do gwiazd. Gwiazdy
popatrzyły na nie tak mile, a gdy doszło w końcu do
gwiazd, to były to złote muszki wbite na ciernie przez
dzierzbę. Wtedy dziecko chciało wrócić znów na ziemię,
ale gdy przyszło do ziemi, to ziemia była przewróconym
gliniakiem. Tak więc zostało samiusieńkie i przysiadło,
i zaczęło płakać. I siedzi tam aż dotąd i jest samo, samiusieńkie.<end id="e1424511351821-2416320923"/></akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>pojawia się</didaskalia>



<kwestia><akap>Mario!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>przestraszona</didaskalia>



<kwestia><akap>Co się stało?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Mario, chodźmy. Czas już.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Gdzie?</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Bo ja wiem?</akap></kwestia>


<naglowek_scena>DROGA LEŚNA NAD STAWEM</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba>, <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tam na lewo idzie się do miasta. Ciemno.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ty tu zostaniesz, Mario! Chodź, siądź sobie!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ale ja muszę iść.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie schodzisz już sobie więcej nóg do krwi.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Coś ty taki...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Czy pamiętasz, Maryś, jak to dawno, odkąd się znamy?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Na Zielone Świątki dwa lata.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A jak myślisz, długo to jeszcze potrwa?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Muszę iść przygotować wieczerzę.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1424511524963-176567441"/><motyw id="m1424511524963-176567441">Morderstwo, Zazdrość</motyw>Zimno ci? A przecieżeś gorąca. Jakie gorące masz usta!
Gorący twój dech dziewki! A przecież niebo bym dał za to
i zbawienie wieczne, by móc cię nieraz jeszcze całować!
Drżysz z zimna? Kto już zimny, nie czuje zimna. Już nie
zmarzniesz od rosy porannej.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co ty gadasz?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nic.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Patrz, jak czerwono wschodzi księżyc!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Jak żelazo we krwi.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co ci, Franek? Takiś blady.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Woyzeck</osoba> zamierza się na nią nożem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Franek, stój! Na miłość boską! Ratunku! Ratunku!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>przebija ją nożem</didaskalia>



<kwestia><akap>Masz! Masz! Nie chcesz umrzeć? Tak! Tak! --- Ha, jeszcze
drga, jeszcze nie? Mocniej. <didask_tekst>przebija ją jeszcze raz</didask_tekst> --- Nie
żyjesz? Umarła! Umarła!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wypuszcza nóż i ucieka.<end id="e1424511524963-176567441"/></didaskalia>


 <naglowek_scena>KARCZMA</naglowek_scena>
 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tańczcie, a wszyscy! tańczcie, dalejże! skaczcie, poćcie się
i śmierdźcie, a przecież raz was wszystkich jeszcze diabeł weźmie!</akap></kwestia>


<didaskalia>śpiewa</didaskalia>




<kwestia><strofa>Raz sobie trzej jeźdźcy nad Renem jechali,/
Po drodze do okna karczmarki pukali./
Mam piwo pieniące i wino mam w czarach,/
Mam także córeczkę, co leży na marach.</strofa>




<akap>Ej, Kasiu! <didask_tekst>tańczy z nią</didask_tekst> Chodź, siadaj sobie. Gorąco mi,
gorąco! <didask_tekst>ściąga bluzę</didask_tekst> Tak to bywa! Jedną diabeł porwał,
a drugą zostawił. Kasiu, gorącaś! Dlaczego? Poczekaj tylko,
też jeszcze będziesz zimna! Bądź rozsądna! A umiesz śpiewać?</akap></kwestia>




 <naglowek_osoba>KASIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Do szwabskich stron nie ciągnie mnie,/
Nie noszę długich spódnic, nie ---/
Bo długi strój, trzewiczki w szpic/
Nie zdadzą dziewce się na nic.</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>E, co tam buty! Można i na bosaka pójść do piekła!</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KASIA</naglowek_osoba>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>



<kwestia><strofa>O, fe, mój skarbie, to takaś ty!/
Zabierz talara i sama śpij!</strofa></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Tak, prawda. Jeszcze bym się pokrwawił.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KASIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ale co to masz tu na ręku?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ja? ja?</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>KASIA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czerwone! Krew!</akap></kwestia>


<didaskalia>Otaczają ich ludzie.</didaskalia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Krew? Krew?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KARCZMARZ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Uu --- krew!</akap></kwestia>


 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Zdaje mi się, żem się --- zaciął, tu, w prawą --- rękę...</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KARCZMARZ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Ale skądże wzięło się na łokciu?</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Bo obtarłem.</akap></kwestia>

 <naglowek_osoba>KARCZMARZ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Prawą rękę o prawe ramię? Aleś zgrabny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>OBŁĄKANY</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Phy. A wtedy olbrzym rzekł: Tu coś pachnie ludzką krwią!
Fe, już śmierdzi!</akap></kwestia>



 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>zrywa się</didaskalia>



<kwestia><akap>Do diabła, czego chcecie? Co was to obchodzi? Co się
gapicie? Na bok --- albo kogoś diabli wezmą. Myślicie, że
zabiłem kogo? Mordercą jestem? Co się gapicie? Gapcie
się na siebie! Z drogi!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>




<naglowek_scena>NAD STAWEM</naglowek_scena>




 <naglowek_osoba>WOYZECK</naglowek_osoba>

<didaskalia>sam</didaskalia>



<kwestia><akap>Nóż? Gdzie nóż? Tu go zostawiłem. --- On mnie zdradzi!
Bliżej, jeszcze bliżej! --- Co to za miejsce? Słyszę coś. Tu
coś się rusza, cicho! --- Tu niedaleko. Maryś! Maryś! Cisza.
Dokoła cisza. Coś taka blada? Cóż to za czerwony sznur
masz na szyi? U kogo wysłużyłaś sobie ten czerwony naszyjnik, jak i kolczyki swym grzechem? Czarna byłaś od
tego, czarna! Wybieliłem cię? Czemu tak dziwnie zwisają
ci czarne włosy --- !? --- Nie plotłaś dziś warkoczy?... ---
Nóż, nóż! Jest? Tak. <didask_tekst>biegnie do wody</didask_tekst> Tak! Tu na dno!
<didask_tekst>rzuca nóż w głąb</didask_tekst> Wpadł w ciemną wodę jak kamień. ---
Nóż, on leży za blisko, znajdą go, gdy się będą kąpać.
<didask_tekst>wchodzi do stawu i rzuca daleko</didask_tekst> Nie mogą go znaleźć, ale
latem, jak będą szukać muszli na dnie? Ba, zardzewieje,
któż rozpozna. Trzeba go było złamać! Ale muszę się
obmyć. Jestem we krwi. Tu plama --- i tu także.</akap></kwestia>


<didaskalia>Nadchodzą ludzie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stój!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszysz? Tam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jezu, to był głos!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To woda w stawie. Woda woła. Już dawno nikt nie utopił
się. Chodź! --- Niedobrze tego słuchać.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stękło<pe><slowo_obce>stękło</slowo_obce> --- dziś popr. forma: stęknęło.</pe> --- jakby człowiek umierał.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Straszno! Parno, a mgła szara. Chrząszcze bzykają jak
pęknięte dzwony! Uciekajmy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, za głośno, za wyraźnie! Chodźmy! Chodźmy!<pe><slowo_obce>Nie, za głośno, za wyraźnie! Chodźmy! Chodźmy!</slowo_obce> --- po tej kwestii w źródle następuje jeszcze scena ,,Paralipomena do «Woyzecka»", pokazująca spotkanie Woyzecka z synkiem, którym opiekuje się nadal Obłąkany Karol, oraz rozmowę dzieci, które idą obejrzeć trupa Marii na miejscu zbrodni.</pe></akap></kwestia>





</dramat_wierszowany_l></utwor>