<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/brzeska-niech-nam-sie-zdaje-dluzsza-wersja/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Brzeska, Wanda Ewa</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niech nam się zdaje...</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Świetlik, Maria</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2023-12-13</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2020</dc:date.pd>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (https://www.wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Wolne Lektury.</dc:description>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/brzeska-niech-nam-sie-zdaje-dluzsza-wersja/</dc:identifier.url>
    
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wanda Ewa Brzeska, Garść ziemi, Spółdzielnia Wydawnicza "Wałbrzych", 1947.</dc:source>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Wanda Ewa Brzeska zm. 1950</dc:rights>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7465.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dzieci w Warszawie, autor nieznany, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7465/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">wiersz</dc:subject.genre>
    <category.thema.main>DCC</category.thema.main>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF><liryka_l>
  
  <uwaga> Jest to jeden z dwóch wariantów utworu o tym samym tytule, wersja krótsza i nieco zmodyfikowana znajduje się tu: https://redakcja.wolnelektury.pl/editor/edit/brzeska-niech-nam-sie-zdaje/</uwaga>
<autor_utworu>Wanda Ewa Brzeska</autor_utworu>


  
<nazwa_utworu>Niech nam się zdaje...</nazwa_utworu>

  <podtytul>(Opowieść o «kuczymuni»)</podtytul> 

<strofa>
<begin id="b1702491661499-1095516330"/><motyw id="m1702491661499-1095516330">Zagłada, Żyd, Strach</motyw>Siedzieliśmy już dwa miesiące w «kuczymuni<pe><slowo_obce>kuczymunia</slowo_obce> ---  schron podziemny, bunkier, kryjówka. Nazwa może pochodzić, podobnie jak słowo kuczki, oznaczające rodzaj balkonu lub szałasu budowanego na żydowskie Święto Szałasów, od staropolskiego słowa kucza, czyli szałas, chata. Podczas Zagłady wiele osób żydowskich szukało schronienia w kryjówkach. Za miejsca ukrywania się mogły służyć odrębne przestrzenie w domach takie jak strychy, piwnice, różnego rodzaju zabudowania takie jak stodoły, ziemianki, bunkry, kapliczki, grobowce czy schowki specjalnie budowane w celu ukrywania się. Zdarzały się też wśród kryjówek formy naturalne takie jak drzewa czy jaskinie. Warunki życia w tych kryjówkach były niezwykle trudne. Kryjówki często były ciasne, pozbawione właściwej wentylacji, ogrzewania i naturalnego światła. Na niewielkiej przestrzeni z ograniczoną możliwością poruszania się i brakiem podstawowych udogodnień ukrywało się przez miesiące, a nawet lata kilka-kilkanaście osób. Problemy z zaopatrzeniem w jedzenie były powszechne, ponieważ zdobycie i przechowywanie wystarczających zapasów żywności bez wywoływania podejrzeń sąsiadów było bardzo trudne. Poza cierpieniem fizycznym tym, którzy ukrywali się, bezustannie towarzyszył strach przed wykryciem, obawa o bliskich i ciągłe poczucie niepewności. Osoby ukrywające się musiały pozostawać całkowicie cicho w ciągu dnia, aby uniknąć wykrycia, co ograniczało ich ruchy i możliwość komunikacji. Każdy hałas taki jak kroki, rozmowa, kaszel, chrapanie, płacz dzieci mógł zdradzić ich obecność. Odkrycie przez nazistów lub ich współpracowników oznaczało prawie pewną śmierć. Pomimo trudnych warunków ukrywający się Żydzi i Żydówki udzielali sobie wzajemnie wsparcia i pomocy, powszechne były akty odwagi i solidarności.</pe>», /
To była jama w ziemi po wyrwanym klonie./
Nasza mama gdzieś poszła --- nie było mamuni,/
Była siostra, kot Tobiasz i mały Leonek.
</strofa>

<strofa>
Sklepów nie było żadnych i domów niewiele,/
Najpierw był długi parkan, a potem boisko,/
Potem znów płot bez sztachet i znowu parcele,/
I jeszcze jeden parkan. Już koło nas blisko.
</strofa>

<strofa>
W «kuczymuni» był termos, była woda, świeca,/
I po babci poduszka, w worku skórki chleba./
Na dzień --- liście sypało się na otwór pieca,/
Z wierzchu nic znać nie było. Wszystko tak, jak trzeba. 
</strofa>

<strofa>
W «kuczymuni» był pieniek, dobry do siedzenia,/
I była skrzynka z węglem, tylko że już pusta./
Siostra wciąż na nią patrzy i nic prócz patrzenia/
Nie robi. No i palec wciąż kładzie na usta.
</strofa>

<strofa>Nasz Leonek ma mocno owiązaną głowę,/
Ażeby nie mógł głośno ni płakać, ni wołać./
Ma skądś od hulajnogi dwa kółka gumowe/
I wielkiego, czarnego od sadzy anioła.</strofa>

  <strofa>
Nam było bardzo dobrze... cicho, pomaleńku.../
Czy lepiej było wtedy, kiedyśmy żebrali?!/
Siedzimy wszyscy troje tak sobie na pieńku,/
Przedtem --- każde oddzielnie. Bo by nas poznali.
<end id="e1702491661499-1095516330"/></strofa>

<strofa>
Jest właśnie taka pora, co już nie jest nocą,/
Ale jeszcze dniem nie jest... może za godzinkę.../
Mnie się ciągle wydaje, że gdzieś w drzwi łomocą,/
Teraz jest na mnie kolej wpatrywać się w skrzynkę.
</strofa>

<strofa>Siedzimy i grzejemy ręce o Tobiasza,/
Leonek popłakuje --- myśmy byli bosi ---/
--- «Niechaj nam się wydaje --- rzekła siostra nasza ---/
Że ten dom to igloo<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Special:EntityPage/Q101805"></ref>. A my Eskimosi<pe><slowo_obce>Eskimosi</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Inuici</slowo_obce> --- grupa rdzennych ludów podobnych kulturowo i językowo, które zamieszkują arktyczne regiony Ameryki Północnej (głównie Kanady) i Europy (głównie Grenlandii). Nazwa ,,Eskimosi" była historycznie używana jako termin ogólny w odniesieniu do różnych rdzennych grup zamieszkujących arktyczne terytoria, ale obecnie jest uważany za nieprawidłowy, obraźliwy i przestarzały.</pe><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Special:EntityPage/Q189975"></ref>.</strofa>

<strofa>Z czego tam się koszule wyrabia? No, z czego?/
Ze skórek zszytych razem. Ze skóreczek ptasich!/
A do lamp to się wlewa tłuszczu tranowego/
I dniem czy nocą lampy w igloo się nie gasi.</strofa>

<strofa><begin id="b1702491737878-804581804"/><motyw id="m1702491737878-804581804">Marzenie</motyw>W igloo lampy duże, okrągłe jak kule.../
Niechaj nam się wydaje, żeśmy Eskimosi,/
I że nam bardzo ciepło, bo mamy koszule,/
Takie, co to piórkami do wewnątrz się nosi»...<end id="e1702491737878-804581804"/></strofa>


<strofa>Jak ta siostra umiała!... O dżungli, komyszach<pe><slowo_obce>komysze</slowo_obce> --- d. zarośla lub legowisko zwierząt w zaroślach.</pe>,/
O boi, co wciąż tonie i wciąż się ratuje --- /
Leonek nie rozumie, ale płacz ucisza,/
A płomyczek łojówki po ścianie wędruje.</strofa>

<strofa>
Jak szybko czas ucieka! Jak szybko czas leci!/
Teraz o lwie historia --- chował niemowlęta,/
A potem o wilczycy, co karmiła dzieci,/
O tym, jak dziecko w dziupli chroniły zwierzęta.
</strofa>

<strofa>
O rzece, której fale kryształami płyną,/
A w niej królowie świata będą konie poić,/
O lewku i młodzieńcu, co niebacznie zginął,/
Bo wodę z niej zaczerpnął do dwunastu słoi.
</strofa>

<strofa>
A w końcu bajka z głowy! Pewno było rano.../
O Hozbirku --- zbójniku z jakiejś Demanicy<pe><slowo_obce>Zbójnik z Demanicy</slowo_obce> --- prawdopodobnie jest to odniesienie do legendy o Juraju Janosiku, słowackim zbójniku, który działał w okolicy Doliny Demianowskiej i Jaskiń Demianowskich, które leżą w pobliżu miasta Liptowski Mikułasz na Słowacji.</pe>,/
O tym, jak wielki garnek klusek ze śmietaną/
Zbójnikowi z plebanii znieśli do piwnicy.
</strofa>

  <strofa>
<begin id="b1702491717457-1368732461"/><motyw id="m1702491717457-1368732461">Kot, Strach, Zagłada, Żyd</motyw>--- «Niech nam się zdaje»... Siostra dokończyć się boi./
Kot ogon jak drut wygiął i cichutko syczy./
Nad naszą «kuczymunią» dwóch żandarmów<pe><slowo_obce>żandarmeria</slowo_obce> --- formacja policyjna; w czasie drugiej wojny światowej na terenach okupowanych przez III Rzeszę działała Policja Porządkowa (niem. <slowo_obce>Ordnungspolizei</slowo_obce>, tzw. Orpo) a jej część stanowiła żandarmeria (niem. <slowo_obce>Gendarmerie</slowo_obce>), działająca w mniejszych miejscowościach.</pe> stoi/
Z psem policyjnym na smyczy.
<end id="e1702491717457-1368732461"/></strofa>



</liryka_l></utwor>