<utwor> <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/borowski-pewien-zolnierz/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Borowski, Tadeusz</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pewien żołnierz</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czabator, Marianna</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2023-01-09</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022</dc:date.pd>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Borowski zm. 1951</dc:rights>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
    <category.legimi>Współczesność</category.legimi>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tadeusz Borowski, Pożegananie z Marią i inne opowiadania, Państwowy Instytut Wydawniczy.</dc:source>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lekturaborowski-pewien-zolnierz/</dc:identifier.url>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl).</dc:description>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
      <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7267.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wojna, Henri Rousseau, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7267/</dc:relation.coverImage.source>

    <category.thema.main>FS.WL-N </category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie>
  
 <nota_red>
<akap>Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:</akap>
   <akap>Pisownia łączna/rozdzielna: jak bym > jakbym</akap>
   <akap>Inne zmiany: w 129 rocznicę > w 129. rocznicę </akap>
<akap>Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
</akap>
  </nota_red>

<autor_utworu>Tadeusz Borowski</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Pewien żołnierz</nazwa_utworu>




<akap>Ziemie leżące na wschód od słynnej linii lorda Curzona<pe><slowo_obce>linia Curzona</slowo_obce> --- projekt polsko-sowieckiej linii demarkacyjnej, przedstawiony w 1920 r. przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych George'a Curzona  sowieckiemu ministrowi Gieorgijowi Cziczerinowi na konferencji w Spa; na linię tę miały się cofnąć wojska polskie po podpisaniu rozejmu w wojnie z sowiecką Rosją.</pe> zostały po polskim wrześniu, owym pierwszym miesiącu najkrwawszej wojny świata, zajęte przez wojska sowieckie. <begin id="b1668609000093-3405058962"/><motyw id="m1668609000093-3405058962">Żołnierz</motyw>Lasami na Łuck<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q7550"></ref>, Włodzimierz<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q33544"></ref> i Brześć<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q140147"></ref>, na Lwów<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q36036"></ref> 
i Stanisławów<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q156726"></ref>, na Wilno<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q216"></ref> i Grodno<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q181376"></ref> sunęły przeciwko pancernym kolumnom niemieckim formacje sowieckich czołgów, po polnych drogach ciągnęły sznury ciężarowych aut i traktorów; ścieżkami polnymi w kurzu szedł gęsiego zmęczony, brudny żołnierz, ażeby, doszedłszy do Bugu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q156237"></ref>, zapaść się w prowizorycznym polowym okopie i czujnie patrzeć na zachód. <end id="e1668609000093-3405058962"/>Obok wojska snuły się po drogach i szosach, zawalały miasteczka i wsie, tłumy uchodźców dążących na wszystkie strony świata.</akap>



<akap>Przeszli uchodźcy, roztasowało się wojsko, minęła prześliczna, prawdziwie złota jesień podolska. W miastach i miasteczkach życie wróciło do jakiej takiej normy, jednakże rok szkolny rozpoczęto tu z dużym opóźnieniem.</akap>


 
<akap>Dostarczano nowych podręczników szkolnych, przyszły nowe siły nauczycielskie. Nie zawsze umysł dziecka mógł 
się łatwo nagiąć do obcego dlań systemu nauczania, jednakże nauka szła. W 129. rocznicę pochodu Napoleona na Moskwę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q649"></ref> zamknęły się na tych ziemiach szkoły polskie, młodzież schowała książki za pazuchę i wzorem swych kolegów z ziem zachodnich i Mazowsza --- jęła<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw., gw.) --- zacząć; zabrać się do czegoś.</pe> się tajnej nauki, ucząc się przemykania po ulicach jak tropione zwierzęta. Może ucisk polityczny stosowany przez Niemców na ziemiach wschodnich nie równał się uciskowi w Guberni<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q156111"></ref><pe><slowo_obce>Generalna Gubernia</slowo_obce> --- właśc. Generalne Gubernatorstwo; jednostka administracyjna obejmująca ziemie dawnej II Rzeczypospolitej, które nie zostały włączone w obręb Niemiec.</pe>, za to panowały na wschodzie koszmarne warunki materialne. Inżynierowie polscy pracowali jako robotnicy, młodzież musiała najmować się do młynów, tartaków i do budowy dróg, aby zarobić na utrzymanie swych rodzin. Lecz były również setki tysięcy ludzi, którzy podczas wielkiej ewakuacji terenów przyfrontowych przez Rosjan znaleźli się w głębi tego olbrzymiego państwa, nad Peczorą<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q8168"></ref><pe><slowo_obce>Peczora</slowo_obce> --- rzeka na północnym wschodzie europejskiej części Rosji.</pe> i Kołymą<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q78879"></ref><pe><slowo_obce>Kołyma</slowo_obce> --- rzeka w azjatyckiej części Rosji.</pe>, w kołchozach kijowskich i w stepach Kazachstanu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q232"></ref>, nad Wołgą<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q626"></ref> i Amu-darią<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q8493"></ref><pe><slowo_obce>Amu-daria</slowo_obce> --- rzeka w Uzbekistanie, Turkmenistanie i Afganistanie, jej odcinek stanowi także granicę Tadżykistanu.</pe>.</akap>




<akap>Jechały tam całe rodziny. Jechały do kraju, którego nie znały i nie rozumiały, w warunkach podróży bynajmniej nie pokojowych.</akap>




<akap>Suche kartki papieru szeleszczą w palcach jak zwiędłe liście. Czytam z nich historię moich młodych kolegów ze szkoły, którzy dzisiaj powrócili już z tego wielkiego kraju i w słowach prostych, często nabrzmiałych żalem lub wdzięcznością, opisują, jak żyli tam, jak pracowali i jak się uczyli.</akap>




<akap>Po skończeniu szkoły powszechnej rodzice postanowili wysłać syna do jednego z większych miasteczek na południe Polski, do gimnazjum księży salezjanów, zarządzających jednocześnie internatem dla młodzieży. Małe miasteczko było pełne ciężkich, nabrzmiałych owocem jabłoni, wzgórz łagodnych jak oswojone zwierzęta, pełne poważnych Żydów w rytualnych strojach i rozkrzyczanych chłopców miejskich biegających gromadami za nimi po drewnianych chodnikach.</akap>




<akap>Rodzice chłopca wyjechali na lato do centralnej Polski, może w odwiedziny do bogatych krewnych, może do swego majątku, może po prostu chcieli oderwać się od syna i wypocząć przez lato.</akap>




<akap>Nie zdążyli wezwać syna do siebie ani też pojechać do niego. Jak grom z jasnego nieba wybuchła wojna. Olbrzymia fala ludzi, która przewaliła się z zachodu Polski na wschód, odpłynęła na południe do Rumunii<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q218"></ref>, by poprzez Europę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q46"></ref> Południową, Azję<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q48"></ref> i Afrykę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q15"></ref>, poprzez wyspy angielskie i kontynent --- wrócić jak fala do Polski; nie zabrała ze sobą jego rodziców. Zostali w owej centralnej Polsce, w majątku pod Warszawą<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q270"></ref>.</akap>




<akap>Ale ta fala ludzi zagarnęła ze sobą ich syna, rzuciła go w ciężką, pełną przygód i wyrzeczeń podróż, i osadziła jak na mieliźnie --- w kołchozie w głębi Rosji<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q159"></ref>.</akap>




<akap>,,Było to straszne dla mnie --- pisze niedoszły uczeń 
gimnazjum księży salezjanów --- gdyż nie wiedziałem, co mnie czeka, a z drugiej strony bałem się o swoją przedwojenną działalność antysemicką. To było tutaj bardzo srogo karane".</akap>




<akap>Trzynastoletni antysemita zabawiał się pewnie w miasteczku tłuczeniem szyb sklepikarzom i kradzeniem jabłek ze straganów żydowskich, w najlepszym wypadku czytywał ,,Falangę"<pe><slowo_obce>,,Falanga"</slowo_obce> --- pismo wydawane przez RNR Falanga (Ruch Narodowo-Radykalny Falanga) w latach 1936--1939.</pe>, faszystowskie pisemko wydawane przez jego starszych kolegów w mieście stołecznym Warszawie.</akap>




<akap>,,Dostałem się do kołchozu warzywniczego. Nigdy nie widziałem tak ogromnych pól obsadzonych kapustą, kukurydzą, fasolą, pomidorami i innymi warzywami. Nigdy także nie widziałem tyle maszyn rolniczych, ile było w kołchozie. Można bez przesady powiedzieć, że był to nie majątek wiejski, a raczej fabryka wiejska. Nie wiem, jak bywa gdzie indziej --- pisze uczeń --- ale w naszym kołchozie porządek był wielki, a praca dobrze zorganizowana. <begin id="b1668609271727-1162043435"/><motyw id="m1668609271727-1162043435">Opieka</motyw>Nasz chaziain (czyli gospodarz, a właściwie kierownik kołchozu --- jak się dowiadujemy z dalszej relacji ucznia) był już w podeszłym wieku, ale trzymał się krzepko. Miał długą, zupełnie siwą brodę, bardzo starannie utrzymaną. Czesał ją nieustannie palcami i uśmiechał się zawsze do mnie. Byłem najmłodszy z transportu i nie miałem nikogo bliskiego przy sobie. Wziął więc mnie do siebie na mieszkanie, a innych uchodźców rozlokował u sąsiadów. Dzielił się ze mną wszystkim, co miał, jakbym był jego synem".<end id="e1668609271727-1162043435"/></akap>




<akap>Gospodarz miał dwie córki, które uczęszczały do gimnazjum w sąsiednim miasteczku. Patrzyły nieufnie na młodego cudzoziemca, zaciętego i ponurego, tęskniącego do swego dalekiego kraju jak ptak do gniazda. Dzieci bardzo łatwo zżywają się z sobą. Dziewczęta po pewnym czasie zaczęły uśmiechać się do niego, a on przestał stronić od nich. Wyprowadzały go ze sobą w pole, pokazywały maszyny i zwierzęta, uczyły rosyjskiego.</akap>




<akap>,,Po wejściu z nimi w bliższą znajomość nauczyłem się języka rosyjskiego, co mi pozwoliło w wolnych od pracy chwilach czytać ich książki szkolne, a potem nawet poprosiłem je, aby udzielały swoich wiadomości, co robiły...</akap>




<akap_dialog>--- Widzisz, Polak, my chcemy żyć inaczej niż wy. Chcemy pracować wspólnie dla dobra wszystkich, a nie każdy tylko dla siebie --- rzekła starsza, która chciała być lekarką.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co ty wiesz, jak my u nas pracujemy --- rzekł uczeń z Polski. --- U nas nie było źle, ja ci mówię. Więcej było jeść i w ogóle.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Miałeś lepiej, bo twoi rodzice byli obszarnikami<pe><slowo_obce>obszarnik</slowo_obce> --- określenie właściciela ziemskiego, zazwyczaj pejoratywne.</pe> --- powiedziała starsza. --- A u nas nie ma obszarników.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A ci wszyscy, którzy żyją na północy, wędrują po Rosji i nie mogą nie tylko uczyć się, ale nawet porządnie żyć?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co to, nie wiesz, że teraz jest wojna? Lepiej nieporządnie żyć niż wcale nie żyć.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak dla kogo --- odrzekł buntowniczo mały. --- Ja przecież nie wiem nic o swoich rodzicach. Kto temu winien?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Myślisz może, że ci twoi Żydzi, co? --- wykrzyknęła młodsza, redaktorka gazetki ściennej i zapalona, gorliwa pionierka. --- Jak oni tu przyjechali, to myśmy dla nich specjalnie zbiórki robili. A wy, Polacy...</akap_dialog>


 

<akap_dialog>--- A wy, Rosjanie? --- przerwał jej ironicznie chłopiec.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Szaa! --- uciszył ich stary kierownik kołchozu. Manipulował w kącie pokoju przy radiu. Zdjął słuchawki z uszu i przysłuchiwał się uważnie rozmowie, marszcząc brwi i puszczając z fajki kłęby dymu. --- <begin id="b1668692236195-1524487302"/><motyw id="m1668692236195-1524487302">Kondycja ludzka</motyw>Nie ma Rosjan, nie ma Polaków, nie ma Żydów. Są tylko ludzie. A wy --- nie gadajcie! Nie kłóćcie się! Uczcie się. Zrozumiecie wtedy, po co ludzie cierpią, po co teraz pracują i giną na frontach!<end id="e1668692236195-1524487302"/> Uczcie się i uczcie jego!</akap_dialog>




<akap>...co robiły z wielkim entuzjazmem" --- pisze dalej uczeń pracowitym, kaligraficznym pismem na kartce, czysto oddzielonej marginesem.</akap>




<akap>Tak przeżył z nimi lato, jesień i zimę. Przyszło znowu lato, przyszła znowu zima. Przewalały się przez żyzne pola ukraińskie wojska niemieckie i, szerząc ogień i mord, szły poprzedzane czołgami coraz dalej i dalej na wschód, aż stanęły pod Moskwą i nad Wołgą. W wielkim marszu narodów ślady chłopca, o którym opowiadam, biegły polską, arcypolską drogą. Ewakuowany z miejsca na miejsce wraz z kołchozem, przydzielony potem do pracy w fabryce amunicji, niedoszły uczeń gimnazjum salezjanów przerobił ,,w języku rosyjskim cztery klasy szkoły systemu sowieckiego". Książki do nauki czerpał z bibliotek, wypożyczał od kolegów przygodnych, część dostał od swego chaziaina.</akap>




<akap>W lutym 1943 roku, gdy na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q144488"></ref> poczęto pisać pierwsze prace magisterskie
o listach Krasińskiego, o nowelach Konopnickiej i o języku Staffa --- chłopiec, o którym opowiadam, zaciągnął się do wojska, mimo --- jak to się mówi --- młodego wieku. Ziemia paliła mu się pod stopami, marzył, aby pójść do Polski najkrótszą drogą, gnając przed sobą Niemców.</akap>




<akap>Ćwiczono go krótko, ale intensywnie, nie oszczędzając. Rzucono ochotników w okopy pod Moskwę, a kiedy odparto spod stolicy czołgi i piechotę, załatano nimi front południowy pod Kurskiem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3159"></ref> i Orłem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3118"></ref>, gdzie złamawszy w przeciągu kilku dni wielką ofensywę niemiecką, przeszli do ataku i już szli --- mijając opuszczone bunkry i okopy niemieckie, przekraczając rzeki i oswobadzając wsie, miasteczka i miasta, spalone i zrabowane --- nieprzerwanie na zachód, znacząc drogę trupami wrogów i ciałami poległych towarzyszy, chłopców zza Uralu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q35600"></ref>, zza Kaukazu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q5477"></ref>, z Moskwy i z Archangielska<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1851"></ref>, Europejczyków i Azjatów.</akap>




<akap>Chłopiec, o którym opowiadam, szedł piękną drogą do Polski. Włączony w szeregi Wojska Polskiego, brał udział w sławnej bitwie pod wsią Lenino<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2584145"></ref><pe><slowo_obce>bitwa pod Lenino</slowo_obce> ---  starcie zbrojne mające miejsce w dniach 12--13 października 1943 r. w pobliżu miasteczka Lenino na wschodniej Białorusi (8 km od granicy z Rosją) stoczone w ramach operacji orszańskiej przez Armię Czerwoną (33 Armia Frontu Zachodniego i walcząca w jej składzie 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki) a Wehrmachtem. Była chrztem bojowym polskich jednostek podległych armii Związku Radzieckiego oraz początkiem szlaku bojowego tzw. Ludowego Wojska Polskiego. W okresie PRL bitwa urosła do rangi symbolu, a jej rocznica była obchodzona jako Dzień Wojska Polskiego.</pe>, stamtąd zaś nieprzerwanym a trudnym marszem ciągnął przez Warszawę, Gdańsk<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1792"></ref>, Poznań<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q268"></ref> --- do Berlina<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q64"></ref>.</akap>




<akap>Pisze w swej relacji: ,,Przez te dwa lata wojny zdążyłem przerobić kurs trzeciej klasy gimnazjalnej. Naukę miałem stosunkowo łatwą, ponieważ posiadałem książki szkolne. Co prawda czasu było bardzo niewiele, gdyż marsze i walki...".</akap>




<akap>Jak walczył? Pisze o tym nader zwięźle: ,,Podczas tych walk zostałem odznaczony krzyżem Virtuti Militari czwartej i piątej klasy, medalem «Na polu chwały», Krzyżem Grunwaldu i Walecznych, Gwiazdą Stalina oraz wieloma innymi orderami polskimi i sowieckimi, których nie ma potrzeby wyliczać".</akap>




<akap>Jak się uczył? ,,...znalazłem rodziców w Piotrkowie. Oboje postarzeli się bardzo, ale nie stracili energii ani wiary w życie. <begin id="b1668608077240-17315060"/><motyw id="m1668608077240-17315060">Matka</motyw>Matka posiwiała zupełnie. Nic dziwnego,
gdyż myślała, że umarłem.<end id="e1668608077240-17315060"/> Dostałem z wojska dwumiesięczny urlop, a zaraz potem zdemobilizowano mnie. Przez te dwa miesiące przerobiłem przy pomocy ojca całą czwartą gimnazjalną, następnie zaś zdałem małą maturę i egzamin do pierwszej licealnej. Za dwa lata pójdę na uniwersytet".</akap>




<akap><begin id="b1668609887271-2359266533"/><motyw id="m1668609887271-2359266533">Nauka</motyw>Myślę o tych chłopcach-żołnierzach, którzy walcząc i ucząc się, wracali poprzez Rosję do Polski. Jest ich dużo, bardzo dużo. Ci, którzy stanowili trzon słynnej Dywizji im. T. Kościuszki, to przecież młodzi chłopcy. Kiedy ich ciekawi ludzie z kraju pytają, gdzie i jak się uczyli, odpowiadają, machając niecierpliwie ręką:</akap>




<akap_dialog>--- Gdzie popadło, proszę pana. W obozie, w fabryce, w kołchozie, w koszarach, na froncie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Warto by o tym napisać, opowiedzieć ludziom.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A, co tam. --- Opędzają się lekceważąco rękami. --- Alboż to my jedni? Nas cała armia. A poza tym --- są ważniejsze rzeczy do roboty.<end id="e1668609887271-2359266533"/></akap_dialog>




<akap>Ale ten chłopiec, o którym opowiadam, jest bardzo zazdrosny o swoją sławę. ,,Być może, że historia moja wyda się niejednemu fantastyczną, kto wojny nie zna. Jeżeli kto zechce sprawdzić, czy pisałem prawdę w tym wypracowaniu, niech napisze do jednostki wojskowej II/AU 29 PT 29743".</akap>




<akap>Postacie moich opowieści szkolnych są prawdziwe, ale nie noszą swoich imion. Ocalmy jednak imię żołnierza, który jest tak zazdrosny o swoją sławę. Cezary Kozłowski nie jest już dziś żołnierzem. Jest uczniem drugiej klasy licealnej w gimnazjum humanistycznym w Radomiu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q104740"></ref>.</akap>


<nota><akap>(Z cyklu ,,Pewien żołnierz")</akap></nota>




</opowiadanie></utwor>