<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/borowski-opowiadania-z-ksiazek-i-z-gazet-alicja-w-krainie-czarow/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Borowski, Tadeusz</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Alicja w krainie czarów</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czabator, Marianna</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowski, Michał</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2023-10-27</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022</dc:date.pd>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/borowski-alicja-w-krainie-czarow/</dc:identifier.url>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Borowski zm. 1951</dc:rights>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Felieton</dc:subject.genre>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Wolne Lektury.</dc:description>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7415.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">&lt;div class="fn">
Remember The History&lt;/div>, Rodrigo.Argenton, CC0</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7415/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/borowski-alicja-w-krainie-czarow.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7294-3</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/borowski-alicja-w-krainie-czarow.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7295-0</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/borowski-alicja-w-krainie-czarow.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7296-7</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/borowski-alicja-w-krainie-czarow.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7297-4</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/borowski-alicja-w-krainie-czarow.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7298-1</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DNX</category.thema.main>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie>

<autor_utworu>Tadeusz Borowski</autor_utworu>

<abstrakt>

<akap>Spór, który nigdy nie zostanie rozstrzygnięty --- o odmienności świadectw obozowych.</akap>




<akap>Felieton <tytul_dziela>Alicja w krainie czarów</tytul_dziela> Tadeusza Borowskiego stanowi polemikę z postawą Zofii Kossak-Szczuckiej, prowadzoną z pozycji świadka przeżyć obozowych i pisarza. Tekst posiada dwie różniące się między sobą wersje. Pierwotnie był drukowany w czasopiśmie ,,Pokolenie" (nr 1/7 z 15 stycznia 1947 r.). Następnie, w innej formie, wszedł w skład tomu <tytul_dziela>Opowiadania z książek i gazet</tytul_dziela>, z którego większość tekstów, z tym włącznie, pierwotnie ukazywała się w dzienniku ,,Rzeczpospolita" w cyklu: <tytul_dziela>Nasz wiek XX</tytul_dziela>, od połowy stycznia do połowy maja 1949 r.</akap>




<akap>W niniejszej publikacji uwzględniamy obie wersje tekstu: krótszą wersję za wydaniem Biblioteki Narodowej <tytul_dziela>Utworów wybranych</tytul_dziela> Borowskiego (Wrocław 1991, oprac. Andrzej Werner; za pierwodrukiem w ,,Pokoleniu", s. 487--497), zaś wersję bardziej rozbudowaną i emocjonalnie-osobistą na podstawie tomu <tytul_dziela>Opowiadania z książek i gazet</tytul_dziela>. Warto znać obie odsłony polemicznego felietonu Borowskiego, jako że tekst z czasem został gruntownie przerobiony, a jednak sprawa w nim poruszana musiała pozostać dla autora na tyle ważna, że nie zaniechał wznawiania publikacji.</akap>




<akap>Felieton odbił się głośnym echem w środowisku krytyków literackich, wywołując gorącą dyskusję --- oto młody, jeszcze mało znany prozaik ośmielił się formułować zarzuty pod adresem cieszącej się popularnością, wielokrotnie nagradzanej pisarki. W <tytul_dziela>Alicji w krainie czarów</tytul_dziela> Borowski oskarża autorkę <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela> o egzaltację religijną, nieobiektywne przedstawienie warunków obozowych naszkicowane z perspektywy osoby o uprzywilejowanej pozycji, a także o wykorzystywanie tej pozycji w celu zapewnienia sobie lepszych warunków bytowych w lagrze. Tadeusz Borowski wskazuje również na błędy leksykalne i faktograficzne, które według niego można dostrzec w publikacji Zofii Kossak-Szczuckiej. Z jego krytyką spotyka się też sposób, w jaki portretuje ona współwięźniarki, wyraźnie gloryfikując postawy Polek na tle przeżywania obozu przez kobiety innych narodowości.</akap>




<akap>Znaczących różnic w postrzeganiu obozu przez Borowskiego i Kossak-Szczucką można się dopatrywać między innymi w tym, że zdecydowanie więcej ich dzieliło niż łączyło: pokolenie, z którego się wywodzili, sytuacja rodzinna i materialna, a także poglądy polityczne i filozoficzne.</akap>


 

<akap>Publikacja Tadeusza Borowskiego <tytul_dziela>Alicja w krainie czarów</tytul_dziela> dostępna jest jako e-book (EPUB i Mobi Kindle) oraz plik PDF.</akap>







  
</abstrakt>

  <nota_red>
    <akap>I. Poprawiono błędy źródła: kriketa > krokieta; aussenkomando > Aussenkommando.</akap>
<akap>II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:</akap>
   <akap>Pisownia łączna/rozdzielna: omal że > omalże.</akap>
    <akap>Pisownia joty: litanij > litanii.</akap>
    <akap>Pisownia małą/dużą literą: kapelusznika > Kapelusznika; królową kier > Królową Kier; żółwia > Żółwia; kotem > Kotem; waletowi > Waletowi; suseł > Suseł; król > Król; aryjczyków > Aryjczyków.</akap>
     <akap>Zmiany leksykalne, w tym ortograficzne: potknięcia się słowne > potknięcia słowne.</akap>
    <akap>Inne zmiany: na uniwersytecie oxfordzkim > na Uniwersytecie Oksfordzkim; w latach 43--44 > w latach 1943--44.</akap>
<akap>Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
</akap>
  </nota_red>


<nazwa_utworu>Alicja w krainie czarów</nazwa_utworu>




<motto><akap>Zło panoszy się na świecie na skutek wolności człowieczej.</akap></motto>







  <motto_podpis>Zofia Kossak</motto_podpis>


<naglowek_czesc>Alicja w krainie czarów I</naglowek_czesc>





  <naglowek_rozdzial>I<pr><slowo_obce>Alicja w krainie czarów Tadeusza Borowskiego</slowo_obce> --- pierwodruk w ,,Pokoleniu" 1947, nr 1. Przedruk wg pierwodruku. Recenzja ta stała się punktem wyjścia nagonki prasowej na Borowskiego i dalszej, burzliwej polemiki. Por. Wstęp, s. XIX.</pr></naglowek_rozdzial>





<akap>Wśród książek ,,oświęcimskich", pisanych przez dyletantów<pe><slowo_obce>dyletant</slowo_obce> (daw.) --- amator; człowiek zajmujący się jakąś dziedziną nauki a. sztuki z zamiłowania, niezawodowo i nie na mocy formalnego wykształcenia w tym kierunku.</pe> i debiutantów literackich, jest jedna --- i bodajże pierwsza chronologicznie, bo datowana jeszcze sprzed końca wojny --- zaopatrzona w nazwisko zawodowej literatki, pani Zofii Kossak<pe><slowo_obce>Kossak-Szczucka, Zofia</slowo_obce> (1889--1968) --- polska powieściopisarka i publicystka; współzałożycielka Frontu Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom ,,Żegota"; więźniarka obozu koncentracyjnego KL Auschwitz.</pe>, a nosząca sugestywny tytuł <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela><pr><slowo_obce>Z otchłani</slowo_obce> --- Z. Kossak, <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela>, Księgarnia W. Nagłowskiego, 1946.</pr>. Książkę tę pochwaliła krytyka katolicka, marksiści<pe><slowo_obce>marksista</slowo_obce> --- zwolennik marksizmu: teorii filozoficznej, ekonomicznej, społecznej i politycznej stworzonej przez K. Marksa i F. Engelsa, zakładającej, że zmiany historyczne zachodzą pod wpływem walki klas, która prowadzi do utworzenia społeczeństwa komunistycznego.</pe> natomiast zbyli ją paru cytatami: ,,bez komentarzy". Otóż ten właśnie komentarz chciałbym napisać, gdyż książka pani Kossak i w ogóle pani Kossak, taka jaką ją poznajemy z jej relacji obozowej --- jest tak osobliwym zjawiskiem socjologicznym, tak klasycznym obrazem pewnego typu mentalności wytworzonej przez obóz, że byłoby grzeszkiem typu tego nie odtworzyć i nie sklasyfikować.</akap>




<akap>Autorka <tytul_dziela>Pożogi</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Krzyżowców</tytul_dziela>, mająca według opinii fachowca --- ,,dar plastycznego widzenia powierzchni życia", operująca ,,niesłychanie prymitywną formą powieściową", niezdolna dostrzegać ,,cechy wielkich procesów historyczno-społecznych", w książce o obozie oświęcimskim poszła po linii swej dawnej twórczości literackiej, z tym oczywiście, że światopogląd katolicki zaostrzył się tutaj w coś w rodzaju bigoterii<pe><slowo_obce>bigoteria</slowo_obce> --- dewocja; manifestacyjna pobożność przy jednoczesnym zaniedbywaniu duchowości wewnętrznej i moralności.</pe>.</akap>




<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>





<akap>Wbrew założeniu autorki, że ,,ta relacja nie zamierza być pracą literacką, a jedynym jej celem (jest) uczciwe i wierne przedstawienie warunków lagrowych<pe><slowo_obce>lager</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny.</pe>" (s. 60), znakomita autorka <tytul_dziela>Bez oręża</tytul_dziela> fantazjuje w każdym niemal zdaniu, za to jednak usilnie stara się zaopatrzyć swą relację w obfite naddatki literackie, sprawiające swą pretensjonalnością<pe><slowo_obce>pretensjonalność</slowo_obce> --- zachowywanie się w sztuczny sposób.</pe> makabryczne wrażenie na przygodnym czytelniku, który przygodnie również był w obozie w Auschwitzu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q7341"></ref>. Pomyłki autorki rozciągają się od warstwy słownej i poprzez dowolne interpretowanie faktów sięgają do absurdalnych pomysłów historiozoficznych<pe><slowo_obce>historiozoficzny</slowo_obce> --- związany z historiozofią: filozofią historii, dziedziną całościowych rozważań nad przebiegiem, znaczeniem i sensem dziejów.</pe>.</akap>




<akap>Potknięcia słowne (lagier zamiast lager, PUF zamiast puff<pe><slowo_obce>puff</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: dom publiczny.</pe>, arbeitcerka<pe><slowo_obce>arbeitcerka</slowo_obce> --- prawdopodobnie jest to słowo wynikające z przekształcenia niemieckiego określenia <slowo_obce>Arbeitseinsatzführerin</slowo_obce> oznaczającego kierowniczkę, liderkę grupy obozowych pracowniczek.</pe> etc.) nie są zbyt jaskrawe, świadczą jednak o nieobeznaniu autorki z gwarą obozową. Gorzej, gdy zdumiony czytelnik dowiaduje się, że nie było męskiego obozu w Birkenau (s. 2), że na stacji oświęcimskiej ,,rampy nie było" (s. 16), że kwarantanna to ,,nowe zarządzenie" (w październiku '43), że w Birkenau ,,zginęło do 50 tys. krasnoarmiejców<pe><slowo_obce>krasnoarmiejec</slowo_obce> --- żołnierz Armii Czerwonej.</pe>", a reszta zgodziła się pójść na służbę niemiecką jako warta przy lagrze kobiecym (s. 28), że ,,gdziekolwiek w Birkenau zaczęto kopać --- na głębokości dwóch łopat natrafiano na ciała w rozkładzie" (s. 28), że w ciągu '42 roku ,,nie istniała żadna, bodaj prymitywna forma szpitala" (s. 31), że ,,plwociny pokrywały ziemię zastygłym szkliwem" (s. 40), że ,,zimą w bloku panowała ta sama temperatura, co na dworze" (s. 47), że na lagrze kobiecym ,,zupy można było zjeść bardzo dużo" (s. 54) (taak, a Greczynki?), że ,,w porównaniu z rokiem 1941--42 warunki lagrowe z roku 43 --- 44 cokolwiek się poprawiły" (s. 79) (bagatela! paczki, apele, selekcje Aryjczyków<pe><slowo_obce>Aryjczycy</slowo_obce> --- w teoriach rasistowskich termin odnoszący się do rasy: przez Aryjczyków, ,,rasę aryjską" rozumiano indoeuropejską ,,rasę panów", twórców cywilizacji, zwykle przeciwstawianą narodowi żydowskiemu.</pe>), że ucieczki z obozu męskiego ,,były na ogół udane", tylko ,,sposób, w jaki zbiegowie oszukiwali czujność psów, pozostawał tajemnicą męskiego obozu" (s. 98), że w porównaniu z blokiem dziesiątym (doświadczalnym), ,,komora gazowa stawała się marzeniem" (s. 112) dla kobiet, że dla organizatorów ,,pieniądze papierowe nie wchodziły w grę" (s. 124), że durchfall<pe><slowo_obce>durchfall</slowo_obce> (niem.) --- w gwarze obozowej: biegunka.</pe> rozkładał ,,człowieka na zielonkawą, cuchnącą ciecz" (s. 210) i tak dalej, i tak dalej, błędy drobne i grube, subtelne i naiwne, a wszystkie świadczące o jednym, że autorka <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela> otchłanią się nie interesowała i w relacji o niej o tak zwane realia nie dbała, dając zupełnie fałszywy wizerunek środowiska, w którym przebywała. Rzecz charakterystyczna: zakres jej wiadomości jest wąski; autorka nie pisze nic o pracy na komandach<pe><slowo_obce>komando</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: grupa więźniów obozu koncentracyjnego wykonujących pracę przymusową.</pe> zewnętrznych (<slowo_obce>Aussenkommando</slowo_obce>), o pracy w polu, jak to się mówiło. Jakże to się stało, że przebywając w Birkenau prawie rok (od października '43 do czerwca--lipca '44), pani Śliwińska (taki bowiem pseudonim miała ona w obozie) nie była ani razu w polu? Niestety, mechaniki dekowania się<pe><slowo_obce>dekować się</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: ukrywać się przed władzami obozu i unikać w ten sposób pracy.</pe> autorka nie odsłoniła, a przecież była to jedna z ciekawych spraw obozowych i szpitalnych.</akap>




<akap>Jeszcze gorzej, gdy autorka próbuje kreślić sylwetki uwięzionych kobiet i wyjaśnić strukturę obozu. Oczywiście, spośród wszystkich --- Polki były najlepsze, z Polek naturalnie --- katoliczki, a z katoliczek --- koleżanki autorki, przy czym autorka nie zastanawia się, o ile ta relacja pokrywa się z prawdą i o ile nie czyni krzywdy innym ludziom i innym narodowościom.</akap>




<akap>Typowe określenie Polki to ,,złotoróżowa, wysportowana", o ,,złocistych oczach", ,,o rosłej postaci kresowej hetmanki"; blokowa: ,,Polka, lecz gwałtowna i przykra", ,,schludne, staranne warszawianki"; kiedy wybierają do puffu: ,,Łowiczanki płaczą głośno, wołają, łkając: O, Jezu! Z grupy wysuwa się młoda Niemka, kandydatka" (s. 97); wodę przeznaczonym do gazu kobietom ,,podawały kobiety-Polki, wyłącznie Polki, nie Żydówki, które, sterroryzowane, lękały się" (s. 115); komplement dla obcej: ,,Wiedenka o gorącym sercu Polki" (s. 134). Natomiast Żydówki były ,,udręczone" (s. 138), ale na funkcji przemieniały się w demony z czubami włosów spiętrzonymi nad czołem... ,,jednako okrutne dla swoich rodaczek jak i dla innych" (s. 139), Niemki zaś kradły paczki i uprawiały miłość lesbijską (s. 140), co czyniło z nich ,,rozsadniki<pe><slowo_obce>rozsadnik</slowo_obce> --- istota szerząca zło.</pe> deprawacji, gdyż wiele młodych dziewcząt ulegało pokusie" (s. 141), a Rosjanki ,,odczuwały silnie, choć nieświadomie wrodzone, rosyjskie bogoiskatielstwo<pe><slowo_obce>bogoiskatielstwo</slowo_obce> --- ros. <slowo_obce>bogoiskatiel</slowo_obce>: szukający Boga; prąd religijno-filozoficzny w Rosji.</pe> i nie umiały sobie z tym uczuciem poradzić" (s. 141); Ukrainki myślały tylko o jedzeniu i śpiewały smętne piosenki (s. 142); Jugosłowianki ,,tworzyły grupę jednolitą", chociaż ,,jedne obstawały za ustrojem komunistycznym, drugie uwielbiały króla, ładnego młodzieniaszka Piotra<pe><slowo_obce>Piotr II Karadziordziewić</slowo_obce> (1923--1970) --- ostatni król Jugosławii. Objął władzę po zamachu stanu w 1941 r.</pe>" (s. 143), Francuzki protestowały przeciw warunkom obozowym, ,,wymierając masowo i szybko" (s. 145), a w ogóle to ,,lagier uniemożliwiał zbliżenie i poznanie. Bo poznanie to wzajemna życzliwość, a szatan nie mógł dopuścić, by szkoła nienawiści i deprawacji stała się szkołą braterstwa" (s. 145).</akap>




<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>





<akap>Ostatni cytat wprowadza nas w niepotrzebny nieomal gąszcz poglądów religijnych, etycznych i społecznych autorki. Dlaczego kobiety-Polki były najszlachetniejsze i najlepiej zachowywały się w obozie? Były <slowo_obce>Häftling<pe><slowo_obce>Häftling</slowo_obce> (niem.) --- więzień, jeniec.</pe></slowo_obce> z Birkenau, który zetknął się z wieloma narodami i raczej sceptycznie zapatrywałby się na swoisty mesjanizm czy rasizm, czy inną teorię wyższości lub zasadniczej odrębności narodowej, skłaniałby się do sądu, operując czysto ziemskimi kryteriami, że paczki, funkcje i stosunki w istocie zapewniały Polkom pewną wyższość poziomu życia, a dzięki temu większe szanse przetrwania, pamięta natomiast dobrze, że kiedy kobiety ani paczek nie miały, ani nie objęły jeszcze funkcji w takiej ilości jak w latach 1943--44, śmiertelność i poziom życia wśród Polek były mniej więcej takie same jak wśród --- no, powiedzmy, Żydówek z Holandii. Stosunek ten radykalnie zmienił się, jak sądzę, gdzieś koło 4 kwietnia '43, to jest w dniu, w którym odszedł ostatni transport chorych ,,aryjek" do gazu. <begin id="b1685625278410-2112232309"/><motyw id="m1685625278410-2112232309">Modlitwa</motyw>W systemie pani Kossak rzecz przedstawia się nieco inaczej, a mianowicie tak: ,,Siłą, która utrzymywała Polki w należnej postawie, była <wyroznienie>modlitwa przyjaciół</wyroznienie>. Nie każda kobieta mogła otrzymywać paczki, lecz za każdą modlono się na wolności, modliły się dzieci, mąż, rodzina, krewni. Modlono się w kościołach, modlono się w bezsenne noce skrapiane łzami, modlono się w pracy i w polu, przed wiejską Bożą Męką. Zakony i parafie poświęcały jeden dzień w tygodniu (sobotę) na szczególną modlitwę za rodaków i rodaczki pozostających w więzieniach i lagrach" (s. 148).<end id="e1685625278410-2112232309"/> Kobiety-Polki lepiej znosiły głód od innych, ponieważ przedtem ,,umiały pościć (podkreślenie Z. Kossak) w dnie przez Kościół nakazane" (s. 55), w ogóle zaś borykały się z szatanem, ,,panem lagru" (s. 155), który ,,działa nieomal widomie" (s. 155), a zwyciężywszy go, ,,nie miały powodu żałować pobytu w lagrze, nieudania się ucieczki lub spotykającej je tam śmierci" (s. 155).</akap>




<akap><begin id="b1685625317132-2336559597"/><motyw id="m1685625317132-2336559597"></motyw>Ba, ale każdy kij, nawet najszlachetniejszy, ma dwa końce.<end id="e1685625317132-2336559597"/> I oto dlaczego powstało Birkenau, obóz, który pochłonął kilka milionów ludzi z całej Europy: Niemcy bowiem przekonali się ze zdumieniem, że ,,Polka na równi z mężczyzną występuje czynnie do walki o niepodległość", a ,,według statystyki Gestapo<pe><slowo_obce>Gestapo</slowo_obce> --- niem. <slowo_obce>Geheime Staatspolizei</slowo_obce>, tajna policja polityczna III Rzeszy.</pe> na dziesięć załamań męskich wypadło (!) jedno kobiece" (s. 29), a już najgorzej ich denerwowało, że wiele razy ,,widzieli się wystrychnięci na dudka przez byle smarkatą" (s. 29), stąd kobieta-Polka ,,zdawała im się towarem wynaturzonym, złośliwym, odrażającym"... ,,Z takiego nastawienia, z tej odrazy zrodziło się Birkenau" (s. 29).</akap>




<akap>Zresztą i Pan Jezus miał swój interes w tym, aby stworzyć Birkenau. Toteż autorka nie może się powstrzymać od słusznego westchnienia: ,,Czyż trzeba Ci było, Jezu, aż tak okrutnego bicza, by kobiety zagnać z powrotem do domowego ogniska" (s. 237). ,,Czy przymusowy bezwstyd lagru to pokuta za harce nagich nimf po plażach i uzdrowiskach", ,,strupy i wrzody --- za malowane paznokcie u rąk i nóg" (s. 237), a wszystko, Boże, dlatego że podobnie jak Niemcy, ,,Ty stosujesz odpowiedzialność zbiorową" (s. 237), z którą prawdziwy katolik nie może się solidaryzować, gdyż ,,lagier to nienawiść i zemsta, ale nie sprawiedliwość" (s. 180).</akap>




<akap><begin id="b1685625395948-1365586495"/><motyw id="m1685625395948-1365586495">Zło, Bóg, Kondycja ludzka</motyw>Usiłując uchwycić sens obozu, autorka nie przeprowadza analizy warunków społecznych czy politycznych, w wyniku których powstał ten i tysiące innych lagrów, ale sięga od razu do żelaznego kapitału rozważań metafizycznych i dochodzi do bardzo zapładniającego wyjaśnienia, że ,,zło jest tam, gdzie nie ma Boga" (s. 176) i ,,panoszy się na świecie na skutek wolności człowieczej" (s. 176), gdyż ze wszystkich stworzeń człowiek ma wolność wyboru między dobrem i złem, obecnie zaś wybrał zło.<end id="e1685625395948-1365586495"/> <begin id="b1685625468966-3846867550"/><motyw id="m1685625468966-3846867550">Żołnierz, Niemiec, Szatan</motyw>W ogóle, ,,gdy stare pogaństwo było bezwinnym stanem niewiedzy --- to nowe jest sataniczne" (s. 201), gdyż żołnierz niemiecki jest posłuszny woli szatana.<end id="e1685625468966-3846867550"/> O aniołach słyszymy tylko raz, ale za to w takim osobliwym kontekście: ,,Gdy zły człowiek morduje dziecko, aniołowie w niebie płaczą" (s. 110). Nad dzieckiem? Nad jego matką? Nie. Nad mordercą. Biada mu! Będzie się widocznie w piekle smażył! Gdyby przez litość zastrzelił dziecko na miejscu --- jak radzi autorka --- to co innego. E, do diabła z takimi radami chrześcijańskimi! To już się lepiej samemu zastrzelić, no nie?</akap>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>





<akap>Autorka <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela> nie zapomina ani chwili, że jest literatką. Toteż chociaż jej relacja jest pisana językiem dziwnie niechlujnym (o pasiakach --- s. 23, metry kubiczne<pe><slowo_obce>kubiczny</slowo_obce> --- sześcienny.</pe> --- s. 30, podobnież --- s. 31, uruchomiona syrena --- s. 46, pięć kwadransy --- s. 108, o szczurach --- s. 192, etc., nie wymieniając całych dialogów i opisów zupełnie chybionych), stale czuje ona obecność czytelnika, usiłuje podsunąć mu właściwe reakcje, uprzedzić jego niedowierzanie lub zdziwienie, objaśnić mu najpospolitsze fakty (fałszywa interpretacja słowa obóz --- s. 1, o paczkach --- s. 56), jakby czytelnik spadł z księżyca albo sześć lat był na emigracji. Sięgając do arsenału dostępnych sobie środków artystycznych, wprowadza autorka cały szereg figur retorycznych, dialogów, rozważań teoretycznych i obrazków z życia, które przeplatając się bezładnie --- dają w sumie chaos zmyślenia i prawdy.</akap>




<akap>,,Prawda! Niech czytelnik nie obawia się, że znajdzie tu przesadę albo propagandę" (s. 2). I rzeczywiście: czytelnik obok mocno naiwnych dywagacji filozoficznych znajduje w relacji obozowej pewne okruchy prawdy, rzecz inna, że sam je musi zebrać w pewną całość i ocenić konsekwentnie. Najbardziej typową jest historia z bandażami. A było tak: ,,Wśród lekarek Polek były niektóre istne bohaterki i społeczeństwo cokolwiek uczyni, nie uczci dostatecznie ich zasług" (s. 210), a jedna z nich ,,mówiąca dobrze po niemiecku, zdobyła się na odwagę i przedstawiając stan chorych, poczęła<pe><slowo_obce>począć</slowo_obce> --- zacząć.</pe> prosić o większy przydział lekarstw, choćby tylko papierowych bandaży... Rany są nieopatrywane po tygodniu, bo nie ma bandaży" (s. 214), o parę zaś stronic dalej historia dostaje niespodziewaną pointę: oto na zabawie maskaradowej, urządzonej ,,na innym bloku", ,,uczestniczki wystąpiły w stroju (a raczej bez stroju) bachantek<pe><slowo_obce>bachantka</slowo_obce> (mit. gr.) --- nimfa z orszaku boga wina Dionizosa (Bakchosa).</pe>, ozdobionym girlandami z papierowych bandaży (których brakło dla chorych)" (s. 232). Niestety autorka nie wyciąga wniosku co do lekarek, które przecież miały pieczę nad lekarstwami i bandażami i tolerowały zachowanie się flegerek<pe><slowo_obce>flegerka</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: sanitariuszka w szpitalu.</pe> (nawiasem dodam, że większość to były Polki, które latem '44 miały hurtem wylecieć z rewiru za swój stosunek do chorych).</akap>




<akap>Bardzo ostro atakuje autorka <tytul_dziela>Pożogi</tytul_dziela> doktrynę materialistyczną. ,,Nie na umysły dwudziestolatek pogodzenie tęsknoty słowiańskiej duszy ze światopoglądem całkowicie na materializmie opartym!" --- wzdycha pod adresem młodych Rosjanek (s. 142). Mało tego! Światopogląd ten nie tylko jest obcy dwudziestoletniej duszy słowiańskiej, ale stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo dla ,,duszy indywidualnej i nieśmiertelnej", gdyby bowiem ,,miał słuszność i odrębność człowieka wyróżniająca tego Syna Bożego spośród wszystkich stworzeń była mitem --- komora gazowa nie stanowiłaby większej zbrodni niż tępienie tych lub innych zwierząt, np. szczurów..." (s. 245). Usiłowania szlachetne są ucinane w połowie światopoglądem materialistycznym (s. 258).</akap>





<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>





<akap>Cierpliwemu czytelnikowi z pewnością nasunęło się już pytanie, w jaki sposób mógł powstać tak osobliwy konglomerat fałszywych pojęć. Dlaczego, jak to się stało, że wykwalifikowana pisarka, obyta z rzeczywistością, umiejąca wydobywać z niej elementy literackie, operująca wielkimi tematami, ba! świadek wielkiego tematu, nie potrafi dać przekonywającego obrazu Oświęcimia, lecz musiała się uciekać do pomocy ad hoc<pe><slowo_obce>ad hoc</slowo_obce> (łac.) --- bez przygotowania.</pe> skleconej filozofii i natarczywej, ale bezskutecznej polemiki. Czemu, wbrew praktyce pisarzy, którzy tak chętnie są aktorami własnych wspomnień, wbrew <tytul_dziela>Pożodze</tytul_dziela>, swemu pamiętnikowi, dzięki któremu weszła do literatury, autorka zachowuje styl bezosobowy (s. 2), usuwa siebie z relacji tak dokładnie, że nie tylko nie wiemy, co w obozie jadła i na jakim bloku była, ale nawet przypuszczalny okres jej pobytu w obozie i jej pseudonim czerpiemy z innej pamięci.</akap>




<akap>Dla mnie sprawa jest jasna. Autorka relacji obozowej należała w obozie do pewnej uprzywilejowanej kasty (była w Birkenau w okresie, kiedy można było ochronić człowieka, który powinien był przetrwać), rekrutującej się z pewnej liczby Polek, które dzięki paczkom, stosunkom i opiece funkcyjnych wiodły w szpitalach i na szonungach --- wypoczynkowych blokach w okresie 1943--44 --- żywot stosunkowo wygodny i bezpieczny, nie chodziły na komando, nie stawały (w szpitalu) na apele, nie groził im (jako chorym) transport. <begin id="b1685627936711-2529052026"/><motyw id="m1685627936711-2529052026">Upadek</motyw>Znam te stosunki ze szpitala w Birkenau, gdzie najlepsze miejsca z reguły zajmowali tak zwani polscy inteligenci, którzy byli wprawdzie zdrowi, ale za to dysponowali odpowiednią ilością paczek, podczas gdy naprawdę chorzy stłoczeni byli na pozostałych gorszych sztubach<pe><slowo_obce>sztuba</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: izba, część bloku.</pe> lub też na dolnych pryczach. Podobne zjawisko zachodziło i na lagrze kobiecym.<end id="e1685627936711-2529052026"/> Oczywiście, człowiek, który jako chory przeleżał cały obóz w szpitalu, miał bardzo ograniczony dostęp do spraw obozowych, nie znał na przykład pracy na komandzie ani nie miał okazji do zetknięcia się z innymi narodami, nie mówiąc już o tym, że nie mając podstawowych wiadomości i nie rozporządzając odpowiednim doświadczeniem, wyrabiał sobie fantastyczne sądy o otaczających go zjawiskach.</akap>




<akap>Stąd zupełnie naturalne zatopienie się w pseudomistycyzmie, dywagacje na temat szatana, naiwne roztrząsania problemu dobra i zła --- niewątpliwie wspomnienie rozmów na pryczy z kobietami, z których każda próbowała na swój sposób sens lagru ująć. W długiej, kilkumiesięcznej bezczynności, niewyklarowanej sytuacji etycznej rodziła się histeria religijna, zaostrzały się poglądy, wzrastało rozdrażnienie erotyczne.</akap>


 
<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>





<akap>Porozumiejmy się: nikt nie złapie mnie na to, że zarzucam autorce <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela>, iż przeszła obóz w sposób nieetyczny. Mam jej tylko za złe --- i to bardzo za złe --- że nie miała odwagi wprowadzić do opowieści i osądzić siebie samą. Uważam bowiem, że nie da się pisać o wielkich zaburzeniach etycznych, nie da się pisać o Auschwitzu inaczej niż w kategoriach czysto ludzkich, operując słownictwem sprawdzalnym, nie wprowadzając jako wyjaśnień działania sił nadprzyrodzonych, gdyż --- jak pani Kossak w swojej relacji --- dojdziemy do subtelnych rozważań nad aniołami, którzy płaczą z powodu mordercy, lub nad astralami<pe><slowo_obce>astral</slowo_obce> (łac.) --- wg spirytystów eteryczne ciało ożywiające organizm fizyczny i wiążące duszę z ciałem.</pe>, czyli --- czemu w Oświęcimiu nie straszy? (Właśnie! s. 188). Sądzę, że jedyną metodą jest właśnie światopogląd materialistyczny, że sens Oświęcimia w jego ramach doskonale da się rozwiązać, gdyż problem etyczny: <wyroznienie>człowiek a warunki społeczne</wyroznienie> właśnie w nim się mieści, a przecież to centralny problem Oświęcimia, stosunek więźnia do więźnia!</akap>




<akap><begin id="b1685627355274-783449055"/><motyw id="m1685627355274-783449055">Wojna, Błoto, Upadek</motyw>Uważam dalej, że nie wolno o Oświęcimiu pisać bezosobowo. Pierwszym obowiązkiem oświęcimiaków jest zdać sprawę z tego, co to obóz (s. 2) --- tak, ale niech nie zapominają, że czytelnik, który czyta ich relacje i przebrnie wreszcie przez wszystkie okropności, nieodmiennie zapyta: ,,No dobrze, a jak to się stało, że właśnie pan(i) przeżył(a)?". Nie ma co staczać z sobą polemiki, dowodzić, że rozsądnie było udzielać z paczek w miarę lub spełniać jakieś tam rzekomo chrześcijańskie posługi. Nie ma co --- opowiedzcie wreszcie, jak kupowaliście miejsca w szpitalu, na dobrych komandach, jak spychaliście do komina muzułmanów<pe><slowo_obce>muzułman</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: osoba skrajnie wycieńczona fizycznie i psychicznie głodem i chorobami, pozbawiona podstawowych odruchów życiowych.</pe>, jak kupowaliście kobiety i mężczyzn, co robiliście w unterkunftach<pe><slowo_obce>unterkunft</slowo_obce> (niem.) --- obozowy magazyn.</pe>, Kanadach<pe><slowo_obce>Kanada</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: grupa więźniów przebywających w obozie dłuższy czas, zajmujących się rozładunkami transportów, uważana za uprzywilejowaną. </pe>, krankenbaumach<pe><slowo_obce>krankenbaum</slowo_obce> --- z niem. <slowo_obce>Krankenbau</slowo_obce>;  szpital obozowy, w gwarze obozowej stosowane było również pojęcie ,,rewir".</pe>, na obozie cygańskim, opowiedzcie to i jeszcze wiele drobnych rzeczy, opowiedzcie o dniu codziennym obozu, o organizacji, o hierarchii strachu, o samotności każdego człowieka. Ale piszcie, że właśnie wyście to robili. Że cząstka ponurej sławy Oświęcimia i wam się należy! Może nie, co?<end id="e1685627355274-783449055"/></akap>




<akap>Ale to dygresja i temat do polemiki o moralność oświęcimską, którą pragnąłbym przeprowadzić z jakiejś innej okazji. Wracając do relacji obozowej pani Kossak, chciałbym sklasyfikować ją lapidarnie jako książkę złą i fałszywą, a przede wszystkim --- beznadziejnie słabą literacko. Po prostu pamiętnik Alicji z krainy czarów.</akap>


<naglowek_czesc>Alicja w krainie czarów II</naglowek_czesc>





<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>

<akap>Była raz sobie mała i grzeczna dziewczynka imieniem Alicja. Gdy pewnego dnia siedziała latem wraz ze swoją starszą siostrą w ogrodzie, przystanął przy ich ławce Biały Królik w tużurku<pe><slowo_obce>tużurek</slowo_obce> (daw., z fr.) --- dwurzędowy surdut z ciemnej wełny, popularny na przełomie XIX i XX w., pełniący rolę dzisiejszej marynarki, ale sięgający do połowy uda.</pe> i wyciągnął z kieszeni kamizelki srebrny zegarek. Sprawdziwszy, która godzina, Biały Królik szepnął do siebie z niepokojem:</akap>
<akap_dialog>--- O, to niedobrze! O, to bardzo niedobrze! Na pewno się spóźnię! --- I podreptał do jamy ukrytej pod żywopłotem.</akap_dialog>
<akap>Alicja zeskoczyła z ławki i śmiało wsunęła się za nim, ale potknęła się w ciemności i zaczęła spadać w bezdenną przepaść. Wreszcie wylądowała szczęśliwie na kupie zeschłych liści i rozpoczęła przedziwną wędrówkę po cudownej Krainie Czarów, w której gąsienice paliły tureckie fajki, żółwie żałośnie łkały, zachwalały żółwią zupę i tańczyły z gryfami<pe><slowo_obce>gryf</slowo_obce> --- mitologiczne zwierzę: skrzydlaty lew z orlą głową i szponami.</pe>, a zła królowa skazywała na śmierć swoich poddanych, których ułaskawiał dobry król. <begin id="b1685533369848-808802266"/><motyw id="m1685533369848-808802266">Czary</motyw>W tej szalonej krainie Alicja zaopiekowała się niemowlęciem, które na jej ręku przemieniło się w prosiaka; rozmawiała ze śmiejącym się Kotem, który rozpłynął się na gałęzi; uratowała od śmierci karcianych ogrodników, którzy białe róże chcieli przemalować na czerwono; grała w krokieta<pe><slowo_obce>krokiet</slowo_obce> --- gra, w której uderza się specjalnymi młotkami w drewnianą kulę, aby przeprowadzić ją przez bramki na drugi koniec boiska.</pe> z samą Królową Kier, używając zamiast kijów flamingów o długich szyjach; omalże nie rozpędziła karcianych sędziów, którzy usiłowali dowieść przestępstwa niewinnemu Waletowi.<end id="e1685533369848-808802266"/></akap>

<akap>Grzeczna i rozumna Alicja umiała oprzeć się bezsensowi, głupocie i niedorzeczności rządzących Krainą Czarów, ale nie znając świata rzeczywistego, myślała chwilami, że jest on podobny do tej cudacznej krainy gąsienic, królików i kart.</akap>

<akap>Oto w sądzie przesłuchują przerażonego Kapelusznika, który nagle wezwany na rozprawę, nie zdążywszy zjeść śniadania, zjawił się na sali z filiżanką herbaty i nadgryzionym chlebem w ręku.</akap>

<akap_dialog>--- Cóż więc powiedział Suseł? --- zapytał jeden z ławników.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie mogę sobie przypomnieć --- odrzekł Kapelusznik.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Albo sobie przypomnisz, albo każę cię powiesić --- zauważył Król.</akap_dialog>

<akap>Nieszczęsny Kapelusznik upuścił z rąk filiżankę i chleb i osunął się na kolana.</akap>

<akap_dialog>--- Wasza Królewska Mość, jestem tylko lichym człowiekiem --- zaczął.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przede wszystkim jesteś bardzo lichym mówcą --- odpowiedział Król.</akap_dialog>

<akap>Tutaj jedna ze świnek morskich wyraziła swoje zadowolenie i natychmiast została przywołana do porządku przez woźnych. (Ponieważ brzmi to groźnie, pozwolę sobie wyjaśnić, jak to się robi: woźni mieli płócienny worek zaciągany sznurkiem, wsunęli oni świnkę morską głową do worka i usiedli na worku).</akap>

<akap_dialog>--- Cieszę się, że to zobaczyłam --- pomyślała Alicja. --- Tyle razy czytałam w gazetach sprawozdania z sądu, że: ,,Publiczność na sali sądowej wyraziła swoje zadowolenie, ale natychmiast została przywołana do porządku przez woźnych" i dopiero teraz zrozumiałam, co to znaczy.</akap_dialog>

<akap>Biedna, mała, grzeczna i poważna Alicja! Jej wiedza o życiu, zdobyta podczas uciążliwej podróży po Krainie Czarów, nie przyda się jej na nic w rzeczywistym świecie: kiedy obudzi się na kolanach siostry, gniewne okrzyki Królowej zamienią się w nawoływania pastucha, brzęk filiżanki --- w dźwięk owczych dzwonków, łkanie Żółwia, donośny głos Białego Królika, skrzeczenie Gryfa --- w odgłosy pracy i porykiwanie bydła.</akap>

<akap><begin id="b1685533487977-3779715310"/><motyw id="m1685533487977-3779715310">Dzieciństwo, Pamięć</motyw>Lecz dziecinne piękno Krainy Czarów nigdy nie zblednie w pamięci Alicji, która kiedyś, gdy dorośnie, wśród własnych dzieci wspominać będzie swą wędrówkę, swe beztroskie dzieciństwo i szczęśliwe letnie, upalne dni spędzone na cichej wsi angielskiej.<end id="e1685533487977-3779715310"/></akap>

<akap>Ale nie każda podróż do krainy czarów trwa tak krótko i nie każda kończy się tak pogodnie. Czasem wypełnia ona wiele lat życia, jak podróż przez krainę czarów pewnej polskiej Alicji, która również obudziła się na cichej, szczęśliwej wsi angielskiej.</akap>

<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>

<akap>Polska, grzeczna i poważna Alicja zamiast do jamy króliczej trafiła do --- Oświęcimia. Po przebudzeniu się nie opowiedziała swoich przygód siostrze, ale opisała je nader wymownie w pamiętniku obozowym. Była to pierwsza książka o obozie oświęcimskim, napisana jeszcze przed zakończeniem wojny. Polska Alicja przebywała w Birkenau od jesieni 1943 roku do czerwca roku następnego. Angielskiej Alicji nie zmieniły senne przeżycia w krainie czarów; wojna i obóz zrobiły z polskiej Alicji osobliwy typ socjologiczny. W Oświęcimiu nazywano ze zjadliwą ironią ten typ ludzi ,,polską inteligencją", co oznaczało wzgardliwą niewiedzę o świecie, górne<pe><slowo_obce>górny</slowo_obce> (daw.) --- dumny.</pe> wyobrażenie o własnej etycznej czystości, zakłamanie, bigoterię<pe><slowo_obce>bigoteria</slowo_obce> --- dewocja; manifestacyjna pobożność przy jednoczesnym zaniedbywaniu duchowości wewnętrznej i moralności.</pe> i głupotę.</akap>

<akap><begin id="b1685533585864-1579949286"/><motyw id="m1685533585864-1579949286">Wojna, Błoto</motyw>Oświęcim, jaki znamy z doświadczenia, to krematoria, komory gazowe, głód, ciężka praca, błoto i wszy, chłód, upał i wiatr, złoto, brylanty i wódka, romantyczna miłość i prostytucja, selekcje do gazu i epickie pijatyki, nędza, handel i bogactwo.<end id="e1685533585864-1579949286"/> Można by napisać osobną rozprawę o wymianie towarowej między Oświęcimiem a Krakowem, o przemycie pieniędzy i odzieży, z którego żyła pewna część Śląska, o zakopanych skarbach i rozsypanych w stawach popiołach ludzkich. Dopiero odsłonięcie socjologicznej mechaniki działania obozu ukazałoby część prawdy o formach faszyzmu w Polsce i w Europie. <begin id="b1685629701099-2914501445"/><motyw id="m1685629701099-2914501445">Upadek</motyw>System faszystowski: przeniesienie systemu kolonialnego do Europy z dodaniem krematoriów; powolne wyniszczanie narodów podbitych wódką i pracą, znane wszystkim ludom kolorowym; system faszystowski: ostry podział klasowy ujarzmionego narodu i ciche przymierze z jego burżuazją, zawarte w Indiach, Egipcie, Chinach, na Malajach<pe><slowo_obce>Malaje</slowo_obce> --- nazwa stosowana do dawnych posiadłości brytyjskich na Półwyspie Malajskim, czyli w płd. części Półwyspu Indochińskiego.</pe>; obdzieranie człowieka z jego ostatnich bogactw: siły do pracy, złotych zębów i włosów.<end id="e1685629701099-2914501445"/> Ale grzeczna i poważna polska Alicja nie zajmuje się takimi sprawami! Ona także niczego nie zrozumiała z krainy czarów. Polska Alicja działanie świata tłumaczyła nie przyczynami poznawalnymi i rzeczywistymi, ale bezpośrednią interwencją sił nadprzyrodzonych, które zresztą działały jedynie w stosunku do Polek na zasadzie jakby dwustronnego układu. Polska Alicja spostrzegła, że Polki ze wszystkich narodowości były najpiękniejsze, najszlachetniejsze, najodważniejsze i najlepiej przeżywały obóz. Siłą, która utrzymywała Polki w należytej postawie, były nie paczki z domu, napływające w 1944 roku do Oświęcimia w oszałamiającej ilości, nie opanowanie przez Polki funkcji obozowych ani nie ,,zadomowienie się" w obozie.</akap>

<dlugi_cytat><akap><begin id="b1685533721898-1934103565"/><motyw id="m1685533721898-1934103565">Modlitwa</motyw>,,Siłą, która utrzymywała Polki w należytej postawie --- pisze Alicja --- była modlitwa przyjaciół. Nie każda kobieta mogła otrzymywać paczki, lecz za każdą modlono się na wolności, modliły się dzieci, mąż, rodzina, krewni. Modlono się w kościołach, modlono się w bezsenne noce skrapiane łzami, modlono się w pracy i w polu, przed wiejską Bożą Męka. Zakony i parafie poświęcały jeden dzień w tygodniu (sobotę) na szczególną modlitwę za rodaków i rodaczki pozostających w więzieniach i lagrach<end id="e1685533721898-1934103565"/><pe><slowo_obce>lager</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny.</pe>".</akap></dlugi_cytat>

<akap>Gdy świat nadprzyrodzony rządzi rzeczywistością, rzeczy boskie są ważniejsze niż ludzkie poczynania, sens życia mierzy się wartościami nadprzyrodzonymi, niesprawdzalnymi i wiele trzeba samozaparcia, aby w nie uwierzyć. W krainie czarów Alicji kobiety-Polki lepiej znosiły głód od kobiet innych narodowości, które nie otrzymywały paczek z domów i nie umiały zdobyć jedzenia sprytem, prostytucją czy handlem, ponieważ przed obozem ,,umiały pościć w dnie przez Kościół nakazane", w obozie zaś ,,borykały się z szatanem, panem lagru, który działał nieomal widomie", a zwyciężywszy go, ,,nie miały powodu żałować pobytu w lagrze, nieudania się ucieczki lub spotykającej je tam śmierci".</akap>

<akap>Lecz, o kobiety! Anielskie, ale niepodobne do aniołów! Wy, któreście płakały w Oświęcimiu nad mordowanymi niemowlętami i dziećmi! Trzeba było płakać nad mordercą, który zatracał swoją duszę! Tak czynili aniołowie w krainie czarów Alicji.</akap>

<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>

<akap>Pewien mój przyjaciel, wywieziony do Niemiec po powstaniu, przeżył malutki obóz pod Stuttgartem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1022"></ref><pe><slowo_obce>Stuttgart</slowo_obce> --- niemieckie miasto na prawach powiatu, stolica i największe miasto kraju związkowego Badenia-Wirtembergia.</pe>, nikomu nie robiąc krzywdy. Spotkawszy w obozie znajomego lekarza, dostał się do namiotu szpitalnego i przeleżał w nim całą zimę, chociaż sam był zdrowy jak rzodkiewka. Był dumny ze swej czystości etycznej. Zdziwił się, kiedy mu powiedziałem, że pośrednio zamordował kilku swoich bliźnich, którzy z braku miejsca w szpitalu chodzili na komando<pe><slowo_obce>komando</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: grupa więźniów obozu koncentracyjnego wykonujących pracę przymusową.</pe>, dopóki nie umarli z choroby i wycieńczenia. Polska Alicja, grzeczna, poważna i religijna, należała w obozie oświęcimskim do uprzywilejowanej kasty Polek, które dzięki paczkom, stosunkom i opiece funkcyjnych wiodły w szpitalu i na blokach wypoczynkowych stosunkowo bezpieczny i wygodny żywot. Kobiety te nie chodziły do pracy w polu, nie stawały (w szpitalu) na apele, nie groził im (jako chorym) transport do innego obozu. <begin id="b1685630047839-1224261446"/><motyw id="m1685630047839-1224261446">Upadek</motyw>Podobnie jak na obozie męskim, również na lagrze kobiecym najlepsze miejsca w szpitalu zajmowali ,,polscy inteligenci", którzy byli wprawdzie zdrowi lub prawie zdrowi, ale za to dysponowali odpowiednią ilością paczek, podczas gdy ciężko chorzy ludzie stłoczeni byli w dalszych, gorszych sztubach<pe><slowo_obce>sztuba</slowo_obce> --- w gwarze obozowej: izba, część bloku.</pe> lub też na dolnych pryczach.<end id="e1685630047839-1224261446"/> Oczywiście człowiek, który jak nasza Alicja przeleżał cały obóz w szpitalu, pielęgnowany i pieszczony przez bliźnich, miał bardzo ograniczoną wiedzę o sprawach obozu i nie rozporządzając odpowiednim doświadczeniem, wyrabiał sobie fantastyczne sądy o otaczających go zjawiskach. <begin id="b1685533852909-1313620582"/><motyw id="m1685533852909-1313620582">Kondycja ludzka</motyw>W długiej, przymusowej, kilkumiesięcznej bezczynności, w niewyklarowanej sytuacji etycznej rodziła się histeria religijna, wynaturzały się poglądy polityczne, wzrastało rozdrażnienie erotyczne.<end id="e1685533852909-1313620582"/></akap>

<akap>Widząc przez okienko szpitalne błoto i brud obozu, dym z krematoriów, zagładę narodów, bohaterską walkę o przetrwanie Rosjanek, Polek, Francuzek, Żydówek z całej Europy, kobiet z partyzantki i konspiracji, polska Alicja wzdycha do Boga z krainy czarów: ,,Czyż trzeba Ci było, Jezu, aż tak okrutnego bicza, by kobiety zagnać z powrotem do domowego ogniska?". Widząc przez okienko szpitalne transporty do gazu, selekcje kobiet, które nagie czekały na mrozie na samochód do krematorium, polska, grzeczna i poważna Alicja wzdycha znowu do Boga z krainy czarów: ,,Czyż przymusowy bezwstyd lagru to pokuta za harce nagich nimf po plażach i uzdrowiskach... strupy i wrzody --- za malowane paznokcie u rąk i nóg?".</akap>

<akap>Polska Alicja --- rzeczywistość obozu, wojny, faszyzmu przesuwa w dziedzinę moralności nadprzyrodzonej, przerzucając odpowiedzialność za jej pogwałcenie na ofiary. Podobnie system kapitalistyczny przerzuca na robotników odpowiedzialność za bezrobocie i nędzę, tłumacząc, że pochodzą one z lenistwa i nieróbstwa, kradzieży i rozpusty. Bo przecież każdemu człowiekowi dana jest szansa wybicia się i kariery kapitalistycznej i tylko ludzie bezwartościowi nie umieją z niej korzystać. Nieubłaganą rzeczywistość walki klasowej zastępuje się tu konfliktami moralnymi, zbawieniem lub potępieniem człowieka.</akap>

<akap><begin id="b1685623724192-2028594752"/><motyw id="m1685623724192-2028594752">Bóg</motyw>Polska Alicja jest nieodrodną córeczką kapitalistycznego systemu myślenia. Ale dopuszczając do świadomości myśl, że Bóg jak Hitler stosuje odpowiedzialność zbiorową, mała Alicja z krainy czarów wstąpiła do krainy faszyzmu.<end id="e1685623724192-2028594752"/></akap>

<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>

<akap>Małą Alicję z jamy króliczej stworzył przed prawie stu laty wykładowca matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim<pe><slowo_obce>Uniwersytet Oksfordzki</slowo_obce> --- ang. <slowo_obce>University of Oxford</slowo_obce>, najstarsza brytyjska uczelnia publiczna w Oksfordzie w płd. Anglii.</pe> Charles Dodgson (Lewis Carroll<pe><slowo_obce>Carroll, Lewis</slowo_obce> (1832--1898) --- właśc. Charles Dodgson; angielski matematyk, pisarz, poeta oraz fotograf, profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego; autor książki <tytul_dziela>Alicja w Krainie Czarów</tytul_dziela>.</pe>), poważną i smutną jej postać uwiecznił w niedoścignionych rysunkach sir John Tenniel<pe><slowo_obce>Tenniel, John</slowo_obce> (1820--1914) --- angielski malarz i ilustrator; autor ilustracji do książki <tytul_dziela>Alicja w Krainie Czarów</tytul_dziela>.</pe>. Obok dramatów Szekspira <tytul_dziela>Alice in Wonderland</tytul_dziela> stała się najszerzej czytaną książką angielską na świecie.</akap>

<akap>Alicja z obozu oświęcimskiego nazywa się Zofia Kossak-Szczucka<pe><slowo_obce>Kossak-Szczucka, Zofia</slowo_obce> (1889--1968) --- polska powieściopisarka i publicystka; współzałożycielka Frontu Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom ,,Żegota"; więźniarka obozu koncentracyjnego KL Auschwitz.</pe>. Jej pamiętnik nosi tytuł <tytul_dziela>Z otchłani</tytul_dziela> (W. Nagłowski, Częstochowa, 1946, str. 259). Przed dwoma laty napisałem krótką recenzję tego pamiętnika, przytaczając z niego kilkanaście cytatów. Wywołały one oburzenie polskich duchowych krewnych Alicji, którzy przez rok obrzucali mnie błotem wymysłów. Najrozsądniej zachowała się poważna i grzeczna Alicja. Wydawszy swój pamiętnik, wywędrowała na Zachód przez Szwecję, gdzie namawiała Polki z obozu do powrotu do Ojczyzny. Sama zaś wyjechała do Anglii<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q21"></ref> i kupiwszy willę pod Londynem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q84"></ref>, osiedliła się na cichej i szczęśliwej wsi angielskiej, skąd pisuje artykuły do ,,Głosu Ameryki"<pe><slowo_obce>,,Głos Ameryki"</slowo_obce> --- rządowa rozgłośnia Stanów Zjednoczonych powstała w 1942 r., nadająca programy dla zagranicy po angielsku i w kilkudziesięciu innych językach.</pe>.</akap>

<akap>I oto gdy zginął faszyzm niemiecki, gdy w proch rozsypuje się system kolonialny, wolne narody krwią i potem uczłowieczają ziemię, wołają o pokój i wolność dla świata, przez daleką Amerykę woła do nas Alicja, że Warszawa dlatego tak cudownie dźwiga się z gruzów, że podczas powstania zakonnice warszawskie złożyły ślubowanie Panu Bogu i swe życie ofiarowały Mu na odbudowę.</akap>

<akap>Biedna, polska, poważna, grzeczna, religijna Alicja! Błąka się niestrudzenie po sennej krainie czarów, gdzie kobiety palą w krematoriach za manicure, a ślubowanie zakonnic dźwiga zburzone przez faszystów miasta. W tej przedziwnej krainie snów krzyk mordowanych zagłuszany jest szeptem modlitwy, a po przebudzeniu --- westchnienia skruchy i szmer litanii przemieniają się w szelest dolarów, franków i funtów szterlingów.</akap>
  
  
<!--TRIM:2-->





 </opowiadanie></utwor>