<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/borowski-kamienny-swiat-dziennik-podrozy/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Borowski, Tadeusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dziennik podróży</dc:title>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022-06-30</dc:date>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"> Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Uniwersytecką w Toruniu z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Biblioteki.</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/borowski-kamienny-swiat-dziennik-podrozy/</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Borowski zm. 1951</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022</dc:date.pd>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tadeusz Borowski, Kamienny świat, "Czytelnik" Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1948.</dc:source>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kalamon, Ilona</dc:contributor.editor>
  
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
  
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>

  <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
  
  <dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/borowski-kamienny-swiat/</dc:relation.isPartOf>
  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7051.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kompozycja, Blok Kurjer Bloku, 1924, nr 6-7, Teresa Żarnowerówna, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7051</dc:relation.coverImage.source>

<category.thema.main>WJM</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>

<opowiadanie><autor_utworu>Tadeusz Borowski</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Dziennik podróży</nazwa_utworu>



<motto><strofa>...faszysto, wrogu mój śmiertelny.<pe><slowo_obce>...faszysto, wrogu mój śmiertelny</slowo_obce> --- fragm. <tytul_dziela>Poematu sprzężonego</tytul_dziela> autorstwa Adama Ważyka.</pe></strofa></motto>







<motto_podpis>Adam Ważyk<pe><slowo_obce>Ważyk, Adam</slowo_obce> (1905--1982) --- poeta, prozaik pochodzenia żydowskiego, w latach 1945--1948 współpracujący z ,,Kuźnicą".</pe></motto_podpis>



<akap>Opuściwszy renesansową katedrę, w której nad głównym ołtarzem, odsuniętym dla
wygody turystów od ściany, między dwoma zadymionymi oknami, ukryty w cieniu, wisiał tuż pod sklepieniem tryptyk Tycjana<pe><slowo_obce>Tycjan</slowo_obce> (zm. 1576) --- malarz, czołowy przedstawiciel szkoły weneckiej włoskiego malarstwa renesansowego.</pe>, zadymiony jeszcze gorzej niż okna, przeszliśmy leniwym krokiem do archiwum miejskiego, mieszczącego się obok w ratuszu,
skąd, po obejrzeniu dziesiątków dokumentów arabskich, tureckich, łacińskich i słowiańskich, opatrzonych w ogromne pieczęcie z laku i kolorowe inicjały, a nawet rysunki, skierowaliśmy się bez pośpiechu wzdłuż głównej ulicy starego miasteczka,
zaludnionej pomniczkami i gwarnym tłumem kuracjuszy, korzystających ze śródziemnomorskiej jesieni, podobnej do naszego lata. Ulica była wyłożona płytami kamiennymi zbielałymi od deszczu i słońca, i pięła się od barbakanu portowego, wysuniętego w morze i chroniącego dojścia do mola, aż do zbudowanej nieco na zboczu
bramy miejskiej, która starą, otoczoną grubym murem średniowiecznym i ciasno
zabudowaną dom przy domu dzielnicę miasta o uliczkach i zaułkach tak wąziutkich,
że można było, rozłożywszy ramiona, dotknąć ścian przeciwległych kamienic, dzielnicę
pachnącą zupą, mokrą bielizną, która chwiała się na sznurach nad uliczkami, pełną dzikich kotów i nieufnych, brudnych dzieci --- oddzielała od dzielnicy nowej, zabudowanej wzdłuż asfaltowego bulwaru pensjonatami i hotelami, ukrytymi wśród
rozłożystych palm, drzew pomarańczowych, mirtów, cyprysów i pinii, i pełnej usłużnych
kelnerów, lekkich dziewcząt i czyścibutów. Obie dzielnice rozciągały się na stoku wapiennego, porosłego z rzadka agawami i cyprysami wzgórza, na którego szczycie bielały groźne forty wojenne Ilirii<pe><slowo_obce>Iliria</slowo_obce> --- utworzone  w 1809 r. przez Napoleona królestwo złożone m.in z Dalmacji, Gorycji, Triestu oraz części Chorwacji.</pe> z epoki napoleońskiej, poniżej zaś szarzały okrągłe kopuły osadzonych na murach miasta bunkrów niemieckich z epoki hitlerowskiej
Kroacji<pe><slowo_obce>Kroacja</slowo_obce> --- Niezależne Państwo Chorwackie, utworzone przez nacjonalistów w trakcie II wojny światowej na terenie części Chorwacji.</pe>.</akap>




<akap>Ponieważ do obiadu było jeszcze trochę
czasu, szliśmy noga za nogą i po drodze
zatrzymywaliśmy się przy sklepach złotniczych, pełnych subtelnych wyrobów ludowych z dętego srebra, albo też oglądaliśmy
się smakowicie za rosłymi dziewczętami
w czarnych sukniach do kostek, z żółtą
frędzlą na biuście, które, kołysząc się jak łodzie, spacerowały po jezdni, dumnie zajęte
tylko sobą. Były to kobiety z okolicznych
wsi, najpiękniejsze kobiety Południa, produkt współżycia chłopek z turystami błękitnej krwi. Tak przynajmniej zapewniał
nas miejscowy przewodnik, przydzielony
nam przez zarząd miejski. Trzeba przyznać, że w długiej i urozmaiconej naszej podróży po sześciu republikach nigdzie nie
zdarzyło się nam widzieć tak pięknych
dziewcząt; prawda, że niektóre z nich były
lekko zeszpecone syfilisem.</akap><akap>Wreszcie dobrnęliśmy do kamiennej ławki i usiedliśmy na rozgrzanym piaskowcu,
podziwiając otwarte morze, seledynowe
i szmaragdowe, nieco srebrne od wiatru i łamiące się z trzaskiem o skały u naszych nóg.
Za naszymi plecami zadzwonił wśród palm
śmiesznie kolorowy, miniaturowy tramwaj
i zaczął drapać się pod górę, na sąsiedniej
ławce siedziała w letniej, kwiecistej sukience opalona kobieta i trzymała między kolanami dziecko bawiące się naszyjnikiem
z czerwonych korali, które zwisały z jej
szyi, od morza szły prawie parne, pachnące
wodorostami powiewy, na czystym niebie
krążyły mewy i opadały na falę. Było ciepło i cicho, dobry czas dla dojrzewania pomarańcz.</akap>




<akap_dialog>--- Nie piszą o nas w gazecie? --- zapytał Członek Delegacji. --- W Lublanie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q437"></ref> poświęcili nam cały artykuł.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chodźmyż już na obiad, znowu spóźnimy się --- powiedział inny Członek Delegacji.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przestań pan o tym jedzeniu --- rzekł poprzedni. Odwrócił się na dzwonek tramwaju, który zjeżdżał z góry. Powiedział: --- Prymityw jak u celnika Rousseau<pe><slowo_obce>Rousseau, Henri (ps. Celnik) </slowo_obce> (1844--1910) --- francuski malarz, czołowy przedstawiciel prymitywizmu. </pe>.</akap_dialog>




<akap>Zacząłem przeglądać gazetę, rzucając okiem na tytuły skromniejszych artykulików i wzmianek. Niestety, na pierwszych stronach pisma o delegacji nie było ani słowa. Na piątej stronie gazety --- była to ,,Borba", 11. 11. 47 --- zauważyłem trzy reprodukcje zdjęć z jakiegoś czasopisma angielskiego, które mnie na chwilę zajęły. Pierwsza przedstawiała nagie, kamieniste pole. Na polu, twarzą w twarz do szeregu żołnierzy w angielskich mundurach, spoczywających z bronią u nogi bokiem do widza, tak że aparat obejmował wyraźnie tylko białe mankiety i pas pierwszego żołnierza oraz wielką torbę z amunicją do tommyguna<pe><slowo_obce>tommygun</slowo_obce> (pot.) --- angielski pistolet maszynowy. </pe> zawieszoną na jego piersiach --- stał szereg ludzi, wśród
których wyróżniłem sylwetkę kobiety i mężczyznę w pasiastych spodniach.</akap>




<akap>Druga fotografia pokazywała ,,detal"
z pierwszej, mężczyznę i kobietę. Mężczyzna był bardzo smukły, całkiem młody, prawie o głowę wyższy od kobiety. Miał na sobie pyjamę<pe><slowo_obce>pyjama</slowo_obce> --- piżama.</pe>, na którą wdział marynarkę.
Kołnierzyk pyjamy był rozpięty, jak u sportowej koszuli. Mężczyzna był nieco łysawy,
miał baczki i przystrzyżone wąsy. Stał wyprostowany, lewą dłoń zwarł mocno w pięść,
można było się domyślać, że ma wąskie, zaciśnięte usta i ściągnięte brwi. Dziewczyna
ubrana była w kloszowe palto i miała na
głowie zawój (barwny, o ile można było sądzić ze zdjęcia), opinający jej bujne włosy,
modnie spiętrzone nad czołem. Głowę nieco
pochyliła na ramię, na odsłoniętej szyi czerniał maleńki krzyżyk, a może tylko kropka
drukarskiej farby. Dziewczyna opierała się
na lewej nodze, prawa była lekko zgięta
w kolanie, jak u człowieka zmęczonego długim staniem. Usta jej były ściągnięte w nieznaczny ciup, jakby od zimna. Prawa ręka
mężczyzny i lewa ręka dziewczyny odchylały się bezwładnie od ciała, ponieważ były
ze sobą związane. Dziewczyna miała dwadzieścia pięć lat i nazywała się Jeftimija Paza, mężczyzna nazwiskiem Vaskekis był
nauczycielem w szkółce i nie zdążył włożyć
na siebie ubrania.</akap>




<akap>Trzecia fotografia pokazywała rozkraczonego żołnierza w mundurze angielskim, schylającego się nad zwłokami ludzi. Pod zdjęciami był podpis, który wyjaśniał, że to greckie wojska faszystowskie rozstrzeliwują podejrzanych, a żołnierz na trzecim zdjęciu przewraca, po egzekucji, obcasem ciała skazańców i dobija tych, którzy się jeszcze
ruszają.</akap>




<akap_dialog>--- Nie, nie ma nic o nas --- powiedziałem, przejrzawszy gazetę do końca. --- Tyle że kończę dziś dwadzieścia pięć lat. Wynika z daty. Gazeta o dzień spóźniona.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To rzeczywiście ciekawe --- rzekł ironicznie Członek Delegacji.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chodźmyż już na ten obiad --- rzekł inny Członek Delegacji, ogryzając nerwowo rude wąsiki, które, niestrzyżone od miesiąca, opadały na górną wargę.</akap_dialog>




<akap>Wstaliśmy i poszliśmy raźno do hotelu, gdzie nam podano: <slowo_obce>hors-d'oeuvres variés</slowo_obce>
i <slowo_obce>caviar de Cladave</slowo_obce> do wyboru, <slowo_obce>crème de volaille</slowo_obce>, <slowo_obce>dindonneau rôti</slowo_obce>, <slowo_obce>charlotte russe</slowo_obce><pe><slowo_obce>hors-d'oeuvres variés, caviar de Cladave, crème de volaille, dindonneau rôti, charlotte russe </slowo_obce> (fr.) --- wybór przystawek, kawior, pasta z drobiu, pieczona indyczka, szarlotka rosyjska.</pe>oraz --- <slowo_obce>dingač</slowo_obce><pe><slowo_obce>dingač </slowo_obce> --- serbskie czerwone wino. </pe>i ,,turską kafę"<pe><slowo_obce>turska kafa</slowo_obce> --- kawa po turecku. </pe>.</akap></opowiadanie>






</utwor>