Spis treści

    1. Kondycja ludzka: 1
    2. Księżyc: 1
    3. Melancholia: 1
    4. Miasto: 1
    5. Muzyka: 1
    6. Pamięć: 1
    7. Przemijanie: 1
    8. Ruiny: 1
    9. Rzeka: 1
    10. Tęsknota: 1
    11. Wspomnienia: 1 2
    12. Światło: 1

    Zmodernizowano interpunkcję oraz zapis zgodnie z obowiązującymi zasadami, np.: naukos > na ukos; napłask > na płask; dołem do zbiegu nieba i sinych krawędzi ciemności spadała > dołem, do zbiegu nieba i sinych krawędzi ciemności, spadała; muzyki rzeka przepływa milczenie staje się > muzyki rzeka przepływa, milczenie staje się; ku domom, toczonym przez > ku domom toczonym przez; tramwajów a linie lamp > tramwajów, a linie lamp.

    Tadeusz BorowskiGdziekolwiek ziemia…Ruiny mgieł

    1
    Rzeka, Miasto, KsiężycNad rzeką, nad mostem wygiętym, nad naszą drogą — pamiętasz
    księżyc pierwszego wieczoru czerwony i światłem wrący
    jakby wtopiony w lód. A dołem, do zbiegu nieba
    i sinych krawędzi ciemności, spadała smuga fioletu
    5
    skłębionych chmur jakby rzekę jak strunę wyjęto z brzegów
    i położono na niebo. Kamienne filary mostu
    obrazem się kładły na wodzie i jakby nikły wpół fal,
    i tylko żelazne podbicia wisiały nad mrokiem. Zaś górą
    pięły się błyski zielone po zawieszonych drutach
    10
    i cicho płynęły światła tramwajów, a linie lamp
    wznosiły na ukos auta i milcząc nikły na skręcie
    kształtów wzniesionych z mgły i drżących w przewiewie wiatru.
    Nad rzeką, nad mostem wygiętym, nad naszą drogą — pamiętasz
    księżyc drugiego wieczoru blady i nisko leżący
    15
    pomiędzy domem pokrytym czerwoną cegłą a drzewem
    wąskim w koronie, wysokim, kładącym na drogę cień,
    przez który szliśmy ostrożnie, stąpając pomiędzy liście
    i omijając gniazdo uwite u cienia gałęzi.
    I ludzi milczących pamiętasz. Szybko mijali wzdłuż drogi,
    20
    a mnie się zdawało, że w węzły splątany mijamy mrok,
    i tylko pieski maleńkie — pamiętasz, jeden kudłaty
    przebiegł nam drogę, a drugi — śmiałaś się, że to ten sam
    tylko jaśniejszy trochę o długim, pociągłym pysku —
    wskoczył w cień drzewa i w domu z mgły zbudowanym zniknął…
    25
    Melancholia, Pamięć, WspomnieniaPo dniach minionych tylu, znad brzegu granicy zapomnień
    trzeba obrazy wieczoru nad rzeką, nad naszą drogą
    odwinąć znów ku pamięci, by nie zatracić w uśmiechu
    nad mgłą, nad refleksem cienia, nad lekkim drżeniem ciemności
    grozy i smutku mijania i prostym kształtom nie ufać…
    30
    Pamiętam księżyce wieczorów, odległe, płonące lądy
    zastygłe kule eteru[1] Światłoi każde pamiętam światło,
    które się pięło do góry i milcząc, spalało się do dna,
    kładąc na domy, na drzewa, na wszelkie kształty przydrożne,
    nikły jak przelot ptaka odbłysk żółtawo-blady.
    35
    PrzemijaniePamiętam zsychały się drzewa i domy toczył czerw[2]
    i kamień się kruszył pod stopą i tępe, ogromne milczenie
    wiało od brył ciemności, dźwięk wyraźniejszy niż krzyk
    zapadających się na dno. A jak otwarta żyła
    pulsem dymiło niebo i monotonnym echem
    40
    krzyczały gdzieś nocne ptaki i biły skrzydłami o ciemność.
    RuinyCiężar od drzew idący, od ruin nad brzegiem rzeki,
    od czarnych domów, wykutych z betonu, milczenia i mgły,
    przygniatał mi pierś i byłem tylko milczącym kształtem,
    jak one mgłą tylko, podatną wszelkim porywom powietrza…
    45
    Tęsknota, WspomnieniaZ krawędzi zapomnienia miniony kształt odwinąłem
    i oto znowu idę nad drogą, nad mostem, nad rzeką,
    ku głuchym drzewom ciemności, ku domom toczonym przez czerw,
    i złudny dłoń chwyta cień, oczy wpinają go w ciemność:
    w rozlanym dymie obłoków, w drzew pochyleniu i w światłach
    50
    kontur kładących przelotny, jawi się zarys twych rąk,
    lub przechylenie głowy, ostrożne, uważne i ciepły
    odbłysk uśmiechu i śpiewne, dalekie spojrzenie spod rzęs…
    Przepływa prąd muzyki przez struny, filary mostów
    wieczorny przewiewa wiatr i dłonią na płask uderza
    55
    daleko za nasypami, może u bramy parku,
    i ciepłem wieje twych ramion i głosy ptaków u liści
    jak śmiech twój albo wołanie albo żarliwy szept…
    Kondycja ludzka, MuzykaA jednak człowiek jest struną, muzyki rzeka przepływa,
    milczenie staje się dźwiękiem i ból mijania odchodzi,
    60
    i człowiek jest pełny po brzegi i wszelka tężeje mgła
    tym, co minione wieczorem i tym, co nadejdzie nocą,
    i wszelki się śpiew wypełnia, nuta pragnienia gaśnie…
    Nad rzeką, nad mostem wygiętym; nad naszą drogą — milczące
    drzewa i domy ciemności i patrzaj[3]: ruiny mgieł…

    Przypisy

    [1]

    eter — wg daw. nauki niedostrzegalna substancja wypełniająca kosmos. [przypis edytorski]

    [2]

    czerw — pasożyt (larwa) żerujący na drewnie. [przypis edytorski]

    [3]

    patrzaj (daw.) — patrz. [przypis edytorski]