- Kondycja ludzka: 1
- Nadzieja: 1
- Obraz świata: 1
- Rozczarowanie: 1
- Sen: 1 2
- Wiatr: 1
- Życie snem: 1
Tadeusz BorowskiGdziekolwiek ziemia…Obrazy snu
1
W przejrzystych oczach powietrza stać trzeba i patrzeć w twarz
chmurom, zwiniętym z oddali i krajobrazom nieba
zmiennym jak migot fal, ujęty w kamienne brzegi.
Horyzont rzucony w krąg, brzeg nasycony sino
5rysuje koło ziemi, granicę ludzkim stopom
złudną, kłamiącą spojrzeniu, bo skraj ostateczny nieba
tu oczom spływa na ziemię jak wbity w skałę fundament,
tam innym się oczom podnosi, nad czołem wisi sklepieniem
i inny zakreśla krąg. Każdy nasz krok i ruch
10łamie okręgi nieba, kolumny wsparte o ziemię
i mąci bezkarnie oczy powietrza, zmrużone badawczo.
Sen, WiatrA może to wszystko jest złudą, snem jeszcze nieprzebudzonym,
w którym dziwadła i kształty jak wiatrem na brzeg przygnane
uchodzą w głąb oczu i straszą, a potem z falą snu
15spływają. Ujęci w brzegi ciała budzimy się nagle
i tylko noc, noc wokół. I wiatr okiennice rwie…
i sen za życie wziąć, obrazom utkanym z mgły
wierzyć jakgdyby były wykute z kamienia i brązu,
20za rzeczywiste brać kształt i ułamek kształtu,
niedokończenie ruchu, czyjś wpółurwany głos,
wiszący w powietrzu krok, wpółprzechylenie piersi,
fragmenty imion i nazw, szczątki roztkanych form,
i trzeba po ścieżkach iść, choćby powietrzem wiodły,
25ufając obrazom kamieni, jakby naprawdę były
ciosanym z piaskowca brukiem, wbitym w powierzchnię ulic.
Jeżeli ziemia jest snem, to trzeba dośnić do końca,
i śnionym powietrzem oddychać i miłość i śmierć znać ze snu,
i śnioną orać ziemię, budować nazwy na mgle,
30domy, drapacze chmur, nie patrząc, że lada podmuch
rozkłębi i rozrzuci obrazy nierzeczywiste.
Ostrożnie trzeba iść, by stopą nie zdeptać kształtu,
ręką nie przebić muru, ulic podmuchem nie skłębić,
i napowietrznej budowli nie zwalić silnym oddechem.
35Jeżeli ziemia jest snem, to trzeba dośnić do końca,
choć coraz cięższy sen, gdy formy nierealne
kłębi od spodu dmący wiatr i rozwiewa w chmury,
a śnione powietrze uchodzi i staje się coraz bledsze,
i barwy miękną, ciepleją, płowieją jak akwarele,
40i coraz trudniej iść i być aktorem snu.
A kiedy wyrwany jęk ust lub ręki ruch niecierpliwy
rozwieje w połowie sen i dekoracje zburzy —
więc to jest przebudzenie?
RozczarowanieOczom, spojrzenia niezwykłym
ziemia porosła rośliną i wyłożona kamieniem,
45i szare domy czynszowe jakby sklejone z tektury,
i księżyc wycięty z papieru na sztucznym schyleniu nieba —
wszystko się wyda snem lub z płótna zdjętym obrazem.
Ale już walki nie trzeba i bohaterstwa i wiary
w ziemię, w powietrze i w kamień i można oddychać szeroko.
50Kłamane znów horyzonty, ślad niewidzialny na ziemi
kreślą okręgi nieba i fundamenty z mgły
półkolem chwytają sklepienie, które nie wisi nigdzie.
Bezkarnie stopa przekracza kręgi wyryte w ziemi,
przez oczy powietrza brnie, które nie patrzą nigdzie
55i są tylko kurzem i pyłem, wplątanym w ostre szczeliny,
w których się łamie słońce i nie trzepocze źrenica…
uwierzyć trzeba w kształt i kochać senny pozór,
na wietrze budować mgłę i wpół nie urywać snu.
60Gdziekolwiek ziemia jest snem, tam trzeba dośnić do końca.